fotobudka wesele







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

Zagadka "Ufologicznych Informatorów"


Dodano: 2016-06-20 22:45:49 | Wyświetleń: 2506 | Przeczytam później
Jednym z najbardziej fascynujących - a przy tym trudnych do przeanalizowania - aspektów fenomenu UFO jest domniemana nieprzypadkowość obserwacji oraz wpływ tych obserwacji na świadków. Często, po obserwacji, u świadka rozpoczyna się długi łańcuch zdarzeń - zdarzeń pełnych różnych synchroniczności, zaburzeń i spowolnień czasu, nowoodkrytych zdolności psychicznych, takich jak telepatia czy psychokineza.

Począwszy od obserwacji Kennetha Arnolda z 1947 roku, spotkanie z NOL jest uznawane za coś pokrewnego uderzeniu przez piorun: nastąpiło ono całkowicie wbrew woli świadka i prawdopodobieństwo ponownego wystąpienia u tej samej osoby jest ekstremalnie nieprawdopodobne. Gdy jednak w latach pięćdziesiątych ruch kontaktowców zaczął przybierać na sile, zaczęło się rozwijać odmienne rozumienie. Niektórzy ludzie twierdzili, że utrzymywali relacje z pasażerami latających spodków, zaś natręci z innego świata ochoczo również zapozowali do kilku zdjęć.

Dokładnie tą grupą wewnątrz społeczności ufologicznej zajmuje się nowa publikacja, wydana nakładem wydawnictwa Global Communications, prowadzonego przez Timothy`ego Green Beckley`a. Książka nosi tytuł "UFO Repeaters: Seeing is believing! The camera doesn`t lie!" (Ufologiczni informatorzy: Zobaczyć znaczy uwierzyć! Obiektyw nie kłamie!). Jak wskazuje tytuł, jest to pozycja przepełniona zdjęciami wykonanymi przez tych, którzy wielokrotnie mieli okazję wycelować obiektywy i uwiecznić NOL-e, zarówno na zdjęciach, jak i na filmach.

Wiele spośród zdjęć zamieszczonych w "UFO Repeaters" jest dość dramatycznych i wzbudzi westchnienie zdziwienia nawet u tych, którzy już od wielu lat badają ten temat. Książka tak naprawdę nie podejmuje próby rozstrzygnięcia, czy te fotografie są autentyczne. Nieżyjący już pionier badań nad wzięciami przez obcych, Budd Hopkins, powiedział kiedyś, że zawsze będziemy mieli problemy z oceną "prawdy" zdjęcia UFO, ponieważ nawet zdjęcie którego autentyczności eksperci od fotografii nie potrafili całkowicie obalić może wciąż wyglądać jak coś stworzonego przez Hollywood przez wydział ds. efektów specjalnych. Hopkins stwierdził również, że tak naprawdę jedyne, czego możemy być pewni, to my sami - co oznacza, że powinniśmy badać zjawisko UFO, podejmując je po ludzkiej stronie patyka.

I to udało się osiągnąć w książce "UFO Repeaters", gdy opowiada ona osobiste historie kilku spośród samych kontaktowców, którzy stali się wyłapywaczami latających spodków. Nie wiadomo, w jaki sposób i dlaczego ci kontaktowcy zostali "wybrani" do pełnienia swojej misji ujawnienia obecności obcych poprzez obiektyw aparatu, istnieje jednak pewien nieuchwytny czynnik, który łączy ich wszystkich.

W swoim wstępie, wydawca i autor Beckley zmaga się z tym i podobnymi problemami. Pisze na przykład: "Czy to sama osoba - Ufologiczny Informator - jest odpowiedzialna za obrazy widoczne na zdjęciach lub wideo? Czy posiada ona jakiegoś rodzaju urządzenie śledzące - implant - które obcy wykorzystują w charakterze aparatu samonaprowadzającego, aby pozostać w kontakcie ze swoimi reprezentantami? Czy niektóre z tych obrazów są z natury "psychiczne"? Czy są manifestowane przez samych Informatorów? Podobnie jak to się dzieje w zdarzeniach z poltergeistami? A może to tylko lokalizacja jest "gorącym punktem", który przyciąga NOL-e, a w którym każdy mógłby stanąć i uwiecznić dziwne obrazy, które bez wątpienia NIE są czymś wykraczającym poza rzeczywistość "normalności". Być może jest to kombinacja wszystkich wyżej wspomnianych czynników".

Stella Lansing


Stella Lansing

Weteran paranormalnego dziennikarstwa, Tim R. Schwartz, rozpoczyna książkę od przejścia do przypadków. Na przykład, sprawa Stelli Lansing z Palmer w st. Massachusetts, która posiadała dziwną zdolność "wzywania" NOL-i i zarówno fotografowania ich, jak też uwieczniania na filmie. Wiele spośród tych obrazów nie było obecnych gdy Stella wykonywała zdjęcia, przypuszczalnie jednak spontanicznie ukazywały się one na filmie. Twierdziła, że miała sposobność widzieć dziwnych małych ludzi i stworzenia, słyszeć głosy przemawiające znikąd, doznać wstrząsu elektrycznego wywołanego przez "błyszczącą postać", widziała też pojazd wynurzający się spod wody.

To właśnie Beckley zapewnił Stelli pierwsze otarcie się o popularność, gdy ta przybyła na konwent ufologiczny, który Beckley pomagał zorganizować w 1967 roku. Pokazała Beckleyowi serię domowych wideo, na których uwieczniła - jak twierdziła - "dziwne zjawiska, podobne do fantomu". Przypuszczalnie jeden z filmów Stelli ukazywał czterech pasażerów widocznych poprzez okno pojazdu powietrznego. Inne filmy na taśmie ośmiomilimetrowej przedstawiały światła poruszające się zgodnie z ruchem wskazówek zegara, które wydawały się zachodzić na klatki - uważa się, że coś takiego jest optycznie niemożliwe.

Stella opowiedziała o swoich doświadczeniach pisarzowi Bradowi Steigerowi dla potrzeb jego książki "Gods of Aquarius" (Bogowie Wodnika).

"Nie wiem, czy oni przybyli z innej planety", mówiła Stella, "czy też żyją wewnątrz naszego wymiaru, czy może są istotami międzywymiarowymi - a może mieszkają gdzieś na Ziemi, w miejscu którego jeszcze nie odkryliśmy. Cokolwiek jednak robię, dzieje się to tak jak gdybym była w jakiś sposób zaprogramowana, by odczuwać potrzebę fotografowania NOL-i. Czuję nagły impuls by chwycić aparat, nagła konieczność aby naprawdę wziąć aparat. Czuję, że może ktoś mi to każe, ale ja nawet nie wiem - nie jestem świadomie uważna. Gdy naciskam spust migawki, właśnie wtedy otrzymuję swoje zdjęcia UFO lub istot. Coś powoduje, że robię to, nie będąc tego świadoma. Zdaję sobie sprawę dopiero po tym zdarzeniu".

Na zdjęciach wykonanych przez Stellę Lansing często występują zdeformowane twarze oraz zakrzywione światła


Stella wciąż obserwowała i fotografowała NOL-e oraz sporządzała szczegółowe notatki jeszcze długo po tym, jak zainteresowanie jej pracą wygasło. Zawsze ochoczo opowiadała o swoich doświadczeniach, jednak aż do chwili śmierci w 2012 roku jej dziwne zdolności wprawiały ją w zadziwienie. Niemniej jednak media, takie jak popularny serial telewizyjny "Unsolved Mysteries", zawsze ochoczo opowiadały jej historię.

Dorothy Izatt

Swartz pisze również o Kanadyjce o nazwisku Dorothy Izatt, która fotografowała zadziwiającą różnorodność NOL-i. W filmach Dorothy tak bardzo zastanawiające są "jednoklatkowe" obrazy, które wyskakują niespodziewanie, ukazując smugi świetlne i inne interesujące obiekty.

"Wszystko zaczęło się, gdy zobaczyła jaskrawy obiekt wiszący na niebie nad jej domem", pisze Swartz. "Dorothy wyszła na balkon z latarką i próbowała dać sygnał UFO, które - ku jej zaskoczeniu - odpowiedziało sygnałem. Gdy opowiedziała o doświadczeniu swoim przyjaciołom, nikt jej nie wierzył. Zakupiła więc kamerę Keystone XL 200 Super-8 i zaczęła filmować. W wyniku tego powstało ponad 600 rolek filmu, o których sceptycy od samego początku mówili, że zostały sfałszowane. Jeśli ona jednak rzeczywiścieje fałszuje, to eksperci od fotografii muszą jeszcze dociec, w jaki sposób to robi".

Niektóre ze zdjęć wykonanych przez Dorothy Izatt


Filmy Dorothy były szeroko rozpowszechniane w programach telewizyjnych, takich jak "Unsolved Mysteries" czy "Sightings". Nazywa ona pasażerów UFO "świetlnymi istotami", nie kosmitami, ponieważ "my sami również jesteśmy kosmitami".

Dorothy stwierdziła, że od samego początku potrafiła określić, gdy w pobliżu znajdował się NOL, i że była zmuszona wziąć kamerę i go sfilmować. Później dowiedziała się, że był sterowana poprzez przekazy telepatyczne od istot pozaziemskich.

"Rozmawiasz na zasadzie umysł-umysł", wyjaśniła. "Oni potrafią odebrać twoje myśli, tak samo jak ja odbieram ich myśli. To wszystko to są różne typy istot. Niektórzy są podobni do nas. Gdyby chodzili pośród nas, nie dostrzegłbyś różnicy. Oni są różni, ale na tej Ziemi my również jesteśmy różni".

Co osobliwe, niektórzy ludzie widzą obcych we wskazanych przez nią miejscach, podczas gdy inni - nie. Ona sama odczuwa swoją zdolność do ich postrzegania jako efekt szczególnego zmysłu, jaki posiada. Gdy chce nawiązać kontakt, wówczas jedyne co musi zrobić to skoncentrować się - i się pojawiają. Dorothy twierdzi, że posiada ten "zmysł" już od urodzenia i że dzieli go z innymi członkami swojej rodziny.

"Nawet mimo iż wielu badaczy UFO stara się ignorować psychiczny składnik UFO", pisze Schwartz, "odrzucanie tego kluczowego elementu przyczyni się jedynie do ciągłego zamieszania, które otacza to zjawisko. Od lat czterdziestych, NOL-e stały się synonimami statków kosmicznych i istot pozaziemskich. Ta interpretacja jednak jest dalece zbyt uproszczona i przypuszczalnie bardziej odzwierciedla współczesne struktury poglądów, aniżeli naukowy fakt".

Betty Hill

Wzięcie Betty i Barneya Hillów zostało dobrze udokumentowane w książkach, takich jak "Interrupted Journey" (Przerwana podróż) autorstwa Johna Fullera, czy "Captured! The Betty and Barney Hill Experience" (Schwytani! Doświadczenie Betty i Barneya Hillów), napisana wspólnie przez Kathleen Marden (siostrzenica Betty) oraz długoletniego badacza UFO, Stantona Friedmana.

W 1961 roku Hillowie przeżyli coś, co stało się szablonem abdukcji przez obcych, który od tego momentu był powtarzany przez innych ludzi niezliczoną ilość razy. Para została zabrana z ich samochodu, gdy jechali z Kanady do swojego domu w New Hampshire, zabrano ich na pokład przyziemionego UFO, przeprowadzono badanie medyczne, a potem zabrano z powrotem do samochodu bez świadomych wspomnień z dziwnych zdarzeń, które właśnie miały miejsce. Hillowie swoje wspomnienia odzyskali dopiero kilka lat później, gdy psychiatra z Bostonu przeprowadził u nich zabieg hipnozy regresywnej. Wykorzystywanie hipnozy w celu wydobycia ukrytych wspomnień ze spotkania stało się kolejnym często występującym aspektem następującym po doświadczeniu wzięcia przez obcych.

Choć przypadek Hillów jest znany większości społeczności ufologicznej, niezbyt szeroko znany jest fakt, że po spotkaniu z 1961 roku Betty i jej część rodziny doświadczyli nie tylko kolejnych obserwacji UFO, ale także nietypowego zastraszania w formie włamań do domu, dziwnych telefonów i paranormalnej aktywności. Badanie naukowe przekonało Betty do wzięcia udziału w eksperymencie, który miał wykazać czy uda jej się ustanowić ponowny kontakt ze swoimi porywaczami. Celem było naprowadzenie pojazdu tak, aby wylądował niedaleko domu Betty. Betty próbowała skontaktować się z pasażerami UFO poprzez wiadomości przekazywane słownie i telepatycznie. W rzeczy samej, NOL-e zaczęły się pojawiać niedługo potem, po czym nastąpił wysyp paranormalnej aktywności, która obejmowała przedmioty w domu spadające z półek, samoczynne otwieranie i zamykanie się drzwi, oraz przelatujące w powietrzu kule świetlne.

Jak pisała Betty, "Te rzeczy przytrafiają się zarówno Barneyowi i mnie, jak też większości moich krewnych, widziały je jednak także inne obecne przy tym osoby. Nie wierzymy w duchy, wierzymy jednak w podróże kosmiczne oraz życie na innych planetach. Zastanawiamy się więc, czy ci kosmiczni podróżnicy mogą posiadać zdolność do stawania się "niewidzialnymi" dla nas".

Wielu spośród jej wielbicieli nie wie, że Betty miała "ulubione miejsce", które często odwiedzała aby spróbować nawiązać kontakt i "przyciągnąć" te istoty, które wiele lat wcześniej zabrały ją i Barneya. Owocem jej wysiłków była duża ilość dziwnych fotografii, które dodała do osobistej kolekcji pamiątek, a przy których jednak sceptycy wymachiwali językami, w nerwowy sposób wyrażając brak wiary.

Jedno ze zdjęć wykonanych przez Howarda Mengera


Howard Menger

Historia Howarda Mengera to jedna z tych, co do których masz nadzieję na prawdziwość po prostu z powodu pewności, jaką ona wyraża wobec natury pasażerów UFO. Howard spotkał rodzaj pięknych, kochających stworzeń, które wydają się być wyrwane prosto z dziecięcej książeczki o dobrych duszkach zabierających małego chłopca na fantastyczną przygodę w pewnego rodzaju kolorowej "krainie czarów".

Howard urodził się w 1922 roku w Brooklynie w Nowym Jorku. Gdy miał dziesięć lat, jego rodzina przeprowadziła się do ogromnego, wiejskiego domu na wiejskich obszarach New Jersey. Howard i jego brat zwiedzali pobliskie pastwiska i wzgórza, gdzie wkrótce rozpoczęła się paranormalna aktywność. Jak utrzymywali chłopcy, kilkukrotnie zbliżały się do nich dziwne obiekty przypominające pojazdy kosmiczne z przygód Bucka Rogersa, które pojawiały się ponad linią drzew i odstraszały chłopców, którzy uciekali w popłochu. Pewnego razu, blisko Howarda i jego brata wylądował dyskoidalny obiekt o średnicy dziesięciu stóp, podczas gdy inny wisiał nad ich głowami, jak gdyby badając reakcję chłopców na lądujący pojazd.

Powolutku, Howard, bardziej "wyczulony" od swojego brata, zaczął wypuszczać się na pastwiska i łąki samodzielnie. Szybko zaprzyjaźnił się z tamtejszą fauną, między innymi z wiewiórkami i królikami, szczególnie zaś przywiązany był do określonego miejsca nieopodal wolno płynącego strumienia, który biegł z tyłu rodzinnego domu. Pewnego jasnego słonecznego dnia w 1932 roku zobaczył coś, co na zawsze zmieniło jego życie.

"Tam, na kamieniu przy strumieniu", twierdził Howard, "siedziała najpiękniejsza kobieta, jaką moje młode oczy kiedykolwiek miały sposobność ujrzeć! Ciepłe promienie słoneczne odbijały się w jej długich, złotych włosach, które otaczały jej twarz i ramiona. Krzywizny jej pięknego ciała były zarysowane delikatnie, widoczne poprzez prześwitujący materiał jej ubioru, który przywodził na myśl kostium używany przez narciarzy".

Pomimo nagłego i dziwnego pojawienia się znikąd tej kobiety, Howard nie był wystraszony. Zamiast tego, "ogarnęło go obezwładniające uczucie zdziwienia", które wprawiło go w bezruch. Czuł emanującą od tej kobiety ogromną falę ciepła i miłości i podszedł do niej jak gdyby był jej starym przyjacielem lub ukochaną osobą.

Kobieta zawołała go po imieniu i powiedziała, że przebyła długą drogę, by się z nim zobaczyć i z nim porozmawiać.

"Mówiła, że wiedziała skąd pochodzę", wspominał Howard, "i jaki był mój cel tutaj, na Ziemi. Ona i jej ludzie obserwowali mnie przez długi czas i na sposoby, które nieprędko zrozumiałem. Gdy mówiła o swoich "ludziach", wciąż nie rozumiałem, że pochodzili oni z innej planety. Wydawało się że jestem otoczony przez silny żar, niemalże widoczny, który emanował z jej obecności. Często próbowałem opisać go jako jak gdyby postrzeganie filmu w Technicolorze w trzech wymiarach oraz bycie częścią akcji filmu".

Ponownie tajemnicza kobieta zwróciła się do Howarda po imieniu i powiedziała: "Kontaktujemy się ze swoimi", słowa które według Howarda powodowały więcej radości i przybierały na znaczeniu, gdy był coraz starszy. "To nie Twoja wina, Howardzie, że nie rozumiesz wszystkiego. Nie martw się", uspokajała go. Potem jej twarz posmutniała, i mówiła o poważnych zmianach, zniszczeniu i cierpieniu, które niczym czarna chmura naciągały nad kraj i cały świat. Przed odejściem, kobieta powiedziała, że Howard zobaczy ją ponownie, ale dopiero po długim czasie. Howard często później powracał w to samo miejsce, kobieta jednak nigdy nie pojawiła się ponownie.

Później, już w dorosłym życiu służąc w wojsku, Howard przebywał na wakacjach w Meksyku, gdy napotkał człowieka o sięgających barków włosach koloru blond, siedzącego w taksówce którą Howard właśnie zamówił. Blondyn przemawiał do niego, nie poruszając ustami, telepatycznie, i powiedział Howardowi, że został on wybrany do odbycia serii kontaktów z obcymi.

Obcy ostrzegł Howarda, że w czasie służby wojskowej jego życie może być zagrożone, nigdy jednak nie będzie musiał nikogo zabijać. To proroctwo okazało się później prawdziwe, gdy Howard został zaatakowany przez japońskiego żołnierza, który podszedł do niego z ostrym jak brzytwa bagnetem, w środku nocy wycinając dziurę w namiocie Howarda. Howard zaczął strzelać do żołnierza wroga, raniąc go, jednak nie śmiertelnie.

Howard spotykał swoich kosmicznych przyjaciół prawie wszędzie, gdzie się udał. Wyglądali oni wystarczająco ludzko, było jednak w ich wyglądzie coś dziwnego - coś być może nieco "nieobecnego" - co przekonało go, co ci goście mieli na myśli, mówiąc że pochodzą z innych planet. Wyjawili Howardowi, że został on wybrany by stać się kontaktowcem, ponieważ posiadał niektóre z tych samych pozytywnych cech, co oni.

Po wojnie Howard powrócił do New Jersey, a jego kontakty nasiliły się. Spotykał ich w swoim domu, jak również poza domem, w kilku oddalonych miejscach schadzek, do których kazano mu się udać. Wielokrotnie zabierał ze sobą kamerę, aby uwiecznić niektóre z ich działań w powietrzu. Udało mu się nawet uzyskać nieco statycznych zdjęć podchodzących do niego istot, oświetlonych od tyłu jaskrawo oświetloną zewnętrzną częścią ich statku i tworzących pełne grozy cienie.

Z biegiem lat, Howard zyskał sławę jako kontaktowiec, wyprzedzony jedynie przez George`a Adamskiego, i napisał książkę zatytułowaną "From Other Space To You" (od kosmosu do ciebie), która pozostaje klasykiem swojego gatunku. Choć wciąż istnieją kontrowersje co do tego, czy Howard był częścią rządowej grupy "uciszaczy" mającej na celu tworzenie zasłony dymnej wokół prawdy o zjawisku latających spodków, wciąż mamy wiele jego zdjęć, zaś wybrane z nich ukazały się w "UFO Repeaters".

Współautor Tim Beckley przyznaje, że jest predysponowany do tego by wierzyć w dziwaczne historie Howarda, ponieważ "on był tak czarującą osobistością (...) rodzajem gościa, który wydaje się niezdolny do kłamstwa". Beckley twierdzi, że mieszkał naprzeciwko Howarda i często słyszał pogawędki od innych, którzy "widzieli i słyszeli rzeczy" zarówno na terenie jak i w okolicy posesji Howarda, mimo że tak naprawdę nie spotykali się z nim. Jego wiejscy sąsiedzi sporo zachowali dla siebie, widzieli jednak wystarczająco dużo, by być w stanie zweryfikować niektóre z dziwnych wydarzeń, które miały się rozegrać w jabłoniowym sadzie na tyłach domu Howarda w Highbridge w stanie New Jersey.

Paul (Apolinar) Villa


Paul Villa

Podobnie jak legendarny szwajcarski kontaktowiec Billy Meier, Paul Villa był skromnym dżentelmenem, któremu udało się wykonać pewne uderzające zdjęcia UFO. Paul nie miał osobistego interesu i nie dążył za wszelką cenę do przyciągnięcia uwagi lub zdobycia sławy. Jak to często ma miejsce w świecie spotkań z UFO, Paul nie odkrył zjawiska latających spodków - to zjawisko latających spodków odnalazło jego.

Paul powiedział badaczom UFO, że odbierał przekaz telepatyczny nakazujący mu udać się w pewne miejsce, zwykle gdzieś nieopodal jego domu w Albuquerque w stanie New Mexico. Gdy zjawił się w wyznaczonym miejscu, obcy po prostu "pozowali" przed nim, gdy wykonywał zdjęcia swoim japońskiej produkcji aparatem, używając standardowego filmu Kodaka.

Rezultatem tych wysiłków jest piękna seria barwnych fotografii, ukazujących latające spodki w całej ich wspaniałości. Według ufologa Wendelle Stevensa, w porównaniu z większością fotografii z tamtego okresu - to jest z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych - zdjęcia wykonane przez Paula są dość ostre. Rozmiar obrazów ukazujących spodki jest na tyle duży, że ukazują one wyraźne szczegóły, zaś fakt że na pierwszym planie niektórych z fotografii widoczna jest ciężarówka Paula dostarcza znanego obiektu, z którym można porównać wymiary spodka i oszacować jego odległość od aparatu fotograficznego.

Paul urodził się w 1916 roku w rodzinie o korzeniach rdzennoamerykańsko-hiszpańskich. Nie ukończył dziesiątej klasy podstawówki, znał jednak biegle matematykę, fizykę, elektrykę i mechanikę, posiadał też szczególny dar pozwalający wykrywać usterki w silnikach oraz generatorach.

Jedna z fotografii wykonanych przez Paula Villa


W 1953 roku, będąc zatrudnionym przez Departament Wody i Zasilania w Los Angeles, Paul spotkał człowieka o wzroście około siedmiu stóp, który zwrócił się do niego po imieniu i potrafił czytać w jego umyśle, jak też znał ogromną ilośc faktów na temat jego przeszłości. Kosmita [takie określenie pada w oryginale artykułu - przyp. Iv.] zaprosił Paula, aby ten wszedł na pokład dyskoidalnego obiektu o metalicznym wyglądzie, unoszącego się w pobliżu nad wodą - Paul zaś zgodził się.

Dla Paula obcy wyglądali zupełnie ludzko, choć jednakowoż bardziej atrakcyjnie niż ludzie na Ziemi, byli też zdecydowanie bardziej doskonali jeśli idzie o twarz i formę. Zabrali Paula na wycieczkę po spodku i powiedzieli, że przybyli tutaj z przyjacielską misją, aby pomóc ludziom na Ziemi. Gdy jego kontakty były kontynuowane na przestrzeni kolejnych lat, Paula w końcu zaproszono do sfotografowania statków. Obcy przelatywali swoim pojazdem powoli i zawisali w powietrzu, gdy Paul z daleka wykonywał zdjęcia. W połowie lat sześćdziesiątych fotografie zaczęły przyciągać uwagę organizacji badających latające spodki, które podważały autentyczność zdjęć, niekiedy wręcz próbując udowodnić Paulowi fałszerstwo.

Wykonane przez Paula zdjęcia zapierają dech w piersiach i przypuszczalnie ukazują autentyczne latające talerze na tle pięknej pustynnej scenerii. Fotografie ukazują zmieniające się typu pojazdów powietrznych, co jest spójne z zeznaniami świadków NOL począwszy ld lat czterdziestych, i co spowodowało, że niektórzy analizujący myśleli, że odwiedza nas kilka różnych ras obcych istot oraz cywilizacji.

Zła sława, która wiązała się z byciem wybranym do wykonywania zdjęć, nie umiliła jednak Paulowi życia. Gdy wracając pewnego wieczoru z pracy do domu zatrzymał się w miejscowej karczmie i usiadł, aby napić się piwa, pewien obcy człowiek podszedł do niego i uderzył go w nos, powodując krwotok. Atakujący nazwał Paula wariatem z powodu "rozmów z kosmitą". Jak by tego było mało, nieproszeni poszukiwacze ciekawostek zakradali się do jego rodzinnego domu i, wychodząc, zabierali stamtąd "pamiątki". Wszelakie formy zastraszania kilkukrotnie zmusiły rodzinę Paula Villa do przeprowadzki.

Paul zmarł w 1980 roku w wieku 64 lat. Niektóre z jego zdjęć, w tym całe serie wykonane rzekomo na innej planecie, nigdy nie zostały upublicznione. Możemy się nigdy nie dowiedzieć wszystkiego, co Paulowi przekazali pasażerowie UFO, jednak pomysł że istnieją dalsze dowody fotograficzne, oczekujące na publikację, z pewnością jest kuszący.

A może zdjęcia są swobodnie rozdawane?

Publikacja "UFO Repeaters" zawiera również zdjęcia oraz osobiste historie innych ludzi, którzy zostali wybrani by fotografować latające spodki, jak również - okazjonalnie - ich pasażerów. Ellen Crystall, Ed Walters, Joe Ferriere, Marc Brinkerhoff - by wymienić tylko kilku - zostali pewnego razu, by tak rzec, "wciągnięci do grona", i tworzyli niekończący się strumień zdjęć, co wskazuje na istnienie pewnego rodzaju wzajemnego zaufania, jak też - w niektórych przypadkach - najwyraźniej miłosnego związku z istotami pracującymi na latających statkach.

Dlaczego pasażerowie NOL-i nadali Informatorom tego rodzaju uprzywilejowany status? Dlaczego te obce istoty w niektórych przypadkach przypuszczalnie odwołują "czynnik terroru" i zamiast niego wytwarzają troskliwą, pełną współczucia więź z niektórymi doświadczającymi, która trwa do końca życia śmiertelnika? Kapryśność wyborów dokonywanych przez obce istoty nie przestaje nas zadziwiać.

W międzyczasie jednak, Global Communications przedstawia Państwu właśnie to: książkę, która zawiera historie stojące za tymi fotografiami, oraz ludzi, którzy wzięli je za pewnik. Nie ma powodu, aby powątpiewać w autentyczność fotografii, zaś wiele z nich już dawno przeszło przez ręce ekspertów od analizy fotograficznej, którzy zmuszeni byli stwierdzić, że - bez względu na to, czy rzeczywiście istnieje obca obecność - same zdjęcia nie są wynikiem fałszerstw lub sztuczek.

Od chwili gdy w 1947 roku obserwacja Kennetha Arnolda rozpoczęła współczesną erę, obcy postanowili ujawnić swoje istnienie na wiele sposobów. Skoro tak, to dlaczego pojawiające się sporadycznie autentyczne zdjęcia nie są częścią całej tej mieszanki? Dlaczego pasażerowie UFO odmawialiby tego rodzaju weryfikacji, gdyby chcieli dostarczyć tak wielu innych form dowodu i potwierdzenia?

Jak sugeruje tytuł książki: zobaczyć znaczy uwierzyć!

Sean Casteel, unexplained-mysteries.com
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium