zdrowie-i-uroda.eu







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

NOL-e "eskortują" meksykański samolot


Dodano: 2015-09-06 02:35:11 | Wyświetleń: 1881 | Przeczytam później
Rekonstrukcja zdarzenia wykonana przez Roberta Gonzalesa. Każdy z obiektów miał 3 metry średnicy i 1,5 metra wysokości


2 maja 1974 roku Carlos Antonio de los Santos Montiel (23 l.) wyleciał z miasta Meksyk swoim samolotem Piper Aztec 24 (nr rejestracyjny XB-XAU) do Zihuatenajo w stanie Guerrero. Dotarł tam po południu i choć pierwotnie zamierzał wrócić jeszcze tego samego dnia, postanowił zostać i wrócić 3 maja. O ósmej wieczorem zjadł obiad i odpoczął.

Ranek trzeciego maja był pochmurny, utrzymywał się duży smog, mgła i bardzo słaba widoczność. Carlos wystartował jednak o 10:30, nie zjadłszy wcześniej śniadania. Wzniósł się swoim małym samolotem na wysokość 13 500 stóp, ponieważ jednak warunki wciąż były złe, wszedł na 14 500 stóp, gdzie miał czyste niebo, i kontynuował swoją podróż do miasta Meksyk.

Zjawiwszy się w okolicy Tequesquitengo, Carlos postanowił obniżyć wysokość aby nawiązać kontakt wzrokowy z Jeziorem Teuesquitengo i zweryfikować swoją pozycję, zamiast polegać jedynie na instrumentach. Gdy zszedł poniżej okrywę z chmur, utrzymująca się na powierzchni mgła i smog zasłaniały mu widok na jezioro. I wtedy wszystko się zaczęło.

Gdy spojrzał z lewej (spoglądał przez okno po lewej stronie) w przód, zdał sobie sprawę że coś się znajduje po prawej stronie, zerknął w tę stronę i doznał szoku, widząc obiekt przypominający dwa talerze połączone ze sobą obręczą, z kopułą która wyglądała jak małe okno oraz anteną u góry. Obiekt znajdował się 20 centymetrów nad powierzchnią skrzydła i jakieś 1,5 metra od kabiny Pipera. Spojrzenie do tyłu ujawniło drugi obiekt o tym samym wyglądzie, w tej samej pozycji względem lewego skrzydła.

"Byłem przerażony", powiedział później funkcjonariuszom Carlos, "po tym jak zobaczyłem trzeci obiekt, który myślałem że zaraz uderzy prosto w przednią szybę. Wszedł on jednak pod samolot, a ja usłyszałem spod niego dziwny hałas, jak gdyby obiekt uderzył w spód samolotu".

Następnie Carlos zauważył, że jego prędkość w powietrzu zmalała ze 140 na 120 mil morskich. Próbował przechylić się w lewo w nadziei na "odbicie" obiektu od jego samolotu, kontrolki jednak zamarzły i nie dało się ich ruszyć. Następnie usiłował wysunąć podwozie, mając nadzieję na pozbycie się obiektu pod samolotem, jednak na próżno.

Od lewej: Ignacio la Mora, pilot Carlos Montiel oraz badacz z APRO, F. I. Fernando Pareja


Badacz z APRO, Fernando J. Tellez Pareja, wysłuchał zarejestrowanej na taśmie rozmowy między Santosem a Wieżą Kontroli Lotów w Międzynarodowym Lotnisku w Meksyku, którą Carlos rozpoczął gdy odkrył, że jego kontrolki zamarzły:

Carlos: Centrum w Meksyku od extra bravo extra alfa union. Mayday! Mayday! ("Mayday" to międzynarodowy sygnał oznaczający kłopoty)

Wieża: Wejdź, extra bravo extra alpha union. (W tym miejscu pilot dwukrotnie powtórzył swoje wezwanie - przypuszczalnie nie słyszał odpowiedzi z Meksyku). Tu Centrum w Meksyku, wejdź extra alpha union.

Carlos: Extra alpha union do Centrum w Meksyku. Mój samolot jest poza kontrolą - nie mam nad nim kontroli - mam wokół siebie trzy niezidentyfikowane obiekty latające. Wokół mnie latają trzy niezidentyfikowane obiekty, jeden wleciał pod samolot i w niego uderzył. Podwozie jest zablokowane i nie da się odblokować kontrolek. Moja pozycja - jestem na Odległości 004 od VOR w Tequesquitengo - nie kontroluję samolotu - Centrum w Meksyku, słyszycie mnie?

Centrum w Meksyku: Zanotuj extra alpha union, podaj mi swoją pozycje i opisz sytuację. Kontaktujemy się z właściwymi osobami i (tu znowu przerwał Carlos)

Carlos: Nie mam kontroli nad samolotem.

W tym momencie Międzynarodowe Lotnisko w Meksyku zamknęło swoje pasy dla ruchu i przygotowało się na spodziewane lądowanie awaryjne. Obiekty w dalszym ciągu utrzymywały pozycje względem XB-XAU, całkowicie kontrolując samolot.

"Mayday", czyli wezwanie alarmowe, odebrano o 12:15 po południu w sobotę 3 maja. Wieża kontrolna skontaktowała się z Ignacio Silva la Mora (wujek Carlosa), człowiekiem kompetentnym w kwestii samolotu, który nawiązał z Carlosem kontakt radiowy by przeanalizować problem i pomóc w przygotowaniu do lądowania.

Gdy Carlos osiągnął punkt kontrolny w Ajusco, NOL-e uniosły samolot z 15 000 stóp (wysokość utrzymywana nad Tequesquintengo) na 15 800 stóp, a następnie jeden po drugim odleciały. Najpierw w górę nad kabiną odleciał obiekt z lewego skrzydła, następnie ten z prawego, a następnie obydwa odleciały i zniknęły z pola widzenia w kierunku wulkanów Popocatepetl i Iztaccihuatal. Kontrolki w samolocie natychmiast wróciły do normalnego działania, a Carlos odzyskał kontrolę nad maszyną.

Następnie Carlos próbował wysunąć podwozie, okrążając Międzynarodowe Lotnisko w Meksyku osiem razy, i poprzez kontakt radiowy upewniał się czy mu się to udaje. Wreszcie, po czterdziestu minutach krążenia gdy pracował śrubokrętem przy wolancie, udało mu się wysunąć koła i wylądować o 1:34 po południu na trawie między 5 lewym i 5 prawym, gdzie oczekiwały wozy alarmowe, w tym wóz strażacki i karetka.

Po wylądowaniu zabrano Carlosa do Kliniki Lotniskowej, gdzie dokładnie go przebadano i stwierdzono, że jest cały i zdrowy. Niektórzy wskazywali, że mógł się znajdować pod wpływem narkotyków lub alkoholu, jednak badanie medyczne wykluczyło taką ewentualność.

Dwa dni po incydencie, kapitan Augusto Ramirez Altamirano (Szef Inspektorów na ten obszar z ramienia Cywilnego Dowództwa Aeronautycznego) powiedział, że Carlos przeszedł serię badań mających na celu ustalenie, czy rzeczywiście widział NOL-e, czy też raczej były one złudzeniem wynikającym ze zbyt wysokiego latania bez tlenu.

Od lewej: kontroler Julio Diaz, pilot Carlos Montiel


7 maja dr Luis Amezcua, Przewodniczący Departamentu Medycyny Lotniczej w Międzynarodowym Lotnisku w Meksyku, przeprowadził serię badań medycznych (neurologiczne, fizyczne i psychiatryczne, itd.) i wydał orzeczenie, w którym stwierdził że Carlos cierpiał na niski poziom cukru we krwi z uwagi na fakt, że nic nie jadł od godziny 8:00 wieczorem w nocy przed incydentem aż do następnego dnia, w związku z czym wywnioskował, że Carlos miał halucynacje.

Badacz Telles przeprowadził wywiad ze świadkiem i przekazał nam następujące uwagi: Carlos de Los Santos miał 23 lata, pilotował od dwóch lat, miał na swoim koncie wylatane 370 godzin, posiadał licencję pilota prywatnego i komercyjnego. Pracował w Pelletier S. A., spółce która specjalizuje się w analizie i badaniu wody. Jego ojciec był Głównym Mechankiem w Liniach Lotniczych Mexicana de Aviacion. Carlos nie pił ani nie palił, nie interesował się science fiction ani też nigdy nie miał styczności z literaturą ufologiczną.

Gdy tylko uzyskano potwierdzenie z radaru, Julio Cesar Interian Diaz, Kontroler Terminalu Radarowego na Międzynarodowym Lotnisku w Meksyku, przekazał że odległość między Tequesquitengo a miastem Meksyk wynosi 48 mil morskich, oraz że sygnał z samolotu Carlosa odebrano na radarze gdy był 43 mile morskie od Meksyku. Samolot Carlosa był wówczas jedyną maszyną obecną w tym sektorze. Radar zarejestrował ukazanie się drugiego sygnału, który nadszedł z przeciwnego kierunku do samolotu Carlosa, wykonując zwrot o 270 stopni w promieniu 3 lub 4 mil z prędkością 450 - 500 mil morskich na godzinę. Pan Interian Diaz stwierdził, że nie zna żadnego samolotu, który byłby zdolny wykonać taki manewr.

Z pomocą badacza Fernando Tellesa inżynier aeronautyki przeprowadził dalsze dogłębne badanie tego przypadku. Musimy w tym miejscu zaznaczyć, że jest to pierwszy istotny przypadek w karierze pana Tellesa i że wykonał on znakomitą robotę, jeśli chodzi o badanie i raportowanie.

Od wydawcy: Jeśli chodzi o teorie biorące pod uwagę reakcję na niski poziom cukru we krwi: Carlos nie wykazuje żadnych objawów hipoglikemii (niski poziom cukru we krwi): ospałość, nerwowość, nadwaga. Gdyby rzeczywiście zdiagnozowano u niego hipoglikemię i gdyby doznał takiej przerażającej halucynacji, wówczas strach spowodowałby uwolnienie do krwi adrenaliny, co z kolei wywołałoby duży przepływ insuliny, prowadząc w rezultacie do szoku, przez który świadek nie byłby w stanie wylądować samolotem.

Źródło: APRO Bulletin, Vol. 24 No. 2 (sierpień 1975)
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • Miszkurka2000 (2015-09-06 7:32:06) #12670 | RAPORT
    Samolotu oczywiście nikt nie zbadał.

    Odpowiedz
  • Ivellios (2015-09-06 14:39:12) #12673 | PW | RAPORT | E-mail
    Z tekstu wynika, że badano tylko świadka. Spróbuję poszukać jakichś dodatkowych informacji, może po publikacji oryginału coś się pojawiło w temacie samolotu.

    Odpowiedz
  • pieczar (2015-09-11 17:35:09) #12690 | RAPORT
    No właśnie, uderzenie w spód kadłuba powinno spowodować jakieś wgniecenie, rysę, ślad. Śledczy potrafią z otarć samochodów ustalić markę i wiek auta, więc i tutaj można by było zbadać choćby materiał obiektu uderzającego. A pewnie z aluminium lotniczego nie był...

    Odpowiedz
  • Antares (2015-09-12 11:01:40) #12691 | RAPORT
    Miejsce startu właściwie nazywa się Zihuatanejo (obecnie Ixtapa-Zihuatanejo).

    Miejsce jest znane m.in. ze "Skazanych na Shawshank" - tam właśnie Andy zamierzał zamieszkać a Redem.

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium