[00:00] - Już za chwilę na antenie Radia Paranormalium usłyszycie Państwo kolejny niezwykły wywiad z Tomem Campbellem, fizykiem współpracującym niegdyś z NASA, stale również współpracującym z Instytutem Roberta Monroe. Tym razem będzie to wywiad w całości poświęcony szerszemu ujęciu kwestii wiary, religii i Boga. Zapraszamy do słuchania. Co byś powiedział ludziom, którzy wierzą, że Jezus był taki i taki i zrobił to i tamto? Jaka jest twoja interpretacja? Jak postrzegasz tę kwestię?
[00:34] - Uważam, że w większej części słowo wiara stanowi synonim słowa przekonanie. Jesteś przekonany, że tak właśnie jest. Moje stanowisko w kwestii przekonań jest jasne. Przekonanie w większości stanowi część problemu. Wiara nie stanowi otwartego sceptycyzmu. Oznacza ona, że nie możemy wytrzymać bycia sceptycznym w jakiejś kwestii, więc przyjmujemy jakąś wiarę. To tak, jakby powiedzieć: jestem przekonany, że jest tak, a nie inaczej. Gdy przyjmujesz jakieś przekonanie, przestajesz być otwarty, ponieważ dochodzisz do wniosku, że tak właśnie jest. Nie mając otwartego umysłu, nie nauczysz się niczego nowego. Zapędzasz się w róg ze swoim przekonaniem.
[01:14] - Wielu ludzi mówi: moja wiara ocaliła mnie, daje mi siłę, pomoże mi przez to przejść. Postrzegam to jako coś dobrego, jeśli pomaga danej osobie radzić sobie z pewnymi sprawami. Nie widzę w tym nic złego.
[01:29] - Rzecz w tym, że osobiście nie ma w tym nic złego. Ludzie mają przekonania i twierdzą, że ich przekonanie, religia, dogmat pozwalają im pokonywać trudności. I to jest w porządku. Nie ma w tym niczego niewłaściwego. Ludzie mogą się przywiązywać do przekonań, a przekonania mogą pomagać im w radzeniu sobie. To jednak ogranicza. Nie jest to najlepszy sposób na przejście przez życie. Nie optymalizuje to twojego potencjału do wzrastania. To ograniczony sposób. Mamy przekonanie.
Powiedzmy, że wierzymy w coś fajnego. Wierzymy, że dobrze jest kochać innych ludzi. Jesteśmy przekonani, że dobrze jest troszczyć się o innych. Jesteśmy przekonani, że powinniśmy być pomocni i dobrzy dla innych ludzi. Ale to tylko przekonanie. Bardzo cywilizujące przekonanie. To jest dobre. Ludzie mogą powiedzieć: przydarzyło mi się coś strasznego. Byłem jednak mocno przekonany, że tak naprawdę chodzi o kochanie i troszczenie się o innych, więc poradziłem sobie. Tak, to prawda.
I to przekonanie pomogło im w radzeniu sobie. Ale to wciąż tylko przekonanie. Jakże lepiej byłoby, gdyby zamiast mieć przekonanie, ludzie rozumieli, że bycie uprzejmym i dobrym stanowi podstawowy cel naszego bycia tutaj. To również jest cywilizujące, z innego jednak powodu. Teraz tak naprawdę rozumiesz większy obraz: jakie jest twoje miejsce, co się w nim dzieje i w jaki sposób do niego pasujesz. Nie jest to tylko idea na zasadzie: tak uważam, więc tak zrobię. Zarówno przekonanie, jak i bycie mogą zakończyć się tymi samymi uczynkami. Nie pochodzą jednak z tej samej intencji. Zwykłego przekonania możemy nie być w stanie przezwyciężyć. Może ono doprowadzić nas do punktu, gdzie właściwą rzeczą do zrobienia będzie przywołanie kogoś do porządku.
Właściwą rzeczą do zrobienia jest zatrzymanie jakiegoś okropnego działania. Ludzie posiadający takie przekonanie nie mogą jednak tego zrobić, ponieważ uważają, że zawsze trzeba być uprzejmym. Mamy więc kogoś, kto robi okropne rzeczy, a dana osoba ma możliwość powstrzymania tego. Nie uczyni tego jednak, ponieważ nie byłoby to uprzejme. Ta osoba zawsze musi być miła, ponieważ takie ma przekonanie. Mając lepsze zrozumienie, wiesz, że bywają przypadki, gdzie musisz zawalczyć, stoczyć walkę i powiedzieć: nie, nigdy więcej. Bywa, że musisz coś ochronić. To przypomina bycie pacyfistą. Bywa, że nadstawienie drugiego policzka jest właściwe, a bywa też, że nie. Nie należy cały czas ufać jednemu przekonaniu, ponieważ nie będzie ono odpowiadało wszystkim sytuacjom, a jedynie sytuacjom ściśle określonym.
Jest to przysłowiowy kawałek tortu i może on być bardzo pomocny, jeśli wierzysz w dobre rzeczy, zamiast w coś typu: powinienem wziąć wszystko, co się da, a od siebie dać jak najmniej. To przekonanie zakłada wykorzystywanie innych, zysk kosztem innych. Przekonanie na zasadzie: tak działa świat. Zawsze musisz szukać numeru jeden, wziąć co tylko możesz, a od siebie dać jak najmniej. Tak odniesiesz sukces. Wielu ludzi również w to wierzy. Takie przekonanie nie jest niczym dobrym, bo może zakończyć się tym, że ludzie się wzbogacą. Mogą zdobyć wyższe stanowiska w swoich firmach, ponieważ tak właśnie uważają. Dzięki wykorzystywaniu innych ludzi, ustawianiu sytuacji, w których ich konkurenci przegrywają, mogą zatruwać atmosferę w sąsiedztwie, ponieważ dzięki temu u nich samych atmosfera będzie dobra. Tego typu rzeczy mogą pomóc ci odnieść sukces w świecie takim jak nasz.
Nie jest to jednak dobre. Niektóre przekonania w mojej perspektywie mogą być pewną wartością praktyczną, jednak w szerszej perspektywie są one bardzo ograniczające, bez względu na to, czy są to cywilizujące przekonania o robieniu dobrych uczynków, czy antyspołeczne przekonania na zasadzie: tylko ja się liczę.Obydwa przekonania pomogą ci podejmować decyzje i dadzą ci wskazówki postępowania zgodnie z twoimi poglądami. Prawdopodobnie jednak żadne z nich nie pomoże ci się rozwinąć. To dlatego, że twoja decyzja, aby pomóc tej pani przejść przez ulicę, wynika z tego, że jesteś przekonany, że takie postępowanie jest właściwe. Ale dzięki temu się nie rozwijasz. A to dlatego, że wychodzi to od przekonania istniejącego na poziomie twojego intelektu, nie zaś z faktu czynienia właściwej rzeczy, które pochodzi z poziomu bytu. Zrobienie czegoś dlatego, że jest to dobre, to nie to samo, co uczynienie tego samego dlatego, że jesteś przekonany, że tak trzeba. To nie jest to samo. Nie oznacza to jednak, że nie możesz robić jednego i drugiego. Niektórzy ludzie posiadają przekonanie oraz czują, że coś jest właściwe.
Oznacza to, że posiadają czynnik religijny oraz czynnik duchowy jednocześnie. One nie są niekompatybilne i nie oznaczają, że mając przekonania, nie możesz być dobrym człowiekiem. Nawet będąc przekonanym, że wykorzystywanie innych ludzi jest czymś dobrym, wciąż w pewnych aspektach swojej osobowości możesz być dobrym człowiekiem. Nie jest to więc różnica na zasadzie czarne, białe. Po prostu przekonanie jako takie jest ograniczające. Jesteś mniej ograniczony i możesz podejmować szersze i lepsze decyzje, jeśli zamiast na przekonaniach opierasz swoje wybory na zrozumieniu rzeczywistości i tego, co jest ważne i jaki jest nasz cel. Jeśli rozumiesz większy obraz, to wiesz, kiedy trzeba nadstawić drugi policzek, a kiedy stawić opór.
[07:29] - Jest to twój najbardziej wartościowy wkład za pośrednictwem książek „My Big Toe”. Dajesz ludziom większy ogląd. Nie każesz im w nic wierzyć, a jedynie mówisz, aby byli bardziej otwarci i sceptyczni i aby starali się spojrzeć na większy obraz. Większy obraz, który tworzysz, mając doświadczenie większego systemu świadomości nie tylko z punktu widzenia fizyka wyjaśniającego go w sposób naukowy, ale również z punktu widzenia eksploratora większego systemu świadomości. Uważam, że jest to wielka wartość zawarta w twoich książkach. Jak często przekonanie stało się powodem tego, że ktoś ukarał inną osobę?
[08:09] - Nie pamiętam, kto to powiedział, ale jest takie powiedzenie: „Złe rzeczy się dzieją, gdy dobrzy ludzie nic nie robią”. Nie jest to dokładny cytat, ale tak właśnie jest. Bywają sytuacje, że musisz wstać i powiedzieć: „Nie” i nie możesz nadstawić drugiego policzka. Zdarza się, że trzeba odpowiedzieć walką. Nie możesz sprawić, że te zasady będą oparte na czynach. Nie chodzi o to, co robisz, ale o to, dlaczego to robisz. Tak naprawdę ważna jest intencja. Wartości moralne związane są z intencją, nie z czynem. W niektórych sytuacjach nadstawianie drugiego policzka stanowi czyn moralny. Wówczas robisz to z właściwego powodu.
Gdy robisz to z niewłaściwego powodu, to wówczas nie jest to moralne i nie niesie żadnej wartości. Podobnie ze stawianiem oporu. Bywa, że mówienie „nie” jest niewłaściwe. Wówczas nie powinieneś narzucać innym swojego światopoglądu. Kiedy indziej zaś powinieneś. Można powiedzieć, że nie jest jasne, co robić i w jakich sytuacjach. Moralność nie jest związana z czynem, bo nie chodzi o czyn, ale o intencję. A jeśli twoja intencja jest ukształtowana przez przekonanie, to wówczas jest to po prostu jedno i to samo przekonanie stosowane w każdej sytuacji, ale ono niekoniecznie będzie odpowiadało każdej sytuacji. Nadstawienie drugiego policzka jest bardzo szlachetne, bo pokazuje, że nie unosisz się ego ani nie wywyższasz w sytuacji, gdy ktoś inny uniósł się swoim ego. Nie musisz podliwać ognia benzyną.
Możesz zrobić coś inteligentniejszego. To bardzo dobra rzecz, ale w niektórych przypadkach to nie zdaje egzaminu. Musisz działać z poziomu intencji. Co da najbardziej dobra dla największej liczby ludzi? Gdzie jest ścieżka niskiej entropii? Jakie działanie jest w danej sytuacji najlepsze, jeśli chodzi o podstawy, rozwijanie jakości twojej świadomości, bycie miłością, a nie udawanie miłości, poziom bytu? O to właśnie chodzi. Nie chodzi o posiadanie gotowego przepisu na zasadzie: nadstawianie drugiego policzka zawsze jest dobre, czy jeśli ktoś napadnie na mój kraj, to ktoś inny musi walczyć. Ja tego nie zrobię. Jeśli napadną na moją rodzinę, to po prostu się poddam.
Jak widać, to jest nonsens. Właśnie to się dzieje, gdy działasz z poziomu przekonania. Tak naprawdę nie jest to powiązane z tym, co jest prawdziwe, istotne. Tak, przekonanie może sprawić, że staniesz się lepszą albo gorszą osobą. Nie jest więc tak, że wszystkie przekonania są z gruntu złe. Ludzie radzą sobie, ponieważ pomagają im w tym przekonania. Podobnie ludzie stają się milionerami, ponieważ według ich przekonań nie ma niczego złego w dojściu po trupach do celu.Takie są ich przekonania. Sprawiają, że odnoszą oni sukcesy. Żadne przekonanie nie jest jednak sposobem, w jaki powinieneś żyć. Żadne nie stanowi optymalnego wzrostu, optymalnej ewolucji twojej świadomości.
Dlatego masz rację. Ja nie piszę: powinniście to zrobić, słuchajcie mnie. Tylko przedstawiam podstawy rzeczywistości i mówię: zastosuj je, rozwijaj się, rób co możesz. Zawsze staraj się pozbyć lęku i ego i stać się miłością. To są ogólniki. Ludzie oczekują jednak, że powiem im, co mają robić. To nie jest dobre pytanie i ja nie udzielam na nie odpowiedzi. Podaję tylko podstawy, według których musisz się rozwijać od wewnątrz. Nikt nie może ci mówić, w co masz wierzyć ani jak się rozwijać. Powiadam: nie wierz w nic.
Po prostu bądź otwarty, sceptyczny. Zrozum, jak działa ta rzeczywistość i przeżyj swoje życie najlepiej jak potrafisz. Jeśli zawsze będziesz otwarty i sceptyczny i będziesz miał pragnienie rozwinięcia jakości swojej świadomości, odniesiesz sukces.
[12:46] - Masz najbardziej zaawansowane doświadczenie w kwestii tego, jak działa ten świat, ponieważ napisałeś „I Am” i „Big Toe” z punktu widzenia zarówno nauki, jak i eksploratora świadomości. Gdybyś miał w jakiś spójny sposób ująć to, jak działa ta rzeczywistość i jak ten większy obraz mógłby poprawić życie ludzi, to jak owo ujęcie by wyglądało?
[13:14] - Jak działa ta rzeczywistość? Jak mówiłem, ta rzeczywistość jest wirtualna. Świadomość jest fundamentalna. Ty jesteś fragmentem świadomości, a twoim zadaniem jest ewoluować, obniżać entropię tej świadomości, podwyższać jakość świadomości, stawać się miłością. To jest twój cel. To nad tym powinieneś pracować. To dlatego właśnie tutaj jesteś.
[13:40] - I nie ma to nic wspólnego z religią, ponieważ religia głosi: musisz wierzyć w to, w co ja wierzę. To bardzo ograniczający poziom.
[13:49] - To dogmat. Jest to przekonanie, które określamy mianem dogmatu. Niekiedy nazywa się to wiarą, dogmatem i tak dalej. Większość religii stanowi połączenie różnych elementów. Uważam, że zaczęło się od dostrzeżenia pewnej korzyści w większym obrazie. Nie da się jednak zbudować dużych organizacji w oparciu o większe obrazy. Organizacje buduje się, schlebiając ludzkiemu ego, bo tacy właśnie są ludzie. Nie jesteśmy grupą wysoko rozwiniętej świadomości. Jesteśmy grupą ludzi posiadających ego i dużą ilość lęku. Jeśli chcesz sprawić, aby tacy ludzie dołączyli do ciebie, udzielili ci wsparcia, głównie finansowego, ale w tych liczbach wyrażona jest również duża ilość władzy politycznej, bezpieczeństwa.
Jeśli masz grupę stu osób, z których każda należy do innej grupy liczącej tysiąc ludzi, to nad żadną z tych osób nie masz kontroli. Jeśli jednak twoja grupa składa się ze stu LaInków, to wówczas masz władzę polityczną, społeczną, masz wpływ na społeczeństwo, politykę, wszystko na to, w co ludzie wierzą i jak myślą, bo masz tak wielu członków. Jeśli chcesz przekonać członków do dołączenia do twojej grupy, to musisz im schlebić, dać im coś, czego chcą. Dla większości z nas oznacza to tyle, że trzeba odnieść się do ich lęku i ego oraz do ich przekonań. Wchodzimy więc w obszar, w który w przeszłości wchodziły religie, które tłumaczyły ludziom różne sprawy. W tym obszarze ludzie zrobią wszystko, będą czcić malowidła, zwierzęta i tak dalej. Nie możesz ich wszystkich po prostu pozabijać, tylko nawrócić, więc sprawiasz, żeby twoja religia w jakiś sposób wzrosła na tyle, żeby do niej dołączyli. Robisz to, inkorporując pewne ich święta w obszar swoich świąt. Wprowadzasz więc na przykład malowidła na Boże Narodzenie. Jaki jest cel ich wprowadzenia na Boże Narodzenie?
Ułatwiasz w ten sposób jakimś 20 tysiącom innych ludzi posiadającym obrazy dołączenie do twojego święta i czucie się z tym dobrze, ponieważ ich malowidła stanowią również centralny punkt twojego święta. Osiągamy więc swój cel, schlebiając potrzebom ludzi, ich zwyczajom, ego, lękom. To pomaga zbudować organizację, która jest duża i rozrastając się, zapewnia ci władzę, wpływ. W przeciwieństwie więc do zwykłych grupek ludzi chodzących tu i tam i rozmawiających z innymi ludźmi, religie, które stały się organizacjami, stały się nimi poprzez rozprzestrzenianie swojego słowa. Za liderami tych organizacji podążali inni, a im więcej masz wyznawców, tym więcej masz władzy i bezpieczeństwa i tak dalej. Widzimy więc, w jaki sposób organizacje zaczynają bardziej skupiać się na podtrzymaniu istnienia organizacji, aniżeli na tym, jaki był przekaz 5000 lat temu. Organizacje zaczęły zmieniać ów przekaz, aby dostosować go do potrzeb polityki i organizacji. Organizacja głosi przekaz zawierający w sobie magię. Nagle w swoim przekazie odnajdujesz magię i cuda, bo właśnie to przyciąga ludzi. To jest to, co chcą usłyszeć.Spoglądamy na te wszystkie elementy i to właśnie dlatego otwarty sceptycyzm jest jedynym, czego możesz użyć i co jest pomocne.
Gdy powiesz: "Hej, spójrz na te wszystkie cuda, jakie wyczyniał Jezus", to wówczas otwarty sceptycyzm powie: "No może tak, a może nie. Może tak było naprawdę". To, czy coś naprawdę się wydarzyło, tak naprawdę nie jest istotne. Naprawdę ważne jest tylko to, jaki to ma związek z twoim rozwojem. Logiczne jest, że to wszystko, czego dokonywał Jezus, uleczanie, wszystko to, co ja robię i ty robisz, ty to również możesz robić. To napędza młyn ich władzy, ale ty również możesz to robić z uwagi na to, kim jesteś. Nie tylko ja. W tym momencie wkracza sceptycyzm. Sceptycyzm nie oznacza, że to odrzucasz. Sceptykiem nie jest ktoś, kto po prostu nie wierzy.
Niewierzący to po prostu inny rodzaj wierzącego. Sceptyk to ktoś, kto zdaje sobie sprawę z tego, że nie posiada wszystkich informacji, ale bierze informacje, które już posiada i rozważa pewną możliwość prawdopodobieństwa prawdy. Jeśli mowa o zdolności uzdrawiania, to mamy własne doświadczenie, wiedzę o tym, że potrafimy uzdrawiać, wykorzystując intencję umysłową. Intencja zmienia przyszłą możliwość, a my wiemy, jak to działa. Ponieważ teraz jest to część naszej bazy wiedzy. Gdy usłyszymy o uzdrawianiu, to nie jest to kwestia wiary lub braku wiary. Po prostu mówimy wtedy, że takie rzeczy mogą się zdarzać. Widzę kogoś, kto ma bardzo silną intencję i jest bardzo uduchowiony. Posiada wysoką jakość świadomości, robi rzeczy, które inni prawdopodobnie uznaliby za cuda. Ale tak to po prostu działa.
Tak działa rzeczywistość. Możemy mieć taką ideę. Możemy powiedzieć, że takie uleczenie ma prawdopodobieństwo wynoszące 90% oraz prawdopodobieństwo, że tego rodzaju rzeczy zostały z czasem rozdmuchane w trakcie przekazywania ich sobie z ust do ust, przez co pojawiło się coraz więcej cudów. Jak w powiedzeniu: ryba rośnie za każdym razem, gdy się o niej opowiada. Pierwszy, który złapał rybę, mówi, że jest taka wielka. Opowiada ją innym ludziom. Ci opowiadają jeszcze innym, że jest taka wielka albo taka wielka. I tak oto rośnie mitologia i staje się przerysowana. Ja również mam pewne doświadczenie z tego typu historiami i tak jak z ową rybą, podobnie może być z niektórymi historiami o tych cudach. Niektórzy ludzie inwestują swoje ego w zmyślanie takich historii, ponieważ one dobrze się sprzedają.
Wszystko to jest więc prawdą, ale ja się tym nie przejmuję ani nie dociekam, co rzeczywiście było prawdą, bo dla mnie tak naprawdę to nie jest istotne. Nie jest dla mnie istotne to, co się przydarzyło mnie samemu albo innym ludziom, ale to, w jaki sposób na to reaguję. Ktoś opowiada mi historię o Buddzie, Jezusie, Mahomecie lub kimś innym, ale wierzenie w te historie lub wykazywanie braku wiary jest dla dzieci. Dzieci mają tendencję do wierzenia lub niewierzenia, ponieważ ich świat wydaje się podzielony na czarne i białe. Dzieci wierzą lub nie wierzą w historię, w zależności od tego, kto ją opowiada. Czy ktoś, komu ufają, czy też ktoś niezaufany.
[21:27] - Powracając do kwestii zorganizowanych religii, dostrzegam wartość spotykającej się razem społeczności bez względu na to, gdzie się spotykają. Dostrzegam wartość w samym fakcie spotkania, w interakcjach zachodzących w takiej społeczności, pomaganiu sobie nawzajem. Wydaje mi się, że istnieją pewne religie, które nie starają się nastawiać swoich wyznawców wrogo wobec innych. Ich wyznawcy są dla siebie dobrzy, wspierają się nawzajem i uważam, że ten aspekt religii może być bardzo dobry. Tam, gdzie religie rozrosły się do postaci dużych organizacji, gdzie jest dużo kontroli, dużo podejścia na zasadzie: moja religia jest lepsza niż twoja, to wszystko wymknęło się.
[22:28] - Religie często posiadają elementy duchowości, podobnie jak elementy religijności. Ja rozróżniam jedno i drugie. Nazwanie czegoś duchowym jest inne niż nazwanie czegoś religijnym. Jeśli religia posiada dogmaty i określone rytuały, to może nie posiadać żadnego elementu duchowego. To zależy tylko od tego, jak każda osoba to interpretuje. Jeden członek takiej religii może je interpretować w sposób duchowy i odnaleźć w tym rozwój. Inni mogą to po prostu zapamiętać jako dogmat i poczuć się lepsi od innych, ponieważ ich dogmat jest lepszy niż dogmat kogoś innego. Wówczas nie występuje element duchowy.Duchowość przypuszczalnie istnieje w umyśle obserwatora. Jeśli chodzi o religię, posiada ona bogaty bagaż dogmatów, historii, władzy, zorganizowania i obejmuje również pewną zawartość duchową. Ale co z tego zostanie wyniesione, zależy już od członka organizacji i tego, czego on poszukuje: zawartości duchowej czy może zawartości społecznej na zasadzie: „Pojadę do kościoła, bo robią to moi koledzy, rodzice i ja również zrobię, bo tak trzeba.
I swoje dzieci również tak wychowam, by chodziły do kościoła. Dlaczego? Bo właśnie tak trzeba”. Gdzie tu zawartość duchowa? Mamy tu jedynie społeczny zwyczaj. Podobnie jak jedni w niedzielę chodzą do kościoła, inni chodzą we wtorki wieczorem na kręgle, inni wieczorami w środy idą pojeździć na deskorolce, jeszcze inni mają imprezy dla singli w piątkowe wieczory. To klub towarzyski. W klubach towarzyskich nie ma nic negatywnego. One są w porządku. Dzisiaj taką rolę pełnią kościoły.
W dawnych czasach kościoły miały swoje armie, a nawet ludzi, którzy zabijali się nawzajem. Miały też swoich, by tak rzec, prawników. Religia może stać się więc wszelakiego rodzaju narzędziem władzy. Religia po prostu istnieje. Spodziewamy się jej istnienia w społecznościach ludzi przepełnionych lękiem i ego. Ludzie zbierają się w grupy z powodu lęku. Istnieje pewna wartość bezpieczeństwa, dobrobytu, władzy i tak dalej, wyrażona w liczbach. Religie to wiedzą. Organizacja jest więc pewnego rodzaju ludzkim wynalazkiem, w którym tworzysz organizacje składające się z ludzi, a ludzie do nich dołączają. Władza organizacji zależy od tego, ilu ma członków i jak bardzo są wpływowi.
Nie ma to jednak zbyt wiele wspólnego z podnoszeniem jakości swojej świadomości i stawaniem się miłością. Może mieć coś wspólnego, jeśli uda się te rzeczy pogodzić. Jednak w ramach organizacji nie staną się one roztworem, a jedynie mieszanką.
[25:42] - Znasz wielu ludzi, którzy przeczytali „My Big TOE”, rezonują z tym i których życie dzięki temu uległo zmianie. Masz wielu katolików, protestantów, Żydów i przedstawicieli innych religii, którzy doszli do wniosku, że po głębszym zbadaniu MBT nie stoi w konflikcie z ich religią. Czy możesz wyjaśnić, jak to się dzieje, że MBT nie kłóci się z ich wyznaniem, tylko jest z nią zgodne, a nawet dodaje coś do niej?
[26:09] - Oczywiście. MBT nie stoi w sprzeczności z ich religią, ponieważ nie wymaga, aby ludzie w cokolwiek wierzyli. Proszę ludzi o to, by w nic nie wierzyli. Nie proponuję dogmatu, a jedynie sposób, w jaki trzeba myśleć o sprawach. Mówiąc prościej, proponuję strukturę. Oto jest sposób postrzegania rzeczywistości. Jest to model. Mówię ludziom, aby nie wierzyli w model, ponieważ model nie jest rzeczywistością. Model to tylko model. Jest to zestaw metafor, które pomagają ujmować idee w konstrukty, abstrakcyjne myśli, wewnętrzne struktury, dzięki czemu można zrozumieć, w jaki sposób rzeczy do siebie pasują.
Właśnie to robi model. Powinien on wyjaśniać dane, jakie zbierasz poprzez swoje doświadczenie. Właśnie o to chodzi w MBT. Jest to model rzeczywistości i obejmuje on zarówno rzeczywistość obiektywną, jak i subiektywną. Twoje subiektywne doświadczenie można wyjaśnić, używając tego modelu. Nie ma znaczenia, jaką wyznajesz religię ani to, czy jesteś ateistą niewyznającym religii. Odwołując się do MBT, odwołuję się zarówno do religii, jak i braku religii. Jest wielu ludzi, którzy wcześniej byli ateistami lub katolikami, a którzy zaakceptowali dużą część mojej Wielkiej Teorii Wszystkiego. Być może wciąż są ateistami lub wyznawcami katolicyzmu, judaizmu, islamu, buddyzmu i tak dalej. Nie chodzi o to, aby stali się MBT-istami, to jest wyznawcami MBT.
Są to po prostu ludzie, którzy potrafią osadzić swoje osobiste i subiektywne doświadczenia w posiadającym znaczenie kontekście. Nie ma też dogmatu. Prawda jest uniwersalna. Prawda nie znajduje się w posiadaniu jakiejkolwiek religii czy organizacji. Prawdy po prostu nie można posiadać. Ja również nie posiadam prawdy. MBT również nie posiada prawdy. Zamiast mówić: „To jest prawda, musisz ją wyznawać”, po prostu proponuję model. Oto jest model. A jeśli w twoim przypadku się sprawdza, to korzystaj z niego.
Odkryjesz, że jest on w mniejszym stopniu obciążony niż większość modeli, ponieważ nie wymaga on od ciebie wiary w cokolwiek. Wymaga jedynie bycia otwartym i sceptycznym. To jest jedyny wymóg. Po prostu w każdej kwestii bądź sceptyczny. Jeśli ja mówię coś innego, bądź sceptyczny, otwarty i przyjrzyj się swojemu doświadczeniu, temu, gdzie byłeś, co robiłeś i dostrzeż, co jest dla ciebie ważne, co się sprawdza, a co nie. Odkryjesz wówczas, że pomocna dla ciebie jest troska, a tym, co powoduje problemy, jest lęk i ego.Odkryjesz to jako część swojego doświadczenia, ponieważ tak właśnie jest. Taka jest prawda. Bez względu na to, czy wyznajesz jakąś religię, czy jesteś ateistą. Gdy więc pracujesz nad tym i postanawiasz to wypróbować, to, co mówię, zweryfikujesz poprzez doświadczenie. Jeśli to się nie sprawdzi, no to trudno.
Jeśli w twoim przypadku to się nie sprawdzi, to nie dlatego, że zrobiłeś błąd i nie zgadzasz się ze mną. Jeśli się nie sprawdza, to zrób coś innego i nie pracuj nad czymś, co ci się nie sprawdza. Jeśli moje metafory i opisy nie sprawdzają się, to nie jest to dobry model dla ciebie. Poszukaj modelu, który odpowiada tobie właśnie teraz. Może inny model będzie odpowiedni. Może mój model stanie się odpowiedni później, a może i nigdy. To nie ma znaczenia. To ty powinieneś się rozwinąć i być wszystkim, czym możesz być. I tylko twoje doświadczenie powie ci, że gdy pozbędziesz się lęku, staniesz się szczęśliwszy. Życie będzie dla ciebie lepsze.
Dostrzeżesz, że tak naprawdę to właśnie lęk i ego sprawiają, że jest ono trudne. To bardzo proste i wymaga dużo doświadczenia. Idź i eksploruj. Weź ideę i zgłębiaj ją. Wypróbuj. Zobacz, gdzie cię to prowadzi. Jeśli zaprowadzi cię do lepszego miejsca, to pracuj nad nią dalej. Jeśli zaś zaszkodzi ci albo niczego nie daje, to zostaw ją. Znajdź inne rozwiązania, jakiś inny sposób. To właśnie dlatego akceptuję wszystkie religie.
Ani ich nie popieram, ani nie tępię. One po prostu są i służą wielu ludziom jako dobry punkt startowy. Miliony ludzi otrzymują ze swoich religii coś dobrego. Są też, rzecz jasna, miliony ludzi, którzy nie zyskują już tak bardzo na swojej religii. Nie jest to jednak wina religii. Po prostu tacy są ludzie. To nie religia jest złą, tylko ludzie nie uzyskują z niej tego, co jest pomocne. Skupiają się oni na swoich dogmatach, na lęku, ego, na tym, że: „Mój Bóg jest mojszy niż twojszy. Moja racja jest racja najmojsza. Niewiernych trzeba zabijać”.
Religia nie jest za to odpowiedzialna. Odpowiadają za to ego oraz lęk.
[31:54] - Dziękuję. Jeśli mowa o Bogu i nadużywaniu go, powiedziałeś: „Czyż nie byłoby wspaniale dla pytających, gdyby nauka dowiodła istnienia Boga? Tacy właśnie powinni uważać, o co proszą”. W jaki sposób MBT naukowo dowiodło istnienia Boga?
[32:21] - Wielu ludzi twierdzi, że MBT dowiodło istnienia Boga. Nie będzie tak jednak we wszystkich przypadkach, gdyż to zależy, jaki obraz Boga żywisz. Jeśli według twojego wyobrażenia Bóg jest takim staruszkiem z długą brodą bawiącym się swoimi pupilkami, ludźmi i jeśli on nimi manipuluje i dla wierzących w niego ma niebo, a niewierzącym przeznaczył piekło i tak dalej, to model MBT nie dowiedzie istnienia tego typu Boga. Jeśli tak właśnie postrzegasz Boga, to to się nie sprawdzi. Ludzie, którzy mają bardzo otwarte pojęcie Boga, pojęcie duchowe, odkryją, że to właśnie większy system świadomości jest dla nich Bogiem. W moich książkach, zgodnie z moim opisem, większy system świadomości to po prostu naturalny system. Nie jest to bóstwo. Nie przedstawiam go w taki sposób. Jest to po prostu naturalny system. System oparty na informacji, który wyewoluował do takiej postaci, w jakiej istnieje.
Nie jest doskonały, nie jest nieskończony. Posiada granice i ograniczenia, i jest ono wszystkim, co możemy znać, ponieważ stanowimy niego fragmenty. Jesteśmy elementami świadomości. Nie możemy więc wyjść poza ten system, żeby spojrzeć na niego z innej perspektywy. Możemy postrzegać go od środka. Znajdujemy się wewnątrz systemu. Możemy snuć hipotezy o tym, co znajduje się poza systemem, ale tak naprawdę tego nie wiemy. W skrócie: system jest dla nas wszystkim, co istnieje, nawet mimo iż wiemy, że może być coś jeszcze. Po prostu wiemy, że nie możemy wiedzieć wszystkiego. Zostawimy to jednak, ponieważ w innym przypadku to tylko przypuszczenie.
Przypuszczenie, jeśli w nie wierzysz, spędza cię w kłopoty i staje się twoją wiarą, a ty ścigasz duchy.
[34:31] - Gdy porównujesz większy system świadomości do Boga, większość ludzi ma problem z zaakceptowaniem tego, że jest on skończony i niedoskonały. Mówiąc to, masz jednak na myśli, że jest on doskonały i nieskończony dopóty, dopóki jesteśmy w stanie go zrozumieć.
[34:51] - Tak, jakim się on wydaje w ujęciu praktycznym. Ja używam porównania do sytuacji, w której znajdowalibyśmy się na środku oceanu, na przykład Pacyfiku. Najbliższy ląd znajduje się tysiące mil stąd. Nie ma żadnego statku, a ty dryfujesz. Wówczas ocean w sensie praktycznym i pod wszystkimi względami wydaje ci się nieskończony. Wydaje się nieskończonym oceanem, ponieważ nie jesteś w stanie odnaleźć jakiejkolwiek drogi prowadzącej na ląd. Przez całe twoje życie, które może potrwa kilka tygodni, wokół siebie nie widzisz nic innego, tylko ocean. Czujesz się tak, jak gdyby ocean był nieskończony.I dla ciebie praktycznie właśnie tak jest. Nie możesz wyjść poza niego. Nie możesz, ponieważ nie jesteś w stanie przepłynąć tysiąca mil, gdyż po drodze umrzesz albo stanie ci się coś innego.
Jest to więc wówczas nieskończony ocean. Nie jest też doskonały. My jednak wiemy, że ten ocean nie jest nieskończony. Wiemy, że ma on granice i że istnieje ląd, tylko po prostu jest on nieosiągalny dla nieszczęśnika na tratwie. Podobnie ma się sprawa z większym systemem świadomości. Wiemy, że jest on skończony, ponieważ jest prawdziwy. Jest to prawdziwy system, a jak wiadomo, wszystko, co prawdziwe, musi być skończone. Nieskończoność jest abstrakcją, która nie istnieje. Nieskończone jest większe niż największe. W matematyce można zbliżyć się do nieskończoności, ale nie można do niej dotrzeć, ponieważ nie jest ona prawdziwa.
To idea, koncept, który nie jest prawdziwy. Nie można więc powiedzieć, że coś jest nieskończone. Wszechświat jest nieskończony. Wiemy jednak, że tak nie jest. Jest wielki. Wiemy jednak, że widzimy tylko jego część. Nie jest nieskończony, a fizycy nie podadzą jego dokładnych rozmiarów i średnicy. Jest to ograniczone przez prędkość światła i inne rzeczy. Skoro wszechświat jest skończony, to co znajduje się na jego drugim końcu? Nikt tego nie wie, nikt nie ma informacji i nawet spekulowanie na ten temat nie jest zbyt użyteczne.
Musisz po prostu nauczyć się żyć z niepewnością. My tego nie wiemy. Mówię, że wszechświat jest skończony, ponieważ jest prawdziwy. Świadomość jest prawdziwa. Jeśli coś jest prawdziwe, to nie może być nieskończone. To samo dotyczy doskonałości. Dokładnie. Wszechświat nie jest doskonały. Każdy system, który jest prawdziwy, nie jest doskonały. Posiada swoje ograniczenia, elementy, za którymi niekoniecznie nadąża.
Stanowi on część większego procesu, a procesy nigdy nie są doskonałe. Zawsze istnieje jakiś wyjątek, coś innego, co nie było zaplanowane. Zawsze gdzieś istnieje łyżka dziegciu. Aby działać, procesy nie muszą być doskonałe. Po prostu muszą działać przez większość czasu. I to dotyczy wszystkich procesów. Spójrzmy na prawo. Jak wyglądałoby nasze życie, gdyby nie było praw? Istniałby chaos. Gdyby nie było praw, cofnęlibyśmy się do samego początku, do czegoś, co nazywamy prawem dżungli.
Ten, który ma największe pazury i najwięcej władzy, dyktuje innym, co mają robić. Takie jest prawo dżungli. Jest to prawo władzy. Nikt nie chce żyć w takim miejscu. O ile oczywiście nie pożąda największej władzy, ale ona nie trwa długo. W każdym razie, gdyby nie istniało prawo, cofnęlibyśmy się do anarchii i prawa dżungli. Czy więc prawo jest doskonałe? Nie, nie jest. Ale czy działa? Owszem, sprawdza się tam, gdzie się sprawdza.
Zawodzi tam, gdzie zawodzi. Ogólnie jednak więcej działa, niż nie działa, a my się nim cieszymy, ponieważ pomaga ono zachować nam bezpieczeństwo. Nakreśla granice tego, co może, a czego nie może zrobić. Oczekiwania i tak dalej. Prawa są różne w różnych kulturach, ale to jest w porządku. Mamy kulturowe zasady czy też prawa, ponieważ pomagają nam one żyć razem w społeczeństwie. Pomaga nam ono radzić sobie i być konstruktywnym zamiast destruktywnym. Prawo dżungli z kolei zbyt mocno nas ogranicza. Mając takie prawo, nie możemy nic zrobić. Nie możemy mieć cywilizacji.
Prawo oczywiście nie jest doskonałe. To samo tyczy się większego systemu świadomości. W większości działa on naprawdę bardzo dobrze. Nie myśl jednak, że jest doskonały. Mogą występować zdarzenia, których prawo nie przewiduje, nieokreślone wykroczenia. Niekiedy ludzie łamią prawo i nie ponoszą za to odpowiedzialności. Podobnie z większym systemem świadomości. Mogą się zdarzać rzeczy nieprzewidziane i być może istnieją prawa im zapobiegające, ale one i tak się dzieją. Tak po prostu jest w dużym systemie. Doskonałe jest jak nieskończone.
Czegoś takiego nie ma. Doskonałość to nieistniejąca rzecz, którą możesz sobie wyobrazić. Ona jednak nie istnieje. Czy twoje ciało jest doskonałe? Oczywiście, że nie. Twój organizm działa dosyć dobrze. Komórki komunikują się ze sobą. Mózg kontroluje układ nerwowy, który powoduje, że elementy się poruszają. Komórki skóry, komórki krwi, transport tlenu przy pomocy hemoglobiny. Wszystko to przez większość czasu działa bardzo dobrze.
Nie jest to jednak system doskonały. Czasami zdarzają się błędy, problemy, ale to dotyczy każdego systemu. Jest na tyle doskonały, na ile pozwala nam go zrozumieć nasza ograniczona zdolność postrzegania perfekcyjności. Tak, podobnie zresztą jak w przypadku oceanu. My stanowimy część większego systemu świadomości. My, czyli indywidualne jednostki świadomości, w tym również wszelkie zwierzęta. Cała ta świadomość stanowi część większego systemu świadomości.Jesteśmy więc nim, a on jest nami. Poza tym istnieje jednak również część większego systemu świadomości, którą stanowi element wykonawczy. W przypadku komputerów mowa byłaby o systemie operacyjnym, czyli ta część, która powoduje, że reszta jest bardziej produktywna. Gdy spoglądamy na tę funkcję wykonawczą większego systemu świadomości, źródło zasad czy też struktur, źródło naszej wirtualnej rzeczywistości, źródło, które postanowiło wygenerować tę wirtualną rzeczywistość i ustawić tę symulację tak, abyśmy my, jako indywidualne jednostki świadomości, mieli lepsze laboratorium do nauki.
Taka właśnie jest owa funkcja wykonawcza. Nam wydaje się ona nieskończona i doskonała, ponieważ podobnie jak w przypadku oceanu, w porównaniu z nami wydaje się on ogromny, a my jesteśmy jego małymi elementami. Wydaje się on tak ogromny, że nie jesteśmy w stanie zrozumieć jego wielkości. Mówimy więc, że jest nieskończony. Słowa „nieskończony” używamy jednak jako metafory, która oznacza coś większego, niż możemy sobie wyobrazić. Jest to więc pojęcie techniczne. Dopóki określeń „nieskończony” i „doskonały” używamy w charakterze metafor, co oznacza, że wydaje nam się nieskończone i doskonałe, to w porządku. Coś jest nieskończone i doskonałe, ponieważ te słowa są metaforami. Gdy jednak zaczniemy myśleć: „To naprawdę jest nieskończone”, to jest to głupota, albowiem nic nie może być nieskończone. Gdyby było nieskończone, to gdyby urosło tylko o jedną komórkę, to byłoby większe od nieskończoności.
O nie, nieskończone stało się większe, czyli początkowo nie było nieskończone. Stąd wniosek, że nieskończoność nie istnieje. To tylko abstrakcyjne pojęcie. Doskonałe również stanowi abstrakcję. Jeśli masz bardzo prosty system, powiedzmy, że masz dwa proste elementy, dwa patyki i dwie kulki, możesz powiedzieć: a może ustawimy to tak, aby patyki były możliwie jednak najbliżej siebie pod odpowiednimi kątami, aby stworzyć więcej miejsca. I możesz powiedzieć: och, teraz to jest doskonałe. W porządku. W bardzo prostym systemie możesz dojść do takiego wniosku. Jeśli jednak zaczniesz mu się przyglądać szczegółowo, to prawdopodobnie okaże się, że nie jest on doskonały. Gdyby przyjrzeć mu się na poziomie atomowym i cząsteczkowym, to jak wtedy opisać to miejsce?
Jakie są jego najmniejsze wymiary? Cząsteczki w tych patykach i kulkach wibrują. Nie da się nawet określić rozmiarów tego miejsca. Jeśli więc spoglądamy w sposób symplificystyczny, w dużej skali może nam się wydawać, że mamy doskonałe rozwiązanie dla problemu. Jest to jednak bardzo prosty problem z bardzo niewielką ilością wymiarów i interakcji. Jeśli mowa o świadomości, a na tej planecie jest teraz jakieś siedem miliardów wchodzących w interakcje z naszą planetą, to teraz staje się ona tak złożona, biorąc pod uwagę nas oraz setki miliardów innych indywidualnych jednostek świadomości w świecie zwierząt, to pomyśleć o czymś takim jako o doskonałej... Wiadomo, są to tylko metafory. Jeśli jednak mowa o prawdziwym, niemetaforycznym byciu doskonałym, to wówczas nie ma to żadnego sensu. Nie ma więc rzeczy doskonałych ani nieskończonych, dopóki mowa o rzeczywistych systemach. System świadomości jest prawdziwy.
My jesteśmy prawdziwi. Świadomość jest prawdziwa. Nie jest on więc ani doskonały, ani nieskończony. W ten sposób, jak widać, jest to dość odmienne. Uważam jednak, że gdy religie mówią o swoim nieskończonym i doskonałym Bogu, to nie mówią tego w kontekście prawdziwego absolutu, a jedynie używają metafor. Zgadzam się, że Bóg wydaje się nieskończony i doskonały. Podobnie byłoby z ową wykonawczą funkcją większego systemu świadomości. W porównaniu z czymś znacznie większym sami sobie wydajemy się tacy mali, tacy niedoskonali, że odnosimy wrażenie, że to coś jest doskonałe i nieskończone. Uważam jednak, że właśnie na tym polega różnica. Ludzie jednak zaokrąglają i mówią: „To naprawdę jest nieskończone” i nie zdają sobie sprawy z tego, że to, co mówią, jest nielogiczne.
Stwierdzenie, że coś jest nieskończone, jest nielogiczne. Nie ma niczego, co w jakikolwiek sposób byłoby nieskończone.
[46:21] - Uważam, że jest to bardzo dobre wytłumaczenie. Jeśli, jak mówisz, jesteśmy częścią tego większego systemu świadomości, będąc jego częścią, według niektórych jesteśmy częścią Boga. Prawdopodobnie to my jesteśmy tą niedoskonałą częścią większego systemu świadomości, a funkcja wykonawcza jest dalece bardziej doskonała, niż moglibyśmy sobie wyobrazić. Jeśli spojrzeć na cały system, to my na pewno jesteśmy najmniej doskonałą jego częścią.
[47:08] - Można zadać pytanie: po co ta mniej doskonała część? Dlaczego ta część nie jest bardziej doskonała i nie powiększa się? Rzecz w tym, że nie ma w tym korzyści. Po prostu bierze fragment siebie i się rozrasta.Gdzie tu jakaś korzyść? Jaką korzyść miałby system z części, która postanawia pozbyć się swoich niedoskonałych elementów i stać się w ten sposób doskonałym w sposób bardzo metaforyczny? Owa część po odjęciu wszystkich nieperfekcyjnych elementów stałaby się tym samym, czym była na początku. To bardzo ogranicza. Nie to jest celem. Celem jest to, aby część zawierająca imperfekcje wciąż ewoluowała. Ona sama również się rozwija i staje się czymś więcej.
Jest to kwestia pojemności. Dana część posiada całą swoją pojemność. Można powiedzieć, że posiada wszystkie swoje zera i jedynki. Część wykonawcza stanowi jedynie pewien jej ułamek. Samo powielanie wydajnej siebie w celu zapełnienia pojemności kopiami samej siebie nie dokłada do procesu niczego nowego. Po prostu bierze siebie i wypełnia całą swoją pojemność kopiami wydajnej samej siebie. Ta wydajność nie oznacza wzrostu. Nie ma więc wzrostu wydajności. Gdyby napisać opowiadanie, to skopiowanie jej sto razy nie oznacza, że mamy sto opowiadań. To wciąż jest jedno opowiadanie i nie zostaje stworzone nic nowego.
Nie ma tu kreatywności, nie ma postępu. Kopiowanie tego, co już masz, nie daje rozwoju. Rozwój oznacza stworzenie czegoś, co jeszcze nie powstało i napisanie nowego opowiadania. To jest właśnie rozwój. Nie ma więc czegoś takiego, że część wykonawcza po prostu skopiuje sama siebie, zapełni całą pojemność i cała jest doskonała. Czy właśnie w taki sposób jednak chce być doskonała? Nie, bo to nie o to tu chodzi. Chodzi tak naprawdę o to, aby tworzyć, rozwijać się, stawać się miłością. Z tego właśnie pochodzi ewolucja. W taki właśnie sposób owa cząstka ewoluuje, rozwija się w coś innego, staje się większa, rozwija się.
To jest ewolucja. Ewolucja nie powieliła ryb w taki sposób, że na świecie nie ma nic innego, jak tylko ryby i to tylko jednego rodzaju. Na przykład złote rybki. I tyle. Żadnej różnorodności. Nie ma nawet płci. Jest tylko jedna złota rybka. Siedem miliardów złotych rybek. Wow, jaki wspaniały świat! Jak widać, to do niczego nie prowadzi.
Nie w tym jest cel. Ewolucja nie działa w taki sposób. W ewolucji chodzi o zmianę, o stawanie się, stawanie się czymś więcej. Jedna komórka, wiele komórek, meduza, ryba, gad i tak dalej. I tak docieramy do ludzi, innych stworzeń, planet i tak dalej. Właśnie to robi większy system świadomości. Znajduje się on w stanie ewolucji, jest rzeczywisty i ewoluuje, staje się czymś więcej. Samo powielanie siebie i stwierdzenie: „robota skończona” nie niesie ze sobą żadnej wartości. Chodzi o ciągłe zmienianie się, ewoluowanie, wzrastanie, a my jesteśmy częścią tego procesu ewolucyjnego. Cała pojemność, zamiast na powielanie, powinna być wykorzystywana na tworzenie poprzez rozwój, stawanie się.
I właśnie to robimy. Stajemy się miłością, rozwijamy się, a gdy my to robimy, to również cały system rozwija się razem z nami. Gdy uczymy się dokonywać tych wyborów, przenosimy jego energię, wartość, cel na wyższy poziom niż obecnie. System nie jest więc doskonały. Nasz rozwój pomaga mu więc stać się bardziej doskonałym, większym. On ewoluuje, a my jesteśmy częścią tej ewolucji. Jak widać, nie jest to kwestia stwierdzenia: „Okej, jest doskonale. Pozbądźmy się niedoskonałości i tyle. Zróbmy to i będzie kwita”. W takiej sytuacji system nie miałby potencjału do rozwoju i zacząłby się rozpadać.
Jeśli się nie rozwijasz, to cofasz się w rozwoju. Nie możesz po prostu siedzieć w miejscu i się nie zmieniać. I my to wiemy. Jeśli przestajesz się rozwijać, zaczynasz się rozpadać. Jeśli stwierdzasz: „Mam dość, nie chcę się już rozwijać ani uczyć niczego nowego”, to nie pozostajesz taki, jaki byłeś, tylko zaczynasz się rozpadać. Twoja entropia zaczyna gwałtownie rosnąć, bo nie kontynuujesz już procesu wzrastania. Musimy cały czas dodawać, wzrastać, rozwijać się. To powoduje, że wciąż istniejemy. Utrzymuje nas to przy życiu. Przestając się rozwijać, wpadamy w stagnację.
Wpadając w stagnację, nie troszczymy się. Gdy przestajemy się troszczyć, wszystko zaczyna się rozpadać. A jeśli się nie troszczymy, to wkrótce cofniemy się w rozwoju i znikniemy. To samo dotyczy większego systemu świadomości. Musi on ciągle się rozwijać, rosnąć, stawać się. Wciąż musi być twórczy. Nie może po prostu powiedzieć: „Wystarczy. Jestem dość doskonały, więc taki sobie zostanę. Wszystkie swoje jedynki i zera wypełnię swoją najwyższą doskonałością i na tym koniec. Idę na plażę”.
Jest to początek cofania się w rozwoju. W tym momencie system zacznie się rozpadać. Entropia zacznie rosnąć. Musisz cały czas kontynuować proces twórczego rozwoju, bo w przeciwnym razie skończysz z procesem destruktywnego rozpadu. To właśnie dlatego jesteśmy w tym systemie. I tak, istnieje w nim część sprawcza, która określa zasady i tworzy wirtualne rzeczywistości. Rozwija się ona jednak wraz z naszym rozwojem. My tworzymy, my rozwijamy i to nie tylko my, ale również cała indywidualna świadomość ewoluuje, a ewoluując, rozwijamy się w coś większego od tego, czym jesteśmy obecnie.Tworzymy coś nowego. Gdyby to było doskonałe, byłoby skończone. Jeśli więc chodzi o koncepcję systemu, który jest rzeczywisty i doskonały i stoi w miejscu, to nie jest to złożony system świadomości.
Chodzi o zmianę i rozwój. Nawet skała nie siedzi cały czas w miejscu. Cały czas ulatują z niej malutkie cząsteczki i po wystarczająco długim czasie zostaną z niej nic więcej jak tylko takie cząsteczki. W całym wszechświecie wszystkie ciała, planety, nawet skały po prostu rozpraszają się, jeśli nic nie robią. Wszystko posiada prężność pary nasyconej, z języka angielskiego vapour pressure. Nawet stal, skały, pył. Oznacza to, że cząsteczki mogą samoistnie zebrać wystarczająco dużą ilość energii, aby oddzielić się od całości i odpaść. Wszystko sublimuje. Możemy to zaobserwować w bryle lodu. Jeśli zostawi się ją w lodówce na wystarczająco długi okres, bryła lodu będzie się stawała coraz mniejsza, aż w końcu zniknie zupełnie.
Co się wtedy dzieje? Cząsteczki wody jedna, dwie, trzy jednocześnie po prostu uzyskują wystarczająco dużo energii, aby się oddzielić. I choć nigdy nie widzimy wody, powierzchnia lodu sublimuje, zmienia się w parę, a kostka lodu po prostu znika. Wszystko posiada prężność pary nasyconej. To samo dotyczy stali. Gdyby wziąć jakiś stalowy element i umieścić go w jakimś miejscu na wystarczająco długi czas, to stanie się z nią to samo, co z kostką lodu. W końcu to po prostu zniknie. Jak widać, rzeczy nie rosną, nie są po prostu statyczne. Nie ma czegoś takiego, że są tak po prostu doskonałe i niezmienne. Nie jest to coś trwałego.
Jest to coś, co zaczyna się rozpadać. Nie możemy mieć idealnego systemu, który jest skończony. Cel nie polega na tym, żeby system był skończony. Nie było to celem organizmu wielokomórkowego, aby tak po prostu zaprzestać rozwoju i skończyć na siedmiu miliardach złotych rybek. Wtedy ewolucja nie dawałaby żadnej korzyści. Ewolucja korzyść znalazła w ciągłym rozwoju, zmianie, robieniu różnych rzeczy i tworzeniu. I to samo dotyczy systemu świadomości.
[56:31] - Dziękuję Tom za wyjaśnienie twojego modelu działania większego systemu świadomości. To było doskonałe. To znaczy świetne.
[56:43] - Dziękuję Donna. Te rozmowy dają mi dużo frajdy. Nigdy nie wiadomo dokładnie, dokąd one zaprowadzą. Po prostu zaczynamy je i tak sobie lecą.
[56:53] - I to bez żadnej ściągi.
[56:56] - Dziękuję bardzo.
[56:57] - Dziękuję. Rozmowę z Tomem Campbellem przeprowadziła Donna Eden. Wersja polska Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl