[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Namaskaram. Namaste. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Na wstępie kłonię się nisko do pasa.
Dobrzy ludzie, witam was wszystkich w programie „Chata mistyka”. „Chata mistyka” to seria podcastów, które nagrywam dla was podczas moich podróży. Jestem człowiekiem, który dosyć często zmienia lokalizację. Parę poprzednich odcinków „Chaty mistyka” nagrywałem dla was, drodzy słuchacze, będąc w południowej części Indii, w przepięknych okolicznościach przyrody. W bardzo gorącym, spontanicznym, pachnącym kwiatami miejscu. Wspomniałem wcześniej, że będę się przemieszczał. I tak też się stało. Parę tygodni temu wsiadłem w żelaznego ptaka po to, aby przemieścić się w zupełnie inną część świata. Znajduję się obecnie na kontynencie australijskim. To jest moja pierwsza wizyta na półkuli południowej jak do tej pory.
Słuchajcie, ludzie wcale nie chodzą do góry nogami. Jest to normalny świat. Troszeczkę inaczej rzeczy wyglądają, dlatego że w tej chwili w Europie rozpoczyna się lub trwa już od dłuższego czasu wiosna. Robi się coraz cieplej, stopniały wszystkie śniegi i wszyscy oczekują radośnie lata. Podczas gdy tutaj, na półkuli południowej, w Australii, niebawem rozpocznie się zima. Jest to zjawisko na odwrót. Nie jest to taka sroga zima, jak nam kojarzy się w Europie, gdzie zakopani jesteśmy w śniegu. Z tego, co się orientuję, ta zima nie jest aż tak zimna. Temperatury nie osiągają z reguły poniżej zera stopni, więc może być przymrozek tu i ówdzie, ale to nie jest tak, że cały czas pada śnieg i jest funkcja przetrwalnicza. To jest bardziej jak gdzieś w Londynie.
Troszeczkę popada deszcz. Może ze cztery stopnie są, może trzy stopnie, ale to nie jest tak, że musisz siedzieć w domu cały czas i masz funkcję przetrwalniczą włączoną. To jest troszeczkę inny klimat. Zobaczymy, jak to będzie. Jestem w Australii, planuję pobyć parę miesięcy, więc może jakieś sprawozdanie z lokalnych australijskich klimatów wam przedstawię, drodzy słuchacze. Dzisiaj chciałbym kontynuować wątek, który bardzo mocno wiąże się z tym, o czym opowiadaliśmy sobie do tej pory. Opowiadałem o kulturze hinduskiej, o tym, czym jest joga i próbowałem sprostować parę rzeczy, które wydaje mi się, że warte są sprostowania, dlatego że ja miałem inne opinie. Właściwie nie mając za dużo opinii, wytworzyłem sobie jakąś opinię na temat tego, czym joga jest lub czym nie jest. Dopiero parę miesięcy temu, już w tej chwili wiele miesięcy temu, ale jeszcze nie lat, uprzątnąłem sobie tak naprawdę, czym joga jest i o co w tym wszystkim chodzi. Kontynuując wątek, chciałbym porozmawiać o czymś, co jest tematem dosyć kontrowersyjnym, wydaje mi się.
I w naszej kulturze zachodniej, w kulturze europejskiej jest to temat właściwie obcy, aczkolwiek z jakiegoś powodu większość z nas wytwarza sobie opinie na temat tego, o czym nie za bardzo wiemy, dlatego że dochodzą nas różne pogłoski, niepokojące wieści dziwnej treści. I tworzymy sobie opinię, a w szczególności opinię społeczną, czyli ogólną na temat czegoś, o czym kompletnie nie mamy pojęcia. Więc w dzisiejszym odcinku „Chaty mistyka” porozmawiamy sobie o tym, kim jest guru, co to jest guru, kto to jest guru, jaka jest funkcja guru i o co w tym wszystkim chodzi. Więc w dzisiejszym odcinku „Chaty mistyka”: kim jest guru? Zacznijmy może od tego, jak większość społeczeństwa postrzega postać guru. Zdecydowana większość z nas posiada głęboką niechęć lub nawet odrazę do samego słowa guru. Nie ma wątpliwości, że większość ludzi jest negatywnie nastawiona do samego brzmienia tego słowa. Ale dlaczego tak właśnie jest? Dlaczego tak bardzo obawiamy się tego słowa? Co powoduje, że panicznie boimy się nawet podążyć myślą i zrozumieć znaczenie tego słowa?
A nie jest to przecież słowo pochodzące z naszego słownika. W słowniku języka polskiego, z tego, co się orientuję, nie sprawdzałem ostatnio, ale jestem przekonany, że słowo guru nie funkcjonuje, dlatego, że nie jest to słowo polskie. Jest to słowo wywodzące się z innego języka, z zupełnie innej kultury, z zupełnie innej części świata. Jest to słowo, które w naszej kulturze jest nam kompletnie obce i w większości przypadków nie wiemy, co ono oznacza, ani nie wiemy, jaka jest funkcja postaci guru. I powiedzmy sobie szczerze, nie mamy kompletnie pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, ale z drugiej strony skutecznie blokujemy nasze uszy na wszystkie słowa, które wypowiedziane są po słowie guru. Czyli jeżeli ktoś przyjdzie do towarzystwa i wspomni takie słowo guru, to my automatycznie z jakiegoś powodu blokujemy sobie uszy, żeby dowiedzieć się czegokolwiek od tej osoby, która taki temat poruszyła. Stajemy się podejrzliwi odnośnie tego, co nam obce, czyli tego, co jest niezrozumiałe i po prostu z automatu stajemy się niechętni wobec naszego rozmówcy, który wspomniał w ogóle taki temat. Jednocześnie panicznie bronimy się przed wciągnięciem w taką rozmowę, obawiając się jakichś nieprzewidzianych skutków. Bo może ktoś będzie starał się nas przekonać albo przekonwertować, albo wyprać nam mózg, nie daj Boże! A już na pewno będzie starał się wciągnąć nas do jakiejś tajemniczej sekty, gdzie obłędny kult zaprowadzi nas do niechybnej śmierci w masowym akcie samobójstwa.
Spokojnie, słuchajcie, to nie o to w tym wszystkim chodzi. Jesteśmy tutaj po to w „Chacie mistyka”, żeby sobie pewne rzeczy wyjaśnić, a może nawet sprostować. Liczę bowiem na to, drodzy słuchacze, że skoro spotykamy się tutaj w „Chacie mistyka” i skoro w ogóle trafiliście tutaj na fale tego radia, Radia na Fali, które jest wybitnym przedsięwzięciem, to ufam, że jesteście na tyle otwarci i chętni do poznawania świata poprzez alternatywne sposoby, że nie będziemy się automatycznie blokować i pozbawiać opcji na dowiedzenie się czegoś. Więc porozmawiamy sobie dzisiaj na temat guru, na temat tego, czym guru jest, a czym guru nie jest. Dlatego, że wydaje się, że większość z nas ma jakąś opinię na temat tego, kim postać guru jest, ale nie do końca wiemy, skąd te opinie pochodzą. Wiemy natomiast, że jest to coś niepokojącego, że jest to coś nie na miejscu, coś obłędnego, o czym lepiej nie rozmawiać. W ogóle najlepiej nie poruszać tego tematu, bo coś nam się może jeszcze wydarzyć przykrego. Ale tutaj właśnie jestem po to i po to do was mówię, żeby sobie te tematy w pewien sposób wyjaśnić. Słuchajcie, w języku angielskim jest takie słowo, które nazywa się mainstream. Mainstream, czyli jakby to przetłumaczyć bezpośrednio, jest to po prostu główny nurt w społeczeństwie.
Bo ja mówię tutaj o takim głównym nurcie społecznym. Na czym to polega? To polega na tym, że obracamy się zwykle w bardzo określonych kręgach. Jest to nasz dom, nasza rodzina, nasza praca, nasi znajomi, może jakaś grupa przyjaciół. Jest to po prostu ogół. To są takie kręgi, do których przynależymy i które uznajemy za naszą grupowość. Czyli my jesteśmy częścią tej grupy i czujemy przynależność do tej grupy. Na czym to polega? Większość społeczeństwa właściwie tak funkcjonuje. Na tym polega społeczeństwo, że tworzymy pewnego rodzaju większość, czyli przynależymy do większości.
I tutaj właśnie pojawia się problem taki, że większość ludzi zachowuje się bardzo podobnie do siebie. To znaczy, my mamy taką funkcję, my mamy taką sposobność, żeby się nastroić do siebie i żeby funkcjonować razem w pewnej określonej wibracji, w pewnym określonym rytmie. To znaczy, my chcemy zachowywać się tak samo lub bardzo podobnie, pomimo tego, że mamy różne aspiracje, żeby być indywiduami. Pomimo tego, z drugiej strony bardzo lubimy przynależeć do tej grupy, do tej większości. A z tego powodu, że po prostu obawiamy się bycia innymi. Dlatego, że bycie innym nie jest łatwe. Bycie innym, jeżeli zdecydujemy się na bycie innym lub jest to odgórnie w jakiś sposób spowodowane, że jesteśmy inni, to życie i funkcjonowanie w takiej grupie przestaje być łatwą rzeczą. Dlatego, że my w tej chwili musimy decydować i myśleć sami o sobie. Zdarza się tak, że większość tego społeczeństwa, większość ludzi w naszej grupie ma pewne opinie na temat tego, jak funkcjonuje świat, jak funkcjonuje to owo społeczeństwo, w którym tkwimy. Problem polega na tym, że jeżeli chcesz przynależeć do grupy, to musisz podążać za pewnymi regułami.
To są niepisane reguły, ale to są bardzo mocne, bardzo ustanowione reguły funkcjonowania w społeczeństwie. Ale czy opinia większości jest trafna? Tutaj pojawia się to pytanie, dlatego że większość niekoniecznie oznacza trafność. Bo czymże jest trafność? Trafność to jest określenie prawdy. Czyli jeżeli jesteśmy w stanie określić jakieś zjawisko, jakiś fenomen w sposób prawdziwy, czyli w sposób taki, jaki ten fenomen tak naprawdę funkcjonuje, to osiągamy trafność wypowiedzi, trafność spostrzeżeń i w ten sposób usiłujemy sobie tworzyć pewne opinie na temat naszego świata, na temat naszego otoczenia, na temat nas samych. Przynależność do tej grupy wiąże się z niebezpieczeństwem, że jeżeli chcesz przynależeć do tej grupy, to musisz dzielić tę samą opinię, którą posiada większość tej grupy. Dlatego, że większość decydując o opinii stwarza tak zwaną normalność. Bo co to jest normalność? Normalność to jest nic innego jak posiadanie poglądów takich samych lub podobnych do większości ludzi z twojego kręgu, z twojego otoczenia, z twojej grupy.
I teraz zadajmy sobie pytanie: a gdzie w tym wszystkim jest prawda? Dlatego, że jeżeli ogólność oznacza normalność, to nie do końca opinia większości musi być prawdziwa, prawda? Dlatego, że trafność naszej wypowiedzi, naszych osądów polega tylko i wyłącznie na tym, że próbujemy dostosować się, dostroić się do tego, jak myślą inni, w większości naszej grupy. Przypomina mi się taka gra telewizyjna „Milionerzy”. Bardzo prosta, bardzo dolnolotna gra, polegająca na tym, że pan siedzi, zadaje ci pytania i ty próbując wybrać jedno z czterech pytań, próbujesz udowodnić, jak bystrym i oczytanym człowiekiem jesteś. I na końcu jesteś w stanie wygrać miliony. Chyba dlatego to jest nazwane „Milionerzy”, bo jesteś w stanie wygrać jakieś tam pieniądze. Ale tam były takie trzy opcje. Jeżeli nie znałeś odpowiedzi na pytanie, to były trzy opcje pomocnicze. Był telefon do przyjaciela, co oznaczało, że mogłeś wykonać telefon do kogoś, kto jest poza studiem telewizyjnym i poradzić się, jak odpowiedzieć na pytanie.
Drugą opcją było 50 na 50, czyli zabierano ci z czterech opcji odpowiedzi dwie, więc pozostawał tylko wybór dwóch odpowiedzi, wybór był zawężony do 50%. Jeżeli nadal nie znałeś odpowiedzi, to trochę taka loteria. Albo tak, albo nie. Albo zero, albo jeden. A trzecia opcja to była opinia widowni, opinia publiczności. I co się okazuje? Że w większości przypadków najbardziej trafne odpowiedzi to były te sugerowane właśnie przez widownię w studiu. I to jest właśnie ten fenomen, o którym tutaj mówię, bo normalność i trafność naszych wypowiedzi, naszych osądów wiąże się jakoś niechybnie z przynależnością do tej grupy, w której się znajdujemy. W przypadku programu „Milionerzy” opcja zapytania się widowni o opinię na temat pytania w większości przypadków się sprawdza, bo pytania są dosyć błahe. Pytania są bardzo dolnolotne tak naprawdę, z puli tak zwanej wiedzy powszechnej, czyli pytania po prostu o niczym.
Podobnie tworzymy sobie opinie publiczne, funkcjonując w społeczeństwie. Dlatego, że jeżeli większość widowni, czyli społeczeństwa, w którym na co dzień żyjemy, coś sobie myśli, to my też chcemy myśleć tak samo, dlatego, że chcemy być normalni, prawda? Dlatego, że nie chcemy być nienormalni, bo nienormalny to jest ten, który myśli za siebie. Tak, moi drodzy, to jest może troszeczkę kontrowersyjne, co tutaj mówię, ale jeżeli się nad tym głębiej zastanowimy, to cała normalność nie polega na tym, żeby mieć swoją własną opinię, swoje własne osądy i swoje własne przemyślenia na temat rzeczy. Tylko normalność o charakterze społecznym polega na tym, żeby myśleć, mówić i wyglądać tak samo, jak wszyscy dookoła albo bardzo podobnie. Czyli w momencie, jeżeli ty robisz coś innego niż większość społeczeństwa, czyli jeżeli ty jesteś tym 1% w 99% grupy stuosobowej i wyglądasz inaczej, bo masz na przykład fioletowe włosy, albo wszyscy chodzą do kościoła, a ty nie chodzisz do kościoła Albo wszyscy jedzą mięso, a ty nie jesz mięsa. Albo dajmy na to 99% pije wódkę, a ty chcesz zapalić jointa, to jesteś nienormalny, dlatego, że nie robisz tego co 99 postaci w twoim szczepie. Całe szkopuł polega na tym, żeby sobie tę definicję normalności i bycia w społeczeństwie uświadomić. Warto zadać sobie pytanie, czy my naprawdę jako indywidua chcemy być normalni. Dlatego, że ja uważam, że nie jest tutaj żadną szkodą wykroczenie spoza tego społeczeństwa, spoza tych ogólnie uznanych reguł i podjęcie próby myślenia samodzielnego i stworzenia sobie własnych oglądów na temat świata.
Może poniekąd taką próbą dla mnie jest stworzenie tego podcastu, dlatego, że chodzi o to, żeby nie podążać za grupą tych owieczek takich bezmyślnych, beczących, tylko, żeby czasami się zatrzymać i może samemu dojść do pewnych wniosków. A skoro jeszcze pojawia się okazja taka, żeby się podzielić tymi wnioskami z innymi, to tutaj coś takiego próbuję przeprowadzić. Dzisiaj o guru, o tym, kim jest guru, jaka jest funkcja, dlaczego to pojęcie, samo to słowo guru jest tak źle kojarzone? Właśnie dlatego, że to jest taka gra w milionerów. Nieważne co jest tak naprawdę, tylko ważne jest, jak to się nam jawi w społeczeństwie. Dlatego, że my nie chcąc odstawać od tego społeczeństwa, nie chcąc być nienormalnymi, nie myśląc w większości przypadków powielamy te same formy, te same zachowania, które widzimy, obserwujemy dookoła. Podobnie jest z funkcją guru. Słowo guru to nie jest słowo, które kompletnie pochodzi z naszej kultury. To jest słowo, które pochodzi z kultury hinduskiej. Indie to jest obszar bardzo daleko od Polski, od naszej słowiańszczyzny.
Dotarły nas jakieś plotki. Ktoś coś przeczytał, gdzieś usłyszał, usłyszeliśmy jakiś przykład niepowodzenia. No i nieszczęście gotowe. Powstaje ogólna opinia społeczna, czyli troszeczkę taka zabawa w głuchy telefon. Nie wiem, czy pamiętacie, jak będąc dziećmi na pewno bawiliście się w taką grę, która nazywa się głuchy telefon i to polega na tym, że szepcze się słowo lub jakąś frazę do ucha jednej osoby i ta osoba, mogąc usłyszeć to słowo tylko raz, ma za zadanie powtórzyć to słowo lub to zdanie kolejnej osobie, szepcząc do kolejnego ucha i ta kolejna osoba powtarza to słowo kolejnej osobie i kolejnej i tak dalej. Co się okazuje? Że to słowo, z którym wyszliśmy na początku, ulega w większości przypadków tak potwornemu zniekształceniu, przestaje mieć to samo znaczenie. Pojawia się dodatkowe słowo gdzieś po drodze, staje się to komiczne i śmieszne. Dlatego ta gra jest tak zabawna dla dzieci. Dlatego, że to pierwsze słowo zamienia się w kompletnie inne słowo i poprzez ten proces całej tej transformacji na samym koniuszku tego łańcuszka ludzkiego pojawia się zupełnie inne słowo, które w większości przypadków nie ma nic wspólnego z tym, z czym wyszliśmy na początku.
Ja to sobie porównuję troszeczkę do takiej opinii społecznej, dlatego, że jeżeli nie wiemy, jakie słowo było lub jaki problem jest u źródła, to będziemy powtarzać tylko jakieś głupoty po tym, co kto inny nam powiedział i będziemy to przekazywać dalej, bo nie ma innej możliwości. Dlatego, że jakoś musimy uczestniczyć w tej grze w społeczeństwo i musimy być w niej jakoś cały czas obecni. Często spotykamy się z taką formą niechęci wobec słowa guru, która to nie jest tak naprawdę niczym uwarunkowana. Bo skoro coś jest nam obce, czyli po prostu nieznane, to często dochodzimy do wniosku, że jest to po prostu niepotrzebne. Bo przecież jakby było potrzebne, to byśmy wiedzieli o tym. Bo jesteśmy tacy bystrzy, inteligentni i mądrzy, że skoro jest coś, o czym nie wiemy, to dochodzimy do wniosku, że widocznie nie musimy o tym wiedzieć. Jest to kompletnie zbędne, więc sobie tym nie zaśmiecamy głowy. Skoro nie wiemy o czymś i ktoś nam próbuje to wyjaśnić, to panicznie boimy się tego, że mogłoby to zakłócić nasz porządek pojmowania świata, w którym to sobie wygodnie siedzimy. No i co wtedy? No właśnie.
A może się czegoś dowiemy po prostu? Drodzy słuchacze, nie jest tu moim celem obrażać kogokolwiek. Wręcz przeciwnie. Liczę na to, że moje wypowiedzi trafią do właściwego grona odbiorców. Nie jest też moim celem nikogo edukować. Nie jestem sam wielce wyedukowanym w akademickim tego słowa znaczeniu. Nie mnie tutaj kogoś pouczać, strofować czy karcić. Moja retoryka najprawdopodobniej pozostawia wiele do życzenia również. Ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Swoimi własnymi słowami, może nie profesjonalnymi, ale moimi własnymi próbuję tutaj opowiedzieć wam o moich wnioskach i zachęcić was do rozumowania w troszeczkę inny, alternatywny sposób.
Jestem przekonany, że wiele ludzi, którzy słuchają tego radia myśli inaczej i dlatego, że powstaje ten zgrzyt przynależności do grupy, do społeczeństwa, znajdujemy sobie różne alternatywne formy, takie jak podcasty, radia, różne warsztaty na YouTubie. Znajdujemy sobie inne alternatywne grona, które nie narzucają nam formy myślenia. I próbujemy się dowiadywać w różne alternatywne sposoby o tym, jak funkcjonuje ten świat, a niekoniecznie tak, jak prezentuje to właśnie mainstream, czyli główny nurt społeczny. Moim zadaniem tutaj jest głównie poddanie wątpliwości tradycyjnego, czyli powszechnego sposobu pojmowania świata. Bo to, co ogólne, zwykle uznawane jest za normalne, ale niekoniecznie jest właściwe. Więc jeżeli tylko uda mi się w zaledwie paru przypadkach pokazać inną, alternatywną drogę odczuwania czy też bycia częścią świata lub stworzenia, będzie to swoistego rodzaju sukces dla mnie jako autora tego podcastu. Jeżeli choć na chwilę uda mi się poddać w wątpliwość wasze wyuczone automatyczne sposoby odbioru świata, niezmienne, zakurzone niczym strofy wyryte w kamiennych tablicach, to jest to dla mnie sukces. To oznacza, że udało mi się zasiać nasiono na właściwym gruncie. Czy wyrośnie z niego roślina, mały krzaczek, a może potężne drzewo? To już zależy tylko od ciebie, drogi słuchaczku.
Teraz ty musisz zatroszczyć się o odpowiednie warunki i podlewać to nasionko. Także w dzisiejszym odcinku Fatemistyka o guru. Słowo, które w naszej zachodniej kulturze wprowadza niepokój. Wypowiedziane w towarzystwie spotyka się często z wrogimi reakcjami. Czyste nieporozumienie, jednocześnie niezrozumienie, ale jednocześnie brak jakiejkolwiek chęci zapoznania się z tak ważną, jakże obecną funkcją w kulturze wschodniej. Kultura subkontynentu indyjskiego jest zgoła odmienna od naszej rodzimej europejskiej. To chyba nie ma wątpliwości co do tego. Nasza kultura europejska, jeżeli popatrzymy na historię, tak naprawdę jest stosunkowo młoda. To nam się wydaje, że my jako Europejczycy, jako biali ludzie wprowadzamy ład i porządek na całym świecie. Nie, słuchajcie, wszystkie podboje kolonialne to jest pic na wodę.
Wszyscy Kolumbowie i Vasco da Gama i wszyscy ci inni szubrawcy i łupieżcy to jest jedna wielka ściema. Na tej planecie istnieją kultury starsze niż nam się wszystkim wydaje, dlatego, że nam się wydaje tylko to, co nam powiedziano w szkołach. Nam się wydaje, że to jest jedyna słuszna wiedza, a tak naprawdę nie jesteśmy pierwszą kulturą na tej planecie. Zresztą często to wspominam. Jest wiele przykładów na to, że nie jesteśmy tu pierwszą kulturą. Definitywnie kultura hinduska, kultura pochodząca z subkontynentu indyjskiego jest bardzo stara i z niej wiele możemy się nauczyć, tylko musimy przede wszystkim na samym wstępie otworzyć umysły. Musimy wyrazić chęć nauczenia się czegoś innego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni do tej pory, do czegoś innego, niż jesteśmy przewałkowani przez ten cały nasz system edukacyjny. Nie tylko w Polsce, ale we wszystkich innych krajach europejskich. No i dzisiaj rozmawiamy sobie o guru. Kultura subkontynentu indyjskiego jest zgoła odmienna od naszej rodzimej europejskiej.
To, co uznajemy współcześnie za naszą bogatą kulturę słowiańską, jest tylko namiastką tego, co przetrwało z dawnych czasów. Słowianie i Lechici dużo wcześniej niż Słowianie, niż Polanie. To jest potężna kultura. To jest historia sięgająca tysięcy lat. O tym się w ogóle nie wspomina w szkołach. Nasza historia sięga bardzo dawna, ale została skutecznie zatarta przez system edukacyjny i przez różne zabory, przez różne wojny i różne przypadki, które się wydarzyły na terenach ziem, które zamieszkujemy, które nazywamy Polską w dzisiejszych czasach. Tu warto wspomnieć przy okazji tych zaborów, że ja uważam, że my nadal jesteśmy pod okupacją. To jest może szokujące dla wielu z was, drodzy słuchacze, ale jest takie pewne małe państewko umiejscowione w Rzymie, we Włoszech Małe, bardzo ciche, aczkolwiek jakże wpływowe i potężne. To państewko nazywa się Watykan. Ja uważam, że jesteśmy nadal pod okupacją Watykanu.
Chrzest Polski nastąpił w roku 966. Chrzest Polski, czyli poddanie się Kościołowi, poddanie się systemu klerykalnemu, który wypływa bezpośrednio z pewnego mocarstwa, które nazywa się Watykan. To mocarstwo jest bardzo szczególną formą istnienia państwowości, dlatego, że terytorialnie na mapie tego świata zajmuje bardzo mały obszar, ale pod względem wpływów to państewko właściwie kontroluje całą tą planetę w różnych miejscach, w bardziej lub mniej obecnej formie. Ja uważam, że odkąd nastąpił chrzest Polski w 966 roku, jesteśmy pod okupacją. Tak to się nazywa. To nie jest forma okupacji militarnej. Dlatego, że to nie jest tak, że czołgi stoją lub rycerze z szabelkami i pilnują porządku. To już tak nie jest. Ale wszystkie krucjaty krzyżowe, wszystkie wojny wszczęte w imię Boga, Jezusa i Trójcy Świętej i tak dalej, to jest rezultat tego, że jest państewko, które tym wszystkim kontroluje. Państewko bez obszaru właściwego, aczkolwiek państewko, które ma aspiracje do tego, żeby być państwem globalnym, żeby przejąć i kontrolować wszystkich na tej planecie.
W naszej kulturze, pomimo tego, że mamy bardzo bogatą kulturę słowiańską i prasłowiańską, pochodzimy od szczepów lechickich, wszystko to zostało bardzo skutecznie zmyte z powierzchni, zatarte. Postarano się o to, żeby na lekcjach historii w dzisiejszym systemie edukacyjnym nie było nic wspominane z historii naszego kraju, z historii naszych dziadów, pradziadów sprzed roku 966. Ja chodziłem do szkoły bardzo dawno temu, aczkolwiek nie sądzę, żeby to się zmieniło. Jeżeli to się zmieniło, to bardzo proszę mnie poinformować, ale z tego, co wiem, na lekcjach historii do tej pory nie uczy się dzieci niczego sprzed okresu chrztu Polski, czyli sprzed roku 966. Po prostu to państwo, ta zbiorowość słowiańska nie istnieje. Cała historia zaczyna się od momentu, kiedy ktoś postanowił sobie narzucić religię chrześcijańską. Od tego momentu zostało uznane państwo polskie, dlatego, że my nie jesteśmy Polakami sprzed roku 966. Ale już nie będę się w to zagłębiał. Moim zdaniem jesteśmy nadal pod okupacją. Bardzo ubolewam nad tym, że nasza bardzo bogata kultura, historia nie jest uczona w szkołach, dlatego, że ktoś uznał sobie, jakiś pan minister edukacji i kolejny pan minister z panem premierem to zatwierdzili, że to państwo nasze, ta zbiorowość nie istnieje przed chrztem Polski.
I taka myśl jest kontynuowana w dzisiejszych czasach. Zostawmy sobie te rzeczy. Są osoby, które skutecznie postarały się o to, aby nie było historii, o to, aby również nie było duchowości w naszej kulturze, a z drugiej strony postarali się o to, żeby była religia, żeby był katolicyzm i żeby było zakłamanie. Z drugiej strony w Indiach jest to kultura bardzo bogata, bardzo stara, bardzo autentyczna, można by powiedzieć, i tak silnie zakodowana w społeczeństwie, że pomimo różnych wpływów zewnętrznych, takich jak najazdy muzułmanów czy chociażby w późniejszym okresie zabór Brytyjczyków, te główne nurty kultury przetrwały. W tym wszystkim powszechna bardzo duchowość, nie religijność. Duchowość. Wspominałem o tym wcześniej. Duchowość niekoniecznie z automatu musi się kojarzyć z religijnością. Jest to moim zdaniem coś kompletnie rozbieżnego tak naprawdę. Pozostało mnóstwo rzeczy obecnych w kulturze tej pradawnej kulturze indyjskiej.
Między innymi takie rzeczy jak bardzo rozwinięte techniki medytacyjne chociażby czy kontemplacja życia poza jego fizycznością. Opowiadaliśmy sobie o tym wcześniej. To nasze ciało fizyczne to jest tylko jedną płaszczyzną tego naszego istnienia tutaj, na tym świecie. W naszej kulturze europejskiej, w kulturze naszej chrześcijańskiej nie za bardzo się o tym mówi. Są to tematy zakazane, aczkolwiek wydaje się jak ważne, bo przecież to ciało nasze to jest tylko ciało fizyczne. Oprócz tego istnieją różne inne płaszczyzny naszego istnienia tutaj w świecie. Jesteśmy ciałem energetycznym, jesteśmy ciałem emocjonalnym. Jest to naprawdę wielopłaszczyznowość istnienia. To nie jest tylko worek flaków, który nosimy ze sobą, który trzeba nakarmić i I wygodnie położyć przed telewizorem. To nie o to chodzi.
My w życiu musimy również pamiętać o tym, że mamy całą sferę duchową, całą sferę energetyczną, którą trzeba pielęgnować. Może tutaj, żeby troszeczkę zapielęgnować sobie, żeby troszeczkę popielęgnować sobie tę sferę energetyczną, proponuję zrobić przerwę po to, żeby sobie po prostu pooddychać. Słuchajcie, weźmiemy sobie trzy głębokie oddechy, jak to już tutaj staje się tradycją tych programów naszych i później będziemy kontynuować opowieść o guru. Często jest tak, że zapominamy o tym, jak ważne jest to, żeby oddychać. Słuchajcie, funkcja oddychania jest najważniejszą funkcją z funkcji życiowych. Dlatego, że jest to tak oczywiste, że o tym nie myślimy. Aczkolwiek jeżeli zabraknie jednego chociażby oddechu, to przestajemy istnieć w tym świecie fizycznym. Tak bardzo ważna jest funkcja oddychania. Dlatego jeszcze ważniejsze jest to, żeby uprzytomnić sobie i żeby świadomie oddychać. Dlatego, że wtedy mnóstwo ciekawych rzeczy pojawia się w naszym umyśle i dochodzimy do bardzo szczególnych wniosków.
Więc ja tutaj, żeby zrobić sobie taką troszeczkę przerwę i żeby świadomie chwilę pooddychać, proponuję, żebyście, drodzy słuchacze, na chwilę przerwali wszystko, co robicie poza słuchaniem „Chaty Mistyka”, żebyście zostawili wszystko to, co macie w dłoniach, żebyście przestali klepać w tę klawiaturę komputera. Jeżeli prowadzicie samochód, słuchając tej audycji, jeżeli jest możliwe zatrzymanie się gdzieś na poboczu, to polecam. Chodzi o to, żeby po prostu świadomie wziąć trzy głębokie oddechy. Nie takie oddechy jak zwykle, tylko po prostu bardzo świadome, głębokie oddechy, które wypełnią nas nie tyle powietrzem, ale zupełnie inną formą energii. Więc zachęcam teraz wszystkich, żebyście usiedli sobie wygodnie albo na podłodze, albo po prostu na krześle, żebyście zostawili na chwilę wszystko, co robicie. Zamknijcie oczy. Połóżcie dłonie na swoich udach, ale skierujcie dłonie do góry. Palce są połączone, dłonie skierowane do góry i ręce leżą luźno na udach. Z zamkniętymi oczami weźmiemy trzy głębokie oddechy przez nos i wydech tak samo przez nos. Pierwszy głęboki oddech przez nos i wydychając powietrze przez nos, zrelaksujmy się.
Drugi głęboki oddech przez nos i powoli wydychając powietrze przez nos, zrelaksujmy się jeszcze bardziej. I weźmy kolejny, trzeci głęboki wdech przez nos i wydychając powietrze nosem, zrelaksujmy się kompletnie. Powoli, bardzo powoli otwórzcie oczy i rozejrzyjcie się dookoła. Moi drodzy, jesteście nadal w „Chacie Mistyka”. Jakże dobrze pooddychać czasami. Jestem przekonany, że zauważacie kompletną różnicę po tych zaledwie trzech głębokich wdechach i wydechach. To są tajemnice działania naszego systemu, tajemnice działania naszego ciała, naszego organizmu, naszego umysłu. To są rzeczy, na które nie zwracamy uwagi. To są rzeczy, które bierzemy bardzo często za oczywiste, aczkolwiek nie są one tak błahę, a zmieniają tak wiele. Słuchajcie, trzy głębokie oddechy są w stanie nas zrelaksować tak niesamowicie i dostarczyć nam tak wiele energii po to, żeby kontynuować dalej tę niebagatelną przejażdżkę w naszym stworzeniu, w naszej świadomości.
Powracamy do tematu guru. Słowo, które pochodzi z głębokiej, pradawnej kultury indyjskiej. Okazuje się, że w Indiach to słowo guru nie jest tak kontrowersyjne, jakim jest w naszej kulturze zachodniej. Aczkolwiek to słowo guru nie zawsze jednak mile jest odbierane nawet w kulturze indyjskiej. A czemu? Dlatego, że w kulturze, gdzie ta funkcja jest dosyć powszechna i znana od bardzo dawna, trafiają się po prostu fałszerze, czyli tak zwani oszuści czy naciągacze. Innymi słowy ludzie, którzy po prostu wykorzystują innych ku własnym celom, zwykle finansowym, czy też wchodzą tu w rolę względy popularności. Tacy oszuści udają guru, a często ludzie naiwnie za takimi podążają. Może dlatego, że na Zachodzie takie opinie pojawiają się, tu warto wspomnieć, że guru to nie jest miano, czy też tytuł To trzeba rozpatrywać bardziej w charakterze funkcji, czegoś bardzo użytecznego. Funkcja, czyli coś bardzo użytecznego.
Do tego stopnia, że jeżeli nie sprawujesz tej funkcji właściwie lub po prostu nie masz pojęcia kim lub czym guru jest, to jesteś po prostu oszustem. To po prostu nie działa. Musi być obecny pewien rodzaj aktywności w procesie bycia guru, bo jak takiej aktywności nie ma, to nie pojawia się też zjawisko. Czyli jest to coś, co musi funkcjonować. Jeżeli nie spełniasz tej funkcji, to nie możesz nazywać się guru, dlatego że to po prostu nie działa. Jesteś takim fałszerzem, naciągaczem. Tutaj zacznę troszeczkę mówić może o tym, kim guru jest, bo do tej pory mówiliśmy o tym, kim guru nie jest. To teraz powiedzmy sobie troszeczkę o tym, o co w tym wszystkim chodzi. Otóż guru to jest właściwie takie urządzenie. Dlatego jak to z urządzeniami bywa, albo urządzenie działa, albo nie działa.
Jeżeli działa prawidłowo, to jest to takie urządzenie, które może otworzyć i udostępnić w pewnym sensie takie części ciebie, które do tej pory były pozamykane, zaklejone, zakopane, zablokowane czy po prostu zapomniane. Innymi słowy niedostępne w twoim życiu. Moc guru jest tak potężna, że może pomóc ci otworzyć drzwi, których bałeś się do tej pory otworzyć. Czasami drzwi, o których nawet nie wiedziałeś, nie miałeś pojęcia. To jest takie urządzenie, które nam jawi się jako człowiek, pewnego rodzaju mędrzec, mistyk, które to umożliwia nam pewne procesy, ale jest to forma urządzenia, jeżeli tak naprawdę na to popatrzymy. Powiedziałem, że guru może ci pomóc, ale nie powiedziałem, że może odrobić za ciebie brudną robotę. To zadanie domowe każdy z nas musi zrobić samodzielnie. Z tego powodu też prawdziwy guru nie może nam zaszkodzić. Dlatego, że jeżeli rozumiemy, o co w tym wszystkim chodzi z postacią guru, to jesteśmy również w stanie uświadomić sobie, uprzytomnić sobie, że nie jest to ktoś, kto może nam w jakikolwiek sposób zaszkodzić, dlatego że ten cały proces przebiega w nas samych, nie w kim innym i ten cały proces jest kierowany przez nas samych tylko i wyłącznie. W tym sęk całej tej historii.
Guru stwarza warunki do zaistnienia pewnych zjawisk. Otwiera w pewien sposób portale, które mogą cię zaprowadzić w doskonałe, niedostępne do tej pory miejsca. Ale aby nastąpiły jakiekolwiek procesy, muszą zaistnieć odpowiednie warunki. Czy jest to reakcja chemiczna, czy jest to zjawisko pogodowe, czy społeczne, muszą uprzednio powstać lub zaistnieć odpowiednie ku temu warunki. Więc jeśli chcesz doznać zjawisk duchowych, ty sam musisz postarać się o odpowiednią formę wrażliwości. Przede wszystkim musisz chcieć. Musisz też wypracować swoją formę percepcji świata, aby stać się bardziej podatnym na to, co nie pochodzi od bodźców zmysłowych. Czyli tutaj też wspomniałem o tym, że jeżeli chcesz myśleć samodzielnie, to nie możesz kierować się opinią społeczeństwa, dlatego że trafność twoich wniosków nie będzie bazowała na tym, jak myśli większość, jak myśli 99%. Jeżeli chcesz poznać prawdę, to musisz zobaczyć, ujrzeć rzeczy takimi, jakimi one są. Bo prawda to jest po prostu to, co jest.
To nie jest jakiś wniosek, nie jest jakaś opinia, tylko to jest to, czym dana rzecz jest. Jeżeli zrobisz pierwszy krok w stronę poznania pozazmysłowego i poddasz w wątpliwość wszystko to, co do tej pory uważałeś za oczywiste, wtedy właśnie stajesz się poszukiwaczem prawdy. To właśnie tutaj rodzi się rebeliant. Kiedy postanawiasz wykroczyć poza bariery twoich zmysłów, które to tak cię zniewalają. Chcesz ujrzeć świat takim, jakim on jest, a nie takim, jak go interpretuje twój umysł czy twoje społeczeństwo. Tu właśnie pojawia się twój guru. Ktoś, kto już wykonał kawał dobrej i zarazem brudnej roboty za ciebie. Ktoś, kto oferuje ci pomocną dłoń. Ktoś, kto oferuje ci tak wiele, właściwie wszystko, nie spodziewając się w zamian od ciebie nic. Jeżeli te ograniczenia, które narzucają na nas nasze zmysły i umysł, który to ustawicznie zakłamuje wizję świata, sprawiają, że nasza wolność zostaje odebrana w pewnym stopniu przez nas samych, to guru staje się prawdziwym bojownikiem o naszą wolność.
Jego zaangażowanie w nasze wyzwolenie jest całkowite i często nawet wysiłek, z jakim to robi, jest większy niż nasz własny. Dlatego, że on rozumie, o co w tym wszystkim chodzi. To dlatego, że on już wie. Dlatego, że on już jest po drugiej stronie i wie, jak istotne jest, aby uwolnić ciebie od iluzji. On cię nie zmusi. Jest tylko swoistego rodzaju drogowskazem, który musisz umieć dostrzec. Jest właściwie rodzajem takiej mapy, która, jeśli potrafisz ją czytać, zaprowadzi cię do celu. Teraz pojawia się pytanie: czy potrzebujesz mapy, żeby się poruszać? Czy można to zrobić samodzielnie? Czy naprawdę potrzebujemy tego guru?
Słuchajcie, ja uważam, że można próbować. Nie ma takiego zakazu i wielu próbowało. Wielu się również zawiodło. Wielu się nie powiodło, wielu się nie udało. Są różne metody, które dają ci przebłysk świadomości wykraczającej poza rzeczywistość zmysłową. Są różne sposoby. Ludzie sięgają po różne substancje, używki, ale to nie zawsze jest właściwa droga. Jest na przykład alkohol. Są dragi. Nie ma wątpliwości, że te sposoby działają błyskawicznie, ale pozytywny efekt nie utrzymuje się za długo.
Pozytywny może być tylko dlatego, że uwalnia cię chwilowo od potocznej percepcji poprzez twoje zmysły. I to jest jedyny pozytywny efekt, że te wszystkie środki — alkohol i narkotyki — zaburzają ci codzienne funkcjonowanie umysłu i wtedy masz szansę, żeby wykroczyć poza tę percepcję, poza postrzeganie świata poprzez zmysły. Ale większość z nas nie ma takich umiejętności, żeby wykorzystać ten moment. Substancje zaburzają to, co potoczne funkcjonowanie zmysłów powoduje. Wtedy mamy tą chwilową okazję, aby spróbować wyjrzeć poza te granice fizyczności. To jest taki moment, takie mgnienie, ale efekty działania substancji szybko przestają oddziaływać na zmysły. Więc jeśli nie potrafimy wykorzystać we właściwy sposób tego krótkotrwałego stanu umysłu albo jesteśmy od danej substancji uzależnieni, czy jesteśmy w stanie osiągnąć takie stany umysłu tylko przy udziale substancji, to jest to po prostu moim zdaniem strata czasu i mnóstwo ludzi ten czas swój straciło w taki sposób. Jeżeli ktoś wierzy, że osiągnie oświecenie bez własnego wysiłku poprzez wrzucanie jakichś kolorowych pigułek, to jest moim zdaniem po prostu głupcem. Nikt ani nic nie załatwi sprawy za ciebie. Jeżeli wiesz, jak używać substancji i potrafisz wznieść się ponad widzialne, to wykorzystaj to doświadczenie do dalszych eksploracji, do poszukiwania prawdy.
Jeżeli natomiast używasz substancji, żeby się rozerwać, zerwać czy zapomnieć, to przestań się oszukiwać. Każdego możesz oszukać, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, ale nie siebie. I taka jest prawda. Jeżeli myślisz, że jakakolwiek substancja poszerzy twoją świadomość i ty już nic nie musisz robić, to jesteś najzwyczajniej w świecie leniem. Słuchajcie, ja tutaj nie mówię o tym, żebyście nie używali substancji. Nie bierzcie dragów, nie palcie trawki. Nie. Mówię wręcz przeciwnie. Bierzcie, używajcie, ale róbcie to tak, jakbyście obchodzili się z bardzo drogocennymi narzędziami. To są narzędzia, które nie tylko trzeba potrafić używać, które trzeba mieć umiejętność używania, tylko po prostu to trzeba trenować i wykorzystywać w celu dalszego poznania.
To nie może być jedyna metoda do pozyskiwania stanów umysłu, w których dowiadujemy się o prawdzie. Więc jeżeli uważasz, że takie substancje, takie sposoby to jest jedyny sposób, że nie ma innej opcji, żeby dotrzeć w te miejsca, to moim zdaniem jesteś po prostu leniem. Dodatkowo nie jesteś na drodze wyzwolenia, ale raczej zniewolenia, bo zamiast być wolnym, czyli decydować o wszystkim w twoim życiu, bo na tym chyba wolność polega, że decydujesz o wszystkim. Teraz twoje stany umysłu są generowane przez kolorowe pigułki, jeżeli jesteś od nich uzależniony. Więc to nie ty decydujesz, tylko chemikalia w twoim mózgu. Obecność guru jest na tyle istotna, że pomaga ci przebywać drogę dużo szybciej i sprawia, że żeglujesz w odpowiednim kierunku. Dlatego, że ta świadomość to jest taki właściwie ocean. Ja go zawsze porównuję do oceanu. Ja zawsze mówię, że jestem troszeczkę takim piratem. Dlatego, że jeżeli świadomość jest oceanem, to ja żegluję ten ocean troszeczkę na skróty.
To jest taka czysta forma piractwa. Dlatego, że niektóre rzeczy trzeba obejść naukowo, a niektóre rzeczy trzeba iść na skróty. Wykorzystując różne rzeczy, między innymi substancje. Życie dostarcza mnóstwo pokus. Pewne rzeczy rozpraszają, inne sprawiają wrażenie, że podążasz w odpowiednim kierunku, ale potem okazuje się, że błądziłeś. Często pewnych rzeczy nie widzisz. I oczywiście można zgrywać bohatera i zadzierać nosa i twierdzić, że jesteś sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem, ale szanse, że przemierzysz ten bezmiar oceanu świadomości samodzielnie i jeszcze dodatkowo dotrzesz do celu, są bardzo nikłe. Dlatego, że tu jest ta różnica, moi drodzy. Słuchajcie, każdy z nas może sobie żeglować oddzielnie, być świadomym i być bohaterem, ale kwestia tego, czy dopłyniemy do celu. Przecież jest jakiś cel w tej całej żegludze naszej.
Statystycznie rzecz ujmując, będąc samemu pośród tych oceanów nie masz szans. To tutaj właśnie pojawia się moment, kiedy potrzebujesz mapy. To znaczy zrób to sam, ale kieruj się mapą, którą stworzył ktoś, kto już tą drogę wyśmienicie zna i porusza się swobodnie. Takim kimś właśnie jest guru, czyli swojego rodzaju droga na skróty w tej duchowości, w tej żegludze oceanem świadomości. Czyli innymi słowy czyste piractwo. Po prostu droga na skróty. Niepodążanie regułami, zasadami i nieuznawanie praw, które zostały narzucone przez ogólność, przez normalność, czyli ogólność społeczeństwa, tylko decydowanie o samym sobie samodzielnie. I wyznaczanie samodzielnie azymutów, ale azymutów wyznaczanych przy pomocy pewnej mapy. Prawdziwy guru to taki właśnie, moim zdaniem, kapitan piratów. To jest taki największy kapitan, który ci pokaże drogę, wskaże azymut.
Czasem może nawet uda ci się zaciągnąć tymczasowo na jego łajbę i nauczyć parę trików od prawdziwych wilków morskich. Taką formą piractwa, moim zdaniem, jest również joga. Joga to są techniki, które pozwalają ci wykroczyć poza cykliczność procesów życiowych, przełamać bariery fizyczności, oszukać w pewnym stopniu naturę, wyzwolić się, a tym samym decydować w pełni o swoim istnieniu. To właśnie do tego prowadzą wszystkie procesy jogi, różnego rodzaju praktyki, ciągłe zmaganie się ze słabostkami ciała, umysłu, czyste wykradanie prany, czyli energii życiowej i wykorzystywanie jej dla naszych celów i potrzeb. To jest wszystko, moi drodzy, joga. To jest ta próba wyłamania się spoza cykliczności tego życia. A teraz opowiemy, co oznacza tak naprawdę słowo guru. Słuchajcie, słowo gu oznacza dosłownie ciemność. To nie chodzi o ciemność, czyli brak światła, czyli noc. To bardziej chodzi o zrozumienie ciemności jako formy niewiedzy lub nawet ignorancji.
Natomiast słowo ru oznacza rozwiewać, rozpraszać. I o co w tym wszystkim chodzi? Rozwiewamy obawy. Możemy rozpraszać obawy tak samo, jak wiatr rozprasza chmury. Funkcją guru jest rozwiewanie wątpliwości, rozwiewanie niewiedzy, rozwiewanie ignorancji, rozpuszczanie tej ciemności. Gu-ru, czyli ciemność i ru, rozwiewanie, rozwiewanie ciemności. Guru jest rodzajem narzędzia pochodzącym z innego wymiaru tak naprawdę, który to za pośrednictwem energii rozprasza twoją ignorancję, czyli twoją niewiedzę i wyczula cię na aspekty istnienia poza wymiarem fizycznym. Jest to zatem bardzo praktyczne narzędzie. To nie jest jakaś teoria czy jakaś instrukcja obsługi, tylko czysta praktyka, czyli to, co się wykorzystuje. To jest to, co działa.
Nie jest to żadna religia, jak to często jest mylone. To coś zupełnie przeciwstawnego. Tutaj nie chodzi o czczenie kogoś lub czegoś. To nie jest żaden kult postaci. Bycie w towarzystwie guru nie musi być powiązane z niezrozumiałymi rytuałami. Mogą pojawiać się pewne praktyki czy też techniki, które pomagają nam w procesie poznawczym. Zwykle jest to medytacja. Samo przebywanie w towarzystwie guru uruchamia bowiem procesy energetyczne, które ogromnie wspomagają rozwój duchowy. Jak to się dzieje? To jest kwestia rezonansu, czyli odpowiednio dostrojonej wibracji, gdzie pojawia się zjawisko przenikania energii.
Właśnie w ten sposób doświadczamy duchowości mistrza i w taki sposób dzieli się on z nami tym, co sam już pojął. Z tego powodu nazywanie guru nauczycielem nie jest zbyt trafne. To nie jest nauczyciel w tradycyjnej formie. Ktoś, kto daje ci wykłady i monotonnym monologiem zanudza cię do granic możliwości. Nie. To jest bardziej twój przewodnik. On ci pokaże drogę. Nie musisz nią iść. On ci tylko ją pokaże. Ale jak zdecydujesz się podążać tą drogą, to musisz ją przebyć sam lub sama.
Guru stworzy ci warunki, abyś widział, ale musisz to dostrzec sam. Wspomoże cię energią i nawet da ci narzędzia, ale ty musisz tą pracę wykonać samodzielnie. A ponieważ pracujesz z czymś, co jest pozazmysłowe, czyli nieuchwytne poprzez zmysły i rozum, to musisz obrać troszeczkę inne metody. To nie jest wiedza akademicka. Żadne mądre książki nie załatwią tej sprawy. Możesz spędzić całe długie dni w bibliotece i siedzieć z nosem w zakurzonych księgach, ale to nic ci nie da. To nic ci na tej drodze nie pomaga. Wzbogacasz swój intelekt, czyli to, co jest największą przeszkodą w twoim rozwoju duchowym. Intelekt bowiem jest tylko i wyłącznie narzędziem służącym do przetrwania w świecie fizycznym. Przecież jest to tylko i wyłącznie narzędzie, które przydaje się do funkcji przetrwalniczej.
Cała nasza mądrość, z której jesteśmy tak dumni, to tylko nagromadzone impresje na temat nas samych i tego, czym nasze otoczenie jest. Ale ponieważ my doświadczamy świata poprzez zmysły i interpretujemy go poprzez nasz umysł, to jest to tylko nasza wersja wydarzeń, a nie prawdziwa historia. Intencją guru jest zatem stworzenie dla ciebie warunków, w których osiągniesz klarowność, przejrzystość twojego umysłu. Jest to taka klarowność, w której widzisz wszystko takie, jakie jest, czyli bez interpretacji, tylko po prostu takie, jakie jest. Guru umożliwia ci duchową transformację. To nie jest zmiana. To jest totalna przemiana. To jest transformacja, która zachodzi w twoim organizmie. Tutaj zmienia się struktura DNA. Tutaj następuje totalne przeprogramowanie w umyśle, w twoich emocjach, w sferze energetycznej.
Przebywanie w towarzystwie guru sprawia, że całe twoje życie ulega transformacji. Nie tylko chwilowo na parę godzin, tylko totalnie. To jest droga w jedną stronę. To jest one way ticket. Tutaj nie ma powrotu, bo joga to jest droga sama w sobie. Sposób życia, postępowania w każdej minucie twojego życia. Nie tylko parę godzin raz na tydzień podczas sesji jogi w modnych strojach ze zrolowaną matą. To nie jest joga. Joga to jest coś, co się przekłada na wszystko i na każdą sekundę twojego istnienia, na wszystkie twoje ruchy, na to, jak oddychasz, jak się odżywiasz, co myślisz, jak się prezentujesz. I aby sobie z taką formą życia poradzić, dostajesz taki support, czyli takie wspomaganie od guru.
Ciągłe wspomaganie energią. Taki system działa jak system wireless, czyli bezprzewodowy, bo to się też dzieje na odległość. Nie trzeba być bezpośrednio w towarzystwie guru, tylko to jest taki system, który w sposób bezprzewodowy sobie funkcjonuje. Wszystko zaczyna się od aktu tak zwanej inicjacji. Czyli najpierw, jak już chcemy, zaczynamy szukać odpowiedzi. Potem wstępujemy na drogę poszukiwania prawdy. I w pewnym momencie pojawia się guru. Tak po prostu. Najlepiej jeszcze jak guru jest żywy. To nie o to chodzi, że obecny w twoim otoczeniu, czy ty jesteś w otoczeniu guru, ale po prostu żywy.
Dlatego, że guru zawsze jest obecny w formie energetycznej. Nawet ci, którzy już odeszli, którzy nie istnieją w tej formie ludzkiej, nadal są obecni w formie energetycznej. Ale jest to na pewno dodatkowym plusem, jeżeli guru nadal jest w formie ludzkiej obecny, oddycha, pije wodę i je jedzenie, bo wtedy możemy uzyskać największe korzyści. Udajemy się do guru, a on mówi coś w stylu: „Witam, oczekiwałem ciebie.” Tutaj należy się uśmiechnąć i odnieść z szacunkiem do mistrza, bo on wie wszystko w aspekcie energetycznym, a dodatkowo też wie bardzo dużo w znaczeniu ludzkim i społecznym. To nie jest tak, że guru wie wszystko na temat wszystkich i każdego, ale on wie bardzo dużo w znaczeniu ludzkim i społecznym. Natomiast w znaczeniu energetycznym, w rozumieniu, jak funkcjonuje energia świata, ten guru wie właściwie wszystko, dlatego że on może się podłączyć do tej bazy danych w każdym momencie i sobie ściągnąć, download zrobić poszczególne informacje Na temat jakiejś formy energetycznej. Dlatego, że wszystko, co jest, jest formą energii. To jest tak, jakby był na stałe podłączony do bazy danych na temat wszystkich i wszystkiego. Tak po prostu. Wspomniałem przy okazji opowieści o Adiyogim, o górze Kailash.
To właśnie działa w ten sposób. Góra Kailash jest potężnym twardym dyskiem wszystkich historii energetycznych związanych z tą planetą, z tą galaktyką i z funkcjonowaniem tej części kosmosu. Jeżeli masz umiejętności i dostęp do takiego twardego dysku, to jesteś w stanie zdownloadować sobie jakąkolwiek informację na temat wszystkiego, co było, będzie i jest. W znaczeniu energetycznym oczywiście. Następuje moment inicjacji. Jesteśmy już u tego guru w chatce mistyka. Znaleźliśmy już chatkę, znaleźliśmy guru i następuje proces inicjacji. Czyli nie tylko wtajemniczenie, ale jest to proces dostrojenia ciebie do wibracji mistrza i rozpoczęcie transferu informacji. Musimy się na początku dostroić i później następuje transfer. Tutaj rozpoczyna się prawdziwa droga duchowa.
Dlatego, że w tym momencie dostajesz narzędzia. To nie jest praktyka, która polega na chodzeniu po omacku i na uczeniu się wykładów na pamięć, tylko dostajesz narzędzia, które działają i teraz masz za zadanie je wykorzystać. Masz za zadanie się nauczyć, jak one działają, jak się nimi posługiwać i masz za zadanie je wykorzystywać. Takimi narzędziami są praktyki jogińskie, które wykonuje się codziennie. Tak zwana sadhana. Z sanskrytu to się nazywa sadhana, czyli urządzenie, środek do osiągnięcia celu. Podczas inicjacji z guru zostajesz nastrojony i jak dziecko za rękę poprowadzony we właściwym kierunku. Teraz wszystko zależy od ciebie, co z tym zrobisz. Dlatego, że dostałeś narzędzia i teraz możesz uznać, że nie masz ochoty na robienie tego albo że to nie działa. To jest twój osobisty wybór.
Narzędzia zostały stworzone po to, żeby działały w odpowiedni sposób, w odpowiednich warunkach. Podobnie jest z tą sadhaną, z tą praktyką. To działa, tylko musisz do tego podejść w odpowiedni sposób i się do tego przykładać. Temat guru, całych tych praktyk jest bardzo kontrowersyjny, dlatego, że spotyka się często z sprzeciwami społecznymi w społeczeństwie. Zwykle lokalna ludność tam, gdzie znajduje się guru, gdzie guru postanowił swoje praktyki przekazywać dalej, robi największe problemy. Guru zawsze jest na celowniku jako postać publiczna. Dlatego, że guru staje się bardzo szybko postacią publiczną. Jest wokół niego spore zainteresowanie. Pojawia się coraz więcej ludzi, ponieważ daje on coś innym za darmo. Tak jak już wspomniałem, on nie oczekuje za bardzo niczego w zamian.
On tylko tobie daje możliwości. Daje ci narzędzia poznawcze i mówi: „Weź sobie to wszystko, to wszystko działa i teraz zaplanuj sobie, jak będziesz tego używać. Naucz się używania tych narzędzi i je używaj, bo one najzwyczajniej w świecie działają”. Więc guru jako postać publiczna zawsze jest obserwowany, zawsze jest oceniany. Zawsze szuka się jakichś powodów, aby podważyć jego wiarygodność. Nie jest to funkcja łatwa w społeczeństwie. Większość istot oświeconych z tego powodu nie decyduje się na taki krok, aby ogłosić się guru. Słuchajcie, to nie jest tak, że jeżeli osiągniesz wyżyny duchowe, to jesteś automatycznie guru. Nie. Większość tych, którzy wypełnili się już duchowo, stroni od ludzi.
Większość tych ludzi oświeconych żyje w bardzo prymitywnych warunkach, w pustelniach. Żyją w lesie albo w jaskini, gdzieś wysoko w górach, z daleka od osad ludzkich. Często żeby uniknąć konfrontacji z ludźmi, dlatego że ludzie, którzy czegoś nie rozumieją, mogą być bardzo często agresywni. Tylko mały ułamek oświeconych decyduje się na interakcję i ustanowienie grona powierników. To są względy często karmiczne, że guru otacza się swoimi apostołami, że postanawia służyć ludziom, aby wspomóc ich w procesie rozwoju duchowego. To na pewno nie jest łatwy wybór, bo po osiągnięciu najwyższego stopnia egzystencji, czyli po doświadczeniu oświecenia, taka istota nie musi już właściwie nic robić. Może siedzieć z zamkniętymi oczami, bez jedzenia, bez wody, bez komunikacji z otoczeniem Komunikacja jest zupełnie niepotrzebna w tym momencie, bo on już jest otoczeniem, taki guru, istota oświecona. On jest otoczeniem, jest zlany, jest współistniejący, stopiony ze stworzeniem. Pamiętacie opowieść o Adiyogim? On właśnie sobie tak siedział z zamkniętymi oczami.
Pomimo tego, że ludzie zgromadzili się wokół niego, to on nie za bardzo się tym przejmował, dlatego, że on nie potrzebował poparcia. On nie potrzebował grona powierników wiedzy. On już był na najwyższym stopniu istnienia. Siedział sobie spokojnie z zamkniętymi oczami albo otwierał oczy i w ekstatycznym tańcu wirował. Nie przejmował się tym, czy ludzie go słuchają, czy na niego patrzą. Trwało to długie lata, zanim w ogóle się odezwał do swoich siedmiu apostołów. Słuchajcie, w tym miejscu chciałbym wyrazić chwałę, podziw i szacunek dla wszystkich mistrzów duchowych i przewodników duchowych. Tych, którzy nadal rezydują w ciałach i tych, którzy porzucili już formę ludzką, ale nadal wspomagają nas energią i sprawiają, że postęp i rozwój duchowy są w ogóle dla nas możliwe. Moim mistrzem duchowym jest Sadhguru. Polecam tym, którzy mówią po angielsku filmy na YouTubie.
Sadhguru pisze się S-A-D-H-G-U-R-U. Moim zdaniem postać wybitna, wspaniały przewodnik duchowy. Większość informacji, którymi się z wami dzielę, pochodzi bezpośrednio od niego. Ja tutaj nie będę sobie rościł żadnych praw i przywilejów do tego, że to są jakieś moje osiągnięcia. Większość z tego, o czym mówię, pochodzi od niego. I tu wielkie wyrazy podziękowania i szacunku i ogromna wdzięczność za wkład Sadhguru w rozwój nie tylko mój, ale milionów ludzi na całym świecie. Tym akcentem zakończę opowieść dzisiejszą o tym, kim jest guru, czym funkcja guru jest w społeczeństwie. Ja bardzo zachęcam was wszystkich do dalszego poszukiwania i pogłębiania tematu. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z postacią Sadhguru. Mam nadzieję, że udało mi się troszeczkę wyjaśnić wątpliwości krążące wokół tematu guru.
Na pewno nie wyczerpałem tematu. To jest tylko taka namiastka tego bardzo głębokiego tematu, który będziemy sobie jeszcze tutaj eksplorować w przyszłych odcinkach. Myślę, że taką zajawkę tutaj zaprezentowałem, która w pewien sposób tłumaczy nam i rozwiewa te wątpliwości i zachęca do tego, żeby dowiedzieć się o tym, czym i kim guru jest i dlaczego jest to taka funkcja, która w naszej kulturze jest zupełnie obca, nieznana i niezrozumiała. Bardzo miło było mi wypowiadać się do was, drodzy słuchacze. Mam na imię Bart. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Będę kończył ten odcinek podcastu. Zapraszam wszystkich serdecznie do kolejnego odcinka „Chaty mistyka” i będziemy sobie rozgrzebywać różne inne ciekawe, trudne, skomplikowane tematy. I mam nadzieję, że uda mi się napomknąć parę ciekawych rzeczy i naprowadzić was na różne ciekawe wnioski. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Trzymajcie się zdrowi i zapraszam wszystkich do kolejnego odcinka „Chaty mistyka”.
[01:18:14] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk.
[01:18:58] - Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”.