[00:03] - Czy martwisz się o to, co będzie dalej? Ile potrwa izolacja wszystkiego i wszystkich? Jakie to będzie miało konsekwencje? A czy wiesz, że martwienie się i obmyślanie scenariuszy, często czarnych, rujnuje to, co tak usilnie starasz się zapewnić sobie w przyszłości? Dlaczego? Postaramy się poszukać odpowiedzi na te pytania już za chwilę podczas webinaru, który poprowadzi Paweł Byczuk, członek profesjonalny Zeigman Institute. Dziś dowiemy się, jaką siłę mają ludzkie myśli. Czy każdy może kreować rzeczywistość, jakiej pragnie? Dlaczego rzeczywistość realizuje czarne scenariusze oraz jaki wpływ możemy mieć na przebieg pandemii? A oprócz tego doświadczymy działania transformującej energii.
No to co? Gotowi? Już za chwilę zaczynamy.
[01:02] - Dzisiaj będziemy mieli webinar, który za chwileczkę wystartuje. Na razie jeszcze kilka takich technicznych spraw rozwiążemy. Na początek może zapytam skąd przybywacie, szanowni państwo, szanowni ludzie. Napiszcie, z jakich miast tutaj się zalogowaliście. Wieluń, Koszalin, Kędzierzyn, Katowice, Kaszuby, z Opola, Warszawa, Lublin, Cieszyn, Piła, Mysłowice, okolice Bielska-Białej. Nowy Jork. Witamy Ewę z Nowego Jorku. Hatfield. Dortmund, Niemcy, Kraków, Poznań, Otwock, Nadarzyn, Skarżysko-Kamienna, Waszyngton. Mamy dość silną reprezentację zza oceanu.
Oczywiście nie mówiąc o reprezentacji naszej Polski, bo wiadomo, że z Polski będzie najwięcej. Silna reprezentacja niemiecka również jest. Bardzo się cieszę, że mamy taki zasięg ogólnoświatowy. Nie tylko ogólnopolski, nie tylko ogólnoeuropejski, ale również światowy. Słychać nas za oceanem. Tam jest prawdopodobnie godzina gdzieś 14.00, przynajmniej na wschodnim wybrzeżu, a wcześniejsza pewnie na zachodnim. Ewa mówi, że tak, że 14.00 jest w Nowym Jorku. To jak zgaduję w Los Angeles, ale nikogo nie mamy w Los Angeles, będzie gdzieś godzina 11.00. Małgorzata z Moszu: „Jestem w Waszyngtonie, bo utknęłam.” Czyżby nie chcieli wypuścić z kraju szczęśliwości? Marek pisze, że nas słuchają też słuchacze w Radiu Paranormalium.
Witamy słuchaczy Radia Paranormalium. No i oczywiście Marka prowadzącego audycję w Radiu Paranormalium. Udało się jakimś cudem puścić transmisję z wideo na YouTube. Bardzo się cieszę. W związku z tym nasza liczba uczestników będzie znacznie większa niż teraz osoby, które są zalogowane w pokoju. Mam nadzieję, że jeszcze parę osób przybędzie, bo to tak zwykle jest, że się pojawiają w tak zwanym akademickim kwadransie. Zapytam was, w jakim nastroju się tutaj pojawiliście? Raczej takim pogodnym, czy może coś innego wam towarzyszy? Szczecin na kwarantannie wita. Cezary pisze, że w dobrym.
Pozytywnie. Pogodny nastrój, spokój dobry. To dobrze. Bardzo się cieszę, że taki właśnie nastrój wam towarzyszy. Na pewno sprzyja temu pogoda na zewnątrz. Co prawda noszenie maseczek jakoś psuje całość uroku poruszania się na zewnątrz, aczkolwiek jak ktoś chce, może też i bez maseczki. Maciek: „Super, po górskiej wycieczce.” To fajnie. Gratuluję. Dobrze, że masz blisko gór, Maćku. Maciek pisze, że nieźle przy okazji.
Nie, Marek pisze, że nieźle. I jeszcze was zapytam o taką rzecz. Co was sprowadziło na webinar? Agnieszka pisze, że ma dzisiaj doła. Odrętwienie, bo nie ogarnia tego, co się właśnie dzieje. Postaramy się dzisiaj odpowiedzieć na to pytanie, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Johan pisze, że dużo paniki, a on nie zna żadnych przypadków. No właśnie. Na pewno zahaczymy o te tematy dzisiaj, więc omówimy sobie to wszystko. A zatem powtórzę pytanie, co was sprowadziło dzisiaj na webinar?
Ciekawość. Poszukiwanie prawdy. Ciekawość dotycząca ewentualnych środków zaradczych. Moje zaproszenie. Bardzo mi miło. Dziękuję.O, jak mi miło! Kiedyś do pana wpadnę. Lubię słuchać pana. Gusti pisze: "Ciekaw jestem, co masz do powiedzenia". Pisze Czarek.
Będzie rozwój osobisty. Marcin pisze, że czeka. Helinka pisze, że żadnego webinaru nie opuszcza. Agnieszka o tym, że chce skonfrontować to, co mam do powiedzenia z innymi w tym temacie. Jacek pisze, że kolektywna, kreatywna, twórcza świadomość. Widzę, że to są tematy, które wyczuliście. Dobrze, bo będziemy je poruszać dzisiaj na naszym spotkaniu i w miarę jak będzie się to spotkanie rozwijało. Na początku opowiem, czego będzie dotyczył ten webinar. Potem troszeczkę przedstawię techniki, z jakimi można by było pracować, a potem sobie zrobimy medytację, a może nawet dwie, żeby wprowadzić się w jeszcze lepszy nastrój ci, którzy są w dobrym nastroju oraz żeby zmienić nastrój na pozytywny u tych, którzy tego pozytywnego nastroju jeszcze nie mają. Marcin pisze, że nie jesteśmy tu przypadkiem.
Barbara pisze, że nowe możliwości, a Johan chciałby poznać moje zdanie. Okej, dobrze. To w takim razie zaczynamy. Dobry wieczór jeszcze raz na dzisiejszym webinarze. Ja nazywam się Paweł Byczuk i jestem trenerem techniki Hemising, trenerem podróży niefizycznych według Bruce'a Moena. A dzisiaj porozmawiamy o tym, czy obecna sytuacja jest dla nas szansą, czy też przeszkodą. Nie będziemy tutaj, wbrew może temu prowokacyjnemu tytułowi naszego webinaru, snuć żadnych przypuszczeń, wizji tego, co się stanie po zakończeniu okresu kwarantanny, kiedy już wszystko się uspokoi, bo tak naprawdę tego nie wie nikt. Scenariusze są różne. Wiele osób już odczuwa to na własnej skórze, całą tę panikę związaną z koronawirusem. Najwcześniej chyba zauważyli to przedsiębiorcy, którzy muszą prowadzić działalność na własny rachunek i każde wahnięcie w gospodarce jest przez nich wyczuwalne.
Z pewnym opóźnieniem zobaczą to osoby, które są zatrudnione na umowach. Niektóre już pewnie to zobaczyły po obniżkach płac i jak przewidują analitycy rynku, prawdopodobnie będzie również z tego wynikało spore bezrobocie. Natomiast sama sytuacja... Myślę, że każdy z was śledzi informacje, które do nas docierają nie tylko z jednego źródła, ale z wielu źródeł. Najlepiej, jakby były to źródła wiarygodne. "Nie wiem, o co chodzi. Nic nie widać ani nie słychać" — pisze Remek. Och, trudno jest tutaj pomóc. Jakby chociaż było cokolwiek widać albo cokolwiek słychać, można by było doradzić. Niestety prowadzimy tutaj webinar, więc nie jestem w stanie za wiele pomóc, a nie mam w tej chwili pomocnika od spraw technicznych, więc niestety muszę przeprosić Remka.
Jeżeli ktoś go zna, to proszę mu przekazać, że niestety nie jestem w stanie nic zaradzić. Może skoro nie może na komputerze tego oglądać, to zasugeruję mu, żeby zobaczył na jakimś mobilnym urządzeniu. Może to będzie jakaś... O! Jeszcze Radio Paranormalium. Właśnie. Dobrze, że Marek czuwa. Także są jeszcze metody, żeby usłyszeć nas gdzie indziej. Ale zacząłem już mówić o całej tej sytuacji i zapewne każdy z was konfrontuje informacje docierające z różnych źródeł i coraz więcej takich wiarygodnych źródeł po prostu podaje fakty, podaje liczby, z których wyłania się zupełnie inny obraz niż ten, który został, można powiedzieć, sfabrykowany przez media, które są ogólnodostępne. Została wywołana panika, która jest zupełnie nieadekwatna do tego, co się dzieje.
WirusolodzyOsoby o dużym autorytecie mówią o tych środkach zaradczych, że są nieadekwatne do zaistniałej sytuacji, że właściwie tyle wiadomo o naturze koronawirusa, że można by było podjąć działania konkretnie mające na celu ograniczenie go, jeśli chodzi o oddziaływanie na te najbardziej zagrożone grupy. Natomiast te głosy, z którymi się pewnie spotykacie, też mówią coraz częściej, śmielej i głośniej, że ten wirus z nami pozostanie tak jak wirus grypy i będzie powracał tak jak wirus grypy sezonowej. Nie chcę tutaj bagatelizować całego tego wirusa, natomiast z drugiej strony sami widzicie, chodzicie do sklepów. Gdyby była to tak niebezpieczna, zaraźliwa choroba, gdyby rzeczywiście tak bardzo się rozprzestrzeniała, to wszystkie sklepy, szczególnie supermarkety, byśmy mieli już dawno pozamykane, bo wszystkie osoby, które pracują na kasach, najprawdopodobniej byłyby zarażone do tej pory. A tak się jakoś nie dzieje, jakoś się nie stało, więc jest tu pewien taki dysonans poznawczy, można powiedzieć. I wnioski nasuwają się po prostu same. Johan tutaj pisał, że jest dużo informacji o tym, jak groźna jest ta epidemia, że w ogóle jest to epidemia, natomiast nie zna nikogo, kto byłby zakażony. Słyszałem o osobie, która słyszała, że zna kogoś zakażonego. Może to brzmi troszkę zabawnie. Ja również w swoim otoczeniu nikogo nie znam takiego, kto byłby zakażony, kto znalazłby się w szpitalu.
Co nie znaczy, że nie ma takich osób. Z drugiej strony, jeśli poszukacie w internecie, popatrzycie na statystyki, swego czasu krążyła taka informacja, myślę, że z tydzień temu po internecie. Zresztą nawet sam to sprawdzałem, bo zazwyczaj tak robię, że nie daję wiary informacjom, które docierają z niepewnych źródeł. Szukam tych źródeł i jeżeli znajdę potwierdzenie w źródłach, to wtedy taką informację uznaję za wiarygodną. Ale w 2018 roku z powodu zapalenia płuc wywołanego nieznanym czynnikiem chorobotwórczym w Polsce zmarło 13 000 ludzi, co w porównaniu do wyników obecnej epidemii, można powiedzieć, że to była jakaś totalna katastrofa. Skoro teraz mamy, o ile dobrze pamiętam, około 200 osób, które zmarły, to przy 12 000 to jest zaledwie procent. Natomiast mankamentem jest to, że podaje się te liczby, które słyszymy bez odniesienia do innych wartości i przez to robi to na nas ogromne wrażenie. Na pewno spotkaliście się z takimi zestawieniami, ile to osób na przykład zmarło czy umrze na cukrzycę, na nowotwory, ile ginie w wypadkach samochodowych, ile popełnia osób samobójstwo, ile osób umarło na grypę w tym roku. To przy tych liczbach statystyki dotyczące koronawirusa po prostu wydają się śmieszne. Co nie znaczy, że nie ma to jakiegoś pozytywnego oddziaływania, ponieważ dzięki temu zaczęliśmy jako całość społeczeństwa większą uwagę zwracać na higienę, więcej uwagi przykładać do swojego zdrowia.
Przynajmniej część osób, która się tym przejęła. Z drugiej strony ma to też i swoje negatywne skutki, bo oczywiście jest cały lęk związany z tą sytuacją, która zaistniała. Ten lęk jest jeszcze dodatkowo podsycany, a to powoduje, że łatwo jest ludzi przestraszyć, wmówić wiele rzeczy, zmusić do tego, żeby poddali się jakimś obostrzeniom, żeby wykonywali zupełnie nieracjonalne nakazy. Także wystarczy podejść do tego zupełnie na chłodno, logicznie, i wtedy ten obraz jest całkiem inny niż to, co podają nam media. ZresztąJeden z moich znajomych na Facebooku publikuje bardzo ciekawe felietony już od dłuższego czasu. Zrobił sobie takie założenie, że jest kosmitą, przyleciał na Ziemię i obserwuje, co się na niej dzieje. Nazywa się to „Z pamiętnika kosmity” i tam też punktuje to, co się stało. Punktuje media za całe rozkręcenie spirali strachu związanej z epidemią, a podyktowanej w zasadzie tylko słuchalnością i oglądalnością. Wszyscy chyba już wiemy, że liczą się słupki, a na nie wpływa co? Wpływają oczywiście informacje, które są jak najbardziej sensacyjne, jak najwięcej lęku w nas wzbudzają.
Inna sprawa jest taka, że wiele osób lubi takie informacje, lubi się bać, lubi jeszcze się nakręcać i ten lęk wzmacniać, co oczywiście nie służy nam jako świadomości globalnej, zbiorowej. Tutaj pojawiają się komentarze. Jest ich już troszeczkę i pozwolę sobie teraz rzucić na nie okiem. Remik pisze, że dołączył do nas i na Chromie się zalogował. To też dla was informacja, w razie gdyby kiedyś coś nie działało. Robert pisze, że pracuje w miejscu, gdzie przebywa około 70 osób i nie ma możliwości zachowania bezpiecznej odległości. Takich miejsc w Oslo jest kilka i nikt nie zachorował. To daje do myślenia. Właśnie, Skandynawia. Mamy przykład Szwecji, która zupełnie nie zastosowała środków przymusu, jakie u nas wystąpiły.
Tam jedynie ograniczono ilość osób przebywających jednocześnie w jednym miejscu, ograniczono wielkość zgromadzeń do 50 osób i bodajże też ograniczono w szkołach ilość dzieci, o ile dobrze pamiętam. A poza tym życie się toczy normalnie z jednym wyjątkiem może. Specjalną troską zostały objęte osoby starsze, bo te są narażone na zachorowania ze względu na wiek. Dwa, że już jest osłabiony system immunologiczny i często te osoby mają wiele innych chorób, które w połączeniu z tym wirusem mogą okazać się zabójcze. Więc jeszcze wrócę tutaj do czatu. Raf pisze: „Ludzie zaczynają chorować na inne choroby, o których się nie mówi, nie wspominając o braku lekarzy teraz”. To jest właśnie też rzecz, która myślę, że dla was, osób, które śledzą uważnie i ze spokojem, z dystansem, analizując te informacje logicznie, jest naturalną konsekwencją. Jeżeli zamykamy wszystko, izolujemy łącznie ze szpitalami, to brakuje wtedy lekarzy, którzy będą leczyć choroby inne niż koronawirus, na które ludzie umierają i robi się rzeczywiście duży problem. Ja powiem taką rzecz, co was może rozbawi, bo mnie to też strasznie bawi. Zaraz jak się zaczęła ta sytuacja, kiedy już wiele firm przestało funkcjonować, kiedy była ta największa panika, okazało się, że wypadła mi plomba i próbowałem się dodzwonić do mojej dentystki i oczywiście udało mi się do niej dodzwonić.
Dowiedziałem się wtedy, że w zasadzie dentyści nie pracują, a centrum dentystyczne w Poznaniu przyjmuje tylko nagłe przypadki. I co wtedy w takim przypadku zrobić? To jest jedna z rzeczy, która dotknęła prawdopodobnie wiele osób w naszym kraju. Brak dostępności lekarzy, brak dostępności tego typu usług. Skończyło się tym, że sam osobiście założyłem sobie plombę. Nabyłem wypełnienie i założyłem sobie plombę. Brzmi to kuriozalnie, ale nie w każdej sytuacji tak można sobie poradzić. Więc jest to sytuacja wyjątkowa, przez to śmieszna i z drugiej strony też absurdalna. Także można to opowiadać jako taką anegdotę związaną z czasami zarazy. Marek pisze: „Wyrwać ząb”.
Trudno by mi było. Ciężko chyba się wyrywa sobie samemu ząb. Zwłaszcza że jest daleko ukryty. Więc póki coRaf pisze: "Jak macie prywatne ubezpieczenie, to wystarczy pogadać i można załatwić wizytę". To jest prywatna dentystka, więc też się za bardzo chyba przejęła całą tą sytuacją. Ale okej, to tylko taki przykład tego, jak nieracjonalne, nierozsądne są zachowania, zalecenia i działania naszych decydentów, którzy spowodowali, że z powodu, nie bójmy się tego powiedzieć, wyimaginowanej epidemii stanęła cała gospodarka. To też nam pokazuje, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od wielu usług, od wielu dóbr, z których na co dzień korzystamy, a których funkcjonowania w naszym życiu tak na dobrą sprawę nie zauważamy. Dobrze, rozgadałem się na temat samej pandemii. Marcin pisze: "Ja też załatwiłem zęba medytacją". Ale co, wkleiłeś sobie plombę czy jak?
Akurat u mnie taki specyficzny przypadek. Wiadomo, jeżeli jest ból, można rzeczywiście to medytacją załatwić. Natomiast w przypadku wypadnięcia plomby jest już gorzej. Okej. Preparat w aptece Plomber. Okej, akurat jakby ktoś potrzebował, to mam inny preparat. Capit się nazywa i to jest taki wypełniacz tymczasowy. Okej, ale skończmy ten zabawny temat. Nabyłem nową umiejętność harcerską. Mały dentysta, więc mogę tutaj pewnie po zakończeniu całej tej hercy z wirusem wejść na rynek z nowymi umiejętnościami.
Dobrze, ale ten webinar nie będzie poświęcony, tak jak mówiłem, temu, co będzie się działo po zakończeniu tej kwarantanny, po zakończeniu tej niby epidemii, bo tego tak naprawdę nie wie nikt. Takiej sytuacji jeszcze nie było, zwłaszcza jeśli chodzi o gospodarkę, a to najbardziej chyba wszyscy odczujemy ze względu na to, że każdy z nas gdzieś pracuje, w jakiś sposób musi znaleźć środki utrzymania, czyli zapewnić tę podstawę w piramidzie Maslowa. Więc każdy to w jakiś sposób odczuje. I tutaj nie ma co do tego wątpliwości. Nawet jeżeli wszystko by zostało w tej chwili odblokowane, to zanim to ruszy, nabierze pary, nabierze mocy, i tak to zajmie trochę czasu. A z drugiej strony jest to, tak jak w temacie dzisiejszego webinaru powiedziałem, pytanie dla nas wszystkich: czy to jest dla nas szansa, czy przeszkoda? Jeżeli szansa, to myślę, że powinniśmy oczekiwać, że po zakończeniu tej epidemii, po zakończeniu tego lockdownu sytuacja powinna być inna, powinna być inna rzeczywistość. I myślę, że jest to coś, na co wiele osób czeka, czego oczekuje, czego się spodziewa, o czym być może marzy. Natomiast jest pewna grupa osób, dla których jest to jakaś przeszkoda, rzecz, która generuje lęk. Bo będzie to nowa sytuacja, z pewnością nieznana, w której trzeba będzie się odnaleźć.
I teraz jest pytanie: czy wy, czy każdy z was oczekuje teraz jakiejś zmiany? Jeżeli tak, to trzeba się przygotować na to, że będzie inaczej i będzie nowa rzeczywistość. Jeżeli nie, to jest to, myślę, spowodowane jakimś lękiem przed nieznanym. Jeżeli tak, z kolei wrócę do tego, to też starajmy się kreować tę nową rzeczywistość i nie próbować przywracać tego, co było. Bo jak widzimy, to, co było, w jakimś sensie się zdewaluowało, w jakimś sensie się skończyło. Więc jest to rzecz, którą daję tutaj pod rozwagę, bo cały ten system został, można powiedzieć, w tej chwili obnażony poprzez panikę wywołaną koronawirusem. Okazało się, że finanse świata, finanse gospodarek, finanse krajów, finanse banków, ludzi i tak dalej, nie są w takiej kondycji, w jakiej się to wszystko wydawało wcześniej.I koronawirus to bardzo wyraźnie pokazał. Z drugiej strony jest on, myślę, że dla wielu instytucji wymówką doskonałą na to, żeby na niego zwalić wszystko, całe niepowodzenie za tę sytuację. Niemniej, niezależnie od tego widać, że ten system po prostu przestał już funkcjonować. Przestał wystarczać.
Z pewnością spotykacie się z informacjami, gdzieś tam do was docierają różnymi kanałami, czy to przez internet, czy przez radio, telewizję, gazety, że banki centralne w części krajów będą dodrukowywać pieniądze. Czyli będzie się tworzyła kolejna bańka, która myślę, że z czasem odbije się nam wszystkim czkawką. Sytuacja jest zupełnie nieprzewidywalna. Jeszcze raz to podkreślę. A my to, co możemy zrobić w tej chwili, to skupić się na tym, żeby ta sytuacja nas dotknęła w jak najmniejszym stopniu. Czy może inaczej, żebyśmy potrafili odnaleźć się w tej sytuacji i żebyśmy mogli dokonać w sobie takiej transformacji, dzięki której przez cały ten proces przejdziemy suchą stopą, niezależnie od tego, jak to będzie wyglądało, bo wcale nie musi to wyglądać tak, że powrócimy, o czym wcześniej wspominałem, na stare, utarte tory. Co byłoby zresztą dla nas niezbyt dobrym rozwiązaniem, bo byśmy wpadli w coś, z czego mieliśmy okazję dzięki tej chwili na zastanowienie, na refleksję się wydostać. I tutaj wrócę troszeczkę znowu do czatu, bo widzę, że dyskusja trwa. Troszeczkę, szczerze mówiąc, mnie to rozprasza, ale być może pojawiła się jakaś ciekawa informacja, jakiś ciekawy głos od was. „Moje życie wygląda jak wcześniej.
Tyle że teraz mam maseczkę w sklepie. Zauważasz też, że ludzie chcą tego, co akurat zakazane, a wcześniej, gdy było dozwolone, nie korzystali?” À propos maseczek to podzielę się takim dowcipem. Może żeby troszeczkę rozluźnić tę atmosferę napięcia związanego z tymi zmianami, które nas czekają. To jeszcze było przed nakazem noszenia maseczek. Wyobraźcie sobie sytuację w banku. Stoją ludzie przed okienkami kasowymi. Wchodzi człowiek w maseczce na twarzy. Wszyscy zamarli. Pan wyciąga pistolet z kieszeni, mówi: „To jest napad”. Wszyscy odetchnęli z ulgą.
Tak działa na nas ta histeria związana z koronawirusem. Marcin pisze, że książki Roberta Monroe'a i Bruce'a Liona pomogły mi przezwyciężyć strach. Jacek pisze, że niestety jak padnie system globalny, to upadnie też ład społeczny, tak jak było w Nowym Orleanie po Katarinie. Niestety trzeba się z tym liczyć, a my jako osoby, które zdecydowały się na świadomy rozwój, możemy w jakiś sposób tę sytuację łagodzić i też będziemy się to dzisiaj starali zrobić. Nina pisze, że z grubsza są dwie wersje tej nowej rzeczywistości jedna optymistyczna, a druga wprost przeciwnie. Każdą myślą przyczyniamy się do tej optymistycznej. Dokładnie o tym będziemy jeszcze mówić i to tylko widzę, że będzie was utwierdzało w tym, co już wiecie. A to bardzo dobrze, bo też będzie nam łatwiej odbyć dzisiejszą medytację. Dużo tych wypowiedzi jest na czacie. Wrócę do treści, do biegu webinaru.
Każdy z nas zagląda czy też ma jakąś chęć zajrzenia w przyszłość. A to zazwyczaj wynika z obawy o to, jak ta przyszłość będzie wyglądała. I to jest jeden z lęków, który nam towarzyszy. I tutaj nie ma się co oszukiwać, że jesteśmy od takich lęków wolni, bo zawsze się takie u każdego-Pytanie o przyszłość się pojawi. Tutaj podzielę się z wami dwoma myślami, które, mam nadzieję, was zainspirują. Jedna pochodzi od Dalajlamy: to, co go najbardziej zaskakuje, to człowiek, bo poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera tak naprawdę nie żyjąc. To jest jedna rzecz, która mam nadzieję was zainspiruje do tego, w jaki sposób spojrzeć na swoją obecną sytuację i w jaki sposób ją zaaranżować, zagospodarować.
A druga, nie mniej ważna wskazówka do tego, w jaki sposób funkcjonujemy, pochodzi od Eckharta Tolle: nic nigdy nie zdarzyło się w przeszłości. Wszystko działo się teraz. Nic nigdy nie zdarzy się w przyszłości. Wszystko będzie dziać się teraz. Także owszem, w przyszłość patrzymy, czasem próbując zaplanować coś, a czasem właśnie z pozycji lęku, obawiając się o tę przyszłość. W tej drugiej sytuacji podejmujemy działania wyprzedzające, żeby zapobiec temu, czego się obawiamy. W tej pierwszej, kiedy coś sobie planujemy, czy też wyznaczamy cel, podejmujemy działania mające prowadzić do osiągnięcia tego celu. W przypadku tych działań oczywiście całość tego procesu jest zmienna. To, co dziś jest dla nas ważne, jutro może stracić na znaczeniu na tyle, że ten cel może się przesunąć i będziemy go realizować w sposób nieco inny niż dzisiaj. Natomiast dzisiaj skupiamy się tylko na tym, co nas interesuje w kontekście tego, jak myślimy o tym celu, który chcemy zrealizować.
Tym bardziej, że nie wiemy, jaki będzie jutro nasz cel, bo wszystko dzieje się teraz. Jest to rzecz fundamentalna z punktu widzenia naszej egzystencji i tego, w jaki sposób kreujemy naszą rzeczywistość. Nawet jeśli myślimy o przyszłości, to wszystko, co robimy, żeby osiągnąć ten cel w przyszłości, odbywa się teraz. Jeżeli ten cel, który mamy osiągnąć, wymaga wykonania tysiąca kroków, to i tak w tej chwili jesteśmy w stanie wykonać tylko jeden krok. Jest to rzecz, którą myślę każdy powinien sobie wziąć do serca. Nie da się zrobić od razu tysiąca kroków. Nie mamy takich możliwości, więc skupiajmy się na tym, co możemy zrobić teraz. W ten sposób, będąc uziemionym, czy też zjednoczonym z teraźniejszością, możemy wykreować to, co zaowocuje realizacją naszych planów, marzeń, pragnień w przyszłości. A mam takie pytanie do was: kto z tutaj obecnych chciałby, żeby po wyjściu z tej sytuacji było inaczej niż do tej pory? Okej, wiele osób pisze.
Ewa pisze: to zależy, jak inaczej. Jacek pisze: będzie inaczej bez względu na nasze chcenie. To prawda. Tylko moje pytanie raczej zmierza w tym kierunku, w jakim stopniu jesteśmy w stanie zaakceptować to „inaczej”. Jeżeli przyjmiemy to, że będzie inaczej i niezależnie od tego, jak inaczej, to łatwiej będzie nam przejść, przetransformować, zaadaptować te zmiany. Jeżeli będziemy stawiać warunki: a to nie tak miało być, a sobie wyobrażałem inaczej, a chciałbym, żeby było tak jak wcześniej. Im większy będziemy stawiać opór, tym trudniej będzie nam się odnaleźć w tej sytuacji i tym trudniej będzie nam przejść cały ten proces. Może być tak, że w skrajnym przypadku osoby, które tego nie będą chciały zaakceptować, że jest inaczej, mogąwypaść z całości funkcjonowania, nie powiem, że w systemie, ale w społeczeństwie. Im bardziej nastawimy się na akceptację tego, co będzie, niezależnie od tego, co w tej chwili o tym myślimy, tym łatwiej przejdziemy przez cały proces. Niemniej warto też o tym pamiętać, że my, szczególnie działając w grupie, mamy wpływ na to, jak to inaczej będzie wyglądało.
Tutaj chciałbym Wam zwrócić uwagę na jedną rzecz. Odbywa się wiele różnych medytacji w kierunku uzdrowienia sytuacji. Wśród tych medytacji jest wiele takich, które zostały, można powiedzieć, stworzone w oparciu o lęk, o jakieś chciejstwa ego i kreują rzeczywistość w określony sposób. Choć tak naprawdę nie jesteśmy na tyle władni, żeby znaleźć optymalny proces, optymalny sposób transformacji dla nas wszystkich. Myślę, że lepszym rozwiązaniem jest wygenerowanie energii miłości, która zadziała w sposób dla niej właściwy. Jeżeli sobie uświadomimy, że wszystko jest energią i energie mogą ze sobą współgrać, mogą ze sobą rezonować, to to, co współgra i rezonuje, będzie miało większe szanse powodzenia i będzie zachodziło w sposób bardziej łagodny, w sposób zgodny z tymi wszystkimi energiami. Jeżeli występuje dysonans, jeżeli nie ma zgodności, wtedy wbrew temu, co może wiele osób sądzi, energia miłości może spowodować, że te niekompatybilne elementy, te niezgodne elementy, które nie rezonują, po prostu w jakiś sposób zostaną, właściwie tutaj nie ma dobrego słowa, odrzucone, odepchnięte. One w zasadzie same zdecydują, że nie chcą z tą energią współgrać i współpracować. Więc to nie jest tak, że jeżeli generujemy energię miłości, to nagle wszyscy zaczynają kochać się, zwracać się do siebie z uśmiechem, bo na poziomie energii to wygląda zupełnie inaczej. My tutaj patrzymy poprzez pryzmat naszych emocji i to nam czasem zaciemnia obraz, bo energia miłości jest po prostu energią o określonej wibracji.
To, co z nią współgra, będzie do niej przyciągane. To, co z nią nie współgra, zostanie, że tak powiem, z boku, odejdzie samo. Także o tym też warto pamiętać. Znowu tutaj przybyło komentarzy. Mam nadzieję, że to, co do tej pory mówię, nie kłóci się z waszym spojrzeniem. Może części osób rozjaśnia pewne rzeczy, może części osób uspokaja. Napiszcie, jak to odbieracie, co mówię. Czy się zgadzacie? Kto ma odrębne zdanie? Marcin pisze: „Jest okej”.
Okej, zgoda w pełni. Dziękuję. Margottin: „Największym problemem jest pokonanie ja. Potem możemy mówić o przesyłaniu energii”. Ja proponuję nie używać w ogóle w kontekście transformacji, w kontekście rozwoju takich pojęć jak pokonywanie, jak walka. To nie o to chodzi. Są to określenia, które wynikają często z naszych lęków. Dwa, też stawiają bariery, jakiś wewnętrzny opór iObawę przed tym, że ta walka może się nie udać i możemy polec po drodze. Wracając do tego, co już wcześniej zasygnalizowałem, to my jako osoby, które się tutaj zebrały i jak sądzę, pragną się rozwijać, dokonać czegoś, chcą poczuć tę zmianę, oczekują tej zmiany. My mamy wpływ na to, jak te zmiany będą zachodzić i jaki będzie ostateczny efekt.
Przy czym jeszcze raz podkreślam, nie chodzi o to, żebyśmy wykreowali teraz wizję modelu gospodarczego po zakończeniu tej całej historii z koronawirusem, bo może gospodarki akurat nie być, może to już być nam niepotrzebne. Co prawda jest to dość karkołomne stwierdzenie, bo jeszcze chyba nie dorośliśmy do tego, żeby nie było gospodarki, ale jest to jedna z możliwości, jedna z opcji, która może zaistnieć. Myślę, że żeby coś takiego powstało, zaistniało, to ten lockdown musiałby być dużo dłuższy, żeby ta transformacja w umysłach i sercach ludzi sięgnęła dużo głębiej, żeby wszystko przewartościować. Niemniej my w tej grupie, w której obecnie jesteśmy, możemy sami coś zrobić i podpowiem, jak to zrobić. Jeszcze dzisiaj nawet sobie to poćwiczymy. Przede wszystkim pamiętajcie, że nasza myśl ma siłę sprawczą. Jest to rzecz bardzo istotna, bo to, co pomyślimy, w jakiś sposób się zawsze gdzieś tam zamanifestuje. To zależy od tego, jak dużo energii, emocji włożymy w tę naszą myśl, intencję, którą wysyłamy. To jest też taka dla was wskazówka, dlaczego w różnych szkołach, zwłaszcza w tych szkołach medytacyjnych Wschodu, tak dużą rolę się przykłada do tego, żeby kontrolować swoje myśli, żeby mieć ciszę w umyśle, pustkę w umyśle. Skoro myśli nasze są sprawcze, a nam się te myśli kotłują cały dzień i mamy ich kilkadziesiąt tysięcy w ciągu dnia, to wyobraźcie sobie, jaki to jest szum, jaki jest chaos, co z tego powstaje.
Pisał o tym między innymi Robert Monroeeeee w swoich książkach, o tym szumie wiązki M, jak to było obciążające dla niego, jakie ciężkie, jakie ściągające, jakie rozstrajające właśnie te myśli. I w połączeniu z naszymi emocjami, z energią emocji te nasze myśli mogą się manifestować. Bardzo dobrze nam wychodzi zazwyczaj manifestacja negatywna, bo większość osób ma ukryte lęki, które co rusz dają znać o sobie. I tylko kiedy pomyślimy sobie, że nie dam rady na przykład finansowo, że nie zapewnię sobie bytu, to jest to podszyte lękiem i nadana moc sprawcza tej myśli, w związku z czym ta myśl prędzej czy później zacznie się materializować. Im częściej będziemy zasilać taką myśl, tym mocniej ona będzie się realizować. Można powiedzieć, że świadomość czy też świat, który nas otacza, on nie jest zły, on nie działa przeciwko nam. Można wręcz powiedzieć, że działa zgodnie z naszymi oczekiwaniami, zgodnie z tym, co sobą reprezentujemy i tak też się dostosowuje, tak też się prezentuje. Także jeżeli jesteśmy owładnięci lękiem i negatywnymi myślami, takie też mamy otoczenie. No dobrze, ktoś może powiedzieć: „Łatwo się mówi, żeby zmienić sposób myślenia na pozytywny”. To też nie o to chodzi, żeby po prostu myśleć pozytywnie, bo sama myśl na poziomie intelektualnym to jest za mało, bo musimy zmienić centrum generowania tego, co chcemy osiągnąć.
I tutaj wchodzi właśnie owa kontrola nad tym, nad czym myślimy z jednej strony, a dwa, umiejętne zasilanie tych myśli, które już wygenerujemy odpowiednimi energiami, tak żeby się manifestowały. I wbrew pozorom przy manifestacjiNegatywnej czy pozytywnej, wkładamy taki sam wysiłek w realizację tego, co ma się stać. Przy czym w przypadku manifestacji nieświadomej odbywa się to w sposób przez nas zupełnie niekontrolowany. Natomiast jeśli myślimy o manifestacji pozytywnej, trudność w jej realizacji nie polega na tym, że to jest trudniejsze niż manifestacja negatywna, tylko na tym, że za bardzo nam zależy, za bardzo się skupiamy i za dużo generujemy w związku z tym wątpliwości, czy tak można powiedzieć, kontrmyśli, które niwelują efekt tego pozytywnego nastawienia. Fundamenty manifestacji, już w zasadzie o tym powiedziałem, to są intencje i emocje, czyli to, co chcemy osiągnąć i emocje z tym związane. Najlepiej się tłumaczy to na lęku, bo myślę, że każdy z tego doświadczył w swoim życiu, kiedy obawiał się czegoś i niestety ta rzecz, to wydarzenie miało miejsce. Ale też myślę, że wiele osób z was doświadczyło czegoś takiego, że pomyślało sobie kiedyś, widząc jakąś rzecz, czytając cokolwiek czy oglądając, że na przykład fajnie by było, gdybym miał taki samochód, taki dom, gdybym miał taką fajną pracę. Mówię zupełnie o materialnych rzeczach, które każdemu są bliskie ze względu na to, że jest to zapewnienie bezpieczeństwa dla nas wszystkich. I po pewnym czasie nastąpiła realizacja. To zwykle nie następuje od razu, ale z większym opóźnieniem.
Zauważcie, że taka manifestacja przyszła, można powiedzieć, bez wysiłku. Kiedyś sobie pomyślałem, jak fajnie by było mieć takie auto. I powiedzmy po trzech latach mam właśnie takie auto. Podaję to jako przykład, ale to może być dowolna rzecz, do której tak podejdziemy. Przy czym oczywiście trudno będzie w sposób świadomy zamanifestować tą metodą, bo w sposób świadomy nie będziemy mieli tej spontaniczności, która wtedy się pojawiła i wyzwoliła z jednej strony intencje, a z drugiej strony tę pozytywną energię emocji, która tę intencję zasiliła. Z intencjami i emocjami związane są nasze przekonania i jest to rzecz, która wymaga od nas pewnego wysiłku, czasem nawet takich, można powiedzieć, bolesnych doświadczeń. W tym sensie, że doświadczeń, które unaocznią nam bezsens czy też ograniczenia naszych przekonań. Może być to dość dotkliwe, jeżeli jesteśmy oporni w zauważaniu takich szczegółów jak nasze przekonania i skutki, jakie te przekonania niosą za sobą. Na przykład przekonanie o tym, że duchy nie istnieją. Może to jest abstrakcyjny przypadek, ale wiele osób ma takie nastawienie, że nie ma czegoś takiego jak duchy, a z drugiej strony chciałoby się czegoś o tym dowiedzieć.
Więc siłą rzeczy z jednej strony sobie blokują taką możliwość percepcji tych duchów, a z drugiej strony są bardzo ciekawi. Jeżeli się otworzą na taką możliwość, że będą chciały doświadczyć czegoś, co im dowiedzie tego, że owe duchy istnieją, to może to się zamanifestować w odpowiedni sposób. Może być to dość łagodne, a może być bardzo wstrząsające jak na horrorach, kiedy się przemieszczają przedmioty, latają noże i tak dalej. Tadeusz pisze: „Bałem się, że mi ukradną auto. No i ukradli”. Rafał pisze: „Bałem się, że będzie kiedyś padać i padało” Dobre. Ale tu właśnie Tadeusz podał dobry przykład takich obaw. Oczywiście nie wszystko manifestujemy w taki sposób. Czasem mogą nam ukraść auto, nawet kiedy się o to zupełnie nie martwimy. Wtedy to doświadczenie ma zupełnie inny charakter.
Ale ten przykład podany przez Tadeusza świetnie obrazuje toO czym mówiłem. Te wszystkie elementy, intencje, emocje i przekonania są ściśle ze sobą powiązane, bo często przekonanie wynika z naszej emocji. Głównie jest to emocja lęku, która generuje specyficzny sposób myślenia, czyli nasze intencje. W momencie, kiedy ta intencja się materializuje, utrwala się to nasze przekonanie, więc mamy takie, można powiedzieć, błędne koło. Jednym ze sposobów na pozbycie się takiego przekonania jest zmierzenie się z doświadczeniem, które będzie stało w sprzeczności z tym przekonaniem. O tym mówiłem więcej na warsztatach podróży niefizycznych, bo jest to temat bardzo istotny. Mówimy tam wtedy, jakimi to ścieżkami można wykonać i jakie może mieć skutki, w jaki sposób uniknąć takiej mocnej lekcji, a z drugiej strony też nie popaść w sytuację, że lekcja zostanie niezauważona, nieodrobiona i będziemy musieli ją poprawiać. Co możemy manifestować? Raf pisze: „Zawsze spotykają mnie złe rzeczy. Taka myśl sprawi, że to, co dobre dla nas, spotyka nas, a tego nie zauważamy.
A tylko to, co złe”. Dokładnie tak, Rafale, jest, jak piszesz. To jest przekonanie, które zakłada nam pewne klapki na oczy i taki filtr, który odfiltrowuje wszystko inne, co jest niezgodne z naszym przekonaniem. Dobrze. Co możemy manifestować? Możemy manifestować wszystko. Bardzo budujące dla nas przykłady takiej manifestacji to są te, które się odbywają na poziomie fizycznym. W tym sensie rzeczy, które możemy sobie zamanifestować jako materialne. I tutaj nie ma się co krygować, że nie przystoi nam manifestować rzeczy materialnych. Jest to jak najbardziej zgodne z mechaniką tego świata.
Jest to elementem tego świata, elementem naszego życia, elementem zaspokajania naszych potrzeb. Oczywiście nie mówimy tutaj o zachciankach, o 57. mercedesie, który będziemy mieli w garażu, ale powiedzmy zamanifestowanie czegoś takiego, że mam wystarczające środki do tego, żeby żyć spokojnie i nie martwić się o przyszłość, o swój byt, jest zupełnie naturalnym i jak najbardziej pożądanym sposobem czy celem manifestacji. Marta pyta: „Przewidując przyszłość, to przewiduję czy manifestuję?” To jest dobre pytanie. Wrócę troszeczkę do tego, co już wcześniej mówiłem na temat tego, co może się zdarzyć, co może zaistnieć po zakończeniu się całego lockdownu, całej tej historii z koronawirusem. Być może większość z was miała kontakt z jakimiś wróżkami, tarocistami, jasnowidzami i innymi osobami, które przewidują przyszłość, szukając jakiejś odpowiedzi, porady na to, co ich czeka w przyszłości. Może ktoś z was zasięgał takiej porady? Takie niedyskretne pytanie. Albo myślał o tym. Parę osób pisze.
Dobra. O, tak. Są osoby. Tak. To jest zupełnie naturalne, że ciekawi nas to, co może się wydarzyć i chcemy mieć jakiś taki handicap. Chcemy mieć jakąś taką przewagę, którą będziemy mogli wykorzystać. Z drugiej strony takie porady często są poradami, powiedziałbym, psychologicznymi i mającymi na celu podbudowęStanu emocjonalnego osoby pytającej. Niemniej warto pamiętać o takiej rzeczy, że to, co wtedy słyszymy, to jest wizja przyszłości na dany moment. I ta wizja może zmienić się już za 10 minut ze względu na to, że nasza siła sprawcza myśli, może jakiejś większej grupy spowoduje, że prawdopodobieństwo zaistnienia tej sytuacji, która przed chwilą została zapowiedziana, zmieni się. Przed chwilą ona mogła mieć największe prawdopodobieństwo zaistnienia, lecz ze względu na wiele różnych czynników, które wpływają na to, co się wydarzy, to prawdopodobieństwo mogło się zmienić, mogło się zmniejszyć, a wzrosnąć prawdopodobieństwo zupełnie innej sytuacji.
Także obwinianie wróżki czy jasnowidza o to, że jego przepowiednia, jego wizja się nie spełniła, nie do końca jest słuszne, bo najprawdopodobniej podał, czy też podała informację o najbardziej prawdopodobnej przyszłości na dany moment. I my jako osoby, które wiedzą, że mają sprawczą siłę myśli, możemy to kształtować i zmienić tę przyszłość w taki sposób, że będzie miała inny przebieg. Jeżeli będzie nas więcej, jeżeli to będzie grupowa intencja, tym ta siła będzie większa. Czyli w kontekście tego, co mówiłem tutaj chwilę temu, świat nie działa, czy świadomość nie działa wbrew nam, lecz realizuje to, jacy jesteśmy i do czego dążymy. Co jest ważne w sprawczej sile myśli? To jest skupienie na celu, a nie na działaniu. Nie jest istotne to, w jaki sposób osiągniemy ten nasz cel, tylko że będziemy go mieli. To jest ważna wskazówka do tego, w jaki sposób sobie manifestować. Nie będziemy manifestować na przykład sytuacji po koronawirusie w taki sposób, że gospodarka działa pełną parą, pieniądze są drukowane, kominy dymią i tak dalej. Bo chyba nie o to nam chodzi, żeby tak to funkcjonowało.
Bo to wcale nie znaczy, że ludzie będą wtedy bogaci i będą szczęśliwi z tego powodu. Raczej, jeżeli zależy nam na tym, żeby nastąpił rozwój świadomości, to obraz, który powinniśmy manifestować, cel, na którym powinniśmy się skupić, powinien wyglądać zupełnie inaczej. Powinien zawierać obraz owych szczęśliwych ludzi, którzy są zadowoleni ze swojego wcielenia, ze swojej egzystencji, z tego, co osiągnęli i tak dalej. I to jest efekt końcowy. Natomiast to, jakim sposobem to zostanie osiągnięte, czy akurat przez metodę, którą wcześniej wymyśliliśmy, że przez rozbuchanie gospodarki, czy jakimś innym sposobem, poprzez na przykład przebudzenie, transformację świadomości, to wtedy jest zupełnie inna sprawa, bo tych dróg osiągnięcia tego celu może być kilka. Jak się do tego wszystkiego zabrać? To już jest tutaj zupełna taka praktyka, gdzie w kilku krokach przedstawię wam, co zrobić, żeby zacząć sobie manifestować. Przede wszystkim musimy się uspokoić. Musimy wyciszyć umysł, czyli odłożyć nasze codzienne sprawy na bok, przegonić wszystkich domowników, żeby nam nie przeszkadzali. Spowodować, że zniknie nam ten natłok myśli.
Odprężenie ciała jest bardzo istotnym elementem, bo uwrażliwia nas na odbiór informacji, odbiór bodźców bardzo subtelnych. Powoduje, że jesteśmy wówczas bardziej wrażliwi, bardziej skoncentrowani na tych drobnych zmianach, które mogą wokół nas zaistnieć i wtedy możemy je zauważyć. To tak, jakbyśmy po prostu wprowadzili wokół siebie ciszę poprzez ten relaks i wtedy słychać szepty, które giną gdzieś w zgiełku naszej codzienności.Wyciszenie myśli wiąże się z jednym i z drugim. Czyli kiedy się odprężamy, kiedy odłożymy nasze sprawy na bok, te, które nas angażują, które powodują, że cały czas gdzieś to nam chodzi po głowie. Tego nie zrobiłem, tego nie kupiłem, tu nie załatwiłem. A co teraz robi moja żona? Co teraz robią dzieci? Kiedy to wszystko zrobimy, odłożymy sprawy codzienne na bok, odprężymy ciało, łatwiej będzie nam też pozbyć się myśli, które cały czas nas absorbują. Skupienie. Tutaj jest kilka metod na skupienie.
Bardzo dobrym sposobem na to, żeby i wyciszyć myśli i skupić te myśli, są metody ćwiczenia oddechowe. Dla osób, które nie mają w tej dziedzinie dużego doświadczenia. Natomiast dla osób praktykujących nie jest to nic nowego, nie jest to nic zaskakującego. W każdej chwili mogą sobie takie skupienie na celu u siebie wywołać. To pozwala wtedy osiągnąć czystość myśli, czystość intencji, którą chcemy zasilić naszymi emocjami i wysłać, wygenerować w świat. I ostatnia rzecz, która tutaj będzie miała znaczenie, to jest energia czystej, bezwarunkowej miłości. Energia emocji, o których wspomniałem wcześniej, która nada mocy, nada pędu intencji wyrażonej w czasie naszego skupienia. Mam nadzieję, że to jest jasne. Dajcie znać. Okej.
Jak to działa? Historię być może już część osób kojarzy, część osób słyszała. My będziemy robić za chwilkę manifestację. Będziemy generować energię czystej, bezwarunkowej miłości. Będziemy ją wysyłać. Obszar manifestacji jest dosyć rozległym obszarem. Można wiele o tym mówić. W Instytucie Monroe jest na to poświęcony sześciodniowy warsztat, więc jak widzicie, w stosunku do tego, co w tej chwili mamy, krótką pogadankę, krótkie przedstawienie tematu, to możemy tutaj zaledwie liznąć. To nawet nie będzie czubek góry lodowej. To będzie zaledwie liźnięcie tematu, ale będzie zupełnie wystarczające do tego, żeby zacząć i zdobywać własne doświadczenie.
Ta historia, o której wspominałem, miała miejsce już dwa lata temu. Chodziło o wydanie książki Rafała Nieradzika „Poza ciałem fizycznym” drugiego tomu. Sytuacja wyglądała w taki sposób, że okazało się, że miał bardzo nieuczciwego wydawcę. Nie mógł się do niego dobić. Wydawca wziął pieniądze, ale potem nastąpiła utrata kontaktu z nim. Nie można było się do niego dobić i perspektywa wydania książki się bardzo oddaliła. Wiedzieliśmy o tym w grupie kilku osób i na wspólnym spotkaniu zrobiliśmy prostą medytację. Bez zagłębiania się w jakieś zawiłości manifestacji, a jedynie wykorzystując dwa elementy. Odczuwanie czystej, bezwarunkowej miłości i właściwe określenie celu, który chcemy osiągnąć. Tam jeszcze nadmienię, że o tyle sprawa z tym wydawcą była nieciekawa, że on oszukał wiele osób i toczyło się już względem niego postępowanie prokuratorskie.
To tak dla nakreślenia jeszcze powagi sytuacji, która wówczas zaistniała i tego, że rzeczywiście nie było perspektywy. Nawet w ciągu pół roku nie było szans na to, że ta książka zostanie wydana. Zebraliśmy się grupą, żeby pomedytować i pomóc w tej sytuacji, żeby książka się jednak pojawiła. Jaki był nasz cel? To nie był żaden wpływ na tego wydawcę, żeby zmienił zdanie, żeby był bardziej przyjazny w stosunku do autora. Nic z tych rzeczy. Nie skupialiśmy się na działaniu, lecz na celu, który mamy osiągnąć. A naszym celem, który chcieliśmy, żeby się zrealizował, było to, że za miesiąc od dnia medytacjiRafał będzie oglądał świeżo wydaną swoją własną książkę. Będzie trzymał ją w dłoniach i cieszył się, że się ta książka ukazała. Po wygenerowaniu przez siebie bezwarunkowej miłości zasililiśmy tę wizję energią i na tym się skończyło.
Ja byłem później w kontakcie z Rafałem. Dwa tygodnie po tym jeszcze niewiele się działo. Co prawda zaczął nawiązywać kontakty z innymi wydawcami. Niemniej nie było nic pewnego, bo wydawcy mieli swoje terminy, swoje ceny. Niektórzy mieli dość wysokie, więc sprawa nie wyglądała te dwa tygodnie później wcale tak różowo. Ale w pewnym momencie wszystko się potoczyło bardzo szybko i znalazł się wydawca, który nie dość, że miał możliwości przerobowe, to jeszcze był tani. Książka wyszła taniej niż u poprzedniego wydawcy i dokładnie na koniec miesiąca, kiedy wyznaczyliśmy termin, książka była już wydana, a Rafał co prawda nie trzymał jej fizycznie w dłoni, ale miał list przewozowy z drukarni, że paczka wyszła. Tak zadziałała krótka medytacja osób, które owszem, miały już wcześniej praktykę w tego typu działaniach medytacyjnych, ale nie manifestacyjnych. Zadziałało to w fantastyczny sposób, niewiarygodnie szybko i skutecznie. Bo jak podkreślam wcześniej, kiedy rozmawiałem tego samego dnia z Rafałem, nie było najmniejszych szans, żeby książkę wydać w ciągu pół roku.
Taki był efekt. W związku z tym mam nadzieję, że was to zachęciło troszkę do tego, co za chwilkę zrobimy. Wykonamy medytację miłości i tę energię zgromadzoną wygenerujemy, wyślemy do naszej Matki Ziemi i ludzi, którzy ją zamieszkują. Myślę, że sami odczujecie, w jaki sposób to na was oddziałuje. Na razie nie będę uprzedzał faktów. Myślę, że wejdźcie w to ćwiczenie, poczujcie tę energię. Wejdźcie w nią, postarajcie się wykorzystać ją jak najlepiej. To będzie polegało na tym, że najpierw sobie zrobimy króciutką sesję przygotowawczą, ćwiczenia oddechowe. Potem poproszę was o to, żebyście się skupili na sercu i przypomnieli sobie taką sytuację, w której kochaliście bądź byliście kochani, bądź udzielił wam się zachwyt nad pięknem przyrody. Jakąś sytuację ze swoim ulubionym zwierzątkiem, kiedy obdarzaliście to zwierzątko miłością albo ono was obdarzało.
Chodzi o przywołanie sobie z pamięci takich sytuacji i wczucie się w nie. To jest bardzo istotne. Nie chodzi o to, żeby sobie odnotować w pamięci: „27 października o 10:30 głaskałem swojego kotka i było miło”. Nie, to nie chodzi o nic takiego, tylko o to, jak się wtedy czułeś, kiedy ten kotek siedział ci na kolanach, mruczał, a ty bardzo się cieszyłeś, że jest taki wspaniały i tak dalej. Chodzi o przywołanie tych wszystkich emocji, które były z tym związane. Myślę, że każdy z nas znajdzie takie sytuacje. Będziemy sobie to budować. Jeżeli taka emocja będzie zanikała, to wtedy przełącz się do innej. Przypomnij sobie inną sytuację. Ja będę w tym pomagał, będę prowadził, więc myślę, że nie będzie z tym żadnych...
Dajcie znać na czacie. Okej, no dobrze. Nie będzie żadnego podkładu muzycznego. Ja będę tylko mówił. Usiądź sobie wygodnie, rozluźnij się. Może trzeba będzie zmienić miejsce. Znajdź wygodne miejsce dla wszystkich części ciała. Dla szyi, dla głowy, dla ramion.
[01:25:18] - Swobodnie opuść nogi, znajdź stabilną pozycję, zamknij oczy. Oddychaj spokojnie, powoli. Zacznij skupiać się na oddechu. Wydłużaj ten oddech, wydłużaj wdech, wydłużaj wydech. Pomogę ci w tym. Zacznij wdech. Będę liczył od jednego do sześciu. Zacznij wdech: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć. Wydech: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć. Wdech: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć.
Wydech: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć. Wydech. Kontynuuj mniej więcej w takim tempie, żeby koncentrować się na oddechu. Dłuższy wdech i długi wydech. Zauważ, jak z każdym wdechem i wydechem wzrasta twój spokój i skupienie twoich myśli. Koncentruj się na oddechu. Oddychasz spokojnie, głęboko. Możesz z każdym wdechem wyobrażać sobie, jak z otoczenia zaciągasz złocistą energię, a z każdym wydechem, jak wydmuchujesz przez nos bądź usta zmęczenie i znużenie. Wyobrażaj sobie, jak zaciągasz energię. Wyobrażaj sobie, jak wydmuchujesz zmęczenie.
Jesteś zrelaksowany. Z każdym wdechem, z każdym oddechem stajesz się coraz bardziej odprężony. Twoje myśli są spokojne. Twoje ciało jest spokojne. Jest ci przyjemnie. Teraz możesz zacząć oddychać normalnie i pomyśl o sytuacji, kiedy kochałeś lub byłeś kochany. O sytuacji, kiedy czułeś zachwyt nad pięknem przyrody lub głaskałeś swoje ukochane zwierzątko, lub jakiejkolwiek innej sytuacji, w której odczuwałeś uczucie miłości. Pozwól mu narastać w centrum twojej klatki piersiowej. Jeśli to uczucie, jeśli to wrażenie słabnie, przypomnij sobie inną sytuację, kiedy kochałeś lub byłeś kochany. Wejdź w nią, odczuj ją jak najgłębiej i pozwól temu uczuciu narastać w centrum twojej klatki piersiowej.Pozwól mu narastać.
Niech formuje się z tego kula energii, niech się powiększa z każdą chwilą, jak odczuwasz energię miłości. Niech się powiększa coraz bardziej, obejmując całe twoje ciało. Jeżeli uczucie zanika, przypomnij sobie kolejną taką sytuację, kiedy kochałeś lub byłeś kochany. Wejdź w nią, odczuwaj ją jak najpełniej i pozwól narastać w centrum twojej klatki piersiowej. Teraz, kiedy czujesz w centrum klatki piersiowej kulę energii, pozwól jej powiększać się coraz bardziej, aż obejmie twoje całe ciało fizyczne, przestrzeń wokół ciebie i się będzie rozszerzać coraz bardziej i bardziej. Pomyśl o innych uczestnikach tej medytacji. Pomyśl o nich i prześlij im energię miłości. Zrób to w formie, jaką preferujesz. A teraz pomyśl o Ziemi. O Ziemi jako istocie.
Skieruj do niej swoją energię miłości. Odczuj, jak ta energia do niej przepływa. Odczuj, jak reaguje na to Ziemia. Ciesz się tą wymianą.
[01:37:47] - A teraz skup się na sobie. Skup się na tym, jak się czujesz. Wzmocnij energię kilkoma głębokimi, relaksującymi oddechami. Delektuj się stanem, w którym jesteś. Zapamiętaj go. Jeśli chcesz, to podziel się energią miłości z tymi, z którymi chcesz się podzielić w tej chwili. Z tymi, którzy według ciebie potrzebują jej w tej chwili. Weź trzy głębokie, powolne, relaksujące oddechy. Za każdym razem możesz sobie wyobrazić, jak zaciągasz energię z otoczenia. A teraz powoli będziesz powracać do fizycznej rzeczywistości, kiedy będę odliczać od 10 do jednego.
Kiedy doliczę do jednego, będziesz całkowicie odświeżony i wypoczęty, pełen nowej, świeżej energii, a twoje wszystkie pięć zmysłów będzie działać jasno, dokładnie, precyzyjnie. Będzie tak, gdy doliczę do jednego. Zaczynam odliczanie. 10. Dziewięć. Osiem. Siedem. Sześć. Pięć. Cztery.
Trzy. Dwa. Jeden. Jeden. Jesteś już całkowicie rozbudzony. Powróciłeś. Otwórz oczy, przeciągnij ramiona, przeciągnij nogi. Weź głęboki wdech.
[01:43:45] - To już jest koniec tej medytacji. Zrób notatki, a potem podziel się swoim doświadczeniem na czacie. Dziękuję za te wszystkie komentarze. Dziękuję za to, że wam się tak podobało. W czasie medytacji mówiłem o tym, żeby zapamiętać ten stan. Im częściej będziecie praktykować, tym łatwiej będzie wam ten stan zapamiętać i przywoływać go w każdej chwili. Istotne jest, aby nie ograniczać się tylko do wieczornej medytacji z tym, co w tej chwili zrobiliśmy. Róbcie to w każdym dowolnym momencie. Nie musicie wchodzić głęboko w stan medytacyjny, szukać jakiegoś miejsca, gdzie trzeba usiąść, się zrelaksować. Taką sytuację, kiedy kochaliście bądź byliście kochani, możecie przywołać w każdej sytuacji.
A kiedy będziecie potrafili już pamiętać, kiedy zapamiętacie, jak to wygląda, to będziecie mogli to przywołać sobie w każdym dowolnym momencie i stosujcie to w różnych sytuacjach. Kiedy idziecie do sklepu, kiedy jesteście w urzędzie, kiedy jesteście w domu, w relacjach z członkami swoich rodzin. Zobaczycie, jak to oddziałuje. Bardzo dziękuję wam za te wszystkie komentarze i cieszę się, że wam się tak podobało. Jeszcze raz podkreślam, żeby ten stan jak najczęściej, najwięcej u siebie generować. Tu, o ile dobrze pamiętam, Agnieszka mówiła, że ma doła na początku. Mam nadzieję, że takim właśnie ćwiczeniem tego doła się da trochę zniwelować, a może nawet całkowicie odwrócić polaryzację i z dołka zrobić górkę. Małgorzata pisze, że przed końcem usłyszała wybuch i zerwała się na równe nogi, bo nie wiedziała, co się stało. Możesz zrobić dochodzenie w domu. Czy ktoś coś wie na ten temat?
A może to był niefizyczny wybuch? Przynajmniej takie wrażenie sprawiało. Agnieszka pisze, że znaczną poprawę odczuwa. Okej, dobrze. To bardzo się cieszę, że się to ćwiczenie podobało. To jest taka namiastka, takie liźnięcie tego, co robimy na warsztatach podróży niefizycznych według metody Bruce'a Moena. Tam jest tego znacznie więcej. Znacznie więcej ćwiczeń rozwijających w różnych kierunkach. To ćwiczenie energii miłości jest takim może nie kulminacyjnym ćwiczeniem, chociaż tak naprawdę można to uznać za kulminacyjny moment warsztatów. Mimo że później są jeszcze ćwiczenia z kontaktów ze zmarłymi, ze zbierania informacji z obszarów niefizycznych, to jednak ten moment ćwiczenia energii miłości, który tam jest jeszcze bardziej rozbudowany, jest takim, jak to mówią niektórzy, game changerem.
Zmienia warunki gry. Och, cztery stówki? Tam jest promocja chyba u wydawcy. Wydawca z tego, co wiem, to miał od początku marca taką promocję, bo rozmawiałem dzisiaj.To, co widzicie w tej chwili na obrazku, to jest spisana przez Bruce'a Moena część warsztatu, który prowadzi, podróży niefizycznych z szerokim omówieniem wszystkich tematów i z 26 medytacjami, które będą do pobrania w formacie MP3. Zachęcam gorąco do skorzystania z tej okazji, jeżeli chcecie rozwinąć bardziej swoje umiejętności, jeżeli chcecie zapoznać się bardziej z tym tematem. On tutaj się skupia trochę na sztuce odzyskiwania. Jest to bardzo istotny element, ale nie jest to jedyne zastosowanie. Jeżeli czytaliście książki Bruce'a Moena, to on tym się zajmował i tę swoją metodę, którą opracował, wykorzystywał do badania światów niefizycznych, do odwiedzania różnych obszarów w świadomości, które opisywał także Robert Monroeeeee w swoich podróżach. Tak więc ten kurs z podręcznikiem pozwoli wam zdobyć wiele umiejętności, które rozszerzą to, co dzisiaj mieliśmy na naszym dzisiejszym spotkaniu, natomiast też znakomicie przygotują do warsztatu, jeżeli będziecie mieli okazję wziąć w nim udział. Agnieszka pyta, kiedy warsztaty ze mną.
W tej chwili jest trudno ocenić. Ja bym zrobił już teraz, za tydzień czy za dwa tygodnie. Niemniej to jest kłopot niezależny ode mnie. Już nawet nie chodzi o ograniczenia w przemieszczaniu się, tylko o dostępność ośrodka, o to, czy pracują, czy nie. Tak, oczywiście, odległość będziemy zachowywać. Słusznie. Kiedy następne spotkanie? Pyta Danuta. Postaram się zrobić jak najszybciej. Myślę, że w ciągu dwóch tygodni.
Wszystko będzie mailowo. Będziecie na pewno mailowo poinformowani o tym, jeżeli będzie kolejne spotkanie. Chcę powrócić do częstszych spotkań. Mamy te spotkania co miesiąc w naszej grupie sekcji lokalnej Instytutu Monroe'a. Natomiast to dzisiejsze spotkanie jest takim troszeczkę nawiązaniem do tych naszych comiesięcznych spotkań w sekcji lokalnej. Z tym że tutaj korzystamy z metod łączonych troszeczkę z zakresu właśnie Hemi-Sync i Bruce'a Moena. Pawle, dziękuję również i dobranoc. Nina pyta, czy mówię o następnym webinarze. Tak, mówię o następnym webinarze, bo póki co jest to jedyna chyba forma, gdzie można przeprowadzić spotkanie, cokolwiek powiedzieć, zrobić jakiekolwiek ćwiczenia. Aczkolwiek uważam, że warsztat, kiedy jesteśmy w grupie razem, wspólnie ćwiczymy, jesteśmy skupieni, jest najbardziej efektywną formą i zachęcam was do rozważenia udziału w przyszłości, jak będzie już możliwość skorzystania z takiej okazji.
Ania pisze: co do Bruce'a Moena to polecam jeszcze książkę „Podróż do Ojca Ciekawości”. Super pozycja. Tak, zgadza się Aniu, biały kruk. Jak się uda zdobyć na Allegro, to w ogóle nawet nie patrzcie na cenę, bo jest to rzecz, która jest praktycznie nie do dostania. Tak Marku, myślę o tym, żeby zrobić warsztat. Z tym że taki warsztat wymaga troszeczkę przygotowania, bo nie chciałbym robić zwykłego kursu wideo, bo nie o to chodzi. To ma być warsztat po prostu. Krzysztof pisze: jestem zapisany na warsztat Hemi-Sync na 15 maja. Póki co trzymam się tego terminu na razie. Jeżeli ośrodek będzie dostępny i będzie można bez problemu się przemieścić, to ten warsztat się po prostu odbędzie.
Ojciec Ciekawości to jest... Już ci mówię, Greg. Kto to pytał po angielsku? Greg pytał po angielsku"Voyage to Curiosity Father", czyli jak po polsku: "Podróż do ojca ciekawości". Na razie wybory korespondencyjne są na 10. Warsztat mamy 15. Zresztą tak prawdę się zastanawiając, to jak? 10 mamy wrzucić list do skrzynki? Dobrze. Macie jeszcze jakieś pytania?
Zachęcam jeszcze do zapoznania się z tą książką, do zakupu książki. Jest to okazja o tyle, że wyczerpuje się nakład i na razie jej nie będzie, a jest to naprawdę świetne kompendium zawierające: raz, że ćwiczenia, dwa, bardzo szczegółowe opisy jak i co robić, łącznie z szerokim omawianiem tematów dotyczących chociażby tego, o czym dzisiaj mówiłem, czyli przekonań i tego, jak sobie radzić w takich sytuacjach. Dobrze, jeżeli nie macie pytań, to kończymy na dzisiaj. Mam nadzieję, że pozostaniecie w tej dobrej, wysokiej wibracji. O 10:00 mamy medytację dla świata. Jeszcze wkleję link, jeżeli będziecie chcieli się przyłączyć do tej medytacji. Zachęcam, robimy ją codziennie. Zachęcam i pędzimy na medytację w takim razie. Jeżeli nie macie pytań, to zachęcam do udziału w tej medytacji już o 22:00, czyli w tej chwili praktycznie. Życzę wszystkim dobrej nocy, dobrej medytacji i do zobaczenia, do następnego usłyszenia, do skontaktowania się mailowo.
O następnym terminie naszego webinaru poinformuję mailowo. Dziękuję bardzo za udział i życzę dobrej nocy.