[01:04] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, drogi słuchaczu, droga słuchaczko. Z lekkim, a nawet bardziej niż lekkim poślizgiem, ale jednak rozpoczynamy wlewanie kolejnego ciekawego wywiadu na naszej antenie. Słychać oczywiście w tle podkład z debat ufologicznych. To tak, żeby troszkę was zachęcić, naszych słuchaczy, do wzięcia dzisiaj udziału, do słuchania, do wzięcia aktywnego udziału w naszej audycji. Dzisiaj szczególna okazja, żeby się spotkać w ten sobotni wieczór, bowiem jest z nami po drugiej stronie, ostatecznie, jak się okazało, połączenia telefonicznego, ale jednak jest, badacz ufologii z Legnicy, Damian Trela, autor książki, która dzisiaj będzie nam całą audycję towarzyszyć. Książki zatytułowanej „Gniazda UFO”. Witaj, Damianie.
[02:02] - Dobry wieczór Marku, witam serdecznie. Witam wszystkich słuchaczy. Miło mi znowu gościć na falach Radia Paranormalium po tak długiej przerwie.
[02:11] - Dzisiaj mieliśmy niestety troszkę problemów natury technicznej głównie, bowiem zarówno Skype, jak i Hangout jakoś tak dziwnie odmówiły nam posłuszeństwa. Trudno nie odnieść wrażenia, że to jest jakiś spisek. Mamy nadzieję, że operator telefonii komórkowej nie odmówi nam, stanie po tej jasnej stronie mocy i nie przerwie nam połączenia. Także powolutku będziemy przechodzić do tematu głównego, czyli do kręgów zbożowych. Ale zanim przejdziemy do tematu głównego, podam kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można dzisiaj dzwonić. Nasz numer telefonu dzisiaj stacjonarnego to 32 746 00 08. Numer do, wyjątkowo dzisiaj tylko SMS-ów, ale jednak, to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także oczywiście na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02.
Czekamy także na państwa pytania i komentarze na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i bloga „Czas Tajemnic”, a także na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze, no i różne inne wiadomości związane z tematem dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Tak jak państwo przeczytaliście zapewne w zapowiedzi i doskonale o tym wiecie, dzisiejsza audycja połączona jest z konkursem. Z tego, jeżeli dobrze policzyłem pytania, to będzie można wygrać dwa egzemplarze książki Damiana „Gniazda UFO”. Czy tak?
[04:18] - Tak, Marku. Pytania są dwa.
[04:22] - Pytania są dwa i książki też są dwie. Także dzisiaj będą dwie okazje, żeby wygrać tą niezwykle interesującą książkę. Ale zanim przejdziemy do pytań konkursowych, zaczniemy od pytań wywiadowych. Damianie, jak wygląda sytuacja z kręgami zbożowymi na świecie i w Polsce? Czy temat się przejadł i czy w ogóle się przejadł przez to, że zjawiskiem rządzą, i czy w ogóle rządzą, crop circle makers?
[04:52] - No właśnie wydaje się, że pisanie w ogóle książki o takiej tematyce w dzisiejszych czasach jest trochę takim szalonym pomysłem, na który ja się porwałem. Bo jak popatrzymy na stan faktyczny fenomenu kręgów zbożowych, tudzież zwanych agrosymbolami, agropisami bądź też piktogramami, chociaż te nazwy należy interpretować różnie, jest niezadowalający oczywiście, bo praktycznie temat w mediach nie istnieje. Zarówno w takim miejscu jak Wielka Brytania, która jak wiemy jest kolebką w ogóle, jeśli chodzi o zjawisko kręgów zbożowych od samego początku, to w Polsce już praktycznie w ogóle nie dyskutuje się na ten temat i moja książka jest niejako takim przełamaniem w ogóle tej złej passy. Ogólnie panuje stagnacja, nie da się ukryć w tym fenomenie, ale i w ogóle, jeśli porównamy to w ogóle do zjawiska UFO, to jest bardzo podobna sytuacja. Też obserwacji UFO jest bakier, jest niewiele, jeśli popatrzymy ogólnie na statystyki bieżące.Corocznie pojawia się około 80 przypadków odnotowanych, udokumentowanych kręgów zbożowych na świecie, z czego zdecydowana większość w dalszym ciągu pojawia się na terenie Wielkiej Brytanii, w rejonie newralgicznym, czyli w rejonie hrabstwa Wiltshire i Hampshire. To jest stan na dzisiejszy. W Polsce w ostatnich latach nie odnotowano jakichś przekonujących przypadków pojawienia się kręgów zbożowych. Ja osobiście w swojej książce opisuję ostatni taki przypadek, jaki miał miejsce w 2015 roku. To jest, można powiedzieć, ostatni znany przypadek kręgu, który się pojawił w okolicach Bełchatowa, jakieś 20 kilometrów w pobliżu Bełchatowa.
[06:52] - To było cztery lata temu. To już kawał czasu.
[06:55] - Tak, to już jest kawał czasu. Były jakieś sygnały oczywiście o pojawieniu się kolejnych przypadków. Wydaje się, że ostatni znany przypadek pochodzi z Białegostoku z 2017 roku, ale niestety jest mało udokumentowany, także trudno się na jego temat wypowiadać w jakiś sposób miarodajnie. Jeśli porównamy obecną sytuację z kręgami do tego, co było niegdyś, to jest oczywiście olbrzymi kontrast. Jeszcze w latach 90. średniorocznie pojawiało się ponad 100 przypadków w samej Wielkiej Brytanii. Ale tutaj też trzeba wziąć poprawkę na to, jak te statystyki były układane. Na to zwraca uwagę między innymi w dalszym ciągu aktywny badacz kręgów zbożowych, Andy Thomas z Wielkiej Brytanii, który miał styczność z kręgami jeszcze na początku lat 90. On tłumaczył, że w tamtych czasach zupełnie inaczej liczono te kręgi zbożowe, bo jeśli na przykład mamy do czynienia z jakąś formacją centralną, a wokół niej pojawiają się, powiedzmy, pojedyncze kręgi zbożowe, wówczas, w tamtych czasach liczono każdy taki pojedynczy znak osobno. Więc te statystyki były troszeczkę sztucznie nadmnażane i stąd tworzyły się takie trochę nie do końca wiarygodne statystyki.
Niemniej jednak nie zmienia to postaci rzeczy, że tych formacji jest zdecydowanie mniej niż w ubiegłych latach i spadek zainteresowania wynika oczywiście ze stopnia aktywności crop makerów, których aktywność się bardzo nasiliła już na początku lat 90., a osiągnęła apogeum, można powiedzieć, w początku XXI wieku. Teraz tłumaczy się, że generalnie ponad 90 przypadków, 90% formacji, jakie pojawiają się na świecie, jest dziełem crop makerów. Natomiast te pozostałe 10%, paradoksalnie tych najmniej skomplikowanych formacji, można jeszcze wiązać z jakimś anomalnym zjawiskiem, które ewentualnie jest zaangażowane w tworzenie znaków na polach. To jest taki rzut na dzień dzisiejszy tego, jak to zjawisko się kształtuje. To nie zmienia postaci rzeczy, bo trzeba tutaj wyjść z pewnego punktu rozważania, mianowicie takiego, że nie należy też bagatelizować tych kręgów, które są dziełem człowieka, bo one też wnoszą bardzo wiele ciekawych elementów w nas samych. One też są, można powiedzieć, poletkiem różnych manifestacji, różnych nieznanych zjawisk, o czym będziemy dzisiaj na pewno dyskutować.
[09:38] - No właśnie, tutaj nasz słuchacz O35 napisał na czacie, że ten przypadek z okolic Białegostoku to zwyczajny fejk.
[09:49] - Ciężko mi się wypowiadać. Nie byłem osobiście w tym miejscu, nie udokumentowałem tego przypadku. Także mogę się zgodzić tutaj ze słuchaczem, że tak mogło być. Widziałem tylko ten znak na zdjęciach. Gdzieś przewinęła się jakaś krótka notatka prasowa, także ciężko powiedzieć cokolwiek na jego temat. Nie ukrywam, że mogło tak być faktycznie.
[10:09] - A tutaj jeszcze wcześniej ten sam słuchacz napisał: „ wyrósł nam godny następca Piechoty i Leśniakiewicza”. To chyba nie bez powodu takie stwierdzenia tutaj padają ze strony słuchaczy. A powiedz mi, skąd pomysł na taką właśnie książkę, na książkę poświęconą w całości kręgom zbożowym?
[10:29] - Właśnie stąd taki pomysł. Generalnie zajmuję się tematyką UFOologiczną, jak państwu pewnie wiadomo z mojego uczestnictwa w różnych odcinkach „Debat ufologicznych” i tego, co prezentuję na swoim blogu. Zajmuję się tematyką ufologiczną, jak wiadomo, od wielu lat, od mniej więcej końca lat 90., ale paralelnie do tego zajmuję się także tematyką związaną z kręgami zbożowymi. To jest niejako mój temat, taki zastępczy do tego, co mogę zgłębić w kwestii poznawczej, jeśli chodzi o zjawisko UFO. Kręgami zbożowymi zajmuję się praktycznie także mniej więcej od końca lat 90. W zasadzie dokumentuję to zjawisko już od 2001 roku. To był moment, kiedy faktycznie fizycznie zetknąłem się po raz pierwszy z kręgami zbożowymi. Ja tą historię w ogóle opisuję w swojej książce. Ona jest dosyć ciekawa, ponieważ kiedy jeszcze pod koniec lat 90. działałem z ramienia Klubu Badawczego Oleckiego, jeszcze jako taki siedemnastolatek, można powiedzieć, taki entuzjastycznie podchodzący do takich spraw.
Zajmowałem się właśnie sprawami UFO, docierałem już do pierwszych świadków. Już miałem styczność w literaturze ze sprawami związanymi z kręgami zbożowymi, które już się pomału zaczynały pojawiać w Polsce. Jak wiemy, pierwsze kręgi zbożowe, udokumentowane kręgi zbożowe w Polsce zaczęły pojawiać się właśnie pod koniec lat 90. i o nichPolska literatura ufologiczna zaczęła te sprawy nagłaśniać poprzez funkcjonujące w tamtym okresie pewne pisma, periodyki ufologiczne, takie jak „Czas UFO”, „Świat UFO”. To były niskonakładowe pisma wydawane przez wówczas aktywnych działających badaczy UFO, takich jak Bronisław Rzepecki. Byłem zachłyśnięty tą sprawą bardzo mocno, kiedy pojawiły się kręgi zbożowe w Pigży. To był 1999 rok i niesłychana sprawa, bo mamy 2001 rok. Ja akurat czytałem sobie .
[12:52] - Dzisiaj niestety audycja z problemami. Coś nas zerwało. Halo, halo, coś się słychać?
[12:57] - Słyszy mnie?
[12:58] - Słyszę cię bardzo dobrze.
[13:00] - Witam jeszcze raz, Marku, coś nam przerwało.
[13:03] - Chyba jednak operator też się zmówił z Googlem i Hangoutem, i Skypem.
[13:08] - To jest naprawdę na życzenie, autentycznie.
[13:12] - Przed momentem wspominałeś, że coś się działo w studiu. Jakieś problemy techniczne podczas nagrania w NTV.
[13:19] - Ja mam wrażenie, Marku, tak na marginesie, że jakiś fatum krąży wokół mojej książki, a w ogóle kampanii reklamowej, bo kiedy jeszcze niedawno gościłem w studiu Janusza Zagórskiego i rozmawialiśmy właśnie na temat naszej książki, cała audycja miała polecieć na żywo. Było już wszystko przygotowane, ale były na początku problemy z głosem, a później nagle siadł cały serwer, siadło połączenie internetowe i musieliśmy nagrywać wszystko na taśmę. Audycja się udała, została później transmitowana przez YouTube. Niestety nie udało się zrobić tego na żywo, bo coś stanęło na przeszkodzie. Także tutaj też widzę, mamy problemy. Mam nadzieję, że dotrwamy do końca już bez jakichś rozłączeń. Mam nadzieję, że mnie słychać dobrze teraz i mogę kontynuować.
[14:16] - Oczywiście.
[14:20] - Nawiązywałem do samych początków mojej fascynacji kręgami zbożowymi. Wspominałem o Pigży, o tym, jak pierwsze docierające sygnały o kręgach zbożowych bardzo mnie fascynowały w tamtym okresie. Był rok 2001, kiedy czytałem akurat jakiś z artykułów w „Czasie UFO”. I zdarzyła się rzecz niezwykła, ja tę sprawę opisuję w swojej książce w sposób taki trochę sfabrykowany. Czytałem właśnie artykuł na temat kręgów w Pigży. To był lipiec 2001 roku. Znajdowałem się w takiej miejscowości Kłaczyna, która znajduje się jakieś trzy, cztery kilometry od miejscowości Jugowa, gdzie między innymi pojawiły się bardzo ciekawe kręgi zbożowe. Tamtego wieczoru czytałem i myślałem sobie: „Kurczę, fajnie by było, jakby takie kręgi się pojawiły gdzieś tutaj i mógłbym mieć po raz pierwszy styczność z nimi. Mógłbym zejść, zobaczyć, jak to faktycznie fizycznie wygląda”. I proszę mi uwierzyć, drodzy państwo, niesłychana rzecz, bo następnego dnia, kiedy byłem w sklepie, słyszę od okolicznych mieszkańców, że coś się pojawiło w pobliżu.
Z początku uznałem to za jakiś żart. Ktoś sobie drwi, prawda? Opowiada jakieś banialuki. Ale coraz więcej ludzi zaczęło gadać w okolicy o tym, że coś faktycznie się pojawiło, że coś, mówiąc żargonem, wylądowało. Więc stwierdziłem: „Muszę to sprawdzić”. I przyjechałem. Patrzę, nie wierzę własnym oczom. Faktycznie pojawiły się. To były cztery kręgi, bodajże jeden taki centralny i trzy mniejsze przyłączone do centralnego kręgu. Na mnie zrobiły te kręgi wtedy bardzo duże wrażenie i ja z początku nie połączyłem tej historii ze sobą, że ja poprzez swoją jakąś taką intencję myślową, dzisiaj mogę się śmiać z tego, że jakby wygenerowałem tam zjawisko, prawda?
Ale gdy później, po latach dogłębnie dokumentowałem zjawisko kręgów zbożowych, docierałem do różnej literatury, spotkałem się z podobnymi historiami, które dotknęły nie tylko badaczy, ale i nawet, jak się okazuje, crop makerów, którzy sami tworzyli, wygniatali kręgi. Że jest jakaś dziwna korelacja ludzkiej świadomości z tym zjawiskiem. Może to być zupełny przypadek oczywiście, dla mnie akurat niezwykłe. Zwłaszcza że podobna historia, troszeczkę w mniejszym formacie, wydarzyła się mi kilka lat później, też w tej samej miejscowości. Ale to był ten moment, kiedy faktycznie miałem pierwszą fizyczną styczność z kręgami zbożowymi i kiedy dokumentowałem jeszcze jako taki zupełnie amator te kręgi, one już na samym wstępie robiły na mnie olbrzymie wrażenie. Jeśli mówimy o formie ułożenia tego zboża, tego, jak ono układało się, bo byłem jako jeden z pierwszych ludzi, którzy dotarli tam. Może nie konkretnie pierwszy, ale na pewno byłem w pierwszej pięćdziesiątce osób, które dotarły, więc te kręgi nie były jeszcze na tyle zdefasowane, aby móc powiedzieć o nich tyle, że to fejk. Wydaje mi się, że tamte kręgi były autentyczne, bo zresztą później, już z ramienia klubu, przyjeżdżając tam ze sprzętem, analizowaliśmy, co tam się mogło wydarzyć. Może nie wykryliśmy takich anomalii, ale formy ułożenia, jeśli chodzi o formy zmian fizycznych w tych kręgach, były znaczące. I to był dla mnie początek tej przygody z kręgami zbożowymi.
Później to już były inne kręgi, które pojawiły się także na Dolnym Śląsku, które też miałem przyjemność dokumentować. Były także kręgi w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie także pojawiałem się.To już oczywiście słynne Wilatowo i sama operacja w Wilatowie, w jakiej miałem przyjemność brać udział. To już trzy lata mojej aktywności praktycznie w tamtym rejonie. Były też inne kręgi, które miałem przyjemność odwiedzać. Miałem również przyjemność być także w Wielkiej Brytanii, w rejonie Wiltshire, gdzie pojawiły się piktogramy. To akurat w moim okresie emigracji także miałem styczność z kręgami w Wielkiej Brytanii. Sporo się tego nagromadziło. Było sporo różnych przypadków, które osobiście udokumentowałem i pojawił się pomysł napisania książki. Ten pomysł pojawił się już ponad 10 lat temu, można powiedzieć, ale jeszcze w tamtym okresie nie byłem na tyle dojrzały, aby zebrać to wszystko razem do kupy i stworzyć coś fajnego. Myślę, że ten czas, który upłynął, wystarczył na to, żeby napisać książkę w sposób rzetelny i fachowy, aby zebrać te wszystkie informacje, bo tak naprawdę na polskim niebie była taka luka.
Nie było żadnej książki, która w sposób kompleksowy ujmowała to zjawisko. Wydaje mi się, że książka, jaką państwo możecie teraz nabyć, jest pierwszą publikacją, która próbuje ująć zjawisko kręgów zbożowych w sposób kompleksowy od A do Z. Ja poświęcam w swojej książce nie tylko wątkom historycznym, ale też wątkom badawczym. Sporo miejsca, sporo rozdziałów jest poświęconych także sprawom dotyczącym polskich kręgów zbożowych. Jest kontrast, z którym mogą czytelnicy się zapoznać, bo w pierwszej części omawiane jest zjawisko kręgów zbożowych w Wielkiej Brytanii, jak się kształtowało na przestrzeni wielu lat. Później jest omówienie spraw związanych z kręgami w Polsce i tego, jakie wnioski można z tego wszystkiego wyciągnąć. Potrzebowałem trochę czasu, aby to wszystko zebrać ładnie do kupy i stworzyć coś ciekawego, co myślę, może budzić zainteresowanie.
[20:14] - Myślę, że to chyba jest dobry moment, aby zadać pierwsze z dzisiejszych pytań konkursowych. Na odpowiedzi czekamy pod naszym numerem 536 620. To jest powtórka. Prosimy o nieprzysyłanie odpowiedzi. Oczywiście odpowiedzi wysyłamy drogą SMS-ową, a w treści SMS-a, uwaga, prosimy podać odpowiedź na pytanie: jak nazywał się rolnik z Wilatowa, na którego polu aż cztery razy pojawiły się piktogramy? Jak nazywał się rolnik z Wilatowa, na którego polu aż cztery razy pojawiły się piktogramy? Autor pierwszego SMS-a, jaki przyjdzie z poprawną odpowiedzią, otrzyma książkę Damiana Treli „Gniazda UFO”. Damianie, w książce odwołujesz się do korzeni zjawiska. Jakie przypadki poruszasz, jeśli chodzi o takie zamierzchłe czasy?
[21:10] - W książce zarys historyczny kręgów zbożowych został przedstawiony w sposób bardzo kompleksowy. Odwołuję się do bardzo zamierzchłych korzeni, do świadectw, do źródeł folklorystycznych. Przedstawiam różne ciekawe źródła historyczne, które już z bardzo odległych okresów dowodzą tego, że zjawisko kręgów zbożowych nie jest takie świeże, jak się niektórym wydaje, bo powszechnie uznaje się, że kręgi zbożowe, pierwsze udokumentowane przypadki pochodzą jeszcze z końca lat 70. w Wielkiej Brytanii. Później, po latach oczywiście okazywało się, że tych przypadków jeszcze z wcześniejszych okresów było znacznie więcej. Mieliśmy oczywiście słynne gniazda Tooli z Australii jeszcze z lat 60. Dokładnie z 1966 roku pochodzi ten niezwykły przypadek, ale on nie był do końca jeszcze wiązany w ogóle z tematyką kręgów zbożowych. Mieliśmy tutaj do czynienia z lądowiskiem UFO, natomiast kręgi zbożowe to jednak dla niektórych wydawało się coś innego, czyli forma wyłożenia zboża, też w jakimś stopniu powiązana z jakimś anomalnym zjawiskiem świetlnym. Ja w swojej książce nawiązuję oczywiście do czasów jeszcze średniowiecza. Wspominam o pewnych ciekawych legendach, przywołuję pewne ciekawe legendy.
Wspominam oczywiście o tej najsłynniejszej, która jest, można powiedzieć, najbardziej skomercjalizowaną i która pojawia się w wielu źródłach literatury poświęconej kręgom zbożowym w Wielkiej Brytanii. Mam na myśli tutaj słynną legendę o diable koszącym zboże. To jest taki pamflet z roku 1678, na którym jest rycina, na której widać diabła koszącego zboże, a w tle widać krąg. Coś, co w zasadzie przypomina nam i kojarzy się nam z kręgiem zbożowym. Historia jest równie ciekawa. Opowiada o pewnej kłótni dwóch rolników, właściciela pola i pewnego rolnika. Właściciel pola, który chciał zlecić skoszenie zboża pewnemu rolnikowi. W międzyczasie doszło do jakiejś awantury między nimi i rolnik stwierdził, że nie wykona tego zlecenia i prędzej diabeł skosi to zboże niż on sam to zrobi za niego. No i rzecz niezwykła. Następnego dnia okazuje się, że pod wpływem jakichś dziwnych atmosferycznych wyładowań, dziwnych świateł, które pojawiły się na polu, pojawia się krąg zbożowy.
Możemy sobie tłumaczyć, że to jest krąg zbożowy, ale cytat jest dosłownie taki: „Skosił zboże i poukładał każde jego źdźbło z taką dokładnością, że człowiekowi zajęłoby to całą wieczność”.To jest dosłowny cytat tej niezwykłej przypowieści, do której oczywiście nawiązuję. Tych podobnych historii jest w literaturze folklorystycznej znacznie więcej. One się również pojawiają także w polskiej literaturze folklorystycznej. Mi się do takiej też udało dotrzeć. Są również pewne wzmianki w ogóle z ciekawego rejonu interesującego nas, rejonu województwa kujawsko-pomorskiego. Z Wielkiej Brytanii to jest na przykład słynna rycina demona Puck, znanego demona Puck, który przedstawiony jest właśnie w kręgu, wokół którego tańczą jakieś postacie. Motyw tańców wokół kręgów był często utożsamiany w ogóle z czymś takim jak kręgi, tylko w tamtych czasach oczywiście inaczej zinterpretowano. Kojarzono to bardziej z wątkami religijnymi i z wątkami duchowymi, a więc bardziej z sferą demoniczną, można powiedzieć. Ale idąc dalej, udało mi się przefertować i dotrzeć do bardzo wielu ciekawych źródeł, które już są bardziej rzetelnie udokumentowane, bo oczywiście w przypadku legend możemy mieć tutaj pewne wątpliwości, czy faktycznie mieliśmy do czynienia z tym, a nie z czymś innym, co jest tylko i wyłącznie interpretowane przez nas w chwili obecnej. Ale są jeszcze bardzo ciekawe zapisy z XVII wieku pewnego angielskiego przyrodnika i chemika Roberta Plota, który był pracownikiem Uniwersytetu Oxfordzkiego i opisuje w jednym z takich naukowych periodyków swoje spotkanie z pewnymi dziwnymi znakami, na jakie udało mu się trafić.
Jego opis wizji lokalnej jest bardzo jednoznaczny, można powiedzieć, i dzisiaj nam się może ewidentnie kojarzyć z czymś, co może dotyczyć właśnie takich kręgów. W tym przypadku to były kręgi w trawie. To są takie ciekawe wątki. I co ciekawe, ten pan nawiązywał wtedy do sposobu, w jaki chciał w sposób naukowy wyjaśnić w ogóle to, co widział i tłumaczył to działalnością wiatru. Motyw wiatru w ogóle motyw teorii meteorologicznych pojawi się także w czasach współczesnych, kiedy zjawisko kręgów zbożowych będzie już bardziej tłumaczone w sposób anomalny, właśnie za sprawą pewnych osób, które po raz pierwszy zetknęły się z kręgami zbożowymi. Mam na myśli tutaj pewnego naukowca, Terrence'a M. Dena, który jako jeden z pierwszych badaczy w ogóle zajął się tematem kręgów zbożowych jeszcze na początku lat 80. On starał się wyjaśnić kręgi zbożowe właśnie pod kątem różnych anomalii pogodowych, to jest takich wirów powietrza, elektryzowanych wirów powietrza, które ewentualnie mogą się tworzyć w szczególnych warunkach w niektórych rejonach Wielkiej Brytanii i tworzyć takie kręgi. Niestety ta teoria, oczywiście może ona się sprawdzała do pewnego etapu, do etapu, kiedy w Wielkiej Brytanii pojawiały się pojedyncze kręgi zbożowe, ale kiedy to zjawisko zaczynało ewoluować, ta teoria już niestety zaczynała tracić swoje racje bytu. Ale najbardziej wartościowe w tych wszystkich różnych ciekawych świadectwach historycznych są właśnie świadectwa fotograficzne.
Jak się okazuje, jest ich kilka, a nawet kilkanaście. One zostały opisane w sposób bardziej jednoznaczny przeze mnie w mojej książce. Nawiązuję do niektórych. Oczywiście nie wszystkie zdjęcia udało się ująć w książce. Jest w książce zdjęcie, które jest uznawane jako pierwsze zdjęcie udokumentowane kręgów zbożowych, bo jak już wiemy, ciągle uznaje się, że kręgi zbożowe to jest zjawisko współczesne, które jest dziełem człowieka. Jak się przyjrzymy temu bardziej dogłębnie, okazuje się, że jest sporo tych świadectw, które świadczą o tym, że to zjawisko towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów, a zdjęcia są tego chyba najlepszym dowodem. Jest takie ciekawe zdjęcie, które pochodzi z roku, rzecz zaskakująca, 1932 z miejscowości Stackhan Down w Wielkiej Brytanii, na którym widać właśnie zarys kręgu zbożowego. Sprawa jest dosyć dogłębnie udokumentowana, bo zdjęcia są tylko formą załącznika do całego artykułu, jaki się ukazał w takim piśmie, w periodyku archeologicznym wydawanym wówczas w Wielkiej Brytanii. Tam jest opis właśnie trzech kręgów, jeśli dobrze kojarzę, które się pojawiły w tamtym czasie na polu. I właśnie jedno z tych kręgów zostało uwiecznione na zdjęciu.
Oczywiście są jeszcze inne zdjęcia pochodzące jeszcze z wcześniejszego okresu. Ja w książce jeszcze wzmiankuję o dwóch takich, które są w zasadzie pierwszymi, można powiedzieć, ale nieoficjalnymi zdjęciami dotyczącymi właśnie kręgów zbożowych albo czegoś, co może być interpretowane jako kręgi zbożowe. Tylko niestety zdjęcia są trochę słabej jakości, dlatego nie zdecydowałem się je zamieszczać w książce. Ale jest taka fotografia pochodząca z 1909 roku z amerykańskiej książki „Zapiski z przeszłości”, na której właśnie widać coś w postaci kręgu. Mamy też jeszcze inne zdjęcie pochodzące z roku 1927, wykonane w stanie Nowy Jork, na którym widać już bardziej konkretnie jako coś, co przypomina krąg zbożowy. Niestety zdjęcie jest też słabej jakości, ale to już są pewne jakieś wzmianki, które świadczyły o tym, że te kręgi pojawiały się dużo wcześniej. Zresztą pierwsi badacze kręgów zbożowych w Wielkiej Brytanii jeszcze w latach 80., kiedy dokumentowali pierwsze przypadki i docierali doDo świadków. Udało mi się dotrzeć do ludzi, którzy traktowali to jako coś zupełnie naturalnego, coś zupełnie normalnego, bo te kręgi nie były dla niektórych rolników zaskoczeniem. Może one nie były nagłaśniane jeszcze wcześniej, a dopiero zostały nagłaśniane w latach 80. w Wielkiej Brytanii, ale one pojawiają się już zdecydowanie wcześniej i są pewne relacje pochodzące jeszcze nawet z początku XX wieku, gdzie takie kręgi były traktowane jako miejsce zabaw nawet dzieci, a rolnicy traktowali je jako coś, co było efektem działania trąb powietrznych albo dzikiej zwierzyny.
Także w taki sposób ludzie w tamtych czasach tłumaczyli sobie, w sposób racjonalny oczywiście, tego typu zjawiska. Dopiero później, kiedy nastąpiła fala i boom fenomenu UFO, kiedy temat UFO zaczął gościć w mediach, kręgi zbożowe przeszły taką metamorfozę, jeśli chodzi o interpretację i zaczęto je kojarzyć ze zjawiskami pozaziemskimi, z UFO i tak dalej. Jeszcze nawiązując do starych zdjęć, warto również wspomnieć, o czym piszę w swojej książce. O pewnej postaci, o pewnym człowieku z Australii, o Gregu Jeffersowi, który jest pracownikiem Uniwersytetu Tasmańskiego i ten pan, który jest archeologiem, zajmuje się zdjęciami satelitarnymi, zdjęciami lotniczymi. Zajmuje się poszukiwaniem różnych obiektów archeologicznych. I on przypadkiem natrafił w swoich poszukiwaniach archiwalnych zdjęć na dziwne znaki w zbożu. Właśnie, co ciekawe, w Wielkiej Brytanii. I teraz rzecz niezwykła, bo kiedy skorzystamy sobie z takich dowodów współczesności jak właśnie serwisy Google, możemy się cofnąć w czasie i oglądać zdjęcia lotnicze różnych rejonów świata, cofając się nawet do lat 40. XX wieku. Taka jest możliwość w przypadku chociażby rejonów niektórych obszarów Wielkiej Brytanii.
I ten pan bardzo skrupulatnie przeanalizował te wszystkie zdjęcia z okresu właśnie lat 40. XX wieku i udało mu się dotrzeć do wielu ciekawych zdjęć, na których widać nie tylko pojedyncze koła, ale też widać czasami formacje, które przypominają coś na wzór współczesnych piktogramów. Tego też się nie da w racjonalny sposób wytłumaczyć. Oczywiście padały tutaj różne teorie, że to były miejsca lądowiska albo punkty lądowiskowe dla spadochroniarzy RAF-u i tak dalej, ale hipotezy tego typu były na swój sposób kuriozalne i wydaje mi się, że są to jedne z ciekawych właśnie świadectw, nad którymi warto się pochylić. Jeśli traktujemy tylko i wyłącznie kręgi zbożowe jako efekt działalności crop makerów, to zjawisko ma jeszcze w sobie bardzo dużo tajemnic, które czekają na odkrycia. To tak jeszcze kończąc wątek historyczny kręgów zbożowych.
[33:27] - Tymczasem przyszła kolejna wiadomość. Kolejna odpowiedź na pytanie drogą SMS-ową. Brzmi ona następująco: pan Filipczak.
[33:39] - Tak, pan Filipczak. Tadeusz Filipczak.
[33:42] - A więc prosimy słuchacza o numerze telefonu kończącym się na 273 o wysłanie adresu, pod który Damian wyśle książkę. Chyba z dedykacją, prawda?
[33:57] - Oczywiście, jeśli jest takie życzenie, to nie ma problemu. Jak najbardziej. Tak, pan Tadeusz Filipczak, na którego polu trzy razy z rzędu, to jest od 2000 do 2002 roku pojawiały się kręgi zbożowe. Później mieliśmy małą przerwę. Był 2003 rok, kiedy kręgi w zasadzie były to już piktogramy, a więc bardziej zaawansowane formy graficzne. Pojawiły się jak na kaprys wtedy funkcjonującej operacji Pilatowo i podłączonego całego monitoringu, pojawiły się jakby ulicę dalej, na przeciwległym polu, a w 2004 roku pojawiły się znowu na polu Tadeusza Filipczaka. Było to 31 kręgów, które może z pozoru nie budziły takiego zachwytu, ale jednak wniosły dosyć sporo ciekawych perturbacji w rozważaniach, czy są autentyczne, czy też fejkowe. To tak na marginesie, w nawiązaniu do poprawnie udzielonej odpowiedzi na pytanie.
[35:02] - Oczywiście cały czas jest czynna nasza linia telefoniczna. Pod numer stacjonarny prosimy dzwonić, a nie wysyłać SMS, jak to zrobił jakiś czas temu jeden ze słuchaczy. Numer stacjonarny to 32 746 00 08. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Nasz Skype to oczywiście radio.paranormalium.pl. Numer do SMS-ów 536 20 493. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i „Czasu Tajemnic”, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Niesamowitego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odwołujące się do tematu głównie kręgów zbożowych na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Szczególnie zaś czekamy na relacje o zauważeniu takich właśnie agro symboli.
Damianie, a czy były jakieś zdarzenia z przeszłości z terenu Polski? Coś można powiedzieć na temat takich dawnych piktogramów?
[36:21] - Tak, były oczywiście i o nich wspominam w swojej książce. Zresztą nawet jeden z przypadków miałem przyjemność osobiście dokumentować. Opisując wątki polskie, wspominam o bardziej współczesnych przypadkach z Polski, które ty osobiście, Marku, też nawiązywałeś do tego na swojej stronie Radia Paranormalium. Mam na myśli o znanym przypadku z Mirkowic. To jest sprawa, która była opisana w pewnym brytyjskim periodyku ufologicznym „UFO Britannia” z lat 80. bodajże. Chodzi o historię z 1938 z miejscowości Mirkowice, gdzie pewien pan, prawdopodobnie emigrujący Polak, zwierzył się wówczas gazecie czy jakimś ufologom brytyjskim ze swojej historii bliskiego spotkania, można powiedzieć trzeciego stopnia, bo inaczej się nie da tego wytłumaczyć. Otóż ten pan, mieszkając wtedy w tej miejscowości, zobaczył przez okno swojego domu jakieś dziwne, humanoidalne istoty krzątające się przed jego podwórkiem. Później okazało się, że w pobliżu następnego dnia odnalazł on dziwne ślady w zbożu, które miały średnicę kilku metrów. Był to niepozorny znak, ale jest to sygnał, który świadczy o tym, że to zjawisko pojawiało się znacznie wcześniej niż koniec lat 90.
w Polsce. Jest jeszcze historia, którą mi przedstawił Waldemar Czarnecki, którą usłyszał od pewnego Niemca mieszkającego jeszcze na dzisiejszym Śląsku, w miejscowości Katowice, o pewnym ciekawym znaku, który przypadkiem zobaczył, mieszkając w tamtych czasach. Dla niego było to zupełnie niewyjaśnialne w żaden sposób. Jakieś 12 kilometrów na północ od Katowic, jak pisał w liście do Waldemara Czarneckiego. Miał około sześciu, ośmiu metrów taki znak, który on wtedy zobaczył. Nie było żadnych śladów prowadzących do kręgu. Wtedy oczywiście dyskutowano o czymś, co mogło być dziełem człowieka. Wtedy tłumaczono to albo w sposób naturalny, czyli coś, co jest dziełem jakichś anomalii pogodowych. A jeszcze jak cofniemy się głęboko dalej w historię, to tłumaczenia były w powiązaniu z wiedzą o otaczającym świecie, czyli z wiedzą o siłach nadprzyrodzonych. Tak więc taka była interpretacja.
Nikt nie kojarzył w ogóle takich rzeczy ze zjawiskiem UFO, ale jak wiemy, te pierwsze relacje, chociażby wspomniana relacja z Mirkowic w Polsce, są ściśle powiązane z wątkiem ufologicznym. Ja osobiście badałem podobny przypadek w miejscowości Żarnów. To jest miejscowość położona, co ciekawe, dwa kilometry od Bełchatowa. W tej miejscowości w bodajże 1978 roku pewna pani, wówczas jeszcze kilkunastoletnie dziecko, była świadkiem lądowania obiektu, który można powiedzieć był klasycznym obiektem dyskoidalnym, więc czymś, co możemy dzisiaj kojarzyć tylko i wyłącznie z obiektem UFO, z którego wyszły jakieś humanoidalne istoty wzrostu około metra dwudziestu. Ten obiekt wylądował sobie w polu pszenżyta bodajże i te istoty krzątały się wokół tego obiektu i wykonywały jakieś czynności badawcze. Ta pani wtedy widziała to zjawisko, obserwowała je z pewnej odległości, nagle straciła przytomność i później, jak się okazało, w tym miejscu znalazła krąg w zbożu. Niewielki, niepozorny krąg w zbożu. Ale co ciekawe, niby ta sprawa była zgłoszona później troszeczkę mocniej i podobno była jakaś wzmianka prasowa w wówczas funkcjonującej gazecie „Trybuna Ludu”. Mi się akurat niestety nie udało dostrzec takiego archiwalnego numeru, więc nie byłem w stanie tego potwierdzić, czy faktycznie była jakaś wzmianka, czy ewentualnie było jakieś zdjęcie zamieszczone takiego kręgu. Jakby tak było faktycznie, mielibyśmy naprawdę niezłą sensację, bo mielibyśmy dowód na to, że kręgi pojawiały się w Polsce jeszcze w latach 70., a nie w latach 90., jak się powszechnie uznaje.
Tak więc tych świadectw, tych relacji jest sporo. Ja do nich nawiązuję. Trudno je oczywiście wszystkie przedstawić w książce, która ma ponad 400 stron i która ujmuje nie tylko wątki historyczne, ale i inne wątki związane z kręgami zbożowymi, ale myślę, że one są bardzo wartościowe, te relacje, jak i również te świadectwa fotograficzne, bo one dają nam wiele do myślenia, jeśli chodzi o kręgi zbożowe, a przede wszystkim dowodzą temu, że nie warto tak całkowicie przekreślać tego tematu i tłumaczyć tego wszystkiego wyłącznie jako dzieła crop circle makerów.
[41:41] - Za chwilę będzie podane drugie pytanie konkursowe, ale zanim zadam to pytanie konkursowe, zadam kolejne pytanie Damianowi: czy zjawisko kręgów zbożowych ewoluuje? A jeśli tak, to w jaki sposób? W jakim kierunku?
[42:01] - Dobrze pytanie, czy zjawisko kręgów zbożowych ewoluuje. Jeśli przyjrzymy się temu, jak to zjawisko się manifestowało na przestrzeni wielu lat, jeśli spojrzymy na pierwsze przypadki w Wielkiej Brytanii jeszcze z końca lat 70., później początku lat 80., dostrzeżemy, że zachodzi pewien proces zmian w formie tworzenia się tych kręgów.Też w ogóle zauważymy to, jak to zjawisko było łączone z różnymi fenomenami świetlnymi, które towarzyszyły niejako kręgom zbożowym. Wspomniałem przed chwilką o relacji z Żabna, o tym, jak pewna pani była świadkiem lądowania obiektu UFO, z którego wyszły trzy istoty, a później w tym miejscu znaleziono krąg. Mówiłem jeszcze o przypadku z Mirkowic. Tego typu relacje były tylko bardzo łatwym początkiem do tego, aby stworzyć prostą hipotezę, że mamy do czynienia z miejscami lądowisk albo działalnością jakichś kosmitów bądź istot pozaziemskich, jakkolwiek to nazwiemy. Ale sprawa nie jest taka prosta, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. A to, jak się te formacje kształtowały, jest też ciekawą sprawą, bo podobną sprawę możemy zaobserwować w zasadzie na przestrzeni wielu lat, jeśli chodzi o Polskę. Kręgi zbożowe przechodzą jakąś ewolucję. Nie da się ukryć. Teraz mamy do czynienia z niejako stagnacją.
Kręgów jest zdecydowanie mniej, niż było to w ubiegłych latach, ale pierwsze formacje, jakie pojawiały się i które były udokumentowane przez pierwszych badaczy w Wielkiej Brytanii. Mam na myśli tutaj Colina Andrewsa, Patty Darguda czy też Terence'a Meadena. Oni tak naprawdę z pierwszymi kręgami, z jakimi mieli do czynienia, to były proste, pojedyncze koła. Proste, pojedyncze kręgi. Proste wyłożenia. Wtedy nie było w ogóle mowy o czymś, co mogło prezentować bardziej zawiłą formę wyłożenia zboża. To był początek lat 80. Później to zjawisko znowu się rozwijało. Były to już nie pojedyncze koła, ale dwa, trzy pojedyncze kręgi ułożone w jakichś odstępach od siebie. Później tych formacji było znacznie więcej.
Pojawiały się kręgi otoczone satelitarnymi pierścieniami. Rzecz ciekawa, podobna formacja właśnie pojawiła się w 2014 roku w Białymstoku, którą uznajemy za fejka. Może tak być oczywiście. Mamy później już koniec lat 80. W dalszym ciągu są to pojedyncze kręgi, niełączone w żaden sposób ze sobą, ale już przejawiały jakąś bardziej zawiłą formę, chociażby wyłożenia zboża. Bowiem na początku Colin Andrews, opisując pierwsze przypadki w swojej pierwszej książce „Circle Evidence”, która była pierwszą książką w ogóle w historii poświęconą kręgom zbożowym, wydaną jeszcze pod koniec lat 80., opisuje, że takie kręgi miały formę spiralną wyłożenia zboża, a więc jakby od środka przechodziła spirala wyłożenia zboża. Rzecz, która się wydaje trywialna i prosta w wykonaniu, jeśli chodzi o crop circle jakiegoś crop makera, który posługuje się deską i sznurkiem, prawda? Ale później, już pod koniec lat 80., te kręgi czasami miały bardziej zawiłe środki. Pojawiały się na przykład dwa środki albo zboże układało się dwustronnie, trzystronnie, więc przechodziły jakąś taką formę skomplikowania. Lata 90.
to już pojawienie się pierwszych piktogramów kręgów, które były połączone ze sobą jakimiś korytarzami. Były to na początku proste formacje, ale później zaczęły przyjmować bardziej zawiłą formę. W Wielkiej Brytanii były to na przykład już formy graficzne przypominające na przykład delfiny, przypominające w ogóle jakieś zwierzęta, skorpiony i tak dalej. Więc mówiliśmy już tutaj o bardziej zawiłych piktogramach, które przeszły już w fazę fraktalną, a więc coś, co już jest taką zawiłą geometryczną figurą, którą można co najwyżej wykonać na komputerze przy użyciu jakichś bardziej zaawansowanych obliczeń matematycznych. Już takie skrajnie bardziej zaawansowane formacje, jakie pojawiały się na przestrzeni wielu lat, już we wcześniejszych okresach historycznych, to już na przykład efekty 3D, które były osiągane w kręgach zbożowych. To wszystko mogłoby się wydawać, że jest niewykonalne przez człowieka, ale to pozory niestety mylą, bo jak się później okazało, było przeprowadzone takie ciekawe śledztwo przez Colina Andrewsa jeszcze w 2000 roku, a więc w tym okresie milenijnym, kiedy kręgi zbożowe przechodziły swoją świetność można powiedzieć. Tematyka tego zjawiska nie schodziła w ogóle z pierwszych stron gazet. Cały czas mówiono o kręgach zbożowych, cały czas je łączono w ogóle z tematyką ufolologiczną w tamtym okresie. Colin Andrews jako jeden z tych pierwszych badaczy przeprowadził swoje bardzo rzetelne i dokładne śledztwo przy użyciu, co ciekawe, środków finansowych z Fundacji Rockefellera. Udało mu się dotrzeć do środowiska crop makerów, przejrzeć je na wskroś i okazało się, że te najbardziej skomplikowane formacje są właśnie dziełem człowieka.
Co ciekawe. A więc ta forma skomplikowania być może była efektem wejścia w poletko ludzi z deską i sznurkiem. Na początku były to pojedyncze osoby, później już grupy ludzi działające w sposób bardziej zorganizowany na terenie Wielkiej Brytanii, a później też w innych rejonach świata, między innymi też i w Polsce, bo oczywiście i w Polsce też mieliśmy do czynienia z crop makerami. Tego nie da się ukryć w żaden sposób. Ale te najbardziej skomplikowane formacje, właśnie te osiągające nawet formy 3D, były dziełem człowieka, nie da się ukryć. I Colin Andrews zebrał na to sporo dowodów właśnie na początku 2000 roku. Proste formacje, one wnoszą najwięcej ciekawego, jak się okazuje, paradoksalnie. Tak więc zjawisko przechodzi ewolucję. Z podobną rzeczą mieliśmy do czynienia także w Polsce. W Polsce też pierwsze kręgi, jakie pojawiały się pod koniec lat 90., to były pojedyncze koła.
Mieliśmy piękne kręgi w Pigży. Wcześniej były to kręgi w Myślenicach.Różne rejony Polski, bo jeśli mówimy o Pilźnie, to jest rejon kujawsko-pomorskiego, a więc ten szczególny rejon, który w zasadzie możemy analogicznie porównać do hrabstwa Wiltshire w Wielkiej Brytanii, gdzie to zjawisko pojawia się bardzo często. W Polsce z kolei mamy rejon kujawsko-pomorski i oczywiście słynne Wylatowo. W Wylatowie pierwsze kręgi pojawiły się, a w zasadzie nie kręgi, ale piktogramy. Bardzo zawiłe formy graficzne pojawiły się w 2000 roku. Mieliśmy kręgi połączone korytarzami, które tworzyły zawiłe formy graficzne. Tak więc to zjawisko przechodziło ewolucję pod kątem tego, co prezentowało ze sobą. Bo jeśli mówimy o tych zawiłych formacjach pikto-graficznych, one wnoszą już jakieś przysłanie symboliczne. I to jest też ciekawy aspekt, o którym będziemy na pewno dzisiaj rozmawiać. Ale jeśli mówimy w ogóle o sposobach interpretacji tego, jaka forma anomala może się kryć za kręgami zbożowymi, to warto również wspomnieć o tym, o czym mówiłem wcześniej, że te niektóre wczesne relacje były w zadziwiający sposób łączone z obserwacjami UFO, z tymi bliskimi spotkaniami nawet trzeciego stopnia.
I wydaje się, że nawet jeśli kryje się za zjawiskiem kręgów zbożowych w miarodajnym stopniu zjawisko anomalne, to ono również przechodzi ewolucję i dostosowuje się do naszych oczekiwań. Bo współcześnie patrząc, wokół kręgów zbożowych też się dzieje sporo ciekawych rzeczy. Można czasami zaobserwować dziwne anomalie, zjawiska świetlne, ale to już nie są latające dyski, tak jak to było w czasach nawet 60., kiedy pojawiło się słynne gniazdo Tullii w Australii. Ale to są już małe, kuliste obiekty, tak zwane kule Paul, które manifestują się nad polami. I manifestują się, co ciekawe, nie tylko nad uznawanymi za autentyczne kręgi zbożowe, ale również nad formacjami, które są dziełem crop makerów. To jest też ciekawy aspekt. Tak więc to zjawisko na pewno ewoluuje w jakiś sposób.
[50:47] - Jak Wylatowo, jak ta cała historia kręgów z Wylatowa wpłynęła na historię badań kręgów zbożowych?
[50:56] - Dosyć znacząco można powiedzieć. Może nie w pierwszej fazie, kiedy pojawiały się pierwsze piktogramy w Wylatowie, czyli w 2000 roku, bo na początku ten temat fascynował lokalnych dziennikarzy. Pojawiały się pierwsze nagłówki prasowe. Oczywiście w 2000 roku, kiedy pojawiły się pierwsze formacje zbożowe, pierwsi badacze UFO dotarli w to miejsce. Był tam między innymi Bronisław Rzepetski. Na początku Robert Bernatowicz, który nie jest uznawany za badacza UFO, ale wtedy był tam, więc jakaś dokumentacja była zawarta w tym wczesnym okresie. Ale można powiedzieć, że zainteresowanie tym tematem, jak się okazało, to była olbrzymia kopalnia informacji na temat tego, co się tam dzieje, bo kręgi zbożowe to był początek tej całej historii. Jak się okazało, ludzie, którzy przyjechali na spotkanie z badaczami w 2000, 2001 roku, zaczęli nagle się otwierać ze swoimi niezwykłymi historiami. Jak się okazało, tych różnych relacji, spotkań, obserwacji UFO z tego rejonu, z tego obszaru było bardzo wiele. I to na tyle zainteresowało badaczy, że powstał pomysł powołania takiej operacji, operacji w cudzysłowie, operacji Wylatowo.
A więc w 2002 roku zjechało się pewne grono badaczy, aby stale monitorować pola, mając nadzieję, że znowu się może coś pojawić, bo nadzieja była taka. Skoro w 2000 roku na polu, jak już wiemy, Tadeusza Filipczaka pojawiły się, między innymi to było pole Tadeusza Filipczaka, bo oprócz tego jeszcze było pole Sucholasów. Tam też się pojawiły kręgi. Był sygnał świadczący o tym, że może się to powtórzyć, bo jeśli w 2001 roku pojawiły się, to może i w 2002. Jak się okazało, pojawiły się. Pierwszy rok operacji nie był jeszcze na tyle zadowalający, bo nie było na tyle sprzętu profesjonalnego, aby móc sobie pozwolić na fachowe rejestrowanie tego, co się dzieje wokół Wylatowa. A działo się naprawdę sporo, bo ja już miałem przyjemność być w 2002 roku w Wylatowie, brać udział w operacji. Nawet osobiście mi się udało coś niezwykłego zaobserwować wtedy. To mnie naprawdę bardzo dotknęło wtedy osobiście, ale dla mnie było zaskoczeniem wtedy już nie same kręgi, ale bardziej to z racji tego, że zajmowałem się bardziej tematyką ufologiczną więcej niż kręgami. Więc to, że tych relacji, obserwacji UFO było naprawdę bez liku z tego rejonu, to była olbrzymia kopalnia różnych relacji i aby to wszystko udokumentować, to naprawdę trzeba byłoby wiele lat chyba.
Ale ten kluczowy moment, który wpłynął w jakiś zasadniczy sposób na to, jak przebiegała historia badań kręgów zbożowych, to był rok 2004, kiedy włączył się w akcję między innymi Janusz Zagórski i jego działająca wtedy grupa badawcza, nie wiem, jak to nazwać, organizacja. Został zainstalowany monitoring i w akcję badawczą włączył się również przedstawiciel środowiska akademickiego, naukowego. Mam na myśli tutaj doktora Jana Szymańskiego, biofizyka, który postanowił również przyłożyć swoją przysłowiową cegiełkę na poczet tych wszystkich badań i w miejscu, czyli w słynnym polu Tadeusza Filipczaka zakopałZanim zaczęła się ta akcja, zakopał słynne czujniki UFO, o których ja również piszę w swojej książce. Sprawa oczywiście była bardzo szeroko nagłaśniana przez Szymańskiego i ten temat był bardzo nagłaśniany jeszcze w 2004, 2005 roku. Dużo można było na ten temat poczytać w piśmie „Nieznany Świat”. Trochę te wszystkie wątki zostały zapomniane, a one są bardzo ciekawe, bardzo wartościowe, bo myślę, że to, co dokonał Jan Szymański w tamtym czasie, było bardzo znamienne. Prozaicznie wykonane czujniki UFO, czyli puszki zamknięte z błoną filmową, zakopane na polu Tadeusza Filipczaka w różnych miejscach. W tym miejscu, jak wiemy, pojawił się później krąg zbożowy. To był lipiec i pojawiło się 31 kręgów. W tym czasie akcja operacji w Ratowie trwała.
W Ratowie znajdowało się mnóstwo osób, które nadjeżdżało z różnych stron Polski. Byłem ja również między innymi wtedy, w trakcie tej operacji i tej nocnej, kiedy te kręgi się pojawiły. To pole było stale monitorowane. Rzecz niezwykła, bo mniej więcej około godziny 2:00 nad ranem miejsce monitoruje ekipa nieistniejącej już organizacji ufologicznej z Krakowa. Przejeżdża samochodem, naświetla reflektorem obszar i nic nie widać na polach. To zostało zresztą uwiecznione na nagraniu monitoringu Janusza Zagórskiego. I mija dosłownie 30 minut. No niestety kamery, którymi się posługiwał Janusz Zagórski, nie rejestrowały obrazu nocą, jedynie jakieś błyski światła. Natomiast kiedy już zaczęło świtać, na nagraniu widać kręgi, więc odstęp czasowy między przejechaniem się tej ekipy a pojawieniem się tych kręgów to jest około 30 minut. W międzyczasie kamery zarejestrowały jakieś dziwne błyski światła.
One później były zinterpretowane jako podrzucana latarka, światła i tak dalej. Oczywiście taka interpretacja może być, ale ten błysk był jednak bardzo znaczący, bardzo szczegółowy, bym powiedział. I trudny w interpretacji, bo wydaje się być światłem stabilnym, stacjonarnym, które zamanifestowało się centralnie właśnie nad miejscem, gdzie pojawił się największy z tych 31 kręgów. Więc możemy domniemywać, że była to jakaś anomalia świetlna powiązana z tworzeniem się kręgów w tamtym czasie. Ale ja osobiście, kiedy wchodziłem w te kręgi wtedy, a byłem jedną z pierwszych osób, pierwsze, co na mnie zrobiło wrażenie, to to, że zboże jest bardzo chaotycznie położone. I moja pierwsza myśl była taka, że to chyba jest fejk. Ale co ciekawe, kiedy przeżartujemy różne ciekawe przypadki, to czasami okazuje się, że te nawet chaotycznie położone zboża w niektórych formacjach często miały stwierdzone ciekawe anomalie. I tak było właśnie w przypadku tych kręgów, które pojawiły się wtedy na polu Tadeusza Filipczaka. Bo czujniki, które zakopał Jan Szymański, były prześwietlone. Szczególnie te, które znajdowały się blisko jakiegoś kręgu, który był akurat w danym miejscu umieszczony.
I teraz pytanie: co spowodowało to prześwietlenie? Bo przecież nikt nie wiedział tak naprawdę oprócz Szymańskiego i bodajże Zagórskiego o tym, gdzie te czujniki są rozmieszczone. Zanim Szymański był prześwietlony, na sposób działania jakiś wiązek elektromagnetycznych. W tym przypadku mogło to wchodzić w grę promieniowanie rentgenowskie, miękkie promieniowanie rentgenowskie. Jak się później okazało, w grę mogły wchodzić także inne formy promieniowania, między innymi mikrofale i tak dalej. Tak więc szerokie spektrum działania pola elektromagnetycznego.
[58:43] - Chyba właśnie odpowiedziałeś na komentarz nieświadomie jednego ze słuchaczy. Noosfera na czacie na YouTube napisał: „Jak ten czujnik UFO miał niby działać, skoro przecież urządzenia pomiarowe, czujniki i tak dalej muszą wiedzieć, co mają mierzyć, muszą wiedzieć, czego szukać?”
[59:02] - Pozwolę sobie jeszcze dopowiedzieć do tego pytania. Czujnik UFO to była taka nazwa obiegowa, w cudzysłowie czujnik UFO. To była tak naprawdę szczelnie zamknięta skrzyneczka, która miała w sobie właśnie błonę filmową. Te czujniki oczywiście nie były w stanie stwierdzić, kiedy nastąpiło naświetlenie, o jakiej godzinie i czasie. Więc nie były to urządzenia elektryczne, które działały i rejestrowały czas. Ale późniejsze badania Szymańskiego, jak wiemy w 2005 roku i 2006 roku, kiedy on poszedł w zupełnie innym kierunku badawczym, bo już nie skupił się na zakopywaniu czegoś pod ziemią, zamontował różnej maści aparaturę badawczą. W tym czasie w domu Szpulewskiego. Domu, który w tamtym czasie był taką bazą, można powiedzieć, noclegową dla wielu badaczy. Ten nieżyjący pan już wynajmował swój dom wtedy na poczet różnych badaczy, którzy zjeżdżali się z różnych stron Polski. Wtedy tam była zainstalowana cała aparatura monitoringowa Janusza Zagórskiego.
Tak więc to było w ogóle nasze takie centrum informacyjno-biegowe. I wtedy, kiedy ta aparatura zaczęła działać, funkcjonować, Jan Szymański rejestrował częstotliwości na różnych formatachW 2005, 2006 roku udało mu się zarejestrować przeróżne anomalie w otoczeniu. Mam na myśli otoczeniu czy rejonie miejscach, gdzie pojawiały się kręgi, gdzie były również obserwowane różne dziwne anomalie świetlne przez zarówno okolicznych mieszkańców, jak i również ludzi, którzy przyjeżdżali wtedy do Wilatowa. Na przykład były to anomalie nie tylko promieniowania, które się pojawiały, promieniowania rentgenowskiego, ale również niskie fale elektromagnetyczne o niskiej częstotliwości, które były sztucznie wygenerowanymi sygnałami i tego nie dało się w żaden sposób wyjaśnić. Nie można było tego wytłumaczyć poprzez wyładowania atmosferyczne przechodzących w tamtym czasie gdzieś w różnych rejonach burz. Były to ewidentnie sygnały, czasami nawet inteligentnie transmitowane sygnały na sygnały wysłane przez Szymańskiego, tak jakby ktoś coś próbował korespondować z nim. To była rzecz niezwykła. Oprócz tego jeszcze oczywiście były zmiany w ogóle w polu grawitacyjnym. To jest niezwykła rzecz. Czy też w polu promieniowania kosmicznego.
Bo u niego działał cały czas podłączony licznik Geigera. I co ciekawe, w tych momentach szczególnych, kiedy dochodziło do obserwacji różnych obiektów, ten licznik czasami przestał w ogóle rejestrować promienie alfa, beta, gamma. To jest po prostu sprzeczne całkowicie w ogóle z kanonami wiedzy naukowej, ale taka rzecz została zarejestrowana przez Szymańskiego. Proszę uwierzyć. I tego nie da się w żaden sposób wyjaśnić. Oczywiście były interpretacje takie, że w całą sprawę jest zaangażowane wojsko, bo na co dzień widzieliśmy i obserwowaliśmy tego, jak samoloty wojskowe z pobliskiej bazy w Powidzu przelatywały bardzo nisko, czasami wręcz za nisko, łamiąc elementarne zasady bezpieczeństwa nad przylatowem. Istniały pewne domysły, że wojsko może być tu zaangażowane, bo mieliśmy podobne historie przecież w Wielkiej Brytanii, kiedy były organizowane z podobnym rozmachem operacje monitoringowe rejonów, gdzie pojawiały się kręgi zbożowe. Mam na myśli tutaj taką słynną operację, która była przeprowadzana z udziałem Colina Andrewsa w Wielkiej Brytanii, operację Blackbird z udziałem wojska i tam okazało się, że jednak wojsko mocno mataczyło w całej sprawie i skompromitowało nieco środowisko badawcze wówczas. Ale tutaj, jak się okazało, co zresztą wynikało później z mojej rozmowy z Januszem Radomskim, bo on miał styczność po latach z niektórymi wojskowymi. Oni tak naprawdę interesowali się ogólnie tym, co się dzieje.
Po prostu często robili przeloty, obloty tych miejsc, bo sami po prostu byli ciekawi, co się pojawia w tym rejonie. Co to są te kręgi zbożowe? Więc raczej udział wojska tutaj został niejako wykluczony, ale wciąż istniał dowód na to, że coś manifestowało się w otoczeniu i coś, co inteligentnie pogrywało, można powiedzieć, z badaczami wówczas stacjonującymi w tym miejscu i próbującymi znaleźć ten niepodważalny dowód na to, że coś niezwykłego się dzieje w Wilatowie. Tak w nawiązaniu do czujników UFO i do badań Szymańskiego. I te wątki myślę, że w znaczącym stopniu zapisały się w kartach historii, jeśli chodzi o badanie kręgów zbożowych, światowych kartach historii, jeśli chodzi o badanie Szymańskiego. Jeszcze mieliśmy oczywiście również badania Szymańskiego i Adama Piekuta dotyczące pobieranych próbek roślin, nasion z piktogramów z Wilatowa i nie tylko. I to też były takie ciekawe, stwierdzone zmiany w detekcji roślin, nasion, które były pobierane z rejonów piktogramów bezpośrednio i porównując to wszystko z próbkami kontrolnymi, okazywało się, że występują jakieś dziwne anomalie, zmiany. One też były szczególne.
[01:04:42] - Myślę, że to jest dobry moment, aby zadać drugie dzisiejsze pytanie konkursowe. Oczywiście wszyscy chcący zdobyć książkę Damiana Treli „Gniazda UFO” właśnie teraz chwytają smartfony w dłoń, wstukują numer Radio Paranormalium. To jest powtórka. Prosimy o nieprzysyłanie odpowiedzi. I wysyłają nam SMS-a z odpowiedzią na pytanie następujące: jak nazywali się pierwsi znani crop makerszy? Jak nazywali się pierwsi znani crop makerszy? Oczywiście odpowiedzi prosimy nadsyłać drogą SMS-ową. Jakie są narzędzia do badania kręgów poza tymi czujnikami?
[01:05:35] - Jeśli chodzi o badanie kręgów zbożowych, można powiedzieć, że nie ma jako takich wyrobionych form metodologicznych, jeśli chodzi o badanie kręgów zbożowych, bo w dalszym ciągu mówimy tutaj o pewnej dziedzinie, która tak naprawdę nie jest objęta jakąś klauzulą naukową, ale pewne formy istnieją. Oczywiście można powiedzieć, że badanie kręgów zbożowych przypomina troszeczkę badanie nawet takich miejsc jak bliskie spotkania, C2, jakichś śladów po lądowaniach UFO. Trochę przypomina to taką wizję lokalną wykonaną przez kryminologa. A więc tacy ludzie, którzy zajmują się badaniem takich kręgów zbożowych, dokonując wizji lokalnej w miejscu pojawienia się kręgów zbożowych, posiłkują się najprostszymi rzeczami, którymi można się posłużyć, które mogą na wstępie już powiedzieć coś na temat tych kręgów zbożowych. Czy mogą to być kręgi faktycznie wykonane przez człowieka, czy też występują jakieś dziwne anomalie. Najprostszą rzeczą jest kompas.Się okazuje na przestrzeni wielu lat przy użyciu kompasu można było w przypadku kręgów zbożowych, szczególnie w pierwszej fazie, w pierwszych dniach pojawienia się kręgów zbożowych, stwierdzić jakieś dziwne anomalie magnetyczne. Igła kompasu na przykład wyginała się. Tak było w przypadku kręgu zbożowego, piktogramu dokładnie, który się pojawił w Latowie w 2003 roku na polu Adama Górnego, jeśli dobrze pamiętam, jeszcze w czerwcu. To był prosty piktogram, ale w tym prostym piktogramie okazało się, że igła kompasu wyginała się o prawie 15 stopni. To już było takie szczególne i nie dało się tego racjonalnie wyjaśnić.
Ale podobnych historii jest znacznie więcej. Czasami było tak, że wprowadzało się kompas w miejsce kręgu i kompas potrafił się obrócić nawet o 360 stopni. Tak więc kompas. Oprócz tego oczywiście są liczniki Geigera, które też mogą nam powiedzieć coś na temat promieniowania w danym miejscu. Zdarzało się w historii, że to promieniowanie było czasami podwyższone. Szczególnie kiedy się wchodziło do kręgu świeżo powstałego. Oprócz tego jeszcze można się posługiwać licznikami elektromagnetycznymi, ale tutaj szczególne znaczenie mają liczniki takie, które rejestrują pole elektromagnetyczne o niskich częstotliwościach, bo te zmiany anomalii występują w niskich płaszczyznach, niskich częstotliwościach. Licznik magnetyczny to jest też oczywiście przydatna rzecz podczas takiej wizji lokalnej. I rzeczy najprostsze oczywiście to metrówka, a we współczesnych czasach, można powiedzieć, jest dron. Można przy użyciu drona nawet dokładnie sporządzić profesjonalny graficzny rysunek takiego obiektu.
Drony też niestety albo stety służą crop circle przy tworzeniu kręgów zbożowych. Także to działa w dwie strony, można powiedzieć. To są te najprostsze narzędzia. Oczywiście pobieranie próbek z miejsca zdarzenia i dalsza analiza. Mam na myśli próbki roślin i próbki gleby. I wizja lokalna pod kątem tego, jak zboże jest ułożone i co się dzieje w gruncie pod tym zbożem, w takim miejscu, gdzie ten krąg powstał, jak również wywiad środowiskowy w miejscu zdarzenia, więc rozmowa z okolicznymi mieszkańcami, czy przypadkiem czegoś ciekawego nie zaobserwowali. Tak było w przypadku, jak pamiętam, kręgów zbożowych, które badałem w Starych Bogaczowicach w 2002 roku. Jak się okazało, kręgi same w sobie były bardzo ciekawe, bo były w bardzo szczególny sposób ułożone. Powstały na pewnym wzniesieniu. Tam teren był bardzo nierówny, bardzo pofałdowany, a kręgi były idealnie wyłożone.
Można powiedzieć, że jakby tak od walca wymasowane, pięknie przyłożone do pofałdowanego gruntu. Ale jak się okazało, kiedy zrobiliśmy wywiad środowiskowy, zaczęliśmy rozmawiać z okolicznymi mieszkańcami. Okazało się, że sporo ludzi widziało dziwne anomalie świetlne, jakieś łuny świetlne pojawiające się dokładnie w tym miejscu w noc poprzedzającą powstanie kręgu. I to nie była pojedyncza relacja, ale trzy czy cztery niezależne relacje. Oprócz tego jeszcze były inne, pokrewne relacje. Także to jest też bardzo szczególne, aby rozmawiać z ludźmi, którzy przychodzą z takich kręgów i którzy mogą nam coś ciekawego powiedzieć. Ten cały zebrany materiał może nam posłużyć do wyciągania logicznych wniosków.
[01:10:32] - A tymczasem obrodziło nam tutaj odpowiedziami drogą SMS-ową, co zresztą słuchacze słyszeli, bowiem smartfon wydaje taki pikający dźwięk w momencie, kiedy w trakcie rozmowy przyjdzie SMS. Damianie, czy odpowiedź o treści „Bower i Chorley” jest prawidłowa?
[01:10:54] - Tak, dokładnie tak. To był duet crop circle. Właśnie tak mieli na nazwisko.
[01:11:02] - Dosyć tacy chyba pocieszni panowie z tego, co czytałem.
[01:11:06] - Tak, bardzo tacy pocieszni, przyjęci przez media wówczas jako dwaj żartownisie. Ale ich historia jest też dosyć ciekawa i myślę, że jeszcze jak znajdziemy chwilę czasu, to jeszcze o nich podyskutujemy. Także ten pan czy też ta pani, która udzieliła odpowiedzi na to pytanie, odpowiedziała poprawnie. Także gratulacje.
[01:11:26] - Nie wiemy jeszcze, czy to pan, czy pani, ale zaraz się dowiemy. Pierwszy był słuchacz o numerze kończącym się na 546. I tego właśnie słuchacza prosimy o podanie adresu do wysyłki i o informację, czy życzy sobie dedykację. Prawdopodobnie odpowiedź będzie twierdząca, ale lepiej się upewnić.
[01:11:53] - Lepiej się upewnić. Tak, oczywiście.
[01:11:55] - Wracając do dzisiejszych naszych pytań, do tematów do poruszenia w trakcie wywiadu. Co możesz powiedzieć o anomaliach występujących w kręgach zbożowych?
[01:12:09] - To jest bardzo ciekawy aspekt w ogóle jeśli chodzi o kręgi, piktogramy zbożowe.
[01:12:14] - Bo chyba takie najbardziej rzucające się w pamięć, że tak powiem, i w oczy to chyba wyczerpywanie się baterii w urządzeniach elektrycznych i elektronicznych.
[01:12:27] - Tak. Te anomalie możemy podzielić na dwie kategorie. Na anomalie dotyczące martwej materii i żywej materii. Tak w cudzysłowie oczywiście. Bo jeśli mówimy faktycznie, jak wspomniałeś Marku, o sprzętach elektronicznych, tak, działo się bardzo wiele dziwnych... anomalii, jeśli chodzi o pracę urządzeń elektronicznych w takich kręgach zbożowych. Ja sam osobiście z nimi się spotkałem, kiedy dokumentowałem niektóre z kręgów zbożowych. Często zdarzało się tak, że zupełnie przypadkiem baterie w kamerach, aparatach fotograficznych czy też telefonach nagle ze 100% potrafiły spaść do zerowych procent albo nawet całkowicie się rozładować. I to było bardzo dziwne, bardzo zastanawiające. To nie są odosobnione przypadki, bo o takich sprawach pisze bardzo wielu badaczy.
Ja się z podobnymi rzeczami spotkałem, kiedy byłem w Wylatowie, kiedy potrafiłem wejść do świeżo powstałego kręgu i mój aparat odmówił posłuszeństwa. Czasami było to tak, że to nie tylko bateria odmawiała posłuszeństwa, ale nagle dziwnie urządzenie przestawało działać, po czym włączało się znowu. Albo innym razem zdjęcie, które się wykonało w kręgu, jeszcze na przykład przy użyciu starych kompaktowych aparatach, było prześwietlone. Innym razem, kiedy było już wykonane aparatem cyfrowym, to też było w jakimś stopniu naświetlone. Tego było sporo i nad tym też warto się pochylić. Ale to jest jedna strona medalu. Druga strona medalu to jest to, jak taka formacja może oddziaływać na nasze samopoczucie, na nasz stan psychofizyczny, mówiąc to ogólnikowo. Tutaj jest wiele różnych aspektów, o których warto wspomnieć, bo kręgi zbożowe oddziałują na nas, nie da się ukryć. I można powiedzieć, że bez względu na to, czy one są autentyczne, czy nie, oddziałują na nas, na nasze samopoczucie. Sporo na ten temat pisała, bo dużo takich przypadków dokumentowała, pewna badaczka brytyjska kręgów zbożowych, Louise Newbold Springall.
Ta pani, która jest znana z ciekawych fotografii lotniczych. Ona poświęciła dużo miejsca, dużo czasu na dokumentowanie różnych przypadków wpływu kręgów zbożowych na stan zdrowia ludzi. Te przypadki również można podzielić na dwie kategorie. Na te, które wpływają w sposób pozytywny, jak i również negatywny. O czym mówimy? Mówimy na przykład o dziwnych, częściowych, całkowitych wibracjach ciała. Mówimy o bólach głowy, migrenach, ogólnym złym samopoczuciu, z czym ja osobiście się spotkałem, kiedy na przykład dokumentowałem kręgi. Nie pamiętam, gdzie to było. Bodajże w Młynach. To były Młyny, taka miejscowość też niedaleko Wylatowa.
Tam się pojawiły bardzo ciekawe kręgi w 2002 roku. Kiedy ja dokumentowałem te kręgi, wyszedłem z tak wielką migreną głowy, poczułem się totalnie otumaniony. Oczywiście mogłem sobie to tłumaczyć jako efekt przebywania na otwartej przestrzeni, nasłonecznionym miejscu przez dłuższy czas, odwodnienie organizmu i tak dalej. Ale mój przypadek może nie jest na tyle niezwykły. Spotykałem się również z takimi sytuacjami, kiedy na przykład ktoś wchodził do kręgu i pokazywał mi osobiście, jak jego ręce przykładane do kręgu zaczynały drżeć, wibrowały wręcz. Mówimy także tutaj o takich sprawach jak dezorientacja, zawroty głowy, podwyższone ciśnienie krwi, kołatanie serca, amnezje, nawet w skrajności stany paranoidalne. O takich sprawach między innymi pisze Springall. Ale mówimy również o takich rzeczach, które wpływają w sposób pozytywny na nas. Mam na myśli tutaj osoby, które są w sposób szczególny sensytywne, wrażliwe i na przykład wchodząc w taki krąg, potrafią bardziej się otwierać duchowo, a więc łatwiej wchodzić w stany kontemplacji duchowej, stany zmienionej świadomości. Nie wiadomo, czy kształt kręgu, czy też występujące anomalie w tych kręgach w jakiś sposób sprzyjają temu.
Tak więc formy oddziaływań takiego znaku są uzależnione od naszych indywidualnych predyspozycji. Dla kogoś mogą to być negatywne oddziaływania, dla innej osoby mogą być pozytywne. Podobnie jest z takimi miejscami mocy. Kiedy przyjrzymy się różnym rejonom na świecie, a są takie przecież i w Polsce, chociażby słynna Ślęża. Są takie miejsca wzmożonej aktywności promieniowania tak zwanego geomancyjnego, o którym pisze na przykład dużo znany polski radiesteta Leszek Matela. W takich miejscach możemy poprawiać swoje samopoczucie. Możemy łatwiej wchodzić w kontemplacje duchowe, kontemplacje medytacyjne. Być może nasze jakieś dolegliwości chorobowe, przypadłości chorobowe mogą być czasami wyleczone, ale może być sytuacja zupełnie odwrotna, bo nawet przebywanie w takim miejscu zbyt długie może być paradoksalnie szkodliwe. I podobnie jest w przypadku kręgów zbożowych. Jak się okazuje, badając dogłębniej ten wątek, tematem kręgów zbożowych w historii badań zainteresowali się też radiesteci.
Najpierw w Wielkiej Brytanii, później w innych rejonach. Oni, badając kręgi w sposób niekonwencjonalny, można powiedzieć, czyli przy użyciu różdżek czy innych narzędzi radiestyjnych, stwierdzili ewidentnie różnego rodzaju oddziaływania, oddziaływania geomancyjne. Bo te kręgi powstają, co ciekawe, w szczególnych, energicznych miejscach, takich właśnie hotspotach, węzłach energetycznych, jak to mówią radiesteci często.I nie jest to przypadek, bo jeśli spojrzymy na mapę Wielkiej Brytanii czy na mapę południowej Anglii, na mapę hrabstwa Wiltshire szczególnie, ten rejon jest bardzo szczególnie naznaczony, jeśli chodzi o miejsca mocy. Wystarczy spojrzeć, gdzie w ogóle w czasach prehistorycznych stawiano takie megalityczne budowle jak Stonehenge, Silbury Hill. Te wszystkie miejsca stoją właśnie w miejscach mocy, miejscach o silnym oddziaływaniu gomancyjnym, a w ich pobliżu od wielu lat pojawiają się niezwykłe formacje. Niektórych z nich nie da się w sposób racjonalny wyjaśnić. Mieliśmy na przykład słynną formację z 1996 roku. Mam na myśli formację, wypadła mi z głowy nazwa tego piktogramu, pięknej spirali, która się pojawiła niedaleko Stonehenge, z którą wiąże się ciekawa historia, która zresztą nawiązuje. Zbiór Julii, już mi się przypomniało. To miejsce, gdzie konkretnie ten znak się pojawił, był badany też przez radiestetów i jak się okazało, w tym miejscu było naprawdę bardzo silne promieniowanie, którego nie dało się wykryć w sposób konwencjonalny, czyli przy użyciu wspomnianych przeze mnie liczników Geigera czy Tak, to jest jedno z naszych kolejnych pytań, prawda, Marku?
[01:22:23] - Tak, to jest jedno z naszych kolejnych pytań z dzisiejszej naszej ściśle tajnej listy tematów do poruszenia. Czy istnieje jakaś korelacja między kręgami i świadomością ludzką? Nie wiem, czy to się nie łączy z pytaniem, które nam jeden ze słuchaczy przysłał. „Ciekawe, co chcą nam przekazać przez te kręgi”.
[01:22:51] - To w zasadzie jeszcze bardziej rozwija, jak patrzę na naszą listę pytań, która była tak na szybkiego tworzona, łączy się jeszcze z kolejnymi pytaniami, bo temat kręgów i świadomości jest wielowątkowym zagadnieniem. Mówiąc o tych anomaliach, nie wspomnieliśmy, zanim przejdziemy do tego pytania, o tych wszystkich anomaliach, które zostały stwierdzone w sposób laboratoryjny. Bo to jest też ważny wątek, który nie został przeze mnie poruszony, bo przecież mamy tutaj bardzo bogatą, udokumentowaną literaturę na ten temat. Jeśli mówimy o tych anomaliach, które są stwierdzone.
[01:23:37] - Masz na myśli badania laboratoryjne próbek wziętych tam?
[01:23:41] - Tak, dokładnie. Temu też poświęcam dużo miejsca w swojej książce. Wychodzą tutaj analizy takie, jakie są dokonania badań przeprowadzanych przez wciąż jeszcze działającą grupę amerykańską BLT Research, grupę prowadzoną przez Nancy Talbott. Ta pani zresztą miała też przyjemność być w Wilatowie w 2003 roku i też prowadziła swoje badania piktogramów, jakie pojawiły się w Wilatowie w 2003 roku. Niestety jej badania pozostawiały wiele do życzenia. Jak popatrzymy na tą grupę dzisiaj z perspektywy czasu, to to, w jaki sposób ona aktywuje się publicznie, pozostawia wiele do życzenia, ale we wcześniejszym okresie jej działalności, mam na myśli okres, kiedy dużo pomocy wniosło w badanie grupy BLT Research pewien biofizyk, mam na myśli tutaj William Levengooda i Johna ValkaTych dwóch panów, a szczególnie Levengooda. Ich badania wniosły bardzo wiele wtedy, jeśli chodzi o poznanie tego, co się faktycznie dzieje z roślinami poddanymi działaniu nieznanych form energetycznych, być może promieniowania elektromagnetycznego o bardzo niskiej częstotliwości, które bardzo trudno wykryć przy użyciu aparatury badawczej. Te badania były szeroko opisywane jeszcze na początku lat 90. Levengood poświęcił bardzo dużo czasu na analizę próbek przesłanych mu przez grupę BLT i wnioski, jakie wyciągnął, były opisywane między innymi w znanych periodykach naukowych. To, że w ogóle te artykuły się ukazały wtedy w niektórych periodykach naukowych było szczególne.
To świadczyło o tym, że przełamał się jakiś stereotyp na temat tego, co można sądzić o kręgach zbożowych. Wnioski tamtego pana były jednoznaczne, że miał miejsce wpływ promieniowania mikrofalowego, ponieważ próbki roślin były ewidentnie poddane działaniu wysokiej temperatury. Były na tyle mocno podgrzane w niektórych punktach, że na przykład węzły były przepalone albo powiększone, przestrzelone, momentami wręcz zwęglone nawet zupełnie przypadkiem. Tak, faktycznie to zostało stwierdzone empirycznie. To z trudem do zakwestionowania, bo podobne badania były przeprowadzane też na przestrzeni wielu lat przez innych badaczy naukowców, którzy zetknęli się z próbkami kręgów. Oczywiście niektóre znamiona, zmiany w roślinach, które pochodzą z kręgów zbożowych, da się wyjaśnić na skutek działania autotropizmu, a więc naturalnych czynników czy też zmian grzybiczych. To też w jakiś sposób jest, ale to jest tylko jakiś pewien wąski procent tego, o czym mówimy, bo jednak niektóre próbki, na przykład ja, z którymi się spotykałem, formami odkształceń roślin były naprawdę szczególne i nad tym na pewno warto się pochylić. Mieliśmy też oczywiście badania Szczepańskiego. W te badania włączył się też Adam Piekut i oni akurat badali nasiona, które pobierano z pikogramów z 2005 roku, jaki pojawił się w Ostatnim Latowie. I co się okazało?
Że wegetacja tych roślin przebiegała znacznie inaczej niż pobrana z próbek kontrolnych. A więc na przykład próbki roślin pobrane z kręgów rosły szybciej w stosunku do próbek kontrolnych. Podobne wnioski i podobne efekty stwierdzono także poprzez badania grupy BLT Research. I o tym też warto wspomnieć w tym kontekście, że możemy się zastanowić, co może mieć na to wpływ. Czy ma na to wpływ sama forma kształtu kręgu, czy też jest to forma oddziaływania. Na przykład był też taki badacz kręgów zbożowych z Holandii, Hasselhoff, ciężko mi wypowiedzieć to nazwisko, który badał. Stwierdził bardzo ciekawą rzecz, jeśli chodzi o kręgi zbożowe. On się zajmował kręgami jeszcze pod koniec lat 90. Jeszcze na początku XXI wieku badał na przykład pikogramy, które się pojawiły w Holandii i Danii. I on stwierdził taką rzecz, że sposób zniekształceń w roślinach pobranych z kręgów, jak również proces wegetacyjny przebiega prosto proporcjonalnie od tego, z jakiego miejsca zostały pobrane próbki.
To jest na przykład, jeśli próbki były pobrane blisko środka, to wegetacja nasion pobranych z tych roślin przebiegała znacznie szybciej niż nasiona pobrane z krawędzi kręgów zbożowych. On dowodził, że miał miejsce do czynienia z tak zwanym składem jakiejś formy energetycznej kuli, która zamanifestowała się nad takim kręgiem i która oddziaływała centralnie na punkt znajdując się pod sobą. I ten proces oddziaływania był prosto proporcjonalny do źródła oddziaływania. Ekspertyzy, które on przeprowadził, są przeprowadzone w sposób rzetelny. Mamy do czynienia z naukowymi diagramami, które też były opisywane w periodykach naukowych i też trudno je zakwestionować, chociaż niektórzy próbowali. Da się ustalić, że było też takie grono sceptyków naukowych z GLOW, które próbowało to zakwestionować, ale troszeczkę im to nie wyszło. Ja o tym wszystkim piszę w swojej książce. To są bardzo ciekawe aspekty tematyki, o której dzisiaj dyskutujemy. Ale jeśli mówimy o ludzkiej świadomości, to już mówiliśmy o tych wszystkich zmianach psychofizycznych, które ewidentnie występują w przypadku styczności kręgów zbożowych. Warto pochylić się nad symboliką kręgów zbożowych i tego, w jaki sposób ta symbolika na nas oddziałuje.
Mam na myśli tutaj ludzką świadomość, bo to jest wątek, który też szeroko opisuję.W swojej książce. Oczywiście dla przeciętnego obserwatora jakieś bardzo zawiłe formacje kręgów zbożowych, które przedstawiają jakiś przekaz, to jakaś wizualizacja graficzna, która jest sama w sobie piękna. Po pierwsze to, co nas uderza w kręgach zbożowych to to, że one są po prostu bardzo ładnie wykonane. Ale taka dogłębniejsza analiza tych bardzo zawiłych formacji fraktalnych, które niosą ze sobą różne zawiłości związane ze świętą geometrią. One wnoszą bardzo wiele w kwestię poznawczą tego, jak to zjawisko faktycznie oddziałuje na człowieka, bo to jest być może klucz do zrozumienia tego, co się kryje w ogóle za kręgami zbożowymi. W jaki sposób to zjawisko oddziałuje na nas i co wnosi. Symbolika jest czymś, co można powiedzieć, jest najstarszym sposobem oddziaływania na ludzką jaźń. Nie da się ukryć, że tak jest. Jak wiadomo, poprzez symbole wszystkie religie świata wpływały na naszą świadomość i dalej wpływają, kształtują naszą sferę sacrum, sferę duchową. Na świadomości, na symbolice budowano fundamenty kultu wierzeń.
Tak się dzieje od tysięcy lat. Tak więc nie bez przyczyny ta symbolika przewija się w wielu formacjach kręgów zbożowych. Te kręgi zbożowe coś nam starają się przekazać. Dla estetyka to jest nic ciekawego. Mamy piękny znak i tyle. Ale głębsza analiza, wyłuskiwanie tych elementów, tych ukrytych kodów zawartych w tych piktogramach, tworzy bardzo ciekawą sytuację, jeśli chodzi o ludzką świadomość. Mam na myśli to, jak odbiorca odczytuje znak, jak on osadza swoją psychikę w danej rzeczywistości, jak się staje częścią tego całego systemu. To jest bardzo fascynujące. Tak więc dla niektórych to będzie zwykły znak, który nic ciekawego nie wnosi, a dla niektórych to będzie znak, który wnosi jakąś wiedzę o tym, co twórca starał się przekazać. Ta wiedza przenika do naszej podświadomości, staje się podłożem pod jakieś głębokie refleksje duchowe, niesie w sobie ciekawe spostrzeżenia.
Z tego się wykrywa oczywiście jakiś głęboki mistycyzm stałej symboliki kręgów zbożowych. On jest punktem do refleksji nad odwiecznym pytaniem o to, skąd jesteśmy, skąd przybywamy, kim jesteśmy. Zmierzamy tutaj w stronę bardzo filozoficznych zagadnień, w sferę niematerialną, sferę sacrum. Tak więc językiem symboli posługiwało się wiele starożytnych cywilizacji. Język symboli służył do zgłębiania uniwersalnych prawideł. Święta geometria, o której mówię, była lustrem wszechświata. O tym piszę między innymi w swojej książce. Ten temat też nieco rozwijam w artykule, który niebawem się ukaże w „Nieznanym Świecie”, prawdopodobnie w majowym numerze, który będzie niejako rozwinięciem, appendiksem do mojej książki o tym, jakie ciekawe konotacje wynikają z tego związku ludzkiej świadomości i kręgów zbożowych. Ten świat wyrażony w tych bryłach, które się pojawiają w tych bardzo zaawansowanych piktogramach. Mam na myśli tutaj takie formacje prezentujące w sobie sześcio-, siedmio-, a nawet dziesięcioramienną geometrię, taką już skrajnie zaawansowaną.
To jest ten świat mistyczno-kultystyczny. To są takie mechanizmy mistyczno-kultystyczne, które są zaczerpnięte z naszej starożytnej cywilizacji, bo starożytna cywilizacja posługiwała się symboliką, aby oddziaływać na ludzi i ona sprzyjała poznawaniu zjawisk przyrodniczych. Otwierała to zmysłowe oko, to trzecie oko, które człowiek teoretycznie posiada, o którym zapomniał. A więc piktogramy zbożowe są takim narzędziem, które w jakiś sposób może oddziaływać na nas. Te oddziaływania są różnorakie oczywiście. Mówimy też tutaj o pewnych zmianach, jakie zachodzą w ogóle. Mówiliśmy tutaj o zmianach psychofizycznych, ale jeśli mówimy o zmianach świadomości ludzi, one są też szczególne. One też zachodzą w przypadku kręgów zbożowych. To są nie tylko bóle głowy, migreny czy coś tego rodzaju, ale to są zmiany na płaszczyźnie duchowej. Wielu ludzi, którzy się stykają z kręgami zbożowymi, którzy zaczynają obcować, to są nie tylko postronni odwiedzający kręgi zbożowe, ale to są również nawet osoby, które się zajmują badaniem kręgów zbożowych, bo przecież taką przemianę duchową przechodziło wielu badaczy.
Mam na myśli tutaj chociażby Colina Andersa czy Eddiego Sherwooda. Dla tych ludzi kręgi zbożowe były punktem wyjścia do przewartościowania swojego świata poglądu, swojej wizji świata. I to jest bardzo ciekawe zagadnienie dla socjologów. Jak spojrzymy na wątek belowowski, tam również mieliśmy do czynienia z taką przemianą. Może nie na płaszczyźnie duchowej skrajnie, ale jakąś na pewno.Mieszkańcy Wilatowa, którzy byli bardzo religijni, mieli styczność z pierwszymi kręgami, pierwszymi piktogramami, które się pojawiały w Wilatowie. One nawiązywały do symboliki religijnej. Na przykład był krzyż celtycki, który się pojawił. Możemy kojarzyć to jako krzyż celtycki, ale tamtym ludziom kojarzyło się to być może z kulturą chrześcijańską. Był też piktogram, który przypominał kształt hostii.
[01:37:43] - Te kształty piktogramów chyba jakoś się dostosowują do preferencji kulturowych świadków. Nawiązuje do tego pewien komentarz na naszym czacie. Napisał Noosfera: „Jak symbole zawarte w kręgach mogą wpływać na ludzi tak samo? Jeśli symbol kształtem będzie przypominać na przykład krzyż, to dla człowieka wychowanego w cywilizacji łacińskiej ten symbol będzie miał zupełnie inne znaczenie niż w cywilizacji na przykład arabskiej. Dla jednego pentagram będzie symbolem szatana, a dla kogoś innego to wielokąt gwiaździsty, foremny i nic więcej. Według mnie to my nadajemy znaczenie symbolom, a nie na opak”.
[01:38:25] - Jak najbardziej. To jest bardzo trafna uwaga słuchacza, bo piktogram oczywiście możemy interpretować w różny sposób, w zależności od naszej kulturowości. Kiedy sięgniemy dogłębniej, piktogram ma zupełnie inne znaczenie, niespojrzone w ogóle z satanizmem czy czymś takim. A jak wiemy, forma piktogramowa pentagramu czy takiej formacji pojawiała się wcześniej w wielu formacjach piktogramów i niesie bardziej głębokie, mistyczne przesłanie. Nie ma nic wspólnego z kultem szatana czy czymś takim. Sposób interpretacji jest uzależniony od tego, jak my sami interpretujemy nasz otaczający świat. I te kręgi, piktogramy, czyli te bardzo zaawansowane formacje, które niosą ze sobą jakieś przesłanie wizualne, symboliczne, oddziałują na nas w sposób indywidualny. I to są często przemiany, o których mówimy nie tylko na szczeblu duchowym, ale przemiany takie, które przyjmują formę na przykład zbudzenia empatii wśród ludzi, odrodzenia się pierwotnych pozytywnych instynktów w człowieku, które w każdym z nas drzemią, a które być może przez nasz współczesny model cywilizacyjny zostały gdzieś zagubione. Być może te piktogramy nam o tym przypominają. O tym, co jest wartościowe i w jakim kierunku powinniśmy zmierzać, w jakim kierunku być może powinna zmierzać nasza duchowość.
To są te aspekty bardzo intrygujące, bardzo interesujące, którym ja poświęcam dużo uwagi w swojej książce. Jasność umysłu, która się buduje właśnie w przypadku kręgów zbożowych. A tak jeszcze nawiązując do tego, co może przedstawiać dany kształt, dana formacja może w jaki sposób oddziaływać. Też zostało to w jakiś sposób ugryzione w sposób naukowy. Jeśli mówimy o czymś takim jak promieniowanie kształtu, bo nie da się ukryć, że piktogramy bez względu na to, czy są tworzone przez ludzi, czy przez jakieś anomalne zjawisko, to jest wielowarstwowe nakładanie się czegoś. Ale każdy kształt ma swoją indywidualną wibrację energetyczną. Kształt, promieniowanie kształtu. Takim zagadnieniom, co ciekawe, poświęcali uwagę niektórzy naukowcy. W piktogramach zawarta jest często tak zwana złota proporcja. O tym nie mówiliśmy jeszcze, ale to jest też punkt warty zauważenia.
Jak wiemy, złota proporcja jest zawarta praktycznie w wielu różnych architektonicznych dziełach ludzkich. Jeśli sięgniemy w historii, jeśli spojrzymy na historię ludzką, jeśli spojrzymy na zabytki megalityczne, to tam praktycznie na każdym kroku się przewija złota proporcja. Jak się okazuje, odpowiedni kształt w jakiś sposób potrafi wpływać, oddziaływać na materię zarówno żywą, jak i martwą. O tym kiedyś pisał pewien polski naukowiec i skompletował bardzo ciekawe wyniki badań. Mam na myśli tutaj profesora Jerzego Mazurczaka, który jeszcze w latach 80. przeprowadził bardzo ciekawe badania pod kątem tym, jak na przykład pewne szczególne bryły geometryczne wpływają zarówno na żywą, jak i martwą materię. On akurat eksperymentował z piramidami, brał pod uwagę na przykład kształt piramidy Cheopsa w skali 1:100 i badał wpływ tego kształtu na przykład na wegetację roślin. I tutaj mamy bardzo zbieżną korelację, jeśli chodzi o kręgi zbożowe. Bo jeśli założymy, że nawet w formacjach tworzonych przez ludzi też może dochodzić do takich rzeczy, to jest rzecz niezwykła, prawda? Profesor Mazurczak prowadził badania pod kątem tak zwanej spektrofometrii, czyli rejestrowania na wykresie widmowym zmian związków chemicznych pod wpływem działania światła.
Jego odkrycia, może powiem niezbicie dowodziły, że odpowiednie kształty, przykładowo taka piramida może stanowićŹródło oddziaływań energetycznych, których nie da się w sposób konwencjonalny wykryć, ale są formą generatora, kondensatora, który oddziałuje na wegetację takich plonów i zwiększa ich wegetację. Bo jak się okazywało, rośliny, które znajdowały się w pobliżu działania takich piramid, miały zwiększoną wegetację. Jeśli chodzi o takie rośliny, które pochodziły z nasion pobranych z tego samego miejsca, ale nie miały styczności z tą piramidą, rosły znacznie wolniej. Ich wegetacja przebiegała w sposób normalny. Tutaj mieliśmy do czynienia z anomalią. Podobna sprawa jest w przypadku piktogramów. Jeśli wspomnimy o badaniach wegetacji roślin pobranych z kręgów zbożowych, ta wegetacja przebiegała znacznie szybciej, czasami wolniej, czasami szybciej w stosunku do próbek kontrolnych pobranych z odległości 30, 40 metrów od powstałego znaku. Tam mieliśmy do czynienia z podobnymi efektami. To jest rzeczywiście niezwykłe i możemy się zastanowić, czy sam kształt też w jakiś sposób oddziałuje. Albo inaczej, czy pewna forma zawarta na przykład w złotej proporcji w piktogramach nie jest generatorem albo nie jest kondensatorem tych energii, o których mówimy w przypadku linii mocy, w przypadku tak zwanego promieniowania geomancyjnego.
Być może tak jest, że w taki sposób może to oddziaływać. Zresztą profesor Mazurczak też bardzo ciekawie przeprowadził swoje eksperymenty, jeśli chodzi o oddziaływanie na martwą materię, to on udowodnił, że właściwe formy, kształty mają szczególny wpływ na żywą materię, a także na martwą materię. A jeśli chodzi o żywą materię, to były także zmiany komórkowe. To były zmiany także w wodzie. Jeśli mówimy o wodzie na przykład, woda również była poddawana takim eksperymentom. Tu się też kłaniają ciekawe wyniki badań Masura Motta, Japończyka, który bada wpływ oddziaływania na wodę właściwej akustyki dźwiękowej. O akustyce też możemy dużo powiedzieć w przypadku kręgów zbożowych, bo taką też stwierdzono wielokrotnie w przypadku niektórych piktogramów. Odbudowano dziwne dźwięki, dziwne oddziaływania, które przychodziły w formie infradźwięków. I to, jak infradźwięki oddziałują na materię, też jest szczególne i bardzo porównywalne z tym, jak złota proporcja może oddziaływać na materię żywą czy też martwą.
[01:46:07] - Przypomnę może kontakty do Radia Paranormalium, zanim zadam kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy zagadnień do poruszenia w dzisiejszej audycji. Nasz numer telefonu, pod który można dzwonić, to 32 746 0008. 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Numer do SMS-ów to 530 620 493. 530 620 493. Gadu-Gadu: 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i bloga „Czas Tajemnic” oraz na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Niestalego Świata”.
A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Szczególnie zaś prosimy o kontakt mailowy słuchacza Mylic, który na naszym czacie na YouTube podzielił się ciekawą historią związaną właśnie z napotkaniem się na krąg w zbożu. Także prosimy o kontakt. A tymczasem przechodzimy do kolejnego, jednego z ostatnich właściwie dzisiaj pytań o UFO i kręgi. Jaki jest związek obserwacji UFO z kręgami?
[01:47:51] - No właśnie. Dyskutowaliśmy już trochę na ten temat, omawiając inne pytania. Wspominałem wcześniej o ciekawych przypadkach, takich stricte ufologicznych, jak ten słynny przypadek z Yadna. Czy też warto również wspomnieć o zdarzeniu z Tulii z 1986 roku, kiedy mieliśmy do czynienia z lądowaniem wręcz jakiegoś obiektu dyskoidalnego. Świadkiem tego zdarzenia był Australijczyk o nazwisku George Padley, który był świadkiem lądowania takiego obiektu nad pobliskim bagniskiem, a później okazało się, że w tym miejscu w trzcinach powstał krąg. Jak się okazało, nie jedyny, bo było ich kilka. I te wczesne relacje, te wczesne przypadki są ściśle powiązane właśnie z tymi tajnymi przypadkami ufologicznymi w czasach, kiedy dochodziło do masowej obserwacji UFO, kiedy przez różne rejony świata przechodziły fale UFO. Te przypadki kręgów zbożowych, przypadki może niekoniecznie kręgów zbożowych, bo tutaj nie mieliśmy do czynienia z kręgiem zbożowym, tylko z kręgiem w trzcinie. W przypadku Yadna owszem, mieliśmy do czynienia z kręgiem zbożowym, ale to są też i przypadki związane z trawą i tak dalej. Te wszystkie przypadki były traktowane jako lądowiska.
Tak były interpretowane. Były traktowane jako tak zwane gniazda UFO.UFO Nest to jest tytuł mojej książki, bo tym tytułem nawiązuję do korzeni tego zjawiska. Później przyszła faza na inne dziwne manifestacje: kule świetlne, słupy światła, smugi i tak dalej. Tego typu zjawiska najczęściej można współcześnie zaobserwować. Najczęstszą formą manifestacji dziwnych, anomalnych zjawisk jest kula światła, z którą spotykaliśmy się bardzo często w Belatowie, kiedy funkcjonowała operacja Belatowa. Zjawisko to przechodzi metamorfozę, ewolucję i dostosowuje się do naszych oczekiwań, do tego, jak będziemy je postrzegać. W Belatowie na przykład miały miejsce dwa bardzo ciekawe zdarzenia, w jednym z nich byłem uczestnikiem. Jedno było szczególne z tego względu, że zostało wywołane jakąś intencją. Mam na myśli zdarzenie z 12 lipca 2002 roku, kiedy nad powstałym już kręgiem na polu Tadeusza Filipczaka zebrała się grupka osób, która medytowała. Celem tej medytacji było wywołanie pojawienia się kuli.
Co ciekawe, ta medytacja przyniosła wymierne rezultaty, bo po chwili wszyscy uczestnicy tego zdarzenia byli świadkami pojawienia się dziwnej anomalii świetlnej w odległości może dwóch kilometrów od nich. Była tam kula światła, która rozkładała majestatycznie jak nie wiem, czy kwiat swoje płatki, chowała je i zamykała i po czym zniknęła. W takiej formie obserwowało to zjawisko grupka 10, 15 osób. W tej grupie był między innymi Janusz Zagórski. On też mi relacjonował na żywo ten przypadek. Co ciekawe, każda z tych osób albo inaczej pewne grupy z tych osób widziały to zjawisko troszeczkę inaczej. Tak jakby obraz tego zjawiska dostosowywał się do pewnych wyobrażeń otaczającego świata tych ludzi, dostosowywał się do ich typu percepcji, można tak mówiąc ogólnie. To jest też szczególne i znamienne, jeśli w ogóle spojrzymy na to w kontekście tego, jak kształtują się bliskie spotkania z UFO. Czasami zdarza się tak, że jest dwóch świadków i każdy widzi coś zupełnie inaczej. Możemy się zastanawiać: „Okej, dwaj świadkowie są kłamcami”.
Ale sprawa nie jest taka prosta, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Jak się okazuje, zjawisko jakby rzutuje holograficznie swój obraz zgodnie z wyobrażeniami danego świadka. Tutaj mieliśmy z czymś podobnym do czynienia w Belatowie. Każdy z tych ludzi widział to troszeczkę inaczej, jednak każdy coś widział i był w stanie potwierdzić, że był świadkiem czegoś, co zostało wywołane jakąś intencją medytacyjną. Teraz możemy się zastanowić, co to mogło być. Czy było to UFO? Mam na myśli istoty pozaziemskie, które przyleciały, bo ktoś ich wywołał w sposób duchowy. Czy była to jakaś forma myślokształtu, czy czegoś takiego? Ewidentnie to zjawisko, jakkolwiek to będziemy interpretować, było skorelowane ze świadomością tych ludzi, którzy w tym danym momencie zebrali się do kupy i wspólnie zaczęli myśleć o czymś. To myślenie znowu jest punktem łączącym nas z kręgami zbożowymi.
Bo kiedy wspomnimy te historie, moją na przykład zetknięcia się z kręgami zbożowymi czy też wielu innych badaczy, którzy też potrafili na przykład rozmyślać o jakichś kształtach, formach kręgów i później te formacje się materializowały w danym miejscu. To też był dziwny zbieg okoliczności. Była jeszcze inna bardzo ciekawa relacja, bardzo wirowa obserwacja w Belatowie kilka dni później, której ja osobiście byłem uczestnikiem i którą osobiście widziałem, nawet próbowałem sfotografować. Pojawiła się pewna kula światła, która przypominała dosłownie holograficzną projekcję czegoś, co przypominało słońce. To, co ja widziałem, też nie pokrywało się z tym, co widzieli inni ludzie. Bo ja widziałem na przykład idealną kulę koloru pomarańczowego, która się pojawiła na niebie i którą ja sfotografowałem swoim aparatem, a później okazało się, że te zdjęcia są prześwietlone. Natomiast ludzie, którzy stali obok, od mnie kilkanaście metrów dalej, też sfotografowali to zjawisko. Oni widzieli to zupełnie inaczej. Widzieli to w formie na przykład płaskiego naleśnika, który robił się ćwierćkołem, półkołem, a później pełną kulą i w taki sam sposób zaczęło zjawisko zmniejszać swoje rozmiary, aż w końcu całkowicie zniknęło. Możemy się zastanawiać nad tym, jak to zjawisko wpływa na naszą percepcję i czy to my nie jesteśmy też po części w jakimś stopniu twórcami tego wszystkiego, co się rozgrywa na naszym niebie i na naszych polach.
Jest to również warte uwagi. Tych obserwacji jest bardzo dużo i one nie tylko towarzyszą ludziom, którzy są prostymi świadkami takich zjawisk już nad powstałymi kręgami. One towarzyszą też miejscu powstania tych fałszywych kręgów, a nawet towarzyszą crop circle makerom, o czym może za chwilę jeszcze podyskutujemy, jak starczy nam czasu. Ale przeważnie forma najczęstsza, jaką możemy zaobserwować, to jest ta kula światła, często niewielkich rozmiarów, w formie plazmoidalnej, która jest skodyfikowaną w sobie silnie zprocesowaną energią.A co się za tym kryje, to już jest szerokie spektrum dywagacji. Czy możemy to interpretować w postaci odwiedzin kosmitów? Trochę wydaje mi się słaba ta interpretacja.
[01:55:46] - Przejdźmy teraz do tematu crop makerów. Co można dzisiaj o nich powiedzieć? Czy ich aktywność, czy crop makerzy sprowadzają się do różnych śmiesznych, mniej lub bardziej, ludzi chodzących z deseczkami, sznureczkami?
[01:56:08] - Jeśli spojrzymy w ogóle na crop makerów, którzy przez długi okres czasu byli zmorą dla wielu badaczy kręgów zbożowych, bo niektórzy uważali, że gdyby nie oni, to byłby święty spokój i moglibyśmy badać tylko autentyczne piktogramy i docierać do anomalnych zmian i mieć pewność, że mamy do czynienia z ekstraterestricznym zjawiskiem. Ale udział crop makerów jest znamienny. Tego nie da się w żaden sposób zakwestionować. Jak już wspomniałem na początku naszej dyskusji, średnio rocznie pojawia się 90% formacji wykonanych przez człowieka. To jest fakt nie pozostawiający żadnej wątpliwości. Ale możemy też mówić o czymś takim jak filozofia crop makerów. To jest bardzo ciekawe zagadnienie, bo kiedy wspomnimy o słynnym duecie Dave'a i Douga, którzy byli naszym pytaniem konkursowym. Ci ludzie, być może na początku, ci dwaj panowie pochodzący z miejscowości, już nie pamiętam jakiej, ale w każdym razie z Hampshire, może na początku kierowali się i ich intencją był żart. Czymś zainspirowany niejako, ponieważ jeden z nich, Doug bodajże, był wcześniej mieszkańcem Australii i był żywo zainteresowany tematyką ufologiczną. Zbierał różne informacje na ten temat i kiedy pojawiły się słynne gniazda Toolie w latach 60., dokładnie w 1966 roku, on tym tematem bardzo żywo się interesował.
Ten temat bardzo na niego wpłynął, kiedy po wielu latach emigracji powrócił do Wielkiej Brytanii i wspólnie ze swoim kolegą. Warto też wspomnieć, że był artystą, malarzem i rzeźbiarzem bodajże. Jego kolega też miał ścisłe zaciągnięcia artystyczne. Tak więc to byli idealni dwaj panowie do tego, aby zacząć ciekawy temat związany z wygniataniem kręgów. Może na początku była to forma żartu, ale później ona przeszła jakąś formę przemiany. Dla tych dwóch panów to już nie była tylko forma żartu, ale coś głębszego, coś bardziej duchowego, bo oni wnosili coś ciekawego w życie ludzi. Bo jeśli założymy, że taki agrosymbol był w różny sposób interpretowany, było o nim głośno, tworzyła się wokół niego jakaś otoczka tajemnicy, on zaczynał po prostu żyć własnym życiem. On już odchodził od swojego twórcy i stawał się samoistniejącym tworem i podłożem pod różne ciekawe zmiany, które zachodziły wokół niego. Następni crop makerzy, którzy w następnych latach poszli w ślady Dave'a i Douga. Mam tutaj na myśli na przykład takich słynnych crop makerów jak Rob Irving.
To jest jeden z najsłynniejszych. John Lundberg czy Matthew Williams. Ci panowie nie traktowali tego jako formę żartu. Dla nich to była ścieżka duchowa wręcz. Oni traktowali to bardzo poważnie. Oni się do tego bardzo dokładnie przygotowywali. Oni nie chcieli ludzi oszukiwać. Oni chcieli dawać ludziom nutkę mistycyzmu, wnosić w ludzką świadomość coś magicznego. I im się to, nie da ukryć, bardzo udawało. Na początku może badacze kręgów zbożowych całkowicie nie chcieli mieć z tym do czynienia.
W ogóle nie chcieli słuchać crop makerów. Później zaczęli im się uważnie przysłuchiwać i powstała nawet ciekawa książka autorstwa Roba Irvinga, gdzie on opisuje swoje różne ciekawe doświadczenia. I to jest naprawdę fascynująca literatura, z którą warto się zapoznać, do której ja też nawiązuję w swojej książce. Tak więc tworzyła się pewna filozofia wśród crop makerów i ona miała ścisłe duchowe konotacje. I ci ludzie, którzy wygniatali kręgi, też doświadczali różnych ciekawych, anomalnych doświadczeń. Mam na myśli tutaj na przykład Roba Irvinga, który wielokrotnie spotkał się z różnymi obserwacjami. Są właśnie takie świetlistych obiektów w miejscu, gdzie na przykład wygniatał kręgi i on nie był w stanie tego racjonalnie wytłumaczyć. Dla niego to było coś kompletnie niewjaśnionego. Nie wiedział, co to jest, że na przykład jakaś kula potrafiła wlecieć ze zboża i zniknąć albo gdzieś pojawić się obok. Takie rzeczy miały miejsce w trakcie tworzenia kręgów zbożowych.
I to jest opisywane między innymi przez Roba Irvinga w jego książce. Podobne rzeczy, innego rodzaju rzeczy się działy, na przykład takie, gdzie panowie mieli zaplanowany pewien wzór, który chcieli wygnieść w zbożu. Mieli ustaloną datę spotkania, po czym okazało się, że taki sam identyczny wzór powstał, nie wiem, dwa, trzy kilometry obok i też nie wiedzieli, kto go wykonał. Oni jakby go sobie myślą stworzyli.Proszę uwierzyć, że aspekt pikogramów i kręgów zbożowych jest naprawdę wieloaspektowy i tego nie da się spiąć w jedną klamrę w jakiś sposób, bo jest to zagadnienie wielowątkowe i tutaj się przenika wiele różnych spraw, a udział crop makerów jest w tym wszystkim znaczący i nie można go bagatelizować w żaden sposób, bo on też oddziałuje na ludzką świadomość bardzo mocno.
[02:02:08] - A czy można mówić o jakimś anomalnym zjawisku w przypadku kręgów zbożowych? Bo coś tu już wcześniej mówiliśmy na temat różnych anomaliów. Czy coś jeszcze można dodać?
[02:02:18] - Oczywiście to pytanie jest takim pytaniem do rozwinięcia. Jeśli w ogóle mówimy o tych 10% agrosymboli, które nie da się w racjonalny sposób wyjaśnić. Ja osobiście zetknąłem się na pewno z jednym takim. Mam na myśli kręgi zbożowe, które pojawiły się w Młynach w 2002 roku. Dla mnie to były jedne z najpiękniejszych kręgów zbożowych, jakie osobiście dokumentowałem i mogłem widzieć wiele różnych kręgów, ale te na mnie zrobiły olbrzymie wrażenie. Tutaj akurat pod kątem tych fizycznych zmian, jakie były widoczne gołym okiem, kiedy dokonywałem wizji lokalnej w takich kręgach. Mam na myśli to, jak rośliny były ułożone i tak dalej. Jeśli mówimy tutaj o tych 10%, że istnieje jakieś te 10%, które troszeczkę wymykają się naszym logicznym sposobom interpretowania tego, czy ten krąg jest autentyczny czy nieautentyczny, ale jeśli faktycznie takie istnieją, a zakładamy, że są to przeważnie proste kręgi zbożowe, a nie te najbardziej skomplikowane i zawiłe, to możemy się pochylić nad tym, jakie anomalne zjawisko się faktycznie za tym kryje. Jeśli weźmiemy pod uwagę te wszystkie manifestacje świetlne, zjawisk różnych nad polami, szczególnie tych kręgów autentycznych, ale nie tylko, możemy się zastanowić, co się kryje za tym zjawiskiem. Czy jest to zjawisko pozaziemskie, czy nie, czy może jakieś wielowymiarowe.
Ja w swojej książce staram się udzielić odpowiedzi na to pytanie. Oczywiście tak naprawdę karta jest otwarta i można do niej dopisywać kolejne rozdziały i interpretować to jeszcze na wiele różnych sposobów. Ja widzę w tym pewne konotacje do tego, do czego po wielu latach doszedłem przy analizie zjawiska UFO, że jest to ewidentnie jakaś inteligencja, która czasami się potrafi bawić z nami tak, jak to miało miejsce w przypadku niektórych operacji organizowanych nawet w Wilatowie, która postępuje czasami w sposób biologiczny dla nas, ale jest jakąś formą takiej szerszej świadomości, czegoś, co opisuje w swoich książkach John Keel czy Jacques Vallée. I tutaj możemy doszukiwać się podobnych analogii. Mimo tego, że staram się stronić od łączenia zjawiska agrosymboli z tematyką ufologiczną, ale jeśli spojrzymy na problem UFO pod innym kątem, to dostrzeżemy tutaj pewne analogie. I o tym piszę właśnie w swojej książce.
[02:05:08] - Wyczerpaliśmy już pytania z naszej ściśle tajnej listy. Pozwolisz może jeszcze parę pytań od słuchaczy? Dosłownie parę pytań, z naciskiem na parę. Słuchaczka Indigo jakieś parę godzin temu na naszym czacie na YouTube napisała takie oto pytania: w jakim wieku byłeś i kiedy pierwszy raz usłyszałeś o zjawisku UFO? Jakie miałeś wtedy o tym zdanie i czy zdarzyło ci się kiedyś zwątpić w autentyczność UFO? I czy myślałeś o zrezygnowaniu z zajmowania się tym tematem?
[02:05:45] - W jakim wieku? Teraz właśnie próbuję dokonać retrospekcji i przypomnieć sobie, ile miałem lat wtedy faktycznie. Tak, miałem 12 lat dokładnie, kiedy po raz pierwszy zetknąłem się w ogóle ze sprawami UFO, ale to nie było zetknięcie z literaturą czy jakimiś artykułami, czy też jakąś relacją w telewizji, ale z osobistym doświadczeniem. Ponieważ w 1996 roku, jak dobrze kojarzę, sam osobiście byłem świadkiem czegoś bardzo niezwykłego. Jeszcze jako mały chłopiec miałem może wtedy 12 lat mniej więcej. Widziałem coś w postaci obiektu przypominającego kształt cygara, takiego bardzo dużego, który dosłownie przeleciał blisko nade mną, na niewielkiej odległości około 100 metrów może nade mną. Świadkiem byłem tego ja i świętej pamięci moja babcia, która stała obok mnie. To było w nocy, grudzień bodajże, taka pora zimowa. I to coś przeleciało nade mną bardzo nisko, bezdźwięcznie, wysyłało sygnały świetlne, takie jasne snopy światła z przodu. Przeleciało to nade mną, poleciało dalej i to było takim punktem zwrotnym w ogóle w mojej fascynacji tym tematem.
Ja nie byłem w stanie tego w żaden sposób racjonalnie wyjaśnić. Wtedy zacząłem sięgać po różnej maści literaturę. Zacząłem szukać odpowiedzi na pytanie, co to mogło być. To było początkiem mojej fascynacji. Miałem wtedy około 12 lat. Jaka była dalsza część pytania? Możesz bardzo przywołać?
[02:07:31] - Czy zdarzyło ci się kiedyś wątpić w autentyczność zjawiska UFO? Tutaj jeszcze to pierwsze pytanie. Jakie miałeś wtedy zdanie o zjawisku UFO? Czy zdarzyło ci się kiedyś wątpić w jego autentyczność i czy myślałeś kiedyś o rezygnacji z zajmowania się tą tematyką?
[02:07:49] - Biorąc pod uwagę, jaki mamy stan faktyczny jeśli chodzi o zjawisko UFO, które przeszło fazę totalnej stagnacji, podobno sprawę mamy do czynienia w przypadku agrosymboli, to nie da się ukryć, że gdzieś przychodzi koniec tej historii. Teraz można powiedzieć, że osobiście jestem bardziej zaangażowany w sprawy rodzinne, zawodowe i już mniej czasu mam na badanie tematyki UFO, docieranie do świadków. Inna sprawa jest też taka, że tych świadków po prostu jest na wagę i tego nie da się ukryć. Czy kiedykolwiek zwątpiłem? Wydaje mi się, że nie. Aczkolwiek na pewno w którymś momencie przeszedłem przez przewartościowanie poglądów. Bo jeśli na początku mówimy o mojej działalności, już takiej aktywnej, badawczej, mówimy tutaj o końcu lat 90. Wtedy byłem takim skrajnym, typowym zwolennikiem hipotezy pozaziemskiej tematu UFO. Nigdy nie kwestionowałem faktu istnienia czegoś, co w jakiś sposób na nas oddziałuje. Jedynie przeszedłem tą formę przewartościowania swoich poglądów.
To faktycznie może się kryć za UFO i jest to coś znacznie szerszego niż tematyka pozaziemska.
[02:09:09] - Myślę, że już takie chyba ostatnie pytanie od prawdopodobnie Piotrka Gadaja z Orbity EN. Pozdrawiamy serdecznie Piotra.
[02:09:22] - Serdecznie.
[02:09:24] - Opowiedz coś o anomaliach w kręgach wykonanych przez deskarzy.
[02:09:31] - Właśnie już wspominaliśmy troszeczkę na ten temat. Tutaj mamy do czynienia z anomaliami, jeśli chodzi o wegetację roślin. Ona też występuje. Pobierają takie próbki z tych szczególnie dobrze wykonanych formacji, które właśnie zawierają w sobie tą ukrytą złotą proporcję. Z takiej formacji wychodzą czasami niezłe wyniki badań. Jeśli poddamy pod badanie wegetację roślin i porównamy ją z próbkami kontrolnymi. Czasami dzieje się tak, że takie kręgi, które powstały może nieświadomie albo i świadomie w miejscach mocy, one też mogą w jakiś sposób oddziaływać na nasze samopoczucie. I tutaj mam na myśli te wszystkie zmiany psychofizyczne, o których wspominałem wcześniej. To są również jakieś anomalie, które nie da się ukryć, wiążą się także z fałszywymi formacjami.
[02:10:36] - Tutaj jeszcze co do anomalii występujących w kręgach, nie tylko tych tworzonych przez crop makerów, ale w ogóle w kręgach. Noosfera napisał jakiś czas temu na czacie na YouTube: „Krąg zbożowy można namagnetyzować. Podobno jakaś grupa tak robiła”. I z tym komentarzem łączy się komentarz na naszym drugim czacie z kolei napisany przez O35: „Mam pytanie, czy oglądaliście film na Discovery Channel? Już parę ładnych lat temu szedł o tym, jak studenci MIT pod okiem doktorantów robili zawody w odtwarzaniu kręgów. Poddali nawet je promieniowaniu mikrofalowemu. Udało im się tylko wykonać to zadanie na ocenę, na czwórkę zrobić, ale tak jak przelatywał później śmigłowiec, to występowały zakłócenia w działaniu silnika i elektroniki, co ich bardzo zdziwiło, bo przecież były one ich wytworem”.
[02:11:39] - Tak, znany mi jest ten program. Dawno, dawno temu go oglądałem. Ja bym może nie brał tak bardzo na serio tego, co ten program wnosił.
[02:11:55] - W ogóle dzisiaj ciężko cokolwiek brać na serio, co emituje Discovery Channel. Tam pod koniec, po napisach końcowych stosowna informacja się pojawia.
[02:12:04] - Powiem tak, to było takie naszpikowanie, maksymalne naszpikowanie różnych informacji związanych z kręgami zbożowymi w bardzo krótkim materiale filmowym i z tego tak naprawdę nic konkretnego nie wynikało. Nie był to wyreżyserowany w sposób rzetelny program. Jeśli miał coś ukazać, to z tego nic nie wyszło konkretnie. Musiałbym sobie jeszcze raz odtworzyć ten materiał, ale takie refleksje mi się nasuwają, jak sięgam pamięcią, kiedy oglądałem ten program. A jeśli chodzi o to namagnetyzowanie, to fajnie by było, gdyby słuchacz trochę rozwinął to pytanie, bo nie za bardzo wiem o co chodzi.
[02:12:54] - Ciężko mi to sobie wyobrazić, jak namagnetyzować taki duży krąg, na przykład zajmujący pół pola.
[02:12:59] - Z tego punktu widzenia wydaje się to dosyć problematyczne.
[02:13:05] - No i tym oto akcentem kończymy wywiadową część naszej audycji. Będzie jeszcze druga część za chwilę, w której będzie zaprezentowany fragment, taki początkowy fragment, dosyć obszerny książki Damiana „Gniazda UFO”. Gratulujemy tym dwóm słuchaczom, którym dzisiaj udało się wygrać egzemplarze książki. Ja już tutaj przesłałem na Messengerze adresy do wysyłek Damianowi. Także gratulujemy jeszcze raz, życzymy wciągającej i długiej lektury. No i liczymy, że jeżeli państwo spotkaliście się kiedyś z jakimś kręgiem zbożowym i chcielibyście nam opowiedzieć, to uczynicie. Najlepiej drogą mailową na adres radia Paranormalium: radio@paranormalium.pl bądź bezpośrednio do Damiana Treli na adres dam.trela@gmail.com.Dzięki jeszcze raz Damianie za to, że wyraziłeś zgodę na dzisiejszą audycję.
[02:14:06] - Pozwolisz, że ci jeszcze wtrącę. Jeszcze krótko zasygnalizuję, gdzie jeszcze słuchacze mogą zakupić moją książkę, jeśli tacy są zainteresowani.
[02:14:18] - Książka jest dostępna i w wersji drukowanej, i w wersji cyfrowej.
[02:14:22] - Tak, oczywiście o tym nie mówiliśmy, a o tym warto powiedzieć. Tak, dokładnie. Jest dostępna w wersji papierowej i w wersji elektronicznej. Wersja elektroniczna jest dostępna praktycznie w wielu księgarniach internetowych. Gdziekolwiek sobie klikniemy w wyszukiwarce Google, to znajdziemy sporo odnośników. Natomiast jeśli chodzi o wersję papierową, to oczywiście słuchacze mogą ją nabyć u mnie bezpośrednio z autografem. Jeszcze nakład mi się nie wyczerpał. Planuję prawdopodobnie dodruk, także jest jeszcze szansa nabycia u mnie. Oprócz tego oczywiście jest dostępna ta książka w wersji papierowej także w kilku innych księgarniach internetowych, między innymi także w Empiku. Także tam mogą państwo zakupić moją książkę.
[02:15:07] - Stwierdzenie nakład jeszcze się nie wyczerpał, z naciskiem na jeszcze. Dzięki takim audycjom jak ta na pewno bliżej jest wyczerpania. Zdecydowanie. Także dzięki jeszcze raz za dzisiejszą audycję. Dziękuję ci bardzo.
[02:15:27] - Dziękuję również Marku i pozdrawiam jeszcze raz wszystkich słuchaczy.
[02:15:31] - Dziękujemy i pozdrawiamy. Audycję, jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". My jeszcze dzisiaj nie kończymy. Już za moment na antenie Radia Paranormalium usłyszycie Państwo wybrany fragment książki Damiana Treli “Gniazda UFO”. Książki, którą przypomnę dzisiaj można było, niestety można było, bo już nie można wygrać. Gratulujemy jeszcze raz laureatom dzisiejszego konkursu. Życzymy oczywiście długiej i wciągającej lektury na wiele, wiele, wiele wieczorów. No i cóż, oczywiście książki będą wysłane pocztą przez Damiana. Będzie oczywiście dla każdego ze słuchaczy dedykacja, a tym, którym dzisiaj się nie udało, pozostaje na otarcie łez taka oto wersja audio pierwszych kilkudziesięciu stron książki “Gniazda UFO”. Ja tylko jeszcze zdradzę, że w przygotowaniu jest pełen audiobook, który również jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jeżeli będzie po naszej myśli, będzie także dostępny do kupienia w postaci MP3.
No to zamieniamy się raz jeszcze w słuch i przechodzimy do wybranego na dzisiaj fragmentu książki Damiana Treli “Gniazda UFO”. Zamiast wstępu. Ta historia zaczyna się całkiem niewinnie. Pewnego lipcowego wieczoru w niewielkiej miejscowości o nazwie Kłaczyna. Damian, młody badacz i entuzjasta zjawisk nieznanych, siedział przed lampką w swoim pokoju i czytał z przejęciem najnowszy numer ufologicznego periodyku “Czas UFO”. Było to wówczas jedno z niewielu wiarygodnych i rzetelnie opisujących tematykę UFO polskich czasopism. Z wypiekami na twarzy studiował artykuł traktujący o pewnej formacji kręgów zbożowych, jaka pojawiła się niedawno na polach koło Torunia. Dla tego młodego badacza było to swoiste novum, coś absolutnie fascynującego. Dlatego z takim przejęciem i pasją pochłaniał każdą kolejną stronę raportu z wizji lokalnej. W kręgach spichrzy, bo o nich traktował tekst z “Czasu UFO”, kryła się jakaś niezwykła tajemnica, której jeszcze wówczas ten młody badacz nie potrafił pojąć i zrozumieć.
