[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!




Serwer radiowy zapewnia






Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

Kryptydzie kreatury z mrocznych królestw


Dodano: 2017-05-15 18:58:29 | Wyświetleń: 1309 | Przeczytam później


Mamy piekielne psy-demony, wielkie dzikie czarne psy z błyszczącymi oczami, które nawiedzają wiejskie ścieżki, oraz fantomowe psy myśliwskie, przez niektórych uważane za osobistych pachołków Szatana.

Czytając nowowydaną przez Global Communications/Conspiracy Journal książkę "Timothy Green Beckley`s Cryptid Creatures From Dark Domains: Dogmen, Devil Hounds, Phantom Canines and Real Werewolves", czytelnik niewątpliwie odkryje, że na peryferiach UFO i obcych istnieje cieniste królestwo nadnaturalnych zjawisk, które obejmuje dziwne kryptozoologiczne potwory i stworzenia, z których żadne nie jest udomowione i które pod żadnym względem, kształtem ani formą, nie pasowałyby na domowych pupili... w tym demoniczne psy lub piekielne psy myśliwskie!

Spotkania z ogromnymi, siejącymi cierpienie i strach psami o płonących oczach były opisywane od stuleci i często łączono je z następującymi po nich zgonami i innego rodzaju tragediami. Usłyszeć wycie takiej kreatury nocą to zbliżyć się do najprzeróżniejszych zagrożeń.

Butch Witkowski śledzi człowieka-psa

W wywiadzie przeprowadzonym wyłącznie dla celów tej książki, Butch Witkowski opowiada o swoim badaniu czegoś, co nazywa "dwunożnym psowatym", który często ma się pojawiać na stanowch obszarach łownych w środkowej części amerykańskiego stanu Pennsylvania.

Witkowski zaczął badać zjawiska paranormalne po tym, jak dokonana przez niego i kilka innych osób obserwacja UFO przeszła bez echa i nie została nagłośniona przez rząd i media. Po tym, jak założył własną organizację o nazwie UFO Research Center of Pennsylvania, zrzeszającą podobnie nastawione osoby wierzące w istnienie UFO, był zaskoczony rosnącą ilością doniesień o psowatym stworzeniu poruszającym się na dwóch nogach, jakie napływały do grupy.

"Dla mnie to jest naprawdę zagadka", stwierdził Witkowski. "Wiesz, myślałem że ufologia jest dziwna i trudna do poznania, ale w porównaniu z tym, ona wygląda jak coś prostego".

Pierwsze zgłoszenie dotarło do Witkowskiego w listopadzie 2014 od wiarygodnego świadka - był nim emerytowany pilot z czterdziestoletnim doświadczeniem zarówno w wojsku, jak i w komercyjnych liniach lotniczych. Piloci to wysoce wyszkoleni obserwatorzy - dokładne zrozumienie tego, co widzą ich oczy, stanowi istotną część ich pracy. Pilot opowiedział Witkowskiemu, że spacerował ze swoimi dwoma psami w znanym sobie zagajniku, gdy nagle przy oszalały, bez wyraźnego powodu. Następnie, mężczyzna spostrzegł wysokie, owłosione, posiadające krótki pysk "ch*** wie co", które wydawało się kompletnie nieznajome zarówno jemu, jak i jego roztrzęsionym psom.

Mężczyzna opisał Witkowskiemu stworzenie w taki sposób: "TO tak jakby wziął Pan Arnolda Schwarzeneggera, podwyższył go do wzrostu osiem lub dziewięć stóp (ok. 2,4 - 2,7 metra) - takie samo ciało, ogromna klatka piersiowa, bardzo wąska talia, masywne nogi, umięśnione ramiona i ręce".

Mężczyzna dodał, że nie dostrzegł żadnych uszu, zaznaczył jednak, że tak naprawdę ich nie szukał. Objął wzrokiem całe stworzenie, które miało krótki pysk podobny do buldoga lub mopsa.

Po walce z zaciąganiem swoich psów z powrotem do samochodu, mężczyzna wyciągnął z pokrowca podręczną broń palną i ponownie udał się między drzewa. Nie zobaczył niczego. Żadnych połamanych gałęzi ani śladów stóp. Później - ignorując radę Witkowskiego - mężczyzna powrócił w to miejsce z kilkoma dobrze uzbrojonymi przyjaciółmi. Choć grupa niczego nie zobaczyła, wszyscy jednocześnie zaczęli odczuwać śmiertelny lęk, jak gdyby niewidzialna obecność sprawiła, że zaczęli obawiać się o swoje życie. Dosłownie wycofali się z tej okolicy, zbyt wystraszeni, by się odwrócić i zobaczyć, co tworzy tę zbiorową panikę.

Inna mieszkanka Pennsylvanii, kobieta wychowana w religijnej rodzinie, opowiedziała Witkowskiemu, że widziała podobne stworzenie stojące na brzegu stawu nieopodal jej domu. Kobietę uczono, że - jeśli kiedykolwiek zobaczy diabła - ukaże jej się on w zwierzęcej postaci. "Naprawdę wierzę", powiedziała Witkowskiemu, "że spoglądałam na diabła".

Według Witkowskiego, kreatura często nazywana jest "demoniczną". Skonsultował się również z rdzennymi mieszkańcami Ameryki, w tym członkami plemion Inuitów i Cherokee, którzy powiedzieli mu, że ich zdaniem może to być istota określana jako "skinwalker", czyli zmiennokształtny duch, który mógł utknąć gdzieś pomiędzy formą ludzką a zwierzęcą.

Czymkolwiek to stworzenie jest, wciąż powoduje ono przerażenie u tych, którzy je napotkają.

"We wszystkich doniesieniach przewija się jeden element", powiedział Witkowski, "mianowicie to, że ludzie czują że "nie powinni teraz znajdować się w tym miejscu. Muszę stąd uciekać, bo inaczej zginę". Doznają lęku, który powoduje, że czują strach i natychmiast uciekają, w tej samej minucie gdy to widzą".



Piekielny pies tropiący z Hollywood

Michelle Lowe to badaczka zjawisk paranormalnych, która w "Cryptid Creatures From Dark Domains" przytacza fascynujące osobiste doświadczenie.

"Gdy miałam około dwudziestu lat", pisze, "spotykałam się z przyjaciółmi, jak większość ludzi w Południowej Kaliforni. Byłam jednak nieco dziwna. Uwielbiałam wszystko, co było związane z Hollywood. Bez przerwy zapraszałam swoich przyjaciół, abyśmy spotkali się w Hollywood".

Lowe wspomina najpierw kilka historii o duchach z Hollywood, takich jak nawiedzenia przez aktora George`a Reevesa grającego "Supermena", czy Paula Berna, męża popularnej aktorki, blondynki Jean Harlow. Zarówno Reeves jak i Bern popełnili samobójstwo i ich zaniepokojone dusze nie mogą zaznać spokoju. Obok przemierzania ulic, na których duchy rzekomo regularnie miały się manifestować, Lowe i jej przyjaciele byli ciekawi zobaczenia domu prze 10050 Cielo Drive, gdzie rodzina Mansonów zamordowała ciężarną aktorkę Sharon Tate i kilku jej przyjaciół oraz rówieśników.

Nim dotarli do żelaznej bramy domu, gdzie rankiem po morderstwach w 1969 roku odkryto pierwsze zwłoki, musieli przejechać urwistą i wąską drogą.

"Uczucie bycia tak blisko miejsca, w którym popełniono tak straszliwą zbrodnię", ciągnie dalej, "było bardzo otrzeźwiające. Atmosfera była tam bardzo ciężka, i po prostu nie czuliśmy się tam dobrze. Wyszliśmy więc".

Lowe pisze, że postanowili zbadać niektóre inne obiekty w sąsiedztwie Hollywood, jasno oświetlone i w bardziej radosnym otoczeniu.

To właśnie wtedy wielki czarny pies zaczął atakować samochód.

"Był ogromny", wspominała, "i miał bardzo gęste czarne futro. Grzbiet igłowa psa z łatwością sięgały okna samochodu".

Lowe i jej przyjaciółka wydały okrzyk paniki, a kierowca Cuz Dave nacisnął pedał gazu. Nawet gdy samochód rozpędził się do 35 mil na godzinę, pies nie miał problemu z dogonieniem go.

"Był dosłownie tuż przy samochodzie", pisze Lowe, "patrząc na nas jak gdyby chciał nas zabić! szczekał okrutnie, gdy przerażeni próbowaliśmy odjechać. Ujechaliśmy około jednej mili, po czym Dave w końcu zwolnił i wjechał w inną okolicę, tak że mogliśmy się uspokoić i przegrupować. I właśnie gdy zaczęliśmy się uspokajać, wielki czarny pies dosłownie pojawił się znikąd i zaczął atakować samochód".

"Znów krzyknęłyśmy, a Dave raz jeszcze wystartował. Nie mogliśmy uwierzyć, że to działo się naprawdę. Nie było możliwości, by ten pies mógł dotrzymać nam drogi gdy Dave wyjechał z tamtej okolicy ponad milę dalej! Szybko wydostaliśmy się z tego obszaru i znów zgubiliśmy oszalałego psa. Tym razem jednak nie zatrzymywaliśmy się. Pojechaliśmy prosto do domu".

Według Lowe, wielu czytelników mogło błędnie myśleć, że młodzi ludzie mieli do czynienia tylko z czyimś pupilem. Ona jednak podważa to przypuszczenie, stwierdzając, że nigdy nie widziała tak ogromnego psa. Jego prędkość również była szokująca, ponieważ bez wysiłku biegł on tuż obok samochodu.

"Było jasne, że ten pies mógłby biec jeszcze szybciej, gdyby tylko chciał", pisze Lowe. "Faktem jest również, że odjechaliśmy najszybciej jak się dało na odległość co najmniej mili w inną okolicę, i zaledwie po kilku minutach, dosłownie znikąd, pies pojawił się ponownie i zaczął nas atakować z najwyższą prędkością. Jak w ogóle mógł nas ponownie odnaleźć? Nawet mimo że wówczas tego nie rozumieliśmy, nadal wiedzieliśmy, że to nie było normalne".

W następnych latach, Lowe zaczęła badać zjawiska paranormalne, w poszukiwaniu odpowiedzi na dotknięcie nadnaturalnego, którego doświadczyli ona i jej przyjaciele.

"Mając w pamięci to, co teraz wiem", wnioskuje, "uważam, że zetknęliśmy się wówczas z piekielnym psem (z ang. hellhound). Słyszałam o nich wcześniej, nie wiedziałam jednak, czym są. Wykonałam więc pewne badanie i oto, co odkryłam: hellhound to nadnaturalny pies, zwykle bardzo duży, z grubym czarnym futrem. Czasami posiada żółte oczy. Mówi się, że mają one pilnować wejść do miejsc zamieszkanych przez zmarłych, takich jak cmentarze czy miejsca pochówku. Mają również inne obowiązki w życiu pośmiertnym, takie jak wyszukiwanie zagubionych dusz. Mogą być również zwiastunem śmierci".



Nick Redfern walczy z ognistymi psami - i powiązaniem z UFO!

"Cryptid Creatures From Dark Domains" zawiera również artykuł autorstwa Nicka Redferna, jednego z najbardziej aktywnych badaczy na polu badań nad zjawiskami paranormalnymi. Redfern wyznał, że jego sypialnia była kiedyś "nawiedzona" przez stworzenie podobne do wilkołaka, który podchodził coraz bliżej do miejsca, w którym spał, po czym nagle znikał. Redfern rozpoczyna swój rozdział autentycznie przerażającą historią, opowiedzianą z perspektywy osoby drugiej, o nieszczęsnym podróżniku spotykającym piekielnego psa i uciekającym w obawie o swoje życie. Następnie dowiadujemy się, że historia ta nie jest zmyślona, lecz wydarzyła się naprawdę w 1997 roku w Ranton, niewielkiej angielskiej wsi.

"Czymże jednak są owe piekielne stworzenia?", zapytuje Redfern. "Czyżby były legendą, rzeczywistością, a może jednym i drugim? I jak oraz w jakich okolicznościach zainspirowały one najsłynniejszą i najbardziej uwielbianą historię wszech czasów o Sherlocku Holmesie? Opublikowana w 1902 roku powieść Conan Doyle`a "Pies Baskerville`ów" opowiada pamiętną i pełną atmosfery sagę o znanej i bogatej rodzinie Baskerville, która od wieków zamieszkiwała Dartmoor w angielskim hrabstwie Devonshire. Dartmoor pełne jest nadnaturalnych opowieści o strachu, przerażeniu i intrydze - ale prym wśród nich wiedzie właśnie legenda o przerażającym psie, który nawiedza Baskerville`ów".

Conan Doyle wziął motyw przewodni ze zdecydowanie-zbyt-realnych zdarzeń o charakterze nadnaturalnym z Dartmoor z udziałem paranormalnego psa. Opierał się również na historiach dotyczących rzeczywiście żyjącego mieszkańca Hrabstwa Devonshire o nazwisku Richard Cabell, nieprawdopodobnie złym giermku, który dla osiągnięcia korzyści osobistych mógł zaprzedać duszę samemu Diabłu. Gdy Cabell zmarł w 1677 roku, przypuszczalnie w ramionach swojego ogoniastego rogatego właściciela, na starych bagnach zmaterializowała się sfora nadnaturalnych psów, które przybiegły do grobu Cabella, gdzie przerażająco wyły przez całą noc i zasiały zimny postrach wśród miejscowej ludności.

"I tak oto historia zaczęła się rozwijać w umyśle i wyobraźni Conan Doyle`a", pisze dalej Redfern. "Stary hall przeniósł do Dartmoor, zaś Richarda Cabella zmienił w złowieszczego Hugo Baskervile`a. W trakcie tego procesu powstała historia literacka i tak oto narodził się "Pies Baskerville`ów". Należy jednak pamiętać o pewnym ważnym czynniku: to nie Conan Doyle wynalazł brytyjskie ognistookie psy. On tylko ściągnął na nie uwagę opinii publicznej, w spektakularnie wciągającym, fikcyjnym stylu".

Ci, którzy poszukują możliwego powiązania ze zjawiskiem UFO, nie muszą przechodzić przez czarną dziurę, by odnaleźć coś, co wygląda na bardzo pozytywne połączenie.

To właśnie w tym momencie Redfern zaczyna przytaczać kilka przypadków ludzi, którzy napotkali coś rzeczywistego, i to w czasach dużo nam bliższych niż mogłoby się wydawać. Mamy na przykład historię Nigela Lea, który w pierwszych tygodniach 1972 roku przejeżdżał lasem Cannock Chase, który porasta większość hrabstwa Staffordshire, gdy ujrzał dziwną kulę święcącego błękitnego światła, która przypuszczalnie pojawiła się znikąd i gwałtownie uderzyła o powierzchnię ziemi w bliskiej odległości przed nim, po czym wypuściła potok jaskrawych, ognistych iskier. Gdy powoli zbliżał się do okolicy, w której to światło spadło, był zarówno zaszokowany jak i przerażony, widząc jak przed nim wynurza się "największy krwisty pies, jakiego w życiu widziałem".

"Bardzo umięśniony i całkowicie czarny", pisze dalej Redfern, "z parą wielkich, ostrych oczu, i wielkimi, grubymi łapami, stworzenie wydawało się być przesączone ekstremalnym zagrożeniem i obezwładniającą negatywnością, i posiadało szaleńcze spojrzenie swoich żółto zabarwionych oczu. Przez 20 lub 30 sekund, zarówno mężczyzna jak i bestia unikali siebie nawzajem, po czym zwierzę powoli i ostrożnie schowało się w ciemności i ukryciu wśród otaczających drzew, ani razu nie spuszczając z oczu przerażonego kierowcy".

Poniekąd złowieszczo, dwa lub trzy tygodnie później bliski przyjaciel Lea z dzieciństwa zginął w przerażającym wypadku przemysłowym w miejscowości West Midlands. Dziś, po dogłębnym zbadaniu - niemalże graniczącym z obsesją - historii brytyjskiego folkloru związanego z Czarnym Psem i wiązaniem tego stworzenia z głęboką tragedią oraz śmiercią, Lea uważa, że jego dziwne spotkanie było z tym bezpośrednio powiązane.

Czarny Shuck i ogromny małpo-pies w Lesie Rendlesham - tak, o tym miejscu już słyszałeś!

Zdaniem Redferna, być może najsłynniejszymi fantomowymi psami starej Brytanii są te, które miały się pojawiać - i w niektórych przypadkach wciąż są widywane - na pradawnych drogach i ścieżkach w hrabstwach Norfolk, Essex, Suffolk i Sussex. Wśród różnych ich nazw wymienia się Black Shuck, The Shug Monkey, oraz The Shock. The Shuck oaz The Shock to klasyczne czarne psy, podczas gdy The Shug Monkey opisywany jest jako połączenie upiornej małpy z ogromnym psem.

"Już same ich nazwy cechują się intrygującym pochodzeniem", pisze Redfern. "Podczas gdy niektórzy z badaczy rozważają możliwość, jakoby wszystkie te określenia wywodziły się od słowa "Shuggy", które w dawnym dialekcie wschodniego wybrzeża oznaczało "kudłaty", inni sugerują dużo bardziej złowrogą teorię, jakoby Shock, Shuck i Shug pochodziły od anglosaksońskiego słowa "scucca", oznaczającego "demona", które z pewnością pasuje najbardziej na określenie [tych stworzeń]".

Zimą 1983 roku dwoje młodych ludzi w wieku około 20 lat, Paul i Jayne Jennings, napotkało czarnego psa w Lesie Rendlesham - tym samym, w którym doszło do najsłynniejszego brytyjskiego spotkania z NOL w grudniu 1980 roku, kiedy to wielu pracowników pobliskiej wojskowej Bazy Królewskich Sił Powietrznych w Bentwaters pomiędzy drzewami dostrzegło UFO. Podobnie jak ma to miejsce w przypadku obserwacji przez Nigela Lea świecącego błękitnego światła przed spotkaniem twarzą w twarz z czarnym psem, bliska odległość wojskowego incydentu z udziałem UFO tworzy delikatne połączenie pomiędzy tymi dwoma zjawiskami (cała historia została opisana w wideo na kanale Mr. UFO Secret Files na YouTube).

Jenningsowie przechadzali się ścieżką w Lesie Rendlesham gdy, według Redferna, zobaczyli coś, co Jayne opisała jako "dużego czarnego psa, który ciągle pojawiał się i znikał". Gdy Redfern zapytał o więcej szczegółów, wyjaśniła, że na zakręcie ścieżki natknęli się twarzą w twarz na psa, który był ogromnym stworzeniem, którego głowa niewątpliwie należała do wielkiego psa, podczas gdy ciało, co dziwne, było bardziej kocie z natury.

Pies nie był agresywny i wydawał się mieć smutny wyraz pyska. Jenningsowie byli jednak zszokowani, gdy zniknął w mgnieniu oka. Jeszcze większego szoku doznali chwilę później, gdy pies pojawił się ponownie i zaczął "pojawiać się i znikać" cztery lub pięć razy, zanim zniknął na dobre. Po całkowitym zniknięciu psa, powietrze wypełniał aromat przypominający zapach "palącego się metalu". Czy mógł to być ogień z piekła, do którego ponuro wyglądający pies niechętnie powracał? I co z możliwym powiązaniem z Rendlesham? Czy mające tam miejsce dziwne zdarzenia stanowią dowód na istnienie czegoś, co John Keel określił kiedyś mianem "obszaru-okna" do innego wymiaru?

Psy w mitologii

W dalszej części swojego rozdziału, Redfern opowiada historię Dzikiego Gonu (Wild Hunt) i jeszcze bardziej dzikich psów myśliwskich. Cytuje sławnego kryptozoologa Jona Downesa: "Wiarę w Dziki Gon odnajdujemy nie tylko w Brytanii, ale również na Kontynencie, zaś podstawowa idea we wszystkich jej odmianach jest taka sama: fantazmowemu przywódcy i jego ludziom towarzyszą psy tropiące, które "latają" nocą w pogoni za czymś. Nie jest jasne, co gonią; aczkolwiek legenda nordycka posiada różne obiekty, takie jak wizyjny dzik lub dziki koń, a nawet magiczne panny nazywane Moss Maidens".

"W mitologii greckiej mamy Hekate przemierzającą Ziemię w bezksiężycowe noce wraz z watahą upiornych, wyjących psów, i o fenomenie tym donoszono również w Niemczech, gdzie według podań ludowych w pochodzie biorą udział dusze nieochrzczonych dzieci towarzyszące "Pani Bercie" (Frau Bertha), która czasami towarzyszyła dzikiemu myśliwemu".

(Mityczna aparycja Dzikiego Gonu ma przypominać - i mogła zainspirować - dobrze znany utwór country, użyty również w westernach, zatytułowany "Riders in the Sky", w którym grupa upiornych kowbojów jest skazana na wieczną pogoń za stadem bydła po całym niebie, nigdy go jednak nie doganiając. Utwór został nagrany przez takich artystów, jak Johnny Cash, Gene Autry, Bing Crosby i Peggy Lee, oraz później w rockowej wersji w wykonaniu The Outlaws)

Downes wyjaśnia, że psy tropiące zawsze są uważane za zwiastuny wojny, śmierci i katastrofy, zaś nieszczęsny podróżnik, który usłyszał któregoś z nich, rzucał się na ziemię twarzą w dół, by uniknąć widoku bestii. Sfora tropiąca Diabła oraz powiązane zjawisko Diabelskich Psów była opisywana częściej w latach wojny, niż w jakimkolwiek innym okresie.

Czarne psy od czasów kolonialnych aż po współczesność

Blogger zajmujący się niewyjaśnionymi zjawiskami, Andrew Gable, zręcznie dodaje historię nawiedzeń przez czarne psy w Stanach Zjednoczonych.

"Legendy o czarnych psach oraz fantomowych psach tropiących", pisze Gable, "występują w całym regionie Zatoki Chesapeake, który był jednym z pierwszych obszarów osadnictwa przybyszów z Anglii. Opowieści o brytyjskich czarnych psach połączono z tradycjami wilkołaków i typowymi historiami o duchach, jak również z przypuszczalnie kryptozoologicznymi obserwacjami dziwnych stworzeń, by stworzyć tradycje podobne do tych brytyjskich, a jednocześnie różne od nich".

Jedna z interesujących historii przytaczanych przez Gable dotyczy fantomowego psa tropiącego nazwanego "Snarly Yow" (Warczący Yow), który nawiedzał część National Pike (pierwsza droga międzystanowa w Stanach Zjednoczonych, ukończona w roku 1839 - przyp. Iv.) nieopodal Przełęczy Turnera w Hrabstwie Frederick w stanie Maryland. Gable powołuje się na książkę z 1882 roku autorstwa Madeleine V. Dahlgren, zatytułowaną "South Mountain Magic", która zawiera opisy co najmniej dziesięciu obserwacji bestii.

Mężczyzna o nazwisku Daniel Mesick zeznał, że jego ojciec kopnął dużego psa nieopodal Dames Quarter i jego noga przeszła wprost przez niego. Przez "zwierzę" miały przelatywać patyki, kamienie, a nawet naboje. Inne zapiski mówią o tym, że pies pozostawiał fizyczne ślady i płoszył konie do tego stopnia, że te zrzucały z grzbietów swoich jeźdźców.

"Będąc od wielu bohaterem legendy z Hrabstwa Frederick", pisze Gable, "Yow był widziany w 1962 roku nieopodal Zittlestown. W tym przypadku był on pozbawiony głowy, biały, i ciągnął za sobą łańcuch".

Mamy też fantomowego psa nazywanego The Fence Rail Dog (dosł. pies spod przydrożnego ogrodzenia), ogromny pies tropiący o długości prawie dziesięciu stóp, który nawiedza fragment Trasy nr 12 (Route 12) nieopodal Frederica w stanie Delaware w USA. Pies pojawia się przy okazji dziejących się na drodze wypadków samochodowych. Gable wskazuje, że folklor z całego świata mówi o psach jako rodzaju psychopompów - czyli duchów, które odprowadzają zmarłych na tamten świat - i że pojawianie się "psa spod przydrożnego ogrodzenia" w momencie czyjejś śmierci może być tego przykładem.

Gable przytacza również legendy dotyczące wyjętego spod prawa Silasa Werningera, który został osaczony we własnym domu, lecz zamiast dać się złapać przez pościg, popełnił samobójstwo. Został pochowany w lesie nieopodal swojego domu, a po jego śmierci z zagajnika wyłonił się duży czarny wilk, który terroryzował mieszkańców miasteczka. Pewna czarownica doradziła, aby odkopać szczątki rzezimieszka i pochować je w poświęconym miejscu, by przepędzić fantazmowego wilka.

Gable podaje, że źródłem tej legendy jest z życia wzięta historia przestępcy o nazwisku William Etlinger z Pennsylvanii, który rzeczywiście odebrał sobie życie po tym, jak wziął na zakładników własną żonę i dzieci. Jego chata została doszczętnie spalona przez próbujących wypłoszyć go ze środka funkcjonariuszy. Mówi się, że chata sporadycznie pojawia się w miejscu wypalonych fundamentów, i że ciało rzezimieszka przeniesiono po tym, jak stwierdzono, że znany w tej okolicy czarny wilk mógł żywić się zwłokami. Nawet kryminaliści-samobójcy zasługują na lepsze traktowanie. W historii przytaczanej przez Gable jest jeszcze coś więcej, ale może zostawmy to czytelnikom książki?

Podobno w miejscu spoczynku Charlesa Forta również obserwowane są zagadkowe zmiennokształtne psy


Demoniczne psy i MiB?

Claudia Cunningham, nosząca pseudonim "The MiB Lady" (Pani od MiB-ów), opowiada historię, jak to wespół z Timothy Beckleyem odwiedziła grób Charlesa Forta w Wiejskim Cmentarzu w Albany nieopodal stolicy stanu New York. Cunningham mówi, że być może miejsce, w którym spoczywa Fort i jego rodzina, to idealne miejsce do obserwowania nikczemnych czarnych psów tropiących i fantomowych psów z piekła, ponieważ Fort przez cały okres swojej pisarskiej kariery zbierał takie upiorne historie i umieścił je w tomach składających się na "Dzieła Wszystkie Charlesa Forta" (The Complete Works of Charles Fort).

Choć Cunningham i Beckleyowi nie udało się zaobserwować na własne oczy żadnego z fantomowych psów, ich historia wciąż stanowi energiczną przerwę w akcji, by zaprezentować niektóre lokalne historie o Ludziach w Czerni, które skupiają się wokół cmentarza na obrzeżach Albany. Poza miejscem spoczynku Forta, cmentarz stanowi również miejsce wiecznego spoczynku prezydenta USA, Chestera Arthura. Czy to dziwne, że nawiedzające psy, MiB i inne dziwne zdarzenia sporadycznie podnoszą z eteru ich głowy?

Cunningham następnie przytacza kilka historii z badań Forta, pochodzących z końca XIX i początku XX wieku, dotyczących tajemniczych zabójców owiec w Wielkiej Brytanii. W jednym z przypadków z Anglii, policja nie była w stanie wyjaśnić, w jaki sposób zginęła owca, ponieważ nie było możliwe, aby zabójcą był zwykły pies.

"Psy nie są wampirami", powiedział Sierżant Carter z Policji w Gloucestershire, "i nie wysysają krwi z ciała owcy, pozostawiając mięso niemalże nietknięte".

Kilka tygodni później ukazała się notatka prasowa, głosząca, że "grabieżca" został zastrzelony i że miał nim być wielki czarny pies, który według Cunningham stanowił wczesny przypadek "obalania", zgodnie ze schematem, który w prasie często powtarzał się w historii tematu demonicznych psów. Wygląda na to, że nawet w czasach Forta media uparcie trwały na stanowisku w temacie zjawisk paranormalnych.

Loup-garou


Swartz, Steiger i Kern wypatrują wilkołaków

Książka "Cryptid Creatures From Dark Domains" zawiera również rozdział autorstwa Tima Swartza, badacza zjawisk paranormalnych i nadprzyrodzonych, który pisze o folklorze swojego rodzinnego stanu Indiana. Na początku XVIII wieku francuscy łowcy futer, udając się na południe od Kanady, natknęli się na swoją wersję psiego koszmaru, nazywaną Loup-garou - nadnaturalne zagrożenie jeszcze bardziej przerażając od jakiegokolwiek dzikiego, drapieżnego, "ziemskiego" wilka.

Loup-garou często pojawiał się jako monstrualny wilk, potrafił jednak przybierać kształt krowy, konia, bądź jakiegożkolwiek innego zwierzęcia. Kreatury miały również posiadać zdolności umysłowe; pod wpływem ich klątwy, człowiek-ofiara stawał się zdziczałym zwierzęciem, które wędrowało nocą po polach i lasach. W ciągu dnia nieszczęśnik powracał do swojej ludzkiej postaci, był jednak chory i bał się opowiadać o swojej trudnej sytuacji. Ludzie wierzyli wówczas, że taki właśnie był los tych, którzy naruszyli zasady katolickiego obrządku panującego w Lent.

Swartz jest również znawcą kina i poświęca kilka stron na omówienia i plakaty z filmów poświęconych wilkołakom.

Unikając przelicytowania, legendarny publicysta zajmujący się tematyką paranormalną, Brad Steiger, proponuje swój rozdział, zatytułowany "The Terrible Hungers of Real-Life Vampires, Werewolves and Ghouls" (Potworny Głód Prawdziwych Wampirów, Wilkołaków i Ghuli). Już sam tytuł powinien obudzić apetyt na wykonane przez Steigera fascynujące badanie historyczne ogromnych zbrodni, popełnionych przed powstaniem współczesnej psychiatrii, która uczy nas, aby tego typu rzeczy przypisywać zwykłemu ludzkiemu sadyzmowi i perwersji seksualnej. W dawnych czasach, jak pisze Steiger, obwiniano złe duchy, my jednak, ludzie współcześni, powinniśmy być może przeszukać "pustkowie ludzkiej podświadomości".

Wreszcie, mamy krótką historię Williama Kerna, zatytułowaną "The Man Who Fell From A Clear Blue Sky" (Człowiek, Który Spadł Z Czystego Błękitnego Nieba). Kern jest swego rodzaju człowiekiem wszystkich specjalności; pisze zarówno powieści fiction jak i non-fiction, jak również pracuje jako artysta grafik i projektant graficzny, a jednym z jego dokonań jest oprawa graficzna książki "Cryptid Creatures From Dark Domains". Krótka historia Kerna obraca się wokół zjawiska "channelingów", a dokładnie channelingów ludzko-wilczych, które - jak się dowiadujemy - określane są mianem "hulfs".

Czytelnik najprawdopodobniej zgodzi się co do tego, że nowa książka bardzo dogłębnie porusza temat nadnaturalnych psów, nieprawdaż? Można do tego dodać tylko: "My, pies z dwiema głowami, zachęcamy cię, byś uszedł w dzikie zbocze i przeczytał "Cryptid Creatures From Dark Domains"".

Sean Casteel
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Autor poleca zapoznanie się z następującymi publikacjami:

Cryptid Creatures From Dark Domains: Dogmen, Devil Hounds, Phantom Canines And Real Werewolves

America`s Strange And Supernatural History: Includes Prophecies Of The Presidents

It`s Raining Cats And Dogs: Ghostly Pets, Phantom Felines And Haunted Hounds

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • charlie2tango (2017-05-19 19:19:37) #36349 | RAPORT
    Podoba mnie się to ;) Dzięki.

    Odpowiedz
  • OrinMan (2017-06-07 10:33:58) #36469 | RAPORT
    Dobra robota, dziękuję za poświęcony na tłumaczenie i opracowanie czas!

    Odpowiedz
  • Zbyszek (2017-06-08 22:59:21) #36476 | RAPORT | E-mail
    Kiedys jak mnie zaczelo fazowac w ciele fizycznym to zaczalem postrzegac dziwne oczy u ludzi. Po jakims czasie , gdy mnie dobrze dostoilo to nawet roznicowalem w nich rodzaj swiadomosci. Najbardziej mnie zaskakiwalo , gdy spontanicznie cos mi sie otwieralo i zamiast oczu widzialem silne krysztaly, bylszczace oczeta . Oczywiscie wpadalem w tedy w panike, lekko zmieszany. Co sieokazalo. Po chwili te oczy tracily blask i stawaly sie normalne. I co? A to iz ja sie dostrajalem do innych poziomow rzeczywistosci i stad te slepia. Ludzie mieli jak zawsze takie same ale ja co rusz widzialem w nich silne swiatlo, w chwilach przefazowania. Nie diably , zadne tam co niby demony ale ja sie dostrajalem w momencie widzenia. haha. Dobre bylo , gdy sie polapalem.

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
Copyright © 2004-2017 by Radio Paranormalium :: Powered by Marek Sęk "Ivellios"