[00:00] - Czas snu oraz badania. Okej, witajcie w kolejnej części „Czasu Snu” numerowanej jedenastą. Mamy dzisiaj 5 czerwca 2017 roku. Temat jest dość trudny tak naprawdę, bo przeglądając i analizując różne wypowiedzi oraz różne artykuły, ciężko było mi wysnuć wnioski. Kiedy czytałem te wszystkie wypowiedzi ludzi, którzy byli na granicy… sam zresztą kiedyś byłem, ponad 30 lat temu, dokładnie 32 lata temu, w takiej sytuacji, więc porównując to wszystko, mogę stwierdzić, że tak naprawdę w jakimś sensie jest to też trochę podobne do tych zjawisk, którymi ja się zajmuję już od x lat, a mianowicie właśnie OBE oraz świadomym śnieniem. Bardzo często są spotykane podobne tematy, a mianowicie tunele, jakieś wiry, jakieś postacie, jakieś istoty, dusze bratnie i tak dalej, które nas oprowadzają po tych wszystkich krainach, które nam mówią, że powinniśmy wrócić albo też nie, i tak dalej. Także temat jest dość obszerny. Ja będę się starał go dzisiaj jakoś rozgryźć. Jak tu ktoś wcześniej napisał: „Jedziemy z tematem”.
No tak, jedziemy. Nie wiem dlaczego, ale jakoś tak strasznie mi ciężko jest tutaj zebrać dzisiaj w ogóle myśli. Już na samym początku zrobiłem wtopę, ale to nic, najwyżej później dogram i wrzucę jako podcast. W każdym razie, żeby być z wszystkimi fair, to pozdrawiam oczywiście Ivelliosa, który retransmituje audycję, kapitana Tomasza, Kamila przede wszystkim, bo wiem, że sobie zrobił teraz ostatnio przerwę, więc będzie dłuższa przerwa pewnie, ale mimo wszystko życzę Kamilowi jak najbardziej, aby doświadczał tych swoich stanów. Być może jeszcze bardziej jak doświadczył wcześniej. Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie. Wiem, że trochę gutfela podziałała na Kamila i ja się tego spodziewałem. Natomiast nie wiedziałem, że tak szybko. No ale co technologia to technologia. Dobra, jedziemy z tym koksem w takim razie.
Temat jeszcze podam: „Świadomość podczas reanimacji – AWARE. Życie po śmierci, badania oraz relacje”. Będę chciał przedstawić wam relacje trzech, czterech osób oraz badania, które się odbywały już jakiś czas temu. Dalej są te badania robione co prawda, ale generalnie już naukowcy dowiedli tego, że coś takiego jak życie po śmierci istnieje, że śmierć to jest tylko brama. To jest tylko przejście do innego wymiaru. Jak tutaj ludzie będą opisywać, to zaraz wam puszczę. W międzyczasie teraz może jeszcze bym spróbował wam w ogóle powiedzieć, co to jest doświadczenie śmierci. Czy tutaj mi się wszystko nagrywa? Wszystko leci, wszystko jest okej. Ja sobie tylko jeszcze sprawdzę.
Powinno być wszystko okej. Dobra, jakby się coś działo, to piszcie mi tutaj. Będę się starał patrzeć na czaty tak, abyśmy mogli sobie kontynuować. Jak zapomnę, bo jakoś tak ostatnio mam problem z zapamiętaniem, żeby wyłączyć Skype'a, to będziemy mogli sobie spokojnie porozmawiać. Ewentualnie jak ktoś będzie chciał, to może z chęcią zadzwonić i opowiedzieć swoje właśnie na przykład NDE. Ja miałem takie coś w 1985 roku i to w sumie przez głupotę spotkała mnie taka przypadłość. Już opowiadałem kiedyś w którejś audycji, jak to u mnie wyglądało. Generalnie nie pamiętam momentu, kiedy jak większość ludzi opisuje te tunele, natomiast u mnie to toczyło się na zasadzie ciągłości. Ciągle byłem, tkwiłem w jednym miejscu. Okej.
Dobra. U mnie się to toczyło wszystko w jednym miejscu. Generalnie było to w szpitalu, gdzie właściwie nie było żadnych lekarzy. Właściwie tylko byłem ja z osobą, z którą siedziałem w szpitalu. Ona mi tam różne rzeczy opowiadała. Przede wszystkim jedną rzecz, co mi powiedziała już na sam koniec, kiedy już ostatni raz się widziałem w tamtym świecie, a byłem trzy miesiące w śpiączce. Powiedziała mi dosłownie takie jedno zdanie, które mi do dzisiaj utkwiło w głowie i do tej pory pamiętam, a mianowicie: „Ty musisz żyć, bo masz coś do spełnienia”. Nie wiem co. Domyślam się, bo wiadomo, już jestem trochę starszy i wieloma rzeczami się już zajmuję, a szczególnie właśnie wyjściami poza ciało i tak dalej, więc Przepraszam, musiałem odkaszlnąć. Dochodzę już mniej więcej, o co tamtej osobie chodziło, ale generalnie to było na tamte lata.
Miałem wtedy osiem lat, więc to dla mnie takie było jeszcze nie do ogarnięcia. Natomiast z latami to do mnie coraz bardziej to wszystko docierało i kiedy zacząłem praktykować już te wyjścia poza ciało oraz świadome śnienia, to zacząłem już coraz bardziej rozumieć. Muszę się trochę rozkręcić, sorry, ale jakoś tak dziwnie się czuję. Ciężko mi złapać myśli, ale myślę, że to z czasem, bo zawsze jest tak, że na początku jakoś się nie mogę rozkręcić. I coś mnie strasznie drapie. Tak jak powiedziałem wcześniej, być może przyniosłem ten dar z tamtego okresu, że dzisiaj zajmuję się takimi rzeczami jak niegdyś. Zresztą to jest też bardzo często spotykane w tych relacjach ludzi, którzy to opisują, te wszystkie stany poza cielesne, głównie śmierć kliniczna, że oni się po prostu podmieniają. Generalnie wszyscy. Ja wam później przytoczę historię na przykład samobójców, jak to jest u samobójców, w jaki sposób śmierć kliniczna wpływa na takie osoby. Przytoczę wam w ogóle świat, jaki oni widzą, a właściwie to nagranie, bo posłużę się dzisiaj też troszkę nagraniami, które tam wyszukałem na YouTubie i też sobie troszkę to ułatwię, bo niektórzy lepiej to opowiadają niż ja.
To by była dobra taka sentencja. W ogóle jak tam u was wyjścia poza ciało? Bo u mnie to ostatnio dość masakrycznie. Znaczy masakrycznie nie w złym słowa tego znaczeniu. Po prostu bardzo szybko się odklejam. Bardzo szybko się wprowadzam w te stany. Mam bardzo dużo wyjść, ale przede wszystkim świadomych snów. Tu jest podstawa i tu tego jest jednak u mnie więcej. Bo mówię, wyjście poza ciało to się nie zdarza codziennie. Można mieć spontaniczne, przykładowo raz na tydzień, dwa, ale już takie w pełni kontrolowane, to jednak troszkę z tym schodzi.
Dobra, to może tak. Doświadczenie śmierci. Posłużę się tutaj troszkę też Wikipedią, bo ona tu bardzo ładnie to wszystko rozplanowała. Później przejdziemy do badań i puszczę wam jakieś relacje. Czym jest doświadczenie śmierci? Doświadczenie śmierci NDE jest odczuciem zmysłowym doświadczanym poprzez osobę, która niemal umarła lub była w stanie śmierci klinicznej. W związku ze stałym postępem nauk medycznych, czyli tu chodzi głównie o reanimację, resuscytację, tego typu doświadczenia nie są rzadkie i na przykład według ankiety Gallupa około ośmiu milionów Amerykanów przyznaje się, że doświadczyło własnej śmierci. Badania takie nad doświadczeniami z pogranicza śmierci prowadzone były między innymi przez takich ludzi jak Elisabeth Kübler-Ross oraz Raymonda Moody'ego, którymi to badaniami się później troszkę posłużę, bo to jest właśnie główny temat dzisiejszy, czyli te doświadczenia OOBE. Doświadczenia z pogranicza śmierci nie zależą od płci, cech politycznych danej osoby, społeczno-demograficznych, a także wieku i mogą je również przeżywać dzieci. Jeszcze tak, żeby tu już być w pełni, to też polecam wam audycje, które były kiedyś transmitowane na Radiu Paranormalium.
Tamten Zbyszek Mrugała prowadził audycję. Jejku, jak to się nazywało? Jak sobie przypomnę, zaraz to wam powiem. W każdym razie Zbyszek Mrugała na Paranormalium i też na portalu Infra dość dużo można informacji znaleźć. Co prawda stare to artykuły z 2008 chyba roku, jak dobrze pamiętam, ale bardzo fajnie opisywane. Także polecam wam też portal Infra. Raymond Moody na podstawie kilkuset opisów doświadczeń wyodrębnił 12 wspólnych elementów, które to pojawiać się mogły u ludzi bez względu na płeć, wiek, wyznanie religijne czy też narodowość. Zwrócił uwagę na fakt, że żaden z opisów nie zawierał wszystkich elementów, natomiast kolejność etapów, przez które przechodziła dana osoba podczas doświadczenia, może być różna. Zauważył on także, że prawdopodobnie osoby, które dłużej znajdowały się w stanie śmierci klinicznej, dawały pełniejsze opisy. Jednakże spotykał się także z takimi ludźmi, którzy pomimo przebytej śmierci klinicznej nie doświadczały niczego.
Ivellios mi tutaj podesłał tę audycję, o której wcześniej powiedziałem. Audycja Zbyszka Mrugala „Rozmowy poza ciałem". Tak jest. Dzięki Marku. Dzięki. Tak. Tam bardzo fajnie też są opisywane takie zjawiska. Pozdrawiam z Biedronki. O, nawet w Biedronce słuchają. Okej, dobra.
Człowiek przechodzi pierwsze stadium umierania i zapada on wtedy w stan śmierci klinicznej. Tak tutaj twierdzi Raymond Moody. W tym momencie słyszy on właśnie głosy lekarza, które oznajmiają mu zgon. W ogóle to jest bardzo podobne do zjawiska OOBE, bo przy OOBE też jest takie coś, że słyszy się dziwne dźwięki. Generalnie bym powiedział, że to są podobne stany. Tylko że przy OOBE możemy doświadczyć tego jeszcze za życia i w pewnym sensie możemy przygotować się na to, co nas będzie czekało później. Oczywiście lęki są zawsze normalka, natomiast z mojej perspektywy cieszę się, że mam możliwość poznawania tego już za życia, bo wiem, że nie będę się bał, lękał, kiedy trzeba będzie niestety ten padolek opuścić. Wiele razy się spotykałem z osobami, nawet ze znajomymi rozmawiałem, którzy na samą myśl o zjawiskach wyjścia poza ciało nabierali gęsiej skórki. Ja wtedy zawsze im mówiłem: „Jak wy się teraz tego boicie, to co będzie dopiero potem?”. I na tym się kończyły rozmowy.
W tym samym czasie, kiedy odnosi wrażenie, że się przenosi poprzez tunel, właśnie wtedy można słuchać te dźwięki. Ten tunel jest też widzialny w zjawiskach OOBE. W którejś z debat ufologicznych opowiadałem, jak były prowadzone rozmowy, to mówiłem, że się takimi tunelami poruszam. Także tu jest podobne zjawisko. Natomiast w mojej śmierci klinicznej tego nie było. Nie pamiętam tej sytuacji. Już wspomniałem chyba wcześniej. Natomiast pamiętam moment, bo mam około trzech kilometrów od domu do szpitala i w momencie, kiedy jechałem poprzez wiadukt, w połowie drogi mniej więcej straciłem przytomność. Pamiętam tylko, jak się unosiłem nad karetką, jak obserwowałem całą karetkę i straciłem przytomność i znalazłem się już w szpitalu. Osoba taka, która słyszy takie buczenia, widzi tunele, uświadamia sobie, że przebywa ona już poza ciałem.
Jest to szok. Jeżeli ktoś tego nie doświadcza za życia, jednak z takiej bezpośredniej bliskości może ona również obserwować na przykład próby reanimacji. Wtedy zwykle doznaje szoku nerwowego. Tak twierdzi Raymond Moody po przeanalizowaniu wszystkich swoich zebranych informacji od ludzi, którzy mu wysyłali na przykład maile albo nagrania mu przysyłali. Opanowuje się dopiero po jakimś czasie, kiedy przyzwyczai się do tych nowych warunków. Widzi swoje ciało, natomiast przenika przez wszystko, czyli na przykład może sobie przełożyć jedną rękę przez drugą rękę. I to jest właśnie ten szok największy, który doznają ludzie w tych stanach. Zauważa przede wszystkim swoją formę cielesną, jednak jest ta forma zupełnie odmieniona. To jest to, co wspomniałem wcześniej. Może na przykład błyszczeć.
Identyczne warunki, jakie są podczas wyjścia poza ciało. Wkrótce też mogą pojawiać się pewne postacie, które może zaobserwować, że na przykład wychodzą z jakichś mgieł albo na przykład w ogóle się pojawiają. Może mieć wrażenie taka osoba, że ktoś za nią stoi i próbuje coś jej szeptać do ucha. Dokładnie te same zjawiska, które towarzyszą osobom, które wychodzą poza ciało. I takie postacie mogą się pojawiać. Mogą być świetliste, mogą emanować miłością i ciepłem, ale mogą też być negatywnymi. Tu wszystko zależy właściwie od czego? To by trzeba było analizować. Wydaje mi się, że kiedy sobie czytałem opowiadania ludzi, którzy opowiadali na przykład samobójców i w jaki sposób to u nich się odbywa, to dochodziłem do wniosku, że właściwie kiedy trafiali do piekła, to właśnie wtedy doświadczali takich stanów. Inaczej, było to odzwierciedleniem tego wszystkiego, co dotychczas robili w swoim życiu.
Takie istoty, które on spotyka, mogą mu zadawać różne pytania, mogą pomagać mu w podejmowaniu ocen poprzez panoramiczną projekcję wydarzeń, na przykład z przeszłości. Tu się pojawia taki jakby ekran śnienia, gdzie oglądają swoje życie, jakie tu czynili wcześniej. Dlatego też takie osoby powracają już w odmiennym stanie. Często też nabywają jakichś dziwnych zdolności, na przykład mediumicznych czy jeszcze jakichś innych rzeczy. Oczywiście czytając relacje osób, spotykałem się z takimi relacjami, że na przykład była im przedstawiana sytuacja z przeszłości, czyli na przykład istoty takie pokazywały im na tych projekcyjnych ekranach, co się będzie stało, jeżeli odejdą. I jeżeli na przykład taka osoba miała dzieci bądź rodzinę i tak dalej, to wtedy mogła sobie przeanalizować, że tak powiem do przodu Jak będzie wyglądało dalsze życie, kiedy ona odejdzie? I w tym momencie bardzo często, właściwie większość osób podejmowała decyzję, że jednak powraca do życia, że wraca, że jeszcze nie jest gotowa. I tak jak powiedziałem wcześniej, takie osoby wtedy bardzo szybko zmieniają się, prowadzą zupełnie inny tryb życia. Ale mnie strasznie tu kurczę dzisiaj coś w gardle łaskocze. W pewnym momencie osoba będąca w stanie śmierci klinicznej zdaje sobie również sprawę, że istnieje granica.
Uzmysławia sobie także konieczność tego powrotu do życia, pomimo że jest ona przepełniona radością oraz spokojem, pragnie pozostać w takiej formie. Bardzo często spotykane są tutaj takie elementy jak słyszenie anielskich głosów, które wam puszczę. Jak sobie zrobimy pierwszą przerwę, to wam puszczę takie anielskie głosy, które ja również słyszałem i między innymi to nagranie jest zrobione na podstawie analiz, a przede wszystkim informacji, które pan doktor tutaj otrzymywał, Raymond Moody, od ludzi, którzy doświadczali takich stanów. Na pewno trzeszczy, bo wiem, że trzeszczało wcześniej, ale czy teraz trzeszczy? Bo widzę tutaj na YouTubie, że ludzie piszą. Powiem wam szczerze, że nie wiem, czy trzeszczy, bo ja nie lubię, jak na przykład mówię. Jak mówię, to nie lubię po prostu słuchać na podgłosie, bo mnie to dekoncentruje. Nie no, wszystko jest okej. Nic nie dostaję tutaj informacji od Ivelliosa, żeby tutaj coś trzeszczało. Także chyba wszystko okej.
No dobra, to lećmy dalej. Jakieś elementy pojawiają się u takich osób, które wracają ze śmierci klinicznej. Przede wszystkim osoby takie mają problemy z opisaniem takich doświadczeń za pomocą snów. Tak samo jest w OOBE czy w świadomych snach. Zresztą to bardzo łatwo wyczuć, jak się z kimś rozmawia, czy ktoś ściemnia, czy ktoś nie ściemnia. Bo kto takich rzeczy doświadcza, to właściwie nie potrzeba słów. Trzeba to jakoś przekazać, ale niektórych elementów nie da się tak po prostu przekazać. Ja wiem, że trzeszczało przedtem prawdopodobnie dlatego, bo miałem tutaj trochę za głośno. Pomimo że mam normalizację włączoną, to jednak tutaj trochę mi chyba za głośno dałem na mikrofonie. Jakby się coś działo to piszcie, bo dobrze by było, żeby to jednak była dobrze audycja zrobiona.
Człowiek słyszy na przykład rozmowy lekarzy, którzy znajdują się w pobliżu, doświadcza błogiego uczucia spokoju, miłości, ciszy, czasami też tych głosów anielskich. Przez moment słyszy dźwięk, który jest podobny do buczenia lub dzwonienia. Ma on wrażenie przemieszczania się poprzez ciemny tunel w kierunku światła, gdzie na końcu mogą stać na przykład krewni, rodzina, dzieci. Doświadcza przebywania poza ciałem. To są właśnie te czynniki, które tutaj doktor opisuje. Czyli po prostu OOBE. Spotyka innych zmarłych wcześniej ludzi. Spotyka świetliste istoty, które w zależności od doświadczeń oraz wiedzy mogą być określane jako zmarła osoba, anioł, Bóg, Jezus lub inaczej. To wszystko jest zależne od tego, jakie miał ugruntowanie religijne za życia. Doświadcza on przeglądu swojego życia i to się nazywa hipermnazja, czyli jest to taki film z własnym życiem, któremu często towarzyszą tutaj świetliste istoty bądź jedna istota.
Bardzo często mam takie w swoich doświadczeniach OOBE kontakty. Tam nie ma kłamstwa, po prostu nie jesteś w stanie nic okłamać, bo rozmowy się odbywają telepatycznie, więc nawet wystarczy, że pomyślisz coś nie tak, to już dostajesz takim paluszkiem. Czujesz po prostu, że ta istota do ciebie takim paluszkiem kiwa, żebyś nie okłamywał, bo w każdym momencie może ci zrobić cofnięcie klatek do tyłu. Mają takie osoby również wrażenie istnienia granicy lub też kresu, po którego przekroczeniu nie będzie już powrotu. Osoby takie również odczuwają konieczność powrotu do życia. W kilku przypadkach osoby takie, które doświadczały takiej wszechwiedzy, czyli połączenia się z wszechświatem, z kosmosem, z wszystkimi bytami, z energiami, mają wrażenia, że przebywają w kilku miejscach jednocześnie. Niektórzy też opisują świetliste miasto oraz krainę błąkających się duchów. Bywałem w takich świetlistych światłach miasta, zresztą chyba opisywałem w którejś audycji wcześniejszej o tym. Błąkających się duchów. To ja wam tu później puszczę taką relację i w tej relacji będzie jeden z uczestników wypowiedzi opowiadał o takiej krainie.
Niektóre doświadczenia związane z bliską śmiercią wiązały się również z obecnością duchowej istoty, która to wpływała na przebieg oraz czasami też ratowała taką osobę z represji. Na przykład gdzieś wszedł w miejsce nieodpowiednie i był atakowany. Wiadomo, że człowiek się będzie bał po drugiej stronie. Doświadczenia z pogranicy śmierci niosą ze sobą silny ładunek emocjonalny. Zwykle towarzyszą mu uczucia pozytywne, które bardzo często mają charakter ekstatyczny. Łączy się to z wizjami rajskich krain, cudownych obrazów czy niebiańskiej muzyki, co wyzwala uczucie błogości oraz pełnego spokoju. Jednak nie wszystkie takie doświadczenia mają taki przebieg. Rzadziej też zdarzają się nieprzyjemne uczucia, które towarzyszą tym doświadczeniom. Wiążą się one z budzącymi lęk wizjami piekielnych krain, napotykanych potworów, stworzeń, demonów, złowieszczych dźwięków. Do tego też mogą wystąpić uczucia osamotnienia, wyobcowania czy też świadomości nieistnienia.
Teraz zmienię podkład. Puszczę wam tę muzyczkę. Nie wiem czy ja czasami jej nie usunąłem. Lecimy, sekundkę. Usunąłem. Dobra. Najwyżej w przerwie znajdę ten kawałeczek i wam puszczę, bo jest dziwna ta muzyka. Ale rzeczywiście też takie coś słyszałem. Zresztą to nie tylko w trakcie, kiedy ja miałem swoją śmierć kliniczną, ale też często słyszę takie dziwne anielskie głosy. No właśnie.
Dobra, jak nie czeszę, to mówię. Na początku po prostu był problem z czeszeniem. Rzeczywiście coś mi się gniazdo psuje i czasami może być lekkie przeskoczenie. W takim razie puszczę wam może teraz muzyczkę. Ja sobie odsapnę, bo mnie coś strasznie gardło swędzi dzisiaj i po tym puszczę wam może jakąś relację, a po relacji będziemy kontynuować dalej te badania. Zawsze coś musi być nie tak. Za dużo tych zakładek, tego wszystkiego i się człowiekowi tutaj robi. Takie mniej więcej głosy słyszalne według relacji osób, które nadsyłały doktorowi oraz z którymi przeprowadzał wywiady, robił nagrania i tak dalej. Taki właśnie jest dźwięk słyszany przez osoby. Jest dłuższa wersja na YouTubie, można sobie to znaleźć.
NDE Music, „Iasos - The Angels of Comfort" taki tytuł jest tego i są dwie wersje. Tutaj jest krótsza i dłuższa. Ja wam puszczam tutaj krótszą wersję. Tak żeby tutaj było wszystko jasne. Dobra, pozamykam sobie te zakładki, bo mnie denerwują. Ojejku. Dobra, lecimy w takim razie dalej. Sprawdzę sobie tylko jeszcze czaty. Ktoś coś pisze? Nikt nic nie pisze.
Dobra, to w takim razie mówię dalej to, co było. Jakie są próby wyjaśnienia tego wszystkiego? Efekty tego typu są prawdopodobnie związane z zaburzeniami funkcjonowania mózgu. Tak przynajmniej twierdzi nauka, które mogą mieć miejsce między innymi właśnie w śmierci klinicznej, a wynikają one z niedokrwienia kory mózgowej, w tym ośrodka słuchu oraz układu limbicznego, które jest odpowiedzialne za emocje. Również efektem tego jest, tak przynajmniej twierdzą naukowcy, niedotlenienie, na które to wrażliwy jest ślimak odpowiedzialny za wrażenia słuchowe. Ponadto jakie inne mogą być tutaj elementy, efekty tego zaburzenia? Mianowicie zatrucia, zaburzenia poziomu neurotransmiterów, a więc naruszenie normalnej fizjologii mózgu. Jest ta śmierć kliniczna. Szyszynka prawdopodobnie powoduje produkowanie bardzo dużej ilości DMT, które jest jedną z najsilniejszych substancji psychoaktywnych. Za taką interpretacją przemawiają również badania neuropsychologiczne, w których udaje się wywołać podobne efekty poprzez stymulację magnetyczną TMS niektórych rejonów kory, głównie płatów skroniowych.
Prawdopodobnie również do płynu mózgowo-rdzeniowego jest uwalniana wtedy endorfina, która blokuje ból i daje poczucie błogości. Jakie inne wyjaśnienie może być? Inne wyjaśnienie w charakterze biologicznym zostało zaproponowane przez George'a Wetaoha. Podgłośnić trochę mikrofon, tak? Czy teraz już jest lepiej? Bo teraz to chyba będzie za bardzo. To ja może w takim razie tło przyciszę i będzie teraz lepiej. Badania o charakterze biologicznym zaproponowane przez George'a Wetaoha. Opiera się ono na rozróżnieniu dwóch części mózgu gadziego i to się nazywa reptilian brain oraz starszego ewolucyjnie, który może funkcjonować w niższej temperaturze i przy mniejszych dostępnych źródłach energetycznych. To jest ten pierwszy oraz mózgu ssaczego, mammalian brain, które to jest reprezentowane poprzez korę mózgową i jest on bardziej złożony, ale też bardziej delikatny.
Mózg ssaczy odpowiada za całkowitą całościową świadomość i w normalnych warunkach dominuje on nad mózgiem gadzim. W sytuacjach ekstremalnych, jak na przykład doświadczenia NDE, gdy funkcjonowanie mózgu ssaczego jest ograniczone, tendencja taka jest odwracalna i zaczyna dominować wtedy mózg gadzi. Wszystkie te doświadczenia z pogranicza śmierci da się wyjaśnić jako interakcję pomiędzy mózgiem gadzim oraz ssaczym. Jaki inny model może być? Innym modelem może być również model biologiczny, który został stworzony poprzez Susan Blackmore. Według niej całość przeżyć, która jest związana ze śmiercią kliniczną, można wytłumaczyć nadmiernym wydzielaniem się endorfin w sytuacjach kryzysowych, takich jak na przykład uszkodzenie lub też niedotlenienie mózgu. Substancje te powodują zmniejszenie bólu, ale też przy okazji wywołują one wizje oraz euforię. Propozycję tę autorka przedstawiła w latach 80. XX wieku. W latach 90.
zaś wyjaśnienie doświadczeń z pogranicza śmierci oparła na pojęciu modeli mentalnych. Jej zdaniem wszystko, czego doświadczamy, jest wynikiem właśnie takich modeli mentalnych i które to wpływają na obraz oraz poczucie własnej rzeczywistości. Bazując na takich informacjach, które są odbierane poprzez zmysły, system wybiera do reprezentacji rzeczywistości taki model mentalny, na podstawie którego można sobie najlepiej przewidywać zachowania oraz które to zapewniają najlepsze funkcjonowanie. Niestabilne oraz chaotyczne modele rzeczywistości są postrzegane poprzez taką właśnie jednostkę, osobę jako halucynacje lub też fantazje. Przeżycia takie składają się również na doświadczenia z pogranicza śmierci i wydają się one wystopować naprawdę, ponieważ w trakcie takiego osłabienia funkcjonowania mózgu reprezentują one najbardziej stabilny z możliwych modeli „ja”. Ile ludzi, tyle jest tych teorii. Tak to mógłbym w skrócie powiedzieć. Do świadomości w wyjaśnieniu doświadczeń pogranicza śmierci odwołują się także na przykład Todd Murphy. Według niego doświadczenie takie działa niczym algorytm bazujący na procesach biologicznych, które to zmieniają stany świadomości. Murphy odwoływał się do teorii ewolucyjnej.
Według niego mechanizm selekcji naturalnej ułatwia powtórne narodziny, zaś panoramiczny przegląd życia jest procesem uczenia się, w trakcie którego to osoba dokonuje przeglądu własnego życia oraz nabywa wiedzy, która to zostanie później wykorzystana przez niego po powrocie do życia w celu lepszego pojęcia oraz lepszej adaptacji. Jakie mają podejście psychoanalitycy? Teoria psychoanalityczna. Zaproponowali oni wyjaśnienie doświadczenia z pogranicza śmierci. To jest taka kolejna z teorii. I oni uważają, że przeżycia składające się na nie, na przykład wizje, pełnią funkcję mechanizmów obronnych, które to mają zapobiegać nadmiernej traumie emocjonalnej. Kiedy do świadomości dociera informacja, że prawdopodobnie może stracić taka osoba życie, to wtedy zaczynają się fantazje oraz marzenia, które pozwalają nam zapanować nad tymi faktami. Dochodzi wtedy do triumfu złudzeń nad rzeczywistością. Pojawiają się regresywne fantazje w postaci panoramicznego przeglądu życia oraz fantazje o raju jako metafora powrotu do stanu rozkoszy. Wszystko to ma służyć do obrony poprzez lękiem.
Większość badaczy jest zdania, że klasyfikowanie tego zjawiska jako paranormalne jest nieuzasadnione. Wątpliwości budzą jednak między innymi odczucia zmysłowe, które są związane z obserwowaniem oraz zapamiętywaniem otoczenia poprzez osobę nieprzytomną. Dziś już wiemy, że to już jest naukowo udowodnione, że rzeczywiście istnieje. Chciałem wam puścić to, bo taką przygotowałem sobie wejściówkę dwuminutową, ale oczywiście coś mi tam nie wypaliło, więc ja to dogram później już w podcaście. Bodajże chyba już w 2014 roku, jak dobrze pamiętam, wyszła dość obszerna publikacja, gdzie między innymi tutaj w Londynie i w Manchesterze, w Stanach Zjednoczonych, w Australii, w Kanadzie były przeprowadzane te wszystkie badania tego AWARE i dość duże wyszły publikacje, gdzie naukowcy stwierdzili, że świadomość istnieje po śmierci. W 2008 roku był ten projekt uruchomiony. Był to międzynarodowy projekt, który się nazywał AWARE. Naukowcy z University of Southampton, wspólnie z zespołem 30 lekarzy oraz naukowców badali to zjawisko. Badacze umieścili w salach na oddziałach ratunkowych obrazki, które można było zobaczyć jedynie pod sufitem. Następnie osoby, które przeżyły na przykład zatrzymanie akcji serca, które stwierdziły, że unosiły się w powietrze i że widziały na przykład swoje ciało, wypytywali takie osoby, czy widziały te obrazki i jeżeli tak, to co było na tych obrazkach.
Celem tych badań było przede wszystkim rozstrzygnięcie, czy świadomość istnieje niezależnie od mózgu, czy też wrażenia takie są jedynie wytworem mózgu. Dziś już wiemy, że takie doświadczenia są udowodnione, że jest świadomość poza mózgiem. Dobra, tu pominę ten. Co ludzie tacy widzą przede wszystkim w takich stanach? Dobra, może nie, to najpierw powiem wam o tych badaniach już bardziej szczegółowo i później będziemy opisywać to, co ludzie doświadczają. Tylko sobie tutaj znajdę, bo coś mi się zamknęła zakładka. Badania. Wyniki badań. To był artykuł z 2014 roku. Badania AWARE były takimi pierwszymi badaniami, które były przeprowadzane na tak wielką skalę.
Brało w tym udział 15 placówek. One przede wszystkim, tak jak wspomniałem wcześniej, miały za zadanie poznanie doświadczeń osób, które przeżyły zatrzymanie akcji serca. Były prowadzone, jak już też wcześniej wspomniałem, w USA, w Wielkiej Brytanii, w Austrii, a przewodniczył im Sam Parnia. To, co było szczególne w tych badaniach, to chęć zbadania hipotezy o możliwości oddzielenia się ciała i obserwowania jego z góry. Wiadome było, że znane są relacje wielu osób, które doświadczały tych stanów. Opowiadały one różne opowieści, które doświadczały, kiedy opuszczały swoje ciało i unosiły się do góry. Opowiadały one bardzo często ze szczegółami wszystko to, co zapamiętywały. Jednak wiadomo, wielu naukowców w to nie wierzyło, że ich umysł czy dusza rzeczywiście oddzielały się od ciała. Dlatego też postanowiono zrobić takie badania nad funkcjonowaniem mózgu. W jaki sposób mózg się zachowuje, kiedy taka osoba umiera.
Generalnie o to chodziło. Mózg jest martwy, więc właściwie takie osoby nie powinny nic pamiętać, a mimo wszystko opowiadały ze szczegółami to, co przeżywały. Ja sam przecież pamiętam, kiedy straciłem przytomność i byłem w karetce, obserwowałem jak mnie po prostu Dawano mi różne takie maski, zakładano mi na twarz. Pamiętam to wszystko. Jak przebiegało takie badanie? W celu sprawdzenia hipotezy o możliwości oddzielenia od swojego ciała w szpitalach biorących udział w projekcie badawczym zamontowano pod sufitem takie karteczki z obrazami. Można je było zobaczyć jedynie spod sufitu, a więc takie było główne założenie, aby pacjent, który się oddzielił od swojego ciała, mógł zobaczyć, ale nie od spodu, bo to by było trochę za proste, tylko odwrócone do góry nogami, czyli obrazek do sufitu i w ten sposób później byłaby weryfikacja. Podczas trwania takiego projektu w szpitalach, które brały udział zarejestrowano ponad 2000 przypadków i spośród takich 330 pacjentów udało się uratować z takiego zatrzymania akcji serca. W grupie tej 140 osób wzięło udział w badaniach. Wszyscy oni wzięli udział w krótkim wywiadzie, kiedy to odpowiadali na ogólne pytania o swojej świadomości oraz pamięci zdarzeń, które trwały podczas tego całego zdarzenia.
Większość jednak, 101 osób, która wzięła również udział w tym eksperymencie, wzięła również udział w drugim eksperymencie, który był bardziej pogłębionym eksperymentem. Uczestnicy takich badań zostali podzieleni na dwie grupy, które to podzielono jeszcze na podgrupy i dokładnie na trzy podgrupy. Pierwsza grupa to była grupa, gdzie znajdowały się osobniki, które miały brak świadomości lub pamięci, a druga grupa to była grupa osobników, którzy mieli obecność swojej świadomości i pamiętali wszystko. Do tej grupy, którzy pamiętali, mieli świadomość i przede wszystkim mieli pamięć tego wszystkiego całego zdarzenia, wliczono jeszcze trzy podgrupy. Pierwsza podgrupa to była podgrupa, w której znajdowały się osoby, które miały bardzo szczegółową pamięć o swoim doświadczeniu. Jednak nie można było im zakwalifikować doświadczenia jako doświadczenie NDE, czyli doświadczenia z pogranicza śmierci. Druga podgrupa to była podgrupa osób, które miały też również szczegółową pamięć o doświadczeniu pogranicza śmierci, natomiast bez pamięci zdarzeń oraz świadomości podczas zatrzymania akcji serca. Trzecią podgrupą była to podgrupa, w której znajdowały się osoby mające szczegółową pamięć o doświadczeniu NDE, łącznie ze słuchem lub też wzrokiem oraz pamiętali wszystkie zdarzenia podczas zatrzymania akcji serca. Osoby te, które wzięły udział w pierwszym wywiadzie, były kwalifikowane jedynie do pierwszej albo do drugiej grupy, natomiast bez przydzielania ich do konkretnej podgrupy. W celu podzielenia takich doświadczeń jak NDE i nie-NDE została użyta skala NDE Greysona, która składa się z 16 pytań o różne doświadczenia.
Na każde z tych pytań można odpowiedzieć na trzypunktowej skali. Na przykład nie miałem takiego doświadczenia, było słabo, było silne i tak dalej. Tam jest więcej tych pytań, ale nie będę wam tych pytań tutaj wymieniał. Doświadczenie NDE jest kwalifikowane na co najmniej 7 punktów w tej skali. Jakie były wyniki tych badań? Na pierwsze pytanie z pierwszego wywiadu „czy pamiętasz cokolwiek z okresu, kiedy byłeś nieprzytomny?” odpowiedziało twierdząco 39 uczestników tego badania. Co oni pamiętali? Większość, a więc 46 osób z tej grupy 101 osób miało doświadczenia, których to autorzy badania nie zostali zakwalifikowani jako doświadczający NDE. Najczęściej było to poczucie, że wszystko dzieje się szybciej lub wolniej niż zwykle. To odczuwało 27 osób oraz odczuwanie spokoju i przyjemności.
W tej grupie znalazły się 22 osoby. 13 osób przyznało, że ich zmysły były bardziej ostre niż zwykłe i tyle samo miało poczucie oddzielenia się od swojego ciała. Doświadczenia takie jak przegląd na przykład scen ze swojego życia, poczucie harmonii albo na przykład jedności ze światem, wejście do innego pozaziemskiego świata, czy też widzenie jasnego światła było obecne tylko u kilku osób. Siedem osób miało też przekonanie, że wiedzą o rzeczach, o których nie powinni oni wiedzieć ze swojego punktu widzenia, tak jakby na przykład postrzegali pozazmysłowo. Doświadczenia, które można uznać za doświadczenia NDE, były obecne u dziewięciu osób, spośród których tylko dwie miały doświadczenia słuchowe albo wzrokowe, albo wzrokową świadomość tego, co działo się podczas tego całego zdarzenia. Pewnie zastanawiacie się, czy widzieli te obrazki, które były pod sufitem. W pewnym sensie badanie się nie do końca powiodło. Było tam parę takich potwierdzeń, natomiast w większości jednak to się nie potwierdziło. Okazało się, że tylko 22% osób, które były w stanie śmierci odczytało te obrazy. Mimo to też zaproszono osoby — bo tutaj jeszcze wspomnę, że jednak z tych 22% dwie osoby na 100% potwierdziły te obrazy, natomiast 88% badanych, momencik, żebym się nie pomylił, bo to w głowie teraz kalkuluję.
88% badanych nie odpowiedziało, nie zgadło w 100%. Część z tych badanych w jakimś stopniu zgadło, ale nie w dużym. Natomiast dwie osoby w 100% odgadły. Jakie tutaj jeszcze wyniki mogą być z tych badań? Ogólne wnioski z tych badań. Wyniki badań nie odpowiadały więc najbardziej nurtujące tutaj pytanie. Potwierdziły jednak, że jest możliwe pamiętanie zdarzeń z okresu zatrzymania akcji serca. Chociaż też zdarza się to bardzo rzadko i wciąż nie ma wytłumaczenia tego zjawiska. Nie ma też również urządzeń. Ja bym się z tym kłócił akurat, ale dobra, tak przynajmniej tu pisze z relacji tych badań, że nie ma urządzeń, za pomocą których moglibyśmy w 100% stwierdzić, że dana osoba nie jest świadoma.
Wyniki tego badania oraz wcześniejszych badań pokazują, że podczas gdy urządzenia, których lekarze używają na przykład do monitorowania funkcjonowania organizmu, wskazują na brak świadomości, po prostu nie pokazuje nic na wykresach, nie pyka nam ten znany sygnał i że jest możliwość, że pacjent w tym momencie ma jednak jakąś świadomość zachowaną. Czyli to tak wychodzi tutaj z tych badań odnośnie tego Ewera. Ja tam jeszcze będę miał, jak dobrze pamiętam, inne badania. Dobra, wiecie co? To może wam puszczę w takim razie relację. Czemu nie? Pytanie tylko teraz, gdzie ja to mam. Dobra, mam tutaj relację. Puszczę wam taki najbardziej znany przypadek chyba w Polsce. Na pewno większość z was to widziała, a jak nie, to posłucha.
[53:43] - Jest styczeń 1989 roku. Pani Alicja Ziętek ma wkrótce urodzić trzecie dziecko. Poprzednie porody były prawidłowe. Tym razem jednak na tydzień przed terminem wraz ze skurczami pojawia się bardzo silny krwotok. Lekarze decydują się na operację.
[54:00] - Lekarka mnie po głowie głaskała, uspokajała mnie i ja już słyszałam, że zapadła decyzja o ratowaniu dziecka i sobie zdałam sprawę, że już dla mnie nie ma szans i mi już było wszystko jedno, czy przeżyję, czy nie. Już byłam tak zmęczona. Spać mi się chciało. Drgawki miałam takie silne, zimno mi było także już nie zwracałam uwagi na to, czy mam przeżyć, czy nie, czy mam walczyć jeszcze o życie, czy nie.
[54:29] - Jeden z lekarzy wspomina: „Stan pacjentki był bardzo ciężki. W wyniku silnego krwotoku straciła dużo krwi. Czas uciekał, a dokumenty z grupą zaginęły gdzieś w karetce. Podjęliśmy decyzję, by ratować dziecko. Wkrótce u pacjentki nastąpiła niewydolność nerek, a w następstwie zanik widocznych oznak życia organizmu."
[54:50] - W pewnym momencie uciął mi się Kontakt z salą operacyjną, z lekarzami. Nagle zrobiło się czarno, tak jak po wyłączonym telewizorze. Za chwilę znowu się pojawiłam. Znowu na sali, znowu ta sama scena, znowu lekarze przy mnie operowali. Ale co było ciekawe, że trochę już inaczej. Bo tym razem nie jako osoba chodząca, tylko jako unosząca się. Postanowiłam zbadać ten stan. Wypłynęłam przez okno, widziałam staruszka jadącego na rowerze. Do domu wracał. Potem widziałam grupkę młodzieży.
Stanęłam im nawet na drodze. Bolesne było to, że nie było reakcji.
[55:42] - Alicja znalazła się w stanie śmierci klinicznej. Medycyna, nie tylko współczesna, zna ten stan doskonale, chociaż do dzisiaj pozostaje zagadką to, co dzieje się w tym stanie z ludzką świadomością. Powstaje bowiem zagadnienie, skąd się biorą i o czym świadczą tajemnicze relacje osób, które stan taki przeżyły.
[56:02] - W momencie, kiedy już poddałam się i zrozumiałam, że nikt nie będzie reagował, że jestem wyjęta z jakiejś społeczności, wróciłam do szpitala, do swojego ciała. Usiadłam tak koło tego swojego ciała i wtedy pojawiło się takie światło z góry. Ja tak w to światło patrzę, co się dzieje, skąd ono się pojawiło. I wtedy to światło przemówiło do mnie. Tak się nieraz mówi: odbieramy własne myśli, prawda? „Nie bój się. Przejdź, ja ci drogę wskażę.”
[56:37] - Wspólnym elementem opowieści ludzi, którzy zetknęli się ze zjawiskiem śmierci klinicznej, jest stan błogości, który się właśnie przejawia. Świadkowie opowiadają, że są przenoszeni w taki inny świat i nie czują żadnych trosk ani zmartwień. Także to jest ten wspólny element, który łączy niemalże wszystkie te opowieści.
[57:13] - W tym czasie, kiedy to światło się pojawiło i kiedy ten głos powiedział, że wskaże mi drogę, żebym ja za nim poszła, momentalnie poczułam taki dziwny spokój, takie ukojenie, stan głębokiego pokoju. Taki: o, jestem szczęśliwa, że nic mi się nie stanie. I ja jak grzeczne dziecko poszłam. W tym momencie nie wiedziałam, co się dzieje. Byłam zahipnotyzowana. Dopiero u wylotu tego światła zobaczyłam tą drugą krainę i wypisz, wymaluj można by ją było porównać do raju. To była strasznie rozległa łąka, przepiękny dywan kwiatów uszeregowanych w takiej pięknej harmonii. Nie tak jak u nas, że tutaj bratek, tutaj płatek i tam inny kwiatek. Tam były czerwone osobno, białe osobno, żółte osobno. One tworzyły wzory.
[58:24] - Jak słyszymy w relacji pani Alicji, również i u niej wystąpiły duże i silne odczucia spokoju, błogości, bezpieczeństwa i ciepła. Niemniej jednak to, co dla większości ludzi jest wszystkim, dla pani Alicji było zaledwie początkiem. Alicja jest bowiem jedną z niewielu osób, które tak daleko zaszły w stanie śmierci klinicznej. Oczywiście można się spierać, czy to, co przeżyła, to co zobaczyła, jest dowodem na istnienie zaświatów życia pozagrobowego, a opis krainy, jaki zawarła w swojej relacji, jest takim wzorcowym opisem raju. Niemniej jednak jej świadectwo należy do najbardziej wartościowych i to myślę, że nie tylko w skali Polski, ale i całego świata.
[59:14] - Ludzką świadomością, ludzką ciekawością chciałam sprawdzić, z czego te kwiaty są zbudowane. I wtedy nachylam się, chcę się przyjrzeć kwiatu i słyszę głos za swoimi plecami: „Nieważna forma i budowa, ważne są tylko wartości.” Niech mi pan wierzy, ja będąc w tej krainie, poczerwieniałam ze wstydu. Wychodząc już z tego raju, wracając tutaj, dopiero spotkałam pierwszą postać. To była zjawa. I właśnie ona była moim spowiednikiem. I to było ciekawe, że nie zdążyłam jeszcze nic powiedzieć. Zaczęłam myśleć, ona już zna moją odpowiedź tak, jakby przenikała do moich myśli. Powiedziałam, że ja się do nieba nie nadaję, bo do kościoła nie chodziłam na msze. Ona mi krótko powiedziała, że kościół to takie same miejsce na ziemi stworzone przez człowieka. Jeśli wierzysz, możesz być gdziekolwiek.
Usiąść gdziekolwiek przy drodze, na kamieniu.
[01:00:17] - Badacze zjawisk niewyjaśnionych uważają, że zjawisko śmierci klinicznej jest przejściem na tę niewidzialną stronę świata. Z kolei lekarze mają inne hipotezy. Ich zdaniem jest to zjawisko wytłumaczalne i nie ma nic wspólnego z kontaktem z zaświatami.
[01:00:36] - Środowisko lekarzy wytłumaczenia dla wizji towarzyszących śmierci klinicznej szuka w badaniach doktora Wildera Penfielda. W publikacjach amerykańskiego uczonego czytamy: w wyniku stymulacji mózgu w rejonie bruzdy Sylwiusza pacjenci mówili o doświadczeniach poza ciałem, słyszeniu niebiańskiej muzyki.
[01:00:54] - Rozmowach z Bogiem, zmarłymi krewnymi oraz oglądaniu filmu z własnego życia. W stanie śmierci klinicznej stymulantami działającymi na mózg mogą być: ogromne ilości endorfiny wydzielanej w sytuacjach stresowych, niedotlenienie mózgu, leki stosowane w anestezjologii, takie jak ketamina.
[01:01:15] - Nie zgodzę się z tym właśnie po doświadczeniu, ponieważ jak już powiedziałam, że w tym samym miejscu, w tym samym czasie, o tej samej sekundzie można widzieć podzielone, wyselekcjonowane obrazy. Obraz metafizyczny był w innych barwach, a obraz rzeczywistości był w innych. Absolutnie, ja już nie jestem zwolenniczką teorii lekarzy.
[01:01:34] - Medycyna chętnie mówi o halucynacjach i wizjach. Badacze zaś zajmujący się takimi zagadnieniami wolą posługiwać się innymi kategoriami. Wizja bowiem należy do czegoś, co związane jest z pewną przyszłością. Tutaj zaś nie mamy do czynienia, zdaniem badaczy, z iluminacją umysłu, lecz przejściem w inny stan ludzkiego bytowania czy w inny wymiar ludzkiego bytu. Tak naprawdę być może nikt nigdy nie poda nam dokładnej odpowiedzi na to, czym tak naprawdę jest stan śmierci klinicznej, gdyż każdy człowiek przeżywa to wydarzenie w sposób wysoce indywidualny. Być może bramy percepcji nauki kiedyś odkryją te rejony i nam przybliżą, chociaż nie wiem, czy to jest konieczne. Być może lepiej byłoby, aby pewne tajemnice pozostały na zawsze zakryte.
[01:02:47] - No i to jest tak, jak powiedziałem wcześniej, a mianowicie to, że takie właśnie wizje. Właściwie kobieta, która to opowiadała, potwierdziła wszystko, co powiedziałem wam wcześniej. W jaki sposób wizje... Dobra, już się tam kłócicie. Dla mnie prawie jak z "Opowieści wigilijnej." Właściwie tak jak powiedziałem wcześniej, nie dokończyłem, bo zacząłem patrzeć tutaj na czata. Właściwie ta kobieta potwierdziła to, co ja również wcześniej mówiłem wam. Jakich stanów wizyjnych dostają tacy ludzie. Przejdźmy może jeszcze do innej rzeczy, mianowicie innych badań. Według Martineza oraz Vieira, tak się panowie nazywali. Oni tutaj zajmowali się badaniami mediumizmów.
Wzięli pod lupę media. Takie, które twierdzą, że potrafią wyczuwać duchy zmarłych ludzi. Jednym z takich mediów było medium brazylijskie Chico Xavier, który zmarł w 2002 roku i napisał on ponad 400 książek, które były podyktowane przez 600 duchownych autorów, lecz nigdy nie przypisywał on sobie zasług z tytułu bycia autorem jakiejkolwiek z tych dzieł. Przestrzegając doktryny spirytystycznej XIX-wiecznego francuskiego spirytysty Allana Kardeca, Xavier zapewniał, że jego ręka była prowadzona poprzez duchy. Jak tutaj dalej to wszystko? Nie będę wam czytał całej biografii, bo generalnie chodzi tutaj bardziej o to, żeby przedstawić te całe badanie. W 2004 roku uzyskał ten... Jeszcze inaczej może bym tutaj wam to powiedział. W instytucie Windbridge w Tucson, Arizona, USA doktor Julia Behrend przeprowadziła fascynujące badania z udziałem mediów w celu wykazania, że istnieje życie po śmierci. Zastosowała ona trzy metody, które posłużyły jej do przestudiowania tego całego fenomenu mediumizmu.
Pierwszą metodą było ukierunkowanie na uzyskanie dowodów poprzez sprawdzające testy, czy media dostarczają poprawnych informacji. Drugą metodą było ukierunkowanie poprzez analizę procesu, a więc badanie doznań mediów podczas spirytystycznych komunikacji. Oraz trzecią metodą były badania, które analizują, czy informacje takie mogą zazwyczaj przynieść korzyści dla społeczeństwa, dla ludzi po prostu. Media badane przez doktor Beyshel udzielały poprawnych informacji dotyczących zmarłych osób, co zostało zweryfikowane w toku badań. W rezultacie takie badania doktora Beyshela potwierdziły hipotezę, że duch przeżywa śmierć. Skontaktowali się oni, takie media z doktor Julie Beyshel w sierpniu 2001 roku i aby dowiedzieć się więcej na temat naukowych badań badawczych, poprosili ją o to, aby przedstawiła swoje prace. Powiedziała ona, że używano rygorystycznych kontroli w celu badania zjawisk mediumicznych przy pomocy programu naukowego, który to obejmuje dużą ilość danych. W Instytucie Windbridge jesteśmy głównie zainteresowani mediumniznem, a więc transkomunikacją instrumentalną oraz zjawiskami związanymi z nawiedzonymi — tak twierdziła. Ponadto mówiła, że używali tylko i wyłącznie metod naukowych oraz rygorystycznej kontroli do badania tych fenomenów, a program badania mediumizmu obejmował największą ilość solidnych danych. Poprzez naszą pięciokrotną ślepą metodę odczytów z udziałem mediów certyfikowanych poprzez Instytut Windbridge potrafili oni zademonstrować fenomen nazywany anomalnym odbiorem informacji AIR.
Tak ona twierdziła i on obejmował relacjonowanie poprzez media poprawnych i szczegółowych informacji o zmarłych nazywanych odcieleśnionymi oraz bliskimi żyjącymi osobami nazywanych sitters, bez posiadania żadnej uprzednio wcześniej wiedzy o odcieleśnionych oraz o sitters oraz bez informacji zwrotnej ani używania metod wprowadzania w błąd. Bazując na takiej intensywnej procedurze testowania, która tam została użyta w celu, aby po prostu oddzielić te fałszywe medium od tych prawdziwych. Stwierdziła ona, że na pewno media są zdolne do przeprowadzania takich AIR, czyli anomalnych odbiorów informacyjnych. Rozwijając swoją wypowiedź, doktor Beyshel powiedziała, tutaj zacytuję jej słowa: „Ten paradygmat badań jest idealny, ponieważ fenomen jest łatwo powtarzalny i występuje na żądanie. Nie potrzebujemy tutaj próbować, czyli też inaczej złapać spontanicznego przejawiania się i doświadczania fenomenu w trakcie jego występowania. Możemy natomiast przenieść fenomen mediumizmu do laboratorium i badać go w kontrolowanych warunkach, zgodnie z harmonogramem, który jest wygodny dla wszystkich uczestników. W swoich badaniach była ona bardzo ścisła oraz dokładna. Stosowała pięciokrotną metodę ślepego badania. Porównywała. Nie będę wszystkiego wam tutaj mówił o tym, bo to może możecie.
W każdym razie pani doktor Beyshel bardzo dokładnie to rozpisuje. Przede wszystkim ona się tutaj głównie mediami zajmowała. Na londyńskim King's College wykładał doktor medycyny Peter Fenwick, który przeprowadzał dokładne eksperymenty dotyczące fenomenu zjawiska z pogranicza śmierci, które to wydarza się w okresie 24 oraz 48 godzin przed i po śmierci, a także w momencie śmierci. Koncentrował się on na wizjach dostarczanych poprzez osoby leżące w łóżku oraz rozmawiające ze zmarłymi członkami rodziny, którzy to przybyli, aby je odebrać. Badał on również, doktor Peter Fenwick, doktor medycyny, przypadki zmarłych, którzy kontaktowali się również z innymi osobami po to, by powiadomić je o swojej śmierci. Dodatkowo on również badał członków rodzin, którzy to widzieli cienie wokół łóżka zmarłego oraz obserwowali, że pokój staje się dużo jaśniejszy w momencie śmierci osoby. Zjawiska takie bardzo często zdarzają się właśnie w tych przypadkach. Tak przynajmniej twierdzi tutaj doktor. Podkreślał on również jednocześnie, że dusza jest czymś odrębnym od mózgu. Także ile ludzi, tyle jest teorii.
To może jeszcze wam później o tym powiem. Dr Kenneth Ring, wówczas na Uniwersytecie Connecticut Oraz Sharon Cooper, doktorantką w Uniwersytecie Nowojorskim, przeprowadzili dwuletnie badania zjawisk pogranicza śmierci z udziałem niewidomych, które zostały zakończone niezwykłymi wynikami. Wyniki takie zostały opublikowane w książce z 1999 roku „Midsight” i dostarczyły one mocnych dowodów, że ze strony 31 niewidomych osób, które opisały swoje doświadczenia widzenia, jakiego doznały po raz pierwszy w swoim życiu, na przykład dostarczają szczegółowych, opisanych danych medycznych przeprowadzanych na stole operacyjnym. Często się ludzie zastanawiają, jak jest z osobami niewidomymi. Odsyłam tutaj do publikacji z 1999 roku doktora Kennetha Ringa „Midsight”. Taką postacią, która również przeprowadzała badania jest doktor medycyny Jeffrey Long. Jest ona onkologiem, która kieruje fundacją NDE Research Foundation i zgromadziła ona 2500 opisów przypadków z całego świata, w której to są opisywane doznania osób, które przeżyły śmierć kliniczną. W ogóle, jak chcecie sobie na YouTubie znaleźć tego tysiące. W każdym języku ludzie opisują swoje doznania. Jest też nawet radio, gdzie 24 na dobę możecie słuchać sobie takie relacje.
Co prawda jest to w języku angielskim. To się nazywa NDE Radio Station. Nie wiem, co się dzieje. Kurczę, ja tutaj nic nie ruszam, jestem od laptopa parę centymetrów i nie powinno być tutaj jakichś problemów. Chyba za pięknie ostatnio szło nam i tak się po prostu dzieje. Dobra, bo się pogubiłem tutaj. Pani doktor Long stosuje naukowe metody w swoich badaniach. Co ona twierdzi? Twierdzi, że zjawiska NDE dostarczają, w mojej opinii, najmocniejszych naukowych dowodów na istnienie życia po śmierci. Tak przynajmniej pani doktor twierdzi.
W swojej książce „Dowody życia pozagrobowego. Nauka oparta na doświadczeniach NDE” z 2010 roku doktor Long przedstawia podsumowanie dziewięciu charakterystycznych dowodów, które wskazują na rzeczywiste istnienie zjawiska NDE oraz na ich spójny przekaz o życiu pozagrobowym. Coś mi gniazdo pada i przez to Ivellios mi tutaj trzeszczy. Nic nie robię, a piszesz mi tutaj, że coś trzeszczy. Dobra, bo się pogubię. No i się pogubiłem. Poziom świadomości i uwagi podczas doświadczeń NDE jest zazwyczaj wyższy niż ten, którego doświadczamy na co dzień. Choć generalnie zjawiska te mają miejsce, gdy osoba jest nieprzytomna lub klinicznie uznana za zmarłą. Ten wysoki poziom świadomości podczas fizycznej nieświadomości jest z punktu widzenia medycyny niewytłumaczalny. Dodatkowe doświadczenia NDE zasadniczo składają się z takich elementów, które następują w te same wspólne oraz logiczne kolejności wspólnie dla wszystkich badanych grup na całym świecie, co przeczy ewentualności, że NDE może mieć związek ze snami lub halucynacjami.
Doznania poza ciałem, czyli OBE, są jednymi z najbardziej powszechnych elementów fenomenu NDE. To, co widzą i słyszą osoby doświadczające NDE odnośnie ziemskich wydarzeń, okazuje się prawie zawsze zgodne z rzeczywistością. Jeżeli taka osoba poszukuje później potwierdzenia rzeczy, które widziała lub słyszała podczas NDE, obserwacje OBE prawie zawsze są potwierdzane jako całkowicie zgodne. Nawet gdy obserwacje OBE podczas trwania NDE opisują zdarzenia odległe od fizycznego ciała i dalekie są od jakiejkolwiek możliwości odbioru świadomymi zmysłami, obserwacje te są prawie zawsze w całości poprawne, czyli dokładne. Ten fakt wyklucza również możliwy związek doświadczeń z pogranicza śmierci z jakąkolwiek znaną aktywnością mózgu lub zmysłów. Przeczy to także tezie, że przeżycia z pogranicza śmierci są nierealistycznymi fragmentami pamięci w mózgu. Wyostrzona zmysły. Przede wszystkim są zgłaszane nie tylko przez osoby, które doświadczają NDE, ale również normalne lub też nadprzyrodzone wizje, które występowały zarówno u osób ze znacznymi zaburzeniami widzenia, na przykład osobami ślepymi, a także u ludzi prawie całkowicie niewidomymi lub też z jakimiś uszczerbkami na widzeniu. Kilka osób całkowicie niewidomych od urodzenia zgłaszało swoje doświadczenia z pogranicza śmierci, którym towarzyszyły rozmaite wizje. Z medycznego punktu widzenia jest to oczywiście niewytłumaczalne.
Jak jest ze świadomością w trakcie znieczulenia? Wiele osób, które doświadcza NDE, zachodzi podczas zastosowania znieczulenia ogólnego. W tym czasie żadne świadome doświadczenia zmysłowe nie powinny być możliwe. Ja na przykład pamiętam, zresztą chyba kiedyś puszczane było to nawet na wieczorowej porze, jak miałem operację kolana, to też byłem znieczulany od kręgosłupa w dół, ale wcześniej się przygotowywałem do OOBE i widziałem całą operację normalnie, jak mi tą nogą robili. W sumie jest to chyba gdzieś nagranie któreś. W ogóle chyba u mnie na stronie jest udostępnione wszystko. Tam pewnie jakieś nagranie powinno być. Oczywiście nikt w to nie musi wierzyć. Podczas gdy niektórzy sceptycy twierdzą, że takie doświadczenia mogą być spowodowane przez zbyt słabe znieczulenie, ignorują fakt, że niektóre przypadki NDE są rezultatem przedawkowania znieczulenia. Ponadto opisy NDE dalece różnią się od doświadczeń znanych jako niezamierzona świadomość śródoperacyjna.
Zawartości zjawisk NDE przeżywanych pod znieczuleniem ogólnym zasadniczo nie da się odróżnić od zjawisk NDE, których nie doświadczano pod znieczuleniem ogólnym. Jest to dodatkowy, mocny dowód, że zjawiska NDE funkcjonują kompletnie niezależnie od działania fizycznego mózgu. Doskonały playback. Na czym on tu polega? Przede wszystkim na tym, że cały przebieg życia, które ma miejsce podczas doświadczenia pogranicza śmierci, zawsze zawiera migawki z prawdziwych wydarzeń z okresu całego życia. Nawet te, które już zostały zapomniane lub też powstały w okresie, kiedy ta osoba była zbyt młoda, żeby jeszcze je świadomie zapamiętać. Ponowne zjednoczenie się rodzin. Podczas NDE napotkane osoby to właściwie zawsze zmarli krewni osób lub też przeżywające to doświadczenie. Czasami są to krewni zmarli przed jej urodzeniem. Gdyby NDE były jedynie fragmentami pamięci, z całą pewnością zawierałoby też dużo większą liczbę osób żyjących, zwłaszcza tych, z którymi pacjent wchodzi w ostatnim w interakcję.
Jak wyglądają przeżycia, które doświadczają dzieci? Przeżycia z pogranicza śmierci, które doświadczają dzieci, włącznie z bardzo małymi dziećmi, które są zbyt młode, aby wykształcić sobie koncepcję śmierci, religii lub też tego zjawiska, są zasadniczo identyczne z przeżyciami starszych dzieci oraz dorosłych. Przeczy to możliwości, że przeżycia NDE są produktem wierzeń lub też kulturowych uwarunkowań. Ogólnoświatowa zgodność. Pogranicze śmierci jawi się jako niezwykle zgodne na całym świecie i jest to niezależne od religii czy też kultury. NDE jest rejestrowane w krajach spoza zachodniego kręgu kulturowego. Te zjawiska, które rejestrowane są, zdumiewająco podobne do tych doświadczanych przez ludzi z innych krajów. Następstwa. Wspólny dla wszystkich osób jest fakt, że zachodzą w ich życiu wielkie zmiany po przeżyciu doświadczeń z pogranicza śmierci. Często te następstwa są tak potężne i trwałe, że wręcz wzbogacają życie osoby, która powraca już z tamtej strony.
Terapia hipnozą regresyjną a życie po śmierci. Na badania hipnozy regresyjnej składają się praktyki oraz podejścia bazujące na dowodach. Rezultaty pochodzą z kwestionariuszy wypełnianych przed i po terapii, które są przeprowadzane z dużą ilością osób z określonym typem problemu, włącznie z grupą kontrolną, aby zademonstrować efektywność terapii. Myślę, że zamknę już ten temat, bo w miarę w skrócie to powiedziałem. W 2006 roku dr van der Massen otrzymała swój tytuł doktorski na Uniwersytecie w Holandii i zajmowała się ona hipnozą regresyjną. Wiadomo, wiemy, o co chodzi w regresji. Czyli możemy się cofać poprzez hipnozę i możemy dowiedzieć się ciekawych rzeczy. Nie będę wam wymieniał tych wszystkich, bo do tego jest naprawdę jest ludzi, którzy się tym wszystkim zajmują. To jest po prostu multikulti. Pewnie by nam do jutra audycja trwała.
Ja chcę tylko tu sprawdzić, czy wszystko jest okej. Znowu trzaski są. Co się dzieje, kurczę? Jakie pozycje? Jakbyście sobie chcieli troszkę poczytać, to mogę wam podać tutaj pozycję książkową. Ta najbardziej znana to, co już wcześniej mówiłem o tej książce, czyli „Życie po życiu" Raymonda Moody'ego. Autor tutaj przedstawia przeżycia osób, które spotkał na swojej drodze z pogranicza śmierci. Osoby te mu w tej książce przedstawiają swoje historie, jakie spotkały oraz co się z nimi działo, kiedy nie żyli. Opisał on tam około 150 przykładów. Tak jak powiedziałem wcześniej, podzielił na trzy kategorie.
Pierwsza kategoria to przeżycia ludzi, którzy zostali pomyślnie reanimowani, mimo iż lekarze uznali ich za klinicznie zmarłych. Druga kategoria to były przeżycia ludzi, którzy z powodu wypadku ciężkiego doznali jakiegoś uszkodzenia ciała lub też choroby i byli bardzo bliscy śmierci fizycznej. Oraz trzecia kategoria to była kategoria ludzi, którzy umierali, a następnie opowiadali je osobom przy tym obecnym, które to z kolei te relacje przekazały. Film możecie sobie również oglądnąć na stronie Radia Paranormalium, bo właśnie mi tutaj Ivario podesłał, że jest ten film jego na portalu. Także fajnie. I tutaj mi Marek pisze, że jest tutaj również wersja z lektorem polskim. Udało mu się Markowi tutaj znaleźć lektora polskiego, więc do tego filmu dokleił lektora polskiego i możecie sobie z lektorem oglądnąć. Ja z tego czasu pamiętam, ten film oglądałem, to jeszcze były lata 90. Na religii chyba, jak się nie mylę. Kiedy mieliśmy religię to była szósta, może siódma klasa podstawowa.
Ksiądz nam przyniósł wtedy telewizor wideo. Wtedy jeszcze się na wideo oglądało i pamiętam, jak żeśmy to wszyscy oglądali. Taka cisza była, wszyscy to tak oglądali. Do dnia dzisiejszego to pamiętam. Bardzo dobry film. Przeżycia, które towarzyszą umieraniu u różnych osób. W przeżyciach, które towarzyszą ludziom w umieraniu występuje dużo takich zbieżności, które jednak stale powtarzają się w zebranym materiale na ten temat. Człowiek, który umiera, zaczyna słyszeć na przykład przy tym hałasy. Co się dzieje? Cały czas nic nie robię, a Marek mi tu pisze, że ciągle są jakieś problemy z dźwiękiem.
Co się dzieje? Wszystko było restartowane. Jest sporo tego tutaj. W każdym razie, jeżeli chodzi o pozycje książkowe, to zdecydowanie ta książka „Życie po życiu". Jest jeszcze tutaj druga książka. Ja wam tutaj podam ją. To jest książka Helene Renard „Po życiu". W tej książce, podobnie jak u doktora Moody'ego, pisze się o lepszym świecie oraz Przedstawia tutaj fakty, jakie przeżywały osoby umierające. Przedstawia oczywiście też swoje wnioski autorka Helene Renard. Trochę się różnią te wnioski od pana Raymonda.
Natomiast też tutaj wysunęła te elementy jak hałas, tunel oraz inne zjawiska słuchowe. Na przykład według jej badań, tak przynajmniej ona przeanalizowała, że 23% osób widzi właśnie tunele, 37% widzi swoje ciała fizyczne oraz siebie poza nimi. Przedstawia tutaj również informacje o tym, że po umierający przychodzą jakieś inne istoty bądź też krewni. Przedstawia tutaj halucynacje. W tych badaniach, które opisuje w tej książce około 50% osób nie chce wracać już z powrotem do tej rzeczywistości. Około 41% osób tutaj przyjmuje gości z zaświatów z radością oraz ze spokojem. Nie będę wam czytał tutaj relacji, bo naprawdę musiałbym każdą historię tutaj opowiadać wam, a to nie chyba o to chodzi. Bruce Gerson w swoich badaniach relacjonuje również osoby, które przeszły śmierć kliniczną i oparły się o tamten świat. Twierdzi on, że te wszystkie wizje, które ludzie dostają, nie są halucynacjami. Ponadto w swoich badaniach, jakie przytacza również uważa, że śmierć jest po prostu przejściem do innej rzeczywistości, do innego wymiaru.
Twierdzi również ten doktor, że doświadczenie NDE jest coś, co przekonuje ludzi, że są one wyraźnie odmienne od przeżyć, które generalnie uznajemy za nierealne. Niektórzy idą jeszcze krok dalej i twierdzą, że to, czego doświadczyli, było realniejsze od naszego świata. Pamiętacie? Kiedyś w którejś audycji wam powiedziałem, że niektóre wyjścia OOBE są bardziej realne od tego, co tutaj. Po prostu tak niesamowicie realistyczne. Tam jest w ogóle inna kolorystyka. Mówię tu o OOBE w tym momencie. Tak samo jest w pograniczach śmierci. Może wam puszczę teraz wizję. Z filmów wam mogę polecić na przykład film z 2007 roku „Głosy”, „Linia życia” z 1999 roku, „Odkrycie” 2017 rok.
Bardzo ciekawy film. „Po śmierci” 2015 rok. No i ten film, o którym wcześniej powiedziałem. Ja tutaj mam te relacje. Puszczę wam może inną relację. Kiko Klaski: „Fajna audycja.” Dziękuję, ale powiem Ci szczerze, że jakoś dzisiaj nie mogę się skupić na tym, co ja właściwie mówię. Pomimo, że spałem aż 16 godzin, bo tak wczoraj niestety usnąłem na debacie i obudziłem się dopiero o godzinie 10 rano. Tak po prostu byłem padnięty po całym tygodniu. Jakoś nie mogę się za bardzo skupić. Jeszcze coś mi się tutaj cały czas z tym dźwiękiem dzieje.
Słuchajcie, ja wam puszczę relację teraz może inną wizję śmierci klinicznej. Co znajduje się po drugiej stronie. Muzyki trochę mniej jest dzisiaj. Nie wiem, czy w ogóle zrobię audycję tą, co planowałem chilloutową. W sumie kurczę, zmęczony jestem. Tak jest czasami, że jak się za długo śpi, to jest się bardziej padniętym jakby się spało normalnie siedem czy tam osiem godzin.
[01:37:24] - Miałem śmierć kliniczną dwukrotnie, dwa razy w tym samym miejscu.
[01:37:27] - Doszło do zatrzymania akcji serca. Byłam reanimowana i opuściłam ciało.
[01:37:34] - Dwa razy to była godzina szesnasta. Dwa razy taka sama pogoda. Tylko za pierwszym razem reanimował mnie czarnoskóry sanitariusz, który jakimś dziwnym przypadkiem tam się znalazł. Czyli zrobił to fachowo i dosyć sprawnie. Drugim razem mój kolega. Serce mi się zatrzymało na ulicy.
[01:37:54] - Ciężko zachorowałam w wyniku powikłań wcześniejszych zdarzeń losowych, które miałam i w związku z tą chorobą doszło do zatrzymania akcji serca. Byłam reanimowana i opuściłam ciało.
[01:38:12] - Wtedy, gdy serce się zatrzymuje w różnych mechanizmach, dochodzi do rozpoczynania się procesu śmierci. Wtedy organizm umiera i jeżeli natychmiast nie zostanie mu udzielona pomoc, to od pierwszej sekundy zatrzymania się serca zaczynają się powolne procesy umierania. Zazwyczaj mamy czas nie dłuższy niż cztery minuty, żeby próbować przywrócić funkcjonowanie organizmu. Najpoważniejszy moment to śmierć komórek mózgowych. Wówczas nie mamy szans przywrócić sprawnego organizmu.
[01:38:54] - Pamiętam prawie wszystko. Oczywiście takie gorąco w klatce piersiowej, olbrzymie ciśnienie, które doszło do oczu. Zacząłem ślepnąć i osunąłem się na ziemię. W momencie, kiedy dusiłem się i nagle przeszedłem swoją świadomością gdzieś w inną rzeczywistość, nie tracąc jednak świadomości i nie przestając myśleć. Wtedy pomyślałem, że to jednak jest bardzo łatwe. Byłem chyba bardzo zdziwiony. Z jednej strony tak, jakbym przeszedł przez jakąś przezroczystą ścianę. Znalazłem się nagle po drugiej stronie. Nie czułem już bólu. W ogóle niczego nie czułem.
Czułem się świetnie.
[01:39:31] - To nie jest tak, że jak rozpoczynamy reanimację, to ten organizm umieralny. Jego podstawowe czynności życiowe są zachowane przy sztucznym krążeniu wywoływanym przez ratownika, który masuje serce i drugiego ratownika, który powoduje oddychanie za pomocą urządzeń.
[01:39:50] - Trudno mi jest się zgodzić z opinią, że wszystko to, wszystkie wspomnienia dotyczące opuszczenia ciała i wszystkie ich wizje są tylko halucynacją umysłu. Trudno uwierzyć, że umierający mózg jest w stanie zdobyć się jeszcze na taki wysiłek. To po pierwsze. Po drugie, wiele osób przeżywających śmierć kliniczną czy opuszczających ciało widzi wydarzenia dziejące się w czasie rzeczywistym. Wydarzenia realne. Wokół nich osoby, wydarzenia.
[01:40:27] - W pewnym momencie zauważyłem, że mogę się unosić w powietrzu. Najpierw obserwowałem to, co działo się na ulicy. To był wianuszek ludzi. W środku coś leżało. Ja unosiłem się w powietrzu i obserwowałem ludzi. Przedmiot, który leżał w środku tego wianuszka, przykuł moją uwagę. To później poszło coś takiego jak teleobiektyw, zoom. Idę w dół, żeby przyjrzeć się, co to jest. I wtedy doznałem szoku, bo zauważyłem, że tam leży coś bardzo podobnego do mojego ciała. Tak jakbym ja.
Ale z drugiej strony wiedziałem, że jestem gdzie indziej i to był dla mnie szok. Tego nie rozumiałem.
[01:41:02] - Nasz liniowy czas i czas, który mamy i czas, który płynie w momencie, kiedy opuszczamy ciało, to jednak są dwa zupełnie różne pojęcia.
[01:41:12] - Tam nie ma czasu. To też zaobserwowałem. Tam można się przemieszczać również myślą w przeszłość. Jest ona gdzieś tam zapisana. To tak, jakby było się poza plikiem tego naszego współczesnego świata, gdzie odbywa się historia. I my możemy, tak jak w komputerze, w każde miejsce tego wydarzenia czy pliku, czy historii wejść sobie i to zobaczyć.
[01:41:40] - Jeżeli my rozpoczynamy reanimację i spowodujemy przepływ krwi przez mózg i dostarczamy tam tlen, to ten mózg cały czas pracuje, mimo że chory jest nieprzytomny.
[01:41:55] - Jeszcze tam gdzieś, nazwijmy to w zaświatach, dane mi było obserwować różne światy, królestwy, krainy, nie wiem, jak to nazwać, z których każda była zupełnie inna. Po czym dowiedziałem się znowu od tego światła, że mam wracać. W ogóle nie miałem ochoty na to i może nawet wykazałem coś w rodzaju buntu. Powiedziałem, że nigdzie nie wracam. W tym momencie przedstawiono mi jakieś fragmenty mojej przyszłości, które bardzo mi się spodobały. I to właśnie moja uwaga przykuta do tych spraw ściągnęła mnie z powrotem do ciała. Tam jest tak poza ciałem, że jeśli pomyśli się o kimś, ja pomyślałem o matce. Natychmiast znalazłem się w domu i widziałem, jak matka przygotowuje obiad. Jeśli pomyślałem o kimś innym, znowu byłem przy tej osobie. Na przykład moja matka wyczuła, że ktoś, coś jest obok.
Upuściła widelec czy łyżkę, coś takiego. Później z nią rozmawiałem. Powiedziała, że nagle poczuła się dziwnie.
[01:42:57] - Z mojego punktu widzenia jest to, powiedzmy sobie, sensowne, logiczne i jest to proste rozliczenie życia ludzkiego. Naturalna konsekwencja złych i dobrych wyborów i potwierdzenie naszej wolnej woli.
[01:43:13] - Bardzo mi się spodobał wtedy fragment mojej przyszłości i to wciągnęło mnie na siłę, tak jakby wessało do ciała. Wtedy otworzyłem oczy. Tak chyba natychmiast i czułem się bardzo niekomfortowo, bo wydawało mi się, że moje ciało jest za ciasne do ducha, który tam ponownie wskoczył.
[01:43:34] - Absolutnie niczego nie trzeba się bać. My nie jesteśmy tutaj za karę. Bez względu na to, jak toczy się nasze życie i bez względu na to, co myślimy.
[01:43:45] - Tam jest wspaniale i większość z ludzi, którzy przeżyli to doświadczenie, mówi o tym, że nie chce się wracać.
[01:44:08] - Takie są relacje ludzi, którzy przedstawiają swoje wizje, jakie doświadczają w trakcie umierania. Przeczytam wam wizję, którą znalazłem. Jak wygląda NDE w trakcie popełniania samobójstwa? Jest to relacja starszego pana. Postaram się to oryginalnie przeczytać, natomiast jest tu trochę błędów, więc będę improwizował. Co ta osoba widziała, kiedy próbowała popełnić samobójstwo? Co zobaczyła po tej drugiej stronie oraz w jaki sposób to doświadczenie wpłynęło na tę osobę? Opis doświadczenia. W październiku 1960 roku przeżyłem wstrząsającą noc pełną bólu oraz okropnych widzeń. Jeszcze dziś, po 38 latach prześladują mnie tamte wspomnienia.
Mnie jest to ciężko pojąć. Ciężej ale wytłumaczyć od czasu do czasu wtedy, gdy chciałem popełnić samobójstwo. Bo tak to było całkiem wyraźnie. Zauważyłem, że Bóg jest miłosierny i przebaczający i że w ogóle nie jest na granicy. Przepraszam za takie błędy, ale jest to nie dość logicznie napisana relacja, ale będę starał się wam w miarę dokładnie to przedstawić. Mam nadzieję, że to pomoże rozpoznać komukolwiek, gdziekolwiek na świecie, że Bóg jest zawsze w każdym człowieku, a przede wszystkim wtedy, gdy następuje ostatnie rozwiązanie, kiedy dochodzi się do wniosku, że jedyną opcją jest samobójstwo. Gdyby mi ktokolwiek przed 38 laty powiedział, jak fatalną drogą będę kroczyć, że stracę wiarę i że dotrę do najbardziej wewnętrznego piekła, po prostu wyśmiałbym go. Teraz jest raport tego pana. A więc jest to moja krótka historia. W 1948 roku nie byłem jeszcze długo żonaty.
Na imię było jej Pat i była ona naprawdę bardzo ładną kobietą. Wszędzie była lubiana, a ja czułem się z jej powodu wybrany przez los. Byłem księgowym i wykonywałem mój zawód chętnie i ambitnie. To tak na boku, aby spojrzeć na te słoneczne strony mojego życia. Że w moim życiu zaczynają zbierać się czarne chmury. Jakoś tego nie przyuważyłem. W następnych latach wszystkie moje nadzieje, marzenia oraz piękne wyobrażenia o przyszłości po prostu się zmieniały. Od czasu do czasu piłem umiarkowanie alkohol, przeważnie do towarzystwa. Potem zacząłem coraz częściej pić coraz więcej, więcej i więcej. Nie trwało to długo.
Właściwie było to niezauważalne, ale z czasem stałem się już nałogowym alkoholikiem. Nie wierzyłem wtedy już w nic. Strasznie się wtedy bałem. Byłem impotentem i rozczulałem się nad samym sobą. Zawsze myślałem, że moje małżeństwo było zgrane, ale już tylko po siedmiu miesiącach, kiedy się ożeniłem, stwierdziłem, że żona mnie zdradza. Schowałem się w sobie i chlałem ile tylko mogłem. Ale ja też byłem odpowiedzialny za to, że moje małżeństwo się rozwalało. Nie tylko ona. Za każdym razem, gdy jakaś jej nowa afera wyszła na światło dzienne, to mówiłem do niej raniące słowa i robiłem wszystko, co w mojej mocy, by czuła się bardzo winna. Obojętnie czy rozchodziło się o krótką aferę, czy też dłuższą.
Pomimo tego pewnego dnia, gdy była na jakiejś randce i znów jej w domu nie było, postanowiłem coś z tym zrobić. Cała moja sytuacja wydawała mi się tak zajechana i beznadziejna. Żony nie było wtedy w domu, a ja zgarnąłem nasze dzieci, a więc dwóch chłopaków oraz dziewczynkę do łóżek. Tam przysłuchiwałem się, jak odmawiałem wieczorną modlitwę. W tamtym czasie uważałem, że modlitwa jest bezsensowna. Nie mogłem znaleźć w nich bezpieczeństwa ani nadziei. Zaprzeczałem Bogu. Zaprzeczałem sobie. Gdy dzieci zasnęły, zebrałem wszystko razem, co tylko myślałem, że będzie mi użyteczne do drogi bez powrotu. Dwie paczki tabletek na sen i środki uspokajające z apteczki.
Kiedyś zostały mi one przepisane i jeszcze nigdy ich nie zużyłem. Pomyślałem sobie, że mam już tego wszystkiego dość i pięknie byłoby to wszystko pożegnać. Dołożyłem jeszcze do tego trzy butelki wódki. Mój lekarz ostrzegał mnie, aby Nie łączył tych środków uspokajających z alkoholem, bo może się to śmiertelnie skończyć. Nie było to wtedy w moich planach, jednak myśl o śmierci zakotwiczyła się w mojej głowie. Napisałem list pożegnalny i wysypałem przed siebie pięć kapsułek uspokajających. Wsypałem je do alkoholu i wniosłem toast do pustego krzesła mojej żony. Na pustkę i na zapomnienie. Kapsułki przeszły przez gardło gładko, a fałszywe ciepło wódki zalało mnie. «Jestem w drodze — pomyślałem.
— Nie ma powrotu». Z drugim łykiem środki zaczęły działać. Moje końcówki palców, też te u stóp zaczęły mrowić. «Być może jeszcze nie działa» — powiedziałem do siebie, bo nie czułem się wcale pijany, tylko lekko podchmielony. Strasznie się bałem, że mi się może coś nie udać, jak we wszystkich ważnych sprawach do tej pory. Więc wrzuciłem jeszcze pełną dłoń tabletek, a moje ręce były już całkiem spokojne, gdy piłem resztkę bourbonu. Co bym zrobił? Albo co mógłbym zrobić, gdyby się znowu nie udało? W moich kiszkach zaczęło nagle piec. Miałem taką wprawę w piciu, że nawet parę drinków do kolacji, kieliszek w drodze powrotnej do domu i do tego jeszcze parę późnych wieczorem przed snem kieliszków nie było w stanie ukoić frustracji oraz mojego bólu w życiu.
Nie chciałem w żadnym wypadku obudzić się skacowany, nadal z problemami, które się do mnie kleiły. Ja nie chciałem w ogóle już się budzić, więc wypiłem ostatnie resztki i zjadłem wszystkie pozostałe tabletki. Nagle zobaczyłem ciemną masę, jak chmurę, która się do mnie zbliżała. Wychodziła prosto z sufitu w kuchni i otuliła mnie. Poczułem, jak szybko pędzę przez tunel. Na końcu tunelu było światło i spytałem się sam siebie: «Czy to właśnie cel mojej samobójczej podróży? Zmarłem, czy ja żyję?». W tym momencie nie miałem absolutnie pojęcia. Pamiętam, że spojrzałem na siebie, jak leżałem tam postaty na kuchennej podłodze, nie mając żadnego pojęcia, że akurat moje drugie ja steruje się gdzieś. «Czy to jest śmierć?» — skumulowałem w sobie takie pytanie.
«Nie» — przyszła skądś odpowiedź. Okropnie się wtedy przeraziłem, gdy nagle zauważyłem nieziemsko śliczną istotę, która emanowała miłością i dobrocią oraz ciepłem. To była istota z pięknego białego światła. Ze środka wychodziły srebrne nitki. Byłem onieśmielony i nie mogłem nic wymówić, a wtedy zauważyłem, że istota łapie na moje myśli. «Nie» — powtórzyła. — «Tak nie wygląda śmierć. Chodź ze mną, pokażę ci». W mojej pamięci szybowałem z nią nad czymś jak otchłań. Nie było tam pięknie.
Było tam bez życia. Jacyś ludzie chodzili tam w okropnie przygnębiony sposób, bez celu. Mieli spuszczone głowy i zgarbione ramiona. Trącali się nawzajem, ale nie upadali i szli ciągle dalej. To była straszliwa myśl, że wkrótce mogłem być z tą wspólnotą zagubionych dusz razem. Głos usłyszał moją rozpacz i pocieszył mnie. «To jest twoje własne piekło. Kiedyś zostałbyś tam znowu wysłany na ziemię. Dostałbyś wprawdzie całkiem nowe życie, jednak miałbyś znowu te same problemy, które masz teraz w tym życiu, a do tego czasu musiałbyś z tymi zagubionymi duszami tutaj pozostać. Samobójstwo bowiem nie jest rozwiązaniem».
Po tym zobaczyłem panoramę mojego dotychczasowego życia. Moje ostatnie pięć lat, tak bardzo zdominowanych przez alkohol. One były najcięższe. Najbardziej bolące wspomnienia, jakie mogłem sobie wyobrazić. Po tym widziałem, jaki wpływ miał mój nałóg na życie moich dzieci i również sceny z ich przyszłości. Widziałem ich smutek i z powodu mojego odejścia, jak się czuły bez rodziny. Zobaczyłem, że ich matka nie będzie w stanie się nimi dobrze zająć i jak później zostałyby one oddane do rodziców zastępczych. Zobaczyłem również życie równoległe. Gdybym nadal pił i został z moją rodziną, przez co życie moich dzieci nie rozwinęłoby się w dobrym kierunku. Cała moja trójka dzieci poszłaby za moim marnym przykładem i piłaby, aby uciec przed stresem codziennego dnia.
Trzej nowi alkoholicy więcej — tak sobie pomyślałem. Moja kochana mała córeczka jako dorosła sama wyjdzie za mąż za pijaka, który jak ja będzie ją bić i ich czwórkę dzieci zniewoli w kazirodczych związkach. To wyglądało tak, jakbym dostał w twarz. To było za dużo dla mnie i nie mogłem tego znieść. Zostały mi otwarte oczy. Wtedy zrozumiałem swoje błędy. Zobaczyłem również, że gdybym stał się dobrym człowiekiem, zachowałbym się jak odpowiedni ojciec i byłbym dla moich dzieci przykładem. I wtedy to właśnie moje dzieci mogłyby szczęśliwie dorastać i mogłyby prowadzić produktywne życie. Znaczy to, że nie byłoby nigdy problemu, ale miałyby w ten sposób szansę na własne samodzielne życie bez narkotyków i alkoholu. Mój syn zostałby w swoim czasie ważną oraz wpływową osobistością.
Przynajmniej wtedy, gdybym został przy nim i okazał się dobrym ojcem. Potem obejrzałem jego ciemną stronę życia. W razie gdybym nadal pił i był słabym ojcem, wtedy to stałby się narkomanem, popełniałby mnóstwo przestępstw oraz wylądowałby w więzieniu. To było dla mnie przerażające i zdecydowałem, że na pewno tego nie chcę dla moich dzieci i też dla mnie. Zrozumiałem, że jako pijak żałosny i beznadziejny przed niczym nie będę mógł uciec. To musiałoby wszystko być przepracowane. To musiało zostać wszystko przepracowane przeze mnie. Te wszystkie rany i błędy, które doprowadziły mnie do tego, że postanowiłem popełnić samobójstwo. W moim życiu musiałbym wszystko na nowo powtarzać, a to wydawało mi się gorsze, niż chciałbym się przyznać. Wtedy to rozpłakałem się.
Świetlista istota zrozumiała, jak bardzo wszystkiego żałowałem, że czułem miłość i współczucie. Zwróciła się do mnie jak ojciec poważnym, ale spokojnym tonem: „Nie możesz zakończyć życia jak chcesz. Czy sam nie stworzyłeś sobie takiego sensu życia? Raczej nie. I dlatego nie możesz się sam zniszczyć.” Nie mogłem mówić ani rozważać. Mogłem jedynie płakać. Głos ten musiał należeć do pewnie Ducha Świętego, który został do mnie wysłany. Zacząłem wtedy rozmyślać, a głos stał się jeszcze miększy. „Jeszcze nie skończyłem z tobą. Twoja praca nie została jeszcze dokończona.
Idź z powrotem i zrób to, co powinieneś. Po to tu jesteś.” Gdy się obudziłem, moim pierwszym widzeniem była twarz mojej córki, na której to była widoczna ulga. Nancy przebudziła się w nocy i walczyła, by uratować mi życie. „Tatusiu, tak się bałam, że umarłeś. Byłeś taki zimny, a ja nie mogłam wyczuć twojego pulsu.” W kuchni moja żona przygotowywała właśnie posiłek. „Dzieci, chodźcie jeść! — zawołała. — Ty też możesz coś dostać, jeśli w ogóle dotrzesz do stołu. Pijany jesteś jak z dala — zawołała z odległości.” A ja byłem głodny i nie miałem wcale kaca. Dziwne, ale również wczorajszy wieczorny ból duszy już nie istniał.
Zamiast bólu była tylko we mnie miłość oraz spokój. Fajnie, gdybym mógł potwierdzić, że moje życie rozwinęło się już tylko prosto, ale to byłoby kłamstwo. Moja rozłąka i rozwód były złe, pomimo że dzieci zostały ze mną. Chciałem, żeby dzieci były ze mną i one też chciały tego. Facet mojej żony nie był nimi zainteresowany. Przestałem pracować jako księgowy i chciałem zostać nauczycielem. Bardzo ciężki był to wybór, żeby móc zapłacić wszystkie rachunki i móc utrzymać swoją rodzinę. Rozwiązałem wszystkie ubezpieczenia oraz oszczędności na starość. Dopiero po miesiącach dostałem pracę w szkole. Wtedy też straciłem głowę.
Sytuacja ta była bardzo straszna, ale ja patrzyłem na to jak na wyzwanie. Pomimo że stałem wtedy nad otchłanią mojego piekła, odczuwałem spokój i pocieszenie. One nie odpuściły mnie dotąd. Niektórzy z moich przyjaciół nie potrafią zrozumieć, że nie jestem już przygnębiony. Najlepsza odpowiedź na to jest i tutaj cytuję Pan Psalm: „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i twoja laska są tym, co mnie pociesza.” Po tym przeżyciu nie boję się już śmierci. Mam też rozszerzone duchowe pole widzenia. Biorę również na poważnie wychowanie moich dzieci. Gdy dzieci mnie potrzebują, to mam dla nich czas. Jestem dumny z tego, że mogłem powiedzieć, że stałem się tym ojcem, którym zawsze miałem już być.
Poznałem kobietę i ożeniłem się z nią. Nie jest tylko optycznie ładna, ale też wewnętrznie tak piękna, że karmi mnie siłą, abym mógł poradzić sobie z wszystkimi kłopotami i troskami. Nigdy nie zapomnę, co przeżyłem nad otchłanią piekła i tego, co mnie to nauczyło. To negatywne przeżycie śmierci klinicznej przestaje być negatywne, gdy pojawia się Bóg. Teraz pracuję w duchowej opiece i także prowadzę księgowość dla małych zakładów, którym nie jest łatwo utrzymać się na powierzchni. Moje dzieci żyją samodzielnie i prowadzą szczęśliwe, produktywne i pracowite życie. Ja zaś czuję się sam ze sobą w spokoju. I to jest właśnie taka sytuacja opisana przez pana, który otarł się o śmierć kliniczną. Oczywiście w sposób negatywny, ale tak czy inaczej na koniec wyszło pozytywnie. Jak wspominałem wcześniej, ludzie doznają różnych przeżyć.
Bardzo często, jeżeli już masz takie przeżycia, to wracasz w odmienionym stanie. Ciągle mi tutaj Velious pisze, że coś rwie. Nie mam pojęcia. Może to, że masz trzaski. Może przez to, że na innych ustawieniach dzisiaj jadę. Nie będę się teraz rozłączał, bo to już nie ma sensu. Najwyżej to jakoś przefiltruję później w programie, w którym będę obrabiał. To jeszcze wam puszczę inną relację. Cztery minuty trwa i to jest relacja osoby, która utknęła się o śmierć, będąc w swoim własnym piekle.
[02:03:11] - To wszystko, co możemy dla pana teraz zrobić. Niech pan walczy z trucizną. Czułem, że odchodzę. To było straszne. Słyszałem wszystko. Leżałem tam, a lekarze, pielęgniarki, sanitariusze kręcili się w pobliżu. Nie byłem w stanie utrzymać otwartych oczu. Gdy je zamknąłem, poczułem niesamowitą ulgę. Pomyślałem, że zamknę je tylko na chwilę, a potem znowu otworzę. Kiedy to zrobiłem, poczułem się jakby uwolniony.
Walka o życie została zakończona. Obudziłem się, stojąc. Było bardzo ciemno. Pomyślałem: „Dlaczego lekarze zgasili światło? Co to za szpital?”. Zastanawiałem się, jak długo spałem. Uspokajałem się, że przecież nie zwariowałem. Moje oczy musiały przyzwyczaić się do ciemności. Może zbyt szybko się obudziłem. Zacząłem się rozglądać, czekając na poszerzenie źrenic, ale nic nie widziałem.
„Musi tu być jakieś światło” — pomyślałem. Obróciłem się wokoło, próbując znaleźć kontakt. Jednak nic nie widziałem. Nie mogłem znaleźć ściany. To dziwne. Czyżby mnie przenieśli? Poszedłem w lewo, szukając łóżka. Nie mogłem go znaleźć. Zirytowałem się. „Świetnie, idioto, jak mogłeś zgubić łóżko?”.
Nadal szukałem łóżka, aż uświadomiłem sobie, że nie widzę nawet własnej ręki. Chciałem dotknąć swojej twarzy, ale ręka ją przeniknęła, jak gdyby nie było tam ciała. „To niemożliwe. Nie można ominąć swojej głowy”. Kompletnie nie czułem swojego ciała, jakbym był niczym. Jakbym był poza fizycznym ciałem. Tak jakbym był przezroczysty. A jednak miałem wrażenie, że jestem ludzką istotą. Ja, którym jestem, wydawał się tam stać. Co się stało?
Kiedy tak stałem, poczułem na sobie czyjeś spojrzenie. Badały mnie niewidzialne oczy czegoś lub kogoś. Ta ciemność była nasycona złą obecnością, zimnem przenikającym atmosferę. Gdzie ja jestem? Zamknij się. Zasłużyłeś, żeby tu być. Co? Zasłużyłem, żeby być gdzie? W piekle. A teraz zamknij się.
Gdy tak stałem, zrozumiałem, że jestem w piekle.
[02:07:45] - I takie właśnie są wizje. Dobra, wiecie co? Ja będę kończył, bo zmęczony jestem. Ktoś chce zadzwonić do mnie, pogadać jeszcze? Czy mam włączyć linię, czy nie włączać? Sprawdzę sobie czaty, co tam jest w ogóle. Co mi piszecie na tych czatach? Chyba wszyscy jesteśmy zmęczeni. Dzisiaj trochę wcześniej zrobiłem audycję, bo stwierdziłem, że po prostu mam możliwość zrobienia wcześniej, a też chciałbym się normalnie w nocy położyć, przespać. Nie urywać tych nocy.
Rzadko mi się zdarza, żebym mógł normalnie w nocy pospać tak w pełni. Zawsze są te noce urwane. Co by wam tu jeszcze powiedzieć? Nie chcę zaczynać nowych tematów, bo mam tutaj artykuły przygotowane na inne audycje, a nie chciałbym za bardzo wam tutaj mieszać. Następnym razem postaram się zrobić inny układ, bo teraz już nie chcę kombinować, żeby się znowu nie bawić później odfiltrowywaniem i tak dalej, bo byłyby znowu problemy. Tak że następnym razem trochę zmienię. Być może to jest ta częstotliwość Marku, o której pisałem wcześniej, że nadaję w innych częstotliwościach i być może to powoduje jakieś takie dziwne zgrzyty na serwerze nadającym. Tak że zrobię to najwyżej później w tle. Leci oczywiście muzyka „Na krawędzi” NDE. Dobra, to ja będę kończył w takim razie.
Sorry, że nie będę ciągnął dalej, bo jestem zmęczony. Widzieliście, co ja wam przeczytałem. Mniej więcej powiedziałem, na czym to zjawisko polega. Trochę wam powiedziałem o moim tym. Nie zadajecie mi pytań, nie repetujecie się. Ja też za bardzo nie wiem już, co wam mam tutaj mówić, a na siłę też znowu nie będę tego ciągnął. Nie wiem, jaki będzie temat na następną audycję. Może o tym astralu bym coś wam opowiedział, o tych larwach, o tych wszystkich istotach, które spotykamy tam. To byłby dobry temat, chyba nie? Dobra.
Dzięki wam, że byliście, że wam się w ogóle chciało słuchać tego, co ja tutaj mówię. Ja sobie jeszcze tylko przygotuję tutaj. Dobra, trzymajcie się w takim razie i do następnego. Cześć. Projekt Nierealistyczna 6.