etui huawei







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

"Masz zamknięty umysł, niegodziwcze!" - czyli słów kilka o internetowych ekspertach od niczego


Dodano: 2010-04-16 14:26:26 | Wyświetleń: 32807 | Przeczytam później
Niniejszy artykuł piszę w oparciu o moje kilkuletnie obserwacje poczynione na wielu forach i serwisach o tematyce paranormalnej, zarówno polskich, jak i zagranicznych.

Zjawiskami paranormalnymi interesuję się już od dzieciństwa. Zaczęło się w czasach, gdy o Internecie najstarsi górale nie słyszeli - sięgałem wówczas po książki Lucjana Znicza, Arnolda Mostowicza, czasem też po prasę ezoteryczno-paranormalną. Była to fascynująca lektura - autorzy podchodzili do poruszanych przez siebie tematów z możliwie największym profesjonalizmem. Dążyli do wyjaśnienia opisywanych spraw, unikając przy tym podsuwania czytelnikom teorii wziętych "z powietrza" i usilnego wmawiania ludziom, że to, w co do tej pory wierzyli, to bzdura.

Wiele lat później powstał Internet - medium umożliwiające dotarcie do czytelnika w niewiarygodnie szybki sposób i stwarzające niepowtarzalną możliwość wymiany poglądów na grupach dyskusyjnych, a później - tysiącach for internetowych.

Internet jednak "przytaszczył" ze sobą pewien problem. Jest nim mianowicie trudność w zweryfikowaniu większości podawanych za jego pomocą informacji oraz łatwość w kreowaniu fikcyjnej osobowości i udawania kogoś, kim się tak naprawdę nie jest. Niezwykle trudno jest na przykład stwierdzić z pewnością, czy obserwacja UFO na drugim końcu świata naprawdę miała miejsce, czy może ktoś przypadkiem robi nas w bambuko, oraz czy osoba podająca się za znawcę i eksperta w danej sprawie naprawdę nim jest.

Dość znany przykład "udawanej osobowości naukowej" mieliśmy na anglojęzycznej Wikipedii, gdzie kilka lat temu jeden z najbardziej zaangażowanych użytkowników przyznał się, że tak naprawdę nie jest "doktorem na uczelni XXX" i że tylko "przykleił" sobie DR przed nazwiskiem.

Żeby jednak zdobyć w Internecie poważanie, wcale nie trzeba sobie doklejać do nazwiska tytułu naukowego...

Przeglądając zasoby Internetu, współtworząc jego małą cząstkę (administracja Paranormalium i moderacja na forum paranormalne.pl) i poznając możliwości, jakie ze sobą niesie to niepospolicie szybkie medium wymiany informacji i poglądów, zauważyłem zjawisko co najmniej niepokojące. Jest nim mianowicie łatwość, z jaką można zdobyć w nim uznanie i "renomę". Wystarczy przecież zarejestrować się na takim czy innym forum internetowym o tematyce, w której wydaje ci się (tak, WYDAJE), że jesteś obeznany, i że owo obeznanie (pozostające często tylko obeznaniem w cudzysłowie) pozwala ci brać udział w dyskusjach i zakładać kolejne tematy. Teraz wystarczy, że ktoś się z tobą zgodzi - najlepiej kilka osób. Po jakimś okresie udzielania się na forum (często udzielaniu się towarzyszy zbieranie "punktów reputacji" czy jakiejś innej wirtualnej nagrody za aktywność, przyznawanej przez użytkowników) zaczynasz uchodzić za eksperta.

A, jeszcze taki szczegół - profil na YouTube mile widziany, obowiązkowy wręcz! Wszak swoje tezy trzeba czymś poprzeć - najlepiej filmikiem zawierającym jakąś animację, grafikę, nagranie wideo, etc. Tak, żeby przyciągnąć uwagę dyskutujących w możliwie największym stopniu.

Na tym etapie pisania coraz bardziej wydaje mi się, że ten tekst zamieni się za chwilę w kolejny artykuł o dezinformacji - ale przecież często w taki właśnie sposób działają dezinformatorzy, zwykle nie zdający sobie sprawy ze szkodliwości swojej działalności i mający mylne przeświadczenie o własnej nieomylności.

Teraz szybkie spojrzenie na najpopularniejsze polskie fora o tematyce około- i paranormalnej. Jednymi z najczęściej poruszanych tematów są te o Nowym Porządku Świata, ataku na World Trade Center oraz te o supertajnej amerykańskiej broni HAARP. Wszędzie trafisz na tematy o tym, że rząd USA czy tajny Klub Bildeberg próbują przejąć władzę nad światem, że w WTC podłożono bomby, a Usama Ibn Ladin jest niewinny, a ostatnio - że przyczyną tragicznych w skutkach trzęsień ziemi w Chile i na Haiti jest supertajna amerykańska broń HAARP, która jest tajna (a może i nie), swoim działaniem łamie prawa fizyki, a wszyscy, którzy o niej wiedzą (oh, pardon! WIEDZIELI), już dawno wąchają kwiatki od spodu.

Jednym z dłużej utrzymujących się przy życiu gorących tematów była sprawa komety Schwassmann-Wachmann 3, która w 2006 roku podzieliła się na fragmenty, a jeden z nich - kawał kosmicznego śmiecia wielkości ciężarówki - miał uderzyć w Ziemię. Temat podchwycił Eric Julien, były francuski kontroler wojskowy. Gość ów założył stronę internetową zatytułowaną "Jak przeżyć 26 maja 2006 roku", na której publikował kolejne, coraz to dłuższe artykuły i przedstawiał obszerne analizy mające potwierdzać "nieuchronną katastrofę, która może zrujnować życie na Ziemi". Pomogło mu w tym wiele osób, które uwierzyły w prezentowane przez niego rewelacje i nawet tłumaczyły na inne języki treści umieszczane przez Juliena (również na język polski). Rozpętała się, można by rzec, ogólnointernetowa wrzawa, która na chwilę przyćmiła nawet rewelacje o roku 2012 prezentowane przez Patricka Geryla!

Minął 26 maja 2006 roku. Dzień jak co dzień, nic specjalnego. Mijały kolejne dni. I nic, jedno wielkie nic. Forum na stronie Erica Juliena powoli traciło użytkowników. I nagle - ejże, co się dzieje? Forum zostało shackowane! Parę godzin później okazało się, że jakiś cieć malinowy usunął z niego wszystkie posty. Ktoś próbuje ukryć prawdę i nie dopuścić do tego, by ludzkość dowiedziała się o nadchodzącej zagładzie! Tylko kto by tego chciał? Czyżby rząd USA, a może tajny klub Bilderberg? Takie i podobne podejrzenia sprawiły, że sprawa komety Schwassmann-Wachmann 3 (która już dawno ominęła Ziemię, nie czyniąc jej większej szkody) znów odżyła - na szczęście, tylko na chwilę, by w końcu ucichnąć.

Podobnie ma się sprawa z filmami udostępnianymi w serwisach typu YouTube - masa tekstu, zbliżenia, zwolnienia, strzałeczki, kropeczki, animacje, fachowe pojęcia, itd. Często zdarza się, że autor filmiku czy jakiegośtam innego materiału przytacza w nim wszystkie ewentualne wątpliwości, jakie przyjdą mu do głowy, po czym każdą z nich usiłuje rozwiać. Wszystko po to, by przekonać oglądającego i uczestniczącego w dyskusji do stawianych przez autora stwierdzeń. Użytkownicy często jarają się tym, co widzą i czytają, i nabierają przekonania, że ktoś przekazuje im pilnie strzeżoną tajemnicę.

Masz zamknięty umysł, niegodziwcze!

Co jest szczególnie denerwujące to to, że tacy "poszukiwacze prawdy" często operują dużą ilością pojęć naukowych, których - jak się później okazuje - sami nie rozumieją. Zupełnie jak w pewnym śląskim dowcipie, w którym sztygar przychodzi do górników i prawi im homilię pod tytułem: "Suchejcie górniki, te kiere mie rozumiom to som ludzie inteligentne, a te co mie nie rozumiom to mie mogom w dupa pocałować i vice versa!". Często osoba naprawdę obznajomiona z poruszaną tematyką, ujrzawszy dzieło "poszukiwacza prawdy", puka się w czoło, stwierdzając ze zgrozą, że delikwent nie posiada nawet elementarnej wiedzy na temat tego, o czym pisze.

Tacy ludzie, o ile udzielają się na forach od dłuższego czasu i zgadza się z nimi całkiem spora grupa użytkowników, po pewnym czasie zaczynają uchodzić za ekspertów. Z czasem zakładane przez nich tematy zaczynają być coraz dłuższe i zawierać wykresy, analizy, wyjaśnienia, dlaczego tak a nie inaczej, pojawia się w nich również bardzo dużo naukowego i pseudonaukowego slangu i określeń typu "nauka sprzed kilku lat jest przestarzała" bądź "najnowsze odkrycia są ukrywane". Wszystko po to, żeby tekst był długi i brzmiał mądrze, gdyż wówczas szansa na przekonanie do swoich racji zwykłego chlebojada niepomiernie wzrasta.

Pojawia się odpowiedź. Zawiera jakieś wątpliwości. Alarm, alarm, potrzebna interwencja! Autor tematu więc odpisuje i wszelkie wątpliwości usiłuje rozwiać. Pojawiają się kolejne odpowiedzi, dyskusja się rozwija. Ktoś przytaknie, ktoś coś potwierdzi "na podstawie własnych doświadczeń", ktoś stwierdzi, że "jest ok., ale...". Generalnie do tego momentu większość dyskutujących zgadza się z autorem tematu.

Nagle jednak pojawia się element wielce niepożądany - osoba, która ośmiela się wyrazić zdanie zgoła odmienne od tego wyznawanego przez "eksperta" i "poszukiwaczy prawdy". Przedstawia swoje wątpliwości, wytyka "ekspertowi" błędy, pomyłki, prostuje jakieś informacje. Często ów "element" ma rację w danej sprawie lub przynajmniej jest bardziej od "eksperta" obeznany w poruszanym temacie.

W odpowiedzi na "wybryk" "elementu" "ekspert" i "poszukiwacze prawdy" przypuszczają atak. W ruch lecą ostre słowa, a niejednokrotnie wręcz inwektywy i wulgaryzmy, a "element" dowiaduje się, że ma zamknięty umysł, jest głupi, nic nie wie i wierzy w "oficjalną (czytaj: kłamliwą jak szlag) wersję wydarzeń". No, może jeszcze tego, że ma nadmuchane ego i ze swoim poziomem wiedzy (która w opinii "eksperta" jest "brakiem elementarnej wiedzy") powinien spadać na drzewo i banany prostować.

Ogólnie rzecz ujmując, jeśli jesteś takim właśnie "elementem", który naprawdę coś wie i chce wnieść do dyskusji coś nowego, to jeśli trafisz na forum opanowane przez jednego lub kilku "ekspertów"... to zginiesz marnie, przytłoczony masą pseudoargumentów i obrzucony stekiem "mądrych" bzdur...

Sytuacja wygląda podobnie w przypadku wielu blogów i stron internetowych. Tu również właściciel może dowoli publikować stworzone przez siebie treści i wyrosnąć na "eksperta w dziedzinie", tworząc przy tym wrażenie, że przekazuje czytelnikom pilnie strzeżony sekret, za ujawnienie którego grożą poważne konsekwencje. Właściciel bloga ma w ręku również przepotężne narzędzie - panel do moderowania komentarzy. Jeśli któryś komentarz się nie spodoba, można go usunąć lub zedytować. Można go też zatwierdzić - najwyżej autor bloga bądź też jego czytelnicy zjadą autora takiego komentarza jak psa.

Sztuka filtrowania bzdur

Pisząc ten artykuł, bynajmniej nie mam zamiaru dyskredytować tych, którzy udzielając się na forach dyskusyjnych i stronach internetowych przekazują naprawdę wartościową wiedzę, popartą solidnymi argumentami, i są naprawdę obznajomieni z poruszaną tematyką. Takich osób - dzięki Bogu! - jest naprawdę sporo i chwała im za to, co robią.

Niestety, ich praca spotyka się z zainteresowaniem dużo rzadziej, niż "dokonania" "ekspertów" piszących o teoriach spiskowych i "ukrywaniu prawdy". Zwykle dyskutant naprawdę mający pojęcie na dany temat jest w dyskusji pomijany, gdyż prezentowane przez niego poglądy i treści mijają się z tym, w co wierzy większość użytkowników. For, na których ta sytuacja jest zgoła odmienna, jest niestety niewiele - najczęściej są to fora, które spokojnie można nazwać elitarnymi z uwagi na mniejszą popularność i małą ilość piszących na nim użytkowników. Fora dużo popularniejsze oblegane są zwykle przez "neokidziarnię", która "prawdę" prezentowaną przez "ekspertów" przyjmuje za dobrą monetę, a wszystko, co stoi w sprzeczności z ową "prawdą" (nawet jeśli są to dobrze ugruntowane fakty), stanowczo odrzuca.

Przeglądając strony i fora dyskusyjne, szczególnie te najpopularniejsze, musimy umieć oddzielić prawdę od "prawdy". Nie wolno nam przyjmować wszystkiego za pewnik. Filtrowanie oczywistych bzdur to w Internecie sztuka niełatwa, gdyż często dajemy się zwieść osobom wymądrzającym się na jakiś temat, o którym tak naprawdę nie mają zielonego pojęcia. Warto, w miarę możliwości, zajrzeć do fachowej literatury i w ten sposób sprawdzić, czy autorzy czytanych przez nas treści w ogóle wiedzą, o czym piszą - najczęściej tylko w ten sposób uda nam się oddzielić prawdę od "prawdy" i wyłowić z internetowego morza informacji rzeczy naprawdę ciekawe, dobrze ugruntowane i warte uwagi.

Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • Ruskof (2010-04-16 16:03:39) #4811 | PW | RAPORT
    Swietna robota,Iv,gratulacje :)
    Masz racje,net jest przpelniony "neokidziarniami",no coz,nic nie poradze,nic nie poradzisz,wazne ze twoje paranormalium jeszcze nie zapadlo sie w zaroslach dzieci neonetu :P

    Odpowiedz
  • wolf (2010-04-16 17:22:09) #4815 | RAPORT
    Częściowo zgadzam się z artykuem,w internecie rzeczywiście grasują całe stada impotentów intelektualnych.Otwartość umysłu jest więc rzeczą fundamentalną do zrozumienia czegokolwiek.Co do teorii spiskowych,to sprawa nie jest jasna,prosta.ani oczywista.Przykład działań "karteli'' farmaceutycznych jest bardzo wymowny i widoczny gołym okiem.Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • Mancias (2010-04-16 19:48:25) #4817 | RAPORT
    Mądre przemyślenia Ivellios! Na szczęście nadal wśród całej masy wymyślonych historii, spisków i tym podobnych, można znaleźć ciekawe i prawdziwe historie. Najlepiej tę sytuację opisują słowa:
    "Kłamstwo obiegnie cały świat zanim prawda zdąży włożyć buty."
    T. Pratchett

    Dobrze, że masz odwagę głosić takie niepopularne, w branży paranormalnej, poglądy!

    Odpowiedz
  • Stolarz z Krakowa (2010-04-16 19:51:13) #4818 | RAPORT
    Zawsze miałem problem z wysłowieniem się, artykuł Sz.Pana Ivellios wprost idealnie wytłumaczył to co zawsze próbowałem tłumaczyć "ślepym" znajomym jak i "zaślepionym" członkom rodziny, połowa tego co czytają na forach (bo tam szukają informacji) to bzdury. Szkoda że mało ludzi to zauważa.
    Z wyrazami szacunku
    Pozdrawiam Wszystkich, Maciej.

    Odpowiedz
  • Pigmej (2010-04-18 21:05:39) #4820 | RAPORT
    Wg mnie jeszcze często zdarza się się tak, że gdy osoba napisze jakieś głupoty na forum i potem sobie uświadomi że to są głupoty, nie potrafi się do tego przyznać i zaczyna bronić swoich niedorzecznych tez.

    Odpowiedz
  • magdalena (2010-04-18 22:20:54) #4821 | RAPORT
    Bardzo trafny tekst. Sama udzilelam się na forach o zgoła innej tematyce - prawniczych, ale to zjawisko występuje chyba wszędzie w takim samym stopniu. Tacy "poszukiwacze prawdy" często cytują wyrwane z kontekstu fragmenty kodeksów czy ustaw, wyma***ą nimi przed nosem czytelnikom i nie dopuszczają do słowa kogokolwiek kto chce podważyć ich zdanie. A najgorsze dzieje się, gdy ktoś ich rady zastosuje w praktyce, co może mieć oczywiste konsekwencje.

    Odpowiedz
  • Mim (2010-04-19 01:23:03) #4827 | RAPORT
    Poruszony został tutaj ważny temat i zarazem ciekawe zjawisko. Człowiek spragniony wiedzy, przytłumiony monotonią zwykłych wiadomości i informacji chętnie lubi zajrzeć na alternatywne źródło informacji. Często przez to pierwsze informacje jakie uzyska z owych miejsc stają się dla niego obiektem niepodważalnym i uberwyjątkowym, który jest prawdą i basta. Nie daje się sprostować przez innych, bardziej lub mniej zamyka się na kolejne perspektywy bo obecna mu pasuje. Owego "eksperta" broni ponieważ chcę żeby miał racje. Osobiście uważam, że takie jednokierunkowe myślenie jest obecne u każdego z nas, tj. zawsze nastrajamy się na odbiór takich, nie innych wiadomości. Istota polega na tym, żeby zachować odpowiedni stopień krytyki i dystansu do tematów z jakimi się spotykamy, do życia i samego siebie. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • MaG (2010-04-19 10:33:09) #4828 | RAPORT
    Trafiłeś w samo sedno. Spotkałem się ostatnio z tym zjawiskiem na pewnej stronie. Właściciel strony wraz ze swoimi - można by już powiedzieć - wyznawcami pokazuje różne spiskowe teorie, a jeśli ktoś ośmieli się odbiec od jego jedynie słusznego i prawdziwego zdania, jest z miejsca obrzucany aroganckimi odpowiedziami i nazywany trolem.

    Odpowiedz
  • fio (2010-04-22 12:30:16) #4830 | RAPORT
    Użycie słowo "jarają" czy "zajarani" IMO zbiło wartość tego artu :|
    Dodam jeszcze że nie bywam na forach o tematyce paranormalnej lecz na innych. Tam zaś to człowiek wierzący w ducehy czy UFO jest wdeptywany w ziemię bez żadnej litości. Wiele razy widziałem wyśmiewanych i był to śmiech bez żadnych argumentów. Bo wystarczy że się przyznał iż wierzy czy doznał. Zaś co do ekspertów hmm tacy są ludzie gdzie temat tam setki pseudo ekspertów. Nie wspominając że w niektórych dziedzinach chyba nie da się być ekspertem ;-)
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • maestro (2010-04-19 14:56:02) #4833 | RAPORT
    Ten artykuł równie dobrze działa w obie strony. Dokładnie po obu stronach barykady jest ten sam problem.

    Odpowiedz
  • PRAWDA (2010-04-19 19:42:21) #4834 | RAPORT
    To prawda. Dużo jest takich za przeproszeniem po... dzieci które wierzą w każe ***o... Najlepiej samemu badać dany temat i olać tych neo. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Olaf (2010-05-02 02:23:47) #4882 | RAPORT

    Niestety musze przyznać że największe bujdy puszcza w eter Fundacja Nautilus :(
    Najlepiej zorganizowani (szacunek za to do kwadratu!!!) ale szukający sensacji wszędzie, od dymu z ogniska po fusach po kawie.

    Z drugiej strony problemem sa też sceptycy bo nie mają dobrych argumentów. Najlepszy przykład - piktogramy, które są według nich "wydeptane deską w zbożu" i pal licho, że te kłosy ani nie są pogięte (splecione, ale tak jakby już tak rosły), rysunki powstają błyskawicznie itd.
    Wyznawcy teorii spiskowych - UFO to nowoczesne pojazdy wojska lub światła samolotów. I pal licho że taki samolot popyla po niebie w różnych kierunkach :D
    To są jeszcze większe świry niż te psychole wierzący we wszystko. W tych sprawach obie strony równomiernie zagmatwują sprawę, dlatego na przykład UFO przez długi czas nie zostanie zbadane.

    Odpowiedz
  • M.V (2010-05-24 00:15:50) #4997 | RAPORT
    Witam. Dziękuję za artykuł ,mamy podobne poglądy i doświadczenia forumowe. Szukam jakiegoś poważnego forum o tej tematyce. Bez ***iarzerii i nawiedzonych ignorantów. Niestety coraz trudniej mi znaleźć dyskutanta o poważnym i merytorycznym podejściu. Znacie takie forum?

    Odpowiedz
  • Zniesmaczony (2010-05-27 14:19:51) #5010 | RAPORT
    Ja proponowałbym zrobić coś z ową "fundacją Nautilus", bo przez takich imbecylów nikt nas nie będzie brał na poważnie... wypuścili jakiś artykuł o piktogramach 2010 z filmem, który jest na całym świecie znany jako fake... -.- żenada.. pogoń za tanią sensacją. Dla mnie są zerem, a kiedyś byli naprawdę dobrym portalem.

    Odpowiedz
  • Max King (2010-08-01 00:36:43) #5367 | RAPORT
    Fajny artykuł, ale brakuje w nim jednego: listy właśnie takich elitarnych miejsc, gdzie można poczytać FAKTY.

    Odpowiedz
  • Ivellios (2010-11-04 00:26:27) #5765 | PW | RAPORT
    Max King, takiej listy raczej nie będzie - bynajmniej nie zamierzam takim miejscom robić darmowej reklamy na łamach Paranormalium :P
    Ale wiem, że takie miejsca istnieją. W tych miejscach wszyscy się szanują, dyskutują na poziomie, często też podają źródła (niejednokrotnie książkowe), na które się powołują w swoich wypowiedziach. Kiedyś było takich miejsc więcej, ale niestety część z nich stała się zbyt popularna i zalęgli się na nich właśnie "eksperci od niczego"...

    Odpowiedz
  • ops (2010-12-28 18:37:48) #5962 | RAPORT
    W ten sposób na jednym forum zostałem coż... zbanowany i udupiony.

    Odpowiedz
  • Nihlatlab (2010-12-29 03:36:00) #5965 | RAPORT
    Ivelliosie
    "Z najnowszych badań wynika, że.." się mylisz.. ;p

    Odpowiedz
  • Ja jestem (2012-03-16 11:50:29) #7309 | RAPORT
    Wyłowić, dobrze powiedziane Ivelios. W sumie i tak próżny trud, moim zdaniem. Tylko nie wiedzieć czemu, wciąż szukam ludzi którzy są owym wspomnianym przez Ciebie tytułowym elementem a nie słusznie. Niestety najczęściej jedni bardziej szaleni od innych, element zawiści się pojawia po stronie gawiedzi, i wspomnianych ekspertów od pospolitości. Przyznam szczerze, choć jakoś pewnie nie mam szczęścia do zaglądania tam gdzie powinnam owe pierwiosnki widać. Ale przejawiają się raczej we frustracji, lub nawet drwinie, albo nawet jeszcze gorzej. Myślę sobie że, ci ludzie mieli żar w sobie, musieli mówić ale jak głos wołającego na pustyni, nikt nie słyszał ich słów. ... Albo skromni, milczący, rokujący nadzieję ... Kogo by nie sprawdził, okazuje się iż jedyne na co dobrego można liczyć, to na prostotę i piękno ducha, ale ja nie takich szukam. A raczej kogoś kto mnie zainspiruje, tym razem mnie poprowadzi gdzie jeszcze nie byłam... Kogokolwiek dorosłego. To tylko tytułem wyjaśnienia (jak by to kogoś obchodziło ;)). Ja często spotykałam się z jeszcze jednym przejawem oszołomstwa, szczególnie tam gdzie jak się Twierdzi szuka się Boga. Wszystkie wymienione przez Ciebie aspekty są prawdziwe. Jednak jeśli zdarzy się iż, ktoś umiejętnie pociągnie wątek, nawet pisze początkowo sam do siebie z pozoru. I nie da się obalić racjonalnie przedstawionego a odmiennego punktu widzenia. Taki Góru na przykład "Hiob" z forum "Katolik.us" traci cierpliwość i usuwa ponad 40 stron A4 postów "Gałązka" i odpowiedzi. Ponieważ jak twierdzi są bardzo niebezpieczne. I owszem dla Niego z pewnością i tego co robi, bo widać Jego pospolitość na tym tle jak na dłoni. Więc zmierzam do aspektu strachu o własną trzódkę i wypracowaną fanatyczną bezkrytyczność. Takich przykładów jest więcej. Inie trzeba światowych spisków, głupota świetnie sam się potrafi obronić i zakrzyczeć, zmieszać z błotem, a jak i to mało zamknąć usta wszelkiej mądrości nawet wywalając posty i udawając że nigdy jej nie było, bo burzy światopogląd. Dla tego też, uważam szukanie mądrości w necie jako próżny trud właśnie, nie z powodu teorii spiskowych hehe. Zwyczajnie, nic nie ma prawa wychylić głowę ponad pospolitość w rzeczy pospolitej bo ją straci. Chwasty zaduszą wszystko co piękne i mądre, co mogło by przywieść do rozwoju w jakiejkolwiek dziedzinie. A pierwiosnki są skazane na samotny rozwój, z czasem przepaść się jeszcze bardziej pogłębia, przestają mieć jakikolwiek wspólny język z gawiedzią, pozostaje im jawić się jako szaleńcy, albo milczeć co niepodobna przecież, bo nadzieja umiera ostatnia. A po co w ogóle mówić to co inni, to co wszyscy wiedzą? Taki jest cały net właśnie przecież. I nie tylko w rzeczy pospolitej już z nazwy nawet. Nawiasem nazwa naszego Państwa wywodzi się od Polan, czyli mieszkańców pól (łąk) A największą pospolitości są przecież chwasty, stąd nazwa rzecz pospolita się wywodzi. Choć oficjalna wersja nie ma nic wspólnego z moim głupim wywodem.

    A gdyby nawet mimo to udało się nawiązać dialog, nie da się przekazać nic co jest istotą, bo każdy ciągnie w inną stronę a nikt niczego nie rozumie. Wątek się rozmywa i robi się głupca z mądrego tym oto sposobem. Bo nikt nie jest zainteresowany przyjrzeniem się sobie i odkryciem że, trzeba iść o wiele dalej a nie siedzieć na laurach swej niewiedzy. Ale nie może być inaczej skoro tak wiele w nas samych jest ukrywane przed sobą samymi. Każdy ma swoje za pazurkami kiedy nikt nie widzi.

    Pierwsza wśród głupców, ostatnia wśród mądrych.

    Ps. Sorry za niespójność stylistyczną i literówki. (Oczywiście nazwa katolik.us ... można wykropkować cy cuś a nawet wszystko wywalić w kosz, bo komentarz w sumie niczego poza moimi odczuciami nie wnosi co kogokolwiek by do konstruktywnej refleksji skłonić mogło :))

    Odpowiedz
  • Agnieszka. (2016-03-06 12:34:52) #14386 | PW | RAPORT
    Zgadzam się z powyższym artykułem w 100 %. Ekseprci z prawdziwego zdarzenia, miarodajne i " ziejące " prawdą artykuły poparte źródłami to wielka rzadkość i za szczęściarza można uznać tego, kto na takie trafi. Internet w szerszym pojęciu , pozwala zaistnieć głównie tym, którzy na co dzień tak naprawdę nie istnieją. Jednak Panowie i Panie miejcie na uwadze, że to samo dotyczy i Was i Nas. Szastanie opiniami, mianowanie się ekspertem i ocenianie ( często negatywne) osób mających inne poglądy, deprecjonuje fora, artykuły i piszących.
    Jak to mówią .... widzisz drobne wady innych ale swoich błędów nie zauważasz.

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium