[00:00] - To think for yourself and question authority. Jest las i jestem ja w tym lesie. Już chyba wszystko słychać. Jak zwykle ustawiam tu mikrofony ostatnim rzutem na taśmę. Zatem witam cię w hiperprzestrzeni, moja droga słuchaczko i mój drogi ty słuchaczku. Ja mam na imię Tomek. Jest to Radio Na Fali. Jeszcze sobie poprawię mikrofon, żeby nie było, że jest niepoprawiony. Jest sobotni wieczór. Wszystko poprawiłem.
Poprawiłem sobotni wieczór. Wszystko poprawiłem. Witam cię przy mikrofonie. Ja, Tomek, tutaj w Radiu Na Fali w hiperprzestrzeni. Co jeszcze chciałem powiedzieć mądrego? Chciałem powiedzieć same mądre rzeczy, tylko takie tutaj. Żartowałem oczywiście. Dziękuję wielce serdecznie, mecenasie i mecenasko, za wsparcie Radia Na Fali. Namaste z całego serducha. Przypominam wszystkim, że oprócz tego, że Radio Paranormalium nadaje hiperprzestrzeń właśnie w tym momencie live nawet na YouTubie, stream Radio Paranormalium.
Zapraszam serdecznie. Oprócz tego Grzegorz w czasie snu. Dokładnie ta sama historia, także Radio Na Fali retransmitowane w obydwu radiach: Czas Snu i Radio Paranormalium. Na oryginalnym streamie leci ciągle muzyczka, bo ja ciągle taki niepoukładany. Prawda jest taka, że jakoś tak się ten sezon zaczął, że dosłownie obowiązki życiowe powodują, że radio muszę robić troszeczkę z doskoku. Nie na taki pełny wymiar, bo nie mam aż tyle czasu w tym sezonie, ale dalej jest. Wszystko jest okej, także spokojnie. Nigdzie sobie nie idę. Zostanę tu razem z tobą do końca twoich dni. Cieszysz się?
Przerażająca wizja, prawda? Jest jesień. Czas najwyższy przypomnieć sobie troszeczkę o powrocie do korzeni, człowieku. Także dzisiaj troszkę od strony substancji hiperprzestrzeń, bo nadchodzi jesień, grzybobranie i nie tylko grzybobranie. Mam też swoje własne refleksje na temat rzeczywistości dookoła świata. Lata mi tu owad dookoła. Niech lata, doskonała istotka. Macha sobie skrzydłami, unosi się w powietrzu. Niech sobie lata. A ja oprócz tego mam tutaj z sobą kubek kawy.
Jestem na Skypie radionafali.com. Jeżeli chcesz się skontaktować ze mną, człowieku, to radionafali.com to jest adres na Skypie. Co jeszcze mogę ci powiedzieć mądrego? Że jestem na czacie Radia Na Fali. Czat rnf.hatango.com. Jest ikonka na stronie radionafali.com, pomimo że nie ma żadnych aktywnych newsów na stronie radia. Ciągle poprawiam mikrofon, ale to nie z powodu newsów na stronie radia, tylko poprawiam. Momencik, jeszcze sekunda. Z okazji nieaktywnych newsów jest aktywna ikonka na dole strony radia radionafali.com. Ta ikonka wyśle cię na czat Radia Na Fali.
W logu taka ikonka. Ja już sobie poprawiłem mikrofon. Widzisz, jaki sprytny jestem? Wszystko potrafię. Wszystko. Tomek, co potrafisz? Wszystko. Witam wszystkich na czacie Radia Na Fali serdecznie. Dzisiaj powrót do korzeni hiperprzestrzeni, moich własnych rozważań i nie tylko. Czegoś, co zmieniło moją percepcję.
Właściwie nie tyle zmieniło, ile pomogło zobaczyć inną perspektywę, co w konsekwencji zmieniło moją percepcję rzeczywistości. Zmienia ją nieustannie każdego dnia. Oby tak dalej. Oby to się nigdy nie skończyło. Otóż to. Także dzisiaj powrót troszeczkę do substancji. Chciałem tak zrobić, że powrót z powrotem do substancji. Przepraszam bardzo, zaparzyłem się tutaj w mikrofon, musiałem się odchrząknąć. Będę się wyłączał przy odchrząkiwaniu. W ogóle muszę się rozgadać do tego mikrofonu.
Mało ostatnio gadam. W czwartki nie mam czasu ostatnio się pojawiać na swoim słynnym felietonie, ale skoro jest tyle fanów felietonu i tak wróci chyba w przyszłym tygodniu. Także to tyle gwoli ogłoszeń. Czas najwyższy, bym zaczął tą hiperprzestrzeń. Powrót do korzeni. Powrót do spojrzenia na świat od strony troszkę substancji. To taki wytrych trochę jest, bo od strony substancji wszyscy kojarzą: „O, na pewno chodzi o to, że na tripie”. Poniekąd tak, ale właściwe pytanie jest, co tripem jest, a co tripem nie jest i właściwie gdzie kończy i gdzie zaczyna się trip. A może właściwie wszyscy tripujemy? A może?
Powodem do rozważań dzisiejszego odcinka i inspiracją poważną była rozmowa z moimi dwoma przyjaciółmi tutaj. Witam serdecznie. Dzisiaj w ogóle wrzucił się temat, ale on już krążył od jakiegoś czasu, Terrence'a McKenna. Jako że, mówiąc szczerze, za młodu byłem miłośnikiem tego dżentelmena. Dalej jestem. Uważam go za jednego z bardziej, że tak powiem, klebew, czyli klawych takich, łebskich ludzi w poprzednim stuleciu. Terrence McKenna odszedł z tego świata, z tego padołu, jak niektórzy nazywają, w 2008 roku. Niesamowity jegomość, niesamowicie celne refleksje. Było paru takich. To nie jest jedyny.
Jestem jeszcze miłośnikiem takiego dżentelmena, który mocno działał właściwie w latach 70., chociaż początki zaczęły się w latach 50. Marshall McLuhan. Było w ogóle bardzo wielu takich ludzi, wielu zupełnie niepozornych, takich jak Manuel Blakovsky i tak dalej. Ale Manuel Blakovsky nigdy nie mówił o kwasie. Huxley? Oczywiście. O LSD. O tym jest mowa. Kwas lysergowy. Człowieku, nie bierz tego nigdy.
Przypominam, że audycja jest dla ludzi dorosłych, nie dla dzieci. Ja mówię o substancjach, które są w większości miejsc na świecie nielegalne, ponieważ wiemy dlaczego, ale dzisiaj też dotknę tego tematu, dlaczego są nielegalne. Myślę, że oczywiście znamy wszystkie powody. Korporacje, rzeczywiste korporacje narkotykowe, czyli farmaceutyczne sprzedające śmierć w pigułkach i tak dalej, na licencji rządu. Wiemy wszystkie te spiski, szczepionki z różnymi dziwnymi rzeczami typu rtęć, ołów i cholera wie co. Wiemy. Odsyłam do internetu koleżanko i kolego. Nie będę tu poruszał tych tematów. Zostawiam ci to na twojej głowie. Wiemy jak jest i wiemy, że jest lobby, które bardzo mocno sprzyja temu, żeby to wszystko było zawsze gdzieś za zasłoną, gdzieś w aurze nielegalnych, niebezpiecznych substancji, które wykręcą ci głowę i nasikają do szyi.
Dosłownie. Nie wierzysz? Człowieku, musisz posłuchać kilku ludzi w telewizji, w radiu. Takich, którzy biorą pieniądze za to, że przychodzą do takiego pokoju, przychodzi pani, kładzie im makijaż na twarz, bo oni są tacy autentyczni i tacy szczerzy, że bez tego makijażu słabo sprzedają swoją prawdę. I właśnie oni wymyślają takie historie, a później ludzkość w to wierzy, bo ludzkość też lubi wymyślać swoje własne prawdy. Każdy z nas, bo każdy z nas jest ludzkością. Ale zostawiamy te rzeczy. Ja i tak będę poruszał ten temat, bo zaczyna się grzybowy sezon amanita powoli, ale ja nie jestem aż takim wielkim fanem amanity. W sensie amanita muscaria. Ten czerwony grzyb, o którym wszyscy mówią, że jest trujący.
Owszem, jest trujący. Bywa. Potrafi przytruć. Aczkolwiek powiem ci szczerze, zjadłem dużo tych grzybów w swoim życiu i jako żywo pozwolić, że stanę tu na dwóch nogach, żeby ci udowodnić, że jestem cały zdrowy i żywy. Stoję na dwóch nogach. Z powrotem usiądę. Nie zatrułem się. Absolutnie. Ja nie mam wizyjnych historii z tym grzybem. To jest zupełnie inna historia.
Ja uważam amanitę za jeden z najbardziej szlachetnych grzybów w kuchni i umiem się obchodzić z tym grzybem, także potrafię zrobić doskonały sos grzybowy, który ma bardzo ciekawe właściwości medyczne, ponieważ amanita muscaria jest grzybem, który ma właściwości lecznicze wykorzystywane przez nasze babki, prababki. Jeżeli ktoś ma babkę zielarkę albo jakąś prawdziwą zielarkę na wsi, ale taką prawdziwą, nie taką, co to w kościele siedzi non stop, tylko taką, co to ma troszkę więcej doświadczenia z poprzednich pokoleń, to niech z nią pogada i się popyta, to się dowie kilku rzeczy. Ja szczęśliwie miałem kontakt z takimi informacjami i umiem to zrobić, czego dowodem jestem tu żywy i cały, a zjadłem troszkę tych grzybów w swoim życiu. Ja powiem szczerze, jest to niesamowicie smaczny grzyb. Tylko człowieku, nie żryj go surowo z łąki. Ja odradzam serdecznie. Przede wszystkim bądź rozsądny. Nie każę ci jeść grzybów, żeby nie było później, że Tomek mówił mi, żebym zjadł amanitę muscarię prosto z łąki. Zeżarł jak owca. Nie, mówię ci, żebyś tego nie robił.
Jasno i wyraźnie. Nie rób tego. Okej, po tym mocnym disclaimerze ja tylko dodam, że jest to nieprzeciętnie smaczny grzyb, który jeżeli wiesz jak go zrobić, pozbawić go tych różnych nieprzyjemnych właściwości, można powiedzieć albo niekoniecznie pożądanych, smakuje lepiej niż takie bardzo szlachetne borowiki albo coś w tym stylu, takie bardzo szlachetne dzikie grzyby. Niesamowity aromat, niesamowity smak. Przypomniałem sobie. Robi robotę. Anyway. Ale zostawmy te grzyby, bo mowa jest bardziej o psylocybinie. Mowa jest o substancjach psychoaktywnych, mowa jest o LSD. Mowa jest o czymś, co popularnie jest nazywane medycyną w bardzo wielkim skrócie, czyli substancje psychoaktywne, nieuzależniające.
Substancje, które wysyłają nas do granic naszej percepcji, dzięki czemu z dużą łatwością przekraczamy owe granice naszej percepcji. I to przekroczenie granicy owej percepcji zmienia naszą percepcję. Bardzo percepcyjny dzisiaj jestem. Właśnie. I takim dżentelmenem, który miał bardzo dużo ciekawych refleksji na ten temat, był Terence McKenna, którego zresztą bardzo mile i ciepło i żywo wspominam. Niesamowity dżentelmen, niesamowicie łebski mózg. Dobra, już nie będę się powtarzał, jak bardzo łebski był dżentelmen. Przede wszystkim dodam jedną rzecz. Był to nieprzeciętnie oczytany dżentelmen w klasykach literatury i w prowadzeniu takiego investigation, takiego, można powiedzieć, detektywistycznego case'u, sprawy detektywistycznej o szyfrowywaniu kto o czym kiedykolwiek pisał, co było inspiracją wielu naukowców, wynalazców, odkrywców, co było inspiracją wielu tez, koncepcji, które zmieniły naszą rzeczywistość, religii i tak dalej. I dochodził do bardzo ciekawych wniosków, które zresztą były, można powiedzieć, taką troszkę rozwiniętą wersją współczesną.
Nie do końca to samo, co dżentelmen, który się nazywał Marshall McLuhan, który był troszkę bliżej Timothy'ego Leary'ego. Timothy Leary to był dżentelmen, który zajmował się propagowaniem LSD w latach 60. i 70. w Stanach Zjednoczonych. Zresztą którego bardzo sobie cenię. Bardzo kontrowersyjna postać dla niektórych ludzi. Bardzo. Anyway, tu zostawiamy Timothy'ego Leary'ego. Wskakujemy w krainę Terrence'a McKenny. Terence McKenna przede wszystkim dla mnie jest bardzo intrygującą postacią z powodu rozwijania koncepcji związanej z I-chingiem.
I-ching. Starożytny mechanizm, można powiedzieć starożytny komputer pochodzący z Azji, pochodzący z Chin. 64 heksagramy, wzorki. Właściwie są dwa wzorki. Właściwie są trzy i brak wzorka jeszcze jest. Są dwa wzorki, z których się robi. Rzuca się monetami, patyczkami, czymkolwiek. Generalnie jest to kombinacja patternu, który wynika z połączenia dwóch stanów i rzucasz ileś tam razy monetą, dzielisz, mnożysz i tak dalej. Końcowa liczba wynosi 64. Jest to bardzo podobne do naszego zestawu DNA, tego sposobu, gdzie się manifestuje fizyczność, na której pojawia się istota zwana człowiekiem fizycznie w organizmie, bo DNA się zaczynają budować proteiny i wszystkie te historie.
Aminokwasy są wcześniej troszeczkę, także tam nie było o tym mowy, ale Terence w swoim koncepcie zauważył ciekawą rzecz. Właśnie, ja tak mówię, Terence w swoim koncepcie, jakby wszyscy zajmowali się niczym innym, jak czytaniem tych samych książek jak ja. Nie, tak wcale nie jest. Już ci wyjaśniam, o co chodzi. Chodzi o teorię Terrence'a McKenna, koncepcję tak zwanego czasu zerowego. To się nazywało Time Wave Zero po angielsku. Nieprzeciętna koncepcja, która swego czasu, było to jakieś prawie 20 lat temu, niecałe, roztrzaskała mnie kompletnie, rzuciła na kolana i stwierdziłem, że to jest kierunek, w którym i ja powinienem się prawdopodobnie chyżo udać, żeby zrozumieć, na czym polega fakt mojej egzystencji na tej planecie. Jedna z tych rzeczy, która mnie bardzo mocno zainspirowała lata temu. Jak zresztą wiele innych rzeczy. No właśnie.
Jak zresztą też wyprawy na medycynie, wyprawy z psylocybiną, wyprawy z LSD i Terence McKenna, jako że był sam wytrawnym podróżnikiem, używał psylocybiny przez lata. Bardzo mi odpowiadał. Zresztą jego refleksje się bardzo mocno pokrywają z refleksjami takimi uniwersalnymi każdego zdrowego człowieka, każdej zdrowej, myślącej istoty i czującej. Bo są to takie, można powiedzieć, poniekąd refleksje, a poniekąd oczywiste prawdy. Zebrali się ludzie... Napisał, co wiedział. Dokładnie takie stwierdzenie. Ale wróćmy do konceptu, bo jest naprawdę bardzo prosty w sumie i bardzo intrygujący. Jest tam jedna rzecz schowana, która mnie bardzo wzrusza w dzisiejszych czasach, bo minęło sporo lat od tego momentu, kiedy dowiedziałem się po raz pierwszy o tej teorii czasu falowego. Nie znałem wtedy jeszcze angielskiego i tak dalej, ciężko było to przetłumaczyć.
Anyway, o co chodzi? To jest algorytm, ale ciekawy algorytm. Algorytm, który powstał podczas wyprawy Terrence'a razem z Dennisem, czyli ze swoim bratem, ponieważ Terence McKenna ma starszego brata, Dennisa McKennę, który żyje do dzisiaj, publikuje książki i tak dalej. Ostatnia książka, którą napisał, to się nazywa „Brothers in Abbey”, czy jakoś tak. Proszę sobie sprawdzić na wujku Google. Jest to najnowsza książka Dennisa McKenny i jest poświęcona dzieciństwu razem z Terrencem McKenną. Takie wspomnienia i jego własne refleksje na temat wielu różnych koncepcji z perspektywy dzisiejszych lat. Nazywa się chyba „Brothers in Abbey” czy jakoś tak. Polecam serdecznie. Anyway, wracając, ciągle gdzieś odbijam.
Wracając do Terrence'a McKenny i do tych wszystkich substancji, do teorii czasu falowego. Chłopaki się wybrali na kaktusy. Z kaktusów nic nie wyszło. Byli bardzo młodzi, zaraz po tym, jak skończyli college i nie chcieli iść do wojska. Wietnam, rozumiesz, człowieku, kilka innych historii. Lepiej się urwać i troszkę odpocząć w normalnym otoczeniu. I jakoś tak się zdarzyło, że chłopaki całą ekipą pojechali, jeszcze ktoś tam był. Jest zapis tego wszystkiego historyczny. Ja nie będę ci go przytaczał. To nie jest książka beletrystyczna.
Wybrali się na wyprawę. Wylądowali na wyprawie z grzybami w dżungli, z dużą ilością grzybów psychoaktywnych podczas sezonu. Także chłopaki zajęli się niczym innym, jak właściwie przez chyba dwa miesiące czy prawie miesiąc tripowaniem nieustannym na grzybach. Dzień w dzień. Takie sięganie dna swojej osobowości, sięganie wyżyń, sprawdzenie siebie od wszystkich możliwych stron, z góry na dół, z lewa na prawo i tak dalej. I podczas tych wypraw, podczas tych niesamowitych ciągów wizji, refleksji na temat samego siebie i tak dalej, Terrence'owi McKenna pojawiła się koncepcja czasu falowego. Chłopaki wrócili do Stanów i Terence spisał tę koncepcję, zajął się matematyczną stroną. Okazało się, że to bardzo intrygująca rzecz, która jest związana z I Chingiem, o czym na początku właściwie nie wiedział, bo nie zajmował się niczym związanym ze sztukami Wschodu i tak dalej. I Ching to jest taka chińska historia, nie była wtedy aż tak popularna. W każdym razie równanie matematyczne wskazało bardzo ciekawą prawidłowość.
Chodziło o znajdowanie tak zwanych novelty points, czyli punktów z pierwszymi wydarzającymi się wydarzeniami na świecie. Nie wiem, jak to przetłumaczyć. Novelty, takimi odkrywczymi, bo novelty to jest właściwie odkrywczość. Z odkrywczymi momentami w historii cywilizacji, nawet tej, którą mamy teraz. Czy nazywamy to cywilizacją, czy nie. Więc ten novelty point, czyli ten odkrywczy punkt, to jest dla przykładu na przykład... No tak, dla przykładu na przykład, oczywiście. Jest to eksplozja bomby atomowej w Hiroshima i Nagasaki. W naszej cywilizacji, w pamięci naszych przodków, w naszej, można powiedzieć, przestrzeni związanej z czasem, wypełnionej wydarzeniami historycznymi, zapisanymi książkami, wspomnieniami przodków coś takiego jeszcze nie zaistniało. Także jeżeli po raz pierwszy ktoś zrzucił bombę atomową, to w tym momencie mamy właśnie ten, jak się mówi, punkt odkrywczości, punkt, w którym wydarzyło się coś po raz pierwszy w historii tej cywilizacji.
I cały ten koncept matematyczny polegał na tym, że zliczasz liczbę, używając tego algorytmu, tych wszystkich novelty point, czyli tych wszystkich punktów, w których koło historii, że tak powiem, odwróciło się i wszystko się pozmieniało. Na przykład zapisujesz odkrycie Rene Descartesa, wszystkie rzeczy, które w ogóle wpasowują się w naszą codzienność. Nie mówię o takich teoretycznych rzeczach, bo można by sobie na przykład wpisać tam urodziny wszystkich pisarzy na świecie, ale musisz wpisać tam pisarzy, którzy wywołali coś takiego, że od tego momentu jesteś w stanie wziąć do ręki ileś tam publikacji książek i powiedzieć: „Okej, od momentu, kiedy ten pisarz napisał tę książkę, wszyscy zaczęli używać dokładnie tego stylu pisarskiego. Stał się on kanonem w literaturze”. I w tym momencie ten punkt, ten pisarz jest owym tak zwanym novelty point, tym odkrywczym punktem. Zliczanie tych novelty point doprowadziło do bardzo ciekawej refleksji. Okazało się, że ilość odkryć po prostu rośnie. Jeżeli sobie wyobrazisz krzywą, gdzie masz na dole linię wzdłuż I to jest czas od punktu zero, jak na lekcji matematyki w szkole. Na początku strzałki masz zero i później masz przykład tysiącami, setkami lat. W górę masz z kolei strzałkę drugą, która pokazuje ilość tych unikatowych wydarzeń, które po raz pierwszy wydarzyły się w historii tej cywilizacji.
Nigdy nie było odnotowane przez naszych przodków i kogokolwiek innego. Tudzież są to odkrycia nowych praw w nauce, czegokolwiek, nowych urządzeń, nowych zastosowań. Wszystko to, co odbija się w naszej rzeczywistości. Zapisujesz sobie ilość tych wydarzeń na tej drugiej skali, czyli w górę. Im więcej tych wydarzeń, tym wyżej jesteś na tym piku. Okazało się, że żyjemy w bardzo ciekawych czasach, gdzie ten pik cały czas rośnie i przewidywania Terrence'a McKenny mówiły o tym, że dokładnie w 2012 roku nastąpi ten właśnie novelty pik. I żeby było zabawniej, ten pik wynikający właśnie z tego algorytmu przeliczanego w kalendarzu gregoriańskim, w komputerze i tak dalej, z przeliczania tylko i wyłącznie sumy wydarzeń na okres czasu, jakkolwiek go nie nazwiemy, jakkolwiek go nie będziemy liczyli. Doba jest doba. Słońce wschodzi, zachodzi. Okazał się idealnie zbieżny właśnie z konceptem roku 2012.
Tylko że od zupełnie innej strony. Od tej strony, od której ja go znam. Ci, którzy słuchali radia na fali, doskonale wiedzą, że nie wieściłem żadnej katastrofy. Stwierdziłem, że słońce wstaniesz tak, jak wstało poprzedniego dnia, ale wiele rzeczy się zmieni i zmieni się pole na tej planecie i wiele innych spraw. I myślę, że jesteśmy świadkami zmiany tego pola cały czas, nieustannie. Właśnie to był ten moment, kiedy zmiana się zaczęła i ten koncept teorii czasu falowego uwzględnił dokładnie ten moment w historii, dokładnie 24, 23 grudnia 2012 rok. Dokładnie wtedy nasza odkrywczość jako cywilizacji, czyli nasza odkrywczość na temat tego, z czego się składamy, kim jesteśmy i tak dalej, sięgnęła zenitu. Właściwie w tym momencie dowiedzieliśmy się, mówiąc w skrócie, wszystkiego. Możesz powiedzieć ty i ja, patrząc w lustro, jeżeli przeżyłeś oczywiście 2012 rok, jeżeli słuchasz tej audycji, to na pewno przeżyłeś. Możemy podejść do lustra i powiedzieć: „Słuchaj, od 2012 roku, 23 grudnia wiem wszystko i właściwie żyję w świecie, w którym wszystko jest wiadomo i na to wygląda”.
Ja bym się z tym, powiem ci szczerze, zgodził. Okej, można się oczywiście nie zgadzać. Jest to kwestia podejścia do tak zwanej nauki oficjalnej i zaakceptowania lub nie oficjalnych koncepcji na temat rzeczywistości, które na przykład w bardzo wielu miejscach zakładają istnienie czegoś takiego, co jest nagminnie używane w fizyce einsteinowskiej, newtonowskiej, tak zwanych zmiennych w równaniach. Czyli że niby mamy prawo, że na przykład jeżeli weźmiemy dwie deski i jednego gwoździa i jeden młotek, to zbijemy dwie deski w jedną konstrukcję i gwóźdź oraz dwie deski będą stanowiły jedną całość, a młotek drugą część. I będziemy mieli dwa elementy. A na początku mieliśmy tych elementów dwie deski, jeden gwóźdź, jeden młotek. Mieliśmy cztery. Rozumiesz? Taka prosta konkluzja. W oficjalnej nauce są bardzo duże problemy ze zgodnością właśnie ilości desek po zbiciu, ilości elementów.
Czasami się okazuje, że młotek zniknął, gwoździa w ogóle nie ma. Tak można mniej więcej to tłumaczyć. Czy jakoś tak. I to są te oficjalne wytłumaczenia. I kiedy coś znika z tego horyzontu zdarzeń i fizyka nie ma oficjalnego wytłumaczenia albo nauka, chemia, cokolwiek tam jest, nie ma oficjalnego wytłumaczenia, co tam się w ogóle dzieje. Coś zniknęło, zniknął atom, zaczęła się reakcja, której się nikt nie spodziewał. Dzieją się rzeczy, o których nikomu, wręcz filozofom też przede wszystkim się w głowach nie śniło. W tym momencie używana jest zmienna w równaniu. I równanie, które mówi, że zawsze kiedy wlejesz to i to, naukowcu młody, otrzymasz wywar i tak dalej, tak naprawdę nigdy nie działa, bo okazuje się, że nie ma stałej, która by zawsze robiła to samo. Wszystkie te równania są oparte właściwie na zmiennych.
Czyli właściwie jeżeli damy tego, to jest szansa, że będzie to. Jeżeli damy to, bo teoretycznie odpowiada za tamto, to jest szansa, że to wyregulujemy. Właściwie cała ta nauka w dużej mierze jest skonstruowana w taki sposób, że nie wiemy, jak to działa. Jest taka opcja, że wysadzamy to w powietrze i w momencie jak to wylatuje w powietrze, jesteśmy w stanie przez moment zwolnić obroty tej eksplozji i w tym momencie możemy coś z tego wyciągnąć. I na tym się kończy. I to jest takie oficjalne podejście. Natomiast jeżeli spojrzysz na naukę od troszeczkę innej strony, to właściwie jeżeli chodzi o technologiczne ujęcie, czy jesteśmy w stanie zrobić to, siamto i owamto, mamy te tak zwane egzotyczne technologie, jak to niektórzy mówią. Ja myślę, że jesteśmy w stanie zrobić. Jest masa dowodów na to wszystko. Przede wszystkim jest chyba taki największy, najważniejszy dowód.
I on się pojawił, zdaje się chyba rok czy dwa lata temu w Genewie, w Szwajcarii i to była konferencja naukowa, bardzo poważna, zwołana przez chyba najważniejsze instytuty naukowe na świecie, które się właśnie mieszczą przy tych banksterskich historiach. Na konferencji było dosyć sporo ludzi, nie było zbyt dużo kamer telewizyjnych. Była to bardzo naukowa konferencja, jakaś tam lokalna telewizja i kilka lokalnych serwisów naukowych, przede wszystkim Science i tak dalej. Ale mniejsza o to. Na konferencji wystąpiło czterech panów z Rosji. Zdaje się. Mam nadzieję, że nie pominąłem żadnego z nich, że nie było ich pięciu. Chyba czterech. I panowie pokazali dokumentację naukową, przebieg procesu transmutacji w jedną i w drugą stronę. Powiedzieli, że są w stanie.
I pokazali próbki oczywiście, udostępnili całą dokumentację od naukowej strony i tak dalej. Wyjaśnienie powiedzieli właśnie, że spokojnie, bez problemu robią transmutację wszystkiego, że to jest przyszłość całej cywilizacji. Bo to jest przyszłość całej cywilizacji. To jest ów filozoficzny kamień przemiany. Który istnieje w rzeczywistości. Panowie powiedzieli, że na razie robią to z metalami, ale nie ma problemu robienia tego z komórkami macierzystymi, jakimikolwiek innymi. Odrastanie kończyn, cokolwiek się dzieje, nie ma absolutnie żadnego problemu. Jeżeli jesteś w stanie zrobić takie pole, w którym manifestują się pierwiastki takie jak złoto, to na pewno jesteś w stanie zrobić pole, w którym manifestują się inne pierwiastki. Właściwie chodzi tylko o zasadę. Tak stwierdzili panowie.
Nie było nikogo, kto by wstał i powiedział, że jesteście głupki, kłamiecie i to wszystko jest nieprawda, ponieważ wydarzenie było bardzo poważne, naukowe. Także nie było tam blogosfery, ekspertów z forów internetowych za bardzo. Byli tam bardzo poważni ludzie. I tak się skończyła dominacja paradygmatu złota. Oczywiście dalej sprzedaje się złoto, dalej mówi się, że to szlachetny kruszec, który jest wydobywany z wnętrza ziemi i tak dalej. Tajemnica Policynona mówi, że jest on produkowany przez Rosję nałogowo, przez Amerykę nałogowo, przez kilka innych krajów nałogowo. Japonia produkuje swoje własne złoto. Robi się takie ustawki na świecie pod tytułem „a transferujemy złoto za wojnę światową albo za coś tam, opłaty jakieś międzynarodowe” i tak dalej. Wymyśla się różne polityczne historie po to, żeby mieć podkładkę na produkowanie tego złota, ale robi się go w cholerę. Dlatego zresztą waluty, które aktualnie się kleją twojego portfela i mojego, oficjalne waluty, jeżeli się kleją jakieś twojego portfela i mojego, są oparte o cenę ropy Brent, a nie o cenę złota.
Właściwie wszystko zaczęło się troszkę wcześniej temu, bo teraz to była oficjalna konferencja i wszystko ujrzało światło dzienne. Także jest to oficjalna informacja, do której tak zwany oficjalny, postronny obywatel ma dostęp. Natomiast o tym wiedziano już wcześniej. Wniosek patentowy został zgłoszony, zarejestrowany i wszystko zostało przybite w Stanach Zjednoczonych w 1900, o ile mnie pamięć nie myli, w 1976 czy 1977 roku. Patent na produkcję złota. I to był dokładnie rok, kiedy Stany Zjednoczone, a właściwie rząd Stanów Zjednoczonych razem z korporacją prywatną o nazwie FED stwierdzili, że od dzisiaj dolar już nie jest backupowany, czyli ubezpieczany przez zasoby złota, tylko jest ubezpieczany przez ropę. Dokładnie zbiega się z opublikowaniem tej informacji, że jest już patent na produkcję złota w reaktorach atomowych. Tam jest jakaś fajna metoda. W wysokich temperaturach pozbawiają te złoto promieniowania. Ono ma swoje specyficzne parametry, jest bardzo fajne, czyste i tak dalej.
Jest na przykład robione w jakiś tam rosyjski sposób, jest lekko czerwone. To słynne czerwone rosyjskie złoto. O tym kiedyś zdaje się mówiłem, ale tak wyleciało. W każdym razie wracając do Terrence'a McKenny. Stwierdził, że to będzie ten moment, w którym właściwie jako cywilizacja osiągniemy wszystko, jeżeli chodzi o tą teorię czasu falowego. I moim zdaniem tak właśnie jest. To, że nie wiemy wszystkiego w sensie oficjalnym, że mówi nam się, że nie wiadomo, jak wyleczyć raka, nie wiadomo, jak zrobić to, siamto i owamto, to nie jest do końca prawda. Taka jest moja opinia. Tak samo jak ze szczepionkami. To nie jest prawda, że nam pomagają.
Wszyscy o tym doskonale wiemy. Ale publiczny obraz jest kształtowany przez media publiczne, które... Właśnie, tam jest ktoś, kto sobie kupił basen za sprzedawanie szczepionek. Rozumiesz. Bardzo łatwa historia związana ze skorumpowaniem się każdego z nas i tylko dlatego te informacje nie dochodzą do końca do takiego ogólnego mainstreamu. Bo co by się stało, gdyby nagle dotarły do ciebie i do mnie informacje i tak od dziecka docierały pod tytułem, że możemy zrobić wszystko, cokolwiek chcemy. Nie ma żadnych ograniczeń, nie ma żadnych problemów. Zasoby na świecie łącznie z ropą nie są problemem. Nikt nie musi się bić o zasoby. Więc pierwsza konkluzja i taka mocna konkluzja: po co wojny?
Po co wojny o ropę? Właściwie nie ma sensu. Okej, to skąd się biorą wojny? Wojny się biorą stąd, że ktoś sprzedaje broń. Kto sprzedaje broń? Broń sprzedaje ten, kto sprzedaje aktualnie ropę. No dobra, ale jest ktoś, kto prowadzi jakąś naukę na ten temat, ktoś robi jakieś badania, jacyś naukowcy. Rozumie pan, jacyś naukowcy w jakichś uniwersytetach. Ale ci naukowcy w uniwersytetach, proszę szanownego pana, są finansowani przez tych kolesi, którzy robią ropę i produkują karabiny. Nawet jeżeli cokolwiek się tam ciekawego pojawia, o tym często tutaj mówię, właściwie nie ma zbytnio szans wyjścia na zewnątrz.
I pierwsza rzecz to jest oczywiście to finansowe skorumpowanie, bo wiadomo, że stoją za tym pieniądze, że za zgłoszenie wniosku patentowego, który kupi od ciebie korporacja, a który dobrze sprzedasz, możesz sobie do końca życia nic innego nie robić. Dostajesz ciepłą posadkę w korporacji, masz swoje małe prywatne laboratorium. Poza tym oczywiście już nic nie możesz za bardzo opublikować, bo wszystko jest objęte prawami patentowymi i nawet jeżeli miałoby to ratować życie miliona ludzi na świecie i można było zrobić na kuchennym stole, to ty tego nie możesz podać do informacji publicznej, bo w tym momencie ty wylądujesz w więzieniu i wszyscy lądują w więzieniu. Wiesz, o co chodzi. Takie zabawy w to, kto ma większe prawo do decydowania o swoim własnym życiu. Czy koleś, który ci sprzedaje pigułki, czy ty sam. Rozumiesz? Jak się okazuje ostatnio kolesie, którzy sprzedają pigułki mają, zdaje się, większe prawo decydowania o twoim i moim życiu. W sensie sensu stricto opcji do wykorzystania dookoła. Źle się czujesz, idę do kolesia, który teoretycznie powinien mnie wyleczyć.
Koleś mnie nie leczy. Wracając do Terrence'a McKenny i jego teorii czasu falowego, tamten koncept był posunięty do tego momentu, że stwierdzał, że właśnie jesteśmy w momencie, kiedy wymyśliliśmy już wszystko, mamy właściwie wszystko, czego nam potrzeba. I taka jest prawda. Taka jest moja opinia. Mamy wszystko, czego nam potrzeba i to jest moment, kiedy historia się zabija. Wraca z powrotem. Terrence miał na tym punkcie specyficzny pomysł na to, co się stanie dalej po tej wielkiej zmianie Po tym, jak będzie 2012. Nie dożył sam osobiście tego 2012. Zszedł na nowotwora po drodze w 2008 roku, ale zostawił swoją koncepcję czasu falowego, która przetrwała do 2012 roku. I o ile oczywiście ten cały układ planet i tak dalej, wszystko się elegancko zgodziło, wszystko było okej.
Świat wcale nie wyparował, ale zaczęło się coś nowego, jakiś nowy moment w historii świata. Tak można to przynajmniej z tej teorii wysnuć. Ja się akurat z tym zgadzam. Co jest związane z tą nową koncepcją świata? Z tą nową koncepcją świata przynajmniej Terence wiązał powrót do plemiennych wspólnot. Wiesz, siądziemy przy ognisku, porzucimy prąd elektryczny, porzucimy wszystkie zdobycze cywilizacji, jakąkolwiek pomysłowość związaną z mechanicznym aspektem materii dookoła i wylądujemy prawie że w skórach, biegając dookoła, wsuwając bardzo smaczne grzyby z bardzo smaczną psylocybiną i dokonując takich wewnętrznych podróży w kosmos, ale żyjąc takim bardzo prostym życiem. Wracając do takiego tribal society, czyli takiego społeczeństwa plemiennego. I to była koncepcja Terrence'a. On oczywiście nie wykluczał tych mechanicznych rzeczy. Miał bardzo ciekawą koncepcję, która przyszła mu później, już po czasie jego koncepcji i tak dalej, lata później.
Dotyczyło to schowanej mechaniki za tymi organicznymi procesami, że jest pewna mechanika w kosmosie, w całym tym uniwersum, która nas wszystkich dotyczy. Za tym stoją wszystkie te fraktale, wszystkie wspólne wizje, że tak powiem, i tak dalej. Takie doświadczenia, które są powtarzane przez wielu ludzi korzystających z naturalnej medycyny. A ty słuchasz „Hiperprzestrzeni”. Ja mam na imię Tomek. Oczywiście jestem na... Stop. Okej, tak jak słyszysz tutaj, dziwne urządzenia szaleją. Chyba je właśnie okiełznałem. A ty słuchasz właśnie „Hiperprzestrzeni”.
Ja mam na imię Tomek. Możesz zadzwonić, radionafali.com taki jest adres na Skypie. Anyway, jestem jeszcze na czacie radionafali.com. Mała ikonka w rogu strony radionafali.com. Mam za sobą kawę z odrobiną mleka. Pozwolisz, że się uraczę kawą. Właśnie. Tak wspomniałem tego Terrence'a McKenna i moje wielkie odkrycie w życiu teorii czasu falowego i jak to się, że tak powiem, elegancko składa. Ale do konkretów. Tak mówiłem, że teoria, o czym ona mówi.
Mam nadzieję, że chyba jasno wyjaśniłem, o co tu w tym wszystkim chodzi, że doszliśmy do momentu, w którym właściwie nie wymyślimy już nic nowego. Wszystko zostało już wymyślone. Na tym polega cały numer. Wszystko już jest. Może nie wszystko wiemy. Może nam się wydaje, że po prostu nie ma, ale w rzeczywistości już tu jest. Także jeżeli spojrzysz sobie na ten wykres, to dochodzimy do takiego piku. Wszystko idzie do góry i staje w miejscu. Nie będzie już żadnych nowych rzeczy, nie będzie już niczego nowego. I koncept Terrence'a McKenna obejmował, on nie wiedział, dlaczego tak się dzieje.
To był taki koncept. Po prostu tak się dzieje. Wszystko pokazuje na to, że cała odkrywczość ludzkości zmierza do jednego punktu, gdzie wszystko się wyrówna i połączy się. Koncept, który tam rzucił pod rozważania, polegał na tym, żeby się zastanowić. Zresztą to było bardzo słuszne. Nie był on pierwszy. Przed nim było jeszcze wielu innych, nawet 100 lat przed nim, prawie 200. Goethe o tym pisał między innymi, że ten moment, kiedy nauka spotka się z duszą człowieka, będzie momentem, gdzie zmieni się cywilizacja. Terence tak wspominał, że właściwie to jest chyba takie idealne rozwiązanie AI option to jest moment, kiedy przeskoczymy z tej mechaniki mechanicznej, tej nieudolnej, niedziałającej fizyki, która produkuje urządzenia, które ciągle się psują. I ciągle mówi się, że taka jest zasada, tak działa świat, to wszystko musi się zepsuć.
Coś w tym stylu, że jest coś zupełnie innego, że jest inny rodzaj mechaniki. Na ten inny rodzaj mechaniki, na trop tego innego rodzaju urządzeń pchnęły go wizje po substancjach. Zresztą żeby było zabawniej tą mechanikę na przykład naszego organizmu, czyli DNA, o czym często wspominam, Craig odkrył po kwasie. Po prostu zobaczył to na kwasie i stwierdził, że tak właśnie musi być, bo tak to wygląda na kwasie. Oczywiście można powiedzieć, że nie, lepiej jakby studiował, ale jakby studiował i pił tylko piwo i wódkę to prawdopodobnie do tej pory byśmy myśleli w kategoriach tak jak Brytyjskie Towarzystwo Geograficzne, które na przykład jeszcze 100 lat temu zapisywało, że kiedy wąż ukąsi cię w rękę, jakikolwiek niebezpieczny wąż w dżungli Amazonki, musisz rozszarpać nabój ze swojej strzelby, posypać tą ranę tym prochem z tego naboju, odpalić go, a następnie polać to wszystko naftą. Rozumiesz? Taki pomysł był. I zasmarować jakimś łojem. Jeżeli ręka nie odpada po tym wystrzale takiego pocisku, takiego prochu, to cud, że ten jeszcze mógł dożyć pozostałych operacji. Cud, że dożył cały.
Ale takie było podejście do ludzkiego organizmu. Taka była wiedza na temat wszystkiego, co się dzieje dookoła. Taka była wiedza naukowa i to były prawa. Tak działała medycyna. Niewiele się zmieniło. Znaczy zmieniło się pod wpływem wojen, korporacji farmakologicznych, farmaceutycznych i naukowców, ludzi, którzy sprawdzali, jak daleko można przesunąć tą barierę i sprawdzić, jak daleko jeszcze jest człowiek, a gdzie zaczyna się już mięso. Nieświadome mięso i jak można sterować tym mięsem na granicy włączania w nim człowieka i wyłączania człowieka, żeby był mięsem do sterowania. Coś w tym stylu. Taki pomysł, żeby zagonić ludzi do klatek jak krowy albo coś w tym stylu. Generalnie dosyć popularny pomysł.
Dzięki niemu istnieją armie, istnieją państwa. Wielu ludzi na przykład z tego powodu kupuje sobie duży dom. Jeszcze jeden, jeszcze jeden. Bo na przykład, rozumiesz, muszą mieć coś więcej. I to jest taki zestaw. Systemowy. Terence McKenna mówi, że jest to zupełny abstrakt, bo współczesny człowiek zwariował. Zwyczajnie zwariował i wydaje mu się, że im więcej kółek zębatych w sobie zatrzyma, tym lepszy z tego deal zrobi sam ze sobą. Właściwie do tego się to wszystko sprowadza. Do zrobienia dealu w swoim własnym życiu.
I tu jest taka ciekawa konkluzja, to już moja troszkę posunięta konkluzja. Nie jest to coś straight, bezpośrednio z Terrence'a McKenny. Zresztą słuchaj, Terence miał swoje konkluzje. Ja doczekałem pięknych czasów, bo doczekałem przetłumaczenia masy jego odczytów na język polski. Jest tego sporo w internecie w dzisiejszych czasach. To już nie jest tak jak kiedyś, że była to taka enigmatyczna postać. Ale wracając jeszcze tak szybciutko do Terrence'a, żeby zamknąć ten temat i nie kopać się ze zwłokami w szafie, nawet Terrence'a. Ten pomysł na przyszłość był taki, że odkryjemy tą inną mechanikę. Ta inna mechanika jest związana z organicznym światem. Terence McKenna sobie żartował, używając takich sformułowań jak vegetable TV, czyli wrzucasz sobie DMT, czy wrzucasz sobie psylocybinę, dostajesz wizji, widzisz samego siebie w bardzo wizualny sposób, takiego bardzo dosłownego i w tej wizji możesz zrozumieć troszkę więcej z tego, kim jesteś albo kim nie jesteś.
Koniec końców, wracając do tej rzeczywistości, nie popełniasz pewnych dysfunkcyjnych błędów, które niszczą ci życie. Zmieniasz się na lepsze. Tak mówi konkluzja Terrence'a. Ja właściwie mam dokładnie taką samą konkluzję. Uważam, że naturalna medycyna zmienia na lepsze. Ale właśnie tu pojawia się pytanie, takie nieustanne pytanie, które dotyczy chyba każdego użytkownika naturalnej medycyny i każdego, kto wie, z czym to się je. Co zrobić w sytuacji, kiedy cały świat zwariował? Może nie cały, ale ta część, która trzyma za karabiny banki i tak dalej, zwariowała. Była taka opcja, żeby wysłać ich wszystkich na tripa, wrzucić kwasa do kanalizacji miejskiej tak, żeby wszyscy wybrali się na porządnego tripa, wyszli sobie na łąkę. Oczywiście jest to tylko i wyłącznie teoria.
Nie da się tego zrobić z wielu różnych powodów. Jednym z głównych powodów jest struktura chemiczna LSD, który niestety po dodaniu do wody miejskiej, szczególnie takiej, która ma odrobinę na przykład fluoru albo różnych innych substancji chemicznych, szybciutko się dezaktywuje, także jego działanie znika. Także nie da się załadować kwasa do wodociągów miejskich i odpalić na przykład kilka miast naraz i zmienić bieg historii, zmienić percepcję ludzi, zmienić wszystko tylko dlatego, że zatrzymają się przez moment w swoim własnym życiu, spojrzą na to, co robią własnymi rękami i stwierdzą: „Wow, a może to nie jest to, co chciałbym robić? Może to nie jestem prawdziwy ja? A może powinienem coś zmienić? A może to jest to, co ja właśnie powinienem robić w życiu teraz i do końca życia? Może to jest to, co czyni mnie szczęśliwym? Może to, że jestem szczęśliwy, czyni świat szczęśliwym? Może to jest właśnie ta wartość i może dzięki temu odkryjemy inną mechanikę, której właściwie nie musimy już odkrywać, ponieważ wszystko już jest”. Jeżeli ktoś miałby pytanie na temat, czy wszystko już jest, czy na pewno?
„Tomek, czy na pewno wszystko już jest na świecie? Czy nie ma niczego, takiego powodu, dla którego można by jakieś wojny albo coś?”. Nie, nie ma. Przypomnij sobie turbinę Tesli, przypomnij sobie kilka innych rozwiązań. Świetnym przykładem jest najświeższa historia prosto z Florydy. Wielki huragan przetoczył się przez zamieszkane, dosyć zurbanizowane miejsce. Może nie sam duch Florydy, ale jeżeli chodzi o ludzi, którzy tam mieszkają, mało tam ludzi nie ma, parę milionów jest. Dodając jeszcze te małe karaibskie wyspy po drodze, huragan spustoszył kompletnie całą okolicę. Wiadomo, że te wyspy będą się długo podnosiły, może parę lat. Zaraz się pojawi Bank Światowy, pożyczy im pieniądze na kredyt i zrobi z nich niewolników.
Ale tak czy siak, wszystko jest zniszczone, na Florydzie też. I teraz jest kwestia odbudowywania. Trzeba dostarczyć zasoby energii. Wyobraź sobie, że 100 lat temu świat podejmuje inną decyzję. Wszyscy wybierają. Okej, wybieramy prąd bezprzewodowy Nikoli Tesli. Okej, wiemy, że nie można na tym postawić rachunku. Nie można postawić licznika na tym prądzie. On po prostu jest za darmo i każdy może korzystać. I tyle.
Jeżeli coś trzeba, to po prostu lokalna społeczność się zrzuca na urządzenie do streamowania tego prądu i to wszystko. I nic więcej. Jest z podatku suma na to, na obsługiwanie urządzenia i po całym kłopocie. No ale widzisz, w tym momencie nikt tak naprawdę nie płaci za prąd. Rozumiesz? Bo prąd jest za darmo. No ale zobacz, jakby to zmieniło wszystko, gdyby się okazało, że nagle taka Floryda ma prąd w powietrzu. Nie ma problemu z kablami, że przyszedł huragan, coś się stało, wywróciło, połamało drzewa, linie wysokiego napięcia. Nie ma problemu z odbudową całej infrastruktury energetycznej. Urządzenie wjeżdża i wyjeżdża.
Nie jest zależne od rury, nie jest zależne od kabla, który leży w ziemi albo wisi na drewnianym stelażu, na drewnianych słupach i tak dalej. Rozumiesz, o czym mówię? I zupełnie inny świat. I nagle okazuje się, że problemy związane z katastrofą, taką globalną katastrofą, jak właśnie mieliśmy tutaj przed chwilą na swoich własnych oczach na Florydzie, mocnym uderzeniem, trzęsieniem ziemi w Meksyku i tak dalej. Wyobraź sobie nawet technologię z czasów Nikoli Tesli. Co by się działo, gdybyśmy mieli tą technologię teraz i przeszło gdzieś nam takie potężne tąpnięcie w ziemi, huragan albo coś. Poza tym, że musielibyśmy wyjechać stamtąd, to po powrocie byśmy wszystko sobie mogli odgruzować w trymiga, bez żadnych kosztów, bo właściwie wszystkie zasoby mamy na pstryknięcie palcami. Tylko że inna sprawa jest taka, że nikt nikomu nie zapłaci wtedy podatku. I może być tak, że jak ludzie sobie odbudują, to odbudują jeszcze lepiej niż w innym miejscu. I nagle się okaże, że właśnie może tutaj wyjść taki spór o rzeczywistość.
Właśnie, bo dzisiejsza moja koncepcja, dlaczego w ogóle tą moją gadkę refleksyjną dzisiaj jest związana dookoła tego konceptu Terrence'a McKenny, który mówił, że pewnego dnia ta mechanika połączy się też z duszą, z tymi wizjami, że to jest jeden spójny, wielki kosmos. On tego nie rozumie, nie wie, co tam jest schowane, ale widzi wielką maszynę, która operuje tym wszystkim. My jesteśmy już w troszkę innych czasach. Od 2008 roku minęło parę lat. Wiemy, że nauka poszła do przodu. Wiemy, co stoi za tym mechanizmem. Przynajmniej częściowo. Nie chcę tu oczywiście mówić, że wiemy dosłownie wszystko, chociaż właściwie wiem wszystko, wiesz , ale to się okaże. Dowiedzieliśmy się, że częścią tej mechaniki są aminokwasy i że jest coś takiego. Ja tu mam telefon.
Już odbieram. Halo, halo.
[43:13] - Halo, halo.
[43:14] - Ja słyszę pana doskonale. Dobry wieczór. Po długiej przerwie. Witam serdecznie, panie Dust Nether.
[43:19] - Halo, dobry wieczór.
[43:22] - Co u pana słychać? Jak zdrówko? Muszę się zapytać koniecznie, żeby nie było.
[43:26] - Bardzo dobrze. Wiadomo, dzieją się różne rzeczy w ciele, ale generalnie żyję i czuję się dobrze.
[43:36] - Doskonale. Dobrze słyszeć żywego człowieka, który czuje się dobrze. Yes!
[43:41] - To mnie cieszy. I tak trochę w odniesieniu do twojego tematu dzisiejszego prowadzenia audycji pomyślałem o tych naukowcach. Czy był taki czas, że istniało życie, a nie było żadnych takich naukowców? Takich tęgogłowych, co wiedzą wszystko.
[44:02] - To prawda. Moment, kiedy pojawia się Nagroda Nobla na taką dużą skalę... Przepraszam, że tak trzeszczę mikrofonem. Już chyba nie będzie trzeszczało. Moment, kiedy pojawia się Nagroda Nobla, to jest moment, kiedy znikają tacy niezależni naukowcy. Oczywiście można się powołać na Nikolę Teslę, ale żeby było oryginalnie — Proteusz Tajmets, dżentelmen, który wymyślił wszystkie zasady, dzięki którym dzisiejsi inżynierowie elektryczności łączą silniki elektryczne i spisał to w równaniach. Niby naukowiec, ale żaden naukowiec, bo dyplomu nigdy nie odebrał, bo musiał uciekać w nocy z Wrocławia przez okno, bo go policja chciała złapać, bo był na zdjęciu. Razem z kumplami założyli stowarzyszenie socjalistyczne i nie zdążył odebrać dyplomu na dzień przed. Dosłownie. Bo nie chciał do więzienia iść.
I tacy ludzie tworzyli historię. Nigdy nie dostali Nagrody Nobla, nigdy nic takiego się nie wydarzyło. Tak że z tą nagrodą i z tymi naukowcami to jest tak, można powiedzieć, bardzo dyskusyjnie. Bardzo mocno dyskusyjnie.
[45:04] - Ja trochę głębiej chciałem pójść, bo nie było naukowców, ale istniało życie.
[45:13] - A to już inna sprawa. To już w ogóle drama dla naukowca. Jak mogło istnieć życie bez naukowca? Jak mogło to się stać?
[45:19] - W ogóle jak on-
[45:21] - Śmiał bez grantów?
[45:22] - Jaki to jest pattern, wzorzec, że atomy składają się w jakąś całość i to żyje. I teraz ci naukowcy mogliby rozebrać na atomy wszystko, co żyje i wziąć taką samą ilość atomów tych samych i wątpię, że im się uda stworzyć choćby trawę z tego.
[45:48] - Ale mogliby. To jest zawsze taka zabawa. Pałujemy nad światem. Tu jest atom.
[45:53] - Żywą trawę. Nie chodzi mi o taką sztuczną, plastikową.
[45:57] - W dzisiejszych czasach są tak zwane modele komputerowe. Naprawdę na studiach, tak, słyszałem od ludzi, którzy studiują na poważnych uniwersytetach chemię i nie tylko, biologię molekularną studiuje się na modelach komputerowych. Tam wszystko działa. Przestań.
[46:13] - Tak, tam wszystko działa.
[46:15] - Oczywiście. Ale to jest granica kontroli rzeczywistości. To jest w ogóle ciekawa historia, bo kolesie, którzy najgłośniej mówią o tym, że musimy wszystko kontrolować, że na tym polega cały sens naszego życia, obsesji kontroli, dlatego wysyłają drugiego kolesia z karabinem w inne miejsce, bo muszą kontrolować jego życie. Ci kolesie nie mają kontroli nad niczym. Dosłownie. I to na papierze. I to legalnie nie mają kontroli nad niczym. Ale w ramach walki o tą kontrolę nad wszystkim zajmują się nauką i twierdzą, że nie mają kontroli nad niczym.
[46:45] - Można i w ten sposób. To trzeba jakoś-
[46:48] - To jest taki abstrakt troszeczkę, taka granica. Właśnie ja się zastanawiam, czy przypadkiem nie chodzi o takie oszukiwanie się pod tytułem co jest prawdziwą rzeczywistością, że kilku chłopaków się zeszło na świecie i kilka dziewczyn też i stwierdzili: „Okej, wymyślimy sobie, że teraz nasza zabawa w piaskownicy. Wymyśliliśmy sobie sklep, wymyśliliśmy sobie salon fryzjerski”. Rozumiesz? Tak jak dzieci w piaskownicy. Rozumiesz. Obsługi klienta samochodowego. Tu coś tam innego, tamten robi to, to, tamto i organizujemy jakiś taki model. I wymyślamy sobie, że kamyki to są pieniądze i tak dalej, i tak dalej. I nagle model się ustawia, idzie dalej i się okazuje, że właściwie pewnego dnia te dzieci dorastają i właściwie jako dorośli ludzie używają zamiast kamyczków, używają pieniążków.
Takie bardzo popularne w języku polskim pieniążki. Nigdy nie mówi się pieniądze, tylko pieniążki.
[47:41] - I przebierają się w te różne stroje, takie odpowiednie do tego.
[47:44] - Jeden jest policjantem, drugi jest lekarzem, trzeci jest naukowcem, czwarty złodziejem. Rozumiesz? Jeden księdzem. Jakoś tak. Mają taki swój układ. I nagle się okazuje, że właściwie ten las, w którym się bawili, czy ta łąka jako dzieci, ten cały sklep rośnie dalej, ale konsekwencją ich zabawy jest to, że kiedy dorosną, któryś z nich zwariuje i wytnie cały ten las, w efekcie czego jego własne dzieci nie będą już mogły się zdrowo, że tak powiem, bawić w lesie i wyrosną na jakieś niezdrowe, krzywe pociechy dorastające w betonowym świecie, naszpikowane szczepionkami i tak dalej, i tak dalej. I on nagle zaczyna się dziwić, że kolejne pokolenie, kolejna generacja, którą zostawił po sobie, właściwie nie jest w stanie przeżyć w ogóle jednego dnia na tej planecie bez tego całego shitu, który on zostawił właściwie. Właściwie niewiele w ogóle jest w stanie to przeżyć. I właściwie wszyscy powoli zaczynają się zastanawiać, co tak naprawdę z tego przeżyje za parę lat. Bo to nie jest już nawet pytanie, co przeżyje, tylko jak niewiele.
[48:41] - To jest jakby taka prawda i tak głoszona wszędzie, że to już Przekroczyliśmy ten próg, żeby przywrócić środowisko tak zwane naturalne do prawdziwej natury.
[48:55] - Teraz jest pytanie, co jest prawdziwe.
[48:57] - Dokładnie.
[48:59] - Ale zobacz, jak to się nazywa: środowisko naturalne. I są kolesie, którzy mówią, że mamy swoją rzeczywistość, mamy rzeczywistość finansową, mamy rzeczywistość polityczną, mamy rzeczywistość ekonomiczną, ale jest coś takiego jak tak zwana natura. Rozumiesz? Prawa natury. I teraz z jednej strony masz kolesi, którzy mają swoją własną rzeczywistość, a z drugiej strony masz mamę naturę. I teraz jest pytanie, kto tutaj ma rację? Rozumiesz? Właśnie na razie nadal się nie udało poskładać tych atomów, żeby złożyć trawę z powrotem w laboratoryjnych warunkach. Ale słuchaj, ktoś tu mówi tutaj o rzeczywistości i ja myślę, że to jest taki spór o rzeczywistość. Ja tu chcę troszkę dalej skoczyć, że to jest nasz indywidualny spór z sobą samymi, że nie chcemy zaakceptować rzeczywistości takiej, jaka ona jest, że ona jest taka naturalna, że to jest taka organiczna historia i nie chcemy zaakceptować, że ten mechanizm jest organiczny, jest schowany dopiero w tym momencie, jak ogarniesz już sam siebie.
Ale nie na zasadzie tylko z zewnątrz, że fajnie wyglądasz, bo na przykład na zdjęciu wyglądasz fajnie, tylko emocjonalnie czujesz się okej. Nic dookoła ciebie przede wszystkim, co jest dosyć istotne, nie umiera. To jest taka najistotniejsza rzecz. Jeżeli wszystko, co jest dookoła mnie dalej żyje, a ja dalej jestem najedzony, to wszystko jest okej. Problem zaczyna się, kiedy ja właściwie jestem najedzony, a dookoła mnie nie ma ani grama lasu, bo właśnie wytłukłem cały las. Wszystkie wiewiórki puściłem z dymem na wielkim ognisku z tego lasu. Rozumiesz? Zrobiłem sobie z wiewiórki. Nie masz lasu.
[50:33] - Załatwiłem alejki, żeby było wygodniej chodzić między tymi drzewami.
[50:36] - Tak, alejki.
[50:37] - Tak. A ta trawa już mnie tak denerwowała, że podlałem Roundupem i już mam spokój. Już nic nie wyrośnie. No i to tak idzie.
[50:49] - Ale to jest spór. Słuchaj, to jest taka propozycja na biznes, na deal podejrzewam, którą każdy z nas sobie robi. W ogóle miałem kilka ciekawych spotkań ostatnio, rozmów w ogóle prywatnie z różnymi ludźmi z różnych miejsc i wygląda na to, że to jest taki klasyczny deal ze sobą samym, który robimy sami. To jest ten kawałek, który wynosimy ze sobą z tej zabawy na skraju lasu, gdzie wymyślamy sobie swoje własne miasteczko, podział ról i to, że jak dorośniemy, to będziemy robić dokładnie to, to, to i to.
[51:26] - Tak, to jest przygotowywanie do tych ról.
[51:29] - Dokładnie. Przyjrzałeś się kiedyś tym postaciom?
[51:32] - Zostajemy tak na całe życie, że ni cholery nie chcą wyjść z tej roli nawet na chwilę, bo to zbyt bolesne doświadczenie może być.
[51:40] - Rozumiem. Ja jestem szczęściarzem. Wychowałem się na klockach Lego i pewnego razu, parę lat temu tak nagle zatchnąłem się na takiej refleksji: „Zaraz, zaraz, przecież w klockach Lego są ludziki”. I jak się przyjrzałem wszystkim tym ludzikom, nagle się okazało, że cały zestaw w klockach Lego to są ludziki w mundurach. Każdy jest w mundurze, każdy ma konkretną rolę. Rozumiesz? Nie ma w klockach Lego ludzi bez roli, ludzi bez dealu, bez biznesu w tej rzeczywistości. I to jest spór, nasz spór z nami samymi o rzeczywistość, bo każdy z nas doskonale wie, że rzeczywistość jest organiczna. Każdy wie, że ból jest organiczny. Każdy wie, że wszystkie interakcje naszego fizycznego ciała są organiczne, emocjonalne właściwie.
Bo to nie jest tylko tak, że boli. Kiepsko się czujemy oprócz tego, że boli. Dwie rzeczy zawsze naraz.
[52:22] - To jest powiązane.
[52:23] - Dokładnie.
[52:24] - Nawet jak masz zastawienie psychiczne jakieś, to ta psychika się przekłada też na ból albo na chorobę. To jest zbadane i to działa. I to działa jako bardzo skuteczna medycyna. Bo jak znajdziesz przyczynę w swoim umyśle, co spowodowało tą chorobę daną, jakie zdarzenie, to możesz uwolnić ten konflikt wewnętrzny, który tam w tobie powstał w tym momencie, a o którym nawet nie miałeś pojęcia.
[52:53] - To prawda, absolutnie. I to jest taki spór właśnie o rzeczywistość, że nikt tego nie nazywa konfliktem wewnętrznym ze światem. Nikt nie mówi, że to jestem ja wkurwiony na cały świat. Nienawidzę go w tym momencie i robię wszystko, żeby go wysadzić w powietrze. Tylko mówi: „Nie, nie, to jest moja rzeczywistość” i zobacz w mojej rzeczywistości ludzie żyją dobrze.
[53:16] - Bardzo fajne zdanie powiedziałeś, bo to jest najczęściej zdanie powtarzane przez ludzi. Oni szukają formy wyrażenia siebie, jak są wkurwieni na tą rzeczywistość, jak im wszystko nie pasuje. Znaczy akurat może tutaj, gdzie ja jestem teraz w Polsce, to takie kto umie lepiej narzekać, to jest takie, nie wiem, jakie zawody są. Ja ci opowiem historię, jak mi się źle powodzi. Albo co ostatnio widziałem, co się stało złego. Tak chodzę i słucham. Mówię: „No kurczę, ty człowieku, tym żyjesz cały czas. No to gdzie cię to zaprowadzi?” A jeszcze jakie straszne wiadomości oglądają w telewizji.
[53:58] - No właśnie spór o rzeczywistość. Albo jest fajna i bezkonfliktowa i nikt nie musi wytłuc wszystkich wiewiórek i wyciąć całego lasu, bo można inaczej to zrobić, bo jest technologia, która pozwala to ogarnąć i naprawdę nie ma z tym żadnego problemu. Albo jest takie wkurwienie, takie na złość mamie odmrożę sobie uszy. I tam w ogóle Terence powiedział ciekawą rzecz, że ta końcówka, moment tego maksymalnego peaku może doprowadzić do różnych rzeczy. On właściwie nie ma pojęcia, co się wydarzy. Może być taki sam dzień jak poprzedni, a może nastąpić coś, czego się nikt nie spodziewa. Jakaś wielka rewolucja globalna. I don't know. Po prostu wszystkie możliwe opcje, które każdy z nas jest w stanie sobie wyobrazić. W każdym razie jedna rzecz na pewno się wydarzy.
Dojdziemy do takiego końca ze spostrzeganiem samego siebie jako takiej, tak jak teraz, takiego, że tak powiem, panictwa. Nie wiem, jak to nazwać. Właśnie to będzie ta zmiana do wizji W tym momencie człowiek będzie pozbawiony złudzenia, że jakakolwiek wiara w cokolwiek da mu podstawę na czucie się bezpiecznie. Jedyną opcją na czucie się bezpiecznie samemu ze sobą jest po prostu czucie się bezpiecznie samemu ze sobą poprzez bycie fajnym kolesiem ze sobą samym. I do tego wszystko się sprowadza. Nie możesz zrobić nic wbrew żywym istotom dookoła, ponieważ w tym momencie krzywdzisz samego siebie. Ta nowa cywilizacja, cokolwiek się stanie, czy stanie się od razu za pomocą eksplozji nuklearnej i zostanie resztka napromieniowanych śmiatków, którzy odtworzą cywilizację pokoju i miłości. W każdym razie tak czy siak kierunek po tym piku, który przekroczyliśmy w 2012 jest oczywisty. Tylko w kierunku pokoju i miłości, bo nie ma innego kierunku. Przekroczyliśmy ten punkt nowelity, powybiliśmy się nawzajem, odkryliśmy wszystkie możliwe bronie, które są w stanie roztrzaskać tą planetę na miliardy kawałków w ciągu ułamka sekundy.
Dysponujemy chyba tonami takich bomb na tej planecie. Zadłużyliśmy tą planetę nie wiem gdzie. Ziemia jest zadłużona na X miliardów nie wiadomo gdzie, czy na Saturnie, na Słońcu, na Księżycu. Nikt nie wie gdzie, ale wiadomo, że Ziemia jest zadłużona na biliardy dolarów amerykańskich. Cała Ziemia. I to jest ciekawa rzeczywistość.
[56:06] - Tak działa ten system. Tylko że ten system jednej rzeczy nie przewidział, że się powiesił na bardzo cienkiej nitce i ta nitka może być w łatwy sposób przerwana i to nawet przez siły naturalne.
[56:22] - Myślę, że jest poniekąd. Ja tak się oglądam trochę na tych wszystkich ludzi, którzy robią tą ayahuasca, szczęśliwie mniej lub bardziej. Ja mam takie dyskusyjne podejście do tego, przyznam się szczerze, bo też chciałem właśnie dzisiaj poruszyć ten temat, który mam w notatce. To jest taka legendarna soma, bo Terence mawiał, że wrócimy do takiej somy klasycznej, bo to jedna z takich głównych koncepcji właściwie, bo ja tak mówię ciągle naokoło, ale do tego pojęcia soma, czyli że właściwie mówiąc tak kolokwialnie, co tu dużo owijać w bawełnę. Pewnego dnia zdarzy się tak, że cywilizacja zacznie zmierzać w kierunku tripa, że wszyscy zaczniemy tripować i zaczniemy mieć bardzo mocno zintensyfikowane emocje. Nie wszyscy sobie z tym poradzą. Niektórzy lepiej, niektórzy gorzej. Ale tak czy siak zaczniemy tripować. Pojawią się takie, że tak powiem, zupełnie inne odruchy w społeczeństwie. Jest to związane z tak zwaną somą.
Czy to nastąpi na zasadzie jakiejś zmiany pól tej planety, czy też nastąpi na zasadzie legalizacji medycyny naturalnej, co akurat idzie jak po grudzie. Ale coś tam się dzieje. Ayahuasca jest czymś w rodzaju takiej stopy włożonej pomiędzy drzwi a futrynę, żeby medycyna trafiła do ludzi. Ta ayahuasca jest tak robiona, że to czasami woła o pomstę do nieba, ale czasami szczęśliwie. W większości przypadków wszystko jest okej. Przynajmniej tak mi się wydaje. Na tyle jest zabawnie, że nawet to, że jest nieokej robione polega po prostu na tym, że dawka jest bardzo mała. Doświadczenie jest bardzo słabe i bardzo delikatne. W ten sposób. Ale dzięki temu może o to chodzi.
Dzięki temu człowiek czuje się bezpieczniej. Ten, który prowadzi tą całą historię i ten, który to pije. Może tak ma być. Tak czy siak chyba medycyna daje troszeczkę inną perspektywę rzeczywistości. Ten człowiek już wie, że jest inna opcja, że nie trzeba się kłócić wcale o rzeczywistość, jakakolwiek by nie była, bo spór o rzeczywistość, na przykład taki wewnętrzny spór religijny. Kto jest bardziej prawdziwym Bogiem, a kto jest mniej prawdziwym Bogiem. To jest też kolejny spór o rzeczywistość. Właściwie cała ta cywilizacja jest-
[58:26] - Może to jest trochę czasu na rozwikłanie tego sporu. Podejrzewam, że niektórym to już z tysiąc lat chodzi albo lepiej.
[58:34] - Albo lepiej, albo mocno lepiej. Ale z drugiej strony jak się przyjrzysz, to jest to związane z uszkodzeniem mózgu. Też z drugiej strony nie możemy mieć pretensji, bo jak na ironię cywilizacja zrobiła taką rzecz, że sama sobie zrobiła buły. To tak jak Goethe gdzieś tam opisał, że zła nauka jest w stanie zepsuć pokolenia. I taka jest prawda, bo uszkodzenia mózgu, chociażby niby trywialna rzecz, ale wszystkie te szczepionki, żarcie gówniane i tak dalej. Ludzki mózg troszeczkę inaczej funkcjonuje i trochę inna jest reakcja na stres. Mniejsza odporność, każdy lekarz o tym wie i stąd się biorą w dzisiejszych czasach choroby. Przynajmniej takie nawalenie tych chorób o podłożu nerwowym i stresowym, łącznie z nowotworami i tak dalej. To właśnie stąd się bierze. Nie dość, że nie ma właściwie zdrowej, czystej wody do picia normalnie nigdzie w Europie, bo nie ma takiej opcji od chyba 50 lat, zdaje się.
Także spokojnie, możesz pić wodę z kranu, ale lepiej użyj filtra po drodze jakiegoś dobrego.
[59:34] - Ja mam akurat ze źródła.
[59:36] - No widzisz, ale też uważaj, bo ponoć ten plastik już w postaci nanocząsteczek jest wszędzie na całym świecie i właściwie nie ma już wody wolnej od tego. Tak się jakoś okazuje. Ale tak czy siak nasze mózgi zwyczajnie zwariowały. I też z drugiej strony ciężko mieć pretensje do siebie jako do istoty, że ten koleś krzywo myśli, łapie za karabin, strzela, zwariował i nie chce się zmienić. Może być tak, że część z nas po prostu już nie jest w stanie się zmienić, ponieważ uszkodzenie fizyczne mózgu związane z życiem w takim stresie urazowym powoduje pewne zmiany. Jak na ironię te zmiany są odwracalne i medycyna, która służy do odwracania tych zmian, to jest właśnie ta zakazana medycyna. To jest między innymi psylocybina, która jest zawarta w owych grzybach psychoaktywnych. Ta psylocybina powoduje, że połączenia neuronowe w mózgu się rekonstruują. Mózg po prostu odrasta. Sprawdzono na pacjentach z nowotworem mózgu, sprawdzono na pacjentach z uszkodzeniami mózgu po wylewach i tak dalej.
Jest cała dokumentacja medyczna, takie kliniczne studium, które pochodzi z Portugalii, pochodzi z Hiszpanii, tam robiono te wszystkie badania. Wiedza jest.
[01:00:37] - Taka metoda wiąże się z tripem tak czy inaczej, czyli wywalenia w inny stan tak zwanej świadomości. I teraz się okazuje, że jest inny stan świadomości I teraz który jest najbliższy temu, jaka jest faktyczna rzeczywistość?
[01:01:02] - No właśnie.
[01:01:05] - Może ktoś mieć takie przejścia, że nie poradzi sobie z tym, bo mu się rozjedzie to wszystko, co zgromadził w umyśle do tej pory i nijak mu się nie będzie chciało poskładać do kupy po takim tripie. Chociaż nie sądzę, że akurat po grzybowym to by mógł nie wrócić, ale jakby przyjął jakieś silniejsze DMT, to niektórym mogłoby styki poprzepalać.
[01:01:35] - Mocno.
[01:01:36] - I już by nie był taki sam.
[01:01:39] - Na pewno nie byłby takim kozakiem, który twierdzi, że załatwi każdą sprawę kółkiem mechanicznym i zębatką. Już ten pomysł odpada. W tym momencie widać, że świat jest bardziej złożony.
[01:01:50] - Bo doświadczył na sobie namacalnie, że się znalazł w czymś, czego nie jest w stanie objąć w żaden sposób umysłem. Przeżył to i to było tak realne jak codzienność.
[01:02:06] - Wiadomo, że mechanizm działa, że mechanika nie zawiodła. Przeżył to, to się dzieje, wydarza. Jedyny problem jaki jest, to taki, że jest zbyt głupi i nie jest w stanie odtworzyć tego naturalnego mechanizmu, który spotyka podczas swoich wypraw, podczas swoich podróży. I to jest ta różnica, która była do tej pory, że mechanizm, jak funkcjonuje świat, był przed nami schowany. Teraz już nie do końca.
[01:02:28] - Właśnie. Tak jak mówię, nie wszyscy są na tym poziomie, żeby zrozumieć, że żyjemy w wielu wymiarach i przywiązaliśmy się akurat do tego jednego. Wyjście poza ten wymiar, w którym najczęściej się znajdujemy. Myślę, że większości ludzi się zdarzają inne, odmienne stany świadomości bez nawet zażywania czegokolwiek.
[01:03:00] - Absolutnie.
[01:03:02] - I jest to zderzenie takie, że: „O kurczę, o co chodzi?”
[01:03:12] - Ale jest ciekawa rzecz, którą sobie przypomniałem.
[01:03:15] - Nie sądzę, że to głupio.
[01:03:16] - Tak sobie przypomniałem à propos tego, co mówisz. Taki wtrąd do tego. Kto się boi tripa? Kto się boi tripa? Jest dużo ludzi, którzy mają na przykład nowotwora, bardzo poważnego nowotwora i jest już przerzut, jest to stan terminalny i tak dalej. Ci ludzie mają dostęp do oleju z konopi, oleju RSO. Tego prawdziwego, robionego przez ludzi, nie apteki, czyli nierafinowanego w aptece, tego z pierwszego tłoczenia, tak zwane się mówi. Problem jest właśnie z tym, że czują się bardzo dyskomfortowo. Ja rozmawiałem z takimi ludźmi, którzy są w stanie terminalnym i to z większą ilością. Już jedna taka osoba.
Tak się jakoś składa w moim życiu, że mam kontakt z takimi ludźmi. Anyway. Ciekawostka. Ludzie boją się momentu, kiedy tracą kontrolę nad swoim własnym życiem. Moment, kiedy zaczynają czuć się dobrze, kiedy nagle puszczają emocje. Wzięcie oleju to jest moment takiego uderzenia. Słuchaczko i słuchaczu, jeżeli nie brałeś nigdy oleju RSO, nie używałeś tego oleju z Cannabis indica, nie z marihuany. Marihuana to jest po prostu dziko rosnący tytoń, z którego się robi mapacho do ceremonii ayahuaski. Trochę inna roślina. Natomiast Cannabis indica to jest ta roślina, z której się robi olej i ten olej się zażywa normalnie.
Olej ma bardzo mocne działanie, ponieważ wszystkie substancje psychoaktywne są zagęszczone bardzo mocno w tym oleju. Ma bardzo długotrwałe działanie. Po zapaleniu efekt tego piku się bardzo szybko rozchodzi po kościach. Natomiast po zażyciu oleum potrafi to trwać parę godzin. Jeżeli ktoś ma problem ze sobą, nagle się okazuje, że ma jakąś emocję, która nie pozwala mu chodzić, tylko manifestowanie samego siebie. Tego, że ma dobre samopoczucie albo że ma kiepskie. Po prostu pozwolić sobie na manifestowanie tego, jak się czujesz.
[01:05:10] - Żeby było dobrze po prostu.
[01:05:14] - Tak.
[01:05:15] - Ma opór przed tym, żeby się poczuć dobrze.
[01:05:17] - Tak, ale widzisz, to jest taka gra, którą ludzie prowadzą często ze sobą przez całe życie. Wiedzą, że są w sytuacji niekomfortowej, cały czas się czują niekomfortowo. Zresztą później stąd się pojawiają te choroby. Szkolą się w sytuacji, żeby emocjonalnie nigdy nie pokazywać po sobie, że są wkurwieni na rzeczywistość i że nienawidzą tego miejsca, w którym są, że są tu tylko po to, żeby załatwić swój deal do końca. I jak tylko skończą deal, to się stąd zawijają. Ani słowa ci nie powiedzą, bo stwierdzają: „To nie jest fajny interes, ale zróbmy go przynajmniej w miłej atmosferze”. To jest tak samo toksyczne, jeżeli nie jeszcze bardziej toksyczne niż robienie dealu w toksycznej atmosferze, bo wtedy przynajmniej możesz się wkurzyć, powiedzieć: „Twoja marynara!” Rozumiesz? I rozładować to jak porządna włoska dziewczyna. Rzucić talerzem o ścianę, kiedy przychodzi na to pora. Zamiast chować głowę w ramiona i sapać.
Trzeba walnąć talerzem czasami o ścianę i o to chodzi. Na tym polega zdrowy związek czasami. Anyway. Dziewczyny, nie rzucajcie tak często. Nie w chłopaków, w ścianę.
[01:06:22] - Po głowie chociaż.
[01:06:23] - Rzucajcie w ścianę. Najlepiej jak jest pasta z pomidorami. Takie fajne wzorki wychodzą. Rewelacja. Fajnie. Anyway, zostawiamy rzucanie na ścianie. W każdym razie jest to bardzo poważny problem, bo za dobrze się czują i nagle jest sytuacja, w której nie mogą już dłużej przed sobą odgrywać tej roli. Nagle wysiadają jako aktorzy, zwyczajnie. Po prostu po zjedzeniu solidnej dawki oleju nie jesteś w stanie przed sobą odgrywać roli. Jesteś zmęczony.
Jeszcze przy takim zmęczonym organizmie, w stanach nowotworowych od razu chce ci się spać i tak dalej. Ale refleksje są takie, że czymkolwiek chcesz się zająć, czymkolwiek się martwisz, o czymkolwiek myślisz, zapominasz. Proste sprawy. „O, zapomniałem sobie zrobić herbaty”. Po prostu jesteś tak, jakbyś się naprawdę dobrze spalił i rzeczy, które tak naprawdę na co dzień Są takim językiem rytuałów, gestów, które powtarzamy nie dlatego, że chcemy pić tą kawę czy herbatę, tylko dlatego, że ją zawsze pijemy. Nie dlatego robimy te rzeczy, że ich potrzebujemy, tylko dlatego, że lubimy je robić i lubimy się krzątać po naszym domu w konkretny sposób. I nagle się okazuje, że nie masz już potrzeby krzątania się po swoim domu, że zapominasz, że powinieneś zrobić jakąś rutynę w swoim życiu, która i tak nie ma żadnego sensu. I nagle jest przerażenie, że tracę kontrolę nad swoim własnym życiem. I to jest paranoiczna sytuacja, bo ty schodzisz, jesteś terminalnie chory. Masz wyrok śmierci od lekarza.
[01:07:42] - Wydaje mi się, że to jest odwrotnie, że to jest zdanie sobie sprawy, że ja nigdy nie miałem kontroli nad własnym życiem.
[01:07:49] - Słuchaj, to jest druga strona. To jest coś, co się pojawia w rozmowach z ludźmi, którzy są w takowej sytuacji. To jest bardzo częsty temat rozmów, który się pojawia. Właśnie pytanie na temat: ale jak myślisz, jak kontrolujesz swoje własne życie? I to jest bardzo ciekawa historia zawsze na ten temat. Bardzo ciekawa, bo nagle się okazuje, że człowiek rozkłada ręce i mówi: ale właściwie tak, nic nie kontroluję. Ale jak się okazuje, to też niewiele zmienia, bo dalej jest próba. To może olej RSO? Nie, bo się źle po nim czuję. Fatalnie się czuję.
Źle moje emocje, nie radzę sobie. I nagle człowiek się otwiera i mówi: nie radzę sobie ze swoimi emocjami. Zwyczajnie. I to jest powód, dla którego boi się brać olej RSO, który by go wyleczył w ciągu miesiąca z całego tego nowotworu. I takich ludzi jest naprawdę sporo. Ja poznałem więcej niż jedną, dwie i trzy osoby w takiej sytuacji. I to jest fenomen, bo mówimy o dorosłych ludziach, którzy stoją twarzą w twarzą z ostateczną sytuacją. Za chwilę odejdą z tego wymiaru w formie fizycznej. Dalej będą żyli, bo nikt z nas nie umiera. To się nigdy nie kończy.
My się raczej nie kończymy. Tutaj chciałbym niestety zasmucić tych, którzy myślą, że nie wiadomo co się stanie i można wszystko. Znaczy można wszystko, ale dalej będziesz pamiętał każdy shit, który zrobiłeś człowieku i każde piękno. Także rób piękne rzeczy. To działa.
[01:09:10] - Przejdziesz się w takie punkt, z którego widać i to, i poprzednie życia i tak dalej.
[01:09:14] - Wszystko widać.
[01:09:15] - Tak. Bo akurat czas się skończył i jest wszędzie. W każdą stronę możesz podróżować. Każdy moment z każdego życia możesz sobie przejrzeć, zobaczyć, gdzie był błąd, przeżyć go jeszcze raz.
[01:09:28] - Ja myślę, że to jest ta cywilizacja, ten kierunek, w który idziemy, że świadomie będziemy to robili, że to już nie będzie. To jest to, o czym mówiło wielu ludzi. W naszych czasach, w tej zachodniej kulturze mamy Terrence'a McKenna. Jakbyśmy się wybrali gdzieś do Azji, to byśmy znaleźli Bahá'u'lláha, czy właściwie do Arabii Bahá'u'lláha i jego przepowiednie, które właściwie niewiele się różnią poza tym, że ma ten swój epicki, taki nawiedzony troszkę język opisywania. Terrence jest z kolei pokoleniem Timothy Leary'ego, więc mamy ten sam wspólny język komunikacji, ale mówimy dokładnie o tych samych historiach, o których mówiono sto lat temu, dwieście lat temu, trzysta lat temu. I to jest ten moment powrotu właśnie do takiej zgody ze sobą samym, że nie boisz się własnych emocji, że wszystko w tobie jest tak poukładane, że nawet jeżeli zapomnisz wykonać takiego rytuału na co dzień, to nie ma problemu. To wszystko jest okej. Akceptujesz to. To jest zupełnie inna historia. Tu nie ma kontraktu z rzeczywistością, bo sytuacje, gdzie czegoś wymagasz, to jest sytuacja kontraktu.
Dlatego wymagam, ponieważ mam kontrakt na rzeczywistość. To jest w ogóle ciekawa rzecz, że człowiek potrafi w stanie terminalnym dalej kalkulować rzeczywistość na zasadzie kontraktu. I to jest ten spór o rzeczywistość, że część z nas dorosła i dalej twierdzi, że ktoś podpisał z nimi kontrakt na rzeczywistość, na to, że ziemia jest taka, jaka jest, że prawo nauki jest takie, jakie jest, że życie jest takie, jakie jest, że mają kontrakt na to, że oni coś robią. I to ma samo przez się fakt, że oni to robią ma tak bardzo ważne, po prostu jest tak ważne i tak istotne, że z tego powodu za na przykład dziesięć lat muszą mieć dom z basenem i dwoma garażami dużymi.
[01:11:05] - Wiesz, to jest zaszczepione bardzo głęboko w umyśle i to jest ten policjant w głowie, który siedzi od zawsze, który jest wkładany w tą głowę bardzo skutecznie od dzieciństwa poprzez różne zakazy, nakazy i tak dalej.
[01:11:24] - Ale jak na ironię to jest właśnie uszkodzony mózg, bo to jest ta tajemnica. Właśnie ciekawostka. Sorry, że tak ci przerywam, ale rzucam tak wątki, bo wychodzisz mi wręcz naprzeciw. Także dorzucam tutaj wątka. Bracie, pójdź mi w ramiona. Słuchaj, pójdź mi w ramiona, bracie.
[01:11:43] - Znaczy powiem, że ja doszedłem. Ja tu mam jakąś tam druidyczną przeszłość i właśnie spędzam wieczór przy druidycznej herbatce, czyli werbena cytrynowa.
[01:11:52] - Rozumiem herbatki. Ja natomiast przy kawie i przestałem wierzyć w reinkarnację. Mam zupełnie inny koncept na ten pomysł. Ostatnio coraz mocniejszy, ale to dzisiaj odrzucam. Odkładam reinkarnację, ale myślę, że za tydzień może wrócę do tego wątku, bo to jest taka rzecz, która mi chodzi mocno po głowie. Bardzo ciekawe doświadczenia, moje własne, prywatne, zebrane też po ludziach opowieści i też takie wnioski troszeczkę, że jest to trochę inna historia niż wydawało mi się wcześniej. Także też mam tutaj zmiany u siebie w percepcji kilku spraw. Ale wracając do tego uszkodzenia mózgu, to chciałem powiedzieć w ogóle ciekawostka. Współcześni lekarze neurochirurdzy, kiedy biorą się za człowieka i już przychodzi ten moment, że człowiek się kładzie w tej tubie w maszynie do skanu MRI dokładnie i skanują ci mózg tak 3D, to z reguły jest jakiś powód i jak się okazuje, dosyć dużo ludzi ma powód, żeby przeskanować sobie mózg, bo coś tam ze zdrowiem. No i bardzo dużo z nas ma w środku mózgu takie ciemne punkciki.
Bardzo niewiele. Jak jest już więcej niż parę, no to już jest bardzo niebezpiecznie. To oznacza, że albo jest stwardnienie rozsiane, albo jest nowotwór terminalny, albo coś w tym stylu z reguły. I był spór do tej pory właściwie w neurobiologii, neurochirurgii jest spór i taka właściwie dyskusja teoretyczna, jak zakwalifikować te czarne miejsca w mózgu, bo to są puste miejsca. To jest miejsce, gdzie mózg nie rośnie. Ale to nie jest puste miejsce, bo tam jest oddziaływanie, które można zmierzyć polem elektromagnetycznym, ale to nie jest oddziaływanie elektromagnetyczne. To jest ciekawostka. Można zmierzyć tylko odbicie tego pola. Natomiast czujniki nie wskazują na promieniowanie w środku. Jakby pusta dziura w mózgu.
Tak można powiedzieć. Czarna mała dziura, ciemna dziura. I numer polega na tym, że cokolwiek chcemy na ten temat dywagować, mówić i tak dalej, jedna rzecz jest pewna: jest to uszkodzenie mózgu. Zdrowy mózg nie powinien mieć takich obszarów. To jest miejsce, gdzie nie ma aktywnego połączenia pomiędzy strukturą neuronów w naszym komputerze, tak zwanym mózgu. Coś tam się nie dzieje tak, jak powinno dziać. I się okazuje, że współczesny człowiek ma bardzo dużo takich rzeczy na mózgu. Czyli konkluzja: współczesny człowiek ma uszkodzony mózg i okazuje się, że więcej niż połowa społeczeństwa, nie chcę tutaj strzelać danymi, ale niektórzy mówią o 80, 70 paru procentach, ma bardzo poważnie uszkodzony mózg. Chodzi o fizyczne uszkodzenie w tkance, która znajduje się za szyszynką. Nie chodzi o szyszynkę.
Wiem, że jest dużo legend na temat szyszynki. Ja nie podzielam tych legend, tutaj już od razu mówię. Znam też troszkę rolę szyszynki z biologii, ale zostawmy biologiczne historie. W każdym razie za szyszynką jest taki kawałek mózgu, jest taka pusta przestrzeń i ten drugi kawałek mózgu jest bardzo ciekawy. I właśnie tam się dzieją różne takie dziwne hece, które neurochirurdzy rejestrują i generalnie tam dokonuje się coś w rodzaju uszkodzenia mózgu. Ta część nam przyrasta, robi się troszeczkę większa i w płatach czołowych pojawiają się ciemne obszary. I jest taki numer, że właściwie cokolwiek byśmy nie mówili, wygląda to i jest to uszkodzeniem mózgu. I bardzo dużo z nas, ludzi chodzących po tej planecie, ma fizycznie uszkodzony mózg, więc historie związane z poczuciem lęku, uczuciem stresu, agresji. Po pierwsze jest lęk. Wpierw się boisz, a później stajesz się agresywny.
To jest ten mechanizm.
[01:15:20] - Ten mechanizm obronny.
[01:15:22] - Dokładnie. Jak się okazuje-
[01:15:24] - Zagrożenie, reakcja.
[01:15:27] - Mózg jest uszkodzony na tyle, że nie jest w stanie przyjąć impulsów i właściwie traktuje dosyć sporą część impulsów coraz częściej, coraz mocniej jako zagrożenie z zewnątrz. Czyli jakakolwiek informacja z zewnątrz staje się zagrożeniem, niezależnie od tego, czy ona jest sensowna, niesensowna, logiczna, nielogiczna. Wszyscy się zastanawiają, jak to jest, że świat zwariował, że nauka zwariowała, że to już jest naprawdę takie voodoo teraz, że to się w pale nie mieści, że medycyna to już jest doktor Mengele. Obozy koncentracyjne chyba były bardziej humanitarne niż współczesna medycyna. Taka jest prawda. Tylko że teraz robi się to w otoczeniu biznesowego entourah, a że każdy jest chciwy na pieniądze i każdy chce być tym biznesmenem, więc każdy widzi się w roli biznesmena, a nie w roli ofiary szczepionki. Rozumiesz? Także to tylko o to chodzi. Natomiast to jest kwestia uszkodzonego mózgu. I nagle się okazuje, że część rzeczywistości, która jest dookoła nas, technologia, której używamy, właściwie uszkadza nam mózg i że nie ma szansy, obsługując tą technologię w taki sposób, w jaki obsługujemy teraz, czyli ropę, wszystkie te chemiczne historie i tak dalej, wychować kolejne pokolenie, które będzie całe i w jednym kawałku.
Jest z tym coraz większy problem. Właściwie jest już z tym bardzo duży problem. Widać to w Ameryce, widać to w rozwiniętych krajach.
[01:16:45] - Dochodzi do zachwiania tego kodu natury, który mamy w sobie. Nieważne, czy to jest DNA, czy to jest zapisane w komórkach w jakiś inny sposób. Chodzi przede wszystkim o to, że następuje tak, jakby wirus się wkradł w komputerze i przekłamuje informacje, jakie tam płyną do tego, żeby tworzyć zdrowe ciało na przykład, zdrowe organy. Mózg to jest taka antena, która łączy nas z czymś wyższym. Dlatego tak dużo ludzi umiejscawia różne rzeczy w głowie, że coś się rodzi w jego głowie i tak dalej, że przychodzą mu pomysły do głowy.
[01:17:44] - Egiпskie figurki i azjatyckie figurki z tym słońcem za głową.
[01:17:49] - Niektórzy widzą aurę. Może tak, że się tam pokazują niektórym jakieś aureole i tak dalej w wyniku tego, że on jest taki oświecony wielce i mu tam coś zaczyna pojawiać się, co inni zaczynają dostrzegać. Albo to jest zaznaczenie po prostu czegoś.
[01:18:14] - Zaznaczenie komunikacji z czymś większym, bo tam nie ma w kontekście religijnym, to jest europejski kontekst akurat tylko.
[01:18:24] - Akurat to było przejęte ze starożytnego Egiptu.
[01:18:28] - Dokładnie. To byli ci święci.
[01:18:31] - Przeniesienia na świętych później i tak dalej. Ta religia powstała w oparciu o inne wierzenia czy religie, czy inne zabawy, które istniały wcześniej.
[01:18:47] - Kilku kolesi z pomysłem na rzeczywistość. Taka jest prawda. Mieli biznes między sobą, który chyba zaimponował wielu z nas i doszło do uszkodzenia mózgu i część z nas steruje na tym uszkodzonym mózgu. I to dosyć mocno na tym uszkodzonym mózgu steruje. Zobaczmy, jak wygląda giełda. Chyba każdy wie po latach istnienia internetu, gdzie jest chyba z milion filmów o historii powstania Giełdy Nowojorskiej, jak to z giełdy handlu niewolników powstała Giełda Nowojorska, która dalej zajmuje się handlem niewolników, tylko w inny sposób: za pomocą kart kredytowych, a nie metalowych łańcuchów. Wszyscy doskonale wiemy, jaki jest świat i teraz zobaczmy, jak wygląda tam rzeczywistość. I teraz porównajmy to z pracą uszkodzonego mózgu. Który co robi? Uszkodzony mózg wyłącza wszystkie elementy ludzkiego organizmu po kolei, po to, żeby ocalić jak najwięcej sam z siebie.
To jest taki mechanizm tak zwanego kontrolowanego shutdown, czyli kontrolowanego wyłączenia, że mózg umiera ostatni. Kapitan odchodzi z łodzi ostatni. Na tej zasadzie. I mózg sterując wszystkim powoli wyłącza jedną rzecz, drugą, trzecią, czwartą po to, żeby utrzymać odpowiednią ilość energii, żeby nie pojawiło się więcej tych czarnych dziur w środku i w ogóle, żebyśmy nie odlecieli z tej swojej fizycznej poświaty, że tak powiem. I tu się pojawiają uszkodzenia. Poza tym, że mózgu, uszkodzenia fizyczne w organizmie. I tu jest kolejna historia, która jest związana z tą naszą radosną cywilizacją. Oczywiście w naszym wymiarze jako ludzie chorujemy na różne dziwne rzeczy w dzisiejszych czasach, takie już tak egzotyczne napady chorób, że tam połowa społeczeństwa jest po prostu chora na coś. W każdym razie wynika to z uszkodzenia mózgu. I teraz, jeżeli zobaczymy na rynek finansowy, jak jest skonstruowany, że grupa ludzi, bardzo wąska grupa ludzi wykonuje takie operacje finansowe, które niszczą praktycznie wszystko, czyli właściwie sami podcinają gałąź, na której siedzą, tylko po to, żeby doprowadzić do ekstremalnej polaryzacji, w której oni będą mieli wszystko, a reszta będzie miała nic.
I to jest dokładnie kwestia uszkodzonego mózgu, ponieważ ci ludzie są już tak przerażeni wszystkim dookoła. To nie jest kwestia tego, że wyłączysz to myślenie w ciągu pięciu sekund, bo powiesz człowiekowi: „Nie powinieneś tego robić, bo to jest złe, co robisz”, to na niewiele się zda. Ten człowiek ma fizycznie uszkodzony mózg. On potrzebuje terapii. To nie jest coś, co da się zrobić na zasadzie przeczyta mądrą książkę i go oświeci, bo facet ma uszkodzony mózg i zawsze w sytuacji stresowej jego mózg będzie przejmował władzę.
[01:21:18] - Na pewno nie książka już, bo pewne uszkodzenia mózgu w ogóle powodują to, że jakakolwiek wiedza już nie interesuje człowieka. Tylko takie zaspokojenie tych podstawowych potrzeb i on już w zasadzie więcej nie musi szukać. To już uważa to za cel jego życia. Bycia tutaj, tak?
[01:21:39] - Tak.
[01:21:40] - Jeżeli ma tutaj pełny żołądek, nie leje mu się na głowę.
[01:21:44] - Ale cel jest. Słuchaj, nawet jeżeli tego celu nie ma przy sobie, to celem jest basen. Celem jest lepszy dom. Zawsze jakiś cel się znajdzie. Jest dookoła potężna kultura, która właściwie operuje czymś takim, takim specjalnym laserem, który ustawia na odpowiednie punkty i mówi: „Zobacz, tu jest basen, tu jest to, tu jest tamto, tu jest tamto”. I właściwie sami sobie ustawiamy to wszystko. To jest nasz spór o rzeczywistość. Sami ze sobą się kłócimy. Ciężko być zadowolonym po tylu latach i z taką historią, gdzie jak idziesz do szkoły, to pierwsze i ostatnie, czego się uczysz, to tylko i wyłącznie historia wojen i zniszczenia globalnego. Dorastając z czymś takim, wiesz, z dzieciakiem-
[01:22:24] - Jakiegoś krytycznego myślenia i podporządkowania się autorytetom, bo są ci, którzy wiedzą zawsze lepiej i nie musisz się nad tym zastanawiać. Po prostu tak jest ustalone. Tak było od zawsze, że jest grupa tych, którzy wiedzą najlepiej wszystko i dzięki temu możemy ci wytłumaczyć, jak to wszystko działa.
[01:22:46] - To są te światy dualizmu. To właśnie stąd się bierze, bo ten dualizm jest cały. To jest w ogóle wymyślony koncept od początku do końca i to chyba tak, ktoś naprawdę mocno nad tym pracował. Ja to palcem na Watykan wskazał i nie tylko. Mocno, mocno, żeby dobro i zło było na świecie, żebyśmy w to wszystko wierzyli, bo to jest tylko spór o koncept na rzeczywistość. Jeżeli ktoś ma koncept, który jest toksyczny, to nie jest kwestia dobra i zła, bo to nie chodzi o dobro i zło. Chodzi o to, czy przypadkiem nie skończy się tym, że będziesz musiał zjeść swoje własne nogi na koniec. Rozumiesz? No właśnie do tego się sprowadza. To troszeczkę jak w opowieściach Marka Twaina o kolesiach, którzy płynęli na łódce przez ocean, bo statek poszedł na dno i nie mieli już co jeść i powoli zjadali nogę, rękę i tak dalej, i tak dalej.
Tak, żeby jak najdłużej sami pozostać przy życiu świadomie, ale coś tam sobie odgryźć. To palec zjeść. Rozumiesz? Taka okrutna makabreska.
[01:23:37] - Makabreska.
[01:23:39] - Rozumiesz? I to jest taki model biznesu, gdzie otwiera się fabrykę tylko po to, żeby ją zamknąć. Nic innego. Ale to jest ten koncept dualizmu, który właśnie został wymyślony. To jest ten pomysł na rzeczywistość z katastrofą w tle, że wszystko jest oparte na katastrofie, że to jest naturalny proces, że właściwie katastrofa jest tym, co wygrywa, że wojna prowadzi do rozwoju cywilizacji i nauki, że jak się człowiek z drugim pokłóci i po pysku nastuka, to rozwiąże jakiekolwiek sytuacje i tak dalej, i tak dalej. Wszystkie te, wiara w to, że jest się żołnierzem w jakimś konflikcie, wiara w to, że w ogóle jest jakaś wojna i że jest jakiśkolwiek konflikt i samo w ogóle takie podejście, nastawienie do życia, że ja tu muszę o coś walczyć, że jestem wojownikiem o dobrą albo złą stronę, albo wiesz, cokolwiek to jest.
[01:24:27] - To ciekawe założenie, bo jak wyjdziemy, to ile tych wojen w końcu trzeba zrobić i-
[01:24:32] - Nigdy się nie skończy. Zawsze będzie ktoś.
[01:24:34] - Tak, żeby dokonał się jakiś przełom taki, żeby, no nie wiem, co się stało, żeby ludziom było lepiej. Będziemy walczyć o utrzymanie pokoju do ostatniej kropli krwi.
[01:24:50] - I do ostatniego pocisku. Tak.
[01:24:52] - Tak.
[01:24:52] - Taki zamek się nie zamknie. Oczywiście. To jest taki koncept dualizmu oparty na nieustannej katastrofie w tle. I to jest w ogóle ciekawe. Ja tak sobie to porównywałem ostatnio w głowie do tej historii na Florydzie, że nagle wywaliło wszystkie instalacje na Florydzie. Przecież tam jest na płasko teraz, dosłownie na płasko jak w Holandii i troszeczkę jeszcze powodziowo mocno. Chwila minie, zanim się uporają z tym wszystkim. I to jest numer, że czym się ludzie martwią? Martwią się tym, jak ocalić starą cywilizację. A właściwie to całe zmartwienie jest niczym innym jak zmartwieniem o rafinerie naftowe.
Bo przecież Właściwie rafinerie naftowe, co to jest? To jest część tej struktury, która ma swoich zakładników. Jak się okazało, ludzie na Florydzie są miłośnikami tej struktury zakładników i zaraz odbudują te wszystkie rafinerie naftowe, bo tam idą rury z ropą z Karaibów. Za chwilę tam się odbuduje prąd elektryczny i tak dalej. Refleksja pod tytułem: zróbmy coś takiego, że nawet następny, dwa razy większy huragan nic nam nie zrobi, bo wszystkie zasoby energetyczne pakujemy w walizkę. Wyjeżdżamy na tydzień czasu, wracamy, dom stawiamy w ciągu tygodnia i dalej jest okej i nie ma problemu. Natomiast nie można tego doprowadzić, ponieważ to już jest czyjąś rzeczywistością. Ktoś już ma jakąś grę, że to jest mój kawałek ziemi i jeżeli ty tu postawisz nogę, to zapłacisz tyle i tyle. I ustawiamy się tak, że ten kawałek ziemi dzisiaj jest warty pięć kamyków, jutro 15 kamyków i ty masz z tego trzy kamyki swoje, jak będziesz tu mieszkał. I wow, pobawimy się w kamyki, rozumiesz?
A tu idzie wielki huragan. I nagle stajemy w takiej sytuacji twarzą w twarz z rozwiązaniem ostatecznym: albo ja, albo huragan. I tu można powiedzieć, że trzeba raczej poszukać rozwiązań ostatecznych, a nie rozwiązań na zasadzie, że dalej będziemy się bawili w piaskownicy, dalej będziemy się zamartwiali o rafinerie naftowe. Ale to jest kwestia uszkodzenia naszego mózgu. Ciężko mieć pretensje do człowieka, że jest chory, kiedy jest chory. Wiesz, o co chodzi. Tak jak stanąć naprzeciwko człowieka, który ma katara.
[01:26:48] - On nie ma świadomości, że on jest chory.
[01:26:50] - I on nigdy nie będzie miał.
[01:26:51] - Tan sodowy może się pogłębić jeszcze.
[01:26:56] - Taka jest prawda.
[01:26:58] - Jeżeli nie skuma sam, o co chodzi. Coś ze mną może być. Może ja też w jakiś sposób tutaj zwariowałem i coś się dzieje nie halo, ale tutaj z tą Florydą to dla mnie jakiś test był do sprawdzenia, jak się zachowają i tak dalej, bo prawdopodobnie trochę pomogli w jakiś sposób, że powstały takie huragany. To było gdzieś tam wcześniej już też zapowiadane coś takiego, nawet na jakimś filmie podobne nazwy miały te huragany.
[01:27:31] - Jest kilka miejsc w Ameryce, gdzie są huragany. Jest ta słynna Aleja Tornad. Tam Indianie nigdy nie mieszkali i zawsze mówili białym, którzy tam chcieli się osadzać, żeby nie robili tego, bo tu na wiosnę przychodzą takie huragany, że nic nie zostają i tylko są latem, kiedy nie ma huraganów czy jakoś tak, czy późnym latem.
[01:27:47] - Ale teraz w Polsce się pojawiają takie zjawiska również, o których tam nigdy nikt nie słyszał.
[01:27:55] - Ale pojawił się pomysł na rzeczywistość i grupa ludzi zebrała pomysł. Nazwali to krajem i nazwali to rzeczywistością. I teraz zabronili innym ludziom z innego miejsca wchodzić na swoje miejsce. Wszystko odizolowali i każdy się odizolował. I teraz idzie trąba powietrzna, która nie zna granicy. Nie zna pojęcia państwo. Nie zna pojęcia hymn narodowy. Po prostu idzie i zawiewa. I nagle trzeba sobie uświadomić, czy my jesteśmy ludźmi teraz, jeżeli mamy przekroczyć granicę w celu ratowania siebie, czy jesteśmy żywymi istotami, czy też się pozagryzamy. Zwierzęta się nie zagryzają.
Jak płonie las, to wszystkie zwierzęta uciekają razem. To nie jest tak, że na przykład wilki wychodzą z lasu, stają i zagryzają wszystkie zwierzęta po kolei, które chcą uciec z lasu. Nic takiego się nie dzieje.
[01:28:37] - Raczej nie.
[01:28:39] - To jest świadectwo uszkodzenia mózgu. Ale widzisz, ja dochodzę do tego, bo jedna z moich dzisiejszych konkluzji, wracając do korzeni, substancji i tych wszystkich moich refleksji związanych z podróżami i tym, że świat nie wygląda wcale tak, jak ja bym chciał, żeby wyglądał i że to moja robota jest w tym, żeby mój świat wyglądał tak, jak chcę, żeby wyglądał. To jest ta kwestia związana z uszkodzeniem mózgu, jak się okazuje. Taka moja refleksja od lat, że nie należy nikogo nigdy naprawiać ani zmuszać do czegokolwiek. Ja uważam, że każdy z nas powinien sam dźwigać swój własny plecak na swoich własnych plecach i to i tak jest czasami za dużo. I każdy załatwia to sam za siebie. Dzisiaj okazuje, że jest potwierdzenie nawet medyczne, że właściwie nawet nie ma sensu próbowania tego robić, bo dealujemy z sytuacją, gdzie ludzie mają uszkodzony permanentnie mózg i zwyczajnie ten stres zawsze wygrywa. Kiedy cokolwiek się dzieje nerwowego dookoła, zawsze ten pattern będzie szedł po tym ustawieniu neuronów, które już ma w głowie wybudowane. Także nie można tutaj wrzeszczeć na człowieka, bo to tak, jak stanąć naprzeciwko człowieka z grypą, któremu się leje z nosa i nie może się odkleić od chusteczki higienicznej i powiedzieć mu: „Człowieku, ale ty jesteś chamem, że smarkasz, wiesz co?” I mieć do niego pretensje i próbować go jeszcze nastawiać, mówić, że jak ty tu smarkasz, jak ty śmiesz tu smarkać, człowieku, nie jesteś świadomy tego, co się dzieje na świecie. Lasy giną, Amazonka płonie, a ty mi tu smarkasz, ty kurde bydlę, ty wieśniaku.
Rozumiesz? Coś w tym stylu.
[01:30:05] - Ale to już dochodzi trochę do takiej sytuacji, tak jak mają niektórzy problem, że kobieta karmi dziecko piersią, bo akurat dziecku się zachciało, a że jest w miejscu, w jakim jest i jest to może jakieś miejsce publiczne, ale że tak powiem, to dziecko się domaga tego, co się domaga i musi zjeść po prostu.
[01:30:25] - Ja myślę, że takiemu komuś-
[01:30:27] - To jest normalna reakcja. Natomiast tutaj coraz więcej ludzi to oburza, że jak to tak.
[01:30:34] - Takie egzotyczne troszkę.
[01:30:35] - Jak tak można?
[01:30:36] - To ja czekam na moment, kiedy ptak zesra się takiemu dżentelmenowi albo takiej lady, która zwraca uwagę młodej mamie. Ptak się zesra na głowę, bo to już jest sytuacja, w której nie można tego kontrolować. Po prostu nie da się dać wszędzie dachu nad głową, rozumiesz? Nie da się. Czasami trzeba przejść pod gołym niebem i wtedy właśnie ptak zesra mu się na głowę. I to będzie właśnie wtedy, kiedy będziesz szła na rozmowę albo on na rozmowę rekrutacyjną w jakiejś bardzo ważnej sprawie, gdzie wszyscy zwracają uwagę na twój wygląd i właśnie wtedy zesra mu się na głowę i będzie ten kawałek rzeczywistości, którego dotknie. Nie życzę tego nikomu. Absolutnie. Żartowałem.
[01:31:12] - Ale niektórzy potrzebują czasami takiego sprowadzenia na ziemię, że zobacz, dzieją się i takie rzeczy proste, a tak mogą być. Takie miałeś piękne plany, a tu niestety coś się wydarzyło, coś się pokrzyżowało i w życiu byś tego nie przewidział. To potwierdza tylko, że faktycznie nie mamy kontroli nad tym, co się wydarza z nami, nawet z naszym ciałem. To znaczy mamy, ale nie z tego poziomu, nie z poziomu umysłu, że tak powiem. Każdy ma taką lekcję, na jaką sobie zasłużył, jaką sobie wypracował. Wielu się nie może pogodzić z tym, że ma akurat taką.
[01:31:58] - Zdecydowanie. Kolejny milion przeznaczają na rachunkach i dalej to jeszcze nie jest to. To jeszcze nie jest ta suma, za którą mogę kupić leżak i położyć się gdzieś w naturze i się pobyczyć. Jeszcze kolejny milion, jeszcze za mało.
[01:32:14] - No właśnie.
[01:32:17] - Uszkodzenie mózgu, proszę pana, uszkodzenie mózgu. Chcielibyśmy mieć pretensje, bo to fajnie byłoby mieć pretensje do kogoś, stać i powiedzieć: „Ożesz ty pieprzony dupku”. Rozumiesz? Bo taka jest prawda. Bo jest pieprzonym dupkiem, który jest kawałem chama, dupka nieprzeciętnego. Niszczy wszystko dookoła siebie na każdym możliwym poziomie. Ale widzisz, numer polega na tym, że to jest uszkodzenie mózgu i to nie jest tak do końca, że można sobie wstać i powiedzieć: „Stary, to nie fair, że masz katar”. Rozumiesz? Jasne, że nie fair, że mam katar, ale jak się okazuje, każdy z nas ma troszeczkę tego kataru w tej cywilizacji. Jedna z wielu idei.
Ja myślę, że to jest taki powrót do korzeni. Może powoli chyba ta łaska, może jak zaczną robić ją troszeczkę mocniejszą, nawet jak słabsze jest światło, to może tak się. Teraz jest sezon, nadchodzą grzyby, także chyba czas odkryć tą rzeczywistą hiperprzestrzeń powoli. Tak mi się wydaje. Poza tą przestrzenią, na którą się wszyscy umówili, tą rzeczywistością jest jeszcze inna.
[01:33:23] - Jest jeszcze inna i tam się dopiero zaczyna poznawanie. Ja się dziwię, że nikt nie dojdzie do prostego wniosku, że nawet jak wierzy, tym bardziej, że coś będzie po tej śmierci jego fizycznej. I co? Jak on tutaj się nie znalazł, nie ogarnął się w tym życiu, to co? Uważa, że tam się odnajdzie dopiero. Sorry stary, tam dopiero będziesz miał jazdę. Tam dopiero się znajdziesz w innej rzeczywistości.
[01:33:59] - Ilość osadamentu się ciągnie za człowiekiem.
[01:34:02] - Bez powrotu do tej fizyczności. Jak nie jesteś na to przygotowany, to dalej będziesz sobie błądził i szukał. Jeszcze bardziej się możesz zamotać albo zrozumieć. Nie wiem. Zobaczymy.
[01:34:20] - Ja myślę, że czas nam sprzyja, bo jak widać, Mama Natura już jest w ruchu mocno, co widać po Florydzie i kilku miejscach na świecie. I tu już w tym momencie, czy chcemy, czy nie, jesteśmy stawiani w takiej sytuacji, że okej, możesz traktować serio swój własny samochód, ale możesz potraktować serio swoje własne życie. Masz tutaj tylko te dwie opcje do wyboru: albo będziesz zostawał w tym domu i ten dom z tym samochodem wyleci w powietrze, bo zaraz tam wulkan walnie, przyjdzie tornado, cokolwiek się stanie. Albo skumasz, jaką wartością jest twoje życie, chociażby patrząc na swoje dzieciaki, na rodzinę, przyjaciół, cokolwiek. Przez to, że zobaczysz przez tą krótką chwilę swoją własną wartość, tak jak ja widzę swoją własną wartość w życiu swojej rodziny, swoich przyjaciół i tak dalej. Nic więcej, nic mniej.
[01:35:07] - To jest lekcja pokory po prostu.
[01:35:12] - Taka lekcyjka myślę nadchodzi. Tam już widzę, trzęsie się nadziei w Kalifornii, nikt głośno nie stąka, nie stęka, nic nie mówi.
[01:35:21] - W Meksyku bardziej było, tam było coś koło ósemki, takie dosyć mocne i to tak zaraz przed tym huraganem czy jakoś tak na styku.
[01:35:31] - Tak, dokładnie.
[01:35:33] - Ale to cały czas coś się przesuwa na tej Ziemi. Akurat tu z Islandczykiem się spotkałem ostatnio i mi mówi: „Pamiętasz taki wybuch u nas wulkan, co tu samoloty nie latały?”. Ja mówię: „Pamiętam”. „To wiesz co? To teraz budzi się, my go nazywamy Big Mama”. To jest taki sporo większy od tego, co wtedy wybuchł. I w zasadzie nie wiemy, co się dalej stanie, jakie tego będą konsekwencje. Tutaj coraz bardziej widać aktywność tej Ziemi w różnych punktach. We Włoszech też jakieś wulkany, które nigdy nie były aktywne. Nagle coś tam się zaczyna w nich kopcić i dymić.
[01:36:24] - To już chyba taki moment, że myślę, że powoli do legendy może przejść ten spór o rzeczywistość. Taką mam nadzieję, bo też już taki troszeczkę stojący na konkretnej konsze ze wszystkim, bo w dzisiejszych czasach jest to szaleństwo. Absolutnie szaleństwo. Tu już nie ma się co spierać chyba o rzeczywistość powoli. Chociaż widzisz, jak zawsze to jest część czegoś, co jest w nas. To jest taka nasza wewnętrzna zgoda, że mamy biznes, że tak ciężko pracowałem, że muszę osiągnąć to, co wydaje mi się, da mi szczęście. Bo tak się nauczyłem, bo tak uwierzyłem. Niekoniecznie dlatego, że czuję się szczęśliwy. Rozumiesz? Tak jak z tymi ludźmi, które były te choroby.
Także zobaczymy. Ja myślę, że takie czasy już konfrontacyjne. Tak jak mówił Terence McKenna, tak właśnie jest. Jesteśmy w czasie, gdzie jest kompletny taki novelty. Wszystkie technologie zostały odkryte. Właściwie wiemy, że to się dzieje na poziomie aminokwasów. Wiemy też więcej innych rzeczy, chociażby dzięki reaktorom, chociażby tym nuklearnym też. Wiemy naprawdę bardzo dużo. Właściwie wiemy wszystko, co jest potrzeba. Wiemy, że wodór jest elektronem.
Wiemy, że elektron jest wodorem. Wiemy, że to jest właśnie to pole, które jest Całym kosmosem, całym uniwersum. Wiemy wszystkie te rzeczy. To nie jest już taką tajemnicą, jak było lat temu, za czasów Nikoli Tesli albo coś w tym stylu. I teraz jest pytanie, czy używiemy czegoś takiego. To tak jak z tym prądem elektrycznym na Florydzie, że odbudowują z powrotem instalację elektryczną.
[01:37:52] - My stoimy dopiero przed odkryciami znaczących technologii i tych, które się w tej chwili w głowie jeszcze nie mieszczą większości ludzi, dlatego, że oparte są na czymś zupełnie innym.
[01:38:08] - W mojej głowie się mieszczą. Ja bym nie powiedział, że nie mieszczą się w głowie ludzi. Będę bezczelny i powiem: one nawet już tu są. Powiem ci, że ta technologia już tu jest. Absolutnie. Ja nie będę nic więcej mówił, ale ona już tu jest. Według mnie oczywiście, nie trzeba się ze mną zgadzać. I faktycznie jedyny strach to jest ta granica, którą wszyscy będą musieli przekroczyć. Wszyscy chcący skorzystać z tej innej opcji. Ta granica, która polega na tym, że nie ma biznesu, nie ma w życiu pomysłu na życie, że w tym momencie trzeba zaakceptować życie takie, jakie ono jest.
Jeżeli są dzieciaki, to są dzieciaki. Jeżeli jest rock'n'roll, to jest rock'n'roll. Jeżeli ktoś przychodzi, ktoś odchodzi. Po prostu życie jest takie, jakie jest. Ja to lubię nazywać rock'n'roll. Się po prostu cały czas dzieje, 24 na dobę. I to jest dynamiczny obrazek i nie ma do czego się przyzwyczajać. Szkoda nawet czasu i życia na robienie sobie jakiegokolwiek dealu takiego w przyszłości, że ja teraz sobie połamię plecy, ręce i nogi po to, żeby kiedyś sprawdzić, czy przypadkiem jak sobie wybuduję ten dom ze swoich marzeń, to będę tam szczęśliwy, kiedy będę już kaleką. Może wcale tak się nie udać. Może to nie o to chodzi.
[01:39:19] - Jeżeli ten biznes jakikolwiek by się skończył, już nie byłoby tej potrzeby dealowania o cokolwiek, tylko to by się opierało po prostu na czystym zrozumieniu, że ja potrafię to, ty to. Jakoś sobie tu w sumie poradzimy, żeby było nam jeszcze lepiej.
[01:39:35] - Ja myślę, że nowa technologia, która się pojawiła już według mnie, tak czy siak, która wejdzie dopiero na taką masową skalę, podejrzewam, to jeszcze czas minie, tak czy siak, że jakakolwiek by nie była, bo też nie chcę konkretnie, każdy tutaj ma pewnie swój własny pomysł na to, jak to będzie wyglądało w przyszłości. Ja mam swój własny pomysł. W każdym razie wydaje mi się, że to już nie pozostawi żadnych złudzeń. Nie będzie takiej opcji, że biznes na tym straci. Jak na ironię właśnie działająca technologia, czyli działająca w sensie nierobiąca biznesu, czyli nierobiąca sporu o rzeczywistość, nie kłócąca się, niewymyślająca własnej rzeczywistości. Prawdziwa technologia oparta dokładnie na tych samych zasadach, na których oparta jest cała natura i cały kosmos. Bo to jest jedyna technologia, która nie zostawia śmieci. Planeta jako fabryka wszystkich możliwych komponentów, najcięższych, lżejszych pierwiastków, wszystkiego, cokolwiek znamy, nie zostawia śmieci. Nie pakuje worka ze śmieciami i wysyła go w kosmos. Tego Ziemia nie robi, a produkuje wszystko.
I to jest właśnie ta technologia.
[01:40:40] - Potrafi sobie poradzić z utylizacją tego, co wytworzy. Sama, naturalnie.
[01:40:46] - Konkluzja dalej. My jesteśmy tą naturą i ten moment, kiedy przekroczymy te novelty point, czyli ten punkt odkrywczości, to jest moment, kiedy rozumiemy, że sami jesteśmy naturą i automatycznie każda technologia, która nam wejdzie do rąk, ta, która się sklei z naszymi rękami, będzie już tylko i wyłącznie tą właściwą technologią. Bo po przekroczeniu tego punktu jesteś skazany na to, czy chcesz, czy nie, na powrót do Mamy Natury. Po prostu nie ma innej opcji. Inna opcja zwyczajnie nie przetrwa, a ta jedyna może zadziałać w takiej sytuacji, tak zwyczajnie mówiąc. Także to nie jest kwestia już nawet wyboru, tylko to jest kwestia tego, że stajemy przed dokonanym. Oczywiście można to akceptować lub nie. To jest inna sprawa. To tak jak z tymi ludźmi, z nowotworem i olejem RSO. Możesz to akceptować lub nie.
Możesz się dalej zabijać chemioterapią albo szukać nie wiadomo czego. Możesz też powiedzieć okej, poukładam się emocjonalnie i się wyleczę przy okazji. Dwie rzeczy naraz. Bez tego dealu, że nie, ja zostawiam te emocje, bo tych emocji potrzebuję, żeby jak się wyleczę z raka, wrócę do tej samej pracy, tego samego życia i znowu będę żyć takim toksycznym życiem. Kupię sobie jeszcze lepszy samochód i jeszcze lepszy dom, ale już będę bez raka.
[01:41:57] - No właśnie, ale być może to ten sposób tego życia doprowadził do tego, że musisz przejść przez raka. Znaczy musisz przejść. Akurat doświadczasz raka, bo rak nie jest może i chorobą nawet, bo trochę inaczej to się dzieje, bo to jest reakcją naturalną organizmu, ale robi się z tego chorobę po to, żeby robić z tego biznes.
[01:42:21] - Ale widzisz, do czego zmierzam.
[01:42:23] - Jeżeli nie ułożysz tego sobie w głowie, że taka jest, bo tak naprawdę myślę, że jakby wszystkich ludzi przebadać, to by się okazało, że dużo więcej jest ludzi chorych na raka, bo tak działa nasz organizm, dużo ludzi sobie nawet nie zdaje sprawy, że przechodzi tego raka. Natomiast jeżeli trafi na badania w tym momencie, kiedy ma tą fazę namnażania komórek, bo tak reaguje organizm właśnie przez to, że takie różne konflikty, które się nosi w głowie, to się przekładają na dany obszar, który tworzy właśnie taką dziurę w mózgu. Może nie dziurę, tylko takie zafalowanie na mózgu i to fizyczna zmiana następuje też w mózgu, która później przekłada się na jakiś organ. I teraz, jeżeli przebada człowieka w tym stanie, kiedy przychodzi właśnie, to on może nawet w ogóle tego nie czuć, ale badanie wykryje, że namnażają się panu komórki i jest pan chory na raka.
[01:43:26] - Od razu. Ale widzisz, bo ja-
[01:43:27] - I tu dostaje następnego strzału w mózg i wzmacnia jeszcze. Więc pan zaczyna działać jeszcze bardziej. Namnażają się jeszcze bardziej te komórki, jeszcze zostają podrażnione jeszcze bardziej i tak dalej. I tu się przekracza tą granicę. Natomiast jest często tak, że ludzie przechodzą tego raka, mają go, natomiast nie badając się, oni nie mieli nawet pojęcia, że przeżyli raka. Jakby się dowiedzieli coś takiego, to by powiedzieli: „Wow! Niemożliwe, że miałem”. No właśnie. Może miałeś.
[01:44:02] - Istotny jest tutaj sam mechanizm, bo właściwie wiemy, że mechanizm działa, że to nie jest lipa. Tak się właśnie zachowuje organizm. Tak to jest. Ale mechanizm działa też w drugą stronę, bo nie jest to mechanizm tylko w jedną stronę. I to jest właśnie coś, o czym ja myślę w kategoriach przyszłości. To jest ta druga część mechanizmu, tak jak teraz działa w tą drugą stronę, czyli ten spór o rzeczywistość doprowadza ludzi dosłownie do takiej ściany z życiem, że muszą często się pożegnać, powiedzieć pa, pa. Nie dałem rady po prostu. Taka jest prawda. Poukładałem sobie biznes, okazało się, że życie nie jest od biznesu i nie zauważyłem tego. No i niestety sprzedałem wszystkie narządy wewnętrzne nieistniejącemu dealerowi i umarłem w ten sposób.
Ale jest mechanizm w drugą stronę, bo jeżeli dzieje się w jedną stronę, to dzieje się w drugą stronę. Także ten mechanizm w drugą stronę zawsze będzie naturalną kontrą, bo jeżeli ten jest wymyślony tylko i wyłącznie przez chorobę psychiczną, przez uszkodzenie mózgu, to normalne jest to, że jeżeli planeta wraca do siebie i coś się dzieje, to automatycznie restrukturyzuje sobie, co dużo mówić, wszystko. Po prostu wszystko. I to wszystko jest między innymi naszą głową, która jest połączona z polami tej planety grawitacyjno-magnetycznymi, aminokwasami i polem elektromagnetycznym też. Widać w tym polu rezonans Schumanna. Wszystkie te historie, wszystko to jest. Cały czas jesteśmy połączeni tą anteną.
[01:45:19] - Jesteśmy połączeni i nie da się ukryć tego, że jesteśmy połączeni. I to w taki mocny, namacalny sposób, co każdy może na sobie codziennie sprawdzić praktycznie, że jest połączony i odczuwa i pojawiają się pewne emocje i pewne przeżycia i myśli. Ale to wynika z tego, że jesteśmy połączeni z czymś i to do nas przychodzi.
[01:45:46] - No pierwsza rzecz to ze sobą wszystkimi samymi jesteśmy połączeni i to bez dwóch zdań. To jest taka chyba oczywista historia, ale przede wszystkim to połączenie gwarantuje jedną historię, jeszcze jedną dodatkową. To, że jest szansa na zdrowie psychiczne, ponieważ to połączenie jest jedynym nieskorumpowanym pomostem, przez który można przejść i odzyskać swoją własną głowę po tym uszkodzeniu mózgu. Jedną z dróg do tych pomostów jest korzystanie z naturalnej medycyny. Nadchodzi jesień. Psylocybina chyba największe lekarstwo aktualnie, jeżeli chodzi o medycynę farmakologiczną, farmaceutyczną. W sensie bierzesz substancję i w sposób fizyczny połykasz tą substancję. Czyli dochodzi do, jak to się nazywa? To jest w medycynie specjalna nazwa, że tak powiem, połykasz substancję, a nie że dzieje się poza tobą. Także dochodzi do takiej sytuacji i w tym momencie twój mózg się rekonstruuje.
Oczywiście jest pytanie, czy po rekonstrukcji mózgu twoje życie będzie ci się tak samo podobało, tak jak podobało ci się wcześniej. Może być akurat w drugą stronę. Czasami ludzie właśnie nie chcą sobie zrekonstruować mózgu kosztem wybrania się do innego wymiaru tak konkretnie tylko dlatego, że właśnie nie chcą zmienić swojej konstrukcji psychicznej. Boją się, że jeżeli zmienią swoje własne gusta, a to jest tylko gust, to jest tylko percepcja rzeczywistości, to zmieni się coś strasznego w ich życiu. Ludzie lubią się identyfikować na przykład z jedzeniem, z miejscem, z którego pochodzą, ze wspomnieniem z dzieciństwa, z milionem różnych rzeczy. Ja też lubię się identyfikować. Jest to bardzo miłe oczywiście, ale jak na ironię nie jest to coś, co działa, bo to jest tylko połowa obrazu całości. Jeżeli człowiek spojrzy na swoje interakcje, to właściwie z czym ma się identyfikować? Jak ludzki organizm się non stop reprodukuje. Każda komórka, z której jestem zbudowany co trzy miesiące właściwie jest nowa, a większe organy tak do siedmiu lat się wymieniają w całości.
Te troszeczkę mniejsze niektóre mają szybszy proces, niektóre wolniejszy. Od trzech miesięcy do siedmiu, trzynastu lat wymienia się we mnie wszystko. Ja nigdy nie jestem taki sam. Więc skąd w ogóle pomysł na to, żebym ja musiał się skleić na przykład wiecznie z tym, że najlepsze pierogi robi mama, mówiąc przykładowo albo ktoś tam i najlepsze pierogi są u babci. Bullshit. Może wcale tak nie być. To było tak wtedy, jak ja byłem małym dzieckiem. Wtedy najlepsze pierogi robiła babcia. To się zgadza. Natomiast teraz to ja nie wiem.
Teraz to ja muszę sprawdzić. Teraz to ja muszę po prostu sprawdzić. Tu już nie ma z nikim się o co kłócić, bo o co ja się pokłócę? O to, jakie są najsmaczniejsze pierogi? Ja muszę spróbować te pierogi zjeść i sam stwierdzić, czy są tak samo smaczne, czy są lepsze, czy gorsze. Nie ma miejsca na spór. To jest naturalny proces. Także klejąc się do tego właśnie pomostu, tak czy siak do tych wizji wracamy do siebie. Znikają uszkodzenia mózgu, które są właśnie związane z tym, że nie ma już miejsca na nowych pierogów, tylko pierogi mojej babki, a twoje? Zabiję cię za twoje pierogi.
Tylko moje pierogi będą na rynku. Tylko jedna pierogarnia w całym mieście. Moje pierogi. Mów mi mein liebe führer.
[01:48:58] - Tak jest. Poza tym będę miał patent na moje pierogi i jak zrobisz takie same, to cię oskarżę do sądu i mi dużo zapłacisz.
[01:49:05] - Oczywiście.
[01:49:09] - No to mniej więcej to jest tak to działa, że ten cały pomysł z tymi patentami tak właśnie wyszedł.
[01:49:16] - Też tak myślę. To jest to samo, wiesz? To też dokładnie spór o rzeczywistość, bo ktoś się umawia. Okej, ja wymyśliłem coś nowego i przyszedł ktoś powiedział: „Wiesz co stary, mam w dupie to, co ty wymyśliłeś, bo ja mam coś nowego i też działa”. To przyszedł trzeci koleś, mówi: „Okej chłopaki, ja sprzedam te wasze rzeczy. Posklejamy coś z tego, ja to sprzedam i coś z tego będzie. Ale musimy zrobić taki numer, żeby nikt już nie wymyślił żadnego innego rozwiązania. Wchodzicie w to?” I ustawiamy standard, że twoje rozwiązanie i twoje jest okej, natomiast wszystkie inne na rynku się nie nadają. Ktoś mówi: „Ty, no wchodzimy w ten deal, to mamy robotę do końca życia”. No i tak to się wydarzyło.
Chłopaki mają robotę do końca życia. Tak im się wydaje. A efekt tej roboty okazał się jednym wielkim uszkodzeniem mózgu ich samych, ich własnych dzieci i wszystkich przyjaciół dookoła. Bo to nie jest coś, przed czym mogą cię uchronić pieniądze. Ani mnie, czy cokolwiek innego. To jest po prostu standard jakości psychicznej życia emocjonalnego. Nic innego, po prostu emocje. Jak człowiek się dobrze czuje ze sobą, jak lubi wstać rano, jak lubi się czuć z tym, co robi w swoim życiu, jak lubi się czuć z tym, jak rozmawia z ludźmi i tak dalej. Nic więcej.
[01:50:24] - Przy obecnym narzuconym tempie życia i zasypywaniu ludzi informacjami to poziom stresu i ten poziom właśnie takiego bycia ze sobą jest na dosyć niskim poziomie, bo po prostu nie ma czasu na to.
[01:50:43] - Nie ma czasu. Słyszałeś? Ja nie mam czasu, proszę pana, ale ja naprawdę nie mam czasu. Panie Robercie, ja nie mam czasu, proszę pana. Ja nie mam czasu. Słuchajcie, bo ja nie mam czasu. Szybko opowiem pewną historię, którą powtarzam ostatnio nieustannie. Tak szybko opowiem, bo naprawdę nie mam czasu. O tym, że ludzie tutaj w Londynie, w Polsce też pewnie, w Nowym Jorku i w wielu innych miejscach płacą horrendalne pieniądze. Zgadnijcie za co.
Trzeba tym ludziom zapewnić po prostu miejsce, w którym mogą sobie rozłożyć swoją matę, usiąść i kasuje się ich potężną kasę. Sprzedaje się to jako milcząca joga. Joga w ciszy. Ty nawet nie musisz im mówić, co oni mają robić. Wiesz, to jest cisza. Oni za to płacą kasę. Przychodzi koleś. Okej, to są zajęcia. Teraz siadamy w jodze i medytujemy przez godzinę i to kosztuje niezłą, grubą kasę, rozumiesz? I to są tacy ludzie po pracy, żeby się odprężyć.
Słuchaj, ja mam specjalne warsztaty.
[01:51:38] - Specjalny Robert ciszy w tym miejscu.
[01:51:40] - Bardzo specjalny. Słuchaj, przede wszystkim jak usiądziesz w domu, to nie zapłacisz 400 funtów. To jest pierwsza rzecz. Po drugie nie masz dyplomu, a po trzecie kto zwraca uwagę na twój strój?
[01:51:50] - Nie ta sama cisza w domu, wiesz.
[01:51:52] - Nie, nie to samo.
[01:51:53] - Nie to samo powietrze, nie to samo otoczenie. Nie.
[01:51:57] - Przede wszystkim masz najmodniejszą matę. Kto tą matę wtedy zobaczy? To jest też inna sprawa. Królowie mat, rozumiesz? To jest historia. Specjalna joga.
[01:52:05] - Kto przychodzi na wyciszenie. Rozejdziemy się.
[01:52:07] - Podoba mi się to. Ja w ogóle się zastanawiałem, czy przypadkiem sobie nie zrobić takiego... Nie wiem, może taki zawód sobie wymyślić, rozumiesz? Będę robił takie warsztaty. Będę wpuszczał ludzi do pomieszczenia, zamykał ich na godzinę, a oni i tak siedzą, nic nie robią. Nie mogą nic innego poza siedzeniem. I za to mi płacą pieniądze. Za to, że przychodzą i po prostu nie mają z kim nie porozmawiać. Nie mają gdzie pomilczeć. Człowiek w dzisiejszych czasach musi zapłacić pieniądze, żeby miał gdzie pomilczeć.
No nie może w domu normalnie, nie może w parku, wiesz, nie może. Po prostu musi. Są warsztaty z milczenia, jakby co. Ja startuję za tydzień. Ja ci podrzucę tam cennik. Dam ci jakąś promocję. Droga słuchaczko, słuchaczu, robię warsztaty z milczenia. Nie będą tanie. Pierwsza rzecz, to nie są krótkie warsztaty. One troszkę trwają.
Kosztuje to troszeczkę pieniędzy. No ale za to jak wyciszony jesteś, wiesz jak zestrajasz się z swoimi własnymi czakramami, człowieku. Po prostu uwalniam twoją koronę serca, wiesz. Dobry jestem w tym, wiesz. Daję ci od razu dyplom. Na dyplomie 1600 powinsów plus. Słuchaj, naprawdę. No nie jest to tanie, no ale wiadomo, że świadomość kosztuje. Świadomi ludzie nie liczą się z pieniędzmi na rozwój duchowy. Także żartowałem.
[01:53:27] - No wszędzie trzeba inwestować, żeby się dobrze wyciszyć. Było doświadczenie takie, że sprawdzali, ile człowiek w takiej kompletnej ciszy... Zamykali ludzi w takim studiu.
[01:53:40] - Jest takie laboratorium zwane, tak.
[01:53:42] - W takim laboratorium, w takiej gąbce. No i chyba tak najdłużej niektórzy wytrzymywali godzinę czy coś takiego. Już po 20 minutach niektórzy mieli, jak to określili, nieprzyjemne odczucia.
[01:53:56] - Dosłownie minuty. Chodzi o puls własnego serca. Czytałem artykuł na ten temat. Się okazuje, że krócej nawet. To właściwie wytrzymują do 10 minut. Jakoś tak. Ja w ogóle chciałem tam usiąść sam. Mogę się sprawdzić w takiej sytuacji. Ciekawa historia, ale przeraża ludzi to, co przeczytałem. Puls ich własnego serca.
Nagle jak zaczynają słyszeć, jak głośny jest organizm, jak ta cała krew w żyłach chodzi. Bo numer właśnie polega na tym, że nagle słyszysz wszystkie oddechy, dźwięki, wszystko, każdy swój ruch, prawie słyszysz swoje mięśnie. I to ludzi doprowadza do szaleństwa, bo nagle tracą świadomość, że kontrolują rzeczywistość. Bo nagle się okazuje, że ilość emocji, która się pojawia przy odczuwaniu takim pełnym swojego własnego ciała, wręcz słyszeniu go fizycznie, jest przerażająca. Ten moment, kiedy naukowiec, który wchodzi do laboratorium, dowiaduje się, że jest coś więcej i że nie da się tego wytłumić panelem akustycznym, który właśnie opatentował, jest głęboko w dupie. Rozumiesz? Bo się obawia, że pewnego dnia straci słuch i jedyne co będzie słyszał to swój własny organizm na przykład albo coś. Także to ludzi przeraża. Nagle naukowiec kontroluje wszystkie fiolki. On ci może powiedzieć, jakie eksperymenty robi, jakie są wyniki badań.
Nagle wchodzi do laboratorium, ma wytrzymać w ciszy i jeszcze tak, że słyszy ból własnego serca. Ooo, za dużo. Przede wszystkim to jest zadanie. On musi przyjść do mnie na warsztaty świadomej jogi. Jogi w milczeniu. Tak to się nazywa. Świadomej jogi serca w milczeniu. O tak, bo to jest-
[01:55:27] - Nie widziałem, ale widzę już jakieś plakaty na mieście, że joga.
[01:55:31] - Ja też widzę oczami wyobraźni. Już powoli łapię ten koncept. No może w ten spór na rzeczywistość między wiarą a materią sami powinniśmy założyć takie warsztaty. Rozumiesz? Zostaniemy częścią tej rzeczywistości. Będzie propozycja biznesowa.
[01:55:47] - Póki co bardziej mnie interesuje warsztat taki mały, stolarski, bo lubię sobie w drewnie podłubać, wiesz?
[01:55:52] - Rozumiem. No cóż, dobra, to ja cię zostawiam. Idź tam, osusz te dłuta sobie, człowieku. Dzięki strasznie za rozmowę. Strasznie mi się rozmroło.
[01:56:05] - Pozdrawiam serdecznie. Zostawię cię rozmyślnego.
[01:56:07] - Właśnie, też zostałem taki zamyślony. Szukam tu myszki. Okej, już mam. Człowieku, ja już mogę kontrolować tą maszynę przed sobą, tak że zostawiam ciebie zamyślonego. Jeszcze raz wielgaśnie dzięki i pójdź mi w ramiona, bracie.
[01:56:19] - Pozdrawiam cię serdecznie.
[01:56:21] - Pozdrawiam serdecznie. Trzymaj się. Dzięki. To był Doesn't Matter. Doesn't Matter po polsku nic nie znaczy. Właśnie to znaczy. A ja teraz mam muzyczkę. À propos, rozmawialiśmy o tych dżentelmenach, którzy byli apostołami nowej ery. Ery powrotu do natury. Tego, że odkryjemy ten naturalny mechanizm, ten prawdziwy mechanizm, który nie zostawia po sobie śmieci, nie jest czymś, co musimy zrobić, wymyśleć, obejść dookoła po kwadracie, tylko jest tak jak drzewo.
Rośnie i nawet nikt nie wie jak. I tylko widzimy, jak jabłko spada. Właśnie. I taka konkluzja na koniec, bo koniec tej hiperprzestrzeni tego dzisiejszego odcinka. Sobotni wieczór, Radio na Fali, retransmitowany w Radiu Paranormalium oraz w Radiu Czas Snu. Właśnie na temat tej konkluzji, jaka będzie przyszłość. Bo słuchaj, czasy są takie, że wręcz zagotowało od wróży wszędzie, od przepowiedni i tak dalej, a koncept nie jest do końca, przynajmniej tak mi się wydaje, finalna konkluzja jest związany tak do końca z czytaniem przepowiedni gazetowych. Myślę, że wielu ludzi, którzy tam opowiadają o tym, co oni widzą w przyszłości, czerpie właśnie w troszeczkę innych źródłach. Czerpie w opowieściach wizjonerów dzisiejszych czasów. U kolesi takich jak, nawet sobie nie zdając często z tego sprawy, jak Timothy Leary czy Terence McKenna, czy Marshall McLuhan, czy Blachowski, czy Łabacka, czy Goethe, czy Steiner.
Można się tak cofać, rzucać tymi nazwiskami przez godziny. Nie skończą się szybko. Tak czy siak, jest to kierunek, który był przewidywany przez praktycznie każdego z tych poprawnych, niedysfunkcyjnych, niechorych psychicznie wizjonerów. Każdy człowiek, który nie jest chory psychicznie, widzi przyszłość w pewien specyficzny sposób. Widzi jeden kierunek dla siebie: radość, szczęście i miłość. Bez oceniania. Właśnie. Bez wojen, bez dramatów i tak dalej. Bez sporu o rzeczywistość. Rzeczywistość jaka jest, taka jest.
Należy ją zaakceptować, zamiast próbować robić interes ze sobą na zasadzie jak dużo jestem w stanie z tego lasu zaakceptować i jak mało. I to zdecyduje o tym, jak dużo drzew wytnę w tym lesie. Nie dlatego, że miał jakiś sens, że bym ich potrzebował, tylko dlatego, że ja o tym decyduję. To jest mój spór o rzeczywistość, że trawnik jest taki, a nie inny, że las jest tam, a nie gdzie indziej, że tu stawiam zamek, że tu robię inne rzeczy. Rozumiesz? To jest wszystko tylko i wyłącznie taka iluzja, że kontrolujemy rzeczywistość, bo jesteśmy w stanie naśmiecić w tej rzeczywistości nieprzeciętnie i tylko dlatego, że postawiliśmy tonę tego gówna dookoła, wydaje nam się, że coś kontrolujemy. W rzeczywistości przychodzi huragan, okazuje się, że wszystko, co mamy, to jest taka zabawka naprawdę słabo rozwiniętego dziecka, która nie jest w stanie przeżyć mocniejszego wiatru. Chociaż prąd, szczególnie prąd, instalacja elektryczna, od której wszystko dzisiaj jest uzależnione. Chociaż 100 lat temu już był prąd bez potrzeby używania kabli, przesyłany za darmo na dowolne odległości. I nagle okazuje się, że tyle lat minęło, takie kataklizmy wiszą nad naszą planetą, nad społecznością.
Nikt nie potrafi połączyć tych dwóch faktów ze sobą razem. Ale to jest kontrola rzeczywistości. Wiadomo, że jak się pojawi za darmo, to kto będzie to kontrolował? Właśnie. To już nie będzie biznesu wtedy, w tym momencie trzeba będzie zacząć dealować troszkę inną rzeczywistość bez oceniania. Wszyscy wiedzą i to nie jest tajemnicą, że ten legendarny kierunek, ja to nazywam soma, wszyscy idą w kierunku tripu. Wszyscy idą w kierunku radości, wolności i miłości bez oceniania. Właśnie po przekroczeniu tego piku, o którym mówił Terence McKenna w tej swojej teorii czasofalowego, kiedy wszystkie rzeczy się już skleiły razem i wiadomo, że jedyna kolejna rzecz, która może nastąpić, to unifikacja wszystkiego. To odkrycie wspólnie i zastosowanie przede wszystkim w praktyce tej wiedzy na temat całego uniwersum, którą w tym momencie w całej okazałości mamy. Oczywiście jest ona porozrzucana po wszystkich tych obszarach naukowych, ale przekroczyliśmy już ten próg.
Mamy już to wszystko. I teraz, skoro już to mamy, mama natura tak czy siak nie postawia żadnych złudzeń, bo też ma swoje własne plany. To nie jest tak do końca, że będzie się słuchała nas i tego, co my chcemy zrobić. To też nie jest nasza rzeczywistość. To jest rzeczywistość tej planety, w której my albo partycypujemy, albo jak głupki budujemy swój własny zamek z piasku. W każdym razie wszyscy normalni ludzie wiedzą bez choroby psychicznej, że kierunek to jest radość, szczęście i miłość. Nic więcej. To, co teraz się wydarzyło w naszej cywilizacji, to było nic innego jak próba wybudowania. Nie, może musieliśmy sobie coś udowodnić. Może właśnie na tym polegała nasza choroba psychiczna.
Na wybudowaniu sobie niezależnego od naszej emocji takiego interfejsu obsługi człowieka. I to była taka próba, jak wybudować interfejs obsługi człowieka tak, żeby obejść jego emocje i zmusić go do robienia praktycznie wszystkiego, na co pozwoli jego fizyczne ciało. I jak się okazało, o ile można powiedzieć, że odkryto kilka rzeczy na temat jak sterować człowiekiem, cała ta próba wybudowania nowego człowieka, który ma gdzieś emocje, jest zasilany tylko i wyłącznie jedzeniem, zawiodła. Zawiodła na całej linii. Jak się okazało, zasilanie pochodzi z kosmosu. W środku mózgu jest w ogóle jeszcze większy kosmos. Życie jest też w kosmosie. No cóż, ślady wiodą w zupełnie inne miejsce. Ślady wiodą tam, gdzie do tej pory wielu z nas nigdy nie chciało bywać. A właściwie być może nawet nie miało za bardzo szansy, bo jak się okazało, zaserwowali sobie uszkodzenie mózgu, takie dosyć poważne uszkodzenie mózgu i wszelkie odczuwanie emocji, odczuwanie empatii troszkę legło w gruzach.
Przede wszystkim we własnym swoim życiu i to doprowadziło do katastrof prywatnych. Później, wiesz... Mniejsza o to. Czasami się wydarzają takie rzeczy, ale nie jest to niczyja wina, bo tutaj nie chciałbym nikogo winić za cokolwiek, bo się okazuje, że zwyczajnie ta cywilizacja, którą stworzyliśmy, poza tym, że oczywiście jest w stanie zaserwować nam teoretycznie spełnienie naszych marzeń, cokolwiek to oznacza u kogokolwiek, to cena jest zawsze ta sama. Stałe fizyczne i trwałe uszkodzenie naszego mózgu. Także nie jesteśmy w stanie ogarnąć na początek rzeczywistości. Tworzymy dysfunkcyjne society, a później tworzymy dysfunkcyjny organizm pewnego dnia. O czym Gabor Maté w swojej książce mówi „nie”, że organizm mówi „nie” i odchodzi. I nasza dusza odchodzi. I to wszystko tylko dlatego, że ktoś kiedyś podjął próbę wybudowania, niezależnie od tego, jak się czujemy, takiego interfejsu, żeby taki człowiek jak ja mógł zrobić wszystko niezależnie od tego, jak się czuje, żebym podjął jakąkolwiek bzdurną decyzję, jakąkolwiek kretyńską, szaloną ideę i po prostu ją realizował, niezależnie od tego, czy ona ma sens emocjonalny, czy nie ma sensu emocjonalnego dla mnie.
Okazuje się, że nie działa w ten sposób. Wszystko zawiodło na całej linii. Jeszcze raz powtórzę zasilanie tej istoty, którą jesteśmy, pochodzi z kosmosu, jak się okazuje. Także tutejsze próby stworzenia jakiejś takiej obejmki na skróty, żeby coś wycisnąć na zasadzie niewolnictwa jeden z drugiego nie działają. No i jest Mama Natura, która co jakiś czas robi taką fajną, dużą zmianę i oczywiście wszystko wraca do góry nogami. I właśnie wygląda na to, jakby teraz się wywracało powoli wszystko do góry nogami. No i to też jest taki kierunek, że tak powiem, związany z naszym kierunkiem. I ja myślę, że tak jak mówili dawniej przodkowie, tak jak mówił Terence McKenna, tak jak wielu innych mówiło, też się z tym absolutnie zgadzam. To jest początek nowego świata aktualnie my go jeszcze nie widzimy, bo jest to niewidoczna, powtórzę za Timem Otley, bo jest to niewidoczny i cichy proces. Taka jest prawdziwa rewolucja.
Nawet jeżeli jest ta technologia, nie każdy musi ją widzieć, nie każdy musiał o niej słyszeć, nie każdy musi o tym wiedzieć. Nie każdy. No właśnie. To nie są rzeczy, które są na pierwszych stronach gazet. To są rzeczy, które z perspektywy historii, kiedy się cofniesz do tyłu, tak jak cofasz się w swoim własnym życiu, tak jak ja się cofam. Przypomnij sobie jakiś ważny tytuł gazety. No właśnie nie pamiętamy tytułów gazet, ale pamiętamy emocje z naszego życia. Pamiętamy spotkania naszych miłości, spotkania naszych przyjaciół, rodzin i tak dalej. Wszystko idealnie. Natomiast czy pamiętamy dokładnie artykuły w gazetach, które wtedy czytaliśmy i newsy, co się wtedy działo i co było na liście przebojów?
Nie za bardzo. Właśnie to jest ta rzeczywista wiedza. To jest ten moment, kiedy spór o rzeczywistość znika, bo nabraliśmy już takiego dystansu, że wiadomo, że to nie była jedyna rzecz, która się wydarzyła na świecie. Także nie traktujemy tego jako najważniejszej rzeczy. Potrafimy się od tego odbić czasami. I niekoniecznie te najlepsze pierogi są pierogami mojej babci, tylko akurat te najlepsze pierogi to są właśnie te, które jem teraz. I nigdy nie będzie inaczej. I to jest ten nowy świat. A może w tym nowym świecie będą jeszcze lepsze pierogi? Jeżeli nie spróbuję, nigdy się nie dowiem.
I Mama Natura postanowiła nie zostawiać nas, że tak powiem, zasypanych niczym gruszki w popiele i postanowiła nas troszkę chyba kopnąć w tyłek i powiedzieć: „Hej, i tak nic nie pomoże. Słuchaj, cokolwiek sobie wybudowałeś, ziemia się trzęsie, za chwilę się potrzecie troszeczkę bardziej. Są huragany i inne rzeczy. Także nie licz na to, że w ten sposób ci się uda. Musisz znaleźć inną drogę, żeby się ze mną dogadać. I to musi być droga wspólnego dialogu, a nie tylko monologu ze strony szalonego człowieka z uszkodzonym mózgiem w środku głowy”. Taka konkluzja. Także zostawiam cię, człowieku, z tą konkluzją w tej hiperprzestrzeni. Dzięki za w ogóle wysłuchanie moich refleksji dzisiejszych na tematy, można powiedzieć, takich substancji w naszym umyśle. Właściwie nasze stany emocjonalne produkują substancje, a niektóre substancje powodują wzmożenie naszych stanów emocjonalnych.
I to jest powrót do korzeni, powrót do tego, kim w rzeczywistości jesteśmy. Także zobaczymy, co się wydarzy. Ja polecam wszystkim miłośnikom, o czym wspomniałem w audycji, zaznajomić się. Jeżeli nie znasz Terrence'a McKenna, nie wiesz, o czym ten człowiek mówił, polecam ci posłuchać. Może ci się spodoba. Nie gwarantuję tego absolutnie. Jak dla mnie niesamowicie inteligentny koleś. Bardzo ciekawe refleksje na temat życia. Nie ze wszystkim się zgadzam. Taka jest prawda.
Jest wiele rzeczy Terrence'a, z którymi w ogóle się nie zgadzam. Absolutnie. Ale to już jest moja sprawa. Tak czy siak polecam ci bardzo serdecznie, bo rzecz jest bardzo ciekawa. No i Marshall, jak wzmacniacze Marshall McLuhan. Taki dżentelmen, filozof amerykański, dożył lat 90. zdaje się nawet. Bardzo ciekawa postać. Też polecam serdecznie. Nie wiem, czy jest po polsku, bo to raczej taka nisza, ale jak gdzieś trafisz, znasz angielski polecam serdecznie.
Też ciekawe refleksje. No i wszystkich pozostałych ludzi. Może na pewno znasz coś, czego ja nie znam. Także też znasz kilka dobrych przykładów. Myślę, że czas usunąć tą granicę kontroli rzeczywistości i to tak czy siak się dzieje, czy chcemy, czy nie. Ta planeta jest tak skonstruowana. Ja przy okazji właśnie tak jak wspomniałem o tych dżentelmenach, wróć do biblioteki. Jeżeli cię ten temat zainteresował, zobacz tą teorię czasu falowego. Jest bardzo ciekawa. Jeszcze taki na koniec taka wisienka dla wszystkich maniaków nauki takiej wiesz, atomowej z reaktorów i nie tylko.
Jest bardzo ciekawa rzecz związana z teorią Terrence'a McKenna. Właśnie na sam koniec wszystkich miłośników. Hiperprzestrzeń się już skończyła, człowieku. Jak sobie narysujesz ten wykres. Ja sobie tutaj siedzę, mam ołóweczek w ręku i kartkę papieru przed sobą, na której mam notatki do audycji i sobie właśnie rysuję ten wykres. Strzałka w górę i strzałka w W prawą stronę. Strzałka w górę to jest ilość. Strzałka na bok, w prawą stronę to jest czas. Robisz taki lejek, tylko że w drugą stronę. Także linia rośnie, tak jak wulkaniczna góra wspina się do góry, dochodzi do samego końca, skala się kończy.
I to jest moment, w którym właśnie w tym momencie stoimy. I to jest bardzo ciekawy moment, bo w dziwny sposób Terence McKenna odkrył bardzo ciekawy mechanizm detekcji powiązania czasu z czymś bardzo ciekawym. To może ja powiem dalej, co się dzieje. Jak zwykle w kawałkach mówię wszystko. Słuchaj, jak spojrzysz na ten wzorek Terrence'a McKenny i porównasz go do wzorku rozpadu neutrino w reaktorze, to zobaczysz, że rozpad neutrino w czasie wygląda tak samo. To jest coś, co dżentelmen, który nazywał się Kozyriew. To był dżentelmen, który był bardzo wielkim naukowcem w Rosji, fizykiem nuklearnym, między innymi też zauważył powiązanie czasu z przestrzenią. Okazuje się, że nasz czas jest powiązany z ośrodkiem grawitacyjnym rzeczy, które się w tym czasie dzieją, że nasz czas jest przyklejony do czegoś. Także percepcja tego, co jest bliżej, co jest dalej, jest też w ogóle ciekawą rzeczą i potwierdza to teorię tego, że ten punkt, bo to jest jak na razie oficjalnie teoria, ale nieoficjalnie wiadomo, że tak właśnie jest, bo taka jest reakcja w reaktorach nuklearnych i nie tylko. Ta energia, kiedy doleci do tego punktu, kiedy tak zwana novelty w naszym przypadku, czyli ta odkrywczość jest największa i już jest taka kompresja, że właściwie w jednym momencie historii dzieją się wszystkie wynalazki naraz, to w tym momencie ta linia nie stoi w miejscu, bo to jest układ dynamiczny i z powrotem wykonuje powrót w którąś stronę.
Ciężko mówić, czy wraca do punktu wyjścia. On sobie idzie dalej, do jakiegoś innego punktu, gdzie wszystko łączy się znowu w jedność razem z czasem i przestrzenią. I najlepszy numer właśnie polega na tym powiązaniu z czasem. I tu powstaje bardzo ciekawe pytanie: czym jest czas i ta przestrzeń, którą właściwie nazywamy czasem? To w ogóle jest ciekawostka. I to jest chyba taki największy smaczek w tej teorii Terrence'a McKenny czasu falowego, że jak na ironię okazało się, że taki koncept matematyczny wyjęty troszeczkę z I Czingu między innymi, znaczy nie z I Czingu, bo później się okazało, że I Czing ma podobną matematykę. Okazuje się, że jest pewien rodzaj przeliczania proporcji oddziaływań na świecie, który zawsze ma ten sam język. Cokolwiek nie zrobisz, wychodzi zawsze mniej więcej to samo i powstaje ten wzór. I później się okazuje, że reakcja ładunku, moment, kiedy neutrino się rozkleja na dwa ładunki, to jest moment, kiedy właśnie dochodzi do granicy w czasie, kiedy ilość wydarzeń w czasie jest już tak kompleksowa, że nikt nie jest w stanie tego połączyć. Wtedy neutrino rozdziela się na proton i elektron.
I to jest właśnie coś, co jest obserwowane w każdym reaktorze jądrowym. I teraz ciekawostka, bo wszyscy do tej pory traktowali ten moment 2012 jako taki bardzo teoretyczny moment, nawet od strony naukowej, bardzo dużo przy tym było ludzi, którzy nazywali się lightworkerami, rozmawiają o czakramach, wszystkich tych mistycznych rzeczach i tym, kto ma ile bowisów. Natomiast bardzo mało jest tego od strony naukowej. Ale jak na ironię okazuje się, że ta koncepcja już nie jest tylko i wyłącznie koncepcją. To jest support dla pewnej troszeczkę większej teorii związanej z nauką, związanej z transmutacją, związanej z tym, że praktycznie możemy operować dowolną ilością energii, która się znajduje gdziekolwiek w kosmosie jako cywilizacja, bo takich dokonań na tej planecie już dokonano parę lat temu. Nie jest o nich głośno z wielu powodów, ale to na razie zostawiamy. Tak czy siak, jest to mechanizm budowania się całego kosmosu i tego, jak jest skonstruowany. Można powiedzieć, że te elektrony później i te protony wolne tworzą tą czarną przestrzeń pomiędzy gwiazdami. I to jest moment, kiedy połączenie z czasem, można powiedzieć mocnym ośrodkiem grawitacyjnym, od którego zależy czas, którego efektem są owe wynalazcze działania żywych istot mieszkających na tej planecie, nagle doszedł do punktu zerowego. Czyli kompresja czasu doszła do zenitu i ten czas, który teraz nastąpi, to już jest troszeczkę inny czas, który nastąpił.
To jest czas, w którym wygląda na to, dokonała się fuzja w ogóle globalnie wszystkich wydarzeń, które mogły nastąpić i planet, i tak dalej, bo to oczywiście wszystko było połączone z astronomią i cyklami na niebie. Ciekawostka. Tę samą reakcję widzimy w reaktorze nuklearnym, w każdym takim eksperymencie, bo jest to rozpad neutrino na elektron i proton. Ewentualnie możesz powiedzieć na wodór i proton. Dokładnie, bo elektron i wodór to jedno i to samo, obserwowane tak samo w reaktorach. I Terence, wyobraź sobie w latach 70. przewidział dokładnie moment swoim równaniem matematycznym, coś, o czym mówiło wielu mistyków, wielu różnych innych ludzi przez setki ostatnich lat, że nadchodzi ten moment, i że ilość wydarzeń będzie znakiem właśnie tego przesunięcia całego ciężaru układu galaktyki i tak dalej. Wielkich zmian. Jeszcze sami nie wiemy, jak wielkie to będą zmiany. Wiemy tylko, że wszystkie zapowiedzi mówią o tym, że wielkie.
Tylko tyle możemy powiedzieć, ale właśnie o tym cały czas była mowa, o tej dużej ilości wydarzeń. Tego dotyczą wszystkie praktycznie przepowiednie, jeżeli wyciągniesz z nich taki wspólny mianownik, to jest ilość wydarzeń na sekundę przestrzenną czasu kwadratowego. I nagle się okazuje, że właśnie jest ten moment. Przekroczyliśmy ten moment. Cóż, proszę państwa, zobaczymy, co się będzie działo. Wszystkie koncepcje, które wydawały się bardzo egzotyczne i takie bardzo science fiction, nagle okazało się, zapukały mocno do naszych drzwi. Właściwie obserwujemy dokładnie to w skali reaktorów nuklearnych, w skali rozpadu każdego materiału radioaktywnego, łącznie z cząsteczkami, z których my się składamy, jak i dokładnie w tej teorii. Nagle się okazuje, że cały ten koncept na rzeczywistość, ten, który mieliśmy, te wszystkie spory o rzeczywistość, o to, jaka ona jest, jaka jest fizyka i tak dalej. Wszystko idzie się generalnie lekko walić i cały ten koncept idzie się walić, bo tu się okazuje, że chyba wszystko będzie zupełnie inaczej za parę chwil. I jest to naturalna kolej rzeczy, także nic tutaj po nas, żebyśmy marudzili, że ktoś na przykład nie kuma tego wszystkiego, ktoś nie łapie.
Nic nam nie pomoże namawianie kogokolwiek i robienie propagandy jakiejś takiej specjalnej. Budowanie nowej rzeczywistości z czymś tam, tym razem z naszymi prawdami, to jakby już nie gra żadnej roli w tej rzeczywistości, która się dzieje. Jedyna opcja to zadbać o swój mózg, żeby sobie go nie uszkodzić stresem, otworzyć sobie tę głowę troszeczkę, przewietrzyć sobie tę głowę. I kierunek radość sucha i szczęście, i miłość. I tyle mogę powiedzieć. I piracka bandera na tym statku. I to wszystko. I koniec z jakąkolwiek próbą omijania swoich własnych emocji, udawania, że życie się dzieje poza emocjami. Czas najwyższy pokleić to wszystko razem ze sobą i zostać jedną skonsolidowaną istotą. I to jest mój wniosek na przyszłość.
Taka moja wróżba na nowy rok. Się spełni, kiedy nadejdzie pełnia. Czy jakoś tak. Dobra, żartowałem. Taka jest moja konkluzja na przyszłe czasy. Zobaczymy jak się będzie działo. Zostawiam się z tym wszystkim. Słuchaj człowieku i dziewczyno, miłej zabawy. Jeżeli idziesz na jakąś zabawę z okazji zaczęcia się nowej cywilizacji, bo to właściwie wygląda jak początek nowej cywilizacji, to jest to, o czym mówili Indianie i przodkowie na tych starych kamieniach. Anyway, miłej zabawy z okazji rozpoczęcia nowej cywilizacji.
Przy okazji miłego czasu, gdziekolwiek tam jesteś, tego przestrzennego wymiaru czasu. Miłego słuchania wszystkim słuchającym offline. Pozdrawiam wszystkich na czacie. To tyle na dzisiaj. Ja przypominam, że Książę Edward urzęduje w-- dzięki w ogóle Książę za numerek, bo Książę mi podrzucił właśnie Action Bronson. Tak się właściwie poprawnie powinno mówić. Anyway, pozdrawiam serdecznie i Ciebie słuchaczko i słuchaczku zapraszam na środę do Radia Na Fali. Oczywiście w Radiu Paranormalium i w Radiu Czas Nuc tak samo. Etykieta zastępcza o 11 polskiego czasu. Książę i jego refleksje na temat rzeczywistości, które ja bardzo sobie cenię i bardzo sobie lubię słuchać i myślę, że ty też.
Tam zresztą sam wpadnij, jeżeli człowieku jeszcze nie byłeś i ty dziewczyno nie byłaś i posłuchaj sobie samodzielnie, będziesz wiedzieć, o co chodzi. Ja tutaj nie muszę nic mówić. Sam czy ja słucham Księcia? Zawsze słucham Księcia. Po prostu zawsze. I oprócz tego jeszcze w czwartek jest Bart prosto z podróży. Bart w podróży właściwie tak to powinno się chyba nazywać, a nie Chata Mistyka. Ale to jest Chata Mistyka i Bart w podróży w tej Chacie Mistyka oczywiście, bo Bart podróżuje razem z Chatą Mistyka, bo to jest Chata Mistyka i to jest mistyczna chata, dlatego Bart z nią podróżuje. I to jest w czwartek o godzinie dokładnie 10 polskiego czasu. Opowieści z Indii.
Czekam na kolejny odcinek. Gdzieś teraz Bart jest w Himalajach. No właśnie gdzieś w Himalajach. Anyway, ale o tym wszystkim to w czwartek. Także w czwartek o godzinie 22 w Radiu Na Fali Bart Chata Mistyka. W środę o godzinie 23:00 Etykieta zastępcza, czyli Książę. A ja oczywiście w sobotę tak jak dzisiaj w Hiperprzestrzeni w Radiu Na Fali. No i czasami jeszcze jestem w czwartek po Chacie Mistyka, ale to już wszyscy znawcy tematu wiedzą. Ja tu reklamować nie będę. I to tyle z tego, co miałem dzisiaj do powiedzenia.
Jeszcze chciałbym przypomnieć na koniec jakieś mądre zdanie, żeby się zostawić z taką refleksją. I co? Nie mówiłem? Nie mówiłem, że wrócimy albo właściwie pójdziemy dalej, rozejdziemy się jako society? Bo właśnie jeszcze ostatnia rzecz na koniec Hiperprzestrzeni. Zawsze coś zapomnę, ale to zostawiam na kolejny wątek, na inną rozmowę. Tylko tutaj cię tak podpuszczę. Jest pewien efekt rozchodzenia się neutrino na elektron i proton, czyli na wodór i proton. Jest kolejna reakcja, która się dzieje po tym rozejściu się, czyli po tym momencie historii, w którym my jesteśmy jako cywilizacja. Wiesz, co się dzieje?
Powstają dwa dokładnie równoległe neutrino, dokładnie takie same, ale inne. Każdy ma troszeczkę inne parametry, ale są takie same. Czyli właściwie możesz powiedzieć, że powstaną chyba jakieś inne cywilizacje. Coś się chyba rozejdzie tutaj i to jest naturalny proces. To jest obserwowany w reaktorze. Ta część, która jest związana grawitacyjnie z tym światem, czyli substancją, którą jest załadowany reaktor, wraca zawsze do rdzenia. Tak à propos. Podobne eksperymenty z dylatacją czasu u pana eksperta od luster pana Kozrieva z Rosji. Ale to zostawiam cię z tymi refleksjami. Jak chcesz podrążyć w nauce temat dylatacji czasu to polecam rosyjskich naukowców i właśnie pana Kozrieva.
Człowieka, który stoi między innymi za reaktorem, który znajduje się pod Moskwą, tym słynnym reaktorem Tokamak. Tak, to jest właśnie ten dżentelmen. Także polecam sobie posprawdzać i zostawiam cię z tym. I koniec już wrzucania tych zadań domowych, tych lekcji do odrobienia. Człowieku, jak lubisz to sobie znajdziesz, a jak nie to nawet nie szukaj. Zostaw to i tak ci opowiem jakąś ciekawą historię za tydzień. Także wpadaj za tydzień na kolejną Hiperprzestrzeń. Wpadają moi przyjaciele tutaj, którzy się pojawiają w środku tygodnia i tyle. A ja dziękuję za słuchanie. Jeszcze raz pozdrawiam Mecenasko.
Pozdrawiam Mecenasie Radia Na Fali serdecznie. I oczywiście pozdrawiam tutaj Ivelliosai Grzegorza serdecznie, czyli Radio Paranormalium oraz Radio Czas Nuc. I tyle. I ja się zawijam człowieku i zapraszam ciebie na wieczorową porę w Radiu Na Fali, jeżeli słuchasz tego na żywo. O! I to był koniec Hiperprzestrzeni.