[00:16] - Witamy bardzo gorąco i serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, Radia Wolne Media, a także nasłuchujących nas intensywnie słuchaczy Radia Na Fali. Przy mikrofonie Marek „Sęk” Ivellios. Dzisiaj zaczynamy na naszej antenie audycję na żywo, jedną z tych niezwykłych audycji o tematyce paranormalnej, o tematyce nieznanego. Dziś naszym gościem jest transkomunikator pan Marek Szwedowski. Nasza rozmowa będzie dzisiaj dotyczyła w całości EVP, czyli elektronicznych zjawisk głosowych. Audycja oczywiście jest realizowana na żywo. Już teraz podam kontakty do Radia Paranormalium. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra.
Można również przesyłać nam pytania drogą SMS-ową pod numer 517 986 778 albo drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Panie Marku, zanim rozpoczniemy właściwą część naszej audycji, ponieważ prawdopodobnie część słuchaczy jeszcze pana nie zna, chciałbym prosić, aby krótko się pan przedstawił naszym słuchaczom, opowiedział coś o sobie, o tym, czym się pan na co dzień zajmuje.
[02:06] - Nazywam się Marek Szwedowski, jestem transkomunikatorem i też jasnowidzem. Na co dzień zajmuję się transkomunikacją, czyli nagrywaniem głosów ludzi zmarłych, ale także jako jasnowidz pomagam w poszukiwaniu zaginionych ludzi. I te obie rzeczy ze sobą łączę, bo bardzo są przydatne. Z zawodu jestem fotograf-technikiem. Nigdy go nie wykonywałem, tylko jedynie się nauczyłem. A tak już od wielu lat parapsychologia, jasnowidzenie, transkomunikacja to jest moje życie, moje powołanie. Mieszkam sobie w Warszawie.
[02:52] - Przygotowaliśmy w Radiu Paranormalium cały zestaw pytań. Są to pytania zarówno od redakcji radia, jak również od słuchaczy, którzy również przed audycją podesłali trochę pytań. Panie Marku, na czym tak właściwie polega zjawisko EVP? Co może być odpowiedzialne za jego powstawanie? Czy rzeczywiście są to głosy ludzi, którzy odeszli z tego świata? A jeśli tak, to jakie są na to dowody?
[03:21] - Muszę powiedzieć tak, że może zacznę od tyłu. Jeśli chodzi o dowody, że są to głosy ludzi, którzy umarli i odeszli, to tylko wtedy dowiadujemy się, że to jest odpowiednia osoba, kiedy ktoś, kto tego słucha, rozpoznaje, że jest to do niego. Na zasadzie różnych stwierdzeń, powiedzeń czy jakiegoś nazewnictwa. Jeżeli ktoś do kogoś mówił: „Ty moja lalko” i tutaj słyszy: „Cześć, moja lalko”, to jest przekonany, że to głos mówi do niego. To są jakieś takie dowody. Natomiast na czym to polega? Jak to jest? Otóż trudno jest jednoznacznie stwierdzić, jak to wszystko się rozgrywa. Sam się nad tym zastanawiam. Co trzeba tak naprawdę z tamtej strony, żeby tutaj, będąc w moim pomieszczeniu, nagrać tych zmarłych.
Może to jest taka elektroniczna telepatia. Może jakoś tak nazwijmy, że oni przesyłają jakoś swoje myśli, one się tutaj nam nagrywają. Natomiast dowody na to są takie tylko wtedy, jeżeli rozpoznajemy głos, że on mówi do nas konkretnie, w sposób zrozumiały i taki, kiedy możemy stwierdzić, że jest to ta osoba, którą wołaliśmy.
[04:59] - Oglądałem materiały udostępnione przez pana na serwisie YouTube. Mnie zastanawia, jak to się dzieje, że nawet jeżeli ustawione jest radio na jakąś audycję w egzotycznym dla nas języku, to jak to się dzieje, że sylaby z tego języka, z tego głosu po zadaniu pytania i odtworzeniu układają się w słowa, które my rozumiemy?
[05:32] - Muszę powiedzieć, że sam się nad tym zastanawiałem, ale doszedłem do wniosku, że ich siła jakaś taka jest, tak to nazwijmy, która potrafi zmodulować ten głos, jakoś tak pozmieniać, że tworzą się z tego wyrazy. Bo kiedy weźmiemy jakąś audycję anglojęzyczną czy francuskojęzyczną i zaczniemy nią jakoś tak szarpać tym spikerem, jakkolwiek to zabrzmi, to po odsłuchaniu zaczynają się z tegoTworzyć słowa, wyrazy, które pasują do osoby, którą wołam. Myślę, że ich siła, ich energia jest taka, że potrafią to zrobić. A poza tym być może ta siła jeszcze powoduje, że jestem medium. Kiedy tą ręką kręcę, to wiem kiedy szybciej, kiedy wolniej. Mówię o kręceniu na skali. Ta ręka ma iść szybciej, wolniej. Tak jak jest automatyczne pismo, tak może ja automatycznie kręcąc tym powoduję, że to się układa w słowa, które jesteśmy w stanie zrozumieć, przekazać i zweryfikować, czy pasują do danej osoby.
[06:48] - O warsztacie do nagrywania EVP będziemy jeszcze dzisiaj rozmawiać. Za chwilę do tego tematu przejdziemy, ale na początek: skąd w ogóle wzięła się cała ta idea nagrywania elektronicznych zjawisk głosowych?
[07:03] - Powiem, że to bardzo dawno się wzięło, bo już Tomasz Edison, który wymyślił radio, zastanawiał się, czy może wymyślić jeszcze urządzenie, które może skontaktować się z ludźmi, którzy odeszli. W ogóle to Friedrich Jürgenson był prekursorem. Oczywiście przyznaję, że nie mam pamięci do nazwisk, do imion, do dat, do tego wszystkiego, więc może niekoniecznie będę rysem historycznym to powiedzieć, ale wiele jest na internecie o różnych prekursorach. A wszystko się to wzięło przez przypadek. Właściwie wielkie rzeczy robią się przez przypadek. Jeżeli nad czymś bardzo myślimy, niekoniecznie nam wychodzi. Potem rach-ciach i coś się dzieje. Tak samo było z penicyliną, która powstała z brudu. Człowiek nie posprzątał w laboratorium. Okazało się, że to, co zostało, wytworzyło coś, co zabija zarazki.
Myślę, że chaos potrafi też doprowadzić nas do wielkich rzeczy. Tak też było z całą ideą nagrywania. Kiedy jeden zostawił magnetofon i poszedł na przyjęcie. Kiedy wrócił i zobaczył, że magnetofon dalej chodzi, to sprawdził przypadkowo, może coś się nagrało i usłyszał, jak ktoś go woła po imieniu. Potem stwierdził, że to jest jego matka, która już dawno nie żyje. Drugi, zdaje się Constantin Rauleve, który nagrywał głosy ptaków do podkładu do filmu, nagrał ptaki, ale także dziwnie jakieś głosy mu się nagrały. To wszystko rodziło się nieoczekiwanie, zaskakująco, ale samo wpychało się, żeby – jak to powiedzieć? – tamci z góry dawali sygnały, że są, żeby spróbować coś zrobić.
[09:16] - Pojawiło się pytanie od anonimowego słuchacza Radia Paranormalium: „Czyli uważa się pan jednak za rodzaj medium, przez które duchy przemawiają? Czy czynnik zdolności paranormalnych odgrywa dużą rolę w nagrywaniu EVP? Czy innymi słowy trzeba mieć jakieś specjalne predyspozycje do tego?”
[09:39] - Ja powiem tak: myślę, że trzeba być bardziej uważnym. To na pewno. Trzeba być bardziej sensytywnym, ale może nie aż tak do końca. Myślę, że wielu z nas mogłoby to robić i pewnie by się to udawało. Ale wiadomo, że jak człowiek jest bardziej sensytywny, trochę mediumiczny, bardziej wrażliwy, bardziej emocjonalny, łatwiej będzie mu to przychodziło.
[10:11] - A skąd u pana zainteresowanie tym właśnie zjawiskiem EVP? Kiedy rozpoczął pan prace i eksperymenty z Electronic Voice Phenomenon na poważnie?
[10:24] - Ja powiem: chyba samo mnie znalazło niż ja to znalazłem. Od najmłodszych lat interesowało mnie, co dzieje się po śmierci. Zawsze byłem tego ciekawy i czytałem wiele książek, różnych rzeczy, życie po życiu i tak dalej. Zawsze to gdzieś mnie pociągało i potem, kiedy dowiedziałem się, że istnieje taka możliwość jak nagrywanie głosów, postanowiłem popróbować. Poza tym, kiedy w latach końcowych ’90, ’98, ’97 pracowałem z detektywami jako jasnowidz. Od najmłodszych lat chciałem poznać, co dzieje się po śmierci. I jak mówiłem, kiedy pracowałem w latach ’90, koniec ’90 z detektywami jako jasnowidz, zetknąłem się ze śmiercią. Widziałem dzieci, które w taki czy inny sposób odeszły, czy zostały zamordowane i zastanawiałem się, co jest dalej. Widząc ludzką tragedię, chciałem jeszcze im bardziej pomóc. I wtedy poczytałem o tym wszystkim i narodziła się we mnie idea, że ja też będę próbował.
A ponieważ jestem upartym człowiekiem, długo systematycznie próbowałem nawiązać kontakt. Wcale łatwo nie było, ale potem zaczęły się te głosy pojawiać. Zacząłem je rozumieć, analizować i tak dalej. To właściwie praca moja pchnęła mnie do tego, żeby nie tylko odnaleźć człowieka, który być może już nie żyje, ale też dać nadzieję, że tu nie żyje na ziemi, bo tak się wydarzyło, a nie inaczej, ale jest tam.
[12:05] - Przejdźmy może teraz do pytania o warsztat nagrywania EVP.Jak wygląda taki warsztat do nagrywania tych zjawisk głosowych? Czy jest to jakiś specjalistyczny sprzęt, czy też coś podobnego do tego, co widzimy w niektórych filmach fabularnych, na przykład „White Noise”? A może wystarczy zwykły dyktafon? Jakie są metody nagrywania EVP, panie Marku?
[12:29] - Ja powiem tak: nie potrzeba mieć studia jak polskie studio nagrań. Oczywiście, że nie. Zwykły magnetofon, zwykłe radio. Ja oczywiście mam tego wszystkiego w pokoju o wiele więcej, bo może bardziej mi to pasuje. Zresztą naściągamy sprzętu, to fakt, ale tak naprawdę to jest potrzebne radio i potrzebny jest magnetofon. Jest parę metod oczywiście, które pomagają nam nawiązać kontakt, ale możemy włączyć radio między stacjami radiowymi, włączyć magnetofon i wołać osobę, którą chcemy, żeby się odezwała i potem przy odsłuchiwaniu możemy usłyszeć jakieś szepty: „Jestem”, słyszenie i tak dalej. Tak naprawdę potrzebny jest jakiś dobry magnetofon kasetowy czy też dyktafon i jakieś radio dobre, które ma średnie fale, gdzie można te szumy ustawić sobie. Ja zgromadziłem tego sprzętu o wiele więcej, bo poszedłem na całość. Pół pokoju jest zawalone różnymi sprzętami, ale generalnie nie potrzeba jakiegoś wielkiego studia, tylko radio, magnetofon i możemy nagrywać. Nawet nie jest potrzebny komputer, bo możemy na podstawie już odsłuchanej taśmy usłyszeć jakieś szepty, słowa, głosy.
[14:04] - Pojawiło się pytanie od naszego słuchacza Damiana: „Czy korzysta pan z urządzenia o nazwie Spirit Box?”
[14:14] - Tak, oczywiście. Mam takie radio. Polega to na tym, że ono szybko skanuje fale radiowe i wszystkie audycje radiowe przelatują jedna za drugą, tworząc, przepraszam za wyrażenie, bełkot. I kiedy się woła, to z tego bełkotu pojawiają się różne słowa. Rzadko z tego korzystam. Mam takie urządzenie, ale powiem, że nie jestem może aż tak zwolennikiem jego, chociaż też udaje się coś na nim usłyszeć.
[14:49] - Właśnie sposób działania tego urządzenia możecie państwo zobaczyć w akcji. Dużo jest materiałów, między innymi na serwisie YouTube, na którym jest pokazane, jak to urządzonko działa, w jaki sposób ono skanuje fale radiowe. A teraz pytanie od słuchacza z naszego fanpage'a facebook.com/RadioParanormalium: „Jak poprawnie przeprowadzić proces nagrywania EVP? Czy powinniśmy nagrywać przy pustych pasmach radiowych i po prostu zadawać pytania? Jaki program jest najlepszy do obróbki tego typu nagrań?”
[15:36] - Ja powiem tak: jest wiele metod, ale dla człowieka początkującego najlepsze będzie, kiedy weźmie zwykłe radio, które ma krótkie fale czy też średnie fale, czyli takie radio analogowe za skalą, bo teraz już niestety takich radi się nie robi, więc trzeba sięgnąć do starego radia i włączyć na jakiejś częstotliwości, gdzie jest jakaś audycja radiowa. Ale trzeba to tak zrobić, żeby ona zanikała, żeby właściwie jej nie było słychać. Gdzieś tam się pojawia, zanika, ale najlepiej, żeby bardzo słaba była słyszalność jej. Bierzemy sobie dyktafon i oczywiście trzeba być trochę skoncentrowanym i podejść do tego z szacunkiem. To nie chodzi o to, że zabawa jakaś, tylko z szacunkiem, z takim uszanowaniem tej drugiej osoby.
[16:33] - Bo to nie chodzi też o to, żeby sobie posprawdzać z ciekawości, tylko w jakimś konkretnym celu.
[16:40] - Tak, z ciekawości to można sobie rzeczywiście zagrać w bingo. Natomiast tutaj nie możemy się bawić. To nie jest zabawa. Zresztą nikt by z nas nie chciał, żeby ktoś do nas zadzwonił i zapytał się: „Jak się czujesz? Dobrze czy źle?” Bo niekoniecznie. Wiadomo, że bylibyśmy trochę zdziwieni. Nie chcemy też wyłączać telefonu, więc uznajmy, że trzeba mieć szacunek. I teraz tak: włączamy ten magnetofon i na przykład wołamy, nie wiem kogo będziemy wołać, tego przysłowiowego Kowalskiego. Więc niech się nazywa Piotr, niech będzie Piotrek Kowalski. Wołamy: „Jeżeli słyszysz mnie, Piotrek Kowalski, to proszę, odezwij się do mnie, daj mi jakiś sygnał głosowy”.
Pozostawiamy około 30 sekund w ciszy, kiedy w tym radiu coś słychać. Znowu powtarzamy pytanie, znowu 30 sekund, a potem mówimy odpowiedź, co tam chcemy zadać i kończymy i odsłuchujemy na magnetofonie. I okazuje się, że kiedy będziemy wołali na przykład: „Piotrek, odezwij się”, gdzieś ta audycja radiowa daleko w szumie będzie zanikać, pojawiać się i raptem usłyszymy taki szept: „Jestem. Piotr. Cześć”. Będziemy zdziwieni, zaskoczeni, ale dopiero się zacznie przygoda. Pomyślimy: „Fajnie, możemy coś z tym zrobić”. Natomiast gdybyśmy chcieli to obrabiać na komputerze, to takim najlepszym, najprostszym programem, zresztą darmowym, jest Audacity.Można sobie to potem przerzucić na komputer, odszumić i tak dalej. Można wiele różnych rzeczy zrobić, chociaż ja mniej pracuję na tym programie, bo wolę, kiedy jest to tak usłyszalne autentycznie, jak to było usłyszane.
[18:39] - Ja mogę jeszcze polecić do nagrywania różnych rzeczy i do wyłapywania różnych niesłyszalnych w pierwszym momencie dźwięków program Adobe Audition. On pozwala między innymi zobaczyć wizualnie przebieg fali dźwiękowej na spektrogramie. Także nawet jeżeli czegoś nie usłyszymy na pierwszy rzut ucha, to możemy to zobaczyć też wizualnie i wyłowić. Mam jeszcze takie pytanie: czy radio jest niezbędne do nagrywania EVP? Czy możemy się obejść bez niego?
[19:15] - Ja myślę tak, że po czasie wielu badań doszedłem do wniosku, że głosy muszą mieć jakiś podkład. Jakby to niekoniecznie zabrzmi, ale podkleić się do czegoś muszą, wkleić. Jakiś szum jest im potrzebny. Chociaż można próbować bez niczego w pokoju gdzieś może się coś nagra, ale jest to o wiele ciężej, słabiej i można tak pół dnia przesiedzieć i niekoniecznie coś nam się pojawi. Aczkolwiek były robione próby, że woda kiedy jest krana. Jest taki podkład takiego plusku, takie i wtedy można próbować. Ja robiłem takie próby i jakieś różne dźwięki, głosy mi się skądś pojawiały, ale o tym to może później. Natomiast dobrze jest, kiedy jest jakieś radio, jakiś szum. Wtedy te głosy stamtąd mają się do czego wkleić, bo tak to sobie nazwałem. Nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć, ale z powietrza o wiele trudniej jest.
[20:22] - A skoro EVP to nie jest zabawa, to czy może to nieść za sobą jakieś niebezpieczeństwo? Bo wiemy, że wielu słuchaczy interesuje się między innymi spirytyzmem i seansami spirytystycznymi. Krążą takie informacje, że seanse spirytystyczne mogą na przykład ściągnąć na nas jakiegoś ducha, który potem nie będzie się chciał od nas odczepić. Czy podobne zagrożenie występuje również w przypadku EVP?
[20:51] - Ja powiem tak: wszędzie jest jakieś ryzyko. To oczywiste, ale mówię teraz o EVP. Jeżeli podejdziemy do tego z szacunkiem, z godnością i z takim poszanowaniem i będziemy wiedzieli, po co kogoś wołamy, to na pewno nie będzie nam groziło. Dlaczego? Wołanie kogoś z tamtej strony musi być czymś podyktowane. Najbardziej jest to dobre, kiedy jest podyktowane tęsknotą za kimś. Chcemy kogoś usłyszeć, chcemy mu przekazać coś od siebie, ale zrozumieć, że on jest, że on funkcjonuje. Natomiast różne głupie numery, nawet w tym spirytyzmie, żeby ktoś przewidywał przyszłość, podawał numerki w Totolotka czy jakieś inne głupoty mogą się niestety źle kończyć. Jak i w życiu zresztą. Ja to zawsze podawałem taki przykład, nawet na wykładach.
Wyobraźmy sobie taką sytuację, że mamy jakąś babcię, która mieszka w Poznaniu. Dzwonimy do niej: „Natychmiast przyjeżdżaj. Natychmiast!” Więc ta babcia jedzie z tego Poznania. My oczywiście jesteśmy w Pałacu Kultury na górze. Windę wyłączyliśmy, więc babcia weszła na górę. Ledwo doszła. Patrzy się na nas: „Co się stało? Ładny mam na sobie garnitur?” „No ładny”. „No to jesteś wole”. Podejrzewam, że babcia by szału dostała.
I teraz, jeżeli te energie, te duchy muszą przejść jakąś odległość, wysiłek tylko po to, żeby głupot się nasłuchać, to ja się nie dziwię, że zrobią kuku albo się trochę zdenerwują. Ale jeżeli podejdziemy do tego z szacunkiem, z miłością, nie powinno nam nic grozić. Więc powtarzam jeszcze raz: musi mieć to podłoże, takie czysto emocjonalne, uczuciowe i z poszanowaniem. Wtedy nie ma jako takich zagrożeń.
[22:52] - A nasunęło mi się w tym momencie takie pytanie: czy miał pan może doświadczenia z aplikacjami na smartfony do nagrywania EVP? Bo wiem, że na system Android w sklepie Google Play można ściągnąć programy, które włączają na przykład mikrofon w smartfonie w nocy po wykryciu jakiegoś dźwięku. Czy zdarzyło się panu użyć kiedyś takiej aplikacji w telefonie?
[23:19] - Muszę się przyznać, że mój telefon jest daleko odbiegający od nowoczesności. To jest jedno. Więc niestety takiej aplikacji nie używałem, chociaż wiem, że ona istnieje. Moja znajoma próbowała, ale mówi, że niewiele jej się w nocy nagrało, więc niestety nie mogę powiedzieć, czy to działa i jak to działa. Nie używałem czegoś takiego.
[23:48] - Przypomnę słuchaczom Radia Paranormalium, że dzisiejszą audycję z udziałem pana Marka Szwedowskiego, transkomunikatora realizujemy w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy również na państwa pytania na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02.Jesteśmy również na czacie Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Przy okazji zapraszamy również do dołączenia do grupy Czytelnicy Nieznanego Świata. Można również przesyłać nam pytania na nasz numer komunikatora SMS-owego 517 986 778. Bądź też drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Panie Marku, załóżmy, że chcemy się skontaktować na przykład ze zmarłym bliskim poprzez EVP. Co zrobić w sytuacji, gdy nie otrzymujemy od tej osoby odpowiedzi?
[25:20] - Ja mogę powiedzieć tak: oczywiście nie jest wcale pewne, że tą odpowiedź od razu otrzymamy. Do mnie się dodzwonić na mój prywatny telefon to chyba łatwiej w totolotka wygrać. Więc jak w życiu, tak i tam. To nie jest tak, że ktoś nas słyszy i nie chce albo nas ignoruje. Jeżeli uznamy, że tam toczy się życie, być może podobne do naszego, to też nie zawsze ktoś czeka i stoi i zaraz się włączy. To, że on dzisiaj się na przykład nam nie nagra, nie znaczy, że się nam jutro nie nagra. Czasem jest tak, że być może nie chce z nami rozmawiać. Nie wiadomo, co się wydarzyło między nimi. Może być to bardzo bliska osoba, ale może są jakieś urazy, może inne rzeczy. Czasem trzeba zrobić coś takiego: kiedy chcemy kogoś nagrać, to usiąść sobie w ciszy i go poprosić.
Tak jakby mówić w spokoju: „Chciałbym z tobą porozmawiać. Spróbujemy” i tak dalej. Być może, żeby go przygotować, że będzie taka rozmowa. To, że się nie odezwie, nie oznacza, że się w ogóle nam nie odezwie. Poza którymś razem może i nie oznacza, że nas ignoruje. Trzeba mieć też cierpliwość. Ale to tak jak i w życiu. Czasem dzwonimy do kogoś sześć razy i w końcu się SMS-ujemy i mówimy: „Odezwij się do tam ciasnego, jasnego, bo jest ważna sprawa”. On oddzwania i mówi: „Kąpałem się, jak cię mam słyszeć?” na przykład. Więc powiedzmy, że to nie jest ignorancja, tylko czasem są różne inne czynniki.
Ale trzeba próbować.
[27:08] - A co powinniśmy uczynić, gdy uda nam się już w końcu nawiązać kontakt ze zmarłym?
[27:18] - Ja powiem tak: kiedy uda nam się nawiązać kontakt ze zmarłym, jest to sukces, ale powinniśmy podejść do tego z wielkim szacunkiem, bo jest to jakieś wydarzenie. Jeżeli sobie uświadomimy, że mówi do nas ktoś, kogo już tu nie ma teoretycznie, a jest gdzie indziej, to jest niesamowite przeżycie, bo nie można sobie: „O, nagrałem! Dobra, jest fajnie”. Nie. Trzeba z uszanowaniem do tego podejść. Ja pamiętam przy pierwszych próbach, kiedy nagrywałem swojego ojca, który już jest po tamtej stronie, to kiedy usłyszałem parę tylko wyrazów, które wiedziałem, że pasują do mnie, byłem sparaliżowany. Mnie to rozkleiło. Zacząłem płakać, bo usłyszałem ojca po pięciu czy sześciu latach od jego odejścia. Byłem cały rozklejony. Teraz jest już trochę inaczej.
Myślę, że każdy, kto nagra, powinien sobie to zarchiwizować, ale podejść do tego z szacunkiem.
[28:48] - Pojawiło się pytanie od naszego słuchacza Macieja na Skypie: „Dzień dobry, mam pytanie do pana Marka. Czy podczas odsłuchiwania nagrań otrzymał pan konkretne imiona lub nazwiska, bądź też inne dane, które potwierdziłyby wiarygodność informacji?”
[29:06] - Ja powiem, że tak. Jak mówiłem na początku, wiarygodność informacji stamtąd jest tylko wtedy, kiedy ktoś potwierdza, że to dotyczy jego. Pamiętam, jak nie tak dawno jedna pani poprosiła, żeby zmarły mąż powiedział, jak on do niej mówił. I po nagraniu padła odpowiedź, jak on do niej mówił. Tylko ona wiedziała i on. Była też taka sytuacja, że zmarła osoba do swojej żony powiedziała, było słychać ciszę: „Mój fotografie”. Nic to dla mnie nie mówi. Ja się pytam: „Wie pani co? Takie dziwne to. Mówi „mój fotografie””, a ona krzyczy: „To mój Józek!” „Wie pan, bo ja miałam pamięć fotograficzną i on zawsze do mnie mówił: «Mój fotografie», co teraz zapamiętałaś, jak byliśmy?
Poopowiadaj mi”. To było dla niej przekonywujące. Czasem kiedy na przykład wołam Szymon, przedstawiają się: „Witam, Szymon”, że to jest on. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale po zwrotach, po jakichś zdaniachMożemy stwierdzić, że to mówi ta osoba. Ja na przykład, kiedy wołam różnych, bo ludzie się do mnie zgłaszają zewsząd, to nie jestem w stanie stwierdzić, czy to jest ta osoba. Dopiero ludzie, którzy otrzymują ode mnie nagrane informacje, potwierdzają: „Tak, to jest on. On tak mówił. On nawet tak lekko zaciągał. To na pewno on.”
[30:48] - A więc prawdziwość, autentyczność tych nagrań, autentyczność tych głosów są w stanie potwierdzić głównie osoby same zainteresowane, które same może nie nagrywają, ale zlecają nagrywanie innej osobie.
[31:07] - Tak. Oni weryfikują to oczywiście, bo wielu ludzi, którzy do mnie piszą, nie nagrywają, nie są w stanie nagrywać i proszą mnie, żebym za nich to zrobił. Stałem się takim przez to, śmieję się, ambasadorem zaświatów. Bo tak można by trochę powiedzieć. Dostaję dużo takich próśb. I kiedy nagrywam, czasem nie wszystko jest słyszalne, więc co usłyszę, to jeszcze podopisuję czy poopowiadam. I dopiero ci ludzie mówią: „Tak, to jest mój syn. On tylko tak mówił.” Albo ktoś wspomina o czymś, albo jedna osoba mówi: „Kocham cię, mamo” i zasypała się kwiatami. A ona mówi: „Och, proszę pana, chyba wszystkie kwiaciarnie wykupili mu koledzy, bo tak obsypali grób kwiatami, że nic go nie widać, tylko te kwiaty”. Więc to są takie, nazwijmy umownie, dowody, które świadczą o autentyczności tego nagrania.
[32:12] - I kolejne pytanie od słuchacza Macieja przesłane przez naszego Skype'a radio.paranormalium.pl. Czy nawiązany kontakt jest powtarzalny? Czy rozpoznajemy głosy znanych nam osób?
[32:27] - Powiem tak: kontakt możemy powtarzać oczywiście, nie ma problemu. Ale nieczęsto, bo nie męczmy tej osoby. Szacunek. Natomiast czy głos jest rozpoznawalny? Bardzo rzadko. Teoretycznie nie jest rozpoznawalny. Dlaczego? Bo albo jest to trochę szarpany głos, albo jest to taki dziwnie metaliczny dźwięk. Czasami zdarza się, że na przykład matka, która straciła syna, mówi do mnie: „To jest głos mojego Czarka. Proszę pana, to jest ten głos.” Ale to nie jest tak, że zawsze jest rozpoznawalny.
Bardziej rozpoznajemy to po tym, jak mówi. Po tych słowach, po tych sloganach. A niekoniecznie tembr głosu jest taki, jak ja teraz mówię. Gdybym ja został nagrany już powiedzmy, przeniósłbym się tam, to nie byłby to taki głos. Ale ci, którzy mnie znają i wiedzą, jakich zwrotów używam, mogliby potwierdzić: „Tak, to na pewno mówi Marek, tylko on tak mówi.”
[33:37] - Panie Marku, czy stosuje pan jakąś klasyfikację nagrań EVP ze względu na przykład na jakość dźwięku, na treść przekazywanych komunikatów?
[33:49] - Tak, oczywiście. Pierwsza kategoria jest taka, że coś słychać, do końca nie wiadomo co i na przykład na 10 wypowiedzianych słów dwa zostały usłyszane. I to tak, można się domyślić. To jest taka najsłabsza kategoria. Trafia się, jest oczywiście, ale to jest jedno. Druga kategoria to jest taka, że już lepiej słyszymy jakieś wyrazy, jakieś słowa. I trzecia to jest tak, kiedy dialog jest naprawdę bardzo wyrazisty. Nie ma tak dokładnych dialogów, jak my rozmawiamy. Jeszcze takiego cudu nie ma, ale może kiedyś. Ale ta trzecia kategoria dla mnie jest na tyle dobra, klasyfikowana A, B, C, że ten głos jest na tyle rozpoznawalny, że każdy słyszy to, co słyszy.
To znaczy, że jeżeli tam jest na przykład: „Witam cię, mamo, kocham cię”, to jest to w miarę słyszalne. Bo w tej pierwszej kategorii nie do końca, trzeba się domyślać. Ale ta trzecia to jest taka: „Witam cię, mamo. Jestem. Kocham cię.” Jest na tyle słyszalne, że będzie sześć osób w pokoju, nie powiemy, co jest nagrane, włączymy i każdy mówi, że słyszy. To jest ta trzecia kategoria. Jest to najlepsza, ale niestety najrzadziej się pojawiająca.
[35:16] - Przygotowując się do dzisiejszej audycji, przygotowując między innymi pytania, natrafiłem na taką wypowiedź na jednym z for internetowych: „Ciągle mam wrażenie, że zdecydowana większość, zaznaczam większość, nie wszystkie nagrania EVP to albo podkucha, albo dźwięki zarejestrowane z otoczenia bądź ulicy i potem autorzy wzmacniają sygnał i wychwytują pourywane słowa, zdania i tak dalej.” Panie Marku, jak się pan odniesie do tego zarzutu postawionego nagraniom EVP?
[35:49] - Są jeszcze tacy, którzy mówią, że są to fragmenty audycji, które gdzieś tam były w radiu. I być może mógłbym do tego się przyłożyć, że może mają rację pod jednym tylko warunkiem: że to wszystko nie pasowałoby do niczego. Ale jeżeli ja kogoś tam wołam i słyszę: „Cześć” i taki głos mówi do mnie: „Pozdrawiam cię, mamo.” Jak można usłyszeć takie głosy, gdzie nie ma słyszenia? Jest dobre-
[36:24] - Przepraszam bardzo, panie Marku, znowu coś się porobiło z połączeniem. Jakiś problem tutaj wystąpił. Czy się słyszymy?Niestety musimy chyba przejść na połączenie telefoniczne. Halo, halo, dobry wieczór panie Marku, czy się słyszymy? Radio Paranormalium.
[36:47] - Tutaj tak, tu się słyszymy, tylko tu się nie słyszymy.
[36:51] - W radiu nas słyszą. Niestety jakiś problem z Internetem wystąpił i coś urwało.
[36:57] - Aha, słyszą nas?
[36:58] - Tak, tak słyszą. Może kontynuujmy audycję drogą telefoniczną, bo tutaj jakieś problemy cały czas są z połączeniem. Stanęliśmy na pytaniu, czy stosuje pan jakąś klasyfikację nagrań EVP?
[37:16] - Tak i już odpowiadam. Ja powiem tak: oczywiście, że klasyfikuję je. Te, które są dobrze słyszalne, te, które są gorzej słyszalne albo te, które są bardzo słabo słyszalne. Ja nie klasyfikuję ich pod względem tego, co usłyszałem, bo wszystko, co usłyszę, jest niesamowite. Jest fantastyczne. Jeśli w ogóle wezmę pod uwagę, że głos jest od ludzi, których już nie ma, to w ogóle jest cudowne. Jedyna klasyfikacja, jaką ja robię, to jest właśnie na zasadzie dobrego nagrania, gdzie dość dobrze słychać lub takiego nagrania, gdzie jest bardzo słabo słychać i trzeba się, że tak powiem, nieźle słuchowo napracować, żeby coś usłyszeć. W tym sensie tak, to jest jakaś klasyfikacja, ale pod względem słów, tekstu nie.
[38:18] - Pojawiło się pytanie od naszego słuchacza Macieja. Kolejne już. Czy oprócz rozmowy i krótkiej wymiany informacji był pan świadkiem jakiegoś przesłania, ostrzeżenia bądź porady?
[38:31] - Ja powiem tak: z doświadczenia wiem, że jacy jesteśmy tu, tacy będziemy tam. To znaczy, że nasz umysł i nasza wiedza, z nią przechodzimy na tamtą stronę. Ja pamiętam, jak jedna z moich znajomych, która straciła brata, mówi do mnie: „Wiesz co? Zapytaj się go, jaka mnie czeka przyszłość”. Ja mówię: „Halo, moment. A twój brat był jasnowidzem? Nie. To na pewno nie będzie wiedział. A skąd ma to wiedzieć?” To tak jakby wyprzedzając pytanie, czy ich możemy się tam o wszystko pytać, co nas tu będzie czekało. Pytać się możemy o to, w czym oni byli dobrzy za życia.
Lekarza mógłbym się zapytać, powiedzmy, jak przeprowadzić jakąś operację, a matematyka o jakieś matematyczne rzeczy, jeżeli już. Natomiast czy dostałem jakieś ostrzeżenia? Niekoniecznie, ponieważ rozmowy, jakie prowadzę, są z reguły z dziećmi. Ponieważ wielu mam rodziców, którzy potrzebują tego kontaktu, a dzieci są proste, niewinne i nie przekazują jakichś wielkich hiobowych wiadomości. A ja też nie wołam w celu dowiedzenia się, czy będzie koniec świata, czy nie będzie końca świata. To też wariactwo. Nie miałem jakichś wielkich ostrzeżeń czy wielkich rewelacji z tamtej strony, które by mnie wyprostowały, czy też mówiąc tak trywialnie, powaliły na ziemię. No nie.
[40:12] - A czy zdarzyło się panu kontaktować z innymi istotami, nie tylko duszami zmarłych, na przykład z duchami opiekuńczymi? To jest pytanie od naszego słuchacza z czata Radia Paranormalium. Czy może jednak zjawisko EVP dotyczy jedynie dusz osób umarłych?
[40:28] - Ja myślę, że nie tylko dusz umarłych. Tak, zdarzyło mi się kontaktować z opiekunem. Też moim opiekunem. Chciałem się koniecznie dowiedzieć, czy takiego posiadam. I okazało się, że jest. Nawet się przedstawił. Ale mówię, to takie fragmentaryczne rozmowy i nie rozmawiamy tak jak my tutaj. To byłoby cudowne gdzieś tam słychać: „Ja jestem tak przy tobie”, i tak dalej. Natomiast myślę, że tak, bo na tym EVP nie tylko głosy zmarłych jako tako możemy usłyszeć. Możemy usłyszeć głosy nawet, nazwijmy żywych ludzi, bo już nie wiem, jak to nazwać, którzy gdzieś tam są, a może tu w ogóle nie byli.
Może jeszcze z jakiegoś innego wymiaru świata dobiegają te głosy. Natomiast z opiekunem swoim duchowym i tak dalej myślę, że można. Ja próbowałem i mi wyszło.
[41:33] - A czy wypowiedzi w nagraniach słychać bezpośrednio po zarejestrowaniu, czy też wymagana jest jakaś obróbka dźwięku?
[41:43] - To znaczy, ja powiem tak: zależy, jaką metodę przyjmiemy. Jeżeli przyjmiemy tą metodę, mówiłem, radio gdzieś tam nastawione i ten dyktafon, to gdy będziemy odsłuchiwali, powinno być coś słychać, jakieś szepty, głosy i tak dalej. Jeżeli weźmiemy tą metodę, którą ja też stosuję, kręcenie, że tak powiem, tym spikerem, żeby ten głos tam trochę skakał, to jest nam potrzebny trochę do obrobienia program, żeby powycinać wszystko to, co jest zbędne. Bo powiedzmy, że nagrywam przez trzy minuty i ten głos tam skacze i tak dalej. I z tych trzech minut, jeżeli jest 20 sekund w ogóle czegoś, to trzeba się cieszyć. Natomiast to resztę się wycina, usuwa, bo po co słyszeć cały ten, w cudzysłowie nazwijmy, bełkot? Wyłapujemy to, co jest najważniejsze. Natomiast mówięBardziej autentyczne przekazy są wtedy, kiedy nie musimy ich obrabiać. Kiedy z tego szumu radiowego, już odsłuchując na magnetofonie, słychać jakieś głosy, jakieś szepty.
[42:54] - Teraz mi się nasunęło takie pytanie, bo tak nadaję, zbieram pytania od słuchaczy i obsługuję tutaj technicznie, ale również przeglądam fora o tematyce paranormalnej między innymi. I nasunęło mi się takie pytanie: czy zdarzyło się panu nagrać, zarejestrować EVP w trakcie seansu spirytystycznego czy czegoś podobnego? Czy może zna pan jakieś relacje od innych osób, które tego próbowały?
[43:28] - Ja powiem tak: bezpośrednio może nie udało mi się nagrać przy spirytystycznym seansie. Po pierwsze nie robię takich seansów. Nie jestem zwolennikiem tak do końca, bo wszystko musi mieć jakiś cel, być z szacunkiem i tak dalej. Natomiast moja znajoma... To jest taka sytuacja, że są dwie siostry, które ze sobą rozmawiają telefonicznie, tak jak my teraz. Wymieniają się różnymi przepisami kulinarnymi, cudami. „Twoje dziecko poszło do szkoły, moje do przedszkola, moje przeszło odrę, moje będzie przechodziło” i tak dalej. I raptem pojawia się jakiś głos, który mówi cały czas do nich. Może nie cały czas, ale zaczyna ich trochę męczyć ten głos, po czym jedna z nich rozpoznaje, że to jest ich zmarły ojciec. I to nagranie trafia do mnie.
Ja słyszę rzeczywiście, tak jak my byśmy teraz rozmawiali, a tam w tle było słychać: „Witam, jestem. Czemu o mnie nie myślisz?” Ich to na tyle zdenerwowało, że już tego nie chciały. Powiedziały do mnie: „Proszę pana, niech pan coś zrobi, niech pan się z nim połączy, niech on da nam święty spokój. Ile można?” To była trochę dziwna sytuacja. Natomiast ja tak bezpośrednio, gdzieś przypadkowo czy przy seansie nie próbowałem, też nie uczestniczyłem i nie nagrałem. Ale zdarza się czasem, że podczas rozmów telefonicznych coś może się nam gdzieś pojawić.
[45:07] - Mamy bardzo dociekliwego słuchacza Macieja, który na Skypie nam przesyła pytanie za pytaniem. Bardzo nas to cieszy. Wiemy, że słucha nas bardzo wiele osób interesujących się między innymi tematyką spirytystyczną, ale również EVP. Maciej pyta tak: „Jakiej długości są przeważnie przekazy?”
[45:33] - Ja powiem tak: jakiej długości? Tak jak powiedziałem, jeżeli będziemy na radiu wywoływali kogoś przez trzy, cztery minuty, to jeżeli potem zbierzemy, mówiąc nieładnie, do kupy, może będzie 20 sekund, 30 sekund. I to będą takie oderwane różne wyrazy czy też jakieś zdanie można całe uchwycić. To nie są długie przekazy, ponieważ myślę, że ich też to męczy. Dużo siły im potrzeba, żeby przekazać to, co jest najistotniejsze. Więc oni nie opowiadają zbyt długo i nie wiadomo czego, tylko krótkie dają sygnały, że są, że istnieją, że funkcjonują i podają coś takiego charakterystycznego, co pozwala innym zrozumieć. „Tak, to mówi moja żona. Tak, to tylko moja żona mówiła i nadal tak mówi. O mój Boże!”
[46:29] - I kolejne pytanie od Macieja: „Nie słucham od początku, więc nie wiem, czy poruszaliście państwo sprawę filmu „White Noise”. Jeżeli oglądał pan ten film, to jak pan myśli, na ile przedstawia on autentyczne fakty?”
[46:46] - Oglądałem ten film, nawet poproszono mnie o małą recenzję do tego filmu i nawet w artykule gdzieś tam robiłem. Powiem tak: obejrzałem ten film, nie wpadłem w zachwyt, nie wpadłem w rewelację. Wiele rzeczy jest tak, wiele rzeczy jest trochę nie. Jak to w Hollywood, jak to w takich filmach. Więc na końcu się skończyło, jak się skończyło i trochę im się to pomieszało. Generalnie dobrze to pokazuje. I tego człowieka, który tam pomaga i tak dalej. Tylko skąd się wzięły te duchy, co one tam porobiły, jak to wszystko wyszło, to trochę namieszali. Więc powiem, że nie jestem zwolennikiem tego filmu, ale do pewnego momentu mi się podoba. Potem już jest trochę za bardzo namieszane.
[47:45] - A który z otrzymanych przez pana przekazów uważa pan za taki najbardziej doniosły, najważniejszy? Bo na kanale na YouTube z tego, co widziałem, jest nagranie z jednym z pilotów, właściwie chyba z dwoma pilotami ze Smoleńska. Które z tych nagrań dokonanych przez pana do tej pory uważa pan za takie najważniejsze, najbardziej istotne?
[48:17] - Ja powiem tak: wszystkie nagrania dla mnie są bardzo ważne, istotne, bo pokazują cudowność komunikowania się. A jeżeli weźmiemy pod uwagę, że to mówią ludzie, których już tu teoretycznie nie ma, to w ogóle jest to wzniosłe. Ale najbardziej poruszają mnie wypowiedzi czy nagrania dzieci. Dlaczego? Bo one są niewinne, proste i te odpowiedzi są też takie proste, bardzo niewinne.Po prostu jak dziecko. Jak się zapytamy, to tak prosto odpowie. To są najbardziej poruszające relacje, kiedy rodzice do mnie przychodzą i proszą o ten kontakt. Trudno sobie wyobrazić, co czuje matka, kiedy straci dziecko. Nawet nie próbujmy sobie tego wyobrażać. Ale w tej całej rozpaczy, jak twierdzą ci rodzice, nikt im nie pomaga.
Nie ma nikogo. Psychiatra dawali tyle prochów, że otumani człowieka i człowiek już nie wie, czy mu coś umarło, czy się narodziło. Taki jest otumaniony. Uznali, że ta metoda i ja jestem narzędziem do ukojenia ich bólu. Takim misjonarzem, z tamtego świata przekazuję te wiadomości. Dlatego mówię, że wiadomości od dzieci są najbardziej dla mnie poruszające. Ja wiem, tu nagrałem pilotów, ludzie pytali, czemu ja tego nie zrobię, więc trochę zrobiłem. Czy jest to jakaś rewelacja? Rewelacja jest taka, że się odezwali, że znowu się odezwał ktoś, kogo się nie ma. Ja nie będę wchodził tu w struktury polityczne, bo absolutnie mnie to nie interesuje.
Ja stwierdzam, że każdy głos jest inny i każdy głos jest dla mnie czymś ważnym, przejmującym. Ale głosy dzieci są dla mnie najbardziej poruszające i one same mówią, że robią to z miłości do rodziców, z miłości do ludzi. Chcą przekazać, że istnieją, że funkcjonują i to jest dla mnie najbardziej poruszające. Natomiast trudno mi powiedzieć, który był najważniejszy, największy. Chyba te dzieci. Chyba te dzieci zawsze i cały czas i pewnie do końca mojego życia będą mnie bardzo poruszały te ich nagrania.
[50:38] - Wiemy, że niektórzy ludzie organizują sesje spirytystyczne, seanse spirytystyczne. Inni próbują eksperymentować z sesjami, dzięki którym rzekomo udaje im się otrzymać przekazy od zmarłych. Jakie jest prawdopodobieństwo, że rzeczywiście uda się otrzymać z tej drugiej strony wyraźny i zrozumiały przekaz od osoby, której zadaliśmy pytanie?
[51:07] - Ja powiem tak: jeśli chodzi o seanse spirytystyczne, nie ma pewności żadnej. Trzeba znowu dowiedzieć się, czy ta osoba mówi o tym, co chcemy wiedzieć. Jak powiedziałem, nie jestem zwolennikiem takich seansów. Dlaczego? Bo to z reguły robi się show. To nie jest potrzeba tęsknoty za kimś, kto odszedł, tylko po prostu zabawa. Zobaczymy, przywołamy, a co się będzie działo? A boisz się? Nie boisz się? A siedź, nie uciekaj, talerzyk będzie latał czy coś tam innego.
Nie jestem takim zwolennikiem, bo mówię, że to trochę z kuglarstwem mi się kojarzy i trochę z cyrkowym show. Oczywiście, jeżeli ktoś to robi naprawdę, bo znam taką osobę, która po stracie swojego syna wszystkie metody próbowała, żeby tylko mieć jakikolwiek kontakt. I to rozumiem, bo to jest ból, szaleństwo. Chce wiedzieć, bo inaczej sama oszaleje. Więc trudno mi jest powiedzieć, czy tam do końca są te przekazy autentyczne. Mówię zawsze, każdy przekaz, skąd by nie był, weryfikujemy po tym, jeżeli to, co mówi, trafia do nas i ma sens. Bo mówienie: „Jestem i cię kocham” jest za bardzo trywialne. Każdy może to powiedzieć, ale jeżeli usłyszymy: „Kocham cię i pamiętasz” i tu na przykład spacery po lesie albo padła taka odpowiedź: „Łódka, dziura”. Tylko tyle. Ja mówię: co to jest?
„Ach, proszę pana, na Mazurach pływaliśmy łódką, dziura się zrobiła. Co się działo! To tylko może być mój Kazimierz”. To są przekonywujące dla mnie atrybuty, czy nie wiem, jak to nazwać, które mówią o autentyczności. Więc bardziej transkomunikacja jest dla mnie bardziej wiarygodna i podchodzisz do tego z większym szacunkiem. A nie zasiada sześć osób, palą świece i teraz niech duch babci przyjdzie i nam tu chociaż kogoś pociągnie za warkocz. Tak to wygląda. Nie chcę nikogo obrażać, absolutnie. Jeżeli ktoś to robi w celu poznawczym, z pełnym szacunkiem, to w porządku. Ale znam wielu ludzi, którym poszło w niekoniecznie fajnym kierunku z tego powodu.
[53:29] - I kolejne pytanie od naszego słuchacza, bardzo dociekliwego Macieja, przesłane przez Skype'a. Czy przekazy są tylko od osób, które znaliśmy, czy też zdarza się otrzymać informacje od kogoś nieznanego, zmarłego kilkadziesiąt lat temu lub nawet od postaci historycznych?
[53:52] - Tak, od postaci historycznych oczywiście. Próbowałem nagrywać. Zaraz, moment, niech przypomnę. Właśnie ta pamięć. Od generała Sikorskiego. Wszędzie wszyscy mówili, co się stało w Kengii Brakarze. Więc ja, dociekliwy i ciekawy, ale z pełnym poszanowaniem i szacunkiem, sam dla siebie oczywiście, mówię to teraz po raz pierwszy, chciałem się dowiedzieć, co się wydarzyło. I zawołałem go. I proszę sobie wyobrazić, że w tym całym szumie nie słyszałem go, nie słyszałem i raptem usłyszałem taki donośny głos, jak to wojskowego: „Jestem, halo!” Więc wyprostowałem się jak mały uczniak. Potem zadałem pytanie, co się wydarzyło.
Padła odpowiedź: „Zamach. Dziękuję”. I to wszystko. Więc nie wiem, na ile była to prawda, czy zamach, czy nie zamach. Może tak.Znowu nie wchodzę w całą strukturę, jak to tam było. Natomiast usłyszałem. Próbowałem kontaktu też z Piłsudskim. Parę urwanych zdań od niego usłyszałem. Myślę, że nie ma granicy, kogoś, kto odszedł. Czy to odszedł wczoraj, czy odszedł 100 lat temu.
Myślę, że nie ma. Tylko że ciężko będzie nam się dogadać z człowiekiem, który odszedł wiele lat temu, ponieważ niekoniecznie będzie rozumiał naszą sytuację. Jeżeli zaczniemy rozmawiać z człowiekiem, który żył w XVII wieku na temat łączności i radia, nie wiem, czy on w ogóle się połapie, będzie wiedział, o co chodzi. Może tylko powiedzieć: „Jestem, żyję i daj mi spokój.”
[55:39] - Teraz pytanie z innej beczki. Czy zdarzyło się panu otrzymać komunikat od osoby obecnie żyjącej? Czy to jest w ogóle możliwe przy EVP?
[55:52] - Powiem, że mi się to nie zdarzyło i nie wiem, czy jest to możliwe. Nie zastanawiałem się nad tym. Być może. Jeżeli uznamy, że mamy duszę, a myślę, że na pewno mamy, to może wędrujemy gdzieś. Śpimy, wędrujemy i być może taka sytuacja by się nam udała. Nie próbowałem nigdy, bo też nie miałem potrzeby. Być może by się udało, że człowiek by sobie spał, a ja bym go w tym momencie nagrał, jakby coś do mnie powiedział. Nie wiem, co by to zmieniło i dlaczego byłoby mi to potrzebne. Mi się nie udało. Przynajmniej nie zarejestrowałem głosu od kogoś, kto by żył.
Dlaczego? Dlatego, że zawsze kiedy wołałem, to już wiedziałem, że ci ludzie nie żyją. Nawet jeżeli ktoś poszukiwał kogoś. Jest taka sytuacja, poszukują jednego chłopaka. Nie będę mówił, o co chodzi, bo to jest ciągle na bieżąco. Ja mówię: „Dla mnie on już nie żyje”. I teraz trzeba go tylko przez radio zawołać, żeby powiedział, co się stało i słychać: „Jestem” i tak dalej. Oczywiście bo nie ma fizycznie ciała, więc możemy się zastanawiać, czy żyje, czy nie żyje. Ktoś się odezwał, ale myślę, że nie żyje, bo mówi sam na tym radiu: „Ja już nie żyję. Tato, kocham cię.”
[57:21] - Pytanie od użytkownika Lesio z naszego radiowego gadu-gadu: „Czy udało się panu albo komuś innemu nagrać kiedyś lub usłyszeć rozmowę jako osoba trzecia?” To jest była świadkiem, a nie rozmówcą. Kątem ucha, powiedzmy.
[57:41] - To znaczy, czy ktoś był przy mnie, kiedy nagrywałem? Bo niekoniecznie załapałem pytanie.
[57:49] - Czy udało się panu nagrać bądź usłyszeć rozmowę całkiem przypadkiem?
[57:57] - Aha, rozumiem. Teraz to rozumiem. Tak, oczywiście. Przypomniałem sobie taką sytuację z dzieciństwa, jak ojciec mojego kolegi pracował w Radiowych Zakładach Kasprzaka i zrobił takie urządzenie. Ja miałem pudełko po mydle, on miał pudełko po mydle. Tam było wkręcone parę różnych dziwnych rzeczy i na zasadzie dzwonku żeśmy ze sobą rozmawiali. Normalnie takie walkie-talkie. Ale my wpadliśmy na pomysł, że weźmiemy te dwa dzwonki i podłączymy do kabli telefonicznych. Były takie gołe szły. I okazało się, że podsłuchujemy wszystkie rozmowy.
Nie mogliśmy tylko oczywiście nic mówić, ale słyszeliśmy. Dlaczego o tym mówię? Otóż w tym eterze ciągle gdzieś te głosy są. I kiedy ja właśnie wziąłem taki eksperyment i zrobiłem, że nie było radia, tylko ta woda leciała z kranu, która tak „klap, klap” robiła. Nagrałem ten szum i potem tutaj już musiała pójść obróbka na Audacity, bo go odszumiłem i słyszę: „Jestem Sapciu”. Nie wiem co za Sapcia, ale ktoś mówi: „Jestem Sapciu”. A potem słyszę: „Nie przyjadę dzisiaj, jutro”. Potem znowu słyszę: „Leon będzie u nas”. „Leon?” To tyle usłyszałem. Zastanawiałem się, skąd to się wzięło, przecież to była woda.
Czy to są sygnały, które gdzieś tam krążą i może niekoniecznie z zaświatów, ale jak? Czy można rozmowy telefoniczne podsłuchać na zasadzie płynącej wody? Nie wiem, ale tak, zdarzyło się, że parę takich dziwnych rozmów wyłapałem, których w ogóle nie przywoływałem. Jakby nie chciałem ich, a mimo woli one się nagrały.
[59:48] - I kolejne pytanie od naszego słuchacza Macieja, przesłane przez Skype'a. Bardzo dociekliwy słuchacz, bardzo uważny. W takim razie jaka jest pewność? To jeszcze chyba odnośnie tych nagrań od postaci historycznych. W takim razie jaka jest pewność, czy sami nie generujemy tego typu odpowiedzi? To znaczy, że otrzymana odpowiedź nie jest taka, jaką chcielibyśmy usłyszeć. Czy zdarzają się pytania otwarte, na które pytający nie zna odpowiedzi i otrzymuje odpowiedź?
[01:00:25] - Tak, oczywiście, że takie pytania padają. Moglibyśmy umysłem wytworzyć jakąś taką siłę, że padłaby odpowiedź. Ale podam inny przykład. Jest zaginione dziecko. Według moich badań, domysłów i tak dalej ono nie żyje. Teraz musimy wiedzieć, gdzie w ogóle jest.Przecież ja nie znam odpowiedzi. Nie wiem. I pada odpowiedź i znajdujemy to dziecko po komunikacie z radia. Trudno wytworzyć odpowiedź, bo przecież nie zna się przyczyny lub pada: „Kto to zrobił?” i pada dokładnie imię. Myślę, że trzeba by mieć niezłą siłę, niezłą energię, żeby zadać pytanie do radia i swoją wolą, siłą usłyszeć odpowiedź na nie.
Nawet by mi się to podobało. To byłoby genialne, ale niestety to nie tak działa.
[01:01:33] - Teraz takie pytanie mi się nasunęło: czy zdarzyło się panu, że odezwał się jakiś głos bez wcześniejszego zadania pytania?
[01:01:45] - Tak, odezwał się, kiedy był szum. Chciałem nagrywać. Nagrywałem już, jeszcze nie zacząłem w ogóle czegokolwiek mówić. Takie trzaski jakieś nastąpiły, a potem poleciało parę takich słów, których tu niestety nie wypowiem, bo zaczynały się na „ch”, „pi”, „ci” i tak dalej. I skończyło się. Ja oczywiście nigdy nie jestem dłużny. Odpowiedziałem podobnie. Dlaczego? Dlatego, że nie należy się bać. To tak jak z ludźmi.
Jak na ulicy ktoś mówi, że jesteś krzywy, to mówi się, że zaraz jego się wyprostuje i ten będzie krzywy. Mówiąc takim przyziemnym językiem, więc tam trzeba podobnie. Tak, nagrało mi się. Co to było? Nie wiem. Skąd to się wzięło? Nie wiem. Ale zachowało się po prostu niekoniecznie fajnie. Tak, to zdarzyło się, ale miałem chyba dwa takie przypadki na prawie 15 lat mojej pracy z radiem.
[01:02:42] - Tak więc teraz mamy potwierdzenie, że w zaświatach również bytują chamy, pospolite chamy, można powiedzieć. Kolejne pytanie od naszego dociekliwego słuchacza Macieja. Taki słuchacz to naprawdę skarb, proszę państwa. Czy usłyszenie danej osoby jest jednoznaczne z tym, że ona nie żyje? Czy można byłoby w takim razie wykorzystywać EVP do poszukiwania osób zaginionych, podobnie jak robią to jasnowidze?
[01:03:15] - Oczywiście, że można by to wykorzystywać. Oczywiście, że tak. Jak to by ktoś powiedział: „Brawo, Jasiu! Dobre pytanie, dobra odpowiedź”. Tylko jeszcze w tym jest drugie pytanie: a kto tego chce używać? Nasze organy ścigania, że tak powiem ładnie, dawno wzięli mnie za wariata. Co możemy zrobić? Gdzie ja mam z tym lecieć? Powiem taką sytuację. Miałem znajomego policjanta, jest już na emeryturze, który jedyny, którego znałem, rozumiał, co robię.
I była taka sytuacja, że zaginął chłopak. Wszyscy go szukali, nie mogli go znaleźć. Ja już oczywiście wiedziałem, że raczej niestety nie żyje i zapytałem się go na radiu, gdzie on w ogóle jest. A on opisał, że z miejsca, w którym jest, widać wszystko: szkołę, kościół, budynek i tak dalej. Ten mój policjant mówi: „Wiem, gdzie to będzie. To jest takie wzgórze”. Poleciał na to wzgórze. Razem z nim zresztą poleciałem. Widać tak, jak widać, ale jak nie było ciała, tak nie ma. Niestety na razie nie udało się go znaleźć.
Po jakimś czasie leśnicy chodzili po lesie i zobaczyli, że na wysokim drzewie ktoś wisi. Co się okazało? Chłopak wszedł na górę. Nie wiem, miał dosyć życia i powiesił się. I z tej wysokości tego drzewa wszystko było widać, o czym opisał. Ten policjant był bardzo zdziwiony, ale był też zadowolony i mówi: „To jest fajne, pracuj nad tym”. I tyle co sobie powiedział. Natomiast nikt mądry nie zaproponuje mi tego ani ja nie mam do kogo iść, bo mnie zamkną w domu wariatów. To znaczy mogą mnie zamykać, nie ma problemu. Nie w tym rzecz.
Nie da się przekonać, że to jest na tej zasadzie: „Nieważne. Pomoże, nie pomoże. Próbujmy. Zobaczmy”. Niestety. Ale odpowiadam na pytanie: tak, jest to dobre narzędzie w odnajdywaniu zaginionych lub dowiedzeniu się też, kto mu to zrobił.
[01:05:17] - Właśnie w momencie, gdy pisałem sobie pytanie, które mi się pojawiło w głowie na temat wskazywania miejsca ukrycia swojego ciała, pan właśnie w tym momencie udzielił na to pytanie odpowiedzi. Chyba telepatia naprawdę działa.
[01:05:36] - Chyba tak.
[01:05:38] - A czy ma pan jeszcze jakieś inne interesujące przypadki takich właśnie przekazów? Kto na przykład zabił? Czy też gdzie są ukryte zwłoki?
[01:05:53] - Tak. Podam taki przykład, który też będę długo pamiętał. Muszę telefon podładować. Dobra, ładuje się. Który będę długo pamiętał. Otóż przyszli do mnie ludzie, którzy powiedzieli, że od ich znajomych wyjechał syn do Holandii i nie ma z nim kontaktu. Ci rodzice nie są w stanie do mnie przyjść, bo są tak tym wszystkim przejęci, więc wysłali ich, ale są blisko, ich znajomi i tak dalej. Pokazują mi zdjęcie. Więc ja biorę to zdjęcie i mówię: „Wiecie, moim zdaniem niestety już chłopaka nie ma. Co się stało?
Jeszcze nie wiem”. A ponieważ oni przychodzą do mnie w piątek, to też ja mówię: „Przyjdźcie do mnie w sobotę, bo ja muszę nad tym posiedzieć. Dajcie mi chwilę czasu”. „Okej, w porządku.” Rozumieją. Wychodzą. Biorę zdjęcie, idę do radia i wołam tego człowieka. Niewiele słyszę poza jednym: „Spieszmy się, spieszmy się. Bardzo się spieszmy.”Ja sobie myślę: „Ale gdzie się spieszyć? O co chodzi? A z czym się spieszyć?” Nie upływają trzy godziny, dzwonek do drzwi.
Otwieram, wchodzą ci ludzie. „Proszę pana, trzeba się spieszyć”. Mówię: „Jak to się spieszyć?” „Bo ci rodzice jadą na dwa dni do Holandii. Zostali przez policję ściągnięci i mają tylko dwa dni, bo na to mają tylko fundusze, sobotę i niedzielę. Trzeba się spieszyć. Niech pan dzisiaj nam pomoże”. Pomyślałem sobie: „Tak, trzeba się spieszyć”. Potem poszedłem do tego radia. Znowu tam próbowałem, jeszcze moja wyobraźnia i to radio, i namierzyłem tego człowieka, który nie żył i był utopiony. Wskazał dość dobrze, bo udało się odnaleźć.
Ale o czym mówię, to spieszyć się. Jakby on już wiedział stamtąd, że nie mamy zbyt dużo czasu. Nie ma sobota, niedziela. Teraz, natychmiast musimy mieć tą łączność.
[01:07:50] - I pojawiło się kolejne pytanie od słuchacza Lesio z naszego radiowego gadu-gadu. Pytanie, które częściowo pokrywa się z innym pytaniem, które padło na początku audycji: czy są rozmowy z przedstawicielami innych cywilizacji? A ja pozwolę sobie dodać do tego moje pytanie: czy może pan przytoczyć przykład takiego kontaktu?
[01:08:14] - Powiem tak: bardzo bym chciał takich kontaktów, bo oczywiście jestem przekonany, że inne cywilizacje istnieją. Bylibyśmy egoistami, gdybyśmy twierdzili, że sami żyjemy w tym całym wielkim wszechświecie. Raz kiedyś udało mi się, znowu wracam do tego, co mówiliśmy, czy ktoś mi się nagrał, kiedy go nie wołałem. Tak, nagrał mi się. Usłyszałem: „Jestem technik. Nigdy mnie nie było na Ziemi. Chcę ci pomóc”. I potem parę rzeczy mi powiedział o antenie i o tym, jak tam pewne rzeczy podłączyć. Kto był ten technik? Skąd on się wziął?
Nie dociekałem. Natomiast być może jakaś inna cywilizacja albo ktoś, kto cały czas gdzieś tam funkcjonuje. Nie próbowałem łapać innych cywilizacji, ponieważ nie znalazłem jeszcze w tym motywacji. Ponieważ ciągle mam dużo pracy z ludźmi, którzy tutaj chcą tego kontaktu, zwłaszcza z dziećmi i tak dalej. Więc nie myślałem, nie mam czasu, ale może kiedyś spróbuję kogoś zawołać. Nie wiem tylko kogo.
[01:09:23] - I kolejne pytanie od Macieja: z tego wynika, że osoba z tamtej strony może komunikować się nie tylko z zaświatów, ale i z miejsca, gdzie spoczywają jej zwłoki. Może jest jakaś granica czasowa, która określa, gdzie dana osoba się teraz znajduje?
[01:09:43] - Ja myślę, że na pewno jest jakaś granica czasowa. Niektórzy mówią, że kontakt będzie słaby, bo gdzieś idą dalej. Nie to, że wracają na Ziemię, o tym nie mówmy, tylko tam gdzieś przechodzą na inne poziomy. Może tam się inaczej dzieje. Więc myślę, że tak. On może wiedzieć, gdzie jest jego, może to nieładnie zabrzmi, opakowanie. Bo jeżeli człowiek nie żyje, wiem, że nie żyje, ale nie ma go, bo go nie znaleźli, to on może stwierdzić, gdzie jest jego ciało. Ja to nazywam opakowaniem. Jest w stanie się nakierować na to miejsce. Natomiast jest tak czasem, że mówi, kiedy mieliśmy taki dość dobry kontakt z jednym zmarłym chłopakiem, który zginął na motocyklu.
Z tą rodziną się bardzo zresztą już potem zaprzyjaźniłem. Jak do matki najchętniej mówił cały czas i bez przerwy. To jest oczywiście niemożliwe. Po tym, jak się dużo załapała, to powiedział, że idzie w inne miejsce czy się gdzieś oddala i ten kontakt będzie bardzo słaby. Ale nadal jest i kocha.
[01:11:00] - Pojawiło się pytanie od słuchacza Tomasza na naszym radiowym e-mailu radio@paranormalium.pl: jak się ma EVP do teorii reinkarnacji?
[01:11:15] - Ładnie teorię reinkarnacji opisuje książka Bruce'a Balynea „Umarli mówią”. Natomiast co ja mogę powiedzieć? Moje duchy, nie wiem, czy to ładnie brzmi, może tak. Inaczej, będzie ładniej. Moi rozmówcy po tamtej stronie, o, ładnie zabrzmi, nie mówią o reinkarnacji. Mówią, że już tu nie wracają. Jak się ma to w ogóle do reinkarnacji? Otóż ja nie jestem zwolennikiem reinkarnacji, ale żeby było jasne, nie jestem przeciwnikiem. Każdy może wierzyć, w co chce. To jest jego wybór.
Natomiast przez wszystkie moje lata doświadczeń, badań mam więcej dowodów na to, że jej nie ma, niż na to, że jest. Natomiast nie będę mówił, że potępiam ją czy coś w tym rodzaju, ależ absolutnie nie. Natomiast chcę jednak powiedzieć, że z tymi, z którymi przyszło mi się zetknąć, tak nazwijmy, mówią, że już tu nie wrócą i że nie ma tutaj powrotu. Oczywiście mógłbym tutaj wiele dać przykładów i tak dalej na temat, jak ja to wszystko widzę i o co chodzi z tą reinkarnacją, z czym się do końca nie zgadzam i tak dalej, a z czym się mógłbym zgodzić. Natomiast może nie jest na to czas. Natomiast chcę powiedzieć, że żaden z moich rozmówców, bo wielu się pytałem, powiedział, że nie wracają tutaj.
[01:12:42] - I kolejne pytanie od słuchacza Macieja: czy miał pan jakieś informacje opisujące miejsce, gdzie dany nadawca się w tej chwili znajduje? Umownie piekło, niebo bądź nazwa jakiegoś miasta, miejscowości.
[01:13:01] - Ja powiem tak: oni bardzo nie rozgadują się na temat gdzie są, ponieważ trudno jest im to opisać tak, żebyśmy to zrozumieli. Oni mówią: „Jestem w pięknym miejscu, jest cudownie”. Ktoś powiedział: „Jestem woda”, czyli nad wodą. Ktoś mówi: „Pięknie. Góry!” Tak słyszę. Natomiast nie ma takiego czystego opisu, jakbyśmy zadzwonili do cioci i zapytali się, gdzie jest. Ona powie: „Jestem w miasteczku nad rzeczką, jest uliczka i ryneczek”. Takich opisów nie ma i też nie opisują, że są dosłownie w słowa znaczeniu w piekle, ale na przykład mówią, że są zawieszeni albo że są w miejscu, gdzie muszą wszystko przerobić, przemyśleć. Jeden powiedział: „Nie mogę mówić, bo jestem zawieszony i mam dużo do przemyślenia. Nie byłem dobry”.
W tym sensie mówią, ale nie określają jednoznacznie, że tak jest. Ja mam jeszcze taką, nazwijmy umownie, przypadłość, że nawet radio mi niepotrzebne, żebym ich słyszał, żebym ich czuł. I pamiętam taką sytuację. Miałem taką znajomą, panią doktor, która pracowała na oddziale paliatywnym. Jest to miejsce ostatnie, gdzie ludzie odchodzą. Kiedy byłem w tym pomieszczeniu, przez moment zobaczyłem kobietę, która przeszła i usłyszałem: „Jestem Maria. Nie byłam dobra. Dzieci o tym wiedzą”. I tylko tyle. Ja przychodzę do niej i zadaję najgłupsze pytanie, jakie mogłem zadać: „Czy tu umierają ludzie?” No, dopiec się ze mną.
Ona mówi: „Naiwny ty jesteś. Ale pewnie coś widziałeś. Co się stało?” Więc ja się pytam, czy była jakaś taka Maria. W tej książce spojrzała: „Tak, była pani Maria. I wiesz, nawet dzieci się o niej dobrze nie wyrażały. Mówiła, że nie była najlepsza”. Czyli taka informacja. Gdzieś może są zawieszeni, może muszą swoje gdzieś przebyć, ale nie mówią dokładnie, że piekło rzeczywiście, czy też niebo w sensie naszego znaczenia, że obłoczki i tam anioły latają.
[01:15:25] - A teraz takie dosyć, wydaje mi się, szerokie pytanie. Krótkie, ale szerokie: czego można się dowiedzieć z nagrań EVP, panie Marku?
[01:15:38] - Przede wszystkim można się dowiedzieć, że życie toczy się dalej. Dlaczego w ogóle pojawia się EVP? Dlaczego z tamtej strony w ogóle oni do nas mówią? Przecież świat tyle istnieje, a oni raptem zaczęli nas, nazwijmy umownie, atakować czy pojawiać się. Ja powiem, że odpowiedź jest bardzo prosta. Świat zwariował. Jakkolwiek chcą nas zwieść. Poszedł w komercjalizm, poszedł w różne dziwne rzeczy. Ludzie stali się tylko biorcami, a w życiu jesteś biorcą i dawcą. Ludzie by tylko brali i tak dalej.
Świat zwariował. Wiele ludzi nie wierzy już w nic. Ja nie mówię o religii, bo religia to jest każdego sprawa, w co idzie. Ale ludzie nie wierzą w nic. Ludzie się stali tacy, jacy się stali. Więc z tamtej strony przychodzi taka wiadomość, że my istniejemy, że my jesteśmy. Z EVP można się dowiedzieć, że życie toczy się dalej. To jest pierwsza sprawa. Druga sprawa to jest taka, że dowiemy się, że tam weźmiemy wszystko to, co mamy w głowie, w swoim umyśle. Nie weźmiemy tego stołu, tego radia, tego komputera.
Niestety nie wezmę, czy stety, ale wszystko to, co mam w głowie, wszystko to, czego się nauczyłem, dowiedziałem i wszystko to, co zrobiłem. Dowiadujemy się również tego, że dobre uczynki są adwokatem wieczności. Im lepszy jesteś tutaj, tym lepiej będziesz miał tam. Ja zawsze mówię, że muszę dobrze robić, pomagać, to będę miał lepsze miejsce. O dobrą wizę się staram. Zawsze się śmieję, ale tak to jest. Dowiadujemy się stamtąd, że tam nie ma podziału na rasę, narodowość, kolor skóry i na to, jaki jesteś w sensie społecznym, seksualnym, z kim śpisz, dlaczego śpisz i po co śpisz. Z kim to robisz, nie ma znaczenia. Oni mówią, że znaczenie ma tylko, jaki byłeś. Czy byłeś dobry, czy dałeś wszystko z siebie, czy pomagałeś, czy byłeś pełen miłości, bo stamtąd płynie do nas wielka miłość.
Kiedyś usłyszałem w radiu, że gdyby dał ci miłość taką, jaką posiadam, rozwaliłoby ci radio. Czyli taka jest wielka. Czyli o tym dowiadujemy się z EVP, że życie toczy się dalej. I tak jak te dzieci mówią: „Wasze dzieci żyją dalej”. I hasło, które ułożyłem, że rozmawiaj z tymi, co odeszli. Daj nadzieję tym, co zostali. EVP jest potrzebne po to, żeby zrozumieć, że tu jesteśmy chwilę i idziemy dalej. A wielu ludzi myśli, że tu jest cały czas i tylko tu. I hulaj dusza, piekła nie ma. Piekło to przenośnia, ale możemy robić, co chcemy, potem umrzemy i tyle naszego, co się pobawiliśmy.
No i ząb, bo okazuje się, że jest zupełnie inaczej. Czyli takich rzeczy dowiadujemy się z EVP. Może nie dowiadujemy się wszystkich technicznych rzeczy, jak tam jest dokładnie, ale już samo to, że jest, że istnieje, że po tamtej stronie toczy się życie, jest czymś wspaniałym, dobrym. Mówię, jak ten ambasador staje się, który przekazuje coś o świecie, który zna, tak jak ambasador na przykład Stanów Zjednoczonych będzie mówił, jak jest w Stanach Zjednoczonych.Jak gdybym siebie, umownie oczywiście, porównał do takiego ambasadora, to tak. To jak ten ambasador, który przekazuje wiadomości, jakie jest w tamtym świecie, do którego prędzej czy później wszyscy dotrzemy.
[01:19:21] - I z tym pytaniem łączy się w pewnym sensie kolejne pytanie od naszego słuchacza Lesio z Gadu-Gadu: „Czym pańskim zdaniem jest to miejsce, gdzie znajdują się ci, co umarli?”
[01:19:40] - Jakie to jest miejsce? Trzeba by powiedzieć tak: to jest inny wymiar, inny świat, który dzieje się obok nas. My jego nie widzimy. Gdybyśmy umieli, to byśmy pewnie zobaczyli. To jest inna przestrzeń. To jest jakby trójwymiarowy obraz, bardziej wymiarowy obraz, tak bym to powiedział. I tak to wygląda. Natomiast trudno nazwać niebem, piekłem, czyśćcem. To są takie trochę slogany, powiedzmy, wykazane czy oklepane, może ładniej brzmi. Możemy je stosować, bo nie ma problemu.
Natomiast myślę, że jest inną rzeczywistością, do której się przenosimy. Innym etapem naszego życia, gdzie dalej i dalej idziemy. Jak daleko i jak długo? Nie wiem. Ale jest to świat równoległy z naszym, tylko na innym wymiarze.
[01:20:32] - Maciej na Skypie zadał kolejne pytanie: „Czy w takim razie osoby słyszane wyraźniej mają bardziej zagęszczoną materię i znajdują się bliżej nas? Jak się mają do tego postacie historyczne?”
[01:20:50] - Ja myślę, że na moment komunikacji bardziej się koncentrują i, jak ładnie to nasz słuchacz powiedział, zagęszczają. Może tak, na ten moment komunikacji. A potem znowu nie muszą być tak bardzo spięci, może tak to nazwijmy. Myślę, że odległość, gdzie się znajdują, podejrzewam, że nie ma większego znaczenia, że te nasze myśli docierają gdzieś tam bardzo daleko. Nam się tylko wydaje, że one są tylko tutaj wypowiedziane, a to nie jest tak do końca. I ja po tej transkomunikacji powiedziałem, że teraz się długo będę zastanawiał, jak cokolwiek powiem o mi zmarłym. Dobrego, to jeszcze oświeć Panie, ale złego? Wolę się ugryźć w język, bo nie jest powiedziane, że on mi tego kiedyś potem nie wypomni. Bo bardzo często zmarli słyszą i widzą sceny rodzajowe na pogrzebie. Już się kłócą o majątek i tak dalej.
Bardzo często też zmarli narzekają, że „jak żyłem, to mnie kochałeś, jak umarłem, przestałeś” albo „martwisz się ty w tym momencie o siebie, co z tobą, a nie o mnie”. Bo generalnie jest tak, że jak ktoś umrze, to my płaczemy, co my teraz dalej zrobimy. A jego już nie ma, tego, co umarł. My go odrzucamy. Nie zastanawiamy się, czy może trzeba mu jakoś tam pomóc, tylko po prostu go odrzucamy. Prosty przykład: kiedy umarł mój tata, moja mama rozpaczała, co będzie dalej, jak ona da radę, bo on wszystko płacił, wiedział gdzie iść, co ona zrobi. A ja jej tłumaczyłem: „Damy radę, ale halo, moment, a o nim to coś może pomyślimy?” Oczywiście potem pomyślała i tak dalej, ale to są takie pierwsze odruchy. A wiele ma do końca takie odruchy. Płacze bardziej nad sobą, jeżeli w ogóle, niż nad tym, co odszedł. Jeśli wracając do postaci historycznych, nie ma problemu.
Gdybyśmy mieli taką potrzebę, moglibyśmy nawet wojownika spod Grunwaldu zawołać. Być może żeby się pojawił. Pytanie tylko, co by miał nam przekazać, a co my byśmy chcieli wiedzieć.
[01:22:57] - Panie Marku, czy każdy może wykonać nagranie EVP? Czy możliwości w tym zakresie są ograniczone do grupy osób posiadających na przykład zdolności paranormalne?
[01:23:15] - Ja powiem tak: generalnie to każdy może nagrać. Oczywiście, jak powiedziałem na początku, trzeba być trochę bardziej uwrażliwiony, trochę sensytywny, może trochę być takim medium, ale myślę, że gdyby się każdy przyłożył i oczywiście, jeżeli oczekujemy, że nagranie i odpowiedź od razu, to jesteśmy w błędzie. Ja po wielu nagraniach nie usłyszałem nic. Po prostu myślałem, że mnie coś trafi i chciałem powiedzieć, że to wszystko jest nic niewarte. A wołałem mojego kolegę, który zginął w wypadku samochodowym, mój kolega ze szkoły. Wołałem go i nic. I któregoś dnia raptem nieoczekiwanie usłyszałem ciszę. „Cześć Marek, pamiętasz Laski?” Laski, dla wyjaśnienia, to jest miejscowość pod Warszawą, w której mieszkałem. O te Laski chodzi. Byłem zdziwiony, byłem zaskoczony.
To było pierwsze, co usłyszałem w życiu. Włosy mi się zjeżyły i nie wiedziałem, czy mam skakać z radości, co mam w ogóle zrobić. Ale długo na to trzeba było czekać. Myślę, że każdy mógłby się tego nauczyć. Ja zresztą robię, prowadzę warsztaty. Jeżeli ktoś chce, może sobie na tych warsztatach nauczyć się. Ale mówię, to musi być wszystko podyktowane jakąś potrzebą i być może jakąś misją. To nie może być dla zabawy, jak jeden mówi: „Chodź, pokażę ci, moje radio gada”. Trochę dziwne, głupie. To musi być wszystko podyktowane właśnie jakąś etyką i czymś, co chcemy dla kogoś zrobić.
[01:24:53] - Tutaj rozgorzała taka dyskusja dosyć ciekawa na czacie Radia Paranormalium. Czyżo3 pisze tak: „Kontakt EVP następuje z duszami w momencie, gdy są one jeszcze tutaj, w naszym świecie materialnym, tylko na innym planie, zagubione i tak dalej, bądź dopiero w drodze na wyższe gęstości czy wibracje świata. I taka wyzwolona dusza od ciała, która może sobie pojawić się to tu, to tam, bądź żyje w świecie stworzonym przez samą siebie.”Ja też nigdzie bym nie wracał, ale myślę, że w pewnym momencie, gdy dusza wchodzi wyżej, gdzie, jak było mówione, idzie dalej, gdzie ciężko będzie się skontaktować, dopiero tam dalej, po jakimś czasie dusza jest słana dalej i ma mniejsze możliwości skontaktowania się z nami, jeżeli dobrze zrozumiałem. Jak pan się do tego odniesie?
[01:25:52] - Myślę, że tak. Oczywiście każdy przechodzi różne etapy, idzie dalej, idzie wyżej. Podróżuje, można by powiedzieć, względem swojego rozwoju duchowego, wewnętrznego i coraz rzadziej będzie się z nami kontaktował. Ale myślę, że dla tych, kto kogoś stracił, wystarczą te pierwsze kontakty. „Jestem, żyję, kocham cię” i tak dalej. Albo: „Kiedyś się spotkamy, zobaczymy”. Ostatnie chwile pożegnania, ostatnie chwile ukojenia bólu i tak dalej. To jest to. Natomiast pewnie, że idąc wyżej, dalej, ten kontakt będzie coraz słabszy i coraz trudniejszy. Zdecydowanie.
Ale nie myślę, że niemożliwy. Myślę, że jeszcze byłby możliwy.
[01:26:49] - Czyli w miarę oddalania się duszy od tego świata znika zasięg, w pewnym sensie. Zanika, ale cały czas jeszcze ta jedna kreska się tli.
[01:27:02] - Można by to tak powiedzieć, ujmując to czysto przyziemnym językiem. Myślę, że tak.
[01:27:13] - Lesio na naszym radiowym gadu-gadu 36 08 80 02 zadał takie pytanie: czy po tamtej stronie zdarzają się fanatycy?
[01:27:26] - A to dobre pytanie. Tak, po tej stronie jest dużo fanatyków różnej maści. I różnych fanatyków. Można być fanatykiem zbierania nawet pudełek po zapałkach. To nie chodzi o fanatyzm czysto religijny. Ależ oczywiście, że tak, bo ja powtarzam: jacy jesteśmy tu, tacy będziemy tam. Tylko że jeżeli ktoś jest fanatykiem, nazwijmy, religijnym, to tam fanatyzm odpada w ogóle, bo już wie, że to nie do końca tak wygląda. Natomiast jeżeli ktoś jest maniakiem zbierania łyżeczek czy widelców, nie wiem, czy będzie zbierał te widelce i łyżki tam. Natomiast poglądy człowieka przechodzą razem z nim. Oczywiście, że tak.
Jeszcze jeden przykład mogę podać. Przyszła do mnie jedna pani i mówi, że chce rozmawiać ze swoim mężem. Owszem, spróbujemy. I pyta się, czy może zapalić. Ja pozwalam ludziom u mnie na wszystko, bo wiem, jakie towarzyszą im emocje. Może się nie mogą napić, to inna sprawa, ale zapalić i owszem. No więc wzięła, zapaliła, ja wołam i słyszymy na radiu: „Nie rozmawiam z lokomotywą”. A ona zaczyna się śmiać. Ja mówię: „A czemu się pani śmieje?” „Zawsze kiedy przychodziłam do męża z papierosem, to mówił: nie rozmawiam z dymiącą lokomotywą”. I to był jeszcze jeden dowód na potwierdzenie, że to był jej mąż.
Fanatycznie ją gonił z tym papierosem. Był fanatykiem w ogóle papierosów. Gdzieś wpadł podobno do kiosku, wyrwał babie paczkę papierosów, chciał ją gnieść i nadal tym fanatykiem gdzieś tam był. Więc pewnie jakiś fanatyzm zostaje w człowieku, ale nie jakiś fanatyzm, który tu zagrażał ludziom, bo tam zrozumiał, że to nie miało sensu żadnego.
[01:29:06] - Przyszło kolejne pytanie od Macieja, właściwie kilka pytań od Macieja na Skypie. Czy uważa pan, że ludzie z tamtej strony są w stanie odbierać, czyli widzieć, słyszeć, odczuwać nas bardziej niż my ich?
[01:29:19] - Tak, myślę, że tak. Z tamtego poziomu lepiej nas widzieć. Z naszego poziomu nic nie widzimy. Są nieliczni, którzy widzą. Oczywiście, że tak. W jakiś sposób bliżej mi nieznany, ale bardziej są w stanie nas widzieć. Niekoniecznie cały czas chcą nas oglądać i z nami być, bo mają też swoje życie. Jeden kiedyś tam na radiu powiedział: „Ja mam swoje życie, kobieto”. To była jakaś kolejna żona, która zawalała go pytaniami na co dzień. Co tam ona chciała od niego, to już tylko ona wie.
Więc tak, oczywiście, mogą nas widzieć. Pewnie łatwiej im to przychodzi niż nam. Zdecydowanie. Natomiast nie cały czas z nami są i nam towarzyszą. Ale ja zawsze powtarzam: rozmawiajmy z nimi, mówmy do nich. Dlaczego nie? Nie bójmy się. To, że go nie ma fizycznie, nie znaczy, że on cię nie słyszy. Możemy do niego mówić, możemy opowiadać. To nie wyszło, to mi wyszło.
Nie wiem, jak ty byś to zrobił, bo ja to chyba wziąłem i niestety zepsułem. Ja powiem taką ciekawostkę, że ja się z moim ojcem dogadałem lepiej po śmierci niż za życia. Nie powiem, że miałem złego ojca. Nie, absolutnie. Był inżynierem, architektem, budował Warszawę. Bardzo mądry człowiek, ale bardzo techniczny, bardzo poukładany. I ja pamiętam, jak zamiatałem podłogę, a on siedział na fotelu i mówił: „Kąt szczotki nachylenia do podłogi powinien wynosić…”. I wtedy mnie diabli brali, prawda? Bo on już obliczył, jak trzeba trzymać szczotkę, żeby lepiej zbierała śmieci. Więc myśmy się tak dogadywali.
Natomiast kiedy on odszedł, dogadaliśmy się bardziej uczuciowo, emocjonalnie, sentymentalnie. Kiedy miałem jakieś problemy i nie wiedziałem, co zrobić, to mówiłem: „Tato, do cholery, wymyśl coś”. I rano się budziłem i mówiłem: „O, jakie to proste. Przecież to tak trzeba zrobić”. I patrzyłem na zdjęcie i mówiłem „dziękuję”. I o to chodziło. Więc oczywiście, oni mogą nam pomagać, nas widzieć, ale jak nie wołamy ich albo już zapominamy o nich, to sami się nie będą pchać.
[01:31:20] - I jeszcze jedno pytanie od Macieja: czy EVP rozwija się z czasem jak jakaś zdolność, czy główną rolę odgrywa tutaj jednak sprzęt nagrywający?
[01:31:32] - Ja powiem, że ona się rozwija. Lepiej słyszysz, lepiej się wyczulasz. To na pewno. A każdy sukces uskrzydla cię i wzniesia. Oczywiście, że tak. Potem z czasem sam kombinujesz, co jeszcze zrobić, a może tak wyjdzie, a może inaczej. Rosną ci w głowie pomysły, zaczynasz kombinować. Ktoś do mnie napisał na YouTubie po moim filmie, że to nie jest tak wielkie co ja robię to kręcenie i tu rzucił parę niecenzuralnych słów. A ja powiem tak: dla mnie to jest obojętne, w jaki sposób nam to wyjdzie. Ma to nam wyjść.
Jeżeli ktoś powie, że składa gwóźdź do kontaktu i ma wtedy wizję i rozmawia ze zmarłymi, życzę Alleluja, do przodu. Jeżeli daje radę. Chodzi o jakość i o sens tego, i że tym pomagamy innym i to przynosi komuś ukojenie. Ja lubię, jeżeli ludzie zadają mi pytania albo nawet mnie krytykują, bo jak krytykują, to już myślą. Ale nie chodzi o taką krytykę: „takiś jak ty to leczę u siebie w gabinecie”, bo takie też mam czasem napisy albo, że „ciebie jeszcze nie zamknęli, czubku?” To jest głupota, ale jeżeli ktoś zaczyna ze mną rozmawiać i zaczyna negować pewne rzeczy, to jest dobrze, bo znaczy, że myśli. Bo tylko bezmyślni rzucają głupawe stwierdzenia, bo to nie są pytania, tylko stwierdzenia.
[01:32:56] - Zakładając, że teoria o kontaktujących się zmarłych jest prawdziwa, co może skłonić ich do tego, żeby nawiązywać z nami kontakt, panie Marku?
[01:33:07] - Ja myślę, że to, co powiedziałem. Chcą przekonać ludzi, żeby się trochę opamiętali, żeby trochę inaczej spojrzeli na siebie. To, co powiedziałem na początku, ludzie są zwariowani. Ja podam znowu taki przykład. Bardzo mi się przykłady podobają, ale są nawet z życia wzięte, ponieważ dzieci są takie niewinne i one tak prosto mówią, tak fajnie. Jedno dziecko powiedziało, że to miłość stworzyła ten kontakt jego do rodziców. Ale jest taka scenka rodzajowa. Siedzi na schodach pewna pani, obok niej leży pies. Wyżej siedzi córka tej pani, ma może trzy lata. To się dzieje tutaj na ziemi.
I ta pani do tego psa mówi tak: „Tyle w ciebie włożyłam, tyle cię pielęgnowałam, ostrzygłam, robiłam, nie zdobyłeś medalu. Taki miałeś być lodołomowy. Co ja mam z tobą zrobić?” I tak na tego psa rzuca te kalumnie, a wyżej siedzące małe dziecko mówi półgłosem: „A ja się w ogóle cieszę, że mam psa”. I to jest właśnie takie podejście nas do życia i po tamtej stronie. Czy tych dzieci, które dostrzegają we wszystkim piękno i cieszą się, że w ogóle coś jest. I ja myślę, że skłania to wszystko ich do refleksji i do powiedzenia nam: „Zatrzymajmy się, spokojnie, nie szalejmy”. W życiu to nie jest najważniejsze, abyś miał trzy domy, cztery kąta, bo za chwilę może być jeden moment i ciebie nie ma. I to wszystko zostaje. I nie jesteś rozliczony z tego, co masz, tylko z tego, co zrobiłeś. Więc po to są też te kontakty, żeby ludzie się opamiętali.
Oczywiście większość ludzi nie uwierzy w to, bo woli być zamkniętymi, woli być zakręconymi i woli gonić za ostatnią złotówką. Jak to się kiedyś mówiło: z Krakowa do Poznania psy by zagonią, jakby złotówkę dawali. Tacy są ludzie i niektórzy wolą to. Ale wielu ludzi, na przykład wielu rodziców, którzy stracili dzieci, to po kontakcie zmienili całkowicie swoje życie. Wiadomo, że śmierć zmienia życie, ale oni po kontaktach zmienili całe jeszcze swoje życie, zaczęli pomagać, zaczęli się otwierać na innych. Zaczęli z miłością podchodzić do życia, wiedząc, że już największą miłość stracili, ale czując, że ona z nimi jest. I bardzo często było na radiu: „Ja się przyśnię”. Następnego dnia dzwoni do mnie matka i mówi: „Przyśnił mi się Tomek. Był we śnie taki uśmiechnięty, taki radosny. Proszę pana, to najwspanialszy dzień w moim życiu, jaki pan mógł mi zapontować”.
Ja mówię: „Ja zapontowałem? To pani dziecko. A coż pani chce ode mnie?” Tak.
[01:35:47] - Ciekawe pytanie pojawiło się od naszego słuchacza Lesio na Radiowym Gadu Gadu. Czy możliwy jest kontakt nie tylko dźwiękowy, ale też wizualny poprzez telewizor?
[01:35:58] - Oczywiście, że tak. Cały czas prowadzę próby. Trochę porobiłem różnych zdjęć i jest to możliwe. Claude Schneider opracował tą metodę i nawet podał na internecie, jak to trzeba robić i taki kontakt jest możliwy. Ja próbuję tych kontaktów, powiem, że słabo mi wychodzi, więc nawet nie mam się do końca tym pochwalić, ale parę zdjęć udało mi się zrobić i nawet dla porównania zmarłego jednego, który zginął na motocyklu, porównywaliśmy. Matka odebrała, że to jest jej dziecko, że jest bardzo podobne. Udaje się, ale jest to bardzo trudne i wymaga nawet nie doświadczenia, tylko czasu, skupienia i chyba tego czasu. A w dzisiejszym świecie to jedyne, czego nie mamy, to czasu. Tak mówią ludzie. Ja go mam zawsze, bo gdzie mam się spieszyć?
Ale potrzeba trochę zaangażowania, sprzętu jakiegoś, starszego typu telewizor, starszego typu kamera i tak dalej, i można próbować. Wychodzi to mi, powiem szczerze, tak genialnie, jakbym chciał, nie wychodzi. Już będę opowiadał historię. Ale parę zdjęć udało mi się zrobić.
[01:37:20] - A czy materiały w sensie nagrania i obrazy zdobyte przez pana poprzez EVP są gdzieś dostępne do obejrzenia? Bo wiem, że posiada pan kanał na YouTube
[01:37:34] - Tak, mam kanał na YouTubie. To jest taki nowy kanał, bo tam mam też stare filmy, ale tamte są tak z początku, że po prostu są bardzo kalekie te moje filmy i tam rzeczywiście niewiele słychać poza jakimś trzaskiem, jakby ktoś żyletką po szybie jechał. Zgadzam się z tym, więc mam teraz nowy kanał, gdzie próbuję wkładać swoje nowe filmy czy swoje nowe nagrania. Postaram się teraz trochę tych nagrań zebrać, mówiąc tak najprościej, do kupy i włożyć tam tak do odsłuchu, żeby były. To jest jedyne miejsce, gdzie mogę się tym chwalić, bo generalnie nie ma gdzie. Robiłem co prawda takie spotkanie, wykłady w Towarzystwie Psychotronistów w Warszawie, ale to są z wyboru te momenty, gdzie mogę coś bardziej powiedzieć. Generalnie nie ma takiej możliwości, żeby to zaprezentować, pokazać, a z miłą chęcią bym to robił i krzyczał do ludzi, w przenośni, że niekoniecznie to istnieje, tylko że świat nam ten istnieje i że możemy sobie nawzajem dużo pomóc, dużo zrobić, żeby siebie zrozumieć i żeby w bólu się ukoić i żeby nie oszaleć. Znowu dam jeden przykład, bardzo lubię przykłady. Rodzice po stracie dziecka mówią, że się też zabiją, że nie mają po co żyć i życie się skończyło. Wsiadą w samochód i pakują się pod tira, po czym matka mówi: „Nie, po co pod tira?
Szkoda kierowcy tego tira. Walniemy z mostu. W dół samochodem i pewnie już zakończymy życie”. Po rozmowie ze mną i po nagraniach zaczynają się zastanawiać. Po czasie kolejnych nagrań bardziej się zastanawiają. Wkrótce podejmują próbę adopcji dziecka. Dzisiaj mają adoptowane dziecko, żyją szczęśliwie. Czy to nie jest wspaniałe? Coś pięknego. Nieważne, czy to działało, czy to nie działało.
To, co zrobili ci ludzie, jak zmienili swoje życie, jest czymś wspaniałym. Tylko że to, jak ktoś do mnie trafi. Niestety nie ma możliwości publicznie krzyczenia i pokazywania, bo taki jest świat. Ale postaram się na YouTubie coś teraz nowego włożyć, żeby można było posłuchać.
[01:39:54] - Przyszła mi do głowy teraz taka propozycja, żeby wyemitować na antenie Radia Paranormalium już po tym, jak zakończymy dzisiejszą audycję, któreś z wybranych nagrań udostępnionych przez pana.
[01:40:05] - Dobrze.
[01:40:07] - Nie wiem, czy wszystkie, czy jakieś wybrane, bo bardzo mi zapadło w pamięć nagranie z tych pilotów ze Smoleńska. Może to słuchaczy również zainteresuje.
[01:40:20] - Dobrze. Ja potem spróbuję to wszystko zebrać i przesłać. Nie widzę problemu. Będzie fajnie.
[01:40:29] - Dobrze, w takim razie przechodzimy do kolejnego pytania. Słuchacz Maciej tutaj cały czas przysyła pytania. Taki słuchacz to jest naprawdę skarb. Takiego słuchacza życzymy każdej stacji radiowej. Jak w takim razie rozróżnia pan odbierane informacje? Jakie stosuje pan filtry?
[01:40:54] - Ja powiem tak: filtry jako filtry. Jak rozróbiam informacje? Wyrywam to, co jest prawda i kiedy przeze mnie. O ile nie pojawia całe słowo po angielsku, bo na przykład mam anglojęzyczne na Maurycie, to wszystko wyrzucam i z tego całego bełkotu pojawia się: „Słyszę cię. Cześć, Marek” albo „mamo” i to tylko wyłapuję, a resztę wycinam. Potem następne gdzieś tam znajdę, wyłapuję, sklejam i z tego pochodzi, tak jak powiedziałem, 15, 20 sekund czegoś, co możemy usłyszeć. Jako taki filtr na tych programach nie używam. Chodzi jedynie o taki filtr, że wyłapuję to, co jest słyszalne dla mnie, ale też dla rodziców, bo wiele rzeczy słyszę ja, a w moim domu nikt tego nie słyszy. Moja mama, która jest z wykształcenia muzykiem, uczyła śpiewu w konserwatorium muzycznym i gra na pianinie, przychodzi. Ja mówię: „Słyszysz?” „Nie, nic”.
„Ale o co chodzi? Jak to nie słyszysz? Jestem zdumiony”. „Nie, nic nie ma takiego”. Już wtedy wiem, że nikt tego nie usłyszy poza mną, więc trzeba to wyeliminować i wyłapuję tylko takie, które mama przyjdzie i powie: „O, a tu mówi, że jest Piotrek”. To jeszcze tylko taki filtr stosuję, żeby nie wmówić komuś: „Ale naprawdę to jest twój ojciec i on mówi, że cię kocha”. On mówi w tym bełkocie, więc żeby ktoś, kto dostaje nagranie, miał na tyle czytelne, żeby mógł też to usłyszeć. Taki filtr tak.
[01:42:42] - A czy kategoryzuje pan, dzieli pan jakoś na kategorie odbierane informacje, czy nie?
[01:42:52] - Ja myślę, że nie. Ja mam tylko pokatalogowane. Tu są dzieci, tu dorośli, tu tak. Więc tak jak powiedziałem wcześniej, każda wiadomość jest niesamowita, przejmująca i inna. Tak jak historia człowieka. Gdybyśmy każdego zapytali, pewnie z niejednej historii powstałby świetny film. Na pewno lepszy od tych głupawych „Obcych”. Więc każda informacja jest ciekawa, inna, więc ja tylko kategoryzuję pod względem dobrze słyszalne, gorzej słyszalne, dzieci, dorośli lub na przykład mam taką, gdzie tam są ważne osoby. Dla mnie są to na przykład ważne, ponieważ miałem znajomego, niestety już nie mam, bo odszedł, księdza.To jedyny ksiądz, który wspierał mnie całym swoim duchem. Który nie uczył religii w ogóle, właściwie mnie wychowywał.
Nie jestem fanatykiem religijnym, ale to wszystko mi się przydało i nawet w porywie szaleństwa coś mi to może dało, bo jakoś prowadził przy tym. On bardzo mnie wspierał, bardzo mi pomagał i mówił mi zawsze, że jeżeli to pomaga ludziom, to proszę to robić. Jeżeli chociaż w trzech procentach pomogłeś człowiekowi, to jesteś dobry, to rób to. Więc nie negował, nie mówił, że to diabeł szumotał. Jego też po śmierci udało mi się nagrać. Powiedział: „Jestem Marek” i tak dalej. Nie będę wymieniał tego księdza z imienia, bo ja mieszkałem w laskach pod Warszawą, więc można się domyślić, który ksiądz nie tak dawno odszedł.
[01:44:38] - Mówiliśmy już we wcześniejszej części audycji o kategoryzacji samych nagrań EVP. A czy da się jakoś podzielić, skategoryzować przemawiające do nas duchy na przykład pod względem charakteru, sposobu wypowiedzi?
[01:44:57] - Tak. Na przykład zawołałem swojego dziadka, którego nie znałem i dziadek zaczął do mnie mówić, ale było to takie jąkające się. Ja mówię: „A czemu to się tak jąka?” Moja mama mówi: „Bo dziadek Antoni się jąkał”. To jest dziadek. Więc to tak charakterystycznie. Ale na przykład pewne grupy warszawiaka, który gwarą będzie mówił taką: „O wiela nie masz i myślisz, że co? Że salowy z rykmaniem nie posiadam?” To można ich tak jeszcze dzielić, że na przykład mówią pod względem kulturowym, pod względem intelektualnym. Bo ktoś będzie mówił w sposób taki jak pan profesor, a ktoś taki, kto niewiele zrobił i całe życie węgiel napędzał. Więc tak trochę to dzielę i kategoryzuję. I co warto jeszcze dodać, bo może takie pytanie nie padnie, że w zaświatach, tak to nazwijmy, nie ma bariery językowej.
Jeżeli będę wołał kogoś, kto mówił po chińsku, poproszę go, żeby przekazał po polsku i przekaz będzie po polsku. A był taki przykład, kiedy ze Stanów Zjednoczonych moja znajoma powiedziała, że w klasie jego dziecka jeden chłopak się wziął i zastrzelił. Po prostu zastrzelił się. Wszyscy są w szoku i tak dalej. Wziął od ojca broń, zastrzelił się. I wysłała mi zdjęcie. Amerykanin, lat 15. Ja po angielsku to ni cholery, ni w ząb. Tyle bym się dogadał, ale to nie tak, żeby konwersację prowadzić. Więc mówię: „Proszę po polsku” i tak dalej.
I słyszę odpowiedź: „Jestem dziewczyna”. Okazało się, że przez jakąś dziewczynę wziął się zabił. Wariat w wieku 15 lat, ale po polsku ta odpowiedź przyszła. Potem było: „Kocham was, rodzice”. Oczywiście to było dla mnie, że miałem mu przekazać, bo ona nawet mówiła, że chyba nie przekaże tego rodzicom, ale tak się uda. Czyli był dialog po polsku i po polsku usłyszałem, chociaż on pewnie może nawet nie wiedział, gdzie Polska leży.
[01:47:22] - Kolejne pytanie od słuchacza Macieja na Skypie: czy w jakiś sposób odzywają się z tamtej strony również zwierzęta, czy to są tylko komunikaty pochodzące od ludzi?
[01:47:37] - Powiem tak: nie miałem jeszcze prośby, żeby połączyć się ze zwierzęciem. Wcale się nie śmieję. Brzmi to bardzo poważnie, bo zwierzęta też mają duszę i też mogłyby się komunikować. Ja raz tylko, jak mówił jeden chłopak do swojej matki, że tam jest, usłyszeliśmy w dali takie „hau, hau, hau” trzy razy. Ja mówię: „Chyba szczeka pies”. Ona mówi: „Tak, bo minął samochód jest z własnym ukochanym psem”. To ten pies teraz tam jest. Ja mówię: „Jak usłyszeliśmy te trzy razy „hau, hau”, to znaczy, że jest”. Więc pies też dał znać, że jest ze swoim opiekunem. Natomiast nie przyszło mi się komunikowania ze zwierzęciem, ale być może w jakiś sposób.
Trudno mi powiedzieć.
[01:48:27] - I kolejne pytanie: na jakich mechanizmach opiera się zjawisko EVP oraz proces odbierania i rozumienia przez nas komunikatów z takich nagrań? I jaka jest w tym wszystkim rola osoby słuchającej komunikatu?
[01:48:46] - To złożone pytanie. Ja do końca powiem, że sam nie wiem, jakie to mechanizmy działają. Że my ich słyszymy. Może to jest właśnie ta telepatia elektroniczna. Trudno powiedzieć. Natomiast ten, który słucha tego, przyciąga bardzo osobę stamtąd. Dlaczego? Bo to jest nagranie dla kogoś. Ja bym zrobił nagranie dla tego słuchacza, dla jeszcze kogoś. On, kiedy emocjonalnie też jest w to zaangażowany, pozwala bardziej przyciągnąć tamtą osobę.
Więc też działa może trochę jak magnes, tak to nazwijmy. Natomiast dokładnie jaka jest zasada tego działania? Powiem nawet, że nie zastanawiałem się nad tymPonieważ zostawiam to naukowcom. Niech oni do tego dojdą. Ja nawet nie mam czasu się nad tym zastanawiać. Pewnie moja głowa niestety niewiele by wymyśliła. Próbowała wymyślić. Nie powiem, że nie. Mam znajomego, który pół życia w wojsku był na łączności, a więc krótkofalarstwie, tak to nazwijmy. Genialny człowiek, robił różne urządzenia i kiedy pierwszy raz się dowiedział, co ja robię, to popukał się w czoło i powiedział: „Możemy się spotkać na kawie, ale proszę, nie męcz mnie tymi głupotami”.
Kiedy bliżej mnie poznał, sam się zaangażował w to i jeszcze mi pomagał sprzęty robić. Ale i on nawet nie był w stanie dojść do tego, na jakiej to zasadzie działa, bo on mi objaśnił całą zasadę działania krótkofalarstwa, propagacji, anteny. Tłumaczył, ja słuchałem, bo niekoniecznie wszystko rozumiałem, ale było to jasne. Natomiast zasada porozumiewania się i połączenia się z tamtym światem… Nie doszliśmy do tego do końca, na jakiej to zasadzie działa i trochę może to jest taka jak telepatia, tylko może elektronika, że poprzez siłę woli tamta osoba wpływa na radio, na te szumy i tu się skleja. Tak to nazwijmy. Natomiast na pewno dobrze jest, kiedy osoba, traktuję, że nagrywam, myśli o tej osobie i chce bardzo ją usłyszeć. To pewnie pomaga i przyciąga.
[01:51:08] - Zahaczyliśmy o naukowców, więc teraz pytanie o naukę. Czy spotkał się pan z odzewem ze strony przedstawicieli nauki w kwestii EVP? Co na temat tego zjawiska mówi oficjalna nauka?
[01:51:26] - Kiedy czytam, co pisze nauka, ale to na Zachodzie, to niektórzy się pochylają dość przychylnie. Tam jest wiele różnych artykułów, wywodów i tak dalej. Kiedyś pan Trojanowski na „Nie do wiary” powiedział, że przy ilości tylu dowodów trudno jest zaprzeczyć, że tamtego świata nie ma. Bardzo mi się to podobało.
[01:51:45] - Taka ciekawostka przy okazji: pan Trojanowski również jest naukowcem, chemikiem.
[01:51:50] - Tak. Więc on przy jednej z audycji, którą można sobie na YouTubie zobaczyć, „Nie do wiary. Tamty świat”. Bardzo ciekawy zresztą program. On tam przytacza wiele ciekawych rzeczy, więc mądrzy naukowcy skłaniają się ku temu, że coś w tym jest. Ja osobiście nie spotkałem się z naukowcami jako takimi czy z nauką, bo u nas nawet nie byłoby z kim rozmawiać tak do końca, bo nie ma takich w Polsce. Są, ale nie takich naukowców, którzy by się chcieli tym zająć merytorycznie. Jedynie ten mój wojskowy znajomy, który na początku zanegował wszystko, po czym już niczego nie negował i mi pomagał, ale on podszedł do tego ze strony wojskowej techniki. Nie chcę mówić, kto to był, bo takie rzeczy robił dla wojska, że lepiej go tam zostawmy. I gdzie był.
Natomiast on spojrzał na to z punktu czysto technicznego i nie rozumiał. Po czasie powiedział tylko jedno: „Nadal nie wiem, jak to działa, ale jestem zafascynowany, jak działa”. I to jest może takie stwierdzenie, że nie wiem, jak to działa, ale jestem zafascynowany, że to działa. W tym sensie. Natomiast ja z takimi naukowcami tutaj nie zetknąłem się. Nikt nie próbował do tego naukowo być może w Polsce podejść. Na Zachodzie owszem i tam, kiedy czytam, to nawet się wypowiadają całkiem przychylnie. Oczywiście pewnie nie wszyscy, jak to bywa. Przecież jest także u UFO tylu przeciwników, co zwolenników. Ja jestem zwolennikiem UFO.
[01:53:36] - Ja przypomnę słuchaczom Radia Paranormalium, tym, którzy dopiero teraz włączyli nasze radio, że dzisiaj audycję z panem Markiem Świadowskim realizujemy w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Można również przysyłać nam pytania drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl oraz SMS-em pod numer 517 986 778. Na naszym Gadu-Gadu Lesio zadał interesujące pytanie: „Czy zdarzają się jakieś przekazy od osób jeszcze nienarodzonych?”
[01:54:54] - To ciekawe pytanie faktycznie, ale powiem, że nie usłyszałem takiego przekazu. Natomiast myślę, że są jakieś energie, być może od nienarodzonych, które może mają tu zejść, trudno mi powiedzieć. Natomiast na pewno nagrałem głosy ludzi, których tu w ogóle nie było na ziemi, a są gdzieś tam i chcą też coś powiedzieć czy coś przekazać. Natomiast nie nagrałem, przynajmniej nie dotarł do mnie głos żaden jeszcze od kogoś, który by powiedział: „Nie narodziłem się, ale będę za chwilę startował w kierunku Ziemi”. Mówiąc trochę tak zabawnie. Nie nagrałem, ale to ciekawe. Być możeMoże trzeba by spróbować? Nie wiem.
[01:55:42] - Czy są jakieś szczególne warunki, jakie powinniśmy spełnić, aby z powodzeniem zarejestrować EVP? Szczególne miejsce, warunki pogodowe i tak dalej. Może jest jakaś szczególna pora dnia, która sprzyja nagraniom? To pytanie, które było wcześniej przygotowane, pokrywa się z pytaniem nadesłanym przez słuchacza Szyszlela na naszym czacie Radia Paranormalium. Jakie miejsca są najlepsze do zaczęcia nagrania? Czy wystarczy w mieszkaniu zacząć, czy też warto udać się na przykład na cmentarz lub w miejsca o sławie nawiedzonych? Co pan o tym sądzi?
[01:56:23] - Powiem tak: najlepsze miejsca to są takie, gdzie się czujemy bezpiecznie. Na cmentarzu się nie będziemy czuli bezpiecznie. Ja się czuję bezpiecznie, ale większość ludzi będzie miała dreszcz emocji, ciemno i tak dalej. Wystarczy, że gałąź zahaczy o drugą gałąź i gotowi jesteśmy sprzęt porzucić i wiać przez płot tego cmentarza.
[01:56:41] - Możemy też od kogoś dostać po głowie.
[01:56:44] - Tak, od jakiegoś pijaczka, który tam noclegowie zrobił albo bierze wieniec, bo jutro jego kuzyn Heniu wykończył się, pijąc za dużo wina. Wszystko możliwe. Nie jestem zwolennikiem przebywania na cmentarzu i wywoływania tam głosów, ponieważ wyłapujemy je tam tylko w celu dowiedzenia się, że coś istnieje. Ale powtarzam to z uporem maniaka: zawsze tam ich nie ma. To jest tylko jak szafa z garderobą. Oczywiście szacunek i tak dalej. To jest miejsce, tu leżą prochy kogoś, kto był bardzo kochany, ale jego tam nie ma. Możemy co najwyżej przejść po grobach, popatrzeć na jakieś miliona nazwiska. Nie wiem, co cię zafascynowało i zawołać go sobie po bycie w domu, jeżeli w ogóle mamy taką potrzebę. I pytanie po co?
Co chcemy mu powiedzieć? Natomiast nie jest wcale lepiej, że będziemy na cmentarzu. Oczywiście to powoduje jakieś emocje, dreszczyk i tak dalej, ciemno i takie tam różne, ale najlepiej wychodzi wtedy transkomunikacja, kiedy jesteśmy w miejscu, gdzie się czujemy bezpiecznie, czyli we własnym domu, we własnym pokoju. Nawiedzone miejsca, jeżeli chcemy odwiedzać, nie możemy się czuć bezpiecznie, bo nie wiemy, co tam się dzieje. Możemy coś nagrać, ale po co? Co chcemy komu udowodnić? Sobie? Nie wiem, co sobie udowodnimy. Tam dopiero może się różnie dziać. Bo już sam nawiedzony dom stwarza wrażenie, że tam jest coś nie halo.
Więc co możemy nagrać? Kogoś, kto popełnił samobójstwo i gdzieś tam lata jak potępiony w tym domu? Jeżeli chcemy do tego podejść poważnie, to najlepiej będzie nam się to działo w domu, kiedy będziemy robili w miejscu, jak powiedziałem, kiedy czujemy się bezpiecznie. Pora roku czy dnia nie ma większego znaczenia. Jeśli chodzi o radio, bo to już jest tak, że na przykład w ciągu dnia na średnich falach nic nie usłyszymy poza Warszawą, a już od godziny 17:00, 18:00 pełno jest stacji radiowych. Lepiej nam coś wychwycić. To tylko tyle. Ze względu na propagację, jak to mówi mój znajomy. Natomiast nie jest tak, że koniecznie trzeba wybrać, że ta pora lepsza, pełnia księżyca, wieczór, noc, północ, południe. Nie, to nie ma znaczenia.
Ja zawsze powtarzam: wtedy nam wyjdzie najlepiej transkomunikacja, jeżeli zrobimy to w miejscu, gdzie się czujemy fajnie, bezpiecznie, dobrze i podejdziemy do tego z szacunkiem. To jest warunek dobrej transkomunikacji.
[01:59:15] - Teraz kolejne pytanie od Macieja ze Skype'a, od naszego wiernego, dociekliwego słuchacza. Pytanie łączące się poniekąd z tym, które zadał Lesio na Gadu-Gadu. Czy zdarzyło się panu odebrać informację od zmarłego dziecka, które jeszcze żyjąc nie potrafiło fizycznie mówić? Jakim głosem po śmierci mówią osoby niemówiące za życia?
[01:59:44] - Tak. Mojej znajomej zmarło dziecko, które miało pięć miesięcy. W pięć miesięcy niewiele się mówi. Nic się nie mówi. Ona bardzo chciała się dowiedzieć, co z jej dzieckiem. Usłyszała: „Mamo, jestem, kocham cię, ja się rozwijam”. W tym sensie. Jakim powiedziało głosem? Takim bardzo cienkim szeptem. Takie było bardzo szepczące, prawie niesłyszalne, ale było słyszalne, czyli umiało się porozumieć na tyle, na ile się umiało.
Tam się pewnie dalej rozwija. Natomiast był to głos, ale nie był to taki, bo często słyszymy głosy jakieś twarde, grube lub takie metaliczne, albo takie, jakby ktoś nie miał podniebienia. Są takie aparaty i tak mówią niektórzy takim aparacikiem. To tak czasem słychać. A to było takie płynne, przyjemne, ale takie bardzo ciche i szepczące. Myślę, że ci, którzy nie umieli mówić jako dzieci, też mówią, ale tak łagodnie, szepcząco. Nagrywałem też osobę, która była głuchoniema. Też odeszła i ładnie było słychać: „Ha, ha, ja mówię i kocham cię”. Tak na potwierdzenie. A co było ważne, osoba, która przyszła, nie powiedziała mi o tym, że ta osoba była głuchoniema.
[02:01:20] - Dwaj słuchacze na czacie Radia Paranormalium zadali to samo pytanie, dlatego z podwójną siłą teraz ono padnie na antenie. Czy podczas kontaktu ma pan odczucie obecności jakiegoś rodzaju energii i odczuwa pan sam fizycznie obecność bytu, z którym nawiązuje pan kontakt?
[02:01:43] - Tak, ja czuję, że coś jest przy mnie. Jakby to nazwać? Zagęszcza się atmosfera. Czasem trochę ciężej jest mi oddychać. To też mnie męczy. To nie jest tak, że to mnie nie męczy. Jeżeli robimy jakieś EVP od czasu do czasu, to jest zupełnie inaczej. Ale ja, który chce wykonać wiele tego EVP, bo tych ludzi jednak jest sporo i każdy chce pomocy i ja ich rozumiem, to jest męczące. Człowiek się potem czuje taki wypompowany, tak jakbym jogging uprawiał przez trzy godziny. Czasem jest tak, że ja tutaj coś na radiu i buch!
Coś spadnie mi z półki. Mówię: „Kolego, nie rozmawiaj, tylko mi mów tu do radia”. To czasem jest trochę zabawnie, ale tak, te energie się gdzieś tu pojawiają i czasem po prostu czuć te energie. Czasem czuję, jakby coś mnie tak po ramieniu klepnęło czy tak lekko dotknęło. Ja oczywiście się tego nie boję. Nie, to nie ma żadnego strachu, ale odpowiadając na to pytanie: tak, po dłuższym kontakcie i takim właściwie cały czas byciu w tym EVP, to rzeczywiście ta, nazwijmy umownie, atmosfera się zagęszcza i ludzie, którzy do mnie przychodzą, na przykład do domu, jak wchodzą do tego pokoju, mówią: „Ojej, jak tu jest dziwnie, tu jest jakoś inaczej”. Odczuwają jakąś taką obecność czyjąś. Ja oczywiście nie nagrywam przez cały czas, bo by zwariował, ale odczuwają, że w tym pokoju jest jakoś inaczej, ale zarazem dobrze. Niektórzy mówią, żeby tak usiedli i siedzieli w tym pokoju i nie wyszli z niego. Więc jakieś te energie na pewno tutaj są i są też czasem odczuwalne.
[02:03:35] - Teraz nasunęło mi się coś takiego, bo podobne motywy występują w opisach seansów z mediami spirytystycznymi, że medium po seansie czuje się wyprane dosłownie z energii, czasami wręcz chore. Czy nie odnosi pan wrażenia, że również pan się staje takim w pewnym sensie medium podczas kontaktu?
[02:04:07] - Ja myślę, że tak, że zdecydowanie staję się takim medium. I to jest racja, że po takim całym dniu pracy, kiedy przyjdzie mi tak cztery na przykład zrobić jakieś nagrania, ja się czuję wypompowany i zmęczony i czasem mówię: „Nie, dość, już tego mam dość, nie da rady”. Ale potem, kiedy słyszę, jak ludzie mówią: „Proszę pana, dzięki panu” i tak dalej, to skrzydła mi urastają i mówię: „A co tam, zmęczenie”. Znowu komuś żeśmy uratowali życie, dając mu nadzieję. Więc to jakby mnie uskrzydla. To jest coś, co daje mi jak ten przysłowiowy napój, po którym skrzydełek dostajemy. Więc to tak jest. Ale rzeczywiście myślę, że już po takim długim czasie ja się staję takim medium, takim nadajnikiem, odbiornikiem, że to jakby przeze mnie przechodzi, wchodzi, wychodzi. Tak sobie to wyobrażam. I powiem, że jest to męczące, ale nic nie jest w stanie, że tak powiem, popsuć mi humoru czy mnie zmęczyć, jeżeli słyszę te podziękowania.
To ja mogę jeszcze całą noc i następnego dnia do południa.
[02:05:27] - Bo jednak nie wkłada pan dużo energii w materializację, różne tego typu rzeczy, tylko po prostu wysługuje się pan w pewnym zakresie urządzeniem rejestrującym.
[02:05:43] - Tak, to jest racja, ale kiedy na przykład ręką dotykam do tej gałki, tak nazwijmy tego pokrętła od skali i zaczynam ruszać, to ja czuję, jakby mi ktoś tę rękę prowadził, tak jakby ta ręka się raptem sztywna robi i ja wiem, kiedy mam kręcić i kiedy już przestać. Więc jakaś energia przeze mnie też przechodzi, która mi też pomaga, która teoretycznie mi pomaga, a jednak trochę mnie niestety osłabia w tym wszystkim. A przy moim słabym ciśnieniu także to wszystko razem, ja rano budzę się, pierwsze co robię kawę, bo muszę załapać, czy jestem na tym świecie, czy na tamtym. Takie mam ciśnienie, a wszyscy się w domu śmieją, że muszę mieć jak u Barei taki metalowy kubek przykręcony do stołu, bo ja zawsze rano coś tłukę, taki jestem półprzytomny. Więc to tak wygląda. To trochę wyczerpuje, ale mówię, nic nie jest w stanie mi przeszkodzić w tym wszystkim czy tak mnie osłabić, żeby mnie zniechęcić. Nie. To wszystko, co potem się dzieje od ludzi, uskrzydla u mnie jak ślad.
[02:06:49] - Słuchacz Murdock81 na czacie Radia Paranormalium zadał pytanie o symptomy, które pojawiają się w trakcie tego zmęczenia. Czy te odczucia mają coś wspólnego z morowieniem i uczuciem spinania się całego ciała?
[02:07:10] - W jakimś sensie tak. Drętwieje mi ręka, drętwieją mi nogi. Czasem czuję, jakbym się w ogóle oderwał, jakbym tu był, a mnie tu nie było. To jest tak. To tak jest czasem. Po dole jakieś chodzą, jakby mrówki mi chodziły. Tak, to są mniej więcej podobne odczucia. Potem rzucam się na łóżko, leżę półprzytomny, włączam sobie muzykę jakąś relaksacyjną i mówię: „Teraz trzeba spokojnie odreagować”. Tak.
[02:07:46] - Lesio na naszym radiowym gadu-gadu, jeden z dwóch najbardziej chyba dociekliwych słuchaczy dzisiejszego wieczoru, zapytał tak: „Czy są jakieś istoty czy osoby, które nadzorują kto i kiedy może się z nami kontaktować?”
[02:08:04] - Myślę, że po drugiej stronie na pewno tak. Dzieci, które wołam, z reguły przebywają w jakimś ośrodku, tak to nazwijmy umownie. Takim ośrodku, gdzie muszą dojrzeć do, powiedzmy, nie wieku dojrzałego jak u nas osiemnastka i libacja w kolorowej, tylko po prostu dojrzeć do takiego wieku emocjonalno-umysłowego. Są w jakimś ośrodku i po tamtej stronie jest też jakaś, umownie nazwijmy, stacja, która pozwala tym dzieciom się komunikować. I pewnie tam ktoś jest, kto kieruje. Myślę, że tak.
[02:08:57] - Dołączył do nas na Skypie nasz słuchacz Dawid. Witaj, Dawidzie.
[02:09:02] - Witam serdecznie, pozdrawiam prowadzącego.
[02:09:05] - Pozdrawiam również.
[02:09:07] - Ja mam takie dwa pytania. Pierwsze pytanie odnosi się stricte do sprzętu technicznego. Jakiego używa pan sprzętu technicznego do nagrywania tych głosów? A drugie pytanie: jaka jest reakcja pana rodziny i najbliższego otoczenia, znajomych na pańskie zainteresowania? Pozdrawiam wszystkich i przełączam się na odbiór.
[02:09:29] - Dziękuję i już odpowiadam na pytanie. Zacznę od drugiego. Moja rodzina zaakceptowała mnie. Ja powiem tak: moja mama jest bardzo tolerancyjna i kiedy wie, że pomagam ludziom i tutaj przychodzą czasem ludzie, którzy mojej mamie się zwierzają, co się wydarzyło, jak to było cudownie, to myślę, że jest nawet dumna ze mnie. Może do końca wszystkiego nie rozumie, ale nawet nie stara się rozumieć, więc akceptuje to wszystko. Jest w porządku. Mój brat, bo mam jeszcze brata, który jest muzykiem, gra muzykę latynoską, jest zakręcony, ale jak to muzyk, też akceptuje. Czasem mówi: „Nagrałbyś jakąś płytę”. Ja mówię: „Ale nie wiem, jak to zrobić”. On mówi: „Z duchami się to radujesz, a mi płyty nie chcesz na niego nagrać?” I tu się czasem śmiejemy i sprzeczamy, ale niektórzy z mojej rodziny potraktowali mnie jak wariata.
Jedna z ciotek napisała do mojej mamy, że modli się codziennie o nagrodzenie, więc to też rozumiem. Dziękuję jej bardzo. Odpowiedziałem na to pytanie. Jeszcze moje otoczenie. Moi koledzy ze szkoły też teraz przychodzą do mnie, ci, z którymi jeszcze mam kontakt, i mówią: „Wiesz, umarł mi tata. Marek, pamiętasz mojego tatę?” Pamiętam. „Udałoby się coś?” No jasne, że by się udało. Chodź. Jakoś mnie tam tolerują. Natomiast jeśli chodzi o sprzęt.
Na różnych aukcjach można wynaleźć stare sprzęty typu Julia, na przykład radio. Ja oczywiście ubolewam, bo teraz te radia są, przepraszam za wyrażenie, nikogo nie obrażam, dla nienormalnych. Dlaczego? Bo wszystkie stacje są zakodowane. Radio Zet, to jakieś tam inne i nic więcej nie ma. I tego typu radia. Więc jak w dzisiejszych czasach ktoś chciałby posłuchać Wolnej Europy, to już miałby zamiatane. Nie musieliby zagłuszać. Natomiast stare radia mają to do siebie, że mają tę skalę. Mają krótkie fale.
To jest piękne. Krótkie fale, średnie i tak dalej. Potrzeba do tego takiego radia, takiego Trabant Radio, były jakieś inne, które ma tę skalę. Więc ja mam właśnie Julię i jeszcze parę innych radi i zwykły magnetofon kasetowy. Coraz ciężej niestety czyste kasety kupić, ale czasem się trafia w dużych sklepach. Włączamy to radio między te szumy i tak dalej. Nie potrzeba, powtarzam, wielkich sprzętów. Ja oczywiście zgromadziłem ich tu trochę i zawsze każdy, kto wie, kiedy są moje imieniny, to niesie mi jakieś radio. Ja mówię: „Też żłobek niedługo otworzę?” i się śmieję. Ale te radia się często psują i już są nie do naprawy, więc mam, jak to mówię, zawsze zastępcze radia.
Nie potrzeba wielkiego sprzętu. Dobre radio, gdzie są krótkie i średnie fale i dobry magnetofon na kasety i fajny mikrofon i możemy próbować.
[02:12:50] - A czy nagrywał pan kiedyś na takim radiu globalnym, które jest bardzo popularne, Degen DE-1103?
[02:13:02] - Tak, są takie radia. Nie posiadam takowego radia. Posiadałem inne radio, Tekumetsku się nazywa, jakoś tak fajnie, które też było globalne. Tam było wszystko słychać, włącznie z samolotami, jak przelatują i tak dalej. I też było fajnie. Tak, im lepsze radio, tym lepsza możliwość. Ja ciągle poszukuję takiego dużego radia, ale nie te nowoczesne, bo są też takie nowoczesne globalne radia na zasadzie, że włączasz, przelatuje ci i jak coś wyłapie, to jest. To tylko elektronika. Ja potrzebuję skalę, gałeczkę i pokrężenia. Niestety te radia wszystkie mają jakieś chore ceny, bo kiedyś rozmawiałem na Allegro, że chcę to radio i tak dalej.
On mówi: „A pan jest kolekcjonerem, to ja panu powiem, że tam jest taki znaczek”. Ja mówię: „Panie!Ja nie jestem kolekcjonerem. Mnie to tak nie interesuje. To radio mi pasuje. „To po co panu radio, jak pan nie jest kolekcjonerem?” Mówię: „Nie będę panu tłumaczył, bo pan nie zrozumie”. „Ja wolę kolekcjonerowi sprzedać”. Pogadałem, aż było miło. Czasem idę na jakąś giełdę staroci, gdzieś szpiecę i wyciągam te radia. Na takim globalnym nie próbowałem, ale na innej klasy globalnym tak próbowałem i są to dobre radia. O tyle dobre, że mają szeroki zakres skali radiowej.
Mam jeszcze taką fajną radiostację nasłuchową, nazywa się EKD 300. Można sobie zobaczyć w internecie jak to wygląda. To jest takie DDR-owskie urządzenie na zakres UKF i ma pokrycie wszelakiej maści częstotliwości. Jest super. To jest piękne. Co prawda wielkie, ogromne i ciężkie jak fortepian, ale jest bardzo dobre.
[02:14:54] - Teraz się słuchacze rozkręcili z pytaniami. Pytania sypią się jak z rękawa. Pewnie już wrócili z komisji wyborczych i włączyli radio, a tu taka dobra audycja leci. Tom na naszym mailu zapytał: „Czy odbiera pan tylko przekazy duszy ludzkich, czy również dusze innych bytów, takich jak zwierzęta i rośliny? Czy rośliny posiadają duszę oraz możliwość komunikacji poprzez EVP?”
[02:15:24] - O zwierzętach już mówiłem trochę, więc pewnie słuchacz nie słuchał. Dusze zwierzęta mają. Rośliny? Nie wiem, nie zastanawiałem się. Nie odbieram energii czy sygnałów od roślin. Natomiast od zwierząt, już mówiłem, można odebrać. One mają duszę i jakby chciały, potrafiłyby się skomunikować. Myślę, że tak. Tu podam przykład, który mi się teraz przypomniał, ale to już nie jest komunikacja, tylko moja wyobraźnia, siódmy zmysł. Skończyłem rozmowę z jakąś panią i ona mówi: „Może to śmiesznie zabrzmi, ale miałam takiego pieska, Sapcia się nazywała i mi zdechła.
Co pan sądzi o tym?” A ja mówię tak: „Proszę pani, ja go widzę. Widzę tę Sapcię, widzę, że jest szczęśliwa i ciągnie taki wełniany kocyk w kratę i na nim leży.” Ona mówi: „Ale proszę pana, on w tym kocyku został pochowany. Rzeczywiście, on lubił ten koc. Pan go widzi?” Tak mi przyszło do głowy, taką miałem wyobraźnię przed chwilą. Sapcia gdzieś mi się tam też pokazała. Natomiast takiego kontaktu elektronicznego nie miałem.
[02:16:38] - W tym momencie przypomniał mi się wątek z moim psem, który nomen omen też się nazywał Sapcia. Mam taką znajomą jasnowidzkę. Troszeczkę irytująca kobieta, ale dar na pewno posiada. Podczas pierwszej rozmowy postanowiła zaprezentować mi w jakiś sposób swoje zdolności, swój dar. Przekazała mi, powiedzmy, na gadu-gadu informacje o mnie, o moim domu, o mojej rodzinie, których po prostu nie miała możliwości nigdzie znaleźć, ponieważ nie udostępniam takich informacji w internecie. Powiedziała mi bardzo dużo szczegółów o domu. Oczywiście większość zgodna ze stanem faktycznym. Między innymi powiedziała tak: „W twoim domu widzę trzy zwierzęta, dwa koty i psa, ale psa tak jakby przez mgłę”. Pies już niestety nie żyje od pięciu lat. O tym psie akurat dosyć często z domownikami myślimy, tak że coś w tym na pewno jest.
Tutaj Dawid na Skypie, ten, który przed chwilą się z nami połączył, przesłał drogą tekstową następujące pytanie, które łączy się z pytaniem, które chciałem przed chwilą zadać: „Czy spotkał się pan kiedyś z jakąkolwiek reakcją księży lub osób duchownych na EVP? Jaka jest opinia duchowieństwa na temat EVP? Czy oni w ogóle wiedzą, co to jest?” No właśnie, co na temat EVP mówi Kościół katolicki i inne religie?
[02:18:28] - Takim dla mnie, jakby to powiedzieć, guru, tak nazwijmy, czy mentorem jest ksiądz Francis Brunnét, który napisał książkę „Umarli mówią”. Jest katolickim księżem francuskim, a jednak, mówiąc takim przyziemnym językiem, zęby wjadł na tym całym EVP i go popularyzuje na całym świecie. Generalnie księża nie chcą o tym rozmawiać, tak jak o wielu rzeczach nie chcą rozmawiać. Ja nie chcę się zastanawiać czemu, bo pewnie można by kolejną audycję zrobić, ale nie o to chodzi. Natomiast ja wspomniałem o moim proboszczu, księdzu, który bardzo mnie wspierał i rozumiał to, co robię i był zafascynowany, i dla niego było to bardzo normalne. Ksiądz Francis Brunnét mówi, że jeżeli modlimy się do wszystkich świętych, to już robimy seans spirytyczny, bo przywołujemy dusze. Tylko dlatego, że są święte, jak je przywołujemy, więc już jest jakby seans. Dlaczego więc mamy nie modlić się, ale nie mówić do tych, którzy odeszli i tak dalej. Generalnie Kościół katolicki nie wiem, czy potępia. Bo żeby coś potępić, trzeba zrozumieć.
Oni do końca tego nie rozumieją, więc chyba nie potępiają, tylko od razu mówią: „To jest złe, to jest diabeł” i tak dalej.Ja zawsze powtarzam, nawet kiedyś w audycji powiedziałem, że Pan Bóg mnie oszczędził przed księżmi. Może gdzieś tak jest. Nie miałem zbyt wielkiego kontaktu. Mam oczywiście znajomego z podwórka, kolegę, który jest księdzem. Z nim rozmowa jest bardzo ciężka. Znamy się od urodzenia prawie, więc rozumie mnie, ale jakieś argumenty zaczyna mówić, których ja koniecznie nie rozumiem, więc nie rozmawiamy na te tematy. Czemu tak jest? Nie wiem. Natomiast nie wiem, jak jest w innych religiach tak do końca. Trudno mi jest powiedzieć.
Myślę, że księża wiedzą dobrze i wielu wysoko postawionych też wie, o co chodzi, ale czemu o tym nie chcą mówić? Nie wiem. Może chcą być, przepraszam za wyrażenie, monopolistami. Nie wiem. Ja nie mówię, że nie jestem wierzący, ale rzeczywiście jestem wierzący. Mam potrzebę, idę do kościoła i tak dalej. Wszystko to rozumiem, ale z większością tych rzeczy, które oni do mnie mówią, się nie zgadzam. Mogę się nie zgadzać.
[02:21:10] - Z tym monopolem to nie wiem, jak jest w kwestii EVP, ale na pewno w kwestii UFO księża, przynajmniej w niektórych miejscowościach, mniejszych wsiach, usiłują zachować taki monopol. Tak zbaczając lekko z tematu, podobno w Gliniku, z tego, co słyszałem, była taka dosyć głośna sprawa właśnie z UFO i tam relacje się urwały w momencie, gdy ksiądz proboszcz zakazał z ambony mówić swoim wiernym właśnie o UFO. No cóż. Kolejne pytanie od słuchacza Toma z naszego e-maila: „Czy po latach komunikacji z duszami może pan odpowiedzieć na pytanie, jaki jest sens lub cel życia na Ziemi oraz jaki jest sens istnienia wszechświata? Czy istnieje jeden ogólny sens życia? Czy każdy musi sam ustanowić w życiu swój własny cel?”
[02:22:10] - To takie pytanie dość złożone. Natomiast sensu wszechświata nie dowiem się, nie zrozumiem i nie dowiedziałem się. Więc w tym kontekście nie ma. Natomiast sens życia — tak, oczywiście. Pewnie, że każdy musi gdzieś sam ten sens życia znać. Po co żyje i dlaczego. Wiele razy zadawaliśmy sobie pytania, inni też: po co tu żyjemy, skoro umieramy? Po co nam ta chwila? Niektórzy jeden dzień, niektórzy 100 lat. Myślę, że mamy coś tu do zrobienia.
Myślę, że musimy się o ten etap otrzeć, jakby na to nie patrzeć. Sens naszego życia z góry jest taki, że mamy się tutaj, może to dziwnie zabrzmi, rozkochać, rozmiłować i uczulić na pomoc innym, uwrażliwić. Mamy stać się ludźmi i mamy być tacy mili, kochający i otwarci. Po to żyjemy. Po to jesteśmy, żeby potem dalej się rozwijać. Jaki sens w ogóle ma istnienie wszechświata, nas i tak dalej? To jest takie pytanie głębokie, mocne i właściwie nie mam na to odpowiedzi. Przyznam się, że nie zastanawiam się aż tak głęboko nad tym. Wielu ludzi na przykład pyta mnie: „Dlaczego moje dziecko w wieku 15 lat odeszło? Proszę pana, co się stało?
Niech mi pan powie, dlaczego”. Ma żal do Boga, do wszystkich ludzi, do wszystkiego. Żona wyrzuciła święty obraz, a butem rzuciła figurkę. Krzyczała na cały głos, że nie ma nic, że to jest straszne. I tych ludzi trzeba zrozumieć. Ja ich rozumiem. Natomiast po tym kontakcie, po tym wszystkim oni zaczynają rozumieć siebie. Raz, że wiedzą, że to dziecko istnieje, a dwa, że w ich życiu następuje przemiana. Powiem tak: wielu rodziców, z którymi się spotkałem, po czasie, kiedy już mamy taki kontakt, powiedzieli mi, że ich życie było bardzo niefajne. To, że mieli dziecko, to było fajne, ale oni żyli w takim pędzie, szaleństwie, wariacji.
Jednych syn na 18. urodziny dostał piękny motor, który kosztował bajerską sumę. Po godzinie przyjechała policja, powiedziała: „Syn już nie żyje. Zabił się na motorze”. Straszne, tak? Ale dopiero zaczęli rozumieć, co jest najważniejsze w życiu. Może ten syn, dziwnie to zabrzmi, ale odszedł po to, żeby ci ludzie znaleźli sens życia i potem odnaleźli się tam. Jedna znajoma do mnie mówi: „Proszę pana, jak to jest? Pan widzi, jakie łajzy w telewizji, jakie mordy. I to wszystko ma pieniądze, bogate.
Jakiś nawiedzony w telewizorze mówi, że on wszystko widzi, jakie on bierze pieniądze. Dlaczego ja tak nie mam?” A ja jej odpowiadam: „Ale proszę panią, on będzie szczęśliwy może przez jeszcze 20 lat, a potem umrze i już nie będzie szczęśliwy. Pani będzie nie do końca zadowolona przez może jeszcze 30 lat, ale kiedy pani umrze, wtedy będzie pani dopiero zadowolona, że jest fajnie, że pani przeżyła cudownie życie. On natomiast będzie miał źle, więc może proszę na to spojrzeć”.
[02:25:41] - Słuchaczom, którzy dopiero teraz włączyli nasze radio, przypominam, że dzisiejszą audycję z panem Markiem Szwedowskim, z transkomunikatorem poświęconą EVP realizujemy w całości na żywo. Jeżeli macie państwo jakieś pytania do naszego gościa, to zachęcamy do dzwonienia i pisania. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08.Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Tutaj widzę bardzo gorącą dyskusję, między innymi na tematy EVP, ale nie tylko. Czekamy również na wasze pytania na naszym fanpage'u na Facebooku, na facebook.com/radioparanormalium. Zapraszamy również na fanpage portalu infra.org.pl. Czekamy także na wasze pytania pod numerem komunikatora SMS-owego 517 986 778, bądź też drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. I kolejne pytanie od naszego słuchacza Macieja na Skypie: „Wcześniej wspomniał pan o zmęczeniu, mrowieniu i temu podobne.
Czy zatem czuje pan, że odbiera pan informacje z tamtej strony, będąc tutaj, czy też to jest tak, jakby część pana świadomości czy podświadomości przenosiła się na drugą stronę, a później powraca pan do ciała?”
[02:27:34] - Może tak być, że wychodzę poza siebie i wracam z powrotem do ciała. Informacje, które przychodzą, odbieram całym sobą. Oczywiście sprzęt radiowy, elektronika i tak dalej, ale ja czuję, kiedy jest informacja, kiedy coś się dzieje, całym swoim organizmem. Myślę, że przez moment jakby wychodzę z siebie. Nie wiem, jak to się mówi, wyszedł z siebie, stanął obok. Ale coś może w tym jest, że uruchamiam się cały. Może tak bym to powiedział. Gdzieś układy tej nadświadomości uruchamiają się wszystkie razem. Po prostu pracuje sprzęt i pracuję ja. W sensie takim dosłownym.
Cały mój organizm gdzieś czasami wibruje. Powiem, że czasem ręka mi tak chodzi, że kiedy na przykład mam myszkę i chcę coś zrobić, to nie mogę tej myszki utrzymać. Czasem tak ręka mi się trzęsie, jakbym miał Parkinsona. Sama ręka mi drży, a potem to wraca wszystko do normy. Myślę, że tak bardzo emocjonalnie ja to odbieram. Być może każdy będzie to inaczej odbierał. Ja mówię o swoich odczuciach i o swoim odbiorze.
[02:28:50] - Kolejne pytanie od naszego słuchacza Dawida, który połączył się dzisiaj w trakcie naszej audycji: „Czy ma pan jakieś informacje od tych dusz odnośnie życia pozagrobowego? Czy spotkał się pan z duszami z piekła bądź nieba? Jak zapatruje się pan na ten temat?”
[02:29:11] - Ja powiem tak: wszystkie dusze, które do mnie przychodzą, z reguły są to dzieci, ale oni są najlepszymi dla mnie obserwatorami. Mówią o tym, że są szczęśliwe, zadowolone, że nie cierpią. Jest taki przykład. Przekazuję informacje do matki. Informacja jest taka: „Jest mi dobrze, jest fajnie i mogę wreszcie sobie świetnie oddychać”. Potem mówi tak: „On przez trzy tygodnie leżał pod respiratorem. Za niego oddychała maszyna”. Jeżeli ktoś cierpiał, chorował, to tam już tego nie ma. Opowiada, że czuje się dobrze. Powiem tak: odczucie piekła i nieba, już o tym wcześniej mówiłem, ale pewnie słuchacz nie był na początku, więc może tylko powiem, że to jest nasze pojęcie czysto ziemskie lub teologiczne.
Piekło, diabeł, kocioł, palą węglem i tak dalej. Są różne poziomy, na których się człowiek znajduje, o czym oni też mówią. Są to poziomy, gdzie musisz sam przejść. To jest tam najważniejsze albo najbardziej piękne albo okrutne. Sami siebie oceniamy. Tu na Ziemi możemy zostać ocenieni dobrze lub źle. Skazujemy pana wyrokiem takim i takim, ale mamy wiele audycji w telewizji, które pokazują, że te wyroki były od czapy lub po prostu skazano człowieka niewinnego. Natomiast tam człowiek sam siebie ocenia. Jeżeli stanę tam przed sobą i patrzę, co zrobiłem, czego dokonałem, to jest taka moja ocena i sam wiem, gdzie mam być, jaki jest mój poziom. Może tak.
Więc może nie ma jako takiego piekła. Ja nie wiem, gdzie trafiają straszni ludzie, mordercy, zabójcy. Nigdy nie miałem kontaktu i nie mam ochoty mieć kontaktu z tymi ludźmi, bo po co? Pewnie gdzieś są w jakimś miejscu niefajnym. Natomiast wszyscy ludzie, którzy jakoś to życie przeżyli lepiej, gorzej, muszą przejść pewne etapy zrozumienia, oczyszczenia, jakkolwiek by tego nie nazwać. Natomiast nie nazywałbym tego pojęciem piekła, nieba w tym sensie.
[02:31:39] - I kolejne pytanie od Lesia na GG, troszeczkę chyba zbaczające z tematu, ale również w temacie transkomunikacji: „Czy możliwy jest kontakt prosto do głowy?”
[02:31:55] - To znaczy bez radia, bez urządzenia?
[02:31:57] - Tak.
[02:31:58] - Tak, oczywiście, bo ja takie kontakty też mam. To jest tak, jak jest takie medium, które nazywa się pan Prach. Jeżeli ktoś oglądał, a jeżeli nie, to polecam genialny film „Rozmowy z zaświatami”Oczywiście, że tak. Ja często tak mam, że mam zdjęcie kogoś, kto nie żyje i zaczynam mówić coś, co on mi przekazuje. I tamta osoba mówi: „Ale rzeczywiście to tak wygląda, to tak jest”. Ja także taką metodę stosuję. Gdzieś mi tak się porobiło w tej mojej głowie, że też to tak słyszę. Aczkolwiek bardziej dla ludzi wiarygodne jest usłyszenie na nagraniu tego głosu niż to, co ja bym tak przekazywał. Ale jest możliwość, że bezpośrednio, spływającą trochę do mózgu informacją od zmarłego, my możemy przekazać tę informację. Jest taka możliwość.
Jednym z najlepszych takich mediów jest właśnie pan Bach. I ten film o nim, „Rozmowy za światami” jest dla mnie filmem bardzo fajnym, po prostu dla mnie genialnym.
[02:33:14] - Mówił pan wcześniej, bliżej początku naszej audycji, o próbach nagrywania z użyciem szumu wody. Czy może pan coś o tym więcej opowiedzieć?
[02:33:26] - Tak. Możemy sobie wziąć, jak nie mamy licznika w domu na wodę, włączyć kran z wodą na przykład do wanny i niech ta woda sobie tak leci. To słychać taki szum tej wody. Wziąć magnetofon albo komputer, kiedy będziemy nagrywali na komputerze i położyć mikrofon i nagrać to przez minutę, półtorej. Potem na Audacity, bo tutaj się nam przyda Audacity, możemy zrobić to na przykład tak, że możemy to odszumić. Jest taka funkcja na Audacity: odszumianie. Dajemy na jak największe odszumianie, znika ten szum i wychodzi takie coś takiego wychodzi i możemy to zwolnić albo też dać szybciej. Tam są takie częstotliwości i wtedy w tym takim możemy usłyszeć jakieś pojedyncze głosy. Nie wołałem nigdy kogoś tak personalnie przez wodę, żeby tu kogoś wołać i wodę, tylko robiłem próby na zasadzie: co da się usłyszeć. I obrabiając to właśnie na Audacity jakieś tam głosy czy poszczególne wyrazy było słychać.
Tak samo, jak nagrywałem szum na przykład suszarki czy odkurzacza, bo to jest taki szum, który gdzieś tam jest i ten szum można tak samo obrobić.
[02:34:54] - A czy zna pan jakieś urządzenia zaprojektowane specjalnie do rejestrowania EVP? Nie mówię tutaj o radiach magnetofonach, tylko o urządzeniach typowo do rejestrowania elektronicznych zjawisk głosowych. A jeżeli tak, to czy może pan polecić słuchaczom któreś z nich?
[02:35:14] - Tak bezpośrednio to właściwie nie znam, ponieważ u nas w ogóle nie ma nic, bo jest tak dziedzina uboga, że nie ma nawet sklepu i nie ma nawet niczego, kto by cokolwiek dał. Na amerykańskich różnych paranormal stronach i tak dalej można znaleźć jakieś urządzenia, ale tu nie potrzeba cudów. Magnetofon, dobre radio, dobra wola nasza, cierpliwość i możemy zrobić całkiem fajne nagrania czy jak to mówią krótkofalowcy, fajne łączności, jakkolwiek to zwało. Nie potrzeba jakichś specjalnych urządzeń, bo czasem te urządzenia gdzieś tam są na tych portalach, zachodnich sklepach, ale to są pieniądze. 100, 200, 300 dolarów. I ktoś zakupi taki sprzęt i mówi: „No teraz to ja poszaleję”. Niekoniecznie poszaleje. To przypomina mi się coś takiego, kiedy chodziłem do szkoły fotograficznej, do technikum i nasz profesor powiedział tak: „Nie sztuka posiadać drogi aparat fotograficzny. Sztuką jest zrobić ładne zdjęcie”. I to jest ważne, że można mieć aparat fotograficzny za 20 tysięcy i zrobić takie zdjęcie, że nie wiadomo, czy to głowa, czy to inna część ciała.
A można mieć zwykły głupkowaty aparat i zrobić takie zdjęcie, że jak to mówi Kiepski: „Krętajcie narody”. Więc na tym to polega. To nie chodzi o to, że trzeba mieć specjalne sprzęty, które można z tych zachodnich stron pościągać. Dobra wola, czas poświęcony, intencja, radio, magnetofon. Możemy działać.
[02:37:04] - To jest chyba tak, jak z posiadaniem lustrzanki. Posiadanie lustrzanki nie czyni z człowieka jakiegoś zawodowego fotografa, tylko czyni z niego posiadacza lustrzanki.
[02:37:17] - Tak. Mówiąc już trochę o tym temacie, ale to do tego też nawiązuję. Czasem widzę jakiegoś człowieczka z aparatem tak wielkim, że szyja mu się wygięła. Leci i dziecku robi zdjęcia. Pewnie będzie spłacał jeszcze przez następne pięć lat aparat i jest cały szczęśliwy. Potem widzę drugą scenę, gdzie pani robi takim zwykłym aparacikiem dziecku zdjęcia i też jest zadowolona. I myślę, że ona chyba zrobiła lepsze zdjęcia od tego, który nie połapał się jeszcze w całym aparacie, ale już z nim wyskoczył na ulicę, bo przecież go ma. Gdzieś to tak jest i to jest też do całej aparatury. Jak powiedziałem na początku, nie potrzeba polskiego studia nagrań, potrzeba tylko siebie, mojej wiary w to, że mi się uda. Bo tak jak tłumaczę nieraz ludziom, że myśl kreuje naszą rzeczywistość.
Jak myślisz, tak masz. Jeżeli będziesz przekonany, że ci się uda, masz intencję, to naprawdę zwykłe radio, magnetofon i są nagrania.
[02:38:18] - Już oczami wyobraźni widzę człowieka z mikrofonem wstęgowym za 5000 złotych, siedzącego na cmentarzu i jopiącego duchy.
[02:38:28] - Tak. Tutaj trochę takie sceny z Barei by się nam potem pokazały i tak dalej. Oczywiście nie będę mówił, o kogo chodzi, bo to nieładnie, ale napisał mi jeden, że: „Ten twój sprzęt jest tak stary, że tylko na śmieci. Ja mam ściągnięty ze Stanów i dopiero mogę się nazwać fachowcem”. Uśmiałem się wtedy bardzo.
[02:38:55] - Chyba trafiliśmy kiedyś w życiu na podobnych ludzi, bo Radio Paranormalium jeszcze w czasach, kiedy było tylko portalem bez radia, otrzymało pozdrowienia od człowieka, który wymachiwał nam przed nosem certyfikatem TAPS Magazine. Jaki to on ma świetny sprzęt.
[02:39:16] - Tak, chyba mówimy o tym samym człowieku, który potem powiedział, że wyzywa mnie na pojedynek, kto jest lepszy, w samo południe. On powiedział, że on jest jak listonosz, donosi wiadomości i jego nagrania są autentyczne, a moje to są takie marne podróby. Jak przestałem z tym człowiekiem się komunikować, to napisał, że boi się tego pojedynku, bo wie, że przegra. Tak to czasem bywa. Więc mówię, że mówimy o tym samym, ale nie będziemy go wymieniać.
[02:39:52] - Pozostaje nam tylko przekazać pozdrowienia i jak to mówią niektórzy kondolencje. No cóż.
[02:40:00] - Tak. To jest zawsze tak, jak mówię, ponieważ nigdy nikomu niczego złego nie należy życzyć. Zawsze z góry wiem, że to wraca do nas. Więc ja zawsze mówię tak: „Życzę ci tego wszystkiego, czego ty mi życzysz”. Dziękuję.
[02:40:21] - Nasz słuchacz Lesiona Gadu Gadu zadał kolejne z całej serii swoich pytań: „Czy tymi sprawami, w sensie EVP, transkomunikacja, interesują się służby specjalne i czy istnieje możliwość uzyskania w ten sposób informacji tajnych?”
[02:40:41] - Myślę, że oni się dobrze tym interesują. Tylko że gdyby kiedykolwiek ktoś przyszedł do mnie i zaproponował mi coś takiego, pierwsze co zrobię, to rozwalę cały sprzęt, a potem ucieknę do lasu i nie wyjdę z niego, dopóki nie umrę. To taki trochę żarcik, ale dlaczego nie będę szpiegiem? Otóż to nie o to chodzi. Oczywiście, że tak. Na pewno tak. Tylko że teraz to jest takie pytanie, które kiedyś zadałem na jakimś spotkaniu, że gdyby służby specjalne chciały wykorzystać to do szpiegostwa, to kogo mam po tamtej stronie zawołać? Zwykłego śmiertelnika? On nie był szpiegiem, nie wiadomo, o co chodzi. Trzeba szpiega wołać.
Szpieg z reguły nie był dobrym gościem, więc przyciągniemy marną energię. I tak dalej, gdzie zapętlimy. Myślę, że oczywiście służby, jakkolwiek by je nie nazwać, na pewno by chciały, żeby to zadziałało w ich stronę, bo świat jest niestety tak skonstruowany. To tak jak mówiłem, że nóż może dać życie i może zabrać życie. Nożem można ukroić chleb i dać komuś życie, a można tym nożem komuś po prostu zabrać życie, bo go zadziamy. Wszystkie służby wykorzystałyby to w sposób niestety niecny i marny, pogrążając nas wszystkich w różne dziwne rzeczy. Oczywiście, że tak. Myślę, że gdzieś się koło tego kręcą, ale nie jestem tego zwolennikiem. I powtarzam jeszcze raz, gdyby ktokolwiek chciał mi złożyć taką propozycję, mówię to oficjalnie, pierwsze co zrobię, to dam w mordę, a potem połamie sprzęt.
[02:42:18] - Oprócz transkomunikacji zajmuje się pan również jasnowidzeniem. Czy da się jakoś połączyć jedno z drugim, jeżeli ktoś posiada takie zdolności? A jeśli tak, to w jakim stopniu takie nadprzyrodzone umiejętności mogą pomóc w rejestrowaniu EVP?
[02:42:37] - One pomagają, ponieważ to moje jasnowidzenie pomaga mi odbierać, czy warto się kontaktować z tą osobą, a może tak, czy jest tak, jak ktoś mówi. Bo czasem ktoś przychodzi i mówi: „Proszę pana, takie dobre moje dziecko, takie kochane, wie pan. Wzięli go, zabili. To łobuzy”. Ja tak patrzę na zdjęcie i tym jasnowidzeniem czuję: dealer, narkotyki, niezła łajza. I mówię: „Proszę pani, wie pani co, ale chyba tego kontaktu nie będzie”. „Ale jak to, dlaczego?” „Wie pani, niech pani wróci do domu i pomyśli nad swoim dzieckiem, jakie było. Jak pani już zrozumie, to pani przyjdzie i może wtedy porozmawiamy”. „Ale co pan chce od mojego Krzysia?” „Ja nic nie chcę od pani Krzysia. Ja tylko czuję, żeby pani zmieniła zdanie, bo pani tu powiedziała same och, ach, ech, a ja wiem, że jest inaczej”.
Z reguły tacy ludzie już nie wracają. Ale to tak jest, że to jasnowidzenie czasem pomaga w osądzie autentyczności. Czy warto się za coś wziąć i czy jest tak, jak ktoś mówi. Taka przypadłość mnie dopadła. Zawsze to tak zabawnie powtarzam, ale tak to jest i mogę na podstawie zdjęcia ocenić osobę. Bo tak jak mówię, czasem ludzie opowiadają niestworzone historie na temat zmarłych.Lub też szukają wendety. Niech on tylko powie, kiedy zacząć, to idziemy, bierzemy kije i walimy. Moje jasnowidzenie potrafi wyczuć intencje człowieka. W tym sensie. Na pewno to pomaga.
Natomiast sam kontakt z nami nie pomaga, bo większość ludzi, którzy stosuje EVP, nie jest jasnowidzami. To zupełnie co innego. Aczkolwiek to mi pomaga, kiedy szukam kogoś zaginionego i wiem, że nie żyje. Albo ktoś przychodzi i mówi: „Niestety, mój syn nie żyje, już jest po pogrzebie i do tej pory nie ma sprawcy. Czy pan może pomóc?” Wtedy moje jasnowidzenie, bo coś sobie zobaczę, co się mogło wydarzyć, plus EVP. To wtedy jest takie współgranie.
[02:44:51] - Panie Marku, czy w Polsce istnieje jakiś zespół zajmujący się rejestrowaniem i badaniem EVP? Czy to bardziej taka solowa działalność?
[02:45:03] - Powiem tak: jest parę osób, które próbują to robić, tak jak ja, z lepszym lub gorszym skutkiem. Mówię o normalnych ludziach, nie o tamtych nawiedzonych. Jest parę osób, ale generalnie nie ma takiego stowarzyszenia czy grupy ludzi. Byłem kiedyś na zjeździe w Niemczech, w Fulzie. Bardzo fajne było to. Tam było wielu ludzi, którzy się tym zajmują. Tłok był na sali, wszyscy byli entuzjazmowani, w jakiś sposób pokazywali nagrania, zdjęcia i tak dalej. Mnie też fajnie przyjęli. Ja oczywiście po niemiecku niekoniecznie, ale miałem taką znajomą, która perfekcyjnie zna niemiecki, więc tam mnie przedstawiła. Zaraz wszyscy fajnie mnie przywitali.
Coś mogłem też powiedzieć, ale to gdzieś na świecie tak. Natomiast w Polsce nie ma czegoś takiego. Ja bym chciał, żeby tak było. Ja bym stworzył taką grupę. Ja bym chciał, żeby było więcej takich ludzi, bo ja już sam czasami nie daję rady. Żeby też zrobili coś dobrego, pomogli innym, pokazali to, propagowali. Ale u nas to wszystko jest tak, jakbym opowiadał, że bomba to konstruuję pod piwnicą, jak coś z dziadkiem robił. Czasem czuje się trochę jak banita, jak wyklęty. I tych, których znam, też się trochę tak czują. To, że my tu rozmawiamy, to jest takie fajne radio i tak dalej, ale nie ma takiej rozmowy na przykład w Polskim Radiu.
Zapomnijmy o tym. Kiedyś jakaś gazeta dla kobiet, taka nawiedzona, kto z kim, dlaczego i po co. Kiedy dowiedziała się o mnie, to powiedzieli, że oni są za poważną gazetą, żeby o takich rzeczach pisać. No czyli wiadomo, że ten stoi na balkonie z gołym nie powiem czym, a jest to ten i ten. To jest poważne. Natomiast tego typu podejście jest niepoważne. „Jeszcze Nieznany Świat”, którego cenię i znam oczywiście pana Rymuszkę, którego pozdrawiam, jakby mnie słyszał.
[02:47:14] - Pozdrawiam również Piotra Cielebiasia, który realizuje z nami część audycji.
[02:47:20] - Ano właśnie. Którzy zrobili ze mną fajny artykuł o EVP i tak dalej. Byli u mnie w domu i dość fajny artykuł powstał. Parę razy już o mnie pisali. Dość tak fajnie. I to jest taka mądra gazeta, fajna. Natomiast generalnie nie ma takich ludzi, stowarzyszenia, czegoś takiego. Nad czym ubolewam, bo sam pierwszy bym je otworzył i robił coś.
[02:47:45] - Ciekawe pytanie zadał tutaj użytkownik Lesio, jeden z naszych najbardziej dociekliwych słuchaczy: „W spirytyzmie jest coś takiego, że duchy niechętnie kontaktują się z mediami, które za przekazywane informacje pobierają pieniądze od osób pytających. Czy kontaktując się z tamtą stroną poprzez EVP, można uzyskać jakieś korzyści materialne w tym świecie? Czy to jest podobnie jak w spirytyzmie?”
[02:48:17] - Ja powiem tak: odkąd istnieje cenie, istnieją i pieniądze. Niestety trzeba je posiadać. Aczkolwiek ubolewam nad tym, że one w ogóle istnieją. Ale gdyby nie te pieniądze, nie rozmawialibyśmy, bo nie mielibyśmy nawet telefonu. Natomiast wracam do pytania. Powiem tak: trudno jest powiedzieć, że oni po tamtej stronie mówią: „Nie bierz za to pieniędzy” lub mówią: „Bierz za to pieniądze”. Nie mają stosunku do tego. Właściwie żadnego do tego nie mają stosunku. Ludzie, którzy do mnie się zgłaszają, sami chcą mi coś dać. Oferują, bo wiedzą, że pochłania mi to większość mojego czasu.
Jakoś muszę funkcjonować. Co prawda mieszkam w starej kamienicy w Warszawie i nie zamierzam nic więcej posiadać. Mam jeden dla siebie fajny pokój i mogę w nim żyć i umrzeć. Ale nie będę chodził goły i coś trzeba jeść. W tym sensie. Natomiast te duchy nie mówią: „Powiem coś do mojej mamy, tylko nie bierz złotówki.” W tym sensie. Nie zajmują się stroną materialno-finansową tego przekazu. Oni chcą przekazać i tak dalej. Ja też nie powiem, że to tyle i tyle nie mam, a to trudno, nie będzie kontaktu. Nie.
Wszyscy mogą przyjść i zrobić i tak dalej. A jak chcą zostawić coś, chcą wesprzeć, mogą radio nawet mi postawić. Nie ma sprawy. W tym sensie tak. Natomiast powtarzam: nie ma z tamtej strony sprzeciwu, że wolno czy nie wolno.
[02:50:05] - Jedno chyba z ostatnich pytań podczas dzisiejszej audycji, bo nie widzę tutaj żadnych nowych od słuchaczy. Murdock81 zapytał na czacie Radia Paranormalium, gdzie można przesłuchać pańskie nagrania?
[02:50:22] - Postaram się włożyć jakiś film na YouTube i tam trochę tych swoich nagrań włożę. Być może do radia potem prześlę parę nagrań, to się umówimy i będzie można posłuchać. Poza tym nie ma gdzie, nie ma jak. Chociaż chciałbym je bardzo udostępniać, pokazywać i cieszyć się z nimi. Natomiast jedyna droga to jest YouTube i tam postaram się coś włożyć. Pracuję nad książką, którą chcę wydać, ale ponieważ napisanie książki nie jest takie proste. Niektórzy są składni, bo są składni i już piszą cztery książki. Ja dopiero jedną próbuję robić o takim fajnym tytule „W dalekim eterze umarli mówią”. Tam też nie będzie nagrań, bo książka nieelektroniczna, ale być może opiszę wszystko to, o czym tu rozmawiamy i wiele więcej rzeczy. Kiedy to zrobię?
Nie wiem. A kto to w ogóle wyda, też nie wiem. Może kiedyś.
[02:51:25] - Pytanie od naszego słuchacza Macieja ze Skype’a: czy uważa pan, że przekazy z tamtej strony to kwestia wyższej technologii, czy też jest to bardziej telepatia?
[02:51:37] - Myślę, że jedno i drugie. Myślę, że oni mają taką technologię, że my takiej niestety nie posiadamy. To jest jedno, a też i dobra telepatia. Po tamtej stronie ta telepatia jest na tyle silna, że może nam tutaj, mówiąc trochę obrazowo, poprzestawiać skalę radiową wpływając na te szumy. My niestety nie mamy aż takiej mocnej telepatii. Mógłbym się długo wpatrywać w to radio i niewiele by to dało, poza tym, że oczy by mnie zmęczyły. Natomiast on niewiele potrzebuje takiego wysiłku i za chwilę słyszę go na radiu, więc to jest pewnie wyższy poziom telepatii. Myślę też, że technika zdecydowanie. Technika po tamtej stronie jest zupełnie inna, myślę, że bardziej rozwinięta.
[02:52:29] - Tutaj jeszcze przyszło parę pytań. Muszę je znaleźć. Czy da się jakoś jednoznacznie wyjaśnić fenomen EVP? Jak pan sądzi?
[02:52:44] - Jednoznacznie to się nie da wytłumaczyć, bo przecież nie wiadomo, jak go tłumaczyć i co powiedzieć. Nie przekonam ludzi, że istnieje. Przekonywanie kogoś, że to wszystko istnieje dla mnie nie to, że nie ma sensu, byłoby zmarnowanym czasem. Przekonują mnie ludzie, którzy przychodzą i mówią, że zmieniło im się życie, że to jest to. Przekonuje to mnie, że ja nie zwariowałem i że robię coś dobrego. Natomiast dać definicję na temat EVP? Trudno mi jest powiedzieć o jakiejś takiej definicji. Będzie tylu zwolenników, co i przeciwników. Przeciwników bardzo szanuję, bo myślą. Nie mówię o głupkach, którzy piszą, że powinno się pana zamknąć.
O tym nie mówię. Tylko przeciwników szanuję, bo myślą. Ale to jest na tej samej zasadzie, jak ktoś do mnie mówi, że nie ma naukowego dowodu na to, że Bóg istnieje, więc Boga nie ma. Ja odpowiadam: „Ale nie ma też naukowego dowodu na to, że nie istnieje”.
[02:54:05] - I jeszcze jedno pytanie od Macieja na naszym radiowym Gadu-Gadu. Przepraszam, nie na Gadu-Gadu, tylko na Skypie. Czy mógłby pan podać swoją stronę internetową?
[02:54:18] - „Marek Szwedowski” wystarczy wpisać i tam od razu ja wyskakuję. Jak się wpisze „Marek Szwedowski”, to wyskakuje moja strona. Dalej jak zwykle nie pamiętam. Moja pamięć jest zawodna. Musiałbym zajrzeć do komputera, ale wystarczy wpisać „Marek Szwedowski” na Google. Jak to mój znajomy mówi na „Google Spaniel” wpisać „Marek Szwedowski” i pierwsze zaraz wyskakuje i jest cała moja strona, jest tam wszystko, jest kontakt do mnie i tak dalej.
[02:54:57] - Tutaj pojawiło się... O Jezu, znowu się ludzie rozpisali z tymi pytaniami. Akurat tak już pod koniec audycji. Maciej na Skypie zadał jeszcze takie pytanie: czy tamta forma ma aspekty fizyczne, czy jest to tylko materia lub forma wyższej lub czystej energii ducha?
[02:55:20] - Myślę, że jest to forma czystej energii ducha. Materia może ma mniej do powiedzenia. Czysta energia, forma ducha. A w ogóle to jest taka miłość. To jest energia, jak kiedyś ktoś powiedział, miłości. Że miłością można zrobić wszystko. Miłość kojarzona jest z jednym randką w parku lub też z czymś innym. Spłyciliśmy pojęcie miłości, uczucia, emocji. Natomiast u nich miłość to jest zupełnie coś innego. To jest coś, co jest tak silne i potężne, że potrafi przebyć jakąś odległość i przyjść do nas.
Bo z uczucia, z miłości, z energii kontaktują się, mówią. Oni powtarzają, że miłość, tak jak to dziecko powiedziało, miłość do rodziców daje mi tą możliwość.
[02:56:16] - I jeszcze Lesio na naszym Radiowym Gadu-Gadu 36 08 80 02 doprecyzował jedno ze swoich wcześniejszych pytań. Właśnie te korzyści materialne. „Miałem na myśli to, czy ktoś z tamtej strony może w jakiś sposób wskazać nam, jak zdobyć pieniądze? Na przykład skreślić szóstkę w totka lub odnaleźć coś cennego, co jest schowane, a pozostawione przez zmarłych.”
[02:56:45] - Odpowiem tak: co do Totolotka nie ma takiej możliwości. Zresztą ich to w ogóle nie interesuje. To jest jedna sprawa. Nie umią też przewidywać, nie umieli za życia, nie umią tam. Natomiast co do różnych innych dziwnych rzeczy, to powiem, że robiłem eksperymenty z pewnym człowiekiem, który jest archeologiem. Pracuje dla Muzeum Wojska Polskiego i Muzeum Bitwy nad Bzurą. Tyle wystarczy. Nie będę się wdawał w stanowiska. Robiliśmy eksperymenty na to, żeby wziąć sprzęt czy popracować na polach bitwy i tak dalej. Może się czegoś dowiedzieć, może ktoś gdzieś coś wskaże.
Niewiele z tych eksperymentów wyszło. Próbowaliśmy nawet szukać pamiętam jakiejś kasy pułkowej z 1945 roku. Próbowaliśmy nawet połączyć się z jakimś żołnierzem i powiem, że wszyscy mówili cały świat. To tak, jakby jeden powiedział, że jest pod drzewem. Drugi powiedział: „Nie, jest na polu”, a trzeci by powiedział: „Nie, utopił w studni”. Generalnie, kiedy mówimy o rzeczach materialnych, te odpowiedzi są każda z innej parafii i tak dalej. Więc niestety chyba też nie mówią o rzeczach materialnych, bo ich to już nie interesuje. Natomiast jest taki przykład, kiedy zrozpaczona matka traci syna, traci pieniądze, traci wszystko, bo tam się cuda dzieją. I taka zrozpaczona do tego syna mówi, zadaje pytanie: „Synu, może to tak, jak pan słuchacz mówi, może Totolotek, może coś to będzie?” Pada odpowiedź: „Wkrótce będziesz wygrana” i nie wygrywa pieniędzy. Nie o to chodzi.
Poznaje wkrótce jakiegoś faceta, bo ona była samotna, który słucha jej historii, jest przejęty tą historią i pomaga jej. Jest facet, który ma pieniądze, pomaga jej wyjść z długów i ustawia ją. I tu jest wygrana, więc w tym sensie może tak, ale tak czysto stricte pieniądze, Totolotek, numerki, ruletka no to nie.
[02:58:56] - Nie widzę już żadnych pytań od słuchaczy, dlatego teraz może już pod koniec będziemy kończyć powolutku naszą audycję. Już trwa ponad trzy godziny. Na koniec chciałbym poprosić, aby powiedział pan coś o warsztatach, jakie będzie pan w najbliższym czasie organizował.
[02:59:17] - Zamierzam w najbliższym czasie, gdzieś tak będzie 14 czerwca, organizuję warsztaty z EVP, czyli wszystkich chętnych, którzy by chcieli zapraszam. Co na warsztatach będzie? Otóż techniki nauczenia się porozumiewania z tamtą stroną. Praca z radiem. Jak słuchać? Jak nagrywać? Wiele rzeczy, o których tu mówiłem, ale też bardziej technicznie chcę pokazać każdego zainteresowanego na takie warsztaty dwudniowe zapraszam. One będą w Warszawie w Domu Psychotronicznym. Zresztą na mojej stronie jest o tych warsztatach. Jeżeliby ktoś chciał, może tam sobie zerknąć do tego, co te warsztaty dadzą człowiekowi.
Będzie mógł po prostu samemu zobaczyć, czy to działa, czy to ma sens, a może potem też pomagać innym. Bo mówię, jeżeli coś mamy i to może pomóc innym, róbmy to, działajmy. Ja nie mógłbym tego wszystkiego, co mam, schować pod dywan i tylko mieć dla siebie. Byłbym egoistą. Jak na początku zaczęło mi to wychodzić, zastanawiałem się po co. Dobra radość, zadowolony. Olala, udało się. I kiedy moja znajoma poprosiła mnie, żebym spróbował z jej mężem i wyszło, potem mi zaświtała myśl: przecież tak można pomagać ludziom. Przecież pełno obłąkanych chodzi po śmierci. Trzeba im dać nadzieję.
I okazało się, że to radio, tą stację, którą nazwałem pomoc, tak? Czyli łączę jeden świat z drugim. Zrobiła, nie chodzi mi o furorę finansową, tylko furorę medialną taką, że zaskoczyło mnie, ile ludzi potrzebuje mojej pomocy. Dlatego te warsztaty mogą też ludziom dać szansę pomagania innym. Jakoś tak.
[03:01:10] - Bardzo panie Marku chciałbym panu podziękować za to, że przyjął pan dzisiaj zaproszenie do naszej audycji.
[03:01:18] - To ja bardzo się cieszę i dziękuję i to dla mnie wyróżnienie. Ale cieszę się bardzo, że mogłem rozmawiać. Cieszę się, że tyle miałem pytań i to takich mądrych pytań. Bardzo się cieszę i myślę, że jeszcze kiedyś, nie raz na tej fali radiowej, że tak ładnie powiem, będę mógł wiele ciekawych rzeczy poopowiadać i ze słuchaczami się podzielić. Być może nowymi jakimiś odkryciami czy jakimiś nowymi głosami. Ja bardzo dziękuję za to, że mogłem z wami tutaj być.
[03:01:54] - Dziękujemy jeszcze raz. Naszym gościem dzisiaj był transkomunikator pan Marek Szwedowski. Oczywiście, jeżeli nie ma pan nic przeciwko, to będziemy pana tak od czasu do czasu porywać na antenę radiową i robić takie właśnie audycje z pytaniami od słuchaczy. Zachęcamy do pytania.Podam jeszcze raz na koniec kontakty do Radia Paranormalium, cały czas czynne. Nawet jeżeli aktualnie nic na antenie na żywo nie leci, jeżeli lecą audycje z autopilota, to zawsze można pytanie nagrać, zostawić. My je spiszemy i przekażemy przy najbliższej okazji. Nasze kontakty to numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Czekamy także na pytania na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra.
Można również przysyłać je drogą SMS-ową pod numer 517 986 778, bądź, jak ktoś woli, drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Bardzo panu jeszcze raz dziękuję, panie Marku i mam nadzieję do usłyszenia.
[03:03:32] - Jasne. Potem spróbuję te nagrania przygotować i wam wysłać.
[03:03:37] - Bardzo będziemy wdzięczni, słuchacze będą bardzo wdzięczni, a jeżeli ktoś szuka właśnie teraz nagrań udostępnionych już przez pana Marka, to będzie miał ułatwione zadanie, ponieważ tak jak uzgodniliśmy w trakcie audycji z panem Markiem Szwedowskim, część nagrań wyemitujemy zaraz po zakończeniu wywiadu. Dziękuję jeszcze raz, panie Marku. Dobranoc i do usłyszenia.
[03:04:03] - Dziękuję również. Dobranoc. Do usłyszenia.
[03:04:06] - Tak więc naszym gościem dzisiaj w Radiu Paranormalium był pan Marek Szwedowski, a już teraz na naszej antenie wyemitujemy wybrane, udostępnione przez niego w internecie nagrania. Tak więc, proszę państwa, zamieniamy się w słuch.
[03:04:26] - Tu transkomunikator Marek. Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomoc. Witam serdecznie w kolejnym odcinku. Polska Stacja Transkomunikacyjna EVP. Dzisiaj spróbuję na żywo połączyć się, nagrać, usłyszeć głos pana Andrzeja Tulskiego. To przemiły radiowiec, przemiły telewizyjny redaktor, spiker. Może uda się coś od niego dowiedzieć. Czy dalej żyje, jak funkcjonuje. Tak po prostu. Ja tutaj w radiu, on po tamtej stronie.
Zobaczymy, co uda się nam nagrać. Tu transkomunikator Marek. Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomoc. Przywołuję Andrzeja Tulskiego, wspaniałego radiowca, spikera. Czy możesz do mnie się odezwać? Czy słyszysz mnie? Tu transkomunikator Marek. Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomoc. Czy słyszy mnie Andrzej Tulski? Słyszysz?
Tak? Słyszysz mnie? Czy mamy dobrą łączność? Jak jest u ciebie? Czy możesz powiedzieć coś o sobie? Jak jest tam u ciebie? Gdzie teraz jesteś? Czy możesz coś powiedzieć do mojego radia? Czy o moim radiu, o mojej pracy, nagrywaniu? Czy chcesz ogólnie coś powiedzieć do nas od siebie?
Jak jest? Gdzie się odnalazłeś? Słuchasz nas? Dziękuję za rozmowę. Dziękuję za łączność. Jeżeli coś jeszcze od siebie do nas do radia, to proszę. Dobra, dziękuję. Teraz to, co zostało nagrane z radia przez te dwa mikrofony. Na magnetofon i mój głos z tego małego magnetofonu, bo tu włożyliśmy kasetę, która była tam. Kaseta zostaje włożona tutaj.
Mikrofon i na program Audacity nagram to, co nagrywałem z radia i potem obrobię, żeby usłyszeć, co się nagrało, wyrzucić zbędne rzeczy, szumy i tak dalej. Dajemy Audacity. Transkommunikator Marek. Tu transkommunikator Marek. Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomoc. Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomoc. Przywołuję Andrzeja Turskiego, wspaniałego radiowca, spikera. Czy możesz do mnie się odezwać? Czy słyszysz mnie? I już przystępuję do obróbki nagranego materiału.
Zobaczymy, co się dało nagrać. Jakieś poszczególne słowa, wyrazy. A potem zapraszam już do odsłuchania pełnego materiału. Radiowiec słychać. To już jest materiał obrobiony. Bardzo proszę go posłuchać. Moim zdaniem padło tam wiele ciepłych, fajnych słów. Myślę, że państwo też usłyszą to, co tutaj zostało przekazane. Dziękuję za uwagę. Transkommunikator Marek.
Tu transkommunikator Marek. Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomoc. Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomoc. Przywołuję Andrzeja Turskiego, wspaniałego radiowca, spikera. Czy możesz do mnie się odezwać? Czy słyszysz mnie? Czy słyszy mnie Andrzej Turski? Tu transkommunikator Marek. Tu transkommunikator Marek. Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomoc.
Czy słyszy mnie Andrzej Turski? Słyszysz? Tak? Słyszysz mnie? Czy mamy dobrą łączność? Jak jest u ciebie? Czy możesz powiedzieć coś od siebie? Jak jest tam u ciebie? Gdzie teraz jesteś? Czy możesz coś powiedzieć do mojego radia?
Czy o moim radiu? O mojej pracy, nagrywaniu? Czy chcesz ogólnie coś powiedzieć do nas od siebie? Jak jest? Gdzie się odnalazłeś? Słuchasz nas? Tak? Dziękuję za rozmowę. Dziękuję za łączność. Jeżeli coś jeszcze od siebie do nas do radia to proszę.
Dobrze. Dziękuję. Tu transkommunikator Marek. Tu transkommunikator Marek. Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomoc. Witam serdecznie w kolejnym moim odcinku Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomoc. Otóż dzisiaj na żywo postaramy nagrać głos. Dostałem wiele e-maili, wiele zapytań, dlaczego nie poruszam tematu katastrofy smoleńskiej. Otóż jest to sprawa kontrowersyjna i długo się nad tym zastanawiałem, czy powinienem to zrobić. Ale ponieważ dostałem bardzo wiele zapytań od różnych ludzi, postanowiłem dzisiaj spróbować wywołać jednego z pilotów, który leciał samolotem do Smoleńska.
Być może uda nam się nagrać i będzie to przełom.Nie gwarantuję, że uda się, czego się dowiemy. To nie jest tak zawsze, jak byśmy chcieli, ale postaram się wywołać dzisiaj na radiu Arkadiusza Protasюк. To był kapitan tego samolotu. Być może jakieś słowa, jakieś rzeczy wskaże nam i coś powie. Na tym radiu. Radyjko fajne, krótkie fale, 16 MHz. Mówi jakiś spiker. Będziemy mówili, żeby podłożył się głosem czy zmodulował głos tego spikera, aby poprzez urwane jakieś słowa, które będziemy słyszeć, jakiś dialog z tego powstał. Dwa mikrofony. Jeden jest i drugi jest, więc będzie nagrywane to w stereo.
I oczywiście magnetofon, gdzie jest włożona taśma i jesteśmy już przygotowani. Jesteśmy przygotowani. Spróbujmy zobaczyć, co nam wyjdzie. Włączamy magnetofon. Halo, próba jeszcze mikrofonów. To zawsze trzeba zrobić. Czy one działają? Raz, dwa, raz, dwa. Działają. Włącz radio.
Sprawdzamy jeszcze, jak to słychać. Raz, dwa, trzy. Raz, dwa, trzy. Raz, dwa, trzy. Bardzo ważne jest sprawdzić, jak słychać, jak nagrywamy, żebyśmy tutaj nie zrobili jakiejś pracy na darmo, a okaże się, że tam w ogóle to wzięło i nie poszło lub jest za cicho nagrane. Uruchamiamy. Idzie. I teraz już tam poszedł. Nagrywa się. Będziemy wywoływali.
Musimy najpierw się przedstawić, więc tu polska stacja transkomunikacyjna Pomost. Tu polska stacja transkomunikacyjna Pomost. Operator Marek Szwedowski. Proszę o nawiązanie łączności z Arkadiuszem Protasriukiem, który leciał samolotem do Smoleńska. Jeżeli słyszysz mnie, proszę odpowiedz, czy mnie słyszysz. Czy słyszy mnie Arkadiusz Protasюк? Proszę o łączność. Jeżeli możesz, podłóż się pod ten głos. Zmoduluj go tak, abyśmy byli zrozumiali. Czy słyszy mnie Arkadiusz Protasюк?
Jeżeli tak, potwierdź. Jeżeli to ty, powiedz, że to ty. Czy u ciebie jest wszystko w porządku? Możesz powiedzieć, co się wydarzyło wtedy, kiedy lecieliście? Czy słyszy mnie Arkadiusz Protasюк? Słyszysz? Halo? Czy możesz powiedzieć, co się wydarzyło? Czy chcesz mi coś szczególnego przekazać? Słychać mnie?
Zmoduluj ten głos i powiedz, czy mnie słychać. Czy możesz powiedzieć dokładnie, co się wydarzyło, kiedy lecieliście samolotem? Dlaczego tak się stało? Dobrze. Dziękuję na razie za łączność. Będę to sprawdzał. Jeszcze coś na koniec? To jest nagranie, które teraz będzie trzeba obrobić. Z tego niewiele usłyszeliśmy, ale na komputer kiedy to wgramy, powoli będę to odsłuchiwał i zobaczę co wyszło. Jeśli w ogóle wyszło, bo pewności nie mamy, czy usłyszymy cokolwiek.
Próba dialogu została podjęta. Przechodzimy do dalszej części technicznej, do obróbki. Teraz to, co zostało nagrane z radia na magnetofon, przegramy na komputer, na program Audacity i będziemy to obrabiali. Włączamy Audacity. Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomost. Tu Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomost. Operator Marek Szwedowski. Proszę o nawiązanie łączności z Arkadiuszem Protasiewiczem. O łączność. Jeżeli możesz, podłóż się pod ten głos.
Zmoduluj go tak, abyśmy byli zrozumiali. Proszę posłuchać tego, co udało mi się nagrać z transkomunikacji po obróbce i wyciągnąć z panem Protasiewiczem. Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomost. Tu Polska Stacja Transkomunikacyjna Pomost. Operator Marek Szwedowski. Proszę o nawiązanie łączności z Arkadiuszem Protasiewiczem, który leciał samolotem do Smoleńska. Jeżeli słyszysz mnie, proszę odpowiedz czy mnie słyszysz. Czy słyszy mnie Arkadiusz Protasiewicz? Proszę o łącznik. Jeżeli możesz, podłóż się pod ten głos.
Zmoduluj go tak, abyśmy byli zrozumiali. Czy słyszy mnie Arkadiusz Protasiewicz? Jeżeli tak, potwierdź. Czy u ciebie jest wszystko w porządku? Czy możesz powiedzieć, co się wydarzyło wtedy, kiedy lecieliście? Jeszcze raz. Czy słyszy mnie Arkadiusz Protasiewicz? Słyszysz, halo? Czy możesz powiedzieć, co się wydarzyło? Czy chcesz mi coś szczególnego przekazać?
Słychać mnie? Zmoduluj ten głos i powiedz, czy mnie słychać. Czy możesz powiedzieć dokładnie, co się wydarzyło, kiedy lecieliście samolotem? Dlaczego tak się stało? Dobrze. Dziękuję na razie za łączność. Będę to sprawdzał. Czy słyszy mnie Grzywna Robert? Proszę cię, podłóż się pod ten głos. Czy słyszy mnie Grzywna Robert?
Czy możesz powiedzieć, co się stało? Grzywna Robert, czy możesz powiedzieć, co się stało? Dlaczego się rozbiliście? Czy słyszysz mnie? Mamy łączność? Grzywna Robert. Co się stało, że was samoloci rozbił? Dobra. Dziękuję za łączność. Muszę powiedzieć, że zbyt wiele rzeczy nie usłyszeliśmy.
Ciężka jest to sprawa, ale coś trochę tam jest nagrane. Niech państwo sami to przeanalizują. Dziękuję za poświęcony mi wspólnie czas.