[00:01] - Zapraszamy na INFRA Fakty, czyli przegląd wydarzeń paranormalnych i niewyjaśnionych. Witam w serwisie informacyjnym Infra w Radiu Wolne Media. Jest to nasz debiutancki program w tej formie i mam nadzieję, że będzie się rozwijać. Być może forma będzie się troszkę zmieniać, ale na pewno będzie nadawany co tydzień i będziemy zbierać informacje z zakresu tak zwanych zjawisk paranormalnych, które dzieją się na świecie. Będziemy się skupiać na różnych drobnych wydarzeniach, które nie znajdują odzwierciedlenia w naszym serwisie, których nie opisujemy szeroko. Są to po prostu tak zwane newsy, które się przewijają w różnych serwisach informacyjnych i które postaramy się dla was zbierać. Witam Piotra Cielebiasia.
[00:57] - Witam, witam.
[00:59] - Witaj Piotrze. Może zacznijmy od dosyć niezwykłej historii z Polski, która obiegła cały świat. Chodzi o pojawienie się Yeti w Tatrach. Podał to Super Express. Ta wiadomość natychmiast znalazła sobie miejsce w różnych serwisach, nawet czasem dosyć poważnych na świecie. Oczywiście została podchwycona również przez wszelkie środowiska, fora zajmujące się kryptozoologią w Polsce. Chodzi o to, że 27-letni mieszkaniec Warszawy zupełnie przypadkiem, będąc na wczasach w Tatrach, sfilmował dziwną postać przypominającą hominida. Film jest bardzo krótki, robiony trzęsącą się ręką i prawdę mówiąc jest dosyć śmieszny, bo jest to takie swoiste wesołe zakończenie wakacji, właśnie taką typową kaczką dziennikarską. Zresztą później pojawił się jeszcze drugi film, na którym przede wszystkim widać panią w stroju kąpielowym. Ja tam w zasadzie nic więcej nie widziałem.
Także Piotrze, jak byś skomentował tego typu wiadomości?
[02:24] - Jak dobrze wiemy, jak już powiedziałeś, było to coś w rodzaju kaczki dziennikarskiej. U nas tak zwane lichtowe hominidy jak Yeti czy Wielka Stopa raczej się nie pojawiają. Właściwie to był pierwszy przypadek. Może nie pierwszy, ale pierwszy nagłaśniany w mediach. Oczywiście, że to jest nieprawda. Żaden porządny człowiek nie pchałby się z tym do Super Expressu. A jeżeli padały w tym tekście nazwiska jakichś wielkich polskich badaczy nieznanego, to ja im tylko gratuluję poczucia humoru. Co do spraw hominidów w Polsce, to mieliśmy kilka wspomnień, ale to są raczej kwestie legendy. Możemy to, co się wydarzyło, porównać do takiej archetypowej kaczki dziennikarskiej, jaką była Paskuda, która miała być również polskim potworem morskim i narobiła zamieszania w mediach. Może nam być tylko wstyd za osoby, które nagłaśniają takie zdarzenia i odsyłają już do poważniejszych instancji.
Bo tak naprawdę możemy się z tego śmiać, ale istnieją pewne granice. Ja zauważyłem, że Super Express i inne portale od Dody coraz częściej przechodzą w kierunku UFO i Yeti. Nie wiem, to jakaś zachodnia tendencja. Natomiast jednym słowem porażka na całej linii.
[03:53] - Tak jest. I może na tym temat Yeti zakończmy. Na szczęście mieliśmy troszkę bardziej rzetelne i poważniejsze wiadomości, aczkolwiek jeszcze zostanę przy jednej, też dosyć kuriozalnej, która się pojawiła we wszystkich serwisach. Otóż żona japońskiego premiera, dopiero niedawno mianowanego, stwierdziła, że była na Wenus i była tam zabrana przez UFO. Słyszałeś na pewno o tym.
[04:25] - Słyszałem, ale tego również nie da się skomentować, nie odwołując się do jakiegoś ufologicznego folkloru. Jest to po prostu kolejna z tego typu informacji. Nie wiem, czy ta pani jest jakimś tam kontaktowcem, ale chyba nikt tego nie wziął na poważnie, oprócz może trochę rozegzaltowanych, napalonych i dość specyficznych Japończyków. Natomiast przede wszystkim poszło to w świat za pośrednictwem agencji, ale żeby to miało jakiś związek z ufologią, to nie wiem.
[05:03] - To znaczy ma o tyle związek z ufologią, że podobno premier Japonii uznał to jej wyznanie za całkiem realne i być może ma stosunek taki całkiem przyjazny do zjawiska UFO.
[05:17] - Ja pamiętam, że ona pisała, że wkładała sobie kawałki słońca do ust. Jeżeli premier Japonii bierze to na poważnie, to to państwo już długo nie pociągnie chyba zbyt. I to tyle w tej kwestii. Właściwie takich troszkę napalonych, a nawet szalonych pań czy nawet panów możemy sobie znaleźć na internecie kupę. Opowieści o Andreju Domale. Majer tutaj na tym tle wygląda najbardziej chyba poważnie, a tak naprawdę wystarczy sobie wpisać odpowiedni... Nie będziemy ich podawać. Po prostu nie chcę kompromitować tych ludzi. Wystarczy sobie poszukać ich w internecie, przeczytać i ocenić. I to wszystko.
[06:06] - Dobrze, to może przejdźmy do czegoś bardziej konkretnego. Otóż na początku tego tygodnia, a w zasadzie w końcu tamtego, dostaliśmy kilka relacji z różnych źródeł na temat przelotu różnych, można powiedzieć wprost, niezidentyfikowanych obiektów latających. I to nie tylko nad terytorium Polski, ale również Litwy i Łotwy. Oczywiście zazwyczaj w takich przypadkach pierwszym podejrzanym stają się chińskie lampiony, bo z tego typu lampionami mieliśmy wielokrotnie do czynienia na przeróżnych zdjęciach, filmach i tak dalej. To jest swego rodzaju zmora ufologów, ale tutaj było troszkę inaczej, bo przynajmniej z relacji, jakie otrzymaliśmy od kolegów z Łotwy, wynika, że ta formacja trzech, bodajże czterech pomarańczowych kul przemierzyła ponad 700 kilometrów, co było obserwowane przez kolejnych świadków przy dużej prędkości. Później zmieniła dwukrotnie kierunek i to prawie że o 90 stopni i następnie oddaliła się w kierunku Szwecji. Myślę, że to jest spośród takiego jałowego tego tygodnia najbardziej ciekawa informacja. Zastanawiająca. A tym bardziej że podobne obiekty były widziane również w Polsce w tym samym okresie, bo to były 28, 29, 30 sierpnia. Akurat w Polsce ten przypadek niekoniecznie trzeba łączyć, ale myślę, że można, bo to był ten sam kierunek lotu, tylko że była inna szybkość i tak dalej.
Być może to jest zbieg okoliczności.
[07:49] - Masz rację. Natomiast jak możemy interpretować te obserwacje z krajów nadbałtyckich to również nie mam pojęcia, dlatego że to jest sprawa dość podejrzana. One się niekoniecznie muszą łączyć. Pamiętajmy też, że co jakiś czas mamy do czynienia z kilkoma relacjami zarówno historycznymi, jak i współczesnymi o przelotach, nazwę je międzynarodowymi. O przelotach UFO nad granicami państw. Ale one są zwykle trudne do analizy, bo jak wiemy, tam jest mało szczegółów. To są zwykle nocne światła. Tak naprawdę nic nie możemy powiedzieć na ten temat. To mogą być bolidy, jak już powiedziałeś. To mogą być zwykłe samoloty, to mogą być obserwacje astronomiczne i tak dalej.
Także jak to się mówi: na dwoje babka wróżyła.
[08:46] - Myślę, że jeśli pojawią się jakieś kolejne informacje na temat tego przelotu, który był obserwowany przez wielu świadków — wiele jest relacji na ten temat — na pewno jakoś tym się zajmiemy. Będziemy o tym pisać. I tu kolejna sprawa, już zupełnie z innej dziedziny. Otóż w tym tygodniu, bodajże we wtorek zakończyła się nowozelandzka wyprawa w poszukiwaniu mongolskiego robaka śmierci. Jest to kolejna wyprawa. Poprzednia była czeska bodajże w zeszłym roku. Czym jest ten mongolski robak śmierci? Piotrze, może krótko powiesz.
[09:27] - Mongolski robak śmierci to jest takie tajemnicze stworzenie, które zamieszkuje Mongolię. Tutaj śmieję się lekko z tej nazwy, ale historia może rzeczywiście mieć jakieś oparcie w rzeczywistości, bowiem według mongolskich opowieści i legend mongolski robak śmierci jest czymś w rodzaju wielkiej gąsienicy, która żyje pod piaskiem pustyni Gobi i strzela w swoje ofiary kwasem albo paraliżuje je prądem. Nie udało się nigdy odnaleźć mongolskiego robaka śmierci. Nie wiadomo, czy to się w ogóle uda, ale wysuwano kilka propozycji, czym on właściwie może być. Także on rzeczywiście może mieć jakieś oparcie w naturze. Może na przykład odzwierciedla dawne opowieści o zaginionych, wymarłych zwierzętach. Natomiast do tej pory nie udało się go odnaleźć. Co ciekawe, w Mongolii oprócz mongolskiego robaka śmierci mamy także znacznie poważniejszy temat, mianowicie aumasaa. Aumas to jest kuzyn kogoś, o kim mówiliśmy już wcześniej, tego yeti, sasquatcha i tak dalej. Jest to po prostu rodzaj legendarnego reliktowego hominida, który ma zamieszkiwać mongolskie pustkowia.
Jak na razie istnieje kilka ciekawych relacji. Między innymi wojenna relacja czerwonoarmisty, który rzekomo pilnował jednego ze schwytanych aumasów, ale to może już kiedyś indziej o tym pomówimy. Przejdźmy do jakiegoś następnego tematu. A jeszcze wspomnę może, że w tym tygodniu również, to bodajże nawet całkiem niedawno pojawiły się głosy o schwytaniu legendarnej teksańskiej chupacabry. Jak wiemy, wyobraźnia Amerykanów nie ma granic. Schwytany wyleniały kojot ma być potworem odpowiedzialnym za śmierć mas zwierząt.
[11:37] - Tak, dokładnie. Właśnie też o tym chciałem wspomnieć. Niestety wszystko wskazuje na to, że jeszcze nie mamy materiałów filmowych czy fotograficznych, ale w każdym razie te osoby, które miały z tym kontakt, mówiły, że albo to jest martwy, zdeformowany kojot, albo po prostu pies.
[12:00] - Ta chupacabra z Teksasu najnowsza ma się tak do rzeczywistości jak polska chupacabra z Sochaczewa. Nie wiem. Za dużo słońca, alkoholu, a może wyobraźni u świadków.
[12:15] - Dokładnie. Ale inna ciekawa sprawa jeszcze się wydarzyła, która nie jest w zasadzie żadną nowością, bo przeglądając różne serwisy, które mnie interesują, w zasadzie co tydzień się napotykam na takie informacje. Chodzi oczywiście o wielkie czarne koty w Wielkiej Brytanii, bo był ostatnio widziany w okolicach Crystal Palace. To jest zjawisko tam dosyć powszechne, prawda? A u nas wyjątkowe.
[12:48] - To jest nawet specyficzne brytyjskie zjawisko, taka miejscowa legenda, bym powiedział, która się ciągnie od dłuższego czasu. Natomiast ona ma zupełnie chyba realne podstawy i nie ma w tym nic paranormalnego, chociaż niektórzy mówią, że wielkie czarne koty mogą mieć coś wspólnego z UFO. To jest zupełny absurd. Ja polecam artykuł na naszej stronie infra.org.pl poświęcony temu zjawisku. On był napisany w związku z tym, czego byliśmy świadkami u nas, czyli tej pumy, która wędrowała po Polsce.
[13:23] - Tak, oczywiście. Kończąc ten temat wielkich czarnych kotów, nawet jest całkiem racjonalne wytłumaczenie, z którym się spotkałem wśród brytyjskich badaczy, że po prostu chodzi o swego rodzaju potomków faktycznie pum, które ze sobą przywozili Rzymianie. One w jakiś sposób się tam rozmnażały.
[13:51] - To znaczy bardziej prawdopodobne wyjaśnienie jest związane z tym, że wydarzyło się tam to samo co w Polsce. Czyli uciekły te zwierzęta z jakiejś hodowli i miało to miejsce właśnie bodajże po wprowadzeniu specjalnych zaostrzeń prawnych dla posiadaczy dzikich zwierząt w Wielkiej Brytanii. I wtedy hodowcy zdecydowali się je wypuścić i od tego czasu zaczęła się ta farsa.
[14:20] - No cóż, ten tydzień niestety nie był jakoś specjalnie fascynujący, jeśli chodzi o najnowsze doniesienia. Tak jak sami żeście państwo mieli okazję przekonać się o tym. Także myślę, Piotrze, że już na tym zakończymy. Mam nadzieję, że kolejne tygodnie przyniosą dużo ciekawsze wiadomości. Także dziękuję ci, Piotrze.
[14:40] - Ja również pozdrawiam.
[14:43] - Słuchaliście państwo przeglądu wydarzeń ze świata zjawisk paranormalnych. Produkcja Grupa Infra, wrzesień 2009.