[00:08] - Radio Paranormalium przedstawia: Spirytyzm w pytaniach i odpowiedziach. Na pytania słuchaczy odpowiada Piotr Struczyk z Polskiego Towarzystwa Studiów Spirytystycznych. www.spirytyzm.pl. Dlaczego reinkarnujemy?
[00:35] - Na to pytanie najprościej chyba byłoby odpowiedzieć, że reinkarnujemy, ponieważ tak postanowił Bóg, ale to chyba byłoby zbyt duże uproszczenie. Do tej kwestii reinkarnacji można podchodzić na różne sposoby, ponieważ ezoterycy czy spirytyści, czy nawet duchowni katoliccy mają różne poglądy na ten temat. Na przykład ezoterycy twierdzą, że reinkarnacja w ogóle nie jest obowiązkowa. Inni twierdzą, że reinkarnacja może się odbyć, jeżeli mamy na to ochotę. Spirytyści natomiast uważają, że reinkarnacja jest pewnego rodzaju obowiązkiem. To znaczy duch ewoluuje właśnie poprzez wcielenia na Ziemi bądź wcielenia na innych planetach. A na przykład ksiądz François Brune, który jest katolickim duchownym i zajmuje się transkomunikacją, jest zdania, że reinkarnacja owszem, może mieć miejsce, ale tylko w ramach wyjątku. Odpowiedzi na najważniejsze pytania związane z tym tematem możemy znaleźć w „Księdze duchów” Alana Kardeca. Jest to wszystko bardzo dokładnie i przejrzyście opisane, a z informacji zawartych w tej książce wynika jednoznacznie, że tylko poprzez reinkarnację dusza może osiągać doskonałość. Oczywiście to też jest pewnego rodzaju uproszczenie, ponieważ duch rozwija się nieustannie, nawet gdy jest w zaświatach, ale reinkarnacja właśnie w takim ciele materialnym powoduje, że po prostu duch rozwija się najszybciej.
I teraz moglibyśmy zadać kolejne pytanie: dlaczego Bóg stworzył nas niedoskonałymi? Dlaczego Bóg nie stworzył duchów od razu rozwiniętych, od razu posiadających już pełną wiedzę? Tutaj tworzy nam się zagadnienie filozoficzne. Ezoterycy, na przykład przynajmniej niektórzy uważają, że poprzez stworzenie dusz Bóg mógł doświadczyć siebie. Więc według tego poglądu każdy z nas stanowi tak jakby część takiego wielkiego układu nerwowego, który dostarcza bodźców, który dostarcza informacji. A z kolei spirytyści uważają, że dzięki temu, że dusze zostały stworzone jako taka pusta karta, taka tabula rasa, cały sukces będą zawdzięczały sobie, ponieważ same będą musiały pracować na własny rozwój i nagroda, którą później zdobędą, będzie im się w pełni należała. Myślę, że jeżeli porównać teraz świat duchowy do świata naszego materialnego, to właśnie to drugie wyjaśnienie wydaje się bardziej sensowne, ponieważ przecież każdy z nas wie, że bardziej cieszymy się z sukcesu, na który sami musieliśmy ciężko zapracować, niż z czegoś, co zostało nam dane zupełnie za darmo. Więc możemy powiedzieć, że dzięki temu, że jesteśmy zmuszeni do pracy nad sobą, Bóg daje nam możliwość cieszenia się, radowania się z tego, co osiągnęliśmy, z tego, co osiągniemy w przyszłości.
[03:36] - Czy powinniśmy się zainteresować rozwojem swojej duszy? Jeśli tak, to dlaczego?
[03:42] - Tak, oczywiście powinniśmy zajmować się rozwojem naszej duszy, ponieważ w gruncie rzeczy po to się urodziliśmy, aby nad tą duszą pracować, aby się rozwijać. A przecież dusza to nie jest jakiś element, który gdzieś tam sobie wisi w powietrzu albo został nam przyczepiony za uchem, albo w jakimś innym miejscu. Ta dusza to jesteśmy my. To jest nasza świadomość, to jest to, jakimi jesteśmy ludźmi. To, czy jesteśmy dobrzy, czy jesteśmy źli. To są właśnie cechy naszej duszy. Dusza to jest nasza świadomość. To jest to, co myślimy, to co czujemy. Powtarzam się, ale dusza to jesteśmy my i czym bardziej pracujemy nad sobą, tym stajemy się lepszymi ludźmi. Dlatego chyba właśnie przede wszystkim powinniśmy się zainteresować tym rozwojem naszej duszy.
Jeżeli chcemy, aby ludzie odbierali nas jako osoby mądre, to musimy przeczytać kilka książek. Jeżeli chcemy, aby ludzie uważali nas za osoby obeznane w różnych tematach, to też musimy się interesować różnymi sprawami. Nie wystarczy tylko ograniczyć się do naszego własnego podwórka i własnego ogródka. Jeżeli chcę być dobrym mechanikiem, to też musisz się nauczyć swojego zawodu. I tak dalej. Mógłbym te przykłady mnożyć w kółko. Myślę, że jeżeli myślimy o rozwoju naszej duszy, nie należy też wybiegać za daleko. To jest tak samo jak student, który zaczyna studia, ma przed sobą pięć lat ciężkiej nauki. Jeżeli taka osoba będzie się zastanawiała nad wszystkimi kolejnymi egzaminami, zaliczeniami, które będzie musiała gdzieś tam po drodze zdać, to po prostu już na samym wstępie zniechęci się, więc trzeba odrzucić takie myślenie. Trzeba zastanowić się nad kolejnym krokiem, który trzeba zrobić.
Student nie myśli o całych studiach, całych pięciu latach. Student musi się skupić na najbliższym zaliczeniu, na najbliższym egzaminie, ponieważ jeżeli nie zda najbliższego egzaminu, to nie ma co w ogóle liczyć na jakieś kolejne etapy edukacji tej studenckiej. Tak samo jest z człowiekiem. Nie trzeba się zastanawiać nad tym, co zrobić, żeby stać się tak doskonałym jak archanioł, ale trzeba skupić się na tym kolejnym, maluteńkim, mrówczym kroczku. Co zrobić, żeby dzisiaj być lepszym człowiekiem niż na przykład wczoraj? Jakie popełniłem wczoraj błędy? Czego się wstydzę? Czego nie chciałbym powtórzyć? Skoro wczoraj udało mi się coś fajnego zrobić, to może dzisiaj uda mi się powtórzyć to, co zrobiłem wczoraj i zrobić coś nowego. Może uda mi się jakiś kolejny kroczek.
Może błąd, którego nie chciałbym powielać, może dzisiaj, a może jutro uda mi się to zrobić i spróbuję. Jak mi się nie uda, to będę miał kolejny dzień, żeby spróbować, żeby mi się powiodło. Jak mi się nie powiedzie, to zrobię to jeszcze raz i tak dalej. Aż w końcu po wielu próbach człowiek dojdzie do kolejnej drobnej perfekcji. Bo przecież nawet każda próba rozwoju jest kolejnym krokiem. Nawet jeżeli ta próba jest nieudana, to już sama świadomość, że chcemy to zrobić, że chcemy się poprawić, że chcemy dążyć do doskonałości, już jest jakąś formą ewolucji. Jeżeli kwestii naszego rozwoju nie potraktujemy poważnie, to niestety tak samo jak dzieciak, który chodzi do szkoły, ale nie za bardzo się przykłada do swoich lekcji, do swoich zadań domowych, tak samo jak on będziemy musieli najprawdopodobniej powtórzyć klasę, powtórzyć rok. Dlatego są duchy, które rozwijają się bardziej, lepiej, szybciej, a są duchy, które prawie że drepczą w miejscu i tego postępu tak za bardzo nie widać. Jedne duchy pracują nad sobą, więc przeskakują kolejne etapy z klasy do klasy. Kolejne duchy zostają w tym samym miejscu.
I te różnice między jedną duszą a drugą robią się coraz większe. W literaturze spirytystycznej moglibyśmy znaleźć przynajmniej kilka przykładów duchów, które podczas swojego życia materialnego zadawały się, dajmy na to, z jakimiś rzezimieszkami, a po kilkuset latach ewolucji, rozwoju duchowego te duchy nie rozpoznają się, ponieważ różnica między nimi, różnica w ewolucji jest tak duża, że one po prostu się nawet nie widzą. Ale przecież analogiczna sytuacja ma miejsce w życiu niejednego z nas, w życiu materialnym, gdzie na przykład przyjaciele z lat młodzieńczych, którzy nie widzieli się przez kilkadziesiąt lat, spotykają się i różnica między nimi jest tak duża, że oni nie potrafią znaleźć wspólnego języka, jak to było dawniej. Tak samo sprawa wygląda u duchów.
[08:48] - Czy spirytyzm udziela jakichś wskazówek, jak powinniśmy kierować rozwojem swojej duszy i co powinniśmy robić?
[08:55] - Tak, oczywiście. W każdej książce spirytystycznej znajdujemy masę wskazówek na temat tego, w jaki sposób powinniśmy kierować naszym rozwojem duchowym i co powinniśmy robić, aby ten rozwój w ogóle był możliwy. Jeśli pominąć „Księgę duchów”, to chyba najlepszym przykładem spirytystycznego poradnika będzie książka spisana pismem automatycznym przez Divaldo Franco, podyktowana przez ducha Joanny de Angelis pod tytułem „Żyć szczęśliwie”. Jest to książka, która składa się z długiej serii krótkich porad, które mają sprawić, aby nasze życie stało się przyjemne, bardziej znośne dla nas samych i dla innych, aby nasze życie było mniej obciążone balastem negatywnych emocji. Ponieważ to właśnie te negatywne emocje sprawiają, że jesteśmy nieszczęśliwi. Kilka fragmentów tej książki zamieściliśmy w formie audio na YouTube, więc zachęcam tutaj wszystkich słuchaczy ParaRadia do poszperania i myślę, że ktokolwiek jest zainteresowany rozwojem duchowym na pewno nie będzie zawiedziony. Wspomniałem przed momentem o pozbywaniu się balastu negatywnych emocji. To jest ważne, ponieważ to stanowi podstawę rozwoju. Wszystko, co mógłbym w dalszej części audycji powiedzieć na temat rozwoju duchowego, pracy nad samym sobą w gruncie rzeczy sprowadza się właśnie do tej absolutnej bazy. I nawet tak jak sobie teraz o tym myślę, wydaje się to tak banalnie proste, że aż śmieszne.
Ale właśnie tak sprawy się mają. Innymi słowy, czym bardziej pozytywnie będziemy spoglądali na świat, na to, co nas otacza, tym bardziej będziemy szczęśliwi, tym bardziej będziemy bliscy doskonałości. Ile rzeczy w naszym życiu komplikuje gniew, zazdrość, egoizm? Ile błędnych decyzji podjęliśmy pod wpływem jakiegoś zdenerwowania, jakiegoś takiego chwilowego impulsu, którego później żałowaliśmy? Od dawien dawna najwięksi filozofowie przecież mówią, że człowiek, który chciałby zapanować nad światem, powinien najpierw nauczyć się panować nad sobą. Więc wydaje się, że panowanie nad własnymi emocjami, panowanie nad własnymi myślami jest takim największym skarbem. Przecież złością czy zazdrością tak naprawdę szkodzimy tylko sobie. Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację, gdzie dwie osoby mieszkają obok siebie w dwóch różnych gospodarstwach i nagle jedna kupiła sobie na przykład nowy ciągnik, a rolnik, który mieszka tuż za płotem, zazdrości tamtemu. Ach, by mu się tak opona przebiła! Ach, by mu się tam coś popsuło!
A może mu się spali, a może go piorun trafi. I teraz tak: jedna osoba, właściciel nowego ciągnika cieszy się, jest w euforii, przeżywa takie chwile radości, bo w końcu coś się układa w jego życiu i tak dalej. A druga osoba z tą zawiścią, z tą złością przeżywa i tak naprawdę ta złość, ta zawiść zżera go od środka. I teraz, jeżeli spojrzymy na te dwie osoby z boku, to Zadamy sobie pytanie, która znajduje się w lepszym położeniu, jeśli chodzi o emocje, o przeżycia duchowe. Od razu powiemy, że ten, który jest radosny, jest w lepszej sytuacji niż ten, który zazdrości i którego nerwy czy złość zżera od środka. Dlatego ważne jest, aby człowiek panował nad tymi emocjami, nawet jeżeli jego niedoskonałość prowadzi do tego, że zazdrości i zaczyna złorzeczyć sąsiadowi, to jednak powinien w tej zazdrości, której przecież nie da się tak z dnia na dzień pozbyć, starać się znaleźć coś pozytywnego. Powinien się ucieszyć. Sąsiad ma nowy ciągnik. Może mi pożyczy albo coś dla mnie zrobi, a jak nie, to przynajmniej będę wiedział, do kogo się zwrócić, żeby mu zapłacić, żeby coś dla mnie zrobił i tak dalej. Może ten przykład jest akurat troszeczkę naiwny, ale jeżeli nauczymy się cieszyć sukcesem sąsiadów, sukcesem bliskich, sukcesem nawet osób, które niekoniecznie cieszyłyby się z powodu naszego sukcesu, jeżeli nauczymy się doceniać drobne radości życia, nasza codzienność stanie się bardziej radosna, bardziej pozytywna.
A ponieważ takie przeżycia są przeżyciami subiektywnymi, czyli mają miejsce tylko w naszej głowie, to też tylko my na tym korzystamy. Inny przykład. Jakiś czas temu pewna starsza kobieta powiedziała mi, że nie ma powodów do radości. Ja, zaskoczony, zapytałem: „Jak to? Przecież ma pani 90 lat. Mieszka pani we własnym gospodarstwie. Jest pani zdrowa, wszystko potrafi pani zrobić wokół siebie. Nie potrzebuje pani niczyjej pomocy. Może pani się sama przemieszczać. Nie jeździ pani na wózku inwalidzkim, nie jest pani podpięta do respiratora.
Może pani robić, co pani tak naprawdę chce. Ma pani udane dzieci. Syn jest inżynierem. Córka również odniosła sukcesy, ponieważ jest kierowniczką w niewielkiej firmie. Wnuki także odnoszą sukcesy sportowe”. I mówię: „Proszę panią, ale przecież ja tutaj pani wymieniłem przynajmniej kilkanaście powodów do radości”. I ona popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się odruchowo i mimowolnie mówi: „No tak, rzeczywiście”. I myślę teraz, że na miejscu tej kobiety tak naprawdę mógłby się znaleźć każdy z nas, ponieważ w większości mamy problemy z docenianiem małych, codziennych radości. Tego, że jesteśmy zdrowi, tego, że mamy gdzie przenocować, że nie ma wojny, że nie pada deszcz, że słońce świeci, że w domu jest żona, do której możemy się odezwać, że są dzieci, które biegają po mieszkaniu. To są rzeczy, które doceniamy dopiero wtedy, kiedy je utracimy.
Dopiero wtedy patrzymy i myślimy sobie: „Kurde, ale ja wtedy byłem szczęśliwy, jak mi było wtedy dobrze, a teraz już nie jest tak fajnie”. Innym przykładem uzyskiwania wewnętrznego spokoju jest sytuacja, w której ktoś próbuje wyprowadzić nas z równowagi. Jeżeli mam do siebie jakiś dystans i znam swoją wartość jako człowieka, to też czyjeś krzyki spłyną po mnie jak po kaczce. Istotne jest to, w jaki sposób postrzegamy świat. Istotne jest to, w jaki sposób postrzegamy nasze miejsce w tym świecie. I tak jak niektórzy filozofowie byli w stanie oddać swoje życie za poglądy, które głosili. I tutaj akurat pomyślałem o Sokratesie. Tak samo każdy z nas jest w stanie unieść się ponad tę codzienną materialną, niską rzeczywistość. A jak to uczynić? Po prostu czytając książki.
Katolicy, Żydzi, muzułmanie, buddyści wszyscy mają jakąś swoją wizję świata. Tak samo jest ze spirytystami. I tak naprawdę to chyba nie ma innej, łatwiejszej drogi niż dużo czytać, zgłębiać filozofię, zadawać sobie pytania i szukać odpowiedzi. To jest chyba jedyny sposób.
[16:09] - Niektóre źródła poświęcone reinkarnacji wspominają o 35 etapach ewolucji duszy.
[16:16] - Tak, kiedyś o tym czytałem. To było 35 etapów, 7 etapów, po 5 etapów i tak dalej. Ale to tak naprawdę nie ma znaczenia. Trzeba to traktować jak podział umowny. Tak samo jak w „Księdze duchów” mamy podział na różne kategorie i klasy duchów, które stworzył Allan Kardec. Ale Allan Kardec podkreślił, że to wszystko jest umowne. Nie należy tego traktować zbyt dosłownie, bo nawet życie normalnego człowieka, każdego z nas możemy podzielić na jakieś etapy i zresztą czynimy to. Podzieliliśmy społeczeństwo według wieku między innymi. Jeden ma 10 lat, drugi 11, 30, 40 i tak dalej. Ale tak naprawdę to jest też kwestia umowna, ponieważ aby być tak bardzo dokładnym, musielibyśmy wziąć pod uwagę nie tylko lata, ale też miesiące, tygodnie, dni, godziny, minuty, sekundy, a może nawet i setne sekundy, które upłynęły od chwili narodzin konkretnej osoby.
A to przecież byłoby niepraktyczne. W ogóle nie wiadomo, czemu miałoby to służyć. I tak naprawdę chyba w ogóle nie ma sensu zawracać sobie tym głowy. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ wiek każdego człowieka można w pewnym sensie porównać do stopnia rozwoju ducha właśnie w tym świecie niematerialnym. Nie istnieje żadna sztywna klasyfikacja poziomu rozwoju duchów, której nie dałoby się zmienić. To są rzeczy, które stworzył człowiek tylko po to, aby łatwiej nam było zrozumieć funkcjonowanie świata. I równie dobrze moglibyśmy chcieć stworzyć identyczny podział dla ludzi. Zresztą coś takiego funkcjonuje i nazywamy to szkołą. A do której chodzisz klasy?
A chodzę do trzeciej. A ty, do której chodzisz klasy? Chodzę do piątej. I tutaj słysząc takie pytania i takie odpowiedzi, automatycznie otwierają nam się gdzieś tam w głowie szufladki, które klasyfikują konkretne dzieci. A ten jest bardziej rozwinięty, a ten jest mniej rozwinięty. Ale jeżeli weźmiemy pod uwagę, że takie pytanie moglibyśmy zadać uczniowi na początku roku szkolnego i na końcu roku szkolnego, jego odpowiedź będzie taka sama, ale poziom rozwoju będzie inny. A poza tym w każdej klasie są różne dzieci. Jedne uczą się szybciej, inne uczą się wolniej. I chociaż każde z tych uczniów udzieliłoby takiej samej odpowiedzi na zadane pytanie, to jednak ich poziom rozwoju będzie inny. Więc moja opinia na temat tych klasyfikacji rozwoju duchów jakichkolwiek jest taka, że możemy sobie to brać pod uwagę, jeżeli jest nam to na rękę, jeżeli dzięki temu łatwiej będziemy w stanie zrozumieć, na czym ten rozwój polega.
Ale absolutnie nie należy tego traktować jak jakiejś wyroczni.
[19:03] - Powracanie do ciała i ciągłe reinkarnowanie niektórym ludziom wydaje się koszmarne. Dlaczego nie możemy po prostu przeżyć jednego wcielenia i mieć z tym spokój? Czy nie możemy po prostu zdecydować, że obecne wcielenie jest naszym ostatnim?
[19:18] - Znam to uczucie. Ja sam, gdy zaczynałem poznawać filozofię spirytystyczną, gdy przeczytałem o reinkarnacji, byłem bardzo niepocieszony. I ja również w pewnym sensie odbierałem to jak karę. Myślałem sobie: no po co? Po co znowu wracać do tego, co jest takie nieprzyjemne? Po co wracać do czegoś, czego najchętniej byśmy w ogóle nie brali, nie przyjmowali na własne barki? Ale prawda niestety jest taka, że znajdując się tam w zaświatach sami bardzo chętnie wracamy do tej formy cielesnej. Więc upraszczając sprawę, moglibyśmy powiedzieć, że Bóg wcale na nas nie wymusza wcielania się. My po prostu sami tego chcemy. Tutaj cierpimy, nie jest nam dobrze, ale tam w zaświatach, gdzieś w tym świecie niewidzialnym, tym świecie duchowym, jednak nabieramy dystansu do tej rzeczywistości materialnej i myślimy sobie: kurde, no jednak nie było tak ciężko.
Jednak poradziłem sobie. A może bym coś jeszcze raz spróbował? I tutaj mam na myśli taką wewnętrzną, nieodpartą chęć ponownego zmierzenia się z własnymi słabościami. Myślę, że jest to rzecz, którą najłatwiej zrozumie sportowiec. Taki na przykład maratończyk, który zaczynał bieganie od krótkich dystansów, potem decydował się na coraz dłuższe, coraz dalsze i tak dalej, i tak dalej, aż w końcu jest w stanie przebiec sto kilometrów. Ale przecież nikt go do tego nie zmusza. On po prostu sam chciał startować, próbować. Przebiegłem dziesięć, a spróbuję, przebiegnę piętnaście. A jak się uda piętnaście, to może potem przebiegnę dwadzieścia. I tak dalej, i tak dalej.
Więc można by tak żartobliwie powiedzieć, że duchy traktują życie materialne, życie cielesne jak taki wyczyn sportowy. Ale mamy też przecież ludzi, którzy czują pociąg do zdobywania wiedzy. Na przykład doktoranci na uniwersytetach, którym przecież nikt nie każe. Ale oni po prostu sami chcą zdobywać kolejne stopnie naukowe.
[21:24] - Czy to prawda, że dusza ewoluuje najefektywniej w formie fizycznej? Jeśli tak, to dlaczego?
[21:31] - Tak, to prawda, że w życiu materialnym taka dusza rozwija się najszybciej, ponieważ na takiej planecie jak Ziemia na przykład dusza jest wręcz bombardowana masą rozmaitych bodźców, które sprawiają, że taka istota duchowa jest zmuszona do działania, do podejmowania decyzji, a w dodatku materia, w którą jest obleczona, czyli ciało, ogranicza jej możliwości. Więc tutaj przychodzi mi do głowy takie troszkę może zabawne porównanie. I mam przed oczami poligon wojskowy, po którym biegają żołnierze w zbyt ciasnych, niewygodnych mundurach. Z jednej strony mają jakieś zadanie do wykonania, z drugiej strony te niewygodne ubrania, niewygodny sprzęt, ciężki sprzęt krępuje ich ruchy i zmusza ich do dodatkowego wysiłku. No i kolejne pytanie: gdzie żołnierz tak naprawdę uczy się walczyć? Czy na poligonie wojskowym, czy w wygodnych koszarach? Dokładnie tak samo jest z duchami. Dopiero w akcji, dopiero w działaniu można tak naprawdę pracować nad własnym rozwojem.
[22:41] - Co to znaczy, że każde wcielenie zostało wcześniej zaplanowane? Przez kogo?
[22:47] - Planowanie inkarnacji to jest kolejna bardzo interesująca i w gruncie rzeczy dosyć skomplikowana rzecz, ale na pewno uda mi się to jakoś ładnie zobrazować. Żyjemy w społeczeństwie, żyjemy w rodzinie i każdy członek rodziny pełni jakąś funkcję i wpływa na innych. I tak jak w naszym normalnym życiu możemy na przykład... Mężczyzna na przykład może umówić się z kobietą. Ty będziesz teraz moją żoną, ja będę twoim mężem. Tak samo duchy robią to w zaświatach, zanim jeszcze przyjmą cielesną formę. Takie istoty mogą na przykład umówić się, że żyjąc w jednym związku, będą starały się zwalczać swoje własne słabości lub będą się wspierać na przykład w chorobie. Jeżeli jeden z dwóch duchów ma coś do odpracowania, drugi może chcieć mu pomóc. Ale też czasami silnym impulsem do działania jest jakaś wada. Na przykład jeden z duchów może powiedzieć do drugiego i tutaj pójdę troszeczkę w żart: słuchaj, w naszym związku będę cię tak irytował, że będziesz chciał zrobić mi krzywdę, ale ty będziesz musiał zrobić wszystko, co w twojej mocy, aby do tego nie doszło.
Należy to rozumieć jako tworzenie możliwości zaistnienia pewnych sytuacji, które mogą mieć kluczowe znaczenie dla powodzenia lub niepowodzenia danej misji. Jeżeli duch zawiedzie, niestety będzie musiał ponieść konsekwencje i powtórzyć zadanie. Dlatego ważne jest, aby człowiek w chwilach słabości potrafił jednak powstrzymać się przed upadkiem. W planowaniu życia pomagają nam także nasi duchowi przewodnicy, nasi duchowi przyjaciele, którzy potrafią nakierować nas na odpowiednie tory, abyśmy na przykład nie wybrali sobie zadania zbyt trudnego, któremu nie jesteśmy w stanie podołać, bądź abyśmy nie wybrali sobie zadania zbyt łatwego, które tak naprawdę niczemu nie będzie służyć i w efekcie nie przyczyni się jakoś specjalnie do naszego rozwoju. We wczesnych etapach życia duszy, kiedy to dusza dopiero co została stworzona i nie jest w stanie jeszcze podjąć samodzielnie decyzji, wcielenie jest jej narzucone. Więc z kolei ten element można by porównać także do życia rodzinnego, gdzie rodzice decydują za dziecko, a dopiero później, gdy dziecko już jest świadome tego, co się wokół niego dzieje, może decydować o sobie.
[25:22] - A co jeśli osiągniemy już doskonałość? Czy rozwój duszy w tym momencie po prostu staje w miejscu, czy postępuje dalej?
[25:30] - Tutaj odpowiedź jest krótka i prosta. Doskonałości nie osiągniemy, ponieważ doskonały jest tylko Bóg. Gdybyśmy osiągnęli doskonałość, stalibyśmy się Bogiem. Ale ja bym się tym za bardzo nie martwił, ponieważ proces reinkarnacji jest tak długi i tak zróżnicowany, że do końca naszego duchowego istnienia, a przecież dusza jest nieśmiertelna, będziemy mieli co robić. Ziemia należy do światów niższych, więc materia, z której jest stworzona, jest bardzo gęsta i można to tak zabawnie ująć, nieprzyjemna. Natomiast jeśli chodzi o światy wyższe, w których te duchy są już bardzo rozwinięte, można by nawet rzec, że są bliskie doskonałości. Światy te są stworzone z materii tak subtelnej, iż różnica między stanem wcielonym a odinkarnowanym jest wręcz blada, a ciało takiej istoty inkarnowanej w zasadzie niewiele różni się od ciała duchowego ducha niewcielonego. Ale nawet duchy znajdujące się na tak wysokim poziomie będą kontynuowały swój rozwój. Chociaż z naszego ziemskiego punktu widzenia mogą wydawać nam się po prostu idealne. Ale tak naprawdę do ideału jest im jeszcze bardzo daleko.
Jeżeli teraz pomyślimy sobie, że przecież Ziemia nie jest światem najniższym, że gdzieś tam znajdują się światy na jeszcze niższym poziomie rozwoju, które przecież też są zamieszkiwane przez jakieś nisko rozwinięte duchy, to przecież gdyby tamte duchy spojrzały na nas, mogłyby sobie powiedzieć: „O, ale ci ludzie to przecież oni są tak doskonali. Dla nas to są bogowie, to są anioły, to są istoty wspaniałe, mądre, rozwinięte. Przecież czego one mogłyby się jeszcze nauczyć?” Ale teraz my spoglądamy gdzieś tam w górę. Widzimy te anioły, te piękne stworzenia i też mamy prawo mieć takie mylne odczucia. Ale nie wybiegajmy tak daleko. Po prostu zastanówmy się, co zrobić, abyśmy jutro wieczorem byli ludźmi lepszymi niż byliśmy dzisiaj rano. Dziękuję.
[27:47] - Była to audycja „Spirytyzm w pytaniach i odpowiedziach”. Na pytania słuchaczy odpowiadał Piotr Struczyk z Polskiego Towarzystwa Studiów Spirytystycznych. www.spirytyzm.pl. Zapraszamy do nadsyłania pytań do audycji. Nasze kontakty to Gadu-Gadu 36 08 80 02, Skype radio.paranormalium.pl, numer telefonu 32 746 00 08 oraz e-mail radio@paranormalium.pl.