Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:00] - To think for yourself and question authority. Dobra. Hiperprzestrzeń w Radiu Na Fali. Nie, żadne tam śpiewane, żadne tańczone, nic z tych rzeczy. Sobotni wieczór, Hiperprzestrzeń w Radiu Na Fali, radionafali.com, retransmitowane też w Radiu Paranormalium, Radiu Dream Time. Pozdrawiam i ciebie mecenasie, i ciebie mecenasko, i ciebie słuchaczu, i ciebie słuchaczko, i ciebie słuchającego offline. Jeżeli sobie nagrywasz albo gdzieś ściągasz nagranie, a dokładnie ściągasz aktualnie z Paranormalium, bo na razie nie mogę nic wrzucić na serwer Radia Na Fali. Na razie mamy ciągle z tym serwerem lekkie zamieszanie. I don't know kiedy to wszystko się poukłada, kiedy będzie to możliwe, kiedy to w ogóle ruszy. I don't know.
Nie mam do tego pojęcia, także nie pytaj mnie się o nic, człowieku. Czy jakoś tak. Jak będzie, to dam od razu informację, że już jest. Na razie jestem przerażony tym, że po tak długim czasie nieobecności na serwerze z upgrade'ami przede mną robota, która przeraża mnie troszeczkę, bo nie wiem kiedy ja to zrobię. To już tyle godzin podcastów i to wszystko leżakuje na twardym dysku, że musiałbym chyba sobie wynająć jakiś rok ekstra do przodu, żeby zacząć to uzupełniać. I don't know. Nie wiem jak to dalej pójdzie. Nie wiem. Zobaczymy. Na razie się zastanawiam co mogę z tym zrobić, bo już powoli zaczyna mnie to doskwierać po, zdaje się, paru miesiącach i to dosyć solidnie.
Chyba wszystkim nam to doskwiera, że nie ma świeżego archiwum. I ten teges. Ale jeszcze parę chwil. Zobaczymy co się będzie działo. Może się pojawi jakiś genialny pomysł. Bynajmniej uprzedzam: nie interesuje mnie współpraca z żadnymi serwisami, które wyświetlają reklamy. Jeżeli nie jesteś zawodowcem w tej dziedzinie, człowieku, nie zawracaj mi głowy tym, że możesz gdzieś na swoją stronę wrzucić, bo gwarantuję ci, że z technicznego punktu widzenia jest to zupełnie inna historia. Ale zostawmy techniczne sprawy związane z serwerami i innymi historiami, które są jeszcze nierozwiązane i przejdźmy do tematu dzisiejszego odcinka. Tematem na dziś jest coś, co jest popularnie nazywane inżynierią odwrotną, reverse technology engineering i tak dalej. Jest kilka terminów określających to dosyć precyzyjnie.
Taki oficjalny to oczywiście inżynieria odwrotna, nawet jest na Wikipedii. Nazywa się to technika odwracania, inżynieria odwrotna, wsteczna, programowanie zwrotne. Reverse engineering z angielskiego. I tam jest oczywiście definicja, że ustalenie jak on dokładnie działa, sposób, w jakim została wykonana. W ogóle generalnie szaleństwo, ale za tym tutaj kryje się coś zupełnie innego. Kryje się tak zwana druga strona medalu, czyli coś, co jest czymś zupełnie innym niż oficjalnie panujące przekonania, a na dodatek działa. Strasznie enigmatycznie się zaczynam. To może przestanę być aż tak enigmatyczny. Jest wiele konceptów, które nam tłumaczą od dziecka, na czym stoi świat, czym są konkretne rzeczy w tym świecie, jak to wszystko działa i tak dalej. I czasami się okazuje, że właściwie one nic nie tłumaczą i że właściwie wszystko działa w zupełnie inną stronę.
I jest coś takiego jak inżynieria odwrotna. Jest to część technologii, która polega na tym, że dżentelmeni, którzy są inżynierami zawodowo, nagle stwierdzają, że wyrzucają do kosza wszelkie możliwe zasady, których się uczyli przez lata, setki, tysiące, miliony lat na uczelniach. Zdobywali dyplomy z czerwonym paskiem, zostawiają wszystkie te dyplomy z buraka z pieczątką ziemniaka gdzieś tam w szufladzie i łapią sprawy tak, jak one wyglądają. Nie jest to łatwa sztuka w dzisiejszych czasach, bo oczywiście wiadomo, że oficjalne teorie rządzą, ale oprócz tych rządzących oficjalnych teorii są takie dziedziny w nauce, właściwie jest wiele takich dziedzin, w których te wszystkie zamiatane przez ostatnie 100 lat, a właściwie 150 lat pod dywan sprawy nagle zaczynają wyskakiwać. 150 lat temu był taki termin w nauce, który brzmiał magnetyzm i bynajmniej nie oznaczał tylko i wyłącznie tego, że się przyciągamy. Nie, absolutnie. Magnetyzm oznaczał przyciąganie i odpychanie. Obydwie sentencje, obydwa działania. I to było normalne. I to było poniekąd podstawą nauki, podstawą rozważań w ogóle nad tym, czym jest świat, jak zachowują się wszystkie te rzeczy dookoła i tak dalej.
Ja dzisiaj utknę na temacie o nazwie woda. Dawno temu, gdzieś tam w archiwum Radia Na Fali, w zupełnie innej serii podcastów, takiej bardzo technologicznej, właśnie takiej o inżynierii odwrotnej o nazwie Synteza popełniłem lekką rozprawkę na temat dżentelmena, który nosi nazwisko Le Panda i zrobił taki eksperyment z plazmą. Nazywa się to Plasma Fields, czyli pole plazmy. Poszukaj sobie na YouTubie, człowieku, znajdziesz bez problemów i sobie obejrzyj. Bardzo ciekawa rzecz. Ja może zostawię to Plasma Fields i przejdę do wody, bo woda to właściwie nic innego jak plazma. W dzisiejszych czasach już to wiemy. Ale zacznijmy może od początku, bo taki klasyczny pomysł na wodę brzmi mniej więcej tak, że woda ma trzy stany skupienia: jest lodem, jest wodą i jest parą. Takie jest oficjalne stanowisko uniwersyteckie. I teraz nagle się okazuje, że żeby zrozumieć procesy, które zachodzą w wodzie, żeby w ogóle zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi Wszystkie te oficjalne teorie za bardzo się nie nadają i nie są w ogóle sprawdzalne, weryfikowalne w jakikolwiek sposób eksperymentalny.
Trzeba podejść do tematu od zera, czyli wziąć kawałek wody, wziąć te wszystkie mierniki, wrzucić to do pudełek, podłączyć te mierniki i zacząć to badać i sprawdzić, co tak naprawdę z tego wynika. Bo teorie teoriami, a to, jak się woda zachowuje, to jest zupełnie inna sprawa. Woda jest ogólnie znanym fenomenem. Tak to jest nazywane w nauce. Ja nie będę dzisiaj taki techniczny, bo też nie jest to audycja poświęcona technikaliom. Cały ten wątek wziął się też poniekąd z dzisiejszego dnia. Ja właśnie jestem po wypieczeniu pysznego chleba, ale takiego razowca, że się w głowie nie mieści. Chleb wyszedł świat, kosmos. Co tu dużo mówić. Już zniknął, cały pożarty.
Dosłownie. Był tak smaczny. A jeszcze byli goście i w ogóle wszystko poszło. Wszystko. A dzisiaj rano wyjechał z piekarnika i ten chleb był zrobiony inaczej niż normalnie robię. Postanowiłem, że skorzystam z receptury księcia Edwarda, którego, jeżeli słuchasz radia na fali, doskonale znasz te etykiety zastępcze. My z księciem mamy taką dewiację, że pieczemy chleb. W życiu każdy ma swój zakwas, każdy ma swoje przepisy i istotną ingrediencją, składnikiem owego chleba, jakkolwiek by nie był, czy pieczony przez księcia, czy przeze mnie, jest, co by tu nie mówić, woda. Wziąłem nową recepturę od księcia, bo chodzi o konsystencję tego chleba. Wiesz, człowieku, sobie sprawdzam.
Wiadomo, że nie będę jadł non stop tego samego chleba. Wiadomo, że raz na jakiś czas jest potrzebna odmiana albo w ogóle zmiana menu na kolejny sezon, zmiana typu chleba. Wiesz, nowy zakwas. Zakwas ten sam, ale dochodzą nowe mąki, zmieniają się lekko smaki, niuanse. To wszystko związane z wodą, jak się okazuje. Właśnie dzisiaj z piekarnika wyjechał chleb, który był nieprzeciętnie pyszny. Właściwie zniknął w całości. I tajemnicą tego sukcesu jest nic innego jak woda. Zacząłem się zastanawiać, bo to już od jakiegoś czasu chodzi za mną, żeby ci opowiedzieć o tej wodzie, bo jest bardzo ciekawe, jak to się z angielskiego mówi, nieelegancko po polsku takie angielszczyzny. Ale co dużo mówić, od 12 lat chyba ciągle mieszkam w Polsce.
Także człowieku, wybacz mi. Pozdrawiam cię w ogóle z Londynu, południa tego miasta, pięknej południowej części. Wracając do tego tak zwanego research, czyli do tego badania, trafiłem na piękne badanie wody wykonane przez pewnego dżentelmena, o którym za parę chwil wspomnę tak czy siak. Ale zanim o tym wszystkim wspomnę, to może powiem właśnie, czego dotyczyło to badanie. Bo tak jak powiedziałem, są trzy stany skupienia wody i woda jest jakimś zjawiskowym czymś. Nagle się okazuje, że pomiędzy tymi trzema stanami wody pojawia się czwarty stan, o którym mówiono 100 lat temu, o którym mówiono w czasach magnetyzmu, który gdzieś tam pojawiał się na początku stulecia, jeszcze kiedy teorie i koncepty eteru, tego eterycznego eteru były na chodzie i razem z tymi wszystkimi dżentelmenami z pokolenia Nikoli Tesli odszedł w niepamięć, przykryty szaleństwem Alberta Einsteina i jego podobnym. Ale o tym wszystkim to za chwilę. Ja tu sobie przygotuję notatkę, rzucę okiem na tę swoją karteczkę i włączę jakąś muzyczkę. Z ukłonami dla księcia Edwarda, bo chleb po prostu wyszedł nieprzeciętny. Ja dzisiaj rozmawiałem z księciem na temat tego chleba i już mu się pochwaliłem, że uch!
Prawda jest taka, że właśnie robi się zakwas na kolejny taki sam pyszny chleb. Dokładnie według tego samego przepisu. Także ja dalej kontynuuję tutaj swoje sztuczki z wodą. A z nami oczywiście gai w tle. Gai taki tropikalny troszeczkę i oczywiście pełny wody. Wody jest wszędzie pełno dookoła. Dzisiaj o wodzie, ale to jest przykład, bo bynajmniej nie chodzi tylko i wyłącznie o wodę. To jest zjawisko, które dzieje się na wielu polach. Na tak wielu polach, że ciężko to naprawdę zawęzić tylko i wyłącznie do wody. Ale woda jest doskonałym materiałem.
Przepraszam bardzo, jak zwykle monitor ustawiam, żeby tu mieć wszystkie rzeczy pod ręką, człowieku, kiedy do ciebie mówię. Bardzo dobrze. I nawet sobie mikrofon ustawiłem tak, jak trzeba. Dokładnie. Okej, więc pewnego razu pewien monsieur o nazwisku Gerard Pollock jest z Ameryki, zdaje się. Postanowił zająć się badaniem, bo jest biologiem molekularnym i tak dalej. Postanowił zająć się badaniem, czym jest właściwie komórka, co się dzieje w ogóle w komórce, jak w ogóle funkcjonuje ten cały proces, który my nazywamy często fotosyntezą oficjalnie i tak dalej. Napisał nawet pewną książkę na ten temat. Tutaj może opuszczę wszystkie te tytuły. Gerard Pollock.
Później wkleję linka na czata, także zapraszam serdecznie do studiowania. Dżentelmen napisał kilka bardzo ciekawych prac i doszedł do wniosku, że właściwie nie wiadomo, jakie są zachowania tych wszystkich mechanizmów w naszym organizmie. Otóż to. A że pan się zajmował biologią i taką farmaceutyczną, farmakologią dokładnie, różnymi środkami przeciwbólowymi i zajmował się badaniami, skąd się biorą właśnie takie hece, że połykasz coś, co jest środkiem chemicznym i nagle przechodzi ci ból. Gdzieś po prostu znika. Zrobiono takie solidne badania na ten temat. Różni lekarze. Powtarzała się jedna i ta sama prawidłowość, że jest coś takiego jak napięcie w komórce i podawanie substancji powoduje zmianę częstotliwości pracy tego napięcia. Można powiedzieć rozładowanie albo wyładowanie. Tak to można w skrócie określić.
Wszystko to było badane na obecność bardzo niewielkich prądów elektrycznych i takich naprawdę niewielkich niuansów bardzo kosztownymi maszynami. Okazało się, że jest pewien dosyć egzotyczny problem w tej całej sytuacji, bo właściwie oficjalna nauka nie ma bladego pojęcia, w jaki sposób ta chemia jakoś się przedostaje do organizmu. To jest taki przypadek w sumie Tak się wydarzyło. Działa w taki sposób, że paraliżuje człowieka, ścina go i można go ciąć, kroić skalpelami, a później się budzi już pozszywany i jakoś wraca do siebie. Nikt tak naprawdę do końca nie wie, jak to działa. Wszystkie znamienite badania środków znieczulających i głównych farmaceutycznych są takie dosyć egzotyczne od tej strony, że właściwie nie wiadomo tak naprawdę, czy to jest placebo, czy to jest efekt działania substancji. Oczywiście tu można spekulować, dyskutować, ale zapraszam do fachowej literatury, między innymi czasopisma „Lancet”. Poważnie, tam też są takie rzeczy opisane, ale to bardzo fachowe, bardzo branżowe. Odłóżmy te ciężkie tomiska pisane niestrawnym językiem. W każdym razie ten dżentelmen postanowił zbadać wodę, ponieważ z biologii, z jego badań nad tymi wszystkimi substancjami i biologii ludzkiego organizmu wynika, że główną rolę za tworzenie się tego wszystkiego, co się tworzy w komórce i to, że ona w ogóle funkcjonuje, odgrywa woda.
Zabawne. Okazuje się, że tej wody w organizmie jest właściwie masa i to konkretna masa w okolicach 80%. I ta woda sobie parkuje w komórkach. Ciekawa rzecz. Ale zanim do tego doszło, postanowiono sprawdzić, co się w ogóle dzieje z tą wodą, bo ona ma inne właściwości, zupełnie z kosmosu. Wielu lekarzy o tym doskonale wie, że jeżeli weźmiesz zwykłą wodę, taką nawet destylowaną wodę, która nie ma niczego, ma właściwe pH twojej krwi i wstrzykniesz ją sobie do żył, to przekręcisz się i stukniesz w dębowy piórnik w bardzo krótkim czasie, w bólach, potwornych męczarniach. Jak się okazuje, woda w nas jest, ale nie do końca taka sama jak ta na zewnątrz. Nasza woda ma współczynnik pH, nasza krew właściwie, jedno i to samo. Ma współczynnik pH 7,4 mniej więcej. I on jest uznawany za taki standard, że to jest generalnie najzdrowsze.
Tak ma być mniej więcej. Wiadomo, że to się lekko waha w jedną, w drugą stronę. Nikt nie jest idealny, także zawsze będzie lekkie wahanie. Ale mniej więcej ustalono, że to jest 7,4 pH. I zaczęto badać tą wodę, co się w ogóle z nią dzieje. Bo właściwie woda w organizmie niby ta sama, ale zupełnie inna. I tam wszystkie procesy biologiczne, wszystkie procesy organiczne, wszystkie procesy chemiczne, wszystko zachodzi w inny sposób. Próba wrzucenia tego do kawałka szklanki z wodą normalnej, destylowanej, wyczyszczonej, pozbawionej wszelkich dodatków i sytuacja wcale się nie powtarza. To nie jest tak, że wsadzisz palec do wody i nagle wyrasta z tego drzewo albo cokolwiek, dzieją się cuda. W organizmie ludzkim obserwujemy, nie tylko ludzkim, bo właściwie w każdej żywej formie życia obserwujemy takie cudowne zjawisko, wręcz fenomenalne można powiedzieć, że wszystko nagle cały czas rośnie, cały czas rośnie, cały czas się duplikuje, rośnie.
I nie wiadomo, skąd się to wszystko bierze. Ale wiadomo, że głównym składnikiem jest woda. To jest najważniejszy czynnik. I tą sprawą zajęło się kilku dżentelmenów i to naprawdę całkiem poważnie na przestrzeni ostatnich lat. I można tu długo wymieniać. Ja tak tylko rzucę kilka nazwisk, żeby nie było, że w ogóle nie ma żadnych nazwisk, bo badania były prowadzone w wielu miejscach. I te wszystkie spostrzeżenia na temat tego, że woda w naszym organizmie jest czymś kompletnie innym niż ta woda, która jest na zewnątrz, posiada, pomimo nawet tego samego pH, zupełnie inne właściwości, jest zupełnie inną materią. Potwierdził między innymi Nikolai Burkin, to jest Uniwersytet w Moskwie, Jacqueline z Uniwersytetu Eindhoven, Feta Corsar w swoich badaniach na Harvardzie, Miklos K. Meyer z Budapesztu, David Mahan z Uniwersytetu Vermont, Gerard Artman z IHEM, Dietrich Schmitz z Tuskegee, Tom Lowell też z Vermont z laboratorium Photosonic, Mark Banaszak Holl z University of Michigan, MIT, jeżeli ktoś kojarzy, Tosho Hirai z Shinshu University. To jest w Chinach, o ile się nie mylę, taki bardzo poważny uniwersytet aktualnie.
Wei Chung Chin, kolejny uniwersytet i jeszcze jest kolejny uniwersytet. Lista jest długa tych naukowców. Tych potwierdzeń jest dużo. Jeżeli chcesz sobie przeszukać te wszystkie rzeczy, na pewno znajdziesz, bo dużo ludzi to badało. Wszystko jest dostępne na internecie. Ja tu w ogóle opuszczam ten wątek i zostawiam cię z nim, jeżeli chcesz go dalej penetrować. Przeskakuję do wody, bo to jest główny temat, można powiedzieć leitmotiv dzisiejszej opowieści o tej tak zwanej inżynierii odwrotnej. Więc panowie zrobili pewien eksperyment. Sprawdzili właściwości wody, bo okazuje się, że właściwie oprócz tego, że pH inne, to wiadomo, że prąd inny, bo pH jest związane z tym mikroprądem, który funkcjonuje w tej wodzie. Oczywiście teorii było dużo na temat skąd się bierze tam prąd i tak dalej, ale właściwie żadna z tych teorii się absolutnie nie była w stanie potwierdzić w żaden z możliwych sposobów.
I postanowiono to zbadać. I właśnie ten dżentelmen, Gerard Pollock, postanowił się zająć tematem. Więc wzięto taki polimer, taki dosyć specyficzny polimer. Ja nawet jego nazwę nigdy nie pamiętam takich rzeczy. Nafion, tak to się nazywa. Wymyślony przez Waltera Grotta dla korporacji DuPont właściwie w latach 60. Opatentowany dokładnie pod koniec lat 60. przez DuPonta. To jest taki zabawny polimer, który jest tak skonstruowany, nawet nie będę wymieniał jego pełnych nazw, bo to brzmi jako tetrafluoretylen i tak dalej. Po prostu perofluorwiny.
Mogę tak długo wymieniać. Taka normalna nazwa to jest nafion. Ciekawa rzecz polega na tym, że ma tak zwaną polaryzację ujemną. Co tu dużo mówić, nafion wyrzuca ładunki na zewnątrz jako polimer. Jest naładowany ujemnie i tak dalej. Nie chcę ci tutaj tłumaczyć tych wszystkich rzeczy. To taka dziwna substancja. Ma taką właściwość, że wyrzuca wszystkie ładunki ujemne na siebie. Sama ma potencjał ujemny jako substancja z takim kawałkiem polimeru. Panowie wrzucali do wody różne rzeczy i wrzucili między innymi ten nafion.
Właściwie nic specjalnego jeszcze nie zauważyli i postanowili, że jeszcze przy okazji sprawdzą, co się dzieje w ogóle z energią w wodzie, energią elektryczną. Więc nalano wodę do dwóch fiolek, do jednej fiolki włożono katodę, do drugiej anodę, puszczono lekki prąd przez to i podnoszono ten prąd. Sprawdzano różne napięcia, natężenie i tak dalej. I okazało się, że kiedy się podnosi te napięcie natężenia, to ciągliwość wody się potwornie zwiększa. Nagle się okazuje, że można rozsunąć na dosyć sporą odległość dwie szklanki od siebie i pomiędzy nimi powstaje most z wody. Fenomen polega na tym, że ta odległość jest potężna i przeczy jakiejkolwiek koncepcji grawitacji newtonowskiej, że to w ogóle nie ma prawa się dziać. Na dodatek w tej wodzie dzieje się dziwne zjawisko. I tu właśnie panowie sięgnęli po tą substancję, żeby sprawdzić troszeczkę głębiej, co tak naprawdę dzieje się w wodzie. Czyli po ten nafion. Okazało się, że woda tworzy coś w rodzaju efektu tunelowania, czyli automatycznie buduje się rurka, niewidoczna rurka.
My nie widzimy, bo dla nas woda tak samo wygląda jak woda. Ciągle wygląda tak samo. Jest dalej przezroczysta, nie widzimy tych warstw, które się znajdują w środku. Ale po bliższym przyjrzeniu okazuje się, że na zewnątrz wody powstaje coś w rodzaju takiej rury naturalnie złożonej też z wody. Tylko że tam woda ma zupełnie inne właściwości niż ta, która jest w środku. Kiedy wrzucono ten kawałek polimeru o nazwie nafion do wody i wzięto pod mikroskop i podłączono to do prądu, nagle okazało się, że dookoła tej substancji powstaje taka potężna poduszka. Nagle coś się zmienia. Dalej tam jest woda. To nie jest tak, że ta woda nagle zniknęła i tam nic nie ma. Dalej jest, ale właściwie to już nie jest woda.
Ma troszeczkę inne właściwości. Tu troszkę rzucę się na te badania, o których dzisiaj wspominałem, bo tę strefę wody nazwano exclusion zone. Tak to się nazywa. Tłumacząc na polski exclusion zone to właściwie jest „wyrzucona strefa”. Tak to można chyba dosłownie przetłumaczyć. Czyli wszystkie te materiały, które są wyrzucane z tej wody, którą my znamy jako normalna woda na zewnątrz i tworzą taką zewnętrzną warstwę. W skrócie nazywa się to EZ. Jest to zestaw bardzo ciekawych zjawisk. Na przykład chodzi o to, że te molekuły wody są właściwie takie same. Na dodatek są jeszcze bardziej stabilniejsze niż takie normalne molekuły.
Potem się okazuje, że ta woda w tym kawałku na zewnątrz zawsze jest negatywnie naładowana. Okazuje się, że absorbuje światło gdzieś tam do 270 nanomilimetrów, jeżeli chodzi o spektrum absorpcji światła. Okazuje się, że ma zupełnie inny współczynnik zakłóceń optycznych. Jeszcze na dodatek, kiedy się patrzy pod mikroskopem, okazuje się, że wszystkie molekuły, które tam się wrzuca polaryzują się automatycznie na troszkę inną energię. I nagle się okazuje, że struktura molekularna tej wody ma zupełnie inne właściwości absorpcyjne, że tak powiem. W ogóle fenomen. Strasznie naukowo brzmi. Przepraszam za to naukowe, będę starał się to wyjaśnić. Więc co panowie zrobili? Panowie zrobili coś takiego jak taką tubę z nafionu później.
Taki po prostu kawałek rurki, jeden centymetr długości, jeden centymetr szerokości, taką małą rurkę, jak taki kawałek wężyka. Przezroczysty to jest, jak plastik przezroczysty. Zakropili do samego środka właśnie tą wodę naładowaną negatywnie i włożyli do normalnego zbiornika, który ma taką normalną wodę naładowaną dodatnio. Nagle się okazało, że w środku powstaje taki vortex. Właściwie powstaje ruch, który nigdy się nie kończy. Czyli mamy silnik, naturalny silnik. Czyli woda, która znajduje się w środku, która ma zupełnie inne właściwości, ma tak zwane właściwości ujemne dookoła ścianek tej rury. Nagle zaczyna się ruszać i jest właściwie takim perpetuum mobile i nie chce przestać. O co w ogóle chodzi z tą exclusion zone? To jest w ogóle strasznie intrygujące.
W ogóle jej właściwości magnetyczne. O co chodzi? Ta woda jest niby normalna, ale nie ma jednej rzeczy. Nie ma protonu. Woda się składa z H2O i tam jest po prostu kawałek czegoś takiego, co się nazywa protonem. I ten proton generalnie klei to wszystko w taki sposób, że woda jest płynna, jest stałą substancją. I teraz, kiedy usuniesz ten proton, woda się zmienia. Jest zupełnie inna. I dalej nie jest solidna. To jeszcze dalej nie jest lód.
Tutaj panowie zaczęli się zastanawiać nad strukturą wody, bo się okazuje, że właściwie woda ma strukturę heksagonalną, czyli narysuj sobie sześciokąt dosłownie. Ja troszkę motam. To najlepiej by było, jakbym sobie zrobił rysunki i ci w ogóle rysował. Wtedy wszystko byłoby o wiele łatwiejsze. Ale mniejsza o to. Woda ma strukturę heksagonalną. To jest sześć kropek. Łączysz te sześć kropek liniami, masz swoją heksagonalną strukturę, masz swojego heksa i to jest jedna warstwa. Teraz sobie wyobraź, że jest druga warstwa pod spodem, dokładnie taka sama. Dowcip polega na tym, że jeżeli sobie zbadasz tę strukturę, szczególnie lodu, to nagle się okazuje, że to właściwie nie jest do końca H2O.
To właściwie powinno być H2O, ale to nie jest H2O. Coś dziwnego się tutaj dzieje. Niby mamy tą samą materię, ale to już nie jest to samo, bo ta struktura się przesuwa o drobny kawałek w jedną stronę, tylko delikatnie, właściwie dokładnie o połowę jednego ramienia i wszystkie te neutrony, protony i tak dalej zmieniają w ogóle swoją konfigurację. To się nazywa po prostu right shift po angielsku w tym całym opracowaniu naukowym, bo oczywiście można strukturę wyciągać do góry, ale generalnie panowie nie za bardzo wiedzieli jak. Stwierdzili, że wygodniej będzie przesunąć strukturę w bok, ponieważ kiedy przesuną ją w troszeczkę inny sposób, to co się stanie? To nie będzie taką samą materią. Rozsypie się, zamieni się na parę albo coś tam. Właściwie nie nadaje się kompletnie do badania, bo wtedy, kiedy usuną protony w taki klasyczny sposób, woda właściwie znika jako taka. Więc pytanie, jak naładować negatywnie wodę? Właśnie.
Okazało się, że właściwie wody ładować negatywnie nie trzeba, bo jest taka warstwa, która ma nieustannie ładunek negatywny dookoła. I tutaj jest zagwozdka, bo właściwie zawsze widzimy jedną wodę, ale ta woda już nie jest jedna, w tym momencie już jest coś innego w tej wodzie. Jeszcze widzimy lód. Lód jest czymś zupełnie innym. O co tu chodzi? Panowie używali cały czas tego materiału, o którym wspominałem, tego tajemniczego polimeru Nafionu i sobie badali właśnie wszystko za pomocą tego materiału. Używali go jako takiego rozpędzacza do wszystkich tych zjawisk, więc była taka membrana z tego Nafionu. Później był zbiornik z wodą. Woda była ściśle kontrolowana, jakie ma parametry, co się z nią dzieje i tak dalej. Badano tę strefę pomiędzy właśnie materiałem a wodą.
Przykładano tam różne czujniki. Przykładano takie mikroczujniki, na przykład pH i badano, co się w ogóle stanie na przykład z pH wody przy Nafionie. I się okazuje, że właściwie przy Nafionie jest takie normalne pH. Jest ta dziwna strefa i nagle zaraz po niej wszystko zaczyna się zmieniać. Powstaje potężny gradient. Jak to wytłumaczyć najprościej? Że właściwie cała woda, która znajduje się poza tą strefą, jest czymś zupełnie innym. Tylko ta w tej wąskiej strefie ma te zupełnie inne właściwości. Coś kompletnie przeciwstawnego do tej normalnej wody. Czyli właściwie cała nasza wiedza na temat czym to jest, czym to było i tak dalej nagle legła w gruzach, bo właściwie wszystkie zjawiska, które występują w tym drobnym shieldingu.
Tak to jest. Zapominam czasami polskich słów. Wszystkie te historie, które występują w tej cieniutkiej warstwie wody, są czymś zupełnie odwrotnym w stosunku do zachowania się wody takiej normalnej jako wody. Więc panowie postanowili przesunąć to wszystko i sprawdzić, co się stanie wtedy, kiedy przesuną lekko tę molekułę i nałożą warstwowo. I się okazało, że woda zaczyna budować coś takiego jak takie spirale. Bo kiedy przesuwamy molekułę dokładnie ten kawałek, to właściwie przesuwamy o, można powiedzieć, równe 60 stopni i budując warstwę na warstwie, automatycznie tworzymy taki vortex, który wygląda troszeczkę jak kod DNA. Taka skręcona helixa. Nagle się okazuje ciekawa rzecz, prawda? Zawsze się zastanawiałem, dlaczego helixa się kręci? Gdzie jest ta informacja o tym, że komórka ma być zbudowana w konkretny sposób, że ona ma konkretny kształt i tak dalej.
Wiadomo, że w komórce nie ma informacji jako takiej za bardzo. Natomiast jest woda, która wodą nie jest i nagle się okazuje, że właściwie struktura tej wody posiada taką informację, że przekazując ją w konkretny sposób, ale tylko ta wąska warstwa wody, przekazując ją dalej, buduje właśnie taką elegancką heksagonalną strukturę, która się potrafi elegancko przekręcać i tworzy na przykład helixy, niczym nasze DNA. Są bardzo w ogóle takie dziwne zachowania tej warstwy. Już wspomniałem, że jest negatywnie naładowana, w przeciwieństwie do wody, która jest z reguły dodatnio naładowana. Właśnie ciekawa rzecz. Te naładowanie wody, jeżeli się sprawdzi pod mikroskopem, wygląda dookoła molekuły jak taki pierścień. Wszystko jest okrągłe, jakby takie kulki. I na dodatek posiada właściwości, żeby się wiązać w te helixy. Naturalnie. To jest po prostu naturalne zachowanie właśnie tej troszkę innej wody.
I żeby było zabawniej, te duże formacje, kiedy się już skonstruują, takie pełne helixy są odporne na coś, z czym zmaga się kawał nauki, co się nazywa tak zwaną niestabilnością. Nie wiem, jak to się po polsku nazywa. Po angielsku to jest Brownian instability, czyli taki ruch cząsteczek, który się dzieje wszędzie. Czasami gdzieś tam w programach naukowych pokazują kawałek ludzkiej krwi albo czegoś spod mikroskopu i to wszystko tak chaotycznie biega w nie wiadomo jaką stronę i nie wiadomo, o co w ogóle w tym wszystkim chodzi. To jest właśnie tak zwany Brownian instability, czyli po prostu niestabilność tych cząsteczek i nikt nie wie, skąd to się do końca bierze. Są oczywiście teorie i tak dalej. Nagle się okazuje, że właśnie ta duża warstwa, jeżeli ta warstwa tak zwanej extrude zone w wodzie, czyli AZID water, jest naprawdę spora, nagle eliminuje właśnie ten efekt niestabilności. Cokolwiek tam nie załadujesz do tej wody, nagle wszystko wskakuje na swoją strukturę. To jest troszeczkę tak, jakby każda książka znalazła swoją półkę. Niezależnie od tego, ile warstw nałożysz jedna na drugą.
I numer polega na tym, że one tworzą się w takie eleganckie łańcuchy, tworząc dosłownie warstwy jedna na drugiej, jedna na drugiej, jak liście spadające z drzewa. Co w ogóle jest ciekawego z tą warstwą? Ona jest taka mocno oddzielona od tej tak zwanej dodatniej wody. Jeżeli weźmiesz wszystkie mierniki, to się nagle okazuje, że jest taka warstwa, która jest zupełnie inna. Jeżeli weźmiesz miernik prądu elektrycznego, zaczniesz mierzyć, to nagle w jednym miejscu jest minus. Tuż przy tym obiekcie, przy tak zwanym Przy tym polimerze ciągle zapominam jego nazwy. Na fionie jest cienka warstwa ujemnie naładowanej wody i chwilę później nagle jest normalna woda. Jest moment, kiedy to wszystko przechodzi. Jest kilka bardzo ciekawych zjawisk. Co się dzieje na przykład z molekułami, że jak molekuła próbuje się odbudować albo coś takiego, oczywiście w naszym organizmie, to nagle zaczyna się pojawiać ta heksagonalna struktura i kiedy jest zrobione zdjęcie, to wygląda jak heksagonalny kryształ.
Woda jest kryształem, na to wygląda. Ciekawe właściwości. Na dodatek, kiedy weźmie się światło i zaświeci w tą wodę, gdzie występuje ten efekt, to ten efekt się zwiększa. Wygląda troszkę tak, jakby woda zachowywała się jak magnes. Jeżeli świecisz latareczką, to nagle ta strefa w wodzie, tej ujemnie naładowanej wody się zwiększa. To jest zdrowa woda tak naprawdę. To jest woda, która nas leczy. Woda, która jest w naszym organizmie. To jest clue programu. Jeżeli kojarzysz górski strumyk i woda sobie płynie, przecieka przez kamyki tworząc tunele, mikrowodospady i tak dalej, ona cały czas się tuneluje.
Tam są miliony dosłownie takich tuneli zrobionych właśnie z tej warstwy, która ma te specjalne właściwości. Tylko w środku jest normalna woda z plusem i to też nie do końca. W każdym razie ta woda jest jeszcze dodatkowo podświetlana przez słonko, także ma zupełnie inne właściwości, można powiedzieć grawitacyjne, bo wszystkie tak zwane fotony zaczynają się zupełnie inaczej w niej zachowywać. Jakby znikała tak zwana ziemska grawitacja. Próbowano robić różne eksperymenty, na przykład redukować tak zwaną energię radiacyjną, czyli na przykład świecenie jakiegokolwiek światła. Numer polegał na tym, że robiono to na zasadzie: jest kubek z kawą, w środku jest nasza woda i normalnie otwierasz kubek, świecisz światłem i sprawdzasz, jak gruba jest ta warstwa, która ma te specjalne właściwości. Później stawiasz ten sam kubek w miejscu, które jest kompletnie ciemne, ale odcięte od nawet światła podczerwieni, które jest dla nas niewidoczne. Po prostu jest kompletnie w miarę ciemno, na tyle, na ile się da na tej planecie. Ta warstwa jest dalej badana i nagle się okazuje, że po 15 minutach ta warstwa się zmniejsza o połowę co najmniej, jak nie więcej. 15 minut później, poza pudełkiem, kiedy z powrotem jest na wolnym powietrzu, warstwa się spontanicznie odbudowuje.
Fenomen. Nikt właściwie nie wie, jak to się dzieje. Jest oczywiście teoria, że jest to związane z energią fotonową, ale ja na moment zostawię oficjalne teorie. Pojadę troszkę dalej z tą wodą. Historia jest niezła, bo mamy molekułę wody. Troszkę zamotałem na początku. Mamy kropelkę. To nie jest kropelka. To jest jedna molekuła, czyli mamy cząsteczkę, jedną małą cząsteczkę. Okazuje się, że właściwie dookoła tej cząsteczki powstaje coś takiego w wodzie jak specjalna warstwa, taki rodzaj kulki dookoła każdej molekuły wody, która jest właściwie niczym innym jak kryształem, tylko że płynnym kryształem w wodzie.
To jest warstwa owej tajemniczej wody, która ma właśnie te ujemne naładowanie. Co się dzieje, kiedy mamy te dwie cząsteczki razem obok siebie? Tu powstaje niesamowity fenomen, o którym mówiono 150, 200 lat temu, 100 lat temu jeszcze, zwany magnetyzmem. Chodzi o stabilność tych cząsteczek. Okazuje się, że te cząsteczki, pomimo że są ujemnie naładowane, zaczynają się przyciągać niczym dwa magnesy, ale nigdy się do końca nie przyciągną, nie połączą. Pomiędzy nimi powstaje ładunek dodatni. One jakby zapraszają ładunek dodatni. To jest ciekawa filozofia, która gdzieś tam się pojawiła, opisana nawet w języku angielskim. Taki pomysł, że to jest... Ojejku, tego akurat zapomniałem.
Like, like, like. Coś takiego. Czyli lubią się lubić. Tak to można przetłumaczyć na język polski. Jest to związane z tym, że kiedy cząsteczki są blisko siebie, one właściwie nie chcą się połączyć w jedną cząsteczkę. One lubią stać na swoich stałych orbitach, względnie tego, ile mają energii w sobie i kumulować w środku dodatnie ładunki. Widziałem taki rysunek na prezentacji Gerarda Pollacka, gdzie to zjawisko było tłumaczone w ten sposób: jeżeli masz dwóch oponentów, dwóch kolesi, którzy chcą się zastrzelić, to w jaki sposób znaleźć dla nich wspólny cel? Postawić pośrodku atrakcyjną kobietę. I w tym momencie porzucają broń. I ten jeden element, który jest przyciągający, powoduje ściągnięcie tych negatywnych elementów, które się nigdy nie połączą ze sobą, ale już nie ma między nimi konfrontacji, nie ma walki, jakby już tworzą stały związek, stałą sytuację.
Okazuje się, że właśnie to odpowiada za stabilność tej warstwy wody, bo teoretycznie według oficjalnych nauk ona w ogóle powinna się rozsypać. W ogóle nie powinno tam tego być. A tu się okazuje, że nagle oprócz tego, że woda się robi stabilna, pojawia się coś takiego, co po angielsku się nazywa repulsive force, czyli ruch w skrócie. Ruchy pulsacyjne, tak to można określić. Te ruchy pulsacyjne tworzą energię. To się nazywa kryształ koloidalny, bo dokładnie kryształy koloidalne są niczym innym jak właściwie taką strukturą. Na pewno słyszałaś i ty też być może o srebrze koloidalnym. Na tym polega ten fenomen, ponieważ właśnie srebro koloidalne wytwarza dosyć dużą warstwę tej specjalnej wody dookoła siebie. Jeżeli włożysz kawałek tego srebra do wody, to w tym momencie jest takie niewidoczne i nagle, musiałbym zmierzyć oczywiście, ale wyobraź sobie, że na około centymetr od tej blaszki woda się zmienia i ta woda, która jest kompletnie inna, powoduje pewne zmiany w tej wodzie, która jest dodatnia też. Także cała ta woda zmienia swoje właściwości.
To nie jest przypadek, że woda koloidalna ma zupełnie inne właściwości niż normalna woda. Bo prawda jest taka, że właściwie mówimy o plazmie, a nie o wodzie. Plazmie, która się składa z ładunków, które są naładowane ujemnie. Tworzą tak zwaną strukturę koloidalną kryształu, czyli heksagonalną. Trójkącik jeden obok drugiego, jeden obok drugiego. Trzy rogi trójkącika to są nasze ładunki ujemne. To, co śmiga pomiędzy trójkącikami, to są nasze ładunki dodatnie. Jeżeli chcesz sobie to zwizualizować. Bo czym są chmury na przykład na niebie? Są niczym innym jak właśnie kombinacją, jeżeli chodzi o taką, że tak powiem, akademicką naukę.
Takie akademickie terminy są właśnie kombinacją tych cząsteczek, które są naładowane ujemnie, sklejonych w chmurze naładowanej dodatnio. To jest fenomen, ponieważ te ujemne ładunki przyciągają ładunki dodatnie, które nigdy się nie połączą, ale tworzą razem wspólnie obiekt. Nagle się okazuje, że te obiekty latają nad nami, nazywają się chmury i to jest ciągle ta dziwna woda, która właściwie nie jest do końca wodą. Ten sam numer dzieje się, jeżeli przyjrzysz się swojemu zamkowi, który wybudowałeś na piasku gdzieś na plaży. To, co trzyma piasek, żeby się nie rozsypał, żeby ten zamek w miarę trzymał kształt, to jest woda. Pomiędzy ziarenkami piasku znajduje się woda i dokładnie ta warstwa, która styka się z każdym ziarenkiem z osobna, ma tą delikatną warstwę naładowania ujemnego. Otóż to. I w rzeczywistości te ziarenka piasku nie stykają się tym, że mają jakieś przyciąganie takie w sensie plus do plusa. Nie, nie, nie. Stykają się właśnie tymi minusowymi polami.
Fenomen. I co to ma wszystko wspólnego z tak zwaną reverse engineering? Z tą inżynierią odwrotną, z tym myśleniem w ogóle w drugą stronę? Niby nic. Niby tylko kwestia wody. To tylko takie drobinki oczywiście na temat tej wody, a troszkę później być może więcej tam wrzucę. W każdym razie logika, która za tym stoi, jest dosyć prosta. Okazuje się, że właściwie ta oficjalna nauka mówi, że jeżeli chcesz otrzymać jakąkolwiek formę energii, cokolwiek, to musisz wykonać jakiś ruch. Czyli jadąc dalej, jeżeli chcesz stworzyć jakiś porządek, czyli stworzyć jakąś regularną strukturę, musisz załadować tam kawał energii. Czyli jeżeli ta strefa w wodzie posiada taką specjalną strukturę, która jest niesamowita i w ogóle między innymi też odpowiada za budowanie się lodu, w ogóle kryształków lodu, o czym zaraz opowiem, to okazuje się, że ta energia jest w wodzie.
Tu nikt nie ładuje do wody żadnej energii. Czyli ten klasyczny przykład pod tytułem „chcesz posprzątać pokój, musisz włożyć w to energię” i na tym polega cała ta historia. Żeby coś zrobić, musisz włożyć energię. To się okazuje kompletnie bez sensu. Rzeczywistość i wszelkie eksperymenty pokazują coś zupełnie odwrotnego. Jeżeli coś posprzątasz, to właściwie nie tracisz żadnej energii, nie wkładasz w nic energii, nie dokonuje się transformacja energii w tą destrukcyjną stronę, tylko wręcz odwrotnie. Jeżeli coś posprzątasz, to automatycznie zaczynasz być energią. Tak to wygląda w praktyce. Ciekawe podejście, prawda? Czyli że energia jest absolutnie dookoła, wszystko jest energią i woda jest takim materiałem, który doskonale to pokazuje.
O co chodzi w ogóle z tym lodem? Bo to jest ciekawa sprawa. Lód ma te swoje, że tak powiem, wyrzucone protony. Exclusion zone. No właśnie, a co to jest lód? Lód to są protony połączone razem z tą exclusion zone, bo ta exclusion zone, co jest właśnie ciekawą historią, nie zawiera w ogóle protonów, o czym chyba wspominałem. Nie mam pojęcia. Jeżeli nie, to teraz ci mówię jeszcze raz. Nie ma protonów, są tylko neutrony, dlatego jest naładowana ujemnie. A w lodzie znajdują się protony.
I teraz o co tu w ogóle chodzi? Okazuje się, że w ogóle lód powstaje w bardzo ciekawy sposób. Następuje właśnie to przesunięcie. To jest troszkę tak, jakbyś miał deskę na desce i deska ma szerokość pięciu centymetrów. Druga też ma pięć centymetrów. Jedna leży równo na drugiej. Właściwie to są trzy deski, jedna na drugiej. I teraz wyobraź sobie, że każdą z tych desek przesuwasz dokładnie o jedną trzecią albo tylko i wyłącznie o jedną drugą. Masz konkretną ustaloną proporcję, która wynika z szerokości tych desek. Jeżeli ułożysz jedna na drugiej i poprzesuwasz je, to nagle się okazuje, że zachowują symetrię, pasują do siebie i nawet się nie przewrócą.
I nawet będą trzymały jakiś tam pion, jeżeli oczywiście zachowasz odpowiednie proporcje. Dokładnie ta sama historia dzieje się z wodą. Po prostu nagle do wody zaprasza się tlen i ten tlen powoduje, że pojawia się lód. Ten tlen to jest naładowana dodatnio energia, można powiedzieć, czyli protony w naszym przypadku. To jest właśnie ten plusik, który się pojawia, a on się pojawia przez w ogóle bardzo dziwny przypadek. Eksperymenty robiono w taki sposób, że brano taką zimną płytę jakiegoś metalu albo czegoś takiego. Coś, co było w ogóle podłączone do chłodziarki, tak zwana cooling plate, czyli chłodząca płyta. Na to był kładziony taki pasek nafionu, no i była zapuszczana kropla wody. No i była obserwowana ta przestrzeń, gdzie woda styka się z nafionem. Oczywiście wszystko to kręcono filmami i tak dalej, i tak dalej.
No i okazało się, że lód nie formuje się przy obiekcie tak, jak powinien według wszystkich oficjalnych teorii. Tylko lód zaczyna się formować dokładnie w tej strefie, gdzie kończy się tak zwana exclude zone, czyli ta specjalna strefa tej innej wody. Wtedy, gdzie zaczyna się normalna woda z ładunkiem dodatnim. Dokładnie na tej granicy, czyli właściwie jeszcze dziwniej. I okazało się, że działa tu owe przyciąganie. Ta pozytywnie naładowana woda jakby przyciąga troszkę ładunki ujemne na jedną stronę i ładunki dodatnie na drugą stronę. Następuje taki, można powiedzieć, naturalny vortex I właściwie następuje efekt przyciągnięcia. Te ładunki dodatnie są przepuszczane niejako przez te wszystkie warstwy, ale tylko niektóre, tak zwane protony dodatnie i one tworzą lód. A pomiędzy tą pierwszą warstwą i tworzącym się lodem jest zawsze woda. To jest fenomen.
To jest troszeczkę tak, jakby coś się robiło metr nad ziemią i kiedy już się zrobi, nagle się przesuwało metr do góry i doklejało do czegoś, co wisi pod sufitem. Trochę w ten sposób, zupełnie łamiąc wszelkie możliwe prawa grawitacji, bo przecież z wodą nie ma pojęcia coś takiego jak fizyka newtonowska. Wystarczy spojrzeć na sople lodowe. To jest ta sama historia. Przecież ta woda cieknie w dół i fenomen polega na tym, że ta warstwa lodu się buduje w tej wodzie, która właściwie nie jest lodem. Gdzieś pomiędzy, gdzieś w ogóle... No właśnie, gdzieś zupełnie pomiędzy. Nie ma to nic wspólnego z żadną materią. Testowano to na różne sposoby. Zbudowano na przykład taką specjalną skrzynkę, gdzie był taki specjalny element do chłodzenia powietrza, który był podłączony do tej skrzynki.
Kawałek metalu, w środku była woda. Były oczywiście jakieś takie specjalne microspheres, drobinki, które pokazywały, jak zachowuje się fluktuacja wody. Można sobie taki pył, nanopył wrzucić do wody i on generalnie pokazuje od razu, co tam się dzieje. No i co się okazało z tym extrudzone? Ta strefa jest tak skonstruowana przez tą swoją heksagonalną kompozycję, że wyrzuca wszelkie śmieci z siebie. To jest ta strefa, w której woda się na przykład oczyszcza. Wszystkie te mikrosfery, które nie pasują do tej struktury, są wyrzucane na zewnątrz i to w ogóle bez dwóch zdań. To jest ta historia właśnie z koloidalnym srebrem, które czyści wodę. No i podobna historia oczywiście dzieje się właśnie, tak jak wspomniałem, przy powstawaniu lodu, gdzie nagle się okazuje, że przez tą strefę zaczynają przelatywać protony i to one tworzą tą warstwę lodu, ale w ustalony, konkretny sposób. I tam eksperymentów robiono troszeczkę, bo zamrażano kropelki wody, zamrażano w takich laboratoryjnych dishach, takich okrągłych próbkach, robiono różne sztuczki i się okazuje, że w ogóle woda się dramatycznie zmienia.
Fenomen polega na tym, że w temperaturze pokojowej ma na przykład siedem pH. Kiedy ją zamrozisz, kiedy właściwie zaczyna się zamrażać, dokładnie w tym stanie, w tej warstwie wody nagle to pH wynosi trzy. Wiesz, że to wszystko jest tak w ruchu, że to w ogóle zupełnie jest inaczej. Zawsze myśleliśmy, żeby posprzątać pokój, to trzeba stracić energię, że to w ogóle to my wkładamy energię. Żeby posprzątać, coś zrobić, to musimy wytworzyć energię, włożyć i dopiero wtedy coś się stanie. A tu się okazuje, że jest zupełnie inaczej, że jeżeli cokolwiek robisz, to właściwie stajesz się źródłem nieskończonej energii. Fenomen. I po bliższym przebadaniu tej struktury, właśnie tej EZ water, czyli tej cienkiej warstwy, jest jak nic płynnym kryształem i to takim elegancko ułożonym, gdzie wszystko jest dopasowane tak, że się po prostu w głowie nie mieści. Idealnie wszystko pasuje. Kryształ, tylko że w wodzie.
I nagle, nie wiadomo skąd pojawia się energia i ta energia zmienia sposób połączenia się tych warstw. No i w ten sposób powstaje tak zwany stały kryształ, czyli lód. No właśnie. Czyli zupełnie w inną stronę. Czyli jak się okazuje sprzątanie pokoju daje ci energię, a nie zużywa twoją energię, czyli w ogóle zupełnie inna historia. Zresztą jeżeli ktoś jeździ na łyżwach, to doskonale wie, o co chodzi. Ta warstwa, po której się ślizgasz, jeżeli sobie zasuwasz właśnie po lodzie w łyżwach, to jest właśnie nic innego jak ta specjalna warstwa EZ waters. Przecież twoje łyżwy posiadają pewne napięcie elektrostatyczne i nie tylko. Woda posiada pewne napięcie i ciągle ta istniejąca warstwa, mikrowarstwa, ale zawsze istniejąca. I to jest ten fenomen, że jak mocniej naciśniesz na łyżwy, naprawdę je przydusisz, to wtedy dostajesz takiej potężnej prędkości, znika tarcie.
Nagle po prostu płynie się na tych łyżwach, bo znika efekt takiej ciężkiej grawitacji. Nagle jest troszkę jak lewitowanie, jest troszeczkę inaczej. No właśnie, bo tam jest zupełnie inna warstwa pod spodem. Myślimy, że wszędzie jest tak samo, a tu się okazuje, że jesteśmy jak na takiej specjalnej grawitacyjnej poduszce, która jest zrobiona naturalnie z wody na lodzie. Nic więcej. Ciekawe, prawda? Ta historia z tym, że usuwa kontaminację z wody, jest bardzo ciekawa. Dokładnie ta jedna warstwa. No i to jest ta tajemnica związana z tym czwartym tajemniczym stanem wody. Oczywiście jest tego masa, bo to, co ja dzisiaj opowiedziałem tutaj dokładnie, czy właściwie niedokładnie, to naprawdę czubek góry lodowej.
Te badania trwały ileś tam lat. Jest nawet książka na ten temat i chyba już nawet nie jedna. W ogóle jest koncept budowania silników, które są oparte dokładnie o przepływ tej wody, żeby wykorzystywać właśnie tą strefę wody, bo nic więcej jak po prostu zbudować odpowiednie urządzenie z odpowiedniego materiału, który ma odpowiednie właściwości w postaci rury, włożyć to do wody, wybudować silniczki dookoła i właściwie można odbierać energię. Tak to wygląda. Tu w ogóle ciekawy koncept się pojawił, bo oczywiście naukowo to dalej jest rozwijane i tam jest taki pomysł, że w ogóle jest to kwestia związana z informacją, bo to już poszło troszeczkę dalej, przynajmniej w dzisiejszych czasach i już powoli zaczyna się dyskutować, czym jest to zjawisko. Wracając do leków anestetycznych, czyli do tych wszystkich usypiaczy, do aspiryny i tak dalej, nagle się okazuje, że właściwie nie ma za bardzo możliwości, żeby przenieść informację z normalnej wody do naszego organizmu tak zwyczajnie. Nie da się tego wstrzyknąć, bo cię po prostu zwyczajnie zabije. Numer polega na tym, że wszystko to działa na tej zasadzie, że ta chemia jest tam podawana i dopiero ta transmisja następuje wtedy, kiedy środki chemiczne Trafią dokładnie na tą specjalną EZ Water w środku naszej komórki. Ponieważ nasza komórka ma konkretny impuls, tak jak wspominałem na samym początku. I całe te środki chemiczne działają w ten sposób, że zmieniają napięcie elektrostatyczne w komórce.
Także normalnie to, co powinno być pikiem, jakimś impulsem, który powoduje, że sprawy się dzieją, nagle jest kompletnie wytłumiane, ponieważ woda w komórce normalnie ma potencjał ujemny. Ta plazma właściwie ta specjalna plazma, którą nazwamy EZ Water, przynajmniej na potrzeby dzisiejszego odcinka „Hiperprzestrzeni”. Jeżeli wpuścisz tam chemię, to w tym momencie woda zmienia swoje właściwości i zaczyna być dodatnia. I w ten sposób usypiasz komórkę. Ona przestaje być aktywna i na tej zasadzie to działa, że zmieniasz pozycję wody, zmieniasz pozycję jednego elementu w tej wodzie i nagle się okazuje, że wszystko się kompletnie zmienia. Właśnie ta specjalna woda, która ma specjalne właściwości i cokolwiek nie wrzucisz do tej wody, jakąkolwiek cząsteczkę zawsze będzie tworzyło taką idealną warstwę dookoła tej cząsteczki. Świetnym przykładem jest właśnie molekuła wody, gdzie tworzy to dosłownie kulkę dookoła. Taka energetyczna kulka. Co tu dużo mówić. Takie negatywne naładowanie.
Jest w ogóle ciekawa historia z tym, że absorbuje światło UV i to tak potężnie absorbuje. Do tego jeszcze są historie związane z kwestią na przykład załamania światła. Normalnie woda ma współczynnik załamania. On był badany już grubo ponad 200 lat temu. Są na to wzory matematyczne, wyliczenia i tak dalej. Tak samo jak szkło. Po prostu parametr załamania się tego, co widzimy przez tą wodę. Kojarzysz o co chodzi? Wrzucasz coś do wody, wkładasz patyka i patyk się zgina pod innym kątem. To jest właśnie kwestia załamywania się światła w wodzie.
No i się okazuje, że o ile woda załamuje te wszystkie efekty wizualne, to ta strefa nie za bardzo. Ona jest dosyć czysta, przez nią widać zupełnie inaczej. Ona ma inne właściwości. Dlatego nasze oczy działają fajniej niż na przykład gdybyśmy mieli taką zwykłą wodę, ponieważ w naszych oczach mamy właśnie tą specjalną wodę i dlatego nie mamy tego dziwnego efektu, który normalnie powinien wystąpić. Powinniśmy mieć wszyscy takie rybie oko, taki efekt jak takie śmieszne obiektywy zakładane na aparaty fotograficzne, żeby mieć wszystko maksymalnie wykręcone, w potężnej perspektywie, w potężnej panoramie i wszystko powiększone na pierwszym planie wręcz nienormalnie. A nie ma tego problemu. Problem się pojawia, kiedy zaczynamy patrzeć przez lornetki i przez inne urządzenia. Nagle widzimy, że nasz sposób widzenia się diametralnie zmienia. Na przykład zmieniają się krzywizny i tak dalej, ponieważ pojawia się dodatkowy współczynnik załamania światła. Przez to zmienia się geometria padania tego światła i geometria odczytywania informacji, bo to jest kolejny element tej całej historii, że poszło to tak daleko, że panowie zaczęli się zastanawiać, gdzie jest ta informacja.
Bo tak, można ją puścić chemicznie, ale właściwie chemicznie ciężko cokolwiek zrobić, bo jedyne co możesz, to właściwie wyłączyć komórkę albo ją włączyć. Jak ją wyłączyć jest zawsze duże ryzyko, że ją tak wyłączysz, że się nigdy nie włączy sama. A woda tak czy siak zmienia swoje właściwości, niezależnie od procesów chemicznych. I zauważyli, że to jest ta kwestia związana ze światłem. To są właśnie te współczynniki, bo one się dramatycznie zmieniają, jak tam się operuje różnymi laserami, światłami i tak dalej. Chociażby właśnie podczerwienią, światłem UV, które kompletnie absorbuje owe światło. To jest fenomen i to gdzieś tak do głębokości 270 nanomilimetrów, jakoś tak. To jest dosyć tłusta warstwa jak na generalnie takie małe rozmiary. Oczywiście dla nas niezauważalna, ale dla Mamy Natury to jest porządny kawał, że tak powiem, płaszcza ochraniającego przed takim dziwnym zjawiskiem. Zastanawiasz się jak w ogóle rośliny żyją?
Jak to wszystko żyje? No właśnie. Woda, która jest w roślinach też ma troszkę inne właściwości. Tego jeszcze się nie bada, znaczy w niektórych miejscach się bada i też pokazuje, że to jest troszeczkę inaczej. Tylko że ciężko nam zbadać tą wodę, bo jak włożysz miernik w tą wodę, to dookoła twojego miernika robi się właśnie taka strefa EZ Water i właściwie ty badasz tylko jej pierwszą krawędź. Nie wiadomo, co się będzie działo dalej. Tam panowie budowali jakieś potężne czujniki badając jej pH, gradient i tak dalej, jak to się zachowuje i mieli z tym bardzo poważne problemy. Właśnie z tego powodu, że jest to takie delikatne zjawisko. No i to, że się pH zmienia i to tak właśnie wszystko jak sobie narysujesz linię, to tak właśnie schodzi tak gładko w dół albo gładko w górę. Ma swój tak zwany gradient, czyli takie miękkie wygaszenie albo miękkie wejście.
Nic się nie dzieje radykalnie, nic się nie dzieje potężnie tak naraz. To jest bardzo ciekawe, takie w ogóle zupełnie coś innego. No i ciągle ta informacja od Mamy Natury, że porządek nie bierze się stąd, że tracimy energię na budowanie tego porządku, tylko że porządek daje energię. Porządek jest esencją energii. Jeżeli masz porządek, to masz energię. To jest zupełnie inne podejście do świata, do technologii, do rozumienia zjawisk. Normalnie obliczasz wytrzymałości materiałów. Czy śrubka strzeli, czy nie strzeli i tak ją projektujesz. Wymyślasz maszyny, które zrobią nie wiadomo jaką stal. Huty, całe technologie do badania tej stali, żeby wiadomo było, co my właściwie robimy z tym kawałkiem czegoś, co właśnie wyciekło nam z pieca i tak dalej.
Potężny konglomerat ludzi, idei, pieniędzy, wszystkiego. Zasobów przede wszystkim tej planety. To najważniejsze. A tu się okazuje, że jest druga strona medalu, że mówimy o czymś, co się nazywa zjawisko i to zjawisko tworzy tą sytuację, która występuje na zewnątrz wody. To nie woda jako taka, tylko właśnie to zjawisko, które tam się dzieje. Ta jedna delikatna warstwa właściwie zjawiska, które następują w tej warstwie. Ten dziwny, tajemniczy magnetyzm, który właściwie został wykopany na butach z nauki jakieś 100 lat temu, tutaj doskonale się sprawdza. Jak się okazuje Ten koncept, przynajmniej to rozumienie zachowań wody doskonale tłumaczy kwestie związane na przykład z koncentracją chmur na niebie i w ogóle wszystkie sprawy dookoła. I żeby było zabawniej, jest to historia, która się powtarza praktycznie wszędzie dookoła, bo okazało się, że to nie tylko woda ma tą specjalną extrude zone, czyli tą wypchniętą strefę, tylko światło ma też taką cechę. Właściwie wszystko dookoła ma taką cechę.
Radiacja ma taką cechę, właściwie wszystko dookoła promieniuje i jeżeli się to sprawdza, to nagle się okazuje, że właśnie gradient tego promieniowania dokładnie wygląda tak samo jak ta wyrzucona strefa wody. Jeżeli wszystkie te zjawiska dzieją się dookoła nas, jeżeli wystarczy tylko i wyłącznie nie psuć, tylko skorzystać z tej oryginalnej struktury, to być może mamy w tym momencie, w ciągu dosłownie paru chwil finalny dostęp do takich zasobów, że to się w głowie nie mieści. A to jest tylko kwestia zrozumienia technologii, czyli potraktowania czegoś z drugiej strony, nie od strony wbijania gwoździa w ścianę, tylko zrozumienia, po co jest ten gwóźdź. A może po prostu tak naprawdę gwoździa nie trzeba. Może w ogóle tej ściany nie trzeba. Może to w ogóle zupełnie inna historia. A właśnie. I to jest ciekawa rzecz. Oczywiście badania zostały zrobione na sprzęcie wyprodukowanym przez potężną korporację, także wiadomo, że cokolwiek tam się wydarzy. Może troszkę słaby news.
Chodzi mi o ten nafion. Należy do DuPonta, ale jest to taka ogólna praktyka stosowana przy centrach badawczych, uniwersyteckich, niezależnych, jakichkolwiek. Jest po prostu monopol na firmy produkujące sprzęt do laboratoriów. I normalne jest to, że cokolwiek robisz w laboratorium, musisz używać ich sprzętu, bo innego nie ma na rynku. Jeżeli użyjesz ich sprzętu i na tym zrobisz swoje zjawisko, to się okazuje, że żeby powtórzyć to zjawisko, musisz kupić ten sam sprzęt i kółko się zamyka. Także oni pewnego dnia ci zaproponują: „A może się dogadamy? Będziemy robili sprzęt dla ciebie, a zostaniemy partnerem w udziałach z tego patentu”. Czy jakoś tak. Niestety tak się trafiło, ale myślę, że można to zobaczyć w wielu innych miejscach. Ja tutaj nie będę się wbijał w ogóle w technologię plazmową, bo ja w czwartek opowiadam o technologii plazmowej, ale to taki dodatkowy rarytas na temat właśnie robienia chleba.
Właśnie o co chodzi z tą wodą i z tym chlebem, od którego w ogóle zacząłem? To jest ciekawa rzecz. Miałem tu jakiś telefon od słuchaczy albo i nie. Poczekajcie, zaraz to sprawdzam. Momencik, bo się okazało, ja tu się zagadałem. Zostałem zaatakowany wręcz ilością wiadomości na Skypie. Pozdrawiam księcia. Właśnie odebrałem. Ale chleb wyszedł doskonale. No i ja tak się zacząłem zastanawiać troszkę nad tą extrude zone właśnie pod kątem robienia chleba.
No bo co ja zrobiłem właściwie wczoraj, kiedy przygotowywałem ten swój pieczyw, radośnie dodając chleba, żeby było takie właśnie ciapkie ciasto takie, żeby można było się skleić z tym ciastem troszeczkę. Właściwie dodałem wodę, która ma właściwości owej extrude zone, czyli zaprosiłem te wszystkie magnetyczne zjawiska z powodzeniem, że cząsteczki, które się niekoniecznie lubią przez to dodanie tego jednego elementu, jak prawie w alchemii, jeden tajemniczy element, który powoduje, że wszystkie rzeczy, które były w opozycji do siebie, nagle zaczynają się lubić, nagle zaczynają tworzyć struktury, nagle zaczynają tworzyć naturalne heliksy i tak dalej. To są te tajemnicze historie związane, jak to niektórzy nazywają świętą. Nie wiem dlaczego, nie ma tu nic świętego z tą tajemniczą geometrią. Bo cóż to jest owa sekretna geometria, owa złota geometria? To jest odwzorowywanie właściwie naturalnych procesów, z których jesteśmy zbudowani. Dlatego zresztą mówi się, że złota, ponieważ złoto przetrwa każdy czas w sensie śniedzenia. Nie zmienia koloru, cały czas jest takie same. Może lekko zrobi się czerwone po tysiącu lat, ale to jeżeli jest czyste, to nie za bardzo. I dokładnie tak samo z tymi prawami.
Nigdy się nie zmieniają. To są te same formy geometryczne, które się pojawiają podczas budowy molekuł. To są te same procesy i właściwie przede wszystkim to jest jeden i ten sam proces, który jest ową inżynierią odwrotną, czyli nie to, że zużywamy energię, żeby coś zrobić, tylko tak naprawdę, jeżeli wiesz, co robisz, to w tym momencie jakikolwiek ruch, który wykonujesz, powoduje tworzenie się niemiłosiernie potężnej ilości energii. Jesteśmy wszyscy totalnymi reaktorami. Każdy ruch to jest moment, że wyobraź sobie sytuację, że kiedy sprzątasz swój pokój, swoją chatę, cokolwiek, posprzątasz to wszystko. Czujesz się zmęczony. Człowiek oddał energię. Pozornie. W rzeczywistości wygląda tak, że człowiek wtedy ładuje potężne ilości energii. I to też jest fenomen, bo to też jest zupełnie inżynieria odwrotna.
Zmęczenie, które mamy w naszym organizmie, to jest nic innego jak tak naprawdę doładowanie naszego organizmu energią, tylko że jest jej tak dużo, że ona nie potrafi sobie wyskoczyć i musi się przeładować. Dlatego wyłącza pewne funkcje w naszym organizmie. Nie skaczemy, nie coś, tylko ona się próbuje spokojnie rozładować. I to jest właśnie ten efekt. Fenomen. Zamiast się zmęczyć, tak naprawdę dostajemy potężną ilość energii. Nasze zmęczenie jest już też związane z naszą percepcją i tak dalej. Ja tu nie chcę wnikać za bardzo i robić z tego definicji zmęczenia, bo oczywiście absolutnie to, co mówię, nie jest definicją zmęczenia. Można czuć się zmęczonym po sprzątaniu. Rozumiem to doskonale.
Chodzi mi tylko i wyłącznie o przykład, że normalna nauka z reguły mówi, że musimy się zmęczyć, żeby wykonać jakąś akcję. A ta inżynieria odwrotna mówi o tym, że akcja istnieje cały czas i właściwie jeżeli się zmęczysz, to się przeorasz. Lepiej zrobić to w taki sposób, żeby się nie męczyć, tylko dopasować do tej akcji, która już tu istnieje. I w tym momencie masz dostęp do właściwie pola wszelkich możliwych zjawisk, które się dzieją dookoła. Ile razy słyszałaś i ty też o wodzie niesamowite historie? O tym, że robi cuda, że woda taka, siaka i owaka. Słynna historia z kolesiami, którzy stracili swój statek i w szalupie dryfowali przez ocean bez grama słodkiej wody. W pewnym momencie popadli już w takie szaleństwo. Gorące słońce, środek oceanu, rekiny dookoła. Pełen dramat.
Że chłopaki zaczęli pić słoną wodę z oceanu. Jak wypijesz słoną wodę z oceanu, to się zabijesz. Ale byli już w takiej desperacji. Zaczęli pić, wyobrażając sobie, że piją najsmaczniejszą słodką wodę, jaką kiedykolwiek spotkali na świecie. Efekt był taki, że panowie przetrwali na tej łódce 20 dni. To jest autentyczna historia, bo ich wyłowiono z tego morza i wiadomo, kiedy statek poszedł na dno, bo nadał SOS i tak dalej. Ich szukano na tym morzu i faceci przeżyli pijąc wodę z oceanu, którą w jakiś dziwny sposób... Właśnie to nie jest dziwny sposób, bo ten dziwny sposób, przynajmniej od strony naukowej, w tak zwanej inżynierii odwrotnej, zaczyna być nazywany właśnie extrude zone, czyli ta strefa wyporności. Jest to sprawa związana oczywiście z polami magnetyczno-grawitacyjnymi, z tym, jak funkcjonuje cały świat dookoła. Coś, o czym zaczyna powoli przebąkiwać NASA.
Wycofują się powoli z tych wszystkich fotonowych rzeczy, bo dawniej wszystko było dookoła fotonu, cząsteczki, atomu i tak dalej, a tu się nagle okazuje, że atomy, cząsteczki, materia to tylko efekt interakcji zupełnie innych historii w ogóle, które są absolutnie niewidoczne. Właśnie jak z tą wodą i powstawaniem lodu, że lód powstaje właściwie w środku wody, nie przy krawędziach, nie przy brzegu. Powstaje w środku wody. Zresztą, jeżeli jesteś zwyczajnie nawet nie słabym, ale kiepskim obserwatorem, to też to zauważyłaś. I ty też zauważyłeś. Kojarzysz porę roku zwaną zimą. Piękna pora. Wystarczy się przejść nad jezioro i zobaczyć, jak zamarza woda. Ten cienki pas wody dookoła jeziora, który nie chce zamarznąć, bo jest przy gruncie, to jest właśnie owa niesamowita woda z tymi niesamowitymi właściwościami. To jest właśnie extrude zone, owa wyrzucona na zewnątrz strefa wody.
Jeżeli sobie weźmiesz mierniki kiedykolwiek i sobie zaczniesz mierzyć wodę, to zauważysz właśnie tą drobną różnicę pomiędzy tą cienką warstwą na zewnątrz, a tym, co się znajduje pod spodem. Zarówno jeżeli chodzi o właściwości pH, zarówno jeżeli chodzi o właściwości właściwie chyba wszystkie, optyczne i tak dalej. To jest ta niesamowita woda, o której się mówi niesamowite rzeczy. Zresztą te wszystkie legendy o górskich strumykach, które mają cudowną wodę gdzieś tam w Himalajach, Ameryce Południowej. W Polsce też są takie strumyki. A co się dzieje? Bo my też mamy swoje własne pole jako istoty. Jeżeli twoje pole jest stosunkowo, że tak powiem, ujemne, mocno magnetyczne, to w tym momencie woda, która znajduje się w twojej szklance, jeżeli weźmiesz ją do ręki, automatycznie zwiększa swoją extrude zone tak pięciokrotnie na przykład. To się dzieje ze zwykłym polimerem. Jeżeli włożysz tam po prostu kawałek zwykłego polimeru wyprodukowanego przez korporację DuPont, to to podskakuje pięć razy więcej niż normalnie.
To wyobraź sobie, co się dzieje, kiedy żywa istota dotyka wody, a żywa istota ma potężne pole, bo to pole jest dynamiczne. To jest ta fluktuacja w polu. To jest to zjawisko, które się dzieje w naszej krwi, w każdej naszej komórce. Jest to wzbudzenie nieustanne, że masz te dwie ujemne cząsteczki, takie dwie kulki z napisem minus i tą kulkę pośrodku, która jest utrzymywana właśnie przez to wiązanie. I tak na zmianę, na zmian, na zmianę. Jedna, druga, jedna, druga, jedna, druga. Taka kolekcja magnesów, które są ułożone jeden na drugim, jeden na drugim. Tworzą takie warstwy. To troszeczkę jak grafen wygląda. Trochę...
No właściwie nawet nie trochę, tylko bardzo jak grafen wygląda, bo to właściwie też nie różni się od struktury kryształu w sensie diamentu. Tak jak powiedziałem, jest to struktura po prostu płynnego kryształu. Fenomen. I woda tuż za tą granicą jest zupełnie inna. Potrafi być zabrudzona, chaotyczna, mieć inne pH, mieć w ogóle wszystko inne. Tylko ta jedna warstwa nagle — pęł — odpowiada za właściwie całe właściwości wody. Jeżeli przeprogramujesz tą warstwę wody, tą jedną warstwę, to ona potrafi przekazać tą informację do wody, bo tu się pojawia nieustanny wątek z informacją w wodzie. Właśnie skumalem, że się nagadałem o tych protonach i neutronach, robiąc straszne chyba zamieszanie w twojej głowie. Mam nadzieję, że nie za duże. Mam nadzieję, że udało mi się to wyjaśnić.
Słuchaj, jest kilka wykładów, jeżeli chcesz i znasz angielski i chcesz to obejrzeć Gerarda Pollocka na YouTubie. Także polecam zobaczyć, bo ta historia z tą wodą jest bardzo ciekawa. Ja akurat sobie wziąłem dzisiaj tą historię, że tak powiem, na zachętę, jako taki dobry przykład tego, jak czasami tak sobie myślę, jak daleko jeszcze jesteśmy od zrozumienia tego, jak świat jest skonstruowany. Przecież ile to lat minęło od tego momentu, gdzie właściwie człowiek zaczął badać wodę i zaczął jej używać? Ile lat minęło od czasu, kiedy pojawiły się na przykład chemiczne leki i były nam opowiadane niesamowite historie i też naukowcy jakby wierzyli w te historie, że to działa tak, a nie inaczej, jakieś tam chemiczne komponenty. Właśnie dochodzi do tego taki kawał wiedzy, który strasznie wszystko upraszcza i to tak ekstremalnie. Troszkę dla miłośników biorezonansu między innymi i nie tylko, przede wszystkim plazmy. Się okazuje, że właściwie nic innego, jak tylko, co tu dużo mówić, polaryzacja dodatnia i polaryzacja ujemna tej samej cząsteczki zmienia kompletnie jej właściwości. A ta polaryzacja jest tworzona przez warunki dookoła. Właśnie, bo padło pytanie na czacie, żebym podał przepis na chleb.
Normalny chleb na zakwasie, człowieku, żytni chleb zwyczajny. A co zrobiłem? Po prostu zrobiłem ciasto nie takie wyrobione jak zwykle robię, czyli normalnie wyrabiam w ręcach, czyli gniotę ten chleb, robię elegancki, taki piękny bochenek z pięknymi wzorkami i tak dalej. I to sobie rośnie i się piecze później. Tylko tym razem zrobiłem chleb używając dużej ilości wody i dokładnie wziąłem wodę, która w całości jest praktycznie extrude zone, czyli jest tą wyrzuconą strefą. Akurat mam taką wodę, mam dostęp do takiej technologii. Mam dużo takiej wody. To jest tak zwana płynna plazma CO2. Jeżeli chcesz wiedzieć czegoś więcej, to zapraszam cię na czwartek do Radiana Fali na 22.30, gdzie opowiadam o technologii plazmowej z Fundacji Keshe. Tam są detale na ten temat, bo ja tutaj absolutnie odkładam te wszystkie keszyzmy.
Tu jest hiperprzestrzeń i gnamy w kosmos. Jak będzie potrzeba, to się pojawią, tak jak przed chwilą. W każdym razie eksperyment doskonale się powiódł, ponieważ właśnie ta extrude zone, ta specjalna strefa wypychająca powoduje, że chleb doskonale rośnie. I miałem taki moment, że musiałem przy tej dużej ilości wody uważać, bo zrobiło się ciepło, zakwas zaczął pięknie rosnąć i musiałem po prostu gnać do tego chleba wręcz, żeby mi nie przerósł. Gadałem dzisiaj z księciem, którego pozdrawiam serdecznie. Miał dokładnie tą samą historię, że wykipiał mu bochen chleba wręcz. Mimo że nie wykipiał, ale tak troszeczkę w ostatnim momencie go złapałem, co tu dużo mówić, mocno w ostatnim momencie. I to jest działanie właśnie tej strefy. Kolejny fenomen, który jest intrygujący w tym wszystkim, że my właściwie nigdy nie dotykamy materii. Zawsze dookoła każdej materii, dookoła właściwie wszystkiego, co my uważamy za przedmiot twardy, jest taka specjalna strefa.
Efekt jest taki, że cokolwiek dotykamy, mamy taką rękawiczkę na sobie i żyjemy w takim kokonie nieustannie. Tylko jest to oczywiście niewidoczny kokon, ale jak weźmiemy urządzenia pomiarowe, to od razu wyskakuje. To jest na przykład mierzenie pH naszej skóry. Im bliżej jesteśmy tego przejścia, tej granicy strefy, tym ten współczynnik jest coraz większy. Im dalej, jest coraz mniejszy. Także fenomen. Normalnie mierzymy tylko to, co jest z zewnątrz, bo ciężko jest zmierzyć to, co się dzieje w środku tej strefy. Nie jest to takie łatwe. Nie wiadomo, gdzie ta strefa występuje. Może wiadomo, gdzie występuje, bo występuje dookoła każdego obiektu.
Tylko że nie do każdego obiektu można się dobrać i sprawdzić, co się dzieje. Ale ja może zostawię to dobieranie się do obiektów i te osłonki i przejdę do informacji, co jest bardzo ciekawym clue całej tej historii. Okazuje się, że woda, która posiada takie informacje, jest praktycznie nie do zaorania. Jest jak twardy dysk. I dżentelmeni robili eksperymenty polegające na tym, żeby sprawdzić, czy przypadkiem po zdefragmentowaniu tej wody, zniszczeniu jej, zmienieniu i tak dalej, czy ta strefa, informacja w niej zawarta wróci do swojego oryginalnego poziomu. Badali to na przykładzie pH i się okazuje, że woda z różnych źródeł, specjalnie przygotowana, sprawdzona, zamrożona i zniszczona, a później jeszcze raz odmrożona dalej trzyma te same informacje. Czyli generalnie wszystko jest zakodowane na stałe. To nie jest tak, że ta strefa jest tymczasowa, że ona się pojawia i znika i później, kiedy woda trafia we właściwe otoczenie, ta strefa się odtwarza od nowa. Nie, nic z tych rzeczy. Ona cały czas tam jest.
Ona jest minimalna, być może jest schowana gdzieś w środku wody, w jakimś wymiarze, którego nie widzimy, w którym istnieją troszkę inne cząsteczki. To już są dowolne spekulacje. Każdy z nas może wymyślić nową teorię na ten temat. Anyway, ja używam tutaj konceptu magnetyczno-grawitacyjnego. To jest koncept, który absolutnie mi odpowiada. I też inna sprawa, że jest eksperymentalnie potwierdzany chyba najmocniej ze wszystkich rzeczy i właściwie jest to takie tłumaczenie, którego nikt nie jest w stanie fizycznie obalić eksperymentalnie i teoretycznie też, koncepcyjnie też. Anyway. Przynajmniej jak na razie. Może kiedyś się to zmieni na świecie. Ale wracając do informacji, panowie wpadli na pomysł, że tak jak wspominałem wcześniej, żeby potraktować to wszystko latarką.
To był taki przypadek, że student w laboratorium po prostu zaświecił latarką po próbce i się okazało, że właśnie to extrude zone się nagle dramatycznie zwiększyło. Zaczęło się przyciągać do światła jak taki klej. Do światła, do światła, do światła. No i się okazuje, że ta informacja, jakakolwiek by tam nie była, jest związana ze światłem. Panowie nazwali to fotonami. Wiadomo, w nauce funkcjonuje to jako foton, czyli foton jest czymś, co wyzwala tą informację. Wiemy, że foton jest kombinacją fali magnetycznej i grawitacyjnej. Jest interakcją pomiędzy właśnie tymi dwoma zjawiskami. I tam jest informacja, co jest bardzo ciekawym konceptem i w tą stronę idzie, co tu dużo mówić, już formalna nauka, bo jest to już badane poważnie na uniwersytetach. Rosjanie się całkiem nieźle zabierają za temat.
Chińczycy i wielu innych ludzi. Może niekoniecznie Amerykanie, za wyjątkiem kilku postaci, bo tam dalej jest taki poziom troszeczkę średniowiecza na uniwersytetach. Tam to jak nie ma dużego młotka, nie ma drogiego urządzenia i nie ma ekskluzywnych stopów metali, to w ogóle nie. Bez budżetu za pięć biliardów w ogóle nie badam. W ten sposób chłopaki podchodzą do życia i generalnie musi być dużo wybuchów, fajerwerków i trzeba coś wystrzelić w powietrze. Koniecznie, koniecznie. To jest amerykańska nauka. A tu się okazuje, że nie trzeba nic wystrzelać w powietrze, nie trzeba wcale zużywać energii. To nie na tym polega. Zużywanie energii jest w ogóle złym pomysłem.
Jest w ogóle niezrozumieniem istoty świata dookoła nas. Ten cały ład, naturalny ład mamy natury, ten cały ład, który panuje w molekułach. Czysta woda, sama czysta woda. Gdybyśmy zadbali po prostu o czystą wodę na planecie, posiada takie zasoby informacji, które się automatycznie uwalniają każdego dnia pod wpływem działania promieni słonecznych, że w przeciągu bardzo krótkiego czasu świat by się zmienił w doskonały sposób, oceany by się wyczyściły i tak dalej, i tak dalej. Bo ta strefa, tak jak wspomniałem, usuwa kompletnie kontaminację. Jeżeli jeszcze są metody, a są metody na powiększanie tej strefy i to w dramatyczny sposób, chociażby właśnie z użyciem takiej substancji, która się nazywa CO2. Ale o tym to dzisiaj nie będę mówił. To w ogóle na inny temat i inną audycję, szczególnie „Syntezę”, do której zapraszam. To wiemy, że wszelkie zanieczyszczenia z wody jesteśmy w stanie usunąć właśnie w jakimś ekstremalnie szybkim czasie. To nie jest w ogóle problem.
Jedynym problemem jest to, że właściwie oczywiście nie używamy tej technologii, ponieważ jest po prostu reverse engineering, czyli odwrócona, kompletnie odwrócona i ciężko na tym zarobić, bo normalny paradygmat technologii jest ustawiony na to, że jest maszyna, zużywa energię. Ty kupujesz tą maszynę Ktoś zużył energię, musisz za tą energię zapłacić, zużyć swoją energię. I właściwie taki ciąg zużywania energii, każdy kolejny pionek, każde kolejne domino w tej układance, które się przewraca, musi zużyć energii. Wiadomo, że nigdy się już nie podniesie. Wycięty las do gołej ziemi i wypalony środkami chemicznymi naprawdę długo będzie czekał na odrośnięcie. Chociaż kto wie? Tak długo, jak człowiek będzie podlewał tą chemią, tak długo las sobie nie wyrośnie w tym miejscu. A jak się okazuje, ten las i woda, która jest właśnie w drzewach, powodują więcej dobrego i lepszego dla wszystkich upraw dookoła tego lasu niż puste pole zasiane nie wiadomo czym dla zysku. Ponieważ wszędzie jest ta woda, a woda zawiera informacje. I jeżeli masz dobrą antenę, jeżeli nie przeszkadzasz tej wodzie w wymienianiu tych informacji z całym światem, to w tym momencie nagle się okazuje, że włączamy zupełnie inny silnik naszej planety.
Ten rzeczywisty silnik. Silnik, o którym niechętnie bardzo się mówi, bo on jest taki nienamacalny. Wyskakują ludzie i mówią: „Planeta Gaja, Mama Ziemia”. Stary, jak to ugryźć? A ty masz tutaj takie mierniki, ostoskopy i tak dalej, encefalografy, poważne urządzenia za miliony dolarów. Jak ugryźć koncept pod tytułem Mama Gaja Ziemia? I że wszystko jest żywe i że nie da się zbadać. Jedyne, czego jesteś świadkiem, to interakcje. Jedyne, co możesz na ten temat wiedzieć, to po prostu być świadomym tego, jakie interakcje występują na styku różnych pól, różnych oddziaływań. I to właściwie do tego się sprowadza.
A zatrzymywanie się na poziomie tego, że jest kawałek materii i będziesz badał tą materię w nieskończoność, zastanawiając się, jak tu jeszcze zlepić jeszcze bardziej niepasujące rzeczy do siebie, właściwie nie ma żadnego sensu, bo jest to niczym innym, jak tylko traceniem energii w sytuacji, gdzie dookoła przez palce przecieka nam morze energii. Właściwie czysta, nieskażona niczym energia, która, co zresztą pokazuje doskonale ten przykład z wodą, o czym ja też często mówię, jest niczym więcej jak informacją, bo właściwie każda forma energii jest informacją. Czy zamienimy sobie to na prąd, czy na wodę, czy na coś do jedzenia, cokolwiek. To jest tylko i wyłącznie informacja. Ta sama historia jest w naszym organizmie z kośćmi. To jest w ogóle ciekawy numer. Mamy tak zwane poduszki w stawach, torebki stawowe, bo nasze kości, to jest fenomen właśnie związany z tą wodą w naszym organizmie, w ogóle nigdy się nie dotykają. Nie ma czegoś takiego jak tarcie kości, takie frakcja, że jedno trze o drugie, ponieważ kości mają chropowate powierzchnie i moment, gdyby się przetarły, to już nie byłoby kości i byłby wózek inwalidzki. Jeżeli strzeliła komuś łękotka, ta poduszka, w której jest cały ten płyn w kolanie, to w tym momencie już nie ma chodzenia. Raczej o kulach.
I okazuje się, że cały ciężar naszego organizmu, przynajmniej ciężar. To jest jedna z wielu teorii, że w ogóle człowiek ponosi ten ciężar. To jest w ogóle zabawna sprawa, bo się okazuje, że kolana są tak skonstruowane, że fizycznie właściwie nie mają prawa utrzymać dorosłego człowieka w jego pozycji. I coś tam innego się dzieje. I jest jeden ślad na bardzo ciekawe zjawisko, które tam występuje, mianowicie owa poduszka z tym specjalnym płynem w kolanie. Ten płyn jest struktury żelu. I wiesz, co jest tym płynem? To jest właśnie ta woda o specjalnych właściwościach. My ją widzimy, naukowcy, wizualnie po prostu widzimy jako wodę. Nie zdajemy sobie sprawy, że to jest czysta plazma, pełna plazma, pełna ładunków, jak nauka określa ujemnych, bo tylko te ładunki jest w stanie zbadać.
Ponieważ to jest kolejny problem w ogóle z badaniem czegokolwiek. Jeżeli badasz na przykład jakiś element, o czym tutaj cały czas wspominałem, tak mimochodem pod nosem. Jeżeli badasz jakikolwiek element jakiejkolwiek materii albo struktury w tym wszechświecie, w którym do ciebie mówię w tym momencie, to normalne jest to, że wszystko dookoła ma ową niewidoczną osłonkę. I to jest tak, jakbyś chciał zbadać zawartość wnętrza gumowego balonu, wciskając w niego palec. Zawsze wciskając palec, będziesz zmieniał kształt balonu. Natomiast nigdy tym palcem nie przedrzesz się. No chyba, że roztrzaskasz balon, wtedy będziesz w środku, ale wtedy całe powietrze ucieknie i zjawiska już nie ma. A zjawisko istnieje dzięki temu, że ma opakowanie i jest dosłownie czymś tak samym jak balon. I praktycznie fizycznie niemożliwe jest dla współczesnej nauki zbadanie wszelkich zależności, które się kryją pod właśnie tą skórką z balona. Co tam jest?
Jakie oddziaływania? Możemy przeświecić ten balon, możemy promieniami go różnymi dziwnymi potraktować, możemy porobić mu zdjęcia w różnych częstotliwościach, whatever. Możemy milion rzeczy, ale dalej właściwie jest to tylko i wyłącznie nasze spekulacje i spekulacje naszych urządzeń pomiarowych pod tytułem: co znajduje się za tą tajemniczą warstwą, za którą nie ma już nic. Wiadomo, że wszystkie zjawiska, które tam się dzieją, dzieją się zupełnie odwrotnie, tak jak proces zamarzania wody, że woda zamarza sama w sobie. Woda zamarza z dala od brzegu, a nie przy brzegu. Chociaż logicznie rzecz biorąc, jeżeli mierzysz wszystkie oddziaływania, wszystkie temperatury, to nie powinno się dziać. To nie ma prawa. To jest właśnie coś, co odpowiada za ten numer pod tytułem: woda rośnie podczas zamrażania. Normalnie, teoretycznie z definicji, jeżeli struktura ulega zagęszczeniu, czyli skupieniu, powinna się zmniejszać, powinna ulegać kompresji. Ale się okazuje, że to przesunięcie owych molekuł o jedną warstwę do przodu, kolejna warstwa, kolejna warstwa powoduje budowanie się właśnie kolejnego kryształu, kolejnego kryształu, kolejnego kryształu.
I efekt jest taki, że rośnie. Historia związana z deszczami, burzami, piorunami, zmianami pogodowymi. Na przykład zima. Przecież co to jest? To jest przemarzanie potężnych powierzchni powietrza. A czym jest powietrze? Powietrze jest niczym innym jak właściwie wodą, oparami wody. Jest wiele bardzo ciekawych koncepcji mówiących o tym, że wszelkie potężne zmiany klimatyczne na Ziemi, takie naprawdę job twoja mać, po których ciężko się czasami pozbierać, polegają na tym, że to nie jest jakiś kaprys natury. To tylko niektórzy, że tak powiem, tępi naukowcy widzą w tym kaprys, brutalność mamy natury, ale jest tam zawarta informacja i to jest troszkę tak, jak restrukturyzacja danego obszaru na planecie. Jeżeli na przykład w dane miejsce właduje się jakiś ekstremalnie zimny albo gorący wiatr, to co się dzieje z całą wodą, która się znajduje na tym obszarze?
Czy w akwenach, czy w rzekach, czy w powietrzu, czy w postaci chmur. Każda informacja, która się tam znajduje, ulega transformacji, ponieważ zmieniają się kompletnie warunki. Pojawia się właściwie zupełnie inna woda, bo jak się pojawia inna pogoda, to się pojawia inna woda. Pojawia się inny gatunek tej informacji i to jest coś, co się dzieje i na wiosnę, i na jesień. Dlatego są deszcze, a później spada śnieg. Zmienia się informacja. Rośliny dostają nową informację. Jest dużo zagadek w oficjalnej nauce pod tytułem: skąd się bierze informacja? Wiadomo, że nasionko, z którego wyrasta drzewo, fizycznie nie jest w stanie pomieścić nawet jednej milionowej tej informacji, którą posiada normalne, potężne drzewo. W sensie pojemnościowym.
Jeżeli chcielibyśmy traktować to według współczesnej logiki, że każda informacja to jest energia, która została zamieniona w coś, co zostało zapisane jako stały przedmiot albo jakiś stan, który możemy sobie odczytać. A tu się okazuje, że nie, zupełnie inaczej. Ten stan jest cały czas odczytywany nieustannie. To, co my nazywamy produkcją stanu do odczytania, jest tak naprawdę robieniem zamieszania w tym całym bigosie i to takiego, że później nie da się go po prostu zjeść. Na to wygląda. I tym właśnie jest troszeczkę inne podejście, inżynieria odwrotna, czyli potraktowanie sprawy z zupełnie drugiego końca kija pod tytułem wszystko już jest na miejscu. Jedyne, czego nam brakuje, to brakuje pewnej prostoty w myśleniu o zjawiskach, żeby zauważyć, skąd się bierze ta szpara pomiędzy lodem na jeziorze a kawałkiem ziemi. Skoro wszystko jest przymrożone do minus 15, to ta szpara nie ma tam prawa być. Skąd ona się bierze? No właśnie, co to za woda?
Bo właściwie pytanie, skąd się bierze szpara, jest właściwie błędnym pytaniem, bo po prostu jest. To jest takie pytanie współczesnej nauki. A gdybyśmy zapytali na zasadzie inżynierii odwrotnej, to byśmy sprawdzili. Okej, mamy tu szparę. Nie zadajemy pytania skąd jest, po co i tak dalej. Po prostu mamy szparę. Bierzemy sprzęt i pobieramy próbki wody i mierzymy, i sprawdzamy, co to w ogóle jest. Na tym to polega. I wygląda na to, że za parę chwil właśnie już to się zaczęło mocno zmieniać. Już coraz więcej takich eksperymentalnych prac naukowych wycieka.
Oczywiście ta praca na temat wody, tego tak zwanego czwartego stanu wody, czyli extrude water, czyli tej wyrzuconej na zewnątrz warstwy. Miała pewne problemy z publikacją i to takie nawet poważne, można powiedzieć, bo gentleman zrobił takie poważne badania. One trwały ileś tam lat. To jest wszystko akademicka praca. Co ja dzisiaj tak na tę wieczorową porę? No będzie wieczorowa pora. Ale wracając do tematu. Poważna akademicka robota, ileś tam eksperymentów z paroma ludźmi i to też nie on jeden, bo to też zbiór paru naukowców na całym świecie i kilku różnych laboratoriów. A efekt jest taki, że właściwie oficjalne pisma naukowe nie chcą tego publikować. Science odłożyło publikację tego materiału, ponieważ jest to zbyt rewolucyjne.
Wyobrażasz sobie najbardziej prestiżowe naukowe dzienniki, które generalnie swój prestiż, przynajmniej tak twierdzą, zawdzięczają temu, że cokolwiek jest rewolucyjnego w nauce, cokolwiek rewolucyjnego się pojawia, jakakolwiek nowa idea, która zmienia świat, pojawia się właśnie u nich i nie boją się o tym pisać, dlatego są naukowcami. Nagle się okazuje, że kiedy pojawia się informacja, która jest mocno do sprawdzenia, bo opis tych eksperymentów jest taki bardzo przystępny i właściwie każdy mając w miarę normalne laboratorium, zwykłe, akademickie, jest w stanie powtórzyć wszystko co do joty i zobaczyć dokładnie te same zjawiska. No i właśnie. Tylko że te zjawiska już nie pasują do takiej ogólnej logiki tego systemu. Systemu nauki. To jest w ogóle taka zabawna historia. Troszkę widać, jak taka współczesna nauka akademicka goni się w kotka i myszkę. Pojawiają się ludzie, którzy po prostu rzucają konkretnym tekstem, konkretnymi badaniami i mówią: „Ej, to jest to, co mamy”. A tu od zawsze siedzi grupa takich ludzi, którzy: „Yy, mmm. No to nie pasuje troszeczkę.
Wróćmy do tego, co było 50 lat temu. Ja napisałem na temat pracę. Wszyscy są szczęśliwi. Nie musimy zmieniać niczego w książkach”. Troszeczkę tak to wygląda. Taka współczesna religia. Ciekawa historia. W każdym razie te reverse technology. Ciekawa rzecz i myślę, że to jest właściwie przyszłość. Dzisiaj nazywamy to reverse technology, a myślę, że dosłownie za może dwa, trzy lata będzie to już normalną technologią i będziemy się troszkę z niedowierzaniem patrzyli wstecz na dzisiejsze czasy, zastanawiając się, jak mogliśmy być tak tępi, że zaakceptowaliśmy myślenie w ogóle od, że tak powiem, dupska strony i w ogóle to jest szaleństwo.
Po prostu to, co zrobiliśmy aktualnie z technologią, to nie ma nic wspólnego z technologią w ogóle. Myślę, że przede wszystkim takim śladem, jak mało wspólnego ma to z technologią, jest nasza percepcja słowa technologia. Kiedy słyszymy słowo technologia, z reguły widzimy roboty, maszyny, kółka zębate i jest to tak kojarzone. A to jest w ogóle zupełnie inny obraz tego, czym potencjalnie będzie technologia, dosłownie czym właściwie już jest i czym na masową skalę będzie dosłownie za parę lat. Bo teraz nazywamy to inżynierią odwrotną, a za chwilę okaże się, że jest to po prostu normalnie technologia. Technologia, która jest zupełnie inna od tego, co nam dzisiaj chodzi po głowach, a wymaga tylko jednego. Wymaga postawienia się w troszkę innym miejscu, spojrzenia na drzewo i zastanowienia się, czy to drzewo, które tu rośnie, daje więcej dobrego dla każdej żywej istoty dookoła I dlaczego przede wszystkim? I czym jest to drzewo? Może nie dlaczego tu rośnie, bo to od razu pojawia się stopniowanie czy ono powinno, czy może tu zboże posadzić albo coś. Tylko jak ono rośnie.
Jeżeli człowiek zacznie badać, jak ono rośnie, to nagle dostrzega, że jest w interakcji z tą istotą i w takiej mocnej interakcji, bo drzewo produkuje powietrze, a człowiek oddycha, używając tego powietrza między innymi. Także jest to dosyć mocna współpraca. Jedno bez drugiego tak słabo. Może jeszcze drzewa bez ludzi to spokojnie, ale ludzie bez drzew to raczej wątpliwa szansa. I chyba od badania właśnie takich prostych zjawisk należałoby zacząć. Zaczęto powoli badać konkretnie wodę. Do tej pory na temat wody były tylko badania takie najpopularniejsze Masaru Emoto, gdzie naukowiec z takim, że tak powiem, niechętnym podejściem do muzyki metalowej prawdopodobnie przeraził wszystkich metalowców, bo okazało się, że struktury zamarzającej wody wyglądają dosyć krzywo, kiedy obok leciała jakaś mocno łomotliwa muzyka. Ale nigdy nie wiadomo, czy przypadkiem nie było tak, że ów naukowiec przypadkiem nie miał w głowie takiego niechętnego podejścia do tej muzyki, bym powiedział. I to jego podejście spowodowało właśnie zmianę struktury tej wody. Bo jak na razie wszystkie te fakty świadczą o tym, że ta strefa, ten płaszcz, który otacza to, co nazywamy wodą, jest zawsze nieustannie w interakcji z otoczeniem.
To on przejmuje na siebie oddziaływania termiczne, to on przejmuje na siebie oddziaływania optyczne, to on przejmuje na siebie oddziaływania w ogóle jakiekolwiek fizyczne, zanim dotrą do wody. To jest ta nasza skórka balonu i cokolwiek byśmy, że tak powiem, nie wciskali palucha w którąkolwiek ze stron w ten balon, zawsze będziemy czuli tylko silikonową powierzchnię, którą dotykamy, nawet w środku balonu. Tak jest to skonstruowane, tak działa mama natura. Lód jest tym miejscem, gdzie widzimy, jak ta struktura się buduje. To lekkie przesunięcie. Ten kawałek sobie tam wyskakuje, ten kawałek protonu, neutronu i tak dalej, wszystko sobie zmienia pozycję i działa. I tu pojawia się już taki mocny argument właśnie na temat informacji. Bo jeżeli to pole jest informacją, zmiana struktury w tym polu jest informacją, oddziaływanie światła jest informacją. To dlaczego my właściwie używamy słowa energia? Skoro chyba powinniśmy użyć słowa informacja.
Właśnie. Chyba powoli powinniśmy zacząć stawiać znak równości pomiędzy jednym i drugim. I to jest chyba taka najistotniejsza rzecz, która czeka naukę, myślę niechybnie, bo inaczej się zdecydowanie nie da. Aj no słuchaj, powiedz mi, co myślisz. Jeżeli chcesz powiedzieć, co myślisz na ten temat. Przypominam, że słuchasz „Hiperprzestrzeni”. Ja mam na imię Tomek. To dzieje się w RadioNaFali.com. Oczywiście jest to retransmitowane przez Radio Paranormalium oraz Radio Dream Time i szczęśliwie zbackupowane aktualnie na serwerze Radia Paranormalium. Także jeżeli chcesz ściągnąć sobie ostatnie odcinki, to do Radia Paranormalium zapraszam.
Niestety w Radio Na Fali nie możemy na razie wrzucać świeżych odcinków, bo jest troszkę problem z serwerem. Nie chce działać tak, jak należy. Miejmy nadzieję, że wróci szybko do siebie. Anyway. Właśnie ja troszkę chyba mówiłem o tym chlebie. Wykrakałem przepisy kulinarne na czacie Radia Na Fali pojawił się przepis na chleb właśnie. No właśnie, że zakwas zostawić w ciepłym miejscu na 24 godziny. Nie, nie, ja mam inną metodę. Stosuję w ogóle parę metod na zakwas. Jest metoda trzy razy po półtorej doby.
Jest metoda dobowa. Jest metoda związana z pełniami księżyca. Olala! Przede wszystkim zakwas powinien być stary. Mój ma już chyba dwa lata czy jakoś tak. Należy go cały czas pilnować. Ale zostawmy może zakwas. Wróćmy do wody, chociaż w sumie niedaleko zakwas od wody, bo zakwas polega na wodzie i wszystkie te procesy właśnie tam zachodzą, w owej wodzie, w owej tajemniczej wodzie. I teraz spójrz, człowieku, na tą naszą radosną planetę. Bo z tą informacją jest związana taka gruba sprawa, bardzo gruba sprawa, od której nauka, że tak powiem, umywa ręce akademicka.
Przynajmniej jak na razie jeszcze tak dosyć mocno. Chodzi o kwestię informacji, bo oczywiście łatwo powiedzieć woda jest informacją, każdy potrafi wstać i powiedzieć woda jest informacją. Wiesz, to tak, jak powiedzieć: ja jestem duchową istotą. Rozumiesz? Nic nie kosztuje, a bełkocik zajebiście brzmi. I zostawiając ten bełkocik, przejdźmy do takiego konkretu w ogóle, bo woda nie występuje tylko na Ziemi, występuje w ogóle w kosmosie. I teraz pytanie jest, czym jest woda? Jeżeli jest to jedna z tych materii plazmowych, która jest takim szkieletem przechowywania informacji, który się daje kompresować, daje się odkompresować, rozkompresować, zamknąć, otworzyć, przewinąć, zamienić i dalej trzyma tą całą informację. To pytanie właśnie, bo woda posiada informację, ale jakie informacje posiada woda? Co to jest za informacja?
To jest kosmiczna informacja. Nie wiem, czy cokolwiek to ci właśnie w tym momencie wyjaśnia, ale wygląda na to, że w wodzie jest zawarta informacja o naszym kosmicznym rodowodzie, o kosmicznym rodowodzie wszystkich rzeczy i właściwie informacje o całym kosmosie. Czyli jeżeli dobierzesz się w odpowiedni sposób, wykorzystasz tą strukturę, to właściwie jesteś w środku tej informacji i wiesz dosłownie wszystko. Absolutnie wszystko. A w wodzie jeszcze jest sól, która dokładnie jest kolejnym elementem tej informacji. Pomaga utrzymać tą całą strukturę, bo przecież dookoła są oceany. One są oczywiście słone, są minerały. To wszystko trzyma tą strukturę, a w niej jest zapakowana informacja. Przy czym, no właśnie w konkretny sposób i konkretna informacja, bo to nie jest informacja, która polega na tym, jak sobie naukowcy myślą, że nawet pan Masaru Emoto, że on sobie pomyśli, pomedytuje i to jest jedna sprawa. To jest tylko interakcja, która się odbywa w wodzie.
To jest tylko mierzenie naszego wpływu na interakcje. Natomiast co się zaczyna dziać, kiedy przesuniemy troszkę ten ciężar z naszej interakcji, zostawimy troszkę to własne ego, te nasze interakcje nieustanne ze wszystkim i spojrzymy na wodę od kosmicznej strony właśnie Odwróconej strony. Nie od strony Ziemi, tylko od strony, czym właściwie woda jest. Woda jest częścią plazmy. Właściwie jest cieniem struktury. Naukowcy, którzy badają różne zachowania gazów w różnych sytuacjach, doskonale o tym wiedzą, że gazy spowalniają działanie pewnych zjawisk w wodzie. Woda zachowuje się troszeczkę jak filtr, bo tam wszystko trochę zwalnia. W powietrzu jest trochę szybciej, jednak mimo wszystko w wodzie troszeczkę wolniej. I to jest cień tej struktury, bo prawdopodobnie opór wodzie stawia nic innego jak tylko struktura informacji. Albo jesteśmy dopasowani do tej struktury informacji i w tym momencie nie istnieje coś takiego jak opór, prędkość, cokolwiek i wykorzystujemy te wszystkie elementy, które się znajdują w wodzie, właściwie jako półki w naszej bibliotece.
Te książki muszą na czymś stać, więc sobie wymyśliliśmy półki i to są wszystkie te minerały, które się tam znajdują, a książką zawsze jest woda. Właściwie to, co się znajduje w książce, ten rodzaj informacji i to zawsze jest kosmiczna informacja i ona jest bardzo mocno związana głównie z innymi planetami. My jesteśmy tylko drobną częścią interakcji oddziaływań w tym wszystkim. Drobna jak drobna. Jesteśmy na drugim końcu, można powiedzieć, bo gdzieś tam na drugim końcu kosmosu jest jakieś oddziaływanie magnetyczno-grawitacyjne, wpływa na nasz Układ Słoneczny. Nasz Układ Słoneczny ma swoje własne interakcje, które są zespolone z tamtym czymś nie wiadomo gdzie, gdzieś daleko w kosmosie. Granicy kosmosu. Mamy przypływy i odpływy wody związane z pełnią księżyca. To jest wszystko informacja. To jest zmiana struktury wody.
Raz jest większa, raz jest mniejsza, raz ta specjalna extrud zone jest duża, raz jest mała. W nocy śpimy, kiedy jest pełnia, a w dzień nie śpimy. W nocy przyswajamy część informacji, a w ciągu dnia realizujemy je w materii bardzo często. To jest taki interfejs, przejście pomiędzy wymiarami. Ciekawe. I to wszystko, tylko i wyłącznie badając sam przykład substancji, którą nazywamy woda, którą mamy wszędzie dookoła, w każdej możliwej postaci. W garnku, w czajniku, w zlewie, w wannie, za oknem. Ja mam w szklance w postaci kawy. Oczywiście z dodatkiem CO2 tak zwanego. Owej extrud water.
Także cała moja kawa jest praktycznie wypchniętą strefą, co tu dużo mówić. Ciekawa historia i to jest coś, co się pojawia szeroką ławą w nauce. Różne takie odkrycia. Jeżeli jeszcze może 30 lat temu tych ludzi było pięciu, może trzech, może dwóch, którzy badali takie zjawiska, to teraz się okazuje, że coraz częściej uniwersytety, czy chcą, czy nie, muszą się za to wziąć, bo wygląda na to, że wszystkie inne rzeczy zostały pobadane i właściwie okazało się na koniec tego wszystkiego, że nie wiadomo, jak to wszystko działa. Tak samo jak ta historia z anestetykami i tak dalej. Mówiłem o naszym kolanie, troszkę przerywałem z tą poduszką w kolanie, bo tam też jest ta plazma. I jeżeli się przyjrzysz uważnie na konstrukcję tej poduszki, to zjawisko, które tam występuje, czyli to, że jedna kość elegancko pasuje do drugiej. Jest ta uszczelka pomiędzy nimi, która powoduje, że wszelkie skoki, trzęsawisko, ruch jest idealnie rozładowany i nasze kości nie ścierają się o siebie niczym o papier ścierny. Zawdzięczamy tylko i wyłącznie nawet nie wodzie, bo tej wody praktycznie jest tam co kot napłakał, ale właściwościom tej wody, a właściwie nawet nie właściwościom wody, tylko właściwościom tej specjalnej wyrzuconej warstwy wody, która ma właściwości ujemne. To też taki fenomen, że nazywamy to naukowo właściwościami ujemnymi, chociaż prawdopodobnie powinno być zupełnie odwrotnie.
Chodzi o właściwości dodatnie, bo to jest ta zdrowa woda, którą sobie produkujemy za pomocą srebra koloidalnego czasami, tudzież po prostu mamy w postaci CO2. Właściwie całą taką wypchniętą wodą z ujemnym potencjałem i doskonałym pH 7,4. Dokładnie takim samym jak nasza krew, jak przede wszystkim woda we wszystkich naszych komórkach. Tam w ogóle z tą wodą są bardzo ciekawe historie. Okazuje się, że cała struktura w komórce układa się tak samo jak kryształ. To nie jest tylko i wyłącznie historia z tą extrud water, tą specjalną warstwą wody tylko i wyłącznie w badaniach laboratoryjnych z polimerami. Ten kryształ tworzy się automatycznie, spontanicznie w każdej naszej komórce. On jest tam obecny od samego początku, od kiedy mamy tam odrobinę właśnie wody. I jak się okazuje, molekuły, z których się tworzymy pobierają informacje z wody, a nie w drugą stronę. Nie jest tak, że woda zaraża czymś, jest zarażona informacją i przenosi ją dalej.
Właściwie woda od samego początku przynosi tą informację. Tak to chce wyglądać. Zobaczymy, czego się dowiemy już niedługo, bo przed nami w nauce odkrycie całego zestawu interakcji i to interakcji, o których nam się jeszcze nie śniło. One są badane. Może śniło, nie śniło. Kilku ludzi wie o tych interakcjach, bo podczas wielu eksperymentów w ciągu ostatnich 100 lat wiele z tych interakcji się pojawiło w niesamowity sposób. Spowodowało opad szczęk wszystkich w laboratorium i przerażenie wszystkich mecenasów, sponsorów oraz dyrektorów tych laboratoriów, ponieważ okazywało się, że zaprzeczają kompletnie oficjalnym teoriom. Także wielki problem. Niemniej tego się tyle zebrało, że powoli zaczęło to stanowić mocną przeciwwagę do tego klasycznego podejścia, które uparcie wierzy w to, że zawsze trzeba stracić jakąś energię, że trzeba coś zniszczyć i tak dalej, nie rozumiejąc w ogóle podstaw istnienia całego kosmosu. A tu się okazuje, że nawet tam w tej akademickiej nauce pojawia się coś, co jest zaczynem zupełnie nowych czasów.
Nawet tamte echa się odbijają. Zobaczymy, co się stanie niedługo w tej nauce. Myślę, że niedługo będzie troszkę więcej badań wody i nie tylko takich badań, które kończą się stwierdzeniem, że woda zatrzymuje informacje, nasze emocje i tak dalej. Jasne, że tak, ale pytanie powinniśmy przesunąć mocno do przodu. Czym są te informacje? Bo nasza informacja jest naszą informacją. To są stany emocjonalne, to jest nasza polaryzacja. Ale co się dzieje dalej? Gdzie cała ta interakcja zaczyna oddziaływać? Bo my sami jako sami to tylko część tej układanki.
Myślę, że za chwilę się dowiemy dużo różnych ciekawych rzeczy. Przede wszystkim cała ta historia związana z tym, jak ta woda sobie potrafi elegancko krążyć, że wystarczy tylko wziąć dwa rodzaje wody, normalną i zwykłą. Ewentualnie wziąć zwykłą wodę, włożyć tam element, który będzie budował automatycznie tę warstwę dookoła. Jeżeli element ma polaryzację ujemną, to nagle się okazuje, że nasza woda robi się zdrowsza niż przed chwilą. Być może to jest jeden z tych wytrychów, żeby zrozumieć, jak sobie oczyścić oceany i jak sobie samemu myśleć o wodzie, bo nasza emocja też jest energią i to taką konkretną energią. Też myśląc tworzysz tę warstwę, tę specjalną membranę. Tu się nic nie zmienia. Co jeszcze chciałem powiedzieć na sam koniec? Trochę jeszcze w tych notatkach mam, ale myślę, że nie będę już grzebał w detalicznych historiach, drobiazgach, bo oczywiście wykresów do tego, specjalnych zdjęć z laboratorium, filmów spod mikroskopu jest dosyć sporo. Nie jest to wymyślone na kartce papieru.
To wszystko jest oparte konkretnie o normalne, laboratoryjne, potwierdzane w wielu laboratoriach badania nad wodą, nad tą tajemniczą strefą dookoła wody. Fenomen. Okazało się, że właściwie nie mamy pojęcia, czym jest woda. Doszliśmy do momentu, że złapaliśmy informację i przed nami kolejny moment dowiedzenia się, czym jest ta informacja i jak można z nią pracować. Bo jak już masz informację, która jest jednocześnie strukturą, to oznacza, że nie ma czasu ani przestrzeni. To znaczy, że wszystko dzieje się z angielskiego mówiąc real time, zero delayed, czyli w rzeczywistym czasie bez żadnego opóźnienia. Można zaryzykować nawet stwierdzenie, że właściwie dzieje się o wiele szybciej, niż nam się wydaje, ponieważ nasza percepcja jest związana z prędkością światła, czyli fizyką opartą na fotonach, na cząsteczkach. A z tego, co widać po zachowaniach wody, prędkość światła nie gra tutaj nic do rzeczy. Ono potrafi wzbudzać poprzez swoje działanie tę strefę, potrafi z nią oddziaływać. To znaczy nie potrafi, po prostu ma interakcję z tą strefą, ale ta strefa w ogóle generalnie ma interakcję z całym kosmosem.
To nie jest tylko tak, że światełko czerwone zaświecimy i możemy powiedzieć, że woda reaguje na czerwone światełko. Wszystko załatwione, wiemy o wodzie wszystko. Nie. To jest tylko drobny ułamek tego wszystkiego. Bardzo drobny ułamek. Dochodzi do tego taki nieustanny problem pod tytułem urządzenia do mierzenia. Właściwie współczesna nauka nie za bardzo wie, co mierzy. Taka jest smutna prawda. Urządzenia pomiarowe są oparte często na różnych dziwnych, szalonych koncepcjach i właściwie służą tylko temu, żeby zmierzyć coś, co ta koncepcja uznaje za standard. Niekoniecznie musi to być jakimkolwiek standardem ani jakimkolwiek przyczynkiem do czegokolwiek.
To jest po prostu fantazja naukowa, którą sobie ktoś kiedyś wymyślił po to, żeby sprawdzić, jak zbudowana jest ta najmniejsza cząsteczka. Bo ta oficjalna nauka ciągle dąży do tego cząsteczkowego zrozumienia świata. Ciągle jest ta boska cząsteczka Higgsa i tak dalej. Upadł cały koncept czarnych dziur i to dokładnie chyba miesiąc z kawałkiem temu, kiedy NASA przyznało się, że mają zdjęcia. I to nie tylko oni. Te zdjęcia zostały opublikowane z wielu obserwatoriów, że z czarnej dziury obiekty też wylatują. Także okazało się, że całe nasze teorie na temat istnienia świata poszły się balić. Na dodatek okazało się, że właściwie nie ma czegoś takiego jak energia. Jest natomiast struktura informacji, która może być energią, ale nie musi. To jest po prostu struktura informacji.
To, jak to zobaczysz, jak to odbierzesz, to jest naprawdę twoja własna indywidualna sprawa. Każdego z nas, każdej istoty, która żyje w tym spektrum oddziaływań i nic więcej. A woda jest po prostu pięknym przykładem, na którym można zrozumieć te wszystkie zachowania. Właściwie jest nieodłącznym składnikiem naszego życia. Stanowi właściwie 80% naszego organizmu, jak to wszystko policzyć do kupy razem. Oczywiście nie jest to normalna woda, nie ma nic wspólnego z tą w szklance, ale dalej dziwna substancja, dalej woda. Ciekawe. Także zapraszam serdecznie. Jeżeli masz odrobinę czasu, dziel się wykładami Gerarda Volka. Bardzo ciekawy research, bardzo konkretne badania na temat wody, dużo ciekawych faktów.
Ja dzisiaj ominąłem gigantyczną ilość drobnych informacji. W sensie drobnych, zależy jak na to spojrzeć. Tam człowiek spędził parę lat to badając, także dla niego nie są to drobne informacje. Ja tylko sobie tak pościnałem na zakrętach. Ale jest tego o wiele więcej. Jest bardzo dużo informacji, jak się zachowuje woda i powoli można rozumieć, dlaczego woda z niektórych miejsc jest zdrowsza, dlaczego jest mniej zdrowa. To już powoli przestaje być religią opartą na wierze, że ktoś coś uzdrawia, leczy i tak dalej. Wiemy już powoli, czym jest uzdrowienie. To jest przekazywanie informacji. Jeżeli jest taka sytuacja, gdzie ta informacja nie została zniszczona, gdzie to połączenie pomiędzy polami istnieje, to w tym momencie możemy praktycznie chyba wszystko.
Na to wygląda. Zobaczymy, co nauka na to w najbliższych latach. Ja dziękuję ci, droga słuchaczko i słuchaczu, za wysłuchanie kolejnego odcinka „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali, które transmitowane jest w Radiu Paranormalium i Radiu Dream Time. Na archiwum w Radiu Na Fali musisz poczekać, nie wiem do kiedy. Wszystkie ostatnie odcinki „Hiperprzestrzeni” znajdziesz aktualnie na Radiu Paranormalium. Za co bardzo serdecznie dziękuję Illiosowi, bo bez tego to byłby troszkę dramacik. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję jeszcze raz wszystkim mecenasom. Co ja mówię? Dziękuję tobie, mecenasko i tobie, mecenasie za wspieranie radia pomimo szwankującego archiwum i zapraszam do kolejnej „Hiperprzestrzeni” za tydzień. Oprócz tego zapraszam cię na środę do „Księcia Edwarda” na 23.00 opolskiego czasu.
A może wcześniej, może później. Wpadnij na Facebooka Radia Na Fali. Radio Na Fali ma swojego Facebooka, także możesz tam śmiało zaglądnąć. Są tam wszystkie rzeczy w miarę na bieżąco, jeżeli chodzi o audycję „Księcia Edwarda”. Co jeszcze? Oczywiście w czwartek zapraszam na „Syntezę”, a w piątek zapraszam na „Teorię chaosu” o 24.00. To tyle z takich rzeczy na bieżąco, ogłoszeń, co możesz tu spotkać w radiu. Także dzięki jeszcze raz za wysłuchanie tej „Hiperprzestrzeni” i zapraszam na kolejną, gdzie być może też wyciągnę jakąś ciekawą historię o różnych dziwnych rzeczach. Może z pogranicza nauki, a może fantastyki? Kto wie.
Słuchałeś „Hiperprzestrzeni” w radionafali.com.