[00:05] - Mroczne tematy w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy w Radiu Paranormalium audycję, której debiut nastąpiłby miesiąc temu, gdyby nie nieprzewidziane problemy techniczne spowodowane nie wiadomo czym. Do dzisiaj nie wiem, ale z tego, co widzę, dzisiaj nie ma już takich problemów. Także rozpoczynamy. Oto debiut nowej audycji w Radiu Paranormalium. Ta audycja będzie nadawana zawsze w pierwszy piątek miesiąca w zastępstwie Teorii chaosu. Audycja będzie poruszała różne mroczne, ale również aktualne tematy. Dzisiejszym tematem będzie GMO i związane z tym zagrożenia. Na samym początku może należałoby wytłumaczyć, co rozumiemy przez pojęcie GMO. GMO, czyli z angielskiego genetically modified organism, to jest organizm zmodyfikowany genetycznie.
To taki organizm, którego genetyczny materiał został zmieniony przy użyciu inżynierii genetycznej. Techniki inżynierii genetycznej, znane generalnie jako techniki rekombinacji DNA, używają cząstek DNA z różnych źródeł, które następnie zostają połączone w jedną cząstkę, aby stworzyć nowy zestaw genów. Taki kod DNA jest następnie przenoszony do organizmu żywego, dając mu zmodyfikowany lub nowy gen, czy też zestaw genów. Organizmy transgeniczne, bo tak będziemy takie organizmy z nowymi genami nazywać, stanowią podgrupę GMO i są to organizmy, które posiadają DNA pochodzące z innych gatunków. Te organizmy stanowią również składnik genetycznie zmodyfikowanego pożywienia. W taki sposób definiuje GMO nasza polska ustawa. Art. 3 ustawy z dnia 22 czerwca 2011 roku o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Według tej ustawy GMO to organizm inny niż ludzki, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób taki, który nie zachodzi w warunkach naturalnych, na przykład wskutek krzyżowania czy naturalnej rekombinacji. Pierwsze GMO powstało w 1973 roku, a pierwsze próby już na otwartym polu miały miejsce w roku 1986 i dotyczyły tytoniu.
W 1994 roku na terenie Stanów Zjednoczonych dopuszczono pomidory nazywane Flavr Savr. To są pierwsze organizmy GMO dopuszczone do sprzedaży, w których zmniejszono aktywność genu odpowiadającego za proces dojrzewania i mięknięcia pomidora. Same modyfikacje, jakim można poddawać organizmy genetycznie modyfikowane, można podzielić na trzy grupy. Pierwsza grupa to taka, w której zmieniona zostaje aktywność genów naturalnie występujących w danym organizmie. Druga grupa to taka, w których do organizmu wprowadzone zostają dodatkowe kopie jego własnych genów. I organizmy transgeniczne, czyli trzecia grupa, do których wprowadzony gen pochodzi z organizmu innego gatunku. Modyfikacje genetyczne budzące najwięcej kontrowersji to przeważnie są wprowadzenia genów pochodzących z innych gatunków, czyli właśnie organizmy transgeniczne, które nadają temu modyfikowanemu organizmowi jakąś pożądaną cechę, która nie występuje u niego naturalnie. Teraz chciałbym trochę pomówić o tych właśnie cechach, ponieważ genetyczne modyfikowanie organizmów ma zarówno swoje plusy, ale również minusy. Jeszcze spojrzę tylko do mojej magicznej ściągi. Pierwszą taką cechą, którą można zaliczyć generalnie do plusów, jest to, że na przykład rośliny, które są poddawane genetycznym modyfikacjom, można w ten sposób uodpornić na szkodniki, bo dzięki modyfikacjom zaczynają one wytwarzać substancje owadobójcze.
Przykładem właśnie takiej rośliny jest kukurydza produkowana w Polsce. Kukurydza typu MON 810 firmy Monsanto. Wytwarza ona własny pestycyd zapobiegający niszczeniu upraw przez omacnicę prosowiankę. Wyleciało mi to słówko z głowy. Taki pasożyt, który niszczy znacznie uprawy tej rośliny. Dzięki wytwarzaniu pestycydów, dzięki wytwarzaniu środków przez kukurydzę, które mają ją chronić, według zapewnień producenta nie jest potrzebne stosowanie dodatkowych pestycydów. Stąd bierze się też opinia, że dzięki GMO zużywa się mniej pestycydów w rolnictwie.Druga cecha to jest odporność roślin na herbicydy, czyli pestycydy niszczące chwasty. Normalnie herbicydów używa się przed wysianiem rośliny w celu zniszczenia chwastów, a dzięki uodpornieniu rośliny na herbicyd można go używać w trakcie wzrostu, bo niszczy on wszystko, co żyje poza rośliną, na której herbicyd nie robi najmniejszego wrażenia. I przykładem takiej rośliny, która potrafi się przed herbicydem obronić, jest soja typu Roundup Ready, również stworzona przez firmę Monsanto, która odporna jest na herbicyd Roundup tej właśnie firmy. Herbicyd ten, co trzeba zaznaczyć, jest skuteczniejszy niż konkurencyjne dzięki temu, że wnika on do wnętrza rośliny.
Używa się go dużo więcej niż normalnie, bo nie tylko przed wysianiem, ale też wiele razy w trakcie samego wzrostu rośliny. Dodatkowo takie rozwiązanie zapewnia producentowi podwójny zysk, bo nie tylko na licencji na nasiona, ale również na sprzedaży herbicydów używanych w dużych ilościach. Są również modyfikacje, które stanowią połączenie pierwszej i drugiej cechy, czyli roślina wytwarzająca substancję owadobójczą, jednocześnie odporna na określony herbicyd. Pierwsza cecha, czyli odporność na szkodniki, służy jako argument za GMO. To znaczy zmniejsza ilość środków chemicznych, a druga cecha służy do zarabiania pieniędzy przez korporacje. Tutaj pojawia się magiczne słowo: prawo własności czy też patent. Szczegół jest tego typu, że nasiona roślin GMO są opatentowane. Co to oznacza? To znaczy, że są własnością firmy, która zmodyfikowała roślinę w określony sposób. Tak więc rolnik, który chce uprawiać GMO, musi co roku uiścić opłatę licencyjną.
Podobnie jak z nadawaniem muzyki w radiu, również trzeba licencję opłacić. Zwykle również musi ten rolnik podpisać umowę. Nie ma on prawa zebrać nasion i wysiać ich za rok bez uiszczenia opłaty, która zależy tylko od aktualnej polityki marketingowej firmy. Uprawa, którą prowadzi rolnik, jest własnością nie jego, ale korporacji biotechnologicznej. Dla konsumenta nie ma to najmniejszego znaczenia, dopóki ma co kupić oczywiście. Ale zmienia to całkowicie sytuację rolnictwa i prawa własności, gdzie rolnik przestaje być już niezależny i staje się tylko pracownikiem zagranicznej korporacji. To jest wymieniane jako jedno z zagrożeń, które niesie GMO. Oczywiście są też różne inne zagrożenia. Na przykład to, że nie wiemy tak naprawdę, w jaki sposób te organizmy genetycznie modyfikowane, które będziemy prawdopodobnie niedługo spożywać albo już spożywamy, w jaki sposób te organizmy będą wpływać na nasze organizmy. Na przykład kilka lat temu przeprowadzono na szczurach badania i co się okazało?
Szczury karmione organizmami genetycznie modyfikowanymi po którymś pokoleniu stawały się bezpłodne. Z oczywistych względów jeszcze nie wiadomo, w jaki sposób pożywienie genetycznie modyfikowane będzie wpływać na organizm ludzki, ponieważ takich badań jeszcze nie ma, a jeżeli już są prowadzone, to będą musiały potrwać jeszcze bardzo długo. Jednak są tacy ludzie w naszym kraju, szczególnie w naszym rządzie niestety, którym zależy na wprowadzeniu roślin genetycznie modyfikowanych już teraz. W związku z tym powstała taka akcja Polskiej Koalicji Polska Wolna od GMO, która dosyć głośno się sprzeciwia i optuje za tym, ażeby w Polsce całkowicie zakazać uprawiania roślin genetycznie modyfikowanych. Z tej koalicji będą dzisiaj wykorzystane podczas naszej audycji różne materiały, które oczywiście udostępnili. Będzie można również dzwonić i wyrażać swoje opinie, dzielić się swoimi spostrzeżeniami, komentarzami i tak dalej. Możecie dzwonić na naszego Skype'a pod adres radio.paranormalium.pl. Możecie również pisać na nasze radiowe gadu-gadu pod numer 36 08 80 02. A już teraz w Radiu Paranormalium pierwszy materiał sporządzony przez koalicję Polska Wolna od GMO zatytułowany „GMO – broń masowej zagłady”, w którym to materiale wymieniona zostaje część zagrożeń, jakie niesie za sobą GMO. Posłuchajmy.
Zwykłemu człowiekowi, którego wiedza oparta jest na przejętym przez wielki biznes mediach, niedostępne są istotne informacje, co naprawdę dzieje się w świecie. A dzieje się wiele złego, bowiem żyjemy w etapie końcowym tworzonego od dziesiątków lat faszyzmu korporacyjnego.
[12:15] - GMO, broń masowej zagłady. Polska, która jest jednym z nielicznych krajów w Europie z rozwiniętym rolnictwem indywidualnym, jest trudną do pokonania barierą dla wielkich firm agrorolniczych. Dlatego też przystąpiono do ataku poprzez zmiany prawne. Informacje ujawnione w tym programie to fakty na temat konspiracji, w jakiej uczestniczy zarówno polski rząd, jak i większość polityków i mediów. Ustawa, o której będzie mowa, nie powinna być w ogóle rozpatrywana, bowiem jest to ustawa kryminalna, akceptująca broń masowej zagłady, jaką są rośliny i żywność genetycznie modyfikowana, mówi Jadwiga Łopata, współzałożycielka koalicji Polska Wolna od GMO.
[12:56] - Polacy nie chcą GMO. Polacy żądają zakazu upraw genetycznie modyfikowanych organizmów, szczególnie zakazu kukurydzy MON810 i ziemniaków Amflora. Tymczasem w zamian za zakaz mamy kolejną propozycję ustawy, która otwiera Polskę na uprawy GMO. Tym razem jest to ustawa o nasiennictwie, która będzie czytana pierwszy raz w Sejmie 28 lutego. Ustawa ta spowoduje otwarcie Polski na uprawy genetycznie modyfikowane. Projekt ustawy o nasiennictwie w wersji przedłożonej przez pana prezydenta przywraca przepisy o zakazie wprowadzenia do obrotu nasion roślin GMO na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jednak brak w nim wymaganej zmiany definicji obrotu, co umożliwia omijanie tego zakazu i sprowadzanie nasion GMO na tak zwany własny użytek. W tej sytuacji jest on obciążony bardzo istotną wadą, która uniemożliwi egzekwowanie zakazu upraw GMO. Pojawia się pytanie, dlaczego po raz kolejny jest przedstawiany projekt, który otwiera Polskę na GMO. Wszystkie te projekty są tak zamotane, że trzeba dobrze znać się na prawie, żeby wyszukać, gdzie jest właśnie kruczek. Apelujemy do posłów, aby uzupełnili ten tekst proponowanej ustawy o przepisy zakazujące sprowadzania nasion i roślin na tak zwany własny użytek.
Jeśli to nie zostanie wprowadzone, to ta ustawa doprowadzi do skażenia biologicznego całej Polski z powodu degradacji gruntów rolnych, co jest oczywiście sprzeczne też i narusza konstytucyjne prawo do ochrony własności. Ponadto ten projekt ustawy o nasiennictwie spowoduje poważne ograniczenie dostępu do naszych tradycyjnych nasion. Cytuję: „Ilość materiału siewnego odmiany regionalnej roślin rolniczych, jaka może zostać wprowadzona do obrotu, będzie określana w drodze decyzji przez ministra właściwego do spraw rolnictwa. Maksymalna ilość materiału siewnego danej odmiany w przypadku rzepaku, jęczmienia, pszenicy, grochu, słonecznika, kukurydzy i ziemniaka wynosi 0,3% materiału siewnego danego gatunku stosowanego rocznie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz odpowiednio 0,5% dla pozostałych gatunków. Łączna ilość wprowadzonego do obrotu materiału siewnego odmian regionalnych roślin rolniczych nie może jednak przekroczyć 10%”. 10% dla naszych tradycyjnych nasion, czyli co, 90% dla korporacji? Czy ten rząd reprezentuje nasze interesy?
[16:09] - W wielu krajach europejskich udało się doprowadzić do zakazu upraw GMO, a w najbardziej skażonych Stanach Zjednoczonych odbywają się referenda w sprawie przymusowego oznaczenia produktów zawierających GMO, co w efekcie spowoduje bankructwo firm je produkujących. Mimo że eksperci firm takich jak Monsanto dowodzą, że żywność transgeniczna jest nieszkodliwa, to fakty i niezależne badania zdecydowanie wskazują na coś wręcz odwrotnego, mówi Jeffrey Smith, dziennikarz śledczy, autor między innymi książki „Nasiona kłamstwa”. Rozmawiałem z weterynarzami, pediatrami i innymi lekarzami i widzę ogromne poparcie dla tezy, że GMO powoduje wzrost zachorowań na różne choroby, na przykład autyzm, zaburzenia równowagi i inne problemy mające związek z GMO. Widzimy także dowody na obecność nowych, nieznanych nauce organizmów, które mogą powodować tę bezpłodność, o której mówimy. Od wielu rolników słyszę, że zwierzęta spontanicznie unikają żywności GMO, jeśli mają wybór, a jeśli się nie karmi GMO, to chorują, zdychają lub mają problemy z płodnością, a gdy przestanie się im ją podawać, widać poprawę. Widać wyraźny wzrost świadomości zagrożenia i zaniepokojenia, a oznacza to, że szuka się sposobu wyjścia z tego szaleństwa. Uprawy GMO to śmierć dla rolników. W Indiach ponad 250 000 rolników uprawiających bawełnę genetycznie zmodyfikowaną popełniło samobójstwo, gdyż ich pola przestały dawać plony i nie byli w stanie spłacić długów. GMO to także śmierć dla konsumentów. Badania naukowe na szczurach żywionych GMO udowodniły, że tracą one płodność w trzecim pokoleniu.
Mówi sir Julian Rose, prezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi. Ta najnowsza rządowa ustawa o nasiennictwie jest tylko sposobem na uniknięcie dostosowania się do woli narodu polskiego. Jest to celowa próba ukrycia rzeczywistych problemów poprzez użycie prawniczej terminologiiPrzez ostatnie pięć lat wysyłaliśmy jako koalicja reprezentująca tysiące obywateli petycje i listy, organizowaliśmy akcje w całej Polsce, ale jak dotąd rząd milczy. Nie słuchają nas. Nadal nie ma zakazu upraw organizmów genetycznie modyfikowanych. Zamiast tego otwiera się drzwi dla takich upraw, nawet gdy dziewięć innych krajów już zakazało upraw genetycznie zmodyfikowanych organizmów z uwagi na ich potencjalne niebezpieczeństwo dla zdrowia ludzi, zwierząt i środowiska. Teraz próbuje się zakazać lokalnych nasion, to znaczy tych nasion, które ty i ja zachowujemy i sprzedajemy lokalnej społeczności na terenie całego kraju. Będą próbować ograniczyć to tylko do 10% sprzedaży komercyjnej. To właśnie też znajduje się w ustawie o nasiennictwie. W ten sposób zniszczy się prawo ludzi do produkcji i sprzedaży własnej żywności.
„To, co robią panowie Komorowski, Sawicki i Korolec, to poparcie dla wielkiego biznesu, nie dla obywateli własnego kraju” – mówi Paweł Połaniecki, niezależny ekspert koalicji Polska Wolna od GMO.
[19:41] - Zapisy, które proponowane są przez autorów tej ustawy, zupełnie nie gwarantują kontroli nad GMO rozprzestrzeniającym się. Są wątłe tylko mechanizmy administracyjne dotyczące konieczności rejestracji. Natomiast realia budżetowe są takie, że nie jesteśmy w stanie obsłużyć tego tematu w sposób, który by zagwarantował dostateczną kontrolę. Państwa takie jak Niemcy i Francja dlatego wprowadziły zakaz upraw roślin transgenicznych, że pomimo tego, że przeznaczyły miliardy euro na stworzenie systemów bezpieczeństwa i kontroli stosowania GMO, zaprzestały tych upraw, zakazały ze względu na to, że te systemy były nieefektywne. Nasz rząd, proponując nam taką ustawę z wątłymi zapisami, naraża nas, wystawia nas po prostu na bezpośrednie zagrożenie środowiska przez GMO.
[20:32] - Nie potrzeba nam więcej skomplikowanych ustaw. Musimy mieć zakaz GMO. Musimy zapobiec wielkiej katastrofie łańcucha pokarmowego. Wszyscy wiemy, że GMO niszczy zdrowie ludzi i zwierząt oraz zdrowie całego środowiska naturalnego. Czy oni czytają listy, które do nich wysyłamy? Czy są świadomi tego, że gryzonie karmione żywnością GMO w ciągu trzech lat stają się bezpłodne? A co to oznacza dla zdrowia ludzi? Czy oni mają zamiar przeprowadzić ludobójstwo na własnym narodzie? Metody ludobójstwa mogą być różne. Hitler robił to w komorach gazowych.
Teraz globalni gangsterzy wytwarzają zabójcze geny w laboratoriach. Jednak świat nie jest ślepy na to, co się dzieje. W walkę z GMO włączyli się już bardzo wpływowi ludzie. Ci, którzy uczestniczycie w tym ludobójczym procederze, nie łudźcie się, że ujdzie wam to na sucho. Naziści, którzy tłumaczyli się, że tylko wykonywali rozkazy, nie uniknęli ręki sprawiedliwości. Musimy doprowadzić do zakazu GMO, zanim będzie za późno. Zabija gryzonie, zabija pszczoły i będzie zabijać ludzi. Natomiast ostatnią wiadomością, jaką otrzymaliśmy od polskiego rządu, jest to, że pan Sawicki wycofuje konsultacje społeczne na temat kolejnego projektu, który dopuszcza pasze z GMO. Konsultacje, które rząd sam zaproponował miesiąc wcześniej. Co nam to mówi o trosce rządu wobec społeczeństwa?
Aby przeżyć, musimy zacząć zdecydowanie działać. Propozycja ustawy o nasiennictwie jest dowodem na ignorancję jej twórców czy wręcz kpinę z Polaków. W przypadku niekontrolowanego rozprzestrzeniania się GMO proponuję działania ratownicze polegające na usunięciu skutków takiej awarii. Ignoranci nie zdają się zauważyć, że każde uwolnienie GMO jest niekontrolowane i nie istnieją żadne możliwości kontroli takich upraw. Czas na natychmiastowe działanie. Weźcie wszyscy udział w proteście pszczelarzy 15 marca. Podpiszcie petycję na stronie Alertbox. Należy żądać, aby rząd zaprzestał niszczenia polskiego łańcucha pokarmowego. Należy też żądać jasnego zakazu GMO w Polsce, tak jak to się stało w dziewięciu innych krajach europejskich.
[23:26] - Mroczne tematy w Radiu Paranormalium.
[23:32] - Tak, pojawił się wątek z panem Markiem Sawickim, naszym ministrem rolnictwa. To jest człowiek, który przez całe cztery lata w rządzie popierał GMO i w obecnej kadencji również to robi. W styczniu 2008 roku mówił na przykład, że postępu nie da się zatrzymać i że on barykady przeciwko GMO bronił nie będzie. We wszystkich głosowaniach dotyczących GMO partia Sawickiego, PSL, popierała GMO. Partia rolnicza, dodajmy. Tak było w ustawie o paszach, kiedy odsuwano w czasie zakaz sprowadzania pasz genetycznie modyfikowanych. Tak było również przy ustawie o nasiennictwie, kiedy to posłowie PSL-u głosowali za możliwością wpisywania nasion GMO do oficjalnego rejestru oraz sprzeciwiali się delegalizacji sprowadzania GMO z zagranicy.
[24:32] - Przez długie cztery lata pierwszej kadencji oraz w drugiej kadencji rząd PO-PSL wzbraniał się i wzbrania się nadal przed jakąkolwiek myślą o wprowadzaniu zakazu upraw GMO w Polsce. Nawet mimo tego, że siedem krajów Unii, w tym Francja i Niemcy, zakazy takie wprowadzili, nie czekając na pozwolenie z Brukseli. W Parlamencie Europejskim, gdy 5 lipca ubiegłego roku, po latach ciężkiej walki politycznej, uchwalono wreszcie prawną możliwość zgodnego z prawem europejskim zakazu upraw GMO w poszczególnych krajach członkowskich, europosłowie PiS-u byli oczywiście za uchwaleniem tej możliwości, a europosłowie PO i PSL-u byli przeciw. A teraz na Jasnej Górze, pod świętym obrazem, Sawicki miał czelność mówić, że on będzie teraz walczył już nie o Polskę, ale o Europę wolną od GMO. Mało tego, on stanie na czele tej walki. Sprawa Marii naprawdę łaski ś pełna, że nie zeszła z obrazu, żeby przegonić tego hipokrytę. Kolejnym zagrożeniem związanym z GMO jest to, że w zasadzie inżynieria genetyczna w przypadku GMO z inżynierią ma wspólną tylko nazwę. Bardziej by tutaj pasowało określenie ruletka. Celem tej ruletki jest wprowadzenie genu, czyli fragmentu DNA jednego gatunku, na przykład bakterii, do DNA drugiego gatunku, na przykład kukurydzy, w taki sposób, aby nowo zmodyfikowany organizm posiadał określoną cechę, na przykład wytwarzał sobie pestycyd, który normalnie wytwarzany jest przez bakterie. Niestety obecna technika nie pozwala na dokonanie tego w precyzyjny sposób modyfikujący DNA w konkretny, ściśle określony sposób.
Nie potrzeba jednak dokładnej wiedzy, aby tego dokonać. Można to zrobić w sposób losowy na dużej ilości komórek przy użyciu pistoletu genowego i później wybrać tylko te komórki, które działają, a resztę po prostu wziąć i pominąć. W celu odróżnienia komórek, do których gen został wprowadzony w zakładany sposób od reszty, w których proces nie udał się, stosowane są tak zwane markery antybiotykowe dodawane do wprowadzanych genów. Do genu, który chcemy wprowadzić do obcej komórki doklejony zostaje gen bakterii odpornej na antybiotyk. W efekcie wprowadzany gen posiada cechy odporności na ten właśnie antybiotyk. Po przeprowadzeniu modyfikacji za pomocą pistoletu genowego wystarczy wynikowe komórki poddać działaniu antybiotyku. Przetrwają wówczas tylko te komórki, które są na ten antybiotyk odporne, czyli te, do których udało się wprowadzić pożądany gen. Oczywiście taki proces modyfikacji nie przebiega w sposób idealny. Tutaj powstaje wiele nieprzewidzianych konsekwencji. Już na przykład samo użycie genu bakterii odpornej na antybiotyk budzi kontrowersje wśród naukowców obawiających się powstawania nowych chorób odpornych na leczenie antybiotykami.
Zdania jednak są co do tego podzielone. Jednak większość naukowców wyraża wątpliwości. Była już w mediach na przykład poruszona sprawa o superbakterii NDM-1, która jest odporna na antybiotyki. Kto wie, może to ma jakiś związek z GMO. Tylko kto ma to wiedzieć, skoro naukowcy nie potrafią w sposób precyzyjny przeprowadzić modyfikacji? Technika pistoletu genowego może wywołać mutacje genowe. Nie ma tak, że jeden wprowadzony gen działa tak, jak powinien. Mogą wystąpić różne komplikacje, które powodują powstawanie mutacji. Są też również powstawanie nowych genów, nowych cech, alergenów i tak dalej. Tego się w ogóle nie bada niestety, więc nie wiadomo tak naprawdę, co taka przykładowa kukurydza potrafi zrobić, poza wytwarzaniem oczywiście substancji owadobójczej.
Mało tego, jedna kukurydza może wytwarzać bardzo małe ilości tej substancji, a inna dużo więcej, nawet w momencie, gdy pochodzą z tej samej zmodyfikowanej komórki. Teraz wyemitujemy w Radiu Paranormalium długą wypowiedź pana doktora habilitowanego Jana Narkiewicza-Jodko na temat GMO. Będzie to fragment konferencji poświęconej GMO „Współczesny Frankenstein kontra tysiące lat ewolucji”, którą zorganizował we Wrocławiu 17 kwietnia 2011 roku Ośrodek Edukacji Janusz Zagórski. Jest to interesujące wystąpienie pod tytułem „GMO a środowiska rolnicze i przyrodnicze”, które wygłosił właśnie pan profesor doktor nauk rolniczych i doktor habilitowany nauk rolniczych Jan Narkiewicz-Jodko z Instytutu Warzywnictwa w Skierniewicach. Mówi profesor doktor habilitowany Jan Narkiewicz-Jodko.
[30:02] - Jako szef grupy do niedawna Światowej Organizacji Nauk Ogrodniczych skupiającej 50 najlepszych specjalistów w dziedzinie ochrony roślin i również w dziedzinie GMO, mam wiarygodny dopływ informacji. Mianowicie mnie martwi to, że wiele osób zabiera głos na temat GMO, nie mając pojęcia absolutnie. Żeby zabrać głos i żeby coś na ten temat wiedzieć, trzeba przynajmniej przeczytać dwie jakieś książki. „Na ślad kłamstwa” czy również „Koniec człowieka”. To jest też taka bardzo dobra książka, któraTam wykazuję, do czego może doprowadzić GMO. Chciałem państwu powiedzieć, że podam państwu tylko te dane, które są udowodnione. Mianowicie wiele ludzi miesza, jeżeli chodzi o sprawę klonowania i GMO. Klonowanie to jest powielanie organizmu bez interwencji w kod genetyczny. Natomiast jeżeli chodzi o organizmy genetycznie zmodyfikowane, to już tutaj mowa to są rośliny, zwierzęta i drobnoustroje, których geny zostały zmienione w sposób niezachodzący w warunkach naturalnych. I teraz chciałem państwu powiedzieć, ja uczestniczę co roku w takich konferencjach jako były szef tej organizacji w Belgii i mam bardzo dużo takich danych zebranych.
Mówiłem przede wszystkim o wpływie GMO na środowisko rolnicze i na biocenozy. Przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę, że rośliny transgeniczne to są nowe rodzaje organizmów transgenicznych, które zawierają bardzo toksyczne niejednokrotnie białka. I z tego względu niezależni eksperci nie uwikłani w różne układy alarmują, że ryzyko uwolnienia organizmów transgenicznych do środowiska jest znacznie większe niż dotychczas przypuszczano. Mianowicie laboratoryjnie stwierdzono, że soja transgeniczna z genem BT powoduje głębokie zmiany, między innymi patomorfologiczne organizmów ciepłocielnych. I co tam się dzieje? Przede wszystkim trzustka nie wydziela dostatecznej ilości enzymów, natomiast w wątrobie powstają mikropory i mikrowłókienka, które oczywiście zaburzają normalne działanie wątroby. Także to jest jedna sprawa. Stwierdzono także doświadczalnie, że kukurydza transgeniczna NK603 powoduje zmiany morfopatologiczne we krwi. Mianowicie powstaje stężenie hemoglobiny, tak zwana makrocytoza, bardzo ujemnie wpływająca na zdrowie. Organizm jest osłabiony i są inne takie ujemne.
Najgorsze są ziemniaki transgeniczne. Właśnie dyskutowałem w Belgii teraz ostatnio na tej konferencji. Okazuje się, że ziemniak transgeniczny z genem BT, który był stosowany w Ameryce, został wycofany na skutek tego, że powodował schorzenia u ludzi w szpitalach. Mianowicie chodzi o to, że właśnie te endotoksyny BT silnie działają w organizmach o odczynie zasadowym. Dlatego też powiedzmy, specjaliści z Monsanta niektórzy tak zwani twierdzą, że człowiek ma w organizmie, w żołądku odczyn kwaśny, dlatego nie powinno to szkodzić. Okazuje się, że nieprawda. Mój przyjaciel, profesor Bartnik, który tę sprawę bada, jest dyrektorem kliniki, stwierdził, że wiele osób ma odczyn obojętny albo zasadowy i w tych wypadkach właśnie te endotoksyny BT powodują bardzo ujemny wpływ na zdrowie, między innymi perforację jelit i tak dalej. Także tutaj na to trzeba zwrócić również uwagę. Chciałem jeszcze powiedzieć, że ten ziemniak transgeniczny powoduje głębokie zmiany patomorfologiczne w wątrobie, trzustce, grasicy i również to, co była mowa w jelicie cienkim. W jelicie cienkim następują najpierw takie schorzenia, jakieś plamy i potem może dochodzić nawet do perforacji tych jelit.
Także wszystko to, proszę państwa, prowadzi do osłabienia oczywiście organizmów żywych i do zmniejszenia przyrostu masy ciała. To potem pokażę tutaj na tej tyblicy. Te wszystkie ujemne oddziaływania powodują to, że następuje zmniejszenie masy ciała organizmów, którym podajemy te właśnie rośliny transgeniczne. Nie sprawdziły się również głoszenia zwolenników GMO, że wprowadzenie roślin transgenicznych przede wszystkim zlikwiduje nam głód na świecie, że wykarmi trzeci świat, że dzieci nie będą chorowały na rozmaite choroby związane z wzrokiem, dlatego, że ryż i złoty miał właśnie zawierać prowitaminę A i oczywiście zmniejszać zachorowalność na to. Więc tutaj oczywiście jest jedna sprawa bardzo ważna, że najnowsze badania prowadzone w Ameryce między innymi przez profesora Dufę wykazały, że rośliny transgeniczne, takie jak na przykład soja, burak cukrowy czy rzepak, po kilku latach uprawy następuje zmniejszenie plonu, dlatego, że gen biorcy uruchamiaMechanizm obronny przed genem dawcy i następuje dezintegracja między genami prowadząca po pewnym czasie do zmniejszenia plonów. Wiemy, że środki chemiczne, jeżeli chodzi o walkę ze szkodnikami, niewiele pomogą. Tutaj nam pomaga natura. Owady pożyteczne niszczą około 50 do 80% szkodników, także tutaj żadna chemia bez pomocy owadów pożytecznych nam nic nie zrobi, nie pomoże i dlatego trzeba chronić te owady. Na konferencji entomologicznej, która odbyła się w Australii, były trzy referaty na temat szkodliwego wpływu pyłku z roślin transgenicznych, który zawiera endotoksyny Bt na owady pożyteczne. Między innymi również profesor Katz w Niemczech stwierdził szkodliwy wpływ pyłku z roślin transgenicznych na rozwój rodzin pszczelich, który prowadził kilkuletnie badania między innymi w Ameryce i stwierdził, że tam co roku następuje znaczne zmniejszenie rodzin pszczelich, w tej chwili około 40%.
Tłumaczy, że przyczyną tego mogą być między innymi endotoksyny Bt, które występują w pyłku roślin. Oczywiście zwolennicy GMO twierdzą, że jeżeli zastosujemy 200-metrowe izolacje roślin GMO od roślin konwencjonalnych, nie ma możliwości zapylenia tych roślin i nie ma możliwości rozprzestrzenienia się GMO. Otóż to jest nieprawda, dlatego że jednostka badawcza Unii Europejskiej Joint Research Service na zlecenie Komisji Europejskiej przeprowadziła badania na temat, czy może być współistnienie tych roślin konwencjonalnych. I co stwierdzili? Stwierdzili między innymi, że pyłek z roślin transgenicznych utrzymuje się w powietrzu, w zależności od rodzaju roślin od godziny nawet do sześciu godzin. Im lżejszy pyłek, na przykład rzepaku, to nawet do sześciu godzin i w tym czasie zapyla rośliny konwencjonalne, tutaj chodzi również o uprawy ekologiczne, na odległość nawet do kilkuset kilometrów, a bardzo powszechnie do 20, 30 kilometrów. I w związku z tym wprowadzenie GMO do środowiska spowoduje uśmiercenie upraw ekologicznych, dlatego, że one zostaną zapylone. Biedronka i mszyce. Chciałem państwu powiedzieć, że jedna biedronka w przeciągu 24 godzin zjada do 70 mszyc, natomiast larwa biedronki nawet do 100 mszyc. Jeżeli wyniszczymy biedronki, to oczywiście będzie bardzo źle, trzeba będzie środki chemiczne, które nam też nie pomogą.
Następna proszę. Tutaj jest larwa biedronki, państwo widzicie i tutaj jest dorosła biedronka. Widzicie państwo, jak zjada te mszyce? Najnowsze wyniki badań hiszpańskich wykazały, że na kukurydzy transgenicznej występuje znacznie większa ilość mszyc niż na konwencjonalnej. Nieporównanie mniej wrogów naturalnych. Dlatego, że jeżeli na kukurydzy transgenicznej są zniszczone owady pożyteczne, to oczywiście to próżnię muszą zająć szkodniki. Mszyce szczególnie, które nie są wrażliwe na GMO. I tutaj państwo macie znów brzydkowate, które też są niszczone przez GMO i taka jedna larwa brzydkowatych może zjeść nawet do 120 mszyc w przeciągu jednego dnia. A to jest dorosły brzydkowaty owad, który żywi się pyłkiem. Tutaj jest złotooki, które też masowo są niszczone przez GMO i też to są bardzo skuteczni wrogowie przeciwko mszycom.
Badania prowadzone przez Katz. Już mówiłem, że pyłek z roślin transgenicznych jest bardzo szkodliwy dla pszczół. Następne poproszę. I państwo tutaj widzicie, pszczoły podkarmiane cukrem z dodatkiem endotoksyny Bt miały około 40% większą śmiertelność zimą niż pszczoły kontrolne z czystym cukrem. I to, co profesor Katz badał w Ameryce, stwierdził, że już w tej chwili około 40% mniej jest pszczół i udowodnił, że w dużym stopniu za to są odpowiedzialne właśnie endotoksyny Bt, które się gromadzą w pyłku. I teraz to, co pan profesor Katz mówi, że być może w miodzie również są badania, że potem również miód będzie wymagał zezwoleń i zastrzeżenia. Soja transgeniczna z genem Bt zakłóca funkcjonowanie trzustki u zwierząt doświadczalnych i redukuje syntezę enzymów trawiennych, powodując także zmiany patomorfologiczne w jądrach komórkowych wątroby zwierząt doświadczalnych. Zaburza to normalny ich rozwój oraz zmniejsza przyrost masy ciała. Rosja w tej chwili też po ogłoszeniu badań Ermakowej, członka Akademii Nauk, zastanawia się i prawdopodobnie wprowadzi blokadę importu roślin transgenicznych. I to będzie uderzenie w naszych sadowników, bo chociaż sadownicy tego się nie stosuje, ale jeżeli dojdą słuchy, że my coś stosujemy takie, to będzieTeż pretekst do tego, żeby także na to zwrócić uwagę.
Ja teraz skontaktuję się z ambasadą, niedługo tam jestem umówiony, rosyjskiej i dowiem się dokładnie, jak ta sprawa wygląda. Nam na handlu z Rosją bardzo zależy, bo przecież produkcja sadownicza, warzywnicza tam jest w tej chwili rozszerzona i bardzo dużo tego produkujemy. I tutaj państwo macie badanie Ermakowej, która stosowała dla jednej grupy myszy soję transgeniczna, dla drugiej grupy stosowała soję konwencjonalną. I tutaj państwo widzicie, jaki przyrost był karmione soją transgeniczna, a tutaj normalnie. Niektórzy mówią, że wiele osób zaprzecza temu, ale to zaprzeczenie nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia, dlatego że w tej chwili Monsanto dąży do tego, żeby w 100% żywność była transgeniczna. I tak to wygląda obecnie. Takiego wpływu nie ma, bo nawet w Ameryce 70% żywności jest nietransgenicznej. Ale jeżeli dojdziemy do tego, że będzie 100%, to będzie to, co pani Ermakowa tam uwzględniła. I pani Ermakowa zaprosiła dwa lata temu przedstawicieli Monsanto, żeby pokazać im te wyniki badań, bo procedowali i oni odjechali bez dyskusji, dlatego, że widzieli te wyniki i te wyniki są bardziej miarodajne, ponieważ Ermakowa prowadziła je przez dwa lata. Natomiast jeżeli chodzi o sprawy FDA, Food and Drug Administration, która prowadzi dla Monsanto badania, jest w dużym stopniu okupowana przez polityków z rządu amerykańskiego.
I co się okazuje? Że FDA zatrudnia około 100 osób związanych z Monsanto. Wiele państw sprzeciwia się, jeżeli chodzi o import roślin transgenicznych, dlatego, że jeszcze nie jest wyjaśniony wpływ tych roślin na zdrowie. Te laboratoria, które prowadziły badania, wykazały jednak, że rośliny transgeniczne mają ujemy wpływ na zdrowie, dlatego że tam są endotoksyny BT, które działają nie tylko na owady, ale również na ludzi. I w Ameryce na przykład wprowadzono ziemniaki modyfikowane genetycznie New Life i po trzech latach je wycofano, dlatego, że stwierdzono sprzeciw kilku ośrodków badawczych i konsumentów i musieli tę odmianę wycofać. Także tutaj też jest bardzo ważne to, że rośliny transgeniczne z genem BT nam w dużym stopniu zanieczyszczają środowisko. I to są żywe organizmy, których nie da się usunąć, bo to może być groźniejsze od racjonalnie stosowanych środków chemicznych, dlatego że środki chemiczne mają okresy karencji, na przykład niektóre pyretroidy 1 czy 2, one zanikają i poniżej tolerancji można je bezpiecznie spożywać. Natomiast rośliny transgeniczne z genem BT, wprowadza się ten endotoksyny BT, które są żywym organizmem i się rozmnażają w roślinach. Im bliżej jest zbioru, tym endotoksyn BT jest więcej. Teraz proszę państwa, oczywiście najważniejszy argument wszystkich zwolenników GMO, że GMO uratuje świat od głodu.
To jest bujda, które nie ma z tym wspólnego. Mianowicie badania przeprowadzone w Ameryce przez profesora Dufy. To było około 200 doświadczeń rozmaitych. Studenci to robili. Wykazali, że po 10 latach uprawy soi, buraków cukrowych i rzepaku plony zmniejszyły się od 5 do 20%. I co było przyczyną tego? Mianowicie przyczyną było to, że gen biorcy bronił się od genów dawcy i nastąpiła dezintegracja między genami i oczywiście doprowadziło do zmniejszenia plonu. Chciałem państwu powiedzieć, że jest fałszem twierdzenie, że GMO zmniejszy stosowanie ilości środków chemicznych. Nic podobnego. Mianowicie po wprowadzeniu tej soi Roundup ilość herbicydów zwiększyła się o około 40%.
Na to są dane. I poza tym, jeżeli chodzi o sprawy jeszcze nie tylko Roundup, ale innych roślin również ilość się zmniejszyła. I bujdą jest również to, że GMO spowoduje zmniejszenie, jeżeli chodzi o sprawy chemizacji środowiska. Nic podobnego. Mianowicie my wbudowujemy do roślin transgenicznych endotoksyny BT, które są znacznie bardziej niebezpieczne niż na przykład pyretroidy, dlatego, że pyretroidy po pewnym czasie się rozkładają. Natomiast tutaj raz wprowadzone do rośliny, ten endotoksyna BTPowoduje to, że w miarę wzrostu roślin stężenie tych endotoksyn się zwiększa, dlatego że to są żywe organizmy i my jesteśmy skazani na jedzenie. Raz wprowadzone do środowiska GMO nie da się usunąć. To jest proces nieodwracalny, bo środki chemiczne zanikają. Nawet DDT po 20 latach zanika całkowicie, a te nowoczesne środki chemiczne już po roku, po dwóch. Natomiast to nie da się usunąć i raz wprowadzone rośliny transgeniczne to już jest proces nieodwracalny.
Jakie są wnioski? Przede wszystkim są takie wnioski, że w tej chwili wiele instytutów pracuje nad integrowaną produkcją, która nam dostarcza nie tylko zdrowej żywności, ale również wysokie plony. I uważam, że w tej chwili nie ma potrzeby wprowadzania masowego GMO do tego, że żywności mamy dosyć, a trzeba zwrócić przede wszystkim na jakość żywności. I w tym wypadku nie można poddać się zmonopolizowaniu tej żywności i nasion przez wielkie korporacje, dlatego, że to nie leży w interesie ogółu. Nie ma nic wspólnego z dobrem, ale to jest chęć opanowania, chęć między innymi opatentowania żywności. Nie tylko żywności, ale nasion i pasz. I do tego nie możemy dopuścić, a wiadomo, że kto panuje nad żywnością, panuje nad ludźmi. Także tutaj na to trzeba zwrócić uwagę i po prostu nie dopuścić do tego i ustalić co najmniej 10-letnie moratorium, dokładnie to zbadać. I trzeba przestrzegać protokołu Kartańskiego i Szczytu Ziemi, którego sygnatariuszem jest Polska, która zakazuje wyraźnie. Wyraźnie tam jest we wniosku taki zapis, że ochrona środowiska naturalnego i zdrowie ludzi należą obecnie do najważniejszych problemów i musi być zawsze w centrum uwagi każdego działania człowieka.
My niestety tego nie przestrzegamy. Na to trzeba ogromną uwagę zwrócić. W tej chwili, jeżeli chodzi o stanowisko Unii Europejskiej, to tam w moim odczuciu się zmienia. Parlament podchodzi do tego w tej chwili coraz bardziej ostrożnie. Odbyła się konferencja w czerwcu na temat GMO w Parlamencie Unii Europejskiej i tam wyraźnie między innymi wiceprzewodniczący do spraw rolnictwa powiedział, że musimy podchodzić ostrożnie do tego i w żadnym razie nie możemy pochopnie działać na szkodę naszego rolnictwa. I nikt nas nie może zmusić, nie powinien zmuszać do produkcji i do konsumpcji tego, bo to jest sprawa polityczna i trzeba do tego podchodzić bardzo ostrożnie. Jest bardzo mało informacji na temat GMO od niezależnych naukowców. Jest natomiast dużo publikacji, które nie są blokowane w takim stopniu na temat korzyści, jakie przynoszą. Dlatego wiele dziennikarzy i wiele polityków nie zdaje sobie dokładnie sprawy, jakie istnieje zagrożenie, bo szereg artykułów jest blokowanych z prac naukowych niezależnych naukowców i ekspertów. I to nie dochodzi do świadomości dziennikarzy.
I dziennikarz przyjmuje informacje, jakie uzyskuje w firmie przede wszystkim i dlatego ci dziennikarze się nie wypowiadają. Ale mam nadzieję, że z czasem pojawi się więcej, bo w tej chwili już ta sprawa jest nagłaśniana między innymi przez internet i w tej chwili już właśnie byłem w Brukseli, mam materiały z Unii Europejskiej i 75% obywateli Unii Europejskiej jest obecnie, średnio 75%, bo niektóre kraje mają mniej, przeciwko żywności transgenicznej. Nie mówiąc tutaj oczywiście, jeżeli chodzi o sprawy produkcji leków i zdrowia, ta sprawa jeszcze nie jest rozwiązana i mi się wydaje, że w tym kierunku trzeba prowadzić badania, dlatego że to niejednokrotnie produkcja chociażby insuliny, bo to też jest transgeniczna bakteria i niektórych leków, że może doprowadzić do uzdrowienia ludzi, nawet uniknąć śmierci. I w tym kierunku ja rozumiem, że badania trzeba prowadzić, jeżeli rzeczywiście to się okaże, ale jeszcze brak na to danych.Trzeba to stwierdzić, że to nie jest szkodliwe, że tylko działa bardzo dobrze na organizm. Niektóre leki jeszcze nie są dokładnie zbadane. To, co dzisiaj mówił doktor Halat, pan doktor Halat wyraźnie powiedział, że te leki oczywiście nie są dokładnie przebadane i jeżeli będą przebadane, to uważam, że trzeba tym się zainteresować, bo zdrowie jest najważniejsze. Natomiast w rolnictwie raczej musi być moratorium 10-letnie. Nie można pochopnie, bo to nie leży w interesie dobra ogółu wcale. Natomiast firmy chcą się wzbogacić i zmonopolizować produkcję żywności, nasion. Ale trzeba tutaj podchodzić do tego niezależnie.
[56:03] - Mówił profesor doktor habilitowany Jan Markiewicz Jotko. Fragmenty konferencji o GMO zatytułowanej „Współczesny Frankenstein kontra tysiące lat ewolucji” zorganizowanej we Wrocławiu 17 kwietnia 2011 roku. Mroczne Tematy w Radiu Paranormalium. To jest audycja Mroczne Tematy w Radiu Paranormalium. Niestety jakoś tajemniczo wtyczka w programie nadającym czyszcząca dźwięk z szumów doznała tajemniczej awarii, także jakość dźwięku może być odrobinkę gorsza w tym momencie. Mam nadzieję jednak, że w dalszym ciągu będę słuchalny i nie będę szumiał ani trzeszczał. Cały czas czekam na wasze telefony, na wasze wiadomości. Możecie dzwonić na Skype'a pod nick radio.paranormalium.pl. Możecie również pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jeszcze w kwestii zagrożeń, w kwestii eksperymentów mających na celu ustalenie poziomu szkodliwości GMO znalazłem przed chwilą taką informację.
Dzwoni Paweł. Halo? Witamy cię Pawle na antenie Radia Paranormalium.
[57:43] - Witaj Welesie. Dzisiaj rozmawiacie o GMO, o ich przede wszystkim negatywnych skutkach. Jednak ja zapytam, czy GMO nie jest czasem wymogiem postępu cywilizacji? Bo jakby nie patrzeć, powstają nowe choroby. Mieszkam na wsi, jestem troszkę z tym obeznany, więc wiem, że coraz więcej rolników i osób zajmujących się uprawą roślin stosuje po prostu więcej środków chemicznych. I czy to nie jest po prostu swego rodzaju wymóg, jaki musimy spełnić, aby te rośliny rosły i nie zabijały ich co to nowsze choroby bardziej odporne na starsze i choroby po prostu.
[58:41] - To znaczy mnie się wydaje, że to niekoniecznie jest jakiś wymóg. Po prostu działa tutaj, tak mi się wydaje, lobby, które produkuje te rośliny i które tylko chce w jakiś sposób zwiększyć ich sprzedaż. Także nie wydaje mi się, żeby to miało coś wspólnego z celem zwiększenia ochrony naszego zdrowia, broń Boże.
[59:11] - Nie mam na myśli dokładnie ochrony zdrowia, ale wiem po tym, co ludzie mówią, że jeśli nie da się chemii, rośliny nie będą rosły. Będą małe zbiory, małe plony i nie będzie z tego efektów. Być może tak się przyjęło ogólnie, że z postępem techniki co to nowe cuda wychodzą jakieś preparaty, że zwiększają plony i tym podobne. Jednak ja myślę, że jakby nie patrzeć technika idzie do przodu i po prostu ludzie używając tych środków, tych GMO, nawet nieświadomi po prostu sądzą, że jest to tak jak dawniej było. No ale tak nie jest.
[01:00:14] - To znaczy wiesz co? Technika może iść do przodu. Oczywiście ja nie mam nic przeciwko postępowi technicznemu, tylko przed wprowadzeniem tych organizmów genetycznie modyfikowanych na rynek jednak powinny one być badane, powinny one zostać zbadane i powinno zostać określone, czy one w jakiś sposób nie szkodzą na przykład człowiekowi. No a niestety pod tym kątem w ogóle GMO się nie bada. Nie ma więc pewności, że to jest bezpieczne. Zgodnie z obowiązującym u nas w Unii Europejskiej i w Stanach Zjednoczonych prawem, taki organizm genetycznie modyfikowany przed dopuszczeniem do sprzedaży i spożycia nie musi być wcale poddawany badaniom sprawdzającym, czy dane GMO jest bezpieczne.Także wynika to z reguły zasadniczej równoważności, której wprowadzenie było dużym krokiem korporacji biotechnologicznych, głównie mam tu na myśli firmę Monsanto, w stronę popularyzacji żywności GMO. Ta reguła zasadniczej równoważności zakłada, że generalnie składniki odżywcze odmiany GMO są równoważne składnikom odżywczym odmiany tradycyjnej, co wydaje się troszeczkę naciągane. Przykładowo zakłada się, że kukurydza wspomniana typu MON 810 ma podobne składniki typu białka, tłuszcze, węglowodany do kukurydzy naturalnej. W związku z tym zakłada się, że nie ma potrzeby żadnych badań kukurydzy tego właśnie typu MON 810. Nie wiadomo też, czy nowa kukurydza posiada jakieś niepożądane cechy.
Nie wiadomo, czy przypadkiem nie jest szkodliwa, ponieważ pod tym kątem nie została zbadana. Także to jest owszem, postęp techniczny postępem technicznym, ale pewne rzeczy też wypadałoby sprawdzić, a tego się nie robi.
[01:02:26] - No dokładnie. Prości rolnicy nie wiedzą, co właściwie znajduje się w tych ziarnach, które sadzą i później w plonach, które zbierają.
[01:02:38] - Już nie wspominając o tych zagrożeniach z natury licencyjnej, ponieważ jak wiadomo, rośliny same się zapylają. Nie ma nikt nad tym kontroli. Tak jak było wspominane przed chwilą bodajże przez pana doktora Markiewicza, rolnikom często się wydaje, że jeśli uprawy znajdują się w odległości 200 metrów od siebie, uprawy naturalne od upraw genetycznie modyfikowanych, to nie mają prawa zapylić jedne drugich. Niestety okazuje się, że to jest myślenie całkowicie błędne.
[01:03:25] - Zapytam cię jeszcze przy okazji. Ostatnio nagłośniona jest sprawa wyginięcia pszczół. I czy myślisz, że uprawa roślin GMO ma z tym jakiś związek? Czy po prostu uprawa roślin GMO przekłada się na zmniejszenie liczebności pszczół, które jak wiadomo zapylają rośliny i bez nich nie byłoby wiele jedzenia.
[01:04:00] - To znaczy mnie się wydaje, że to może mieć oczywiście związek, natomiast nie udało się jeszcze ustalić dokładnie przyczyny, dlaczego te pszczoły wymierają, ponieważ przyczyną tego wymierania może być jakaś bakteria czy wirus. To niekoniecznie musi być GMO, ale niewykluczone, że również rośliny genetycznie modyfikowane się do tego przyczyniają.
[01:04:29] - Rozumiem. To by było właściwie tyle ode mnie.
[01:04:36] - Także schodzisz z anteny?
[01:04:38] - Tak. Dziękuję za rozmowę i żegnaj się.
[01:04:42] - Dziękuję ci również.
[01:04:43] - Pozdrawiam. Cześć.
[01:04:44] - Spokojnej nocy. Tak, to był Paweł Skubany. Tutaj widziałem, że jeszcze Michał się dodzwaniał. Michale, możesz teraz zadzwonić, jeżeli potrzebujesz. Tak. Kolejnym zagrożeniem, jakie płynie z GMO O, zadzwonił Michał. Halo, Michale, jesteś na antenie? Halo, halo.
[01:05:19] - Cześć, witam.
[01:05:21] - Cześć.
[01:05:23] - Mamy jakieś takie opóźnienie tutaj, ale myślę, że sobie poradzimy. Ja chciałem się zapytać o to, że wiele mówimy o tym, że wiele szkód może na nas wyrządzić żywność GMO. A chciałbym ewentualnie się zapytać o to, czy wiesz o tym, jakie może przynieść dla nas korzyści.
[01:05:57] - Już kilka takich korzyści zostało wymienionych wcześniej. Jedną z tych zalet jest niewątpliwie zwiększona odporność roślin na szkodniki wytwarzające substancje owadobójcze. Te rośliny wytwarzają. Taką cechą na przykład cechuje się wspomniana wcześniej kukurydza MON 810. Również za taki plus GMO uważa się możliwość spowodowania, że dana roślina będzie wytwarzała więcej na przykład witaminy C, której oczywiście organizm ludzki, jak wiemy, nie wytwarza, jest mu bardzo potrzebna. Natomiast ilość tych plusów, tych korzyści możliwych do osiągnięcia dzięki GMO jest zdecydowanie mniejsza od ilości zagrożeń, jakie GMO za sobą niesie. Także przed wprowadzeniem tej technologii, przed wprowadzeniem roślin GMO na polski rynek powinno się jeszcze bardzo wiele rzeczy sprawdzić i zobaczyć, czy to tak naprawdę nam się opłaca.Bo może się okazać, że więcej będzie z tego szkody niż pożytku. Tak, to był Michał. Nie widzę więcej wiadomości ani więcej telefonów, dlatego teraz przejdziemy do wypowiedzi pana profesora Tadeusza Zarskiego, nagranej również dla projektu walczącego z GMO „Polska wolna od GMO”. W tej wypowiedzi również pan profesor Tadeusz Żarski wypowiada się na temat zagrożeń, jakie niesie ze sobą GMO.
Posłuchajmy. GMO – fakty i mity. Na pytania odpowiada profesor Tadeusz Żarski.
[01:08:05] - Znajdujemy się w pomieszczeniach katedry, której jestem kierownikiem, czyli Katedry Biologii Środowiska. Zajmuję się od początku mojej kariery naukowej problematyką skażeń środowiska, począwszy od metali ciężkich poprzez pestycydy. Stąd moje zainteresowanie genetycznie modyfikowanymi organizmami, które w moim mniemaniu, w moim przekonaniu są kolejną toksyną środowiskową.
[01:08:37] - Czym jest GMO? Jak otrzymujemy GMO?
[01:08:41] - GMO to organizm inny niż organizm człowieka — i tu chwała tej ustawie za to, że człowieka jeszcze nie chce modyfikować — w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób taki, jaki nie występuje w warunkach naturalnych, na przykład w trakcie krzyżowania, selekcji i tak dalej. Jak możemy te twory nazywane genetycznie modyfikowanymi organizmami tworzyć? Możemy do genomu, czyli informacji genetycznej jakiegoś organizmu wprowadzić obcy gen, czyli tak zwany transgen. Wtedy mówimy o tak zwanej transgenezie. Możemy zrobić coś innego, na przykład jeżeli chcemy, żeby nam łososie czy inne ryby rosły dużo szybciej, niż jest to charakterystyczne dla gatunku, to istnieje taka możliwość, że podwajamy im gen odpowiedzialny za produkcję hormonu wzrostu i wtedy one rzeczywiście rosną w tempie niebywałym, co zresztą pociąga za sobą pewne skutki środowiskowe, gdyby broń Boże one trafiły do środowiska. Jest taka możliwość, która legła na początku tego, jak w ogóle powstał problem roślin transgenicznych, mianowicie ten pomidor Flavr Savr, który miał z kolei wyciszony gen, to znaczy nieaktywny gen, który jest odpowiedzialny za to, że powstaje enzym, białko, które rozkłada ścianę komórkową, bo to jest jednak roślina. Więc takie pomidory były trwałe miesiąc, dwa, trzy i niezależnie od tego, ile czasu upływało, to swojego turgoru, swojej jędrności nie traciły. I to są takie trzy podstawowe metody tworzenia GMO, czyli wprowadzenie nowego genu, wprowadzenie genu tego samego gatunku, czyli podwojenie jakiegoś genu, czy ewentualnie wyciszenie któregoś z genów, który daje ekspresję cechy, która jest dla nas niekorzystna.
[01:11:20] - Czy GMO jest niebezpieczne dla zdrowia i życia zwierząt i ludzi?
[01:11:25] - To jest naprawdę pytanie bardzo trudne, żeby dać jednoznaczną odpowiedź, bowiem jest wiele opinii mówiących o tym, że jest to szkodliwe. Danych nie jest za wiele. Tak naprawdę nikt nie wykonywał badań na ludziach, które by udowadniały szkodliwość tych tworów transgenicznych. Poza jednym przypadkiem, który w zasadzie ogranicza się do jednego zagrożenia, że wprowadzenie GMO może się stać przyczyną wytworzenia populacji bakterii opornych na antybiotyki. Więcej mamy informacji, gdzie modelem dla człowieka jest zwierzę. I tak zawsze, nim coś zaaplikujemy człowiekowi, najpierw robimy badania na zwierzętach laboratoryjnych. I tu rzeczywiście jest multum prac, które wskazują na to, że możemy mieć do czynienia z niekorzystnym działaniem pokarmów transgenicznych, takich jak uczulenia na toksynę CRI, która się znajduje w tych transgenicznych organizmach, którym wszczepiono gen Bacillus thuringiensis. Mnie niepokoi jeden fakt, mianowicie o ile biotechnolog czy inżynier genetyczny, jak kto woli, jest w stanie bardzo precyzyjnie, stosując odpowiednie techniki laboratoryjne, wyizolować gen, złożyć goZ genami markerowymi, czy powiedzmy pozwalającymi wprowadzić tę informację do komórki, to nigdy nie ma pewności, w którym elemencie łańcucha DNA ten gen, który wprowadzamy, czyli ten transgen, się znajdzie.
[01:13:51] - Czy raz wprowadzone do środowiska naturalnego organizmy GMO można łatwo usunąć?
[01:13:58] - Musimy na to patrzeć w realiach naszych krajowych i ogólnoświatowych. W tej chwili według przepisów prawa unijnego dopuszczona do uprawy na terenie Unii jest kukurydza MON 810. Ta kukurydza MON 810 wprowadzona na nasze pola poprzez przepylenie, a dla pyłku, mimo że wszyscy roślinnicy panu powiedzą, że to jest w zasadzie średnica dwóch i pół metra, czyli ile pyli ta kukurydza w przypadku zwykłego powiewu wiatru, czy obok będzie jakiś ciek wodny, czy owady mogą ten pyłek przenieść w sposób nieograniczony. Dojdzie do przepylenia odmian, które w tej chwili mamy jako te odmiany tradycyjne. I to jest to ryzyko, to jest właśnie skażenia genetycznego roślin tego samego gatunku. Inaczej wygląda sprawa w przypadku, gdyby, co nie daj Boże, na teren Polski wprowadzono rzepak transgeniczny. Wtedy taki rzepak transgeniczny po pierwsze przepyliłby naturalne odmiany, mógłby się skrzyżować z rzepikiem, z rzepą i z wieloma gatunkami z rodziny krzyżowych. I wtedy powstałyby hybrydy, które niosąc informację dotyczącą czy odporności na herbicyd, czy produkcję toksyny skierowanej przeciwko szkodnikom, w sumie spowodowałyby powstanie czegoś, czego nie można by nazwać już gatunkiem rodzimym. Czyli podstawowe zagrożenie, abstrahując od tego, czy jest to szkodliwe, czy nie jest szkodliwe, to jest zagrożenie dla bioróżnorodności. Bowiem taka transgeniczna roślina, przekrzyżowując się z odmianami tego samego gatunku czy z gatunkami pokrewnymi, w zasadzie eliminuje te gatunki jako gatunki.
Bowiem nie ma takiej sytuacji, żeby występowała naturalnie kukurydza odporna na randap, czy kukurydza, która produkuje toksynę Cry, która daje możliwość zwalczania owadów, które pasożytują na tej kukurydzy.
[01:16:59] - Czy zna pan projekt planowanej ustawy o GMO i czy się pan z nią zgadza?
[01:17:05] - Nie jest mi obcy ten projekt i muszę powiedzieć, że jest to projekt, który w moim osobistym mniemaniu otwiera drogę do niekontrolowanego wręcz wprowadzenia do naszych upraw roślin transgenicznych. Jeszcze stosunkowo niedawno wszystkie sejmiki wojewódzkie uznały, że ich województwa będą wolne od GMO, a tu nagle taki ukłon w kierunku Unii i to powiem szczerze, dla mnie zupełnie niezrozumiały w sytuacji, kiedy największe kraje unijne zabroniły upraw GMO. Mówię tutaj o Francji czy Niemczech, nie mówiąc już o pięciu pozostałych, takich jak Austria, Węgry, Grecja, dwa obszary na Wyspach Brytyjskich, Walia, Szkocja i tak dalej. Nie mówiąc już o tym, że już w tej chwili Irlandia przygotowuje się do tego, żeby wprowadzić zakaz uprawy transgenicznych roślin. Być może pod wpływem doświadczeń historycznych, kiedy to mając jedną odmianę ziemniaka, przypłacili to śmiercią około dwóch milionów ludzi z głodu. Bo co tu dużo mówić, wprowadzenie uproszczonego gatunku, a więc odmiany transgenicznej do uprawy, oprócz tego, że ona niby ma być odporna na herbicydy czy zwalczać sama sobie szkodniki, to jednak jest uproszczenie odmianowe, które w przypadku, gdyby, nie daj Boże, wpadła jakaś zaraza, to wtedy zniszczy całą populację tego gatunku.
[01:19:10] - Czy rzeczywiście, tak jak mówią zwolennicy GMO, uzyskamy czystsze, bardziej zdrowe plony z roślin transgenicznych?
[01:19:19] - Czy uzyskamy czystsze plony z roślin transgenicznych? To trzeba rozważyć w dwóch aspektach. Mianowicie sama transgeneza i możliwość uruchomienia pewnych zjawiskczy torów metabolicznych, które będą skutkowały wytworzeniem substancji, których działania nie możemy przewidzieć. Mówiliśmy o tym, że gen usytuowany w innej sekwencji DNA może się zachowywać zupełnie różnie. Jeżeli będzie to gen organizmu wyższego, to jednocześnie z białkiem, które chcemy uzyskać, może powstać szereg innych, o nieznanych właściwościach. Druga sprawa, o której już wspominaliśmy, że transgeneza i rośliny GMO to jest element całej technologii, której towarzyszy możliwość stosowania wspomnianych już wyżej herbicydów. Nie ma twierdzenia, że to jest mniej szkodliwe czy zawiera mniej chemikaliów, bo zawiera więcej tych chemikaliów.
[01:21:07] - Jakie mogą być zagrożenia dla rolników ekologicznych?
[01:21:12] - Zagrożenia zniszczeniem upraw ekologicznych, bo jeżeli rolnik ekologiczny będzie chciał uprawiać jakąś roślinę w sposób ekologiczny, nie stosując żadnych pestycydów chemicznych, stosując kalendarz księżycowy i inne zabiegi przy siewach i tak dalej, to jeżeli dojdzie do przepylenia jego roślin przez rośliny transgeniczne, te rośliny już nie będą roślinami ekologicznymi, tylko będą skażone transgenami, co jest równoznaczne z tym, że przestaje to być rolnictwo ekologiczne.
[01:22:11] - Co pana zdaniem może zrobić zwykły człowiek, aby zapobiegać wprowadzaniu organizmów modyfikowanych do środowiska?
[01:22:19] - Powiedzieć sobie, że jeszcze nim homo sapiens zaistniał na tej planecie, to przyroda wytworzyła różnorodność różnych gatunków, z których jedne przystosowane przetrwały, nieprzystosowane nie przetrwały. Nie powinniśmy ingerować w to, co w procesie stwórczym czy też wspomaganym procesie stwórczym przez ewolucję zostało wytworzone. Powiem tak bardzo poetycznie: na zegarze czasu istnienia życia na tej planecie nam przynależy zaledwie kilka sekund, więc nie zmieniajmy tego, co tworzone było przez miliony lat, co jest obwarowane prawami biologicznymi. Jak możemy z tym walczyć? Nie wierzyć w to wszystko — ja nie mówię, że w nic zupełnie — co nam biotechnolodzy mówią, bo jak się deklarowałem w części dotyczącej zamkniętego użycia, to róbmy, jeżeli to ma służyć człowiekowi, ale nie wkraczajmy w przyrodę, nie niszczmy bioróżnorodności, czyli de facto nie sprzyjajmy rozprzestrzenianiu genetycznie modyfikowanych organizmów. Nie kupujmy tego, co modyfikowane i produktów wytworzonych przy użyciu tych organizmów. Chyba to jest jedyna metoda i powiem szczerze, przekonanie społeczne, które w całej Europie jest bardzo powszechne. Dziwi to, że akurat kiedy inni od tego odchodzą, my próbujemy otwierać drogę dla organizmów transgenicznych. Przy czym najgorsze, co jest w naszych realiach teraz, to zupełny brak kontroli nad tym, co się uprawia.
[01:24:57] - Mroczne tematy w Radiu Paranormalium.
[01:25:03] - Audycja „Mroczne tematy” w Radiu Paranormalium dzisiaj poświęcona GMO. Znalazłem w trakcie audycji informacje dotyczące wyników eksperymentów przeprowadzonych między innymi przez panią profesor Irinę Armakową z Rosji. Na przykład ponad 50% potomstwa szczurów karmionych soją genetycznie zmodyfikowaną zmarło w wyniku degeneracji organów. W drugim pokoleniu te szczury, które przeżyły, były bezpłodne.
[01:25:41] - Jak donosi pan doktor Arpad Pusztai, szczury karmione genetycznie zmodyfikowanymi ziemniakami miały uszkodzenia układu odpornościowego. Grasica i śledziona zostały uszkodzone. Miały nienaturalnie małe i niedorozwinięte mózgi, wątroby i jądra. Cierpiały na częściowy zanik wątroby. Wystąpiły tendencje do powstawania nowotworów i tak dalej. Z kolei profesor Szekely podaje takie informacje: karmienie myszy genetycznie modyfikowaną kukurydzą doprowadziło do niższej płodności i mniejszej masy ciała. W międzyczasie otrzymałem za pośrednictwem widgetu od jednego ze słuchaczy link do pewnego newsa, który trochę naświetla czy też objaśnia kwestię wymierania pszczół na świecie. To jest z Polityki.pl z działu Nauka. Artykuł zatytułowany „Kto będzie zapylał?”. Tutaj takie są informacje.
Pozwolę sobie zacytować. „Przez długi czas uczeni nie potrafili odpowiedzieć, jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy, to znaczy wymierania pszczół na świecie. Podejrzewano chemizację rolnictwa, ocieplenie klimatu, wirusy, pszczele choroby, paraliżu wykryte w Izraelu i Kaszmirze, a nawet rozwój telefonii komórkowej. Ten ostatni trop był badany, ponieważ pszczoły, podobnie jak ryby, walenie, żółwie i ptaki posiadają magnetoreceptory pozwalające im wyczuwać linie sił ziemskiego pola magnetycznego. Wykorzystują one tę umiejętność w nawigacji. Oddziaływanie pól elektromagnetycznych sieci telefonii komórkowej miałoby zaburzać tę umiejętność i powodować, że pszczoły tracą orientację i gubią drogę do domu. Nie udało się jednak na razie potwierdzić, że jest tak w istocie. Wydaje się jednak, że odnaleziono wreszcie głównego sprawcę CCD.” Tak się właśnie nazywa. Takim skrótem określa się wymieranie pszczół. „W najnowszym wydaniu czasopisma 'Science' ukazały się artykuły relacjonujące wyniki niezależnych badań fenomenu masowego wymierania pszczół zapylaczy.
Pierwsze przeprowadzone we Francji i drugie w Szkocji dotyczą pszczoły miodnej i trzmieli. W obu przypadkach za główne źródło wymierania pszczół uznano zatrucie powszechnie stosowanymi pestycydami z grupy neonikotynidów. Są to związki zawierające wolną nikotynę, które masowo wprowadzono do ochrony upraw na świecie w latach 90. XX wieku. Naukowcy nie wiedzieli dotąd dokładnie, w jaki sposób pestycydy te szkodzą owadom. Teraz już wiedzą.” I dalej w artykule czytamy tak: „Eksperyment przeprowadzono w Awinionie, we Francji, w Narodowym Instytucie Badań Rolniczych. Pszczoły podzielono na dwa roje. W pierwszym owadom podano dawkę thiametoxamu, który jest pestycydem z grupy neonikotynidów. Drugi rój pozostawiono w spokoju. Następnie wybranym losowo pszczołom z obu rojów przylepiono do tułowia mikrochipy radiowe RFID, dzięki którym badacze mogli dokładnie śledzić na ekranach drogę pszczół z uli na pole i z powrotem.
Okazało się, że od dwóch do trzech razy więcej pszczół poddanych wpływowi pestycydów gubiło się poza ulem i w rezultacie ginęło. To główny objaw syndromu CCD. Naukowcy doszli do wniosku, że pestycyd nie zabija pszczół bezpośrednio, ale zaburza u pszczół umiejętność orientacji w terenie. Nie potrafiąc wrócić do ula, skazane są one na śmierć.” Tak wygląda ten news z serwisu Polityka.pl z działu Nauka. I co się okazuje? Nie tylko pszczoły mają tego typu problemy. „W drugim badaniu przeprowadzonym na Uniwersytecie Stirling w Szkocji zastosowano bardzo prosty eksperyment. Kilku koloniom młodych trzmieli tym razem podano dawki neonikotynidów w stężeniu, z jakim te owady mogą się zetknąć na normalnym polu. Po sześciu tygodniach zważono ponownie obie grupy trzmieli. Te, które były wcześniej potraktowane pestycydem, po sześciu tygodniach ważyły 12% mniej od kolonii trzmieli z czystej grupy.
To oznacza, że zdobyły mniej pożywienia i gorzej wzrastały. Zauważono również, że w koloniach poddanych działaniu pestycydów urodziło się aż o 85% mniej królowych. Tymczasem młode królowe mają ogromne znaczenie dla przetrwania kolonii, ponieważ to one po zimie, gdy wiele trzmieli umiera, zakładają nowe gniazda. To wyjaśnia, dlaczego syndrom CCD dotknął nie tylko pszczołę miodną, a także inne owady, które są wyśmienitymi zapylaczami roślin, a mianowicie trzmiele. Niektóre gatunki tych owadów znikły z kontynentu amerykańskiego. W Anglii trzy gatunki już ponoć wymarły, a w innych krajach liczebność trzmieli zmniejszyła się o 90%. Trzmiele też mają ciężko, ponieważ zmieniła się struktura ludzkich upraw. Coraz mniej jest ulubionych przez nie roślin, takich jak lucerna, koniczyna czy łubin. Zabija je wypalanie traw.” Teraz jeszcze te pestycydy. Także mamy tutaj chyba jednego winnego.To znaczy jednego.
Ja nie mówię, że jedynego, ponieważ również uprawy genetycznie modyfikowane, jak słyszeliśmy wcześniej, mogą tutaj się przyczynić do zmniejszenia liczebności owadów zapylających, a pestycydy są tylko jednym ze sprawców tego niestety przykrego zjawiska. Dziękuję tutaj słuchaczowi, który odezwał się przez widget gadu gadu na stronie radio.paranormalium.pl za przekazanie linka do tego newsa. A już teraz w Radiu Paranormalium mam nadzieję, że uda się wyemitować cały zapis konferencji zorganizowanej w ubiegłym roku przez koalicję Polska Wolna od GMO. Tutaj należałoby troszeczkę podać informacji, co to jest za koalicja, ponieważ nie wszyscy wiedzą. Polska wolna od GMO. Taki ładny slogan. Do tej koalicji należy prawie 400 organizacji, instytucji, jednostek oraz osób prywatnych, w tym rolników i organizacje rolnicze, naukowcy, ekolodzy i różne organizacje społeczne, jak również politycy, przedsiębiorcy i ich organizacje, a także konsumenci i ich organizacje. Kampania Polska Wolna od GMO prowadzi stronę internetową informacyjną. Jest to strona www.polska-wolna-od-gmo.org. W konferencji, której zapis za chwilę zostanie wyemitowany na naszej antenie, wzięli udział docent doktor habilitowana Katarzyna Lisowska, biolog molekularny, pracownik działu badawczego Instytutu Onkologii w Gliwicach, która przedstawiła fakty naukowe świadczące o ryzyku, jakie towarzyszy otwartemu użyciu organizmów genetycznie zmodyfikowanych oraz niefrasobliwości naukowców propagujących te uprawy w sytuacji braku realnych barier ochronnych i zabezpieczeń chroniących przed niekontrolowanym uwolnieniem ich do środowiska.
Również pani Anna Bednarek i Urszula Wyrwicka, rolniczki reprezentujące tradycyjne i ekologiczne gospodarstwa, które omówiły temat „Dlaczego nie chcemy GMO” oraz rezultaty ogólnopolskiej akcji pod tytułem Tradycyjne i ekologiczne gospodarstwa zapraszają posłów i senatorów. Panie Bednarek i Wyrwicka przedstawiły także swoje uzasadnione obawy wywołane groźbą potencjalnego wprowadzenia w życie nieodpowiedniego aktu prawnego legalizującego niekontrolowane rozpowszechnienie GMO na polskich ziemiach. Przywiozły one do Sejmu żywieckie serce z piernika z napisem „Nie dla GMO” i „Pomagajmy ziemi rodzić jedno duże dla marszałka Sejmu i około 30 sztuk dla zwolenników GMO, tak aby rozproszyć ich serca, aby zmusić ich do refleksji, że oni też mają dzieci, za których przyszłość odpowiadają.” Tak powiedziała pani Anna Bednarek. Gościem konferencji był również Janusz Wojciechowski, wiceprzewodniczący Komisji do Spraw Rolnictwa w Parlamencie Europejskim, który skomentował nielegalne uprawy kukurydzy MON1810 na terenie Polski, przedstawiając odpowiedź Stavrosa Dimasa, komisarza do spraw środowiska w Unii Europejskiej na swoje zapytania w sprawie GMO. Próbę naruszenia artykułu 39 Konstytucji RP omówili profesor doktor habilitowana Ewa Rembiałkowska z SGGW, kierownik Zakładu Żywności Ekologicznej Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji oraz profesor doktor habilitowany Tadeusz Żarski, którego już mieliśmy okazję wysłuchać w tej audycji. Kierownik Zakładu Higieny Zwierząt i Środowiska na SGGW, którzy udowodnili eksperymentalny i nieprzewidywalny charakter zastosowań GMO w żywności dla ludzi i zwierząt oraz brak należytej informacji o zagrożeniach i ryzyku związanym ze stosowaniem GMO w żywności i paszach. Naruszenia artykułu 74 w związku z artykułem 86 Konstytucji uzasadnił profesor zwyczajny doktor habilitowany Ludwik Tomiałowicz, wykładowca podstaw ochrony przyrody i zasady rozwoju zrównoważonego z Uniwersytetu Wrocławskiego, który przedstawił stanowisko Komitetu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk zawierające wniosek o wprowadzenie natychmiastowego moratorium na stosowanie GMO w tak zwanym użyciu otwartym, to znaczy w uprawach komercyjnych i eksperymentalnych. Uczestnikiem konferencji był również Paweł Połaniecki, niezależny ekspert koalicji Polska Wolna od GMO, który w podsumowaniu powiedział: „Nasze zarzuty do ustawy oparte na najnowszej wiedzy naukowej i przepisach obowiązującego w Polsce prawa kwalifikują proponowane rozwiązanie legislacyjne do odrzucenia w całości, a w przypadku jego uchwalenia przez parlament będą stanowić podstawę do zaskarżenia do Trybunału Konstytucyjnego.” Już teraz w Radiu Paranormalium zapis tej konferencji zorganizowanej przez koalicję Polska Wolna od GMO.
[01:37:46] - Serdecznie witam państwa na naszej konferencji. Chciałbym na początku przedstawić uczestników naszej konferencji oraz powód, z jakiego zwołaliśmy. Poprosiliśmy państwa w przededniu wysłuchania publicznego, które odbędzie się jutro w Sali Kolumnowej w Sejmie. Na przesłuchaniu będą poruszane sprawy dotyczące opinii społeczeństwa na temat projektu nowej ustawy Prawo o GMO. W związku z tym, że do dyskusji na tym przesłuchaniu zapisało się ponad 80 prelegentów, podejrzewamy, że nasz głos, który dotyczy bardzo istotnych zastrzeżeń w stosunku do tego projektu, mógłby być rozmyty. Dlatego poprosiliśmy państwa na tę konferencję, aby nasze argumenty, a szczególnie argumenty w odniesieniu do naruszania podstawowych praw obywateli wiążących się z naruszeniem konstytucji, poszczególnych artykułów, były jasno państwu wyłożone. Na uzasadnienie tych zarzutów zaprosiliśmy na tę konferencję do naszego grona wybitnych specjalistów, którzy współpracują z Koalicją Polska Wolna od GMO od lat i którzy uzasadniają nam naukowo wszelkie argumenty, które stosujemy w naszej akcji przeciwko rozpowszechnianiu organizmów transgenicznych na terytorium Polski. Ja nazywam się Paweł Połaniecki, jestem członkiem Komisji Sterującej Koalicji Polska Wolna od GMO i teraz pokrótce przedstawię państwu uczestników naszej konferencji. Pani profesor doktor Ewa Rybiałkowska z SGGW, pani profesor Katarzyna Lisowska z Instytutu Onkologii w Sosnowcu, jest biologiem molekularnym. Wytłumaczy państwu zagrożenia na bazie wiedzy naukowej, która dotyczy transgenezy i transgeniki.
Pan profesor Tadeusz Żarski, wybitny specjalista od żywienia zwierząt oraz znający bezpośrednio sprawy związane z zagrożeniami spożywania roślin transgenicznych, zarówno używania ich zarówno w żywności, jak i paszach. Pan profesor Tomiołowicz przedstawi nam stanowisko Komitetu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk, wysoce uzasadnione, żądające zakazu stosowania GMO. Pan poseł Janusz Wojciechowski przedstawi nam rezultaty swoich interwencji na forum Unii Europejskiej. Są z nami również panie reprezentujące rolników ekologicznych i one, że tak powiem, od grassroots przedstawią państwu powody, dla których walczą z GMO. Notabene pani profesor Rybiałkowska jest również przewodniczącą Forum Rolnictwa Ekologicznego i będzie zapewne również kilka słów chciała powiedzieć na ten temat. Nasza konferencja ma bardzo obszerny program. Uzasadnienie szczegółowe tych zarzutów, bardzo podstawowych, zawarłem w tej prezentacji na około 40 slajdach. Na pewno nie będzie można przebiec dokładnie po wszystkich merytorycznych argumentach, które chcieliśmy państwu tutaj uzasadnić. Niemniej jednak, gdyby były jakieś wątpliwości, to na każde zapytanie państwu ta prezentacja będzie do dyspozycji. Będzie ona również stanowiła dowód w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym.
Jeśli nasz czarny scenariusz spełni się i ustawa przejdzie przez parlament, przez Senat i będzie podpisana przez prezydenta, zastrzegamy sobie na bazie tych argumentów, które państwu aktualnie podamy, zaskarżenie tej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Przy czym zasadność naszych argumentów jest wstępnie potwierdzona przez bardzo poważne autorytety prawne. W związku z tym mamy nadzieję, że przedstawienie jej aktualnie zarówno opinii publicznej, jak i decydentom zaowocuje tym, że praktycznie ustawa o GMO spadnie z agendy sejmowej i rządowej, że zastosowane zostaną inne rozwiązania na bazie obowiązujących przepisów, które uchronią Polskę przed inwazją GMO i sprawią, aby Polska była wolna od GMO. Na początek jednak, proszę państwa, dosłownie pięć minut chciałbym państwu przedstawić, z jakiej jakości aktem prawnym mamy do czynienia, jeśli chodzi o ten projekt ustawy. Otóż jak wspomniałem, bazą do ustawowych regulacji prawnych jest ustawa, która została przyjęta w 2001 roku. Istotną rzeczą w tej ustawie jest definicja dotycząca zamierzonego uwolnienia GMO do środowiska. Otóż według tej definicji, tutaj mamy wypis z rozdziału pierwszego, artykuł trzeci brzmi, że zamierzonym uwolnieniem GMO do środowiska rozumie się przez to, jeżeli mowa jest o ustawie, każde działanie polegające na zamierzonym wprowadzeniu do środowiska GMO albo ich kombinacji bez zabezpieczeń ograniczających rozprzestrzenianie, takich jak bariery fizyczne lub połączenie barier fizycznych z barierami chemicznymi lub biologicznymi mającym na celu ograniczenie kontaktu GMO z ludźmi i środowiskiem. Otóż w tej definicji zawarto wszelkie działania związane z zamierzonym uwolnieniem, zarówno uprawy eksperymentalne, jak również uprawy komercyjne. I chciałbym, żebyście państwo jeszcze spojrzeli na następny slajd.To jest baza do zapisu tej definicji zawarta w dyrektywie 2001/18. Ta dyrektywa również przywołuje przede wszystkim zasadę ostrożności, która jest aktem prawa międzynarodowego implementowanym również do porządku prawnego Polski i również obowiązuje.
Następną rzeczą w tej dyrektywie, na którą chciałem państwa zwrócić, jest odniesienie się do definicji. Tak jak wspomniałem, ustawa z 2001 roku bazuje na tej dyrektywie. W definicji dotyczącej zamierzone uwolnienie również mamy słowo „jakiekolwiek”. Oznacza jakiekolwiek zamierzone wprowadzenie do środowiska naturalnego i tak dalej. Dosłownie ta sama dalsza część tego zdania. Proszę państwa, jeśli chodzi o tekst angielski oryginału, też mamy słowo any: any intentional introduction, a więc wszystko to, co jest jakiekolwiek. Także tłumaczenie polskie, jeszcze raz wrócę do niego, jest zupełnie precyzyjne. I co się dzieje, jak chodzi o definicję zamierzonego uwolnienia zawartą w projekcie ustawy? Przy okazji, projekt według projektodawców ma na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej. To jest czołówka z druku sejmowego, który towarzyszy prezentacji tej ustawy.
Teraz, proszę państwa, w ustawie w rozdziale drugim, w definicji zamierzonego uwolnienia projektodawcy zmienili definicję zamierzonego uwolnienia, ograniczając ją jedynie do użycia w celach doświadczalnych. A więc pominięto tutaj zastosowanie w uprawach komercyjnych. Jakie ma to znaczenie? Otóż ma to zasadnicze znaczenie, ponieważ cała ustawa i całe działy dotyczące zamierzonego uwolnienia w poprzedniej ustawie regulowały niezwykle istotne i restrykcyjne warunki użycia takiego. Otóż ci projektodawcy zmienili teraz sens tej ustawy w ten sposób, że te restrykcje ograniczone są jedynie do upraw w celach doświadczalnych. Natomiast uprawy komercyjne obsłużono prawnie w innym rozdziale tej ustawy, gdzie reżim stosowania zarówno kontroli, jak i obchodzenia się z materiałem GMO jest całkowicie odmienny niż w stosunku do upraw podlegających zamierzonemu uwolnieniu według definicji ustawy. A zatem skutki tego są następujące. Po pierwsze, w projekcie ustawy dokonano niedopuszczalnej manipulacji polegającej na zmianie definicji dotyczącej przedmiotu regulacji. Ograniczenie definicji zamierzonego uwolnienia tylko do upraw eksperymentalnych oznacza wykluczenia z tej definicji upraw komercyjnych. Następnie jakie są skutki regulacji?
Otóż umożliwiło to autorom projektu wprowadzenie znacznej liberalizacji i zastąpienia obowiązku uzyskania zgody przez ministra zobowiązaniem tylko do powiadomienia o zamiarze wprowadzenia upraw. Wykreślono cały rozdział siódmy obowiązującej ustawy, który zawierał sankcje karne i cywilne penalizujące nieautoryzowane użycie. A zatem nowelizacja tej ustawy w tym zakresie zmienia całkowicie sens egzekucji warunków, które są zapisane i pozwala, według naszej oceny, na bezkonfliktowe z prawem prowadzenie upraw roślin transgenicznych wymykające się spod reżimów dyrektywy 1821, która powinna być w pełni implementowana. Przy okazji należy dodać, że zarówno państwa członkowskie, jak i Komisja Europejska, która notyfikowała ten projekt ustawy, nie mają prawa zmieniać zakresu prawnego regulacji, które są opisane w dyrektywach, ponieważ dyrektywy są autorstwa parlamentu i rady. Komisja jest jedynie wykonawcą. W związku z tym nie ma mowy o tym, żeby miała prawne ingerencje w tak zasadnicze elementy aktów prawnych, jakimi są definicje. A zatem to, co zrobił rząd polski, ma daleko idące konsekwencje. Może być przedmiotem zaskarżenia na forum międzynarodowym. I to jest jeden koronny argument, który chcemy również uwypuklić, mając na uwadze prowadzenie naszej krytyki. Pytanie jest, dlaczego to wprowadzono.
I tutaj, proszę państwa, mam mnóstwo dokumentów i dowodów na to, że to nie jest przypadkowa sprawa, że to jest wynik szczególnej determinacji rządu, która przejawiając się w takiej zmianie zapisów, podąża za realizacją pewnych dążeń lobbystów, którzy są zainteresowani, aby zostały zalegalizowane uprawy GMO w Polsce. To jest bardzo temat szeroki i na pewno zrobimy oddzielną konferencję prasową na tą. Sygnalizujemy państwu, że w naszej ocenie wprowadzenie takiej zmiany dyskwalifikuje ten akt prawny i on w ogóle nie powinien być przedmiotem rozpatrywania przez parlament. Nasze zarzuty następne, dotyczące naruszenia konstytucji, są również bardzo precyzyjne. Państwo w zaproszeniu, do którego zostało załączone nasze stanowisko, znajdą uzasadnienie tego. A żeby to nie było gołosłowne, przejdziemy teraz do prezentacji opinii ekspertów, którzy będą państwu uzasadniali te zarzuty.Jeszcze taka jedna uwaga organizacyjna. Gdyby jakieś tezy, które będą przez państwa naukowców przekazywane, były niezrozumiałe, prosiłbym od razu o pytanie uściślające, ewentualnie umożliwiające zrozumienie. Natomiast jeśli chodzi o systemowe pytania dotyczące całości problemu, prosiłbym, abyśmy tę dyskusję odłożyli na koniec, ponieważ wiem, że państwo macie również ograniczony czas, a obszerny program konferencji nie dopuszcza wprowadzenia dyskusji, a tym bardziej debaty akurat w tym momencie. Także przechodzimy teraz do konkretnych zarzutów. Tak jak wspomniałem, mamy trzy zarzuty konstytucyjne oraz jeden zarzut dotyczący naruszenia zasady przezorności.
Również brak konsekwencji rządu w stosunku do deklaracji, która została zawarta w tak zwanym ramowym stanowisku Polski. Jest to oficjalny dokument rządu polskiego, który wyraźnie zawiera deklarację, że rząd polski dąży do tego, aby Polska była wolna od GMO. Ten dokument został przetłumaczony na kilka języków i przyznam się państwu, że nam jest wstyd jechać za granicę na różne konferencje. Jesteśmy bardzo aktywni, jeśli chodzi o uczestnictwo w różnych zgromadzeniach dotyczących dążeń Europy do stworzenia z Europy strefy wolnej od GMO, gdzie musimy się tłumaczyć z tego typu hipokryzję przed ludźmi, którzy znają zarówno treść oświadczenia naszego rządu, jak również metody działania rządu, które są absolutnie nieadekwatne do tego oświadczenia. Proszę państwa, artykuł 39 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej brzmi: „Nikt nie może być poddawany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody”. My świadomie nie zastosowaliśmy artykułu ani przepisów, które zobowiązują rządy do ochrony zdrowia bezpośrednio obywateli, ponieważ dyskusja naukowa dotycząca ewidentnych przejawów szkodliwości GMO jest otwarta. W związku z tym, obawiając się, że sprowokujemy dyskusję, czy to jest groźne, czy to nie jest groźne, mając na uwadze zarzuty konstytucyjne, zrezygnowaliśmy z artykułu, który obliguje rząd do ochrony zdrowia. Oczywiście zdrowie jest zagrożone taką praktyką jak tolerowanie nielegalnych upraw GMO. Natomiast dla naszych potrzeb zaskarżenia do TK wystarczy posłużenie się tym artykułem 39. Wystarczy, że jest to eksperyment i zaraz na to państwo uzasadnienie dostaniecie oraz że nie jesteśmy informowani o tym, aby ten zarzut był odpowiednio zinterpretowany przez Trybunał w postaci, mam nadzieję, wyroku, który będzie podążał za naszymi intencjami.
Do uzasadnienia tego zarzutu poproszę panią profesor doktor Białkowską, która przedstawi nam w kilku słowach te właśnie argumenty. Proszę bardzo.
[01:52:51] - Witam serdecznie szanownych państwa. Jestem profesorem Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, gdzie prowadzę Zakład Żywności Ekologicznej. Zajmujemy się badaniami jakości żywności ekologicznej i wpływu na zdrowie zwierząt i człowieka. Ponadto jestem przewodniczącą stowarzyszenia Ogólnopolskiego Forum Rolnictwa Ekologicznego imienia Mieczysława Górnego, które zostało założone w czerwcu zeszłego roku, zarejestrowane w sądzie i działamy bardzo prężnie. Jest to stowarzyszenie, które gromadzi wszystkich zainteresowanych oczywiście naszym forum naukowców i praktyków skupionych w obszarze rolnictwa ekologicznego. I chciałabym powiedzieć, że istotnie artykuł 39 Konstytucji mówi, że nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody. A niestety fakty naukowe mówią o tym, że nasze polskie społeczeństwo ma zamiar, jeżeli ta ustawa, o której pan Polański tutaj mówił, byłaby wprowadzona w życie, to uprawy genetycznie modyfikowanych roślin masowo zostaną wprowadzone na polskie pola, do polskich gospodarstw rolnych. W konsekwencji konsumenci polscy będą regularnie i na co dzień zmuszeni niejako do kupowania produktów wykonanych, przygotowanych na bazie roślin genetycznie modyfikowanych i w konsekwencji będą obiektami nieświadomymi, w ogromnym procencie nieświadomymi obiektami eksperymentu naukowego. Dlaczego stawiamy tak poważny zarzut? Otóż dlatego, że do tej pory wykonano już sporo badań dotyczących wpływu żywności, a konkretnie pasz pochodzących z roślin genetycznie modyfikowanych, na zwierzęta doświadczalne.
Oczywiście eksperymentów na ludziach nie wolno takich robić, komisja etyczna tego zabrania, natomiast w uzasadnionych przypadkach można robić i robi się doświadczenia na gryzoniach. Przede wszystkim chodzi o myszy i szczury, czasami króliki i inne ssaki. I co pokazują te badania? Można powiedzieć, że część tych badań nie wykazywała żadnych negatywnych wpływów tej paszy na zdrowie zwierzątek. Natomiast niestety duża część tych badań i one możemy dla zainteresowanych państwa pokazać, nawet mam przy sobie książkę, która wyłącznie o tym traktuje. Jest to „Genetyczna ruletka” Jeffreya Smitha, gdzie zgromadzone są dziesiątki tego typu badań naukowych.Te badania niestety pokazują, że zwierzęta, którym podaje się taką paszę wykazują najróżniejsze objawy degeneracji. Chciałam wspomnieć tutaj o myszach. To jest doświadczenie austriackie, sponsorowane czy finansowane przez Rządowy Instytut Badań nad Żywnością w Austrii. To doświadczenie można uważać za sztandarowe z tego względu, że było wykonywane z pełnym oprzyrządowaniem naukowym i przez bardzo wysoko wykwalifikowanych naukowców. Myszy w pierwszych dwóch pokoleniach nie wykazywały żadnych negatywnych objawów, natomiast w trzecim i następnych generacjach zjawią się bardzo niepokojące objawy.
Myszy, które zjadały transgeniczna kukurydzę miały obniżoną reprodukcję, zaburzony metabolizm, obniżone wskaźniki odporności. Dlaczego jest to tak niezwykle ważne, mówić o tym? To jest jedno. Ja podaję jeden przykład niepodważalnego eksperymentu naukowego. Ten raport był umieszczony na stronie tego instytutu, był dostępny w Internecie przez dłuższy czas. Ciągle ukazują się nowe prace. Ukazały się ostatnio prace francuskie. Jest o nich bardzo głośno w świecie naukowym, również w Ameryce. Wywołały wielkie poruszenie. Są to prace na szczurach pokazujące, że pasze transgeniczne wpływają negatywnie na parametry zdrowia i fizjologii szczurów.
To są prace Seraliniego. Natomiast chcę wrócić do tych myszy. Dlaczego dla człowieka to jest przesłanie tak bardzo negatywne? Chciałam przypomnieć sprawę DDT, potocznie zwanego azotoksem w Polsce. W latach 60. był entuzjazm stosowania DDT w rolnictwie. Część z państwa na pewno to pamięta. Pola wysypane na biało. Pola ziemniaków białe. Pamiętamy.
I szczególny ten charakterystyczny zapach azotoksu. Uważamy, że to jest panaceum, że stonkę ziemniaczaną zniszczymy i będziemy mieli bardzo dużo tych ziemniaków później. Ale, zaraz zmierzam do końca, okazało się, to były badania Zweiga, że począwszy od czwartego pokolenia szczurów, aż do szóstego nasilały się bardzo negatywne objawy zdrowia szczurów. Po prostu następowała degeneracja zwierząt. Wszystkie narządy po kolei były zaatakowane: rozrodczość, odporność, funkcjonowanie wszystkich narządów. To stało się podstawą do światowego wycofania całkowitego DDT. Jest ono w tej chwili zabronione od wielu lat, również w Polsce. Inna sprawa, że w środowisku ono krąży. I teraz chciałam dokonać tej analogii. Jeżeli my widzimy, że w trzecim pokoleniu myszy zaczynają się dziać rzeczy tak bardzo niepokojące, powinniśmy przypomnieć sobie przypadek DDT i podobne tego typu przypadki, kiedy ludzie zbyt szybko, zbyt pospiesznie, nieostrożnie wprowadzali środki chemiczne do obrotu, do łańcucha troficznego, a następnie bardzo ciężko i bardzo trudno je wycofać i spowodować, aby problem zniknął.
I tak najprawdopodobniej mamy do czynienia z takim zagrożeniem w przypadku roślin transgenicznych, bo my jesteśmy pierwszym pokoleniem, które jada tą żywność. Chcąc nie chcąc nawet Polacy kupując oleje sojowe w sklepach praktycznie też zjadają tę żywność. Niestety. Natomiast jeżeli wprowadzimy masowo, to jest pierwsza generacja, nasze dzieci, a wnuki czy prawnuki będą odczuwały coraz większe zagrożenie zdrowotne i coraz większe deformacje z powodu GMO. Tak możemy się domyślać, obserwując i analizując dane naukowe. A więc wydaje mi się, że jest uzasadnione to, że uważamy, iż projektowana ustawa, która ma jutro być wysłuchana publicznie w Sejmie RP, jest po prostu zagrożająca temu właśnie art. nr 39 polskiej konstytucji. Mogłabym kontynuować. Mam nadzieję, że będę jeszcze miała okazję później się wypowiedzieć. To na razie tyle.
[02:00:09] - Dziękuję pani profesor. Z natury naszej konferencji krótko przedstawienie oczywiście wymagało uzasadnienia. W dalszym ciągu na ten temat poprosimy pana profesora Tadeusza Zarskiego, który ma dodatkowe argumenty dotyczące wyników badań na poziomie somatycznym. Panie profesorze, tak?
[02:00:29] - Zaraz powiem to.
[02:00:31] - Bardzo proszę.
[02:00:32] - Proszę państwa, zawsze w dyskusji na temat GMO jesteśmy spychani na pozycję taką: udowodnijcie, że to jest szkodliwe. A powinniśmy zaczynać zupełnie od czego innego. Jak GMO działa na bioróżnorodność? Powiedzmy sobie szczerze: tu jest akurat udowodnione, bowiem kukurydza transgeniczna to nie jest normalna Zea mays, bo ta normalna kukurydza, którą mamy w uprawach tradycyjnych, nie ma cechy oporności na herbicyd, nie ma cechy, która pozwala jej produkować białko skierowane przeciwko owadom. I ta kukurydza wprowadzona do środowiska dokona w tym środowisku straszliwych zmian. Mianowicie przepyli odmiany tradycyjne. Ja nie mówię jeszcze o tym, że dokona, proszę państwa, spustoszenia nie tylko wśród owadów, przeciwko którym ona jest skierowana, czyli stące kukurydziane i omacnicy prosowiance, tylko wielu innych owadów. Jest na to dowód. To jest przegląd badań dotyczących wpływu na środowisko przy dopuszczaniu do
[02:01:59] - Uprawy czy też dopuszczaniu do spożycia transgenicznych roślin na terenie Europy. Żadnych badań, które udowadniałyby właśnie w naszych konkretnych warunkach. Przecież proszę państwa zasada step by step, którą powinniśmy stosować także w odniesieniu, to nie jest to samo środowisko w Stanach Zjednoczonych, inne jest na terenie Europy, a inne jest jeszcze w czystej ekologicznie Polsce. I takich badań nikt nie robił i nikt na ten temat, że tak powiem, żadnych dowodów nie ma. A teraz wrócę do tego, na czym się może bardziej znam, ponieważ zawsze zajmowałem się problematyką skażeń środowiska i uważam, proszę państwa, że transgeniczne uprawy wpuszczone do środowiska to jest po prostu kolejna ekotoksyna, która znacznie się różni od tego, do czego przywykliśmy. To, o czym mówiła pani profesor DDT. Tak, to DDT wprowadziliśmy do środowiska. Ono nam się nawet po trzydziestu latach zaprzestania nie chce dokładnie rozłożyć. Ale powiedzmy sobie szczerze tyle ile wprowadziliśmy, tyle tego w środowisku jest. Stosowaliśmy kiedyś tetraetyl ołowiu, spowodowaliśmy piekielne proszę państwa zanieczyszczenie.
Bo gdyby rzeczywiście ten ołów, który był w tetraetyl ołowiu, równomiernie się rozproszył i trafił do organizmów żywych, to by nas tu na tej sali nie było, bo to było mniej więcej rocznie osiem kilogramów na kilometr szlaku komunikacyjnego. Ale matka natura czy Pan Bóg czuwał nad nami. Ale w przypadku roślin transgenicznych, proszę państwa, wpuszczamy do środowiska żywy organizm. Ten organizm będzie przepylał odmiany sobie tradycyjne, będzie się w tym środowisku rozprzestrzeniał. Nie potrzeba wielkiego dowodu. Mają państwo barszcz Sosnowskiego, który kiedyś wprowadziliśmy do środowiska. Chcieliśmy mieć ogromną masę paszy dla zwierząt. I co się stało? Okazało się, że na Syberii to może tam i działa, tylko że u nas parzy. I przestaliśmy go uprawiać, ale trafił do środowiska i nie sposób go teraz wyplenić.
Mają państwo przykład z ostatnich dwóch lat czy tam trzech, kiedy zaczęliśmy stosować szczepionki w przeciwdziałaniu wściekliźnie dla lisów. I co mamy? Zamiast dwóch lisów na tysiąc hektarów mamy dwadzieścia lisów, które niszczą wszystko, co żyje, co fruwa, co po ziemi chodzi. To nie są organizmy transgeniczne, ale to jest pośredni dowód na to, co się może stać, jeżeli uwolnimy do środowiska organizm, nad którym tracimy kontrolę. Bo nie oszukujmy się te strefy, bariery i tak dalej. Dla pyłku nie ma, proszę państwa, granic, a nawet wystarczy, proszę państwa, że uprawa będzie usytuowana przy jakimś cieku wodnym i to przepłynie. To o czym wiemy badania stosunkowo nieodległe, że na przykład niszczy wszystkie chróścikowate. Ale ja często spotykam się wśród, powiem szczerze, tak brutalnie napalonych biotechnologów. No i co z tego, że te chróściki zginą? A proszę państwa to nie jest tak, bo przy okazji zginą jeszcze rybki, które się tymi chróścikami żywią i szereg innych organizmów, które korzystają, a także i te organizmy, na które mają wpływ chróściki.
Przyroda to nie jest proszę państwa tak jak przywykliśmy, że to jest roślinka posadzona w doniczce, na którą nic nie wpływa. To jest łańcuch wzajemnych zależności i wyrwanie całości życia na Ziemi to są dwa różne spojrzenia. Wobec tego nie mogą zastępować opinii biotechnologów, zastępować opinii zawodowych ekologów, zawodowych gleboznawców, zawodowych specjalistów od ekologii roślin, nie od ochrony roślin, bo od ochrony roślin to zajmują się szkodnikami roślin, ale od ekologii roślin jako organizmów, na które wpływa się pozytywnie lub negatywnie. I tu, proszę państwa, dwa przykłady w projekcie obecnej ustawy, które wyraźnie pokazują stronniczość. Otóż w artykule dwudziestym trzecim powiada się: „Tworzy się komisję do spraw organizmów genetycznie zmodyfikowanych, zwanej dalej komisją”. Następny artykuł dwudziesty czwarty mówi, że w skład komisji wchodzi dziewiętnastu członków powołanych i tak dalej. I co się okazuje? Z tych dziewiętnastu członków jest ośmiu przedstawicieli różnych ministerstw, nawet z przedstawicielem Ministerstwa Obrony Narodowej. Czyżby do pacyfikacji protestujących? Natomiast proszę państwa, tylko siedmiu przedstawicieli nauki o uznanym autorytecie.
Ale przyjrzyjmy się, kto to według ustawy jest przedstawicielem tej nauki uznanej w dziedzinach ochrony środowiska. To jest bardzo szerokie pojęcie. Można znaleźć specjalistę ochrony środowiska, który nie ma pojęcia zupełnie o organizmach żywych. W dziedzinie ochrony zdrowia zgoda, ale dalej mikrobiologii, wirusologii, biologii molekularnej, genetyki zwierząt, genetyki roślin i tak dalej. Czego tu brak, proszę państwa? Ano tych przedstawicieli nauki, którą szeroko nazywa się ekologią, czyli brak jest specjalistów w zakresie ekologii roślin, ekologii zwierząt, synekologii jako ogromnej dziedziny i gleboznawstwa przede wszystkim.
[02:08:12] - Proszę państwa, to nie jest przypadek, ponieważ w innej części wyjaśnienia, gdzie się omawia ocenę skutków regulacji, jest mowa o konsultacjach społecznych. W zakresie konsultacji społecznych projekt rozporządzenia zostaje wysłany do zainteresowanych jednostek. I tu wymienia się. I kogo się wymienia? Wymienia się cztery instytuty, w których wszyscy są biologami molekularnymi, biochemii, genetyki, biotechnologii, biotechnologii roślin, chemii organicznej i tak dalej. Symetrycznie powinien być również Instytut Ochrony Przyrody PAN, powinien być Instytut Ekologii PAN, powinien być jakiś instytut lewoznawstwa i powinien być Instytut Botaniki PAN. Ale jeszcze dalej idźmy. Jest tutaj komitet do spraw biotechnologii, bardzo aktywny na tym polu. Proszę państwa, ale naszego Komitetu Ochrony Przyrody nie ma. On nie dostanie do oceny żadnego projektu w tym zakresie.
Ani nie ma komitetu ekologii Polskiej Akademii Nauk, ani nie ma komitetu botaniki, ani nie ma gleboznawstwa. Proszę państwa, mówię z całą odpowiedzialnością: to nie jest przypadek. Dlaczego? Dlatego, że rok temu, wbrew naszemu stanowisku Komitet Ochrony Przyrody, tak również dokonywano nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Robiło to kilku przedstawicieli lobby gospodarczego zwanego przedsiębiorstwem Lasy Państwowe, z wykluczeniem nawet Państwowej Rady Ochrony Przyrody, organu doradczego. Proszę państwa, to jest jako wstęp, a teraz stanowisko Komitetu Ochrony Przyrody.
[02:10:04] - Panie profesorze, ja wiem, że każdy z naszych ekspertów mógłby tutaj pięciogodzinny wykład na ten temat postawić.
[02:10:09] - Jako pokazanie manipulacji.
[02:10:11] - Osiem minut mamy na każde uzasadnienie, potem będziemy wyjaśniać szczegóły. Bardzo proszę przedstawić to stanowisko z tymi wnioskami, które są istotne.
[02:10:20] - Komitet Ochrony Przyrody to jest 34 profesorów z różnych uczelni akademickich i instytutów Polskiej Akademii Nauk, różnych specjalności biologicznych. Komitet ten już trzykrotnie przedtem występował w tej sprawie, a obecnie zorganizował w grudniu posiedzenie, sesję naukową, której wynikiem będzie książeczka przedstawiająca nasze argumenty dokładnie. A to jest oświadczenie komitetu tylko dla wiadomości publicznej. Mianowicie komitet zwraca uwagę na dające się już stwierdzić realne zagrożenie bioróżnorodności ze strony wprowadzanych do środowiska organizmów modyfikowanych genetycznie i to w zakresie zaniku mozaikowatości krajobrazu, zaburzenia stanu gleb, zagrożenia dla dzikich roślin spokrewnionych z gatunkami GMO i niespokrewnionych. 25% gatunków roślin, różnych gatunków, krzyżuje się sporadycznie międzygatunkowo. To, co pan profesor powiedział o tym, że transgen wszczepiony w rzepak może przejść do dzikich kilkunastu gatunków pokrewnych roślin z grupy kapustowatych, to jest już udowodnione. Jest to fakt. Wobec tego to nie są zamknięte pule genetyczne, jak sądziliśmy 30 lat temu. Gatunki są dziurawymi jak gdyby pulami genetycznymi i geny mogą wydostać się do innych gatunków. Komitet podkreśla zdecydowany odwrót w innych krajach od propagowania genetycznie zmodyfikowanych organizmów.
Zwraca uwagę tymczasem, że w Polsce jest trend odwrotny, pomimo że prawo obowiązujące właściwie zakazuje, to w rzeczywistości liczba hektarów obsianych tymi uprawami się zwiększa. Komitet uczula na nieskuteczność procedur zabezpieczających przed uwalnianiem GMO do środowiska i to nie tylko procedur krajowych, ale i Unii Europejskiej. Następnie zwraca uwagę na bardzo poważne skutki społeczno-ekonomiczne i gospodarcze, które wymagałyby szczegółowych również ocen, analiz, jaka część rolników polskich skorzysta na tym, a jaka część zbankrutuje, tak jak w Indiach na przykład. Podkreśla również komitet brak poważnej, odpowiedzialnej debaty publicznej w sprawie genetycznie zmodyfikowanych organizmów. W końcu apeluje o rygorystyczne przestrzeganie dotąd obowiązującego prawa i niepodejmowanie obecnie pośpiesznych działań na rzecz jego liberalizacji. Przeciwnie, postuluje pilne wprowadzenie 15-letniego moratorium na uprawy GMO i na uwalnianie do środowiska tych organizmów. Moratorium to ma dać czas na uruchomienie poważnych rządowych programów badawczych dotyczących skutku oddziaływania GMO na środowisko, na gospodarkę, na zdrowie i skutków społecznych tego przedsięwzięcia. Wystąpienie z inicjatywą o stworzenie podobnych programów do Unii Europejskiej i opracowanie odpowiedniego monitoringu tego zjawiska. Dziękuję.
[02:14:01] - Dziękuję bardzo, panie profesorze. Właśnie chciałem podkreślić ten końcowy wniosekNa podstawie tej wiedzy naukowej, która aktualnie jest w posiadaniu naukowców z zespy pana profesora, a więc ekologów, jest jednoznaczny wniosek. Moratorium 15-letnie, badania przez niezależne ośrodki naukowe, a nie oparte na manipulowanych rezultatach badań firm, które dystrybuują nasiona czy materiały GMO oraz opracowanie prawa, które wprowadzi zakaz do chwili, aż nauka nie udowodni nam 100% bezpieczeństwa GMO, czyli odłożenie upraw roślin GMO z naszego punktu widzenia ad calendas graecas. Nie ma takich, proszę państwa, w świetle nauki aktualnie możliwości, aby udowodnić, że GMO są bezpieczne. Mamy dowody, że całe prawodawstwo Unii Europejskiej, które nie jest respektowane, oparte na międzynarodowych umowach, jest przejawem tylko zagrożenia, które legislatorzy unijni przyjęli na samym początku, traktując GMO, że to jest groźne. To materiał groźniejszy niż jakiekolwiek wynalezione dotychczas przez człowieka. One nie degradują się tak, jak profesor powiedział, natomiast potrafią się namnażać, namnażają się w środowisku bez żadnej kontroli. Jaki ma to wpływ na naszą własność? To jest następny filar naszego zarzutu konstytucyjnego. Otóż artykuł 64 Konstytucji brzmi: „Każdy ma prawo do własności i innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.
Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej”. I tej ochrony prawnej żądamy dla rolników konwencjonalnych i ekologicznych, których plony, pola, budowle i cały interes ekonomiczny jest zagrożony na skutek skażenia uprawami GMO. Na ten temat bardziej szczegółowo jeszcze poproszę panią profesor Białkowską, prosząc również o krótką wypowiedź ze względu na to, że jesteśmy już poza harmonogramem czasowym. Proszę bardzo, pani profesor.
[02:16:21] - Szanowni państwo, ja chciałam się skoncentrować na kwestii takiej, czy jest możliwa koegzystencja pomiędzy rolnictwem ekologicznym i tradycyjnym w Polsce a wprowadzaniem upraw transgenicznych. Przede wszystkim chciałam podkreślić, że te dwa sektory rolnictwa: tradycyjne to jest rolnictwo rodzinne, gdzie gospodarstwa nie są wielkie, gdzie jest wysoka bioróżnorodność, gdzie bardzo często wprowadzane są usługi agroturystyczne oferowane przez te gospodarstwa i bardzo wysoki poziom produktów rolnych, które oferują te gospodarstwa, dają też zatrudnienie i możliwość przeżycia milionom ludzi w Polsce. To jest sektor istniejący i bardzo dobrze, że on istnieje. Drugi sektor to jest rolnictwo ekologiczne, które rozwija się w Polsce w tej chwili bardzo dynamicznie. Mamy już około 20 000 gospodarstw ekologicznych, certyfikowanych w Polsce i w trakcie przestawiania. Dlaczego to jest takie ważne dla kraju, żeby te dwa sektory były wspierane przez strategie rządowe i żeby dalej się rozwijały? Dlaczego to jest tak ważne? Jeżeli chodzi o rolnictwo tradycyjne, to już uzasadniłam krótko. Jeżeli chodzi o rolnictwo ekologiczne, to wszystko to, co tyczy się tradycyjnego, tyczy się też ekologicznego rolnictwa. Plus dodatkowo istnieje bardzo wiele badań europejskich, światowych i polskich, że rolnictwo ekologiczne ma wyjątkowo korzystny wpływ na stan środowiska przyrodniczego, na wszystkie jego elementy: na jakość wody, wód gruntowych i powierzchniowych, na jakość gleby, na bioróżnorodność, na krajobraz rolniczy, również na stan powietrza, a także na jakość płodów rolnych.
Tu chciałam zaznaczyć, że z badań wielu ośrodków, w tym naszego zakładu żywności ekologicznej, wynika niezbicie, że żywność z produkcji ekologicznej ma w sobie wartość dodaną dla konsumenta. Ma w sobie walory, których nie oferuje niestety w tej chwili żywność, którą nazywamy konwencjonalna, więc ta żywność, która dominuje w sklepach, supermarketach, hipermarketach. Chodzi o stosowanie chemizacji w sektorze rolnym, produkcji rolnej, przetwórstwie, chowie zwierząt. Wszyscy wiemy, orientujemy się mniej więcej chyba całe społeczeństwo, że jest to groźne. Tym niemniej całe to społeczeństwo, właściwie większość jego, można powiedzieć, kupuje to, co mamy na półkach, a jest to coraz bardziej przesycone różnego rodzaju środkami chemicznymi. W tym kontekście żywność ekologiczna jawi się jako rzeczywiście posiadająca wyższą wartość odżywczą, o czym mogłabym mówić tu godzinami, ale nie ma na to dzisiaj czasu. Ale w razie zainteresowania udostępnię odpowiednie materiały. To już jest udowodnione przez naukę. Również są pierwsze dowody, że żywność ekologiczna ma pozytywny wpływ na zdrowie człowieka, ogranicza ilość alergii u malutkich dzieci. To jest udowodnione, jak również wpływa na lepsze funkcjonowanie układu odpornościowego u zwierząt.
Udowodniono to na krowach, na kurczętach i na szczurach. Także w razie czego służę materiałami. I w tym kontekście, gdy rolnictwo ekologiczne ma tak wielką szansę rozwoju w Polsce i tak duże znaczenie może mieć dla gospodarki naszego kraju, w kontekście faktu, że europejski konsument nie poszukuje już w tej chwili żywności przesyconej chemią i nie jest zainteresowany produkcją wielkoobszarową, lecz poszukuje właśnie tych walorów, o których przed chwilą wspomniałam, żywności wysokiej jakości, którą my, Polacy możemy produkować i oferować całej Europie.Małych gospodarstw o wysokim, pięknym krajobrazie, gdzie można odpoczywać i spędzać przyjemnie czas, przy okazji zjadając smakowite produkty zdrowe dla organizmu. W tym całym kontekście rząd wydaje się nie dostrzegać tego faktu, że dla naszej polskiej gospodarki te dwa sektory są tak ogromnie ważne i powinny być wspierane. Tymczasem wprowadzenie tejże ustawy, o której dzisiaj rozmawiamy, tej nieszczęsnej ustawy, bo tak pozwolę sobie ją nazwać, otworzy wrota do produkcji GMO na polskich polach. A czy jest koegzystencja? Nie ma, proszę państwa, koegzystencji pomiędzy rolnictwem tradycyjnym i ekologicznym a transgeniczny. Dlaczego? Mówione tutaj było, padło wiele słów na ten temat ze strony specjalistów, profesora Żarskiego, profesora Tomiałowicza. Jest to już udowodnione.
Przenikanie pyłków, ziaren transgenicznych na sąsiednie pole jest udowodnione. Nie ma barier, środowisko nie zna pojęcia bariery. Nie ma takiej opcji. Nie ma koegzystencji. Oczywiście ci, którzy strasznie chcą wprowadzić GMO, mówią: „Wprowadźmy bufory, 10 metrów”. Proszę państwa, jeżeli kukurydza, udowodnione są badania, które znam akurat z wykładu profesora Żarskiego, że kilkadziesiąt metrów od granicy pola transgenicznego jeszcze znajdujemy zanieczyszczenie tymi ziarnami na sąsiednim polu. O jakich my mówimy możliwościach buforowych? Trzeba by budować ściany pomiędzy gospodarstwami, mury. Nie jest to realne z żadnego punktu widzenia. Jaka jest realna sytuacja?
W momencie, gdy GMO zaczniemy produkować na naszych polach, my mamy raczej małe gospodarstwa w Polsce, więc to jeszcze pogłębia problem. Bardzo szybko nastąpi zanieczyszczenie sąsiednich gospodarstw, a rolnik ekologiczny najdalej po dwóch latach będzie musiał splajtować. Prawdopodobnie już po roku, a najdalej po dwóch latach. Dlaczego? Bo jemu wolno według ustawy o rolnictwie ekologicznym, ziarno ekologiczne może zawierać najwyżej 0,9% zanieczyszczenia transgeniczny. Nie jest to realne, abyśmy utrzymali poniżej 1% to zanieczyszczenie, o czym świadczą przykłady z Kanady, z USA, z tych krajów, gdzie najwięcej GMO się uprawia, żywności transgenicznej. Tam to skażenie 80% już wynosi wszędzie, we wszystkich gospodarstwach. Więc o czym my mówimy? Jaki 1%? My tego nie utrzymamy.
Rolnik ekologiczny po prostu splajtuje, nie będzie miał szansy dalszej produkcji. I proszę państwa, już notujemy negatywne zjawisko w Polsce. Pierwsze, o czym chciałam poinformować z żalem, produkcja pasz ekologicznych w Polsce ładnie się rozwijała. Niestety już w tej chwili największy producent przestaje, zamknął działalność, nie będzie produkował pasz ekologicznych. To oznacza, że kury i inne zwierzęta, które miały tą paszę otrzymać, nie otrzymają jej. To już się zaczęło. To już się u nas zaczęło, te negatywne zjawiska. Także jest ostatni dzwonek, szanowni państwo, aby zastopować tą ustawę. Ja też chciałam powiedzieć, co ja proponuję. Przy czym chciałam powiedzieć, że moje stanowisko jest stanowiskiem Stowarzyszenia Forum Rolnictwa Ekologicznego, o którym przed chwilą wspominałam, więc jest to nasze stanowisko, nawet uchwałę na ten temat podjęliśmy kilka dni temu.
Prosimy o to, aby wstrzymać tą projektowaną ustawę w tej formie, w jakiej ona w tej chwili jest. Należy ją wstrzymać. Po prostu nie powinna ujrzeć światła dziennego i wejść w życie. Prosimy, aby ustanowić moratorium na 15 lat na zakaz uprawy roślin transgenicznych w Polsce, jak również zakaz stosowania tychże roślin w paszach dla zwierząt. To jest ogromnie ważne. I w tym czasie te 15 lat wykorzystać, bo w końcu tu kilka osób z nas siedzących to naukowcy, a obowiązek naukowca to obiektywizm. Te 15 lat musimy wykorzystać na dokładne i obiektywne badania nad wpływem roślin transgenicznych na zdrowie zwierząt doświadczalnych, hodowlanych, a także człowieka. To jest wystarczający okres, abyśmy takie badania przeprowadzili, o ile znajdą się na to środki. Te badania są kosztowne, ale być może warto te środki, moim zdaniem warto włożyć, żebyśmy wreszcie dowiedzieli się prawdy, jak to wygląda. To tyle na razie, mogłabym dłużej, ale to może później.
Dziękuję.
[02:25:04] - Dziękuję, pani profesor. Myślę, że w świetle tej argumentacji podstawy do zarzutów, które będziemy wysuwali, są naprawdę poważne. Chciałem tylko powiedzieć, że rolnicy, którzy chcą udowodnić, że mają czyste plony, nieskażone GMO, muszą ponosić dodatkowe nakłady na badania, na certyfikację, na udowadnianie, że ich produkty nie są skażone. Ustawodawcy abstrahują od tych kosztów, zupełnie traktując w tym kontekście o wiele bardziej uprzywilejowanie tych, którzy zamierzają sobie uprawiać GMO w sąsiedztwie tych upraw. Także ten zarzut jest bardzo istotny. Proszę państwa, jesteśmy trochę już spóźnieni, dlatego chciałbym jednak prosić o uwagę. Istotną rzeczą jest, że zarzut, który chcemy wysunąć w stosunku do tego projektu sięga dalej niż tylko ustawodawstwo polskie. Otóż autorzy projektu łamią zasadę ostrożności, która jest również przywołana w tej dyrektywie, która jakoby ma być trzonem do opracowania tego aktu prawnego. Zasada ostrożności, która jest zdefiniowana dokładnie, twierdzi, że jeśli jakiekolwiek działanie może zagrozić środowisku lub ludzkiemu zdrowiu, to środki zaradcze należy podejmować, nie czekając na naukowe ustalenie wszystkich zależności pomiędzy przyczynami i skutkami. I ciężar dowodu powinien spoczywać na tych, którzy podejmują potencjalne szkodliwe działanie.
To jest bardzo istotny argument świadczący o tym, że nasi praktycy prawa, szczególnie ci, którzy tą ustawę redagują, abstrahują zupełnie od tego. A ta zasada obowiązuje w Polsce i możemy mieć bardzo istotne konsekwencje międzynarodowe jako kraj za brak przestrzegania tego. W tej sprawie-Prosiłbym panią doktor habilitowaną Katarzynę Lisowską, która jest biologiem molekularnym i która przedstawi państwu jedną z zasadniczych wad GMO, która narusza rozpowszechniane do środowiska, które faktycznie dyskwalifikują je w świetle tej zasady. Mianowicie te materiały transgeniczne nie są stabilne. Oznacza to, że mutują w środowisku w sposób niekontrolowany. W związku z tym te, które zostały dopuszczone nawet ustawowo przez rządy Stanów Zjednoczonych czy Komisję Europejską, to nie są te same, które znajdują się w środowisku, z którymi mamy do czynienia. A zatem te, które są w środowisku, są nielegalne w świetle tej zasady. I jeżeli prawo nie stanowi bariery na to, żeby one nie były nielegalne, to znaczy, że jest wadliwe. Pani doktor, proszę o uzasadnienie tej tezy.
[02:27:50] - Witam państwa. Nazywam się Katarzyna Lisowska i jestem z wykształcenia biologiem. Doktorat obroniłam w Instytucie Biochemii i Biofizyki w Warszawie, a habilitację uzyskałam w Centrum Onkologii i pracuję zawodowo w jednostce, która w rozumieniu ustawy o GMO jest zakładem inżynierii genetycznej. Mam zawodowo do czynienia z zamkniętym użyciem GMO. Ja sama produkuję genetycznie modyfikowane organizmy i wykorzystuję je w swoich badaniach. I przyjechałam do Warszawy, żeby jutro zabrać głos w Sejmie i przekonywać posłów, żeby odrzucili projekt ustawy o genetycznie modyfikowanych organizmach. To jest, proszę państwa, projekt ustawy. Tak to wygląda. Opiniowałam tę ustawę i przepisy wykonawcze. Opiniowałam tę ustawę na zlecenie Kancelarii Sejmu.
Czytałam to bardzo dokładnie przez wiele dni i z całą odpowiedzialnością twierdzę, że ta ustawa jest zła dla Polski, dlatego będę apelowała, żeby ją odrzucić. Mogę prosić następny slajd? Jest tutaj jakaś kardynalna sprzeczność. Polski rząd deklaruje, że chce, żeby Polska była krajem wolnym od GMO. Takie jest ramowe stanowisko rządu. A z drugiej strony w jakiś taki schizofreniczny sposób proponuje ustawę, w której zgadza się na komercyjne uprawy genetycznie modyfikowanych roślin. Pytanie dlaczego? Rząd mówi, że musimy dostosować nasze prawodawstwo do unijnych przepisów. Tylko że kilka krajów Unii Europejskiej, jak państwo wiedzą Niemcy, Austria, Francja, sześć krajów wprowadziło zakaz genetycznie modyfikowanych upraw, powołując się na zapisy właśnie unijnej dyrektywy 2001/18. Proszę następny.
Pytanie jest, dlaczego tamte kraje mogły to zrobić, a Polska tego nie zrobiła? Ja twierdzę, że rzecz polega na tym, że tamte kraje poważnie traktują zasadę przezorności. W Polsce tej przezorności zabrakło. Tak jak już tutaj było wspomniane, zasada przezorności stanowi, że jeżeli jest jakieś podejrzenie zagrożenia, to należy dmuchać na zimne i podjąć środki zaradcze, zanim będziemy mieli pełne dowody na to, że to jest szkodliwe. Proszę państwa, przygotowując opinię dla Kancelarii Sejmu na temat tej ustawy, przeczytałam kilkadziesiąt publikacji naukowych dotyczących potencjalnych zagrożeń dla zdrowia i dla środowiska ze strony genetycznie modyfikowanych upraw i żywności. I również z całą odpowiedzialnością twierdzę, że dzisiaj nie można w żaden sposób powiedzieć, że nauka udowodniła, że to jest bezpieczne. Wręcz przeciwnie, jest bardzo dużo rozbieżności. Owszem, są publikacje, których autorzy dowodzą, że wszystko jest w porządku, że jest bezpiecznie, tylko duża część tych publikacji pochodzi z laboratoriów tych firm, które produkują odmiany transgeniczne i które zarabiają na sprzedaży ziarna modyfikowanego genetycznie. Więc tu się rodzi pytanie o bezstronność, konflikt interesów. I są też badania niezależnych naukowców, które pokazują, że jest szkodliwy wpływ na zdrowie zwierząt doświadczalnych i na środowisko.
Więc tak jak mówię, nie można w tej chwili powiedzieć, że jest to bezpieczne. I co chcę jeszcze powiedzieć? Gdyby taka sytuacja była w dowolnej innej dziedzinie nauki, to wiecie państwo, co naukowcy by powiedzieli? Pozastanawiali by się głęboko i powiedzieli tak: „To jest złożony problem. Musimy prowadzić dalsze badania”. A tymczasem co robi biotechnologia? Biotechnologia mówi, że wszystko jest w porządku. Neguje po prostu dowody i jesteśmy poddani temu eksperymentowi. Tymczasem rząd Austrii, tak jak już tutaj było wspomniane, nie zaufał tym wynikom prac badawczych prowadzonych przez koncerny biotechnologiczne. Zlecił wykonanie niezależnych badań przez swoich ekspertów.
No i te badania wykazały wpływ na obniżenie płodności u zwierząt doświadczalnych, o czym mówiła pani profesor. I kierując się zasadą przezorności, rząd austriacki wprowadził zakaz upraw transgenicznych, zakaz uprawy kukurydzy MON810. Podobnie postąpił rząd Niemiec. Niemcy też w oparciu o wyniki badań, które wskazują na szkodliwy wpływ na środowisko, też zakazali uprawy kukurydzy MON810. I teraz, żeby nie być gołosłownym, właśnie pokazuję tutaj państwu jeden tylko przykład publikacji, której tytuł brzmi, jak tam klikniemy następny raz, tytuł tej pracy jest „Badania nad toksycznością modyfikowanych genetycznie roślin. Przegląd literatury” i to jest przegląd kilkudziesięciu publikacji naukowych opisujących kilkadziesiąt różnych doświadczeń. I konkluzja jest taka, jak państwo widzą na koniec autorzy konkludują, że po pierwsze takich badań toksykologicznych jest bardzo mało, a po drugie podsumowanie może być takie gdzie w zasadzie jest naukowy dowód na to, że żywność modyfikowana genetycznie jest tak bezpieczna, jak tego dowodzą koncerny biotechnologiczne? Myślę, że to mówi wszystko.Tylko pytanie jest takie: dlaczego biotechnologia i uprawy genetycznie modyfikowane mają tak dobrą prasę, są tak reklamowane? Czemu jesteśmy karmieni takimi sloganami, że genetycznie modyfikowana żywność uratuje świat od klęski głodu i w ogóle będzie przyczyną nieustającej szczęśliwości? I dlaczego tak mało się mówi o tych zagrożeniach?
Praktycznie o tym nie słychać. I tu chcę zwrócić uwagę na taką rzecz, że firma Monsanto, która ma 90% rynku transgenicznych upraw na świecie, w samym 2008 roku wydała na lobbing niecałe dziewięć milionów dolarów, prawie dziewięć milionów dolarów, a oprócz tego jeszcze hojnie wspierała polityków amerykańskich wszystkich opcji. I dlatego jak ja słyszę właśnie takie slogany powtarzane, że nie należy bać się GMO, powtarzane przez różne ustosunkowane osoby, to mi się zapala taka czerwona lampka w głowie. Chcę jeszcze jedną rzecz podkreślić. Wbrew zapewnieniom biotechnologii inżynieria genetyczna ma niewiele wspólnego z inżynierią w tradycyjnym rozumieniu. Po prostu ta metodologia nie dysponuje precyzyjnymi metodami. Transgeneza wprowadzenia obcego genu do komórki roślinnej powoduje w tej komórce dramatyczne zaburzenia. Powstaje mnóstwo mutacji i efektem tych mutacji może być produkcja różnych nowych metabolitów, nowych białek, nieznanych klas RNA. I tego wszystkiego się nie bada. Właśnie dlatego się nie bada, tak jak już tu mówił pan profesor, że wprowadzono zasadę zasadniczej równoważności.
Taki wytrych prawny, który pozwala twierdzić, że roślina transgeniczna i roślina wyjściowa są prawie takie same. I dzięki temu ani Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków, ani europejskie agencje nie prowadzą szczegółowych badań tych efektów ubocznych transgenezy. I dlatego przestrzegam przed myśleniem, że jeżeli coś jest dopuszczone do użytku przez te wszystkie agencje europejskie i amerykańskie, to znaczy, że to jest bezpieczne. Bo to wcale nie znaczy, że to jest bezpieczne. Bo tych badań po prostu nie ma. Już kończę. Na sam koniec jeszcze tylko konkluzja. Zastanawiałam się długo, czemu ta ustawa jest taka gruba i doszłam do wniosku, że być może to jest taka próba zaklinania rzeczywistości. To jest próba oszukania natury przepisami biurokratycznymi.
Tylko tak jak dobrze wiemy, nie można być tylko trochę w ciąży. Albo się jest, albo nie. I tak samo uważam, że nie można być krajem trochę wolnym od GMO, a do tego zmierza ta schizofreniczna ustawa. Tylko mam nadzieję, że parlamentarzyści to dostrzegą i że zdecydują mądrze. Dziękuję państwu.
[02:35:45] - Dziękujemy pani doktor. Te wnioski są rzeczywiście daleko idące, podążają całkowicie za naszą filozofią. Aczkolwiek jak państwo wiecie, w działaniu koalicji Polska Wolna od GMO próbujemy nie podążać za naukową demagogią, którą reprezentują propagatorzy. Próbujemy sięgać do rzeczywiście istotnych argumentów naukowych i mam nadzieję, że te prelekcje to całkowicie uzasadniły. Proszę państwa, teraz jak wygląda praktyka stosowania i jakie są szanse na to, żebyśmy mogli tę ustawę zablokować bez interwencji w wyższych instancjach, takich jak Trybunał Konstytucyjny? W tej sprawie wypowie się pan poseł Janusz Wojciechowski, który zaprezentuje wyniki ostatniej interwencji na forum Parlamentu Europejskiego. Bardzo istotne w naszym działaniu przeciwko tej ustawie. Proszę bardzo, panie pośle.
[02:36:39] - Dziękuję bardzo. Proszę państwa, taka tylko króciutka refleksja. Jak się patrzy na tę cegłę, to powinno być zabronione pod groźbą kary wnoszenie tego typu ustaw do Sejmu. Mi się przypomina z moich doświadczeń, kiedy byłem jeszcze wicemarszałkiem Sejmu, to zrobiłem kiedyś takie małe przedstawienie pod tytułem „Ważenie prawa”. Dziennik Ustaw z 1990 roku ważył cztery kilogramy, z 1996 ważył jedenaście kilogramów, a z 2002 waży już prawie czterdzieści kilogramów czy nawet ponad czterdzieści. Nie wiem, ile teraz waży. No, jeżeli takie ustawy, to już chyba grubo ponad kwintal chyba prawo waży polskie. Ale teraz serio, bardzo króciutko państwu powiem, bo w Parlamencie Europejskim działam na rzecz tego, żeby w miarę możliwości Europa była wolna od GMO albo przynajmniej żeby kraje członkowskie miały możliwość decydować o tym we własnym zakresie. I takim ważnym wydarzeniem w ostatnim czasie było to, że wraz z grupą kolegów posłów skierowałem do Komisji Europejskiej pytanie króciutkie w trzech kwestiach: jaka jest obecnie powierzchnia upraw GMO w Unii Europejskiej? Pierwsze pytanie.
Drugie: które państwa wprowadziły zakaz? Chciałem mieć to czarno na białym. I trzecie pytanie: jakie działania zostały podjęte wobec tych państw, które taki zakaz wprowadziły? No i dowiedzieliśmy się z oficjalnej odpowiedzi pana komisarza Stavrosa Dimasa, odpowiedzialnego za środowisko, że w 2008 roku było w Europie 98 tysięcy hektarów upraw GMO. Według oficjalnych statystyk najwięcej w Hiszpanii, prawie 80 tysięcy hektarów, a po kilka tysięcy hektarów w Czechach, osiem czterysta, w Niemczech trzy czterysta, w Portugalii cztery dziewięćset, siedemsto w Rumunii i tysiąc dziewięćset hektarów w Słowenii. Według tej odpowiedzi w Polsce GMO nie ma. Komisja Europejska nic nie wie o istnieniu jakichkolwiek upraw GMO w Polsce. Przyczyna jest po stronie władz polskich, bo to nie jest kontrolowane. To z kolei wiem z kontroli NIK-u, która była również w 2008 roku na mój wniosek przeprowadzona. Ona pokazała, że nie ma absolutnie żadnej kontroli nad uprawami GMO.Absolutnie żadne obowiązki ze starej ustawy, siedem razy mniejszej niż ta, nie są przestrzegane.
Ustawa z 2001 roku po prostu nie jest zupełnie realizowana przez rząd. Nie ma praktycznie żadnej kontroli nad jej realizacją. To zostało udowodnione przez NIK rok temu. I teraz, proszę państwa, druga rzecz bardzo ważna. Sześć krajów według odpowiedzi Komisji wprowadziło ten zakaz: Austria, Francja, Niemcy, Grecja, Węgry i Luksemburg. I wobec żadnego z tych państw nie zostały wyciągnięte konsekwencje. Komisja oczywiście podejmuje pewne działania, procedury są w toku, ale dwa kraje, Austria i Węgry, już się obroniły przed tymi konsekwencjami. Rada Europejska, rada, w której też polski rząd jest reprezentowany, uznała ich stanowisko. One obroniły ten swój zakaz i Polska głosowała w Radzie za tym, żeby te kraje mogły zakazać uprawy kukurydzy MON 810. Austria jeszcze innej kukurydzy również zakazała.
No i jest rzeczywiście tak, jak pani profesor Lisowska zasadnie pytała: jeżeli Polska popiera zakaz w Austrii, na Węgrzech, w Niemczech, we Francji, to dlaczego nie wprowadza tego zakazu w Polsce? Jeżeli inne kraje powołują się na to, że jedno z białek, które wchodzi w skład kukurydzy MON 810, jest szkodliwe, toksyczne, tak jak napisano, na wybrane organizmy i elementy środowiska, to jeżeli jest toksyczna w Niemczech, to nie jest toksyczna w Polsce? Wypowiadam się jako prawnik, ale nie widzę tutaj powodu, żeby się nie powołać na wyniki tamtych badań. I krótko mówiąc, dzisiaj mamy do czynienia prawnie z taką sytuacją: chcieć to móc. Jeżeli rząd mówi, że chce Polski wolnej od GMO, a mówi to, stanowisko ramowe wspomniane tutaj, w wielu odpowiedziach na interpelacje posłów. Siedzi tutaj poseł Wojciech Zarzycki, też interpelował w tej sprawie. Za każdym razem: „Tak, chcielibyśmy być wolni od GMO, ale ta Unia Europejska nas zmusza do tego, żebyśmy to GMO wpuścili i będziemy płacili kary”. W odpowiedzi na pytanie z kolei grupy senatorów rząd, nawet minister rolnictwa, poobliczał, jakie to kary powinniśmy zapłacić. Gorliwie poobliczał, jakie to kary Polska musiałaby zapłacić, żeby się unijni urzędnicy nie musieli trudzić, to polski rząd wyliczył, ile będziemy płacić kar. W rzeczywistości nikt tych kar nie płaci.
I dzisiaj jest sytuacja taka, że to jest tylko i wyłącznie wola polityczna rządu, żeby wykonać własne stanowisko. Prawnie to wygląda tak: nie potrzeba żadnej nowej ustawy o GMO w tej chwili, trzeba realizować starą ustawę. Natomiast w starej ustawie brakuje rzeczywiście jednego przepisu, który powinien być wprowadzony. To, co mają inne kraje, bezpośrednio przepis uprawniający do wprowadzenia zakazu, uprawniający rząd, może ministra rolnictwa, może ministra środowiska, to już jest kwestia ściśle techniczna. Taka mała nowelizacja jest tylko i wyłącznie potrzebna, a następnie po tej nowelizacji niezwłocznie powinna być zabroniona w Polsce kukurydza MON 810, bo ona jest dopuszczona tylko w Polsce na podstawie decyzji Komisji Europejskiej. A następnie trzeba oczywiście bronić tego zakazu, bo pewnie będzie cała procedura nałożenia kar przez Komisję i tak jak inne kraje obroniły się w Radzie, tak Polska na tej samej zasadzie, przy dokładnie tym samym stanie faktycznym też może się w Radzie obronić. Czyli jeżeli rząd chce minimum wiarygodności zachować, to powinien wypełnić swoją deklarację. Powinien zachować zgodność czynów ze słowami, nie forsować nowej ustawy, o której nie wiadomo, to trzeba naprawdę mieć wiedzę i uwagę, żeby w tej mętnej wodzie to dokładnie przestudiować. Nie taką ustawę, tylko wykonywać starą ustawę, stworzyć prawną możliwość zakazu na gruncie prawa polskiego i niezwłocznie taki zakaz wprowadzić. To jest do załatwienia w ciągu miesiąca.
W ciągu miesiąca to jest możliwe do zrobienia przy normalnej procedurze legislacyjnej. Także dzisiaj chcę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że wprowadzenie zakazu GMO jest już tylko i wyłącznie kwestią politycznej woli obecnego rządu i obecnej większości parlamentarnej. Proszę państwa, cieszę się, że jestem w tak znakomitym gronie. Front ten, który mówi o potrzebie ostrożności wobec GMO, powiększa się. On nie tylko w Polsce się powiększa, ale w Europie. Jestem uczestnikiem właściwie wszystkiego, co się dzieje w Parlamencie Europejskim w tym zakresie. Było wiele konferencji na ten temat. Ja sam organizowałem i patronowałem takim konferencjom w Brukseli. I te ostrzeżenia są naprawdę bardzo poważne. W Polsce fałszywie się przedstawia ten problem.
Przeciwników GMO przedstawia się jako ludzi zacofanych, ciemnogród przeciwko postępowi, przeciwko nowoczesności, które się rzekomo wiąże z GMO. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Już inaczej się to postrzega na świecie, co państwo profesorowie znakomicie tutaj przedstawili. Wola polityczna, nic więcej.Wola polityczna, wypełnić własne obietnice, wypełnić własne słowa i własną deklarację zapisaną w stanowisku ramowym rządu z 2008 roku. Dziękuję bardzo.
[02:45:11] - Dziękuję panu, panie pośle za tę wypowiedź. Ja ilustrując jeszcze dodatkowo argumentację, którą przedstawił pan poseł, to jest właśnie strona 18 z druku sejmowego z tekstem ustawy. Proszę państwa, art. 2.1. Minister właściwy do spraw środowiska opracowuje projekt w pierwszym punkcie Krajowej Strategii Bezpieczeństwa Biologicznego. Otóż wymóg opracowania Krajowej Strategii Bezpieczeństwa Biologicznego w sensie użycia GMO zaistniał w 2001 roku, w momencie, kiedy pierwsza ustawa o GMO weszła w życie. Do tej pory nie ustawiono tej strategii bezpieczeństwa. Strategia bezpieczeństwa jest niezbędnym elementem prowadzenia jakichkolwiek operacji na GMO we wszystkich krajach europejskich. To, że nie ma tej strategii, ten zapis świadczy o tym, że minister dopiero ma zamiar opracować. Także widać, w jakim stanie prawnym jesteśmy, a więc wszelkie zapewnienia, my tutaj nie dyskutujemy na temat szczegółowych zapisów, one są absurdalne, ustaw regulujących obowiązki rejestracji i tak dalej.
To wszystko jest niewykonalne w prawie administracyjnym i w sytuacji, w jakiej nasza administracja się znajduje. Całość wygląda absurdalnie, biorąc pod uwagę jeszcze jeden aspekt, mianowicie społeczny. Dlaczego my, społeczeństwo, mamy płacić za konstrukcję bardzo rozbudowanych systemów kontroli monitoringu, gdzie nie tylko badania w laboratoriach referencyjnych, ale również obróbka tych badań, sprawozdawczość, kontrole, kary i tak dalej mają być prowadzone. Otóż my nie mamy jako społeczeństwo żadnego w tym interesu. Ta cała ustawa jest po to, żeby zapewnić środowisko administracyjno-prawne dla robienia interesu wyłącznie jednej korporacji o podejrzanej kondycji. To jest tylko jedna przyczyna. W związku z tym karygodnie wyglądają te wysiłki rządu, który próbuje nas na to nabrać. Mam nadzieję, że po tym, co tutaj państwo usłyszeliście, nabrać się nie damy jako społeczeństwo. Na zakończenie chciałem jeszcze podać kilka takich przykładów właśnie z realizacji tej deklaracji polskiego rządu o Polsce wolnej od GMO, to jest uzasadnienie dla tej hipokryzji, która była naszym tytułem. Proszę państwa, Polska dąży do tego, żeby była krajem wolnym od GMO i w związku z tym rząd polski wydał uzasadnione stanowisko, ale to stanowisko zostało zmienione 18 listopada w ten sposób, że usunięto między innymi część uzasadnień z tamtego oryginalnego stanowiska.
To było stanowisko z 3 kwietnia 2006 roku. Wykreślono wszystkie merytoryczne uzasadnienia dotyczące niezasadności prowadzenia na terenie Polski upraw nie tylko kukurydzy, ale ziemniaka, buraka cukrowego, rzepaku i tak dalej. Kilkanaście stron uzasadnienia naukowego zostało w zeszłym roku usunięte. Następnie usunięto końcową część, mianowicie deklarację, że rząd RP użyje wszelkich dostępnych środków, aby zmienić prawo Unii Europejskiej w tym zakresie. Również dalej, w końcowej części stanowiska usunięto niezwykle istotne deklaracje o treści: „Rząd polski będzie starał się pozyskać przychylność innych państw członkowskich Unii Europejskiej w celu zmiany prawa Unii Europejskiej w tym zakresie.” A więc w stosunku do oryginalnego stanowiska jest to wyjątkowe uzasadnienie bierności rządu oraz zmiany polityki w tym względzie. Więc nasze naciski to nie jest przypadek. Proszę państwa, trudno nam wierzyć, że tylko z powodów czysto racjonalnych tego typu zmiany się wprowadza. Oczywiście to unika opinii publicznej, a zmiana stanowiska ramowego została przeprowadzona pod nieobecność premiera Tuska na jednym posiedzeniu rządu i została zakopana głęboko w sprawozdawczości. Proszę państwa, co więcej powiedzieć? Musimy to podsumować.
Projekt ustawy, podobnie jak prawodawstwo Unii Europejskiej dotyczącej GMO, jest sprzeczny z konstytucją, z naczelnymi źródłami prawa międzynarodowego, z zasadą przezorności, Protokołem Kartageńskim, z traktatem ustanawiającym Unię Europejską, a szczególnie z zapisami dotyczącymi obowiązku ochrony środowiska na terenie Unii. Strategią w końcu przyjętą w stanowisku rządu RP, które w oryginalnej wersji z 3 kwietnia 2006 roku zostało złamane. W związku z tym apelujemy oczywiście do rządu o odrzucenie tego projektu ustawy w całości oraz pilne podjęcie inicjatyw na szczeblu europejskim dla zmiany przepisów prawa poprzez jego dostosowanie do wymogów właśnie tych regulacji międzynarodowych i spełnienie postulatów większości społeczeństwa, które jest przeciwne stosowaniu GMO w uprawach. Natomiast w przypadku braku reakcji właściwej mamy pełne podstawy prawne, aby zaskarżyć ten projekt do Trybunału i do wyższych oczywiście instancji europejskich, jeżeli zajdzie taka konieczność. Dziękując państwu za uwagę, proszę teraz o pytania, ewentualne jakieś wątpliwości. Dosyć długo już obradujemy, rozumiem i dziękuję bardzo za czas, ale gdyby były jakieś bardzo istotne wątki, które być może państwo będziemy mogli wyjaśnić, to bardzo proszę. A przedtem jeszcze oczywiście zapomniałem. Mamy głos rolników, których państwo również pozytywowali się do swoich nagrań. Bardzo proszę o wygłoszenie kilku słów na ten temat, jak rolnicy polscy działają przeciw GMO.
[02:51:07] - Dzień dobry państwu. Urszula Wywrotcka, rolnik ekologiczny od 13 lat. Prowadzimy z mężem gospodarstwo takie typowe na Mazowszu, niespełna 14 hektarów. Słyszeliśmy już o tym, jakie to jest zagrożenie dla rolników ekologicznych GMO. Ja powiem państwu, że minie kilka, najwyżej kilkanaście lat, nie będzie gospodarstwa ekologicznego w Polsce. My, rolnicy, nie udźwigniemy takiego ciężaru, tych dodatkowych kontroli, dodatkowych badań, które byśmy musieli na własny koszt przeprowadzać. Wykrycie zbyt dużego zanieczyszczenia, czyli powyżej 1%, spowoduje to, że tracimy certyfikat, że nie mamy już prawa do posługiwania się określeniem, że jest to produkt rolnictwa ekologicznego i jednocześnie chyba tylko wtedy musimy zacząć siać GMO, bo innego wyjścia nie mamy. Jeszcze chciałam państwu powiedzieć taką rzecz, że chcielibyśmy zaapelować do naszych posłów. Ja bym chciała to zrobić, powołując się na słowa takiej znanej fraszki, żeby Polak wreszcie był mądry przed szkodą, a nie po szkodzie. Dziękuję.
Zostałam poproszona o zastąpienie na chwilę przez pana Pałaneckiego, który udziela wywiadu. Czy są uwagi jakieś? Bardzo prosimy.
[02:52:48] - Moje pytanie jest pytaniem do pana Pawła Pałaneckiego, niestety. Mianowicie w papierach Koalicji Wolnej od GMO jest mowa o sprywatyzowaniu portów przeładunkowych i uprzywilejowaniu ich pod kątem importu śruty sojowej GMO. Jednocześnie jest tam mowa, że zablokowano import śruty sojowej naturalnej. Pytam, kto jest za to odpowiedzialny?
[02:53:16] - Na to pytanie odpowie pan Pałanecki, gdy wróci na salę. Za chwilę odpowie. Natomiast może są inne pytania lub uwagi? Bardzo proszę.
[02:53:30] - Krystyna Knefl, Gazeta Lekarska. Bardzo dziękujemy za te wstrząsające dane, jako nie tylko dziennikarz, ale i lekarz również. Zawsze chciałoby się zawołać autor, autor. Czy możemy poznać nazwiska tej ustawy? Prosimy o nazwiska, bo to nie jest dzieło anonimowe chyba.
[02:53:52] - Ja powiem tak od razu. To jest bardzo dobre pytanie. W Polsce bardzo trudno odtworzyć autorstwo ustaw. I powinny paść pytania rzeczywiście w debacie poselskiej, zachęcam gorąco do tego, żeby drogę powstawania ustawy prześledzić, żeby nie dopiero komisja śledcza musiała to robić, tylko w trakcie normalnej procedury to jest do wyjaśnienia. W Parlamencie Europejskim na ogół każdy akt prawny jest ściśle przypisany do określonych posłów. Tam jest osoba bardzo ważna, w Polsce nie ma tej praktyki. Ja tylko sobie przypominam, jako prezes NIK-u przeprowadzałem jedną z ostatnich już w mojej kadencji kontroli, która mówiła o tym, jak są przygotowane ustawy i jak rząd korzysta z usług doradczych i eksperckich. Wtedy, to już zupełnie inne rządy, dawne czasy, ale obawiam się, że praktyka niestety jest kontynuowana. Firmy doradcze, jakieś dziwne kancelarie przygotowywały dla rządu projekty ustaw, a zatrudniały studentów nawet, którzy tak naprawdę pisali te projekty pod określone wytyczne. Stąd mamy taki poziom prawa, jaki mamy.
Niestety legislacja to jest odpowiedzialne zadanie. Tak że bardzo dobre jest to pytanie autorów i tutaj zachęta do posłów, również w tym wysłuchaniu publicznym, żeby ustalić, gdzie, na czyim komputerze pierwszy projekt tej cegły powstał. Powinno się w ogóle pytać przy procesie legislacyjnym o to. Proszę państwa, skoro jestem przy głosie, króciuteńko tylko powiem, że ja się zwróciłem, zapomniałem państwu powiedzieć, jak zabierałem pierwszy raz głos, że zwróciłem się dzisiaj dosłownie z listem do premiera Tuska, mniej więcej z tym przesłaniem, którym państwu tutaj mówiłem, żeby niezwłocznie wprowadził małą nowelizację obecnej ustawy i w ślad za swoim stanowiskiem, za deklaracją jego rządu, żeby ustanowiony został w Polsce już teraz zakaz upraw genetycznie modyfikowanych. Przedstawiłem tą argumentację, powołując się między innymi na to, co dzieje się w Unii Europejskiej. Jakby ktoś z państwa był zainteresowany treścią tego listu, to jest tutaj dostępny, kilka egzemplarzy mam.
[02:56:15] - Ja skorzystam na moment z głosu, po prostu narzuca mi się coś takiego w tym momencie, żeby prosić państwa, którzy dzisiaj tu są, żeby również jutro w miarę możliwości pojawili się na wysłuchaniu publicznym tejże ustawy w Sejmie, o ile to możliwe. Dlatego że wydaje mi się, że to, że my tu rozmawiamy, jest bardzo dobrze, ale bardzo dobrze, aby politycy również zdawali sobie sprawę, że społeczeństwo jest w najwyższym stopniu zainteresowane. I jeszcze taki komentarz: pan premier Tusk ogłosił, że będzie kandydował po raz drugi, będzie chciał być premierem naszego kraju. W tym kontekście wydaje mi się, że w tak niezwykle ważnej sprawie oczekujemy jego stanowiska, zanim podejmiemy decyzję, czy chcemy, aby był ponownie premierem. Bardzo proszę. Ktoś chciał tu zabrać głos. Bardzo proszę, pan poseł, bardzo prosimy.
[02:57:10] - Poseł Wojciech Szczęsny-Darzycki, członek komisji rolnictwa. Ja mam pytanie do pana profesora Ligowskiego. Chodzi mi o to, wiadomo, że w praktyce, w doświadczeniach prowadzenia gospodarstw wielką rolę odgrywają pszczołyMówi się, że najpierw umierają pszczoły, potem ludzie. Chciałbym pana profesora zapytać, co grozi pszczołom? Dziękuję bardzo.
[02:57:39] - Powiem szczerze, są badania niejednoznaczne. Są takie badania, które mówią, że skarmianie pyłkiem larw pszczół nic im nie robi. Są również badania, które mówią zupełnie coś innego. W związku z tym, powiem szczerze, tu jest pewna rozbieżność i argument dla tych, którzy mówią, że toksyna Cry jest selektywna i na te organizmy nie działa. Ja jednak mam takie dziwne przeczucie, że nawet jeżeli podajemy ten pyłek, w którym znajduje się toksyna Cry, to jeżeli nawet nie wywołamy śmierci tych larw, to na pewno spowodujemy ich mniejszą żywotność i zmniejszenie odporności. Powiem szczerze, ten zespół ginięcia rojów, który obserwujemy na terenie Stanów i przede wszystkim w Kanadzie, co najciekawsze z największym nasileniem, to o czym mówiliśmy, na terenie Hiszpanii, w Europie. I teraz również i u nas. Proszę państwa, to, o czym mówimy, o różnych przepisach prawa, które powinny funkcjonować odnośnie roślin transgenicznych. W swoich wędrówkach po kraju spotkałem się z wieloma wynaturzeniami. W tej chwili nie obowiązuje nic.
W tej chwili mamy do czynienia z wolną amerykanką. Kiedy przed trzema laty byłem za Mojsiem i opowiadałem, jakie to mogą być szkodliwe skutki stosowania transgenicznych upraw, to mi się rolnicy w nos śmiali, bo powiedzieli: „Panie profesorze, co pan takie bzdury opowiada? Przecież my już dawno siejemy tą kukurydzę”. Pytam się skąd, bo wtedy jeszcze obowiązywała ustawa nasienna, która zabraniała rozprzestrzeniania. „Proszę pana, sprowadzamy z Ukrainy jako ziarno paszowe i siejemy”. To pytam się, po co są nasze służby graniczne, które pozwalają na to? Proszę państwa, to mnie niepokoi. Ja jestem, tak jak i państwo tu siedzący, przeciwnikiem tej ustawy, ale niech wreszcie zaczną działać jakieś przepisy, bowiem kiedy ustawa z lutego 2007 roku się tworzyła, to chodził po tym kraju człowiek o nazwisku dokładnie takim jak ten co na księżyc. I mówił: „Siejcie, siejcie rolnicy”. I nadal chodzi, ponieważ prawo unijne na to zezwala.
I oni siali. I proszę państwa, mamy w tej chwili taką sytuację, że w związku z nieuregulowaniem tej sytuacji my nawet nie wiemy, gdzie te uprawy są. A to jest już śmiertelne zagrożenie i dla rolnictwa ekologicznego, i tradycyjnego, ponieważ powoduje niestety to, o czym mówiłem, przepylenie upraw. Proszę państwa, skoro jestem przy głosie, tylko o jednej sprawie muszę panu jeszcze powiedzieć. Zastanawiamy się, czy transgeneza powoduje powstawanie substancji toksycznych. A musimy zrozumieć jedną sprawę. Transgeneza polega na tym, że roślina sama wytwarza sobie substancję toksyczną i jest odporna na herbicyd. I tym herbicydem możemy roślinę w okresie wegetacji pryskać ile chcemy. W Chinach takie badania czytałem, 13,7 raza statystycznie opryskuje się ryż HR, czyli odporny na herbicyd. I to jest zagrożenie, ponieważ pozostałości Roundupu, proszę państwa, szczególnie substancji tych technologicznych, są śmiertelnie toksyczne i to trzeba sobie jasno powiedzieć.
Powodują uszkodzenie komórek łożyska, zaburzenia syntezy hormonów sterydowych, przyspieszają tak zwaną apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki. I to jest, proszę państwa, związane dokładnie z działaniami transgenicznymi, bo po to się tą kukurydzę wprowadza na rynek, żeby można tym Roundupem pryskać wtedy, kiedy ona rośnie, ponieważ inaczej nie można. Normalnie Roundup stosuje się przedwschodowo czy na jakąś roślinność ruderalną, gdzie chce się wszystko, co żyje i co jest zielone, zniszczyć. A tu możemy. Proszę państwa, badania w Nowej Zelandii wykazały, że pozostałości Roundupu w soi sprowadzanej tam rosły 200 razy. To, proszę państwa, mówi samo za siebie. To nie tylko, bo wiemy, że również te metabolity, które poprzez transgenezę zostały wprowadzone, mogą działać, ale działa również pozostałość tych środków, które bezkarnie przy transgenezie możemy stosować, bo po to tą transgenezę robimy. O tym trzeba wiedzieć.
[03:03:23] - Dziękuję bardzo. Pan profesorowie.
[03:03:26] - I czytanie o tych pszczołach.
[03:03:28] - Bo ja też chciałam coś powiedzieć. Bardzo proszę. Było konkretne pytanie o pszczoły, więc ja przygotowując tę opinię, to jest moja opinia na temat ustawy, szukałam źródłowych publikacji i faktycznie na przykład znalazłam pracę przeglądową, która wykazywała, że nie ma efektów, ale znalazłam też kilka prac, gdzie opisano ten zespół ginięcia rojów. Bardzo dokładnie badano i faktycznie tam są wyższe poziomy różnych infekcji wirusowych i bakteryjnych w tych rojach. Tylko pytanie, dlaczego te pszczoły mają obniżoną odporność? Bo tego raczej nikt nie badał, że czemu one mają te infekcje to jest jedno, ale jedną pracę znalazłam i ją tutaj cytuję, gdzie wykazano, że jak się dodało pszczołom do karmy toksynę kry, to one ją niechętnie jadły. Tak powoli, doszłam do wniosku, że chyba im nie smakuje. To jest może nieistotne, ale powiedzmy upośledzenie. I oni to opisują jako konkluzję, że jest upośledzenie pobierania pokarmu. To jest jedna rzecz, ale druga znacznie ważniejsza to jest zaburzenie uczenia się.
Oni prowadzili testy na tych pszczołach klasyczne, takie, gdzie pszczoła miała się nauczyć drogi jakiejś i miała reagować na wzmocnienie dodatnie, na nagrodę. Okazuje się, że one reagowały, nawet jak nie było nagrody, czyli były otumanione jak gdyby. I to jest jedna z przyczyn, dlaczego pszczoła wylatuje z ula i nie wraca do niego. Także na pewno jest tego typu praca.
[03:04:55] - Dziękuję. Korzystając chciałabym jeszcze, jest mnóstwo pytań, to na zakończenie pozwolę sobie na pewną refleksję w takim razie, ale ciągle nie ma pana Połanieckiego, który nie może odpowiedzieć na ważne pytanie o to soję sprowadzoną. Czekamy na niego. Bardzo proszę. Następne pytanie.
[03:05:12] - Moje pytanie będzie do pań rolniczek, bo rok temu byliśmy na konferencji prasowej w restauracji Agnieszki Kręglickiej i tam uczestniczyły dwie panie, które poddały się protestowi głodowemu. Jaki był skutek tego protestu? Czy zainteresowały się tym ministerstwo, komisja parlamentarna? Dziękuję.
[03:05:40] - Ponieważ jestem członkiem Ekolandu, jedna z tych uczestniczek, właściwie obydwie były nawet członkami Ekolandu, więc mogę odpowiedzieć na to pytanie. Było bardzo nikłe zainteresowanie tym protestem. Owszem, w świecie tak, ale w Polsce bardzo nikłe. Panie dostawały tysiące listów wspierających ich w tej akcji. Ostatecznie zostały zaproszone na rozmowę przez pana prezydenta i pan prezydent perswadował, powiedział, że zajmie się tą sprawą i żeby one już głodówkę zaprzestały, ale trwała ona trzy tygodnie w marcu, kiedy pogoda była fatalna. Naprawdę stały cały czas na ulicy. Do nich się dołączyło też kilkanaście osób.
[03:06:35] - Jeszcze chciałabym dodać, że jestem osobą, która brała udział w tej kroczącej głodówce i protestowaliśmy na wiosnę, żeby zapobiec wysianiu tych nasion. I efekt był taki, że jesienią brałam udział, przyjechałam na akcję Greenpeacu pod Racibórz. Widziałam tą akcję i niestety tam stwierdzono kukurydzę genetycznie modyfikowaną. Były dwa pola. Na sąsiednim polu rolnik mówi, że ma fakturkę, że kupił w centrali nasiennej kukurydzę, że ją już częściowo skosił, oddał do skupu. Przeprowadzono na miejscu testy. Okazało się, że kukurydza jest przepylona. Była prokuratura, była policja. Ten pan, który miał kukurydzę genetycznie modyfikowaną, dzierżawił ziemię z agencji rolnej. Oczywiście prokuratura śledztwo umorzyła.
Świadczy to o tym, jakie mamy dziurawe prawo niestety.
[03:07:38] - Były chyba i kolejne pytania. Proszę bardzo.
[03:07:41] - Dwie uwagi do pszczół. W jednym piśmie ekologicznym dla rolników ekologicznych znalazłem informację, że badania miodu w Ameryce pozwoliły znaleźć w miodzie szczepionkę dla psów. Inne badania miodu, Eko Arka, ja mam ten wycinek. Inne badania pozwoliły znaleźć szczepionkę dla świń. To po pierwsze. Po drugie, ja widzę pewną sprzeczność zasadniczą w tym wszystkim, o czym tutaj jest mowa. Jak można protestować przeciwko GMO, a jednocześnie jest możliwe, żeby polscy rolnicy stosowali Roundup? Przecież to jest ta sama broń biologiczna, to jest to samo świństwo mające tego samego producenta. Jaka jest wielkość importu Roundupu do Polski i dlaczego wolno go stosować?
[03:08:33] - Może to jest dobre pytanie. Tylko chciałam zaznaczyć w tym miejscu, że dzisiejsza debata, nasza dzisiejsza konferencja poświęcona jest, związana jest z jutrzejszym wysłuchaniem publicznym w sprawie ustawy na temat roślin transgenicznych. Ja się całkowicie zgadzam z panem, że sprawa stosowania Roundupu nie tylko w Polsce, bo na całym świecie powszechnie stosowanego, jest skandalem. Chciałam zacytować badania prowadzone na SGGW ostatnio, które dowodzą, że substancja aktywna Roundupu, czyli glifosat, jest szkodliwa dla szczurów, ale otoczka handlowa wokół tego glifosatu, bo Roundup to się składa z substancji aktywnej, czyli glifosatu i otoczki, prawda? I ta otoczka, okazuje się, jest kilkakrotnie bardziej toksyczna dla szczurów, rujnując ich wszystkie narządy wątroby, nerki wszystko po prostu. A takich badań, gdy dopuszcza się pestycyd na rynek, to bada się substancję aktywną.Którą jest glifosat. On jest szkodliwy, ale znacznie mniej niż otoczka handlowa, czyli opakowanie, w którym ten Roundup jest stosowany na polu. Czyli jaką mamy, proszę państwa, sytuację? Producenci pestycydów oszukują wszystkich konsumentów na świecie, ponieważ analizują tylko substancję aktywną, a nie cały produkt, który jest wprowadzany do łańcucha troficznego, do gleby, a potem do płodów rolnych. W tej chwili jest dyskusja, z tego, co słyszałam, nawet w Ameryce o tym, że należałoby ponownie dopuścić Roundup do sprzedaży, czyli ponownie musiałby przejść wszystkie testy zdrowotne.
Także kto wie, czy nie dojdzie do takiej sytuacji, bo to dociera do coraz szerszych kręgów konsumenckich. Tylko że my ciągle tu rozmawiamy w gronie właściwie specjalistów różnego rodzaju. Jaka jest wiedza naszego społeczeństwa o GMO? Z badań, które ja prowadziłam wśród magistrantami wynika, że 30 do 40% naszego społeczeństwa — mowa jest o regionach wiejskich i małych miastach, bo tam prowadziliśmy badania — w ogóle nie wie, co to znaczy. 40% Polaków nie wie, nie rozumie pojęcia żywności transgenicznej, GMO, tego wszystkiego, o czym my rozmawiamy. Jak ma decydować taka osoba, będąc w sklepie, który produkt ma zakupić? W jaki sposób? A nie dopuszcza się kampanii informacyjnych, nie dopuszcza się głosu specjalistów do mediów. To jest problem, który chciałam też zaznaczyć i dopóki my nie uświadomimy społeczeństwa tak, jak to robią Francuzi, Austriacy, Węgrzy, dopóty nie osiągniemy rzeczywistego sukcesu w tej całej walce. Kto jeszcze z państwa chciałby?
Bardzo proszę.
[03:11:13] - Ja chciałem tylko uchylić rąbka tajemnicy, proszę państwa, ponieważ ja jestem w tej komisji, którą tu troszeczkę odświegają w Sejmie do spraw GMO. Przyznaję się niestety, chociaż ostatnio usłyszałem argument, że Żarski dodaje kolorytu, bo wreszcie ktoś tam dyskutuje na temat GMO. Ale mogę państwu powiedzieć, że cała dokumentacja EFSA, która nas trapi, oprócz tych wątpliwości dotyczących badań na zwierzętach, jest wyraźnie powiedziane, że badania zostały przeprowadzone na roślinach, które nie były w okresie wegetacji pryskane tym środkiem docelowym. No to pytam ja się, co one są warte pod względem toksykologicznym? Nic. Nic, bo głównie chodzi o synergizm działania tego, co powoduje transgeneza i obecności pozostałości tego środka, który tutaj stwierdziliśmy, że jednak stanowi problem. Dziękuję bardzo.
[03:12:12] - Pan profesor. Słuszna uwaga i ten prezent miałeś. Musisz mi przesłać.
[03:12:16] - Chciałbym tylko dwa zdania. Jedno: jeśli ktoś z państwa jest zainteresowany stanowiskiem Komitetu Ochrony Przyrody, to mam parę egzemplarzy. Ale drugie: my cały czas adresujemy tutaj do rządu. Natomiast odpowiedzialnym za ten stan dezorientacji społeczeństwa nie jest rząd. Są niestety media. Proszę państwa, niestety część mediów w jakiś sposób dała się przekonać tylko jednej stronie. Przykładem tego jest najpoczytniejsza gazeta, którą bardzo szanuję i czytam regularnie, a która mnie między innymi, trzem innym profesorom ekologii i jednemu profesorowi genetykowi odmówiła opublikowania głosu w dyskusji na temat GMO, kiedy to wypowiedział się na ten temat były minister środowiska, pan Nowicki bardzo sensownie się wypowiedział. I proszę państwa, my zostaliśmy ocenzurowani. Następnie napisałem-
[03:13:20] - Jak się nazywa panie profesorze ta gazeta?
[03:13:22] - Proszę?
[03:13:23] - Jak się nazywa gazeta?
[03:13:25] - Gazeta Wyborcza, najpoczytniejsza gazeta w kraju, prawda? Następnie w „Świecie Nauki” ukazał się artykuł zachęcający. Posłałem próbę polemiki. Nawet nie uzyskałem żadnej odpowiedzi, bo to jest zwykła w Polsce reakcja. Choć dostaję z Brazylii czy z Australii odpowiedź, jeśli cokolwiek poślę. Proszę państwa, niestety media... To chyba nie jest dostateczne wytłumaczenie, że jeden z dziennikarzy jest bratem rodzonym dyrektora Instytutu Biotechnologii. Ja myślę, że powinniśmy się ponad to wznieść. Dziękuję.
[03:14:09] - Dziękuję. Do tego chciałam dodać własne informacje. Telewizja Polsat od ponad roku wstrzymuje emisję filmu, w którym kilku ekspertów, w tym moja osoba też brała udział, wypowiadały się osoby pro i kontra. Więc to nie było wyłącznie, że GMO jest złe. Były osoby, które są gorącymi zwolennikami GMO. W tym filmie było sześciu czy ośmiu ekspertów. Ten film ogromnym nakładem wykonany jest wstrzymywany i nie jest emitowany do tej pory. Proszę bardzo. Przepraszam, tu pani, a potem pan Święcicki, w takiej kolejności. Bardzo proszę panią.
[03:14:47] - Dzień dobry, Justyna Zwolińska, Polskie Radio. Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć się dzisiaj za wszystkie media. Mam do państwa takie pytanie: jak oceniacie w tym projekcie udział społeczeństwa w dostępie do informacji i w procesie decyzyjnym dotyczącym organizmów genetycznie modyfikowanych? A pytam się o to dlatego, że w brzmieniu artykułu 200 i 203 projektu ustawy jest tak, że społeczeństwo może zgłosić uwagi, a minister do spraw środowiska może je przekazać komisji, w której między innymi jest pan profesor i nie ma powiedziane nic, co się dalej z takimi uwagami dzieje. I drugie pytanie mam tutaj do pana profesora Żarskiego, a mianowicie to, czego mi bardzo brakuje w przepisie o komisji dotyczącej do spraw organizmów genetycznie modyfikowanych, to nawet nie to, że skład jest tutaj nierówny, jak zauważył panProfesor Tomiałoć, ale to, że nie ma tam żadnego postanowienia o tym, że środowisku naukowemu, które zasiada w tej komisji, nie wolno pełnić żadnej funkcji w stosunku do podmiotów kontrolowanych i podmiotów, które w sposób komercyjny zajmują się organizmami genetycznie modyfikowanymi. Chciałabym poznać państwa stanowisko w tej sprawie. Dziękuję. Nie wiem, czy teraz, bo potem będzie kolejny głos. Pan Święcicki prosił o głos, czy najpierw odpowiemy w takim razie? Może razem odpowiemy.
Proszę bardzo.
[03:16:24] - Szanowni państwo, chciałbym tylko powiedzieć, że od ponad 10 lat, jeszcze jak pracowałem w Ministerstwie Środowiska, zwracaliśmy na tę sprawę uwagę i byłem w zespole, który miał zajmować się ochroną gleby. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się bardziej, to proszę w archiwach pogrzebać Ministerstwa Środowiska. Natomiast ja w tej chwili jestem na rencie, bo bardzo dużo zdrowia mnie kosztowała praca w Ministerstwie Środowiska i chcę powiedzieć, że zajmuję się aktualnie, tak jak mój ojciec, gleboznawstwem i pszczelarstwem. I chciałbym państwa odwołać do moich publikacji. One są na Granicy. Śledzę to, co się dzieje. Była konferencja w Sejmie lata temu, 3 czy 5 marca, ten materiał jest na stronie, którą można zobaczyć: Koalicja Polska Wolna od GMO, jest dział Pszczoły a GMO. Również polecam „Pszczelarza Polskiego”, gdzie regularnie piszę na ten temat. Nie chciałbym tu uzupełniać, bo na pewno państwo tym się osobiście nie zajmują, ale ja uważam, że w tej chwili to jest problem europejski. W związku z tym, że w grudniu ukazał się taki raport siedmiu ekspertów poważnych instytucji naukowych.
Stwierdza, że nie ma koordynacji, nie ma systemu monitoringu nadzoru nad pszczołami. Jeśli wprowadzimy GMO, jest to nowy czynnik, którego nie zbadamy zupełnie, jak on działa. Więc jest to absolutne ryzyko. I teraz mówienie o tym, że sekwestracja węgla zwiększa się, proszę zauważyć, jaka manipulacja zaszła w drugim raporcie klimatycznym w połowie lat 90. Powiedziano, że GMO zwiększy sekwestrację węgla. Ja o tym mówiłem przy profesorze Węgleńskim, kiedy było takie spotkanie na Koszykowej z przedstawicielem ze Stanów Zjednoczonych. Nie potrafił zrozumieć problemu, ale chcę powiedzieć, że absolutnie nie. Jeśli zniszczymy bioróżnorodność, proszę państwa, nie ma żadnego zwiększenia sekwestracji. Natomiast drugi czynnik niszczący klimat jest to zniszczenie bioróżnorodności. I to jest nie ocieplenie klimatu, tylko zaostrzenie klimatu.
Nie chcę tego rozwijać, a jak ktoś chce, proszę bardzo, mogę udzielić wywiadu. Mam za trzy tygodnie wykład dla pszczelarzy. Dziękuję.
[03:18:35] - Dziękuję. Teraz komentarz pani docent Kliszczanki chyba odnośnie tego, co pani redaktor mówiła.
[03:18:42] - Bo pani pytała o konsultacje społeczne. Ja chciałam powiedzieć, to jest w ogóle słabość polskiego prawodawstwa i wykonania prawa, bo mam wrażenie, że konsultacje społeczne w różnych aspektach są zapisane dlatego, że tak ładnie brzmi. Ale jakie są losy zazwyczaj uwag zgłaszanych przez społeczeństwo? W większości, i to mam z doświadczenia zupełnie innych dziedzin, te uwagi znajdują się potem w spisie tak zwanych uwag rozpatrzonych i nieuwzględnionych. Także udział społeczeństwa autentycznego, że przychodzi Kowalski i zgłasza jakąś uwagę, jest praktycznie zminimalizowany. To jest tylko odbębnienie ustawowego obowiązku. I tak jest w polskim prawie dotyczącym innych rzeczy. I tak samo wygląda to w tej ustawie moim zdaniem.
[03:19:26] - Nie tylko konsultacje społeczne, które normalnie są podejmowane w przestrzeni publicznej, przechodzą przez zmianę w procesie stanowienia prawa w Polsce. Tylko specjalnie powołałam instrument w tej ustawie, który niestety instrumentem nie będzie.
[03:19:43] - Nie wiadomo jak, bo może przekazać, ale nie musi. Czyli tu jest jeszcze o stopień większa swoboda korzystania z uwag społecznych. Także nie liczyłabym na to, że uwagi społeczeństwa będą miały jakieś znaczenie.
[03:20:05] - Tak. Bardzo przepraszam. Dobrze, bo mieliśmy wrócić w momencie nieobecności pana Pławeckiego.
[03:20:18] - Do Polskiego Radia, chociaż kiedyś moje spotkanie z panią Filusową na kilka godzin przed mającą się odbyć dyskusją odwołano. Ale to już przeszłość. Wybaczam. Proszę panią, wybór członków komisji leży w gestii ministra. Ta komisja, która w tej chwili funkcjonuje, jest jeszcze z wyboru poprzedniej władzy, czyli ministra Szyszki. Dlatego też przypadkiem ja się tam znalazłem i powiem szczerze, że w momencie, kiedy przyszedłem na pierwsze spotkanie, biorąc pod uwagę skład tej komisji, głosowanie w różnych sprawach, które budziły moje wątpliwości, troszkę przypominało głosowanie na plenarkach Sejmu, kiedy to wszyscy podnosili rączki. Stąd właśnie ta opinia, że wprowadzenie tam Żarskiego troszkę dodało kolorytu, ponieważ czasami nawet udało mi się niby zwycięstwo osiągnąć, kiedy to powiedzmy uwalnianie do środowiska lnu, kiedy dokumentowałem, że u nas w polskiej florze jest siedem gatunków dzikiego lnu, w tym jeden, który jest wpisany na czerwoną listę, to powinniśmy się zastanowić, czy uwalniać do środowiska w celach doświadczalnych. I wtedy powiedzmy, nie do końca członkowie komisji uzyskali satysfakcję, ale jakoś znalazło się to w uprawie, bo ostatnio też się powtórzyło.
[03:21:49] - Nie wiem, proszę pani. Podejrzewam, że wielu panów, którzy tam siedzi, pełni inne funkcje, które akurat mogą rzutować na ich decyzje w komisji. Była kiedyś taka dyskusja, kiedy jeden z członków pytał, czy on może występować na sympozjum organizowanym przez firmę, jako że jest członkiem tej komisji. Argumentował, że nie bierze za to żadnego honorarium i tak dalej. Wszyscy powiedzieli: „Przecież to nic nie przeszkadza”. Tylko znowu ja powiedziałem: „Niech pan się zastanowi. Pan jest w komisji, która decyduje o tym, czy to można, czy tego nie można i pan się wiąże nawet w sposób nie tyle formalny, ale uczestniczy w imprezie, którą organizuje firma biotechnologiczna”. Boję się jednego, że nowa komisja, bo moja kadencja kończy się za dwa miesiące, już nie uwzględni w swoim składzie tego, który dodaje kolorytu. To, o czym mówił pan profesor Tomiołowicz. W ustawie z lutego 2007 roku w łonie komisji miał być taki zespół do spraw oceny wpływu na środowisko z siedmiu mędrców.
Tutaj kryterium miała być publikacja w komentowanych czasopismach. To się w tej nowej wersji ustawy, która będzie procedowana, już nie znalazło. Chociaż powiem pani jedno, ja czytałem oba projekty i poza tą zmianą i oczywiście zasadniczą zmianą, dopuszczeniem do uprawy, wielokrotnie jest to powtórzenie tych samych treści, które były w ustawie z 2007 roku, więc prawdopodobnie ci sami autorzy uczestniczyli w tworzeniu, tylko pewne elementy zostały zmienione.
[03:24:10] - Dziękujemy panie profesorze. Było pytanie...
[03:24:13] - Tak. Zanim powtórzę to pytanie, to chciałem opowiedzieć o trzech próbach manipulacji, których byłem świadkiem. Dość ciekawych, dość charakterystycznych. Miesięcznik „Świat Nauki”, numer 11 z ubiegłego roku zamienił entuzjastyczny artykuł „Biotechnologia na ratunek rolnictwu”. Pominę fakt, że nie słyszałem o tym, żeby rolnictwo prosiło biotechnologię o ratunek. Niemniej artykuł był entuzjastyczny. Czterech przedstawicieli największych koncernów biotechnologicznych wypowiada się o GMO, powtarza te same kłamstwa. Zadzwoniłem do redakcji. Okazuje się, że redaktor naczelna, która dała ten artykuł, wybrała, w ogóle nie czytała żadnej z trzech książek o GMO dostępnych w Polsce. Nie wiedziała o protestach rolników.
Krótko mówiąc, problem znała wyłącznie z jednej strony. Jej zdziwienie było tak szczere, że jestem skłonny uwierzyć, że została po prostu wpuszczona w maliny. W ubiegłym roku arcybiskup Życiński, którego bardzo mądre teksty czytałem nieraz w pismach literackich, wypowiadał się z entuzjazmem o GMO. Czyżby taca w Lublinie była trochę większa po tej wypowiedzi albo przed tą wypowiedzią? „Gość Niedzielny”, tygodnik bardzo dobry, piórem pana Tomasza Rożka drukuje bardzo entuzjastyczny artykuł o GMO, że nie takie straszne GMO i tak dalej. Zadzwoniłem do pana Tomasza Rożka, pytałem się, czy znał się na kłamstwach. Przeglądałem. „Proszę pana, nie mamy o czym mówić” — uciął rozmowę. Więc ja pytam, czy może taca w Katowicach też była trochę większa przed drukiem tego artykułu? A teraz pozwolę sobie spytać pana Pawła, powtórzyć pytanie.
Mianowicie w pańskich tekstach Koalicji przeciw GMO jest mowa o prywatyzacji portów przeładunkowych, które przystosowano, dano priorytet importowi śruty sojowej GMO. Ja się pytam, kto za to jest odpowiedzialny? Kto jest odpowiedzialny personalnie za to, że został zablokowany import śruty sojowej naturalnej? Bo ktoś za to personalnie jest odpowiedzialny i sądzę, że to jest pytanie jeszcze ważniejsze niż pytania o aferę hazardową, bo tutaj przekręt został wykonany na o wiele wyższych szczeblach. Proszę państwa, jest to prawda. Może krótko powiem o sobie. Byłem wiceprzewodniczącym Sejmiku Województwa Mazowieckiego. Pracowałem w momencie, kiedy opracowywaliśmy strategię rozwoju rolnictwa i z tym problemem GMO zetknąłem się w momencie, kiedy zauważyłem istotną kolizję między rozwojem rolnictwa ekologicznego a tym, co naukowcy proponowali, żebyśmy zasiali obszar naszego płaskiego terytorium uprawami transgenicznych roślin. I wówczas również powstał temat zaopatrzenia Polski w pasze wolne od GMO. Okazało się, że nie jest możliwe dostarczenie soi wolnej od GMO z tego względu, że całkowity import jest zdominowany przez trzy korporacje.
W ogóle na całym świecie są w zasadzie trzy firmy, tak zwane ABC. To jest AMD, Bunge i Cargill, które kontrolują 90% obrotu paszami. Są pasze genetycznie modyfikowane w większości. Margines stanowią pasze wolne od GMO, które wymagają nie tylko certyfikacji w miejscu produkcji, a więc rolnej, ale również przy wszystkich przeładunkach, a tego ciągu dostaw do Europy jest bodajże cztery etapy, muszą być certyfikowane i kwalifikacja na czystość GMO jest praktycznie robiona tam za ciężkie pieniądze. W związku z tym te pasze są droższe, ale nie są na tyle droższe, żeby nie mogły być konkurencyjne z transgenicznynymi. Z tego względu prowadziliśmy akcję wspólnie z regionami Europy. Ile-de-France, region z Francji był wiodącym, na pozyskanie soi wolnej od GMO od producentów z Brazylii.
[03:28:32] - Był wyjazd, który mieliśmy do Brazylii do producentów. Rozmawialiśmy ze spółdzielcami i okazuje się, że istnieje tam bardzo dużo źródeł produkcji. Są spółdzielnie rolnicze, które były zainteresowane dostawą, kontraktacją na miejscu soi wolnej od GMO w Brazylii, a następnie sprzedawaniem tej soi w postaci śruty i wyrobów, czyli ekstrakcji olejów, lecytyny i tak dalej, pozyskiwanymi przez jedną organizację polsko-brazylijską. I ten temat upadł z tego względu, że w momencie, kiedy rozpatrywaliśmy możliwości techniczne dostarczenia takiej ilości soi wolnej od GMO, nie było takich możliwości technicznych. Porty polskie są zdominowane. Te terminale, które przesyłają, odbierają śrutę sojową albo soję transgeniczną, są w rękach właścicieli powiązanych bezpośrednio z tymi koncernami. Mają kontraktację na wiele lat. Nawet dostawy z portu do centrum kraju metodą kolejową, transportem kolejowym były nierealne z tego względu, że również zakontraktowane są na wiele lat wszystkie wagony. I próbowaliśmy zainteresować ludzi ze sfery rządowej tym, przede wszystkim w kontekście debaty nad ustawą paszową, którą nie wiem, czy państwo pamiętacie, ale mieliśmy w 2006 roku, kiedy to pod groźbą wprowadzenia zakazu importu paszy transgenicznej jak murem stanęły wszystkie instytucje i osoby prywatne, które ciągnął z tego interes, przedstawiając argumenty, że brak dostępu soi transgenicznej w Polsce równa się wzrostowi cen mięsa o 40%. Argumenty, które były opracowywane przez Instytut Hodowli w Balicach, gdzie szef tej instytucji jest równocześnie głównodowodzącym Związku Polskich Producentów Pasz, a więc potężny lobbing, który zaowocował tym, że zakaz nie wszedł i został przedłużony o następne trzy lata.
W 2012 roku, w końcu roku 2012 mamy mieć import soi transgenicznej zakazany. Oczywiście to jest fisza, ponieważ nic się nie robi w tym względzie ani żadnych kroków typu dostosowanie infrastruktury do importu soi wolnej od GMO. Nie będzie to możliwe do wyegzekwowania. Jesteśmy w związku z tym skazani na to. I teraz jest kilka aspektów, między innymi bezpieczeństwo żywieniowe. Otóż my jako naród, przepraszam za słowo, wisimy na dostawach dwóch milionów soi transgenicznej. Mówi nam się, że ekwiwalent soi wolnej od GMO byłby droższy o 20%, ponieważ ona jest droższa i tak dalej. Nie podejmuje się prób nawet importu takiego na szczeblu decydentów, bo to już są decyzje polityczne. Dwa miliony soi, jeżeliby nie przypłynęło do Polski, to jesteśmy głodni po prostu. Nie bierze się pod uwagę tego, że ci importerzy, którzy są wyłącznymi dysponentami takich ilości paszy, mogą jednym pociągnięciem ołówka zwiększyć ceny o 20, 30, 40% o wiele większej skali niż to, którą byliśmy straszeni jako społeczeństwa społeczeństwa na skutek ewentualnych podwyżek z tytułu pozyskiwania śruty sojowej wolnej od GMO.
Kto jest za tym winny? System jest winny, ponieważ nie można było prowadzić takich rzeczy, zgodnie z naszym obywatelskim interesem, takich jak zaprzestanie produkcji roślin wysokobiałkowych i zamienione tego na dostawy importowanej soi bez konkretnych decyzji politycznych. Są odpowiedzialni ludzie. Oczywiście ci ludzie teraz nie zajmują się tym tematem. Provimi, który był głównym importerem pasz, został podzielony na kilka, kilkanaście spółek z prezesami, z zarządzającymi. Tych ludzi już nie ma. Te firmy zostały sprywatyzowane, sprzedane koncernom. To samo się dzieje z przemysłem olejarskim, dostarczającym między innymi śruty po wytłoczynach i tak dalej. To jest wszystko stan. My tego teraz nie odwrócimy.
My możemy tylko punktować aktualnie rządzących i uświadamiać im, że po pierwsze polityka w kwestii dopuszczenia do takiej zależności, jaką jest import dwóch milionów ton śruty, jest zgubna i może się bardzo szybko przemienić w poważny problem, w porównaniu z którym problem afery hazardowej jest niczym. To są rzeczy niedopuszczalne, żebyśmy my jako naród 40-milionowy wisieli na uprawach roślinnych, które produkują rolnicy w Argentynie i w Stanach Zjednoczonych, bo tu o to chodzi głównie, żebyśmy my nie mieli swojej samowystarczalności. I to jest między innymi jeden z aspektów tylko tej wielkiej hipokryzji, którą tutaj państwu chcieliśmy w nagłówku naszej prezentacji dzisiejszej pokazać. Ona ma wiele podtekstów, bo tak jak GMO dotyczy nie tylko kwestii ekonomicznych, nie tylko zdrowotnych, żywieniowych, ale również kwestii etycznych, kwestii nawet religijnych, kwestii tradycji żywieniowych, które zostały w Polsce zmienione. Natomiast te zmiany w rolnictwie, które aktualnie wzmacnia jeszcze ten system dopłat bezpośrednich, to jest po prostu niszczenie, niszczenie tego rolnictwa, które było ostoją nie tylko naszych żywieniowych zwyczajów, ale ostoją naszego społeczeństwa. To właśnie na wsiach, tam, gdzie był rolnik, tam, gdzie był ojciec, który utrzymywał, tam, gdzie była matka, która pilnowała całego gospodarstwa, tworzyły się zręby naszych polskich rodzin, a następnie zręby polskości, która mogła przetrwać takie zawirowania, jakie mało gdzie na świecie były, a więc niszczenie tego, tej struktury technicznej rolnictwa zważa bezpośrednio zagrożenie z punktu widzenia, tak jak przedstawiłem teraz, interesu polskiego społeczeństwa i polskiego narodu. To jest polska racja stanu.Musimy niestety działać w tym kierunku z małym zapleczem, ale takim zapleczem eksperckim, jakie posiadamy, możemy naprawdę wiele zdziałać. Dlatego serdecznie chciałem podziękować państwu, że poświęciliście swój cenny czas na to. Myślę, że wykorzystaliśmy już czas gościnny, jaki nam udostępniła Polska Agencja Prasowa, ale gdyby były jeszcze jakieś szczegółowe pytania, to proszę.
[03:34:59] - Dwie krótkie uwagi. Po pierwsze udało mi się wyłapać dwa przyczynki, o których może powinniśmy-
[03:35:05] - To może ja zamknę, potem będziemy, dobrze? Bo jest naprawdę już późno.
[03:35:08] - Bardzo krótkie uwagi. Mianowicie polska firma Animex, która produkowała dobrą szynkę, została wykupiona przez Smithfielda, amerykańskiego producenta wieprzowiny. Tylko że po drodze stało się coś ciekawego. Mianowicie Smithfield ma w Ameryce 6900 prawomocnie zasądzonych wyroków za niszczenie środowiska naturalnego i temu Smithfieldowi, żeby wszedł do Polski, 100 milionów dolarów udzielił Francuz, francuski prezes Europejskiego Banku Rozwoju. To jest wiadomość, którą podały pisma ekologiczne. Francuski dyrektor Europejskiego Banku Rozwoju pożyczył Smithfieldowi 100 milionów dolarów, wiedząc o tym, jakie szkody w środowisku Smithfield zrobił w Ameryce, żeby wszedł do Polski. To po pierwsze. A druga ciekawostka, ponieważ argument o braku żywności jest tak często używany przez zwolenników GMO, może warto dodać, że w 49. numerze „Forum” z ubiegłego roku była informacja dokumentująca, że w Unii Europejskiej od 40 do 70% żywności jest marnowanej, zwłaszcza przez supermarkety.
[03:36:25] - Dziękujemy za tę wypowiedź i ja bym chciała bardzo krótkiego czasu sobie udzielić. Chciałam taką refleksją się z państwem podzielić, że to, co dzisiaj wysłuchaliśmy tutaj, o czym mówiliśmy, wskazuje na jeden bardzo poważny problem. To jest erozja etyki. Erozja etyki, która dotyka grup rządzących. To widzimy jasno, ale dotyka świata nauki, który zawsze był ostoją postępowań etycznych. W tej chwili, proszę państwa, wielu naukowców po prostu idzie tam, gdzie płacą im lepiej. A koncerny takie jak Monsanto i inne koncerny mają bardzo dużo pieniędzy. I taki naukowiec traci niezależność, traci obiektywizm naukowy i uczciwość naukową. I to jest, wydaje mi się, problem, który musimy widzieć. A w kontekście globalizacji chciałam zaznaczyć, że zawsze było tak, że cywilizacje, jak wiemy, upadały z powodu błędnego zarządzania i przeciążenia zasobów naturalnych.
Wiele cywilizacji upadło dlatego, że gleby, wody były nadmiernie wykorzystywane, brakowało możliwości produkcji, zaczynał się głód, choroby i upadek cywilizacji. GMO jest kolejnym zagrożeniem tego typu, tylko jest jedna zasadnicza różnica. Kiedyś cywilizacje były odrębne, nie komunikowały się ze sobą lub w małym stopniu. W tej chwili to jest jedna wielka cywilizacja, ponieważ mamy globalizację i to dotyczy całego świata. I chciałam jeszcze podać państwu porównanie biosfery do statku Titanic. Biosfera jest siecią ogromnej ilości powiązań. Jeżeli to, o czym dzisiaj była tutaj mowa, statek Titanic zatonął, ponieważ uszkodzone były nity w wyniku zderzenia z górą lodową i w momencie, kiedy powiedzmy 990 nitów było uszkodzonych, to jeszcze się trzymał. Przy tysięcznym nicie, mówię w tej chwili, to jest metafora pewna, statek przełamał się na pół i zatonął bardzo szybko. Tak samo może być z biosferą. Powiązania troficzne na kuli ziemskiej, jeżeli będziemy niszczyli gatunki tak jak do tej pory, była to mowa o pszczołach, wiemy o wielu innych gatunkach, które giną bezpowrotnie.
Jeżeli to wyniszczymy, któryś kolejny nit w tej całej sieci powiązań na biosferze może pęknąć i będziemy już zmierzali wtedy prosto do zagłady. Także chciałabym tym przesłaniem o erozji etyki i o tych zagrożeniach zakończyć nasze dzisiejsze spotkanie w kuluarach i możliwie ściągać sale, salę musimy niestety już opuszczać, także dziękujemy państwu.
[03:39:33] - Mroczne tematy w Radiu Paranormalium. Wysłuchaliśmy zapisu konferencji zorganizowanej w lutym 2011 roku w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej przez koalicję Polska Wolna od GMO. Cały zapis tej konferencji, jak również różne inne materiały filmowe odnoszące się do GMO oraz do zagrożeń z tym związanych znajdziecie między innymi na stronach koalicji Polska Wolna od GMO, jak również na kontach na YouTube. To są konta Stop Codex i Monitor Polski. Pozwolę sobie zakończyć naszą audycję cytatem ze strony również poświęconej zagrożeniom wynikającym z GMO: www.izba-ochrona.pl.
[03:40:40] - Gdyby konsument mógł świadomie dokonać wyboru i nie spożywać GMO, jeśli nie chce lub spożywać tylko GMO, jeśli uważa, że jest lepiej przeładane niż odmiany tradycyjne, to wielu kontrowersyjnych aspektów by nie było. Mimo tego, że teoretycznie Polska jest wolna od GMO, a i tak się uprawia, nie da się kupić pasz wolnych od GMO. Dostępne są tylko pasze zawierające soję, kukurydzę i tak dalej. GMO sprowadzaną z zagranicy. Chyba że ktoś ma swoją świnię i sam ją karmi. Kupując mięso w sklepie możemy być pewni, że zwierzę było karmione paszą GMO. Alternatywą jest całkowite zaprzestanie spożywania mięsa. Chyba tylko pracownik firmy Monsanto może sobie wyobrazić bezproblemowe sąsiedztwo uprawy GMO i tradycyjnej. Pyłek roślin GMO przenosi się na sąsiednie pola, które miały być wolne od GMO i przestają nim być, a rolnik jest zmuszony uiścić opłatę licencyjną. Brzmi to absurdalnie, ale taka jest prawda.
Wiele produktów sprzedawanych w sklepach zawiera dodatki GMO i nie są one w żaden sposób oznakowane. Kupując zwykłe produkty nie można świadomie zrezygnować z GMO. Przykładowo w chlebie też często znajdują się pozostałości GMO. Mam nadzieję, że dzisiejsza audycja troszeczkę przybliżyła różne zagrożenia wynikające z GMO, ponieważ nie jest to takie ekstra. Nie jest to takie bezpieczne, jak to się firmuje w polskich mediach z głównego nurtu. Zachęcam do zasięgania wiedzy. Wystarczy wpisać w Google'u sam skrót GMO i wyskoczy nam bardzo dużo stron, na których znajdziecie bardzo wiele informacji na temat zagrożeń wynikających z GMO. Po prostu cała prawda. To tyle w dzisiejszym wydaniu audycji Mroczne Rozmowy w Radiu Paranormalium. Przypominam, że ta audycja będzie emitowana zawsze w pierwsze piątki miesiąca w zastępstwie Teorii Chaosu, która od lutego emitowana jest trzy razy w miesiącu.
Claude Monet zawsze kończy audycję utworem Distant z repertuaru Maxa Wavesa i Pixy Gads. My również zakończymy utworem tego duetu. Będzie to utwór Reflections. Radio Paranormalium dziękuje za uwagę i życzy spokojnej nocy.
[03:46:51] - Maybe I am lost Caught my stride For my hands and feet In this time In this place Even taking a breath was a temporary way of feeling free From pain That wasn't in my nature to stop at A river gave way consumed by an old wound And that the oneness underneath would come through I wasn't looking for a breaking wave That the oneness underneath would come through In a little peek, a little rave Like something was there to get me That wasn't in my nature What have I found in this time and place? Maybe I have caught my stride Maybe I have seen a sliver of the world Maybe I will remember What have I found in this time and place? Maybe I have caught my stride Maybe I have seen a sliver of the world Maybe I will remember Maybe I have seen a sliver of the world