Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie?
Takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty. Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu.
Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!" "Mówią Świadkowie" w Radiu Paranormalium. Środek sierpnia, wakacje. Otwierasz lodówkę, chcesz zjeść sobie lody. Bierzesz pudełko, otwierasz, a w środku pietruszka. Włączasz Radio Paranormalium. Chcesz posłuchać sobie czegoś starego, jakiejś powtórki.
A tu nowy odcinek podcastu "Mówią Świadkowie". I to nie byle jaki, bo trzydziesty czwarty, który tym razem wypełnią dwie długie rozmowy ze świadkami manifestacji czegoś dziwnego, co nie pierwszy już raz każe postawić pytanie o prawdziwą naturę naszej rzeczywistości.
Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dobry wieczór państwu. Tradycyjnie, zanim przejdziemy do prezentacji przygotowanych na dziś relacji, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium dla tych z państwa, którzy chcieliby podzielić się swoimi historiami o spotkaniach z nieznanym. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny: Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem.
Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset trzy. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
Jak wspominałem na wstępie, dzisiejszą audycję wypełnią w całości dwie dość długie rozmowy ze słuchaczami. Usłyszymy opisy zdarzeń przywodzących na myśl kontakty z zaświatami, obserwacje duchów, manifestacje poltergeistów, a także wzmianki o czymś, co można określić krótko zjawiskiem błędu w Matrixie. Nie ulega wątpliwości, że opisywane zdarzenia wywarły silny wpływ nie tylko na naszych słuchaczy, ale również i na osoby postronne. Świadkowie, opisując swoje historie, byli wyraźnie rozemocjonowani.
Proponuję teraz, abyśmy przeszli do prezentacji pierwszej z przygotowanych na dziś rozmów. Wiem, że po, przed, po śmierci dziadka też się zaczęło to, to wszystko dziać. Kiedy to mniej więcej było? Wie pan co? Ja miałem wtedy... Do szkoły podstawowej chodziłem. Do szkoły podstawowej chodziłem. Ja wiem, dwanaście lat miałem, gdzieś koło tego. Pierwsze ja byłem- Jaki to był rok, jeżeli pan pamięta, taką przybliżoną...
Ojej, naprawdę nie, nie chcę, nie chcę skłamać. Nie wiem, ale wiem, że jak zginął dziadek, gdzieś tak po miesiącu, ja, ja zamieszkałem wtedy z babcią, bo moja mama była strasznie chora. Ona miała stwardnienie rozsiane. Gdzieś tak miesiąc, miesiąc, chyba po śmierci dziadka. Ja miałem swój pokój koło okna w szafce.
Zawsze i to trwało trzy, trzy tygodnie pamiętam. Zawsze godzina dwudziesta druga, zbliżenie do dwudziestej drugiej, gdzieś czas, coś skrzybało w szafce. Ja wyrzuciłem wszystkie ciuchy. Ja myślałem, że to jakaś mysz czy, czy, czy, czy, czy nie wiem. Coś tam jest, tak?
Potem nawet wujka zawołaliśmy z babcią, że coś to może za szafą jest coś, tak. Chyba wujek to przyszedł po czterech dniach. Odsuwaliśmy wszystkie szafki i nic nie było, a było takie skrzypanie, tak jakby pazurami, jakby mysz. To była pierwsza rzecz, taka, która, która, którą tak pamiętam.
Czyli to nie były takie krótkie trzaski, tylko tak, jakby coś skrobało tam, tak? Nie, jak tak, bo no jakby. No mówię, jakby mysz była w szafce albo za szafką, takimi pazurkami. I to właśnie to mnie dziwiło, że to było zawsze koło godziny dwudziestej drugiej, a nie wcześniej, nie później. Co dzień koło trzech, trzech tygodni to trwało.
Już dokładnie nie wiem, czy mniej, czy więcej, ale no...... tego, tego, tego, tego, tego zdarzenia, ale ja nawet nie wiem, który to był dzień, trzeci dzień tego wszystkiego czy drugi, bo to chyba na czwarty dzień wujek przyjechał, żeby to odsuwać te szafki, bo myślałem, myśleliśmy, że za szafką tam jeszcze jest, bo tak wcześniej to ja wszystkie ciuchy wywaliłem z tych szafek, bo mówię: „coś tam w tej szafce jest”. Potem myślałem, że za szaf, ale jak to był już drugi czy trzeci, drugi albo trzeci dzień. Już teraz ciężko mi to wszystko tak poskładać, ale to zawołałem babcię do pokoju. Czy słyszy to? Ona mówi: „No tak, no coś skrzypie”. No to potem zadzwoniliśmy do wujka. Jak ja już wszystko powyrzucałem, jak, jak tam sprawdziłem, że w tych szafkach to nic nie ma, to myśleliśmy, że za regałem, za szafką coś jest. Nie wiem, jakaś mysz czy, czy coś. No nic nie było. Wujek tak się popatrzał, mówi: „No nic nie ma. No co wy tam w ogóle opowiadacie?” To była taka pierwsza rzecz. Ja nie wiem, może się to da jakoś wyjaśnić. Może coś? Nie wiem, bo to na parterze mieszkaliśmy. Może coś, coś w piwnicy było, no ale to chyba... Nie wiem.
No, to było wyraźnie tak, jakby z jednej konkretnej szafki na dole. Coś, coś tam było i skrzypiało. Raz, drugie takie jeszcze zdarzenie miałem. Byłem w pokoju sam. Zgaszone światło było. To też było po śmierci dziadka.
Zacząłem mówić do tego dziadka, tak jakby rozmawiać. Nie wiem, może głupie to jest, ale tak chciałem go o coś poprosić, coś. Później puściłem sobie muzykę. Bardzo, bardzo lubiłem rockową muzykę. Puściłem i książki z górnej szafki, szkolne książki. One były dopchane do końca, tam do tego blatu, tak? Do, do samego końca. I one mi wypadły. Wypadły mi z takim hukiem, aż wieża zabrzęczała. Bum! Takie coś, pamiętam, usłyszałem. Ja wybiegłem z tego pokoju, wystraszyłem się, pobiegłem do babci. Mówię, co się stało? Babcia mówi: „Dziadek...”— pamiętam, jak powiedziała — „Dziadek się na ciebie zdenerwował, że słuchasz muzyki, a nie uczysz się”.
No, tak mi babcia powiedziała. Później zamieszkałem z dziewczyną, a to już dłuższy czas minęło. Ja już chodziłem do średniej szkoły, ale to jest, ja tego nie widziałem. Usłyszałem, ale nie widziałem. Do czego zmierzam? Miałem taki okrągły stół. On był na kółkach. Wokół nas, mnie i Kasi biegał pies.
Mały piesek, taki mieszany. Jedliśmy rosół. Ja włożyłem... Zjedliśmy go, włożyłem talerz. Talerz on tak przy rogu, no, nie powiem, że rogu, bo był okrągły ten stół, ale przy końcu stołu tak położyłem te talerze. Zaraz miałem wynosić. Usłyszałem taki szum, jakby, jakby te talerze się przesunęły. Kasia odskoczyła od tego stołu i mówi, że te talerze się same przesunęły. Ja mówię, że to jest niemożliwe. Jak ci się talerze przesunęły? Wziąłem i zacząłem tym stołem tak ruszać, prawda? Chciałem jej pokazać.
A może mówię: „Blejdziu przeleciał”. Mówię: „Ruszył stół, on na kółkach i wiesz, i się przesunęły”. Ona mówi, że nie, że, że, że to, że one same się, no, że się na środek stołu przesunęły te talerze. Była pewna, że nie trąciła- Usłyszałem ten szum.
A była, była pewna, że nie trąciła tego stołu jakoś? Tego nie wiem. Nie wiem. Nie wiem. Naprawdę tego nie wiem. No, ona mi powiedziała po prostu, że się talerze przesunęły. Ja to tylko usłyszałem. Ja myślałem jeszcze tak udowadniałem, chciałem udowodnić, że no pies biegł, mógł to rącić albo może faktycznie to może ona nogą zrobiła. Nie wiem, tego nie wiem, to po prostu mówię co mi Kasia wtedy mówiła. I teraz taka, taka dziwna rzecz. Nie wiem, jak ja mam to rozumieć.
Ciężko mi jest to powiedzieć. Może to jest... Nie wiem, jak to ująć. Co jakiś czas, gdzieś koło co pięć lat, to jest takie moje jakby wrażenie, nie wiem, poczucie. Czuję, jakby coś niszczyło, chciało zniszczyć. Nie wiem, jak to, to głupie jest naprawdę, ale mi życie, o! To jest okres co pięć lat. Być może to jest jakieś, nie wiem, to jest głupio mi nawet to mówić, ale dwa i pół roku temu zostałem z dzieckiem sam w domu w nocy. Od tego się to zaczęło tak jakby ponownie.
Nie wiem, jak to ująć. Ja zdaję sobie sprawę, że ja może nie wiem, że to jakieś głupoty albo co. Wyszedłem, godzina była pierwsza w nocy, na balkon popatrzeć sobie na niebo, bo lubię obserwować. Popatrzyłem na chmury. Tak jakby dziwny wyraz tych... Być może to mój umysł po prostu próbował nadać kształt tym chmurom jakiś, tak? Tak jakby złowrogo patrzyły. Mówię, ale ja, ja sam do siebie mówię: „Ale to wygląda!” I się nawet śmiałem z tego. Mówię, że jakieś dziwne kształty.
No to akurat można to, to można wytłumaczyć pareidolią. To jest takie- Tak, tak właśnie mówię, że umysł próbuje nadać kształt znajomy, prawda? Znaczy no umysł doszukuje się konkretnie kształtu twarzy. Na przykład w tym przypadku. Tak, tak, no właśnie. Coś takiego. I mniej więcej dwa tygodnie po, po tym. No, być może to jest właśnie nawet nieważne nic, ale miałem tak, jakby to był paraliż senny. W tym paraliżu leżałem tak jak wcześniej, obok ściany, obok mnie moja narzeczona. Widziałem ją. Oglądała telewizję. To było w tym śnie, w tym paraliżu. Ponoć miałem zamknięte oczy, bo ona mówiła. Podnosiłem rękę i na razie to powiem tak, jak...... Ona to widziała.
Podnosiłem rękę i, i mruczałem. Strasznie mruczałem. Potrząsła mną i się obudziłem. Się wystraszyłem. Opowiedziałem jej, co mi się śniło. Co, co? Nie wiem, jak to nazwać. Ja zauważyłem koło żyrandola jakby taką dym, ale to nie był dym. Coś czarnego, coś czarnego. I w tym paraliżu sennym poczułem, że to jest złe, że to jest złe i że to jest to, co co jakiś czas mi niszczy życie i zaraz się coś złego stanie. I ja w tym śnie, podnosząc tą rękę, tak jak ona mówiła, że coś mruczałem, krzyknąłem: „Nie zrobisz tego, nie zniszczysz mi ponownie życia.
Odejdź stąd precz!„ coś tam. No i potem po prostu się tak jakby yy przebudziłem. To nie wiem. Może po prostu to był zwykły paraliż senny. Może nic nie było, może ja nie wiem jakoś... Ale potem po prostu się wszystko popieprzyło, że tak powiem i no, posypało mi się znowu życie. A tak jako dzieciak miałem jeszcze takie dwa dziwne zdarzenia, sny, ale to myślę, że to chyba podczas snu. No bo chyba człowiek może się ugryźć w rękę, prawda?
Podczas snu to my raczej nie mamy możli-- podczas snu raczej nie mamy kontroli nad tym, co wyprawia, że tak powiem, nasze ciało, bo jakby- Co robimy, tak. -kontrola jest wyłączona, żeby. Właśnie. Chociaż miałem teoretycznie we śnie, teoretycznie też ten powinien wystąpić paraliż senny, czyli wszystkie kończyny i wszystkie całe ciało jakby powinno być wyłączone. Nie powinno się ruszać, ale czasami niektórzy- Nie wiadomo, bo miałem dwa takie sny, w których po obudzeniu miałem tak dookoła nadgarstka odbite zęby po ugryzieniu. A w tym, w jednym ze snów śnił mi się czarny kot, który na mnie patrzy i biega, i się ze mną drapie. Atakuje mnie, który mnie gryzie. Ja się budzę i wtedy jest te, te, te zęby. A w pierwszym jeszcze śnie, w którym też miałem odbite zęby, to mnie znowu, że tak powiem, trup ugryzł. Dwa razy miałem taki sen. No ale tu podczas snu, no to człowiek po prostu, jak pan mówi, że, że, że no nie wiadomo, co, jak to, jak czy to człowiek sam sobie nie zrobił. No ale no nie wiem, po prostu przedstawiłem to wszystko. Nie wiem, czy to się nadaje w ogóle do czegokolwiek.
Wolałem właśnie tu zadzwonić, zadzwonić panu, z panem porozmawiać, niż, niż się nagrywać. Może pan mi coś wyjaśni? Może po prostu to też są jakieś, jakieś nie wiem, może ja nadaję temu większą wagę, niż, niż to jest ważne? Znaczy tutaj z tym paraliżem sennym to mi się skojarzyło z czymś takim, że po prostu to jest taki stan, w którym jakby materializują się wszystkie jakieś nasze takie ukryte lęki. To jest rzecz, na którą często też narzekają osoby próbujące świadomie wychodzić z ciała. Nie przepracowują jakichś swoich lęków i te lęki w tym stanie im się na przykład materializują w postaci jakichś demonów czy innych nieprzyjemnych rzeczy. I myślę, że tutaj też mogło coś takiego, coś takiego być.
Natomiast z tą pogryzioną ręką to skojarzyło mi się coś. Kiedyś tłumaczyłem taki artykuł poświęcony osobliwym zdarzeniom podczas hipnozy. W jaki sposób można na człowieka wpłynąć hipnozą? Ja wiem, że tutaj troszkę, troszkę hipnoza i sny to tak zdają się może niepowiązane jakoś tematycznie ze sobą, ale jest coś takiego, że można na przykład człowiekowi wmówić, że jest mu gorąco i rzeczywiście w jakimś tam miejscu wskazanym na ciele pojawia się oparzenie. I też czasami się, też czasami niektórzy badacze tłumaczą- To ciekawe, czy nie?
Niektórzy badacze czasami tak tłumaczą, że hipnoza, może taka osobliwie silna hipnoza bądź jakiś zbliżony stan, może stać za tym, że na przykład ludzie budzą się z jakimiś śladami po pogryzieniu, bo to był, to był ślad po ugryzieniu takim...
Jakie to były zęby? To były ludzkie zęby czy jakieś jakieś inne? Nie, no, raczej nie. Mi się wydaje, że no kurczę, no nie przyglądałem się, ale nie, no, chyba ludzkie. No, tak jak ja podejrzewałem, że ja się ugryzłem i tak. I dwa razy miałem właśnie taki sen.
Nie pod rząd, no bo to wiadomo, ale zawsze mnie to dziwiło. Mówię no, nie wiem, no, wziąłem rękę, ugryzłem sobie. Mówię no i jak? No, tak mnie to po prostu dziwiło. Raczej ludzkie. No, nie, nie widziałem, żeby, żeby to było jakieś, jakieś coś innego. Potem też zacząłem tak czytać różne książki i właśnie, że niby jak ktoś kota widzi, że to jakiś demon czy coś może być, że nawiedza, ale to tak wszystko biorę, wie pan, nie to, że, że, że wierzę czy nie wierzę. Wszystko tak próbuję analizować. A tak jak mówię do, do, do tego, do tego, że tam zadzwoniłem, nagrałem się, to mnie skłoniło właśnie, że to, co ten pan opowiadał tam w tej audycji, że przerywamy milczenie o tym, że wzywał jakiegoś demona, a potem te światła na tym niebie ujrzał i tak dalej. Mówię no, że u mnie też takie dziwne te rzeczy. Może ktoś mi to wyjaśni, bo tak ludziom to no wstydzi się człowiek opowiadać. No, bo pomyślą, że to człowiek nie wiem jakiś- Tak sobie pomyślałem, jak pan opowiadał o tym zdarzeniu z tą szafką, to mi się tak skojarzyło z tym, że drewno czasami samo z siebie potrafi jakby wydawać jakieś takie trzaski w momencie zmiany temperatury.
No, tylko że to są takie krótkie, raczej trzaśnięcia. Nie takie długie, jakby coś. Nie, nie, to przez jakiś czas skrzypanie było. To było ewidentne skrzypanie yy.... I tak jak mówię, koło godziny dwudziestej drugiej- No właśnie.
-przez około trzy, trzy tygodnie i to, to było no dziwne, no bo tu nawet babcię zawołałem i, i że tak powiem, jak to już trwało jakiś czas, czyli nie wiem, no, tydzień, to ja siedziałem w tym pokoju i czekałem, aż, aż to zacznie skrybać. Ja już wiedziałem, że to będzie i mówię: no jest, no znowu jest. No i co tu robić? Mówię. Tak jak mówię, z początku myśleliśmy, że jakaś nie wiem, mysza czy coś się dostało do naszego mieszkania i no to wujek nawet przyjechał, odsuwał te szafki. No, ja po pierwszym razie nawet mówię, no to wyrzucałem ciuchy z tego, bo to z takiej konkretnej szafki na dole, tam to, to było słychać. Mówię, no że, że no jakiś gryzoń mówię, bo... No ale nic, nic nie było. Wujek też, jak ja mu opowiadałem wtedy i babcia, no to mówi, że no, no nie ma nic. No, popatrzył się na nas i tyle.
Także no, no takie nie wiem, czy to, co to? Jakieś takie dziwne rzeczy i... No i ten mój paraliż senny, taki z takim, takim poczuciem albo człowiek po prostu już nie wiem, wywrażliwiony był. Nie wiem, jak, jak, jak to wszystko. Albo sam próbuje nadawać czemuś jakiś sens, a tam sensu nie ma. Nie wiem. No, ale to mnie zawsze nurtowało, także, że się odważyłem tak zadzwonić.
No, jeżeli takie różne zdarzenia paranormalne się dzieją na przestrzeni całego życia, w takich różnych, bardziej lub mniej regularnych odstępach czasu. Co pięć lat coś jest, coś jest. No to wtedy... I, i to mnie.
Ja wtedy już wiem, że coś się stanie, bo za pierwszym razem no to moja mama zachorowała właśnie na stwardnienie, potem po czasie zmarła, potem znowu coś, potem dziadek. Znaczy wcześniej dziadek, no ale i nie wiem, po prostu już czasami to się już boję. Potem dwa i pół roku temu, po tym wszystkim mi się, że tak powiem, związek posypał. Po tym, tym, tym śnie moim całym.
Znaczy nie z powodu tego snu, ale, ale, ale wie pan, do czego zmierzam? Czy pan to tak interpretuje, jakby ten sen zwiastował, jakby tutaj posypania się... No czułem! Po prostu po tym, w tym paraliżu, jak byłem, to czułem, że to ta mgła czarna, która od strony żyrandola zmierza do mnie. W tym paraliżu poczucie miałem takie, że to jest to i to przyszło znowu coś po prostu zniszczyć, tak? U mnie. I po niedługim czasie, bo po miesiącu się, się rozstaliśmy. A czy szukał pan może jakiejś pomocy? Nie wiem. U jakiegoś, u kogoś zajmującego się pracą z energiami czy u jakiegoś egzorcysty, u kogoś? Właśnie, właśnie myślałem nad na, tak.
Myślałem nad tym, ale nigdy się nie odważyłem. Nigdy pójść gdzieś, opowiedzieć o tym. Dopiero tak, tak szczegółowo to opowiadam panu, bo się odważyłem po tym, jak ten człowiek tam co zadzwonił do was i opowiedział tą swoją historię. Mówię: cholera, coś w tym jest! Czy coś. Może, może, może. Może powinienem właśnie pójść? Nie wiem. Po prostu sam nie wiem, co o tym, co o tym wszystkim sądzić.
Spróbować warto. Spróbować myślę, warto. A pan próbował może jakoś nie wiem, aktywnie zawalczyć z tą siłą? Jakoś ją własnymi, własnymi siłami jakoś ją odpędzić. Jeżeli to oczywiście, jeżeli oczywiście to rzeczywiście tutaj jakaś personifikacja, że tak powiem, tych negatywnych rzeczy występuje. Znaczy no, to, no to jedyne, to w tym, tym śnie. No to takie miałem poczucie, że to jest to i że właśnie przybyło znowu czy przyszło po to się dzieje i że za... I że w niedługim czasie ma się coś złego stać. I w tym paraliżu zacząłem po prostu jakby krzyczeć do tego: nie zrobisz tego, nie, nie zniszczysz mi znowu życia. Odejdź.
Zacząłem to przeganiać. Tą rękę tak podnosiłem, jakbym chciał to rozgonić. A narzeczona właśnie mówiła, że ja mruczałem coś. Podnosiłem rękę i że ona się wystraszyła, że coś się dzieje i że no, widocznie to był paraliż senny czy jakiś sen, czy, czy, czy, czy coś w tym stylu. Jak się obudziłem, to ona dokładnie w tym samym miejscu była. Co w tym śnie. No leciał telewizor, był, był jakiś program. No i odruchowo, prawda, od razu na ten żyrandol. Się rozejrzałem po całym pokoju i mówię, mówię: nie uwierzysz, co mi się śniło. No, nie będę ci mówił, bo mówię: ja pierniczę, nie?
I z lękiem oczywiście się obudziłem, z tym lękiem całym. No, no, po prostu. No, no, no takie rzeczy. Nie wiem, co to, a kiedyś jeszcze... O! Ale to może to też jest. Przyszedł kiedyś do nas taki pan, który on był niemową. W drewnie obrazy święte tam Matki Boskiej, Jezusa rzeźbił. Przyszedł tam do dziadków, jeszcze dziadek już żył. To było jeszcze przed wszystkim tym, tym dziwnym.
Sprzedawał obrazy. Ja siedziałem w pokoju na słuchawkach, tam słuchałem muzyki od radia, w ciemnym pokoju. Wyszedłem z tego pokoju. Ten pan rozłożone miał te wszystkie obrazy na, na przedpokoju. Ja wyszedłem. On klęczał. Spojrzał na mnie i tak: mmm. Nie mógł nic powiedzieć. Ręce do góry podnosił w moją stronę.... Ale to może zwykła, nie wiem, jakaś głupota czy coś. I ja się tego pana wystraszyłem i, i wróciłem do pokoju. Potem dziadek mówi: "Co on chciał od tego Alberta?" On mówi... Babcia mówi: "A było mu dać kartkę z długopisem, to by napisał". No i, ale to, to, to może po prostu w ogóle nawet nie jest jakieś warte wspomniania. Nie wiem, dłużej może nie wiem. Nie chcę panu też czasu zajmować.
Po prostu no chciałem- Znaczy on sprawiał takie wrażenie, jakby coś go przeraziło w pana wyglądzie? Tak, tak, jak on był, był, klęczał. Ja wyszedłem z pokoju, po ciemku siedziałem, tak jak mówię. Gwałtownie wyszedłem. Nie, nie przekroczyłem progu pokoju. Yy, on się odwrócił. Na klęczkach był. Ręce do góry, zaczął wznosić i mruczeć. Tak gwałtownie, jakby... No, dziwne to było.
Ja po prostu spojrzałem na tego człowieka i wróciłem do pokoju. Tak mówię. To było takie przerażenie. Nie takie zwykłe, nie takie zwykłe, jakby yy zaskoczenie tym, że ktoś się pojawił w pobliżu. Jakby był zaskoczony, to chyba, no inaczej by to wyglądało. On odwrócił się w moją stronę, dalej na tych klęczkach i rękami wymachiwał i tak, jakby nie wiem. Coś nie wiem, takiego. Zaczął strasznie mruczeć, jakby chciał krzyczeć, coś mówić. Nie wiem. Yy, no, ja po prostu zamknąłem drzwi i się wróciłem do tego pokoju i no i mówię: o co chodzi? Potem wyszedłem. Pytałem się dziadka, co to jest tego. No, pokazywali, że kupili taki obraz i ten dziadek, co on chciał od tego Alberta? Babcia mówi, że no było dać mu kartkę i długopis. No, ja trochę zdziwiony byłem tym. Mówię. Potem powiedzieli mi potem właśnie, że to, że ten pan nie mógł mówić. No, nie wiem. Właśnie takie...
No dziwne. No dziwne. No nie wiem, co powiedzieć, jak, co o tym myśleć? No takie po prostu. No, no, no, no. Dla mnie to jest dziwne. Może. Może tak, jak pan mówi, może on się po prostu. Może ja tak wyszedłem. Może on się wystraszył, ale, ale to chyba też by inaczej zareagował.
Może, ale co? Może- Niekoniecznie chyba. No właśnie, ale może chciał mi okrzyczeć, że, że ja nie wiem. No ale przecież ani nie wszedłem na tego pana, ani nie szedłem po obrazach, tylko otworzyłem drzwi.
Stanąłem w drzwiach, spojrzałem się. No, ten pan się odwrócił. Zaczął tak gwałtownie mruczeć, ruszać rękami. No i się zamknąłem znowu w tym pokoju. Po prostu. Bo mówię, o co chodzi? No i, no i tyle. Ja wiem, że też jako młodzieniec ja bardzo dużo przebywałem sam w tym pokoju.
Lubiłem być sam w odosobnieniu. Słuchałem, no, ciężkiej muzyki rocka i rzadko co tam wychodziłem. Taki byłem odludek, o! Że tak, to, że tak to ujmę. No i, no i co? No, no, no, no takie, no takie rzeczy.
No, takie dziwne. Nie wiem. Dla mnie to jest dziwne. No, tak jak słucham tutaj, prawda, pańskich yy relacji, tych, tych archiwalnych, to ludzie mają zupełnie inne i dziwniejsze przypadki. Może, ale, ale no, ja z takim czymś po prostu telefonuję.
I może pan ma rację, żebym gdzieś poszedł, powiedział jakiemuś księdzu o tym- Dobrze będzie na przykład z jakimś księdzem porozmawiać, bo tam księża często mają jakieś kontakty. Jeżeli, jeżeli w danej parafii nie ma egzorcysty, to mogą poszukać w innej parafii, gdzieś w pobliżu.
Mm, no, słyszałem też są te msze, msze oczyszczające też. Ja miałem się wybrać w sumie na to. Są też. Są też egzorcyści świeccy, jakby yy nie będący duchownymi. Także można też takiego egzorcystę jakby poszukać albo kogoś pracującego z energiami, jakiegoś mistrza reiki. Może będzie w stanie coś pomóc.
Może nie wiem, co coś może jest nad człowiekiem, nie? Spróbować można. Tak. Tak mi się wszystko przypomniało, jak, jak, jak ee no, no tą relację posłuchałem, prawda? To przerywane milczenie. Ten pan opowiadał o tym wszystkim, że tam Annabella to chyba było wzywał czy kogoś. I takie dziwne rzeczy mu się przydarzyły. Co prawda ja nie widziałem żadnych takich świateł, nic z tego, no ale no, innego typu takie. Nie wiem, jak to nazwać. Po prostu. No, mnie też nie... Boję się, że na głupca wychodzę czy coś, bo tu takie rzeczy opowiadam, ale no, no, no.
No, dobrze wiedzieć. Zawsze dobrze wiedzieć, że tylko, że nie tylko my takich rzeczy tutaj doświadczamy. Tak! Też czasami wspominam o tym, jak po śmierci, jak po odejściu przedwczesnym przyjaciółki odprowadziłem ją do światła i na przykład wspominam czasami o takim przypadku, jak coś mi zrzuciło na głowę dosyć taki duży karton, taką wielką laurkę urodzinową, którą kiedyś dostałem od innej dziewczyny.
I chwilę potem się okazało. Patrzę na smartfona. Oczywiście nie patrzyłem na niego. Smartfon gdzieś tam sobie dalej ode mnie leżał. Patrzę na smartfona, a tutaj przychodzi jakiś SMS z informacją, że jest atak na radio. Jakieś dziwne rzeczy na antenie lecą. No i, no i oczywiście się okazało, że to wszystko była prawda.
Ktoś się, ktoś się włamał i puszczał jakieś brzydkie piosenki o papieżu Janie Pawle II. No to... Ojeju! No cóż, no, przejdę się, przejdę się. Zapytam się też o te, o te egzorcyzmy, o to wszystko. Mam nadzieję. Zawsze mam takie przeświadczenie, że jak o tym mówię, nie wiem, czy pan wyczuł nawet przy naszej rozmowie, że mnie ktoś wyśmieje. Po prostu. No co ty, człowieku, opowiadasz?
No bo mam trzydzieści pięć lat i no ludzie mogą po prostu, no, w czoło się postukać. Nie wiem, że. No co ty, człowieku, mówisz? Głupi jesteś, no. No to wiele ludzi tak podchodzi, ale to nie ma co się przejmować.
Pokazują tylko swój poziom. No właśnie, niestety. No tak to jest. Zamknięci są w swoich- ... świat mają zamknięty i tyle. W swoich bańkach, tak. Od pensji do pensji. Dokładnie. I to by było na tyle, jeśli chodzi o historię przekazaną przez tego słuchacza.
Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o opisanych przez niego zdarzeniach. Po krótkim przerywniku przejdziemy do wysłuchania drugiej przygotowanej na dziś rozmowy. Radio Paranormalium, paranormalny głos w Twoim domu.
Zostańcie Państwo z nami. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium.
Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. UFO-Relacje: polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO-Relacje: polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny: Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem.
Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset trzy. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty. Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Po krótkiej przerwie przechodzimy do prezentacji drugiej przygotowanej na dziś rozmowy.
Tym razem wysłuchamy kilku historii przekazanych przez naszą słuchaczkę mieszkającą w Irlandii. Szczególną uwagę zwracają opisy zdarzeń, jakie nastąpiły po pojawieniu się w jej domu pewnego starego obrazu. Posłuchajmy zapisu rozmowy. Od czego by Pani chciała zacząć?
Czy to jest jakaś jedna historia, czy jest ich kilka? To znaczy takich historii w moim życiu już było naprawdę bardzo dużo, ale ta jest tak jakoś w ogóle taka... Nie mogę ją, nie mogę jej po prostu skate- Skategoryzować.
Zakategoryzować. Tak! Nie jest to nic o duchach, nie jest to nic o UFO. Jest to zdarzenie, które miało miejsce dwa lata temu i przyznam szczerze, że do dzisiaj nie jestem w stanie, absolutnie nie jestem w stanie nawet domyśleć się, co to było. Więc chyba może zacznę. Ja mieszkam w Belfaście, to jest w Irlandii Północnej. Tutaj w ogóle ten region słynie z takich bardzo różnych rzeczy i bardzo dziwnych rzeczy.
Zresztą takie rzeczy dotykają nas co jakiś czas, ale jak to mówią to dla mnie nie ma słowa para- paranormalne albo coś takiego. To po prostu jest coś, czego jeszcze nie znamy, nie wiemy, ale na pewno nie ma zjawisk paranormalnych. Wszystkie są normalne, tylko po prostu jeszcze o nich nie wiemy.
No więc jak wspomniałam na początku, ja mieszkam w Irlandii Północnej i posiadam dom, gdzie mieszkam sama. Od pewnego czasu, kiedy przywiozłam do domu obraz, który w ogóle dziwnie mnie zauroczył, a był okropny, szkaradny, był straszny, a mnie jakoś tak przyciągnął, że po prostu chciałam go mieć. I od koleżanki na siłę go: „daj mi, proszę cię”. Ona mówi: „dlaczego ty chcesz taki róg mieć?” Nie wiem, co mi się stało. W każdym bądź razie od tego czasu bardzo dziwne rzeczy zaczęły się zdarzać w moim domu. I może przejdę do... akurat do tego momentu, co chciałam opowiedzieć właśnie o tym zdarzeniu, bo nawet nie wiem, jak je nazwać. No więc jak wspomniałam, mieszkam sama i była bardzo zła pogoda.
Wiał silny wiatr, hulał deszcz i bardzo się bałam. Jakoś, nie wiem, po prostu czułam, że to jest taki dziwny czas, mroczny. Bałam się po prostu jak człowiek. Więc wpadłam na pomysł, nie mogłam zasnąć, wpadłam na pomysł, że w Polsce mam kolegę, przyjaciela-... który pracuje jako logistyk na nocne zmiany. Bardzo poważny człowiek, po studiach, bardzo taki konkretny. No więc zadzwoniłam na Skype'a do niego i się pytam, czy dzisiaj ma nockę. On mówi, że tak. Więc ja mówię: „Okej, to bardzo cię proszę, ja pójdę spać. Włączymy sobie Skype'a i ty sobie będziesz tam robił swoje papiery, a poczekasz, aż ja usnę i się wyłączysz”.
Żebym się nie bała, żebym po prostu czuła, że ktoś tam jest obok. No i kolega się zgodził. Oczywiście miał wtedy nockę. Położyłam się, włączyłam komputer, włączyłam Skype'a. Oczywiście kamerka była odpalona moja, nie jego, bo on w pracy nie mógł. Akurat w tej chwili nie mógł, bo za pół godziny ją włączył. No więc tak żeśmy rozmawiali sobie. Tak, ja już prawie przysypiałam. No więc on mówi, że ma przerwę, że spoko, że już może kamerkę włączyć, żebym się nie bała, spokojnie poszła spać. No i ja usnęłam. Zaznaczę jeszcze, że to jest przyjaciel, którego znam około piętnastu lat. Nigdy się na sobie nie zawiedliśmy. Pełne zaufanie.
Jesteśmy osobami bardzo poważnymi, bardzo konkretnymi. No i poszłam spać. Budzę się rano. Oczywiście dziesiątki wiadomości od mojego przyjaciela, który mnie znał doskonale, a ja jego, z pretensjami, że co ja sobie w ogóle wyobrażam, że dlaczego jego w pracy naciągam na takie głupie żarty, że w ogóle jestem nienormalna, że jakim prawem ja w ogóle się tak zachowuję? Ja oczywiście oczy jak pięć złotych, jak sarna na autostradzie. Się pytam, o co chodzi. Nie wiem, nie mogę się do niego dodzwonić.
W końcu się dodzwoniłam w południe. Byłam bardzo zdenerwowana. W ogóle jeszcze z bratem swoim rozmawiałam. Mówię, co się dzieje? Dlaczego? O co mu chodzi? Co się w ogóle stało? Więc on mi wyjaśnił, że w momencie, kiedy ja zasnęłam, jego kamerka była włączona. On oczywiście u mnie pokoju nie widział w sypialni, dlatego, że było ciemno już i ten komputer leciutko przygasa. I stwierdził, że jestem wariatka, że urządziłam sobie imprezę, że tam w ogóle ludzie się kieliszkami stukali.
Było słychać śmiechy, starą muzykę, takie lata trzydzieste, że w ogóle co to ma być? Że on mnie zna, że wie, że ja nie jestem jakiś tam impreziara, żeby po nocach jakieś imprezy uskuteczniać, że sobie z niego zrobiłam żarty, że on to słyszał, że on jest pewny.
No, nie mógł inaczej słyszeć, dlatego, bo ja mam mieszkanie i nikogo dookoła. Także on nie mógł nic innego słyszeć. On nawet próbował to nagrać. Ale powiem panu, że mija dzisiaj dwa lata i mi się chce płakać, bo mój przyjaciel się do mnie dalej nie odzywa, uważając, że zrobiłam sobie z niego jaja, że robię se po nocy imprezy, że on to wszystko słyszał, że stuk kieliszków, śmiechy kobiece, jakieś przekleństwa, jakieś... w ogóle muzyka z lat trzydziestych. Że on po prostu był w szoku, jak tego słuchał. I oczywiście mi zarzucił, że ja się zmieniłam, że jak wyjechałam do UK i tak dalej, że co to w ogóle ma być? No i dalej mi emocje ponoszą, ponieważ nie odzywa się do mnie do dzisiaj, uważając, że ja coś takiego zrobiłam, a tak nie było. A czy coś wiadomo o historii tego obrazu?
On tego nie wie, ale ja wiem. To jest jakiś stary obraz? Nie wiem. Właśnie nie wiem. Dlatego, dlatego powiedziałam o tym obrazie, bo odkąd ten obraz przyniosłam do domu, straszne rzeczy się zaczęły dziać u mnie w domu. Nie wiem, czy coś się otworzyło, czy no, nie mam pojęcia. Czasami niego wspominam o tym, żeby, żeby po prostu, nie wiem, może jakieś światło rzucić z innego kontekstu, z innej strony. Nie wiem, ale w każdym bądź razie, odkąd ten obraz się u mnie pojawił, po prostu po domu przedmioty latały. Kiedy mój brat był u mnie w domu, ja po prostu raz zemdlałam, bo coś tam leciało. On się nie boi takich rzeczy. No, ja się boję. Ja po prostu zemdlałam. Skończyło się na tym, że obraz po prostu został wyniesiony i spalony. Mieszkanie oczyszczone szałwią. Sól wszędzie, ale może to jakiś związek ma? Nie wiem, ale to jest po prostu dla mnie... Ja wiem, że słuchając tego, nie wydaje się to panu takie nie wiadomo co, ale ja wiem, że byłam sama. Wstałam w ogóle po tej nocy bardzo zmęczona, ogromnie zmęczona, z wielkim bólem głowy, co mi się nie zdarza, bo jak mnie boli głowa, to z reguły się kładę i mi przechodzi, a tu było wręcz odwrotnie.
Oczywiście na drugi dzień pobiegłam z płaczem do brata. Co się stało? Dlaczego? O co chodzi? Nie wiem. Nie wiem. Nie wiem i do dzisiaj nie wiem. A to jest jakiś stary obraz. Coś wiadomo o historii, jakby wcześniejszych jego właścicieli na przykład? Cokolwiek.
Tak, ten obraz wisiał w domu tutaj w takiej kamienicy. Ona była bardzo stara, ta kamienica. Tu w ogóle w Belfaście bardzo dużo ludzi ginęło i tu w ogóle jest bardzo ciężka energia. Tutaj jest wiele takich rzeczy. Obraz był, to był, to był obraz twarzy, która jedną połowę miała fajną, a drugą połowę miała złą. I w ogóle każdy, ktokolwiek przyszedł do mnie do domu, to zawsze mi mówił: „Boże, zdejmij ten obraz, bo on się normalnie na mnie patrzy. Ja źle czuję z tego obrazu albo mi jest źle, albo on ma jakąś energię nie taką”. No, ale w końcu po tych wypadkach wszystkich brat go zabrał i wyrzucił po prostu. A może koleżanka coś o tym obrazie też wspominała? Może ona jakieś miała dziwne przeczucia względem niego?
To znaczy wszystko się psuło u niej. U niej znowu się wszystko psuło. W tym sensie, że czegokolwiek by się nie dotknęła, chodzi mi o sprawy, nie o jakieś tam sprzęty czy coś. Po prostu jak odkąd wynajęła ten dom, nic jej tam nie wychodziło. Totalnie nic, absolutnie nic. Ale oni też nie wiązali tego z tym obrazem. W każdym bądź razie ten obraz przywędrował tam jeszcze z dziewięćset dwunastego, przed dwunastym.
Przed utonięciem Titanica on już tam wisiał. No to rzeczywiście stary.... Stary zapytek. Tak, ale ja panu powiem, że ja mam jego zdjęcie jeszcze. Mam gdzieś jego zdjęcia, tego obrazu. Mogłaby pani te zdjęcia jakoś udostępnić?
Na przykład na radiowego e-maila? Oczywiście, że tak! Na pewno je znajdę, bo na pewno je mam. Dlatego, bo kiedy co roku robię jakiś tam remont, zawsze robię masę fotek i na pewno on tam jest. A może to też jest źle? Może też nie powinien być nawet na zdjęciach, bo energia może idzie. Nie wiem. No, nie wiadomo. Jeszcze mam takie pytanie, czy, czy rozumiem, że wcześniej pani nie doświadczała żadnych takich dziwnych zdarzeń w domu? Nic, nic się nie działo?
W tym domu nie. Nie doświadczałam żadnych dziwnych zdarzeń od momentu właśnie tego obrazu. I ja tutaj na to, to mam masę świadków. Dlatego, bo bardzo dziwne rzeczy się działy w domu. Po prostu przedmioty latały, figurka, figurki drewniane.
I inne osoby tego też, tego jakby doświadczały, tego zgubnego wpływu, tego, tego obrazu, tak? Tak. I na przykład, jeżeli przy-przychodziła do mnie jakaś koleżanka na noc, bo na przykład się bałam, bo bardzo... Aha! Pierwsza, powiem panu tak, że pierwsze trzy tygodnie, odkąd ten obraz się pojawił, a tu akurat brat siedzi koło mnie, także może zaświadczyć. O godzinie trzeciej w nocy ja... Do mojego domu trzeba wejść po schodach. Ja mieszkam na pierwszym piętrze, ale to jest oddzielny.
To nie jest tak, że jakiś blok albo coś. To są te budownictwa irlandzkie, takie starego typu. I było dokładnie, nie wiem, trzynaście po trzeciej czy cokolwiek. Mój brat mieszka u siebie w domu. Mieszkał wtedy.
Normalnie zaczęło mi do drzwi tak kołatać, tak walić. Takie, takie stukoty, takie łomoty, że ja telefon miałam w uchu. Dzwonię do brata z płaczem: „Błagam cię, przyjedź do mnie, bo ja jestem sama. Ja nie wiem, co ja mam zrobić”. I mój brat w locie spodnie ubierał i w przeciągu, w samochód i w przeciągu dziesięciu minut był u mnie. Ale to, to od tego się zaczęło. Tak naprawdę to był pierwszy taki objaw, że zaczęło tak mi po tych drzwiach łomotać, tak jakby, nie wiem, no, no ktoś pięścią walił, ale nie tak, że tak cały czas, tylko tak z takimi malutkimi odstępami. Przepraszam za ten chaotyzm w mojej mowie, ale jestem tak podekscytowana. Rozumiem.
Już samo to, że po prostu moje ukochane radio. Ale nigdy, nigdy nie starałam się tego wyjaśnić. Może... Mam bardzo dużo przyjaciół. Na przykład w Bieszczadach pierwszy raz widziałam UFO. Widziałam. Nikt mi nie powie, że nie. No, ale ja akurat tego nie, nie jestem w stanie wyjaśnić, bo UFO to już nie jest kwestia wiary. To jest fakt. Ale to, ale to, to jest po prostu nie wiem, czy to jakiś wymiar się jakiś pokazał przez kamerę, bo, bo mają jakieś inne te piksele. Nie wiem.
Tak mi brat tłumaczy, że może tak być, ale nie wiem. No, tutaj właściwie w przypadku tego typu zdarzeń poruszamy się tylko wyłącznie w obszarze jakiejś takiej spekulacji, bo ciężko tutaj na sto procent jakieś wyjaśnienie takie pewne- Dokładnie.
-podać. Jest możliwe, że po prostu coś do tego obrazu się, kolokwialnie mówiąc, przykleiło i zamanifestowało w taki, a nie inny sposób swoją obecność po prostu. A jeszcze... Przepraszam, że przerwę. A jeszcze jedna sprawa odnośnie tego obrazu to jest taka, że mnie się zaczęło wtedy w życiu walić. To nie, to znaczy nie w życiu. Po prostu wszystko przestało mi wychodzić. Strata pracy, strata pieniędzy, strata tego, strata tego. Same straty. Ja po prostu tylko siedziałam i płakałam, że taką energię to do mnie przyniosło. To się zaczęło równo z momentem pojawienia się tego obrazu w domu, tak?
Tak. Najpierw był, trzy tygodnie był spokój, później zaczęły się te walenie do drzwi. Ale mój brat jest bardzo świadomym człowiekiem. Jest taki bardzo uduchowiony. No, oczywiście nie w sensie katolickim, tylko wszechświata i tak dalej. Więc on się nie boi. On takie energie po prostu niweluje.
Więc tylko biała szałwia i mówię: „Nie wiem, co robić, po prostu nie wiem, co robić”. A, a przeżyliśmy w tym domu naprawdę straszne rzeczy. Straszne! No, dla mnie straszne, bo ja nie jestem przyzwyczajona do takich rzeczy. Wy to macie tak tych opowiadań naokoło, ale jak to się przeżyje, o matko jedyna!
Rozumiem, że teraz już wszystko jest w porządku. Wszystko, wszystko jakby się uspokoiło? Tak, wszystko się uspokoiło, aczkolwiek cały czas jest jeszcze coś takiego, że jak ja mieszkam, mam swoje mieszkanie i dookoła mnie nie ma nikogo, nikogo dookoła. I cały czas normalnie czasami słychać tak, jakby, nie wiem, jakiś... Na przykład siedzę w kuchni, a słychać jakieś odgłosy z kuchni, szczękanie garami, jakieś szklanki, brzdękanie, jakieś tak jakby, nie wiem, czajnik się gotował z gwizdkiem. Takie, takie normalnie nie wiadomo skąd. A czy sąsiedzi, na przykład okoliczni mieszkańcy, też o czymś podobnym opowiadają?
Znaczy ja sąsiadów jako takowych nie mam, ale tu oni, oni opowiadają bardzo dużo różnych rzeczy. Ale nie wnikałam nigdy tak, żeby ktoś mi opowiedział o takich zjawiskach, bo to taki naród, trochę taki prostakowaty.
Tacy zamknięci troszkę w sobie też. Może nie tyle zamknięci, co zamknięci nie w sobie, tylko- Tacy mają otwarci, na... Umysły zamknięte. Tak. Mhm. No, tam jednak w Irlandii i w ogóle w Irlandii Północnej też chyba jeszcze ta wiara protestancka czy katolicka jest jeszcze dosyć, dosyć taka silna. Może nie w dużych miastach, ale bardziej, bardziej poza. Tak, tak.
Chociaż powiem panu, że jest tutaj w Belfaście taki sklep. Nazywa się Danstore w City Center.... Yy, też mogę podesłać panu fotki. Na, naprzeciwko okien na trzecim piętrze jest siedziba. Czego to jest siedziba? Tych Iluminatów?
No chyba ci masonów. A! Masońska, yy, taka masońska kancelaria, taka. Oni się tam spotykają. Czasami jak robiliśmy nocki, to widzieliśmy, że tam bardzo dziwnie przychodzą ubrani i tak dalej, bo to trzecie piętro. Mój brat zawsze z lornetką, bo ptaki ogląda. No ale mniejsza o to. I w tym miejscu nawet mogę panu zdjęcia podesłać. Tam ludzie opisują, zresztą, yy, myśmy to widzieli tak naprawdę, że się przychodzi do pracy o piątej rano i jest winda taka dla, yy, tylko taka wewnętrzna dla nas. Yy, przychodzi się do pracy o piątej nad ranem, a w windzie gra muzyka nie wiadomo skąd, nie wiadomo co. Że przychodzi, yy, na przykład ktoś z okresu taki osiemnasty wiek, yy, pan z brodą, jak podobny do mnicha. Tylko że to nie jest ten mnich, tylko zakapturzony i tak dalej. Widać twarz, widać sylwetkę. Pląta się tam po tym sklepie. To jest bardzo duży sklep.
No i żeśmy tam, yy, sprawdzali, bo tam bardzo dużo ludzi o tym mówi i pracownicy ciągle komplainy jakieś tam uskuteczniają, że się boją, że to, że w ogóle, yy, w damskiej na przykład toalecie widzą mężczyznę, który wychodzi. Właśnie cały czas ten sam, cały czas ta sama jednostka.
I myśmy to zaczęli sprawdzać i się okazało, że tam było, yy, miejsce, gdzie wieszano ludzi. Na tym placu postawili właśnie ten sklep. Ale z tego zapiski są, z tego zapiski są, yy, i w tym dzienniku z Belfastu i w tym Irish coś tam, coś tam, bo myśmy to sprawdzali. Ale to już mówię tylko w tym kontekście, że to jest bardzo ciężka, okropna energia. Irlandia i Irlandia Północna to jest coś po prostu niesamowitego. Od razu, jak pan z samolotu wysiądzie, czuje pan ten ciężar tego wszystkiego, tego zła, tych, tych mordów, nie wiadomo jeszcze czego. Ale nie to, że ja sobie wkręcam. Ja po prostu chciałam- To po prostu w jakiś sposób- Przepraszam.
-kolokwialnie mówiąc, nagrało tam w tym miejscu te energie. Tak, tak! Te wszystkie zdarzenia. No, myśmy raz nagrali właśnie tych masonów, jak mieli konferencję. Oczywiście w dziwnych ubiorach, w jakichś szpiczastych czapkach i tak dalej. No ale nam się to udało po prostu. No, ale wracając do mojego przypadku, bo to mnie najbardziej interesuje. Bardzo mi proszę powiedzieć, tak według pana. Pan zna tyle tych historii.
No, ciężko mi tutaj coś- Pan by to włożył między, między sobą tam. Ciężko to jakoś właśnie zaklasyfikować, bo, yy, to można podpiąć pod poltergeisty, to można podpiąć pod w ogóle jakieś manifestacje jakichś dziwnych energii.
Coś, kolokwialnie mówiąc, przywędrowało z tym, razem z tym obrazem do tego domu. A co konkretnie, to, to może być ciężko mi w tym momencie powiedzieć. Rozumiem. Mam nadzieję, że chociaż troszeczkę pana zaciekawił ten przypadek, ale to, to, to dosłownie tak, jakby mój przyjaciel normalnie z innym wymiarem...
Nie wiem, czy ja tam byłam, czy co? No nie wiem. Ja spałam, a on twierdzi, że normalnie słyszał mój śmiech, mój głos. I widzi pan, on mi nie wierzy do dziś, bo on dwa lata i się ze mną jeszcze nie odzywa, że uważał, że sobie z niego tak zażartowałam okropnie, po prostu masakralnie. Ale ja wiem, że byłam sama.
To jest właśnie najgorsze. Sprawia wrażenie, sprawia wrażenie jakoś, yy, że się przestraszył tego, co tam, co, co zobaczył- Tak. -i co usłyszał? Tak, tak, przestraszył się. No to w sumie mu się nie dziwię.
No to, co pan powie o mnie? Ja wstaję rano i oczy jak pięć złotych. Mówię: „Co się dzieje?”. A człowiek mnie tu wyzywa. Nie to, że mnie jakoś tak wyzywa szkaradnie, ale w ogóle on się nie spodziewał, że taka inteligentna dziewczyna. Coś ty, co ty sobie wyobrażasz, że ja jestem co?
Na nocce będę siedział i twoje imprezy oglądał. Jak się śmiejesz, a przeklinasz, a bluzgi. Ja?! Pani tej nocy nic nie widziała, nic nie słyszała. Po prostu sobie spała, tak? Ja sobie patrzyłam w monitor, sobie leżałam, miałam głowę na poduszce. On sobie był w tej pracy, na tej logistyce.
Coś tam jakieś papiery sobie robił i mówi, że on włączy dopiero kamerkę, jak już szefostwo, wszystko się zniknie. No, ale ja do tego czasu zasnęłam. No i nie wiem, czy u mnie, bo, bo on powinien widzieć.
On, on mi mówił, że z tego, co on mi krzyczał do telefonu, to on mi krzyczał, że on, że tylko troszeczkę by było jaśniej i by mi wszystko powiedział. Bo żadnych źródeł, jakby dźwięków i światła wokół pani nie było w momencie- Absolutnie nie było. Ja mam w sypialni, nie mam tam telewizora, nie mam nic.
Sypialnia jest do spania i tylko po prostu obok mnie, yy, stał laptop skierowany na mnie ze Skype'em. I rozmawialiśmy tak bardzo krótką chwilę, bo ja byłam wtedy zmęczona. To była dziesiąta godzina, a ja pracowałam do czwartej, więc przepraszam, byłam zmęczona. Więc no to, że zaczęliśmy sobie gadać. I jemu chyba o jedenastej już całe szefostwo poszło w Polsce do pra... do domu. Tam u nich była dziesiąta i ja już zasnęłam, a on sobie słuchał i patrzył. Ale tak się napatrzył, że nie chce ze mną rozmawiać do dzisiaj. Ale ja nie nalegam. No dobra, przestraszył się. No dobra, ale ja wiem, że byłam sama.
Rozumie pan, o co mi chodzi? Mhm. Bo w laptopie nic się, że tak powiem, nie włączyło. Nic. Ja się tak przestraszyłam, jak on zaczął mi mówić o tej imprezie. Mówię: „Co się dzieje? O co chodzi?”. Ja się tak przestraszyłam, że ja zaczęłam w ogóle te wiadomości z nim kasować. Mówię: „Nie chcę tego czytać, co on mi napisze, bo jak coś mi napisze takiego strasznego...”. Jestem strasznie wrażliwa, empatyczna. To mówię: „Ja tego, ja będę to przeżywać rok, że nie chcę nawet wiedzieć, co tam było”. I nie wiem tak naprawdę do końca do dzisiaj. No, skoro pani się- Co mi napisze.
Mhm. Skoro pani się taka, yy, obudziła, zmęczona, z bólem głowy, to można tutaj jeszcze pospekulować trochę, że jakby coś się pod panią podpięło i, i sobie pożyczało, kolokwialnie mówiąc, yy, energię od pani. No, tylko to są cały czas spekulacje. Tego się bałam.
Właśnie też to, to miałam na myśli, ale-... Z nikim konkretnym nie rozmawiałam, mówię. Umówiona byłam do pana Leszka Żądło na regressing. Mówię: może, może coś, coś wyciągnę z niego. No i biedny zmarł. No niestety już nie żyje.
Nie zdążyłam, niestety. A byłam umówiona już na regressing teraz. No szkoda. To jest straszna szkoda. To był jedyny człowiek, któremu ufałam w ty, w tej dziedzinie. Także taka jest moja historia. Ja wiem, że może taka płytka? Może, ale dla mnie to jest naprawdę bardzo dużo, bo to jest takie namacalne. To, to, to tak jak te UFO, co widziałam z mieszkania.
No skoro to, skoro to druga osoba potwierdziła, że coś tam się działo i, i takie to na niej wrażenie wywarło, no to rzeczywiście coś, coś musiało tutaj się zdarzyć takiego mocnego. Musiało się zdarzyć, a ja myślę, że on mi wszystkiego jeszcze nie zdążył powiedzieć, bo ja zaczęłam krzyczeć, zaczęłam płakać.
Mówię: „Co ty mówisz? Dlaczego mnie tak posądzasz o takie rzeczy?”. Mówię: „Co ty mówisz?”. W ogóle zaczęłam krzyczeć, płakać, histeryzować, bo już się bałam w środku. To tak irracjonalnie. Już się bałam. Już wiedziałam, że coś było podpięte do mnie. To znaczy, nie wiedziałam. Po prostu czułam, że coś, coś było złego, że żeby mi nie mówił, bo ja tego nie przeżyję chyba. Wie pan, jak to baby, to takie furiatki, a jeszcze ja to jest- Dosyć emocjonalnie podchodzicie do pewnych spraw. Rzeczywiście.
No właśnie, a jeszcze, jeszcze jak się ktoś czegoś boi, a ja się boję, ale normalnie wewnętrznie czułam i nawet dusza, intuicja, wszystko mi podpowiadało, że tam było coś jeszcze. Ale czekam na taki moment, kiedy mój kolega... Nie wiem, yy, bo teraz się ożenił. No to chociaż tyle mi napisał, ale już jak się tam uspokoi, to czekam, aż w końcu się odezwie. Albo ja będę próbować powolutku i przygotowuję się psychicznie na to, że usłyszę resztę. Ja nawet nie wiem, czy on mnie nagrywał. Nie wiem nic. W ogóle mnie zablokował, tak jakby, tak jakby, nie wiem, jakieś złowrogi mnie zobaczył. No, ja myślę, że była jakaś- Rozumie pan, o co mi chodzi? Tak, rozumiem. No, myślę, że dobrze będzie odnowić kontakt. Jeżeli nie on z panią, to żeby pani z nim spróbowała, no bo to pewnie jakoś też tam w nim siedzi tak, skoro tak to zapamiętał. Też może taka rozmowa jakby oczyści go emocjonalnie po tym, po tym, co zobaczył.
Najgorsze jest w tym wszystkim to, że myśmy się przyjaźnili bardzo długo. Myśmy przeżyli ze sobą niejedne takie ciężkie chwile i fajne chwile, i, i wesołe chwile, ale nigdy nie było tak, żeby po prostu mnie tak zablokował, tak. Albo mi powiedział, że on nie chce, w ogóle nie chce mieć ze mną nic do czynienia, że jestem kłamczuch, że w ogóle co to było?
Co to było? Nawet jeżeli by była jakaś impreza, to przecież by nie reagował tak. Co to było? A jeszcze pamiętam jego, jego ostatnie słowa. No także... No, czekam. Na razie dwa lata czekam. No może się doczekam, że odnowi ten kontakt.
Może się odezwie. No, jak się nie odezwie, to też nie będę wiedziała dalej. No, może pani spróbować jakby intencje wysłać, żeby się odezwał? No właśnie teraz będę próbowała. Intencje, afirmacje. Afirmować powolutku. Yy, metoda dwie szklanki woda. No, będę próbowała wszystkiego, ale troszeczkę się jeszcze boję, żeby się tam nie dowiedzieć za dużo, bo jak on mi powie jakieś rzeczy, ja później w ogóle jak, jak ja będę z tym żyć, że ktoś sobie używa mojej energii, to nie wiadomo w jaki sposób.
No, chyba lepiej, lepiej raz się, jeżeli coś jest takiego mocnego, to lepiej chyba się jednak dowiedzieć i potem jakoś się z tym przegryźć. Ale z kim, jak już pan Leszek Żądło odszedł, to kto pomoże? Ja tak myślę, żeby podesłać zapis tej rozmowy Beacie Kępie. Może ona będzie miała tutaj jakiś kontakt do kogoś.
Chociaż Beata ma dosyć teraz za- zajęty, że tak powiem, czas i nie za bardzo z czasem stoi. Ale myślę, może, może dobrym pomysłem będzie podesłać jej to, żeby tak jakoś w wolnej chwili sobie to odsłuchała. Może będzie w stanie pomóc jakoś.
Pomóc to ja muszę sobie sama. Dziękuję ślicznie za, za coś takiego, że pan mi proponuje, że pani Beatka Kępa, bo w ogóle czytałam jej książki. Jest świetna, świetna babka, w ogóle super babka. Więcej audycji z panią Beatą Kępką. Mnie się wydaje, że to nie wiem. No, no wszystko mi wygląda na jakiś świat równoległy, na nie wiem, na... Albo tak jak pan mówi, że po prostu jakiś, nie wiem, coś, jakaś zasłona spadła. To znaczy ja tego w życiu nie widziałam, bo ja spałam, ale mój kolega, to znaczy mój brat, jest elektronikiem i on mówi, że na przykład jak się włączy kamerę, bo wy na pewno to wiecie, bo jesteście specjaliści, że jak się włączy kamerę, to kamera jest w stanie wyłapać takie rzeczy, które oko nie wyłapie. On to wyłapał i ja jeszcze zdążyłam się jego zapytać, ale mówię: „Przecież to nie mogło być u mnie”. „Jak nie? - mówi - nie koło ciebie. Jak nie koło ciebie? Jak na twoim łóżku - mówi - siedzieliście”.
No, nie tylko, nie tylko obraz, ale i dźwięk z tego, co tutaj można wnioskować. A tak, ale mówię panu, że ja jestem przekonana, że on coś nagrał, ale nie chce ze mną rozmawiać. Do tej pory nie chce ze mną rozmawiać i to mnie tak boli. No trudno. Przestraszył się. Miał prawo, bo on jest taki bardzo mało, mało świadomy.
Dla niego takie, takie rzeczy to po prostu jest kosmos. Ale no, musiało na nim to zrobić ogromne wrażenie, skoro od dwóch lat ze mną nie rozmawia. Teraz jest taki czas, że ludzie się otwierają i zaczynają mówić w końcu, zaczynają mówić, co przeżywają. Dlatego i ja zaczynam.
No, jak się ta pandemia zaczęła, jak tak wszystkich nas pozamykali w domach, to nastąpił taki mały wysyp właśnie relacji, które przyszły do Radia Paranormalium. Teraz taka troszkę posucha jest, ale widzę, że znowu ludzie zaczynają się bardziej jakby decydować na kontaktowanie się tutaj, żeby przekazać, żeby zrzucić z siebie jakiś taki ten balast nieraz też.
Tak, tak. Ludzie też czasami nie dają sobie z tym rady. I podejrzewam, że wie pan, dla mnie nie ma przypadków. Nigdy nie ma przypadków. To, że ja nie wiem, co tam się działo do końca, to też nie jest przypadek. Ja, ja po prostu może muszę mieć czas, żeby na to się przygotować, co on mi kiedyś powie, bo ja wiem, że on mi kiedyś to powie.
No, nic się nie dzieje bez przyczyny. Dokładnie. A przypadków nie ma. To oczekiwanie chyba też nie jest bez przyczyny. ... Ja myślę, że to jest czas dla mnie na danie sobie rady ze sobą, cokolwiek bym nie usłyszała. A, a powiem panu, że i tak jest. Dlatego, bo człowiek im bardziej wchodzi w tą duchowość, im bardziej wchodzi w to wszystko, medytuje i tak dalej, i tak dalej, tym, tym to, to już nie jest dla mnie zdziwienie, że takie rzeczy są. To, to jest fakt. To ja to biorę, że my po prostu jesteśmy tak ograniczeni systemem, Matrixem i wszystkimi. Mamy wszystko zabijane to w sobie, a, a powinniśmy to czuć, widzieć i tak dalej. No, ale niestety tak jest świat teraz urządzony, że poblokowali nam wszystko. No tak, już jest urządzony od setek lat, żeby nie powiedzieć od tysięcy. Wpajają się, żeby- Od tysięcy lat, dokładnie!
-żeby w pewne rzeczy nie wierzyć, żeby pewnych rzeczy unikać wręcz. Także no, to nie jest, to nie jest tylko niestety domena naszego pokolenia. Tak, ale, ale widzi pan, jak się słucha takiego radia jak wasze, ja na przykład sobie z playlisty wybieram. Ja, ja jestem z wami cały czas w pracy. Ja sobie słucham po kilka razy, po kilkanaście razy, a tu jeszcze coś nowego wyciągnę, a tu jeszcze coś nowego się dowiem. W ogóle jestem szczęśliwa dlatego, bo ten czas od, yy, dwa tysiące dwudziestego do dwa tysiące dwudziestego trzeciego zobaczy pan, jak ludzie będą się otwierać, jak ludzie będą totalnie... Zniknie przepaść, zniknie przepaść między: „a może?", a, a zacznie się: „aha, to jest! Spoko, to jest. No, przyzwyczajajmy się". Ale jedno mogę panu obiecać, że jeżeli za dwa lata czy za rok mój, yy, przyjaciel się odezwie, napiszę do pana maila.
Dobrze. Trzymam kciuki, żeby to, żeby to się rzeczywiście- Na pewno to zrobię. Tak, trzymam kciuki, żeby do tego rzeczywiście nastąpiło. Ee, no i przyjaciel będzie może, być może będzie mógł w stanie coś jeszcze wnieść do tej sprawy, bo jakby nie patrzeć, on to obserwował wszystko.
Tak, ja myślę, że on bardzo dużo będzie mógł wnieść. Dlatego, bo ja później sprawdzałam rozmowę tą na Skypie, to mi się ta rozmowa zakończyła... Wpół do piątej rano? No to kilka godzin. No! Czyli o, tak jak on był w pracy do szóstej, tak u mnie była piąta, u niego była szósta.
Czyli do wpół do piątej rano miałam tą rozmowę cały czas. Czas trwania mojej rozmowy było do, do tej właśnie godziny, czyli to było kilka godzin. Czyli on, on musi wiedzieć więcej. Ja wiem, że on wie więcej, dlatego się nie odzywa. I to jest takie właśnie bardzo nurtujące. Co się, co tam było? Co tam było, że on po prostu nie, nie odzywa się do mnie. On, on nie słucha takich rzeczy jak Radio Paranormalium, ale, yy, dlatego odważyłam się w ogóle zadzwonić, bo być może ktoś miał podobny przypadek. No być może.
A być może ktoś, ktoś, ktoś się zgłosi i powie: „kurczę, miałem to samo", że nie wiem, o co chodzi. No, tutaj, tutaj dzisiaj na gadu-gadu miałem jednego rozmówcę, który próbował coś się dowiedzieć na temat, ee, tej, tej dziewczyny z trzydziestego drugiego odcinka, z tej ostatniej relacji. Że coś niebiepodobnego też, też miał. A, że, że o tej demonologii? Tak, tak.
A ja myślę, wie pan co? Ja myślę, ja dzisiaj właśnie tak sobie pomyślałam, że byłam w pracy, akurat słuchałam. Mówię: „nie, nie mam czasu na razie na komentarz". A w ogóle byłam po-po-podekscytowana cały czas tym telefonem, że będą państwo dzwonić do mnie. A ja myślę, że ona nie, yy, nie to, że ona miała obsesję na temat demonologii, a ja myślę, że ona dlatego się interesowała, bo szukała ratunku.
Szukała czego? Szukała jakiegoś wyjaśnienia dla pewnych swoich- Tak. Ja tak myślę, że ona szukała ratunku. Żadna sekta, żadne takie rzeczy. Po prostu szukała ratunku. No jest historia, historia, którą dosyć jednak słabo znamy. Tutaj z perspektywy tylko tego słuchacza czy też czytelnika, bo to przez stronę internetową radia przeszło. Znamy tylko- I to jest dwa tysiące trzynasty.
No, dwa tysiące trzynasty. Relacja przyszła w dwa tysiące czternastym, ale to już też wtedy musiało być dosyć, dosyć stare zdarzenie, że tak powiem. No, też mogła, może też tak być. Tutaj właściwie wszystkie opcje są możliwe. Mogła gdzieś wstąpić, mogło coś opętać, a mogła po prostu czegoś doświadczyć, co spowodowało, yy, zainteresowanie, poszukiwanie, jakby wyjaśnienia tego wszystkiego, co ją tam- Tak. Tym bardziej że jak się słucha, jak ona, tego krótkiego nagrania, jak ona mówi to zdanie, to znaczy nie ona, to powiem panu, że ciarki przechodzą po plecach.
To nie było nic dobrego, to nie było nic fajnego. No już samo to nagranie, to nagranie sama w sobie jest już dosyć takie, dosyć takie straszne. Straszne, tak, ale w ogóle czuje się, yy, tą taką ogromnie złą energię. To, to było coś po prostu przerażającego. No, ja dzisiaj też słuchałam tego. Dobrze, że w pracy w dzień, bo w nocy bym nie wydoliła.
No, w nocy takich rzeczy lepiej nie słuchać w samym ciemnym pokoju. Ja cały czas słucham w ogóle Poltergeist. No seria kosmos, takie króciutkie tylko. Kurczę blade, a jak by pan nazwał coś takiego, że jadę do pracy samochodem i jest godzina wpół do piątej rano, wpół do piątej rano, nie jakaś tam szósta czy siódma. Jest wszędzie pusto i jest piękne lato, a na niebie widzę miasto.
No to miraż prawdopodobnie. No, widzę miasto i robię zdjęcia, i jest wszystko okej, i jest super, i te zdjęcia mam. Albo co pan powie na to, że ładuję sobie telefon? Mówię: „aha, będę sobie słuchać, yy, oczywiście w nocy jakiejś audycji albo coś". Jestem sobie u przyjaciółki w Bieszczadach, yy, Wojatkowa i godzina wpół do trzeciej rano ja się budzę, bo coś mi świeci do oczy, a byłam sama na, na, na strychu. To znaczy na strychu, na takim, yy, tam wyżej, tam nie na piętrze, tylko tam wyżej takie zagospodarowane pomieszczenia. I coś mi świeci do oczy na czerwono. Ja wstaję i widzę, że się światło ku mnie zbliża.
Biegnę po telefon. Oczywiście nie chcę budzić domowników. Biegnę po telefon. Bateria rozładowana. Biegnę na dół po drugi. Bateria rozładowana i doznaję szoku, i zaczynam się drzeć. I oczywiście domownicy wstają. Pyta mnie się Andrzej: „Karolinka, gdzie to widziałaś?" Więc ja mu pokazuję: „słuchaj, to przyleciało stąd, tu, a tam jest strefa wolnego nieba.
Tam nie ma samolotów, nie ma nic".... I on mówi: "Dobra, to wieczorem ja ci, ja ci coś pokażę". I ze swoją, z moją przyjaciółką zabrał mnie w te miejsce, gdzie ja to widziałam. I mam nagrany filmik, kiedy samochód powinien się staczać w dół, a jedzie pod górę. Kiedy rzucam zapałkę, ona się zapala albo zapalam zapałkę, a ona gaśnie.
Coś z magnetyzmem chyba. Na, na, do-dokładnie nad tym miejscem. Dokładnie nad tym miejscem ja to widziałam, ale później miejscowi zaczęli opowiadać, że to, to jest stoń, często to widzą, w ogóle to czas, ale to wszystko wtedy pada.
Telewizory, telewizory padają, wyłączają się, telefony się wyłączają, rozładowują. No i tak było u mnie. No ale dlaczego mówię- Podobne zjawiska świetlne, dużo takich zjawisk w Karkonoszach podobno się obserwuje. W Karkonoszach nie słyszałam, ale- W Karkonoszach.
Powie mi pan, czy to jest... Takie są widział pan ten film "Piknik pod Wiszącą Skałą"? Widziałem, oglądałem. różne sprzeczne opinie. Jak pan myśli, co tam było? No mówię, fachowca zapytam. Te pytanie musiałam panu zadać.
No, to jest prawdopodobnie, prawdopodobnie nic tam szczególnego się nie wydarzyło, bo to jest po prostu zwykła fikcja literacka. Ta książka została opublikowana bez ostatniego rozdziału. Aha! Czyli tak, żeby zachęcić.
Ostatni rozdział został, ostatni rozdział został opublikowany jak, jakby jako osobne opowiadanie, tak. Po prostu wydawca tak tej autorce zasugerował, żeby zostawić, żeby ten ostatni rozdział usunąć, jakby zapomnieć o nim, żeby zostawić- Aha.
taki jakby znak zapytania, żeby czytelnik musiał się, się domyślać, co tam się wydarzyło. Aha, czyli takie, no, komercja troszkę. Tak. Niestety tak. No, ale jest takich bardzo dużo miejsc w górach, gdzie po prostu giną ludzie, giną różne, różne, tak. To też jest coś ciekawego, a może też jakaś jest, nie wiem... Widzi pan, ja nie mam fioła na tym tle, ale tak mi się wydaje, że też może być jakieś przejście między wymiarami albo coś, albo jakaś dziura, albo, no nie wiem. Też jest dużo takich strasznie ciekawych rzeczy.
No, chociażby w... Ja pamiętam, kiedyś był taki odcinek "Nie do Wiary", jak jeszcze ten program TVN-owski trzymał jakiś poziom. Był odcinek poświęcony obserwacjom UFO nad Tatrami i tam podobno dosyć sporo było zaginięć. Nie wiem jak teraz, ale było takich zaginięć, gdzie nie było widać, nie dało się w ogóle znaleźć ciał tych, tych osób. Ciał!
Tak, właśnie o takich właśnie mówię, że takich po prostu zaginięć jak kamfora. I nie ma. I nie ma ani ciała, ani, nie wiem, rzeczy po tych ludziach, ani no cokolwiek. Nie ma nic. Ale pan, pan Miazga też wydał świetną książkę, tylko że taką książkę wydał, że jej w ogóle kupić nie można. No, Arek ma dosyć... Jedną książkę chyba wydał w wersji elektronicznej, jedną książkę wydał w wersji tylko papierowej.
Niestety właśnie- No właśnie tej papierowej niestety nie można już nigdzie dostać. Jakieś, jakoś tak ma opory przed wydaniem jej w wersji elektronicznej. Trzeba go przycisnąć chyba. Trzeba go przycisnąć. Właśnie! Trzeba go przycisnąć, bo ja szukałam już jej wszędzie. Już wszystkie koleżanki w Polsce obdzwoniłam. Nigdzie nie ma, nie ma nawet szansy. A później z panem Arkiem rozmawiałam i pan Arek mówi, że no niestety i tak dalej. Ja mówię: "Czemu?
Przecież niech się ludzie uświadamiają, niech ludzie wiedzą, co się dzieje". A Arek na to co? Jakieś tam ma swoje teraz sprawy. Na razie o tym nie myśli. No to musimy przypominać. A w ogóle jest zmęczony, bo mówi, że ludzie mu takie głupoty piszą, że już mu się nie chce nawet weryfikować, bo od razu na pierwszy rzut oka widzi, że ściema. Tak troszkę zniechęcony był.
Poczuł na sobie cenę sławy. Chyba tak, bo mówi, że wypisują mu ludzie i dzwonią. I: "Panie Arku, niech pan...". Mówi: "No, no szkoda czasu, energii, bo, bo widzę, że — mówi — to lipa, a ludzie się ekscytują i w ogóle szukają sensacji na siłę". No także tak. Także tak.
Pięknie panu dziękuję naprawdę za wysłuchanie mnie. Przepraszam za taki chaotyzm, ale to jest takie podekscytowanie, że rozmawiam z Radiem Paramoria. Normalnie. Dosyć, dosyć takie, dosyć taka poukładana była ta relacja, muszę powiedzieć.
Tutaj już bardziej chaotycznych słuchaczy miałem, bardziej chaotycznie się wypowiadających. Także- Ja o tym myślę bardzo często i cały czas, jak widzę się z bratem, zawsze mówię: "Co to było? Powiedz mi, co to było". Jak ja mam mu powiedzieć? Jak ja, jak ja mam się z nim skontaktować? On mieszka w Polsce, mój przyjaciel. Ja mieszkam tutaj. No, na siłę nie będę biegać i się pytać: co się stało, co się stało? Ja uznałam, że nie ma przypadków. Ja ten czas pewnie dostałam od wszechświata po to, żeby się do tego przygotować, żeby coś może zrozumieć, żeby, nie wiem, cokolwiek. I to muszę to po prostu przeczekać. I wiem, że może ma pan rację, że trzeba poafirmować, może po prostu zacząć się troszkę do niego dobijać i może coś z tego będzie. Ale obiecuję panu, że od razu, jak tylko się dowiem, piszę do pana maila.
Trzymam za słowo. Na pewno to zrobię. Dlatego, bo ja jestem ciekawa. Ja o tym żyję już dwa lata. Nie wiem, co tam dalej by było. Nie wiem, co tam on tam widział. No, w sumie godzin miał trochę do oglądania. Zresztą jakby nic nie było, to by nie oglądał, tylko by zobaczył. Tak ja myślę, że jak usnęłam, to by się wyłączył. O to właśnie mi chodzi.
Chodzi mi o to, że ja po prostu to wiem, bo gdyby on widział, że ja już śpię, on by po prostu się wyłączył, a nie zrobił tego. No raczej może nie tyle by się wyłączył, co nie, nie przywiązałby jakiejś jakby takiej dużej wagi do tego, co tam widzi i słyszy. Dokładnie dlatego nie wiem- Nie zwróciłby tak mocno uwagi.
Nie zwróciłby uwagi, a poza tym nie byłoby takiej ogromnej agresji w stosunku do mnie. I to była taka, nawet powiem panu, że taka nieuzasadniona agresja, bo ja nic takiego nie zrobiłam, żeby on mógł się aż na mnie tak wykrzykiwać. No i niestety.
Mam nadzieję, że może jeszcze coś u pani Ady wyczytam w książkach, może jeszcze coś wysłucham. Może kiedyś to puści pan w eter jakoś, że może ktoś się też odezwie. Może coś miał takiego. No, nie wierzę, że jestem pierwsza.
Raczej nie jest pani pierwsza, bo tutaj też sporo, sporo takich zgłoszeń dostaję o jakichś, jakichś dziwnych energiach, dziwnych zdarzeniach. Także, no, nie jest pani sama, krótko mówiąc. Rozumiem....Oj, dziękuję ślicznie. Naprawdę!
W ogóle coś takiego usłyszeć, że, że i-i nie, nie, nie tylko ja, że może, może ktoś tam jeszcze. A ja wierzę, że ktoś się jeszcze odezwie. Na pewno. No bo to jednak jak się słyszy, jak się słyszy, że ktoś jeszcze prze- przeżył coś podobnego, coś z podobnej kategorii, to jednak to otwiera też do opowiadania.
Dużo otwiera, a można sobie, y, aha, wyłapać kontakt, napisać komentarz. Może ten ktoś się odezwie, może coś powie- Dokładnie. -może do czegoś się dojdzie tak, y, razem, ale już się człowiek nie czuje taki sam.
Ja się czuję okropnie sama, bo ja nie słyszałam nic takiego od nikogo. No to zostaje- Nic! No to zostaje w takim razie- Przepraszam. -trzymać, trzymać kciuki, żeby się, żeby te, udało się z przyjacielem ten kontakt jednak no, y- Odnowić.
-odnowić, bo wy też to w tak, taką rozmową, też jakby w pewnym sensie siebie nawzajem oczyścicie emocjonalnie. Także no. Bo wie pan, boli to i z tej strony, że znał mnie tyle lat, zna mnie i wiedział, że ja nie kłamę. Wiedział, że ja bym w życiu nic takiego nie zrobiła, a jednak się obraził. No, dlatego uważam, że to jest bardzo poważne i, i że on tylko wie, co tam było. I to już wszystkie przygotowana na dziś relacje. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o wysłuchanych dziś historiach. A jeśli chcielibyście się podzielić jakimś swoim zdarzeniem, opisem spotkania z czymś nieznanym, to gorąco zachęcam do kontaktu. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium - paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę, dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach.
Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach na Facebooku i YouTube. Nie zapomnijcie też zajrzeć od czasu do czasu na www.ufo-relacje.pl. Szczególnie, jeżeli widzieliście UFO i chcielibyście o tym opowiedzieć całkowicie anonimowo.
www.ufo-relacje.pl. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to: stacjonarny: trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.