Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe, w grupach po dwa, trzy, i cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie?
Takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty. Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu.
Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!" "Mówią świadkowie" w Radiu Paranormalium. Gdy dwie trójeczki staną obok siebie, miej człowieku nadzieję, że nic się nie z-z-zepsuje. Mówię serio. Nie żartuję. Co prawda zdarza się, że w momencie pojawienia się niezidentyfikowanych obiektów latających, różne rzeczy znajdujące się w pobliżu lubią się psuć. Mam jednak nadzieję, że nawet jeśli komuś ze słuchających trzydziestego trzeciego odcinka podcastu "Mówią świadkowie" coś dzisiaj padnie, to przynajmniej sprzęt odtwarzający treści z Internetu nie odmówi posłuszeństwa.
Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dobry wieczór państwu. Zaczynamy kolejny odcinek, który tym razem znów wypełnią w całości relacje o obserwacjach UFO. Będzie dziś garść relacji z naszej skrzynki mailowej oraz dwie dość długie rozmowy telefoniczne ze słuchaczami. Jeden przypadek będzie szczególnie mocny, gdyż będzie dotyczył lądowania UFO na środku ulicy w Świnoujściu, któremu to lądowaniu towarzyszył tak zwany czynnik Oz.
Zanim jednak przejdziemy do prezentacji przygotowanych na dziś relacji, pozwólcie Państwo, że przypomnę kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy chcieliby podzielić się swoją relacją ze spotkania z jakimś trudno wytłumaczalnym zjawiskiem.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny: Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem.
Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset trzy. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. A teraz tradycyjnie zaglądamy do naszej radiowej skrzynki e-mailowej.
Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w 2018 roku. "Chciałbym się podzielić obserwacją latającego obiektu w kształcie trójkąta nad miejscowością Sulechów w województwie lubuskim. Jako fan obserwowania nocnego nieba, regularnie przed snem wychodzę na balkon zalukać na gwiazdy. Był piątek, 26 sierpnia 2017 roku. Koło północy wyszedłem na chwilę, bo słaba widoczność i widać było tylko najjaśniejsze obiekty. Przez chwilę patrzyłem pionowo w górę, gdzie coś nagle zasłoniło mi kropki. Po chwili obraz wrócił, ale kątem oka zauważyłem, że to coś po chwili przesłoniło obiekty znajdujące się zaraz obok. Momentalnie skierowałem wzrok na przesuwający się, jakby rozmyty, ciemny obraz. Po kilku sekundach obiekt oddalił się w kierunku chmur, które przez oświetlenie miasta miały kolor brązowo-fioletowy. Dopiero tam, z mojej perspektywy, widać było dokładny kształt deltoidalny w kolorze chmur, ale na czarnym niebie. Od razu szukałem charakterystycznej smugi i czekałem na opóźniony względem obrazu hałas silnika. Nie ukrywam, że lekki strach sparaliżował mnie, ale podniecenie tym, co widzę, nie zablokowało mi logicznego myślenia. Zakląłem kilkukrotnie w głowie i pomyślałem: Aurora. W końcu widzę to na żywo, na własne oczy. Obiekt oddalał się ze wschodu na zachód, a ja dostrzegłem jego delikatne białe światła.
Spodziewałem się trzech małych, białych i czwartego czerwonego pomiędzy nimi na środku. Środek nie emanował żadnego światła, tylko był jakby oświetlony projektorem od dołu. Trzy narożniki świeciły jasno oraz widać było po jednym świetle w połowie z dwóch boków trójkąta.
Cała przygoda trwała kilka sekund. Trudno ocenić ile. Pięć? Dziesięć? Następnego wieczoru znalazłem się na balkonie wcześniej, około dwudziestej... "... Wychodząc na zewnątrz, już przez szybę balkonu zauważyłem na wprost jasne, zielone światło poruszające się w prawo i lewo. Podejrzany kolor i dziwny ruch skłonił mnie do podejrzeń, czy to czasem nie jest dron? Odczekałem kilka sekund, po czym zielone UFO wylądowało wymienić rozładowane baterie i tym samym rozwiało moje obawy o inwazji. Czekałem dłuższy czas na jego powrót, ale nic takiego się nie stało. Od tamtego momentu tylko raz obserwowałem przelot drona nad miastem.
Zastanawiam się, czy to czasem nie jest jedna z form dezinformacji. Po kilku dniach emocje stopniowo opadły, ale po dwóch tygodniach nagle wróciły. Dowiedziałem się, że pewne dwie osoby również widziały czarny trójkąt.
Obserwacja była dwa tygodnie po mojej, również wieczorem, tylko że obiekt nie poruszał się, ale jakby powoli obracał. Był ogromny i było cicho. Dodatkowo wysyłał czerwony promień w kierunku Ziemi. Widoczny był kilka kilometrów od mojego miasta w kierunku południowo-wschodnim.
Zachęcam wszystkich do nocnych obserwacji nieba oraz do słuchania Radia Paranormalium. Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w 2018 roku. Leciałem w lutym 2018 roku z Wrocławia do Dublina. Przez okno widziałem jak zwykle lecące w innych korytarzach samoloty.
Wyraźnie widziałem ich skrzydła, kolor, a nawet widziałbym model, gdybym się znał. Nagle spod nas, spod samolotu, lecąc w prawo, jakby na wschód od naszej pozycji, zobaczyłem obiekt, który leciał nieco szybciej od nas. Ten obiekt nie wyglądał jak inne samoloty, które widziałem przez okno w trakcie lotu. Widziałem go maksymalnie pięć sekund, zanim zniknął.
Zdążyłem wziąć telefon i zrobić zdjęcia, ale niestety na zdjęciach wyszedł jak trzy piksele, bo był już za daleko. Co ciekawe, ten obiekt wyglądał jak rurka z bitą śmietaną. Tak mi się skojarzył. Z tym, że koloru brązowego, szarego lub czarnego. Poruszało się to z prędkością jak dla mnie nieco większą niż nasz samolot. I teraz, co najważniejsze, gdy wysiada się z samolotu, zazwyczaj kapitan bądź pilot stoi i żegna się z pasażerami.
Ja, wychodząc, spytałem kapitana: "Have you seen this pipe looking object?" A on powiedział: "I've seen them all the time". To znaczy, że widuje takie obiekty cały czas. Zatkało mnie i wysiadłem z samolotu.
Potem zacząłem szukać w Internecie obiektów w tym kształcie i okazało się, że moja obserwacja nie jest jedyną. Do tej pory żałuję, że nie porozmawiałem o tym z innymi pasażerami. Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w 2017 roku.
Nigdy wcześniej nie widziałem UFO. Pierwszy raz miało to miejsce latem 2013 roku nad jeziorem w Poznaniu. Jest to kilka mniejszych zbiorników wodnych, nad które bardzo często uczęszczamy wraz ze znajomymi latem. Staliśmy w grupie około dziesięciu osób. Niebo było bezchmurne i gwiazdy były bardzo dobrze widoczne. W pewnym momencie zauważyłem jasny obiekt, który leci wprost w naszą stronę. Obiekt ten poruszał się z prędkością zbliżoną do prędkości, z jaką poruszają się samoloty odrzutowe bądź nawet szybciej, nie wydając przy tym żadnego dźwięku. Obiekt ten przeleciał nad naszymi głowami w niewielkiej odległości i był bardzo dobrze widoczny. Oprócz mnie zauważyła to tylko jedna osoba. Obiekt kształtem przypominał ogromną płaszczkę bez ogona i poruszał się, i zmieniał przy tym kolory. Mienił się podobnie jak lakiery przy samochodach typu zoom, które zmieniają barwę w czasie jazdy. Moje i mojego kolegi spostrzeżenia odnośnie tego obiektu są takie, że wyglądało to jak żywa istota, a nie pojazd. Niestety, nie udało mi się tego uwiecznić w żaden sposób. Drugi raz miało miejsce kilka dni później, nad tym samym jeziorem. Byliśmy tam również grupą, tyle że tym razem około dwudziestu osób. W pewnym momencie postanowiliśmy wraz z kolegą i koleżanką wybrać się na spacer nad tym jeziorem. Po kilkuset metrach wspólnie usiedliśmy nad skarpą nad owym jeziorem. W pewnym momencie zauważyliśmy jasny, kulisty obiekt przed nami, na wysokości anteny do przekazu sygnału GSM. Koleżanka stwierdziła, że może to być gwiazda bądź planeta. Odpowiedziałem jej, że jest to zbyt duży obiekt i jest zbyt blisko. Wtedy koleżanka wyjęła komórkę z aparatem i zaczęła robić zdjęcia tego świetlistego obiektu. Po chwili ten obiekt po prostu w ułamku sekundy na naszych oczach znikł. Nie odleciał, lecz znikł tak, jakby się teleportował bądź odleciał z taką prędkością, że nie jest to widoczne dla ludzkiego oka. Na zdjęciu było widać tylko jasną kulę.
Korespondencja nadesłana przez obywatela Indii mieszkającego w Polsce, pierwotnie sporządzona w języku angielskim i przetłumaczona przeze mnie na język polski. Korespondencja nadesłana pod koniec lipca 2020 roku. Jestem obywatelem Indii, mieszkającym w Polsce od sześciu lat. Zawsze fascynowało mnie obserwowanie nieba. Uwielbiam mieszkać w Szczecinie, ponieważ latem niebo jest bardzo czyste, co ułatwia obserwacje nocne. Zacząłem interesować się zjawiskiem UFO lub próbować zrozumieć pewne rzeczy dziejące się na niebie, gdy po raz pierwszy, jeszcze w Indiach-...Dokonałem obserwacji w 2013 roku. Byłem wówczas na plaży z moim siostrzeńcem i razem zaobserwowaliśmy trzy dziwne światła układające się w kształt trójkąta, które nagle szybko odleciały, po czym jedno światło wróciło do swojego pierwotnego miejsca. Do dziś nie mam pojęcia, co to było. Szczęśliwie jednak ta obserwacja została opisana na Wikipedii. Możecie Państwo poszukać obserwacji UFO w Indiach w 2013 roku. Znajdziecie informacje na ten temat. Wracając jednak do głównej historii, gwoli przedstawienia pewnych informacji na mój temat: ja i moja żona mamy małe dziecko. Ponieważ dziecko jest bardzo małe, musimy wstawać w nocy co dwie, trzy godziny, aby je nakarmić, zmienić pieluszkę i tak dalej. Gdy dziecko pije mleko, nie mamy nic innego do roboty, a ponieważ mamy w pokoju duże okno, spoglądamy w niebo. Jowisz i Saturn są bardzo jasnymi planetami i znajdują się blisko siebie. Jest to bardzo piękny widok, a ponieważ latem niebo jest bardziej czyste, widok tych planet jest niesamowity. Wcześniej, w marcu 2020 roku widzieliśmy już małe satelity Tesla przelatujące nad bezrzeczem. Chodzi prawdopodobnie o satelity SpaceX Starlink.
Widzieliśmy również wiele meteorytów. Najlepszy był widok małej gwiazdy w czerwcu między Jowiszem i Saturnem, która stawała się większa i jaśniejsza. Okazało się, że była to asteroida lub meteoryt, który po wejściu w ziemską atmosferę wypalił się i rozpadł. W niedzielę, 26 lipca 2020 roku ja i moja żona widzieliśmy jednak coś naprawdę niesamowitego. Na niebie zauważyliśmy cztery, pięć obiektów.
Nie poruszały się w linii prostej. Wyglądało to tak, jak gdyby ścigały się. Najpierw był jeden obiekt, a za nim po bokach podążały dwa następne. Pierwszy obiekt poruszał się w sposób przypominający ruchy węża. Pozostałe dwa wykonywały taki sam ruch. Po jakichś dwudziestu sekundach nadleciały dwa kolejne obiekty i dołączyły do tamtych trzech. To wszystko działo się tak szybko, że nie miałem możliwości zareagować i chwycić za aparat, aby zrobić zdjęcie lub nagrać to na wideo. Podzieliłem się tymi szczegółami z moimi tutejszymi przyjaciółmi w Szczecinie i jeden z nich zasugerował, abym zajrzał na Waszą stronę i być może opisał swoje doświadczenie.
Pomyślałem więc, że napiszę. Mam nadzieję, że wszystkie te informacje będą przydatne. Druga obserwacja dokonana przez tego samego świadka. Pierwszego sierpnia 2020 roku, około godziny dziesiątej czterdzieści, jedenastej czasu polskiego, ja i moja żona przygotowywaliśmy się do wyjścia. Spojrzawszy przez okno, zauważyłem w oddali coś białego, co wyglądało jak balon. Z uwagi na odległość nie byłem w stanie zrobić zdjęcia lub nagrać filmu. Poprosiłem żonę, aby się temu przyjrzała. Obiekt znajdował się zaskakująco wysoko i daleko, co każe nam domniemywać, że nie był to balon, lecz coś innego. To chyba znajdowało się w rejonie Turzyna. Wydawało nam się, że to balon meteorologiczny, jednak balon nie przebywałby w powietrzu w taki sposób.
Dzień później natrafiłem na informację o obserwacjach nad Kanadą i Danią obiektu, który wyglądał dokładnie tak samo, jak obiekt zaobserwowany przez nas. I to wszystkie relacje nadesłane drogą tekstową, przygotowane do dzisiejszego odcinka. Po krótkim przerywniku zapoznamy się z bardzo świeżą relacją sprzed kilku dni, dotyczącą obserwacji UFO nad Sosnowcem. Nie wyłączajcie smartfonów, komputerów, tabletów czy na czym tam słuchacie Radia Paranormalium, bowiem słyszymy się ponownie już za chwilę.
Mówią, że wyłączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej. Posłuchaj nieznanego! Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium.
Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.
UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje.
Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo relacje.pl. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty. Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przejdźmy teraz do zapoznania się z relacją o obserwacji UFO nad Sosnowcem, 29 czerwca bieżącego roku. ... Jakby pan mógł opisać możliwie jak najdokładniej okoliczności obserwacji? Bo to, jeżeli dobrze pamiętam, zdarzyło się, ta, ta obserwacja miała miejsce dzisiaj w nocy, tak?
Tak, w dniu dzisiejszym, dokładnie trzydzieści osiem minut po północy. Specjalnie spojrzałem na zegarek. A więc sytuacja wyglądała tak, że, że przed północą postanowiłem przejść się na spacer, zaczerpnąć takiego chłodniejszego powietrza. I na koniec spaceru postanowiłem, że jeszcze sobie zajrzę do garażu. I wchodząc z jasnej ulicy, garaże nie są oświetlone. Jest tam praktycznie ciemno.
Gdzieś tam na początku garażu jest jedna latarnia, na drugim końcu jest druga, a cała propara ja około stu, stu pięćdziesięciu metrów jest ciemna. Wchodząc na garaż- To był Sosnowiec, jeżeli dobrze pamiętam.
A właśnie! To był, to był Sosnowiec. Dzielnica Niwka, południe Sosnowca. I wchodząc na garaże po lewej stronie, kątem oka dostrzegłem takie rozbłyski, jakby ktoś na horyzoncie, jakby coś spadał, gdzieś fajerwerki by wybuchały.
Pomyślałem... Znaczy w kierunku Mysłowic. Pomyślałem: "No, coś tam. Może takim zakłady jakiejś firmy, coś tam sobie robią". Nic niezwykłego, tak? I przez to, że odwróciłem głowę w lewą stronę, kawałek dalej zobaczyłem trzy jasne punkty na niebie, których, które tworzyły trójkąt. U góry jeden punkt, na dole po lewej, po prawej stronie dwa punkty, które ja- to wyglądało jak zwykłe gwiazdy, aczkolwiek ich jasność porównałbym do najjaśniejszych gwiazd widocznych tej nocy na niebie albo nawet ciutkę jaśniejszych. Czyli tak jakby wyraźnie się wyróżniały na tle nieba, tak? Może nie tyle, co wyraźnie się wyróżniły, ale były dobrze widoczne na tle nieba. Tak powiem. Na pierwszy rzut oka no zwykłe gwiazdy, tak? Ale, ale mówię jakoś tak te gwiazdki. Nie jestem jakimś obserwatorem nieba, ale jakoś tak mówię: "No coś, coś nie kojarzę tego". I pierwsza taka myśl, że może nie interesuję się ufologią i tak dalej, aczkolwiek od czasu do czasu lubię sobie posłuchać na przykład pańskiego radia. I tak pomyślałem: "Ale, ale jaja!
Trójkątny obiekt". I pomyślałem: "Chłopsza, jakbym wyciągnął telefon, to robiłbym zdjęcie i tak by nic nie było widać na tym zdjęciu". Taka, taka głupia myśl po prostu mi przeszła przez myśl i od razu pomyślałem, że pewnie to są dwie gwiazdy, a trójkąt domknął przelatujący samolot.
I postanowiłem przystanąć na chwilę i poczekać, aż jeden, jeden z tych punktów, czyli domniemany samolot, sobie odleci. I stanąłem. Obserwuję i miałem przez sekundę wrażenie, przez ułamek sekundy wrażenie, że górne światło, górny słupek trójkąta się, się zaczął przemieszczać. Wtedy, wtedy jakby objąłem wzrokiem cały ten trójkąt i okazało się, że wszystkie trzy punkty w przeciągu dwóch do pięciu sekund zgasły. Stopniowo sobie przygasały i dosłownie nie wiem, po, po minucie, bo stałem tam zdziwiony, tak? I po minucie postanowiłem tak dla siebie może bardziej, żeby, żeby mieć jakiś dobry stan przed samym sobą, napisać do żony SMS-a: "Czy śpisz?" i zadzwonić do niej. Niestety nie odpisała, bo już spała. I przyszedł mi jeszcze do głowy znajomy, który no tak, coś tam się interesuje, ale, ale nieszczególnie.
Ale, że była... Aha, jeszcze spojrzałem na zegarek, która była godzina. To było trzydzieści osiem minut po północy i też tak się wahałem, czy do niego dzwonić, czy nie. I tak stałem na tych garażach. Patrzyłem się cały czas, ten obszar nieba. To jest południowy zachód i w międzyczasie niedokładnie w tym miejscu, gdzie był widoczny ten trójkąt, ale że tak powiem, dwadzieścia, trzydzieści stopni w stronę północnego wschodu, tak, północnego wschodu. Zobaczyłem dwa albo trzy takie rozbłyski. Wyglądało to tak, jakby nagle zapaliła się i zgasła bardzo jasna gwiazda. Aczkolwiek nie wiem, czy mogę te dwie rzeczy wiązać ze sobą, bo mówię: to, to nie był idealnie ten sam obszar nieba, tak? To było zdecydowanie przesunięte o jakieś dwadzieścia, trzydzieści stopni względem tego trójkąta. No i po, po jakichś piętnastu minutach obserwowania postanowiłem napisać do znajomego SMS-a i chyba godzinę z nim rozmawiałem. Prawie godzinę, tam około pięćdziesięciu minut, stojąc na garażach i obserwując niebo, ale że tak powiem, już nic, nic się nie wydarzyło. Rozumiem, że pan był jedynym świadkiem tego, tego zdarzenia?
Byłem, byłem jednym. Po prostu postanowiłem, postanowiłem wyjść na spacer i, i co zobaczyłem? Dodam, że to taka moja na koniec spaceru zajrzeć jeszcze sobie do garażu pierwsza obserwacja w życiu. Nigdy, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Jeszcze dodam, że pogoda była wszędzie idealna.
Niebo czyściutkie, ani jednej chmurki na niebie nie było. Czy ten obiekt bądź obiekty wyglądały jak jednolity trójkąt czy formacją świateł w kształcie trójkąta? Innymi słowy, czy to było jakieś- ... Wie pan co, panie Marku, ja teraz żałuję, ale jak sobie przypominam tą sytuację, to ten moment, kiedy wszedłem z oświetlonej ulicy latarniami na ciemne garaże.
Wzrok się musi przez tą dłuższą chwilę przyzwyczaić.... I ja teraz żałuję, że nie skupiłem swojej uwagi, czy coś pomiędzy tymi światłami było? Czy dostrzegłbym tam jakiś ciemniejszy zadry czegokolwiek. Z mojej perspektywy, tak ja to zapamiętałem, to wyglądało jak najzwyczajniej trzy gwiazdy ułożone w trójkąt. Nic niezwykłego. Najzwyczajniejsze gwiazdy, aczkolwiek dosyć jasne, może jaśniejsze niż najjaśniejsze w tamtym, tamtej nocy na niebie. I więc wyglądało jak gwiazdy. No po prostu.
Tylko, że trzy gwiazdy naraz nie gasną, tak? No to zwraca tutaj uwagę. Zwraca uwagę tutaj na pewno to jakby takie zsynchronizowanie gaśnięcia tych obiektów. Dokładnie, bo, bo nie powiem, czasem sobie lubię spojrzeć w niebo, gdzieś tak idąc wieczorem, ale to jest tylko taki rzut okiem. No i często się widzi jakąś spadającą gwiazdę, jakąś, jakąś satelitę i tak dalej. I gdyby nie to, że te trzy punkty gasną, gdyby zgasł jeden, to bym pomyślał: a, spadła gwiazda. Zobaczyłem ostatni moment. Tak, to samo takie zgaśnięcie jej. Ale nie, to stało nieruchomo, nie przemieszczało się i w jednym momencie... Znaczy no, nie w jednym momencie, bo to przygasanie trwało dwa, dwie do pięciu sekund, a cała obserwacja od, od zauważenia wydaje mi się, że trzydzieści sekund, może do minuty.
A na jakie to mogły być, na jakiej to mogły być wysokości? Tak na oko. Panie Marku, nie jestem w stanie tego kompletnie oszacować. Mówię, to była, no, to z mojej perspektywy jako laika wyglądało to jak gwiazdy. Gdybym nie stanął, gdybym nie widział, że to zgasło, pomyślałbym gwiazdy. I taka była też moja pierwsza myśl, że to są dwie gwiazdy plus trzeci punkt to jakiś samolot, satelita, który tak się ułożył, że utworzył to trójkąt.
A też tylko dlatego zwróciłem na to uwagę, bo było to dosyć jasne. Te trzy punkty i kształt trójkąta. A co ja wiem? Nic. Pańskiego radia przed dwadzieścia lat jest coraz popularniejsze, tak? I tak trochę dla żartu stanąłem. Pomyślałem: a UFO nie?
Trójkąt, ale... No, a jakąś chwilę myślę: a pewnie samolot za chwilę przeleci i z trójkąta zrobią się dwie gwiazdy. Ale, ale. I w tym samym momencie wszystkie trzy punkty w przeciągu dwóch do pięciu sekund sobie zgasły.
No, zdecydowanie wśród obserwacji i wśród relacji, które docierają w ostatnim czasie do Radia Paranormalium, dotyczących obserwacji jakichś dziwnych obiektów na niebie. Mhm. Zdecydowanie muszę powiedzieć, że jakieś trójkątne formacje bądź trójkąty dominują.
A mam takie jeszcze pytanie, czy, czy poza zauważeniem tego obiektu bądź formacji zauważył pan coś jeszcze takiego nietypowego? Może jakiś dźwięk, może jakieś inne zjawisko? Nic nietypowego. Po prostu zwykła, znaczy zwykła. No, zobaczyłem coś na niebie, coś sobie zgasło. Żadnego dźwięku, nic.
Nawet jak kojarzę, to nawet chyba tej nocy, dzisiejszej nocy nawet wiatru nie było. Kompletna cisza. Tak, jakby pan po prostu wyłączył trzy gwiazdy na niebie, tak? Dosłownie tak to wyglądało z mojej perspektywy. Tylko tak jak mówiłem wcześniej, żałuję, że to było tak krótkie, że żałuję tylko, że, że, że nie starałem się dostrzec, co jest pomiędzy tymi gwiazdami. Czy jakiś może ciemniejszy, ciemniejszy ślad, cokolwiek. Niestety, nie przeszło mi to przez myśl. Nawet tak. To, to trwało za krótko. Mówię około trzydziestu sekund do minuty. Jakbym się gdzieś zatrzymał przed wejściem na garaże, na nie wiem, żeby zawiązać buta, odpalić papierosa, to już bym pewnie tego nie zobaczył. To było na tyle, na tyle krótkie zjawisko. Ja się tam zastanawiałem, czy to jest na tyle ciekawe zjawisko, że tak powiem, czy zawracać Państwu głowę, czy, czy nie, bo jakby z mojej perspektywy nie było to nic spektakularnego, tak? Ale mówię a co mi szkodzi, jak tylko wróciłem do domu, nie wiem, około godziny drugiej to właśnie, właśnie napisałem do Państwa wiadomość.
No to dziękuję w takim razie, że pan się postanowił podzielić taką dosyć świeżą relacją. Waszym słuchaczem gdzieś tak od około dziewięciu lat. Prawie, prawie od początku istnienia radia. To była pierwsza myśl, tak, że, żeby skontaktować się z wami. To z nadzieją taką, że albo się znajdzie jakieś logiczne wytłumaczenie, bo mówię, ja się na obserwacji nieba kompletnie nie znam. Czy znajdzie się albo jakieś racjonalne wytłumaczenie, albo po prostu, że ktoś inny też to widział, tak? Bo tak z mojej perspektywy to ten obiekt był w stronę, w stronę Mysłowic.
Mysłowice, Katowice. Drony chyba można wykluczyć, bo one nie latają raczej na takich dużych wysokościach. No i chyba nie są, nie potrafią gasnąć tak grupowo. To właśnie to nie było takie zgaśnięcie. Coś wyłącza pan światło, że wszystkie trzy w ułamku sekundy zgasło, tylko przygasało stopniowo. Dokładnie.
Więc i to w ogóle się nie przemieszczało. To stało w miejscu. Przynajmniej takie ja miałem wrażenie, bo mówię, to było na tak krótka obserwacja, żeby pomyśleć logicznie, na co by tu zwrócić uwagę, tak?
Po prostu stałem, patrzyłem się, zaczęło gasnąć. Zgasło. Odlatujące samoloty. Chyba też możemy. Też możemy. Też możemy. Chyba o to- Na pewno nie, bo wie pan co? Przez te około pięćdziesiąt minut jak rozmawiałem ze znajomym przez telefon, no to chyba cztery albo pięć samolotów przelatywało i... Nie, to na pewno nie był samolot. W ogóle samolot przelatuje tak, a to stało w miejscu i jakby nie zmieniało swojej formacji. Tak, trójkąt jak...... Jak, jak go widziałem, tak widziałem go do końca i żadne, żadne światło z jego, z jego wierzchołków się nie poruszyło. Tak, kolor tych świateł to był normalnie, tak jak wszystkie inne gwiazdy, aczkolwiek tak mówię, jasność była albo tak najjaśniejsze gwiazdy danej nocy na niebie, albo nawet ciutkę jaśniejszy. Dlatego to zwracało, zwróciło moją uwagę, że dosyć jasno to świeci. Te, te punkciki. Jedynie, jedynym, co zwróciły moją uwagę, wie pan, właśnie te rozbłyski. To były dwa albo cztery takie buśnięcia, jakby pan zapalił mocną gwiazdę i ją zgasił. Tak jakby mignięcie flesza, tak? Tylko że to nie było oślepiające, ale ułamek sekundy.
Przez te dziesięć, piętnaście minut, zanim się zdecydowałem zadzwonić do kolegi, wysłać mu SMS-a, czy mogę zadzwonić, czy nie śpi. Właśnie te, te, te buśnięcia. Tylko że nie wiem, czy to można ze sobą wiązać, bo mówię, było to w jakimś tam stopniu oddalone od miejsca, gdzie, gdzie widziałem ten, ten trójkąt. Aczkolwiek dwa takie dziwne zjawiska w przeciągu piętnastu minut, no to też ciężko nazwać przypadkiem, wydaje mi się.
Nie wiem. Opowiadam po prostu, co widziałem. Dobrze, to ja bardzo dziękuję tutaj, że zechciał się pan podzielić tą relacją. Mam takie jeszcze pytanie, czy wyraża pan ewentualnie zgodę, oczywiście całkowicie anonimową, na wykorzystanie zapisu tej rozmowy w przyszłej audycji?
Jak najbardziej! Ja, ja tam wierzę, że, że coś tam jest, więc, więc czemu nie? Im więcej relacji, tym szybciej może się dowiemy prawdy. To- Więc jak najbardziej. I mówię, może ktoś się... Może też liczę na to, że ktoś może, nie wiem, z Katowic, Mysłowic, też w tym dniu, tej nocy też coś może widział i będzie mógł udzielić bardziej szczegółowego opisu, tak? Bo mówię, ja to widziałem ostatnie trzydzieści, może sześćdziesiąt sekund tego zjawiska. Mówię, jak nie ja, no to może to zachęci kogoś innego, kto widział to przez dłuższy okres czasu. Więcej szczegółów jest może w stanie podać. No ja mówię, ja to widziałem trzydzieści do sześćdziesięciu sekund i widziałem tylko, że są gwiazdy na niebie.
Nagle, znaczy nagle, stopniowo zaczęły przygasać, zgasły i koniec obserwacji. Bez żadnego dźwięku, bez żadnych innych niewyjaśnionych zdarzeń towarzyszących. Nic, kompletnie. Tak, jakby pan wyłączył na niebie trzy gwiazdy. Jeszcze potem, nawet chyba zanim napisałem maila, to też gdzieś tam na internecie szukałem jakiegoś atlasu nieba, żeby może coś tam, ale, ale nic, nic- Nic się nie udało znaleźć.
Nie przypominało. Nie, nie udało się. Aczkolwiek mówię, ja nie jestem ekspertem w tych sprawach i może moje przeoczenie. Aczkolwiek... Aha, jeszcze to bym mógł dodać, że, że ten trójkąt tak na nie bije. Ramiona tego trójkąta, ten rozstaw tych punktów, tych wierzchołków, no, wydawał się, się, się dosyć duży, tak? Więc to wydaje mi się, że to nie był mały obiekt, jeśli to był jakikolwiek obiekt, tak? Bo, bo to ciężko stwierdzić, ale nie było to małe. Na pewno.
Był to zapis rozmowy ze słuchaczem, który opisał obserwacje UFO nad Sosnowcem sprzed kilku dni. Za chwilę wysłuchamy ostatniej przygotowanej na dziś relacji, tym razem ze Świnoujścia. Wracamy po krótkiej przerwie. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu.
Nasze numery telefonów to stacjonarny: Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset trzy. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje, polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.uforelacje.pl.
Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty. Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przejdźmy teraz do wysłuchania ostatniej przygotowanej na dziś relacji. Będzie to rozmowa ze słuchaczem, który opisał dziwne zdarzenie z udziałem UFO w Świnoujściu.
Co prawda sam słuchacz o to nie prosił, jednak z uwagi na dość dużą ilość informacji, jakie musiałem zostawić w nagraniu, aby łatwiej było Państwu odszukać lokalizację tego zdarzenia i zwizualizować sobie jego przebieg, aby utrudnić ustalenie tożsamości świadka, zmieniłem mu lekko barwę głosu. Mam nadzieję, że nie wpłynęło to negatywnie na zrozumiałość jego wypowiedzi. ... W razie potrzeby nagranie na YouTube i w archiwum audycji na www.paranormalium.pl można sobie cofnąć i odsłuchać ponownie. Zapraszam do słuchania. Jakby mogłem prosić pana o w miarę dokładne opisanie tej obserwacji.
Kiedy do tego doszło? Jaka to była miejscowość? Jak się zachowywał obiekt? Jak wyglądał? Ile ich było? Może było ich więcej? Jakie były warunki pogodowe? Wszystko, co pan pamięta. Dobra, tak że ja dokładnie daty już nie pamiętam, bo ja wtedy byłem w takim, wie pan, szoku może nie i wiedziałem. Spanikowałem. Może nie, ale to było, bo moja, moja... Ja z mamą mieszkałem, ale moja mama już od ośmiu lat nie żyje, nie? Umarła w 2013 i to musiało być albo rok wcześniej, albo dwa lata wcześniej, nie? I to było gdzieś albo 2012, albo 2011 rok. I to była wczesna wiosna. Gdzieś mogło to być gdzieś koniec marca, bo zapamiętałem, że jeszcze nie było tych pąków na drzewach. Ale była, była bardzo idealna pogoda.
Ja w ogóle dzwonię z Człusia i wiadomo, ścinają się granicy z Niemcami, nie? I graniczymy z miastem Albek. I to było. Ja znajdowałem się akurat na balkonie. Moja mama była w pomieszczeniu w innym pokoiku, nie, a ja byłem na balkonie i to była gdzieś godzina, gdzieś po południu, może trzynasta albo czternasta. Była idealna pogoda, błękitne niebo.
Słońce świeciło elegancko i miałem. Byłem, siedziałem na fotelu wiklinowym, na balkonie i miałem skierowane tak. Balkon jest skierowany tak na, na zachód, południowy zachód, na stronę Niemiec, nie? No i w pewnym momencie zauważyłem, że od strony właśnie zachodniej, od strony Niemiec jest taka.
To wyglądało jak chmura, deszczowa chmura i mnie to nieco zaciekawiło, bo było idealne niebo błękitne, a tu nagle taka pojedyncza deszczowa chmura. No ale mimo wszystko siedzę dalej, ale od czasu do czasu zerkam, zerkam na to, bo mnie to bardzo ciekawiło, nie?
I to była godzina trzynasta, gdzieś. Był normalnie ruch uliczny, bo ja, mój blok znajduje się na ulicy Kujawskiej i ten blok znajduje. Mój blok znajduje się tak przy takiej ulicy głównej i jednej z głównych ze Świnoujścia ulic. I był normalny ruch uliczny. Samochody jeździły. Naprzeciwko mojego bloku są dwa duże wieżowce. No i cały czas siedząc na tym balkonie, obserwuję tą chmurę. I ta chmura tak powoli, powoli się zbliżała, w moim, w moim kierunku nie, ale tak coraz niżej i niżej. No ale mimo wszystko to obserwuję cały czas na to.
Mnie to bardzo ciekawiło, bo tu idealna pogoda, słońce świeci, a tu taka chmura pojedyncza. Ale to cały czas wyglądało jak chmura, bo to było ciemne, tak, ale coraz bliżej, coraz bliżej. No i nagle to się obniżyło, tak? Ja mieszkam na czwartym piętrze. Obniżyło tak się. To było gdzieś w odległości stu metrów od mojego, od mojego bloku. I to tak się obniżyło, tak na wysokości latarni ulicznej. I to stanęło gdzieś tak na pośrodku ulicy, właśnie tej i tak na wysokości może drugiego piętra, może trochę wyżej, bo to tak na wysokości tych latarni było gdzieś i między tymi latarniami, to w ogóle w ogóle zawisło między tymi latarniami na środku ulicy. No i nagle widzę ostatni samochód, jak jedzie tą ulicą w kierunku właśnie tak w kierunku północnym, tak, w kierunku morza. No i nagle zamiera cała ulica, zamiera cała ulica. Nie ma ani jednego samochodu na ulicy, ani jednego człowieka.
I właśnie zrobiło się tak, jak zaćmienie słońca. Takie przyciemnione tło, nie? Żółte takie. I spojrzałem na słońce. Czy to nie ma zaćmienia słońca? Czy czasem księżyc nie zasłania tarczy słońca? Nie, ale nie całe słońce było, ale zrobiło się jak zaćmienie słońca, jak zaćmienie słońca. Nie było żadnej, ani jednego samochodu na ulicy, ani jednego człowieka.
A te wieżowce naprzeciwko mnie, z mojego bloku, po drugiej stronie ulicy wyglądały, jakby tam nikt nie mieszkał. Przeraźliwa, przeraźliwa cisza się zrobiła. Jak po wojnie atomowej, jakby nikogo nie było na, na świecie. Nie tylko ja na tym balkonie i z tej chmury, co tak zawisło na środku tej ulicy, w odległości gdzieś stu metrów, normalnie ukazał mi się spodek latający, normalnie spodek latający. I to trwało gdzieś. Ja wiem, może z pięć, siedem minut, bo ja chciałem mamę zawołać. Mama była w sąsiednim pokoiku, tam u siebie siedziała i ja z balkonu. Drzwi były uchylone, te balkonowe i z balkonu wychodząc do pokoju, chciałem mamę zawołać, ale tak coś spanikowałem. Sam się, sam się bałem tego. Nie wiedziałem, czy mamę zawołać czy nie. I tak chyba te parę razy wchodziłem na ten, na ten balkon. Wychodziłem, nie? I cały czas to obserwowałem i normalnie cały czas tak, jakby była, jakby nikogo nie było na świecie. W ogóle, w ogóle nie było żadnego ruchu ulicznego. Zero samochodów, zero ludzi, zero jakichś ptaków, zero zwierząt. W ogóle niby cisza martwa, jak po wojnie atomowej. I chciałem mamę zawołać. No i tak chyba za piątym, siódmym razem i w ogóle obecności tej mamy też nie było słychać w mieszkaniu, chociaż ja nie zaglądałem do tamtego pokoju, czy była czy nie. No ale...... przeraźliwa cisza i właśnie nie wiem. Chciałem się właśnie podzielić. Właśnie ja długi czas nikomu nic o tym nie mówiłem. To już minęło dziewięć albo dziesięć lat, bo ja, ja nie.
Ja nie zapisałem właśnie daty, nie, ale zapamiętałem to, że to była wiosna, wiosna, gdzieś gdzieś koniec marca, może połowa marca, ale była piękna, idealna pogoda. Jak, jak, jak latem nie. No to wspomnienie o tej ciszy jak po wojnie atomowej przywodzi na myśl coś, co nazywa się czynnikiem poz UFOlogii.
I wie pan, słyszę ja po jakimś razie, tam siódmym razem wchodzę na ten balkon i wszystko wraca do normy. Robi się normalnie dzienne światło, samochody zaczynają jeździć. Nie, normalnie ruch uliczny powraca, nie. No a to normalnie rozpłynęło się w powietrzu, jakby za jakimś pstryczkiem. Tak, nie i wszystko wróciło do normy. Nie, ja, mama zmarła. Ja o tym mamie nie powiedziałem nawet, bo uważałem, że powiem to.
Może będzie myślała, że mieszkam z synem wariatem. Nie, ja długi czas nie mówiłem ludziom o tym, nie u siebie w pracy ani nic. Dopiero tak zacząłem mówić tak od dwóch, trzech lat, nie. No i niektórzy mi wierzą, niektórzy nie wierzą, nie. Wie pan, jak to jest, nie? Takie, takie miałem właśnie ten.
Nie i w tych pierwszych, w tych pierwszych chwilach, jak to mnie to spotkało, nie, to byłem naprawdę w szoku, ale tak sobie pomyślałem. Pomyślałem sobie: no, żyjemy tu na tej ziemi i musimy żyć, nie? I później, za jakimś czasie zapomniałem o tym. Długo o tym nie myślałem, nie i zacząłem później, po jakimś czasie znów nieraz mi to przychodziło, nie. I to teraz, jak ta pandemia wybuchła, to wszystko. Nie. To, to, to tak zacząłem ludziom mówić o tym właśnie, co mnie kiedyś spotkało, nie? I właśnie nie wiem.
Właśnie chciałem się podzielić właśnie z państwem tym, co mi, to, co to było? Co to było z takimi ludźmi, co się właśnie tym interesują, nie? Czy ja byłem w jakimś innym wymiarze, czy... Bo ja z niektórymi, z niektórymi ludźmi rozmawiałem, nie o tym temacie, nie.
I na przykład z takim panem rozmawiałem, co pracuje tam w sklepie z telewizorami. On się właśnie też interesuje takimi, takimi różnymi sprawami. Ten pan mi powiedział, że on mi wierzy. Nie, to mnie to spotkało i mówi najprawdopodobniej, że to byli szaraki. Nie, ja słyszałem o takich właśnie szarakach. Właśnie są takie istoty, nie? I trochę grzebałem w internecie o tym i znalazłem, nie, że niby oni, oni właśnie oni nie są z innej galaktyki, że oni są z Ziemi. Oni, oni przychodzą z przyszłości, nie i nas obserwują, nie, że nasza cywilizacja się niby, że nasza cywilizacja niby ma wyginąć po wojnie nuklearnej, nie, że tam ma ocaleć jakiś procent ludzi i oni są po ewolucji człowieka. Nie. Nie wiem, czy pan o tym też słyszał. No, słyszałem, chociaż bardziej się tutaj po prostu skłaniam ku tym teoriom mówiącym, że istnieje jakaś równoległa rzeczywistość i że te obiekty mogą też przybywać z równoległej rzeczywistości, która istnieje jakby obok naszego, tego, tego naszego świata. Mam takie pytanie, czy, czy ktoś to jeszcze widział?
Krótko mówiąc, czy tylko pan? Nic, nikt tego nie widział. To było w dzień. Normalnie, gdzieś godzina trzynasta, czternasta. Nie, bo spojrzałem jeszcze na słońce. Jak na niebie to było. To było po południu, tak nie, bo ja mam tak ten balkon po tej stronie. Co to, co to było? Nie. To tak. Południowy zachód, nie południowy zachód nie i ścinały się granice z miastem Albek. I to było w stronę Albeku. To szło tak.
Tak się przesuwało jak chmura i mnie to zaciekawiło, bo niebo było idealne, czyste, błękitne. Nawet takiego obłoczka jasnego nie było. I mnie zaciekawiło w pewnej chwili, że taka pojedyncza, deszczowa chmura nie. Mówię, co to jest?
Ale to wyglądało jak chmura, nie. I to tak się zmierzało w moim kierunku. Coraz bliżej, coraz bliżej. Pomalutku, jak chmura płynęła. No i coraz bliżej. No i później nastąpił. Nastąpił ten efekt, że zrobiło się jak zaćmienie słońca. Żółte tło. Ja spojrzałem jeszcze na słońce.
Czy czasem nie ma zaćmienia słońca? Nie, ale nie słońce, bo całe normalnie zrobiło się na całym niebie. Żółte tło. Nagle widzę cały ostatni samochód, jak jedzie tą ulicą. Znika, robi się pusta ulica i zero człowieka. A te wieżowce naprzeciwko mojego bloku, po drugiej stronie, to co się znajdują, normalnie wyglądało jak po wojnie atomowej. Jakby tam żadnego człowieka też nie było w tych wieżowcach dziesięciopiętrowych, nie. I te żółte tło tak się odbijało w tych szybach, w tych wieżowcach, te słońce, nie te tło w ogóle. No i w ogóle normalnie, jakbym to tak wyglądało, jak ja bym był na tym świecie i nikogo innego nie było człowieka. Przeraźliwa cisza. Nie wiem.
To tak wyglądało, jakbym był w innym wymiarze albo, albo jakąś wizję miał, albo. No nie wiem właśnie. Dlatego ja zadzwoniłem do państwa i chciałem się podzielić tym, co mnie spotkało. I normalnie tej chmury normalnie ukazał się później, jak on tak zawisł na środku tej ulicy, między tymi latarniami ulicznymi. A ta ulica jest dwupasmowa. No to ile ona może mieć długości? Nie wiem. Dwanaście. Ile tam taka ulica może mieć szerokości? Nie.
Dwanaście. No, może czternaście metrów góra. Chyba jakoś tak. Czternaście metrów. To coś jakoś tak. On nie był tak od latarni do latarni. Nie, tylko normalnie mógł mieć. Ja wiem, może z dziesięć metrów albo osiem średnicy czy coś. I nie był wysoki, nie był wysoki. On tak mógł być gdzieś z metr wysokości albo coś.
Dlatego nie ma, ale jak były tam te istoty, to musiały nie być wysokie albo nie wiem, tak przypuszczam. I to był w kolorze tak, płótno. Ja jeszcze panu powiem, jak było na wysokości tych chmur. Niby to jak było na wysokości.
Widziałem ten spód. To był z jednej strony taki, taki, taki łącznik, jakby stópka to była. Jak już był bliżej, nie, ale jeszcze był na......w wysokości powyżej czwartego piętra, nie? To tak, taką jakby taki łącznik był właśnie od spodu i to było czarne właśnie. I to dlatego właśnie z daleka wyglądała jak chmura czarna, nie? A później, jak się obniżyło, tak na wysokości tych, tych lamp ulicznych, nie, to normalnie ten wierzch tego spodu był albo biały, albo stalowy. Tak bardziej biały, to mi się wydawało. Biały kolor bardziej.
Obiekt, rozumiem, sprawiał wrażenie fizycznego? Nie, nie, nie wyglądał jak, jakby był na przykład półprzezroczysty, taki jednolity był? Trudno mi powiedzieć. Trudno mi powiedzieć, bo to tak albo nie wiem. Tego to panu nie powiem, czy on był przezroczysty, ale tak albo był bardziej biały i ten, ten, bo spód, jak był na, był wyżej, to był, był czarny i był. Widziałem taki kawałek takiego ogonka, jakby tam był łącznik, nie?
Łącznik był nie pośrodku, tylko tak bardziej z boku był, nie? Albo to była stupka, albo łącznik, nie? A czy miał pan wrażenie, że ten obiekt jakoś nie wiem, reaguje na pana obecność zachowaniem, czy po prostu ten obiekt sobie po prostu przyszedł?
Bo jak ja ich widziałem, jak ja ich widziałem, to przypuszczam, że oni mnie też widzieli, nie? No, widocznie jakoś się niespecjalnie pana obecnością przejęli, skoro, skoro po prostu- No właśnie, właśnie.
Robili swoje sprawy. Konkretnie, kolokwialnie mówiąc. Ale mówię panu, ja byłem w szoku. Ja nie wiedziałem, co zrobić. Nie, to naprawdę. Niektórzy się śmieją, myślą: a może narkotyki? Ja nigdy w życiu ani żadnych narkotyków nie brałem, ani nic. Jestem normalnym człowiekiem i ten, nie. I to było w dzień, nie, to nie było w nocy. W dzień, nie, w dzień taka sytuacja, nie. I to właśnie mówię panu. To się zrobiło na całym niebie. Żółte tło, żółte tło. Normalnie tak to wyglądało. Z jednej strony tak to wyglądało, jakby klatka stop w telewizorze, nie? I żółte tło. Normalnie jak, jak po wojnie atomowej, jakby nikogo nie było na świecie, tylko ja. I tylko bloki puste i, i ten, i ten pojazd, co wisiał, nie, między tymi latarniami na środku ulicy, nie? I tak chyba z pięć, siedem razy wychodziłem, bo chciałem tą mamę zawołać, nie, ale też jej obecności mamy w mieszkaniu nie słyszałem, nie. Ona tam była w innym pokoiku u siebie, bo mamy czteropokojowe mieszkanie. Czteropokojowe, tak, mieszkanie mamy i ona była, już siedziała w swoim pokoiku, ale chciałem tą mamę zawołać, ale bałem się zawołać, bo czasem różne mogą być skutki, nie? Bo- Czy coś, coś pana powstrzymywało od zawołania mamy?
Nie zrobią mnie właśnie, bo wie pan, co zauważyłem jeszcze? Jak ten pojazd wisiał pośrodku ulicy, to tak, jakby jakieś promienie od niego szły w jednym kierunku. W jednym kierunku, tak jakby promienie takie, takie jak nieraz słońce daje takie, takie cienie, nie? Czy coś, nie, to tak, jakby od niego szły takie, takie promienie jakieś, nie? W tym kolorze, właśnie takie jak, jak te żółte tło na całym niebie nie, było, nie takie coś, nie? A czy coś pana powstrzymywało, czy, czy- Dlatego nie.
-przerąbał się pan po prostu, że mamie coś się może stać? Ja się bałem. No, powstrzymywało mnie to, bo bałem się, czy czasem moi mamy czegoś nie zrobią i dlatego nie chciałem zawołać. A moja mama to była osobą niepełnosprawną, nie, bo ruchowo była. Chorowała na taką chorobę. Ta choroba wyniszcza stawy i wszystko. I była ruchowo taka bardziej niepełnosprawna była, bo o kulach się poruszała i ten. I też bałem się mamę zawołać. No, bałem się nawet o siebie się bałem. Co oni czasami, czy czasami coś oni mogą mi zrobić jakimś, jakimś nie wiem, promieniem, czy coś. No to różne, nie? Czy ten, jakoś nie, nie zawołałem tej mamy i tak, po którymś razie wchodzę na ten balkon. To wszystko przywróciło do normy. Nie, normalnie białe światło się zrobiło. Ruch uliczny zaczął, No, rozpłynęło się w powietrzu, nie?
przywrócił się do pierwotnego stanu. Zaczęły samochody jeździć, nie, w ogóle ludzie zaczęli chodzić, nie, a to normalnie rozpłynęło się. Tak po prostu sobie znikło. Jak pałką czarodziejską, laską, nie, pałeczką czarodziejską, nie? A czy pojawienie się tego, czy pojawieniu się tego obiektu towarzyszyły jakieś dźwięki bądź jakieś...?
Nie, nie. Cisza. Przerażająca cisza. Przerażająca cisza. Jakby nikogo nie było, mówię panu, jakby nikogo nie było na świecie. Jakby to było po wojnie atomowej czy coś. Coś takiego jak Czarnobyl. O! Wszystkich tego wyrzucili z tego miasta i po tym, jakby nikogo nie było. I te bloki naprzeciwko mojego. Jak spojrzałem na te wieżowce, nie i tak ten cień światła tak się odbijał w tych szybach, nie, bo wszędzie były okna pozamykane. Wie pan, wszędzie, nigdzie nie było okna uchylone i wszędzie w tych szybach odbijało się te niebo na tym żółtym tle. To tak wyglądało, tak, jakby nie wiem, żadnego. Przerażająca cisza, jakby żadnego człowieka nie było w tych blokach.
Jak po wojnie atomowej, nie? Takie coś. A czy pomijając tę ciszę, ten efekt Oz, jak to, jak to ujmują ufolodzy, czy obiekt wywiera jakiś wpływ na otoczenie? Czy jego manifestacji towarzyszyły jakieś inne zjawiska, czy też sprawiał może wrażenie, jakby po prostu wyłączył wszystko, żeby, żeby sobie coś pooglądać?
No właśnie, ja właśnie jestem tylko tak, tak jakby nie wiem. Albo telepatycznie załatwił tych wszystkich w okolicy, na ulicy i na ulicy, i w tych blokach, że nikt nie wyjrzał i żaden samochód nie przejechał, a mnie zostawił jako świadka.
Nie wiem, bo mogło być tak. Nie, że na przykład załatwili, załatwili wszystkich telepatycznie, a mnie zostawili jako świadka, żebym zdjęcie zrobił. Ale ja nie zrobiłem ani zdjęcia, ani nic. Nie, no, ani nikogo nie zawołałem, że ten.
... Może pana jakoś można pospekulować, że pana, pana, pana można pospekulować, że pana jakby przypadkiem zostawili z włączoną taką jakby świadomością, a jakoś specjalnie się tym nie przejmuje, że ktoś może ich zobaczyć.
Też tak mogło być, bo jak siedziałem na tym balkonie od początku, nie? No, normalnie siedziałem sobie na balkonie, na tym fotelu wiklinowym, bo kupiłem taki fotel wiklinowy i jak będzie ładna pogoda latem, latem czy coś, nie, bo moja mama osiem lat z domu, z domu nie wychodziła, nie, bo miała tam chorobę na trzecim piętrze. Potem mieszkanie bez windy, nie?
No, jak mówię. No i ja sobie usiadłem na tym foteliku i tak sobie normalnie. Ładna pogoda, wiosna, nie wiadomo, nie? To sobie usiadłem na foteliku. No i tak patrzyłem sobie na ulicę, jak samochody. Tak rekreacyjnie sobie usiadłem, żeby sobie posiedzieć. I nagle zauważyłem właśnie tą chmurę. To wyglądało jak chmura i mnie to zaciekawiło, bo normalnie niebo było czyściutkie, błękitne, nawet tego jasnego obłoczka nie było, nie? Jak nieraz są takie obłoczki, nie? I mnie to zaciekawiło, jak to całe niebo niebieskie, a tu nagle taka pojedyncza chmura, bo to wyglądało jak chmura, jak to jest od strony Niemiec szło, nie? Ja wiem, jak samoloty wyglądają, jak śmigłowiec, jak wszystko, nie? Bo ja pływałem jako rybak dalekomorski, to i miałem i wymiany samolotowe i wiem, jak samolot, jak samolot wygląda, jak inne pojazdy, nie? No i to wyglądało jak chmura. I to tak płynęło sobie pomalutku, jak obłok. Pomalutku się przesuwało, jak ta chmura, nie? I coraz niżej, i coraz niżej. No i ja to obserwowałem, nie?
Obserwowałem, bo mnie to ciekawiło. No i później zrobił się ten efekt, co panu mówię, nie? Że zrobiło się żółte tło, jak przy zaćmieniu słońca. To zawisło gdzieś na wysokości drugiego piętra, bo nie wiem, te latarnie, tak, te latarnie chyba tak sięgają drugiego piętra. Na środku ulicy, nie? Ruch zamarł.
Ani jednego samochodu, ani jednego człowieka, bo to było gdzieś trzynasta, czternasta, gdzieś koło czternastej to gdzieś musiało być. No i tak było, jak było. Zamarło, nie, to było gdzieś może pięć, siedem minut.
Gdzieś tak to mogło trwać, nie? No właśnie chciałem, chciałem zapytać o czas trwania tego zdarzenia, bo pan z tego, co zrozumiałem, siedem razy tam wracał na ten, na ten balkon. Tak, dlatego ja tak mówię, z pięć, siedem minut to mogło być, nie? Tak, może pięć minut. Ja nie wiem. Tak, tak, przybliżeniu, bo wie pan, nie dobrze...
Czyli, czyli dosyć, dosyć długo. Niby to były godziny takie- Przypuszczam, że pięć minut to było naprawdę. Gdzieś tak na pewno było gdzieś pięć minut. Niby godziny, w których większość ludzi teoretycznie powinna pracować, ale jednak ktoś tam, gdyby, gdyby.
No bo wie pan, to jest godzina, taka, że pora obiadowa i lunch, nie lunch. No tak. Wiadomo, Świnoujście to jest takie kurortowe miasto, nie? Bardziej tutaj gastronomia, nie? No, czasy przed pandemiczne to tam ruch musiał być jeszcze dłużej w tej gastronomii.
No to to było w roku. To było w roku dwutysięcznej albo dwutysięczny jedenasty, albo dwutysięczny dwunasty, nie? I to była gdzieś tak albo połowę marca, albo pod koniec marca, nie? To wczesna wiosna to była, bo zapamiętałem, bo nie było jeszcze tych liści na drzewach, nie?
To właśnie zapamiętałem. Ale była idealna. To była idealna pogoda, taka jak... No, piękna pogoda była wiosenna, jak nieraz latem nie ma takiego nieba, nie? Błękitne niebo, nie i słońce świeciło nieraz tam, nieraz i luty teraz jest piękny, nieraz, nie? Słoneczny jest nieraz, bo to anomalia pogodowe się zmieniają. Wie pan, to jest nawet zimnie ma teraz, nie?
Praktycznie u nas, tutaj nad morzem. A to było jakoś przed dwudziestym pierwszym czy po dwudziestym pierwszym? Pamięta pan może? Ale dwudziestym pierwszym czego? Marca? Marca, tak. No, ja tak przypuszczam, że to mógł być gdzieś koniec marca. Może gdzieś tak. Nie? Przypuszczam.
No, to taka, taka przybliżona data. O to właśnie, o to mi właśnie chodziło. Tak sobie taki, taki... Piękna pogoda była, taka wiosenna, czyste niebo, nie? Tak, przypuszczam, że to był kwiecień jeszcze nie, bo w kwietniu już takie jak już połowę kwietnia, to już drzewa kwitną, już praktycznie nie? Już w pełni, ale to były jeszcze takie, takie praktycznie prawie łyse te drzewa, nie? Gdzieś koniec marca, gdzieś to było. Mogło być.
Czy udało się panu dostrzec jakby coś wewnątrz tego obiektu? Jakieś istoty? Czy pan po prostu widział tylko z zewnątrz? Nie widziałem, żadnych istot, tylko widziałem normalnie spodek i mówię panu, jak to wyglądało. Jak on był na wysokości właśnie może nie chmur, bo nie było wtedy chmur, nie? Tylko to wyglądało jak chmura, nie? No, nie że było na wysokości, no, dajmy ze stu metrów, nie? No to ten spód normalnie był czarny, nie, tego obiektu. Czarny i miał taką jakby łącznik z jednej strony. On, ten łącznik nie był tak pośrodku tego, tego spodka, tylko tak bardziej z boku, z lewej strony, nie? Z lewej strony. To wyglądało, jak albo to był łącznik, albo, albo, albo stópka jakaś, nie? Jak ląduje nieraz, nie? No, a biel tego, tego talerza, tam nad tą stópką to była raczej biała. Raczej biała. Mi się wydawało.
Mogło, mogło mieć stalowy kolor, ale mi się bardziej tak biały, bardziej... Taki metaliczny. Bardziej biały. Metaliczny, ale tak bardziej, bardziej białe. Wie pan? Tak jakby połyskujący metal, coś tego typu.
Tak, tak, ale bardziej, bardziej białe, nie? Jakby to można było tak przybliżyć. No i on nie był wysoki. On taki ja wiem, bo to była gdzieś odległość ode mnie. Może sto metrów, może sto dwadzieścia, nie?
Więcej nie było, nie. No to mógł być, wysokość mógł mieć gdzieś metr, może metr dwadzieścia. Nie, on nie był wysoki, nie, ten spodek, nie. No i średnicę gdzieś mógł, jak pan mówił, ze dwadzieścia......
Ulica może mieć szerokości czternaście metrów, tak? No tak na oko, tak z czternaście metrów gdzieś. Ja wiem, no dziesięć, osiem metrów może średnicy, może tak, bo on nie był tak od latar, od tych latarń do latarń. Nie, tylko był tak pośrodku. Nie, ale tak gdzieś może osiem metrów. Może tak właśnie. Wiem, takie spodki są takie. Są takie, takie, takiej wielkości, nawet większe czy mniejsze. Nie wiem. No, ja przypuszczam też, że mogło. Mogła to być jakaś może też wysłana sonda.
To jest jakieś z tej cywilizacji? Nie, niekoniecznie. Zdarzają się też relacje o obserwacjach obiektów przekraczających jakby swoimi gabarytami rozmiary stadionu piłkarskiego. No tak, tak, to też właśnie słyszałem, nie? Że ludzie obserwowali też niektórzy, że ten, ale mówię panu, że mnie to naprawdę spotkało, żeby to w nocy było, nie, bo tam ten, ale to było w jasny dzień, normalnie, ja się, ja normalnie, wie pan, to mi się włosy, włosy zjeżyły.
Ja pierwsze dwa dni to myślałem o tym, ale nikomu nic nie mówiłem. Ale tak se pomyślałem, wie pan, co? Tak pomyślałem. No, żyjemy tu na tej ziemi i musimy żyć, nie? I tak, taką miałem właśnie myśl, nie. I później wiadomo, w pracy nikomu nic nie mówiłem, bo by powiedzieli: No, zwariował chłopak. Wie pan, jak to niektórzy odbierają. No, wiadomo. Mamie, mamie też nie powiedziałem. Mama zmarła osiem lat temu, mi dwutysięcznego trzynastego i zmarła i nie powiedziałem jej o tym, i w ogóle. I ja długi czas o tym nie mówiłem. Ja to tak zacząłem mówić z trzy lata temu, nie. Trzy lata temu zacząłem o tym mówić. No i teraz ta pandemia wybuchła rok temu, nie? To całkiem niektórym ludziom i w pracy mówię, i wszystko, na to, co zacząłem mówić mojej siostrze, szwagrom.
Kurde, jedna siostra, jedna siostra wierzy, druga nie wierzy. Jeden szwagier wierzy, drugi nie wierzy, nie. I jedni się podśmiechują, ten, nie, ale nigdy nie byłem osobą ani psychicznym, ani, ani alkoholikiem, ani narkomanem. Jestem normalnym człowiekiem. Pracuję. W wojsku byłem i na statkach pływałem dalekomorskich. Teraz pracuję w gastronomii i na budowach pracowałem, nie. Jestem zawsze szanowanym pracownikiem i nigdy nic, ten, nie.
Mam już pięćdziesiąt cztery lata, mam już pięćdziesiąt cztery lata, nie i wiadomo, no, ludzie nieraz umierają i chciałem podzielić się takim czymś, nie? I chciałem się podzielić właśnie z takimi ludźmi, co się interesują tym. Może oni też jakąś zasłonę puścili, że tylko ja widziałem te żółte tło, że oni przykryli właśnie. No, nie wiem. Nie wiem. Nie wiem.
Można pospekulować trochę, że rzeczywiście jakaś zasłona została wypuszczona, tylko no, coś tam im krótko, kolokwialnie mówiąc, nie piekło i ktoś czasami ich likwiduje, a czasami po prostu sytuacje wyglądają tak z niektórymi obserwacjami, że to wygląda tak, jakby, jakby UFO się dostosowywało do percepcji jakiegoś wybranego świadka.
Grupa ludzi na przykład stoi sobie w jakimś miejscu. Jeden świadek widzi jakiś obiekt na niebie, a reszta nie widzi nic. Tak, tak, tak. Słyszałem to już. To ja właśnie. Ja nawet w rodzinie miałem, mam taki przypadek osoby, że po prostu powiem tak: moja mama widziała coś takiego, jak kiedyś się bawiliśmy tutaj na niedalekim osiedlu. Zimą zjeżdżaliśmy sobie na sankach, tam różnych dupolotach.
I nagle mama właśnie też pomiędzy blokami zobaczyła taki klasyczny dysk latający. No, tylko że ten dysk dosyć krótko się musiał tam utrzymywać, bo nie zdążyła nas zawołać i nam tego pokazać. A grupa, grupa ludzi tam była też dosyć spora, bo tam też były inne dzieci z rodzicami. Także ktoś to musiał zauważyć. No ale tak się okazało, tak się jakoś złożyło, że to widziała tylko moja mama.
Wszystko na to wskazuje. Ja właśnie tak trochę żałuję, bo może jakbym spróbował zrobić zdjęcie, może bym miał jakiś dowód. Tylko też nie wiadomo, co by wyszło. Te zdjęcie nie. To też nie wiadomo, nie? Wie pan, jak to jest, że człowiek żałuje później po tym. Ja też myślałem, że jakoś poddać się hipnozie, jakoś sobie bardziej to przypomnieć czy coś. No, nie wiem, czy tak by też można było zrobić hipnozę. Że jakbym się poddał, czy by to ten obraz by powróciły to wszystko czy nie? Coś pan mówi.
Ciężko powiedzieć. Ciężko powiedzieć, nie? To bardzo taka indywidualna kwestia. Musiałby się pan z którymś ufologiem po prostu skontaktować, znaleźć kogoś, jakiegoś hipnotyzera, w miarę takiego dobrego, doświadczonego, żeby to, żeby wydobyć te wspomnienia i żeby po drugie wszystko bezpiecznie zrobić.
Przypomnieć. Właśnie o to chodzi, nie? Jak to miło słownie, ten, nie. Dlatego ja właśnie zadzwoniłem do państwa. Mówię, mówię, że podzielię się tą, tymi swoimi, no, tym swoim przeżywaniem. Ja chciałem właśnie ten, nie, się dowiedzieć, co mi naprawdę to, co to było naprawdę? Ja byłem w jakimś innym wymiarze. To są światy równoległe, inne, nie. Czy ja byłem?
Czy miałem jakąś wizję na temat naszej cywilizacji? Czy, czy ona naprawdę wyginie? Czy jakaś obca noga nas czeka? Czy to naprawdę są te szaraki, czy, czy ja nie wiem. No, właśnie nie wiem, co to mnie spotkało, nie? Właśnie nie. Te żółte tło normalnie nie było zachmurzenia słońca. Zrobiło się na całym niebie żółte tło i normalnie ulica zamarła. Ani jednego samochodu, ani jednego człowieka, ani jednego ptaszka, bo u nas mewy latają ciągle. Nie wiadomo nic. Nic.
No, no kurczę, może bez mew. To rzeczywiście. To rzeczywiście osobliwa sytuacja. No, nie wiem, co pan o tym sądzi. Pan też się chyba podzieli tą moją informacją z innymi. No tak, właśnie chciałem tutaj pana zapytać. Jeżeli nie ma pan nic, nic przeciwko, to ja tutaj podeślę też zapis tej rozmowy ufologom współpracującym z Radiem Polskim Radio. Bardzo proszę się podzielić. Ja mogę podać swoje nazwisko i imię. Mieszkam w Świnoujściu na ulicy Kujawskiej. To było praktycznie dosłownie.... Kujawska, a ten pojazd był, bo mój blok jest na ulicy Kujawskiej, a ten pojazd był yy na 11 Listopada. Yy, nad tą ulicą, nie? Bo ta ulica się z moich opinii nazywa 11 Listopada, nie? A mój blok znajduje się na ulicy Kujawskiej, nie, na ulicy. I to już wszystkie przygotowane na dziś relacje. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o opisanych w dzisiejszej audycji zdarzeniach. A jeśli macie jakieś swoje historie i chcecie się nimi podzielić, gorąco zachęcam do kontaktu. Każde zgłoszenie dotyczące obserwacji UFO przesyłam dalej do współpracujących z Radiem Paranormalium ufologów. Przekazanie relacji niejednokrotnie kończy się małym śledztwem, którego efekty widać później w publikacjach choćby Arkadiusza Miazgi, Piotra Cielebiasia czy Damiana Treli.
Warto dzielić się takimi zdarzeniami, gdyż każda relacja potencjalnie może przybliżyć nas do zrozumienia prawdziwej natury zjawiska UFO. Zachęcamy więc do skorzystania z kontaktów do Radia Paranormalium. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę, dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach.
Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych na Facebooku i YouTube. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu.
Nasze numery telefonów to stacjonarny: Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset trzy. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.