Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum
ARTYKUŁY
CIEKAWOSTKI
NAJNOWSZE FILMY
Relacja o ID #880, wysłana przez saphira

Data obserwacji: 2010
Co zaobserwowano (przybliżona kategoryzacja): inne
Miejsce dokonania obserwacji: różne




Przypadków, o których chcę opowiedzieć jest kilka. Nie które z nich brzmią dość śmiesznie i sama praktycznie w nie nie wierze, ale same ich brzmienie kwalifikuje je do miana 'paranormalne'. A przynajmniej takie jest moje zdanie.

Pierwsza historia dotyczy mojej osoby i jest w 100% prawdziwa. Wszystko ma swój początek kiedy miałam zaledwie kilka lat. Warto wspomnieć, że mieszkam w bloku i w mieszkaniu w którym teraz mieszkamy wcześniej zanim jeszcze zjawił się tu mój ojciec, moja matka mieszkała tu sama razem ze swoją babcią. A moją prababcią. Jej babcia zajmowała pokój który teraz należy do mnie. I wracając do mnie od kiedy miałam zaledwie kilka lat, bo od tego czasu pamiętam co się działo, zaczęły się dziać dziwaczne rzeczy. Ja osobiście byłam przerażona tym wszystkim, co kilka nocy kiedy już nie mogłam wytrzymać wołałam mamę i musiała ze mną spać, bo nie położyłabym się przez całą noc. ^^ Nigdy nic nie widziałam, ale czułam czyjąś obecność i słyszałam dziwne dźwięki, ciche stukania nie wiadomego pochodzenia, coś jakby przygłuszone szuranie...bałam się spojrzeć w drzwi bo miałam takie przeświadczenie, że coś tam stoi i na mnie patrzy. Jednak nic nigdy nie zobaczyłam. W miarę dorastania to przechodziło i wracało okresowo co kilka lat, co 1 lub 2. I schemat był taki sam, z tym, że nie wołałam matki. Teraz już to zniknęło całkowicie i z perspektywy czasu doszłam do pewnego wniosku. Mieszkam w pokoju mojej prababci, po moim urodzeniu mogła mnie oglądac zaledwie przez 3 tygodnie. I rozmawiałam o tym nawet z dwiema koleżankami i wspólnie się zgodziłyśmy, że to ona mogła przychodzić żeby na mnie popatrzeć. Nigdy bowiem nie czułam negatywnych emocji przy takich okazjach a bałam się jak każdy. Dlatego uważam, że to nie był żaden lucyfer tylko być może ona.

Druga relacja także, dotyczy mojej osoby a przypadłość tą zauważyłam dopiero nie dawno ale wiem, że towarzyszyło mi to od samego urodzenia tyle, że nie umiałam zbytnio tego nazwać ani zrozumieć. Przeczytałam w internecie kiedyś o reinkarnacji. Cała opowieśc ma początek w tym, że tuż przed moim urodzeniem lub zaraz po nim zmarła kuzynka mojej matki, Dorota. (imię prawdziwe.) Nie dotrwała nawet do 35 lat. Zawsze gdy o niej myślę czuję z nią taką dziwną więź której nie umiem wytłumaczyć. Jakby jakaś jej część była częścią mnie. I właśnie w tamtym artykule o reinkarnacji przeczytałam, że aby dusza mogła przejść w następne istnienie, jej poprzednia postać musi umrzeć zanim narodzi się jej kolejne wcielenie lub w określonym krótkim czasie po jego narodzeniu czy coś koło tego. ^^ Nie znam nikogo kto miałby jakieś podobne odczucia do moich ale same to poczucie tej więzi zaczęło mnie zastanawiać czy aby to nie jest prawda? Sama nie wiem co myśleć na ten temat.

Trzecia relacja dotyczy sanatorium do którego jeździłam na przestrzeni 10 lat. I to jest właśnie ta relacja w którą osobiście nie wierzę, bo brzmi śmiesznie, ale teoretycznie mogłaby się przytrafić. Opowiadały mi to znajome. Podobno w gmachu budynku przed 1 wojną światową mieścił się zakon w którym jak dzisiejsze pielęgniarki pracowały zakonnice i opiekowały się chorymi. (po 2 wojnie podobno mieścił się tam szpital dla gruźlików i to jest prawda ale to nie ma z tym większego związku). Podobno zdarzyła się pewna historia jakoby jakich chory zakochał się ze wzajemnością w jednej z zakonnic. On ponoć potem zmarł a ona z rozpaczy napisała list, ukryła go w wylocie kominowym i powiesiła się w jednym z pokoi (wersji w którym jest kilka). Podobno potem znaleźli ten list już w czasach dzisiejszych ale nie wiem co w nim było pisane dokładnie. Ani też go nie widziałam. Później inna znajoma opowiadała mi jak jednej nocy w pokoju nr1 miało miejsce pewne zajście. Nockę miała tylko jedna pielęgniarka siostra P. (tak ją nazywałyśmy xD) Nagle rzekomo na ścianach zaczęły się pojawiać jakieś cienie, przesuwające się jakby po pokoju chodzili jacyś ludzie tylko, że oprócz dziewczyn leżących w łóżkach nikogo tam nie było. Zaczęły piszczeć, przyleciała pielęgniarka zapaliła światło i wszystko znikło. Te opowiedziały jej o wszystkim ona niestety nie uwierzyła i kazała im spać. Zamknęła drzwi i zgasiła światło. Po jakimś kwadransie sytuacja rzekomo się powtórzyła tyle że doszły do wszystkiego podobno jakieś głosy nie wyraźne jakby kobiece. Znów zaczęły piszczeć i znów przyleciała siostra P. Tym razem rzekomo zobaczyła całe zajście przeraziła się i uciekła na oddział na dole do pielegniarek (były dwie u chłopaków). Jak wynika z relacji dziewczyny musiały siedzieć same po ciemku bo żadna nie ważyła się wyleźć z łóżka i zapalić światła.

Czwarta opowieść jest prawdziwa i przydarzyła się mojemu ojcu. Kiedy jeszcze nie był z matką. Nie wiem dokładnie gdzie wtedy mieszkał z rodziną ale cała opowieść skupia się na pradziadku. Mieszkał w małej wsi koło mojej miejscowości. Potem przeprowadził się z resztą do większego miasta także położonego koło mojej miejscowości. Były tam różne zwady między nimi wszystkimi nie wiem o co ale wiem, że jakieś ciotki były łase na jego pieniądze. I sprawa ma się tak, że któregoś dnia wszyscy rano wstali a on wciąż leżał. W końcu ktoś wszedł do pokoju i zobaczył, że dziadek zmarł. Co najśmieszniejsze jedna z ciotek (których nie znam) trzy dni szukała w jego rzeczach, tych w których zmarł, portfela z pieniędzmi, bo zawsze miał go przy sobie i wszyscy wiedzieli że wtedy też go miał a zdarzyło się tak że przysnął w ubraniu i już się nie obudził. Nie znalazła go, zniknął po prostu jak kamfora. ^^ Rozmawiałam o tym z koleżankami i wspólnie orzekłyśmy że żadna by się nie zdziwiła gdyby rozkopać jego grób i gdyby w trumnie on się znalazł. Po prostu dziadek nie chciała dać przepuścić swoich pieniążków. Drugi aspekt tej sprawy to taki, że gdy ojciec był sam w domu szklanka stojąca dwa metry od niego sama podskoczyła i przewróciła się. Powtarzam, że był sam w domu. Opowiedział o wszystkim ale nikt mu nie uwierzył, że przyszedł dziadek. Drugi raz też miało miejsce jakieś zdarzenie ale nie chciała powiedzieć jakie, ale wiem, że musiało być straszne bo był wystraszony jak o tym opowiadał. Może go zobaczyła albo nie wiem pokazała mu się w jakiejś strachliwej postaci albo usłyszał coś. ^^ nie wiem.

To by było na tyle. Troche się rozpisałam wiem, ale te rzeczy są bardzo dziwne a przynajmniej trzy z nich.





SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
NAJNOWSZE ARTYKUŁY
Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium