Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:23] - Czy zatopione miasto na Kubie to Atlantyda? Przedstawiciele oficjalnej nauki ignorowali je przez 10 lat, ponieważ pojawiło się nie wtedy, kiedy powinno i nie tam, gdzie powinno. Zaledwie ponad dekadę temu zespół badawczy pracował nad misją spenetrowania i zbadania zachodniego wybrzeża Kuby, gdy urządzenia sonarowe wykryły zdumiewającą serię struktur kamiennych leżących około 650 metrów pod powierzchnią wody. Struktury wydawały się całkowicie jednolite z jałową pustynią oceanicznego dna i przypuszczalnie ukazywały symetrycznie poukładane kamienie, pozostałości rozwoju cywilizacji ludzkiej. W wyniku medialnego poruszenia na łamach serwisów informacyjnych pojawiły się nagłówki takie jak: „Atlantyda odkryta na Kubie” czy też „Odnaleziono zaginione miasto Karaibów”. Znalezisko przyciągnęło jednak również uwagę rządu, Narodowego Muzeum oraz krajowych geografów. Wszyscy obiecywali zbadanie dziwnych obrazów z sonarów. Dziś, po 10 latach, historia zniknęła w mrokach zapomnienia. Co się stało z zatopionymi ruinami z Kuby? Czy kiedykolwiek zostały one w pełni zbadane?
Dlaczego media zaczęły milczeć na temat tego niezwykłego odkrycia? Pierwszego odkrycia dokonano w 2001 roku, gdy Pauline Zalitzki, inżynier żeglugi i jej mąż Paul Weinzweig, właściciele kanadyjskiej spółki Advanced Digital Communications, we współpracy z kubańskim rządem prowadzili prace w ramach misji badawczej u czubka półwyspu Guanahacabibes w kubańskiej prowincji Pinar del Río. ADC było jedną z czterech firm tworzących z rządem Fidela Castro spółkę joint venture w celu zbadania wód Kuby, w głębi których znajdują się setki załadowanych skarbami statków z czasów hiszpańskiej epoki kolonialnej. Zespół badawczy wykorzystywał zaawansowane urządzenia sonarowe skanujące obszar dwóch kilometrów kwadratowych, gdy zauważono serię symetrycznych i geometrycznych struktur kamiennych przypominających kompleks zbudowany przez człowieka. Badając obrazy z sonaru, Zalitzki zauważyła coś, co wyglądało na nietypowe formacje wygładzonych bloków, wierzchołków i kształtów geometrycznych. Niektóre z bloków wyglądały, jak gdyby były zbudowane na kształt piramid, podczas gdy inne były okrągłe. W lipcu 2001 roku badacze wrócili w to miejsce z geologiem Manuelem Iturralde, starszym badaczem Kubańskiego Muzeum Historii Naturalnej. Tym razem wyposażeni w zdalnie sterowany pojazd w celu zbadania i sfilmowania struktur. Zdjęcia ujawniły duże bloki skalne przypominające ciosany granit, mierzące około 2,4 na 3 metry. Niektóre bloki wyglądały na ustawione celowo jeden na drugim, podczas gdy inne były oddzielone od reszty.
Zalitzki powiedziała, że zdjęcia przypuszczalnie ukazywały ruiny podziemnego miasta. Nie chciała jednak wyciągać jakichkolwiek wniosków bez dalszych dowodów. „Są to szczególnie dziwne struktury. Poruszyły one naszą wyobraźnię” — powiedział Iturralde, który zbadał niezliczoną ilość podwodnych formacji. — „Jednakże próba wyjaśnienia tego w sposób geologiczny nastręczyłaby mi trudności”. Oceniając, że zejście takich struktur na głębokość, na której je znaleziono, zajęłoby 50 000 lat, Iturralde dodał: „50 000 lat temu żadna spośród znanych nam kultur nie posiadała zdolności architektonicznej do tworzenia złożonych budynków”. Specjalista w sprawach archeologii podwodnej z Uniwersytetu Stanowego na Florydzie dodał: „Fajnie by było, gdyby mieli rację, ale to byłoby naprawdę zaawansowane jak na cokolwiek, co moglibyśmy zobaczyć w Nowym Świecie w tej ramie czasowej. Te struktury powstały nie wtedy, kiedy powinny i nie tam, gdzie powinny”. Wraz z medialnym sztormem, który nastąpił po ogłoszeniu tego odkrycia, serwisy informacyjne szybko zaczęły kreślić paralele ze słynnym zaginionym miastem Atlantydą. Zalitzki i Weinzweig nie chcieli jednak robić takich porównań.
Według Zalitzki ta historia to mit. „Jest bardziej prawdopodobne, że to, co odnaleźliśmy, to pozostałości po miejscowej kulturze zlokalizowanej niegdyś na Stumilowym Moście Lądowym, który łączył meksykański półwysep Jukatan z Kubą”. Iturralde dodał, że istnieją lokalne legendy Majów i tubylczych Jukatekos, które opowiadają o wyspie zamieszkanej przez ich przodków, a która zniknęła pod morskimi falami. Niemniej jednak Iturralde nie odrzuca całkowicie możliwości, że formacje skalne są jedynie efektem oddziaływania cudów matki natury. „Przyroda potrafi tworzyć pewne naprawdę niewyobrażalne struktury” — powiedział Iturralde. Mimo iż wiele mediów donosi o zatopionych miastach, zaawansowanych cywilizacjach, zaginionej Atlantydzie i podwodnych ruinach, są również inne, które nie tak chętnie akceptują ten punkt widzenia. Keith Fitzpatrick-Matthews z obalającego mity serwisu Bad Archaeology stwierdził, że największy problem dla popierających tezę o zatopionym mieście to głębokość, na której znaleziono domniemane ruiny. W okresie plejstocenu, który charakteryzowała cała seria epok lodowcowych, poziom wody morskiej znacząco się obniżył, jednak największe obniżenie sięgnęło około 100 metrów. W żadnym punkcie podczas epoki lodowcowej Takie miejsce nie znalazłoby się nad powierzchnią wody, o ile oczywiście ziemia, na której się znajdowało, nie została zalana. Takie twierdzenie mamy w przypadku Atlantydy.
Według Platona została ona zniszczona przez okrutne trzęsienia ziemi i powodzie. Jeśli jednak złapiemy Platona za słowo, a musimy, jeśli przyjmiemy, że Atlantyda była miejscem historycznym, to wówczas niszczycielskość tego zatonięcia niweluje prawdopodobieństwo, że całe miasto przetrwało znalezienie się ponad 600 m w morskiej otchłani – pisze Fitzpatrick Matthews. Jeśli przyjmiemy, że ma on rację i że te kamienne struktury nie przypominają starożytnego podwodnego miasta, a jedynie stanowią po prostu produkt natury, wówczas z całą pewnością geolodzy i inni naukowcy podjęliby to znalezisko i zbadali, jak niezwykłe zdarzenie naturalne doprowadziło do powstania takich dziwnych formacji. Co dziwne jednak, nie było żadnych doniesień o późniejszych badaniach, zaś serwisy informacyjne nabrały w tym temacie wody w usta. Co się stało z tymi wszystkimi obietnicami rządu, Muzeum Narodowego, National Geographic i innych naukowców, którzy mieli przeprowadzić dalsze badania? Szybkie zdyskredytowanie tej historii doprowadziło do powstania pytania, czy wydano jakiś zakaz udzielania informacji o znalezisku. Fitzpatrick Matthews twierdzi jednak, że historia po prostu już przebrzmiała, a eksperci ostatecznie nie byli przekonani co do tego, czy Calitzkie naprawdę odkryła zatopione miasto. April Holloway, Ancient Origins, tłumaczenie i opracowanie Ivellios. Czytał Hubert Chłopicki.