[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. 15 marca roku pańskiego 2021. Jeszcze zobaczę, bo czasami coś mi się myli i mówię, że 2020, a 2020 już dawno powinien się skończyć. Pewne sprawy ciągnące się od tamtego roku nie chcą się skończyć. Szczególnie jedna. Wszyscy wiemy jaka. Ale mamy już rok 2021 od kilku miesięcy. 15 marca, godzina 20:02 na moim zegarze, a to oznacza, że czas najwyższy już powolutku zaczynać kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”.
Audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:08] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich słuchaczy, kochani, bardzo serdecznie.
[01:14] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem audycję realizujemy w całości na żywo. Pod warunkiem oczywiście, że macie w kalendarzu datę 15 marca 2021 roku, bo jeżeli macie jakąś inną datę, to znaczy, że słuchacie powtórki. Słuchając powtórki też można pisać chociażby na Gadu-Gadu do Radia Paranormalium. Oczywiście wszystkie komentarze z Gadu-Gadu będę też panu Sławkowi przekazywał, a komentarze pojawiające się na YouTubie pan Sławek śledzi osobiście. A więc nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 0008, komórkowy i do SMS-ów również to 530 620 493, skype: radio.paranormalium.pl. Warto te numery już sobie teraz zapisać, natomiast telefony będziemy oczywiście odbierać w drugiej części audycji. Można cały czas do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach na Radio Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTubie. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
A więc panie Sławku, teraz z czystym sumieniem mogę oddać panu głos.
[03:05] - Dziękuję bardzo. Cieszę się z pana czystego sumienia. Chciałbym po dzisiejszej audycji móc to samo powiedzieć o sobie. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie, bardzo gorąco. Tu już widzę, że na Messengerze schodzą powitania słuchaczy. Bardzo mnie to cieszy. Dzisiaj będzie taka niespodzianka. Zacznę od przeczytania wam wierszyka jednej z naszych słuchaczek. Może już nieaktualnej, natomiast przez dłuższy okres czasu wiernej i dość aktywnej. A ponieważ może nie do końca tymi słowami, którymi ja bym to wyraził, ona wyraziła pewne swoje emocje na temat między innymi tego, o czym my rozmawiamy w naszych audycjach, więc pozwolę sobie ten wiersz, tą twórczość, to dzieło w krótkich słowach przytoczyć.
Znaczy w dosłownych słowach przytoczyć, bo mniej więcej o tym będzie też dzisiejsza audycja. Już sobie znajduję. Nasza droga słuchaczka napisała tak: „Przebudzenie, oświecenie, sranie w banie i jedzenie. Polityka, mózg nie styka i duchowość, podprogowość, pomaganie, kupowanie, płacz i śmianie, kupa jeża na śniadanie. Manie i niemanie, spiski, pieski no i kotki. Kupowanie nowej szczotki, może też różowe botki. Głowa boli od tej doli i niedoli, od tych wszystkich mądrych trolli. Tego spali, tu faszyści, tych zabije, tych oczyści. Już nie trzeba szukać, gmerać, tak okrutnie sponiewierać, śmiać się jak głupi do sera. Dajmy spokój.
Usiądź w ciszy, tak jak robią wszystkie myszy. Poobserwuj i skonfrontuj sam ze sobą, co jest tobą”. Tym, kochani, bardzo fajnym, optymistycznym wierszykiem pozwoliłem sobie powitać was dzisiaj w dość nietypowy sposób. Nie ukrywam, że obiecałem pod komentarzami, którymi sypnęło pod ostatnią audycją na YouTubie. Zapraszam was bardzo serdecznie do zapoznania się z nimi. Jest ich na tą chwilę, z tego co patrzyłem, 51 komentarzy, z czego tylko kilka moich. Zwłaszcza dość ciekawa dyskusja wywiązała się tutaj między dwoma naszymi słuchaczami. Miałem się do tego odnieść, ale jak jeden z autorów tej dyskusjiPowiedział, że jednak ma nadzieję, że nie w czasie audycji, bo faktycznie musiałbym temu poświęcić całą audycję. Natomiast kilka z tych komentarzy było bardzo dla mnie istotnych, bardzo ważnych i dających mi do myślenia. Poprzednią audycję jeden ze słuchaczy, którego bardzo cenię, tak na marginesie, bardzo mu dziękuję za to, co napisał i będzie z pewnością wiedział, o kim mowa, ponieważ nazwał poprzednią audycję „niepotrzebną” w cudzysłowie.
I pod tym komentarzem rozgorzała dość żywa dyskusja, między innymi na temat tego, co ja poruszyłem w poprzedniej audycji. Czyli chodziło o branie pieniędzy za dzielenie się wiedzą tak zwaną duchową i tak zwaną wiedzą ezoteryczną, i tym całym materiałem, którym od kilku już lat, kochani, dzielę się z wami. Więc mimo że obiecałem, że się do tego odniosę, przede wszystkim podziękuję. Nie będę wchodził w konkretne zdania, konkretne słowa. Zwłaszcza że jak zobaczycie, tych słów padło dość dużo, przeróżnych. Natomiast bardzo dziękuję. Poprzednia audycja, to, co się działo pomiędzy audycją oraz to, czym zaowocowała moja prośba. Czyli moja prośba brzmiała, abyście, kochani, ocenili sami przed sobą wartość tych informacji, które wam od kilku lat przekazuję, żebyście sami nadali temu wartość. I powiem wam szczerze, nie będę wchodził tutaj w kwoty, bo to zupełnie nie o to chodziło. Wpłynęło przez cały tydzień pięć przelewów.
Pięć osób zdecydowało się wysłuchać mojej prośby i przelać pieniądze na Radio Paranormalium, żeby wesprzeć ten projekt, dzięki któremu tą wiedzę czy te informacje, bo czy to jest wiedza, to zaczynam w to wątpić. Natomiast z pewnością są to jakieś informacje, które dzięki Radio Paranormalium mogę przekazywać, a wy możecie, jeżeli zechcecie, czerpać. Więc taka była moja prośba, żeby wesprzeć Radio Paranormalium jakimiś datkami w docenieniu też tego, że możemy się spotykać już od kilku lat. Tak że mówię, pięć osób zdecydowało się na wpłaty. I teraz nie będę wracał do tamtego, źle, dobrze, tak, śmak, owak. Fakt jest taki, że mamy 107. audycję. Na moją prośbę zareagowało pięć osób. Oglądalność i słuchalność od początku naszych audycji utrzymuje się na tym samym poziomie. Nie mam z tego ani pieniędzy, nie mam oglądalności, nie mam popularności i nie ukrywam, że miałem też nadzieję na taki odzew w sensie wycenienia tych informacji, na odzew osobisty, że jednak coś te audycje dla kogoś znaczą i coś ważnego i istotnego do życia wnoszą.
Więc nie mam też żadnych sukcesów, jak je nazwać, w przekazywaniu tej wiedzy, w przekazywaniu w sposób skuteczny, tak żeby ona spełniała to, co chcę robić, czyli pomagać ludziom zmieniać ich życie. Dlatego to, co napisałem też w jednym komentarzu pod ostatnią audycją, ta formuła w moim przekonaniu się wypaliła. Przekonuję was, namawiam was do tego, żeby szukać przyczyny niepowodzeń, tych tak zwanych niepowodzeń. I powtarzam to od 107 audycji, od 106 audycji, bo dzisiaj powtórzę to pierwszy raz, że jeżeli uzyskujemy nie taki efekt, jak byśmy chcieli, to znaczy, że gdzieś popełniamy błąd. W czymś jest błąd. Więc namawiam was do tego, wymagam tego również od siebie. Gdzieś popełniłem błąd, gdzieś jest błąd. Więc taka formuła audycji nie spełnia moich oczekiwań. Gdzieś jest błąd. Nad tym błędem muszę się zastanowić, muszę przemyśleć i z pewnością muszęMuszę, aby osiągnąć to, do czego dążę, czego pragnę i co było jakimś celem tych audycji.
Żeby to osiągnąć, muszę coś zmienić. Jeszcze nie wiem co. Padło kilka fajnych propozycji, nad którymi się zastanowię, które przemyślę i z pewnością coś będę chciał zmienić. Tu zaskoczę też pana Marka, bo to będzie dowód, że audycje są na żywo i nie są w żaden sposób uzgadniane. Dzisiejsza audycja będzie ostatnią w tej formule i do świąt sobie robię urlop od audycji. Przynajmniej do świąt. To jest jedna taka informacja i to nie jest żal, kochani, żebyście nie myśleli, że mam żal, że było tylko pięć wpłat, że to nie o pieniądze chodzi, że się czuję jakiś rozczarowany. Nie. Ewidentnie to jest dla mnie informacja, że coś trzeba zmienić, bo tkwienie w tym samym miejscu, na tym samym poziomie mnie osobiście nie satysfakcjonuje. Owszem, mnóstwo informacji się pojawiło.
Dzięki waszym pytaniom, które ja sobie sam zadawałem, też pewne rzeczy sobie z pewnością usystematyzowałem. Też nie jestem z pewnością takim samym człowiekiem, jak byłem dwa czy dwa i pół roku temu, kiedy zaczynaliśmy nasze spotkania w Radiu Paranormalium, więc na pewno we mnie się dużo zmieniło. Między innymi ta decyzja jest dowodem tego, że we mnie się bardzo dużo zmieniło. W moim przekonaniu na lepsze. Natomiast w tych kategoriach, o których marzyłem, które sobie zakładałem, tkwię w jednym miejscu. W tym samym miejscu, w którym byłem na początku tych audycji. Więc korektę z pewnością trzeba zrobić i coś trzeba zmienić. To z takich newsów, kochani. Ale może zostawię przyjemność panu Markowi, bo drgnęło z audiobookiem, czyli z moją książką, której głosu użyczył pan Marek. Są już konkrety, więc najprawdopodobniej niebawem się pojawi, ale już oddaję głos panu Markowi.
On jest tutaj i twórcą, i prowodyrem.
[15:20] - Tu została jeszcze tylko kwestia poczekania, aż organizacja wydająca numery ISBN wygeneruje, ręcznie chyba, jeżeli dobrze się orientuję, dla naszego audiobooka numer ISBN. Wszystko jest już praktycznie gotowe, tylko ten numer jeszcze musi się wygenerować za ich sprawą i wówczas, jak już numer będzie gotowy, skontaktuję się z wydawcą, z firmą Ebokowo, podeślę podpisany skan umowy licencyjnej, numer ISBN i będziemy dalej działać w kierunku udostępnienia na platformach internetowych, w sklepach internetowych dźwiękowej wersji książki „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”.
[16:13] - Także kochani, jak widzicie dzieje się. Możecie już powolutku, pewnie też gdzieś w okolicach świąt, zacząć przeglądać internet w poszukiwaniu tego naszego wspólnego dzieła z panem Markiem. Do czego oczywiście zapraszam. Zachęcam. Zresztą powiem wam szczerze, sam sobie takiego e-booka kupię. A co! Wracając jeszcze do poprzedniej audycji, tu jedna z naszych słuchaczek też bardzo fajny komentarz napisała pod poprzednią audycją. Karolina napisała takową rzecz i to potraktujcie jako informację, że wszechświat dąży do równowagi. I równowaga pomiędzy braniem a dawaniem jest też jedną z rzeczy, która powinna zostać utrzymana w równowadze w naszym życiu. Nadmierne dawanie jest związane w naszym życiu z kłopotami, ale nadmierne branie również powoduje dług.
Niektórzy go nazywają długiem karmicznym i też najczęściej w życiu do nas wraca. To jest też rzecz, o której nie wspomniałem w audycji, więc w ramach uczciwości autorskiej chciałem wam dzięki przypomnieniu Karoliny o tym powiedzieć. I też jeszcze jeden wątek, który się pojawił odnośnie tego, że wiedza duchowa jest przekazywana bezpłatnieI to jest prawda. Tylko chcę wam też powiedzieć o tym, że ta wiedza duchowa jest przekazywana bezpłatnie każdemu. To nie jest tak, że ja, tylko ja mam dostęp do tej wiedzy. Dostęp do tej wiedzy ma każdy z was i od ponad 100 audycji namawiam was i przekonuję do tego, żebyście to, co mówię, weryfikowali i przepuszczali przez samych siebie. Namawiam was też do tego, żebyście włożyli jakiś trud, wysiłek swój własny, bo nazywając rzeczy po imieniu można się nauczyć gotować, próbując gotować. Albo można kupić sobie książkę o gotowaniu i skorzystać z czyjejś wiedzy, idąc na tak zwaną łatwiznę. My w dzisiejszych czasach jesteśmy właśnie przyzwyczajeni do tego, że próbujemy pójść na łatwiznę. Czekamy, aż ktoś odwali jakąś robotę, a my dostaniemy to w pigułce.
Ktoś przez 20 lat gotuje, testuje różne przyprawy, po świecie jeździ, a następnie pisze książkę albo otwiera kanał na YouTubie i te wszystkie przepisy dostajemy za free. Nie dostajemy za free. My dostajemy za free, natomiast autor tego kanału najczęściej dostaje jakieś pieniądze z reklam. Jak jest silniejszy, mocniejszy to ma sponsorów, więc ktoś ten jego wysiłek i czas finansowo rekompensuje. Natomiast my jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że ktoś ma odwalić za nas robotę i podać nam to w pigułce.
[20:39] - Panie Sławku, ja pozwolę się wciąć na moment. Może to, że bierzemy coś, dostajemy coś bezpłatnie, to jeszcze nie oznacza, że to jest za darmo, bo walutą w internecie może być nasza prywatność. Formą zapłaty może być na przykład wyświetlenie reklamy. To jest właśnie bezpłatne. Nie oznacza automatycznie za darmo.
[21:06] - Właśnie o to chodzi, że w jakiś sposób ktoś na tym jakieś pieniądze zarabia. Oczywiście odbywa się to kosztem naszego czasu, ale jednak mimo wszystko dostajemy to w pigułce. Ktoś odwala za nas najcięższą robotę i już. I to jest okej. Ten mechanizm jest okej. Natomiast jest jeden problem. W duchowości to nie działa, w świadomości to nie działa. I to jest ten kłopot, że można się nauczyć gotować od kucharza, który ma 20 lat stażu. Można się nauczyć jeździć samochodem od mistrza kierownicy albo jakiegoś, powiedzmy, uzdolnionego kierowcy z doświadczeniem. Natomiast za każdym razem musimy włożyć w to jakiś wysiłek.
Suma summarum dostajemy coś w pigułce. Zlepek doświadczeń tych ludzi dostajemy w streszczeniu. Natomiast i tak musimy wykonać jakąś pracę, bo musimy stanąć przy garach i pilnować przez godzinę, dwie, trzy, robić jakieś czynności, mieszać, dodawać, kroić, przyprawiać, próbować, pilnować, żeby nie wykipiało i tak dalej. Z jazdą samochodem jest tak, że musimy wsiąść za kierownicę, poświęcić czas i jednak fizycznie nauczyć się i organoleptycznie te biegi przerzucać i tym sprzęgłem i kierownicą operować. Więc wiedzę, owszem, dostajemy czyjąś, ale sami tej wiedzy musimy się nauczyć wcielać ją w życie. I tak jest z każdą dziedziną. Owszem, lekarz nam przepisze pigułki, zaleci dietę albo jakieś tam zachowania, ale my i tak musimy te pigułki brać. Chociaż z lekarzem to jest kiepski przykład. Tak jest z nauką w szkole. To nie jest tak, że my tylko wysłuchamy sobie tej nauki.
Musimy ją utrwalać, musimy ją sprawdzać, musimy pisać wypracowania, musimy odrabiać pracę domową i tak dalej. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności, dziwnym fenomenem ludziom się wydaje, że wiedzę duchową można tylko posiąść słuchając i nic z tym nie robiąc. Nie. Świadomość to jest też coś, czego musimy się nauczyć używać, więc musimy włożyć w to jakiś swój osobisty wysiłek, chociażby emocjonalny. Dlatego kochani, zastanówcie się dobrze, po co wam ta wiedza jest. Wiedza, te informacje. Po co one wam są? To mój ulubiony słuchacz ostatnimi czasy napisał, żeOdnosi wrażenie, jakby słuchacze myśleli, że my z panem Markiem nie mamy nic lepszego do roboty i po prostu spotykamy się w poniedziałki o 20:00, by zabić nudę. Czy w podobnej formie to było napisane. I ja się zastanawiam, czy z częścią słuchaczy też tak nie jest, że jest to jakaś forma rozrywki, takiego spotkania towarzyskiego, na którym można sobie podywagować, porozważać, podyskutować, nie ponosząc żadnego wysiłku.
Jest to sposób spędzenia wolnego czasu. I to jest fajne w pewnym sensie. Gdybyśmy się spotkali u mnie na działce, rozpalili ognisko, upiekli ziemniaki, napili się piwa, posiedzieli, pograli na gitarach, powygłupiali się, pożartowali i przy okazji porozmawialibyśmy o duchowości, o świadomości, o fajnych, przyjemnych tematach, które lubimy, jest okej. Ponieważ ja świadomie się na taką imprezę wpisuję, wiem, z czym to jest związane. I już zgodziłem się tak spędzić wolny czas. Natomiast ja mam w naturze nie gadanie, tylko działanie. Taką mam potrzebę — działać. Gadanie jest jedną z form komunikacji. Natomiast mi przede wszystkim zależy na działaniu. Na działaniu, do którego ja sam siebie mobilizuję, ale też potrafię zmobilizować was.
Spowodować, żebyście działali. Bo tak jak powiedziałem, świadomość to nie jest zbieranie informacji. Świadomość to jest dokonywanie zmian w swoim własnym życiu. To jest świadomość. Świadomość te zmiany w pewnym sensie wymusza, a w pewnym momencie powoduje, że one stają się całkowicie naturalne, już niewymagające naszej kontroli, naszego wysiłku, tylko stają się pewnego rodzaju procesem, który toczy się sam. To chciałem osiągnąć. Tego nie osiągnąłem. Stąd jest moja decyzja, że trzeba zmienić formułę, że trzeba coś z tym zrobić, ponieważ dalsze gadanie, tak jak w wierszyku, który przytoczyłem wam na początku dzisiejszej audycji. Dla mnie formuła się już wypaliła. Ja już nie mam czasu na siedzenie i gadanie.
Nie mam ani czasu, ani ochoty. Ja chcę działać, chcę zmieniać. Chcę dokonywać zmian. Chcę szukać sposobów, wprowadzać je w życie, uczyć ludzi, wprowadzać je w życie, dokonywać zmian. To jest mój cel, moje pragnienie, moje marzenie na tą chwilę. Na gadanie szkoda mi już czasu. Moim marzeniem jest też przejście na taki system, by móc zająć się przekazywaniem tej wiedzy, doświadczeń, uczeniem ludzi dokonywania zmian w swoim życiu na pełen etat. Abym mógł zająć się tym na pełen etat, na poważnie. Nie mam środków, które pozwoliłyby mi na utrzymanie się przez miesiąc, dwa, trzy, cztery, pięć, pół roku, 10 lat albo odcinanie kuponów. Zresztą nawet jakbym miał, to też nie po to ludzie zasoby finansowe sobie gromadzą, żeby je później skonsumować, czyniąc przyjemność innym ludziom.
Moim celem jest zajęcie się tym na pełen etat. Dobra, kochani, to o mnie. To o poprzedniej audycji. I tak zdecydowanie za bardzo się rozgadałem. Miałem to powiedzieć jak zwykle w kilku zdaniach i przejść do innych tematów. Ponieważ chcę was zostawić z przemyśleniami na czas naszej rozłąki. Chcę wam kilka rzeczy w dzisiejszej audycji jeszcze powiedzieć, które są ważne, które są istotne. Jak wiecie, mówię o tym od dłuższego czasu. Pracuję, zastanawiam się, eksperymentuję, testuję technikę, która mogłaby pozwolić ludziom transformować wzorce podświadomości. Dlaczego tak się tego uparłem?
Ponieważ kochani gadamy, gawędzimy, rozkminiamy, rozbieramy na czynniki pierwsze. Natomiast ja już od dawna wiem, co jest problemem. I w linkach, które mi podrzucacie, w filmikach, które mi tam podrzucacie, w informacjach, w rozmowach przekonuję się na każdym kroku, że moje rozumowanie jest słuszne. Ostatnio też dostałem linka do przemiłej, przesympatycznej pani. Zazdrościłem jej znowu głosu, tak jak Sabinie. Zazdrościłem głosu, takiego fajnego, cieplutkiego głosu. Pani mówiła o komunikacji na poziomie miłości.O technice, którą ona odkryła w momencie, kiedy urodziły jej się dzieci, którą dopracowuje i przekazuje. Uczy tej metody różnych ludzi, którzy chcą coś w życiu zmieniać. Oczywiście nie obejrzałem całego filmu, bo on trwał dobrze ponad godzinę. Natomiast na samym początku padło bardzo fajne stwierdzenie, o którym ja też doskonale wiem i o którym wielokroć wam mówiłem.
W czym tkwi problem? Znamy zasady, jak powinniśmy postępować. Przecież ja widzę te wszystkie posty mądre, te filozoficzne stwierdzenia o wolności, o miłości, o tych wszystkich mądrych, szlachetnych rzeczach. Wszyscy, którzy chociaż trochę zajmują się tym tematem, wiedzą doskonale, jak należy postępować. Problem polega na tym, że my nie potrafimy tak postępować. Chcielibyśmy. Wielokroć słyszałem w różnego rodzaju rozmowach, kiedy ludzie po różnego rodzaju perypetiach, zawirowaniach życiowych, awanturach, jakichś tam sytuacjach mówią: „Ale to było silniejsze ode mnie. Ja bardzo żałuję tego. Ja nie chciałem tak powiedzieć. Ja nie chciałem się tak zachować.
Ja chciałem się zachować...”. I tu się pojawia pustka. „No właśnie, jak ja się chciałem zachować?”. Zwróćcie uwagę, że to, co mówiłem w jednej z audycji. Wymień mi, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, 10 rzeczy, których nie lubisz. I z tym nie ma żadnego problemu. Teraz większość ludzi powie, że nie lubi pandemii, chamstwa, kłamstwa, tego, śmego, owego. Wymieniamy. 10 to jest mało. Możemy wymienić 20, 30 rzeczy, których nie lubimy, które nam się nie podobają, których nie chcemy.
Ale jak trzeba wymienić trzy rzeczy, których się chce, to trzeba się chwilę zastanowić. Dlaczego tak jest? Jako zaprogramowani już ludzie wchodzimy w dorosłość. Już oprogramowani jak komputer wyniesiony z serwisu. Mamy już oprogramowanie i według tego oprogramowania postępujemy, funkcjonujemy. Nic, czego w naszym oprogramowaniu nie ma, nic się nie wyświetli na ekranie naszego życia. Nie ma takiej opcji. Nic. To tak, jakbyśmy od komputera wymagali, żeby wyświetlił grę, której my żeśmy tam wcześniej nie zainstalowali. Teraz on się może połączyć z internetem, sobie ściągnąć.
Ale tak czy inaczej, na twardym dysku tego komputera musi się coś fizycznie pojawić. I my, wchodząc w dorosłe życie, już doskonale wiemy, czego nie chcemy oraz czego chcemy zgodnie z oprogramowaniem, które mamy. Natomiast na skutek informacji uzyskanych na przykład ode mnie mówimy: „To takie fajne jest. To jest takie przyjemne, nawet mądre. Ja też bym tak chciał. To nawet jest słuszne. To jest nawet sprawiedliwe. Ja też bym tak chciał postępować. Ale nie potrafię. Po prostu nie potrafię.
I nawet jak na chwilę się zmuszę, to następnym razem, kiedy będę znowu chciał tak zrobić, to muszę o tym albo pamiętać, a jak zapomnę, to znowu zrobię tak jak wcześniej”. I koniec. Ponieważ nie mamy oprogramowania, które pozwalałoby nam się tak zachowywać. Wiecie doskonale, że tym oprogramowaniem, o którym ja mówię, jest nasza podświadomość. Wszyscy o tym doskonale wiedzą, że tym oprogramowaniem, według którego my funkcjonujemy, jest nasza podświadomość. I koniec. Kochani, nie oszukujcie się, że wiedzą zmienicie swoją podświadomość. Nie oszukujcie się. Jest to wygodne. Jest to bardzo wygodne.
Wmawianie sobie, że przeczytam jeszcze jedną książkę i się nauczę. Możecie się nauczyć tej książki na pamięć. Możecie ją przeczytać 100 razy, chociaż może po 100 razach coś tam w waszym oprogramowaniu się zmieni. Może, ale nie daję na to żadnej gwarancji. Próbujecie i ja to widzę. Powiem wprost. Ja to widzę w komentarzach. 107. audycja, a komentarze często, które się pojawiają, wyglądają tak, jakby to była trzecia audycja. Jakbyśmy my dopiero zaczynali rozmowę na ten temat.
Więc jest to wygodne, ponieważ nie wymaga żadnego wysiłku, żadnego udziału własnego. Nie oszukujcie się. Mówię to dzisiaj wprost, z pełną świadomością. Ja wiem, bo już rozmawialiśmy, były dyskusje na ten temat. Niektórzy słuchacze nawet dzwonili do audycji, że jednak bez wiedzy to i tak dalej.Że wiedza jednak zmienia. Zmienia pod jednym jedynym warunkiem, że coś z tym zrobimy. Jeżeli nie pojawi się coś w naszej podświadomości, nad czym się nie zastanawiamy. Nasza podświadomość to jest instynkt. My się nad tym nie zastanawiamy. Jeżeli nie pojawi się coś tam, to nie będzie działało.
Na tym polega cały dowcip i cały proces zmiany w życiu. Na dokonywaniu zmian na poziomie emocjonalnym, na poziomie dokonywania zmian w oprogramowaniu, wgrywania nowych opcji, wgrywania nowych programów. Owszem, można wgrywać nowe na miejsce starych, ale jeżeli nie ma czegoś w naszej podświadomości, to się nie wydarzy. Z jednym wyjątkiem. Jest wyjątek od tej zasady. Tym wyjątkiem jest życie świadomością, ale tą duchową, nie tą umysłową. Tą świadomością, którą mamy zapisaną w naszej duszy. Czyli dopuszczenie duszy do głosu, do decydowania o naszych zachowaniach, o naszych reakcjach. Nie znam innej metody. Znaczy jednej z tych dwóch metod.
Oczywiście każdy zrobi z tym, co będzie chciał. Natomiast ja po 107 audycjach, po wysłuchaniu innych programów, spotkaniu z ludźmi, rozmów, waszych komentarzy, wiedzy, swoich kilkudziesięcioletnich już w tej chwili przemyśleń, testowania przeróżnych metod, sposobów, pomysłów, technik, zrozumiałem jedną rzecz. Że albo zmieniam swoją podświadomość, albo uruchamiam swoją duchowość. Nie ma innego sposobu dokonywania zmian w życiu. Najlepiej jak te dwie rzeczy ze sobą współpracują, jak mamy świadomość tego, jakich zmian dokonujemy i gdzie tych zmian dokonujemy. Wszystkie techniki, które znam, których próbowałem, słuchałem, analizowałem bądź testowałem na samym sobie, sprowadzały się właśnie do tego. Albo do zmiany podświadomości, albo do umożliwienia życia świadomością, duszą. Książki, wiedza mogą podpowiedzieć, jak to zrobić, ale i tak to trzeba zrobić. I tak trzeba w końcu stanąć przy tych garach, naobierać tych ziemniaków, wlać wody do garnka, wsypać przyprawy. Umyć mięso, umyć warzywa.
Kto co lubi jeść. Podpalić jakiś ogień, czy to elektryczny, czy inny. I ugotować, wykonać czynności. Nie najemy się, czytając cudowne przepisy o cudownych potrawach, które ktoś zrobił. Wprost przeciwnie, możemy być jeszcze bardziej głodni, bo nasza wyobraźnia to wszystko tam uruchomi. Czujemy jakieś smakowe cuda wianki i wtedy możemy być dopiero głodni. Nie nauczymy się jazdy samochodem nawet na symulatorze. No chyba że bardzo profesjonalnym. Tam, gdzie będzie kierownica, gdzie będą pedały, gdzie będzie dźwignia zmiany biegów. Tak.
Natomiast nie nauczymy się jazdy samochodem, obsługując joystick czy pada w konsoli. Możemy być mistrzem świata w „Need for Speed” 74 na komputerze. A jak wsiądziemy do prawdziwego samochodu, to się wypieprzymy. Nic nie stanie się bez naszego udziału. I jeżeli jako ekipa, czyli słuchacze, my jako organizatorzy tej imprezy zwanej audycją o świadomości się dogadamy, czyli znajdziemy wspólny cel tych audycji, to pójdziemy do przodu. Natomiast siedzenie, powtarzanie trzeciej klasy podstawówki nie ma najmniejszego sensu. Albo idziemy na studia. Bo ze studiami jest trochę tak, że pan profesor mówi: „Nikt nie ma obowiązku tych studiów skończyć". Naprawdę. I tak jak w podstawówce, w technikum ktoś nas przekonuje do tego.
Ucz się, ucz. Na studia lepsze pójdziesz, zawód może lepszy będziesz miał. Dzieciom to się mówi, że mu się zabierze komputer albo mu się nie kupi konsoli, albo nowej gry, albo nie puści go się na imprezę. Żeby go zmusić do nauki. I nasze audycje, odnoszę wrażenie, są właśnie na takim poziomie, że ja mam być przekonywujący, że ja mam was przekonać, że ja mam was namówić, zmusić. Nie wiem. Zabrać joystick od komputera. Nie. Kochani, duchowość, którą chcę wam przekazać, świadomość, którą chcę wam przekazać, jest na poziomie studyjnym. Na poziomie studiów.Nikt nie ma obowiązku tych studiów skończyć.
Nie ma takiego przymusu. W każdej chwili można się wypisać, można nie przyjść na zajęcia, można nie odrobić pracy, można zrezygnować. Natomiast jeżeli chcecie te studia skończyć, to wam powinno na tym zależeć. To, co się dzieje na wykładach, to jest pikuś. Zwłaszcza na studiach zaocznych czy jakichś innych. Są zjazdy raz na dwa tygodnie, na trzy tygodnie. Przekazuje się jakąś cząstkę wiedzy, a resztę tej wiedzy i praktyki trzeba zdobyć swoim własnym wysiłkiem, swoją własną pracą, swoim własnym zaangażowaniem, swoimi przemyśleniami i swoim działaniem. Bo do wszystkiego potrzebne jest działanie. Rozmawianie o tym nic nie zmieni. Samo rozmawianie, samo dyskutowanie.
Ja wiem, że się powtarzam, ale chciałbym, żebyście naprawdę bardzo mocno zrozumieli, że jeżeli chcecie, jeżeli ktoś chce dokonać zmian w życiu, konkretnych zmian w życiu, chce być innym człowiekiem. Z pewnego poziomu pewnie ktoś to nazwie lepszym człowiekiem. Dla innych będzie to gorszy człowiek, ponieważ ten gorszy człowiek powie: „Dość. Nie będę tkwił w tej pracy, nie będę tkwił w tym układzie, nie pozwolę sobie już na to. Poświęcę czas po pracy na to, żeby zająć się sobą. Pomyślę o sobie, zadbam o siebie”. Więc dla niektórych to będzie zły człowiek. Ale ta zmiana nastąpi. Więc jeżeli chcecie zmienić pracę, jeżeli chcecie zmienić swoje relacje z ludźmi, jeżeli chcecie mieć w końcu fajny związek, jeżeli chcecie poczuć w sobie siłę, jeżeli chcecie mieć energię, jeżeli chcecie się uśmiechać i dostrzegać fajne rzeczy w otaczającym was świecie i życiu, jeżeli chcecie być spokojniejsi, jeżeli chcecie być bardziej zrelaksowani, jeżeli chcecie być bardziej zdystansowani, jeżeli chcecie nauczyć się kochać, szczerze płakać i szczerze śmiać się, szczerze współczuć i szczerze radować się z sukcesów swoich bliskich, przyjaciół, rodziny. Jeżeli chcecie być pogodniejsi, bardziej optymistyczni, radośniejsi, a tacy do tej pory nie byliście, to musicie zmienić swoje oprogramowanie.
Nie ma innego wyjścia. Ostatnio gdzieś rozmawiałem. Tak jak wam mówiłem, mam niewątpliwą przyjemność i możliwość prowadzenia tego typu rozmów również na płaszczyźnie prywatnej, w czasie wolnym od innych obowiązków. I właśnie opowiadałem o sytuacji, kiedy 20 lat temu wszystko się w moim życiu zesrało. Wszystko. Ale to tak dokładnie wszystko. I przeczytałem piękny tekst, który mówił mniej więcej to, co mówię do was, że jeżeli chcesz zmienić otaczający ciebie świat, to musisz zmienić siebie. Jeżeli chcesz, aby twój świat zewnętrzny był spokojny, to sam musisz osiągnąć spokój. To, co ja wtedy myślałem, nie nadaje się do publicznego publikowania, ponieważ musiałoby to być bardzo mocno wypikane. Natomiast mogę wam powiedzieć, to było tak, bardzo delikatnie ujmując: co za pieprznięty człowiek to wymyślił?
Jak ja mogę być spokojny, kiedy sypie mi się małżeństwo, sypie mi się praca, firmy popadały, wpadłem w długi. Jestem w sytuacji, w której mogę pójść do więzienia za nieswoje uczynki. Kiedy straciłem nadzieję na to, że mój syn będzie zdrowy. Kiedy wynajmuję z rodziną mieszkanie, dom, na który mnie nie stać. I jak ja mam osiągnąć spokój, kiedy mój wspólnik, mój serdeczny przyjaciel robi mnie w rogi i okrada, wykorzystując sytuację, w której się aktualnie znalazłem? Kiedy nie mam z czego żyć, kiedy nie mam się gdzie podziać, kiedy wszystko to, o czym myślałem, co było moim celem bycia dobrym ojcem, dobrym mężem utrzymującym rodzinę na odpowiednim poziomie. Kiedy na wszystkich płaszczyznach poległem. Jak ja mam osiągnąć spokój wewnętrzny? Co za bzdura! Co za stek bzdur.
Kto to wymyślił? Chyba człowiek, który nie ma zielonego pojęcia o życiu. Tak myślałem. Tak myślałem w tamtym momencie. Ileś czasu potrzebowałem, żeby zrozumieć, że owszem, w tamtym momencie osiągnięcie spokoju było bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Martwiłem się o swoje dzieci, o swoją żonę, o siebie, o swoje zdrowie, o swoje bezpieczeństwo. O wszystko się martwiłem. Więc osiągnięcie spokoju w takiej sytuacji jest naprawdę bardzo trudne. NatomiastZ czasem zrozumiałem, że ta historia, której finał był bardzo dramatyczny dla wszystkich: dla mnie, dla mojej rodziny, dla moich dzieci, miała swój początek. Ona nie nastąpiła tak po prostu, że przyszedł tajfun i wszystko zniszczył.
Ta historia miała swój początek i początek tej historii był parę lat wcześniej i zaczął się we mnie, w moim wnętrzu. Wiedziałem doskonale, że jeżeli nie zmienię swojego wnętrza, to znowu polegnę. I poległem. Poległem po raz kolejny za kilka lat, ponieważ moja podświadomość, moje oprogramowanie nie miało innych opcji postępowania. Nie potrafiłem inaczej postępować, tak jak każdy z nas. Więc mówię: „Nie, teraz już jestem mądry. Drugi raz już tego samego błędu nie popełnię”. Nie, skąd! Ale jak mogę postępować inaczej, jeżeli wciąż mam to samo oprogramowanie? Co mogę zmienić?
Mogę się pilnować. „A tu może, bo ten to może mnie chcieć oszukać. A nie, ten nie. Ale ten to już o! Temu to źle z oczu patrzy. Ten to na pewno mnie chce oszukać”. A tu raptem ciach-bach, za plecami ktoś. Nawet go nie zauważyłem. Wyostrzałem swoje zmysły, żeby się nie dać drugi raz oszukać. Ale z drugiej strony nie zmieniłem swojego oprogramowania.
Dalej chciałem pomagać ludziom. Dalej. Nieszczęścia się same prosiły. Chcesz? Masz. Ten potrzebuje pomocy. Pomóż mu. O, ten też potrzebuje pomocy. A co ci się dzieciaku stało? A bo tam w rodzinie się nie układa, bo tam żona coś.
No to jak ci mogę pomóc? A bym pojechał, ale samochodu nie mam. Dobra, to weź mój. Pojechał, nie wrócił. Dwa lata szukałem swojego samochodu. A tobie jak mogę pomóc? A, bo my chcieliśmy działkę kupić. No to kupcie. No tak, ale mamy trochę za małe dochody. No to co?
No to jakby szef nas na większe pieniądze ubezpieczył, to zdolność kredytowa by była. Ja mówię: no dobra, to was ubezpieczę na większe pieniądze. Przez pół roku popłacę ten ZUS za was, a wy sobie kupcie tą działkę. Wybudujcie się. Bo chciałem pomagać ludziom. Oni mnie nie oszukiwali. Znaczy później po prostu dostali to, co mieli ode mnie dostać i sobie poszli. Bo to ja chciałem pomagać ludziom, bo nie zmieniłem swojego oprogramowania. No i co? Wywaliłem się mordą w błoto drugi raz z ciężką depresją, odcięty od rzeczywistości zupełnie, bo nie zmieniłem swojego wnętrza.
Dlatego kochani, z takim zacietrzewieniem czasami mówię i z takim przekonaniem. Dlatego czasami złoszczę się. Może nie złoszczę się, natomiast angażuję w to jakieś swoje własne emocje, kiedy słyszę teoretyzowanie i zabawy intelektualne i przekonanie drugiego człowieka, że cała wiedza, którą on posiada, na poziomie umysłowym uchroni go przed nieszczęściem. Oczywiście, że tak. W jego oprogramowaniu jest takie przekonanie, że tak właśnie będzie. Ja mówię: no dobra. Tylko po co ja mam tracić wasz czas i swój czas i czas pana Marka, skoro ktoś wie lepiej? Skoro ktoś jest święcie przekonany, że nie musi z tym robić nic, że sama wiedza wystarczy, że samo wysłuchanie 107. audycji „Świata oczami duszy” odmieni jego życie. Kiedy ja od 107 audycji mówię: nie.
Moje gadanie nie odmieni waszego życia. Chciałbym mieć taką moc, żebym zrobił czary-mary. Pogadałem. Twoje życie, drogi bracie i droga siostro, ulegnie po dzisiejszej audycji zmianie. Ulegnie zmianie, jak dotrze do ciebie, że musisz zmienić swoje oprogramowanie. Jak je zmienisz, to ulegnie zmianie. Natomiast nie na skutek mojego gadania, tylko na skutek zmiany przez ciebie twojego własnego oprogramowania. Nigdy nie przypisywałem sobie takiej mocy i nigdy, jak sami wiecie, były takie sugestie, żeby mnie nazywać jakimś tam nauczycielem czy czymś takim. Nie, nie jestem nauczycielem. Natomiast chciałbym być w waszym życiu człowiekiem, który może w jakiś sposób pomoże wam zmienić wasze oprogramowanie.
Zmienić wam wasze oprogramowanie. Nie ja jestem serwisantem, przyjeżdżam i zmieniam wam wasze oprogramowanie. Nie jestem serwisantem komputerowym, który przyjedzie i będzie grzebał w waszym komputerze. Nie ma takiego serwisanta. Hasło dostępu do waszego komputera macie tylko wy. Nikt inny się tam nie dostanie, nikt inny nie dostanie się do waszego mózgu i nic tam nie zmieni.A innej drogi kochani nie ma. Więc to tylko wy macie moc zmiany waszego oprogramowania. Żaden mistrz, żaden guru, żaden nauczyciel tego nie zrobi. Mało tego, Bóg tego nie zrobi. I zrozumcie to.
I proszę was, przestańcie się oszukiwać. Jak chcecie. Ja chciałbym przenieść tę audycję na poziom studiów. Chcecie, to chcecie. Nie chcecie, to nie chcecie. Ale mnie osobiście nie przekonacie do tego, że wiedza mentalna zmieni waszą emocjonalność. Nie przekonacie mnie do tego. Więc dajmy sobie już spokój z tymi dyskusjami i albo skupmy się na tym, jak zmienić oprogramowanie, albo dajmy sobie spokój. Mówiłem już o tym, ale dzisiaj powiem to w sposób dobitny. Wymyślam metodę, która może pomóc skutecznie zmienić oprogramowanie.
A raczej takie były początkowe zamysły, żeby zmienić oprogramowanie. Ale tak jak wam powiedziałem, kochani, dzisiaj nie potrafimy. Wiemy, ale nie potrafimy być tacy, jak byśmy chcieli być. Mało tego, często nie wiemy, jacy chcielibyśmy być. Wiemy doskonale, jacy nie chcielibyśmy być. Wiemy doskonale, czego nie chcemy. Natomiast jak mówimy o tym, jacy chcielibyśmy być, to mówimy o tym w kategoriach pobożnych życzeń. Oczywiście ja wiem, znam tą technikę, że nie mówimy jacy chcielibyśmy być, tylko mówimy w czasie teraźniejszym. Jestem wolnym człowiekiem. Tak, w czasie teraźniejszym, nie jako życzenie.
Znam tą technikę. Wiele razy upominaliście mnie w audycjach i przypominaliście o istnieniu takiej techniki. Tylko jaka jest skuteczność tej metody i od czego ona zależy? Od tego, czy potraficie przenieść tą informację do swojej podświadomości. Czy potraficie przekonać swoją własną podświadomość, że tacy jesteście? Czy potraficie zmienić swoje oprogramowanie, dograć inną opcję, dograć nowy software? Na tym to polega. Na niczym więcej. Każda z tych technik zmierza do tego, żeby albo zmienić. Znaczy każda z technik, które znam, o której słyszałem, żebyśmy też mieli jasność, sprowadza się do tego, jak zmienić bądź dograć coś do naszego obecnego oprogramowania.
I dopóki coś się w tym oprogramowaniu nie znajdzie, nie zadziała. Nie wyświetli się to na ekranie naszego życia. I tyle. I powiem jeszcze kochani o jednej ważnej rzeczy. Ojejku, która to jest? Znowu się rozgadałem. Powiem jeszcze o jednej bardzo ważnej rzeczy, ponieważ ja ostatnio bardzo często się wzruszam. Bardzo często. Znaczy wzruszałem się zawsze, natomiast teraz wzruszam się w sposób zupełnie niekontrolowany. Fajny, ale niekontrolowany.
Znaczy nie no, moja podświadomość jeszcze próbuje z tym walczyć troszeczkę. Jak tam się łezka gdzieś tam pojawi, to ja tak niby nieśmiało, że niby w oko mi coś wpadło czy coś. Jeszcze są takie objawy. Natomiast tak, bardzo często się wzruszam. I o tej drugiej metodzie, o której wam mówiłem, że dopuszczenie do swojego życia naszej świadomości, naszej duszy jako takiego organu, narządu przewodniego też przynosi efekty dokonywania zmian w życiu. I jednym z takich objawów właśnie jest wzruszenie. U mnie ma to jeszcze aspekt takiego poszukiwania podłoża emocjonalnego, czyli emocji, które powinny się znaleźć w wizualizacji, która może być przydatna. Inaczej, która powinna się znaleźć, która powinna spowodować dogranie nowego software'u do naszej podświadomości. I ja szukam tych obrazów, zastanawiam się, szukam tych obrazów, ponieważ wiem, że im silniejsze emocje, tym lepszy skutek. Dostaję co chwila jakieś właśnie sytuacje, które pokazują, które wywołują u mnie wzruszenie, żeby mi podpowiedzieć, że właśnie takie obrazy, takie sytuacje powinny się w tej wizualizacji znaleźć.
Natomiast jest to też wzruszenie. Jest to też sposób komunikacji naszej duszy z nami. I dobrze, warto we wzruszenia zainwestować czas. Dla niektórych wstyd, żenadę.Zakłopotanie warto zainwestować, ponieważ dusza w ten sposób pokazuje nam inne opcje zachowań. Czyli widzimy sytuację, która wywołuje u nas wzruszenie. Jest też pewnego rodzaju formą tęsknoty. Ja też bym tak chciał. Ja też bym chciał tak się potrafić zachować na przykład w takiej sytuacji. Ja też bym chciał tego doświadczyć nie tylko na poziomie umysłowym i wizualnym, tylko również na poziomie emocjonalnym. Wzruszenie to jest tęsknota za takimi sytuacjami, za takimi zachowaniami i za takimi emocjami, jakie pojawiają się w momencie sytuacji, które wzbudzają w nas wzruszenie.
Jednocześnie wzruszenie jest objawem takiej właśnie bezwarunkowej miłości. To jest sygnał, że nasza dusza do nas przemówiła. Ponieważ bardzo często wzruszamy się na skutek, ja przynajmniej, zachowań, działań, szczęścia ludzi, których nie znam, z którymi mnie nic nie łączy. Na przykład dwóch braci, którzy rzucają się sobie w ramiona, ponieważ spotkali się po iluś latach i sobie wybaczyli. Ojciec wybaczył synowi, matka córce, córka matce, dziecko rodzicom, rodzice dziecku. Bądź sytuacje związane z bardzo głębokimi emocjami miłości. Sytuacje związane z olbrzymim szczęściem jakichś tam osób. To są najczęściej sytuacje, które wzbudzają w nas wzruszenie. Natomiast my tych ludzi najczęściej w ogóle nie znamy. My nic od nich nie chcemy.
My po prostu, nasza dusza mówi nam: „Zobacz, tak też można”. I też powstaje w nas taka tęsknota. Chciałbym potrafić tak się zachować w takiej sytuacji. To jest piękne i to jest też szansa na to, że na skutek tych emocji, tego wzruszenia coś chociaż troszeczkę dogramy do swojego software'u. Że jakby nowa opcja reakcji i zachowania podpowiedziana nam w chwili wzruszenia przez naszą duszę w obliczu tej właśnie takiej bezwarunkowej miłości, że ona się jednak w naszym oprogramowaniu pojawi i może nasza podświadomość za którymś razem skorzysta i podsunie nam ją jako nasze możliwe zachowanie w takiej sytuacji. Kiedy nie będziemy się już wtedy zastanawiali, jak mamy zareagować na szczere słowa „przepraszam” osoby, która nas skrzywdziła, która zrobiła nam przykrość. Może skrzywdziła to dużo powiedziałem. Może na skutek tego wzruszenia, które wywołała w nas sytuacja, kiedy ktoś komuś wybacza, pojawiają się łzy, pojawia się radość, pojawia się miłość, pojawia się wybaczenie. Może w naszym życiu też, w naszej podświadomości, w naszym oprogramowaniu, w naszym software'rze pojawi się taka opcja. A może zamiast się na niego drzeć, mówić, jaką to mi wielką przykrość sprawił, krzywdę, nieszczęście, zamiast reagując tak jak do tej pory, może się zastanowię.
Może mu wybaczę. Może posłucham, jak czwarty raz mówi „przepraszam” i mam łzy w oczach, kiedy może dostrzegę jego prawdziwy żal wynikający ze zrozumienia tego, co zrobił. Może mu jednak wybaczę. Nie na poziomie umysłu. Okej, dobra, to zapomnijmy o wszystkim. Tylko na poziomie prawdziwej, szczerej naszej reakcji. Warto inwestować we wzruszenia. Warto pozwalać naszej duszy poprzez wzruszenia do nas przemawiać, podpowiadać i wgrywać nowe opcje do naszego software'u. Kochani, reasumując, bo się zrobiło późno. Reasumując, nie przekonujcie mnie, że rozmowy, dywagacje, analizy i wieczne rozkminki o tym samym na tematy duchowe zmienią waszą duchowość.
To po pierwsze. Zastanówcie się nad tym, czy chcecie tylko sobie posiedzieć, pogadać i spędzić miło czas, myśląc o swoim oświeceniu i przebudzeniu. Czy chcecie faktycznie dokonywać zmian w swoim życiu? Inaczej, czy chcecie dokonywać zmian w samych sobie? Czy chcecie się zmienić?Czy chcecie być dla siebie i dla innych lepsi, weselsi, bardziej energetyczni, optymistyczni, zdrowsi, mniej zestresowani, spokojniejsi? Czy chcecie siebie samych zmieniać? To jest pytanie klucz. Jeżeli tak, to pamiętajcie, że są dwie znane metody. Zmiana, transformacja bądź dogrywanie dodatkowych opcji do swojego istniejącego już software'u, czyli do swojej podświadomości. I druga to jest dopuszczenie swojej własnej duszy, danie jej roli podpowiadacza i uczenia się nowych opcji reakcji i zachowań i rozwijanie swojej świadomości.
Ja nic za was nie zrobię. Jeżeli chcecie siebie zmienić i poprzez to zmienić też swoje życie, to mogę wam podpowiedzieć, jak to zrobić. Możemy wspólnie szukać, wymyślać sposobów, jak to zrobić. Możecie mi pomóc, żebym ja mógł na przykład skupić się na tym, żeby zrobić dla was jakąś technikę. Sposób. Nie ma problemu, ale pod jednym jedynym warunkiem, że chcecie siebie zmienić i zmienić swoje życie. Cokolwiek by to nie znaczyło. Zostawiam was z tym dylematem. Ja za was nic nie zrobię i moje gadanie tutaj nic nie zmieni w waszej podświadomości. W waszych umysłach może i tak.
W waszych przekonaniach może tak. Natomiast moje gadanie nie zmieni nic w waszej podświadomości. Nazwijmy rzeczy po imieniu. Dajmy sobie czas i zastanówmy się, w jakim kierunku chcemy zmierzać i czy z naszymi dążeniami i pragnieniami jest nam po drodze. Pan Marek z pewnością przygotował jakiś kawałek na przerywnik. Natomiast ja też w ramach wzruszeń i dostarczania sobie niezapomnianych doznań emocjonalnych polecam wam, kochani, to, co mnie urzekło w sobotę. To jest występ Michała Matuszewskiego w ostatniej edycji Voice of Poland. Listopadowej. Występ Michała Matuszewskiego na przeglądzie, na eliminacjach w ciemno. Jeżeli będziecie mieli chwilę czasu i ochoty, wygooglujcie sobie, bo naprawdę na mnie to zrobiło o tyle wrażenie, że pokazuje, co robi człowiek, który kocha to, co robi.
Dziękuję wam, kochani, za tą przydługą część oficjalną w dniu dzisiejszym. Zrobimy króciutką przerwę. Pan Marek z pewnością ma coś przygotowane, więc króciutka przerwa i za chwilę po przerwie być może ktoś będzie chciał zadzwonić, być może ktoś będzie chciał coś powiedzieć, a z pewnością ja zajmę się waszymi komentarzami jeszcze w dzisiejszej audycji.
[01:11:26] - Tymczasem mamy mały problem techniczny, bo coś tu się podziało na komputerze realizującym transmisję. Coś tutaj zaszalało z łączem internetowym i zawiesił mi się program do nadawania sygnału na YouTube, ale z tego, co widzę na serwerze radiowym nas słychać. Także jeżeli nas słyszycie, to zapraszamy już teraz na chwilę z muzyką. To będzie chwila około siedmiominutowa. Utwór bardzo ambientowo-popowy, całkiem przyjemna muzyka. Widzę, że w dalszym ciągu mi tutaj szaleje to łącze internetowe. Co ciekawe tylko na jednym komputerze, nie na dwóch. Rzecz ciekawa, że na drugim komputerze, na którym realizujemy rozmowę z panem Sławkiem, nic się takiego nie dzieje. Cały czas rozmowa sobie leci, jest nagrywana. Widocznie Windows w drugim kompie, w tym głównym do nadawania postanowił dzisiaj troszkę się zrobić humorzasty.
Postaram się to zaraz jakoś naprawić, o ile się w ogóle da naprawić, bo jak wiadomo Windows 10 to jest wieczna beta. A tymczasem na antenie Radia Paranormalium zapraszamy na siedmiominutowy przerywnik muzyczny. To będzie utwór, który już cały czas co jakiś czas pojawia się na naszej antenie. Jest emitowany z autopilota. Utwór Owena Fergusona tworzącego pod pseudonimem Oenzie „She Had One Chance Before She Sailed Away” „Miała jedną szansę, zanim ona odpłynęła”. Naprawdę bardzo działający na wyobraźnię utwór muzyczny. Proponuję, abyśmy się oddali temu właśnie utworowi i już za jakieś siedem minut z lekkim hakiem wracamy do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”, czyli do tej części, w której pan SławekBędzie czytał komentarze z czata i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony. Tutaj taka prośba w związku z problemami z połączeniem: jeżeli będziecie państwo dzwonić, to bardzo bym prosił dzwonić na numer komórkowy. Widzę, że znowu coś się postanowiło popsuć w tym właśnie momencie.
Także prosiłbym, jeżeli słyszycie nas teraz na YouTube, to prosiłbym bardzo, aby się przełączyć jednak na link podany w opisie. Ten link z paranormalium.pl/słuchaj i tam będziemy się na pewno słyszeć przynajmniej przez większość czasu. A teraz obiecana muzyczna przerwa. Połączyło się z powrotem. Znowu słyszymy się na YouTube. Teraz obiecana muzyczna przerwa i już za chwilę wracamy do drugiej części naszej dzisiejszej audycji. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[01:19:41] - It's over.
[01:20:40] - Since when?
[01:21:01] - Now. Just now.
[01:21:56] - Halo, halo świecie! Niestety cały czas u mnie, na jednym tylko komputerze występują problemy z połączeniem. Drugi komputer żadnych problemów mi nie robi. Nie wiem czemu, nie wiem co się podziało. W każdym razie wygląda na to, że drugą część audycji będziemy musieli zrobić bez transmisji na YouTubie, na naszym głównym kanale. Jakieś dziwne rzeczy zaczęły się dziać na moim głównym komputerze, z którego realizuję transmisję do internetu. Trochę mnie to niepokoi, ale szczęśliwie na komputerze, na którym realizuję rozmowę z panem Sławkiem Bączkowskim wszystko gra i buczy. Tak więc jeżeli się słyszymy z państwem, to zachęcam teraz do sięgnięcia po smartfony bądź też po telefony stacjonarne, jeżeli ktoś jeszcze korzysta i zadzwonienia do audycji. Bowiem teraz, właśnie w tej części audycji będziemy odbierać od was telefony, a pan Sławek będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Nasze numery telefonów.
Może podam tylko ten numer komórkowy, bo stacjonarny korzysta z połączenia internetowego, a z tym, jak widać dzisiaj są pewne problemy. Numer komórkowy do Radia Paranormalium to 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Chociaż tak jak mówiłem najlepiej dzwonić na telefon komórkowy do nas wyjątkowo. Na Skype można oczywiście także pisać. Pisać można również na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Raz jeszcze z drżącą ręką i bijącym mocno sercem włączam, ponawiam próbę wznowienia transmisji na YouTube.
Zobaczymy czym to poskutkuje. Gdyby się tam coś popsuło, gdyby znowu nie było nas słychać na YouTube, to bardzo proszę skorzystać z linku do alternatywnego odsłuchu, który jest wrzucony do opisu dzisiejszej transmisji. Bo z tego, co widzę na serwerze radiowym cały czas nas słychać. Co prawda też z pewnymi małymi przerwami, ale jak to połączenie jest bardziej stabilne niż nasza łączność z YouTubem dzisiaj. Myślę, że wystarczy już tego mojego gadania. Myślę, że mogę oddać głos panu Sławkowi.
[01:25:21] - Dobrze panie Marku, dziękuję bardzo. Trzymam kciuki, jestem z panem w pana działaniach, a ja faktycznie skupię się teraz na komentarzach. Tutaj oczywiście na początku, już nawet dobrze przed 20:00 się pojawili słuchacze. Bardzo mnie to cieszy. Agni, Astra, pan Kleks, Janusz Gądek, Anna W., Darek Kowalski się tutaj bardzo ładnie przywitali. Beata, Beata, Human.Także tutaj Martin76xy, Pameluna. Proszę bardzo, co tu się dzisiaj działo? Bardzo witam was kochani serdecznie w imieniu swoim, pana Marka oraz pozostałych słuchaczy. I cóż tutaj mamy? Anna pisze: „Panie Sławku, nadrabiam audycję.
Jestem dopiero na trzecim odcinku, czyli jeszcze dużo pracy przede mną”. Ja mam nadzieję, droga Aniu, że oprócz pracy będziesz miała z tego też jakąś frajdę i też coś pożytecznego dla siebie wyniesiesz. Bardzo mnie to cieszy, że nowa słuchaczka, świeża. Może jakieś ciekawe spostrzeżenia się pojawią. Beata pisze jeszcze: „Ja uważam, że konto PayPal byłoby dobre, a nawet bardziej praktyczne, żeby wspierać audycję”. Ja powiem szczerze, nie jestem zbyt dużym mocarzem w tych kwestiach, ale dziękuję za podpowiedź. Myślę, że warto się tutaj nad tym pochylić, chociaż tak jak mówię, nie bardzo wiem, z czym to jest związane. XY pisze: „Duże zmiany idą”. Tutaj Łukasz Dro pisze: „Zaraz się popłaczę. Do zmian jest wiele.
Na przykład brakuje wideo, co jest podstawowym błędem. Nawet jak będzie kamera włączona, studio, to będzie zupełnie inaczej. Mówię oczywiście o YouTubie, a radio, reklama, gdzie się da, fora. Można sprzedawać właśnie miesięczniki, książki i tak dalej”. Fajnie.
[01:27:52] - Ja tylko pozwolę sobie przypomnieć słuchaczom, że Radio Paranormalium nie bez powodu ma w nazwie słowo „radio”. Radio transmituje przede wszystkim dźwięk, a właściwie tylko dźwięk. Nie jesteśmy takim projektem dużym jak na przykład Niezależna Telewizja Zagórskiego. Nie mamy dużego studia, nie mamy dużych kamer, nie mamy w ogóle studia, które nadawałoby się do pokazywania całemu światu. Nie mamy takiego mocnego sprzętu, żeby realizować te transmisje, bo to jednak trzeba dosyć mocnej karty graficznej, dosyć mocnego procesora komputera, który w ogóle by to wszystko uciągnął, kolokwialnie mówiąc. Nie wiem, jak pokój pana Sławka, z którego pan Sławek nadaje, ale pomieszczenie, z którego ja nadaję, nie jest jakieś atrakcyjne wizualnie. Jest wszystko obklejone wytłoczkami do jajek, żeby wytłumić pogłos, żeby ładnie wszystko brzmiało. Także z tym nadawaniem wideo to nie jest taka łatwa sprawa, proszę państwa.
[01:29:01] - Ja się też tutaj w pewnym sensie podpiszę. Nie wiem, co to jest, ale tak mam, że zazwyczaj doszukuję się w takich informacjach pozytywnych intencji ze strony tutaj Łukasza i w tym wypadku też tak dokładnie jest. Natomiast oprócz tych wszystkich warunków technicznych, o których mówi pan Marek, ja tam może jeszcze bym coś tam w tym swoim pokoiku tutaj wykrzesał. Tylko ja się zastanawiam nad tym, czy w waszym przekonaniu lepiej by było, żebym ja zajął się biznesem, czy żebym zajął się poszukiwaniem, sprawdzaniem, przekazywaniem wam też informacji na temat technik i możliwości sposobów zmiany tego software’u, o którym nawet dzisiaj mówiłem. Ja zdecydowanie chcę się zająć poszukiwaniem, dopracowywaniem, testowaniem metod na zmianę software’u niż biznesem związanym z promocją, z reklamą, z jakimiś tam rzeczami, bo to nie jest tak naprawdę moja bajka. Zresztą jest to też przedsięwzięcie, które wymaga sporo czasu, sporo nakładu, też czasami finansowego. Więc zrobiłbym z tego biznes, a tak naprawdę chcę z tego zrobić to, co chcę zrobić. Chcę przekazywać informacje. Chcę pomagać w ten sposób być może jakimś tam osobom, które zechcą z tych rad skorzystać. Natomiast w związku z tym, że mam już całe mnóstwo przeróżnych doświadczeń, chcę to ubierać w coraz większe konkrety, które będą przynosiły jeszcze większą skuteczność tego, co ja uważam za najważniejsze: transformację, zmiany wzorców podświadomości i rozwijanie świadomości.
I ja na tym chciałbym się skupić. Tu pan Marek odpisał to, o czym odpowiedział, więc już nie będę tego powtarzał. Łukasz pisze jeszcze: „Potrzebna jest jednostka z GeForcem lub Radeonem”. A, to są jakieś techniczne sprawy, na których ja się za specjalnieNie wyznaję. Łukasz pisze: „Myślę, że jako radio to jedynie reklamodawcy, a to pewnie nierealne. Skupiłbym się bardziej na YouTubie i budowaniu kanału powolutku, bez spiny. Kamera to nawet z telefonu i tak dalej, ale YouTube i radio jest rozrywką i ludzie to tak traktują. Po to włączają. Jeśli ktoś jest aktywny w temacie, chce osobiście zgłębiać temat, to myśli o spotkaniach, seminariach, zajęciach w grupie, więc można zarabiać na spotkaniach.” Martin pisze: „Można wprowadzać system patronów.” Kochani, tutaj jest fajnie. Po pierwsze mam nadzieję, że w tej krótkiej przerwie pod warunkiem, że będzie krótka, zapomnicie albo mi to wybaczycie, a jeżeli nie, to też trudno.
Fajnie. Tylko że znowu mamy zetknięcie dwóch rzeczy: teorii z praktyką. Bo ostatnia audycja miała prawie 900 odsłon na YouTubie i jak was dzisiaj przed audycją poinformowałem, z 900 – powiedzmy, że niektórzy, tak jak ja, kliknąłem kilka razy. Nie wiem, czy to się liczy, czy się nie liczy. Natomiast przyjmując, że obejrzało czy wysłuchało na YouTubie audycję 800 osób, w międzyczasie ileś osób odsłuchało audycję na żywo, część pewnie odsłuchała ją na Radio Paranormalium. Niech będzie 1000 osób, z których pięć postanowiło wykonać najprostszą rzecz, jaką jest wejście na swoje własne konto i przelanie jakiejś chociażby symbolicznej kwoty pieniędzy. Więc jeżeli w tej grupie odbiorców moich audycji jest pięć osób, które postanowiło to zrobić, to nie wiem, jaka jest szansa na znalezienie w tej grupie patronów, spotkań i tak dalej. Czy organizowanie spotkań, zwłaszcza w obecnych czasach, zwłaszcza że gros słuchaczy mieszka za granicą, o czym często informuję. Więc okej, dziękuję za te pomysły. Natomiast poprzednia audycja i ostatni tydzień bardzo mocno upraktycznił te pomysły i pokazał, na ile one są realne, co dla mnie też jest bardzo cenną informacją zwrotną.
Mobil pisze: „Ja wolę radio niż telewizję, bo oglądając TV narzuca się komuś rzeczywistość i łatwiej wpływać na odbiorcę, a słuchając radia sami interpretujemy przekaz i tym samym pobudzamy wyobraźnię.” Adam pisze do Mobila: „Poniekąd się zgadzam. Warstwa wideo wymusza więcej uwagi, która jest często zbyt cenna, aby się wlepiać w ekran.” Ponieważ panowie się podzielili tutaj swoimi spostrzeżeniami, to ja-
[01:35:36] - Ja jeszcze podzielę się takim swoim spostrzeżeniem. Właściwie zadam pytanie, bo słuchacze Radia Paranormalium niewątpliwie przynajmniej w jakiejś części oglądają też wywiady na YouTubie. Wielu z państwa ogląda na przykład Atora. Pozdrawiamy Krzyśka Woźniaka swoją drogą. Wiemy, że zna również Radio Paranormalium. Nie wiemy, czy nas słucha teraz, ale wiemy, że kojarzy, że takie radio istnieje. Wielu z państwa ogląda również różne wywiady, jakieś prezentacje na YouTubie, jakieś konfrontacje typu młodzież kontra politycy. Ilu z państwa tak naprawdę całą swoją uwagę poświęca na oglądanie, a ilu z was tylko słucha uszami? No właśnie.
[01:36:27] - Dobre pytanie. Może kiedyś znajdziemy na nie odpowiedź, ale myślę, że tutaj najlepszą odpowiedzią byliby słuchacze, gdyby chcieli się podzielić swoimi spostrzeżeniami w tej kwestii. KereK15 pisze: „Nauczymy się jazdy samochodem, nie siedząc w samochodzie. Nauka już potwierdza, że powtarzanie mentalnie określonych czynności tworzy w mózgu połączenia i ścieżki neuronowe.” To okej. Proszę uprzejmie. Powiem tak: ja nikogo do niczego nie zmuszam i nawet nie mam takiego zamiaru. Natomiast jeżeli ktoś zamierza tą metodę stosować, to niech ją stosuje. Niech mentalnie zmienia swoją podświadomość albo niech mentalnie uczy się jazdy samochodem. Naprawdę nic mi do tego. Natomiast ja zdecydowanie namawiam do innej metody i też nie zamierzam z nikim dyskutować ani nikogo przekonywać, która z tych metod jest skuteczniejsza, skoro nauka to już udowodniła.
Natomiast tak właśnie działa nasza podświadomość. Jeżeli ktoś nie chce czegoś zrobić, to nie zrobi. Choćbym ja się tutaj pękł, to nie zrobi. Dlatego na końcu audycji wyraźnie powiedziałem: niech każdy sam sobie – zresztą na początku i na samym końcu powtórzyłem raz w postaci wiersza, drugi raz w postaci tego, co powiedziałem, swoich własnych słów – niech każdy się zastanowi, czego chce.Natomiast ja z myślą i mam świadomość tego, że nie dogodzę wszystkim i też nie zamierzam spełniać marzeń i oczekiwań każdego człowieka. Więc niech każdy robi to, z czym się utożsamia i w co wierzy. NG pisze: „Drogi autorze, mówisz o swoich marzeniach i oczekiwaniach. Słuchacze mieli zgadywać, co masz na myśli”. Nie bardzo rozumiem, czego to dotyczy, więc proszę o rozwinięcie tej myśli, jeżeli mam odpowiedzieć na to pytanie. Kerek dopisał ciąg dalszy: „Po czasie około 30 dni nabywamy fizycznych umiejętności”. Bardzo się cieszę, że dodałeś, mój drogi, ten komentarz.
Nabywamy fizycznych umiejętności. Więc ja teraz mam takie pytanie: czy nabywamy również emocjonalnych umiejętności, czy tylko fizycznych? Bo to właśnie też pokazuje, w którym miejscu naszych rozmów jesteśmy. Od 100 audycji mówię, że świadomość to jest stan emocjonalny. Teraz jest też pytanie, czy na symulatorze nabywamy również emocjonalnych umiejętności, na przykład uodpornienia się na stres klaksonów albo przejeżdżających obok samochodów, albo hamujących przed nami samochodów i tak dalej. Na stres związany ze zmieniającą się sytuacją na przykład na drodze, ze zmieniającą się aurą na drodze. Czy to też nabywamy za pomocą symulatorów? Kochani, właśnie my nie rozmawiamy o stanach fizycznych, my nie rozmawiamy o stanach mentalnych. I powtarzam to od 100 audycji. I to też wpłynęło na moją decyzję, że rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach.
NG pisze: „Strefa finansowa oraz oczekiwania powinny być jasno określone. Dostęp do wiedzy, nad którą pan pracował, winna być dostępna za kwotę X i po kłopocie, a nie wylewać później żale, co łaska. To chyba najgorsza ustalona kwota”. No dobrze, dzisiaj bardzo fajne komentarze. Co ciekawe, są to komentarze, albo to są z pewnością nowe nicki, natomiast nie wiem, czy są to nowi słuchacze, czy nie. Po pierwsze ja nie mam żadnego żalu, o czym powiedziałem na samym początku. Po drugie nie miałem żadnych oczekiwań finansowych. Więc albo ktoś nie zrozumiał poprzedniej audycji, co wnoszę, albo ja po prostu nie potrafię przekazywać inaczej informacji, więc to też po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że ta formuła nie ma najmniejszego sensu. Co mnie utwierdza w mojej decyzji. Kerek pisze: „Ciąg dalszy.
Rozpoczęcie działań bez utworzonych nowych połączeń neuronowych pogłębi aktualny stan. Mózg jest komputerem sterującym. Stwierdzam to po 10 latach świadomego rozwoju. Zauważyłem, że dociśnięcie nowych przekonań i powtarzanie ich z naciskiem, wręcz walka wewnętrzna z siłą, która pcha się na chama w nasze przekonywania jedynie dała rezultaty. Po czasie następowały zmiany”. No dobrze, kochani, ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby prowadzić swój rozwój poprzez 10 lat dociskanie, powtarzanie, naciskanie wręcz walki wewnętrznej z siłą, która pcha się na chama w nasze przekonania. Naprawdę nie mam nic przeciwko temu. Jeżeli ktoś uważa, że to jest dobra metoda, słuszna dla niego, to niech poświęci temu 10, 20, 50, 100 lat albo 200, 300, ile tam potrzebuje wcieleń w te, w tamte. Naprawdę nie mam nic przeciwko temu. Tylko bardzo proszę, nie przekonujcie mnie, że ja mam z tej metody skorzystać.
Jeżeli mam potrzebę stworzenia czegoś, co będzie szybsze, skuteczniejsze i przyjemniejsze, to chcę to stworzyć. Kerek pisze: „Tak na marginesie, jeśli chodzi o zmiany w życiu, czyli zmiany oprogramowania, oprogramowanie to nic innego jak siatka neuronowa, a neurony to mózg. A jak przesterować mózg, to już sporo wiedzy na temat”. Mój drogi, mówiłem o tym pewnie z pięć audycji do tyłu, może jeszcze z siedem, a może jeszcze ze trzynaście. Tak, zgadzam się z tobą, że mózg to połączenia neuronowe. Więc jeżeli znowu w 107. audycji mam powtarzać to, co już mówiłem w 35, w 57, to może podzielmy te audycje na audycje dla zaczynających przygodę z audycją o świadomości albo na tych, co już są po 100 audycjach, bo ja nie wiem, z kim ja rozmawiam. Oczywiście czujecie pewnie jakieś tam podekscytowanie w moim głosie, bo takowe jest. Bo ja słyszę tutaj radę od słuchacza. Dobra, nazwę rzeczy po imieniu, bo już w zasadzie decyzja zapadła.
Więc dostaję radę od słuchacza. Podpowiada mi coś, o czym ja mówiłem 10 audycji wcześniej.Jaki jest sens takiej rozmowy? Artur Morański pisze: „A tutaj się mylisz. Potrafimy, tylko tego trzeba chcieć, a zależy wszystko od pokochania”. Nie bardzo wiem, czego to dotyczy. Emobil pisze: „Programy umysłu najłatwiej zmienić pod wpływem stymulacji lub na skutek traumy lub szoku emocjonalnego”. Po raz kolejny, kochani, mówicie o sposobach, o technikach, które są znane od tysiącleci. Tak właśnie działa cały mechanizm naszej świadomości duchowej. Pozwala nam doświadczać. Pozwala nam robić, co chcemy po to, żebyśmy się przekonali, czy to jest fajne, czy nie.
Ja chcę ten proces troszeczkę złagodzić. Natomiast zdecydowanie się zgadzam, że najlepiej zmienia się wzorce podświadomości na skutek silnych szoku emocjonalnego, wskutek traumy lub szoku emocjonalnego. Jeżeli tak się chcecie rozwijać, proszę uprzejmie. Tylko z drugiej strony nie róbmy nic. Poczekajmy, niech się coś w życiu zesra, będzie i trauma, i szok emocjonalny i on zdecydowanie zmieni, przynajmniej na jakiś czas, wzorce zachowania. Tylko że wtedy ta audycja już w ogóle nie ma sensu, bo to jest najbardziej naturalny proces zmiany wzorców podświadomości i rozwijania świadomości. To dokładnie robimy przez setki lat. Pakujemy się w kolejne problemy, kierując się swoim ludzkim umysłem po to, żeby się przekonać, czy one są fajne. I okej. Mogłem zrobić jedną audycję, wytłumaczyć ten mechanizm.
Dziękuję, do widzenia. Artur pisze: „Ja natomiast przeszedłem samego siebie. Dużo czasu mi to zajęło, ale tego dokonałem”. Przeszedłem samego siebie. Nie bardzo rozumiem, co znaczy „przeszedłem samego siebie”. Może chodziło zmieniłem samego siebie, ale w dalszym ciągu pojawia się ta opcja „dużo czasu mi to zajęło”, ale tego dokonałem. Brawo. Natomiast ja cały czas powtarzam: ja szukam metody skutecznej, prostej, niewymagającej wielkiego wysiłku. Tak sobie wymyśliłem i na tym skupiam swoją uwagę. Gdybym nie chciał tego zmienić, to zostawiłbym to, co powiedziałem, naturalnemu procesowi.
Prowadzę audycję z nadzieją, że spotkam na swojej drodze ludzi, którzy chcą, ja to wielokroć powtarzałem, coś zmienić w swoim życiu, zanim się coś zesra i będzie trauma i będzie kop w tyłek. Albo są już na takim etapie, że kopów w tyłek mają już wystarczająco za dużo i nie chcą już następnych i szukają sposobu, jak do tych następnych kopów, traum i silnych wstrząsów emocjonalnych nie doprowadzić. Po to prowadzę audycję. Tenzin pisze: „Dobry wieczór, Adam” i trzyma kciuki za komputer. Artur Morański pisze jeszcze: „Miłość pokona wszystko, nawet samego szatana, jeśli istnieje”. Kochani, miłość pokona wszystko. Tylko internet, Facebook jest pełen sloganów, pięknych filozoficznych tekstów i całego, nazwę to brzydko, bzdetów, które ludzie wklejają sobie na tablicę, a żyją tak, jak żyli. Dalej się wkurzają na korki, dalej krzyczą na swoje dzieci, dalej nie potrafią powiedzieć do swojej żony „kochanie”, dalej nie mają czasu, dalej żyją w stresie, dalej boją się pandemii, dalej wierzą w teorie spiskowe i tak dalej. Przeklepują piękne teksty, z których nic nie wynika i tłuką dalej tą całą hipokryzję. Tak jak w kręgach duchowych oczywiście jest wielka jazda, że tak powiem, na Kościół katolicki i tak dalej, że ludzie chodzą co niedzielę do kościoła, wychodzą i są takimi samymi ludźmi, jak byli przed wejściem do kościoła.
Modlą się, ale nie rozumieją tego, że chodzą do kościoła nie po to, żeby się modlić, tylko po to, żeby na skutek pewnych prawd i informacji zmieniać swoje życie, być lepszymi ludźmi. Modlą się, ale się nie zmieniają. Tak samo jest w bardzo wielu naszych duchowych działaniach. Jest mnóstwo pięknych słów, a jak przychodzi co do czego, to nadal jesteśmy takimi samymi ludźmi, jak byliśmy przed przeczytaniem książki, przed wklejeniem pięknego postu. To jest trochę jak w amerykańskich filmach, kochani, które pokazywały wzorce. Tak kiedyś było. Pokazywały wzorce zachowań, których nikt nie potrafił albo bardzo mało ludzi potrafiło zrobić. Takie pobożne życzenie wyidealizowanego świata pełnego miłości, wyrozumiałości, współczucia, tego, śmego, owego. Tak samo jest właśnie z tą duchowością, bo to, że ktoś zaczyna mówić piękne słowa, a w prostych sytuacjach życiowych zachowuje się dokładnie tak samo, jak zachowywał się 5, 10, 15 lat temuTu jest hipokryzja. Kiedy mówi się tak, jak tutaj się pojawia.
Drogi Arturze, nie znam ciebie, więc nie weź tego do siebie, że ja cię w jakiś sposób oceniam. Jesteś tutaj w tej chwili tylko przykładem, bo być może tak właśnie postępujesz w swoim życiu i tego ci z całego serca życzę, tak? Ale piękne stwierdzenie: miłość pokona wszystko. I ja się pytam, czy naprawdę kierujecie się w życiu miłością? Czy jest to kolejny slogan, który pięknie mówi, jak to by było cudownie? Czy to może jest informacja dla drugiego człowieka: kieruj się w życiu miłością, żeby mi było lepiej. Nie powinieneś tak robić. Powinieneś się kierować w życiu miłością. Byłbyś wtedy szczęśliwszym człowiekiem. Nie narzekałbyś tak, jakbyś się kierował miłością w życiu.
Naprawdę twoje życie by się zmieniło, gdybyś się kierował miłością w życiu. Naprawdę okaż miłość swoim dzieciom. I tak bardzo często wygląda duchowość. Lansowaniem się pięknymi tekstami, dawaniem ludziom rad, jak powinni robić, podpowiadaniem im i nie zmienianiem samemu nic w swoim życiu. No więc jak to wygląda w praktyce? Czy naprawdę kierujemy się w życiu miłością? Ja tej miłości w życiu codziennym, na ulicach, w pracy, w korkach, gdziekolwiek, nie widzę. Widzę smutnych ludzi, zabieganych, zestresowanych, podekscytowanych, negatywnie nastawionych. Nie widzę ludzi tryskających energią, uśmiechniętych, szczęśliwych. Znaczy widzę, ale to jest namiastka.
To są sporadyczne przypadki, kiedy ja uśmiecham się do drugiego człowieka i on mi odwzajemnia uśmiech, który jest szczery. Gdzie jest ta miłość? Na postach na Facebooku czy w pięknych filmikach, które mówią o miłości? Gdzie jest ta miłość? O to mi właśnie, kochani, chodzi, że ja mam dosyć już tego teoretyzowania, tego rozmawiania o miłości. Mówienie o miłości nie powoduje tego, że jesteśmy miłością. Mówienie o szczęściu nie powoduje tego, że jesteśmy szczęśliwi. Często mi zarzucano, że ja żyję w jakimś takim swoim wyidealizowanym świecie. Kiedy ludzie nie reagują podświadomością, tylko rozumieją znaczenie słów i emocji, które się pojawiają z drugiej strony. Kiedy właśnie wierzę w to, że jak ktoś mówi „miłość”, to jest miłością.
Jak mówi „przepraszam”, to ma w sobie zrozumienie i poczucie krzywdy tego, co zrobił. Jak mówi „współczuję ci bardzo”, to mi naprawdę współczuje. Jak mówi „dziękuję”, to jest wdzięcznością. Nie tylko słowem, tylko stanem emocjonalnym. O to mi właśnie chodzi. Ja do tego zmierzam, że jak ktoś mówi „jestem szczęśliwy”, to nie mówi słowa „jestem szczęśliwy”, tylko to szczęście od niego bije. W tonie głosu, w oczach, w uśmiechu, w gestach. Jestem szczęśliwy. Nie szczęśliwy na poziomie umysłowym, bo stała się rzecz, która jest przyjemna, tylko jestem szczęśliwy. Nie jest mi przyjemnie.
Zrobiło mi się przyjemnie. Zrobiło mi się miło, tylko jestem szczęśliwy. Kiedy ktoś się raduje i się raduje całym sobą. O to mi właśnie chodzi. Nie o życie w otoczeniu pięknych filmów, pięknych słów, pięknych postów, pięknych, filozoficznych, że tak powiem i mądrych rzeczy, tylko w otoczeniu pięknych, szczęśliwych, radosnych, prawdziwych, szczerych, wesołych ludzi, którzy nie mówią jestem szczęśliwy, bo się na nich patrzy i się widzi, że on jest szczęśliwy. On nie musi mówić. Widać, że jest szczęśliwy. Ja takich szczęśliwych ludzi szukam. Takim sam chciałbym być i taki świat chciałbym, żeby się tworzył, a nie świat słów i świat hipokryzji. Astra pisze: „Pozdrawiam wszystkich serdecznie”.
Artur Morański pisze: „Trzeba pozbyć się emocji, aby przejść dalej do następnego wymiaru duchowego”. Czyli co to znaczy? Marzenka się pojawiła. Uszanowanko. Myślę, że każdy z nas chce się zmienić w momencie, kiedy sobie uświadomi, że te ramy, w których został przez system postawiony, są kolokwialnie mówiąc do bani. No więc właśnie, kiedy sobie coś uświadomi, tak? O tym kochani dzisiaj właśnie mówiłem. O tym właśnie kochani dzisiaj mówiłem i o tym mówiłem też w pozostałych stu audycjach. Dzisiaj powiedziałem: jeżeli czegoś nie ma w naszym oprogramowaniu, to tego nie zrozumiemy. Jeżeli w naszej podświadomości nie ma oprogramowania, które wie, co to jest radość.To my będziemy mówili: „Jesteśmy radośni.
Tak, bardzo się cieszę. Bardzo się cieszę, że cię widzę. Tak, jestem radosny. Ale jestem radosny. O, a teraz jeszcze bardziej jestem radosny”. Jeżeli w naszej podświadomości czegoś nie ma, to dopóki się tam nie znajdzie, nigdy tacy nie będziemy. Będziemy mówili tak: „Cieszę się, że cię widzę”. Słowo i nic więcej. Słowo, bo tak mamy w naszej podświadomości. Ktoś do nas przyszedł, kogo dawno nie widzieliśmy, więc mówimy: „Cieszę się, że cię widzę”.
Ale się nie cieszymy, bo właśnie mamy rozłożone pranie. Bo właśnie nas zaskoczył. Bo mamy bałagan w pokoju. Bo nie mamy ciasteczek. A poza tym w ogóle to go nie lubimy. Ale co? „Cieszę się, że cię widzę. Fajnie, że wpadłeś”. Tyle dla nas znaczy wtedy słowo „cieszę się”. Więc jak możemy cieszyć się naprawdę, jak my się cieszymy, że ktoś przyszedł, ale my się nie cieszymy?
Jeżeli czegoś nie mamy, to nigdy tego nie zrozumiemy. Jeżeli nie mamy chociażby wiedzy. Bo stan emocjonalny to też jest pewna wiedza i umiejętność reagowania takimi emocjami, a nie innymi. Więc jeżeli nie mamy jakiejś wiedzy o silnikach spalinowych, to nie zrozumiemy, jak działa silnik. Nie ma takiej możliwości. Więc jak nie mamy w sobie umiejętności radowania się, to się nie będziemy radować. Już prościej się tego nie da wytłumaczyć. Można mówić: „Jestem szczęśliwy”, a tak naprawdę być pogodzonym ze swoim życiem. Słowa zastępują emocje. My szczerze jesteśmy w złości, w strachu, w przerażeniu, w nienawiści.
Ponieważ to mamy, to jest w nas. I wtedy, jak się wściekamy, to się naprawdę wściekamy. To wtedy stajemy się emocją. A stańmy się miłością z taką samą intensywnością i natężeniem, jak potrafimy kogoś nienawidzić. Jak potrafimy być na kogoś wściekli. Kochajmy kogoś w ten sam sposób. Bądźmy szczęśliwi z taką samą intensywnością. Radujmy się z taką samą intensywnością. Ile osób to potrafi? Porównajcie sobie stany, kiedy jesteście wściekli, kiedy po prostu coś was dobiło.
Kiedy jesteście zrozpaczeni. Kiedy jesteście załamani. Kiedy stajecie się tą emocją. Bo taki software mamy. Taki software został nam wgrany i wgrywany jest cały czas. Więc przypomnijcie sobie ten stan, kiedy po prostu łzy się leją z bezsilności, bo coś stało się takiego, z czym sobie nie jesteście w stanie poradzić. To jest prawdziwe uczucie. A kto potrafi się tak cieszyć całym sobą? Jak jesteśmy wściekli, nie zastanawiamy się, czy ktoś na nas patrzy, co ktoś pomyśli. Po prostu jesteśmy wściekli.
Stajemy się emocją. Więc stańmy się taką samą radosną emocją, nie myśląc o tym, co kto na ten temat pomyśli. My się potrafimy śmiać. Tak. Natomiast radość to jest zupełnie coś innego niż śmiech. Rok, dwa lata temu uczestniczyłem w takiej imprezie. To była jakaś impreza z okazji 40. urodzin kogoś tam. Kogoś z moich oczywiście bliskich znajomych, przyjaciół, bo inaczej bym na tej imprezie nie był. To było lato, piękne lato, ciepły dzień.
Wiecie, co się dzieje na takich imprezach. Impreza była na działce, na podwórku. Czterdziestka to rodzina wielopokoleniowa. Tam ciotki, wujki, siostry, bracia z dziećmi mniejszymi, większymi, nastolatki, pięciolatki i tak dalej. Piękna pogoda, więc te dzieciaki sobie biegały, chłopaki grali w piłkę, dziewczyny robiły coś tam. Ogólnie rzecz biorąc, każdy się czymś zajął. Dorośli się też zajęli. Oczywiście. Czymś się zajęli. Czym się mogą zająć dorośli na 40.
urodzinach nie muszę wam z pewnością mówić. Zajęli się. I ja postanowiłem tam trochę do tych dzieciaków pójść. „Wujek, wujek, wujek”. No to fajnie, nie? Coś tam zaczęliśmy się wygłupiać, coś tam zaczęliśmy robić, coś tam się z nimi pobawiłem. I stał basen z wodą, taką fajną, już ogrzaną wodą. Więc zaczęły się zabawy przy basenie. To już była godzina pewnie 20. Zaczęły się zabawy przy basenie.
Oczywiście zlały mnie te dzieciaki po prostu niemożebnie. Nie powiem, że im tam jakoś byłem mocno dłużny. Natomiast śmiechu po prostu. Wiecie jak to dzieci. Pisk, wrzask, krzyk, zabawa. Rodzice oczywiście, dziadkowie, wujkowie siedzieli sobie przy stole i się śmiali. Śmiali się: „Ha, ha, ha. Hi, hi, hi. Ha, ha, ha”. Świetnie się bawili.
Więc wziąłem te dzieciaki tak na bok. Stanęliśmy tam. Ja mówię: „Słuchajcie, a nie przykro wam tak trochę, nie głupio, że my się tu tak świetnie bawimyA może rodzice też, że tak powiem, cieszą się. Może też chcieliby wziąć udział w tej zabawie, być tacy radośni właśnie jak my. Beztrosce, radośni, w mokrych ciuchach, mokrych adidasach albo już bez adidasów, biegający po trawie. Pełna radość. No więc dzieciaki pobrały jakieś tam kubełki, szklanki, wiaderka, co tam kto miał. Nabrały wody z basenu i postanowiły umożliwić swoim rodzicom bycie tak samo radosnymi, jak my byliśmy przez ostatnie pół godziny. Wiecie, jak się to skończyło? Domyślacie się.
Krzykiem: „Koniec tej zabawy! Koniec tych wygłupów! Zimno już jest, ubierać się, przeziębicie się!” Tak się skończyła zabawa. Chociaż chwilę wcześniej był śmiech. My mieliśmy radość. Dzieci miały radość. Ja miałem radość, a rodzice się śmiali. Jak sytuacja przeniosła się i rodzice mogli stać się radością, czyli uczestniczyć w tym, na co patrzenie sprawiało im tyle przyjemności, to się okazało, że zbrakło software'u, że uruchomił się zupełnie inny tryb, ponieważ zbrakło im software'u bycia radosnym. Taką radością bądźmy. Oczywiście po tej imprezie dostałem mnóstwo zaproszeń na urodziny.
Może mnóstwo to nie, natomiast dostałem od razu zaproszenie do sześciolatka na urodziny, że muszę koniecznie przyjechać, bo jak wujek jest, to jest fajnie, nie? Mało tego, te urodziny były za trzy tygodnie. Tego nie potraktowałem poważnie. Natomiast o godzinie 12 bodajże dzwonią rodzice tego jubilata i pytają mnie, kiedy będę, bo dzieci czekają. Ja mówię: „Ale jak to będę?” „No przecież Kajtek cię zapraszał na swoje urodziny”. Ja mówię: „No tak, ale on ma sześć lat”. „No ale to przecież oczywiste było dla nas, że przyjedziesz”. Taka śmieszna sytuacja. Mówienie o radości, śmianie się to nie jest radość. To nie jest bycie radością.
Ja o takiej różnicy mówię. Wracając do komentarzy. Bombil pisze: „To właśnie poprzez emocje programujemy swoje umysły, stawiając tym samym bariery w rozwoju. Zaczynamy tworzyć bańkę iluzji opartej na emocjach. Prawda jest wewnątrz nas, a dokładnie w sercu”. Pewnie coś w tym jest. Marzenka pisze: „Po troszku zacząć i jak pójdzie to adekwatnie od zarobków bycia sobą odłączać biznes. Na tubkach jest sporo, ale to nie oznacza, że w realu tyle przybędzie”. Już nie wiem, o czym ja mówiłem, więc Marzenko, poproszę cię, rozwiń swoją myśl albo się do mnie odezwij po audycji. Artur pisze: „Jest za mało ludzi świadomych, aby tego dokonać”.
Nie wiem, czego dokonać. Ale ja bym nie powiedział, że jest mało ludzi świadomych. Kiedyś był jakiś taki kolejny piękny slogan jednego z utytułowanych, kogoś tam, Einsteinów czy jakichś tam innych, może z branży bardziej artystycznej. Coś mi się kojarzy, że człowiek właśnie świadomy musi się czasami upić. Nie, to było coś o człowieku inteligentnym, że człowiek inteligentny musi się czasami upić, żeby móc dogadać się z debilem. Coś w tym stylu było. Tak nazywając brutalnie rzeczy po imieniu. A mi bardziej chodzi o to, że ja przez długi okres czasu nie miałem w ogóle ochoty w żaden sposób afiszować się i obnosić ze swoimi przemyśleniami, doświadczeniami czy tam nawet jakimiś umiejętnościami. Nie miałem takiej w ogóle potrzeby. Między innymi dlatego, że doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że moje gadanie nic nie zmieni.
Nic. A przynajmniej niewiele. Na pewno ilość wypowiedzianych słów nie będzie adekwatna w żaden sposób do ilości dokonanych zmian. Że każdy człowiek jakby idzie swoim własnym trybem. I to, że ja komuś powiem: „Zrób”. On tego nie zrobi. On musi do tego dojść sam, kiedy będzie chciał zrobić i jak będzie chciał zrobić. Więc doskonale zdawałem sobie sprawę, że moje działanie nie przyniesie nigdy takiego efektu, jakiego ja bym chciał, żeby przyniosło. I myślę, że jest dużo takich osób, które mają tego świadomość i dlatego się nie wychylają. Jest dużo starych dusz, które gdyby na przykładByły u władzy.
Świat wyglądałby zupełnie inaczej. Ale nie pchają się do władzy właśnie ze względu na to, że mają świadomość, że zostaną zakrzyczane, że to, co chcą przekazać i tak nie zostanie zrealizowane, wzięte pod uwagę. Więc po co? Wolą prowadzić swoje spokojne życie, niż wdawać się w dyskusje z ludźmi, którzy myślą, że coś zmienią, chociaż oni już doskonale wiedzą, że i tak tego nie zmienią. Ludzie świadomi właśnie nie chcą już wciągać się w kolejne eksperymenty, które mają już za sobą, żeby nie daj Bóg nie narobić sobie kolejnych zobowiązań karmicznych i tak dalej. Dzisiaj padło nawet w dzisiejszej audycji, w dzisiejszych komentarzach, że po 10 latach coś tam. Albo żeby coś zrobić. Bo każdy, jeżeli coś robi, to jest przekonany, że to jest właśnie to słuszne, co on robi, bo on wybrał najlepiej i ta metoda, którą on wybrał, jest najlepszą metodą, ponieważ on ją wybrał. Ten człowiek jest przekonany, że jest taki mądry, a człowiek świadomy wie, że tak działa podświadomość, że bez względu na to, jaką głupotę człowiek wymyśli, to i tak podświadomość będzie mu mówiła, że to jest najmądrzejsze. Tak działa podświadomość.
Więc po kiego grzyba człowiek świadomy ma dyskutować z cudzą podświadomością, skoro wie, że to nie ma najmniejszego sensu? Ponieważ dyskutować można z człowiekiem świadomym, drugim człowiekiem świadomym. Ponieważ drugi człowiek świadomy nie kieruje się instynktem i nie jest święcie przekonany o tym, że ma rację, tylko jest otwarty na nowe informacje, ponieważ on tych informacji potrzebuje, żeby móc coś tam w sobie, gdzieś tam jakiś klocek ułożyć. Człowiek kierujący się podświadomością, choćby palnął największą głupotę i tak będzie twierdził, że to jest najmądrzejsze. Więc po co ludzie świadomi mają tracić czas na dyskusję z cudzą podświadomością, gdzie ta dyskusja jest skazana na porażkę? Dlatego jest dużo osób świadomych wbrew pozorom, tylko stoją na uboczu. Między innymi dlatego, że są osobami świadomymi. Marzenka pisze: „W tych czasach na Patronite ciężko liczyć. Ja wpłacam ile mogę, ale raz mam pracę, a raz nie mam, więc ciężko jest”. Ach, już wiem, czego to dotyczy.
Fakt, czasy są, jakie są. Na koniec audycji coś powiem na ten temat. Natomiast teraz się jeszcze powstrzymam. Natalia Michnowska pisze: „Też uwielbiam autora. Pozdro”. Mam nadzieję, że chodziło o autora. Jeżeli tak, to bardzo mi miło. Marzenka pisze: „Więc wolę bez Patronite'a wpłacać go wówczas, kiedy mam jakieś pieniądze albo na to dać”. A bo tak, Patronite, jakby tam się chyba składa jakieś deklaracje miesięczne. Także rozumiem.
Dlaczego tak robisz. Artur pisze: „Polityka jest dla ludzi tak zwanych robotów. Mózg jest jak nasza ziemia”. Ciekawe stwierdzenie, ale nie wiem, o co chodzi. „Bycie patronem to też pewien obowiązek łączący się z tym, że mam świadomość, że dana osoba jest od moich wpłat uzależniona, więc skoro sama nie wiem, jak z moimi zarobkami jest, to wolę wolno wpłacać”. Kochani, ale ja się odniosę do tego, co Marzenka. Może w taki sposób, jak ja to rozumiem. Jeżeli chcemy przejechać się autobusem, to kupujemy bilet. Możemy iść na piechotę i nie musimy kupować biletu. Jak chcemy wypożyczyć rower, to wrzucamy jakiś pieniążek.
Jak chcemy iść do kina, kupujemy bilet. Jak chcemy oglądać telewizję, płacimy abonament albo wykupujemy jakąś tam satelitę, albo jakiegoś innego operatora. Jak chcemy korzystać z telefonu, to płacimy abonament. To już nie mówię o telefonie. Jak chcemy jechać samochodem, to musimy zatankować. Jak chcemy się ubrać, to musimy kupić ciuchy. A jak chcemy coś zjeść, musimy kupić jedzenie. Czyli każda czynność, każde nasze pragnienie jest związane z jakimiś opłatami. Więc może prostym rozwiązaniem by było to, że chcę wysłuchać dzisiejszej audycji. To, co mówił Ghost, to kupuję bilet na audycję.
Może nie kupuję bilet w sensie, że kupuję bilet, tylko wpłacam złotówkę czy dwa złote, żeby pan Marek na prąd miał. Pan Sławek też jakiś abonament przecież za internet płaci i tak dalej. Za prąd też płaci. Za mieszkanie też płaci, więc gdzieś to robi. Nie na polu, nie pod mostem, tylko ma jakieś za ogrzewanie płaci. Więc wykupuję tak, jakbym chciał przejechać autobusem.Złotówkę, dwa, trzy za bilet. Cztery osiemdziesiąt. Mogę sobie kupić miesięczny na przykład, nie? I raptem tu wydanie dwóch czy trzech złotych na przykład stanowi problem. Chcę się napić piwa, to płacę trzy, cztery, pięć złotych i kupuję piwo.
W niektórych krajach jest tak, że jak chcę włączyć ogrzewanie albo włączyć telewizję, to muszę wrzucić monetę. Więc nie chcę oglądać, to nie oglądam. Nie chcę jechać autobusem, to idę na piechotę. Nie chcę się dowiedzieć czegoś na skróty, to nie oglądam audycji, tylko dłubię sam. Siedzę. Zamiast trzy godziny słuchać audycji, to ja trzy godziny pomedytuję. Zamiast czekać na radę, na wskazówkę, dojdę do tego sam i nie muszę za to płacić. To tyle jeszcze w kategoriach pieniędzy. Artur pisze: „Mózg jest jak nasza ziemia. Nasze rzeki są naszymi neuronami w mózgu”.
Dość ciekawe porównanie, tylko nie wiem, co ono wnosi do tej rozmowy. XY pisze: „Panie Sławku, ludzie niekiedy słyszą to, co chcą usłyszeć. Dla mnie pana przekaz jest jasny i czytelny”. Powiem tak: bardzo ci dziękuję za ten komentarz. Bez wątpienia nigdy w to nie wątpiłem. Nigdy. I bardzo się cieszę, że jesteś. Marzenka pisze: „Trzeba mocno pamiętać, że oglądalność nijak się ma do Patronite’a. Nie jest to stała wpłata, która zawsze będzie. To jak w lotto”.
Artur pisze: „Ja natomiast czekałem 13 lat, aby nauczyć się świadomości, aby zacząć chodzić, bo nie potrafiłem”. Tutaj, drogi Arturze, się nie dogadamy, bo ja uważam, że świadomości się nie da nauczyć. Także się nie dogadamy. Kerek pisze: „Panie Sławku, to jest audycja dla słuchaczy i rady dla słuchaczy, nie dla pana. Napisałam to, co już wiem i nie jest tak, że przez 10 lat stosowałam tę metodę”. Nie wiem. Oczywiście, że nie wiem, bo ciężko mi z jednego zdania rzuconego gdzieś w internet, pojawiającego się pośród 10 czy 15 innych komentarzy, w ułamku sekundy wszystko wiedzieć. Chciałbym. Znaczy nie chciałbym. Przesadziłem teraz.
Chciałbym posiadać taką moc i umiejętność. Natomiast nie zgodzę się z tobą, że to jest audycja dla słuchaczy. Nie. Bo jeżeli nie ma wzajemnej relacji, to jest to zwykły wyzysk. Jeżeli byłoby takie przekonanie większości, to to będzie ostatnia audycja. Od razu mówię uczciwie. Nie rozumiem tego sformułowania. A może faktycznie tak jest? Może to moje jakieś wyimaginowane i niczym nieuzasadnione marzenia spowodowały to, że ja mam inne podejście do tej audycji niż większość słuchaczy. Może faktycznie tak to jest.
Tylko jeżeli tak miałoby być, że ja jestem tylko i wyłącznie dla was, to tym bardziej uważam, że powinienem pobierać za to pieniądze i tyle. W przeciwnym wypadku jest to wyzysk. Brak tu jest jakiejś w ogóle równowagi energetycznej, emocjonalnej czy jakiejkolwiek innej. Marzenka pisze: „Myślę, że nie do końca tak myślą. Są ludzie, co sami chcą, a są też tacy, co dostrzegać zaczynają pod wpływem właśnie pewnych zdarzeń”. Myślę, że obydwoje macie rację i ja jako trzeci pewnie też. Myślę, że są przypadki, kiedy ludzie chcą coś zmienić, bo chcą. Może brakuje im trochę motywacji, może brakuje im trochę przekonania, może brakuje im trochę wiedzy. Wydarzenia, które się dzieją w naszym życiu, z pewnością wyrabiają dodatkową motywację do tego, żebyśmy chcieli coś zmienić, bo na przykład dupa boli. Bo już psychicznie nie dajemy rady, bo jesteśmy zmęczeni, bo mamy depresję, bo zdrowie nam siada, bo siły już nie mamy.
Tak, to są takie wskazówki dla naszej podświadomości, że trzeba coś zmienić. Nie dlatego, żeby było lepiej. Nasza podświadomość stara się utrzymać nas w tym stanie, w jakim jesteśmy. Nasza podświadomość nie chce, żeby było lepiej. Ja już o tym mówiłem w jedną czy dwie audycje wcześniej. Nasza podświadomość nie chce, żeby było lepiej. Nasza podświadomość chce, żeby było tak, jak jest teraz, bo to jest dla niej stan stały, który pozwala nas utrzymać przy życiu. Więc dopiero jak temu życiu zaczyna coś zagrażać, to wtedy ona wyraża zgodę na dokonywanie zmian.Natomiast do momentu, dopóki dajemy jeszcze radę, to ona będzie nas utwierdzać w przekonaniu, że nic z tym nie mamy zrobić. Motywacją dla nas, dla naszej podświadomości nie jest to, że będzie lepiej, bo ona nie wie, jak jest lepiej. My nie wiemy, jak jest lepiej, bo nie wiemy, bo nie mamy w naszej podświadomości, jak jest lepiej.
Bo gdyby w naszej podświadomości było to lepiej, to mielibyśmy lepiej. Przecież to jest proste. Lepiej mają ci, którzy w swojej podświadomości mają wzorzec lepiej. My mamy to, co mamy w naszej podświadomości. My lepiej to widzimy na zewnątrz. „O, ten ma lepiej. Ten ma lepiej. Ja też bym chciał mieć taki samochód”. Ale to my chcemy. Nie nasza podświadomość.
Nasza podświadomość nam mówi: „A ty wiesz, że on to pewnie kradnie? A ty chcesz kraść, żeby mieć taki samochód? A ty wiesz, że jego żona na pewno zdradza? A ty wiesz, ile kosztuje utrzymanie takiego samochodu? To nie jest lepiej. Lepiej to jest ten twój daewoo lanos. Klocki hamulcowe wymieniłeś. Teraz sprzęgło zrobiłeś. Po co ci lepiej?” Chyba że ktoś ma w podświadomości zapisane, że lepiej to jest wtedy, kiedy się ma nowy samochód z salonu, bo on się nie psuje i jest na gwarancji. To wtedy on taki samochód będzie sobie kupował, bo ma w podświadomości, że lepiej mieć nowy niż stary.
Ale jeżeli w naszej podświadomości jest zapisane, że 40 lat temu to nowymi samochodami jeździli złodzieje, cinkciarze i komuchy, którzy mieli układy, pili wódkę i załatwiali różne interesy za pomocą telefonów. To oni mieli nowe samochody. Złodziej, cinkciarz i komuch. Ubek. Artur napisał: „Bo nie ma żadnego Boga. To zależy wszystko od nas”. Nie dyskutuję z rzeczami, które są wypowiadane z tak wielkim przekonaniem. Marzenka pisze: „Są też tacy, którym trzeba co chwila dawać kopa, aby w końcu oczy otwarli. Hehe, nie ma się co spinać, każdy ma swój czas”. Dokładnie.
Ja się nie spinam. Może dzisiaj z większymi emocjami mówię, ale to też to, co wiele razy wam mówiłem. Może bardziej, żeby podkreślić wagę czy ciężar pewnych informacji, niż jest to związane z jakimiś moimi emocjami. Kerek pisze: „Ciąg dalszy. Stosowałam inne, właśnie te działające na emocje, miłość, wdzięczność i tak dalej. Słabe wyniki, natomiast praktyczne działania na konkretne zmiany przez tworzenie nowych połączeń dało namacalne zmiany”. Najprawdopodobniej gdybyśmy się zagłębili w naszą rozmowę na ten temat, to doszlibyśmy do porozumienia. Wiele razy to już przerabiałem z różnymi słuchaczami, że nazywamy pewne rzeczy inaczej, ale tak naprawdę myślimy o tym samym. I teraz ja w tym komentarzu widzę, że my rozmawiamy o tym samym, bo dla mnie nasza podświadomość to jest część naszego mózgu, czyli to, o czym mówiłem kilka audycji wcześniej: konkretnych połączeń neuronowych. Dlatego naszą podświadomość tak trudno jest zmienić, ponieważ są to elektryczne, energetyczne, elektro jakieś tam dokładne połączenia nerwowe.
I po tych torach wypracowanych już połączeniach, jakbyśmy sznurki ze sobą pozawiązywali, biegają nasze myśli i emocje. Tak. Natomiast praktyczne działanie na konkretne zmiany poprzez tworzenie nowych połączeń dało namacalne zmiany. Czyli Kerek15 pisze właśnie, że dokonywanie konkretnych zmian wzorców podświadomości, czyli dodawanie software'u, tworzenie nowych połączeń dało namacalne zmiany. I teraz właśnie jestem do dupy prowadzącym, ponieważ o tym dokładnie dzisiaj mówię. Dogrywanie software'u do naszej podświadomości, czyli to, co o 22:16 Kerek pisze. Tworzenie nowych połączeń dało namacalne zmiany. Ta-dam! Tu kolejne ciekawe stwierdzenie Artura: „Kościół jest. To jest czysty szatanizm”.
Marek Myszograj pisze: „Dekady zmieniają człowieka. Czas”. Tak, zdecydowanie. Nasza ewolucja trwa setki, tysiące lat. Dekady zmieniają człowieka. Wieki zmieniają człowieka. Tysiąclecia zmieniają człowieka. Marzenka pisze: „Panie Sławku kochany, nie ma co się denerwować. Kilka osób łapie zaraz, co i jak, a innym to zabiera więcej czasu”.Przecież mówiłem o tym. Oczywiście, że wiem, droga Marzenko, dziękuję ci.
Zawsze twoje komentarze budzą we mnie pozytywne emocje. Nie denerwuję się. Natomiast też chciałbym mieć satysfakcję choćby. Kochani, nie mam kasy, nie mam sławy, nie mam oglądalności, nie mam wyników terapeutycznych i nie mam satysfakcji. To, co powiedziałem na początku: ja się nie denerwuję, tylko widzę, że to nie ma sensu boksować się co audycję z tymi samymi problemami. Kiedy, nazywając rzecz po imieniu, wpadnie słuchacz na 107. audycję i każe mi odpowiadać, czy oczekuje, że ja odpowiem na komentarze, które on właśnie sobie wyczytał w internecie na tablicy u swojego znajomego, a ja o tym mówiłem w audycji 58. I ja znowu, po raz 107. mówię o tym samym. Proszę bardzo.
Gdybym był Freddiem Mercurym na przykład albo jakąś inną gwiazdą filmową czy muzyczną, to za każdy wykon dostawałbym przynajmniej pieniądze. Za każde powtórzenie tego samego dostawałbym pieniądze. Zaiks by mi co miesiąc płacił pieniądze, bo zaśpiewałem piosenkę albo ktoś ją gdzieś tam odsłuchał. A ja to robię za darmo. Po raz kolejny powtarzam. Więc faktycznie dochodzę do takiego wniosku, że traktujecie mnie, przynajmniej część z was, że ja tu jestem dla was i że ja mam taki właśnie obowiązek powtarzania po raz 107. tego samego. Nie, nie mam obowiązku i nie będę tego po 107. raz powtarzał. Jeżeli ktoś chce posiąść wiedzę, którą przekazuję, niech się pokusi o to, żeby obejrzeć, wysłuchać poprzednich audycji.
Niech wejdzie na mój kanał, niech go subskrybuje, niech kupi moją książkę. A nie oczekuje, że ja po raz 107. na czyjeś życzenie będę powtarzał to samo, nudząc przy okazji pozostałych i zabierając czas słuchaczom, którzy już to wiedzą. Kochani, to tak jakbyście się spóźnili do szkoły, wpadli w 40. minucie lekcji i kazali nauczycielowi powtarzać to samo, co było na początku lekcji. A cała klasa by siedziała i słuchała, bo wy żeście się spóźnili i właśnie macie ochotę się dowiedzieć. Więc jestem tym zmęczony. Mówieniem po raz 70., 50., 40., 107. tego samego. Kerek pisze: „Musimy określić, czy chcemy zmiany emocji, czy zmian duchowych, czy chcemy także zmian fizycznych.
Znam takich, co zmienili się emocjonalnie o 180 stopni według własnych oczekiwań. I tu będzie ciąg dalszy ma nastąpić, a w sferze fizycznej zero zmian. Trzeba na początek określić, czego oczekujemy od świadomego rozwoju: czy zmian emocji i bycia lepszym, czy zmian fizycznych, namacalnych, bo pełno jest uzdrowieńców”. Oczywiście, nie będę dyskutował. Z mojego punktu widzenia najlepiej jest uzdrawiać to, co nam nie pasuje i zmieniać to, co nam nie pasuje. Trzeba poznać troszeczkę samego siebie, zrozumieć, co nas pcha do pewnego rodzaju doświadczeń i tą potrzebę w sobie zmienić, pozbyć się tej potrzeby. A tak naprawdę tu zgodzę się akurat chyba z Arturem, że miłość wszystko zmieni. Albo iść w kierunku dogrywania software'u, którego nam brakuje. Ale o tym możemy rozmawiać. O tym możemy rozmawiać indywidualnie, personalnie, szukając sposobu dla człowieka, najlepszego dla niego.
Możemy o tym dyskutować. Ale ględzenie już o tym samym ciągle, że można tak, a można inaczej, bo tu, bo kiedyś, bo ja czytałem, bo ja słyszałem, to nie. Ja już nie. I chyba naprawdę dorastam do tego, kochani, że chyba wolę posiedzieć w poniedziałek na Skypie, o godzinie 20.00 usiąść i przeprowadzić jedną rozmowę za darmo z jednym człowiekiem, który chce coś w życiu zmienić, a szuka sposobu, szuka rady, szuka pomysłu, niż mówić do 100, 200 czy 1000 osób, które nie mają zamiaru zrobić z tym nic. Chyba doszedłem już do tego, że w moim przekonaniu ten czas poświęcony będzie lepiej zainwestowany z większym pożytkiem niż boksowanie się po raz kolejny, po raz 107., 120., 150., 1754. i tłumaczenie tego samego aspektu spóźnionemu uczniowi, który postanowił się wyspać. E-mobil pisze: „Sławek, źle zrozumiałeś mój wpis. Chodziło mi, że trauma i szok emocjonalny jest mechanizmem odblokowującym zdolności pozazmysłowe, a nie wyłącznie zmienia wzorce podświadomości”. I tu możemy też dyskutować. To jest kolejna, mój drogi, sytuacja, w której możemy dyskutować.
Bo mechanizmem odblokowującym zdolności pozazmysłoweOwszem, może odblokowywać, ale żeby to odblokowanie nastąpiło, w pewnym sensie musimy dopuścić do naszej podświadomości taką możliwość, że to może nastąpić. To znowu są dwie rzeczy ze sobą połączone. Tylko my znowu rozmawiamy o teorii, że tak, że siak, że owak. Nie o sposobie. Tutaj mamy wątek religijny. Przecież religię odwrócili nogami, aby podporządkować sobie ludzi. Zostawię bez komentarza, bo akurat wątków politycznych i religijnych, owszem, mogę je od czasu do czasu potraktować jako przykład, natomiast to nie jest audycja o religii ani o polityce, ani o biznesie dodam jeszcze. „W praktyce”, Marzenka pisze, „jest tak, że nigdy nie jest tak, jak się życzy i chciałoby się, aby było”. To wymaga sporo umiejętności, żeby do tego dojść, żeby jednak tak było. I też doświadczania samego siebie, bo mówiłem też w którejś tam audycji o nietrafionych marzeniach, o nietrafionych afirmacjach, o zagrożeniach z tym płynących.
Faktycznie sam to przerabiałem, więc wiem, że trzeba z tym uważać. Marzenka pisze... A, to nie do mnie, tylko do Artura. Artur pisze: „Zło jest wokół nas i chce, abyśmy stali się nimi. Równie dobrze jest obok nas też miłość i parę innych stanów. Kwestia jest, na co zwracamy uwagę i kim chcemy być”. Kerek pisze jeszcze: „Uzdrowieńców duchowych, szczęśliwych i tak dalej, a nadal nieradzących sobie w materialnym świecie. A żyjemy w materii przede wszystkim”. Bo to jest, on się pojawił tutaj. Ja przeczytam to jeszcze raz.
„Musimy określić, czy chcemy zmiany emocji, czy zmian duchowych, czy chcemy także zmian fizycznych. Znam takich, co zmienili się emocjonalnie o 180 stopni według własnych oczekiwań, a w sferze fizycznej zero zmian. Trzeba na początku określić, czego oczekujemy od świadomego rozwoju, czy zmian emocji, bycia lepszym, czy zmian fizycznych, namacalnych, bo pełno jest uzdrowieńców duchowych, szczęśliwych i tak dalej, a nadal nieradzących sobie w materialnym świecie. A żyjemy w materii przecież przede wszystkim”. Tak w zasadzie to zostawię ten komentarz bez komentarza. Nie, nie zostawię bez komentarza. Na jakiej podstawie mamy określić, co chcemy zmienić? Jakie są kryteria, żeby wiedzieć, co chce się zmienić? Tu znowu mógłbym temu tematowi poświęcić audycję, chociaż poświęciłem ich już pięć, 10, 15. Mówię dzisiaj od dwóch godzin, od trzech godzin o tym, że jeżeli coś jest w naszej podświadomości, to jest i będzie, i się będzie działo, a jeżeli czegoś nie ma, to tego nie ma.
A nasza podświadomość odpowiada za wszystkie aspekty: i materialny, i emocjonalny, i również duchowy. Naszej duszy, naszej świadomości duchowej nie trzeba zmieniać, nie trzeba modyfikować. Rozwój duchowy to nie jest zmiana naszej duchowości. To jest dopuszczenie naszej duchowości do naszego życia codziennego, do podejmowania decyzji, do reakcji, do zachowań. To jest rozwój duchowy świadomy, bo nieświadomy dzieje się od tysiącleci. Ponieważ poprzez kolejne wcielenia doświadczamy różnych rzeczy, które są zapisywane w naszej duszy. I czy człowiek mieszka w Afryce i jest człowiekiem, który nie umie pisać i nie ma dostępu do internetu, to on i tak rozwija się duchowo. Czy jest Eskimosem, czy jest Amerykaninem, czy jest Afroamerykaninem, Afroeuropejczykiem, coś tam, biały, żółty, czerwony, zielony, niebieski. I tak rozwija się duchowo, ponieważ każde doświadczenie jest zapisywane w jego duszy i duchowości nie trzeba modyfikować. Duchowość albo można zablokować naszą duszę, albo dopuścić ją do naszego życia.
A żeby tak się stało, trzeba zmienić coś w podświadomości, czyli połączenia neuronowe. I możemy na ten temat znowu rozmawiać. Artur Morański pisze: „Chcę, abyście zrozumieli”. Staramy się. Marzenka pisze: „Słowo przepraszam zaczyna być tym słowem wówczas, jeśli się zrozumie, za co”. Ale żeby zrozumieć, za co, trzeba być człowiekiem świadomym. Marzenka pisze: „Kreuj taki świat, kreuj”. Sam nie dam rady. Mobil pisze: „Same emocje nie wystarczą, aby poszerzać świadomość. Potrzebny jest pośrednik, motywacja oraz cel, a świadomość znajdzie drogę realizacji”.
Kolejny temat do kolejnej audycji, kochani. W 107. audycji, po 107 audycjach mogę zacząć od nowa.Właśnie przed chwilą powiedziałem. O jakiej świadomości my rozmawiamy? O tej ziemskiej świadomości czy o świadomości wypływającej z naszej duszy? Jeżeli mówimy o naszej duszy, o naszej świadomości duchowej, to ona jest rozwijana poprzez doświadczenia, czyli poprzez emocje i zrozumienie naszych czynów na poziomie uniwersalnym. I do tego nie jest potrzebna żadna motywacja. Właśnie o tym przed chwilą powiedziałem. Przychodzimy na świat, doświadczamy, dostajemy po dupie, zdobywamy sukcesy, budujemy naszą świadomość duchową z każdym doświadczeniem. Po śmierci ocenimy z poziomu uniwersalnego nasze postępki i wtedy wybudujemy naszą świadomość i wrócimy tutaj kontynuować naukę.
I tak dalej. Marzenka przybija piątkę. Pisze: „Też ostatnio przytuliłam pewien strach. Bajka, koko, co za mega uczucie, jak już go nie ma”. Brawo ty! Tu jest kolejne ciekawe sformułowanie. Artur pisze: „Wpierw podnosimy całą poprzeczkę w swoim umyśle, później jest spadek, aby utrwalić to wszystko w rzeczywistości”. Nie mam siły. Krasnal mówi: „Cześć”. Marzenka pisze: „Ale Sławek ma dzisiaj full emocji w sobie.
Całe życie byliśmy uczeni, że i tak, i tak trzeba zrobić. Teraz się uczymy odwyku z tego, a do tego potrzeba czasu i praktyki”. Tak Marzenko, ale przede wszystkim trzeba mieć właśnie chęci. Trzeba podjąć decyzję, czy się chce coś zmieniać, czy się chce o tym rozmawiać. Tutaj jest pewnego rodzaju dysharmonia. Artur Morański pisze: „Ja właśnie potrafię już się cieszyć z każdego dnia, który nadchodzi”. Super! Natomiast ja, broń Boże nie neguję. Ja tu nie mówię, że wśród słuchaczy nie ma takich osób. Ja po prostu mówię, że jest ich bardzo mało, że bardzo często mylimy śmiech z radością.
Tylko to chciałem powiedzieć. Marzenka pisze: „Uczymy się nowych zachowań i wprowadzamy je w życie. Często po drodze o nich zapominamy, ale praktyka czyni mistrza. Damy radę”. Oczywiście, że damy radę. Każdy z nas da radę. Każdy z nas przyjął na siebie tyle, ile jest w stanie udźwignąć. A co nas nie zabije, to nas wzmocni. Mam jeszcze kilka takich fajnych sloganików. Tylko w dalszym ciągu nie widzę sensu prowadzenia audycji.
Skoro wszystko się wydarzy, wszystko się dzieje samo, każdy z nas sobie sam wyznacza poprzeczkę i tak dalej, to heja i do przodu. Heja Legia, mistrzem hokeja. XY pisze: „Dużo emocji jest w dzisiejszej audycji”. Tak, bo już mnie znudziły te nudne audycje. Ja lubię ruch, lubię działanie. Stagnacja bolą plecy, bolą nogi, więc tak, potrzeba trochę ruchu. Tą już taką lekko odrętwiałą kulę trochę ruszyć. I albo ją popchniemy do przodu, albo nie. Natomiast ja potrzebuję zmiany. Tak jak powiedziałem na początku audycji, ta formuła dla mnie się wyczerpała.
Marzenka to potwierdza. Artur Borański pisze: „Skoro są emocje, to coś jest nieprzepracowane”. No dobrze, oczywiście, że jest nieprzepracowane. Nieprzepracowane jest znowu pomaganie ludziom za darmo. Tak, to jest moje nieprzepracowanie. Przyznaję się. Coś, co kończyło się porażką wiele razy w moim życiu, w dalszym ciągu jest u mnie nieprzepracowane. Poświęcanie swojego czasu, swoich emocji, swojego serca, swojej wiedzy, swojego doświadczenia, swoich umiejętności, rozdawanie za darmo w przekonaniu, że się komuś pomaga. I gdybym miał to przekonanie, że pomagam, gdybym miał to przekonanie, że to coś zmienia w waszym życiu, że faktycznie komuś ta wiedza, którą przekazuję, pomaga, nie miałbym z tym żadnego problemu. Natomiast w ciągu ostatnich kilku audycji wyleczyliście mnie z tego przekonania, kochani.
Dzisiaj się jeszcze dowiedziałem, że ja jestem dla was, że to jest audycja dla słuchaczy. Więc tak, są emocje, ponieważ jest to we mnie nieprzepracowane. Bo albo robię coś, czego druga osoba oczekuje i wtedy umawiamy się faktycznie na jakąś formę rekompensaty, zapłaty, albo robię dla kogoś coś, czego on nie jest w stanie dla siebie zdobyć, czyli mu pomagam, albo nie stać go w danej sytuacji, żeby to kupić. To jest pomoc, bo nawet nauczanie drugiej osoby jest już pewnego rodzaju pracą, za którą należą się pieniądze. Jeżeli mam kogoś czegoś nauczyć, to tak.To powinienem brać za to pieniądze. Ja tą audycję zacząłem robić w przekonaniu, że pomaga. Że to pomaga komuś w czymś, że przekazuję informacje, których dany człowiek w jakiś sposób nie jest w stanie posiąść sam, chociaż tak naprawdę jest w stanie. Może nie znalazł jeszcze, takie było moje przekonanie, sposobu, żeby dotrzeć do samego siebie. Więc mówiłem o tych sposobach. Mówiłem o tych technikach, mówiłem o tych możliwościach, jak dotrzeć i zrozumieć samego siebie, jak skomunikować się ze swoją własną duszą, jak odkryć swoje ograniczenia, jak odkryć swoje mocne strony.
I to robiłem w przekonaniu, że robię to dla ludzi, którzy jeszcze tego nie potrafią. Natomiast jeżeli prowadzimy 107. audycję i oni dalej tego nie potrafią, to albo ja jestem do dupy przekazywaczem wiedzy, albo ci ludzie nie chcą się tego nauczyć. Tak czy inaczej relacja ulega zmianie. Dlatego jest dużo emocji i dlatego jest to nieprzepracowane. Ponieważ odkryłem, jak wygląda ta relacja. Zrozumiałem, jak wygląda ta relacja nie z mojego punktu widzenia, tylko z punktu widzenia słuchaczy. To pozwoliło mi zrozumieć relację, jaka między nami panuje. I to spowodowało, że jeżeli komuś się nie chce samemu do tego dojść, chociaż może. Kochani, każdy z was może dojść do tego, o czym ja mówię.
Każdy z was tą wiedzę dostał. Każdy z was ma za sobą przynajmniej kilka pobytów po tamtej stronie. Każdy z was ma duszę. Każdy z was ma podświadomość. Każdy z was ma umysł, logikę mniejszą bądź większą. Więc każdy może dojść dokładnie do tego samego, do czego doszedłem ja i mnóstwo innych osób. To nie jest wiedza i umiejętność zarezerwowana dla wybitnych, oświeconych, wybudzonych i tak dalej. To jest wiedza dla każdego człowieka, umiejętność, dar i możliwość dla każdego człowieka. Wszyscy jesteśmy tacy sami pod tym względem. Wszyscy mamy duszę, wszyscy mamy ciało fizyczne, wszyscy mamy emocjonalność, naszą podświadomość, mózg, mental.
I wszyscy już byliśmy po tamtej stronie. Tak to wygląda. Tylko albo się komuś chce pogrzebać w samym sobie i zrozumieć samego siebie i zrozumieć ten mechanizm, zrozumieć, o co tu w tym wszystkim chodzi, albo chce dostać gotowca, z którym się albo zgodzi, albo się nie zgodzi. Dlatego tak, jest to nieprzepracowane w moim przypadku. Natomiast właśnie to przepracowuję razem z wami, dzięki wam, dzięki nawet dzisiejszej audycji, dzięki poprzedniej audycji, dzięki telefonowi pana Wojtka. Tak, ja nie jestem już na ostatnim poziomie. Nie. I ja się nie upieram, że wiem wszystko. Mobil pisze: „Środowisko karmi nas emocjami, a to tylko programy, którymi się nieumyślnie programujemy. Ja nie mówię, że emocje są złe, ale to, że przez emocje możemy manipulować innymi, a inni mogą manipulować nami”.
Mój drogi Mobilku, kolejny slogan. No dobra, bo już za dużo tych emocji. Sławku, gdybym wychowała się od urodzenia w rodzinie z twoimi dzisiejszymi poglądami, to może teraz ja bym ci opowiadała, jak jest. Ja też się nie wychowałem w rodzinie z moimi poglądami. Nie wiem, czy ci to ulży, czy nie, ale też się nie wychowałem w rodzinie z moimi poglądami. Natomiast i tak mi dużo mówisz, że tak powiem, o pewnych rzeczach. Więc cierpliwości, każdy z nas jest na swoim poziomie i nie ma co się denerwować. Taka kolej jest. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. I tu kochani, nie chodzi o was, tu chodzi o mnie.
Nazwijmy rzeczy po imieniu. Tu chodzi o mnie. Czy ja chcę, mając tą wiedzę o naszych wzajemnych relacjach, kiedy zostałem pozbawiony złudzenia, że komuś pomagam, to czy chcę to dalej robić? Bo dla mnie pomaganie to jest pewnego rodzaju też tworzenie wzajemnych relacji. Czyli dzisiaj ty nie możesz na przykład czegoś zrobić, bo... to ja ci pomogę. Natomiast żeby zachować równowagę brania i dawania, to jeżeli ja zgłaszam się do ciebie z jakąś pomocą, to żeby zachować tą równowagę, tą pomoc też w jakiejś tam takiej czy innej formie. Ja nie mówię, że dokładnie takiej samej. To może być forma emocjonalna. Ktoś ma pieniądze, a ktoś ma dobry nastrój.
To wiesz, słuchaj, ja chcę poprzebywać w dobrym nastroju, bo mam kiepski nastrój, więc zapraszam cię na piwo. Ja stawiam. I to jest wzajemna relacja. Obie strony, jeżeli się na to godzą, jest w porządku.Więc kochani chodzi o mnie, nie o was, więc nie bierzcie tego do siebie. Jedyne co, to mogę podziękować wam za to, że zrozumiałem w końcu tą relację. Każdy ma do przepracowania program i to jest Artur. Ja byłem kiedyś w pełni świadomości, jak to taka moc, że każdy nie będzie wiedział, jak ją wykorzystywać. Jest to taka moc, że każdy z nas nie jest jeszcze do tego gotowy. Super. Marzenka pisze: „Dokładnie wiele osób milczy, bo wie”.
Mata Hari pisze: „Spóźniłam się”. Marzenka pyta Artura. Dobra, nieważne. Bo czasami każdemu puszczają nerwy. Puszczają lub samemu sobie wesołość zrobić. Artur pisze: „Nie potrafię jej wykorzystywać w danej chwili. Przeniesie ją na zewnątrz, bo nie potrafiłem znaleźć punktu, na którym go wykorzystał, bo to była chwila w ułamku sekundy”. Dobrze, kochani, patrzę jeszcze, co tu się dzieje. Mata Hari pisze: „Ma pan rację”. Jak widzicie, dziwicie się, że są emocje.
Czytam komentarze i na razie, do tej pory chyba jeden czy dwóch słuchaczy zwrócili na to uwagę oprócz moich serdecznych przyjaciół. Ale na czacie toczy się oddzielna dyskusja. Często prowadzicie sobie oddzielny dialog, a ja go czytam tak, żeby cały YouTube i wszyscy słuchacze usłyszeli, o czym wy dyskutujecie. Chociaż to nie jest na temat, to nie jest w temacie audycji. Jaka jest możliwość znalezienia rozwiązania sytuacji czy problemu, kiedy tych sytuacji i problemów pojawia się ileś. Każdy z czapy. Nie każdy, część z czapy, poza kontekstem audycji. I jeszcze jest oczekiwanie, żeby zarzucić tym resztę słuchaczy, którzy na przykład chcieli usłyszeć o świadomości albo o tym, co zrobić. A ja teraz czytam jakieś filozofie. Ja nie wiem, czy słuchaczy to interesuje.
Natomiast jeżeli się do tego nie odniosę, to później słyszę, że nie wiem co. Że przecież to jest audycja dla was, dla słuchaczy. Więc ja mam robić dokładnie wszystko to? I tyle. Kochani, jest godzina 23:39. Jesteśmy, panie Marku?
[02:54:47] - Jesteśmy, tylko chyba właśnie tym razem to u pana coś się porobiło z połączeniem internetowym. Przez chwilę pana nie było słychać. Chyba mamy jakiś większy problem z łącznością. Tym razem to u pana Sławka coś się podziało. Muszę chyba jednak uruchomić nasz telefon i końcówkę audycji kończymy drogą telefoniczną. Na to wygląda, proszę państwa. Dzisiaj audycja dosyć emocjonalna. Oczywiście Google'a najbardziej interesuje, żebym kamerkę włączył. Panu Sławkowi chyba wywaliło całkowicie połączenie z internetem, bo właśnie teraz zniknął z Google Meet. Także spróbuję połączyć się drogą telefoniczną, żebyśmy mogli dokończyć tę audycję.
[02:55:44] - Właśnie widzę, że chyba żeśmy się wywalili. Nie wiem, o co chodzi.
[02:55:48] - Pana coś wywaliło, a widzę, że pan już chyba wrócił na Google.
[02:55:55] - Miałem jakieś problemy z siecią. Nie wiem, o co chodzi, ale już wracamy na normalny odbiór.
[02:56:02] - Skoro się słyszymy już z powrotem normalnym trybem, to w takim razie gaszę telefon i wracamy na antenę. Halo, halo, panie Sławku?
[02:56:15] - Jestem, bo tak przeglądam te komentarze. I tutaj się wytworzyła dyskusja pomiędzy dziewczynami na temat tego, czy powinienem zarabiać, czy powinienem pomagać, czy nie powinienem pomagać. Co by było, gdybym pobierał opłaty, gdybym nie pobierał opłat i czy bym pomógł, czy bym nie pomógł. Dość ciekawy wątek, że może ktoś się podniesie dzięki mnie, może się nie podniesie. Nie wiem, bo to nie ode mnie zależy, jak widać. Czy ktoś się podniesie, czy nie, czy wyciągnie z tych audycji coś, czy nie. To nie ode mnie zależy, kochani i nigdy nie zależało to ode mnie. Ja ze swojej strony robię, co mogę. Jeżeli ktoś mi zadaje konkretne pytanie, to jak wiecie staram się odpowiedzieć czy w audycji, czy poza audycją. Reszta należy do was i nie ma innej drogi.
I czy Kerek, czy Marzenka, czy ktokolwiek, czy Emobilis, czy ktokolwiek w dzisiejszej audycji się nie wypowiadał, to wyraźnie pisze, że on to zrobił przez tyle lat, w taki sposób, przez takie doświadczenia. Nie ma innej drogi. I ja powtarzam, ja mam świadomość tego, że ja nic za was nie zrobię. I moje emocje dzisiaj nie wynikają z tego, że coś się zmieniło, że ja coś zrozumiałem i że czuję się rozczarowany.Że ja myślałem, że swoim gadaniem pozmieniam wam życie. Nie. Jestem rozczarowany tym, że po 107 audycjach mówienia o różnych sposobach, metodach, technikach, pomysłach i tak dalej, tak mało osób skorzystało z tych rad. Tak mało osób tak naprawdę chce coś zmienić w życiu. O to chodzi. Tylko kochani, o to chodzi. Być może jestem w głębokim błędzie, bo być może rozmawiam tu z trzema, czterema, pięcioma osobami, a pozostałe 95, 80, 300, 5000 osób, czy ileś, które odsłuchały audycję, zrobiło rewolucję w swoim życiu i są szczęśliwe, zadowolone, uśmiechnięte.
Stały się radością, szczęściem i miłością. Być może tak jest, ale ja o tym nie wiem. Natomiast to, czego się dowiaduję z komentarzy, czego się dowiaduję na czatach, świadczy o tym, że tak mało osób skorzystało z informacji, które przekazałem. I tyle. Z tego wynika moje rozczarowanie i czy mój czas i moje przekonanie, że robię to przez jakiś czas po to, żeby dać wam kochani czas, żebyście się z tymi technikami obznajomili, zaznajomili, spróbowali, dojrzeli, dorośli i tak dalej. Ale jednak, żebyście z nich zaczęli korzystać na poziomie działania, a nie na poziomie gadania. Stąd emocje. Bo mówiąc w poprzedniej audycji: nadajcie wartość tym informacjom, sami nadajcie wartość, określcie, ile to, co przekazałem, jest dla was warte. To może być SMS, to może być informacja: „Tak, stosuję metodę, którą pan przedstawił i moje życie ulega zmianie” albo „Spróbowałem tego, coś się zmieniło, poszedłem dalej”. To jest też dla mnie wartość, nadanie wartości temu, co robię.
Za nikogo roboty nie odwalę i mam tego świadomość. Stałem przez tyle lat z boku, bo wiedziałem, jak ten mechanizm działa i dalej nie zamierzam wmawiać komukolwiek, że cokolwiek za niego zrobię. Mówię prosto i szczerze. I ten tydzień pokazał mi, co jest warte moje gadanie dla was, nie dla mnie. Ja to, co w swoim życiu mam zmienić, zmieniam. Co miałem zmienić, zmieniłem. Co mam do zmiany, to będę zmieniał. To, do czego dążę, będę dążył. Jeżeli się okaże, że to jest niewłaściwe, będę dążył do czegoś innego. Każdy z nas prowadzi tą samą akcję w różnych miejscach, na różnych poziomach, na różnych etapach, z różnym skutkiem.
Każdy z nas prowadzi tą samą akcję. Ja też. Przyjdzie, będzie, pojawi się, pójdzie, odejdzie, zmieni, s transformuje i tak dalej. Może mam pewne rzeczy bardziej poukładane, może więcej pewnych rzeczy doświadczyłem, może coś tam więcej od niektórych wiem, ale jestem takim samym człowiekiem jak wy. I z tego powodu są dzisiaj emocje. Są emocje, ale nie jestem emocją. Małenka coś tutaj pisze. Ja mam w sobie tyle uśmiechu i pozytywnej emocji, że chyba naszego Sławka dojdzie i też zacznie mi tu uśmiechem sobie.
[03:01:40] - Halo, halo, panie Sławku, czy się słyszymy?
[03:01:43] - Tak, tak. Dobry wieczór, witam. Pan Adam tutaj z Oświęcimia.
[03:01:49] - Dzień dobry, panie Adamie, dobry wieczór.
[03:01:52] - Dobry wieczór. Dobry wieczór. Ja tutaj mam pytanie w kontekście tego, co pan powiedział.
[03:01:58] - Słucham pana.
[03:02:01] - Otóż pan tutaj mówił o tym całym celu istnienia, do czego życie prowadzi. Jak pan skwituje obecną sytuację? Czy to jest sztucznie wywołana?
[03:02:12] - O której sytuacji pan mówi w tej chwili? Którą pan ma na myśli?
[03:02:18] - Chodzi mi konkretnie o obecną sytuację, tą pseudopandemiczną na świecie. Załamywanie się poglądów, religii, tak samo Kościoła. Czy to jest spowodowane, czy to zostało sztucznie zaimplementowane? Jak pan uważa?
[03:02:36] - Wie pan co, ja nie przyklępuje poglądów, których nie jestem w stanie w żaden sposób zweryfikować, więc oczywiście mam pewną teorię na ten temat, natomiast daleko jest w niej od pewności, że tak dokładnie jest. Natomiast ta sytuacja bardzo mocno pokazuje nam, ludziom, gdzie mamy ubytki i co powinniśmy, że tak powiem, my jako ludzie w sobie samych zmienić.
[03:03:10] - Czyli ma to takie odniesienie personalne wręcz, można powiedzieć do każdego.
[03:03:16] - Oczywiście, że tak. Panie Adamie, to jest trochę tak, że narzekamy na pandemię. Mówimy, boimy się. Mnóstwo jest negatywnych informacji na ten temat, że tak powiem, z tym związanych. Natomiast ona trwa już rok czy ponad rok. I moje pytanie proste brzmi: co każdy z nas zrobił dla siebie samego? Co zmienił?W sobie, w swoim życiu, w swoich nawykach. W związku z tym, że zmieniła się sytuacja. Jeżeli rozmawiamy na przykład o tym, że chorują najciężej ludzie, którzy mają słabą odporność, to moje pytanie brzmi: co, drogi człowieku, zrobiłeś, żeby swoją odporność poprawić? I to po raz kolejny pokazuje, że zmian trzeba dokonywać najpierw w samym sobie, a dopiero później wymagać zmian od całego świata.
[03:04:22] - Dokładnie, ale jeżeli to narzuca aspektu. Jeśli jest teraz taka sytuacja, która wymusza nawet, bym powiedział, te zmiany, bo albo się całkowicie popadnie, albo odniesie sukces. Są tylko dwie drogi.
[03:04:41] - Wie pan, tylko pytanie jest, w którym kierunku każdy z nas idzie?
[03:04:47] - Co do kierunku jeszcze, czy ten kierunek jest według pana zapisany z góry, czy to już jest otwarta księga?
[03:04:58] - Wie pan co? To jest trochę tak, że pewne rzeczy są zapisane, pewne wydarzenia są zapisane. Według mnie, według mojej wiedzy jest też zapisany końcowy etap tego, czyli czemu to ma służyć. Natomiast ile osób przy okazji tego polegnie, to już zależy tylko i wyłącznie od nas. Zmiana się musi dokonać. Natomiast nie jest ustalone, że albo wszyscy mają umrzeć, albo wszyscy mają przeżyć. Ma się dokonać zmiana, zmiana mentalności nas jako ludzi, zmiana świadomości.
[03:05:47] - Czyli to następuje według jakiegoś określonego planu narzuconego już.
[03:05:54] - Wie pan, cały wszechświat żyje w jakimś tam cyklu, więc te cykle, układy planetarne, to wszystko, co się dzieje w kosmosie, ma też swoje znaczenie i wpływ na nas jako jednostki, jako osoby energetyczne, żyjące na skutek energii, którą w sobie posiadamy. Więc tym wszystkim zmianom my podlegamy również.
[03:06:18] - Uważa pan, że to jest cykliczne?
[03:06:22] - Tak. Tak jak przechodzenie ludzi na kolejne etapy rozwoju. Ja to tłumaczyłem przy okazji tego podziału na te dusze niemowlęce, dziecięce, młode, dojrzałe i tak dalej. To po prostu tak się zwiększa świadomość poprzez doświadczenia, również te takie ogólnoświatowe. Zmienia się świadomość ludzi poprzez wojny, poprzez wszystkie te negatywne doświadczenia. Kiedy się mordowaliśmy przez tyle tysiącleci, też mieliśmy zrozumieć, czy mordowanie drugiego człowieka sprawia nam przyjemność. Czy posiadanie władzy, pieniędzy daje nam szczęście?
[03:07:01] - Do tej pory to się nic nie zmieniło. Moim zdaniem przynajmniej.
[03:07:05] - Nie. Zmieniło się bardzo dużo. Wie pan, nawet na przestrzeni stu lat bardzo dużo się zmieniło, a już na przestrzeni tysiącleci zmieniło się ogromnie.
[03:07:19] - Proszę pana, wystarczy zweryfikować kto rządzi obecnie w Polsce, czy tam narzuca trendy w Unii Europejskiej. Jest to jeden celowy rząd, który narzuca swoją większość, swoją wolę innym.
[03:07:38] - Ja się nie zajmuję polityką, zajmuję się świadomością.
[03:07:43] - Chcę panu przedstawić, że jest regres nawet, bym powiedział, w tym kierunku. Regres.
[03:07:55] - Wie pan co? To jest trochę tak, w brutalny sposób powiem: mieliśmy sytuację z drugą wojną światową, kiedy na skutek działań jakiejś tam grupy szaleńców całe miliony ludzi dało się ponieść pewnym energiom. Dało się ponieść pewnym emocjom i pewnej manipulacji. I gro ludzi po tym doświadczeniu doszła do wniosku, że już się nie da manipulować. Zmieniła swoją świadomość. Wie pan, już teraz hasła pod tytułem „wywołajmy trzecią wojnę światową” już nikt tego nie kupi, ponieważ zmieniła się świadomość ludzi na skutek tamtego doświadczenia. Więc to doświadczenie najprawdopodobniej też z czasem nauczy ludzi, że nie trzeba wojny, żeby trzymać ludzi za mordę. Więc wie pan, to jest kwestia naszej indywidualnej świadomości, na ile dajemy się w to wkręcić i zmanipulować, i ponieść.
[03:09:04] - Tak czy siak jesteśmy uczestnikami, chcemy czy nie chcemy. Wszystko się wobec nas, wokół nas dzieje, można tak powiedzieć.
[03:09:14] - Wie pan to, co my możemy zrobić? Nie zmienimy oczywiście pandemii. Nie mamy takiej mocy, żeby powiedzieć któregoś pięknego dnia: „Dobra, nie będzie jutro pandemii”. Żaden człowiek nie ma takiej mocy. Natomiast możemy zmienić swoje indywidualne reakcje emocjonalne na to, co się dzieje. Możemy na przykład dojść do wniosku, że skoro żyjemy w XXI wieku, w wieku technologii, medycyny, nauki i paru innych rzeczy, rządów demokracji i całego mnóstwa pięknych mechanizmów, które zostały stworzone, a mimo wszystkoNikt nas nie jest w stanie ustrzec przed chorobą. Natomiast możemy my dla siebie zrobić coś, co nam pozwoli zmniejszyć skutki tej choroby, czyli zwiększyć swoją odporność poprzez zmniejszenie stresu, wypoczynek, niewdawanie się w jakieś sytuacje emocjonalne.
[03:10:21] - Tak naprawdę uczymy się każdego dnia i dążymy do tego, żeby poprawić swoje zdolności zarówno fizyczne, jak i psychiczne.
[03:10:30] - Wie pan, my jako ludzie, może pan, może ja, może nasi słuchacze, może jakaś tam jeszcze garstka ludzi. Natomiast całe mnóstwo ludzi jest dalej wplątanych emocjonalnie w tą całą sytuację. I zabija ich stres, strach, lęk.
[03:10:49] - Oderwanie, że tak powiem, od trendów medialnych czy społecznych.
[03:10:56] - Wie pan, dlatego my próbujemy zmieniać świat. Ludzie próbują zmieniać świat. Czyli siedzimy i mocno dyskutujemy na temat tego, co powinno się wydarzyć, co powinni inni zrobić, żeby było lepiej. To jest nasza ludzka natura, że my dyskutujemy, co inni powinni zrobić. Natomiast tak naprawdę jedyną rzeczą, którą możemy zmienić, to samych siebie. I o tym zapominamy.
[03:11:31] - Ze zmianą
[03:11:31] - I o tym zapominamy. To nawet dzisiejsza audycja pokazuje to dokładnie. Że my nie dyskutujemy o tym. Pan mi nie zadaje pytania, co ja mam zrobić, czyli co pan Adam z Wieliczki ma zrobić. Rozumie pan?
[03:11:50] - Tak.
[03:11:52] - Ludzie nie zadają mi tego pytania, co ja mam zrobić. Tylko mówią o tym, co powinno zostać zrobione. Nie co ja powinienem zrobić.
[03:12:04] - Czyli oderwanie, niepatrzenie w głąb siebie, tylko patrzenie na otaczającą rzeczywistość. Myślenie stereotypami.
[03:12:16] - I też uzależnianie swoich, że tak powiem, zachowań, emocji od tego, co jest na zewnątrz. Niezmienianie samego siebie. Tu mamy czwartą godzinę audycji i ja czytam cały czas komentarze o tym, co powinno zostać zmienione. Co ja powinienem zmienić. Ja bardzo często słyszę, co ja powinienem zmienić. Natomiast rzadko kiedy padło pytanie, co ja mam zmienić, co ja, słuchacz, ja Adam, ja Sławek, ja Zosia, ja Stefan. Co ja mam zmienić?
[03:12:52] - Taki rodzaj usprawiedliwienia samego siebie, patrząc pod kątek rzeczy, które się dzieją.
[03:12:59] - Wie pan, usprawiedliwienia. Ja rozumiem mechanizm działania podświadomości. Ja doskonale rozumiem mechanizm działania podświadomości i wiem, że podświadomość nam nie podsunie takich rozwiązań. Więc musimy takich myśli szukać w zupełnie innym miejscu. Natomiast jedyną rzeczą, którą możemy zmienić, jesteśmy my sami. I na tym cały czas mówię, że na tym powinniśmy się skupić. Co my możemy zrobić. Nie co inni mają zrobić w związku z pandemią, tylko co ja mogę zrobić w związku z pandemią. Nie będę jadł żarcia ze słoików, tylko zacznę sobie na przykład gotować obiady i kupować lepsze, sprawdzone produkty, żeby nie sycić się chemią. Zmienię tryb życia.
W takim razie nie będę siedział, oglądał do 24:00 kolejnej porcji wiadomości o tym, ile osób umarło, ile wyzdrowiało i co kto zrobił. Tylko położę się wcześniej spać i przeczytam sobie książkę. Nie mogę chodzić na siłownię, ale to wyjdę sobie na spacer, zamiast siedzieć. Pomyślę, co ja mogę zrobić, żeby zmniejszyć skutki tej pandemii w stosunku do mojej osoby. Ludzie nie zadają takich pytań, tylko siedzą, debatują o tym, co powinni zrobić lekarze, co powinny zrobić rządy i tak dalej.
[03:14:21] - Jak podręcze akcja to jest narzucone z góry, jak mają ludzie poruszać. Myślę, że na tym to polega, że ludzie nie zrozumieją tego, dopóki nie zobaczą, jak jest naprawdę.
[03:14:35] - Wie pan, ja nie wchodzę, ja nie oceniam zachowań ludzkich. Staram się tego nie robić. I to jest właśnie kolejna faza. Ludzie tego nie robią. Ludzie to powinni zrobić. Ludzie to zrozumieją, jak czegoś doświadczą, jak ktoś zachoruje, jak umrze ktoś z bliskich, to oni wtedy zobaczą, czy to jest ważne, czy to nieważne, czy to prawda, czy to nieprawda. To jest znowu rozmowa o tym, co inni.
[03:14:57] - Ale teraz się pojawia kwestia tak naprawdę, czy ktoś wierzy w przekaz medialny, czy nie wierzy, tak?
[03:15:04] - Nie wiem. Coś panu mówi.
[03:15:06] - Ja powiem panu na moich nawykach. Ja nie posłucham całkowicie tego, co media mi przekazują. Wie pan, o co chodzi. Nie wiążę żadnych
[03:15:19] - Ale to też wie pan, trochę mi pan zanika, więc ja nie do końca wiem, czy odpowiadam na pana pytanie, czy komentuję to, co pan powiedział, czy odnoszę się do tego. Natomiast to jest kolejna rzecz. No skoro media mi podają, no to nie słucham mediów.
[03:15:36] - No dokładnie. Ja właśnie na tym przykładzie, tak jak panu mówiłem, w ogóle nie słucham tych trendów. Moje życie uległo naprawdę dużej zmianie po tym, po takim małym geście można powiedzieć.
[03:15:51] - Wie pan, ja rozmawiam z ludźmi, często z moimi bliskimi... znajomymi, przyjaciółmi. Na przykład ci, którzy zachorowali, czy którzy coś przeszli. I oni narzekają, że nie mają kondycji, że nie mają tego, że nie mają tamtego, że nie mają siły na przykład. Bo nie można wychodzić, bo nie można robić tamtego, bo siłownie są zamknięte, bo galerie są pozamykane i tak dalej. Ja mówię: to usiądź i pooddychaj. Ćwiczenie, które robią sportowcy w momencie, kiedy mają rekonwalescencję. Poprawiają spirometrię, poprawiają wydolność swoich płuc, żeby nie stracić kondycji, wykonują ćwiczenia oddechowe, kiedy nie mogą-
[03:16:42] - To ma bardzo poważny sens. Cała medytacja przecież polega na ćwiczeniu oddechu, tak?
[03:16:51] - Więc mówię: to chociaż usiądź, pooddychaj, zrób coś dla siebie, a nie tylko narzekaj, że jest źle. To jest właśnie nasza taka natura, że poszedłbym na siłownię, chociaż nigdy na tą siłownię nie chodziłem, ale teraz, jak ją zamknęli, to ja bym z chęcią poszedł. Ale jest zamknięta, to nie pójdę. A kiedy byłeś przedtem na siłowni? Nie, wiesz, nie chodziłem, bo czasu nie było, ale teraz bym poszedł. Ale nie pójdę, bo jest zamknięta.
[03:17:19] - To można mówić, tak?
[03:17:21] - Więc wie pan, ja cały czas mówię, to trzeba się skupić na samym sobie. Nie na świecie zewnętrznym, bo modyfikowanie świata zewnętrznego. Właśnie o to chodzi, że modyfikowanie świata zewnętrznego, dawanie rad innym ludziom też sprowadza się do tego, że nie wymaga wysiłku. Jest fajne, jest wygodne. Natomiast żeby zmienić samego siebie, trzeba ruszyć dupę. Trzeba wykonać jakiś wysiłek. Trzeba ponieść jakiś trud, trzeba poświęcić temu jakiś czas. Więc po co? Lepiej oczekiwać od innych, żeby coś zrobili. Wymagać, oczekiwać, zmuszać, żeby zrobili, narzekać.
[03:18:10] - No tak.
[03:18:10] - To jest taki prosty mechanizm, tak?
[03:18:16] - Prosty, ale jednak życie jest trudne.
[03:18:19] - Wie pan co? Ja przez wiele lat miałem serię niefortunnych zdarzeń w swoim życiu, jakieś przygody przeróżne, o których czasami opowiadam, czasami nie opowiadam. Natomiast zawsze zadawałem sobie takie pytanie: jaki ja popełniam błąd? Gdzie popełniłem błąd? Co ja robię źle?
[03:18:43] - To miał pan odpowiedź na to pytanie?
[03:18:46] - Nie, to w zależności od sytuacji. Ale to zawsze było pytanie: co ja robię źle? Dlaczego osiągam taki rezultat, jaki osiągam, który mnie nie zadowala? Więc to ja gdzieś popełniam błąd. Tam winnych na zewnątrz, tylko zadaję sobie pytanie: gdzie ja popełniam błąd?
[03:19:12] - No tak, czyli w odniesieniu tylko i wyłącznie do swojego działania.
[03:19:20] - Wygląda na to, że chyba znowu mamy problem z połączeniem z panem Sławkiem. Panu Sławkowi coś dzisiaj w tych ostatnich minutach jakoś internet gorzej jakby chodzi. Panie Sławku, czy się słyszymy?
[03:19:38] - Ja słyszę tutaj.
[03:19:41] - My się słyszymy, ale pan Sławek chyba nas nie słyszy. Spróbuję połączyć się z panem Sławkiem przez telefon.
[03:19:47] - Powiem panu, że w samym sednie przerwało.
[03:20:01] - Niestety chyba-
[03:20:02] - Właśnie nie wiem, o co chodzi, ale znowu się pojawia. Pojawił się komunikat, że tracimy połączenie. Panie Adamie, ja mam taką propozycję, ponieważ po pierwsze jest późna pora, a po drugie widzę, że cóż, mam problemy tutaj jakieś z internetem, więc też będę w takim razie powoli kończył tą audycję, bo jednak prowadzenie jej na telefon nie jest, że tak powiem, zbyt wygodne. Także jeżeli nie ma nic pan przeciwko temu, rzadko mi się to zdarza, ale zakończmy w takim razie rozmowę na dzisiaj i z pewnością będziemy mieli okazję.
[03:20:50] - Z panem można podyskutować zawsze.
[03:20:53] - Wie pan co? Funkcjonuję w internecie na Facebooku pod swoim imieniem i nazwiskiem. Pan Marek wszystkie kontakty do mnie przypomina. Można mnie złapać przez Radio Paranormalium. Natomiast pod nazwiskiem bez żadnego problemu mnie pan złapie.
[03:21:07] - Szczególnie że na zdjęciu profilowym trzyma pan okładkę swojej książki. Trzyma pan swoją książkę, także tym bardziej łatwo pana znaleźć.
[03:21:16] - Tak. I z twarzy, i z książki łatwo mnie znaleźć. Także zapraszam do kontaktu takiego bezpośredniego, bo takie rzeczy też ze słuchaczami, z czytelnikami robię, więc ustalimy sobie jakiś termin i z pewnością znajdziemy chwilę czasem na rozmowę.
[03:21:38] - Nie ma problemu. Jak najbardziej.
[03:21:44] - Dobra, to dziękuję w takim razie, panie Adamie. Wszystkiego dobrego, jak najwięcej, że tak powiem, entuzjazmu i radości życzę. I cóż, do usłyszenia w takim razie. Czekam na jakiś kontakt.
[03:21:59] - Rozumiem. Dziękuję również. Powodzenia życzę. Do usłyszenia.
[03:22:03] - Dziękujemy bardzo.
[03:22:05] - Wzajemnie. Do usłyszenia.
[03:22:08] - Już chyba nie będziemy tutaj. Widzę, że pan już się podłączył z powrotem do Google'a.
[03:22:15] - Widzę, że pan już się podłączył z powrotem. Nie wiem na jak długo, bo spojrzałem na routerze, że jest wszystko w porządku. Ale mimo wszystko tak. Kochani.
[03:22:37] - Pan Adam jeszcze przez chwilę był aktywny. Chyba źle coś kliknął i się włączyło. Ojoj, znowu pan Sławek nam zniknął. Proszę państwa, znowu nam pan Sławek zniknął. Ja myślę, że chyba najlepszym pomysłem będzie połączyć się przez telefon i do końca audycji zostać już na telefonie. Niestety chyba komuś ta audycja dzisiaj się nie spodobała. Komuś wyżej postawionemu, kręcącemu gałeczkami w internecie. Nie tymi gałeczkami, które ja tutaj mam, ale tymi bardziej powerful, jak to Anglicy mówią. I po prostu postanowił nam dzisiaj poprzeszkadzać jakiś chochlik.
[03:23:29] - Tak właśnie chyba jest. Ale w takim razie czas szybko zleciał dzisiaj w związku z tymi emocjami. Widziałem taki komentarz, że moje emocje dzisiaj rozwaliły internet czy tam jakieś systemy internetowe. Nie, kochani, jeżeli chcielibyście się o mnie zamartwiać, to nie zamartwiajcie się. Bardzo dziękuję za troskę. Wszystko jest w porządku. Także trzymajcie się cieplutko. Nie będziemy już tutaj ze względu na problemy techniczne tej audycji dzisiaj ciągnęli. Mam nadzieję, że to, co powiedziałem podczas telefonu do pana Adama, zostało zarejestrowane. Powtórzę to.
Naprawdę możemy zmienić tylko samych siebie. Im więcej uwagi na sobie skupimy w sensie takim, co możemy tam zmienić, tym myślę, że efekty będą większe, lepsze i też pożyteczniejsze dla nas. Ja oczywiście doczytam wszystkie komentarze i z pewnością się do nich odniosę. Może przeniesiemy tą dyskusję teraz na audycję pod YouTubem. Zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie. Tak czy inaczej, tak jak powiedziałem, ja potrzebuję zmiany formuły tej audycji, zmiany formuły naszych relacji i to, co powiedziałem też podczas jednego komentarza. Kochani, to nie chodzi o was. To ja chcę pewne rzeczy pozmieniać. Czuję taką potrzebę. Chcę spróbować czegoś nowego.
Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Trzymajcie się cieplutko. Dziękuję. Dzisiaj się działo, jak zauważyliście. I oby się działo dalej. Wszystkiego dobrego. Do usłyszenia. Trzymajcie się. Pa.
[03:25:45] - Mówi do słuchot państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Dzisiaj wyjątkowo częściowo przez telefon. Nie tylko pana Sławka. Również mnie tutaj jakieś dziwne rzeczy na tym głównym komputerze się działy, że tak to ujmę, ale cała audycja się nagrała, także nic nie zaginęło. Przynajmniej to, co ja słyszałem. To, co udało mi się zarejestrować na tym moim komputerze do rozmów, będzie oczywiście dostępne w zapisie audycji w archiwum Radia Paranormalium i na naszym YouTubie. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Tak jak mówiliśmy na początku audycji, jeszcze został jeden mały płotek do przeskoczenia i do opublikowania wersji dźwiękowej książki w sklepach internetowych. Daj Bóg, żeby to w tym tygodniu się już wszystko ukończyło, bo to troszkę już długo trwa. Czekamy jeszcze na wygenerowanie tak zwanego numeru ISBN. Każdy wydawca musi taki numer mieć.
Właściwie każda książka, czy to w wersji papierowej, czy to w wersji dźwiękowej, żeby trafić do sklepów, taki właśnie numer musi mieć. Także czekamy jeszcze na wygenerowanie ISBN-a. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Do polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku. Przypomnę, pana Sławka Bączkowskiego bardzo łatwo znaleźć. Można go poznać po okładce jego książki. Na zdjęciu profilowym trzyma swoją książkę. Dzisiaj już powolutku kończymy audycję. Jak zawsze stronę techniczną obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach na antenie Radia Paranormalium. I oczywiście w audycji „Świat oczami duszy” ponownie już niebawem. Oczywiście jak tylko audycja wróci po krótkiej przerwie. Jeżeli dobrze pamiętam, słyszymy się jakoś po świętach, panie Sławku, tak?
[03:28:10] - Taki jest plan, panie Marku. Chyba że szybciej dojdę do ładu ze sobą, to wtedy dam znać i tyle.
[03:28:21] - To wtedy również i Radio Paranormalium da znać za pośrednictwem swojej strony internetowej i oczywiście profili na portalach społecznościowych. A dzisiaj już kończymy powolutku. Oczywiście do usłyszenia. Dobranoc. Zdrowi bądźcie. Jedzcie owocki, dbajcie o swoją odporność. Do usłyszenia ponownie już niedługo. Dobranoc i do usłyszenia. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.