[00:00] - INFRA Fakty programu o zjawiskach anomalnych i niezwykłych. Zapraszamy do słuchania. Witam w INFRA Faktach, mówi Michał Kuśnierz. Jest 7 lipca 2013 roku, razem ze mną jak zwykle Piotr Cielebieć. Witaj, Piotrze.
[00:25] - Witam.
[00:26] - Dzisiaj poruszymy trzy interesujące tematy. Powiemy o pewnej starożytnej figurce egipskiej, która porusza się w muzeum w Manchesterze, a także powiemy o ostatniej transzy UFO Act, który został udostępniony przez brytyjskie Ministerstwo Obrony i o interesującej obserwacji z wybrzeża. Piotrze, popularność w internecie zdobyło nagranie, na którym starożytny posążek z muzeum w Manchesterze, egipski posążek, z niewyjaśnionych przyczyn samoczynnie się obraca. Dlaczego tak się dzieje? Do końca nie wiadomo. Figurka porusza się zgodnie z ruchem wskazówek zegara, ale tylko w dzień. Jej ruch udało się zarejestrować na kamerze monitoringu i właśnie to nagranie robi furorę w internecie. Co możemy powiedzieć o tej figurce i z jakich przyczyn się porusza?
[01:21] - To zdarzenie początkowo wydawało mi się jakąś sensacją sezonu ogórkowego, ale rzeczywiście po jakimś czasie okazało się, że poniekąd jest to prawda. Rzeczywiście figurka się obraca. Niestety pojawiają się trochę sprzeczne informacje, co ta figurka przedstawia. Jedni mówią, że to egipska bogini, inni twierdzą, że to po prostu posążek kultowy z wyrytym z tyłu napisem, ufundowany przez jakiegoś wiernego. Figurka zakupiona w latach 30. ubiegłego wieku zaczęła wirować na szklanej podstawie gabloty. Nikt nie wie, dlaczego się tak dzieje. Oczywiście nie jest to szybki ruch. Ona to robi bardzo powoli, bardzo delikatnie, niezauważalnie. Widać to dopiero, jeżeli przyspieszymy nagranie z monitoringu, bo właśnie w ten sposób odkryto to dziwne zjawisko.
Dyrektor powiedział, że istnieje kilka możliwości. Sam powołał się na wyjaśnienia fizyków mówiące, że prawdopodobnie szkło gabloty, na którym stoi figurka, wprawiane jest w mikrodrgania, które w pewien sposób przesuwają posążek, który z kolei jest źle wyważony i po prostu się obraca, jeżeli zachodzi takie zjawisko fizyczne. Źródłem tych mikrodrgań mogą być stopy odwiedzających bądź przejeżdżające tramwaje, bowiem figurka obraca się jedynie w dzień. W nocy nie obserwuje się tego zjawiska. Oczywiście pojawiły się też inne możliwe wyjaśnienia. Jedno takie bardziej tajemnicze i powiedziałbym wręcz ezoteryczne, mówi, że ponieważ figurka posiada z tyłu inskrypcję ofiarną, w której prosi o składanie pokarmów i zwierząt w ofierze, w ten sposób ma manifestować swoje prośby.
[03:14] - Ciekawe, czy ta sprawa się wyjaśni. W każdym razie jest to świetna promocja muzeum, tak mi się wydaje. Ale pozostając w Wielkiej Brytanii, powiedzmy może o ostatniej transzy dokumentów związanych ze spotkaniami z UFO gromadzonych przez brytyjskie Ministerstwo Obrony. Dotyczą one incydentów z ostatnich kilku lat. Po tym, jak coraz więcej ludzi zaczęło interesować się sprawą niezidentyfikowanych obiektów, ministerstwo dobitniej stara się uświadomić społeczeństwu, że nie interesuje się tą sprawą, a nawet doniesieniami policjantów czy też wojskowych. To dosyć dziwne zachowanie. Nie pierwszy raz zresztą mówimy o tych brytyjskich UFO Act. Jakby Brytyjczycy starają się odsunąć od siebie cały ten problem, wskazując na to, że ponieważ to nie zagraża bezpieczeństwu lotniczemu i tak dalej, po prostu określają to jako nieistotne, niewarte uwagi. Ale dlaczego przez tyle lat zbierano te informacje?
[04:18] - Przypomnijmy, że od kilku lat w regularnych odstępach czasu narodowe archiwa Wielkiej Brytanii publikują uzyskane od tamtejszego Ministerstwa Obrony akta zawierające spis obserwacji UFO sprzed ostatnich kilkudziesięciu lat, którym ministerstwo się zajmowało. Ostatnia transza obejmuje właściwie popłuczyny po tym wszystkim, bowiem te ostatnie kilka zestawów nie było w żaden sposób uszeregowanych. Obejmowały bardzo różne obszary czasowe. Dowiadujemy się z tego wszystkiego bardzo dziwnej rzeczy, że właściwie Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii nigdy się tym nie interesowało. Jeżeli zbierało, to tak dla żartu. Natomiast nawet słynny Nick Pope, publicysta i ufolog brytyjski, który jest osobą bardzo medialną, podkreślił, że ta cała akcja publikacji tych dokumentów była tak naprawdę sposobem umycia rąk od tej sprawy, bowiem samo ministerstwo, jak i jego tuba w postaci doktora Davida Clarka, który jest dziennikarzem i publicystą komentującym te Zdarzenia. W swoich wypowiedziach tworzy troszkę mglisty obraz tego wszystkiego, że niby to coś było, ale to w ogóle jest nieciekawe. Nie wiadomo, co to było. Jest tam kilka ciekawych incydentów, ale tak naprawdę to wszystko to jest tylko wymysł kultury masowej. Tak naprawdę wiele ciekawych incydentów, między innymi tych związanych z pilotami RAF, policjantami i tak dalej, jest przedstawionych bardzo mgliście.
Okazało się na przykład, że w dziwny sposób w tych dokumentach brakuje materiałów poświęconych najsłynniejszej sprawie, czyli obserwacji dziwnych obiektów w Rendlesham Forest. Myśmy o tym wielokrotnie mówili i jak państwo mogą pamiętać, sprawa Rendlesham Forest dotyczy obserwacji UFO, które miały miejsce między dwoma bazami RAF dzierżawionymi przez Amerykanów. Doszło tam między innymi do bardzo bliskiego spotkania z obiektem, kiedy nawet jeden z oficerów dotknął jego powierzchni oraz do bardzo dziwnej sytuacji, kiedy jakiś niezidentyfikowany obiekt zawisnął nad miejscem, gdzie składowano broń jądrową. I nagle okazuje się, że według brytyjskiego Ministerstwa Obrony to zdarzenie nie miało w ogóle miejsca i nie ma się czym interesować. Podobnie jest ze sprawą Landrillo, czyli lądowania dziwnego obiektu na górze w Walii. Takich spraw było znacznie, znacznie więcej. Tutaj pojawia się pytanie, które podnosi między innymi Nick Pope, który twierdzi, że tak naprawdę jest to rodzaj przykrywki, umycia rąk od tego wszystkiego i sprawienia, żeby ludzie przestali się po prostu tym interesować, żeby tak jakby zasycili swoją ciekawość tym, co zostało pokazane. Wielu ludzi myśli tak samo i ja jestem podobnego zdania, dlatego, że prawdopodobnie to, co jest najciekawsze, czyli te incydenty, które naprawdę nie mają wyjaśnienia, były badane, ale wnioski na ich temat są po prostu przechowywane gdzie indziej. Nie zdziwiłbym się, gdyby było tak po prostu w przypadku innych państw, które publikowały swoją dokumentację związaną z programami badania nad UFO.
[07:25] - No właśnie, to też jest odwieczne pytanie, które powraca przy poruszaniu takich tematów w polskich NewFaktach. Mamy obszerną dyskusję na ten temat na naszym forum i zachęcam do zapoznania się właśnie z tymi wnioskami, które płyną z naszych rozmów na ten temat. Może powiedzmy parę słów o bardzo interesującej relacji, która do nas dosłownie parę dni temu nadeszła od jednego z czytelników, który przeczytał to, co żeśmy napisali o obserwacji tak zwanego bumerangu z Danii, z Aarhus, o czym mówiliśmy też kilkukrotnie i o czym też jest jedna z naszych audycji i o obserwacji w Sandomierzu. Chodzi o to, że pan Oskar, który właśnie się do nas zwrócił, powiedział, że dokładnie to samo obserwował nad Gdynią 14 sierpnia 2010 roku około godziny 22:00. Przytoczę może krótko opis tego, co widział pan Oskar. „Widziałem to w Gdyni. Opis jest identyczny. Kształtu bumerangu, wyglądający jak mgiełka. Nie wydawał dźwięków. Lot powolny, żadnych świateł, które się wyróżniały, tylko jakby świecące bardzo słabym światłem w jednym kolorze, jakby szarym lub ciemnoszarym.
Trudno to opisać. Żadnych zdjęć nie zrobiłem. Trwało to kilka sekund i przez ten czas patrzyłem na to lekko zdziwiony. Nie zauważyłem, kiedy i gdzie zniknęło. Poruszało się z północy na południe. Raczej wykluczona była to chmura”. Cóż, Piotrze, nie pierwszy raz się spotykamy z tego typu obserwacją, prawda?
[09:05] - Tak, to kolejna dziwna sprawa. Ja może przypomnę, że wielokrotnie poruszaliśmy już taki temat związany z tym, czy tego typu obiekty to są UFO w takim sensie, jak wiele osób myśli, czyli twory niekoniecznie naszej technologii, czy też są to bardzo zaawansowane pojazdy ziemskie. Nie będę tutaj już wyrokował, czy one są. Przez lata zebraliśmy wiele obserwacji, które zdają się poniekąd wykluczać według mnie tą drugą możliwość. Dlatego, że jeżeli przypomnimy sobie choćby obserwacje z Aarhus lub z Sandomierza, gdzie świadkami były osoby według mnie bardzo wiarygodne, to dojdziemy do wniosku, że ludzie nie dysponują jeszcze czymś tak zaawansowanym. Bo to były obiekty ogromnie wielkie, otoczone czymś w rodzaju pola kamuflującego. Oczywiście wiele osób powie, że to nic nie znaczy, bo to mogła być jakaś halucynacja. No dobrze, ale jeżeli przyjrzymy się innym relacjom nie tylko z terenu Polski, to zobaczymy, że coś jest na rzeczy. Jedna z mniej znanych obserwacji tego typu została odnotowana w archiwum Arka Miazdzi. Tutaj również jest taki podobny wątek związany z tym dziwnym kamuflażem.
Otóż 6 listopada roku 2002 zamieszkałe na Nowym Mieście w Rzeszowie małżeństwo obserwowało przelot, jak twierdzi, trójkątnego obiektu, który znajdował się dość wysoko na niebie. To była godzina 21:25. I jak oni podkreślili, to zjawisko miało postać mglistą, czyli było takie jakby mniej wyraźne. Wszystkich zainteresowanych podobnymi obserwacjami odsyłam do mojego tekstu na Onecie pod tytułem „Tajne testy nad Polską”, gdzie przedstawiłem kilka innych tego typu obserwacji, które każą zastanowić się nad tym, czy niektóre obiekty, o których donoszą świadkowie, mogą rzeczywiście być tworami wojskowymi.
[11:08] - Tak jest. Ja także zachęcam do lektury, jak też do zajrzenia na naszą stronę www.infra.org.pl, na nasze forum paranormalne.eu i zapoznania się z różnymi relacjami, które do nas spływają, które staramy się publikować właśnie między innymi na forum. Zachęcam do słuchania audycji Radia Paranormalium, naszych audycji różnych na różne tematy bardzo interesujące. Dzięki Piotrze za udział.
[11:38] - Ja również dziękuję i zapraszam na kolejne INFRA Fakty.
[11:42] - Ja także dziękuję. Do usłyszenia. Produkcja i realizacja Portal Infra www.infra.org.pl