[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Bądź pozdrowiony, szanowny słuchaczku. Witam ponownie w „Chacie mistyka”. Zapraszam wszystkich do znalezienia sobie jakiegoś wygodnego kącika. Izba jest przestronna.
Pośrodku tej izby, na palenisku, jak to przystało, bulgocze sobie kociołek, radośnie. Gotuje się w nim strawa. Słuchajcie, dzisiaj odcinek, który poświęcę rozważaniom na temat jedzenia. To nie będzie odcinek kulinarny „Chaty mistyka”. Nie będę tutaj przedstawiał żadnych skomplikowanych przepisów kulinarnych ani pouczał kogokolwiek, jak przyprawiać potrawę i strawę. Nie. Tutaj dzisiaj w „Chacie mistyka” porozmawiamy sobie troszeczkę o jedzeniu. Jedzenie ma bardzo istotną rolę w życiu każdego z nas. To jest oczywiste. Chciałbym tutaj rozpatrzeć kwestię jedzenia z troszeczkę innego kąta natarcia.
Chciałbym rozmawiać o jedzeniu świadomym, dlatego, że w „Chacie mistyka” poruszamy tematy świadomościowe. Rozmawiamy sobie o różnych mistycznych tematach, a jedzenie jest bardzo istotną częścią naszego funkcjonowania w tym świecie fizycznym. A ponieważ jesteśmy poszukiwaczami prawdy i podążamy drogą świadomą, przynajmniej staramy się w „Chacie mistyka” natknąć różnych gości, wizytatorów „Chaty mistyka” na podobne pojmowanie świata i tego otoczenia, w którym się znaleźliśmy, to istotną rolą jest to, żeby podejść do sprawy jedzenia też w sposób świadomościowy. Dlatego, że życie świadome oznacza to, że wiemy dokładnie, co dzieje się z nami oraz w naszym otoczeniu i dokonujemy własnych wyborów. Na tym głównie polega świadomość ludzka. Więc dzisiaj porozmawiamy sobie o pożywieniu, o tym, co warto, a co nie warto zjadać i w jaki sposób. Więc zapraszam wszystkich serdecznie. Zasiądźcie, znajdźcie sobie wygodne miejsce w izbie i rozpocznijmy opowieść. Słuchajcie, zacznę może od tego, żeby zdefiniować troszeczkę po raz kolejny, czym jest nasze ciało i jakie rodzaje ciała rozróżniamy w systemie jogińskim. Dlatego, że ja tutaj opowiadam głównie o tym, o czym uczę się podczas studiowania różnych technik jogińskich i podczas poznawania takiej metody, i podczas zaznajamiania się z takim stylem życia, czyli z systemem jogińskim wywodzącym się z Indii, bardzo starodawnych Indii właściwie.
Pomimo tego, że system jest tak stary, to nadal jest sprawny, dlatego, że nadal funkcjonuje nawet w dzisiejszych szalonych czasach. Moi drodzy, według systemu jogińskiego można wyróżnić trzy rodzaje ciała, dlatego, że to ciało fizyczne, które jest najbardziej dla nas oczywiste, w systemie jogińskim jest nazywane z angielskiego food body, czyli jest to ciało jedzeniowe. I o co w tym wszystkim tutaj chodzi? Ciało jedzeniowe to jest może trochę niezgrabne przetłumaczenie, ale w tej chwili nic lepszego nie przychodzi mi do głowy. W każdym razie historia polega na tym, że to ciało nasze materialne, fizyczne to jest tylko to, co pozbieraliśmy z tego świata. Podobnie zresztą jest z umysłem naszym, dlatego, że w momencie, kiedy pojawiamy się w warunkach ziemskich jako ludzie, jako stworzenia, istnienia, dostajemy swego rodzaju pakiet, którym możemy się posługiwać w czasie naszego istnienia, trwania, życia na tej planecie. Częścią tego pakietu jest nasza fizyczność, nasza fizykalność. To nasze ciało składa się dokładnie z takich samych elementów, z takich samych pierwiastków jak cała ta nasza planeta, którą zamieszkujemy. Dlatego pomyłką jest próba wyodrębniania się, próba oddzielenia się od tej planety, od tego środowiska, w którym żyjemy. Dlatego, że to nie jest tak, że to jesteśmy my versus planeta czy my versus natura, tylko my jesteśmy częścią tego istnienia, częścią tej natury.
I dokładnie to, co znajduje się w nas, znajduje się w naszym otoczeniu i na odwrót. To, co znajduje się w naszym otoczeniu, znajduje się w nas. Więc ciało fizyczne to jest ciało, które powstało w wyniku tego, że nagromadziliśmy części tego świata, w którym żyjemy, w formie jedzenia. Spożyliśmy to jedzenie i to jedzenie w pewien magiczny sposób zaczęło funkcjonować jako my sami. To jest ciało fizyczne. Oprócz ciała fizycznego w tradycji jogińskiej wyróżniamy również ciało energetyczne. To ciało energetyczne jest niewidoczne dla naszego oka. To ciało jest bardzo oczywiste dla ludzi, którzy mają do czynienia z pracą z energiami. Jeżeli zaczniesz praktykować jogę, to joga dąży do tego, żeby uwidocznić dla ciebie i uzmysłowić tobie w pewien sposób to, że nie jesteś tylko workiem flaków chodzącym na dwóch nogach, tylko że jest jakaś wyższa siła, która napędza to wszystko i w której tak naprawdę istniejesz. Oprócz tego, że jest ciało energetyczne, również jest coś takiego jak ciało emocjonalne.
Emocje to są bardzo istotne siły, które sprawiają, że funkcjonujesz tutaj, w tym świecie, w takiej, a nie innej formie. Te emocje, to ciało emocjonalne w różnych częściach świata, w różnych kulturach, w różnych tradycjach nazywane jest różnorako, ale jest to coś, co my bardzo łatwo w świecie zachodnim rozumiemy pod tytułem dusza. Dusza to jest coś, z czym jesteśmy bliscy z różnych powodów. Jeden z tych powodów to są powody religijne. To jest to, czym nasiąkamy podczas naszego uczenia się, kiedy pojawiamy się na tym świecie, jesteśmy dziećmi. Uczymy się funkcjonowania w tym świecie od naszych rodziców i od różnych innych nauczycieli. Uczymy się również o tym, że istnieją emocje. Czasami ciężko jest te emocje kontrolować, jak dobrze wiemy. Dlatego, że te emocje pochodzą spoza nas. To nie są siły, które są generowane przez nasze fizyczne, ludzkie ciało.
To są siły odgórne, to jest kolejna płaszczyzna naszego istnienia tutaj na tym świecie. To jest tak, jak się przejawiamy. To jest tak, jak jawimy się na tym świecie. To jest tak, jak się manifestujemy. W momencie, kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy tylko workiem flaków i fizycznych organów, które w jakiś dziwny, niezrozumiały sposób tutaj funkcjonują, możemy sobie uprzytomnić, że są rzeczy dużo ważniejsze niż tylko troska o to ciało fizyczne. Dlatego, że nasza troska o ciało fizyczne to są tylko i wyłącznie względy przetrwalnicze w tym środowisku, w którym się znaleźliśmy. Ja rozpocznę tutaj może od pewnej definicji, na którą natknąłem się, przygotowując się do tego programu. Słowo dieta. Słowo, które w dzisiejszych czasach troszeczkę zgubiło swoje znaczenie. Słowo, które obecnie kojarzy się głównie z odchudzaniem, czyli z jakąś formą kuracji.
Kojarzy się z czymś, co jest raczej pewnym ograniczeniem ilości jedzenia raczej niż formą frywolności odżywiania się. Słowo jest dosyć ciekawe, dlatego że jeżeli popatrzymy na etymologię tego słowa, to w języku polskim to słowo wywodzi się z języka starogreckiego. W języku starogreckim diaita to było słowo, które miało początkowo bardzo szerokie znaczenie. To słowo odnosiło się nie tylko do odżywiania, ale ogólnie do całego stylu życia czy nawet do sposobu myślenia, czy w ogóle do sposobu bycia. Czyli jest to słowo, które określało pewien całokształt funkcjonowania człowieka na tej planecie. To jest coś, co przypomina mi dokładnie jogę. Jeden z odcinków „Chaty mistyka” poświęcony był jodze. Ja będę o tym bardzo często mówił. Joga to jest system, który opisuje sposób życia. To nie jest tylko jakieś dziwne rozciąganie się czy gimnastyka, tak jak wielu z nas kojarzy się to słowo.
To jest ogólny, totalny system na sposób życia. Również w tym systemie znajduje się kącik, w którym opisywany jest sposób odżywiania się i co odżywianie właściwie sprawia w naszych organizmach. Powracając do naszego słowa „dieta”. Słowo z greki przeszło do łaciny. Po łacinie brzmiało to mniej więcej „diaeta”. Następnie w średniowieczu, ponieważ łacina, jak wiadomo, była dosyć mocno rozpowszechniona w Europie w czasach średniowiecza, to słowo przeszło do języka starofrancuskiego „diète”, a stamtąd rozpowszechniło się na resztę Europy. To jest taka ciekawostka, ale to pokazuje nam, jak bardzo znaczenie słowa w dzisiejszych czasach różni się od tego, jak ono funkcjonowało w odległych czasach w historii. Dieta to był ogólny sposób funkcjonowania i życia, a nie tylko sposób odżywiania się, czy też pewna forma restrykcji, która ma na celu na przykład odchudzanie, tak jak w dzisiejszych czasach jest to kojarzone. Rozmawiamy o jedzeniu. Problemem w dzisiejszych czasach staje się to, co jeść, jak dokonywać właściwych wyborów.
Dlatego, że każdy z nas zdaje sobie sprawę, że w tym szaleńczym pędzie postępu tak zwanego cywilizacyjnego, co często, jak się zatrzymamy, popatrzymy na to z boku, wygląda bardziej jak regres raczej niż postęp. Czasy stały się tak szalone, że rzeczywiście trzeba się bardzo mocno zastanawiać nad tym, co jeść i w jaki sposób. Zacznę może od tego, że opowiem troszeczkę o tym, czym w ogóle jest jedzenie dla nas. Powiedziałem już o tym, że jest to pewna forma akumulacji, czyli nagromadzenia naszego otoczenia. To może brzmi szokująco dla niektórych, ale dokładnie tak jest. My wkładamy w siebie, w usta coś, co znajduje się w naszym otoczeniu, czyli coś, co znajduje się w świecie, w którym żyjemy. To są takie cząstki, odłamki naszego świata, które my przeżuwamy, połykamy, następnie trawimy i tak dalej. Czym jest jedzenie? Najprościej można by powiedzieć, że jedzenie jest taką formą paliwa dla naszego organizmu, aczkolwiek nie do końca. I tutaj wyjaśnię to.
Paliwo to jest coś, co funkcjonuje w przypadku maszyn. Można porównać organizm ludzki z maszyną, dajmy na to z samochodem. Jeżeli masz samochód, to musisz wiedzieć, jaki typ silnika ten samochód ma. Dlatego, że są różne rodzaje paliwa i nie każde paliwo nadaje się do danego silnika. Są różne maszyny, są różne typy silników i dlatego są też różne paliwa. Aby zapewnić maksymalną wydajność, musisz wiedzieć, jakie paliwo stosować i w jakim stopniu i w jakiej formie dla twojego samochodu. Podobnie jest z organizmem ludzkim, dlatego że my jesteśmy też taką formą maszynki, ale to jest bardzo wysublimowana maszynka, bardzo skomplikowana. Dlatego musimy też bardzo uważnie zwracać uwagę na to, jakiego paliwa dostarczamy tej maszynce. Dlatego, że na przykład jeżdżąc samochodem, możesz użyć złego paliwa i możesz wlać naftę do baku takiego samochodu i ten samochód prawdopodobnie też chwilę pojedzie na takiej nafcie, ale silnik nie będzie funkcjonował tak, jak powinien. Samochód będzie dymił, krztusił się, nie będzie miał mocy, aż w końcu może nastąpić zatarcie tego silnika i silnik się popsuje.
Podobnie jest z naszymi organizmami. To jest właściwie problem większości ludzi w dzisiejszych czasach, że nie wiedzą, jakim paliwem napędzany jest ich silnik. Jest to przykre, ale niestety jest to bardzo powszechne w dzisiejszych czasach, w dzisiejszych warunkach. Przede wszystkim musisz wiedzieć, jakim rodzajem maszyny jesteś. Każdy wie, że właściwe jedzenie jest podstawą zdrowego życia. Ale to nie jest tylko kwestia tego, co jemy, tylko też również w jaki sposób to jemy. Powracając jeszcze do tego porównania jedzenia do paliwa, to nie do końca tak jest, jak wspomniałem na początku dlatego, że paliwo w maszynach to jest jakaś substancja, która spala się przy udziale tlenu i w ten sposób wytwarza energię, czy też uwalnia energię, dlatego że tam jest potencjał energetyczny, który w odpowiednich warunkach zostanie uwolniony. Czyli to paliwo przeobraża się w formę energii, która jest wykorzystywana następnie przez silnik. W związku z tym samochód może jechać. W przypadku naszych organizmów to nie jest tylko takie paliwo, które przekształca się w energię, tylko to pożywienie również w pewien bardzo magiczny i fascynujący dla mnie sposób Przekształca się w materiał budulcowy, dlatego że zaczyna budować nasze organizmy, nasze tkanki.
Dlatego właściwe jedzenie jest tak istotne, dlatego że to, co jesz, to jest dokładnie to, czym jesteś. To jest dokładnie to, z czego jesteś zbudowany. To nie chodzi o to, że jeżeli jesz dużo marchewek, to będziesz wyglądał jak marchewka. Tylko jest jakaś swoista siła, bardzo istotna, stojąca za tym wszystkim, która sprawia, że ta marchewka przeradza się w ciebie. Więc jest to sprawa niebagatelna. Jest to sprawa definitywnie warta uwagi. Jeżeli jesteście zainteresowani dobrym samopoczuciem zarówno własnym, jak i waszej rodziny, w szczególności dzieci, musicie zawsze sobie zdawać sprawę, że najlepszym pożywieniem jest dla nas to, które jest świeże. Świeże, czyli naturalne. A najgorszym, z drugiej strony, pożywieniem dla nas jest to, które jest przetwarzane. Czyli to, co występuje tak jak w naturze, w swojej pierwotnej formie, jest dla nas najlepiej i najłatwiej przyswajalne i z tego możemy czerpać największe benefity.
Natomiast im bardziej jedzenie jest przetworzone, czyli występuje w formie tak zwanych produktów żywnościowych, tym to jedzenie staje się bardziej skomplikowane i trudniejsze dla naszych organizmów do poradzenia sobie z nim. Sprawa wygląda tak, że potoczny konsument w tak zwanych krajach rozwiniętych spożywa jedzenie, które było przygotowane od trzech do sześciu miesięcy wcześniej. To jest zatrważające, aczkolwiek tak jest. Wszystko, co leży na półkach w sklepach, ma swoją datę ważności. Ta data ważności jest nieprawdopodobna z reguły dlatego, że jedzenie w formie naturalnej nie może przetrwać przez tyle miesięcy i nadal spełniać swoją funkcję. Natomiast korporacje żywnościowe, które kontrolują tym światem, to nie są jedyne korporacje, które kontrolują nami. Dlatego, że firmy farmaceutyczne i firmy żywieniowe to jest największe zło dzisiejszych czasów. Myślę, że wielu z nas zdaje sobie z tego sprawę. Chodzi tylko o biznes. Chodzi o to, żeby powielić ilość kabony dla bogatych brzuchaczy, a nie przejmować się dobrem ludzkości.
Ale nie o tym dzisiaj chciałem mówić w tym odcinku. Myślę, że każdy świadomy słuchacz „Chaty Mistyka” zdaje sobie sprawę, o czym mówię tutaj. Faktem jest to, że korporacje żywieniowe dyktują nasz sposób odżywiania się i to, co jemy i w jakiej formie. Robią to na różnorakie sposoby. Przede wszystkim jedzenie w dzisiejszych czasach jest opakowywane w setki różnych dziwnych, sztucznych materiałów kolorowych, które mają nas rzekomo zachęcić do tego, żeby kupić dany produkt. Oczywiście jest też potężna reklama, czyli próba zachęcenia klienta do zakupienia danego produktu. To już tak naprawdę sięga granic niemożliwości, dlatego że wystarczy przejść się w supermarkecie i zobaczyć, co stoi na półkach. To na pierwszy rzut oka w ogóle nie ma nic wspólnego z jedzeniem. Przecież nasza natura dostarczając nam pożywienia, ma wystarczające opakowania. Chciałem powiedzieć, że nie opakowuje jedzenia, ale to nie jest prawda.
Dlatego, że każda skórka owoca, każda łupina orzecha, każde liście wokół kalafiora to jest przecież naturalne opakowanie. Tego nie trzeba pakować w celofany, w kolejne plastikowe torby, pudła, pudełka i tak dalej. Czasami wiadomo, że trzeba, ale nasze dziwne przyzwyczajenia posunęły się do tego stopnia, że w dzisiejszych czasach oczekujemy tego, że te korporacje sprzedające nam pożywienie, jak najbardziej ubiorą to pożywienie w jak najładniejszą formę. Poprzez to jedzenie traci swoje właściwości, dlatego że pierwotnie jedzenie ma nas zasilić. Pierwotnie jedzenie ma stać się formą budulcową naszych tkanek, a nie ma wyglądać i być kolorowe na zdjęciach na opakowaniu. To jest jedna sprawa. Poza tym korporacje żywieniowe, ponieważ są nastawione na biznes, będą starały się, aby produkty ich miały najdłuższą tak zwaną żywotność na półkach. Czyli produkując to jedzenie tym wszystkim brzuchaczom bogatym zależy najbardziej na tym, żeby to jedzenie było jak najbardziej trwałe, czyli żeby można było je jak najdłużej sprzedać. Co się robi w tym przypadku? Faszeruje się to jedzenie różnymi środkami chemicznymi, konserwantami, które mają za zadanie utrzymać to jedzenie w stanie dopuszczalnym do spożycia przez jak najdłuższy okres czasu.
Z tego powodu powstaje takie zjawisko, że większość ludzi statystycznie odżywia się jedzeniem, które jest zapakowane przez trzy, sześć lub nawet 12 miesięcy. Jest to swojego rodzaju dramat, jeżeli na to popatrzymy z świadomego punktu widzenia. Stany Zjednoczone są prawdopodobnie krajem, który bije wszelkie rekordy pod tym względem. Wiadomo, że jest to kraj, w którym kultura fast foodów jest najbardziej rozwinięta. Jest to kraj, który ma z jednej strony prawdopodobnie największy dostęp do różnorodności jedzenia na całym świecie, a z drugiej strony jest to kraj, który przeznacza największe środki finansowe na służbę zdrowia. To jest paranoja, dlatego że zdajemy sobie sprawę, że odżywianie niewłaściwe prowadzi nas do mnóstwa chorób. Tutaj kłaniają się firmy farmaceutyczne, dlatego że korporacjom farmaceutycznym zależy na tym, żebyśmy jedli niewłaściwie. Dlatego, że wtedy będą pojawiały się przypadki zachorowań. Dlatego, że wtedy będą pojawiały się przypadki raka. Dlatego, że wtedy będą pojawiały się różnego rodzaju alergie.
I wtedy co robimy? Jeżeli mamy problem ze zdrowiem, to idziemy do apteki i kupujemy lekarstwa. Mówię my. Mam nadzieję, że nasi świadomi słuchacze nie za często pojawiają się w aptekach. Mam nadzieję, że w ogóle. Jest to konspiracja. Uważam, że jest to pewna forma masowego ludobójstwa, jeżeli popatrzeć na to z tego kąta widzenia, dlatego że jedzenie jest czymś tak prostym i tak banalnym, a my to tak wszystko komplikujemy i wierzymy tym telewizorom, reklamom, billboardom, że mamy jeść to kolorowe, pakowane jedzenie. I później zastanawiamy się, dlaczego nasze organizmy odmawiają posłuszeństwa. Głównie dlatego, że nie wiedzą, jak sobie z tym radzić. Człowiek funkcjonuje na tej planecie od tysięcy lat i właściwie wszystko było okej do momentu, jak dziani wąsacze i grubasy przejęły kontrolę nad tym światem.
W tej chwili istnieje pewna forma globalizacji. Jest mnóstwo ludzi, którzy dążą do tego, żeby przejąć władzę i kontrolę nad jak największą ilością ludzi właśnie po to, żeby ich bez ceregieli wykorzystywać i eksplorować. Dlatego tak ważne w dzisiejszych czasach jest jedzenie świadome. Taką formę świadomości chciałbym również propagować i zachęcać do niej słuchaczy „Chaty mistyka”. O co chodzi w tym jedzeniu świadomym? My jako istoty ludzkie robimy to samo, co inne istoty, co zwierzęta i ogólnie inne istoty. Czyli jemy, śpimy, rozmnażamy się i umieramy. To tak z grubsza wygląda proces naszego istnienia na tej planecie. Ale co nas wyróżnia od tych zwierząt? Co sprawia, że jesteśmy inni?
Głównie to, że jak już jemy, śpimy, rozmnażamy się, umieramy, to robimy o to bardzo dużo zamieszania. Dlatego że te wszystkie zwierzątka żyją sobie tutaj, funkcjonują w zgodzie z naturą, ale nie robią wielkich ceregieli z tego względu i nie ubierają tego wszystkiego w kolory. Nie tworzą takich dziwnych tworów jak na przykład moda czy jakieś dziwne treści pod tytułem kto ma szybszy, lepszy samochód i kto lepiej wygląda. Nie, one sobie w zgodzie funkcjonują na tej planecie, a my robimy z tego straszne hece. Różnica jest taka pomiędzy nami a zwierzętami, że my możemy robić to wszystko w pełni świadomie, dlatego że my mamy ten niesamowity dar. Mamy ten dar świadomości. Czyli mamy narzędzia, które przy pomocy naszej uważności i pewnego rodzaju sprawności, do której możemy dojść podczas istnienia tutaj na tej planecie, możemy decydować o tym, co się z nami dzieje. Na przykład możemy jeść w pełni świadomie. Powiedzmy sobie, że jesteś głodny. Jeśli byłbyś zwykłym zwierzęciem i zobaczyłbyś jakieś pożywienie, to podniósłbyś to, cokolwiek to jest, co ci odpowiada jako pożywienie i byś to spałaszował.
Ale ponieważ jesteś człowiekiem, to jesteś w stanie podejść do tego w sposób świadomy. Czyli jesteś w stanie poczekać na posiłek albo jesteś w stanie usiąść przy stole. Tutaj pojawiają się różnego rodzaju formy współistnienia w społeczeństwie. Jesteś na przykład w stanie zanucić inwokację przed jedzeniem, czy też wypowiedzieć modlitwę dla tych, którzy są religijni. A nie opychasz się obiema rękami dlatego, że zobaczyłeś jedzenie i nie rzucasz się na to jedzenie. Na przykład jesteś w stanie zdecydować o tym, że będziesz jadł prawą ręką i na przykład używając widelca czy też łyżki. I to właśnie oznacza bycie świadomym. Dlatego, że ta świadomość sprawia, że my możemy decydować, że to nie są odruchy Przetrwalnicze, tylko my po prostu możemy świadomie decydować o każdym aspekcie swojego życia, również o tym, co wkładamy do ust, kiedy jemy. Jeżeli słuchasz tylko ciała, to będziesz chciał jeść natychmiast, prawda? Ale ponieważ masz niezbędną inteligencję i świadomość, aby powstrzymać te impulsy ciała, możesz w sposób świadomy reagować na sytuacje.
Jeżeli ktoś zachowuje się kompulsywnie, to mówią, że je jak zwierzę. Cała ta heca polega na tym, że jest to podróż od kompulsywności do świadomości. I tutaj bardzo serdecznie wszystkich do tego zachęcam. Proponuję zrobić sobie chwilową przerwę w naszej izbie, w Chacie Mistyka. Ja zamieszam w kociołku strawę. Proponuję, żebyście wygodnie rozsiedli się tam, gdzie jesteście i po prostu sobie chwilkę pooddychamy. Ja bym chciał, żeby to się stało taką tradycją w Chacie Mistyka, dlatego, że jest to jedna z najbardziej pierwotnych, z najbardziej prostych technik. Aczkolwiek jest to technika, która ma niesamowite pozytywne skutki. Zwykłe, proste oddychanie, świadome oddychanie może zmienić kompletnie nasz całokształt i to, jak się czujemy, jak postrzegamy świat i nas samych. Dla tych, którzy już to robili w poprzednich częściach Chaty Mistyka, będzie to prościzna.
Dla tych, którzy pojawili się w Chacie Mistyka dzisiaj po raz pierwszy, witam was wszystkich bardzo serdecznie, nowych gości. Wytłumaczę z grubsza, o co chodzi. Pooddychamy sobie w sposób świadomy, w sposób, który nas kompletnie zrelaksuje i w sposób taki, że w tym pędzie codzienności zrobimy sobie krótki przecinek. To będą tylko i wyłącznie trzy oddechy. Więc drogi słuchaczku, zatrzymaj się, jeżeli jest to możliwe. Usiądź wygodnie na krześle lub na podłodze ze skrzyżowanymi nogami, czyli w takiej pozycji po turecku. Jeżeli jest to możliwe, przestań klepać w klawiaturę, odłóż telefon, może nawet wyłącz ten telefon. To zajmie dosłownie nam jedną minutę. Zostaw wszystko, co masz w dłoniach, wszelkie długopisy i inne bibeloty i przedmioty. Jeżeli jedziesz samochodem, jest to trochę skomplikowane, aczkolwiek jeżeli jest to możliwe, to zachęcam do tego, żeby się na chwilkę zatrzymać i tutaj wspólnie sobie pooddychać.
Usiądź sobie i zamknij oczy. Wsłuchaj się w swoje otoczenie. Zdaj sobie sprawę dokładnie z tego, gdzie jesteś, w jakim miejscu. Poczuj twardość podłogi albo poczuj kontakt twojego ciała z krzesłem. Dobrze by było, gdybyś nie miał, słuchaczku, butów, dlatego, że bardzo fajnie jest połączyć się z Mamą Ziemią poprzez nasze stopy. Jak już masz zamknięte oczy, połóż ręce na swoich kolanach, ale dłońmi do góry. Skieruj dłonie do góry, palce są złączone, wyprostowane. I teraz bardzo powoli weźmiemy sobie przez nos głęboki oddech. Weźmiemy pierwszy głęboki oddech nosem i wydychając nosem, zrelaksujemy się . Weźmy teraz drugi, bardzo głęboki oddech nosem i wydychając to powietrze nosem, zrelaksujmy się jeszcze bardziej .
I teraz czas na trzeci, bardzo głęboki oddech nosem . Tym razem wydychając powietrze, zrelaksujmy się już kompletnie . Kontynuuj oddychanie powoli i głęboko. Teraz powoli, bardzo powoli otwórz oczy i rozejrzyj się dookoła. Drogi słuchaczku, znajdujesz się w Chacie Mistyka. Witam wszystkich serdecznie i wszystkich serdecznie pozdrawiam. Jak to dobrze jest czasem sobie pooddychać. Słuchajcie, te trzy głębokie oddechy, ale świadome oddechy są w stanie tak wiele zmienić, dostarczyć w nas zupełnie innych wrażeń, dostarczyć nam mnóstwo energii. Polecam tą sprawę. To jest świetna sprawa.
Polecam wam tą praktykę również poza czasem audycji Chaty Mistyka. Nie tylko w Chacie się oddycha. Starajcie się oddychać świadomie na co dzień. Słuchajcie, jedna z największych funkcji życiowych, aczkolwiek tak zaniedbana w dzisiejszych czasach, w tym naszym pędzie, w tej pogoni, w tym wyścigu szczurów. Jeżeli macie problemy ze stresem, to naprawdę nie ma nic innego jak usiąść sobie, zamknąć oczy i po prostu chwilę sobie pooddychać, nie myśleć zupełnie o niczym, jak tylko o własnym oddechu. Także wracamy tymczasem do Chaty Mistyka, do naszej izby, gdzie bulgocze sobie strawa. Dzisiaj rozmawiamy o świadomości jedzenia Wybieramy świadomość, więc wybieramy pokarmy świeże raczej niż przetwarzane. Dlatego, że im bardziej przetworzony przez firmę żywieniową produkt, tym bardziej nafaszerowany różnymi chemikaliami, z jakimi nasz organizm nie jest w stanie sobie za bardzo poradzić. Oprócz tego, nawet jeżeli nie posiada tych związków konserwujących, to jedzenie traci z czasem swoje właściwości energetyczne. Dlatego, że głównym naszym zadaniem, oprócz tego, że jedzenie jest smaczne i dostarcza nam różnych walorów smakowych i przyjemnościowych podczas jedzenia, to głównie chodzi o to, że jedzenie ma za zadanie stać się naszą energią i naszym materiałem budulcowym dla naszego organizmu.
Więc jedzmy jedzenie świeże raczej niż przetwarzane. Najlepiej jest zjeść posiłek od razu po ugotowaniu. Ja polecam jedzenie posiłków gotowanych do dwóch godzin po ugotowaniu. Dlatego, że to jedzenie się nie zepsuje od razu na gołe oko, tylko tak jak wspomniałem przed chwilą, to jedzenie traci swój potencjał energetyczny. Wiadomo, że jak włożymy je do lodówki, to przetrwa tam poprzez dwa czy trzy dni nawet. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Ciężko jest cały czas gotować świeże jedzenie i jeść je na okrągło, ale jeżeli jest to tylko możliwe, to starajmy się to robić, dlatego że to jest to prawdziwe, wartościowe energetycznie jedzenie. Jeżeli uzmysłowimy sobie, jak to jest istotne w naszym funkcjonowaniu tutaj w świecie, to stanie się dla nas to naturalne, że będziemy chcieli gotować i spożywać to jedzenie tuż po jego ugotowaniu, bo wtedy ma największą parę w sobie, ma największą energię. Ja wiem, że to nie jest możliwe dla każdego. To jest bardzo trudne.
Ja sam gotuję czasami wieczorem i zostawiam to jedzenie na drugi dzień, żeby zjeść je na lunch. To jedzenie cię nie zatruje, nie padniesz, ale na pewno lepiej jest, jeżeli masz możliwość ugotowania sobie tego lunchu na nowo. Ale nie popadajmy w skrajności tutaj. Chodzi o to, żeby jeść jedzenie wartościowe, żeby to jedzenie miało wartość właściwie, a nie chodzi o ilość. Dlatego, że nie chodzi o to, żeby wypełnić bebech czymś, co nie ma żadnych wartości odżywczych, energetycznych, tylko chodzi o to, że można zjeść nawet mniej, ale bardziej wartościowego jedzenia i okaże się, że nasz organizm funkcjonuje dużo lepiej. Rodzaj pożywienia ma również bardzo duży wpływ na czas spania. To jest coś, co nie jest dla wszystkich oczywiste. Dla tych, którzy nie znajdują czasu w swoim życiu na funkcjonowanie i zawsze się spieszą i zawsze tego czasu brakuje. To jest taka ciekawostka. Ogólnie lekarze świata zachodniego i ogólna opinia społeczna jest taka, że my powinniśmy spać osiem godzin dziennie, prawda?
To jest wbite podprogowo od dziecka. Nie ma nic bardziej mylnego. To jest wszystko fama. My nie musimy spać ośmiu godzin na dobę. Jeżeli organizm jest zdrowy i funkcjonuje w sposób prawidłowy, to tak naprawdę wystarczy nam parę godzin snu na dobę. Nawet jeżeli zdarzy się, że nie będziemy spali poprzez noc czy nawet dwie, to ten organizm jest tak niesamowicie skonstruowany, że on nadal ma za zadanie funkcjonować i on będzie funkcjonował, jeżeli wszystkie warunki ku temu dopisują. Taka ciekawostka dla tych, którzy praktykują jogę. Dla tych poważnych joginów czas snu wynosi zwykle dwie, góra trzy godziny na dobę. Tak, dwie godziny na dobę. To jest dokładnie tyle, ile potrzebujemy snu.
Nawet w tych dzisiejszych zwariowanych czasach, kiedy chodzimy do pracy i bardzo mocno zużywamy, eksploatujemy nasz organizm. Jeżeli uprawiasz jogę na poważnie, tą jogę duchową, a nie tylko rozciąganie i ćwiczenie, jeżeli wiesz, jak kontrolować swoje energie, a są ku temu odpowiednie techniki i ćwiczenia i oddechowe, i energetyczne, bo na tym głównie joga polega, nie tylko na fizycznym gimnastykowaniu się. O tym sobie jeszcze opowiemy kiedyś. To jesteś w stanie zawęzić ilość swojego snu do dwóch godzin na dobę. I to nie jest żadna heca. To jest osiągalne. Ja praktykuję jogę od niedawna. Do takich rezultatów jeszcze nie doszedłem, natomiast mój czas snu definitywnie się zawęża. Ja jestem człowiekiem, który uwielbia spać i mnie wyciągnąć z łóżka, jeżeli nie ma czegoś konkretnego do robienia rano, jest bardzo trudno. Aczkolwiek już w tej chwili, po tym niemalże roku praktykowania technik jogi codziennie, sumiennie, przez parę godzin dziennie udało mi się zawęzić mój sen do 6,5 do 7 godzin dziennie.
Ja myślę, że to jest rezultat. Stary chłop taki jak ja Po prostu, który jest przyzwyczajony do tego, że całe życie wmawiano mu, że musi spać osiem godzin dziennie, inaczej będzie chodził zmęczony. I tak w to uwierzyłem. Jest to dla mnie niesamowity rezultat, że jestem w stanie ograniczyć czas snu o godzinę. Słuchajcie, godzina dziennie mniej snu to jest siedem godzin dodatkowych w ciągu tygodnia. Łatwo sobie teraz zrobić matematykę, pododawać ile godzin funkcjonowania aktywnego, energetycznego możemy sobie zapewnić rocznie. Wystarczy pododawać te cyferki. Polecam wszystkim odżywianie się zdrowo, dlatego że będziecie w stanie funkcjonować dłużej, mieć więcej energii i się lepiej czuć i cieszyć się bardziej życiem. Tutaj chodzi o pewien całokształt i styl życia. Jeżeli jesz właściwie, jeżeli we właściwy sposób robisz serwis swojego organizmu, to nie musisz spać ośmiu godzin na dobę.
Tak jak samochód zaprowadzasz do warsztatu, jeżeli dbasz o ten samochód, to nie musisz tak często jeździć do warsztatu i robić serwisu. Podobnie jest z naszymi organizmami. Ciało ludzkie tak naprawdę potrzebuje spokoju i odpoczynku, a niekoniecznie snu. Jeżeli wlewasz złe paliwo do samochodu, to musisz często robić serwis silnika. Podobnie jest z nami. Odpowiednie paliwo zapewni nam dużo lepsze, sprawniejsze funkcjonowanie. Tak jak wspomniałem na początku, ciało materialne, nasze ciało fizyczne to nic innego jak akumulacja pożywienia, które zjadłeś, które zostało uprzednio przekształcone i w pewien sposób zintegrowane z twoim organizmem. Ale co właściwie decyduje o tym, że jedzenie jest zamieniane w twoją tkankę? Dla mnie jest to niesamowity topic. To jest niesamowite zagadnienie, bo każdy z nas wie, że musimy jeść, żeby przetrwać i tak dalej.
Ale co właściwie sprawia, że to jedzenie zamienia się w nas samych? Przecież to jest jakiś fenomen. To jest niesamowite. Otóż w naszych ciałach istnieje forma pewnej niesamowitej inteligencji oraz pamięci i również bardzo specyficzny kod. Ten kod nazywa się kodem genetycznym. To jest kod DNA. Te rzeczy sprawiają to, w co dokładnie zamienia się nasze jedzenie. Dla mnie jest to rzecz fenomenalna. Jeżeli się zatrzymać i nad tym zastanowić, to jest to rzecz nieprawdopodobna. Zjawisko jest właściwie nie do końca zrozumiałe i wyjaśnione.
Oczywiście naukowcy będą bredzić, że to wszystko jest wyjaśnione, że jedzenie jest zamieniane w procesie trawienia na substancje chemiczne. Te w procesie rozpadu wydzielają energię. Pojawiają się jakieś węglowodany, proteiny, aminokwasy i tak dalej. Ale jakby się nad tym zastanowić, to właściwie nic nie wyjaśnia. Popatrzmy na to troszeczkę od drugiej strony. Tak jak staramy się w Chacie mistyka na różne zagadnienia patrzeć, czyli od drugiej strony. Dlatego, że staram się wyczulić was, drodzy słuchacze, na inne troszeczkę pojmowanie świata i na troszeczkę inny ogląd świata i zjawisk na tym świecie, troszeczkę alternatywny do tego, który został nam przedstawiony w procesie edukacyjnym, w procesie, kiedy chodziliśmy do szkoły i w procesie, jak się uczyliśmy o tym, jak ten świat wygląda i jak funkcjonuje. Rozpatrzymy sprawę troszeczkę od drugiej strony. Weźmy sobie za przykład jabłko. Każdy wie, jak wygląda jabłko.
Jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Może niektórzy z was mają to jabłko przed sobą. Co dzieje się w momencie, kiedy spożyjemy to jabłko i ono pojawi się w naszym żołądku? Tak jak powiedziałem, pod względem naukowym, akademickim można to rozpatrzyć z jednej strony. Mnie fascynuje jedna rzecz. To samo jabłko, czy zje je kobieta, czy mężczyzna, czy koń, ma różny potencjał. Mówię tutaj o tym, że jeżeli to jabłko zje kobieta, to to jabłko jest w stanie zamienić się w kobietę, w część tej kobiety. Jeżeli zje to jabłko mężczyzna, to to samo jabłko może zamienić się w mężczyznę. A jak zje to jabłko koń, to dokładnie to samo jabłko może zamienić się w konia. A jeżeli ani kobieta, ani mężczyzna, ani koń nie zjedzą tego jabłka, to to jabłko po prostu sobie zgnije.
Można tutaj zaobserwować jakiś rodzaj interakcji, oddziaływania. Jeżeli jest oddziaływanie z kobietą, to to jabłko zamieni się w część kobiety. Z mężczyzną zamieni się w mężczyznę. Jeżeli tego oddziaływania z kobietą ani z mężczyzną nie ma, pojawią się jakieś inne interakcje i jabłko zacznie gnić, zajmą się nim bakterie i tak dalej. Dlatego, że tak to już jest w świecie tym naszym, że energia zawsze krąży i jej nie można zatrzymać, nie można jej zakumulować. To jest wieczny problem, jak zakumulować energię, dlatego, że ona jest nie do zatrzymania, jej się nie da zatrzymać, więc ją można tylko przekierować. Można stworzyć jakąś formę tak zwanej interakcji. Dla mnie jest to sprawa fenomenalna, dlatego, że okazuje się, że każde jedzenie, każda rzecz na tym świecie, każdy atom czegokolwiek ma w sobie niesamowicie wysublimowaną formę inteligencji i formę pamięci, można by powiedzieć. Dlatego, że każde jabłko ma w sobie pamięć na temat całego stworzenia na tym świecie. Jest to nieprawdopodobna rzecz, że ta pamięć funkcjonuje w każdej cząstce tego świata i to jabłko ma niesamowity w sobie potencjał, żeby zamienić się w kogokolwiek, ze względu na to, w jaką interakcję wejdzie.
Mam nadzieję, że to jest zrozumiałe, ten koncept, to podejście do sprawy moje. Jest to sprawa, która mnie dosyć mocno fascynuje. Można by zapytać, co z innymi rzeczami, których my nie uznajemy za jedzenie? Na przykład, co się stanie, jeżeli zjemy kamyk, kawałek skały? Ta skała nie będzie dla nas pożywieniem, dlatego, że jest to materia, która również posiada informacje na temat całego stworzenia i całego świata, ale jest to taka forma materii, która nie posiada potencjału, żeby być jedzeniem dla nas. Ona ma zupełnie inne jakości i zupełnie inne właściwości, ale nie ma akurat tych, które sprawiają, że jest to pożywienie dla nas lub dla zwierząt. Sprawa moim zdaniem dosyć niebagatelna, warta zastanowienia się. Chciałem tylko was natknąć na taki temat. Wróćmy jednak do pozostałych rozważań na temat jedzenia. Co właściwie jeść?
Jedzenie ma różne wartości energetyczne, różne pokarmy będą miały różne wartości tak zwane praniczne. Prana, czyli to jest ta energia, która napędza nasze funkcjonowanie, która sprawia, że jesteśmy istotami żywymi. Jedzenie również będzie miało różne właściwości energetyczne. Niektóre pożywienia mają wartości pozytywne pranicznie, niektóre pożywienie będzie miało wartości neutralne, podczas gdy niektóre jedzenie będzie miało wartości negatywne, czyli niewłaściwe dla nas. Jest takie proste urządzenie, o którym wspomniałem przy okazji opowieści o Adiyogim, czyli o pierwszym joginie w naszej cywilizacji. Polecam tym, którzy nie słuchali programu o Adiyogim. Ta opowieść jest w dwóch częściach. Jedną z rzeczy, która kojarzy się z wizerunkiem Adiyogi Shivy, to jest specyficzny rodzaj naszyjnika. To jest naszyjnik wykonany z pestek pewnego drzewa, które występuje w wysokich partiach gór w Himalajach głównie. To drzewo nazywa się rudraksha.
Okazuje się, że nasionka tego drzewa nawleczone na cienką niteczkę, bardzo ciasno obok siebie, w formie naszyjnika, zamieniają się w pewne energetyczne urządzenie, w pewien instrument, który pozwala nam na wizualne dostrzeżenie wartości energetycznej jedzenia. Większość joginów wykorzystuje ten fenomen i wykorzystuje taki instrument jak rudraksha, nosząc takie koraliki na szyi. Te koraliki można ściągnąć z szyi i jak wahadełko, trzymając ten naszyjnik za jeden koniuszek nad talerzem z pożywieniem, obserwujemy zachowanie tej rudrakshy. I okazuje się, że naszyjnik zaczyna się kręcić albo zgodnie z ruchem wskazówek zegara, albo przeciwnie do wskazówek zegara, albo zaczyna jak wahadełko się kiwać raz w jedną, raz w drugą stronę. I to właśnie jest poświadczenie tego, że wokół tego jedzenia jest energia, że to jedzenie jest tworzone z energii, która ma różne wartości albo dla nas pozytywne, albo negatywne. Nie będę się zagłębiał, dlaczego ten naszyjnik zachowuje się w taki sposób, a nie inny. To jest może opowieść na troszeczkę inny temat, ale bardzo fajnie widać od razu po zachowaniu tego naszyjnika, czy dane jedzenie nadaje się dla nas do spożycia i czy nie jest na przykład trucizną. Co poza tym? Co jeść? Wspomniałem o tym, że jedzenie powinno być świeże i tak dalej.
Są różne rodzaje pokarmów, różne rodzaje pożywienia, które stosujemy w naszych społeczeństwach. To wszystko zależy od tego, w jakiej części tej planety jesteśmy. Jest to pewnego rodzaju forma lokalizacji, aczkolwiek w dzisiejszych czasach, w dobie transportu i komunikacji globalnej, mamy do czynienia z różnymi pożywieniami pochodzącymi z bardzo odległych części świata. Ogólnie powinniśmy jeść to, co jest nam najbardziej odległe pod względem nie dystansu, ale pod względem ewolucyjnym. Powinniśmy jeść to, co jest jak najmniej kompleksowe pod względem informacji genetycznej. Wspomniałem, że w każdym pożywieniu znajduje się informacja genetyczna i dlatego jest istotne, żeby spożywać to, co genetycznie jest nam najdalsze w całym łańcuszku, w tej hierarchii. Dlatego, że to jest najprostsze i najłatwiejsze do przyswojenia dla naszych organizmów. Tutaj pojawia się kwestia wegetarianizmu, dlatego że pod tym względem rośliny są od nas najdalej usytuowane w zależności genetycznej. W dzisiejszych czasach wegetarianizm ma też troszeczkę inny aspekt. Ja sobie zdaję z tego sprawę.
Wielu z nas decyduje się na to, żeby zaprzestać jedzenia mięsa z tego względu, jak są traktowane zwierzęta hodowlane na farmach. Wiadomo, że jest to dramat. Wielu z nas zdaje sobie z tego sprawę, jak traktowane i trzymane są kurzę fermy, jak kury funkcjonują czy ogólnie drób i wszystkie inne rodzaje zwierząt hodowlanych tak samo. Są to warunki koszmarne. Myślę, że tutaj nie będę horrorów szerzył. Każdy zdaje sobie sprawę, jak w dzisiejszych czasach rosną kurczaki, które nie osiągają odpowiednich kształtów, dlatego, że nie mają miejsca na funkcjonowanie, dlatego, że są zwykle zamknięte w ciasnych klatkach lub te kurczaki, które nazywa się free range, czyli te wolno bieżne, to jest to zgromadzenie setek ptaków, setek zwierząt depczących po sobie. To nie ma nic wspólnego z zieloną łąką, gdzie kurczaczki hasają i robaczki i ziarenka wynajdują, tak jak to nam się może kojarzyć. Tak było kiedyś, całkiem niedawno, ale tak niestety już nie jest. To są dwa główne nurty, dwa główne powody, dla których powinniśmy decydować się na jedzenie wegetariańskie. Czyli sprawa energetyczna, sprawa tego, że nasz organizm najlepiej sobie radzi z tym, co jest najbardziej odległe pod względem struktury od nas samych, czyli świat roślin.
A druga kwestia to jest kwestia moralna. Jak w dzisiejszych czasach traktowane są zwierzęta? Jeżeli chcemy się przyczyniać do tego, to jedzmy sobie świnkę, jedzmy sobie krówkę i tak dalej. Ale jeżeli chcemy żyć świadomie i przytomnie, to niestety to są rzeczy, których nie można przeoczyć, na których nie można zamknąć oczu. Drugim rodzajem pożywienia w łańcuchu pokarmowym byłyby ryby. To wszystko, co pochodzi z oceanu, to wszystko, co pochodzi z wody. Ryby to są organizmy dużo bardziej złożone niż warzywa, aczkolwiek pod względem wibracji, pod względem swojej wartości energetycznej są bardzo zbliżone do warzyw. System jogiński szeroko opisuje ten fakt, że jeżeli rozpatrujemy wszystko pod względem energetycznym, czyli wibracyjnym, to ryba będzie bardzo zbliżonym organizmem do rośliny. Taka ciekawostka. W tym całym szeregu pożywienia oczywiście mięso jest największym dramatem.
Jest to forma pożywienia, która jest najtrudniejsza do przyswojenia dla naszych organizmów ze względu na swoją złożoność i kompleksowość. Oprócz tego pojawia się w dzisiejszych czasach, w dobie tych wszystkich farm i tego natłoku zwierząt i sposób, w jaki one są chowane i trzymane, pojawia się troszeczkę inny aspekt. Jest to cała mnogość antybiotyków, szczepionek i hormonów, którymi faszerowane są te biedne zwierzaki. Chodzi głównie o profit. Wiadomo, że nikt nie chce ryzykować, żeby rozprzestrzeniały się jakieś choroby na farmie, więc tak zwana profilaktyka wskazuje w tej chwili na to, że zwierzęta się zaszczepia różnymi dziwnymi substancjami. Jest to temat szeroki. Zachęcam wszystkich do wybierania jedzenia w sposób świadomy. Jeżeli zdajemy sobie sprawę z tego, że mięso nie jest dla nas zdrowe, że posiada antybiotyki, które nie powinny znaleźć się w naszym organizmie, bo przecież one wszystkie lądują w naszym organizmie To zacznijmy odmawiać mięsa z półek. Jeżeli mamy okazję do tego, żeby jakąś kurę wiejską sobie zjeść raz na jakiś czas, rosół, to czemu nie? Uważam, że nie należy popadać w ekstrema.
Aczkolwiek bądźmy uważni i moi drodzy, bądźmy świadomi. Nie jedzmy tego, co jest dla nas trucizną, a mięso w dzisiejszych czasach jest jedną z największych trucizn, które sobie możemy zapodać. Jeżeli nie będziemy uważni, jeżeli nie będziemy słuchali Barta w Chacie Mistyka i paru innych ludzi, którzy mają na ten temat troszeczkę więcej ode mnie pojęcia, to okazuje się, że popadamy w różnego rodzaju choroby. Nasze serce jest niewydolne, dostaje po dupie, jeżeli tak można powiedzieć. Pojawiają się choroby, schorzenia, pojawia się rak. W dzisiejszych czasach to jest trwoga, każdy obawia się raka. To jest zjawisko, które jeszcze do niedawna nie funkcjonowało. W ogóle w niektórych społecznościach na tej planecie nigdy nie było spotykane komórki rakowe. Dlatego też na to, jak te społeczeństwa żyły w zgodzie z naturą. Nie każdy opychał się mięchem na zaś, na co dzień, bo mięsa nie trzeba wcale jeść codziennie.
Polecam, żeby ograniczyć sobie jedzenie mięsa tak najbardziej, jak się to da. Mięso nie jest niezbędne do funkcjonowania. Wiem coś o tym. Jestem wegetarianinem od wielu lat, aczkolwiek nie nazywam siebie wegetarianinem, dlatego że powiem szczerze, jeżeli mam ochotę zjeść rybę, to zjem rybę. Nawet raz na ruski rok zjem sobie kawałek kurczaka. Jeżeli wiem, skąd pochodzi, to mnie nie zabije. To jest tylko i wyłącznie w stanie mnie umocnić i wspomóc. Ale nie mam potrzeby takiej, że ja muszę mieć codziennie śniadanie, obiad, kolacja, mięso na talerzu. Polecam do takiego podejścia świadomego. W ten sposób wykorzenimy mnóstwo problemów w naszym życiu i będziemy mogli się skupić na czymś, co jest dużo bardziej istotne niż tylko opychanie tej kichy.
Z drugiej strony nie róbmy kwestii jedzenia, nie zamieniajmy w religię. Jedzenie jest to tylko i wyłącznie kwestia przetrwania, więc jedzmy to, co jest niezbędne. Warto wspomnieć, jeżeli jedzenie staje się kwestią przetrwania tylko i wyłącznie, to wtedy jedzmy to, co jest dostępne. Jeżeli natomiast przetrwanie zostało już zapewnione i masz jakiś wybór, to bądź uważny, bo to jest najbardziej w tym wszystkim istotne. Jak masz wybór, to wybieraj właściwie. Tak bym to podsumował. Najlepszym jedzeniem jest dla ciebie to, co sprawia, że jesteś wyczulony, sprawny, aktywny i pełen energii, a nie nieprzytomny, ociężały i leniwy. Teraz pewne fakty o trawieniu chciałbym przywołać. Tak zwana dieta raw food, czyli dieta polegająca na jedzeniu nieprzetworzonych warzyw i owoców wydaje się być najbardziej zdrowa. Ale dlaczego?
Mam statystyki, zanotowałem sobie. Niektórzy z was będą zdziwieni, ale to jest lista, jak długo funkcjonuje jedzenie, pożywienie w naszych przewodach pokarmowych od momentu spożycia. Okazuje się, że świeże owoce są trawione w przeciągu do półtorej godziny, więc bardzo szybko ich się pozbywamy. Z tych owoców pobierane są wszelkiego rodzaju witaminy, minerały, substancje odżywcze. Pojawia się interakcja nas samych z tym pożywieniem, pojawia się energia i tak dalej. Kolejną rzeczą, która trawi się najszybciej, będą warzywa surowe. Wszelkiego rodzaju surówki. Tak zwana dieta raw food, polegająca na jedzeniu tylko i wyłącznie niegotowanych pokarmów. Warzywa surowe trawią się od trzech do czterech godzin, natomiast warzywa gotowane, czyli te same warzywa ugotowane w potrawie, przyprawione i tak dalej, już będą zalegały w naszym organizmie od 12 do 15 godzin. Kolejną rzeczą są wszelkiego rodzaju kasze i płatki gotowane, bo te rzeczy zwykle się gotuje.
Te rzeczy pozostają w naszym organizmie, pomimo tego, że tak bardzo zdrowe, bogate w błonnik i tak dalej. Kasze, płatki gotowane 24 do 30 godzin. Tak długo pozostaje ten pokarm trawiony w naszych organizmach. W tym momencie dochodzimy do mięsa. Mięso gotowane. Dla niektórych to będzie szok, ale mięso gotowane, zwykły posiłek składający się z mięsa pozostanie w twoim organizmie, w twoich jelitach, w twoim żołądku od 48 do 52 godzin. Co się dzieje, jeżeli jedzenie pozostaje w naszej kiszce przez 48 godzin? Jedzenie po prostu zaczyna gnić. Fizycznie nie ma czasu na to, żeby to jedzenie zostało strawione i zamienione w coś pozytywnego dla nas. Więc to jedzenie będzie sobie tam leżało, gniło i zalegało.
Dlatego, że pojawiają się od razu bakterie, które rozkładają to. Tak jak wszystko poza naszym organizmem rozkładają bakterie, tak samo wewnątrz naszego organizmu. Tam jest środowisko stworzone, w którym bakterie zajmują się rozkładem. I zaczynają się procesy gnilne i śmierdzące. Mięso gotowane w naszych kiszkach siedzi sobie przez dwie doby, a my sobie nawet z tego nie zdajemy sprawy i dokładamy jeszcze więcej. Oczywiście tutaj, na samym dole tej mojej listy, czyli to, co jest najgorzej przyswajalne dla nas, to jest mięso surowe. Ja wiem, że to jest może dla niektórych szok, może nie, ale są wśród nas tacy, którzy lubią sobie pojeść mięso surowe. Zjeść sobie tatarka z cebulką i tak dalej. Tatarek zalega sobie w naszej kiszce 72 godziny. Mięso surowe jest praktycznie nieprzyswajalne dla naszego organizmu, dlatego że to mięso nigdy nie zostanie strawione.
Ono zgnije i zostanie wydalone w formie kupki. Dlatego że to mięso będąc w naszym systemie, w naszym organizmie jest niczym innym jak czystą trucizną. Więc jeżeli lubicie się truć, to polecam jedzenie mięsa surowego. Jeżeli natomiast chcecie jeść świadomiej i być pełni energii, i chcecie być sprawni i aktywni, to polecam ograniczenie ilości mięsa, jeżeli nie jest możliwe kompletne wyeliminowanie tego mięsa z naszej diety. Tutaj mi się nasuwa słowo, aczkolwiek wyjaśniliśmy sobie, że słowo dieta to nie jest tylko odchudzanie i ograniczanie, tylko sposób na całe życie. A co się dzieje, jeżeli ten pokarm zalega w naszych kiszkach tak długo? Znowuż pojawiają się problemy zdrowotne. A jak pojawiają się problemy zdrowotne, to sięgamy po lekarstwa. No i Big Pharm, czyli wielka farma się cieszy, przebiera nóżkami, dlatego że wtedy wyciągamy portfelik, idziemy do sklepu czy do apteki i wydajemy pieniążki. Straszne rzeczy.
Ale jest metoda w tym wszystkim. Są sposoby, żeby się odtruć. Ja wiem, że to są lata złych przyzwyczajeń, dlatego sobie tutaj też o tym rozmawiamy. Ja mam nadzieję, że uda mi się kogoś tutaj, przynajmniej parę osób z was nakłonić do troszeczkę innego podejścia do sprawy odżywiania. Mnóstwo z tych rzeczy, o których mówię, na pewno dla was są oczywiste, aczkolwiek każdy z nas często potrzebuje zimnego kubła wody wylanego na głowę, bo inaczej sobie tych rzeczy nie uprzytamniamy. Więc ja tutaj w taki sposób, mój własny, o tych sprawach mówię. Mam nadzieję, że to sprawi, że paru z was, drodzy słuchacze lub słuchaczkowie, nad tym faktem się zastanowicie. Ale bez paniki. Są sposoby, żeby się odkręcić z tego wszystkiego. Najlepszym sposobem, żeby odtruć się z tego zatrucia pokarmowego, jest głodówka, czyli post.
To jest rzecz, która jest przerabiana w wielu kulturach i religiach na świecie. Przynajmniej raz w roku jest w każdej religii taki czas, kiedy się pości. W religii chrześcijańskiej, katolickiej również jest post. Tylko że ten post troszeczkę inaczej u nas wygląda i nikt nie rozumie za bardzo, do czego on służy. Tam jakieś dziwne opowieści o Jezusie w to są wplątane. Ale tutaj nie o tym dzisiaj będę mówił. Post to jest rzecz, która jest w stanie wyjałowić twój przewód pokarmowy i tym samym przygotować go do lepszego funkcjonowania. Dlatego, że nasz organizm jest takim urządzeniem, które samo się świetnie regeneruje, tylko trzeba mu dać czas na to i zapewnić spokój. To jest samoregenerowalna się maszynka. Dlatego jeżeli zdecydujemy się na post, to jest to na pewno coś, co ma pozytywny rezultat dla nas.
Tylko nie bądźmy ekstremalni. Jeżeli nie mamy do czynienia z postem, nigdy wcześniej nie robiliśmy takiej głodówki, to warto sobie na ten temat troszeczkę poczytać. Są różne opracowania, są różne metody na ten temat. Trzeba się do tego przygotować troszeczkę i fizycznie, i mentalnie. Także nie wskakujemy od razu na największego konia, tylko na początku na kucyku sobie jeździmy, żeby się przyzwyczaić do tych wszystkich procesów. Dodatkowo natura sama postarała się o to, żeby stworzyć nam takie warunki w tym naszym cyklu istnienia, kiedy ta sprawa postu jest ułatwiona. Ta sprawa głodówki. W jodze jest praktykowana taka metoda, która nazywa się Ekadasi. Ekadasi to jest taki czas w ciągu miesiąca. Miesiąc to jest nic innego jak obieg Księżyca wokół naszej planety.
Czyli jest to cykl podyktowany tym, że Księżyc Podróżuje sobie wokół naszej planety. Ten cykl trwa w granicach 28 dni. To nie jest dokładnie 28 dni. To się waha, to jest parę godzin do przodu, do tyłu, ale ten cykl jest bardzo istotny dla nas, dla istot, które zamanifestowały się na tej planecie. Ekadasi to są dwa takie dni w miesiącu. To nie jest jeden dzień po drugim, tylko to jest jeden dzień, który występuje 11 dni po pełni księżyca i również kolejny dzień. Ten drugi dzień występuje 11 dni po nowiu, czyli po tym, jak faza księżyca jest ciemna. To jest bardzo naturalny proces, który polega na tym, że te dwa dni w ciągu miesiąca, w ciągu tego cyklu miesięcznego, po prostu nie jemy w ciągu dnia. I to nie oznacza, że umrzemy. To nie oznacza, że padniemy na glebę, tylko to oznacza, że jesteśmy świadomi tego, że żyjemy zgodnie z procesem naturalnym i zgodnie z cyklem naturalnym, którego bardzo dużą częścią jest cykl księżyca wokół tej planety.
Jeżeli zdamy sobie z tego sprawę, to okazuje się, że są takie dwa dni w ciągu miesiąca, kiedy my nie potrzebujemy dostarczać substancji odżywczych do organizmu, dlatego że mamy dostateczną ilość energii, aby funkcjonować poprzez dzień. I to jest tylko jeden dzień. Ja nie mówię tutaj o poście, który trwa 40 dni na pustyni, tylko mówię o zwykłym, o paru godzinach tego faktu, że będziemy troszeczkę głodni. To nie jest głodowanie. Wstajemy rano, pijemy sobie szklankę wody i wiemy o tym, że dzisiaj jest Ekadasi. Jest to 11 dni po pełni księżyca albo 11 dni po nowiu. I okazuje się, że organizm naturalnie dostraja się do tego dnia i po prostu organizm nie łaknie pokarmu tak, jak dzieje się to w każdym innym dniu. Oczywiście nasze organizmy to nie są zegarki cyfrowe, więc jest to kwestia troszeczkę indywidualna. Jeżeli nauczymy się słuchać naszych organizmów i naszego ciała, to każdy z nas zauważy, że jest taki dzień w ciągu miesiąca, a tak naprawdę dwa takie dni, kiedy nie czujemy się za bardzo głodni, prawda? Wystarczy zanotować sobie te dni i okaże się bardzo szybko, że jest to właśnie jakiś dzień w okolicach tego czasu, o którym mówię.
Dla tych ludzi, którzy nie są zestrojeni ze swoim organizmem, powstała ta tradycja Ekadasi. Ona opisuje w kalendarzu konkretne dwa dni, ale tak naprawdę ten dzień, w którym nie jemy, może wydarzyć się albo dzień wcześniej przed Ekadasi, albo dzień później czy nawet dwa dni wcześniej, czy dwa dni później. To jest bardzo indywidualna sprawa. Właściwie im bardziej jesteśmy nastrojeni do cyklu księżyca, tym bardziej ten dzień wystąpi w tym określonym czasie. Czyli to Ekadasi będzie coraz bardziej precyzyjne, im bardziej będziemy słuchali swoich organizmów i żyli bardziej w zgodzie z naturą. Ale dla tych, którzy tych bodźców, tych informacji organizmów własnych nie odczytują, póki co jeszcze, zostały wytyczone takie dwa dni. Warto sobie wpisać w przeglądarce internetowej Ekadasi. To się pisze E-k-a-d-a-s-i, samo h i i. I są różnego rodzaju kalendarze, które nam mówią dokładnie, w jakich dniach powinniśmy ten post przeprowadzić. Bardzo polecam to wszystkim.
Okazuje się, że naprawdę możemy ograniczyć ilość jedzenia. Dla tych, którzy sobie bardzo już nie radzą z tym, że cały dzień muszą być głodni, bo to jest tylko dzień. Je się po zachodzie słońca. Jak zajdzie słońce, to można sobie zjeść już jakieś pożywienie. Dla tych, którzy sobie z tym kompletnie nie radzą, można zastosować tak zwaną dietę owocową, czyli jeść same owoce lub pić tylko soki owocowe. Ale ja polecam bycie o wodzie, o zwykłej wodzie przez cały dzień i później wieczorkiem sobie można coś małego zjeść. Wcale się nie trzeba opychać, dlatego, że szybko okaże się, że ten organizm się nie domaga w ogóle tego jedzenia, że my nie jesteśmy tak naprawdę głodni. To jest fenomen. Polecam każdemu zainteresowanie się tym tematem. Dobrze, teraz przejdźmy do niezdrowego jedzenia, czyli co właściwie sprawia, że jedzenie jest niezdrowe?
To spośród jedzenia, które jest pożywane. Na początku, tak jak wspomniałem wcześniej, to jedzenie, które pochodzi z fabryki, a powinno pochodzić z ziemi, będzie dla nas jedzeniem niezdrowym. To już sobie wyjaśniliśmy, więc tutaj nie będę omawiał tego bardziej. Kolejną sprawą, którą tutaj chciałem poruszyć lekko, to jest mleko. Krowie mleko. My jesteśmy bardzo przyzwyczajeni w naszej kulturze, szczególnie w Polsce, do picia mleka. „Pij mleko, będziesz karateką”. To takie kiedyś były, ja pamiętam za dziecka, to były chyba pierwsze reklamy telewizyjne. Sprawa troszeczkę zagmatwana. Okazało się po latach, że w tych czasach w Polsce była nadwyżka produkcji mleka i trzeba było coś z tym zrobić, więc zaczęła się bardzo intensywna promocja mleka w szkołach, wszędzie dzieciom Rozdawano mleko na przerwach w lekcjach i to było propagowane, że to jest bardzo zdrowe, że wapno, zęby i tak dalej, kości mocne.
Więc piliśmy dużo mleka. Okazuje się po latach, że to jest wszystko nieprawda. Słuchajcie, mleko nie jest zdrowe dla człowieka dorosłego. Sorry, wiem, że wielu z was lubi mleko. Lubicie sobie dolewać mleko do kawki, do herbatki, aczkolwiek moim zadaniem jest tylko powiedzieć wam, dlaczego mleko jest niezdrowe, a wybór pozostawiam dla was samych. Po pierwsze, ze względu na to, jak mleko jest produkowane w dzisiejszych czasach. Każdy wie, że mleko pochodzi od krowy, od owcy czy od kozy. W dzisiejszych czasach mleko nie pochodzi od jednej krowy. Są to potężne farmy krowie, gdzie produkt pod tytułem mleko pochodzi z wielu krów. To mleko, które kupujecie w supermarkecie, w jednej butelce mleka jest wymieszany materiał z kilku setek krów.
Myślę, że każdy zdaje sobie sprawę, o czym mówię. Dlatego, że wszystkie procesy pozyskiwania mleka są zmechanizowane w dzisiejszych czasach. Te wszystkie dojarki zasysają wszystko tak, jak idzie. Czasami czy krowa jest chora, czy krwawi, to nie ma znaczenia. To wszystko jest mieszane w wielkiej kadzi, w wielkim zbiorniku. Problemem największym jest to, że pijesz mleko, które pochodzi z wielu różnych zwierząt. A ponieważ pochodzi z różnych zwierząt, ma również różny materiał genetyczny, ma różną informację DNA. I to jest podstawowy problem dla naszego organizmu. Nasz organizm, ponieważ jesteśmy ssakami, wie, jak sobie poradzić z mlekiem, ale tylko do pewnego momentu w naszym życiu. Okazuje się, że nasz układ pokarmowy jest przystosowany do trawienia mleka, ale tylko w naszym okresie niemowlęcym.
Dlatego, że mniej więcej w trzecim roku naszego życia przestajemy produkować pewne enzymy w żołądku, które są odpowiedzialne za trawienie mleka. To jest tak proste i tak banalne. Tak, powinniśmy pić mleko jako dzieci, dlatego, że ma to pozytywne dla nas działanie, ale w momencie, kiedy dorastamy, pozbywamy się możliwości trawienia tego mleka i przetwarzania go. Tam fizycznie nie ma enzymu do trawienia tego mleka. To mleko będzie trawione, ale nigdy nie do końca. Więc to mleko zawsze będzie zalegało w naszej kiszce i powodowało problemy. Zdajmy sobie z tego sprawę, że mleko wcale nie jest tak dobre dla nas w naszym życiu dorosłym. Ale tak jak powiedziałem, ja tylko informację zapodaję, a to, co z tym zrobimy, to jest nasza własna kwestia. To są względy przyzwyczajeń, to są względy tego, w co wierzymy, co nam babcia, prababcia powiedziała i tak dalej. Uważam, że nie powinniśmy popadać w skrajności.
Troszeczkę mleka raz na jakiś czas nas nie zabije, jak sobie chluśniemy do herbatki. Ale są tacy, którzy piją codziennie po litr, po dwa litry mleka. Tym osobom polecam zastanowienie się i troszeczkę zgłębienie tego tematu. Oczywiście jeżeli chcecie coś zmienić, jeżeli chcecie być świadomi, jeżeli chcecie żyć zdrowo. Kolejną sprawą na liście niezdrowego jedzenia będą wszystkie rzeczy, które zawierają konserwanty i chemikalia. To już wspomniałem, więc do tego nie będę powracał. Wiadomo, że chodzi o to, że im więcej chemikaliów wrzucamy do swojego organizmu, tym organizm jest bardziej zaniepokojony i nie wie, jak sobie z tym poradzić. Sprawa jest dosyć prosta. Organizm jest stworzony do tego, żeby przyswajał organiczną część tej planety, czyli naszego otoczenia i przetwarzał go w samego siebie. Więc jeżeli mieszasz substancje syntetyczne z pożywieniem i liczysz na to, że ciało sobie z tym jakoś poradzi, to jesteś w błędzie, bo ciało nie jest do tego zaprojektowane.
Tym bardziej, że te wszystkie syntetyki i te wszystkie konserwanty pojawiły się w naszej cywilizacji stosunkowo niedawno. Dobrze, zostawmy te wszystkie chemikalia na boku. Kolejną sprawą, która powoduje, że jedzenie jest niezdrowe, jest rafinowanie zbóż i cukru ogólnie, który też używamy. Na czym polega proces rafinowania? Jest to swojego rodzaju proces oczyszczania ziarna, podczas którego to ziarno zostaje ogołocone praktycznie z substancji odżywczych, z minerałów i z włókien również. Tutaj warto wspomnieć o tym, jak wygląda takie ziarenko, czy to jest ziarenko pszenicy, czy jest to ziarenko ryżu na przykład. Lekcje biologii dawno temu były w szkole podstawowej, ale ja tutaj zrobię lekki powrót do lekcji biologii. Z czego zwykle składa się nasionko? Nasionko składa się głównie z trzech części. Jest to tak zwane bielmo, jest to zalążek i jest to osłonka.
Wielmo to jest ten materiał, który jest skumulowany w nasionku w formie skrobi. To jest głównie skrobia, czyli cukry, po to, żeby to nasionko miało zapas energetyczny, którym się może odżywiać. Zalążek to jest to miejsce, z którego nasionko kiełkuje. To jest to miejsce, które ma potencjał stwarzania życia i stwarzania rozwoju. Natomiast otręby to jest osłonka. To jest tarcza, która chroni to całe nasionko od warunków zewnętrznych. W procesie rafinowania zbóż czy też cukru pozbywamy się tych wszystkich ważnych dla nas energetycznie i trawiennie dla organizmu substancji i pozostaje tylko właściwie ta skrobia. Tutaj mamy do czynienia z białym ryżem, czyli tym najbardziej powszechnym. Mówię białym. Słuchajcie, ryż wcale nie jest biały jak rośnie.
To jest tylko końcowy produkt ogołocony. Wiadomo, że to nie jest najgorsza trucizna to, że ryż jest biały. Aczkolwiek jeżeli mamy wybór, to jedzmy ryż brązowy. Ten, który nadal ma osłonkę i ten, który ma dużo większe wartości energetyczne i jest bardziej znajomy naszemu organizmowi niż ten ryż przetworzony w procesie. Podobnie jest z cukrem. Cukier z trzciny cukrowej po przerafinowaniu staje się też biały, tak jak cukier rafinowany z buraka cukrowego. Problem jest taki, że w tym cukrze oryginalnym było parę innych związków, które są doskonale rozpoznawalne przez nasz organizm i wtedy organizm nie ma problemu z przyswajaniem takiej substancji, dlatego że to nie jest substancja organizmowi obca. Organizm sobie wytwarza różne enzymy, które powodują trawienie i tam odpowiedni rodzaj procesu zachodzi. Natomiast jeżeli pozbawimy w procesie rafinowania tego cukru tych paru substancji, to organizm staje się bardzo zagubiony, dlatego że nie wie, jak sobie z tym poradzić. Nagle dostarczasz do organizmu coś, co jest organizmowi obce.
Niestety to pożywienie, które dostarczyłeś, nie jest serwowane z instrukcją obsługi. I tutaj się pojawiają problemy. Kolejną rzeczą, o której chciałem tylko wspomnieć chwilowo, jest miód. Miód jest niesamowitą substancją, bardzo dobroczynną dla nas, dla naszych systemów. Ja was tylko proszę o jedną rzecz. Pamiętajcie o tym, że miód nie powinien być podgrzewany i zagotowywany. Wszystkie babcie i tradycyjne metody leczenia się na grypkę i na katarek mówią o tym, że miód jest bardzo dobry. Bo jest. Tylko że tego miodu nie można mieszać w gorącej herbacie czy w gorącym mleczku. W mleczku to już wiadomo dlaczego, bo wyjaśniłem.
Sprawa jest troszeczkę inna. Struktura polimeru w miodzie kompletnie zmienia się, jeżeli ten miód jest w środowisku wysokich temperatur. Zmienia się struktura chemiczna miodu do tego stopnia, że miód staje się toksyczny. Miód staje się trucizną, więc nigdy nie mieszajcie miodu z gorącą wodą, taką z czajnika zagotowaną. Miód można rozpuścić w wodzie ciepłej. Woda ciepła to znaczy taka, że możemy włożyć do niej palec i się nie poparzymy albo możemy wypić tą wodę bezpośrednio, nie parząc języka, a nie popijając małymi łyczkami. To jest woda ciepła. Taka nie letnia, tylko ciepła. Troszeczkę cieplejsza niż letnia. Miód bardzo fajnie się w takiej wodzie rozpuszcza i on dostaje takiego dodatkowego kopa, dlatego że ta woda go w pewien sposób uaktywnia i on jest dużo lepiej przyswajalny dla naszego organizmu.
O mocy miodu można by zrobić cały odcinek „Chaty mistyka”. Może taki odcinek się zresztą pojawi. Polecam wszystkim miód. Jeżeli jest to możliwe, to nie miód pochodzący od pszczół, które są karmione cukrem zanadto. Zwykle w takich uprawach, w takich barciach dodaje się cukru, dlatego że za dużo tego miodu się podbiera. Jesteśmy łakomi i łasy na ten miód, więc zabieramy tym pszczołom za dużo miodu. Niestety trzeba pamiętać o tym, żeby pszczołom zostawić miód. Tak naprawdę pszczoły powinny dostać przynajmniej połowę tego miodu, który wyprodukowały, jeżeli nie więcej niż połowę. W praktyce to wygląda tak, że zostawia się tym pszczołom 20 do 30% miodu i dosypuje się cukru po to, żeby te pszczoły sobie nadal funkcjonowały. Dlatego, że one też potrzebują ten miód.
One przecież ten miód robią dla siebie, a nie dla nas. Polecam poczytać sobie na temat miodu i niesamowitych walorów zdrowotnych miodu, dlatego że jest to naprawdę niesamowita substancja na tej planecie. Tutaj wyczulam wszystkich na to, żeby miodu nie podgrzewać i żeby go nie zagotowywać ani nie wrzucać do gorącej wody, dlatego że on momentalnie się ścina i się staje toksyczny. I nasz organizm płaci bardzo wysoką cenę za to, że taki miód sobie wypijemy albo zjemy. Cóż jeszcze? Sprawa mikrofalówek. Wszyscy wiemy, że mikrofalówki są niezdrowe. Nie do końca jednak zdajemy sobie sprawę, dlaczego są niezdrowe. Ja w skrócie to wyjaśnię. Jedzenie to są różne substancje chemiczne, różne pierwiastki i minerały, witaminy i tak dalej.
To są różne szeregi łańcuchów chemicznych i tak dalej. Jest to również swoistego rodzaju informacja. To jest informacja DNA, która mówi naszemu ciału, organizmowi, co my mamy z tym jedzeniem w naszym żołądku zrobić. Dlatego, że to jest swoistego rodzaju instrukcja obsługi. To jest taki schemat, który pojawia się razem z jedzeniem. To jest taki nieodłączny pakiet. I teraz to, co się dzieje, to dobre jedzenie, które ugotowaliśmy sobie wczoraj wieczorem. Zdrowe, bez tłuszczu, bez mięsa, kasza i surówka, i tak dalej. Na drugi dzień idziemy do pracy i te resztki tego jedzenia jako lunch zabieramy ze sobą. A ponieważ przyjemnie jest zjeść jedzenie ciepłe, to wrzucamy je do mikrofalówki.
I co się dzieje? W mikrofalówce następuje pewien proces, który totalnie zmienia strukturę genetyczną tego jedzenia. Częstotliwość mikrofalówki to jest 2,4 GHz. To jest notabene dokładnie ta sama częstotliwość, na której funkcjonuje telefonia komórkowa w dzisiejszych czasach. Tak, więc tutaj wykrzyknik. Warto się zastanowić, co sprawiają telefony komórkowe, które są przytknięte do naszego ucha. Czyli tak naprawdę przez cienką ściankę naszej czaszki bezpośrednio te telefony funkcjonują w środowisku naszego mózgu. I ta częstotliwość 2,4 GHz po prostu nam smaży dokładnie mózg, tak samo jak zmienia strukturę DNA w naszym jedzeniu. I co się dzieje? Zjadamy takie jedzenie i organizm jest totalnie zagubiony.
On nie wie, jak funkcjonować w tych warunkach. Więc jeżeli nie chcemy sprawiać kłopotu naszym ciałom, organizmom, to musimy odrzucić taką formę podgrzewania jedzenia. Jeżeli jesteśmy w domu, to naprawdę polecam podgrzewanie sobie w rondelku jedzenia. To zajmuje dokładnie tyle samo czasu, co wrzucenie talerza do mikrofalówki. Różnica jest taka, że trzeba tylko umyć później rondelek, ale to naprawdę ta cena, którą płacimy za to, żeby jedzenie nadal było wartościowe, jest błaha. Jeżeli będziemy unikać tych wszystkich niepotrzebnych historii w odżywianiu się, a skupimy się na jedzeniu świadomym, to pozbędziemy się mnóstwa problemów. Jednym z bardziej doraźnych problemów dzisiejszej cywilizacji są alergie, które pojawiły się stosunkowo niedawno w naszej historii ludzkości. Co to jest alergia? Alergia to jest nic innego jak niewłaściwa reakcja organizmu na to, z czym ten organizm ma styczność. Niewłaściwa reakcja, czyli taka reakcja, która pojawia się, kiedy organizm jest zagubiony.
Czyli najzwyczajniej w świecie organizm panikuje, bo nie wie, co zrobić. W dzisiejszych czasach sprawa alergii posunęła się, moi drodzy, do ekstremum, dlatego że to nie są tylko alergie na pyłki czy na określone pokarmy, tylko w dzisiejszych czasach słyszy się już o alergiach, które występują z powodu na przykład deszczu. Alergia na wodę deszczową. Albo są ludzie, którzy mają alergię na promienie słoneczne. To są przypadki ekstremalne, rozumiem i nie rozumiem, dlatego że alergia na orzechy czy na mleko to jest też nic innego jak złe odczytanie informacji przez nasze organizmy. Dlatego że przecież to nie są trucizny orzechy ani mleko, to nie są rzeczy, które mają zadanie nas zabić, tylko mają za zadanie uzupełnić jakiś niedobór substancji czy pierwiastków w naszym organizmie. W dzisiejszych czasach niestety sprawa alergii posunęła się już do takiego stopnia, do takich ekstremów, że ludzie zaczynają być uczuleni na przykład na własną ślinę. Wyobraźcie sobie życie w momencie, kiedy jesteście uczuleni na własną ślinę. Jest to rzecz niemożliwa. Jest to rzecz przykra, aczkolwiek występująca powszechnie w dzisiejszych czasach.
Tutaj pojawia się sprawa, jak temu zapobiec. Przede wszystkim życie świadome to jest to, o czym cały czas mówię. To jest odżywianie świadome, dlatego że odżywianie nasze naprawdę nie tylko to, co jemy, ale w jaki sposób jemy, o jakich porach dnia i tak dalej, w jakich warunkach, w jaki sposób siedzimy, jedząc to jedzenie, czy w ogóle siedzimy, czy może idziemy, jedząc tą kanapkę i popijając ją kawą, czy na przykład jemy tą kanapkę w samochodzie, czy w metrze. To wszystko ma potężne, kolosalne znaczenie. Są sposoby, żeby się troszeczkę wyrwać i odkleić z takiej rutyny codziennej. Są nawet sposoby niefarmaceutyczne, aby zaradzić tym alergiom wszystkim. Bo tutaj też warto wspomnieć, że te firmy farmaceutyczne produkują niesamowite profity finansowe ze względu na to, że pojawiają się ludzie, którzy są którzy są uczuleni na różne rzeczy. Jest to sprawa przykra. Zdaję sobie sprawę, że jakakolwiek alergia to nie jest żadna zabawa, to nie jest śmieszna rzecz. Tym, którzy mają alergię polecam zaznajomienie się z praktykami jogi.
Dlatego, że joga jest to tak totalny system, że jest to lekarstwo na cokolwiek. Są pewne praktyki oddechowe, praktyki energetyczne, które polegają na tym, że jesteśmy w stanie w pewien sposób kontrolować energię w naszych organizmach. Tak jak wspomniałem na samym początku, nasze ciała to nie jest tylko ciało fizyczne, tylko człowiek to jest również ciało energetyczne i to jest ciało emocjonalne. Jeżeli nauczymy się, jak kontrolować te dwa pozostałe ciała, te dwa pozostałe aspekty naszego istnienia, to pozbędziemy się mnóstwa problemów, które uwidaczniają się w tym ciele fizycznym. Więc joga oferuje nam wszelkiego rodzaju praktyki oddechowe, które nazywane są kriya. O tym sobie będziemy wspominać jeszcze przy innych okazjach. Tutaj tylko taki niuansik wstawiam, że są metody, żeby się wyleczyć z tej alergii, niekoniecznie połykając pigułki z apteki. Co jeszcze? Na alergię bardzo dobra rzecz, też pochodząca z systemu jogi, to jest vibhuti. Vibhuti to jest specyficzny rodzaj popiołu.
Mówi się, że to jest taki uświęcony w pewien sposób popiół i tak dalej. Tutaj nie będę się zagłębiał w bardzo naukowe rzeczy. To jest specyficzny rodzaj popiołu, który miesza się w wodzie pitnej. Wystarczy dosłownie szczypta takiego popiołu, który powoduje, że woda nabiera zupełnie innych energetycznych właściwości. To jest troszeczkę tak jak w technologii pana Keshzego woda plazmatyczna, z którą pewnie większość słuchaczy Radia Na Fali jest zaznajomiona. To jest troszeczkę inny, bardziej tradycyjny sposób uzdatniania wody do picia. Właśnie mieszanie go z tym popiołem to jest sposób, który ma bardzo długą tradycję. To tysiące lat. Dopiero w dzisiejszych czasach produkujemy sobie różnego rodzaju gansy i powodujemy, że ta woda nabiera właściwości plazmatycznych i takich właściwych, które są w stanie naprawić nasze organizmy, przywołać je do odpowiedniego balansu i do formy, w której one powinny funkcjonować. Aczkolwiek vibhuti to jest właściwie taki rodzaj pradawnego gansu, można by powiedzieć.
To jest nic innego jak popiół. Popiół to jest fenomenalna sprawa. To jest coś, co istnieje pomiędzy światami, można by powiedzieć. Tutaj nie będę się rozwijał na ten temat. Jest to coś, co istnieje i w naszym świecie fizycznym, ale jak gdyby jedną nogą już w świecie energetycznym. To jest coś pomiędzy światami. Wystarczy taką wodę z tym popiołem vibhuti pić sobie przez parę miesięcy i organizm się kompletnie oczyszcza rzekomo. Wystarczy trzy, cztery miesiące pić taką wodę po dwa, trzy litry dziennie i rzekomo wszystkie niedogodności związane z alergiami ustępują, alergie znikają. Także polecam wszystkim zainteresowanie się tym tematem. Spoglądam na swoje notatki.
Dzisiejszy odcinek widzę, że troszeczkę nam się przedłuża, ale już prawie dochodzę do końca mojej listy rzeczy, o których chciałem wspomnieć przy okazji świadomego jedzenia. Taka ciekawostka, kiedy nie powinniśmy jeść? Bo oprócz tego, że są takie dni w miesiącu, że nie musimy jeść, czyli Ekadasi, to są też takie dni, właściwie noce bardziej, i dni, i noce, kiedy nie powinniśmy spożywać pożywienia. Jest to również związane z cyklem księżyca, tylko troszeczkę innym cyklem księżyca. Tutaj mam na myśli taki fenomen, który nazwany został zaćmieniem księżyca. Zaćmienie księżyca polega na tym, że w bardzo raptowny sposób doświadczamy całego 28-dniowego cyklu księżyca, czyli te wszystkie fazy księżyca, które występują w ciągu 28 dni. Jak patrzymy nocą na niebo i widzimy tam rogalik, później on się powiększa, później jest półksiężyca, później jest coraz więcej, coraz więcej. W końcu jest pełnia i później znowu zawęża się ten księżyc, staje się coraz ciemniejszy, aż do momentu, kiedy jest nów i później ten proces na nowo powstaje. Natura sprawiła, że w takiej pigułce dostajemy te wszystkie właściwości księżyca, to, w jaki sposób on oddziałuje na nas, na nasze byty tutaj, na tej planecie. W ciągu 28 dni dostajemy to wszystko w takiej pigułce jednonocnej, kiedy następuje zaćmienie księżyca.
Dlatego, że te wszystkie fazy księżyca, które możemy zaobserwować w przeciągu 28 dni, one nagle pojawiają się w przeciągu paru godzin. Nasz organizm i wszystkie inne organizmy i cała materia organiczna na tej planecie reaguje na to. Ten cały proces, który zwykle zająłby 28 dni, tutaj zachodzi w przeciągu paru godzin. Co się dzieje z naszym jedzeniem? Jedzenie to jest forma organiczna, którą my sobie przygotowaliśmy w kociołku, zagotowaliśmy, posoliliśmy i przyprawiliśmy, żeby nam smacznie było. Okazuje się, że w noc zaćmienia Księżyca gotowane jedzenie będzie rozkładać się dużo szybciej niż zwykle. Te wszystkie procesy gnilne, które zwykle zajęłyby parę godzin, a może parę dni, zachodzą tutaj praktycznie w przeciągu minut. Dlatego warto na to zwrócić uwagę i z tego również powodu, jeżeli chcemy być naprawdę świadomi odnośnie naszego odżywiania, to w noc zaćmienia Księżyca nie powinniśmy jeść. Ani w dzień poprzedzającą to zaćmienie. To taka ciekawostka.
Ja będę kończył dzisiejsze wydanie „Chaty mistyka”. Mam nadzieję, że nie za bardzo zgłodnieliście podczas naszych rozważań o jedzeniu. Polecam wszystkim bardzo serdecznie jedzenie świadome, bycie świadomym i życie świadomym. Polecam wszystkim zadawanie wielu pytań. Pomimo tego, że te pytania czasami nie mają odpowiedzi, to warto się zastanowić nad wieloma tematami. Ja też jestem tutaj po to, po to moja funkcja, żeby was w pewien sposób wyczulić na troszeczkę inne myślenie, na troszeczkę inne, alternatywne, można by powiedzieć, a może jak najbardziej właściwe i jedyne podejście do świata i do oglądu naszego otoczenia i nas samych. Dzisiejszy odcinek chciałbym zakończyć cytatem mojego mistrza duchowego Sadhguru, którego wspomniałem w poprzednich częściach „Chaty mistyka”. Polecam wszystkim zaznajomienie się z tą postacią. Jest to postać wybitna. Jest to niesamowity kozak.
Jest to kompletny, jak dla mnie przynajmniej, król piratów. Dlatego, że daje nam nie tyle wgląd w pewne rzeczy, ale daje nam również narzędzia, jak sobie radzić w tym świecie, jak z tym wszystkim się uporać. Zakończę ten odcinek cytatem od Sadhguru na temat jedzenia. Sadhguru powiedział taką dosyć zabawną rzecz moim zdaniem. Powiedział: „Jeżeli chodzi o jedzenie, nie bądź marudą. Nie będę jadł tego, nie będę jeść tamtego. Nie będę jeść. Muszę jeść w ten sposób albo muszę jeść w dany inny sposób. Nie. Jedzenie radośnie jest ważniejsze niż jedzenie prawidłowo.
Jedzenie wpływa na ciebie, ale nie jest czynnikiem decydującym o wszystkim. Prawdziwą radością jedzenia jest to, że jesteś świadomy, że jakieś inne życie pragnie stać się częścią ciebie, połączyć się i stać się tobą. Jest to największa przyjemność, kiedy człowiek wie, że w jakiś sposób coś, co nie jest nim, postanowiło stać się jego częścią”. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Zapraszam wszystkich do słuchania „Chaty mistyka”. Bądźcie zdrowi, żyjcie zdrowo, jedzcie zdrowo. Bądźcie świadomi. Pokój i miłość dla was wszystkich. Pozdrawiam. W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa.
Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”.