[00:03] - Audycja z cyklu Debaty Ufologiczne.
[00:09] - Witamy wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie w poniedziałek, 18 grudnia 2023 roku na kolejnej debacie ufologicznej online. Na to wygląda, że chyba ostatniej w tym roku kalendarzowym, a będziemy w dzisiejszej audycji podsumowywać wszystko to, co działo się przez ostatni rok. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk Ivellios. Po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami Piotr Cielebiaś z Niesanego Świata prowadzący rozmowę, Marek Rzękowski z Bibliotekarium oraz Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Po tym krótkim wstępie oddaję głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[00:53] - Witam wszystkich. Witam panów na ostatniej debacie ufologicznej, ale tylko w tym roku, dlatego, że postanowiliśmy sobie zrobić takie podsumowanie. Tam się już chyba niewiele wydarzy, chociaż jeszcze może. Drodzy państwo, ujawnienie zostało zatrzymane. Nie będzie, nie poznamy prawdy o UFO, przynajmniej w takiej formie, jak wszyscy chcieli. Tak to wygląda. Drodzy państwo, czekamy jeszcze na spóźnialskich parę minutek i zaczniemy.
[01:29] - To może ja skorzystam z okazji i przywitam się ze wszystkimi. Czołem naszym słuchaczom, czołem moim współtowarzyszom rozmowy.
[01:40] - Witamy też Arka.
[01:41] - Witam wszystkich słuchaczy i współtworzących debatę ufologiczną. Dobry wieczór.
[01:51] - Tak. Jak powiedziałem, będziemy dzisiaj podsumowywać wydarzenia mijającego roku 2023, w którym działo się tyle, co chyba nigdy, przynajmniej odkąd pamiętam. W zasadzie to sama druga połowa obfitowała w szereg wydarzeń niezwykłych. Najpierw pojawił się człowiek, który chciał zmienić status quo w ufologii, czyli David Grusch. Potem UFO otarło się o Kongres. Do badań włączyła się NASA. Próbowano dokonać stopniowego, kontrolowanego ujawnienia poprzez specjalną ustawę. Niestety w połowie grudnia szanse i nadzieje się rozprysły, ale to jeszcze chyba nie koniec, mam nadzieję. Grusch zapowiada, że za kilka tygodni, a może wcześniej coś nam opowie.
[02:38] - Myślę, że warto też powiedzieć o tym, że rok rozpoczął się dosyć wystrzałowo od inwazji balonów nad USA, tic tacowych różnych zdarzeń i tym podobnych. To właściwie rozpoczęło pewną sesję. Gdybyśmy byli w grze RPG, to byłaby sesja, więc rozpoczęło sesję ufologiczną tegoroczną. Później zaczęły się jeszcze inne ciekawe zjawiska, o których pewnie powiemy w trakcie audycji. Myślę, że ten początek też był z takim przytupem, bo niby Chińczycy, ale przy okazji Chińczyków jeszcze coś się okazało i jeszcze coś, i tak dalej.
[03:22] - Tak. I koniec końców wyszliśmy od niedopowiedzeń, kończymy z jeszcze większymi niedopowiedzeniami w kwestii UFO, Arku.
[03:30] - Nie macie panowie wrażenia, że to jest wszystko jakaś jedna wielka zadyma, taka, jaką wykonują z reguły iluzjoniści, żeby nikt nie widział właśnie tego, co się tam gdzie indziej dzieje? Bo to tak wygląda trochę. Był ten Grusch, wystąpił i tak dalej. Powiedział ludziom to, czego wszyscy się spodziewali. I tak jakoś wszyscy: „Okej, dobra, czekamy na to”.
[04:06] - I żeby się nie dotykali.
[04:09] - A w międzyczasie zdarzały się właśnie inne całkiem rzeczy, na które może by było bardziej warto zwrócić uwagę ze względu na to, że dotyczą każdego czy mogą dotyczyć każdego z nas.
[04:27] - No właśnie.
[04:29] - Mam, Arku, takie wrażenie, że trafiłeś w sedno. To znaczy albo ta cała zadyma, czy też te wszystkie działania dotyczące UFO mają przykryć coś, co dotyczy UFO właśnie czy UAPów według nowej mody, albo też cała ta zadyma ma przykryć zupełnie inną dziedzinę naszej rzeczywistości, która też coś się w niej dzieje ciekawego albo niepokojącego. A UFO to jest taka dobra przykrywka, taki dobry straszak dla jednych, czy też taka fascynacja dla drugich. I mam właśnie takie wrażenie, że podjęta została akcja, która chyba sięga znacznie szerzej, niż nam się wszystkim mogłoby wydawać. Bo zwróćcie panowie uwagę, że w tym roku niesłychanie uaktywnili się różnego rodzaju ludzie, którzy są zawodowcami od UFO, ale w tym najgorszym znaczeniu tego słowa. Otóż my tutaj w ramach Radia Paranormalium jesteśmy, cudzysłów, kryci, bo debaty ufologiczne odbywają się ho, ho, a może i dłużej. Natomiast ni stąd, ni zowąd w polskim internecie, ale nie tylko w polskim, jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać kanały, któreZaczęły wykręcać nieprawdopodobne słuchalności. Pojawili się ludzie, którzy dawno już gdzieś tam nie brylowali, a teraz zaczęli brylować. Kanały jak najbardziej polityczne zaczęły uruchamiać playlisty dotyczące UFO i zjawisk z pogranicza. Co więcej, w pewnym momencie uruchomiły kanał dotyczący również zjawiska UFO.
I tak mógłbym jeszcze pociągnąć troszeczkę dłużej. Nie o to chodzi. Chodzi o to, że jakoś to się tak dziwnie zbiega, że to zainteresowanie. Właściwie trudno powiedzieć, co jest skutkiem, co przyczyną. W każdym razie to należy odnotować, że kanałów, przynajmniej w polskim internecie, pojawiło się całkiem sporo, które opowiadają. Niektóre z nich to tak bardzo, cudzysłów, na ludowo opowiadają o tym UFO, inne bardziej profesjonalnie, jeszcze inne bardziej przypominają kanały jakiejś sekty wierzącej w UFO. W każdym razie kanały jakiegoś guru sekty, który wierzy w UFO. Właśnie słowo kluczowe: wierzy. Niewiele tam jest faktów, za to dużo wiary, dużo zapewnień, że będzie dobrze, będzie wspaniale. Cały czas mnie to interesuje, bo to jest druga strona zjawiska.
Z jednej strony mamy ujawnienie czy też pseudoujawnienie, czy też zapowiedź ujawnienia. To sobie państwo wybierzcie, co wam najbardziej pasuje. Z drugiej strony mamy coś, co dałoby się określić jako zmasowaną akcję propagandową, medialną czy jakkolwiek to nazwiemy.
[07:54] - My do tych kanałów jeszcze wrócimy, Marku, bo nie ukrywajmy, że nasze kanały też się pojawiły w tym toku. Ale co jeszcze było takie znamienne z mojej strony? Kiedy Stany, ten obszar angielskojęzyczny rozmawiał o ujawnieniu, o ustawie na temat UFO, to u nas co wróciło? Michelle Desmarquet. I tak naprawdę, kiedy powinno się rozmawiać o tym, co się dzieje za oceanem, to u nas wplatano taką sekciarską nawijkę, ale o tym za chwilę powiemy. Nie wiem, czy nie macie takiego wrażenia, bo nagle ujawnienie może nie tyle się skończyło, co dostało porządnego kopniaka i usiadło sobie na tyłku. Ale ja mam takie wrażenie, że Amerykanie zawsze pieką kilka pieczeni na jednym patyku do szaszłyka, że tak powiem. I tam jest bardzo dużo kawałków tego ufologicznego szaszłyka. Mogły być różne, ale ja mam teraz taką sugestię, bo podsumuję to, co żeśmy już mówili dawniej, że ujawnienie może służyć próbie zracjonalizowania tego, że oni będą militaryzować przestrzeń kosmiczną, ale to też może, i to teraz mi się tak wydaje, że to też może jest przygotowywanie ludzi na kontakt z zupełnie nową techniką, że trzeba wdrożyć do służby pewne obiekty, pewne maszyny latające, pewne rozwiązania, które będą dużo bardziej zaawansowane niż to, co widzimy. Ale przejdźmy do naszego pierwszego punktu, bo ja tylko przypomnę, że możecie państwo, jeżeli macie jakieś wnioski w miarę krótkie, dzwonić do nas, jak się audycja skończy i podzielić się wnioskami na temat tego, co się w tym roku wydarzyło.
Dzisiaj pytań jako takich nie ma. Dzisiaj są zagadnienia, hasła. I to hasło nasze numer jeden na dzisiaj to sygnaliści. Sygnaliści. Najsłynniejszym był oczywiście Grusch. O nim już nie będziemy mówić. Wiem, że wielu z was mu nie wierzy, ale jeszcze tylko dodam, że on ma w najbliższych tygodniach opublikować jakieś swoje oświadczenie przełomowe, kolejne i tak dalej. Także jeżeli wiecie kim jest Grusch, jeżeli śledzicie nasze audycje, to nie będę tutaj nic więcej mówił. Jeżeli nie wiecie, to dodam tylko tyle, że to był oficer wywiadu, który potwierdził, że przynajmniej według jego wiedzy Amerykanie potajemnie badają szczątki i okazy obiektów UFO lepiej zachowane, bo te obiekty mają być w całości i w kawałkach. Mają także Amerykanie posiadać jakiś materiał biologiczny, który jest ponoć bardzo zróżnicowany.
Wiem, że ten Grusch zeznawał przed Kongresem. To było wydarzenie. To był taki kamień milowy w ufologii. Tego się z historii nie wymaże, ale tak nieoficjalnie wiadomo, że takich ludzi jak Grusch jest kilkadziesiąt. Większości z nich nie znamy z imienia i nazwiska. Tożsamości niektórych się możemy domyślać. Większość z nich ma się obawiać o swoje bezpieczeństwo. Natomiast są też tacy, którzy mówią o osobistym zaangażowaniu w badanie nad UFO. Albo są tacy, którzy mówią, że do tego UFO wleźli, kiedy je badali. Natomiast panowie, skoro kontrolowane ujawnienie upadło, to przecież sygnaliści mogą się czuć teraz trochę zdradzeni i zagrożeni, bo wydaje mi się, że skoro poszedł ban, to chyba nikt nie będzie miał w Ameryce ochoty na ujawnianie tajnych informacji, bo kto wie, czy nie wyda sobie wilczego biletu albo jeszcze gorzej.
Na polu ujawnienia został Grusch jako sygnalista, jako taki męczennik. Ciekawe, czy on się teraz boi. Natomiast powiem wam tak, nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, że według mnie Grusch i ludzie z jego otoczenia mają w rękawie kilka asów, może nawet bardzo dużo i oni sobie zdawali sprawę, że pójdzie ban na to ujawnienie. Parlament się nie zgodzi.Zatem się musieli zabezpieczyć. Będą je powoli wyciągać. Powtarzam po raz kolejny moje proroctwo ufologiczne: w pewnym momencie pojawią się też zdjęcia. Na pewno je mają. Najpierw będą dokumenty, potem będą zdjęcia, żeby przekonać opinię publiczną. Ale wracając do naszego hasła klucza: bez wątpienia sygnalista. Nie wiem jak, Arku, uważasz.
To był taki termin, który był w tym przynajmniej półroczu odmieniany przez wszystkie przypadki. Szkoda tylko, że był odmieniany, natomiast sytuacji jako takiej nam nie odmienił.
[12:44] - Nie odmienił i w zasadzie wszyscy się spodziewali, jeżeli ktoś by wyszedł coś ujawniać, to będzie to historia jak scenariusza z „Archiwum X”, z tych pierwszych serii. A mianowicie jakiś niestrudzony, zagmatwany bohater, który drąży i odwiedza ludzi czy kogokolwiek, czy ludzie jego odwiedzają, i ujawnia. Jest oczywiście zagrożony przez establishment, który nie chce do tego dopuścić, ale on ma za sobą ludzi, którzy go chronią przez długi okres czasu. Ale to tak wygląda powierzchownie, bo z drugiej strony ujawniona została kupa dokumentów finansowych, gdzie po przepływach finansowych widać najlepiej, jakie instytucje na co te pieniądze przeznaczały. Co prawda nie jest to, podejrzewam, wszystko upublicznione i jasne tak, jak by się wydawało. Niemniej jednak po przepływach pieniędzy, po finansowaniu co poniektórych instytucji, których nie było, podejrzewam, na wykazie instytucji państwowych USA, można by było dojść właśnie do tego, kto co ukrywa i gdzie tam swoje długie macki plącze. Przypomnijmy, że Al Capone nie wsadzili za to, że zabijał ludzi, tylko za to, że nie zapłacił podatku. Dlatego myślę, że jeżeli sygnaliści pójdą w tamtą stronę, a tych sygnalistów, którzy wcześniej byli agentami, jest troszeczkę więcej. Był Elizondo wcześniej, który w dalszym ciągu dosyć prężnie działa. Jest bardzo często pokazywany w telewizji, przynajmniej u nas, w programach Discovery.
Jeżeli chodzi o ujawnienie i tak dalej, on w dalszym ciągu działa i coś tam próbuje. Więc takich sygnalistów, którzy faktycznie mogliby coś pokazać, przekazać, jest więcej. Tylko mnie nurtuje taka troszeczkę inna sprawa. Jesteśmy niedawno po przebytej pandemii i tutaj zamiast się rozliczać z tego tytułu, wychodzi ogromna afera, bo tak należałoby to powiedzieć, z UFO i to na tyle skutecznie odcinana od wcześniejszych prób ujawnienia czy badania tego zjawiska, że nawet zmieniono jej nazwę. Ale nagłośnienie tego wszystkiego jest, jak na warunki światowe, przeogromne. I tu już w kąt idzie WHO czy jakieś tam jeszcze inne rzeczy. Nikogo specjalnie to nie interesuje w tej chwili, a adresowane to całe ujawnienie jest do ludzi mniej więcej czytających, a więc w tej chwili trochę starszych, bo już młodsi to raczej mało co czytają. Dzięki.
[16:22] - Marku?
[16:23] - Ja powiem tak, że coś się dzieje takiego, co trudno do końca ogarnąć. To znaczy ja od początku dosyć sceptycznie myślałem o tym, co odwala Grusch, ale nie myślałem aż tak sceptycznie. Mnie się wydawało, że on za dużo nie powie, bo może za dużo nie wie. Ale rzeczywiście na początku miałem taką nadzieję, że dotykamy czegoś, co może nas jakoś zbliży do tajemnicy. Dzisiaj, po tym roku, chyba już nie jestem takim optymistą. Raczej uważam, że to jest jakiś humbug. Co więcej, ty, Piotrze, mówiłeś o tym, że są jeszcze inni sygnaliści, ale oni się boją. Ja bardzo przepraszam. Gdyby tak naprawdę administracja Stanów Zjednoczonych planowała jakiekolwiek ujawnienie, to oni nie mieliby powodu się bać. Bo właściwie czego?
Baliby się tego, że obcy ich odstrzelą? Bo skoro administracja USA ma serce na dłoni i chce wreszcie ludziom powiedzieć prawdę o tym, co widujemy od czasu do czasu na niebie, to nie ma się powodu bać. Właściwie trzeba zwolnić wszystkich z tajemnicy. Trzeba ludziom powiedzieć. To taka wersja optymistyczna, której ja bym sobie życzył, a w każdym razie wersji zbliżonej. Natomiast mam nieodparte wrażenie, że w ogóle nie o to chodzi. Słusznie powiedział Arek o tym, że gdzieś tam umyka nam pandemia i w ogóle przynajmniej część ludzi, taka, która nie interesuje się tym, co w mainstreamie nazywane jest teoriami spiskowymi. Wyjątkowo durna nazwa, ale dobrze, zostańmy, żebyśmy mieli komunikację i zrozumienie, to zostańmy przy tych teoriach spiskowych.Ale w tak zwanym międzyczasie WHO rości sobie, a właściwie przytuliła sobie różne dziwne uprawnienia, według których może się w pewnym momencie okazać - ja nie mówię, że tak będzie na pewno albo że to już jest przesądzone - że już nie jesteśmy panami własnego ciała. Jak się nam każe, to się mamy zaszczepić i nikt nie będzie dyskutował o naszej wolności albo jakichś mniej lub bardziej ważnych szczegółach. Natomiast ja mam nieodparte wrażenie, że usiłuje się nam opowiedzieć jakąś bajkę o UFO.
Tę bajkę opowiada Grusch, żebyśmy nie zwracali uwagi na rzeczy naprawdę istotne. Na to, że chociażby te odczyny różnego rodzaju — ja nie będę drażnił algorytmu YouTube'a, w związku z tym sami państwo wiecie, o co chodzi — te wszystkie świrusy, wirusy i tak dalej, oczywiście jakieś oddziaływania miały, ale kto wie, czy równie paskudnych oddziaływań nie miały te preparaty, zbawienne oczywiście, jak najbardziej, które miały nas uratować. Wiem, to, co mówię w tej chwili, jakoś trąci przynajmniej niektórym, że jestem kompletnym foliarzem w jakiejś srebrzystej, nie aluminiowej czapeczce. Być może. Natomiast ja po prostu usiłuję dociec, dlaczego się od początku tego roku, który właśnie zbliża się do końca, dosyć nachalnie, przynajmniej zza oceanu, wtłacza nam narrację o UFO łapach, o tym, że już, już niedługo. Ja mam głębokie przekonanie, że ani już, ani niedługo, ani w ogóle. To jest tak zwana burza w szklance wody albo w innym naczyniu, jeszcze gorzej kojarzącym się. Bo tak naprawdę nie chodzi o to, żeby cokolwiek ujawnić, żeby cokolwiek nam powiedzieć na temat zjawiska, które fascynuje ludzi od bardzo dawna. Chodzi o to, żeby używając opowieści o tym zjawisku, zrobić dym, zrobić zasłonę dymną. I tu oczywiście znowu musielibyśmy opowiadać, co przypuszczamy.
Ja nie wiem, co tak naprawdę szykują nam elity. Tu myślę, że lepszym adresatem będą wszelkie kanały, które o teoriach tak zwanych spiskowych opowiadają. Ja nie wiem, co się dzieje. Macie państwo inny temat od zeszłego roku, dosyć aktualny, przynajmniej od późnej jesieni, czyli sztuczna inteligencja, która dla jednych jest zbawieniem ludzkości, a dla innych jest ewidentnym zagrożeniem dla ludzkości. I to nie chodzi o powtórkę scenariusza z „Terminatora” czy tym podobne obrazy. Rzeczywistość może swoją grozą, a właściwie swoją totalnością, zasięgiem przekroczyć te wizje z „Terminatora”. Tu wcale nie musi wybuchnąć konflikt jądrowy, który wygubi ludzkość, a w każdym razie jej większość, żeby sztuczna inteligencja okazała się nowoczesnym nadzorcą niewolników i tak dalej. Tu macie państwo pole do uruchomienia swojej wyobraźni, do uruchomienia wehikułu wyobraźni. Ja nie wiem, o co chodzi. Natomiast dla mnie to poruszenie w amerykańskich środowiskach różnego rodzaju to jest naprawdę ewidentny dym, który się pompuje, podsyca ten dym, żeby zakryć coś, o czym się nie mamy dowiedzieć.
Przynajmniej na razie.
[22:35] - Arku, zanim ci oddam głos, to dwa słowa ode mnie. O ile na początku, kiedy się Grusch pojawił i kiedy była konferencja w Kongresie, UFO weszło do mainstreamu, o tym zaraz będziemy mówić, tak potem się wycofywało. I tak naprawdę nie wydaje mi się, że to był temat zastępczy, bo interesuje się tym względnie mało osób. UFO interesuje się bardzo dużo, ale to są już trudne tematy, ujawnienie i tak dalej, bo tam trzeba przeskakiwać po różnych szczeblach legislacyjnych. Trzeba się zaznajamiać z trudnymi terminami i z czasem zauważyłem, że to przestało pasjonować media. Ich bardziej interesowała ta kukiełka Mausana niż to, że Amerykanie próbują ujawnić prawdę o UFO. Dobrze, zaraz sobie przejdziemy do tego UFO w mainstreamie, Arku.
[23:24] - Jeszcze warto wspomnieć to, o czym mówił ostatnio Grusch, a mianowicie o odzyskaniu przez Stany Zjednoczone nie tyle włoskiego, co od Włochów statku latającego. Więc tutaj znowu by było tak, że jeżeli chcecie fajną, ciekawą historię, to wam ją tu podamy na tacy. A mianowicie we Włoszech w bodajże 1932 roku rozbiło się UFO i nam przekazał to później, już po wojnie, papież. Dzięki niemu to dostaliśmy. Przy czym jeżeli się tak z drugiej strony pomyśli, to czy III Rzesza, czy Niemcy nie sprowadziliby czasem tego do siebie, a później nie sprzedali tego Amerykanom w charakterze łącznika, spinacza, który iluś tysięcy naukowców niemieckich zapewniłby im bezpieczeństwo?
[24:34] - A nie Syberię? Raczej w tę stronę należałoby się spodziewać, że to pójdzie. Należy wspomnieć, że Włosi dosyć szybko zrezygnowali z faszyzmu, jak na państwa europejskie, które faszystowskie były. Ale mimo wszystko, nawet po aresztowaniu Duce, Niemcy, Skorzeny potrafił go wydobyć stamtąd, zabrać. Więc jeżeli faktycznie byłoby coś, co mogłoby być super wunderwaffe, to z całą pewnością Niemcy nie przepuściliby takiej okazji i nie pozostawiliby tego we Włoszech. Zwłaszcza że o tym wiedzieli według tych informacji, które Grusch przekazał. Wracając do meritum, wydaje się, że to jest trochę też taka według mnie bajka, która ma wzbudzić zainteresowanie i bardzo ukierunkować na co? Na informacje od służb. Te, które służby przekazują, a nieco oddalić te wszystkie dokonania, które dokonują, dokonywali MUFON czy wszyscy ci, którzy byli zrzeszeni wokół dosyć amatorskich projektów poszukiwań czy prób nawiązania nawet kontaktu z UFO. Przyjmijmy, że UFO to jest coś, co jest z zewnątrz, nieludzkie i tak dalej.
[26:22] - Stąd sobie przeskoczmy do naszego drugiego tematu dzisiaj: UFO w mainstreamie. To jest takie hasełko numer dwa podsumowujące rok 2023. I rzeczywiście co jakiś czas temat trafiał do mediów głównego nurtu. Natomiast najbardziej w miesiącach letnich było głośno, było gorąco. Od debiutu Gruscha, przez jego wystąpienie w Kongresie, w końcu po te kukiełki Mausana. To nam się trochę nałożyło na sezon ogórkowy, ale nie miało żadnego związku. O obcych mogliśmy praktycznie przeczytać na każdym portalu, ale potem już było widać, że to zainteresowanie mainstreamu i tego ogólnoświatowego, i polskiego malało. Mówiąc o mainstreamie, mówię o wiodących tak zwanych opiniotwórczych portalach z pierwszej piątki danych mediów. Tyczy się to zarówno telewizji, jak i prasy, jak i internetu. Zauważcie panowie, że w Polsce po wystąpieniu kongresowym przestano mówić w tych mediach głównego nurtu na przykład o tej ustawie Chucka Schumera, czyli UAPDA, która otwierała drogę do tak zwanego kontrolowanego ujawnienia, czyli powolnego wyjawiania, co tam Amerykanie o UFO wiedzą.
Nie da się jednak nie zauważyć, że dzięki temu, co się działo, zainteresowanie zjawiskiem UFO wróciło. Dlatego że dotąd tam gadano o jakichś UAPach, o jakichś suchych formułkach. Nagle pojawia się facet, który mówi, że oni mają obiekty, oni mają kosmitów. To, co ludzie powtarzali przez dekady, różnego rodzaju kolorowe teorie nagle znowu trafiają do mediów. Ale tu jest coś, o czym Marek przed chwilą wspomniał. To takie masowe zainteresowanie. To, że UFO trafiło do tematów trendujących w Google sprawiło, że aktywowali się niektórzy ludzie. Ja nie wiem, Marek, czy ty słyszałeś, ale ponoć ma być nawet reanimowane UFO Forum w Polsce. Ale koniec końców bądźmy szczerzy, UFO nie pasuje do mainstreamu i to widać. Mainstream nie czuje pewnych niuansów w tym zjawisku.
Nie rozumie, o czym mowa, nie rozumieją tego media głównego nurtu. Media głównego nurtu by chciały, żeby zaprosić jakiegoś wariata, potem astronoma i niech oni opowiedzą o UFO i Fakty TVN potem zrobią z tego fajny materiał. Ja zauważyłem, że w Polsce się nie wypada UFO interesować, mówić o nim głośno. Natomiast za oceanem też trochę to wszystko z tego mainstreamu wypada. Są kanały, są portale, które o tym mówią, ale to nie są te topki tak zwane. A ponieważ wiemy już teraz, że ustawa o UAP nie przeszła w swojej pierwotnej formie, która zakładała stworzenie specjalnej komisji rewizyjnej do spraw UFO, to tak naprawdę, drodzy panowie, wszystko wróciło do statusu sprzed dajmy na to roku. Bo mówi się, że już mogą być utajniane informacje UFO i tak dalej. To wszystko już było. Także jesteśmy w punkcie wyjścia. Ja sobie zadaję takie pytanie, czy to też nie jest taki sygnał, bo w ogóle z takimi podsumowaniami na temat tego, co się w Ameryce wydarzyło, z tym ujawnieniem, to ja bym poczekał kilka miesięcy.
Bo to będzie najlepiej wszystko widać z perspektywy. Będzie najlepiej widać, co się tam wydarzyło, kto zyskał, kto stracił, o co w ogóle chodziło. I pewnie tak zrobimy. Natomiast dzisiaj musimy o tym powiedzieć. Wspomnę też o tym, o czym ty mówiłeś, że na wielu polskich bardzo popularnych kanałach, takich, które na co dzień się UFO nie zajmują, temat ten zagościł. Wiele z tych kanałów obskoczył Robert Bernatowicz, ale o dziwo nie opowiada o tym, że Amerykanie próbują dokonać ujawnienia, że tam są takie informacje. Nie. I tutaj strasznie dziwna rzecz, bo zamiast konkretów wracał nam temat Zdanów, wracał temat książki „Misja”.I chyba to nie pomogło za bardzo w Polsce w popularyzacji tego zjawiska. Bo jeżeli ktoś nie miał z UFO do czynienia, to musiał uznać, że w zasadzie ruch disclosure i ustawa Shamira, i Graż i sygnaliści to wszystko jest na tym samym poziomie, co misja Michela Desmarka i hermafrodyci z kosmosu. Ja przepraszam za ten drwiący ton, ale niestety tak było.
Z perspektywy też zobaczymy, że u nas celowano w internecie w ośmieszanie tematu tak naprawdę. W ośmieszanie tematu, w spychanie go w taką sferę niszową, gdzie on był, żeby czasami o tym nie mówić. Czy UFO wróci do tak zwanego mainstreamu? Nie wiem. Ja w ogóle zauważam, Arku, taki paradoks dość duży, który się sprowadza do tego, że tym zjawiskiem się interesuje mnóstwo ludzi. Natomiast takie głębsze zrozumienie zjawiska UFO posiada albo jest dostępne tylko bardzo wąskiej grupie. Większość chciałaby słyszeć otwarte prawdy, otwarte ustalenie, ewentualnie potwierdzenie tego, w co wierzą. I tutaj też się kryje pewna pułapka. Arku?
[32:02] - No tak, wspomniałeś tutaj o misji, o książce i właśnie jeżeli popatrzymy na to, co się dzieje w internecie, to w większości najbardziej, że tak powiem, odsłuchane są audycje, w których ktoś przetwarza to, co przeczytał. Czy to będą artykuły, czy to będą jakieś czasopisma, czy to będą książki. Tak naprawdę z książki Desmarketa „Misja” najlepsze jest chyba nazwisko i sam tytuł, bo pozostałe to naprawdę jest tak mierne, że kiedyś można było powiedzieć, jak była nadawana taka kreskówka o Kaczorze Daffym: „Spokojnie, flaki, nie przewracajcie się”. No i tutaj akurat ja swego czasu tę książkę zacząłem czytać i nie doszedłem do końca, po prostu nie dałem rady. Tak wiele różnych bzdur. Później jeszcze próbowałem audiobooka wysłuchać przed zaśnięciem. Tak wiele różnych bzdur i takiego naciągactwa. Naprawdę to raczej niskiego lotu to wszystko było. Zwłaszcza że czasami miewałem kontakty z ludźmi, którzy faktycznie coś widzieli. Bardzo często na poprzednich UFOforach u pana Zagórskiego bywałem w charakterze zwykłego obserwatora.
Takiego gościa, który płaci za bilet, wchodzi i wysłuchuje tego, co mają inni do powiedzenia. Głównie dlatego, żeby usłyszeć to, co mają do powiedzenia ci, którzy mieli kontakt. A takich wbrew pozorom w Polsce parę osób było. Troszeczkę można było się, jeżeli się liczyło na to, że jakieś tam przesłanie, posłanie i tak dalej, to tak troszeczkę można było się po pewnym czasie rozczarować po którymś tam z kolejnych. I to chyba tak troszeczkę pozwoliło mi nabrać dystansu do rzeczy tego typu. Dlatego ta książka być może nie jest moją książką, którą byłbym zachwycony. I się dziwię, dlaczego co niektórzy są nią zachwyceni. Chyba naprawdę jej nie czytali, tylko po prostu nazwisko autora, które jest fajne w wymowie w sumie i tytuł jest raczej taki też fajny, ale jak się tak przyjrzymy, to nic poza tym. Natomiast jeżeli chodzi o media głównego nurtu, to tak właśnie po tym ujawnieniu, po tym kongresie i tak dalej, raczej stonowano. Już nie był to gromki śmiech i w ogóle wytykanie palcami.
I zobaczcie, ten ma właśnie, pod czapeczką nosi pewnie aluminium, tylko tak już bardziej na poważnie. A może coś jednak jest. Ale mimo wszystko u nas w Polsce to tak jak w tym filmie „Rok 1670” mniej więcej. Tak my wyglądamy w tej chwili, co tu dużo mówić. To tak trochę z jednej strony można się pośmiać z tego, z drugiej strony można troszeczkę posmutnieć trochę, że tylko tak.
[35:43] - Powiem ci, Arku, że to jest prawda, że doszło do znacznej ezoteryzacji polskiej ufologii. Zostało bardzo niewiele osób. Mamy też seniorów, którzy niby działają, ale nie są zbyt aktywni. Mówię o osobach bardzo zasłużonych dla polskiej ufologii. Ale rzeczywiście widzimy pewien rozdźwięk między tym, co się działo w sferze medialnej u nas, a co się działo w Stanach. U nas ciągle bryluje. My też przecież nadajemy wszyscy, ale jakoś się nie potrafimy przebić do tego mainstreamu internetowego. Jesteśmy jednak kanałami niszowymi, jakby nie patrzeć. I ten nasz przekaz do jakiejś grupy ludzi trafia. Fakt.
Natomiast jest przekaz, znaczy tam, gdzie Bernatowicz się pojawia, zawsze jest po prostu dużo, dużo ludzi. Po prostu wiele osób go pamięta i tak dalej. Ale co on robi, jest szczerze mówiąc bardzo szkodliwe, jeżeli chodzi o polską ufologię.Bo to wszystko zmierza w kierunku jakiejś ezoteryzacji. Nie to, żebyśmy się czepiali, bo mu zazdrościmy, tylko jak mówi, kiedy się okazało, że w Ameryce próbują ujawnić skrywane dane o UFO, to wtedy najbardziej znane polskie kanały zapraszały faceta, który im gadał o tym, że porwali Dyzmarka na planetę, gdzie mieli fajne toalety, gdzie się woda nie spłukiwała. To jest absurdalne. Nie wiem, Marku, ja się zastanawiam, czy to w ogóle nie jest jakieś takie... Nie chce mi się wierzyć w spisek, żeby w Polsce ktoś chciał zakopać temat UFO, ale on się sam zaorał tak naprawdę.
[37:39] - Trochę tak, a trochę to jest związane z psychologią nas wszystkich. Bo kanał „UFO Historie” Piotra Cielewiasia znanego państwu, to jest kanał, który usiłuje mówić o UFO w sposób racjonalny, a w każdym razie w sposób, który jest naznaczony wątpliwościami, naznaczony różnego rodzaju znakami zapytania. Powiem państwu, on i tak uzyskał w tej chwili naprawdę znakomitą oglądalność, jednak gdzież mu tam do wspomnianego autora. Autora, którego wszyscy z młodości pamiętają. Wszyscy oczywiście weźmy w cudzysłów. Jako prowadzącego wspaniały program w jednej z mainstreamowych rozgłośni. Program przyciągający naprawdę ogromne ilości ludzi. A człowiek ten opowiada o czym? Nie stara się zracjonalizować. On odpowiada tak naprawdę na potrzeby większości z nas.
Chcemy mieć pewność. Nie, źle to powiedziałem. Marzymy o tym, żeby mieć odrobinę pewności dotyczącej tego, że może nie wszyscy albo nie do końca umrzemy. Że może gdzieś tam jest coś. Być może właśnie UFO to nie jest do końca coś materialnego, tylko być może jest to takie pogranicze świata materialnego i odkrycia naszych związków ze światem, który jest poza granicą dla żywych istot nieprzekraczalną. I tak dalej. Dostajecie państwo niejako w pigułce coś takiego od Roberta Bernatowicza. To przekonanie głębokie. Zauważcie państwo, ile razy Robert Bernatowicz mówi o tym, że on wie, że tak jest. On jest przekonany.
On po prostu wie. Psychologicznie podchodząc do tego, gdybym był człowiekiem, który chciałby coś wiedzieć albo chciałby dosięgnąć istoty, to nie słuchałbym, przepraszam cię, Piotrze, ale nie słuchałbym ciebie, tylko słuchałbym właśnie wyżej wymienionego. On daje pewność. On mówi o tym, jak jest. Ty opowiadasz o tym, jak może być, jakie są różne warianty. Tymczasem tam bije pewność. Sorry, ale jak znam sporą część ludzi właśnie z mainstreamu, bo paradoks polega na tym, że ludzie, którzy interesują się zjawiskiem, interesują się nim naprawdę, biorą pod uwagę to, co mówi Robert Bernatowicz. Oczywiście, ale też słuchają innych głosów, starają się zestawić te wszystkie sygnały i wyciągnąć jakieś swoje wnioski. Ale musimy pamiętać, to Piotrze, podkreślałeś, że nie wszyscy zjawiskiem UFO, UAP interesują się w sposób pogłębiony. W świecie, w którym istnieje pewien kryzys autorytetów, kryzys na różne sposoby zresztą dostrzegalny, kryzys związany chociażby z wiarą, to ktoś, kto mówi: „Tak, tak.
Nie, nie”. To biblijne „Tak, tak. Nie, nie”. To jest ktoś jak najbardziej pożądany. Ktoś, kto mówi: „Ja wam powiem, jak jest. Książka taka i taka jest najważniejsza na świecie, bo ona jest świadectwem. Coś tam innego jest też świadectwem”. To jest oczywiście nadużycie pojęcia świadectwo. Ja wiem, że być może narażam się bardzo wielu naszym słuchaczom, ale to jest jednak jakiś rodzaj nadużycia. Z drugiej strony ja bardzo przepraszam, tak naprawdę Robert Bernatowicz nie robi nic złego.
On po prostu odpowiada na zapotrzebowanie ludzi.
[42:24] - Marku?
[42:25] - Muszę powiedzieć, że zrobiłem rzecz z punktu widzenia wspomnień i pamięci niewybaczalną. Odsłuchałem parę odcinków, które nadawał niegdyś pan Bernatowicz w „Nautilusie” Radia Zet. Bardzo mocno mnie to rozczarowało, bo treści tamZ całego półgodzinnego gaworzenia było mniej niż Piotr w minutę powie na swoim kanale. Niestety, ale tak to wygląda. Przez cały czas jest mniej więcej tak, jak w starożytnych kosmitach, przez cały czas jest jedna narracja i ta narracja jest na różne sposoby wypowiedziana ta sama myśl. To jest bardzo mocno rozczarowujące, jeżeli z perspektywy czasu posłucha się tego, czym człowiek był kiedyś zachwycony i czego słuchał z wypiekami niemalże na twarzy, bo nagle w programach ogólnopolskim o tym ktoś odważył się mówić i mówił o tym poważnie. A już co mówił, to z perspektywy czasu i człowieka troszeczkę bardziej dojrzałego, już raczej miernie to wygląda. A już działalność od kilkunastu lat ładnych pana Bernatowicza jest raczej taka, tak jak Marek tu powiedział, odpowiadająca na życzenia klientów dotyczące tego, jak byście chcieli, żebym wam opowiedział o tym świecie, żeby was zainteresować. Na tej zasadzie być może. Dziękuję.
[44:27] - Ja miałem tak samo, kiedy obejrzałem sobie w tamtym roku parę odcinków „Nie do wiary”. Też miałem takie wspaniałe wspomnienia i muszę powiedzieć, że te odcinki, które były poświęcone Polsce, były bardzo dobre nadal, natomiast te inne były bardzo kiepskie. Ale kiedy podsumowujemy rok 2023 i wspomniałem „Nie do wiary”, to oczywiście śmierć Macieja Trojanowskiego. Dlaczego o nim mówimy? Maciej Trojanowski praktycznie nie był w żaden sposób związany ze środowiskiem ufologicznym, poza tym, że był prezenterem i trzeba o tym pamiętać. Natomiast wiele osób go kojarzyło, wiele osób go nawet uważało za badacza. To już żeśmy chyba powiedzieli kiedyś. Maciej Trojanowski — oczywiście wspaniały głos, charyzma, prezencja. „Nie do wiary” było czymś takim, na co się czekało. Pewnie też pamiętacie.
Natomiast jakoś tak się stało, że pan Maciej mógł naprawdę dużo osiągnąć jako lektor, jako osoba, która pociąga tą swoją legendę związaną z zjawiskami niezwykłymi. Niestety skończyło się „Nie do wiary” i pan Maciej nam zniknął. Niestety zmarł w tym roku. Arku?
[45:44] - Ale trzeba też przyznać, że pomysł na ten program, na nazwę „Strefy 11”, to wszystko wyszło od pana Roberta Bernatowicza. „Strefa 11”, bo dojeżdżał do studia tramwajem linii numer 11. Więc to jest taka chwalebna działalność. Niemniej jednak nieważne, jak zaczynasz, ważne, jak kończysz.
[46:15] - Tak. Jeszcze z takich medialnych rzeczy, to był kanał o UFO braci Sekielskich, który niedawno tak szybko się zwinął, jak wystartował. Panowie Sekielscy chyba się zorientowali, że można coś zyskać na tych tematach. Nawet sobie otworzyli kanał, potem ten kanał zniknął. Nie wiem czemu. Reaktywował się Janusz Zagórski ze swoim kanałem. Chyba możemy to powiedzieć, to nie są żadne tajemnice. Kris współpracuje z Januszem Zagórskim, jak dobrze wiecie. Co tam się jeszcze wydarzyło? Jest taki fajny portal UFO na poważnie, który śledził to, co się dzieje w Stanach.
Jest tego naprawdę sporo, także ta tematyka się bardzo rozbudowała. Niektórzy do tego podchodzą w sposób bardzo prosty, inni trochę bardziej w to wchodzą. W sumie, jakbym tak chciał powiedzieć, to mi się wydaje nawet, że wszyscy, łącznie z tym kanałem Sekielskich, bo tam mieli takich dwóch prowadzących. W sumie nie za bardzo wiem, kim ci panowie są, natomiast trochę wchodzili głębiej w temat. Tak samo Zalwid, tak samo Kosmiczne opowieści, tak samo UFO na poważnie. Jakiś poziom w tym jest. Z drugiej strony mamy takich uduchowieńców typu Roman Nacht. Ja wiem, że pan Roman wspaniale opowiada i ma naprawdę wspaniały głos i można go słuchać. Natomiast to jest taki trochę Bernatowicz jednak. Także to środowisko nam się strasznie zagęściło.
W takiej małej Polsce mamy tego tyle. A jeżeli jeszcze dodamy do tego, że jest mój kanał, jest kanał Marka, chociaż kanał Marka nie tak w 100% ufologiczny. Przecież WNG się reaktywowało. Cały czas działa Arek Miazga, Damian Trela. Także nie jest chyba z tą ufologią tak w Polsce źle. Marku?
[48:19] - Ja powiem teraz coś, co może się wydać pewną fantazją albo czymś, co pewno nie dojdzie nigdy do skutku. Ale marzy mi się, żeby pojawiło się jakieś medium, które sprawi, że te różne kanały, różne nurty związane z UFO albo z opowieściami o UFO podyskutują ze sobą, bo powiem tak, żeSłuchacze, ludzie, którzy UFO słuchają, nie lubią konfliktów. Ja się zresztą wcale nie dziwię, ale lubią dyskusje i trochę szkoda, że część przynajmniej ludzi odmawia, zainteresowanych UFO, odmawia jakiejkolwiek dyskusji z antagonistami, z ludźmi, którzy mają troszeczkę inne poglądy. Bo ja dopuszczam, absolutnie poważnie dopuszczam dyskusję pomiędzy chociażby panem Zagórskim, panem Bernatowiczem czy na przykład Piotrem Cielebiasiem. Dyskusję na poważnie. Nie na wybicie się w mediach, tylko poważnie, na argumenty. I to uważam, byłoby coś fascynującego. A dlaczego powiedziałem, że jestem naiwny i że to się prawdopodobnie nie odbędzie? Tak to wszystko niestety, proszę państwa, działa, że wszystko się dzieli i tak naprawdę nie ma chęci do tego rodzaju dyskusji. Ja sądzę, że w gruncie rzeczy to jest z taką szkodą dla ludzi zainteresowanych tematem.
Bo gdyby spotkali się wymienieni wcześniej przeze mnie ludzie, to słuchacze mieliby okazję do wyciągnięcia wniosków kto jak o danej tematyce myśli, jakie ma podstawy, jakie wysnuwa wnioski, dlaczego te wnioski wysnuwa i na jakiej podstawie je wysnuwa. I ja, mówiąc szczerze, jako taki człowiek w gruncie rzeczy naiwny, przynajmniej jeśli chodzi o realia, to miałbym takie marzenie, żeby ludzie naprawdę zainteresowani, a w każdym razie mocno siedzący w temacie, spotkali się i porozmawiali. Niechby z tego wyniknęła poważna medialna awantura. Nikomu jeszcze nie zaszkodziło, ale tak naprawdę byłoby to z korzyścią dla całej dyskusji. Takie mam wrażenie przynajmniej. Tylko ja wiem, że i tak to się nie odbędzie, bo chyba nie wszyscy są tego rodzaju dyskusją zainteresowani. Jeśli się popatrzy czasami na reakcje, które pojawiają się w internecie, bardzo takie nieprzychylne, bardzo takie emocjonalne, takie gdzieś na granicy. Zostawmy tę granicę. W każdym razie takie bardzo mocne reakcje, to obawiam się, że to moje marzenie, które przed chwilą właśnie wyjawiłem, ono się prawdopodobnie nie spełni. Moim zdaniem ze szkodą dla całej dyskusji.
[52:05] - Nie wiem, czy macie panowie podobne zdanie, ale mnie się wydaje, że niektórzy po prostu uznali, że bardziej im się opłaca zamiast dyskutować z potencjalnymi oponentami, bardziej opłaca im się hodować sobie grono wiernych wyznawców.
[52:21] - Pewnie tak.
[52:24] - YouTube to umożliwił, że każdy ma swój kanał i każdy to może robić. Ja myślę, że te, nie wiem Arku, czy się ze mną zgodzisz, że te antagonizmy, które są dzisiaj, one dawniej też były. Nie oszukujmy się. A pamiętasz Arku, jak Blania-Bollar napisała o Bzowskim, że jest małpą i to jeszcze w swojej książce? Tak, to przez cały czas było. Tutaj chciałem tylko dodać Marku, jesteś po prostu, że tak powiem, filozofem ze wszystkimi konsekwencjami tego sposobu życia i myślenia. I oczywiście wiesz, że na pewno dla wszystkich by było lepiej, gdyby taka dyskusja miała miejsce, gdyby ci wszyscy spotkali się. Bo z takiej twórczej dyskusji coś ważnego zawsze powstaje. Tak. Tylko jak by to powiedzieć?
Tak jak powiedziałeś, takie myślenie to jest swego rodzaju naiwność, bo tak jak już tu Piotr mówił, lepiej wziąć swój kanał, stworzyć tak jak drugi Marek mówił, jak mówił Iwellius, że lepiej stworzyć swoje grono wyznawców, tak jak Antrowicz, czy tam jeszcze jakaś tam sekta Niebo bodajże była swego czasu. Grono wyznawców i oni pójdą za tym swoim guru wszędzie i będą głosić jego hasła i bić tych, którzy są tym hasłom przeciwnym. Po prostu tak jest prościej. A lepiej dla wszystkich mimo wszystko jest wówczas, kiedy jest normalna wymiana myśli. Niestety. Swego czasu było tak, że w momencie, kiedy pojawił się pan Zagórski w Wylatowie i robili tam swego rodzaju prowokacje z fundacji, jeszcze wtedy fundacji nie było, tylko był Nautilus. Został tylko Waldek Czarnecki, który się po prostu zawziął, postawił swoją przyczepę tam i po prostu tam siedział. Znaczy nie tylko siedział, ale i działał. W momencie kiedy były UFO fora, to było tak, że telewizja robiła kiedyś wywiad, wrocławska telewizja na tematy UFO pod budynkiem, gdzie był właśnie szyld UFO Forum, nie pamiętam które, ale robiło wywiad na zewnątrz z panem Bernatowiczem.Dlatego moje zdziwienie, jak przez przypadek wyszedłem na podwórko i to zobaczyłem. To są właśnie takie bójki wśród ufologów, wyznawców.
Chyba tylko o to chodzi.
[55:17] - Dlatego ja tak cenię WMGU, Arka Miazgę i Damiana Trela, że robią to, co się powinno robić. Tak samo jak i Velios. Ufo Relacje na przykład. To jest baza danych na temat tego, co się powinno robić: zbierać obserwacje. Chociaż niektórzy twierdzą, że to nie ma sensu. Ale nie sądźcie, że my dzisiaj tutaj rozdrapujemy jakieś rany. Nie. Chodzi o to, że UFO weszło do mainstreamu. 2023 był i musimy to podsumować, ale przejdźmy do następnego tematu, bo żeśmy się rozgadali. Słuchajcie panowie, latem 2023 roku biuro AARO, amerykańska organizacja, w zasadzie odnoga Pentagonu, która się zajmuje badaniami nad UAP, opublikowała taką mapkę.
Ta mapka wyglądała bardzo rzemieślniczo i tam były zaznaczone miejsca aktywności dziwnych obiektów. Było ich kilka: Japonia, wybrzeża oba Stanów Zjednoczonych, Irak i tak dalej. Ale pojawiła się też wschodnia ściana NATO, w tym nasza wschodnia granica. Wiadomo, trwa wojna na Ukrainie i różne rzeczy się tam widuje. Ale okazało się, że sojusznicy zza oceanu wiedzą o tym, co się dzieje w Polsce lepiej niż Polacy, bo nam jakoś o tych UAP-ach na wschodniej flance nie donoszono. Skąd ci Amerykanie mieli te dane wskazujące, że Polska jest strefą silnej koncentracji obserwacji? Nie wiem. Dlaczego zaznaczyli, i tu panowie też jest taki absurd, bo zobaczcie, oni robią mapę aktywności UAP i gdyby rzeczywiście byli to tacy specjaliści, toby przeczesali polskie źródła, zobaczyliby, gdzie tych najwięcej UAP-ów jest. Najwięcej jest na Podkarpaciu, na Dolnym Śląsku, też u was w warmińsko-mazurskim jest sporo. I tam by też zrobili ciapki czerwone.
A tutaj nie. Okazuje się, że zaznaczyli na mapie tylko wschodnie granice. To było dziwne. Muszę powiedzieć, że to było dziwne. To jest kolejna rzecz, która została trochę przemilczana. Przemilczana, bo była dość wstydliwa. Nie dla polskich ufologów, raczej dla państwa polskiego, że nagle oto kraj nie mówi o tym, co się dzieje na Wschodzie. Nie mówi o obserwacjach UAP-ów czy UAW-ów, tych maszyn bezzałogowych. A Amerykanie wszystko publikują, wszystko jak leci. Sorry, panowie Amerykanie, ale skoro u nas to była tajemnica, to może nie wypada.
Nie wypada skazywać swojego polskiego sojusznika na swego rodzaju baty. Bo co, Arku, ta czerwona mapa pokazywała? Może u nas granica powietrzna jakoś taka mało szczelna chyba, skoro tego tutaj tyle wlatuje.
[58:16] - Tu należałoby przypomnieć to, co się działo bodajże na początku tego roku, gdzie Ukraińcy zarejestrowali przeloty bardzo szybkich obiektów. Mówili właśnie po zainstalowaniu jakiegoś tam nowego systemu i właśnie zarejestrowali te przeloty. Z drugiej strony u nas stacjonuje około 10 000 żołnierzy amerykańskich. U nas, czyli w Polsce, nie u mnie pod domem. Oprócz tego przelatują mimo wszystko do nas ćwiczebne rakiety z Białorusi prawdopodobnie. Więc sprzęt, którym Polska armia dysponuje, radarowy, jest sprzętem, przynajmniej był sprzętem dość starym. I teraz: czy Amerykanie po prostu nie zrobili tego tak, że my pokażemy wam, że to jest coś, co lata u was, może być niezidentyfikowane, a to tylko dlatego, że testujemy tutaj swoje nowe cośki latające i żebyście po prostu za dużo o tym nie myśleli, że to nasze, tylko byli zdziwieni albo i nie byli zdziwieni, że coś takiego może nad wami latać. Najlepszym przykładem było to, że po szkoleniu polskiego i amerykańskiego lotnictwa, szkolenie polegało na lądowaniu na autostradzie, bardziej na drodze szybkiego ruchu. Tego typu ćwiczenia odbywały się za PRL-u w Polsce i polscy piloci kiedyś się tego uczyli. W tej chwili to samo było właśnie w północno-wschodniej Polsce.
Nie pamiętam, jaka tam była miejscowość w tej chwili, wyleciało mi z głowy, ale w tym samym bodajże tygodniu myśliwi zarejestrowali kamerami noktowizyjnymi czy może celownikami noktowizyjnymi przeloty trójkątnych obiektów nad jeziorem Śniardwy. A z drugiej strony zabawne jest to, że w tym roku otrzymałem kilka zdjęć i kilka innych powiadomień od osób z Niemiec, że tam się właśnie coś pokazało i niektóre zdjęcia, które były. Ja co prawda nie publikowałem tego, chociaż z drugiej strony być może powinienem na stronie WMGU, tylko że nie chcę, żeby dochodziło do tego, że ktoś z Niemiec dał do analizy zdjęcia właśnie do MUFON-uOddział Niemcy i tam mu powiedzieli, że to nic nie znaczy, a tutaj nie chciałbym tego publikować z inną opinią. Bo jeżeli jest jasny obiekt, który jako żywo nie przypomina niczego latającego, bo po prostu jest takim tic taciem, no to po prostu jest tic taciem, to widzimy. Ale bardzo często też bywa tak, że nie o wszystkim wiemy, co się dzieje 700 kilometrów dalej na zachód. Niemniej jednak jedna koleżanka mi przesłała parę zdjęć. Ja co prawda na tych zdjęciach nie dopatrzyłem się, one były zbyt słabej rozdzielczości, żeby można było coś tam szczegółowo się dopatrzeć i jednoznacznie określić, co to jest. Niemniej jednak stamtąd przychodzą do nas też informacje o tym, że coś tam się porusza, a Niemcy nie były specjalnie wyszczególnione na tej mapie. Także Amerykanów trzeba traktować po prostu jako tych, którzy przede wszystkim dbają o swoje własne interesy i każda informacja, która z tamtej strony wypływa, te interesy ma popierać w ten czy w inny sposób.
[01:02:37] - Dokładnie. Może żeśmy się dali wszyscy złapać na jakiś haczyk. Marku, jak ty patrzysz na sprawę tej mapy? Bo myśmy o niej mówili, ale jednak z perspektywy czasu można dojść do pewnych wniosków, takich posępnych raczej.
[01:02:52] - Posępne wnioski wynikają z samej sytuacji, w której znalazł się nasz kraj i tak zwane okolice. Otóż mamy wojnę za swoją wschodnią granicą i żadnej nowej rzeczy nie powiem, ani specjalnie odkrywczej, ale jak jest gdzieś wojna, to prawda umiera jako pierwsza. To znaczy kłamią wszyscy. Kłamią wszyscy, którzy związani są z tym konfliktem, opowiadają różne bajki na swoją korzyść i tak dalej. Nie chcę rozwijać tematu, bo wszyscy państwo doskonale wiecie, jak wygląda propaganda. Obojętnie, z której strony podglądana propaganda zawsze wygląda tak samo, czyli ewidentnie kłóci się z logiką, ale za to rości sobie pretensje do tego, żeby być jedyną objawioną prawdą. Tak to mniej więcej wygląda i to troszeczkę, a nawet bardzo mocno wiąże się z tą mapą, o której Piotrze wspomniałeś. Otóż coś tam zostało pokazane. Znowu pytanie należałoby zadać o intencje. To co zostało w ogóle pokazane, czy po to, żeby ośmieszyć na przykład polskie służby, które monitorują niebo?
Czy też może po to, żeby pokazać, że tutaj w ogóle się dziwne rzeczy dzieją i może zajmijmy się, może nie terytorium Stanów Zjednoczonych, nad którym unoszą się różnego rodzaju dziwne obiekty, to może zajmijmy się tym dzikim krajem, a właściwie pograniczem dwóch dzikich krajów, czyli Polski i Ukrainy. I tam się może dzieją dziwne rzeczy. A może z Białorusią? Państwo oczywiście doskonale rozumiecie, że to słowo dzikie kraje to absolutny cudzysłów. W życiu bym tak nie sądził, przynajmniej jeśli chodzi o Polskę. Natomiast wierzcie mi państwo, to nie budzi mojego zaufania, jeśli chodzi o to wskazanie, że ta mapa cokolwiek wykazuje. No cóż, mamy propagandę wojenną, mamy wojnę. Jak to na wojnie, różne rzeczy latają w powietrzu, mniej lub bardziej rozpoznane. Oczywiście można wierzyć w to, że to UFO tam nieustannie obserwuje. Nie wyklucza to zresztą tego, że gdzieś tam jakieś zjawisko, jakieś pojedyncze przypadki pojawiają się.
Ale mam głębokie przekonanie, że w większości przypadków to są jednak obiekty jak najbardziej ludzkie, ziemskie i związane z teatrem wojennym, który gdzieś tam się jednak przewala przez to wschodnie terytorium. No i cóż, to ja tyle, jeśli miałbym powiedzieć o tej mapie. Ja specjalnie się nią nie ekscytuję. To znaczy gdyby na przykład pojawiła się taka mapka i te zmasowane naloty UFO albo różnych obiektów podejrzewanych o bycie UFO pojawiły się na przykład nad Francją albo nad Niemcami, szczególnie na przykład południowymi, to byłoby interesujące dlaczego to się akurat dzieje. Ale w strefie działań wojennych albo w strefie zbliżonej do działań wojennych, wybaczcie państwo, ale jakoś słabo mnie to ekscytuje. Raczej kieruję swoje podejrzenia w kierunku jak najbardziej ziemskich spraw.
[01:06:51] - I to jest jeszcze ważne w sferze tego, że ktoś tam w Ameryce, to biuro AARO sobie tak gniata zjawisko UFO, żeby UAPem było nazywane tylko to, co oni tak zdefiniują. Dlaczego na tej mapie aktywności skreślają Polskę? Dlaczego tam nie ma Podkarpacia, Dolnego Śląska? Trzeba im wysłać książkęDamiana i Jarka. Ciekawe, jak na to spojrzy pan Kirkpatrik. O, przepraszam, pan Kirkpatrik już tam nie jest. Bajeranctwo Amerykanów zaczyna mnie doprowadzać do szału. Tam widzicie na tej grafice, która jest w towarzyszy audycji, tam macie kilka postaci. Mamy doktora Gary'ego Nolana, mamy między innymi Rosa Cultarda. To są wszystko bardzo wygadane postaci, bardzo fajne postaci, kiedy się ich słucha.
Natomiast z nimi jest tak, że taka mowa trawa. Oni mówią, mówią, mówią, mówią. To są wszystko osoby, które mają kupę pieniędzy i straszne możliwości. Ale koniec końców wydaje mi się i to mówię z dzisiejszej perspektywy, ja miałem wobec tych ludzi i czasami to nawet wyrażałem na swoim kanale bardzo daleko idące oczekiwania, szczególnie jeżeli chodzi o doktora Leuba, profesora Leuba czy doktora Nolana. Doktor Nolan zajmował się badaniem żołnierzy amerykańskich, którzy doznali uszkodzenia mózgu w wyniku kontaktu z UFO. Dlaczego on tego tematu nie ciągnie w żaden sposób? Oni się wszyscy bawią w jakieś nie wiadomo jakie gierki. Nie wiadomo, o co w tym wszystko chodzi. Jest to dla mnie dość tajemnicze. Ale panowie, przejdźmy do tematu numer cztery.
Do hasła numer cztery. Ujawnienie. Możemy sobie dodać do niego jakikolwiek przymiotnik: kontrolowane, stopniowe, tak jak chciał Shamir czy katastrofalnie, jak mówią chociażby, kto tak mówi? Daniel Sheehan tak mówi, Luis Elizondo i wielu innych. W końcu się jednak okazało, że to ujawnienie jest nieudane. Jeżeli słuchaliście naszych audycji, to wiecie, co się stało. Próbowano drogą ustawy dokonać ujawnienia informacji o UFO, ale się nie udało. Projekt został zablokowany przez lobby związane ze służbami specjalnymi i koncernami. Oczywiście to wszystko nie jest takie proste do wyjaśnienia. Tutaj jest pełno absurdów, bo paradoksalnie Amerykanie chcieli wprowadzić ustawę, która kontroluje ujawnienie danych o UFO, ale ta ustawa jednocześnie daje taką możliwość, żeby utajnić niektóre informacje.
Także to wszystko jest pełne paradoksów. Natomiast pojawiła się taka dwupartyjna inicjatywa kongresmenów, którzy chcieli większej otwartości na tym polu. Apelowano do Bidena, apelowano do innych byłych prezydentów, ale nikt się za tym nie ujął. Zatem co się okazało, panowie? Nawet jeżeli Grusch mówi prawdę, to tak zwany deep state, państwo w państwie okazał się zbyt silny, a gra zbyt warta świeczki, by niektóre sprawy ujawniać. Zbyt warta świeczki, czyli są tam jakieś potencjalne technologie przyszłości, które można wykorzystać. Ale nie brak też takich jak Luis Elizondo, który mówią, że ludzie nie są jeszcze gotowi naprawdę o UFO. Panowie, oficjalne ujawnienie się nie udało jeszcze, ale przecież i to jest bardzo ważne do opinii publicznej i tak dostało się bardzo dużo informacji, także drogą nieoficjalną. Tylko że wydaje mi się, że bardziej te informacje przepłynęły do środowiska, które jest zainteresowane zjawiskiem UFO aniżeli do mas. Na przykład posłuchajcie Gruscha, posłuchajcie Sheehana.
Oni ujawnili tak naprawdę bardzo dużo. Może to są takie informacje, których byśmy się właśnie dowiedzieli, kiedy by ta ustawa o ujawnieniu weszła. Także z jednej strony ujawnienie zostało zastopowane, nie udało się w wersji formalnej, ale Arku i tak przecież do opinii publicznej poszedł strasznie wyrazisty komunikat i nawet to zaprzeczenie, nawet to zastopowanie, zabanowanie ustawy o UAP też jest jakimś komunikatem, że oni jednak czegoś nie chcą. To znaczy i tutaj nam Marek za chwilę dopowie, skoro ktoś to zablokował, skoro ktoś czegoś nie chce, to tak na logikę wynika, że jednak te wszystkie teorie spiskowe mówiące o deep state są faktem. Arku, jak ty patrzysz na to kontrolowane ujawnienie, nieudane ujawnienie i fakt, że tak naprawdę to sam wstęp do ujawnienia był już jakąś operacją informacyjną? Manipulacyjną? Nie wiem, jak to nazwać.
[01:12:05] - Jeżeli to jest ujawnienie, pochodzi od człowieka ze służb, to bardziej to jest, wydaje mi się, manipulacja. Natomiast ostatnio z tego, co pamiętam, Grusch mówił o tym, że rząd Stanów Zjednoczonych w krótkich słowach zabijał tych, którzy chcieli wcześniej coś ujawnić. Więc to jest następny rozwój scenariusza filmu z Archiwum X, a z drugiej strony bardzo duża przestroga wobec tych, którzy chcą coś ujawnić naprawdę. Myślę, że o wiele łatwiej by było, gdyby po prostu pokazali jakiegoś gościa, który nie jest człowiekiem. On nie musi się znać na budowie statków kosmicznych, na metalurgii czy na czymkolwiek. Tak jak u nas przeciętny człowiek, gdyby mu kazano odtworzyć maszynę parową, też by pewnie sobie miał z tym trudności.Albo ewentualnie taki statek pokazać hen daleko na Marsie czy na którejś z planetoid, gdzie był roztłuczony. I teraz chcecie zobaczyć, jak tam to wygląda? To musimy zjednoczyć siły w państwie. Niech każdy położy 10 dolców i lecimy sprawdzać, co tam jest wszyscy razem, bo go tam wypatrzyliśmy. To byłby jakiś sposób na ujawnienie.
Natomiast takiego ujawnienia jako takiego nie mieliśmy i nie mamy, bo to są wszystko w sumie tylko domysły. Jedynym ujawnieniem są właśnie ogromne kwoty na dotacje do programów czarnych, o których nikt wcześniej nie mówił, a które przenikają do prywatnych korporacji, z których prywatne korporacje nie muszą się tłumaczyć. I tak to wygląda.
[01:14:22] - Ja już się czasami zastanawiam, mówiąc szczerze, czy ktokolwiek ma dobrą wolę, jeśli chodzi o ujawnienie. Bo popatrzmy sobie, jak wygląda system polityczny w Stanach Zjednoczonych. I tu znowu trochę trysnę naiwnością, ale niech ona przez chwilę wybrzmi. Gdyby system wyglądał tak, jak się nam to przedstawia, to właściwie każdy prezydent nie musiałby mieć oporów, żeby ujawnić jakąś tam prawdę. Nie musiałby mieć też specjalnej ochoty, żeby ją ujawniać. Ale jak ja pamiętam, to gdzieś tak świadomie sięgam do prezydenta Forda, ale on zastąpił Nixona, więc on był takim przyszywanym prezydentem. Ale później był Carter, później był Reagan, po Reaganie był Bush senior, później był Clinton, później był Bush junior, później był Obama, później ostatnich dwóch prezydentów, czyli Trump i teraz mamy Bidena i żaden z nich jakoś nie zapragnął ujawnić nam prawdy. A w gruncie rzeczy system polityczny Stanów Zjednoczonych, teoretycznie powtarzam, wygląda tak, że gdyby prezydent miał ochotę, to mógłby to zrobić i nikt nie mógłby mu nic zrobić. Jeśli chodzi o tego rodzaju kroki, czyli ujawnianie czegokolwiek, to nie musi dotyczyć UFO, jakiejkolwiek tajemnicy państwowej. Może to zrobić i nic nikomu do tego.
Jakoś żaden z prezydentów się nie zdecydował. Ktoś może powiedzieć, że to oczywiście on brał pod uwagę dobro państwa. Ale naprawdę państwo wierzycie, że Stany Zjednoczone upadłyby od tego, że prezydent Stanów Zjednoczonych opowiedziałby jakąś tam prawdę? Nie wiem jaką, ale jakąś tam prawdę o obcych obiektach. Nie sądzę. Szczególnie jeśli byłoby to poparte autorytetem prezydenta, który co by nie powiedzieć, w Stanach Zjednoczonych jakimś tam autorytetem jednak się cieszy. To musimy wrzucić drugą teorię do tej całej opowieści. A zatem to deep state, czyli to państwo naprawdę głębokie, te wszystkie meandry, ta ośmiornica, która oplata państwo, jest tak silne, że prezydent, który jest teoretycznie panem i władcą w Stanach Zjednoczonych, pochodzi z wyboru, to jednak niewiele może, bo to deep state jednak może znacznie więcej, niż się nam wszystkim wydaje. To musicie państwo sami rozstrzygnąć, jak jest naprawdę. Mnie natomiast wydaje się, że po prostu być może nie ma czego ujawniać.
Być może prezydent tak naprawdę nie ma niczego do ujawnienia, ponieważ niewiele wie, bo to głębokie państwo po prostu, chociaż teoretycznie powinno, to nie ujawnia mu tajemnic, które uznaje za takie, że prezydent nie musi koniecznie wiedzieć. Kto naprawdę rządzi w Stanach Zjednoczonych? To jest pytanie, które można zadać na jakimś forum, znowu tu cudzysłów, teorii spiskowych. Nie lubię tego sformułowania, ale ono jednak funkcjonuje, dlatego go używam. Więc kto naprawdę rządzi w Stanach Zjednoczonych i czy aby na pewno prezydent? A jeśli nie prezydent, to co tam się tak naprawdę dzieje i z czym mamy do czynienia? Ja oczywiście nie odpowiem na to pytanie, bo pojęcia nie mam, ale obserwując to wszystko z zewnątrz, te niby przygotowania tegoroczne do jakiegoś wielkiego ujawnienia, wszystko wskazuje na to, że to góra urodzi mysz albo nawet jeszcze coś mniejszego niż mysz. Wszyscy się szykowali, chcieli, bardzo pragnęli i guzik z tego wyjdzie. Coś zostało przykryte, a może coś zostało zmylone, to tego dzisiaj się nie dowiemy. Być może dowiemy się za kilkadziesiąt lat, jeśli w ogóle się dowiemy.
Nie wiem. Ja jestem troszeczkę zagubiony, jeśli patrzę na to wszystko, co się wokół nas dzieje. Ja w każdym razie absolutnie nie kupuję tych wszystkich wyjaśnień, że ludzkość nie jest gotowa. Jak nie jest gotowa? Proszę państwa, rozejrzyjcie się państwo wokoło. Naprawdę nie jesteście gotowi? Naprawdę gdybyście usłyszeli, że oto UFO będzie się z nami kontaktowało, to natychmiast jutro zwariujecie od tej wiadomości? Ja nie sądzę.Ilość filmów science fiction, czyli takich softowo przygotowujących ludzkość na to, że oni tam być może są, jest tak duża. To jest tak masowe zjawisko i to w kinie A, ale w kinie B, C, D. Nie wiem, czy istnieje kino Z, ale w kinie Z też.
Ci obcy są wszechobecni i właściwie obcy stali się elementem popkultury. Dzisiaj już nikogo nie przeraża specjalnie to, że obcy mogą istnieć. To, co czasami może budzić wątpliwości, to czy oni nam jakieś ściemy nie puszczają o tych obcych i tak dalej, ale to jedyna wątpliwość. Natomiast nie sądzę, żeby ujawnienie prawdy o obcych wywołało jakąś masową histerię. Może z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych, ale też nie sądzę. Natomiast w Europie byliby oczywiście ci, którzy powiedzieliby: „Tak, zawsze wiedziałem, że to UFO gdzieś tu lata”. I byliby też tacy, którzy: „Usłyszałem, że to UFO jest, ale do teraz nie wierzę. To się w ogóle nie mieści w moim światopoglądzie” i tak dalej. Zawsze tacy ludzie będą, którzy nawet w obliczu dowodów trudno podważalnych zawsze będą mówić, że nie, to zjawisko nie istnieje. Ale to są nasze wewnętrzne problemy, które dosyć nieudolnie staram się przedstawić.
Jednak to są problemy, które dotyczą naszego wewnętrznego piekiełka, czy to europejskiego, czy światowego. Niemniej jednak czy to tak naprawdę powinno wpływać na ewentualne chęci ujawnienia prawdy o UFO? Ja się po prostu boję, że ta prawda nie ma być ujawniona. Tylko zastanawiam się, z jakiego powodu.
[01:21:28] - Tak, ta prawda ma się kisić. Ta prawda ma być przypominana. Zresztą to, co robi Grusch, chyba do tego dąży. Ale panowie, kolejne i ostatnie już dzisiaj hasło to ta UFOnowomowa, ten nowy żargon, bo od kilku lat się nam próbuje zastąpić termin UFO UAPem. UAP to jest stare słowo, ale w tym roku pojawiły się nowe albo też się spopularyzowały na przykład istoty nieludzkie, NHI i tak dalej. Dlaczego się to próbuje robić? Niektórzy mówią po to, by odciąć ufologię cywilną i cały jej bagaż doświadczeń, ale też stygmatów od bardziej naukowego podejścia. Tylko przypomnę, co już powiedziałem. W tym roku biuro AARO publikuje nam zestawienie mówiące, że 75% relacji o UAPach to spotkania ARKu z metalicznymi kulami. Ufologia cywilna to widzi nieco inaczej.
Tych metalicznych kul to nie jest wcale 75%, jest mniej. Wniosek jest taki, że przez ten nowy żargon, nowe terminy, nowe prawa próbuje się stworzyć nowe widzenie, nowy zmanipulowany obraz zjawiska UFO, ale bardzo oficjalny. Tak że UAP będzie tą metaliczną kulą i czymś, co będzie się badać naukowo. Natomiast UFO w formie na przykład talerzy latających czy trójkątów pozostaje obiektem westchnień foliarzy tak naprawdę. Jak ty podchodzisz do tych nowych tematów i czy zamierzasz używać terminu UAP?
[01:23:12] - Raczej nie. Polskim terminem jest w dalszym ciągu niezidentyfikowany obiekt latający, czyli NOL, ewentualnie odpowiednik jego, żeby było łatwiej i prościej przekazać UFO. I ja myślę, że tutaj przy tym należałoby pozostać. Jeżeli chodzi o naukowców, czy to naszych krajowych, czy zagranicznych, którzy się bardzo autorytatywnie wypowiadają na ten temat, to pozostaje zadać takie dość retoryczne pytanie: czy oni są mądrzejsi i bardziej wyuczeni niż Alan Hynek? Czy więcej wiedzą niż Vale? Też doktor. A jeżeliby wykładał, byłby profesorem. Bo tak to dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Jeżeli jest wykładowcą, jest profesorem, a tytuły profesorskie nie są, tak jak u nas, nadawane przez prezydenta. Tak mi się przynajmniej wydaje, z tego, co wiem.
Więc czy tych dwóch naukowców przez tyle lat zajmujących się, odwiedzających ludzi, badających sprawy wie mniej od tego, co tutaj ktoś próbuje na Astrofazie czy coś takiego wyśmiać te dokonania? Jeżeli zmienić nazewnictwo, to się wydaje, że dobra, od tej chwili zaczynamy coś nowego w ogóle. Tutaj astrofizyk się zajmuje. Ale zaraz, zaraz. Był astrofizyk, który się zajmował tym i był profesjonalistą, bo jeżeli się płaci za badania, to gość jest profesjonalistą. Nazywał się Alan Hynek. Więc raczej tutaj nic więcej nie można w jakiś sposób dezawuować osiągnięć poprzedników, a właśnie te nowe nazwy mają takie zadanie według mnie. To nie jest dobry kierunek, jeżeli chce się ujawnić cokolwiek. To jest dobry kierunek, kiedy chce się coś zagmatwać
[01:25:37] - Puścić w niepamięć to, co było już wcześniej zbadane. Te wszystkie opisy i kontakty, które wcześniej były z ludźmi w jakiś sposób puścić w niepamięć oraz te wszystkie dokonania wszystkich grup miłośników badań UFO, foliarzy też spuścić z wodą hen daleko strumieniem. Tutaj akurat nasuwa się taka jedna dygresja, jeżeli chodzi o właśnie te foliowe czapeczki. Otóż Dalajlama, dalajlamowie z reguły mieli swojego doradcę, który przez cały czas miał obowiązek chodzić w czapeczce. Tylko właśnie, żeby ta czapeczka nie była w jakiś sposób odcinająca od wpływu myśli innych ludzi, była ze złota. Wtedy mógł myśleć samodzielnie. No więc ta czapeczka w tej chwili aluminiowa czy jakakolwiek inna by była, raczej o czymś innym świadczy, właśnie o samodzielnym myśleniu. Tak mi się przynajmniej to wydaje. A to nie jest za bardzo popularny kierunek i inni, którzy patrzą na takiego właśnie foliarza tak dziwnie na niego tylko patrzą i idą dalej w tym swoim toku myślenia takim samym jak i inni. Tylko że z drugiej strony tak do niczego się nie dojdzie.
To właśnie muszą być ci, którzy wskazują inne, odrębne drogi, które najczęściej okazują się tymi właściwymi jeżeli popatrzymy na historię rozwoju ludzkości.
[01:27:33] - Dokładnie, chociaż foliarz foliarzowi nierówny, musimy powiedzieć. Drodzy państwo, jeżeli macie jakieś przemyślenia, pytania, wypowiedzi, to najwyższa pora, żeby się skontaktować z radiem. My jeszcze przez kilkanaście minut będziemy przynajmniej na antenie i możecie wtedy w ramach otwartej linii, ponieważ to jest taki luźny program, z nami podyskutować o różnych sprawach. Także nie wiem, Iverio się może przypomni, gdzie można znaleźć kontakty.
[01:28:06] - Wszystkie kontakty do Radia Paranormalium można znaleźć na stronie Radia Paranormalium w zakładce Kontakt. Dzisiaj linię telefoniczną otwieramy pod numerem 32 746 00 08, a pod numerem 530 620 493 czekamy na państwa SMS-y. No i jak ktoś chce, to może także do nas dzwonić i wysyłać wiadomości na Skype'a radio.paranormalium.pl.
[01:28:46] - Dokładnie. Marku, jaki jest twoim zdaniem cel tworzenia tego nowego żargonu? Bo myśmy chyba o tym już kiedyś mówili, ale jednak to jest rzecz, która się wybija na tle tego 2023 roku, że jednak stara się zastąpić stary problem, sposób widzenia zjawiska UFO nowym. Tylko czy to nie jest trochę taka manipulacja? Bo nagle się okaże, że grupa AARO będzie wyjaśniać tylko te obserwacje kul. Natomiast obserwacje UFO w formie, która odbiega od tego standardu, to już będą właśnie zadaniem wspomnianych foliarzy.
[01:29:36] - Powiem tak, że ja zawsze trochę drętwieję, kiedy zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś usiłuje gmerać przy języku. Jeśli państwo pamiętacie sławną i w sumie chyba zasłużenie sławną książkę „1984” Orwella, to wiecie doskonale, że kto panuje nad językiem, ten zaczyna powoli, niepostrzeżenie panować również nad społecznością. Zauważcie państwo, że takie kraje jak na przykład PRL czy Związek Radziecki próbowały zmienić język, którym posługiwali się ludzie w myśl zasady, że to, o czym nie możesz powiedzieć, to też nie możesz spokojnie o tym myśleć, nie możesz wyciągać wniosków i tak dalej. To się oczywiście da rozwijać w różne strony. W każdym razie gmeranie przy języku. Zresztą dlaczego sięgamy do historii? Zauważcie państwo, znowu rozejrzyjcie się wokół siebie. Czy ktoś przypadkowo w naszej okolicy czasowej nie próbuje przy języku gmerać? I to bardzo poważnie, kiedy narzuca się nam pewne trendy językowe, które są na przykład językowi polskiemu, bo ja nie mówię w ogóle, ale na pewno językowi polskiemu dosyć obce, a niektóre z nich bywają karykaturalne, kiedy próbuje się gmerać przy języku polskim i nie tylko dochodzi do zmian, powiedzmy takich czysto składniowych, ale na przykład dochodzi do odwrócenia znaczeń. Może przesadzam, nie odwrócenia, ale zmiany znaczeń niektórych słów.
Kiedy coś, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu znaczyło coś innego, dzisiaj znaczy absolutnie coś innego. I to powiedzmy
[01:31:44] - To, że te zmiany odbywają się odpowiednio wolno, nie budzi niczyjego niepokoju. To tylko tacy wariaci jak ja zaczynają zwracać uwagę, że słowa zmieniają znaczenie i to w sposób tak radykalny, jeszcze dajmy sobie z tym spokój, ale przede wszystkim niebezpieczny dla komunikacji pomiędzy ludźmi. Kiedy mówimy coś, chcemy, żeby druga strona rozumiała nas w sposób jednoznaczny. Przekazujemy komunikat i ten komunikat ma być zrozumiany tak, jak go przekazaliśmy. Tymczasem dzisiaj możemy zetknąć się z sytuacją, że mówimy coś, a druga strona zrozumie coś zupełnie innego, niż chcieliśmy powiedzieć. Świadome działanie, myślę, że w przypadku tym naszym politycznym to jak najbardziej świadome działanie, niespecjalnie obliczone na to, żeby ułatwić nam komunikację. Wręcz przeciwnie, po to, żebyśmy nie potrafili się ze sobą dogadać. Kiedy nawet będziemy się ze sobą zgadzać albo delikatnie różnić, to z języka będzie wynikało, że różnimy się radykalnie i powinniśmy się, w sensie na przykład politycznym, nienawidzieć. Co tak naprawdę nie sprzyja rozwojowi więzi społecznych. Teraz przerzućmy sobie to na sprawę UFO czy ŁAP-ów, czy w ogóle to, o czym mówił Piotr.
Kiedy znowu będziemy mówić UFO, a ktoś inny nie będzie rozumiał, o czym właściwie mówimy, bo może chodzi tylko o jeden rodzaj tych obiektów. Jesteście państwo ludźmi, którzy tematem się interesują, więc doskonale wiecie, o co chodzi. Ale zwróćmy uwagę, że poza takimi grupami ludzi, które interesują się zjawiskiem UFO, ŁAP, są też ludzie, którzy od specjalnej okazji interesują się, usłyszą, przeczytają coś: „O, to może być ciekawe, interesujące”. I jeśli na to zjawisko, czyli ludzi, którzy słyszą o zjawisku okazjonalnie, nałożymy jeszcze pomieszanie języka, czyli komunikaty, które przekazujemy takim ludziom, są niejednoznaczne, to jaki będzie wniosek wyciągany przez takich ludzi zainteresowanych okazjonalnie? Że to jakieś brednie są w gruncie rzeczy. Oni nawet nie wiedzą, o czym mówią. Jedni mówią o kulach, drudzy mówią o jakichś innych kształtach. A może chodzi o przybyszy z innych planet? A może chodzi o przybyszy z innej rzeczywistości? A co to są właściwie istoty nieludzkie?
Czy to są kosmici? A może to... i tak dalej. Nie będę tego mnożył, bo to państwo doskonale wiecie. Chodzi mi natomiast o ten szum informacyjny nieustannie tłuczony do głowy ludzi. Nieustannie. Praktycznie rzecz biorąc nic nie jest jednoznaczne, ale nawet zadbamy o to, żeby broń Boże jednoznacznie nie było. Tylko chodzi o taką różnicę, że czym innym jest rozważanie wariantów możliwości, a czym innym jest podawanie czegoś jako prawdy. Czyli my, media, powiemy wam, jak jest. Czyli na przykład UFO to.
Tu sobie państwo wybierzcie, co dane medium chce wam akurat przekazać. To różnica pomiędzy tym, co robimy na przykład w programie, którego dzisiaj państwo słuchacie, jest taka, że staramy się pokazać, jak wielowariantowe może być to zjawisko, jak niejednoznaczne jest i w jak różne kierunki rzeczywistości może prowadzić. Ale przecież tego nie robią media. Media mówią: „Zaprawdę powiadamy wam”.
[01:35:58] - Muszę panom przerwać, bo dodzwonił się do nas na Skypie pan Grzegorz Hale. Panie Grzegorzu, czy się słyszymy?
[01:36:04] - Witam wszystkich panów. Słyszymy się? Słychać mnie?
[01:36:08] - Tak.
[01:36:09] - Witamy.
[01:36:10] - Super, dzięki. W kwestii ujawnienia wyciągnę starą dobrą brzytwę Ockhama i powiem tak: moim zdaniem te wszystkie historie, takie tańce wokół tego ogniska, że niby ma być ujawnione, niby nie ma być ujawnione, ktoś tam próbuje, a ktoś tam blokuje i tak dalej. Moim zdaniem jest to spowodowane tym, że po prostu ci, którzy za tym wszystkim stoją, boją się zwyczajnie kar finansowych czy kar więzienia, tego typu rzeczy. Moim zdaniem to jest, jak to się mówi po angielsku, as simple as that. Boją się po prostu pójść za kratki. Wiadomo, że media wtedy wsiądą na nich bardzo konkretnie, staną się w popularnym mniemaniu kłamcami i tak dalej. Później jeszcze wiadomo: kary finansowe, bardzo możliwe, że kary więzienia. Moim zdaniem to jest tylko taka historia za tym. Wiadomo, że Grusch mówi to, co mówi, ale nie mam jakiegoś powodu, żeby mu nie wierzyć albo nazywać go mącicielem.Ja mu daję w tej chwili kredyt zaufania i wierzę mu w to, co mówi, że pewnych rzeczy po prostu nie może powiedzieć, bo jest obciążony tajemnicą czy to państwową, czy to wojskową i nie może po prostu. A tyle, co może, to powiedział.
A ci wszyscy, którzy to blokują, to po prostu boją się zwyczajnych kar. Myślę, że to tyle.
[01:38:15] - A z drugiej strony wie pan, zawsze jest tak w przypadku tego ujawnienia, nawet w przypadku tej ustawy, że oni tam sobie zostawili otwarte furtki, że nawet jak coś będzie tajne, to oni tego nie ujawnią. I myśmy od samego początku mówili, że tam, gdzie wkracza pojęcie racji stanu, czyli nadrzędnego interesu państwa, to oni będą zawsze milczeć. I nas, kiedy analizowaliśmy ujawnienie, zastanawiało to, czy to nie było skazane na porażkę od samego początku. Dlatego, że te informacje, które są ukrywane, mają tak dużą wartość, że one po prostu nie mogą się dostać do opinii publicznej z kilku powodów. I tych powodów jest mnóstwo. Ale to zupełnie kwestia dyskusji, czy to w ogóle samo w sobie nie jest skazane na porażkę od samego początku. Bo i ta ustawa Schumera mówi, że można zablokować niektóre informacje i tak zwana racja stanu, bo oni się odwoływali do prezydenta: „Prezydencie, pomóż”. Ale prezydent myśli o kraju. A jeszcze w Stanach Zjednoczonych mamy coś takiego jak ta cała obudowa wokół tak zwanych kontraktorów, czyli tych, którzy są na kontrakcie z rządem sektora prywatnego. I myślę, że Grusch im mógł zabruździć.
Mógł im coś powiedzieć takiego. Tylko czy to też nie był sygnał do tego, żeby o pewnych sprawach wkrótce, nie dzisiaj, nie jutro, ale za rok zacząć mówić? I to mnie interesuje. Musimy sobie zadać jedno pytanie. Arku, zaraz ci oddam głos. Jakiej wagi to są informacje? Bo jeżeli oni wiedzą, że to jest na przykład jakaś technologia, z której oni będą korzystać w tych UAP-ach, to oni jej nie oddadzą. Ale zobaczcie państwo i proszę tutaj naszego rozmówcę, żeby też może się wypowiedział, jaki za tym idzie przekaz. Czyli Amerykanie trochę tak prawie przyznali na 100%, że mają jakieś obiekty nieziemskie. I jakie są konsekwencje?
Konsekwencje są takie, że z amerykańskim rządem to warto trzymać, jakikolwiek by on nie był. Także jak mówię, to jest operacja wielopoziomowa. Ja nie wykluczam, że gdzieś tam na którymś poziomie rzeczywiście może być uwzględnione to, że się chce przedstawić fakt istnienia tych obiektów. Natomiast biorąc pod uwagę fakt racji stanu, że o pewnych rzeczach się nie mówi i tyle, bo możemy z tego skorzystać, to już na samym początku projekt ujawnienia był trochę przestrzelony. Przestrzelony, bo dotykał zbyt głębokich pokładów. Natomiast ja nie mówię, że to wszystko jest skończone. Ja myślę, że oni mają jeszcze jakiegoś asa w rękawie. Szczególnie Grusch. Pan Grzegorz chciałby coś dodać?
[01:41:37] - Tak. Ja myślę, że ma pan tutaj dużo racji w tym. Tylko że tak, to jest bardzo wielopoziomowy problem. Ale proszę zauważyć taką rzecz, że przecież taka skala ujawnienia, jaką teraz mamy, bo w jakimś stopniu jest to jakieś tam ujawnienie, jaką teraz mamy, czy powiedzmy pięć, sześć lat temu w debatach ufologicznych gdyby coś takiego padło, czy któryś z panów sobie coś takiego wyobrażał, że coś takiego nastąpi? Mi się wydaje, że to jest naprawdę wielka sprawa. Jest się z czego cieszyć. Wiadomo, że nie jest to, co byśmy chcieli i tak dalej, ale mi się wydaje, że to jest wielka sprawa.
[01:42:32] - Wielka sprawa.
[01:42:33] - Wreszcie otwarcie zostało to przyznane. Wiadomo, że tak, nie mamy dowodów, nie widzieliśmy zdjęć i tak dalej. Ale ta skala ujawnienia jest duża.
[01:42:45] - Myślę, że ten temat się pojawiał mimo wszystko. Aha, tak? Oddajemy głos Arkowi.
[01:42:54] - No i wiadomo, że są rzeczy, których nie mogą pokazać, bo z pewnością coś kombinują, żeby do czegoś to wykorzystać 100%. I grają na zwłokę, żeby pewnie wypracować jakiś kompromis w tej chwili. Tak mi się wydaje. I po prostu to jest świeża sprawa. Tak czy siak, przez 50 czy tam 70 lat było to ukrywane, jak tylko można było, a od kilku lat dosłownie mamy właśnie takie ujawnienie w cudzysłowie. I to jest naprawdę bardzo świeża sprawa. Także mi się wydaje, że nawet możemy jeszcze czekać następne pięć lat.
[01:43:37] - Tak.
[01:43:38] - Zanim coś konkretnego się pojawi.
[01:43:41] - To mógł być wstęp coś takiego. Dziękujemy. Arek musiał niestety nas opuścić, bo się zbliża 22:00 i będziemy uciekać. Dziękujemy panie Grzegorzu, bardzo ciekawy temat. To tak jest rzeczywiście, że nawet jeżeli nie dokonano — o, jest Arek — nawet jeżeli nie dokonano ujawnienia pełnego, to to, co i tak przeciekło nieformalnymi kanałami już było jakimś wstępem. Arku, trzy słowa komentarza do telefonu pana Grzegorza.
[01:44:17] - Mi brakuje po prostu takiej z drugiej strony, że tak powiem, jakichś słów kilka ze strony amerykańskich biznesmenów. Owszem, tutaj Grusch mówi i tak dalej. Prawdopodobnie część z tych rzeczy, o których on mówi, być może nawet wszystkie, są prawdziwe, ale bardzo trudne do udowodnienia i nie ma tutaj jakichś takich, na co musimy poczekać. Po prostu nie ma tutaj materialnych dowodów. Natomiast brakuje mi wypowiedzi na przykład Roberta Bigelowa. On bardzo dużo pieniędzy włożył i potrafił zatrudnić bardzo poważnych naukowców przy ranczu Skinwalkera, w badaniu fenomenu rancza Skinwalkera. Jednocześnie na pewno dostaje kontrakty kosmiczne, no bo dostaje. Natomiast nie ma tutaj jego żadnej wypowiedzi na ten temat. W myśl pewnie zasady, że firmy prywatne nie muszą się z niczego spowiadać, dlatego, że to jest ochrona ich interesów i tajemnica firmy. Niemniej jednak w tym momencie ja przynajmniej bym oczekiwał, że ktoś taki właśnie jak Bigelow jest w stanie wypowiedzieć się w sposób jednoznaczny i taki właśnie potwierdzający to, że otrzymują właśnie czy szczątki obiektów, czy mają możliwość kontaktu z gośćmi, którzy po prostu tutaj w jakiś ten czy inny sposób są.
Nie ma tego. Czy to będzie następnym schodkiem w ujawnieniu? Ciężko powiedzieć, ale wydawać by się mogło, że to by była właściwa droga. Dopóki takiej drogi nie będzie, to wszystko jest w zasadzie tak, jak się kiedyś mówiło: słowa jak dym.
[01:46:29] - Tak, bo ten Bigelow przecież sam się pchał do tego, a nagle, kiedy dostał kontrakt od NASA, to się przestał odzywać. Marku, jakieś słowo komentarza, bo wiem, że musisz uciekać niedługo.
[01:46:41] - Komentarz taki: ja zadałbym pytanie natury podstawowej. Dlaczego władze Stanów Zjednoczonych zezwoliły na ten happening, tym określeniem nazywam tą całą akcję Gruscha. Bo gdyby rząd Stanów Zjednoczonych nie chciał tego ujawnić, to Grusch nie pokazałby się w mainstreamie, nie pokazałby się w mediach, a może najwyżej gdzieś by go coś rozjechało albo zastrzeliło, albo w ogóle coś by mu się stało. A jednak mamy takie wrażenie, że ktoś dopuścił do takiego ujawnienia, do tych akcji Gruscha. Tylko pytanie brzmi w ten sposób: skoro poszliśmy ten krok dalej, że ktoś coś powiedział, to w jakim celu to zaistniało w przestrzeni medialnej, w przestrzeni publicznej? Ja daleki jestem, a właściwie powiem wprost: nie wierzę w to, że zaistniało to z tego powodu, żeby cokolwiek ludzkości ujawnić, cokolwiek objaśnić czy żebyśmy cokolwiek rozumieli. Raczej gdzieś tam w mojej głowie lęgną się jakieś podejrzenia, że to jest jakaś przykrywka. Mówię o tym od początku. Na coś nie mamy zwracać uwagi, bo naprawdę tak potężne państwo, jakim są Stany Zjednoczone, jeśli czegoś nie miałoby zamiaru ujawnić, to żaden Grusch, ani jakby się nazywał nawet inaczej, to też by po prostu nie zaistniał. Tymczasem dostajemy tutaj i my sobie tłumaczymy, racjonalizujemy: „No tak, ale oni tu nie mieli innego wyjścia.
Musieli powołać odpowiednie gremia, zbadać sprawę”. To ja powiem tak: gdyby nie mieli powołać i nie miało to zaistnieć, to by nie zaistniało, tak jak nie istniało przez wiele lat. Co więcej, za tą moją teorią niewiary przemawia troszeczkę, może nie teoria wielkich liczb, ale dużych to na pewno. Zwróćcie państwo uwagę: ze zjawiskiem UFO mamy do czynienia od kilkudziesięciu lat. Jak liczył, tak liczył. Przez ten czas naprawdę nie znalazł się nikt na tyle medialnie poważny, na tyle przebojowy i na tyle silny, jeśli chodzi o fakty, żeby po prostu przygasił tych wszystkich ludzi, którzy skłonni są kpić ze zjawiska i powiedział po prostu: „Tak jest, byłem świadkiem tego”. Jacyś ludzie się pojawiali, ale oni na ogół byli zgniatani przez machinę medialnąCzyli nie istnieli w mainstreamie. Zrobiono z nich wariatów mniejszych lub większych, czyli przez jakiś czas nie dopuszczano do tego wszystkiego i każdy, kto chciał coś ujawnić, tak naprawdę lądował na śmietniku z wizytówką: wariat albo niegroźny wariat, albo nieco groźniejszy wariat. W zależności od tego, ile gadał. Czyli tak naprawdę mamy do czynienia ze zjawiskiem, w przypadku Gruscha, że coś się zmienia.
Tylko ja nie wiem, w jakim kierunku to się zmienia i czemu to się zmienia i czemu to tak naprawdę służy. I wybaczcie mi państwo, ale absolutnie nie wierzę w to, że to służy temu, żebyśmy poznali prawdę. Wręcz przeciwnie, jestem skłonny przypuszczać, że cały ten dym medialny służy temu, żebyśmy na coś nie zwrócili uwagi albo o czymś nie wiedzieli. Grusch ma opanować naszą wyobraźnię, nasze wyobrażenia o tym, czym UFO jest albo czym UFO nie jest, ma przykryć to wszystko, co wiemy na zasadzie: ja wam powiem, jak jest. Z tym że nie do końca i nie wszystko powiemy.
[01:50:54] - Dajmy się wypowiedzieć jeszcze Markowi Żelkowskiemu, bo musi szybko się z nami pożegnać.
[01:51:01] - Ja już nie będę przedłużał, w takim razie oddaję głos naszemu słuchaczowi.
[01:51:06] - Dobrze. Z tego, co widzę, pan Marek Myszograj się do nas dodzwonił, prawda?
[01:51:11] - Tak, dokładnie. Dobry wieczór, Marek Myszograj z tej strony.
[01:51:15] - Dobry wieczór. Stary, dobry nick, jak to się mówi, chociaż w tym przypadku nazwisko. Dzień dobry, dobry wieczór. Marku Ż., dziękujemy za udział i do usłyszenia. Wiemy, że musisz nas opuścić, także dziękujemy za to, że z nami byłeś. Słuchamy pana Marka M.
[01:51:36] - Mam taką puentę na koniec, jeżeli to już będzie właściwie kocuk audycji. W tematyce UFO może warto odnieść się do historii, jaką mieliśmy do tej pory. Po pierwsze, tak jak w przypadku wielkich odkryć czasów zaraz po Kolumbie, czyli odkryć Ameryki, gdzie panowała taka, można powiedzieć, wojna na temat informacji kartograficznych, gdzie i Francuzi, i Hiszpanie, zdaje się nawet i Anglicy bronili tych wszystkich swoich informacji odnośnie nowego lądu. Jak to wygląda? Jak dopłynąć do nowego lądu w dane miejsce? To wszystko było ściśle ukrywane i nawet groziły kary śmierci za przekazanie tych map, czyli informacji na temat nowych lądów. Może właśnie adekwatnie rządy amerykańskie, chińskie czy rosyjskie bronią na tej samej zasadzie informacji odnośnie UFO. Czyli jakby to skleić w jedną całość z punktu widzenia dzisiejszego, patrząc właściwie już na mapę Ziemi, jesteśmy w stanie dostrzec cały glob. W tamtych czasach, zaraz po Kolumbie czy odkryć geograficznych, jeszcze nie było tej możliwości rzutu na Ziemię. Ludzie jeszcze właściwie nie potrafili tego dostrzec.
Musiał upłynąć czas, musiała nastąpić wymiana informacji, żeby dojść do tego punktu, że możemy zobaczyć tę całość. I teraz tak samo w tematyce UFO. Trzeba po prostu odczekać ten moment, aż te informacje zaczną między sobą się przenikać i może rzeczywiście dostrzeżemy ten punkt. To jest takie moje spostrzeżenie z punktu widzenia, patrząc na historię. A może właśnie jeszcze są grupy interesów. Samo jak kiedyś Kościół bronił swojego interesu w przypadku na przykład Galileo, odkryć astronomicznych, nie dopuszczał tych informacji do publicznej wiadomości, a wręcz je zwalczał. Może adekwatnie w tej chwili mamy powtórkę z rozrywki. Trzeba po prostu to odczekać. Trzeba tak jak Galileo dążyć. Tak mi się wydaje.
[01:54:12] - To jest dobra puenta naszej audycji dzisiejszej. Problem jest jeden taki, że na chwilę obecną chyba tylko Amerykanie mówią o tym UFO, a reszta się jakoś zamknęła, co nie znaczy, że oni się kiedyś nie wysprzęglą i nie zaczną o tym mówić, prawda?
[01:54:30] - Może to jest jakiś sposób przynęty, może to jest jakaś zanęta. Czy druga strona da jakąś większą informację, żeby można będzie coś dla siebie zagarnąć od wroga, czyli z jego mapy coś przerzucić na swoją mapę.
[01:54:46] - Albo się dowiedzieć, czy oni bardziej skopiowali niż my. Bardzo dobre podsumowanie. My się musimy nad tym zastanowić. Myśmy chyba, Marku Ż., kiedyś ruszali ten temat w „Wehikule wyobraźni”. A jeżeli o „Wehikule wyobraźni” mowa, zapraszamy na najbliższą środę na kanał Marka Żelkowskiego właśnie w „Wehikuł wyobraźni”, bo będzie bardzo ciekawa audycja. Jesteś, Marku, z nami?
[01:55:18] - Jeszcze jestem. Zapraszam. Gościem tej audycji będzie Michał Kubacki. Człowiek, który jest pisarzem, ale to bycie pisarzem nie przesłania mu trzeźwego oglądu i osądu tego, co się dzieje wokół nas.Opowie nasz gość o tajnych stowarzyszeniach, sprzysiężeniach różnego rodzaju. Opowie też oczywiście o depopulacji. Opowie o kryzysie energetycznym, sprowokowanym kryzysie energetyczym i dlaczego właściwie on jest prowokowany. I tak dalej. Ja nie opowiem państwu audycji, ale na tę audycję bardzo serdecznie państwa zapraszam na kanał Wehikuł Wyobraźni. No i cóż, proszę państwa, dodam tylko jedno, co bardzo mnie rozbawiło w rozmowie z Michałem Kubackim. Otóż my bardzo często mówiąc o różnych tajnych stowarzyszeniach, mamy taką wizję mrocznych katakumb, w których się zbiera to towarzystwo i knuje.
Tymczasem nasz gość, Michał Kubacki opowiada o tym, jak to w Londynie, w centrum tej wielkiej aglomeracji można się natknąć na wielką halę masońską, w której można spotkać ludzi pomykających z walizeczkami, z neseserami czy w mundurach policyjnych. Do tej wielkiej hali, w której tajne stowarzyszenie się spotyka. Oni później pomykają po schodkach, przebierają się w swoje dziwne z punktu widzenia zwykłych ludzi ciuszki i pomykają ku swoim tajnym obrzędom. To oczywiście tylko próba zachęty, bo nie tylko o tym będzie mowa, ale też o znacznie bardziej mrocznych tematach związanych z tajnymi sprzysiężeniami. Ja już pięknie państwu dziękuję, życzę dobrej nocy i zapraszam na kanał Wehikuł Wyobraźni. Ale rozumiem, że nasza debata jeszcze trwa dalej. Ja tylko odłączam się od tej debaty. Pięknie państwu dziękuję. Dobranoc.
[01:57:36] - Dziękujemy Marku. Trwa jeszcze chwilkę. Panie Marku, chciałby pan coś dodać jeszcze do tego?
[01:57:41] - Jeżeli można, na koniec jeszcze chciałbym polecić jeden film, jaki mi się ostatnio udało obejrzeć zupełnie przypadkiem. Jest to film pod tytułem tak po prostu „UFO” z 2018 roku. Chyba bardzo pominięty film w tematyce UFO, bardzo mało znany, a ogromne wrażenie na mnie wywarł. Nie jest to jakiś spektakularny film, jest może zrobiony bardziej w formie detektywistycznego poszukiwania.
[01:58:17] - To jest Gillian Anderson.
[01:58:20] - Nie znam.
[01:58:22] - Ze „Skali”.
[01:58:24] - Chyba nie.
[01:58:25] - Nie, to jest ten-
[01:58:26] - Młody naukowiec dostaje informacje matematyczne.
[01:58:32] - I co, wyliczali, gdzie to UFO się pojawi. Myśmy ten film omawiali swego czasu. Tam gra Gillian Anderson, czyli agentka Scully.
[01:58:41] - Chyba nie. Nie kojarzę właściwie tej pani. Chyba że, że tak powiem brzydko, to jest ta pani, która się lekko postarzała, bo możliwe, że ona jest panią profesor.
[01:58:55] - To ona jest. Ale nie tak bardzo się postarzała.
[01:59:02] - Bardzo ciekawy film, wart obejrzenia, powtórzenia sobie w tematyce UFO. Polecam.
[01:59:09] - Chociaż dość trudny. Dziękujemy, pozdrawiamy i zachęcamy do śledzenia naszych kanałów. Pozdrowienia. Arku, dodałbyś coś jeszcze? Czy twoim zdaniem 2023 rok wielkich nadziei i rok wielkich odpowiedzi czy rok wielkiego zwiedzenia?
[01:59:29] - Tutaj w 100% muszę się zgodzić z Markiem Żelkowskim. Nie pozostaje mi nic innego. Po prostu tak trafnie to wszystko ujął i wyłuszczył, że nie sposób temu ani zaprzeczyć, ani cokolwiek innego dodać. Tak jak powiedział. Tak jest. Tutaj bez dwóch zdań. Co można by było dodać ewentualnie? To był taki rok hałaśliwy, taki bardzo pod względem informacji UFO i taki bardzo piętrzący się do góry jak chmura burzowa, z której jak do tej pory ten deszczyk, który popadał raczej taki mierny i mizerny był. Zapowiadało się, że na ogromną wichurę, burzę, gradobicie. A tutaj lekka mżawka i to bardzo krótka.
Zobaczymy co będzie dalej, bo to dopiero się może rozkręcać. Ale jeżeli ja widzę korelację między tym, co ujawnia Grusch a scenariuszem z „Archiwum X” polecam zobaczyć ten film, jest dostępny. Zwłaszcza te pierwsze odcinki, pierwsze serie tego, to będziemy wiedzieli mniej więcej, co będzie dalej. Mniej więcej, czego się należałoby spodziewać. To tak wygląda troszkę. Nigdy nie należy ufać do końca pracownikom, nawet bardzo byłym pracownikom służb specjalnych. Tak naprawdę to oni nigdy nie wychodzą ze swojej roli i nigdy nie przestają być pracownikami służb, co najwyżej zmieniają strony. I tyle.
[02:01:31] - Tak. Ja tylko dodam, że jeżeli się coś będzie działo, to oczywiście słuchajcie nas na naszych kanałach. Pewnie jeszcze coś się wydarzy
[02:01:41] - Ja od dłuższego czasu mam takie nieodparte wrażenie, przepraszam, jeżeli kogoś urażę tym stwierdzeniem, ale temat UFO w Stanach Zjednoczonych chyba został potraktowany jak u nas ongiś aborcja. Kto wie, czy pod tym szumem medialnym, pod tymi wszystkimi dyskusjami, czy to nie była zasłona dymna po prostu dla przepychanki.
[02:02:03] - Żeby się ludziom znudziło.
[02:02:05] - Tak.
[02:02:06] - Żeby się przejadło. Coś w tym jest. Naszymi gośćmi dzisiaj byli Marek Żelkowski, który się rozłączył, z kanału „Wehikuł Wyobraźni”, Arek Kodzik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Dziękujemy ci, Arku. Pozdrowienia i zapraszamy na kolejne audycje.
[02:02:28] - Dziękuję. Wesołych Świąt.
[02:02:29] - Właśnie. Wesołych Świąt wszystkim.
[02:02:32] - I wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Oby był co najmniej równie ciekawy jak rok 2023. Z drugiej strony lepiej, jakby był nudny. W każdym razie na razie pa, pa.
[02:02:47] - Trzymajcie się wszyscy. Do usłyszenia w kolejnej debacie. Czekamy na wasze komentarze, bo pewnie też macie swoje przemyślenia. Dziękujemy wszystkim, którzy do nas zadzwonili ze swoimi przemyśleniami. Marku i Veliosie, do usłyszenia.
[02:03:06] - Mówił do państwa przed chwilą prowadzący rozmowę Piotr Cielebiaś z „Nieznanego Świata” i z kanału „UFO Historie”. Gorąco jeszcze raz zachęcamy do śledzenia kanałów Piotra Cielebiasia i Marka Żelkowskiego na YouTube, „UFO Historie” i „Wehikuł Wyobraźni”. Do zajrzenia także przy okazji na stronę Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej wmguolsztyn.pl, bo tam też dużo ciekawych materiałów się ukazało. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Velios”, „Radio Paranormalium” – paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach w roku 2024 w kolejnych debatach ufologicznych online na żywo na antenie Radia Paranormalium. Dzięki jeszcze raz, że byliście. Do usłyszenia ponownie już niedługo.
[02:04:04] - Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje.
Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Setki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im świat, o jakim boją się nawet pomyśleć.
Archiwum Audycji Radia Paranormalium znajdziesz w zakładce „podcasty” na www.paranormalium.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami i innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata z dala od Facebooka na www.paranormalium.pl.