blaty dębowe

fronty meblowe frontymeblowe.com



Meble-NewYork.pl meble na wymiar Wałbrzych

Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

Uprowadzenie przez roboty w Brazylii w 1977 roku. Przypadek Antonio La Rubia


Dodano: 2013-12-30 16:34:42 | Wyświetleń: 2607 | Przeczytam później
UFO, Brazylia, Brazil, La Rubia
Rekonstrukcja wyglądu obcych istot - szkic wykonany przez świadka


Niniejszy artykuł został pierwotnie opublikowany na łamach APRO Bulletin w roku 1977:

Jesteśmy wdzięczni badaczce tej tematyki Irene Granchi z Rio De Janeiro w Brazylii za szczegóły tego domniemanego i bardzo dziwnego przypadku. Z właściwą sobie gruntownością, pani Granchi przesłała tłumaczenia pełnych tekstów artykułów prasowych o "0 Dia", które jako pierwsze przekazały tę historię, i które zawierały dużą ilość błędów, które pani Granchi poprawiła przed wysłaniem ostatecznego raportu. Oto szczegóły:

Pani Granchi najpierw udała się do Paciencia, miejsca w którym wydarzył się incydent (około 45 kilometrów od Rio) w niedzielę, 8 października, i przeprowadziła rozmowę z dr Neli Carbonel, która zbadała ofiarę. Nie mogła jednak zrobić wywiadu z samym zainteresowanym, panem Antonio La Rubia, gdyż w dalszym ciągu był on bardzo roztrzęsiony. Obiecał przyjechać do Rio gdy tylko poczuje się lepiej i porozmawiać z panią Granchi, tak więc 18 października zjawił się w jej domu wraz ze swoim bratem Arnaldo.

Ponieważ pani Granchi miała tylko 40 minut czasu, gdyż musiała jechać do Cultura na lekcje, jjest to mniej więcej wstępny raport. Pani Granchi zamierza poświęcić temu przypadkowi więcej czasu i jeśli tylko pojawią się dalsze informacje w tej sprawie, zostaną opublikowane w Biuletynie.

Antonio La Rubia zwykle budzi się o drugiej nad ranem, myje zęby, kąpie się i wychodzi z domu między 2:15 a 2:20. Tego ranka, jak sądzi, musiał wyjść o 2:20, gdyż na tej właśnie godzinie zatrzymał się jego zegarek. Wyszedł na duże pole nieopodal swojego domu i gdy tylko zbliżył się do najbliższego narożnika, zatrzymał się na chwilę, gdyż na polu znajdował się obiekt, który - jak ocenił - miał co najmniej 70 metrów szerokości, a jego wysokość wychodziła poza granicę pola.

Antonio pomyślał, że ten wyglądający jak kapelusz obiekt koloru matowo ołowiowego stał na ziemi. Dochodzenie przeprowadzone później przez panią Granchi i Antonia nie wykazało żadnych śladów lądowania, takich jak wgniecenia, wypalona trawa, itd., aczkolwiek pani Granchi sądzi, że mogli je przeoczyć.

Gdy tylko pan La Rubia zdał sobie sprawę z tego, co zobaczył (nigdy wcześniej nie wierzył w istnienie UFO), postanowił wrócić do domu.

(Początkowo pan La Rubia myślał, że obiekt był autobusem, którym miał jechać do terminala firmy Oriental Bus, w której pracował jako kierowca)

Antonio jednak nie mógł biec, gdyż w momencie gdy postanowił się wycofać intensywnie jasne światło oświetliło cały obszar. La Rubia stał obok słupa elektrycznego, który został oświetlony jaskrawym niebieskim światłem. W tym momencie Antonio zauważył trzy "roboty" stojące obok niego. Miały wysokość 1,4 metra, ale ich anteny, wystające ze środków ich głów, dalece przewyższały jego wzrost (około 1,9 metra). Głowy tych stworzeń wyglądały jak piłki do amerykańskiego futbolu i w środkowej części posiadały horyzontalne paski, które wyglądały jak małe lusterka o niebieskim odcieniu, przy czym jedno było trochę ciemniejsze od pozostałych.

Ciała, jak powiedział Antonio, były krępe, tułowie szersze niż jego własny (jest dobrze zbudowany, ale bardziej smukły). Posiadali połączenia ramion, które on porównał z tułowiami słoni, i które zwężały się ku dołowi, a ich końce wyglądały jak pojedyncze palce. Ich ciała były wykonane z chropowatej substancji i wyglądały jakby były pokryte łuskami. Zapytany o to, Antonio stwierdził, że łuski nie wyglądały jak "zbroja", gdyż roboty poruszały nimi swobodnie, a "łuski" przypuszczalnie nie ograniczały ich w żaden sposób. Tułowie były zaokrąglone w dolnej części i kończyły się pojedynczą nogą. W pierwszej chwili Antonio myślał, że roboty na czymś siedzą, nie wydawało mu się to jednak istotne. Noga kończyła się na "platformie" o kształcie i rozmiarach spodka. Antonio porównał tę nogę i "platformę" do podnóżków używanych na statkach. Wszystkie zewnętrzne części ciał tych istot miały kolor przypominający matowe aluminium.

Na polu jeden z "robotów" stanął przed nim, jeden z boku i jeden za plecami. Gdy pojawiło się niebieskie światło, nie mógł się poruszyć. Zaczął wymachiwać rękami, zdał sobie jednak sprawę, że był uwięziony w "dzwonowatym" szklanym słoju. Poza tym że był dość podenerwowany, czuł się całkiem normalnie. On sam nie mógł się poruszyć, ale "stworzenia" latały. Wszystkie były tego samego wzrostu, ale jedna trzymała coś, co wyglądało jak strzykawka. Ten "robot" uniósł swoje przedramię, skierował strzykawkę na La Rubia, a Antonio, nie czując tego, przemieścił się ze swojego miejsca w stronę dysku. Mimo iż czuł że przesuwa się w stronę dysku, nie wie, w jaki sposób dostał się do środka. Gdy zbliżał się do niego, czuł drżenie, następnie znalazł się w korytarzu z aluminiowej substancji, za nim znajdowała się ściana. Weszły tam dwa "roboty", jeden za drugim. Antonio spojrzał na korytarz, zobaczył pole, wydawało się jednak, że powłoka UFO była przezroczysta, czuł też, że pojazd uniósł się nad ziemią. Odniósł wrażenie, że obiekt przemieszczał się z północy na północ.

Gdy spojrzał za siebie i na zewnątrz, znów pojawiło się jaskrawe niebieskie światło i teraz znalazł się w dużym, okrągłym pomieszczeniu. Światło przypuszczalnie pochodziło z sufitu i stawało się bardziej nasycone gdy schodziło po "ścianie", aż połączyło się z aluminiowym kolorem ścian.

UFO, Brazylia, Brazil, La Rubia
Rekonstrukcja wzięcia Antonio La Rubia (autor ilustracji: Brian James, Canadian UFO Report)


W tej dużej sali Antonio zobaczył tuziny "istot" z jednej strony i kolejne dwanaście z drugiej, co z uwagi na "pojedynce nogi" wyglądające jak krzesła przypominało mu dzieci w szkolnej klasie.

Antonio walczył przez chwilę, nie mogąc wydać z siebie dźwięku. Nagle jednak był w stanie krzyknąć: "Czego chcecie? Kim jesteście?" Ku jego wielkiemu zaskoczeniu, wszystkie stworzenia upadły na ziemię, on zaś sądził, że musiał to spowodować dźwięk jego głosu. Światło znów stało się silniejsze i oślepiło go. W dalszym ciągu walczył, częściowo przez strach, ale również przez problemy z oddychaniem, których doświadczał odkąd wszedł do pojazdu po raz pierwszy. Nie słyszał własnego oddechu, słyszał jednak jak oddychały otaczające go istoty, co go zdziwiło, ponieważ wydawało mu się, że są to roboty.

Gdy Antonio zaczął krzyczeć, wszystkie istoty podniosły swoje ramiona i trzymały się za czubki swoich anten. Przed tem anteny obracały się tak szybko, że Antonio nie mógł określić ich dokładnego kształtu. Gdy istoty je trzymały, stwierdził, że anteny mają kształt łyżeczek do herbaty.

Jedynym przyrządem znajdującym się w pomieszczeniu było małe coś przypominające fortepian, znajdujące się przed Antoniem. Był to przedmiot w kształcie pudełka o szerokości 15-17 centymetrów, stojący na dwóch podpórkach, które sięgały do klatki piersiowej Antonia. Na rogach pudełka z każdej strony znajdowały się anteny, z jednej strony zaś widoczne były klawisze, które przypominały mu fortepian.

Było również coś, co wyglądało jak puszka, do której istoty wkładały jakieś przedmioty wydobywane za ich pasów.

W tym miejscu Antonio wyjaśnił, że stworzenia miały na sobie pasy, na których na hakach wisiały przyrządy przypominające strzykawki, które umieszczały w pudełku (czy też w "fortepianie").

Pokazano mu serie kolorowych obrazów, i za każdym razem jedno ze stworzeń wprowadzało strzykawkowaty przedmiot do "pudełka" i naciskało przycisk, po czym pojawiał się obraz. Według Antonia, obrazy wyglądały następująco:

1. On sam, nagi, leżący na niewidzialnym (?) stole, huśtający ramionami, z nogami leżącymi prosto, dwie istoty badają go używając małych niebieskawych światełek, skierowanych na jego klatkę piersiową i głowę, trzecia istota bada jego głowę błękitnym światłem bez promienia. Przez to światło wszystko było niebieskie, włącznie z jego włosami, które widział na tym "obrazie".

Gdy ta scena się skończyła, do "konsoli" podeszło kolejne stworzenie, umieściło w niej następną "rzecz" i pojawiła się kolejna scena:

2. Sam Antonio, wciąż nagi, stojący.

3. Antonio ubrany, niesie torbę z zakupami, zgrzyta zębami i wygląda na zdenerwowanego. Nie wydaje żadnego dźwięku, huśta jednym ramieniem.

4. Ten obraz przedstawiał konia z wozem, umieszczonego na zakurzonej drodze. Antonie nie rozpoznał tego miejsca, był tam jednak widoczny woźnica, wieśniak noszący słomiany kapelusz, bosy, w znoszonej koszuli.

5. Na tym obrazie Antonio zobaczył świetlistą pomarańczową kulę i siebie stojącego obok niej.

6. "Kula" pojawiła się ponownie, tym razem w kolorze niebieskawym, a obok niej stała jedna z istot.

7. Ten obraz jest najtrudniejszy do opisania, i choć wcześniej streszczaliśmy co na jego temat powiedziała pani Granchi, tutaj użyjemy jej własnego opisu: "Pokazany był pies, próbujący dopaść jedną z tych postaci, pies był wielki, ślinił się, próbował złapać istotę, ale nie mógł i był bardzo zdenerwowany. Wtedy zaszczekał 4 czy 5 razy. W tym momencie stworzenie zaczęło się topić, od góry do dołu, jak kleik".

8. Widoczna była fabryka, prawdopodobnie jedna z "ich" fabryk w których produkowane były pojazdy UFO. Scena była biała i rozciągnięta, tak że nie widział jej końca. Były tam trzy rzędy obiektów UFO, dwa rzędy po prawej zawierały prawie gotowe UFO, w rzędzie po lewej stały te znajdujące się w fazie szkieletu. Były tam "miliony" chodzących dookoła "istot" lub "robotów", Antonio nie zauważył jednak żadnych narzędzi.

9. Na tym obrazku Antonio widział pociąg, taki jak japońskie pociągi obecnie [tzn. w 1977 roku - przyp. Ivellios] używane w Brazylii, ale starszy, nieco zużyty, bez okien, wjeżdżający do tunelu, w którym zniknął.

10. Ten obraz ukazywał aleję, którą pani Granchi porównała do Alei Prezydenta Vargasa, jednej z najbardziej zatłoczonych ulic w Rio De Janeiro, pełnej samochodów.

Pani Granchi pisze, że lista Antonia przypuszczalnie w tym miejscu się kończy, opisał jednak scenę, którą zobaczył po obrazie ukazującym go nago, w scenie tej był ubrany w spodnie, oddawał stolec i wymiotował. Szczęśliwie to ostatnie nie nadeszło, gdy przebywał w domu kiedy był poważnie chory.

Antonio powiedział również pani Granchi o tym, co się działo gdy istoty pobrały od niego krew: jedna z istot przeszła do środkowej części korytarza, w którym stał, prawym ramieniem wyjęła ze swojego pasa jedną ze "strzykawek", zbliżyła ją do jego lewego ramienia, gdzie strzykawka zaczęła wirować, obracając się tak szybko, że Antonio nie był w stanie nadążyć za nią wzrokiem. Wtedy przyrząd został skierowany w jego stronę, wówczas mimo jego woli uniosło się jego ramię, a strzykawka została wbita w środkowy palec jego prawej dłoni. Antonio widział, jak strzykawka wypełnia się, prawie się przelewając. Był pewny, że to jego krew, gdyż wszystko inne dookoła miało kolor niebieski lub biały bądź metaliczny. Nie rozumiał, jak to wszystko się dzieje, gdyż nie czuł w ogóle ukłucia, nie było również po nim śladu. Następnie istota, która pobrała krew, wskazała na obraz na ścianie i narysowała trzy koła, przypuszczalnie używając do tego krwi Antonia, i przecięła je znakiem przypominającym literę L.

Pani Granchi sądzi, że to doświadczenie z krwawym rysunkiem pojawiło się przed lub w trakcie pokazu ilustracji, ponieważ Antonio mówi, że po scenie z zatłoczoną ulicą został "wyrzucony" za burtę i upadł na jezdnię prawie naprzeciwko stacji Paciencia. Gdy wylądował, obok niego znajdowała się jedna z "istot". Wraz z nim były wszystkie jego rzeczy, nawet jego torba, której przecież nie zabrał do pojazdu.

Następnie Antonio spojrzał na zegarek, który wskazywał godzinę 2:20 rano. Leżał na ziemi, rozejrzał się dookoła i nie zobaczył nic. Następnie spojrzał w górę i zobaczył coś, co wyglądało jak spód ciemnego, gładkiego balonu unoszącego się w górę. Był on ogromny wznosił się tak długo, aż znikł z pola widzenia.

Pani Granchi zapytała, czy byli jeszcze jacyś inni świadkowie tego zdarzenia, na co La Rubia odpowiedział, że tak - jednak znajdujący się tam mężczyzna znany jest z pijaństwa i dlatego nie jest wiarygodny. Pijaczyna opowiedział później wielu ludziom, że tego ranka widział UFO.

Antonio poszedł na stację Paciencia, zapytał o czas i była wtedy godzina 2:50 lub 2:55 rano. Nastawił swój zegarek i poprawił godzinę. O 3:10 nadjechał autobus, którym La Rubia pojechał do pracy. Czuł się chory i podenerwowany, wszystko go bolało. Prowadził jednak autobus, raz po raz jednak wzrok mu się zaciemniał. Pracował przez cały dzień, gdy jednak wrócił do domu, tej nocy poszedł do łóżka.

W tym momencie, opowiadając co się działo, Antonio przypomniał sobie kolejny "obraz", o którym zapomniał. W tej scenie zobaczył siebie i wychodzący za nim dym, a ból i gorąco, jakie wtedy odczuwał (gdy pojawił się w domu), wydawały się być powiązane z tym obrazem. Ilustracje, jakie widział w obiekcie UFO, wydawały się ukazywać całe cierpienie, jakiego teraz doświadczał, wyłączywszy oddawanie stolca w kalesony.

Antonio nie powiedział swojej żonie nic o tym, co mu się stało. W ten piątek jego organy były rozluźnione, a on sam czuł się nie najlepiej. Następnego dnia wciąż był bardzo chory i nie poszedł do pracy. Podobnie w niedzielę. W sobotę w nocy zaczął czuć palenie, które rozprzestrzeniło się po całym jego ciele i było bardzo bolesne. Żona natarła go alkoholem, co nieco ulżyło mu w cierpieniu. W poniedziałkowy ranek pojawił się w firmie przewozowej by poinformować, że musi wyjść, miał też problemy z oddychaniem, czuł pieczenie i swędzenie, poprosił też kolegę by polał go wodą. Koledzy z pracy powiedzieli, że był "zielony jak trawa". Antonio powiedział pani Granchi, że gdy szedł, miał uczucie pustości, zupełnie tak, jakby chodził po chmurze. To uczucie utrzymywało się jeszcze 33 dni po incydencie.

W tamten poniedziałek, gdy był w firmie i doświadczał uczucia palenia, pracująca tam pielęgniarka chciała dać mu zastrzyk uspokajający, odmówił jednak, obawiając się, że to tylko pogorszy jego stan. Pracownicy kliniki myśleli, że Antonio oszalał, sprowadzono więc powrozy aby ograniczyć jego ruchy, następnie zabrano go do szpitala, w którym uznano go za wariata, ponieważ ciągle bełkotał coś o UFO.

Zanim jednak zabrano go do szpitala, La Rubia został przesłuchany przez psychologa pracującego dla jego firmy przewozowej, dr Nely Carbonell, która orzekła, że jest zdrowy psychicznie, mimo to jednak postanowiła wezwać karetkę, by zabrano go do szpitala.

Antonio był zaskoczony, słysząc od lekarzy, że wszystko z nim jest w porządku, pomimo ogromnego dyskomfortu. Gdy jednak jeden z lekarzy przyszedł do niego by wypisać mu zwolnienie z pracy i usłyszał o UFO, wezwał pozostałych sześciu lekarzy, twierdząc, że ten przypadek był poważny i wart był dalszego zbadania. Antonio miał również wysoką gorączkę, 39,5 stopnia Celsjusza, która mogła być dla niego niebezpieczna, gdyby utrzymywała się dłuższy czas.

Pani Granchi czyni pewne bardzo interesujące dygresje, pominiemy je jednak aby zaoszczędzić miejsca, kończąc jej słowami, które z pewnością warte są zacytowania:

"Najbardziej jednak intrygujące spośród nowych faktów w tej sprawie są pokazy ilustracji, choć nie ich samych jako takich - ale co te istoty chciały przekazać? To jest zadanie, które powinno spróbować rozwiązać wielu wyspecjalizowanych naukowców. Jaką wiadomość chcieli przekazać? Najprostsza wydaje się mówić, że gdy my czynimy szkodę im, oni wyrządzą szkodę nam, i że jest ich tyle samo, ilu jest nas, że oni mogą pokazać nam naszą przyszłość, my jednak nie możemy odczytać ich przyszłości, i że oni izolują ludzi w niewidzialnych słoikach. I tak dalej".

"Czy powinniśmy się nad tym zastanowić, nim przyjdą ponownie w większej grupie?" Dobrze powiedziane, Irene.

Źródło: APRO Bulletin, Vol. 26 No. 4, Oct. 1977
Przedruk: ufoevidence.org
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium