[00:02] - Radio Paranormalium i Nieznany Świat zapraszają do wysłuchania relacji ze spotkania z doktor Danutą Adamską-Rutkowską, które odbyło się w księgarni Galerii Nieznanego Świata w Warszawie 16 września 2015 roku. Zapis w wersji wideo dostępny jest do obejrzenia na kanale Nieznanego Świata w serwisie YouTube. Doktor Danuta Adamska-Rutkowska to w naszej ocenie najwybitniejsza współcześnie w Polsce badaczka zjawisk parapsychicznych oraz innych zaliczanych do obszaru z tak zwanego pogranicza. Autorka wydanej niedawno wspólnie z Danutą Dudzik książki „Kwantowa rzeczywistość. Naukowe wyjaśnienie zjawisk nadprzyrodzonych”. Przypomnijmy, że doktor Danuta Adamska-Rutkowska jest od wielu lat stałym współpracownikiem Nieznanego Świata, w którym wydrukowała liczne artykuły poświęcone naukowej analizie między innymi takich zjawisk jak jasnowidzenie, telepatia, radiestezja czy kontakty z pozafizyczną rzeczywistością, w tym także ze zmarłymi. Z tego punktu widzenia na szczególną uwagę zasługuje czteroodcinkowa publikacja „Zaskakujące spotkania” o spotkaniach z tymi, którzy odeszli ze znanego nam świata, która ukazała się na łamach Nieznanego Świata w 2013 i 2014 roku. Doktor Danuta Adamska-Rutkowska jest osobą legitymującą się dogłębną wiedzą i kompetencją, a w swoim tomie ujawnia mało znane często badania naukowe, jakie są prowadzone na świecie w odniesieniu do fenomenów paranormalnych i wielowymiarowej natury rzeczywistości. Autorka przy tym nie tylko nie stroni od podejmowania trudnych problemów, lecz odważnie przeciwstawia się naukowemu dogmatyzmowi, który utrudnia, a w praktyce uniemożliwia ich poważne badanie, między innymi w oparciu o najnowsze osiągnięcia fizyki kwantowej. Książka „Kwantowa rzeczywistość.
Naukowe wyjaśnienie zjawisk nadprzyrodzonych” jest oczywiście dostępna w księgarni Galerii Nieznanego Świata, a można ją sobie zamówić pod adresem www.nieznany.pl. Tyle słowem wstępu. Zapraszamy do wysłuchania relacji ze spotkania.
[02:31] - Witam panią bardzo serdecznie jeszcze raz i chciałabym poprosić, żeby pani opowiedziała. Zaczęła od tego, a potem już tak, jak pani sobie przygotowała konspekt. Ale jak pani weszła w tę problematykę? Bo zawsze ta ścieżka początkowa jest bardzo ważna dla nas wszystkich. Każdy z nas miał tak, jak to jest tekst, który otwiera numer Nieznanego Świata. Każdy ma swoją ścieżkę. Jaka była pani ścieżka?
[02:59] - Prawdę powiedziawszy, swoją ścieżkę dochodzenia do analizy zjawisk anomalnych przedstawiłam już w książce we wstępie, kiedy opisałam, w jaki sposób w ogóle doszło do napisania tej książki. Prawdę powiedziawszy, moje wykształcenie inżynieryjne zupełnie nie predestynowało mnie do tego, żeby zająć się właśnie taką tematyką. Wiadomo, że tego rodzaju typ wykształcenia wiąże nas bardzo ściśle z rzeczywistością, która jest pojmowana w sposób mechanistyczny i bardzo jest charakterystyczna dla światopoglądu, który króluje nie tylko na polskich uczelniach, ale również w polskim systemie edukacji. Zwrot właściwie nastąpił w momencie, kiedy zaczęłam w swojej pracy projektowej, bo zajmowałam się matematycznym modelowaniem procesów, zaczęłam wykorzystywać sieci neuronowe, ponieważ zauważyłam, że są one niezwykle efektywne w działaniu. Wprowadza się do nich dane wejściowe, od których zawsze wychodzi się w każdym procesie i w ogóle nie interesując się tym, co jest w środku, na wyjściu otrzymuje się dane wyjściowe dokładnie takie, jakby w środku znajdował się bardzo skomplikowany program, który został przez tę sieć rozwiązany. Ponieważ wiem, w jaki sposób są tworzone algorytmy sieci neuronowej i wiem, w jaki sposób są przetwarzane informacje wejściowe po to, żeby uzyskać z nich informacje wyjściowe, czyli o tym, jak się zajmuje, jak zachowuje jakiś fragment rzeczywistości, doskonale wiem o tym, że nie ma mowy o tym, żeby sieć czy w ramach nauki, czy w ramach już wykorzystania tego, czego się dowiedziała, ale każde kolejne doświadczenie, które się wprowadza do sieci neuronowej, jest jednocześnie doświadczeniem uczącym. W momencie, kiedy sieć już jest nauczona, a uczy się sama właśnie w toku wprowadzania do niej pierwszych doświadczeń i porównywania uzyskanych wyników z danymi doświadczalnymi, uzyskujemy ten model, który de facto jest tak dla postronnego obserwatora czarną skrzynką. Nie wiemy, co jest w środku, ale dzięki temu, że mamy już tę sieć zaprogramowaną, ona się już zdążyła nauczyć w toku nauczania, który przewidzieliśmy dla niej, jesteśmy w stanie, wprowadzając nowe dane, przewidzieć, jaki uzyskamy wynik, mimo że nic nie wiemy o tym, co się dzieje wewnątrz sieci. To znaczy oczywiście możemy się dowiedzieć. Wystarczy tylko w odpowiednim miejscu wyprowadzić sygnały i wiadomo, co się stało.
Tym niemniej nie ma takiej potrzeby, bo sieć służy po prostu jako model jakiegoś procesuO którym możemy absolutnie nic nie wiedzieć, a jednak mimo to możemy na jego podstawie przewidzieć, jak się zachowa ten model w zupełnie innych warunkach operacyjnych. Ponieważ zorientowałam się, że nie ma mowy o tym, żeby sieć podjęła jakąkolwiek decyzję, której nie przewidzi projektant tej sieci. W związku z tym jest rzeczą oczywistą, że ona nie jest w stanie się sama tak modyfikować, żeby jakąkolwiek decyzję podjąć, której programista nie przewidzi. Czyli te wszystkie bajki na temat sztucznej inteligencji, która jest w stanie zastąpić człowieka, to są tylko i wyłącznie bajeczki. Musi być programista, a jeżeli musi być programista, to nie mogą tym być struktury mózgowe. Po prostu ten programista nawet nie będzie siedział w mózgu, nie będzie siedział w tych neuronach. On się musi znajdować poza strukturami sieci neuronowej, czyli poza mózgiem. I to był właśnie ten moment, kiedy zainteresowałam się, jak właściwie ta rzeczywistość działa. W tej sytuacji świadomość nie mogła być epifenomenem, czyli zjawiskiem w gruncie rzeczy wtórnym, które absolutnie nie ma żadnego wpływu na zjawisko pierwotne. Musiała tkwić w samym centrum naszego wszechświata jako czynnik, który modeluje całą rzeczywistość.
I to był początek mojego zainteresowania i początek mojej ścieżki. A wracając teraz do kwantowej rzeczywistości. Nie podoba mi się ten tytuł, od razu powiem, dlatego, że w zasadzie ja tu nie omawiam żadnych zjawisk kwantowych, chociaż rzeczywiście świadomość posługuje się mechanizmami kwantowymi. Problem jednak polegał na tym, że decyduje o tym wydawca, a nie autor. Pierwszym tytułem tej książki były „Spotkania z rzeczywistością niejawną" i taka właśnie jest w zasadzie bardzo istotna część tej książki. Są w niej opisane doświadczenia pani Danuty Dudzik, które jej się przydarzyły w czasach jej młodości. Zdarzenia niesamowite wręcz, które są do tego stopnia trudne do zaakceptowania przez wielu czytelników tej książki, że nie są w stanie uwierzyć, że rzeczywiście coś takiego mogło się jej przytrafić. Z punktu widzenia jednakże aktualnej wiedzy naukowej, tej, która nie jest powszechna i na którą kosym okiem patrzy konwencjonalna nauka, te wszystkie zdarzenia są jak najbardziej prawdopodobne. One mogły się zdarzyć, mogły być realne i nauka w pełni usprawiedliwia tego rodzaju zdarzenia. Z tym że od razu powiem, że ta książka nie jest książką stricte naukową, chociaż starałam się z punktu widzenia naukowego wyjaśnić, jak działa rzeczywistość.
Dlaczego nie jest ona stricte naukową pozycją? Dlatego, że ja wykorzystałam przy wyjaśnieniach nie tylko badania nauki konwencjonalnej, ale również nauki wyprzedzającej, tej, która wypracowuje zupełnie nowe procedury, które jeszcze przez konwencję nie zostały zaakceptowane. Mało tego, wykorzystałam również wierzenia religijne. Nie powiem, że całościowo. Niektóre ich elementy, ponieważ okazało się, że znaczna część wiedzy, którą dostarcza nam konwencjonalna nauka, jak również wiedzy, której dostarczają nam badania wyprzedzające, jak i niektóre elementy wierzeń religijnych, mogą się spotkać bez konfliktu. Są po prostu wspólne dla wszystkich tych dróg dochodzenia do wiedzy. W związku z tym napisałam tę książkę głównie po to, żeby wykazać, że niezależnie od tego, jaką drogę do wiedzy wybierzemy, każda jest słuszna, każda jest dobra, ponieważ nie powinny nas ograniczać żadne przekonania, które nam wpojono w toku naszej edukacji. Po to mamy mózg, żeby nim samodzielnie się posługiwać, a nie korzystać z tego, co ktoś nam do niego wtłoczy. I to nie tylko o to chodzi, ponieważ ta wiedza o rzeczywistości, którą dostarczają nam również badania rzeczywistości niejawnej, łącznie z wiedzą konwencjonalną, jest dla nas niesłychanie istotna. Przede wszystkim ona nam uzmysławia, jakie jest nasze miejsce w tej rzeczywistości, w której żyjemy.
Czym jest nasza rzeczywistość? Jaka jest jej struktura? Czy żyjemy tylko raz, tak jak nas przekonuje chrześcijaństwo, czy też żyjemy wiecznie, tak jak trwa cały wszechświat? I właściwie po co żyjemy? Jaki jest sens naszej egzystencji? Na to wszystko w tej chwili nauka, jeżeli weźmiemy ją globalnie i zestawimy wszystko to, czego nam dostarcza zarówno konwencja, jak i badania wyprzedzające, wszystko to razem składa się w jedną spójną całość. Trzeba tylko po prostu z każdej tej dyscypliny wiedzy wybrać to, co się ładnie układa, niczym puzzle tej samej układanki. I tylko na tym ten bacić polega. I właśnie temu miała służyć ta książka. Miała wykazać, że niezależnie od tego, jak będziemy podchodzićDo poznawania rzeczywistości każda droga jest dobra, byleśmy się tylko nie zamknęli w indoktrynacji, którą się nam serwuje i w kościele, i w szkole.
Bo taka jest prawda. Nasza edukacja też nas indoktrynuje. I to jak! Przede wszystkim powinniśmy sobie zdać sprawę z tego, że świadomość kształtuje nie tylko nas, ale również rzeczywistość wokół nas. Zmienia tę rzeczywistość. Każdy z nas w gruncie rzeczy znajduje się w centrum swojego wszechświata. Ale do tego przejdziemy. Dlaczego z całą pewnością świadomość nie jest epifenomenem? Przede wszystkim dlatego, że mamy już doświadczenia z neuroplastycznością mózgu. Gdyby świadomość nie była w stanie oddziaływać na struktury mózgowe, to neuroplastyczności nie bylibyśmy w stanie zauważyć.
Następnie, gdyby świadomość nie oddziaływała na struktury mózgowe każdego organizmu żywego, od prostej komórki począwszy, bo prosta komórka też działa dokładnie na tej samej zasadzie jak organizm wielokomórkowy. Ma swój mózg, którym jest błona komórkowa. Odbiera sygnały ze środowiska, zachowuje się w sposób inteligentny. Dlatego właśnie mogła stworzyć organizmy wielokomórkowe. A jeżeli nie dostrzegaliśmy tego, jak ważna jest w naszym życiu świadomość, świadczy to tylko i wyłącznie o tym, że tak dalece nas zindoktrynowała niestety nauka i system edukacji, że nie byliśmy w stanie wyjść poza schematy, które nam wdrukowano do umysłów w szkole i na studiach. Prawda jest bowiem taka, że każdy z nas powinien potrafić sam nauczyć się wyciągać wnioski, które wypływają z przesłanek. Tak jak powiedziałam, neuroplastyczność jest taką przesłanką. Taką przesłanką jest również rozwój struktur mózgowych. A jednak to wszystko zostało odsunięte na bok i nikt w świecie naukowym nie starał się w jakikolwiek sposób przeforsować idei, że świadomość jednak jest zjawiskiem fizycznym, skoro wywiera wpływ na struktury materialne. Fizyka opisuje naszą rzeczywistość.
W związku z tym, jeżeli w jakikolwiek sposób coś wywiera wpływ na rzeczywistość materialną, również musi mieć naturę materialną. Musi posługiwać się energią, czyli musi dysponować jakimś zasobem energii i musi również dysponować informacją. Czyli krótko mówiąc, podstawowymi funkcjami stanu materii wcale nie jest masa, jak nam to się wtłoczyło do umysłów, tylko energia i informacja. Te dwie właściwości materii decydują o tym, że była ona w stanie wykształcić świadomość. Dlaczego nauka nie jest w stanie wyjść z tego zaułka, w który sama się wpakowała? Po prostu uzależniła nas od postrzegania zmysłowego. Tylko to, co jesteśmy w stanie zobaczyć, zmierzyć, zarejestrować. Tylko to jest uznawane przez naukę jako obiektywna wiedza. Czy ta wiedza rzeczywiście jest obiektywna? I tu też należy postawić znak zapytania, ponieważ nawet jeżeli doświadczenie będzie przeprowadzone z wymaganiem ścisłym procedur, wyniki doświadczeń będą się regularnie powtarzały.
Mało tego, doświadczenia zostaną zaplanowane w ściśle określonym celu, mianowicie, żeby udowodnić jakąś tezę postawioną przez naukę, to i tak nie będziemy w stanie się uwolnić od subiektywizmu z bardzo prostego przekonania. Każdy badacz ma już wprogramowane do umysłu własne przekonania i tymi przekonaniami się będzie kierował przy interpretacji otrzymanych wyników. Czyli krótko mówiąc, zawsze do każdego naukowego doświadczenia wchodzi czynnik subiektywny reprezentowany przez samego badacza. I podobnie jak rzeczywistość, która też jest subiektywna, obiektywna, żadne badanie naukowe nigdy obiektywne nie będzie, bo ze swojej zasady być nie może. I też powinniśmy sobie z tego zdawać sprawę. Co jeszcze nam sugeruje, że rzeczywistość nie jest wcale taka, jaka jest? A przynajmniej nie taka, jaką chciała przez długi czas nauka. Przede wszystkim za-W momencie, kiedy Einstein przedstawił swoją teorię grawitacji, która jest powszechnie znana jako ogólna teoria względności, uświadomił światu, że obserwator zawsze znajduje się w centrum doświadczenia naukowego. Jego teoria wykazała, że ważne jest nawet to, z jaką prędkością porusza się obserwator. Im ta prędkość jest większa, tym wolniej płynie czas i tym bardziej kurczy się przestrzeń.
Czyli ani przestrzeń, ani czas nie są to żadne wartości stałe. Całkowicie są uzależnione od obserwatora i od warunków prowadzenia obserwacji. Następna dziedzina fizyki, która nam to uzmysłowiła, to była fizyka kwantowa i nie będę jej nazywała mechaniką kwantową, pod którą ukryto jej transcendentne implikacje. Fizyka kwantowa nigdy nie była mechaniką i nigdy nie będzie. Co nam to uzmysłowiło? Przede wszystkim to, że w zależności od tego, w jakich warunkach prowadzimy obserwacje, materię możemy zaobserwować albo w postaci fali, albo w postaci cząstki. I to wcale nie znaczy, że materia jest albo cząstką, albo falą. Ona jest i jednym, i drugim. Tylko nie wszystko jest dla nas jednocześnie dostępne. Drugą niezwykłą cechą materii okazała się nielokalność zdarzeń materialnych między układami materialnymi, które zachodzą niezależnie od odległości i czasu, jakie dzieli układy materialne, które wchodzą ze sobą w interakcje.
Klasyczna fizyka nie była w stanie nielokalności wyjaśnić. I tutaj właśnie pojawił się problem. Mamy do czynienia z neuroplastycznością. Mamy do czynienia z rozwojami struktur biologicznych, które się rozwijają jak gdyby zgodnie z planem, a więc całkowicie świadomie. Mamy do czynienia z efektem obserwatora. Niezależnie od tego, czy weźmiemy pod uwagę jego intencje i przekonania, czy też weźmiemy pod uwagę warunki obserwacji. W związku z tym stało się zupełnie jasne, że coś w tym fizycznym opisie rzeczywistości zaczyna nam szwankować. Co oprócz tego jeszcze okazało się niesłychanie ważne, jeśli chodzi o możliwość umieszczenia świadomości w strukturach mózgowych. Mianowicie ważne jest również to, że zakres działania świadomości i zakres reakcji mózgu absolutnie się ze sobą nie pokrywają. I kiedy opowiadałam państwu o sieciach neuronowych, które odwzorowują działanie mózgu, wspomniałam o tym, że w gruncie rzeczy ten-- może nie wspomniałam, ale w tej chwili powinnam, że to, co państwu opowiedziałam, to jest typowy punkt widzenia inżyniera projektującego sieć neuronową.
Niemniej jednak dokładnie z takim punktem widzenia zgodziło się bardzo wielu neurochirurgów i neurofizjologów. Właśnie dlatego, że te dwa zakresy działalności świadomości i reakcji mózgu absolutnie się ze sobą nie pokrywają. I wśród tych naukowców, którzy podważali umiejscowienie świadomości w mózgu, znaleźli się tacy badacze jak Penfield, Kanadyjczyk, znany prawdopodobnie wielu z państwa, Karl Pribram, Austriak. A także Australijczyk Hecks, który nawet posunął się do tego, że wysunął koncepcję kompleksów świadomościowych, którym co prawda nadał formę niematerialną, ale ponieważ wiemy, że całą rzeczywistość wszechświata tworzy materia, w związku z tym te kompleksy też muszą być materialne. Tym bardziej że dysponują energią. Jak zostało to udowodnione, możecie państwo przeczytać właśnie w „Kwantowej rzeczywistości”. I dysponują informacją do wykorzystania. A o tym, że fale mogą, bo pole jest jednocześnie falą. O tym, że fale mogą przenosić informacje, to my doskonale wiemy. Korzystamy z tego na co dzień, kiedy przenosimy w nich informacje o obrazach, dźwiękach, w falach elektromagnetycznych.
Czyli to nie powinno być dla nas zaskakujące, że dokładnie te same właściwości może wykazywać również materiał naszych ciał, która też nie jest czymś takim zupełnie oczywistym, jak usiłuje to w nas wmówić nauka konwencjonalna, ponieważ w gruncie rzeczy w zależności od tego, w jaki sposób będziemy obserwować nasze ciało, będzie się nam ono albo przedstawiać w postaci zespołów pól fizycznych, albo w postaci atomów, cząsteczek.Związków chemicznych najróżniejszego rodzaju. I tak przy okazji, chociaż w zasadzie jestem fizyko-chemikiem, powiedziałabym, że chemia to też powinien być dział fizyki, bo w gruncie rzeczy to naprawdę fizyka opisuje rzeczywistość. A skoro już doszliśmy do fizyki kwantowej, powinnam również zaznaczyć, że fizyka kwantowa po raz pierwszy uzmysłowiła nam, że obok naszej rzeczywistości może istnieć rzeczywistość niejawna, której nie odbieramy zmysłami. Tak prawdę powiedziawszy, to nie tylko fizyka kwantowa nam to uświadomiła, bo również badania i obliczenia prowadzone dla wodołów w temperaturze zera bezwzględnego ujawniły, że one wciąż się poruszają. Gdyby tylko i wyłącznie istniała ta rzeczywistość, którą obserwujemy, nie miałyby prawa się poruszać. Czyli z góry należało im nadać jakiś poziom energetyczny po to, żeby mogły się nasze obliczenia zgodzić z doświadczeniem. Co to oznacza? To znaczy, że nasza rzeczywistość, ta, która podlega naszej obserwacji, wchodzi w reakcje energetyczne z innym poziomem rzeczywistości, który dla nas jest zupełnie niewidoczny. Nie widzimy go, nie obserwujemy, nie możemy go dotknąć. Nie możemy go poznać żadną procedurą, którą w tej chwili udostępnia nam nauka konwencjonalna.
Już nie trzymajmy się tylko fizyki, bo w końcu świadomością się zajmują praktycznie wszystkie dyscypliny przyrodnicze. Interesuje się świadomością biologia, interesuje się medycyna. Nie powiem, że cała, broń Boże, tylko i wyłącznie ta, która sięga na granice naszego poznania i usiłuje poznać to, co nie jest tak zupełnie od razu, na pierwszy rzut oka oczywiste. Oczywiście w momencie, kiedy zorientowaliśmy się, że nasza czasoprzestrzeń wchodzi w interakcje energetyczne z jakimś innym poziomem rzeczywistości, powstało pojęcie próżni, a właściwie energii próżni, które pozwoliłoby nam uwzględnić ten udział w opisie obserwowanego przez nas świata. Ale jeżeli próżnia dysponuje energią, to znaczy, że wcale nie jest pusta. A jeżeli nie jest pusta, to trzeba znów wysunąć jakąś koncepcję, która by nam wyjaśniła, w jaki sposób zachodzą te interakcje. I w ten sposób powstało pojęcie pola punktu zerowego. I znów możemy zadać pytanie: czy to jest jakaś fikcja, czy to jest tylko koncepcja? Czy już ona została w jakiś sposób udowodniona? Okazuje się, że wiele problemów, z którymi borykała się fizyka, pole punktu zerowego jest w stanie wyjaśnić.
Przede wszystkim to pole wyjaśniło nam stabilność naszej substancjalnej rzeczywistości, tej, którą obserwujemy. Żaden atom nie utrzymałby się w stanie stabilnym bez obecności pola punktu zerowego. Po prostu fale elektronowe zagłębiły się w jądra atomowe i ich w ogóle nie było. Oprócz kwestii stabilności naszej substancjalnej rzeczywistości, pole punktu zerowego wyjaśniło nam również, skąd się bierze zjawisko masy, właściwie efekt masy, ponieważ masa nie jest niczym, co istnieje konkretnie i co można wziąć w rękę. Wyjaśniło nam również, w jaki sposób pojawia się efekt grawitacji. Tych akurat problemów nie omawiałam w „Kwantowej rzeczywistości", żebyście się państwo mogli z nimi zapoznać w dłuższym czasie, mając do moich kolejnych książek. Kwestia grawitacji jest omawiana dopiero w piątej, ale chyba coś na ten temat wspomniałam nawet wcześniej, ponieważ ta sprawa również wynikła w toku badań wyprzedzających w czasie eksploracji rzeczywistości niejawnej w stanie pozacielesnym. Wtedy jeden z eksploratorów spotkał się ze zmarłym swoim kolegą z Instytutu Monroe, który przedstawił mu swoją teorię grawitacji i okazało się, że nieomal równocześnie w tym samym czasie amerykański fizyk Harold Puthoff dokładnie taką samą wizję, w jaki sposób można to zjawisko wyjaśnić, przedstawił. Jako po prostu efekt oddziaływania na siebie pola punktu zerowego i pól, jakie tworzą obiekty substancjalne w naszej rzeczywistości. Po prostu te obiekty wygaszają część falPola punktu zerowego i rezultat jest taki, że pole punktu zerowego, obiekty, które wykazują w naszym rozumieniu efekt masy, są ku sobie popychane.
A jeśli są popychane, to znaczy, że my odbieramy to jako efekt przyciągania. Wydaje mi się, że zaczynam się trochę za bardzo zagłębiać w tematykę, która zupełnie nie jest poruszana w kwantowej rzeczywistości. Postaram się wrócić do tego, co jest w książce i to, co mam zanotowane w swoim konspekcie do wyjaśnienia. Wracając do kwestii rzeczywistości niejawnej, którą również ujawnia fizyka kwantowa. Interpretacji fizyki kwantowej mamy wiele, ale ja uważam, że najbardziej z nich interesująca jest interpretacja przedstawiona już kilkadziesiąt lat temu przez brytyjskiego fizyka Davida Bohma. Wyszedł on mianowicie z założenia, że jeśli zdarzenia materialne, poszczególne układy materialne są od siebie odseparowane w czasie i w przestrzeni, ale wywierając działanie na jeden z nich, natychmiast obserwujemy zmiany w tym układzie oddalonym w czasie bądź przestrzeni. Musi to oznaczać, że oprócz tej rzeczywistości, którą tutaj obserwujemy i badamy, musi jeszcze istnieć inny poziom, który wiąże te zdarzenia oddalone w czasie i przestrzeni w jedną całość. I wysunął w związku z tym koncepcję organizacji wszechświata, w której nasza czasoprzestrzeń stanowi holograficzną projekcję głębszego poziomu rzeczywistości. I to jest właściwie koncepcja, która nam bardzo wiele wyjaśnia, aczkolwiek jak dotąd nie została ona w pełni zaakceptowana przez świat naukowy. Czy mamy jeszcze jakieś inne dowody na to, że ta rzeczywistość niejawna w istocie istnieje?
Nauka konwencjonalna nam przedstawiła swoją koncepcję powstania wszechświata. Twierdząc, że nasza czasoprzestrzeń powstała w wyniku wielkiego wybuchu w warunkach początkowej osobliwości. Oczywiście tej początkowej osobliwości nauka konwencjonalna długo nie była w stanie wyjaśnić. Całkowicie się znajdowała ona poza naszymi technikami pomiarowymi i również poza naszym rozumieniem. W związku z powyższym, żeby stworzyć jakikolwiek model ewolucji wszechświata, trzeba było podejmować rozmaite chwyty, a to trudno inaczej nazwać, które by pozwoliły obejść problem początkowej osobliwości. I tutaj też zarysowała się pewna nadzieja na przyszłość, można powiedzieć, ponieważ znalazł się zespół i możemy być bardzo z tego dumni, ponieważ w jego skład weszło dwóch Polaków kosmolog Michał Heller i matematyk Wiesław Sasin, którzy postarali się opracować taki model ewolucji wszechświata, który potraktuje osobliwość jako środowisko, z której wyłonił się nasz kosmos. I aby tego dokonać, w gruncie rzeczy potrzebna była tylko jedna rzecz: znalezienie właściwego narzędzia matematycznego. I znaleźli takie narzędzie. Posłużyli się abstrakcyjną algebrą nieprzemienną. Nieprzemienność polega na tym, że poszczególne działania matematyczne nie mogą być wykonywane w dowolnej kolejności, tylko w kolejności ściśle określonej.
Tę algebrę nieprzemienną można przekształcić w geometrię nieprzemienną, a ona z kolei charakteryzuje się tym, że jest całkowicie nielokalna w stosunku do czasu i przestrzeni. Chwile rozmywają się, punkty przestrzeni rozmywają się obejmując cały przebadany obszar. Tym całym przebadanym obszarem oczywiście jest nasz wszechświat. Oznacza to, że niezależnie od tego, czy rozpatrujemy rzeczywistość jawną, czy niejawną, w gruncie rzeczy obie te rzeczywistości charakteryzują się nielokalnością. Tylko my sobie z tego nie zdajemy sprawy. A dlaczego sobie nie zdajemy sprawy? Ponieważ każdy z nas się znajduje w swoim własnym indywidualnym wszechświecie, a od rzeczywistości głębszego poziomu jesteśmy oddzieleni własnym indywidualnym horyzontem zdarzeń, na którym znajdują się wszystkie te informacje, które są dla nas dostępne. Niezależnie od tego, że jeżeli się znajdziemy w zintegrowanym stanie świadomości, jesteśmy w stanie również dotrzeć do tych informacji, do tej bazy danych, którą możemy z powodzeniem nazwać bazą globalną, bo i taka baza istnieje.Okazuje się, że jesteśmy powiązani nie tylko oddziaływaniami energetycznymi z głębszym poziomem rzeczywistości, ale jesteśmy powiązani całkowicie z nim pod względem energetyczno-informacyjnym. W jaki sposób Sassin i Heller doszli do takich konkluzji? Ten model, który stworzyli, bazujący na geometrii nieprzemiennej, jest uogólnieniem opisu całego naszego wszechświata.
Fizyka klasyczna i fizyka kwantowa stanowią jego graniczne przypadki. Czyli krótko mówiąc, w ten sposób przekonaliśmy się, że w momencie przypuszczalnego Wielkiego Wybuchu cała nasza rzeczywistość została podzielona na dwie części. Rozwarstwiła się, powiedzmy, lepiej by to oddawało rzeczywistość. Na część jawną i nijawną. My oczywiście tkwimy w tej jawnej, którą obserwujemy i ona wydaje się nam tak rzeczywista, tak realna, że ta realność i nasze przekonanie nam całkowicie przesłania fakt, że poza tą rzeczywistością istnieje jakaś inna, o której my nic w zasadzie nie wiemy. I tutaj może tak przy okazji bym wspomniała, że dokładnie tę informację przekazują nam niektóre wierzenia religijne. Przecież natykamy się tam na boską energię Maya, która stwarza rzeczywistość pozorną, w której my żyjemy. Żyjemy jakby śnie, nie żyjemy w rzeczywistości prawdziwej. Jeśli spojrzymy na organizację wszechświata zaproponowaną przez Byhma, tę rzeczywistość w zasadzie informacyjno-holograficzną, to możemy się przekonać, że jest to dokładnie to samo, co przekazują nam wierzenia religijne. Ta nasza rzeczywistość może się wyłaniać z głębszego poziomu dokładnie na tej samej zasadzie, jak my tworzymy rzeczywistości wirtualne za pomocą komputera.
Czyli krótko mówiąc, gdzieś musi istnieć jakiś program, który symuluje rzeczywistości wirtualne, z których my możemy dobierać, niczym ze stosu rozmaitych możliwości, tę rzeczywistość, którą aktualnie obserwujemy, bo my w gruncie rzeczy żyjemy w wiecznym teraz. My tylko dlatego wiemy, że coś się zdarzyło wcześniej, bądź może wydarzyć w przyszłości dlatego, że dysponujemy możliwością zarówno pobierania informacji po to, żeby przypomnieć sobie, co było wcześniej. Gdyby nie było tej globalnej bazy danych o tym, co się wydarzyło, nie byłoby również i naszej pamięci. My żyjemy tylko obecnie, w tej chwili widzimy, co się wokół nas znajduje, ale że wcześniej przyjechaliśmy tutaj metrem czy samochodem, to po prostu my to wiemy, ponieważ jesteśmy w stanie pobrać z naszego banku danych informacje i jesteśmy w stanie odtworzyć sobie nawet wizualną projekcję tego, co się wcześniej wydarzyło. Ponieważ tak jak postrzegamy naszą rzeczywistość jako holograficzną projekcję wytworzoną przez nasze struktury mózgowe w oparciu o fale interferencyjne, które docierają do naszych oczu. Dokładnie w ten sam sposób, na zasadach postrzegania pozazmysłowego, jesteśmy w stanie również przywołać wizję tego, co się wydarzyło w przeszłości i jesteśmy w stanie również odebrać wizję tego, co się może wydarzyć w przyszłości, ale wcale nie musi, ponieważ w dalszym ciągu żyjemy tylko i wyłącznie w wiecznym teraz. Jeżeli odwołamy się do koncepcji Davida Byhma, możemy się przekonać, że w gruncie rzeczy Wielkiego Wybuchu mogło wcale nie być. Wystarczy, żeby na tym głębszym poziomie rzeczywistości istniał emiter, który jest w stanie nie tylko zorganizować naszą rzeczywistość jawną, czyli tę rzeczywistość pozorną, ale może nam również wyświetlić jej obraz, ponieważ ma wszystko, co mu jest do tego potrzebne i informacje, i program, i spójne fale. Czy rzeczywiście ten emiter istnieje, czy nie istnieje? Nie mamy na to żadnych dowodów, które byłyby w pełni zgodne z wymaganiami nauki.
Niemniej jednak Robert Monroeeeee, kiedy eksplorował głębszy poziom rzeczywistości, wybrał się w tak daleką podróż, że znalazł się w pobliżu takiego emitera. Czyli ten emiter może być faktem, a Wielki Wybuch fikcją.I teraz, jeżeli spojrzymy na rzeczywistość z punktu widzenia holograficznej projekcji. Jeżeli spojrzymy na tę rzeczywistość również z punktu widzenia tego, że nauka dopuszcza możliwość istnienia światów równoległych. I co ciekawe, pod pojęciem światów równoległych nauka wcale nie rozumie tego, że są różne poziomy rzeczywistości. Te poziomy są nazywane wymiarami. Światy równoległe nauka rozumie jako światy alternatywne, takie, na które rozgałęzia się nasz wszechświat, tworząc całą masę wszechświatów alternatywnych. Oczywiście to nie są żadne wszechświaty alternatywne, tylko stos możliwości do wyboru, z których oczywiście wybiera obserwator, a obserwatorzy znajdują się zarówno na głębszym poziomie rzeczywistości i znajdują się również w rzeczywistości pozornej. W ten sposób przez to, że my też jesteśmy obserwatorami, a rzeczywistość możemy wybierać z tego, do czego mamy dostęp w globalnej bazie danych, a nawet w bazie swojej własnej, co się ewentualnie może w naszym życiu wydarzyć. W związku z tym możliwe są tego rodzaju zdarzenia, jakie przydarzyły się pani Danusi Dudzik. Może zobaczyć siebie starszą o wiele lat, spotkać się, rozmawiać, bo to są jak gdyby klatki uruchamiane za pomocą jej własnej percepcji.
Ona może się znaleźć w towarzystwie innych osób i widzieć zupełnie inną rzeczywistość niż oni, bo ona może pobierać zupełnie inne dane ze swojego horyzontu zdarzeń niż oni ze swojego. W związku z tym reszta osób obecnych w danej scenie może widzieć, że pani Dudzik przechodzi przez głęboki kanał burzowy, gdzie woda ją całkowicie pokrywa, a ona przechodzi i uważa, że przechodzi po kamyczkach. Mało tego, na jej ubraniu nie ma żadnych śladów, że w ogóle w tej wodzie była. Każdy z nas znajduje się w centrum swojego wszechświata i dopiero z tych możliwości, jak się nad tym głębiej zastanowić, to bardzo mi się tutaj podoba koncepcja prezentowana przez Brytyjczyka Balbura. On twierdzi, że cała rzeczywistość to w gruncie rzeczy jest suma rozmaitych rzeczywistości alternatywnych, które na siebie wzajemnie oddziałują poprzez oddziaływania mentalne obserwatorów. I prawdopodobnie właśnie tak jest, ponieważ koncepcję tę również wspomógł swoimi przemyśleniami Amerykanin Henry Stapp, który wprowadził do równania funkcji falowej, która obrazuje ewolucję układu kwantowego, dodatkową zmienną, to znaczy świadomą informację. W ten sposób cały wszechświat stał się w gruncie rzeczy zbiorem zdarzeń, które wybierane są spośród stosu za pomocą przełączeń mentalnych, które stosują obserwatorzy. To, co my obserwujemy, w gruncie rzeczy może być sterowane przez nasz umysł. A jeżeli może być sterowane, to jest rzeczą oczywistą, że pierwszą rzeczą, którą powinniśmy zrobić, to nauczyć się tym sterować. Dzięki temu możemy poprawić stan naszego zdrowia.
Dzięki temu możemy poprawić również rzeczywistość, która funkcjonuje wokół nas. Boże drogi, czego my nie możemy? Wszystko możemy. Tylko tyle, że musimy w to uwierzyć. Bo jeszcze jedną bardzo ciekawą właściwością charakteryzuje się nasza świadomość. Jeżeli nie wierzymy w to, że możemy to zrobić, to się naturalnie nie uda. I to jest pewność, od której nie ma żadnego wyjątku. Nie ma z miły. Nie wierzymy, nie widzimy, nie wierzymy, nie będziemy z całą pewnością bioenergoterapeutą. Nie uwierzymy, nie będziemy odbierać komunikatów anomalnych.
Ale chciałabym na jedną rzecz zwrócić uwagę. My wszyscy możemy w sobie te właściwości wykształcić. Dla każdego z nas są one dostępne. Ekstrasensi są w tej dobrej sytuacji, że oni to mają, można powiedzieć, podane na talerzu, ale każdy z nas jest w stanie dokładnie wpasować się w tę prawdziwą rzeczywistość. Przekonałam się o tym sama, kiedy się zorientowałam, że jestem w stanie własnym biopolem regulować pracę mojego organizmu. A ponieważ nie jestem ekstrasensem, a udało mi się to, znaczy każdy może. Ważna jest jeszcze może sprawa lokalizacji tej rzeczywistości niejawnej. Prawdę powiedziawszy, zarówno nauka konwencjonalna, jak i nauka wyprzedzająca lokuje ją dokładnie w tym samym miejscu, tu gdzie nasza jawna rzeczywistość. Ona przenika naszą rzeczywistość.Na dobrą sprawę czas i przestrzeń nie istnieją. Jeżeli się przenosimy do rzeczywistości niejawnej, wcale nie ruszamy się z miejsca.
My po prostu tylko zmieniamy stan naszej świadomości, pobieramy inne informacje i w związku z tym znajdujemy się w zupełnie innym otoczeniu. Więcej powiem. Badania wyprzedzające upewniają nas o tym, że kiedy umiera nasze ciało organiczne, my żyjemy nadal. Żyjemy nadal, przechodząc na inny poziom rzeczywistości, ponieważ jesteśmy istotami wielowymiarowymi. Żyjemy jednocześnie tu i tam. Po prostu znikamy z rzeczywistości, tej, którą uważamy za jawną. Nikt z nas nie przebywa po śmierci w grobie. Po prostu dalej przebywamy w tym samym miejscu, tylko w zupełnie innym otoczeniu. Otoczeniu, które sami tworzymy aktem mentalnym. Mało tego, znajdujemy się zawsze w takim otoczeniu, do którego mentalnie przynależymy.
Więc jeżeli są dla nas typowe zachowania patologiczne, nie potrafimy trzymać rąk przy sobie i wszystko, co się znajduje w naszym zasięgu, musi stać się nasze, jest rzeczą zupełnie oczywistą, że się znajdziemy w towarzystwie osób dokładnie takich samych, które będą nam kraść to, co my posiadamy, a my będziemy zabierać im i w ten sposób będziemy po prostu wzajemnie się zadręczać. Jeżeli ktoś nie potrafi funkcjonować bez zabijania innego człowieka, znajdzie się dokładnie w takim samym towarzystwie. Dokładnie w ten sam sposób będzie uprzyjemniać życie innym, jak inni będą uprzyjemniali jemu. Jeżeli nie wierzy w to, że istnieje inna rzeczywistość niż ta, w której żyje, zapadnie w sen, z którego będzie go bardzo trudno wybudzić. Czyli świadomość istnienia tej rzeczywistości równoległej jest dla nas niesłychanie ważna nie tylko w tym życiu, ale również po śmierci naszego ciała. Ponieważ możemy się znaleźć w bardzo niekomfortowej sytuacji, jeżeli nie zadbamy o to wcześniej. Tak się zastanawiam, czy ktoś z państwa już czytał „Kwantową rzeczywistość”? Czy są jakieś pytania, które państwo chcielibyście mi zadać? Bo w gruncie rzeczy wszystko, co chciałam przekazać w tej książce, to uprawdopodobnić zdarzenia anomalne. Chciałam pokazać, że rzeczywistość, którą oglądamy oczami, wcale nie jest taka, jak nam się wydaje.
I warto wiedzieć, jaka ona jest, dlatego, że wtedy możemy na nią wpływać. I mało tego, możemy czynić ją bardziej przyjazną niż ta, w której żyjemy. Bo gdyby każdy człowiek zdawał sobie sprawę z tego, jakie będą konsekwencje jego postępowania, to nie przypuszczam, żebyśmy toczyli między sobą wojny. Nie przypuszczam, żebyśmy się wzajemnie zabijali. Raczej staralibyśmy się kłaść nacisk na związki międzyludzkie, na to, co możemy komuś dać, co możemy komuś ofiarować i co możemy od niego przyjąć. I to w gruncie rzeczy stanowi sens naszego życia. My przez całe swoje życie, zarówno tutaj, jak i na głębszym poziomie rzeczywistości, wciąż się uczymy. I uczymy się właśnie po to, żeby zwiększać możliwości naszej ekspresji, żeby dowiadywać się więcej o sobie i o rzeczywistości, w której funkcjonujemy. Bo przecież wszechświat przez cały czas ewoluuje i my razem z nim. A teraz przepraszam, bo poprosiłam o pytania i jednocześnie się rozgadałam.
[53:18] - Mnie wyrzucisz z kadru potem. Może na chwilę. Chciałbym prosić panią, rozmawialiśmy wcześniej, pani doktor, żeby pani powiedziała, jak pani ocenia trylogię Monroe. Wszystkie książki „Podróże poza ciałem”, „Dalej w tej podróży” i „Najdalsza podróż” zostały teraz wydane przez Galaktykę. Są nowe wydania. Ja nie taję, napisałem teraz zresztą w tym numerze jubileuszowym, że ja w ogóle uważam tę trylogię, być może w ogóle jeśli chodzi o penetrację rzeczywistości pozafizycznej, za najważniejszy wieloksiąg w całej literaturze światowej. Pani wiem, że przywiązuje też do niego wielką wagę. Chciałbym prosić o kilka zdań na ten temat. Proszę zwrócić uwagę, bibliografia tej książki jest zupełnie niebywała. To znaczy tu jest kilkaset pozycji obcojęzycznych również, takich książek, które państwo znacie, „Matryca rzeczywistości” Bradena, „Biologia przekonań” Newtona i tak dalej, ale bardzo dużo w ogóle książek w Polsce nieznanych, prac naukowych.
Pani po prostu wykonała nieprawdopodobną pracę dokumentacyjną i badawczą wcześniej, zanim tę książkę napisała. A wracając do Monroe, oddaję.
[54:50] - Uważam, że to są bardzo ważne książki, które nam ukazują niejawną rzeczywistość, ale nie tylko one. Ponieważ ludzie, którzy w instytucie stworzonym przez Monroe brali udział w eksploracjach, a zwłaszcza ci, którzy brali udział w eksploracjach partnerskichRównież opisywali swoje doświadczenia i uważam, że one są niesłychanie istotne i ważne. Dlaczego? Przede wszystkim one nam uświadomiły, że każdy z nas rzeczywistość głębszego poziomu tworzy w oparciu o swoje własne doświadczenia. Każdy z uczestników eksploracji partnerskich widział tę rzeczywistość nieco inaczej, ale w gruncie rzeczy wnioski wypływające w wyniku tych eksploracji były zawsze identyczne. Niezależnie od tego, co kto zobaczył. Czyli w gruncie rzeczy niezależnie od tego, czy tu istniejemy, czy tam i tu, i tam tworzymy rzeczywistość, gdy przechodzimy na nią w pierwszym momencie możemy tworzyć ją na obraz i podobieństwo tej rzeczywistości, z której się tutaj wydostaliśmy. Niczym motyl, tak jak to ładnie Iwan Alexander ujął, z kokonu na zewnątrz. Uwolniliśmy się. Faktem jest, tutaj ciało ogromnie nas ogranicza.
W momencie, kiedy dostajemy się do rzeczywistości głębszego poziomu, tych ograniczeń zupełnie nie odczuwamy, ponieważ nasza percepcja nie odbywa się już za pomocą zmysłu wzroku. W związku z tym nie patrzymy tylko przed siebie, chyba że jesteśmy jeszcze przyzwyczajeni do tego, żeby patrzeć w jednym kierunku. Widzimy całą rzeczywistość wokół siebie, ponieważ nie jesteśmy już w tej samej formie materii, w jakiej jesteśmy tutaj. Materia przejawia się w wielu formach. I niech nas nie zmyli to, że jeżeli czegoś nie widzimy, to to już nie jest materialne. Przecież elektrony, my z powodzeniem jesteśmy powłoki elektronowe jesteśmy w stanie z powodzeniem wymazać za pomocą dotyku. Jak nas trzepnie prąd, to się przekonamy, że to jest jak najbardziej dotykalne. Zresztą nawet powietrze poruszane różnicą ciśnień też jesteśmy w stanie odebrać dotykiem. Też go nie widzimy. Także nie tylko to, co widzimy jest realne.
Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że tak powinniśmy prowadzić badania, żeby zobaczyć całą rzeczywistość. Tutaj pan redaktor Remuszko pytał mnie, jak oceniam książki Monroe. One właściwie nam otworzyły bramę do tej rzeczywistości niejawnej, bo ci ludzie, którzy w tej chwili ją penetrują, penetrują w oparciu o jego doświadczenia, o wskazówki, jakie on udzielił. I nie tylko to, bo przecież on w swoim instytucie opracował techniki, które nam pomagają wejść w taki stan świadomości, który nam umożliwia zejście na inną głębokość rzeczywistości i zobaczyć ją po prostu z innej perspektywy. Bo to jest ta sama rzeczywistość, tylko tyle, że oglądana z zupełnie innej perspektywy. I chyba z tego względu uważam, że są to pozycje niesłychanie ważne. No i skoro już mówimy o Monroe, to przede wszystkim wydaje mi się, że powinniśmy również wziąć pod uwagę fakt zaobserwowania przez niego emitera, bo to świadczy o tym, że wielki wybuch prawdopodobnie w ogóle się nie odbył. I tak prawdę powiedziawszy pisząc „Kwantową rzeczywistość” przede wszystkim starałam się przekonać czytelnika, że każda droga dochodzenia do wiedzy jest słuszna. I tym bym właściwie chciała podsumować całość tego, co powiedziałam o kwantowej rzeczywistości. Nie powinny nas żadne przekonania ograniczać.
To, co opisałam, daje się wytłumaczyć zarówno za pomocą wierzeń, jak i za pomocą badań wyprzedzających, których nauka w tej chwili nie uznaje, a również badania konwencjonalne prowadzone w ramach obowiązującej nauki też nie są z nim sprzeczne. Przecież rzeczywistość niejawna jest faktem i ten fakt stwierdziła już również nauka konwencjonalna, więc musimy się z nim pogodzić. A ponieważ rzeczywistość, z której się wyłonił nasz kosmos, jest wieczna, jest bezczasowa i bezprzestrzenna, w związku z tym istnieje nadal i nadal może wchodzić w interakcje informacyjno-energetyczne z tą rzeczywistością, która jest rzeczywistością pochodną. A jeżeli może, to dążmy do tego, żeby móc tę rzeczywistość niejawną wykorzystywać z pożytkiem dla nas, bo możemy.
[01:00:09] - Bardzo podoba mi się określenie nauka wyprzedzająca. Doskonałe. Proszę pytać. Wobec tego ja muszę poskarować. Proszę pani, zaczęła, tak.
[01:00:20] - Przeczytałam książkę. Jest fascynująca. Dziękuję pani za taką książkę, ale mam pewien niedosyt, bo chciałabym poznać tę drugą panią Danusię, która opowiada te swoje historie i to na przestrzeni wielu, wielu lat. I to jest moje pytanie: czy ta pani Danusia po spotkaniu z panią zmieniła się jej świadomość i czy ona-- jakie wskazówki dla nas? Jak można by było skorzystać z jej, no to trudno powiedzieć, że skorzystać, ale rozwijać-
[01:00:55] - Z jej doświadczeń nie da rady skorzystać, dlatego, że jej doświadczenia są tylko pewną ilustracją tego, w jaki sposób funkcjonuje rzeczywistość. Żeby z tego skorzystać, trzeba nie tylko zrozumieć rzeczywistość, ale również trzeba nauczyć się osiągać zintegrowane stany świadomości, bo bez tego nie ma mowy o przełączaniach mentalnych między zjawiskami i między zdarzeniami.
[01:01:21] - Na przykład pani opisuje taki przypadek, jak ona jedzie autobusem, do którego wsiadła lata 80., koniec 70. i daje stare pieniądze, a ten autobus był zupełnie inny, tak jakby w dzisiejszych czasach jechał.
[01:01:38] - To jest właśnie ilustracja tego-
[01:01:41] - Przeniesienie tych artefaktów. Ona daje pieniądze stare, 100 złotych z Pańskim czy jakieś takie i ten jej odrzuca.
[01:01:50] - Wszystko w porządku, ale to jest rzeczywistość widziana z jej perspektywy. Inni tego nie widzieli.
[01:01:59] - No właśnie, ale-
[01:02:00] - Czyli krótko mówiąc, jest to ilustracja tej koncepcji, którą przedstawił Barber, brytyjski fizyk.
[01:02:07] - Przepraszam, niech pani mi teraz- Ona powiedziała, że kierowca odrzucił te pieniądze. Kierowca z przyszłości odrzucił te pieniądze, które mu dała z-
[01:02:14] - Zgadza się, bo z jej-
[01:02:16] - On widział te pieniądze.
[01:02:17] - Z rzeczywistości. Zgadza się, bo ona stworzyła-
[01:02:21] - Swoją rzeczywistość.
[01:02:22] - Swoją własną rzeczywistość. Ona się znalazła w centrum swojego własnego świata, gdzie zetknęły się osoby funkcjonujące w różnym czasie. Ona zetknęła w swojej percepcji zdarzenia, które wydarzyły się w różnym czasie i ona w tym brała udział i ci ludzie, których ona widziała wokół siebie. I my nie mamy pewności, czy to były tylko holograficzne projekcje, czy też rzeczywiście w jakiś sposób zaistniało coś obok tej rzeczywistości, w której my aktualnie żyjemy. To była rzeczywistość widziana z jej perspektywy.
[01:03:03] - A czy ona zmieniła się od tamtego czasu, kiedy pracuje z panią?
[01:03:06] - Nie. Ona nawet w tej chwili nie doświadcza takich zdarzeń. I na tej podstawie wyciągnęłyśmy wspólnie wniosek, że najwyraźniej był to plan, który być może nawet razem dla spółki, który ustaliłyśmy na głębszym poziomie rzeczywistości, wiedząc, że tutaj miałyśmy się spotkać i razem skumulować jej doświadczenia z moją wiedzą, ażebym ja z kolei tę wiedzę mogła przekazać i mogła wyjaśnić, dlaczego jej się przydarzyło właśnie to, a nie co innego. Musiałam też spełnić szereg warunków. Jak widać udało mi się je spełnić.
[01:03:50] - Ja mam takie-
[01:03:51] - Do mikrofonu proszę.
[01:03:53] - Czy można się nauczyć kierowania własnym biopolem?
[01:03:57] - Można.
[01:03:58] - Ale gdzie można?
[01:04:00] - Podobno są kursy. Ja się tego nauczyłam sama.
[01:04:05] - Ja czytałam „Podróż do ojca ciekawości”. Czy może to coś z Monroe mieć wspólnego? Ta książka „Podróż do ojca ciekawości”.
[01:04:12] - „Podróż do ojca ciekawości” jest książką tego samego typu co książki Monroe, tylko tyle, że szerzej omawia.
[01:04:22] - Normalnie z głosu przecież.
[01:04:23] - To jest dalszy ciąg eksploracji głębszego poziomu. W związku z tym uzupełnia o nowe informacje, jak ten poziom jest zorganizowany. Dzięki temu wiemy, że podobnie tak jak w naszej rzeczywistości, wszystkie formy materii substancjalnej są organizowane na zasadach fraktalnych. Prawdopodobnie na zasadach fraktalnych jest również zorganizowana nasza świadomość. Ten układ świadomy, który organizuje wszystkie porządki.
[01:05:04] - Proszę pani teraz, tak?
[01:05:05] - Na zasadach fraktalnych jest zorganizowana nasza świadomość. A słyszałam o takim pojęciu jak egregory. Czy to, co przed chwileczką pani mówiła, iż po śmierci naszego ciała spotykamy się ze swoimi wibracjami gdzieś tam, to oznacza, że w określonych wymiarach-
[01:05:26] - Przepraszam najmocniej, ja pani muszę przerwać. Ja od razu na wstępie powiedziałem, że reprezentuję punkt widzenia nauki. Nie mam bladego pojęcia, co to jest gregor.
[01:05:38] - Egregor.
[01:05:39] - Egregor. Podobno ja-
[01:05:41] - To jest z książki.
[01:05:43] - Według mojego rozumienia, które może być błędne całkowicie, przez egregor rozumiem taką część czy takie części czasoprzestrzeni, gdzie wibracje o określonej częstotliwości dominują. Więc jeżeli ja jestem buddystką, czy też jeszcze jestem katoliczką, to ja spotkam się- Wyjaśnię to pani bez egregora.
[01:06:12] - Okej.
[01:06:16] - Proszę pani, rzecz polega na tym, że my mamy możliwość również zmieniać, można to tak ująć, przestrzeń wokół nas. Dlaczego? Dlatego, że istnieje coś takiego jak efekt świadomości grupowej. Jeżeli gdzieś w jakiejś przestrzeni, w jakiejś części tej przestrzeni pozornej, w której żyjemy, znajdzie się pewna ilość osób, która myśli w ten sam sposób, jest tymi samymi problemami przejęta, zainteresowana, próbuje je zgłębić, próbuje je badać, próbuje mentalnie się wczuć w to, co czują inni, tak jak ma to miejsce na przykład w miejscach kultu, w salach koncertowych, w laboratoriach badawczych, gdzie ludzie pracują nad tymi samymi problemami. Występuje tam efekt świadomości grupowej. I ta świadomość grupowa zmienia czasoprzestrzeń tak, że-Łatwiej dostępne są zjawiska anomalne. Po prostu my wtedy nawet jesteśmy w stanie uruchomić swoje postrzeganie pozazmysłowe, pomimo że w normalnym życiu ono nie działa. Ale przy takim właśnie zgromadzeniu, gdzie jesteśmy czymś autentycznie przejęci, pracujemy wszyscy nad tym samym, to samo staramy się zgłębić, to samo staramy się zrozumieć. Tam automatycznie mamy dostęp do zjawisk anomalnych znacznie łatwiejszy niż gdzie indziej. Także jeżeli ten egregor zmienia nasz czasoprzestrzeń, rzeczywiście zachodzi takie zjawisko.
[01:08:08] - Dziękuję bardzo.
[01:08:10] - Skoro pani mówi, że my mamy aktywny wpływ na tą naszą rzeczywistość, czy możemy też kierować przepływem czasu, to znaczy spowalniać go i przyspieszać?
[01:08:24] - Nie, spowalniać i przyspieszać nie możemy, chyba że się będziemy poruszać z różną prędkością. Natomiast możemy oddziaływać na przeszłość i to też zostało już udowodnione w badaniach naukowych prowadzonych zgodnie z procedurą naukową. Mało tego, zostało to nawet udowodnione za pomocą obliczeń przez dwóch fizyków, kiedy rozpatrywali dwa zdarzenia ze sobą wewnętrznie splątane i po przesunięciu jednego z nich w inną chwilę czasową, ten drugi również się przesunął.
[01:09:10] - Macie pani rozwinąć ten wątek?
[01:09:13] - On jest opisany.
[01:09:15] - A to nie wszyscy.
[01:09:17] - Przecież ja nie mam tu tablicy, żeby cokolwiek tu napisać i wykazać, że rzeczywiście taka zmiana zaszła. Ale podam również publikacje, więc jeżeli ktoś jest ciekawy to może zajrzeć.
[01:09:36] - Proszę bardzo.
[01:09:43] - W „Nieznanym Świecie” pan Marek na pewno pamięta, doktor Kołodziejczyk napisał, że pewna osoba zmarła, a grupa ludzi nie uwierzyła, że ona nie żyje. Modlili się i po prostu zmartwychwstała. Podobno chodziła po ludziach.
[01:09:59] - Czytałem publikację. Trudno w to uwierzyć, ale podobno fakt jest autentyczny. Zmarła.
[01:10:06] - Jeżeli rzeczywiście byli w stanie ci ludzie modlący się intencją zmienić zjawisko, które zaszło w przeszłości, to rzeczywiście być może tak było. Zresztą w momencie, kiedy pani Dudzik się spotkała ze swoim zmarłym przyjacielem, on też jej powiedział, że jeżeli bardzo by chciała, to on mógłby powrócić między żywych i nikt by się nawet nie zorientował, że on kiedykolwiek zmarł. Dlatego, że po prostu automatycznie wtedy przeszłość ułożyłaby się w całkiem inną historię.
[01:10:47] - Co się by się zmieniło?
[01:10:51] - Oczywiście zmieniłaby się teraźniejszość i przyszłość automatycznie mogłaby się też zmienić.
[01:10:57] - A paradoks dziadka wobec tego?
[01:10:59] - Właśnie nie ma paradoksu dziadka. Najlepszy dowód, że w momencie kiedy zmienimy przeszłość, automatycznie ta, która była wcześniej się wymazuje. Nie ma jej, nie istnieje. Jest przeszłością alternatywną. Ta faktyczna przeszłość wtedy przechodzi do rzeczywistości nienormalnej, która może się zdarzyć, ale nie musi, bo cała rzeczywistość składa się w gruncie rzeczy z rzeczywistości alternatywnych.
[01:11:36] - Tak, ale nie żyjemy-
[01:11:37] - Do mikrofonu, bo słabo jest słychać.
[01:11:39] - Ale nie żyjemy, czy?
[01:11:41] - Nie żyjemy sami, prawda? Żyjemy w kontekście z rodziną. My sami zmieniamy naszą przeszłość, rzutujemy na przyszłość. To co się dzieje z tymi, którzy są wokół nas?
[01:11:53] - Tak prawdę powiedziawszy, to wcale nie jest takie proste. Dlatego, że aczkolwiek rzeczywistość jest labilna, to znaczy wykazuje równowagę chwiejną i dzięki temu możemy za pomocą świadomości zmieniać kierunek zmian, ale w gruncie rzeczy takim zmianom tylko podlegają zdarzenia, które znajdują się w początkowej fazie. I to chyba nawet zresztą wykazał Bralik. Z tego, co pamiętam. Im więcej obserwatorów zaobserwuje dane zdarzenie, tym trudniejsze jest ono do późniejszej zmiany. Utrwala się, po prostu się utrwala. Także nie wierzmy w to, że kiedykolwiek się dowiemy o tym, że nie było II wojny światowej. Raczej była.
[01:13:00] - Czy to, jakie pola świadomości zbiorowej mają decydujące znaczenie w jakimś okresie czasu, czy to ma wpływ na kształtowanie się i utrwalenie, utwardzenie, nawet powiem tak, tej przyszłości? Znajomi się z taką doktór Łąba piękną lekarką, która w czasie hipnozy najpierw w celach terapeutycznych badała tam ludzi, ale potem nagle zapytała się ich i zaczęła pytać o przyszłość też przy okazji. I wykrywały się cztery czy pięć wizji przyszłości świata.
[01:13:37] - Cztery.
[01:13:37] - Cztery. Pani zna te wizje. I teraz nie wiadomo, która się ziści, która ma szanse, bo być może-
[01:13:47] - Każda z nich ma szansę. Od nas zależy, która będzie.
[01:13:51] - Właśnie.
[01:13:51] - To są właśnie te przyszłości alternatywne.
[01:13:54] - Ale od czego zależy?
[01:13:56] - Od tego, jakie będą nasze wybory i jak będziemy żyć.
[01:14:00] - Oczywiście.
[01:14:02] - Bo jeżeli doprowadzimy do wojny nuklearnej, to prawdopodobnie ziści się ta wersja, gdzie pozostaną niedobitki w ruinach naszej cywilizacji.
[01:14:15] - To bardzo ciekawe te cztery wersje. Natomiast druga sprawa: co tworzy tą materię? Czy atom, przepraszam, że tak pytam, już bardzo dawno byłam w szkole, uczyłam się fizyki. Czy atom żelaza różni się od atomu złota? Czym się różni?
[01:14:41] - Składem.
[01:14:42] - Ale co znaczy składem?
[01:14:44] - Polami, które się składają na atom żelaza i na atom złota. To jest inny układ pól.
[01:14:56] - No właśnie.
[01:14:57] - O, właśnie.
[01:14:59] - Co decyduje o twardości?
[01:15:01] - Co decyduje o twardości?
[01:15:02] - Twardości konkretnie atomów, które się składają na-
[01:15:11] - Wiązania. Pola. Nasze ciało ma ściśle określoną twardość. Pola, które je tworzą, są wystarczająco gęste, żeby jeżeli włożymy dłoń do wody, to woda się przed nami rozstąpi. Dlatego, że pola, które tworzą wodę, mają rzadziej rozłożone linie sił. Jeżeli pani na sznurku ciężarek będzie obracała, to chciałabym widzieć tego, kto tam wetknie rękę.
[01:15:47] - Moje pytanie jest, zmierzam do tego: gdzie jest ta granica między rzeczywistością nijakną a jakną? Bo mówi się w ogóle, że materia składa się z niematerii, tak?
[01:15:57] - Nie, materia nie składa się z niematerii.
[01:15:59] - Jest taka też koncepcja, że materia-
[01:16:02] - Przepraszam, czy ja? Mogłaby mi pani powiedzieć?
[01:16:05] - Że składa się z niematerii. Że wszystko jest wibracją.
[01:16:12] - Materia wibruje. Materia rzeczywiście wibruje, więc materia też jest wibracją. Proszę pani, każda cząsteczka, każdy atom charakteryzuje się swoją własną wibracją, ponieważ to są pola fizyczne, które wibrują. Fale to pola. I w związku z tym informacja, która jest niesiona przez tę wibrację, oddziałuje na nasz organizm tak, jak nam się wydaje, że oddziałuje atom czy cząsteczka. Jeżeli pani zastosuje lek homeopatyczny, który nie zawiera praktycznie substancji wyjściowej, a woda ma możliwość ustawienia takiej konfiguracji dzięki mostkom wodorowym, że odtwarza wibracje cząsteczki w niej rozpuszczonej, znaczy substancji w niej rozpuszczonej, to nawet jeżeli pani później tę wodę rozcieńczy, to ona będzie oddziaływać jak substancja, ale będzie jej tak mało, że zastymuluje ona układ odpornościowy, ale pani nie zaszkodzi. Tę właściwość i wody, i substancji chemicznych, wibracyjne właściwości niosące ze sobą informacje, przecież już wiele lat temu wykazał Jacques Benveniste i zarobił Nagrodę Nobla Prześmiertego. I do dzisiaj każdy wie, że on tego Nobla otrzymał. Każdy z niego szydzi. Natomiast mało ludzi zdaje sobie z tego sprawę, że jego dokonania legły u podstaw radioniki.
[01:18:01] - Danie bardzo intrygujące pytanie: kto to zdecydował, że właśnie to ma takie pola?
[01:18:12] - To ja pani na to pytanie nie odpowiem. Kto zdecydował?
[01:18:18] - To nie jest pytanie do programisty.
[01:18:22] - Właśnie ten programista z najgłębszego porządku, który organizuje wszystkie inne porządki naszej rzeczywistości. Może go pani nazwać Bogiem, może go pani nazwać Stwórcą, może go pani nazwać Źródłem. Nazwa nie ma znaczenia.
[01:18:38] - Jeszcze coś takiego. Zwróciłam uwagę. Wielu państwa zetknęliście się z treścią podróży, śmierci klinicznej. Thomas Benedict przewędrował. Ja szukałam coś więcej o nim, co się po śmierci dzieje i tak dalej. W 1982 roku opublikowane to zostało raz.
[01:19:09] - Ale gdzie on przewędrował?
[01:19:10] - Przewędrował przez wszystkie wszechświaty. Przy czym ja tego nie powtórzę, bo to jest bardzo skomplikowane. Ale między innymi mówię o kilku sprawach, że jednak wybuchy było, że cały czas te Big Bang odbywają się. To są te, jak to Jacques Benveniste mówi, juki. Tak postrzegali, że cały czas te wszechświaty powstają, zapadają się.
[01:19:37] - Te wszechświaty nie powstają, one istnieją równolegle i w zależności od tegoJaki wpływ wywrą na nie obserwatorzy. To, co my widzimy, to jest po prostu wypadkowa tych wpływów.
[01:19:54] - Ktoś twierdzi, że źródeł, ktoś z kolei inny wskazuje, że tych wielkich wybuchów, że się cały czas dokonują i to w tej mierze, jak w hinduizmie też rozumiane było opowiadanie o Yugi, właśnie ten cykl.
[01:20:11] - Ale ja, proszę pani, nie jestem specjalistką w dziedzinie religijnej.
[01:20:15] - Nie, to nie jest właściwie religia.
[01:20:17] - To trzeba do guru.
[01:20:20] - No i jeszcze-
[01:20:26] - Guru trzeba zapytać, ja nie wiem.
[01:20:27] - Nie, to nie jest religia.
[01:20:31] - Czy ktoś jeszcze z państwa ma jakieś pytanie? Zada ktoś jeszcze pytanie?
[01:20:40] - Kiedy następna książka?
[01:20:43] - Kolejna powinna się ukazać albo w grudniu tego roku, albo w styczniu przyszłego.
[01:20:50] - Tytuł znamy? Tytuł? Jeśli nie zmienił pani znowu.
[01:20:54] - O! Został zmieniony. Spróbuję go sobie przypomnieć.
[01:21:01] - Dobra, my zrobimy-
[01:21:02] - Początkowo to była „Zagadkowa świadomość”, ale ona się nie podobała.
[01:21:05] - No tak.
[01:21:10] - Chyba „Związki ducha i materii”.
[01:21:13] - No taki sobie. Pani był lepszy. Znaczy ten „Spotkania z rzeczywistością niejawną”.
[01:21:22] - Mnie się też bardziej podobał.
[01:21:24] - Zdecydowanie.
[01:21:24] - Przynajmniej dobrze oddawał zawartość książki. Dokładnie.
[01:21:30] - Ale proszę na wyrób.
[01:21:32] - A jeszcze mam takie pytanie, czy te rzeczywistości alternatywne, o których pani mówi, te niejawne, to czy to ma coś wspólnego? Czy to jest tożsame z wymiarami, że możemy-
[01:21:43] - To jest tożsame ze światami równoległymi, które postulował Hugh Everett. I tak prawdę powiedziawszy-
[01:21:54] - Można do mikrofonu, tak?
[01:21:55] - Do mikrofonu można.
[01:21:57] - Przepraszam.
[01:22:00] - Czy pani z naukowego punktu widzenia po prostu uznaje takie coś jak czwarty, piąty, szósty, siódmy, ósmy wymiar?
[01:22:09] - W zasadzie dlaczego by nie? Bo przecież coś takiego właśnie postulował Bohm, że ten najgłębiej ukryty porządek generuje z siebie inne porządki i wszystkie organizuje. Może ich być siedem. Nie wiem, nie liczyłam. Prawdę powiedziawszy, myśmy ich jeszcze nie poznali. Natomiast jeśli chodzi o światy równoległe postulowane przez Hugh Everetta, to w zasadzie im odpowiada pojęcie światów alternatywnych. I też światy równoległe mają bardzo wiele interpretacji, a najbardziej odpowiada mi interpretacja Jacka Sarfattiego, który połączył światy alternatywne Hugh Everetta z ukrytym porządkiem Davida Bohma. Moim zdaniem najlepiej to oddaje w tej chwili to, czego się dowiadujemy w czasie badań niekonwencjonalnych.
[01:23:21] - Proszę państwa, jeśli w tej części oficjalnej nie ma dodatkowych pytań, pani doktor będzie podpisywała książkę za chwilę. Ja chcę tylko powiedzieć, że nie jest to łatwa wiedza ta, którą pani przekazuje, ale muszę powiedzieć, że jest ona wciągająca. Myśmy tutaj z panią też trochę docierali na łamach „Nieznanego Świata” przez wiele lat, bo niektórzy czytelnicy mieli pretensje, że jej teksty są za trudne. No ale jak o takich sprawach można mówić inaczej? Pani ma warsztat naukowy, inaczej się tego nie da przekazać i pani po prostu w swoich pewnych syntezach była i jest odkrywcza. Ja to już nie waham użyć tego słowa, dlatego że nie mamy możliwości my ze swoją wiedzą dość i różnymi bardzo doświadczeniami, ścieżkami dostępu do pewnych takich informacji, które pani przetwarza i nam jak gdyby podaje. Już oczywiście w takiej formie, w jakiej może to zrobić jako badacz naukowiec. Ja w ogóle, jeśli, bo mam tutaj po tych dwudziestu pięciu latach redagowania tego pisma różnego rodzaju refleksje, nie tylko pozytywne. Natomiast muszę powiedzieć, że jeśli nieznany świat jest jakąś wielką przygodą poznawczą dla kogoś takiego jak ja, kto myśli, redaguje, to między innymi dzięki takim ludziom jak pani. To jest w ogóle niesamowite.
Nigdy nie zetknęlibyśmy się z tą wiedzą i z panią, gdyby nie to pismo. Bardzo pani bardzo podziękuję.
[01:25:10] - Niestety to, co ja chciałam czytelnikom przekazać, nie jest wcale łatwe do opublikowania, ponieważ zawsze spotykałam się z zarzutem, że to jest niby wiedza naukowa, ale jakaś taka dziwna. Problem polega na tym, że każde badanie naukowe musi zacząć się od spekulacji. Stawiamy jakieś cele, coś obserwujemy, stawiamy jakąś koncepcję i tę koncepcję musimy sprawdzić. I to jest normalny tryb postępowania. W momencie, kiedy ja chciałam swoją koncepcję przedstawić, nie ograniczyłam się tylko do badań naukowych, tylko do badań wyprzedzających również, ponieważ uważałam, że one również mogą wnieść pewien wkład, jeżeli są kompatybilne z wiedzą naukową, a były.
[01:25:58] - W Radiu Paranormalium wysłuchali Państwo relacji ze spotkania z doktor Danutą Adamską-Rutkowską, które odbyło się w księgarni Galerii Nieznanego Świata w Warszawie 16 września 2015 roku. Relacja w wersji wideo dostępna jest do obejrzenia na oficjalnym kanale Nieznanego Świata w serwisie YouTube. Wszelkie prawa zastrzeżone.