[00:01] - Paralaxa. Rozmowy na Atlantydzie z Chrisem Miekina. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejny odcinek audycji, na którą czekają poszukiwacze prawdy. Ci nas słuchający oczywiście Radia Paranormalium. Paralaxa. Rozmowy na Atlantydzie z Chrisem Miekina. Chris jest już z nami po drugiej stronie połączenia internetowego. Witaj Chrisie.
[00:26] - Dobry wieczór Marku, dobry wieczór państwu.
[00:28] - Już teraz otwieramy naszą linię telefoniczną. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 53 624 193, 530 624 193. Jesteśmy też na Skypie radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Można także nas spotkać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy też na Facebooka. Na Facebooku. Facebook jest jeden, ale można nas spotkać w kilku miejscach. Na fanpage'ach Radia Paranormalium i Nowej Atlantydy, na grupach Radia Paranormalium, na grupie Radia Paranormalium tak właściwie.
Jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze, no i oczywiście różne inne propozycje tematyczne. Między innymi na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Oj, tak zimno, że aż mi głowę zmroziło, aż się zawiesiłem w pewnym momencie. Nie wiem jak tam u ciebie Chrisie, ale u mnie po prostu zimniutko.
[01:44] - No u mnie też bardzo ambiwalentnie. Był taki przełom zimowy nawet w tej chwili, że temperatura nagle ociepliła się do minus dwóch, tak że można było w krótkim rękawie sobie wyjść na spacer. A potem następnego dnia się zrobiło plus 16. Wyobraź sobie, ale tylko na jeden dzień i do piątej rano było jeszcze plus osiem i nagle sru! W ciągu dosłownie trzydziestu minut huknęło na minus dziesięć z tego. Także takie są huśtawki pogodowe, agresywne. No i trudno się do tego dostosować. I człowiek chodzi troszeczkę jak w stanie nieważkości, ale trzeba się przetrzeć przez tą zimę. Lekko nie ma. Ostatnio nawet rozmawiałem ze słuchaczem przez Messengera, który mówił o tym, że ból musi być, bo w bólu coś się zawsze tworzy.
Bez bólu nie ma tworzenia, więc trzeba to zaakceptować i trzeba się przedzierać. I kiedy pomyślałem sobie na ten temat, myślę sobie, że chyba miał rację. Rzeczywiście trzeba się jakoś przełamać, nawet jeśli pogoda nie sprzyja. Nie sprzyja. Absolutnie. Znów jest bardzo zimno. Słyszę, że u ciebie też jest zimno, także sytuacja się trochę wyrównuje. Ja żyję już parę tygodni w takim chłodzie.
[03:02] - Wyrównuje się w sensie, że teraz u mnie też jest zimno, a tydzień temu było cieplej, tak?
[03:07] - No właśnie. Także jest już takie ogólne, a nie miejscowe globalne schłodzenie. No ale w końcu jest zima, więc chyba nie ma co narzekać. Tak w zasadzie chyba powinno być, prawda? Chociaż wydaje się ona być trochę chłodniejsza niż te wszystkie. Ale o pogodzie mówiliśmy w zeszłym tygodniu, także dzisiaj może sobie ten temat troszeczkę odpuścimy. Ja na chwilę chciałbym powrócić do tego charakteru naszej audycji, bo audycja ma podtytuł. To są rozmowy na Atlantydzie, czyli w zasadzie takie założenie mamy, żeby ewentualnie mieć okazję z państwem porozmawiać. Dlatego, że robienie tych wszystkich rozmaitych audycji, spotkań, wpisów, tych wszystkich historii związanych z interesującymi sprawami, jakie wokół nas się rozgrywają, one niestety dzieją się zawsze w jakiś sposób jednostronny i ten kontakt jest taki bardziej utrudniony. Dlatego, że trzeba się skontaktować albo przez Messengera, albo przez e-mail czy jakieś inne media.
Natomiast tego typu audycja, jaką mamy dzisiaj, unikalna audycja, która jest prowadzona na żywo, sprzyja ewentualnym rozmowom, a ostatnio nam te rozmowy coś nie idą. Dla mnie jest to o tyle ciekawe, bo rzeczywiście chciałbym poznać państwa i opinie i ewentualnie wasze poglądy i ewentualnie propozycje tematów, czym można by się zająć w przyszłości po to, żeby w jakiś sposób podtrzymać nie tylko państwa zainteresowanie, ale jednocześnie niczego nie opuścić, bo dzieje się wokół nas sporo różnych rzeczy. Jest też wiele najrozmaitszych nieporozumień. No i często dochodzi do takich sytuacji, ja to zauważam na przykład w niektórych komentarzach, że ludzie wpadają w taki jakiś ferwor religijny i na przykład wierząc w coś, zachowują się czasami jak fanatycy. Nie masz Marku takiego wrażenia, że coś się zmieniło w ciągu ostatnich paru lat? Że nagle pewne poglądy, które wydawałoby się, że sprzyjają dyskusji i rozmowie, sprowadzają ludzi na jakieś skrajne pozycje i walczą, jakby to była właśnie kwestia wręcz jakiejś religii, wiary. Wiadomo przecież, że mówimy ciągle o tematach, które są płynne, gdzie nie ma i nie ma szansy na jakiś ostateczny dowód, przynajmniej na razie. Przynajmniej te wszystkie lata tych wszystkich badań, dyskusji, rozmów, przedstawiania najrozmaitszych faktów i argumentów, one to potwierdzają, że możemy się skupić na dyskusji. Jest to najlepsza rzecz, która może nas przez ten temat w jakiś sposób przeprowadzić. UFO jest takim właśnie tematem.
O UFO dyskutuje się już od ponad siedemdziesięciu lat, od momentu, kiedy nazwano to zjawisko właśnie w ten sposób i do dziś nie ma praktycznie żadnego jakiegoś czegoś konkretnego, czego można byłoby się uchwycić i złapać. Natomiast są opinie. Czasami te opinie są bardzo silne.I czasami są stawiane w taki sposób, że dyskutować jest nie tylko trudno, ale w zasadzie nawet nie można dyskutować, dlatego że nagle wchodzą w grę jakieś epitety. Być może taka jest natura tego zjawiska i być może taka jest natura ludzka. Nic się nie da w tej historii, w tym temacie zrobić. Natomiast jeśli chodzi o UFO, wydaje się, że jest to temat w tej chwili absolutnie topowy z tego względu, że panuje to i rozgrywa się na naszych oczach to ujawnienie. Kilka razy już się na ten temat wypowiadałem. Obserwuję go bardzo dokładnie, bo wydarzyło się coś absolutnie niezwykłego. Nieoczekiwanie weszły w to różne oficjalne agencje rządowe, takie jak na przykład CIA albo takie jak Pentagon nawet, które pokazały różne zdjęcia, podały nazwiska ludzi i jednocześnie w jakiś sposób, można powiedzieć bezpośredni, co jest zdumiewające samo w sobie. W jakiś sposób bezpośredni potwierdziły, że UFO jednak istnieje, że jest realnym, prawdziwym zjawiskiem, że nie jest to gaz bagienny, że nie jest to przywidzenie ani żadna jakaś fatamorgana, miraż, coś w tym rodzaju.
Tak było przez lata i przywykliśmy do tego. I teraz nagle stoimy wobec sytuacji, kiedy mówi nam się wprost, że ono jest. Pokazuje się zdjęcia, filmy nawet. Organizowane są różne organizacje, takie jak na przykład ta Academy to the Stars, która jest troszeczkę takim niewypałem, ale widać tutaj pewien proces i oczywiście trzeba się w jakiś sposób do tego ustosunkować. Także dzieje się niesamowicie dużo i myślę, że wkraczając w taki rodzaj nowych czasów, nowego spojrzenia na rzeczywistość, może ten XXI wiek niesie ze sobą coś kompletnie nowego. I ja uważam, że jest to z pewnością związane z tym, że już jesteśmy na etapie takim, że lada chwila przekroczymy tą granicę, która do tej pory trzymała nas na naszej planecie i lada chwila, kiedy wyruszą w przestrzeń kosmiczną te wszystkie firmy, które będą czegoś tam poszukiwać, kiedy wyruszą ewentualnie różne wyprawy, których celem będzie na przykład zasiedlenie. W najbliższym terminie wygląda na to, że Mars jest takim celem, by go w jakiś sposób zasiedlić. Mówi się bardzo poważnie o tym, żeby zbudować bazy na Księżycu, żeby zbudować nawet bazy na asteroidach. Także dzieje się bardzo dużo.
[08:42] - Dzieje się teraz dużo na antenie Radia Paranormalium, bo właśnie dołączył do nas słuchacz telefoniczny. Halo, Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie. Halo, halo, czy się słyszymy?
[08:54] - Michał z Poznania się kłania. Korzystam z okazji. Mam przynajmniej czas, żeby z tobą pogadać, bo przez Facebooka się nie da.
[09:04] - Witaj Michale.
[09:05] - Chciałem zapytać o to, o czym zaczęliście mówić, o właśnie tej pozornej takiej atmosferze podniecenia, które występują w Polsce i nie tylko w Polsce, ale w Europie. Ja to też obserwuję z takim lekkim niepokojem. Pamiętam to, o czym mówiłeś na temat faszyzmu i takich różnych manipulacji propagandowych, które pomimo to, że nam się wydaje, że żyjemy w świecie wolnych mediów, to one cały czas funkcjonują. Tak sobie pomyślałem, że na to najlepszym lekarstwem jest wiedza. To, co ostatnio powoli się przebija na temat zwłaszcza korzeni naszej cywilizacji. I to niestety uderza w korzenie religii i przez to jest kontrowersyjne i może powodować również jakieś konflikty, takie wychodzące naprzeciw właśnie tej atmosferze, tego wzmożenia, tego niepokoju. Ale jeżeli będziemy ją opierać na jakichś rzetelnych takich badaniach, które się coraz częściej pojawiają, to myślę, że przebijają się może. Tak, one są cały czas, natomiast się przebijają przez wszystko szybciej, łatwiej do wiadomości publicznej. To jest jakiś sposób, że coraz poważniejsi naukowcy się zabierają za różne tematy, które dotychczas były tematami tabu. To jest myślę, że najlepsze lekarstwo na tą atmosferę takiej nerwowości i tego braku konkretu, że dwie strony się przerzucają wyłącznie jakimiś obelgami czy propagandowymi hasłami, ale nie ma za tym żadnej konkretnej wiedzy, nie ma jakiegoś wsparcia, jakichś faktów.
Patrzę w niewiedzę, ale rozmawiałem na temat różnych ciekawych rzeczy na Facebooku. Tłumaczenie jest skończone. To, co tobie chciałem wysłać na temat badań znanego w Austrii archeologa Heinricha Kuschka, który bada od tysiąca lat setki podziemii bardzo głęboko schowanych pod klasztorami różnego typu. One są bardzo głęboko zakopane, on je odkrywaBadacz bardzo go ceni, pisał na ten temat w języku rosyjskim. Mam koleżankę, która bardzo zna niemiecki i przygotowała takie tłumaczenie jego półtoragodzinnego wykładu. Dostaniesz go i mam nadzieję, że zrobisz z tego ciekawą tak à propos konkretów odpowiedź na to, co się w tej chwili dzieje.
[12:28] - Dzięki.
[12:29] - Wspominam o tym, co się ostatnio w Polsce pokazuje na temat różnych rzeczy, różnych zagadek historycznych. Na przykład jest taki autor Robert Schoch. Te wszystkie polecane książki tego pana bardzo ciekawym rzeczy tam pisze. Graham Hancock na pewno jest znany wszystkim, którzy słuchają debat. Robert Bauval, nie wiem, czy dobrze wymawiam jego nazwisko, który napisał zarówno z Hancockiem, jak i z Schohem bardzo ciekawe książki. Niestety jeszcze nie zdążyłem się za nie zabrać, ale jak je zabiorę, to się na pewno podzielę swoimi wrażeniami. Nie chcę przedłużać tej dygresji, natomiast miło cię słyszeć. Przestawiam się na odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
[13:19] - Ja również pozdrawiam. Dziękuję Michale. Z kolegą Michałem rzeczywiście wymieniamy informacje na Messengerze i teraz po raz pierwszy usłyszałem głos Michała, także wiem, że to jest prawdziwa osoba. To jest jeden z tych niezwykłych momentów, że można usłyszeć kogoś, z kim się koresponduje, rozmawia w sposób wirtualny. A dziś ta wirtualność zeszła na bezpośredniość. Także wielkie dzięki, Michale. Wielkie dzięki w ogóle za zawsze wsparcie z twojej strony.
[13:47] - A dyskutowaliśmy o Księżycu. Nie pamiętasz tego? Jak była debata ufologiczna, to ja się włączyłem i dosyć długo dyskutowaliśmy, ale to nie ważne. Nie jestem tak jak pan Grzegorz z Londynu na przykład, nie zgłaszam się w każdej debacie, więc może nie pamiętasz tego. Pozdrawiam serdecznie jeszcze raz.
[14:07] - Również pozdrawiam i bardzo dziękuję. Rzeczywiście jest to temat absolutnie rzeka. Temat, który jest prowadzony w zasadzie od lat, bo ciągle dyskutujemy, rozmawiamy na temat korzeni naszej cywilizacji, skąd się tak naprawdę wzięliśmy. I rzeczywiście takim bardzo ważnym punktem jest religia, ponieważ religia ma swoją własną interpretację. Ja teraz nie chcę oceniać, czy to jest dobra interpretacja, czy zła, dlatego, że religia za każdym razem uzasadniając świat dookoła, tworząc pewien mikrokosmos ideologiczny, próbując uzasadnić wszystko dookoła, tworzy rodzaj ideologii, pokazuje ścieżkę rozumienia zjawisk, które są w inny sposób niewyjaśnialne. Powoduje, że to wszystko zaczyna się nabudowywać wokół właśnie takiej religii i czasami religia, co widzimy w historii, zdobywa sobie tę najważniejszą pozycję i niekiedy próbuje w sposób bardzo radykalny wpłynąć na przykład na krytykę tego, co ona robi, co oczywiście wiąże się z takimi wydarzeniami historycznymi jak wyprawy krzyżowe, jak święta inkwizycja, palenie na stosie, jak arabski dżihad, jak tego typu wydarzenia, które promując religię, jednocześnie wpływają na to, jak patrzymy na świat. A myślę, że właśnie kiedy wspominałem dzisiaj na początku, że stoimy na granicy pewnej absolutnej przemiany w spojrzeniu na ten nasz świat dookoła, to ta absolutna przemiana będzie również dotyczyć naszej przeszłości. I już jaskółki tego właśnie widać. Tutaj Michał wspomniał i o Schochu, i o Hancocku. Oni próbują przynajmniej zacząć kuć ten beton, który powstał wokół właśnie naszej historii i naszych początków.
I wydaje się, i wszystko na to wskazuje, bo wskazują na to także i odkrycia naukowe, i odkrycia astronomiczne, że taki przełom w końcu musi nastąpić. I teraz ten problem, który ja widzę i który obserwuję między innymi na przykładzie tego tak zwanego ujawnienia, jakiego jesteśmy świadkami teraz, ujawnienia w kwestii UFO, polega na tym, że trzeba ustalić, kto to zrobi. Za każdym razem, kiedy w historii dochodziło do takich przemian, kiedy na przykład okazało się, że Ziemia nie jest centrum wszechświata, ktoś to musiał powiedzieć. Wszyscy krytycy wcześniej byli spychani na margines. Często im grożono różnymi karami, inkwizycją, stosem i innymi historiami. Aż któregoś dnia okazało się, że jednak Ziemia nie jest samym centrum wszechświata i jakoś, nie wiem, czy zwróciliście państwo uwagę na ten moment, jakoś wszystko nagle stało się jasne, oczywiste. Nikt już więcej sobie nie zawracał głowy. Ale właśnie ta instytucja, która była wiodąca wówczas w świecie, którą był Kościół, która decydowała o tym, w jaki sposób świat ma wyglądać, zaakceptowała to. I wówczas nagle wszystko poszło jak po maśle, jakby zmieniło się coś z dnia na dzień i jednocześnie okazało się, że społeczeństwo przyjmuje to bez żadnego problemu. Nie wypomina Kościołowi, że jeszcze tydzień temu, że rok temu był zupełnie na innej pozycji.
Nikt tego nie wypomina. Podobna historia dzieje się w przypadku odkrycia Ameryki. Przez lata przychodzą do tych wszystkich królów portugalskich, hiszpańskich, do różnych włoskich książąt ludzie i mówią: „Słuchaj, książę, królu, tam po tej drugiej stronie oceanu coś jest, bo ja tam byłem. Proszę bardzo, tutaj są na to dowody. Nawet jakichś paru Indian porwaliśmy, żeby ich pokazać”. A oni wszyscy mówią, że nie, nie ma takiej możliwości. Nie ma nic po drugiej stronie oceanu. Aż nagle wraca Kolumb, a wcześniej wraca przed nim Pinzon parę dni wcześniej, ale Pinzona nikt nie chce słuchać. Jest tylko jeden sposób i jedna droga właśnie tego ujawnienia, tego wskazania, że świat wyglądać ma tak, a nie inaczej. Kolumb został jakby wybrany, że to on ma właśnie dokonać, ma to zrobić.
I od tego momentu nagle świat się zmienia, wszystko przechodzi do porządku dziennego i też nikt się nie zastanawia, co się-Jak to się stało, że słyszę jakiś pogłos?
[18:22] - I mamy kolejnego słuchacza na antenie. Witamy pana Edka. Dobry wieczór, panie Edku, jesteśmy już na antenie.
[18:30] - Dobry wieczór, kłaniam się szanownym panom. Tym bardziej, że jak słychać na obu panach można polegać, czyli ja i pozostali słuchacze, a nie o wszystkich można to powiedzieć. Szanowni panowie, w nawiązaniu do kwestii, która została tutaj delikatnie poruszona, to jest takie wąskie grono sceptyków, krytyków, którzy również i na mojej skromnej osobie się lekko zawiesili. To mi bardzo jakoś szczególnie nie przeszkadza. Jednakże zarzuca mi się bałwochwalczość wobec waszej audycji i wobec waszego radia, a ja jestem po prostu człowiekiem, który stara się nie koncentrować na wyszukiwaniu błędów, które zawsze i wszędzie mogą się pojawić, bo nikt z nas nie jest doskonały, a jedynie w sposób obiektywny, ale jednak subiektywny staram się wypowiadać na temat waszego radia i w ogóle tematów poruszanych w panów audycjach. W związku z tym chciałem właśnie w sposób subiektywny obiektywnie powiedzieć, że odnoszę wrażenie, że od jakiegoś czasu debaty ufologiczne, nie mówię tutaj o „Paralaksie”, weszły w jakiś zakręt i mam nadzieję, że debaty wychodząc z tego zakrętu nie wpadną w jakąś kraksę. To tak tylko tyle, co chciałem w tym temacie, bo troszkę mnie to niepokoi, bo przyzwyczaiłem się i prawdopodobnie wielu innych słuchaczy do niedzielnego popołudnia z debatami. A coś tak kuleje. Być może się mylę, ale jednak taka drobna sugestia, która by jednocześnie świadczyła o tym, że jestem człowiekiem naprawdę obiektywnym, natomiast nie koncentruję się na tym, żeby wyszukiwać błędy i mankamenty, bo to taka małość ludzka jest, którą moim skromnym zdaniem należy w sobie zwalczać. Wtedy świat mieni się w lepszych barwach.
Pozdrawiam serdecznie, kłaniam się niziutko i nie zabieram czasu. Słuchacz Edek, kłaniam się.
[20:40] - Dziękujemy, panie Edku.
[20:42] - Dziękuję, panie Edku. Panie Edku, bardzo się cieszę, że pan zadzwonił, bo ja już tak sobie nad tym myślałem, bo dawno temu to pan dzwonił często, za każdym niemalże razem, a nagle, kiedy my tutaj z Ivelliosem w „Paralaksach” zapraszamy do dzwonienia, nikt nie dzwoni. Myślę sobie: „Na pana Edka na pewno będzie można liczyć. Pewnie zadzwoni, porozmawiamy o czymś, będzie jakiś ciekawy temat”. A tutaj jakby nie. Także ja ze swojej strony chciałbym powiedzieć, że myślałem, że to pan się obraził chyba na nas w jakiś sposób.
[21:10] - Nie, absolutnie nie. Tylko każdy powinien znać swoją wartość i zdecydowanie mniej mam do powiedzenia od wszystkich panów. W związku z tym, jeśli mogę coś powiedzieć i nie kompromitować się, to oczywiście to robię. Natomiast nadmierna moja aktywność łączyłaby się z tym, że męczyłbym siebie, panów i słuchaczy. Natomiast w kwestiach takich, w których po prostu czuję, że powinienem coś powiedzieć. Krótko mówiąc, jestem bardzo mocno zaniepokojony tym, że ten zakręt debat ufologicznych jest. Ja się do nich bardzo przyzwyczaiłem i mam kilku znajomych, również słuchaczy, którzy też troszeczkę czują się rozczarowani tym, że takich nie ma. Jakie są powody? Nie wiem i szczerze mówiąc nie chcę wiedzieć. Natomiast sygnalizuję tylko, że może byłoby miło, gdyby debaty, tu zwracam się do pana Marka Ivelliosa oczywiście, wyszły z tego zakrętu i wróciły na prostą drogę.
Nie zabieram czasu. Szanowni panowie, pozdrawiam jeszcze raz, kłaniam się i jak to się mówi teraz nastawiam się na odbiór. Do usłyszenia.
[22:18] - Dziękuję, panie Edku. W międzyczasie oddzwonimy do innego słuchacza, który próbował się tutaj dodzwonić w międzyczasie. Ten Skype nowy to jest po prostu porażka. Interfejs tak, kolokwialnie mówiąc, ssie, że naprawdę. Próbujemy się połączyć. Halo, halo, Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie. Dobry wieczór.
[22:49] - Halo?
[22:49] - Halo, prosimy słuchać tylko w telefonie przez czas rozmowy.
[22:56] - Jeszcze raz Michał się zgłasza ad vocem tego, co mówił pan Edek. Trochę mnie sprowokował, zwłaszcza że bardzo uważnie się przysłuchuję temu, co on mówi, bo zawsze mówi fajnie i z sensem. Nieraz był bohaterem audycji, których słuchałem z uwagą. I muszę powiedzieć, że myślę, że te zawirowania się trochę skończyły, bo my musimy się przyzwyczaić do tego, że Chrisa już nie ma w debatach. Myślę, i dla pana Edka, i dla mnie na przykład i myślę, że dla sporej części słuchaczy była to strata wielka, bo Chris jednak wnosił do tych audycji kolor, tak jak ja zresztą i Ivelliosowi, i Piotrowi zawracałem głowę, pisząc do nich, że powinni Chrisa zatrzymać i że Piotr i Chris nieraz sami ciągnęli debaty. I to był taki dialog pomiędzy nimi jak między słynnymi Markami, którzy prowadzili sondę w telewizji publicznej dawno, dawno temu. Myślę, że Chris pamięta tą audycję.
[24:11] - Doskonale.
[24:13] - To był taki moment, o którym chyba pan Edek bardzo delikatnie chciał powiedzieć. Tak myślę, że o to chodzi.A jeszcze jedno, na co ani Ivellios, ani Piotr, ani Marek pisarz science fiction nie mogą poradzić, ani nawet Chris by na to nic nie poradził, że w tych debatach, w czym ja zresztą też brałem udział w dyskusji kilka debat temu i mówiłem o tym, że debaty zaczynają zjadać własny ogon, bo nie ma sposobu na to, żeby uciec przed tym, że ta tematyka kręci się cały czas wokół tych samych rzeczy. Wątpliwości są cały czas takie same i to powoduje, że trudno jest, o czym zresztą Piotr też mówił, co powoduje problemy dyskusyjne i powoduje, że jest coraz większy problem, żeby znaleźć temat, którego już nie poruszano, bo faktów jest cały czas ograniczona liczba, o których można dyskutować. Wątpliwości, tak jak mówiłem, już się powtarzam, cały czas są te same i przez to dyskusja jest trudniejsza i będzie coraz trudniejsza, chyba że przekroczymy próg, że coś się okaże, coś wyjdzie na jaw. Albo dokopiemy się, pójdziemy inną stronę, którą idą debaty niekontrolowane. Chociaż dla mnie jako sceptyka trochę za dużo tam tematów paranormalnych, duchowych, bo ja bym rozmawiał o konkretach. Bardzo fajne były te debaty o książce Hancocka na przykład. Super, bardzo mi się to podobało. Tego mi brakuje. Zobaczymy.
W każdym razie za waszym pośrednictwem, panie Edku, nie martwmy się o te debaty, one będą cały czas. Natomiast problemy, które są, na to pewnie będzie trudno znaleźć sposób. Natomiast Chrisie, gdybyś kiedyś chciał wrócić do debat, wracaj, bo wszyscy słuchacze na ciebie czekają, to cię zapewniam. Pozdrawiam jeszcze raz i kończę, żeby nie przedłużać i nie dominować tutaj w tym programie. Pozdrawiam.
[26:54] - Ja również pozdrawiam i dziękuję bardzo za tak dobrą opinię. Myślę, że opinia na mój temat jest mocno przesadzona. Nie jest aż tak, jak tu kolega wspomniał. Cieszę się bardzo z jednej rzeczy, że moja rola w debatach w jakiś sposób została doceniona i słuchacze ją w jakiś sposób widzą i odbierają. To bardzo cieszy. To oznacza, że jakiś ślad przynajmniej po mnie został w tych debatach. Natomiast nie zgadzam się diametralnie z kolegą, że tematy ufologiczne w jakiś sposób się kończą, że zaczyna się zjadać własny ogon. Jest to absolutnie niemożliwe. Jestem zdumiony takim podejściem i zrozumieniem tematu. Ufologia, zwłaszcza dziś, rozwija się w niezwykły sposób, dlatego, że raz, mamy czasami po kilkaset wydarzeń ufologicznych miesięcznie.
Dwa, mamy rozwój nauki w takie dziedziny, które były kompletnie nieznane jeszcze 10, 15, 20 lat temu. I dlatego na podstawie współczesnych odkryć naukowych możemy jeszcze raz dokonać reewaluacji najrozmaitszych przypadków, jakie miały z przeszłości. W przeszłości one utknęły w martwym punkcie. Nie można było wielu rzeczy wyjaśnić, a w zasadzie rozmyślanie nad nimi zawsze mogło utknąć w martwym punkcie. Dziś są te nowe możliwości. Wiemy znacznie więcej, co się dzieje we wszechświecie. Znamy o wiele lepiej fizykę kwantową. Możemy różne zjawiska wytłumaczyć na rozmaity sposób. Dam przykład. Ostatnio jest ta kwestia TikTaka.
Ja cały czas wracam do tej historii z tym ujawnieniem, dla mnie kontrolowanym ujawnieniem, mocno podejrzanym, co samo w sobie jest fantastyczną dyskusją. Uważam, że niezwykle ożywiającą ufologię i o tym powinno się dyskutować, rozmawiać, ponieważ mamy okazję dzięki temu do stworzenia nowej definicji, czym jest ufologia, jak należy fenomen rozumieć i ewentualnie z czym wiąże się to, że ktoś oficjalnie chce tego ujawnienia dokonać, ale na swój własny sposób. Nie na nasz sposób ufologów, którzy pracują nad tym tematem przez ostatnie 70 lat, są często wyśmiewani, ośmieszani, spychani na margines. Dziś nagle okazuje się, że wszystko to, co mówiono przez 70 lat, być może miało absolutnie sens, ale nie nawiązuje się do tych ufologów, nie nawiązuje się na przykład do tego bardzo solidnego ujawnienia, jakie realizuje doktor Greer, ale robi się swoje własne, na swoją własną modłę. Na dodatek pełno jest wokół podejrzanych agentów najrozmaitszych dziwnych agencji, z CIA włącznie, którzy usiłują to przeprowadzić. Dzieje się z Pentagon. Znów troszeczkę uciekłem w dygresję. Wracając do tych historii naukowych. Kiedy popatrzymy na ten film, który pokazano z myśliwca, tego obiektu, który krążył gdzieś nad wodą i kiedy wsłuchać się w to, o czym opowiadają piloci, którzy obserwowali to na żywo ze swoich kabin. Oni opowiadali o tym, że ten obiekt wisząc gdzieś tam nad wodą powodował, że na spokojnym morzu pod nimi, pod tym obiektem woda była bardzo wzburzona.
Także to dziś, na podstawie współczesnej wiedzy na temat fizyki i technologii wskazuje, że użyty był tam do napędu takiego pojazdu silnik najprawdopodobniej antygrawitacyjny.Także dziś takie silniki, okazuje się, są możliwe do zbudowania i tu, i ówdzie w garażach, bardzo poważnie wypasionych garażach, zaczyna się najrozmaitsze rzeczy budować, co oczywiście redefiniuje całą dyskusję na temat UFO. Dlatego uważam, że UFO wcale nie weszło w jakiś ostry zakręt, że cała problematyka nie zjada własnego ogona. Tematów jest wiele i każdego dnia niemalże można znaleźć nowe. A jeżeli nie ma nowych, wiele historii z przeszłości wraca dlatego, że po latach czasami ludzie decydują się opowiadać o czymś, o czym nie opowiedzieli 20 lat wcześniej. To samo w sobie też niezwykłe i warto do czegoś wrócić.
[31:14] - Przepraszam za te szumy, że tak przerywam, ale chyba dodzwonił się do nas ponownie pan Michał z Poznania. Albo on się dodzwonił, albo klucze w kieszeni się dodzwoniły. Jakiś chochlik chciał wejść na antenę.
[31:33] - Przedzieram się przez górne warstwy atmosfery teraz, bo zaczyna płonąć osłona kapsuły Radia Paranormalium.
[31:45] - Oj, coś się urwało. Chyba już koniec misji.
[31:50] - Może to był taki przekaz też, którego my w jakiś sposób przez nasze ograniczenia nie zrozumieliśmy, ale przynajmniej ktoś próbował. W ogóle niezwykły dzień, nie sądzisz, Ivelliosie? Coś się wydarzyło, coś drgnęło nagle w paralaksie. Bardzo się cieszę.
[32:05] - Sporo dzisiaj telefonów. Nie wiem, czy to nie jest kwestia tego, że ja po prostu na początku audycji, tuż po podaniu kontaktów na antenie, puściłem powiadomienie push do słuchaczy drogą przeglądarkową, smartfonową. Może dlatego tyle telefonów. W każdym razie zachęcamy do dzwonienia. Numery stacjonarne: 32 746 00 08. I właśnie na numer stacjonarny dodzwonił się w tym momencie do nas kolejny słuchacz. Witamy. Jesteśmy już na antenie Radia Paranormalium. Halo? Radio Paranormalium.
Czy się słyszymy?
[32:49] - Jest troszkę turbulencji.
[32:51] - Może następnym razem się uda.
[32:54] - Ale to i tak jest 300% w porównaniu do poprzednich audycji.
[32:59] - To już jest 400.
[33:01] - 400%?
[33:01] - Czwarty telefon dzisiaj.
[33:03] - Także jest to na pewno w pewnym sensie audycja niezwykła. Wracając do wypowiedzi słuchacza, możemy wrócić do starszych historii. Na przykład ostatnio czytałem o historii, która wydarzyła się w 1966 roku i uświadomiłem sobie, że praktycznie w tych wszystkich dyskusjach, jakie ostatnio prowadziliśmy przez lata, na antenie prowadziłem rozmowy ze słuchaczami czy czytałem rozmaite blogi ufologiczne, w zasadzie nikt o niej nie wspomniał. Jest to historia z marca 1966 roku. Jest to historia opowiedziana przez policjanta, a więc osobę teoretycznie bardzo godną zaufania.
[33:44] - Znowu pan Michał zadzwonił. Krysiu, wpuśćmy może pana Michała. Halo, czy się słyszymy, panie Michale?
[33:52] - Tak, słyszymy się. Te szumy to nie byłem ja, bo to nie ja dzwoniłem. Więc nie moje klucze, nie w mojej torbie. Oczywiście, Krysiu, ja się zgadzam z tym, co ty mówisz. Natomiast mi chodzi raczej o ten szum informacyjny, który cały czas istnieje i on powoduje tak potężne zawirowania w świadomości ludzkiej, że ludzie odbierają, cały czas mam wrażenie, problem tak samo. Cały czas się odnoszą do tego w ten sam sposób, że to jest jedna wielka bzdura, a przy okazji pojawia się mnóstwo takich medialnych postaci, zwłaszcza w Stanach, ale nie tylko w Stanach, puszczają takie, ja to nazywam walone próbne na ten temat.
[34:46] - Bardzo dobra nazwa.
[34:49] - Walone próbne w nawiązaniu do Roswell na przykład. Ja to absolutnie odrzucam, mi się to nie podoba. Ja w ogóle nie mam najmniejszego zaufania do tego. To wywołuje tylko jeszcze większy chaos i jakby całkowicie usypia ludzi na tą tematykę. Także pojawia się oficjalna konferencja armii amerykańskiej, której wojskowi mówią o tym, że widzieć tego Tic Tac'a. Przepraszam, sama już nazwa „Tic Tac” ma powodować śmiech czy spłycać problem. Jest to informacja, która powinna wywołać potężne wrażenie na wszystkich, a nie wywołuje żadnego.
[35:38] - No właśnie.
[35:40] - Ja się po prostu zastanawiam, przez co my cały czas nie kręcimy się w miejscu jako osoby zainteresowane i traktujące problem poważnie. Bo my nie wychodzimy poza ramę tego naszego świata, który się ogranicza do kilkuset słuchaczy, czy może paru tysięcy, czy może kilkudziesięciu czytelników Nieznanego Świata w Polsce. Tam to miliony osób w Stanach, które są zaangażowane w te problemy, ale to jest cały czas zamknięty świat. Całe moje otoczenie i otoczenie wielu z nas dookoła absolutnie ten problem nic nie obchodzi. To jest bardzo poważna sprawa, która może zmienić w ogóle przyszłość naszej cywilizacji. Natomiast dla ludzi to jest tak kompletna abstrakcja, że ich to w ogóle nie interesuje. W ogóle nie zastanawiają się nad swoim znaczeniem tego wszystkiego.Stąd ja mam wrażenie, że to, co robi Piotr z twoimi towarzyszami w tym opisie, to jest takie rozwalenie w płomieniach. To, co ja robię w swoim lokalnym środowisku, próbując z ludźmi rozmawiać, wykonując swoje różne role społeczne, jestem traktowany poważnie. Natomiast wszyscy wiedzą, że jestem takim trochę nieszkodliwym wariatem, bo poruszam tematy i się śmieją. Czasami mam wrażenie, że to jest, jak to kiedyś pięknie w staropolskiej literaturze używano tego określenia, wołanie na puszczy.
Cały czas wołamy na puszczy, a tak naprawdę cały czas jesteśmy tylko we własnym kręgu. Nie możemy poza ramy tego naszego świata, którego granice ktoś albo coś określiło. My nie jesteśmy w stanie wyjść. Nawet jeżeli się pojawiają rzeczy wręcz szokujące, o których się mówi, to dla sprawy ogólnej, tego dyskursu, nie wiem, może źle to wymawiam, nie mają właściwie znaczenia dla szerokiego odbioru publicznego. I o to mi chodzi właśnie, że musi być to odkrycie Ameryki przez jakiegoś cudzoziemca. Zamiast Kolumba tego DeLonge’a na przykład. DeLonge coś powie, pokaże jakieś zdjęcia i nagle będą wszyscy zainteresowani tym, żeby DeLonge był tym odkrywcą. Na niego pójdą światła, reflektory i może tak to ma odbyć. Ten DeLonge to jest oczywiście przykład jakiś. Ja nie wiem, czy to będzie on, czy ktoś inny, a może go nigdy nie będzie tak naprawdę.
Takie są moje smutne refleksje na ten temat. Dlatego ja mówię o zjadaniu własnego ogona. Może mnie zrozumiałeś. I tyle. Znowu się wyłączam, bo ja chciałbym, żebyś ty mówił, a nie, że ja mówię, bo ty masz więcej ciekawych rzeczy do powiedzenia. Pozdrawiam.
[38:52] - Ja również pozdrawiam. Myślę, że te twoje wszystkie uwagi są absolutnie znakomite i rzeczywiście wspaniale określają sytuację, w jakiej jesteśmy. Natomiast sformułowanie, którego użyłeś, „balony próbne”, jest to absolutnie centrum tego, co się w tej chwili dzieje. Dlatego że, proszę państwa, to, na co chciałbym ewentualnie dziś zwrócić państwa uwagę, to jest to, że ktoś usiłuje przejmować narrację, że nagle, kiedy patrzymy na to ujawnienie, i do tego właśnie zmierzam, okazuje się, że tak samo jak w tych wszystkich innych przypadkach, w przypadku odkrycia Ameryki, w przypadku stwierdzenia, że Ziemia nie jest centrum wszechświata i tego typu podobnych przełomowych elementów i momentów w naszej historii, za każdym razem najpierw są wypuszczane te balony próbne. W jaki sposób można to zrobić i w jaki sposób można przejąć narrację. I to jest właśnie ten punkt centralny tego, co się obecnie dzieje. Dziś tych środków do przejmowania narracji jest bardzo wiele i są bardzo skuteczne. Takim podstawowym środkiem, który chyba działa najskuteczniej, są media społecznikowskie, Instagram i inne miejsca, które używamy, które mamy pod palcem naszego telefonu, kiedy natychmiast możemy zobaczyć, co się wydarzyło na świecie, obejrzeć filmik, skonfrontować naszą opinię z czymś innym, obejrzeć, co się wydarzyło na imieninach cioci Zosi. Wszystko to dziś właśnie wzięły na siebie media społecznikowskie. W związku z tym nagle, nieoczekiwanie takie miejsca jak na przykład strony internetowe, jak w ogóle media, jak prasa, telewizja, one się ze swoimi wiadomościami spóźniają.
Dlatego one i ci ludzie, którzy nimi sterują, bo wiadomo, że media są tą czwartą władzą, muszą się do tego dostosować. I one mają absolutnie świadomość, że ich rola się już zmieniła, że tak naprawdę frontem ich działalności w tym momencie są media społecznikowskie. I potwierdzeniem tego, że tak jest, jest to, co wydarzyło się w 2016 roku, kiedy w Stanach dokonano wyborów prezydenckich i kiedy wszystko wskazywało na to, że Hillary Clinton musi wygrać, bo nie ma innego wyjścia. Wygrał Trump i po analizie okazało się, że właśnie między innymi dlatego, że bardzo duża część środowiska alternatywnego stanęła po jego stronie i także dzięki temu, że była w stanie bardzo skutecznie korzystać w wymianie informacji tymi wszystkimi Facebookami, Twitterami. Zresztą sam Trump używa Twittera nagminnie i to pokazuje, jak poważny jest zasięg tego typu mediów. Dlatego właśnie dzięki nim można wpłynąć na zmianę ludzkiego podejścia do wielu spraw, do zmiany nawet ludzkiej świadomości. I dlatego to dzieje się w tej chwili na naszych oczach. Powoli następuje przejmowanie tej całej alternatywnej strony. I to właśnie jej miejsce zajmują korporacje, które są właścicielami Facebooka, Twittera, Google. Bo nawet jeżeli googlujemy, szukamy czegoś w internecie i wyszukujemy na przykład jakieś słowa, to wybór tych wszystkich artykułów, gdzie możemy skonfrontować to, czego szukamy, jest nam podawany na podstawie algorytmu stworzonego przez inżynierów w Googlach.
I teraz być może jest właśnie tak, że ten algorytm został stworzony w taki sposób, ażeby dokonać absolutnie masowej manipulacji i podsunąć pod uwagę to, co się podoba tym, którzy taką opinię, a nie inną chcą stworzyć, którzy są autorami takiej opinii. Na przykład jeżeli zaczniemy szukać o UFO czegokolwiek, natychmiast będą pojawiały się te sytuacje, że jest Luis Elizondo, że jest ujawnienie, że stoją za tym agencje, które nagle są po naszej stronie.Także to są wspaniali ludzie w ciemnych garniturach, którzy niczego innego nie pragną, tylko tego, aby nam w jakiś sposób pokazać, jaka jest prawda na temat UFO. I nagle zapominamy o tym wszystkim, o tych wszystkich latach, kiedy to właśnie te agencje były czymś niezwykle mrocznym i hamowały jakiekolwiek poznanie tego fenomenu, jakim jest UFO i nie tylko zresztą. Wpływały na opinię publiczną w każdej sytuacji, jaka jest tylko możliwa. I obserwuję to teraz bardzo wnikliwie. Oczywiście punktem centralnym jest to, że następuje to kontrolowane ujawnienie. I widzę jednocześnie ten taniec agencji gdzieś w tle, które nagle zaczynają siebie w jakiś sposób wybielać. Widać to było w przypadku, kiedy ujawniono akta na temat Kennedy'ego. Nieoczekiwanie, kiedy zaczyna się googlować akta na temat Kennedy'ego, opinie i oceny tego, co w nich jest napisane, zaczynają się pojawiać informacje o tym, że jakoby Oswald, ten, który jest podejrzewany o to, że to właśnie on był bezpośrednim zabójcą Kennedy'ego, o którym przez lata wszyscy wiedzieli, że współpracował z CIA i że miał silne związki w CIA. Zaczyna się nagle pojawiać informacja o tym, że być może on pracował dla KGB.
Także jest to oczyszczanie tego przedpola agencji, jaką jest CIA, której same początki od samego momentu, kiedy ona powstała, są niezwykle mroczne. Widać olbrzymi wpływ tej agencji na to, co się dzieje w takim wielkim państwie jak Stany Zjednoczone i wpływowym państwie. Państwie, które posiada broń nuklearną i które generalnie jest światowym mocarstwem. To właśnie CIA ma bardzo dużo do powiedzenia. To właśnie CIA powołuje i obala prezydentów i praktycznie gdzieś za kulisami tworzy swoją własną politykę. Ja nadal nie wiem, czy ja jestem w próżni, Marku. Czy mnie słyszysz?
[44:49] - Słyszę. Chyba obydwaj jesteśmy w próżni razem z, czekaj, niemal 176 słuchaczami.
[44:58] - Czyli jesteśmy na antenie, tak?
[45:00] - Tak.
[45:01] - Aha. Bo już zacząłem się obawiać, że w zasadzie jestem tylko ja i mikrofon, i ewentualnie logo Radia Paranormalium. Także z tego powodu wracam szybko do tematu, bo już zaczyna nam trochę czas uciekać. Bardzo się cieszę, że słuchacze tak żywo reagują i mają tak doskonałe spostrzeżenia.
[45:20] - Dziś tego czasu troszeczkę mamy więcej, także możemy troszkę pociągnąć.
[45:24] - Tak. To będziemy czekali na ewentualne następne telefony. Bardzo się cieszę, że państwo zdecydowaliście się do nas zadzwonić. Fantastyczne rozpoczęcie nowego roku, żeby móc wymienić myśli, informacje i ewentualnie ustawić to, w jaki sposób realizowane będą kolejne programy. Czy to będą debaty, czy to będzie mój własny program i w Radiu Paranormalium „Paralaxa”, i oczywiście „Polaraxa”. Moje najnowsze dziecko, które z oporami, ale powoli rośnie i już jest w tej chwili 18 odcinków, 19. już jest w robocie, także już troszkę tego jest. Natomiast ciągle jestem niezadowolony, że produkcja mogła być większa. Produkcja oczywiście w cudzysłowie. Wracając do tego ujawnienia i do tych wszystkich historii, widać wyraźnie, że te media społecznikowskie, że te wszystkie Facebooki, Twittery w tej chwili powoli zaczynają przejmować tą przestrzeń.
Że nagle to one zaczynają odsuwać tą stronę alternatywną od głosu i zaczynają przejmować jej rolę. Bo nawet jeżeli państwo sami zwróćcie uwagę, co się dzieje, jak wiele tego typu historii i informacji uzyskujecie przez te media. Uzyskujecie przez Facebooka czy przez Twittera. A ponieważ za tym stoją korporacje, więc tym wszystkim są w stanie manipulować. I w tym momencie nawet taki Alex Jones ma coraz mniejsze szanse, aby się przebić. Zresztą jesteśmy w tej chwili świadkami powoli chyba zmierzchu Alexa Jonesa, dlatego, że Alex Jones, przynajmniej w moim mniemaniu, kojarzy się z czymś, co często jest nazywane pornografią strachu, bo on żyje tylko właśnie na wzbudzaniu strachu i paniki, pokazywaniu, że lada chwila będzie depopulacja, że za chwilę wszyscy zginiemy albo wszyscy będziemy w kajdanach i świat się powoli skończy. W tej chwili zaczyna pojawiać się coś nowego. Nie nazwę tego modą, ale raczej powinienem nazwać to taktyką. Jest to również pornografia. Tym razem jest to pornografia nadziei.
Tak się nazywa. Jest ona właśnie związana z tematem UFO. W tej chwili to, co obserwuję, to jest ta właśnie pornografia nadziei o tym, że ci ewentualnie przybysze z kosmosu mają bardzo dobre intencje wobec nas i nas w jakiś sposób wzmocnią, wspomogą nie tylko technologicznie, ale w jakiś sposób podniosą naszą świadomość i będziemy pełniejszymi obywatelami wszechświata. Są to absolutnie niezwykłe rzeczy i kiedy patrzę ludzi, którzy za tym wszystkim stoją, po prostu nie mam do nich zaufania. I wydaje się, że jest to następny rodzaj manipulacji, że po pornografii strachu przejmuje tę przestrzeń powoli pornografia nadziei. A jeżeli dołożyć do tego, że za tym wszystkim właśnie stoi Silicon Valley, czyli Google, Facebook, Twitter i wiele, wiele innych, to widzimy, jak powoli zaczyna korporacja praktycznie przejmować kompletnie tą władzę nad wszystkim, co się dzieje na świecie. Przez lata uważaliśmy i nawet dyskutowaliśmy na ten temat, że światem rządzą jakieś elity, jacyś Bilderbergowie, gdzieś jest Rothschild, gdzieś jest Soros. Widzieliśmy w nich tych złych ludzi, którzy chcą coś zrobić ze światem, którzy mają bardzo złe intencje i pokazywaliśmy ich palcem. Kiedy okazuje się, że jeśli przyjrzeć się temu bliżej i spojrzećJednocześnie na to za chwilę w szerszym kontekście, w szerszym obrazie widać wyraźnie, że pojedyncze osoby dzisiaj niewiele znaczą, że jedyne, co znaczy dziś, w dzisiejszych czasach, jest to korporacyjna ośmiornica, ponieważ to korporacja ma olbrzymie pieniądze do swojej dyspozycji i to korporacja dzięki temu siłą rzeczy ma wpływ na politykę. Dochodzimy do takiej sytuacji, że to korporacja, a nie konkretne osoby z jakichś dziwnych tajnych grup Illuminati, są tym czymś, co ewentualnie będzie wskazywało drogę, w jaki sposób ten świat się będzie rozwijał i ewentualnie będzie w jakiś sposób ograniczać naszą wolność.
Widać to na każdym niemalże kroku. Mówiłem o tych wszystkich Facebookach i Twitterach, że one zaczynają odgrywać bardzo istotną rolę. Dam państwu przykład. Spójrzmy na te wszystkie rewolucje, na tą rewolucję, która się rozgrywała w Egipcie i obaliła Mubaraka, na Majdan na Ukrainie, na obecną sytuację, jaka rozgrywa się w Iranie. Za każdym razem ci ludzie zbierają się, rozmawiają ze sobą, umawiają się, opracowują taktykę tylko dlatego, że mają do swojej dyspozycji te wszystkie społecznikowskie media. Mają Facebooki ze sobą, Twittery i dzięki temu są w stanie się skrzyknąć. Z jednej strony wygląda to świetnie, że istnieje takie medium, które wydaje się być kompletnie niezależne, że można się spotkać i zademonstrować swoją własną opinię wobec kogoś czy czegoś, ale z drugiej strony ktoś za tym stoi. Co jakiś czas pojawiały się takie pogłoski, że w takich miejscach pojawiają się panowie, którzy dysponują technologią, która jest w stanie takie połączenie wszystkim zapewnić tylko po to, żeby dokonali rewolucji w swoim kraju, co pokazuje, że tacy ludzie jak Soros, jak być może nawet Rothschild, są tak naprawdę marionetkami w rękach korporacji. Korporacja jest czymś, co jednocześnie jest bezosobowe. Bardzo trudno jest konkretnie wskazać, czym jest ta korporacja, bo nie ma twarzy, nie ma też granic.
Korporacja jest ponadnarodowa, więc rozpływa się i w zasadzie kiedy ją chwycić, jest jak woda, nic nie zostaje w ręku. Kiedy złapiemy ją za gardło i mocno ściśniemy, okazuje się, że gdzieś przepłynie między palcami. Przez to, że jest bezosobowa i nie ma duszy, nie ma też charakteru moralnego. Trudno ją w jakiś sposób nawet oceniać, bo jak na przykład oceniać taką firmę jak Apple? Z jednej strony mamy telefony Apple, którymi możemy się w jakiś sposób porozumieć. Są komputery, jest parę fajnych wynalazków, jakie ta firma stworzyła, ale z drugiej strony co się okazuje? Okazuje się, że ludzie, którzy budują te telefony, pracują w morderczych warunkach, często po 19 godzin, popełniają samobójstwa. I co robi wtedy korporacja, żeby tym samobójstwom zapobiec? Korporacja taka jak Apple w Chinach, proszę państwa, zawiesiła siatkę dookoła tego budynku, w którym się te telefony robi. Także teraz taki potencjalny samobójca, skacząc, spada na siatkę i może tam go pozbierają z tej siatki i go zaganiają z powrotem do pracy.
Opowiadam o tym dlatego, że to pokazuje, jak bezduszna jest korporacja i w jaki sposób znajduje rozwiązania dla świata. Tutaj jest to oczywiście w mikroskali, ale da się to przenieść na znacznie większą skalę globalną. W momencie kiedy ten cały nasz światowy ustrój zmienia się na ten, który mamy obecnie, gdzie to korporacja ma najwięcej do powiedzenia, gdzie już nie ma takich ludzi jak na przykład jeszcze w XX wieku silne osobowości typu Hitler, Mussolini czy Mao Tse-tung, czy nawet Fidel Castro. Okazuje się, że ten eksperyment się nie powiódł z tego typu silnymi osobowościami i dziś tak naprawdę powoli te granice się rozmywają i tylko kiedy się określi granice korporacji, można określić granice wpływów na świecie. Dlatego korporacja, mając do dyspozycji tą technologię, którą my mamy w naszych kieszeniach, którą używamy na co dzień, której w zasadzie przywykliśmy do tego, żeby ufać, zauważyła, że jest w stanie wpłynąć również na nasze poglądy. I tu właśnie robię ten powrót do punktu, z którego wyszedłem. Nie była to dygresja, tylko pewne określenie dłuższe, większe i szersze tego tematu. Kiedy okazało się, że to właśnie ludzie, którzy myślą alternatywnie, spowodowali, że Trump został wybrany na prezydenta. I to nie dlatego, że ci ludzie kochali Trumpa i tak bardzo go wspierali, żeby go wybrać na prezydenta. Ludzie generalnie w Stanach wsparli Trumpa dlatego, żeby nie wygrała Clinton, która po prostu jest przypadkiem według mnie klinicznym pod każdym względem osoby, która nie powinna pełnić żadnej funkcji.
Więc był to rodzaj protestu i to właśnie pokazało, jak poważny wpływ mają media alternatywne, że trzeba się z nimi liczyć, że mają one znaczenie. Stąd ta idea, ażeby je przejąć. I dziś, to przynajmniej ja obserwuję, tego typu media, te wszystkie alternatywne, są powoli przejmowane przez korporacje, które widzą olbrzymią szansę dla siebie, a jednocześnie są w stanie wyeliminować wszystkich tych, którzy stanęliby przeciwko nim ze względu na tą technologię, jaką dysponują i my używamy jej na co dzień. Przywykliśmy do niej. Stąd kiedy patrzymy na UFO, wracamy do tematu UFO, i kiedy obserwujemy ten rodzaj ujawnienia, jakie się dokonuje, to ujawnienie jest budowane na bardzo podobnej zasadzie. Jest to, jak wspomniał tutaj słuchaczJest to takie wypuszczanie próbnych balonów, że następuje to ujawnienie i dokonywane jest w pewnej określonej formie i sprawdza się bardzo uważnie, bo dziś istnieje diagnostyka, która jest w stanie sprawdzić reakcję moją, państwa, każdego, nawet Marka Sęka „Ivelliosa”. Reakcję na temat takiego ogłoszenia, że nagle jest jakiś tik tak, że nagle Pentagon ujawnia jakieś akta i że robi to na przykład DeLonge. DeLonge nigdy nie będzie bohaterem. DeLonge był właśnie takim balonem próbnym. Balonem, który niestety spalił na panewce i obawiam się, że być może już o DeLonge'u więcej nie usłyszymy, dlatego że ta koncepcja w taki sposób dokonania ujawnienia się nie sprawdziła.
Ten próbny balon po prostu pękł i DeLonge'a zastąpił ktoś inny. W tym momencie był to właśnie ten Luis Elizondo, który wyskoczył jak diabeł z pudełka, który pokazał jakieś filmy. Powiedział, że ma ich znacznie więcej. Który, jak się okazuje, w przeszłości pracował w kontrwywiadzie i był to człowiek, który żył z tego, że kłamał. I teraz ten człowiek nagle staje się twarzą ujawnienia i mówi tak zwaną prawdę na temat UFO. Jest to coś absolutnie niezwykłego i pokazuje, w jak absurdalnym świecie żyjemy. Ale co robią media? Główne media, te mainstreamowe. One reklamują całą historię, pokazują Elizondo jako wręcz zbawiciela świata. I jest to następny próbny balon.
Bo jeżeli państwo uważnie obserwujecie ten temat UFO i ujawnienia, które ma miejsce obecnie, to zapewne zwróciliście uwagę, że nagle po tym, jak o Elizondo było gęsto w informacjach niemalże każdego dnia, wszystko nagle zostało ucięte jak nożem. Po prostu nic się nie dzieje. Nagle gdzieś ten człowiek kompletnie zniknął. I dlatego wydaje się, że chyba mamy do czynienia z tym, że pękł następny próbny balon, że ten rodzaj ujawnienia również nie zadziała, co oznacza, że tych próbnych balonów będzie wypuszczane więcej i w końcu zostanie wypracowana koncepcja, która będzie pasowała do tego, co bardzo przytomnie i słusznie zauważył nasz słuchacz, który powiedział, że jakoś to ludzi nie obchodzi. Więc szukana jest w tej chwili metoda, w jaki sposób to ludzi jednak obejdzie, w jaki sposób będzie to ważne w ich życiu i wreszcie trafi do ich świadomości i będzie brane pod uwagę jako coś bardzo istotnego. Dlatego dziś te czasy, w których my żyjemy, kwestia UFO, pozaziemskiej cywilizacji, eksploracji kosmosu, nowych technologii, wszystko to łączy się ze sobą, a także transformacje, jakie dokonywane są niemalże w każdej dziedzinie życia, bo widzimy pewien duży kryzys w religii. Religie przestały być monolitami. Niektóre religie częściowo usiłują się gdzieś okopać w swoich fundamentalistycznych obozach. Widać to w świecie islamskim, ale widać to też w świecie chrześcijańskim, gdzie większość tych ludzi, którzy widzą, że rola religii zaczyna spadać, ich zdanie i ich pojęcie religii, rozumienie religii staje się coraz bardziej fundamentalistyczne. Nie ma żadnej elastyczności ani tolerancji, ale widać wyraźnie, że ten cały efekt, z którym mamy do czynienia, ta transformacja kulturowa, którą obserwujemy obecnie, której jesteśmy częścią i której być może pełny ogląd będziemy mieli dopiero może za 20, dopiero za 30 lat.
Kiedy jesteśmy jej częścią, bardzo trudno jest to zobaczyć, ale kiedy obserwuje się te wszystkie elementy, te drobne elementy dookoła nas, a diabeł tkwi w szczegółach, widać to wyraźnie, że do tego dochodzi. Wyraźnie widać, że też zmierzamy w stronę jakiejś nowej, kosmicznej wręcz religii, której być może takie ujawnienie będzie stanowiło pewną część. Widać to właśnie po tym następnym próbnym balonie, o którym tak się niepochlebnie wyraziłem. I prawdopodobnie będą słuchacze, którzy będą mieli mi to za złe, bo ja uważam, że ludzie, niestety, tacy jak Wilcox są ludźmi, którzy są dla mnie mocno podejrzani, dlatego, że usiłują przejąć pewną sferę duchową. I właśnie to, co oni robią, wygląda wręcz jako pewien rodzaj religii. Jednocześnie są świetnie finansowani, co pokazuje, że ktoś ich wspiera w sposób bardzo umiejętny i że jest to pewien rodzaj, pewna taktyka i że być może właśnie nowe czasy, gdzie wszystko to, co było związane z przeszłością, a więc narodowość, granice państwowe, różnice kulturowe ma zaniknąć i zamknąć się w tym jednym globalnym tyglu, w jednym globalnym koktajlu, do którego zmierzamy coraz silniejszymi i mocniejszymi krokami, co widać na każdym kroku. Chociażby w tym, że Europa, która przez tysiące lat utrzymywała pewną swoją tożsamość, utrzymywała bardzo silne poczucie własnej odrębności i to w sensie narodowym, bo kraje po prostu były w stanie prowadzić wojnę po 30 lat ze sobą o to, że ktoś jak Pawlak wrył się na trzy palce w jego granice. Dziś wydaje się, kiedy popatrzy się na to wszystko, na ten napływ imigrantów, na zmiany w pojmowaniu bardzo podstawowych rzeczy w życiu. Zmiana, kiedy zmienia się pewną filozofię w życiu. Widać wyraźnie, że bardzo niewiele trzeba, ażeby ta rewolucja zaszła i żeby w pewnym momencie ta granica, te wszystkie historie, które świadczyły o odrębności Europy, świadczyły o odrębności narodowej i kulturowej, one po prostu pękły jak bańka mydlana.
Po prostu pokolenie ludzi takich jak jaCzy część słuchaczy dzisiejszej audycji w momencie, kiedy sama odejdzie, bo niestety taki jest los człowieka, że przychodzi na ten świat i odchodzi. Wówczas pokolenie, które nadejdzie, nie będzie miało problemu, żeby rozumieć to wszystko inaczej. I ta zmiana się dokonuje między innymi poprzez te wszystkie elementy, o których mówiłem wcześniej, które wyraźnie na nas wpływają, które są przejmowane. Dlatego tak bardzo trudno jest znaleźć miejsce albo źródło, na którym rzeczywiście można polegać, ale jednocześnie, póki jeszcze cały ten teren nie został do końca przejęty i gdy widzimy, skąd przychodzi to zagrożenie, jesteśmy w stanie zareagować. Ja dziś sygnalizuję, że widzę to zagrożenie i jeżeli wszyscy razem je zobaczymy, czy większość z nas zobaczy, to jesteśmy w stanie się również jakoś okopać, widzieć to wszystko i reagować, mieć swoje własne zdanie, swoją własną opinię i tworzyć swoje własne wnioski. Nie dać się zalać tym, czym usiłuje się nas zalać, tym wszystkim, co jest wokół nas teraz. Widzę, że wiele rzeczy jest w bardzo dobry sposób wykorzystywane w tych wszystkich balonach próbnych, których jest bardzo wiele. Między innymi takim elementem jest na przykład efekt Mandeli. Efekt Mandeli stał się w pewnym momencie bardzo popularny. Wszyscy ludzie na ten temat rozmawiali, zaczęli się zastanawiać, czy rzeczywiście są jakieś różnice w tym, co się wydarzyło, co pamiętają na przykład, a o czym się mówi obecnie.
Stąd właśnie te pierwsze historie, które wybuchły najpierw w Stanach. Były to czy Bernstein, czy Bernstein, czy Amior Faderlook, czy może trochę inaczej. Potem okazało się, że do tego dochodzą jeszcze inne rzeczy. Oczywiście sam efekt Mandeli ma swoje źródło w tym, że są ludzie, którzy pamiętają, że Mandela zmarł, a okazuje się, że wcale nie zmarł, że żyje dalej. Stąd właśnie ten efekt nagle stał się częścią publicznej świadomości. Ludzie go przyjęli i zaakceptowali. Dziś na bazie tego efektu Mandeli zaczyna się wprowadzać nowe balony próbne. Zaczyna się próbować, patrząc, jak działa efekt Mandeli, zaczyna się używać tego efektu jako czegoś, dzięki czemu można wprowadzić coś do publicznej świadomości, czyli zmienić coś, co ludzie bardzo dobrze pamiętają, co wydarzyło się 20–30 lat temu. Także w taki sposób to widzę, że ewentualnie te wszystkie elementy, które z jednej strony są fascynujące, a z drugiej strony okazuje się, że mogą mieć bezpośredni wpływ na nas, tak jak na przykład pojęcie światów równoległych, które też idealnie wkomponowuje się w efekt Mandeli, że gdzieś te światy równoległe się ścierają ze sobą, następują jakieś miejsca, gdzie one się mieszają z naszym światem, w którym my żyjemy i dlatego sprawy wyglądają inaczej niż wszystkim się to wydawało. Tego typu wnioski są wykorzystywane do bardzo praktycznych rzeczy, jak między innymi to, o czym wspomniałem wcześniej, do wybielenia agencji CIA, która ma w dzisiejszych czasach być frontem tego ujawnienia.
I mają to być nasi obrońcy, ewentualnie przed zagrożeniem ze strony UFO, ale także do zrozumienia, czym jest to zjawisko i zaakceptowania go. Bo rzeczywiście, kiedy patrzy się na to, w jaki sposób jest prowadzone obecne ujawnienie i kto w nim uczestniczy, jest to fakt, którego nie da się nie dostrzec i nie da się przejść nad tym do porządku dziennego i machnąć ręką i powiedzieć: „Nic nowego się nie wydarzyło. Wszystko to samo”. Nie to samo. Największe światowe media, telewizje, ludzie, instytucje, wszyscy są w to w tej chwili uwikłani. I ma rację słuchacz, który nagle powiedział, że to wszystko się dzieje, rozgrywa. I rzeczywiście są instytucje, mówią: „Tak, UFO istnieje”, ale ludzi to za bardzo nie obchodzi. Jakoś nie wpływa na ich życie w jakiś większy sposób. Nie zawracają tym sobie za bardzo głowy. Jest to interesujące.
Stąd te nowe balony próbne i stąd właśnie ta próba moja w tej chwili, może trochę chaotyczna, zrozumienia sytuacji, ale wszystko jest płynne, wszystko jest w nieustannym ruchu, także jest do oceny każdego dnia. Każdego dnia dochodzą do tego nowe elementy. Dlatego między innymi, kiedy tworzę tą swoją nową dziecinę, chciałem powiedzieć „dziecinę”, nie „dziedzinę”. Oczywiście moją nową dziecinę, którą jest „Polaraxa”. Wstawiam tam szereg różnych informacji. Czasami one mogą się wydawać, że są troszkę bez kontekstu, ale w którymś momencie one znajdą, i mogę to państwu przyrzec, zastosowanie. Ja już jestem w tym ruchu. To złe słowo, bo w żadnym ruchu nie jestem. Nigdy nie byłem w żadnej organizacji i prawdopodobnie do żadnej nigdy się w moim życiu nie zapiszę, ale badam tego typu zjawiska. Może „badam” to też złe słowo, za duże słowo.
Obserwuję je. Obserwuję je i oceniam od dobrych wielu lat. Już nie chcę się chwalić, ile to dziesiąt lat trwa tego typu moja obserwacja. I kiedy następuje taka refleksja, kiedy popatrzeć na to, co się robiło kiedyś, bo czasami trafiają mi w ręce moje stare, dawne notatki, stare wpisy, stare historie, które gdzieś próbowałem zanotować i zachować w pamięci.Widać transformację, jaka zachodzi przez te wszystkie lata i dlatego właśnie te wszystkie lata nauczyły mnie, żeby móc nieustannie być otwartym na to, co przynoszą te nowe historie, ale jednocześnie budować na nich, czasami wymieniając pewne klocki, a nie okopywać się w jednym miejscu i mówić, że tak jest, a nie inaczej, że Amerykanie nie byli na Księżycu, bo nie byli, koniec kropka. Że ten satelita nie jest w stanie wyżej wylecieć, bo ryje górnym statecznikiem po firmamencie, bo firmament go zatrzymuje, bo tak jest, bo Ziemia jest płaska, koniec kropka. Właśnie te wszystkie lata nauczyły mnie pewnej elastyczności, że dzięki temu można nie tylko wymieniać te wszystkie rozmaite elementy, z których komponuje się swoje spojrzenie na świat, ale dzięki temu cała konstrukcja jest elastyczna. Nie da się zamknąć w klatce poglądów, nie ma na nią siły, żeby skostniała i stała się fanatyczna. Dlatego, że żyjemy w niezwykle intensywnym, niezwykle interesującym świecie, w którym tak wiele rzeczy się zmienia, na tak wiele rzeczy trzeba być otwartym. Dlatego te elementy mają znaczenie, bo one w którymś momencie wracają i są częścią pewnego uzasadnienia, jak je należy rozumieć. Tak jak jest to w przypadku tego tic taca i tego, że woda pieniła się pod nim.
I dziś można zbudować taki silnik, który będzie działał w bardzo podobny sposób, którym również będzie można napędzać pojazdy kosmiczne. I dziś technologie, które nie śniły się jeszcze 10, a nawet 5 lat temu ludziom, dziś są w zasięgu ręki. Dziś można pójść do takiego sklepu jak Home Depot czy jakiegoś innego sklepu z hardware'em, z kablami, z łopatami, z rzeczami elektrycznymi i tam kupić sprzęt, który jest produkowany standardowo, złożyć z niego coś, co jest czymś przełomowym w kwestii wynalazków. I tak jak kiedyś na przykład mówiono, że lot na Księżycu byłby niemożliwy, bo nie ma takiego silnika, który by nie wywołał na przykład eksplozji podczas lądowania i nie wyrwał tego pyłu księżycowego z powierzchni Księżyca i nie zrobił krateru. Dziś okazuje się, że wcale to nie jest konieczne. I dlatego właśnie w przyszłych audycjach będę również mówił o nowych technologiach, o tym, co ludzie próbują w tej chwili składać w garażach, co okazuje się, że działa. I są to bardzo często ludzie, którzy nie są wcale takimi domorosłymi majsterkowiczami. Są to ludzie, którzy pracują w instytucjach naukowych, natomiast wracają do domu i te wszystkie teorie, nad którymi rozmyślają w pracy, przekładają na praktykę i budują coś, budują jakieś urządzenia. I właśnie to jest niezwykle interesujące. Zbierają fundusze na tego typu urządzenia i wydaje się, że lada chwila staniemy, myślę, że już w 2018, przed pewnymi faktami, jak na przykład stworzenie rozmaitych silników, które pozwolą na to, ażeby ktoś mógł w sposób niezależny wysłać swój satelitę w przestrzeń kosmiczną i skierować go na przykład w pościg za tym obiektem Oumuamua, ażeby sprawdzić, czy rzeczywiście jest to tylko kamyk, a może jest to jakaś sonda nie z naszej galaktyki czy nie z naszego Układu Słonecznego wysłana na prześpiegi, ażeby zobaczyć, jak sobie w naszym Układzie Słonecznym żyjemy i dajemy radę.
Także takie technologie już są w tej chwili nie tylko w zasięgu ręki, są w budowie, są w praktyce i poważni ludzie myślą o tym poważnie, ażeby tego zrobić, żeby to dokonać, żeby wcale nie oglądać się na NASA i te wielkie agencje kosmiczne. Dlatego żyjemy w niezwykle interesujących czasach. I dlatego właśnie przez to, że zmienia się tak wiele, ja przynajmniej staram się być elastyczny, co chyba zalecam wszystkim badaczom, ale nie chciałbym być kimś takim, który zjadł wszystkie rozumy i wie lepiej, bo każdy patrzy na to po swojemu. Ja wybrałem sobie taką metodę właśnie i to mi bardzo odpowiada, żeby móc właśnie nie skostnieć, a rozumieć, dostosowywać moją koncepcję tego, jak patrzę na świat, na UFO, na to, co się wydarzyło w historii, jak rozumieć naszą kolej. Tak?
[01:12:08] - Halo? Jesteśmy już na antenie. Dołączył do nas słuchacz telefoniczny Radia Paranormalium.
[01:12:16] - Witam wszystkich prowadzących, słuchaczy. Mam takie pytanko. Generalnie jestem świeży dosyć w tych sprawach. Ledwo kilka lat się interesuję takimi rzeczami, ale nurtuje mnie taka sprawa: jak środowisko badaczy zjawisk różnych paranormalnych, ufologów odnosi się do opracowań profesora Jana Pająka? Bo chodzi o to, że tyle człowiek rzeczy napisał, a przeglądając internet ktoś opisywał, jak może działać UFO, jak może różne te silniki i takie tam sprawy i nawet nie wspomną o teorii maglev, czy jeśli już wspomną, to tylko z pewnym uśmieszkiem. Mniej więcej tako.
[01:13:26] - Myślę, że to jest bardzo ciekawe i dobre pytanie. Ono również pokazuje pewną stronę tych wszystkich zjawisk, które badamy. Pewną taką stronę, że są sytuacje, kiedy ktoś czyta o dokonaniach pana Pająka, na jednych robi to wrażenie, inni próbują w jakiś sposób to zrealizować i okazuje się, że w teorii jest to dobre, w praktyce jest znacznie gorzej. Jeżeli coś przestaje funkcjonować w sferze rozmyślań czy praktyki, to po prostu umiera śmiercią naturalną. Przynajmniej tak z mojego punktu widzenia. Ja nie jestem żadnym wrogiem ani przeciwnikiem dokonań Pająka, ale sam fakt, że człowiek kilka lat temu czy kilkanaście lat temu bardzo intensywnie reklamował te wszystkie swoje teorie i maszyny, i praktycznie można powiedzieć, że wszystkie istotniejsze alternatywne środowiska, które patrzą na technologię w taki nieoficjalny sposób, zapoznały się z tym. Nikt tego nie przejął, nie spróbował zrealizować. Oznacza to, że gdzieś jest jakiś problem w tym wszystkim. Dlatego nie chcę też ogłosić, że umarło to śmiercią naturalną, ale być może czeka na swoje czasy. Dziś mamy tą samą historię, która rozgrywa się wokół Keshe'go.
Nikt do końca nie wie, czy tak naprawdę ta jego technologia działa, czy nie działa. Jedni mówią, że tak, inni, że nie. Jest jakaś dyskusja, ktoś próbuje to robić. Ja nawet od kilku słuchaczy dostałem zapytanie, jakie jest moje zdanie na ten temat, więc dziś mam okazję się wypowiedzieć, co będzie wypowiedź bardzo krótka, ponieważ ja funkcjonuję w tym mikrokosmosie amerykańskim, w związku z czym skupiam się na ludziach, do których mam dostęp, którzy zajmują się tymi niecodziennymi technologiami, którzy próbują najrozmaitszych rzeczy właśnie w swoich garażach, swoich laboratoriach, które są niekoniecznie związane z jakimiś instytucjami. Też nikt się tutaj tym Keshe nie zajmuje. Praktycznie ta jego technologia jest tutaj nieznana. Ja przynajmniej nie znam żadnej osoby, która by się tym zajmowała. I też bardzo trudno mi się jest się wypowiedzieć, ponieważ ani moje umiejętności, ani moja wiedza nie pozwala mi, ażeby móc spróbować samemu dokonać tego typu doświadczeń. A być może nawet i w moim bunkrze, z którego dzisiaj nadaję, nie ma tyle miejsca, bo musiałbym wyrzucić pralkę, suszarkę i jeszcze parę innych rzeczy, którymi tu jestem obstawiony dookoła. Takie mam laboratorium, proszę państwa.
Żeby móc to sprawdzić. Tak bym na to spojrzał, że albo teoria, ta technologia, o której mówi Pająk, w ogóle nie działa, albo czeka na swoje czasy. Tak do tego trzeba podejść. Jeżeli pan widzi w tej jego teorii jakąś wartość, być może warto jest spróbować samemu zebrać materiały i zabrać się samemu za budowę czegoś takiego i zobaczyć, przekonać się samemu, czy to działa, czy nie. Zamiast czekać na innych.
[01:16:44] - No tak, byłoby super coś takiego zrobić.
[01:16:47] - Prawda?
[01:16:48] - Z moją wiedzą to nie wypali.
[01:16:50] - Właśnie.
[01:16:51] - Dobra, dziękuję za odpowiedź.
[01:16:54] - Ja również bardzo dziękuję za telefon i w ogóle to jest bardzo dobre pytanie. Ponieważ czasami spotykam się z takimi opiniami na temat doktora Pająka, że jest on jakimś szaleńcem, że jakieś głupoty pisze, ale trzeba by to potwierdzić, prawda? Że to są głupoty i czy jest szaleńcem, czy to rzeczywiście nie działa. Więc trzeba by się to zabrać samemu, bo inaczej to polegamy na cudzej opinii.
[01:17:17] - Mnie zastanawia, że po prostu nikt o tym nic nie mówi. Może kiedyś, jak się tym interesowałem, były na ten temat rozmowy i jakieś dyskusje, ale na dzień dzisiejszy jak ktoś wspomni o nim, to tylko, że był taki, coś zrobił kiedyś i tyle.
[01:17:42] - Właśnie. Problem też polega na tym, że tak naprawdę nikt w praktyce nigdy niczego nie zrobił, co technologicznie opisał doktor Pająk. On sam chyba też niczego takiego nie zbudował, żeby móc pokazać światu. I stąd być może właśnie jest ta sytuacja, że on gdzieś zaczyna w tej chwili ginąć w tej przestrzeni. Coraz mniej się o nim mówi. Ja, prawdę mówiąc, po raz pierwszy o doktorze Pająku słyszę od co najmniej roku. Także ostrzał pan taką sprawę, która sama przez się udowadnia, że powoli odchodzi gdzieś w ludzką niepamięć. I to, że nikt się tym nie zajmuje, a materiały są dostępne, oznacza, że albo coś jest z nimi nie tak, albo po prostu musi to doczekać swoich czasów. Tak jak z wynalazkami Tesli, prawda? Wiele z nich było kompletnie ponadczasowych, tak jak na przykład przesyłanie energii elektrycznej na odległość bezprzewodowo.
Nawet dziś, o ile potrafimy sobie to wyobrazić, wydaje się to być czymś niezwykle interesującym, ale jednocześnie i niebezpiecznym. Bawienie się w ten sposób energią, przesyłanie energii w taki sposób wiadomo, z czym się kojarzy. Dużo energii to duża siła, duże huknięcie i całkiem porządna broń, bo przecież taka bomba atomowa to też nic innego jak energia. Rozszczepia się atom, wyzwala się energia. Więc jeżeli nagle zaczną gigawaty śmigać gdzieś nad naszymi głowami i ktoś w jakiś sposób będzie w stanie zhakować coś takiego, skoncentrować i przerżnąć w dowolne miejsce na ziemi czymś takim, to już w tym momencie jest to broń. Dlatego Tesla, wymyślając to na początku XX wieku, był absolutnie ponadczasowy i jak się okazuje do dziśTen pomysł jest taki trudny ciągle do wyobrażenia i do zastosowania w rzeczywistości, mimo że czasy się bardzo mocno zmieniły, a minęło praktycznie 100 lat od czasów Tesli. Także kto wie, może tak samo jest właśnie z pająkiem, że to wcale nie jest głupie, ale ciągle czeka na swoje własne czasy. Tak bym to określił. Bardzo fajnie. Dziękuję za informację.
Dziękuję za telefon. Pozdrowienia. Pozdrawiam. Życzę miłego wieczoru. Dziękujemy bardzo słuchaczowi. Jest jeszcze możliwość, żeby zadzwonić dzisiaj. Przez całą Parallax linia telefoniczna jest otwarta. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. Można także do nas napisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Nowej Atlantydy, na grupie Radia Paranormalium. A jeżeli ktoś woli, to można także wysyłać pytania, komentarze i propozycje tematów do kolejnych Paralax i innych audycji z Radia Paranormalium na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Dzisiaj ta Paralaxa troszeczkę dłuższa, ponieważ nie ma wyjątkowo jeszcze debaty ufologicznej, także możemy troszkę jeszcze dłużej ponadawać i możemy odebrać jeszcze kilka telefonów. Absolutnie tak. To w takim razie zacząłem opowiadać państwu pewną historię z przeszłości, która jest właśnie takim odświeżeniem tego, co było w przeszłości i pozwala na nowe spojrzenie na to właśnie zjawisko i pokazuje, że ten temat ufologii jest ciągle żywy, nawet jeżeli wrócimy do historii, które wydarzyły się jakiś czas temu. Jest ich tak wiele i są na tyle interesujące, że warto takie historie odświeżać po to właśnie, żeby mieć ilość tych argumentów, jakie ma się do dyspozycji, ilość sytuacji, opisów różnych wydarzeń do swojej dyspozycji. Tutaj trafiłem na taką historię, która wydarzyła się w 1966 roku w marcu i obserwowali ją policjanci. Pewien policjant nazywał się Dale Spaur. Razem z Wilburem Neffem prowadzili patrol gdzieś tam na strasznym zadupiu Pensylwanii, gdzieś przy granicy z Ohio.
Jedyne miejsce takie bardziej zurbanizowane to Pittsburgh. Dookoła są naprawdę przepiękne lasy i jest to puszcza jeszcze ta starożytna. Tak można powiedzieć, że to jest Puszcza Białowieska Pensylwanii. Lasy Allegheny się nazywają. Cudowne, wspaniałe lasy. Kilkakrotnie miałem okazję tam być. Tereny są niezwykle malownicze, a jednocześnie też jest coś w nich takiego, że ma się wrażenie, że to wszystko żyje jeszcze jakimś swoim, być może paranormalnym życiem, bo za każdym razem miałem niezwykle dziwny rodzaj samopoczucia, tak jakbym nie był sam w takim lesie. Czuję, że istnieje jakaś siła, jakaś energia, która gdzieś tam działa i potwierdza się to w taki sposób, że jest tam dużo widzeń, na przykład Bigfoota. Jest tam też dużo spostrzeżeń na temat właśnie UFO. I w 1966 roku ten Dale Spaur, policjant, czyli człowiek, który jest człowiekiem niezajmującym się głupotami, jest przystosowany do tego, żeby łapać tych, którzy przekraczają prędkość, żeby egzekwować prawo, żeby reagować w trudnych sytuacjach i jednocześnie jest wytrenowany do tego, żeby taką sytuację oceniać w sposób właściwy.
Nagle około 5:00 nad ranem razem z tym swoim kolegą policjantem obaj z tej porannej kawy i z porannego donuta spostrzegli, że tuż przed ich samochodem wisi wielki spodek. Ten spodek miał około, według ich ocen, pomiędzy 13 a 15 metrów, co jest wystarczająco precyzyjnym określeniem, co pokazuje, że obiekt był jednak mimo wszystko spory. Był metaliczny i emitował z siebie światło. Unosił się 50 metrów nad ziemią. Tak określili to policjanci wytrenowani do tego, ażeby we właściwy sposób ocenić zjawisko. Oni oczywiście rzucili tą kawę i donuty, te ich pączki, które tam sobie pogryzali, bo ten spodek powoli poruszał się i zaczął się przemieszczać nad drogą. Podążyli za tym spodkiem swoim samochodem. Spodek przyspieszał, oni za nim. W pewnym momencie pędzili za nim z prędkością 160 kilometrów na godzinę. Także jak na tamte czasy, na lata 60.
to szaleńcza prędkość. W międzyczasie zmienili kolejne hrabstwo, więc mijali kolejne patrole. Kolejni policjanci się do nich dołączali w tym najdziwniejszym pościgu ufologicznym, jaki miał miejsce w marcu 1966 roku i ścigały ten latający spodek aż trzy radiowozy. Ścigali ten spodek przez ponad 200 kilometrów, cały czas próbując nadążyć. Dla spodka prawdopodobnie to był delikatny spacerek. Oni jechali na tych swoich maszynach na granicy ich możliwości, aż w pewnym momencie po prostu skończyła się im benzyna i musieli zajechać na stację benzynową. A były to czasy, kiedy policjanci jeździli ośmiocylindrowymi samochodami, gdzie prawdopodobnie trzeba było spalić litr paliwa na pięć kilometrów albo coś takiego. Także nie były to ekonomiczne maszyny. Musieli zajechać na stację benzynową, żeby zatankować. Spodek w tym czasie odleciał, ale ci wszyscy policjanci na tej stacji benzynowej zaczęli ze sobą rozmawiać.Musieli także złożyć raport do swoich szefów z tego, co widzieli.
Złożyli raport na posterunku policji w miejscowości Ravenna i oczywiście ten raport szybko trafił do wojskowych. Do projektu Blue Book, znanego projektu, gdzie zapisywano najrozmaitsze przypadki UFO i wówczas szefem tego Blue Book był major Hector Quintanilla. Pracował zresztą zupełnie niedaleko w bazie Wright-Patterson w Dayton w Ohio. Był on niezwykle sceptycznie nastawiony do tego, że UFO istnieje jako coś absolutnie realnego. Za każdym razem, kiedy była rozmowa o UFO, major Quintanilla mówił, że jest to raczej przejaw jakiejś masowej histerii. W tym czasie, kiedy dotarł do niego meldunek o tym, co widziało aż tylu policjantów i przez tak długi czas ścigało i bardzo dokładnie obserwowało na niebie, wywołało w nim właściwie furię. Dlatego, że major wrócił właśnie z Waszyngtonu, gdzie było przesłuchanie Kongresu w tej sprawie i nie było to przesłuchanie przyjemne. Bardzo źle potraktowano majora Quintanillę, od którego wymagano rozmaitych, bardzo trudnych do uzyskania dowodów, a także badano jego przydatność do oceny tej sytuacji. Niektórzy kongresmeni uznawali, że być może nie jest osobą na właściwym miejscu, w związku z czym sam major nie był w najlepszym nastroju. Na nieszczęście trafił właśnie na ten przypadek, kiedy tylu policjantów obserwowało właśnie UFO.
Ten latający spodek, który krążył nad zachodnią Pensylwanią, nad wschodnim Ohio i widzieli go przez dobre dwie godziny, a może nawet i dłużej, ścigając go tuż nad ranem pomiędzy oboma stanami. Kiedy Quintanilla dowiedział się o tym przypadku, postanowił pojechać do Pensylwanii i porozmawiać z tym policjantem, z Spohrem, który w międzyczasie dał wywiady do wielu gazet okolicznych, do okolicznych mediów i w jakiś sposób stał się przez to popularny. Zaczęli przyjeżdżać do niego ludzie, którzy mieli jakiś kontakt z UFO, zaczęli wymieniać z nim informacje. Stał się takim troszeczkę celebrytą. Na posterunku policji jego szefowi bardzo to przeszkadzało. Przeszkadzało to również jego żonie, że ciągle ktoś przyjeżdża pod ich dom i rozmawiano tylko i wyłącznie o UFO. Na koniec przyjechał Quintanilla, który przeprowadził oficjalne przesłuchanie Spoha i z tego oficjalnego przesłuchania, z notatek Quintanilli wynika, że absolutnie nie wziął Spoha poważnie. Uznał on, że jest to wyłącznie przywidzenie. Efekt, który widział, jest to przywidzenie policjanta, że to, co obserwował policjant, jest Wenus. Co wydaje się być czymś trochę śmiesznym, że nie potrafił rozróżnić Wenus od dużego, mającego 15 metrów latającego spodka.
Jest to chyba różnica. Quintanilla jednak nie przyjął tego wszystkiego do wiadomości. Nie przyjął również zeznań policjantów. A trzeba tu sobie uświadomić, że gdyby na przykład ci policjanci byli świadkami jakiegoś przestępstwa, każdy sąd uznałby ich zeznania, że ich zeznania obciążają oskarżonego i ten oskarżony zostałby skazany. W przypadku, kiedy ci policjanci mówili, że widzieli UFO, nie wzięto ich po prostu poważnie pod uwagę. Także całą rzecz na koniec wyśmiano. Policjant Spoh wpadł w depresję, nawet w rodzaj załamania nerwowego. W końcu został wywalony z policji, dlatego, że stracił wiarygodność w tym momencie, a niewiarygodny policjant nie może pracować w policji. Za chwilę oczywiście stracił żonę, bo przestał przynosić pieniądze do domu. Zaczęli go wyśmiewać i koledzy, i potem sąsiedzi.
Załamał się na tyle, że wyprowadził się do Wirginii, gdzie został górnikiem w kopalni węgla. I tak się skończył los ufologa czy człowieka, który widział UFO w latach 60. Na szczęście w tej kopalni nie szczesł do końca życia. Powrócił do Ohio, zamieszkał w Cleveland, gdzie otworzył bar. Opowiadał wszystkim tą swoją historię, która mu się przydarzyła, gdzie miejsce stało się takim wodopojem ufologów, gdzie mogli sobie nie tylko wymienić informacje, ale trochę i pofantazjować przy jakimś fajnym trunku i spotkać się właśnie w takim barze na tego typu spotkaniach i rozmowach. Ale to także pokazuje, że w sytuacjach, które są ewidentne, gdzie nie ma żadnej wątpliwości, że mamy do czynienia z czymś niezwykłym, nie z tej ziemi, niezbyt łatwo wytłumaczalnym, może dojść do tego, że tego typu zeznania nigdy nie zostaną wzięte pod uwagę i doprowadzą do zniszczenia życia człowieka, jak policjant Spoh. Taka historia na koniec, która być może dołączy się do tych wszystkich rozmyślań ufologicznych, jakie państwo macie na temat tego właśnie zjawiska. Dziś na przykład, wracając jeszcze na chwilkę do tej sytuacji, mówi się o tym, że być może to, co widzieli policjanci, ścigali policjanci, było jakimś tajnym obiektem lotniczym, efektem jakichś eksperymentów wojskowych. Ale były to lata 60. i dziś prawdopodobnie coś byśmy wiedzieli więcej na temat tego rodzaju eksperymentów czy tego rodzaju technologii, które wówczas były tajne.
Po tylu latach z pewnościąByłyby o wiele bardziej ujawnione i być może byłyby częścią technologii, z których korzystamy na co dzień dziś, więc nic takiego nie nastąpiło, co można byłoby porównać do tego, co widzieli policjanci, co ścigali policjanci. Także było to raczej UFO. Chyba mamy następnego słuchacza.
[01:32:01] - Znów mamy na antenie pana Michała z Poznania. Halo? Jesteśmy już na antenie Radia Paranormalium.
[01:32:10] - Niestety tego samego, nie następnego. Ale do tego, co powiedziałeś, Krzysiu, ja chciałbym dopowiedzieć historię. Trudno powiedzieć, żeby to była konkretna historia, raczej opowieść człowieka, z którym kiedyś miałem okazję pracować. To był facet, który pracował na urzędniczym stanowisku, bardzo poważny, który był byłym wojskowym, a konkretnie byłym pilotem helikopterów Mi-2 polskiej armii przez wiele lat. On oczywiście przeszedł na emeryturę, poszedł na takie administracyjne stanowisko. Był człowiekiem, któremu naprawdę trudno zarzucić skłonność do fantazjowania. On się zawsze zachowywał jak wojskowy, służbista, bardzo konkretnie. Raczej specjalnie mnie nie lubił, bo ja akurat byłem zawsze takim wolnym duchem, wolnym elektronem. Akurat tam pracowałem przez kilka lat przez przypadek tak naprawdę, już nie miałem miejsca. Kiedyś miał po prostu dzień dobroci dla mnie i zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i on po prostu mi opowiedział, że kilkakrotnie był świadkiem demonstracji niezidentyfikowanego obiektu latającego o podobnych wymiarach jak ten, o którym opowiadałeś, o podobnych kształtach, podobnej metaliczności i wiedział też od swoich kolegów, byłych wojskowych, też pilotów, bo on chyba w latach 70.
latał w polskiej armii, czy na przełomie lat 70. i 80. Nagminne były takie obserwacje i może to nie, że zdarzały się tam codziennie, natomiast zdarzały się często i wojskowi po prostu wyłącznie w prywatnych rozmowach poruszali te tematy, rozmawiali wyłącznie między sobą. Nigdy ta informacja nie była przekazywana dalej, bo wiedziano właśnie o przykrych, bardzo przykrych konsekwencjach, z którymi spotykali się, kiedy próbowali przekazywać zwierzchnikom takie informacje. Natomiast wiem, poznając tego człowieka, że absolutnie jego relacja nie była na pewno jego jakimś wymysłem, ponieważ to nie był tego typu człowiek. On po prostu zajmował się przedsiębiorstwem. Pracowaliśmy, on się zajmował najbardziej nudnymi, administracyjnymi obowiązkami i robił to bardzo sumiennie. I to nie był człowiek, który by chciał wokół siebie tworzyć klimat kogoś ciekawego czy jakiegoś niepokojnego ducha, czy czegoś takiego. Więc absolutnie wierzę w jego relację i uważam, że jest za wiarygodna. Przykre jest to, że po prostu takich informacji nie można było publikować, nie można było o tym rozmawiać oficjalnie, nie można było tego badać.
Nie wiem dlaczego. Trudno powiedzieć, jakie są przyczyny tego, że panuje taka zmowa milczenia wokół tego. Nie wiem, ale wiem od niego, że gdyby on próbował to przekazywać gdzieś dalej, to natychmiast byłby uziemiony, skierowany na jakieś badania psychologiczne i skończyłoby się to dla niego przykro. Dlatego on takie historie zostawiał po prostu dla siebie i tyle. I myślę, że bardzo dużo jest takich relacji.
[01:36:10] - Ja się z tym zgadzam absolutnie. Oczywiście, że tak jest. Zresztą przekonało się na ten temat wielu wojskowych, pilotów, którzy kiedy spotkali się z jakimś takim obiektem, zjawiskiem, którego nie potrafiono wyjaśnić, byli po prostu odsuwani od działań, od pracy, czyli tym samym tracili podstawy do życia i do funkcjonowania. Przestawali zarabiać na przykład lukratywne pieniądze, będąc gdzieś tam na przykład na jakiejś misji wojskowej, gdzieś w jakimś innym kraju czy coś w tym rodzaju. Byli po prostu odsuwani na boczny tor i tracili bardzo dużo finansowo, więc bardzo szybko ustalono, że lepiej się z takimi rzeczami nie wychylać. I dlatego dziś ciągle zbieranie tego typu i przypominanie tego typu informacji ma sens. Dlatego, że ci ludzie, którzy widzieli, obserwowali coś 20, 30, 50 lat temu, dziś, kiedy są niemalże u kresu swojego życia, nie obawiają się już i są w stanie wypuścić to z siebie, opowiedzieć tą całą historię i trzeba ją dołączyć do tych wszystkich, które do tej pory zebraliśmy. Także jest to bardzo dobra historia, która pokazuje, że niebo na przykład w tym przypadku, jak opowiadasz nad Polską było znacznie gęstsze od obiektów nieznanego pochodzenia, niż się wtedy wydawało. Dlatego, że jest to historia praktycznie nieznana, nigdzie niezapisana. Dziękuję bardzo Michale, jeszcze raz.
[01:37:35] - Tak. I wątpię, żeby kiedykolwiek chciał o tym opowiadać, bo jak mi o tym opowiadał, to opowiadał tak, jakby się po prostu tego wstydził. Jakby czuł, że to jest tak naprawdęNie jest powód do chluby czy dumy, wręcz przeciwnie, lepiej o tym nie mówić. Zresztą zakończył tę opowieść, że właściwie nie ma o czym gadać i żałował, że w ogóle mi to powiedział. Więc szkoda. Ja też dziękuję Chrisie i pozdrawiam tym razem już ostatni raz ciepło.
[01:38:18] - Dziękuję bardzo jeszcze raz. Bardzo się cieszę, że zdecydowałeś się do nas zadzwonić i bardzo dziękuję za te wszystkie informacje i fajne jest to, że jesteś z nami przez tyle lat. Słuchasz tych wszystkich historii i bierzesz w nich czynny udział. Także fantastycznie. Bardzo się cieszę Michał, pozdrowienia dla ciebie również. A ja też już powoli będę się zbliżał, powoli zbierał się już do powrotu do mojego normalnego, codziennego życia. Bardzo dziękuję państwu za czas spędzony wspólnie. Za to, że mieliście na tyle cierpliwości, że wytrwaliście znacznie dłużej ze mną niż tą godzinkę, jaką mam przeznaczoną na audycję. Niekiedy udaje się, jak się okazuje, ten czas wydłużyć. Serdecznie państwa pozdrawiam no i zapraszam już na następne audycje, które już się gdzieś tam gotują i tworzą.
Mam nadzieję, jeśli Wellios mnie nie wywali z Radia Paranormalium, następna „Paralaxa” w przyszłą niedzielę o tej samej porze, być może tym razem na jakiś temat, ale bardzo podoba mi się ta formuła, że jest to okazja, aby móc właśnie z państwem wymienić kilka słów na różne tematy. Jest to w tym momencie potwierdzenie tego podtytułu „Rozmowy na Atlantydzie” o tym, że właśnie możemy porozmawiać, zwrócić na coś uwagę i ewentualnie da to jakiś efekt w przyszłości i dla państwa, i dla mnie również. Także cieszę się bardzo, że w taki sposób to wyszło. Zobaczymy, jaka będzie ta następna audycja. Jeśli państwo zdecydujecie się zadzwonić, jest to wspaniała informacja. Także będę czekał na państwa telefony. Jeśli nie, będziemy rozmawiać o czymś innym. Opowiem państwu jakieś historie, którymi zajmuję się ostatnio i prawdopodobnie na tym się to skończy. Natomiast w międzyczasie na pewno powstaną któreś audycje z cyklu „Polaraxa”, bo ten cykl, tak jak już zaznaczałem, powoli nabiera tempa, ale bardzo powoli. Jak żółw, chociaż żale, jak w bajce o lokomotywie, jak w wierszyku o lokomotywie.
Może też nie ma do czego się za bardzo spieszyć, bo nie ma po co robić falstartu. „Polaraxa” ma już 18 odcinków, wkrótce będzie odcinek 19. I porusza wiele tematów, które państwa interesują i po dźwięku, jaki zostawiają te audycje widzę, że wielu z państwa jest zainteresowanych. W większości są to świetne opinie i za to bardzo dziękuję. Są one bardzo potrzebne, podtrzymują na duchu. Oczywiście tu i ówdzie jest łyżka dziegciu, tu i ówdzie jest sztylet czy inny kozik wbity w plecy. Ale takie jest życie. Nie ma co rozdzierać szat, tylko po prostu realizować ten projekt tak daleko jak się da i zobaczyć, co ewentualnie on przyniesie w przyszłości. Jeszcze raz państwu serdecznie dziękuję za wasz czas w niedzielę wyrwany i za wasze uczestnictwo, za wasze telefony i do usłyszenia następnym razem. Dziękuję bardzo.
Dobranoc.
[01:41:15] - Mówił te słowa do państwa nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy Chris Miekina, autor serwisu Nowa Atlantyda oraz audycji „Paralaxa”. Od niedawna również wideobloga „Polaraxa”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnej Paralaksie już za tydzień. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl