[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:05] - Dzień dobry, witam państwa w pierwszym odcinku nowej audycji zarówno w Book Radio, jak i w Radiu Paranormalium. Audycja nosi tytuł „Telegram z krańca świata”, a naszym gościem będzie Piotr Plebaniak, znany państwu z dwóch odcinków „Bibliotekarium”. Dzień dobry, panie Piotrze.
[00:26] - Dzień dobry, a raczej dobry wieczór, bo u mnie już jest późny wieczór.
[00:29] - Tak, a ponieważ audycja jest nagrywana, pójdzie z puszki we wtorek, więc jeszcze pora dnia się zmieni. Łączymy się i rozpoczynamy tę audycję w okolicznościach, przynajmniej z mojego punktu widzenia, ponurych, bo 24 dnia lutego obudziliśmy się, przynajmniej tak chce część komentatorów, w zupełnie innym świecie. Ja zostanę przy tym stwierdzeniu i od razu poproszę pana o komentarz. Czy aby na pewno?
[01:08] - My się obudziliśmy i stwierdziliśmy, że żyjemy w innym świecie, ale ten inny świat zaczął się już ładnych parę lat temu. Nie ma punktu przełomowego, natomiast zmienia się całkowicie architektura bezpieczeństwa opartego na systemie Bretton Woods i na systemie globalnej wymiany towarowej stworzonego przez Stany Zjednoczone Ameryki. Więc to jest cały proces, który jest niepostrzeżony. Zaraz sobie powiemy o tym. Wymyśliłem taki tytuł do jednego z esejów w mojej nadchodzącej książce „Siły psycho historii”. Otóż pytanie: czy Rzymianie wiedzieli i rozumieli, że ich imperium upada? Więc budzimy się, zdaje się. Tak bym to określił.
[01:55] - Tak, ale zostańmy jeszcze przy tych wydarzeniach z 24 lutego. Otóż bardzo wiele osób podejrzewa, że gdzieś stoimy na progu trzeciej wojny światowej.
[02:11] - Moim zdaniem jest to jeszcze długa perspektywa, zanim coś takiego bardzo gwałtownego nastąpi w skali światowej. Z prostej przyczyny: wszystkie kraje, które uczestniczą w życiu międzynarodowym, generalnie wszystkie kraje, które istnieją, są za mocno uzależnione od dostaw z zewnątrz. Może inaczej, w ten sposób przedstawię: system Bretton Woods, o którym przed chwilą wspomniałem, polega na tym, że większość krajów świata, w zasadzie wszystkie, zostały sprężone w pewien system, który za pomocą wzajemnych zależności sprawia, że krajom bardziej opłaca się kupować i produkować coś, i potem sprzedawać z marżą, niż walczyć w wojnach takich jak właśnie wybuchła między Rosją a Ukrainą.
[03:05] - Tak, ale to, co pan mówi, zakłada jednak pewną racjonalność. To powiązanie, wzajemne uzależnienia rzeczywiście może wykluczać jakiś poważny konflikt, a w każdym razie zdecydowanie go odsuwać na dalszy plan. Tymczasem gdzieś w tej mediosferze pojawia się w sposób mniej lub bardziej głośniej artykułowane stwierdzenie, że być może pewne decyzje, które zapadły w związku z wojną tak blisko granic Polski, nie są podejmowane racjonalnie i wówczas może być niebezpiecznie.
[03:51] - To jest nie tak. Przepraszam, pozwolę sobie nie zgodzić się z panem, niech pan mi wybaczy. Mamy dwa, być może nawet więcej, poziomy rozumienia tego, co się dzieje. Na pierwszym poziomie, obowiązującym, tym naszym, o którym zdaje się w tej chwili dyskutujemy, jest poziom narracyjny, to znaczy poziom komunikatów, które nazywają się dyplomacja publiczna, czyli komunikatów sformułowanych przez rządy do społeczeństw innych państw, do innych narodów. I te komunikaty, jeden z typów albo z efektów tych komunikatów, to się nazywa narracje. Narracje, czyli jakieś wizje świata, które pozwalają nam ten świat zrozumieć, w jakiś sposób kontrolować, opanować i oswoić się z biegiem zdarzeń. Inaczej mówiąc, narracje pozwalają nam, i tutaj wkraczamy też w pole znaczeniowe słowa „ideologie”, usprawiedliwiać użycie przemocy wobec innych ludzi i wobec innych grup ludzi. I z tym mamy do czynienia teraz. W związku z tym musimy też jeszcze zrozumieć ten drugi poziom. Drugi poziom to są te rozgrywki geopolityczne, w których imperia, czy też państwa, czy też jakiekolwiek byty geopolityczne, ja to nazywam w mojej nadchodzącej książce homeostaty geopolityczne.
Homeostat jest to organizm, którego nadrzędnym celem, motywacją działania jest przetrwanie albo wydanie potomstwa. Więc w przypadku homeostatów geopolitycznych, takich jak imperia, takich jak Rosja, takich jak Stany Zjednoczone, czy też Unia Europejska, czy też Niemcy, zależnie, można bardzo śmiesznie to zestawić, one każde mają swoje priorytety, swoje cele. Natomiast dla każdego z nich naczelnym priorytetem jest i przetrwanie, i utrzymanie się przy stole gry.W związku z tym to, co dla nas, zwykłych ludzi przyzwyczajonych do logiki codziennego życia, nazywa się przetrwaniem albo staraniami o przetrwanie, czyli zdobyciem pieniędzy czy miejsca zamieszkania, rządzi się zasadniczo inną logiką. Ale przejawów tej dążności do przetrwania. Przepraszam, że to może brzmi abstrakcyjnie, ale tutaj leży sedno problemu. Podsumowując, prosto odpowiadając już na pana pytanie: to, co dla nas wydaje się jakimś bezsensem albo przejawem głupoty albo braku racjonalności, może się okazać przy głębszej analizie, że jest właśnie przejawem racjonalności. Dlatego, że decydenci geopolityczni, którzy sterują tymi decyzjami, mogą widzieć rzeczy, których my nie widzimy jako zwykli ludzie, którzy na przykład nie mają dostępu do informacji niejawnych. Tak bym odpowiedział.
[06:44] - Tak, tylko że wbrew pozorom ja chyba nie o to pytałem, mówiąc o decyzji.
[06:49] - Nie zrozumiałem.
[06:50] - Okej, ale już tłumaczę, bo być może zbyt mocno pytanie było zawoalowane. Kiedy pytałem o pewną przypadkowość, o pewną nieracjonalność, miałem bardziej chyba na myśli przypadkowość. A pojawia się gdzieś w tej domenie medialnej coś takiego, że jeden z przywódców oszalał. I co wtedy? Przy tych wszystkich teoriach geopolitycznych, przy takich rozwiązaniach, które starają się opisać, co się dzieje na tym wysokim poziomie, obawiam się, że element losowy w postaci szaleńca u władzy zmienia wszystko. Przewraca stolik.
[07:35] - Tak, ale teraz musimy zdefiniować, co to jest szaleństwo, bo na przykład jednym typem szaleństwa byłoby to, że nagle jakiś decydent, powiedzmy, że Putin czy jakikolwiek inny mąż stanu, który zawiaduje istnieniem jakiegoś państwa i jego postępowaniem na arenie międzynarodowej, nagle rzeczywiście szaleje, wstępuje w jakiś stan szaleństwa. Ale co to oznacza? Czy to oznacza, że ludzie, którzy go otaczają, czyli współdecydenci, jacyś doradcy, ministrowie, dowódcy armii i tak dalej, nagle stwierdzają, że on przestaje działać na korzyść swojego państwa i czyni rzeczy, które doprowadzą to państwo do ruiny w bliższej lub dalszej perspektywie? To jest jeden rodzaj szaleństwa. Drugi rodzaj szaleństwa to jest taki, w którym ten człowiek na przykład realizuje jakieś projekty geopolityczne, czyli podbija się czy też stara się zdobyć sprawczość w państwach sąsiednich, ale przestaje uczestniczyć w tej międzynarodowej grze o równowagę. Czyli zamiast starać się zachować państwa buforowe, zajmuje te państwa buforowe. Zajęcie i zniszczenie państw buforowych powoduje wzrost ryzyka wszelkich akcji geopolitycznych, wszelkich ruchów wszystkich państw, które są w to zaangażowane z tej prostej przyczyny, bo nie da się kalkulować już w sposób tani i bezpieczny dalszych posunięć. Jeden konkretny przykład: proszę zobaczyć, co się działo przed II wojną światową i przemyślmy na przykład następującą okoliczność, mało braną pod uwagę w kalkulacji Hitlera do ataku na Związek Sowiecki. Po pierwsze, i to też miało miejsce w trakcie trwania operacji Barbarossa. Po pierwsze i po drugie, i po trzecie, i po ostatnie: Niemcy nie miały dość zasobów surowców energetycznych, a konkretnie paliwa do pojazdów mechanicznych, żeby przetrwać i żeby prosperować i żeby konkurować z innymi państwami.
Mówiąc inne państwa, mam na myśli Zjednoczone Królestwo. Przepraszam, cały czas mi się myli. Wielka Brytania nie jest właściwą nazwą na Zjednoczone Królestwo, dlatego, że Wielka Brytania to wyspa, to największa wyspa brytyjska. Natomiast Zjednoczone Królestwo to jest państwo, czyli podmiot geopolityczny, który zawiadywał Imperium Brytyjskim. To takie przepraszam uściślenie tytułem dygresji. Proszę zobaczyć: Hitler i Stalin. Jeden z nich potrzebował technologię, drugi z nich potrzebował surowce. I mimo tego, że to były państwa skazane na wojnę, to było coś nieuniknionego ze względu na cele i aspiracje geopolityczne, to współpracowali ze sobą do absolutnie ostatniej chwili, czyli do 22 czerwca 1941 roku. I ktoś może powiedzieć: „Po co ze sobą handlowali? Przecież zaraz mieli na siebie naprzeć”.
Po to, że bardziej im się kalkulowało handlować niż przerwać ten handel z prostej przyczyny: dlatego, że na arenie są inne podmioty geopolityczne, które skorzystałyby i na słabości Związku Sowieckiego, i na słabości III Rzeszy. Także pojęcie szaleństwa jest zbędne. Musiałbym poprosić o konkretny przykład i odnieść się do tego konkretnego przykładu, bo zapewniam, że to nie jest jednoznaczne.
[11:01] - Jasne. Już śpieszę z tym przykładem, który znowu pojawia się gdzieś w przestrzeni medialnej. I ponieważ nasza audycja ma jednak w jakimś stopniu komentować to, co się dzieje, ale też to, jak zostaje to odbierane, to pojawia się taka oto narracja, że Putin atakując Ukrainę liczył na szybkie zwycięstwo, na przełamanie i załatwienie tego w sposób szybki. I obawa bardzo wielu osób odnosi się do tego, że ponieważ jesteśmy w piątym dniu, kiedy to nagrywamy, emitowane będzie, kiedy będzie dzień szósty konfliktu, wszystko wskazuje na to, że obecnie wojska Rosji ugrzęzły na Ukrainie. To znaczy-Ukraina stawiła znacznie poważniejszy opór niż się Putin spodziewał. Tak to przynajmniej niektórzy odczytują. I czy w związku z tym, że grozi kompromitacja, czy w ramach paradoksalnie deeskalacji na przykład Putin nie może użyć ładunku taktycznego, żeby sprawę rozwiązać, żeby wszyscy nacisnęli na Ukrainę: „Skoro już się posunął Putin do tego rodzaju rozwiązań, to wy skończcie ten konflikt, spełnijcie jego żądania, bo on w celu przełamania pewnej stagnacji użył ładunku jądrowego”. Powtarzam to, co pojawia się od czasu do czasu w różnych mediach. Jak by pan to skomentował?
[12:45] - Bzdury. Użycie ładunku nuklearnego, nawet taktycznego o bardzo niewielkiej sile rzędu kilkudziesięciu czy nawet kilkunastu kiloton, to jest zbyt wysoka stawka. To jest absolutne, bezwzględne, dożywotnie potępienie Rosji na arenie międzynarodowej. To byłby właśnie czyn irracjonalny. Uważam, że komentatorzy, którzy wyskakują z takimi pomysłami, przepraszam, to już takie pejoratywne określenie „wyskakują”, ale rzeczywiście kończą im się chyba tematy do tego, żeby podgrzewać atmosferę wojenną. Nie jest zdaniem to możliwe, że przede wszystkim zdefiniujmy, jakie są cele Rosji na dzień dzisiejszy, jaki jest cel inwazji na Ukrainę i jaki jest cel aneksji Krymu.
[13:32] - O właśnie, może powiedzmy to.
[13:35] - Bardzo proste. To jest tak: po pierwsze świat staje się mniej stabilny. Rosja, Chiny i Niemcy to jest taki triumwirat i zaraz mężowie stanu. Ktoś mi wczoraj w wywiadzie, którego udzielałem gdzieś indziej do innej stacji mówiłem, że ktoś użył dziennikarz określenia, że to jest oś, prawda? Bo to ta trójka tak jak oś z II wojny światowej. Więc te trzy kraje w bliskiej perspektywie muszą współpracować do tego, żeby osłabić Stany Zjednoczone, żeby osłabić sprawczość Stanów Zjednoczonych na całym świecie globalnie, po to, żeby po prostu uzyskać większą niezależność i kontrolę nad swoimi własnymi zasobami. Przypominam Stany Zjednoczone mocno za ryj, przepraszam za wyrażenie, ale trzymają wszystkich za pomocą systemu Swift, czyli przekazów pieniężnych międzynarodowych. Trzymają za pomocą swojej floty, trzymają za pomocą rozmaitych innych mechanizmów implementowanych też przez CIA i przez różne inne agendy rządu Stanów Zjednoczonych. Więc na przykład Stany Zjednoczone, jeżeli coś im się nie podoba, mogą uziemić kompletnie każdą firmę. Nie będę już podawał przykładów, ale na przykład był jeden chiński bank, bodajże z Szanghaju, który robił coś, już nie pamiętam dokładnie co.
Przepraszam. Teraz mi się to przypomniało. Natomiast Amerykanie po prostu zagrozili, że odetną ten bank od Swift. Ten bank jakoś handlował z jakimś krajem, którego Stany Zjednoczone nie lubiły, chyba z Iranem. I co musiał zrobić ten bank? Łzy po sobie. Tak jest, prawda? Wracamy do szeregu, za linie. Więc to jest coś, co jest niewidzialne na co dzień, dlatego że media o tym nie mówią. Natomiast to jest niesamowicie irytujące dla wszystkich aspirujących krajów, które chciałyby osiągnąć większą sprawczość, większą suwerenność i władzę decydowania nad własnym losem, nad własną gospodarką, nad własną polityką i tak dalej.
Więc na krótszą metę ta oś trzech państw musi ze sobą współpracować, ale na dłuższą metę to są konkurenci, zwłaszcza Rosja i Chiny. Rosja jest słaba ekonomicznie, Chiny są niezwykle silne ekonomicznie i prężne. Są zaludnione przez niezwykle pracowity naród. Natomiast morale i zaludnienie wschodnich rejonów Syberii jest zasadniczo po drugiej stronie skali, jeśli chodzi o tę prężność, o wolę tworzenia tej przyszłości. Był taki świetny przykład i jest nadal. Nie, już nie jest. Przepraszam, bo zbudowano most przez rzekę Amur. To bardzo daleki Wschód między Chinami. Granica przebiega po rzece i ten most przez kilka ładnych lat był zbudowany do połowy od strony chińskiej, gotowy do użytku. Natomiast Rosjanie po prostu nie mieli pieniędzy na to, żeby nawet zacząć od swojej strony budowę.
Dokładnie w zeszłym roku została ukończona w końcu. Natomiast tak to wygląda. I teraz tak na krótszą metę muszą współpracować w jakiś sposób, czyli osiągać niektóre cele geopolityczne, starając się uniezależnić od Stanów. Ale proszę zobaczyć, teraz Rosja na przykład utraci klienta w postaci Unii Europejskiej, wręcz państw Europy w postaci kupców na ich gaz. W związku z tym pozycja Rosji osłabnie. Teraz z punktu widzenia Chin, proszę bardzo, jeden z sojuszników, który konfrontował się ze Stanami Zjednoczonymi, czyli był takim doraźnym sojusznikiem, słabnie, prawda? Czyli to źle, dlatego że nie będzie tego sojusznika do wspólnej konfrontacji ze Stanami, przeciwstawienia się woli geopolitycznej Stanów Zjednoczonych. Ale z drugiej strony Rosja ma surowce, które Chiny bardzo chciałyby przejąć i to nie w taki oczywisty, nachalny, przede wszystkim brutalny sposób w postaci wojny i inwazji, ale w sposób osiągnięcia sprawczości, czyli kontroli nad jakimś zasobem czy terytorium, czy ludnością, czy narracją, która formatuje umysły tej ludności, prawda? Ale bez jakiegoś spektakularnego wysiłku typu właśnie inwazja. Także to jest nie zero-jedynkowe, jeśli chodzi o te sojusze i osie.
[17:59] - Rozumiem, ale w tej osi Niemcy wyraźnie wyłamały się, bo zgodziły się jednak na wyłączenie Rosji ze SWIFT-u. Czyli czy ta oś pęka? Jeszcze drugie pytanie: czy Rosja tak naprawdę dała się wypuścić Chinom?
[18:21] - Nie wiem i zastanawiam się. To wszystko jest w ciągłym ruchu. Proszę też, byśmy pamiętali o jednej rzeczy. Ktoś może mieć plany, ale te plany mogą zostać pokrzyżowane. Na przykład jeżeli planami Niemiec było importowanie rosyjskiego gazu i odsprzedawanie go innym krajom, to bardzo wiele wskazywało – przy rozmaitych machinacjach i rozmaitych mniej lub bardziej otwartych polityk implementowanych w Unii Europejskiej – że właśnie taki jest plan geopolityczny Niemiec. Ale proszę też zobaczyć, że Niemcy, ponieważ mają rozbieżność, jeśli chodzi o osiągane cele i aspiracje ze Stanami Zjednoczonymi, mogą nie mieć pełnego pola manewru i mogą być jakimiś czynnikami, które są nam nieznane. Nam – mówię o opinii publicznej. Mogą być zmuszane do tego, żeby jednak nie realizować tych planów. Stąd właśnie ta aspiracja, żeby zrzucić z siebie to jarzmo. Takie eleganckie oczywiście, w białych rękawiczkach, ale jednak jarzmo.
To jest taka ciekawostka. Przysłuchiwałem się rozmaitym filmom na YouTubie i czytałem jakieś artykuły. Natomiast z tego, co mi wiadomo, Niemcy nie mają podpisanej żadnej umowy i żadnego pokoju po II wojnie światowej. Zdaje się, że taki jest fakt, nikt tego nie widział na oczy, tego dokumentu. W związku z tym wysuwane są różne hipotezy, w cudzysłowie takie hipotezy spiskowe, że nad Niemcami istnieje w dalszym ciągu jakiś rodzaj zarządu okupacyjnego w znaczeniu takim, że wojna się jeszcze tak naprawdę nie skończyła. I rzeczywiście jest jakiś film z Angelą Merkel, która wypowiada się w ten sposób, że taka specjalna konferencja z 1990 roku, 2+4 bodajże się nazywała. W liście tego, co ta konferencja dokonała, jest to, że Republika Federalna Niemiec odzyskuje suwerenność. 1990 rok, oficjalnie. Ja to widziałem na Wikipedii jakiś miesiąc czy dwa miesiące temu. Pisałem artykuł na ten temat, więc proszę sobie zobaczyć konferencję 2+4.
Z tego, co pamiętam, jest wyraźnie napisane, że Niemcy odzyskują – w 1990 roku, powtarzam – suwerenność. Coś tu jest dziwnego, coś, co nie do końca jest uświadamiane przez opinię publiczną.
[20:44] - Zadam pytanie, które zadaje również wielu komentatorów, wśród nich Rafał Ziemkiewicz, który co prawda komentuje politykę na bieżącym poziomie, ale powiedział mniej więcej coś takiego, że nie rozumie, co się tak naprawdę stało w ostatnich dniach. Dlaczego? Dlatego, że od 20 lat ten Putin skradał się do Unii Europejskiej. Po cichutku. I już był właściwie bardzo blisko celu. Właściwie może za pół roku byłby certyfikowany Nord Stream 2-
[21:22] - Przepraszam bardzo pana. Bardzo pana przepraszam.
[21:25] - Na zdrowie.
[21:29] - Przepraszam, to muszę przerwać, zrobić dygresję. Przepraszam, muszę przerwać. Właśnie nagrywałem i obserwowałem ćwiczenia przed festiwalem czy też ceremonią aborygenską. I właśnie człowiek mi powiedział: „Na zdrowie”, bo właśnie sobie popijali przy stoliku i właśnie się rozchodzą do domów. Także tutaj przekazuję: „Na zdrowie”. To państwo słyszeli na pewno. Przepraszam za tę dygresję zupełnie z innej bajki. A „na zdrowie”, dlatego że tu kiedyś był polski misjonarz, więc tutaj Polaków znają. Nie tylko mnie, ale właśnie innych. I tyle.
[22:02] - Rozumiem. Wrócę do pytania.
[22:06] - Przepraszam uprzejmie jeszcze raz.
[22:07] - Jasna sprawa. W końcu jest pan w tej chwili rodzajem ambasadora na odległej wyspie, więc pewne honory musi pan czynić. To jasna sprawa. Wrócę do pytania, do tego problemu, o którym wspomniał Rafał Ziemkiewicz. Otóż mówił o tym, że skradał się ten Putin i już właściwie za pół roku miałby tę Unię Europejską chwyconą za gardło, bo pompowałby ten gaz jednym Nord Streamem, drugim Nord Streamem. Już właściwie trzymał Unię Europejską za szyję i nagle zaczął wrzeszczeć: „Zabiję, zabiję was wszystkich!” I nagle Unia Europejska się utwardziła. Powiedziała: „To my dziękujemy, a przynajmniej na razie dziękujemy za ten gaz. Nie wiadomo, co będzie dalej”. Stąd biorą się pewno te najdziksze, najdziwaczniejsze komentarze. A jak pan to wszystko rozumie?
Czy właściwie ta dziwna reakcja, ten dziwny wyskok, który teraz obserwujemy, nie jest właśnie potwierdzeniem tego, że Putin – tak jak powiedziałem wcześniej – został wypuszczony przez kogoś?
[23:19] - Nie. Przepraszam, że tak się zaśmiałem. Tu nie ma nic dziwnego. To jest oczywistość, jeżeli spojrzymy na kwestie bezpieczeństwa energetycznego. Więc proszę jedną rzecz zobaczyć. Nawiązujemy do tego, co mówiliśmy na samym początku naszej rozmowy. Jeżeli myślimy, że ktoś postępuje głupio albo nieracjonalnie, to powinien się rozświetlać u nas czerwony napis i dzwonić dzwonek alarmowy, że czegoś nie rozumiemy albo nie mamy jakiejś danej wejściowej do tego, żeby stworzyć rozumowanie i odtworzyć proces decyzyjny kogoś. Więc sprawa jest bardzo prosta. To też zacząłem mówić, ale zagadaliśmy się o czymś innym. Bardzo przepraszam.Prosta sprawa.
W 2012 roku wokół Krymu i we wschodnich częściach Ukrainy odkryto duże złoża gazu, zwłaszcza duże złoża na szelfie wokół Krymu. W związku z tym zaczęły tam się jakieś eksploracje i wstępne przymiarki do wydobycia tego gazu. Ale co z tego wynika? Że Ukraina, która stopniowo była odcinana od Rosji od transferu gazu przez ten gazociąg Ribbentrop-Mołotow jeden i Ribbentrop-Mołotow dwa. Przepraszam za żart, nie mogę się powstrzymać. Natomiast oczywiście mówię Nord Stream jeden, Nord Stream dwa. To był ten plan teoretycznie realizowany z pełnym zapałem i z pełnym zaangażowaniem i przekonaniem, że to jest właśnie plan, że Niemcy chcieli importować rosyjski gaz i potem sprzedawać go dalej i trzymać łapę, że tak powiem, na bezpieczeństwie energetycznym innych krajów Unii Europejskiej, czy też Europy ogólnie mówiąc. Ten plan nie wyszedł z tej przyczyny, że Rosjanie zajęli Krym i w tym momencie oczywiście tam wydobycia nie ma takiego, jakie powinno być. Ale co się najważniejszego stało? Ukraina przestała być zagrożeniem dla biznesu, jaki robiła Rosja na sprzedaży gazu do Europy.
Drugi element tej układanki jest również prosty, ale też zauważam, że po prostu ludzie od kilkunastu lat myśląc o geopolityce i o bezpieczeństwie energetycznym, mają cały czas w głowie ten system z Bretton Woods. Nie bez kozery powiedziałem dwa razy o nim i teraz mówię po raz trzeci, dlatego że on polegał na tym, że Stany Zjednoczone za pomocą petrodolarów kupowały ropę i generalnie surowce energetyczne, ropę przede wszystkim z Arabii Saudyjskiej. Za te pieniądze Arabia Saudyjska nie zabierała od Stanów Zjednoczonych, tylko dostawała kieszonkowe, ale Stany Zjednoczone dawały gwarancję domowi Saudów, że będą Saudowie władali Arabią Saudyjską po wiek wieków. Od kilkunastu lat Stany Zjednoczone mają technologię wydobycia gazu łupkowego. To jest absolutnie kluczowe. To odwraca całkowicie wszystkie kalkulacje, jakie są geopolityczne. Dlatego, że Stany Zjednoczone w tym momencie są całkowicie odporne na jakiekolwiek zakłócenia produkcji ropy, dlatego że mają ropę i gaz ziemny na swoim własnym macierzystym terytorium. Proszę zobaczyć, że w czasie rewolucji przemysłowej, w czasie kiedy Imperium Brytyjskie rosło w siłę, oni mieli dokładnie to samo, czyli bardzo tanie, łatwe w wydobyciu złoża węgla kamiennego. Gdzie? Na swoim własnym macierzystym terytorium.
Jesteśmy beneficjentami tego świata, gdzie nie ma wojen. To jest świat ustawiony właśnie przez Bretton Woods między innymi. Polega to na tym, że nie ma wojen dlatego, że nie opłaca się robić wojen, bo wszyscy są bezwzględnie zależni od dostępu do ropy naftowej. Większość państw tej ropy nie ma i może ją kupić, ale nie musi o nią walczyć w wojnach. Wystarczy, że kupi ją za pomocą uczciwej pracy, czyli kupowaniu surowców i sprzedaży z marżą gotowych produktów. Także ta logika się odwraca dla Stanów Zjednoczonych. Stany Zjednoczone mogą teraz wywołać wojnę w Zatoce Perskiej kompletnie bezkarnie. To znaczy ich nie dotkną żadne reperkusje z braku surowców energetycznych. Wszyscy inni lecą na kolana, łącznie z Chinami przede wszystkim, które importują 70% surowców energetycznych z zewnątrz. I to tyle.
Bardzo prosta logika.
[27:33] - Okej, ale to jeszcze pozostaje jedno pytanie, bo w tej układance Niemcy zdawały się chcieć współpracować nie ze Stanami, które równie spokojnie mogłyby ten gaz czy ewentualnie nawet tę łupkową ropę dostarczać, tylko chciały współpracować z Rosją. Stąd Nord Streamy.
[27:59] - Dlatego, że chcą wrzucić To już mówiliśmy. Widzi pan, to jest właśnie to, że nie mamy przebudowanej mapy mentalnej, dlatego, że nikt o to nie dba, żebyśmy to zrozumieli.
[28:12] - Bo my zadbajmy.
[28:14] - Niemcy chcą się uniezależnić geopolitycznie od woli geopolitycznej Stanów Zjednoczonych. Rosja tak samo, Chiny tak samo. I po to Niemcy chciały od Rosji kupować gaz i zmusić inne kraje Unii Europejskiej, w tym Polskę, do tego, żeby ten gaz był kupowany z Rosji, dlatego że wtedy Niemcy byłyby niezależne od Stanów Zjednoczonych. A teraz, kiedy od Rosji ktokolwiek będzie próbował coś kupować, to proszę zobaczyć, co się dzieje na dzień dzisiejszy. Dopiero jest czwarty dzień inwazji, a jak ktokolwiek powie coś dobrego o Rosjanach albo mówi, że lubi rosyjskie produkty, to ukamienują go. Po prostu zrzucą jakiś taki wielki głaz jak w „Żywocie Briana” i z człowieka zostanie mokra plama. I o to chodziło. Proszę zobaczyć, jaka to jest potężna siła tej narracji. Ktokolwiek jest teraz za Rosją, czyli za rosyjskim gazem, jest absolutnie spalony w towarzystwie.
[29:04] - Czyli tak naprawdę działania Stanów Zjednoczonych w tym wypadku okazały się bardzo udane. Tak to powiedzmy. Czyli rozumiem, że pan spogląda na ten konflikt, który tu za naszą wschodnią granicą się odbywa jako na starcie pomiędzy Rosją a USA tak naprawdę.
[29:29] - Tak, dokładnie. Jeszcze raz przepraszam, na wszelki wypadek to powtórzmy. Rosja, Niemcy i Chiny to są trzy największe kraje na świecie, które chciałyby bardzo uniezależnić się, jeśli chodzi o zdolność do samostanowienia i decydowania, z kim mogą handlować, z kim nie mogą handlować od Stanów Zjednoczonych. Problem jest dwojaki. Po pierwsze Amerykanie świetnie sobie z tego zdają sprawę. Lepiej od nas, zwykłych ludzi, dlatego że mają po prostu większy dostęp do danych, z których mogą budować sobie obrazy mentalne i na podstawie których mogą podejmować decyzje i akcje.Po drugie, cokolwiek zrobią Niemcy, Chiny i Rosja w kwestii zniszczenia systemu globalnej wymiany towarowej, który jest mocno uwięziony w ręku przez Amerykanów dzięki petrodolarowi, dzięki flocie US Navy i tak dalej. Cokolwiek zrobią Chiny, Rosja i Niemcy zrobią to na swoją własną krótkoterminową szkodę z prostej przyczyny. Mówiliśmy w odcinku o „Siła psychohistorii”, czyli o mojej nadchodzącej książce, o Tajwanie. Dlaczego nie będzie inwazji na Tajwan? Z prostej przyczyny.
W chwili, w której Tajwan i okolice Tajwanu rzędu na przykład 100 czy 200, czy nawet 300 mil albo kilometrów od brzegów wyspy Tajwan, jeżeli ten obszar zmieni się w strefę wojenną, to w tym momencie automatycznie Chiny odcinają sobie dostawy ropy z Zatoki Perskiej, czyli za pomocą supertankowców przepływające obok Tajwanu, ale także odcinają dostawy ropy do Japonii i do Korei Południowej. Co prawda to są malutkie powierzchniowo kraje względem Chin, natomiast ich wola polityczna, zdolność do szkodzenia Chinom jest znaczna i gdyby Chiny z przyczyn czysto przetrwania bezpieczeństwa energetycznego. Dygresja, nie do końca dygresja, bo to jest właśnie istotny punkt. Japonia większość energii elektrycznej pozyskuje z ropy i gazu, a nie z elektrowni nuklearnych, o jednej z nich słyszeliśmy w 2011 roku. Więc w chwili, w której Japonia zostanie odcięta, to jest kwestia życia i śmierci całego narodu, całego kraju, który ma 100 milionów ludzi, który ma historyczne zatargi z Chińczykami i który zrobi wszystko, żeby odstraszyć Chiny, żeby zniechęcić Chiny od ataku na Tajwan, dlatego że to jest po prostu życie i śmierć Korei Południowej i Japonii. Przepraszam, że powtarzam, ale tak właśnie jest. To jest logika tej sytuacji, która jest niepowstrzymana.
[32:06] - Ale też niektórzy komentatorzy mówią o tym i ja nie wiem, czy to jest logiczne, czy nie, to bardziej pana poproszę, że Chiny mogłyby poprosić o tę ropę. Oczywiście słowo poprosić weźmy w cudzysłów, Rosję i mogłyby wówczas do konfliktu doprowadzić, ponieważ wtedy tak naprawdę cierpiałyby kraje inne, ale nie Chiny.
[32:29] - Tak, ale proszę mi niech pan powie, bo ja tego nie wiem tak naprawdę, bo to jest absolutnie ściśle tajna informacja podejrzewam i cała masa dezinformacji, do której ja nawet nie próbuję się wgłębić z prostej przyczyny. Nie mam instrumentu, bo jestem zwykłym pisarzem gdzieś tam na wysepce na krańcu świata. Nie mam dostępu do danych gospodarczych, nie mam danych o zdolności budowy nowych rurociągów, nowych zdolności przesyłowych między Rosją a Chinami. Nie znam zasobności zdolności technologicznej, zdolności wydobycia tej ropy i gazu, która mogła być przekazana Chińczykom. Na przykład wiemy, że te złoża, które obsługują Europę Zachodnią, nie da się przestawić na obsługiwanie Chin ze względów na odległości, jakieś problemy techniczne. Nie znam się na tym dokładnie. Warto by było jakiegoś eksperta dopytać. Natomiast słyszałem inną, przy czym zastrzegam, że to jest raczej plotka albo po prostu fałszywka. Natomiast słyszałem opinię, że te złoża, ta infrastruktura techniczna służąca do obsługiwania zakupów gazu ze strony Europy przez Europę Zachodnią, one są w złym stanie technicznym i Rosja nie ma funduszy na to, żeby je modernizować i remontować do stanu umożliwiającego obsługiwanie. Więc jeżeli obecna sytuacja, czyli na przykład próby z państw zachodnich, a były takie, są oficjalnie prowadzone dołączenia państw buforowych stykających się granicami z Federacją Rosyjską, czyli Gruzja, Litwa, Ukraina.
Dołączenie tych państw do struktur europejskich jest z całą pewnością i uważam, że słusznie postrzegane przez Rosję jako bezpośrednie zagrożenie, niszczenie państw, likwidowanie państw buforowych i zdejmowanie przede wszystkim państw, które dostarczają w jakiś sposób mniej czy bardziej sprawiedliwy, tak jak u nas, że my kochaliśmy Rosjan za wzięcie, a Rosjanie nas za żarcie, prawda? To było takie powiedzonko. Nie wiem, czy panowie znali. Mi się bardzo podoba, ale generalnie państwa graniczące z wielkimi silnymi ośrodkami geopolitycznymi są eksploatowane w nie do końca może uczciwy sposób. Jest wykorzystywana ta przewaga skali, że można wymuszać coś na tych mniejszych państwach. Więc ingerowanie w ten obszar jest prowokowaniem Rosji do jakiejś sytuacji, do obrony tych obszarów buforowych i obszarów generalnie jakiejś podwyższonej sprawczości. To się nazywa limitrof fachowo w języku geopolityków. Więc jeżeli ktoś pragnie pokoju, mówię tutaj o jednej i o drugiej stronie, to ten limitrof powinien istnieć tak jak Korea Północna, jest rodzajem kraju buforowego między strefą wpływów Chin i tych krajów komunistycznych a światem Zachodu. Bazy amerykańskie są przecież w Korei Południowej, one są rozdzielane od baz chińskich i baz sowieckich właśnie przez Koreę Północną. Więc Korea Północna pełni bardzo ważną rolę stabilizacyjną.
Na tej samej zasadzie proszę zobaczyć na mapę. Mongolia jest to kraj kompletnie biedny, w każdej chwili Chiny dosłownie w tydzień by ją zajęły, a w drugą stronę tak samo Rosjanie też by w tydzień zajęły. Ale proszę zobaczyć inne kraje. Przecież chyba ze dwa miesiące temu, nie dalej, w grudniu była jakaś afera o kwestię Kazachstanu. Tam nastąpiły duże przemieszania. Teraz Gruzja w 2008 roku to jest bardzo ważne inne wydarzenie na konferencji NATO w Bukareszcie otwarcie nasi oficjele natowscy. Mówię nasi dlatego, że należą do naszej cywilizacji, prawda? SąInstrumentem wymuszania woli geopolitycznej, mówię o NATO. Powiedzieli wprost, że chcą dołączyć do struktur NATO Litwę, Ukrainę i Gruzję. I co się stało z Gruzją?
Kaput. Została, może napadnięta to nie jest właściwe słowo, staramy się mówić obiektywnie, ale nastąpiła ingerencja militarna Rosji. Teraz proszę zobaczyć: 2014, Krym. Już mówiliśmy, zasoby gazu świeżo odkryte w 2012. Natomiast wątpię, żeby ktoś się odważył w telewizji to powiedzieć, bo od razu zostanie zhejtowany za to, że jest proputinowski. Jeżeli ośmieli się powiedzieć o fakcie, który jest sprzeczny z narracją, która jest w tej chwili absolutnie na topie, na fali. Mówiliśmy już o tym. Więc jak rozdzielić to, co wiemy i fakty, jeśli chodzi o ekonomię, plany ekonomiczne, plany geopolityczne od tego, co jest narracją, czyli jakimś rodzajem formatowania naszych umysłów do tego, abyśmy stali się częścią tej siły moralnej, siły etycznej? Bo agresorów nie lubimy, prawda? Agresorów bardzo nie lubimy, chcemy bojkotować i nazywamy ich bardzo brzydko, a my jesteśmy tymi dobrymi.
Proszę zobaczyć, jak to jest skomplikowana gra.
[37:34] - Jeśli mówimy o skomplikowanej grze, to sporo mówiliśmy o elementach strategicznych w całym tym obszarze. Natomiast zapytam, tu znowu cudzysłów, o pewną taktykę, również wielu komentatorów nie rozumie. Otóż gdy chodzi o sprawę Ukrainy, zamiast rozpętywać taki dosyć brutalny konflikt, który właściwie z dnia na dzień staje się coraz bardziej brutalny, te obrazy płyną do mediów i oddziałują na społeczeństwa, o czym mówił pan przed chwilą, że po prostu nie lubimy agresorów, a jeszcze kiedy okazuje się, że ten agresor jest najzwyczajniej w świecie brutalny, nieliczący się. Łatwo to pokazać w mediach. To pytanie brzmi właśnie o taktykę: dlaczego tak? Czy nie można było tego zrobić, i tu znowu słyszałem z ust jednego z komentatorów taki oto plan: gdzieś na lotnisku w środku nocy pod Kijowem ląduje grupa, desant 10 000 żołnierzy z lekkim sprzętem, z jakimś transportem wyładowanym z wielkich samolotów. Wcześniej oczywiście lotnisko opanowane. To się da zrobić przy pomocy sił specjalnych. Rajd w kierunku centrum Kijowa, zmiana władz. Rano Europa budzi się z zupełnie inną sytuacją na Ukrainie.
To byłaby taka operacja chirurgiczna. Nie mówię, że elegancka, ale w każdym razie mało ofiar. Cele takie czysto polityczne zrealizowane. Nie ma całego tego zamętu wojny. Tymczasem my zostaliśmy postawieni w sytuacji, w której na naszych oczach, gdzieś przy naszych granicach, przy granicach Europy, tak to niektórzy chcą widzieć, odbywa się wojna i to taka nazywana w wielu komentarzach pełnoskalową. Dlaczego tak?
[39:37] - Trudno mi powiedzieć, ale ten scenariusz, który pan właśnie powiedział, to jest dokładnie, praktycznie tylko zmiana nazwy z Afganistanu na Ukrainę. Właśnie to, co zrobili Rosjanie na samym początku wojny w Afganistanie, czyli siły KGB zdobyły pałac prezydenta i po prostu zlikwidowali go i posadzili swoich ludzi. Takie rzeczy da się zrobić w krajach trzeciego świata, gdzieś tam nie wiadomo gdzie. Natomiast tu już jest jednak za blisko Europy. To jest kraj rzeczywiście silnie zintegrowany czy z Polską, czy po prostu ogólnie z Europą. To jest kraj, który jest krajem, że tak powiem, białego człowieka, czyli etnicznie jest tym samym, co te siły, które zalegają za miedzą, te siły geopolityczne. Więc podejrzewam, że po prostu stwierdzili, że za dużo jest mediów. Mamy internet, teraz telefony komórkowe, wszystko, że to nie dałoby się utrzymać. To znaczy osiągnięty został cel polityczny, natomiast nie byłoby możliwości w obliczu takiej medialnej przewagi państw Zachodu na to, żeby utwierdzić ten stan polityczny. Bo proszę zobaczyć, jest bardzo ważna taka wieczna prawidłowość, ponadczasowa absolutnie: co innego jest zdobyć coś, a co innego utrzymać coś.
Więc teraz, w tej dobie wojen hybrydowych, w których istotne są narracje, oczywiście wiadomo, można by było zbombardować pałac prezydencki tak jak Amerykanie bombardowali pałace i siedziby Saddama Husajna. Natomiast to jest za blisko. Tutaj się liczy narracja. Jeszcze raz powtórzmy, proszę spojrzeć do internetu, na cokolwiek. Wszystko jest o Ukrainie. Więc ta machina, która ruszyła w ruch, żeby przeciwstawić się sile militarnej Rosji, jest przeogromna. Kiedyś widziałem taki rysunek, który do tej pory uważam za bardzo śmieszny. Opowiem go. Przepraszam, nie pamiętam nazwiska rysownika. Na pewno nie był to Mleczko.
Raczyński? Nie jestem pewien. Dobrze, pierwszy rysunek: obraz monitora, jakiś tam generał, widać, że rosyjski i operator mówi: „To koniec, to już po nas”. A ten generał rosyjski mówi: „Tak, rzeczywiście to koniec”. Na drugim rysunku jest przybliżenie na monitor, na monitorze takie niebieskie ptaszki, czyli tweety z Twittera. Więc to rzeczywiście jest rysunek bardzo śmieszny. Trzeba go zobaczyć. Może źle opowiedziałem, może nie dość dobrze, za co przepraszam. Natomiast dokładnie to jest to.Narracja. Podam przykłady.
II wojna światowa. Stany Zjednoczone były podzielone wewnętrznie, jeśli chodzi o to, czy izolować się, izolacjoniści, czy w jakiś sposób zaangażować się w tę wojnę. Abstrahując od tego, że Stany Zjednoczone aspirowały do tego, żeby przejąć imperium światowe od Zjednoczonego Królestwa czy od Imperium Brytyjskiego. To był ich cel geopolityczny. Natomiast jeśli chodzi o postawę narodu, to było coś zupełnie inne. Przypominam o tych dwóch warstwach, o których mówiliśmy na początku rozmowy. Trzeba było naród przekonać do tego, że należy iść na wojnę. W takich sytuacjach zazwyczaj odwołuje się do jakiegoś honoru, poczucia dumy narodowej i tak dalej. Proszę zobaczyć, że ten problem dumy narodowej to było dokładnie to, co wykorzystał Hitler w dojściu do władzy. Dlatego, że po I wojnie światowej Niemcy byli święcie przekonani, że przegrali wojnę w sposób nieuczciwy.
Czyli nie legitymizowali wyniku starcia. Co innego przegrać, a co innego pogodzić się z własną porażką. Tu trawestuję to, co przed chwilą powiedziałem. To, co zrobili alianci po II wojnie światowej, to po prostu zbombardowali Niemców ile się da. Zostawili same ruiny. I w tym momencie dla Niemców jest jasne, że przegrali wojnę, a nie że przegrali blokadę morską, która zagłodziła Niemcy i co doprowadziło do rewolucji, doprowadziło do obalenia cesarza, co doprowadziło do tego, że armia była, ale ludzie byli zbyt głodni i zbyt wymęczeni wojną, żeby ulec pojedynku rycerskim, że tak powiem. Przepraszam, trochę żartobliwie. Przepraszam za coś, co zrobiłem celowo. Jestem nieszczerą osobą. Proszę wybaczyć.
Wracając do Stanów Zjednoczonych. 1941. Już abstrahując od tego, czy struktury władzy Stanów Zjednoczonych wiedziały, że Pearl Harbour zostanie zaatakowane czy nie wiedziały, ale stało się. I co wtedy się stało w Stanach Zjednoczonych? Nagle wszyscy rzucili się na ochotnika do wojska. Rząd Roosevelta, który był za wojną, czyli za włączeniem się do wojny światowej i jednocześnie zrealizowaniem za pomocą tej wojny celu geopolitycznego Stanów Zjednoczonych, czyli osiągnięcia dominacji nad światem. Proszę zobaczyć, wszyscy szli na ochotnika. Proszę porównać sobie teraz do tego, co się dzieje w tej chwili. Jesteśmy w samym szczycie tej propagandy. „Propagandy” — przepraszam, że powiedziałem.
Ale tak, to jest propaganda całej tej narracji przeciwko Putinowi, który zaatakował Ukrainę bez ostrzeżenia, bez żadnego pretekstu, bez szukania pretekstu, bez próby jakiegoś tam manewru typu to, co zostało zrobione w Afganistanie. Co pan raczył nieświadomie odtworzyć. To jest świetna metoda, ale nie na to miejsce, nie na ten czas. O czym zdecydowaliśmy, nie my, starając się wygłówkować, co oni tam sobie wymyślili, tylko decydenci, którzy mają pod sobą setki tysięcy żołnierzy, którzy idą na wojnę, by przetrwać albo zginąć.
[45:29] - Tak. Ale jednej rzeczy mimo wszystko nie rozumiem. To, o czym w tej chwili mówimy, mnie się zlepia w taki sposób, jakby Rosja i Stany Zjednoczone współpracowały w robieniu pewnego obrazu.
[45:44] - Tak. Wystawić się.
[45:47] - Bo logicznie, kiedy pan mówił o tym dowcipie, o tym rysunku z Twitterem, to tak naprawdę z punktu widzenia mediasfery lepiej by było zorganizować może nie taką jak afgańska operację chirurgiczną, ale jakoś po cichu to załatwić. Tymczasem jest to robione z przytupem. Przepraszam znowu za słowo „przytup”, ale to po prostu tak działa na ludzi w Europie i na świecie. Potwornie. I w związku z tym ludzie rzeczywiście mówią o bardzo skrajnych swoich odczuciach. Naprawdę to czują. Te obrazy, które płyną w świat, trudno nie być przy nich poruszonym. Wojna zawsze pokazuje to swoje brzydkie oblicze i tu na Ukrainie właśnie je pokazała. Ale tak naprawdę z tego, co pan powiedział, to wcale nie jest na rękę Rosji, tylko właśnie Stanom Zjednoczonym. To brzydkie oblicze wojny to jest pewne mobilizowanie.
[46:49] - Niestety tak, bo w tym momencie proszę zobaczyć, o co chodzi. Amerykanie chcą przejąć rynek europejski na gaz. Ja w tej chwili uważam, że to jest ewidentne, dla mnie przynajmniej. Bardzo przepraszam, jeżeli tym kogoś urażam, kogoś, kto nienawidzi Putina. Natomiast proszę zobaczyć, w związku z tym, czym bardziej drastyczne obrazy z Ukrainy zobaczymy, tym lepiej jest to dla Stanów Zjednoczonych. Natomiast odpowiadając na pana pierwszą tezę na początku pana wypowiedzi. Jest bardzo możliwe, że oba te podmioty geopolityczne dogadały się w jakiś sposób, że: „Słuchajcie, zróbcie sobie tą inwazję, ugracie, co ugracie. My w zamian za to, że w końcu wam odpuścimy i przywrócimy do systemu Swift na przykład, czyli do płacenia za towary między państwami, my weźmiemy sobie trochę tego rynku, a resztę wam już zostawimy. Nie bójcie się”. Niewykluczone, że Stany Zjednoczone wpuściły Rosjan w maliny.
Putina. Bo Putin myślał, że się dogadał z nimi tak, a Amerykanie mogą teraz powiedzieć: „Kurczę, nie wiedzieliśmy, że reakcja medialna będzie aż tak silna, że jesteście skończeni po prostu w oczach całego świata. Sorry, chłopaki, chcieliśmy inaczej, ale wyszło, jak wyszło. To już niech tak zostanie, że my będziemy mieli cały rynek Europy na dostawy gazu. Sorry”. Jest to bardzo możliwe. Na tym polega gra geopolityczna. To jest gra o przetrwanie i gra o pieniądze. Bo jak nie wiadomo, o co chodzi, a na początku mówiliśmy, że nie wiadomo, o co chodzi. Właśnie o to chodzi.
O pieniądze.
[48:23] - A pytanie związane z tym, czym pan bardzo często się zajmował i właściwie nie porzucił pan tego nigdy. Pisał pan o chińskiej sztuce wojny. Kiedy pan mówił o tym makiawelicznym wręcz rozwiązaniu na linii Rosja–Stany Zjednoczone, to przyszło mi do głowy, że może miesza w tym kotle inny gracz, wspomniane już wcześniej Chiny. Może to one zorganizowały „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Może one tak naprawdę zgodnie ze starochińską sztuką prowadzenia wojny wszystko zorganizowały? Skoro już idziemy w stronę takich lekko spiskowych teorii, to może skomentujmy jeszcze tego rodzaju rozwiązanie.
[49:10] - Tak, to jest bardzo możliwe. W dwóch etapach odpowiem. Po pierwsze Chiny mogą definiować swoje cele, którym oczywiście nawet na torturach się nie przyznają, że im chodzi o zlikwidowanie rasy białej. Nie tyle cywilizacji zachodniej, ale rasy białej. Rasiści. My też jesteśmy rasistami. Wszyscy są rasistami, dlatego że dzieląc sobie ludzi na klasy w jednym z najłatwiejszych jest dzielenie ich pod względem wyglądu, przynależności rasowej, etnicznej czy jakiejkolwiek innej. Nie uważam za słuszne, żeby w jakikolwiek sposób wyróżniać to, co się nazywa w cudzysłowie „rasizm”. Ja mam na tym swój własny pogląd za jakiś szczególnie haniebny sposób dzielenia ludzi na klasy i na rodzaje, i na lepszych i na gorszych. Po prostu to jest częścią ludzkiej natury.
Ci, którzy wyglądają podobnie do nas, są przez nas lepiej traktowani. Ci, którzy wyglądają bardziej odlegli od nas w jakiś sposób wizualny, tym gorzej. To jest jedna sprawa. Natomiast najważniejsza sprawa jest to, że każdy człowiek, niezależnie od tego, czy ma jedną nogę, bo mu urwało, albo że mu nie wyrosła ze względu na jakieś uszkodzenia w okresie płodowym, czy tak dalej, zasługuje na poszanowanie jego godności i na szacunek, pod warunkiem, że nie udowodni swoim działaniem, że nie zasługuje na dobre traktowanie. Takie jest moje zdanie, jeśli chodzi o rasizm. Wracając natomiast do tematu. Chiny mogą definiować swoje cele i to mówił nawet Jacek Bartosiak, czyli ten nasz polski wieszcz geopolityczny, że celem Chin jest cofnięcie skutków wielkich odkryć geograficznych, czyli to dotyczy cywilizacji zachodniej. Ale jeżeli na przykład stwierdzą, że zagrożeniem jest rasa biała jako taka, a rasa żółta powinna dominować, może mieć to bardzo naukowe nawet uzasadnienie. Proszę zobaczyć na Wikipedii współczynnik IQ, czyli ilorazu inteligencji, w którym Azjaci mają 6,7 punktów powyżej naszego. Na Tajwanie setka to jest równo 100 punktów.
To jest znormalizowane dla rasy białej. Natomiast dla rasy żółtej jest 105 na Tajwanie i 106 w Chinach kontynentalnych. Te sześć punktów robi różnicę w jakiś sposób. Możemy zrobić o tym osobny program. Rozmaite instytucje kulturowe mogą się łatwiej bądź trudniej zaszczepiać, w zależności od tego, czy populacja jest mentalnie przygotowana do tego, żeby te instytucje działały tak, jak powinny działać. Natomiast wracając bezpośrednio do pytania, Chiny mogą zdefiniować na przykład, że ich wrogiem są Stany Zjednoczone, a Europa nie jest wrogiem, co jest oczywiście nieprawdą, bo jeżeli już cywilizacja zachodnia to cywilizacja zachodnia. Natomiast i Europa, i Stany Zjednoczone są bardzo silnymi ośrodkami innowacji cywilizacji w znaczeniu takim, że cywilizacji, która zapewnia dobra materialne do tego, żeby ludzie prosperowali i żyli w spokoju, w pokoju i z nadzieją na przyszłość. I próby zniszczenia, zdewastowania tej cywilizacji dowolnymi sposobami. I nie mówię tu o sposobach militarnych, a o zniszczeniu kultury, zniszczeniu instytucji kulturowych, które odpowiadają za to, że ta prosperity w dalszym ciągu istnieje. Można zrobić z tego oddzielny program.
I te instytucje to na przykład zdolność reprodukcji, zdolność odtwarzania się, podtrzymania populacji. Proszę zobaczyć na przykład Wielka Brytania czy inne kraje Europy Zachodniej żyją w pożyczonym czasie. Bądźmy szczerzy, tak to się nazywa. Utraciły zdolność reprodukowania się, to znaczy utrzymania swojej populacji samodzielnie na tym samym poziomie. Konkretny przykład jest oczywisty. Zjednoczone Królestwo już niech będzie. Proszę zobaczyć, gdyby nagle wszyscy ci goście, pracownicy, gastarbeiterzy, też żart mi wyszedł. Gdyby opuścili wyspę Wielką Brytanię, to tam by nastąpiło kompletne załamanie cywilizacyjne, bo nie byłoby komu pracować, dlatego że etniczni mieszkańcy Wielkiej Brytanii po prostu nie rozmnażają się. No i co możemy powiedzieć? Nie tylko mamy ten sam problem demograficzny.
Ma Rosja, ma Polska, ma każdy kraj Europy Zachodniej, ma Korea Południowa, ma Japonia, ma Tajwan i tak dalej. W tej chwili żyjemy w jakimś stanie uśpienia tego, że nic się nie będzie działo. Ale na przykład Tajwan ma na dzień dzisiejszy 7% mieszkańców wyspy Tajwan. To są ludzie z Filipin, z Indonezji, z Wietnamu, którzy przyjeżdżają tu pracować. To są także żony, z którymi Tajwańczycy żenią się. Zmienia się struktura etniczna i co można powiedzieć? Wszystko jest w porządku, bo nadal kraj funkcjonuje, ale mimo wszystko nagle jakby ci wszyscy wyjechali za granicę i chcielibyśmy postawić na demograficzną autarkię, czyli samowystarczalność, to w tym momencie nagle wszyscy padają po prostu. Wszyscy.Także Chiny mogą wzmacniać na przykład jakieś zjawiska socjologiczne, psychologiczne, kulturowe zmierzające do tego, że ta samowystarczalność demograficzna nagle się urwie. Prosty przykład: Polska. Proszę zobaczyć, ilu Polaków wyjechało za granicę, na Zachód, do Stanów, do Niemiec, do Francji i tak dalej, po to, żeby szukać jakichś perspektyw życiowych, zarobku czy czegokolwiek innego.
I gdyby nie to, że nam kradnie się – przepraszam, że użyję tego brutalnego słowa, do tego można to sprowadzić – siłę roboczą, wyciąga się na Zachód za pomocą mechanizmów typu Schengen, rozwiązań prawnych umożliwiających swobodę przepływu siły roboczej w całej Europie, która służy temu, że do nas nie przyjeżdżają jakoś masowo z Francji, bo to działa jednostronnie. Natomiast prawo jest o tyle sprytnie skonstruowane, że zakłada, że z Francji też mogliby przyjechać. Bez przesady. Tu wystarczy palcem powiekę opuścić w geście, że wiadomo, o co chodzi. Natomiast gdyby nie to, że Ukraina jest też takim zasobem, z którego my możemy z kolei podkradać siłę roboczą, to byśmy mieli gigantyczne kłopoty, dokładnie takie same, jakie ma Zachód w tej chwili. Proszę zobaczyć, że to wszystko jest bardzo dynamiczny stan nierównowagi, który w każdej chwili może się załamać za pomocą jakiegoś dziwnego albo nagle stworzonego manewru, typu koniec swobody przemieszczania się siły roboczej.
[56:00] - Czyli podsumowując: my, przejęci tymi wydarzeniami ostatnich dni, sam nie ukrywam, jestem nimi przejęty, bo obserwowanie wojny w środkach masowego przekazu sprawia, że człowiek właściwie w niej uczestniczy i trudno pozostać obojętnym. Ale wracając do początku zdania, obserwując to, co obserwujemy, być może nie zdajemy sobie sprawy, że miesza w tym wszystkim ktoś z drugiego końca świata tak naprawdę.
[56:33] - Tak, to bardzo możliwe.
[56:35] - Wiem, że ludzie zajmujący się geopolityką, tak jak pan, nie lubią tego rodzaju pytań, ale na koniec naszego dzisiejszego spotkania postanowiłem je zadać. Gdyby pan miał powiedzieć, co się stanie w najbliższych miesiącach tu, w Europie, w związku z tą napaścią na Ukrainę, to co by pan wyeksponował? O czym by pan powiedział przede wszystkim?
[57:04] - Ja uważam na dzień dzisiejszy, przy czym to jest oczywiście hipoteza, nie mam dostępu do danych niejawnych, które są absolutnie istotne do tego, żeby przewidywać jakiekolwiek postępki podmiotów czy też homeostatów geopolitycznych. Natomiast uważam, że Rosjanie w jakiś sposób się dogadali, nawet bez słów można takie dogadanie osiągnąć, że podzielą w jakiś sposób rynek sprzedaży gazu w Europie. Czyli na przykład Rosja będzie mogła kontynuować sprzedaż gazu do Niemiec, ale Stany Zjednoczone będą sprzedawały gaz do Polski razem z norweskim gazem przez Gazociąg Północny. W tym momencie Polska jako kraj buforowy oddzielający rdzeń Unii Europejskiej, czyli kraj Zachodu tak zwanego, od Rosji, zostałaby takim nowym krajem buforowym. Skoro Rosja rozszerza się na Białoruś, co de facto ma miejsce, jeżeli uda się Rosjanom zachować zdobycze terytorialne na Ukrainie, to w tym momencie Polska staje się krajem buforowym. Czyli ten obszar buforowy zmniejsza się. To są kwestie definicyjne. Znam nazwiska osób, które by się ze mną ostro pokłóciły, jeśli chodzi o definiowanie tego, co właśnie powiedziałem. Reasumując, ja bym powiedział tak: Niemcy będą mogły kupować sobie gaz własny, Polska zostanie odbiorcą czyjegoś innego, czyli Stanów Zjednoczonych. Proszę zwrócić uwagę, że skoro Niemcy mają tak bardzo na pieńku ze Stanami Zjednoczonymi, mają taką rozbieżność geopolityczną, to z tego punktu widzenia Polska jest takim rodzajem foothold, czyli miejsca zaczepienia Stanów Zjednoczonych w Europie Centralnej i ma bardzo wiele zalet.
Po pierwsze mamy historyczne związki, jest bardzo duża Polonia polska w Stanach Zjednoczonych. Po drugie jest to kraj bardziej przyjazny Stanom Zjednoczonym niż Niemcy. Wspomnieliśmy o kwestii tego, czy Niemcy są suwerenne względem Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i tak dalej. To jest kwestia bardzo ciekawa. Nie potrafię tego rozeznać, bo nie znam się dobrze na prawie międzynarodowym. Natomiast znam osoby, które się znają i sam chciałbym zadać im to pytanie, ale oni pewnie by nie chcieli odpowiedzieć. Tak jak pan przyznał, powiedział, że ci, co zajmują się geopolityką, raczej by nie chcieli stawiać takich tez, zgadywania albo narażania swojego wizerunku na to, że ktoś ich oskarży, że mówią tak zwane teorie spiskowe, właściwie hipotezy spiskowe. Moim zdaniem, wracając, Amerykanie dzięki temu, że wyzwolą Polskę spod konieczności kupowania gazu z Rosji, bo to i tak się kończyło, w 2022 roku kończył się nam jeden kontrakt i teraz miał być zawiązany drugi. Ewidentnie chyba to nie będzie miało miejsca, wszystko na to wskazuje. Będziemy mieli gaz norweski, będziemy mieli amerykański, być może jeszcze jakiś inny, nie wiadomo skąd.
Natomiast już nie będzie rosyjskiego. I w chwili, w której Polska przestanie kupować rosyjski gaz, to spadnie z pola oddziaływania Rosji pod pole oddziaływania czyje? Stanów Zjednoczonych. A Stany Zjednoczone w tym momencie zyskują jedną dodatkową rzecz, o której jeszcze nie mówiliśmy. Polska jest podwykonawcą Niemiec. Jeśli chodzi o system gospodarczy, to Niemcy przede wszystkim mają 30% PKB z eksportu. Generalnie wydawało mi się, że więcej zawsze, ale dobrze, ufam tym danym, 30%.My jesteśmy nie tylko dostarczycielami siły roboczej, ale jesteśmy też wielką montownią. Są tysiące firm, które obsługują wysiłek eksportowy Niemiec. Jeżeli Stany Zjednoczone nagle tutaj uzyskają większy wpływ, albo nawet uniezależnią Polskę od Rosji, która ewidentnie jest w jakimś rodzaju sojuszu, albo nawet przynajmniej zbieżności celów geopolitycznych – mówię o Rosji i Niemcach. I w tym momencie Stany Zjednoczone wchodzą w środek i ich rozdzielają za pomocą Polski.
Więc Polska, ja się tego bardzo boję, nagle zacznie być obszarem, o który toczy się szalenie ważna rzecz, kluczowa gra o kontrolę nad Europą. Kontrolę nad Europą, to jest dużo powiedziane, dlatego że pamiętajmy, sprawczość to nie jest zero-jedynkowe, że za pomocą armii wypowie się wojnę, zdobędzie się terytorium, wtedy mamy 100% władzy i polityczną, i faktyczną. A sprawczość to jest coś bardzo trudnego do zdefiniowania często i wymyka się codziennej percepcji, dlatego że ta sprawczość może być tylko w niektórych sekcjach, czyli tylko sprawczość w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Ale taka sprawczość może właśnie być wystarczająca dla Stanów Zjednoczonych, żeby pokrzyżować plany geopolityczne i Niemiec, i Rosji.
[01:01:56] - Czyli okazuje się, że to, co nas w tej chwili dotyka, czym tak bardzo się przejmujemy, ktoś mógł zupełnie swobodnie, na zimno, bez emocji zaplanować.
[01:02:10] - Ma pan jakieś wątpliwości? Bo ja nie.
[01:02:13] - A emocje są dla nas. Po prostu dla nas.
[01:02:16] - Właśnie tak. Lepiej nie można było podsumować tych naszych rozmów dzisiejszych.
[01:02:23] - Cóż, proszę państwa, dziękuję mojemu rozmówcy. Państwa gościem był Piotr Plebaniak. Mam nadzieję i już jesteśmy umówieni, że to nie jest ostatnia audycja. Zapraszamy zatem na kolejny „Telegram z krańca świata”, w którym będziemy znowu rozmawiać o geopolityce, o rzeczach nieoczywistych, jak państwo się dzisiaj mieli okazję przekonać. Wszystkiego dobrego. Dziękuję bardzo. Do usłyszenia.
[01:02:53] - Dziękuję. Do usłyszenia.
[01:02:55] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.