Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

Incydent z udziałem UFO w Bazie Rakiet Nuklearnych Sił Powietrznych USA w Malmstrom


Dodano: 2016-01-13 17:56:06 | Wyświetleń: 2298 | Przeczytam później
Autor artykułu, kpt. Robert Salas


Niniejszy artykuł stanowi zapis wspomnień kapitana Roberta Salasa, pracownika Bazy Sił Powietrznych w Malmstrom w amerykańskim stanie Montana, dotyczących incydentu z udziałem UFO, jaki rozegrał się wiosną roku 1967. Artykuł w wersji oryginalnej ukazał się na łamach "MUFON Journal" w roku 1997.

Ten incydent wydarzył się niemal trzydzieści lat temu. Dopiero jakieś dwa lata temu zacząłem się nad nim głębiej zastanawiać. Wiosną roku 1967 stacjonowałem w Bazie Sił Powietrznych w Malmstrom w stanie Montana. Zapamiętałem, że pełniąc obowiązki Zastępca Dowódcy Załogi ds. Rakiet Bojowych (Deputy Missile Combat Crew Commander, w skrócie DMCCC) w Centrum Kontroli Wystrzeleń Pocisków Balistycznych Minuteman (Launch Control Facility, w skrócie LCF) w godzinach porannych otrzymałem telefon od mojego podoficera (Non-Commissioned Officer, w skrócie NCO) odpowiedzialnego za ochronę tego miejsca z góry. Stwierdził, że on oraz inni ochroniarze zaobserwowali w okolicy jakieś niezidentyfikowane obiekty latające. Mówił, że zanim do mnie zadzwonił, obiekty przeleciały kilka razy nad LCF. Wówczas widział je tylko jako "światła".

Nie potraktowałem tego doniesienia zbyt poważnie i po prostu poleciłem mu, aby kontynuował obserwację i zawiadomił mnie, jeśli zauważy coś bardziej istotnego. Sądziłem wówczas, że pierwszy telefon to był żart. Pięć lub dziesięć minut później otrzymałem od mojego podoficera ochrony drugi telefon. Tym razem był dużo bardziej roztrzęsiony i zakłopotany. Przekazał, że tuż przed bramą wjazdową wisiało UFO! Chciał się dowiedzieć, co ma zrobić. Nie pamiętam już, co mu odpowiedziałem, poza tym żeby zabezpieczał odgrodzony teren. Gdy rozmawialiśmy, powiedział, że musi iść, ponieważ jeden z ochroniarzy został zraniony.

Obudziłem mojego dowódcę, który miał wówczas przerwę, i zacząłem mu przekazywać treść rozmów telefonicznych. W ciągu sekund nasze rakiety zaczęły przechodzić ze stanu "Alert" na stan "No-Go". Pamiętam, że większość naszych rakiet - jeśli nie wszystkie - gwałtownie się wyłączyła, jedna po drugiej. Zwykle, jeśli rakieta zeszła ze stanu "Alert", działo się tak z powodu zaniku zasilania w konkretnym silosie, wówczas miejscowy generator zasilania uruchamiał się, przywracał zasilanie i silos rakietowy powracał do działania. Niezmiernie rzadko zdarzało się, aby wyłączyła się więcej niż jedna rakieta. W tym przypadku żadna z naszych rakiet nie powróciła do działania. Problemem nie był brak zasilania - do rakiet został wysłany jakiś sygnał, który spowodował zejście ze stanu "Alert".

Po tym jak zgłosiliśmy ten incydent u dowództwa, zatelefonowałem do mojego ochroniarza, aby dowiedzieć się, co widział z góry. Poinformował mnie, że ochroniarz, który zbliżył się do UFO, został zraniony - niegroźnie. Ochroniarz był przewożony helikopterem do bazy. Nie pamiętam, jakiego rodzaju było to zranienie czy też, w jakich warunkach nastąpiło. Później tego ranka zostaliśmy zastąpieni przez planową załogę zmianową. Rakiety wciąż nie zostały przywrócone do działania przez znajdujący się na miejscu sprzęt. Gdy znalazłem się na górze, rozmawiałem o NOL-ach bezpośrednio z ochroniarzem. Z tego, co pamiętam, dodał jedynie, że UFO miało czerwoną łunę i z wyglądu przypominało spodek. Nie pamiętam żadnych innych szczegółów dotyczących jego wyglądu. Ochroniarz powtórzył, że obiekt znalazł się natychmiast przed bramą wjazdową i wisiał w powietrzu, nie wydając żadnego dźwięku.

Gdy mój dowódca i ja powróciliśmy do bazy, omówiliśmy ten incydent z naszym dowódcą szwadronu oraz śledczym Sił Powietrznych z Biura Dochodzeń Specjalnych Sił Powietrznych (AFOSI). Pułkownik był równie jak ja zszokowany tym incydentem. Ani on, ani nikt inny z kim rozmawialiśmy nie był w stanie go wyjaśnić, bądź też wskazywano że mogło to być jakiegoś rodzaju sprawdzenie gotowości. Od tamtego dnia, aż do czasu przeniesienia mnie z tej bazy w czerwcu 1969 roku, nikt spośród załóg - w tym również naszej - nie odebrał żadnych dodatkowych informacji odnoszących się do tego zdarzenia. Załogom zajmującym się rakietami nigdy nie przedstawiono raportu ze śledztwa ani też nie przedstawiono wyjaśnienia incydentu. To również było nietypowe, ponieważ regularnie otrzymywaliśmy instrukcje dotyczące jakichkolwiek zagrożeń technicznych, dotyczących gotowości naszych rakiet. Powyżej zaprezentowałem moje wspomnienia zebrane w czasie, gdy w styczniu 1995 roku Freedom Of Information Act (FOIA) skierowała zapytania do Sił Powietrznych USA. Po niemal roku od nadesłania tych zapytań i oczekiwania na odpowiedź, USAF odtajniło incydent, w którym brałem udział. Będę go nazywał incydentem Echo Flight.

Jim Klotz, śledczy który przesłał zapytania od FOIA, oraz ja zawęziliśmy ramy czasowe, sprawdzając doniesienia prasowe gazety The Great Falls Tribune na temat obserwacji UFO w pierwszej połowie 1967 roku. Pamiętam, że po moim incydencie czytałem takie doniesienia. Tak naprawdę kilka tygodni wcześniej oraz tydzień po incydencie Echo Flight ukazało się wiele artykułów poświęconych obserwacjom UFO. Poprosiliśmy USAF aby ujawnili wszystkie posiadane informacje odnoszące się do incydentu, który rozegrał się wiosną 1967 roku. Nie wspominaliśmy w naszym zapytaniu o obserwacjach UFO. W odpowiedzi na te zapytania FOIA, Siły Powietrzne USA przesłały nam kopie historii jednostek (unit histories) z 341. Strategicznego Dywizjonu Rakietowego w Great Falls w stanie Montana z roku 1967. Sprawozdania - wśród których znajdowało się zdarzenie Echo Flight - były utajnione. Co więcej, USAF przesłało kopie niektórych utajnionych wcześniej wiadomości odnoszących się do tego zdarzenia. Jedna z wiadomości wysłana została z siedziby Dowództwa Strategicznych Sił Powietrznych (Strategic Air Command, w skrócie SAC). Jak opisano w jednej z tych wiadomości, incydent Echo Flight polegał na utracie strategicznego czuwania w ciągu dziesięciu sekund we wszystkich dziesięciu rakietach bez widocznej przyczyny, "powodując głębokie zaniepokojenie [w siedzibie SAC]". Incydent Echo Flight wydarzył się 16 marca 1967 roku. Gdy otrzymaliśmy tę informację, uznałem że w jego trakcie znajdowałem się w kapsule Echo, ponieważ wydarzenia z tego incydentu były bardzo podobne do moich wspomnień.

Rakieta typu Minuteman III w silosie rakietowym


Pierwsza historia jednostki (styczeń- marzec 1967 r., str. 38) również zawiera krótkie oświadczenie sugerujące doniesienia o aktywności UFO. Stwierdza ono, co następuje: "Pogłoski o Niezidentyfikowanych Obiektach Latających (UFO) wokół obszaru Echo Flight w czasie awarii zostały zweryfikowane negatywnie. Mobilna Grupa Uderzeniowa, która w godzinach porannych 16 marca 1967 roku sprawdziła wszystkie silosy rakietowe November Flight, została przepytana i stwierdziła, że nie zaobserwowano żadnej nietypowej aktywności ani manifestacji [UFO]". Oświadczenie to było informatywne w tym względzie, że nie byłoby powodu aby wzywać grupę uderzeniową (ochronę) November Flight z powodu pogłosek o NOL-ach w okolicy Echo Flight. Jeśli chodzi o ten konkretny incydent, jest to jedyne odniesienie do UFO we wszystkich dokumentach otrzymanych od USAF, i oświadczenie to jest po prostu nieprawdziwe. Nigdy nie odrzucono żadnego z raportów, jakie otrzymywaliśmy od ochroniarzy lub personelu konserwacyjnego.

Zapoznawszy się z tym oświadczeniem, przypomniałem sobie o czymś, co w trakcie naszego incydentu powiedział mój dowódca. Po tym jak zgłosiliśmy zajście w biurze dowódcy, odebrał on telefon od innego Centrum Kontroli Wystrzeleń (Launch Control Center, w skrócie LCC). Potem odwrócił się do mnie i powiedział: "To samo wydarzyło się w innej bazie". Mając to nowe wspomnienie, zacząłem zadawaćsobie pytanie czy na pewno w czasie tego incydentu znajdowałem się w Echo, ponieważ wiem że byłem przypisany do 490. Szwadronu, który nie był odpowiedzialny za Echo Flight. Sporadycznie jednak zatrudnialiśmy ludzi spoza naszego szwadronu.

Z pewną pomocą udało mi się w końcu nawiązać kontakt ze starym przyjacielem, który służył razem ze mną w Malmstrom. Przypomniał on sobie incydent w Echo i był pewien, że w czasie zajścia nie było go w tym Centrum Kontroli Wystrzeleń. Przypomniał sobie również nazwiska załogi Echo oraz nazwisko mojego dowódcy. Zdobywszy się na pewien dodatkowy wysiłek i wykonawszy wiele telefonów, udało mi się zlokalizować i odbyć rozmowy zarówno z członkami załogi Echo, jak też dowódcą załogi ze zmiany oraz z moim własnym dowódcą.

W rezultacie tych rozmów udało się uzyskać dalsze informacje. Dowódca Załogi ds. Rakiet Bojowych w Echo Flight przekazał mi, że przed wyłączeniem wszystkich jego rakiet otrzymał co najmniej jedno zgłoszenie od patrolów bezpieczeństwa i ekip konserwacyjnych o obserwacjach NOL-i, z czego jeden znajdował się bezpośrednio nad jednym z silosów rakietowych w Echo Flight. Załoga Echo potwierdziła, że rozmawiała tamtego dnia z dowódcą i opowiedziała mu o ich incydencie. Przekazano mi również, że następnego dnia polecieli do siedziby SAC w Omaha w stanie Nebraska i musieli poinformować Naczelnika Dowództwa Strategicznych Sił Powietrznych (Commander in Chief Strategic Air Command, w skrócie CINCSAC) o całym zajściu. Zastępca Dowódcy Załogi ds. Rakiet Bojowych w Echo Flight poinformował mnie również, że sporządził obszerny opis incydentu i przekazał go pracownikom siedziby SAC. Z całą pewnością zgłosili oni obserwacje UFO, a ich ochroniarze oraz personel konserwacyjny zostali przepytani w kwestii obserwacji przez śledczych Sił Powietrznych. Dowódca Załogi ds. Rakiet Bojowych, która zastąpiła ekipę z Echo, również potwierdził, że załoga Echo rozmawiała z nim na temat obserwacji UFO w czasiebezpośrednio przed incydentem z wyłączeniem rakiet.

Mój Dowódca Załogi ds. Rakiet Bojowych potwierdził moje wspomnienia z tych wydarzeń, poza tym że według niego jakieś pięć spośród dziesięciu naszych rakiet zostało gwałtownie wyłączonych jedna po drugiej. Zgodnie z moimi wspomnieniami, było ich więcej niż pięć. Dodał on jednak coś, czego ja nie zapamiętałem. Po wyłączeniu rakiet wysłaliśmy do silosów rakietowych patrol bezpieczeństwa i w czasie tego patrolu jego członkowie zgłosili kolejną obserwację UFO. Bezpośrednio po dokonaniu zgłoszenia o NOL-u utracili też kontakt radiowy z nami.

Podsumowując wydarzenia z tamtego ranka:

NOL-e zostały dostrzeżone przez ochroniarzy z naszego Centrum Kontroli Wystrzeleń (prawdopodobnie November Flight), w jednym z naszych silosów rakietowych oraz przez inną ekipę ochroniarzy w silosach rakietowych Echo Flight, i wszystkie te obserwacje zostały zgłoszone oddzielnie ekipom w obu Centrach Kontroli Wystrzeleń. Doniesienia te zostały przekazane w czasie lub około czasu wyłączenia rakiet strrategicznych Minuteman w obu bazach. Siły Powietrzne USA potwierdziły, że wszystkie rakiety w Echo zostały wyłączone w przeciągu sekund. Nie stwierdzono przyczyny ich wyłączenia.

Dalsze dyskusje z pracownikami Boeinga, którzy zapewnili pomoc techniczną i wykonali w czasie śledztwa dodatkowe testy celem sprawdzenia przyczyn tego wyłączenia, potwierdziły że nigdy nie znaleziono przyczyny ani wyjaśnienia tych incydentów. Historie jednostek z roku 1967 również potwierdzają ten wniosek.

Od czasu zamknięcia Projektu Blue Book, Siły Powietrzne stały na stanowisku, że żaden ze zgłoszonych incydentów z udziałem UFO nie wpłynął na bezpieczeństwo państwa. Incydent, który opisałem powyżej, z pewnością miał implikacje związane z bezpieczeństwem kraju. Siły Powietrzne w sposób jasny i zdecydowany ukrywały fakt, że duża liczba pracowników personelu USAF zgłaszała obserwacje NOL-i w czasie, gdy wiele spośród naszych rakiet strategicznych w dziwnych okolicznościach było wyłączanych.

Źródło: Robert Salas, MUFON, MUJ-345, 15
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium