Irek Zakrzewski - oferuje pomoc drogową i holowanie







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

1989: UFO wisi nad rosyjską bazą wojskową nieopodal poligonu testowego w Kapustin Jarze


Dodano: 2015-10-23 15:18:45 | Wyświetleń: 3048 | Przeczytam później
Szkic wykonany przez kapitana Wołoszyna


Przez długi czas bardzo niewiele wiadomo było o badaniach nad UFO w ZSRR. W Kraju Rad organy medialne Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych nazywały cały fenomen UFO "kapitalistyczną propagandą". Co prawda dokumentowaniem spotkań z NLO (Nieopoznannyj Lietajuszczij Obiekt) zajmowało się kilkoro naukowców, jak choćby profesor Feliks Ziegel czy Jurij Fomin, jednak wyniki ich badań rzadko były publikowane i najczęściej krążyły w drugim obiegu, w postaci prywatnych druków. Radziecka ufologia zaczęła rozkwitać na początku lat osiemdziesiątych, kiedy to pod patronatem kilku naukowców akademickich powołano do życia "Komisję ds. Zjawisk Anomalnych".

Wraz z rozpoczęciem reform przez Michaiła Gorbaczowa, po kraju zaczęły krążyć historie o tajnych wojskowych badaniach nad UFO. Po rozpadzie ZSRR zjawisko jeszcze bardziej przybrało na sile. Emerytowani oficerowie armii i wywiadu przełamali milczenie i zaczęli udzielać publicznych wypowiedzi oraz pokazywać dokumenty. Były przewodniczący jednego z badań nad UFO, pułkownik Borys Sokołow, sprzedał dziennikarzowi George`owi Knappowi oraz amerykańskiej stacji ABC News zbiór dokumentów obejmujący okres badań między 1978 a 1988 rokiem. W 1991 roku Komitet ds. Bezpieczeństwa Narodowego (KGB) odtajnił 124-stronicowy dokument zatytułowany "Przypadki obserwacji zdarzeń anomalnych na terytorium ZSRR w latach 1982-1990", zawierający relacje zebrane z 17 regionów.

Jednym z najbardziej interesujących przypadków w aktach KGB jest bliskie spotkanie I typu z udziałem wielu świadków, do którego doszło 28 lipca 1989 roku w bazie wojskowej nieopodal poligonu testowego w Kapustin Jarze w regionie Astrachańskim (Nizina Kaspijska). Dokument zawierający informacje o tym zdarzeniu jest oczywiście niekompletny, mimo to jednak daje nam interesujący wgląd w przebieg całego zdarzenia. Zawiera on zeznania siedmiu świadków (dwóch młodszych oficerów, kaprala i czterech szeregowców), a także ilustracje sporządzone przez obserwatorów oraz krótkie podsumowanie, sporządzone przez niewymienionego z nazwiska oficera KGB (nie da się zidentyfikować ani autora, ani departamentu, jednak podsumowanie znajduje się na samym początku dokumentów z tej obserwacji).

Rekonstrukcja obserwacji, opublikowana w czasopiśmie "Aura-Z"


Było około drugiej w nocy, gdy członkowie dwóch jednostek wojskowych zauważyli UFO, które wisiało przez kilka godzin nad należącym do bazy arsenałem. Raport nie stwierdza, jakiego rodzaju rakiety znajdowały się w arsenale, jak też nie precyzuje, czy były tam jakieś głowice nuklearne.

Sprawozdanie zaczyna się następująco:

"W dniu 28 lipca 1989 r. personel wojskowy z centrum sygnału obserwował NLO w godzinach od 22:12 do 23:55. Według doniesień świadków, obserwowali oni trzy obiekty jednocześnie, w odległości 3-5 kilometrów".

Pobliska baza doniosła o obserwacji UFO między 23:30 28 lipca a 1:30 29 lipca. W dalszej części raport stwierdza:

"Po przeprowadzeniu wywiadu ze świadkami stwierdzono, że zgłoszone cechy NLO były następujące: dysk o średnicy 4-5 metrów, z jaskrawą półkulą w górnej części. Obiekt przemieszczał się w sposób niekiedy gwałtowny, jednak bezszelestnie, sporadycznie schodząc niżej i zawisając na wysokości 20-60 metrów nad powierzchnią ziemi. Dowódca [ocenzurowane] wezwał myśliwiec (...) ten jednak nie mógł zobaczyć jego szczegółów, ponieważ NLO nie pozwalał samolotowi podejść bliżej i uciekał od niego. Warunki atmosferyczne były odpowiednie do prowadzenia obserwacji wzrokowych".

Akta KGB w tej sprawie nie zawierają żadnych wzmianek na temat ewentualnej misji przechwytującej bądź wykrycia obiektu przez radary. Niemniej jednak, spisane ręcznie zeznania dostarczają nam interesujących informacji na temat zachowania się obiektów UFO w czasie lotu. Najbardziej obfitujące w szczegóły zeznanie złożył zastępca funkcjonariusza do spraw komunikacji, Walery Wołoszyn. Kapitan centrum telegraficznego poinformował go o 23:20, iż "niezidentyfikowany obiekt latający, który nazwał latającym talerzem, wisiał nad jednostką wojskową przez ponad godzinę". Po potwierdzeniu obserwacji przez zastępcę oficera operacyjnego, kapitan Wołoszyn i szeregowy Tysznajew wspięli się na pierwszy element wieży antenowej.

"Wspiąłem się na wieżę obserwacyjną i obserwowałem ten obiekt na wysokości 18 stóp. Wyraźnie widziałem oślepiający migający sygnał, jaskrawy niczym flesz aparatu. Obiekt przeleciał nad magazynami jednostki i skierował się w stronę arsenału rakietowego, jakieś 1000 stóp dalej. Przeleciał na wysokości zaledwie 60 stóp nad składem. UFO świeciło barwą przypominającą kolor fosforyzującej zieleni. Był to dysk o średnicy 12 do 15 stóp, z półkolistą kopułą".

"Podczas gdy obiekt wisiał nad arsenałem, w jego dolnej części, w miejscu gdzie wcześniej było migające światło, pojawił się jaskrawy promień, który zatoczył dwa lub trzy koła. Następnie obiekt przemieścił się w kierunku stacji kolejowej, wciąż błyskając. Wkrótce jednak powrócił nad skład amunicji i wisiał na wysokości 180-200 stóp nad nim. Dwie godziny po rozpoczęciu obserwacji, obiekt odleciał w kierunku Achtubińska i zniknął z pola widzenia".

Dokument KGB dotyczący zdarzenia


Szeregowiec Tysznajew potwierdził zeznania Wołoszyna. Żołnierz G. Kulik dodał: "Obok obiektu na niebie widziałem kulę ognia, która uniosła się z ziemi i zbliżyła do niego. Gdy UFO przemieściło się w moją stronę, czułem fizycznie, że się zbliża. Następnie obiekt wystrzelił do góry. Widziałem samolot, który próbował się do niego zbliżyć, obiekt jednak na tyle szybko przyspieszył, że wkrótce uciekł przed samolotem".

Zeznania kaprala Lewin oraz szeregowców Baszewa, Kulika i Litwinowa pokrywają się. Wszyscy zostali zawiadomieni przez pierwszego porucznika Klimienkowa i wszyscy widzieli trzy NOL-e wykonujące akrobacje na niebie, na przykład:

"Nagle obiekt poleciał w naszym kierunku. Zbliżał się szybko i robił się coraz większy. Następnie tak jakby podzielił się na trzy lśniące punkty i przybrał kształt trójkąta. Następnie zmienił kurs i zaczął latać w tym samym sektorze".

"Po wykonaniu gwałtownego skrętu, obiekt zaczął się do nas zbliżać, a jego prędkość dało się odczuć fizycznie (przed oczami czuliśmy fale powietrza). Jego lot był dziwny: żaden samolot nie mógłby latać w taki sposób. Obiekt potrafił natychmiast zatrzymać się w powietrzu (i mieliśmy wrażenie, że delikatnie chwieje się w górę i w dół); potrafił płynąć (dokładnie tak: płynąć, ponieważ określenie "latać" byłoby nieadekwatne, to było tak jak gdyby powietrze utrzymywało go, zapobiegając opadaniu). Przez cały czas gdy go obserwowaliśmy, on błyskał, błyskał bez żadnego porządku i ciągle zmieniał kolory (czerwony, niebieski, zielony, żółty). Sam punkt nie błyskał, tylko coś co znajdowało się ponad nim".

"Oto co zaobserwowałem: był tam latający obiekt przypominający jajko, ale bardziej płaski. Świecił jaskrawym światłem, na zmianę na niebiesko i czerwono. Obiekt osiągnął ogromną prędkość. Przyspieszał nagle i równie nagle stawał, przez cały czas wykonując duże skoki w górę lub w dół. Potem pojawił się drugi obiekt, a po nim trzeci. Jeden z obiektów obniżył wysokość i zatrzymał się. Stał tam w jednym miejscu i zniknął. Potem zniknął drugi obiekt i pozostał już tylko jeden. Przemieszczał się jednostajnie wzdłuż horyzontu. Od czasu do czasu wyglądało jak gdyby lądował na ziemi, po czym znów się wznosił i przemieszczał".

W międzyczasie pojawił się myśliwiec, który próbował przejąć obiekty UFO. Myśliwiec za pierwszym razem przeleciał nad obiektem, przypuszczalnie w ogóle go nie widząc. Następnie, według zeznań Klimienki, "samolot, który dało się rozpoznać na podstawie jego odgłosu, zbliżył się do obiektu, ten jednak oddalał się na tyle szybko, że wydawało się że samolot zostawał w miejscu".

Trudno dokonać ostatecznej oceny CE-I z Kapustin Jaru, gdyż KGB nie opublikowało żadnych informacji na temat misji przechwytującej i możliwego wykrycia obiektu przez radary. Szczegółowe zeznania siedmiu świadków wywodzących się z armii, którzy z uwagi na miejsce swojej pracy byli zaznajomieni z rakietami i różnymi rodzajami statków powietrznych (Kapustin Jar to w pewnym sensie odpowiednik amerykańskiego White Sands w stanie New Mexico), wydają się jednak potwierdzać nietypową charakterystykę lotu i nadzwyczajną manewrowalność, jaką niejednokrotnie wykazywały NOL-e. Co więcej, podobnie jak w przypadku obserwacji UFO nad Bazą Dowództwa Strategicznego Sił Powietrznych USA w Californii w 1975 roku oraz w sprawie z Bentwaters w Anglii w 1980, obiekty przypuszczalnie "w sposób jasny wykazywały zainteresowanie bronią znajdującą się w składzie", jak to ujęto w odtajnionym dalekopisie z 1975 roku dotyczącym Bazy Sił Powietrznych w Loring w stanie Maine.

Jeden z oficjalnych kamieni milowych radzieckiej i rosyjskiej ufologii pojawił się mniej niż rok później, w wyniku radarowo-wizualnego pościgu odrzutowca za UFO, jaki miał miejsce 21 majca 1990 roku w regionie Perejasławsko-Zaleskim na wschód od Moskwy. Gazeta "Raboczaja Tribuna" opublikowała oświadczenie autorstwa Pułkownika i Dowódcy Generalnego Lotnictwa Igora Malcewa, Przewodniczącego Sztabu Głównego Sił Obrony Powietrznej. Dowódcy jednostki zebrali "ponad 100 obserwacji wzrokowych" i przekazali je generałowi Malcewowi, który stwierdził:

"Nie jestem specjalistą w sprawach NLO, stąd też mogę jedynie powiązać ze sobą te dane i wyrazić swoje przypuszczenie. Zgodnie z dowodami dostarczonymi przez tych naocznych świadków, NLO to dysk o średnicy od 100 do 200 metrów. Na jego bokach znajdowały się dwa pulsujące światła (...) Co więcej, obiekt obracał się wokół własnej osi i wykonywał akrobacje w kształcie litery S, lecąc zarówno w pozycji horyzontalnej jak i pionowej. Następnie obiekt zawisł nad ziemią, po czym odleciał z prędkością dwu- lub trzykrotnie większą od prędkości myśliwca (...) Obiekty przelatywały na wysokościach od 100 do 7000 metrów. Ruchowi NLO nie towarzyszył żaden dźwięk, a jego cechą szczególną była zaskakująca manewrowalność. Wydawało się, że pojazdy były całkowicie pozbawione bezwładności. Innymi słowy, w jakiś sposób "porozumiały" się z grawitacją. W chwili obecnej trudno oczekiwać od ziemskich urządzeń podobnych umiejętności".

Na podstawie: Michael Hesemann, Don Berliner, UFO Briefing Document, ufoevidence.org
Opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium