[00:02] - Portal Infra prezentuje „Paralaxa. Spojrzenie Chrisa Miekiny”. Witam wszystkich serdecznie w trzecim już Paralaksie. Nazywam się Chris Miekina i dziś chciałbym zwrócić uwagę na jedną z najbardziej zaskakujących i fascynujących budowli, jakie stworzono w XX wieku. Nie jest to bynajmniej Wieża Eiffla czy drapacze chmur w Nowym Jorku, a dość nietypowa kamienna budowla w niewielkim miasteczku Homestead na Florydzie. Budowla ta nazywana jest Koralowym Zamkiem. Jej twórca nie był wybitnym architektem i całość na pierwszy rzut oka przypomina klocki, które dla zabawy układało jakieś dziecko. To, co jednak sprawia, że jest to budowla absolutnie niezwykła, to fakt, że te kamienne klocki ważą po kilkadziesiąt ton każdy, a układający je mężczyzna nie dysponował odpowiednim sprzętem pozwalającym mu ustawiać je na sobie, ale także precyzyjnie wycinać je z litej koralowej skały. Zamek ten zbudował łotewski emigrant Ed Lidskalnin, który zapytany o to, w jaki sposób tego dokonał, odpowiedział, że rozszyfrował tajemnicę egipskich piramid. Nikt nie wie, w jaki sposób Lidskalnin pozyskał tę wiedzę.
Podobno przyszła ona do niego we śnie w taki sam sposób, w jaki melodia pojawia się nagle w głowie kompozytora piszącego muzykę. Tak przynajmniej wyjaśnia to człowiek o nazwisku Bullard, który był właścicielem stacji benzynowej w Homestead i jednym z nielicznych kolegów, jakich miał Lidskalnin. Edward Lidskalnin urodził się na Łotwie gdzieś pod koniec XIX wieku. Był chorowitym dzieckiem. Gdy inni chłopcy spędzali czas na zabawie, on zajmował się czytaniem książek. W wieku 26 lat zakochał się w dziewczynie o imieniu Agnes. Wszystko wskazywało na to, że jest to miłość ze wzajemnością, bo wkrótce byli już zaręczeni. W noc poprzedzającą ich ślub do drzwi Lidskalnina zaczął dobijać się kuzyn Agnes. Oświadczył, że ma od niej pilną wiadomość. Agnes zerwała zaręczyny, pisząc, że nie może wyznać swoich powodów i liczy na to, że Ed to zrozumie.
Ed oszalał z bólu i upokorzenia. Wsiadł na statek do Ameryki i znalazł się w Kanadzie, gdzie pracował w tartaku przez cztery lata. Praca ta nie służyła wątłemu Łotyszowi i wkrótce ciężko się rozchorował. Lekarz, do którego się zwrócił po pomoc, uznał, że Lidskalnin cierpi na ostre stadium gruźlicy i jeśli natychmiast nie zacznie się leczyć, to wkrótce umrze. Był to rok 1916. Łotysz w milczeniu wysłuchał lekarza i któregoś dnia zniknął. Okazało się, że pieszo wyruszył do USA i w okolicy Jackson na Florydzie odnalazł go lokalny agent nieruchomości. Lidskalnin leżał nieprzytomny na poboczu drogi, a agent nieruchomości, wiedziony samarytańskim poczuciem pomocy bliźniemu, zawiózł go do lekarza. Lekarz stwierdził ostatnie stadium gruźlicy i dał Łotyszowi cztery do sześciu miesięcy życia. To oświadczenie lekarza wciąż można zobaczyć wystawione na widok publiczny w Koralowym Zamku.
Lidskalnin jednak wcale nie przejął się tym, co powiedział doktor i zapytał tylko, czy w okolicy znajduje się jakieś złomowisko. Przechadzał się później często w jego okolicy z różdżką w dłoniach. Ktoś go kiedyś zapytał, czy coś tam zgubił, na co Ed odpowiedział: „Jak znajdę, to będę wiedział” i uparcie szukał czegoś dalej. Wkrótce znali go już wszyscy i nazywano go Szalonym Edem. Na złomowisku znalazł rower bez opon, którym jeździł z wielkim hałasem i klekotem po okolicy. Pewnego dnia w stanie ogromnego podniecenia wbiegł do biura agenta nieruchomości, oświadczając, że znalazł perfekcyjną ziemię pod zamek, jaki zamierza zbudować. Agent lojalnie ostrzegł go, że miejsce, które znalazł w miejscowości Florida City, jest najgorszym kawałkiem ziemi na całej Florydzie. Nie było tam nic oprócz litej koralowej skały wbitej w ziemię na ponad kilometr. Lidskalnin jednak był uparty i chciał dokładnie ten kawałek ziemi. Agent machnął ręką na szaleństwo Eda, sprzedał mu ziemię po niemalże najniższej cenie i odwiedził go trzy tygodnie później.
Zdumiał się, gdy zobaczył perfekcyjnie wycięty blok skalny, który na oko musiał ważyć co najmniej 10 ton. Ściany bloku były obrobione z niezwykłą precyzją, ale Ed nie powiedział mu, w jaki sposób wyciął i obrobił tak wielki głaz. Wkrótce podobnych bloków skalnych zaczęło przybywać, a Ed zbudował z nich marzenie swojego życia, Koralowy Zamek. Stał się on jedynym jego mieszkańcem. Mieszkał w piętrowej wieży, gdzie jedynym źródłem światła była niewielka żarówka, której energię dostarczał maleńki generator, również pomysłu Szalonego Eda. Był on człowiekiem niezwykle pracowitym i sypiał zaledwie trzy godziny dziennie. Nikt nigdy nie widział go przy pracy, bo pracował on wyłącznie po ciemku od północy do szóstej rano.Kilka razy przy pracy widziały go okoliczne dzieci, które ciekawe były ekscentrycznego dziwaka. Lubiły go i nazywały go wujkiem Edem. Opowiadały później, że widziały, jak unosił w powietrze wielkie głazy, które jak chmury przepływały nad murem i które używał później do rozbudowy wnętrza zamku. Towarzyszył temu cichy, mruczący dźwięk, podobny do tego, jaki wydają z siebie transformatory elektryczności.
Dzieci były jedynymi świadkami, którym pozwolił przyglądać się swojej pracy. Dorośli nie dawali wiary ich opowieściom, choć słyszeli wiele dziwnych historii o niepozornym budowniczym z dalekiego zamorskiego kraju. Miał on na przykład zamówić u szewca buty, którym kazał założyć stalowe podeszwy. Wszystkich ciekawskich, którzy usiłowali podglądać go w nocy przy pracy, z łatwością wykrywał w najgęstszych nawet ciemnościach, mówiąc, że nie będzie pracował, dopóki sobie nie pójdą. Jego przyjaciel, wspomniany poprzednio Bullard, zapytał go kiedyś, w jaki sposób wie, że ktoś go podgląda. Liz Kalnin miał odpowiedzieć, że wie o tym w ten sam sposób, w jaki różdżka wykrywa wodę. Woda płynąc pod ziemią tworzy wibracje. Wykrywa to różdżka, która przechyla się wówczas ku ziemi, wskazując miejsce, gdzie znajduje się źródło wody. W ten sam sposób wykrywa się ludzi, odczuwając wibracje ich ciała. Kiedy wreszcie wybudował zamek, miał powiedzieć, że pewnego dnia przybędzie do niego z Łotwy jego ukochana Agnes i wyjdzie za niego za mąż w Koralowym Zamku.
„Będę tu na nią czekał, zanim tak się nie stanie”. Ed czekał na nią całe swoje życie. W 1936 roku Ed zupełnie nieoczekiwanie uznał, że Florida City nie jest dla niego dobrym miejscem i postanowił się przenieść. Nie sam oczywiście, ale wraz z całym Koralowym Zamkiem. Nowym miejscem była miejscowość Homestead, jakieś 16 kilometrów dalej od Florida City. Najcięższy, ważący 30 ton blok skalny Liz Kalnin postanowił przewieźć za pomocą potężnej ciężarówki, którą woził drewno inny jego kolega. Szalony Ed powiedział mu, żeby ten poszedł na godzinkę do miasta, a on zorganizuje w tym czasie załadunek głazu. Gdy wrócił, zobaczył wielki, 30-tonowy blok skalny już załadowany na pakę ciężarówki. Cała przeprowadzka wraz ze wszystkimi blokami skalnymi zajęła mu rok i ciężarówka pracowicie przewoziła co większe kamienie na nowe miejsce. Kierowca był jednak niezwykle ciekaw tego, jak Ed ładuje tak ciężkie głazy.
Za którymś razem udał, że idzie do miasta, ale szybko cofnął się z drogi i podczołgał się do swojej ciężarówki, by zobaczyć, że jest ona już załadowana. Szalony Ed nie marnował czasu i wystarczyło mu zaledwie kilka minut, by podnieść potężny głaz z ziemi i delikatnie położyć go na ciężarówce. Budowany od nowa w Homestead Koralowy Zamek szybko okazał się większy od swego pierwowzoru. Liz Kalnin do swoich konstrukcji dodał także jedyny na świecie zegar księżycowy. Największym narzędziem, jakiego używał Liz Kalnin, był spory, dwuipółmetrowy stalowy trójnóg, na którego szczycie znajdowała się tajemnicza czarna skrzynka. Nie wiadomo, co się w niej znajdowało, bo skradziono ją tuż po śmierci niezwykłego Łotysza. Wraz z czarną skrzynką zginęły niemalże wszystkie jego narzędzia i zapiski. Na kilku nielicznych zdjęciach Liz Kalnina z tego okresu można zobaczyć ten trójnóg stojący w tle. Czy miał on zasadnicze znaczenie dla herkulesowej pracy Eda? Czy być może stał tam tylko po to, aby wyprowadzić w pole tych, którzy chcieliby poznać jego tajemnicę?
Niektórzy uważali, że przenosił on wielkie głazy dzięki temu właśnie trójnogowi. Jednak w rzeczywistości nie był on wystarczająco solidny, aby utrzymać ciężar ważący 10 ton. Na zdjęciach Koralowego Zamku często pokazywany jest wycięty z kamienia sierp księżyca. Sama ta rzeźba waży 18 ton, a ustawienie jej na postumencie bez użycia dźwigu graniczy z cudem. Nakręcono nawet film dokumentalny, w którym próbowano wyjaśnić, jak Liz Kalnin zbudował zamek. Użyty w filmie dźwig i buldożer był jednak w stanie jedynie wlec za sobą 10-tonowy głaz. Nie było nawet mowy o postawieniu go na odpowiednie miejsce budowli. Nie sposób jest więc wyjaśnić, jak ten niepozorny Łotysz dokonał swego niezwykłego dzieła. Wielu wierzy, że odkrył on tajemnicę antygrawitacji. Wiadomo jest, że chodząc po okolicy z różdżką, szukał on źródeł wody.
Wiedział też, że woda jest jak bateria. Przechowuje w sobie energię i tworzy podziemną sieć. Niemalże wszystkie starożytne budowle megalityczne stoją w miejscach, które mają takie podziemne źródło wody. Liz Kalnin najwyraźniej znalazł ten związek. W swojej niewielkiej książeczce, którą napisał na temat magnetyzmu, doradzał, aby podczas czytania jej patrzeć na wschód. Wierzył, podobnie jak Tesla, że Ziemię oplata sieć energetyczna oparta na magnetyzmie, do której można się podłączyć i bez trudu wykorzystywać tę energię w praktyce. Liz Kalnin stworzył nawet formułę matematyczną, za pomocą której można było odnaleźć miejsce, gdzie miała przebiegać taka sieć. Było to z pewnością wielkie osiągnięcie dla kogoś, kto miał za sobą zaledwie cztery klasy szkoły elementarnej. Miejsce, gdzie zbudował zamek, było perfekcyjne pod tym względem, łącząc w jednym miejscu linie energetyczne południkowe z równoleżnikowymi. Dlatego jest ono porównywalne z miejscami, na których stoją piramidy, Stonehenge czy katedra Notre Dame w Paryżu.
Być może Liz Kalnin potrafił używać sił, o których Edgar Cayce w jednej ze swoich proroczych wizji opisał jako kontrolę i manipulację sił kosmicznych, co sprawia, że żelazo pływa po wodzie, a skały fruwają w powietrzu. Te siły kosmiczne Liz Kalnin nazywał magnesami, pomiędzy którymi tworzy się energia antygrawitacyjna. Być może to był prawdziwy powód przenosin zamku z Florida City do Homestead, bo coś naruszyło energetyczną sieć Ziemi, przenosząc jeden z jej punktów kilkanaście kilometrów dalej. Jedyne wskazówki, jakie zostawił, zawarł w książeczce na temat magnetyzmu. Pisał w niej, że niemalże każdy obiekt może być magnesem i niekoniecznie musi on być zrobiony z metalu. Magnesem według niego mogły być nawet kamienie. Ed Kalnin miał też worek zrobiony z juty, który zawiesił u powały w pokoju w wieży, gdzie mieszkał. Worek nie zwracał na siebie uwagi, ale dostrzegł go kiedyś przyjaciel Liz Kalnina ze stacji benzynowej. Wspomina on, że na tkaninie worka wyrysowane były jakieś dziwne, niezrozumiałe dla niego znaki. Jednak nigdy nie rozmawiał o tym z Edem.
Kiedy po śmierci Liz Kalnina zamek stał się atrakcją turystyczną, worek wiszący u powały wieży dostrzegł jeden ze zwiedzających i zaproponował jego kupno. Delikatnie wytłumaczono mu, że wszystko, co znajduje się w zamku, nie jest na sprzedaż. Dwa tygodnie później stwierdzono, że jutowy worek zniknął. Szalony Ed zmarł 7 grudnia 1951 roku, zabierając na zawsze ze sobą sekret Koralowego Zamku i antygrawitacji. Dziękuję za uwagę. W programie Parallaxa mówił Chris Miekina. Zdjęcia Koralowego Zamku można zobaczyć na mojej stronie www.nowaatlantyda.com. Produkcja i realizacja: Portal Info. www.info.org.pl.