[00:00] - Czas snu live. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie, kochani słuchacze w kolejnej już audycji. Audycji „Czas snu live”. Dziś audycja nadawana jest o nietypowej porze w trzech polskich radiach internetowych: Radio Paranormalium, Radio Cenzura oraz Radio Dreamtime. Tematem dzisiejszej audycji, bo tak sobie ustaliliśmy i były takie plany wcześniej podawane, to „Czas snu” numerowany 027 i czysty kontakt z własną duszą – ja tam. Postaram się dzisiaj wam w jakiś sposób przybliżyć. Oczywiście dzięki uprzejmości, a właściwie dzięki obecności płci przeciwnej, bo taka dzisiaj będzie w audycji. Będzie to Monika, która wyraziła chęć i wolę wzięcia udziału w tej audycji oraz Marcin. Także mamy dzisiaj pierwszy raz w historii Radia Dreamtime oraz Radia Cenzura na żywo, na live trio: dwóch facetów i jedna kobieta. Tak to czasami może być.
Dopuszczam wszelkie formy komunikacyjne, a jeżeli jest taka szansa i możliwość, to czemu by nie? Zanim jeszcze jednak zaczniemy, taka króciuteńka dosłownie garść informacji. Audycja teraz jest oczywiście na live. Mamy dzisiaj 9 kwietnia 2019 roku. Audycja będzie oczywiście w późniejszym czasie nadana jako podcast i będzie dostępna we wszystkich archiwach, o których informuję was na choćby stronie facebookowej oraz w Radiu Paranormalium. Także serdecznie was zapraszam w późniejszym czasie do odsłuchu oraz do ściągania z archiwum. Radio Dreamtime strona to jest: https://www.paranormalium.pl/. Tam macie również zakładkę czaty, więc możecie śmiało teraz, właśnie w tym momencie, w tym czasie, zadawać nam pytania. Oczywiście będzie również możliwość dzwonienia na Skype'ie, ale to może troszkę później. Jeżeli byście chcieli do nas dołączyć w tym momencie.
Natomiast w późniejszym czasie wiadomo, będzie to podcast, więc nie będzie takiej możliwości. Radio Dreamtime nie ma swojej strony, ale już mam takiego newsika dla was, że dzięki uprzejmości Ivelliosa, czyli Marka Sęka „Ivelliosa” z Radia Paranormalium został założony dział na stronie. Dział się nazywa Radio Dreamtime i tam będę wszelkie informacje udzielał wszystkim osobom, które nie mają możliwości albo nie chcą po prostu mieć konta na Facebooku, więc równocześnie, kiedy umieszczę jakąś informację na Facebooku, będę również umieszczał w Radiu Paranormalium. Ja nie mam po prostu na to czasu. Zarobiony jestem, zapracowany, nie mam na to czasu, dlatego też udostępniam taką możliwość. Tam możecie oczywiście wszelkie informacje, wszelkie jakieś negatywne bądź pozytywne informacje, komentarze wstawiać. Nie obrażam się na takie rzeczy. Bardziej będę chciał tutaj wyciągać jakieś wnioski i być może jeszcze mi coś fajnego podpowiecie. Tam zrobię również oczywiście stronę Dziennik Śpiocha, więc jeżeli byście chcieli, aby wasz sen był użyty kiedyś w audycji, to bardzo serdecznie was zapraszam. Zachowuję wszelkie formy anonimowości, jeżeli tylko wyrazicie na to chęć i wolę.
Chociaż zresztą ja i tak z zasady zazwyczaj nawet namawiam ludzi, żeby anonimowo to robili z racji tego, że po prostu nie chcę, żeby też później moi słuchacze, czy też goście byli narażeni na takie dziwne jakieś ataki trollerskie i tak dalej. Radio Cenzura, czyli trzecie radio, w którym jest oczywiście dzisiejsza audycja nadawana, jest to strona http://radiocenzura.com i tam jest również czat. Również na tym czacie jestem obecny. Generalnie jestem na trzech czatach obecny, a więc na YouTubie Radia Paranormalium, na czacie Radia Paranormalium oraz na czacie Teorii Chaosu Radia Cenzury. Także tam możecie mi zadawać śmiało pytania, jeżeli oczywiście macie ochotę. Ja wiem, że dzisiaj jest nietypowa pora, też dość późno udzieliłem takiej informacji, że jest audycja startowa, ale ja myślę, że i tak jest, jak na tą porę tygodnia, we wtorek około 80 osób jest na live, także nie jest tak źle. Co jeszcze? Jeszcze krótkie przypomnienie, czyli niedługo będzie też audycja z Jaruchą o duchowości w Słowiańszczyźnie. Wy pewnie odsłuchacie już tę audycję też jako podcast z archiwum, więc nie będę podawał dat, bo to nie ma w tym momencie żadnego sensu i prawdopodobnie w najbliższą niedzielę dla słuchaczy na live, którzy są, oczywiście będzie to 14 kwietnia 2019 roku. Postaram się, ale nie obiecuję, bo jeszcze tego nie ustaliłem z moim gościem.
Będzie Iwona oczywiście gościem i będziemy prowadzili audycję odnośnie handlu narządami oraz dziećmi, wywożeniem dzieci za granicę i tego typu rzeczami pokrewnymi. Chciałbym zrobić jeszcze jedną audycję o pedofilii oraz o satanizmie, okultyzmie w elitach. Natomiast zastanawiam się jeszcze, czy w ogóle zabierać się za ten temat, bo jest to trudny i niebezpieczny temat. Także ja też jeszcze póki trochę chcę pożyć, że tak powiem, na tej pięknej planecie. Natomiast zobaczymy, jak to wyjdzie, czy też moja rozmówczyni będzie chciała. Także w piątek jestem umówiony, w ten najbliższy piątek umówiony z Iwoną, bo się do mnie odezwała. Zresztą informowałem was również we wcześniejszej audycji z Joasią, kiedy prowadziliśmy o medycynie holistycznej. Także tam macie trochę więcej tych informacji. No dobra, to w takim razie co? Nie przedłużajmy.
Ja już będę wpuszczał Czy ja wszystko powiedziałem? Aha, jeszcze jedna sprawa. Na facebookowej stronie Radia Dream Time, oczywiście to również umieszczę później na forum Radia Paranormalium, jest przeprowadzana ankieta. Tak sobie kiedyś wpadłem na pomysł, aby w wolnych chwilach, kiedy tylko mam możliwość, były to oczywiście audycje nieplanowane, czyli takie spontaniczne, króciutkie dosłownie 20–30 minut, nie więcej, gdzie bym na przykład opowiadał wam różne rzeczy, czyli metody, techniki, tak na szybko, na żywo, w jaki sposób pewne stany osiągać. Bardziej bym się przygotował do tego w tym sensie, że chciałbym je bardzo szczegółowo omówić na tej zasadzie i myślę, że to jest dobra forma. Także jeżeli byście chcieli, abym tą formę przybrał, jeszcze się zastanawiam, czy będzie to Facebook, czy będzie to YouTube. Natomiast jeżeli byście tylko chcieli, abym wziął udział w takiej... Żebym po prostu taki projekt kontaktu z wami wystartował, to zalajkujcie, ewentualnie jeszcze możecie śmiało udostępniać gdzieś na swoich stronach, ewentualnie na jakichś zaprzyjaźnionych stronach facebookowych. Ja myślę, że jak dobijemy do setki, to będzie już dobrze. Jesteśmy już na półmetku, a zostało jeszcze jakieś dwa i pół tygodnia.
Także być może, jeżeli będzie setka albo gdzieś w granicy setki takich osób zainteresowanych, to bardzo chętnie wystartuję z takim projektem. Nie zakładam sobie norm ogólnych, czasowych ani jak długo będę ten projekt prowadził, ale myślę, że na pewno jakiś czas to pewnie będzie. Także do tego was zapraszam. Ja już nie przedłużam w takim razie, bo czas leci, a zaplanowaliśmy audycję na dwie godzinki i już w takim razie będę puszczał moich drogich słuchaczy. Przepraszam, nie słuchaczy, tylko prowadzących. Witajcie bardzo gorąco, moi drodzy. Jesteście tam po drugiej stronie?
[08:23] - Tak. Halo, witam.
[08:25] - Witaj, Moniko. Marcin, jesteś po drugiej stronie?
[08:29] - Witam. Tak, jestem jak najbardziej.
[08:30] - Marcinie, nie muszę... Proszę.
[08:34] - Ja jeszcze tylko taką delikatną uwagę w związku z tym, że streama mam dopiero od tygodnia czy od dwóch. To jest pierwsza audycja na żywo na dobrą sprawę, w której ja uczestniczę. A druga, jakby nie było, w historii radia. Wcześniej była w niedzielę wspomniana przez Hubego „Czas snu 026” z gościem. I też zapraszam do ściągania. Także wyjątkowy dzień. Pierwszy raz na antenie zresztą z Moniką, z dziewczyną, chociaż u ciebie wcześniej też była kobieta, ale jakby było... Bardzo mi miło się spotkać.
[09:11] - Łączmy się, integrujmy, bo jednak rozmowa płciowa też jest bardzo ciekawa i kobiety mają inne podejście, inne rozumowanie niż mężczyźni. Dobrze Marcinie, ciebie nie muszę tutaj przedstawiać, bo ciebie już ludzie, słuchaczy dobrze znają. Monika jakbyś chciała tak tylko dosłownie w dwóch, trzech zdaniach, czterech zdaniach, czym ty się dokładnie zajmujesz, skąd masz takie swoje zainteresowania i będziemy po prostu schodzić na główny temat audycji, czyli kontakty z własną duszą. W jaki sposób ty to przeprowadzasz? Ty i oczywiście Marcin, bo to teraz kieruję pytanie oczywiście do was obydwóch. Ja też oczywiście będę tutaj na te pytanie próbował odpowiedzieć. No i będziemy może, jakbyś miała Monika później swoje własne doświadczenia, gdzie najdalej doszłaś w swoich podróżach, bo z tego, co rozmawialiśmy przed audycją, ty również zajmujesz się takimi rzeczami jak OBE oczywiście, poza ciało oraz świadomym śnieniem. Także myślę, że może być bardzo ciekawa rozmowa. Proszę, oddaję ci głos Moniko.
[10:20] - Dziękuję bardzo. Witam wszystkich serdecznie. Słuchajcie, u mnie tak naprawdę takie tematy były od samego dzieciństwa. Od dziecka interesowałam się jakimiś dziwnymi sprawami, że tak to nazwę. Zaczęło się zupełnie banalnie od serialu „Archiwum X”, który totalnie mnie zainteresował. Te wszystkie takie sprawy paranienormalne i tak dalej. Zawsze chciałam mieć taką wiedzę jak serialowy agent Mulder. No i tak może 16 lat temu rzeczywiście mogłam już sobie na to pozwolić, wpadła w moje ręce pierwsza książka, czyli „Potęga podświadomości”. No i od tego mogę powiedzieć się zaczęło. Zaczęły się kursy parapsychologii, zaczęły się różne książki.
Tak to trwało kilka lat. Co mogę powiedzieć? Chyba jeżeli chodzi o kontakt z duszą, to najważniejsza jest praca z własnym wewnętrznym dzieckiem. Moim zdaniem to jest podstawa, żeby w ogóle zacząć jakikolwiek kontakt na wyższym poziomie. Natomiast po tej całej serii książek, różnych kursów i tak dalej stawiam już tylko i wyłącznie na własne doświadczenia, czyli po prostu doświadczenia ze sobą.
[11:32] - Dokładnie w taki sam sposób robiłem. Ja w taki sam sposób. Tylko nie wiem, czy słuchałaś Moniko moich wcześniejszych akurat audycji, ale ja zawsze wszystko zaczynam od drugiej strony, więc zaczynałem, że tak powiem, eksploracje zewnętrzne. Natomiast przyszedł pewien moment blokady w moich podróżach, więc dzięki tak naprawdę znajomości tutaj naszego wspólnego kolegi Tomasza z Londynu, zwróciłem uwagę na inne aspekty, inne formy komunikowania się i zacząłem się bardziej w siebie wgłębiać. I w tym momencie zupełnie inna w ogóle forma doświadczeń tego wszystkiego. Te wszystkie książki, które ja wcześniej wyczytałem, te kursy też, na które gdzieś tam chodziłem, na jakieś wykłady wyjeżdżałem i tak dalej. Nagle w ogóle to wszystko, okej, to było w pewnym sensie jakieś pomocne, ale też uważam z drugiej strony, że to mnie tak naprawdę też ograniczało, bo jakby nie patrzeć oczywiście to jest dobra droga, dla każdego będzie to może lepsza, może gorsza droga. Też każdy ma swoją ścieżkę i tak dalej, natomiast Mimo wszystko uważam, że tak naprawdę niepotrzebne są te wszystkie wykłady, bo one nas mogą tylko przybliżyć, ale też w pewnym sensie nas przeprogramować, zaprogramować, że będziemy myśleli tak jak pewna grupa, dana nauka czy dany kierunek religii, czyli buddyzm na przykład, czy jeszcze jakieś inne religie, czy joga i tak dalej. One nas ukierunkowują na pewne myślenie, ale w momencie, kiedy zwracamy się do tego wewnętrznego dziecka, tak jak powiedziałaś, bardzo ładnie to powiedziałaś, bo też tak uważam. Zupełnie inne się formy komunikacji z naszym ciałem, naszą duszą, z naszą świadomością otwierają.
Wtedy zaczynamy odkrywać zupełnie inne światy, piękniejsze światy i dochodzimy kim tak naprawdę jesteśmy. Oczywiście w późniejszej części audycji ja ze swojej strony będę chciał, chociaż słuchacze już zapewne wiedzą, bo już wiele razy w różnych odcinkach moich audycji o tym mówiłem, ale chodzi o tą wewnętrzną. Tak naprawdę całą bibliotekę mamy tutaj w sobie. Pohländer my tak naprawdę szukamy gdzieś tam wiecznie. To takie szukanie, bawienie się, to jest taka zabawa w kotka i myszkę tak naprawdę. Przepraszam, że ci wszedłem w słowo, ale tak musiałem to powiedzieć ze swojej strony.
[13:52] - Wiesz co, tu się właśnie z tobą zgodzę. U mnie to tak można porównać do schodów. Zaczęło się to właśnie w ten sposób od pierwszego stopnia, drugiego. Były książki, były kursy, były różne rzeczy. To była taka po prostu droga, żeby się otworzyć, żeby może coś zauważyć i tak dalej. Natomiast na samym szczycie schodów jestem ja. Po prostu ja i moje doświadczenie. I to była po prostu taka droga, która mnie do tych szczytów przyprowadziła. Ale tak jak mówisz, tak naprawdę te kursy nie są nam do niczego aż tak bardzo potrzebne. One jedynie nas ukierunkowują.
Być może byśmy coś zauważyli, może przepracowali w tym kierunku. Jest to może potrzebne na pewnym etapie drogi. Natomiast musimy zawsze dojść do takiego punktu, że jesteśmy tylko my i nasza dusza. I to jest ten punkt, że mam wrażenie, że jesteśmy na właściwej drodze.
[14:42] - Dokładnie. Nie wiem, jak u ciebie na przykład, Marcinie, coś byś tutaj chciał dodać? Jakbyś jakieś pytanie miał czy coś, to zadawaj jak najbardziej, bo jesteś też również współprowadzącym audycję „Czas snu”. Rzeczywiście są takie właśnie momenty. Jest taki moment, nie wiem, czy już przechodziłaś ten moment bycia z samym sobą, ja na to mówię czarny pokój. Pokój zwierzeń.
[15:10] - Tak, oczywiście. Może inaczej to mam nazwane, natomiast tak rzeczywiście, były takie momenty w moim życiu, że była taka zaplanowana, mam wrażenie, samotność. Samotność, żeby być ze sobą, żeby słyszeć siebie. Bo dusza to tak naprawdę odczuwanie, które mamy chyba zaburzone gdzieś tam z pewnych powodów, pewnie dzieciństwa. Zresztą różne rzeczy się u różnych ludzi dzieją. Natomiast dusza to tak naprawdę wrócenie do czucia, do odczuwania. Nie myślenia, ale właśnie odczuwania. I żeby sobie na to po prostu pozwolić.
[15:44] - Tak, jedną z form komunikacji z naszą duszą. Mów, Marcin.
[15:51] - To trzeba w takim razie co zrobić, żeby ten kontakt, bo to też jest kwestia czystości duszy chyba, nie? Bo my jako osoby mamy dużo programów, które tworzą naszą osobowość. I my jesteśmy od małego dziecka już programowani.
[16:18] - Ja ci nawet powiem, że jeszcze wcześniej, już w łonie matki jesteś programowany.
[16:22] - Dokładnie. Niektórzy twierdzą, że jeszcze to jest reinkarnacja, czyli programy idą już od pokoleń. Także tutaj też ta energia idzie, trudno powiedzieć skąd, gdzie się zaczyna. Ale właśnie jak można po prostu dotrzeć do tego, żeby oczyścić i mieć bezpośrednią styczność ze swoją duszą? Bo przecież te programy, które tworzą naszą osobowość, zakłócają nam kontakt z tą duszą, nie? Czy to dobrze widzę?
[16:56] - Ja wiem, że ty jesteś zawsze sceptyczny.
[17:02] - Tu nie chodzi o to, że jestem sceptyczny.
[17:06] - Chcesz wiedzieć po prostu, bo nie wiesz.
[17:09] - Ja mam swój sposób na to, żeby się nie tyle kontaktować z duszą, co po prostu brać informację gdzieś tam właśnie z tego innego wymiaru czy z jakiejś tamtej przestrzeni, gdzie to wszystko jest zapisane, czy to w naszych głowach jest, czy to w księdze Akaszy, bo to różnie ludzie nazywają, ale jest gdzieś to wszystko już zapisane. Z tego, co ja słyszałem, to nawet my sami albo już to wszystko, co my doświadczamy za życia, to już było kiedyś wcześniej zapisane. Tylko my się do tego dostrajamy tym, co robimy. I właśnie jak to jest?
[17:52] - Jeszcze wrócę do wcześniejszego, Moniko, dobrze? Na sekundkę.
[17:57] - Dobrze, Tomku.
[17:59] - Jeżeli chodzi o to programowanie, to Marcin, tobie i tobie Moniko oraz słuchaczom radiów polecam doktora Marka Rolanda. On tam bardzo dobrze opisuje, jak cały proces programowania wygląda, czyli już na poziomie atomowym, subatomowym komórek wręcz, jak to wszystko wygląda. Bo badania były, badania są, te wszystkie badania są, te wszystkie koncerny farmaceutyczne i tak dalej, one to wszystko mają, one wiedzą o tym. To jest po prostu wiedza. A ludziom się wciska, że to jest jakiś cud boski czy coś tego typu rzeczy. Nie, oni doskonale o tym wiedzą, bo oni od samego początku w tej grze, że tak powiem, uczestniczą. Ale teraz tak. Wiesz co, jednym z takich najlepszych symptomów do poznania, czy masz dobry kontakt ze swoją duszą, a przede wszystkim czy jesteś starą, czy młodą duszą, to jest to, że wystarczy poobserwować człowieka. Wystarczy poobserwować siebie tak naprawdę, bo na przykład stara dusza bardzo lubi kontakt z przyrodą. Ja też uwielbiam kontakt z przyrodą i tak dalej.
Chodzenie na boso po trawie to już jest jeden z symptomów, że masz dobry kontakt z duszą. Kwestia tylko, żebyś przysiadł sobie. Zawsze w swoich audycjach podkreślam: uwielbiam siąść na ławeczce, pomyśleć, obserwować ptaki, cieszyć się. Tak jak ostatnio Joasia w audycji powiedziała, gdzie prowadziłem audycję o medycynie holistycznej, żeby wstawać codziennie rano i budzić się jakby na nowo, bo w pewnym sensie codziennie umieramy i codziennie się rodzimy. Dzięki temu, że mamy jeszcze połączenie z naszym ciałem fizycznym duszy, świadomości, bo dusza i świadomość według mnie to jest jedno i to samo. Oczywiście są różne pojęcia. Kiedy mamy to połączenie, czysty kanał połączenia, bezproblemową, bo na przykład ja rozmawiam ze swoją duszą jak z najlepszym kumplem tak naprawdę, a to jest rozmowa z samym sobą. W momencie, kiedy masz dobre połączenie, zaczynają się naprawdę piękne rzeczy dziać. Tak jak Asia powiedziała w ostatniej audycji, aby budzić się codziennie na nowo i kochać ten świat. Kochać to, że tu jesteś.
Kochać, że patrzysz na ptaka. Ostatnio nawet na Facebooku wrzucałem nagrania, że tylko podszedłem pod ławkę, to nagle zleciało się tam stado gołębi, czyli tak jakby już czekały na coś. Aczkolwiek ja nie chodzę w te miejsca. Zmieniam ciągle miejsca, jestem w różnych miejscach, ale za każdym razem, czy jestem ze znajomym jednym, drugim, czy piątym, zawsze się w naszym rejonie gromadzą. Nie wiem, czy to orgonity przyciągają, czy to energia moja przyciąga i tak dalej. To jest właśnie kontakt z innymi świadomościami. Kontakt dobry ze swoją własną duszą powoduje to, że przyciągamy również pozytywne energie, czyli inne świadomości. Niekoniecznie człowieka. Może to być pies, może to być oczywiście na przykład ptak czy jeszcze jakaś inna istota. Fajnie się czuć w dobrym towarzystwie, jak bym to mógł określić.
[21:06] - Tak, dokładnie. Marcinie, pytałeś się konkretnie, mam wrażenie o to, jak zacząć kontakt. W takim razie mogę ci powiedzieć coś takiego: po prostu rozmawiając ze sobą. U mnie zaczęło się to właśnie przez pracę, przez kontakt z wewnętrznym dzieckiem, gdzie proste polecenie, proste pytanie: zapytaj swoje dziecko, jak się czuje, co ma ci do powiedzenia. Ponieważ tak naprawdę przez te wszystkie lata zaniedbujemy to wewnętrzne dziecko. Ono tam gdzieś jest. Ono tam płacze czasami. My nie zwracamy na to uwagi, bo bardziej niestety kierujemy się logiką.
[21:39] - Ale to wynika z tego względu, że system cały powoduje to, że ono jest blokowane.
[21:45] - Dokładnie. Po pierwszym takim pytaniu to dziecko nam musi zaufać, ponieważ uważam, że najlepszy kontakt z duszą jest przez nasze wewnętrzne dziecko i raczej chyba w inny sposób nie można tego zrobić. Po pierwszym pytaniu pojawiają się różne emocje. Najpierw delikatne. Dziecko sprawdza nasze wewnętrzne, czy my rzeczywiście mówimy poważnie, czy my rzeczywiście chcemy się nim zaopiekować, czy my chcemy w ogóle zobaczyć tak naprawdę. Jeżeli podtrzymujemy to, pojawiają się wspomnienia podczas snów czy w różnych innych metodach sprawy, które z dzieciństwa mamy do przepracowania. Czy nas to boli, czy nas ktoś źle potraktował, czy tak dalej. Bardzo dużo ludzi sięga do poprzednich wcieleń, żeby coś uleczać. Natomiast ja uważam, że najpierw dzieciństwo, ponieważ tam jest najwięcej różnych traum, tam jest najwięcej różnych rzeczy do przepracowania. Najpierw dzieciństwo, dopiero później możemy się rozciągać gdzieś tam dalej, bo w moim doświadczeniu naprawdę wynika, że to dzieciństwo wiele różnych rzeczy jednak tam sobie miało i od tego zaczyna się nasza podróż.
[23:01] - Ja ci tutaj wejdę w słowo jeszcze. Ja jeszcze tutaj podpowiem, że na przykład jeżeli będziemy wchodzili właśnie w te fazy pierwsze dzieciństwa, kiedy przynajmniej ja z mojej strony czy ze strony oneironautycznej, jeżeli sobie sprawdzałem takie rzeczy, to mogę zagwarantować każdemu. Tak, Moniko, tu masz rzeczywiście rację z tego względu, że możesz się bardzo dużo rzeczy o sobie dowiedzieć. Rzeczy, których tak naprawdę nie pamiętasz albo masz jakieś informacje szczątkowe, kiedy ci zostaną przedstawione właśnie na przykład w wieku trzech, czterech lat, co ty tam gdzieś zrobiłeś, albo na przykład dlaczego masz uraz do jednej czy drugiej, czy piątej, dziesiątej rzeczy, to właśnie w tym wszystkim to wychodzi. Tu masz rzeczywiście absolutnie się z tobą zgadzam. Proszę, kontynuuj. Przepraszam, że przerwałem.
[23:51] - Nie, nie szkodzi. Powiem ci tak: dziecko czuje. Dziecko tak naprawdę ma najlepszy kontakt z duszą. Myślę, że jeżeli nie jest to zaburzone zbytnio gdzieś nawet do siódmego, dziesiątego roku życia. Niestety zazwyczaj otoczenie nam tego nie ułatwia. Zamiast czuć, każą nam myśleć logicznie, każą nam się tak zwanie przyziemnie. Potem to gdzieś zanika. U jednych bardziej, u innych mniej. Może to wynika z tego właśnie, że stare dusze jednak są po prostu inne. Są na innym poziomie świadomości, więc chyba bardziej może o to gdzieś tam walczą albo chowają, żeby to uchować sobie jeszcze.
Natomiast rzeczywiście jest tak, że dziecko czuje. Dlatego ta sama sytuacja przedstawiona nam w wieku 20 lat może mnie jązdzić machnięciem ręki. Co z tego, że tam na przykład mama czy tata na nas krzyknęli? Przecież to nic takiego. Natomiast dziecko czuje to zupełnie inaczej. Dziecko to zawsze odbiera, jakby to była jego wina, że na przykład jest ktoś dorosły, zdenerwowany, że to on jest przyczyną tego wszystkiego. Właśnie do tego trzeba docierać. Do takich właśnie emocji, które są też bardzo często w naszym ciele później oczywiście zapisane. Ciało nam też pokazuje w bardzo duży sposób pewne blokady, pewne zaburzenia. Tu też należy z ciałem pracować, uważam, bo ono nam bardzo dużo mówi, jeżeli chodzi o kontakt z duszą.
[25:23] - Tak, oczywiście zgadzam się. Mogę dopowiedzieć jedną rzecz: cały proces wstępowania świadomości u dziecka odbywa się mniej więcej do ósmego roku życia i dlatego dziecko do tego okresu jest bardzo emocjonalne. Spójrzmy na nasze dzieciaki. Marcin, ty masz dzieci, doskonale powinieneś wiedzieć, w jaki sposób dzieci się zachowują mniej więcej do ósmego roku życia. Później rzeczywiście jest ten moment, kiedy zaczyna się podstawówka, później szkoła średnia i tak dalej. W tym momencie tak naprawdę odpychamy, właściwie zagłuszamy nasze sumienie, bo sumienie to nic innego jak nasza dusza, która nam ciągle podpowiada. Mogę tylko jeszcze powiedzieć z innej strony, że bardzo prosty test można sobie zrobić. To, co powiedziałaś dokładnie Monika, tylko ja to może w bardziej obrazkowy sposób powiem. Jeżeli zamykacie oczy, wyobraźcie sobie na przykład siebie po drugiej stronie tej ciemnej przestrzeni i powiedzcie trzy razy do tej wyobrażonej, wyimaginowanej twarzy: „Kocham cię” trzy razy. „Kocham cię, kocham cię”.
Zwróćcie wtedy uwagę, jak wasze ciało fizyczne będzie reagować. To jest właśnie ten pierwszy kontakt i to jest jedna z najpiękniejszych emocji, czyli miłość. Kocham serce. Przede wszystkim uruchomienie czakr serca i tak dalej, cały bilans to właśnie spowoduje, że zaczniecie odczuwać to fizycznie. Ja na przykład jestem taką osobą, która zawsze jak wstaje rano, to podnoszę rękę do góry. Możecie się z tego śmiać albo nie. Znajomi już ze mnie brechtają. Podnoszę rękę do góry i mówię: „Jestem”. I oczywiście centralnie wykrzykuję normalnie: „Jestem” i w duszy sobie mówię: „Dziękuję ci bardzo za to, że jestem dzisiaj tu i teraz”. Czyli do mojej duszy.
„Dziękuję ci bardzo za to, że jestem tu i teraz i że mam możliwość bycia i doświadczania w tej rzeczywistości, w tym miejscu”. Od razu poprawia mi się humor, idę do pracy normalnie z uśmiechem i tak dalej. To jest komunikacja z duszą, żeby rozmawiać z duszą jak z najlepszym kumplem, najlepszym sekretnym przyjacielem. Ale tak naprawdę w gruncie rzeczy rozmawiamy tutaj ze sobą.
[28:01] - Tak. Mam takie wrażenie, ponieważ przez długi czas używałam różnego rodzaju kart. To też był taki etap mojej drogi. Natomiast po tym etapie doszłam do wniosku, że rzeczywiście rozmawiam ze sobą. Dlatego teraz już nie potrzebuję żadnych narzędzi oprócz siebie, żeby dosłownie, tak jak powiedziałeś, rozmawiać ze sobą. Dzisiaj mam to bez skrępowania. Jest to dla mnie coś tak naturalnego, że nie wyobrażam sobie, jak mogłam tego nie robić wcześniej.
[28:28] - Aczkolwiek w niektórych miejscach może być to dziwne dla wielu ludzi, szczególnie dla tych ludzi, którzy mają zablokowany ten cały kontakt, bo idzie i rozmawia przez ulicę z sobą, czyli kim jestem? Wariatem.
[28:42] - Raczej sobie jest to rozmowa.
[28:43] - Tak. Ja ci powiem, bo ja mieszkam w Wielkiej Brytanii. Nie informowałem cię wcześniej przed audycją, ale generalnie jeszcze zanim przyjechałem do Wielkiej Brytanii, bardzo dużo jeździłem po Europie i widziałem różne środowiska. Kiedy przyjechałem do Wielkiej Brytanii, widzę, jakie tu są traumy w ludziach. Jeżeli ja idę ulicą i się śmieję, uśmiecham się do kogoś, czy ze znajomym idę, się śmieję, czy w ogóle wychodzę i się śmieję po prostu, bo mam fajny humor, to tak dziwnie ludzie na mnie patrzą, jakbym był wariatem, tak jak powiedziałem wcześniej. Także jest coś w tym. Jednak Europa Zachodnia jest bardziej egoistyczna, bym tak powiedział. Przynajmniej w Wielkiej Brytanii, gdzie ja mieszkam. Natomiast oczywiście mówię w tej kwestii, bo jeżeli chodzi o inne kwestie, typu rozmawianie o rzeczach paranormalnych czy coś, to zdecydowanie lepiej tu się z ludźmi rozmawia niż na przykład w Polsce.
[29:44] - O tak.
[29:44] - Z racji tego, że po prostu mamy tam jedną religię, wszyscy są ukierunkowani w jednym kierunku i tak dalej. Oczywiście nie mówię tutaj, żeby kogoś obrażać, że jest katolikiem czy coś. Nie, to jest każdego indywidualna sprawa. Natomiast mówię, że jest trochę zupełnie inne podejście. Dla mnie przynajmniej wyjazd za granicę był taką jakby szkołą życia. Nie ma co ukrywać.
[30:08] - Wiesz co, ogólnie ludzie mają tendencję do tego, jeżeli masz, jak powiedziałeś, dobry humor czy jesteś radosny, czyli po prostu masz wysokie wibracje, wibrujesz na wysokim poziomie, mają tendencję do ściągania, próby przynajmniej ściągania ciebie z tego poziomu do swojego. „Bo z czego ty się tak cieszysz? Dlaczego ci tak wesoło, skoro to jest takie niepopularne, nawet bym powiedziała nienormalne czy nie na miejscu?” Ludzie rzeczywiście mają tendencję do ściągania ciebie z tego. Na początku zazwyczaj się im to udaje, natomiast później, jak już się jest bardziej zakorzenionym w sobie, to już im się to mniej udaje. Wtedy wiadomo, zmieniają się znajomi, zmienia się też otoczenie, ponieważ powstaje rezonans między danymi ludźmi. Ci, którzy są połączeni-
[30:55] - Skoro ja się źle czuję, to dlaczego ty się masz lepiej czuć ode mnie?
[30:57] - Po prostu się cieszysz. Tak, po prostu się cieszysz. Właśnie.
[31:03] - Cieszę się, że się zgadzamy w klimatach. Marcinie, mów coś tam, bo słyszę, że strasznie...
[31:10] - Ja powiem, że nawet jeżeli chodzi o tych Angoli, to, co wspominałeś, bo ja też jestem za granicą i mieszkam w Irlandii i wydaje mi się, że po prostu oni przejawiają większą kulturę do obcokrajowców. Zwróć uwagę, bo musisz popatrzeć na to właśnie od tej strony, że jeżeli przyjeżdża-
[31:30] - Pamiętaj jedną rzecz, Marcin, że Anglicy od Irlandczyków jednak bardzo się różnią, bo ja też mam znajomych Irlandczyków. Zupełnie inaczej się zachowują
[31:39] - Tak. Ja chciałbym coś innego przedstawić. Przedstawić to, że jeżeli rozmawiasz z Angolem, on ciebie słucha i wchodzi w korelację tej informacji, którą ty mu chcesz przekazać. I wtedy z Polakami się gorzej rozmawia przez to, że ty jesteś jednym z nich i ty jesteś inaczej traktowany. Wy macie zupełnie inne relacje, bo ty jesteś swój. Tak samo jak przyjeżdżają Ukraińcy. Teraz jest szał, że Polakom się już nie chce robić, to zaprosili Ukraińców, żeby im pomagali. Jeżeli on zacznie rozmawiać o dziwnych rzeczach, to nie wchodzi się i nie mówi się: „Ty głupku”, tylko słuchasz go z zaciekawieniem, co taka egzotyczna postać ma do powiedzenia, do przekazania ci. I nie będziesz go jugał, bo wiesz, że takie relacje nie przystają. I to jest właśnie ta różnica czy inne postrzeganie.
Podejrzewam, że to jest cecha ludzka z tego punktu widzenia. Niczym się specjalnie możemy nie różnić. Inne mamy podejścia i inne tego typu rzeczy, ale chciałem na tę kwestię spojrzeć z tej strony.
[32:59] - Moniko mówiłaś-
[33:03] - Nie, dobrze. Proszę.
[33:05] - Moniko mówiłaś o tym dziecku wewnętrznym. Ja się wtrąciłem w rozmowę o wejściu tej świadomości. Jakbyś mogła bardziej kontynuować. Czy pamiętasz w ogóle ten wątek? Bo ci przerwałem troszkę. Chodziło o komunikację z duszą. Jak to było w twoim przypadku?
[33:26] - Wiesz co? U mnie, tak jak już wspomniałam, zaczęło się od kontaktu z wewnętrznym dzieckiem. Trwało to trochę. Wychodziły różne traumy, wychodziły różne emocje, niezbyt przyjemne. Trwało to u mnie może około dwóch lat. Później, po tym okresie, jak zwykle oczywiście przypadków nie ma, wpadła mi w rękę książka, jeszcze byłam wtedy na etapie książek, „Soul Body Fusion”. Tam autorka opisuje, jak się połączyć. Jest tam dokładnie nawet opisane praktycznie, jak się połączyć ze swoją duszą. To jest bardzo proste. Usiąść i zaprosić swoją duszę do siebie, do swojego ciała, do serca.
I rzeczywiście przeprowadziłam taki proces, odczuwając swoje ciało, bo to jest bardzo ważne przy tym, żeby czuć swoje ciało. Było to bardzo fajne doświadczenie. Ciepło czuło się w całym ciele, tak jakby się balsam w nim rozlewał. I to było na ten moment. To było to pierwsze. Po tym jakaś inna jakość życia zaczęła u mnie. Jakby było wszystko lżej, inaczej. Oczywiście to jeszcze nie był ten moment, w którym jestem teraz. Natomiast był to taki przełom. Kolejny, tak jak wspomniałam, stopień na schodach przed szczytem.
Przeprowadziłam właśnie ten proces i tak jakbym zaczęła bardziej odczuwać jeszcze wszystko: przyrodę, drzewa, zwierzęta, nawet ludzi. Ja zawsze byłam jasno odczuwającą osobą, natomiast potem to się jeszcze bardziej zwiększyło. Potrafię nawet wyczuć czyjś nastrój, czyjeś emocje. Wiem, skąd się bierze u kogoś na przykład taki nastrój. I to właśnie po tym połączeniu się, mówiąc prosto, z własną duszą, które przeprowadziłam wśród świec, wśród ceremonii, to jest coś ważnego dla mnie. I tak już jest do tego momentu, że ta dusza mnie prowadzi.
[35:31] - Ja ci, Moniko, tutaj przerwę. Rzeczywiście z mojej strony wyglądało to może troszkę inaczej, ale jeżeli się już nawiązuje ten cały kontakt bezpośredni z własną duszą, w naszej przestrzeni zaczyna się przede wszystkim kreacja. Przede wszystkim czyściejsze mamy myśli. Przyciągamy więcej tych pozytywnych zarówno, jak i negatywnych, bo to też kwestia tego, o czym się myśli. Szybciej nam się przede wszystkim materializują pewne rzeczy, pewne sytuacje, które byśmy chcieli na przykład rozwiązać albo kogoś poznać, albo żeby jeszcze jakaś inna rzecz nam się bardzo szybko udała. I to nawet już wcześniej, kiedy jeszcze zaczynałem również te swoje prace ze swoją własną duszą, trwało to czasami dwa, czasami trzy miesiące, czasami pół roku. Natomiast w tym momencie, przynajmniej w moim przypadku, to naprawdę niemalże, nie przesadzajmy, że na zawołanie, ale w ciągu kilku dni, w ciągu tygodnia albo nawet i w ciągu paru godzin na przykład. Bo przykład mogę taki podać, że u mnie w pracy rozdają jedzenie za darmo i ze znajomym się śmieję, jak idę do pracy i mówię: „Mariusz, co dzisiaj jemy? Mariusz, co dzisiaj jemy?”. A on mówi: „A wiesz co, mam ochotę na to i na to”.
Idziemy do pracy, a to jest w lodówce.
[36:52] - A to jest w lodówce.
[36:55] - Takie rzeczy. Ja rozumiem, że to może być raz, dwa, trzy, piąty przypadek, ale to jest naprawdę bardzo dużo rzeczy. I dwa jeszcze nawiążę, taki świeży, z zeszłego tygodnia, taką informację, gdzie rzeczywiście wyostrza się nawet choćby wyczuwanie stanów emocjonalnych danego człowieka, czy nawet nie tylko człowieka, w ogóle istoty. Przede wszystkim na przykład to, że wystarczy, że wchodzisz w kogoś przestrzeń życiową. Kiedy te nasze ciała, mikrobiopola się, że tak powiem, między sobą komunikują, to wystarczy, że nawet nie musisz spojrzeć na człowieka i jesteś w stanie wyczuć jego stan emocjonalny. Przykład mogę podać taki na przykład, że tydzień czy półtora tygodnia temu byłem u znajomego Trochę się przeraziłem, jak zobaczyłem, w jaki sposób ten człowiek żyje w tym momencie, a kim był wcześniej. Porozmawialiśmy, siedliśmy i tak dalej. Oczywiście emocjonalnie czułem, że coś jest z nim nie tak. Dwa dni później na Messengerze dostaję informację, że został bezdomnym skotem. Oczywiście nie śmiał z tego, ale niestety na własne życzenie znalazł się w takiej, a nie innej sytuacji.
Na szczęście jest wszystko okej, ogarnięty cały temat jest, ale też uważam, że czasami niestety musi być padnięcie na tą glebę, żeby się później podnieść. Niestety niektórzy ludzie dostają masę sygnałów, symptomów, a powiem szczerze, że ta osoba też miała pewne kontakty ze swoją duszą. Niestety chyba nie za bardzo chciała, że tak powiem, przetrawić pewnych rzeczy i informacji i weszła trochę w inne klimaty. Niestety musiała dostać po tym karku, że wylądowała w końcu na ulicy. Także mówię, to właśnie wyostrzanie tych zmysłów, tego kontaktu ze swoją własną duszą powoduje to, że w pewnym momencie otwierają nam się takie przestrzenie, które powodują to, że bardziej odbieramy emocjonalnie inne osoby, inną istotę i dzięki temu tak naprawdę możemy też trochę jemu pomóc. Ale jeżeli ktoś nie będzie chciał tej pomocy, to przynajmniej jeżeli ma się świadomość tego, kim się jest, jaką jest się duszą i tak dalej, to ma się też świadomość, że nie wolno ingerować w inne przestrzenie bez oczywiście zgody. Moniko, kontynuuj, proszę jeszcze dalej. Chyba że Marcinie tutaj byś chciał coś powiedzieć, a ja później powiem o tym, jak ja nawiązałem kontakt ze swoją własną duszą.
[39:24] - Ja mam takie pytanie troszeczkę inne: czy ten kontakt z duszą, jeżeli jest taki mocny, czy ona może nas zwodzić i na przykład przedstawiać nam świat tak, jak ona by widziała? W sumie to jest zakłócenie też, to by się zgadzało, że jeżeli nie mamy takiego czystego kontaktu z duszą, to wtedy może nas zwodzić, tak?
[40:03] - Ja ci spróbuję na to pytanie odpowiedzieć, a później Moniko udostępnię. Chyba że byś ty chciała pierwsza.
[40:09] - Nie, spokojnie mów.
[40:10] - Na poziomie emocjonalnym kontaktu z duszą nie ma czegoś takiego jak zwodzenie. Pytanie tylko jest: czym jest dusza? Bo również miałem takie podróże, gdzie dochodziłem do innych jeszcze stanów na tej zasadzie, że dochodziłem do miejsc, gdzie ta dusza się rozszczepiała jeszcze. To też jeszcze inna sprawa. Także jeżeli chodzi o bezpośredni kontakt z naszą duszą, nie ma czegoś takiego jak zwodzenia. Tam jest czystość, jawność myśli i przede wszystkim komunikacji telepatycznej. W ogóle jakiekolwiek inne istoty, kogokolwiek byś po tej drugiej stronie, mówię o wyjściu poza ciało, spotkał, to nie ma czegoś takiego jak kłamstwo. Dlatego, że swoim niewidzialnym wzrokiem, tym tak zwanym trzecim okiem, jesteś w stanie przeszyć tą istotę na wylot. Nie ma czegoś takiego jak kłamstwo, bo ty to po prostu wibracyjnie czujesz. Na wyższych wibracjach po prostu nadajesz i tak dalej.
Dlatego też, kiedy jesteś świadom tego, kiedy masz poczucie tego, jak potężną jesteś istotą, kiedy wibrujesz na tych wyższych wibracjach, nie ma szans, żeby cię na przykład jakieś złe byty dopadły czy coś tego typu rzeczy. One cały czas cię atakować będą, będą czekały tylko na minutkę, sekundkę twojej słabości non stop. To jest ten twój cień, który zawsze za tobą podąża. One będą ciągle szukały, żeby dopaść cię, żeby wysysać z ciebie tą energię, bo w pewnym sensie jesteśmy bateryjką energetyczną dla tych istot. Jesteśmy, jakby nie patrzeć. Natomiast mówię, jeżeli wibrujesz na tych ciągle wyższych wibracjach, to raczej nie ma czegoś takiego, żeby coś się do ciebie przylepiało. Ja mówię na to przylepy albo jakieś larwy astralne czy wampiry energetyczne, bo to są tego typu historie. Chociaż też jest z drugiej strony jeszcze inna rzecz. Poczekaj, skończę. Jeszcze inna rzecz, bo tam ja już wspomniałem w którejś audycji, będę musiał to jeszcze troszkę sprostować, że też jest w pewnym sensie zrobiona taka symulacja przy użyciu pewnej technologii.
Tutaj oczywiście tą technologię wykorzystują rody pewne tutaj na Ziemi, ale nie będę teraz w tej audycji, akurat bym nie chciał w to wchodzić, bo nie wiem też, na jakim poziomie, Moniko, ty jesteś w eksploracjach zewnętrznych, więc znasz temat, tak?
[42:32] - Tak, dokładnie znam temat. Potwierdzam dokładnie to, co mówisz. Jeżeli jesteśmy w kontakcie z własną duszą, nie ma mowy o zwodzeniu. Dusza nigdy nas nie zwodzi. Wręcz przeciwnie, niczego nas zwodzi. To nawet nam podsuwa ludzi takich, którzy nas na pewno skrzywdzą. My za tym idziemy i tak dalej. Natomiast jeżeli jesteśmy już w kontakcie z naszą duszą, nigdy nas nie zwodzi. Ja mogę coś takiego też opowiedzieć, bo temat snów bardzo mnie interesuje i bardzo z tym pracuję. Bardzo często pojawiały mi się w snach postacie, powiedzmy, aniołów.
Natomiast patrząc na te postacie, już oczywiście będąc w kontakcie z duszą moją, one w ogóle nie były świetliste. One tylko miały wygląd takiej istoty, natomiast tak naprawdę były ciemne. Dla mnie był to po prostu znak oszustwa i tak to można poznać po wysokich wibracjach, po świetlistości, że to jest coś wysokiego. Także nasza dusza nigdy nas nie zwodzi, ostrzega nas, pomaga nam omijać takie pułapki na różnych poziomach. Sen jest jedną z lepszych okazji, żeby chyba nami manipulować, jeżeli ktoś tego nie wie. Więc myślę, że tutaj też bardzo się przydaje ten kontakt z duszą, że my wiemy, w jakich światach jesteśmy, czy wyższych, czy średnich, czy kompletnie niższych. Natomiast jak już przepracujemy te wszystkie traumy, bóle i przykre sytuacje, to ja myślę, że nawet w tych niższych światach rzadko kiedy bywamy albo w ogóle, ponieważ nam to do niczego nie jest potrzebne. I tak jak mówisz, jeżeli jesteśmy na wysokich wibracjach, to te istoty rezygnują. Chociaż próbują dosyć długi czas, rezygnują, jeżeli utrzymasz je w swoim, bo wiedzą, że po prostu nie mają czego szukać, że cię nie oszukają. I tyle w tym temacie.
[44:24] - Rozumiem. Też jest takie powiedzenie, że im kogoś dłużej znasz, tym czystsza jest jego dusza. Czy bardziej obnażona.
[44:36] - Wiesz co, ja uważam, że nasza dusza w ogóle... Znaczy mamy różne poziomy świadomości. Jest świadomość starej duszy, jest świadomość młodszej duszy i tak dalej. Natomiast ja uważam, że dusza jest zawsze czysta. Natomiast to raczej te programy, które mamy, te zaburzenia, bo przecież nawet i dorośli nas też zaburzają, to powoduje, że jak to mówisz, człowiek jest niezbyt czysty. Natomiast nie chodzi tutaj o duszę, ale raczej o nasze zaśmiecenie. W sensie to, co dostaliśmy z zewnątrz bardziej. No i uwierzyliśmy, niestety. Właśnie na tym polega praca ze sobą, że my te wszystkie śmieci wyrzucamy, które dostaliśmy. I wtedy możesz zauważyć, że ta dusza cały czas świeci, cały czas jest światłem, choć może mieć rzeczywiście różną świadomość.
Ja to tak postrzegam w ten sposób z mojego doświadczenia.
[45:28] - Tak. Bo to jednak nasze doświadczenia i te programy ją zakłócają. Przez to nie mamy kontaktu z naszym uczuciem.
[45:37] - Wszystkie zasłony. To na tej samej zasadzie to polega.
[45:45] - No tak. A traumy na przykład jakie takie mogą być z dzieciństwa? To znaczy, że na przykład jak zostałeś kiedyś skarcony przez kogoś, a wcale się nie czułeś. Bo z tego, co ja obserwuję, to widzę w zachowaniu dzieci, nawet jeżeli robią coś, co w efekcie będzie złe, to i tak to robią ze względu na to, że tego nie znają i później jak okazuje się, że to jest złe, to jest im bardzo przykro z tego powodu i widać, że nawet gest twarzą po prostu wzbudza w nich jakieś emocje.
[46:28] - Ja mam takie wrażenie, że dzieci nie znają pojęcia dobra i zła, ponieważ to jest iluzja. Nie ma takiego czegoś jak dobro i zło. My, dorośli, jesteśmy tak nierozdzielni, dlatego że tak nas nauczono. Nie ma dobra, nie ma zła, ale jest doświadczenie. I dziecko naturalnie się buntuje, jeżeli zostanie gdzieś tam skarcone, bo ono nie uważa właśnie, że robi coś złego. To dorośli mu mówią, że ono robi coś złego i to staje w sprzeczności właśnie z jego duszą, z tym, co czuje na dany moment. Oczywiście nie mówię o takich rzeczach jak ktoś wybiega na jezdnię, to pomijam, bo rzeczywiście tutaj trzeba zareagować, ale chodzi mi o bycie sobą. Mam wrażenie, że dzieci nie znają pojęcia dobra i zła. To jest nam jakoś tak narzucane przez dorosłych, którzy również tego zostali nauczeni.
[47:16] - Ale też odczuwają pewne rzeczy. Jeżeli coś tam zrobią, to będzie po prostu konsekwencja.
[47:24] - Tak, ale zostają tego nauczone.
[47:26] - Nieprzyjemne.
[47:27] - Zostają tego nauczone. Na przykład nie pozbierałeś zabawek. Dziecko ma naturalny, powiedzmy, chaos. To jest jego zabawa, ono się tym cieszy. No, przychodzi rodzic i mówi do niego: „Słuchaj, nie posprzątasz tych zabawek, to będzie kara”. Ono się czuje winne, ponieważ jak jesteśmy dziećmi, to jesteśmy bardzo podatni na wszelkiego typu sugestie. Jesteśmy podatni na wszelkiego typu nastroje emocjonalne dorosłych, więc zaczynamy się czuć winni, jakbyśmy zrobili coś złego. Natomiast w naturze dziecka uważam, że nie ma czegoś takiego jak coś dobrego i złego. Z mojego punktu widzenia.
[48:09] - Ale tak na starość też chyba nie ma zła i dobra, co?
[48:13] - Absolutnie, w ogóle. Dla mnie to jest po prostu totalna iluzja. My mamy różne doświadczenia. My zostajemy po prostu uczeni, że to jest dobre, to jest złe. Za to jest nagroda, za to jest kara. To jest dualność. Dualność po prostu nie istnieje. Na poziomie duszy jest jedność, jest po prostu doświadczenie, które nie jest ani dobre, ani złe. Ono może być inne wibracyjnie, bo wiadomo, że radość jest wyżej, jest bardziej dla nas przyjemna. Natomiast złość jest dla nas mniej przyjemna.
Natomiast nie ma złych, dobrych emocji, nie ma dobra, zła bez względu na wiek, tylko my jesteśmy tego uczeni. To nas bardzo zaburza. Szokuje nas też czasami.
[48:51] - A powiedz mi w takim razie o tym złu, które panuje na świecie, bo przecież musisz przyznać fakt, że na przykład-
[49:02] - Czekajcie może chwilkę. Marcin, zadasz to pytanie może po przerwie, bo zrobimy przerwę chwilkę, bo już godzinkę prawie będziemy na audycji. Tak szybko nam ten czas leci. I o tej dualności jeszcze jakbyś Monika coś tu mogła powiedzieć, bo ja też ten temat chciałem potem właśnie poruszyć. Już sobie zapisuję tutaj: notatka, dualność. I będziemy. A ty Marcin precyzuj. Zapisz sobie to swoje pytanie. Po przerwie wrócimy do tego. Nie rozłączaj się.
[49:31] - Ja przed przerwą jeszcze może zadam, dobra?
[49:33] - Dobra.
[49:34] - Słuchaj właśnie, skoro nie ma tego dualizmu, to skąd się bierze to całe zło takie, co na tym świecie panuje? Ja wiem, zdaję sobie sprawę, że tam, gdzie ty mieszkasz, gdzie mieszkamy, to raczej nie widać tego na co dzień. Ale jakby nie było, no dziadkowie nasi opowiadali o tym, że była wojna. W telewizji mówią, że gdzieś tam jest wojna i ludzie potwierdzają to, którzy tam gdzieś przebywają, że takie rzeczy się dzieją. To skąd tyle? Bo to nie można powiedzieć, że to jest doświadczenie, chociaż można powiedzieć, że to jest doświadczenie, tylko dlaczego aż takim kosztem jednostek ludzkich? Bo naprawdę trauma później jest ogromna. Zresztą my cały czas jako Polacy mamy tą traumę w sobie właśnie powojenną. Ja tak uważam przynajmniej, że jednak jesteśmy zablokowani z tego względu, że i tak bardzo restrykcyjnie wychowywani i narzucane odgórnie te reguły i tak podporządkowani temu systemowi właśnie przez to, że doświadczaliśmy tej wojny, prawda? To może takie pytanie właśnie.
[50:42] - Nie to, że my żeśmy doświadczali, ale i nasi dziadkowie doświadczali. I to jest oczywiście pokoleniowo, jeszcze przez parę pokoleń będzie to niestety w nas tkwiło i tym sposobem również ludzie systemu czy ci źli ludzie, ja na nich mówię psychopaci, wykorzystują w ten sposób właśnie, aby nami manipulować.
[51:01] - Ale skąd się biorą właśnie ci źli ludzie, ci właśnie, co chcą manipulować? Jak to jest, skoro nie ma tego dualizmu, to jak to wytłumaczyć? Jak to zrozumieć? Może tak, nie wytłumaczyć, tylko jak to zrozumieć? Ale to mówię tak, jak wspomniałeś, Grzechu, po przerwie będziemy rozmawiać dalej.
[51:19] - To jest temat bardzo trudny. Musielibyśmy tu w ogóle do samych korzeni wejść. Tu byśmy musieli wejść w ezoterykę. Ja proponuję może tak, bo to nie ma szans, żebyśmy po prostu to wszystko omówili. Roman Nacht. Polecam Romana Nachta, wykłady i on tam bardzo dobrze to wszystko tłumaczy, w jaki sposób to zrobiło. Nie wiem, czy tam Monika, jak ty tam masz stosunek do Romana Nachta. Natomiast ja uważam, że dobrze mówi, chociaż są pewne elementy, które mi nie pasują. No ale wiadomo, każdy ma swoje własne doświadczenia i tak dalej. Ty tam Marcin miałeś pytanie chyba, jak dobrze pamiętam.
[51:57] - Tak, o dualizmie.
[52:01] - O tym dualizmie całym.
[52:03] - Tak, o dualizmie. Wiesz co, tak jak już mówiłam i będę zawsze podkreślać wagę naszego dzieciństwa. Nawet już tak, jak mówiłeś, że jesteśmy programowani, zanim się urodzimy. Tak. Natomiast ja będę zawsze podkreślać wagę dzieciństwa w naszym życiu, ponieważ uważam, że tam jest klucz po prostu do wszystkiego. Kiedy tak naprawdę słyszymy pojęcie zła? Na pewno słyszymy od dorosłych. Na pewno słyszymy to na religiach. Na pewno słyszymy to, zresztą może na religii tej, która niestety tutaj u nas takie żniwo jeszcze zbiera. Natomiast prędzej nie masz pojęcia dobra i zła.
Ale ty pytałeś o takie naprawdę przypadki, że ludzie postępują, krzywdzą innych, powiem tak. O to pytałeś, tak? Wiesz co? Uważam, że tutaj też kluczem jest dzieciństwo, ponieważ człowiek, który jeszcze traumy z dzieciństwa są, że tak powiem, na różnym poziomie. Ktoś został mniej skrzywdzony, ktoś bardziej. I teraz są ludzie, którzy to przepracowują, którzy zwracają się ku duchowości, którzy uwalniają nienawiść, uwalniają, która nie jest zła do momentu, kiedy mamy świadomość, że ona jest. Jedni z tym skrzywdzeniem sobie na przykład radzą lepiej, inni sobie radzą gorzej. Drudzy nie zwracają na to uwagę. Są w nich na przykład bardzo silne emocje, tak jak już wspomniałam, jak nienawiść, złość. Oni po prostu muszą to gdzieś wyładować.
Muszą to gdzieś, nie będąc świadomi tego, że trzeba to przepracować, że to jest jakaś trauma, po prostu przekładają, krzywdzą innych. I myślę, że stąd też gdzieś tam pojęcie zła jako takiego można wyjaśnić poniekąd.
[53:48] - No ja słyszałem właśnie o tym, że ku temu służy właśnie obrzezanie pewnych osób żyjących na świecie czy tamtej religii, żeby właśnie zrobić dziecku krzywdę, żeby później ono-
[54:02] - Kroki skrzydne dalej.
[54:03] - Żeby funkcjonowało i nie miało jakby skrupułów innych ludzi tak traktować, tak?
[54:10] - Wiesz co? Zauważ prostą rzecz. Na dziecko, powiedzmy dwu, trzyletnie. Absolutnie jestem przeciwnikiem jakiegoś tam klapsów, bicia. To absolutnie dla mnie nie do pomyślenia. Ale zobacz na przykład takie dziecko dostaje chociażby już nie klapsa, ale zostanie mocno przez kogoś zwane, tak? Co robi? Jeżeli ma na przykład zwierzę, podejdzie, uderzy psa. Teraz sobie wyobraź jedną taką sytuację. Wyobraź sobie dziesięć.
Wyobraź sobie dwadzieścia. To się wszystko kumuluje w człowieku. Jeżeli na przykład dziecko zostało uderzone, ono to prędzej czy później w jakiś sposób odda. Najczęściej fizyczny, choć niekoniecznie. Może na przykład w jakiś sposób gnębić w szkole kolegów, koleżanki i tak dalej. Ja myślę, że to się w większości przypadków bierze właśnie stąd. Natomiast są też może jakieś tam byty, są istoty, które tutaj też przebywają i jeszcze bardziej nakręcają, robiąc pewne złe, tak zwane złe rzeczy, żeby ludzie po prostu w to wierzyli, bo dla mnie dobro i zło jest kwestią wiary. Jeżeli ktoś wierzy, że jest dobro i zło, to ono w jego życiu będzie. Natomiast jeżeli na poziomie duszy jesteś, to przestajesz w tę iluzję wierzyć. I na przykład, jeżeli zdarza ci się tak zwane przykre doświadczenie, to nie uważasz: ojej, ale coś złego mi jest.
Nie. Wiesz co? Siadasz i pytasz się swojej duszy: po co było mi to potrzebne? Dlaczego ta osoba mnie tak potraktowała? Co mam w tym zobaczyć? Absolutnie nie stawiasz się w roli ofiary, ale stawiasz się po prostu w swojej prawdziwości. I to nie jest coś złego, tylko to jest coś, co miało ci pokazać, uzmysłowić. Czasami też, żeby po prostu powiedzieć „nie” takiej osobie też, jak najbardziej. Po prostu jesteś tego świadomy wtedy.
[55:57] - Dokładnie tak to wygląda. Na tym poziomie nie ma czegoś takiego jak piekło. W ogóle piekło nie istnieje. Chyba że sobie sam stworzysz to piekło i do niego trafisz później.
[56:08] - Tak, oczywiście.
[56:11] - Tutaj jest ważny też element, jeżeli już wchodzimy na te tematy trochę głębiej, to też jest tutaj bardzo ważny element wybaczenia, ale przede wszystkim też skontaktowania się może... Nie wiem, czy dobrych słów użyję, ale chodzi generalnie o wybaczenie wszystkim swoim wcześniejszym, przeszłym reinkarnacjom. Przeszłym zarówno, jak i przyszłym, bo możemy też i w tu, i w tu podróżować. Także tu nie ma żadnych takich problemów, kwestią tylko tego, do czego jesteśmy dopuszczeni. I oczywiście też na różnych przestrzeniach, w różnych warstwach jesteśmy po prostu kierowani. Zawsze jesteśmy kierowani przez tą własną duszę. Ona, jak powiedziałem wcześniej i we wcześniejszych swoich audycjach mówiłem, nigdy nas nie oszuka, nie okłamie i zawsze, przynajmniej ja to zawsze wykorzystuję, kiedy na przykład jestem na takim jakby rozdwojeniu dróg, czyli nie wiem dokładnie, czy mam iść w tą stronę, czy w tamtą. Co też zresztą często jest na przykład w wizjach nam pokazywane, choćby to, że na przykład, i dużo ludzi to ma, tak przynajmniej z moich badań i obserwacji wygląda, że przedstawiane jest to nam po prostu, że jesteśmy gdzieś w jakimś lesie i na przykład mamy rozwidlenia dróg. Prostota, czyli możemy kogoś po drodze spotkać, jakiegoś wędrowca. Mówię tutaj o przestrzeniach sennych oczywiście i tak dalej.
Ale to, jak wcześniej powiedziałem, ważne jest to, aby... Ja pamiętam doskonale i nawet nie muszę oczu zamykać, tą emocję mam przy sobie. To była jedna z najsilniejszych emocji, jaką kiedykolwiek, tak mi się przynajmniej wydaje, miałem w swoim życiu. To było właśnie to połączenie. W ogóle mogę wam powiedzieć, jak to u mnie było. Na przykład miałem taką wizję, że szedłem jakimiś takimi... Było tak, że najpierw wszedłem do pewnych bibliotek, zostałem dopuszczony. Kiedy te biblioteki opuściłem, skierowałem się w inną stronę. To były takie w pewnym sensie korytarze w jakichś takich podziemiach. I tam, gdzie byłem w tym fajnym miejscu, gdzie mogłem zaglądać na przykład w jakieś takie typu...
To były właśnie tego typu jak właśnie Biblioteki Akaszy. Aczkolwiek ja twierdzę, uważam, że tych Bibliotek Akaszy jest parę. Właściwie na każdym poziomie jest swego rodzaju taka jakby biblioteka. I kiedy zwiedziłem sobie tam te biblioteki, zawsze mamy tego obserwatora, czyli zawsze ktoś z nami w tym pomieszczeniu jest. To nie jest tak, że sobie wchodzimy i buszujemy, co chcemy robić i tak dalej. Natomiast kiedy wyszedłem z tej przestrzeni, skierowało mnie w drugą stronę, w prawą stronę i wszedłem takimi jakby schodkami w dół, jeszcze w niższe poziomy swojej świadomości. I kiedy wszedłem, to szedłem takim jakby korytarzem, gdzie były poniżej poziomu, gdzie się idzie, były okna, które były zakratowane. Z jednej strony były zakratowane, a z drugiej strony były, z prawej strony były takie jakby okna, które były przezroczyste, natomiast z drugiej strony były okna zakratowane. Po lewej stronie, czyli po lewej stronie, tam, gdzie były zakratowane, były tam wszystkie moje takie jakby złe reinkarnacje, tak bym to nazwał, a po prawej stronie były te dobre reinkarnacje. I w momencie, kiedy tylko skierowałem wzrok na tą lewą stronę, czyli żeby się tylko tam podglądnąć, zobaczyć, co tam jest, to normalnie taka była reakcja tych moich wcześniejszych reinkarnacji, że po prostu jakby chciały wyrwać dosłownie te kraty i wyskoczyć na mnie, żeby mnie pożreć całego.
Tak bym to określił. Natomiast ja pamiętam, jak szedłem, szedłem, doszedłem gdzieś tak mniej więcej do połowy, bo to był taki dość duży tunel. Mnóstwo tych reinkarnacji w moim przypadku było, bardzo dużo. Właściwie jak patrzyłem na wprost siebie, to nie widziałem końca korytarza i jak patrzyłem w stronę tych krat po lewej stronie, gdzie tam te wszystkie moje stare reinkarnacje, tam też już nie widziałem końca, ale to były i małe dzieci, i dziadkowie, i kobiety, i jakieś stwory, i jakieś potwory, różne maści i tak dalej. I w momencie, kiedy doszedłem mniej więcej gdzieś do połowy, było tak jakby takie zamrożenie, zatrzymanie czasu i w tym momencie mój głos duszy się odezwał. Mój głos duszy jest raczej taki łagodny, jeszcze nigdy mi się nie spotkało, żeby gdzieś tam na mnie krzyknął i tak dalej. Aczkolwiek znam relacje ludzi, nie wiem, czy to jest prawda, czy to jakiś wymysł, a może jakaś inna wizja senna albo coś tego typu rzeczy. Natomiast w moich przypadkach nigdy moja dusza na mnie nie krzyknęła. Zawsze dla mnie jest to łagodny głos, taki przyjacielski, taki niby to kobieta, niby to mężczyzna, ale zawsze, kiedy na przykład jak chcesz coś wykombinować sobie pod górkę, to zawsze jest tylko takie pytanie: „A jesteś tego pewien? Okej, nie ma problemu.
Twoje doświadczenie, twoja droga”. Ale wróćmy do tego momentu, kiedy się zatrzymałem. Kiedy się zatrzymałem, to właśnie moja dusza mi powiedziała w tym momencie, że to jest bardzo ważny moment dla mnie i muszę zrobić jedną rzecz. Taka rozmowa telepatyczna po prostu była. I w momencie, kiedy ona mi wytłumaczyła, że muszę po prostu pogodzić się ze wszystkimi swoimi przeszłymi żyćmi, ja mówię: „Okej, jestem na to gotowy”. A taką emocję miałem w sobie, że masakra na ludzkie pojęcie. I w momencie, kiedy ja powiedziałem: „Okej, zgadzam się” i zadałem pytanie: „Co ja mam w tym momencie robić?” i moja dusza mi w tym momencie powiedziała coś takiego Spróbuj objąć niefizycznymi rękoma te wszystkie swoje przeszłe aspekty, czyli przeszłe życia. Te złe i te dobre. Ja sobie w tym momencie wyobraziłem takie niewidzialne ręce, które jakby mi się rozciągnęły na takie odległości, że nie jestem w stanie tego nawet. I objąłem te wszystkie, uruchomiłem czakry serca.
Bardzo intensywna współpraca czakra serca i oczywiście duszy. W momencie, kiedy to uruchomiłem, to miałem łzy szczęścia, kiedy puściły pewne zwieracze i przed oczami miałem, bo to też trzeba zrozumieć, na tych poziomach to jest też obserwacja w kilku miejscach jednocześnie. Prowadzisz dialogi w różnych miejscach jednocześnie. Wielowymiarowo dokładnie. Przełącza się po prostu, to nie ma tak, że klik czy coś, nawet tego kliku nie ma. To jest po prostu tak, jakbyś przechodził między jedną a drugą bąblą. Coś na tej zasadzie. Jakbyś wkładał nogę w inną stronę. Dobra, teraz idę do tego innego świata na przykład. I tak samo było w tym przypadku.
I w momencie, kiedy ja się pogodziłem z tymi wszystkimi, przede wszystkim najważniejsza rzecz, co powiedziałem, że wybaczam wam wszystkim, bo dzięki wam dziś jestem w tym miejscu, w którym jestem. Kocham was i szanuję i dziękuję wam bardzo, że daliście mi możliwość dotarcia do tego miejsca, w którym ja teraz jestem. I w tym momencie, jak te zwieracze puściły, to takie emocje były, normalnie tak jakby łańcuchy pękły i pokazała mi się taka wizja kolejna w prawym ekranie mojego widzenia takie potężne jakby... Pamiętam jakby w pewnym momencie, bo klot mi się teraz akurat włączył i mnie rozproszył. Pamiętam, że w tym momencie puściły mi zwieracze, pokazała mi się ta cała wizja, podniosły mi się, taka brama potężna. Za tą bramą jeszcze zanim mi się ona, bo ona mi się powoli zaczynała otwierać, później coraz więcej. Pojawiła mi się taka pewna kraina, która była taka mroczna, bardzo mroczna kraina. I w tym momencie nagle zza horyzontu pojawiło się takie piękne złote słońce. Ja jak już te emocje opadły, gdzie dusza mi mówiła: „No to teraz możesz wejść w te swoje światy, te swoje krainy”. Kiedy wszedłem w te swoje światy i krainy, podniosło się to wszystko, pojawiło mi się to słońce, to w tym momencie otworzyły się wszystkie moje inne doświadczenia, moje poza cielesne.
Mało tego, w tym momencie jakbym dostał też kolejnych niemocy, ale jakby to nazwać? Wyostrzyły mi się pewne inne zmysły na tej zasadzie i też zacząłem pojmować, kreować. Zresztą mi to było powiedziane, że przynajmniej ja z mojej strony, z mojej istoty i mówię to szczerze, nie mam żadnych tutaj innych uwarunkowań, żeby kłamać, ale zostało mi to powiedziane, bo to też trzeba zrozumieć. Dlatego Marcin, powiedziałem ci wcześniej i tobie Moniko również, żebyście się Romanem Wrachtem zainteresowali, bo on tam opowiada na przykład o kreacjonistach. To były jedne z pierwszych istot, które zaczęły tworzyć rzeczywistości, tworzyć w ogóle światy. I dlatego mi też moja dusza przekaz taki dała. Nie wiem, czy to jest prawdziwe, czy nie. Ufam swojej duszy, więc jestem pewien, że to jest prawdziwe, ale nie mam żadnej innej metody weryfikacji. Natomiast moja dusza mi powiedziała, że ja byłem jedną z istot, która kreowała właśnie. I to było jedno z moich doświadczeń, takich kontaktów z własną duszą.
Tych doświadczeń mam naprawdę masę jeszcze, bo tak jeszcze mógłbym tutaj... A to może wy coś powiedzcie, a ja jeszcze sobie pomyślę. Może ty Moniko jakieś jeszcze takie doświadczenia swoje masz?
[01:05:54] - Tak, w sumie przede wszystkim piękne doświadczenie, cudowne myślę w tym, co powiedziałeś. Natomiast ja bym chciała coś tutaj powiedzieć na temat przebaczenia, ponieważ to słowo jest moim zdaniem zamiennie używane ze słowem zrozumienie. Wielu ludzi mówi, że przebacza, natomiast nie rozumie, czyli traktuje tak to powierzchownie. Przebaczam ci i sprawa już koniec. Nie. Moim zdaniem nie przebaczenie, ale zrozumienie siebie zawsze daje uwolnienie. W sumie jeżeli nie ma dobra i zła, to przebaczenie nam nawet nie jest potrzebne. Wszystko było doświadczeniem. Wszystko tak jak powiedziałeś, każde twoje wcielenie, każde twoje życie, bez względu na to, czy było tak wibracyjnie, czy tak, doprowadziło cię do tego momentu, gdzie jesteś tu i teraz. I moim zdaniem zawsze zamiast słowa przebaczenie lubię słowo zrozumienie.
Tak samo na przykład jak teraz ktoś by mnie skrzywdził. Ja muszę zrozumieć, dlaczego ta osoba tak zrobiła wobec mnie. Natomiast nie jestem zwolennikiem takiego przebaczania: „Przebaczam ci i nic na ten temat nie wiem”. Dalej nie wiem, nic z tego nie wyniosłem. Także co do tego. Natomiast rzeczywiście pojawiają się szczególnie w snach mam wrażenie takie sny, ja je lubię nazywać inicjacyjne. Kiedy coś przepracujemy w sobie, kiedy zrozumiemy, coś, uwolnimy, to rzeczywiście pojawiają się takie sny inicjacyjne, które od razu chyba rozpoznajemy. Rozpoznajemy, wiemy, że coś ważnego się dzieje. Wiemy, że jakiś przełom jest. Rzeczywiście bardzo często też w moich snach pojawiają się biblioteki różnego rodzaju.
Te biblioteki u mnie zawsze z kolei są świetliste. Zawsze znajdują się do góry z kolei gdzieś wysoko Natomiast jeżeli chodzi o podziemia-
[01:07:48] - Przepraszam Moniko, że ci przerwę. Te biblioteki przede wszystkim są takie jakby w złocie oblane, coś tego typu. Takie światło, takie słoneczne, takie piękne, złote światło. Nie żółte, tylko złote, bo to też jest różnica.
[01:08:01] - Tak, dokładnie. Właśnie tak jest. Też takie odczucia i takie coś mam, że to jest zawsze gdzieś wyżej, gdzieś wysoko. Natomiast u mnie, bo każdy też ma swój język snu, którego się musi nauczyć. Ponieważ dla mnie to może znaczyć coś innego, chociaż jest ten sam symbol. Dla ciebie coś innego, dla kogoś trzeciego jeszcze coś innego. Zależy to od wielu spraw: jaki ktoś ma stosunek emocjonalny, z czym mu się to kojarzy, czemu ma to służyć i tak dalej. Natomiast dla mnie piwnice zawsze kojarzyły się z mroczną jaźnią, czyli właśnie wewnętrznym dzieckiem. Tam zazwyczaj znajdowało się coś, co mam jeszcze dojrzeć, co mam zobaczyć. Jak schodzę do piwnicy, to mam coś dojrzeć.
Coś, co było zazwyczaj w dzieciństwie. Tak samo jak otwieramy szafy, szuflady czy coś. To jest dla mnie ten sam sygnał, że coś zostanie dla mnie z dzieciństwa jeszcze pokazane, czym mam się zainteresować. Natomiast te biblioteki rzeczywiście zawsze były w takim świetle i zawsze były gdzieś wysoko. To mogę tutaj z moich doświadczeń powiedzieć. Zawsze wiesz, bo powiedziałeś, że zawsze wiesz, że to jest prawda, ponieważ jak przemawia dusza, to po prostu masz taką pewność, bez względu na to, czy ktoś by z zewnątrz powiedział: „Co ty za głupoty wygadujesz?” Ty nawet się nie zdenerwujesz. Ty masz taką wewnętrzną pewność, że to jest prawda. Przynajmniej dla ciebie. Każdy do tej swojej prawdy na etapie drogi dojdzie. Natomiast ty w tym momencie wiesz, że to jest prawda i mi się wydaje, że to też odróżnia kontakt z duszą czy sen, w którym dusza się nasza pojawia od innych snów.
Jak jest uczucie niepewności czy jakichś tam wątpliwości, to jak najbardziej są też dobre, bo przez te wątpliwości znajdujemy odpowiedzi, znajdujemy różne inne rzeczy. Także jeżeli chodzi o kontakt z duszą, zawsze mamy 100% albo i więcej pewności.
[01:10:04] - Dokładnie. Ja tutaj jeszcze przeczytam na czacie, bo Bert napisał: „Piekło jest, istnieje, ale jakbyście mieli rację, że go nie ma, to Jezusiku koszmar. Boję się złych ludzi, bo nie ma już żadnego bezpiecznika”. I tutaj jeszcze kolejne pytanie od Defu: „W jaki sposób dostajecie odpowiedź od swojej duszy? Czy są to znaki dookoła, czy może coś więcej?” W jaki sposób dostajecie odpowiedź od swojej duszy? W moim przypadku to zależy też jeszcze, w jaki sposób się komunikujemy, czy tutaj w tej rzeczywistości, czy komunikuję się w poza, bo trochę inne są doznania i inne doświadczenia są w poza. Przede wszystkim są bardziej emocjonalne. Powiedziałbym, że w skali 1 do 10 to na ziemi mamy 1, a w poza mamy 10. Czyli jest to zwielokrotnione, te emocje, to wszystko jest zwiększone. Różni się to.
Czasami są to symbole w moim przypadku. Natomiast ja jestem bardziej osobą, która stosuje Wilda. Mam to już naturalnie, ponieważ w wieku ośmiu lat przeszedłem śmierć kliniczną i wracając z tamtej strony prawdopodobnie przyniosłem ten dar wchodzenia w tamte przestrzenie z taką łatwością. Aczkolwiek Wild nie jest wcale łatwą metodą, natomiast ja go osiągam raczej bez problemu. To też jest kwestia wyćwiczenia i tak dalej, ale to zostawmy na inny temat. Tak jak powiedziałem wcześniej, na każdym poziomie jest inaczej. W tej rzeczywistości odbieramy to inaczej. U mnie najczęściej się to odbywa poprzez rozmowę wewnętrzną czy też czasami przed oczami. Zdarzały mi się takie sytuacje na przykład, że możecie się słuchacze drodzy śmiać albo nie, ale już miałem takich parę sytuacji, że nawiązywałem takie kontakty bezpośrednie, tak zwane channelingi w tej rzeczywistości. Na przykład już opowiadałem, w tamtym roku miałem taką sytuację, gdzie wychodziłem na przykład na ogródek, wstałem, wypiłem kawę, także to nie było fałszywe przebudzenie, nic z tych rzeczy.
Wyszedłem na zewnątrz, piłem kawę, paliłem papierosa i w pewnym momencie pojawiła mi się pewna rzecz na niebie. Te same schematy, co na przykład są przy porwaniach UFO, gdzie nagle ci się czas zatrzymuje i jesteś jakby w dwóch jednocześnie rzeczywistościach. Czyli jesteś w tym zatrzymanym czasie, ale też jesteś w innym czasie i na przykład chmury mi się zatrzymują albo płyną w drugą stronę i tak dalej. Takie rzeczy na przykład widywałem. Zdarza mi się to i miałem nie raz, nie dwa ani 10, kilkadziesiąt razy takich sytuacji miałem, ale kilkanaście miałem takich naprawdę mega ostrych. I to nie było po żadnym joicie, po żadnym przepiciu. Normalnie po wyspaniu się elegancko i tak dalej. Także z tej strony, z tej perspektywy rzeczywistości takie tu miałem na ziemi. A w poza jakie znaki dostaję? W poza to mogą być różne.
Może być zabawa wręcz, bo czasami to po drugiej stronie jest wręcz kabaret. Na przykład chowa mi się jakaś tam postać, istota za kotarą, telepatycznie dostaję informację, żebym go szukał, a ja widzę jego nogi. Takie akcje. Naprawdę tam są też takie jaja, że chowa się za tą kotarą, kotara od tej ziemi powiedzmy parę centymetrów wystaje. Ja mam przez tą kotarę przejść, żeby wejść w jakąś tam krainę senną i tak dalej. I mówi: „A to szukaj mnie teraz, gdzie ja jestem”. Ja tak patrzę się na tą kotarę, patrzę na te nogi: „Przecież ja cię widzę”. Takie trochę niezsynchronizowanie myśli jest po tej drugiej stronie. To się często zdarza, kiedy też na przykład biegamy w snach. Czasami zdarza się, że na przykład tułów nasz jest wcześniej, a nogi za nami albo przed nami.
Nie ma tej synchroniczności jeszcze, nie jesteśmy dobrze dostrojeni do tej częstotliwości. Nie wiem, jakie u ciebie, Moniko, są doznania tego typu rzeczy. Przypomnę jeszcze raz pytanie, bo mi się tu przewinęło: w jaki sposób dostajecie odpowiedź od swojej duszy? Czy są to znaki dookoła, czy może coś jeszcze?
[01:14:27] - U mnie na tym poziomie, na którym jestem teraz, to jest po prostu wiedzenie. Wiem, na co zwrócić uwagę. Wiesz co, to też zależy od tego, jak bardzo jestem uważna. Bo czasami coś robisz, czasami jesteś zabiegany. Tak samo: czy tytuł książki, piosenka w radiu, tak jak powiedziałeś chmury. Spojrzę, a coś się dzieje, jakiś znak. Zainteresuj się tym, jakieś przeczucie. Powiem ci, że te znaki od duszy pochodzą zewsząd. Sny, tak jak już wspomniałam, książki, ktoś coś powie. Spotykam kogoś i coś powie.
Zainteresuje mnie to zdanie: „Sprawdź to, to jest coś dla ciebie”. Wiesz to po prostu w środku, że masz się na tym na chwilkę zatrzymać i to sprawdzić. Nawet nasz pospolity, zwykły Facebook. Włączam jakiś artykuł: „Zobacz, to jest do ciebie. Nad tym powinnaś jeszcze popracować”, bo taki temat się wyświetlił. Rzeczywiście zawsze to znaje rację. Tak, to trzeba było jeszcze zrobić. Także powiem ci, że te znaki są różne. Co jest tutaj ważne, to jest uważność i powtarzalność. Jeżeli słyszymy na przykład w radiu piosenkę po raz trzeci czy czwarty, to warto zwrócić uwagę na tekst.
Jeżeli ciągle gdzieś widzimy tę samą książkę, warto zwrócić na to uwagę. Jeżeli nam się powtarza sen, bo u duszy jest powtarzalność. Jeżeli raz nie zauważymy czegoś, to ona nam to powtarza, żebyśmy do tego doszli. Dlatego na początku jest tak, że jak masz początek pracy z własną duszą, to ona najpierw tak jakby cię delikatnie potrząsała za rękę: „Zobacz”. Jak nie reagujesz, to cię potrząśnie niestety mocniej. Na wyższych poziomach już tego nie ma, bo masz świadomość, że dusza się z tobą komunikuje, więc takie rzeczy zwracają po prostu twoją uwagę. Ale tak jak mówię, to może być cokolwiek. Cokolwiek, co zwraca twoją uwagę i co się powtarza dla ciebie. Tak jest u mnie na przykład.
[01:16:31] - Zgadzam się. Tak, rzeczywiście i takie coś się też pojawia. Mogę też swoje przykłady tu podawać, ale to już w swoich audycjach mówiłem, więc może nie. Ale rzeczywiście, kiedy coś pominiemy albo staniemy na tym rozdrożu dróg, gdzie nie do końca jesteśmy przekonani, czy my czasami już nie świrujemy, nie warujemy, bo dziwne rzeczy się zaczynają w naszym życiu pojawiać. I my taką chyba naturę jako człowiek mamy, że my lubimy tak pod górkę. Zawsze sobie komplikujemy. Jakimś takim dziwnym trafem sobie komplikujemy i zbaczamy na jakieś inne tory. I w tym momencie ja to zawsze mówię: albo walnięcie w kark, albo prysznic na łeb. Czyli po prostu musi się coś takiego w życiu zdarzyć, żebyś jednak zatrzymał się, tak jak ja to podkreślam, usiadł na tej ławeczce i zaczął zadawać pytania. Zadając pytania zacznij kwestionować autorytety i zacznij odkrywać wiedzę, którą masz w sobie.
Nie te wszystkie programy, które zostały ci wgrane przez całe twoje życie. I w moim przypadku, tak już tylko króciuteńko powiem: na przykład półtora roku temu był wypadek. Miałem wypadek, już to wspominałem nie raz, nie dwa, parę razy wspominałem w swoich audycjach, ale jeszcze raz napomnę: kreacjonizm, a właściwie to myślenie. Żebyśmy uważali, co myślimy, bo możemy sobie wymyślić takie rzeczy, które rzeczywiście, jeżeli mamy ten kontakt z własną duszą i potrafimy już w jakiś sposób materializować nasze mysły, bo tak naprawdę cały czas to robimy, tylko że nie do końca świadomie, to możemy sobie różne jaja wyhodować. W moim przypadku było to, że dwa tygodnie przed urlopem, zanim pojechałem na urlop, zadałem głupie pytanie. Kładąc się niby myślałem, że to będzie zwykły sen. Okazało się, że to był taki trochę lepszy ten sen, bardziej świadomy sen. I zadałem pytanie: poprosiłem moją duszę, żeby mi pokazała, w jaki sposób — już miałem takie stare auto — to auto zakończy swój żywot. Pokazana była mi scena wypadku, jak to się wszystko stanie. Dwa tygodnie później, nawet nie, bo ja w niedzielę wylatywałem, czyli to było gdzieś w piątek albo w sobotę, czyli dosłownie parę dni.
Za parę dni później miałem jechać 900 kilometrów autem przez całą Polskę i właściwie przed samym końcem miałem wypadek. Dokładnie tak samo to wyglądało, jak wyglądało. Robiliśmy później jeszcze sobie wglądy, te wszystkie wizje. Nie tylko ja. Zresztą też robiliśmy wspólne śnienia w Londynie, bo mamy taką grupę, gdzie sobie sprawdzamy pewne rzeczy czasami, jak się widzimy i spotykamy. I rzeczywiście te osoby to wszystko widziały. Także też tutaj trzeba uważać, co się mówi, wymawia, myśli przede wszystkim. Jak już wspomniałem w którejś audycji na samym początku, choćby nawet w takim piśmie jak Pismo Święte jest napisane, że na początku było Słowo, a Słowo stało się ciałem. Więc tutaj przestrzegam i proszę ludziom, żeby po prostu uważali, co myślą, bo rzeczywiście ktoś może mieć większą świadomość tego, w jaki sposób się kreuje i może spowodować to, że może być nawet nieszczęście. W moim przypadku był ten pstryczek w nos czy walnięcie w kark, czy wylanie tego kuba, żebym jednak zastanowił się.
Na tej zasadzie dusza mi mówiła: „Szedłeś dobrze i nagle znowu żeś zboczył”. To muszę ci coś pokazać. Skończyło się to wszystko fajnie, pięknie, nie było tam większych obrażeń i tak dalej. Natomiast musiałem mieć tego prztyczka w nosa, żeby rzeczywiście to zrozumieć. Tak to działa niestety. Stety, niestety. Ja jeszcze mam pytanie. To może tak, zróbmy jeszcze jedną przerwę. Godzina 35 mniej więcej audycja jest. Nie wiem, czy będziecie chcieli w dwie godziny skończyć, czy jeszcze coś przedłużymy, przeciągniemy.
Marcin, jesteś tam po drugiej stronie w ogóle? Bo ciebie w ogóle nie słychać.
[01:20:41] - Jestem, słucham cały czas.
[01:20:42] - Dobrze. Z tego, co przeglądam czata, widzę, że audycja się ludziom bardzo podoba. Co prawda jest to nietypowa pora i godzina, dlatego może troszkę jest mniej ludzi, ale około 80 osób jest na linii. Nie wiem, jak u ciebie Marcin na twoim streamie, ale jest okej. Tutaj ludzie jeszcze o to piekło pytają i Bert ciągnie dalej: „Skąd wiadomo, że to nie jest z piekła?” Pewnie chodzi mu o jakieś istoty czy postacie, które spotykać można w poza. „Ja się boję. Właściwie to bym panu pozazdrościł, ale strach mnie ogarnia. Szacun za odwagę. Może nie mam racji. Człowiek to bestia, która zawsze musi poszukiwać prawdy.
To, co pan mówi, jest naprawdę super”. Także taka jest reakcja na czatach. Ja jeszcze bym pociągnął kwestię tego piekła. Moniko, ty masz może... Tu jeszcze padło pytanie, Defu zadał pytanie na czacie, to wrócę zaraz do tego, co chciałem powiedzieć. Jeszcze jedno pytanko: „Mówicie o Jatam. Czy jest to jakiś rodzaj wejścia w stan głębszej medytacji?” Jak, Moniko, uważasz?
[01:22:04] - Jeżeli chodzi o kontakt z duszą, moim zdaniem można zaczynać od różnych metod. Można zaczynać od medytacji jak najbardziej. To jest co komu pasuje i jak to czuje, bym tutaj to powiedziała.
[01:22:17] - Wszystkie chwyty dozwolone.
[01:22:18] - Natomiast powiem ci, że nie jest tak. Każdy ma swoją drogę i mam wrażenie, że dusza wie, co jest dla kogo dobre i w jaki sposób z daną osobą w najlepszy sposób nawiąże kontakt. Natomiast nie ma żadnych przykazań. Absolutnie. Mam wrażenie, że dusza do nas mówi cały czas. Problemem jest to, że my nie słuchamy. Nie słuchamy przez różne rzeczy, więc ona też przez różne rzeczy próbuje się z nami skontaktować. Natomiast jak już dojdzie do tego połączenia z duszą, to moim zdaniem jest to tak naturalne, że nie trzeba być w żadnym innym stanie świadomości. Choć oczywiście jeżeli na przykład podczas snów to odczuwamy śnienie świadome czy tak dalej, czy na przykład w trakcie najzwyklejszego dnia nagle czujemy, że albo coś nas wznosi, albo te wibracje się zmieniają, jak najbardziej. Natomiast uważam, że już nie jest potrzebne jakiekolwiek narzędzie.
Jeżeli raz to zrobimy, raz posłuchamy i mamy tę uważność w sobie, to narzędzie jakiekolwiek z zewnątrz już nie jest nam potrzebne.
[01:23:24] - Ja zawsze o tym mówię, że trzeba znaleźć swój własny kluczyk i to nie raz w swoich audycjach. Każdy ma swój własny klucz do tego swojego zamka. Kwestia tylko właśnie jaką metodę, jaką technikę. Być może jest to medytacja, być może jeszcze jakieś inne stany. Ja osobiście stosuję medytację i codziennie praktycznie medytuję. Czasami mi się zdarza nawet kilka razy w ciągu dnia wchodzić w takie krótkie transy medytacyjne. To jest moja metoda. Medytacja jest moją metodą i ja to stosuję od zawsze. Od zawsze jakoś ciągnęło mnie też w stronę buddyzmu, tych wszystkich rzeczy związanych z buddyzmem. Być może dlatego mój umysł, mózg się mój tak jakoś wykształcił, że dzisiaj mam takie efekty, a nie inne, że jest łatwiej mi po prostu osiągać te pewne stany.
Jak powiedziałem wcześniej, ja stosuję Wildera, przerabiałem już dziesiątki różnych metod, technik, o których nie raz już wspominałem w audycjach, ale ja to jeszcze kiedyś rozwinę i choćby nawet w tych streamach, które będę chciał prowadzić, gdzie jest ta ankieta moja, będę chciał po prostu właśnie te wszystkie metody omówić już konkretnie, szczegółowo z perspektywy doświadczacza, bo ja się nie uważam za absolutnie żadnego eksperta, jestem tylko doświadczaczem. Dlatego też czasami mi pojęć brakuje, słów i tak dalej. Ja ze swojego doświadczenia wiem jedno i to samo mi moja dusza mówiła, że ja mam się bardziej kierować w stronę widzialną, czyli po prostu mam doświadczać czegoś. Ja nie potrzebuję tej wiedzy. To, że na przykład w pewnym okresie swoich doświadczeń postanowiłem poznać warstwy, poznać, jak to tam wszystko wygląda, dlaczego jest tak, nie inaczej, jak ten Stwórca wygląda, jak ja wyglądam, w ilu ja tych światach jestem, jakie tam życia prowadzę i tak dalej. To wszystko był mój wybór. Ja musiałem na to wyrazić zgodę, bo musi być w pewnym sensie moment pozwolenia, zezwolenia, bo inaczej dalej nie pójdziemy, bo nie zostaniemy dopuszczeni. Ale to była moja świadoma decyzja, że ja chcę to poznać. Aczkolwiek moja dusza mi od samego początku mówiła, że ja tego nie potrzebuję. Ja mam tylko doświadczać, mam obserwować i tak dalej.
Najgorsze jest to, że my jako ludzie tutaj próbujemy wszystko rozwiązać tak jakby Analogicznie, w sensie, że próbujemy na nasze ludzkie pojęcia to wszystko zrozumieć, ale pewnych rzeczy się po prostu nie da zrozumieć. Niestety tak to działa i tyle. Jesteśmy na tym niższym poziomie. Zeszliśmy do tego niższego poziomu na własne życzenie, na własną prośbę, bo każdy z nas musiał tą prośbę dać i przede wszystkim wyrazić zgodę na to, bo bez tego to by nic nie funkcjonowało w żadnej rzeczywistości, bo niestety taka jest prawda i to, że my jesteśmy dzisiaj tutaj, na tej Ziemi, że jeden jest żebrakiem, drugi jest kaleką, trzeci jest z zespołem choroby Downa czy cokolwiek innego. Jeszcze tak à propos, właśnie te osoby, które mają chorobę Downa to są jedne z najpiękniejszych dusz tak naprawdę. I tak samo na przykład jak ostatnio z Joasią rozmawiałem, gdzie opowiadała, że w jej przypadku, w jej życiu, na jej drodze, ścieżce życia, osoby, które poznawała, najpiękniejszymi osobami były te osoby, które miały ciężkie przeżycia w ciągu całego swojego życia, czy na przykład z rodziny patologicznej, czy jakieś inne przeżycia miały i tak dalej. Także tu też jest taka skromna uwaga moja do słuchaczy, że jeżeli zobaczą tego biednego, to dajcie mu tą złotóweczkę i tak dalej. Jasne, jest dużo naciągaczy i innych rzeczy, ale ja też nieraz prowadziłem rozmowy z takimi ludźmi. To są naprawdę inteligentni ludzie. Z mojej strony-
[01:27:15] - I jeszcze chciałam dodać.
[01:27:17] - Proszę.
[01:27:17] - Chciałam dodać, że te nasze doświadczenia, tak jak powiedziałeś, to jest najważniejsze, ale te nasze doświadczenia czasami trudno ubrać w słowa, żeby powiedzieć innym, czego tak naprawdę doświadczyliśmy. To jest tak intymne, takie jakieś nasze, że czasami po prostu nie ma słów, żeby opisać, co się czuło w takim kontakcie na przykład z duszą, że człowiek się zastanawia nad doborem słów. My to wiemy na zasadzie czucia. To jest taka najgłębsza wiedza, że my wiemy wszystko. Natomiast powiedzieć to słowami czasami jest trudniej troszeczkę komuś innemu.
[01:27:58] - Tak, zgadza się. Marcinie, masz jakieś pytania może do Moniki?
[01:28:05] - Nie, ja raczej wsłuchuję się w to i dostrajam do tej informacji, ale dużo takich podobnych przemyśleń.
[01:28:18] - Jednym z takich moich doświadczeń było również spotkanie się z obrazem duszy. Moniko, jest ci coś takiego znane? Zjawisko? Czy doświadczyłaś spotkania z obrazem własnej duszy? Czy byłaś w ciemnym pomieszczeniu, tak jak to na przykład ludzie po śmierci klinicznej opisują, czy nawet wychodzące poza ciało? Ja też nie raz opisywałem te swoje spotkania z obrazem duszy. Jest takie pomieszczenie ciemne, gdzie możesz na przykład przesuwać swoje przeszłe, przyszłe życia. Możesz do przyszłości zaglądać. Jest to różnie pokazywane. Czasami są to pewne takie jakby smugi w pozach, gdzie na przykład jesteś w stanie w nią wlecieć i zaobserwować, co tam się dalej dzieje.
Dosłownie wygląda to jak taka smuga informacyjna, która się znajduje gdzieś w przestrzeni kosmicznej, na zasadzie takiego jakby tunelu, kanału, jakichś takich nitek łączących i tak dalej. I po tym wszystkim jest takie, bo to wizualnie można zobaczyć. Ja to widywałem zarówno wizualnie, czyli na przykład widziałem jakby takie klisze, taśmy klisz w tych na przykład- inaczej, najprościej by było wyobrazić sobie to tak: wziąć jakiś kabel, takie grube są takie kable czasami, co kładą na ulicach i tam jest pełno tych nitek, prawda? I wyobraźmy sobie, że ten duży kabel, do którego wkładamy głowę i obserwujemy cały przesył informacyjny, który się tam dzieje, takie tunele czy coś tego typu, to jest w formie wizualizacyjnej, ale są też również inne miejsca, gdzie możesz wchodzić w te światy i obserwować to wszystko. Także to jest kwestia też i wyobraźni, bo też trzeba pamiętać, że OOBE, wyjścia poza ciało czy świadome śnienia mają też duże powiązanie. Raz, że emocjonalnie te czakry, to wszystko połączenie, energetyka. Energetyka bardzo ważna tutaj jest, ale też jest bardzo ważna tutaj jednak wyobraźnia, bo nasza dusza poprzez nasz umysł będzie nam w taki sposób komponowała widzenie nasze, żebyśmy byli w stanie przyjąć, łyknąć to. Jeżeli na przykład jesteśmy katolikiem, to będziemy mieli aniołów na przykład albo Mojżesza spotkamy, który będzie nam mądrości prawił po drugiej stronie. Ale na przykład jeżeli jesteśmy buddystą, to też są bardzo fajne doświadczenia. To będziemy mieli coś takiego jak doświadczali, nie wiem, czy pamiętacie, jest taka księga, jak to się nazywa, ta księga, co jak się umiera, to buddyści czytają.
Księga zmarłych? Wyleciało mi teraz z głowy, ale jest taka. I tam są różne opisy opisywane, co się dzieje z człowiekiem po tym, kiedy umiera, że to nie jest tak, że człowiek umierając od razu-
[01:30:59] - Tybetańska.
[01:31:00] - „Tybetańska Księga Zmarłych”. Tak, dokładnie, to jest to. Także tam pewne te doświadczenia. Co ciekawe, ja tą książkę przeczytałem dużo później, ale jak później czytałem tą książkę, to miałem dosłownie wypieki na twarzy, bo przeżywałem dosłownie to, co jest tam opisane z formy oczywiście tych światów buddyjskich przeżywałem to, także to też jest bardzo fajne i ciekawe doświadczenie. Także bywa różnie. Natomiast wracając do tego obrazu duszy, jest taki pewien moment, kiedy spotykamy się, kiedy jesteśmy sami, tylko sami z sobą, nikim innym. Nie ma nikogo innego, jesteśmy tylko my w ciemnym pomieszczeniu. Tam się też pojawiają pewne trzy elementy. To też jest bardzo ciekawy i ważny temat. Kiedyś o tym może wspomnę.
Te trzy elementy są wszędzie właściwie opisywane. Tak samo mamy w katolicyzmie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Tak samo w innych religiach mamy te wszystkie trzy elementy opisywane. I tak samo w tym momencie, kiedy ja na przykład byłem w tym swoim pomieszczeniu, ciemnym pomieszczeniu, gdzie przed oczami mi się na moim ekranie śnienia pojawiła oczywiście plansza Z jakimś ekranem wyświetlanym i tak dalej. Zanim jeszcze w tym wszystkim pojawił mi się obraz, twarz mojej duszy i w momencie kiedy, to jest taki stan tego pomieszczenia, że przynajmniej w moim przypadku to było, że musiałem siąść i w pewnym momencie miałem wizualizację tych trzech elementów połączonych. O tym też bardzo zresztą w swoich audycjach mówi w Radiu Paranormalium. Kiedyś mówił o tych trzech elementach. W każdym razie to jest ten stan, kiedy musisz te trzy elementy doprowadzić do pewnej wibracji, idealnej wibracji. To jest ten klucz. W momencie, kiedy już ten klucz tam znajdziesz, to się wszystko w twoim życiu, przynajmniej w moim życiu, całkowicie odwróciło do góry nogami.
Wtedy łatwość wchodzenia w te stany wizyjne, bo to już nawet nie OOBE, to nie są już nawet sny. To są po prostu wizje, czasami bardziej realne niż ten świat rzeczywisty. I w momencie, kiedy znajdziesz ten swój klucz, dopasujesz się do odpowiednich wibracji, kiedy już nauczysz się, bo ten pierwszy raz jest zawsze trudny, to jest normalka. Ale kiedy się już nauczysz, dopasujesz ten kluczyk jak do zamka dosłownie, wszystko idealnie wtedy pasuje. Zaczynają się niesamowite rzeczy dziać. Zaczynasz rozmawiać z obrazem swojej duszy, z twarzą rozmawiasz. Oczywiście dyskutujesz na pewne tematy i tak dalej. Później masz tak zwaną spowiedź. Dlatego ja twierdzę, że nie ma piekła. I to jest kolejne moje pytanie, o które was później poproszę, a szczególnie ciebie, Moniko, czy byłaś kiedykolwiek w tych światach w piekle?
Ale to za chwilkę. Bo było takie zapytanie tutaj gdzieś na czacie widziałem wcześniej, dlatego zapisałem sobie w notatniku. I to było takie moje spotkanie z moją duszą, gdzie przeglądałem swoje obecne życie. Nie wcześniejsze, tylko obecne, czyli od momentu mojego narodzenia, właściwie nawet jeszcze wcześniej. To był moment, kiedy wybierałem sobie plan mojego życia, tak bym to nazwał. Od tego momentu, kiedy byłem z pewnymi pomocnikami, pewnymi nauczycielami, istotami, które pomagały mi w doborze tego, co ja w tym życiu będę robił. Dosłownie tak to wyglądało i dopiero później pojawił mi się ten obraz, gdzie robiłem sobie spowiedź przed samym sobą. Nie było Boga, nie było nikogo innego. Byłem tylko ja i moja dusza. Ale dusza to tak naprawdę ja.
Więc tak naprawdę byłem ja. Ja się sam przed sobą rozliczałem. I pamiętam, taki jeden był moment, kiedy w głowie sobie pomyślałem, dusza to już na pewno wiedziała, ale kiedy sobie pomyślałem, że spróbuję tutaj sprawdzić, czy to rzeczywiście jest realne takie doświadczenie. I oczywiście błyskawiczna odpowiedź z drugiej strony zatrzymanie, stop klatka i tylko pytanie: „Mam cofnąć?” Na tej zasadzie. A ja mówię: „Nie, dobra, przepraszam”. I lecimy dalej. I był taki pewien moment w moim tym, że przeleciałem właściwie do obecnego stanu, którym jestem, znaczy tamtego stanu, który wtedy byłem. Cały ten aspekt, całe moje życie, czyli młodość, dziecko, związki, wszystko i tak dalej, w pewnym momencie się oczywiście zatrzymało. I oczywiście, czy chcę dalej w to brnąć? Wyrażenie zgody, czyli czy chcę iść dalej, poznawać siebie, odkrywać te wszystkie światy i tak dalej.
Poznać swoją prawdę, kim tak naprawdę ja jestem. I w tym momencie, kiedy się wyraziło, to również była taka brama, która się podnosiła, że tak powiem, zostałem dopuszczony do innych światów. Jeszcze też bardzo fajny aspekt jest taki, że tutaj proponuję też ludziom, żeby się nie bali, bo tutaj napisał jeden z użytkowników na czacie, że się boi w takie stany wchodzić. Natomiast ja uważam, że nie ma czegoś takiego. Zawsze jest prośba do własnej duszy. Ona nas nigdy nie skłamie. W moim przypadku wygląda to tak, że łapie mnie albo za kark, albo pcha mnie od tyłu, czyli jakby wchodziła mi na kark, na plecy i mnie pcha. A w momencie, kiedy mam przeciążenie jakieś energetyczne albo jest jakiś dość ostry atak, wchodzę w inne jakieś przestrzenie, gdzie nie jestem w stanie do końca sobie poradzić, to w tym momencie ona automatycznie mnie zabiera. Wypowiadam tylko właściwie jedno zdanie: „Moja duszo, nie jestem w stanie sobie z tym poradzić. Proszę, zabierz mnie w bezpieczne miejsce”.
I ona w tym momencie mnie zabiera w różne miejsca, na przykład na plażę, gdzie sobie leżę, wypoczywam, regeneruję się. Na przykład czasami też takie bardzo silne, mocne doładowania są na przykład kiedy lecisz w stronę słońca nad jakimiś krainami, tam ci istoty machają rękami, pozdrawiają cię i tak dalej, przyjacielskim gestem kosmicznym, czyli prawa ręka uniesiona do góry i pewien znak. I właściwie tak to u mnie wygląda. Mój obraz duszy to jest tak, że widziałem raz, bo raz mi się pokazała, raz jeden jedyny widziałem obraz mojej duszy. Byłem to ja, tak jak tutaj wyglądam w tej rzeczywistości, tylko tyle, że miałem blond włosy, niebieskie oczy. I piękne oczy.
[01:37:44] - Wiesz co, co tutaj mogę na ten temat powiedzieć? Rzeczywiście też doświadczam czegoś podobnego, tylko u mnie to też jest spokój. To jest spokój, który wydaje mi się bardzo znajomy. Zawsze po tym rozpoznaję, że będzie kontakt z moją duszą. Wydaje mi się to miejsce znajome, a jednocześnie jest inne. Nie jest ciemne, jest właśnie rozjaśnione światłem. Zawsze zamiast podłogi ma taką szachownicę, czyli białe-
[01:38:09] - Moniko, ja ci powiedziałem tylko jeden przypadek, taki jeden z przypadków. Natomiast te pokoje są różne. Rzeczywiście jest to kwestia też tego, gdzie się dostrajasz tak naprawdę i dusza wie, co ma robić. Co będziemy tutaj mówić? Ale to jest tylko jeden przykład.
[01:38:27] - To jest bardzo indywidualne. Tak, każdy, mi się wydaje, ma takie swoje miejsce do tego. To jest bardzo indywidualna sprawa, ale zauważ, że pewne elementy się powtarzają. Czyli właśnie pokój. U mnie to zawsze pokój, jak już wspomniałam, znajomy, rozświetlony światłem z tą podłogą. Ten pokój się w pewnym momencie unosi i staje się przestrzenny.
[01:38:50] - A czy miałaś takie doświadczenia, że wręcz ten pokój albo czasami się rozkładał na kawałki, albo na przykład podróżowałaś tym pokojem?
[01:39:01] - Podróżowałam raczej tym pokojem. Właśnie tak jak powiedziałam, on staje się przestrzenny i podróżuje się. Natomiast cisza zawsze mnie informuje, że będzie coś ważnego. Zanim pojawi się moja dusza, jest zawsze cisza. W ogóle ten przekaz jest w ciszy. Ja z moją duszą rozmawiam zawsze telepatycznie. Odpowiedzi słyszę w sercu. Rozmawiamy w ten sposób: patrzymy na siebie, a te odpowiedzi i pytania, jeżeli wychodzą ode mnie, wychodzą z serca i wracają do serca. Zawsze jest ekran w tym pokoju, tak jak mówisz, podobny do ekranu kinowego, bardzo duży.
[01:39:38] - Dokładnie.
[01:39:39] - Właśnie tam wyświetlają się-
[01:39:40] - Nie wiem, czy miałeś takie doświadczenie, ale mi się tylko to raz udało. Dlatego to też mnie trochę zastanowiło i wysunąłem kiedyś taką teorię, czy rzeczywiście my nie jesteśmy też projekcją, bo ja wyznaję taką teorię, że w pewnym momencie zostaliśmy też przechwyceni, nasze dusze zostały przechwycone i w pewnym stopniu jesteśmy w takim symulowanym świecie. Dotarłem do takich momentów w swoich podróżach, gdzie raz jedyny tylko złapałem, a to było przez bardzo krótki moment pokazane mi, gdzie właściwie zacząłem się rozglądać po tym pokoju, bo nie wiedziałem, o co kam. A wyglądało to tak, jakby z mojego trzeciego oka leciała strużka światła, która to, co mam w umyśle, w głowie, rzucała na ten ekran, na ten rzutnik właśnie te wszystkie moje doświadczenia, które ja w danym momencie przeżywam. I to był bardzo krótki momencik. Przepraszam, dwa razy miałem. To był ten jeden moment, kiedy dosłownie jakby ktoś włączył albo z szyszynki, albo z tyłu głowy mi włączył projektor i na ekranie takim właśnie jak w kinie wyświetlał całe moje życie. I drugi taki przypadek miałem, kiedy postanowiłem polecieć jak najdalej i wyglądało to w moim przypadku tak, że mijałem wręcz galaktyki, światy, takie jakby wieloświaty na tej zasadzie i doleciałem do końca takiej płachty. Czyli te wszystkie światy, te wszystkie rzeczywistości nasze, jeszcze inne wszechświaty, wieloświaty to wszystko było na takiej namalowanej planszy, coś tego typu rzeczy, oczywiście wielowymiarowej 50 czy 100 D, już nie wnikajmy w to. Pojawiła się właśnie czarna plansza, a za nią była taka biała plansza, gdzie również próbowałem za tą planszę zaglądnąć.
Niestety jedna rzecz mi została powiedziana, że jeżeli tam zaglądnę, to to jest tylko droga już w jedną stronę, że nie będę w stanie powrócić do ciała fizycznego na tej zasadzie. Czyli też mi to pokazało, nie wiadomo, ja mogę sobie teraz tu gdybać, zadawać pytania tak dalej, czym tak naprawdę jest ta dusza. Bo miałem też wizje przedstawiane, że dusza rozszczepiała się. Miałem wizje takie, gdzie byłem w podziemiach, gdzie było mnóstwo świeczek, paliły się dosłownie jak w jakichś opisach książkowych gdzieś tam. Pamiętam, kiedyś jakąś książkę czytałem na ten temat, gdzie zadałem pytanie: a te świeczki to co? Zresztą takie nagranie kiedyś leciało również w radiu, na Fali, kiedy jeszcze promowaliśmy sny, mój sen właśnie, gdzie wszedłem do pomieszczeń i zadałem pytanie jakiejś istocie: a co to są te świeczki? To wtedy ta istota mi powiedziała, że tam są wszystkie ludzkie życia, które istnieją w danym momencie na Ziemi i tak dalej. Niektóre przygasały, niektóre bardziej świeciły. Ja zadałem wtedy jeszcze pytanie: czy ja tam jestem? Tak, jestem, ale nie chciała mi pokazać, która to świeczka.
W każdym razie takie rzeczy się dzieją. Przepraszam, że ci tam przerwałem.
[01:42:48] - Nie szkodzi. Wiesz co, mogę ci powiedzieć, że miałam kilka razy nawet taki sen, że siedziałam w kinie, typowo w kinie. Właśnie leciał film. O dziwo, ten film był z moim życiem. To, co się działo, powiedzmy nawet w niedalekiej przeszłości i w pewnym momencie dosiadała się do mnie, już potem się dowiedziałam, moja dusza, czyli taka świetlista postać z długimi, jasnymi włosami, z niebieskimi oczami. I zawsze prosiła, żebym się obejrzała do tyłu. I ja, oglądając się do tyłu, zawsze widziałam projektor. Więc ja myślę, że ona też chciała mi zwrócić uwagę, że niektórzy po prostu stwierdzili, że projektują tak jak film. Natomiast my chyba musimy przejść do kreacji, czyli tworzyć je samodzielnie.
[01:43:34] - Dokładnie.
[01:43:35] - Bo przez pewien czas projektujemy tak, jakby ktoś z góry dał nam jakiś film i my go odtwarzamy. A chodzi o to, żeby przestać odtwarzać, a zacząć kreować.
[01:43:46] - Dokładnie.
[01:43:47] - Także ja to w ten sposób zrozumiałam.
[01:43:48] - Też tak rozumie. Też tak bym w tą stronę szedł. Tym bardziej, że ja też mam bardzo dużo snów, jeżeli chodzi o właśnie jakieś kina nie kina. Często mam tak, że na przykład Jestem w kinie sam, oglądam, nagle się unoszę, podlatuję do operatora, patrzę na cały sprzęt, klisze przelatują, on mnie w ogóle nie widzi. Często jest na biało ubrany jak mnich w białej kapturze czy coś. Widać, że to czysta postać jest. W sensie pozytywna, a nie negatywna. Mówię: „A, to sobie tutaj wlecę”. I w pewnym momencie ta klisza się zwalnia i ja w tę kliszę wlatuję i jestem już w tym innym świecie. Także różne mam takie rzeczy.
Czy byłaś kiedyś w piekle? Jeszcze takie pytanie wcześniej rzuciłem. Stricte fizycznie.
[01:44:44] - W pieku?
[01:44:46] - Proszę.
[01:44:47] - Piekło dla mnie jest ogólnie stanem umysłu. Tak samo zresztą jak i niebo. Piekło jest po prostu stanem umysłu. Ludzie, którzy żyją w strachu, w nienawiści, którzy żyją w tych emocjach, stwarzają swoje piekło. Czasami też stwarzają piekło komuś. Natomiast rzeczywiście w snach istnieją światy o niższej wibracji. To się od razu odczuwa. Jest tam dosyć nieprzyjemnie, jest tam zazwyczaj ciemno. Będąc tam, przechodząc, zauważałam coś, natomiast nigdy nie byłam uczestnikiem tamtych zdarzeń. Coś mi chciano pokazać.
Bardzo często też u mnie tak zwane piekło odbywało się na różnych halach. Nie wiem, dlaczego tak było, ale tak dusza mi to pokazywała. Widziałam tam różnych ludzi i tak dalej. Dla mnie rzeczywiście istnieją takie niskowibracyjne światy, które niektórzy nazywają piekłem. Natomiast jeżeli chodzi o taką ideę piekła, jak jest w religiach stosowana, to absolutnie dla mnie to nie istnieje. Ludzie wierząc w coś takiego, też stwarzają takie światy, bo przecież my stwarzamy różne światy, stwarzamy tutaj, stwarzamy na innych wymiarach, bo przecież jesteśmy istotami wielowymiarowymi. Nie żyjemy, moim zdaniem, tylko w jednej kreacji, ale żyjemy naprawdę w różnych wymiarach i to jednocześnie.
[01:46:12] - Dokładnie.
[01:46:12] - Dlatego stwierdzam, że piekło jest wytwarzane poprzez strach, poprzez straszenie piekłem, że to takie straszne miejsce. Ludzie w to wierzą i powstaje takie coś jak zbiorowa świadomość podtrzymująca taki myślokształt. Bo przecież jeżeli skupiasz energię na czymś minutę, nic się nie dzieje. Jeżeli skupiasz godzinę, może jeszcze nic. Ale dzień, rok, miesiąc. Zobacz, ile lat ludzie wierzą w piekło. Także mam wrażenie, że to jest po prostu ogromny program, myślokształt, w którym rzeczywiście niektórzy funkcjonują. Z tego można się wypiąć. Po prostu wypiąć. Dostajesz pewną świadomość i mówisz: „Nie, dziękuję, ja w tym już nie chcę brać udziału.
To mnie nie dotyczy”. I rzeczywiście żyjesz w tym samym świecie, ale nie doświadczasz pewnych takich spraw. Nie wiem, co na ten temat sądzisz, co powiedziałam.
[01:47:04] - To może Marcin oughto się wypowiedzieć, bo go już dawno nie było słychać na antenie.
[01:47:09] - No właśnie.
[01:47:11] - Wsłuchuję się. To by sugerowało, że tutaj spotkaliśmy się na Ziemi, czego formą jest po prostu egzystencja na Ziemi w takim wypadku. Jeżeli tego piekła nie ma i to jest wytworzone w naszej głowie, to tutaj na Ziemi w jakim celu się pojawiliśmy?
[01:47:38] - Najprościej: trafisz do takiego piekła, jakie sobie wypracujesz tu, w tej rzeczywistości.
[01:47:46] - Dokładnie tak jest. Cokolwiek wierzysz, stwarzasz tak naprawdę. Dobrze jeszcze, jak do tej wiary dochodzi zrozumienie, bo wiara nigdy sama w sobie nie wystarczała. Wiara jest dobra do pewnego momentu. Po wierze musi przyjść zrozumienie. Dlatego jest taki fenomen ślepej wiary, że wierzę, a nie rozumiem. Dlatego ludzie wierzą w piekło. Nie rozumieją, jak działa ta rzeczywistość, nie rozumieją, jak działają inne rzeczywistości. Nie wiedzą tego, że sami tworzą.
[01:48:18] - I później powstają skutki karmiczne i to wszystko się toczy. I dlatego jedna z częstych wizji, pierwszych wizji OOBE jest właśnie pojawiający się czarny wąż jadający ogon. To jest pewien cykl, krąg zakończony. Nie zrozumiesz, nie przerobisz czegoś, to na nowo i na nowo, i na nowo.
[01:48:36] - Tak. I to tak by potrwało, aż nie dojdziesz do pewnej świadomości. Jednemu starcza na to mniej, potrzebuje na to mniej, drugi potrzebuje bardzo dużo. To jest naprawdę indywidualne. Też, jak już wspomniałam, na pewno to zależy od wieku dusz. Może nie lubię takiego słowa „wieku”, ale chodzi o to, że to jest dusza stara, która już rzeczywiście sporo przeżyła. Na pewno jest bardziej świadoma niż ktoś, kto dopiero tak naprawdę zaczyna tutaj życie na naszej planecie. Natomiast generalnie jest tak, że różne rzeczy ludzie się boją. Czego jeszcze się ludzie boją? Jeżeli większość ludzi czegoś się boi, powstaje ogromny myślokształt, pod który są podpięci.
W każdej chwili można się z tego wycofać.
[01:49:17] - I tutaj, Moniko, jeszcze napomnę. I teraz już mamy odpowiedź, dlaczego ciągle jesteśmy bombardowani takimi newsami dziwnej treści, negatywnej treści. Chodzi o wytworzenie tej energii strachu, która jest po prostu potrzebna pewnym istotom do przemieszczania się, do funkcjonowania, do życia. Bez tej energii tych istot nie ma po prostu. Nie mają racji bytu.
[01:49:44] - Tak. Dlatego jeżeli się wypniesz z tego, jeżeli to zrozumiesz, to się może różnie nazywać. Mogą się nazywać programy, mogą się myślokształty, może świadomość zbiorowa. Są ludzie, którzy boją się terrorystów Jest to duża ilość osób, stwarza taki myślokształt. Potem są pewne inscenizacje, które pokazują, że rzeczywiście ci terroryści są. Natomiast to jest zwykła inscenizacja moim zdaniem, żeby podtrzymać strach. To ludzie kreują tak naprawdę i to oni muszą zostać przekonani, że mają się czegoś bać. Oni muszą zostać przekonani, że istnieje piekło, żeby to piekło mogli stwarzać. Tak to widzę. Bo jeżeli wierzysz, że na przykład piekła nie ma, to niestety nie będziesz stwarzał dla tych istot.
Jesteś poza tym zasięgiem, już ich nie zasilisz. Więc musi być jak najwięcej strachu i jak najwięcej przekłamania. Im więcej, tym lepiej, żeby wytwarzać ogromne myślokształty, pod które ludzie się podpinają. Bo to są tak naprawdę ogromne ładunki energii, które potrafią w tej rzeczywistości kreować. Ja to w ten sposób widzę.
[01:50:53] - Czyli ogólnie co sobie w głowę wsadzisz, to później tym żyjesz i to emanuje wokół ciebie.
[01:51:02] - Dokładnie.
[01:51:02] - Raz, że ty wsadzisz, ale jeszcze co tobie wsadzą.
[01:51:07] - Właśnie.
[01:51:08] - To chyba zależy, co sobie pozwolisz, żeby ktoś wsadził.
[01:51:12] - Tak, ale jak jesteś dzieckiem małym, poczekaj Monisko jeszcze. Jak jesteś dzieckiem małym i oglądasz na przykład bajki, to doskonale znamy wytwórnię taką jak wytwórnię bajek Walt Disneya. Tam już od samego początku są takie bajki, gdzie dziecko oglądając te bajki jest już uczone dotykania ciała, dotykania siusiaczka, czy tam czegoś jeszcze innego. Zobaczcie, co się teraz dzieje na świecie LGBT i te wszystkie inne sprawy, prawda? 50 płci, jakaś liquid, jak to się nazywało? Płynna płeć jakaś tam ostatnio na Facebooku wyszła. Przecież to są jakieś jaja, nie? Ale właśnie to jest to rozszczepienie. Słuchajcie, jeszcze przepraszam, że tak weszłem ci Monika. Teraz jest walka o jednostkę, ale w sensie takim, że totalne rozbicie jednostkowe jednostki na tej zasadzie.
Nie wiem, czy to dobrze nazwałem. Chodzi o to, żebyś już właściwie nic nie wiedział. Niedługo dojdzie do tego, że nie będziesz wiedział, czy oddychasz nawet.
[01:52:27] - Wiesz co, zobacz sobie właśnie, na czym polega religia, która jest tak zwanym katolicyzmem. Przecież ona polega na jednym. Ona polega na skłóceniu siebie ze sobą. Jesteś zły, jesteś najgorszy, jesteś taki. Jak taki człowiek może potem wytwarzać szczęście, radość i miłość, skoro uważa się za jakieś tam wiesz. I zobacz, jak w młodym wieku intelekcję właśnie w takim, bo dzieci bardzo łatwo przyjmują sugestie, dorosły ma jakiś tam umysł analityczny, może by się zastanowił, ale jeżeli w tym wieku zaczną cię tak nauczać, to ty to przyjmujesz. „Aha, no tak”. I później niestety, ale stwarzasz takie rzeczy przez taką fałszywą wiarę, niektóre rzeczy.
[01:53:10] - To jest też kwestia chyba zrozumienia tej wiary katolickiej, bo nam narzucili ją z góry. Przynajmniej ja jestem z takiego pokolenia. A nigdy nic, co jest narzucone z góry, jeżeli chodzi o człowieka. Musisz najpierw poczuć coś, żeby się z czymś identyfikować. Ale jak masz narzucone coś z góry i ktoś decyduje o tym, co ty masz robić, to automatycznie tworzy się blokada, której można nie przeskoczyć. Może w tym momencie mówiąc o tym, że tamta religia taka jest, że tam cię skłóca, to wynika z tego niezrozumienia do końca tej idei religii. Bo jakby nie było, pokolenie po pokoleniu ta religia przechodziła i to zrozumienie mogło gdzieś się zagubić. Ale w gruncie rzeczy ja na przykład osobiście nie widzę tam żadnych takich mocnych elementów, których nie dałoby się zrozumieć i ona by na przykład miała na celu skłócać. Ona tworzy po prostu jakiś układ między ludźmi. Język komunikacji czy zrozumienia pewnych elementów.
Ale to tak jest w każdej religii, każda religia czy każdy właśnie jak Juby przedstawiał tutaj o tym buddyzmie, przedstawia jakieś reguły i zasady komunikowania. Także mi się wydaje, że to też bardziej zrozumieć religię, bo nie można powiedzieć, że jest bardzo zła. My po prostu ją tak odbieramy. Przynajmniej ja osobiście. Tam właśnie, że ty stajesz się winny czy coś takiego. To jest mocne nasilenie. Też ten element chwalenia śmierci. Ten rytuał śmierci, który się zbliża teraz, w najbliższym czasie będzie ukrzyżowanie. Wszystkie elementy także ja to widzę bardziej w tę stronę.
[01:55:08] - Tak jak tutaj słuchacz napisał na czacie Radia Paranormalium Bert: „Czyli można wszystko. Piekła nie ma, hulaj dusza”. Oczywiście on to napisał w sensie, że nie zgadzam się.
[01:55:20] - Wiesz co, ja mam takie zdanie, że ludzie niektórzy potrzebują piekła na zasadzie takiego strażnika. Jak będę zły, to jest piekło, które mi wymierzy odpowiednią karę.
[01:55:32] - Pewną granicę sobie po prostu muszą zrobić.
[01:55:35] - Ludzie, którzy są w połączeniu ze swoją duszą, oni nie potrzebują takiej kontroli z zewnątrz, ponieważ to, że nie ma piekła, to nie znaczy, że będziesz nie wiadomo co robił. Masz pewną odpowiedzialność. Wolność to jest odpowiedzialność tak naprawdę za siebie samego. Dlatego nie pójdziesz krzywdzić innych ludzi, nie pójdziesz robić tak zwanych złych rzeczy, ponieważ każdy, kto jest w połączeniu ze swoją duszą, nigdy nie będzie krzywdził innych. Dlatego mu żadne piekło, żadna kara potrzebna.
[01:56:01] - Dokładnie.
[01:56:03] - Czyli generalnie religia jest dla takich ludzi, którzy nie rozumieją pewnych rzeczy, tak? Żeby im wytłumaczyć to, jak mają postępować i ewentualnie właśnie jak-
[01:56:12] - Dali się zapędzić po prostu, ktoś im mówi tyle.
[01:56:14] - Nie rozumieją. Tłumaczy się im po prostu przez to, że-
[01:56:21] - Wielkim krokiem jest po prostu taki ważny przełom w życiu, jak bierzesz odpowiedzialność za samego siebie, czyli ty o sobie decydujesz. Ty jesteś odpowiedzialny za to, co zrobisz, jak zrobisz i tak dalej. I wtedy ci przestaje być potrzebny z zewnątrz taki ktoś, kto stoi przy tobie i ci mówi: „To jest takie, to jest takie. Za to dostaniesz nagrodę, za to nie”. Po prostu ja tak uważam. Kiedy bierzesz odpowiedzialność za siebie, a to jest jeden z elementów kontaktu z duszą, to nie potrzebujesz żadnego nadzorcy nad sobą, bo sam wiesz, co robić.
[01:56:52] - Dokładnie. Słuchajcie kochani, jeszcze jedno pytanie z mojej strony, tak sobie na szybkiego wymyśliłem. Moniko, znane są ci jakieś przypadki oznak fizycznych, jeżeli na przykład dusza próbuje z nami nawiązać jakiś kontakt, a my ją po prostu ignorujemy? Czy znasz takie przypadki może w swoich badaniach? Czy dotarły do ciebie jakieś takie rzeczy, informacje czy przypadki w ogóle na świecie czy cokolwiek? Bo powiem ci szczerze, tak wymyśliłem na poczekaniu to pytanie, ale tak się zastanowiłem właśnie, czy na przykład ty spotkałaś takie przypadki, czy nie bardzo?
[01:57:32] - Wiesz co, ja mogę to powiedzieć z własnego doświadczenia nawet, że tak. Jak już kiedyś wspomniałam, wcześniej wspomniałam, jak nie jesteśmy świadomi tego kontaktu z duszą, to tak jak mówiłam, ona nas próbuje pierwsze począć za rączkę, potem za ramię. Jak nie zwracamy uwagi, wstrząsa nami naprawdę porządnie. To jest zupełnie niepotrzebne dla mnie już teraz, bo ja słucham, bo ja jestem uważna, ale kiedyś, jak nie słuchałam, rzeczywiście szłam w zupełnie inną stronę, w sumie niedobrą dla mnie, jak się później okazało, to rzeczywiście miałam poważne problemy z jelitami, z żołądkiem. Żadni lekarze nie potrafili stwierdzić przyczyny. Wszystko było zdrowe, natomiast ja odczuwałam dolegliwości. Ja mam wrażenie, że moja dusza mnie próbowała zawrócić z pewnej drogi wtedy.
[01:58:17] - W jaki sposób wtedy poradziłaś i dalej sobie radzisz?
[01:58:21] - Wiesz co, weszłam w to doświadczenie, które okazało się dla mnie bardzo nieprzyjemne. Próbowała mnie oszczędzić. Nie słuchałam. Tak wyszło. Natomiast wiesz co? Wydaje mi się, że nawet i takie doświadczenie czegoś nas uczy. Udało mi się później po latach wyjść z tego i jak już się zaczęłam interesować tą świadomością i tym wszystkim, zrozumiałam, o co w tym chodziło. Ale powiem ci, że nawet teraz zdarza mi się coś takiego, że powiedzmy, jakbym nie rozpoznała jakiejś osoby, co się mi rzadko zdarza, że ona niekoniecznie ma dobre intencje, przed spotkaniem zaczyna boleć mnie żołądek, pojawiają się jakieś dziwne objawy, ni to grypowe, ni to takie. I wiesz co? Zwracam na to uwagę.
One mijają.
[01:59:06] - A to nie są jakieś... Bo ty mówisz o przypadkowych osobach, tak?
[01:59:10] - Nie. Wiesz co? Powiem tak: ostatnio poznałam taką osobę, która nie jawiła mi się jako pozytywna. Natomiast przed każdym spotkaniem z nią bolał mnie żołądek, dziwnie się czułam, jakbym miała gorączkę czy coś takiego. I wiesz co? Pomimo tego też to troszeczkę zignorowałam. Powiem tak: też mam kontakt z tą osobą, która się okazała totalnie osobą na niskim poziomie świadomości. Narobiła mi mnóstwa problemów. I wiesz co? I mówię tak: cały czas chyba się uczę tej rozmowy jeszcze z duszą, chociaż już jest to łatwiej niż kiedyś.
Więc rzeczywiście takie formy komunikacji również mam. Chociaż już teraz, po tym drugim przykładzie to się nauczyłam, że jeśli coś takiego się dzieje, to bez żadnych wyrzutów rezygnuję z takiego czegoś i tyle.
[01:59:55] - Ja mam taką sentencję. Zresztą szczególnie teraz ostatnio widzę, że mój znajomy też również to wziął sobie do głowy, bo miał tam jakiś pewien problem i tak dalej. Ja mu powiedziałem jedną rzecz: „Słuchaj, Mario. Słuchaj, Mariusz, po co w ogóle ty kombinujesz pod górkę? Jeżeli ci się coś nie podoba, kogoś nie lubisz albo czegoś tam nie chcesz, po prostu powiedz, że nie i koniec. Powiedz po prostu prawdę. Bo jak nie powiesz prawdy, to później nagle się okaże, że będziesz musiał temu przedstawić taką historię, drugiemu przedstawić inną historię, trzeciemu historię inną i w końcu powstanie tyle historii, że ty się sam w tym pogubisz. A efektem będzie to, że te wszystkie emocje, wszystkie te rzeczy zbierzesz sam w sobie. No i co? I tworzysz środowisko do pewnych nieciekawych rzeczy.
To stąd się później biorą właśnie te choroby, te wszystkie rzeczy”. Dobrze, ja myślę, że to by było chyba na tyle. Słuchajcie, to jeszcze zróbmy jeden przerywnik muzyczny i po przerywniku muzycznym ja bym wam prosił już o takie podsumowanie każdego z osobna. Ja również takie podsumowanie zrobię i będziemy zamykać audycję MP3. A wtedy, kiedy ja skończę, to jeszcze się odezwiemy, że tak powiem, już poza anteną, to jeszcze chwilkę porozmawiamy, dobrze?
[02:01:09] - Dobra.
[02:01:10] - No i niestety nastała ta pora, której nie lubię. Moglibyśmy jeszcze ciągnąć i ciągnąć, i ciągnąć te wątki wszystkie, które są naprawdę ciekawe. Bardzo audycja się podoba słuchaczom z tego, co widzę tutaj na czatach. No i cóż, pozostaje nam chyba tylko podsumować tę dzisiejszą audycję. Od kogo tu zacząć? Może dajmy najpierw pierwszeństwo płci przeciwnej.
[02:01:39] - Dziękuję bardzo. Co by tutaj podsumować? Wiesz co, co jest najważniejsze? Myślę, że najważniejsze, jeżeli chodzi o kontakt z naszą duszą, to jest to, co ty też powiedziałeś wcześniej: nasz wybór, że my tego chcemy. Jeżeli takie coś rzeczywiście gdzieś tam wewnątrz podejmiemy taką decyzję, to już wszystko prowadzi nasza dusza. Jak to zrobić, jak nas przebudzić bardziej i tak dalej. Najważniejszy tutaj jest nasz wybór, że my tego chcemy i I potem już się po prostu dzieje. Będzie się działo na pewno różnie dla każdego z nas. Dla każdego z nas inaczej z wielu różnych względów, ale będzie się działo i będzie to zauważalne. Mam też takie wrażenie, że jak się świadomie gdzieś w sobie taką decyzję podejmie, to już się nie chce z tej drogi zawracać.
Raczej chce się iść coraz dalej, mieć coraz większe zrozumienie, coraz większy kontakt. Jeszcze bardziej, lepiej. Ja sama o to nawet proszę, że chcę jeszcze lepszy kontakt mieć. I to się dzieje. Natomiast nauczyłam się też tego, żeby pewne rzeczy, które przekazuje mi dusza, proszę, by przekazywała mi w sposób miły. Bo tak jak wspomniałeś, czasami czegoś sobie życzymy, o coś poprosimy i to niekoniecznie jest dla nas miłe. Także myślę, że i to też ma na uwadze. Ale na podsumowanie to chyba właśnie to, że nasz wybór decyduje tutaj o wszystkim. Dziękuję.
[02:03:03] - Proszę bardzo. To ja ci dziękuję, że w ogóle zgodziłaś się wziąć udział w audycji. Jasienie?
[02:03:13] - Kontakt z duszą. Jak ja postrzegam kontakt z duszą, to w sumie wszystko to, co zostało tutaj powiedziane od strony technicznej.
[02:03:26] - Dla ciebie w pewnym sensie nowość, prawda?
[02:03:32] - Wiesz co? Nie używałem takich słów. Używałem tych technik czy tego, co tutaj zostało powiedziane. Ja to jestem w stanie zrozumieć, ale nie używałem takich słów do określenia tego wszystkiego wcześniej, po prostu nie zastanawiałem się też nad tym. Bardzo ciekawe są tutaj te opowieści. Zresztą Moniko, jakbyś była zainteresowana, to ja zapraszam cię tutaj do „Kuźni wojowników”, do audycji mojej, gdzie sobie porozmawiamy już troszeczkę nie w konkretnym temacie, tylko bardziej właśnie na takie tematy: skąd to wszystko, jak i dlaczego. Bardziej takie rzeczy, żeby przedstawić ciebie bardziej personalnie, na takiej zasadzie właśnie. Bo jakby nie było, ten kontakt z duszą to jest jeden z pewnych elementów życia twojego.
[02:04:32] - Tak, oczywiście.
[02:04:34] - Ja bym z chęcią poznał jeszcze taki szerszy wachlarz twojej osoby i jakbyśmy się spotkali właśnie na: czym się zajmujesz może. Takie luźne pogaduszki, jakbyś była zainteresowana. A dusza, tak jak mówię, bardzo ciekawy to jest temat i godny właśnie zastanowienia się z tego punktu widzenia. Kontakty cały czas utrzymuję takie właśnie. Bardziej doświadczam tego w sposób bezpośredni. To, co widzę. Sny używam bardziej właśnie w celach, jak czegoś nie jestem w stanie zrozumieć, jak gdzieś błądzę myślami i nie jestem w stanie w takim realnym świecie czegoś pojąć, to wtedy właśnie uciekam do rozmowy z innymi ludźmi, do internetu, do różnych innego typu technik. Między innymi właśnie w czasie snu, przed snem sobie zadaję jakieś pytania, żeby uzyskać odpowiedź. I często po prostu dusza mi odpowiada właśnie w takiej czy innej formie. Tę informację jestem w stanie sczytać z tych przekaźników, żeby dostroić do mojej-
[02:05:57] - I na koniec to może ja tutaj podsumuję. Ja bym powiedział w ten sposób: dusza to jest jeden z darów, który został nam dany w momencie, kiedy pojawiliśmy się tutaj, w tej przestrzeni. Nie ignorujmy tego głosu, starajmy się słuchać. Ona nigdy nas nie wyprowadzi. Zawsze nam podpowie. Zawsze w najgorszych przypadkach, gdzie byśmy się nie znaleźli, w jakichś skrajnych, patologicznych sytuacjach, czy może jeszcze w jakichś innych. Już nie będę tu wymieniał wszystkich, ale gdziekolwiek byśmy mieli jakiekolwiek wątpliwości, to jest nasz najlepszy kumpel, najlepszy przyjaciel i tak ją traktujmy. Zawsze zadawajmy pytanie. Jeżeli czegoś nie wiemy, zwracajmy się w stronę serca i w stronę duszy. Ona nas zawsze poprowadzi w taki sposób, abyśmy wyszli z tego jak najlepiej.
Może czasami pod górkę, może będzie nam łatwiej, ale na pewno zrealizujemy swój cel i sen, jak to ty powiedziałeś Moniko wcześniej. Ja bym to nazwał, określił to jednym sposobem: sen to jest jak narkotyk, bo jeżeli tego raz spróbujesz, świadomie śnić, podkreślam, bo śnić to śnimy wszyscy, ale świadomie kiedy śnisz i kiedy poprzez bramę, bo jasny uważam jako jedną z wielu możliwości bram kontaktu z naszą duszą. Można się na różne sposoby inne komunikować. Natomiast jeżeli mamy ten dar łatwości wchodzenia, świadomego śnienia i wykorzystywania tego, wykorzystujmy to, praktykujmy to i rozwijajmy się duchowo, bo przynajmniej ja tak uważam i przypuszczam, Moniko, że ty mi tylko przyklepiesz. My jesteśmy istotami duchowymi. My żeśmy tutaj zeszli w tę płaszczyznę tylko po to, żeby zrozumieć, doświadczać pewnych rzeczy. Tych, których nie mogliśmy dotknąć po tej drugiej stronie, gdzie nie mamy ciała fizycznego.
[02:07:43] - Tak, dokładnie.
[02:07:46] - Dziękuję wam bardzo za to, że wzięliście udział w mojej audycji, że Moniko, ty zgodziłaś się przede wszystkim. Nie znamy się prywatnie, ale bardzo mnie cieszyły te wszystkie rzeczy, które rzucasz na Facebooka. Dlatego też tam nie zawsze, czasami różnie to bywa, ale przyklaskiwałem ci, bo uznałem i zauważyłem, że właśnie Poprzez te obrazki przekazujesz tę wiedzę i wiesz, o co tam chodzi i o co tam kaman. Jeszcze raz ci bardzo serdecznie dziękuję. I Marcinie, tobie również. Proszę was, nie rozpinajcie się jeszcze. Ja tylko zapnę trójkę i jeszcze chwilkę porozmawiamy już poza anteną. Audycja odebrana została bardzo pozytywnie z tego, co widzę na czatach, ludzie nam ciągle piszą: „Dziękuję, super” i tak dalej. Także Moniko, przyjęłaś się. Ja cię tu zapraszam jak najbardziej do tych wszystkich moich audycji, które będę prowadził.
A z Marcinem, jeżeli już, to sobie uzgodnicie poza anteną, prywatnie. Ja, Marcin, ewentualnie jeszcze podeślę namiary do ciebie i tam się między sobą wymienicie. Jeszcze raz wam bardzo serdecznie dziękuję, a ja w takim razie będę zakończał audycję.
[02:08:56] - Dziękuję.
[02:08:57] - Dziękuję bardzo.
[02:09:01] - I tak dobrnęliśmy do końca audycji. Planowana była dwie godziny, dwie godziny z 30 minutami. Ja jeszcze tylko przypomnę, że, drodzy słuchacze, umieściłem wam tutaj linki, oczywiście na czatach. Radio Dream Time nie ma swojej strony, jest tylko na Facebooku. Z racji tego, że nie wyrabiałem czasowo, ale dzięki uprzejmości Ivelliosa na jego stronie www.paranormalium.pl na forum została utworzona grupa Radia Dream Time i tam będą wszelkie informacje wrzucane odnośnie tego, co się dzieje. To jest specjalnie po to zrobione, że nie każdy też chce mieć Facebooka. Ja też nie mam czasu, żeby się zajmować stroną. Prowadziłem stronę ponad dwa lata: czas-snu.com. Tam później się zaczęły problemy, bo za dużo rzeczy zacząłem już mówić, zacząłem być atakowany i tak dalej. Później też niemożliwość dogadania się z moim providerem spowodowała to, że przestałem tę stronę prowadzić, nie przedłużyłem subskrypcji i tak dalej.
Dlatego niestety dostępny byłem tylko na Facebooku, ale tak jak wspomniałem wcześniej, dwie drogi: Radio Paranormalium, właściwie trzy. Nawet cztery, bo jeszcze Radio Cenzura. Tam też są jakieś audycje umieszczane. Radio Paranormalium, Radio Dream Time na Facebooku, forum na Radiu Dream Time i oczywiście w Kuźni Wojowników. Także tam możecie do mnie dotrzeć. Najbliższa audycja prawdopodobnie będzie w tę niedzielę. Albo może nawet i w tę niedzielę po „Debatach Niekontrolowalnych”, bo z tego, co kojarzę, to chyba w tę niedzielę już powinna być „Debata Niekontrolowalna”. Natomiast po tej audycji bym chciał wejść na live z Iwoną. Temat będzie mocny: będzie to handel narządami oraz dziećmi w Polsce, a może i na świecie. Rozwiniemy to, zobaczymy.
Także oczekujcie, jeżeli oczywiście Iwona mi się zgodzi na tę niedzielę, bo mam dopiero w piątek z nią rozmawiać. Jeżeli nie, to trudno. Przesuniemy to na jakiś inny dzień. Ewentualnie ja przeprowadzę rozmowę z Iwoną i zmontuję z tego później audycję. Za tydzień audycję mamy, tylko już sobie popatrzę w kalendarz, żebyście wiedzieli. 21. jestem umówiony z Jaruchą odnośnie duchowości w Słowiańszczyźnie i być może 28 kwietnia. 28 kwietnia będzie problem. Ewentualnie przeprowadzę wcześniej rozmowę z Olem z „Tresury Matrixa”, bo również „Tresura Matrixa” będzie w „Czasie Snu”, a najwyżej audycja będzie przeprowadzona, puszczona już jako podcast w Radiu Paranormalium z tego względu, że będę znowu na rozjazdach miesiąc czasu i nie będzie mnie stać. Już zabieram się za nagrywanie nowych audycji „3600 Sekund”.
Myślę, że formuła się zmieni. Ostatnio zmieniłem troszkę podkłady, dałem takie odpowiednie do danej informacji, więc z tego, co zauważyłem, wam się to spodobało. Także wydaje mi się, że będzie super. Dobrze, ja w takim razie kończę. Utrzymujcie ten kontakt z własną duszą, żeby być przede wszystkim zdrowym zarówno na ciele, jak i na umyśle. I cóż, ja was zapraszam do kolejnych audycji. Trzymajcie się, bądźcie zdrowi i do następnego razu wkrótce. Cześć. Twoje realizacje na YouTube