Autor publikacji wyraźnie wskazywał w swoich teoriach na integralny związek wygniecionych z niebywałą precyzją zbożowych znaków z UFO. Z tematem UFO Damian był już dobrze obeznany, działając z ramienia legnickiego klubu zajmującego się badaniem i zbieraniem relacji o UFO, mógł już wyrobić sobie własne zdanie w tej jakże niezwykłej zagadce naszych czasów. Jednak w przypadku kręgów widział tajemnicę, która mogła wybiegać dużo dalej poza wymiar UFO i obcych cywilizacji. Na zegarze dochodziła już północ i pomału zmęczenie zaczęło dawać mu się we znaki. Młody badacz nie mógł jednak zamknąć oczu, gdyż jego myśl wciąż trapiły sprawy nieziemskie. Marzył, żeby móc samemu zetknąć się z osobliwą zagadką zbożowych znaków. Możliwość wejścia do kręgu wykonanego jakąś nieznaną ręką wydawała się czymś fascynującym. Było to na swój sposób strasznie dziecinne. W końcu jednak sen wziął górę i Damian zasnął, przykładając ciężką od myśli głowę do poduszki.Rankiem następnego dnia pewien rolnik przejeżdżał niewielką drogą łączącą dwie przyległe do siebie miejscowości: Jugową i Kłaczynę. Ten mieszkaniec pobliskiej wsi Roztoka jechał ciągnikiem z ładunkiem żywca do skupu.
Było już grubo po godzinie 8:00 rano, a słońce już dawno wisiało na bezchmurnym niebie, zapowiadając długi i upalny dzień. Rolnik przyciskał pedał gazu z całych sił i nerwowo spoglądał na swój zegarek. Miał powody do zmartwień. Był spóźniony i obawiał się, że dzisiaj może mu się już nie udać wbić w kolejkę do skupu. Po prawej i lewej stronie drogi rozciągały się pola pszenicy i jęczmienia, należące głównie do działającej na tym terenie Spółdzielni Kółek Rolniczych. Tegoroczne żniwa zapowiadały się wprost wspaniale. Sprzyjała im piękna i słoneczna pogoda, która utrzymywała się niezmiennie od ostatnich tygodni. Gdy rolnik pokonał z zawrotną, jak na możliwości swojego ciągnika marki Ursus, prędkością ostry zakręt w prawo, jego oczom ukazała się otwarta przestrzeń i malowniczy widok na okolicę. W tym samym momencie mężczyzna dostrzegł coś jeszcze. Coś na tyle dziwnego, że mimo iż wciąż był zaspany, przykuło to natychmiast jego uwagę.
Znał każdy najmniejszy zakątek tego terenu i nie mógł się wprost nadziwić, że dziki mogły urządzić sobie takie harce przez jedną noc. Gdy dnia poprzedniego mijał to samo miejsce w godzinach wieczornych, zboże nie było zniszczone. Oto po prawej stronie na polu widać było dziwny ślad. Z drogi widok był dość niewyraźny, dlatego rolnik w pierwszym momencie uznał, że ma do czynienia z niebywałym legowiskiem dzikiej zwierzyny. Zjechał na pobocze, wyłączył silnik i postanowił przyjrzeć się dewastacji z bliska. Zdawał sobie sprawę, że czas go goni, lecz kierowany ciekawością machnął ostentacyjnie ręką i zanurkował w pierwszych łanach. Po przedarciu się do biegnącej od drogi ścieżki technologicznej i przejściu około pięciu metrów stanął jak wryty. Jego oczom ukazał się widok wprost niewiarygodny. Zboże na powierzchni więcej niż kilkunastu metrów było zaczesane w regularne kręgi. Środkiem formacji był 15-metrowy krąg, zaś tuż obok niego w promieniach słońca widać było pięć mniejszych.
Później w wywiadzie telewizyjnym powie, że „wszystko wyglądało tak idealnie i precyzyjnie, że gdy słońce padało na kręgi, miało się wrażenie, że w tym miejscu stoi woda”. Tamtego dnia nie zdawał sobie jednak sprawy, że jego niezwykłe znalezisko stanie się obiektem zainteresowania mediów. Wydało mu się to niemożliwym, by leśna zwierzyna mogła coś tak wspaniałego wykonać. Racjonalne pojmowanie rzeczy kazało mu bardzo szybko odrzucić ten pomysł. Gdzieś jeszcze pojawiło się przypuszczenie, że to trąba powietrzna mogła ułożyć kłosy w tak finezyjne wzory. Wszak natura potrafi zaskakiwać i być nieprzewidywalna. Ale gdzie, u licha, trąba? Przecież przez ostatnie dni nie spadła w tym miejscu ani jedna kropla deszczu. Więc co? Jaki diabeł?
Siła nieczysta? Szkoda było tracić czas na zastanawianie się. Rolnik pognał co sił do ciągnika i czym prędzej udał się w stronę pobliskiej miejscowości Jugowa. Tam roztrąbił jej mieszkańcom o swoim znalezisku. Szybko miejsce kręgów zalała fala ciekawskich. Wieść z prędkością światła rozniosła się po okolicy. Dotarła też do lokalnej redakcji gazety i została puszczona dalej w obieg. W godzinach popołudniowych Damian, będący na zakupach w pobliskim sklepie, usłyszał od stojącego w kolejce mieszkańca wsi niewiarygodną wiadomość o lądowaniu UFO w Jugowej. Damian z początku wziął tę historię za zwykłą bajkę, lecz chwilę później dokładnie taką samą fantastyczną nowinę usłyszał od innych ludzi. Coś najwyraźniej musiało się stać tej nocy, skoro cała wieś jak długa i szeroka trąbiła tylko o jednym.
Do Jugowej było niedaleko, więc Damian porwał swój rower i popędził co sił w stronę miejsca wydarzenia. Ze znalezieniem kręgów nie miał najmniejszych problemów. Po wjechaniu na pobliskie wzgórze widać było jak na dłoni długi sznur samochodów ustawionych wzdłuż drogi. Po paru minutach w miejscu tym znalazł się i sam badacz. Jakież zdziwienie i euforia ogarnęły go, gdy dotarł do centrum największego spośród całej formacji kręgu. Kłosy we wnętrzu układały się idealnie w spiralę. Były zaczesane zgodnie ze wskazówkami zegara, a w niektórych miejscach cechowało je wręcz finezyjne wyłożenie.Przypominające momentami warkocze. Łodygi nie były połamane, tylko delikatnie, jak za dotknięciem niewidzialnej ręki przygięte do podłoża. Grunt pod wyłożonym zbożem był też nietknięty. Wydawało się, że siła odpowiedzialna za utworzenie znaku zadziałała z góry.
Całość robiła ogromne wrażenie. Niezwykłe kręgi w Jugowej szybko stały się atrakcją turystyczną w okolicy. Przez to miejsce w ciągu paru tygodni przewinęła się rzesza ludzi z całej Polski. Do znaków zbożowych dotarło też wielu badaczy. Dokonano gruntownych czynności badawczych, pomiarów, pobrano próbki i przeprowadzono wywiady wśród mieszkańców. Znaleźli się też naoczni świadkowie tańca świateł nad polami w noc poprzedzającą powstanie kręgów. Po przeanalizowaniu materiału badacze postawili jednoznaczny werdykt. Kręgi zbożowe w Jugowej były autentyczne. Jugowa była jednym z pierwszych miejsc w Polsce, w których pojawiły się kręgi. Upalne lato 2001 roku rozpoczęło się wprost wyśmienicie.
Było początkiem mojej fascynacji owym zjawiskiem i trwa ona po dziś dzień. Opisana powyżej historia nie jest scenariuszem do filmu pod tytułem „Znaki”, lecz zdarzyła się naprawdę. Zaś tym młodym badaczem, który zetknął się oko w oko po raz pierwszy z wielką zagadką kręgów zbożowych, w fachowej literaturze określanych mianem agrosymboli, byłem ja. Moja wielka przygoda z kręgami rozpoczęła się właśnie 17 lat temu w niewielkiej miejscowości położonej malowniczo na Dolnym Śląsku i ciągle dopisuję do swojej opowieści kolejne rozdziały. Dziś mam wrażenie, że tamtej nocy chyba wyczarowałem sobie te kręgi, choć pewnie ktoś trzeźwo myślący powiedziałby, że to zwykły zbieg okoliczności i pewnie miałby rację. Ale wtedy czułem, że ścieżka mojego życia połączyła się z tą przecinającą znaki w Jugowej i wciągnęła mnie bezgranicznie w temat urokliwych krasnalskich kręgów. Od tamtej pory zdążyłem odwiedzić wiele miejsc, w których pojawiły się kręgi zbożowe. Ta historia rozpoczyna się od Dolnego Śląska, wiedzie poprzez osławione pola Wylatowa, a kończy swój bieg gdzieś w angielskich stronach. Temat kręgów zbożowych jest wciąż dla mnie otwartym rozdziałem. Nieustannie dopisuję do niego kolejne wydarzenia.
Wielu z czytelników, choćby pobieżnie obeznanych w omawianej tu tematyce, na pewno ma wyrobione zdanie w sprawie kręgów i piktogramów zbożowych, jakie co roku w różnych miejscach na świecie pojawiają się na polach. Dla wielu z nich to temat niewarty dalszej uwagi. Na przestrzeni wielu lat mieliśmy okazję poznać niebywały kunszt artystyczny aktywnych szczególnie w Wielkiej Brytanii tak zwanych crop makerów. Ludzie ci potrafią z niebywałą precyzją wygnieść finezyjne znaki w zbożu i zachwycić nimi świat. W swojej twórczości wielokrotnie kierują się mistyką, artystyczną duchowością i próbą integracji z naturą. Chcą też być bezpośrednio uczestnikami w tworzeniu nieznanego. Z pomocą idą im osiągnięcia współczesnej zaawansowanej techniki. Lecz nawet w ich artystycznych dziełach w zbożu dzieją się też rzeczy co najmniej niezwykłe. Same okoliczności tworzenia stają po jednej stronie z tajemnicą, która wciąga i fascynuje. Każda historia ma gdzieś swój początek i koniec.
W przypadku agrosymboli końca jeszcze nie widać, ale jednego możemy być pewni. Zjawisko to jest tak stare jak ludzkość i towarzyszy nam od wieków. Przez lata kręgi fascynowały na wiele sposobów. Można odnieść nieodparte wrażenie, że wraz z rozwojem coraz bardziej dojrzewaliśmy do rozumienia tego, co ktoś lub coś próbuje poprzez znaki w zbożu przekazać. Dziś rozumiemy je na wiele sposobów. Na pewno współczesnym odpowiednikiem przekładania języka kręgów i piktogramów na język ludzki jest działalność wygniataczy kręgów. Oni też chcą być częścią tej wielkiej zagadki. Tak więc tworzenie kręgów i piktogramów przez crop makerów jest jedną stroną medalu. Drugą, tą ważniejszą, jest faktyczne zetknięcie z nieznanym. Całokształt niewytłumaczalnych zjawisk, jakie towarzyszą kręgom zbożowym, mimo tylu hipotez i teorii, w dalszym ciągu czyni wielką wyrwę w naszej wiedzy o otaczającym świecie.
Nauka nauczyła się sprytnie omijać takie sprawy. Metoda deski i sznurka we wczesnych latach 90. ubiegłego wieku szybko została okrzyknięta za przełom w sprawie badań nad agrosymbolami. Tylko nieliczni, prywatnie zaangażowani w sprawę naukowcy podjęli własne prywatne badania. Zetknięcie się z całą gamą dowodów dla wielu z nich było niemałym zaskoczeniem. Gros z nich poprzez empiryzm dostrzegło w urokliwych krasnalskich znakach elementy, które wykraczały poza powszechnie uznane i przyjęte paradygmaty. Głębsze spojrzenie na problem agrosymboli otwiera przed nami furtkę na inną rzeczywistość. Poszukiwania sensu i znaczenia znaków opierają się na ich symbolice. Ich metaforyczne znaczenie powoduje regres naszych przekonań i ich nieuchronne przewartościowanie. Studiując symbolikę agrosymboli, zaczynamy paradoksalnie poznawać głębiej swoje wnętrze i duchowość.To, co niezrozumiałe, metafizyczne i transcendentne, staje się naraz pojęte.
I bynajmniej nie chodzi tutaj o powielanie zbanalizowanych tez o odwiedzinach kosmitów, którzy przekazują w zbożu zakodowane obrazki, poprzez które następuje poszerzanie ludzkiej świadomości. Problem jest bardziej złożony i niejako wymyka się logicznemu pojęciu. Czym jest owa obca inteligencja i skąd może pochodzić? To wciąż wielka tajemnica. Celem niniejszej książki nie jest przeto udzielenie definitywnej odpowiedzi na pytanie, jakie zjawisko kryje się za powstawaniem agrosymboli. Przede wszystkim niniejsze opracowanie ma na celu zaprezentowanie, z zachowaniem jak najdalej idącego obiektywizmu i rzetelności, materiału badawczego z ostatnich lat z terenu Polski i z zagranicy. To pewnego rodzaju zapis dokumentalny najważniejszych wydarzeń, jakie lawinowo narosły do niewyobrażalnych ilości przez ostatnie lata, który, mam cichą nadzieję, zwróci uwagę na zjawisko powszechnie znane i starannie przemilczane, a przy tym dopomoże stworzyć bardziej przychylny dlań klimat i podłoże pod przyszłe naukowe badania. Zapraszam wszystkich czytelników do tej fascynującej podróży w głąb historii, aż do czasów współczesnych, poprzez pola i łąki, aż do samych granic jednej z największych tajemnic naszych czasów. Największa zagadka naszych czasów. Kręgi zbożowe, zwane też agroglifami bądź agrosymbolami, to regularne formy geometryczne utworzone przez precyzyjne wyłożenie roślin na polach uprawnych.
Ich historia sięga daleko w głąb średniowiecza. W podaniach ludowych i legendach można spotkać się z pierwszymi opisami takich formacji. Choć znane są też rysunki na skalne z epoki neolitycznej i wcześniejszych, które prezentują wczesne dzieła ludzkie w postaci geometrycznych wzorów narysowanych bądź wyrytych w skale. Wielu badaczy kręgów w rysie historycznym zjawiska nawiązuje także do osławionych dzieł z Nazca. Ciągnące się kilometrami w południowo-zachodniej części Peru olbrzymie kontury figur geometrycznych zwierząt i roślin są bez wątpienia dziełem człowieka. W wielu z nich tkwi tajemnica. Kształty niektórych wzorów dość wiernie odzwierciedlają gwiazdozbiory. Ogrom i precyzję znaków z Nazca można dostrzec dopiero z góry. Z całą pewnością intencją twórców było zwrócenie uwagi na dzieła widziane z lotu ptaka, co wydaje się być dość kontrowersyjne. Któż bowiem w tamtych czasach potrafił wzbijać się ku niebu?
Wielu badaczy nie wyklucza, że mieszkańcy Nazca mogli posiąść umiejętność wznoszenia się w górę dzięki balonom. Pozostaje to oczywiście tylko domysłem. Symbolika złożonych figur geometrycznych musiała na tyle mocno elektryzować świadomość już w tamtych czasach, że zachęcała ludzi do karkołomnej pracy, tworzenia linii na pustynnych bezkresach w regularne twory. Jednakowoż wydaje się oczywiste, że w tak odległych epokach historycznych człowiek znajdował się bliżej natury i pojmował doskonale mechanizmy przyrody, kolejność pór roku i wynikające z tego implikacje. Dziś spuścizną tamtych czasów są też kamienne kręgi i świątynie. Kompleks kręgów ze Stonehenge jest złożoną strukturą upamiętniającą czasy, gdy człowiek potrafił żyć z naturą w harmonii i wykorzystywać jej wszystkie atuty. Koncentrycznie złożone formacje powstające w roślinach uprawnych i nie tylko, od zawsze w równym stopniu, niczym dzisiaj dziedzictwo kulturowe Nazca, fascynowały człowieka. We wczesnych epokach historycznych były utożsamiane z siłami natury, magią i demonicznymi mocami. Budziły respekt, a czasami nawet strach. We współczesnych czasach bliżej im do dzieł wykonanych ręką ludzką i manifestacji zjawisk UFO.
Dotychczasowe badania i zebrany materiał naukowy na temat kręgów zbożowych świadczy jednoznacznie, że agroformacje to zjawisko o charakterze światowym. Lista udokumentowanych przypadków mówi o ponad 15 tysiącach odkrytych i zbadanych formacji. Obecnie średnio rocznie odnotowuje się pojawienie ponad 80 kręgów i piktogramów na świecie. W latach 90. XX wieku w samej Wielkiej Brytanii rocznie potrafiło pojawić się około 100 formacji. Co więcej, zjawisko to ma charakter globalny. Znaki w zbożu odkryto w przeszło 70 krajach. Były też przypadki w trawie, owsie, śniegu, lodzie, piasku oraz trzcinie, rzepaku i ryżu. Lista ta nie zamyka całkowicie miejsc pojawień się geometrycznych znaków. Literatura popularnonaukowa dotycząca tematu traktuje też o pojawieniu się kręgów w wodzie i chmurach.
Istnieją także doniesienia o układających się w podobne wzory stadach ptaków i chmar owadów. Tak jakby sama forma kręgu miała swoje naturalne pochodzenie i była czymś powszechnie spotykanym w przyrodzie. Nie da się ukryć, że we wczesnych fazach manifestacji kręgów zbożowych zjawisko to bardzo mocno łączono z obserwacjami UFO. W miejscach pojawień się niezidentyfikowanych obiektów latających często odnajdywano na ziemi dziwne ślady. Bodaj najsłynniejszym incydentem, w którym odnotowano pojawienie się kręgu, w tym przypadku były to trzciny bagna, jest zdarzenie z Tully w Australii z roku 1966.Pewien farmer o imieniu George Pendley obserwował unoszący się nad drzewami dyskoidalny obiekt. W miejscu, gdzie pojawiło się UFO, świadek odkrył później w trzcinach idealny krąg. Rośliny w tym miejscu były w wielu miejscach powyrywane z korzeniami i unosiły się na lustrze wody na kształt kręgu. Zdarzenie odbiło się głośnym echem w australijskich mediach i miejsce domniemanego lądowania UFO zostało dokładnie przebadane. Jednak próby wyjaśnień w oparciu o działanie trąb powietrznych nie spotkały się z ciepłym przyjęciem wśród ufologów. Ten i wiele innych przypadków lądowań UFO i odkrytych później śladów w zbożu oraz innych roślinach bardzo mocno zakorzeniły się w historii kręgów i przez następne lata kształtowały dalsze badania nad tym fenomenem.
Mimo wszystko jednak kręgi i piktogramy nie wzbudzały jeszcze tak dużych emocji w tamtych latach, co w czasach współczesnych i wiele przypadków ich manifestacji nie wychodziło poza wąski krąg informacyjny farmerów. Dla wielu z nich klasyczne wyjaśnienia w postaci trąb powietrznych i aktywności dzikiej zwierzyny były wystarczające do zaakceptowania. Wczesne lata 80. XX wieku zapoczątkowały dyskusję na temat zjawiska. Kręgi zbożowe pojawiające się coraz częściej na polach angielskich w hrabstwie Wiltshire zaczęły zwracać większą uwagę okolicznych mieszkańców. Szybko też wzbudziły ciekawość mediów i świata nauki. W prasie lokalnej i telewizji ukazały się pierwsze relacje na ten temat. Wypowiadający się do kamery farmerzy wzruszali ramionami i rozkładali bezradnie ręce. Twierdzili, już w blasku fleszy, że żaden człowiek nie jest w stanie wykonać tak złożonych wzorów w zbożu. Wielu z nich przekonywało reporterów, że zjawisko jest dla nich czymś absolutnie normalnym.
Ich dziadkowie wielokrotnie odkrywali takie znaki podczas żniw, zaś oni sami, jeszcze jako dzieci, traktowali kręgi jako miejsca zabaw. Colin Andrews, jeden z pierwszych badaczy, który żywo zainteresował się agrosymbolami i rozpoczął swoje własne śledztwo w tej sprawie, dotarł nawet do relacji o kręgach zbożowych jeszcze z lat 20. XX wieku. Z kolei naukowcy reprezentujący poważne instytucje nie wykazywali początkowo entuzjazmu w zetknięciu z odkrywanymi raz po raz na angielskich polach agrosymbolami. Gros intelektualistów z góry uznawało kręgi za zwykłe, acz dość rzadkie zjawisko meteorologiczne. Tak, jakby cała tajemnica była tylko osobliwym fenomenem przyrody. Dopiero działania naukowe podjęte w późniejszym czasie przez niezależnych badaczy podważą wysunięte w latach 80. XX wieku wnioski i wskażą na szereg anomalii występujących w kręgach, które przeczą konserwatywnym teoriom. W międzyczasie same kręgi zbożowe już pod lupą pierwszych analityków i entuzjastycznie podchodzących do tematu mediów traktujących zjawisko jako świetny materiał ogórkowy na zapełnienie pierwszych stron gazet w dość nudnym sezonie wakacyjnym, zaczynają stopniowo się rozpowszechniać i przyjmować coraz bardziej zaawansowane formy geometryczne. W latach 90.
XX wieku mamy już do czynienia z prawdziwym wysypem skomplikowanych i finezyjnie ułożonych najpierw piktogramów, a później już zaawansowanych fraktali. Colin Andrews, Pat Delgado i Lucy Pringle, pierwsi cereolodzy z Anglii, w trakcie prowadzonych badań zaczęli natrafiać w zbożu na rzeczy zgoła osobliwe. Kłosy roślin w wielu miejscach były idealnie zaczesane do środka. W niektórych kręgach układały się w różnych kierunkach na tej samej długości bądź tworzyły niezwykle zawiłe warkocze. Co najważniejsze, nie były połamane, tylko delikatnie przyłożone do gruntu. Samo podłoże zaś nie wykazywało w autentycznych formacjach żadnych zniszczeń. Niekiedy badaczom w nowo odkrytych kręgach udawało się znaleźć nietknięte grudki błota, które na pewno pod ciężarem buta potencjalnych hochsztaplerów zostałyby zgniecione. Aparatura badawcza w wielu kręgach odnotowywała też szereg anomalii. Cytat: "W połowie lat 80., gdy jako pierwsi zajęliśmy się badaniem kręgów i jako jedni z pierwszych docieraliśmy do wielu takich formacji, odnajdywaliśmy zadziwiającą precyzję i dokładność w wyłożeniu zboża" — pisał Colin Andrews w swojej książce pod tytułem "Circular Evidence". Te znamienne cechy już coraz trudniej można było znaleźć w bardzo skomplikowanych piktogramach, jakich istny wysyp nastąpił w następnych latach.
Faktycznie, pierwszym angielskim badaczom jeszcze w latach 80. XX wieku bardzo trudno było uwierzyć w możliwość robienia kręgów przez człowieka. Wiele z tych formacji cechowała precyzja i dokładność. Na łamach gazet i specjalistycznych czasopism drukowano jedna za drugą publikacje o znakach jako zjawisku pozaziemskiego pochodzenia. Fala UFO przetaczająca się w tym czasie jeszcze bardziej podgrzewała atmosferę teorii i domysłów. Nikomu do głowy nie przychodziło, że komuś ukradkiem nocą chciałoby się wygniatać dziwne formy w zbożu.Przekonanie to umacnia ponadto fakt, że zjawisko coraz bardziej rozpowszechniało się na świecie. W trakcie badań angielskich kręgów niczym z rękawa sypały się informacje o odkrywanych piktogramach w wielu innych krajach Europy, w Stanach Zjednoczonych, Afryce oraz Azji. Nie było jednak takiego drugiego miejsca na świecie jak osławione hrabstwo Wiltshire, gdzie z roku na rok przybywało kręgów zbożowych w zadziwiająco dużych ilościach. Fakt pojawienia się skomplikowanych formacji zbożowych na tak wąskim obszarze ziemskim wydawał się być wówczas czymś bezprecedensowym. Sprawa wyjaśniła się we wrześniu 1991 roku.
Wówczas to dwóch emerytowanych starszych panów, Doug Bower i Dave Chorley ogłosiło światu, że to oni przez ostatnie lata wygniatali kręgi w zbożu. W mediach zawrzało. Prasa zaczęła prześcigać się w prezentowaniu wypowiedzi tych zabawnych barowych kawalarzy. Ukazały się zdjęcia uśmiechniętych żartownisiów i ich sprzętu do wygniatania zboża. W głównej mierze była to sprawdzona deska ze sznurkiem. Kanał telewizyjny Discovery wyemitował program z udziałem crop makerów. Bower i Chorley popisali się przed kamerami swoimi artystycznymi możliwościami i wgnietli w zbożu dość urokliwy piktogram. Nie da się ukryć, że wyjście z cienia tych dwóch starszych panów było zabójczym ciosem dla fascynatów kręgów zbożowych. Media z wolna zaczęły odchodzić od tego tematu, traktując całą sprawę jako definitywnie zamkniętą i wyjaśnioną. Tymczasem niezmordowany Andrews i popierający go inni badacze wyrażali swój stanowczy sprzeciw wobec rewelacji Chorleya i Bowera, zwracając uwagę na szereg anomalii występujących w kręgach, których ich zdaniem nie sposób było wywołać przy udziale zwykłej deski i sznurka.
Wątpliwości budził ponadto fakt tworzenia się kilku formacji tej samej nocy w kilku miejscowościach na dość dużym obszarze. Choć dziś nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w połowie lat 80. XX wieku na terenie Anglii działało już kilka grup wygniataczy kręgów. To jednak fakt pojawienia się piktogramów w wielu innych rejonach świata we wczesnej fazie manifestacji fenomenu dość mocno podważa teorię zabawy żartownisiów w zbożu. O ile bowiem na angielskich polach fascynacja tematem UFO mogła w jakimś wąskim zakresie znajdywać swoje przełożenie na urokliwą sztukę agrarną, o tyle już w odległych rejonach krajów azjatyckich i Ameryki Południowej twórcom kręgów dość trudno przypisać inspiracje literaturą spod znaku UFO. Szeroki medialny rozgłos wyczynów Douga i Dave'a otworzył furtkę kolejnym kawalarzom. Znalazło się bardzo wielu chętnych do podzielenia pasji dwóch staruszków z Hampshire. W tym miejscu wydają się być dość prorocze słowa Andrewsa, który przy wydawaniu swojej książki pod tytułem "Circular Evidence" wyraził obawy, że zainteresowanie ludzi tematem kręgów zainspiruje niektórych do wygniatania własnych. Dzisiaj już w samej Anglii działa obecnie kilkanaście organizacji crop makerów. Ludzie ci potrafią tworzyć w zbożu najbardziej złożone figury geometryczne.
Twierdzenie, że tylko najbardziej skomplikowane agroglify są dziełem nieznanego zjawiska, straciło na znaczeniu. Przeprowadzone przez Andrewsa przy udziale finansowym filantropa Laurence'a Rockefellera dochodzenie tylko potwierdziło powyższe przypuszczenia. Andrews, korzystając ze współpracy prywatnych detektywów od 1999 do 2000 roku zgłębił środowisko wygniataczy kręgów i mógł z dużym prawdopodobieństwem ustalić miejsca pojawień się fałszywych formacji. Po zakończeniu integracji wystosował do prasy w tej sprawie oficjalne oświadczenie, które niestety zostało przez liczne grono badaczy dość mocno skrytykowane. Andrews przyznał, że 80% kręgów, szczególnie tych najbardziej skomplikowanych, jest dziełem człowieka, zaś tylko 20%, zwłaszcza tych najprostszych formacji, wykazuje cechy nieznanego nauce zjawiska łamiącego elementarne aksjomaty naukowe. Surowe sprawozdanie Andrewsa zostało okrzyknięte zdradą. Wielu badaczy, na czele z Lucy Pringle i Nancy Talbot nie mogło się z nim zgodzić. Dla wielu z nich finezyjne fraktale, których swoisty wysyp nastąpił wraz z rokiem 1991, w swojej doskonałości i precyzji były nie do wykonania przez człowieka. Faktycznie, na przestrzeni ostatnich 20 lat pojawiło się bardzo wiele skomplikowanych znaków. Dość trudno jest przypisać niektórym z nich ludzką działalność przy udziale deski i sznurka.
Wiele z tych kręgów poprzez swoją symbolikę nawiązuje do naszych kultur, odzwierciedla harmonię z przyrodą i wykazuje precyzję matematyczną, fraktalną. W 1991 roku na polach w Barbury Castle ukazał się fraktal ochrzczony przez wielu matką wszystkich kręgów. Cytat: "Zamykał on w sobie i zarazem przedstawiał zasadę trzech w jednym, ponieważ powierzchnia środkowego kręgu odpowiada sumie powierzchni otaczających go trzech kręgów. Jeśli zsumuje się powierzchnię czterech kręgów i wyciągnie pierwiastek kwadratowy, uzyska się liczbę 31 680. Liczba ta odpowiada Bogu" — pisał o kręgu w Barbury znany ekspert w dziedzinie numerologii i symbolizmu John Michell. Lucy Pringle twierdzi, że kręgi poprzez swoją symbolikę są dla nas ostrzeżeniem i swoistym przesłaniem, które może pochodzić z kosmosu. Do takich wniosków mogła dojść Pringle, gdy jako pierwsza dotarła do słynnej formacji w Chilbolton położonej w hrabstwie Hampshire. Późnym latem 2001 roku został odkryty na polu znak, który przerosł najśmiejsze oczekiwania sympatyków zbożowych formacji. Piktogram z Chilbolton był bowiem niejako odpowiedzią na wysłany w 1974 roku drogą radiową w ramach programu SETI sygnał z Obserwatorium Astronomicznego w Arecibo. Piktogram zawierał informacje o jego nadawcy i został wykonany na polu tuż pod nosem anten przynależnych do pobliskiego obserwatorium astronomicznego.
Kosmos i matematyczna precyzja zdają się towarzyszyć wielu agroglifom. Dość głośnym echem w mediach odbiła się formacja, jaka ukazała się w Niemczech na polach w miejscowości Grasdorf w 1991 roku. Wzór składający się z siedmiu znaków i aż 13 kręgów odzwierciedlał symbole Układu Słonecznego wykorzystywane przez kulturę sumeryjską. Ponadto piktogram powstał w pobliżu dawnego sanktuarium germańskiego boga Wodana, co samo w sobie było całkiem zastanawiające.Symbolika starożytnych kultur jest w ogóle dość mocno wyakcentowana w historii kręgów i piktogramów. Na przestrzeni wielu lat znaki bardzo często ukazywały się w pobliżu mistycznych miejsc mocy i w swojej strukturze nawiązywały do harmonii z naturą. Kompleks kamieni świątyni Stonehenge jest miejscem wzmożonej aktywności piktogramów od wielu lat. 7 lipca 1996 roku przelatujący w jego pobliżu pilot dostrzegł jeden z najpiękniejszych i najbardziej skomplikowanych agroglifów. Była to formacja nazwana później przez badaczy Julia Set i zdaniem lotnika powstała w przeciągu zaledwie 15 minut. Została tak nazwana, gdyż była dokładnym odwzorowaniem matematycznym fraktalu nazywanego zbiorem Julii. Okoliczności znaleziska były na wskroś sensacyjne, zważywszy na fakt, że ekipie badającej piktogram zajęło aż pięć godzin wymierzenie całej formacji składającej się ze 149 kręgów.
Jeszcze bardziej spektakularny znak powstał 20 dni później na polach w Windmill Hill. Formacja nazwana tym razem Potrójnym zbiorem Julii składała się już z aż 194 przylegających do siebie kręgów i wprawiła w zdumienie wszystkich ją odwiedzających. Te i wiele innych skomplikowanych figur wykazywało anomalie, obok których trudno jest przejść obojętnie. Rozpoczęty wraz z początkiem lat 90. XX wieku spór o prawdziwy i fałszywy krąg wyszczególnił pewien szablonowy zespół cech agroglifów, które miały przemawiać za ich autentycznością. Nie trzeba chyba nikogo tu przekonywać, że precyzja wykonania piktogramu jest znamienna w ocenie badanego miejsca. Źdźbła roślin nie są połamane, tylko delikatnie przygięte do podłoża. W odkrytych kręgach w trawie czy też rzepaku wielokrotnie udało się powyższą cechę zauważyć i była zdaniem wielu badaczy nie do podrobienia przez człowieka z uwagi na fakt, że źdźbła tych roślin są bardzo delikatne i podatne na złamania. Zboże w kręgach układa się prawoskrętnie bądź lewoskrętnie. Niekiedy można zaobserwować podwójny układ.
Z wierzchu kłosy układają się w lewą stronę, pod spodem w przeciwną. Powszechnie spotyka się też zjawisko tworzenia się tak zwanych warkoczy na obrzeżach kręgu bądź tuż przy jego środku. Samo wnętrze natomiast jest przestrzenią wolną od zboża i nie wykazuje żadnego skrętu. Badania laboratoryjne przeprowadzone przez naukowca z Michigan, Williama C. Levengooda, wykazały ponadto szereg anomalii w strukturze molekularnej roślin, jak i samej gleby pobranej z kręgów. W przypadku zboża zauważa się stosunkowo mocno uwidaczniającą się dehydratację i zmiany komórkowe. Kłosy badane przez Levengooda i Johna Burke'a posiadały pogrubione ściany komórkowe oraz liczne przestrzeliny, a kolanka w wielu miejscach były powyginane w nienaturalny sposób w stosunku do próbek kontrolnych. Z kolei badania przeprowadzone niezależnie przez Tima Corsona, Steve'a Porcadea i Adama Piekuta dowiodły niezbicie, że istnieje wyraźny wzrost wydajności zbiorów zbóż z piktogramów. Plony z nasion pobranych z wylatowskich formacji przez Piekuta były bardziej urodzajne od kontrolnych. Cechy te zostały zauważone także przez wielu farmerów.
W samych kręgach dzieją się równie niezwykłe rzeczy. Ludzie odwiedzający formacje w zbożu doznają wielu przedziwnych stanów psychofizycznych: od omdleń, poprzez drżenie rąk, do zawrotów i bólów głowy. Wiele osób traktuje znaki jako miejsca mocy i z większą łatwością potrafi osiągać stany zmienionej świadomości, wchodząc w głęboką medytację. Freddy Silva uważa, że przyczyną zmiennych nastrojów, które mogą przyjmować zarówno pozytywne, jak i negatywne formy, są odkryte w kręgach oddziaływania ultradźwięków. Fale te mogą w jakiś sposób oddziaływać na aktywność mózgową i świadomość. Mówiąc o dźwiękach, trzeba też wspomnieć o tajemniczych odgłosach, jakie wielu osobom udało się usłyszeć, a nawet nagrać wewnątrz kręgów. Pat Delgado, odwiedzając pierwsze formacje zbożowe w Wiltshire w latach 80. XX wieku, kilkakrotnie słyszał w swojej głowie wibrujący głos z nieznanego źródła. Pewnej ekipie telewizyjnej podczas pracy przy programie o piktogramach udało się nagrać podobny dźwięk. Analiza wykazała później, że miał on częstotliwość 5,2 herca, a więc był infradźwiękiem.
Oprócz efektów psychofizycznych w kręgach stwierdzono działania na urządzenia elektroniczne. Baterie w kamerach cyfrowych, telefonach i wszelkich innych urządzeniach, być może za sprawą ultradźwięków, mogą bardzo szybko się rozładowywać. Podobny efekt zaobserwowała ekipa badająca kręgi w Pigży koło Torunia w 1999 roku i Jugowej w 2001 roku w Polsce. Agroglify na przestrzeni ponad 20 lat ich obserwacji zostały poddane skrupulatnym badaniom przy użyciu szeregu specjalistycznych instrumentów. W Wylatowie w 2002 roku pojawiło się aż pięć różnych piktogramów. W piktogramie z 27 czerwca przy pomocy stopera stwierdzono wystąpienie ewidentnych anomalii czasowych. Eksperyment z działającymi jednocześnie dwoma sekundnikami — jeden znajdował się wewnątrz kręgu, drugi był umieszczony poza nim — dowiódł, że wewnątrz wylatowskiej formacji czas biegł nieco wolniej. Wyniki tego doświadczenia zostały potwierdzone przez niezależne badania doktora Jana Szymańskiego, przeprowadzone w późniejszych latach w tej miejscowości. Co ciekawe, w tym samymNa samym piktogramie igła kompasu wyginała się w środku formacji aż o 20 do 40 stopni. Ponadto w wielu innych miejscach na świecie stwierdzono zakłócenia elektromagnetyczne, a czasami nawet licznik Geigera rejestrował promieniowanie radioaktywne otoczenia.
Gama anomalii budzi z pewnością kontrowersje i jest bardzo długa. Można do niej zaliczyć także lokalizację manifestacji agroformacji i ich okoliczności powstania. Badania przeprowadzone przez zespół badaczy z BLT Research na czele z Nancy Talbot dowiodły, że kręgi lubią pojawiać się szczególnie w miejscach o wysokim poziomie wód gruntowych. Jak powszechnie wiadomo, woda to dobry przewodnik elektryczności, dlatego stwierdzone przez radiestetów anomalie w kręgach nie są przypadkowe. Gdybyśmy przyjrzeli się mapie geometrycznej hrabstwa Wiltshire, na pewno zwrócilibyśmy uwagę na bardzo rozbudowaną sieć anomalii geomantycznych tego malowniczo położonego rejonu Anglii. Kręgi bardzo często pojawiają się w tych rejonach i trudno zrzucić to na karb przypadku. Jednak szczególnie kontrowersyjny wydaje się sam czas powstania agroformacji. Zdaniem wielu badaczy znaki powstają w przeciągu paru sekund. Świadczą o tym relacje naocznych świadków i pewne zapisy wideo, choć tym ostatnim zarzuca się oszustwo. Jednak słynne nagranie z monitoringu pól w Latowie z 2004 roku jest z całą pewnością autentyczne i dowodzi, że formacja 21 kręgów, jaka ukazała się w lipcu na polu Tadeusza Filipczaka, powstała w przeciągu chwil.
Widać na nagraniu błyski nad polem, a po paru minutach w blasku pierwszych promieni słonecznych wyłania się zarys piktogramów. Wreszcie anomalie świetlne są bez wątpienia wymownym przykładem na to, że powstawaniu agroformacji towarzyszą rzeczy co najmniej niezwykłe. Dziwne kule, błyski światła, a nawet materialne obiekty UFO obserwuje się nad kręgami zbożowymi i nie ulega wątpliwości, że zjawiska te są integralnie powiązane ze sobą. Co ciekawe, sympatycy deski i sznurka bardzo często obserwowali nad stworzonymi przez siebie formacjami dziwne znaki świetlne. Iluminacji tych w żaden racjonalny sposób nie udawało im się wyjaśnić. Istnieje podejrzenie, że sam kształt agroglifu może generować niewytłumaczalne zjawiska. Przedstawione w wielkim telegraficznym skrócie wyżej fakty to tylko przykłady wielu ukazujących się co roku na świecie kręgów lub piktogramów zbożowych. Stanowią przyczynek do obalenia tezy, jakoby wszystkie agroformacje były dziełem człowieka, a samo zjawisko nie zasługuje na uwagę nauki. Kręgi i piktogramy towarzyszą ludzkości od wieków. Dzisiaj fascynują z jeszcze bardziej zwielokrotnioną siłą.
Z pomocą nauki odkrywamy ich tajemnice i staramy się jeszcze lepiej je zrozumieć. W Radiu Paranormalium wysłuchaliście Państwo specjalnej audycji poświęconej kręgom zbożowym, której gościem specjalnym był Damian Trela. Tym z Państwa, którym udało się wygrać dzisiaj książkę „Gniazda UFO” serdecznie jeszcze raz gratulujemy. Życzymy wciągającej i długiej lektury, a tych, którym się nie udało i tych, którzy chcieliby zapoznać się z treścią książki, zachęcamy do zakupu bądź to w wersji papierowej, bądź w wersji elektronicznej, bo taka również jest dostępna. Szczegółowe informacje na temat tego, gdzie można kupić książkę Damiana Treli „Gniazda UFO” znajdziecie Państwo na blogu Damiana pod adresem czastajemnic.blogspot.com. Jak zawsze świadków manifestacji UFO i różnych innych nietypowych zjawisk z terenu Polski prosimy o kontakt z Damianem Trelą na adres e-mail dam.trela@gmail.com bądź z Radiem Paranormalium pod adresem e-mail radio@paranormalium.pl. Wszystkim świadkom gwarantujemy na życzenie pełną anonimowość. Radio Paranormalium — paranormalny głos w Twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnych naszych audycjach. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl.