Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:50] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejny odcinek jedynej w polskim internecie audycji na żywo poświęconej w całości świadomym snom i nie tylko. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dzisiaj po drugiej stronie Skype'a są z nami oneironauci Kamil, Grzesiek zwany YuBym oraz przy naszym telefonie oneironauta Robert. Witajcie panowie.
[01:15] - Witam bardzo serdecznie słuchacze Radia Paranormalium, Radia Dreamtime, które retransmituje audycję. Witajcie.
[01:21] - Dzisiaj będziemy dyskutować o świadomym śnie w kontekście badań Carlosa Castanedy i Don Juana. Ale zanim przejdziemy do naszego tematu, tradycyjnie, jak zawsze podam na początku kontakty do Radia Paranormalium, bowiem audycja, jak prawie zawsze, realizowana jest w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Będzie można również dzwonić na nasz numer komórkowy 53 620 493. Można oczywiście także komunikować się z nami na Skypie radio.paranormalium.pl poprzez Gadu-Gadu. Numer Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również przesyłać pytania i komentarze na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Przypominamy, że można zadawać pytania nie tylko w temacie głównym, ale również dotyczące bardziej ogólnie świadomego śnienia i śnienia jako takiego.
Panowie, oddaję wam mikrofon.
[02:56] - Pozwolę sobie tytułem wstępu zarysować nasz temat. Sylwetka Carlosa Castanedy będzie tutaj motywem przewodnim. Jego poglądy, twórczość literacka, również ta, która zazębia się z tematyką świadomego śnienia, czy może nawet przede wszystkim ta tematyka. Postać bardzo tajemnicza. Antropolog amerykański, autor wielu książek, badacz kultury Indian, głównie meksykańskich. To, co wyróżnia jego twórczość, to pojawiająca się tajemnicza postać w jego książkach. Postać Juana Matusa, Don Juana Matusa, szamana z plemienia Yaqui, który przez wielu uważany jest za element fikcji literackiej, a według samego autora był jego prawdziwym mentorem po tej innej rzeczywistości. Castaneda był postacią kontrowersyjną. Trzeba mieć na uwadze, że przyznawał się do tego, że jego praktyki wymagały użycia silnych specyfików, silnych roślin, takich jak peyotl czy bieluń. Natomiast z czasem jego poglądy ewoluowały.
On potem twierdził, że właściwie stara się odcinać od tych psychodelików, żeby nie uszkodzić swojego ciała energetycznego, z tego, co wyczytałem. Jego książki i twórczość można zamknąć w trzech zbiorach. W każdym powstawał na jego oddzielnym etapie uduchowienia. Pierwszy zbiór „Sztuka wojownika”, gdzie można znaleźć takie książki jak właśnie „Nauka Don Juana”, „Odrębna rzeczywistość”, „Podróż do Ixtlan” czy kompendium „Magiczne kroki”. Zbiór drugi „Sztuka podchodzenia: opowieści o mocy”, „Drugi krąg mocy”, „Dar orła”, kompendium „Aktywna strona nieskończoności” i trzeci zbiór „Sztuka intencji”, „Wewnętrzny ogień”, „Potęga milczenia”, „Sztuka śnienia”, kompendium „Koło czasu”. Jest to postać bardzo specyficzna. Wzorowali się, inspirowali się nią tacy artyści jak John Lennon, Jim Morrison czy reżyser Federico Fellini. Także jego nauki, jego filozofia stała się poniekąd natchnieniem dla innych poszukiwacz. Oddam głos Jubiemu, bo interesuje się może nie tylko tyle postacią Castanedy, ale tym, co się z tym wiąże, czyli z szamanizmem Indian i z tymi prymitywnymi praktykami. Jubi, oddam ci głos.
[05:58] - Dobra, jeżeli chodzi o szamanizm, to ja zrobię osobną audycję u siebie w czasie snu, ale to będzie gdzieś za dwa tygodnie. Natomiast żeby przejść w ogóle do Carlosa Castanedy, to może najpierw trzeba by było troszkę o nim opowiedzieć. Kim był Carlos Castaneda? Jakie były początki? W latach 60. XX wieku do małej mieściny, która była w stanie Sonora w północnym Meksyku, przybył młody student antropologii, czyli Carlos Castaneda. Jego celem było głównie poznanie właściwości leczniczych niektórych roślin, które były stosowane w obrzędach szamańskich czy też przez tamtejszych Indian. W ten sposób poznał tajemniczego szamana, Indianina Juana Mattheusa, o którym wspomniałeś wcześniej, Kaminu. Dzięki niemu wkroczył on w pociągający, a czasami niebezpieczny świat magii. Zaczął on zagłębiać starożytną wiedzę meksykańskiego plemienia Yaqui, poznając przy tym czary oraz niezwykłe działanie niektórych roślin posiadających właściwości halucynogenne.
Przekroczył on wtedy granice świata dotychczas mu znanego na pustyni Sonora, gdzie doznał on wielu odmiennych stanów świadomości, które całkowicie zburzyły jego dotychczasowe pojęcie rzeczywistości. Swoje doznania oraz kolejne etapy wkroczenia w tajemniczy świat magii meksykańskich szamanów opisał właśnie w książkach, o których wspomniałeś wcześniej. Między innymi ta książka pierwsza „Nauki Don Juana”. Był taki obraz przemian w książce, którą opisał z okresu tak zwanego dzieci kwiatów. Co jeszcze? U Carlosa Castanedy przedstawiona jest ścieżka, jaką powinien człowiek w sobie odkryć, aby wejść w głąb siebie i znaleźć swoje najważniejsze wartości, czyli zdolności umysłowe. Wszystkie jego książki dają ogólny obraz szamanizmu Indian meksykańskich opierających się na świadomości procesów pozazmysłowych oraz manipulowania rzeczywistością. Ja tutaj będę chciał pokrótce, w paru zdaniach dosłownie, bo to jednak długi temat jest, takie aspekty w naszej audycji uwzględnić, jak między innymi percepcja rzeczywistości, czyli tworzenie tak zwanej rzeczywistości. Tutaj w skład tego troszkę opiszę zatrzymanie świata oraz widzenie, świadomość, a postrzeganie, widzenie ludzi, bańka percepcji, tak zwana bańka. Ja mówię na to jajo.
Percepcja, a punkt połączenia, czyli tak zwany punkt scalający, widzący oraz jakieś ćwiczenie, które opisuje tutaj Carlos Castaneda, pozwalające nam na zmianę percepcji. Postaram się jak najprościej opowiedzieć o budowie człowieka oraz wszechświata, świadomości, uwagi, intencji, emanacji. Tutaj wezmę takie aspekty podnóżia jak tonal oraz nagual. Pytanie intencji poprzez oczy. Nieskazitelna, niewidzialna moc. Umiejętność bycia dostępnym oraz niedostępnym. Umiejętność wojownika. Sztuka skradania się. Niewidzialna moc, czyli energia. Troszkę coś powiem o śmierci, o śnieniu, woli, intencji, abstrakcji.
Wymienię tutaj 21 wątków abstrakcyjnych, ale to tak pokrótce, dosłownie po jednym, dwóch zdaniach, bo to wiadome, że to długi temat. O bramach śnienia też trochę opowiem, o których ostatnio wspominałem w debatach o istotach nieorganicznych, umyśle oraz wewnętrznej ciszy, która jest w nas. Takie bym tutaj chciał uwzględnić wątki. Carlos Castaneda jest to niewątpliwie może nie to, że dziwna postać, ale na pewno jest to tajemnicza postać. Nawet samo to, że w jakiś sposób pojawił się i nagle szybko zniknął. Znaczy nagle, po jakimś tam okresie.
[10:27] - Właśnie jeszcze słyszałem, że otaczał się gronem swoich wielbicielek. Jedna z nich to była prezes pewnej fundacji, w której działał. Potem jakaś instruktorka, jego przybrana córka. I wszystkie łączyło to, że zginęły bez śladu po jego śmierci. Także to też jest bardzo tajemnicze.
[10:47] - Wiecie co? Jeżeli byście chcieli troszkę bardziej poznać historię, to też zapraszam was do audycji, którą przeprowadził kiedyś mój redakcyjny kolega Tomasz z Radia Na Fali. To jest audycja „Hiperprzestrzeń. Carlos Castaneda i droga bez powrotu” z 27 sierpnia 2013 roku. Tam Tomasz bardzo ładnie to wyjaśnia. Jest jeszcze inna audycja z archiwum Roberta Bernatowicza, numer 52. Jest to twórczość Carlosa Castanedy. On tam też opisuje. Zresztą tam jest przedstawiony polski autor, który podjął się próby oceny jego książek. Nie powiem wam teraz nazwiska, bo mi wyleciało z głowy.
W każdym razie też jakoś to w miarę ogarnia. Rzeczywiście, jeżeli chodzi o Carlosa Castanedę, wyszło to na to, że prawdopodobnie to była jakaś sekta i poszło o to, że w momencie kiedy — bo to w ogóle były jakieś takie dziwne ruchy, jeżeli chodzi o finansowanie, o jego wydatki pieniężne i tak dalej — pod sam koniec wyszły takie dziwne niuanse na zasadzie, że w pewnym momencie, kiedy on znikł i pieniądze, które miał zgromadzone zaczęły w dziwny sposób znikać z jego konta. Jak to ktoś prześledził kiedyś, okazało się, że te wszystkie pieniądze wybierały kobiety, które wokół niego się poruszały. Generalnie chodziło prawdopodobnie o kasę od dupy i tak dalej. Wiecie, typowy schemat działania sekt, jakby nie patrzył, ale nie wnikajmy w to, bo wiadomo, można to różnie rozpatrywać. Generalnie chodzi tutaj o te przekazy, które on po prostu- Nam po prostu przekazał. Czyli pojmowanie rzeczywistości od strony szamanizmu, w jaki sposób jest to wszystko poukładane i tak dalej. Może byśmy jeszcze troszkę powiedzieli o Castanedzie. On twierdził, że urodził się w São Paulo w Brazylii, świąt Bożego Narodzenia w 1931 roku. Jak dobrze gdzieś wyczytałem w informacjach, okazuje się, że z jego papierów migracyjnych wychodzi na to, że urodził się sześć lat wcześniej.
Czyli już sama data urodzenia skłania nas do myślenia, że od samego początku była to niejasna postać. Napisał on 12 książek oraz kilkanaście prac akademickich z Indianami Yagów zamieszkujących środkowy Meksyk. Trzy jego pierwsze książki, czyli „Nauki Don Juana”, „Odrębna rzeczywistość” oraz „Podróż do Ixtlan” napisał będąc jeszcze studentem antropologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Opisy to były raczej nie były książki, tylko były formy dzienników. Przepraszam bardzo.
[13:59] - Efekty dźwiękowe.
[14:04] - No tak.
[14:04] - Dowód na to, że ją lecimy live.
[14:09] - To były właśnie takie dzienniki badań, które opisywały tradycje szamańskie. Otrzymał tam tytuł magistra oraz doktora za opisy tych książek. Pierwsza książka, jeżeli chodzi o jego pierwszą książkę, była to książka stricte bardziej naukowa, natomiast on to później opublikował. Wyszła z tego książka. Tak że pierwszą książkę się dość ciężko czyta, ale gdzieś mniej więcej w połowie książki już zaczyna się pojmować i już się zaczyna coraz lepiej. Ja wszystkie książki parę razy przeczytałem, także naprawdę są rewelacyjne, łącznie z tą ostatnią książką, która jest takim zbiorem tych wszystkich książek.
[14:55] - Mariusz Niechrap.
[15:00] - Najbardziej kontrowersyjnymi aspektami w jego pracach jest używanie właśnie tych roślin psychodelicznych, które miały mu pomagać w osiąganiu odmiennych stanów świadomości. W dwóch pierwszych książkach pisze, że ścieżka wiedzy wymaga użycia pewnych lokalnych roślin, takich jak pejot czy bieluń, inaczej nazywana datura. W swojej książce trzeciej „Podróż do Ixtlan” stwierdził, że Don Juan użył na nim tych roślin, aby pokazać mu doświadczenia, które będące poza znanymi codziennego życia oraz prawdziwymi i namacalnymi tak naprawdę. Później Castaneda oczywiście wyrzekł się używania tych wszystkich środków psychodelicznych do celów, twierdząc, że mogą one uszkodzić tak zwaną świetlistą kulę, czyli ciało energetyczne oraz ciało fizyczne. Czwarta jego książka opowiadała o mocy i była ona zakończona krótkim opisem skoku Castanedy z urwiska, który był jego przejściem z ucznia na człowieka wiedzy, a zarazem skokiem w tonala, nieznane, o którym później powiemy troszkę. Niektórzy pisarze twierdzili, że będzie to oznaczać koniec jego serii książek, a jednak się tak nie okazało, bo kontynuował dalej. Okazało się jednak, że Castaneda właśnie kontynuując te książki, zdołał utrzymać swoją popularność wśród tych wszystkich czytelników. On w ogóle był takim prekursorem ruchu całego newage'owskiego, tak zwanych dzieci kwiatów. Tak naprawdę rozpropagował po prostu świadome śnienie. Nie ma co ukrywać, bądź co bądź jaką był postacią, to jednak przyczynił się do wzrostu zainteresowania tym aspektem.
W 1997 roku Castaneda wniósł pozew przeciwko swojej byłej żonie, Margaret Runyan Castaneda. Dotyczył on książki „Magiczna podróż z Carlosem Castanedą”. Przepraszam bardzo. Okej. Także powiedziałem o książce „Magiczna podróż z Carlosem Castanedą” i sprawa została umorzona po jego śmierci. On umarł prawdopodobnie 27 kwietnia 1998 roku na raka wątroby. Niektórzy uważają, że jego ciało zostało skremowane. O jego śmierci nie za bardzo wiele wiadomo. Jedyną taką rzeczą, o której można się tak naprawdę dowiedzieć, to był taki aspekt na przykład jak to, że w momencie kilka lat po jego śmierci ciało jednej z kobiet, która była w pobliżu jego, jakaś tam członkini, znaleziono w jakimś dole na pustyni i nie wiadomo właściwie, co się stało. Są przypuszczenia tylko, że nie potrafiła się albo z tym wszystkim pogodzić, albo po prostu była tak zmanipulowana, że postanowiła również dołączyć do swojego wyznawcy, czyli do Carlosy.
W książce „Aktywna strona nieskończoności” z 1998 roku, a więc już po jego śmierci, znajdowała się dedykacja od profesora Harolda Fielda oraz Clementa Megenta. Tajemnice okalające życie oraz śmierć Castanedy mogą być postrzegane poprzez pryzmat nauki tolteckich, jak i też nieskazitelny wysiłek z jego strony, który miał na celu wymazanie jego osobistej historii. W książkach, już wymienimy to tak: przede wszystkim seria „Sztuka wojownika” i to są „Nauki Don Juana” z 1978 roku, „Odrębna rzeczywistość” z 1971 roku, „Podróż do Ixtlan”, kompendium „Magiczne kroki” Kolejna seria jest to „Sztuka podchodzenia”. Tutaj są „Opowieści o mocy”, książka z 1974 roku, „Drugi krąg mocy”, książka z '77, „Dar orła” z '81 oraz „Kompendium. Aktywna strona nieskończoności” z 1999 roku. Oraz trzecia seria jest to „Sztuka intencji. Wewnętrzny ogień”, '84 rok, „Potęga milczenia” '87, „Sztuka śnienia” '93 i „Kompendium. Koło czasu” z 2000 roku. Nie wiem, czy opisywać. W sumie mogę powiedzieć pokrótce.
Jeżeli chodzi o każdą serię, czyli „Sztuka wojownika”, czyli te pierwsze książki oraz kompendium, jest to sztuka, która rozpoczyna podróż do świata tonala, czyli tego świata materialnego oraz świata naguala, czyli tego świata duchowego. Podczas tego stadium wojownik podróżuje, usiłując zmniejszyć swoje poczucie ważności oraz zgromadzić energię. Przede wszystkim uczeń jest tutaj nakłaniany do podejmowania działań oraz do wzięcia pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Jeżeli chodzi o tą drugą serię, czyli „Sztuka podchodzenia”, a więc „Opowieści o mocy”, „Drugi krąg mocy”, „Dar orła” i „Kompendium. Aktywna strona nieskończoności”. Tutaj uczeń, adept podchodzenia dąży do oczyszczania oraz gromadzenia swoich energii oraz do wzmocnienia swojej więzi z duchem. Wojownik podróżnik staje się tutaj nieskazitelny poprzez doświadczenie, sprawdzanie tego połączenia oraz porzucanie swoich wątpliwości, zaakceptowanie swojego losu takiego, jakim jest, oraz kontynuowanie swojej podróży na ścieżce serca. Jeżeli chodzi o trzecią serię, czyli „Sztuka intencji”, a więc „Wewnętrzny ogień”, „Potęga milczenia”, „Sztuka śnienia” oraz „Koło czasu. Kompendium”. W tej części wojownik podróżnik gromadzi swoją wystarczającą ilość dodatkowej energii osobistej mocy, która jest aktywowana, bo wcześniej jest ona jednak uśpiona jako druga uwaga.
Śnienie staje się tutaj wówczas możliwe. Tutaj też o tych bramach powiedziane, o których też ostatnio wspominałem w debatach ufologicznych. Wojownik podróżnik podtrzymuje nieskazitelność oraz idzie swoją drogą z sercem oraz czeka, aby otworzyć się na wolność. Także tutaj bym na tym razie zakończył. Oddaję głos.
[21:27] - Przyznam szczerze, że to, co powiedziałeś, trochę poszerzyło postrzeganie tej postaci, chociaż ja dobrnąłem do takich wątków, które ciężko, nie dają mi spokoju. Na przykład co ten facet robił, przebywając kiedyś tam, czytałem jakąś wypowiedź jego żony, że miał wyjść na krótko, jakieś zajęcia, obowiązki poza domem wypełnić i zniknął na siedem miesięcy. Jak twierdził później, przebywał cały czas na pustyni przez te siedem miesięcy. Także to takie trochę kurczę, nie wiadomo w sumie, czy to rzeczywiście jest tak, że jakby socjalizował się z jakimiś Indianami i oni go w te tajniki wdrażali, czy po prostu już jego odpały po tym peyocie były takie silne, że nie wiedział, co się dzieje. Co ciekawe, też jak patrzyłem na wydawnictwa różne, jak klasyfikuje się tą literaturę, to do dzisiaj większość wydawnictw w Ameryce nie uznaje jego literatury jako fikcję, tylko są traktowane bardziej jako literatura faktu, jako takie można powiedzieć literackie dzienniki. Także jest postrzegany różnorako przez czytelników. W jednym z wywiadów też czytałem, że on unika metaforycznego stylu pisania. Także to wszystko, co pisze, powinno się odbierać, starać się interpretować również dosłownie. Także to też takie ciekawe.
[23:18] - To było właśnie to, co powiedział Don Juan do Carlosa, że jest to droga bez powrotu, a więc Carlos Castaneda wchodząc na tą drogę, w ogóle każda osoba śniąca, która wchodzi na tą drogę, niestety widzi w inny sposób rzeczywistość i po prostu albo to akceptujesz, albo nie. I prawdopodobnie to było powodem tego, że przez tyle miesięcy zniknął, ponieważ było mu ciężko, że tak powiem, zaakceptować te wszystkie rzeczy, obrazy, sny oraz tą rzeczywistość, którą widział jako prawdziwą. Bo trzeba tutaj też powiedzieć o Carlosie Castanedzie, że Carlos Castaneda pojmował świadome śnienie jako rzeczywistość, która jest obok nas. Czyli mamy dwa światy, które są wokół siebie. To nie jest tak, że wchodzimy w tysiące czy dziesiątki innych różnych światów, możemy to kształtować i kreować. Tylko Carlos Castaneda uważał raczej, że mamy taki właściwie jeden drugi świat obok siebie. To jest tak jak ten brat bliźniak, o którym się też dużo mówi, i po prostu możemy przeskakiwać pomiędzy światami, czyli taka właśnie odrębna rzeczywistość, że możemy może nie do końca, że kreować, tylko po prostu, że mamy możliwość w odpowiednich stanach świadomości, poprzez użycie właśnie tych roślin czy środków psychodelicznych, wejścia, otworzenia się, podniesienia tych bram i wejścia po prostu w inne światy.
[24:50] - No ale jednak Carlos Castaneda umarł Z przyczyn naturalnych, zdrowotnych, bo to jednak choroba przerwała jego życie. Z tego, co słyszałem, to chyba rak wątroby.
[25:06] - Tak, rak wątroby.
[25:07] - Także ciekawe.
[25:08] - To też różne, bo jedni piszą, że rak wątroby, drudzy piszą, że został skremowany. Różne są. Naprawdę jest to tajemnicza postać. Nie do końca jest to znane, w jaki sposób on odszedł.
[25:23] - Czytałem też różne wspomnienia Castanedy wśród innych osób i w roku bodajże '95 czy '93 on umarł. Pod koniec lat 90. wiele osób wspominało, że przeżywało z nim jakieś tripy po pustyni. Także to funkcjonowało chyba rzeczywiście. To chyba szło w kierunku takim, powiedzmy, jak scjentolodzy później, jakiejś takiej sekty czy takiej parareligii, nie? Bo jednak to grono zwolenników miał dosyć liczne. Może nie była to jakaś jego rodzina, ale to było grono różnych ciekawych osobowości. Miał swojego takiego bramkarza łysego, który też doświadczał tych różnych stanów świadomości i wyprowadzał ludzi, którzy zadawali jakieś niewygodne pytania albo irytowali swoją obecnością. Był postacią bardzo medialną, jak na tamte czasy. Był to '70 rok, kiedy broni doktorat.
Przeglądałem, widziałem bardzo dużo fotografii z nim akurat, także to nie jest jakiś taki typ mnicha, który gdzieś tam się zaszył, tylko był bardziej, jak by to powiedzieć, zsocjalizowany bardzo z ludźmi.
[26:53] - No tak. Widzę, że się ludziom podobają efekty specjalne, które mam tutaj w pokoju. Także przeglądając czata. Dobrze. Wiecie co? To może ja bym tutaj troszkę opowiedział o tej ideologii Castanedy. Jest tego sporo, ale jakoś to spróbuję ogarnąć. Percepcja rzeczywistości według Castanedy, a więc tworzenie tej całej rzeczywistości. Wszystko to, co istnieje, jest tak naprawdę wynikiem naszej uwagi. Tutaj twierdzi Castaneda oraz Don Juan.
Świat nie jest rzeczywisty. Nie jest też taki, za jakiego uważamy. Nasza percepcja świata jest jedynie jego opisem i obraz rzeczywistości, który istnieje w umyśle, jest jedynie opisem świata, a więc opisem, który został wtłoczony w nas w momencie, kiedy żeśmy się tak naprawdę narodzili. Każdy, kto nawiązuje kontakt z dzieckiem, opisuje mu świat aż do momentu, kiedy dziecko potrafi postrzegać ten świat taki, jaki został mu właśnie opisany. Członkostwo tego dziecka w świecie staje się wtedy pełne, gdy potrafi dokonywać takiej interpretacji percepcji, obserwacji tej percepcji, która w konfrontacji z opisem potwierdza go. I tutaj rzeczywiście składa się z nieskończonych strumieni interpretacji, według Castanedy, postrzegania, które my jako jednostki posiadamy. Takie specyficzne członkostwo, gdzie nauczyliśmy się interpretować właśnie w taki sposób, w jaki nam to zostało przedstawione. Odbiór naszej rzeczywistości jest uznawany za niepodważalny, a jest to jedynie jeden z wielu możliwych takich opisów. I to są takie podstawienia założenia magii, które właśnie tutaj Don Juan przekazuje Carlosowi Castanedzie. Na co on zwraca tutaj uwagę?
Przede wszystkim na to, aby zatrzymać świat i widzieć. A więc postrzegamy to wszystko jako drapieżcy. Bo tutaj jednak trzeba powiedzieć, że w szamanizmie to jest wszystko w taki izoloryczny sposób postrzegane. Czyli wojownik, drapieżca. Tam jest dużo również nawiązań do zwierząt i tak dalej. Będąc drapieżcą, jest wtedy łatwiej nam oceniać oraz klasyfikować niebezpieczeństwa, jakie mogą nas otaczać w świecie rzeczywistym. Istnieje tutaj również inny sposób postrzegania i Castaneda pisze tutaj między innymi o tych wszystkich istotach, które są zbudowane też z energii oraz mają możliwość wprowadzania nas w ten cały świat szamanizmu. Aby osiągnąć widzenie Castaneda twierdzi, że trzeba najpierw zatrzymać świat. A więc taki strumień interpretacji, który zwykle płynie nieprzerwanie, zostaje wtedy zatrzymany przez pewne okoliczności, które możemy wymusić. Warunkiem takiego wstępnego zatrzymania świata jest całkowite przekonanie się, że rzeczywiście ta inna rzeczywistość istnieje.
Trzeba zrobić taką kreskę i powiedzieć po prostu, że okej, stare to stare, ale otwieramy się na nową rzeczywistość, nową percepcję i idziemy w tą percepcję. Jeżeli chodzi o widzenie. Widzenie jest to reakcja na zaproszenie tego świata niefizycznego, które znajduje się właśnie poza naszym widzeniem, a którego nauczyliśmy się nazywać taką rzeczywistością. Generalnie chodzi o to, żeby rozpadły się stare paradygmaty i po prostu otworzyć się na ten nowy świat. Każdy czarownik, który nie widzi tak samo jak zwykły człowiek, wierzy w swój świat czarownika, co doprowadza go do utknięcia w rzeczywistości tych czarowników. Te oba światy rzeczywiste mogą wpływać na nas. Możemy w tym niefizycznym świecie oddziaływać na tą rzeczywistość, która tutaj jest. Liczy się tylko to, kiedy ciało uświadomi sobie, że potrafi wtedy widzieć i możemy wtedy poznawać te wszystkie światy. Jest to jeden z tych opisów, które on w książkach opisuje. Przejście do świata czarowników otwiera się wtedy, kiedy człowiek nauczy się powstrzymywać wewnętrzny dialog.
Wewnętrzny dialog uziemia nas i jest on taki albo inny tylko dlatego, że mówimy sobie, że jest taki albo inny. Czarni magowie to byli nasi współbracia. Tak twierdzi Castaneda. Co tutaj jeszcze można powiedzieć? Droga czarownika prowadzi do wolności. Zawsze kiedy ustaje wewnętrzny dialog, wtedy świat się rozpada i ukazują się nasze niezwykłe właściwości. Jakby do tej pory były przetrzymywane pod ścisłą strażą naszych słów. Świat nie poddaje się nam wtedy bezpośrednio, ponieważ między nimi a nami stoi właśnie opis tego świata. Nasze doświadczenie świata jest tylko wspomnieniem tego doświadczenia. Ciągle przypominamy sobie wtedy chwile, które właśnie się wydarzyły, które minęły, przeminęły.
Materialność, cielesność jest to wspomnienie tego wszystkiego, co odczuwamy tutaj w świecie. Tak przynajmniej tutaj, jeżeli chodzi o ten aspekt. O tym jeszcze widzeniu. Może o świadomości oraz postrzeganiu. Podstawową naszą istotą jest też postrzeganie, a więc jego magia, czyli stan świadomości. Postrzeganie i świadomość są jedynie pojedynczą funkcjonalnością całości, mające dwa zakresy. Pierwszym z nich jest to właśnie tonal, czyli ten świat fizyczny, rzeczywistość, pierwszy krąg mocy oraz drugą jest to nagual, czyli zdolność czarownika do koncentrowania swojej uwagi na niezwykłym świecie. Jest to drugi krąg mocy, a więc ten świat ducha. Mamy tutaj zdolność do porządkowania swojej percepcji codziennego świata oraz świata czarowników. Nasze ciało fizyczne jest pierwszą uwagą, a więc uwagą tonala.
Kiedy ciało staje się drugą uwagą, przechodzi do innego świata. Ludzką świadomość dzielimy właśnie tutaj na trzy różne składniki. Najmniejszą z nich jest pierwsza uwaga. Jest to codzienna świadomość zawierająca świadomość ciała fizycznego, a więc obserwacja otaczającej nas rzeczywistości. Drugą jest świadomość niezbędna do tego, aby człowiek mógł dostrzec swój świetlisty kokon oraz działać jako świetlista istota. I to jest ten stan, te pierwsze trzy, cztery warstwy, kiedy wprowadzamy się w trans i na przykład wychodzimy poza ciało, czyli świadomie śnimy. Ostatnia jest to trzecia uwaga. Jest to nieskończona świadomość, która włącza się w takie nieokreślone aspekty naszej świadomości fizycznej, czy też tego świata świetlistego. Gdyby ktoś wszedł w trzecią uwagę całkowicie, zmieniłby się w to, czym jest naprawdę, a więc wybuch energii. Tak przynajmniej tutaj Castaneda twierdził.
Nie jesteśmy po prostu tacy, jakimi się widzimy w zwierciadle zdrowego rozsądku, a więc w rzeczywistości jednak jesteśmy świetlistymi istotami i potrafimy to sobie wtedy uświadomić oraz możemy dotrzeć do różnych pokładów tej naszej świadomości. Będąc po tej lewej stronie, w drugiej uwadze mamy percepcję postrzegania wszystkiego jednocześnie, czyli bycia w kilku miejscach. Tu głównie chodzi o percepcję równoległości, w odróżnieniu od zwykłych szeregowych percepcji, a więc liniowego czasu. Co tu można jeszcze na ten temat powiedzieć? Widzenie ludzi. Ludzie widziani na odległość przyjmują formę podobną do grzyba i różnią się one między sobą kształtem, blaskiem oraz wielkością. Żywionych w stosunku do nich uczuć. Kiedy to począwszy od umiarkowanej przyjemności możemy skończyć na odrazie. Kiedy widzimy bezpośrednio daną osobę, jej ludzkie cechy ukazują się jako kształt podobny do jaja. Taką wiązkę świetlistych włókien.
O tych włóknach również, czy też o tych strunach również Castaneda w swoich książkach opisuje. Widzący ludzie, czyli czarownicy, bo tak ich nazywa Castaneda.
[36:02] - Przepraszam, że ci przerwę. Chodziło o struny takie jak z teorii strun?
[36:07] - Jest teoria strun. Tak, dokładnie. I właśnie tutaj też jest takie nawiązanie, bo widzisz, to jest książka z 1968 roku, jak dobrze pamiętam, pierwsza część, w której on to już opisuje. Ta teoria troszkę później wyszła, także można powiedzieć też, że on był takim prekursorem, że tak powiem, takiej ideologii teorii strun, którą ktoś tam pewnie później już przyłapał, przypisał jako właśnie teorię strun. Bodajże to był chyba Michio Kaku, jak się nie mylę. O tej chyba teorii wspominał.
[36:42] - Rozumiem.
[36:44] - No to dobra. Bańka percepcji, o której on tutaj mówi, czyli to właśnie jajo. On twierdzi, że znajdujemy się wewnątrz takiej właśnie bańki. Zresztą ja też tak twierdzę. W której zostaliśmy umieszczeni w momencie, kiedy żeśmy się narodzili tak naprawdę. Na początku bańka ta jest nie do końca jeszcze zamknięta. Ona jest otwarta, ale z czasem, kiedy dorastamy, robimy się starsi, bańka ta zaczyna się zamykać. W końcu zostajemy w niej zapieczętowani Bańka ta to nasza percepcja. Czyli ja mówię o tym ekranie śnienia, że możemy widzieć od wewnątrz i od zewnątrz. To jest właśnie dziwne.
Mało tego, jeszcze można widzieć w różnych perspektywach. To jest właśnie to postrzeganie siebie w różnych miejscach naraz. Ja bym to tak określił. To jest koncepcja też i Castanedy, ale również ja też to u siebie widzę w taki sposób. Przez całe życie pozostajemy właśnie w takiej bańce. Najprościej można sobie to wyobrazić jako jajko, a my jesteśmy tym żółtkiem w tym jajku. To, co postrzegamy na jej zakrzywionych ściankach, jest naszym własnym odbiciem. Dokładnie to, co powiedziałem przed chwilką. To, co się odbija, jest naszym obrazem świata, a więc opisem, który stał się obrazem. Jesteśmy tak naprawdę obserwatorem.
Zadanie nauczyciela polega więc na przemianie tego obrazu tak, aby przygotować taką świetlistą istotę, czyli nas, na moment, kiedy ta bańka się otworzy z zewnątrz przez dobroczyńcę, którego on wspomina w swoich książkach. Bańkę otwiera się, aby pozwolić tej świetlistej istocie, czyli nam, zobaczyć swoją własną pełnię, a więc moc kreacji, wyobrażeń i tak dalej. Nauczyciel pracuje wówczas wewnątrz takiej bańki i przemienia taki obraz świata na tak zwaną Wyspę Tonala, która jest dziełem naszego postrzegania i umożliwia nam skupienie się na pewnych elementach, które nas interesują w danym momencie, w danym czasie. Zadanie tego nauczyciela, o którym wspomina w książkach, polega na oczyszczeniu jednej takiej połowej bańki, a więc tej lewej strony oraz przekształcenia jej, przebudowania jej w drugą część, tak aby później te części mogły się połączyć. Tę oczyszczoną połowę może zająć coś, co czarownicy nazywają właśnie wolą, a więc wyrażenie tej swojej woli. Decyzja świadoma oczywiście. Do dobroczyńcy należy tutaj otwarcie również bańki z tej strony, która została oczyszczona. I wtedy taki czarownik ma pełną wolę, a więc władzę nad tą swoją bańką. Połowa bańki stanowi główne centrum rozumu, czyli tonala, a więc tej części fizycznej, jak również drugą część, a więc główne centrum świadomości woli, czyli naguala. Chodzi tu o ducha.
Jeżeli chodzi o punkt scalający. Nie wiem, ja nie przynudzam może?
[40:02] - Nie, kontynuuj. To jest akurat ważne.
[40:05] - Okej. Percepcja a punkt połączenia. Chodzi tu głównie o ten punkt scalający. Percepcja może zachodzić wtedy, kiedy w każdym z nas istnieją tak zwane czynniki, a więc punkty połączenia, które selekcjonują odpowiednie emanacje zewnętrzne, jak i wewnętrzne. A więc te wszystkie emanacje, z których jest zbudowany cały wszechświat oraz łączy je ze sobą. Zwykłe postrzeganie związane jest tutaj ze zwykłą pozycją punktu obserwatora połączonego na naszym kokonie w stanie całkowitej świadomości. Wytwarzany jest wtedy blask, który jest widziany przez tego widzącego, czyli przez obserwatora przepraszam i wygląda on jako taki rozbłysk jasności w całym świetlistym jajku. To są właśnie te błyski, o których ja tutaj też w wielu audycjach przypominałem, właśnie na granicy przekroczenia tej bąbli. Jest to taka jakby eksplozja światła o takiej mocy, że granice osłonki zostają wtedy właśnie tego jaja rozerwane, a wewnętrzne emanacje rozprzestrzeniają się w nieskończoność. To są właśnie te stany, o których również opisywałem w pierwszej części „Czasu snu” — mistyczne wizje.
Tylko kwestia po prostu, w jaki sposób my to odbieramy, w jaki sposób nam to zostaje przedstawione. A więc przekonania i te wszystkie inne rzeczy, aspekty. Widzący, którzy z rozmysłem osiągają taką świadomość, a więc od początku do końca są świadomi tego, co się z nimi dzieje, stapiają się ze swoimi emanacjami oraz wlizgują się w tak zwaną wieczność, jak tutaj twierdzi. Proces wewnętrznego dialogu jest siłą utrwalającą pozycję punktu połączenia. Na początku u dzieci połączenie tego punktu jest nietrwałe, natomiast ich wewnętrzne emanacje znajdują się w ciągu ruchu, a punkt połączenia wędruje po całym ludzkim paśmie. O tych pasmach też troszkę później wspomnę, jeżeli nie zapomnę. Gdy nauczymy się gadać do siebie, uczymy się wówczas posługiwać własną wolą. Nasza wola każe nam wtedy gadać, rozmawiać ze sobą. Niektórzy uważają, że to są ludzie psychicznie chorzy, jak rozmawiają ze sobą, ale ja uważam, że trzeba mieć taki właśnie wewnętrzny dialog wewnętrzny ze sobą. Zawsze coś się kłóci w nas.
To jest to nasze ego i te wszystkie inne rzeczy. Tutaj jeszcze może o tym punkcie połączenia. Tylko u ludzi punkt połączenia jest odpowiedzialny nie tylko za połączenie się z naszą emanacją, ale też za ignorowanie niektórych połączeń, aby nasza percepcja mogła się oczyścić oraz wzbogacić. Punkt połączenia jest przesunięty ze swojej zwykłej pozycji i która potrafi budować światy oraz uzupełniać inne i po prostu wpływać na te światy. Stałość i materialność, którą tutaj uważamy za cechy świata mieszczącego się w granicach naszej percepcji, jest to jedynie siła łączenia. A więc tak naprawdę realność świata nie jest tutaj iluzją. Iluzją jest trwałość pozycji tego punktu połączenia, tego punktu referencyjnego, przeniesieniem tego punktu tak naprawdę. To są nauki Carla Castanedego, a więc każdy sobie tutaj musi, że tak powiem- Sam odpowiedzieć na pytanie, co akceptuję, a co nie akceptuję. Jeżeli chodzi o jakieś ćwiczenia dotyczące zmiany percepcji, Carlos Castaneda mówi tutaj, żebyśmy nauczyli się rozdzielać obrazy oraz zawsze widzieli podwójnie. Wtedy musimy się tak naprawdę skoncentrować, a właściwie naszą uwagę na przestrzeni pomiędzy tymi dwoma obrazami.
To jest to, kiedy zamykamy oczy i właśnie pojawia nam się ta holografia i mamy takie wrażenie, jakbyśmy oczy odwracali do góry nogami. Zmiana taka jest godna uwagi, ponieważ pojawia się w tym miejscu takie odczucie 2D z dwojga oczu i patrzymy tak pod skosem. Dokładnie o to chodzi tutaj. Ćwiczenia, które pomagają nam zatrzymać wewnętrzny dialog. Carlos Castaneda mówi tutaj o ćwiczeniach takich jak sposób właściwego chodzenia, który jest podstępem. Praktykujący powinni zginać tutaj palce, zwracać swoją uwagę na tonala, na ramiola, a więc z tego ciała fizycznego. Musi po prostu obserwować swoje ciało i reakcje, jak się zachowuje to nasze ciało. Potem, patrząc bez skupiania wzroku, na któryś z punktów bezpośrednio przed sobą, utrzymuje swoje pole widzenia taka osoba, zaczynając od czubków palców, a następnie kończąc nad horyzontem, dosłownie wtedy zalewając swój tonal, a więc ciało fizyczne doznaniami informacyjnymi z tego świata zewnętrznego. To jest podobne ćwiczenie, które też w buddyźmie czy w innych religiach jest stosowane, jak na przykład patrzenie się, tak jak ja to kiedyś stosowałem. Koncentracja, a więc skupienie uwagi na jednym punkcie, na przykład włącznik światła.
Tak tutaj wygląda. Planowanie nierutynowych czynności wszczepia ideę działania oraz wszystkich tych zmian w nas. Wymazywanie osobistej historii istnienia to techniki służące do zatrzymania tego wewnętrznego dialogu. Aby zatem wymazać swoją historię, korzysta się z trzech technik. Tutaj jest odrzucenie własnej ważności, odpowiedzialności oraz korzystanie ze śmierci jako doradcy. Przemiana nie oznacza tutaj wymazywania czegokolwiek z wyspy tonala, ale raczej zmienia swoje przeznaczenie elementów. Przyznajemy wtedy drugoplanowe miejsca elementom, które przedtem były najważniejsze dla nas. Rośliny mocy też działają na tonala, a więc zalewają go informacjami, wymuszają na ciele fizycznym zatrzymanie wewnętrznego dialogu oraz powodują też zniszczenie percepcji pojmowania tego, jak żeśmy wcześniej to wszystko rozumieli. Najlepiej wymazać całą swoją historię osobistą, ponieważ wtedy uwalnia się od myśli oraz od innych ludzi. Tutaj też jest istotne to, co mówi Carlos Castaneda o włóknach.
Włókna te nie są po to, aby nas tutaj ochraniać, ale też właśnie po to, aby spostrzeżenia ciała fizycznego kierować w taki sposób, w jaki oczy służą tonalowi, a więc naszemu duchowi, tej sferze duchowej. Coś chciałeś chyba, Kamil?
[47:17] - Tak, bo czytając, przeglądając materiały odnośnie jego filozofii, natknąłem się na wzmiankę o istotach nieorganicznych i o tym, jak on postrzega pewne istoty, które ciężko mi wyobrazić sobie i jakoś zidentyfikować czy przypisać do jakichś znanych w innych kulturach postaci. Z tego, co pisał, według czarowników i szamanów wszechświat jest drapieżny i te różne istoty czyhają również na to, żeby opanować umysł ludzki. Także ten aspekt mnie trochę zaintrygował.
[48:08] - Ja tutaj może opowiem później, bo jednak jakąś chronologię trzeba mieć. On tutaj też mówi o tych istotach nieorganicznych, ale to może ja coś opowiem jeszcze o tym tonalu oraz nagualu, jeżeli nie ma tutaj jakichś przeciwwskazań. Carlos Castaneda twierdził, a właściwie nauki jego przekazane przez Don Juana twierdziły, że cały wszechświat składa się z sił bliźniaczych, które są względem siebie przeciwstawne oraz komplementarne. Nasz świat oraz świat istot właśnie nieorganicznych jest takim bliźniaczym odbiciem tego naszego świata fizycznego, a więc tego w dzisiejszym pojmowaniu świata astralnego. My wszyscy jako istoty świetliste mamy swoich sobowtórów. Sobowtór jest tym samym co dana osoba. Sobowtór jest również świadomością naszego istnienia jako świetlistej istoty. To sobowtór tak naprawdę śni nas. Ja wam tylko mogę powiedzieć i zostało mi to powiedziane przez wiele osób, które świadomie śnią. Jeżeli spotkacie takiego brata bliźniaka, czyli taką właśnie nieorganiczną istotę, pod żadnym pozorem nie walczcie z nim oraz Oraz przede wszystkim starajcie się nie wdawać w dyskusje z takimi statami.
Zresztą bardzo polecam wam książkę Roberta Noble'a „OOBE. Ścieżka serca”. Tam Robert również o tych aspektach mówi. Bardzo fajnie napisana też od strony szamańskiej książka, więc bardzo ją wam polecam. Każdy człowiek tak naprawdę to dwie strony, dwie oddzielne istoty, dwie kopie siebie, które zaczynają działać w momencie narodzin. I wtedy następuje rozdzielenie na tonala i na naguala. Tonal jest takim opiekunem, który nas chroni przed całą esencją naszej istoty, a więc przed zrozumieniem tego, kim tak naprawdę jesteśmy. Opiekun ma szerokie horyzonty, jest zawsze wyrozumiały, zawsze nam pomoże. Niektórzy na niego mówią pomocnik. Może być też kilku, to nie przeszkadza.
Mogą być grupy, mogą się tworzyć grupy. On zawsze nas wysłucha, pomoże, naprowadzi, nakieruje, wyciągnie z opałów, jeżeli takie się nam gdzieś po drodze przypanoszą. Tonal często zostaje zamieniony w nasz małżkowy organiczny umysł. On raczej się nam tutaj nie wtrąca. On jest takim strażnikiem, który zawsze nas zatoleruje, jakimi jesteśmy, bo jesteśmy tacy, jacy jesteśmy i widocznie mamy po prostu być, bo takie są nasze założenia przed momentami narodzin. Tonal zaczyna się przy narodzinach, a kończy w momencie śmierci. Tonal jest wszystkim, na czym spoczywa nasz wzrok. Tworzy się w pewnym sensie nasz realny, fizyczny świat. Każdy z nas ma właśnie takiego tonala, ale istnieje też tonal zbiorowy, tonal epoki. To jest właśnie to, co powiedziałem wcześniej o tych grupach.
Tonal zawsze zawiera umysł, duszę, intelekt, energię, pojmowanie Boga. Boga — kwestia tego, kto jak wszystko tutaj pojmuje. Natomiast nagual jest poza tą wyspą tonala i otacza ją tam krąg mocy, o której wspomina też w książkach Carlos Castaneda. Pełnia jako zrównoważenie pomiędzy tonalem a nagualem jest tak naprawdę tym, do czego dążymy, żeby po prostu w pełni funkcjonować i w pełni pojmować ten świat fizyczny, jak i te światy poza. Nagual, czyli ten duch, ta sfera duchowa nigdy się nie kończy i nie ma tutaj żadnych ograniczeń. Nagual jest jedynie częścią nas. To, co wcześniej powiedziałem, a więc rozbicie na te dwie części tego jaja. Jest on odpowiedzialny za twórczość, kreatywność. Moc ta pochodzi właśnie od naguala. A więc jeżeli ktoś jest twórczy, kreatywny, to prawdopodobnie ma też dość dobrze rozwiniętą sferę duchową.
Każdy tonal ma dwie strony. Jest to strona zewnętrzna, brzeg, powierzchnia tej wyspy. Ta bardziej surowa część związana jest z działaniem. Druga część są to decyzje oraz osądy i jest on nazywany tonalem wewnętrznym, który jest łagodniejszy, delikatniejszy oraz bardziej złożony. Właściwy tonal to taki, w którym te dwa poziomy znajdują się w stanie doskonałej harmonii oraz równowagi. Podstawowa zasada postępowania czarownika polega na tym, że podejmuje on decyzje z taką uwagą, iż nic, co w ich rezultacie się wydarza, nie może zostać zaskoczone, ani tym bardziej nie może zostać osłabiona jego moc. Ścieżka czarownika opiera się więc na harmonii, a więc równowadze na początku pomiędzy czynami oraz decyzjami, a zatem harmonią pomiędzy tym nagualem, ciałem fizycznym a sferą duchową, czyli nagualem. Nagual może wyłonić się tylko dzięki doładowaniu tonala i to doładowanie zwane jest też właśnie osobistą mocą. To jest właśnie ta energia, o której bardzo często wspominam, że aby podróżować w te dalsze sfery, te sfery kosmiczne, to trzeba się w jakiś sposób doładowywać i po prostu nie jest to tak często. Takie kosmiczne podróże odbywają się raz na dwa, trzy miesiące, bo to jednak potrzeba gromadzenia tej energii.
Bardzo polecam wam książki, jeżeli byście chcieli o wojownikach nocy poczytać. Co prawda są to książki wymyślone, nie jakieś osobiste rzeczy, ale swego czasu pamiętam, były książki Mastertona, jak się nie mylę. To była seria książek „Wojownicy nocy”. Też bardzo fajnie opisane takie podróże nocne. Tak że jakby ktoś chciał, to bardzo chętnie.
[55:00] - To chyba literatura grozy już bardziej, nie?
[55:02] - Nie. Właśnie o to chodzi, że nie, bo Masterton na początku miał takie swoje dzieła bardziej horrorystyczne. On był porównywany z Kingiem, natomiast później już z wiekiem troszkę poluzował, że tak powiem, a później to już pisał właśnie jakieś takie przygodówki, fantasy, trochę thrillerów, jakieś tam erotyki też miał. Ale bardzo fajna książka, bardzo wam polecam. „Wojownicy nocy” — tam chyba dwie albo trzy części są tego, już teraz nie pamiętam, bo to z 15 lat temu czytałem. Dobra, to o nagualu może tyle, bo nie chcę tak za bardzo was tutaj... Oddaję wam głos.
[55:38] - To ja może przypomnę w takim razie kontakty do Radia Paranormalium. Bowiem dzisiejszą audycję „Świadomy sen nasz drugi świat”, tak jak prawie zawsze, realizujemy w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Numer komórkowy 53 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania i komentarze na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[56:46] - Marku, kontaktował się może ktoś z tobą tutaj na Gadu-Gadu albo w jakiejś innej formie? Może już nawet niekoniecznie tylko na sam temat, ale ogólnie, jeżeli chodzi o świadome śnienie.
[56:57] - Do świadomego śnienia pojawiło się tylko jedno pytanie, za to dosyć ciekawe. Czy próbowano w OBE bądź świadomym śnie na przykład wezwać zmarłego przyjaciela lub bliską osobę?
[57:12] - To pytanie każdy musiałby zadać sobie osobno, bo to zależy tutaj wyłącznie od potrzeb i woli tego, który śni. Natomiast nie ma żadnych przeciwwskazań. Bardzo często osoby zmarłe pojawiają się w naszych snach. Zazwyczaj w tych nieświadomych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tę postać, tę osobę przywołać i z nią porozmawiać. Możemy porozmawiać z dowolną żyjącą osobą, jak i z dowolną nieżyjącą osobą lub też nawet z każdą fikcyjną, wymyśloną postacią. To zależy tylko od naszej wyobraźni.
[57:55] - Na czacie Radia Paranormalium dyskusja o Bitce. Wybitnie niezwiązana z tematem audycji.
[58:03] - Być może przynudzamy troszkę. Nie wiem.
[58:06] - A może po prostu temat dzisiejszy jest troszeczkę cięższy i dlatego-
[58:13] - Castaneda jest ogólnie tak, ale ja wam powiem, że on jest dobrym źródłem, bo tak naprawdę wiele technik, które Castaneda tutaj opisuje w książce, ja stosowałem. Choćby nawet kładzenie się na prawą stronę, że na przykład nogi, stopy właściwie musisz mieć zawsze za uszkiem. Trzeba by było dobrze to... Już teraz nie pamiętam niestety, to już trochę minęło, jak czytałem. W każdym razie tutaj też Castaneda mówi o tych światach. W szamanizmie to jest uznawane i Robert Noble też w swojej książce „Obec ślepka serca” o tym mówi. O tych trzech światach, czyli świat dolny, świat ten zerowy oraz świat górny. Ja miałem nie tak dawno, nie wiem, z miesiąc temu może, świadomy sen, gdzie wleciałem do takiego świata i to było takie piekło light, ja bym to tak nazwał. I chodziłem sobie po tym świecie dolnym i widziałem różne potworki, stworki i tak dalej i one udawały, że mnie nie widzą. W momencie, kiedy ja skupiałem uwagę na czymś innym, one mnie obserwowały.
Ale to był taki może lightowy świat. Jakieś sprzężenie zwrotne chyba mamy. Okej, to może tak. Co by tutaj jeszcze powiedzieć o percepcji? Może nie. To w takim razie halo, halo, czy mnie słychać?
[59:43] - Tak. Jeszcze chciałem dodać, bo tutaj trafiłem na taką fajną uwagę Carlosa Castanedy. Czytałem trochę o tych bramach.
[59:51] - Właśnie chciałem o tych bramach powiedzieć.
[59:53] - To będzie się fajnie uzupełniało. Ty powiesz o tych bramach. Ja tylko dodam, że taka fajna jest kwestia, jeżeli chodzi o zasypianie, technika w LD. Podwójna pozycja się nazywa ta technika opracowana przez Castanedę. Chyba jedna z takich bardziej fascynujących rzeczy, jak czytałem.
[01:00:12] - Możesz mi to nakreślić, bo nie za bardzo kojarzę.
[01:00:15] - Chodzi o to, że są to techniki wynalezione przez magów starożytnych podobno, z potężnym wysiłkiem. Techniki polegają na zaśnięciu w LD bądź OOBE w tej samej pozycji, w której zasnęliśmy w realu. Także musimy zapamiętać to stuprocentowo ułożenie naszego ciała i to umożliwia podobno stuprocentowe dostrojenie.
[01:00:39] - Aha, już rozumiem. Okej, to się nazywa pozycja... Jeszcze raz możesz powtórzyć?
[01:00:44] - Podwójna pozycja.
[01:00:45] - Jak ta technika się nazywa?
[01:00:46] - Podwójna pozycja.
[01:00:47] - To ja tę technikę stosuję na przykład w trakcie spania muszę skorzystać z toalety, więc idę sobie do toalety i wracam z powrotem, kładę się dokładnie w tej samej pozycji i w tym momencie wchodzę w sen. Tak jakby kontynuuję po prostu sen.
[01:01:01] - To jest coś chyba podobnego, coś zbliżonego. Możesz o tych bramach powiedzieć, bo też tutaj właśnie czytam i też mnie to trochę zaintrygowało.
[01:01:11] - Już sekundkę, gdzie ja to mam. Wola, intencja to może nie. Już, sekundka. Okej, Castaneda mówi o siedmiu bramach śnienia.
[01:01:29] - Siedem? Myślałem, że trzy tam chyba tylko.
[01:01:32] - Nie, on mówi o siedmiu bramach śnienia i one są postrzegane przez czarowników jako przeszkody, które nazywane są właśnie tymi bramami. Pierwsza brama jest takim progiem, który możemy przekroczyć poprzez świadomość istnienia pewnego odczucia przychodzącego tuż po głębok- Tuż przed głębokim snem. Uczucie to jest miłe, które sprawia, że nie chce się nam otworzyć oczu. Dokładnie. Osiągamy wtedy taką pierwszą bramę w momencie, gdy zdajemy sobie sprawę, że zasypiamy zawieszeni pomiędzy ciemnością a ociężałością.
[01:02:11] - To taki efekt przy oglądaniu seriali czy filmów bardzo często jest.
[01:02:15] - Tak.
[01:02:16] - Już nie planujemy i wyłączamy się, tylko słuchamy na przykład, bo już nie chce nam się otwierać oczu. Takie właśnie znużenie.
[01:02:22] - Trzeba wtedy zamierzyć swoją świadomość tego, że się zasypia. Tu chodzi o intencję. Ten zamiar należy skierować do ciała energetycznego. Oczywiście mówię tu wszystko z punktu widzenia Castanedy. To nie są moje słowa, tylko to, co on tutaj przedstawia w swoich książkach. Aby trafić do tego ciała, potrzebna jest nam właśnie energia. Intencja jest sprawą naszego ciała energetycznego, a nie rozumu. Zatem zamierzać można jedynie poprzez koncentrowanie swojej intencji na tym, co zamierzamy zrobić. Generalnie tutaj chodzi o to, że musimy wyrazić swoją intencję, co chcemy w danym śnie świadomym osiągnąć, gdzie się chcemy udać i tak dalej. Albo nie musimy, bo możemy na przykład sobie założyć, że po prostu niech nam się coś śni i niech tam się wykreuje.
Celem śnienia jest zamierzenie, aby nasze ciało energetyczne uświadomiło sobie, że zapadamy w sen. Nie zmuszając się wtedy do świadomości, że zapadamy w sen, pozwalamy sobie zrobić wtedy ciału energetycznemu to, co ono chce nam wykreować. Sen to jest właz do innych światów percepcji. Przez ten właz przenikają do nas prądy nieznanej energii. Wtedy to umysł chwyta te prądy energii i zamienia je w określone części naszych snów. Ćwicząc kontrolę uwagi na śnienie, możemy wtedy oddzielić te prądy od normalnych przedmiotów w swoich snach. Gdy nasza uwaga śnienia skupi się właśnie na tych prądach, wtedy cały sen się rozpada i pozostaje tylko ta zewnętrzna energia. Tropiciel, czyli wysłannik innego świata w naszym śnie. To jest właśnie to, co często jest podkreślane, aby nie skupiać swojej uwagi na wszystkim, co nas ogarnia wokoło, a bardziej utrwalić naszą pamięć na dwóch, trzech, czterech przedmiotach, aspektach, które nas interesują, bo po prostu to spowoduje to, że jeżeli za bardzo będziemy rozproszeni, nie będziemy skoncentrowani, sen się po prostu rozpadnie. I w tym momencie, jak tu Castaneda twierdzi, pojawi się właśnie taki tropiciel, czyli wysłannik tego innego świata w naszym śnie.
Wraz z dotarciem do pierwszej bramy śnienia śniący dociera także do swego ciała energetycznego. Poprzez śnienie zagęszczamy ciało energetyczne, aż staje się ono jednostką zdolną postrzegać. Wtedy stajemy się takim właśnie obserwatorem i sferą postrzegania ciała energetycznego jest energia na poziomie energetycznym. Ciało energetyczne może wtedy postrzegać przepływ energii, a zatem widzieć. Może też posłużyć się tą energią, aby wystrzelić niczym rakieta w nieznane. Lub możemy wtedy też postrzegać tak, jak zwykle postrzegamy właśnie świat. Tu już bardziej chodzi o OOBE. Przekroczenie drugiej bramy śnienia oznacza, że podczas śnienia śnimy, że budzimy się w innym śnie. Sen we śnie. Prawdziwym celem śnienia jest więc doskonalenie naszego ciała energetycznego i wysłannik takiego śnienia jest to obca energia, która jest bezosobową siłą i mówi ona śpiącemu również na jawie.
Tak przynajmniej tutaj Castaneda twierdzi, że jedynie to, co ten już wie, choć nawet tego nie przypuszcza. Wysłannik oddziałuje na nas z powodu unieruchomienia naszego punktu połączenia, a zatem wysłannikowi śnienia często nadajemy takie cechy jakby osobowe, ponieważ posiada on głos i możemy go wtedy widzieć na przykład jako zakonnik w czarnym kapturze. Wysłannik śnienia jest siłą, która przybywa ze świata istot nieorganicznych. Ten zakonnik w kapturze to jest dość częsta persona, że tak powiem. To jest to, co właśnie tutaj Castaneda pisze, że po prostu jest to pewien zwiastun, pewna informacja, którą po prostu musimy odebrać i przerobić. Do drugiej bramy śnienia możemy dotrzeć oraz ją przekroczyć wtedy, gdy śniący nauczy się wyodrębniać tropiciela oraz podążać za nim. Budzenie się w innym śnie lub zmiana snu jest techniką pomagającą w tym. Ta brama jest bramą do świata istot nieorganicznych. Wszechświat za drugą bramą jest najbliższy naszemu i podobnie jak nasz, jest bardzo podstępny i bezlitosny. Istoty nieorganiczne próbują tutaj zatrzymać nas w swoim świecie śniącym, co często jest rezultatem ulegania wszelkim naciskom.
Wtedy możemy być atakowani, gonieni i tak dalej. Powinniśmy brać z tamtego świata tylko to, co jest nam potrzebne. Nic poza tym. Największym osiągnięciem czarowników jest zatem zabranie jedynie tego, co jest niezbędne. Robert Noble w swoich książkach twierdzi, że nie powinno się w ogóle wdawać w dyskusje z takimi istotami, a często takie rozmowy polegają też na tym, aby Tak, przynajmniej według jego książek. To, co zrozumiałem, czytając jego książki, że w pewnych aspektach, rzeczach można nawiązywać pakty albo porozumienia, że oni nam czymś pomogą, ale to też będzie związane z tym, aby oddać część swojej energii. Nie do końca się z tym zgadzam, bo uważam, że nie powinniśmy w ogóle nic oddawać. Możemy być jedynie przekaźnikiem pewnych energii. Natomiast nie powinniśmy oddawać swoich, bo to się może źle skończyć. Tak przynajmniej ja znam przynajmniej z literatury i w sumie miałem też z tym styczność, że tak powiem.
To się odbije później tutaj, w świecie fizycznym.
[01:08:41] - Z tego, co kojarzę, te istoty chcą nas jakoś zdekoncentrować czy coś w tym guście.
[01:08:48] - Tak, generalnie chodzi po prostu o wykorzystanie nas. O wykorzystanie, czyli pobranie od nas. Po tej drugiej stronie jednak to jest wszystko energetycznie związane. Tak przynajmniej ja uważam. Oddasz coś, jakąś energię siebie, to po prostu to czujesz tutaj fizycznie i będziesz musiał, że tak powiem, na nowo doładowywać. A często jest tak, o tym zresztą nawet Zbyszek Mrugała kiedyś mówił. Ja też miałem takie sny zresztą, że bardzo dużo, siedząc sobie na przykład u siebie w Anglii, na klifie, na ławeczce, obserwowałem ludzi, którzy chodzili po ulicach i bardzo dużo ludzi miało właśnie takie chmurki podczepione. Ja to odebrałem jako jakieś istoty, jakieś byty niefizyczne, które po prostu pobierają energię. W jakiś sposób ktoś może świadomie, może podświadomie, nieświadomie po prostu dopuścił taką istotę do siebie. Albo miał jakiś taki dziwny sen, gdzie na przykład coś właśnie goniło go i tak dalej i nie pozbył się tej istoty i po prostu w jakiś sposób te istoty podbierały.
To nie jest przypadek, bo mówię, to nie tylko ja takie sny miałem, ale kiedyś też słuchając audycji ze Zbyszkiem Mrugałą, chyba nawet Jarek Bzoma też kiedyś o tym wspominał, że właśnie takie dziwne jakieś byty. U mnie to się właśnie pojawia na zasadzie takich chmurek przy karku, od karku taka chmurka z taką linką i podąża za taką istotą. Oczywiście to jest w tym niefizycznym świecie, nieorganicznym. Do trzeciej bramy śnienia dochodzimy wtedy, kiedy stwierdzamy, że śniąc patrzymy na śniącą osobę i ukazuje się nam to, że ta osoba to jesteśmy tak naprawdę my. Czyli to jest właśnie ten stan, gdzie na przykład stajesz w pokoju i widzisz siebie. Tak przynajmniej tutaj Castaneda opisuje. Następuje wtedy łączenie się rzeczywistości śnienia z rzeczywistością świata na co dzień, a więc uzyskujemy wtedy pełnię ciała energetycznego. Przy tej trzeciej bramie to umysł jest winien obsesji, a zatem chwyta się tych wszystkich energetycznych, nieistotnych szczegółów. Wtedy to potrzebujemy racjonalnej płynności oraz swobodnego działania, by przeciwstawić się tej obsesji. Oddychanie jest magicznym i życiodajnym aktem.
Wydech jest wyrzuceniem z siebie obcej energii nabytej podczas danego wydarzenia, wdech zaś odzyskaniem energii utraconej w tym samym czasie. Ja tutaj wspominałem kiedyś o takiej technice oczyszczania się. Tutaj właśnie też o ten aspekt chodzi. Gdzie ja stosuję właśnie takie naczynie, jakbym znajdował się w jakiejś takiej dużej butelce, coś tego typu. U góry tej butelki mam kranik, gdzie spływa na mnie ta energia. Ja mówię na to energia chi. Od dołu jest drugi kranik, który powoduje wypłynięcie tej jakby już przeczyszczonej, przefiltrowanej przez nasze ciało energetyczne tej brudnej energii, nazwijmy to brudnej energii. Przy tej trzeciej bramie całe ciało energetyczne może poruszać się tak, jak porusza się energia, więc szybko i bezpośrednio. Gdy ciało energetyczne nauczy się samo poruszać, wówczas stajemy się niedostępni dla istot takich nieorganicznych. Dokładnie.
To jest ta świadomość bycia tego, że tak naprawdę po tej drugiej stronie nam się nic nie może stać. Jeżeli ciało energetyczne śniącego nabrało się już pełni, jakby jest już w pełni ukształtowane, wtedy śniący widzi energię zawsze, gdy spojrzy na jakiś przedmiot w normalnym świecie. Ja na to mówię miasto ze światła, bo to wszystko się świeci. To jest zupełnie inne postrzeganie niż tutaj w realu. To są już bardzo wysokie stany, że tak powiem. Jeżeli śniący nie widzi energii jakiegoś przedmiotu, oznacza to, że znajduje się w zwyczajnym śnie, a nie w świecie rzeczywistym. Światem rzeczywistym jest świat, który wytwarza energię. Jego przeciwieństwem jest niematerialny świat, a więc odzwierciedlenie, gdzie nie ma nic z energią związanego. Po prostu przedmioty się nie świecą, rośliny nie wydają kolorów i tak dalej, takich świetlistych kolorów. To jest też bardzo podobne do stanów przy użyciu środków psychodelicznych czy LSD, czy jakichś innych, gdzie na przykład właśnie wszystko nam się wydaje takie właśnie ze światła, ze złota.
Ciało energetyczne jest również zdolne do postrzegania energii spoza naszego świata, na przykład przedmiot ze świata istot nieorganicznych. A więc to ciało nasze energetyczne postrzega się jako świecącą energię. W naszym świecie energia faluje. Aby widzieć w takim śnieniu, musimy nie tylko zamierzyć widzenie, ale też musimy taką wyrazić głośną intencję, aby to doświadczyć. Ciało energetyczne może też wtedy korzystać ze świadomości do wkraczania w pola energetyczne materii nieożywionej lub istot żyjących. Przy czwartej bramie śnienia ciało energetyczne podróżuje do określonych konkretnych miejsc w naszym świecie, poza tym światem lub do miejsc, które istnieją tylko w innych intencjach. Istoty nieorganiczne, tu też można by było coś powiedzieć w tej ciszy. Jakieś pytania mamy może z czata?
[01:14:28] - Ktoś się przyjechał do nas, ktoś się z nami połączył chyba tutaj, tak? Marku, jeżeli widzisz.
[01:14:34] - Tak, mamy słuchacza. Witaj, Mintonie. Jesteśmy na antenie.
[01:14:38] - Dobry wieczór, witam was serdecznie. Witam słuchaczy wszystkich. Mam pytanie odnośnie tematu dzisiejszego. Powiem, że na własnych doświadczeniach z tym świadomym śnieniem aż takich wielkich przeżyć nie miałem, bo u mnie świadome śnienie kończyło się zwyczajnie na uzyskaniu świadomości w śnie i od razu wybudzaniu się. Nie wiem, czym to było spowodowane. Także różne metody doprowadzania do odzyskania tej świadomości w tym śnie też próbowałem, jakieś testy rzeczywistości robiłem i podobne rzeczy, ale jakoś nie wychodziło mi to za bardzo. Może się nie przykładałem albo nie wiadomo co. Ale abstrahując od tego jeszcze moi koledzy też siedzą troszkę w tym. Kolega potrafił ten sen świadomy uzyskać w dosyć prosty sposób. Już nie wnikam, w jaki to sposób robił, ale po prostu w tym śnie budził się w swoim pokoju i czuł, że świadomość jest osiągnięta i potrafił gdzieś sobie latać po świecie i spotykał postać jakiegoś człowieka, którą za wszelką cenę chciał gonić i zadawać mu pytania odnośnie tego świata astralnego i tego pozarzeczywistego.
O to chodziło, że on myślał, że to jest przewodnik duchowy. Nie dziwię się mu. Wydaje mi się, że mogło to mieć z tym związek, bo każdemu ujawnia się w inny sposób. Ale do sedna. Chciałem zadać pytanie: w jaki sposób uzyskać wiedzę o swoim ciele, jakimś bolącym miejscu czy problemie wewnętrznym? Czy można przez sen się dowiedzieć, co jest przyczyną tego bólu i czy można to jakoś zwalczyć nie poprzez wychodzenie z samego ciała, tylko poprzez świadomy sen i jakoś na przyszłość oddziaływać? Coś w tym stylu.
[01:16:58] - Słuchaj, wiesz co, to jest troszkę inne, odmienne stany niż świadome śnienie. Bo tutaj trzeba się wprowadzić w takie hipnotyczne stany. Ja tutaj schodzę do częstotliwości pięciu hercowych i w tym momencie jesteś już na pograniczu wyjścia poza ciało. To jest właściwie już taki ułamek sekundy, ale musisz sobie tutaj wtedy, że tak powiem, nie mieć tej intencji wyjścia. Zatrzymujesz się, w pewnym sensie wisisz już nad tym ciałem, ale musisz sobie uświadomić, że chcesz czuć energetycznie. Ja to tak robię, że wyrażam intencję czucia ciała energetycznego i w tym momencie ja czuję. Zresztą ja zrobię audycję kiedyś o tym właśnie, o samoleczeniu ciała i tak dalej, także to trochę bardziej rozpiszę. Generalnie musisz sobie po prostu wyrazić intencję czucia tej energii i w tym momencie masz takie bardzo fajne, naprawdę przyjemne uczucie gromadzenia, kumulacji tej energii. Pamiętam w którejś audycji Basia z Tomkiem Grubą właśnie chyba u was w audycji byli gośćmi i Basia opisywała te kulki. Generalnie zbierasz z całego ciała.
To jest tak, jakbyś się kompresował do takiej jakby kulki i tą kulką przesuwasz po prostu po ciele. Na przykład jeżeli boli cię kręgosłup, to starasz się tą kulką manewrować po tym kręgosłupie i to odczuwasz. Jeżeli działa, to będziesz czuł fajne ciepło, wręcz czasami może być ci aż za gorąco i możesz też się wybudzić. Także musisz tutaj manewrować tą energią, tą kulką energii po tym na przykład kręgosłupie, jeżeli cię kręgosłup boli. Możesz na przykład ją z powrotem rozproszyć na całe ciało. W tym momencie całym ciałem energetycznym zbierasz tą energię chi, tą kosmiczną energię, tak jak to jest nazywane u Chińczyków. Ja to tak przynajmniej stosuję. Generalnie musisz się wprowadzić po prostu w takie odrębne stany i to są stany na pograniczu świadomego śnienia, wyjścia poza ciało.
[01:19:10] - Rozumiem.
[01:19:12] - No.
[01:19:13] - To tyle. Ja dziękuję panu bardzo.
[01:19:17] - Jakieś pytania jeszcze może? Ludzie, dzwońcie.
[01:19:21] - Możemy porozmawiać trochę.
[01:19:23] - Dawaj, opowiadaj jakiś fajny sen. Ostatnio co ci się przydarzyło?
[01:19:28] - Mam ostatnio sny jakieś takie dosyć dziwne, ale jakoś na dłuższą metę ich nie rozpamiętuję. Ale wiem, że zdarzały mi się takie rzeczy, że po prostu śniłem o czymś i za jakiś dłuższy okres się to zdarzało w realnych jakichś tam zdarzeniach. Jakby to można nazwać takim troszeczkę przepowiadaniem przyszłości, chociaż to już się tak wydaje, dosyć komicznie to brzmi, ale jednak to kilka razy mi się zdarzyło. To tak odnośnie własnych Jakichś zdarzeń.
[01:20:08] - Okej, nie wiem. To może ja powiem na live premierowo, bo nawet jeśli to jest nienagrane, będzie jakiś sprzeciw, czy mogę opowiedzieć sen?
[01:20:19] - Śmiało.
[01:20:19] - Opowiedz śmiało.
[01:20:20] - Słuchajcie, wiecie co? To jest taki sen, miałem go chyba z półtora miesiąca temu, jeszcze będąc w Polsce na urlopie. Miałem dziwny sen, bo parę godzin wcześniej spotkałem się ze znajomym, który ze Szwecji przyjechał. Spotkaliśmy się, wiadomo, piwko trzeba było jedno wypić, bo się parę lat nie widzieliśmy. I wracając z powrotem, wracałem do domu. Było gdzieś już około drugiej, trzeciej w nocy. Położyłem się spać. Gdzieś o czwartej, może piątej rano miałem świadomy sen, gdzie na nowo mi się śniło, że wracam do domu. Tylko że wtedy w tym śnie wracałem już z kumplem. I co ciekawe, idziemy, idziemy, idziemy koło wieżowca.
I nagle patrzę w niebo, leci jakaś dziwna kula, światło. I do mojego znajomego mówię: „Słuchaj, coś się dzieje, co tu kaman?”. A w pewnym momencie zaczyna się to coraz bardziej zbliżać, rozdziela się i nagle widzę, jak jeden samolot atakuje drugi samolot, później trzeci samolot, czwarty i tak dalej. I po drugiej stronie ulicy jest drugi wieżowiec i w pewnym momencie ten jeden z samolotów wlatuje w ten wieżowiec. Wieżowiec się rozpiernicza i mówię: „O kurczę, wojna jest”. Ale niesamowicie realny sen tak naprawdę. I uciekamy. Znaczy idziemy. Ja mówię do mojego znajomego: „Chodź, chowamy się, bo zaraz będzie jakaś akcja”. Nagle pojawiają się na ulicy wokoło jakieś zielone ludziki.
Ludziki, mundurowi. I ja do mojego znajomego Jarka mówię: „Uciekamy, chowamy się. Biegnij do domu, bo na pewno będą domy przeszukiwać”. Jakoś było tak, że kolega gdzieś nagle zniknął. Ja schowałem się za blok i w pewnym momencie patrzę, coraz więcej. Normalnie strzelają do tych wszystkich ludzi. Ja mówię: „Kurczę, nie ma się nawet tu gdzie za bardzo schować”. Do ludzi mówię: „Ludzie uciekajcie”, bo ludzie zaczęli wychodzić z domów. Ja mówię: „Ludzie, uciekajcie, bo zaraz będzie jakaś masakra”. W pewnym momencie schowam taką rurę, rynnę i podlatuje jakiś gościu w zasłoniętej masce i tak dalej.
I rzuca mi granata. Ja wziąłem tego granata i mówię: „No tak, ale co ja mam zrobić?”. W taką panikę wpadłem. Co ja mam z tym wszystkim zrobić? I wyrzuciłem gdzieś tam na bok tego granata, ale jakoś tak troszkę się przestraszyłem. Byłem świadomy tego, że to jest świadomy sen, ale jakoś tak emocje wzięły troszkę nad tym wszystkim i wybudziłem się. Trzy dni później jadę do Zakopanego, bo jechałem do Zakopanego na urlop. Dziewięć kilometrów przed Zakopanem rozkraczyło mi się auto. Także taki powiedzmy, że sen proroczy, zapowiadający, że coś się stanie. I faktycznie się stało dziewięć kilometrów przed Zakopanem.
Dobrze, że mi się udało na szczęście znaleźć gościa, który mi bardzo szybko to auto zrobił. Takie sen wizyjny miałem i przekonuje mnie tylko tak naprawdę, bo to nie jest jeden z takich snów, było masę, że po prostu czasami z wyprzedzeniem dostajemy jakieś takie pakiety informacyjne właśnie, że coś się w naszym życiu może wydarzyć, żebyśmy uważali. Dobrze, że wtedy miałem trochę więcej gotówki przy sobie i w ogóle. Także udało mi się to wszystko w miarę, półtorej godziny chyba bodajże to zeszło i ogarnąłem temat. A była naprawdę katastrofalna sytuacja, bo w aucie miałem i małe dziecko, i tak dalej. To była jeszcze zima, więc minusowa temperatura, po dwóch, trzech godzinach byłoby bardzo ciężko. Także tyle.
[01:23:54] - Co do tych snów to mógłbym jeszcze opowiedzieć taką moją dawną... To był sen i to nie jeden, tylko śnił mi się przez jakiś okres czasu prawie że codziennie. To było już dawno temu, kilka lat temu, jak nawet nie kilkanaście. To jeszcze okresy, gdy byłem bardzo młody. Miałem taki sen, że jakaś fabuła się toczyła cały czas normalnie i nagle wchodziłem do takiej dużej browarni, gdzie było ciemno. Cały taki klimat był wiktoriański, że tak rzeknę. Schodziłem po schodach na dół, było ciemno i na środku tego pomieszczenia była taka studnia, ale ona była przykryta witrażem ze szkła i ona była taka duża. Duża była ta studnia. Ja na nią wchodziłem i automatycznie ten witraż się załamywał pode mną i spadałem w dół. I tak miałem ten sen przez rok czy więcej.
Na przykład przez miesiąc mi się śnił co tydzień, potem przez kolejny miesiąc cztery dni pod rząd i tak później była przerwa i znowu to samo. I tak do tej pory się zastanawiam, co to mogło oznaczać i nie miałem jakoś później w przyszłości swojej styczności z czymś podobnym i do tej pory się zastanawiam, co to mogło znaczyć.
[01:25:27] - Sny są tak naprawdę zaskakujące. Ja też miałem wiele razy sny, które mi się lata śniły. Ale wiesz co? Najlepsze w tym wszystkim jest to, że takie sny, które mamy rozłożone w czasie, to są sny, tak mi się przynajmniej wydaje, które w pewnym momencie ta nasza świadomość poza nas po prostu prowadzi do przełknięcia pewnych pakietów w danej sytuacji. Jeżeli na przykład nie jesteśmy w stanie czegoś zrobić, to po prostu wstrzymywane jest to i powiedzmy za rok, za dwa, za trzy lata, kiedy osiągniemy już jakiś cel swój, zrealizujemy się albo pewne rzeczy zrozumiemy, może trochę nakierunkujemy się na inną stronę. Trzeba też tutaj pamiętać, że wszystkie miejsca, rzeczy i sytuacje, które spotykamy w życiu, to tak naprawdę są kreacją nas i po prostu jeżeli czegoś nie możemy Czegoś pojąć, zrozumieć, to prawdopodobnie będziemy mieli tutaj jakąś taką zewnętrzną pomoc.
[01:26:20] - Halo? Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie, mamy słuchacza telefonicznego. Przepraszam, Jubi, że tak cię zagadałem. Tutaj połączył się z nami słuchacz telefoniczny. Witamy. Jesteśmy już na antenie.
[01:26:34] - Witam.
[01:26:35] - Powtórnie. Maciek staje się pomału waszym stałym słuchaczem.
[01:26:39] - Maciek z Torunia, tak?
[01:26:43] - Nie, nie z Torunia.
[01:26:45] - Przepraszam, bo wczoraj słuchałem „Hitler w przestrzeni” właśnie o Carlosie Castanedie i Tomasza i po prostu tam dzwonił taki Maciek z Torunia. Myślałem, że to może jakiś...
[01:26:57] - Nie, ja raczej troszeczkę bliżej morza.
[01:27:01] - Okej.
[01:27:02] - I Królewca. Tak słucham waszej audycji po raz kolejny. I tutaj chciałem poruszyć temat ayahuasca. Nie wiem, czy dobrze to wymawiam.
[01:27:16] - Ayahuaski. Aya, tak.
[01:27:18] - Być może. Różnie to się wymawia. Właśnie widziałem ciekawy film na YouTubie. Jest parę takich filmów na temat tego specyfiku używanego przez szamanów indiańskich do przekraczania właśnie granicy z innym wymiarem. Dosyć ciekawy temat. Ja mam pytanie, czy zajmowałeś się tym kiedyś?
[01:27:49] - Nie, ayahuaski nigdy nie próbowałem. LSD próbowałem, czyli tak zwany kwas. Bardzo chętnie bym skorzystał. Absolutnie jestem otwarty na wszystko, o czym mówisz.
[01:28:00] - Ja słyszałem, że jest to dosyć niebezpieczny środek.
[01:28:04] - Jest to dosyć niebezpieczne, bo tutaj już praktycznie to, jak u Carlosa Castanedego: droga w jedną stronę. Albo zwariujesz. Jeżeli masz wszystko okej w sobie, więc nie powinno być problemu. To już jest każdego indywidualna... Grzyby i ayahuaska to są takie, powiedzmy, najbardziej potężne rośliny, że tak powiem, tej naszej rzeczywistości. Natomiast mówię, nie próbowałem nigdy, więc mam słabą wiedzę. Mogę tylko opowiadać z tego, co tu gdzieś kiedyś oglądałem na YouTubie czy gdzieś. Natomiast LSD próbowałem absolutnie, dlatego mam takie porównania i po prostu jestem w stanie porównywać efekty, jakie są po na przykład kwasie, czy takie świadome śnienie, czy jeszcze jakieś inne stany.
[01:28:52] - Ja akurat rzadko kiedy w ogóle pamiętam sny, ale ostatnio miałem takie... Chyba jednak trzeba nazwać to ciekawym zdarzeniem.
[01:29:05] - Śmiało, opowiadaj.
[01:29:08] - Wydaje mi się, że śmierć człowieka wywołała u mnie sen po prostu. Dlatego tak uważam, ponieważ rzadko pamiętam swoje sny, a akurat z tego dnia pamiętam do tej pory. Ten człowiek, że tak powiem, odszedł gdzieś 200 metrów ode mnie, a ja miałem akurat wtedy sen o śmierci. Można to tak nazwać i dlatego uważam, że on przesłał mi tą swoją energię wtedy. Akurat wydaje mi się, że osoba, która odchodzi, wysyła właśnie taki impuls. To był dla mnie obcy człowiek, ale dowiedziałem się, że akurat wtedy odszedł. No i uważam właśnie, że wysłał mi wtedy taki jakiś impuls. Akurat ta osoba była osobą bezdomną.
[01:30:12] - Ja ci mogę powiedzieć-
[01:30:14] - Uważam właśnie, że taki impuls wystąpił i on mi go przesłał. To znaczy był dla mnie... Że tak powiem, widywaliśmy się tylko.
[01:30:26] - Jest coś w tym, bo ja na przykład mając powiedzmy 10 lat, pamiętam swego czasu u mnie pod miastem był wypadek. I też swego czasu rozbiła się ciężarówka, zderzyła się chyba bodajże wtedy z maluchem. I pamiętam taką fajną też sytuację. Znaczy fajną... Wtedy to jeszcze nie pojmowałem tego aż tak.
[01:30:44] - Może bardziej by to pasowało „ciekawą” pod pewnymi względami.
[01:30:48] - No ciekawe, okej. Ale miałem taką sytuację, że jako dzieciaki, wiadomo, wypadek pod miastem, to wszyscy się zaczęli zbiegać, jak to dawniej było, jeszcze lata 80. No i zbiegliśmy i taka dziwna sytuacja przypadłość była między innymi to, że wszyscy tam chodzili, lekarze, wszystko i tak dalej. Gość oczywiście nie żył już. Z tego malucha wyciągnęli tego kolesia i ja miałem takie pewne zdarzenie. Właśnie wydawało mi się, że po prostu ten osobnik, który leży, a wiedziałem, że już nie żyje, bo było już głośno mówione, że już niestety odszedł. Ale miałem taką właśnie dziwną sytuację, że-
[01:31:22] - Ale przepraszam, ty na to patrzyłeś, tak? Na tą sytuację?
[01:31:25] - Tak. Ja na to po prostu patrzyłem i wydawało mi się, że on normalnie miał otwarte oczy i na mnie się spoglądał. Patrzył, tak? Ale najlepsze w tym wszystkim było to, że tylko ja to widziałem. I ty mogłeś mieć podobne. Wiesz, są pewne stany i być może też się nie wiem-
[01:31:38] - To znaczy ponieważ wiedziałem, że coś jest nie tak, bo w to miejsce przyjechała policja i ja tylko, że tak powiem, widziałem tą policję, nie? A wczoraj rozmawiałem i od razu ten sen mi się skojarzył, że coś się złego wydarzyło. No i wczoraj właśnie zapytałem się też takiego drugiego człowieka, czy coś się wydarzyło. No i właśnie on mnie uświadomił. I jestem w tej chwili pewien, że dostałem taki pewien sygnał od tamtego człowieka, który odszedł. No i taka jest moja historia.
[01:32:21] - Tak, zgadza się. Czasami dostajemy takie nawet z kilkudniowym wyprzedzeniem pakiety, gdzie nawet w trakcie snu widzimy jakąś sytuację, a później w rzeczywistości ta sytuacja się nam wydarza. I później myślimy: „Kurczę, co to było? Jak to możliwe, że dwa, trzy dni wcześniej takie coś mi się śniło, a nagle się to urzeczywistnia?”
[01:32:41] - W pewnym momencie się interesowałem ludźmi, którzy zabierają energię innym ludziom i specjalnie żerują na innych ludziach, żeby im odebrać tą energię.
[01:32:59] - Rozumiem, że ty tam poza ciałem, tak?
[01:33:06] - Nie, ja akurat usłyszałem o grupie ludzi, która czerpie energię z uczuć.
[01:33:23] - Rozumiem.
[01:33:24] - Z uczuć dziecka, można to nazwać.
[01:33:27] - Trzeba uważać, bo jest naprawdę dużo szarlatanów i jakichś doradców i tak dalej. A tak naprawdę wydaje mi się, że to są takie pasożyty. Ja tutaj od samego początku, jako osoba publiczna, staram się-
[01:33:42] - Robią to ludzie, którzy posiadają wiedzę. Tak można to nazwać.
[01:33:50] - W pewnym sensie możemy powiedzieć, że też nasze elity światowe w taki sam sposób działają.
[01:33:54] - Właśnie ja mówię o tym. Ja mówię o tej sytuacji.
[01:33:59] - Wiesz, poczytanie tych wszystkich sytuacji. Wystarczy sobie wejść na Onet, Wirtualną Polskę. Ja pamiętam jeszcze chyba w 2007 albo 2008 roku, już to było parę ładnych lat temu, wszedłem bodajże chyba na Onet i wiecie co? Przeczytałem wszystkie informacje. Okazało się, że na 26 informacji na nagłówku takich najważniejszych w ciągu dnia były tylko cztery pozytywne, a reszta były negatywne. Więc stwierdziłem, że sorry, ale jak ja mam w to wchodzić i czytać, i wysuwać jakieś negatywne emocje, i później, tak jak mówisz, czy jak powiedziałem wcześniej, pijawki mają to wszystko, z moich emocji czerpać jakieś korzyści, to stwierdziłem, że to nie ma sensu. Dlatego nie wchodzę na takie strony i nie czytam.
[01:34:47] - Tak. Ja też to zauważam.
[01:34:50] - To jest chore, bo wstajesz rano, otwierasz Onet czy Wirtualną Polskę, czy jakieś inne jeszcze portale i czytasz, i czytasz, i ciągle jesteś tylko wkurzony. Jak na przykład jeden ci mówi: a wiesz, co się wydarzyło? Bo to, bo tamto. A to drugi ci mówi, albo cały czas słuchasz o jedzeniu, o kulinariach, o zakupach i tak dalej. Przecież chyba to nie na tym polega życie, tylko na konsumpcji, na jedzeniu i na żywieniu się.
[01:35:22] - Myślę, że jest coraz większa grupa ludzi, którzy szukają na własną rękę informacji. I dzięki temu też trafiłem do Radia Paranormalium od pewnego czasu, bo po prostu zaczynam szukać informacji na własną rękę. I myślę, że duża grupa ludzi tak zaczyna postępować. Jest coraz więcej takich ludzi.
[01:35:47] - Wiesz co, ja myślę, że to jest też związane z tym, że ludzie po prostu mają już dość tej pogoni i pędu za tym wszystkim. To chyba nie jest normalne.
[01:35:56] - Gdzieś ostatnio słyszałem, że to jest taki informacyjny supermarket.
[01:36:03] - Z drugiej strony to nie jest normalne, że w wieku 20 czy iluś lat idziesz do pierwszej pracy i jedyną możliwość, która ci zostaje, to wziąć kredyt na 30, 40 lat i spłacanie tego. A niech ci się jeszcze coś po drodze przydarzy, choroba jakaś, cokolwiek, bo to może być w życiu różnie i nagle jesteś wiesz, nienormalny.
[01:36:22] - Stajesz się zombie.
[01:36:25] - Stajesz się zombie. Dokładnie.
[01:36:27] - Ja to tak widzę, że coraz więcej ludzi staje się takimi właśnie zombie. Okej, to wszystko, co chciałem powiedzieć. Dziękuję za rozmowę.
[01:36:38] - Ja ci również dziękuję i zapraszam częściej do naszej audycji.
[01:36:41] - Do następnego razu w takim razie. Na razie.
[01:36:47] - Coś jeszcze tutaj ktoś chciałby dodać? Czy mamy jakieś pytania jeszcze, czy telefony?
[01:36:52] - Ja bym chciał tylko tak na koniec powiedzieć-
[01:36:57] - Mamy pytanie na internecie, czy świadomie śniący mogą wyśnić, z jakiej strony przyleciał do nas ten J-131? Mieliście jakiś sen w tej kwestii? Nie, aczkolwiek na przykład miałem dwa miesiące temu taki świadomy sen. To też mieliśmy sen w Londynie, kiedy w trójkę śniliśmy. Później sobie opowiadaliśmy ten sen i każdy widział właściwie to samo. Między innymi widzieliśmy duży wulkan, który wybucha. I to był gdzieś w Ameryce jakiś potężny wulkan. Nie pamiętam już nazwy, bo ustaliliśmy, jak ten wulkan się nazywa największy w Stanach Zjednoczonych, uśpiony. Ale mieliśmy taką wspólną wizję, gdzie nam się właśnie ten wulkan śnił i widzieliśmy dokładnie to samo. Ale ostatnio też chyba z dwa, trzy tygodnie temu miałem sen właśnie tąpnięcia dwóch kontynentów, pojawienie się wielkiej fali.
Tylko że ja już wtedy wyszedłem z tego snu, więc nie wiedziałem, co tam dalej, ale w każdym razie widziałem już, jak fala podąża w kierunku jakiegoś takiego wybrzeża, zatoki, coś tego typu. Także taki trochę proroczy koniec świata. Tak. Dobra, jakieś pytania tutaj są jeszcze?
[01:38:23] - Ja jeszcze chciałem się zapytać, Yumi, bo zaczęliśmy ten wywód o bramach i doszliśmy do tej czwartej bramy. Ja czytam, że czwarta brama, to przejście następuje wtedy, kiedy doznajemy wspólnego śnienia z drugą osobą, na przykład z szamanem czy z inną osobą. To jest właśnie ta czwarta brama. Przynajmniej według forum nagualuku.com. I te bramy mają związek z poszczególnymi czakrami, które się aktywują wówczas. Czwarta brama to akurat czakra serca. I tak jak przeczytałem, w ciele fizycznym czakra serca pozwala nam docenić prawdę, kochać i żyć życiem. Sny z czwartej bramy mówią nam, kim jesteśmy. Aby dzielić się snami, trzeba osiągnąć już tą świadomość. I tak Don Juan na przykład powiedział: „Gdy ciało energetyczne znajduje się w odpowiedniej odległości, która jest sprawą indywidualną i jest różna dla każdego z nas, to każdy poprzez dyscyplinę jest w stanie przemienić je w dokładną replikę swojego ciała fizycznego.
To jest trójwymiarowy fizyczny byt. Stąd bierze się idea powtóra energetycznego zwanego innym. W taki sam sposób, poprzez ten sam proces samodyscypliny, każdy może przemienić swoje trójwymiarowe fizyczne ciało w perfekcyjną replikę swojego ciała energetycznego. To jest eteryczna zmiana energii, niewidoczna dla ludzkiego oka. Tak samo niewidoczna jak wszystkie energie”. Doszedłem do tego momentu związanego z tą czwartą bramą. Natomiast później trochę się już sprawy komplikują przy tych bramach. Ciężko mi niektóre zrozumieć. Wiem, że piąta brama polega na tym, że funkcjonujemy w innym świecie. To są sny, w których jesteśmy trochę zszokowani, bo czytając gazetę czy przeglądając gazetę nie wiemy, w jakim jest języku albo w ogóle coś nas zaskakuje.
Pojawia się taki obcy element, ciężko się pozbyć wrażenia, że my jesteśmy niepasującym elementem tej układanki, bo znajdujemy się w innym, odległym świecie. Szósta brama wiąże się z wierzeniami totemicznymi i z kontrolowaniem ciał zwierząt. I co ciekawe, w rodzajach snów, jeżeli pojawia się nam jakieś pierwsze zwierzę, jakie przychodzi nam w tych snach, to jest to taka nasza-
[01:41:04] - Tak zwane istoty totemiczne.
[01:41:06] - Dokładnie. Czarownik może być na każdym etapie świadome lub zwykłe sny o byciu zwierzęciem, ale pierwsze zwierzę, które śni na jawie, gdzie inni ludzie mogą go zobaczyć, jest jego głównym totemem. Nie wybiera się tego zwierzęcia. Nasz duch wybiera.
[01:41:19] - Każdy ma takie zwierzę. U mnie takim zwierzem był złoty lew.
[01:41:25] - Ja jeszcze nie odkryłem swojego zwierzęcia, ale będę podejmował te próby, bo mnie to zaintrygowało. Natomiast ta siódma brama z tego, co tutaj ustaliłem, to jest taka już doskonałość, kiedy osiągamy świadome śnienie będąc równocześnie przytomnym na jawie. To jest to niezwykłe, tak zwane świadome lunatykowanie.
[01:41:53] - U nas to się na te osoby mówi jako osoby psychicznie chore. To już jest stan naprawdę bliski wręcz obłędowi, że tak bym to nazwał.
[01:42:03] - To ta droga bez powrotu, nie?
[01:42:06] - Tutaj jest pytanie jeszcze: czy mógłbym wyśnić, aby ta osoba, szyderca gość, wyczuł się na Bahama i stamtąd słuchał Radia Paranormalium? Postaram się to zrobić dla ciebie.
[01:42:23] - A tutaj w międzyczasie na Facebooku przyszła do nas taka wiadomość z pytaniem od pana Mateusza. „Śnię regularnie i intensywnie, zdecydowanie przyjemnie. Doskwiera mi jednak brak możliwości przejęcia inicjatywy i kreowania samemu swojego snu. Zdarzyło się to kilkukrotnie i było to spektakularne, jednak czuję jakąś blokadę, której nie mogę pokonać. Czy możliwe jest, że to jakiś byt, który chce utrzymać mnie na tym poziomie, czy za mało testów rzeczywistości? Bądź może jakiś inny pomysł na uruchomienie woli podczas snu?”
[01:43:00] - Ktoś się podejmie tego? Ja się muszę zastanowić.
[01:43:03] - Też muszę pomyśleć.
[01:43:04] - Ojejku, nie wiem na razie, co odpowiedzieć. Czasami są takie pytania, że ciężko odpowiedzieć. Wiecie co, może nie skupiaj się tak po prostu w tych snach na tych wielu przedmiotach, o których wcześniej wspominałem, tylko na jednym, dwóch przedmiotach i bardziej skoncentruj się, zakotwicz swoją pamięć. Może tak.
[01:43:28] - Każdy przechodzi przez ten etap, kiedy ciężko jest przeskoczyć tą granicę, taką powiedzmy tutaj poznawczą.
[01:43:37] - Są czasami momenty takie właśnie wypalenia też, że po prostu potrzebujesz dwóch, trzech miesięcy albo tak naprawdę masz wrażenie, że przez dwa, trzy miesiące po prostu tego nie śnisz. Albo nie śnisz w ogóle, że świadomie nie śnisz.
[01:43:48] - Ja teraz mam znowu taki etap, mam wrażenie, że wróciłem do tego punktu wyjścia gdzieś z czasów liceum, że mam świadomy sen, ale na przykład w trakcie tego świadomego snu jest jakaś niewidzialna ściana, która mi uniemożliwia osiągnąć coś. I to jest trochę może frustrujące, ale to kwestia wyćwiczenia.
[01:44:08] - Wydaje mi się, że to jest taki moment, może inaczej. Po prostu powinieneś się może bardziej, tak samo słuchacz, na jakąś inną stronę skierować. W sensie rozwijać jakieś inne umiejętności. Może bardziej w buddyzm wejść, w kundalini czy jakieś jeszcze inne. Może w tę energetykę, może w duchowość bardziej, a nie tylko od strony naukowej. Bo ja ci powiem szczerze, że ja też kiedyś bardziej wszystko naukowo brałem, że to wszystko wymysł umysłu i tak dalej. Ale kiedy zacząłem wchodzić w inne sfery i bardziej się interesować medytacją, energiami, rozwijać ciało energetycznie i tak dalej, to właśnie nastąpił taki milowy skok.
[01:44:56] - Ja myślę, że ludzie na Wschodzie mają trochę łatwiej z tym wszystkim. Jednak mentalność człowieka Wschodu jest zdecydowanie inna i myślę, że mają już taką naturalną predyspozycję nawet, żeby to osiągać. Jest taka podstawowa różnica między nami, bo człowiek z zachodniego kręgu cywilizacyjnego traktuje umysł jak źródło. Umysł jest pewnym źródłem tego, jak postrzegamy świat. Jest procesorem jakimś. Natomiast na Wschodzie bardziej odbierają umysł jako taką antenę, która jest kanałem komunikacji z zewnętrznym jakimś-
[01:45:43] - Trzeba też pamiętać, że Chińczycy, tak czy inaczej, są najstarszą cywilizacją na świecie, więc oni mają większe doświadczenie. Może też więcej swojej techniki, tego wszystkiego.
[01:45:57] - Myślę, że warto zdać się na ich doświadczenie w tej dziedzinie.
[01:46:00] - Dobra. Nie wiem, czy coś jeszcze będziemy mówili o istotach nieorganicznych, czy już raczej sobie odpuścimy.
[01:46:08] - Temat jest sam w zasadzie godny rozszerzenia w jakiejś osobnej audycji, która by stanowiła nawiązania do tych odpowiedników, tych istot nieorganicznych.
[01:46:20] - Co do istot tutaj pojawiło się takie pytanie na czacie od Szedercy. Pisze tak: „Takie pytanie. Sam próbowałem takich snów niedawno i podczas jednej z prób dostrzegłem jakąś istotę, a raczej jej popiersie i jej wygląd tak mnie przestraszył, że dałem sobie z tym spokój. Co to mogło być?”
[01:46:39] - Istota nieorganiczna. Tak jak mówiliśmy dzisiaj.
[01:46:43] - Jeszcze raz. Jaką formę przybrała? Jeszcze raz.
[01:46:45] - „Przybrała taką jakby formę popiersia. Jej wygląd tak mnie przestraszył, że dałem sobie z tym spokój”.
[01:46:52] - Popiersia. Nie wiem. A pali fajki? Może problemy jakieś z płucami czy z czym? Ja miałem kiedyś taki sen na przykład, że w podziemiach miałem przeprowadzaną operację. I na sam koniec, kiedy już się wybudzałem, to tylko takie głosy usłyszałem: „Ty masz raka płuc” czy jak to było. „Ty jesteś chory i masz raka płuc”. Coś takiego. I po tym czasie, kurczę, zaczęły mnie płuca boleć. Także wiesz, jakaś taka aluzja była w śnie.
A palę fajki już ponad 20 lat, więc może tutaj też jakieś oznaki organizm daje w tym śnie, żeby bardziej zwrócił uwagę na coś, na serce.
[01:47:39] - Pamiętajmy, że pierwsze takie podróże jednak są zawsze takim szokiem i nie ma co się zrażać, że zobaczymy rzeczy, które nie są do końca takie piękne i nie takie, jakie oczekujemy. Ale to jest w jakimś stopniu mimo wszystko prawda o nas. Także warto przełamać się.
[01:47:59] - Przedstawienie, to, co się dzieje na płaszczyźnie tutaj. Albo inaczej. To, co ja powiedziałem nawet w ostatnich debatach, w Debacie Ufologicznej, że ja to ujmuję trochę inaczej, że to idzie z innej strony. Czyli idzie od strony niefizycznej do naszej fizyczności, czyli od krawędzi brzegów tego jaja, tej kuli, tego jajka idzie do środka, czyli do żółtka. A nie odwrotnie, że tak jak nam się tutaj większości ludziom na świecie wydaje, że jesteśmy tą rzeczywistością i tyle, nic więcej. Że my kreujemy rzeczywistość z tego punktu rzeczywistości. Wydaje mi się, że jest odwrotnie, ale to tak samo zresztą mówi Castaneda, o którym tu dzisiaj wspominaliśmy, że właśnie w tych sferach poza to się wszystko odbywa.
[01:48:44] - Człowiek jest w stanie tylko spojrzeć. Naturalne jest, że patrzy z perspektywy tego nabieżnika, że ten widok akurat jest taki narzucony, ale da się to jednak jakoś przełamać. Przynajmniej warto próbować. Też myślę, że osoby, które mają pewne niezałatwione jeszcze swoje sprawy emocjonalne, a mają bardzo ubogie życie duchowe, to jednak będą odkrywały na pewno też jakieś przykre rzeczy, które gdzieś tam były tłumione przez długi czas. Ale warto też sobie zdawać sprawę, że jednak takie praktyki są też dobrą formą terapii i poznania samego siebie.
[01:49:31] - Tak, zgadzam się. Absolutnie się zgadzam. Wiecie co? Dobra, to chyba będziemy już kończyć. Dwugodzinna audycja, tak?
[01:49:37] - Audycja naprawdę ciekawa. Fajnie, lubi że-
[01:49:40] - To jeszcze tak nie wszystko, bo ja bym tu jeszcze z Kąciom opowiedział o tych istotach nieorganicznych, ale to też już tak w sumie.
[01:49:45] - Myślę, że to będziemy kontynuować. Ten wątek istot nieorganicznych wróci gdzieś jeszcze u ciebie albo u nas.
[01:49:52] - Spokojnie. W takim razie dobra, to jakieś pytania, Marku, jeszcze tutaj mamy czy...?
[01:49:57] - Ja tutaj nie widzę już żadnych pytań od słuchaczy. Tak więc myślę, że możemy spokojnie już powolutku zmierzać ku końca.
[01:50:05] - To jeszcze jakieś ostatnie sekundy, jak ktoś by chciał zadzwonić, w ogóle usnąć, pogadać.
[01:50:09] - Ostatnie pytanie.
[01:50:11] - Bardzo chętnie.
[01:50:11] - Dokładnie. Ostatnia szansa, żeby się dodzwonić dzisiaj do Radia Paranormalium. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. Telefon komórkowy 530 620 493. Można również komunikować się z nami na Skypie radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na Państwa pytania, komentarze i może jakieś opisy ciekawych snów na naszym czacie na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy też na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze i również pewne swoje spostrzeżenia dotyczące snów na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:51:21] - Ja jeszcze tutaj nawiążę, bo ktoś napisał na YouTubie, że paląc winę doświadczysz prany w czystej formie. Zgadzam się z tym absolutnie. To też widać w poza, jeżeli ma się energetykę zachwianą niezdrowym odżywianiem. To jest też bardzo istotny aspekt. To też jest pomocne w osiąganiu świadomych snów, aby dobrze się odżywiać. Ja już nieraz wspominałem, że mięsa praktycznie nie jadam. Czasami mi się zdarzy coś zjeść, wiadome. Ale staram się w miarę oczyszczać organizm. Teraz na przykład oczyszczam organizm ziemią krzemkową i widzę już po tygodniu bardzo fajne efekty. Także od strony fizycznej i od strony duchowej również się człowiek wyczyszcza, oczyszcza i to się poprawia jakościowo, jeżeli chodzi o sen.
Dobra, w takim razie nikt już nie chce dzwonić?
[01:52:19] - Nie widzę tutaj aktywności telefonicznych, więc możemy kończyć.
[01:52:26] - Widziałem, że prawie 120 osób nas słuchało. Także może mniej interaktywnie dzisiaj.
[01:52:31] - Nie wiem w ogóle, jak to jest. Marku, jak to jest na tym pasku paranormalnym?
[01:52:36] - Ten pasek zlicza i słuchaczy ze strumienia i z YouTube. Tak mi się jakoś udało pogodzić.
[01:52:43] - Bardzo miło. Dobra.
[01:52:48] - Dobra. W takim razie ja wam dziękuję za możliwość udziału w waszej audycji. Jeżeli mogę tylko, to bardzo bym jeszcze zareklamował moją audycję. W ten poniedziałek będzie „Czas snu 05”. Tutaj z chłopakami się ugadaliśmy, że zrobimy audycję o buddyzmie. Dobrze? Nie pomyliłem nic?
[01:53:06] - Tak.
[01:53:07] - To zrobimy audycję o buddyzmie, ale postaram się, żeby to nie było więcej jak dwie, maksymalnie trzy godziny. A po tej audycji zrobimy taką już w wieczorową porę, bo w końcu trzeba by było z tą audycją wystartować, taką już na bardziej luźniejsze tematy. Także tutaj zapraszam wszystkich słuchających do Radia Dream Time oraz Paranormalium, które też będzie retransmitowało tę audycję. Będzie możliwość dzwonienia, komentowania, wymieniania się opiniami, opowiadania sobie snów, bo chcę zachować taką formułę, jaką mieliśmy w Radiu Na Fali, gdzie każdy mógł zadzwonić i przedstawić swój sen. Uważam, że to jest bardzo fajna forma, bo daje nam możliwość trzymania swojego upgrade'u na normalnym poziomie, że rozmawiamy i spotykamy się przy takim ognisku jak radio. Dziękuję za możliwość i do usłyszenia. Pa pa.
[01:54:01] - Dziękujemy jeszcze raz, Grzesiu. Mógłbyś jeszcze raz podać godzinę? To jest poniedziałek o godzinie 20:00?
[01:54:09] - Wiesz co, to jest godzina 22:15 czasu polskiego, czyli Wielkie Brytanie jest 21:15. Nie mogę wcześniej, bo mógłbym wcześniej, ale widzieliście, jakie są efekty, jak chrapania i takie sprawy. Więc po prostu wolę to zrobić na spokojnie, żeby mi tutaj nikt nie chodził i nie przeszkadzał. Ja się też mogę bardziej skoncentrować, nie wypłaszać się z moich myśli i z kontekstów rozmów. Także 22:15 czasu polskiego. Poniedziałek na Paranormalium i na Radiu Dream Time będzie audycja „Czas snu 05. Buddyzm a śnienie”. I oczywiście tutaj będzie udział brał również ruch Oneiro.
[01:54:53] - Tak.
[01:54:54] - Dobra, to dziękuję bardzo i do następnego. Pa pa.
[01:54:57] - Dziękuję też wszystkim, którzy nas słuchali. Trzymajcie się. Życzę świadomych snów i dobrej nocy.
[01:55:03] - Dziękujemy również Robertowi, który nas tutaj nasłuchiwał na telefonie.
[01:55:07] - Dobranoc. Chciałem życzyć wszystkim świadomych snów i zaprosić na nasz fanpage facebook.com/oneirosociety. Tyle. Dobranoc.
[01:55:15] - Dziękujemy. Dobranoc! Jak zawsze Robert czeka na sam koniec z najważniejszą wiadomością. Tak więc ruch oneironautyczny można znaleźć na Facebooku. Tam zachęcamy oczywiście do lajkowania, do zapisywania się do ruchu. Poznacie naprawdę bardzo wielu ciekawych ludzi i dowiecie się dużo różnych ciekawych rzeczy na temat snów świadomych i nie tylko. A dzisiejszy odcinek audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat” już niedługo powędruje do naszego archiwum. Dziękujemy wam wszystkim bardzo serdecznie za słuchanie i za komentarze, i za dzwonienie tym, którzy dzwonili. Audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnym odcinku audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat”.
[01:56:33] - Oh please let this work And I'm going crazy with you You got me so confused You went away and I went away And we should stay Baby all you had to do Was say that I'm sorry And I'll live for revenge Baby I'm warning you So baby I'll do what it takes And I will make it all okay Baby all you had to do Was say that I'm sorry You wanna know me I just wanna know that you are missing me Don't wanna deal without you thinking 'bout you baby I'm missing you What's the story? Is that you? There's change in my heart So why you been so cold? The truth is hard to believe Why are you really scared of me? You tried to change me I cried, I cried I bled inside and I fight 'Cause I really thought I was your type You never really know why And I'm going crazy with you You got me so confused You went away and I went away And we should stay Baby all you had to do Was say that I'm sorry And I'll live for revenge Baby I'm warning you So baby I'll do what it takes And I will make it all okay Baby all you had to do Was say that I'm sorry
[01:58:38] - There are a lot of things about me that are waking up. If you love me, you have to love all the things about me. And I love you. And I'm sorry I let you down. I'm so sorry. But you let me down, too.
[01:59:01] - Baby all you had to do Was say that I'm sorry And I'll live for revenge Baby I'm warning you So baby I'll do what it takes And I will make it all okay Baby all you had to do Was say that I'm sorry