[00:00] - Zapraszamy na INFRA Fakty, czyli przegląd wydarzeń anomalnych i niezwykłych. Witam w INFRA Faktach. Mówi Michał Kuśnierz, grupa Infra Warszawa. Witam Piotra Cielbiasia.
[00:15] - Witam.
[00:16] - Piotrze, może powiemy o tej sensacji, która się wydarzyła na Łotwie i która obiegła wszystkie serwisy informacyjne, również w Polsce. Mówię tutaj o rzekomym upadku meteorytu, który spowodował powstanie wielkiego krateru. Pojawił się film w internecie rzekomych świadków, który pokazuje rzeczywiście ogromny krater w polu, dymiący, z którego wydobywa się dym, ogień. Natychmiast na miejscu pojawiły się różne służby, również osoby, które zajmują się tego typu zjawiskami i dosyć szybko, mimo że wiadomość się przedostała do środków masowego przekazu, pojawiła się w serwisach największych agencji informacyjnych na świecie, to wkrótce, bo już na następny dzień bodajże, przyszło, że tak powiem, dementi. Nie mamy do czynienia z meteorytem, tylko sprytnym zagraniem pewnej firmy telekomunikacyjnej, łotewskiej. O czym chciałem powiedzieć? O tym, że tego typu zdarzenia wywołują pewne zaniepokojenie wśród nas, dlatego, że obawiamy się, że coś w końcu może dużego na nas spaść.
[01:28] - Tak, masz rację. Wiele osób czeka na powtórkę wydarzeń spod Kamiennej Tunguzki sprzed ponad 100 lat. Naukowcy straszą nas, że rzeczywiście raz na jakiś czas może spaść na nas coś rzeczywiście dużego, co może spowodować duże zniszczenie, wiele ofiar. Natomiast to, co stało się na Łotwie, potwierdza tylko kolejną ciekawą prawidłowość, że ludzie dość zainteresowani są tym, co spada z nieba. Dobrze, że nie ogłoszono, że było to UFO, jak w przypadku wielu podobnych wydarzeń. Z pewnością w Polsce, gdyby coś takiego się wydarzyło i przedostało do internetu, to już trąbiono by, że to UFO i tak dalej. Nie będę palcem pokazywał, kto by tak robił. Coś więcej. Dwa lata temu bodajże mieliśmy do czynienia w jednym z krajów w Ameryce Południowej z meteorytem, który spadając w ziemię stworzył, wygenerował opary, którymi zatruli się mieszkańcy jednej z wiosek.
[02:31] - Bardzo dobrze pamiętam.
[02:33] - A ten łotewski meteoryt troszeczkę mniej narobił szumu. Sensacja była dość krótkotrwała. I cóż więcej możemy na ten temat powiedzieć? Bądźmy dobrej myśli, że nigdy nie przydarzy się coś o większej skali.
[02:49] - Tak. Ja tylko wspomnę, co zaznaczył pan Robert Leśniakiewicz, że już mieliśmy do czynienia z tego typu happeningiem w Czechach, bo to było bodajże w 2003 roku. Też powstał nagle krater, nie wiadomo skąd. Rzekomo miał być efektem upadku meteorytu, a później się okazało, że to była swego rodzaju inscenizacja.
[03:20] - Pokrewnym zjawiskiem do tego są tak zwane dziury anomalne. Dziury, które powstają na polach z niewiadomych przyczyn, często głębokie. To zjawisko również dobrze znamy z Polski. Natomiast niektórzy twierdzą, nie wiadomo, na jakich podstawach, że dziury te tworzą kosmici, którzy pobierają próbki ziemi. Niestety ci, którzy wysuwają takie twierdzenia, muszą, aby je udowodnić, złapać takiego kosmitę za rękę lub za przyrząd, którym dokonuje inwazji w tę glebę. Tak jak powiedziałeś, różnego rodzaju happeningi się zdarzają. Niemniej jednak w jednym z artykułów, który opublikowaliśmy niedawno na naszej stronie, który bodajże nosi tytuł „Trzy dni do zderzenia” i który polecam wszystkim zainteresowanym akurat tam kwestią. Mowa jest o tym, co stałoby się, gdyby nagle okazało się, że w naszą stronę kieruje się asteroida, która wyrządzi trochę więcej szkód niż dziura w ziemi. Nie jesteśmy na to przygotowani mimo wszystko ani psychicznie, ani technologicznie. Dlatego powtórka wydarzeń tunguzkich dzisiaj i to jeszcze na terenie gęsto zaludnionym, miałaby poważne konsekwencje.
Tak naprawdę do dzisiaj nie wiemy, co się wtedy stało w roku 1908 i co spowodowało tak wielkie zniszczenia w Rosji. Powstało wiele hipotez: od komety po asteroidę, wybuch statku kosmicznego, działalność Nikoli Tesli czy nawet upadek głowicy bojowej starożytnej broni jądrowej. To chyba najdziwniejsza z hipotez.
[05:08] - Pewnie już się nigdy nie dowiemy, jak to było do końca.
[05:12] - Ale wszystkim, którzy są zainteresowani kwestią Tunguzki, polecam kolejny artykuł, który znaleźć można na naszej stronie. Jest niezwykle ciekawy.
[05:24] - A jeszcze ja tutaj tylko wspomnę, że ten incydent łotewski trochę przykrył rzeczywisty fakt, bo nad Indonezją eksplodował meteoryt. Było to na szczęście bardzo wysoko i nie wyrządziło większych szkód, ale to był fakt, który zaistniał właśnie w zeszłym tygodniu. I co jest ciekawe, że było to zupełnie niespodziewane. Nikt nie wykrył dosyć dużego ciała niebieskiego, które wdarło się w naszą atmosferę. Gdyby było nieco większe, prawdopodobnie mogłoby narobić pewne szkody.
[06:01] - Tak, masz rację. Nie posiadamy jeszcze niestety takiego Takich możliwości, żeby monitorować wszystko, co się dzieje w naszej przestrzeni powietrznej i tak naprawdę większość pracy z tym związanej ponosi NASA, która monitoruje potencjalnie niebezpieczne obiekty. Oczywiście wszyscy zwracają uwagę na to, że to się musi zmienić, żeby kiedyś ten scenariusz z filmu Armageddon nie stał się prawdą.
[06:30] - Dokładnie. Może przejdźmy do innych tematów. Tutaj mamy bardzo ciekawe doniesienie z Argentyny. Chodzi o spotkanie trzeciego stopnia. O czym mówimy? Mówimy o tym, że pewna kobieta, która już jakiś czas temu, w 2007 roku przeżyła spotkanie z rzekomymi obcymi. Tym razem właśnie 28 października również doświadczyła czegoś niezwykłego. Spotkała pewną istotę, która zostawiła ślady na jej ciele. Doznała również swego rodzaju zamroczenia, szoku. Pani Asiu już była zaznajomiona z tego typu zdarzeniami.
Chciała w pewien sposób to udokumentować. Chciała wziąć kamerę, ale niestety zostało jej to uniemożliwione. Straciła przytomność. Kiedy ją odzyskała, skontaktowała się ze swoimi krewnymi, którzy pośpieszyli jej na ratunek. Ale z tego, co opowiada, to było spotkanie bezpośrednie z kimś obcym, tak?
[07:41] - Tak. Ta istota dość dziwnie wyglądała, bo z tego, co pamiętam z opisu, nie przypominała typowego kosmity. Pamiętajmy, że takie spotkania są trudne do weryfikacji, bo tak naprawdę oprócz opowieści i oprócz śladu, bo w przypadku tej pani ślad miał postać czegoś w rodzaju wrzoda, śladu po dotknięciu tej istoty.
[08:04] - Ale on rzekomo zniknął później, tak? Z tego, co wiem.
[08:08] - Te ślady mają zwykle dziwny rodowód. Ślady uzyskiwane w czasie rzekomych kontaktów czy abdukcji. One pojawiają się szybko i szybko znikają. Tak naprawdę wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że przypisuje zupełnie zwyczajnym znamionom, których wcześniej nie zauważa, takie pochodzenie. Mieliśmy wiele takich przypadków, ale mieliśmy też dużo różnych przypadków, w których rzeczywiście wykrywano, że ktoś posiada implant czy obce ciało. Natomiast w tym przypadku sprawa jest dość dziwna, barwna i ciekawa. Jeżeli chcemy poczuć dreszcz na plecach. Natomiast jest nieweryfikowalna jak większość tego typu doniesień. Zwróć uwagę na prosty fakt. Pani chciała zrobić zdjęcie, ale jej się nie udało.
To samo chciało zrobić mnóstwo innych ludzi. Zawsze próbują dopaść kosmitów na gorącym uczynku i nigdy im się to nie udaje. Natomiast to, co tutaj powiedziałeś, to jest kolejna odsłona tak zwanych bliskich spotkań, bo tak naprawdę nie możemy powiedzieć, czy to jest kosmita, bo nie wiemy. Jest to coś na pograniczu zjawiska niezwykłego, kryptozoologii i ufologii. Dzisiaj już mamy takie twory, o których nie wiemy, do czego one się tak naprawdę-
[09:31] - Powiedz mi, bo tutaj jest ciekawa sprawa, że to nie jest pierwsze doświadczenie tej kobiety. Czy w ogóle w historii bliskich spotkań możemy mówić o pewnej powtarzalności, że pewne osoby są jakoś podatne na tego typu kontakty?
[09:50] - To jest bardzo trudne pytanie, bo musimy zdawać sobie sprawę z pewnej rzeczy. Kiedyś zaprezentowano nam przypadek człowieka, który twierdzi, że jest kontaktowcem, że spotyka się z istotami z kosmosu, które przychodzą zwykle do niego, kiedy śpi, kiedy jest rano i on ich nie widzi. Tak naprawdę ten pan nie przeżył niczego niezwykłego, tylko paraliż senny. I kiedy doświadczył tego pierwszy raz, zapewne uznał, że to są kosmici, którzy przylatują do niego, biednego człowieka z województwa lubelskiego, który nic im nie zrobił, a tak naprawdę został przez nich wybrany. Kiedy ten człowiek doświadczył tego po raz pierwszy, nakręcił się w sposób taki, że stracił przysłowiowy kontakt z rzeczywistością. I tak jest w wielu przypadkach. Natomiast istnieje druga sprawa, bardziej wiarygodna. Często osoby, które przeżyły coś niezwykłego, są tak silnie wstrząśnięte tym, co przeżyły, że potem zaczynają już interpretować ze strachu czy z przejęcia różne zdarzenia jako przejawy niezwykłości, jako przejawy zjawisk paranormalnych. I to jest druga twarz tego zjawiska. A trzecia jest taka, że rzeczywiście niektórzy twierdzili, że na przykład przypadek Betty Andreasson, która miewała, a właściwie miewa te spotkania ciągle z istotami, które spotkała kilkadziesiąt lat temu.
One się ciągle powtarzają, ale niestety to jest nieweryfikowalne. Jeżeli ta Betty ma te spotkania, przeżywa je, to dlaczego tego mamy nie udowodnić? Dlaczego nie mamy zapytać, dlaczego to się dzieje, kiedy i czy może to w jakiś sposób nam przedstawić, żebyśmy wreszcie mieli pewność, że niektóre osoby są odwiedzane przez tych kosmitów? Na razie mamy tylko opowieści, opowieści i jeszcze raz opowieści. I pewien mętlik, bo często jest też tak wśród badaczy, że kiedy napotykają się na jakąś dziwną historię, nie pozostają obojętni w kwestii oceny. To znaczy bardzo często dzieje się tak, że starają się interpretować to wszystko jako dowód, jako potwierdzenie. Że rzeczywiście w danym przypadku dzieje się coś niezwykłego. Natomiast nie zawsze tak jest. Musimy o tym pamiętać. Dlatego często lepiej ludzi uświadamiać, że to, co przeżyli, jest paraliżem sennym.
Żeby ten pan, o którym mówiłem wcześniej, nie musiał potem całe życie myśleć, że codziennie rano spotka kosmitów.
[12:35] - Dokładnie. A tutaj nawiązując do tego, o czym mówisz, o takim swego rodzaju nakręcaniu się, kolokwialnie mówiąc i nawiązując do tego, o czym mówimy dzisiaj, w tym właśnie dniu, czyli 1 listopada, Święto Wszystkich Świętych, kiedy wspominamy naszych bliskich, którzy odeszli i w ogóle osoby, które odeszły. Oczywiście nasuwa się od razu pytanie o tak zwane duchy. Myśmy przedwczoraj zamieścili artykuł dotyczący łowców duchów. Są takie grupy na świecie, jest ich dosyć sporo, w Polsce również, które zajmują się wyjaśnianiem zagadek nawiedzonych miejsc, opętań i tak dalej. Tymczasem w tym artykule autor mówi o tym, że często te osoby same padają ofiarą swoich przekonań. Tak bym to określił.
[13:31] - Masz rację z prostego względu. Nikt jeszcze nie wrócił z drugiej granicy. Nikt nie zmartwychwstał tak naprawdę. Nie wiadomo, czy możemy wierzyć biblijnym relacjom. Tak naprawdę nigdy nie uzyskamy przekonującego dowodu na to, że istnieje życie po śmierci. Przynajmniej jeszcze nie jesteśmy na takiej drodze. Mamy tak zwane pośrednie dowody w postaci nagrań EVP czy też dowodów uzyskiwanych przez media w czasie seansów.
[14:08] - No właśnie, przecież to jest jakoś udokumentowane.
[14:11] - I tak dalej. Natomiast o co chodzi? To, o czym mówiłeś, związane jest z czymś innym. To znaczy łowcy duchów, tak zwani profesjonalni badacze, dają się często wpędzać w maliny i powtarzają pewne błędy. Otóż poszukując duchów, poszukują pewnych anomalii, za którymi tak naprawdę może stać wszystko. Wychodzą z założenia: „O! Zmieniła się nam temperatura, czyli to musi być duch”. To chyba najlepiej świadczy o tym, w jaki sposób podchodzą do poszukiwania tego typu anomalii. Istnieje również wiele programów dokumentalnych, w których eksponuje się przypadki nawiedzeń, przypadki wypędzeń tych duchów. Natomiast zawsze jest to przedstawiane z pewnej perspektywy.
Otóż mamy stworzony w umyśle pewien wizerunek ducha, czyli kogoś na wzór człowieka, tylko niematerialnego, który jest jednocześnie zawieszony między ziemią a tym drugim światem. I tak bardzo wpływa to na wszelkiego rodzaju poszukiwania dowodów na temat życia po śmierci czy samego istnienia duchów, że niektórzy naukowcy również nie byli wolni od wszelkiego rodzaju przesądów czy też innych błędnych założeń. Tak naprawdę nikomu nie udało się jeszcze ustalić, czy istnieje coś takiego jak stuprocentowe nawiedzenie. To znaczy, jak otoczenie wpływa na świadków nawiedzeń. Bo wiele historii takich typowych, klasycznych nawiedzeń okazywało się, powiedzmy sobie szczerze, albo fałszerstwami, albo były dość naciągane. Także historia badania duchów, historia spirytyzmu, historia kontaktów z duchami nie może być poczytywana za dowód, dlatego że jest często indoktrynowana albo religijnie, albo przez zwolenników spirytualizmu.
[16:32] - Tak. Na temat zwolenników spirytualizmu jeszcze może będziemy mieli okazję porozmawiać, mam nadzieję w przyszłym tygodniu.
[16:42] - Natomiast istnieje jeszcze jedna sprawa, o której warto powiedzieć. Często dzieje się tak, że osoby zainteresowane zjawiskami niezwykłymi odnoszą się w stronę sceptyków z pewną wrogością, twierdząc, że istnieje wiele dowodów na temat zjawisk niezwykłych, wystarczająco dużo, aby mogła zaakceptować je nauka. Ale w czym problem? Tak naprawdę nie dostarczono jeszcze dowodów, które mogłyby zostać zweryfikowane w sposób naukowy. Wszelkiego rodzaju łowcy duchów wcale w tym nie pomagają. Oni dostarczają danych, które są często błędnie uzyskiwane, nieweryfikowalne i tak naprawdę bezwartościowe. Możemy je tylko gromadzić, ale nie mamy nigdy pewności, co tak naprawdę dzieje się w nawiedzonym domu czy w innych tego typu przypadkach. To tak samo jak z egzorcyzmami, które mogą przez niektórych być poczytywane jako dowody na istnienie duchów. Akurat w tym przypadku tych złych. Egzorcyzmy również nie mogą być żadnym dowodem.
A to z tego powodu, że są najczęściej indoktrynowane religijnie i rozpatrywane przez pryzmat. Myślę, że kiedyś uda nam się przeprowadzić jakąś audycję na temat egzorcyzmów z Adrianem Zwolińskim, który jest w tym dość dobrze poinformowany.
[18:09] - Dokładnie. No cóż, ja też mam taką nadzieję. A już kończąc, jeszcze nawiązując do tego dzisiejszego święta, warto wspomnieć też o osobach ze świata ufologicznego, z którymi się jakoś- Publikujemy. Które odeszły. Niestety w tym roku było kilka smutnych pożegnań. Mówię tutaj na przykład o Johnie Keelu albo o autorze naszego ostatniego artykułu, który żeśmy opublikowali, Macu Tonysie. Myślę, że warto wspomnieć te osoby.
[18:45] - Tak, masz rację. Ten rok był jakoś szczególnie dla ufologii pod względem strat, bowiem jak już wspomniałeś, odszedł od nas nie tylko John Keel, czyli twórca najbardziej znanej książki poświęconej Mothmanowi, tak zwanemu człowiekowi-ptakowi, ale również Hans Holzer, znany badacz zjawiska nawiedzeń i duchów. Choć jest to osoba dość kontrowersyjna. Jego metody są jednak często kwestionowane. Mimo wszystko Holzerowi udało się zainteresować wiele osób sprawą poszukiwania duchów, badania duchów i zainspirować wiele grup i badaczy. Kolejną osobą, która odeszła w tym roku, a zajmowała się zjawiskami niezwykłymi, był Emil Bacurin, który zajmował się tak zwaną strefą anomalną, permską strefą anomalną. Z tego, co pamiętam, to jest taki obszar w Rosji, gdzie dzieją się różne niezwykłe zjawiska. Następnie Paweł Popowicz.
[19:56] - Właśnie o nim chciałem też wspomnieć.
[19:58] - Tak, astronauta, który potem związał się nieco z ruchem ufologicznym. Tych osób było znacznie więcej. Tak naprawdę odeszło także kilku mniej znanych ufologów. Myślę, że ich miejsce zajmą wkrótce młodsi, ale równie sławni, oryginalni przede wszystkim i płodni twórczo.
[20:24] - Dokładnie. I właśnie na to oczekujemy. Tym samym chciałbym zakończyć tę audycję, oddając hołd tym osobom, które jakoś się przyczyniły do rozwoju ufologii i w ogóle badań nad zjawiskami niezwykłymi. Także dziękuję ci, Piotrze, bardzo.
[20:40] - Ja również.
[20:41] - Do usłyszenia w przyszłym tygodniu w kolejnym serwisie INFRA Fakty. Produkcja Grupa Infra, listopad 2009.