[00:00] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:05] - Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy, cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:12] - Zagadkowe obiekty.
[00:13] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:23] - Tajemnicze istoty.
[00:24] - To była czarna postać, cała cienista. Ja byłam tak przerażona, jak to zobaczyłam. Ja się normalnie trzęsłam ze strachu.
[00:31] - Niezwykłe wizje.
[00:33] - Przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem.
[00:40] - Klątwy.
[00:40] - Jakby na pentagramie taka bestia była. Po tej całej akcji, no strasznie się w życiu mi zaczęło źle się dziać.
[00:47] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:51] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę. Widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[01:04] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia dzisiejszego wieczoru z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dzisiejszy odcinek w całości wypełnią relacje o obserwacjach UFO. Przy czym oprócz obserwacji z terenu Polski usłyszymy też parę ciekawych zgłoszeń od naszych słuchaczy mieszkających poza granicami kraju. Od razu uprzedzam, że niektórzy z rozmówców prosili o zmianę barwy głosu i choć nie wpłynęło to jakoś mocno na zrozumiałość wypowiedzi, to jednak mogą przydać się słuchawki lub w przypadku YouTube napisy. Spośród obserwacji, których opisy dziś usłyszymy, jedne będą bardziej, a inne mniej spektakularne. Jedno jest pewne, wszystkie one nie pierwszy już raz uświadomią nam, że spotkanie z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi, a niekiedy też innymi zdarzeniami kojarzonymi z UFO, to nie jest takie wiecie państwo pici, pici. A prezentację relacji z bazy Radia Paranormalium zaczniemy od zajrzenia do naszej radiowej skrzynki e-mailowej. Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w styczniu 2024 roku.
"Chciałbym się podzielić z Państwem pewną historią, która była naprawdę niesamowita. Wydarzyło się to pod koniec lat dziewięćdziesiątych w Grecji. Dokładny rok to między 1996 a 1998. Nie chcę zgadywać, choć jestem w stanie go ustalić po zdjęciach z rodzinnego albumu. Byłem wtedy na kolonii na półwyspie Peloponez, około stu kilometrów od miasta Patra. Nazwy miejscowości niestety nie pamiętam, ale do rzeczy. Pewnego wieczoru na terenie ośrodka zorganizowano tak zwany wieczór grecki. Polegało to na tym, że miejscowi przebierali się w stroje regionalne i odgrywali dla turystów przedstawienie z tańcami i tak dalej. Pamiętam, że bardzo nie chciałem tam iść. Nie lubię dużego tłumu ludzi.
Byłem wtedy dość nieśmiały. Mieszkałem w ośrodku z dobrym kolegą. We dwóch w domku typu bungalow. Kolega poszedł na imprezę, a ja zostałem i położyłem się spać. Domek był usytuowany na samym końcu ośrodka, zaledwie dziesięć metrów od morza. Była to Zatoka Patraska. Na zewnątrz było bardzo głośno z powodu tej imprezy, a hałasy dochodziły także do środka domku. W pewnym momencie poczułem, że nie jestem sam. Wystawiłem głowę spod kołdry i zobaczyłem na ścianie przede mną światło, którego nie powinno tam być. Światło zaczęło poruszać się ruchem jednostajnym.
Przesuwało się po krawędziach ścian, zaczynając od podłogi po lewej stronie, pionowo do sufitu, później wzdłuż sufitu i z powrotem w stronę podłogi po prawej stronie. Ruch był równiutki, jakby prowadzony laserem. Kolor światła był bardzo jasny. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego i co ciekawe nie widziałem źródła światła. Wyglądało to tak, jakby jakiś laser był zamontowany w ścianie na wszystkich jej krawędziach. Fizycznie nie było możliwości, by coś takiego mogło się tam pojawić. Okna balkonowe były szczelnie zakryte zasłonami, które sam wcześniej zaciągnąłem. Nawet za oknem nie było żadnej latarni, jedynie balkon. Potem około pięć metrów do ogrodzenia, a za nim morze. Nawet gdyby ktoś chciał mi zrobić żart, jak to na koloniach bywa, to i tak nie miałby jak.
Byłem przerażony, ale jednocześnie zafascynowany. Czułem wyraźnie, że coś lub ktoś stoi przy łóżku. Ogarnął mnie paraliż i nie miałem odwagi spojrzeć w tamtą stronę. Światło miało wręcz nieziemski, nadnaturalnie jasny odcień. Mimo strachu miałem dziwne poczucie, że nic złego mi się nie stanie. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego. Schowałem głowę z powrotem pod kołdrę, próbując wmówić sobie, że to omamy, ale kiedy ponownie wyjrzałem, światło nadal tam było. Szczypałem się w rękę i policzek, sprawdzając, czy nie jest to sen. Cała manifestacja trwała kilkanaście minut, może nawet do pół godziny. W końcu miałem tego dość.
Wyskoczyłem z łóżka jak poparzony i pobiegłem do ludzi na ten wieczór grecki. Była wtedy godzina około dwudziestej, maksymalnie do dwudziestej trzeciej. Nikomu o tym nie mówiłem aż do momentu dwa lata temu, to jest rok dwa tysiące dwudziesty drugi, kiedy to opowiedziałem o wszystkim żonie i mamie. Co ciekawe, tam w Grecji od następnego dnia, kiedy kąpaliśmy się w morzu, przez kilka kolejnych dni nad zatoką krążyły nisko wojskowe samoloty odrzutowe. Było to bardzo dziwne, jakby czegoś szukali."Często śni mi się inny świat. Ogromne statki kosmiczne unoszące się nad ziemią. Mógłbym długo opowiadać. Niektóre sny powtarzają się regularnie. To coś naprawdę niezwykłego. Kiedyś, gdy miałem około dziesięciu lat, piorun uderzył dosłownie metr ode mnie.
Tej samej nocy, podczas burzy zobaczyłem w oknie postać mężczyzny. Jakby lewitował. Do dziś chciałbym poznać prawdę, co to wtedy było. UFO podobne do samolotu wojskowego. Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium siódmego września dwa tysiące dwudziestego czwartego roku. To był rok dwa tysiące osiemnasty. Mieszkałem wtedy w Anglii. Jestem pedagogiem po UJ-ocie. Zarabiałem jako kasjer w supermarkecie ileś lat. Lubiłem ten kraj i zwiedzałem różne jego zakątki w chwilach wolnych albo na rowerze, albo jeżdżąc pociągiem, albo biorąc rower do pociągu.
Tego dnia wybrałem się do Woodstock, miejsce, gdzie mieszkał Churchill. Już nie pamiętam nazwy stacji kolejowej w pobliżu, ale tam właśnie jechałem, by dostać się do Oksfordu. Szukając skrótu skręciłem pod wiadukt w lewo. Droga zachęcała, by jechać dalej. Nie pojechałem jednak więcej niż dwieście metrów. Wprost na mnie leciała mała piramida, nie całkiem płaska też od dołu. Była już, powiedzmy dwieście metrów naprzeciwko mnie. Pomyślałem sobie: "Cholera, UFO! Mogą mnie porwać". Czytałem trochę o porwaniach i wcale nie miałem na nie ochoty.
Moja sytuacja nie była najlepsza. Nie było się czego chwycić w razie czego. Po prawej stronie, w odległości stu metrów był jakiś budynek, który wyglądał mi na stację gazowniczą. Zamknięty. To była niedziela. Dwieście metrów do tyłu był wiadukt, niewielki tunel, którym można było wrócić na drogę główną. Pomyślałem sobie, że może nie wezmą mnie z rowerem. Piramida zatrzymała się naprzeciwko mnie, po czym skręciła w lewo, zmieniając kształt na coś, co wyglądało jak eksperymentalny samolot. Na samolot jednak było to coś zbyt ciche. Odwróciłem się z rowerem i zacząłem uciekać w kierunku tunelu.
Pomyślałem sobie potem, że mógł mnie uratować pociąg zbliżający się do stacji lub samochody przejeżdżające na drodze głównej. Możliwe, że obiekt nie chciał być obserwowany. Było to wielkości samolotu, ale zbyt ciche. Przy zakręcie zmieniło kształt. Być może była to forma kamuflażu. Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium na początku roku dwa tysiące dwudziestego piątego. Pierwsze zdarzenie miało miejsce na wzgórzu zamkowym w Drohiczynie w wakacje tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego roku pomiędzy godziną dwudziestą pierwszą a dwudziestą czwartą. Przyszliśmy na wzgórze we troje. Ja oraz starsi ode mnie Krzysztof i Ula. Miałem wtedy piętnaście lat.
Oni byli ode mnie starsi, bo mieli już po dwadzieścia lat. Siedząc na wzgórzu patrzyliśmy w kierunku południowym na pogodne, rozgwieżdżone niebo. Na horyzoncie pojawiły się światła, które uznaliśmy za nadlatujące z daleka helikoptery. Po około piętnastu minutach światła zbliżyły się do nas, lecz nie towarzyszył im żaden dźwięk i to wzbudziło nasze zainteresowanie. Gdy światła znalazły się nad naszymi głowami na wysokości nie większej niż jeden kilometr, okazało się, że są to tak zwane obrysówki trzech obiektów. Pierwszy miał kształt trójkąta, za nim leciał kwadrat, a na końcu deska. Światła rozmieszczone były na narożnikach każdego z nich. Wpadłem w euforię i zacząłem zapalać zapałki, wołając, żeby mnie ze mną zabrali. Towarzyszący mi Krzysztof i Ula zamarli w przerażeniu. Do dziś śmieję się z ich paniki.
Obiekty nie były zbyt duże. Miały na moje oko nie więcej niż dziesięć metrów długości każdy. Do naszych uszu dotarło coś w rodzaju niskotonowego brzęczenia przypominającego dźwięk wydawany przez pszczoły. Co więcej, w odległości około dwóch kilometrów na prawo od nas, wzdłuż biegu Bugu widoczna była druga eskadra świateł, choć bez możliwości dostrzeżenia ich kształtów. Dowiedzieliśmy się później, że o tych pojazdach pisano następnego dnia w białostockiej prasie. W relacjach innych świadków wspominano o drżeniu szyb w oknach w trakcie obserwacji. Być może gdzieś w archiwach lokalnego periodyku wciąż można odnaleźć tamte doniesienia. Druga obserwacja, również z lat tysiąc dziewięćset siedemdziesiąt osiem - tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt, miała miejsce nocą, gdy wracałem z kolegą z jednej z pobliskich wiosek w okolicach Ciechanowca. Około kilometr przed zabudowaniami miasteczka zobaczyliśmy nad polem strumień światła w kształcie lejka rozszerzającego się ku dołowi. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ten snop światła wychodził z chmury i urywał się na wysokości około dwustu, trzystu metrów nad ziemią, wykonując powolne ruchy przypominające pracę szperacza, przesuwając się na boki o około trzydzieści metrów.
Nie towarzyszył temu żaden dźwięk, a całe zjawisko znikło po krótkim czasie. Trzecia sytuacja miała miejsce w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym pierwszym roku podczas nocnej wędrówki przez las w okolicach Ciechanowca. Wracałem wtedy z odległej o dwadzieścia kilometrów stacji kolejowej w Czyżewie. Linia Warszawa-Białystok, skąd musiałbym czekać do rana na pierwszy autobus PKS. Postanowiłem więc ruszyć piechotą. Noc była ciepła, letnia, a ja przyzwyczajony do podobnych wypraw. Około trzystu metrów przed ostatnim zakrętem drogi, zanim skręca się w kierunku mojego miasteczka, znajdowała się leśna altana, w której przed laty dokonano zabójstwa księdza. Tło rabunkowe.To miejsce zawsze napawało mnie niepokojem, ale jak zawsze pomodliłem się tam za duszę księdza i ruszyłem dalej uspokojony. Gdy zbliżyłem się do zakrętu i zobaczyłem w oddali światła latarni około siedmiuset metrów dalej, byłem już całkowicie spokojny. Ale moje wędrowanie nie skończyło się tak, jak się tego spodziewałem.
Kątem oka zauważyłem w młodym, rzadkim lesie zielone światło wielkości piłki tenisowej. Zaczęło poruszać się skokowo, równolegle do mnie, w odległości około trzydziestu metrów, na wysokości dwóch metrów nad ziemią. Najpierw pomyślałem, że ktoś z latarką próbuje mnie przestraszyć, ale nie było słychać trzasku gałęzi. Potem uznałem, że może to sowa albo świetliki. Na koniec próbowałem wytłumaczyć to sobie fosforyzującym światłem, podobnym do tego, jakie ponoć bywa widywane na cmentarzach. Żadna z tych teorii mnie jednak nie przekonała. I wtedy po raz pierwszy i jedyny w życiu poczułem, że włosy stanęły mi dęba. Przyspieszyłem kroku i niemal automatycznie doszedłem do pierwszych latarni. Zielona kulka towarzyszyła mi do granicy lasu i zniknęła. Kilka miesięcy później wróciliśmy tam z czterema szkolnymi kolegami.
Opowiedziałem im o mojej przygodzie i również ruszyliśmy piechotą z Czyżewa. Gdy dotarliśmy do wspomnianego wcześniej zakrętu, wskazałem im miejsce, od którego kulka zaczęła mi towarzyszyć. Szliśmy już połową ostatniej prostej, gdy w lesie nagle znów pojawiła się ta sama zielona kula światła. Pokazałem ją kolegom i zaproponowałem, żebyśmy weszli do lasu i sprawdzili, co to takiego. Jednak koledzy z dziwnym wahaniem stwierdzili, że w lesie pewnie rosa, a nie chcą sobie zmoczyć butów. Sam również nie zdobyłem się na odwagę, by zbadać to światło. I tak sprawa pozostała bez wyjaśnienia. Mam jeszcze kilka relacji znajomych o różnych obserwacjach, ale o tym może napiszę innym razem. Dziękuję wszystkim za Wasze relacje i otwartość na historie prawdziwych świadków. Bądźcie zdrowi i pogodni.
Namaste. Zamykamy naszą skrzynkę e-mailową i przechodzimy do nagrań rozmów ze słuchaczami. Pierwszy z naszych dzisiejszych rozmówców miał już sposobność kilka razy gościć w poprzednich odcinkach "Mówią świadkowie". Dziś usłyszymy opis z pozoru błahej, ale jednak ciekawej obserwacji nad warszawskim Targówkiem.
[14:51] - Ta historia, o której tam wspominam, tak, to bardziej chyba pasuje do tego Visitors, tak?
[14:59] - Do Visitors. Sypialniani goście.
[15:01] - Tak jest. Dokładnie tak, bo to była taka sytuacja. No ale dobra, zacznijmy od początku może.
[15:06] - A może zacznijmy od, od takich szczegółów typu gdzie się to zdarzyło, kiedy i tak dalej. Wszystko, co pan pamięta tak ogólnie.
[15:12] - To był warszawski Targówek. Pierwszą sytuację, jaką miałem w życiu, to był Park Bródnowski dokładnie i ja miałem wtedy, nie wiem, około dziewiętnastu, dwudziestu lat. No i pierwsza taka przygoda mi się zdarzyła, że patrzę sobie na niebo. No i widzę gwiazdy sobie migotają tam sobie. Jesteśmy z przyjaciółmi, sobie siedzimy, śmiejemy się. Tam spotkanie. Skejci sobie jeżdżą na deskorolkach, bo tam ogólnie to było takie bardziej hip-hopowe towarzystwo, tak? Muzyka sobie leci. No i co? No i nagle patrzę, widzę jedna z tych gwiazd nagle fruuu poleciała, stanęła w miejscu i znowu poleciała.
I mówię: "O, ale akcja!" No i ja się spytałem: "Widziałeś to? Widziałeś to?" Ale nikt nie patrzył akurat w niebo w tym momencie, tak? No i do końca no ktoś tam niby coś tam widział, ale, ale, ale, ale to nie było jakieś tam, jakaś super kula światła, jakiś orb albo coś. No nie, nie, nie. To było bardziej tylko po prostu taka, taka sytuacja, że po prostu ciężko to powiedzieć, że to jest satelita. Ciężko powiedzieć, że to no raczej, raczej no satelita nie robi czegoś takiego, że-
[16:25] - No satelity raczej nie robią takich gwałtownych manewrów.
[16:27] - Tak jest. I to jest właśnie super akcja to była. Dla mnie to była-- ciary mnie przeszły całe, tak? Serce zaczęło bić i mówię: "Wow!" Coś super, tak? No i tam widziałem. Rozmawiałem tam jeszcze parę razy z kumplami, coś tam ktoś tam coś widział. Tego. Tam na jeziorku byli dwaj przyjaciele. Widzieli jakąś kulę światła, które nagle rozbłysło się całe, całe, całe otoczenie. I nagle światło zniknęło.
Ale to nie wiem. No sam tego nie widziałem, więc nie mogę tego potwierdzić, tak?
[17:00] - Teraz zaprezentuję państwu kilka zgłoszeń od słuchacza z okolic Piaseczna, przy czym tutaj świadkowi towarzyszył dziwny imperatyw nakazujący podejście do okna i przyjrzenie się dziwnym obiektom, jakie pokazały się na niebie
[17:15] - Mam też kilka ciekawych jakby przypadków odnośnie obiektów UFO. Taka pierwsza z brzegu jakby historia to też mi się wryło w pamięć z pewnego szczegółu. Otóż leżałem sobie w łóżku, to przed spaniem tak właściwie też. Nie wiem, czy tam coś oglądałem, czy czytałem. Nie pamiętam dokładnie i okno, okno miałem za głową. Tak mam aktualnie też mam łóżko pod oknem. Jak podniosę głowę, zasłonkę to widzę. Widzę przez okno tak mam na wysokości drzew i kawałek nieba. I taka sytuacja, że ja sobie leżę i nagle też tak jak na tej zasadzie jakby głos w głowie. Odebrałem coś jakby na zasadzie przekazu spójrz przez okno.
I to było tak wyraźne, że ja bez wahania, bez chwili zastanowienia po prostu podniosłem się na kolana, odsunąłem tą zasłonkę i spojrzałem przez to okno. I wie pan co? Z północy, centralnie jakby, jakby centralnie, jakby na wysokości mojego okna spory, świecący na jasno obiekt leciał z północy w stronę Warszawy. Nie wiem, czy to było na wysokości jak latają samoloty czy nie, ale trasy samolotów, bo też tutaj nad miejscowością, w której mieszkam latają samoloty, bo tu na trasie na lotnisko, tutaj też czy helikoptery, czy samoloty, ale tak jak tam w tym miejscu na niebie, w którym ten obiekt wisiał, powoli jakby leciał, tak, ale nie po trasie, po której latają te samoloty. I to w ogóle był zupełnie innego rodzaju pojazd mi się wydaje, tak? Bo to coś jasno świeciło bardzo jasnym światłem, tak jak nie wiem, mogę to porównać do Wenus. Tylko że Wenus jakby no na niebie jest w jednym miejscu, a to coś leciało powoli, bardzo powoli, tak jak patrzyłem do krawędzi okna i dalej gdzieś tam nad moim domem. I to mi zapadło w pamięć właśnie z tego powodu, że może też, może dość pospolita obserwacja tak, ale zapadła mi w pamięć z tego powodu, że usłyszałem właśnie jakby ten głos, to szczucie tak? Spójrz w okno i właściwie od razu to zrobiłem. To było bardzo ciekawe doświadczenie, jeśli chodzi o tego typu obiekty, obserwacje w moim życiu.
[19:41] - Rozumiem, że ten obiekt cały czas leciał jakby po jednej linii, tak? Nie wykonywał jakichś takich nagłych zwrotów, tylko po prostu swoim tempem leciał prosto. Tak?
[19:49] - Tak. Po prostu sobie płynął. Płynął i bardzo, bardzo jasno świecił jednostajnym, takim białym wręcz światłem.
[19:56] - Jaki on miał kształt?
[19:57] - Wydaje mi się, że okrągły, bo to światło tak promieniowało. No mówię, ja bym to porównał do jasnej gwiazdy albo do Wenus widocznej na bezchmurnym niebie. Mniej więcej. No było trochę większe tak niż, niż Wenus jak obserwuję i wydaje mi się, że było okrągłe, no ale kształtu tak naprawdę no nie widziałem. Świeciło i promieniowało to światło tak promieniowało ten obiekt. I to nie pierwszy raz ja widziałem taki obiekt, bo dość często, no tak jak mówię, no tutaj samoloty mają te swoje szlaki, a obiekty, które widywałem podobne do tego właśnie, który obserwowałem z okna, też poruszały się po takich trajektoriach nie-nie-niezwykłych, tak? Tu jeszcze powiem panu taki jeden przykład, też w innej miejscowości. Stałem na papierosie chyba. Też był wieczór, bezchmurne niebo i patrzę leci sobie, też sobie leci coś takiego, tylko ciemniejsze i też jednostajnym jakby tempem. Myślę sobie satelita nie, ale tak patrzę na ten obiekt, patrzę i w myślach mówię cześć.
Tak, też tak, tak po prostu znikąd nie. Cześć. Mrugnie. Leci, leci, leci, leci. Potem tak rozbłysnął. Najpierw tak lekko takie to było takie pulsujące światło. Tak błysnęło. Później rozbłysnął białym światłem, takim jak ten obiekt, który obserwowałem z okna. Co przed chwilą mówiłem. Zgasło i wróciło do swojej pierwotnej, jakby tej postaci, w której to zobaczyłem.
No i tutaj też taka zagwozdka, bo przecież satelity nie błyskają na zawołanie.
[21:22] - No błyskają meteory w momencie wchodzenia w naszą atmosferę. Tylko to chyba nie był meteor, prawda?
[21:29] - Nie no, meteor. Wydaje mi się, że by po prostu zgasł i już by go nie było widać. A to, co już najpierw obserwowałem leciało tak po równej jakby linii trajektorii. W pewnym momencie mówię no tak, jakby zapulsowało, rozbłysło i zgasło i po chwili znowu mówię wyglądało tak jak, tak jak przed tym rozbłyskiem.
[21:48] - Czyli tak jakby zareagowało na pana myśl w tamtym momencie, tak?
[21:52] - Tak, dokładnie. I mówię no próbowałem jeszcze kilka razy w innych sytuacjach tak, ale no nic, nic więcej się takich nie wydarzyło takich. No a tych obiektów obserwuję sporo, tak? Czy czasami no w większości podejrzewam, że to są satelity, tak? No ale, ale tak jak mówię, no żadne satelity tak z siebie po prostu nie błyskają, zwłaszcza, zwłaszcza po tym, jak sobie poprosiłem tak w myślach. Więc no to było, było też jedna z ciekawszych obserwacji, które miałem.
[22:22] - No zdecydowanie teraz dominują w doniesieniach o obserwacjach UFO właśnie takie sytuacje z jakimiś światełkami. Tylko no do rzadkości należą sytuacje, gdzieTakiej obserwacji towarzyszy jakaś taka nagła myśl. Nie wiadomo skąd.
[22:40] - No to też, też mnie zastanawiało, bo opowiem jeszcze jedną sytuację też, która mi się była całkiem niedawno. Też wydaje mi się, że na początku zeszłego roku, bo mam kolegę, z którym jakby no ja mu mówię o tych rzeczach, które doświadczałem. On mi mówi o swoich tam niesamowitych snach na przykład, nie? Też ma bardzo ciekawe, realistyczne sny. Swoją drogą te sny ostatnio, które, które mam. No oprócz tego, że zdarzają się dość często świadome sny, które praktykuję, no to, to te moje sny przypominają jakby, jakby no na zasadzie po przebudzeniu mam tak jakby nie wiem, na zasadzie wspomnień życia, które to tak sobie to tłumaczę, tak? To tak wygląda dla mnie. Wspomnienia z życia, które prowadzę równolegle, tak? W tych snach powracają miejsca i osoby, tak? Których nie znam w tym życiu.
Tutaj jak żyję na ziemi. A w tych snach te osoby regularnie spotykam, pojawiają się w miejscach, regularnie odwiedzam, w innych sytuacjach zupełnie. I to też jest dla mnie bardzo, bardzo dziwne. Ale to tak nawiasem tu już od tego abstrahując, chciałem o tym, o tej sytuacji właśnie też z UFO opowiedzieć. Ten kolega do mnie właśnie pewnego wieczoru zadzwonił. Zadzwonił do mnie, mówi. Mówi: "Chodź szybko, chodź szybko. Coś, coś zobaczysz. Coś zobaczysz". Ja mówię: "Ale o co chodzi?" "Chodź szybko, to zobaczysz".
No ja, że daleko nie mam. No to wsiadłem na rower. W tej, tej byliśmy na miejscu, nie? Woła mnie tam do siebie na podwórko. Palcem pokazuje i mówi: "Patrz". I na niebie, proszę pana, poruszały się trzy obiekty, każdy w inną stronę. Też takim jednostajnym tempem, nie? No to nie była pewna halucynacja, bo oboje widzieliśmy to samo. Tak na dobrą sprawę. I no niby, niby taka klasa.
Te obiekty też były takie no wyraźniejsze i większe. Świeciły. Może nie tak jasno jak pierwszy obiekt, który opisałem, ale wyróżniał się jakby. No i na pewno nie były samolotami, tam samoloty też na dużej wysokości widać to pomarańczowe czy czerwone mruganie, prawda? A te obiekty świeciły jednostajnym światłem, jakby leciały obok siebie, ale każdy, każdy w inną stronę. Jeden z tych obiektów, bo akurat obaj patrzyliśmy i też to widzieliśmy. On zniknął i pojawił się pod tymi dwoma obiektami. I dalej sobie leciał w swoim tempie. To też, to też jakby trochę zbiło nas z tropu i mówi: "Widziałeś? Widziałeś?" No widziałem.
No panu bardzo, bardzo zaskakujące zachowanie tego obiektu było, bo pierwszy raz szczerze przyznam, widziałem coś takiego. A mówię no tak, jak wspomniałem kilkukrotnie dziwne, dziwne sytuacje na niebie, tak jakby na przykład chodźby tym mrugnięciem czy przez ten obiekt w oknie widziałem, ale no taka sytuacja wtedy, w tym momencie pierwszy raz nam i koledze się przytrafiła. Też bardzo ciekawe.
[25:32] - Przez moment krążyła mi po głowie opcja z dronami. Tylko że z tego co się orientuję to drony są zobowiązane świecić cały czas, a tutaj ten obiekt jakby zniknął i pojawił się w innym miejscu, tak?
[25:45] - Dokładnie. Pojawił się jakby niżej, niżej. Te dwa obiekty jakby one leciały jeden w jedną stronę, drugi w drugą stronę, a nad nimi był ten, który jakby nie wiem, no zdematerializował się i po chwili, po chwili pojawił się ponownie. I to nas zbiło z tropu. No bo. No bo niby nie wiem. No tak myślałem sobie na początku przynajmniej tak, że to mogły być satelity, ale coś, coś właśnie było nienaturalnego w tej jakby nie wiem, nawet samym wyglądzie tych obiektów, tak? Że tak jaśniej świeciły i jakaś dziwność w tym była, prawda? A ja jestem na dziwne rzeczy uczulony i zwracam na nie uwagę. No a to było po prostu już totalne zaskoczenie, tak?
Jak to zniknęło i pojawiło się pod spodem. Dron myślę, że on by po prostu przyspieszył i przesuwał się po prostu tak. Nie wiem czy drony mogą gasnąć.
[26:38] - No właśnie z tego co z tego, co mi wiadomo to drony jakby muszą cały czas być pozostawać jednak widoczne tam na niebie, bez względu na porę muszą, muszą świecić, tak? To mnie właśnie w tej kwestii jeden słuchacz też kiedyś oświecił, że dron jest jakby zobligowany prawnie, że tak ujmę, do świecenia przez cały czas lotu.
[27:00] - No właśnie. No to tutaj dron. Dron wydaje mi się, że można, można wykluczyć z podejrzeń, a no innych jakby opcji nie mam, więc no też uznaję za fakt, że to jest był po prostu no niezidentyfikowany obiekt latający, tak? Właściwie trzy, tylko jeden, jeden jakby się no-
[27:19] - Jeden się złamał.
[27:21] - Tak.
[27:23] - Przenosimy się do Kowar w województwie dolnośląskim, skąd pochodzi kolejny nasz rozmówca, który również przekazał opisy kilku interesujących zdarzeń związanych z UFO.
[27:35] - No to zacznę w takim bądź razie od mojej historii. To będzie jakieś dwadzieścia lat temu, już prawie dwadzieścia lat temu. Myślę, że to było gdzieś w dwa tysiące szóstym roku. Przebywałem z moim kolegą. To były wakacje na podwórku. To już był późny wieczór, dosyć. Godzina może dziewiętnasta, przepraszam, dziewiąta, dwudziesta, dwudziesta pierwsza jakoś tak. I jakoś żeśmy się pamiętam zbierali na ostatni gwizdek do sklepu, żeby coś kupić tam jakieś paluszki czy tam słonecznik. Już nie pamiętam co. Żeśmy chcieli jeszcze na ostatni gwizdek, zanim zamknął nam sklep coś kupić dla nas.
No i w drodze do tego sklepu spotkaliśmy znajomego naszego. To był ojczym innego naszego kolegi. No i tam chwilę żeśmy z nim stanęli na pogawędkę. No i jakoś w międzyczasie, po paru minutach kolega, z którym byłem, pokazuje z ręką w kierunku nieba i do nas zdziwiony: "Zobaczcie co to takiego". No i w tym momencie patrzę na niebo i widzę trójkąt jasny jak słońce, gdzieś może z trzysta metrów unoszący się nad ziemią, przesuwający się dosyć powolnie po linii prostej, po czym stanął w miejscu i z miejsca zaczął w zygzakachW takiej prędkości się poruszać, że na tamte czasy no nic, nic podobnego by-- no nie, nie mogłem tego do niczego innego przypisać. Nie? Co by, co by mogło być na tamte czasy. Teraz są drony, ale nie wydaje mi się, żeby to dron w taką, w takich prędkościach tak szybko mógł się poruszać, nie?
[29:02] - No dron to tak bardziej, bardziej stopniowo jakby spowalnia, przyspiesza, spowalnia, przyspiesza. A tutaj, jak rozumiem, tak-
[29:08] - No właśnie.
[29:09] - Przemieścił się, przemieścił się, przemieścił się tak nagle, tak?
[29:13] - Tak, tak. To normalnie zygzakami. To było normalnie nie, nie do, jak to się mówi, nie do przewidzenia. Nie do przewidzenia te ruchy jego były nienaturalne, strasznie nienaturalne ruchy, takie zygzakowate. Wie pan co? I to z taką prędkością nagle stanął znowu w miejscu. Znowu zaczął się w jednostajnym ruchu poruszać dosyć powoli i nagle cyknął nam za horyzontem. I wie pan co? W ostatniej chwili było widać, jak to światło zanikało, jak gwiazda zaczęło to wyglądać, aż w końcu znikło nam całkowicie z pola widzenia. I taka śmieszna anegdotka do tego.
Ten znajomy, którego żeśmy spotkali, on tam już po paru piwkach już najwidoczniej musiał być. Wracał akurat pewnie z jakiejś popijawki ze znajomymi i ściągnął okulary z nosa i mówi: "Jak byłby sam, to by myślał, że, że on ma teraz taką fazę", nie? No i my zachwyceni wtedy, nie? Żeby zobaczyć więcej. Żeśmy siedzieli do późnego wieczora, no ale nic już żeśmy nie zobaczyli takiego. No i powiem panu szczerze, że od tamtej pory tak jakoś mnie ten temat zafascynował. Zafascynował, bo to ani to samolot nie mógł być, ani żadne satelita. Jeszcze te światło takie intensywne. Wie pan co to wyglądało? Dosłownie jak drugie słońce.
Tak mocno to świeciło i normalnie trójkątny kształt był z tego. Normalnie można było zobaczyć, że to ma trójkątny kształt, ten obiekt. Także to była taka pierwsza sytuacja, z którą miałem styczność zupełnie z tymi, z tą tematyką. Dzisiaj jest też pierwszy raz w ogóle, że rozmawiam w takim, jak to się mówi, no takim forum.
[30:48] - Na takim wywiadzie, prawda?
[30:50] - Tak, tak, tak.
[30:51] - A jaka to była miejscowość? Jeżeli pan może podać.
[30:53] - Wie pan co to Dolny Śląsk. To jest miejscowość Kowary w dolnośląskim, niedaleko Jeleniej Góry. Jeszcze podam taką ciekawostkę u nas tam się, są dawne zakłady R1. Za komuny tam wydobywano rudę uranu. Wie pan co? Mi to nawet tak wyglądało, jak ten obiekt się poruszał, że jakby on wyglądał, to wyglądało tak, jakby on coś miał skanować. Wie pan co? I to nagle to nawet tak słyszę, że to przyciąga właśnie na te elektrownie atomowe, nie? Czy tam U-Booty czy te lotniskowce, nie? Co są widywane UFO w pobliżu.
Tak, tak mi się to skojarzyło. Może to mieć coś wspólnego akurat z tym akurat przypadkiem, nie?
[31:30] - No być może pojawienie się takiego obiektu w okolicy takiego akurat zakładu, no jakby rodzi różne możliwe interpretacje tego, co ten obiekt tam w ogóle robił, tak? Ile mniej więcej trwała ta, ta obserwacja tego obiektu?
[31:46] - Wie pan co? To bardzo szybko. To bardzo szybko trwało. Może z dwie minuty albo trzy. I to było najlepsze w tym wszystkim to, że myśmy stali na skrzyżowaniu dwóch dróg. Wokół nas przejeżdżały samochody. Nikt na to nie zwrócił uwagi z naszej, z naszego otoczenia, gdzie ja mógłbym też powiedzieć, że było więcej świadków obok oprócz nas. Też po tym zaściu, też z ciekawości szperało się po gazetach, po internetach, czy tam ktoś czegoś nie widział, czy czegoś tam nie napisali. No ale niestety nic, nic takiego nie znalazłem na tamten okres, nie?
[32:18] - Czyli można uznać, że świadków było tylko trzech. Wy dwa i znajomy, no ojczym tego innego kolegi, tak?
[32:25] - Tak, tak, tak, tak, tak jest. I jeszcze taka ciekawostka z kolegą właśnie ten, co to wskazywał z palcem na niebo. Pisałem jeszcze ostatnio, bo kolega mieszka teraz w Anglii. Ja wyjechałem też trzynaście lat temu do Niemiec i utrzymujemy kontakt jeszcze. I jeszcze tak z ciekawości po tylu latach jakoś ostatnio się go zapytałem podczas rozmowy mówię: "Co pamiętasz?" Mówię: "Cośmy wtedy widzieli, nie?" I on do mnie mówi, że on taki, że takiego czegoś to on nigdy do końca życia nie zapomni, nie? Także to wywarło na nas ogromne, ogromne wrażenie wtedy.
[32:54] - A rozmawialiście może jakoś później o tej obserwacji w ogóle? Jak kolega zareagował na zauważenie tego obiektu?
[33:01] - No kolega my żeśmy stali wszyscy jak wmurowani mówię panu i ten kolega, ten znajomy, nie? Ten ojczym naszego kolegi, to on z tego wszystkiego mówię, aż okulary ściągnął. On to z tego wszystkiego aż okulary ściągnął i zaczął oczami mrugać i mówi, że jak byłby sam, to by nie uwierzył, nie?
[33:19] - A czy zauważyliście może w otoczeniu coś szczególnego w czasie tej obserwacji, w czasie pojawienia się tego obiektu? Nic?
[33:26] - Faktoru os. Żadnych takich spraw nie było. Jeżeli tam jakaś cisza czy coś. Jak tam u niektórych innych świadków się u pana słyszy, nie? Że nagle nastała cisza wokół czy jakiś tam faktor os tak zwany. Nic z tych rzeczy. Nic z tych rzeczy. Zwyczajnie mówię na środku drogi, a auto, auto obok nas przejeżdżały.
[33:44] - Wiemy już, jak ten obiekt się poruszał. A czy mieliście wrażenie, że porusza się w sposób jakiś inteligentny, że jest sterowany przez jakąś inteligencję? Reaguje w jakiś inteligentny sposób?
[33:56] - Wie pan co? Te zygzaki, te zygzaki. W jaki sposób to się poruszało? Takie chaotyczne. To wręcz sprawiało na mnie wrażenie. Także ja bym tu nie wiem, czy to jakieś takie, jakieś spekulacje, czy to miało być jakieś nie wiem, sterowane przez kogoś, czy może jakąś sztuczną inteligencją. No trudno mi cokolwiek powiedzieć. Nie? Tylko mówię, no takie chaotyczne to wyglądało nienaturalne wręcz i to z taką prędkością, że to na pewno nic nie mogło być z naszego pochodzenia ziemskiego.
[34:23] - A jakie wtedy panowały warunki pogodowe podczas tej obserwacji?
[34:26] - Wie pan, to właśnie było super pogoda. To było, pamiętam jeszcze. To było lato. To był późny wieczór, jeszcze o dziewiątej jeszcze, tak jak teraz mniej więcej o tej porze roku. Dosyć jasno jeszcze jest o dziewiątej. Także to też się dziwne wydawało, że słońce i to jeszcze tak nisko, jeszcze to też w takiej centralnej części nieba, nie? Jak tak człowiek patrzy, a to już powinno być w sumie po zachodzie.A tu nagle słońce w kształcie trójkąta. No niesamowite, niesamowite.
[34:55] - To było takie jakby rozumiemy jednolite światło, tak? W takim właśnie kształcie.
[35:01] - Tak, tak, tak. Jednolite kształty, jednolite światło w kształcie trójkąta i trójkąta równobocznego.
[35:07] - A ten trójkąt zauważyliście, czy może on się podczas tego przemieszczania jakoś obracał?
[35:13] - Nie, nie, tego nie można było zauważyć. Akurat tą formę trójkątu każdej jego pozycji taka była taka sama.
[35:21] - Czyli tak jakby ktoś umieścił, że to tak ujmę na niebie ekierkę i cały czas tą ekierką operował w jednolitym, z jednakowym ustawieniem. Tak?
[35:31] - Dokładnie. Dokładnie tak jak pan to opisuje. Tak, to mogło sprawiać to takie wrażenie. No bardzo ciekawa sytuacja wtedy była dla nas, którą zaobserwowaliśmy.
[35:40] - No ciekawa, chociaż krótka, ale no widać, że to bardzo mocno wpłynęło na wasz, wpłynęło jakby na was, na wasz-
[35:47] - Oj tak, tym bardziej. Tym bardziej że ja od tamtej pory zawsze z głową w chmurach właśnie chodzę. Miejscowość Kowary to jest w Karkonoszach, województwo dolnośląskie, u podnóża Śnieżki. My normalnie widzieliśmy Śnieżkę wtedy, jak ten trójkąt tam przelatywał przed oczami. No i od tej pory jeszcze miałem takich innych parę obserwacji, z tym że jedną jestem tego więcej jak pewien, że to na pewno nie było naszego pochodzenia. To pierwsze, które teraz panu opisuję. Natomiast druga sprawa wydarzyła się tutaj już będąc w Niemczech. To było podczas korony. Dwudziesty pierwszy rok to chyba był. Pamiętam, że to wtedy było jak można było.
Ja tu mieszkam w Niemczech, tu akurat był jak to, jak to wszystko ochłonęło z tym całym covidem było. Była taka możliwość, że wszyscy co byli zaszczepieni po zrobieniu sobie testu na nieobecność wirusa mogli iść sobie tam na przykład na dyskotekę sobie potańczyć czy coś przed okazaniem tego zaświadczenia, że jest się zdrowym. No i jest tam w trójkę znajomych znowu ja, koleżanka i jeszcze jeden kolega. Wsiedliśmy w taksówkę, pojechaliśmy na dyskotekę. No i stojąc przed tą dyskoteką późnym wieczorem to była zima, luty jakoś chyba. Zapaliliśmy sobie papierosa przed tą dyskoteką. Kupę ludzi przed nami. Wie pan co? I nagle ja tak jak to zwykle ja z głową do góry patrzę. I dosłownie nad naszymi głowami pomarańczowe światło, bardzo wolno się poruszające.
I to wyglądało normalnie takie co się jeszcze znalazłem niedawno temu podobne zdjęcie gdzieś na internecie. No niby tam jest obiekt UFO na tym zdjęciu, ale czy to akurat tak jest to w dzisiejszych czasach z tą sztuczną inteligencją trudno jest to powiedzieć, jak się ogląda niektóre zdjęcia czy tam filmiki. Ale wie pan co? To zdjęcie, co ja znalazłem, bardzo odpowiada temu obiektowi, który wtedy zauważyliśmy ze znajomymi i wszyscy ludzie pod tą dyskoteką. Tylko jest sytuacja tego typu, że wie pan, jak to niektórzy ludzie, ignorancja społeczeństwa dzisiejszych czasów, to niestety nie ma granic. I było tam słychać komentarze typu: a to jest satelita, a to jest samolot. I moich, moich dwóch znajomych, co jeszcze ze mną była nie wyglądało to na ani jedną z tych rzeczy.
[37:50] - A świadków, świadków tak ogółem to ilu tak mogło być? Można liczyć-
[37:56] - Pod tą dyskoteką, spod tą dyskoteką oprócz nas to jeszcze z dwadzieścia osób przynajmniej było. Tylko normalnie było pomarańczowe światło przesuwające się nad naszymi głowami. Może z pięćdziesiąt metrów w ciemności to było widać okrągłe światło jakby z jakiegoś otworu było widać w środku nad tym otworem pomieszczenie i w tym pomieszczeniu rozpalone pomarańczowe światło. Ja normalnie znalazłem podobny, znaczy podobny mogę, mogę teraz mnie wać, że to podobnie wyglądało. W każdym bądź razie na tym zdjęciu co ja znalazłem z tego obiektu też jest taki otwór spod spodu wydobywa się też pomarańczowe światło i to bardzo od razu mi na myśl wpadło ten nasz wtedy obiekt, który widzieliśmy. No i też nie było żadnego faktoru też z boku, że wszystko zamilkło czy coś. No mówię, ludzie też to widzieli i to ma to satelita, a to samolot. Wie pan, jak to niektórzy nie ignorancja, no bezgraniczna, nie.
[38:50] - A to dron, a to prawda chiński lampion.
[38:53] - Tak, tak tak tak. Tym bardziej ja mówię no te światło coraz bardziej zanikało, zanikało, proszę pana i po jakichś paru sekundach tego w ogóle nie było widać. Ja panu jeszcze podeślę z tego obiektu, którego znalazłem tam na internecie. Oczywiście, bo wtedy człowiek natury naturalnie za każdym razem jak coś widzi, no wyciągnąć telefon, żeby włączyć kamerę to jest ostatnia rzecz, na którą by wpadł, nie? Przynajmniej w moim przypadku tak zawsze to było.
[39:22] - No tak, zawsze z reguły świadkowie bardziej się skupiają na wzrokowym zarejestrowaniu jak największej liczby szczegółów, a dopiero w ostatniej kolejności myślą o w ogóle zarejestrowaniu jakimś urządzeniem tego, co wiedzą. Czy było w zachowaniu tego obiektu coś takiego szczególnego? Czy jakby-
[39:42] - Tego drugiego?
[39:43] - Mhm. Tak.
[39:44] - Tego drugiego, że on tak nisko nad nami leciał bezszelestnie, proszę pana. To właśnie było to właśnie to w tym wszystkim najlepsze. Nie? Że ja jeszcze do znajomych mówię przecież tu w ogóle cicho, cicho mówię, przecież nic nie słychać, w ogóle nic, żeby to samolot był czy jakiś helikopter czy coś. Nie? No nic nie było słychać, nie? Tylko tam dudnienie z tej dyskoteki.
[40:01] - No nawet, nawet dron z takiej odległości już byłby słyszalny, tak?
[40:05] - Oj, ale to wie pan co? Dron w takich rozmiarach to musiałby być naprawdę bardzo duży dron. No wie pan co? Nad naszymi głowami to jak to przelatywało wtedy? Tak na dzisiejszego punktu widzenia, jak ja sobie to przypomnę, to było to przynajmniej wielkości małego samochodu dostawczego.
[40:20] - No czyli na drona zdecydowanie za duże, przynajmniej na takiego drona, takiego prawda komercyjnie dostępnego.
[40:28] - Tym bardziej że te światło mówię, jak to się wystawało stamtąd z tego, bo to nie było widać, że to jakaś lampa czy coś, że, że normalnie to było widać, jakby było otwór z jakiegoś pomieszczenia, w którym jest to zapalone, to światło. Tak to wyglądało.
[40:41] - Czyli było widać tylko ten jakby otwór, tylko światło, a nie było widać na przykład jakichś elementów wokół tego, prawda?
[40:48] - Właśnie, bo to w tej całkowitej ciemności no nie było, można było tego w ogóle dostrzec. Coś w tym stylu. Już panu podesłałem tutaj.I to normalnie mówię panu, jak ja zobaczyłem to zdjęcie, to mówię to normalnie dosłownie to samo, co myśmy widzieli. Tak to wyglądało.
[41:00] - Czyli to wyglądało tak samo, jak na tym zdjęciu, z tą różnicą, że było w porą wieczorną.
[41:07] - Mi chodzi, mi chodzi tylko o tą formę tego światła od spodu, nie? O to mi chodzi, bo to normalnie od, od zewnątrz nie miałem okazji zobaczyć tego obiektu akurat wtedy. To ja mówię akurat forma tego światła bardzo przypomina mi obiekt z tego zdjęcia, który panu dostarczyłem teraz.
[41:25] - Czyli jakby zrobić taką rekonstrukcję, to można całe otoczenie tego obiektu zastąpić ciemnym niebem i w sumie wyszłoby coś podobnego do tego, co by pan, co pan wtedy widział, tak?
[41:36] - No właśnie coś w tym stylu by to było. Mhm. Tak to widzę właśnie. Dlatego mówię, zobaczyłem to zdjęcie od razu mówię no kurczę, no identyczne. No bo wcześniej wie pan, różnie to się tam widuje te zdjęcia tych domniemanych statków. I akurat nic, co do tej pory widziałem, nie odpowiedziało by temu, co widziałem akurat tamtego wieczoru. I akurat tak miałem okazję na którejś z grup tam akurat zobaczyć to zdjęcie. Mówię no, no dosłownie to, co widziałem wtedy. Pierwszy raz taki właśnie obiekt zauważyłem na internecie wtedy. No i mówię od razu se to skopiuję do rozmowy z panem sobie przygotowałem właśnie teraz.
Pewnego razu wie pan co z kolegami tutaj. To, to już tutaj, już w Niemczech już to wszystko się odgrywało. W sumie to już połowę mojego życia tutaj spędzone mam ze znajomymi na rowerach którejś z niedzieli. Piękna niedziela słoneczna. No i wracając z tych rowerów zaprosiłem tych kolegów do mnie do domu na piwko sobie tak zwane, nie? Po wyjeździe. No i ładna pogoda. Otworzyłem balkon, na balkon żeśmy sobie wyszli. Tutaj ktoś coś po pokoju kręcił tego. Ja do kuchni po coś poszedłem.
Nagle żeśmy się znaleźli wszyscy w dużym pokoju. Wie pan co? I nagle jak pstryczkiem. I to było. To było południe. To był środek dnia, jak pstryczkiem strzelił na dwie czy trzy sekundy, jakby słońce zgasło. Wie pan co? I nagle po tej znowu się zrobiło wszystko, znowu się zrobiło jasno i my wszyscy na siebie, wszyscy trzej się spojrzeliśmy. Znowu trzech. Nie wiem.
Akurat w moim przypadku zazwyczaj jest trzech albo czterech jeszcze. Ja akurat miałem jeszcze jeden świadek był więcej. Wie pan co? I tak wszyscy się na siebie spojrzeliśmy. Co to takiego teraz było? Ty! Co to takiego było? Nie? Środek dnia, zero chmury na niebie. Słońce wali niesamowicie i takie zdarzenie nie wiem, jakby to jest jakiś, jakiś rysa w Matrixie czy co to było?
No nie, nie, nie do opisania do tej pory. Wie pan co? Nie jestem w stanie sobie powiedzieć, co to takiego mogło być, bo to ani zaćmienie słońca, bo mówię sobie wcześniej to wziąłem w ten sposób sobie to usprawiedliwiałem, że może, a może jakiś samolot przelatywał nad sło-- pod słońcem? Nie? Czy to tak akurat tutaj nasz nas tak nie wiem
[43:40] - No tylko jakie, jakie prawda gabaryty musiałby mieć taki samolot, żeby tak mocno zakryć słońce, tak?
[43:47] - No właśnie! Właśnie o to chodzi, wie pan co. I mówię z drugiej strony mi się nie mogło to obzdurać, bo myśmy wszyscy w trzech, wszyscy w trzech to normalnie odebrali w stu procentach tak, jak to miało miejsce. No jak mi się przynajmniej to wydawało, że światło zgasło. Ci chłopacy tak samo to odebrali, co byli tutaj ze mną, wie pan. No i tak ogłupieliśmy wszyscy, wie pan. I tak żeśmy siedzieli tutaj, nie wiedzieli, co to takiego, co to się w ogóle odegrało, żeśmy zaczęli się pośmiechiwać tutaj z tego, co w ogóle jest. Przecież żeśmy nic nie palili ani cholera, nic nie brali, ani nie jeszcze tego piwa żeśmy dobrze nie zaczęli, wie pan. I to takie rzeczy się dzieją, nie? No i ja tak sobie mówię panu usprawiedliwiałem, bo tu się w okolicy dosyć dużo skręci tych, jak one się nazywają?
Przyboczców. Tu jest niedaleko lotnisko. Ja tak sobie usprawiedliwiałem. Może akurat gdzieś tu nad blokiem jeden przelatywał czy coś, no ale mówię to nie może być taki śrubowiec wielki, żeby aż na tak długo tak przysłonić słońce, że to ciemniej było jak przy zaćmieniu.
[44:41] - No i to musiało się, musiało być widoczne na tak dużym obszarze. Tak mi się wydaje. Gdyby coś rzeczywiście zasłoniło słońce w tamtym momencie, to musiałoby to być widoczne na większym obszarze, a nie tylko, że trzy osoby to zauważyły, tak?
[44:57] - No mówię panu akurat wtedy nie wiem, jakoś nie myślałem o tym, żeby wyjść na zewnątrz, patrzeć, czy tam ktoś jeszcze inny doznał, miał podobną obserwację przed chwilą jak my. Ale mówię panu z tego wszystkiego zaszokowania sobie człowiek pomyślał ach, ubzdurało ci się coś. No ale w końcu no nie może być po tylu latach se tak myślę. Mi się to przypomniało też niedawno. Mówię no co to mogło być? Cholera jasna. I tak się słucha tych relacji coraz więcej na Radiu Paranormalium. I tak sobie to ukierunkowałem, że to może faktycznie mieć coś związanego mieć z tym. Mogło być związane z tym, z tymi rysami w Matrixie. To się czy ten glitch, jak to się mówi w Matrixie.
Niektórzy opisują takie sprawy, że to może było coś podobnego.
[45:38] - No, gdyby to było jakieś przywidzenie, to musiałoby wystąpić jednocześnie u trzech osób. Tak? A to jest raczej chyba to mi się wydaje mało prawdopodobne. To musiało być coś większego.
[45:50] - No właśnie, to o to chodzi. Także mówię, to jest znowu taka sytuacja niewyjaśniona, z jaką miałem styczność. Jedna z wielu
[46:00] - Dwunastolatek widzi UFO i doświadcza zagubionego czasu. Tak można w skrócie streścić relację przekazaną przez kolejnego naszego rozmówcę. Jest to zdarzenie z okresu dzieciństwa, które wywarło trwały wpływ na świadka.
[46:15] - Przejdę może do drugiej sytuacji, o której napisałem. W tym samym domu ja pierwszy i ostatni raz w życiu doświadczyłem zjawiska właśnie takiego utraconego czasu, gdzie nie byłem w stanie powiedzieć, co się ze mną działo. Ale to też było specyficzne, bo przypominało, jakbym na chwilę utracił w ogóle świadomość tego, co robię. Ale nikt mojego zniknięcia czy tej utraty pamięci nie zauważył. Była to taka sytuacja, że miałem dwanaście lat. To są lata dziewięćdziesiąte. Jestem w tym domu u rodziny. Spędzam tam część wakacji i którejś nocy nie mogę zasnąć. Pamiętam, że wyglądam przez okno. Okno wychodzi na bardzo, bardzo dużą, rozległą łąkę.Nadal jesteśmy na Dolnym Śląsku.
Tej łąki dzisiaj już nie ma. Tam jest osiedle domków turystycznych, ale wtedy była rozległa łąka i widzę na tej łące jakieś białe światła, takie rozlane białe światła, duże. Sam siebie uspokajam. Mówię sobie, że to na pewno są światła samochodu, który gdzieś tam przejeżdża. Światła, które padają w określony sposób, kiedy samochód mija jakieś miejsce, ale jakoś tak sam w to nie wierzę. I tak ostatnie co pamiętam, to jest takie dziwne uczucie, że ja nie wiem, co to jest, bo nie umiem tego nazwać, ale ja to skądś znam. To nie jest coś obcego. Następne co pamiętam, to się budzę, ale nie ma nocy. Budzę się w dzień, nie budzę się w pokoju, w którym spałem. Nie budzę się w piżamie, tylko budzę się w normalnym ubraniu, jakim chodzę za dnia latem.
Budzę się na tapczanie, który leży w innym pokoju. Okazuje się, że jest mniej więcej południe i zaraz będzie obiad. Jestem zdziwiony. Nie daję tego po sobie poznać i z rozmów z moimi krewnymi dowiaduję się, że tak jak każdego dnia wcześniej wstałem, ubrałem się, umyłem, zjadłem z nimi śniadanie, rozmawiałem i w pewnym momencie naszła mnie jakaś senność. Położyłem się i po mniej więcej godzinie się obudziłem. Ja nie pamiętam, nie pamiętam tej sytuacji. Pamiętam światła w nocy i później jakbym funkcjonował jakoś automatycznie, bez świadomości, przy czym rodzina nie zauważyła, że coś jest nie tak. Nigdy wcześniej, nigdy później nie miałem takiego doświadczenia. No, to było w tym domu, gdzie takie różne dziwne rzeczy się działy. Ja osobiście tych duchów, które tak zostały nazwane, które opisałem w mailu, nie doświadczyłem, nie słyszałem.
Czy innych fenomenów pojawiania się czegoś, znikania, przestawiania rzeczy. Ale doświadczyłem czegoś takiego w tym miejscu.
[48:53] - A tutaj sobie zapisałem pytanie, które chyba już doczekało się odpowiedzi. Czy to zdarzenie wpłynęło w jakiś sposób na pana samopoczucie i zachowanie po nim? Rozumiem, że zarówno przed, jak i po tym zdarzeniu, po wybudzeniu się wszystko było jakby po staremu, tak?
[49:08] - Tak. Poza tym, że towarzyszyła mi taka, towarzyszył mi taki wielki znak zapytania co to było? Co mi się stało? I że, no właściwie do dzisiaj w żaden sposób nie jestem sobie tego w stanie wytłumaczyć. Ale też z racji różnych koneksji rodzinnych i znajomości, jakie miałem, próbowałem już jako człowiek dorosły rozmawiać na ten temat z różnymi psychologami, też psychiatrami. Czy takie rzeczy się zdarzają i no właściwie żaden ze specjalistów nie był w stanie powiedzieć jakichś konkretnych wniosków, wysnuć czy tego nazwać. No raczej się z czymś takim nikt nie spotkał. Mam wrażenie, że to się nie tylko wydarzyło w mojej psychice, ale coś zostało zaburzone i w jakiś sposób to wiążę z tymi dziwnymi, białymi, bladymi światłami, które widziałem za oknem.
[49:59] - No wystąpienie takiego zaniku jakby pamięci, wyłączenie pamięci sugerowałoby chyba jakieś problemy natury neurologicznej. A tymczasem z panem wszystko jest pod tym względem w porządku. Nie było żadnych.
[50:11] - Neurologicznie jak najbardziej nie, nie. Żadnych, żadnych problemów z układem nerwowym nic.
[50:15] - Pan sprawdzał jakby jakiś czas później czy został jakiś ślad po tym domniemanym obiekcie. Nic nie było?
[50:23] - Pamiętam. Mam dwanaście lat, jestem dzieckiem, ale pamiętam, że się nie boję i próbuję wejść na tą łąkę, patrzeć, szukać czy czegoś, czy czegoś nie ma. Tak jakby było to dla mnie naturalne, że ja mogę tam pójść i czegoś poszukać. Też niczego nie znalazłem.
[50:38] - Obserwacji tego obiektu nie towarzyszył żaden lęk. Nie udało się panu też jakby dostrzec jakichś szczegółów. Tylko to takie światło rozlane, tak?
[50:46] - Towarzyszył. Towarzyszył lęk. Towarzyszył lęk takiego rodzaju, że, że ja to skądś znam i że to, że to już było i że to nie jest, nie jest nic miłego, nic przyjemnego. To tego typu jakiś lęk.
[51:01] - To by sugerowało moim zdaniem, że coś już musiało wcześniej wystąpić. Tylko, tylko pan tego jakby nie pamiętał na takim świadomym poziomie, tak?
[51:10] - Z pewnością. Oczywiście jeśli chodzi o hipnozę czy tego typu zabiegi, no to nie poddawałem się nigdy takim procedurom, więc nie wiem. Może. Może należałoby to sprawdzić po latach, czy do czegoś nie doszło.
[51:23] - No, w każdym razie pana świadomość skądś musiała wiedzieć, że tego może, tak ujmę, trzeba się bać.
[51:29] - Świadomość dwunastolatka, który widząc coś takiego, nie umie sobie przypomnieć, skąd to zna, ale to zna.
[51:36] - No dużo jest historii takich też młodszych dzieci, które przejawiają niczym nieuzasadniony lęk, na przykład widząc w telewizji przypadkiem jakiegoś niegroźnie wyglądającego, ale jednak kosmitę. Zdarza się, że dzieci jakieś doświadczają dziwnych sytuacji, których potem nie pamiętają, ponieważ ich świadomość nie pamiętają oczywiście na tym takim świadomym poziomie, ponieważ ich świadomość jakby nie wie, do czego takie zdarzenia przypisać. Ich bank pamięci jeszcze nie jest na tyle bogaty, żeby, żeby wiedzieć, z czym to skojarzyć, tak?
[52:10] - Dobrze pan to ujął. Jeżeli miałbym jakoś te swoje, bo to jest też niesamowite, że ja rozmawiając o tym, ja wracam do tej sytuacji. Ja po prostu czuję, jakbym dalej stał w tym oknie i dalej sobie przypominam, odczuwam to, co czułem wtedy. Tak jak pan określił, że jest coś, do czego ja nie potrafię do niczego przypisać.
[52:31] - Czy pan próbował jakoś w ogóle zgłaszać to zdarzenie ufologom polskim?
[52:37] - Tak, ale i to już jak byłem trochę starszym nastolatkiem w latach dziewięćdziesiątych. Pamiętam, że rozmawiałem o tym z ufologami. Pamiętam, że jednym z nich był Bronisław Rapacki, który się przestał UFO zajmować i w pewnym momencie z panem już nieżyjącym Kazimierzem Bzowskim też rozmawiałem na ten temat. Wydaje mi się, że tyle, że z dwoma.
[53:01] - I jakoś oni komentowali później to?To zdarzenie? Czy skończyło się na zarejestrowaniu?
[53:06] - Raczej było, że, że przyjęli do wiadomości. Jedynym, który się do tego odniósł, był właśnie pan Adam Kolanek wspomniany, że z czymś mu się to skojarzyło, że coś, coś podobnego zna. Że mówię o tym, tym, tym stworzeniu, tym, tym włochatym, tak? Tym pierwszym. A jeżeli chodzi o samo, samo, samą tą obserwację świateł, no to też już się wtedy zorientowałem, że to są takie najpospolitsze, najmniej ciekawe obserwacje UFO, więc pewnie tego słyszeli wiele. Może ich to nie zainteresowało.
[53:34] - No ja bym powiedział, że takimi najmniej ciekawymi zdarzeniami są tak zwane nocne światła obserwowane przez wielu ludzi na niebie, które w ostatnich latach, no niestety zdominowały, praktycznie zalały takim oceanem zgłoszeń ufologów do tego stopnia, że ufolodzy praktycznie już przestali się w ogóle zajmować tymi, tymi zgłoszeniami. Nie budzi to jakiegoś zainteresowania większego, ale jak coś się dzieje blisko ziemi na polu i jeszcze wydaje się mieć jakiś wpływ na świadka, tutaj choćby to wyłączenie pana pamięci przez kilka, kilka czy kilkanaście nawet godzin.
[54:11] - Godzin, mhm.
[54:12] - To już takie z takiej kategorii, którą raczej powinien się ufolog zainteresować.
[54:19] - No dobrze, może się, może się ktoś zainteresuje teraz po latach. Zobaczymy.
[54:25] - Teraz kilka opisów obserwacji UFO i zjawisk łączonych z tym fenomenem od naszego słuchacza z okolic Lublina.
[54:34] - Mniej więcej w wieku sześciu lat, może siedmiu. Mam trzydzieści dziewięć lat. Była taka sytuacja, że byłem gdzieś tam na jakimś u takiego dziadka na wsi. Zbieraliśmy brukselkę, czy też moja babcia zbierała. Przyjechaliśmy do ojczyma, rodziców po prostu i byłem z koleżanką na wozie siedziałem. No i pierwsza taka sytuacja, którą w ogóle taką paranormalną, co po prostu ujrzałem w niebie, nagle patrząc się na niebo, takie po prostu rozwarstwienie chmur się nagle zrobiło i to takie dosyć dynamiczne i taka postać jakby Maryi czy czegoś takiego. Tutaj pragnę zaznaczyć, że nie jestem jakimś religijnym człowiekiem, wręcz troszeczkę inne mam podejście do wszystkiego, takie bardziej myślę świadome. I tutaj to było takie coś, że taka postać się pokazała, prawda? I to dosyć taka no. Poszedłem do babci, mówię: "Babciu, Maryja się pokazała", a moja babcia mówi: "Gdzie tam babka Maryja, dziecko?" No nie, prawda?
To było takie pierwsze, pierwsze jakieś takie coś. Potem byłem jeszcze jako nastolatek, dorastałem w Niemczech, dokładnie w kwestii tutaj Taunus Kreisel to jest koło Frankfurtu w wieku dwunastu do szesnastu lat i tam miałem też takie zjawisko, że na balkonie widziałem taki trójkąt lecący, który miał takie balony na każdym z rogów i on się palił w ogóle i tak jakby kapał jak takie katiusze takie spadały i tak leciał, leciał, aż się, aż przeleciał dalej, prawda? No taka sytuacja. Tam z ojczymem i to oboje widzieliśmy, bo wtedy go zawołałem. On to widział też. Także UFO Brandenburgia sobie to napisałem. Też byłem w Brandenburgii. Wracałem, byłem swego czasu kelnerem gdzieś tam do pierwszej w nocy, jakieś tam w jakimś takim najbardziej ciemne miejsce, najbardziej ciemne miejsce w Niemczech to jest Havel, gdzieś tam obok okolice Havel i tak dalej. Havel to w ogóle rzeka. No w każdym razie tam w tej Brandenburgii gdzieś to jest i bardzo dużo takich tam jest łąk i tak dalej, że tam po prostu nie ma miast.
Ale wracałem w każdym razie rowerkiem o pierwszej w nocy z tego kelnerowania, bo tam jakiś był ślub czy jakaś impreza i miałem pięć kilometrów rowerkiem do, do, do, do, do hotelu, gdzie spałem w takim hoteliku. I tak jadąc sobie o tej pierwszej w nocy całkowicie pustynia, wszędzie nic, ciemno. Nade mną po prostu przeleciało takie białe światło. I białe światło po prostu przeleciało nade mną, no nie? No to co miałem... Ale to tak nie jak samolot, nie jak jakiś tam nie wiem, helikopter, ptak czy coś. Po prostu coś przeleciało takiego ewidentnie. I jeszcze raz widziałem gdzieś po jakiejś obserwacji trzygodzinnej, gdzie nic nie było widać. Byłem z taką dziewczyną gdzieś na wsiach, byłem gdzieś tam i odjechałem do kolegi sześćdziesiąt kilometrów, żeby oddać mu auto i po prostu tam miałem osiemnaście lat, dwadzieścia gdzieś tam mniej więcej. I to też było na wsi i wyszedłem z samochodu.
Popatrzyłem na górę tak automatycznie, jakby po trzech godzinach obserwacji na to się patrzy na to niebo gdzieś. I zobaczyłem taką dużą gwiazdę nade mną. Mówię: "Kurde, co to gwiazda taka duża?" I nagle ona tak zgasła jak, jak normalnie telewizor się wyłączał cały taki . No to tak, to też była taka sytuacja. I teraz ostatnie dwie sytuacje, które no do tej pory mogę powiedzieć, że to mi bardzo gdzieś tam doskwierało. Bardzo się przestraszyłem. Przy pierwszym lockdownie, tym tak zwanym pandemicznym było, że ja tam dużo opień z mnie wrzucałem, w ogóle byłem dużo aktywniejszy. Ustalania ludzi o jakichś takich różnych rzeczach, prawda, związanych z jakimiś elitami, związanych z masonerią i tak dalej, że jakieś tam to, tamto. No z tego typu rzeczy byłem świadomy dosyć. Od w zasadzie 2010 roku jestem mocno w temacie gdzieś tam i tego typu rzeczy.
Dosyć dużo się uzewnętrzniałem na, na tym, na, na, na internecie, na Facebooku i tak dalej. No wiadomo, że to monitorują nas też jakieś tam inne służby, siły i tak dalej w tych tematach, co nawet mieliśmy jako od informatyka, bo radio bez cenzury założyliśmy pierwsze takie kiedyś, co mniej więcej byłem takim uczestnikiem też.
[58:22] - Ja to kojarzę. Ono też to radio kiedyś jeszcze jak istniało, puszczało też wczesną audycję Radia Paranormalium przez pewien okres.
[58:31] - A no widzi pan, no to wiesz co, jakoś jakby jakaś tam kolebka z tego. No to ja z tego coś się wywodzę. No, mój kolega to był sponsorem tego radia bez cenzury. Jackowski tam ten tak zwany jasnowidz tam też miał swoje audycje. No na IRK-u pisaliśmy wtedy nie było to jeszcze nie było takich. No ci ludzie szukali siebie, tak? Tacy bardziej świadomi gdzieś tam wtedy gdzieś, żeby pogadać z kimś, wymienić się informacjami i tak dalej. Czyli radio bez cenzury. Tak, no było to. No i się sobie mieszkam od jakichś czterech lat, bo ja z lubelskiego pochodzę, generalnie Lublin.
Mieszkam sobie w tym lubelskim, tutaj w okolice Kocka, wie pan. I właśnieWszystko okej, bo to jest takie oddalone od tego Kocka w ogóle. No takie tereny zalewowe, w ogóle nie mamy sąsiadów dookoła. Taki domek na prerii typowy, no nie? Takie, takie dzicz. Blisko dużo lasów sobie chodzę, jakieś sporożę, zbieram grzyby, wszystko takie. Jestem takim właśnie naturalnie żyjącym gdzieś tam ziołolecznictwo. Jakimś takim gościem jestem. I tutaj była taka sytuacja. Leżymy sobie, moja już tam sobie chrapie czy śpi delikatnie.
Ja sobie jeszcze na fejsie tam 5G, że ludzie no może nie aż tak, ale że po prostu 5G tam waliłem, udostępniałem. Jakieś czy zagrożenie będzie nieść to powiązane z tym całym tym i po prostu nagle kurczę, tak jakby wielką halogenem poświecił ktoś w chałupę naszą. I to tak no mówię kurczę, rybak jakiś idzie? Ale nigdy tam rybak przez cztery lata nie chodził. W ogóle tam nikt nie chodził, bo to tam nie ma gdzie dojść. Tam po prostu są tereny, łąki takie, że hej i w środku tam my jesteśmy już tak pod tymi łąkami. No i mówię no nie, nie, no niemożliwe. Znaczy zaraz całkowicie cały, cały dom oświetlony, jakby był drugi pokój, były otwarte drzwi obok i cała chałupa stuletnia też tak no oświetlona całkiem, że jakby ktoś tym halogenem taką latarką, no nie? Bo myślałem, że ktoś taką latarkę dużą ma jakiś rybak i pijany może i tak przychwycił na chałupę. Ale było takie mignięcie jakby, że szok.
No mówię ja pierdzielę, to nie rybak chyba, nie? Podszedłem do okna i co widzę? Moim oczom ukazała się taka pięćdziesiąt metrów ode mnie kula światła mniej więcej średnica dwa metry, dwa metry też nad ziemią. Posuwistym ruchem, takim jak trucht ludzki, nie jak trucht. Posuwała się po prostu i świeciła na we mnie tak jakby w tą chałupę. I nagle tak patrzę i z tej kuli nagle dwie się zrobiły takie same. Tak jakby na filmie jakimś takim, takie jakby na tym science fiction filmie normalnie się to podzieliło na dwie. Ja mówię do swojej misiu UFO, a ona chodź, chodź do łóżka, bo mam słabe serce, nie? No to poszedłem do łóżka, a ta kula oświetliła. A wie pan co?
Chałupę przeleciała po prostu z drugiej strony. Tak? I też świetlęła tak puk, puk, puk. Nawet sąsiad mówi co to tak w nocy tam właśnie? Myślałem, że ktoś na długich stoi tam przy bramie czy coś. No i od tego momentu generalnie dwa dni wcześniej czy coś w ogóle jakieś takie światełko spadło do lasu tak powoli. Ja mówię, co to jest jakaś flara? Ale mówię, gdzie to ktoś na tym zapląt... flarę puszcza, no nie? No nie ma czegoś takiego tam.
Tam są robacy. Wie pan, to są jacyś rolnicy, chłopi tacy tam. No nie ma czegoś takiego. Ta flara taki jakby lampion chiński. No nie ma tam. To są dzikie tereny, takie, że nikt tam się nie bawi. Co innego ma na głowie. No i od tego momentu zaczęło coś buczeć. Wie pan, zaczęło tak buczeć, że tak jakbym takim głosem. To są takie jakby wibracje, takie takie fale, takie bu, bu, bu, bu, bu.
Takie coś.
[01:02:05] - Coś takiego kojarzy mi się z opisami niektórych obserwacji, że to mogło brzmieć jakby buczenie roju pszczół, coś tego typu.
[01:02:14] - Nie, to było. To jest buczenie bardziej jakieś technologicznego i mi się to zawsze kojarzy z takim jakimś wie pan, niewidzialnym oczywiście spodkiem. Nie wiem, czy, czy spodkiem, czy statkiem, bo on jest niewidzialny raczej i po prostu to jakimś, jakimś takim laserem, falem, falami tutaj nawala tam, gdzie my śpimy, no nie? I to tak jest takie bardziej maszynowe buczenie i takie jak zimno jest, to jakby jakoś się śmieje, że diesel. W ogóle na początku tego nie zorientowaliśmy się, bo jakieś traktory w nocy jeżdżą. Gdzie tu traktor? Jak traktor z daleka, wiesz? No tak, o to idzie. Tylko to z nad, nad dachu nie? I tak ja nie wiem ile pięćdziesiąt metrów.
[01:02:51] - No i chyba odgłos traktora też by był taki bardziej rytmiczny. Takie trak, trak, trak, trak, trak, trak, coś tego typu.
[01:02:57] - No na przykład, no nie? Ale mówię może gdzieś tam z daleka to taki trochę jak traktor może gdzieś przypomina to. No ale potem to bu, bu, bu było takie no cały czas, codziennie i to do tej pory jest już od nie wiem ilu czterech lat, tak? Kiedy ten COVID się zaczął, bo to pierwszy lockdown był. No i to tak buczenie cały czas jest. Nawet jak nawet raz miałem tak, że byłem gdzieś w lesie pięćdziesiąt kilometrów dalej i to jakby w ciszy pełnej na polanie bu, bu nade mną nad gdzieś w niebie tam coś buczy, no gdzieś nade mną po prostu ileś tam nie wiem, metrów sto metrów, dwieście ile tam, ale buczało, ale delikatnie było słychać, ale było to. A tam z kolei pewnej nocy miałem taką sytuację, że się po prostu nagle budzę w nocy, bo tak intensywne, że już to było przy no jakby nie wiem, przy dachu to było, no nie? Przy dachu już blisko i takie bu, bu, bu, bu. No normalnie strach tam być, bo to jest taki domek na prerii. Ja mówię ja pierdzielę, nie?
Mówię gdzie ty? Uciekać. Nie uciekać. Nawet sobie strzał do prochowca kupiłem. Kurde, ale co to daje mi ten strzał do prochowca? Ale mówię stoję tam. Znaczy leżę, w zasadzie leżę tak półsiedząco, no nie? W strachu, bo mówię kurde, jak na filmie coś buczy, zaraz mnie coś porwie, no nie? I w tym momencie gdzieś tak intensywnie buczało, naprawdę wtedy. I po prostu moja śpi już taka zabita.
Już mówię nie chcę jej, bo tam słabe serce, to mówię jeszcze zawału dostanie czy coś. Nie chcę jej budzić i patrzę, co się stanie. No nie? Czekam. Aż nagle jakby mi włączyło świadomość. Pamiętam tylko tyle, że jakby zamknąłem oczy i otworzyłem oczy i było już ranek i leżałem w dokładnie tej samej pozycji półsiedzącej i tak samo moje stopy widziałem tak, jak jakby w ogóle się nie przeruszyłem, nie? Chodzi o te stopy, że nie zmieniłem pozycji i jakby no wyłączony zostałem. I to było takie jak pyk, pyk, takie kliknięcie i pyknięcie i ranek już był. I mówię ja pierdzielę, zostałem porwany, nie? Bo po prostu no czy tam coś.
Mówię do tej pory jakieś chipa pewnie mam w głowie czy coś tam, nie wiem. No ale jakby chcieli mnie zabić, to tak by zrobili, to nie wiem. Na pierwszym lepszym zakręcie, jak jest tam zawsze codziennie jakiś zakręt jest na moście, no to wystarczy, żeby świadomość odetnął i tam sobie lecisz, nie? W przepaść może. Albo w barierkę. No ale to ma co innego za zadanie. Nie wiem, co to robi. Do tej pory jest to jakaś taka enigma dla mnie i no buczy do tej pory, prawda? To nawet raz buczało do niedzieli, nawet w niedzielę buczy do dwunastej w nocy. Jak jest tam nikt nie robi, nic nie ten.
[01:05:19] - Rozumiem, że w okolicy nie były robione jakieś żadne budowy, jakieś inne prace?
[01:05:24] - Wie pan co? No mówiłem właśnie, że to są tereny bardzo, bardzo takie odludne i tam nie ma prawa. Ja już to wszystko przeanalizowałem, mam na to w ogóle świadków też, że to buczy, tak? Kilka osób w rodzinie to słyszy. To nie, nie wiem, że pan profesjonalny sceptyk właśnie chce, żeby to-
[01:05:39] - Tutaj też, też opieram się na jakby doświadczeniach, bo mieszkam przy najbardziej jeszcze do niedawna rozkopanej ulicy w Katowicach i po prostu cały, cały ubiegły rok už, už, už, już od szóstej do dwudziestej drugiej tutaj wymieniali kanalizację, gaz, różne inne rzeczy. Jedna ekipa się sprzątnęła, następna ekipa przyjeżdżała tam jeszcze poprzednia ekipa przyjeżdżała z powrotem coś tam naprawić, bo coś popsuli i tak cały rok. Už, už, už całe dnie.
[01:06:09] - Rozumiem. Rozumiem. No to tutaj to zjawisko to, to już by mógł pan zidentyfikować szybko, prawda? Gdzieś tam, bo to było wytłumaczalne, ale tutaj nie ma wytłumaczenia na to, bo ja jestem też bardzo taki wie pan, wykliwy. Gdzieś tam mam jedenastki numerologiczne trzy także taką mam szybko zerówkę zero h minus, szybko łapię informacje i szybko docieram do źródła, gdzie tam zweryfikuję prawdę szybciej niż reszta powiedzmy część społeczeństwa. Prawda? No tutaj się też interesuję ufologią. Interesuję się jakimiś tam różnymi rzeczami, tak? Rozwojem świadomości, no spirytyzmem jakimś i tak dalej, powiedzmy w takim zakresie, że gdzieś tam wiem, że coś istnieje i tak dalej. Jakieś tam planami elit, teorie spiskowe to wszystko mam gdzieś tam w jednym palcu, powiedzmy.
Ale tutaj no nie ma na to wytłumaczenia. Definitywnie jakby mnie monitorują, czy też gdzieś tam upatrzyli sobie to, czy coś. Nie wiem. No w każdym razie przestałem już uświadamiać ludzi przez internet, bo się przestraszyłem powiedzmy wtedy tego. Teraz prowadzę firmę, więc nie chcę, żeby tam w ogóle wykreśliło mnie z Facebooka.
[01:07:08] - To może też negatywnie wpłynąć na przebieg kariery, że tak to ujmę.
[01:07:13] - No dokładnie. Więc jakby w tym, w tym kontekście sobie działam i no co mogę powiedzieć? Aha, i ostatnio jeszcze tak, co dziwne, że w ogóle my żeśmy to z małym tutaj młodym mojej kobiety synem. On dziesięć lat ma. Oni też to słyszą, widzą to takie. Dla nas to normalne. W każdym razie ja nie mogłem po tym, jak to UFO przyleciało spać. W ogóle leżeliśmy czterdzieści pięć minut bez słowa, tak jak takie szczury laboratoryjne. Przestraszeni. Przez trzy dni nie mogłem w ogóle jeść jakoś apetytu nie miałem.
Taki byłem przestraszony po prostu tego, bo wiedziałem, że no przyleciało to do mnie centralnie. Nie wiem, czy demony, czy co tam to jest, bo ja tam w kosmos za bardzo nie wierzę jako taki, że tam to jest wszystko jakieś pozaziemskie, o takim bardziej jest. Więc no tutaj to tutaj jakby wiem, że jest coś, co podają nam za kosmitów, a do końca może nim nie jest, tylko czymś innym. No w każdym razie nie wiem, czy są źli, czy są dobrzy, ale chociaż mam taką teorię, że wszystko jest wszystkiego i jakby zło i dobro jest partnerem i to wszystko wpływa na rozwój źródła i my jesteśmy częścią tego źródła po prostu spolaryzowany. Intencjonalnie Bóg wszystkim jest tak? Czyli wiadro i ja to jest jednak to samo w zasadzie.
[01:08:25] - Pan już wcześniej wspominał o tym takim buczeniu. To mi się skojarzyło w pewnym momencie ze zjawiskiem, o którym kiedyś czytałem, które nazywa się Taos Hum. Buczenie z Taos. Nie wiem, czy pan słyszał. No, kiedyś to było dosyć głośne, dosyć głośna sprawa. Potem jakoś to ucichło. W miejscowości bodajże w Stanach Zjednoczonych, w Taos właśnie przez długie, długie nie wiem, czy nawet lata ludzie słyszeli takie buczenie i to podobno dosyć mocno się odbiło na nich, nawet psychicznie na ich samopoczuciu.
[01:08:59] - To tak, tak, tak. Mnie to nawet głowa boli czasem od tego, tak jakby nieraz to robię aż o tak. O! A właśnie zapomniałem dodać, bo już mówiłem ten synek. My to razem zbadaliśmy. Krok po kroczku gdzie buczy, gdzie nie buczy. W kuchni buczy, ale tylko tutaj, a tutaj buczy tylko tutaj, a już kroczek dalej nie buczy. No takie akcje, no nie? Tak jakby to w linii takim, takim pasmem. Mogę panu powiedzieć, bo to zbadałem tak jakby pan linię prostą jakąś walnął tak cyk, no nie?
I to tak po takiej linii buczy gdzieś, no.
[01:09:27] - Czyli to było takie jakby zlokalizowane, że tutaj buczy, a dwadzieścia centymetrów dalej już nie buczy coś takiego.
[01:09:33] - Już w ogóle cisza. No, no, no, no. Ale to tak buczy, to mówię. To jest takie już intensywne, bo no ja już teraz jakby część siebie to odbieram, tak? To buczenie. No mi to nie przeszkadza po prostu. Ale na początku byłem bardzo poddenerwowany, no bo nie da się. Nie wiadomo, co to jest. Tak, to jest takie obce i buczy i kurde buczy i na mnie buczy cały czas. Tam gdzie śpię głowa jest.
No i to aż takie-
[01:09:55] - Niskie dźwięki tak podobno wpływają na psychikę, na samopoczucie. Ludzie po koncertach jakichś heavy metalowych też podobno odczuwają stany jakieś lękowe, bo to ten dużo dudnienia. I to, to też, też jakoś tak jakoś tam się odbija na ich stanie psychicznym później.
[01:10:15] - No właśnie, to też do tej pory nie wiem, do czego to służy im i co to ma za zadanie, tak? Bo sobie naprawdę dużo pytań już zadałem. Dlaczego to buczy? Co to buczy? Co to ma na celu? Nie wiem. Jakieś wypadanie włosów, ale to chyba ze starości troszeczkę mi się zdawało. Ale sobie zacząłem coś z tym korelizować, że to jest do tego może też, że coś tam się. No ale w każdym razie bardzo uciążliwe to było i jest do tej pory i słychać zawsze o dziesiątej, już jak zasypiamy, czy tam idziemy to już o buczy. Słyszysz?
Co? Mówię co? Słyszysz? Ona słyszę albo nie słyszę. No to przecież uszy. No bo kurczę, słychać. A czasami po prostu moja kobitka ma tam trochę parę lat więcej. Może może nie słyszy nieraz. Po prostu ja mam lepszy słuch. Wzrok mam też bardzo dobry słuch i tego typu zmysły mam dobre.
No i definitywnie no czuję, że już są. Nawet tak delikatnie są tak, to ja to słyszę. A czasami jest to takie intensywne było przynajmniej, że to aż tak jakby męczyło głowę, jakby mózg, jakby jakieś fale, ultradźwięki na łeb wysyłane były, nie?
[01:11:17] - No coś na podobnej zasadzie jak dudnienie różnicowe stosowane przez chociażby Instytut Roberta Monroe. Pewnie pan kojarzy.
[01:11:25] - Kojarzę Monroe. No coś w tego dudnienia. No, no, no, no nie wiem. W każdym razie chciałem jakiegoś ufologa, a co on tam będzie wiedział?Co tutaj się dowiemy? Nie, za bardzo się nie dowiemy jakoś co, co jest. Można jedynie kamerą podczerwień gdzieś na termokamerę. Nie wiem coś tam po prostu. Albo kamery właśnie w domu zainstalować, bo co się dzieje jak my śpimy to już Bóg jeden wie, nie? A raz też o trzeciej w nocy siedzieliśmy u kolegi w Lublinie. Też sobie tam wiadomo, za młodych lat gdzieś tam człowiek chciał sobie po nocy gdzieś pojeździć, coś tam sobie, żyć wolnością.
No i sobie siedzieliśmy. I szyberdaszek był w naszej półce otwarty, w mojej półce. I tak sobie patrzymy na niebo przez ten szyberdaszek, a tu nagle nie wiem, na wysokości kilometra czy dwóch, trzech nie wiem. Coś z tyłu leci po prostu takie prześcieradła jakby kwadrat, prostokątne prześcieradła. Nie, nie pamiętam już, czy były ciemne, czy były jasne, ale ewidentnie ukrywały pole widzenia tych gwiazd. Tam ich nie było widać i po prostu posłusznym ruchem takim raz jedno, raz drugie, raz jedno, raz drugie poleciały i mówię co to jest? Nie. Patrzyłem co to jest i tak się. Ja pierdzielę, co to jest? Tą chwilę to leciało i ja pierdzielę, co to było?
I takie też zagwozdka co to było? No bo kurde, prześcieradła latające no nie latają raczej jakieś, ale widocznie latają. Ale może nie prześcieradła, tylko coś, no bo to nie było prześcieradło, prawda? To takie jakby się nam skojarzyło z prześcieradłami, bo to było prostokątne i płaskie, jakby takie 2D od dołu jakby wyglądało i ono takim ruchem świt, świt, świt. No tak nazwałem prześcieradła.
[01:13:02] - No to chyba też Starlinki czy jakieś inne satelity też można chyba wykluczyć w tym momencie, tak? Bo to jeszcze nie były te czasy.
[01:13:10] - Tym bardziej że jeszcze wtedy chyba nie te czasy były, bo wtedy obserwacje już jakieś miałem i nie było Starlinków, tylko ta tak zwana Isis przelatująca, która niby była Isis, a to było akurat no prześcieradło, które znaczy prześcieradło właśnie prostokątne, takie szare i dosyć duże, bo to na dosyć dużej wysokości było, a to było dosyć duże i takie widoczne. No i no niesamowite. W ogóle nienormalne, tak że jakieś prostokątne jak coś leci raz jedno, raz drugie, raz jedno. A raz jeszcze panu dodam, bo też tak nieraz się na smugi chemiczne tam gdzieś patrzyłem, gdzieś tam czy gdzieś na siotkę czekałem jakąś tam, która poszła po farbę do sklepu i widziałem UFO, ale w postaci czarne kulki małe tą smugę jakby badały. I tak bada sobie. Stoi sobie przy smudze, znika i się pojawia za smugą trochę dalej. I tak one, tak się tak ze trzy ich było chyba. I tak sobie właśnie znikały te czarne kulki i pojawiały się w innym miejscu. Pojawiały po prostu przy smudze.
[01:14:09] - Takie migające punkty tak? W takim, w takim sensie znika i przemieszcza się i pojawia się w innym miejscu. Tak? Na takiej zasadzie.
[01:14:18] - Znika i pojawia się gdzie indziej. Takie coś.
[01:14:23] - Kolejny z naszych dzisiejszych rozmówców przekazał opisy dwóch zdarzeń, przy czym prosił o zmianę barwy głosu oraz pominięcie nazw miejscowości, w których miały miejsce opisane przez niego obserwacje. Są to małe miejscowości, w których wszyscy się znają, więc z wiadomych względów nasz słuchacz woli uniknąć ryzyka, że ktoś go rozpozna. Pierwsze ze zdarzeń miało miejsce w województwie wielkopolskim, drugie zaś to z dzieciństwa w kujawsko-pomorskim.
[01:14:53] - To naprawdę była taka bardzo nietypowa sytuacja. No tak ogólnie rzecz biorąc, no było jakoś na początku miesiąca. Z racji tego, że tam chodzę na nocki, no to mam tam po prostu dużo czasu. Jestem ochroniarzem i po prostu pilnuję obiektu i dużo czasu spędzam na wodzie. I zauważyłem, no gdzieś w granicach godziny dwudziestej na niebie po prostu taki okrągły obiekt. I pierwsze co mi się zaraz rzuciło w oczy to to, że on był duży. Bo wie pan, jak na przykład samolot jest na niebie, no to, to wiadomo, taki malutki punkcik, a to było dosłownie wielkości, powiedzmy takiej monety dziesięciogroszowej. I to tak sobie po prostu wisiało. I w pewnym momencie panu powiem, że w pewnym momencie tak jakby wystartowało po prostu w takim szybkim tempie bardzo i to było coś takiego. Nie wiem, czy pan kojarzy, jak na przykład są spadające gwiazdy, nie?
[01:15:52] - No kojarzę, kojarzę.
[01:15:54] - No to to się dosłownie poruszało z taką prędkością jak spadająca gwiazda. Wiadomo, jak na przykład samolot się przemieszcza na niebie, no to tam się tak pomału, pomału przesuwa na dużej wysokości, a to dosłownie miało taką prędkość, no że żaden samolot ani nic powiedzmy takiego znanego mi, no raczej takiej prędkości nie mogłoby osiągnąć. I teraz co było w tym wszystkim najdziwniejsze? Jak to sobie leciało, to w pewnym momencie tak dosłownie na ułamek sekundy, dosłownie sekunda, dwie przed tym obiektem się pojawiło na niebie takie jakby na przykład na, jak samoloty zostawiają takie smugi, nie? Na niebie, to takie jakby powiedzmy okienko, takie jakby smugi w kształcie kwadratu czy prostokąta. Taki w sumie taki nawet można powiedzieć taki kłodek, taki hasztag jak w telefonie pan ma, to takie coś się pojawiło na niebie i środek tego. Środek tego był biały i ten obiekt jak dosłownie to się pojawiło na ułamek sekundy wleciało w ten, w ten właśnie ten taki jakby kwadrat, który się pojawiał tego i dosłownie wleciało w to i zniknęło.
[01:17:00] - No to brzmi tak jakby trochę ten ten obiekt, ten taki krzyżak był takim statkiem matką, prawda?
[01:17:06] - Nie wiem pan co to tak bardziej wyglądało jak takie jakieś nie wiem, przejście, jakiś portal, coś w sumie takiego i że to, że to po prostu. Bo to dosłownie się pojawiło tak z dwie sekundy przed tym obiektem i to dosłownie się pojawiło, ten obiekt w to wleciał i momentalnie wszystko znikło i ten obiekt i to, co się pojawiło, a co dosłownie to mówię, to wyglądało tak jakby taki prostokąt na niebie, tak jakby taka dosłownie biała kartka papieru. I to dosłownie wleciało w to i momentalnie wszystko zniknęło. To mówię to, co było dla mnie szokiem, bo mówię przecieżTen obiekt powinien się przemieszczać gdzieś dalej na niebie, gdzieś powinienem go widzieć, a on dosłownie jak w to wleciał, momentalnie zniknął.
[01:17:46] - A czy obserwacji tego obiektu towarzyszył jakiś, nie wiem, rozbłysk? Jakieś efekty świetlne?
[01:17:51] - Nie, nie, nie. To było, było po prostu tak. Samo to po prostu, co się pojawiło, co mówię, co ten obiekt to wleciał, to to, to w sumie w zasadzie było jakby taki flash. To po prostu się tak dosłownie jak taka migawka, jakby pan na przykład slajd przewijał. Dosłownie się pojawiała tak, jakby taka migawka, takie pyk. To wleciało i od razu tak znikło, nie?
[01:18:10] - Jaka to była miejscowość?
[01:18:11] - Ja mogę panu podać, ale jakby pan chciał to wykorzystać w materiale, cokolwiek pan tam pominie to, dobra?
[01:18:16] - Oczywiście.
[01:18:17] - Bo jestem z małej miejscowości, takie-- to jest mała miejscowość w województwie wielkopolskim się nazywa .
[01:18:23] - Tutaj jeszcze mam takie pytanie. Jakie panowe warunki wtedy pogodowe?
[01:18:26] - No właśnie. Widoczność była super, bo to był słoneczny dzień. Niebo było praktycznie bezchmurne. No gdzieś tam jakieś tam pojedyncze, powiedzmy tam chmurki, ale to tam naprawdę tam niebo było praktycznie bezchmurne i naprawdę widoczność była super, nie?
[01:18:42] - Ten brak rozbłysku tutaj sugeruje, że możemy właściwie wykluczyć opcję pod tytułem meteor, bo meteorom często takie rozbłyski podczas spalania w atmosferze towarzyszą. A tutaj nic takiego nie było. Nie było ani rozbłysku, ani ogona za tym obiektem. Nic.
[01:18:59] - Nie. Powiem panu ten obiekt był w ogóle ciemny. Co była dosłownie taka jakby z mojej perspektywy, tak jak ja to oglądałem z ziemi, to to wyglądało trochę jak taka metalowa kula jakby. Bo to było takie, mówię, ciemne, to takie to. Mówię z mo-z mojej perspektywy być może, być może to było coś, no mówię. Na pewno to był jakiś duży, kulisty obiekt i no na pewno to nie był meteor, chociażby z racji tego, że to na samym początku sobie w miejscu po prostu wisiało, a dopiero po jakimś czasie to, to zaczęło się przemieszczać. Także gdyby to był meteor, to po prostu by sobie od razu leciał, spadał i, i tyle. A to sobie wisiało najpierw przez krótką chwilę w miejscu, a dopiero później wystartowało i zaczęło lecieć, nie?
[01:19:40] - Jaki to miało kolor?
[01:19:41] - Z mojej perspektywy to było taki ciemny, taki ni to szary, ni to czarny. Coś w ten deseń.
[01:19:48] - Rozumiem, że żadnych dźwięków nie było ze strony tego obiektu, nie?
[01:19:51] - Nie.
[01:19:51] - Wszystko-
[01:19:52] - Właśnie. Żadnych szumów, żadnych. Nic z tych rzeczy. To po prostu. I mówię i prędkość. No, no naprawdę zaskoczyła mnie ta prędkość, bo mówię, jak samolot się przemieszcza na niebie, bo to było naprawdę na dużej wysokości, bo to było już tak, jak na przykład samolot się przemieszcza gdzieś tam blisko chmur. I to też było na takiej dużej wysokości. Z tym że mówię, jak samolot się przemieszcza na niebie, no to wiadomo, że tam przesuwa, przesuwa, przesuwa tam sobie człowiek ogląda, jak sobie tak pomału przesuwa, a to się przesuwało z taką prędkością, jak dosłownie jak spadający meteor, nie?
[01:20:23] - Ile mogła trwać cała obserwacja tego zdarzenia?
[01:20:27] - No myślę, że jakieś kilkanaście, kilkadziesiąt sekund max. Bo to mówię najpierw dosłownie, to najpierw jak ja to zauważyłem, to, to przez, no bo nie wiem, tam dziesięć, piętnaście sekund to wisiało w miejscu, po czym to wystartowało. Leciało dosłownie przez kilka sekund i na ułamek sekundy się pojawiło. To właśnie nie wiem, jak by to nazwać. Przejście, portal. Jak to wleciało w to. No to momentalnie zniknęło.
[01:20:50] - No sposób zachowania tego obiektu sugeruje jakąś inteligentną siłę, jakby kontrolującą, sterującą tym czymś.
[01:20:56] - Tak. No ja, ja tak myślałem, że nie wiem, że to może jakaś sonda czy coś. No nie wiem. No trudno, trudno jest mi powiedzieć. W każdym razie tak sobie nawet myślałem o tym, że to może nawet być tak, że właśnie że, że te obiekty, które się tutaj do nas dostają, to nie na zasadzie takiej, że właśnie, że może one tam lecą z jakąś niewiarygodną prędkością, żeby się tutaj do nas dostać, tylko może właśnie na zasadzie takich jakichś, nie wiem, przejść, portali i może w ten sposób po prostu się tutaj przedostają jakoś szybko. No nie? No to taka moja po prostu myśl. Ja tak próbowałem sobie w głowie to wszystko poukładać.
[01:21:30] - Rozumiem, że po wniknięciu tego obiektu w ten krzyżyk czy cokolwiek tam było w ten hasztag żaden ślad po tym obiekcie i po tym hasztagu już nie został. Już nie było nic widać.
[01:21:40] - Nic. Kompletnie nic. Normalnie się nie-- niebo w tym momencie dosłownie przez rocznicę nic, nic tam nie było. Niebo piękne, niebieskie i śladu kompletnie po tym nie było. Dosłownie jakby się wszystko rozpłynęło w powietrzu.
[01:21:54] - No taka krótka, ale dosyć ciekawa obserwacja. Ten obiekt musiał być dosyć spory, skoro pan go tak dobrze widział z takiej odległości.
[01:22:03] - Właśnie powiem panu, że, że to mnie zaskoczyło, bo w pierwszej chwili to nawet powiem, powiem panu szczerze, że w pierwszej chwili nawet sobie pomyślałem, że może jakiś balon. Ale w momencie po prostu jak to wystartowało, no to jest po prostu straciłem. No po prostu od razu wiedziałem, że to, to nie może być balon. No bo wiadomo, że żaden balon się z taką prędkością nie przemieszcza, tak?
[01:22:22] - No balon chyba nie stałby w miejscu przez dłuższą chwilę, prawda? Bo tam no oddziaływałby na niego wiatr, podmuchy powietrza-
[01:22:30] - No to jest prawda.
[01:22:30] - I musiałby się też jakoś poruszać.
[01:22:33] - Tak. No to też prawda. Mówię, a to po chwili to dosłownie z taką prędkością wystartowało, że ja, ja byłem w szoku. To się przemieszczało, no, no naprawdę z niewiarygodną prędkością. No jestem pewien, że no żaden samolot czy, czy jakiś tam nie wiem, dron czy cokolwiek nie byłoby w stanie się z taką prędkością przemieszczać jak ten obiekt.
[01:22:52] - No dron ze względu na swoje jednak nie za duże rozmiary nie byłby tak widoczny mocno, tak?
[01:22:58] - Tak, tak. A mówię a to mimo że ja to oglądałem z ziemi, to dosłownie było wielkości takiej monety dziesięciogroszowej. Także podejrzewam, że to naprawdę musiało być duże.
[01:23:08] - No i dron raczej chyba nie znika w przestworzach, tylko jak już coś, to ląduje, tak?
[01:23:14] - Tak, tak. No właśnie. No właśnie. No najbardziej fascynujące z tego wszystkiego to było właśnie to, że jak to wleciało w ten taki mówię krzyżyk na niebie, to, to momentalnie jakby się rozpłynęło w powietrzu i wszystko zniknęło.
[01:23:26] - Rozumiem, że pan był jedynym świadkiem, czy też jedyną osobą, która mogła jakby zauważyć w okolicy ten obiekt?
[01:23:32] - Czy ktoś jeszcze w okolicy? No, no nie wiem, trudno jest mi powiedzieć. No w tym momencie akurat ja, ja widziałem z tego względu, że no, ja tutaj ten obiekt pilnuję na miejscu i, i po prostu zaobserwowałem, a no jestem niestety na zmianie sam.Pierwszy raz w życiu się z czymś takim spotkałem. Mówię, najbardziej mnie właśnie zastanawia ten, ten jakby taki portal, to przejście, które się pokazało. No to, to było naprawdę coś niezwykłego moim zdaniem.
[01:23:59] - No tutaj to jest bardzo ważny właśnie element, mi się wydaje ten moment, ten sposób, w jaki obiekt zniknął panu z oczu, prawda?
[01:24:08] - Tak, tak, tak, tak. No to mówię, no nie jestem w stanie tego w żaden racjonalny sposób sobie wytłumaczyć. Stwierdziłem, że to no z wami chcę się podzielić z racji tego, że zajmujecie się tego typu zjawiskami, a słucham waszych audycji. Są naprawdę fajne, rzeczowe i dlatego też chciałem się czymś takim podzielić. No bo może po prostu też jest, znajdzie się jakaś osoba, która widziała coś podobnego i być może będzie można coś więcej na bazie tych informacji potem się dowiedzieć, przeanalizować. Powiem panu jeszcze szczerze, że miałem kiedyś też inne zdarzenia, ale to już takie zdarzenie z dzieciństwa, gdzie świadków jest sporo, gdzie była taka uroczystość rodzinna, tam nie pamiętam, jakieś urodziny, imieniny, coś takiego. I na balkonie, tam w domu jednorodzinnym był robiony grill i to już była taka dość, dość taka późna pora. Było ciemno i w pewnym momencie nad domem zawisł, ale to, to już nie była żadna chmura, tylko zawisł jakby spodek. On wydawał taki, taki jakby buczenie, coś tam deseń. Żeśmy wszyscy, wszyscy zaraz tam żeśmy spojrzeli w górę tam i ten obiekt jak zawisł, to też bardzo szybko.
Potem on zawisł na parę sekund, po czym dosłownie w takim szybkim tempie tak jakby wystrzelił i odleciał też w górę. Ale to, to akurat zdarzenie, to właśnie to mówię, to mam dużo świadków, bo to i rodzice widzieli, i tam ciocie, wujkowie, kuzynowie to, to, to nawet często jest u nas w rodzinie wspominane.
[01:25:44] - Ile mogło być świadków tamtego zdarzenia? Rozmawialiście jakoś potem o tym, co widzieliście? Jakimiś spostrzeżeniami się...
[01:25:53] - Nawet powiem panu szczerze, że nawet, nawet z jakieś z tydzień temu nawet z mamą rozmawiałem na ten temat i żeśmy wspominali właśnie, jak tam kiedyś taka sytuacja miała miejsce, żeśmy wspominali. Szczerze mówiąc, ile było świadków? No myślę, że co najmniej z sześć, siedem osób.
[01:26:10] - To była ta sama miejscowość, prawda?
[01:26:13] - Nie, nie, nie, nie, nie, nie. Ja pochodzę w ogóle z .
[01:26:15] - To był wtedy , tak?
[01:26:17] - Tak, to był . Bo to tak, bo ja to, to jeszcze był m-mój dom rodzinny, tam gdzie się wychowałem. W tej chwili mieszkam w , bo tutaj poznałem żonę i tu się przeprowadziłem.
[01:26:29] - A który to mógł być rok? Jaki to w ogóle był okres?
[01:26:32] - Wie pan co? Kurczę, który to mógł być rok? No ja mogłem mieć wtedy, no nie wiem, osiem, dziewięć lat.
[01:26:39] - No taki razy oko, prawda?
[01:26:41] - To był tam gdzieś dziewięćdziesiąty szósty, może siódmy.
[01:26:46] - W ostatniej części dzisiejszej audycji przenosimy się w rejon Sochaczewa, gdzie jedna z naszych słuchaczek w maju dwa tysiące dwudziestego czwartego roku zaobserwowała eskadra sześciu dziwnie zachowujących się obiektów świetlnych wielkości księżyca.
[01:27:00] - To było dwudziestego szóstego maja tamtego roku, w środku nocy tak naprawdę, bo to był sam początek dwudziestego szóstego maja. Dokładnie to pierwsza w nocy, parę minut po. To była taka sytuacja, że ja wyszłam poszukać kota, bo my mieszkamy, znaczy ja już nie mieszkam tak naprawdę, ale my mieszkamy na wsi. Moja rodzina w sensie pod Sochaczewem. To jest miasteczko w województwie mazowieckim, około pięćdziesiąt kilometrów na zachód od Warszawy. I moi rodzice glonko dokarmiają, powiedzmy wolnożyjące koty, tak? Teoretycznie to znaczy, że te koty dobrze sobie radzą żyjąc na zewnątrz. No ale biorąc pod uwagę jak one wyglądały, jak się wprowadziliśmy, to nie, nie radzą sobie. No i te koty nie zawsze się ze sobą dogadują. My też jednego kota, tak powiedzmy, przygarnęliśmy do nas do, do domu i ta kotka, no ona przez pewien czas była jeszcze wychodząca.
Teraz na szczęście już rodzice poszli po rozumie do głowy i nie wypuszczają, ale przez pewien czas ona jeszcze wychodziła. No i właśnie ona taka jest terytorialna bardzo. No i takiego jednego kota wtedy, dwudziestego piątego maja jeszcze pogoniła. No i tak wychodziłam. Ja się zawsze kładę bardzo późno w nocy. Tak pierwsza, druga to jest standardowa godzina dla mnie już od lat. Nawet jak normalnie mam pracę i tak dalej. I tak wchodziłam, bo myślałam no kurde, no umyłam się, ale pomyślałam no kurde, no ten mały ten kotek, wtedy kociak jeszcze był tak zwany koliberek. No on jeszcze nie jadł wtedy, tak? Ona go pogoniła, on gdzieś pobiegł.
Pomyślałam no to wyjdę i poczekam, aż przyjdzie, tak? Bo on zawsze gdzieś tam po okolicy chodził. No i wyszłam. Było parę minut po pierwszej tak naprawdę i była wtedy bardzo ciemna noc. Pamiętam, że gwiazd to w ogóle nie było widać, a księżyc tak tylko delikatnie, delikatnie gdzieś tam za chmurami majaczył, ale tak bardzo delikatnie. Jedyne źródła światła to był, były lampy uliczne i światło od nas z ganku, które było zaświecone. No i też było cicho. I ja nie wiedziałam, że to jest, powiedzmy coś powszechnego przy takich, powiedzmy, obserwacjach, że takie rzeczy się raczej postrzega. Tu się będę odwoływała może potem, trochę później do sprawy, która mnie przekonała w sumie, żeby się skontaktować z waszą audycją, tak? Tutaj, bo było to dla mnie na tyle nietypowe, że myślałam nie, no kurde, to jest niemożliwe, ale chodzi o sprawę ze Strzelina.
To mnie po prostu skł-- to sprawiło, że się skontaktowałam, ale pójdźmy może dalej. Zaraz nim dokładnie wyjaśnię, z czym to było podobne ze sprawą ze Strzelina. Bo ja wyszłam tam sobie. Była ta pierwsza w nocy, dwudziesty szósty maja dwudziestego czwartego roku. No i chodziłam sobie po podwórku no i robiłam no kici, kici, tak? Kota wołałam, ja to mówię kiciałam.No i chodzę sobie po tym podwórku. No i podeszłam sobie do bramy. Jak się stoi przy bramie, stoi się na podwórku i widzi się te kraty, no to widzi się w kierunku północnym. Tam jest taka łąka i dopiero dalej są jakieś zabudowania, no i drzewa. No i tak stoję, patrzę i na niebie wisi sześć obiektów.
Sześć. W takich dwóch pionowych rzędach po trzy i one wielkością były zbliżone do księżyca. Ja tak stałam, myślę: "No co to jest w ogóle?" I moją pierwszą myślą było, że to może ktoś sobie robi po prostu jakieś zabawy dronami. Tak? Może jakaś grupa ziomków albo po prostu jakaś pojedyncza osoba stwierdziła: "No okej, noc jest bezwietrzna, też samochody w ogóle nie jeżdżą". To jest dla mnie, to było niesamowite, bo tam zawsze coś jeździ. Tam to jest, to jest miejsce, gdzie, no które łączy tak naprawdę dwie główne drogi do Warszawy i tam cały czas coś jeździ. Tam jest, zawsze narzekam, bo tam no nie ma chodnika, a tiry jeżdżą przez całą dobę tak naprawdę. Może nie jakieś tam ciągi jeden za drugim, ale jeżdżą cały czas tam tiry i samochody osobowe. A po prostu wtedy nie jeździło nic.
To się nie zdarza nawet w nocy. No i ja stałam tak, patrzyła. Myślę: "No może ktoś się dronami bawi", tak? No tylko, że problem mój polegał na tym, że ja wiem, jak drony wyglądają i jak, no powiedzmy jak no one też wyglądają, kiedy coś tam mają robić w tym powietrzu, tak? Trochę nie miało sensu, żeby one tak sobie wisiały po prostu w dwóch rzędach po trzy. No i też biorąc pod uwagę ich wielkość, no to albo musiały być bardzo blisko, albo nie wiem, no bo wielkością przypominały księżyc, tak? Nie były może aż tak duże.
[01:31:42] - No musiałyby mieć bardzo mocne światła, żeby tak bardzo mocno być widoczne, prawda? Z taką wielkością.
[01:31:49] - No właśnie. I tak sobie to rozważałam. No ale myślę: "No, no dobra, może, może ktoś się dronami bawi i tyle", tak? Wiadomo, że są różne prądy powietrza. Pomyślałam, że może coś tam na górze jakiś prąd, jak one gdzieś tam wiszą, to że tam mnie gdzieś to wywiewa tak kolokwialnie mówiąc. No i tak sobie stałam. Szukałam tego kota i nagle te obiekty się poruszyły. One zaczęły migotać w nieznanym dla mnie w ogóle jakimś wzorze. No dla mnie to nie miało sensu. Dla mnie to było kompletnie losowe.
Może to miało sens, ale nie mam pojęcia. I one cały czas pozostając w tej swojej konfiguracji dwóch pionowych rzędów po trzy zaczęły powolutku poruszać się troszeczkę na wschód i robiły to bardzo powoli, bezdźwięcznie. Stanęły sobie tak przez chwilę, obniżyły delikatnie lot, przeleciały troszeczkę na zachód, a potem już wypruły takim samym tempem na wschód i zniknęły mi z widoczności za zabudowaniami i drzewami. I bym może w ogóle zapomniała o tym, gdyby nie fakt, że to nie był koniec. No z tymi obiektami już był koniec, ale praktycznie w momencie, no chwilę po tym, kiedy one mi zniknęły, usłyszałam helikopter i helikopter leciał od strony Sochaczewa. Może z południa trochę, bo Sochaczew jest od naszej wsi dosłownie na zachód, jak się stało przy tej bramie, tak? A on tak trochę jakby jeszcze z daleka leciał tak z południa i dosłownie nie wiem, bo potrwało to ze trzy, cztery, może pięć minut od momentu, kiedy ja po raz pierwszy gdzieś tam go z daleka usłyszałam, a kiedy on mi już zniknął z oczu całkowicie i ze słuchu i tak dalej. Nie wiem, jak latają helikoptery, jakim tempem, ale było to raczej szybko. Tak. I wie pan, on leciał bardzo nisko.
I co ja się nie znam na lotnictwie, to byłam na niejednym jakimś tam pikniku wojskowo-militarnym i wiem, na jakiej wysokości latają helikoptery. I on leciał bardzo nisko. Ja wiem, że to jest wariactwo i że brzmię, jakby mi się dobrze tylko przyśniło, ale myślę, że to była wysokość tak na oko czwartego piętra może.
[01:34:02] - No to rzeczywiście bardzo nisko, nietypowo nisko, jeżeli to było, zakładając, że to był jakiś wojskowy pojazd, tak?
[01:34:09] - Bardzo nisko, proszę pana, bo ja jak tam stałam, ja byłam w stanie dostrzec, że tam są inne światełka niż te przednie, tak? Ja byłam w stanie zauważyć, że tam jest jakieś światełko, jakaś taka dioda, tam jakieś takie mniejsze światełko kolorowe, coś tam miga. Stoję na tym podwórku. Więc on leciał bardzo nisko, naprawdę na żadnym pikniku. No chyba tylko jak już się szykował do lądowania jakiś. No to tylko wtedy taki pułap osiągał, tak? Więc ja byłam w szoku. I właśnie to zabrzmi też ponownie jak wariactwo, ale no przynajmniej z tego, co ja kojarzę, no to helikoptery ratownicze są albo żółte, albo czerwone, głównie żółte. Tamten był ciemny. Jestem pewna, że był ciemny.
Tylko tyle w stanie jestem powiedzieć. Mam dylemat między czarny a ciemnozielony. I przeleciał tak po prostu. Dokładnie, dokładnie w kierunku, gdzie te obiekty mi zniknęły. Perfekcyjnie w tamtym kierunku. I wie pan, ja pomyślałam, ja miałam wiele różnych rozwiązań. Jako osoba no myślę dość racjonalnie myśląca tak, że, że to może to nie jest w żaden sposób ze sobą połączone i tak dalej. No pomyślałam no może jakieś ćwiczenia, tak? No tylko raczej się takich rzeczy nie przeprowadza na wsiach, gdzie jest całe multum ludzi. To nie jest jakaś taka wioska zabita dachami, gdzie nic nie ma, gdzie jest wieś na dwadzieścia osób, to piętnaście kilometrów.
To nie jest Arvidona, to nie jest jakaś Syberia, to nie jest Sahara. Żeby tam nie było ludzi. Tam jest całe mnóstwo zabudowań. To są ścisłe okolice Warszawy tak naprawdę. Jest miasto trzydziestotrzytysięczne. Tak naprawdę jest pięć kilometrów czy siedem od nas. To nie jest miejsce dobre do przeprowadzania ćwiczeń.
[01:35:53] - No w obszarze zabudowanym, jakby nie patrzeć, w ogóle nie powinno się przeprowadzać jakichś testów wojskowych ze względów bezpieczeństwa.
[01:36:01] - No właśnie.Więc no to powiedzmy, no powiedzmy, że mogłam to wykluczyć, tak? Pomyślałam no może jakiś pokaz dronów, tak? Może jakieś Vesale, może coś, bo szczerze mówiąc nie wiem, jaki to był dzień, ale widziałam pokazy dronów na YouTubie i wiem, że to nie jest sześć obiektów, które sobie wiszą w powietrzu przez kilka minut, a potem sobie gdzieś tam delikatnie tylko latają prawo, lewo, w dół czy coś migając, tak? To raczej nie jest pokaz dronów, chyba że się faktycznie ćwiczy i tylko patrzy czy konfiguracja działa. No i ten helikopter. No nie wiem. Leciał bardzo nisko, leciał bardzo nisko. Tak jak mówię, do tego stopnia, że byłam w stanie dostrzec, że tam jest więcej niż tylko te przednie lampki. I to byłabym w stanie wskazać, w którym miejscu wtedy to było. Bardzo nisko leciał.
Ja jeszcze nie widziałam w swoim życiu, żeby helikopter leciał tak nisko.
[01:36:50] - Tutaj mi się nasunęło na myśl, że drony, drona jednego byłoby słychać, a co dopiero sześć dronów, prawda?
[01:36:57] - No właśnie takie pomyślałam. No może jakieś tam ruchy powietrza na górze, tak? Może przez to coś tam wywiało, jakieś tam masy powietrza sprawiły, że tych dronów nie było słychać. No ale tak jak pan powiedział, no, jeżeli one były tak blisko, żeby być tak wielkie. No i było ich sześć, to trzeba było je słyszeć, a tutaj nic po prostu. I one się też poruszały bardzo skoordynowanie. Ja wiem, że teraz są różne techniki, programy, algorytmy i tak dalej, które sprawiają, że to jest dość proste, tak? Ale dla mojego ludzkiego oka mam podobno bardzo dobry wzrok z tego, co mówił lekarz w tamtym roku podczas badań do pracy. No to, no to mam dobry wzrok i dla mojego ludzkiego oka one idealnie ze sobą tam współgrały w powietrzu. I wie pan, i ja nawet zaczęłam podejrzewać, że no okej, może ktoś sobie zamówił jakiś pokaz dronów albo sobie ćwiczył, albo coś.
Ja obserwowałam lokalne media i nie tylko lokalne media w sensie jakieś gazety sochaczewskie stricte, ale też gazety okołogminne, tak? Gazety gminy Kampinos, gazety po prostu gminy Sochaczew. Obserwowałam też stronę na Facebooku naszej sochaczewskiej policji i ostatnio nawet nie wpadłam na to, ale przeleciałam sobie. Przewinęłam po prostu stronę jednostki w Bielicach i nic nie było.
[01:38:19] - I rozumiem, że na jakichś grupach lokalnych skupiających mieszkańców okolicznych też nic nie było, prawda?
[01:38:26] - Nie. I ja, wie pan co? Ja sama sobie poniekąd nie ufam, bo ja wiedziałam tamtej nocy, że ja pójdę spać i ja nie będę sobie wierzyła, że ja to widziałam. Więc ja od razu tak naprawdę, jak przyszłam do domku, jak ten kot przyszedł, dałam mu jeść i uciekłam do chałupy. Ja napisałam kilka wiadomości mojej najlepszej przyjaciółce, żeby samej wiedzieć, że to mi się nie przyśniło, bo ja wiedziałam, że to było na tyle niesamowite, tak? Na tyle niepowszechne, że ja sama sobie rano nie będę wierzyć, że ja to widziałam. I tak jak już wspomniałam, przekonała mnie sprawa ze Strzelina. Nie pamiętam, który to był odcinek, ale pani opowiadała o też kilku obiektach, które też były dość duże i które nie poruszały się szybko. To była taka właśnie sytuacja. Opisywała, że ona stała sobie na rynku w Strzelinie i stało gdzieś nieopodal wesołe miasteczko i wokół nie było ludzi.
Nie jeździły samochody. Ona słyszała tylko muzykę z tego wesołego miasteczka i szła za tymi obiektami, które się poruszały stosunkowo powoli na niebie, tak? I słuchałam tego i miałam takie: ej, czyli ktoś, ktoś też coś takiego przeżył, tak? Czyli nie jestem w tym jedyna. Nie zwariowałam. Mogłam się to nie wyobrazić, tak? Bo tak jak się śledzi media, takie powszechniejsze sprawy to jest jeden, no maksymalnie trzy obiekty, które się układają w jakieś takie półkole albo w taką linię prostą i że tak powiem elo, tak? A tu było sześć. I dlatego tak mi to sprawiło, że sobie nie ufałam. Jeżeli pan chce, mogę panu podesłać potem screeny z Messengera.
Rozmawiałam z tą przyjaciółką.
[01:40:04] - No może pani oczywiście.
[01:40:05] - Mogę. Tam będzie. Właściwie zrobiłam sobie screeny. No teraz jakoś prześledziłam, potem przez lupkę, bo nie mogłam tego znaleźć. Chciałam dokładnie sobie datę przypomnieć. Więc tam data będzie. No śledziłam lokalne media, tak jak wspomniałam. Nie było nic. Nawet mi przyszło jeszcze ewentualnie do głowy, czy może ktoś po prostu nie wiem, bawił się dronami. Wojsko to zarejestrowało.
No i przyleciało helikopterem. Brzmi to kuriozalnie, prawda? Ale sytuacje takie jak no przy lotnisku ktoś tam sobie stał, bawił się jakimś laserem, świecił pilotowi w oczy. No i potem w mediach jest opisana sytuacja, że taka, że coś takiego miało miejsce. No i jest artykuł typu, że ileś tam letni mężczyzna bawił się laserem, świecił pilotowi w oczy. Jest to zagrożenie. Został zatrzymany, dostał tyle i tyle grzywny, tyle i tyle. W ramach no przypomnienia zdrowego rozsądku czytelnikom, że to jest karalne, niebezpieczne i tak dalej. Jest opisana sytuacja, żeby po prostu nikt tego nie powielał, tak? No ja pomyślałam no może no wiadomo, wtedy to już dwa tysiące dwudziesty czwarty rok, wojna na Ukrainie, Rosja, Białoruś i tak dalej.
No może ja za bardzo wierzę w polskie wojsko, ale uważam, że no sześć obiektów, a jeden balon nad Bydgoszczą no to jest jednak trochę co innego i raczej tego by polskie wojsko nie przepuściło aż do tego stopnia, żeby przeleciało nad Warszawą.
[01:41:30] - A czy było coś takiego, że po zniknięciu tych obiektów jakby wróciły dźwięki otoczenia? Bo wiemy, że był słyszalny ten helikopter a czy inne jakby dźwięki, nie wiem, przyrody, samochodów były słyszalne?
[01:41:43] - Samochody cały czas nie jeździły. To mogę powiedzieć na pewno. Wiem, że psy nie szczekały, ale wydaje mi się, że słyszałam wtedy no świerszcza. Tak. Tylko tyle tak naprawdę. Psy nie szczekały, samochody w ogóle nie jeździły cały czas.
[01:41:57] - A ile mniej więcej ta obserwacja mogła trwać tych obiektów?
[01:42:00] - No myślę, że dziesięć, piętnaście minut i to by się no raczej zgadzało, bo tak jak pamiętam, noJa zawsze się myłam późno. Potem tata narzekał, że: "O, myjesz się w nocy, budzisz nas". I tak około pierwszej wyszłam. To było bardzo ciepło wtedy. To była bardzo, był bardzo ciepły wieczór, zwłaszcza jak na koniec maja w Polsce. No i ja sobie wyszłam jeszcze z mokrymi włosami. Pamiętam, miałam na sobie koszulę nocną. No i sobie po tym podwórku chodziłam tak, robiłam kiciki na tego kotka. Szukałam go, żeby on tam coś zjadł tego dnia, nie chodził głodny.
[01:42:31] - Pani wspominała, że wtedy nie były widoczne gwiazdy. Jakie to były wtedy warunki pogodowe? Było zachmurzenie czy po prostu z jakiegoś innego powodu te gwiazdy nie były widoczne?
[01:42:40] - Y, zachmurzenie musiało być, bo ten księżyc, no widać było po nim takie wie pan, takie, no nie powiem, plamki, fale. No było widać, że na tym księżycu jest jakaś warstwa chmur. Tak było po nim widać, że on był taki trochę, trochę widoczny, ale tak jakby coś go przesłaniało poniekąd. I to było, było po nim widać, że to chmury musiały być. Ja nawet nie zwracałam uwagi tego dnia, ale tak było, musiało być zachmurzone.
[01:43:06] - To tak w sumie wygląda jak taki spektakl dla jednego widza, jakby. Pomijając oczywiście ekipę ewentualnego tego helikoptera. Jeżeli ten helikopter podążał według pani za jakby torem przemieszczania się tych obiektów, to musiało tam jakieś wykrycie nastąpić. Natomiast tam nie było jakby żadnych innych świadków, nie ma szansy, żeby ktoś coś wiedział, sądząc chociażby po braku jakichś wzmianek na grupach, na mediach i tak dalej.
[01:43:32] - No nie wydaje mi się. Ja to nawet wrzuciłam na taką grupę na Facebooku. Trochę się wzbraniałam, trochę to robiłam, powiem szczerze później niż, niż stricte po wydarzeniu, bo ja piastuję stanowisko publiczne, no i raczej byłoby to niedobrze widziane, że o, tutaj pani, której ja ufam, ja ujawniam swoje dane i tak dalej, przekazuję swoje dokumenty i ona tutaj nagle gada o jakichś ufoludkach i to jeszcze sześciu obiektach, tak? Które sobie latają w ciszy i sobie znikają gdzieś tam za zabudowaniami i helikopter wojskowy leci, tak? Ale no nic, nic nie było ani na lokalnych mediach, ani policja nic nie dostała. Było też, no raczej też mi się wydaje, że gdyby jakieś dziwne telefony się posypały, no to raczej by policja też, no nie wiem, może się coś ujawniło. Ale wie pan, to jest małe miasto. Tutaj w momencie, kiedy była afera, pewnie pan kojarzy tak zwanego morderstwa w Żabce, to w ciągu doby wypłynęło zdjęcie ciała tego, no sprawcy, który odebrał sobie życie w lesie. I w całym mieście to po prostu zostało wysyłane. Każdy to miał, każdy to widział.
To jest małe miasto, każdy tutaj wszystko wie wbrew pozorom, bo to jest jednak trzydzieści trzy tysiące osób plus, plus gminy. Ale też nic nie było słychać, tak? Więc ani żadnego, ani nic w mediach. Zwłaszcza, że mamy takiego, nie wiem, czy pan kojarzy, no pan tak siedzi w tych paranormalnych rzeczach. Pan Szostak. On jest dziennikarzem i co prawda on stricte nie jest tym popularnym, powiedzmy, Szostakiem, ale jest bratem takiego zmarłego pana Szostaka, który jest znany z pisania o widziadłach. Ma nawet, nawet książkę napisał właśnie o widziadłach, czarostwach właśnie z okolicy Sochaczewa. No i on też się lubuje w różnych, powiem, po prostu dramach, tak? Więc myślę, że nie przepuściłby okazji, gdyby ktoś coś widział, ktoś coś sfotografował. On prowadzi Esochaczew, jedną chyba najpopularniejszą platformę, jakąś informacyjno-medialną w Sochaczewie, w okolicach.
I nie było nic. Ja wszystko prześledziłam. Po prostu zero.
[01:45:37] - No, krótko mówiąc, jedna wielka tajemnica, którą chyba tylko pani obserwowała, tak? Tak mi się nasunęło na myśl, że ten obiekt, ta, ta skąd obiektów mogła potencjalnie pełnić jakby rolę wabika. Dlatego w ramach jakichś tam ćwiczeń, żeby ten, żeby ekipa tego, tego helikoptera to jakby wykryła, prawda? Tylko no tutaj wchodzi taka kwestia znowu, że no ćwiczenia jakieś wojskowe, których nie powinno się w takim terenie odbywać, tak? Także to możemy myślę całkowicie wykluczyć tę opcję.
[01:46:12] - No właśnie i tak się zastanawiałam na ten temat. No nic mi tutaj po prostu nie gra.
[01:46:16] - Sposób zachowywania się tych światełek sprawiał takie wrażenie chyba inteligentnych, prawda? Takich inteligentnie jakby sterowanych.
[01:46:24] - Leciały powiedzmy, no w szyku, tak? Dla mnie one były idealnie ułożone. Dla mojego oka, no one były w idealnych odległościach. Jakby miał pan kartkę w kratkę i sobie cyrklem gdzieś tam pośrodku wkuwał i porobił kółeczka, tak? No one były dla mnie i w idealnym rozmiarze, w idealnej odległości. Poruszały się w tym jednym szyku. To raczej nie były to po prostu sobie takie losowe kulki jakieś powrzucane, bo no nie poruszałyby się w taki sposób, tak? Dla mnie może jedyne co było losowe, to było to migotanie, tak? Dla mnie to nie miało sensu. Może to miało jakiś sens, którego ja po prostu nie zauważyłam, bo skupiłam się podczas obserwacji na tym, co one robiły, a nie jak one migotały stricte.
No ale myślę, że to migotanie to taka jedyna rzecz, która mogła być taka losowa. No leciały wszystkie w jednym szyku, zatrzymywały się w tym samym momencie, w tym samym zmieniały kierunek. I wydaje mi się, że no psychowało to jak jakieś inteligentne zachowanie.
[01:47:24] - No i możemy chyba też wykluczyć opcję pod tytułem, że to były jakieś światła rzucone, prawda, z ziemi, tak?
[01:47:30] - No bardzo mi się nie wydaje.
[01:47:35] - I to już wszystkie relacje przygotowane do dzisiejszego odcinka. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o obserwacjach opisanych przez naszych rozmówców. A jeśli sami zaobserwowaliście bądź przeżyliście coś trudno wytłumaczalnego, zapraszam do kontaktu. Przypominam, że cały czas działa prowadzona pod egidą Radia Paranormalium baza relacji o obserwacjach UFO pod adresem www.ufo-relacje.pl. Jak to mówi najwierniejszy słuchacz Radia Paranormalium, życie konkreciarzy obfituje w obowiązki nie tylko natury zawodowejPrzez co z racji moich ograniczeń czasowych wpisy na stronie głównej pojawiają się z różną częstotliwością. Jednak co mnie cieszy, zgłoszeń dokonywanych przez odwiedzających cały czas przybywa. Zatem warto tę stronę śledzić. www.ufo-relacje.pl. Warto także zajrzeć i zasubskrybować kanały na YouTube Biuro Duchów Andy Edelman, Ufo Historie Piotra Cielebiasia oraz Wehikuł Wyobraźni Marka Żelkowskiego, gdzie autorzy omawiają cały szereg interesujących tematów, w tym również te znane z anteny Radia Paranormalium. Przypominam również o najnowszym numerze miesięcznika Nieznany Świat oraz o kanale czasopisma na YouTube, gdzie obok innych tematów jest również mocno obecna tematyka ufologiczna.
A zapowiedzi kolejnego odcinka podcastu Mówią Świadkowie oraz innych ciekawych treści wypatrujcie na stronie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych. Zachęcam również do udzielania się na forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów stacjonarny trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem, trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej.
Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Można również skorzystać z zakładki Kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl, www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. Ufo Relacje Polska Baza Relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją.
Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. Ufo Relacje Polska Baza Relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl. Sięgnij już dziś po Nieznany Świat. Najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki. Artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko.
Nieznany Świat miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie nexto.pl.