[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!




Serwer radiowy zapewnia






Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

Sir Arthur Conan Doyle, łowca duchów


Dodano: 2012-11-22 02:30:28 | Wyświetleń: 4423 | Przeczytam później
Sir Arthur Conan Doyle
Sir Arthur Conan Doyle


Autor powieści o Sherlocku Holmesie był również gorliwym badaczem zjawisk paranormalnych, który miał na koncie kilka własnych doświadczeń z duchami.

Sir Arthur Conan Doyle po wieki wieków będzie znany jako twórca postaci zapalonego i nieustraszonego detektywa, Sherlocka Holmesa. Poza tymi zagadkami, Doyle przejawiał również zainteresowanie Nieznanym oraz zjawiskami paranormalnymi. W końcu przecież był również autorem "Zaginionego Świata", "Tales of Terror and Mystery" czy "Przez magiczne drzwi", obok innych powieści fantastycznych.

Po śmierci swojej żony Louisy w 1906 roku i odejściu w krótkim czasie jego syna, brata, dwóch szwagrów i dwóch siostrzeńców, Doyle znalazł schronienie przed swoją depresją w ruchu spirytystycznym, który promował pogląd, że żywi mogą w istocie komunikować się ze zmarłymi. Przychodził na wiele seansów i zaprzyjaźnił się z kilkoma dobrze znanymi mediami tamtych czasów. Został przyjęty do Narodowego Związku Spirytystów i był prominentnym członkiem zarówno Klubu Duchów jak i Towarzystwa Badań Psychicznych. Założył nawet w 1925 roku Księgarnię Psychiczną w Londynie.

Choć sam siebie w kwestii zjawisk paranormalnych uważał za sceptyka o otwartym umyśle, prawdopodobnie zbyt chętnie wierzył w niektóre zdarzenia. Najbardziej żenujące było ogłoszenie przez niego, iż zdjęcia znane jako fotografie Wróżek z Cottingley były autentyczne i stanowiły dowód na istnienie zjawisk psychicznych. Owe zdjęcia zostały wykonane przez dwie małe dziewczynki, Elsie Wright i Frances Griffiths, które twierdziły, że bawiły się z wróżkami niedaleko strumyka w ogrodzie. "Wróżki" były jedynie wyciętymi z papieru postaciami.

Osobiste doświadczenia

Choć spędził wiele lat na zgłębianiu i badaniu możliwości istnienia zjawisk psychicznych i życia po śmierci, Doyle przyznał, że miał tylko kilka osobistych przeżyć, które mógł skategoryzować jako niewyjaśnione, lub co najmniej "dziwne". Te doświadczenia były jednakże warte odnotowania i opisał je w swojej książce "The Edge of the Unknown" (Krawędź Nieznanego) z 1930 roku.

Szepczący duch

Pierwszym doświadczeniem było zdarzenie, które uznalibyśmy za paraliż senny lub "syndrom starej wiedźmy", w którym ofiara budzi się i nie może się poruszyć i często wyczuwa obcą obecność w pomieszczeniu.

Doyle obudził się w sypialni swojego domu w Crowborough. "Leżałem w pokoju na plecach", napisał, "wyraźnie pobudzony, lecz zupełnie niezdolny to ruchu". Miał "oczywistą świadomość, że ktoś był w pomieszczeniu, i że ta obecność była nie z tego świata".

Historia Doyla z paraliżem sennym zdecydowanie jednak posiada ducha w tle. Doyle usłyszał zbliżające się do niego z drugiego końca pokoju kroki i czuł, że obecność była blisko i pochylała się nad nim. Wtem usłyszał głośny szept mówiący "Doyle, przyszedłem Ci powiedzieć, że jest mi przykro".

Mimo iż gość nie ujawnił swojego imienia, Doyle był przekonany, że wie, kim był ten duch. "Z pewnością była to osoba, którą próbowałem psychicznie pocieszyć po tym, jak została porwana", napisał. "Człowiek ten z pogardą odrzucił moje rady i wkrótce potem umarł. Być może chciał wyrazić swój żal".

W tym przypadku Doyle w interesujący sposób wyjaśnił również ten przypadek paraliżu sennego: duch, gdy potrzebuje dokonać materializacji na planie fizycznym, musi zaczerpnąć energii z materialnego źródła. Tym źródłem był on sam. Innymi słowy, został unieruchomiony, ponieważ duch wyciągnął z niego energię, by móc się ukazać.

Kościelne duchy

Arthur Conan Doyle mógł w istocie widzieć parę duchów przy innej okazji. Usłyszał, że pobliski kościół był uznawany za nawiedzony, wybrał się więc w to miejsce w celu zbadania wraz ze swoją żoną, dwoma synami, córką i dwoma przyjaciółmi. Wszyscy pojawili się w starym kościele o dziesiątej wieczorem i zostali powitani przez starego wieśniaka z lampą w ręku, który wprowadził ich do środka.

Usiedli na chórze na sztywnej drewnianej ławie "używanej niegdyś przez starożytnych mnichów". Po drugiej stronie znajdował się ołtarz, słabo oświetlony jedynie przez lampę. W tym momencie lampa wypaliła się i wszyscy siedzieli w ciemności, widząc jedynie dziwnie ukształtowane cienie i ledwo widoczne iluminacje utworzone przez słabe światło wpływające przez wysokie okna nawy głównej.

Przez dwie godziny siedzieli w ciemności na niewygodnych siedziskach. Nagle coś zaczęło się materializować. "Jakieś dwadzieścia stóp ode mnie", napisał Doyle, "pojawiła się mętna mgiełka światła, rodzaj fosforyzującej chmury, rozmiaru około jednej stopy, na wysokości równej wzrostowi człowieka".

Pozostali towarzysze Doyle'a również ujrzeli tę aparycję. "Światło migotało i przybrało określony kształt - czy też kształty - gdyż było ich dwa. Były to idealnie wycięte postaci w czerni i bieli, słabo świecące. Ich kolory i ułożenie nasunęły mi na myśl sutanny i komże" (komża to ubiór używany przez ministrantów - przyp. Ivellios).

Gdy tylko żona Doyle'a odezwała się głośno do tych postaci "Przyjaciele, czy możemy wam w czymś pomóc?", zjawy zniknęły. Doyle odkrył później, że inni również widzieli duchy w tym kościele przy różnych okazjach.

Ukryte dokumenty

Będąc aktywnym członkiem Towarzystwa Badań Psychicznych, Doyle stał się kimś w rodzaju poszukiwacza duchów, badającego doniesienia i skargi o nawiedzeniach, czyli w większości to samo, co robią dzisiaj członkowie ekip przygotowujących paranormalne widowiska dla telewizji.

Krótko po zakończeniu I wojny światowej Doyle otrzymał list od wdowy po odznaczonym żołnierzu, która wynajmowała dom w Alton w hrabstwie Hampshire. Jak uskarżała się w swoim liście, duch był w takim stopniu nawiedzony przez hałaśliwego ducha, że odstraszał on jej dzieci i kilku służących.

Doyle wyruszył na badanie. Zjawiwszy się na miejscu dowiedział się, że wdowa eksperymentowała z pismem automatycznym, mając nadzieję na kontakt z zakłócającym spokój duchem. W ten sposób poznała jego imię, i po zbadaniu zweryfikowała, że człowiek o takim nazwisku mieszkał w tym domu jakieś sześćdziesiąt lat wcześniej. Co więcej, dzięki swoim sesjom z pismem automatycznym dowiedziała się, że duch ten niepokoił się o jakieś ważne dokumenty rzekomo ukryte w krokwiach w rupieciarni - małym pomieszczeniu służącym jako magazyn.

Doyle zobowiązał się przeszukać wilgotne i zakurzone pomieszczenie w poszukiwaniu ukrytych dokumentów. "To było okropne miejsce", mówił, "pokryte grubą warstwą kurzu i zawalone wszelkiego rodzaju gratami, a zaś całą godzinę lub nawet dłużej, w koszuli i spodniach, nurkowałem pod krokwie w poszukiwaniu tych dokumentów".

W "szokującym stanie zakurzenia i zapocenia", Doyle wrócił z pomieszczenia z niczym, nie mogąc odnaleźć żadnego z rzeczonych dokumentów. On i wdowa zorganizowali następnie swój własny mały seans, w którym Doyle poinformował ducha, że dokumentów, o ile kiedykolwiek znajdowały się one w rupieciarni, już tam nie ma. Następnie zbeształ ducha za jego hałaśliwe i niegrzeczne zachowanie i nakazał mu "ażeby nie myślał już więcej o jego sprawach na tym padole, lecz nastawił swój umysł na wyższe życie".

Doyle przyznał, że w tym badaniu brakowało bezpośredniego dowodu i że jest otwarty na krytykę, wdowa jednak stwierdziła później, że duchowa aktywność ustała i że "atmosfera w jej domu zmieniła się na głęboko pokojową".

Duch z Charmouth

Inną ekspedycję w poszukiwaniu duchów zorganizował Doyle z dwoma towarzyszami - jeden z nich, pan Podmore, był zagorzałym przeciwnikiem spirytyzmu - wybrali się do nawiedzonego domu w Charmouth. Stary dom był wynajmowany przez kobietę w podeszłym wieku, jej dorosłego syna i zamężną córkę. Rodzina była nękana aktywnością poltergeista, najczęściej pod postacią niewyjaśnionych hałasów, który był tak dokuczliwy, że ledwie znosili mieszkanie w tym miejscu.

Mężczyźni rozpoczęli swoje dochodzenie, sprawdzając dom pod kątem jakichkolwiek oznak fałszerstwa, i przedsięwzięli inne środki mające zapobiec oszustwu, oczekując na manifestację paranormalnej aktywności. Pierwszej nocy nic takiego się nie stało. Drugiej jednak "dał się słyszeć przerażający odgłos", jak to opisał Doyle. "Jak gdyby ktoś walił w stół wielkim kijem. Drzwi w salonie były otwarte i hałas odbijał się echem w przejściu". Mężczyźni pobiegli szukać przyczyny odgłosu, nie znaleźli jej jednak, nie było też żadnych oznak oszustwa.

Doyle napisał do tej historii interesujące zakończenie. Około roku po dochodzeniu dom spłonął, w ogrodzie zaś znaleziono pochowany stary dziecięcy szkielet. Doyle zastanawiał się, czy to dziecko, które tak wcześnie zakończyło swoje życie, było przyczyną nawiedzenia.

Doyle napisał, że nie mógł wysłać do Towarzystwa raportu z tego badania, sceptyk Podmore uczynił to jednak - jego raport zirytował Doyle'a. W swoim raporcie Podmore stwierdził, że za "niewyjaśnione" odgłosy odpowiedzialny był żyjący w tym domu młody mężczyzna, który dopuścił się oszustwa. Według Doyle'a był to nonsens, ponieważ ów młody człowiek "tak naprawdę siedział razem z nami w salonie, gdy to się zaczęło. Dlatego wyjaśnienie podane przez Podmore'a było zupełnie niemożliwe".

Doyle zadrwił następnie ze wszystkich tego pokroju sceptyków, którzy nawet pomimo faktów nie zmieniają zdania. "Sądzę, że jeśli pragniemy prawdy, powinniśmy nie tylko być krytyczni wobec psychicznych twierdzeń, ale również wobec wszystkich tak zwanych zarzutów w tej kwestii", napisał. "Przykro mi stwierdzić, że w niektórych przypadkach zarzut oznacza, że całkowite kłamstwo staje się częścią krytyki".

Stephen Wagner
paranormal.about.com
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
    Copyright © 2004-2017 by Radio Paranormalium :: Powered by Marek Sęk "Ivellios"