[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!




Serwer radiowy zapewnia






Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

Wznieś się w nawiedzone przestworza!


Dodano: 2015-03-11 23:56:51 | Wyświetleń: 2749 | Przeczytam później
Okładka książki Johna G. Fullera "The Ghost of Flight 401"


Gdy ludzie myślą o duchach, wielu przypuszczalnie kieruje swoje myśli ku zrujnowanym starym domostwom, rozpadającym się budynkom z zaciemnionymi oknami oraz budzącym dreszcz opuszczonym drogom. Takie miejsca przez długi czas były głównym elementem przerażających historii o duchach i horrorów, być może jednak jedne z najbardziej przerażających i najdokładniej udokumentowanych przypadków spotkań z duchami mają swoje korzenie nie w typowych nawiedzonych miejscach, lecz na niebie nad naszymi głowami. Wydaje się, że jeśli chodzi o niewytłumaczalne zjawiska widmowe ograniczenie stanowi tylko niebo - jak bowiem zobaczymy, również samoloty są podatne na nawiedzenia przez zagadkowe duchy spoza świata żywych.

Przejdźmy do okrytego złą sławą Lotu 401 linii Eastern Airlines, obsługiwanego przez samolot Lockheed L-1011-1 Tristar, którego pilotem był Bob Loft - weteran z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem, któremu towarzyszyli drugi pilot Albert John Stockstill, mechanik Donald Louis "Don" Repo oraz 10 stewardów. 29 grudnia 1972 roku Lot 401 ze 163 pasażerami na pokładzie po wystartowaniu o 9:20 wieczorem z Międzynarodowego Lotniska im. Kennedy`ego w Nowym Jorku leciał do Międzynarodowego Lotniska w Miami - był to rutynowy lot, z pozoru pozbawiony kłopotów, gdy jednak samolot zbliżał się do celu, zaczął się przerażający koszmar.

Gdy samolot dotarł o 11:32 do lotniska w Miami i załoga zaczęła się przygotowywać do lądowania, drugi pilot Stockstill zauważył, że wskaźnik podwozia, który powinien poinformować załogę że podwozie pod nosem znajdowało się w pozycji zablokowanej, nie świecił się. Zaniepokojona załoga postanowiła okrążyć lądowisko kilka razy, jednak zielone światło wciąż się nie włączało. Nie mogąc otrzymać wymaganego sygnału świetlnego dla podwozia, Loft zaniechał podchodzenia do lądowania i skontaktował się z wieżą kontroli lotów, by wyjaśnić sytuację, po czym samolot skierowano na lot w strefie oczekiwania nad niedalekim Everglades do momentu rozwiązania problemu. Gdy samolot znalazł się w strefie oczekiwania na wysokości 2000 stóp, włączono autopilota, a załoga rozebrała światełko, próbując określić przyczynę usterki. W międzyczasie mechanik Repo zbadał podwozie wzrokowo przez iluminator, widząc że istotnie znajdowało się na dole pomimo braku migającego światła. Gdy to wszystko się rozgrywało, a załoga była zajęta niedziałającym światłem wskaźnika, nikt nie zauważył że samolot stopniowo tracił wysokość, co było spowodowane tym że ktoś nieumyślnie wyłączył autopilota, opierając się o uruchamiającą go sterownicę. Ten brak skupienia oraz fakt że w ciemności poniżej nie było świateł ani widocznych punktów odniesienia spowodował, że nikt nie przejął się tym, jak szokująco i niebezpiecznie nisko zszedł samolot.

Od lewej: Kapitan Robert Loft, drugi pilot Albert Stockstill, mechanik Donald Repo


Nim załoga zauważyła utratę wysokości, było już za późno. Lot 401 wbił się w mokradła z prędkością 227 mil na godzinę, a zbiornik paliwa rozbił się, uderzając w błoto i trawę, wyrzucając płonące paliwo. Drugi pilot Stockstill zginął już w chwili upadku, i choć pilot Robert Loft oraz mechanik Donald Repo początkowo przeżyli katastrofę, Loft zmarł podczas wydobywania go z wraku, a Repo zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych ran. W tej tragicznej w skutkach katastrofie lotniczej zginęła cała załoga, 97 pasażerów oraz 2 z 10 osób towarzyszących, co uczyniło wypadek drugą pod względem liczby ofiar katastrofę pojedynczego pojazdu powietrznego w historii Stanów Zjednoczonych.

Wkrótce po zdarzeniu w społeczności lotniczej zaczęły krążyć dziwne historie o spotkaniach z duchami martwej załogi Lotu 401. Zarówno załogi jak i pasażerowie lotów na pokładach samolotów Eastern L-1011 Tristar zaczęli zgłaszać w różnych okolicznościach dziwne obserwacje zmarłego pilota Roberta Lofta oraz mechanika Donalda Repo. Zarówno załogi lotów jak i pasażerowie obserwowali obu mężczyzn stojących w przejściach, siedzących na miejscach pasażerów, w toaletach, a nawet w kuchni czy też w kokpicie. Jedna z takich mrożących krew w żyłach obserwacji miała miejsce, gdy pasażerka zauważyła bladego, przypuszczalnie oszołomionego obojętnego mężczyznę na jednym z siedzeń i zaczęła się martwić o jego zdrowie. Wezwała jednego ze stewardów aby przekazać mu swoje obawy dotyczące chorego pasażera, gdy nagle tajemniczy mężczyzna zniknął na oczach stewarda i kilku innych pasażerów, co wprawiło pierwszego świadka w taką panikę, że inni stewardzi musieli kobietę przywiązać do fotela i uspokoić. Później, gdy kobieta opanowała już histerię i gdy pokazano jej fotografie różnych załóg tej linii lotniczej, ta natychmiast zidentyfikowała Repo jako mężczyznę, którego wówczas widziała. Innym razem pilot oraz jego dwaj stewardzi widzieli Lofta spacerującego po pokładzie, a nawet rozmawiającego z ludźmi, przed startem samolotu - Loft następnie rozpłynął się w powietrzu, co wprawiło załogę w takie osłupienie, że lot został odwołany.

Komputerowa symulacja upadku samolotu na bagnach Everglades


Przypuszczalnie podczas swoich nawiedzeń Repo był szczególnie śmiały i aktywny jeśli idzie o jego zachowanie. Jedno z doniesień opisuje, jak steward zauważył mechanika naprawiającego piecyk w kuchni, później jednak mechanik lotu utrzymywał że nie naprawiał piecyka ani też nie zlecał jego naprawy, oraz że był jedynym mechanikiem obecnym wówczas na pokładzie. Później, oglądając zdjęcia, steward zidentyfikował widzianą przez siebie postać jako Donalda Repo. Kiedy indziej zaś pilot innego lotu usłyszał dziwne stukanie dochodzące z przegrody pod kokpitem. Myśląc, że może to oznaczać jakieś problemy z mechaniką, otwarł przegrodę i ku swojemu zdziwieniu ujrzał tam siedzącego w kucki Repo, spoglądającego na niego pośród ciemności. Gdy duch mechanika lotu zniknął a przegroda została zbadana, stało się jasne że rzeczywiście wystąpił tam problem techniczny, który w konsekwencji mógł doprowadzić do tragicznych w skutkach komplikacji.

Jeszcze bardziej mrożący krew w żyłach jest fakt, że według zgłoszeń wielokrotnie duchy Lofta i repo przemawiały bezpośrednio do załogi, stewardów oraz pasażerów. Jeden z takich incydentów miał miejsce gdy mechanik lotu L-1011 wykonywał czynności sprawdzające przed startem - Repo pojawił się tuż obok zaskoczonego mężczyzny. Według doniesienia, duch Repo powiedział do niego: "Nie musisz się martwić sprawdzaniem samolotu przed lotem, ja już to zrobiłem", po czym zniknął mu sprzed oczu. Inne zdarzenie miało miejsce na pokładzie lotu Tri-Star 318, kiedy to stewardessa lotu ujrzała twarz Repo wpatrującego się tuż w nią znad kuchennego piecyka. Przerażona stewardessa zawiadomiła pozostałych członków załogi - dwoje z nich, przybiegłszy na miejsce, zobaczyło tę aparycję na własne oczy. Obecny na pokładzie mechanik lotu znał Repo osobiście i natychmiast go rozpoznał. Repo przypuszczalnie odezwał się do nich, mówiąc: "Uważajcie na pożar w tym samolocie". Później samolot dotknęły poważne problemy techniczne spowodowane przez pożar, który okazał się na tyle poważny że spowodował anulowanie ostatniego etapu lotu. Kiedy indziej sam wiceprezes linii Eastern Airlines przeżył bliskie spotkanie z duchem, gdy rozpoczął rozmowę z ubranym w mundur mężczyzną siedzącym tuż obok niego w przedziale Pierwszej Klasy, sądząc że jest on kapitanem tego lotu. Ku jego przerażeniu, do prezesa powoli docierało, że rozmawia z nikim innym jak z Robertem Loftem – w tym momencie zmarły pilot natychmiast rozpłynął się w powietrzu. Przy innej okazji Repo przypuszczalnie zmaterializował się tuż obok zaskoczonego pilota i zadeklarował: "Nie będzie już więcej katastrof. Nie pozwolimy na to", po czym zniknął.

Stewardessy z Lotu 401


Wszystkie spośród najprzeróżniejszych obserwacji duchów Lofta i Repo posiadają pewne interesujące, niekiedy dziwne cechy. Zjawy zawsze były opisywane jako wyglądające nieprawdopodobnie żywo i realistycznie, bardziej jak prawdziwi ludzie z krwi i kości aniżeli jak widmowe spektralne istoty. Często duchy znikały tuż przed lub w momencie gdy świadkowie zdawali sobie sprawę, że ujrzeli lub rozmawiali z duchem. Co więcej, w większości przypadków obserwacji dokonywało kilku świadków, często byli to doświadczeni członkowie załóg, w doniesieniach których pojawiają się podobne szczegóły. Innym interesującym elementem jest to, że duchów Lofta i Repo przypuszczalnie nigdy nie widziano razem podczas tych samych lotów.

Być może najbardziej upiorne podobieństwo przewijające się przez wszystkie doniesienia to obecność na pokładzie części wydobytych z przeklętego lotu 401. Linia lotnicza Eastern Airlines prawdopodobnie wydobyła niektóre nieuszkodzone części z rozbitego samolotu i zamontowała je w innych swoich Tristarach L-1011. Wydaje się, że duchy Lotu 401 przeszły do tych samolotów razem z nimi, ponieważ jak później wykazano, to właśnie samoloty zawierające części wzięte z rozbitej maszyny wydawały się posiadać największą koncentrację nawiedzeń i obserwacji zmarłych członków załogi.

Szczątki samolotu na bagnach Everglades


Wszystkie te domniemane obserwacje duchów na pokładach samolotów L-1011 zostały zgłoszone do fundacji US Flight Safety Foundation, która odebrała tak wiele doniesień że wymieniła je w swoim newsletterze, stwierdzając: "Doniesienia zostały przekazane przez doświadczonych i godnych zaufania pilotów i członków załogi. Uważamy je za istotne. Pojawianie się zmarłego mechanika [Repo] zostało potwierdzone przez mechanika [obecnego na pokładzie]". Linia Eastern Airlines była zdecydowanie mniej zachwycona historiami, a ówczesny prezes, były astronauta Frank Borman, określił plotki i historie jako "śmieci". Linia całkowicie zdementowała obserwacje jako niedorzeczne oraz zdecydowanie zabroniła załogom rozpowszechniania takich historii, grożąc konsekwencjami dyscyplinarnymi a nawet zwolnieniem w razie stwierdzenia faktu rozmawiania o nawiedzeniach lub przekazywania plotek. Wszystkie wysiłki badaczy zjawisk paranormalnych zmierzające do dotarcia do sedna sprawy również napotykały na przeszkody ze strony odmawiającego współpracy przedsiębiorstwa, które w możliwie największym stopniu usiłowało się zdystansować od podobnych spraw. Co ciekawe, pośród wszystkich tych zaprzeczeń i unikania przez firmę tematu nawiedzonych samolotów, linia Eastern Airlines przypuszczalnie po cichu usunęła ze swoich samolotów wszystkie części pochodzące z Lotu 401. Wraz z częściami zniknęły też i duchy i od tego momentu nie zanotowano już kolejnych obserwacji.

Linia Eastern Airlines została ostatecznie zlikwidowana w 1991 roku po latach konfliktów z pracownikami i szczególnie osłabiającym strajku z 1989 roku, jednak mimo iż firma już nie istnieje, wciąż żywa jest jej sława jako nawiedzonej linii. Dziwny przypadek Lotu 401 stał się nieodłącznym elementem wielu dyskusji o współczesnych nawiedzeniach, został również omówiony w wielu mediach, począwszy od książek, poprzez filmy i programy telewizyjne, skończywszy nawet na piosenkach. W całej idei nawiedzonych samolotów wydaje się tkwić coś szczególnie uderzającego. Historia Lotu 401 jest również jedną z bardziej przekonujących z uwagi na fakt, iż wiele doniesień zostało sporządzonych przez trzeźwo myślących, szanowanych i doświadczonych członków załóg zajmujących wysokie stanowiska, jak piloci, oficerowie lotniczy czy też mechanicy. Przypuszczalnie nie istnieje powód dla którego mieliby kłamać lub upowszechniać przerażające historie, szczególnie że ich reputacja, a podczas upadku Eastern Airlines również ich miejsca pracy, byłyby przez to zagrożone. Co więcej, obserwacje duchów, które często ukazywały się w pełnym widoku przed większą ilością osób, były bardzo wyraźne i szczegółowe, często też zgłaszane były przez wielu świadków, których doniesienia w pełni się ze sobą pokrywały. Jeśli to wszystko stanowi tylko przypadek ludzi przekazujących ustnie między sobą miejską legendę, to jest to wysiłek bardzo przekonujący.

Szczątki samolotu na bagnach Everglades


W końcu nie istnieje żaden sposób, aby upewnić się czy na pokładach tych samolotów rzeczywiście działo się coś anormalnego. Wszystko, czym dysponujemy, to zeznania wielu świadków oraz dziwne detale, takie jak uratowane części z Lotu 401, co może być tylko przypadkiem, bądź też ich znaczenie zostało przesadnie wyolbrzymione. Wyczerpujące dochodzenia i wywiady ze świadkami przeprowadzane przez niezliczonych badaczy tematyki paranormalnej niewiele pomogły w zbliżeniu nas do rzeczywistego zrozumienia tego, co się dzieje. Jedno jest jednak pewne: jest to z pewnością intrygująca i dziwna sprawa, która zasługuje na swoje miejsce w rankingu najsłynniejszych nawiedzeń na świecie. Tak więc następnym razem, gdy wsiądziesz do samolotu i dopasujesz sobie siedzenie podług upodobania, może zechcesz się rozejrzeć i sprawdzić, czy obok ciebie nie siedzi czasem blado wyglądający obcy, być może ubrany w mundur członka załogi. Jeśli znajdziesz takiego jegomościa, może warto dotknąć go palcem - tak dla pewności.

Brent Swancer, mysteriousuniverse.org
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • Rihan (2015-03-12 2:09:05) #11657 | PW | RAPORT | E-mail
    Wszyscy popełniają błędy, nawet specjaliści wysokiej klasy jak piloci. Tak jak ci, którzy nie są w stanie przyjąć istnienia duchów (choć na tej stronie pewnie ich niewielu) tak ci szanowni piloci nie byli w stanie zrozumieć co się stało gdy opuścili w tak brutalny sposób ciało (szczególnie ten pierwszy). Mechanizm dość standardowy dla osób obeznanych z tematem, jednak jakość manifestacji i interakcji z otoczeniem bez wątpienia znakomite. Pomimo tragizmu sytuacji to czytając to jak się manifestowali czułem specyficzną radość, goście 'dali czadu' na niejednej płaszczyźnie;)

    Odpowiedz
  • Ivellios (2015-03-12 3:22:39) #11659 | PW | RAPORT | E-mail
    Taka ciekawostka - historia lotu 401 i późniejszych "wizyt" Lofta i Repo na pokładach innych samolotów została zekranizowana w filmie fabularnym: www.youtube.com/watch?v=vJt0oSpYJM8

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
Copyright © 2004-2017 by Radio Paranormalium :: Powered by Marek Sęk "Ivellios"