[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!









Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Przypominamy, iż nie udzielamy odpowiedzi na pytania dotyczące programu na dany dzień czy powrotu jakiejś audycji. Poza "Teorią Chaosu" i "Etykietą Zastępczą", wszystkie pozostałe audycje na żywo są wcześniej zapowiadane w newsach oraz we wpisach na naszym profilu na Facebooku - i TYLKO tam. Nie udzielamy takich informacji drogą e-mailową ani w innych miejscach.
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

O upraszczaniu zjawiska


Dodano: 2013-06-24 02:05:13 | Wyświetleń: 3559 | Przeczytam później
Condign Report
Okładka Raportu Projektu Condign


"Wyluzuj, to tylko gaz, nie UFO" - taki oto nagłówek artykułu Jacka Grimstona ukazał się w niedzielnym wydaniu New York Timesa z 7 maja 2006 roku. Była to podpisana nazwiskiem autora historia wzięta z londyńskiego Sunday Times`a. Z uwagi na tak lekceważący tytuł, redakcja New York Timesa uznała za bezpieczne wydrukowanie tego tekstu, choć zwykle nie drukuje historii związanych z UFO, a przynajmniej nie takich nastawionych do tego pozytywnie. Ten sam artykuł ukazał się również w wielu innych gazetach w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii oraz w Holandii. Ten i podobne teksty poprzedziła publikacja Streszczenia 464-stronicowego raportu, opublikowanego 15 maja w postaci cyfrowej przez Ministerstwo obrony Wielkiej Brytanii jako Condign Report (znany też jako Raport Projektu Condign).

Artykuł w The Sunday Times był błędny. Wymieniony w nagłówku gaz został użyty na określenie "gazu" plazmowego jako przyczyny wielu obserwacji UFO w drugiej połowie XX wieku. The Sunday Times i inne gazety popełniły błąd, uznając Streszczenie Raportu Projektu Condign za definitywne wyjaśnienie tego, co ów raport zawierał.

Anonimowy autor

Po lekturze całości Raportu Projektu Condign szybko okazało się jasne, że wbrew temu, co napisano w artykule, Ministerstwo Obrony nie przeprowadziło żadnego badania naukowego. Nie było panelu naukowców, nie było egzotycznego sprzętu, wreszcie - nie było szczegółowego ponownego zbadania świadków i doniesień o UFO, które znajdowały się w archiwach MON-u od dziesięcioleci. Tak naprawdę badanie przeprowadziła tylko jedna osoba. Jej nazwisko nie zostało ujawnione.

Z nieznanych powodów, na tego anonimowego badacza nałożono duże ograniczenia. Nie pozwolono mu przeprowadzić rozmów ze świadkami ani też osobiście zbadać któregokolwiek z tysięcy incydentów z Niezidentyfikowanymi Zjawiskami Powietrznymi (Unidentified Aerial Phenomena, w skrócie UAP) na terenie Wielkiej Brytanii. Żaden incydent nie został szczegółowo opisany. Jedynie wzmiankowano o zdarzeniach, nie nazywając ich. Nie zawarto dat i czasów zajścia incydentów. Są one niezwykle ważne w badaniu zjawiska UFO, ponieważ pozwalają wyeliminować obiekty ziemskie i zdarzenia takie jak przeloty komet, zaplanowane loty samolotów, ćwiczenia wojskowe i obloty, wypuszczanie balonów naukowych i pogodowych, wystrzeliwanie rakiet i wejścia w atmosferę rozpadających się satelitów, oraz pewne przeloty satelitów wykonanych przez człowieka, takich jak satelity NOSS Amerykańskiej Marynarki Wojennej, które przelatują po niebie w przykuwających uwagę trójkątnych formacjach. Poważne badania tego zjawiska najpierw sprawdzają wspomniane wyżej możliwości i dopiero potem przechodzą do sedna.

Raport Projektu Condign próbuje dostarczyć wyjaśnień, czym tak naprawdę są Niezidentyfikowane Obiekty Latające, nie udaje się to jednak.

Niebezpieczeństwo kolizji

Siły powietrzne Stanów Zjednoczonych, Kanady i Wielkiej Brytanii jak jeden mąż utrzymują, że obiekty UFO nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Raport Projektu Condign był [efektem czteroletniego] badania, które było utrzymywane w tajemnicy do momentu publikazji raportu w 2000 roku. Raport został upubliczniony na mocy Freedom of Information Act (Ustawa o Wolnym Dostępnie do Informacji) w 2006 roku. Ten raport znów utrzymuje, że Niezidentyfikowane Zjawiska Powietrzne nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii. Następnie jednak badacz ostrzega, że piloci nie powinni podejmować wymijających działań, jeśli UFO zbliży się do ich samolotu, nie powinni też ich ścigać, ponieważ ryzykują w ten sposób zderzenie. Raport Projektu Condign umieszcza ryzyko takiej kolizji poniżej ryzyka zderzenia z ptakiem. Spójrzmy na tę statystykę.

W samej Kanadzie Dzienne Raporty o Incydentach wypełniane przez Nav Canada wskazują na dwa do ośmiu zderzeń z ptakami dziennie, zwykle podczas startów i lądowań samolotów na głównych lotniskach i wykonywanych przez duże samoloty, choć nie wszystkie [zderzenia] są bezpieczne. W konsekwencji, oceniając że średnia ilość zderzeń z ptakami wynosi trzy dziennie, daje to całkowitą liczbę 1095 zderzeń samolotów z ptakami w Kanadzie w ciągu roku. Ponieważ kanadyjskie statystyki lotnicze zwykle stanowią jakąś jedną dziesiątą statystyk amerykańskich - podobnie jak populacja - można z uzasadnieniem przyjąć, że w ciągu roku w USA dochodzi do 11 000 zderzeń z ptakami. A teraz wyobraź sobie całkowitą liczbę takich zderzeń na całym świecie. Gdyby nawet niewielki ułamek jednego procenta przypisać kolizjom z Niezidentyfikowanymi Zjawiskami Powietrznymi, liczba taka jest wciąż zbyt duża, by ją po prostu przyjąć i zignorować.

Jeśli istnieje ryzyko dla lotu komercyjnego, to po co utrzymywać taki raport w tajemnicy? Czy do komercyjnych przewoźników w Wielkiej Brytanii wysłano memorandum uprzedzające ich o takim zagrożeniu? Nie. Czy Ministerstwo Obrony rozesłało do swoich pilotów ostrzeżenia, by byli czujni i unikali tych plazmowych zagrożeń? Nie. I najważniejsze - czy Ministerstwo Obrony sugerowało Nadzorowi Lotnictwa Cywilnego w Wielkiej Brytanii, że istnieją poważne obawy dla bezpieczeństwa w sytuacji napotkania przez samoloty na Niezidentyfikowane Zjawiska Powietrzne? Nie; zamiast tego po prostu postawili pieczątkę "Secret UK Eyes Only" i schowali to.

Wielka Brytania, Kanada i Stany Zjednoczone to tylko trzy spośród 123 krajów na całym świecie, które podpisały standardy komunikacji powietrznej ustanowione przez Międzynarodową Komisję Działań Lotniczych (International Commission on Aviation Operations), która określa standardy kontroli lotów komercyjnych i prywatnych we wszystkich tych krajach. Nie informując członków ICAO o tych zagrożeniach wykrytych przez brytyjski MON i zamiast tego klasyfikując je jako tajne, niedbale zamietli sprawę pod dywan. Być może odbiorcy raportu nie uwierzyli w postawioną na początku teorię. Przypuszczalnie sporządzono tylko pięć kopii raportu, i nie został on rozprowadzony przez Ministerstwo Transportu, a jedynie szerzej upowszechniony przez Nadzór Lotnictwa Cywilnego w Wielkiej Brytanii. Po prostu o nim zapomniano.

Zaginiony samolot

Spotkań samolotów z Niezidentyfikowanymi Zjawiskami Powietrznymi nie można jednak zignorować. Istnieją co najmniej trzy zarejestrowane incydenty, w których samoloty - dwa prywatne i jeden wojskowy - były w kontakcie z wieżą kontroli lotów w momencie raportowania obserwacji UFO. Trzech pilotów, dwóch pasażerów i trzech samolotów już nigdy więcej nie widziano. Istnieje też wiele doniesień o bliskich kontaktach samolotów liniowych z tymi anomaliami. Amerykańskie Narodowe Lotnicze Centrum Doniesień o Anomalnych Zjawiskach (The National Aviation Reporting Center for Anomalous Phenomena) posiada bazę danych o ponad 3000 takich przypadkach. Są wśród nich incydenty, podczas których Niezidentyfikowane Zjawiska Powietrzne w niebezpiecznej odległości towarzyszyły samolotom, powodując usterki w działaniu urządzeń pokładowych i sprzętu radiowego, lub tez takie, podczas których doszło do oczywistej kolizji. Niekiedy samoloty musiały wykonywać manewry, aby uniknąć zderzenia.

Plazma

Teoria o gazie plazmowym to stara rzecz. Nieżyjący już dr James MacDonald zestrzelił teorie o kulach plazmy w swojej 40-stronicowym pracy "UFOs: An International Scientific Problem" (UFO: międzynarodowy problem naukowy), zaprezentowanej na Sympozjum w Kanadyjskim Aeronautycznym i Kosmicznym Naukowym Instytucie Astronautyki w Montrealu 12 marca 1968 roku, w odpowiedzi na niepopartą teorię o "plazmie" wysuniętą przez Philippa J. Klassa. Plazma, oczywiście, istnieje. Gdy gaz zostaje podgrzany do punktu, w którym następuje jonizacja, oddziela on elektrony od atomów, pozwalając ładunkom naładowanym dodatnio i ujemnie swobodnie się przemieszczać i posiadać ładunek neutralny. Zjawisko kuli plazmowej jest jednak wysoce spekulatywne, a jego istnienie pozostaje niepotwierdzone.

Wchodząc ponownie w atmosferę, prom kosmiczny przemieszcza się z prędkością około 30 000 kilometrów na godzinę. Tarcie podnosi temperaturę cienkiego pasa atmosfery do około 1500 stopni Celsjusza, wytwarzając wokół niej plazmową otoczkę. Otoczki plazmowe występują wokół meteorów wchodzących w naszą atmosferę. Tworzymy plazmę w laboratoriach i w przemyśle. Jest ona wystarczająco powszechna, nie jest natomiast powszechnym, a być może nawet nie istnieje, zjawisko kul plazmowych wytworzonych przez przegrzany gaz w naszej atmosferze. Istnieją doniesienia, według których UFO obserwowane w pewnych określonych warunkach posiadały wokół siebie otoczkę, co sugeruje, że może ona być wytworem tego, co je napędza w atmosferze.

W pracy "Unconventional Flying Objects" (niekonwencjonalne obiekty latające) aerodynamik Paul R. Hill, pracujący przez ponad 25 lat w NACA/NASA w Langley w amerykańskim stanie Virginia, zbadał zachowanie obiektów UAP/UFO w celu określenia, w jaki sposób te obiekty mogą nie tylko przemieszczać się z prędkościami czasem przekraczającymi 30 000 kilometrów na godzinę, ale też jakim sposobem potrafią one osiągnąć taką prędkość w ciągu kilku sekund, przechodząc ze stania w miejscu i nie zabijając przy tym swoich pasażerów. Hill odnotował doniesienia o czymś, co wyglądało jak otoczki plazmowe wokół tych obiektów, uznając ją za produkt uboczny, a nie wyjaśnienie.

Dobry przykład tego zjawiska został zilustrowany przez fotografię, którą wykonał kapitan Robert Childerhose z Królewskich Kanadyjskich Sił Powietrznych (RCAF) wieczorem 27 sierpnia 1956 roku. Chiderhose wykonywał loty próbne odrzutowcem F-86 Saber, przygotowując się na szybki przelot przez Kanadę wraz z trzema innymi F-86.

Będąc nad Fort McCleod w prowincji Alberta na wysokości 36 000 stóp, wykonał zdjęcie dyskoidalnego obiektu wyglądającego "jak lśniący srebrny dolar w pozycji horyzontalnej", który znajdował się niżej po jego lewej stronie na pozycji około dziesiątej godziny. Późniejsza analiza fotografii, przeprowadzona przez doktora Bruce`a Macabbee, doktora Richarda Hainesa i Jacquesa Valee, wykazała, że jasność tego obiektu sugerowała moc użyteczną około 30 000 megawatów.

Magnesy na mózgu

The Codign Report zakłada również, że plazma może emitować wysokie poziomy energii elektromagnetycznej, co wpływa na płaty czołowe świadka i powoduje u niego halucynacje. To założenie oparte jest na eksperymentach przeprowadzonych przez kanadyjskiego naukowca, doktora Michaela Persingera. Dr Persinger odkrył, że jeśli otoczymy głowę ochotnika wysokogausowymi elektromagnesami, może on doświadczyć efektów takich jak błyski postrzeganego światła lub inne anomalie po stronie jego mózgu. By wyekstrapolować ten efekt na dużo większą skalę, wspomniana plazma musiałaby mieć ogromne pole elektromagnetyczne, które wpłynęłoby nie tylko na świadka, ale i na wszystkie osoby znajdujące się w pobliżu, w tym te niebędące świadkami. Taka potężna energia prawdopodobnie wyczyściłaby dyski we wszystkich komputerach w pobliżu, wymazać kody z kart kredytowych i wpłynąć na wiele typów przyrządów elektronicznych, takich jak sprzęt szpitalny czy instrumenty pokładowe, powodując okaleczenia łatwo dostrzegalne przez populację, policję i rząd. Takie coś nie byłoby tolerowane, a przynajmniej nie mogłoby zostać utajnione.

W wywiadzie dla magazynu Nature, Martin Füllekrug, naukowiec z Uniwersytetu w Bath w Wielkiej Brytanii oraz badacz takich zjawisk elektrycznych, ocenia, że jest wysoce wątpliwe, aby takie krótkotrwałe plazmy mogły generować duży efekt. Stwierdza: "Obojętnie z czego są one zrobione, takie ziemskie plazmy prawdopodobnie mają słabe pole elektromagnetyczne, że mało prawdopodobne wydaje się zarejestrowanie go na przyrządach naukowych, nie mówiąc o ludzkim mózgu".

Dzięki Bogu.

Jaki jest lepszy sposób na zdyskredytowanie świadków UFO, poza sugestią, że cierpią na jakieś schorzenie psychiczne? Stąd tylko mały krok do opisania ich jako "wariatów, którzy donoszą o takich rzeczach". Wśród tych "świrów" są jednak piloci i astronomowie, funkcjonariusze policji, personel militarny i pracownicy rządowi. Zarówno Jimmy Carter jak i Ronald Reagan donosili o obserwacjach Niezidentyfikowanych Zjawisk Powietrznych.

Więcej drwin

Wzmocnij umysłowe piętno Małymi Zielonymi Ludźmi, a dostaniesz działający program "Trzymaj Język Za Zębami", stworzony bardziej przez ignorancję niż złe zamiary. Kilka lat temu przeprowadzono badanie mające na celu odkrycie pochodzenia frazy "Mali Zieloni Ludzie". Co dziwne jednak, żadne z doniesień o Małych Zielonych Ludziach nie dotyczyło UFO. Prawdopodobnie pochodzi ono z historii wydrukowanej w pewnym brukowcu w Stanach Zjednoczonych. Podobnie jak holmesowskie "To elementarne, drogi Watsonie", nie istnieje ono w literaturze ufologicznej. Pojęcia takie jak "obcy z kosmosu", "latające spodki", "gazy bagienne" czy "kosmiczni ludzie z Marsa" często są przywoływane po to, by uprościć zjawisko. Traktowanie świadków w taki protekcjonalny sposób powoduje, że zastanawiają się dwa razy zanim złożą raport. Stygmatyzuje to zjawisko, do zajęcia się którym w sposób otwarty tak trudno przekonać naukowców, choć niektórzy z nich robią to prywatnie.

Tak naprawdę nikt z autorytetem nie może mówić o tym temacie, pisać o zjawisku, czy też odrzucić je natychmiast bez zagłębienia się w setki tysięcy przypadków z całego świata z ostatnich 60 lat, dotyczących czegoś, co wydaje się towarzyszyć nam od początku gatunku ludzkiego. I ta baza danych codziennie rośnie. Kanada w 2005 roku miała ponad 700 raportów. W rzeczywistości można to przełożyć na 7000, ponieważ wiemy, że w rzeczywistości zwykle tylko około dziesięć procent osób widzących te obiekty opowiada o nich komuś. Jakieś 80 procent tych doniesień można definitywnie bądź marginalnie wyjaśnić jako obiekty prozaiczne, naturalne lub stworzone przez człowieka. Otrzymuję dwa do pięciu raportów miesięcznie od osób, które chcą podzielić się swoimi doświadczeniami. Niektóre sięgają 50 lat wstecz lub dalej. Chcą zrzucić to ze swoich piersi, zgłaszając te zdarzenia do mnie, ponieważ nie mam zamiaru nazywać ich wariatami. Często taki incydent był jednym najbardziej elektryzującym doświadczeniem w ich życiu.

Doniesienia o UFO od pilotów idą w tysiące, zaś dużo więcej zdarzeń pozostaje niezaraportowanych z uwagi na czynnik śmieszności powiązany ze zjawiskiem UFO. Kilka lat temu skontaktował się ze mną pilot Air Canada. Opisał spotkanie z UAP w trakcie lotu nr 747 nad Koreą Południową w latach osiemdziesiątych. Jak mówił, od tamtego czasu wspomnienie o tym doświadczeniu wbijało mu się w głowę każdego dnia. Ani on ani pierwszy oficer nie donieśli o tym incydencie, obawiając się obniżenia ich ocen jako pilotów. Ten lęk jest częsty wśród pilotów transportowych; są oni niechętni donoszeniu o UAP z obawy o posiadanie tego na swoim koncie czy też o to, że zostaną uznani "Wiesz... za dziwaków", jak powiedział mi jeden pilot.

Detektyw kryminalny mieszkający w zachodniej Kanadzie opowiedział mi o bliskim spotkaniu, które przeżyli on i jego towarzysz, wracając nocą przez prerie z zachodu. Było to bliskie, naprawdę anomalne i głębokie doświadczenie włączające utratę czasu i inne nietypowe zjawiska. Wysoko postawiony urzędnik cywilny w jednej z największych kanadyjskich prowincjiwyraził obawy o powtarzające się spotkania z UAP i brakującym czasem, który występuje w każdym przypadku. Osoba ta bała się wystawienia i utraty pozycji, a bardziej nawet obawiała się następnego epizodu. Oficer armii miał zdumiewające doświadczenie w Nowej Szkocji w jasny dzień. Dwie godziny zniknęły z jego dnia następującego po spotkaniu z monstrualnym obiektem wiszącym na niebie przed jego samochodem.

Anomalne wyjaśnienia

A które z tych niewyjaśnialnych, niewykonalnych, niepotwierdzonych, ale co najważniejsze niezgłoszonych zjawisk zostało przedstawione w Raporcie Projektu Condign? Czy wyjaśnienie fenomenu nie powinno być poniekąd mniej anomalne niż zjawisko, które raport próbuje wyjaśnić? Niewątpliwie, jeden z urzędników brytyjskiego MON-u wskazał w korespondencji [w sprawie] Freedom of Information Act: "Ministerstwo Obrony nie ma żadnej ekspertyzy ani roli w sprawach "UFO/latających spodków", ani też w kwestii... pozaziemskich form życia, w kwestii których pozostaje otwarte".

Jako badacz tych fascynujących zjawick, muszę się zastanowić nad motywami otaczającymi ten raport. Cały czas traktowano go jako projekt, jego budżet został zredukowany do punktu, w którym był tylko jeden badacz i jednocześnie wystarczało to, aby pozwolić temu cywilnemu urzędnikowi kontynuować prace nad raportem. Po co się niepokoić, czy i tak go ukryją? Nie był on rozpowszechniany w hierarchii Ministerstwa Obrony, wykonano też tylko kilka kopii. Doktor David Clarke, folklorysta i badacz w Wielkiej Brytanii, odkrył, że były też inne badania UFO wykonane przez RAF lub MON w Wielkiej Brytanii w ciągu lat od początku lat pięćdziesiątych, jednak w każdym przypadku rząd utrzymywał, że nie był zainteresowany ani przekonany co do istnienia zjawiska. Być może Raporcie Projektu Condign jest używany jako odwrócenie uwagi od jakiegoś rzeczywistego, mającego miejsce, w pełni finansowanego badania zjawiska UFO przez brytyjski MON. Potem mogą powiedzieć, zapytani o to czy poważnie badali to zjawisko: "O tak, wykonaliśmy badanie. Oto nazwa dokumentu, nie znaleźliśmy jednak niczego istotnego". Ten sam scenariusz może istnieć również w Stanach Zjednoczonych, a gdyby tak nie było, byłbym zaskoczony.

Ten problem z UFO/UAP, z jednej strony, stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa powietrznego i wymaga poważnego zbadania, nie komedii ubranej w uniformy. Z drugiej strony, co najważniejsze, to zjawisko przeraża ludzi; może ono zniszczyć ich życie i odbić się na ich świadomości na lata.

W każdym razie ten fenomen wymaga czegoś więcej niż rechotu i prostactwa, słabo zbadanych historii z mediów i filmów dokumentalnych. Te często są wykorzystywane jako zapchajdziury w czasach ubogich w newsy. Ale za jaką cenę i jakim kosztem?

Don Ledger, FATE Magazine, wrzesień 2006
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Don Ledger jest pisarzem, pilotem i badaczem UFO, mieszkającym w Molega Lake w kanadyjskiej prowincji Nowa Szkocja. Napisał trzy książki: "Dark Object" (wspólnie z Chrisem Stylesem), "Maritime UFO Files" oraz "Swissair Down". Wygłaszał prelekcje o tematyce ufologicznej w USA i Kanadzie, występował również w wielu filmach dokumentalnych i programach radiowych, w których opowiadal o fenomenie UFO.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • Fajans (2013-07-18 22:23:32) #7865 | RAPORT
    Moim zdaniem to zwykłe tajne eksperymenty nowych zabawek wojska. Wszystko utrzymywane jest w tajemnicy z wiadomych powodów. Lepiej z nagła zaatakować nieznaną bronią niż czymś dobrze poznanym. Działa to podwójnie bo również wpływa mocno na morale armii przeciwnej. Ta broń może być używana w obecnych konfliktach ale myślę że brak doniesień o obserwacjach świadczy, że raczej nie. Tutaj raczej chodzi o kontynuacje zimnej wojny i ta broń jest przeciwko Rosji/Usa/Ue zależy z której strony patrzeć.

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
Copyright © 2004-2018 by Radio Paranormalium