System reklamy Test



Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum

Nieprzypadkowe przypadki


Dodano: 2026-10-13 01:48:11 | Wyświetleń: 1
Zakładka Dodaj do zakładek · Wyślij raport · Udostępnij:  Facebook  Wykop  Twitter  WhatsApp

Odkąd w 2023 roku rozpocząłem pracę w „Nieznanym Świecie”, niezmiernie bolał mnie jeden aspekt firmowej chmury. Otóż, mimo iż czasopismo wychodzi regularnie od 1990 roku, na chmurze archiwum tekstów zaczynało się dopiero od roku 1999 i jeszcze w części obejmującej pierwszą dekadę XXI wieku zawierało potężne luki. Wynikało to najprawdopodobniej z tego, że pracownik wyznaczony do skopiowania w to miejsce zawartości płyt CD z materiałami z poszczególnych numerów nie do końca właściwie wywiązał się z powierzonego mu zadania i część numerów z jakiegoś powodu pominął.

Skutkiem tego zaniechania, na chmurze brakowało materiałów z kilkunastu lat. Długi czas zastanawiałem się, co z tym zrobić, aż w końcu opracowałem sobie pewien tryb postępowania, który docelowo ma spowodować, że archiwum publikacji będzie na tyle kompletne, na ile pozwalają moje możliwości jako pracownika zdalnego (gdyż jeżdżenie do Warszawy i przetrzepywanie zasobów znajdujących się w siedzibie NŚ uznałem za rozwiązanie mało optymalne). Część starych numerów NŚ udało mi się znaleźć w formie skanów na serwisach do udostępniania plików, część wygrzebałem z domowych zasobów (w czasach technikum i na początku studiów przez kilka lat kupowałem regularnie to czasopismo), brakującą resztę sprowadziłem sobie poprzez serwisy aukcyjne i przystąpiłem do skanowania. Skany następnie wrzucam do ChatGPT, który według mojej instrukcji robi OCR-y i treść artykułów zapisuje do plików docx, na koniec tworząc kompletne paczki z tekstami z poszczególnych numerów. Szczerze mówiąc jestem bardzo pozytywnie zaskoczony wysoką dokładnością OCR-ów robionych przez obecną wersję tego czatbota.

Zbierając materiały, stopniowo przechodziłem od roczników i poszczególnych numerów łatwiej osiągalnych do takich, które znaleźć było coraz trudniej i trudniej. Oprócz najrzadszego i dostępnego właściwie tylko w paru dużych bibliotekach numeru zerowego z 1983 roku (próbny numer, po którym komuchy na 7 lat zablokowały wydawanie NŚ), bardzo trudnym do znalezienia okazał się numer pierwszy z 1990 roku. A ponieważ kilkanaście lat temu miałem okazję go przeglądać w jednej z dużych bibliotek – i z tego co pamiętam wówczas jeszcze był on kompletny, tj. nie brakowało mu żadnych stron – postanowiłem się tam udać. Nie jestem pewien, czy powinienem w tym miejscu podawać, o którą dokładnie bibliotekę chodzi – napiszę zatem, że chodzi o jedną z tych zdecydowanie większych niż mniejszych.

No dobra, jestem w bibliotecznej czytelni czasopism, przeglądam pierwszy numer „Nieznanego Świata” z 1990 roku, na miejscu jest dostępne urządzenie wielofunkcyjne, zatem zabieram się do skanowania, skanuję, na koniec przeglądam skany… i stwierdzam brak dwóch stron. Upewniwszy się, że to nie jest żaden błąd w druku, stwierdzam drugą rzecz: ludzie to są jednak chuje. Ktoś bardzo brzydko potraktował ten 36-letni już egzemplarz, wycinając z niego pół kartki.

Pracownik obsługujący czytelnię czasopism, w momencie, gdy zgłosiłem mu ten defekt, załamał ręce, stwierdzając, że ta praktyka jest obecna, odkąd w ogóle zaczął pracę jako bibliotekarz. Ludzie przychodzą z żyletkami i wycinają sobie z zasobów bibliotecznych różne rzeczy.

A jak już wspomniałem, przeglądając to wydanie NŚ kilkanaście lat temu w tej samej czytelni żadnych braków nie zauważyłem.

Niebywałe. Mamy XXI wiek, w czytelniach czasopism w dużych bibliotekach dostępne są skanery, kserokopiarki (sam z takowej kilkanaście lat temu skorzystałem), a nawet jeśli takiego urządzenia nie ma, to przecież można interesujące nas treści sfotografować smartfonem lub aparatem. A mimo to ludzie dalej bawią się w przynoszenie do czytelni żyletek i kaleczenie bibliotecznych zasobów.

Na koniec rozmowy z pracownikiem biblioteki powiedziałem, że jeśli uda mi się upolować jakiś egzemplarz pierwszego NŚ w dobrym stanie, to przekażę go bibliotece jako dar.

I tu się pojawia pierwszy – jak by to zapewne ujęła szefująca obecnie „Nieznanemu Światu” Anna Ostrzycka-Rymuszko – nieprzypadkowy przypadek, który można uznać w zasadzie za zbieg okoliczności, ale…

Niedługi czas potem (nie minęło chyba nawet dwa dni) na ekran mojego komputera zawitały dwie nowe aukcje, w których pojawiły się egzemplarze „Nieznanego Świata” nr 01/1990. Nie byłbym sobą, gdybym nie kupił obydwu – jeden egzemplarz dla mnie, jeden dla biblioteki, obydwa w stanie prawie nówka sztuka. A ponieważ w toku zbierania materiałów do pracy dziwnym trafem przyszły do mnie aż trzy egzemplarze numeru 02/1990, postanowiłem, że jedną „jedynkę” i jedną „dwójkę” przekażę bibliotece, dorzucając do tego kopie stron, których brakowało w bibliotecznym egzemplarzu „jedynki”. Ostatni element tego zestawu dodałem, upewniając się wcześniej poprzez korespondencję e-mailową z innym pracownikiem biblioteki (który odpowiada za zagospodarowywanie darów przynoszonych do tej instytucji), czy biblioteka taki „uzupełniający” dar przyjmie.

Tak przygotowany zestaw zawiozłem więc do biblioteki.

Jakiś czas później otrzymałem e-mailowo podziękowanie za przekazanie tych egzemplarzy. Z pytaniem jednakowoż, czy jestem w stanie pomóc uzupełnić też inne braki – okazało się bowiem, że „jedynka” niestety nie była jedynym okaleczonym egzemplarzem w rocznikach „Nieznanego Świata” znajdujących się w zbiorach tejże biblioteki… ktoś pociął trzy numery z roku 1991 i jeden z 1992, brakuje im też paru całych numerów z lat późniejszych. Wspomnianych całych numerów niestety (jeszcze) nie posiadam, ale…

Tu kolejny z pozoru nic nieznaczący zbieg okoliczności, który można nazwać nieprzypadkowym przypadkiem. Otóż zbierając wydania z roku 1991 najpierw kupiłem kilka pojedynczych numerów, po czym trafiłem na jednym z serwisów aukcyjnych na ofertę sprzedaży całego tegoż rocznika. Skutkiem tego oczywiście kilka numerów miałem zdublowanych. No, trudno, leżą sobie, może się później do czegoś przydadzą, w końcu ich zakup jakoś finansowo mnie nie zabolał (jedna sztuka kosztowała kilka złotych). Zerkam do wiadomości od pracownika biblioteki… i okazuje się, że wśród numerów, w których pracownik stwierdził braki, widnieją dwa spośród tych, które miałem zdublowane.

Postanowiłem więc zrobić tak samo, jak zrobiłem z rocznikiem 1990 – spakowałem zdublowane numery, wydrukowałem kopie brakujących stron wskazanych w e-mailu przez mojego interlokutora i z tak przygotowanym zestawem darów udałem się do biblioteki.

I tu czekał na mnie jeszcze jeden nieprzypadkowy przypadek, który tym razem postanowił się przytrafić i mnie i pracownikowi czytelni czasopism. Znów, niby zwykły zbieg okoliczności, ale aż kusi by snuć przypuszczenie, że temu przesympatycznemu człowiekowi z pasją jakaś nieuchwytna siła zapowiedziała zdarzenie związane z „Nieznanym Światem”.

Okazało się bowiem, że tego właśnie dnia jakiś czas przed moim przybyciem pan bibliotekarz czytał jedną z książek, w których ważną rolę odgrywa Krzysztof Jackowski, i akurat trafił na stronę zawierającą fotografię Marka Rymuszki (założyciela i wieloletniego Redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”). Jak by tego było mało, w korytarzu łączącym czytelnię czasopism z magazynem oświetlenie tego dnia odwalało jakieś hocki-klocki.

Nieprzypadkowe przypadki…

Zachęcamy również do lektury innych wpisów tego użytkownika
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.
Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).