Ażur narzędzia ścierne







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

Lądowanie UFO i spotkanie z humanoidami w Cennina w 1954 roku


Dodano: 2015-08-28 17:20:11 | Wyświetleń: 2447 | Przeczytam później
Taką rekonstrukcję zdarzenia zamieściła gazeta "Corriere della Sera" na okładce niedzielnego dodatku "La Domenica del Corriere" w wydaniu z 14 listopada 1954 roku


1 listopada 1954 roku to dzień, w którym miało miejsce jedno z najbardziej nietypowych lądowań UFO i spotkań z obcą inteligencją (zostało opisane przez Jacque`a Vallee jako nr 24 w jego "Century of Landings").

Cennina to małe miasteczko niedaleko Bucine we włoskiej prowincji Arezzo.

Rankiem tego dnia (był to poniedziałek oraz święto obchodzone przez Kościół katolicki), Rosa Lotti nei Dainelli, czterdziestoletnia gospodyni i matka czwórki dzieci, mieszkająca na farmie o nazwie "La Collina" w samotnej okolicy pomiędzy Cennina a Capannole, obudziła się wcześnie aby udać sie do Cennina by odwiedzić kościół oraz cmentarz. Wzięła ze sobą wiązankę goździków aby złożyć ją na ołtarzu Madonny Pielgrzymującej, której procesja odbyła się poprzedniego wieczoru.

Była godzina 6:30 rano.

Rosa Lotti rzadko wybierała się do miasteczka, większość czasu spędzała, pracując ciężko w polu.

W ten świąteczny dzień ubrała jednak swoją nową suknię i poszła do miasteczka ścieżką wiodącą przez pola i zarośla. Szła boso, trzymając swoje pończochy i "najlepsze" buty tak, by nie uległy zabrudzeniu. Założyła je dopiero, gdy doszła do pierwszych domów.

Dotarła do często obieranego przez siebie punktu na ścieżce, w którym z zarośli wchodziła między niskie krzaki. Znała tę drogę perfekcyjnie. Chadzała nią nawet wielokrotnie w ciągu nocy, nie napotykając na nic nieprzyjemnego ani nie zauważając niczego nietypowego.

Dochodząc do środka małej polany między krzakami i rzadko rosnącymi drzewami, nagle spostrzegła w pobliżu sosny i małej trawiastej okolicy dziwny i nietypowy obiekt, który wywołał u niej zaskoczenie i wzbudził jej zainteresowanie. Był to rodzaj wielkiego wrzeciona, przymocowanego pionowo do ziemi.

Pojazd i "Mali Ludzie"

W taki oto sposób Rosa Lotti opisała później dziwne urządzenie:

"Rodzaj podwójnego stożka o wysokości ponad 2 metrów i szerokości około metra w środkowej części" (za: "La Nazione Italiana ", 2 listopada 1954 r.).

"Jak dwa dzwony połączone ze sobą podstawami" (za: "La Settimana Incotri", Nr. 24, rocznik XV).

"Przedmiot był pośrodku bardzo spuchnięty i posiadał dwa spiczaste zakończenia. Wydawało się, że jest pokryty skórą" (za: "Il Giornale del Mattino", 2 listopada 1954 r.).

"Jego powierzchnia lśniła jak gdyby był wykonany z mocno wypolerowanego jasnego metalu. W niższym stożku znajdowały się otwarte szklane drzwi, zaś w środku widoczne były dwa małe siedzenia, małe krzesełka podobne do tych których używają dzieci. Pośrodku wrzeciona, w miejscu w którym było najgrubsze, znajdował się rodzaj okrągławego szkła, zbliżonego kształtem do okrągłego kształtu tajemniczej maszyny. Rosa Lotti nie słyszała żadnych dochodzących z niej odgłosów" (za: "La Nazione Italiana", 2 listopada 1954 r.).

Rosa Lotti zatrzymała się na ścieżce, zadziwiona i zaciekawiona. Jej zaskoczenie było jednak dopiero początkiem. Za "wrzecionem" dostrzegła dwa wyłaniające się dziwne stworzenia. "Prawie jak ludzie, lecz o rozmiarach dzieci" - brzmiał jej opis.

Dwie małe istoty z przyjaznymi minami zbliżyły się do niej. Miała sporo czasu, by dogłębnie im się przyjrzeć, więc mogła później opisać je z najdrobniejszymi szczegółami. Około 1 metra wzrostu, miały na sobie rodzaj szarego jednoczęściowego ubrania, również na stopach. Na plecach posiadali krótkie okrycia koloru szarego, zaś na jednoczęściowym kostiumie nosili rodzaj przypiętego dubletu, aż do kołnierza, z małymi guzikami "lśniącymi niczym gwiazdy". Ich spodnie były obcisłe "jak długie kalesony, które nasi mężczyźni noszą zimą".

Ich twarze, okryte hełmami, były normalne [tj. takie jak u ludzi], lecz małe. Obaj byli nie więksi od pięciomiesięcznego niemowlaka, ich ciała jednak posiadały zachowane proporcje. "Aby osiągnąć wzrost mężczyzny, trzeba by wziąć dwie takie istoty", powiedziała Lotti, "oni jednak wyglądali bardzo dobrze, choć nawet raczej staro".

Energiczne, żywe istoty wypowiadały słowa "jak gdyby były Chińczykami". Cały czas mówiły: "Liu", "lai", "loi", "lau", "loi", "lai", "liu", itd.

Istoty wykonywały gesty, które jednak nie sugerowały zagrożenia. Wręcz przeciwnie, robiły to w sposób przyjazny, jak gdyby próbowały się porozumieć prowadzić szczątkową konwersację.

Istota wyglądająca na starszą była weselsza, śmiała się i z pewnością usiłowała nawiązać kontakt z Lotti. Istoty miały okazałe oczy, pełne inteligencji. Ich nosy miały normalny kształt, usta były takie jak u ludzi, lecz górne wargi były lekko zawinięte do środka, tak że nawet gdy istoty się nie śmiały, ich zęby wciąż były widoczne. Ich zęby przypominały nasze - szerokie, mocne zęby, lecz krótkie (jak gdyby zostały spiłowane) i nieco wystające, jak zęby królika.

Ich uszy schowane były pod dwoma skórzanymi dyskami, na głowach istoty miały również skórzane opaski.

Zbliżając się do - w tym momencie już przerażonej - Rosy Lotti, wyrwali jej z rąk wiązkę goździków oraz jedną z jej czarnych pończoch. Gdy zaprotestowała, istota wyglądająca na starszą oddała jej część kwiatów, pięć z nich zostawiła jednak dla siebie. Następnie, z wyraźnym zaciekawieniem sprawdziwszy strukturę kwiatów, śmiejąc się przez chwilę, istota zapakowała je do pończochy, po czym wrzuciła do "wrzeciona" przez niewielki otwór.

Następnie istoty odstąpiły kilka kroków od kobiety i wyjęły z pojazdu dwie "paczki" - okrągłe białe obiekty które przeniosły pod pachami, podtrzymując ramiona rękami na klatce piersiowej. Przedmioty wyglądały jak gdyby były zapakowane w gazetę, nie była to jednak gazeta (za: "La Nazitone Sera", 2 listopada 1954 r.).

Następnie stworzenia odwróciły się w stronę kobiety, ta jednak momentalnie uciekła. Po przebiegnięciu stu metrów, spojrzała za siebie. Wszystko zniknęło.

(...)

Karabinierzy, którzy przybyli na miejsce by zbadać zdarzenie, odkryli że rzeczywiście w ziemi znajdowała się głęboka dziura, która musiała zostać zrobiona niedawno. Wgłębienie obejrzał również Główny Inspektor Karabinierów w Ambra, Signor Zulimo Botarelli, który w tym czasie przebywał w pobliżu na polowaniu.

Ostatnie Śledztwo

Obecnie, osiemnaście lat od wydarzenia [niniejszy artykuł został opublikowany w 1972 roku - przyp. Iv.], dokonaliśmy ponownego zbadania przypadku z Cennina i, dzięki aktywnemu wsparciu ze strony Grupy Badań UFO w Prato, udało nam się sprawdzić szczegóły, jak również zebrać cenne zeznania potwierdzające zajście takiego zdarzenia.

(...)

Potwierdzenie od dodatkowych świadków

Obecnie istnieje rozległa sieć równoczesnych świadków, która stanowi szczególne potwierdzenie rzeczywistego wystąpienia zjawiska z Cennina, jak również dodaje niezbitej wiarygodności zeznaniom głównego świadka.

(...)

Noty i komentarze od Gordona Creightona:

1. Pan Sergio Conti cytuje następujące doniesienia prasowe:

"La Nazione Italiana", 2 i 5 listopada 1954.
"La Nazione Sera", 2 listopada 1954.
"Il Giorno del Mattino", 2, 3 i 5 listopada 1954.
"Il Giorno del Mattino", 2 marca 1955.
"La Settimana Incontri", 17 czerwca 1962 (Nr. 24, rocznik 15).

2. W niniejszym raporcie zostały zawarte wyniki pracy dwóch włoskich ufologicznych grup badawczych. Są to (1) MUF (Sekcja UFO), czyli Sekcja Ufologiczna Florenckiego Humanistycznego Ruchu Kulturalnego, w której aktach przypadek z Cennina figuruje pod numerem 92., oraz (2) Grupa Badań UFO w Prato (Centro di Ricerca Per Lo Studio Sui Fenomeni UFO di Prato), której energiczni młodzi członkowie właśnie przeprowadzili świeże dochodzenie w tej sprawie i odkryli sporo wartościowego materiału potwierdzającego - przykładowo, historię dwóch chłopców którzy 1 listopada 1954 roku w godzinach porannych wyszli doglądać swoje świnie przypuszczalnie widzieli panią Rosę Lotti w trakcie jej spotkania z małymi człowieczkami.

3. Porównanie [języka istot] wykonane przez panią Lotti jest dobre. Są to głoski bardzo typowe dla języka chińskiego.

4. Karabinierzy to włoski odpowiednik żandarmerii.

Źródło: Sergio Conti, wyjątek z FSR (wrzesień/październik 1972 r.)
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium