[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!



Serwer radiowy zapewnia






Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
TWÓJ BLOG
INNE WPISY
TEGO BLOGERA
NAJNOWSZE KOMENTARZE
Paranormalium >> Blogi >> Blog Admina Paranormalisty
Panna X i tajemniczy staruszek w błękitnych szatach


Dodano: 2016-05-03 22:42:56 | Wyświetleń: 1737
 

Z napisaniem tej notki nosze się już od dłuższego czasu, ciągle jednak coś powoduje, że odkładam to i odkładam w nieskończoność. Tak naprawdę jest to jeden z najtrudniejszych dla mnie wpisów na tym moim paranormaliumowym blogu. Jeden z najtrudniejszych, ale nie najtrudniejszy – ten dopiero przede mną. Chociaż jeszcze nie wiem, czy w ogóle powstanie, gdyż temat który w nim poruszę jest z jednej strony piękny i radosny, z drugiej zaś cholernie trudny i dla wielu osób przygnębiający. Jak by tego było mało, ta piękna i ciekawa historia związana z pewną młodo odeszłą dziewczyną trwa nadal i nie chce się zakończyć (trwaj dalej, piękna historio!), ciągle dostaję z tamtej strony nowe informacje, które „zupełnie przypadkiem” po jakimś czasie potwierdzają się w przynajmniej 90-95 procentach. Ale tę historię i wszystko, co z nią związane, może opiszę kiedy indziej… może. Dziś zaś opowiem podobną, choć dużo, dużo krótszą.

Zaraz, czy ja napisałem „odeszłą”? Ach, tak. Dokładnie tak. Celowo nie używam określenia „zmarłą”, gdyż zarówno bohaterka dzisiejszego wpisu, jak i bohaterka wciąż jeszcze się dziejącej i rozwijającej historii – a prywatnie moja przyjaciółka – dały mi wyraźny dowód na to, że one tylko odeszły. Wcale nie umarły – lecz żyją, być może w innym świecie, w innym wymiarze, ale jednak żyją. Zniknęły tylko z oczu swoim bliskim i przyjaciołom…

Od kilku lat staram się regularnie medytować, jeśli daję radę – robię to najlepiej co wieczór, rozwijając przy tym różne z pozoru irracjonalne i „niemające prawa istnieć” umiejętności, takie jak jasnowidzenie, praca z energiami, itd. Gdzieś od pół roku, może roku (shit, jak ten czas leci! Aż wziąłem i straciłem rachubę!), intensywnie również eksperymentuję z nagraniami hemi-sync, głównie takimi, które mają na celu wspomóc rozwój najbardziej interesującej mnie czakry – Trzeciego Oka. Kilka lat temu zdarzyło mi się, że trzy czy cztery osoby posiadające dar jasnowidzenia niezależnie od siebie stwierdziły, że również mam do tego pewne predyspozycje. Jedna z jasnowidzących określiła mnie nawet „starą duszą”. Jakiś czas uczestniczyłem nawet w pracach grupy medytacyjnej. Zawsze był jakiś cel do zrealizowania, jakaś sprawa do sprawdzenia, jak trzeba było posyłaliśmy odpowiednie energie tu i tam. Taka ciekawostka, w skład medytujących w pewnym momencie wszedł Jan Taratajcio – tak, człowiek od zapperów! Konsultował z jasnowidzącymi budowę pewnych elementów swoich wynalazków. Potem stara grupa z powodu szkodliwej działalności pewnych osób rozpadła się, powstały dwie nowe, ja jakiś czas współpracowałem z tą w której został Taratajcio, jednak po pewnym czasie stwierdziłem – coś mi tu nie gra… coś tu jest niezbyt dobrego. Odszedłem więc i od tego czasu medytuję i pracuję z energiami sam, sporadycznie zasięgając takich czy innych porad wspomnianych wcześniej jasnowidzów.

I tak, jeszcze do niedawna, pracowałem samodzielnie, niekiedy uskuteczniając swego rodzaju połączenie medytacji i pracy z energiami z wysłuchiwaniem nagrań hemi-sync. Teraz dołączyła do mnie wspomniana przyjaciółka, o której odejściu dowiedziałem się niewiele ponad miesiąc temu od jednego z członków Jej rodziny. Historię z nią, jak już mówiłem, opiszę jednak kiedy indziej.

Zwykle moja praca podczas medytacji sprowadza się do oczyszczania osób, o których wiem że mają aktualnie jakieś bolączki. Wykorzystuję w tym celu metody poznane zarówno podczas medytacji grupowych, jak też przekazane przez jasnowidzów, niekiedy również to co uda mi się wyczytać z kilku ściśle wybranych, zaufanych stron internetowych.

Do momentu dołączenia przyjaciółki, większość zadań do wykonania w danej sesji medytacyjnej ustalałem sobie sam. Oczyścić kogośtam, usunąć blokady energetyczne i krzyże karmiczne u kogośtam… czasami jednak przychodzi do mnie silny impuls pod tytułem „pomóż przejść komuśtam na drugą stronę”. Do tej pory zdarzyło mi się to zaledwie kilka razy. Sądząc po niektórych relacjach osób po doświadczeniu NDE, jak też po przekazach dochodzących od innych medytujących, czasami zdarza się, że odeszła osoba z jakiegoś powodu nie trafia na drugi koniec słynnego tunelu ze światełkiem na końcu. Coś takiego się dzieje, że nagle dusza staje w miejscu i choćby nie wiem co zrobiła, nie jest w stanie przejść dalej. Dookoła zapada „neutralna ciemność”, powstaje pustka, jesteś tylko ty sam, wokół ciebie tak jakby nic nie było. Nie wiesz, co dalej zrobić, nie wiesz, dokąd pójść. Nic nie wiesz. O czymś takim wspominają niektórzy ludzie po doświadczeniu z pogranicza śmierci, jak też osoby wybudzone ze śpiączki. Nicość, dookoła nicość, wszechogarniająca nicość…

Jak już wspominałem, czasami dostaję silny impuls mówiący „komuś trzeba pomóc przejść, komuś trzeba się przyjrzeć, zadziałać”. Najczęściej dzieje się tak, gdy dowiaduję się o odejściu kogoś w bardzo młodym wieku – ktoś odszedł za wcześnie, w wyniku jakiegoś wypadku, i potrzebuje pomocy. Tak było w przypadku mojej przyjaciółki, tak też stało się po tym, gdy dowiedziałem się o odejściu bohaterki tego wpisu.

Będę pisał tak, aby w możliwie największym stopniu utrudnić, a najlepiej uniemożliwić jej identyfikację. Niestety, to konieczne. Nazwijmy ją Panną X (nie, nie podam nawet pierwszej litery jej imienia – NIE MOGĘ!).

Początek wakacji zeszłego roku. Młoda, piękna dziewczyna. Była raptem parę miesięcy młodsza ode mnie. Interesowała się modą, prowadziła bloga, miała swój kanał na youtube. Na informację o jej odejściu trafiłem zupełnie przypadkiem, przeglądając jeden z wiodących w Internecie polskich „portali dezinformacyjnych”. Krótko przed odejściem, umieściła na swoim Instagramie zastanawiające zdjęcie – szpitalny sufit, jakieś sprzęty medyczne… niedługo potem podano informację o odejściu.

Przeczytałem notatkę prasową, z ciekawości zajrzałem na jej bloga, konto na portalu społecznościowym… i zaraz pojawiła się uporczywa, nieustępująca myśl – jej trzeba się przyjrzeć, trzeba jej pomóc, ma z czymś problem! Tego samego wieczoru więc, po rozpoczęciu medytacji i oczyszczeniu się, puściłem w eter intencję, że chcę się z nią połączyć, przyjrzeć się owej Pannie X i nad nią popracować.

Widzę. Wysoka dziewczyna, elegancko ubrana, z pięknymi długimi włosami, w gustownym kapelutku na głowie, stoi pośrodku pustej przestrzeni, wyraźnie zagubiona. Nie wie, co ma zrobić. Wygląda na trochę brudną, tworzę więc wielką kulę z „energii miłości” i wysyłam w jej stronę, celem jej oczyszczenia z energetycznych syfów wszelakich. Do tego dołączam „energię światła”. Zaczynamy czyszczenie! Pralka leci, miliard obrotów na minutę, dużo piany, szuru buru… bum. I czysto.

Po jakimś czasie dziewczyna jest już czyściutka, jaśniutka, i jeszcze piękniejsza niż była. Panna X, wyraźnie zdziwiona tym co się stało, zauważyła mnie i uśmiechnęła się, nadal jednak najwyraźniej nie wiedząc, jak tu się znalazła i co tutaj właściwie robi. Zaczynamy rozmowę. Pytam, co jej się stało, co zapamiętała jako ostatnie – w odpowiedzi słyszę „Coś mnie użądliło, pojawiła się silna reakcja alergiczna, na tyle silna że ciało nie wyrobiło”. A więc w jej odejściu maczał swoje żądełko jakiś owad! Rozmawiamy jeszcze chwilę, coraz wyraźniej jednak widzę nieopodal, tuż za nią, światło, coraz większe, z każdą chwilą coraz mocniejsze i jaśniejsze…

I tu zdarzyło się coś, czego w życiu bym się nie spodziewał. Ze światła wyszła jakaś postać i zaczęła iść w naszym kierunku. Po chwili spostrzegłem, że to wysoki, starszy mężczyzna, łysy, z długą białą brodą, ubrany w jasnobłękitne szaty. Powoli podszedł do Panny X, wziął ją pod rękę, i odprowadził w kierunku światła. Panna X, z jakiegoś powodu zadowolona, zdążyła jeszcze posłać w moją stronę kilka wdzięcznych spojrzeń – i po chwili ona i staruszek przekroczyli te „świetliste wrota”. Już nigdy więcej podczas medytacji nie widziałem ani osobliwego staruszka, ani Panny X.

Później próbowałem zweryfikować, na ile odpowiedź na moje pytanie pokrywała się ze stanem faktycznym. Po jakimś czasie trafiłem na komentarze sugerujące, że odejście Panny X spowodowane było ukąszeniem przez szerszenia, bądź jakiegoś innego złośliwego „żółtego pasiaka”.

Pewne elementy tego niefizycznego spotkania zastanawiają mnie do dziś. Kim był ów starszy człowiek, odziany w jasnoniebieskie szaty? Tego nie wiem, i chyba nieprędko się dowiem. Pytałem jasnowidzących – nie mają zielonego pojęcia, o kogo może chodzić. Kolor jego szat nasunął mi jednak pewne skojarzenia z barwą, jaką przywdziewają Hindusi na czas ceremonii pogrzebowych. Jasny błękit ma symbolizować radość, w tym przypadku radość z tego, że odeszły (nie, nie będę używał określenia „zmarły”) przeszedł do lepszego świata, będzie wiódł lepsze życie. Ponieważ kolor niebieski jest jednym z najczęściej występujących w przyrodzie, Hindusi uważają go za zwiastun czegoś dobrego, zwiastun stworzenia, zwiastun radości.

Jak podaje jedna ze stron internetowych traktujących między innymi o hinduizmie:

Główne znaczenie niebieskiego to: chcę być niezwykły, niepowtarzalny, chcę zdobyć dobrą sławę i pozostawić po sobie pomnik oparty na moich dokonaniach, chcę być mądry, inteligentny i twórczy.

I taka właśnie jesteś, Panno X – niezwykła, niepowtarzalna, ambitna, twórcza. Zostawiłaś po sobie dzieło, które wielu zapamięta na długo, a być może i na zawsze.

Taka jesteś również i Ty, moja droga przyjaciółko. Dziś spotkamy się ponownie, na medytacji, i poślemy w świat mnóstwo dobrej energii…

Zachęcamy również do lektury innych wpisów tego użytkownika
Komentarze do wpisu
Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!


    MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
    Copyright © 2004-2017 by Radio Paranormalium :: Powered by Marek Sęk "Ivellios"