[00:03] - Będziemy już powolutku zaczynać naszą trzecią debatę ufologiczną. Również tak jak poprzednie debaty, trzecia debata jest bardzo wyczekiwana przez naszych słuchaczy, przez słuchaczy Radia Paranormalium, Radia Wolne Media, przez czytelników portalu Infra. Dziś będziemy dyskutować o planach czy też zamiarach przedstawicieli obcych cywilizacji. Ze swojej strony dołożę wszelkich starań, żeby debata stała technicznie na jak najwyższym poziomie. Troszkę przegombinowałem, przeprojektowałem moje studio dla celów tej debaty, tak żeby wyeliminować ewentualne szumy i różne inne rzeczy. Co prawda jeszcze nie zebrała się cała ekipa. Czekamy jeszcze na dwóch z zaproszonych ekspertów, ale będziemy już powolutku z debatą ruszać. Po tej stronie mikrofonu Marek Sęk „Ivellios”, Radio Paranormalium, a po drugiej stronie Skype'a są z nami dzisiaj Arek Paterek znany z audycji ParaRadio, a ostatnio z wideobloga „Poznajemy Nieznane”. Witaj, Arku.
[01:18] - Witam serdecznie, Marku. Witam gości zebranych przy mikrofonach i oczywiście słuchaczy.
[01:24] - Jest z nami również Kris Miekina, autor audycji Paralaxa i redaktor serwisu Nowa Atlantyda.
[01:32] - Witam wszystkich.
[01:35] - Jest z nami również, dołączył dosłownie w ostatniej chwili, badacz ufologii Damian Trela.
[01:42] - Dzień dobry witam wszystkich.
[01:45] - Mamy również wśród naszych ekspertów Arkadiusza Kocika z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej.
[01:54] - Witam.
[01:56] - Jest również z nami pasjonat ufologii, artysta Leszek Ostoja-Owsiany.
[02:03] - Witam wszystkich.
[02:06] - Czekamy jeszcze na Piotra Cielebiasia, współzałożyciela serwisu infra.org.pl. Natomiast tak jak mówiłem, będziemy już powolutku ruszać z dzisiejszą dyskusją. Panowie, na początek może zadam takie pytanie: do której opcji się skłaniacie? Kosmici stwórcy, kosmici odlegli sąsiedzi, kosmici badacze czy może macie jakąś inną opcję, która jest najbardziej zbliżona do waszych poglądów na obce cywilizacje? Może najpierw nasz głos sceptycyzmu Arek Paterek.
[02:51] - Właśnie głos sceptycyzmu. Zaprosiłeś mnie w takiej formie. Słowem wstępu, ciężko jest zachować pełen sceptycyzm, jeżeli mówimy o kwestiach UFO, cywilizacji pozaziemskich i ewentualnych ich odwiedzin tutaj na naszej Ziemi. Z tych opcji, które podałeś, czyli kosmici stwórcy, odlegli sąsiedzi, kosmici badacze, ciężko mi się skłonić co do jednej. Jednak ja mam coś pośredniego pomiędzy kosmitami stwórcami. A właśnie czym? Ja z wykształcenia jestem filologiem i dużo czasu poświęciłem kulturze i historii Stanów Zjednoczonych na przykład. I wiadomo, że Stany Zjednoczone w takiej formie, jak je znamy dzisiaj, powstały dlatego, że pojawiły się kolonie i później z tych kolonii powstały Stany i całkowicie nowy kraj. Lubię w ogóle ten temat, który dzisiaj poruszamy. Lubię sobie tak pogrywać.
Zastanawiam się, czy być może nie byliśmy takim miejscem, na które przybyli kolonizatorzy. I tak jak kolonizatorzy tych natywnych Amerykanów spychali, aż w końcu ich wyparli gdzieś do jakichś miejsc, w których jest ich bardzo mało, do rezerwatów. Czy my też przypadkiem nie byliśmy w jakiś sposób spychani przez gości? To jest taka moja jedna z opcji, które stawiam sobie pod rozwagę. I tak myślę o tym często. Dzisiaj mówisz o mnie „sceptyk”, ale ciężko sceptycznie do tego tematu podejść. Tym bardziej jeżeli się lubi ten temat. Zastanawiam się nad tym i dorzuciłem te swoje pięć groszy. Być może byli kolonizatorami, obok których żyjemy albo jesteśmy ich potomkami. Jeszcze mam jedną, ale to zostawię na później, jeżeli mogę.
[04:33] - Kris Miekina, Paralaxa.
[04:37] - Myślę, że w tym pytaniu propozycje czy kosmici stwórcy, sąsiedzi czy badacze, można połączyć w jedną całość. Że po trosze wszystkiego jest w tym, kiedy próbujemy rozwikłać tą zagadkę, skąd my się wzięliśmy, czy mieli w tym udział kosmici, bo przecież już najstarsze zabytki piśmiennictwa o tym mówią. Mam tu na myśli gliniane tabliczki Sumerów, gdzie jest wprost napisane, że Annunaki przybyli skądś z przestrzeni kosmicznej, z planety Nibiru i stworzyli nas, ale nie w taki boski i cudowny sposób, ale że udoskonalili to, co znaleźli na Ziemi po to, żeby osiągnąć swój określony cel. Myślę, że chyba najlepiej jest patrzeć właśnie w ten sposób, że jeśli istnieje jakaś opcja kosmiczna naszego powstania, to właśnie poprzez udoskonalenie. Nie tyle stworzenie, co udoskonalenie. Bo tutaj jest taka ciekawostka, że na przykład jeśli założyć, że ewolucja jest tą siłą najmocniejszą, która produkuje coraz to lepszą rasę, czy to zwierząt, czy to nas ludzi, to na przykład z tego tytułu powinniśmy być w jakiś sposób związani z neandertalczykami. A badania genetyczne wykazują, że najwyżej w najlepszym wypadku w nas ludziach Homo sapiens sapiens jest zaledwie 4% neandertalczyka. Więc generalnie możemy powiedzieć, że tutaj ewolucja żadna nie zaszła, że ten Cro Magnon, a potem Homo sapiens sapiens pojawił się tak jakby nagle i nie ma tego brakującego ogniwa. Choć w tym przypadku, tak jak w naszej dyskusji rozważamy udział kosmitów, mogli być to przybysze właśnie z innej planety, których Sumerzy nazywali Annunakami.
[06:37] - Udało się wreszcie połączyć z Piotrem Cielebiasiem z serwisu infra.org.pl. Witaj Piotrze.
[06:44] - Witam wszystkich. Fajnie, że jesteśmy w takiej dużej grupie znowu i będziemy wymieniać się koncepcjami. Nie wiem, czy mogę już coś powiedzieć odnośnie tego. Jeżeli już mam głos, to pozwolę go sobie zabrać. Do której koncepcji się zwracam? Czy to, jak tutaj Marku pytałeś, czy kosmici stwórcy, kosmici odlegli sąsiedzi, kosmici badacze? Ja myślę, że do każdej, dlatego że materiał dowodowy zebrany przez 70 lat działania ufologii wskazuje, że większość tych przypadków rzeczywiście wykracza poza pewne schematy i raczej nie jest to zjawisko pozaziemskie w wielu przypadkach. Natomiast były incydenty, które pozwalają przypuszczać, że rzeczywiście zostaliśmy w jakiś sposób odwiedzeni przez istoty mogące być badaczami, międzygalaktycznymi podróżnikami i tak dalej, ale o tym będziemy jeszcze mówić. Co do kosmitów stwórców. Czy to stwórców kultury, czy stwórców nas.
Myślę, że odpowiedź jest jeszcze taka, że... Zagmatwałem się. Innymi słowy, nie ma jeszcze na to odpowiedzi. Ja pamiętam, że tuż przed śmiercią Zecharia Sitchin chciał przeprowadzić badania księżniczki Puabi. Z tego, co pamiętam, według mitu miała być to osoba, która była kimś w rodzaju hybrydy. On miał nadzieję, że uda mu się wygenerować gen bogów. Natomiast kilka lat później, bodajże dwa lata temu, Paul Davies, znany fizyk brytyjski, powiedział, że nie da się wykluczyć tej hipotezy, że kosmici pozostawili nam w genach rodzaj przesłania, wiadomości i może dopiero kiedy będziemy na odpowiednim stadium rozwoju, będziemy w stanie go odczytać. Także ja bym się przychylał do każdej z tych możliwości, przy czym samo zjawisko UFO traktowałbym jako monolit symboliczny. Kto jest fanem science fiction, ten będzie wiedział, o co chodzi, który otwiera nam oczy na pewne sprawy. Oddaję głos następnemu koledze.
[09:31] - Arkadiusz Kocik.
[09:36] - Ja podobne mam poglądy do tych, które prezentowali Chris czy Piotr. Każda z tych opcji jest właściwa, tak mi się wydaje. Przy czym takim genem, którego nie ma żadne inne zwierzę na kuli ziemskiej, jest gen odpowiadający za budowę krtani, a konkretnie umożliwiający artykułowanie dźwięków. I to jest taki ewenement, który być może został nam zaszczepiony kiedyś, tamten daleko w przeszłości. Niektóre cywilizacje mówią, że zostaliśmy stworzeni przez bogów, inne na przykład tak jak Ajnowie, rdzenni mieszkańcy wysp japońskich mówią wprost, że oni pochodzą z nieba, że przylecieli gdzieś z jakiejś, już nie pamiętam w tej chwili, planety i są bezpośrednio tutaj przywiezieni i osiedlili się. Od dawien dawna, od pierwszych rysunków naskalnych były rysowane łodzie, które były powyżej poziomu lasu, powyżej drzew rysowane. W żaden sposób to nie koreluje z tym, że były to łodzie zwykłe do pływania po wodzie, bo przecież żadnej wody nie ma powyżej koron drzew. Więc te kontakty były prawdopodobnie od samego początku. Być może powód, dla którego nas udoskonalali, powiedzmy to w ten sposób, bo jedna linia człowieka neandertalskiego wyszła, poszła i się rozpowszechniła gdzieś w Europie. Natomiast człowiek Homo sapiens sapiens wyszedł z Afryki już prawie ukształtowany.
Tak jak jesteśmy w tej chwili, nie ma specjalnie dużych różnic między Aborygenami a nami, a to była któraś tam z kolei migracja z Afryki. Jaki jest powód tego udoskonalenia? Tutaj Zecharia Sitchin mówił, że stworzono nas po to, żebyśmy pracowali dla nich, żebyśmy wydobywali złoto. To jest dosyć kontrowersyjna teoria, ale być może, wszystko jest możliwe. Oddaję głos następnemu.
[12:24] - Leszek Ostaja-Owsiany. Bardzo prosimy.
[12:32] - Wypada mi się jedynie zgodzić z poprzednikami. Tutaj do tego ogródka można dorzucić taki kamyczek, że na pewno nie jesteśmy w kontakcie z jedną cywilizacją.
[12:45] - że nie jest to jednorodny ruch odgórny, który oddziałuje na nas. Tutaj jest współzawodnictwo wielu różnych ras o różnych priorytetach i ta różnorodność między innymi odcisnęła swoje piętno na tym, jacy jesteśmy. To, co dostaliśmy w tej spuściźnie od bogów, którzy przylecieli kiedyś. Tutaj jest głęboki temat i dyskutować można na wiele rozdrobnionych aspektów. Jesteśmy ogródkiem, w którym cały czas trwają prace. Ja to tak widzę. Może na razie tyle.
[13:31] - Damian Trela, bardzo prosimy.
[13:36] - Te trzy koncepcje, które omówiono w poprzedniej wypowiedzi także ludzi kształtują. Generalnie jak gry UFO logiczne. Każdy, kto ma swoich zwolenników. Pewne starożytne relacje świadczą o tym, że faktycznie nasze cywilizacje wynikały z istoty nie z tego świata. Było to też związane z bogami lub demonami. Mogą też być aniołami. Coś na świadectwa wskazują wręcz, że to istoty, które weszły z nami w faktyczny kontakt. Świadczą o tym pewne księgi Starego Przymierza, które już tutaj przez kolegów były poruszone. Świadczą one, że jesteśmy wręcz ich dziełem, co jest dla mnie troszkę kontrowersyjne i jestem raczej daleki od takiej interpretacji. Moje wieloletnie dokumentowanie zjawiska UFO dość mocno oddalił mnie od koncepcji obcych z kosmosu.
Po prostu według mnie nie trzyma się kupy. Jeśli weźmiemy pod uwagę cechę samego zjawiska UFO, to, w jaki sposób się manifestuje w naszej przestrzeni. Zmiana tym materializacji, gdzie ludzie uczestniczyli.
[14:41] - Przerywam panu, natomiast niestety, panie Damianie, pana strasznie coś przerywa. Coś jest u pana albo z łączem, albo z komputerem. Komputer może być prze...
[14:55] - Jak mnie teraz słychać?
[14:56] - Zbitek. Tak?
[14:59] - Jak mnie teraz słychać lepiej?
[15:03] - Cały czas jakby zbitek sylab występował. Jeżeli będzie ten problem cały czas występował, to może przejdziemy na telefon i radio zadzwoni do pana z telefonu.
[15:17] - Dobrze, to próbuję na telefon w takim razie.
[15:20] - A mógłby pan napisać numer telefonu tutaj na czacie tekstowym, ponieważ ja go niestety nie posiadam.
[15:27] - Już podaję. Dobrze, też rozłączę i podam telefon.
[15:32] - Dobrze, to w takim razie będziemy się łączyć ponownie za chwileczkę. Niestety, jednak rząd światowy chyba coś dzisiaj, tak jak Arek mówił przed debatą, rząd światowy coś dzisiaj niestety grzebał nam przy łączu. Także poczekamy. Będziemy czekać na pana Damiana, aż nam poda numer telefonu do siebie. Już mamy. Czy któryś z panów chciałby jeszcze dodać coś do pierwszego pytania?
[16:09] - A może ja? Widzicie panowie, ja mam takie wrażenie, że na pewno to nie będzie odkrywcze to, co powiem dla was. Natomiast ja mam takie wrażenie, że w tak zwanej dyskursie publicznym króluje hipoteza pozaziemska, to znaczy ta, która mówi, że obcy to są po prostu ludzie z kosmosu, tylko troszkę inni. Istnieje bardzo wiele problemów z tym związanych. Tak mi się wydaje. To znaczy samo postrzeganie tego zjawiska.
[16:41] - Witamy pana, panie Damianie. Czy się słyszymy?
[16:45] - Słyszymy się dobrze. Jak mnie słychać?
[16:47] - Bardzo dobrze. Dużo lepiej niż przed chwilą.
[16:50] - No to cieszę się bardzo.
[16:51] - Piotrze, kontynuuj.
[16:55] - Jak już powiedziałem, większość ludzi uznaje zjawisko UFO za przybyszów z obcej planety. Wiemy, że nie musi tak być, bo wiele koncepcji wskazywało, że tak nie jest. Także na początku może byśmy od razu postawili pewną granicę między zjawiskiem UFO jako takim a tematyką obcych. Postawić taką granicę symboliczną między tym, co wynika z ustaleń ufologów, a tym, jakie są hipotezy astronomów. Bo wydaje mi się, że debaty ufologiczne zaczęliśmy po to, żeby właśnie mówić o pewnych sprawach, bardzo różnych. Także mam nadzieję, że nasi słuchacze, jeżeli interesują się ufologią tak dorywczo, to wezmą to pod uwagę.
[17:59] - To może przejdziemy już do drugiego pytania, ponieważ przygotowaliśmy sobie tutaj właśnie z kolegami z Infry cały zestaw pytań. To są pytania zarówno od nas, jak i od słuchaczy. I pytanie numer dwa brzmi: jaki wniosek odnośnie zamiarów kosmitów wyłania się z 70 lat badań nad UFO? Czy sądząc po relacjach, są to istoty negatywne czy pozytywne? Może najpierw na początek Damian Trela.
[18:38] - To jest dobre pytanie, bo tak naprawdę po ponad 70 latach powinien się wyłonić jakiś spójny obraz badań nad zjawiskiem UFO. Gdybyśmy zrobili badania w terenie
[18:48] - I przepytali ludzi. Być może uzyskalibyśmy informację, że kosmici raczej mogą być do nas wrogo nastawieni. Taki obraz w zasadzie wykształciła w nas po części popkultura. W filmie „Dzień Niepodległości” przecież kosmici nie występują jako nasi bracia, tylko atakują nas i chcą naszą planetę zawładnąć. To jest akurat typowy obraz hollywoodzki, ale nie da się ukryć, że coś w nim jest. Kiedy nasz polski badacz UFO Bronisław Rzepecki kończył swoją karierę ufologiczną, w ostatnim numerze nieistniejącego już magazynu „UFO” napisał refleksje swojego całego dorobku badawczego. Te refleksje nie napawały entuzjazmem. On twierdził, że UFO nie jest przyjazne dla ludzi, że można się w nim doszukać negatywnych aspektów. I faktycznie, gdy przyjrzymy się pewnym relacjom spotkań z istotami z pojazdu UFO, to takie przygody, które doświadczył może kiedyś Adamski czy też Edward Meyer, to nie są przygody tego rodzaju, że jest to przyjazne spotkanie z jakimiś istotami, ale często dochodzi w takich spotkaniach do obrażeń ludzi, do abdukcji, a nawet śmierci w skrajnych przypadkach. Na myśl nasuwają się przede wszystkim zdarzenia brazylijskie.
Zdarzenia, które opisywał już nieżyjący ufolog Bob Pratts. Przecież wielu w tych relacjach było trochę traumatycznych spotkań, gdzie świadkowie donosili o tym, że byli porażeni różnymi promieniami, gdzie dochodziło wręcz do skrajnych przypadków utraty zmysłów. Trudno tutaj doszukiwać się elementów przyjaznych, prawda? I raczej faktycznie to wskazuje, że to zjawisko być może współistnieje na naszej planecie. Istnieje jakby w równoległej rzeczywistości, ale pewne spotkania świadczą o tym, że możemy mieć tutaj do czynienia raczej z negatywnymi aspektami niż pozytywnymi. Ale na razie się możemy chyba nie spodziewać jakiejś agresji z ich strony, taka jak została przedstawiona w filmie „Dzień Niepodległości”.
[21:12] - Może teraz Arkadiusz Kocik.
[21:19] - Powodów, dla których nas odwiedzają, może być tak dużo nie tylko w ramach wielu cywilizacji, które nas odwiedzają, ale nawet w ramach jednej. Weźmy taki prosty przykład: delfiny i ludzie. Jeżeli trafią na kutry japońskie, zostaną delfiny zdziesiątkowane, zabite, bo zjadają tuńczyki. Jeśli trafią na naukowców, część zostanie złapana, część prawdopodobnie przejdzie przez wiwisekcję i zostanie tam zabita, poćwiartowana dla dobra nauki, część wypuszczona z jakimiś nadajnikami. A trafią na ludzi, takich pasjonatów morza, gdzie będą wzajemnie się obserwować, próbować będą nawiązywać ze sobą kontakt. Podobnie jest z kontaktem naszym ludzkim, z obcą cywilizacją, obcymi cywilizacjami w sumie. Tutaj był jeden przykład, właśnie ten brazylijski, gdzie UFO wręcz w nocy polowało na mieszkańców wyspy i tam oświetlało i parę osób zmarło. Głównie podejrzewam, że ze stresu, niemniej jednak. Są przekazy z Wysp Salomona, gdzie wręcz nawet po wszystkich wsiach wiadomo było, że jeżeli się pojawiają światła na niebie, to po prostu trzeba się chować, uciekać do domu i niemalże pod łóżko schować, żeby po prostu nie dać się złapać. Bo to najważniejsze, bo bardzo mało osób, ludzi wracało z tego zdrowych na ciele i umyśle.
Oprócz tego są jeszcze przekazy, kontakty takie całkiem przypadkowe jak nasz tutaj w Emilcinie czy tam w Wirginii, w Brazylii, gdzie po prostu wylądowało coś tam. Jedni się rozbili, a tutaj próbowali nawiązać lekki kontakt badawczy, nic więcej. Ale bywają też takie spotkania z obcymi, łącznie z przekazami. I tutaj zawsze jest jeden przekaz: jesteś najważniejszy. Coś tam jeszcze i miłość, braterstwo i w ogóle. Po czym oni odlatują, a człowiek przekonany o tym, że dotknął czy jest jakimś objawieniem, zakłada jakąś sektę, czy wręcz nawet religię, która dalej się toczy już sama. Także takich różnic w kontaktach. I na podstawie tych wielkich różnic nie da się jednoznacznie, tak mi się wydaje, o tym stwierdzić, co będzie dalej i co mamy na ten moment. Dziękuję.
[24:16] - To teraz może oddamy głos Piotrowi Cienawiasowi. Tutaj bardzo intensywnie podnosi rączkę, że chce coś powiedzieć, zarzucić nową, ciekawą myśl. Zapraszamy, Piotrze.
[24:29] - Tak, chciałem wrzucić myśl, bo na kilka chwil muszę odejść od komputera. Wydaje mi się, że pytanie jest bardzo ciekawe, dlatego że jeżeli rozpatrzymy to z punktu widzenia ufologii, to właściwie otrzymujemy cały zestaw możliwych odpowiedzi. To znaczy cały zestaw możliwych postaw tych rzekomych kosmitów względem ludzi. Nie będę powtarzał tego, co powiedział Arek, bo były rzeczywiście przypadki, kiedy ktoś tam ucierpiał mniej lub bardziej. Natomiast
[25:06] - Co zawsze się wiąże z kontaktem z UFO, to jest swego rodzaju otwarcie świadomości. Nawet jeżeli ktoś ucierpiał. Nawet jeżeli pamiętamy słynny przypadek z Pascagouli, gdzie dwóch panów zostało napastowanych przez istoty, które wyglądały tak, jakby miały marchewki zamiast nosa. Oczywiście nie marchewki, tylko takie bardzo brzydkie wyrostki. Ci panowie doznali z jednej strony traumy, z drugiej strony poczucia wielkiej niesprawiedliwości. Ten młodszy, pamiętam, Parker leczył się psychiatrycznie. Natomiast u obu doszło do czegoś takiego jak szersze otwarcie świadomości. Jeżeli patrzymy z punktu widzenia ufologicznego, to rzeczywiście nie możemy powiedzieć, jakie zamiary ma UFO, bo pogubimy się w chaosie informacji. Natomiast jeżeli spojrzymy na to z punktu widzenia astronomicznego, zauważymy, sądząc po teoriach różnego rodzaju uczonych, że cywilizacja, która się do nas odezwie, raczej będzie tą negatywną, dlatego że ta pozytywnie nastawiona będzie dobrze znała implikacje, jakie może to mieć dla naszej cywilizacji. To znaczy, jeżeli oni się pojawią, to rzeczywiście może być problem.
Myślę, że oni nas obserwują, jeżeli już. Bo to wszystko oczywiście są hipotezy. Te pozytywnie nastawione cywilizacje albo totalnie obojętne nie będą nas ingerować. Natomiast te, które chciałyby coś od nas więcej niż tylko uwagę, dobre słowo, rzeczywiście mogą się zachować w różny sposób. Dla wielu osób może to brzmieć dziwacznie. Niektórzy z was pamiętają film „Battleship”. Był śmieszny, ale z drugiej strony poruszał bardzo ciekawą i dość nowatorską koncepcję, czyli wojny z obcymi. Rzeczywiście napisano na ten temat już kilka prac i wniosek z nich wypływa taki, że jedyną możliwością wygranej w przypadku inwazji będzie wojna partyzancka. Ale chyba już wychodzimy troszkę za daleko. Oddaję głos.
[27:46] - To może Leszek Ostoja-Owsiany.
[27:51] - Dobra uwaga poprzednika odnośnie tego, że jeżeli się kontaktują z nami, to kontaktują się w swoim celu. Osiągnięcie pewnych rzeczy, które chcą sobie ugrać tutaj. Traktują nas jak ogródek swojski, a że nie jesteśmy właśnie w kontakcie z jedną cywilizacją, jest tutaj zaangażowana para różnych cywilizacji i te pragnienia ich nie są zbieżne. Prawda będzie przedstawiana z pewnego punktu, nie będzie obiektywna i odejście, czy to są złe, czy dobre, to ciężko to rozstrzygnąć. Wiadomo, że pchają paluchy do naszego ogródka. Już dawno stwierdzono, że jeżeli byliby na tyle agresywni, to mogliby nas zniszczyć wielokrotnie. Wytrzebiliby nas, nie mam wątpliwości co do tego. A jeśli cały czas są w naszej historii i cały czas angażują się, to mają swoje cele, które próbują osiągnąć. Nie wiadomo, czy te cele są zbieżne z naszym dobrem, czy z naszą chęcią rozwoju w danym kierunku. Przekazy są tak różnorodne, że ciężko ułożyć je w jedną wspólną opowieść.
Tych punktów jest tak wiele, że nie stworzymy jednej wspólnej strony przeciwnej, bo ta strona jest tak szeroka, tak obejmująca duży aspekt, że to jest nasze gdybanie. Jest też tego rodzaju problem, że często domena duchowości spirytystyczna miesza nam się z pojęciem UFO i te dwie sprawy, niby odrębne, mieszają nam się. Często donoszone są obserwacje kulek latających, które są wiązane z UFO. To też nie do końca, bo można rozpatrywać tę sprawę wielorako i skłaniać się ku temu, że są to jakieś aspekty duchowe, czysto energetyczne. Ale mając do czynienia też z cywilizacjami przybywającymi do nas właśnie w formie ciężko nam będzie rozgraniczyć pewne aspekty, skoro nie potrafimy, nie mamy narzędzi do badania ich i rozgraniczenia, co jest czym. Mówię, jest to nasze gdybanie i gdybanie jest fajne, bo poszerza nasze horyzonty. To może na tyle.
[31:01] - Ja tutaj chcę jeszcze coś dodać do tego, co powiedział Leszek przed chwilą. Piotrze, bardzo proszę.Wydaje mi się, Leszku, ja doszedłem do takiego wniosku i oczywiście ja nie jestem nastawiony jakoś proezoterycznie, produchowo. Natomiast wydaje mi się, że zawsze gdzieś tam na końcu ufologii, w tych pytaniach, do których dochodzimy, bo opieramy się właściwie metafizykę cały czas, stoją pytania filozoficzne i stoją pytania związane z duchowością. To jest niebezpieczne to, co mówię, dlatego że wiele osób może uznać, że rzeczywiście tutaj wszystkie te historie o braciach z kosmosu mają przełożenie. Nie, chodzi mi o to, że u granic naszego poznania zjawiska UFO leży sfera nienaukowa. To znaczy nie możemy moim zdaniem poznać tego zjawiska w kategoriach naszego racjonalizmu. I ten pogląd, który tutaj wyraziłem, z którym się zgadzam, Jacques Vallée nazwał meta inteligencją UFO. Czyli to jest inteligencja inna do granic.
[32:30] - Może teraz oddamy mikrofon Arkowi Patorkowi.
[32:36] - Mi pozostaje się tu zgodzić z moim imiennikiem, który tutaj dał tą fajną analogię z delfinami i z Piotrem oczywiście. Ja bym połączył pytanie dotyczące tego, czy są to istoty negatywne, czy pozytywne, też troszeczkę z pierwszym, ale najpierw parę słów na temat relacji ludzi, bo ilu ludzi, którzy uważają, że mieli jakiś kontakt z UFO, tyle jest tych relacji. I niektórzy channelingowcy czy inni mówią, że właśnie UFO to obcy, to są istoty dobre, pozytywne, które chcą stworzyć jakąś tam grupę. I tak jak tutaj ktoś wspomniał wcześniej również, że powstają z tego powodu sekty, że jest to takie odchylenie, jeżeli chodzi o te UFO pozytywne. Ale zdecydowana większość raczej tych relacji mówi o tym, że jest to agresor, czy to na poziomie okaleczeń zwierząt, a nawet ludzi. Mogę tu powiedzieć o badaczu ze Stanów Zjednoczonych, z którym rozmawiałem, który miał wystąpić w mojej audycji. Niestety temat padł, nie wiem dlaczego, który bardzo mocno interesuje się okaleczeniami ludzi i zwierząt. I on wskazuje, że to wszystko jest oczywiście wina obcych, że to oni to robią. Wracając do tego, co powiedziałem, że należy połączyć to z pytaniem pierwszym, czy kosmici to stwórcy, odlegli sąsiedzi, czy badacze. Ja bym wrócił do tej analogii, którą podsunąłem o kolonii.
Być może Ziemia była kolonią karną. To jest takie moje gdybanie. Oczywiście nie mówię o tym tutaj jako o jakimś fakcie. Natomiast na kolonię karną nie zsyłani byli nigdy mężowie stanu, a raczej kryminaliści. Jeżeli obcy są chociaż trochę do nas podobni, to wątpię, żeby wysłali do nas osoby światłe i mądre. Oczywiście, jeżeli są to badacze, którzy mają tutaj przebadać naszą rasę, jak najbardziej. Natomiast jeżeli skłonić by się do tej teorii, którą tutaj podsunąłem, czyli kolonia, to nie czułbym się zbyt bezpieczny, bo można gdybać, że przybywają do nas właśnie agresorzy i jednostki, które mają na celu wyrządzenie jakiejś krzywdy. Oczywiście, tak jak mówię, powtarzam to po raz kolejny, jest to moje gdybanie. Czy są to istoty negatywne, czy pozytywne, to wydaje mi się, że tak jak moi przedmówcy wspomnieli, należy się pochylić nad każdą z tych opcji i każdą wziąć pod uwagę.
[35:09] - Chris Miekina, bardzo prosimy.
[35:12] - Trudno tutaj w tak dużym gronie, kiedy mówi się ostatnim, powiedzieć coś oryginalnego na ten temat, ponieważ chyba już wszystko zostało powiedziane. Czy są dobrzy, czy są źli, czy to jest jedno i drugie. Więc może ja tutaj oprę się na pewnym praktycznym przykładzie mało znanego w zasadzie badacza ufologa Stanleya Fulhama, który był pułkownikiem kanadyjskiego lotnictwa, później pracował dla NORAD-u, a skończył jako badacz UFO, a także człowiek, który kontaktował się z istotami pozaziemskimi przez ponad 10 lat. On właśnie za pomocą channelingu znalazł do nich dojście, ponieważ był sceptykiem, był żołnierzem, w związku z tym interesowały go tylko konkrety. Długo sprawdzał, czy jest to tylko taki trik, czy istnieje możliwość rzeczywiście tego kontaktu z istotami pozaziemskimi. Nawiązał go i zadał tym istotom pozaziemskim bardzo konkretne pytania, jakie właśnie oni mają wobec nas zamiary. I te istoty pozaziemskie mu odpowiedziały. Okazało się, że ich jest wiele, z wielu planet, z wielu systemów, że są to Plejadianie, Sirianie i wielu innych. I okazało się, że krążą ku Ziemi, przebywają na Ziemi i kontaktują się z nami dlatego, że leży im na sercu, o ile je mają, dobro naszej planety, którą my, jako ludzie doprowadzamy do kompletnego zniszczenia. Na przykład ich takim podstawowym celem jest oczyszczenie naszej atmosfery, która jest zanieczyszczona już do granic wytrzymałości i mają to zrobić w najbliższym czasie.
Fulham powiedział, że nastąpi to gdzieś po roku 2015, czyli już bardzo niedługo. Następną rzeczą, która kosmitów fascynuje w nas, to był właśnie fakt, że my jako ludzie posiadamy emocje. Na przykład Plejadianie w ogóle takich emocji nie posiadają.I przez to ich kompletnie nie rozumiemy. Jednak nasze emocjonalne życie jest dla nich ogromnie fascynujące. Na przykład Plejadianie, kiedy obserwują ludzi na sportowych stadionach, nie mogą wierzyć w ilość emocjonalnej energii, jaka unosi się nad tymi miejscami. Dostrzegają, że wytwarzamy pewien rodzaj absolutnie unikalnej, jedynej w swoim rodzaju energii. Fulham taką anegdotę podał, że oni już dawno podłączyli się do światowych telewizji na Ziemi i bardzo lubią oglądać różne igrzyska sportowe, a najbardziej im się podobała olimpiada w Vancouverze. Można rozpatrywać to pod wieloma względami. To, kim są dla nas przybyszowie z kosmosu. Czy są złowrodzy, czy są przyjaciółmi, czy są dobroczyńcami, czy też nie.
Tej pewności mieć nigdy nie będziemy, dopóki nie wykonają oni pierwszego konkretnego ruchu, który zauważy każdy z nas, ludzi. Są to dwie strony medalu i w obu stronach medalu należy to rozpatrywać. Dziękuję.
[38:19] - Za 10 minut będziemy robić pierwszą przerwę w naszej debacie, ponieważ tę debatę postanowiliśmy zorganizować w nieco inny sposób. Więcej przerw będzie, bo długie siedzenie, tak jak ostatnio, dwugodzinne, powoduje takie czy inne problemy, powstanie takich czy innych potrzeb, które trzeba pilnie zrealizować. Dlatego koło 19:50, może 20:00 zrobimy przerwę w debacie 10-minutową. Dzwoni do nas słuchacz drogą telefoniczną. Zapraszamy. Halo, halo.
[39:02] - Halo? Chciałam się zapytać.
[39:08] - I się rozłączyła niestety. Dlatego może przejdźmy do trzeciego pytania. Być może jeszcze raz słuchaczka zadzwoni w późniejszej części debaty. Przejdziemy do trzeciego pytania, które mamy na liście. Czy waszym zdaniem rację ma stwierdzenie, że najlepszym dowodem na istnienie kosmitów jest to, że się z nami nie kontaktują? Czy waszym zdaniem nie dorośliśmy do tego jeszcze jako rasa, jako gatunek? Może teraz pierwszy Chris Miekina.
[39:44] - Pytanie niezbyt łatwe, bo co my możemy określić jako kontakt? Czy pojawienie się UFO, czy stworzenie przez nich jakiegoś zjawiska? Być może czymś takim.
[39:57] - Halo.
[39:57] - Chyba nasza pani słuchaczka jest.
[39:59] - Tak.
[40:00] - To może oddamy głos pani słuchaczce.
[40:02] - Najpierw, bardzo źle słyszę. Pozwolisz, że może powiem to, co chcę powiedzieć, bo nie bardzo słyszę ciebie. Jedno krótkie pytanie. Może najpierw zastanówmy się, kim są ludzie. Jak my się postrzegamy? Postrzegamy się jako rasę wspaniałą, z incydentalnymi przypadkami złych zachowań. Ale wydaje mi się, że my jako rasa jesteśmy okrutni, paskudni i jeśli byśmy byli nawet, jak tutaj ktoś powiedział, kolonią karną, nie sądzę, żeby było w zamiarze coś takiego rozmnażać. A rozmnażamy się jak każdy inny gatunek. Druga sprawa, nasz Stwórca. Religie przekazują nam, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo.
Zastanówmy się teraz, skoro na obraz i podobieństwo, ile w nas jest szaleństwa, wściekłości, nienawiści? Kim może być ten ktoś, kto nas odwiedza? Może być tak samo okrutny jak my. Halo? Słychać mnie w ogóle?
[41:20] - Słychać cały czas. Panowie?
[41:26] - Jeżeli chodzi o odpowiedź na to pytanie.
[41:27] - Bo naprawdę, jeśli się zastanawiać nad sensem życia na Ziemi, to jakiekolwiek nieposzanowanie życia. Bo mniejszy jest stworzony po to, żeby zjadał go większy. I tak się opiera cały system ziemski. Więc czego my możemy oczekiwać po kosmitach? Po naszych twórcach? Tu mam takie pytanie.
[41:54] - Bardzo ciekawe pytanie. Ja bym skierował je jako drugie pytanie albo któreś z kolejnych.
[42:02] - Pozwolisz, że się rozłączę, bo nie mogę słuchać i telefon mi źle odbiera. Dziękuję.
[42:10] - Dobrze. Dziękujemy bardzo.
[42:12] - Ponieważ nasi rozmówcy znają pytania, bo zostały one rozesłane, a to pytanie poniekąd pasuje do tych, które zostaną dopiero zadane za kilka minut. Także ja bym sugerował, że pytanie, które nasza szanowna słuchaczka do nas skierowała i co mnie bardzo cieszy. Prosimy o kilka minut wyrozumiałości i na pewno odpowiedź padnie. Nasi rozmówcy odniosą się jakoś do tego, czy nasz status jako ludzi może nam powiedzieć coś o kosmitach. Ale powracamy do Chrisa.
[42:59] - Rozmawialiśmy właśnie, czyCzy najlepszym dowodem na istnienie kosmitów jest to, że z nami się nie kontaktują? Czy też nie dorośliśmy do tego kontaktu? Myślę, że ten kontakt chyba jednak istnieje, bo inaczej byśmy w ogóle nie spostrzegali zjawiska UFO, zjawiska kosmitów, istot pozaziemskich. Myślę, że istnieje on od zawsze, od zarania historii. Wystarczy spojrzeć choćby na przykład na spirale, które ryły w skale najstarsze kultury. Aborygeni, Celtowie na Orkadach i na przykład spirala, która w 2009 roku pokazała się nad Norwegią. Ta słynna spirala, którą nie wiadomo czemu przypisać. Być może była to jakaś forma kontaktu, która dla nas laików bądź ludzi niewtajemniczonych jest po prostu dziwnym zjawiskiem, które wydarzyło się na niebie. Być może była to właśnie forma kontaktu. Inne kontakty to chociażby kontrola nad ziemskimi instalacjami nuklearnymi, gdzie na przykład Randalls Island Forest czy Malmstrom Air Force Base w Montanie i więcej tego typu historii wskazują, że ten kontakt jednak istnieje.
Kontakt bardziej wywołany ze strony kosmitów czy UFO niż z naszej. Jednak mimo wszystko do niego dochodzi. Myślę, że bez tej ingerencji UFO czy kosmitów w nasze życie ziemskie byliby oni w ogóle niepostrzegani i rozmawialibyśmy o tym w kategoriach religii, a nie zjawiska takiego, jakie jest dzisiaj tematem naszej dyskusji. Dziękuję.
[44:45] - Może teraz oddamy mikrofon Arkadiuszowi Kocikowi.
[44:51] - Należałoby tak sobie przemyśleć inną sprawę. Mianowicie w przyrodzie zawsze bardziej agresywny gatunek czy bardziej agresywny przedstawiciel gatunku z reguły dominuje w jakiejś grupie i on kształtuje przyszłą selekcję naturalną danego gatunku. Tutaj człowiek też jest w dalszym ciągu dosyć agresywny zarówno w stosunku do zwierząt, jak i siebie nawzajem. Do którego to jest momentu? To jest właśnie takie, nad czym proponowałbym się zastanowić. Do którego momentu cywilizacja może być agresywna bez zniszczenia samych siebie? Ludzkość stała już co najmniej raz albo dwukrotnie na skraju wyginięcia z powodu przerostu technologicznego nad moralnym. I tutaj niewiele brakowało, żeby już nas nie było, bo po prostu ktoś by nacisnął guzik, inny by się przestraszył i również go nacisnął. I to by było po wszystkim. Czy te cywilizacje, które już zyskały status cywilizacji międzygwiezdnej, że mogą poruszać się z nieograniczoną prędkością po wszechświecie, bo nieważne, czy to będą tunele czasoprzestrzenne, cokolwiek innego jesteśmy w stanie na ten temat wymyśleć.
Oni przylatują tutaj. Mamy dowody na to w postaci zdjęć, relacji osób. Po prostu są. Tutaj wypowiedzi astronomów, że to jest niemożliwe, dlatego, że odległości są takie, że nie do przebycia, to raczej nie wytrzymują próby czasu. Czy cywilizacja jest w stanie, będąc agresywna, taka jak część ludzkości, jest w stanie przełamać ten moment rozwoju, gdzie już może ma wszystko, może dalej i czy w dalszym ciągu może pozostać agresywna, czy po prostu nie zagłębi się sama w siebie i sama siebie nie zniszczy? Dla nas jako ludzkość lepiej by było, gdyby było tak, że cywilizacje agresywne niszczą się w momencie otrzymania do dyspozycji bomby atomowej. By było dla nas lepiej. Ale czy tak jest na pewno, to tego nie wiem i chyba nikt tego nie wie, ale to, że oni są z nami od zarania naszych dziejów i w sumie jako ludzkości nic nam się takiego nie stało. To znaczy nie oddajemy swojej wątroby dlatego, że przylecieli, a oni potrzebują. Tylko mieliśmy tutaj nauczycieli parę razy już w historii Ziemian, którzy uczyli, jak siać rośliny, jak wykorzystywać ziołolecznictwo i tego typu rzeczy.
Już parokrotnie i to w różnych odcinkach do Ameryki Południowej. Mamy z jednej strony więc nauczycieli, czyli chcących dla nas dobra. Mamy destruktorów, a mamy po prostu kontakty obojętne. Po prostu wykonują swoją pracę. Przylecieli coś zbadać, zabierają to. Tylko że nasze odnoszenie się do tego, do tej abdukcji czy porywania ludzi i zwierząt, pokaleczenia zwierząt jest raczej negatywne, że po prostu oni są do nas negatywnie nastawieni, a oni po prostu robią swoje. Tyle mojego.
[49:03] - Może teraz oddamy mikrofon Damianowi Treli.
[49:10] - W nawiązaniu do pytania, czy ma stwierdzenie sens, że najlepszym dowodem na istnienie kosmitów jest to, że się z nami nie kontaktują. Jest to kolejne pytanie z gatunku filozoficznych pytań, ale ten stan rzeczy, jaki mamy w chwili obecnej, trafnie ilustruje to, jakie obecnie przeprowadzamy projekty badawcze, chociażby projekty SETI. Mamy tysiące sygnałów wysłanych w przestrzeń kosmiczną w nadziei na to, że ktoś lub coś je usłyszy. Jak na razie cisza słychać w eterze. Zadajemy sobie pytanie dlaczego? Przecież w drugiej połowie poprzedniego wieku, dokonując pierwszej detonacji bomby atomowej, wysłaliśmy jawny sygnał w przestrzeń, że jesteśmy tutaj i mamy broń, która jest niebezpieczna. To w jakiś sposób powinno wywołać zainteresowanie potencjalnie jakiejś cywilizacji pozaziemskiej. Tymczasem jak na razie media nie informują nas, że przed Białym Domem wylądował jakiś latający spodek. Za to informują nas o kolejnej obserwacji UFO gdzieś na świecie, kolejnym bliskim spotkaniu. Ale jakoś te wszystkie informacje nie przechodzą większym echem.
I tu widać pewien paradoks. Z jednej strony marzy nam się nawiązanie kontaktu z istotami pozaziemskimi, więc od ponad pół wieku wysyłamy sygnały radiowe w przestrzeń, licząc na to, że może ktoś je odbierze. Ale nie dostrzegamy tych czytelnych, jasnych dowodów, które mamy pod nosem. Być może problem tkwi w nas samych. Nasze myślenie jest wyrazem mas. Oduczyliśmy się samodzielnego myślenia, krytycyzmu. Przyjmujemy gotowe wzorce. To w pewnym sensie jest przejaw upadku cywilizacyjnego. Pytanie zasadnicze, czy jesteśmy gotowi na przyjęcie takiej informacji, że są gdzieś obok nas jakieś istoty? Że oni tu są?
Myślę, że nie sądzę. Takie jest moje zdanie, jeśli chodzi o to pytanie.
[51:11] - Teraz może oddajmy głos Markowi Patarkowi. Bardzo prosimy.
[51:17] - Wydaje mi się, że należy się skupić na tym słowie kluczu. Według mnie to jest ten kontakt i to, jak ludzie postrzegają kontakt. Moi przedmówcy już o tym wspomnieli, że niektórzy oczekują może na taki kontakt. Ktoś wcześniej wspomniał film „Dzień niepodległości”. Ja wspomnę taki pastisz, „Marsjanie atakują”. Może niektórzy spodziewają się, że kontakt będzie wyglądał właśnie tak, jak w „Marsjanie atakują”, że przylecą sobie jakieś istoty i na konferencji prasowej się przedstawią i powiedzą: „Jesteśmy tutaj”. Ja natomiast chciałbym też wskazać taki aforyzm tradycyjny: absence of evidence is not evidence of absence, czyli brak dowodu nie jest dowodem braku. Czyli jeżeli nie mamy dowodu na coś, to nie znaczy, że tego czegoś nie ma. Tutaj doskonale było powiedziane, że ludzie oczekują na jakiś kontakt, na sygnał dźwiękowy, wizualny. Natomiast są takie dowody, chociażby crop circles, czyli kręgi w zbożu, czy jak tu ktoś wspomniał, obserwacje jakichś świateł, statków, obiektów.
Wydaje mi się, że oni się z nami nie niekontaktują. Może się nie kontaktują. Może jest właśnie tak, że się wcale nie kontaktują, bo nie ma się kto kontaktować. To też jest jedna z teorii. Natomiast mi się wydaje, że pewien rodzaj kontaktu jest i że może być to kontakt bardziej obserwacyjny i ten nauczycielski, ten rodzaj nauczania czy obserwacji i pokazywania drobnymi detalami, że tutaj coś jest. A niektórzy starają się twierdzić, że to nie jest jednak znak, to nie jest kontakt. Trudno, jeżeli ludzie mają takie pojęcie. Każdy ma swoje pojęcie kontaktu. Dla niektórych kontakt to jest coś, co może dotknąć, co może namacać i co autentycznie zrozumie. Natomiast jeżeli niektórzy wolą się nie wychylać i wolą w pewnych momentach czekać na coś więcej, to oni takiego kontaktu raczej nie zobaczą.
Wydaje mi się, że nie. Ja dziękuję i oddaję głos dalej.
[53:22] - Leszek Ostojow-Owsiany.
[53:27] - Właśnie, ten kontakt. To zależy od świadomości istot, które obserwują. Czy ten kontakt jest czy nie jest. On istnieje od zawsze. To jest permanentna obecność. Tylko nie wszyscy to akceptują, a zarazem postrzegają. Te kontakty prawdopodobnie na wysokim szczeblu są prowadzone od dawien dawna poprzez te wielkie mocarstwa, które badały ten temat. Amerykanie gdzieniegdzie wspominali, że te kontakty były i to na wysokim szczeblu. Są przecieki, które co jakiś czas się ujawniają. Są doniesienia ze strony sowieckiej, gdzie wysoko postawieni oficerowie przyznawali, że ten kontakt istnieje.
Opisano to fajnie w 1964 roku. Podaje to pułkownik Robert Lovin, gdzie mówi wyraźnie, że Ziemia oraz ludzkość są zawsze i były poddawane różnym badaniom przez część pozaziemskich cywilizacji. To jest warte podkreślenia, że to część pozaziemskich cywilizacji ingeruje w nasze życie. Całkiem możliwe, że to jest też tak, że ci nasi stwórcy, o których pytała słuchaczka, coś nakręcili, coś nagmatwali i te cywilizacje wyżej postawione w hierarchii
[55:12] - Może pogroziłby paluszkiem. Kazały, jeżeli już takie piwo uwarzyli, to trzeba je wypić do końca. Czyli trzeba zadbać o to, żeby poprowadzić tą niedoskonałą cywilizację, którą się powołało, do jakiegoś sensownego końca. Te próby ulepszenia nas, dania nam wskazówek co do rozwoju we właściwym kierunku. Może to jest ta kara, którą nałożono na nich, aby nie porzucili tego swojego stworzenia i nie zostawili nas na pastwę losu. I ta ingerencja, nie zawsze dla nas pozytywna, jest przez nas postrzegana jako zła. Jako coś, co ingeruje na tyle mocno i znacznie, że jest to wbrew naszym intencjom, naszemu byciu swobodnymi i wolnymi istotami. Niestety tak jest, że w hierarchii raczej zajmujemy niski szczebel i jeśli będzie ta ingerencja, to będziemy ją postrzegać w sposób negatywny. A co do kontaktu, to mówię: kontakt istnieje od zawsze, tylko to zależy od świadomego postrzegania tego tematu. Jeśli ktoś był na tyle świadom w średniowieczu, to on zdawał sobie sprawę, że coś takiego istnieje.
Może ubierał to w inną formę wyobrażeń swoich, aniołowie i tym podobne istoty. Ale kontakt istnieje i raczej przypuszczam, że jeszcze będzie długo istniał. Może tyle.
[56:55] - Może jeszcze na koniec pierwszej części debaty przed przerwą oddamy głos Piotrowi Cielebiasowi z portalu infra.org.pl.
[57:08] - Ponieważ zbliża się przerwa, moim zdaniem rzeczywiście, ja już to chyba podkreśliłem jakiś czas temu, że wszystko zależy od stopnia rozwoju tych hipotetycznych cywilizacji.
[57:34] - Piotrze, słyszysz nas? Słyszymy się? Jakiś problem z rozmową niestety tutaj wystąpił. Problem techniczny. Próbujemy. Chris napisał, że chciałby uzupełnić swoją wypowiedź, dlatego też oddamy może na chwilę głos Chrisowi.
[58:01] - Tak, mieliśmy tą historię. Mieliśmy naszą słuchaczkę, która zadawała pytanie i tak troszeczkę wypadłem z toku myślenia, bo wspomniałem o tych kamiennych rytach w postaci kręgów wyrytych przez rozmaite starożytne kultury. Wspomniałem o tym kręgu, który pokazał się nad Norwegią. A to wszystko miało prowadzić do tego, że na przykład mamy fenomen wspomniany wcześniej też przez kolegę, fenomen kręgów zbożowych. I być może to jest właśnie jakaś forma kontaktu między obcymi, między kosmitami a nami. Oczywiście jest wiele teorii na temat tych kręgów. Że są robione przez wyspecjalizowanych sztukmistrzów, że w większości są pochodzenia ludzkiego, ale coś w tym chyba jest, ponieważ krąg jest czymś bardzo starożytnym, zakorzenionym głęboko we wszystkich najstarszych ludzkich kulturach. I przecież mamy kamienne kręgi takie jak Stonehenge, kamienne kręgi w Göbekli Tepe i w wielu innych miejscach. I być może one również służyły do takiego kontaktu. Kręgi zbożowe na przykład.
Czasami te kręgi zbożowe w sposób wręcz narzucający się wskazują na to, że są ludzkiego pochodzenia, ale nie wiemy, kto je zrobił, w jaki sposób je wykonał. Czy być może jest to jakiś odcisk elektromagnetyczny, czy być może ktoś już w ten sposób rozmawia z kosmitami, wymienia między Ziemią a kosmitami jakieś informacje, tylko nas o tym po prostu nie informuje. Spójrzmy na kamienne kręgi. Mamy tam specjalną klasę kapłańską, która te kręgi obsługuje, wie, w jaki sposób one działają, tworzy na ich podstawie kalendarz, a jednocześnie te kręgi są w sposób bardzo specyficzny i bardzo precyzyjny ustawione wobec pewnej galaktyki czy planety. I tutaj taka historia mi się narzuca, jaka ostatnio wydarzyła się w Göbekli Tepe. Bo Göbekli Tepe jest konstrukcją, która nigdy nie została w sposób specjalny zniszczona. Göbekli Tepe zostało zasypane przez twórców, więc przetrwało w sposób idealny do naszych czasów. Parę miesięcy temu Göbekli Tepe odwiedził Graham Hancock i z oburzeniem poinformował cały świat, że wybudowano wielką szopę nad Göbekli Tepe, że przykryto to deskami, że nic już nie widać, że nie można tam w ogóle przejść. Nie można rzucić oka na całą konstrukcję. Był bardzo niezadowolony.
Oglądałem te zdjęcia. Rzeczywiście całość wygląda paskudnie i rzeczywiście tych desek jest aż za dużo. I tak mi przyszło do głowy, że być może właśnie Göbekli Tepe, te kręgi, które nigdy nie zostały zniszczone, przesunięte, naruszone, po prostu znowu zaczęły działać, znowu zaczęły się kontaktować z kimś tam po drugiej stronie kosmosu, w innej galaktyce i dlatego trzeba było je przykryć. Także w taki sposób chciałem tą moją wypowiedź wcześniejszą uzupełnić. Dziękuję.
[01:01:01] - Piotr Cielebias już powrócił na łono Skype'a, dlatego jeszcze damy się wypowiedzieć Piotrowi i zrobimy przerwę. Piotrze?
[01:01:10] - Tak, tylko zapomniałem, co mówiłem, ale podsumuję to taką gładką myślą, że wydaje mi się, iż ten problemO tym, czy kosmici się z nami kontaktują, czy nie i czy na to zasługujemy, czy nie, wynika też poniekąd z naszej oceny siebie. Zdajemy sobie sprawę jako cywilizacja, mówię to z punktu widzenia przedstawiciela cywilizacji zachodniej, bo uważam, że nie należy generalizować. My jako cywilizacja zachodnia, bo nie wiem, jak to postrzegają inni, zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele rzeczy poszło nie tak i zdajemy sobie sprawę z wielu mankamentów naszego rozwoju i to już samo w sobie mobilizuje i jest w jakimś sensie pozytywne. Tak mi się wydaje. Natomiast powstało wiele hipotez odnośnie tego, jak kosmici na nas patrzą. Wyprodukowałem taki artykuł na „Strefę tajemnic” jakiś czas temu. Tam wspominałem o często poruszanej hipotezie Johna Balla, hipotezie Zoo, która mówi, że być może gdzieś tam w kosmosie panuje taka niepisana zasada, że z cywilizacjami, które jeszcze nie osiągnęły czegoś, nie należy się komunikować, by nie zakłócić ich rozwoju. Nie wiem, czy oglądaliście ten najnowszy kinowy „Star Trek”. Tam w pierwszych scenach jest przedstawione coś takiego, że oni lądują na planecie jakichś istot, takich kolorowych humanoidów, ratują ich cywilizację przed zniszczeniem, bo Spock chyba zatyka im wulkan. I tam pada taka komenda, żeby Enterprise się nie pokazywał, bo te istoty mogą sobie coś o nas pomyśleć, prawda?
Znaczy o nas jako o „Star Treku”, o bohaterach „Star Treka”. To się oczywiście nie udaje, oni się pokazują i tak dalej. Wiele osób uważa, że tym krokiem do przezwyciężenia tej bariery komunikacyjnej będzie osiągnięcie przez nas zdolności do podróży międzygwiezdnych. Ale panowie, ja nie przedłużam, bo zostało nam jeszcze mnóstwo pytań. Teraz przejdziemy do tematyki abdukcji po przerwie, która nastąpi. Abdukcja to jest coś takiego, co ujawnia nam przynajmniej część zamiarów domniemanych kosmitów. Ja mam na to osobny pogląd, o którym powiem, ale właśnie teraz się tym zajmiemy. Także zapraszam wszystkich po krótkiej przerwie.
[01:04:04] - W takim razie w debacie przerwa. My na Skypie nie będziemy się rozłączać. Tutaj będzie cały czas aktywna ta nasza konferencja. Ja tylko mam taką prośbę, żebyście panowie napisali na czacie tekstowym, do której godziny macie czas, bo to jest troszkę . Dobrze, w takim razie czekam tutaj na informację od was. A na antenie Radia Paranormalium krótka przerwa. Przypomnę, że podczas tej przerwy też będziemy odbierać pytania, ale raczej tekstowo niż głosowo. A teraz taki klimatyczny, troszkę ufologiczny przerywnik muzyczny. Już za chwilę wracamy. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Zostańcie państwo z nami. Powracamy. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Debata ufologiczna jest również emitowana z tygodniowym poślizgiem na antenie Radia Wolne Media. Witamy ponownie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, Radia Wolne Media i czytelników portalu Infra. Troszkę nam się ta przerwa wydłużyła, ale pojawiło się tutaj w przerwie troszkę pytań od słuchaczy. Natomiast będziemy na razie kontynuować jeszcze przez jakiś czas szukanie odpowiedzi na pytania, które zebraliśmy wcześniej, które opracowaliśmy wcześniej. Kolejne takie pytanie, tak jak zauważył przed przerwą Piotr Cielebiaś, kolejne z pytań dotyczy abdukcji. Właśnie tę kwestię będziemy teraz poruszać. Właściwie jest to kilka pytań, czy też cała kwestia abdukcji jest zawarta w kilku pytaniach.
Panowie, co sądzicie o zjawisku abdukcji? Czy w świetle badań doktora Macka czy Bada Hopkinsa można wreszcie uznać, że jest to zjawisko obiektywnie realne? Co jest celem szaraków dokonujących porwań? Czy ich zamiarem jest krzyżowanie ras i obrona własnego gatunku przed wymarciem, a Ziemi przed katastrofą, czy może informacje podawane ofiarom mają wprowadzić je w błąd? Może na początek Damian Trela, bardzo prosimy.
[01:06:42] - Rozważając koncepcję, czy abdukcje są realne, myślę, że badania wspomnianego Bada Hopkinsa i Johna Macka są niepodważalnym świadectwem na to, że zjawisko to jest jak najbardziej realne, choć patrząc na nie z perspektywy czasu, wydaje się, że cała epoka historyczna przybierały one inne postacie. Przez to jest też bardzo złożone i trochę pogmatwane. Trudno jest uporządkować tą wiedzę w jakieś sensowne ramy. Nie da się ukryć, że tysiące relacji świadków z całego świata to nie jakieś omamy, wizje hipnotyczne czy złe wykorzystanie hipnozy. Doświadczenia te bardzo zmieniają świadomość ludzi porwanych. Wiele z tych osób przechodzi taką, można by wręcz powiedzieć, duchową przemianę. Patrzy zupełnie inaczej na świat, mimo że bliskie spotkanie nie należy do przyjemnych.
[01:07:31] - Mamy jeszcze dowody w postaci implantów. To też czytelne dowody, że ciała obce, które udało się wydobyć od ludzi, były nieznanego pochodzenia. Świadczyły o realności tych wydarzeń. Choć moim delikatnym zdaniem abdukcje, mimo że zawierają wiele elementów realnych, wydają się rozgrywać na bazie umysłu i świadomości lub na płaszczyźnie nierzeczywistości, gdzie dochodzi do manipulacji czasem i przestrzenią. Obecnie obserwujemy ich stopniowy zanik, gdyż jak patrzymy na statystyki ogólne ufologiczne, to tych bliskich spotkań jest coraz mniej. Więcej mamy dalekich obserwacji. To też jest pewna informacja, że to zjawisko być może w jakimś stopniu zanika, ale bez wątpienia jest realne.
[01:08:23] - Może teraz oddajmy głos Markowi Kocikowi.
[01:08:30] - To, co robił Budd Hopkins, to przede wszystkim zabawa z hipnozą. I tutaj jest problem, dlatego że w momencie, kiedy pacjent jest poddawany hipnozie, można mu delikatnie sugerować odpowiedzi i w tym momencie otrzymujemy jakieś fantastyczne rzeczy. I to, że 10% populacji Ameryki Północnej było poddawanych abdukcjom. Nie sądzę, żeby tak było faktycznie. Za część z takich wspomnień odpowiada niewątpliwie efekt paraliżu przysennego, gdzie jesteśmy już w stanie świadomym, jeszcze nie możemy się ruszyć, a jeżeli weźmie hipnotyzer w swoje ręce, może z tego zrobić praktycznie wszystko. Niemniej jednak w wielu religiach jest ofiara z krwi. To znaczy ofiary, między innymi ludzkie, musiały być zrobione dla bogów. Musiano zabić ludzi, wylewać krew ich i tego typu rzeczy. Być może, że jest to pokłosie już wówczas przeprowadzanych abdukcji, z którym sobie ludzie radzili, jak tylko mogli. To znaczy, skoro ktoś tam przyleciał i zobaczyli martwą, wybebeszoną krowę, to znaczy, że Bóg tak chciał i Bóg tego oczekuje.
Więc zróbmy to samo. Doprowadziło to do, jeżeli oglądaliście, a zapewne wszyscy oglądali, filmu o Indianach. Tam było pokazane. Potrafili zabić w ciągu jednej ceremonii 25 tysięcy osób. Być może to jest pokłosie oddawania czegoś dla Boga, czyli według mnie pokłosie abdukcji. Inną sprawą są szaracy. Dlatego, że szaracy gdyby przeprowadzali jakieś eksperymenty na zasadzie tworzenia hybryd, a robią to od kilkuset lat co najmniej, to już by dawno ta hybryda była. Natomiast wydaje się, że oni badają co innego. Oni badają moment, kiedy z poszczególnych tkanek tworzy się osoba, osobność i do tego jeszcze dołączane są emocje matki na widok dziecka. Nie wiem, dlaczego to badają i dlaczego tak długo to badają.
Niemniej jednak wszystkie inne rzeczy nie mają większego sensu. Tylko to. Taka jest moja opinia.
[01:11:36] - Może teraz oddamy mikrofon Leszkowi Ostoi Owsianemu. Bardzo prosimy.
[01:11:44] - Ja to będę zahaczał o ezoterykę i duchowość. Jest też taki aspekt, że badają nas w danym momencie, gdyż jesteśmy u progu pewnego skoku i chcą zapis nas jako istot w danym momencie i historycznym, i rozwojowym. Trzeba przeprowadzić eksperymenty wszelkie na osobnikach, które są wychowywane, są chowane w danych warunkach, które dają możliwość szerokiego zrozumienia tego, na jakim pułapie my jesteśmy jako istoty. Przechodzimy w tej chwili przez punkt galaktyczny, który jest początkiem nowej ery. Były w naszym pojmowaniu, które bogowie nam dali, że nasze dzieje składają się z pewnych epok. Jesteśmy u zarania nowej epoki, która właśnie rozpoczyna się i przypuszczam, że ten wielki, wzmożony pod koniec XX wieku zasiew tych istot, które brały nas swoje pokłady, osobniki i zapisywały tą formę w tym momencie, bo chcieli mieć tą statystykę uzupełnioną, aby do badań swoich mieć pełny ogląd sprawy.
[01:13:35] - To, że jesteśmy w ich rączkach od dawna, to nie ulega wątpliwości. Abdukcje, porwania, badania były przeprowadzone na pewno na wszystkich naszych rozwojowych szczeblach. Zdziwiłoby mnie, gdyby tego nie było. A że działo się to bardzo znacznie pod koniec XX wieku, świadczyć może to, że to był punkt bardzo szczególny, gdzie chcieli zapisać właśnie ten moment. W tej chwili już wkroczyliśmy i jesteśmy na przededniu tych zmian. Każda cywilizacja miała swój punkt rozwojowy u góry i za tym górnym momentem zaczęła się staczać w dół. Wszystkie cywilizacje upadały. Także rokuję, że jesteśmy u przedednia takiego upadku, który będzie szczególny. Zmiana. Może tyle.
[01:14:46] - To może teraz oddamy głos Arkowi Paterkowi. Poprosimy Arku.
[01:14:53] - Ja znowu muszę się absolutnie zgodzić z moim imiennikiem, z Arkiem. Muszę zajechać trochę tym sceptycyzmem. Po to mnie tu zaprosiłeś między innymi, więc zajadę też. Oczywiście należy zwrócić uwagę na to, że kwestia abdukcji coraz częściej się pojawia. Coraz częściej się o tym mówi. Coraz częściej osoby, które rzekomo były porywane czy gdzieś zabierane, poddają się badaniom zwyczajnym. I okazuje się, że coś jednak im się stało. Mają jakieś znamiona, nakłucia, czasami coś się znajdzie pod skórą, jakiś chip. Natomiast chciałem też wrócić do paraliżu sennego, bo to taka moja rola, że mam powiedzieć coś, co się będzie nie zgadzało z większością głosów. Dlatego też do tego wracam.
Wydaje mi się, że warto mówić o paraliżu sennym, bo według niektórych badań około połowa populacji przynajmniej raz w życiu takiego paraliżu sennego doświadczyła. Warto też wspomnieć o tym, że-
[01:15:52] - Komentarze pod artykułem o paraliżu sennym na stronie Radia Paranormalium świadczą, że wręcz większość nawet śniących coś takiego przeżywa.
[01:16:03] - No właśnie.
[01:16:04] - A niektórzy nawet regularnie przeżywają.
[01:16:07] - Tak. To już się łączy z narkolepsją często. Wracając do tematu, bardzo często kiedy występuje paraliż senny, to osoba albo się budzi, albo przechodzi do fazy snu i sen może być kontynuowany. Teraz pytanie: co się takiej osobie przyśni? Przyśni się to, co jest w podświadomości. Kiedyś, dawno, dawno temu ludzie w trakcie paraliżu sennego widzieli demony, które ich dusiły, jakieś mary. Też jest oczywiście kwestia sukkubów, które robiły z ludźmi zupełnie inne rzeczy. Natomiast w dzisiejszych czasach są to szaraki, bardzo często inne postaci świetliste czy też nieświetliste. I co oni mogą robić? Oni mogą badać, wykonywać jakieś zabiegi.
Często zdarza się tak, jak wspomniałem, że coś tam się znajdzie. Natomiast paraliż senny, wydaje mi się, często może stanowić wytłumaczenie niektórych z relacji osób, które rzekomo były gdzieś porwane. Także wydaje mi się, że powinniśmy się nad tym troszeczkę pochylić i wziąć pod uwagę, że coś takiego istnieje. I w dzisiejszych czasach być może ludzie zamiast demonów i mar nocnych widzą kosmitów zwyczajnie dlatego, że popkultura jakoś ich wcisnęła do podświadomości.
[01:17:36] - Chris Miekina.
[01:17:38] - W takim razie, ponieważ sceptycy żądają pewnych dowodów, to może ja z takimi sytuacjami, które w jakiś sposób potwierdzają, że do nich doszło, może ja o nich w tym momencie opowiem. Mam tu od razu na myśli postać Whitley Striebera, który jest znanym światowym ufologiem, pisarzem, specjalistą od zjawisk paranormalnych, ale też i nieziemskich i wszystkich innych. Whitley Strieber jest jedną z osób, która jest ofiarą abdukcji. Przyśniło mu się, miał ten sen, o którym mój przedmówca mówił, że miał koszmar senny, że do czegoś takiego doszło, że jakieś postaci zrobiły z nim to, co nasi przodkowie zrobili z Azją Tuhajbejowiczem. Nadziali go na coś potężnego, a później wsunęli mu igłę w czoło i wbili ją gdzieś mu w mózg. Przez krótki czas sądził, że był to tylko koszmar senny, ale jest on człowiekiem bardzo dociekliwym i udał się do lekarza, żeby po prostu się zbadać. Badania lekarskie wykazały, że rzeczywiście do czegoś takiego doszło. Lekarz odkrył nawet ślad na jego głowie, tak jakby po długiej i cienkiej igle. Zrobiono tomograf mózgu, nie odkryto nic, ale w każdym razie jest to bezpośredni dowód na to, że coś się wydarzyło.
[01:19:04] - Dlatego wspomniałem, przepraszam, że tak wchodzę w słowo, ale też dlatego wspomniałem o tym, że faktycznie ludzie poddają się takim badaniom standardowym i oczywiście wychodzą. Może nie tak często, jak by się wydawało, ale są dokładnie takie wyniki badań, które wskazują, że coś tam jednak zaszło.
[01:19:21] - Następnym konkretnym przypadkiem czy serią przypadków sąBadania przeprowadzone przez doktora Rogera Leira, który odnalazł kilkanaście pozaziemskich implantów. Leir był podiatrą. Niestety już nie żyje. Zmarł w tym roku. Był podiatrą i nagle badając ludzkie stopy, odnajdywał w nich różne dziwne ciała wewnątrz. Okazało się, że to coś tkwi gdzieś w palcu. Nie ma żadnej blizny. Jak to weszło? Zainteresowało go to. Zrobił jedną operację, drugą operację.
Zaczął wydobywać przedmioty, o których nie miał za bardzo pojęcia, czym mogą być. I wówczas zainteresował swoimi znaleziskami naukowców, między innymi światowej sławy fizyka Roberta Kuntza, który jest fizykiem nuklearnym i który zabrał znalezione przedmioty, te implanty do laboratorium. Okazało się, że jest to rodzaj nadajników, które wykorzystują naturalną elektryczność ciała i wysyłają sygnały. Na dodatek są zrobione z bardzo unikalnego stopu żelaza, niklu, kobaltu i irydu. A wiemy, że cały iryd, jaki znajduje się na Ziemi, pochodzi z meteorytów, które uderzyły w Ziemię. Jest przeniesiony z kosmosu. Właściwie nie występuje naturalnie na Ziemi. Implanty te emitują radiację elektromagnetyczną i dzięki temu można było mniej więcej określić, kunt próbował określić, skąd one mogły tutaj przybyć. I doszedł do wniosku, że przybyły z planety, która znajduje się około 100 milionów lat świetlnych od nas, co oznacza, że ci, którzy założyli taki implant, mają umiejętności i możliwości dotarcia na tak olbrzymie dystanse. Ostatnią swoją operację przeprowadził doktor Leir tuż przed śmiercią.
Była ona filmowana. Wśród ludzi, którzy obserwowali tą operację był między innymi inny badacz cywilizacji pozaziemskich czy raczej kosmitów, Elej Marzuli, przyjaciel doktora Leira. I wówczas, kiedy ten pacjent przybył na taką operację, okazało się, że implant po prostu zniknął. Rozpłynął się w powietrzu. Wcześniej rentgen, tomograf, ultrasonograf wykazał, że jest, że już jest namierzony, że wiadomo, w której części ciała się znajduje i wystarczyło tylko dokonać tej operacji, a tymczasem on zniknął. I tutaj przydarzyła się ciekawa sytuacja, która być może rzuci interesujące światło na pewien aspekt cywilizacji pozaziemskiej, o którym prawdopodobnie będziemy mówić przy okazji następnych pytań. To jest aspekt taki, powiedziałbym, demoniczny, ponieważ Elej Marzuli jest człowiekiem głęboko wierzącym, jest chrześcijaninem i nagle zaczął na sali operacyjnej się modlić. I w tym momencie ten implant nagle pokazał się na ekranie ultrasonografu. Można go było zlokalizować i wydobyć. Przy okazji okazało się, że taki implant, kiedy go przeciąć na kilka kawałków, złożono je tuż obok siebie.
Okazało się, że one ze sobą się po prostu połączyły. Także sytuacja absolutnie niezwykła, w sposób bezpośredni, fizyczny wskazująca na to, że problem abdukcji jest czymś absolutnie realnym, jest czymś dotykalnym, jest do udowodnienia w sposób absolutnie naukowy i zostało to zrobione przez naukowców takich jak Kuntz czy Russell Clark, czy jeszcze kilku innych. Natomiast nie mówi się o tym za dużo, bo prawdopodobnie wywołałoby to zbyt dużą panikę. Sam nie wiem, do czego by doszło. Także tutaj te dwa przykłady realnej abdukcji chciałbym podać. Dziękuję.
[01:23:18] - Między innymi dlatego tydzień temu, kiedy Marek zaprosił mnie do udziału w dzisiejszej debacie, powiedziałem, że ciężko mi będzie występować jako zatwardziały sceptyk. Między innymi właśnie dla takich przypadków czy wielu innych, które wyglądają dosyć podobnie do tego, o czym wspomniałeś.
[01:23:35] - No jeszcze Piotr Cielebiaś z portalu infra.org.pl. Prosimy Piotrze.
[01:23:41] - Myślałem, że zapomniałeś o mnie. Musimy rozpatrzeć to z dwóch perspektyw. Przede wszystkim Bud Hopkins to był artysta i to był człowiek, który się skupiał na człowieku. To był człowiek, który się skupiał na przeżyciach. Także on był może troszkę mniej sceptyczny, natomiast on pozwalał wielu ludziom zrzucić pewien ciężar i to trzeba mu oddać pełną cześć za to, że wiele osób pozbyło się swoich problemów. Natomiast John Mack, którego dziesiąta rocznica śmierci przypada w tym roku, badał to od innej strony. To był psychiatra, to był profesor psychiatrii i on dobrze wiedział, gdzie przebiega cienka granica między hipnagogią, między iluzją a między realną przypadłością psychologiczną. To znaczy on doszedł do wniosku w badaniu, oczywiście odrzucił tych, którzy mieli hipnagogię, którzy mieli paraliż senny, bo to łatwo rozpoznać. Psychologicznych. Co odkrył?
W książce, która została opublikowana także w Polsce. Nie pamiętam, jaki nosiła tytuł. W każdym razie opisał tam bardzo przekrojową grupę ludzi doświadczających abdukcji. Byli to od zwykłych szarych ludzi po przedstawicieli klasy średniej i wyższej. Był tam między innymi aktor, był tam milioner. Wszystkich łączyło to, że na pewnym etapie życia posiadaliŚwiadome wspomnienia, które były uzupełniane dopiero potem zabiegami hipnoterapeutycznymi. Ja również podchodzę sceptycznie do hipnoterapii, bo przeprowadzona w sposób nieudolny lub z nieumyślnym przekazem, sugestią potrafi zdziałać wiele więcej złego niż dobrego i potrafi strasznie zaciemnić obraz. Natomiast nie oszukujmy się i pamiętajmy, że większość osób badanych przez Hopkinsa, przez Maca przeszła dużą selekcję. Od testów psychologicznych począwszy, po ocenę tego, co mówili w czasie swoich transów, w czasie regresingu, bo nie zapominajmy, że byli cofani do tych zdarzeń niejednokrotnie. To były całe sesje.
To nie było tak, że ktoś przychodził i mówił: „A przeniesiemy cię raz”. Nie, to były czasem bardzo długie procedury i to było zbieżne. Natomiast wkrada się tam bardzo dużo tajemniczych zjawisk. Co bym chciał powiedzieć? Wszystkie osoby, które doznawały abdukcji, które doznają abdukcji, posiadają wspomnienia w pewnym stopniu świadome. To znaczy na przykład, że pamiętają jedną scenę, pamiętają dziwne sytuacje, pamiętają światło, pamiętają zagubiony czas, natomiast nie pamiętają całej rozciągłości doświadczenia. Na tym to polega, że przywraca się je za pomocą hipnozy. To nie jest tak, że się wywołuje za pomocą hipnozy. Nie. Bo jak mówiłem, bardzo łatwo rozpoznać, kiedy ktoś miał na przykład doświadczenie hipnagogiczne, bo ono w zasadzie jako rzecz wbudowana w ludzką świadomość występuje tuż po zaśnięciu lub tuż przed obudzeniem się.
To wtedy jest nazwane hipnopompią. I tam pojawiają się zwykle podobne elementy: totalny paraliż ciała, raczej ograniczona świadomość i bardzo podobnie wyglądające istoty, zwykle kałmułowate lub w kapturach. Nie wiemy, z czego to wynika. Prawdopodobnie z jakichś meandrów ludzkiej psychiki. Podam wam dwa przykłady, które zaistniały w polskiej ufologii dość głośno i które były typowymi przypadkami zaciemnienia obrazu. Ktoś po prostu na siłę chciał mieć abdukcję, żeby też powiedzieć, że w Polsce ją mamy. Pierwszy to był przypadek pana Franciszka K. z Puław, który twierdził, mówił, że przed obudzeniem czy po zaśnięciu ma takie stany. Ewidentnie klasyfikowało to jako hipnagogię. On sobie dodał do tego różne wątki.
Drugi przypadek, bardzo zabawny. Ten pan się nazywał chyba Grzegorz z Łodzi, prezentowany raz na UFO Forum. Ten pan to już jest raczej chyba inna kategoria, innych aberracji psychologicznych. Ten pan z kolei pamiętam, pokazywał na tym UFO Forum całe galerie, portfolio z gryzami, z którymi się kontaktuje. Wydaje mi się, że miał po prostu troszeczkę nierówno pod kopułką. A co do świadków abdukcji, to dopiero kiedy zapoznamy się z całą rozciągłością ich historii i to najlepiej w przypadku wizualnym, bo książka może nie prezentować tego, nie oddaje emocji w taki sposób jak filmy. Ostatnio był taki dobry dokument na Discovery o przypadku Coriny Sables. To jest kobieta, która miała bardzo zróżnicowane doświadczenia. Te doświadczenia objęły zarówno jej córkę, jak i matkę, bo wielu badaczy uważa, że abdukcje występują liniowo. One występują liniowo i jeżeli ktoś miał to w rodzinie, to następny też to będzie miał.
Ale to już jest jeden wątek, panowie, bo strasznie się rozgadam. Druga sprawa to kim są te istoty i co chcą. Po pierwsze, dlaczego większość świadków ma traumatyczne wspomnienia? Mack uznał, że ta trauma, która towarzyszy, jest czynnikiem wyróżniającym abdukcje. Ci ludzie boją się tego, realnie się boją, bo tam ktoś nie stosuje znieczulenia, nie stosuje standardów moralnych. Natomiast pojawia się pewna sprawa związana z tym, czemu oni to robią. Bo gdybyście przejrzeli większość tych raportów, to można odkryć prosty wniosek. Okej, to są szaracy, ale to jest tylko kategoria, dlatego że każda z tych istot de facto wygląda inaczej. Nie ma dwóch takich samych opisów. Nigdy, prawie nigdy.
Te istoty zawsze podają inny przebieg albo inaczej uzasadniają to, co robią. Nigdy nie ma dwóch takich samych wyjaśnień. One są zbliżone, zawsze są zbliżone, bo mówią na przykład, że my was tutaj klonujemy, żeby nowego człowieka stworzyć albo stwierdzają, że sami się unicestwili i muszą się troszkę doprodukować i tak dalej. Te wyjaśnienia są zawsze rozbieżne, natomiast w pewnych punktach się stykają. Stąd powstała pewna hipoteza, która mówi, że jak wspomniał ArekCele tak zwanych szaraków mają być zupełnie inne, niż próbują nam powiedzieć. I co jeszcze ciekawe, o czym zapomniałem, co odkrył Mack, o tym się w ogóle mało mówi, ale oprócz stanu takiej bomby, wybuchu, oświecenia, natłoku myśli, zwróceniu uwagi na problemy, o których się przedtem nie myślało, to większość uprowadzonych wywiązywała czasami ekstremalnie silny związek uczuciowy z tymi istotami. Na takiej zasadzie, że traktowali ich jako członków rodziny. Nawet kiedy towarzyszyła temu trauma, ci ludzie mieli w zasadzie pozytywny stosunek do tych istot. Kiedy poznawali, o co chodzi, ta trauma schodziła na dalszy plan. To jest niezmiernie ciekawe, do jakich wniosków doszedł doktor Mack.
I pamiętajmy też, że badaczom abdukcji nie równi. I rzeczywiście to, co wyróżnia in plus abdukcje, to przede wszystkim posiadanie przez świadków świadomych wspomnień. Owe implanty, choć rzadkie, o których mówił Chris. Natomiast są pewne cechy, nie nazwałbym ich negatywnymi, natomiast takimi, które skłaniają do zastanowienia się nad tym. Przede wszystkim argumentacja tej drugiej strony, dlaczego ona to robi, sposób, w jaki tego dokonuje. No i przede wszystkim te przekazy, które są również bardzo zróżnicowane. Pamiętajmy też o tym aspekcie, że to grono osób, które twierdzą, że zostały uprowadzone, jest rzeczywiście zaśmiecone przez ludzi, którzy doznali jakichś zaburzeń. Dziękuję.
[01:33:44] - Może panowie jeszcze chcieliby tutaj coś dodać, zanim przejdziemy do kolejnego pytania?
[01:33:50] - Może ja jeszcze jedną taką historię. Właściwie jest to taka klamra, która być może zamknie ten temat albo jeszcze bardziej go otworzy. Zobaczymy. Bo mówimy tutaj o abdukcji jako pewnym procesie, o pewnym przypadku, pewnym ekstremalnym zdarzeniu, ale przecież patrząc na to historycznie, do tych pierwszych naszych literackich pamiątek w kulturze ziemskiej, czyli do czasów sumeryjskich, sięgając aż tak daleko, już widzimy te elementy abdukcji. Sam ten proces przybycia Annunaków na Ziemię i tworzenia przez nich rasy ludzkiej, czy też wykorzystywania rasy ludzkiej jest niczym innym jak jedną wielką abdukcją. I ta abdukcja właściwie miała pewien bardzo praktyczny cel. Nie tylko taki, żeby ludzie mogli pracować dla Annunaków i być im podporządkowani, ale też i odwrotnie, bo okazało się, że ten Enki, który sobie mieszkał na Ziemi i miał wspaniały pałac i żył sobie szczęśliwie, okazało się, że nie mógł żyć tak długo, jakby mógł żyć na Nibiru. Starzeje się na Ziemi szybciej, bo ta planeta akurat w taki sposób jest skonstruowana. Więc jego następnym celem było to, w jaki sposób poprawić samego siebie, żeby móc na Ziemi istnieć i funkcjonować, nie starzejąc się tak, jak nagle zaczęło się to dziać. Dlatego to działa w obie strony.
I tutaj właśnie mamy ten problem, który my dziś nazywamy hybrydyzacją, czyli tworzeniem pewnych krzyżówek między kosmitami a ludźmi. Są różne cele, aby tego dokonać i to ma działać w dwie strony. Z jednej strony ma poprawić rasę ludzką, a z drugiej strony ma poprawić rasę tych kosmitów, którzy nie mogą się przystosować do życia na Ziemi. Dlatego właśnie ten problem istnieje od kiedy istnieje słowo pisane i człowiek zaczyna rozmawiać z drugim człowiekiem nawet poprzez tabliczki z gliny. To chciałem dodać.
[01:36:01] - Ja tutaj mam takie pytanie do Damiana Treli, bo tutaj wymieniliśmy troszkę informacji, kto, do jakiej godziny może uczestniczyć w debacie. Jak tam pan stoi dzisiaj z czasem, do której możemy z panem tutaj dyskutować?
[01:36:20] - Ja myślę, że tak jeszcze do 21:30. Myślę, że będę jeszcze w stanie tutaj z państwem posiedzieć na tej debacie, ale już raczej później będę musiał się rozłączyć.
[01:36:30] - Dobrze, bo mamy jeszcze propozycję, żeby wziął pan udział w debacie za tydzień. Tak poza tym dyskutowaliśmy. Właśnie jedna z tych debat, które planowaliśmy, związanych z religią poniekąd, mianowicie „Objawienia a istoty pozaziemskie”. Czy możemy również liczyć na pana udział?
[01:36:55] - Na tą chwilę mogę powiedzieć, że tak. Jeśli coś by się zmieniło, to na pewno dam znać, ale myślę, że będę mógł się pojawić.
[01:37:01] - Dobrze. W takim razie zapraszamy. A my będziemy przechodzić do kolejnego pytania, które pozwolę sobie przeczytać. Pytanie od jednego z zasłuchaczy, a właściwie współgospodarza jednej z audycji na antenie Radia Paranormalium, od Mariusza Sobkowiaka z ruchu aeronautycznego. Ponieważ to pytanie łączy się z jednym z pytań, które mamy tutaj na liście przygotowanej wcześniej przed debatą.Mariusz pyta tak: "Czy zaprzestać prowadzenia aktywnego programu SETI polegającego na wysyłaniu w kosmos informacji drogą radiową dotyczących naszego istnienia, naszego społeczeństwa, a nawet szczegółów naszej anatomii? Czy w ten sposób nie podajemy się tacy obcym cywilizacjom, które mogą nie mieć dobrych zamiarów? Czy chęć spotkania z inną cywilizacją kosmiczną za wszelką cenę nie doprowadzi do tego, że nasz kontakt z nimi będzie naszym ostatnim?" To może pan Damian Trela jako pierwszy.
[01:38:09] - To pytanie nawiązuje chyba do poprzedniego pytania, na które nie miałem okazji udzielić odpowiedzi, bo gdzieś tam się musiałem rozłączyć. To dobre pytanie, bo wysyłamy w przestrzeń sygnały radiowe, chociaż z ramienia projektu SETI, licząc na to, że może odbierzemy jakiś kontakt innej cywilizacji, wejdziemy z nią w jakiś kontakt. Podstawą tego założenia jest teoria, jakoby istoty pozaziemskie będą komunikować się z nami poprzez radiotechnikę. Nie da się ukryć, że byłoby to wielkie wydarzenie dla ludzkości, które zmieniłoby nasz i pierwszy sposób postrzegania naszego wiat. Jedni nie władają w nim nadziei, inni pukają się w czoło i wyliczają, ile już pieniędzy zostało wyrzuconych w błoto. Faktycznie, z tego, co mi wiadomo, to sygnały, jakie dotychczas były puszczane w przestrzeń kosmiczną, miały charakter jednorazowy, cykliczny. Dopiero teraz, w ostatnich latach się to troszeczkę zmieniło i one przybierają bardziej formę transmitowanych ciągłych sygnałów. Między innymi jest to realizowane przez program Long Signal. I tutaj się pojawiły różne pytania w środowisku uczonych, że być może to może wywołać jakieś negatywne skutki, że być może w ten sposób w ogóle cała idea tego projektu SETI, wysyłania sygnałów może stanowić jakieś zagrożenie dla naszej cywilizacji. W końcu możemy jednak nawiązać ten kontakt i ten kontakt może się okazać nie do końca taki, jak byśmy tego oczekiwali.
Przypomina to trochę scenariusz jakiegoś hollywoodzkiego filmu kategorii B, gdzie odwiedzają nas jakieś obce cywilizacje, burzą miasta i mordują ludzi, a my bezradnie tylko uciekamy po pożogach. Ale takie rozumowanie jest podyktowane naszą kulturą. Boimy się tego, co jest w zasadzie obce i nieznane. A że niebezpieczeństwo jest w jakimś stopniu ciekawe dla nas, to jednak nie pewnie. Myślę, że nawet jeśli jakaś inteligencja odebrałaby ten nasz sygnał, to zwyczajnie by go po prostu zignorowała. Ingerencja w nasz rozwój tylko być może by nam zaszkodziła. Uniosłaby nas . Stąd być może narwy mucho w słuchawce po drugiej stronie kabla i nie sądzę, że to może rodzić jakieś negatywne.
[01:40:30] - Może teraz oddamy głos Arkowi Paterkowi. Prosimy bardzo, Arku.
[01:40:37] - Tutaj wydawanie pieniędzy na SETI to jest faktycznie dosyć kontrowersyjna sprawa, bo dokładnie, szczerze mówiąc duże pieniądze. Zażartuję, że gdybyśmy znali dokładne plany na to, może by już przestali przylatywać i tutaj badać. Oczywiście pół żartem. Ciężko mi powiedzieć, czy wysyłanie sygnałów w eter miałoby ściągnąć złych czy dobrych kosmitów. Plan był taki, żeby po prostu wysłać i nasłuchiwać, czy jest echo, czy jest efekt tego wszystkiego. Natomiast ciężko mi się ustosunkować do tego SETI. W samych założeniach program całkiem wydawał się być logiczny. Natomiast przez tyle lat raczej nie było żadnej reakcji. Nie wiem, ja bym może się wstrzymał i bardziej się skupił na nasłuchiwaniu niż na wysyłaniu. Nie dlatego, że wiążę to z jakimś dużym zagrożeniem.
Po prostu wydaje mi się, że bardziej interesujące byłoby wysłuchanie, co kto ma do powiedzenia niż wysyłanie tych informacji w eter. Tak naprawdę nie wiadomo, czy ktoś w ogóle te informacje odbiera, czy nie.
[01:42:02] - Tutaj zauważyłem, że troszeczkę nam się pogorszyła jakość połączenia na Skypie. Natomiast z tego, co widzę, czy raczej słyszę na radiu, na serwerze radiowym nie ma żadnych problemów, a w razie gdyby jakieś problemy były, to całą debatę przecież nagrywamy i zapis będzie dostępny jeszcze dziś w archiwum Radia Paranormalium. Teraz prosiłbym o wypowiedź Arka Kocika z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej.
[01:42:38] - Zabawne, ale mam podobne zdanie jak mój przedmówca. Program SETI to przede wszystkim według mnie powinien być na słuch. I to, co usłyszano już parę razy, ten słynny sygnał "Wow", który tak był zaznaczony dlatego, że nie wiadomo, skąd pochodził i coś tam jednak usłyszano. Natomiast popatrzmy realnie, jeżeli wyszło nawet jakiś sygnał do gwiazdy oddalonej tylko 10 lat świetlnych, to informację zwrotną otrzymają za 20 lat najszybciej. Jeżeli będzie ktoś w stanie to od razu odczytywać i wysłać do nas zwrotne. A to nie jest takie pewne, bo weźmy pod uwagę, jak u nas technika idzie. Mamy telefonyKomórkowe najpierw cyfrowe, analogowe. Później przeszliśmy na cyfrowe i one już nie były ze wstecznej kompatybilne. Już nie można było z jednej, tej samej sieci korzystać. Trzeba było po prostu przejść na cyfrowe.
Podobnie jest z telewizją. W tej chwili w Polsce chyba już nie ma nadawania telewizji analogowej, normalnej. Nie można zobaczyć telewizji na zwykłym odbiorniku satelitarnym, bo jest DVB. Podobnie może być, że za jakiś czas prawdopodobnie przejdziemy na jakąś łączność wybiórczą typu przesyłanie informacji My jako cywilizacja zamilkniemy dla innych cywilizacji, bo nieprawdopodobnie może się zdarzyć w innych cywilizacjach, że ich łączność jest na tyle zaawansowana, że nie jesteśmy w stanie tego odczytać. A w sumie my głupio nadajemy nasze własne audycje radiowe i telewizyjne. Od bodajże 1936 roku pierwszy raz poszła w eter jakaś przebitka dotycząca igrzysk olimpijskich. Jakoś tak, z tego, co pamiętam. Także ten przedział czasowy, w którym istniejemy i w którym jesteśmy w stanie cokolwiek nadać i ktoś nas usłyszeć jest bardzo krótki. Dziękuję.
[01:45:19] - Może teraz Chris Miekina.
[01:45:22] - Teraz ja wyprzedzę wszystkich innych panelowiczów. Dzisiaj ja się zgodzę z Arkiem. Też uważam, że program SETI jest anachroniczny, ponieważ oparty jest wyłącznie na odbieraniu i wysyłaniu sygnału radiowego, który jest w sumie czymś niezwykle przestarzałym, jest wymyślonym niedawno, a już w tej chwili wiemy, że jego ograniczenia są ogromne. Żeby nie powtarzać za Arkiem jego argumentów, bardzo dał przykład, że planujemy wysłanie próbnika, który będzie wrzucony na księżyc Saturna, Tytan bodajże, który jest pokryty olbrzymim oceanem. I ten próbnik ma tam sobie wędrować pod tą wodą i badać. Tylko że problem polega na tym, że będzie sterowany radiem, a sygnał radiowy na ten księżyc będzie szedł 17 godzin. Czyli na przykład jeżeli próbnik nagle zobaczy skałę albo górę lodową, albo wielkiego kosmitę, to będzie musiał skręcić albo tyle że ludzie dowiedzą się o tym za 17 godzin i reakcja, czyli na ten zakręt trzeba będzie czekać kolejne 17 godzin. Czyli ilość czasu jest przeogromna, niewyobrażalna. I to prawda. Jeżeli wysyłamy coś w kosmos i jakaś planeta zamieszkała przez pozaziemską cywilizację znajduje się nawet w odległości tysiąca lat świetlnych, będziemy bardzo długo czekać na odpowiedź.
Być może nawet nasi praprawnukowie się jej nie doczekają. Dlatego uważam, że to nie jest właściwie kwestia, czy nadajemy sygnał dla dobrych, czy złych kosmitów, tylko że po prostu robimy to w zły sposób. To jest tak, jakby jakieś plemię na Bora Bora stukało bębenkami, chcąc się połączyć z Nowym Jorkiem. W ten sam sposób może to działać. Dziękuję, tyle.
[01:47:18] - Nie wiem, czy panowie zauważyliście, ale w momencie, gdy zaczęliśmy omawiać program SETI, dokładnie w tym momencie popsuła nam się jakość połączenia na Skype i momentami troszkę tak, jakby przerywało. Mowa jest co prawda zrozumiała w większości przynajmniej. Natomiast strasznie obcięło nam pasmo dźwięku na Skype. Nie wiem, czy to też zauważyliście. Taka dziwna sytuacja.
[01:47:48] - Przypadek.
[01:47:50] - Mam nadzieję, że rząd światowy nam nie zerwie całkiem tej konferencji i w związku z tym oddajemy głos Leszkowi Ostoi Owsianemu. Bardzo prosimy, Leszku.
[01:48:06] - Tutaj pozostało jedynie zgodzić się z przedmówcami. To, co powiedzieli na temat SETI, to jest trafna uwaga i jest to przestarzała technologia, która w pewnym momencie rozwoju była fajna, ale już w tej chwili jest za nami i przypuszczam, że jeśli liczymy na to, że jakaś cywilizacja jest w danym momencie rozwojowym, że używa tego rodzaju technologie, to będziemy mieli wielkie szczęście, jeśli nam odpowiedzą. Także raczej pozostańmy przy nasłuchu. Wystarczy w zupełności i rozwijajmy inne dodatkowe pasma, w którym obserwujemy bacznie to, co nas otacza dookoła. Może tyle.
[01:48:54] - Wiem, że Piotr Cielebiaś się chwilowo zdematerializował ze Skype'a. Piotrze, jesteś? Piotra chyba chwilowo nie ma. Pisał mi, że musi sprawdzić wyniki wyborów. Dlatego też przejdziemy może do jednego z pytań od słuchaczy.Które to tutaj było? Na czacie Radia Paranormalium użytkownik Ogr1948 zapytał tak: „Mnie zastanawia jeden szczegół. Przyjmując, że stworzyli nas obcy Annunaki i temu podobne. Jak wyjaśnić posiadanie duszy przez człowieka? Jeżeli jesteśmy tylko genetycznym eksperymentem, jak na przykład klonujemy zwierzęta, to skąd się wzięła u nas dusza? Posiadanie przez człowieka duszy chyba jest bezsprzeczne.
Co wtedy z duszą? Kto postanowił nam dać duszę i dlaczego, i po co, skoro jesteśmy tylko zwierzętami ulepszonymi przez inne cywilizacje?” Może na początek Chris McKenna.
[01:50:10] - To bardzo dobre pytanie i chyba trudne pytanie. Właściwie w żaden sposób nie można na nie odpowiedzieć. Czy Annunaki dali nam duszę? Dali nam z pewnością swój kod genetyczny, którym manipulowali i być może w nim był ten element spiritualny zawarty. Annunaki byli wysoce zorganizowaną cywilizacją. Być może nadal nią są, więc możemy założyć, że jako ci, którzy nas ulepszyli i stworzyli takimi, jakimi jesteśmy w tej chwili, właśnie ten element spiritualny istniał. Zresztą tak jak to podkreślają przez channeling, przez taki kontakt channelingowy inni badacze czy ludzie, którzy kontaktują się z pozaziemskimi cywilizacjami. Sam fakt posiadania duszy jest jednym z najbardziej atrakcyjnych elementów czy innych mieszkańców kosmosu. Właśnie nas na Ziemi. To zjawisko i fascynuje je i ich obecność wokół naszej Ziemi.
Tak bym na to spojrzał.
[01:51:26] - Dodzwonił się do nas słuchacz Sławomir. Bardzo prosimy.
[01:51:33] - Dobry wieczór.
[01:51:34] - Dobry wieczór.
[01:51:35] - W 2006 ukazało się zdjęcie w gazecie. Zdjęcie UFO nad Gdynią. I ten obrazek wziąłem do komputera, powiększając go. I z tego obrazka wychodziły takie punkciki, z tego UFO. Jak to powiedzieć? Coraz bardziej go powiększałem. Zaczął on z komputera, odczułem promieniowanie. Czy ten obiekt by mógł promieniować przez komputer? Mam takie pytanie. Czy jest to możliwe?
[01:52:43] - To może panowie, spróbujmy odpowiedzieć. Może na początek Arkadiusz Kocik.
[01:52:53] - Jednym z badań, które wykonujemy na zdjęciach zarówno przesłanych, jak i takich, które były zrobione, jest badanie radiestyzyjne. Tu wychodzą czasami bardzo ciekawe rzeczy. W większości przypadków nasz radiesteta potrafi określić, czy zdjęcie jest pochodzenia ziemskiego, czy ma bardzo dużo obróbki. Wydaje mi się, że to nie ma dużo związku z promieniowaniem przez komputer. W ogóle jakimś zapisem w eterze, do przekazania, nie potrafię dalej.
[01:53:51] - Chciałem, że Przerywa tutaj.
[01:53:57] - Słabo słyszę.
[01:53:59] - Niestety bardzo przerywa. Ja bym prosił Sławomira, żeby wyłączył może podgląd z kamerki, bo on troszkę pasma zjada. Arku, słyszymy się?
[01:54:17] - Ja wcale nie słyszę słuchacza.
[01:54:22] - Tak, jeszcze mam. Powiększając ten obrazek, wystąpiło promieniowanie z tego i odczułem to na sobie. Pieczenie czoła, polików, łzawienie oczu. I po jakimś czasie w tym pokoju przechodziły mnie sny. Różne sny. Po jakimś czasie ukazał się blisko mojego domu taki obiekt pomarańczowo-czerwony. Kula podobna do pełni księżyca. I tych snów już nie mam. Chciałem powiedzieć.
[01:55:21] - Nie wiem, co robiłeś wcześniej w ciągu dnia, że wystąpiły takie objawy zewnętrzne jak zaczerwienienie i pieczenie oczu.Być może robiłeś coś w ciągu dnia takiego, co spowodowało wieczorem to naświetlanie przez monitor komputera tylko wzmogło ten efekt. Niemniej jednak jest zależne. Potrafi coś takiego odczytać. Być może również ty jesteś sensytywny i ten przekaz czy energię, którą ten statek dysponuje czy posiada, odczytałeś. Ciężko powiedzieć, żeby to było nie. Natomiast było wcześniej pytanie o duszę i tak dalej. Tu jestem akurat sceptykiem i nie sądzę, żeby ktoś nam nadawał duszę. Jeżeli już, to każdy organizm wytwarza swoje biopole, które dłużej lub krócej się utrzymuje po jego zaprzestaniu funkcjonowania i nic nie otrzymaliśmy. Takie jest moje zdanie.
[01:56:57] - Te badania robiłem na tym zdjęciu. Jeszcze miałem takie myśli. Powiem teraz, przyjechałem z pracy i wychodzę z samochodu. Spójrz na niebo. Ja sobie w myślach mówię: po co mam spoglądać? Spójrz. Myśli takie przychodziły. Spojrzałem w niebo i zobaczyłem ciemne obiekty bardzo wysoko. Były chmury, ale w tym miejscu, gdzie obserwowałem, nie było chmur i leciały wszędzie. Tak z siedem punktów ciemnych.
I co to mogło być?
[01:57:51] - A kiedy to było?
[01:57:53] - Słucham?
[01:57:54] - A kiedy to było? Te punkty, te obiekty ciemne, które widziałeś. Kiedy to było?
[01:58:00] - Kurde, teraz nie wiem, kiedy to było. 2007, 2008 coś takiego roku.
[01:58:11] - A pół roku było ciepło, zimno były zmiany, ciepłe kurtkę?
[01:58:17] - To była jesienna już pogoda. Ale tak przecież machając skrzydłami. Takie punkty. Co to było?
[01:58:33] - Tak. To uważam, że jesteś jednym z tych, którzy nawiązali kontakt z tym. A czemu te myśli przychodziły, że spojrzałem w niebo? Ptaki? Nie wiem. To będziesz częściej spoglądał w niebo niż inni.
[01:59:07] - Przepraszam panowie, nie wiem jak u was, ale u mnie są straszne problemy z połączeniem na Skype. Ja proponuję tak, panie Sławomirze, niech pan najlepiej złoży relację za pośrednictwem e-maila: radioparanormalium@paranormalium.pl. My się tą relacją dalej zajmiemy, przekażemy ją kolegom z INFry i już oni dalej będą z tym działać. Tak?
[01:59:46] - Ja mam napisane bloga o tych kilka, co ja widziałem.
[01:59:53] - Jeżeli to jest blog, jeżeli dobrze zrozumiałem, to może pan podać adres tutaj na czacie tekstowym, na konwersacji.
[02:00:00] - Tak, napiszę.
[02:00:02] - Dobrze, ponieważ mamy niestety dosyć ograniczony czas. Tutaj Damian Trolla musi koło 21:30 wyjść, dlatego musimy już troszeczkę przyspieszać. Także dziękujemy ci, Sławomirze.
[02:00:20] - Dziękuję.
[02:00:22] - Dziękujemy. Już musimy rozłączyć. Niestety jakość połączenia na Skype nam się troszkę popsuła. Akurat w tym momencie ktoś musi do mnie dzwonić, jak na złość. Czy panowie chcielibyście jeszcze coś dodać w kwestii... Zapomniałem już, o czym dyskutowaliśmy przed chwilą.
[02:00:49] - Ciągle o tym samym. O UFO i kosmitach. Ja może w takim razie, bo ja także byłam przy naszej dyskusji.
[02:00:59] - Co z tą duszą?
[02:01:03] - Tak. Może ja coś dorzucę. Tu chodzi o etykę, którą dostaliśmy po przodkach, którzy byli przed tą krzyżówką. Jest powiedziane, że Annunaki przylecieli i zmieszali się z czymś, co już tutaj istniało. To nosiło w sobie sygnaturę energetyczną. To jest ta dusza nasza, która jest tą cechą, która nas wyróżnia. Może dlatego stanowimy jakiś obiekt zainteresowania aż tak wielu ras.
[02:01:38] - Ta energetyczna sygnatura jest na tyle ciekawa, unikatowa, że warto się interesować tym. Ta ciągłość wywodzi się od tych przodków, którzy byli przed tym koktajlem z bogami i ta dusza, tak przynajmniej w gnostycyzmie, w wielu nurtach duchowych sięga. Te wszystkie rozważania duchowe opierają się na tym, że jesteśmy ciągłością rozwoju Matki Ziemi i jesteśmy dziećmi Ziemi. Nosimy w sobie tego ducha ziemskiego, którym my określamy się istotami duchowymi zamieszkującymi tę powłokę cielesną. Ja to tak postrzegam. Ja tak rozumiem, że właśnie jest ta ciągłość przed połączeniem z bogami. Chwili ta pierwotna iskra, która nas wyróżnia. Może tyle z tego ogródka.
[02:02:48] - Piotrze?
[02:02:52] - Jakie było pytanko? Bo musiałem się na chwilę wyłączyć.
[02:02:55] - Było pytanie z czata: „Mnie zastanawia jeden szczegół. Przyjmując, że stworzyli nas obcy Annunaki i tak dalej, jak wyjaśnić posiadanie duszy przez człowieka?”
[02:03:09] - Strasznie skomplikowany temat. Ja autora tego pytania odesłałbym może do prac takich autorów jak profesor Ervin Laszlo czy profesor Penrose, którzy mówią o tym, jak w zasadzie to, co prawdopodobnie ten słuchacz nazywa duszą, może funkcjonować w ramach całego wszechświata. Sprowadza się ta koncepcja raczej do tego, że widzą oni duszę. Może to jest złe słowo. Świadomość, powiedziałbym świadomość jako immanentny element kosmosu, to znaczy coś, co jest jego produktem, nie jest efektem działania biologii, jako wypadkowa działania mózgu, tylko jako coś, co istnieje w kosmosie, jako zasada. Coś, do czego kosmos dąży. I tutaj pojawiły się między innymi takie nawet radykalne koncepcje, że my jesteśmy stworzeni po to przez wszechświat, że jesteśmy tymi jego produktami, które mogą same siebie obserwować. Nie wiem, gdzie szukać odpowiedzi. Wydaje mi się, że nie ma takiej odpowiedzi, jeżeli chodzi o duszę.
[02:04:32] - Ja chciałbym jeszcze jedną taką prostą koncepcję, która nasunęła mi się w związku z tym, co powiedział wcześniej Leszek. Myślę, że to jest wspaniały pomysł, że Ziemia jest w ten sposób unikalna i jej mieszkańcy, czyli my, ludzie, są w ten sposób unikalni we wszechświecie, że dusza jest dla nich czymś naturalnym i organicznym, że jest im dana. Zainteresowanie nami kosmitów z innych cywilizacji może wynikać z tej prostej przyczyny, że poprzez hybrydę chcą w jakiś sposób stać się nami po to, żeby tę duszę przejąć. Bo skoro dusza i posiadanie jest energią, to oznacza, że energia jest czymś absolutnie niezniszczalnym. Po prostu przemienia się. Jest to nieustanny proces zamiany tej energii. Ona zmienia tylko swoją postać, zmienia swoją formę. Natomiast w sensie obiektywnym jest niezniszczalna. Na tym między innymi polega cały koncept reinkarnacji w hinduizmie, że ta dusza i ta energia wędruje przez wszechświat, wraca na Ziemię, wędruje w jakieś inne miejsca. I być może właśnie na tym polega nasza unikalność i nasza atrakcyjność dla kosmitów, że chcą właśnie zbliżyć się na tyle do nas, by móc być właścicielami takiej duszy, a przez to uzyskać nieśmiertelność poprzez ten proces energetyczny, który będzie zachodził już wiecznie w momencie, kiedy ją posiądą.
[02:06:03] - A może, Chris, jest tak, że ta świadomość w istotach żywych, to znaczy w takich jak my, jest na tyle rzadka, że po prostu przyciągamy ich do siebie na zasadzie ciekawości, prawda? To implikuje też inne problemy, bo ta kwestia świadomości w kosmosie, w ogóle kwestia kosmologii hinduskiej to jest o rzeczy niezwykle ciekawe, ale ponieważ zbliżamy się do 21:30 i wiemy, że Damian będzie musiał nas za chwilę opuścić, także oddałbym głos w jego ręce na chwilę, nim przejdziemy do późniejszych pytań. Ja też będę się musiał na chwilkę wyłączyć po tej 21:30, ale wrócę po przerwie, może troszkę dłuższej. Damianie, krótka piłka. Ostatnie pytanie. W zasadzie jakie są zamiary tych kosmitów? Reasumując dzisiejszą debatę.
[02:07:02] - Jeszcze raz. Czy może pan powtórzyć? Bo coś zakłóciło.
[02:07:05] - Jakie są zamiary kosmitów? Takie pytanie podsumowujące dzisiejszą debatę.
[02:07:14] - Pytanie takie bardzo filozoficzne. Tutaj możemy sobie gdybać, jakimi intencjami się kierują istoty. Rozmawialiśmy tutaj już o tych pozytywnych i negatywnych aspektach obserwacji bliskich spotkań z UFO. Obraz, jaki się wyłania, można powiedzieć, że został podzielony na kategorie przybyszów z kosmosu, którzy nas odwiedzają w jakichś celach badawczych
[02:07:44] - O czym też mogą świadczyć wspomniane abdukcje, jak i też wizualnie obraz takiej rzeczywistości istot, które przychodzą do nas z równoległych światów i nas odwiedzają. To rodzi dodatkowe, fascynujące pytanie, bo ten obraz się trochę zagmatwuje, gdy spojrzymy na stronę teorii, że istoty, które nas odwiedzają, robią to w celach badawczych, a my jesteśmy taką farmą zoo. Jak było wspomniane, jesteśmy obiektem badań, jesteśmy królikami doświadczalnymi. Myślę, że warto nawiązać do badań Jacques'a Vallee, który starał się ten problem nieco rozstrzygnąć w swoich książkach, w swoich różnych publikacjach. Starał się spojrzeć na ten problem od strony czysto analitycznej, od strony czysto statystycznej, gdzie wziął pod uwagę ilość lądowań, ilość bliskich spotkań. Dla niego się to wydawało absurdalne, że skala tego zjawiska jest tak szeroka, że było tak dużo bliskich spotkań, że jeśli cywilizacja, która by pochodziła z kosmosu, z innej planety, odwiedzałaby nas, chciałaby zdobyć jakąś wiedzę, informację na temat naszej kultury, naszego życia, naszego środowiska, myślę, że byłaby w stanie zamknąć to w ciągu paru lat, w ciągu kilkudziesięciu lądowań. Tymczasem mamy świadectwa manifestacji zjawisk jeszcze z czasów poprzednich epok, masę bliskich spotkań na przestrzeni lat 40. do lat 90., gdzie stopniowo bliskie spotkania zanikają, a wchodzimy w inny etap ufologii, etap ery, gdzie więcej jest dalekich obserwacji, obiektów i tak dalej. Tutaj musi się pojawić pytanie, czy faktycznie mamy do czynienia z czymś, co przybywa do nas w celach badawczych, czy jest to istota, która jest obecna od wieków, która towarzyszy nam, którą upośledziliśmy wcześniej demonami, istotami anielskimi bądź bogami, a która przebrała wraz z rozwojem ludzki zupełnie inne znamiona. Myślę, że zjawisko UFO jest strasznie zagmatwane.
Trudno tutaj udzielić jednoznacznej odpowiedzi, z czym tak naprawdę mamy do czynienia, jakimi celami się mogą kierować istoty. Jeśli faktycznie możemy mówić tutaj o istotach. Bardziej mamy do czynienia z megadużym wpływem na ludzką świadomość. Widzę to szczególnie po przypadkach, które badam, które analizuję. I można powiedzieć, że wyciągam bardzo podobne wnioski co tacy badacze jak Jacques Vallee czy John Keel. Takie jest moje zdanie w tej kwestii. Jest to temat na pewno szeroki.
[02:10:55] - Damianowi Treli bardzo serdecznie chcemy podziękować. Bardzo dziękujemy za to, że przyjął pan zaproszenie do udziału w dzisiejszej debacie. Zrobimy na pewno teraz przerwę, taki przerywnik muzyczny w troszkę innych klimatach, odmiennych od tego, co było w pierwszej przerwie i będziemy kontynuować gdzieś tak koło 21:40-45. Cały czas oczywiście czekamy na pytania od słuchaczy pod kontaktami Radia Paranormalium. Numer Gadu-Gadu to 36 08 80 02. Można w trakcie przerwy nadsyłać również pytania na naszego Skype'a radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium pod adresem www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku na fanpage'u Radia Paranormalium. W takim razie robimy przerwę. Nie będziemy się rozłączać na Skype'ie. Połączenie pozostanie aktywne, a na Radiu Paranormalium troszeczkę muzyki.
Wracamy. Nałożymy się co prawda na jeden z utworów, który tutaj jeszcze leci. Wielki przebój Radia Paranormalium, już z kilku dostępnych remiksów. D.C. and Stam1ne, wielki hit pod tytułem „Janon”. Remiks popełniony przez Nokoa. A my powolutku wracamy z naszymi debatami ufologicznymi. Właściwie z jedną debatą, która troszeczkę nam się chyba dzisiaj przedłuży, bo jeszcze połowa pytań ponad czeka na poszukiwanie odpowiedzi.Skład nam się troszkę zmniejszył. Damian Trela musiał już się zdematerializować. Pozdrawiamy pana Damiana i dziękujemy bardzo jeszcze raz za przyjęcie zaproszenia do dzisiejszej debaty.
Jeżeli ktoś dopiero teraz włączył radio Paranormalium, to pozwolę sobie zdradzić, że następną debatę prawdopodobnie zrobimy już za tydzień. Tematem będą objawienia, a istoty spoza naszej planety, istoty pozaziemskie. Szczegóły podamy jak zawsze na naszej stronie www.paranormalium.pl, a także na fanpage'ach Radia Paranormalium i na stronie portalu Infra. Z tych pytań, które jeszcze tutaj mamy, jest takie jedno ciekawe: „Jak patrzycie panowie na teorie pokrewne tym głoszonym przez David'a Icke, że kosmici manipulują nami i są odpowiedzialni za światowe zło? Czy spotkaliście się z choć jedną relacją potwierdzającą istnienie tego spisku? Innymi słowy, gdzie są kontrolujący nas kosmici i co robią, jak na nas żerują, skoro tego nie widać?” Może na początek oddam tutaj głos. Nie wiem, czy Piotr już jest, czy jeszcze go nie ma. Piotra chyba jeszcze nie ma. Dlatego może oddam tutaj głos Chrisowi Mieklinie.
[02:15:29] - Do tego typu teorii ostatnio, z którą miałem do czynienia, jest to historia, która została jeszcze raz opowiedziana przez Jima Marsa. Jim Mars jest znanym amerykańskim dziennikarzem. Zwycięzcą Pulitzera. Jest autorem książek, które były bestsellerami na liście „New York Timesa”. Ma swoją uznaną renomę. Zajmuje się wieloma sprawami bardzo kontrowersyjnymi. Zajmuje się też kwestią UFO i istot pozaziemskich. Jim Mars w swojej „Ukrytej historii Ziemi” właśnie opisał ten ciąg. Ja tutaj znów obsesyjnie wrócę do tych Annunaków, do których wrócił też Jim Mars, dlatego że Jim Mars miał bezpośredni kontakt z Zacharią Sitchinem i zadał mu masę pytań na ten temat, bo ten temat go fascynował i interesował. Jego głównym pytaniem, najważniejszym, które usiłował mu zadać, a Sitchin zawsze unikał, było takie: „Czy Annunaki wciąż istnieją na Ziemi?
Bo skoro przybyli tam sześć, siedem tysięcy lat temu, czy może jeszcze wcześniej, czy oni ciągle istnieją dziś i czy ciągle są wśród nas?” Sitchin długo unikał tego pytania i właściwie na kilka miesięcy przed śmiercią Mars dopadł go na jakiejś konferencji. Zadał to pytanie publicznie. Sala ucichła i Sitchin musiał odpowiedzieć. Odpowiadał długo i bardzo zawile. Mniej więcej tak zawile, jak ja teraz to w tej chwili opowiadam. I w końcu przyznał, że tak, że są wśród nas, że ciągle żyją wśród nas i że nigdy nie opuścili Ziemi. I teraz pytanie brzmi: dlaczego? Dlaczego tej Ziemi nie opuścili? Co ich tutaj ciągle trzyma? Trzyma ich według Marsa ta manipulacja.
Wraz z powstaniem cywilizacji sumeryjskiej, która jest wynikiem tego, że Annunaki stworzyli nas takimi, jakimi jesteśmy. Bo tu trzeba przypomnieć, że Sumer jest czymś absolutnie niebywałym w historii naszej planety, dlatego, że nieoczekiwanie i nagle, kompletnie znienacka powstała dojrzała cywilizacja, która miała prawodawstwo, która budowała miasta, która kontrolowała dużą populację ludzką, niczego wcześniej takiego w historii nie było i nagle bum! I coś takiego dzieje się właśnie w tym złotym księżycu, czyli w okolicach Zatoki Perskiej, gdzie to wszystko powstało. To, co było obsesją Annunaków, to była krew, a właściwie jej czystość. I od tego powstały te wszystkie królewskie dynastie, czyli elita, która tymi ludźmi rządzi na tym świecie. Z jakiegoś powodu przez te tysiące lat czystość krwi była wręcz rygorystycznie przestrzegana i właściwie do dziś ciągle jest to bardzo ważne i rządzący tego świata, jeśli im bliżej się przyjrzeć, są ze sobą spokrewnieni i ciągle to oni rozdają karty i mówią, w jaki sposób dalsza nasza historia na Ziemi będzie się rozwijać i co dalej będziemy robić. Z tego powodu można stwierdzić, że kosmici mają wpływ na to, co się dzieje na Ziemi. Kontrolują to, co robimy w jakimś swoim własnym określonym celu. Tutaj nakłada się jeszcze jedna teoria. Taka mi w tej chwili przyszła do głowy.
I to jest teoria, którą stworzył Austin Wedel. Austin Wedel opowiedział historię o Aryjczykach, którzy przybyli na Ziemię z Marsa, bo na Marsie wydarzyła się potężna katastrofa i musieli opuścić planetę, bo nie nadawała się do zamieszkania. Aryjczycy wyglądali tak, jak my wyglądamy dziś. Mniej więcej tak, jak my wyglądamy dziś. Różnica polegała na tym, że oni byli doskonale rozwinięci, my natomiast siedzieliśmy na drzewach i obgryzaliśmy banany. Pomogli nam, rozwinęli nas. Stąd właśnie te wszystkie legendy o Atlantydzie, Lemurii, Mu, o tych wszystkich zaawansowanych cywilizacjach, które istniały gdzieś tam w historii wcześniej. Celem Aryjczyków jest powrót na swoją własną planetę, ale żeby tego dokonać, muszą być spełnione pewne skomplikowane warunki. Między innymi muszą nas doprowadzić do takiego poziomu technologicznego, aby powstała infrastruktura, która pomoże im wrócić z powrotem na Marsa, do miejsca, z którego się wywodzą.Także to jeszcze jedna kontrowersyjna teoria na temat wpływu kosmitów na to, co się dzieje teraz. To ja dziękuję.
[02:20:25] - To może oddamy mikrofon Arkowi Kocikowi.
[02:20:35] - Naszym podstawowym pytaniem były cele cywilizacji pozaziemskiej. Ciężko jest mówić o celu, jeżeli tych cywilizacji jest dużo, a celów, do których się dąży, może być wiele w ramach jednej cywilizacji. Natomiast jeżeli chodzi o i Davida Icke i dynastie jakiekolwiek, które by miały rządzić i odpowiadać za zło na Ziemi, to wydaje mi się, że my jako ludzie od dawien dawna, to jest wpisane w nasze geny, skutecznie sobie źle robimy nawzajem i bez pomocy. Tutaj raczej nie należy wiązać tego z obcą cywilizacją, która szczególnie nas dopinguje do tego, żebyśmy się zabijali, bo robimy to skutecznie również bez nich. Natomiast czy Annunaki są w stanie przez tak długi okres czasu żyć? Po prostu byśmy wiedzieli o tym. Nie ma tak długich dynastii, które by sięgały korzeniami 6000 lat p.n.e. i w dalszym ciągu panowały. Może być to tylko ewentualnie w sferze duchowej, jakiejś iluzorycznej. Natomiast to, co się dzieje, jeżeli jakaś mała populacja krzyżuje się między sobą tylko i wyłącznie, to wychodzą z tego bardzo dziwne rzeczy, bardzo dziwni ludzie i raczej się tego też nie da w granicach jednego zamknąć.
Ja osobiście nie wierzę w istnienie reptoidów, którzy w jakiś sposób mają wpływ na Ziemię, na system bankowy, na powstawanie nowego rządu światowego. Bardzo mi się chce wierzyć w rasę aryjską, Aryjczyków, którzy za wszelką cenę starają się wrócić na Marsa, dlatego że trzeba by było tego Marsa przebudować. Skoro oni nie byli w stanie przylecieć tutaj, a nie zdołali zapobiec jakiejkolwiek katastrofie, to oni nas są w stanie nauczyć jedynie polecenia na Marsa, a nic więcej. Także tutaj to zostaje w gestii teorii jedynie. Dziękuję.
[02:23:31] - Leszku?
[02:23:35] - Jeśli chodzi o Annunakich, czy istnieją cały czas na Ziemi? Jeśli nie usunęli się tak zupełnie do takiego podziemia, że jeśli jest ta ciągłość linii, to oni są tak schowani, że na pewno ich nie dojrzymy. Wiemy o małej grupce ludzi, którzy mają wpływ na losy świata. Jest to niewielka grupa ludzi, którzy nie są wyliczani w tych wszystkich wylicankach najbogatszych, nie są odnotowywani jako posiadacze większości aktywów na tej Ziemi. Oni się skutecznie usunęli w cień na tyle, że nie są nigdzie uwzględniani. Także jeśli istnieje ta rasa Annunaki nadal i wyciąga ważne rzeczy, robią to w tak subtelny sposób, że nie jesteśmy w stanie tak do końca ich spostrzec. Także nie byłbym takim sceptykiem, jeśli chodzi o obecność nadal. Czy robią swoje cele? Ja, tak jak powiedziałem na początku, przyjmuję, że napsuli tutaj trochę i dostali przykaz poukładania tego bałaganu tak, żeby sprzątnąć po sobie. Ta obecność ich jest między innymi dlatego powodowana, jak i badaniem nas jako istot, bo wymknęliśmy się im trochę spod kontroli.
Zaskoczyliśmy ich na tyle, że stwierdzili, że jesteśmy ciekawym przypadkiem, który warto poznać dogłębnie. Może tyle.
[02:25:30] - Tutaj Chris napisał, że chciałby się odnieść jakoś do wypowiedzi Arka Kocika. Prosimy.
[02:25:38] - Teraz dla odmiany nie zgodzę się z Arkiem, dlatego że to nie jest tak, że człowiek zabijał się od zawsze, bo taką już ma naturę. Bo jeśli spojrzymy na to, w jaki sposób powstawała, budowała się nasza cywilizacja, to zauważymy jedną bardzo charakterystyczną rzecz, że te wszystkie najstarsze cywilizacje, łącznie z tymi megalitycznymi, one praktycznie w ogóle ze sobą nie wojują. Człowiek w ogóle nie jest agresywny. Te najstarsze miasta odkopane nie mają w sobie żadnych śladów murów obronnych.Nie ma żadnych śladów, że posługiwano się jakąkolwiek bronią. Nie było żadnych wrogów. Dopiero od bardzo charakterystycznego momentu zaczyna się nagle dominacja tej agresji. Zaczynają się wojny i walki. To jest jedna rzecz. Druga rzecz. Spójrzcie na świat, który do dziś jest opętany obsesją złota.
Złoto przedziwny kruszec. Jest go niewiele rzeczywiście na tej ziemi, ale tak naprawdę do niczego się nie nadaje poza ozdobami. Dopiero teraz współczesna technologia ma jakieś zastosowanie dla złota, że można z niego budować rozmaite elektroniczne przedmioty, urządzenia czy coś takiego i wtedy one lepiej pracują. Natomiast przez te wszystkie wieki, przez te wszystkie tysiąclecia złoto to była tylko zwykła ozdoba. Ludzie w jakiś sposób zabijali się i mordowali się za to złoto. Składowali je, gromadzili je. To, co wiemy o Annunakach, to wiemy, że właśnie oni sami mieli obsesję tego złota, że złoto potrzebne im było do kontrolowania swojej własnej atmosfery na Nibiru. Czyli tu jest bezpośrednie połączenie, że ta obsesja złota skądś wynika, z naszych twórców czy kreatorów. Do tego dochodzi jeszcze samo stworzenie religii, religijności. We wcześniejszych kulturach nie ma mowy o jakiejś potężnej, jednej monoteistycznej czy politeistycznej religii.
Dopiero od Sumeru zaczyna się nagłe przykładanie wielkiej wagi do religii, bo religia okazuje się, że jest znakomitym narzędziem, którym kontroluje się populację i sprawia, że to, co robi człowiek, jest pod absolutną kontrolą. Także tego wpływu tych mitycznych Annunaków, przykładów tego wpływu mamy bardzo wiele i właściwie są one na każdym kroku. Plus ci, którzy byli ich zarządcami, czyli królowie, czyli tak zwani pomazańcy Boży, bo Annunaki sami siebie stworzyli jako bogów i rozmaite wczesne kulty na to wskazują, że czy Izyda, czy Ahuramazda mają jakieś odpowiedniki wśród tych legend Annunaków, które są zapisane na glinianych tabliczkach. Także wydaje mi się, że jednak ten wpływ jest, istnieje i być może jest to bardziej realne niż myślimy. Choć w żadną stronę nie mamy dowodu ani w jedną, ani w drugą. To tyle. Dziękuję.
[02:28:59] - Leszek i Arek chcą dołożyć jeszcze dwa grosze. Może najpierw Leszek.
[02:29:06] - Tutaj z Chrisem się nie zgodzę, jeśli chodzi o religię. Religia jako taka ma swoją ciągłość od najstarszych form. Zauważyliśmy to z prac archeologicznych, że te hominidy przykładały pewne aspekty życia swojego w sposób taki bardzo pokrewny temu, co my robimy właśnie w aspektach religijnych. Także ta ciągłość odczuwania tego, że nie jesteśmy tylko i wyłącznie formą cielesną, była u nas od dawna. Tutaj jest coś nie tak, przynajmniej w moim zrozumieniu. Dzięki.
[02:29:51] - Ja miałem na myśli religię zorganizowaną z całym systemem, hierarchią i z systemem represji i nacisku. Taką religię miałem na myśli, ponieważ religijność w tym pełnym sensie jest absolutnie naturalna.
[02:30:05] - Tak. To tutaj nie ma problemu. Masz rację.
[02:30:09] - Super.
[02:30:12] - Teraz jeszcze Arek Kocik. Chciał coś dodać?
[02:30:18] - Wywodzimy się od grupy małp naczelnych, a one generalnie ze sobą walczą o terytorium i niemalże każdy gatunek, zawsze. Dlatego agresja jest wpisana. Bardzo agresywne są szympansy, jeżeli są na wolności. Mniej agresywne, ale też walczą o terytorium goryle. Jedynie szympansy bonobo są podobno bardzo łagodne. One inaczej sobie załatwiają te swoje sprawy.
[02:30:58] - Bonobo polują na inne zwierzęta.
[02:31:03] - Szympans bonobo to akurat taki szympans karłowaty, który sobie załatwia to wszystko. Natomiast my przez cały czas walczyliśmy ze sobą o lepszy pokarm, o lepsze miejsce. Zwłaszcza mężczyźni, przywódcy stada. I to dotyczy nawet małp, które żyją w tej chwili na pograniczu świata ludzi i dżungli. One również walczą o terytorium i od nich się wywodzimy. Natomiast ziguraty, te, które były budowane, były budowane z bardzo wysokim murem, z dużą frontalną bramą wejścia, która pozwoliła kontrolować to. Jeżeli człowiek zaczął prowadzić osiadły tryb życia i zaczął wysiewać pszenicę, bo bodajże najszybciej była, i owies zaczął to chronić, więc w momencie, kiedy przyjeżdżały hordy najeźdźców, trzeba było w jakiś sposób się zabezpieczyć, więc od tego momentu już się bronimy przed sobą samym.
[02:32:28] - Natomiast czy złoto? Złoto jest bardzo kowalne, nigdy nie traci swojego blasku, więc ono siłą rzeczy w jakiś sposób było metalem królu. Nie przywiązywali wagi do wartości złota jako takiego w Ameryce Południowej, ale i tak dla pokazania swojej jedności ze słońcem, oftacamy był najpierw w jakiejś tam lekkiej substancji, a później w proszku złota. Także miało swoje zastosowanie innego typu. Niemniej jednak to dopiero cywilizacja Zachodu chyba bodajże uznała wartość złota jako taką.
[02:33:33] - Tutaj widzę, że Piotr powrócił na łono Skype'a, dlatego też oddamy na razie mikrofon Piotrowi Cielebiasiowi z serwisu UFO.
[02:33:44] - Widzę, że tutaj dyskusja zeszła na tematy takie już trochę oddalone od sensu naszych rozważań. Ja może wyjdę od tego, co tutaj nam troszkę zalega. Mianowicie ten pan, który dzwonił, pan Sławomir bodajże, pan Sławomir Sz. Ja tego pana kojarzę do tego, że kilkakrotnie zatruwał nam życie swoimi materiałami. Panie Sławku, nie tędy droga. My się tym nie zajmujemy. Może panu pomóc tylko specjalista. Powiększanie obrazków, zdjęć zawsze sprawi, że to będą piksele. I to nie są obiekty kosmiczne, proszę pana. Także zapomnijmy o tym, bo to naprawdę jakaś paranoja.
[02:34:39] - Pan Sławek jest takim, mhm. Tutaj pan Sławek nas dosłownie zasypał na Skypie swoimi materiałami. Już stwierdziliśmy też poza anteną, że tutaj za dużo nie widać. Wręcz niektóre zdjęcia wyglądają, jakby te kropki były dorysowane w Paintcie, szczerze mówiąc.
[02:35:00] - Tak, ja pamiętam, wielokrotnie mu to mówiłem i myślę, że jest takim żywym dowodem na to, że jednak na tym polu zdarzają się ludzie poważni, ludzie troszkę, jak to powiedzieć, żeby go nie urazić, troszkę mniej roztropni i troszkę mniej rozumiejący. I naprawdę nie zainteresuje to nigdy poważnych ufologów. I to powinno być takim żywym dowodem na to, że jednak sceptycyzm na tym polu działania jest obecny. Odnośnie pytania, które zapoczątkowało tę dyskusję, chciałbym powiedzieć, że po pierwsze, bo proszę o teorię Ajka. Po pierwsze ja nie widzę w ogóle takiego żywotnego związku przyczynowo-skutkowego z naciskiem na skutki, w jakiś sposób jakaś tam cywilizacja mająca ingerować w nasze życie, ma z nas wysysać te soki i tak dalej. To wszystko jest taka teoria troszkę zjadająca własny ogon jak dla mnie. Odnośnie Sumerów, do których ktoś tutaj wrócił, też bym chciał dorzucić dwa słowa. Pamiętajmy, że Sumerowie nie pojawili się na tym miejscu, że tak powiem, z gołym tyłkiem. To znaczy oni tam na pewno mieli swój dorobek, może niewielki, natomiast w południowej Mezopotamii kwitły wcześniejsze kultury okresu ubajackiego tak zwanego i one również były jakimś tam motorem cywilizacyjnym. I my nawet nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy te wszystkie mity i legendy, i ta wiedza pochodzi od Sumerów, czy pochodzi od poprzedników Sumerów na tamtym obszarze i po prostu została przejęta.
To jest taki wielki miszmasz, że nie dojdziemy prawdy. I ja jestem troszeczkę czasami zaszokowany tym, w jaki sposób autorzy, którzy czasami występują w programie „Starożytni kosmici", w jak łatwy sposób manipulują faktami historycznymi. Bo coś takiego jak fakty historyczne istnieje. Oni po prostu czasami sobie urabiają te teorie do takich jakichś niebotycznych rozmiarów. Pamiętajmy, że wiele rzeczy w historii da się wyjaśnić, ale rzeczywiście są takie, które wyjaśnić trudno. I jeżeli coś, to szukałbym śladów nie bogów na ziemi, tylko cywilizacji X, która dała początek na przykład Göbekli Tepe, o którym mówił Chris i tak dalej. Ale panowie, odeszliśmy od tematu. Marku, może pora na dokończenie naszej listy pytań.
[02:38:05] - Pora jeszcze, żeby dać się w tej kwestii wypowiedzieć Arkowi Paterkowi, bo on tutaj tak czeka i słucha. Arku?
[02:38:14] - Właśnie tak słuchałem tej wymiany zdań, wymiany argumentów. I muszę tu się zgodzić z naszym, tradycyjnie już dzisiaj, z moim imiennikiem, jak również z Piotrem. O tych faktach historycznych tutaj mowa musi być, a także, jeżeli chodzi o kwestie... ty złota i tych reptilian, którzy być może gdzieś się czają w cieniu i czekają, aż my zrobimy jakiś błąd, a oni się tym nakarmią. Ja już parę razy dałem się znać z tego, że kompletnie w tematy reptilian nie wierzę i mnie to nie rusza, jeżeli chodzi o kwestie, które mają wpływ na zło na świecie.
[02:38:55] - Mogę ci przerwać?
[02:38:55] - Oczywiście.
[02:38:56] - Jeżeli o tym była mowa, przepraszam, że przerywam, ale chciałem wzmocnić ten argument. Ja przez kilkanaście lat aktywnego zainteresowania ufologią, przy czym 10 lat zajmowałem się tym dzień w dzień, spotkałem tylko dwie relacje, w których była mowa o reptilianach i obydwie były mało wiarygodne. I myślę, że to koniec tematu.
[02:39:19] - Właśnie. I to jest gwóźdź do trumny tych reptilian. Jeżeli chodzi o to, co ma wpływ na zło na świecie, to ja powiem, że jeżeli ktoś chce szukać czynników zewnętrznych, to przypomina mi się telefon tej słuchaczki, która zadzwoniła. Co prawda nie uważam się za osobę paskudną, okropną i straszną, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Tacy ludzie żyją, tacy ludzie istnieją i żądza władzy, żądza pieniądza to właśnie są główne powody zła na świecie. A wracając do tego pana, który nadesłał te zdjęcia. Nie chciałem już mówić tego na antenie, powiedziałem to w czasie przerwy, ale faktycznie tych zdjęć dostaliśmy tyle. Pan wspominał o tym, że kiedy oglądał zdjęcie, to zaczął promieniowanie. Ja tu podałem taki dosyć wyraźny i obrazowy przykład, że jeżeli zrobimy zdjęcie krzaku i sobie to zdjęcie włączymy i będziemy przybliżali, to uwierzcie mi, ale nie będzie nam w pokoju śmierdziało. I wydaje mi się, że tak powinniśmy takie przypadki rozwiązywać.
Jak już mówiłem o tych reptilianach i tak dalej, kompletnie się tu nie zgadzam z argumentami, że oni tu gdzieś są i powodują zło. Myślę, że możemy przejść dalej, bo się rozwinęła ta dyskusja. Jeszcze są pytania od słuchaczy. Także dziękuję bardzo.
[02:40:41] - Arku, nie wiem, czy to wszyscy słyszeli, ale cenzura na Skypie działa. Wycięło słowo „kupa”.
[02:40:49] - Nie wierzę.
[02:40:51] - Poważnie.
[02:40:52] - Nie można mówić „kupa” więcej na Skypie? Nie można. Naprawdę?
[02:40:58] - Władza światowa zabrania.
[02:41:00] - Serio? W tym momencie zrobiła się- Wiem, jak będziemy. Będziemy mówić „fugno”.
[02:41:10] - Może tak powiemy.
[02:41:11] - Guano.
[02:41:13] - Marek to potem wszystko wytnie. Po prostu mówmy „produkt przemiany materii”.
[02:41:23] - Dobrze, przejdźmy dalej. Taka moja propozycja, postulat.
[02:41:26] - Dobrze, tutaj takie pytanie.
[02:41:27] - Zostawmy kupę w spokoju.
[02:41:30] - Co sądzicie panowie o teoriach osób takich jak Salvador Freixedo, według którego Ziemia jest rodzajem farmy, na której hodowani są ludzie? Czy przychylacie się do koncepcji, że możemy być dla kosmitów w żywym zoo? Piotrze?
[02:41:49] - Tutaj odpowiedź na to pytanie w zasadzie padła na samym początku, chyba z ust Leszka. Potem Arek podał hipotezę kolonii, także tutaj niewiele zostaje do powiedzenia. Może powiem trochę o samym Salvadorze Freixedo, bo to jest postać u nas nieznana. To tak naprawdę jest jeden z prekursorów myśli spiskowej w ufologii, przy czym to jest bardzo ciekawa postać. To były jezuita, zbuntowany socjalista, który został wydalony z zakonu chyba w latach 50., bo on jest strasznie stary, ale nadal żyje. Napisał kilkadziesiąt książek. Kiedy rozstał się z religią, to zaczął pisać, zaczął badać UFO. On jest Hiszpanem, ale jeździł po Ameryce Łacińskiej, zbierając te relacje i zainteresował się właśnie tym, co powiedzieliśmy na początku. Dlaczego jego postać tak bardzo pasuje do dzisiejszej debaty? Dlatego, że on twierdził, że troszeczkę przejrzał zamiary ufitów.
Wyraził swój pogląd w zasadzie w tytule swojej książki „Ludzka farma”, twierdząc, że jesteśmy kimś w rodzaju czyjejś własności. Tak powiedział, powtarzając myśl Charlesa Forta. Natomiast nie umiał tego do końca zwieńczyć jakąś klamrą, ale doszedł do takiego wniosku, że ludzie generują swego rodzaju emocje, mówił Freixedo, którymi żywią się te istoty. On uważał, że to są istoty z innego wymiaru. Natomiast jego ciągłość rozumowania jest, mimo że rzeczywiście dąży do jakiejś syntezy, do wyciągnięcia wniosków z tych wszystkich przypadków. Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że Freixedo analizuje te wszystkie przypadki i dochodzi do wniosku, że kosmici są zasadniczo źli, robią ludziom krzywdę, przy czym to ich zło jest takim złem, powiedziałbym, biblijnym. Jest to takie zło abstrakcyjne. Oni są ciemną stroną, natomiast my też nie jesteśmy jasną, tylko oni na nas pasożytują, a my nie mamy zupełnie tego świadomości. Mimo to wydaje mi się, że Freixedo zbytnio poszedł w koncepcje religijne. To rzeczywiście wydaje się ciekawe.
[02:44:31] - Bardzo chwytliwe to, co mówi. Natomiast widać w tym wszystkim elementy jego religijnego wychowania, umysłowości i patrzenia. Jeżeli ktoś chciałby poznać koncepcję Frysie, to przedstawiłem tylko mały wycinek. Niedługo pojawi się artykuł w „Nieznanym Świecie” o tym. A u nas na stronie jest takie podsumowanie na infra.org.pl poglądów tego pana. Każdy może tam sobie zajrzeć. Oddaję głos.
[02:45:04] - To może oddamy głos Leszkowi Ostoi Obsianemu. Leszku?
[02:45:13] - Co tu powiedzieć? Moim zdaniem jesteśmy taką uprawą i to nie ulega wątpliwości dla mnie. To, że angażują się tak długo i robią to do dnia dzisiejszego z większym lub mniejszym natężeniem, świadczy o tym, że jesteśmy taką uprawą, takim ogródkiem. Może nie do końca zoo. Raczej byłbym skłonny domniemywać, że zaskoczyliśmy trochę tych stwórców naszych i to, kim jesteśmy, wydało im się na tyle ciekawe, że prowadzą te swoje badania. Aczkolwiek może być rzeczywiście tak, że ktoś im pogroził paluszkiem i powiedział, że niestety, ale musicie zakończyć tą swoją zabawę na Ziemi w sposób cywilizowany, czyli umiejętnie pozamiatać po sobie, doprowadzić te istotki, które się powołało do życia do sensownego końca, aby nie zagrażało innym cywilizacjom, innym światom. Przyjmując, że jesteśmy też wielowymiarowym bytem. Aspekty duchowe, energetyczne na nas też oddziaływują. Tutaj też byłbym skłonny przyglądać się temu bacznie, bo jesteśmy bardzo skrupulatnie odsuwani od tego tematu, od swojej energetyki. Narzucane nam są tutaj okowy tak mocne, żebyśmy tylko nie próbowali zgłębiać i wchodzić w te tematy.
Są przykłady mówiące o tym, że abdukcje, które się odbywają, mogą być powstrzymane przez to, że człowiek mówi jasno i wyraźnie, stanowczo „nie”. Energetycznie możemy się im przeciwstawić. Możemy im pokazać, że nie do końca jest przyzwolenie z naszej strony i oni respektują to. Często można było przeczytać w prasie, w literaturze o przypadkach, gdzie człowiek, który stanowi bardzo ugruntowaną jednostkę duchową, która ma bardzo mocne podstawy, przeciwstawia się tej agresji zewnętrznej. Nie zgadza się i oni to respektują. Będąc tą uprawą, tym ogródkiem, możemy być też równoprawnymi graczami w tej grze. Możemy ich zaskoczyć i robimy to. Może tyle.
[02:48:14] - Kto tu jeszcze nie mówił? Wiecie co? Już zapomniałem kto mówił przed Leszkiem.
[02:48:25] - Ja mówiłem. To teraz Arek albo Chris.
[02:48:29] - Tylko jeszcze który Arek?
[02:48:32] - Aha, no tak. Dobra. Jeżeli mamy teorię zoo, to ja podrzucę, że może sobie zrobili takiego globalnego Big Brothera i nas podglądają cały czas. Są również teorie, gdzieś spotkałem się kiedyś z taką teorią, że niektóre z cywilizacji podpisały pakt, że nie wolno tutaj ingerować. Być może, jak ktoś wcześniej wspomniał, bo nie osiągnęliśmy danego poziomu. Ale mi się od razu w tym momencie nasuwa, tutaj mój sceptyk wewnętrzny się odzywa i mi się nasuwa oczywiście powieść fantasy, science fiction wymieszana troszeczkę pana Grzędowicza „Pan Lodowego Ogrodu”. Nie wiem, czy słyszeliście o tym, czy czytaliście. Jeżeli tak, to polecam gorąco. W tej motocyklu my raczej jesteśmy takimi może nie nomadami, ale w niedalekiej przyszłości Ziemianie odkrywają planetę, na której jest życie podobne do naszego. Wysyła się tam naukowców, którzy mają coś zrobić.
Ale naukowcom, jak to ludziom, się noga powija. Wysyłają agenta specjalnego, który ma zrobić porządek. To jest taka kolejna z teorii, które były wymieniane na początku. Teraz mi się przypomniało, bo jeden z czatowiczów na Paranormalium powiedział w pewnym momencie tej audycji, że być może, niech ktoś teraz jeszcze powie, że to jest wojna bogów. I tak właśnie tam to nazywano „wojna bogów”. Bo troszeczkę inaczej używali technologii, używali innych różnych rzeczy, których na tym świecie nie znano. Wydaje mi się, że to można łatwo połączyć z pytaniem pierwszym, kim oni są. Tutaj właśnie jest ta teoria zoo. Nie wydaje mi się, żebyśmy byli hodowlą. Jeżeli już stanowimy dla nich jakąś rozrywkę, zagadkę, to raczej nie hodowlę, ale coś takiego, co można obserwować.
W Polsce to rzadko się zdarza, natomiast na ZachodzieCzęsto się mrówki hoduje w akwariach i patrzy, jak one sobie budują tunele, jak wygląda to ich mini królestwo. Jeżeli ktoś nas obserwuje, to wydaje mi się, że raczej w takiej formie. A jeżeli ktoś nam ingeruje, to być może jakieś konwencje łamie. Mówię trochę pół żartem, z przymrużeniem oka, ale wydaje mi się, że pod rozwagę można coś takiego podsunąć. Dziękuję.
[02:51:02] - Arek Kocik.
[02:51:06] - Chciałem się odnieść do słów Leszka. Z częścią jego słów się zgadzam, z częścią nie. Oczywiście jeżeli chodzi o zoo, czyli Ziemię, to nie, zdecydowanie. Dlaczego nie, to między innymi powiedział mój przedmówca bezpośredni. Natomiast mamy w swoich archiwach takie doniesienia, że można mentalnie powiedzieć „nie” abdukcjom. I to w jakiś sposób potwierdza, że te kontakty przechodzą w sferę duchowości bardzo często. To jest dziwne trochę. Niemniej jednak mieliśmy takie doniesienia, że niektóre osoby krzyczały czy mówiły w momencie porwań „nie” i wszystko się uspokoiło i się te spotkania kończyły w ten sposób. Natomiast zoo, wątpię, bo jakiś powód hodowli zawsze jest. Natomiast jeżeli coś się hoduje, chce się, żeby się powiększało grono tych hodowanych rzeczy albo w jakiś sposób szło do przodu.
Tutaj ciężko powiedzieć. Co jakiś czas mamy wojnę, która skutecznie zmniejsza ilość ludzi. I to nie tak, że najlepiej zorganizowani czy najinteligentniejsi zostają, tylko wręcz przeciwnie. W wojnie, której mieliśmy okazję w tej chwili... Chodzi o 11 listopada, rocznica końca pierwszej wojny światowej. Ginął kwiat w sumie, bo do wojska szli najpierw ochotnicy, czyli ci, którzy byli sprawni i coś sobą reprezentowali. I oni w większości wyginęli. Także tutaj z zoo to raczej niekoniecznie zgadza się z tym, co mamy do czynienia. Dziękuję.
[02:53:32] - Chris Miekina.
[02:53:34] - Może ja to ujmę bardzo krótko, bo skoro jesteśmy farmą i jesteśmy traktowani jak zwierzęta, to wystarczy popatrzeć, jak my traktujemy zwierzęta na farmach czy w naszych domach. Kochamy je, nienawidzimy, krzyżujemy, zjadamy, usypiamy jak trzeba albo tępimy. I jeśli tak mamy być traktowani, to trzeba sobie tę sprawę przedstawić bardzo jasno. Dlatego nie ma żadnego kontaktu między nami a zwierzętami, bo jesteśmy hodowlą i to wszystko na ten temat.
[02:54:10] - Przejdziemy do jednego z ostatnich pytań, które przygotowaliśmy sobie przed debatą. Co sądzicie o teorii Jacques’a Vallee, że UFO nie jest zjawiskiem z kosmosu, ale rodzajem systemu, który ma nam coś powiedzieć i przekazać o nas samych? Może teraz dla odmiany pierwszy Arek Paterek.
[02:54:39] - Jeżeli chodzi o mnie, to samego słowa UFO często się czepiam. Mam takie lingwistyczne odchylenie. Bo co znaczy UFO? UFO znaczy niezidentyfikowany obiekt latający. I powinniśmy sobie rozgraniczyć, co to jest UFO, a co to są obcy. Sporo ludzi do mnie pisze jakieś swoje relacje, że coś widziało i tak dalej. I się pyta, czy widziało UFO. Ja mówię: „Słuchaj, jeżeli nie potrafisz tego jednoznacznie określić, to z teoretycznego punktu widzenia tak, widziałeś UFO, bo sama nazwa wskazuje, że jest to obiekt niezidentyfikowany”. Tak naprawdę mógł to być lampion chiński, mógł to być satelita, mógł to być ptak, który jakoś dziwnie leciał i ty go zobaczyłeś. Dlatego ja tutaj bardzo pragmatycznie do tej sprawy podchodzę.
Sama nazwa UFO dla mnie to jest obiekt niezidentyfikowany. Jeżeli chodzi o obcych, wątpię, żeby obcy byli rodzajem jakiegokolwiek systemu, który ma nam coś przekazać i powiedzieć o nas samych. Ciężko mi nawet ugryźć to pytanie, bo ja się już czepiłem samego wyrazu, samego znaczenia. Dla mnie ta teoria haczy bardziej o te channelingi nieszczęsne, gdzie to UFO mówi: „Jesteś wyjątkowy. Zbieramy tylu i tylu wyjątkowych i cię zabierzemy w razie jakiejś tragedii na Ziemi”. Uważam, że nie, że należy to włożyć między bajki. Tutaj sceptyk ze mnie wychodzi straszny, ale uważam, że jeżeli pojawiają się jakieś statki pochodzenia pozaziemskiego, to raczej nie po to, żeby nam wyjawić jakąś tajemnicę, która tkwi w nas. Jeżeli się pojawiają, to być może chcą w jakiś sposób ingerować, ale nie w naszą psychikę, nie w naszą wrażliwość na jakieś rzeczy. To jest moje zdanie. Dziękuję bardzo.
Przekazuję głos dalej.
[02:56:37] - Piotra niestety coś wywaliło. Pojawił się problem z połączeniem. Może teraz niech się wypowie Chris Miekina.
[02:56:46] - Myślę, że koncepcja Vallée jest bardzo atrakcyjna, ale jednocześnie zaprzecza on sam sobie. Jego ostatnia książka „Wonders in the Sky” to jest nic innego jak powtórzenie zapisu przypadków UFO, dokładnie w tym znaczeniu, o którym mówił mój przedmówca, na przestrzeni naszej historii. On sam potwierdza, że jednak jest to zjawisko w jakiś sposób realne. Postrzegają to rozmaici ludzie. Niekoniecznie oni muszą mieć jakieś problemy ze sobą, ale mogą to być ludzie wysoko postawieni w hierarchii tej cywilizacji, w której żyli, czy w hierarchii społecznej. Że byli to ludzie, którzy mieli poczucie zdrowego rozsądku i być może nawet takie zjawisko by Arka Kocika przekonało, że UFO jednak jest. Jest dotykalne i da się je zobaczyć, stwierdzić. Także mówienie tutaj o koncepcji teoretycznej, zwłaszcza w świetle tego, że wcześniej poświęciliśmy co najmniej godzinę na abdukcję, która jest zjawiskiem realnym, jest to po prostu ładna, elegancka koncepcja teoretyczna. Chyba nic więcej.
[02:58:01] - Tak.
[02:58:03] - Mamy chyba kogoś na linii.
[02:58:06] - Podłączyliśmy jeszcze raz Piotra Cielebiasia telefonicznie, ponieważ coś Skype niestety odmówił mu posłuszeństwa. Piotrze, słyszymy się?
[02:58:18] - Tak. Może spróbujemy jeszcze przez Skype'a raz, dlatego, że telefon jest akurat troszkę gorszym narzędziem do takich rozmów. A to jest teoria, która jest dość poważna, także może ktoś zabierze głos, a ja w tym czasie spróbuję uruchomić ponownie Skype'a.
[02:58:47] - To w takim razie telefonicznie się rozłączamy. Będziemy próbowali podłączyć ponownie Piotra przez Skype'a, tak jak trzeba. A na razie chciałbym oddać mikrofon Arkadiuszowi Kocikowi.
[02:59:10] - Sens tej teorii Jacques'a Vallée byłby wtedy, gdybyśmy żyli w Matrixie i sami chcieli swojemu awatarowi przekazać coś, czy poznać samego siebie w różnych okolicznościach. Natomiast nie sądzę, żeby tak było. Świat według mnie jest jak najbardziej realny, chociaż wielowymiarowość świata pokazuje różne dziwności, które mogą nas spotkać. Między innymi to znikanie, pojawianie się różnych postaci, znikanie, pojawianie się statków niezidentyfikowanych. Takie relacje mamy. A jeżeli już chodzi o ścisłość, to ja jestem przekonany, że przylatują obce cywilizacje na statkach technologicznych, technicznych. Także nie wiem, skąd ten pomysł, że ja jestem niewierzący do końca w to. Ja nie tyle wierzę, co po prostu wiem. Wiem, bo widziałem. To tyle.
Dziękuję.
[03:00:31] - Widzę, że Piotr już powrócił na łono Skype'a ponownie. Także oddamy głos Piotrowi.
[03:00:42] - Jeżeli chodzi o hipotezę Jacques'a Vallée, jest ona o tyle moim zdaniem trafna, że tłumaczy wiele zaobserwowanych dziwności w zjawisku UFO. A może powiem przewrotnie: mówi ona raczej, czym to zjawisko nie jest. A nie jest chyba raczej ową inwazją z kosmosu. Z tego powodu, że po pierwsze, będę się streszczał, wszyscy humanoidzi to humanoidzi. Po drugie, niektórzy nawet poruszają się po naszej planecie bez skafandrów. Po trzecie, wykazują się raczej nieskoordynowanym zachowaniem i brakiem planu. Czyli nie wygląda to raczej na pozaziemską inwazję z tego powodu, że stoi to w ostrej sprzeczności do tego, co wiemy o warunkach na innych planetach. Bo kiedy nagle, wiecie panowie, we Francji w roku 1954, kiedy miała miejsce słynna fala spotkań z UFO i humanoidami, obserwowane były jakieś karły i te karły zostawiały ślady, prawda? A z drugiej strony były to zjawiska pełne dziwności. Świadek otrzymywał informacje, które były w zasadzie absurdalne.
Podałbym przykłady, ale mamy troszkę mało czasu. Te istoty mówiły na przykład, że są z Rosji, albo mówiły, że są z Chin, albo podawały nazwy państw, które nie istnieją. I tak dalej. To sobie można poczytać u Jacques'a Vallée. Jego wniosek jest taki, że istnieje w naszej rzeczywistości, czy jak ktoś sobie to tłumaczy, w naszym wymiarze, istnieje wbudowany pewien system i ten system generuje nam obrazy, które w pewien sposób warunkują nasz dalszy rozwój.Ludzie dawniej widywali bogów, potem widywali latające statki. Statki jako łodzie, potem jakieś widmowe rakiety i tak dalej. Teraz spodki, trójkąty. UFO ewoluuje, wytyczając tak jakby nasz tok myślenia czy przyzwyczajając nas do czegoś, do jakiejś koncepcji. Vallée mówi nawet, że być może jednym z efektów tego systemu będzie to, że my się przyzwyczaimy do istnienia obcych. Czyli być może kiedyś jakaś cywilizacja wgrała w naszą rzeczywistość coś, co ma nas przyzwyczaić do tego.
Natomiast to coś jest nie zawsze skuteczne. Można się dopatrzeć w tym pewnych luk i może to był właśnie zamysł tych twórców. Ale to nie jest jedyna hipoteza Vallée. On mówi, że na przykład UFO może być tworem wyższej inteligencji, z którą istniejemy, jakimś tworem podobnym do słynnej Gai lub też tworem zbiorowej nieświadomości. Natomiast tak jak powiedziałem, wydaje mi się, że plusem jego rozumowania jest to, że zwraca on uwagę na to, na co oczywiście zwrócili uwagę inni, że to zjawisko jest niekoniecznie powiązane z tym, jak mówił Arek Paterek, z obcymi, z przybyszami z kosmosu.
[03:04:23] - Leszek Ostojow-Siany, bardzo prosimy.
[03:04:27] - Vallée ujął bardzo szerokie spektrum i tu jest ten problem, że bardzo często aspekty duchowe, energetyczne zaczynamy łączyć z doniesieniami o fizycznym UFO. To mogą być zupełnie dwie różne sprawy, które my wiążemy poprzez to, że nie do końca rozumiemy i potrafimy ugryźć ten temat. I wrzucamy na chama parę różnych aspektów do jednego worka i próbujemy z tego ulepić jeden wspólny cel. Tak wydaje mi się, że w tym pojęciu jest zbyt duża rozbieżność w tym, co próbujemy zrobić, że aspekty duchowe i UFO jako istoty cielesne nie do końca są dla nas spójne przez to, że nie rozumiemy ani jednej strony, ani drugiej strony. Jedna i druga strona są dla nas zacienione i nie dojdziemy do jednego opisu zjawiska. Może na tyle.
[03:05:59] - Może po prostu takiej jedni w tym zjawisku nie ma, bo może po pierwsze ma różne źródła, ale wydaje mi się, że ta koncepcja ujęła wszystkie te niewyjaśnione aspekty na tyle szeroko i na tyle racjonalnie, że jest godna uwagi. Dlatego, że UFO występuje tam jako katalizator świadomości. To znaczy, jeżeli ktoś widzi UFO, automatycznie zaczyna o tym myśleć. I my musimy porzucić też z drugiej strony nasze przekonanie, że ten, kto za tym stoi, ma taką samą mentalność i planuje działania tak samo jak my. Bo może jest to coś obliczonego na bardzo długi czas. Także implikacje, skutki filozofii Jacques’a Vallée są naprawdę bardzo dalekosiężne i według mnie z powodu swojej kompleksowości, a z drugiej strony swojej trafności, nie są zbyt popularne wśród społeczeństwa. Dlatego, że są zbyt trudne do przyjęcia. Nie jesteśmy jeszcze gotowi na przyjęcie tej prawdy. No i oczywiście podstawowy fakt: Jacques Vallée nie wyklucza tego, że wśród tych dziesiątek relacji, które spełniają podstawowe kanony, są też takie, które opisują rzeczywistych przybyszów z gwiazd.
[03:07:37] - Tutaj niestety już Chris Miekina musiał się zdematerializować z naszej konwersacji na Skypie. Bardzo dziękujemy Chrisowi i do usłyszenia w następnej debacie, która przypomnę będzie już za tydzień. Chrisa również do tej debaty zaprosiliśmy. Natomiast tutaj jeszcze zostało kilka pytań. Coraz mniej tych pytań. Coraz późniejsza godzina, coraz mniej pytań. Więc proponuję troszeczkę się już streścić, przyspieszyć troszeczkę z tymi pytaniami.
[03:08:14] - Ja myślę, Marku, że te pytania, które nam pozostały, my na nie kiedyś jeszcze odpowiemy. Bo rzeczywiście dzisiaj trzy godziny audycji. Trzy?
[03:08:24] - Cztery. Prawie cztery, jeżeli liczyć tych parę-
[03:08:29] - To jest naprawdę bardzo dużo. Piszemy taki podręcznik wiedzy albo takiej syntezy wiedzy o UFOTworzymy coś przełomowego, panowie. Odpowiadamy na pytania, na które nikt nie odpowiadał przez tyle lat.
[03:08:51] - Na które nikt nie poruszał.
[03:08:55] - Może rzeczywiście niektóre są zbyt trudne. Ale co mnie w tym wszystkim zaskoczyło najbardziej? Zobaczcie panowie, bez względu na to, w którą drogę wchodzimy, dochodzimy do podobnych wniosków. Otwierają nam się strasznie szerokie wrota do dywagacji i według mnie to jest jedna z esencji tego fenomenu, że samo zmuszanie do myślenia doprowadza do wniosków, a ostateczne wnioski, te finalne, być może założone przez inteligencję, która tym steruje, dopiero majaczą na horyzoncie. Ale Marku, może przejdźmy do ciekawego pytania od słuchaczy.
[03:09:42] - Od słuchaczy. Właśnie patrzę. Jest kilka jeszcze takich pytań. Trzy pytania mam od słuchaczy. Nie wiem, które wybrać pierwsze.
[03:09:54] - Wybierz pierwsze.
[03:09:56] - Pierwsze z góry, jakie mam tutaj zapisane. Dobrze, w porządku. „W jakim stopniu cywilizacje pozaziemskie odcisnęły swe piętno na mitologii przedchrześcijańskich Słowian? W jakim okresie cywilizacje pozaziemskie przybyły na Ziemię? Jeżeli da się to w ogóle sprecyzować. Czy w procesie powstawania pisma brały udział pozaziemskie cywilizacje?” Takie pytanie podesłał nam Mikołaj z Gdańska. Panowie, to pierwszy.
[03:10:25] - Ja bym chciał odpowiedzieć na pierwszy fragment. O to, w jaki sposób rzekomi pozaziemianie mogli wpływać na rozwój wierzeń słowiańskich. Analizowałem to nie raz i nie dwa razy. Leszek tutaj na pewno dopowie wiele, ale powiem w skrócie to, co ja zauważyłem, analizując mitologię słowiańską, która została, brzydko mówiąc, cenzurowana po chrzcie Polski. Nie oszukujmy się, Kościół dokonał holokaustu na naszych korzeniach, na naszych wierzeniach. Na szczęście lud polski zachował w swojej tradycji, w swojej świadomości pewne elementy i możemy z nich czerpać do dzisiaj. Takie elementy, które przychodzą do głowy jako pierwsze. Właściwie jedyny element moim zdaniem, który pasuje do tej interpretacji kosmicznej, to są płanetnicy. Do dziś w niektórych częściach kraju wierzy się w te istoty. Natomiast płanetnicy byli istotami demonicznymi, które były zrzucane z niebios w czasie deszczu, w czasie burzy.
I co ciekawe, ci płanetnicy mieli formy bardzo zbliżone do tego, jak sobie wyobrażamy szaraków. Spotkałem się z takimi opisami, które rzeczywiście mówiły, że to byli mali, wychudzeni chłopcy, którzy spadali z nieba. To rzeczywiście oddziałuje na wyobraźnię. Natomiast nie jestem w stanie powiedzieć, w jaki sposób jedno dotyczy drugiego. W mitologii słowiańskiej obecny jest cały zakres zjawisk, które możemy kojarzyć z tak zwanym zjawiskiem BOL, czyli Balls of Lights, kuli świetlnych, najczęstszego rodzaju obiektów UFO. Te historie są bardzo powszechne we wszystkich miejscach kraju. Sam znam wiele bardzo ciekawych. Opisują one te obiekty najczęściej jako świetliki. Oczywiście nie chodzi o to, że to są robaki świetliki. Natomiast jest to taka ludowa nazwa: świetlik, świecznik.
Oczywiście uzależniona od regionu. I te istoty miały strzec miejsc specjalnych. Natomiast według mnie to jest chyba najsilniejszy element łączący ufologię z wierzeniami słowiańskimi. Są też inne elementy. Można by ich się doszukiwać między innymi w opowieściach o zmorach na przykład. Ale tutaj wiemy, z czego wyrosło to zjawisko. I oczywiście o tak zwanych podrzutkach. To zjawisko było już rozpatrywane, bo to jest zjawisko obecne też w innych folklorach. Mówiąc prościej, istnieją takie wierzenia, że dany człowiek jest podrzutkiem, to znaczy, że jest przybyszem z innego świata. Został tutaj w jakiś sposób wyeksportowany.
W Polsce...
[03:14:05] - Oj, coś nam znowu Piotra wzięło i urwało. Niestety Piotra nam urwało, więc może przez ten czas kogo by tu wybrać z tutaj obecnych? Może Arek Paterek?
[03:14:29] - Jeżeli chodzi o ten pierwszy element, czyli mitologię słowiańską, to, co Piotr mówił o płanetniku, to też mi o płanetnikach pierwsza rzecz przyszła do głowy, bo sam kiedyś czytałem o nich i to było dla mnie takie zdziwienie, że faktycznie coś takiego mogło się dziać. Ale wracając jeszcze nie tylko do mitologii słowiańskiej, ale mitologii ogólnie przedchrześcijańskiej.
[03:14:51] - Często bardzo oscylowały wokół tych świateł, które widziane były na niebie. Wiadomo, że starożytni często patrzyli w niebo i szukali tam odpowiedzi na wiele pytań. Czy to dzięki ruchowi Słońca, czy ruchowi Księżyca. Natomiast widywali światła. I teraz jakie to były światła? Być może widzieli po prostu meteoryty. Deszcz meteorytów na pewno robił wielkie wrażenie na naszych przodkach. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś nas odwiedzał i odwiedzał naszych przodków, to na pewno się pojawiały jakieś elementy w mitologiach. Chociażby weźmy smoki w wierzeniach azjatyckich czy te pierzaste węże, jeżeli chodzi o Amerykę. To wszystko się tam pojawiało.
Być może dlatego, że widzieli światła na niebie. Tylko jakie światła? Już tutaj zostawiam to pod rozwagę. A mógłbyś przypomnieć dalszą część pytania? Bo mówię o różnych mitologiach i wierzeniach, ale reszta pytania mi umknęła.
[03:16:02] - Dalsza część pytania wygląda tak: w jakim okresie cywilizacje pozaziemskie przybyły na Ziemię? Czy da się to w ogóle sprecyzować? Czy w procesie powstawania pisma brały udział pozaziemskie cywilizacje?
[03:16:16] - To znowu jest pytanie o pozaziemskie cywilizacje i tak dalej. Ja również miałem swoją teorię. Oczywiście nie jest to teoria podpisana moim imieniem ani nazwiskiem, ale weźmy pod uwagę sytuację, w której wiadomo, że nasza Ziemia przechodziła przez wiele różnych kataklizmów, tragedii, które mogły wybić właściwie całą Ziemię. Załóżmy, że kiedyś na Ziemi żyła cywilizacja, która była bardzo zaawansowana technologicznie i przeczuwała, że coś może się stać i po prostu wsiadła sobie na jakiś swój pokład i odleciała. Odczekała, poczekała, co się stało, i później w pewien sposób odwiedzali swój stary dom. To jest kolejna z teorii, które można wyczytać, znaleźć i wziąć pod rozwagę. Wydaje mi się, że nie można określić, kiedy się pojawili, bo niektórzy twierdzą, że są jakieś kości, na których coś zaznaczono, czy jakieś rysunki, które mają po 30 tysięcy lat, czy nawet starsze. Wydaje mi się, że ciężko jest określić, kiedy ingerowano w rozwój cywilizacji ziemskiej. A jeżeli chodzi o pismo, to nie wydaje mi się. Każdy lud w pewnym momencie twierdzi, że warto by było pewne rzeczy zapisać i utrwalić, bo pamięć ludzka jest zawodna i można przeinaczyć fakty.
Dlatego wydaje mi się, że nie. Jeżeli chodzi o pismo, to ludzie z różnych kultur sami doszli do tego i dlatego stąd też mamy różne alfabety, bo w różne sposoby próbowali sobie te pisma ustalić, te systemy. Niektórzy wybrali łatwiejsze, niektórzy trudniejsze. To już jest temat pod rozwagę, ale to raczej naukowców, którzy zajmują się pismem. Ja oddaję głos. Dziękuję.
[03:18:09] - W międzyczasie Piotr wrócił na łono internetu. Niestety rząd światowy działa, ciągle cię zrywają i zrywają, ale jesteś. Dlatego oddamy ci teraz ponownie mikrofon.
[03:18:22] - Tak, dziękuję. Nie wiem, co się dzieje. Jakaś paranoja zupełna. Co chwilę mnie coś zrywa. Właściwie miałem jedno zdanie do dodania, że oprócz płatnikków, świetlików, świeczników, świcoków, czy jak to tam kto nazywa, istniały też teorie o podrzutkach, które możemy kojarzyć z dzisiejszą ufologią. Możemy to skojarzyć z tym pytaniem o doktorze Macku i abdukcjach, ale musielibyśmy wejść w szczegóły. Twierdzono, że to są dzieci, które poprzez pewien rodzaj obcowania z innym światem są po prostu inne. Czują inaczej, zachowują się inaczej. Oczywiście można to motywować na dziesiątki różnych sposobów. Znaleziono niejedną teorię medyczną, która tłumaczyłaby fakt, że ktoś jest inny, że się zachowuje inaczej.
Przecież mógł mieć autyzm, mógł mieć ADHD z dzisiejszego punktu widzenia. Oczywiście to są meandry tych teorii. Także ja bym oddał głos Leszkowi, który może ma coś do dodania w kwestii Słowian a kosmitów.
[03:19:39] - Także prosimy, przekazujemy mikrofon Leszkowi.
[03:19:45] - Co do Słowian to jest szerokie spektrum. Opisywaliśmy nie tylko te cywilizacje tych obcych, którzy się pojawiali z zewnątrz, z góry, ale i tych, którzy przychodzili do nas spod wody. Mamy szeroki ogląd istot, które bytowały czy to w jeziorach, w rzekach, czy w większych zbiornikach wodnych. Słowianie mieli bardzo bogatą mitologię i została wyrugowana, jak tutaj było wspomniane, przez walec chrześcijaństwa, który skutecznie próbował wymazać z naszej pamięci to, co nasi przodkowie nam pozostawili. Jednak przetrwało to, dzięki Bogu w szczątkowej formie, ale przetrwało. Dzięki temu możemy w tej chwili postarać się odtworzyć to. Jeśli chodzi o aspekt pisma, pismo było rozwiązaniem praktycznym. To był zapis najpotrzebniejszych rzeczy, które na co dzień mamy.
[03:20:57] - I była potrzeba zapisania, zaznaczenia pewnych rzeczy i to była forma początkowego pisma. W tej mierze nie dopatrywałbym się ingerencji boskiej czy obcych, bo to wynikało z potrzeby rozwoju cywilizacyjnego. Mamy przykłady różnych form zapisu, które możemy domniemywać, że były pierwotną formą pisma na naszych ziemiach. Mamy fajne przykłady kontaktów z obcymi poprzez święte miejsca. Miejsca, gdzie radiesteci odbierają wzmożoną aktywność ziemską. W tych miejscach często widywane są kule światła, czy też wręcz inne obce pojazdy, które od dawna się przejawiały. Są fajne przykłady, które opisują miejsca, gdzie najpierw spostrzegliśmy aktywność tych świateł, po czym stwierdzaliśmy po badaniach archeologicznych, że w tym miejscu bytność człowieka sięga głęboko w naszą przeszłość i te miejsca były zazwyczaj zaznaczane jako święte, jako miejsca wybrane. Tam też odbywała się forma wdrukowywania w nas pewnych nowości. Mieliśmy rozwój duchowości, jak i cywilizacyjny. Fajnym przykładem jest miasto Arkaim, Miasto Swastyka, odnalezione i w tej chwili zaliczane do jednego z fenomenów, gdzie przejawia się bardzo duże spektrum dziwności.
Od parapsychologicznej do świateł, czy też obiektów, które pojawiają się, materializują się wręcz nad danym obszarem. Te miejsca są miejscami, gdzie kryształ ziemski emanuje swoją energią. Jest na tyle przydatna im, że jest to portal, miejsce, gdzie warto się odbić albo przelecieć, aby nabrać prędkości. Nie wiemy tego do końca i to jest gdybanie. Wiadomym jest to, że obiekty, tego rodzaju kontakty w miejscach szczególnych były wzmożone. I nasze pradzieje, czyli pradzieje Słowian, są bardzo mocno związane z takimi miejscami. Mieliśmy tradycję, która sięgała bardzo głęboko. Mieliśmy poszanowanie do matki, do natury. Byliśmy dziećmi natury. To nas trochę wyróżniało od tego, co było dookoła.
Nieśliśmy mądrość do ludzi, którzy mieszkali obok. Prawdopodobnie wedy hinduskie wywodzą się od Aryjczyków, którzy są protoplastami nas, Słowian. Także tu kontakty z obcymi na pewno były głębokie i dalekosiężne. Może tyle.
[03:24:48] - Będziemy już powolutku kończyć naszą debatę. Chciałbym jeszcze, żeby w kwestii poruszonej przed chwilą, w kwestii cywilizacji pozaziemskich odciskających piętno na mitologii przedchrześcijańskich Słowian, żeby zabrał głos Arek Kocik.
[03:25:10] - Przedmówcy zaznaczyli, że chrześcijaństwo wyrugowało z naszej świadomości tego typu zajście. Niemniej jednak pozostało w etnografii nazw własnych okolic wiejskich. Wielokrotnie spotykamy się z określeniem „Czarcia Górka”, jakaś tego typu rzecz. I teraz wystarczy zapytać, dlaczego to miejsce nazywa się Czarcza Górka? I okazuje się, że dlatego, że od dawien dawna dzieją się tam na tej Czarciej Górce dziwne rzeczy. Przylatują jakieś światełka. Ludzie wchodząc na nią, wracają po paru dniach i są zupełnie zdezorientowani. W tym należałoby szukać. Oprócz tego na takich świętych miejscach Kościół katolicki zaczął budować swoje kościoły, swoje klasztory i tu zupełnie powycinał to, co do tej pory było. Są takie przekazy ustne co do niektórych całych miast czy miasteczek, całych wsi, które pod naporem krzyżackim, zwłaszcza w rejonie północno-wschodniej Polski, po prostu szły w las, szły gdzieś na bagna i słuch po nich zaginął.
Tak między innymi prawdopodobnie było z ludem Galindów. Oni według podań weszli właśnie w moczary i po prostu rozpłynęli się. Nie było ich później.Również takim przykładem spotkań i tego, co próbowali nam przekazać dawni Słowianie, były kręgi. Niektórzy powiedzą, że to pokłosie przemarszu Celtów. Niemniej jednak niektóre są starsze niż ten przemarsz Celtów przez nasze ziemie. Zostały zasypane, zabezpieczone i w niektórych miejscach w tej chwili się dopiero je odkopuje. Początek był w okresie międzywojennym, ale później zaprzestano poszukiwań, bo były inne plany, plan sześcioletni i tak dalej. I dopiero w tej chwili niektóre wychodzą na światło dzienne, że coś takiego jest i że coś takiego zrobiono. Natomiast jeżeli chodzi o samą budowę pisma, nie jestem przekonany, czy to wszystko jest nasza wytwórczość, dlatego że wystarczy popatrzeć na sposób możliwości zapisu pisma na ten moment. I według mnie niektóry zapis pisma bezpośrednio pochodzi, został nam nadany i do nas przystosowany.
To będzie między innymi pismo linowe i pismo, którym się posługują w tej chwili Żydzi, alfabet judeistyczny, żeby to jakoś określić. A to dlatego, że on bardzo fajnie wpisuje się w komputerowy system zapisu. To jest dosłownie tak, jak w tej chwili mamy. Mała klawiaturka, którą w sumie jesteśmy w stanie wszystko zapisać. Tylko że akurat to pismo stworzyli nam chyba bodajże Prusowie. Niemniej jednak system sam, że głoska oznacza znak, który możemy zapisać, jest całkiem inny od wyrażeń, które próbowano zapisać, tak jak w hieroglifach. Hieroglify, tak mi się wydaje, czy pismo chińskie, czy japońskie, to stworzyli ludzie i one były formą zapisu całych wyrazów, całych zdań, całych wyrażeń. Natomiast tu mamy troszeczkę inne, które się bardzo łatwo daje zapisać w formie obsługi komputera. I na to bym raczej zwracał uwagę, jeżeli by chodziło o możliwości przekazania nam pisma przez obcych. Dziękuję.
[03:30:05] - Tak jak było powiedziane przed chwilą, będziemy powolutku już kończyć, ponieważ nadajemy naszą debatę ponad cztery godziny, jeżeli liczyć te parę przerw, które po drodze się trafiły. Także chciałbym jeszcze poprosić tutaj wszystkich uczestników pozostałych na Skypie o parę słów podsumowania na zakończenie. Może zaczniemy tym razem od Leszka Ostoi Owsianego. Bardzo prosimy.
[03:30:41] - Tutaj obraz wyłania się taki, że jesteśmy spójni w tym, co tutaj mówimy. Nie ulega wątpliwości, że jesteśmy w kontakcie z cywilizacjami. Nie z jedną cywilizacją, a z cywilizacjami obcymi. Nie wiemy do końca, czy one są przyjazne, czy są pozytywnie nastawione do nas. Jest to na bazie naszego gdybania i gdybaniem jeszcze na razie będzie długo. Do momentu prawdopodobnie, aż otwarcie nie nawiążemy kontaktu i otwarcie nie dowiemy się, o co im tak naprawdę chodzi. Natomiast gdybać warto, bo to poszerza nasze horyzonty i dzięki temu możemy posunąć się w zrozumieniu tego całego zjawiska i tego, co niesie ze sobą. To, że oddziaływało na nas, nie ulega wątpliwości. To, że nasi przodkowie zaświadczali o tym, że bogowie byli, czy w naszym pojęciu obcy, to w zasadzie można powiedzieć, że nie ulega wątpliwości. Pozostawili po sobie ślad bardzo namacalny i dla tych, którzy są otwarci i poszukują, dowody takie istnieją.
Co z tego wynika i jaki będzie efekt tego? To czas pokaże. Dziękuję bardzo.
[03:32:23] - Arek Kocik.
[03:32:27] - Od dawien dawna jesteśmy w kontakcie z obcymi cywilizacjami, bez względu na to, czy one pochodzą ze światów równoległych, z innych wymiarów, które się z nami przeplatają, czy osiągnęły jakiś swój rozwój umożliwiający przekroczenie niewyobrażalnych odległości i dotarcie do nas. Mają bezpośredni wpływ na to, w jaki sposób, w którą stronę idzie nasza cywilizacja.Rozwój naszej cywilizacji. Od dawien dawna pomagali nam, bo ze wszystkich cywilizacji, które były, z paranormalnautyki dochodzą sygnały, że w większości kształtowali nas w ten sposób, że dawali nam wędkę, a niekoniecznie rybę. Oczywiście są takie momenty, kiedy zabierali kogoś i zwracali go później napchnionego. Między innymi prawdopodobnie w ten sposób niechcący stworzyli parę religii. Ale to jest obraz rysujący się pozytywnie. Nie widzę takiego momentu, w którym byśmy mieli się bać kontaktu i powiedzmy, że generalnie kontakt ten jest pozytywny dla nas. Dziękuję.
[03:34:22] - Arek Paterek.
[03:34:25] - Ja się przede wszystkim cieszę, że rozmowa była taka, jaka powinna być, czyli na poziomie. Mówiliśmy tu o hipotezach i nie przerzucaliśmy się głupimi sprzeczkami, że moja hipoteza jest lepsza, bo jest lepsza. Ogólnie, jeżeli chodzi o naszą rozmowę, bardzo dziękuję wszystkim, bo ciekawie się rozmawiało. Natomiast moje podejście jest wam doskonale znane. Moje poglądy nie są bardzo atrakcyjne, jeżeli chodzi o widowiskowość tych moich poglądów. Natomiast tak, jestem zdania, że coś tam jest, ale moje podejście jest takie. Każdy chyba oglądał znany serial z Archiwum X i każdy chyba zna tę frazę „I want to believe”. Ja również chcę wierzyć. Oczywiście są dowody na to, że jakiś kontakt został nawiązany. Uważam, że kontakt został nawiązany na różne sposoby, ale gdzieś tam został nawiązany.
Jednak też pozostawiam sobie furtkę pod tytułem: a co jeżeli nie? Bo tego również nie możemy wykluczyć, mimo że uważam, że ten kontakt gdzieś się znajduje. Jednak jakiś taki mały podszept znajduje się gdzieś z tyłu w mojej głowie i mówi: a co jeżeli nie? A co jeżeli to wszystko to jakieś wymysły? A co jeżeli to wszystko kreacja nasza, naszej podświadomości albo naszej świadomości? Jednak mimo wszystko uważam, że sami nie jesteśmy i że jesteśmy w pewien sposób obserwowani. Może nie mówię o tym w tak, jak powiedziałem, atrakcyjny sposób, jak niektórzy uczestnicy tej debaty. I chyba tyle z mojej strony. Dziękuję bardzo.
[03:36:08] - Dziękujemy. Jeszcze na koniec oddamy głos Piotrowi Cielebiasiowi.
[03:36:14] - Tak. Do tych, którzy jeszcze nie śpią, powiem, że wydaje mi się, że-
[03:36:20] - Popatrz na licznik słuchaczy na stronie Radia Paranormalium. Teraz nas jeszcze słucha 71 osób co najmniej.
[03:36:29] - Powiem tak: wydaje mi się, że nie mamy dostatecznej wiedzy, żeby nazywać tą kontaktującą się stronę potencjalnie cywilizacją. Ja bym powiedział, że jest to jakaś inteligencja i ta inteligencja może oddziaływać na nas w różny sposób. Między innymi poprzez inteligencję czysto materialną, czyli poprzez rzeczywiście jakieś formy, jakieś istoty, które tutaj przebywały, do inteligencji, powiedziałbym, transcendentalnej, której jeszcze nie rozumiemy i której być może jesteśmy wszyscy częścią. Może jest tak, że ta inteligencja ocierając się cały czas o krawędź naszego poznania, nie pozwalając nam wyjść, nie pozwalając nam dostrzec siebie, ona nam chce powiedzieć coś o nas samych, prawda? Ta niedostępność UFO, a z drugiej strony niedostępność i totalne niezrozumienie obcych jest lekcją dla nas samych. Zastanówmy się, kim w zasadzie jesteśmy my jako ludzie. I to jako ludzie, tutaj mówię takim grubym drukiem, bo rzeczywiście wydaje mi się, że jeszcze, tak jak już powiedziałem chyba na poprzedniej debacie, możemy obracać się w kręgu osób rozmawiających o pewnych rzeczach i możemy mieć świadomość, że wszyscy tak myślą. Natomiast jest siedem miliardów ludzi i powiedziałbym, że potrzebna jest pewna forpoczta zmian, jakaś awangarda, która popchnie myśl do przodu. Myślę, że my kiedyś będziemy jeszcze o tym mówić, a może nawet powiemy o tym za tydzień w audycji poświęconej objawieniom, że zawsze te zmiany skokowe następowały poprzez ludzi, którzy ocierali się o inne inteligencje i tak dalej. Także to, o czym mówimy, być może nie jest przypadkiem.
To, co się dzieje, być może nie jest przypadkiem. A co mi się najbardziej podoba w tym wszystkim, to fakt, że pokazujemy, jak to wszystko jest skomplikowane. To znaczy, jeżeli posłucha nas ktoś, kto myślał, że UFO to kosmici, to pewnie potem będzie miał głowę jak burak dwa tygodnie.Aż wreszcie dojdzie do wniosku, że jednak problem nie jest tak łatwy, jak piszą na forach. To tyle z mojej strony, panowie. Mam nadzieję, że w tej samej obsadzie spotkamy się za tydzień na debacie poświęconej problemowi UFO a objawienie maryjne. Pomówimy między innymi o Fatimie, pomówimy o Garabandal, o objawieniu w Kibeho, o Heroldsbach. O tych wszystkich rzeczach, o których Kościół milczy i o których ludzie zwykle nie wiedzą. Pomówimy o teoriach psychologicznych i socjologicznych, ale też o zjawiskach anomalnych. Mam nadzieję, że wiele osób to zaciekawi, bo będą to sprawy, o których mówi się bardzo rzadko. Także ja również dziękuję i dobranoc wszystkim.
[03:40:06] - Ja również ze swojej strony chciałbym tutaj podziękować wszystkim słuchaczom za to, że tak wytrwale nas słuchali i za to, że towarzyszyli nam przez ostatnie ponad cztery godziny. Bo już wykroczyliśmy ponad cztery godziny. Nadajemy od godziny 19:00 naszą dzisiejszą debatę. W dzisiejszej debacie udział wzięli Arek Paterek.
[03:40:35] - Dziękuję.
[03:40:37] - Arek Kocik, ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej.
[03:40:43] - Dziękuję, dobranoc.
[03:40:46] - Ufolog Damian Trela. Chris Miekina z serwisu nowaatlantyda.com. Leszek Ostoja-Owsiany.
[03:40:55] - Dziękuję. Pozdrawiam wszystkich.
[03:40:58] - Współzałożyciel portalu infra.org.pl Piotr Cielebiaś.
[03:41:03] - Ja również żegnam i trzymajcie się wszyscy.
[03:41:07] - A prowadzącym i opiekunem technicznym dzisiejszej debaty był Marek Sęk „Ivellios”. Dobranoc. Życzymy wszystkim słuchaczom pięknych, kolorowych, paranormalnych, a przede wszystkim świadomych snów. I do usłyszenia na kolejnej debacie już za tydzień.