[00:36] - Las przyjacielem człowieka. Witam wszystkich serdecznie w Radiu na Fali w ten sobotni wieczór. Ja mam imprezę w ogrodzie, ale dzisiaj nie jestem na imprezie. Dzisiaj jestem razem z wami. I zaczynamy tą dzisiejszą hiperprzestrzeń, proszę państwa. Ja jak zwykle, bo prosto z ogrodu wybiegłem, to może po prostu pootwieram, co mam pootwierać i po prostu zaczniemy. Jak zwykle zamota musi być. Dobra, to sobota, dajcie spokój. Kurczę, i mimkota. Jakoś tak.
To zaczynamy, proszę państwa.
[01:15] - To think for yourself and question authority.
[01:23] - To poleciało. Witam zatem już oficjalnie w hiperprzestrzeni w Radiu na Fali w piękny sobotni wieczór. Słuchajcie, jest naprawdę rewelacyjna pogoda. Troszkę padało, ale teraz przestało padać i jest w ogóle wypas. Jest ciepło i fajnie. Także witam was wszystkich, gdziekolwiek byście nie byli. Czy siedzicie gdzieś w lodowych skałach, chciałem powiedzieć, w lodowych progach gdzieś w Arktyce, czy jesteście na środku pustyni. Tak czy siak słuchacie właściwego radia, Radia na Fali. Ja mam na imię Tomek. Dzisiaj w hiperprzestrzeni, moi drodzy kochani słuchacze, najpierw was pozdrowię, powiem wam jak zwykle kilka ogłoszeń i tak dalej.
Jak zwykle trochę się dzieje na co dzień. To dzisiaj w hiperprzestrzeni o czymś takim, co sobie wstępnie nazwałem poziom doświadczenia. Także dzisiaj o poziomach doświadczeń, o doświadczeniach w skali makro, w skali globalnej. Generalnie o doświadczeniu i naszej cywilizacji, która jest dookoła tego doświadczenia naszego. Dokładnie o tym wszystkim dzisiaj. Adres na Skype'ie to oczywiście radionafali.com jakbyście chcieli się przykręcić i zadzwonić przez Skype'a. Także zapraszam bardzo serdecznie. Ja oczywiście troszkę rozgadam tą całą opowieść, ale zanim zacznę, to przypominam, żebyście śmiało i wartko i gorąco wbiegli sobie na stronę Radia na Fali, jeżeli chcecie posłuchać ciekawych rzeczy, bo właśnie Pichąt podrzucił kolejne. Czekamy na trzecią część opowieści o podróży do Ameryki Południowej na ayahuasca. Dwie części już są.
Także bardzo serdecznie zapraszam wszystkich, którzy są ciekawi tematu z pierwszej ręki, bo jest to po prostu relacja dosłownie, co by nie mówić moi drodzy, z pierwszej ręki. Relacja osoby, która tam była, wszystkie te ceremonie odbyła, swoje doświadczenia zanotowała, spisała i nam je przekazała. Dokładnie. Także radionafali.com, tam wszystko znajdziecie. Pichontarium, tak to się nazywa. A ja oczywiście zapraszam na naszego Facebooka, na naszego Twittera. Zapraszam jeszcze gdzie? Na czata zapraszam Radia na Fali. Ja już tam za sekundę się sam pojawię i w ogóle witam wszystkich, którzy są na czacie. Ja już sobie otwieram tu gdzieś z boku, żeby gdzieś tam kątem oka coś się działo w tym czacie.
Ulala, no to chyba udało mi się. I oczywiście słuchajcie, oprócz odwiedzania tych wszystkich miejsc typu media społecznościowe, wpadnijcie czasami na banery, które są na stronie Radia na Fali na głównej stronie. A dlaczego nawiązuję do tych banerów? Bo nie przez przypadek, ponieważ wydarzenie sezonu już nadchodzi. Dzisiaj rozmawiałem z Tomkiem, słuchajcie, mogę tak buńczucznie powiem: przekazuję wszystkim pozdrowienia od Tomka Grubby, który razem z Michałem organizuje Konwent Wiedzy Alternatywnej. Drugą edycję, która się odbędzie już za parę chwil, 16 sierpnia. To już za parę dni jest. Może nie za parę dni, za miesiąc, jakoś tak chyba, w Trójmieście. Także zapraszam bardzo serdecznie. Będzie Kuba Babicki między innymi.
Ci, którzy słuchają hiperprzestrzeni doskonale wiedzą, o co chodzi. Będzie wiele innych rzeczy. Na razie program jest tak wstępnie opisany. Ja dzisiaj rozmawiałem sobie z Tomkiem. Tam nie ma jeszcze pełnego programu spisanego, zdaje się. Lada chwila, może jutro już będzie czy coś w tym stylu. Są projekcje filmowe, są warsztaty, są wykłady, są panele dyskusyjne, są pokazy, są koncerty. Słuchajcie, będą misy. Tego typu rzeczy. Będzie.
Co będzie? Będą konkursy i inne atrakcje. Generalnie będzie się działo. Słuchajcie, dwa dni to trwa. Wszystkie informacje na temat co i jak należy się do tego przygotować, co w ogóle tam będzie jeszcze więcej znajdziecie na stronie. Tak jak wspomnę, będzie nauka i duchowość, umysł, historia ludzkości i planety Ziemia. Będzie zakazana archeologia, o ewolucji będzie, doświadczenia paranormalne, OOBE, UFO, lucid dreams i nie tylko. Mechanizmy systemu, trochę o ekonomii, NWO, o tym, co nas otacza. Będzie o niezwykłych wynalazkach i samowystarczalnych technologiach, proszę państwa. Będą też praktyki rozwoju duchowego i tak dalej.
Będzie się działo, słuchajcie. Także impreza sezonu dokładnie w Trójmieście organizowana przez Tomka i Fraktalnych. A ja dzisiaj, gadając z Tomkiem, dogadaliśmy się, nawet dogadaliśmy się, jak nie było co się dogadywać, bo w tym samym polu morfogenetycznym. Słuchajcie, materiały z Konwentu Wiedzy Alternatywnej pojawią się w Radiu na Fali, bo jest sporo materiałów, które właściwie nie ujrzały światła dziennego. Tego trochę jest i myślę, że są to świetne prelekcje. I się okazuje, że właściwie nie było takiej sposobności, okazji, możliwości opublikować. Nagle się okazało, że dzisiaj rozmawiając z Tomkiem, myślę: „Kurczę, przecież możemy wrzucić to wszystko na radio”. W sumie możemy. Tym bardziej, że jest to z Konwentu Wiedzy Fraktalnej. Niech promuje konwent, może będzie więcej zainteresowanych w następnym sezonie, żeby wpadli na konwent.
Dokładnie w ten sposób. Niech jeden wspiera drugiego. Tak od słowa do słowa się okazało, że coś takiego będziemy organizowali. Tak że przygotujcie się, być może niedługo będzie trochę ciekawych rzeczy, a za tydzień w „Hiperprzestrzeni” będzie nie kto inny jak sam Tomek Grubacz, czyli organizator Konwentu Wiedzy Alternatywnej od samego początku. Tak że wszelkie pytania, jakie macie na temat konwentu i nie tylko, się wyjaśnią za tydzień w „Hiperprzestrzeni”. Dokładnie taki jest pomysł i tak to zrobimy. A tymczasem ja tu się troszkę ogarniam z tym wszystkim, bo chcę miło, radośnie wskoczyć w ten temat. A temat jest taki troszkę do dyskutowania. Nie jest może tematem technicznym, nie ma tu nic do liczenia, nic do mierzenia, nic do ważenia. Jest to intrygujący koncept, który jest bardzo szeroki w swoim zakresie.
Chodzi o to, że ta idea pasuje do kilku bardzo ciekawych historii i to nie tylko związanych czy to z archeologią, czy związanych z wynalazczością, a głównie związana z komunikacją między nami i z formą, w jakiej zbudowaliśmy swoje społeczeństwo, opierając je na komunikacji. Dzisiaj troszkę może wrócę do kilku refleksji Terence'a McKenna gdzieś tam po drodze w tych rozważaniach. Jeżeli macie jakieś refleksje na temat poziomów doświadczeń, proszę państwa, bo dzisiaj dokładnie o poziomach doświadczeń w Radiu Nafali, to zapraszam was bardzo serdecznie, żebyście się odezwali: radionafali.com. Oczywiście pozdrawiam bardzo serdecznie oprócz słuchaczy Radia Nafali wszystkich widzów i słuchaczy Radia Paranormalium, bo oprócz tego, że jesteśmy słuchaczami, ja się czasami gapię, jak czegoś słucham w ekran, to też widzem chyba jestem niejako. I widzę, i słyszę. Tak że pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium bardzo serdecznie. Tam też jest czat, moi drodzy. Tak że jeżeli chcecie tam na czat, to tam na czat, a możecie być też na dwóch czatach. Ja jestem na czacie Radia Nafali tak czy siak. To zapraszam.
To tyle z takich początkowych słów. Aż nie wiem, jak zacząć. Jestem podekscytowany. Grill mnie w ogrodzie. Odpuściłem tego grilla i tak siadłem i zacząłem się nad tym wszystkim zastanawiać. I mówię do was prosto właściwie tak z imprezy i miło. Prawie z lasu. Mam trawnik świeżo skoszony, ptaki śpiewają. Może nie ma dżungli, ale jest troszeczkę w tym stylu. Nie jest to żadna historia.
Nie będę dzisiaj opowiadał żadnej historii. Dzisiaj opowiem wam o kilku pomysłach na doświadczenie. Czym to doświadczenie może być? Jaka jest relacja między doświadczeniem a cywilizacją? Taki ogólny będę dzisiaj. Słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Nafali, retransmitowanej też w Radiu Paranormalium. Ja na imię mam Tomek i dzisiaj mam taki troszkę może wakacyjny, chociaż nie do końca. Myślę, że całkiem ważki, istotny temat dla kilku z nas, a może dla nas wszystkich, a może dla całego świata. Zobaczymy, proszę państwa. Poziom doświadczeń.
O co chodzi z tym doświadczeniem? Może zacznę od takiej próby zdefiniowania w ogóle, czym jest właściwie doświadczenie. Jest to po prostu odczuwanie. Tak zwyczajnie. Po prostu odczuwamy. Tu jest zupełnie inny świat niż świat logiki, niż świat, który możemy zaplanować. To jest po prostu świat, który się dzieje u nas w głowie, dzieje się w sferze emocjonalnej. Dzieje się na takich płaszczyznach, których niestety lub stety nie jesteśmy w stanie zarejestrować z reguły maszynami. Nie jesteśmy w stanie nic na ten temat powiedzieć. W sensie tej samej informacji, jak na przykład o kawałku metalu, o kawałku stali albo o tego typu sprawach.
Jest to coś, co się nam kompletnie wymyka, jeżeli chodzi o nasze kwestie poznawcze. Nie do końca, bo oczywiście jest fotografia kiriłłowa. Kiriana właściwie poprawnie powinno mówić, która pokazuje to pole dookoła nas, które niektórzy nazywają aurą, niektórzy nazywają energią. Co człowiek, to inna nazwa. To jest takie jedno z tych niewielu urządzeń. Oczywiście, jak zwykle w takiej sytuacji jest to urządzenie dyskusyjne. Niektórzy twierdzą, że pokazuje coś zupełnie innego, że to zupełnie nie jest to i że to zupełnie nie o to chodzi. Właśnie na tym polega cały ten świat odczuć, że wszystko właściwie się sprowadza tylko i wyłącznie do owego legendarnego, indywidualnego doświadczenia każdego z nas, tego, co się z nami po prostu dzieje. I tak próbując zdefiniować to odczuwanie, to jest de facto, tak mi się wydaje, troszkę poziom naszej świadomości. Był ostatnio ciekawy artykuł w jednej z polskich gazet, zdaje się u Michnika, który był o pewnym eksperymencie neurologicznym, o tym, że wyłączono część mózgu i się okazało, że pacjent zgubił świadomość.
Oczywiście artykuł opatrzony był tytułem, że oto odkryliśmy miejsce, gdzie mieszka świadomość. W rzeczywistości nie odkryto niczego. Odkryto tylko sytuację, że jak się wyłączy pewien obszar mózgu, to po prostu wyłącza się człowieka. Nie jest to zbyt pionierskie odkrycie. Można by to zrobić troszkę taniej właściwie. Tylko że chyba nie wydając miliona dolarów, za pomocą po prostu młotka. Uderzy się młotkiem w głowę, też stracimy przytomność. To jest dokładnie ta sama historia. Później można zobaczyć, jaka część mózgu została uszkodzona. Przy czym naukowcom się udało wyłączyć część mózgu ponoć bez uszkadzania jej.
To chyba największy ich sukces. I z tego powodu ktoś wpadł na pomysł, że to jest nasza świadomość. Ale patrząc na świadomość z zupełnie innej strony, przynajmniej z mojej strony Ja tu jak zwykle prezentuję swój indywidualny punkt widzenia, czyli na to, że nasz mózg jest po prostu anteną do odbioru tych wszystkich sygnałów, a my jesteśmy tym jednym wielkim sygnałem z kosmosu, który odbiera to wszystko poprzez swoje zmysły, takie jak skóra, zapach, smak, przede wszystkim emocje. I myślę, że to jest najważniejszy czynnik, który definiuje nas jako żywą istotę tu na Ziemi i definiuje też formę komunikacji między nami. Jakiejkolwiek formy komunikacji. Właściwie wszystko, co przekazujemy sobie nawzajem, to właśnie z tego powodu, że jesteśmy na tym samym poziomie świadomości, tak można to nazwać. To się przypomina troszeczkę taki klasyczny film jak jakiś biały podróżnik ląduje nie wiadomo gdzie, gdzieś na końcu świata, gdzie wszyscy mają zupełnie inny kolor skóry i nikt nie zna jego języka. Go wyrzuciło morze. Jest taki odrapany, obszarpany rozbitek. Wychodzi na plażę i wita go lokalna wioska.
I ludzie generalnie nie mają żadnego porozumienia między sobą, bo ten koleżka mówi albo po hiszpańsku, albo po angielsku, a lokalna wioska mówi w swoim lokalnym języku. I wystarczy kilka gestów rąk i nagle się okazuje, że gdzieś to porozumienie, gdzieś ta komunikacja zaczyna się bardzo szybko budować. Oficjalna teoria na temat komunikacji jest bardzo specyficzna, taka matematyczno-naukowo... Tu Pichon mnie poprawił troszeczkę, że chodzi o doświadczenie, ale do tego dojdę. Bo doświadczenie to jest po prostu doświadczanie. Otóż to. Czyli odbieranie tych wszystkich rzeczy przez tą antenę. Ale to myślę samo przez się. Ja później może będę troszkę bardziej precyzował czasami niektóre pojęcia. I don't know.
Zobaczymy. Ale mniejsza o to. Słuchajcie, zostawmy te zbędne niuanse i przejdźmy do historii. Oficjalnie nauka ma swój pogląd na to, skąd się wzięła komunikacja i na czym się opiera komunikacja. Nagrodę Nobla nawet za to przyznano w dziedzinie lingwistyki. Tę nagrodę dostał niejaki Noam Chomsky, taki lingwista, specjalista, który siedzi, zajmuje się językami od paru lat. Oprócz tego części z was może być znany jako adwokat obalenia nowego porządku świata. Taki ekstremalny, można powiedzieć troszkę socjalista. Ciężko określić Noama Chomsky'ego, bo on właściwie jest takim troszkę trockistą, socjalistą, ale jednocześnie nie chce budować NWO, ale z drugiej strony chciałby, żeby ludzie mieli lidera i tak dalej. Takie troszkę pomieszanie z poplątaniem.
Tak czy siak, jest to w miarę inteligentny człowiek, któremu udało się zbudować ciekawą koncepcję, która została potraktowana jako główna koncepcja, jako coś stałego w nauce, jeżeli chodzi o języki, formę komunikacji. O co chodzi? Noam Chomsky stwierdził, że komunikacja bierze się z logiki. Komunikacja, w ogóle jakakolwiek forma języka bierze się z tego, że mamy jakieś słowo, które coś opisuje. W każdym języku może być kompletnie inne. I dodajemy do tego słowa drugie słowo i dodajemy trzecie słowo i dzięki temu otrzymujemy całe zdanie, które coś znaczy. I generalnie jedno słowo coś tam znaczy, a reszta to są takie kierunki, w których mamy użyć tego pierwszego słowa. Czyli jeżeli na przykład powiemy, że Mariola, to z reguły powinniśmy dodać, o co chodzi z tą Mariolą. Czyli jeżeli mówimy Mariola wyprasowała koszulę, coś w tym stylu, prawda? I to jest takie logiczne zaczepienie.
Według oficjalnej nauki cały nasz język wziął się stąd, że mieliśmy jedno zdanie, mieliśmy coś w ręku i robiliśmy . I się okazało, że trzeba to przekazać dalej. I się okazało, że trzeba po prostu wymyślić nazwy na to, co trzymamy w ręku robi, a to, co trzymamy w ręku jest najmniej istotne. Taka ciekawa teoria. Dostał za nią Nobla, jest oficjalnie uznaną teorią powstawania jakiegokolwiek języka na świecie. Jest to związane też z matematyką, algorytmami i tak dalej. Generalnie zamykając wszystko do takiego bardzo prostego zdania, chodzi po prostu o to, że język się bierze z logiki, że to jest forma takiego strategicznego myślenia, że mamy jedno słowo, następnie w strategiczny sposób dobudujemy znaczenie tego słowa i w ten sposób to wszystko przekazujemy dalej. Nie wiem, czy dobrze wytłumaczyłem. Nie mam pojęcia. Oby!
Słuchajcie, mi tu Pichącie dzwoni, jakby co. Słuchajcie, bo mi tu Pichon się odzywa. Ja zapraszam wszystkich do Pichontarium. Dzwoń Pichącie, dzwoń do radia. Słuchajcie, zapraszam do Pichontarium nie przez przypadek, bo jest tam niesamowita rzecz o ayahuasca, o której wspomniałem. Dobra, ale wracając do opowieści. Pierwszy pomysł oficjalny zaakceptowany jest taki, że wszystko jest logiczne. Mamy jedno słowo i dobudujemy do tego całą resztę. Okej, a tu już mam Pichonta. Wreszcie!
Witam cię Pichącie.
[16:57] - Halo, halo.
[16:58] - Halo, halo. Jak zdrowie szanownemu panu?
[17:01] - Dobry wieczór. A zdrówko dziękuję. Nie najgorzej.
[17:05] - Wspaniale.
[17:05] - Wiesz co, dzwonię, bo opowiadasz na fajny temat dzisiaj taki akurat, którym się interesowałem w ostatnim czasie. Zresztą często mamy tak, zauważ.
[17:13] - Mamy.
[17:13] - Podobne tematy.
[17:15] - Przyznam się szczerze i tobie, i słuchaczom, że film, który się swego czasu pojawił u ciebie na Pichontarium jest poniekąd inspiracją troszkę do tego odcinka. Chodzi o film dokumentalny o kolesiu, który pojechał do Brazylii i tam odkrył plemię Indian, które mówiło innym językiem. Dokładnie. Więcej nie będę mówił. Podamy ten link później.
[17:32] - Dobra. Wiesz co? To, co mówiłeś teraz przed chwilą o tym, że w zdaniu jest jakaś tam składnia i niektóre słowa są tylko naprawdę kluczami. Ja to wyraźnie zauważam tutaj w Anglii, kiedy języka nie znam dobrze i próbuję się z ludźmi dogadać. I czasami jest tak, że o tym mówiłem, że czasami ktoś do mnie mówi jakieś pełne zdanie po swojemu, nie myśląc o tym, że ja mogę nie zrozumieć. Ja tego nie rozumiem. Jak on wie, że ja nie rozumiem, używa innych słów i to zdanie jest nagle dla mnie zrozumiałe. Ludzie za bardzo rozbudowują czasami język w celach komunikacji, za bardzo upiększają słowa, idą w stronę troszeczkę abstrakcji. Myślę, że to jest cecha charakterystyczna dla naszego gatunku. Staramy się coś opisać fajnie, zamiast powiedzieć wprost, o co nam chodzi.
I tutaj możemy dojść kroczek po kroczku do komunikacji na przykład wśród zwierząt.
[18:34] - Słuchaj, bo ja mam do ciebie pytanie. Czy nie wydaje ci się, że clou jest schowane w części logicznej konstruowania naszej wypowiedzi? Czyli jeżeli na przykład skonstruujemy bardzo logiczną wypowiedź, ona będzie bardzo poprawna w jakimkolwiek języku, by to nie było, w tym przypadku chociażby po angielsku i ona będzie wręcz szekspirowska. Czy to działa dlatego, że odbywa się rzeczywista komunikacja, czy tylko i wyłącznie podajemy sobie słowa bez emocji? Taka ciekawostka, bo z drugiej strony nawiązujesz do tego, że jak to zdanie, które jest poprawne, które ktoś do ciebie mówi, nie działa. Ja mam te same historie często . Normalna sprawa. Do mnie ta składnia czasami nie dociera. Czy ja naprawdę dobrze zrozumiałem? I się pytam, czy naprawdę o to chodzi.
Człowiek mi odpowiada jeszcze raz i często odpowiada mi w bardzo szybki sposób, rzucając trzy słowa jako hasło, które nie mają ze sobą logicznego powiązania, o którym mówi współczesna nauka. Według współczesnej nauki de facto w ogóle nie powinniśmy się dogadać. Nie powinno być żadnej szansy, bo kiedy gubimy te słowa, które są dyrektywą, gdzie mamy wysłać to pierwsze słowo, bez tego język, jakakolwiek forma komunikacji według Noama Chomsky'ego nie istnieje. A tu się okazuje, że na co dzień, machając tymi rękami i uwarzczając te zdania, mówiąc: „All right”, „Okej”. Słowo powiedziane we właściwym momencie, słowo plus jego kontekst w czasie i przestrzeni, zupełnie nie mający nic wspólnego z konstrukcją logiczną, nagle obala całą teorię, za którą człowiek dostał Nobla. I żeby było zabawniej, robimy to codziennie. Prawie codziennie czasami.
[20:17] - Ja myślę, że istota komunikacji, tego, o co naprawdę chodzi w komunikacji, jest bardzo prosta i czasami w ogóle nie wymaga słów, bo wielokrotnie miałem w pracy taką sytuację, że na przykład mówili do mnie coś po angielsku, czego ja kompletnie nie rozumiałem. Nie znałem tych słów, a wiedziałem, o co im chodzi. Wiele rzeczy wynika z logiki. Nie potrafię podać teraz przykładu, ale że chcą, żebym coś zrobił, co ja się domyślam, że oni mogą chcieć, żebym ja to zrobił. Wykona jakiś gest, jakaś mina i to bardzo dużo mówi. Czasami jedno słowo klucz tylko wystarcza, żeby zrozumieć cały sens wypowiedzi. Kiedyś wyliczono, że podobno w każdym języku mniej więcej tysiąc słów wystarcza, żeby móc się porozumiewać w tym języku. Może nie gramatycznie, ale że się da. Bo ja dążę do tego, że komunikacja jest bardzo intuicyjną rzeczą. Mówię komunikacja, komunikacja, nie komunikacja na zasadzie dysputy politycznej, gdzie używamy zawiłych słów i komplikujemy wszystko.
[21:27] - Nie wiem, czy to jest komunikacja, czy to już jest propaganda, jak zaczynamy sprzedawać swoje-
[21:32] - To już jest paranoja. Ale ja dążę do określenia tej podstawowej komunikacji, kiedy chodzi o przekazanie najważniejszych spraw, najistotniejszych, istotnych dla funkcjonowania, a nie dla dyskusji na przykład. Czyli: „Jestem głodny”, „Pomóż mi”, „Chodźmy”. Trochę może to brzmi jak wioski murzyńskie, ale to jest podstawa.
[22:00] - Ale tak jest.
[22:00] - Tak, ale to są najważniejsze rzeczy, kluczowe w życiu. I zauważ, że zwierzęta często posługują się bardzo uproszczonym językiem, takim w zasadzie językiem, który nic nie znaczy.
[22:12] - Dla nas nic nie znaczy.
[22:12] - Intonacja może się liczy. Takie założenie, że język nie ma specjalnego znaczenia, bardziej się opiera na emocjach. A bardzo dobre przykłady można znaleźć tej komunikacji podstawowej. Zaraz, bo zaczynam trochę komplikować. Moim zdaniem u podłoża komunikacji prawdziwej leży coś w rodzaju wspólnej moralności, wspólnej inteligencji, która jest na przykład charakterystyczna i wspólna dla szympansów, dla ludzi, dla delfinów, dla słoni. Bo to są zwierzęta, które potrafią na przykład przyłączyć się do ciebie i ci pomagać coś zrobić, kiedy on widzi, że tego potrzebujesz. To chyba o altruizm chodzi. Istoty, które czują, współczują w sensie takim, że czują, co inni czują. One rozumieją. To tak jak neurony lustrzane.
Rozpoznajesz, co się dzieje u kogoś obok.
[23:16] - Dokładnie. To się poczuje.
[23:17] - Myślę, że tutaj ta komunikacja prosta plus wyczucie załatwia większość rzeczy w życiu.
[23:23] - Słuchaj, czy słyszałeś takie historie? Niektórzy z was być może zwykle słyszeli. Jest historia dziewczynki z Afryki, z rodziny Afrykanerów, która dorastała z tatą i zaczynała jako dziecko bawić się z lwami. Właściwie tak już zostało, że to dziecko nie ma żadnych hamulców, żeby podejść do takiego gigantycznego dzikiego zwierzęcia, które normalnie by je zjadło. Przy czym fenomen polega na tym, że ona ma niesamowity kontakt, ta mała dziewczynka. Ona jest chyba dorosła, ma już chyba ileś-tam naście lat. Chyba nastolatką, a może już panną na wydaniu. Nie mam bladego pojęcia, ale historia swego czasu obiegła mocno i głośno świat, że jest dziewczynka, która beztrosko komunikuje się z największymi, najbardziej drapieżnymi dzikimi zwierzętami. Jest jeszcze jedna postać, taki koleś też z południowej Afryki, bo tam są te dzikie zwierzęta, także tam to się najczęściej dzieje. Ciężko, żeby to się działo na Arktyce.
I ten dżentelmen też ma dokładnie taką samą historię, że ma niesamowity związek emocjonalny ze zwierzętami. Jest to Właśnie, jest to komunikacja. Jest to taka czysta komunikacja, bo obserwujesz człowieka, który normalnie w jakiś sposób... On nam nie jest w stanie przekazać, jak rozmawia z lwami, bo mówi, że to jest emocja, że się niesamowicie czuje z nimi. Wszystkie tego typu sprawy. Ale nie zjadają go, po prostu jest cały zdrowy. Tak się zastanawiam, bo wspomniałeś tutaj, tylko wrzucę na koniec, nie darmo wspomniałem na początku, że jestem zwolennikiem tego, że mózg jest anteną i wydaje mi się, dlaczego do tego dążę. Gdzie zmierzam? Się zamotałem.
[24:52] - Właśnie. Gdzie idziesz, człowieku, po tej pozie?
[24:56] - Idę w kierunku częstotliwości. Ta antena ma swoją specyficzną częstotliwość, na której pracuje. Każde urządzenie właściwie. Człowiek też jest takim urządzeniem. Też jest zasilany polem tej planety. Można to poniekąd pomierzyć, poniekąd nie. O tym wspominałem, że właściwie nie wiadomo do końca, co mierzymy, a czego nie mierzymy. Ale żyjemy. Wiadomo, że coś takiego musi być, przynajmniej hipotetycznie. Mamy dowody na to, że telepatia działa, że sobie przekazujemy, tak jak mówisz, te neurony lustrzane, wszystkie te historie.
Czyli wiemy, że coś takiego jest. Dowodów jest więcej niż góra, więcej niż dwie, więcej niż trzy góry, więcej niż jezioro i morze. Dużo dowodów na to.
[25:30] - A las?
[25:31] - Dokładnie. I las. Pola morfogenetyczne przede wszystkim. Ja mam taki pomysł, że ta komunikacja nie bierze się stąd, tak jak mówi Noam Chomsky, że mam jakąś strategię wewnętrzną na temat przetrwania. Taką egocentryczną, połączoną z teorią, jak on się nazywał, owego Freuda. Rozumiesz, że to jest taka egocentryczna próba przetrwania, że to jest zupełnie co innego. Że to jest coś, co ty pięknie nazwałeś empatią, że to jest takie otwarcie serca, że w tym momencie nagle w głowie pojawia się troszkę inny rezonans i dzikie zwierzęta, które normalnie żyją w takim bardzo dla nas atawistycznym świecie. Dla nich jesteśmy centralnie obiadem albo przystawką na obiad. A tu się okazuje, że przy odpowiednim stuningowaniu, z pewną beztroską, bo to właściwie chodzi o poczucie pewnej beztroski i braku strachu, kiedy się podejdzie do tych zwierząt, to one to szanują. Jeżeli się ich nie boisz, to jest komunikacja.
[26:23] - Wiesz co? Na pewno gdzieś widziałeś albo słyszałeś przynajmniej. Krążyły po internecie takie filmiki, w telewizji chyba też były, gdzie jakiś lampart na przykład zabił jakąś małpę, ale zobaczył, że przy tej małpie jest jej dziecko i się tym dzieckiem potem opiekował.
[26:41] - Tak, też słyszałem tą historię.
[26:43] - To jest tak fajnie powiązać z tym całym polem morfogenetycznym i morfologicznym, i tą całą resztą.
[26:52] - Imponderabilia szczana po prostu.
[26:55] - Imponderabilia. Chodzi o to, że... Przynieś trochę chleba, ja będę gadał w tym czasie.
[26:59] - Mam tylko herbatę.
[27:03] - To mieszaj.
[27:04] - Dobra.
[27:04] - Chodzi mi o to, że jeżeli weźmiemy pod uwagę, że cała planeta, bo wychodzę z założenia, że wszystko, co tutaj mamy wokół nas, to jest część planety. Nie masz nic wokół siebie, czego byś nie wydłubał z ziemi kiedyś. Wszystko gdzieś tutaj się w jednej kulce zawiera.
[27:23] - Wszyscy razem ekosystem. Ten sam materiał, te same włókna, ten sam węgiel, te same związki, ta sama elektryka, te same napięcia.
[27:30] - To musi współgrać na jakimś poziomie. My to skomplikujemy. Przerobimy węgiel na coś, znowu wytworzymy jakieś produkty.
[27:40] - Na końcu mamy iPhone'a.
[27:42] - Na końcu mamy iPhone'a, ale w tym iPhonie są te malutkie cząsteczki, które cały czas współpracują z tą podstawą, z Ziemią. Tak sobie myślę, że musi być wspólna cecha dla wszystkich istot żywych, ożywionych w ogóle. Tutaj prawdopodobnie kwestia uczuć może być kluczowa z tego względu, że praktycznie bardzo mało jest takich gatunków. Człowiek jest najbardziej zdegenerowanym gatunkiem, który potrafi zabijać bez wyraźnego powodu. W świecie zwierząt to się praktycznie nie zdarza, więc w zasadzie to, że my się spodziewamy, że nas zaatakuje jakieś dzikie zwierzę, jeżeli ono nie jest przez nas zagrożone, nie jest histerycznie głodne, ono nie ma żadnego powodu nas atakować.
[28:37] - To ucieknie przed nami przede wszystkim.
[28:40] - Albo ucieknie, albo może się będzie z nami komunikować. Jeżeli my zaczniemy, mówiąc tym językiem lekko mistycznym, wibrować na tych samych częstotliwościach co to zwierzę i pozbędziemy się własnego myślenia o zagrożeniu. Nie traktujemy tego zwierzęcia jako potencjalnego wroga, tylko drugą istotę, z którą się spotykamy. Okazuje się, że komunikacja może być bardzo prosta. Jak się ma na przykład psa w domu, ja mam, to często jest tak, że się porozumiemy wzrokiem. To nie ma nic wspólnego z telepatią, tylko po prostu ja się domyślam, co on może teraz chcieć. On wykona jakiś prosty gest. On rozpoznaje też to, co ja robię. Wie, że teraz pójdę tam czy tam. To jest bardzo proste.
Wszystkie istoty, które przez większość czasu są nastawione pokojowo do całej reszty świata, bo nie mają powodu komplikować sobie życia, rozumieją, że inne istoty posługują się tą samą moralnością. Jakieś badania wykazały, że moralność nie jest cechą wyłącznie ludzką.
[29:51] - Nie. Małpy to samo. Delfiny. Ile jest przypadków takich? Klasyczny, piękny przykład jak to delfin wziął tonącego człowieka ze statku czy z tratwy uratował. Naprawdę jest tego masa do dzisiaj. Delfiny, moim zdaniem, wróciły z nurkowaniem. Przepraszam, że ci tak przerywam, nieelegancko, ale wróciły z nurkowań.
[30:10] - Nie, ja ci też trochę przerywam.
[30:12] - Tak sobie poprzerywamy trochę, a wy słuchacie radia na fali przy okazji retransmitowanego w Radiu Paranormalium. Znajomy wrócił z nurkowania z fokami i nakręcił, bo wzięli ze sobą kamery pod wodą, całą taką ekipą pojechali, nurkowali z fokami.
[30:24] - Ale czekaj, gdzie on wrócił? Do domu?
[30:25] - W Anglii był na nurkowaniu.
[30:29] - On wrócił z tymi fokami do domu?
[30:30] - Nie, foki zostały w morzu, a on wrócił sam z filmami, które nakręcił, nurkując z fokami razem z całą ekipą. Ale to jest fascynujące. Te zwierzaki są po prostu niesamowite. One nie czują zagrożenia od nurków i jak nie czują zagrożenia od ciebie, to podpływają, chcą się bawić. Jest jakiś rodzaj komunikacji między nimi. One próbują się skontaktować. Tylko ci kolesie ubrani w te wszystkie gogle, te butle, ten cały sprzęt nie są w stanie chyba odebrać. My nie jesteśmy do końca w stanie odebrać, ale komunikacja jest. Może to brzmi tak troszkę na wyrost, ale wydaje mi się, że to wygląda jak podanie ręki nam: „hej, chodźcie do zabawy, poruszajmy się razem”. Ale dlaczego pies?
[31:07] - A dlaczego nie? Właśnie, widzisz, my sobie zawsze wykombinujemy coś innego niż po prostu spotkać się i się pobawić.
[31:14] - Dokładnie. Ale też jeszcze kwestia na przykład ruchu. Indianie mają takie fajne powiedzonko, północnoamerykańscy, nie wszystkie szczepy i tak dalej, to pochodzi z jakiegoś konkretnego, nie będę się wbijał w detale. Powiedzonko brzmi tak: żeby kogoś poznać, wystarczy, że puścisz go przed sobą i pozwolisz mu zrobić parę kroków przed sobą i zobaczysz, jak on idzie i już wiesz, kto przed tobą idzie. Taka, powiedziałbym, wręcz perfekcyjna percepcja rzeczywistości. Ci ludzie muszą naprawdę być tak ogarnięci, że bez żadnych zakłóceń są w stanie odebrać to, jak ty w ogóle funkcjonujesz, kim ty jesteś patrząc, jak postawiłeś kilka razy nogę w lewo i w prawo. A jest coś takiego, bo jest ten słynny eksperyment, że jak wchodzimy do pokoju, gdzie nikogo nie znamy, to automatycznie intuicyjnie odczuwamy, czy kogoś lubimy, czy nie. Może nie tyle lubimy, ile czy będzie kontakt, bo lubienie jest chyba, przynajmniej tak mi się wydaje, konsekwencją tego kontaktu. Jeżeli mamy kontakt, to wow, jest szansa na porozumienie, pojawia się lubienie.
[32:13] - Czyli już zachodzi jakaś komunikacja niewerbalna, już coś gdzieś tu się dzieje. Myślę, że wszystko mamy zbytnio skomplikowane.
[32:21] - Tak. Wyobraź sobie na swojego psa. Ciekawe powiedziałeś, że ruch. Ja nie mam zwierzaka. Miałem parę zwierzaków w życiu i też to samo spostrzeżenie, że taki drobny gest, a pies się zrywa i wychodzi, jak mówisz „wychodzimy”. On po prostu reaguje, czyta te informacje nie ze strategii, jak Noam Chomsky powiedział, że trzeba wypowiedzieć piękne, pełne zdanie w języku polskim: „Mój ty psie, podejdź do mnie, wyjdziemy na spacer”. Po prostu wystarczy wykonać ruch i to w takim, nie wiem, czy to nazwać stanem skupienia, być w takiej fali, złapać jakieś takie porozumienie, spojrzeć głęboko w oczy tego psa.
[32:59] - Ja myślę, że sprawa się komplikuje tam, gdzie zaczynamy za komunikację uznawać używanie języka.
[33:07] - Też tak myślę.
[33:10] - Język jest wtedy bogaty, jest piękny, ładny i ciekawy, kiedy jesteśmy w stanie za pomocą tego języka opisywać najbardziej skomplikowane doznania. Ale pytanie, czy my te doznania musimy opisywać? Każdy buddyjski mnich ci powie krótko mówiąc: „Shut up, man. Nie mów, jak tu jest ładnie, tylko czuj to. Patrz, jak jest ładnie. Ja też to czuję, też to widzę. Po co ty mi będziesz mówił, jaki piękny zachód słońca?” Jest nawet taka przypowieść, kiedy mistrz szkolił swojego ucznia i poszli gdzieś tam na jakieś wzgórze zachód słońca oglądać. I ten uczeń się zachwycił i zaczął mówić do niego, jaki to jest piękny zachód słońca. I ten mistrz wtedy go pogonił. Powiedział: „Już nie będę cię więcej uczył.
Idź precz, bo zepsułeś tą chwilę.”
[34:00] - Uczciwie powiedziane.
[34:01] - Ta komunikacja właściwa mogła zajść zupełnie bez słów. Więc być może my zbytnio staramy się opisywać ładnie różne rzeczy. Nie byłoby radia, nie byłoby internetu bez komunikacji, ale na innym poziomie byśmy żyli.
[34:20] - A może byłoby radio, tylko ono nie wyglądałoby tak z kablami, tylko wtedy to radio nie potrzebowałoby żadnego transmitera, po prostu propagowałoby się naturalnie. Co jest intrygujące w tym temacie dla mnie? Dotknąłeś bardzo dokładnie podobnej historii. Jeżeli przyjmiemy, że język, czyli forma komunikacji, kształtuje środowisko, nasze społeczeństwo tak zwane, tak nazywamy, to jeżeli spojrzymy na to z tej strony, że wdepnęliśmy w takie rozwiązanie, że staramy się przekazać sobie właściwie taką najbardziej chyba oklejoną formę informacji, czyli taką kompletnie pozbawioną najczęściej właśnie tych imponderabilii, czyli tego, czego nie jesteśmy w stanie opisać, po prostu odczuć, to dlatego chyba stworzyliśmy sobie taką cywilizację, która bazuje na czymś zupełnie innym niż odczucia. To jest taka właśnie moja refleksja do tego tematu dzisiaj, że jeżeli się przyjrzysz, jak się komunikujemy dzisiaj cywilizacyjnie, to zauważysz taki fenomen, paradygmat kulturowy, że komunikację już powoli przerzuciliśmy na przedmioty. Może brzmi zabawnie.
[35:26] - Internet rzeczy powstaje.
[35:31] - Tak. Komunikujemy sobie masę rzeczy czysto i wyłącznie przedmiotami, takim fetyszyzmem, czyli na przykład masz lepszy samochód, masz większy dom, poczynając od takich kwestii zwykłych, takich kwestii na co dzień, że po prostu masz coś. I teraz to się przenosi na całą resztę, bo właściwie w tym momencie, jeżeli orientujemy cały nasz język na przedmiotach i staje się on taki bardzo zdefiniowany tylko i wyłącznie do tego, żeby troszeczkę, co tu dużo mówić, uczestniczyć w wyścigu kto ma więcej, to tracimy chyba tą część duchową, można powiedzieć. Nie wiem, czy jest dobre słowo. Chyba dobre. Tak mi się wydaje.
[36:11] - Każde słowo jest dobre, kiedy się przyda.
[36:15] - Tracimy po prostu komunikację. Zaczynamy powoli opowiadać o fetyszach. Zaczynamy powoli opowiadać o przedmiotach. Gdzieś gubi się ta komunikacja, która została u zwierząt. Przynajmniej częściowo.
[36:27] - Tak, dlatego że skomplikowaliśmy sobie sprawę i musimy się komunikować. Ludzie czują potrzebę komunikowania się i robią to w sposób trochę sztuczny. Takie protezy stosujemy w komunikacji, zamiast się po prostu gdzieś spotkać i spędzić chwilę fajnie razem, to wolimy do siebie pisać maile czy gdzieś na jakichś czatach czy Facebookach. Mniej więcej tak to się odbywa, ale to jest naturalna potrzeba, bo ludzie się chcą komunikować. Tylko środowisko, otoczenie, które jest być może wrogie, nie pozwala im na swobodną komunikację się w stadach. Kiedyś ludzie przecież żyli w stadach, gdzie nie było tematów tabu. Ludzie byli jeden koło drugiego, a teraz każdy siedzi zamknięty w domku.
[37:13] - W ogóle komunikacja normalna, emocjonalna, że opowiadasz o swoich emocjach, snach i wszystkich tych historiach jest najbardziej normalną formą komunikacji. To jest tak zwane prawo naturalne, rozumiesz? A my tak sobie wybudowaliśmy taką układankę, taki pancerz dookoła z przedmiotów i cywilizacyjnie jako zbiorowość ludzi, bo tu nie mówię o indywidualnych jednostkach, które się ta zbiorowość składa, tylko jako zbiorowość stworzyliśmy twór, który się zorientował tylko i wyłącznie na materialnych kwestiach. I to nie bez przyczyny, bo przyczyną jest sposób konstruowania języka. Tak mi się wydaje troszeczkę. Ja tak się śmieję. Trochę mi się przypomina takie stwierdzenie Terrence'a McKenna dawno temu, który powiedział, że na przykład nasza cywilizacja jako taka bardzo postępowa, technokratyczna, to, że mamy wszystkie te kable do internetu i wszystkie te historie i możemy teraz sobie rozmawiać, ma raptem chyba trzy czy cztery słowa na opisanie miłości. A chyba nawet nie ma aż tylu. Chyba jest nawet tylko dwa słowa może. Natomiast mamy około paru tysięcy słów na opisanie budowy silnika spalinowego.
I to jest taki fenomen, że jakbyśmy chcieli rozmawiać o silniku spalinowym, to możemy pogadać o każdej najbardziej precyzyjnej śrubce, o każdej sprężynce. Wszystko ma swoją nazwę, numer i tak dalej. Wszystko jest zakwalifikowane w tym systemie przekazywania tego jako informacja dalej.
[38:38] - To jest proteza komunikacji. Bo nawet jak mamy wspólne hobby, te silniki, powiedzmy, będziemy o nich gadać, to nic to w naszym życiu nie zrobi w ogóle. To będzie cały czas tylko rozmowa o silnikach, tak jak rozmowa o Androidach, o nowych funkcjach jakichś urządzeń. To wszystko są tylko protezy komunikacji. Właśnie takie coś, żeby coś gadać. Bo człowiek ma silną potrzebę komunikowania się z innymi, a inne zwierzęta też mają, tylko że robią to w sposób naturalny, bez słów. Wiesz, ostatnio czytałem o takim przypadku, jak dziecko spadło do jakiejś fosy. Tam było kilkuset świadków tego wydarzenia. Dziecko spadło do fosy w zoo. Ta fosa ogradzała jakieś szympansy.
Dzieciak stracił przytomność. Ludzie byli przerażeni. Co zrobiła szympansica? Ona zbiegła do tego dzieciaka. Bardzo delikatnie go podniosła. Podeszła do tej wody, która tam pływała w tej fosie. Próbowała ocucić to dziecko, a potem delikatnie je wniosła na górę i odniosła do furtki prosto tam, gdzie można było odebrać to dziecko. Ona nigdy nie była uczona ani pierwszej pomocy, ani takich zachowań. Nigdy nie miała kontaktu z ludźmi w takich sytuacjach. A widzisz, rozumiała, o co chodzi.
Bo to jest naturalne. To jest ten altruizm. Czujesz, co inni potrzebują, co się dzieje. Ktoś jest zagrożony, to mu próbujesz pomagać. Zachodzi bardzo prosta komunikacja właśnie na tym podstawowym poziomie. Ja podejrzewam, że to może być tak. Ja już nie chcę przedłużać, już zaraz znikam. Tylko jeszcze mi się przypomniała taka dygresja.
[40:17] - Nie znikaj nigdzie.
[40:22] - Czasami może zniknąć. Może winna jest cywilizacja, rozbudowanie tego wszystkiego, bo język kształtuje się na przestrzeni wieków. Ewoluuje, zmienia się, robi się coraz bardziej rozbudowany. Taki pan Szekspir chociażby nawymyślał sobie swoich słów. Już mamy więcej.
[40:40] - I pojawił się język angielski, bo de facto stworzył język angielski w tej formie, którą znamy do dzisiaj. To jest język szekspirowski.
[40:47] - Wiesz co? Wszystko się komplikuje, mnie się wydaje, z biegiem lat, z upływem czasu, bo to tak narasta. Każde pokolenie coś dołoży i zaczyna się robić tego za dużo. I my tego nie ogarniamy po prostu. I mam tutaj takie skojarzenie. Nie tak dawno oglądałem fajny film o ośmiornicach i w zasadzie nie do końca wiem, jak to powiązać, ale coś mi tutaj świta. Ośmiornica, już pomijając to, że ona ma chyba trzy serca, dwa krwiobiegi i takie różne cuda-niewidy, każda noga ma swój oddzielny układ nerwowy. Ale najciekawsze jest to właśnie w tym kontekście, że ośmiornica nie żyje w społeczeństwach i nie ma od kogo się nauczyć czegokolwiek. Tak jak my mamy programy z dzieciństwa, ze szkoły, od rodziców. Ośmiornica nie ma, dlatego że ośmiornicy ojciec to jest taki łobuziak, ucieka, zanim się dzieci urodzą.
Często zresztą jego penis się wala gdzieś tam po dnie, bo czasami gubią.
[42:00] - Takie życie.
[42:02] - Ale matka, bo to jedna z tych nóg jest tym zapładniaczem i czasami odpada, czego wam, tobie i słuchaczom nie życzę. Niemniej jednak samica, która złoży jajka, opiekuje się tymi jajkami i tuż chyba przed wykluciem się tych małych ośmiorniczek czy natychmiast po ona zdycha, bo ona Z wycieńczenia zdycha, bo się tak opiekuje, że ona nic nie je. Pewnie tygodniami, miesiącami.
[42:37] - Się oddaje życie.
[42:38] - Zdycha z poświęcenia. Tak. I to jest zawsze. To nie jest tak, że to się odbywa czasami inaczej. To jest zawsze. Od milionów lat ośmiornice nigdy nie znają swoich rodziców, nigdy nie znają starszych ośmiornic, które mogłyby je czegokolwiek nauczyć. One wszystkiego się uczą same.
[42:57] - To jest takie ciekawe.
[42:58] - Każde pokolenie zaczyna swoją cywilizację od zera.
[43:02] - Wow! Ciekawe.
[43:03] - I są to bardzo bystre stworzenia.
[43:05] - Tak, bo de facto nie zaczynają cywilizacji od zera. Dalej żyją w ten sam sposób. Dalej mają te same odruchy, dalej jedzą to samo.
[43:14] - One żyją właśnie w sposób bardzo naturalny. Czego się nauczą za swojego życia, a pamiętają kompletnie chyba wszystko, bo są niesamowite. Jak ją zamkniesz w akwarium, ostatnio żonie opowiadałem, to taka ośmiornica z tego akwarium będzie cię obserwować całymi dniami i zapamiętywać, co ty robisz i będzie potrafiła to powtórzyć w razie konieczności i swoich możliwości.
[43:37] - What?
[43:37] - Przykładowo jak wyczai, którędy ty na przykład wychodzisz przez drzwi, to ona jak dadyla kiedyś z tego akwarium nie będzie się plątać i szukać, tylko od razu poleci do tych drzwi, bo ona już widziała, gdzie ty wychodzisz. To są strasznie inteligentne stworzenia. Dlatego na przykład do eksperymentów psychologicznych, behawioralnych z ośmiornicami zawsze się wybiera ośmiornice, które nigdy nie widziały człowieka. Bo one nawet jak pływają, obserwują nurków na przykład i kombinują, co ten nurek tu robi, dlaczego on to robi? Wnikają. Bo one całe życie muszą się uczyć. Wszystko, co wiedzą, to nie ze szkoły, tylko wszystko muszą same zaobserwować. To doprowadza mnie do takiego wniosku, że zwierzęta mają taki czysty strzał w życiu. Przychodzi, uczy się, obserwuje. Mają bardzo bystry mózg, umysł przystosowany do nauki, do kombinowania i wyciągają swoje wnioski.
A my jesteśmy programowani poprzez doświadczenia zeszłych pokoleń. Ten język się gromadzi i się robi trochę bałagan. Za dużo tego wszystkiego.
[44:51] - Ja mam takie wrażenie, że my jesteśmy bardziej deprogramowani przez kulturę, że to jest troszeczkę coś takiego, że jesteśmy troszkę zapatrzeni w ten bardzo fizyczny świat, w tą przynajmniej fizyczną część. I z tego zapatrzenia wyszło coś, co się nie udało ośmiornicom. Czyli my sprofanowaliśmy swój język komunikacji i mamy taki problem z tymi odczuciami. Czasami zdarza się spotkać bardzo inteligentnych ludzi, którzy mają naprawdę potężne osiągnięcia w sensie funkcjonowania tu i teraz i robienia rzeczy i sukcesów wymiernych. I nagle się okazuje, że ci ludzie, kiedy mają przeczucie, są nieprzeciętnie zaskoczeni, że moment, kiedy mają déjà vu, że moment, kiedy mają jakiś sen, który ich wytrąca z takiego normalnego to jest dla nich coś może nie przerażającego, ale bardzo spektakularnego, bo oni gdzieś tą swoją komunikację z tym naturalnym światem dawno, dawno utracili na rzecz właściwie opiekowania się tymi przedmiotami. Bo jest coś takiego albo poświęcamy uwagę na to, albo na tamto. Nie wiem, czy to jest tylko moja prywatna refleksja, ale wydaje mi się, że w takiej cywilizacji, która się rozrasta w ten sposób, coraz trudniej jest zachować taką naturalną formę komunikacji, jak na przykład zwierzęta, jak owe ośmiornice. Tu sobie akurat spekuluję, że być może ośmiornice żyją w takim polu morfogenetycznym i one tak naprawdę nie muszą przekazywać sobie informacji jedna fizycznie drugiej.
[46:10] - One nie czują potrzeby używania języka rozbudowanego.
[46:15] - One się po prostu łączą. Ta informacja, to gdzie one funkcjonują intelektualnie, odbywa się gdzieś na zupełnie innym wymiarze, gdzieś poza ośmiornicą, można powiedzieć. Ośmiornica to jest tylko taki fizyczny ślad tego, a to gdzie jest, to nie. Może pływa obok, a my tego nie widzimy.
[46:30] - To, że my tak rozmawiamy ze sobą na przykład teraz, to też się komunikujemy, ale to jest bez sensu. Nie wiem, czy zauważyłeś. Chodzi mi o to, że nasza komunikacja, to, że czujemy potrzebę rozmawiania na przykład na ten temat, to jest wynikiem tego, że żeśmy sobie tak skomplikowali życie, że musimy o takich rzeczach rozmawiać. Najpierw żeśmy tworzyli coraz więcej słów, coraz więcej tych kombinacji, a w końcu żeśmy się zaplątali i musimy teraz sobie jakoś wytłumaczyć. Zamiast po prostu spotkać się, sobie siąść i poczuć wszystko i tyle. I o czym tu gadać, jak jest fajnie?
[47:05] - No i po co to radio? I po co to wszystko?
[47:09] - No właśnie. Puść muzykę, przestań truć i idziemy spać.
[47:12] - Dokładnie. Nie, tak nie będzie. Słuchajcie, tak nie będzie.
[47:16] - Dobra, kontynuuj swoją historię.
[47:19] - Tylko jeszcze zanim zanim znikniesz, wrzucę jedną rzecz, taką, którą wyczytałem z gazety gdzieś ostatnio tu w Anglii. Taką ciekawostkę, że psycholodzy zaobserwowali — to jest związane z ekonomią — że powstają getta, znika klasa średnia. Dzisiejsze czasy NWO czy jak to nazwać, banksterów. No i co się okazuje? Okazuje się, że brak tej grupy ludzi pośrodku. Czyli jeżeli na przykład są tylko bogaci, którzy się wyprowadzą do luksusowej dzielnicy, gdzie nie ma żadnych biednych ludzi, oni widzą cały świat zza szyb swoich limuzyn albo helikopterów. A potem powstaje druga dzielnica, gdzie mieszkają tylko biedni, którzy widzą tych bogaczy tylko w telewizorze albo widzą te limuzyny z ciemnymi szybami, które gdzieś tam przemykają i tam siedzą ci bogacze, że nie ma kontaktu fizycznego między nimi. Okazuje się, że jak nie ma kontaktu fizycznego między ludźmi, to powstaje strach tak zwyczajnie mówiąc. Ludzie zaczynają się obawiać siebie, bo nie ma możliwości fizycznej konfrontacji takiej po prostu, że staną obok ciebie i po prostu poczuje ciebie. Naukowcy tego nie sprecyzowali.
Przynajmniej w tym artykule nie było to sprecyzowane. Tam było to bardzo na temat pieniędzy, że to jest związane z kasą i tak dalej. Ale ja myślę, że to jest bardziej to, że jak nie staniesz obok drugiego człowieka i nie będziesz miał szansy go poczuć, tylko będziesz go tylko widział, to w tym momencie język zaczyna działać na naszą niekorzyść. Język, nasza cywilizacyjna forma komunikacji. Bo w tym momencie zaczynamy szukać logicznych usprawiedliwień tej sytuacji, która być może nie ma żadnych logicznych usprawiedliwień. Po prostu tak się wydarzyło. Jest taki moment historii. Tak się wydarzyło, że niektórzy ludzie się pojawili tu, niektórzy tam. Niektórzy żyją w taki sposób, niektórzy w taki sposób i nie ma w tym żadnej logiki. Po prostu tak się wydarzyło.
Ale nasz mózg już próbuje sobie poukładać. Może nie tyle nasz mózg, ile ta cała sfera dookoła. Dlaczego nas tam nie ma? Dlaczego my jesteśmy tu, gdzie jesteśmy? I tak dalej. Wszystkie te historie. I nagle się okazuje, że jest to nieszczęście, że ten strach powoduje agresję. I zaczyna się powstawanie getta przysłowiowego, że to się właśnie stąd bierze, że nie ma komunikacji między ludźmi.
[49:25] - Bo ta komunikacja nowoczesna jest tak jak podawanie ręki w zbroi, w gumowej rękawiczce. Nie wiesz, co tam w środku jest. A wyobrażasz sobie zachowanie takiego status quo pomiędzy klasą bogatą a klasą biedną, że oni wychodzą do siebie, staną sobie, wezmą się, przytulą na moment i powiedzą: „No jak tam, stary, ci się dla mnie zapierdziela? Dobrze tam?”
[49:53] - Dokładnie. Mogłaby się pojawić empatia.
[49:55] - Nie jest to możliwe. Musiałoby się zmienić coś. Musiałoby coś zaiskrzyć. Albo by zaiskrzyło tak, że ten biedny by tego bogatego zaciukał natychmiast, że on jest w stanie coś takiego powiedzieć. Albo tamten by tego nie był w stanie z siebie wydusić. Powiedziałby: „Kurde, może ja ci jednak coś pomogę”. Wtedy zaczyna się pojawiać ta podstawa, która jest w wielu gatunkach zwierząt. Moralność i empatia.
[50:23] - Ona się pojawia też-
[50:24] - To jest naturalne i człowiek mógłby-
[50:25] - U dziko żyjących.
[50:26] - Nie daj Boże by to poczuł.
[50:29] - Tak, trochę tak to wygląda.
[50:30] - Nie trzeba izolować.
[50:31] - Zrobiliśmy sobie kulturę, która w delikatny, subtelny sposób, ale bardzo skutecznie odcięła nas, przynajmniej na dzisiaj, od poziomu doświadczania. Bo to jest właściwie poziom doświadczania drugiej osoby. Na tym polega ta komunikacja.
[50:47] - Dokładnie o to chodzi. Tak.
[50:51] - Ja tu jeszcze wrzucę na koniec, zanim się rozłączysz, ostatni kawałek. Nie wiem, czy ostatni na dzisiaj, Terrence'a McKenna, który tak na kontrę do strategicznego myślenia, które reprezentuje Noam Chomsky à propos języka i tego, dlaczego się komunikujemy, skąd to się wzięło i że to się wzięło ze strachu, że zginiemy, że umrzemy i tak dalej. Z kolei Terrence miał taką opinię, że to się bierze z empatii, z tych pozytywnych odruchów. Pojawia się taka bardzo pozytywna metafora w naszej głowie, jakaś myśl i chcemy ją przekazać komuś. I stąd się bierze potrzeba budowania języka. I nie ma to nic wspólnego z logiką. Po prostu najskuteczniejsza metoda przekazania metafory. Jeżeli trzymasz jabłko w ręku, chcesz je ugryźć i chcesz komuś pokazać, żeby ugryzł, to nie będziesz zastanawiał się nad tym, jak zbudować specjalny display, zrobić prezentację, zatrudnić ludzi, którzy tą prezentację zrobią i zrobić porządny slideshow, jak zjeść to jabłko. Tylko weźmiesz jabłko do ręki, postarasz się zwrócić jego uwagę, nawet nie używając specjalnie słów i pokażesz mu, kiwając głową, że jest okej, że możesz to gryźć. I tu nagle cały Noam Chomsky umiera.
Cała Nagroda Nobla, że tak powiem, spływa w toalecie razem z wartkim strumieniem wody.
[52:04] - Tak. Ja o gościu nie słyszałem wcześniej. Dopiero w tym filmie, o którym wspomniałeś.
[52:10] - Bardzo wpływowy. Nagle okazał się bardzo wpływowym człowiekiem.
[52:12] - Nie zrobił na mnie pozytywnego wrażenia.
[52:15] - Na mnie też. Zdjęliśmy dżingiel Noama Chomsky'ego z radia. Zdjąłem dżingiel. Tyle po tym obejrzeniu. Nie spodobało mi się to. Dobra.
[52:23] - Dobra, to opowiadaj dalej. Ja dziękuję bardzo.
[52:25] - To ja się rozkminiam nad tematem. Dziękuję wielkie za telefon.
[52:29] - Się rozkminiaj.
[52:30] - Panie Pichąt. Słuchaj, to może zaproś jeszcze, jak jesteś, zaproś do siebie tak słownie ludzi do Pichontarium. Wykorzystajmy tą okazję.
[52:38] - Znalezie ich i będzie tylko kłopot.
[52:43] - Dobra. To ja się rozłączam.
[52:46] - To nalezie.
[52:48] - Słuchajcie, Pijon chciał powiedzieć: oglądajcie Pichontarium w Radiu Na Fali i też pichontarium.com. Osobny adres też jest. Dokładnie. A ja myślę drobna przerwa w tych rozważaniach, a wy słuchacie oczywiście Radia Na Fali i rozważań na temat komunikacji, nad poziomem doświadczeń. Bo zaczęliśmy od komunikacji. Myślę, że fajnie spenetrowaliśmy komunikację i moment, w którym jesteśmy jako cywilizacja. Słuchacie Radia Na Fali, hiperprzestrzeni. Ja na imię Tomek. Możecie śmiało dzwonić: radionafali.com. Już odbieram.
Właśnie pomyślałem przed chwilą, że powinienem to powiedzieć jak brytyjscy naukowcy niedawno odkryli, iż człowiek, który nie zna swoich sąsiadów, dostaje świra. Bo właściwie do tego się sprowadzało to badanie, o którym mówiłem Pichontowi. Brak komunikacji między sobą powoduje, że dostaje człowiek świra. To jest ten klasyczny przypadek z filmu o samotnym rozbitku na bezludnej wyspie, który siedzi i nie ma już do kogo mówić, więc mówi do piłki, żeby nie zwariować. Żeby tylko nie zwariować, bo jest samemu. I się okazuje bez drugiego człowieka nie jest tak łatwo. Ale słuchajcie, bo dzisiaj jest o poziomie doświadczenia. Mamy komunikację ze sobą. Mniej więcej ogarniamy temat. To chyba czas najwyższy wskoczyć na te poziomy.
Mnie zafascynowało to kiedyś, dawno temu, kiedy byłem jeszcze bardzo młody. Opis, poziom doświadczeń. A spotkałem się z tym opisem przy informacjach o substancjach psychoaktywnych, gdzie swego czasu, nie wiem, czy dalej jest popularny, czy nie. Ja straciłem kontakt z takimi historiami troszeczkę. Czy nie z substancjami psychoaktywnymi, broń mnie losie, ale z opowieściami o nich w stylu urban legend. Pamiętam, że jak byłem młody, to dużo czytałem informacji, które brzmiały, że to jest pierwszy poziom, drugi poziom to jak cię swędzą ręce, trzeci to jak już jest miękko w nogach, czwarty to coś tam. Generalnie całe doświadczenie psychodeliczne było podzielone na poziomy. Tak bardzo precyzyjnie opisane wszystkie te rzeczy, aż przerażająco precyzyjnie. Zawsze się zastanawiam, czy naprawdę tak jest. Bo tamte poziomy okej, że pierwszy poziom tam, a czwarty to już jest wizyjny.
Piąty poziom to już jest kontakt z tym, co się widzi w wizjach i tak dalej. Takie wszystko po kolei, wręcz aptekarsko rozpisane. Koniec końców, kiedy troszkę podrosłem, nadszedł czas na moje prywatne doświadczenia psychodeliczne. Okazało się, że właściwie nic takiego jak poziom doświadczeń psychodelicznych nie istnieje. Jest tylko poziom, który ja nazwałem poziomem granicznym. Tak na swoje własne, prywatne potrzeby. Jeżeli chcecie, daję wam licencję. Możecie używać dowolnie, kiedy chcecie i jak chcecie. Ten poziom graniczny jest związany z odczuwaniem śmierci, czyli tak najzwyczajniej mówiąc, opuszczaniem własnego ciała, nabieraniem wręcz fizycznego dystansu do tego, kim się jest, a jednocześnie, bo jeżeli nabieramy dystansu do tego, kim jesteśmy, to nabieramy dystansu do tego, w jaki sposób się komunikujemy ze światem i co tak naprawdę mamy mu do zakomunikowania. Jak bardzo się wszystkie kiepskie myśli z dobrymi polaryzują, trafiają na siebie i trzeba dokonać bardzo jasnej selekcji, kiedy już jesteśmy poza sobą, co będzie dalej, kiedy już wrócimy do tego człowieka z powrotem.
Okazało się, że właściwie nie ma czegoś takiego jak poziom doświadczeń, przynajmniej w moim przypadku. Jeżeli w waszym przypadku się wydarzyło, to dzwońcie i mówcie. Ja opowiem tutaj tylko i wyłącznie o swoim, bo może ktoś miał taką historię, że miał takie poziomy doświadczeń i było to tak, jak jest to często opisywane gdzieś przez jakichś, jak to nazwał chyba, teoretykami. Dla mnie jest to właściwie tylko jeden rodzaj doświadczeń. Doświadczenie bycia tu i teraz oraz doświadczenie, kiedy się w 100% wycinamy z tej rzeczywistości. Może nie tyle, że wycinamy z tej rzeczywistości, ile potrafimy wyskoczyć z samych siebie i nabrać dystansu do naszego życia, do sytuacji, w której jesteśmy etc. Długo można by mówić na ten temat. Po prostu chodzi o nabieranie dystansu i takie wręcz fizyczne, takie, że naprawdę nas nie ma tam, gdzie byliśmy wcześniej. I to zmienia, i to bardzo mocno zmienia. Jest to rzecz, której oczywiście nie da się opowiedzieć, jak się okazuje, podobnie jak miłość, współczesnym językiem.
Współczesny język nie wymyślił takich słów, nie wymyślił takiej metody. Nie ma słownika, który mógłby sobie taki potencjalny użytkownik takich podróży wziąć do ręki i powiedzieć: „Okej, teraz mam język, którym oddam wszystko to, co widziałem”. Podobny język do takich odczuć znajduje się w paru miejscach. W Tybecie ludzie używają słów do określania takich zjawisk. Nie będę wam teraz cytował, jest tego bardzo dużo. Inna sprawa, że kurczę, to w ogóle cała audycja będzie osobna o tym, to zostawiam na inny temat. Ale generalnie tam zamienników na jedno słowo miłość jest parę. Jest więcej niż w naszej kulturze i jakoś to działa. Inna sprawa, że tam się też żyje troszkę inaczej. Tam ludzie się częściej widują, mniejsze społeczności, także mniejsza choroba psychiczna dookoła, mniejszy dystans między nami, bo z tego dystansu pomiędzy jedną a drugą osobą prawdopodobnie, ja tak mówię prawdopodobnie, ale powiem wam szczerze, jestem całkiem o tym przekonany, biorą się główne problemy, które się pojawiają w naszej głowie, czyli takie, że się boimy, że generalnie nie radzimy sobie z drugimi ludźmi, że coś w tej komunikacji po prostu nam umyka.
Ale wracając do tego poziomu doświadczeń psychoaktywnych, psychodelicznych czy jak to zwał, wydaje mi się, że są tylko dwa. Jest ten poziom, w którym jestem tu i teraz, i mówię do was oraz poziom, kiedy potencjalnie bym był w zupełnie innym świecie i funkcjonowałbym na zupełnie innej orbicie. Co jest ciekawego z tymi poziomami doświadczenia i dlaczego w ogóle można to nazwać poziomem doświadczenia? Pierwsza rzecz, dlatego że tak jak wspomnieliśmy wcześniej, jest to doświadczanie czegoś, czyli przeżywanie, chłonięcie impulsów z zewnątrz i kolekcjonowanie to nie jest dobre określenie, ale bardziej takie procesowanie i po prostu praca z tymi przemyśleniami, mówiąc najzwyczajniej w świecie. To jest jedna rzecz. A druga rzecz to to, że wskakujemy na inny poziom. Czyli jeżeli wskakujemy na inny poziom, to musi być inny poziom. To on po prostu jest. Nawet nie tyle, że musi, on po prostu jest i on jest cały czas. Tylko że my tam nie przebywamy aż tak zbyt często.
Tam się pojawiamy na parę chwil, czasami podczas tripów, czasami podczas medytacji takich bardzo ekstremalnych. Różnie bywa. Są różne techniki na to. Ja tutaj nie będę się nad tym rozwodził specjalnie długo. Generalnie chodzi o ten stan, kiedy po prostu porzucamy nasze doczesne zmartwienia, doczesne problemy. Bardzo podobny stan do śmierci. Tylko że w przypadku śmierci po prostu już tu nie wracamy. Chyba że w przypadku tych, którzy przeżyli śmierć kliniczną. Ci wrócili i opowiadają nam o tym. I to są takie ciekawe historie, bo jak sobie śledzicie opowieści ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną, to następuje gigantyczna transformacja w ich życiu po tym wydarzeniu.
Po prostu zmieniają się zupełnie, nie do poznania. Może chyba nie wszyscy, chociaż ja wiem. Ci, których ja poznałem, tych to po prostu zmieniło to dosyć mocno. Nabrali innej refleksji, dystansu do siebie i przede wszystkim zaczęli inaczej patrzeć na swoje relacje z ludźmi. Nagle się okazuje, że taki wyskok poza granice samego siebie powoduje, że kiedy tracimy kontakt z tą fizyczną powłoką, zaczynamy sobie zdawać sprawę, jak istotne są emocje w nas, jak istotne są doświadczanie uczuć. Tak zwyczajnie, po prostu jak człowiek. Czucie się fajniej, mniej lub bardziej. Generalnie strefa, której się po prostu nie da opisać niczym silnik samochodowy. Absolutnie. No i wskakujemy do tej strefy.
I sobie w tej strefie hasamy i tam jest zupełnie- Inny rodzaj informacji, który na nas czeka. I kiedy się oderwiemy od tego materialistycznego świata, to on już nas nie blokuje. I dzieją się dziwne rzeczy, zaczynają się pojawiać dziwne pomysły. I żeby było zabawniej, o czym często wspominam w hiperprzestrzeniach poświęconych substancjom psychoaktywnym. Tak jak w przypadku LSD, ludzie, którzy brali udział w grupie testowej, która co tydzień zażywała LSD. Konsekwencją tego było odkrycie dokładnie w tym innym poziomie doświadczenia, gdzie doświadczamy zupełnie innego wymiaru. Nie wiem, jak to nazwać. To właściwie chyba jest nawet ten sam wymiar. Właściwie bardziej poszerzamy swoją percepcję, bo to chyba najbardziej precyzyjne określenie tego zjawiska i wskakujemy na inny poziom doświadczenia. To tam czeka na nas wiedza, czeka jakaś informacja.
Klasyczne opowieści o wynalazcach, którzy są jednocześnie wizjonerami, ponieważ te wizje, tudzież te pomysły przychodzą do nich właściwie w snach, wizjach, że to nie jest coś, co wynika z logicznego, systematycznego dodawania 2 do 2 równa się 4, tylko polega na zupełnie innym kontakcie z rzeczywistością i prawdopodobnie z kontaktem z tą częścią rzeczywistości, która jest poza tym materialnym światem, w którym jesteśmy odgrodzeni. Przynajmniej sami się tak troszkę odgrodziliśmy na własne życzenie od swoich odczuć. To jest coś w rodzaju biblioteki, która funkcjonuje po drugiej stronie. Tak samo jak biblioteka, która funkcjonuje po tej stronie. Jeżeli przyjrzymy się na świat materialny, to tu jest konkretna biblioteka, która tu działa, zaopatruje nas w informacje. Bardzo łatwo zrozumieć, o co tu chodzi. Nie jest to wcale problematyczne i wcale nie trzeba się aż tak gęsto, ciężko i z mozołem domyślać tego, jak funkcjonuje dzisiejszy świat. Jeżeli przyglądacie się dzieciom, dzieci bardzo szybko łapią, na czym polega konstrukcja współczesnego społeczeństwa, na czym polegają relacje między ludźmi i tak dalej. Wszystkie te historie. Także nie jest to coś, co jest tylko dedykowane jakimś stanom po substancjach psychoaktywnych.
Ta informacja, która mieszka sobie w tym polu dookoła nas, jest cały czas, o czym zdaje się mówiłem bardzo dużo w hiperprzestrzeniach poświęconych właśnie polu morfogenetycznemu i obserwacjach związanych właśnie z opisaniem tej teorii i właściwie sprawdzeniem, czy naprawdę tak to wygląda na świecie. I okazuje się, że oczywiście tak to wygląda na świecie, przynajmniej w świecie zwierząt, w naszym świecie. Nie wiemy, czy wygląda wszędzie w kosmosie tak samo, ale na Ziemi wygląda na to, że jest tak, jak jest. I ta informacja funkcjonuje tak, że jest jakaś biblioteka, prawda? Czyli może te ośmiorniczki łączą się, tak jak jeden słuchacz napisał na czacie, mają swoją bibliotekę i łączą się z tą swoją biblioteką, a my o tym nie wiemy. I ta biblioteka, z którą się łączymy, nie potrzebuje żadnego werbalnego języka. W sensie nie musimy się uczyć składni, logicznej konstrukcji zdania. Ona się opiera na takim emocjonalnym interfejsie. Nie wiem, jak to opisać. Jest kilka przypadków bardzo ciekawych, począwszy od wynalazków, począwszy od książek, przechodząc przez całą dziedzinę aktywności ludzkiej i historii, które mówią o tym, w jaki sposób człowiek, który się odkleił od tego materialistycznego świata, skoczył do drugiego, przywiózł stamtąd troszkę informacji i załadował do tego współczesnego świata.
Tak jak chociażby ci kolesie od tych grup testowych, którzy odkryli, jak jest zbudowane DNA podczas tych swoich wizji. Taki fenomen, prawda? Czyli właściwie mamy do czynienia z bibliotekami. Można by tak stwierdzić, że na każdym poziomie doświadczenia czeka nas troszkę inna biblioteka. Mnie się czasami tak wydaje, że z tymi doświadczeniami i naszą percepcją jest trochę jak z taką bardzo starą biblioteką, gdzie trzeba mieć specjalną drabinę, bo półki są już tak wysokie, że trzeba przesuwać drabinę. I to jest trochę tak, jak normalnie wydaje mi się, jesteśmy zawsze na samym czubku tej drabiny, bo normalnie kiedy się rodzimy, przynajmniej kiedy rodzimy się jako dzieci, ten zmysł całkiem dobrze funkcjonuje u nas, jeżeli chodzi o instynkt, o wyczuwanie różnych sytuacji potencjalnych, począwszy od niebezpieczeństw, a kończywszy na fantastycznych historiach. Dziecko nie ma z tym problemu, z tą aktywnością, z tym, żeby wyrzucać te emocje, transferować te emocje, generalnie funkcjonować po prostu w tym świecie od początku do końca i dogadywać się z każdym tak, jak chce. Działa. W jakiś sposób działa. Nie ma tego problemu.
Z wiekiem, dorastając uczy się, jak opisywać ten świat i te metody opisowe powoli zabijają tego całego ducha. Może nie tyle zabijają, ile właściwie nie zostawiają mu miejsca. Właściwie na jedno i to samo wychodzi, bo już w tym momencie okazuje się, że ważniejsze jest precyzyjne skonstruowanie zdania tak, żeby się zabezpieczyć przed potencjalną sytuacją, że jak coś powiemy niepoprawnie, to ktoś nas nie zrozumie, coś zrobi źle. Ten świat się tak pokomplikował, że po prostu trzeba do tego takiego potężnego opisu. I tak z czasem, im starsi jesteśmy, ten opis jest coraz potężniejszy i właściwie troszkę jakbyśmy schodzili z tej drabiny na sam dół, tak całkiem nieświadomie, a czasami bardzo świadomie schodzimy, a na tym dole właściwie tych odczuć jest bardzo niewiele. Gubi się gdzieś empatia. Czego świadectwem jest właściwie współczesny świat cywilizowany w całości, gdzie dzieją się wszystkie te brutalne historie związane z tym, jak się zarabia pieniądze i tym, że ktoś musi stracić, żeby ktoś mógł zarobić jeszcze więcej. I tak tego nigdy nie wyda w swoim życiu, bo i tak ma już wystarczająco, ale dalej będzie męczył tych biednych ludzi, żeby po prostu pracowali jak niewolnicy dla niego. I to jest ten poziom doświadczeń, gdzie nie ma już żadnej empatii, gdzie właściwie wszystko zostało sprofilowane tylko i wyłącznie do uzyskania pewnego zamierzonego planu. Tym zamierzonym planem może być ilość przedmiotów o nazwie pieniądze.
Tym zamierzonym planem może być ilość dóbr fizycznych, nieruchomości, cokolwiek. Po prostu to już jest zamierzony plan, że chcemy mieć coś, co da nam poczucie bezpieczeństwa. I tak się zastanawiam, czy właściwie ten język przypadkiem nie opisuje tylko i wyłącznie, przynajmniej ten, którego używamy dzisiaj, nie opisuje tylko wyłącznie takiej najgorszej strony naszej osobowości. Bo właściwie, kiedy się przyjrzymy na to całe zjawisko To wygląda, że używamy go do tego, żeby się odizolować od innych ludzi. Stąd biorą się te skomplikowane konstrukcje słowne. Stąd biorą się na przykład skomplikowane kontrakty, gdzie język prawny określa zobowiązania obydwu stron i jak tylko ktoś zrobi krok w niewłaściwą stronę, to zaraz wszyscy się na niego rzucają, że: „Hej, kolego, warunki kontraktu były zupełnie inne, bo my się tu dogadaliśmy na kontrakt”. To też jest zabawna sprawa, bo oczywiście z kontraktem i tymi wszystkimi rzeczami jest też związana kwestia tajemnic. Tego, że boimy się mówić to, co właściwie leży nam na sercu albo to, co chcemy zrobić. Czyli trzymamy na przykład kontrakt w tajemnicy, bo czasami nam się wydaje, że pojawi się konkurencja, coś się zmieni z tym kontraktem i stracimy. I to jest taka obawa.
I czasami właśnie, tak jak wspomniałem, wydaje mi się, że właściwie cały ten język to jest po prostu opakowany strach, przynajmniej w tej współczesnej formie. To nie znaczy, że język jako taki jest zły, że słowa są złe, że coś jest z tym nie tak. Tylko chyba sposób, w jaki używamy tego języka, sposób, w jaki się komunikujemy i to, w jaki sposób on zdominował wszelkie formy komunikacji. Taki dobry przykład to chyba jest owa umowa na papierze, owe kontrakty papierowe i wszystkie sprawy związane z naszymi zobowiązaniami wobec samych siebie, które generujemy jako cywilizacja w wręcz koszmarnych ilościach. Tony papierów, ton dokumentów. A wszystko to po to, żeby zabezpieczyć się przed tak zwanym niepowodzeniem. Dawniej ludzie nosili króliczą łapkę, żeby się zabezpieczyć przed niepowodzeniem. Inni nosili amulety, a my podpisujemy sobie dokumenty, które nazywamy kontraktami po to, żeby się zabezpieczyć na przypadek, gdyby coś nam nie wyszło. Bo wydaje nam się, że jesteśmy w stanie wszystko przewidzieć, że jesteśmy w stanie wszystko zorganizować. Być może z tego powodu, że nasza komunikacja werbalna, czyli to, w jaki sposób mówimy, jest taka bardzo zdefiniowana, że to jutro zrobimy, tamto jutro zorganizuję, to zostanie zrobione i tak dalej.
Wszystkie takie, że będzie, że jest i że to my zrobimy. Taki bardzo egocentryczny punkt widzenia, który nie do końca ma się ze światem, bo świat akurat żyje swoim życiem i czasami na przykład może przyjść tornado, czasami może nas zalać, czasami może spaść śnieg, czasami może po prostu coś się wydarzyć, coś, co wysłała natura w naszym kierunku, coś, co kompletnie zdruzgotało nasze całe plany i naszą całą strategię. Okazuje się, że w takiej sytuacji, w bardzo podobnej sytuacji lądujemy, sięgając po substancje psychoaktywne. Właściwie doprowadzamy do czegoś takiego jak zdruzgotanie całego fizycznego świata. Lądujemy w miejscu, gdzie właściwie nikt z nas, nawet jakbyśmy mieli najdroższy zegarek, to ten zegarek i tak nie ma żadnej wartości ani godzina, którą wyświetla, bo jesteśmy już poza czasem, poza przestrzenią, poza znaczeniem w ogóle zegarka i zegarek wydaje się kompletnie idiotyczną rzeczą w tym całym zamieszaniu. Musimy się odwołać do zupełnie innych mocy, odwołać do mocy czystych intencji, do mocy miłości, do odczuwania, mówiąc zwyczajnie, sympatii, empatii do drugich ludzi, tak żeby to z nami rezonowało. Z tym rezonansem to chyba, myślę, dosyć prosta sprawa. Ja w to wierzę. Nie wiem jak wy, ale wydaje mi się to całkiem naturalne, że człowiek myśląc cokolwiek, wysyła tą falę na zewnątrz i to bardzo intensywnie. Są pomiary tego, co się dzieje w polu dookoła człowieka.
Nie wiadomo, czy to jest myśl, czy to jest jakaś inna forma aktywności elektro-grawitacyjnej, którą wytwarza nasz organizm. To jest zagadką dla świata nauki, oficjalnego świata nauki. Ale są takie badania, które mówią, że pole dookoła człowieka zmienia się, coś w ogóle dookoła nas. Jeżeli staniemy w takim czystym miejscu, bez zakłóceń elektro-grawitacyjnych, bez dużych słupów napięcia, bez nadajników telefonów komórkowych, to dookoła nas w okolicy siedmiu metrów, czasami nawet więcej, 15, różnie, zależy od osoby, jest coś w rodzaju pola. Czyli wszystko, co się dzieje w tym polu, troszkę inaczej się zachowuje. Przy czym, jak na ironię, nie chodzi o wszystkie rzeczy materialne, tylko chodzi o istoty żywe, o najchętniej i chyba najbliżej nasz własny gatunek. Jeżeli ktoś znajduje się w naszej okolicy w zakresie pięciu, siedmiu, 15 metrów, teoretycznie i praktycznie zaczynamy funkcjonować na bardzo podobnym rezonansie. Nawet odwróceni do siebie plecami powinniśmy się wyczuć. Przynajmniej tak mają ludzie, którzy nie stracili tej umiejętności, którzy sobie żyją gdzieś w dzikich lasach. Ci to czują zwierzęta na kilometry.
Zwierzęta czują w ogóle człowieka na kilometry. To też jest kwestia oczywiście zapachu, wszystkich sensorów, które ma zwierzak i że one są o wiele bardziej doskonalsze. Ale człowiek też wcale nie jest aż taki kiepski, że tak powiem, jeżeli chodzi o konstrukcję i też mógłby to wszystko odczuwać. I wiem, że to odczuwamy, bo są te różne tajemnicze eksperymenty, które przeprowadzano z wysyłaniem myśli chociażby na orbitę za pomocą tych specjalnych kart, że kosmonauci, którzy siedzieli na orbicie, mieli ze sobą karty, na których były różne znaczki. Się o tym opowiadałem. Trójkąty, gwiazdki, półksiężyce, kółka, kwadraty i tak dalej. I ekipa na Ziemi miała dokładnie takie same karty. Ekipa na Ziemi się koncentrowała, typowała konkretną kartę. No i człowiek na orbicie miał po prostu odgadnąć, o którą kartę chodzi. Trafienia powyżej 50%.
Także właściwie można to uznać za działającą technologię. Maszyny w dzisiejszych czasach nie mają takiej sprawności, jaką ma taka aktywność ludzkiego mózgu z wysyłaniem informacji poprzez kosmos nawet na orbitę. Czyli jest to pole, wiemy o tym, działa. I teraz jak sobie wyobrazimy, że ta cała komunikacja, którą mamy, w ogóle nijak się ma do tego pola, bo właściwie ona neguje istnienie tego pola, bo to jest coś, co robimy poza, ze strachu, że ktoś odczyta nasze prywatne intencje. Nie chciałbym oczywiście mieć pretensji do wszystkich robiących biznes, w ogóle nie o to chodzi, ale jest coś takiego w tym materialnym świecie, że zakopał nas strasznie w zupełnie innym odczuwaniu świata. Po prostu nie ma emocji. Emocje są po prostu niebezpieczne na tym poziomie, bo przez emocje można nie zrealizować swojego własnego planu. Wracając do tych doświadczeń psychodelicznych, tam po prostu nie masz litości, bo podczas takiego tripu nie da się zrealizować żadnego fizycznie planu. Ta informacja w głowie zostaje. Inna sprawa, że człowiek dostaje, podobnie jak wszyscy wynalazcy, bo to dotyczy właściwie chyba każdego podróżnika psychodelicznego, taki set informacji na temat swojego własnego życia, na temat świata dookoła i właściwie relacji z tym światem i tego, jak się powinien komunikować.
Tak jak wspomniałem wcześniej, jest to chyba najbardziej intensywne odczucie większości użytkowników substancji psychoaktywnych. Często czytając opisy tripów, czy to na Eurovidzie, czy gdzieś na Hyperrealu w Polsce. Na Hyperrealu może niespecjalnie, bo nie ma aż tylu opisów, ale w języku angielskim w tej całej sferze dosyć mocno funkcjonuje. Okazuje się, że głównym czynnikiem, który się w nas zmienia, jest nasza percepcja tego, jak będziemy dealowali swoje życie z najbliższymi ludźmi, czyli po prostu komunikacja. Mi się tak przypomina troszkę Pichontarium, gdzie Pichon wspominał o pięciu najważniejszych rzeczach, które należy zrobić w życiu przed śmiercią. Tam też jest wspomniane o tym, że należy być komunikatywnym emocjonalnie z ludźmi. Może nie tymi słowami, ale chodzi o to, żeby być miłym dla sąsiadów, miłym dla ludzi dookoła. Tak normalnie i zwyczajnie. Jest coś w tym takiego. To jest poziom doświadczenia.
Zastanawiam się, czy przypadkiem nie jest tak, że te dwa poziomy doświadczenia, czyli to doświadczenie, ja je nazywam psychodelicznym, to jest doświadczenie wyjścia poza fizyczność, nie stoi czasami na przeszkodzie z tym, co wybudowaliśmy sobie, z całą konstrukcją tego świata, bo wygląda na to, że stoi na przeszkodzie. Stoi w poprzek drogi, można powiedzieć. Może po jakiejś przerwie muzycznej, bo tak się zagadałem. A wy słuchacie oczywiście „Hiperprzestrzeni” moich dzisiejszych rozważań na temat języka, komunikacji, tego, jak przekazujemy sobie istotne sprawy dla naszego życia. Należałoby zapytać, co jest tak naprawdę istotne dla naszego życia. Czy na przykład opowiadanie sobie snu jest bardziej ważne niż opowiadanie sobie o konstrukcji silnika spalinowego? Cholera wie. Mam jakąś tam swoją refleksję na ten temat, ale to może po muzyczce, moi drodzy, bo ta refleksja jest związana właśnie z wynalazczością, z odkryciami, z tym, że coś w tych bibliotekach, w innych miejscach, w których bywamy, że tam jest jakaś informacja, coś tam jest zapisane. Ale co i jak do tego dojść? A może właściwie cały czas mamy z tym kontakt.
Może tylko żyjemy w takim patologicznym otoczeniu pełni dziwnych chemicznych dopalaczy i tak sobie nieświadomie wyłączamy mózg od dziecka i na końcu, jak zobaczymy coś w rodzaju ducha, to dostajemy zawału za nas się przywitać z dżentelmenem, który wchodzi drzwiami, a drzwi były zamknięte. Pogadać z nim trzeba, ani się bać, ani żadne tam egzorcyzmy, ani nic z tych rzeczy. Po prostu trzeba może zacząć świadomie dealować z tym całym bigosem, bym powiedział. Dobra, jakaś muzyczka. A wy słuchacie „Radia Na Fali i Hiperprzestrzeni”. Ja mam na imię Tomek. Jeżeli chcecie dzwonić, to dzwońcie. A wy słuchacie „Radia Na Fali Hiperprzestrzeni”, retransmitowanej też w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy „Radia Na Fali”, Radia Paranormalium. Za piękny, ciepły dzień słuchajcie slow down, bo jest tak miło i tak ciepło.
Dzisiaj z okazji, że jest tak miło i tak ciepło i doświadczam tego wszystkiego, o doświadczeniach i o doświadczaniu, o poziomie doświadczeń. Wracam do tej całej historii, bo z obserwacji wynika mi, że lubię alchemicznie patrzeć, że wszystko jest jednym i tym samym. Może taka obsesyjna troszkę myśl dla niektórych, ale mi to pasuje. Słuchajcie, jeżeli się przyjrzymy na to, jak jest skonstruowany nasz codzienny świat, czyli bez tej wizyjnej, bez tej duchowej sfery, gdzie normalnie funkcjonujemy, załatwiamy, organizujemy sprawy i przedmioty przede wszystkim i nasze życie wokół przedmiotów, to zauważamy jedną fenomenalną rzecz. Naprawdę clue programu zarabianie pieniędzy tudzież kolekcjonowanie przedmiotów wymaga od każdego z nas, jeżeli robimy tego typu rzeczy, dostrajania się do bytów, które razem z nami to robią. Taki klasyczny numer, że jeżeli ktoś wpada do jakiejś firmy, to automatycznie dostraja się do pewnego mentalu, który panuje w tej firmie i generalnie jest mu albo łatwiej, albo trudniej. Zresztą na dwoje babka wróżyła. Zależy, gdzie człowiek wyląduje. Jeżeli się jest z fajnymi ludźmi, to wszystkie sprawy idą fajnie do przodu. Jeżeli jest się z kiepskimi, to idą kiepsko do przodu.
Ale nie o tym mowa, bo mowa jest o dostrajaniu się do konkretnych potrzeb. Jeżeli lądujemy w świecie, w którym wszystko jest zdefiniowane na dostrajanie się do materii, to będziemy się dostrajać do materii. Ale tu nie o materię chodzi, chodzi o sam proces dostrajania się, czyli jeżeli lądujemy w jakimś środowisku, nasz organizm, nasz umysł, nasza antena, w ogóle jako istota istniejąca, żyjąca i tak dalej, mamy fenomenalną zdolność adaptacji do wszelkich możliwych warunków. To jest taka moja koncepcja. Nie wiem, czy jest tak naprawdę, czy nie. Myślę, że też nie jestem oryginalny, bo podejrzewam, że wielu też ma podobną koncepcję, dosyć mało odkrywczą, że coś, co nazywamy naszym ego, jest właściwie bardzo mocno skojarzone z rzeczywistością I to jest ta część, która odpowiada za dostrajanie się, która bardzo lubi się dostrajać do wszelkiej możliwej częstotliwości, która jest dookoła. Taka maszyna, która się automatycznie, czy chcemy, czy nie, zawsze dostraja do tej najgłośniejszej fali dookoła nas. Przynajmniej takiej fali wysyłanej przez ludzi. Jeżeli żyjemy w takim bardzo zmaterializowanym świecie, to automatycznie sami zaczynamy łapać ten klimat. Zaczynamy sami się przyglądać troszkę bardziej przedmiotom.
Ten proces się zaczyna w nas dziać. Zaczynamy to robić i pojawiają się efekty tego procesu, czyli na przykład zostajemy milionerami albo ktokolwiek wie. I ktokolwiek, cokolwiek by chciał z tym wszystkim zrobić i kimkolwiek zostać. Indianie Navajo mówią o tym, że jesteśmy kształcicielami. Tak to można niepoprawnie na polski przetłumaczyć, czyli że naturą człowieka jest to, że kształtujemy rzeczywistość dookoła, ale w bardzo specyficznym sposób. Ja myślę, że kształtujemy ją przez to, że się dostrajamy do tej częstotliwości i w tym momencie stajemy się takim mocniejszym źródłem wibracyjne. Przechwytujemy tą całą wibrację, dzięki temu możemy przejąć nad tym kontrolę. Chyba wszyscy rozumiecie, o co chodzi. Żeby wywołać większy impuls i ten większy impuls się w tej samej częstotliwości jak wszystkie inne dookoła. I wszyscy się będą zawsze oglądali na ten nasz impuls największy, tak zwyczajnie.
I dokładnie wydaje mi się, że ten sam mechanizm, czyli gdziekolwiek staniemy, nasz mózg będzie się próbował z tym skleić, chociażby po to, żebyśmy normalnie mogli funkcjonować, żebyśmy się ogarniali w miejscu. Nie jest to nic złego, nie ma w tym żadnego pejoratywnego znaczenia. Po prostu naturalnie się dostrajamy do każdej okoliczności, w której jesteśmy, będąc w tym ciele, ale szczególnie nasza głowa, która steruje tym całym ciałem, bo po prostu żyjemy na tej planecie, chodzimy po niej. Jest to naturalna zdolność wyssana z ziemi mamy, dotycząca chyba każdego żywego organizmu na tej planecie. Nam się udało tak, że okazuje się, że mamy te pięć palców. W przeciwieństwie do innych zwierząt jesteśmy w miarę manualni. Jesteśmy bardzo manualni i potrafimy sobie wykonywać przedmioty. I te przedmioty troszkę owładnęły naszą wyobraźnią. Ale jeżeli włączymy nas w taki dosyć specyficzny proces, gdzie poznikały wszystkie te ważne rzeczy w komunikacji, poznikał sen, poznikały uczucia, poznikały emocje troszeczkę, a na tym miejscu pojawiły się opisy przedmiotów. Jeżeli przełożymy ten sam proces, bo przecież to nie jest tylko tak, że ten proces działa w jedną stronę.
Ten proces działa właściwie wszędzie. Przynajmniej tak mi się wydaje, że to jest coś, co funkcjonuje dookoła, na górze, na dole, w lewo, w prawo, w każdym dowolnym kierunku. Zawsze jest ten sam proces, że dostrajamy się do konkretnej częstotliwości. Dlatego jeżeli wskoczymy do innego wymiaru, czyli wejdziemy na inny poziom świadomości, tak można to nazwać, automatycznie, czy chcemy, czy nie. Nie jest to związane z naszym chceniem, z tym, czego oczekujemy, z wszystkimi tymi historiami. Po prostu dostajemy taki set, jaki tam panuje. Z reguły są to bardzo dramatyczne dla niektórych przeżycia. Może nie dramatyczne w sensie jakiegoś zawału serca, tylko po prostu intensywne. W sensie tego, że widzą rzeczy, których nigdy w życiu wcześniej nie widzieli, że te rzeczy wyglądają tak, że nawet by się nie domyślili, że coś może tak wyglądać i że można o czymś pomyśleć w ten sposób. I to jest właśnie takie szokujące, że świat, w który czasami wkraczamy, ten świat w zupełnie innym miejscu, można powiedzieć na innym wymiarze, innej gęstości, cokolwiek, działa dokładnie na tej samej zasadzie jak ten świat, w którym żyjemy.
To się naprawdę niczym specjalnym nie różni, poza tym, że tam się po prostu dostrajamy do troszeczkę innej informacji. Tu mamy informację w tym świecie taką, wydaje mi się banalnie prostą, żeby okiełznać tą fizyczność, że uczymy się jak to robić, żeby się nie wysadzić w powietrze. To jest taki klasyczny przykład młodego, szalonego naukowca, który wiecznie eksperymentuje omal nie wysadzając się w powietrze po to, żeby na końcu ludzkości dać coś. Albo jakoś tak. Mechanizm ten sam. Słuchajcie, człowiek się dostraja do świata, w którym żyje. Próbuje zrobić coś, co spowoduje, że ten świat będzie promieniował jakąś empatyczną, pozytywną energią, bo to generalnie w nas siedzi od zawsze. Właściwie zawsze będzie siedziało. Od początku, od kiedy się rodzimy, do momentu, dopóki umrzemy. Niektórzy twierdzą, że są źli z natury i że empatia nie istnieje i że empatia tylko w życiu przeszkadza.
Ja to jak zwykle wysyłam do psychiatry takich ludzi. Bo co by było, gdyby mama takiego delikwenta zaraz po tym, jak go urodziła, przestała czuć do niego empatię? Empatia w tym momencie przestała być ważna, a cena na przykład pieluch albo strategia biznesowa na karierę zaczęła być ważniejsza. Są takie nieszczęśliwe dzieci na świecie, ale mam nadzieję, że jest ich bardzo niewiele i że wśród nas siedzą sami szczęśliwi ludzie, którzy nie musieli tego doświadczać. Ja sam tego szczęśliwie nie doświadczałem. Ale to jest dokładnie ten sam mechanizm. Jeżeli wejdziemy do tej innej biblioteki, do tego innego rezonansu, to może być tak, że w tym rezonansie funkcjonuje coś, co jest mocniejsze od naszego sposobu pojmowania świata albo bardzo zbliżone. I o ile tu sobie na przykład radzimy z przedmiotami, możemy wziąć sobie po prostu kawałek druta, lutownicę, cokolwiek. Możemy po prostu wymyślić tą lutownicę przede wszystkim i ją zorganizować, żeby w ogóle mieć ten kawałek drutu i lutownicę. To już jest kawał technologii.
A w innym świecie właściwie my nie robimy już żadnej lutownicy, nie produkujemy żadnych drutów. Tam już właściwie wszystko jest gotowe. Tam jest tylko informacja, która nie ma żadnej umowy, którą musimy podpisać. Nie ma żadnych obostrzeń prawnych, nie ma żadnego dealu tak naprawdę z tą informacją. To nie jest biznes. Po prostu ona tak swobodnie sobie lata. Można sobie z tej informacji zasięgnąć tyle, ile się chce, jeżeli oczywiście ma się do tego dostęp. Niektórzy mają, niektórzy mają troszkę lepszy, niektórzy troszeczkę gorszy. Ja myślę, że wszyscy mamy dostęp do tej biblioteki, że to nie jest tak, że to jest tylko kwestia wybranych ludzi. I tu chciałem dobić do takiego głównego tematu dzisiejszych moich rozważań, który mnie skierował na te tory.
Przepraszam bardzo, jakaś na Skypie wiadomość. Jakbyście chcieli zadzwonić: radionafali.com. Dobra, to te tory, o których mówię, to są tory związane z częstotliwością Schumanna. Jeżeli my odczuwamy tę częstotliwość Ziemi, ona definiuje sposób pracy naszego mózgu. Co tu dużo mówić, częstotliwości, które są dookoła nas, definiują sposób, w jaki postrzegamy świat. Tak sobie to opisaliśmy, przynajmniej naukowo, że to jest po prostu fala i że widzimy tylko kawałek tej fali. To już wiemy. To nawet nasze urządzenia pomiarowe, o czym często mówię, pokazują, że jest coś więcej niż to, co widzimy i to, co słyszymy i to, co odczuwamy w sensie temperatury i wszystkich tych czynników dookoła nas. I ta cała masa rzeczy, która funkcjonuje poza naszym spektrum widzialnym, słyszalnym, odczuwalnym, jest właściwie stukrotnie większa, przynajmniej na tych urządzeniach, które mamy, niż to, co nasz lekko zdeformowany przez tą cywilizację organizm odczuwa. Tak zwyczajnie, proszę państwa.
Pomysł jest taki, że jeżeli częstotliwości Schumanna, o czym wspominałem w poprzednim odcinku, rosną, to automatycznie częstotliwość pracy naszego mózgu automatycznie rośnie. Jest ciekawy przykład, o którym swego czasu w którejś z „Etykiet zastępczych” wspominał Edward. Ja też trafiłem na ten news. Zresztą chyba rozmawialiśmy o tym na jednej z „Wieczorowych Pór”. Aktualnie, w dzisiejszych czasach dzieją się niesamowite rzeczy, moi drodzy i to w świecie zwierząt. Okazuje się, że szympansy, które właściwie zawsze unikały wody, nie lubią wody. W ogóle małpowate uciekają od wody, bo tam mieszkają drapieżniki, które na nie polują i jakoś tak wolą drzewa. Okazuje się, że małpy uczą się pływać w dzisiejszych czasach, że część nauki, która zajmuje się badaniem przyrody, odkrywa, że coś się dzieje ze zwierzętami. O tym się głośno nie mówi, przynajmniej w mainstreamie. Co jakiś czas trafi jakieś spektakularne wydarzenie do anglojęzycznych newsów na ten temat, ale to rzadko kiedy.
Ale jest masa dziwnych doniesień z ośrodków badawczych, że zwierzęta podwajają swoją inteligencję. Okazuje się, że ptaszek, który na przykład nigdy w życiu nie zajmował się niczym specjalnie logicznym poza wysiadywaniem swoich jajek i generalnie organizowaniem swojego życia w taki konserwatywny sposób, jak wszystkie pokolenia ptaszków przed nim, od kilku pokoleń zaczyna produkować sobie narzędzia. Właściwie znajdować sobie narzędzia. Bierze kamyki i generalnie za pomocą kamyków sobie rozbija skorupki, które gdzieś tam sobie wytargał albo jakieś inne rzeczy, które sobie do jedzenia poznajdował, które są za twarde, żeby je ugryźć tak zwyczajnie ptasim dziobem. Ptaszki nagle pewnego dnia wpadły na pomysł, że zaczęły używać kamyków, więc biorą ten kamyk w dzióbek, podlatują troszkę wysoko i spuszczają prosto na te skrupiaki kamyki, a potem sobie wyjadają te skrupiaki. Ciekawa historia. Nigdy wcześniej tego nie robiły, bo są historie na temat tych ptaków, które są obserwowane już od czasów Darwina. I w ogóle jest kilka takich historii, że zwierzęta w ostatnich czasach się troszkę inaczej zachowują. Jeżeli można to w jakiś sposób wytłumaczyć, to myślę, że ciekawym pomysłem jest właśnie sięgnięcie do tej całej teorii związanej z komunikacją, z częstotliwościami mózgu i tym, że informacja jest zawarta w polu. Generalnie dostając się do tego pola, korzystamy z tej informacji i robimy świat dookoła siebie.
Jeżeli te częstotliwości Schumanna rosną, co widać po zwierzakach, wiemy, że troszeczkę podskakują do góry, że to się wszystko dzieje, to co się będzie działo z nami? Do tej pory rolę takich drzwi do innego świata spełniały substancje psychoaktywne. Okej, mam tu telefonik z Polem od Pichonta. Witam ponownie. Halo, halo.
[01:28:47] - Czy ja dobrze słyszałem? Ty się coś ptaszkom czepiałeś?
[01:28:50] - Tak. Słuchaj, czytałem o ptaszkach. Nigdy nikt nie podejrzewał. Te ptaszki nagle zmądrzały. Zaczęły sobie rozłupywać jakieś muszelki, skrupiaki kamykami, a nigdy nie robiły tego wcześniej.
[01:29:01] - Ale wiesz co? Robiły już wcześniej. Może nie wszystkie ptaszki.
[01:29:06] - Nie. Właśnie czytałem o konkretnym gatunku.
[01:29:08] - Jakieś konkretne.
[01:29:08] - Tak. O konkretnym gatunku i o konkretnym gatunku małp. Tam Edward znalazł informację, że zaczęły pływać, czego nigdy wcześniej jako gatunek w ogóle nie robiły. Jeszcze słyszałem informację o kilku innych zwierzakach, które też zaczęły robić jakieś dziwne rzeczy, których jako gatunek właściwie nie powinny robić. Przynajmniej z takiego zapisu encyklopedycznego, że otwierasz sobie i czytasz: małpa nie pływa. A jednak.
[01:29:28] - À propos pływania, to jest taka teoria naukowa, że ludzie byli wodnymi stworzeniami kiedyś, bo braki w owłosieniu na ciele i budowa skóry wskazują na to, że w zasadzie najlepszym środowiskiem dla nas byłaby woda.
[01:29:47] - Jesteśmy z wody. Nie chcesz się martwić, jesteś w 70% z wody. Może 72.
[01:29:52] - Nie, chodzi mi o środowisko, w którym powinniśmy przebywać, bo generalnie mamy owłosioną tylko głowę, czyli teoretycznie jedyną część, która by wystawała nam z wody, gdybyśmy w niej przebywali. I faktycznie w tym programie kiedyś też widziałem, że pokazywali właśnie jakieś małpy, które też pływają, ale to chyba nie ma ich zbyt dużo. Ale słuchaj, jeżeli chodzi o ptaszki, bo się poczułem urażony ptaszkami.
[01:30:20] - Urażony? Mądrzeją.
[01:30:24] - Ja nie wiem, czy to właśnie ptaszki mądrzeją, czy my po prostu się nauczyliśmy trochę zwracać na nie bardziej uwagę. Bo ptaszki, proszę pana, wcale nie są takie głupie.
[01:30:34] - Oj nie.
[01:30:35] - Jeżeli weźmiemy pod uwagę wagę, masę ciała ptaszka i proporcjonalnie do tego jego mózg, to jest to najinteligentniejsze zwierzę na Ziemi w ogóle. Sprawność mózgu ptaka jest niesłychana tak naprawdę. Taka ciekawostka.
[01:30:56] - Słuchaj, nie robią autostop na niebie, a nie wpadają na siebie, jak latają w kluczu. Fenomen.
[01:31:01] - W ogóle są lepsze od nas pod wieloma względami. Potrafią fruwać. To już jest znacząca przewaga. Dwa, że ptaszki potrafią rozpoznawać twarze. I swoje, i ptasie twarze i ludzkie twarze też, bez względu na położenie głowy. My nie rozpoznamy na przykład twarzy do góry nogami. Nie poznasz mnie, jeżeli przyjdę do ciebie do góry nogami.
[01:31:29] - Ha! Powiem ci ciekawą rzecz. I wam też, słuchacze. Brytyjska Marynarka Królewska, a dokładnie oddziały ratunkowe, te, które latają na helikopterach dookoła wyspy i wyciągają tych wszystkich rozbitków, którzy postanawiają udać się na morze, nie zupełnie zdają sobie sprawę z konsekwencji tego wydarzenia i czasami sobie z tym nie radzą. W tych helikopterach są zamontowane specjalne czasze, gdzie są specjalnie szkolone gołębie. Zadaniem tych gołębi jest wypatrywać ludzi, bo człowiek, nawet siedzący obserwator w helikopterze, nie ma takiego wzroku. Nie jesteśmy w stanie wypatrzyć człowieka na falach na oceanie. Okazuje się, że ptaszek robi to dokładnie, robi to perfekcyjnie i oni używają gołębi dodatkowo do tego.
[01:32:14] - Ale w ogóle Brytyjczycy mają-
[01:32:18] - Kamizelki. Czerwony gołąb widzi czerwone kamizelki. Co ja mówię!
[01:32:25] - Myślałem, że gołąb w czerwonej kamizelce lepiej widzi.
[01:32:28] - To też. On chyba może mieć jakąś taką kamizelkę w dzisiejszych czasach.
[01:32:32] - Słuchaj, ostatnio czytałem też o gołębiach trochę. Gołębie w Wielkiej Brytanii od dawnych czasów są bardzo istotne, bo tutaj mamy stopnie wojskowe dla gołębi, oficjalne. Są też odznaczenia państwowe dla gołębi. Były przyznawane. Jeden taki gołąb był bardzo znany. Nie pamiętam, jak on się nazywał, ale on w czasie wojny specjalne zasługi odniósł. Stracił oko, miał ranny brzuch, ostrzelono mu nogę, ale mu dorobiono sztuczną. Jak on szedł na emeryturę, to już miał drewnianą nóżkę. Ostatecznie trochę dziwnie skończył, bo jak już umarł na emeryturze, to go wypchali i gdzieś stoi w jakimś muzeum.
[01:33:18] - Przerażająca sprawa. Pomagasz ludziom całe życie, ratujesz. Pracujesz w pogotowiu jako pracownik pogotowia i zdarzy się wypadek samochodowy czy jakikolwiek wypadek i wypychają ciebie, wstawiają w gablocie w szpitalu na początek taka kolekcja: „Oto pracownicy pogotowia”.
[01:33:36] - Ale gołębie generalnie są zauważane w Anglii, bo od wielu lat służyły i pomagały ludziom w czasie wojny głównie. Ale mają specjalne zdolności. Może to jest wykorzystywane przez te helikoptery ratownicze, bo tak jak mówię, one rozpoznają twoją twarz nawet do góry nogami i poznają, kto to jest. Mało tego, że poznają ją, to jeszcze rozpoznają emocje. My kompletnie nie jesteśmy w stanie rozpoznać emocji na przykład człowieka leżącego bokiem. Musimy ustawić się tak, żeby zobaczyć jego twarz w pionie. Inaczej nie rozpoznasz emocji.
[01:34:17] - Niby tak, ale ja mam takie opowieści od Indian z buszu, że właściwie ci ludzie, którzy mieszkają z dala od smogu magnetycznego, telefonów komórkowych, wszystkich tych urządzeń, nie mają z tym problemu, a wręcz odwrotnie. W takich społecznościach, można powiedzieć prymitywnych z naszego punktu widzenia, sytuacje, gdzie o śmierci swojego bliskiego dowiadujesz się podczas snu, podczas jakiegoś przekazu, emocja przychodzi do ciebie, emocja wysłana przez tego człowieka, informacja przez niego w zupełnie innym polu jest czymś normalnym i zwyczajnym. To jeszcze było całkiem normalne i zwyczajne 100 lat temu, kiedy nie było telefonów. Jest kilka przypadków kilku ciekawych naukowców, pisarzy, sławnych ludzi ówczesnej epoki, którzy na przykład mieli przeczucie, że ktoś umiera. Wsiadali w dyliżans, jechali przez całą Europę i przyjeżdżali dokładnie w ostatnim momencie, kiedy ktoś już umierał i był na łożu, a list nie zdążyłby dotrzeć. I było masę takich przypadków. My teraz o tym wszystkim zapomnieliśmy, to wszystko odrzuciliśmy jako czary-mary dla dzieci.
[01:35:28] - Bo wiemy, że ktoś prześle SMS-a.
[01:35:31] - Tak, spodziewamy się SMS-a bardziej. Patrzymy na telefon, a nie myślimy o tej osobie. Przedmioty odebrały nam to.
[01:35:38] - Tak. Masz rację, tylko nie wiem, dlaczego o tym mówisz, bo ja mówiłem o ptaszkach. Ja się skoncentrowałem na-
[01:35:47] - Słuchaj, mi się na przykład wydaje, że ptaszki i wszystkie inne zwierzątka mają dokładnie tą samą historię. Normalne jest to, że one tak samo dotyczą rezonansu Ziemi. Czyli jeżeli rezonans Ziemi się podnosi, to rezonans zwierzaków też. Moje logiczne uzasadnienie obserwacji zwierząt i ptaszków, o których mowa, nie mówię o tym z drewnianą nogą, tylko o tych, które jeszcze są niewypchane polega na tym, że my właściwie tego nie dostrzegamy, bo żyjemy w tym smogu, ale po zwierzakach widać, że coś się zmienia dookoła, że lądują w troszkę innym polu informacyjnym. Być może jest to taka teoria i koncepcja szyta mocno na wyrost z mocną przesadą.
[01:36:27] - Ja myślę, że może być troszeczkę na wyrost. Ja bym był skłonny raczej-
[01:36:33] - Że nasze metody poznawcze, że nie wiemy niczego zbyt wiele o zwierzakach wbrew pozorom, że dopiero teraz-
[01:36:37] - Że my zaczynamy się może bardziej przyglądać zwierzętom i być może metody badawcze są bardziej zaawansowane. Dwa, że posuwamy się też do takich prostych eksperymentów, bo Jeżeli się zainteresujemy gołębiami i zaczniemy je badać, zaczniemy przeprowadzać eksperymenty psychologiczne, społeczne, socjologiczne z tymi gołębiami, to nasza wiedza na ich temat będzie się zwiększać. Jeżeli wcześniej się nie interesowano tym, bo to tylko zwykły obsrajmurek, to co żeśmy mogli o nich wiedzieć? Teraz nauka troszeczkę się kieruje w tą stronę, żeby się przyjrzeć, zrozumieć te zwierzęta, bo co rusz, gdy spróbujemy badać jakieś gatunki, to się okazuje, że one może są nawet lepsze od nas. Ostatnio czytałem, że teza postawiona jest taka, że mózg gołębia jest dużo sprawniejszy od ludzkiego mózgu. Nie dosłownie, bo jest dużo mniejszy, więc nie ma miejsca na tyle neuronów i tych połączeń. Ale na tą masę, którą on ma, to jest niesamowicie sprawny.
[01:37:49] - Może właśnie na tym polega ten fenomen ptaków, że doskonale się organizują, że nie potrzebują znaków drogowych, nie musiały sobie wymyślić całego słownika znaków drogowych i korytarzy powietrznych, tak jak my sobie wymyślamy z samolotami, żeby przelecieć z jednego kontynentu na drugi.
[01:38:03] - Dają sobie radę.
[01:38:04] - Dają sobie radę zupełnie bez problemów. Może ten mózg odczuwa troszkę więcej rezonansu z tej informacji. Może są podpięte do jakiejś biblioteki informacji. Wydaje mi się, że coś w tym jest. Nie chciałbym obok tego przejść.
[01:38:22] - Może to nawet nie jest biblioteka, żadna niesamowita biblioteka, w żadnym sensie mistycznym czy magicznym, tylko po prostu przestaliśmy patrzeć na świat w taki sposób, żeby go czytać, najnormalniej w świecie. Są przecież plemiona nomadów, którzy po prostu idą. „Dobra, tu kopiemy studnię, bo tu będzie woda.”
[01:38:47] - Przez zaburzenia mózgu.
[01:38:50] - Oni czują gdzie to ma być. Nie muszą się jakoś specjalnie skupiać. Oni po prostu to jakoś czytają naturalnie, bo nie przerzucili się na inny rodzaj pisma. Nie zaczęli czytać książek. Została im ta stara metoda. To tak samo jak z naszą komunikacją. Jak jej nie rozbudujesz za bardzo, nie przesadzisz, to będziesz umiał czytać te podstawowe informacje.
[01:39:14] - Jak zachowamy harmonię, nie wiem czy to jest dobre słowo, ale jakiś taki balans może. Bo harmonia oznacza, że wszystko jest to samo po jednej co po drugiej, a my tak nie do końca funkcjonujemy w tym samym. Właściwie podróżujemy ciągle, jesteśmy w trakcie jakiegoś procesu. Też się zastanawiam, czy jest możliwe zostawienie tej fizyczności tylko w połowie i w połowie wskoczenie w świat zupełnie inny. Czy to polega na czymś innym? Czy polega na doświadczaniu tego innego świata, a później tłumaczeniu tej informacji z powrotem do tego świata, w którym tu fizycznie żyjemy? To jest jedna opcja. Druga opcja jest taka, że jeżeli częstotliwości Schumanna rosną, ten cały rezonans rośnie, to automatycznie percepcja naszej anteny, którą jest mózg, automatycznie się zwiększa. I dokładnie jesteśmy jak te małpki, które się nauczyły pływać i jak ten gatunek wyjątkowy ptaków, który nauczył się po raz pierwszy rozbijać skorupiaki za pomocą kamieni, czego nigdy wcześniej nie obserwowano u tych ptaków od 300 lat. Może coś niedługo do nas trafi, bo my jesteśmy troszkę z tyłu, w szarym ogonie, na szarym końcu tych wszystkich zwierzaków.
Przez tą naszą percepcję świata i to, że potrafimy mówić, że potrafimy się komunikować, potrafimy zrobić jakąś logiczną konstrukcję, oddaliśmy się mocno od tego intuicyjnego zewu natury, od tego czucia wiatru we włosach.
[01:40:42] - Może i tak. Na pewno się musi coś wydarzyć z tego względu, że świat nauki chociażby badając ewolucję ludzkiego mózgu wyraźnie zauważa, że w ostatnich setkach lat, które są badane-
[01:41:00] - 250 lat. Ostatnio nagle coś się stało. Nagle mózg zrobił się taki, jaki jest teraz.
[01:41:05] - Mózg ludzki cały czas rośnie. Cały czas mamy coraz większy mózg. Każde pokolenie praktycznie jest inteligentniejsze od poprzedniego. To jest tak, że jesteśmy bardziej inteligentni o jakieś, nie jestem pewien, ale to jest tak mniej więcej 15% niż poprzednie pokolenie. I tak powoli to rośnie.
[01:41:27] - Może ta inteligencja, do której dorastamy, polega na braku takiego werbalnego opisu świata. Że masz silnik i opisujesz każdą śrubkę. Tylko może w tym świecie, gdzie już rządzi bardziej intuicja i telepatyczna komunikacja, te wszystkie technologiczne sprawy są już tak proste i wiemy, jak zrobić takie magiczne urządzenia za pomocą kamienia i patyka wręcz, można tak uprościć ekstremalnie. Teraz wydaje nam się to wszystko skomplikowane. Teraz musimy zużyć tonę kabla, technologii, musimy przewalić gigantyczną część naszego dorobku kulturowego, żeby do czegoś dojść. A może w tej intuicyjnej części, w tym rezonansie, do którego zmierzamy, może on jest taki właśnie intuicyjny, te wszystkie informacje są tak podane, że nagle się drapiesz po głowie i mówisz: „Kurczę blade, jaki głupi byłem, że to wszystko stało przed moimi oczami bardzo wyraźnie od początku do końca, a ja tego nie widziałem.” Być może ten rezonans odpowiada tylko i wyłącznie za włączanie kolejnego poziomu naszej percepcji świata. Taką mam koncepcję, proszę pana.
[01:42:37] - Szczerze mówiąc, liczę na to, że tak jest.
[01:42:39] - Ja też na to liczę. Jak spojrzysz na te wszystkie historie, na przykład z Teslą. On miał niesamowite sny i on mówił, że informacje idą z zupełnie innego miejsca. Jak rozmawiasz z ludźmi, którzy robią takie urządzenia, zajmują się generalnie takimi sprawami, które wymagają Po prostu bardzo dużo wyobraźni. Musisz usiąść i coś wymyślić praktycznie od zera. Bardzo często spotykam się z informacją, że ludzie polują na moment iluminacji, na moment oświecenia, żeby jak najbardziej odkleić się od realnego świata, tego rzeczywistego. Tego, gdzie trzeba wyjść, coś pozałatwiać, odebrać telefon, wysłać maila, załatwić rachunki, wszystkie tego typu sprawy. Trzeba się z niego odkleić i ta informacja na nich czeka. Oni zostawiają ten świat, wyskakują czy w śnie, czy za pomocą substancji psychoaktywnych, jak każdemu wygodniej. I wracają z powrotem z tą ekstrawiedzą.
Co jest znamienite dla wszystkich, wszyscy mówią, że jest to bardzo proste, że jest to informacja, którą dostali z zewnątrz. Wszyscy ci raportowali: „To nie jest moje. Dostałem to z zewnątrz. Moim zadaniem było przeniesienie tu tego i powiedzenie ci o tym”. Nic więcej. Nikt się nie czuje autorem.
[01:43:51] - Jak się przyjrzymy jakimś momentom zwrotnym w historii ludzkości czy wynalazkom, to bardzo często będziemy napotykać takie informacje, że to było intuicyjnie. Zresztą wielu naukowców, chemicy, biolodzy często mówią, że oni się kierują intuicją. To jest na zasadzie takiej, że to, czego on się nauczył, całą wiedzę, którą posiada, wykorzystuje do sprawdzenia, czy intuicja go przypadkiem nie nakierowała dobrze. On wpadł na to, ale teraz musi to policzyć, sprawdzić, czy to faktycznie tak jest.
[01:44:29] - Ciekawe.
[01:44:29] - To często tak działa. Ludzie wyczuwają po prostu coś tam.
[01:44:33] - Jak na ironię współczesna nauka powstała właśnie z wizji Rene Descartes, czyli Kartezjusz, ojciec współczesnej nauki. Dostał strzała podczas batalii, był ciężko ranny, zasłabł i miał wizję na polu walki czy w szpitalu. W wizjach przyszedł do niego anioł. Powiedział mu, że wszystkie rzeczy na ziemi są zliczalne, policzalne i da się operować, opisywać ziemię językiem liczb, matematyki. Stąd się wzięła współczesna nauka. Rene Descartes to zanotował, zapisał swoją wizję, swój sen. Przyszedł do niego anioł, powiedział mu, że cały świat można zapisać w liczbach. Od tego momentu stwierdził, że zapisuje wszystko w liczbach, wszystko będzie kalkulował i wszystko będzie przewidywał. I tak powstała nauka, że będzie przewidywalność tego, co się wydarzy jutro, dzięki badaniom danych, które pochodzą z wczoraj i dzisiaj.
[01:45:27] - Ale chyba nie będzie.
[01:45:29] - Chyba nie będzie, bo to zabawne, bo nauka powstała od wizji, a doprowadziła do tego, że właściwie odciągnęła nas od wizji, od intuicji. Przynajmniej stara się odciągnąć na siłę, jak tylko może.
[01:45:40] - Dokładnie tą samą historię będziesz miał z wierzeniami, z religiami. Też zaczęło się od jakiejś wizji. Zbudowano system, który teraz odciąga w zasadzie ludzi od tego, od czego to się zaczęło. Czytałem ostatnio dosyć ciekawą historię, to w ogóle temat na oddzielną audycję, że w zasadzie chyba wszystkie religie, wszystkie systemy wierzeń powstały na bazie psychodelików. Że prawdopodobnie żaden system nie mógł powstać inaczej i naukowcy próbują to udowodnić. To faktycznie gra.
[01:46:15] - Mi też to gra, bo jeżeli spojrzysz na kwestie, jak funkcjonują religie, z reguły one mają zakaz dla swoich wyznawców używania substancji psychoaktywnych chociażby po to, żeby nie sprofanować. Oni prosto w oczy mówią, żeby nie sprofanować tego doświadczenia, do którego się modlimy.
[01:46:34] - Na przykład ayahuascę możesz uzyskać z roślin naturalnie rosnących na terenie Izraela.
[01:46:43] - W Australii rosną te rośliny z DMT, rosną w całej Europie, rosną też w Polsce.
[01:46:49] - Generalnie się okazuje, że jak sprawdzisz, to wszędzie, gdzie powstawały religie, są idealne warunki. Psychodeliki są wszędzie.
[01:46:59] - To prawda. Mózg jest tak przygotowany do tych psychodelików, o czym już wspominałem w jakiejś „Hiperprzestrzeni”, nie będę was tu męczył. Ciekawe to jest. Ja sobie myślę o tym rezonansie, że do tej pory, może mama natura zostawiła nam te wszystkie psychodeliki na ciężkie czasy, kiedy rezonans planety jest słaby i kiedy za bardzo sklejamy się z materią fizyczną i mamy problem z odczuwaniem empatii, która wyzwala całą resztę tych rzeczy. Bo mi się wydaje, że empatia w ogóle jest wyzwalaczem kolejnych pozytywnych rzeczy. To jest tylko pierwszy krok. Później są jeszcze kolejne. W momencie, kiedy to wyłączyliśmy, to po prostu rośliny tylko zostały. Mama natura zadbała o to, żebyśmy mieli te rośliny. One się też pojawiały w momentach historii, czasami o tym mówię, takich spektakularnych.
LSD się pojawiło podczas największej rzezi, podczas II wojny światowej. Inne rzeczy, które były odkrywane, może nie tyle odkrywane, ile przywracane światu ponownie, tak jak grzyby psychoaktywne, to też historia związana z wojną w Wietnamie, wojną Korei. Później ponowne uderzenie psychodelików, taka duża eksplozja. To też było mocno skorelowane z gigantyczną agresją na świecie. Wygląda to trochę jak samoregulujący się system. Jeżeli zbyt dużo ludzi odbija i chce się wytłuc nawzajem, to nagle pojawia się coś w naszym świecie, co daje nam dostęp do troszkę innej biblioteki. Do tej biblioteki, która jest bardziej intuicyjna i zaczynamy troszkę inaczej funkcjonować. Więcej empatii w tym wszystkim i życie inaczej zaczyna wyglądać. Taki mechanizm ochronny bym powiedział, żebyśmy nie wysadzili planety Ziemia razem ze wszystkimi innymi zwierzętami. Trochę tak to wygląda.
Ten rezonans może jest czymś takim. Z dzisiejszego punktu widzenia traktujemy jeszcze wszystko jako materialne. Dzielimy troszkę na poziomy, a może w pewnym momencie, całkiem niedługo, jak rezonansy się podniosą, nagle się okaże, że wszyscy zaczniemy widzieć dziwne rzeczy, duchy, jakieś takie sprawy, bo nagle percepcja naszego mózgu będzie zupełnie inna. Antena będzie działała o wiele mocniej, jak u tych ptaszków przysłowiowych. Może być tak, że wtedy cała nauka runie. Może się okaże, że każdy jest właściwie Nikolą Teslą, bo każdy będzie mógł intuicyjnie wejść do tego pola. Nie wiem, jak to nazwać. Tak może być. Słuchajcie, mi Pichon zamilkł. Pichącie, zamilkłeś.
Słuchajcie, nie słyszę Pichonta. Zniknął mi chłopak. Kurczę blade. Pichącie, gdzie jesteś? Nie słyszę cię w ogóle. To ja rozłączam Pichonta. Mam nadzieję, że się odezwie już na wieczorowej porze. I taka refleksja na koniec tego wszystkiego. Właśnie nie ma refleksji na koniec. Najfajniejsze jest to, że chyba nie ma refleksji.
Jest kilka opcji. Słuchajcie, albo rezonans Schumanna idzie do góry i my razem z nim będziemy wędrowali i być może będziemy niedługo obserwowali podobne efekty, jak obserwujemy u tych małpek, które zaczęły nagle pływać u siebie. Tylko że my nie zaczniemy pływać, bo my już pływamy. Może będzie to coś innego. Może będzie to percepcja budowy jakichś zdrowszych urządzeń dookoła nas, bo właściwie w naszym przypadku to dotyczy generowania przedmiotów. My tworzymy rzeczy od zera często i może ta cała refleksja, która przyjdzie z tego innego poziomu świadomości, na który nas tak czy siak wysyła ta cała planeta z całym dobrodziejstwem, po prostu spowoduje, że zaczniemy normalnie funkcjonować troszkę bardziej ekologicznie, jak te zwierzaki. Mam tu stałego słuchacza, także odbieram ostatni telefon dzisiaj. Witam serdecznie. Halo, halo. Witam serdecznie.
Jak zdrowie szanownemu panu?
[01:50:43] - Dzień dobry.
[01:50:44] - Dzień dobry.
[01:50:44] - Chciałem tylko powiedzieć, że jak pan mówi, że ludzie dzisiaj, jak ktoś na przykład z rodziny umiera daleko, nie odczuwają tego.
[01:50:51] - Nie odczuwają. To dalej jest, tylko że to już znika troszeczkę.
[01:50:54] - Tak, troszeczkę odczuwają i opisy tego. Bardzo dużo było, że ktoś poczuł, że ktoś umiera z bliskich, a potem godzinę, parę minut później zadzwonił telefon, że ktoś umarł. I to paręnaście razy czytałem opisów i to współcześnie sprzed kilku miesięcy. Opisy takich zdarzeń.
[01:51:14] - To się dzieje, myślę, każdego dnia dookoła. My po prostu o tym nie jesteśmy informowani. Myślę, że jest coś w tym pomyśle, że poziom naszego doświadczenia, to, gdzie lądujemy z naszą głową, tam jest jakaś informacja zapisana, że być może czasami lądujemy w takim miejscu, że mamy dostęp do większej informacji, a nie mniejszej. I może przychodzą nam wtedy lepsze pomysły do głowy. Wtedy na przykład można sobie lepiej porozmawiać ze swoją własną rodziną bez telefonu, na przykład telepatycznie. To by było ciekawe.
[01:51:46] - Ja panu coś powiem. Ja dawno, z pół roku temu, rok oglądałem prawdziwe naukowe badania nad telepatią i one zostały udowodnione na 100% między bliźniakami.
[01:52:00] - Istnieje.
[01:52:01] - Zostało to nagrane i zostało to w powszechnym programie, te zdjęcia z tych badań pokazane po prostu na 99% ona wystąpiła między bliźniakami jednojajowymi. Próbowali z ludźmi nie pod takim kątem spokrewnionymi i nic nie zaskoczyło. Z bliźniakami jednojajowymi nie było problemu.
[01:52:26] - Proszę bardzo. Może dlatego, że te mózgi, właściwie organizmy bliźniąt jednojajowych są właściwie-
[01:52:32] - Są identyczne.
[01:52:33] - Tak. I dlatego odczuwają bez żadnych problemów. Może z nami jest tylko ten problem, że mamy za dużo smogu elektromagnetycznego? Nie wiem. Może ten czas w historii planety, że każdy z nas jest jeszcze troszeczkę inny i że z czasem coś nas wyrówna do pewnego poziomu.
[01:52:49] - Synchronizuje nas.
[01:52:50] - Dokładnie synchronizuje nas i nagle się okaże, że już nie trzeba telefonów komórkowych, że kilku innych rzeczy już nie trzeba, że radzimy sobie bez tego. Może tak być. Ja bym chciał. To by była bardzo ciekawa przyszłość.
[01:53:00] - Że byłaby możliwość, że jak ta osoba nie będzie chciała się z inną osobą komunikować, że będzie mogła się wyłączyć, a nie, że permanentnie każdy będzie słyszał swoje cudze myśli. To by było tragicznie.
[01:53:14] - Nie, słuchaj, myślę, że właśnie to by było całkiem okej, bo przez pierwszy tydzień byłoby tragicznie, a później wszyscy by zaczęli patrzeć na siebie i właściwie okej, już nie ma powodu do myślenia źle o sobie. Wiesz, jak już wiemy tyle o sobie, to znikają pewne bariery.
[01:53:29] - To nie wiem, jakby było, jakby każdy słyszał każdą o sobie myśl złą czy niekorzystną.
[01:53:35] - To trzeba by się ze sobą chyba pogodzić.
[01:53:38] - Nie wiadomo, czy mózg by nie zwariował od natłoku takiej ilości informacji.
[01:53:44] - Może. Słuchajcie, ja tu dołączam Pichonta, który jest z powrotem. Witam Pichącie jeszcze raz ponownie. Halo, halo.
[01:53:50] - No właśnie jestem jeszcze stały słuchacz.
[01:53:52] - Tak, jesteście razem.
[01:53:53] - Natłoku informacji.
[01:53:56] - Słychać mnie?
[01:53:57] - Tak, jesteście razem. Stały słuchacz i ty. Dokładnie i ja.
[01:54:01] - Ja chciałem ci, słuchaczu, powiedzieć, że właśnie bo ty się tam zastanawiasz słyszę nad tym, jak byłaby możliwa ta komunikacja. To jest bardzo proste. Jeżeli ty masz coś do przekazania mnie, a ja jestem nastawiony na odbiór informacji od ciebie, to wtedy je usłyszę i nie będzie szumu, nie będzie hałasu, nie będzie natłoku informacji, będą docierały tylko w konkretnych sytuacjach.
[01:54:28] - Czyli jak dzwonimy do kogoś, jak telefon, że ja do kogoś wybieram numer.
[01:54:33] - Jeżeli ja czuję potrzebę wiedzenia, co jest u ciebie, to kiedy ty będziesz miał potrzebę przekazania mnie informacji, to ona wtedy prześle się.
[01:54:41] - Wtedy się nawiąże połączenie.
[01:54:43] - Tak, wtedy się nawiąże tylko połączenie.
[01:54:46] - Ja będę chciał i ty będziesz chciał ode mnie odebrać informację, to wtedy.
[01:54:49] - Słuchajcie, myślę, że tak. Myślę Pichon, że masz absolutnie rację, bo jeżeli spojrzymy na ten przypadek ludzi na przykład obcujących z tymi dzikimi zwierzakami w Afryce, to właśnie na tym polega ten numer, że oni w tym momencie wyłączają jakiekolwiek negatywne myślenie z głowy. Oni po prostu idą do tych zwierzaków z otwartymi ramionami, pełni po prostu miłości do tych zwierzaków. I nagle się okazuje, że to działa.
[01:55:11] - Działa, wiesz co?
[01:55:12] - Ale ten moment, że musisz uformować tą swoją świadomość, tą myśl, intencję. Musisz uformować ją w taki sposób, żeby ona nie szkodziła nikomu. I ona dociera do tych zwierząt bez problemu.
[01:55:23] - Ja myślę, że to jest jeszcze prostsze niż myślimy. Kiedyś interesowałem się trochę tresurą psów, dawno temu. Guzik się nauczyłem, ale zrozumiałem jedną rzecz: że zwierzęta działają bardzo wyraźnie na poziomie emocjonalnym. Jeżeli wyskakuje do ciebie rottweiler z zębami, to w tym momencie ty decydujesz, co się wydarzy dalej. Pewnie nie w każdym przypadku, ale generalnie, jeżeli się przestraszysz, on cię dziabnie, cię dopadnie. A jeżeli się go nie boisz, tylko do niego wyciągniesz otwarte dłonie, pogłaszczesz go, poczochlasz, zaczniesz się z nim wygłupiać, to się okaże, że on nie ma z tym problemu. Poczekał sobie, ale widzi, że jest okej.
[01:56:12] - A mnie psy nie lubią. Ja sobie kiedyś szłem i nagle taki pudelek do mnie ruszył.
[01:56:19] - Może miał kompleksy? Może za duży jesteś?
[01:56:22] - Na mnie szczekają.
[01:56:24] - Poczuł, że jest większy.
[01:56:26] - Dokładnie. Czuje twoją moc. Słuchajcie panowie.
[01:56:29] - Za mną to i krowy łażą. Problem jest prawdopodobnie w tobie. To nie jest to, że psy ciebie nie lubią, tylko pies może na przykład czuć się zagrożony i on na ciebie sobie warknie, źle spojrzy.
[01:56:47] - Ja normalnie szedłem sobie, pani prowadziła pudelka na smyczy i nagle on w moim kierunku zębiska. Ja nogę usunąłem, tylko poczułem draśnięcie.
[01:56:57] - Stały słuchaczy.
[01:56:58] - Nic się nie stało. Pani pociągnęła za smycz i się uspokoił. I poszłem sobie.
[01:57:03] - To nie musi być twoja wina, stały słuchaczu. Absolutnie. Może wszystko jest okej.
[01:57:07] - Może taki był psychiczny.
[01:57:09] - Dokładnie.
[01:57:10] - Po prostu.
[01:57:11] - Bywają psychiczne psy.
[01:57:12] - Jak przy płocie jest, to ujadają na mnie, a na brata nie ujadają.
[01:57:16] - Nie, musisz, słuchaj, jakby co do zwierząt iść z bratem. Spytaj się brata, co myśli. Słuchaj, to by było ciekawe. Jak się spytasz brata, co myśli, jakie jest jego podejście emocjonalne do psów. Może tam jest tajemnica? Bo mi się wydaje, o czym dzisiaj mówię w tym odcinku, że tą tajemnicą może być właśnie nie nasz język, nie forma, jak perfekcyjnie się będziemy komunikowali za pomocą słownika, numerów, liczb i tak dalej, tylko jak perfekcyjnie zaczniemy, może nie tyle perfekcyjnie, po prostu zaczniemy z powrotem używać tej intuicji doświadczenia. Zaczniemy doświadczać kontaktu ze sobą, a nie go formalizować w rubryczki. I może wtedy się okaże, że wszystkie przestają na nas szczekać, bo będziemy wiedzieli, jak to zrobić. Może tak być.
[01:58:03] - Ja myślę, że tutaj wszystko się odbywa w nanosekundach dosłownie. Pamiętajmy, że nasze mózgi też nie są na tyle sprawne, żebyśmy my ocenili, kiedy ten pies zaczął szczekać.
[01:58:15] - Picho, powiem ci gorzej.
[01:58:16] - Może byłem spocony i może mój zapach go denerwował.
[01:58:20] - Może.
[01:58:20] - Było upalnie.
[01:58:22] - Za dobre jedzenie jesz. Takie, które poczuł pies i byłeś obiadem chyba.
[01:58:27] - Zmień dietę.
[01:58:29] - Ja się po prostu unikam.
[01:58:31] - Rozumiem. Słuchajcie, ale Picho, powiedziałeś, że to się dzieje tak bardzo szybko. To nawet gorzej, bo to się dzieje kwantowo, właściwie fraktalnie. To się dzieje przed w ogóle. Kiedy się robi zadanie-
[01:58:42] - Jeżeli pies do nas rusza i my dostrzegamy ruszającego do nas psa, to być może żeśmy nie przeanalizowali tego, że my żeśmy zrobili coś, co sprowokowało tego psa. Na przykład spojrzał my na niego w tym momencie. Nie rejestrujemy tej przyczynowo-skutkowości gdzieś tam.
[01:58:59] - Nie widzimy procesu, widzimy tylko efekt. Chcemy tylko efektu.
[01:59:03] - Tak. Nie zauważamy wielu rzeczy. Ze wzrokiem jest tak samo. Przecież my nie widzimy. To, co widzimy, to naprawdę my części nie widzimy. Mamy tą ślepą plamkę w oku.
[01:59:12] - Jedna setna tego wszystkiego chyba.
[01:59:15] - Nasze oczy nie dostrzegają wszystkiego. Mózg sobie dorabia coś tam, zakleja te puste przestrzenie, których my nie widzimy, bo nasze oczy nie widzą wszystkiego.
[01:59:27] - Informacje musi brać, prawda?
[01:59:28] - Część jest zmyślona przez mózg.
[01:59:31] - Dorabia brakujące klatki.
[01:59:36] - Nie chodzi o klatki.
[01:59:37] - Mam taką ciekawostkę, bo trafiłem, że polski instytut pracuje nad protezą oka, ale o jakości, że ma mieć jakość obrazu kamery HD. Ma przesłać informacje do mózgu tak, żeby normalnie człowiek widział w pełni kolorów, tak jak kamera wysokiej rozdzielczości.
[02:00:00] - Ciekawie.
[02:00:01] - Dla tych, co mają uszkodzoną siatkówkę.
[02:00:05] - Ciekawe.
[02:00:06] - Polakom się udało częściowo ten prototyp przesłać te impulsy u zwierząt. Na razie robią testy, że to działa.
[02:00:19] - Zobaczymy.
[02:00:19] - Za osiem lat planują to wszczepić człowiekowi choremu.
[02:00:25] - Zobaczymy, jak wszczepią.
[02:00:27] - Udało się poszczególne piksele tylko było widać, a oni chcą osiągnąć jakość kamery wysokiej rozdzielczości.
[02:00:33] - Słuchajcie, może się okazać tak, że tak jak teraz, jeżeli ta teoria o rezonansie Schumanna i jego wpływu takim bezpośrednim na sposób, w jaki odczuwamy świat, bo wiemy, że on tak czy siak wpływa na nas, to nie jest kwestia dyskusji, tylko pytanie: co ten szum robi w naszej głowie, ten rezonans Schumanna, te częstotliwości? Jeżeli jest tak, że one powodują, że wędrujemy troszkę w górę i one się podnoszą i zaczynamy odbierać troszeczkę, jesteśmy po prostu bardziej wrażliwi na troszkę większy zakres częstotliwości, to może, bo wrażliwy dotyczy całego ciała, to może razem z tym na przykład wrócą zdolności regeneracyjne komórek, bo wiadomo, że ta informacja jest odczuwana nie tylko w mózgu. Mówimy tak o mózgu, jakby człowiek składał się tylko z mózgu.
[02:01:15] - Chciałem o regeneracji powiedzieć. Opracował facet Jego znajomy stracił dwa centymetry palca. Piłą mu czy coś odcięło. On stworzył taki proszek, posypywał tym ranę ten znajomy i ten palec odrósł.
[02:01:36] - Tak, jest taki proszek. Teraz jest już opatentowany, jest badany. Zdaje się armia amerykańska chyba kupiła patent.
[02:01:42] - Armia potem się z nim skontaktowała. W Janinach jest ośrodek, to tylko taka ciekawostka, gdzie wszczepiają implanty słuchu i nawet ludzie z Zachodu przyjeżdżają, ze Stanów, z Europy Zachodniej, żeby tam wszczepić te implanty częściowo produkowane w Polsce. I to jest najlepszy ośrodek na świecie. Coś, co jest najlepsze na świecie, jest w Polsce.
[02:02:11] - Jest kilka takich rzeczy, także spokojnie. To już nie musimy nawet dorzucać do pieca, bo kilka jest nawet niezłych rzeczy w Polsce, których nie ma nigdzie na świecie. Ale to każdy kraj ma swoje takie.
[02:02:20] - Co wy mi o tym proszku tak późno mówicie?
[02:02:24] - Słuchaj, chcesz, żeby ci coś odrosło? Kończąc już dzisiejszą hiperprzestrzeń.
[02:02:30] - W sumie są dwie strony medycyny. Albo robimy super protezę, która praktycznie zastąpi nam uszkodzony organ, albo idziemy w stronę regeneracji organów czy członków ciała.
[02:02:42] - Otóż to. Ja myślę, że jeżeli ta koncepcja z tym, że ta częstotliwość rośnie i że to pójdzie w tą stronę, to może być tak, że ona odblokuje coś, o czym mówią starożytne legendy, że generalnie sami będziemy się naprawiali. Medycyna nie ma z tym problemu, bo medycyna bardzo dobrze wie, że człowiek właściwie się sam naprawia. Cały proces leczenia to jest tylko pomaganie organizmowi wrócić do jego oryginalnej formy i nic więcej. To jest tylko pomoc, bo organizm właściwie sam się leczy. To, co my robimy, to tylko mu sprawiamy pozytywne warunki do tej całej historii, żeby wszystko się działo tak, jak ma się dziać. I może być tak, że pewnego dnia, jak ten rezonans tak podrośnie, to się okaże, że potrafimy się leczyć i to już nie trzeba będzie jakichś zdolnych ludzi, bo teraz potrzeba czasami ludzi, którzy trenują leczenie ludzi rękami, tudzież wszystkie te niekonwencjonalne metody, które działają, bo wiemy o tym, że te metody działają. Nie ma na ten temat dwóch zdań. Oczywiście nie działają może zawsze i wszędzie, ale wiemy, że są okej.
[02:03:46] - A słyszał pan o celowym wprowadzaniu ciężko rannych ludzi niemal w stan śmierci klinicznej?
[02:03:53] - Nie.
[02:03:54] - Jest człowiek schładzany do temperatury plus pięciu stopni i w ten sposób można człowieka utrzymać w anabiozie przez około ośmiu godzin. Wtedy się dokonuje albo transport do szpitala, albo operację.
[02:04:07] - To może zostawmy. Zostawmy te medyczne rzeczy.
[02:04:10] - Kora mózgowa nie działa. To już jest w Stanach w ciężkich wypadkach wprowadzane, żeby człowieka uratować. Zrobili już parę takich operacji i obok było tradycyjnie leczonych ludzi po ciężkich wypadkach i o 50% odzyskiwanie w pełni zdrowia ludzi po takim zabiegu.
[02:04:35] - To taka techniczna medycyna. Teraz sobie wyobraźmy, co by się stało z naszym światem, gdyby się okazało, że możemy to robić własną głową, tak jak aktualnie robią to na przykład jogini, bo to są ludzie, którzy trenują przez całe życie tą siłę swojej intencji, siłę swojej mocy.
[02:04:49] - Mówię co innego. Na przykład człowiek ma super ciężki wypadek. Trzeba go niemal natychmiast. Nie wiem, czy jogin też by się wprowadził.
[02:04:59] - Nie wiadomo właśnie.
[02:05:00] - Stracił połowę krwi, jest nieprzytomny. Człowieka trzeba natychmiast wprowadzić. Nawet nie wiesz, co się z tobą dzieje. A słyszał pan o resetowaniu układu odpornościowego? Że przeszczep się robi, resetuje się układ odpornościowy i potem nie trzeba brać tabletek.
[02:05:19] - Tego nie słyszałem, bo nie siedzę w medycynie, nie zajmuję się tym, szczególnie takiej nowoczesnej.
[02:05:23] - Ja również siedzę tylko pobieżnie. A to jest faktycznie w laboratoriach i ośrodkach badawczych, co nie jest upubliczniane. Pracują nad tym.
[02:05:36] - Tego nie wiemy. To możemy tylko spekulować.
[02:05:38] - To, co wychodzi na jaw w jakichś filmach dokumentalnych czy coś. Opracowywane w tych laboratoriach całkowicie niepublicznie czy półpublicznie, że człowiek jak w tym nie siedzi po prostu, się tym nie interesuje na ostro.
[02:05:53] - Słuchajcie panowie, zostawmy może medycynę, bo ja już powoli chcę kończyć hiper. Przecież się i tak przeciągnęła troszeczkę.
[02:05:59] - Tak. To się rozłączam.
[02:06:01] - Dziękuję bardzo za telefon z tego słuchacza. Pichącie, ty jesteś jeszcze?
[02:06:06] - Tak, ja tu będę siedział.
[02:06:08] - Na kamyku.
[02:06:10] - Tak jest.
[02:06:11] - Na kamyku.
[02:06:13] - Pójdę sobie też już. Chcesz kończyć, to już sobie kończ.
[02:06:15] - Tak, kończę hiperprzestrzeń. Czas najwyższy. Ale zaczynam wieczorową porę, także zapraszam i ciebie, i wszystkich was, słuchaczy, na wieczorową porę po hiperprzestrzeni.
[02:06:25] - Ja to podziękuję chyba.
[02:06:27] - Ojejku, czemu?
[02:06:29] - Nie wiem. Po prostu tak z grzeczności.
[02:06:33] - No to inna sprawa. To rozumiem. Jak z grzeczności to inaczej.
[02:06:37] - Dobra, rozłączam się. Kończ już sobie spokojnie.
[02:06:39] - Dzięki wielkie za telefon. Słuchajcie, to był Pichont, stały słuchacz. Ja się dowiedziałem, że robią taką rzecz z tym przeszczepem. O przeszczepach to w ogóle ciekawe rzeczy krążą, opowieści o tym, co się dzieje, jak się człowiekowi wkłada coś, co pochodzi od innego ciała. Ale to w ogóle zupełnie inny temat, na inną rozmowę. Także dzisiaj to zostawiam. A dzisiejsze wnioski? Nie wiem, czy wnioski. Właśnie chciałem powiedzieć, że refleksje, a to nie są refleksje, tylko bardziej pytania. Czy może zmierzamy właśnie w takim kierunku, że się okaże, że możemy spokojnie na półkę odłożyć wszystkie te bardzo skomplikowane, zaawansowane technologiczne rozwiązania, które nawet służą temu, żeby podtrzymać nam życie, jeżeli zdarzy się jakaś katastrofa z nami.
Trzeba będzie po prostu pomóc, żebyśmy nie zeszli z tego świata zupełnie niepotrzebnie. Teraz robi to taka zaawansowana technologia, urządzenia, chemia albo wynalazki. Jest bardzo zaawansowany świat panów w białych kitlach i maskach na twarzy. Może za jakiś czas, jak ta częstotliwość wzrośnie, się okaże, że potrafimy robić to samoczynnie myślą tak jak jaszczurka, której odrasta ogon. Ja bym to porównał do sytuacji z Aborygenami. Aborygen sobie idzie przez swoją sawannę czy pustynię i w pewnym momencie staje, kopie dziurę i tam jest woda. On wie, że tam jest woda, nawet jej nie szuka. Po prostu idzie. „O, tu jest woda, kopiemy”. To się napije wody.
My nie mamy takich umiejętności. Czasami się zaprasza ludzi, którzy mają takie umiejętności, żeby z wróżkami chodzili, ale nasz współczesny świat to robimy zdjęcia satelitarne, mamy strasznie skomplikowane maszyny. W sensie skomplikowaną technologię, żeby sprawdzić, jaki jest ten grunt, czy tam potencjalnie będzie woda, czy nie, czy będą cieki, czy ich nie będzie. I jak człowiek kopie studnię, to nie jest na 100% przekonany, czy na pewno tam będzie woda. Natomiast taki Aborygen nie ma z tym żadnego problemu. To może jak przeniesiemy tą sytuację, jak się rezonans podniesie, jak przeniesiemy ją na nasze życie, to może okaże się, że też będziemy potrzebowali o wiele mniej urządzeń i o wiele mniej technologii zaawansowanej i ta technologia stanie się troszkę bardziej do ogarnięcia, bardziej zrozumiała dla ludzi, a jednocześnie życie stanie się jeszcze bardziej wypasione. Tylko że już wtedy emocjonalne, wtedy już na zupełnie innych zasadach, bo już nie będzie za bardzo miejsca na kłamstwo, na ściemnianie, na tego typu hece. Trzeba będzie już wtedy doświadczać tego życia. Dokładnie, proszę państwa. I o tym doświadczaniu tego, co jest teraz i tego, co może nam potencjalnie przynieść przyszłość tej planety i nasza przyszłość była dzisiejsza hiperprzestrzeń.
Także miłego doświadczenia. Dziękuję bardzo za słuchanie i zapraszam na wieczorową porę. Yeah, sobie powiedziałem na koniec.