Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[01:12] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną debatę ufologiczną online, w której dziś będziemy dyskutować o obcych istotach, a dokładnie o ich domniemanych planach hybrydyzacji i depopulacji. Przy mikrofonie i za sterami audycji Marek Sęk "Ivellios", a dzisiaj po drugiej stronie Google Hangouts i Skype'a są z nami: współprowadzący debatę, współpracownik „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[01:41] - Dobry wieczór, witam wszystkich. Witam też Chrisa, którego dawno nie było. Cześć, Chris.
[01:46] - Cześć, ja również ciebie witam. Witam, Arka.
[01:49] - Witam też Arka.
[01:50] - Ivelliosa też witamy i witamy wszystkich słuchaczy i słuchaczki.
[01:54] - Miło mi. Dobry wieczór.
[01:56] - I hybrydy też, które ewentualnie dzisiaj będą nas podsłuchiwać.
[02:01] - Chris, czy u ciebie w Ameryce też wszyscy tak chorują jak tutaj w Polsce? Bo u mnie kogo by się nie zapytać, to jest chory.
[02:08] - Chorują i mnie też dopadło. Dopadło mnie bardzo intensywnie na trzy dni. Wycięło mi trzy dni z życiorysu, a potem było cudowne uzdrowienie i muszę zobaczyć na etykietce, co akurat wypiłem na to uzdrowienie, ale od razu pomogło jak ręką odjął. I korzystając z tematu dzisiejszego, jaki mamy do omówienia, może się da z tego zrobić jakąś teorię konspiracji. Co to może być, jak to się dzieje i co się za tym kryje ewentualnie.
[02:33] - Po drugiej stronie Skype'a jest z nami Arkadiusz Kocik, ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Dobry wieczór, Arku.
[02:41] - Dobry wieczór. Przyłączam się do wszystkich możliwych powitań, jakie tu przed chwilą usłyszeliśmy.
[02:45] - Zanim przejdziemy do tematu głównego naszej dzisiejszej debaty, tradycyjnie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem audycja jest realizowana, jak prawie zawsze, w całości na żywo. Można będzie do nas dzwonić po 21:00 na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Czekamy również na państwa pytania i komentarze na naszym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy również na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. A jeżeli ktoś woli, to może nas również znaleźć na Facebooku na koncie Radia Paranormalium, portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Można nam również przesyłać pytania, komentarze i przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Panowie, abdukcje i hybrydy to temat bardzo kontrowersyjny i poważny. Wbrew wszystkiemu poruszany rzadko ze względu na to, że ingeruje mocno w życie prywatne i uczuciowe świadków. Czy możecie w kilku słowach podsumować wasze podejście do abdukcji jako takich?
Czy uznajecie hybrydyzację za ich ostateczny cel i czy to wszystko jest wiarygodne? Tradycyjnie pierwszemu oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[04:20] - Dziękuję. Dzisiaj rozmawiamy jak zwykle o temacie, który wiąże się z ufologią i pokazuje, jaki to jest bardzo rozległy temat. A chodzi dokładnie o hybrydyzację i związane z nim coś, co się nazywa alien agenda w języku angielskim, a po polsku, szczerze mówiąc, nie wiem, jak to oddać, bo „plan obcych” nie pasuje tutaj za bardzo. Chris, chciałeś coś powiedzieć?
[04:49] - Zamiary obcych.
[04:50] - Można to po prostu przetłumaczyć jako alien agenda.
[04:53] - Tak.
[04:55] - Oba słowa są już w języku polskim, zauważyłem. Wszyscy się nimi posługują. Alien, obcy i agenda też jest na każdym niemalże spotkaniu. My dzisiaj też chyba powinniśmy mieć. Zresztą mamy tajne pytania. To jest nasza agenda. Już nie przeszkadzam.
[05:14] - Wielu pisarzy, badaczy łamie sobie właśnie głowę nad ustaleniem tego, jaka ta agenda, jaki ten plan czy też cel obcych jest. Ale jeżeli tutaj Marek Sęk "Ivellios" zadał pytanie o abdukcje, bo przecież to od nich się wszystko zaczęło. Cała dyskusja o hybrydach i tym, czy obcy chcą depopulować planetę i zastąpić homo sapiens jakimś innym gatunkiem. Problem jest rzeczywiście dość złożony, bo szczerze mówiąc, głównym ekspertem od hybryd jest doktor Jacobs, który od lat bada zjawisko abdukcji.Który zajmuje się relacjami ludzi, którzy zostali uprowadzeni. Bada relacje hipnotyczne i doszedł do wniosku, że pierwszym i jedynym celem abdukcji jest program hybrydyzacji i on tak naprawdę nie wiadomo czemu służy, ale służy czemuś dziwnemu. Wbrew wielu innym autorom Jacobs twierdzi otwarcie, że ktoś nad naszymi głowami prowadzi plan, który ma na celu zmianę, zacytuję tutaj klasyka, oblicza ziemi. Ale czy Jacobs ma rację? I tutaj rodzi się poważne pytanie, bo o tym Jacobsie dzisiaj cały czas będziemy mówić. Chociaż nie tylko on mówi o hybrydach. Przecież książkę, chyba swoją ostatnią książkę na ten temat napisał Budd Hopkins, ale inni autorzy poruszający się po tematyce abdukcji już nie mają takich jednoznacznych wniosków na temat tego, czemu te zjawiska służą.
Przypomnijmy, że abdukcja to termin zaczerpnięty z języka angielskiego, oznaczający uprowadzenie człowieka przez istoty prawdopodobnie pozaziemskie. Najczęściej odbywa się to wbrew woli świadka, który jest zabierany na pokład obiektu UFO, gdzie jest poddawany procedurze medycznej z udziałem istot, które najczęściej przypominają typowe szaraki. Oczywiście są też inne istoty. I to jest typowa abdukcja. Natomiast ufologia wyróżnia jeszcze takie przypadki, które formalnie są abdukcją, ale są na przykład dokonywane według innego scenariusza. Jeżeli przebrniecie przez literaturę na temat abdukcji, to zobaczycie, że ona jest trochę nudna, dlatego że te historie się powtarzają i w ogóle nie ma tam rzeczy, które jednakowoż wyjaśniałyby cały ten fenomen. Natomiast problemem pozostaje to, czy jesteśmy w stanie ustalić w ogóle, czy istnieje jakiś, po pierwsze, jednorodny scenariusz, czy istnieje jakiś cel w tym wszystkim i czy czasami Jacobs, który gani niektórych kolegów badaczy, nie robi czegoś, co robi na przykład, nie będę tutaj wymieniał nazwisk, ale co robią inni badacze, czyli po prostu wybiera sobie z tej całej puli pewne historie, dopasowuje je do swojego światopoglądu i po prostu wspiera tymi przykładami swoją teorię, że głównym celem obcych jest program hybrydyzacji. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że Jacobs twierdzi wprost, że osoby takie jak John Mack, słynny psychiatra harwardzki, który zajmował się badaniem osób uprowadzonych, doszedł do wniosku, iż zjawiska abdukcji należy rozumieć w trochę szerszym kontekście. Bo o ile dla takiego typowego zjadacza chleba jest to po prostu porwanie kogoś przez obcych, to z punktu widzenia ofiary i z punktu widzenia psychologii, psychiatrii, ogólnie naukoczłowieku, to abdukcje mają znacznie większy oddźwięk.
Chodzi o to, że są to zdarzenia będące, jak mówił Mack, paszportem w kosmos. One otwierają naszą świadomość. Mack wpisywał się tutaj w chór badaczy, którzy twierdzą ogólnie, że istnieje coś takiego jak zjawiska transformujące naszą świadomość i to są tak zwane zjawiska paranormalne. Którego zjawiska paranormalnego byśmy się nie tknęli, ono zawsze w jakiś sposób transformuje naszą świadomość. Ale Jacobs i Hopkins, którzy patrzyli na to zjawisko w sposób nieco odmienny, postawili zupełnie inną hipotezę. Ja tu jeszcze dodam słynnego Whitley'a Striebera, autora „Wspólnoty”, który przecież opisał swoje przeżycia z abdukcji, na podstawie czego powstał film, który bardzo lubię, z Christopherem Walkenem. Bardzo oryginalny film z oryginalną rolą Walkena. I Strieber, chociaż mogłoby się wydawać, że jest też zwolennikiem opcji, że to wszystko dzieje się naprawdę i że to jest kontakt z obcą rasą i chodzi tylko o jakieś tam dziwne sprawy małych ludzików. Strieber również dochodzi do wniosku pokrewnego Mackowi, że w abdukcjach tkwi coś jeszcze, że nie chodzi tylko o to, że oni po prostu porywają i kroją ludzi. Nie, nie.
To się odbywa na wielu różnych płaszczyznach, z czego my rozumiemy tylko jedną. Ale Jacobs i Hopkins twierdzą inaczej. Twierdzą, że prawdziwa jest ta wersja bardziej namacalna i materialna. Są istoty, które są inne od nas. Przelatują tutaj, porywają ludzi od dawna, a robią to tylko po to, żeby stworzyć sobie nową rasę, ewentualnie wykorzystać ludzi jako inkubatory do stworzonych przez siebie istot będących, jak mówią niektórzy świadkowie, hybrydami, czyli stworzeniami, które noszą cechy zarówno ludzkie, jak i noszą cechy tych pozaziemskich przybyszów. I tu rodzi sięJak zwykle to bywa w przypadkach ufologicznych poważny problem. Otwiera się bowiem całe spektrum możliwości. Nie oszukujmy się, nikt nie jest w stanie podsumować tego zjawiska w taki sposób, że spisze wszystkie relacje, które są i wyciągnie z tego wniosek. Nie, to jest niemożliwe, dlatego, że wiele osób zjawiska abdukcji traktuje jako swego rodzaju fenomen psychologiczny, modę. Tych relacji jest też coraz mniej.
Najbardziej zastanawia w tym wszystkim to, że większość tych relacji, nie będę ukrywał, że lwia większość to są przypadki rzędu, oczywiście to też będzie szacunek, ale powiedziałbym, że 90% tego wszystkiego, co wiemy o abdukcjach, pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Nie oznacza to, że z innych krajów nie napływały różnego rodzaju relacje o abdukcjach. Napływały, ale były inne. Prawie wszystko, co się wiąże z szarakami, z hybrydyzacją i tak dalej, zawsze pochodzi z kręgu kultury anglosaskiej, co jest mocno zastanawiające, ale o tym będziemy jeszcze dyskutować. Jakie jest moje stanowisko wobec abdukcji jako takich? Uważam, że to jest temat bardzo trudny, dlatego że dla mnie te przypadki się liczą tylko wtedy, kiedy człowiek miewa jakieś świadome wspomnienie. Jeżeli człowiek nie ma świadomych wspomnień, dodajmy, że chodzi o ludzi zupełnie normalnych i zdrowych na umyśle, bo nie oszukujmy się, ja się przez wiele lat spotykałem z ludźmi, którzy mieli problemy. Zgłaszali się tylko po to, żeby opowiedzieć o swoich kontaktach z jakimiś cudownymi istotami. Natomiast już sam sposób ich zachowania budził jakieś wątpliwości. Mnie interesują najbardziej relacje ludzi zdrowych, którzy mają świadome wspomnienia, którzy nie potrafią sobie z tym poradzić.
Natomiast tam, gdzie w grę wkracza hipnoza regresyjna, gdzie człowiek się zaczyna nad tym zastanawiać, zawsze otwiera się pole do niekoniecznie manipulacji, ale tego, że taka relacja zostanie skażona. Dlatego, że każda sesja hipnozy regresyjnej wprowadza w człowieku pewien zamęt. Zresztą Jacobs też o tym pisze dość szeroko i pisze o tym bardzo mądrze. Czy abdukacje się odbywają? Moim zdaniem doktor Mack był najlepszym dowodem na to, że zjawisko to należy traktować jako realne. W tym względzie, że jeżeli ludzie mówią o jakichś doświadczeniach na polu psychicznym, psychologicznym i jest to doświadczenie stałe, to znaczy, że trzeba to brać pod uwagę z punktu widzenia przede wszystkim tych nauk o człowieku. Natomiast co za tym stoi? Wydaje mi się, że osoby, które się tym zajmują na co dzień, dlatego, że nie oszukujmy się, polscy badacze UFO rzadko kiedy mieli możliwość, żeby w pełni zagłębić się w abdukcje, w pełni zgłębić ten problem na podstawie świadków i relacji świadków. Może miałem kilka takich historii, w tym jedną bardzo interesującą. Bardzo dawno, jakieś dziewięć lat temu.
Ta historia rzeczywiście była taka typowa. Świadek był absolutnie normalny. Mieszkał zresztą tutaj całkiem niedaleko. Trochę się pogubiłem. Polscy ufolodzy może niewiele o tym powiedzą i mogą mieć pewne obiekcje, czy to wszystko jest prawda, bo nagle ktoś ma jakieś super historie, ma niezwykłe opowieści, a my obracając się w swoim środowisku, co prawda raz na jakiś czas odnajdziemy podobną, ale nigdy nie będzie ich tak dużo. Wniosek z tego, że albo Polacy tego nie przeżywają, albo przeżywają to w mniejszej ilości, albo się wstydzą o tym mówić, co też jest możliwe. Natomiast jakby na to nie patrzeć, u nas nigdy nie powstały jakieś grupy wsparcia dla osób uprowadzonych. Co w Stanach Zjednoczonych przecież nie jest niczym nienormalnym. Już reasumując moją wypowiedź, z naszego punktu widzenia może być to trudno ocenić, ale przecież jeżeli przyjrzymy się pracy Jacobsa, Hopkinsa, Rogo, Macka i wielu innych badaczy, to zobaczymy, że tak naprawdę oni nie bawią się w pogoń za magicznym jednorożcem czy za różowym jeżem w ciapki, tylko za zjawiskiem, które sprawia dużej grupie ludzi pewien problem. Myślę, że jeżeli przebrniemy przez literaturę dotyczącą abdukcji, to zobaczymy, że ten problem jest.
Jest i jest interesujący. Natomiast cały problem polega na tym, żeby określić, czy te domniemane eksperymenty na ludziach i hybrydach to rzeczywiście jest cel tych małych, wrednych przybyszów z Zeta Reticuli. Chris, jak to jest z tymi abdukcjami twoim zdaniem? Czy w Stanach Zjednoczonych nadal są te słynne grupy wsparcia dla osób uprowadzonych, którePrzecież zapoczątkował Hopkins.
[18:06] - Oczywiście są i myślę, że temat nie tylko nie zamiera, rozwija się dalej. Abdukcja się w żaden sposób nie skończyła, podobnie jak nie skończyły się okaleczenia. I myślę, że te dwa elementy możemy połączyć ze sobą. I w jakiś sposób są one silnie bezpośrednio związane z hybrydyzacją, o której dzisiaj będziemy mówić. Myślę, że to, że zauważyłeś, że na przykład to Stany Zjednoczone są dotknięte tą plagą tego typu abdukcji, napadów, porwań, a nie inne kraje, jak Polska, może wynikać chociażby z tego, że jeżeli popatrzymy na to wszystko w szerokim kontekście historycznym. Lubię bardzo szeroki kontekst, dlatego że czasami z dużej odległości znacznie więcej widać i niekiedy widzimy rzeczy, których patrząc z bliska, dostawiając nos do tego wszystkiego, po prostu gdzieś nam się to zaciera. Spójrzmy na to, jak to wyglądało w historii. Na przykład nie ma wątpliwości, że starożytny Egipt był cywilizacją niesamowicie wysoko rozwiniętą technologicznie pod każdym innym względem. I kiedy popatrzymy sobie na to życie, które my dzisiaj nazywamy życiem duchowym starożytnych Egipcjan, widzimy wyraźnie ich kontakt z pozaziemską siłą, którą historycy chętnie nazwaliby bogami, ale kto wie, kim te osoby były. Być może te kontakty były realne.
Mówię o starożytnym Egipcie, bo jest to cywilizacja wyjątkowa. Dookoła w zasadzie oprócz Mezopotamii za wiele się nie działo. Wszyscy biegali jeszcze sobie po palmach w całej okolicy, kiedy w Egipcie rozwijała się wyrafinowana cywilizacja. Więc może to jest właśnie tak, że jeżeli istnieje rzeczywiście ktoś, kto w jakiś sposób chce wejść w reakcję z kimś na naszej planecie, wybiera sobie takie właśnie miejsce. Następuje pewna wymiana informacji. Jest coś za coś, bo jak zauważymy prawdopodobnie w toku dzisiejszej dalszej dyskusji, nieoczekiwanie w temacie hybrydyzacji pojawiają się takie elementy, że jest w nią uwikłany amerykański rząd. W tym momencie w sensie najrozmaitszych instytucji, najrozmaitszych agencji o bardzo wysokim stopniu tajności, gdzie informacje z tych agencji i kontrola nad nimi jest bardzo ograniczona. Tak prawdę mówiąc, nie wiemy właściwie nic, co one robią. Przed nikim się nie muszą tłumaczyć i często jest nawet tak, że amerykański prezydent nie ma wystarczającego dostępu do tego typu informacji, by móc je poznać. Po prostu klauzula tajności, którą może otrzymać, jest zbyt niska.
Stopień tajności dokumentów tych top secret, które może uzyskać, jest dość niski i po prostu jest do takich informacji niedopuszczany. Prezydent przede wszystkim ma być administratorem kraju, a niekoniecznie musi wiedzieć wszystko o wszystkim, jak to jest. W końcu nie jest królem i jest tylko wybierany na parę lat. Natomiast te instytucje i ci ludzie, którzy za nimi stoją, można powiedzieć, że zostają niezależnie od tego, kto rządzi, jak rządzi i co się dzieje w danym kraju. Także być może polega to na tym, że ten kontakt z taką cywilizacją, która zamieszkiwałaby inną planetę i dokonywała tych bardzo brzydkich doświadczeń na nas, ludziach, wynika z tego, że taka cywilizacja wybiera sobie takie miejsce i być może właśnie Stany są czymś takim. I z tego względu ta intensywność jest tutaj znacznie większa. Abdukcji jest rzeczywiście bardzo wiele. Profesor Jacobs ocenia, że co najmniej, i jest to bardzo konserwatywne obliczenie, 2% amerykańskiej populacji przeszło właśnie przez ten koszmar abdukcji. Było w jakiś sposób porwane przez UFO, więc jest to procent olbrzymi. Liczba ludzi, jaka miała z tym do czynienia, jest naprawdę ogromna i pokazuje to, jak bardzo poważny jest ten proces, jak szeroki.
Do tego oczywiście trzeba dołożyć masę przypadków, które nigdy nie zostały ani opisane, ani nawet zgłoszone. Wielu ludzi wciąż utrzymuje to w tajemnicy, nie chce się tym dzielić i zabiera swoją tajemnicę ze sobą do grobu, nie wiedząc, co o tym myśleć, będąc zszokowanym tym, co się takiej osobie przydarzyło. Dlatego sądzę, że ten wynik, przynajmniej 2%, które w jakiś sposób Jacobs jest w stanie stwierdzić, że do tego typu historii doszło i mają one mniej więcej podobny scenariusz, pokazuje, że skala jest duża. A skoro skala jest duża, problem jest absolutnie realny, więc nie jest to problem wydumany. Niezależnie od tego, jak ocenimy sposób badania tego typu przypadków, bo oczywiście właściwie jedynym sposobem jest wprowadzenie tych ludzi w stan hipnozy i wydobycie z ich podświadomości informacji, które zostały tam w jakiś sposób, się zakodowały, zakotwiczyły, pozostały, mimo że podczas abdukcji ci, którzy tego dokonują, robią wszystko, ażeby właśnie tej pamięci w człowieku nie zostawić. Mimo że metoda poprzez hipnozę nie jest najdoskonalszą, jest właściwie jedną z nielicznych, którą możemy tutaj zastosować. Oprócz tego jest kilka jeszcze innych metod, które są o wiele bardziej konkretne i mam tutaj na myśli dokładne badania medyczne, dlatego że tego typu abdukcje bardzo często zostawiają po sobie ślady. Są to ślady subtelne, ale są. I są to ślady niewytłumaczalne. Są to ślady w postaci najrozmaitszych szram, najrozmaitszych znaków, tak jakby na przykład ktoś wydobyłMałą cząstkę naszego ciała czy kogoś, kto został porwany w określonym celu.
Są to podejrzane krwawienia z różnych części ciała, a także chyba koronny dowód, ten smoking gun, jak się na to mówi, czyli pozostawione implanty. Doktor Leir wydobył 16 takich implantów. Wydobył ich troszkę więcej, ale 16 implantów przetrwało do dziś i te implanty zostały zbadane przez pierwszorzędne laboratoria badawcze w Stanach Zjednoczonych. Między innymi takie jak laboratorium Los Alamos, gdzie jest chyba zespół najlepszych naukowców, jakich sobie można w Stanach wyobrazić i parę innych znakomitych laboratoriów. Zrobiono te badania dlatego, że te badania zostały zamówione i zapłacono za nie ciężkie pieniądze. I tutaj pojawia się postać Bigelowa, który kojarzy się wszystkim prawdopodobnie z Ranczem Skinwalkera, ale Bigelow w swoich szerokich zainteresowaniach na temat ewentualnej interakcji z obcą cywilizacją inwestuje w innych kierunkach również. Dlatego kiedy doktor Leir zaczął wydobywać pierwsze implanty, zainteresował się nimi i to on właśnie zlecił badania w tych najlepszych amerykańskich instytucjach naukowych, za które zapłacił ciężkie pieniądze. Te laboratoria wzbraniały się nawet przez jakiś czas przed tym, ażeby wydać wyniki tego typu badań, co doprowadziło Bigelowa do furii, który powiedział, że skoro płacę, to wymagam i oczekuję natychmiast przekazania mi tego typu dokumentów. Tak też się stało i stąd wiadomo, że implanty, które znaleziono w ludziach, wszystkie mają pochodzenie absolutnie pozaziemskie. Tego typu technologia znana nam nie istnieje, a metale, z których zazwyczaj złożone są tego typu implanty, najczęściej przypominają znajdowane w meteorytach.
Także wszystkie prawdopodobnie pochodzą spoza naszej planety. To jest koronny dowód, że coś jest na rzeczy, że istnieje ktoś, istnieje jakaś siła, istnieje jakaś grupa istot pozaziemskich, które wchodzą w interakcje z człowiekiem na Ziemi i dokonują szeregu doświadczeń. Część z nich jest abdukcją, część z nich jest zostawianiem po sobie implantów, ale część to jest to, o czym dzisiaj mamy rozmawiać, czyli hybrydyzacja, czyli w jakiś sposób połączenie istoty ludzkiej z istotą pozaziemską. Stworzenie czegoś w określonym celu, co ma być znacznie lepszym, tu też brzydkie słowo, produktem, który będzie lepiej przystosowalny w innych warunkach czy na innych planetach, czy też pozwoli danej kosmicznej rasie, która przeprowadza takie brzydkie eksperymenty na nas, pozwoli jej przetrwać. Być może ona sama jest zagrożona. Nie zapominajmy, że rasa ludzka jest rasą bardzo młodą. Te kilkaset tysięcy lat, w ciągu których rozwijał się homo sapiens, jest to kropla w morzu czasu i musimy założyć, że mamy do czynienia z cywilizacjami kosmicznymi, które być może istnieją miliony lat. Także na podstawie chociażby tego, czy sposób porozumiewania się, oceniania świata, spoglądania na niego i wyciągania pewnych wniosków może być kompletnie różny. Stąd być może nie ma pomiędzy nami takiej interakcji, jakbyśmy sobie wyobrażali, że ktoś zląduje nagle w biały dzień, w samo południe, gdzieś w ruchliwym punkcie świata i z fanfarami wkroczy na przykład do jakiegoś budynku, jak na przykład Biały Dom i ogłosi: „Oto jesteśmy i chcielibyśmy się przyjaźnić”. Chyba tak to nie będzie działać.
To my sobie tak wyobrażamy. A być może właśnie ze względu na ten trwający wiele milionów lat rozwój, ta sytuacja w kontakcie między nami a tym kimś niekoniecznie musi w ten sposób wyglądać, ale do takiego kontaktu musiało dojść, żeby doszło do hybrydyzacji, ponieważ jeżeli coś zachodzi na taką skalę, nie może zostać to coś pominięte przez służby, które dbają o bezpieczeństwo takiego kraju. A w kraju takim jak Stany tych służb jest wiele. Trzyliterowych agencji jest 16 czy 17, a może już nawet więcej teraz, bo powstają jak grzyby po deszczu. Niemalże każdy prezydent zakłada jakąś swoją dziwną, tajną organizację, która ma się czymś zajmować, która później zostaje. Od czasów Kennedy'ego chociażby. Kennedy założył, Clinton założył swoją tego typu organizację, także kto wie, być może nadal to się rozwija i one wszystkie pracują nad tego typu projektami bądź chronią tego typu projekty. Są to projekty, o których my nie mamy pojęcia. Dlatego niektórzy naukowcy na przykład mówią, że to, co my wykładamy na przykład na uniwersytetach, to właściwie jest to śmiechu warta nauka z tego względu, że gdzieś w laboratoriach, w tych czarnych projektach realizuje się projekty, buduje się coś i tworzy się coś, co jest sto lat do przodu w porównaniu do tego, co my mamy obecnie dostępne dla nas. Te nasze telefoniki, nasze komputerki, internet i inne wszystkie małe zabaweczki, którymi pozwolono nam się bawić.
I teraz ja troszeczkę powędrowałem gdzieś tutaj na bezdroża, ale już szybciutko wracam. Z tego powodu wydaje się, że hybrydyzacja jako problem połączony z abdukcją i z okaleczeniami jest czymś realnym, bo mamy tego wiele przykładów.Czasami mamy przykłady, a właściwie można powiedzieć nawet bardzo często przykłady bezpośrednie, tak jak widzimy dokonane okaleczenia na bydle, na rozmaitych innych zwierzętach. Mówi się także, że dokonuje się okaleczeń na ludziach, a także te badania lekarskie, o których wspominałem. Badania lekarskie przeprowadzone na ludziach porwanych przez tak zwaną obcą cywilizację wskazują, że również im coś zrobiono, że w różnych ich punktach ciała, zwłaszcza w tych punktach ciała, które są zazwyczaj bardzo intymne, to ciało jest w jakiś sposób sperforowane, ma szramy, zostają ślady tego wszystkiego. Jeżeli został zainstalowany na przykład w nosie implant, bardzo często taki nos krwawi. Whitley Strieber, o którym wspomniałeś, ma do dziś implant w uchu. Ten implant został stwierdzony właśnie przez doktora Leara i nawet doktor-
[31:03] - Halo, halo Chris, coś się stało. Chyba się nie słyszymy. Mamy jakiś problem z połączeniem. Panowie, czy się słyszymy?
[31:14] - Znaczy ja słyszę ciebie dobrze. Nie słyszę Chrisa ani Piotra.
[31:20] - Ja też Chrisa nie słyszę. Jak mówił o tym uchu, to zniknął. Chris, halo?
[31:26] - Halo, halo, czy się słyszymy? Może nowy prezydent Stanów Zjednoczonych coś zainterweniował. Jak to zmienił niedawno tekst jednego ze swoich utworów Axl Rose: „Look at the future Trump spinning”. To może w międzyczasie oddajmy głos Arkowi Kocikowi. Arku.
[31:54] - Ja do wszystkich przypadków staram się podchodzić, o ile to jest możliwe, maksymalnie realistycznie. Zapewne takie przypadki abdukcji mają miejsce. Z tym że według mnie, mam podobne zdanie jak Piotr, muszą być jakieś ku temu przesłanki. Jeszcze bardziej zaostrzam to wszystko do tego, że muszą być jacyś inni świadkowie tego ewentualnego porwania, tego wzięcia, ewentualnie stwierdzony przez innych statek, który przyleciał bez względu na to, jak on miał wyglądać zarówno w tym czasie, jak i mniej więcej w tej okolicy. W tej okolicy to rozumiem, że mniej więcej w tym województwie, jeżeli coś się takiego pokaże w tym czasie, ktoś się zgłosi, że był właśnie wzięty, to należałoby się temu przyglądać pod tym kątem. Takie przypadki miały miejsce między innymi w Polsce. Taki miał miejsce przypadek pod Szczecinkiem z tego, co pamiętam. Pamiętam też wypowiedź jednego z ludzi porwanych, który właśnie wypowiadał się na forum we Wrocławiu. I wielki szacun dla tego pana, który po prostu nie bał się śmieszności i o tym opowiadał ze wszystkimi szczegółami. Także jest to bardzo intymne zwierzenie i dlatego być może, że nie mamy w wielu przypadkach doniesień na ten temat, chociaż takie rzeczy się zdarzają.
Jeżeli dla porównania tutaj mówimy o 2% czy 3% populacji Amerykanów, którzy zostali wzięci i coś tam im zrobiono, ma się to nijak do zaledwie, niech nawet będzie 20 implantów, które zostały w jakiś sposób ekstrahowane i są do dyspozycji kogokolwiek. 20, a tam wychodzi prawie milion osób, które mogły być porywane. Warto by tu zwrócić uwagę też i na wygląd tych implantów. Bardzo często te, które są w nosie instalowane, przypominają ziarnko ryżu otoczone jak gdyby siateczką metalu czy czymś takim. I one po prostu w momencie porannej toalety czy wieczornej toalety, w przypadku wydmuchnięcia nosa czasami są usuwane i jeżeli ktoś ma refleks, to to złapie. To może uchodzić za właśnie jakiś implant, ale równie dobrze mogą być to zwykły wytwór organizmu, który podobnie jak perła, który dostaje się gdzieś do nozdrzy, jest w jakiś sposób oblekany właśnie tkanką i jeżeli jest taka możliwość, to po prostu jest wydalany w ten sposób. Także jest taki inny sposób wytłumaczenia zaistnienia takich implantów w nosie czy jakimś tam innym. Niemniej jednak są implanty, które są stwierdzone tak jak między innymi tu w Polsce. U kobiety był stwierdzony implant podskórkowy. Tutaj wszystkie możliwe teorie i wszystkie możliwe wytłumaczenia idą w kierunku tym, że po prostu została porwana, coś zostało jej wszczepione.
Czyli według mnie tych porwań i abdukcji jest dużo mniej, niż się powszechnie uważa i nie są spotykane na bardzo wielką skalę.Co za tym idzie, sama hybrydyzacja jest w bardzo mniejszej skali, niż to się wydaje, czytając wszelką możliwą literaturę na ten temat. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że bardzo wielu Amerykanów w przypadku nieradzenia sobie na rynku pracy, jest skierowanych do psychiatrów, psychoanalityków i tak dalej. Swego czasu było to bardzo modne. Za wszelkie niepowodzenia życiowe czy jakieś inne, bardzo łatwo jest obarczyć albo rodziców, albo właśnie tego typu kontakt, który powoduje lęk przed ludźmi czy przed nowymi wyzwaniami. Ameryka długi czas nie była socjalna, także ludzie musieli sobie jakoś skutecznie radzić. Jeżeli chodzi o samą możliwość hybrydyzacji, to tutaj znowu trochę powiem na przekór, bo wszyscy uważają, między innymi Soss, ten od SETI, że łatwiej mieć dziecko z jakimś drzewem niż z UFO, dlatego, że drzewo jest przynajmniej z naszej planety. Tutaj właśnie dochodzi trochę takie dziewiętnastowieczne myślenie. To znaczy, że jesteśmy cudem kosmosu, wykwitem jedynym w swoim rodzaju. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w kometach odnajdywane są wirusy, a więc wirus to jest taka banieczka wypełniona DNA jakimś tam i ten wirus potrafi nam zarazić połowę ludzkości jakąś chorobą. Przypadki takie, że po wleceniu w ogon komety na Ziemi po jakimś czasie występują ni z tego, ni z owego jakieś bardzo wielkie choroby czy jakieś wielkie spustoszenia na skutek chorób zakaźnych.
To znaczy, że te wirusy przyleciały gdzieś właśnie między innymi z tych komet. A to by oznaczało, że budowa organizmu na bazie kwasów organicznych i co za tym idzie łączących się w strukturę DNA, ten system stworzenia życia jest raczej bardzo powszechnym. Tutaj być może, że taka hybryda byłaby możliwa do stworzenia. Jednak zastępowanie ludzi czy ograniczenie populacji i zastępowanie ludzi takimi hybrydami mija się z celem, dlatego, że człowiek bardzo mało się różni genetycznie jeden od drugiego i może dojść do momentu takiego, jaki znamy w tej chwili z życia gepardów, że praktycznie są już na wyczerpaniu genetycznym. Każdy jest spokrewniony z sobą bardzo blisko i z tego gatunku jest bliski z tytułu zwykłej biologii. Jest na wyczerpaniu. Podobnie gdyby doszło na Ziemi do jakiejś silnej depopulacji, cała ta zabawa w hybrydyzację nie osiągnęłaby żadnego celu. Bo tak jak już tu z kolei Chris powiedział, istniejemy od kilkuset tysięcy lat, a przed nami jeszcze miliony, także żeby nie upowszechniać wad genetycznych, po prostu musi nas być wystarczająco dużo, ile się tylko da praktycznie. Dziękuję.
[40:29] - W międzyczasie wrócił do nas Chris Smekina. Chrisie?
[40:34] - Ja nigdzie nie poszedłem. Po prostu Hangout nie wytrzymał mnie. Wcale mu się nie dziwię z drugiej strony. Właściwie nie wiem, gdzie mi to wszystko przerwało. Właściwie to już kończyłem moją wypowiedź.
[40:48] - Skończyło ci na Strieberze i na tym, że miał implant w uchu.
[40:55] - Tak. Nie wiem, czy zdążyłem na antenie jeszcze wspomnieć o tym, że doktor Lear zaproponował, że usunie ten implant, ale w ostatniej chwili Whitney Strieber się nie zdecydował i do dziś ma w sobie implanta. Nie zdecydował się z tego względu, że obawiał się konsekwencji usunięcia takiego implanta, ponieważ taki implant steruje prawdopodobnie być może najrozmaitszymi procesami, do jakich dochodzi w organizmie. Uznał, że być może doprowadzi to do tego, że będzie miał jakieś bardzo poważne problemy ze zdrowiem, a kto wie, może nawet i z życiem. Natomiast to, co chciałem tu jeszcze dodać, to że jeśli patrzymy na hybrydyzację, na tego typu doświadczenia z jakimś zaskoczeniem i oburzeniem, to spójrzmy na nas samych. Przecież praktycznie w tej chwili każdy produkt żywnościowy, jaki używamy, to jest efekt właśnie takiej hybrydyzacji. Dokonujemy go praktycznie od dnia zerowego. Wybieramy najlepsze nasiona, selekcjonujemy najlepsze zwierzęta. Robimy to praktycznie od zarania, od kiedy istniejemy. I dziś, ponieważ nauka doprowadziła do takiego momentu, że można to robić, można dokonywać krzyżówek międzygatunkowych i stąd mamy to GMO.Jest grupa ludzi, która absolutnie to akceptuje.
Na dodatek GMO jest wprowadzane, czy nam się to podoba, czy nie. Jest wprowadzane za naszymi plecami bez naszej zgody i być może następne generacje po nas będą siłą rzeczy żyć z tym GMO. Nie będą miały już nic więcej do powiedzenia, ponieważ z tej drogi już się nie da zawrócić. Dlatego jeśli my sami wewnątrz naszego świata nie mamy problemów z hybrydyzacją, możemy to w jakiś sposób nałożyć na wszystko to, co dzieje się w kosmosie. Przy okazji chciałbym wrócić do czegoś, za co w 1903 Svante Arrhenius dostał Nagrodę Nobla. Mówił on o panspermii. On ją przedstawił w formie teoretycznej. Mówił o tym, że wszystko we wszechświecie jest połączone w jakiś sposób ze sobą. To, że my jesteśmy tacy, to oznacza, że część nas, część świata, w jakim my żyjemy, jest również częścią olbrzymiego wszechświata, jest spotykane wszędzie indziej. Później w jakiś sposób potwierdził to Crick, 70 lat później, następny Nobel.
Za to, że stworzył model naszego kodu DNA. Być może kod DNA jest takim planem, blueprintem tego, jak jest ten wszechświat, jak życie we wszechświecie jest zbudowane. Być może to jest właśnie podstawa, modyfikacja tego kodu. Wzbogacanie go lub zmniejszanie jest przyczyną i sposobem na dokonywanie tego typu hybrydyzacji, dokonywania zmian i realizowania jakiegoś programu, który na razie wymyka się naszej logice. Dziękuję. Nie wiem, czy mnie znowu urwało, czy jestem. Halo? Jagrap1. Jagrap1.
[44:14] - Ja ciebie słyszę. Nie wiem, jak cię słyszy Marek.
[44:18] - Wszystko jest dobrze. Zeżarło nam na chwilę Ivelliosa, ale mam nadzieję, że zaraz powróci. Panowie Jacobs, Jacobson i tak dalej. Ale jest to osoba, której opinie w dzisiejszym programie są dość ważne, dlatego że w zasadzie to jeden z tych, którzy bez ogródek mówią: „Tak, program hybrydyzacji jest realny, odbywa się i to wszystko dzieje się za naszymi plecami”. Teraz pytanie, czy w ogóle to, jak już tutaj zaczęliście rozgryzać, byłoby możliwe. Bo po pierwsze, jeżeli wejdziemy w historię ludzi uprowadzonych, jeżeli przyjrzymy się tym opowieściom, to na przykład już przecież Strieber zauważa, że u niektórych osób to się dzieje od lat. Są porywani od małego. Kiedy sięga się w historię rodziny, to wychodzi, że w zasadzie oni są porywani tak samo, jak była porywana ich matka, babka, prababka. Wielu badaczy uważa, że są całe rody, które są porywane i z którymi jest coś robione, bo sobie ich obcy upatrzyli. Ale z drugiej strony, jeżeli założymy, że Jacobs mówi prawdę i obcy skoncentrowani są na tym programie prokreacyjnym, to musimy się zapytać: „Fajnie, ale gdzie te hybrydy trafiają?” Po pierwsze.
Po drugie, co się z nimi dzieje? Po trzecie, czy rzeczywiście to wszystko jest tak, jak on to sobie wyobraża? Dlaczego tak mówię? Dlatego, że jeżeli się zagłębimy w lekturę książek Jacobsa, to odkryjemy dość dziwną drogę dedukcji, bo on uważa, że czasami obcy we wspomnieniach ludzi, którzy doświadczyli abdukcji, pojawiają się w formie zakamuflowanej, zawoalowanej. Na przykład ludzie nie widzą ich twarzy, pojawiają się jako zwierzęta i tak dalej. Znamy te opowieści. Ale z drugiej strony on już traktuje jako coś zupełnie realnego, coś niepodważalnego, te historie, kiedy ludzie opowiadają o tym, że widzą te małe stworzonka wyjmowane z inkubatorów, które noszą cechy zarówno ludzi, jak i obcych. Tutaj już nie ma żadnych wątpliwości, że to hybrydyzacja jest ostatecznym celem obcych. Stąd pytanie, panowie, czy rzeczywiście możemy podchodzić do tego tematu jako do pewnika? Czy rzeczywiście za naszymi plecami rozgrywa się taka akcja ze strony istot, które, jak niektórzy uważają, pochodzą z Zeta Reticuli i dokonują tego albo żeby zastąpić na Ziemi naszą rasę, albo dlatego, żeby jakoś wspomóc swoją rasę, która się zdegenerowała.
Chris, jak ty podchodzisz do rewelacji doktora Jacobsa? To jest jednak naukowiec.
[47:40] - To jest bardzo ważny moment, który teraz poruszyłeś. Dlatego, że kiedy zacząłeś rozważać w pewnym momencie, dlaczego akurat w Stanach, dlaczego akurat na taką skalę i zacząłeś wymieniać nazwiska. Teraz wszystkie nazwiska, które wymieniłeś, są to nazwiska naukowców. Są to ludzie, którzy reprezentują bardzo wysoki poziom wiedzy.
[48:06] - Bo tam jeszcze nie dodaliśmy dr Carly Turner. Ale musimy też powiedzieć jedną rzecz, która jest znamienna. O ile Turner była profesorem anglistyki, o tyle Jacobs jest historykiem. Ale czy toBo na przykład Hopkins naukowcem nie był. Był artystą, przepraszam, że ci przerwałem, ale już wywołałeś ten temat, to musimy go sklaryfikować. To, w jaki sposób podchodził do ludzi, przynajmniej na początku, stawiało go jako takiego trochę terapeutę. Oczywiście między naukowcami mówiąc, to by było zupełnie nieważne, bo przecież nie miał do tego papierów, a mimo wszystko udało mu się pewną grupę zebrać.
[48:59] - Ja myślę, że to nie jest kwestia specjalizacji, kto się w czym specjalizuje. Natomiast jest kwestia pewnej dyscypliny organizowania tej wiedzy. Naukowcy, którzy reprezentują jakiś określony wysoki poziom, system patrzenia na problem i badania go jest im w jakiś sposób dany ze względu na rutynę, którą wykonują każdego dnia. Jeżeli któregoś dnia taki naukowiec nagle dostanie szereg danych, z którymi trudno mu się jest pogodzić i pozostawić je tuż poza sobą, być może jest z tego w stanie stworzyć coś znacznie większego i szerszego ze względu właśnie na metodologię, którą ma do dyspozycji. Dlatego niezależnie od tego, kim byli ci ludzie, mając te tytuły doktorskie, będąc wysokiej klasy naukowcami w swojej dziedzinie, przez tę rutynę patrzenia na dany problem potrafili go w jakiś sposób usystematyzować i dzięki metodzie, jaką przyjęli, doprowadzić przynajmniej do pewnych określonych wniosków. Stworzyć jakiś rodzaj czy dedukcji, czy indukcji, w zależności, w którą stronę podążali. Niemniej jednak za każdym razem, kiedy wymieniamy ludzi, którzy w jakiś sposób są postaciami dużego formatu w ufologii, bardzo często ci ludzie mają za sobą jakąś naukową, poważną przeszłość bądź są wybitnymi intelektualistami, jak na przykład Whitley Strieber, któremu nie można absolutnie odmówić tego, że ma niesamowity talent literacki. Ma wspaniałe spojrzenie na wiele spraw i wiele problemów, potrafi myśleć poza utartym sposobem patrzenia na świat. Dlatego jest w ufologii, kim jest dziś. Być może właśnie z tego powodu my możemy spojrzeć na to w sposób usystematyzowany, który uprawdopodabnia pewne sytuacje czy historie.
Z tego powodu chociażby, że na przykład doktor Lear, który naukowcem nie jest, ale jest lekarzem, przez to, że reprezentuje swoją dziedzinę, mógł dokonać na przykład usunięcia tego typu dziwnych implantów. A następnie ze względu na to, że wszystko to odbyło się nie gdzieś w garażu czy w piwnicy, tylko na sali operacyjnej i dokonywał tego doktor z licencją, musiało to przejść dalszą część badań ze względu na to, że ktoś mógł za nie zapłacić. Mówiąc krótko, żeby tego nie zamotać za bardzo, to jest tak samo jak w znaleziskach archeologicznych. Jeżeli pojawia się jakiś artefakt i nie ma on proweniencji, czyli nie wiadomo skąd jest, jego wartość jest minimalna. Można najwyżej na jego temat fantazjować. Natomiast jeżeli znajdzie go ktoś, kto ma jakieś zaplecze naukowe za sobą, to wie, że musi określić miejsce, czas i sposób wydobycia tego artefaktu, a jednocześnie spróbować ocenić, jaka to jest warstwa historyczna i z czym to może być związane. Następnie zaczynają pracować nad tym inni. Właśnie ta metoda badawcza uprawdopodabnia, że te wnioski są słuszne i jednocześnie uprawdopodabnia taki właśnie artefakt. Tak samo jak u doktora Leara jego pozycja licencjonowanego chirurga uprawdopodabniała wydobycie tych implantów od prawdziwych ludzi, a później resztę badań dokonały instytuty naukowe, praktycznie stworzone właśnie w takim celu, żeby tego typu rzeczy badać, ponieważ posiadają aparaturę, wiedzę i ludzi, ażeby tego dokonać. Ale tu się zgubiłem.
Gdzie to pytanie było do mnie, które mi zadałeś?
[52:50] - Wiesz, to chodziło o Jacobsa. Tutaj się jeszcze wtrącę. Rzeczywiście, jeżeli ocenia się to z perspektywy jakiegoś procesu myślenia, który ma nam przynieść odpowiedź na pytanie, czy hybrydy są, czy nie, to analizując relacje ludzi rzekomo uprowadzonych, osoba, która nie ma wykształcenia psychiatrycznego czy psychologicznego, może powiedzieć tak: „No cóż, mamy dużo relacji. Relacje się pokrywają. Hybrydy są”. Ale na przykład ktoś, kto już ma wykształcenie w kierunku psychologicznym, psychiatrycznym, jak na przykład Mack, on już będzie patrzył nie na to, co mówią świadkowie, ale co może powodować to, że oni o tym mówią. Ale Jacobs wcale nie twierdzi, że świadkowie wszyscy mówią prawdę. Dlatego że jeżeli zajrzymy do jego książek, zobaczymy, że on tak naprawdę do relacji podchodzi bardzo krytycznie.
[54:00] - To prawda.
[54:01] - Tak naprawdę mówi, że większość z tych relacji to mogą być różnego rodzaju konfabulacje, niestety, które się zdarzają. A co mi się najbardziej podoba u Jacobsa, to jest to, że on w krytyczny sposób podchodzi do relacji, które są wyciągane przy pomocy hipnozy regresyjnej. Dlatego że pamiętacie panowie na przykład to, ile książek powstało w oparciu o regresję hipnotyczną, gdzie po prostu cała książka była stenogramem z sesji regresji i tam były opowiadane ciągle nowe historie, które w sumie tak de facto to nie wiadomo, czy się zdarzyły, czy nie, czy powstały tylko w umyśle świadka pod wpływem zadanego pytania.Bo to jest możliwe. Ale wróćmy do tych nieszczęsnych hybryd, które pałętają się gdzieś po statkach kosmicznych będących poza Ziemią, daleko lub blisko. Czy twoim zdaniem, Chris, trudno ocenić realność tego projektu? Jak patrzysz na to z szerszej perspektywy? Jeżeli rzeczywiście jest jakaś rasa, która ma prowadzić swój projekt ponad głowami Ziemian, to przynajmniej powinniśmy zobaczyć jakieś jego efekty. Tymczasem wydaje się, że ta hybrydyzacja niby jest wprowadzana, ale tak naprawdę w świecie realnym jakoś nie widzimy tego efektu. Chyba że jest robione to tak . Jak zatem podchodzisz do tych rewelacji o hybrydach?
Czy to jest tylko jedna część tego folkloru abdukcyjnego, gdzie można znaleźć wiele różnych rzeczy? Czy może rzeczywiście coś tutaj jest grane?
[55:53] - Już wspominałem o tym przed chwilą, że podchodzę do tego pod względem popatrzenia w naszą przeszłość, w historię naszej planety. Jeżeli dzisiaj rozmawiamy o hybrydach i wiemy, że coś takiego się rozgrywa, oczywiście sceptycy pytają: „Chciałbym zobaczyć jakieś efekty tego. Czy ktoś może taką hybrydę pokazać? Czy coś jest bardziej wiadomo? Czy można ich odróżnić, spotkać?” Prawdopodobnie tak, ale myślę, że to całe doświadczenie, ten cały proces hybrydyzacji nie jest czymś, co rozgrywa się w ciągu, powiedzmy, 50 czy nawet 100 lat. Być może ten proces zachodzi w tysiącach, jak nie dłużej lat. Dlatego mówię „na podstawie historii”, biorąc pod uwagę takie przypadki jak fakt istnienia rasy neandertalczyków. Istniała ona wiele lat. Jest rasą dużo starszą niż homo sapiens. Dziś wiemy o nich niezmiernie mało.
Co jakiś czas pojawiają się nowe odkrycia i za każdym razem każde odkrycie na temat neandertalczyków jest niemalże nową sensacją pokazującą, że wcale nie był to jakiś tępy małpolud, tylko że była to wyrafinowana rasa ludzka. Ta wyrafinowana rasa ludzka żyje dużo dłużej, bo życie neandertalczyków, istnienie neandertalczyków jest już wyznaczane nie w setkach tysięcy lat jak homo sapiens, ale w milionach lat, więc mieli wystarczająco dużo czasu, żeby się doskonale do warunków ziemskich przystosować i mieli przewagę nad homo sapiens w tym, że byli silniejsi. Wszystko wskazuje na to, że ich mózg był większy, w związku z czym ewentualnie powinien lepiej działać i pozwolić im na przetrwanie. Tymczasem jeżeli popatrzymy na to, co się z nimi wydarzyło, nagle okazuje się, że mamy do czynienia wręcz z historią kryminalną. Neandertalczycy odparowują. Szukamy, co się z nimi stało, gdzie doszło do tej olbrzymiej hekatomby neandertalczyków, że nagle odparowali, wyginęli z historii. Oczywiście szuka się ich na przykład w kodzie genetycznym współczesnego człowieka i znajduje się, ale ten procent jest minimalny. Jest to maksymalnie 4%, w niektórych przypadkach 9% i są to bardzo nieliczne przypadki, że znajduje się tak wysoki procent tej rasy neandertalskiej w homo sapiens, co wskazuje, że krzyżowanie było możliwe, a być może była to część hybrydyzacji. Okazało się, że jednak te rasy nie są kompatybilne i nic z nich nie można wspólnego zrobić, co pokazuje, że być może, i to jest oczywiście bardzo ryzykowna teoria, neandertalczycy jako rasa są również efektem czyjegoś doświadczenia. Okazało się, że doświadczenie, które trwało miliony lat, ponieważ jeżeli odłożymy na bok ten nieszczęsny czas, który dla nas jest bardzo drogi i 100 lat to dla nas jest masa czasu i fajnie jest tyle czasu przeżyć, być może dla tych istot pozaziemskich 100 lat jest to tylko mgnienie oka i oni mają tyle czasu do dyspozycji.
Być może neandertalczycy nie spełnili nadziei, jakie w nich pokładano i eksperyment trzeba było w jakiś sposób odłożyć, czyli na przykład zmienić coś w kodzie genetycznym, co doprowadziło do naturalnej samozagłady całej rasy, całego gatunku. Oczywiście takie rzeczy możemy mówić w takim programie jak ten nasz dziś w Radiu Paranormalium, dlatego że ten program został stworzony po to, żeby móc tego typu ryzykowne opinie wygłaszać. Nauka tego nie potwierdza, ale zagadka wciąż pozostaje. Co się z nimi stało? Dlaczego zniknęli, skoro byli znacznie lepiej przystosowani niż ten nieszczęsny, zmarznięty homo sapiens? Wygląda na to, że być może scenariusz hybrydyzacji wygląda właśnie w ten sposób, że istnieją jego główne nurty i istnieją nurty poboczne. Jeżeli popatrzymy na świat dziś, widzimy, że w Azji żyją nieco inni ludzie niż w Europie, nieco inni ludzie niż w Polsce. Są trochę inaczej zbudowani, mają inny kolor skóry. To samo w Afryce, to samo gdzieś w zimnej Arktyce i tak dalej. Widzimy, że ci ludzie są inni, co już w jakiś sposób nam powinno sugerować, że nie jesteśmy jednorodni, że czymś się jednak różnimy i to w jakiś sposób poważnie, bo rasy widać na pierwszy rzut oka.
Czyli znów idąc tym tokiem rozumowania, być może jest to właśnie szereg równoległych eksperymentów w celu znalezienia najlepszegoTak to brzydko nazwę pojazdu dla tego kogoś, kto doprowadza do interakcji pomiędzy tym, co żyje na Ziemi, a tym, co mieszka i jest dużo starsze od nas, mieszka gdzieś tam w kosmosie, być może nawet na Zeta Reticuli. Być może nawet właśnie tam, bo wiele regresji ludzi, którzy przeszli abdukcję, wspomina właśnie o tej planecie. A właściwie jest to słońce. Zeta Reticuli 1, Zeta Reticuli 2 są to dwa słońca, które mają swój własny układ planetarny. Te słońca są teoretycznie wielkości naszego słońca w naszym Układzie Słonecznym, więc ewentualnie planety i życie, jakie się na nich rozgrywa, w jakiś sposób może być podobne do tego, co się dzieje tutaj u nas. I dlatego Ziemia jest idealnym laboratorium do tego, aby takie zmiany przeprowadzać. Dlatego jeżeli tylko odłożymy ten element czasu i przestaniemy się spieszyć i szukać na gwałt tego typu historii, to wówczas jesteśmy w stanie zrozumieć sens trwania czegoś takiego jak eksperyment hybrydyzacji. To, co się dzieje teraz, wiemy o tym na tyle dużo i na tyle intensywnie z tego powodu, że przez technologię głównie świat skurczył się i możemy na ten temat rozmawiać. Powstał szereg nowych metod medycznych, metod psychologicznych, metod innego rodzaju, które pozwalają tego typu informacje wyodrębnić. Wymiana informacji też jest szybka, więc doświadczenia na przykład starożytnych Egipcjan, o którym mówiłem, pozostawały wyłącznie w ich kulturze, która była zbyt wysoko rozwinięta, aby móc być w taki sposób wyrafinowany przejęta przez wszystkich innych, którzy żyli dookoła nich i została wśród nich, więc ta wymiana właściwie nie istniała.
Ale nawet w samym Egipcie, jeżeli popatrzymy na samych Egipcjan, raz, że oni sami nie wiedzą skąd za bardzo przyszli, dwa, że w tym Egipcie żyje najrozmaitsza grupa ludzi i oni są zróżnicowani etnicznie i zróżnicowani w jakiś sposób genetycznie. A wiemy to stąd, że na przykład istnieje tam sekta, która najczęściej jest kojarzona z faraonem Echnatonem, która w momencie, kiedy nad Egiptem szaleją najrozmaitsze plagi, spokojnie sobie wśród tych plag żyje i nikt się niczym nie zaraża. Wywołuje to oczywiście nienawiść innych, ale ci ludzie są odporni, istnieje u nich jakiś element genetyczny inny, który pozwala im uodpornić się na taką chorobę. I z naszego punktu widzenia, z punktu widzenia naszej dyskusji, kto wie, być może był to właśnie taki element doświadczenia w ramach tego całego procesu hybrydyzacji, jaki następuje, żeby zobaczyć, czy to coś spowoduje, że tego typu choroby, plagi, które pojawiają się przecież nagle, znikąd. Starożytny Egipt funkcjonuje sobie tysiące lat i nagle w jednym momencie pojawia się koncentracja plag. To tak jakby wręcz wygląda nawet jak jakieś doświadczenie przeprowadzane z zewnątrz na populacji po to, żeby zobaczyć, jak to wszystko zadziała. Także ja w ten sposób na to patrzę. I ten moment czasu i to, żeby określać to w półwieczu, próbować znaleźć jakiś efekt tego wszystkiego, wydaje mi się, że jest to zbyt mały czas, aby móc to w sposób taki konkretny stwierdzić. Zwłaszcza że sam Jacobs mówi o tym, że jeżeli hybrydy żyją wśród nas, a on twierdzi, że żyją i jest ich ogromna ilość, to nie istnieje nic, co by je od nas z zewnątrz przynajmniej wyróżniało. Że proces, który następuje, proces wprowadzania tych hybryd do naszego społeczeństwa jest tworzony w taki sposób, ażeby te hybrydy nie były ani gorsze od nas, ani tym bardziej lepsze od nas, żeby były jak najbardziej w tym średnim poziomie.
I w taki sposób te hybrydy są dobierane i wysyłane ewentualnie tutaj na naszą planetę i żyją one wśród nas, uczą się nas i to jest ich obecny cel, żeby niczym się nie wyróżniać i nauczyć się jak najwięcej od nas, w jaki sposób my żyjemy, po to, żeby móc przekazać tą wiedzę kolejnej wersji tych hybryd, kolejnej generacji, która następuje. Jacobs uważa, że ten proces, to doświadczenie, które jest realizowane obecnie, dotyczy w tej chwili około czterech generacji ludzkich. Proces jest powolny, ale ma osiągnąć swój cel. Oczywiście co do celu możemy jedynie spekulować. Natomiast według Jacobsa hybrydy są wśród nas, jest ich bardzo wiele i ich celem jest właśnie bezkrwawe, ciche, spokojne, wręcz na śpiąco przejęcie Ziemi w taki sposób, że nawet nie zorientujemy się, że już nas na tej Ziemi nie będzie. Podobnie jak to się stało z Namerykanami, którzy odparowali w historii też praktycznie bez walki, bez fikania nóżkami i bez żadnych problemów. Nie ma po tym żadnego śladu, co się stało i dlaczego wyginęli. Dziękuję.
[01:05:57] - Dziękujemy. Tutaj miałem pewną przerwę ze słuchaniem Filisa. Nie wiem, co się znowu dzieje. W każdym bądź razie usłyszałem, że mówiłeś o Zeta Reticuli w pewnym momencie. I tu kłania się kolejny problem. Powiem o nim krótko, zanim oddam głos Arkowi, bo historia o Zeta Reticuli to ona się wcale nie wzięła z tego, że ci obcy się przedstawili. Ona się wzięła z tego, że kiedyś, dawno temu kosmici porwali małżeństwo Hillów. I państwo Hill, jak pewnie wiecie, zostali zbadani, zostali poddani regresji i nagle pani Hill przypomniała się mapa, którą miała zobaczyć na statku tych obcych. Kiedy tą mapę zrekonstruowano, okazało się, żePasuje ona swoim układem do tego, jak wygląda system gwiezdny Zeta Reticuli. Przy tej słynnej sprawie pracował Stanton Friedman i Marjorie Fish, która zrekonstruowała tę mapę.
I właśnie stamtąd wzięło się w ufofolklorze przekonanie, że te istoty pochodzą ze Zeta Reticuli. Moim zdaniem to jest troszeczkę kontrowersyjne stwierdzenie i przypisywanie przez mniej rozgarniętych UFOentuzjastów tego, że kosmita szarak pochodzi z Zeta Reticuli.
[01:07:27] - Ale to nie jest jedno źródło.
[01:07:29] - To nie jest jedno źródło, ale stamtąd się wzięło. Powiedzmy, że Marjorie Fish dopasowałaby to do zupełnie innej konstelacji. Dzisiaj byśmy mówili: „To są łabędzianie” na przykład albo „Oni pochodzą z Syriusza”. To taka trochę jest gadka szmatka. A dlaczego tak mówię? Dlatego, że główny problem w wszelkich historiach, które są wyciągane z osób uprowadzanych, związany jest z tym, że to są opowieści pochodzące w większości, jeżeli nie w całości, z regresji hipnotycznych. A tam zawsze pojawia się element związany z tym, że regresja przeprowadzona w sposób zły lub nieumiejętny. Złe zadanie pytania. Na przykład powiedzmy, że mamy osobę uprowadzoną, a hipnotyzer się jej pyta: „Powiedz, co widzisz tam po wejściu na pokład latającego talerza?”. I tutaj już mamy samą sugestię hipnotyczną, która w zasadzie niweluje nam jakąkolwiek dalszą współpracę z takim świadkiem, dlatego że zostało mu zasugerowane, że coś takiego się stało.
A sami wiemy, jak podświadomość działa. Wszystkie historie, które zostały podane przez świadków, wszystkie opowieści mogą być w pewien sposób skażone poprzez coś takiego, co Jacobs nazywa po prostu konfabulacją. Nie jest to konfabulacja wynikająca z chęci tego, że ktoś chce zabłysnąć, czy z chęci tego, że ktoś jest po prostu szalony, ale z chęci tego, że nasza podświadomość działa tak, a nie inaczej i prowadzi do pewnych sytuacji, kiedy nie panujemy nad tym, co się dzieje wewnątrz nas. My przecież nie wiemy nawet, z jakich komponentów składa się nasza świadomość. Ja na przykład będąc Piotrem Czerebiazią, nie wiem, jakie mam alter ego, ale na pewno jakieś mam i ono by się ujawniło pod wpływem hipnozy. Każdy z nas tak ma. U niektórych osób, u przypadków patologicznych, dochodzi do ujawniania się tego alter ego i osobowość mnoga ujawnia wtedy, kim na przykład jest i pokazuje takie zasoby wiedzy czy takie umiejętności, których człowiek świadomie w swojej tożsamości nie posiadał. Nasza podświadomość, nasza psychika kryje rzeczywiście bardzo dużo zagadek. Ale powróćmy do tych osób uprowadzonych. Bo przecież co zrobić z historiami ludzi, którzy twierdzą, że mają wspomnienia świadome?
Takie przypadki są i są rzadkie. Nie obejmuje to przecież wielu spraw. Ale Jacobs mówi, że mamy historie ludzi, którzy opowiadają jakieś dziwne rzeczy, ale przecież nie możemy powiedzieć, że się nic nie stało, skoro kobieta była w ciąży, a nagle okazuje się, że w ciąży nie jest. On przecież przytacza wiele takich przypadków. Nagle znika płód. Gdzie on się pojawił? Niektóre kobiety odkrywają u siebie na przykład znamiona na drogach rodnych. Niektóre mają te znamiona lub dziwnego rodzaju narośla, nowotwory nie do końca wytłumaczalnego pochodzenia na układzie rozrodczym, co on też dokładnie opisuje. Zachęcam do poszukania książek Jacobsa, wtedy każdy zobaczy, o co chodzi. Zgłaszał się on ze swoimi świadkami do na przykład ginekologów, którzy badali, dlaczego zniknął płód, skąd wzięły się te szramy w miejscach intymnych.
Przecież tego nie dało się wytłumaczyć. Skąd wzięło się to przeświadczenie? Na przykład on opisuje, że u osób, które twierdziły, że brały udział w powoływaniu do życia hybryd, występowało bardzo ciekawe zjawisko, może trochę to nawet zabawnie zabrzmi, ale takie napompowania. Otóż świadkowie twierdzili, kobiety oczywiście czuły, że tak jakby ktoś je nagle wypełnił powietrzem, jakimś gazem. Czuły, że coś jest mocno nie tak. I przecież nierzadko udawały się do doktora. Ja znałem kilka historii z Polski, które również ocierały się o ten temat. Nigdy oczywiście nie było żadnych konkretnych rozwiązań, ale znałem historie kobiet, które twierdziły, że były w ciąży i po jakichś dziwnych wydarzeniach nagle tej ciąży nie było. Oczywiście świat medycyny ma na to swoje odpowiedzi, ale zawsze wiązał się z tym jakiś taki element, który może nie zawsze wkraczał w ufologię, ale wkraczał w pewną sferę dziwności.Tak ten proces hybrydyzacji się zwykle zaczynał. Tutaj pojawiają się pytania na czacie.
To było fajne pytanie. Chciałbym je skierować do Arka. Już ci mówię, Arku. Pani Anka Antoniewska pyta nas tak: jak to możliwe, że cywilizacje trwające miliony lat nie potrafią sobie same poradzić z obciążeniami genetycznymi swojej rasy? Przecież nawet my, ludzie, dokonujemy zmian genetycznych. Właśnie rodzi się pytanie, dlaczego obcy, którzy mieliby dokonywać tego programu hybrydyzacji, muszą wykorzystywać ludzi jako surogatki, jako matki zastępcze dla swoich dzieci? To też nie jest tak, pisze Jacobs, że te dzieci obco, te hybrydy rozwijają się w ciałach kobiet do bardzo zaawansowanego stopnia. On twierdzi, że to się odbywa tylko w pewnym wstępnym okresie i wtedy kobieta czuje, że coś się dzieje. Potem dochodzi do porwania, zabierany jest płód. Potem płód jest, zgodnie z relacjami osób uprowadzonych, umieszczany w jakimś fluidzie na pokładzie obiektu UFO i tam sobie przebywa i tam sobie rośnie, pasany tymi wszystkimi bobo fruitami.
A co się potem z nim dzieje? Nie wiadomo. Arku, jak myślisz, czy obcy rzeczywiście muszą odwoływać się do materiału ziemskiego, żeby tworzyć swoje niecne plany hybrydyzacji? Czy naprawdę, jeżeli faktem jest, że chcą w ten sposób uratować swój gatunek, nie mogą robić sobie tego u siebie w domku bez naszego udziału?
[01:14:50] - To będzie też problem nas ludzi za jakiś czas. A to dlatego, że każdy by chciał być zdrowy, żyć jak najdłużej, a to jest bardzo często uwarunkowane genetycznie. Chcąc leczyć jakiekolwiek choroby genetyczne, które uważamy za choroby genetyczne, jak na przykład zbyt niski wzrost, bo każdy musi mieć te 1,70 m, bardzo równomierne zbudowanie ramion, twarzy czy czegokolwiek innego, co jest uwarunkowane genetycznie, skazujemy się w pewien sposób na jeden profil genetyczny. Niestety, ale do tego zmierzamy. Wszelkie nowoczesne leki, które mają zapobiegać na przykład chorobie raka, są bardzo często lekami, które leczą genetykę. W jakiś sposób starają się zmienić genotyp w ten sposób, żeby nie dochodziło do gwałtownego rozrostu pewnych rodzajów komórek. Jesteśmy na początku tego. Jeżeli teraz weźmiemy pod uwagę, że nasi naukowcy ziemscy będą się bawić w tego typu leki przez okres 200, 300 lat, za te 200, 300 lat ten genotyp będzie bardzo mało zróżnicowany. Bo wszyscy będą chcieli mieć za żonę wysoką blondynkę z długimi włosami, najlepiej niebieskooką. Już w tym tempie pójdzie.
Tak akurat wiem z wyglądu Barbie na przykład. To jest dużym zagrożeniem. Innym dużym zagrożeniem są do spożywania jedzenie zmodyfikowane genetycznie. Nie wiemy, jak to będzie w dalszym ciągu wpływało na rozwój genetyczny. Jesteś tym, czym jesz. W jakiś sposób to, co jemy, ma wpływ na naszą strukturę i to, jak wyglądamy. Jeżeli oni po iluś tam latach tego typu rozwoju mają bardzo mało zróżnicowany genotyp, co za tym idzie, może być tak, że potrzebują, tak jak my w naszym rolnictwie, w dalszym ciągu utrzymuje się niektóre prymitywne rasy zwierząt, dla wzbogacenia genetycznego co jakiś czas. Tak być może, że oni potrzebują. Najlepszy jest dowód na przykład z koniem arabskim, żeby było łatwo wytłumaczyć, o co chodzi. Koń arabski nie ma jakichś specjalnie...
Szybko nie biega, wysoki nie rośnie, ale ukształtowany w trudnych warunkach jest bardzo odporny na jakieś choroby czy wykorzystanie pasz. Jest bardzo dobrze zbudowany i on jako taki wzbogacacz genotypu innych ras jest bardzo dobry. Dlatego tyle między innymi kosztuje. Natomiast konie angielskie były hodowane tylko po to, żeby jak najszybciej przebiec przez tor. A więc nie patrzono specjalnie, jak on jest zbudowany. Byle był wysoki, szybko biegał. Te konie mają swoje wady genetyczne i dlatego muszą mieć przez cały czas domieszkę krwi innych koni, innych ras koni. Podejrzewam, na tej samej zasadzie mogliby wykorzystywać nas doWzbogacania swojego genotypu. Żeby ratować swoją rasę sięgają do takiej enklawy, jaką jest Ziemia, gdzie jeszcze jest duże rozproszenie genetyczne nas na przykład. Tylko to ma się nijak do tego, o czym w dalszym ciągu mówili, żeby zastępować ludzie hybrydami następnymi.
Bo w sumie ten cały eksperyment i całe ratowanie ichniejszej rasy, jest raczej niezbieżne. Ciężko powiedzieć. Być może, ale trzeba wziąć jeszcze poprawkę na to, że prawie zawsze ludzie wprowadzani są przez tych obcych w błąd. Są, delikatnie mówiąc, mamieni wszyscy. Jeżeli przyjrzymy się niektórym abdukcjom, jakie były, to zawsze jest jakiś przekaz: „ratujcie Ziemię” czy coś takiego. W polskim przypadku abdukcji dokonywały trzy piękne panie, brunetka, brunetka i chyba bodajże ruda. Nie jestem pewny tego. Natomiast wszędzie indziej są to jacyś lekarze, jakaś podniosła chwila. Poświęcasz się dla kogoś. Ten sam sposób, który jest właściwie nie wiem, czy adekwatny do tego, co się dzieje.
Dziękuję.
[01:20:46] - Dziękujemy. Przyjrzymy się temu, jak to się odbywa, bo większość osób, które mają takie wspomnienia związane z tym, że były gdzieś wzięte i pokrajane potem, w zasadzie nie otrzymuje żadnych wyjaśnień. To jest jedna z tych rzeczy, o których mówił Mack, że osoby uprowadzane najczęściej są uprowadzane od małego i kiedy zabiera się małego uprowadzonego, to w tych wspomnieniach, które oczywiście też nie są do końca wiarygodne, ale załóżmy już, że są. We wspomnieniach tych mniejszych osób, małych dzieci nie pojawiają się wcale historie o pobieraniu materiału genetycznego w postaci komórek rozrodczych i tak dalej. Ale są to takie miłe scenki z kosmitami, gdzie oni sobie hasają, a dzieci się bawią tam lalkami, przytulają się i tak dalej. Rozwija się, innymi słowy, więź. Dopiero potem z wejściem w okres dojrzewania świadkowie są poddawani zabiegom medycznym i tutaj przestaje im się cokolwiek mówić. Stąd pojawia się bardzo duży rozdźwięk między tym, co świadkowie czują, a tym, czemu są poddawani. Pojawia się tak zwany syndrom sztokholmski. To znaczy osoby, które są porywane, z jednej strony czują jakieś przywiązanie do porywacza, a z drugiej strony są silnie zdegustowani i boją się po prostu tego.
Wiele osób oczywiście sobie z tego nawet nie zdaje sprawy, bo to powraca do nich w postaci jakichś strzępków wspomnień. W każdym razie zauważmy jeszcze jedną rzecz, która jest interesująca, iż jak powiedział Arek, ta cała sprawa może nie do końca przedstawiać realne intencje porywaczy. To znaczy, o ile kosmici zwykle są bardzo wstrzemięźliwi w ujawnianiu swoich wniosków, to nie będzie chyba wielkim nadużyciem, jeżeli powiemy, że oni po prostu kłamią. To znaczy większości ludzi mówią coś innego. I teraz pytanie, panowie, czy kiedy oni pokazują ludziom, najczęściej porwanym kobietom, ale przecież też mężczyznom, którzy mają być ojcami tych istot. Kiedy pokazują takiego hybrydka i opowiadają o nim, to czy rzeczywiście możemy uznać, że nie jest to kolejny wybryk tych istot? Nie jest to kolejna maska, za którą się kryją? Dlaczego mówię o tych maskach cały czas? Bo jeżeli sobie zobaczycie film „KOL Wspólnota”, tam jest to doskonale pokazane. Strieber mówi jasno: niezależnie od tego, ile masek ściągniemy z fenomenu abdukcji, to zawsze będzie jakaś jedna pod spodem.
To coś, co za tym stoi, niekoniecznie musi być nawet szarakami. Za tym może stać coś jeszcze. Bo wyobraźmy sobie pewien paradoks. Są tacy szaracy i oni kroją sobie ludzi, wykonując swój niecny plan. Ale ten plan, tak skrzętnie skrywany przecież, jest w stanie unieszkodliwić coś tak banalnego jak hipnoza. Jak coś, czego nie trzeba się długo uczyć, coś, co w zasadzie każdy z nas może się coś takiego wprowadzić. Pytanie, czy to, co powraca w hipnozie, jest nierozlaine? Czy nie jest czasami tak, jak mówi Strieber, że za tym stoi coś jeszcze i niezależnie od tego, jak się pokazuje i co mówi, to i tak nie mówi, o co mu chodzi. Nie bez przyczyny przecież powiedział Terence McKenna, o którym będziemy na pewno kiedyś mówić w naszych debatach, że UFO to jest cośCo udaje inwazję z kosmosu tylko po to, żeby nas nie niepokoić. Ta siła może się pojawiać jako Zeta Reticulanie, która w ten sposób się maskuje, która w ten sposób ludziom się przedstawia.
Natomiast to, jak wygląda ona od zewnątrz i pod spodem, pod tą maską, może być dla nas zupełnie szokujące. Stąd też pytanie, czy te wszystkie historie o hybrydach, o tych stworkach w słoikach i tak dalej, są miarodajne, wiarygodne. Bo przecież świadkowie otrzymują bardzo różne wyjaśnienia. Jednym się mówi, że ratujecie w ten sposób planetę, a do innych może docierać taka argumentacja: zabieramy was, zrobimy wam małe kuku, ale tylko po to, że zobaczcie, robimy coś takiego. To coś jest wielkim planem, którego wy i tak nigdy nie zobaczycie. To wszystko jest bardzo skomplikowane moim zdaniem i leży też pewna według mnie nieścisłość w rozumowaniu po stronie Jacobsa, który z jednej strony jest bardzo ostrożny wobec wszystkiego, ale ten temat hybrydyzacji mu tak spasował, że w zasadzie wszystko, co istnieje, wszystko, co znajdzie, stara się pod niego podpiąć. Chris, jak myślisz, czy za tymi wszystkimi opowiestkami, które oferują obcy swoim ofiarom, może się kryć jakiś plan znacznie bardziej dla nas pesymistyczny?
[01:26:39] - Z pewnością tak jest. Nie wiadomo, czy to jest pesymistyczne, czy optymistyczne. W ogóle nie wiemy, jaki to może być plan. Możemy jedynie próbować, używając naszej logiki, naszego spojrzenia na to wszystko, co nas otacza, żeby zbudować jakiś wniosek. Niekoniecznie ten wniosek może mieć sens, dlatego że jak sam zauważyłeś, mamy kłopoty ze zrozumieniem zjawiska, a co dopiero ze zrozumieniem, po co ono istnieje. Więc jeżeli na przykład zakładamy, że tacy obcy implantują w nas różne przedmioty, dokonują na nas doświadczeń w czasie, kiedy kompletnie wymazują naszą pamięć, równie dobrze mogą implantować te wspomnienia, które są wydobywane przez regresję. Także to też niekoniecznie musi być prawdziwe. Może być absolutnie częścią tego samego procesu, żeby zabezpieczyć to wszystko, co się wydarzyło. I teraz, kiedy mówisz o takich rzeczach jak na przykład pokazywanie tych stworków w akwariach, które rosną, pokazywanie ich tym ludziom, na których została dokonana abdukcja i kiedy bardzo często jest tak, że kobieta, która była częścią takiej abdukcji, która być może przez jakiś czas przenosiła płód, który być może był właśnie taką hybrydą i ten płód został jej odebrany. Scenariusz wręcz taki sam, jak pokazano w „X-Files” w tych wielu odcinkach, który był głównym tematem praktycznie całego serialu i wówczas porywana jest ponownie i pokazywane jest jej dziecko.
Oczywiście z pewnego punktu widzenia wygląda to wręcz melodramatycznie, bo co z tego może wynikać? Dlaczego oni to robią? O co im w tym wszystkim chodzi? Przecież to nie ma sensu. Ale jednak mimo wszystko sens ma, bo choćby nie wiem, jak się medycyna starała, nie jest w stanie wyodrębnić elementu, który wytłumaczy bądź wskaże, dlaczego istnieje tak silny związek, tak silny instynkt pomiędzy matką a dzieckiem, pomiędzy ojcem a dzieckiem, pomiędzy rodzeństwem. Dlaczego istnieje tak potężna siła, która jest w stanie zmienić kompletnie naszą historię nawet, gdzie często okazuje się, że na przykład jednojajowe bliźniaki potrafią odczuwać to samo w tym samym czasie, nawet jeśli są oddzielone od siebie tysiącami kilometrów. Istnieje coś, czego nie potrafimy na poziomie medycznym wyodrębnić i pokazać, że to jest ten element. To jest ta cykawka w człowieku, która rządzi tym właśnie uczuciem macierzyńskim, uczuciem braterstwa, tym czymś, co nas łączy. I dlaczego o tym mówię? Dlatego, że to pokazywanie tym matkom tych ich dzieci, tych właśnie hybryd, być może być częścią całego tego planu, że ażeby hybryda mogła funkcjonować w pełnej swojej skuteczności, nie może być tych uczuć również pozbawiona.
Więc pokazywanie takiego elementu jest to właśnie wywołanie takiej reakcji, tego uczucia macierzyńskiego, które jak wręcz laser na tym dziecku zostawia ślad i buduje całe jego życie emocjonalne, całe życie jego duchowe. W jakiś sposób jest przekazywany. My mamy kłopot ze zrozumieniem tego zjawiska. Wiemy, że ono istnieje, ale mamy kłopot, bo na podstawie naszej materialistycznej nauki, która wszystko musi zważyć i dotknąć, i wskazać, musi pokazać proces chemiczny. Czegoś takiego nie umie, nie potrafi, mimo że jest to oczywiste, prawda? Kogoś można nie lubić. Jest to uczucie. Jak to uczucie można zmierzyć? W jaki sposób można je określić czy wyodrębnić? Nie można.
Więc ta nasza cecha, ta nasza emocjonalność, która praktycznie powoduje tym naszym gatunkiem cały czas, to właśnie ona praktycznie nakreśla drogę, w jaki sposób się rozwijamy. Emocje, nic więcej. Żadna logika, zimna dedukcja, chłodna, nawet chłodna dedukcja. Zauważmy, już mówimy o temperaturzeMyślimy, ale na chłodno. Nasze emocje są w innym stanie tego naszego temperamentu, czyli te nasze uczucia, te nasze emocje są szczególnie ważne. Są częścią nas samych, bardzo istotną częścią. Inaczej bylibyśmy jak zwierzaki albo jak roboty, zupełnie bez żadnych uczuć i bez tego wszystkiego, co definiuje człowieczeństwo. W związku z czym, wracając znów do tych zbiorników z tymi dorastającymi hybrydami bądź urodzonymi już hybrydami, być może ten element jest bardzo potrzebny. I to nie jest mój pomysł bynajmniej. Na takie wytłumaczenie wpadła Barbara Lamb, która jest terapeutką, która ma za sobą kilkanaście tysięcy regresji.
Jest to chyba jedyna osoba, która zajmuje się tematem hybryd, która aż tyle tych regresji dokonała. Nie wyodrębnia ich ona w taki sposób jak Jacobs, który bardzo uważa, który przypadek zakwalifikować do tego, aby była częścią tego procesu, w którym on widzi powstawanie hybryd, a która jest tylko konfabulacją. Barbara Lamb bierze je wszystkie praktycznie jak leci, ale dzięki tej ilości i dzięki tym wszystkim opisanym doświadczeniom, przez jakie przeszła, można wyodrębnić wiele interesujących elementów. Jak chociażby ten w bardzo prosty sposób tłumaczący to, dlaczego matka jest znowu porywana i jest jej pokazywane jej dziecko hybryda. Nie ma to nic wspólnego z łzawym scenariuszem. Jest tylko bardzo praktycznym elementem, który właśnie dokona tego imprintu, tego wypalenia laserowego wręcz tych uczuć, emocji, nawiązanie tego kontaktu, co spowoduje, że hybryda w tym momencie uczłowiecza się. Przestaje być tylko maszynką z krwi i z mięśni, robotem z krwi i z mięśni, a staje się człowiekiem, ponieważ posiada uczucia i emocje. To, co często my uznajemy za nienaukowe, a więc niewarte wzięcia pod uwagę. A przecież wszystko nami powoduje. Emocje praktycznie produkują każdą naszą reakcję, jaka jest.
A jeszcze korzystając z okazji chciałbym na momencik wrócić do tego, o czym mówił Arek i do pytania naszej słuchaczki: dlaczego nie są w stanie sami tego u siebie dokonać i muszą to robić na nas? Chociażby dlatego, że spójrzmy na to, jak my to robimy. Na przykład w tej chwili składujemy, jak mówiłem wcześniej, wszystko to, co my dzisiaj jemy, hodujemy, jest wynikiem pewnej genetycznej manipulacji, jakiej dokonywano przez stulecia, czasami nawet tysiąclecia, żeby wyhodować najlepszy, najbardziej smaczny, najbardziej wartościowy produkt, czy to będzie zwierzę, czy to będzie roślina. I teraz co my robimy w tej chwili? W tej chwili my zbieramy tego typu nasiona i zamykamy je w takim bunkrze gdzieś tam w Norwegii, gdzie w warunkach kompletnie hermetycznych jest to wszystko przechowywane. Jednocześnie w tym samym czasie na coraz większą skalę dokonywane są zmiany genetyczne w roślinach. Wszystko tym zmianom podlega i w momencie, kiedy skala tego osiągnie pewien pułap, nie będzie już drogi powrotu. Dlatego że wszystko zostanie zmienione, czy tego chcemy, czy nie. Raz otwarta puszka Pandory i wypuszczone demony z niej nigdy już do tej puszki z powrotem nie wrócą. Dlatego ten bunkier w Norwegii jest taką ostatnią deską ratunku, żeby jeszcze z czegoś brać informacje, by móc korzystać z materiału, który nie jest zmieniony genetycznie i móc spróbować jeszcze uratować czy daną roślinność, czy w ogóle naszą planetę, bo nie wiadomo, w którą stronę to się pójdzie.
Jest to bardzo ryzykowna gra i ryzykowne działanie. I być może na tą inną skalę dzieje się podobnie z tą tak zwaną wyrafinowaną cywilizacją, która już nie ma drogi powrotu, ażeby móc naprawić swój kod genetyczny. Sprawy poszły już za daleko i teraz potrzebne im jest coś, co jest jeszcze nieskażone albo skażone nie na tyle i ciągle ma potencjał w sobie, ażeby móc dokonać hybrydyzacji i móc ewentualnie poprawić, udoskonalić czy nawet uratować własną rasę. Dziękuję. Nie wiem, czy jesteśmy. Nie ma nas.
[01:35:35] - Coś nam zeżarło i Eliosa.
[01:35:38] - Hybrydyzuje się.
[01:35:40] - Tak. Panowie, kolejna sprawa wiąże się z tym, o czym już mówiliśmy. Arku, sam powiedziałeś, w zasadzie przyznałeś mi rację, że w Polsce przypadków abdukcji jest, nie oszukujmy się, niewiele. Było ich parę, ale nie dorównują one liczebnością temu, co było w Stanach Zjednoczonych. Jeżeli prześledzimy z kolei tamte historie, okazuje się, że świadkowie często mają swoje doświadczenia od małego, a często jeszcze bardziej są to wręcz całe sagi, w które zaangażowane są rodziny w mniejszym lub większym stopniu, uczestnicząc w tym jakże zaskakujących projekcjach, jakimi są abdukcje, a niekiedy też projekt hybrydyzacji. Wynika z tego taki wniosek, że kosmici lub ta siła, która dokonuje abdukcji, bo ona może przecież pochodzić też z jakichś zupełnie innych, odmiennych, alternatywnych sfer bytu, wybierają sobie ludzi, monitorują ich i wydaje się, że są zainteresowani nie całą populacją, a tylko bardzo określonymi liniami ludzkości. Dlaczego interesują ich tylko niektóre jednostki, niektóre rody? Jak mogą ich kontrolować? Czy rzeczywiście używają do tego słynnych implantów? Po drugie, co takiegoMoże wyróżniać te jednostki, które są nękane przez kosmitów.
Jak myślisz, Arku?
[01:37:21] - Przede wszystkim u nas tych przypadków jest bardzo mało albo przynajmniej bardzo mało są opisane, głównie dlatego, że przyznanie się do kontaktu z obcymi, a tym bardziej abdukcji i przeprowadzonych na sobie badań dotyczących rozrodu, to jest wielki śmiech na sali. Tracisz przyjaciół, kolegów, bo wszyscy się z ciebie śmieją. Jesteś do wcipu. Gdy się nie pokażesz, tam się wszyscy śmieją. Nie ma tej zasady. Dlatego mi się wydaje, że nawet jeżeli w Polsce są takie przypadki, gdzie pewne rody są przez długi czas badane i ludzie są w jakiś sposób nadzorowani, to po prostu o tym się z tego tylko powodu nie dowiemy. Inna sytuacja jest w Stanach Zjednoczonych. Tak mi się przynajmniej wydaje. Gdzie ten fenomen to jest po prostu zachowanie ludzkie i sami ludzie są nieco mniej zakompleksieni, bardziej egocentryczni. Tak mi się wydaje.
Chociaż to nie jest wielkie spostrzeżenie, bo co tu dużo mówić, do Stanów jechali wszyscy ci, którzy chcieli samodzielności, a więc mieli okazję do tego, żeby w jakiś sposób się pokazać, pokazać swoje możliwości. Ten typ ludzi i taki zasób genetyczny. Z drugiej strony nie sądzę, żeby to było takie nagminne i takie, żeby było tak prowadzone. Przede wszystkim te osoby niczym się nie różnią ani nie wyróżniają od innych naszych współobywateli. Nie zdobywają też jakiegoś specjalnego statusu, ani materialnego, ani społecznego. Więc tworzenie takiej hybrydy, nadzorowanie jej w zasadzie również nie miałoby sensu. Natomiast miałoby sens tak, jak Chris mówił, gdyby chciano w jakiś sposób badać emocje tych ludzi i wtłaczać im do pamięci właśnie to, że są rodem wybranym i w jakiś sposób dłuższy czas są nadzorowani, to już jest inna całkiem sprawa. Co innego faktycznie robić, co innego przekonywać ludzi do tego, że są wybrańcami. Raczej nie sądzę, żeby coś takiego miało miejsce, bo po prostu nie ma to większego sensu ani cały ten postęp hybrydyzacji wówczas. Natomiast jedno budzi, w całym tym aspekcie hybryd, takie zapytanie: gdzie te wszystkie hybrydy się podziewają, skoro wystarczy w ciągu jednej nocy albo w zasadzie paru godzin dotrzeć do nich, spotkać się z nimi i z powrotem zdążyć wrócić?
Tutaj jest coś, co się wymyka racjonalnemu osądowi. Dziękuję.
[01:41:22] - To teraz może Chris.
[01:41:23] - Jeżeli popatrzymy pod tym punktem widzenia, dla nas udoskonalanie rasy będzie kojarzyło się z udoskonalaniem tej rasy w sposób biologiczny. W związku z tym materiał biologiczny, materiał genetyczny, który taka osoba w sobie nosi, ma szczególne znaczenie, jest bardzo istotne. Jednocześnie widzimy też w naszej historii, do której tak często się odnoszę, że niektóre rody czy rodziny są o wiele bardziej wpływowe niż inne. W niektórych z nich ciągłość trwa przez wręcz tysiąclecia i jednocześnie taka rodzina bardzo dba o to, żeby wymieniać ten swój materiał genetyczny, który wówczas, w tamtych czasach kompletnie nie był tak nazywany. Był nazywany krwią, czy to błękitną krwią, czy jakąś inną świętą krwią, żeby był wymieniany z właściwymi osobami, które również reprezentują jakieś unikalne walory. W związku z tym wydaje się to być logiczne, że w procesie hybrydyzacji, jeżeli do takiego dochodzi, taki materiał jest właśnie wybierany, że nie jest on wybierany w sposób chaotyczny. Natomiast hybrydyzacji w tej skali, jaką teraz obserwujemy, nie dostrzegano wcześniej. Dlatego panuje pewien chaos, jak do tego podejść. Nie widzimy zbyt wielu związków na przykład między ludźmi, którzy są porywani. Bardzo trudno znaleźć jakiś wspólny mianownik tego wszystkiego.
Często wydaje się, że tego typu działania są podejmowane jakoś chaotycznie wręcz, że osoby są wręcz przypadkowe, ale wynika to z tego, że nie znamy logiki takiego działania. Nie wiemy teżJaki jest cel takiego programu? Ponieważ nawet zakładając, że hybrydyzacja w naszym historycznym czasie może zajmować nawet tysiące lat, to nie oznacza, że ciągle jest ona taka sama, że ona również może przechodzić pewną ewolucję, że dokonuje się rozmaitych eksperymentów i zmienia się taktykę podejścia w zależności przede wszystkim od sytuacji. Na przykład jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, panuje taka opinia, że amerykański rząd od jakiegoś czasu ma oficjalnie nawiązany kontakt z cywilizacją pozaziemską i ten kontakt został utajniony. Nie jest on oficjalnie w żaden sposób potwierdzony, jest wręcz absolutnie wyśmiewany, że do czegoś takiego mogło dojść. Natomiast uporczywie co jakiś czas rejestrujemy różne przecieki, które może nie potwierdzają, ale sugerują, że coś może jest na rzeczy, że może rzeczywiście do czegoś takiego doszło. I mówiąc w skrócie, wygląda to tak, że ten układ miałby polegać na tym, że ten rząd rzekomo w zamian za pozyskanie wyrafinowanych technologii zezwala na dokonanie abdukcji u szeregu ludzi i nie będzie w związku z tym prowadzonych jakichś śledztw w ich sprawie. Co zresztą tak się dzieje. Nikt nie prowadzi żadnego śledztwa oficjalnie w takiej sprawie, w sprawie abdukcji. Prowadzone są wyłącznie przez osoby, które odważyły się wyrwać z tego oficjalnego obiegu informacji i dokonują tego, mówią o tym, nie zważając na to, że rujnuje to ich najczęściej karierę, a jednocześnie z tych przecieków wynika także to, że układ nie został dotrzymany przez tych obcych, ponieważ oni praktycznie nie przestrzegają go i porywają tyle osób, ile im się właściwie podoba.
I to można zaobserwować teraz w Stanach. Mówiłem o tych 2%, że jest to minimalna liczba osób, na jakiej dokonano takiego uprowadzenia i jest to w takim razie liczba osób olbrzymia. Jeszcze do tego dochodzą ci, którzy nigdy takich swoich przypadków nie zgłaszają, więc nie bardzo wiemy, na czym to ma polegać, o co ma w tym wszystkim chodzić. Być może jest produkcja czegoś, co jest potrzebne komuś innemu do życia, bo przecież my sami jesteśmy zbiorowiskiem. Jesteśmy wręcz taką chemiczną fabryką, w której rozgrywa się cała masa rzeczy na wielu poziomach. Od emocjonalnego, o którym wcześniej mówiłem, poprzez najrozmaitsze problemy fizyczne. Produkujemy unikalne substancje, takie jak na przykład hormony, jak enzymy, które być może komuś do czegoś są potrzebne i dlatego ta abdukcja jest dokonywana, ponieważ są to po prostu zwykłe żniwa. Są to zwykłe zbiory. Jak niektórzy chodzą na grzyby, tak być może właśnie ci ludzie służą do tego, żeby pobrać z nich coś, co jest potrzebne komuś innemu do życia. Oczywiście to wszystko, co w tej chwili mówię, jest to tylko i wyłącznie przypuszczenie, zresztą nawet i bardzo mgliste przypuszczenie, bo trudno znaleźć jakiś wspólny mianownik tego, co może rządzić taką hybrydyzacją, w jaki sposób ona przebiega, jaka logika tym wszystkim rządzi i dlaczego ci, a nie inni.
Wiemy o tym wszystkim w sumie mało. Doktor Jacobs mówi, że hybrydy żyją wśród nas i jest ich bardzo wiele i tyle, że my ich nie potrafimy rozpoznać, że wszystkie hybrydy, które żyją wśród nas, zostały do nas wysłane tylko po to, żeby się nas nauczyć, a jednocześnie zostały stworzone tak, abyśmy nie mogli ich na pierwszy rzut oka odróżnić od siebie. Mamy mnóstwo innych problemów, z którymi borykamy się na co dzień i nie będziemy się każdemu przyglądać, czy jest hybrydą, czy nie, czy czymś różni się od nas, czy jej oczy są inne, czy ma niebieskawy odcień skóry, czy jest może jeszcze jakoś tam inaczej. I może dlatego ich nie dostrzegamy, nie widzimy skali tego procesu. Jednocześnie wiemy, to też wiemy od Jacobsa, że te hybrydy same pomagają swoim twórcom w tym, ażeby znajdować nowe ofiary. I znów ten wspólny mianownik: dlaczego ci, a nie inni, znów nie bardzo jest znany. Natomiast oczywiście możemy przypuszczać tylko, że tak jak się selekcjonuje najlepsze gatunki roślin po to, żeby z nich stworzyć jeszcze silniejszy, jeszcze lepszy gatunek, to na podobnej zasadzie, jeżeli chcemy stworzyć lepszy gatunek człowieka czy hybrydę, to zbierzemy pewną grupę ludzi, która reprezentuje unikalne cechy, które nie wszystkie naraz posiadają, natomiast można je połączyć w jakimś jednym hybrydyzowanym osobniku. Hybrydyzacja następuje na wielu poziomach. Hybrydyzacja rozgrywa się także na naszych oczach. Nazywa się ten cały problem transhumanizmem.
Kiedy dokonuje się zmian na samym człowieku, gdzie można powiedzieć, że my dzisiaj w bardzo poważnym stopniu różnimy się od ludzi, którzy żyli powiedzmy 2000 lat temu, nie jesteśmy już niemalże tym samym gatunkiem człowieka. Jesteśmy ciągle homo sapiens, ale zaczynamy działać i funkcjonować inaczej. Nasz umysł funkcjonuje inaczej. I być może gdyby udało się na przykład sklonować kogoś takiego sprzed 2000 lat, okazałoby się, że nawet w tej podstawowej fizjologii rzeczy mają się trochę inaczej, niż były kiedyś, a są właśnie dziś. Dziś dzięki temu, że mamy do dyspozycji naukę, która ma za sobą sporo osiągnięć i żyjemy w czasachKiedy ten skok technologiczny jest wręcz gigantyczny. Jest to coś absolutnie nieporównywalnego w historii ludzkiej, żeby w krótkim czasie, w przeciągu niespełna stu, a może nieco więcej lat, przejść z napędu konnego do napędu atomowego. Nie ma czegoś porównywalnego w naszej historii, więc to pokazuje również, że w tym pędzie gdzieś my sami się zagubiamy i być może wielu elementów nie dostrzegamy, jak bardzo się one zmieniły. Możemy je tylko dostrzegać czasami na przykładach, kiedy okazuje się nieoczekiwanie zupełnie, że zboże, pszenica, która żywiła ludzkość przez te tysiące lat, była niezbędna i potrzebna, bo dawała życie i energię, dziś jest niemalże trującą rośliną, która tak naprawdę przyspiesza naszą śmierć z takiego powodu, że została zmieniona genetycznie, że ta pszenica, którą my dziś hodujemy, dziś widzimy na polach, nie ma nic wspólnego z pszenicą, którą hodowali na przykład Rzymianie w starożytnym Rzymie. Nie ma nic z pszenicą, którą hodowali nasi pradziadkowie, bo w międzyczasie została poważnie genetycznie zmieniona. Jest to roślina już zmutowana genetycznie i przestała służyć nam, przestała sprzyjać naszemu organizmowi i my właściwie nad tym się też za bardzo nie zastanawiamy.
Pszenica to jest pszenica i dlatego być może nie dostrzegamy tych wielu elementów. Wydają one nam się, że istnieją od zawsze, a jednak ta zmiana nastąpiła całkiem niedawno. W przypadku tej pszenicy nastąpiła gdzieś w latach 50. i 60., kiedy wyhodowano pszenicę na krótkiej łodydze i ona dawała 10 razy większy plon niż pszenica poprzednia. Było to naturalne przejście, że każdy chciał zarobić więcej i pamięć o tym, że była inna, po prostu zniknęła. Refleksja nie została praktycznie żadna, ale konsekwencje tego są bardzo wyraźne i wyraźnie widoczne w naszym zdrowiu. I tak jest ze wszystkim dookoła nas. Także dlatego na tej podstawie mówię o tym, że jakkolwiek absurdalnie to brzmi, być może nasza fizjologia już teraz jest na tyle zmutowana, że różni się w wielkim stopniu być może od tego, jak wyglądał i funkcjonował człowiek 2000 lat temu. Dziękuję.
[01:52:02] - Słuchacie państwo kolejnej debaty ufologicznej online. Dzisiaj dyskutujemy o hybrydyzacji i depopulacji. Już za chwilę planujemy otworzyć naszą linię telefoniczną dla słuchaczy. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również zadawać pytania i komentarze na naszym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy również na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również nadsyłać pytania i komentarze, a także oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Przejdźmy może do kolejnego z naszej ściśle tajnej listy pytań.
Większość świadków twierdzi, że będąc uprowadzonymi mieli możliwość spotkania się z hybrydami, których byli rodzicami. Jak one wyglądały? Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego obcy, chcąc zachować pełną kontrolę i tajemnicę, pozwalają ludziom na kontakt z nimi i ujawnienie całego planu? Może tym razem pierwszy dla odmiany niech się wypowie Arek Kocik. Arku?
[01:53:39] - Wygląda to na to, że albo to nie jest właściwy plan, albo to nie są właściwe sygnały. To znaczy, jeśli zostali uprowadzeni i kobiety zwłaszcza, bo nie słyszałem o mężczyznach uprowadzanych wielokrotnie, którym by pokazywano ich dzieci. Te kobiety, które miały być uprowadzane pokoleniami niemalże i z pokolenia na pokolenie powinny być im pokazywane właśnie te hybrydy. To się ma nijak do tego, gdzie oni mogą być, bo to wiązałoby się z materialnością tych spotkań. Natomiast o wiele łatwiej jest wmówić komuś w tym wypadku, a ta siła, która stoi za tymi uprowadzeniami, lubi wmawiać wszystko niemalże, więc jest o wiele prościej stworzyć tego typu hologram niż taką hybrydę i ją trzymać, hodować. I właśnie co i po co? Bo tutaj w dalszym ciągu nie wiemy i pewnie się nigdy nie dowiemy. Jeżeli ma się kontrolę nad ludźmi porwanymi, to po prostu nie ma powodu. Wiadomo, że nic nie są w stanie zrobić. Nie ma powodu do trzymania czegoś w tajemnicy.
Bo jeżeli przyjmiemy, że wszystko to dzieje się realnie, faktycznie i tak nikt nie ma żadnej możliwości zablokowania tego i odrzucenia tych porwań, zapobiegzenia im z jednej strony, a z drugiej strony ciężko powiedzieć, żeby to było realne. Jeżeli naMiliony porwań. W Stanach Zjednoczonych jest tylko niespełna 30 wyłowionych implantów. To naprawdę podaje to skalę faktycznych przypadków, jakie są. I w sumie nic nie możemy na to poradzić. Dziękuję.
[01:56:12] - Piotrze?
[01:56:15] - Osoby uprowadzane, bo to też bywają mężczyźni. Pamiętajmy, że w zasadzie jedna z pierwszych historii, od których się ta opowieść zaczęła, była mężczyzną. Był to Antonio Villas-Boas w latach 50. jeszcze przed słynną sprawą Hillów. Był to mężczyzna, który sobie orał pole w Brazylii, kiedy nagle zobaczył dziwny obiekt. Podeszło do niego dwóch niskich jegomości. Zattargali go do wnętrza statku kosmicznego, gdzie został brutalnie wykorzystany przez istotę płci żeńskiej. Prawdopodobnie dość brzydko, jak sam twierdził, która potem, po całej akcji wskazała palcem na niebo, najpierw na brzuch, potem na niebo, chcąc mu dać do zrozumienia, że jego przyszły potomek będzie żył wśród gwiazd. To była historia Villas-Boasa, doskonale znana w kręgu miłośników ufologii. To historia klasyczna.
On tego swojego dziecka nie zobaczył. Natomiast wielu świadków twierdzi, że mieli możliwość nie tylko dotknięcia, a nawet pobawienia się czy też jakiejś interakcji z hybrydami, których mieli być rodzicami. Jakie najczęściej pojawiają się porównania? Otóż bardzo różne. Niektórzy świadkowie mówią, że hybrydy przypominają dzieci o dużych głowach, z przerośniętymi oczami. Może niezbyt urodziwe, ale nie odbiegające swoją fizjonomią od homo sapiens za bardzo. Inne relacje wskazują z kolei, że są one bardziej swoim wyglądem zewnętrznym zbliżone w tamtą drugą stronę, w stronę rzekomych Zeta Reticulan i przypominają raczej jakieś małe potworki. Najbardziej dramatyczna relacja, którą czytałem, która pochodzi od Jacobsa, mówi o tym, że jedna z pań, która mówiła, że takiej hybrydy była matką, stwierdziła, że ten stworek przypominał, uwaga, homara. Ona powiedziała, że jeżeli już można było do czegoś porównać ten płód z niej wyciągnięty, to do homara. Przerażające.
Co najciekawsze w tej historii z tym homarem było to, że ta kobieta miała 60 kilka lat. Była już dawno po wieku kwalifikującym ją do bycia matką. Wskazywało to na jeden z interesujących elementów odnotowanych przez Jacobsa, który mówił, że nawet u starszych świadków abdukcji, czyli takich, które nie mogły zostać matkami w sposób biologiczny, dochodziło do sytuacji, kiedy te rzekome płody hybrydo-idealne były umieszczane i były potem zabierane. Także działo się tam bardzo wiele różnych historii. Co ciekawe, nie ma też takiego jednego konkretnego wzorca, jak te hybrydy wyglądają i co się z nimi dzieje. Według jednych relacji one na przykład przebywają w inkubatorach i tam rosną. Według innych relacji one sobie łażą po tych statkach, prawdopodobnie kosmicznych, bawią się i tak dalej. Czasami są im pokazywani biologiczni rodzice. Oczywiście zawsze wiąże się to z pewną dozą emocji, szoku oczywiście, którego doznaje człowiek. Ale istnieje też jeszcze jedna hipoteza, która mówi, że hybrydy oprócz wszystkich cech wyglądu zewnętrznego odziedziczonych po ludziach i po Zeta Reticulanach mają też posiadać bardzo rozwinięty intelekt, ale również mają posiadać pewne zdolności, które dla ludzi uznawane są za zdolności nadprzyrodzone, nadnaturalne.
Chodzi przede wszystkim o telepatię. I teraz pytanie, skoro te istoty według relacji raczej ludzi nie przypominają, mocno odbiegają swoim wyglądem od homo sapiens zarówno pod względem budowy ciała. Chodzi między innymi o ich ogólną lichość, to, że są bardzo szczupłe, mają drobne kończyny, drobne palce, przezroczystą skórę niemal. Rodzi się pytanie, czy takie istoty wyglądające mocno odmiennie od ludzi byłyby tutaj na ziemi niezauważone, jak twierdzi Jacobs, i byłyby w stanie wtopić się w nasze społeczeństwo do tego stopnia, że nie bylibyśmy w stanie ich odróżnić odOd zwyczajnych ludzi. Trochę to stoi w sprzeczności. Fokujmy się, skoro te dzieci hybrydy wyglądają jednak jak jacyś odmieńcy, to przecież trudno byłoby im się ukryć pod czapkami i szalikami. Wyróżnialiby się na ulicy dość mocno. Także wydaje mi się, że tutaj jest kolejna mała niezgodność w całej tej historii. Dlaczego obcy pozwalają na kontakt z hybrydami, chociaż to wszystko jest rzekomo tajne? To jest kolejny aspekt tej historii, który pokazuje, że albo my tego nie rozumiemy, albo to wszystko jest dość mocno porypane.
Weźmy to na taki chłopski rozum: jest jakaś obca rasa, która nagle bardzo dba o swoją prywatność, o tajemniczość wokół swojego projektu i robi wszystko, żeby nie zostać zauważona. Natomiast, jak już powiedziałem wcześniej, nie umie obejść prostej hipnozy i co więcej, sama łamie swoje zasady prezentując ludziom te historie. Także mamy do czynienia z typową tajemnicą poliszynela. Niby nikt nic nie wie, a tak naprawdę wszyscy wszystko wiedzą, wszyscy o wszystkim informują. Trochę dziwne. Stąd pytanie: jeżeli rzeczywiście ten projekt obcych się odbywa, czy ta tajemnica poliszynela nie jest czasami po prostu przykrywką do znacznie bardziej niecnej, niemiłej akcji i historii, która ma na celu pobieranie materiału genetycznego do bardziej skomplikowanych celów lub bardziej niecnych celów? Nie umiem sobie nawet takich celów wyobrazić. Nie wiem, po co im to może być. Może rzeczywiście powołują do życia jakiś gatunek. Może efekty ich prac jednak nie są tak obrazowe i tak miłe dla oka jak te hybrydy.
Także jest to naprawdę dość skomplikowane. W każdym razie, jak w każdym elemencie zjawiska UFO, ta siła, która za tym stoi, stara się po prostu robić człowiekowi wodę z mózgu, aby tylko nie odkryć swoich kart, aby nie pokazać tego, o co naprawdę jej chodzi. Chris, co o tym wszystkim sądzisz?
[02:04:40] - Już na początku naszej audycji starałem się zwrócić uwagę na to, że my jako człowiek, jako homo sapiens, jesteśmy w miarę młodą cywilizacją. Jesteśmy w miarę młodą rasą ludzką w porównaniu do tego, co mogą reprezentować ci, którzy dokonują procesu hybrydyzacji. Być może oni mają miliony lat. Być może dlatego sposób porozumiewania się ich z nami może być bardzo skomplikowany. Można to przedstawić na takim przykładzie: nauka dziś nie stroni od najrozmaitszych implantów. I nie mam tu na myśli kosmicznych implantów, a zwykłe implanty, które na przykład łapie się rybę rekina czy tuńczyka, czy nawet pstrąga. Zakłada mu się implant po to, żeby go obserwować, żeby rejestrować zjawiska, jakie w nim zachodzą, a także rejestrować drogę, jaką pokonuje, jego zwyczaje, jego sposób życia i wiele innych danych naukowych. Czy my — mam tu na myśli naukowców, tak się pod nich podpinam — czy my pytamy te ryby, rozmawiamy z nimi, tłumaczymy im, dlaczego to robimy? Nie. Łapiemy rybę, wkładamy jej implant, wypuszczamy z powrotem do wody i ona sobie żyje z tym implantem.
Być może właśnie ponieważ istnieje bardzo silna bariera między naszym rozwojem a rozwojem tych ryb, więc nie zachodzi potrzeba nawet takiego tłumaczenia logicznego tym rybom, dlaczego my im to robimy. Być może na tej samej zasadzie funkcjonuje to w procesie hybrydyzacji, że po prostu oni nie czują nawet potrzeby tłumaczenia nam, ponieważ nie jesteśmy w stanie tego tak czy owak zrozumieć. Poza tym ciągle żyjemy tylko w trzech wymiarach, natomiast wymiarów może być więcej i rasa, z którą mamy do czynienia, może żyć w większej ilości wymiarów. W związku z tym tym bardziej jest to dla nas niepojęte. Pewne rzeczy są niepojęte. Dlaczego i po co to oni robią? Natomiast co do pokazywania dzieci, hybryd matkom, to już wcześniej o tym mówiłem, że element emocjonalny jest elementem niezmiernie istotnym dla nas, ludzi. I w związku z tym, aby hybryda odniosła sukces i na przykład mogła się wtopić w naszą cywilizację, musi również działać emocjonalnie. Musi się tych emocji nauczyć. A żeby nauczyć się emocji, musi otrzymać impuls, jaki daje matka i jaki powoduje, że więzy krwi, o których się mówi, rzeczywiście istnieją na poziomie chemicznym, ale tak naprawdę są to więzy emocjonalne.
Nawet samica dzika, kiedy mały warchlak jej się zgubi, potrafi wyczuć jego emocje, jego strach z odległości wielu kilometrów. Więc tym bardziej my, skomplikowani psychologicznie ludzie, jesteśmy również bardzo emocjonalnymi istotami i te emocje są konieczne. Co do tych istot, o których wspominałeś, o tych homarach i tych wszystkich innych jakichś wymoczkach, które się im nie za bardzo udały. Jest to tylko proces i sam Jacobs o tym mówi, że wybierani są tylko ci, którzy nie są ani za brzydcy, ani za piękni.Żeby idealnie wtopili się w szarą ludzką masę po to, żeby się jej nauczyć. Natomiast wszystkie inne hybrydy są albo likwidowane, albo są tworzone w zupełnie innym celu. Dlatego, że kiedy mówimy o takim procesie, najczęściej kojarzymy z tym szaraki, mówimy o Zeteletach Juli. Okazuje się, że problem jest znacznie szerszy, że na Ziemi pojawiają się jeszcze inne postaci z innej przestrzeni, które w oczach wielu świadków przypominają na przykład insekty, modliszki, jakieś istoty gadopodobne. Istnieje liczba najrozmaitszych ras kosmicznych, o których my nie jesteśmy w stanie w 100% stwierdzić, że istnieją naprawdę. Jeżeli opieramy się na tych samych informacjach z tego samego źródła, z jakiego na przykład otrzymujemy informacje na temat abdukcji, wówczas musimy również na tej samej zasadzie wziąć pod uwagę tego typu świadków, którzy opowiadają, co widzieli. Dlatego hybrydyzacja to nie musi być jeden tylko kierunek, taki aby przypominały one człowieka.
To może być wiele kierunków i celów, które realizowane są w jednym programie. Natomiast ma on wiele rozgałęzień. Być może na przykład chodzi mu o to, żeby móc osiedlać się na planetach podobnych do nas. I tam niepotrzebna im jest piękna hybryda czy superbrzydka hybryda. Potrzebna im jest hybryda, która idealnie dopasuje się do warunków, jakie tam panują. Natomiast organizm ludzki być może pozwala na to, aby móc go w taki sposób w cudzysłowie udoskonalić, ażeby stworzyć coś takiego. I dziś wiemy to również z medycyny, że mimo że oficjalnie doświadczenia na ludziach dokonywanych przez ludzi są w zasadzie zabronione, są niemoralne, to jednak ich się dokonuje. Mimo że nie ogłoszono tak naprawdę, że człowiek jest klonowany, tajemnica poliszynela jest taka, że tego klonowania się w najrozmaitszych instytutach dokonuje. Być może dokonuje się właśnie tworzenia najrozmaitszych hybryd. O hybrydach, znów wracam do tej historii, już raz było głośno.
Jeżeli spojrzymy w czasy starożytne, pełno było hybryd. Były minotaury, chimery, najrozmaitsze, najdziwaczniejsze dziwolągi, gryfony i inne historie, które były opisywane jak zwierzęta realne, jak istoty realne. Byli giganci wreszcie, co w jakiś sposób sugeruje, że były to efekty doświadczeń. I wielokrotnie przekonaliśmy się, że jeżeli coś funkcjonuje w naszej historii, w legendzie, to nie znaczy to, że ci ludzie napalili się czegoś albo popili jakieś sfermentowane jabłka i po prostu sobie to wymyślili, raczej to im się przydarzyło i w tradycji przetrwało to. I bardzo często okazuje się, że to, co przetrwało w tradycji, gdzieś ma swoje realne korzenie, gdzieś w jakiś sposób się wydarzyło. I ta opowieść jest odzwierciedleniem tego, co się wydarzyło i bardzo często bardzo niewiele w niej fantazji, a bardzo często sięga do czegoś, co rzeczywiście odbyło się naprawdę. Dlatego mówiąc o tych celach hybrydyzacji, nie wiadomo, jaki jest konkretny cel, ale tych celów może być bardzo wiele. I to chociażby te wszystkie opisy wizytacji na statkach kosmicznych i oglądanie tych zbiorników, w których dojrzewają ludzie, czy też dla tych, którzy chcieliby to sobie wyobrazić, obejrzenie w jakichś odcinkach „X-Files”, gdzie w laboratoriach jakieś istoty człekopodobne są właśnie w tego typu zbiornikach hodowane. To może mieć zupełnie inne cele i zupełnie tworzone są, czy hodowane są po coś innego. I tak powoli próbujemy odsunąć ten rąbek tajemnicy i zajrzeć, i dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi.
Czy to chodzi tylko o nas, czy jest to znacznie szersze i dotyczy jeszcze innych światów, planet, cywilizacji, które są inteligentne tak samo jak my. To próbujemy odkryć. Dziękuję.
[02:12:38] - Może teraz spróbujemy podłączyć słuchacza, który próbował się do nas dodzwonić. Otwieramy właśnie w tym momencie linię telefoniczną w Radiu Paranormalium. Nasz numer telefonu to 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Dobry wieczór, Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie.
[02:13:02] - Dobry wieczór, mam na imię Jakub. Odnośnie tematu hybryd i tego wszystkiego o porwaniach. Według mnie nasza planeta dla nich jest jednym wielkim zoo kosmicznym. Przylatują na naszą planetę, mieszają sobie, bawią się. Różne są przypadki, na przykład leczyli ludzi chorych, którzy byli ciężko chorzy, zostali porwani na pokład, zostali uleczeni, poprawiło im się. Niektóre choroby zostały wyleczone. Na przykład są takie przypadki, że mężczyzna został porwany i też pamięta tą abdukcję, ale coś dziwnego zauważono w szpitalu przy rentgenach, prześwietleniach. Lekarze zobaczyli, że serce ma po prawej stronie, narządy jakoś inaczej poukładane.
[02:14:07] - Chciałbym jeszcze tutaj pozdrowić. Można pozdrowić kogoś?
[02:14:11] - Ale szybko, w paru słowach. Tak.
[02:14:14] - Chciałem pozdrowić Łukasza z Sierakowa, z którym się interesujemy takimi rzeczami. Mieliśmy różne obserwacje, talerze, światła, NOLe. Także dziękuję serdecznie.
[02:14:28] - A skąd pan Łukasz jest?
[02:14:31] - Z Sierakowa.
[02:14:33] - A którego to Sierakowa?
[02:14:35] - Z Wielkopolski.
[02:14:36] - A, z Wielkopolski. To pozdrawiamy również.
[02:14:41] - Jak ktoś może, to niech sprawdzi. Sieraków 2001, obserwacja insektoida nad Jeziorem Jaroszewskim.
[02:14:52] - No tak, słynna sprawa.
[02:14:55] - Tak. Właśnie w tych okolicach są często widywane różne rzeczy. Może poza anteną się zgłoszę i opowiem więcej.
[02:15:06] - Prosimy. A z tym insektoidem to jak pan myśli, to prawda była? Bo różne są opinie na ten temat. Słyszał pan w ogóle o tej historii od kogoś innego albo od tej kobitki?
[02:15:19] - Nie, to było głośno. I powiem panu, że jest dużo więcej osób niż tylko ta dziewczyna, które widziały takie rzeczy, a nie chcą po prostu się ujawniać, opowiadać takiego czegoś na głos, bo kpina przede wszystkim.
[02:15:39] - Kurde, to zaapelujemy.
[02:15:42] - Jest więcej osób, które na przykład były pod namiotem w tamtym miejscu, widziały przezroczyste małe istoty, które wychodziły z wody na przykład. W tamtym miejscu były obserwacje kul światła czerwone, białe.
[02:16:04] - W takim razie nasz apel do mieszkańców Sierakowa i bywalców Sierakowa to żeby zgłaszali nam te relacje. Czy to się dzieje cały czas, czy działo się tylko w tamtym jednym okresie?
[02:16:17] - Cały czas się dzieje i bardzo dużo NOLI jest. Bardzo dużo widać nie tylko NOLI, jasnych, świetlistych punktów, które poruszają się w bardzo dziwnych osiach, kierunkach różnych na niebie. Do tego dochodzą jakieś czerwone światła w różnych formacjach. Na przykład nad tym Jeziorem Jaroszewskim to dużo osób widziało właśnie czerwone, bardzo duże kule. To nie były kule wielkości lamp przy drodze, tylko to były kule wielkości księżyca. Myślę, że zgłoszę się poza anteną i opowiem, co tam wiem.
[02:17:08] - Fajnie by było. Zaapelujemy.
[02:17:10] - Dobrze. Do usłyszenia. Pozdrawiam słuchaczy wszystkich.
[02:17:15] - Pozdrawiamy również. Dziękujemy za opinię.
[02:17:17] - Dziękujemy, również pozdrawiamy. W międzyczasie dzwonił do nas słuchacz Edek. Spróbujemy się połączyć za momencik. Niezmienna muzyczka. Dobry wieczór panie Edku. Jesteśmy już na antenie.
[02:17:31] - Dobry wieczór. Kłaniam się. Ja właśnie się rozłączyłem, bo nie chciałem przeszkadzać, bo tam była dyskusja. Natomiast słuchacz Edek. Kłaniam się niziutko. Ja nie miałem żadnych kontaktów ani obserwacji wcale za tym jakoś tak specjalnie nie tęsknię. W kwestii tematu dzisiejszej debaty to ciekawy jestem panów zdania, szczególnie pana Mikiny, którego miło słyszeć. Poza anteną bym powiedział, co trzeba zrobić, żeby dojść do zdrowia. Mianowicie chodzi mi o hybrydy, które tak jak większość służb tych trzyliterowych lubi mieć agentów. Jacy są najlepsi?
Ci, którzy nie wiedzą, że są agentami. Więc czy można przyjąć hipotezę taką, że istnieją hybrydy, które nie mają świadomości tego, iż są właśnie takimi hybrydami? I tutaj może niebezpośrednia analogia, ale do takiej kwestii jak kosmiczni generałowie. Skądinąd gdzieś tam są takie przecieki informacyjne dotyczące głównie Pentagonu. Do tej sprawy dotyczącej jakiegoś tam układu, powiedzmy sobie, rządu Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, to ja bym jeszcze dorzucił, chyba to był Roosevelt, o wyprowadzenie złota z prywatnych kieszeni. Ciekawy jestem, jakie jest stanowisko pana Mikiny, co dalej się z tym stało? A tak już na sam koniec to chciałem powiedzieć, że podczas ostatniej debaty ujawnił się kolejny talent panów audycji. Mianowicie dopuściliście do takiej triady dyskutantów telefonicznych takich jak ja i nie przeszkadzaliście. Jestem pełen podziwu dla panów, wyrozumiałości dla nas, słuchaczy.
[02:19:29] - Zrobiła się wtedy taka prawie debata w debacie.
[02:19:34] - Tak, dokładnie tak. Zawartość cukru w cukrze żeśmy badali.
[02:19:37] - Tak.
[02:19:38] - Dobrze. To serdecznie pozdrawiam panów, kłaniam się niziutko. Do usłyszenia.
[02:19:43] - Dziękujemy bardzo. Może poprośmy teraz Krysa, żeby się jakoś ustosunkował.
[02:19:49] - Przede wszystkim witam pana Edka. Bardzo miło usłyszeć i oczywiście jestem ciekaw, jakie trzeba zastosować historie, żeby szybko wrócić do zdrowia. Ja już na szczęście do zdrowia wróciłem, mam to już za sobą, ale o zdrowie nigdy nie zawadzi podbać sobie troszeczkę lepiej i coś jeszcze do tych historii dorzucić. Także bardzo chętnie skorzystam z rad i zastosuję się oczywiście tak jak do rad lekarskich. Natomiast mówiąc już poważnie, myślę, że ta intuicja pana Edka co do hybryd, czyli agentów ukrytych, którzy nawet o tym nie wiedzą, jest absolutnie świetnym pomysłem. Bardzo mi się podoba, chociażby z tego względu. Ostatnio wyszła taka książka, nawet my tutaj dyskutowaliśmy trochę w zeszłym roku na ten temat. Wyszła o tym kosmicznym śladzie w naszej krwi, czyli że krew, która ma Rh-, miałaby być krwią nieziemską, miałaby być krwią, która pochodzi od kogoś innego. I w ten sposób niektórzy ludzie są właśnie zaznaczani. To wskazywałoby na to, że osoby z takim rodzajem krwi, gdzie jest to właśnie Rh-, byłyby osobami, które są być może bardziej podatne na abdukcje albo na przykład przygotowywane są do czegoś zupełnie innego.
Trudno to wyczuć, ale być może coś w tym jest na rzeczy. Cała idea mi się bardzo podoba, bo rzeczywiście świetnym agentem jest taki, który nawet nie wie o tym, że nim jest. W związku z tym nie można nawet odkryć, że jest. I być może rzeczywiście tak to działa. Natomiast co do złota jest to rzeczywiście absolutnie interesująca historia, bo złoto rzeczywiście znikło. Znikło z Fort Knox, który jest podobno już zupełnie pusty. Znikło też z największych składowni złota, między innymi w Nowym Jorku, gdzie przechowywane jest złoto Niemiec, przechowywane złoto innych krajów. I teraz, kiedy Niemcy się nagle zwrócili z uprzejmą prośbą o to, żeby im to złoto zwrócić, okazało się, że nie ma im co zwracać. Złoto jest oczywiście metalem szlachetnym, ale nigdy nie jest super czyste. W związku z tym można w miarę precyzyjnie określić, skąd ono pochodzi, kto je wydobył, gdzie je mniej więcej przetopiono.
Nawet jeżeli przetopi się sztabkę złota, ciągle można odkryć źródło tego metalu. I w przypadku złota, które zaczęto powoli zwracać Niemcom, okazało się, że wcale nie jest to niemieckie złoto, że jest to jakieś inne złoto, które przetapia się na hura, wręcz oczyszcza, no i próbuje się zwrócić Niemcom to, co oni sobie tam żądają. Ustalili tam nawet bardzo długą ilość czasu na to, żeby to złoto zwrócić. Ale dlaczego o tym mówię? Dlatego, że złoto rzeczywiście znika z naszej planety. I teraz gdzie ono znika? Tutaj zaczyna się nagle pojawiać ten problem, do którego czasami wracamy, że być może buduje się coś poza naszą planetą. Być może gdzieś tworzy się Ziemia 2 i złoto jest absolutnie niezbędne do tego, ażeby coś takiego mogło funkcjonować. Złoto ma wiele zastosowań. Ma unikalne też walory.
Na przykład złoto jednoatomowe jest czymś zupełnie innym i czymś absolutnie niespotykanym, niesłychanym i niezwykłym. Potrafi stracić połowę swojej wagi w procesie, zmienić się nagle w biały proszek. Także dochodzi wręcz do alchemicznej reakcji. I teraz nie znamy w pełni zastosowań czegoś takiego. Wiemy, że stosowano to w starożytnym Egipcie. Była to tajemnica. Wiemy, że być może służyło to do poruszania się w czasie i przestrzeni. Więc jeśli ktoś rzeczywiście chce dokonywać takich prób i takich podróży w czasie i przestrzeni, być może potrzebne mu są duże ilości złota, ażeby coś takiego się stało. I dlatego to złoto znika. Pamiętajmy, że Anunaki, kiedy przylecieli na Ziemię, przylecieli właśnie dlatego, że im było potrzebne złoto.
Nie bardzo wiemy, do czego im jest potrzebne. Trudno jest nam sobie wyobrazić, w jaki sposób można złotem poprawić swoją atmosferę, która rzekomo się rozpada. Być może można. Nie znamy takiego procesu, na podstawie którego można by coś takiego zrobić. Ale złoto im było potrzebne. A skoro złoto może służyć właśnie jako coś, co umożliwia to poruszanie się w czasie i przestrzeni, to mamy odpowiedź na to, co z tym złotem się może dziać. Dlaczego ono znika. Dlatego, że być może tego typu doświadczenia są prowadzone, a być może nawet i regularna komunikacja. I to może być regularna komunikacja na naszej planecie. Mam tu na myśli na przykład CERN, o którym od czasu do czasu wspominam, ale może to być również i poza naszą planetą, bo tak naprawdę o eksploracji przestrzeni kosmicznej wiemy bardzo niewiele.
NASA słonczy te swoje informacje minimalnie. Nie wiemy nic o czarnych programach. Wiemy tylko tyle, że w kosmosie dzieje się więcej z udziałem człowieka, niż się nam o tym wszystkim mówi. Dziękuję. Pozdrowienia dla pana Edka.
[02:25:03] - Wiem, że tutaj Piotr Cielebiaś musi powolutku się zwijać chyba, więc może oddajmy mu głos. Piotrze?
[02:25:12] - Tak, dzisiaj się muszę ewakuować wcześniej. Nie jestem w dobrej dyspozycji, ale na pewno to nie zaszkodzi audycji, dlatego, że mamy wspaniałych dyskutantów jeszcze dwóch. Co chciałem powiedzieć? Hybrydy to temat trudny. Trudno też o nich dyskutować, dlatego, że najlepiej o nich świadczyłyby jakieś historie. Dobrze byłoby, gdyby tą historię ktoś opowiedział, ktoś, kto nie pochodzi z książki, ktoś, kto mógłby opowiedzieć oO swoich przeżyciach z pierwszej ręki. Natomiast to, że tyle osób to przeżyło, tyle osób o tym mówi, wskazuje, że coś jednak jest na rzeczy i przynajmniej z perspektywy psychiatrii, psychologii i ufologii to się dzieje. Ale co za tym stoi, nie mam pojęcia. Według mnie jednak mimo wszystko trudno dopuścić taką możliwość, by te istoty hasały sobie po Ziemi i zajmowały jakąś niszę ekologiczną. Po prostu tego nie widzimy.
Zgodnie z tym, co mówią ci porywacze kosmici, hybrydy mają być masowo produkowane, a tymczasem jakoś ich nie widać. Dlaczego? Nie mam pojęcia. W każdym razie perspektywa otwiera się interesująca i mam nadzieję, że panowie osiągną tutaj jeszcze interesujące wnioski. Chciałbym jeszcze zachęcić, ponieważ mamy sprzyjający temat, do zapoznania się z lutowym „Nieznanym Światem”, który jest już w kioskach i w którym jest bardzo ciekawa relacja czytelnika na temat tego, o czym dzisiaj mówimy. Na temat bardzo intrygującego abdukcyjnego przeżycia, które zgłosił czytelnik po lekturze mojego artykułu pod tytułem „Życie pod kontrolą obcych”, w którym była mowa między innymi o abdukcjach, o implantach. Także zachęcam do sięgnięcia po nowy numer „Nieznanego Świata”. Chciałem się pożegnać. O temacie audycji za tydzień poinformujemy na dniach. Mam nadzieję.
Dziękuję Kris, dziękuję Arku, dziękuję Marku i dziękuję wszystkim. Pozdrawiam wszystkich słuchających. Dziękuję za przybycie. Jak zwykle pozdrawiam. Cześć.
[02:28:00] - Dziękujemy raz jeszcze Piotrze. To był Piotr Cielebiaś, współprowadzący nasze debaty ufologiczne, współpracownik „Nieznanego Świata”. A my na antenie Radia Paranormalium przechodzimy do kolejnego z naszej ściśle tajnej listy pytań. Ale zanim przejdziemy, odbierzemy słuchacza. Halo, dobry wieczór. Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie.
[02:28:23] - Dobry wieczór, tutaj znowu Jakub. Chciałem dodać kilka słów patrząc z punktu widzenia tych przybyszów, którzy może chcą dla nas lepiej podczas tego procesu hybrydyzacji. Może chcą nas zdepopulować, ale patrząc z ich punktu widzenia, nasz gatunek tutaj na Ziemi jest na wymarciu i to nie stanie się za 100, 200 lat, ale w trochę dalszej przyszłości. I teraz pytanie, czy opłaca się ratować całą Ziemię im, naszą planetę razem z nami, czy po prostu wziąć nasze geny i przenieść je na inną planetę i z tym złotem próbować wszystkiego od początku? Bo jeśli tutaj nie ma już szans dla naszej cywilizacji, jeśli o to chodzi. Dziękuję bardzo i jeszcze raz miłego wieczoru.
[02:29:21] - Dziękujemy. Czy któryś z panów chciałby zabrać głos w sprawie podniesionej przez słuchacza? Może Arek?
[02:29:29] - Tutaj ciężko cokolwiek dodać, bo i tak jesteśmy w chmurze dociekań. Kwestia tego, czy ratować obcą rasę, z ich punktu widzenia oczywiście, przenosić ją gdzieś, gdzie mogą niszczyć kolejną planetę. Nie wiem, czy to miałoby jakikolwiek sens. Natomiast patrząc po rozwoju naszej własnej cywilizacji europejskiej, zachodniej i tego, jaki wpływ wywierała na inne cywilizacje ziemskie, to się wszystko zmienia z próby nauczania czy forsowania swojego stylu życia na rzecz kompletnej nieingerencji i pozostawienia samych sobie. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, co robili Australijczycy z Aborygenami, gdzie wszystkie możliwe rzeczy wymyślali, co tylko można im złego zrobić, łącznie z ostrzałem. A w tej chwili z tym dzikim plemieniem, które jest gdzieś w Ameryce Południowej, w Amazonii i je się chroni. Podobnie chroni się w Afryce Pigmejów, też żeby zbyt dużego kontaktu nie mieli. Są wyznaczone strefy, gdzie można tylko podejść. Tak więc jest jakaś zmiana. Im bardziej rozwinięta cywilizacja, tym bardziej pozwala żyć i na rozwój tych cywilizacji, z którymi się styka.
Więc myślę, że dla nas najlepiej by było, gdyby nas zostawili w spokoju i pewnie oni to samo wiedzą i to samo robią. Jakiejś inwazji generalnie w tej chwili nie mamy, jakichś informacji o próbie gwałtownego kontaktu czy jakiegokolwiek wspierania nas, czy motywowania do dalszego rozwoju. Dziękuję.
[02:31:57] - Kolejne z naszej ściśle tajnej listy pytań brzmi następującoA czy istnienie hybryd możliwe jest od strony technicznej? Jeśli są, dlaczego ich nie widzimy? Gdzie są przetrzymywane i co mówią o tym relacje uprowadzonych? Może teraz Chris jako pierwszy. Krysiu?
[02:32:16] - Pytanie jest troszeczkę tricky: dlaczego ich nie widzimy? Według Jacobsa widzimy ich każdego dnia. Żyją wśród nas, są obok nas, nie wyróżniają się niczym szczególnym. Nie zwracamy na nich uwagi i dlatego nie potrafimy ich odróżnić, że są to hybrydy. Gdzie są przetrzymywane? Jest taka dość znana pani psycholog, która jest na liście MUFON. Jest wśród tych psychologów, którzy pomagają ludziom, którzy przeszli abdukcję. Nazywa się Lori McDonald i sama ma swoją własną historię związaną z abdukcją jej matki. W momencie, kiedy jej matka była w ciąży z Lori McDonald, tuż przed samym aktem porodu została jej matka uprowadzona przez taką niewiadomą grupę, niewiadomo skąd. Były to najprawdopodobniej, według jej opowieści, te małe szaraki.
Znalazła się na pokładzie statku kosmicznego, którego obserwowała. Kiedy została uniesiona w powietrze, zbliżała się do tego statku, widziała go i wydawał jej się on niezwykle mały. Kiedy nagle znalazła się w jego wnętrzu, okazało się, że on jest wiele razy większy, niż wygląda na zewnątrz. Także okazuje się, że ta metoda „przetrzymywania” może być stworzona w taki sposób, że my nie jesteśmy tego w stanie zrealizować. Natomiast być może technologia, którą dysponują ci, którzy prowadzą taki program czy budują takie statki, jest absolutnie możliwa do zrobienia. I nie jest to jedyny przekaz. Wiele innych przekazów ludzi, którzy zostali w jakiś sposób porwani bądź zwabieni do takiego statku kosmicznego, za każdym razem opowiadało, że ten statek wewnątrz wydaje się wielokrotnie większy niż jest on na zewnątrz. Także być może jest tutaj coś na rzeczy. Natomiast jeszcze taka kontrola ze strony technicznej, ewentualnie takich hybryd. Ciekawy pomysł na ten temat dał człowiek, który nazywa się Damon Berry i jest filmowcem.
Realizował wiele filmów dla Hollywood i któregoś razu, jak większość ludzi, którzy interesują się tym tematem, doznał takiego olśnienia czy coś zmieniło się nagle w jego życiu. Zaczął się interesować tematyką UFO i tego wszystkiego, co się z nią łączy. Oczywiście częścią tego były również hybrydy i on skojarzył ze sobą istnienie czegoś takiego jak satelity tej obcej cywilizacji. Taką najbardziej znaną satelitą jest Black Knight, która nawet została kilkakrotnie sfotografowana, gdzie jest wiele informacji ze strony NASA, że nie mamy tutaj do czynienia z jeszcze jedną kolejną legendą UFO, a z czymś absolutnie bardzo realnym. I mówi się o tym, że Black Knight krąży od tysięcy lat i nie znaleziono właściwie nic podobnego do tego, co Black Knight sobą reprezentuje. Co nie znaczy, że czegoś takiego nie ma. Z ciekawostek dotyczących tej satelity, sygnał z niej odebrał sam Tesla, który potrafił go wyodrębnić i był przekonany, że to coś, ten sygnał, inteligentny sygnał przyszedł właśnie z kosmosu. Odebrano go jeszcze kilkakrotnie później, ale za każdym razem próbowano to zrzucić oficjalnie na karb najrozmaitszych zakłóceń i że nie był to prawdziwy sygnał. Natomiast Berry upiera się, że Black Knight właśnie jest taką satelitą, jedną z kilku takich satelit, a być może wielu takich satelit, które utrzymują łączność właśnie z tymi czy to hybrydami, czy ludźmi, którym zostały wprowadzone implanty. Bo przecież doktor Roger Leir, kiedy poddał te implanty badaniom, okazało się, że wysyłają one sygnał radiowy o wysokiej częstotliwości i ten sygnał dokądś musiał dotrzeć.
Okazało się po zbadaniu natury tego sygnału, jaki emitowały te implanty, że dzięki takiej częstotliwości nadawania tego sygnału jest możliwy kontakt kosmiczny. Ciekawe jest też to, że zazwyczaj taka aktywność nadawania sygnału w takim implancie ustawała po około 60, 70 dniach, co oznacza również, że taki implant czerpał swoją energię do nadawania tego sygnału wprost z organizmu ludzkiego, co nie jest dziwne, bo przecież my sami jesteśmy zbiorem różnych elektrycznych impulsów. Jesteśmy źródłem energii. Przecież tworzymy tą energię, jesteśmy bardzo energetyczni, wydzielamy nawet ciepło, więc siłą rzeczy tworzymy energię i ta energia mogła być wykorzystywana do napędzania takiego implantu. Także bardzo interesujący pomysł, który wspaniale pokazał w swoim filmie „Invitation”. Wszystkie jego filmy nazywają się „Invitation”, czyli zaproszenie i to jest to zaproszenie właśnie do takiej dyskusji. On przedstawia swój pomysł i nikt nie musi akceptować tego pomysłu, natomiast jego celem jest, aby dać każdemu z nasTrochę do myślenia na ten temat, jednocześnie przedstawiając swoją własną wersję. Zaletą tej wersji jest to, że jest świetnie stworzona. Efekty specjalne są jak z filmów hollywoodzkich. Te filmy są wszystkie dostępne na YouTubie, więc jeszcze raz wszystkich zachęcam.
Damon T. Berry, „Invitation”, jego filmy. Ten właśnie o czarnym rycerzu, satelicie Black Knight, jest „Zaproszeniem numer sześć”. Jest to ostatni film, jaki stworzył. Bardzo pięknie sfilmowany i interesująco opowiedziany. Niektóre jego wnioski są być może troszkę naiwne, a być może jest troszkę w nich na rzeczy, bo pokazuje on na przykład, że na filmach z lat 20., z lat 30., tych filmach dokumentalnych, które pokazują ulicę, co jakiś czas pojawia się osoba, która wyraźnie rozmawia z kimś tak, jakby miała do dyspozycji telefon komórkowy. I według niego, to może troszeczkę brzmi naiwnie, ale jeśli nad tym pomyśleć, może coś ma w tym wszystkim na rzeczy. Według niego właśnie ta osoba jest taką hybrydą, jest osobą zaimplantowaną przez obcą cywilizację do naszej ludzkiej społeczności i ta osoba, nie różniąc się niczym od innych dookoła siebie, jednocześnie jest kimś innym i ma także inne środki łączności, które wówczas nie były znane. On pokazuje wiele takich filmików i to jest zaskakujące, że nie jest to przypadek, że taka osoba idąc nagle mówi do czegoś, co ma przy uchu i wyraźnie prowadzi jakąś konwersację, co jest bardzo interesujące. Być może tak wcale nie jest czy nie było.
Być może jest to absolutny zbieg okoliczności, przypadek, ale to pokazuje właśnie, przynajmniej w taki graficzny sposób, że ten kontakt z taką satelitą typu Black Knight czy tymi Black Knight podobnymi może jak najbardziej istnieć. I my dziś nawet w naszej cywilizacji też używamy takich satelit do łączności. I tak jak satelity doskonale kontrolują praktycznie wszystko, co robimy, dzisiejszy tak zwany smartfon jest dlatego mądry, bo rejestruje każdy nasz ruch, każdą naszą rozmowę, nasze emocje, to co robimy na internecie, jakie informacje wysyłamy. Praktycznie każdy, kto ma dostęp do takiego telefonu, a te trzyliterowe agencje mają, może na tej podstawie stworzyć błyskawicznie absolutny opis naszej osobowości, kim jesteśmy, o co nam w życiu chodzi, czy jesteśmy zagrożeniem, czy też nie i tak dalej. Co robimy, z kim się kontaktujemy, czy coś knujemy. Wszystko mają jak na dłoni, dzięki właśnie temu, że nie trzeba nam było wstawiać implanta. Póki co wystarczyło nam dać do kieszeni taki telefon. Także w ten sposób odpowiadając na to pytanie, ze strony technicznej byłby możliwy kontakt z tymi hybrydami. Dziękuję.
[02:41:14] - Arku?
[02:41:16] - Arek sobie chyba przerwę zrobił. Każdy z nas potrzebuje przerwy. Ja troszeczkę zardzewiałem przez ten czas wolny, jaki miałem. Tu audycje leciały na całego, debaty szalały, wszyscy się udzielali, a ja pogrążyłem się w zimie, która zawsze działa na mnie strasznie depresyjnie i ciężko znoszę tą porę roku. Może by się przydał też jakiś implant, żeby mnie nauczył jak przetrwać tą zimę w chłodnym klimacie, bo chyba jestem skazany na lepszego.
[02:41:44] - A jak Molder przeżył?
[02:41:45] - Molder czuje się absolutnie znakomicie. Kot ma niebywałą energię. Ja bym chciał trochę takiej energii jak ten mój kot ma. On nadal nie nauczył się jeszcze chodzić, tylko biec jak strzała w różne miejsca, także ciężko za nim nadążyć i jest w tej chwili na etapie oglądania najrozmaitszych obrazków na ścianach, co polega na tym, że stara się najpierw je sprób-
[02:42:09] - Oj, chyba znowu Krissa nam zerwało. A razem z nim kota.
[02:42:19] - Wróćmy może do pytania.
[02:42:21] - Tak.
[02:42:22] - Czy istnienie hybryd możliwe jest od strony technicznej? Tak jak Piotr mówił, jest teoria panspermii, która została w sumie nagrodzona Nagrodą Nobla. Dostała Nobla. I skoro jest taka teoria, a więc białko musi być tak samo skonstruowane i mniej więcej podstawa tych wszystkich organizmów powinna wyglądać mniej więcej tak samo. Dlaczego nie widzimy hybryd? Najprostszą odpowiedzią: nie sposób zobaczyć coś, czego nie ma. Ja w dalszym ciągu nie bardzo jestem przekonany o tym, że hybrydy żyją wśród nas, nawet jeżeli one by miały mieć inną grupę krwi i być uśpionymi agentami, które w miarę potrzeby, ewentualnie telefonem czy jakimś sygnałem z rzeczonego Czarnego Rycerza miały być pobudzone. Tylko właśnie do czego? Nie ma takiego powodu, żeby po prostu należało te hybrydy robić.
[02:43:41] - Za ciebie nie ma.
[02:43:43] - Dla mnie nie ma.
[02:43:45] - Jest o wiele łatwiej to wszystko zanegować niż potwierdzić. Także w zasadzie to można powiedzieć, że nawet UFO nie ma, bo to jest o wiele łatwiejsze, bo nie pokażesz mi ani kawałka statku kosmicznego, ani kawałka ufona i po prostu w zasadzie to nie ma o czym mówić w tej sytuacji.
[02:44:07] - Jeżeli chodzi o statki kosmiczne obcych, jakkolwiek nazwiemy je UFO, to są zdjęcia, są fragmenty tych statków.
[02:44:18] - Gdzie są fragmenty? Fragmentów chyba nie ma.
[02:44:24] - Chyba w Woroneżu, z tego, co pamiętam, tam, gdzie przyziemił się. Była katastrofa. Tam są jakieś kawałki stopione, które były badane przez Rosyjską Akademię Nauk. Między innymi ich skład chemiczny czy te spieki były wykryte. Z tego, co się ostatnio doczytałem. Nie tak ostatnio, ale z tego, co się doczytałem. Tak że coś takiego jest. Natomiast są tylko pojedyncze channelingowe przekazy, z podświadomości wyciągnięte, o tym, że ktoś taką hybrydę miał, została stworzona z niego i coś takiego jest. Ja jestem, prawdę powiedziawszy, sceptyczny, jeżeli chodzi o ten aspekt. Natomiast na bardzo ważną inną sprawę, którą ja już tutaj jestem jak najbardziej za, za tym, że właśnie ten moment emocji, który matka emanuje, podczas gdy widzi pierwszy raz swoje dziecko.
Ta interakcja dziecka, rzeczonej hybrydy z matką jest o wiele bardziej wartościowa do odczytania i przekazania tego wszystkiego niż samo tworzenie hybryd. Z tym, że po co tworzyć hybrydy, jak można stworzyć hologram hybrydy czy wszczepić do pamięci tej osoby, że coś takiego miało miejsce i wtedy będzie tak samo działać, tak samo będzie reagowało, jakby to faktycznie miało miejsce. Dlatego te przypadki są bardzo różne. Jeżeli teraz weźmiemy pod uwagę to, co napisał we wspólnocie Streiber, to tam, gdy on się znalazł na tym statku, było pełno różnych stworków. To były omaskowane jakieś modliszki. To były jakieś kały. To było coś, co wymyka się spod jednoznacznego opisu. Z którą z tych ras miałaby być hybryda? Z tym szarakiem? Tam chyba też szarak był, ale to była w sumie tylko maska szaraka.
[02:47:18] - Szarak równie dobrze może być robotem biologicznym czy cyberbiologicznym robotem.
[02:47:28] - Ich wygląd świadczy o tym, że albo są prawie monogenetyczni, czy to w sposób naturalny powstałe, czy w sposób celowy, jak i mogą być biorobotami. Do tego też się sprowadza kierunek rozwoju naszych robotów, po co tworzyć jakieś dziwne rzeczy, jak można odtworzyć tkankę, mięsień i on będzie o wiele bardziej skuteczny niż jakieś popychacze hydrauliczne. To całe zagadnienie ma aspekt wielotorowy i ciężko to wszystko stłoczyć do jednego i powiedzieć: „Tak, to na pewno są hybrydy. To na pewno obcy tworzą to po to, żeby zasiedlić Ziemię, a nas z tej Ziemi, podobnie jak wcześniejsze hominidy wyeliminować z życia na Ziemi”. Nie widzę w tym sensu żadnego, dlatego, że przestrzeń kosmiczna jest ogromna. Możliwości osiedlania są praktycznie wszędzie. To złoto, które znika. Jeżeli to troszeczkę bardziej rozszerzyć i to wszystko do kupy ze sobą połączyć, to Annunaki przybywali po to, żeby mieć złoto dla ochrony swojej atmosfery. Ale w momencie, kiedy planeta gubi atmosferę, wtedy, kiedy przestają działać siły magnetyczne i wiatr słoneczny potrafi wtedy zdmuchnąć. Najlepiej wtedy otoczyć taką planetę parasolem ze złota.
A dlaczego ze złota? Dlatego, że złoto tak się daje mocno rozciągnąć, że aż staje się przezroczyste. Więc część promieniowania tego, o co nam chodzi, czyli światło słoneczne przenikałoby, natomiast wiatr słoneczny by był po prostu odpychany. Uniemożliwiło to by zwianie atmosfery przez wiatr słoneczny. Posiadanie tego złota dla planety, która traci atmosferę byłoby jakiś sens. Utrata złota przez system gospodarki amerykańskiejJeżeli teraz weźmiemy teorie spiskowe zamożnych ludzi tego świata, to po co im jest to złoto? Tylko po to, żeby w jakiś sposób wykupić się za coś. Tylko komu? Jeżeli teraz dołączymy do tego właśnie Annunaków, planetę X, która być może zmierza w naszą stronę, to wszystko by się stawało poukładane w tym momencie. I dalej nie pasują hybrydy.
[02:50:42] - Ale przecież od samego początku, kiedy istnieje ten człowiek, on już jest hybrydą. Zauważmy, że cała nasza historia i wszystko, w czym żyjemy, ciągle w jakiś sposób zmierza i wskazuje na coś, co jest poza Ziemią. Każdy Bóg jest kimś, kto żyje poza Ziemią, kto nie pochodzi z naszej planety i jednocześnie on ma swoje laboratorium, które się nazywa Raj albo jakoś inaczej, Rajski Ogród i dokonuje tych zmian. Annunaki, spójrzmy z jednej strony, ileż oni prób dokonali, że aż sobie wreszcie wyhodowali kogoś takiego jak człowieka, który nagle okazał się być świetnym i posłusznym pomocnikiem. Teraz spójrzmy na Biblię. Niby mamy Boga, który tworzy rodzaj ludzki, ale jednocześnie w Biblii wręcz roi się od różnych innych stworzeń. Upadłe anioły przecież rozmnażają się z ziemskimi kobietami, tworząc co? Hybrydy. I w końcu Bóg się wkurzył na to wszystko i zrobił potop i przetrwał tylko jeden gatunek ludzki. Teraz znów: pod względem genetyki, jak ona się rozwija, oczywiście coś takiego nie miałoby sensu, bo taka niewielka rodzina szybko by się zdegenerowała, rozmnażając się pomiędzy sobą.
A jednak okazało się, że najrozmaitsze różnice są, co pokazuje, że chyba jakaś hybrydyzacja musiała nastąpić po drodze, coś się jeszcze musiało stać. Jeżeli weźmiemy pod uwagę każdą inną religię, mamy bardzo podobny schemat, że ktoś z kosmosu manipuluje przy tym, żeby mógł powstać człowiek, który oddaje mu cześć, ale jest jego tworem, jest stworzony na jego obraz i podobieństwo. Także szukając hybryd, spójrzmy na nas samych. Być może my jesteśmy tego wszystkiego efektem, natomiast następny stopień ewentualny tego rozwoju czy cokolwiek to jest, niekoniecznie musi być dla nas powiedziany, otwarty bądź nawet zrozumiały. Być może my nawet tego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, po co jest to robione i dokładając naszą ziemską logikę trafiamy troszeczkę w próżnię, bo to do naszej ziemskiej logiki nie pasuje. Jest ta opowieść, którą parę razy już przytaczałem. Może będę troszkę nudny, ale w pismach gnostyków na Nag Hammadi jest opis właśnie archontów, którzy koniecznie chcą się przedrzeć na Ziemię, chcą zamieszkać na Ziemi i jedynym pojazdem, którym mogą to zrobić, jest właśnie człowiek. Więc prowadzą od tysięcy lat eksperymenty, w jaki sposób mogą oni sami połączyć się z człowiekiem po to, żeby móc przetrwać na naszej planecie, po to, żeby móc na niej zamieszkać, czy nawet ją zdobyć, zabrać ją nam. To już pokazuje proces hybrydyzacji, proces genetyczny wręcz, proces zmiany gatunku, bo tacy archonci usiłują się do nas tutaj właśnie przedrzeć z innego wymiaru. My żyjemy w trzech wymiarach.
Być może oni żyją też w trzech, ale zupełnie innych wymiarach. Razem daje to sześć wymiarów. Oni nie mają dostępu do naszego wymiaru w żaden sposób. I człowiek będzie takim właśnie pojazdem. Będzie takim środkiem, żeby móc tego dokonać. I z tego powodu jesteśmy atrakcyjni i doświadczenie, jakie tu jest wykonywane, być może się przydać na innych tego typu planetach, bo przecież wiemy, że dziś takich planet jak nasza są dziesiątki tysięcy. I kto wie, co się na nich rozgrywa. Być może rozgrywa się bardzo podobny scenariusz. Tak to wygląda z tej perspektywy. I dokładając do tego te wszystkie eksperymenty genetyczne, jakie dziś robi się na człowieku, to pokazuje, że problem jest jak najbardziej aktualny.
Że jeżeli nauka sprawi to, medycyna sprawi to, że w jakiś sposób wzmocni człowieka bądź spowoduje, że stanie się kimś innym, będzie to nic innego jak hybrydyzacja. To coś, co dziś się nazywa transhumanizmem. A przecież wiemy z historii, że tego typu doświadczenia były prowadzone, chociażby te, które odkryto, jakie prowadzono w czasie II wojny światowej w obozach koncentracyjnych. Były to właśnie doświadczenia mające na celu stworzenie nowego, lepszego człowieka. Podobnie jak w inny sposób hybrydy zostały stworzone w byłej Rosji, tworząc człowieka komunistycznego, oddanego wyłącznie idei, niewierzącego w żadne życie pozagrobowe i inne tego typu historie. Było to tworzenie nowego człowieka i oni wprost mówili o tym. I to również musimy dopisać do tej listy prób hybrydyzacji człowieka, czyli zmiany tego, jakim on jest, jego wszystkich lepszych i gorszych cech na to, ażeby stworzyć pewną jedną określoną rasę, taką, a nie inną. I na przykład o tym doktor Leir mówił, że to, co dzieje się dziś, kiedy próbuje się w jakiś sposób zmienić człowieka, jest prowadzona masowa hybrydyzacja, to nie to ona ma na celu, żeby na przykład stworzyć nagle człowieka z wielkimi oczami jak Szarak, czy z jakimiś dziwnymi elementami, żeby był stworkiem, karłem czy czymś innym. Tylko chodzi o to, żeby na przykład zmienić jego sposób i nastawienie do życia. I doktor Leir, czy dobrze, czy źle, ale mówił wprost, że efektem tej działalnościI tych prób zmian człowieka, między innymi poprzez instalowanie implantów, jest to, ażeby na tyle zmienić podejście człowieka do świata, aby móc stworzyć człowieka na przykład, który, daję to na takim przykładzie, i ci, którzy w to akurat wierzą, mogą się obrazić, ale tak mówi doktor Lear i ja się powołuję tutaj na niego, że ten cały ruch New Age.
Ci wszyscy, którzy wierzą w czary-mary, w magię, w różne najdziwniejsze rzeczy, jakie się dzieją wokół nas. Jest to planowana, celowa polityka kogoś właśnie z zewnątrz, być może spoza naszej planety, gdzie powoli poprzez zmianę naszego sposobu myślenia, a jednocześnie przez to, że dokonuje się pewnej kontroli poprzez różne dyskretne zmiany w naszym kodzie genetycznym, stwarza się grupę ludzi, a później być może i całą ludzkość, która będzie po prostu bardziej łatwa do kontrolowania, będzie mniej agresywna i będzie mogła służyć bardziej otwarcie do tego, do czego ona została w końcu powołana. Bo przecież my jesteśmy przybyszami na tej Ziemi. My sami jesteśmy kosmitami, bo nie wiadomo skąd się pojawiliśmy. Nikt jeszcze nie pokazał brakującego ogniwa, skąd my jesteśmy, skąd nagle znaleźliśmy się 360 000 lat temu na Ziemi i dziś reprezentujemy homo sapiens i wydaje nam się, że ta planeta była od zawsze nasza. Tak, od zawsze, czyli od 360 000 lat oficjalnie. Powiedzmy, są ślady, że człowiek był milion lat temu, ale my nawet nie wiemy, co to był za człowiek milion lat temu. Zostawił po sobie ślady podobne do naszych. Ale homo sapiens oficjalnie nie było i te dowody zbiera nauka, antropologia i pokazuje. Człowiek zaczął się właśnie od tego mniej więcej momentu.
Ten homo sapiens, którym my dzisiaj jesteśmy. Wszystko wcześniej to było nie wiadomo co. Także my sami jesteśmy hybrydą. Więc kiedy pytamy, gdzie są te hybrydy, spójrzmy na samych siebie albo w lusterko. Niektórzy bardziej przypominają hybrydy niż mniej. Przy goleniu zwłaszcza. Dzięki.
[02:58:44] - Zwłaszcza chyba po goleniu. Ciężko się z tobą nie zgodzić w tym momencie, bo w pewnym momencie żyło na Ziemi co najmniej kilka hominidów. Szczątki ich do tej pory są gdzieś tam odnajdywane czy poszczególne osobniki jeszcze gdzieś żyją w różnych zakątkach ziemi. Czy to będzie Syberia, Ałtaj, czy jakieś góry, czy przepastne lasy Ameryki Północnej. Coś tam jeszcze żyje. Czy Borneo.
[02:59:27] - No właśnie, chociażby ten człowiek z Flores, ten liliput, który został oficjalnie określony jako unikalna odmiana ludzka. To nie był homo sapiens. Czy chociażby Denisowa, która ani nie jest homo sapiens, ani nie jest neandertalczykiem. I wiele cech wskazuje na zupełnie nową, inną rasę. I kto wie, być może mamy jeszcze do czynienia z wieloma innymi, z paroma innymi rasami. Na przykład ostatnio coraz więcej tempa nabiera ta historia, którą rozkręca Brian Forster, który mieszkając w Peru ma duży dostęp do tych wydłużonych czaszek i w tej chwili bardzo zaawansowane są badania genetyczne na kościach z tych czaszek, które zostały mu legalnie przekazane, co jest ogromnie ważne, dlatego, że dzięki temu można tego typu wyniki ogłosić. Bo jeżeli ukradłby te kości, wówczas te wyniki byłyby nieważne. Wszyscy by powiedzieli: „To jest nieprawda, nie możemy wziąć takich wyników pod uwagę”. Więc te szczątki, niewielkie kawałki tych wydłużonych czaszek zostały przewiezione do w tej chwili czterech laboratoriów. I rozmawialiśmy kilka razy przy okazji Lloyda Pye na ten temat, że jest to proces bardzo kosztowny.
Na szczęście wraz z upływem czasu on tanieje i można coraz więcej tych sekwencji wydobyć. I już dziś można śmiało powiedzieć, że mamy do czynienia z kolejną, inną rasą, zupełnie inną rasą, że nie jest to żadna deformacja, że ci ludzie tacy się właśnie rodzili. Byli drobni, mieli wydłużone czaszki, które jeżeli dołożyć do proporcji ich ciała, zajmowały dwie trzecie powierzchni ich ciała. Nie, przepraszam, odwrotnie. Ciało było dwie trzecie, czaszka jedna trzecia. Tak właśnie chciałem powiedzieć. Czyli stosunkowo wielkie łby mieli, na dodatek wydłużone i one, te wydłużone czaszki wypełnione były w 100% mózgiem. Nie było tam żadnych wolnych przestrzeni, więc nie był to efekt deformacji. Ostatnie odkrycie, jakiego dokonano w Peru, było właśnie związane ze znalezieniem czaszki czy szkieletu raczej noworodka, właśnie już z taką czaszką. Więc w tym przypadku nie było możliwe nawet ukształtowanie takiej czaszki.
On po prostu był za mały. I to pokazuje, że właśnie z taką wydłużoną czaszką się urodził, więc wskazuje to na zupełnie nowy rodzaj, na zupełnie inną rasę ludzi. I teraz możemy sobie tylko zadać pytanie, ile jeszcze tego typu tajemnic ukrytych jest przed naszym wzrokiem? Jak wiemy, kości ludzkie są czymś bardzo nietrwałym i dlatego byłby bardzo duży problem, by móc odnaleźć coś, co było z bardzo głębokiej starożytności. A jeżeli nawet, to będzie to skamieniałe, będzie to kawałkiem kamienia, więc wydobycie jakichś szczątków kodu genetycznego będzie prawie że niemożliwe. Dlatego tak ciężko jest sklonować dinozaury, a takie duże szanse są ze sklonowaniem mamutów. No bo mamuty znaleziono już w gotowych kostkach lodu, elegancko zamrożone mięsko.Podobno Rosjanie karmili nawet swoje psy tym mięsem, tak świeżo wyglądało. I podobno na spotkaniu National Geographic w klubie Explorer w Nowym Jorku podawano właśnie stek z mamuta. Czego oni dziś się odżegnują, ale w każdej plotce jest trochę prawdy. Także nie wiadomo.
Być może, bo te mamuty się świetnie zachowały na Syberii, niektóre z nich. Z pewnością został pobrany pełen garnitur genetyczny takiego zwierzęcia, dlatego klonowanie w tym momencie ma duże szanse powodzenia. Podejrzewam, że gdzieś w jakiejś tajnej zagrodzie mamuciki już sobie miło dokazują i czekają na swój moment, swój czas. Być może dzieci tych mamutów zostaną pokazane i ten efekt, ten eksperyment wykaże nam, że nawet w tym przypadku hybrydyzacja jest możliwa, bo ten mamut już nie będzie czymś samym. Będzie hybrydą, ponieważ powstanie generalnie z niczego. Będzie potrzebny do tego słoń, któremu wimplantuje się, zmieni mu się kod genetyczny i on zacznie być kimś innym, kimś mamutem. Co pokazuje jeszcze raz, że niczym specjalnym jest stworzenie hybrydy. Najważniejszy jest cel, w jakim się chce to zrobić, dokąd się dąży, jaki efekt chce się tego wszystkiego uzyskać. Problem z ludzkimi hybrydami związanymi z Zeta Reticuli czy z innymi przybyszami z innych odległych miejsc w kosmosie jest taki, że my nie rozumiemy po co. Ale instynktownie czujemy, że jest to dla nas ogromne zagrożenie i dlatego patrzymy na to z niepokojem.
[03:04:23] - Skoro pojawiliśmy się 300 000 lat temu w nieznanych okolicznościach bliżej i potrafiliśmy przetrwać i w jakiś sposób przechytrzyć ewolucję, tak że inne hominidy powymierały, natomiast zajmują jakieś skrajne nisze, a my w jakiś sposób udało nam się rozwinąć do poziomu cywilizacji, która jest w stanie przekazywać następnym pokoleniom rzeczy pisane, co sprzyja rozwojowi, co umożliwia rozwój i kontynuację czegokolwiek. Tak działa ewolucja i ciężko powiedzieć, czy my jesteśmy hybrydami. Bir zawsze lepiej widać z boku niż ze środka. Tego raczej ciężko w naszej sytuacji by było zobaczyć. Zwłaszcza że inne hominidy były bardziej przystosowane do warunków, jakie w środowisku były.
[03:05:29] - Ale właśnie to może sugeruje, że tam eksperyment się nie powiódł, że trzeba go było zakończyć i znaleziono sposób, ażeby takie stworzenie, taką hybrydę zlikwidować. Jest to bardzo proste. Wystarczy dokonać pewnych zmian, prawdopodobnie w kodzie genetycznym, ażeby zamknąć istnienie gatunku raz na zawsze. Natomiast w naszym przypadku to, co sugeruje, że jesteśmy hybrydami, jest nasz skomplikowany kod genetyczny, którego olbrzymia część jest to junk DNA, czyli śmieciowe DNA, które nie wiadomo, do czego służy. Nie wiadomo, po co ono jest. Taka kura ma o wiele lepsze i bardziej zorganizowane DNA niż my. Dlatego to znowu rodzi spekulacje. Zresztą uważam bardzo zasadne, że ktoś tutaj zostawił sobie końcówki do tego, żeby móc jeszcze raz nad tym popracować projektem, jeszcze raz dostosować go do swoich oczekiwań i spróbować stworzyć to, co chce, a następnie na końcu oczyścić cały projekt, usunąć zbędne DNA i zostawić go takim, jakim chciałby go widzieć. A ponieważ, tak jak mówiłem wcześniej, czas tak naprawdę ma znaczenie tylko dla nas. Być może dla tych, którzy za tym stoją, on nie ma kompletnie żadnego znaczenia, więc może to trwać nawet tysiące lat.
My próbujemy to nazwać naukową ewolucją, ale za każdym razem widzimy, że świat i wszystko dookoła nas to są kolejne raczej rewolucje niż ewolucja. Nic nie powstaje w procesie dochodzenia do perfekcji wręcz, a wręcz przeciwnie, coś powstaje perfekcyjne od razu. Coś powstaje od razu i dopiero później sprawdza się w działaniu. W bardzo wielu przypadkach myślę, że bardziej zasadna jest dewolucja, bo się degeneruje z czasem to coś, że było najlepsze na początku, a na końcu się degeneruje. Po prostu zużywa się. Okazuje się, że nie znajduje swojego miejsca w warunkach, w których funkcjonuje i istnieje. Właśnie dlatego jeszcze raz sugeruję, że z tą hybrydyzacją coś może być na rzeczy i z tym, że ktoś przy nas manipuluje, chociażby patrząc na nasz kod DNA. Dlatego między innymi dziś testy DNA, ażeby przeprowadzić je na samym sobie, są dość powszechne i lekarze do nich zachęcają. Teraz te wszystkie testy, te wszystkie badania kodu DNA idą do rozmaitych baz danych. To jest następna bardzo istotna rzecz, bo dzięki temu można prześledzić niektóre z tych DNA, skąd one przyszły i gdzie się one rozpoczęły.
Na podstawie tego można stwierdzić, gdzie ktoś to wszystko zainicjował i zapoczątkował. Niektórzy mówią, że gdzieś w naszym kodzie DNA jest ukryta ta część, którą dali nam nasi twórcy, którzy być może przybyli z kosmosu, tak jak na przykład Anunaki w legendach, które czytamy u Sitchina. I że jeżeli dokładnie popatrzymy na tą bazę danych i spróbujemy przeprowadzić tego typu eliminacje czy prześledzić drogę, jak się ten kod genetyczny rozwijał, będziemy w stanie dojść doDo punktu, w którym stwierdzimy, że mamy do czynienia z kodem genetycznym Annunaków. Że wiemy, kim oni byli. I nie tylko wiemy, ale potrafimy być może nawet to odtworzyć w laboratorium bądź odtworzyć to w nas samych.
[03:09:12] - W Radio Paranormalium przechodzimy do kolejnego z naszej ściśle tajnej listy pytań. Brzmi ono następująco: opowieści o tworzeniu nowej rasy, która ma zastąpić homo sapiens, to nie wszystko. Inna hipoteza mówi, że szaraki krzyżują się z ludźmi, chcąc stworzyć nowy gatunek dla siebie, gdyż sami przez wieki zdegenerowali się biologicznie. A co mówią inne hipotezy? Może tym razem pierwszy niech się wypowie w tym temacie Arek Kocik. Arku?
[03:09:43] - Przez cały czas prawie mówimy o degeneracji rasy i gatunku raczej. I czy jesteśmy w stanie w jakiś sposób pomóc im jako gatunek stworzony przez kogoś. Jeżeli chodzi o samych szaraków, z tego, co pamiętam, to w jakiejś literaturze doczytałem się, że jest to najstarsza rasa, jaka istnieje we wszechświecie. Niemalże tak stara jak nasz wszechświat, że przeżyła już ten wielki wybuch i to było dla nich kolejną instalacją we wszechświecie. I są na tyle jednorodni, że potrzebują czegoś takiego, żeby się odtworzyć. To jest bardziej fantastyka niż jakakolwiek, z grubsza biorąc, hipoteza. Tak jak mówiłem, według mnie bardziej im zależy na odczuciach, głównie w tym momencie, kiedy życie zostaje poczęte. Ten moment, kiedy z komórek tworzy się istota. I to jest główną przyczyną tego, po co oni przylatują na tego typu planety. Bo być może nie tylko na Ziemię.
Niemożliwe jest, żeby przez trzy, cztery pokolenia robić te same eksperymenty i w dalszym ciągu uważam, że nic z tego nie wynika. Chyba że ten eksperyment jest już zamknięty i po prostu wiedzą, czego chcą i wyciągają ręce po konkretne rzeczy, ale w takim przypadku tych abdukcji by było zbyt mało. Tak to wygląda. Natomiast niewątpliwie jest we wszechświecie szansa na to, że istnieje wiele ras, wiele gatunków. Z opisów, które dotyczą obserwacji wynika, że tych ras jest kilkanaście. Niektóre są widywane razem, niektóre wręcz ze sobą konkurują, jeżeli nie staczają bitew, jak w przypadku tych zmagających się pól nad Norymbergą w 1500 którymś roku. Także to nie jest jednoznaczna współpraca, a tutaj jesteśmy my i stoimy w rozkroku, bo nie wiadomo na ten temat, co jest prawdą, co jest nieprawdą, w którą stronę można pójść. Nie tylko jeżeli chodzi o hipotezy, ale nawet teorie, które należałoby sprawdzić, które mają szansę się sprawdzić. Dziękuję.
[03:13:22] - Krysie?
[03:13:24] - Co byś powiedział, Arku? Bo mówisz, że nie widać, nie słychać, nie działa wszystko. Ale przecież sam widzisz, jak bardzo genetyka rozwija się w dzisiejszych czasach. Jak bardzo jest to niebezpieczna dziedzina wiedzy i jest ona realizowana w sposób praktyczny. A przekładając to do tego programu hybrydyzacyjnego, ale trudne słowo, udało się, ale nie powiem go drugi raz. Widzimy, a raczej słyszymy z ust wielu świadków tego, co się z nimi stało. Świadków czy ofiar raczej abdukcji, że w tym procesie, w którym dokonuje się różnych eksperymentów na nich podczas porwania, uczestniczą nie tylko jacyś kosmici, szaraki, insekty czy reptilianie nawet. Dobrze Piotra nie ma, bo on ich nienawidzi. Ale także i ludzie. Że ludzie współpracują.
Z kolei to w jakiś sposób łączy się z pogłoskami o tym, że po 1947 roku doszło do czegoś takiego jak porozumienie między ludźmi a być może jakimiś istotami skądś. I na podstawie tego zezwolono kosmitom na to, żeby nie tylko robili swoje doświadczenia, ale nas porywali, tworzyli swoje własne hybrydy. Zresztą tych informacji na ten temat jest więcej, bo przecież rozmawialiśmy o tej tajnej bazie w Dulce, gdzie mieli w tym samym czasie pracować ludzie, a na innych poziomach mieli pracować kosmici w tego typu laboratoriach. I do tego dokładają się dziesiątki, jak nie setki innychPodobnych informacji na ten temat, które sugerują, że kosmici na Ziemi są i nad czymś pracują, coś starają się zrobić. I teraz mamy ten ludzki element, czyli mamy człowieka, który jest w stanie takiego kosmitę świetnie zastąpić na pewnym etapie. W tym sensie, że jeżeli mamy do czynienia z całym przemysłem medycznym, lekarzami i różnymi innymi historiami. Halo?
[03:15:39] - Jesteśmy już na antenie.
[03:15:42] - Chyba mi się udało wbić się do was, że tak powiem, na antenę przez przypadek. Zadzwoniłem i się od razu włączyłem. Dobrze, jeśli można przerwać. Nie wiem, bo tak wyszło, że nie wiem, czy mogę przerwać.
[03:15:53] - Jasne, że można.
[03:15:55] - Dobrze. Słuchajcie, drodzy panowie, bardzo ciekawa dyskusja. Tak pokrótce, bo już wiele aspektów padło. To, co mówicie właśnie o Anunaki, to nawet logicznie by się wiązało, że na przykład z naszej planety już wyprowadzono te złoża, które były potrzebne. A jeśli człowiek był projektem na potrzeby, powiedzmy, niewolnictwa, żeby to wydobywać, a później się trochę rozwinął, to być może na przykład potrzebują tego jako takiej biblioteki DNA, jakiś projekt, który będą potrzebowali rozwinąć. Pobierają sobie próbki i będą budować na tej podstawie na przykład inne stworzenie, które przyda się zupełnie na innej planecie, żeby dalej ją eksploatować i na przykład z innej planety pobierać złoża. Więc być może jako projekt pierwotny jesteśmy fajnym źródłem informacji i takim pierwowzorem tego, co się udało zrobić na tej planecie. Równie dobrze może być tak, że tak się rozwinęliśmy, że oni chcieliby zobaczyć, jak się w tym akwarium to wszystko potoczyło i zastanowić się, na ile to jest dodatkowy przypadek, a na ile faktycznie coś tym kierowało. Być może to jest mało przyjemne dla nas, ale faktycznie jest taka szansa, jeśli cała historia z Anunaki jest prawdziwa. Natomiast jeśli by spojrzeć na to tak bardziej realnie, to w zasadzie my też robimy takie testy.
Gdzieś tam przyczepiamy różne nadajniki zagrożonym gatunkom albo niezagrożonym, ale tylko po to, żeby sprawdzić, jakie mają zwyczaje. Tak że być może oni też tak postępują. Po prostu przyczepiają. Tak jak mówicie, tych ras jest wiele, które odwiedzają i nie wszystkie muszą mieć te same intencje. Może niektóre faktycznie chciałyby po prostu nas poznać, inne być może chciałyby się wtopić, ingerować, a inne wpływać na to, co się dzieje. Czy faktycznie jakieś eksperymenty medyczne prowadzić albo być może na przykład jest to, co w zasadzie też było motywem przewodnim w filmie „Obcy”. Tak jak my dążymy do stworzenia jakiegoś superżołnierza, tak równie dobrze oni mogą dążyć do tego, żeby stworzyć taki supergatunek, który będzie na przykład dobrym wojownikiem. Połączy nasze możliwości genetyczne i ich tak, żeby ich żołnierze byli lepsi albo po prostu ich gatunek był ulepszony dzięki temu, bo my mamy różne możliwości, które mogą wpłynąć na to, że to będzie coś bardziej spójnego, rozszerzą swoje umiejętności. To, o czym mówicie, też jest ciekawe, jeśli chodzi o intuicję, duchowość, tę matczynę czy bliźniacze powiązania. I tu można by się pokusić o dalszą wędrówkę, o tę teorię.
To znaczy to jest teoria. Jako taka jest nieznana. Natomiast oczywiście nie jestem tak zaawansowany i nie znam. Chodzi mi o fizykę kwantową. Jest wiele rzeczy w fizyce, których jeszcze nie rozumiemy, i wiele sytuacji, które odkrywamy, że działają, natomiast jeszcze nie wiemy jak. I być może na przykład poprzez takie właśnie eksperymenty gdzieś tam z wykorzystaniem łona kobiet na Ziemi, tworząc jakieś inne istoty, następuje jakieś splątanie. To jest takie fundamentalne dla fizyki kwantowej. Dzięki temu na przykład pewne zdarzenia, które dzieją się na Ziemi, wpływają na zdarzenia, które dzieją się gdzieś indziej albo odwrotnie. Te rzeczy, które oni będą w stanie inicjować gdzieś tam dalej, wpłyną na to, co będzie się działo na Ziemi dla tych hybryd, powiedzmy. Chciałbym wierzyć w taką teorię, byłoby bardzo miło, że z biegiem czasu są jakieś obce cywilizacje, które dążą do tego, żeby lepiej nam się żyło na Ziemi, żeby nastąpiło takie odkrycie, odświeżenie, różnie jest określane, w każdym razie zmieniło nasze postrzeganie paliw kopalnych, żebyśmy od tego odeszli i zaczęli zupełnie inaczej patrzeć na świat, żebyśmy odeszli trochę od techniki i wrócili do duchowości, żebyśmy wielowymiarowo postrzegali świat.
I być może te działania, te genetyczne zmiany spowodują, że będzie coraz więcej takich jednostek, które będą tak to odczuwały. Być może ktoś ocenił, że za daleko poszliśmy w kierunku techniki. Bardzo się od tego uzależniliśmy. Natomiast nie jesteśmy w stanie już wrócić do postrzegania rzeczywistości w inny sposób. Jeśli oni zaszczepią nam pewne geny czy zmienią w jakiejś tam ilości, może to będzie w postaci wirusa, może czegoś innego, co się rozprzestrzeni, to na tyle zmodyfikują nasz sposób patrzenia na świat. Znów powrócimy do tego, żeby spostrzec inne wartości, być może inne wymiary, a może inaczej wykorzystać możliwości naszej planety. Dzięki temu będziemy rozwijać się w tym kierunku, który pozwoli nam w przyszłości nawiązać z nimi współpracę. Czy z nimi, czy z innymi, czy z szarakami, czy z reptilianami, czy z innymi. W każdym razie na tyle nas otworzy na to, że będziemy w stanie to zaakceptować, tak żeby to przeszło bez jakiegoś takiego najazdu czy bez lądowania na trawniku przed Białym Domem. Być może powoli to zaakceptujemy i to jakoś tak płynnie przejdzie.
Natomiast równie dobrze chętnie bym się zaaktywizował z tego wszystkiego w postaci tego, co zrobiono w filmie „Marsjanie atakują”. Być może pamiętacie panowie taką komedię, która śmiała się z najazdu obcych, gdzie w jednej z finalnych scen na pokładzie tegoUFO były tam połączone ciała ludzi i tych piesków, czyli to, co pobrano z naszej planety, genetycznie, biomechanicznie połączono. Śmiesznie, komicznie to wyglądało, więc równie dobrze może być tak, że pewne rasy na przykład podróżują i wpadają na naszą planetę i na zasadzie jakiejś biblioteki różne stworzonka łączą, zmieniają, tworzą i na przykład zawożą do swojej pani Ufolki, pokazując im: „zobacz jakie fajne stworzonko ci przywiozłem z Ziemi. Tak się je karmi, a tak biega i szczeka tak”. Też tak może być. Dlaczego nie? Ogólnie chciałem tyle mniej więcej moich przemyśleń wam wszczepić. Być może słusznie, być może nie. Pewnie się tego nie dowiemy. Zobaczymy.
Natomiast współczuję wszystkim tym ludziom, którzy faktycznie to przeżywają, bo jestem w stanie uwierzyć w to właśnie na podstawie tych dowodów, które zostają i na podstawie tych przeżyć, które ci ludzie doświadczają. Tak jak mówicie, często to nawet nie jest w jakiejś regresji hipnotycznej, tylko w postaci zeznań. W Polsce też, wiadomo, że mniej, ale Polska też jest mniejszym krajem. To trzeba porównać do Europy chociaż. Współczuję tym ludziom, bo na pewno to są okropne przeżycia, ale część ludzi, którzy opowiadają, to nie są jakieś bardzo negatywne przeżycia. Część z nich opowiada o takich dosyć ciekawych powiedzmy wędrów. Tak że być może te rasy obcych są różne i wcale bym się nie zdziwił, gdyby to, co sugerowaliście, ludzkość, Stany Zjednoczone czy inne, może Rosja czy te wiodące kraje dogadały się co do technologii czy co do doświadczeń w tym celu, aby uniknąć, być może nawet dla naszego dobra, bo być może chcą uniknąć właśnie takiego starcia, w którym byśmy od razu przegrali. Więc być może poszli na jakiś układ właśnie dlatego, żeby oni nie przylecieli i nie zaczęli po prostu tutaj do nas strzelać, tylko dogadali się z nimi, że pozwolą nam żyć, zostawać tej populacji. Natomiast będą sobie w jakiś sposób wpływać, kontrolować i takie rzeczy robić. Kto wie?
Nie przekreślałbym tego od razu, że to jest bardzo negatywne i złe, że na pewno oni też na tym grali. Być może w obliczu przeważającej siły wroga, jak to się mówi, uznali, że ten kompromis jest po prostu nieunikniony. Tak też mogło być. Dobrze, to chyba wszystko z mojej strony. Dziękuję bardzo za udostępnienie anteny.
[03:23:36] - Panowie, czy chcielibyście się jakoś odnieść do słów słuchacza, który przed chwilą dzwonił?
[03:23:41] - Bardzo dużo słuchacz mówił, bardzo dużo takich konkretnych rzeczy. Praktycznie wynik przemyślenia i trzeba przemyśleć, żeby się do tego odnieść, że tak powiem. Trzeba to przesłuchać jeszcze co najmniej z raz. Natomiast ja bym się chciał odnieść do tego, co mówiliśmy przed słuchaczem, do tego, co mówił Chris. Dlaczego mi nie pasuje ta hybrydyzacja taka powolna? Dlatego, że my w sumie jako ludzkość tym ruszaniem w genach, gmeraniem w genach zajmujemy się od jakichś 50, 60 lat, nie dłużej. Robi to firma Monsanto i praktycznie jest w stanie zrobić w tej chwili wszystko. Wszystko, co chcą. Trzeba by im tylko podać, co chcemy uzyskać i oni to zrobią. Jest to zdecydowanie bardzo szkodliwe, bo po efektach tego, co oni zrobią, jaki to będzie miało wpływ dalekosiężny na cały system.
I tak jak tutaj słuchacz mówił, efekt motyla, że być może to, co zrobiłaby Monsanto czy my byśmy zrobili genetycznie, miałoby wpływ na jakieś inne światy czy cokolwiek innego. Nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. A tutaj szaracy, znaczy ci, którzy próbują dokonać tych hybrydyzacji z takim dużym oporem. Bo jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że hybrydy istniały już długo wcześniej, czy za takie uważane były te zwierzątka, które tam odnajdywano, to zajmują się tym od paru tysięcy lat. I co? W dalszym ciągu to samo robią? To takie jest co najmniej dziwne. Być może, że my odbieramy czas całkiem inaczej niż oni, upływ czasu, ale mimo wszystko to jest bardzo długi okres czasu. A zróżnicowanie genetyczne wśród ludzi na Ziemi jest w dalszym ciągu, na całe nasze szczęście, dosyć olbrzymie. Zdarzają się ludzie wysocy, niscy, czarni, czerwoni, biali.
Tak że chwała, że jest tego aż tyle.
[03:26:22] - Witam, tutaj odniósł się pan do Monsanto, a ja ostatnio dowiedziałem się, że Monsanto zostało wykupione przez firmę czy koncern Bayer. Jeśli pan może się odnieść do tych słów to będzie miło. Dzięki. Dobranoc.
[03:26:37] - Oczywiście, że zostało wykupione przez Bayer, ale nie zaprzestało swojej produkcji, a firmy wykupują się tylko dlatego, żeby zgromadzić większy kapitał i mieć jeszcze więcej do zrobienia, do ruszenia się.To wszystko pewnie będzie miało swoje nitki powiązania z grupą trzymającą cały świat za kieszeń, czyli jakimiś Bilderbergami czy innymi takimi rzeczami, bo tak naprawdę nie jesteśmy nawet w stanie dowiedzieć się, kto jest właścicielem Bayeru w tej chwili. Tej firmy, która wykupiła Monsanto.
[03:27:30] - Wiemy, kto był wcześniej właścicielem tej firmy. Była to największa korporacja ówczesna na świecie IG Farben. Ta, która między innymi produkowała Cyklon Z i dokonywała wielu najrozmaitszych dziwacznych i okrutnych doświadczeń na ludziach. Firma, która w sposób oczywisty współpracowała z hitlerowcami, a którą udało się zlikwidować ze względu na tę współpracę z hitlerowcami dopiero w 2002 roku. Tak że tyle czasu zajęło całe likwidacja takiej potęgi. Dziś firma Bayer jest byłą częścią IG Farben. To sugeruje, w czym działa, co robi, jakie są jej cele, jacy ludzie stoją za tego typu przedsięwzięciami.
[03:28:26] - Zmieniła się nazwa. Nic poza tym.
[03:28:29] - Myślę, że nazwa pozostaje ciągle ta sama. Chodzi przede wszystkim o skoncentrowanie kapitału, a ponieważ te wszystkie korporacje są w tej chwili międzynarodowe, to pozwala na bezbolesny przepływ tego kapitału z miejsca na miejsce, bez praktycznie żadnej kontroli. Przepływ i wypływ oczywiście. Dlatego często dokonuje się takich fuzji, również dlatego, ażeby zlikwidować konkurencję, jeżeli jakaś istnieje. Bo niestety kapitalizm korporacyjny doprowadza do tego, że powstają nagle monopoliści, tak jak to widzimy w przypadku samolotów pasażerskich, że w zasadzie zostali tylko dwaj producenci na placu boju. Cała reszta jest albo przez nich wchłonięta, albo zniszczona przez te fuzje, które zostały wcześniej dokonane. Może w takim razie ja się odniosę do tego, co ty mówisz, bo mówisz, że oni ciągle łupią to samo i co? Nic. Do niczego nie dochodzą. Jeżeli popatrzymy na ten czas, ja nie wiem, na jaki ty okres czasu patrzysz, ale jeżeli te 300 000 lat ludzkości w porównaniu do paru miliardów lat istnienia Ziemi to jest dla ciebie dużo i łupanie jest to samo, to ten element czasu, jak mówiłem wcześniej, ma znaczenie dla nas.
Dla nas 100 lat to jest masa czasu. Dla kogoś, kto realizuje jakiś pewien program kosmiczny, taki czas nie musi mieć koniecznie znaczenia. Nawet jak sobie czytamy o Anunnakach, to widzimy, że dla nich pojęcie czasu było zupełnie inne niż dla tych, co żyli na Ziemi. Oni sami im ten czas skracali, żeby sobie tam za długo nie żyli. Inna sprawa jest taka, że Annunaki sami troszkę się źle czuli na Ziemi i zauważyli, że szybciej się zaczynają starzeć, żyjąc na Ziemi wśród tych swoich stworów, czyli ludzi, a wcześniej Gigi czy Grigori, jak je nazywano również. Dlatego właśnie niekoniecznie mamy tutaj do czynienia z jednym projektem. Ten projekt może się zmieniać z upływem czasu i ze zmianami, jakie są dokonywane na tej Ziemi z nowymi produktami, które powstały w wyniku tego typu eksperymentów. Tak że mamy do czynienia z tym eksperymentem. Być może człowiek, homo sapiens jest wynikiem takiego eksperymentu. Kiedy słuchacze zaczęli dzwonić, chciałem tutaj przedstawić jeszcze jeden element, bo ty mówisz, że to jest powolne, niemrawe, ale dołóżmy do tego ludzki element.
Monsanto i te wszystkie inne firmy, które zajmują się genetyką. Do tego właśnie zmierzam. W świetle tego, co mówi wielu ludzi, na których dokonano abdukcji, współpraca człowieka z tymi istotami jest dla nich oczywista. W tych laboratoriach, w tych miejscach, gdzie dokonuje się różnych zabiegów na ich ciałach, oni również widzą oprócz tych szaraków czy innych stworów, także ludzi takich samych jak oni, co pokazuje, że ta współpraca trwa. Ja przynajmniej próbuję sobie kojarzyć w taki sposób, jakby ta współpraca mogła wyglądać i jaki zysk mieliby z tego ci pozaziemscy przybysze. Tak sobie skojarzyłem, że może to mieć związek ze smugami chemicznymi. Chemtrails są od lat 70. czy 80. coraz bardziej powszechne. Dziś prawie mało kto na nie zwraca uwagi.
Samoloty latają bardzo wysoko. Nie można do nich się zbliżyć, żeby pobrać próbkę tego, co jest rozpylane. Trwają dyskusje nad tym, co jest chemtrails, a co jest contrails, czyli smugą kondensacyjną, jaką zostawia po sobie samolot. Jedno jest pewne, że dziś smugi chemiczne już wiemy, że są faktem, że rzeczywiście istnieje jakiś program o bardzo wysokiej tajności, który rozpyla coś. Nie bardzo wiemy, co on rozpyla. Próbujemy to gdzieś pobrać, znaleźć. I coraz lepiej się to udaje. Powstają coraz lepsze metody, żeby móc pobrać właściwą próbkę takiego materiału, zbadać, co w niej jest i to, co się okazuje, przynajmniej w wyniku ostatnich najnowszych badań. Ogłosiła to Michelle Hopkins, że w tym, co jest rozpylane nad nami, to jest po prostu polimer aerozolu.Zbadano próbkę takiego sztucznego śniegu. Okazało się, że pełno w nim jest dziwnych polimerów, włókien polimerowych.
Na dodatek w tych polimerach coś żyje, coś się w nich poruszało i nie wiadomo, czy zostało przez nie wchłonięte, czy po prostu stało się częścią takiego polimera, czy to coś tworzyło się w efekcie rozpylenia tego w atmosferze ziemskiej. Bo kiedy dochodzi do gry na przykład ciśnienie czy odpowiedni skład chemiczny naszego powietrza, wówczas może dochodzić do pewnych zjawisk. Natomiast wszystko to obejrzano pod mikroskopem i zarejestrowano na filmie, że to coś, co na nas spada, nie jest niczym dobrym i że samo to jest w jakiś sposób modyfikowane wciąż w zagadkowym celu. Ale pozostałe składniki takiego właśnie czegoś, co jest rozpylane nad nami, na przykład wskazują na to, że częścią tego jest radioaktywny bar, a także uran. To tak zwane depleted uranium, które jest używane do utwardzania pocisków w karabinach. Jako składnik służyć może również do połączenia ze sobą organizmu żywego z organizmem, który nie jest żywy. Może nastąpić taka inkorporacja na poziomie jednokomórkowców. I coś takiego właśnie dostrzeżono w analizie tej substancji chemicznej, która nam spada na głowy. Najbardziej chyba dziwnym składnikiem tego, co jest częścią tego chemtrails, jest specyficznie spreparowana ludzka krew, która w momencie spadania zaczyna się dzielić. Cel tego wszystkiego jest oczywiście nadal zagadkowy, tajemniczy i niewiadomy.
Natomiast być może jest to swego rodzaju substancja, która właśnie tym zmianom genetycznym, a więc hybrydyzacji, może jak najbardziej sprzyjać, bo przecież tego typu substancja może jest fantastycznym sposobem na to, żeby na przykład rozprzestrzeniać najrozmaitsze wirusy, które po prostu mogą funkcjonować, żyć w takich komórkach, ponieważ okazało się, że w tej krwi ten nucleus, jądro komórkowe, zanim taki pył czy płyn opadnie, zostaje już wymienione przez coś innego. Mamy do czynienia z jakimś cyborgiem. Jest to jednokomórkowe stworzenie, które jest cyborgiem, które jest jednocześnie organizmem żywym, a z drugiej strony połączonym z czymś, co nie ma nic wspólnego ze światem biologicznym. Także wieje grozą z takiego eksperymentu, który dzieje się nad naszymi głowami. I kto wie, być może ta fala przeziębień jest właśnie tym wywołana, że tego typu próby są właśnie dokonywane. Śnieg jest świetny do tego, żeby coś takiego właśnie rozsypać. Następnie można to posypać jeszcze solą, w której jest odpowiedni składnik chemiczny, który uaktywnia tego typu rzeczy. Samochody wzbiją to w powietrze i te wszystkie spycharki, śnieżarki, wiatr i tak dalej. I mamy to rozsiane na całą populację, na olbrzymi obszar. I teraz już samo to może służyć właśnie totalnej zmianie tego, jacy jesteśmy, kim jesteśmy.
Dlatego wspominałem o tym wcześniej, że być może dziś już jesteśmy kimś innym niż byli ludzie 2000 lat temu. Jesteśmy do nich w 90% podobni, ale być może nawet i genetycznie się od nich różnimy przez to, że minęło trochę czasu i wiele zmian zostało dokonanych, z których być może nawet nie zdajemy sobie sprawy. Także widzę tutaj jeszcze właśnie taką złowrogą rolę człowieka w tego typu eksperymentach. Dziękuję.
[03:37:19] - Ale tutaj by dochodziło do jakiejś, jeżeli chodzi o chemtrails i tak jak mówisz, ten system działania tej całej działalności, to przede wszystkim by zadziałało to na kraje rozwinięte. A tam, gdzie populacja najbardziej zagraża środowisku, to jest niestety Afryka. To jest miejsce, gdzie mamy do czynienia z wszelkimi możliwymi chorobami i wszystko tam się dzieje. Tam, a nie tutaj na naszej północnej półkuli, bo tutaj w zasadzie żyjemy bardzo długo. Średnia życia w Ugandzie to jest chyba bodajże trzydzieści parę lat. Słyszę.
[03:38:15] - Halo? Jesteśmy już na antenie.
[03:38:17] - Rozmawiamy. Akurat ja bym chciał pewne słowo doczepić. Może akurat nie jest w tym temacie, o którym teraz rozmawiamy, prawda? Jakiś czas temu rozmawialiśmy na temat czarnych ludzi. Do mnie jakieś takie materiały doszły i oglądałem je, że jednak tych Black Men, czyli tak uważamy, że są sfilmowani.
[03:38:51] - Ale pan mówi o Men in Blank?
[03:38:53] - Tak, teraz.
[03:38:54] - To ciekawe. Czy możemy prosić więcej szczegółów?
[03:38:58] - No właśnie nie wiem. Ja ostatnim razem, może to było miesiąc temu, miałem taki materiał, że byli sfilmowani akurat. To znaczy autentyczności nie znam. Ja się ufologią interesuję od lat 90.Czyli 1997 jeszcze zakupowałem w pragnumeracie magazyn „UFO”. Pamiętacie na pewno.
[03:39:28] - Tak, pamiętamy.
[03:39:31] - Wy może kupowaliście w kioskach, ja musiałem zakupować w prenumeracie. Moim zdaniem wtedy akurat miałem takiego ostatnio, niedawno, że jest taki właśnie film i on krąży po sieci na YouTubie, że niby to są ci ludzie.
[03:39:57] - Jest taki film, gdzie wchodzą tam rzekomo do hotelu i tam są widoczni. Nie wiem, czy o to chodziło.
[03:40:05] - Nie wiem. Właśnie ja się nad tym zastanawiałem. Ja się ufologiem dosyć zacnie zajmuję od dłuższego czasu. Jestem z Wielkopolski, około Poznania. Zakupowałem wszystkie magazyny „UFO” i tak dalej i myślę, że akurat coś w tym jest.
[03:40:29] - Może tak, że wrócimy do naszych pytań, które mamy w tej chwili jeszcze do przerobienia.
[03:40:36] - Wasze pytania są ciężkie odnośnie natury i tak dalej, wszechświata. Moim zdaniem najlepsze pytania są i odpowiedzi są, jeżeli ktoś przeczyta, jeżeli by chciał przeczytać książkę Talbota.
[03:40:58] - „Elektryczny wszechświat”? Oczywiście.
[03:41:01] - „Elektryczny wszechświat”, tak. Jeżeli to przeczytamy, będziemy mieć jakiś mniej więcej wzgląd na to wszystko, co nie prawdą jest, że to tak jest, prawda? Tak mniej więcej wygląda i my musimy się tak samo jak Stanton Friedman, każdy wie, kto to jest. On badał wszystkie dokumenty Majestic 12 i on najbardziej się bał i tak sam powiedział, że boi się tego, żeby jakiś idiota nie zrobił z niego pośmiewiska. Czy żeby to nie było tak, że ta propaganda zrobiła z niego idiotę. On to badał. Na pewno wszyscy wiecie, bo głęboko to studiujecie i tak dalej, i macie na to wgląd. Były pewne dokumenty, które wskazują na to, że po pewnym czasie on odebrał ze skrytki pewne dokumenty, które wskazywały na to, że rzeczywiście te osoby, które tam miały być niby w Majestic 12, 12 osób, które miały tam być. Ale po jakimś czasie okazały się pewne rozbieżności. W związku z tym on na pewien czas jednak porzucił te badania i tak dalej i po pewnym czasie niby on mówi, że są te dokładne, że powiedzmy skąd miał i tak dalej, a w skrytce co znalazł?
W skrytce znalazł pewne dokumenty, które wskazywały na to, że akurat bo Stanton Friedman, jak zaczął to badać, do końca nie wiedział, które osoby są. Miał pewne namiary, aż w końcu zebrał w tej skrytce i miał potwierdzenie niby na to, że pewien generał, ja już nie pamiętam teraz nazwiska, może Kryst będzie wiedział. Że wie. Ale później się okazało, że nie wie. Wszystkie te teorie są nie do końca sprawdzone.
[03:43:55] - Sprawa Majestic 12 będzie prawdopodobnie poruszona w naszym następnym z tajnej listy pytaniu, które będzie dotyczyło tajemniczej Rachel z książki, którą napisała Helen Littrell i co przydarzyło się jej i jej córce, kiedy w latach 70. poszła na studia. Tam właśnie pojawia się Majestic 12.
[03:44:23] - To znaczy nie, czy rozmawiasz z Chrisem?
[03:44:27] - Tak, z Chrisem.
[03:44:30] - Fajnie, super.
[03:44:33] - I Majestic 12 to jest oficjalna nazwa. Nieoficjalna jest to Maji, czyli Majority Agency for Joint Intelligence. Taka jest to właśnie organizacja, która praktycznie ma pod sobą wszystkie te trzyliterowe inne organizacje. Między innymi najsłynniejszym chyba członkiem tej organizacji był Vannevar Bush.
[03:44:54] - To jest na przykład dokładnie? Bo mi się wydaje, że tam chyba jakaś picha się w ogóle ogólnie zrobiła.
[03:45:05] - Taki hap polega na tym, że jest grupa ludzi, która uważa, że ta organizacja została od początku wymyślona. Jest to rzecz spreparowana dla ośmieszenia wszystkich ufologów i tak dalej. Tak że to od nas zależy, czy to-
[03:45:21] - Jak zresztą pamiętasz, Stanton Friedman, dobrze wypowiedziałem?
[03:45:27] - Bardzo dobrze.
[03:45:29] - On dokładnie w tym działał i widziałem też film z nim i tak dalej. Ja od lat 90., od roku 1997 siedzę w UFO i tak dalej. Bob Lazar też, ale w ogóle to mniejsza o to. To inna audycja była.
[03:45:52] - Oczywiście.
[03:45:55] - Ja siedzę w Stantonie Friedmanie i on mi się taki trochę wydaje nie za ciekawy.
[03:46:04] - Są różne opinie na temat Stantona Friedmana, między innymi.
[03:46:08] - Ale potwierdź to chociaż, bo ja mam wypowiedź Stantona Friedmana, który mówi wręcz, może to jest kłamstwo, że lasery i tak dalej są pozostałością tego, czego w Roswell znaleźliśmy.
[03:46:35] - Panowie, ja proponuję jednak powrócić do tematu hybryd i depopulacji. Panu już bardzo dziękujemy. Jest już dosyć późno, a mamy jeszcze dwa dosyć szerokie pytania do omówienia. Także dziękujemy jeszcze raz za telefon i zapraszamy do słuchania. W międzyczasie na pytanie szóste nie wiem, czy już Kris odpowiadał. Krisie?
[03:47:06] - Myślę, że to pytanie chyba już przerobiliśmy. Opowiadałem, mówiąc o tym, że być może udział w tym wszystkim ma również człowiek i być może przejawem tego są te smugi chemiczne, które nie wiemy wciąż, do czego mają służyć. Wiemy tylko, że niosą ze sobą jakieś zagrożenie, niebezpieczeństwa, ponieważ przykrywają sobą olbrzymi obszar, oddziaływują na szeroko pojętą populację na olbrzymim terenie i wówczas można przeprowadzać najrozmaitsze eksperymenty, ponieważ tego typu smugi chemiczne i chemikalia, które ze sobą noszą, są w stanie być katalizatorem czegoś, co się chce na przykład wywołać. Na przykład może to być pandemia czy epidemia. Arek wspominał o tym, że to jest tylko nad krajami rozwiniętymi, że przecież Afryka jest źródłem, bo w Afryce wszystkie choroby świata się przecież rozgrywają. Oczywiście Afryka może być przez to, jaka jest i w jaki sposób tam się życie toczy, miejscem do wielu bezpośrednich eksperymentów. Natomiast wykorzystywanie tego na szeroką skalę jest właśnie nad takimi krajami jak nasze. I tak to może działać. Afryki praktycznie w tej chwili nikt nie kontroluje. Afryka nawet nie kontroluje sama siebie.
Wiemy, że historie wielu chorób są podejrzane, takie jak Ebola chociażby czy AIDS, które być może powstały w laboratoriach albo raczej na pewno powstały w laboratoriach, a nie w sposób naturalny. Co jeszcze raz pokazuje, że jest to pole do eksperymentów. Podobnie testuje się tam różne szczepionki i różne inne świństwa. Właśnie tam na tych biednych Afrykanach, nie ma tam ani jednego kraju, który miałby na tyle dużą siłę ekonomiczną, polityczną i militarną, aby móc się temu przeciwstawić. Dlatego los Afryki prawdopodobnie jest już przesądzony. Może nie za naszego życia, ale wszystko do tego zmierza. Zbyt duże zainteresowanie jest możnych tego świata tym kontynentem, a jednocześnie robione jest wszystko, ażeby Afryka nie wyskoczyła ponad poziom telefonu komórkowego, który za to świetnie służy do kontrolowania ich. Tego, co robią, gdzie są, co planują, o czym myślą i tak dalej.
[03:49:29] - I tak oto dotarliśmy do przedostatniego pytania z naszej ściśle tajnej listy pytań, a brzmi ono następująco: istnieje przypuszczenie, że hybrydy mogą być powoli wprowadzane do naszego społeczeństwa, choć relacje o spotkaniach z nimi są mocno kontrowersyjne. Jedną z najbardziej niezwykłych historii jest opowieść o Rachel, którą spisała Helen Littrell. Opowiada ona o tym, jak córka Littrell zamieszkała w akademiku z bardzo dziwną postacią. Kim była wspomniana Rachel i jaki miała związek z wojskiem? Tym razem pierwszego o wypowiedź w tym temacie poprosimy Krisa. Krisie?
[03:50:13] - Jest to niesłychana historia, bardzo interesująca, opisana w książce „Rachel’s Eyes”, „Oczy Rachel”. Została napisana przez Helen Littrell i Jeanne Billaudot. Jeanne Billaudot jest badaczką nie tylko UFO, ale także kręgów zbożowych. Szczególnie interesują ją przypadki abdukcji. obie panie znalazły wspólny język i napisały książkę o tym, co przydarzyło się córce Helen Littrell, Marisie. Natomiast Rachel była osobą, która mieszkała razem z Marisą w jednym mieszkaniu, kiedy razem zapisały się na studia. Historia zaczęła się od tego, że Marisa w czasie, kiedy była nastolatką, kiedy chodziła jeszcze do szkoły średniej, chorowała na cukrzycę. Cukrzyca jest paskudną chorobą i Marisa na skutek właśnie tego wszystkiego straciła wzrok. Ciągle była w stanie widzieć, odróżniać światło od cienia. Były lepsze dni, były gorsze dni.
Czasami widziała przez wielkie szkło powiększające, mogła dostrzec różne przedmioty czy szczegóły. Były dni, że nie widziała kompletnie nic, co jest zaliczane w tym przypadku jako medyczna ślepota. Wszystko to właśnie przez cukrzycę. Marzeniem Marisy było to, żeby skończyć studia, żeby nauczyć się czegoś, co będzie w stanie pomóc innym ludziom.Oczywiście dla osoby niewidomej jest to zasadniczy problem, dlatego że musi mieszkać w takiej odległości od szkoły, żeby mieć do niej łatwy i bezpieczny dostęp. A jednocześnie bardzo chciała żyć niezależnie. W związku z tym jej matka i ona postanowiły, że wynajmą mieszkanie, które będzie w niewielkiej odległości od wyższej szkoły, do której zdała Marissa. Szkoła mieściła się w Sacramento. Zresztą jej matka również w Sacramento pracowała. Marissa zamieszkała w małym mieszkanku, ale ze względu na cenę potrzebny był jeszcze ktoś, kto wesprze finansowo całe to przedsięwzięcie i zamieszka razem z Marissą. Jednocześnie będzie osobą na tyle dobrą we wspólnym życiu w jednym mieszkaniu, że nie będzie kłótni czy innych problemów.
Że po prostu te osoby znajdą jakiś wspólny język. Już dwa dni później zgłosiła się taka osoba właśnie o imieniu Rachel. Była bardzo dziwną osobą. Była oczywiście bardzo spokojną osobą. Nosiła ciemne okulary. Zawsze była bardzo dokładnie ubrana. Nigdy nie miała odsłoniętych ramion ani głowy. Czasami wystawały spod jej czapki czy kapelusza jaskrawopomarańczowe kosmyki włosów. Była bardzo małomówna. Jeżeli się odzywała, to odzywała się za pomocą monosylab.
Oczywiście matka Marissy sprawdziła, kim jest Rachel. Okazało się, że jest ona córką pułkownika Nadine, który pracuje w jednej z baz wojskowych. To była baza wojskowa Mather niedaleko Sacramento. To miejsce nazywa się Four Corners i jest to supertajna wojskowa baza, gdzie jej ojciec, pułkownik Nadine, pracował przy jakichś tam tajnych projektach. Matka Marissy, Helen Little, również pracowała w bazie wojskowej McClellan Air Force Base. Była tam stenotypistką, zajmowała się jakimiś sprawami administracyjnymi, więc dla niej ta partnerka czy współlokatorka dla jej córki była właściwą osobą. Rachel porozumiewała się rzadko i bardzo wolno. Mówiła monosylabami, nie podnosząc głosu, nie zmieniając akcentu. Mówiła prawie jak robot. Helen Little postanowiła któregoś dnia, że dobrze by było, żeby bliżej poznać się z Rachel.
Któregoś dnia miała sprawy do załatwienia na mieście i akurat była w okolicy mieszkania, gdzie mieszkała jej córka, więc postanowiła je odwiedzić. Kiedy córka jej otworzyła, okazało się, że Rachel nie ma, ale szczęśliwym zbiegiem okoliczności kilka minut później Rachel pojawiła się w drzwiach, wbiegając do środka, bo coś zostawiła, co jej było potrzebne do szkoły. Wbiegła do środka, zabrała ten przedmiot. Kiedy wracała z powrotem, potknęła się i zaczęła upadać. Matka Marissy zauważyła, że upadała jak kłoda. Wszyscy ludzie, którzy upadają na twarz, na pysk, na schody, starają się jakoś zasłonić rękami. Rachel nie zasłaniała się rękami, tylko leciała w dół. Helen natychmiast, jej instynkt zadziałał świetnie, rzuciła się na ratunek i zdążyła ją złapać, zanim Rachel upadła. To, co się stało później, było dla niej wielkim zaskoczeniem, bo właśnie pod wpływem tego upadku zsunęły się z nosa okulary Rachel i podnosząc ją do góry, Helen Little miała okazję spojrzeć jej głęboko w oczy. A było w co spojrzeć, bo oczy nie były takie jak nasze, że mamy tęczówkę, że mamy tą białą część oka.
Oko Rachel było całkowicie zielone. Miało kolor przekrojonego awokado. To była taka zieleń. Natomiast w miejscu, gdzie u nas zazwyczaj się znajduje źrenica, u Rachel było coś takiego. Była to pionowa linia. Coś, co przypomina mniej więcej oko aligatora raczej niż oko człowieka. Może trochę oko kota. Ta źrenica była ustawiona w sposób pionowy i nie było żadnej białej części oka widocznej, tylko wszystko było zielone. Oczywiście to bardzo mocno zszokowało matkę Marissy. Kiedy jeszcze trzymała ją za nadgarstek, poczuła, że ta dziewczyna nie ma w ogóle kości, że wszystko jest gąbczaste, że wszystko swoim dotykiem przypomina tak, jakby się dotykało grzyba.
Jeśli sami siebie złapiemy za nadgarstek, to poczujemy nasze wystające kości, które niemal napinają skórę, widać je na zewnątrz. U Rachel nie było czegoś takiego i to bardzo zaniepokoiło Helen Little. Bardzo się nad tym zamyśliła i chyba zdała sobie sprawę z tego, że to nie jest koniec całej historii, bo już na następny dzień pojawił się jej tak zwany ojciec, pułkownik Nadine, i poprosił o rozmowę z matką Marissy na ten temat. Wówczas opowiedział jej, że jest on żołnierzem, który pracuje w tajnym projekcie. Tajny projekt jest w bazie Four Corners i obejmuje onKontakty z istotami pozaziemskimi. Między innymi częścią tych kontaktów jest wymiana hybryd czy istot z tamtej części wszechświata do naszej. W tym przypadku było to właśnie Zeta Reticuli 1. Planeta, która była przy słońcu Zeta Reticuli 1 i z niej mieli pochodzić przybysze, którzy współpracowali z Ziemianami. Jedną z takich baz była ta baza Four Corners. I kiedy opowiadał historię Rachel powiedział, że tak naprawdę nie jest oczywiście jego biologiczną córką.
Miejsce, w którym pracował w bazie polegało na tym, że kontrolował on przyjmowanie pojazdów przylatujących na Ziemię z innej części, właśnie z tej Zeta Reticuli. I nie wszystkie pojazdy lądowały z jakiegoś powodu bezpiecznie. Później okazało się, że prawdopodobnie nie lądowały bezpiecznie z tego powodu, że to właśnie Ziemianie dokonywali najrozmaitszych eksperymentów i okazywało się, że tak jak w przypadku Roswell, zastosowano radar do tego, żeby kompletnie zdezorientować ten latający spodek i on łupnął o ziemię i się rozwalił na kawałki. Tak w tym przypadku stosowano niskotonowe dźwięki, które emitowane z niską częstotliwością w stronę takiego pojazdu powodowały, że piloci tracili nad nim kontrolę i taki pojazd rozbijał się na ziemi. I wówczas grupa pułkownika Nadeen miała za zadanie zabezpieczyć teren, ugasić pożary i ewentualnie ratować tych, którzy przetrwali. Taką osobą, która przetrwała była właśnie Rachel. Właśnie on do niej dotarł, wyniósł ją z płonącego kadłuba tego pojazdu. Okazało się, że Rachel ma sporo poparzeń i ma kilka cięć. I kiedy zaprowadził ją do miejsca, gdzie można jej było udzielić pierwszej pomocy, okazało się, że nagle oparzenia w magiczny sposób zabliźniły się, a rany zaczęły się goić. Natomiast krew, która z niej wypływała, nie była koloru czerwonego.
Była koloru jasnoróżowego, tak jak byłaby serum, a nie krwią. I nastąpił taki dziwny, emocjonalny moment pomiędzy tą shybrydyzowaną dziewczyną a pułkownikiem, że emocjonalnie poczuł się za nią odpowiedzialny i właśnie on stał się później odpowiedzialny za to, aby spróbować wprowadzić ją do życia. I dlatego, kiedy dowiedział się, że niewidoma dziewczyna potrzebuje współlokatorki doszedł do wniosku, że to będzie idealna kandydatka dla Rachel do tego, ażeby mogła nauczyć się tego, jak żyć na ziemi, poznać ludzi i nauczyć się wśród nich funkcjonować. Dlatego ją wybrano. Natomiast dla samej Marissy Rachel już od początku wydawała się dziwna, co jej zresztą nie przeszkadzało. Ale oczywiście ta jej kobieca ciekawość sprawiła, że intrygowało ją, z kim ma do czynienia, dlaczego ta dziewczyna ciągle nosi okulary, dlaczego jest taka tajemnicza i że je interesujące jedzenie. To jedzenie było za każdym razem przysyłane dla niej w specjalnym pojemniku i na każdym pojemniku był wybity symbol. Ten symbol to była piramida i miała trzy poziome kreski na dole. Ten sam symbol był na rejestracji samochodu pułkownika. Ten sam symbol był także przed tą bazą Mother, tam, gdzie była ta supertajna baza Four Corners, w której pracował pułkownik Nadeen.
Także wszystko to w jakiś sposób było połączone. I w tego typu pudełkach okazało się, że jest jakaś dziwna zielona substancja. Wyglądała ohydnie, bo było to tak, jakby ktoś podgrzał przemrożony szpinak i tylko tym żywiła się właśnie Rachel. Także jeszcze raz o tym przypomniał podczas rozmowy z matką Marissy pułkownik Nadeen, wyjaśniając sytuację, w której wszyscy się znaleźli i wyjaśniając, kim tak naprawdę jest Rachel. Kiedy skończyli tę rozmowę, nagle matka Marissy, Helen Littrell, zdała sobie sprawę, że tak naprawdę nie pamięta, kiedy do niej to powiedział pułkownik Nadeen. I dziś jest przekonana, i opisała to właśnie w tej książce, że był to tak naprawdę download informacji, że te informacje jej przekazano, a nie powiedziano, że przesłano jej właśnie telepatyczną drogą, dlatego, że spotkanie nawet trwało zbyt krótko, żeby przekazać jej tyle szczegółów na temat tego, kim tak naprawdę jest Rachel. I w tym momencie tak naprawdę historia się zakończyła, dlatego, że następnego dnia Rachel zniknęła. Okazało się, że nie ma już żadnych jej rzeczy. Zostawiła tylko Marissie kartkę na pożegnanie, dziękując jej za to, że była dobrą przyjaciółką, dobrą współlokatorką i z informacją, że zostawia jej prezent. I kiedy Marissa zastanawiała się, czytając tę kartkę, na czym polega ten prezent, zdała sobie sprawę, że ten prezent polega na tym, że odzyskała wzrok.
Także jest to coś absolutnie niezwykłego. I cała ta historia właśnie pokazuje pewien być może etap tego, o czym mówi doktor Jacobs, że hybrydy tworzone są z generacji na generację coraz lepszej jakości. Tak to można brzydko ująć, jeżeli nie chcieć ich uznać oczywiście za człowieka czy chcieć je uznać za człowieka. I że właśnie był to jeden z tych nieudanychPrototypów hybrydy, która nie przystosowała się do życia. Zwłaszcza, że wścibska pani Littrell postanowiła sprawdzić, kim jest pułkownik Nadine. Ponieważ sama pracowała w bazie wojskowej, znała człowieka, który ma dostęp do tajnych informacji w tej bazie i ponieważ kilka razy zrobiła mu uprzejmość, doszła do wniosku, że ma prawo zapytać go o to, aby tym razem wyświadczył jej przysługę i sprawdził, kim jest pułkownik Nadine. On to rzeczywiście sprawdził, ale okazało się, że jest tylko nazwa bazy, imię i nazwisko pułkownika, a reszta informacji wymaga specjalnej klauzuli tajności, której nie miał. Przekazał te informacje Helenie, a kiedy sprawdził je jeszcze raz na drugi dzień, okazało się, że nawet to nazwisko zostało wymazane z kartoteki, co pokazuje, jak tajnymi zadaniami zajmował się pułkownik. Praktycznie nic nie zostało z tej historii oprócz tego, że rzeczywiście do niej doszło, że świadkiem jest Marissa, która mieszkała z nią każdego dnia przez kilka miesięcy w jednym mieszkaniu i wszystko to, czego doświadczyła i zobaczyła Helen Littrell. Później opisała to w swojej książce, co pokazuje pewien fragment z życia hybryd.
Historia bardzo interesująca, ciekawa i pokazująca, że być może świat dookoła nas wygląda inaczej, a osoby wyglądające tak jak my, wcale niekoniecznie takie są. Dziękuję.
[04:05:41] - Wzmianka o robotycznym sposobie mówienia i ruchach przywodzi mi na myśl pewne informacje dotyczące MIB i podobnych cech ich zachowania.
[04:05:56] - Tak, to prawda. Rzeczywiście poruszała się zawsze bardzo niezgrabnie i dlatego wywróciła się, kiedy usiłowała ominąć. Nie chcę przez to powiedzieć, że ktoś jej podstawił nogę, ale wywróciła się, starając się ominąć Marisę i jej matkę, które stały akurat w drzwiach i rozmawiały ze sobą. Kiedy ją podniosła, podziękowała i przedstawiła się. Mówiła takim robotycznym, nienaturalnym głosem bez zmiany intonacji, co bardzo zdziwiło i dodało posmaczku czegoś niezwykłego i niesamowitego, a jednocześnie niebezpiecznego być może dla niej. Cała ta historia jest absolutnie niezwykła.
[04:06:38] - Przekazujemy głos Arkowi Kocikowi. Arku.
[04:06:45] - Najbardziej znany syntezator mowy.
[04:06:51] - Do ściągnięcia z Chomika w wersji rehabilitowanej.
[04:07:00] - Ta historia jest naprawdę fascynująca, ale jak dla mnie zakrawa o beletrystykę bardziej.
[04:07:09] - Jak całe UFO, Arku. Całe UFO jest beletrystyką w tej sytuacji.
[04:07:13] - Nie całe UFO, ale akurat ten moment, że musiała się przewrócić, bo inaczej... Wszystko ma swój ciąg. Jedne fakty wynikają z innych. Żeby zobaczyć jej oczy inne od wszystkich, żeby w jakiś sposób mieć, musiała zdjąć okulary. Sama by ich nie zdjęła, więc musiała się potknąć i niemalże upaść, ale została złapana. Okulary musiały spaść. Wtedy było wiadomo. Powiem tak: gdybym zajmował się przypadkiem tego typu, uznałbym to za konfabulację. Na pewno bym to spisał, opisał, ale wiarygodność tego opisu z mojego punktu widzenia byłaby co najmniej mała albo najwyżej mała. Jest bardzo odjechana od rzeczywistości, bo gdzie ta Rachel miała wychodzić przez cały dzień?
[04:08:26] - Wychodziła na studia, studiowała.
[04:08:30] - Nikt inny jej nie pamięta, nikt inny by jej nie widział, tylko w tym miejscu by się przewróciła. Nie chodziłaby do toalety chociażby. To jest wszystko taka fajna powieść, opowiadanie, ale chyba tylko to. Mam taką opinię, ale być może sytuacja całkiem inaczej wygląda.
[04:09:07] - Ja też tego nie bronię, bo to się dobrze czyta. To jest rzeczywiście dobra opowieść, ale nie mamy nic innego. Natomiast padają nazwiska różnych ludzi, którzy są realni dookoła i padają nazwy miejsc, które okazuje się, że również są realne. W tej książce jest wyjaśniona rola Majestic 12, które kontroluje wszystko, co jest związane z UFO od 1947 roku. Jest wprost napisane, że wszyscy ci, którzy usiłują uchylić rąbka tej tajemnicy, czy być w tym whistleblower, czy przekazać cokolwiek, jakieś informacje, czy dopuścić do ich przekazania, w sposób bezwzględny są likwidowani.
[04:10:01] - Także mało kto ryzykuje i dlatego wszystko to jest w takiej formie: „A, fajna historia”.
[04:10:09] - Ale zobacz, Lazar nie został zlikwidowany. Lloyd Pye miał czaszkę gwiezdnego dziecka, gdzie badania wykluczyły, że to jest czaszka człowieka ze względu zarówno na budowę, skład, jak i genotyp. To nie jest tak, że może wszystkich od razu mordują.
[04:10:33] - To też zależy jakie badania, bo te oficjalno-naukowe wykluczają z kolei wersję o tym, że to nie jest człowiek.
[04:10:45] - Część tam jest tego genotypu. To by była najlepsza hybryda, najlepsze potwierdzenie hybryd, jakie można by było sobie wymyślić, ale ilość chromosomów jest całkiem inna. Poza tym trzeba wniknąć w to, w jaki sposób przeprowadza się te badania. Te badania po prostu odkrywają fragment tylko taki, który już znamy. Natomiast te składniki, które są nieznane, ewentualnie białka, które nie są tożsame z tymi, na które mamy markery, one się nie ujawniają w tym momencie, więc trzeba po prostu wiedzieć, czego się szuka, żeby móc to odnaleźć. Kiedy te badania były robione, a w tej chwili chyba nie ma ostatnich danych na temat tego robienia, takich zeszłorocznych. Na razie stanęło chyba na tym, że nie jest to człowiek, a prawdopodobnie co najwyżej hybryda ludzka, z czymś tam. To jeżeli chodzi o Lloyda Pye i jego czaszkę gwiezdnego dziecka. Natomiast nie mamy tak dużo zabitych ufologów i tych, którzy coś chcieli pokazać i obnażyć. Z reguły, jeżeli się bardziej przyjrzymy każdej sprawie, to ta sprawa ma jakieś dziwne zakończenie, jak w przypadku Rachel, gdzie w sumie jej ojciec jest, a w sumie jak się popatrzy, to nawet już go nie ma, tego nazwiska.
Także to takie dziwne. Poza tym Rachel gdzieś by musiała być zapisana, dostać jakąś przepustkę, żeby gdzieś tam wejść gdziekolwiek na uczelnię. A takiego śladu nie ma po prostu. Jest tylko ten ślad, ten opis mieszkania razem z kimś takim. Znowu statycznie.
[04:13:08] - I tak oto dochodzimy do ostatniego z naszej ściśle tajnej listy pytań, które brzmi następująco: inna teoria mówi o tym, że hybrydy mają posiadać niezwykłe zdolności intelektualne i mogą czytać w ludzkich umysłach. Czy ich stworzenie jest zatem wypełnieniem kosmicznego planu, który ktoś tworzy ponad naszymi głowami? Może tym razem pierwszy niech się wypowie Arek Kocik. Arku?
[04:13:38] - Nie trzeba być specjalnie hybrydą, żeby móc czytać w ludzkich umysłach, odczytywać zarówno zachowanie, jak i portret psychologiczny człowieka, z którym się rozmawia, czy odczytywać z mowy jego ciała to, w jaki sposób on się zachowuje, czym jest. Nie trzeba być hybrydą, żeby przemieszczać przedmioty bez udziału, bezpośrednio działając na nie ręką czy czymkolwiek. Mam tu na myśli przypadek pani Gajewskiej opisany przez pana Remuszkę. Takie rzeczy się zdarzają wśród ludzi i tutaj nie ma co nawet szukać wśród hybryd. Natomiast dołączyłbym do tego jeszcze telepatię, która jest w sumie bardzo rozpowszechniona, tylko na to nie zwracamy uwagi. To jest między innymi to, że bardzo często się na tym można złapać, że jak się pomyśli o bliskiej osobie, ona po prostu oddzwoni. Na tej zasadzie nawet. Więc tutaj nawet nie trzeba być hybrydą, żeby takie rzeczy zauważyć u normalnych ludzi, całkiem normalnych, których znamy i wiemy, że nie mieli żadnego kontaktu ani nie są hybrydami. Chociaż jak rozpoznać hybrydę? I tu właśnie jest ciekawe, jeżeli nawet by do takiej hybrydyzacji doszło, jakie cechy by były pożądane wśród tych hybryd?
Skoro wszczepia się implanty, więc nie potrzeba jakichś specjalnych zdolności, tylko po prostu tymi implantami, które generują jakieś fale elektromagnetyczne wysokiej częstotliwości, można się połączyć w sposób bardzo trwały i jednoznaczny. Hybrydy też nie zajmują specjalnie jakichś wielkich stanowisk aniWydaje się, że nie są wybitnymi naukowcami, chociaż czasami jak na Hawkinga popatrzeć, to można się zastanowić, jak to z nim jest. Ciężko cokolwiek powiedzieć. Po prostu nie mamy żadnych wskazań na to, żeby hybrydy w jakikolwiek sposób miały superzdolności nadnaturalne.
[04:16:36] - Krysie?
[04:16:37] - Ja się z tym zgadzam, Arku. Wydaje mi się, że masz absolutnie rację, choć niektórzy mówią na przykład, że Tesla to dziwaczny człowiek. Niektórzy mówią, że to nie człowiek, a jakaś hybryda ze względu na jego możliwości intelektualne. Jego pomysły absolutnie niezwykłe, które do dziś przewyższają wszystko to, co udało się stworzyć w naszej cywilizacji technologicznie oczywiście. A jednocześnie człowiek na tyle dziwny, że nigdy nie potrafił stworzyć sobie własnego życia rodzinnego, nie interesowały go kobiety, nie miał w zasadzie innych pasji poza pracą, którą wykonywał i realizacją pomysłów. On sam twierdził, że jego pomysły realizują się i jego wiedza przychodzi w czasie snu. Więc jakiś dziwny sposób czerpania tych informacji, nie wiadomo z jakiego hard drive'u i od kogo. Ale generalnie zgadzam się z tym, że z pewnością jeżeli nawet hybrydy tworzy się to nie po to, żeby ubogacić nas. Stworzone są w zupełnie innym celu. My próbowaliśmy tutaj znaleźć, po co one mogłyby być tworzone, jeżeli oczywiście są tworzone.
I może tyle na ten temat.
[04:17:52] - To było ostatnie pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań. Tu jeszcze jest jedno pytanie, jest to Chrisa, jak inne. Chrisie, Szyderca na czacie Radia Paranormalium jakieś trzy godziny temu zapytał: jak oceniasz wiarygodność wspomnianej przez ciebie Laurie McDonald?
[04:18:18] - Myślę, że jest ona kobietą mocno zaangażowaną w to, co robi. Mocno wierzy w to, co robi. Jest bardzo silnym charakterem i wydaje mi się, że to, co mówi, nie jest pozbawione sensu, aczkolwiek jest bardzo radykalne. Sądzę, że jest tu mniej teatru, a więcej realnych spraw. Zwłaszcza że jest zaangażowana w MUFON. Ma do czynienia z ludźmi, którzy są głęboko, wręcz zawodowo uwikłani w ufologię. Więc gdyby była kimś, kto pozuje na to, kim jest, w którymś momencie zostałaby wykryta. Jest osobą kontrowersyjną, jak wiele innych osób z tego typu doświadczeniami czy z tego typu działalnością. I tak to należy podejść. Myślę, że każdy powinien mieć swoją własną prywatną ocenę tego, co robi.
Mnie się podoba jej podejście, jej kontakt z ludźmi, którym się taka abdukcja przytrafiła, którzy przeżyli ją. Pomaga wielu ludziom, otwiera się na nich i dla mnie to jest istotne. Może tyle.
[04:19:27] - Było jeszcze takie pytanie od użytkownika NASA Space 2 na YouTube: czy jest jakiś związek pomiędzy mind control a abdukcjami? To mnie zawsze zastanawiało. Może zapytajmy o to najpierw Arka Gocika. Arku?
[04:19:48] - To się ze wszystkim łączy. Trzeba w jakiś sposób do tego człowieka wejść, coś mu naciskać do głowy czy w jakiś sposób zataić informację, czy ją całkowicie zmienić, tak żeby był całkowicie zdezorientowany. Powód tego może być właśnie taki, że jest coś takiego, żebyśmy się ogółem nie dowiedzieli, co się dzieje. Albo powód może być taki, żeby ochronić tego człowieka, jego psychikę przed traumą, jaką mógłby przeżyć. Bo to jednak jest trauma. Nawet wciśnięcie do głowy, zajrzenie, za przeproszeniem, sądom w tyłek ma jakieś głębsze znaczenie. Może w jakiś sposób stworzyć wrażenie potrzeby tego działania. To chyba tyle.
[04:21:06] - Krysie?
[04:21:09] - Oczywiście jest to silnie związane ze sobą jedno z drugim. Po to, żeby jedno funkcjonowało, potrzebne jest drugie, więc w jakiś sposób to siebie nawzajem uzupełnia. Ale temat jest szeroki i myślę, że to byłby dobry temat na jakąś osobną debatę. Mind control dobrze brzmi, dobrze się o tym gada i jest dużo najrozmaitszych historii i wiele oblicz tego problemu. O, coś się przedziera tu do nas. Wiele oblicz tego problemu. Także trudno w paru słowach odpowiedzieć, ale jeżeli ktoś szuka takiego związku, absolutnie jestem przekonany, że taki związek istnieje.
[04:21:51] - I jeszcze jedno pytanie od użytkownika Janusz Maj: jeżeli tezy o hybrydach okażą się prawdziwe, co według was powinna zrobić ludzkość w tej materii? Ogólnie rządy świata i każdy z nas indywidualnie. Może tym razem pierwszy niech się wypowie Chris w tym temacie.
[04:22:13] - Ja myślę, że to, co ludzkość robiła zawsze, kiedyKiedy znajdowała się w niebezpieczeństwie. To znaczy chyba otworzyć się na siebie, swoich najbliższych, swoją rodzinę, swoich przyjaciół, swoje najbliższe środowisko i otoczenie. Być życzliwym, przyjaznym i starać się zrobić coś dobrego w tym życiu, a nie pędzić tylko i wyłącznie ślepo za własną karierą, zapominając o tym, że się ma brata, siostrę, mamę, tatę, dziadka. Dzisiaj Dzień Dziadka, także pozdrawiamy wszystkich dziadków, całe dziadostwo, jakie nas dzisiaj słucha. Myślę, że to jest najlepszym wyjściem z sytuacji. To jest to, co zawsze pozwoliło nam utrzymać naszą tożsamość. To jest to, co pozwoliło nam przetrwać. Właśnie te więzy krwi. Coś absolutnie unikalnego, o co powinniśmy dbać tak, jak się tylko da. Bo tylko dzięki temu jesteśmy w stanie przetrwać globalizm i przetrwać wszystko inne.
Każdy atak kulturalny czy nawet fizyczny, wojenny. Właśnie otwierając się na rodzinę i ludzi bliskich wokół siebie, przyjaciół. Tak po prostu. Arku?
[04:23:31] - Nie wiem, co powinniśmy zrobić, prawdę powiedziawszy.
[04:23:35] - Proszę, ciężko być sceptykiem.
[04:23:38] - Nie dlatego, że jeżeli weźmiemy pod uwagę, że coś nam grozi ze strony hybryd, to i tak nie mamy na to żadnego wpływu. Więc co można zrobić? Spełnić swoje marzenie jakieś jako ostatnią wolę. Ostatni papieros skazanego. Nic więcej. Czekać na to, co się wydarzy.
[04:24:05] - A jednak.
[04:24:08] - Ponieważ i tak się nic nie wydarzy, więc będziemy żyli tak, jak żyjemy dalej. Hybrydy nam raczej nie grożą, bo według Chrisa już jesteśmy hybrydami. Co najwyżej możemy być wyparci, a wyparcie jakichś tam wcześniejszych ludów zajmowało około 40 000 lat. Także nie mamy specjalnie się czym przejmować.
[04:24:35] - Nie mamy.
[04:24:37] - Obserwujmy tylko sąsiadów, czy chodzą przez cały czas w ciemnych okularach i jak mrugnie ktoś nam oczkiem, to czy to nie będzie oczko takie, które się zamyka w pionie, czy tak normalnie w poziomie? Tylko tyle.
[04:24:57] - A w międzyczasie dołączył do nas na Skypie słuchacz Greg. Jesteśmy już na antenie. Dobry wieczór.
[04:25:04] - Dobry wieczór. Grzesiek z Wielkiej Brytanii znowu. Dziękuję bardzo za oddzwonienie. Tak się przysłuchuję właśnie tej debacie dzisiaj i mam takie przemyślenia, że bardziej bym się skłaniał do hipotezy pana Marka Kocika, że właśnie historia z tymi hybrydami to jest myślę, że kolejna część układanki tych hipotetycznych istot. Stworzona po to, żeby nam tutaj jak najbardziej tylko ten obraz zamieszać i zamydlić, nie ukazując dokładnie, o co chodzi. Że po prostu jest coś jeszcze większego, co się za tym kryje. Bo tak jak wielokrotnie panowie mówiliście, że UFO się pokazuje, jest takim ekshibicjonistą. Się pokazuje, nie chce być złapane ani przebadane, ani nie chce dać dokładnie o sobie znać. Tylko mamy jakieś dziwne historie stąd i stamtąd. Także myślę, że to jest właśnie część tej gry chowanego znowu, żeby nam zamydlić obraz.
Bo kiedy weźmiemy to wszystko pod uwagę, że oni się tak chowają i nie chcą nam się tutaj dobrze ujawnić, a tutaj nagle wyskakują i pokazują nam jakieś tam hybrydy, opowiadają dokładnie, co mają z nimi robić i tak dalej. Odnośnie tej historii o Rachel, też mi się wydaje, że to jest bardzo fajna historia. Świetnie by się nadawała tutaj, żeby na przykład w Archiwum X zrobili adaptację do tego. Ale wydaje mi się właśnie, że to jest grubo naciągana historia, że to jest po prostu jakieś fajne opowiadanie. Dlatego że po pierwsze taka istota niby dlaczego mieliby ją posyłać na studia? Ni z gruszki, ni z pietruszki. Druga sprawa jest taka, że kiedy się ta matka dowiedziała, że coś z nią jest nie tak, to tutaj zaraz przybiega pan generał i wszystko pięknie wyjaśnia co, jak i dlaczego. To też jest grubymi nićmi szyte. Poza tym gdyby ona uczęszczała na te studia, to przypuszczam ta historia jest chyba z lat 60. czy 70., jeśli się nie mylę.
Osoba, która by się tak kamuflowała, byłaby zaraz bardzo podejrzana, byłaby obiektem drwin.
[04:28:22] - Jakiegoś bullyingu i tego typu historii. Tak że pewnie długo by się też nie uchowała w takim środowisku. Generalnie rzecz biorąc, myślę, że ta historia z hybrydami, jest możliwe, że coś takiego jest, ale myślę, że to jest przykrywka do jakiejś grubszej sprawy jeszcze. Dziękuję.
[04:28:49] - Dziękujemy. Panowie, czy chcielibyście się odnieść jakoś do słów słuchacza?
[04:28:56] - Nie mam problemu z tym, ja przynajmniej dlatego, że cała dzisiejsza audycja to wyłącznie nasze opinie. Słuchacz ma taką opinię, więc trudno mieć jakiś problem, że ktoś ma taki pogląd na tą sprawę. Bardzo dobrze jest wymieniać zdania oczywiście na ten temat. Ja chciałbym jeszcze tylko takich szczegółów tutaj dodać, że to nie było tak, że pan generał przyszedł i opowiedział, tylko ona zdała sobie sprawę, że widziała się z nim co prawda, ale okazało się, że to wszystko, co rzekomo od niego słyszała, jest czymś w rodzaju downloadu telepatycznego. Że tak naprawdę ta rozmowa się nie odbyła, że te informacje zostały jej tylko przesłane takim telepatycznym SMS-em. Natomiast co do jeszcze tej historii z tymi oczami Rachel. Czytałem taką opowieść, zeznanie żołnierza sił specjalnych tutejszych amerykańskich, który osłaniał taki obiekt i miał z taką osobą do czynienia, o pełnych oczach. Dlatego wysłał po przeczytaniu książki o Rachel swój opis zdarzenia, którego on był świadkiem i że miał do czynienia z osobą, która miała właśnie tego typu oczy, całe zielone w kolorze awokado z pionowymi kreskami jako źrenicami, które bardziej przypominały oczy krokodyla niż cokolwiek innego, co znamy.
[04:30:28] - Arku?
[04:30:31] - Tutaj ciężko mi odnieść się do tego, co napisał żołnierz po przeczytaniu wcześniej książki. Być może tak. Tutaj jedynym pewnikiem jest to, że-
[04:30:45] - Zmyślił. Powiedz, że zmyślił.
[04:30:49] - Trochę tak. Każdy chce być popularny, chce mieć te swoje pięć minut. Innymi słowy, faktem jest, że Amerykanie coś ukrywają. Ma się to od dosyć długiego czasu i jeżeli popatrzymy na rozwój nawet kosmonautyki, to widać, że do Kennedy'ego jeszcze coś próbowano robić. Po Kennedym, po tym zabójstwie już ta eksploracja się w zasadzie zakończyła. Nie ma jakichś prób czegokolwiek innego, supernowoczesnych technologii. To wszystko, co jest, bazuje na rzeczach w sumie starych. Nie jest to jakaś super nowa. Mogą być dwie przyczyny: albo brak zainteresowania, albo po prostu chowanie za plecami czegoś takiego, co i tak mamy w przewadze, więc tego nie ujawniamy. Tutaj akurat wyszło nam po dzisiejszej debacie, że to może być akurat wielka przyjaźń z obcych, bratanie się, wręcz nawet koligacenie rodzinne.
Ale to chyba jest za dużo.
[04:32:22] - Ale fajną rzecz zauważyłeś taką, że rzeczywiście byśmy może nie potrzebowali czegoś innego. Kto wie, czy tak właśnie nie jest? Bo spójrzmy na przykład, co się dzieje z tą eksploracją kosmosu. Kiedy latają pierwsi ludzie w kosmos, na Księżyc, stają się bohaterami. Ludzie o nich mówią, chcą o nich słyszeć, chcą słyszeć przekaz ich w czasie, kiedy lecą. Więc ci astronauci nawet wymyślają takie mini programy podczas lotu, co powiedzą albo co zrobią. Na przykład w golfa zagrają na Księżycu po raz pierwszy. Bo ludzie się tym fascynują. I nagle w pewnym momencie jest to jak nożem uciął. Od któregoś Apollo tak naprawdę już nikogo nie za bardzo to interesuje, już się wszystkim przejadło.
Pierwsza sensacja minęła i tak naprawdę nikogo nie obchodzi, co oni tam robią, czy lecą tu, czy tam, czy w jakąś inną stronę. I prawda dziś jest taka, że gdyby na highwayu, którym jadę do roboty, wylądował wielki statek kosmiczny, to ludzie by byli zszokowani. Tylko ten szok polegałby na tym, że nie zdążą, że się śpieszą, że ktoś blokuje drogę i dzwoniliby na policję, żeby to wreszcie usunęli, bo chcą jechać dalej. I takie byłoby jedyne zainteresowanie tego typu wydarzeniem, myślę, w dzisiejszych czasach.
[04:33:41] - Dokładnie. Apollo się zakończyło na 17. Apollo 17, gdzie pierwszy raz zostały faktycznie podczas tej misji dokonane jakieś naukowe eksperymenty. Na dodatek było przygotowane wszystko do następnych dwóch misji. Rakiety już były przygotowane, wszystko wybudowane, ludzie przygotowani, także tylko wysłać.
[04:34:04] - Podobno poleciały. Legenda mówi, że poleciały.
[04:34:10] - Legenda mówi, że-
[04:34:12] - Na piersi i na kłamała
[04:34:13] - ... zabił smok.
[04:34:18] - W międzyczasie dołączył do nas kolejny słuchacz telefoniczny. Dobry wieczór, Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie.
[04:34:26] - Dobry wieczór. Ja mam takie w ogóle pytanie doCałego Radia Paranormalium. Powiem tak, słucham was od bardzo długiego czasu i bardzo mi się podobają wasze wszystkie audycje. To jest w ogóle niesamowite, że macie tak mało wyświetleń na YouTubie. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Tym, że to jest spowodowane ignorancją ludzi, czy tym po prostu, że ten temat, który powinien być na pierwszych stronach gazet, a go wcale nie ma. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Dobra, mało istotne to jest.
[04:35:23] - Być może wynika to z tego, że w debatach ufologicznych jednak są poruszane tematy i omawiane w sposób dużo mniej lekkostrawny, niż jest to w stanie przetrawić większość osób interesujących się tymi tematami. Może to z tego właśnie wynika.
[04:35:46] - Panie Marku, nie jestem do końca tego pewien, dlatego że dużo ludzi — nie chciałbym tutaj przedstawiać teraz historii, bo to by zajęło zbyt dużo czasu — natomiast dużo ludzi ma jakiekolwiek pojęcia na tematy paranormalne, natomiast zupełnie je ignoruje w codziennym życiu. Nie zgłębiajmy się na takich tematach, bo to jest zupełnie bez sensu. Temat dyskusji jest zupełnie inny. Temat dyskusji jest dzisiaj hybrydyzacja i? Może ktoś mi przypomnieć?
[04:36:35] - Hybrydyzacja i depopulacja.
[04:36:38] - I depopulacja, prawda? Ja bym chciał sobie poruszyć to zdanie, które poruszył słuchacz, który dzwonił nie raz, tylko jeszcze troszeczkę wcześniej. On bardzo fajne zdania poruszał na temat depopulacji. Przepraszam, ale straszną tremę mam, bo pierwszy raz do was dzwonię.
[04:37:10] - Spokojnie, nie gryziemy. Jeszcze.
[04:37:19] - Te istotne rzeczy, na które ten słuchacz zwrócił uwagę, później Chris mówił o Monsanto i o tych wszystkich rzeczach. Jaki jest wasz stosunek do tego? Czy my, żyjąc tutaj, teraz, na tej planecie, możemy żyć spokojnie tutaj? Czy musimy się cały czas obawiać? Bo ja, słuchając was od długiego czasu, przez niektóre wasze audycje zaczynam mieć straszny niepokój od tego, czy my musimy się obawiać tego, czy może ktoś nas, że tak powiem, zinwadować i wylądować tutaj u nas i powiedzieć, że tu jest źle. Dziękuję. Do widzenia. I nic w ogóle tutaj po nas nie zostanie. Czy myślicie, że możemy tutaj żyć normalnie i się rozwijać tak, jak teraz się rozwijamy? I czy to ma w ogóle jakikolwiek sens?
Dobrze, nie będę zaburzał dalej audycji. Postaram się zadzwonić jeszcze raz, jak już zbiorę wszystkie myśli. Przepraszam.
[04:38:55] - My już dzisiaj raczej nie będziemy na pewno odbierać telefonów, ponieważ jest już dosyć późno. Także może dziękujemy bardzo za telefon i zapraszamy do słuchania kolejnych naszych debat.
[04:39:12] - Dobrze. Dziękuję bardzo w takim razie. Do usłyszenia wszystkim życzę i powodzenia wam.
[04:39:17] - Dziękujemy, do usłyszenia.
[04:39:20] - Do usłyszenia.
[04:39:22] - Może już tak całkiem na koniec, panowie, jakbyście się odnieśli w paru słowach do tego, co mówił słuchacz. Może Arek pierwszy?
[04:39:33] - Współczesny świat wygląda mniej więcej tak, jak na rysunku, gdzie człowiek podlewa drzewko, do którego gałęzi przywiązany jest pałęż, który jest zaczepiony na szyi tego człowieka. Tak jakby ludzkość poprzez korporacje podlewała właśnie to drzewo, które rośnie, które mu po prostu zaciśnie ten powróz na szyi skutecznie. Tak to wygląda. Dlatego sądzę, że akurat jakakolwiek ingerencja obcych, gdyby miała być, byłaby w sumie prawdopodobnie bardziej zbawienna niż świat korporacyjny, który w tej chwili sobie zbudowaliśmy. Bo w tej chwili nawet nie potrafimy określić właściciela tego, który nam źle robi albo źle życzy. Dużo się mówi o GMO i nieznane są skutki tego na dwa, trzy pokolenia do przodu. Także sami sobie kręcimy bicz na własny tyłek.I tyle.
[04:40:42] - I Chris Miekina. Krisie, się zgadzam z Arkiem, ale natura ma to do siebie, że- zgadzam się, oczywiście. Bardzo często się z tobą zgadzam.
[04:40:54] - Nie żeby to było coś nowego.
[04:40:56] - Absolutnie. Zgadzam się właściwie cały czas ze wszystkim, co mówisz. Mogę mieć czasami inne zdania, ale zgadzam się. I teraz zgadzam się również z tym, że rzeczywiście czasy nie są dobre, ale są ekscytujące. Myślę, że tak jak w każdych innych czasach, tych lepszych i gorszych, a zwłaszcza w tych gorszych, da się jakoś przetrwać, że każdy system ma swoje szczeliny. Trzeba je umieć dostrzec i w jakiś sposób znaleźć dla siebie miejsce po to, żeby się chociażby uratować przed tym wszystkim, jeżeli to komuś nie odpowiada. Nie jesteśmy w stanie stworzyć utopii na Ziemi, zrealizować utopii. Dlatego to się utopia nazywa, czyli coś, co istnieje wyłącznie w wyobraźni. Jest dobre na papierze, ale nie do zrealizowania w rzeczywistości. Za każdym razem zawsze ktoś z ludzi chce rządzić całą resztą, chce mieć największe wpływy i decydować o wszystkim, co się na tej ziemi dzieje i podporządkować sobie przede wszystkim całą resztę.
Więc nie ma możliwości, abyśmy żyli w dobrych czasach. Jeżeli słuchacz jest troszkę przestraszony tym, że jeszcze do nas mogą dolecieć, do tego wszystkiego kosmici, to ja myślę, że człowiek ciągle jest o wiele bardziej niebezpieczną bestią i dlatego ci kosmici się wzbraniają przed tym przelotem. Co będzie, jak trafią na przykład na mecz Legii i wejdą nie w tych szalikach co trzeba? Wiadomo, masakra. Także lepiej nie ryzykować. Myślę, że nie ma się czego obawiać. Świat ma też to do siebie, i ta natura ma to do siebie, że co jakiś czas się resetuje. Także wszystko to, co się buduje gdzieś nad głowami, któregoś dnia i tak musi runąć. Taka jest kolej rzeczy. Także spokojnie można patrzeć na to.
Jeżeli nie runie to za naszych czasów, to za naszych dzieci czy wnuków. Ale któregoś dnia runie jak te mury, co runęły i pogrzebały stary świat. W tej piosence, bardzo ładnej zresztą, którą Gintrowski kiedyś śpiewał. Tak to jest. Także nie ma co się stresować. Trzeba, myślę, mieć szeroko oczy otwarte, poznawać, próbować rozumieć. I też fajne jest to, że mamy taki super kontakt z naszymi słuchaczami, że możemy prowadzić wspólnie dyskusje na ten temat, razem szukać, próbować znaleźć odpowiedzi czy zadawać pytania, które nie zostały zadane, żeby zobaczyć problem w zupełnie innym oświetleniu, zupełnie z innej perspektywy. I robimy to wspólnie, co pokazuje, że jesteśmy grupą. Nie zwalczamy się nawzajem. To jest fantastyczne i to jest wspaniałe uczucie być częścią tej audycji, tego radia.
[04:43:33] - I tak myślę, możemy zakończyć tę jedną z najdłuższych naszych debat ufologicznych online. Dziś dyskutowaliśmy o hybrydyzacji i programie depopulacji. Po drugiej stronie Google Hangouts byli z nami nieobecny już współprowadzący nasze debaty, współpracownik „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś oraz obecnie jeszcze z nami Chris Miekina, nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy. Dzięki jeszcze raz, Krisie.
[04:44:03] - Ja również bardzo dziękuję. Dobranoc.
[04:44:06] - Oraz ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej Arkadiusz Kocik. Dzięki Arku.
[04:44:13] - Dziękuję również. Dobranoc wszystkim.
[04:44:16] - A dzisiejszą audycję, dzisiejszą debatę ufologiczną online obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk „Ivellios”. Pozwólcie państwo, że zakończę wyjątkowo troszeczkę inaczej, bowiem ten wątek MIB, który się pojawił w trakcie audycji, pokusił mnie, żeby zakończyć w taki sposób, w jaki spotkanie z jednym ze świadków zakończył jeden z MIB właśnie. My energy is low. Must go. Goodbye.
[04:44:56] - Goodbye.
[04:44:58] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.