01 Euro Hol Tadeusz Tomasz Poeckh







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

Rosyjscy kosmonauci i ich obserwacje UFO i innych dziwnych zjawisk


Dodano: 2016-07-08 20:51:07 | Wyświetleń: 2739 | Przeczytam później


Obserwacje na niskiej orbicie okołoziemskiej

Radzieccy i później rosyjscy kosmonauci, przebywając w przestrzeni kosmicznej, obserwowali interesujące, nietypowe i często niemożliwe do wyjaśnienia zjawiska. Niektórzy z nich opowiadali o swoich doświadczeniach, choć czynienie tego nie jest zalecane przez ich program kosmiczny. Kosmonauta to osoba szkolona przez program załogowych lotów kosmicznych do pełnienia funkcji dowódcy, pilota, bądź też służenia jako członek załogi statku kosmicznego - kosmonauci to profesjonalni kosmiczni podróżnicy.

Kosmonauta Władymir Ljakow wspomniał kiedyś o bardzo nietypowym zjawisku, jakie obserwował ze swojego statku kosmicznego, spoglądając na Ziemię: dwie gigantyczne fale wzniosły się na wodach Oceanu Indyjskiego i zderzyły się ze sobą. Powstała w wyniku zderzenia masa wodna wyglądała jak wielka góra, która natychmiast zniknęła (według artykułu opublikowanego w czasopiśmie "Tiechnika Mołodioży", nr 3, 1980). Kosmonauta Władymir Kowaljonok zgłosił obserwację bardzo podobnego słupa wodnego o wysokości ponad 100 kilometrów na Morzu Timorskim nieopodal Australii (magazyn NLO, 10/11, 1996). W artykule opublikowanym na łamach "Tiechniki Mołodioży" (nr 3) w 1979 roku, kosmonauta i naukowiec Jewgienij Chrunow wspomniał, że istnieniu obiektów UFO nie da się zaprzeczyć, ponieważ obserwowały je tysiące ludzi. Właściwości niezidentyfikowanych obiektów po prostu zdumiewają wyobraźnię. W innym wywiadzie, rok później, był bardziej wylewny. Były to czasy przed pieriestrojką, i Chrunow nie mógł swobodnie się wypowiadać. Kosmonauta Aleksiej Gubariew poszedł o krok dalej: przyznał, że wierzy w istnienie kosmitów. Co ciekawe, wspomniał o informacji, jakoby Amerykanie posiadali do swojej dyspozycji informacje, które potwierdziły jego wiarę ("Tiechnika Mołodioży", nr 1, 1980). Kosmonauta Walery Rożdiestwieńskij, który nie wierzy w obecność cywilizacji pozaziemskiej gdziekolwiek w naszym pobliżu, w tym samym czasie wyjawił wiedzę na temat tajnych pogłosek lub informacji, których osoby spoza specjalnych kręgów (radziecki program kosmiczny i sowieckie wojsko) nie mogły znać. W artykule opublikowanym na łamach "Tiechniki Mołodioży" (nr 10, 1980) stwierdził, że nie wierzył, jakoby "mały zielony człowiek" rzeczywiście zapukał do iluminatora na statku Sojuz.

Rosyjskim badaczom UFO udało się zebrać więcej informacji na temat kosmonautów i dziwnych zjawisk. Artykuł opublikowany na łamach czasopisma "Spektra" (nr 8, Leningrad, 1992, po rozpadzie ZSRR) wymienia kilka incydentów. W 1976 roku kosmonauta Władymir Kubasow opowiedział reporterowi, że on i inni posiadali wiele faktów, które potwierdzają istnienie NOL-i. Było to w tym samym roku, w którym doszło do słynnego zdarzenia z udziałem UFO w Teheranie. W 1978 roku Władymir Kowaljonok 15 sierpnia zaobserwował dziwny obiekt z pokładu stacji kosmicznej Saljut-6: obiekt wielokrotnie zbliżał się i oddalał. Kosmonauci Walery Riumin i Leonid Popow, będąc na pokładzie tej samej stacji w 1980 roku (między 14 a 15 czerwca), zaobserwowali grupę świecących na biało punktów, które wystartowały w okolicach Moskwy i odleciały w kosmos nad ich stacją. Zgłosili obserwację kontroli naziemnej.

Interesująca obserwacja miała miejsce 2 września 1978 roku. Sowieccy kosmonauci Kowaljonok i Iwanczenkow obserwowali cień stacji orbitalnej Saljut-6 nad chmurami. Cień miał bardzo dziwny, pomarańczowo-czerwony kolor. Co jeszcze ciekawsze, zmieniał swoje rozmiary. Wcześniej w tym samym roku, 25 sierpnia, obaj kosmonauci obserwowali opalizujące chmury: zielone, purpurowe, czerwonawe, błękitne, a nawet fioletowe. Inni sowieccy kosmonauci (W. Sewastjanow, P. Klimuk) zgłaszali obserwacje srebrnych chmur. Ich pochodzenie pozostaje niewyjaśnione. Sewastjanow był oczarowany ich matowym, niekiedy perliście białym, zimnym połyskiem. Struktura takich chmur była albo bardzo cienka (lub jaskrawa) na krawędziach jednolicie czarnego nieba, lub też gąbczasta, podobnie jak skrzydło łabędzia.

Mówi się, że te obłoki to magiczne widowisko. Rosyjski astronom Witold Cesarskij po raz pierwszy zarejestrował je w 1885 roku. Chmury znajdują się w najwyższej warstwie ziemskiej atmosfery, na wysokości 70-90 kilometrów. Składają się z rozproszonych cząsteczek, a ich natura wciąż pozostaje niejasna.

Pułkownik Jurij Nazarow, były zastępca dowódcy w Radzieckim Centrum Kontroli Misji Kosmicznych, wspominał, że 29 sierpnia 1978 roku kosmonauci Kowaljonok i Iwanczenkow (wspomniani wcześniej) oraz nowo dołączony kosmonauta Bykowskij i kosmonauta ze wschodnich Niemiec Sigmund Jahn zaobserwowali niezidentyfikowany, duży, sferyczny obiekt, który przeleciał nad Saljutem-6. Po powrocie kosmonautów na Ziemię, radziecki ufolog Władymir Ażaża nawiązał kontakt z Bykowskim aby zdobyć pewne wyjaśnienia, kosmonauta jednak tylko przyznał, że z pokładu Saljuta zaobserwowali coś niewytłumaczalnego. Źródłem tej informacji jest broszura Ażaży pt. "Znakomtes" z czasopisma "NLO" (1990).

Kosmonauta Gieorgij Grieczko zgłosił obserwację dziwnego obiektu o gigantycznych rozmiarach nad Mongolią. Gieorgij Grieczko i Jurij Romanienko zgłosili też do Centr (Radzieckie Centrum Kontroli Misji Kosmicznych), że w czasie gdy ich stacja orbitalna znajdowała się nad Falklandami, rzeczywiście zaobserwowali ogromne litery. Wykonana przez nich fotografia została dostarczona na Ziemię przez odwiedzających ich kosmonautów Dżanibiekowa oraz Makarowa.

Kosmonauta Władysław Wołkow, który zginął w 1971 roku, za pośrednictwem zestawu komunikacyjnego zainstalowanego w hełmie przekazał informacje o niewytłumaczalnych odgłosach, jakie usłyszał w przestrzeni kosmicznej: dźwięki szczekających psów i płaczących dzieci. Poniżej znajdowała się Ziemia, on zaś przebywał na orbicie, mimo to usłyszał owe dziwne odgłosy.

Do chwili śmierci, Wołkow nie potrafił tego wyjaśnić.

Kosmonauci Gagarin i Leonow słyszeli muzykę, którą ten drugi określił jako "nie z tej Ziemi". Nie wszystko można było wyjaśnić deprawacją sensoryczną. Nikt też nie próbował tego wyjaśnić (NLO, 1999).

Kosmonauta Jurij Małyszew stwierdził, że jeśli idzie o UFO, prawdopodobnie nikt na tym świecie nie potrafi powiedzieć, czym one są. Nie da się podważyć istnienia podobnego zjawiska, ponieważ widziały je tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy ludzi. Jednakże fizyczna natura [UFO] pozostaje nierozstrzygnięta ("Tiechnika Mołodioży", nr 11, 1981). Wcześniej w tym samym roku kosmonauta Władymir Aksjonow był bardziej ostrożny. Powiedział, że kosmonauci często obserwują osobliwe zjawiska świetlne o niewyjaśnionej dotąd naturze. Współczesny stan badań zjawiska przypomina wczesny rozwój takich nauk, jak zoologia i botanika, gdy naturaliści po prostu opisywali nieznane gatunki zwierząt i roślin ("Tiechnika Mołodioży", nr 1, 1981).

12 lipca 1982 roku radzieccy kosmonauci Gieorgij Bieriegowoj i Walentin Liebiediew mieli sposobność zaobserwować nietypowy obiekt w kształcie kropli na ekranie monitora na stacji Saljut-7. Obiekt leciał lotem wznoszącym pomiędzy stacją orbitalną a statkiem Progressor-14. Obiekt, znajdujący się w odległości 200 metrów, mógł mieć rozmiary statku kosmicznego. Kosmonauci zgłosili swoją obserwację do Centr. Ta informacja pochodzi z książek autorstwa Germana Kołczyna, byłego radzieckiego pułkownika oraz badacza fenomenu UFO. Autor wspomniał także o rozmowie z kosmonautą Piotrem Klimukiem w kwietniu 1989 roku, który potwierdził że nie neguje istnienia UFO ("Fienomen NLO, wzgljad iz Rossiji", książka Kołczyna wydana w Sankt Petersburgu w 1994 roku).

W magazynie "Sputnik" ukazał się interesujący wywiad. Tematem artykułu było postrzeganie NOL-i przez kosmonautów i astronautów. Zawierał on historie opowiedziane przez dziesięciu radzieckich i amerykańskich eksploratorów kosmosu. Tylko jeden z nich nie odrzucił możliwości, jakoby UFO przybywały do naszej galaktyki. Jewgienij Chrunow tak naprawdę wspomniał, że nie jest możliwe zaprzeczenie ich (tzn. UFO) obecności w naszej galaktyce. Widziały je tysiące ludzi. Być może są to jedynie złudzenia optyczne, jednak pewne ich cechy, takie jak na przykład zmiana kursu lotu o 90 stopni, wstrząsają wyobraźnią.

Kosmonauta Giennadij Striekałow wspominał, że siedmiokrotnie obserwował dziwne zjawiska, waha się jednak przed klasyfikowaniem ich jako UFO. Jego koledzy widzieli jednak, jak to określa, "latające spodki". Striekałow nie podzielił się szczegółami ich obserwacji. Opisał zjawisko, jakie zaobserwował 28 września 1990 roku, w czasie swojego pobytu na stacji orbitalnej MIR: była to kula nad Nową Fundlandią (na wysokości 20-30 kilometrów). Źródłem tej informacji jest gazeta "Raboczaja Trybuna", wydanie z 16 października 1990 roku. Atmosfera była czysta, widoczność zaś idealna. Kula była piękna i zmieniała kolory. Pozostała widoczna przez dziesięć sekund, po czym natychmiast zniknęła. Striekałow pamięta, że miała idealny kształt. Zgłosił ten incydent Centrum Kontroli Misji, nie zaklasyfikował go jednak jako UFO, wyjaśniając, że kosmonauci muszą być ostrożni. Wraz ze Striekałowem na pokładzie MIR-a znajdował się również kosmonauta Giennadij Manakow, i on również obserwował to zjawisko.

Incydent ze stacją Saljut-7 W 1984 roku załoga radzieckiej stacji orbitalnej Saljut-7 składała się z sześciu kosmonautów: Leonid Kyzyl, Oleg Atikow, Władimir Sołowiew, Swietłana Sawitskaja, Igor Wołk, oraz Władimir Dżanibiekow.

W 155. dniu lotu stacji załoga zajęta była przeprowadzaniem zaplanowanych eksperymentów, testów oraz obserwacji naukowych. Mieli właśnie rozpocząć badania medyczne. Wszyscy członkowie załogi byli doświadczonymi, uzdolnionymi kosmonautami. Nagle jednak wydarzyło się coś, co wykraczało poza ich doświadczenie, wiedzę i rozumowanie. Tuż przed stacją Saljut-7, znikąd, nagle pojawiła się wielka, pomarańczowa chmura gazu o nieznanej proweniencji. Kosmonauci natychmiast poinformowali Centr Uprawljenja Poljetom (Radzieckie Centrum Kontroli Misji Kosmicznych). Podczas gdy zdumiony Centr analizował zgłoszenie, Saljut-7 wszedł w ten obłok. Załoga przez krótką chwilę miała wrażenie, jakoby pomarańczowa chmura dostała się na pokład stacji.

Wszyscy zostali ogarnięci przez tajemniczą pomarańczową łunę, oślepieni, stracili kontakt ze swoim dowództwem. Szybko jednak wrócił im wzrok. Kosmonauci zerknęli przez iluminatory. To, co zobaczyli, odjęło im mowę: wewnątrz pomarańczowej chmury dało się wyraźnie zauważyć siedem gigantycznych kształtów. Ich ideały polityczne, ich wiara w postulaty marksistowsko-leninowskie, zniknęły w mgnieniu oka. Nikt nie wątpił w to, co widzą jego oczy. Nikt nie kwestionował kształtów: było to siedem niebiańskich aniołów. Anioły wyglądały jak ludzie, były jednak odmienne. Tak, anioły posiadały wielkie skrzydła i oślepiające aureole. Główna różnica polegała jednak na ich uśmiechu. Gdy wpatrywały się w sowiecką załogę, uśmiechały się. Radzieccy kosmonauci wspominali, jak cudowne uśmiechy miały te anioły. Uśmiechy radości, zachwytu... żaden człowiek nie potrafiłby się tak uśmiechnąć. Dziesięć minut minęło szybko. Gdy zegar odmierzał czas, anioły zniknęły, wraz ze swoją chmurą. Załoga Saljuta-7 odczuła wyniszczającą stratę. Ziemia domagała się jednak wyjaśnienia. Gdy Centr odebrał zgłoszenie, natychmiast zaklasyfikowano je jako "ściśle tajne". Powołano specjalny zespół lekarzy w celu zbadania samopoczucia kosmonautów. Stąd też, zamiast prowadzić w przestrzeni kosmicznej kolejne eksperymenty, załodze polecono zbadanie własnego zdrowia fizycznego i umysłowego. Badania wykazały, że kosmonauci byli w dobrym stanie i zachowali zdrowie mentalne.

W świetle dominującej ideologii, incydent - dość kłopotliwy dla radzieckiego reżimu - przez wiele lat pozostawał wyciszony. Opisał go (w numerze 9 z 1998 roku) popularny rosyjski magazyn "NLO". Zdarzenie nastąpiło przed okresem pieriestrojki, i żeby nie wywołać niepotrzebnego zamieszania, Politbiuro podjęło wszelkie kroki, aby zgłoszenie pozostało utajnione. Załodze Saljuta-7 nakazano milczenie. Tak wewnątrz jak i na zewnątrz Związku Radzieckiego nie miały prawa istnieć żadne anioły.

[Od tłumacza: Oficjalna wersja głosi, że obserwacja opisanego wyżej zjawiska spowodowana była zmianą ciśnienia, wysoką temperaturą oraz niedotlenieniem astronautów]

Kosmiczny szept

W historii radzieckiej eksploracji kosmosu wciąż istnieją wydarzenia, o których nie mówi się szeroko w Rosji. Należą do nich przypadki tak zwanego "kosmicznego szeptu". Pewien były kosmonauta, znany jedynie jako Kosmonauta X, ujawnił pewne informacje, zażądał jednak zachowania anonimowości. Wspominał, że radzieccy kosmonauci słyszeli podsycane pogłoski o "szepcie", nie przekazywali jednak między sobą dokładnych informacji, nie zgłaszali również niczego lekarzom. Obawiali się, że to ostatnie wyeliminowałoby ich z programu kosmicznego. Kosmonauta X i jego kolega uważali, że plotki były legendą stworzoną przez pierwszą ekipę sowieckich kosmonautów, aby wystraszyć nowicjuszy. Mylił się.

Kosmonauci znajdowali się na pokładzie radzieckiego pojazdu kosmicznego, przelatującego nad półkulą południową, gdy dosięgnął ich "szept". Narrator stwierdził, że nagle poczuł jak gdyby był przy nich ktoś jeszcze. Czuł, że jakaś niewidzialna istota patrzyła mu na plecy - i wpatrywała się intensywnie. Kosmonauta nie miał wątpliwości, że był obserwowany. Sekundę później jego towarzysz, inżynier lotu, który spoglądał na iluminator, gwałtownie obrócił się i szukał go. Obaj byli całkiem zwyczajnymi ludźmi, dalekimi od jakichkolwiek mistycznych poglądów. Byli jednak dobrymi przyjaciółmi i znali się jeszcze na długo przed rozpoczęciem szkolenia w Kosmicznym Mieście. Niemieli oporów przed porównywaniem swoich wrażeń po tym zdarzeniu. Otrzymali różne "teksty", jednak ich pierwsza reakcja na "szept" była identyczna: oboje zaniemówili i osłupieli. "Szept" dochodził z głębi świadomości Kosmonauty X i mówił: "Przybyliście tu zbyt wcześnie, zrobiliście to w niewłaściwy sposób. Zaufaj mi, jestem twoim przodkiem od strony matki. Czy pamiętasz, jak ci opowiadała jeszcze w dzieciństwie o twoim pradziadku, który założył fabrykę D na Uralu? Synu, nie powinno cię tu być, wracaj na Ziemię, nie łam Praw Stwórcy... synu, musisz wrócić, wrócić, wrócić..."

"Szept" opowiedział również kosmonaucie bardzo prywatną historię, jak gdyby w celu udowodnienia wiedzy która istniała tylko w obrębie rodziny - dotyczyła ona pradziadka kosmonauty.

Obaj kosmonauci wrócili na Ziemię dwa dni później. "Szept" powrócił do nich raz jeszcze, jego "teksty" były takie same jak za pierwszym razem, i obaj czuli obcą obecność przez cały okres przebywania na orbicie.

Kosmonauci stanęli przed dylematem: zgłaszać ten incydent, czy nie. Gdyby to zrobili, ich kariery mogłyby natychmiast dobiec końca. Mogliby zostać uznani za podatnych na wpływy, a ich psychika zbyt niestabilna aby pozwalać na dalsze loty w kosmos. Inni kosmonauci raczej milczeli na temat "szeptu", a przynajmniej niczego takiego nie zgłoszono do ich przełożonych.

Kosmonauta X i jego kolega spędzili niekończące się godziny, usiłując ustalić, czym było to, czego doświadczyli. Byli ateistami, i obaj lubili literaturę fantastyczno-naukową. To doprowadziło ich do wniosku, że obca inteligencja, używając jakiegoś rodzaju hipnozy, jest zdeterminowana aby zapobiec temu, by rodzaj ludzki badał przestrzeń kosmiczną. Aby przekonać ludzi że ich synowie i córki w przestrzeni kosmicznej nie doświadczają halucynacji, prezentowane są twarde fakty, wyjęte wprost z ludzkich mózgów, wspomnień i podświadomości. Jak długo "oni" badali naszą cywilizację? Być może przez tysiące lat.

Czy jednak obcy są na tyle naiwni, że nie rozumieją że dostrzeglibyśmy ich sztuczki? A jeśli nie był to "szept" obcych... to do kogo mógł on należeć? Czy oddzieleni krewni rzeczywiście odwiedzali w kosmosie radzieckie załogi? Ten wniosek zrujnował przekonania kosmonautów, ich ateizm, jak też ich pogląd na świat. Czy oznacza to, że istnieje życie po śmierci, i że świadomość (nie fizyczne ciało) nadal istnieje na innych etapach egzystencji? Musi istnieć hierarchia takich etapów, zaś na samej górze tej hierarchii znajdowałby się Stwórca, jak poinformował kosmonautę jego pradziadek.

Poczucie obowiązku nakazało kosmonautom sporządzić zgłoszenie. Nie usłuchali tego poczucia. Niektórzy inni kosmonauci, którzy słyszeli "szept", sporządzili jednak raporty. W rezultacie, do programu szkoleniowego włączono specjalne ekipy medyczne, hipnotyzerzy o najwyższej renomie zaczęli zgłębiać psychiki kosmonautów, poczyniono również zmiany w całym programie szkoleniowym.

Kosmonauta X, który od tamtego czasu przeszedł na emeryturę, nie wie, jak obecnie traktowany jest ów "szept", ani też do jakich wniosków doszli rosyjscy naukowcy (raport został opublikowany na łamach gazety "Press-Extra" w numerze 135 z roku 1997). Kosmonauta powiedział, że jego cały pogląd na życie uległ zmianie. Przestrzeń kosmiczna pełna jest inteligencji, i jest dużo bardziej złożona niż sobie to wyobrażamy. Nasza obecna wiedza nie pozwala nam zrozumieć podstaw większości procesów zachodzących we wszechświecie. Nasze zdolności wciąż są dość ograniczone. Dla tych jednak, którzy słyszeli "szept", jedno jest jasne: przyszłość istnieje, i jest nieskończona, tak samo jak nieskończone są czas i przestrzeń.

Kto wie, co czeka ludzkość w trakcie naszych badań przestrzeni kosmicznej? Nie oddaliliśmy się zanadto z okolic naszych planet, zdążyliśmy już jednak poznać cuda których, póki co, nie jesteśmy jeszcze w stanie wyjaśnić...

Paul Stonehill
Artykuł opublikowany na łamach magazynu FATE
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

O autorze: Paul Stonehill jest badaczem, pisarzem i wykładowcą. Jest autorem wielu artykułów dla magazynów poświęconych tematyce ufologicznej i paranormalnej, jak również kilku książek traktujących o radzieckich i rosyjskich UFO, z czego niektóre napisał wspólnie z brytyjskim badaczem UFO i pisarzem, Philipem Mantle. Paul Stonehill mówi płynnie po rosyjsku, zna również język ukraiński.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium