[00:39] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Rozpoczynamy w Radiu Paranormalium kolejną debatę ufologiczną online. Dzisiaj będziemy dyskutować o szarakach. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie Skype'a są z nami dzisiaj Piotr Cielebiaś z portalu infra.org.pl oraz czasopisma „Nieznany Świat”. Witaj Piotrze. Piotr się wyciszył, dodaje posta o debacie na grupie Nieznanego Świata na Facebooku, ale wiemy, że z nami jest. Witaj również Arku. Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej.
[01:12] - Dobry wieczór.
[01:13] - Jest z nami również znany i lubiany przez słuchaczy Radia Paranormalium Chris Miekinio, autor audycji „Paralaxa” oraz redaktor serwisu nowaatlantyda.com. Witaj Chrisie.
[01:25] - Witam wszystkich.
[01:27] - Dzisiaj będziemy, tak jak mówiłem, dyskutować o szarakach. Można już oczywiście w tym momencie wysyłać pytania. Można będzie również dzwonić. Nasze kontakty do Radia Paranormalium to numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Numer Gadugadu to 36 08 80 02. Czekamy również na Wasze pytania na czacie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, a także na Facebooku, na profilu Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach tematycznych Nieznanego Świata i Radia Paranormalium. Można także wysyłać pytania na adres e-mail radio@paranormalium.pl bądź też drogą SMS-ową pod numer 517 986 778. To chyba wszystkie nasze kontakty. Jesteśmy także na Twitterze oraz na serwisie nk.pl.
Odświeżyliśmy ostatnio profil Radia Paranormalium na Naszej Klasie. Czy też „Naszej Kasie”, jak to niektórzy nazywają. Zobaczymy, czy tam jeszcze ktoś z naszych słuchaczy zagląda. Jeżeli tak, to będziemy tam bardziej aktywni. Będziemy tam częściej pisać. A na razie przechodzimy do naszego dzisiejszego tematu. Do szaraków. Panowie, dziś porozmawiamy o temacie bardzo kontrowersyjnym, a takim niewątpliwie są szaraki. Czy rzeczywiście jest to rasa najczęściej odwiedzająca Ziemię? A może wielki ufologiczny mit?
Co wiemy o tych istotach, a co możemy uznać za dezinformację? Na początek proste pytanie: kim są, jak wyglądają i czego chcą te istoty? Pierwszemu może oddamy głos Piotrowi Cielebiaś. Piotrze?
[03:20] - Witam wszystkich. Zapomniałem, a właściwie przeoczyłem przywitanie. Także witam w ten radosny dzień jesienny. Kim są szaraki? Trudne pytanie, dlatego że tak samo jak w innych tematach, które poruszamy z dziedziny ufologii, tak i w tym nic nie wydaje się takie, jak się zdaje z wierzchu. Wiele osób zapewne wierzy w ten mit, który mówi, że są to istoty, które najczęściej odwiedzają Ziemię, że mają wobec Ziemi jakiś plan i tak dalej. Natomiast kiedy wejdziemy głębiej w problem, to okaże się, że jest troszkę inaczej, niż chociażby przedstawił to serial i utwierdził serial „Z Archiwum X”. Tak był nazywany w Polsce. Szaraki. Gdybym miał podać definicję swoją, to bym powiedział, że jest to rasa, hipotetyczna rasa oczywiście, pojawiająca się najczęściej może nie w bliskich spotkaniach, natomiast w abdukcjach.
One rzeczywiście tam się pojawiają najczęściej. Problem w tym, że wiele informacji, które można znaleźć chociażby w internecie czy w książkach ufologicznych z nurtu popularnego. Słuchacze też muszą pamiętać, że część ufologii, duża część, jest po prostu mitem albo folklorem. W zasadzie niektórzy nawet są w stanie ferować wnioski, że szaraki są stąd czy stamtąd, że mają takie a takie zamiary. Natomiast kiedy się przyjrzymy temu dogłębnie i oddolnie, kiedy przeprowadzimy własne analizy, jak chociażby doktor John Mack czy doktor Vallé, to okaże się, że jest zupełnie inaczej. I rodzi się wtedy problematyczne pytanie: co z tego, co uważamy za prawdę, jest rzeczywiście prawdą, a co jest czymś wykreowanym przez folklor, przez mass media, przez kulturę masową, przez telewizję, także przez służby specjalne? Bo okazuje się, że szaraki to właśnie temat, który bardzo blisko w latach 60. otarł się o służby specjalne CIA. Przepraszam za te lapsusy językowe, ale dzisiaj jest jakiś taki dzień, kiedy pogoda nam nieźle działa. Tutaj może nie będę przedstawiał rysopisu szaraków, bo de facto z mojego punktu widzenia coś takiego nie istnieje.Możemy powiedzieć: koń jaki jest, każdy widzi.
Tak mówi słynne zdanie. Z szarakami jest podobnie. Pojawia się problem takiej natury, że my nie wiemy, czy oni rzeczywiście są jedną rasą. Bo kiedy przyjrzymy się chociażby tym relacjom Bada Hopkinsa czy Johna Macka, to się okaże, że tak naprawdę każdy z nich jest inny. One trochę wyglądają podobnie, ale nie możemy powiedzieć, że są zawsze podobne, bo z reguły w większości przypadków czymś się różnią. A to wzrostem na przykład, a to kolorem skóry, a to budową oczu, a to ilością ludzkich cech. I tak dalej. Pojawiła się nawet taka popularna teoria, będziemy o nich mówić, może nie będę tego poruszał teraz, że szaraki są istotami niekoniecznie biologicznymi. To też trzeba brać pod uwagę. Mogą też nie być totalnie cielesne.
Mogą za tym kryć się mechanizmy, o których rzadko się mówi. Ten temat nie został wybrany przez przypadek, gdyż jest bardzo ważny, bo jeszcze raz podkreślę, wiele osób bierze ufologię i wszelkie fakty dosłownie. Jest takie angielskie sformułowanie, nie wiem, jak je przełożyć na polski. Wiele z tych mitów krąży rzeczywiście w naszej ufologicznej społeczności, wiele osób je powiela, natomiast nie wie, skąd one się wzięły. I z szarakami jest właśnie tak. Nic, co jest powiedziane w temacie szaraków i co krąży jako legenda i folklor, nie jest moim zdaniem prawdą, ale o tym jeszcze powiemy. Arku, przekazuję ci głos. Co powiesz w kilku słowach wstępu na temat szaraków?
[08:05] - Warto by się było zastanowić, od którego momentu zaczynają się te wszystkie relacje dotyczące małych szarych ludzików z dużymi oczami. Jeżeli popatrzymy się na rysunki naskalne w Australii, to tam widać wyraźnie takie głowy, które mają duże migdałowate oczy i coś podobnego. Natomiast ciężko ocenić po tych rysunkach wielkość tych osób, wielkość tych postaci. Większość obserwacji czy doniesień wyciągnięte jest poprzez hipnozy i to ma początek w erze nowożytnej, w latach 60. ze Stanów Zjednoczonych. Tutaj też jest takie rozmycie tego wszystkiego, bo jednym z ludzi, którzy badali ludzi pod hipnozą, był właśnie Badar Hopkins. Jest taki przypadek pani Kathy Davis. Ona od swojego bardzo młodego życia, gdy miała trzy, cztery lata, była prawdopodobnie już porywana. Gdy opowiada o tym zdarzeniu pod hipnozą, w pierwszej chwili widzi dziecko, które ją przyzywa i które ją tam zabezpiecza w ten sposób, że po prostu ona się nie boi tego. Natomiast w pewnym momencie ona jak gdyby przegląda na oczy, że to nie jest dziecko, tylko to jest właśnie osoba, taka postać typowego szaraka.
Trochę ponad metr wzrostu, chude członki i duża głowa z oczami. Ale to było dopiero badane w latach 70. i 80. Natomiast pierwsze doniesienia o szarakach to chyba porwanie Hillów. Tu należałoby się bardziej przyjrzeć temu, co oni widzieli, w jaki sposób wydobyto to z ich pamięci, co się wówczas stało. Dziękuję.
[10:47] - Chris?
[10:47] - Dla mnie ta cała historia z szarakami jest mocno podejrzana. Właśnie dlatego, co powiedział Arek, że tak naprawdę zaczyna się ona od porwania małżeństwa Hillów i od lat 60. właściwie coraz więcej i częściej słyszymy o szarakach, a wcześniej właściwie o nich nic nie było wiadomo. I nagle pojawia się taka dziwna kosmiczna rasa i zaczyna w zasadzie od pewnego momentu być niemalże wszędzie, widziana przez wszystkich i niemalże wszędzie. Myślę, że tutaj działa taki pewien mechanizm, który działa podobnie w folklorze, gdzie tworzy się najrozmaitsze mity, legendy i historie. Co nie znaczy, że wszystko jest to wyssane z palca i wymyślone. Każdy stara się to na swój sposób jakoś wytłumaczyć, wyjaśnić, umieścić w jakichś określonych ramach. I ponieważ lata 60. to właściwie szczyt popularności ufologii, wówczas takie stworzenie jak szarak stało się częścią tego folkloru. Zresztą jest w jakiś sposób do dziś, bo my go nazywamy szarakiem, jest on szarym ludkiem, ale najczęściej przedstawia się go jako zielonego ludzika, który wygląda identycznie jak szarak, tylko jest zielony.
Wiele instytucji i biznesów właśnie z tego żyje. Chociażby dlatego, że kręci się na ten temat filmy i pisze się na ten temat książki.Chociaż tak naprawdę nikt nie traktuje tego aż tak bardzo serio i aż tak bardzo poważnie. Oczywiście są abdukcje, kiedy ludzie widzą te szaraki i tutaj zjawisko zaczyna poważnieć. Bo jeżeli założymy, że pojawia się nagle i znikąd, w związku z czym jest częścią wymyślonego folkloru, to dlaczego to wszystko pojawia się w pewnym momencie bardzo serio, w sposób taki mocny i wyraźny? Tutaj będzie prawdopodobnie chodziło o to, o czym wspomniałeś wcześniej, że nagle ktoś znalazł w tym swoją szansę, żeby móc manipulować ludźmi w jakiś sposób. W ten sposób, że wierząc, że mają do czynienia z istotami pozaziemskimi, będzie podlegał pewnej iluzji, że został porwany przez te istoty, a jednocześnie nie będzie wiedział czy zdawał sobie sprawy z tego, że jest przedmiotem zupełnie ziemskich i niezbyt fajnych z każdego punktu widzenia, przede wszystkim z moralnego punktu widzenia, eksperymentów czy to medycznych, czy to psychologicznych, o których coraz częściej i coraz więcej słyszymy. Na dodatek ten szarak przez te wszystkie lata, od lat 60. począwszy z takiego fizycznego szaraka, którego opisywali Hillowie, a później opisywał Whitney Strieber, zaczął powoli z latających spodków przenosić się do wyobraźni ludzkiej. Zaczął istnieć, w tej chwili istnieje bardziej w sensie paranormalnym niż tym takim dotykalnym i rzeczywistym, że za każdym razem, kiedy on się pojawia, jest to sfera pomiędzy dwoma światami. Światem wyobraźni czy światem jakiegoś snu, i tym naszym realnym, dotykalnym światem.
Myślę, że zjawisko, które na pierwszy rzut oka wygląda bardzo prosto i można się z nim albo zgodzić, nie zgodzić i sprawa jest załatwiona, być może jest bardziej skomplikowane i wpisuje się w jakiś szerszy obraz. I być może dziś spróbujemy znaleźć jakieś punkty wyjścia czy jakieś punkty nie tyle wyjścia, co może zaczepienia, żeby go może lepiej zrozumieć i umiejscowić. Bo w moim pojęciu za często miesza się tutaj rzeczywistość z kompletną fikcją literacką i czasami dzieje się to w sposób celowy, a czasami zupełnie nie. Na przykład dla mnie Whitney Strieber, który jest jednym z głównych promotorów tych złośliwych szaraków, które pojawiają się nagle w ludzkich domach czy porywają ich wprost z drogi czy z samochodów. Myślę, że w pewnym momencie, mam takie przeczucie, nie mam na to żadnych dowodów, ale od jakiegoś czasu czytam książki Whitney Striebera i obserwuję rozwój jego poglądów i ewolucję tego, co mówi na temat kosmitów. Jest jednym z tych ludzi, który wypromował szaraków jako przedstawicieli pozaziemskiej cywilizacji, jako kosmitów. Notabene jest on autorem scenariusza „Bliskich spotkań trzeciego stopnia”, a „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” oprócz tego, że jest filmem kultowym, jest filmem, który zaważył na umyśle każdego i w jakiś sposób pokazał, że istnieje możliwość, że ktoś tam we wszechświecie jeszcze istnieje oprócz nas i może na tę Ziemię przylecieć. I w związku z tym, że Whitney Strieber jest doskonałym pisarzem i ma niesamowitą wyobraźnię, nie zawsze, uważam, można traktować go serio. Nie wiem, kiedy można go traktować serio, a kiedy nie, dlatego, że za każdym razem właśnie rozwoju ewolucyjnym jego talentu, który obserwuję od lat, za każdym razem jest jakaś świeża, interesująca i bardzo atrakcyjna informacja. Często on sam siebie rzuca w wir tych ufologicznych historii i on sam uważa siebie za ofiarę bliskiego spotkania trzeciego stopnia właśnie z tymi szarakami, którzy dokonali na nim abdukcji w niezbrzydły sposób.
Ale gdzie jest ta cienka linia, która będzie oddzielała rzeczywistość od wymyślonej fikcji? Trudno powiedzieć. Dziękuję.
[16:46] - Chris, nawet tutaj jakiś czas temu, to chyba było w tym tygodniu, Marek otrzymał taki list. To był list albo to był komentarz, nie pamiętam, od jednego z czytelników portalu Paranormalium lub słuchaczy i tam była poruszana kwestia Spielberga i „Bliskich spotkań trzeciego stopnia”. Ja pamiętam tam taką ciekawą sytuację związaną z tym filmem. Ona się wiąże z teorią spiskową, która funkcjonuje gdzieś tam również w ufologii. Ona wiąże się z tym, że wiele osób wierzy, iż niektóre filmy są w jakiś sposób scenariuszowo konstruowane tak, by przyzwyczaić ludzi do pewnych rozwiązań. Mówię o tych filmach, w których kosmici odgrywają główną rolę. Mówiliśmy w którejś audycji o tym, że Disney miał pomagać CIA w walce z mitem UFO, ale wiele osób wierzy, że tak naprawdę Hollywood wplata do swoich produkcji specjalnie jakieś wątki tylko po to, żeby rozprzestrzeniać jakieś mity. I na przykład w „Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia” było tak, kilkakrotnie doktor Valee i myślę, że można mu wierzyć. On się spotkał ze Spielbergiem i rozmawiał z nim i mówi Spielbergowi mniej więcej tak, że: „No dobra, panie Spielberg, tutaj latające spodki trele-morele.Ale tak naprawdę ten fenomen jest dużo bardziej skomplikowany i jest bardziej paranormalny. To twierdzi Vale, a Spielberg mówi: "Wie pan, ja chcę pokazać w moim filmie to, co wszyscy uważają.
Może ma pan rację, może taka jest prawda. Natomiast ja chcę pokazać to, czego się spodziewają ludzie". I wydaje mi się, że to jest też sedno dzisiejszej rozmowy na temat szaraków. Dlatego, że w pewnym momencie ten mit wyrwał się spod kontroli. Tu był Strieber, tu mieliśmy cały ruch abdukcyjny i tak dalej. I nagle ludzie zaczęli wierzyć, że rzeczywiście te szaraki przylatują do nas w ogromnej ilości. Natomiast gdyby spojrzeć na raporty o lądowaniach u ufonautów, to nie odnajdziemy ich tam zbyt wiele, takich typowych szaraków. To jest ciekawe. To jest jeden z wielu fenomenów, który pokazuje, jak bardzo, i będziemy o tym rozmawiać, ufologia balansuje na pewnej granicy między prowokacjami służb specjalnych, folklorem oraz realną siłą, która gdzieś się tam gnieździ i daje nam się we znaki, nie chcąc przy tym zupełnie być poznaną. Ale może mówimy tutaj o zbyt trudnych sprawach.
Mamy tutaj kilka pytań. Widzę, Arek mi je tutaj przesyła. Pierwsza rzecz, moi państwo, nie wiem, czy Arek i Chris się z tym zgodzą, natomiast ja wielokrotnie spotykałem się z próbami stratyfikacji, klasyfikacji, tworzenia podgrup ras i tak dalej. Wielu autorów się na to porywało. To była dla mnie totalna głupota. Jak szanujący się człowiek, będący homo sapiens, może twierdzić, że zna prawdę o rasach w kosmosie i dzieli ich na Arkturian, Lirian i tak dalej? Było wiele takich prób. Wiele osób to przyjęło za dobrą monetę. Do dzisiaj pojawiają się takie koncepcje. Natomiast my wiemy zbyt mało, żeby klasyfikacje tworzyć.
My cały czas się poruszamy wokół pewnych informacji. Bo tutaj na przykład pan Kuba Dziechciarz pyta, czy możemy mówić o rasach szaraków. I właśnie tu jest problem. Czy możemy mówić o rasach szaraków? Pewnie gdybyśmy byli tacy mało uważni jak niektórzy badacze i pisarze, byśmy powiedzieli: oczywiście. Jedni są mniejsi, drudzy więksi. Są między nimi ogromne różnice. Czyli pewnie są jakieś rasy. Natomiast nie wiemy tego. Nie wiemy nawet, czy te istoty są realne, bo jak powiedział Chris, one poruszają się na pewnej cieniutkiej linii między naszym światem a światem...
Nie wiem, jak go określić. Kenny Drink nazwał go światem magicznym. To był taki pisarz, ufolog angielski. I on stwierdził, że istnieje taki magiczny świat, w którym te istoty żyją, do którego my nie mamy dostępu. I on akurat twierdził, że szaraki może nawet nie są rasą, tylko pewnym wzorcem kulturowym, który się zawsze pojawia, bo te szaraki są podobne w jakiś sposób do chochlików czy do gnomów. Gnomy nie są naszym rodzimym, słowiańskim produktem kulturowym, natomiast on dał takie porównanie. Rzeczywiście, nawet w naszym folklorze możemy znaleźć istoty, które pasują jakoś do tego wzorca. Tak że szaraki z jednej strony wydają się być współczesnym mitem, natomiast z drugiej rzeczywiście znajdziemy pewne odniesienia, które sugerują, że może być zupełnie inaczej, czyli może to być coś, co przylgnęło do ludzkości. Natomiast niekoniecznie muszą być kosmitami. Marku, przejdźmy do kolejnego pytania, jeżeli panowie nie chcą nic powiedzieć na ten temat.
[22:42] - Ja bym jeszcze trzy centy tutaj dorzucił, bo kiedy wspomniałeś o tym folklorze, że być może jest to właśnie częścią folkloru, to spójrzmy, gdzie rodzi się mit szaraków. Rodzi się w Stanach Zjednoczonych, rodzi się praktycznie w kraju, który tak naprawdę jako całość nie ma swojej jednej rdzennej kultury, z której wyrasta, nie ma pnia, z którego wyrasta. Jest wielkim zlepkiem narodów, ras, poglądów, religii i tego, co ci wszyscy ludzie ze sobą przywlekli. I nagle okazuje się, że takim uniwersalnym tworem kulturowym, oprócz hamburgera i paru innych rzeczy, jest właśnie ten szarak, który notorycznie ląduje na kontynencie północnoamerykańskim, co przed naszą audycją już zauważył Arek, że to taka amerykańska specjalność. I dlatego siłą rzeczy nasuwa się to porównanie, że jest to twór kulturowy, który powstaje w sposób naturalny, bo tacy jesteśmy jako ludzie. Szukamy czegoś wspólnego, co wszyscy naraz, w jednym czasie, w jednym momencie zrozumieją. I tak się właśnie stało w przypadku szaraków, że w tym momencie szaraki zjednoczyły Amerykanów w jakiś sposób kulturowo, bo wszyscy postrzegali je tak samo. I cała reszta świata popatrzyła na to jak na nowalijkę i też reszcie świata się to spodobało, bo to taki nowy element, który również pasował do tej kulturowej układanki. A mówiąc o ich wyglądzie i kształcie, w jaki sposób one się zachowują i reagują, spójrzmy chociażby na to, jak został szarak wypromowany. Kiedy został wypromowany przez książki i filmy, były różne próby.
Na przykład mamy inny film kultowyNa temat UFO, na temat E.T. pod tytułem „E.T.” Mamy tam zwierzaczka z wielkimi oczami, bardzo sympatycznego. Wszystkim on się bardzo podobał, wszyscy go bardzo kochali, ale jakoś jego brat bliźniak, jego wujek ani jego narzeczona nigdy już więcej się nie pojawili na Ziemi. Po prostu nie pasował do pewnego wizerunku UFO, wizerunku przybysza z innej planety, kosmity i trzeba go było wymazać. Nikt więcej już tego dalej nie drążył i nawet nie mamy drugiej części „E.T.” Nikt nigdy nie widział czegoś takiego, co by przypominało przybysza pozaziemskiego. A z drugiej strony mamy niesamowicie kultowy serial „Star Trek”. I to jest serial, który warto oglądać, warto obserwować, bo on zawsze balansuje w jakiś sposób na granicy fantazji i tego, co jest możliwe i przemyca się tam w olbrzymich ilościach mnóstwo takich informacji, których nigdy by wprost nie powiedział ani żaden naukowiec, ani nawet szanujący się literat. Natomiast tam się to przemyca, ponieważ w tym „Star Treku” latają na granicy znanego im wszechświata, spotykają najrozmaitsze historie i postaci. I zauważmy, na tyle odcinków, na tyle serii, jakie nakręcono, „Star Trek” nigdy nie spotkał Szaraków. Spotkał najrozmaitsze twory po drodze.
Nigdy Szaraków. Przynajmniej ja nie pamiętam, ale mam wrażenie, że nigdy do tego nie doszło. Także to też ciekawa, interesująca historia, że skoro by to w jakiś sposób funkcjonowało, to w jakiś sposób mielibyśmy opis tego w „Star Treku” albo próbę zdefiniowania tego zjawiska. Natomiast nigdy do tego nie doszło. To chciałem dodać. Dzięki.
[25:57] - Jako miejsce pochodzenia Szaraków wskazywane jest system Zeta Reticuli. Skąd to wiadomo i gdzie tkwią korzenie tego przekonania? Może tym razem pierwszy niech się wypowie Arek Kocik. Arku?
[26:10] - To słynna sprawa Betty Hill. Oni jako pierwsi, tak jak już mówiłem, spotkali się, zostali wzięci, poddani abdukcji. I właśnie wspomnienie Betty było między innymi takie: podczas rozmowy z dowódcą tego statku, na którym zostali zabrani, została jej pokazana mapa gwiezdna, skąd oni pochodzą. I podczas seansu hipnotycznego Betty narysowała tę mapę, odtworzyła. Nic się z tą mapą nie dało zrobić przez długi czas, aż ktoś wziął tę mapę, troszeczkę inaczej zaczął rozpatrywać. Po pewnym czasie były już znane nauce odległości między poszczególnymi galaktykami, mniej więcej, i dopasowano tę mapę. Stąd wiadomo, że to, co ona tam narysowała, to znaczy skąd pochodzą ci Szaraci i jakie mają, o dziwo, trasy handlowe z innymi układami, jakoś tam wpasowano to do systemów gwiezdnych i wyszło, że oni muszą pochodzić właśnie z tej Zeta Reticuli. W ten sposób. I tak jak wcześniej mówiłem, to jest wszystko na zasadzie wyciągania z ludzi pod wpływem hipnozy czegokolwiek. Nie wiem, czy to jest właściwy kierunek, dlatego, że stwierdzono już nie pierwszy raz, że ludzie poddani hipnozie konfabulują w ten sposób, żeby zadowolić osobę, która ich w trans wprowadziła i prowadzi ten trans.
Więc tutaj to nie jest tak, że pod hipnozą człowiek mówi samą prawdę, tylko prawdę. Inaczej to by było po prostu uznane za dowód sądowy i by było bardzo proste przy wszelkich przewinieniach wprowadzić gościa w stan hipnozy, wyciągnąć od niego, jak to było i to by się zamykało całe dochodzenie na tym. A skoro tak się nie robi, to znaczy, że jest jakaś zagwozdka i nie zawsze należy wierzyć w to, co jest pod wpływem hipnozy mówione.
[29:01] - Tylko kwestia teraz, jak powinniśmy takie zeznania pod hipnozą traktować? Czy powinniśmy przypisywać im jakąś wiarygodność, czy też może od razu niektóre skreślać?
[29:13] - I to jest właśnie dosyć ciekawe. Wszystko zależy od prowadzącego, jego kwalifikacji i trzeba by było dokładnie przesłuchać się i zobaczyć, jak ten seans był prowadzony, bo wystarczą mimowolne ruchy głowy potakujące, żeby osoba, która jest wprowadzona w stan, starała się zadowolić tego prowadzącego. Trzeba by było prześledzić cały ten czynnik. Mało tego, osoby poddane hipnozie, jeżeli sobie raz coś tam wtłoczą do głowy, do umysłu, do podświadomości, będą uważały to za pewnik i za to, co się faktycznie wydarzyło i w dalszym etapie badań one już będą to traktowały jako coś, co faktycznie miało miejsce i będą dalej do tego nawarstwiały następne rzeczy, następne historie. Więc tutaj ciężko jest coś powiedzieć. Nie można przede wszystkim hipnozy traktować jako jednego najbardziej wiarygodnego źródła.Nigdy nawet Betty Hill nie podwędziła, że tak powiem, popielniczki z tego statku, gdy była zabierana. Co tam było prawdopodobnie parę spotkań. Nie mamy żadnego tego typu rzeczy. Jest jedno zdjęcie w Polsce z wnętrza UFO, które zamieścił tygodnik „Fakt”. Ale to raczej żart.
Dziękuję.
[30:47] - Piotrze?
[30:48] - Tak o Hillach mówiliśmy już kiedyś. Dla krótkiego przypomnienia był rok 1961. Państwo Hill: Betty, pracownica i Barney, jej stonosz, czarnoskóry. Ona była biała, on był czarny. Dlatego to było takie małżeństwo w tamtym czasie dość nietypowe. Wracali sobie z wczasów, kiedy spotkali dziwny obiekt. Nagle przystanęli, żeby Barney się mógł lepiej przyjrzeć. Potem Barney wziął okulary, poszedł. Po chwili wrócił i krzyknął do Betty: „Matko Boska, uciekajmy, oni chcą nas złapać”. Barney coś zobaczył w środku, przeraził się.
Uciekli. Dotarli do domu. Okazało się, że jakoś tak nie spinają im się godziny, po czym zaczęły ich prześladować dziwne sny. I właściwie w ten sposób narodził się fenomen abdukcji. Mało kto wie jednak, że Hillowie mieli bardzo dziwne, bo tak większość osób myśli, że ich porwali Szaracy. Nie. Dlatego, że oni mieli w ogóle różne wspomnienia. Barney twierdził, że miał cały czas zamknięte oczy i niewiele pamiętał. Pamiętał tylko, że go badali. To była jego oficjalna wersja.
Co ciekawe, oni w ogóle znaleźli na sobie jakiś dziwny proszek. Nikt nie wiedział, co to jest za proszek. No ale dobra. Barney nie pamiętał. Wiele mówił, że się bał. Zamknął oczy. Oni nie pamiętali, że po prostu w pewnym momencie te istoty ich zwyczajnie porwały do wnętrza UFO. To zostało wymazane z ich pamięci. Dopiero potem Betty się skontaktowała z pewnym hipnoterapeutą i to wszystko zaczęło jakoś wychodzić na jaw. Problem w tym, że te istoty po pierwsze nie wyglądały jak Szaraki.
Z tych pierwszych opisów wynika, że w ogóle byli dość ludzcy, bardziej ludzcy niż Szaraki. Po drugie, Betty Hill miała też sny. Miała sny i w tych snach co dziwne pojawiali się ludzie. Sen był o tym, że uprowadzili ją ludzie ubrani w wojskowe kombinezony i tak dalej. Nie było żadnych kosmitów. Kosmici się pojawili pod hipnozą. Trudno mi powiedzieć, jak oni wyglądali. Nie znajduję dobrego porównania. Ich twarze bardziej przypominały maski. Oczy też nie były takie typowo szarakowate, w ogóle nie byli podobni.
Możecie sobie to nawet zobaczyć na Wikipedii. Tam są chyba przedstawione te podobizny. Jak powstało przekonanie, że oni są z Zeta Reticuli? Bzdura, która jest powtarzana po dziś dzień. Także po prostu Marjorie Fish. W ogóle to trzeba powiedzieć od tego, że oni zaczęli z tą Betty gadać. Ona słyszała ich głosy, oni jej opowiadali różne bajery jej wciskali, że latają tu i tu. I nagle zobaczyła gdzieś tam za nimi coś w rodzaju mapy gwiazd. Ona sobie tak myślała. Oni jej tego nie powiedzieli, że to jest mapa gwiazd.
Ona sobie tak myślała. I dopiero kiedy wyrysowano tą mapę, to Marjorie Fish, ufolog i nauczycielka, dopasowała to po prostu i zobaczyła: „O super, to wygląda jak Zeta Reticuli, więc oni muszą pochodzić z Zeta Reticuli”. I tak się przyjęło. I tak jest. Brał w tym udział Stanton Friedman. Myśmy chyba w pierwszej audycji tego nowego sezonu „Debat Ufologicznych” mówili dużo o Stantonie Friedmanie i jego dziwnych skłonnościach do tworzenia wszelkich ufologicznych mitów. Co śmierdzi, to zawsze się wiąże ze Stantonem Friedmanem mimo wszystko. I tak to powstało. Tak się przyjęło. W zasadzie to trudno natrafić na tą informację, że oni są z Zeta Reticuli.
Zeta Reticuli nie leży tak daleko w kategoriach odległości kosmicznych, bo leży tylko jakieś 40 lat świetlnych od Ziemi. Są dalsze obiekty. Prawdopodobnie tamtejsze słońca przypominają nasze. Natomiast to jest wszystko, co wiemy. Znacznie bogatszym źródłem informacji o tych obcych są chociażby te przekazy, które ofiary otrzymywały w czasie abdukcji. I tam były bardzo różne informacje na ten temat. Także moim zdaniem jest to mit i trzeba po prostu zapomnieć o tym, żeby temat Szaraków brać dosłownie i materialnie, dlatego, że to jest temat paranormalny de facto. Ufologiczny, ale paranormalny. Te istoty nie klasyfikują się jako istoty stricte materialne. Jest wiele wątków, które na to wskazują.
Natomiast wydaje mi się, że najwięcej w kwestii popularyzacji wizerunku Szaraków zrobił właśnie Stanton Friedman. Zrobił jego badania nad Roswell, zrobił serial „X-Files: Archiwum X” i po prostu się przyjęło. I teraz pytanie moje, na które może ktoś będzie znał odpowiedź, bo nie będziemy powtarzać po raz kolejny opowieści Hillów chyba.Komu zależało na tym, żeby to się przyjęło, żeby ten mit powtarzać? Dziwna sprawa, prawda, Chris?
[36:38] - Zadałeś bardzo ciekawe pytanie i wypadałoby trochę posiedzieć nad nim i pozastanawiać się, dlaczego ten mit i stworzenie czegoś takiego komuś rzeczywiście miałoby służyć. Z pewnością jest to doskonała przykrywka do półlegalnej działalności, jak na przykład przeprowadzanie badań medycznych czy innych kompletnie eksperymentów, na przykład na ludzkiej psychice. Wówczas takiego człowieka można łatwo uznać za wariata, kogoś niepoczytalnego, kogoś, kto ma problemy psychiczne. Albo cały problem ściągnąć do rozrywkowego tematu szaraków, których można sobie obejrzeć w popularnych serialach czy filmach telewizyjnych. Tyle że co jakiś czas mamy różne niepokojące elementy tej układanki. Niepokojące elementy są na przykład pojawiające się co jakiś czas fantastyczne przekazy o tym, że w jakiś sposób rozmaite rządy czy mocarstwa współpracują z tymi szarakami. Tak na przykład było w przypadku głośnej historii z bazą Dulce, w której nastąpiła eksplozja i okazało się, że na pewnych piętrach pracują właśnie szaraki. I zaczęła się strzelanina po kowbojsku w Nowym Meksyku z szarakami, gdzie zginęło sporo ludzi. To jest jeden typ historii, który się pojawia. Jest jeszcze drugi typ historii, który się pojawia.
Myślę, że jest o wiele bardziej serio. To jest to, co zaczął robić Budd Hopkins i przyłączył się do niego później David Jacobs. O ile Budd Hopkins był w pewnym sensie amatorem w tym, co robił, bardzo inteligentnym, błyskotliwym i miał świetną intuicję, wyczucie tego tematu, o tyle David Jacobs jest psychiatrą, jest naukowcem i praktycznie badając ten problem kompletnie zrujnował swoją własną karierę. Wszyscy uważają go za troszeczkę szalonego półgłówka. Natomiast jeśli to, co on opowiada, ma jakiś sens. I tutaj należałoby w jakiś sposób może zacząć od jeszcze innego wizjonera. Dawno, dawno temu od Herberta George'a Wellesa, tego od „Wojny światów” i innych książek ufologiczno-futurystycznych. I właśnie Welles w jednym ze swoich artykułów „Man of the Year Million”, czyli „Człowiek w roku milionowym”, opowiadał o tym, że człowiek w tym roku poprzez ewolucję, jaką przejdzie, poprzez zmiany, jakie nastąpią na Ziemi, w przestrzeni, w technologiach, które będą do dyspozycji człowieka, ulegnie bardzo głębokiej transformacji i będzie wyglądał właśnie jak taki szarak z wielką głową i z olbrzymimi oczami. I to było w czasach, kiedy praktycznie o szarakach nikt nic nie wiedział, nikt o nich w ogóle kompletnie nie mówił. Natomiast George Welles tak sobie to napisał, że tak to będzie wyglądać.
I w tej chwili mamy ciekawy fenomen, który dzisiaj omawiamy i mamy z nim na każdym kroku problemy, bo nawet mamy problem z dokładnym opisaniem, jak ten szarak wygląda. Bo szarak wygląda w ten sposób, ale Piotr mówi na przykład, że to, co opisywali Hillowie, było czymś innym. Ktoś inny powie, że to wyglądało jeszcze inaczej, że byli z tej planety czy jeszcze innej. Słuchacz tutaj napisał, że są różne odmiany. David Jacobs w jakiś sposób próbuje znaleźć wyjaśnienie tego, dlaczego te opisy są tak różne i mówi o tym, że następuje coś w rodzaju ewolucji tego zjawiska, ale nie ewolucji w sensie mentalnym. Tej ewolucji dokonują na sobie same szaraki. On uważa, że szaraki dokonują takiego procesu hybrydyzacji, ponieważ zostały one same w sposób sztuczny, w jakiś sposób sklonowane, podobno przez reptilian. Następna bardzo kontrowersyjna historia na temat kosmicznych ras i ze względu na to, że nie potrafią jako klony same się rozmnażać, a udało im się po jakiejś dramatycznej historii wyzwolić spod władzy tych reptilian, postanowiły znaleźć dla siebie samych drogę, żeby móc przetrwać. Odnalazły coś, co my ludzie nazywamy świadomością i odnalazły ten instynkt przetrwania i zaczęły rozglądać się za sposobem, jak przetrwać w tym wszechświecie. I wówczas wpadły na pomysł, że tym rozwiązaniem jest dla nich człowiek i poprzez stworzenie hybryd i poprzez najrozmaitsze eksperymenty, przede wszystkim genetyczne, znajdą odpowiedź na to pytanie i będą w stanie, mieszając się z człowiekiem, przetrwać na Ziemi.
Ale nie tylko żyć razem z człowiekiem, bo mogą go kompletnie wyeliminować i kompletnie przejąć od ludzkości ziemię. Tak przynajmniej uważa Jacobs, że taki jest cel tej hybrydyzacji prowadzonej przez szaraki i ta ewolucja jest widoczna wręcz gołym okiem. Po prostu szaraki zmieniają się od tych w miarę prymitywnych, gumowatych, przypominających lalki postaci do coraz bardziej podobnych do nas ludzi. Do tego stopnia, że w ostatniej swojej książce pod tytułem „They Walking Among Us”, czyli „Oni chodzą wśród nas”, opisuje hybrydy szaraków, które wyglądają tak jak my, ale nie są ani zbyt piękne, ani zbyt przystojne, ale też nie są ani zbyt brzydkie, czy też wzbudzające swoim dziwnym zachowaniem zainteresowanie innych.Po prostu wyglądają przeciętnie i uczą się, w jaki sposób żyje i funkcjonuje człowiek. Właśnie po to, żeby móc sprowadzić na Ziemię więcej hybryd i następnie Ziemię od nas przejąć. Taki jest pomysł Jacobsa. Dlatego pytanie, komu to może służyć i dlaczego może to być dla kogoś ważne i co się może za tym kryć, jest pytaniem bardzo szerokim, bo za tym może się kryć praktycznie wszystko. Praktycznie wszystko można wyjaśnić takim szarakiem. Kiedy Arek wspomniał o tym, że bardzo trudno jest zweryfikować na przykład hipnozę, to mamy taki przykład Whitney Stribera, o którym już wcześniej wspominałem. Whitney Strieber uznał, że dokonano na nim abdukcji i udał się na seans hipnotyczny.
Po seansie okazało się, że rzeczywiście ta abdukcja miała miejsce, ale jemu to przeszkadzało. Prawdopodobnie przeszkadzało mu to tak samo jak każdemu z nas tutaj rozmawiającym, że jest to nie do końca rzecz do udowodnienia. Ostatecznie, że człowiek pod wpływem hipnozy mówi prawdę i tylko wyłącznie prawdę. Więc oprócz tego natychmiast po seansie hipnozy udał się do normalnego, zwykłego lekarza, który przeprowadził badanie nad nim, które z kolei wykazały, że rzeczywiście dokonano u niego jakiegoś wtargnięcia w jego przede wszystkim prywatność, bo Whitney Strieber został po prostu w jakiś sposób zgwałcony przez to UFO czy przez to ET, czy przez tego szaraka. Było to dla niego bardzo traumatyczne i tak jak bardzo traumatyczne było przyznanie się przed światem. Właściwie stanął na progu czegoś takiego, że mógł stać się po prostu zwykłym pośmiewiskiem. Mimo to dzielnie to przetrwał. Napisał o tym parę książek, zarobił parę milionów dolarów. Ale fakty są takie, że w jego konkretnym przypadku to, co wydarzyło się na seansie hipnotycznym, zostało potwierdzone przez lekarza, który zbadał go pod kątem inwazyjnego spotkania z kimś, kto nie był dla niego, mówiąc oględnie, zbyt przyjazny i łagodny.
[44:49] - Tutaj oczywiście Jacobs to jedna sprawa. Natomiast każdy z autorów, który się zajmuje abdukcjami, ma w zasadzie swoją teorię. I to nam też pokazuje dość dziwaczną naturę tego fenomenu. Zresztą tak jak całego zjawiska UFO, że w zasadzie możemy tam podpiąć kilka różnych teorii i każda wyda się prawdopodobna, co wskazuje na to, że to zjawisko kieruje się troszeczkę inną filozofią niż nam się wydaje. Bo tutaj dużo osób pisze, że szaraki to to, to tamto, tworzą jakieś klasyfikacje, drabiny i tak dalej. My tego nie wiemy i my się tego nigdy nie dowiemy. Bo gdyby ktoś sobie zadał trochę trudu i po prostu podsumował, wypisał sobie każde bliskie spotkanie i starał się to jakoś ułożyć, nie ułoży tego. Problem w tym, między innymi u Jacobsa i wszystkich tych, którzy tworzą sobie takie teorie, jest taki, że oni nie biorą pod uwagę wszystkiego. Oni sobie wybierają to, tamto, siamto i na tej podstawie budują jakąś teorię. Ona nie musi być prawdziwa.
Takie jest moje odczucie. Równie dobrze ktoś, kto się przygląda Jacobsowi od strony folklorystyki i tak dalej, mógłby powiedzieć: „No fajnie pan to opowiada”. Jacobs jest historykiem, powinien mieć tego świadomość. „Fajnie pan opowiada, ale pan tutaj opowiada historię, która jest w zasadzie znana ludzkości od tysiącleci. Pan opowiada o jakichś bożkach, duchach, które pojawiają się na Ziemi i chcą się wcielić i chcą zamieszkać między nami”. To jest motyw znany od tysiącleci. Anioły chodzące między ludźmi i tak dalej. Także problem rzeczywiście jest bardzo mocno skomplikowany i kiedy my tworzymy z niego jakieś własne teorie, to jest tak, jakbyśmy pisali drugiego „Star Treka”. My nie znamy prawdy i moim zdaniem nie poznamy. Co jeszcze chciałem powiedzieć?
Bertrand Meheust, francuski naukowiec, dokonał rzeczy niezwykłej. On przeanalizował większość obserwacji UFO do pewnego okresu i odkrył bardzo dziwną rzecz, dziwaczną rzecz. Wiele osób powie: „Głupota, herezja” i tak dalej. Meheust jest autorem książki, która nie została wydana w języku polskim. Ona została błędnie sklasyfikowana jako próba wyjaśnienia UFO od strony socjologicznej. Natomiast nie było tak. On uznał, że to, co widzimy od 1947 roku w formie zmasowanej, jest tak naprawdę lustrzanym odbiciem, uwaga, dziewiętnastowiecznego science fiction. Innymi słowy, jeżeliby przyjrzeć się wczesnemu science fiction, temu z przełomu XIX i XX wieku, to w zasadzie jakby na to nie patrzeć, tam są wszystkie te wzorce. Tak, nie będę tego rozwijał. Rozwijałem to w swojej książce, która niebawem się ukaże.
I Meheust pyta, dlaczego tak jest. To tak, jakbyśmy po prostu obcowali z wytworem naszego własnego umysłu. I to nie tylko on podkreśla, że w przypadkach obserwacji UFO jest tak, że człowiek widzi tylko to, co chce zobaczyć. Nawet Mack podkreślał, Mack, który nie był, brzydko mówiąc, palcem robiony i który rzeczywiście jako psychiatra badał ludzi, którzyMieli doświadczenia abdukcyjne i on rzeczywiście doszedł do takiego wniosku, że momentami jest tak w życiu ludzi, że może być tak, że oni widzą, co chcą zobaczyć. Że to, co widzą, jest poniekąd projekcją z ich umysłów. Nie wiem, kto z was pamięta film „Wspólnota”. Strieber go chyba zrównał z ziemią. Jak się nazywał ten aktor, który tam grał? Walken chyba. Tak, panowie?
Nie pamiętacie? Christopher Walken. Mnie się ten film osobiście podobał, nawet bardzo. I tam zostało zakamuflowane pewne przesłanie dotyczące właśnie natury szaraków. W tej scenie, kiedy w zasadzie on znajduje gumowe maski i kiedy się okazuje, że nic z jego przeżyć może nie być tym, co nawet ujawniła hipnoza. Czyli jedyne, co przychodzi, to dać się temu porwać i obcować z tym. I Strieber, żeby podsumować jego wnioski, dochodzi do takiego wniosku, że on też w zasadzie ma takie paranormalne konkluzje. Ten wniosek mówi, że obcujemy z jakąś siłą, która nas przede wszystkim chce czegoś nauczyć. Natomiast robi to w sposób jakiś zaskakująco dziwaczny, prawda? Bo chce nas czegoś nauczyć, to skąd te wszystkie relacje o hybrydach i tak dalej?
Także temat jest bardzo zróżnicowany, ale nawet sam Strieber, który był przecież ofiarą rzeczy nie do końca przyjemnych, doszedł do wniosku, że to nie jest to, na co wygląda. Ale o tym może jeszcze powiemy. Marku?
[50:23] - Słuchacie państwo kolejnej debaty ufologicznej online. Dzisiaj dyskutujemy o szarakach. Taka informacja, jeżeli ktoś dopiero teraz włączył Radio Paranormalium i zdziwił się, że dzisiaj zaczęliśmy debatowanie troszkę wcześniej. Pytanie numer trzy brzmi następująco: wielu ludzi utożsamia pojęcie obcego z szarakami. Czy rzeczywiście pojawiają się one w relacjach świadków tak często? Dlaczego za każdym razem wyglądają inaczej? Może dla odmiany tym razem-
[50:52] - Marku, mała sprawa. Tutaj pojawiło się pytanie, które wymaga według mnie natychmiastowej odpowiedzi. Pytanie do tego, co powiedziano o hipotezie Mehosta. Miszkurka2000 pyta: „Czyli co? Sami sobie zmaterializowaliśmy te obiekty?” I tak, i nie. To się wiąże z hipotezą, o której już mówiliśmy, Carla Junga na temat zjawiska UFO, która mówi, że w zasadzie jest to rodzaj zbiorowej nieświadomości. Innymi słowy, jest człowiek, jest kilka miliardów ludzi i ci ludzie siłą swoich myśli tworzą coś, tworzą sferę myślenia, istnienia, jakiś inteligentny żywioł, który jest w stanie na nas oddziaływać. I ta hipoteza jest o tyle chwytliwa, że tłumaczy wszelkie bardzo ludzkie wątki w spotkaniach z UFO, a także nawet humanoidalność i człowieczeństwo szaraków, ich ludzkie zachowania. Ta koncepcja jest bardzo ciekawa. Trzeba ją mocno brać pod uwagę.
Myśmy sobie tego świadomie nie zmaterializowali. Natomiast istnieje coś takiego jak zbiorowa nieświadomość. Ona, co ciekawe, też materializuje się na takiej płaszczyźnie, jak Lis powiedział, prawie sennej, w jakiejś sferze, która dla naszego postrzegania rzeczywistości jest prawie magiczna. I dlatego należy to brać pod uwagę. Wiele osób, które się wychowało na Foxie Mulderze, powie: „Głupoty i bzdury. Przecież to są kosmici, to są słudzy Reptilian. Jakie tam nieświadomości? Jaki Jung?” A ja myślę jednak, że gdybym miał wybierać, gdzie leży prawda bardziej, a gdzie mniej, to wybrałbym hipotezę Junga, mimo wszystko. Wiele osób się może ze mną nie zgodzić. Natomiast on ma więcej niż teza pozaziemska.
Ale wróćmy do szaraków. Ja już o tym mówiłem. Przypomnę pytanie. Wielu ludzi utożsamia pojęcie obcego z szarakami. Czy rzeczywiście pojawiają się one w relacjach ludzi tak często i dlaczego za każdym razem wyglądają inaczej? Podkreśliłem to przy pierwszym pytaniu, że w zasadzie nie ma takich samych przypadków. Szarak to jest tylko model. Szarak nie jest rasą. Szarak jest modelem. Natomiast każda z tych istot różni się.
A to wzrostem, a to chociażby teksturą skóry, a to kolorem skóry, a to ilością ludzkich cech, a to wyglądem oczu. Niektóre oczy tych istot są całkiem ludzkie, inne nie. Ilość ludzkich cech, włosy, ubrania i tak dalej. Palce, paznokcie, buty. Nie wiem, co jeszcze. Pępek, genitalia, rozmiar głowy, uszy, brak uszu i tak dalej. Jak się w tym wszystkim znaleźć, Arku? Co o tym sądzisz?
[54:03] - I tutaj jest właśnie taka zagwozdka, że z jednej strony można powiedzieć o tym, że widzimy to, co chcemy zobaczyć. Z drugiej strony bardzo często można dojść do takiego wniosku, że by nas nie wystraszyć na śmierć, żeby nas nie zastraszyć swoim wyglądem czy nie ujawnić swojego wyglądu, przybierają w naszych oczach taki wygląd, jaki się spodziewamy, żeby wyglądali. Dlatego wraz z książką Bada Hopkinsa „Intruzi”... gdzie jest opisany właśnie przypadek kontaktów. Ja to przytoczyłem na początku tej dyskusji, że dziewczynka wchodzi, widzi chłopczyka, więc jest ufna i idzie z nim dalej. W tym momencie odkrywa, jest Szarakiem, ale to w dalszym ciągu mieści się w kanonie tego, co można się spodziewać widzieć w Stanach Zjednoczonych po publikacjach, jakie na ten temat były. I tak bardzo często jest, że przybierają. Zresztą w książce Striebera też jest to, że on po prostu pamiętał tę maskę czy oczy raczej takie podobne do modliszki. Coś takiego, że on te oczy pamięta. Tak się bardzo często też i w niektórych przypadkach spotkań z UFO właśnie ta sowa, te duże oczy jakieś tam świecące są takim pierwszym wspomnieniem, które powoduje, że pod wpływem hipnozy badany człowiek w dalszym ciągu tworzy i przypomina sobie następne rzeczy.
Ale bardzo często początkiem jest właśnie ta sowa czy w sumie te duże oczy, które my kojarzymy z sową. I teraz ciężko jest między tym wszystkim znaleźć właściwy opis. Tutaj bardzo można się zwrócić troszeczkę do naszych antenatów, naszych przodków, którzy rysowali to, co widzieli na kamieniach. I tak Aborygeni rysowali to, co uważali, że podczas wielkiego snu widzieli. Wielki sen to był czas, kiedy oni się przemieszczali na Australię. Ten okres wielkiej wędrówki nazywali, z tego, co pamiętam, wielkim snem. I właśnie między innymi z tego czasu pochodzą wspomnienia, z tego rozrysowywali właśnie na kamieniach. I właśnie tam między innymi są takie postacie, których głowy przypominają głowy Szaraków. Ale później w żadnym opisie spotkań czy to z aniołami, czy z jakimikolwiek innymi osobami nie mamy nigdzie więcej opisów czegoś, co przypomina Szaraki. Nawet w momencie, kiedy przyszli posłowie do Sodomy ostrzegać, szukać tam sprawiedliwych, na tyle się wyróżniali od innych osób, od innych mieszkańców, że musieli się ukrywać.
Przy czym nie jest nigdzie napisane, czym się różnili. Ubrania, wiadomo, można zmienić, można iść dalej, ale nie zmienimy swojej powierzchowności, także też nie wiemy. Tych takich właśnie niewiadomych jest więcej i domniemań, jak oni wyglądają, niż tego, czego jesteśmy pewni, jak faktycznie wyglądają. Hipoteza Junga wcale nie zaprzecza hipotezie o tym, że przybywają jakieś obce rasy na Ziemię. Jedna, dwie, trzy czy nawet jeszcze więcej. Tego nie wiemy, czy to zarówno z innego wymiaru, jak i z innych gwiazd w naszym wymiarze. To jest pojęcie bardzo szerokie, z tym że akurat hipoteza Junga jest na tyle szeroka, że mieści wszelkie możliwe znaki zapytania i daje na nie prostą, jednoznaczną odpowiedź, że to my tworzymy. Natomiast w którym miejscu my tworzymy? Czy my tworzymy ten obraz, czy obcy tworzą w naszych umysłach obraz siebie takiego, jakiego my się spodziewamy, jakiego aktualnie chcemy widzieć, jakiego się nie będziemy bali? Jakie podstawy tego, że jednak coś się dzieje, że coś jest takiego, co nas wyróżnia spośród całej społeczności ludzkiej?
Bo bardzo często tym przekazem jest to, że my ratujemy ich swoimi genami. Czy jest jakiś sens tych badań? Podczas gdy jak tak popatrzeć z boku, to z tego sensu nie ma żadnego. Dziękuję.
[59:36] - To znaczy, Argu, kiedy my sobie to materializujemy? To jest tak, jakbyśmy się zapytali, kiedy my sobie materializujemy na przykład symbole senne. Też nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Pojawiły się tutaj jeszcze inne pytania odnośnie Junga. Na przykład jest takie: z tą materializacją — pisze Kler Sky — to nie jestem pewien. To trochę tak, jakbyśmy mówili, że dziki Indianin znad Amazonki, kiedy doświadcza widzenia samolotu międzykontynentalnego, to go sobie materializuje w umyśle razem z pilotem. No tak, ale Indianin nie materializuje samolotu. Indianin widzi samolot, ale Indianin może sobie materializować swoich bogów i duchy w stanie odmiennej świadomości. To wszystko jest ze sobą strasznie zapętlone. Ale wróćmy do Szaraków.
Chris, jak to jest? Czy to jest rzeczywiście model? Czy oni po prostu są różni? Bo tak jak Ziemianie mają własne narody, starzeją się i tak dalej.
[01:00:41] - Myślę, że w jakiś sposób przedwcześnie, bo już w pierwszej rundzie pytań, rozprawiliśmy się z Szarakiem chyba
[01:00:50] - Kompletnie, uznając go raczej za wytwór naszej kultury i ewentualnie za element manipulacji, który wykorzystuje się do tego, żeby móc nas w jakiś sposób kontrolować czy budować pewną historię, która tak naprawdę nie istnieje. Natomiast my jesteśmy nią święcie przekonani. Sam fakt, że jest problem szaraka jest problemem bardzo nowym, bo jest w zasadzie od lat 60. Już o tym świadczy. Teraz spójrzmy, w jaki sposób następowała promocja kosmitów w naszej kulturze czy w naszej cywilizacji. To najstarsze cywilizacje. Sięgnijmy do Sumeru, które mówią wprost: my ludzie zostaliśmy stworzeni przez bogów. Oni nas powołali do życia. I oni oczywiście bardzo dokładnie pokazywali tych bogów. Ci bogowie wyglądają tak jak my, tylko że mają troszkę dłuższe brody, czasami mają jak skrzydła ptaków czy motyli na plecach i tak dalej.
Teraz ty już świetnie zauważyłeś, że w wielu przypadkach, kiedy na przykład obserwujemy jakieś, zwłaszcza plemienne rysunki, czy w jaskiniach, czy gdzieś na skałach, czy jakaś sztuka ludowa w różnych miejscach, często myślę, że błędnie interpretujemy coś przez to, że pasuje nam to do wyglądu szaraka, gdy tymczasem może to być właśnie taki element opisu poprzez rysunek tego, co spotyka się w innym stanie świadomości, właśnie w kontakcie z bogami, jak wspomniałeś. To jest ta sama historia jak na przykład ktoś zobaczył gdzieś na jakichś staroegipskich budowlach dokładne rysunki helikoptera czy samolotu czy czegoś takiego i uznał, że chyba oni też mieli samoloty i helikoptery, bo przecież tutaj są narysowane. Ale absolutnie niekoniecznie musiało to znaczyć. Powiedzmy za 20 lat będzie jakiś kolejny, inny wynalazek i ktoś dojrzy jego kształt na jakimś innym hieroglifie egipskim czy sumeryjskim, czy nawet hieroglifie Majów. Także często właśnie jest to ta pomyłka, która zwana jest pareidolią, że szuka się czegoś, co w jakiś sposób pasuje do tego naszego systemu, z którego jesteśmy stworzeni i zbudowani, który opisuje świat, rejestruje, co się dzieje dookoła nas i w jakiś sposób próbuje znaleźć jego wytłumaczenie. I teraz, kiedy szybciutko przejedziemy od tych czasów prehistorycznych, od Sumerów do naszych czasów i zobaczymy, w jaki sposób ten problem obcych był ilustrowany. Już wspomniałem wcześniej o tym małym stworku E.T. z filmu, który się nie przyjął. Ale teraz zobaczmy, że zanim pojawili się szaracy, pojawili się wysocy blondyni i blondynki, niezwykle przystojni Plejadianie, jeszcze wyżsi Tall Whites. I to oni byli pierwszymi kosmitami, pierwszymi przybyszami na Ziemię, zanim pojawili się szaracy.
Byli na tyle sympatyczni i mili, że nawet jeden z nich, ostatnio taki film powstał o nim, urzędował w Waszyngtonie i był doradcą. Mówił, że lata regularnie na Wenus i doradza amerykańskim prezydentom, jak sobie radzić z gospodarowaniem w tak wielkim państwie i tak dalej. Ale ten model w jakiś sposób nie zadziałał dobrze i wymieniono go na coś, co jest niesamowicie plastyczne. A szarak jest czymś takim rzeczywiście plastycznym. Jest jednocześnie zrozumiały, bo wygląda na pierwszy rzut oka jak my. Ma ręce, nogi, głowę, ale głowę ma większą, oczy ma większe, uszu za to nie ma i tak dalej. I to wszystko tworzy nagle nam obraz tego obcego. Jest to taki uniwersalny symbol, z którym my możemy się w jakiś sposób identyfikować i możemy powiedzieć: tak, to jest obcy, jest inny od nas, ma szarą skórę, ma wielkie czarne oczy i wielką głowę, nie ma uszu, ma maleńkie usta, przez które nie wydobywa się żaden dźwięk. Porozumiewa się telepatycznie. To są wszystko rzeczy na takim poziomie, że są zrozumiane praktycznie w każdym narodzie, w każdej kulturze i są w jakiś sposób łatwo przyswajalne.
I to właściwie weszło jak masło, bo zobaczmy dalej, co się dzieje. Spójrzmy na inne próby promocji innego obcego, dosłownie obcego z filmu „Obcy: Siódmy pasażer Nostromo”. Mamy tam krwiożerczego obcego, straszliwie okrutnego, żarłocznego, który tam masakruje całe załogi kosmiczne. I ten na przykład archetyp, że tak powiem, czy model obcego kompletnie nie przyjął. Ludzie sobie pooglądali, troszeczkę się niektórzy bali, inni się pocieszyli, że to takie fajne stworzenie i tak dalej, ale nigdy tacy obcy, mimo wielu okazji nigdy nie najechali Ziemi, nigdy nie przybyli na Ziemię, nigdy nie zaczęli zjadać i masakrować tych ludzi. Dlatego że nastąpił taki jakby bunt w człowieku, bo człowiek zauważył, że takiemu obcemu nie jesteśmy w stanie dać rady. W związku z tym był wyrzucany z tego systemu akceptacji tego, co się wokół nas dzieje. I znów pozostaliśmy przy tym szaraku jako najbardziej klasycznym i elastycznym archetypie tego obcego przybysza z innej planety, którego można w zasadzie modelować, robić bardzo delikatne zmiany po to, żeby ciągle był aktualny w kolejnych, powiedzmy, dziesięcioleciach, czasach czy zmianach kulturowych, jakie zachodzą na naszych oczach. Mamy z tym w tej chwili teraz również do czynienia, że oni są może coraz bardziej groźni, coraz bardziej okrutni, mają swoje rasy i tak dalej. Także tworzy się ta cała nadbudowa tego wszystkiego.
Tworzy się cała mitologia, która w jakiś sposób funkcjonuje, zapada w umysł na tyle wystarczająco głęboko i jest na tyle to prosty archetyp, że można go również wykrywać poprzez hipnozę, dlatego że gdzieś już jest w każdym człowieku, że ten symbol zielonego ludzika czy szarego ludzika z wielkimi oczami jest znany wszystkim. Jest to symbol, który jest rozpoznawalny wszędzie. Dlatego właśnie te szaraki tak się zmieniają z czasem. Ale są to wszystko zmiany drobne, w jakimś sensie drobne. Ciągle ten rdzeń pozostaje taki sam. Szarak wygląda ciągle tak samo, mniej więcej.Jest czasami wyższy, czasami niższy, czasami bardziej okrutny i tylko tym różni się. Czasami przylatuje z innej planety niż Zeta Reticuli i tym tylko się różni. I mamy tutaj inne dokładki, że może być robotem, może być hologramem, może być hybrydą i tak dalej.
[01:07:27] - Ale tak naprawdę prawie zawsze jest takim trochę człowiekiem, co nie?
[01:07:33] - Jest trochę człowiekiem. Ma bardzo ludzki i nieludzki jednocześnie charakter. Bo każdy ludzki człowiek, wrażliwy człowiek jest w stanie natychmiast wykryć tę nieludzkość. I przez to, że wykrywa tę nieludzkość, uczłowiecza swojego wroga i przeciwnika, bo on jest okrutny, beznamiętny, nie ma swoich uczuć. W związku z tym siłą rzeczy jest obcy, nie pasuje do nas, więc musi być z innej planety. Czyli generalnie jest archetypicznym wytworem, który pasuje do naszych czasów, kiedy kosmos nagle stanął przed nami otworem i jednocześnie zadajemy sobie coraz śmielej te trudne pytania, czy coś jest jeszcze? I siłą rzeczy ta najprostsza logika narzuca nam, że jeżeli Ziemia jest tylko jednym maleńkim ziarenkiem w tej wielkiej galaktyce, a galaktyk są tysiące, a może i miliardy, to w takim razie musi być gdzieś życie gdzie indziej. A to życie pewnie jest jakieś inne i dziwne i dlatego trzeba je w jakiś sposób zwizualizować. I szarak idealnie się do tego nadaje, zwłaszcza że zrobiono mu olbrzymią reklamę od lat 60. w górę poprzez książki, filmy i mnóstwo tak zwanych specjalistów od szaraków.
Rozmawiamy w tej chwili o rasie, która najprawdopodobniej tak naprawdę nigdy nie istnieje. Jeżeli istnieje jakaś inna cywilizacja pozaziemska, kto wie, czy nie jest to tak jak w tych najstarszych archetypach sumeryjskich, o których wspominałem, że Enki, Enlil czy Anu wyglądali tak jak my i stworzyli nas na swój własny obraz i podobieństwo. I tak naprawdę, jeżeli Ziemia jest planetą i składa się z takich, a nie innych składników, to każda inna planeta w najdalszej części galaktyki będzie z podobnych składników zbudowana w większym lub mniejszym stopniu. Ale to w większym lub mniejszym stopniu nie sprawi, że na przykład tę planetę będą zamieszkiwać słonie, które latają na uszach zamiast chodzić po ziemi. Czy będą jakieś fioletowe ważki czy jednorożce i inne tego typu historie. Być może wszechświat, który jest jednocześnie tak wielki i rozległy, jednocześnie nie musi być aż tak strasznie dziwny, żeby wytworzyć kogoś takiego jak szarak, który został przez kogoś stworzony, ma jakiś dziwny cel. Właściwie tak naprawdę to nie bardzo wiemy, z kim mamy do czynienia, bo tak naprawdę to nic o nim nie wiemy. Nie mamy ani jednego konkretu. Wszystko, co mamy, to trochę literatury, trochę filmów i trochę opowieści pod wpływem hipnozy. I to wszystko, co na ten temat mamy.
Traktujemy to na tyle poważnie, że mamy dzisiaj całą debatę poświęconą tej kosmicznej rasie. I teraz staramy się znaleźć rozsądne wytłumaczenie tego wszystkiego. Tyle że akurat tu z rozsądku bardzo trudno jest skorzystać, bo nie mamy praktycznie nic, żeby się tego w jakiś sposób uchwycić. Możemy jedynie albo kontynuować taką rozmowę, bo w taką stronę poszła ufologia i fajnie jest podyskutować o tych wszystkich rasach, albo po prostu rozprawić się z tym problemem raz na dobre. Ale wtedy w jakiś sposób stawiamy się na zewnątrz tej ufologii. My nie jesteśmy ufologami, bo w takie rzeczy to my nie wierzymy. Wszystko, w co wierzymy, musi być w jakiś sposób bardziej realne i bardziej logiczne do zaakceptowania. A skoro jest łatwiejsze do zaakceptowania, realne i łatwiejsze do udowodnienia, to sama ufologia w tym momencie nie jest potrzebna. Tak że tu też musimy uważać, żeby nie podciąć gałęzi, na której sami siedzimy. To są takie na gorąco rozważania na ten temat, z czym mamy do czynienia i jak ten kotlet z szaraka zjeść.
[01:11:37] - Jak to ująłeś. Powiedziałeś o kilku sprawach. Wydaje mi się, że poruszyłeś bardzo ważny temat. Powiedziałeś rzeczywiście o tych rasach, które jakoś istniały, ale się nie przyjęły, bo znawcy ufologii zapewne wiedzą, że wielokrotnie pojawiały się różne fale tego zjawiska i z tymi falami często pojawiały się też różnego rodzaju istoty. I tak naprawdę pierwsza historyczna fala odnotowana między innymi w źródłach prasowych mówiła o istotach, które przypominały ludzi. To w zasadzie byli ludzie. Te słynne statki powietrzne ze Stanów Zjednoczonych z końca XIX wieku były zapełnione ludźmi. Natomiast potem, podczas drugiej dużej fali, kiedy się pojawiły humanoidy w roku 1954 we Francji, ta fala też jest dobrze znana z przekazów prasowych, pojawiały się istoty, które wyglądały jak małe, brodate, grubaśne karły. I teraz pytanie, czy człowiek współczesnyKtóry zaczął latać w kosmos. Mniej więcej w tamtym okresie się do tego szykował.
Byłby w stanie uwierzyć, że jakiś mały, za przeproszeniem, pokrak z brodą, wyglądający mniej więcej jak ja. Z brodą taki krępusek. Mówię o tych humanoidach z 1954 roku. Jest w stanie wyprodukować obiekt zdolny do podróży w kosmosie. W roku 1954 we Francji pojawiała się cała masa istot, które wyglądały jak trochę przerośnięte krasnoludki. Jak drużyna Torino, prawda? To jest szokujące. Natomiast szaraki pojawiły się dopiero potem. Rzeczywiście, ludzie nie byli w stanie zaakceptować tego, że brodate istoty mogą w ogóle latać w UFO. Co się stało potem?
Jacques Vallée tak się tym zainteresował, tą kwestią różnorodności obcych i tego, jak ta wizja się kształtowała, że odkrył jeszcze jedną ciekawą rzecz. W latach 80. udał się do Związku Radzieckiego i odkrył, że tam to w zasadzie szaraków nie ma. W bliskich spotkaniach występują istoty, które przypominają kosmonautów. Dużych. Przede wszystkim to byli giganci. To były wielkie, wysokie istoty, tak jak w Woroneżu. Tam szaraków nie było. Zwrócił jeszcze na jedną rzecz uwagę. Jak to było?
Mówi, że tylko w Ameryce Południowej obcy podczas bliskich spotkań terroryzują ludzi. On zrzucił to na karb dwóch rzeczy. Po pierwsze, ta siła, która się manifestowała jako UFO, która nie pochodziła z kosmosu, jego zdaniem odczytywała sobie w umysłach Rosjan, co oni na przykład myślą i na tej podstawie formowała się w tych wysokich kosmonautów, w tych wysokich obcych. W analogiczny sposób może dziać się to z szarakami, którzy występują, jak mówił Arek, w głównej mierze jednak w przypadkach z Ameryki. Natomiast Jacques Vallée powiedział jeszcze ciekawą rzecz, że sam fakt, że my sobie rzutujemy na to, jak się nam pokazują kosmici, może właśnie tkwić w tym, że ta popędliwość i temperament Latynosów ujawnia się w tym, że tamtejsi kosmici również są agresywni. Istoty, które pojawiają się w Europie, jak zauważył Vallée, są bardziej refleksyjne, pokojowe. Jak Tadeusz Mazowiecki, takie koncyliacyjne. Dałem teraz porównanie. Zrób grubą kreskę i będziesz w porządku. Zgodne do współpracy.
Natomiast tam jest zupełnie inaczej. I to wynika z tego, że w tym tkwi jakiś element psychologiczny, nasz własny. I to mnie strasznie nurtuje, bo kiedy rozbierzemy ufologię na czynniki pierwsze, to się okaże, że naprawdę przeglądamy się poniekąd w jakimś dziwnym paranormalnym lustrze. I teraz pytanie, bo przejdziemy jeszcze do tych rozważań. Pytanie się rodzi, czy i szaracy, co już ktoś kiedyś wymyślił, nie są rodzajem jakiejś emanacji? To znaczy, czy za nimi nie stoi czasami ktoś zupełnie inny, jak chociażby powiedział Arek, który pokazuje się tylko tak, żeby nas nie wystraszyć? Marku, przeskoczmy szybko do pytania czwartego, bo dzisiaj jest wieczór wyborczy i wiemy, że to będą emocje i chyba za jakieś 50 minut wszyscy się będą zbierali przed telewizorami.
[01:17:08] - Ja może najpierw przywołam jeszcze kontakty do Radia Paranormalium, bo tutaj dużo jest pytających na czacie, natomiast sporo jest również słuchaczy, którzy nie korzystają z naszego czata, nie są zarejestrowani, a chcieliby zadać pytanie, a nie wiedzą jak. A kontakty do Radia Paranormalium to numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również pisać na naszym Radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Właśnie na Gadu-Gadu przyszło pytanie od twojego imiennika, Piotrze. Zaraz je przekażę. Czekamy także na pytania na naszym czacie na www.paranormalium.pl, na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach tematycznych Radia Paranormalium i Nienormalnego Świata. Można także wysyłać na adres e-mail radio@paranormalium.pl. Można nas również znaleźć na Twitterze oraz na reaktywowanym ostatnio koncie na Naszej Kasie. Trochę tych kontaktów mamy, ale w dzisiejszych czasach kontakt ze słuchaczami i czytelnikami trzeba trzymać na wszystkich frontach.
Pojawiło się na czacie pytanie, czy jestem kosmitą, czy syntezatorem mowy. Tak, jestem kosmitą. I teraz wlewam do waszych uszu pytanie numer cztery, a brzmi ono następująco: istnieje teoria mówiąca, że szaracy nie są istotami z krwi i kości, tylko bio robotami. Ma na to wskazywać kilka elementów i szczegółów. Jak zapatrujecie się na ten pogląd? Może tym razem pierwszy niech się wypowie Kris Mike.
[01:18:52] - Rozmyślam nad pytaniem, które zadałeś, bo w świetle tego, co do tej pory powiedzieliśmy na pytanie, co sądzę o tym, że są bio robotami, powinienem odpowiedzieć: po prostu nie wiem. Nie wiem, co ja mam sądzić, bo skoro nie bardzo wierzę, że oni naprawdę istnieją, myślę, że tu jest gdzieś ukryta jakaś ściema, jakaś manipulacja i że tworzy się nam jakiś wątek kulturowy.
[01:19:17] - Który może być wykorzystany do różnych, niekoniecznie szlachetnych celów, a najczęściej bardzo nieszlachetnych celów. Trudno powiedzieć, cokolwiek by to było, czy gdyby to było z krwi i kości, czy byłoby biorobotem, nie ma to znaczenia. Jest to coś, co może być zagrożeniem, ale nie w takim sensie, że przejmie naszą planetę, tylko zagrożeniem, które tworzą nasi władcy dla nas samych. Jeśli chodzi o tych biorobotów, poznałem kilka historii na temat takich spotkań, ewentualnie jeżeli do nich doszło i one się wydarzyły, i to były te czasy, kiedy UFO i latające spodki spadały jeden za drugim. Najczęściej trafiały w Nowy Meksyk albo Arizonę, albo coś w tym rodzaju. Wybrały sobie to miejsce, podobnie jak szaraki wybrały ten kontynent, a nie żadne inne. I właśnie przy miejscowości Aztek miał spaść jeden z takich spodków, miał zupełnie się rozbić i okazało się, że pękła jakaś jedna z jego pokryw. Ci, którzy go odnaleźli, a byli to wówczas młodzi chłopcy, mieli wejść do środka i tam na takich fotelikach siedzieli sobie tacy szarzy jegomości, o których dzisiaj rozmawiamy, o wielkich oczach. Wyglądali na kompletnie martwych. Oni ich próbowali dotknąć i mieli wrażenie, że to są takie jakby worki z gumy, że ta skóra ich przypomina skórę słonia i że właściwie nie sprawiają wrażenia istoty żywej.
Ale z drugiej strony rozmawialiśmy też chwileczkę wcześniej, że my mamy pewną wizję tego, jak ma wyglądać istota żywa. Istota żywa ma wyglądać mniej więcej podobnie do nas, czyli musi mieć krew, kości i tak dalej. To nazywamy istotą żywą. Wszystko inne już może być takim biorobotem. Czy szaraki mogą być biorobotem? Oczywiście, że mogą być biorobotem, bo spójrzmy na te roboty, które my sami produkujemy. Wyglądają bardzo technicznie i bardzo dziwnie, ale człowiek ma taką tendencję, żeby je w jakiś sposób zhumanizować, żeby taki robot miał i rączki, i nóżki, i buźkę, i oczki. I wtedy jakoś łatwiej się akceptuje tego robota. Może wiemy, że on jest maszyną, to traktujemy go z większą sympatią. Spójrzmy na fenomen tych elektronicznych piesków, które tak pokochali Japończycy, że nawet otworzyli dla nich specjalną świątynię.
Mimo że to są pieski mechaniczne i nie mają żadnego mózgu, który przypominałby mózg z szarymi komórkami, tylko mają prymitywny mózg elektroniczny, Japończycy kochali je jak prawdziwe pieski i przywiązywali się do nich, mimo że to były roboty. Także to idzie w dwie strony. Można coś takiego nazwać biorobotem, a jednocześnie można go próbować w jakiś sposób zhumanizować. Spójrzmy na innego robota, który za bardzo nie przypomina człowieka. R2D2 z „Gwiezdnych wojen”. Niezwykle inteligentny robot i myślę, że większość facetów po siódmym piwie powiedziałaby, żeby jeszcze takie piwo postawiło R2D2 też, bo on jest fajny facet w ogóle. I jest to absolutnie zhumanizowany robot. Także jeśli mówimy o robotach, musimy wziąć nasze uczucia pod uwagę. I teraz, czy szaraki mogą być biorobotami? Z tego, co do tej pory powiedzieliśmy, szaraki mogą być dosłownie wszystkim.
Wszystkim, co sobie w ten wielki szary worek wrzucimy, tym mogą być szaraki. Także na pytanie, czy mogą być biorobotami, odpowiadam: owszem, mogą być. To chyba tyle w tym temacie mam do powiedzenia. Piotrze?
[01:23:09] - Po pierwsze zapomniałem tego dodać jeszcze przy poprzednich pytaniach. Ostatnio się pojawił taki ciekawy news. Może to nie jest news do końca, bo to jest hipoteza, która się często powtarza, że ludzkość w zasadzie mogła się uformować jako jedna z pierwszych cywilizacji w kosmosie. Wskazują na to pewne dane, odpowiednio zanalizowane, uzyskane z teleskopów Kepler i Hubble. Ciekawe to jest, dlatego że stawia nas to w pewnym interesującym świetle. Chris powiedział przed chwilą, że rzeczywiście na innych planetach może być tak, że istnieje pewien określony wzorzec i też cywilizacje wszystkie rozwijają się według jednego wzorca. Natomiast ci szaracy, w świetle pytań, które tutaj państwo zadają, również dziwicie się, że te istoty są w jakiś sposób tak bardzo do nas podobne i tak dalej. Ale tak na dobry sposób, na chłopski rozum patrząc, dlaczego? Teraz ucinam wszelkie spekulacje, zadaję pytanie, wyzbywając się wszelkich uprzedzeń i tak dalej. Czytam sobie o szarakach, dochodzę do takiego wniosku: są jakieś istoty, które mają nadmierną skłonność do dokuczania ludziom.
Są złośliwe, a z drugiej strony są kochające. Bo nie wiem, czy państwo pamiętacie, kiedyś napisałem taki artykuł o doktorze McHu i wiele osób się tym przeraziło, że przypomniałem pewne kwestie. Potem czytałem komentarze. Wiele osób najbardziej się przeraziło tym, że te istoty są takie ludzko-nieludzkie. One z jednej strony zachowują się jak roboty, jak zimne maszyny, zimne robaki. Natomiast z drugiej strony, kiedy otwierają się ludzie w hipnozie, kiedy dociera się do ich wnętrza, wtedy się okazuje, że taki szarak jest do rany przyłóż. On jest kochający, czuły, zalewa człowieka swoją filozoficzną miłością.Ich natura jest niesamowicie złożona i sprzeczna, jeżeli istnieje w ogóle coś takiego jak szarak. Ale powracając do tego, co powiedziałem, wyzbywając się wszelkich uprzedzeń i tak dalej, spójrzmy na to. Te istoty odwalają jakąś robotę, babrają się z tymi ludźmi, trzymają ich, wycinają im to i ovo, pobierają im nie powiem co, jakieś tam hybrydy hodują i tak dalej. Z drugiej strony to się dzieje w takiej otoczce, że my mamy uwierzyć, że to jest zaawansowana cywilizacja.
Ale patrząc zupełnie, jak powiedziałem, biorąc ten ludzki rozum, to czy obca cywilizacja babrałaby się z człowiekiem? Czy by go dotykała? Czy tacy przedstawiciele obcych istot w ogóle ruszaliby coś tak pełnego bakterii jak człowiek? Raczej nie. Stąd pojawił się wniosek, że te istoty muszą być czymś w rodzaju robotów. Było to powtarzane w mnóstwie publikacji. Wskazywano na różne elementy ich zachowania, choćby mówiono między innymi, że one wcale tak naprawdę nie mają takich wielkich oczu, tylko to są jakieś soczewki, kamery. Po drugie, mówiono, że one się poruszają w tak nienaturalny sposób, że wszystko wskazuje, że są robotami. Po trzecie wskazywano, że one dysponują niesamowitą siłą jak na swoją lichą posturę. Taka teoria była brana pod uwagę.
Natomiast to nam wszystko pokazuje, jak bardzo to jest skomplikowany problem. Ten, kto to wymyślił albo to, co za tym stoi, wymyśliło to tak genialnie, że my możemy pod to podstawić mnóstwo teorii, czym są szaraki. Każda z nich jest dobra. W zasadzie nawet dobra jest ta, że te szaraki nie istnieją i czymkolwiek to jest, to może cały czas być w tle, może działać, może odwalać swoją robotę, jeżeli robi jakąś robotę. Natomiast to jest nieuchwytne. Niektórzy twierdzą, że to jest złośliwe. To nie jest złośliwe. To jest metalogiczne. Tak nazywa to doktor Vale. To się kieruje swoją zupełnie odmienną logiką.
Czasami można w tym dostrzec jakieś elementy inteligencji czy logiki. Natomiast de facto, kiedy się to podsumuje, to jest absurdalne. To jest cała natura UFO. Dlatego moim zdaniem szaraków można zaliczyć do UFO, dlatego że to zjawisko cechują te same cechy. Mają one te same cechy. Tak samo jak objawienia maryjne, tak samo jak manifestacje UFO, tak samo i szaraki są prawdopodobnie owocem tego samego drzewa. Tylko co ono robi? Z czego ono wyrasta? Co ono robi? Rośnie.
Jaki jest jego cel? I tu się pojawia problem. Dlatego że człowiek został nauczony, jak powiedział Chris i Arek. Dlaczego jest tak, że ludzie to traktują jako kosmitów? Bo tak najłatwiej tak naprawdę. W każdym razie każdy pogląd jest dobry odnośnie szaraków. Oni wyglądają za każdym razem inaczej, za każdym razem się inaczej zachowują i jeżeli coś za tym stoi, to robi to specjalnie, żeby nas wprowadzić w pewnego rodzaju błąd, ewentualnie wysłać nam delikatny sygnał, czym tak naprawdę jest. Jeżeli my to dobrze odczytujemy, to wychodzi na to, że stoi za tym siła, która nie do końca jest tym, na co wygląda. Wróciliśmy do punktu wyjścia. Natomiast jest pytanie siódme i nie chciałbym tutaj odpowiadać na nie od razu, ale dodam tylko, że sama procedura abdukcji jest tylko wtłoczeniem starego modelu w nowe ramy.
Dawniej ludzie też byli porywani tylko przez kogoś zupełnie innego i zupełnie w innych celach. Także abdukcja nie jest niczym nowym, nawet hybrydyzacja na upartego nie jest niczym nowym. Te wątki są znane z folkloru, czyli to coś zawsze jest z nami. Pytanie: skoro zawsze jest z nami i zawsze produkuje niby te hybrydy, to w końcu gdzie one są? Owszem, niektórzy twierdzą, że te istoty chodzą między nami i tak dalej. Jacobs nawet chyba mówi, że ostatecznym celem tych istot jest wyparcie ludzi z Ziemi. Natomiast uczulam wszystkich, że jeżeli analizują jakiś temat ufologiczny, to trzeba na niego patrzeć jak najszerzej jak się da. Bo jeżeli będziemy patrzeć tylko pod kątem ufologicznym i tylko pod kątem tych najpopularniejszych koncepcji, wpadniemy w tą matnię, wpadniemy w pułapkę folkloru UFO, folkloru masowej kultury i będzie to taki ufologiczny owczy pęd. My nie zauważymy, w którą stronę to zjawisko zmierza i czym jest. Ono cały czas nam daje znaki.
Ono do nas mruga. Ono pokazuje, czym jest lub kim jest. Tylko my nie zawsze chcemy albo nie potrafimy jeszcze zaakceptować tej trudnej prawdy na ten temat, że kosmici to może być w przypadku UFO i szaraków jedna z ostatnich rzeczy, którą należy brać pod uwagę. Ale to taka malutka dygresja. Arku, co sądzisz na temat tej hipotezy o biorobotach?A może tak inaczej: co sądzisz o hipotezie o biorobotach i hipotezie, że Szaracy to nikt inny, tylko ludzie przybywający z przyszłości?
[01:31:46] - Przede wszystkim trzeba by było zobaczyć, prześledzić cały cykl. Co o Szaracach wiemy? Co oni robią z nami ludźmi podczas tych porwań? Klasycznie porywają kogoś z jakiegoś pustkowia, pobierają mu jajeczka za każdym razem praktycznie. To znaczy, jeżeli nam w tej chwili wystarczy do tego, żeby odtworzyć jakąś populację, jedna komórka, bo poznając genotyp można później dowolnie go zmieniać i uzyskać. Więc oni, którzy mieliby ewentualnie być bardzo mocno rozwinięci czy bardzo mocni od nas w każdym razie, jedna abdukcja i wystarczy. Braliby czarnego, białego, żółtego Seminola i wystarczy. Różnice genetyczne jakie są, później parę zwierzątek do tego typu szympansy, naczelne, jakieś tam jeszcze inne i by mieli komplet. I nie trzeba by było przez cały czas, byśmy nie słyszeli o tym. Natomiast słyszymy.
W dalszych ciągach tych relacji dowiadujemy się, że za Szarakami stoją wysocy blondyni, ewentualnie wojsko. I stąd się wziął pomysł, że w takim razie ci Szaracy nie działają własną ręką, tylko są przez kogoś wysyłani, nasyłani. Stąd ich bezwzględność w zakresie wykonywanych czynności. I tu jest też zagwozdka, bo nie wiemy, ciężko cokolwiek powiedzieć, czy oni są biorobotami, bo po prostu żadnego z nich tak na dobrą sprawę nie zbadano. Nie mamy. Tyle ich się tych kraks było, że przynajmniej głowa jednego powinna daleko odskoczyć i nie powinna być nigdy odnaleziona przez jakiekolwiek władze. A to, co mamy dostępne, jakieś abdukcje obcych, które były przez jakiś czas puszczane w telewizjach, okazały się zwykłymi fejkami. Innym zakresem badań tych rzekomych ufonautów jest to, że badają psychikę człowieka. To znaczy był taki przypadek, gdzie oni namawiali na to, żeby ktoś konkretny zastrzelił kogoś z broni palnej, dlatego, że po prostu oni mówią, żeby to zrobił. I tam podają, że to jakiś morderca.
I tu badają sposób, w jaki się zachowa człowiek. Innym momentem jest to, jak człowiek reaguje na widok hybrydy szarakowo-ludzkiej. Kobietom się z reguły wtedy wciska, że to jest ich dziecko, które kiedyś zostało porwane. I to jest właśnie twoja córka czy coś takiego. Ma po tobie blond włosy, a po nas ma taki wygląd. I my cię kochamy, i ty kochaj nas, bo to ratuje nasz świat. Tutaj też jest bezwzględne badanie i dorwany przyłóż, tak jak Piotr mówił. Troszeczkę dziwnie to wygląda. Wszechświat, jak się od wielkiego wybuchu liczy około 14 miliardów lat. Tak mniej więcej.
Jeżeli pomyliłem coś, to bardzo proszę, mnie poprawcie. Ziemia powstała gdzieś w granicach czterech, układ słoneczny, czterech i pół miliarda lat temu. Zawiera pierwiastki ciężkie, a więc musiała być zrobiona z części atomów, które przeżyły śmierć gwiazd, znaczy jakieś supernowe, bo w tym momencie tworzą się pierwiastki ciężkie. I z tego dopiero mogła się ukształtować Ziemia łącznie ze złotem, uranem, jakiekolwiek pierwiastki są na Ziemi. Czyli praktycznie Ziemia jako taka musiałaby być drugim albo trzecim pokoleniem gwiazdy, które się dopiero formują. Prawdopodobnie drugim. Przez około 200 milionów lat na Ziemi rządziły dinozaury. Później dopiero jak wyginęły, była szansa na to, żeby zmienić całkowicie sposób doboru naturalnego. Ostatnie niecałe dwa miliony należy do hominidów. Do nas.
Taka krótka retrospekcja. Specjalnie się przez ostatnie 40 000 lat nie zmieniliśmy. Mało tego, człowiek z hominion miał troszeczkę większą puszkę mózgową niż my, a jednak nie wiadomo, czy jesteśmy z nim spokrewnieni tak bezpośrednio. Jest to inna gałąź hominidów. Tutaj zachodzi to, jak my będziemy wyglądać za następne, powiedzmy dwa miliony lat i czy będziemy mogli wrócić do siebie. Nic się specjalnie nie zmieniło. W dalszym ciągu wykorzystujemy jakieś te 10% swoich możliwości... mózgu. Jakoś nie zmieniliśmy się specjalnie, więc nie sądzę, żeby na tyle zmiany poszły, żebyśmy wyglądali tak jak Szarzy. Zwłaszcza, że to by musieli być Szarzy, którzy tylko i wyłącznie operują nad Ameryką Północną.
Zresztą powrót do punktu w czasoprzestrzeni, która była dwa miliony lat czy nawet pięć minut temu, jest bardzo trudna, dlatego że Ziemia przez cały czas się kręci. Przez cały czas podróżuje wokół Słońca, a Słońce też się przemieszcza wobec centrum galaktyki. Więc w tym samym miejscu i w tym samym czasie, gdybyśmy próbowali się cofnąć, prawdopodobnie albo byśmy ni z tego, ni z owego wylądowali w centrum Ziemi, albo byśmy wylądowali gdzieś w przestrzeni kosmicznej i po prostu zagotowali się w tym momencie, zamarzli. Co by było pierwsze? Więc tutaj te podróże z powrotem nie są takie proste, jak w założeniach to jest. Jak w „Powrocie do przyszłości”, że o, cyk i już jesteśmy, ulica się zgadza i tak dalej. To nie jest takie proste, jak by się wydawało. Trochę nagmatwałem, ale tak mniej więcej to wygląda z mojego punktu widzenia. Dziękuję.
[01:39:08] - Dziękuję. Nawet jeśli w Szarakach jest dużo mitów. Musicie państwo zrozumieć jeszcze jedną podstawową rzecz. My dzisiaj mówimy tylko o Szarakach. Natomiast jest jeszcze temat MILABS, czyli wojskowych uprowadzeń i tam będziemy ten wątek kontynuować. Tam będziemy mówić o pewnych manipulacjach tym tematem, jakich dopuszczać się mogły służby specjalne i amerykańskie wojsko. To będzie zupełnie inny temat, natomiast troszkę nawiązujący do tego, co dzisiaj powiemy. Może go zrobimy za tydzień, nie wiem, to już Marek tutaj zaraz powie. W każdym razie znowu odcinając się od wszystkiego, co tutaj powiedzieliśmy, stawiając grubą kreskę, można powiedzieć, że ta teoria o gościach z przyszłości w sumie nie jest taka głupia, jak by się mogło wydawać. Bo rzeczywiście ona też poniekąd wyjaśnia to, dlaczego w Szarakach przeglądamy się w zasadzie tak trochę jak w krzywym zwierciadle.
Z jednej strony te istoty w zasadzie są do nas powierzchownie bardzo podobne. Oprócz kilku elementów są prawie takie same czasami. To wszystko zależy od opisów oczywiście, bo są w tym, jak mówiłem wcześniej, ogromne różnice. Natomiast rzeczywiście niektórzy twierdzą, że Szarasy to nic innego jak zaawansowani ludzie z dalekiej przyszłości, którzy tutaj się cofają i mają jakiś interes w tym, żeby przeprowadzać te wszystkie eksperymenty. Co na to wskazuje? W sumie to nic. Właśnie oprócz tego wyglądu zewnętrznego. Gdybyśmy spojrzeli na te wszystkie... Cholera, zapomniałem, co miałem powiedzieć. Tak na mnie działa ten wieczór dzisiaj, wybaczcie.
Gdybyśmy spojrzeli na te wszystkie-
[01:41:22] - A może to jakiś kierunek wysłany przez Reptilian albo Szaraków, którym zależy na zablokowaniu tej audycji?
[01:41:29] - Bardzo możliwe, Marku. Gdybyśmy temu wszystkiemu się tak przyjrzeli dokładnie. Wiesz co, ja powiem. Gdybyśmy się przyjrzeli pewnym teoriom z pogranicza astronomii i biologii, to się okaże, że pokolenie, które wyewoluuje już na stacjach kosmicznych czy choćby na Marsie, będą to już zupełnie inni ludzie. I teraz pytanie: kiedy człowiek wejdzie w ten obszar czy etap rozwoju już kosmicznego, kiedy będziemy my jako ludzie. Pewnie się to stanie za bardzo długi czas, ale mówię tak, żeby sobie dodać jakoś otuchy. Kiedy się to stanie i kiedy przetrwamy i kiedy miną te tysiące lat, to już ten człowiek, który się wtedy pojawi, będzie zupełnie inny. Możliwe, że straci owłosienie. Możliwe, że będzie dużo bardziej wątły. Możliwe, że dojdzie do zaniku pewnych części ciała.
Możliwe, że zmieni się forma komunikacji. Ale to wymagałoby jakichś wielkich zmian. Możliwe też, że nie stanie się to w sposób naturalny, a poprzez jakiegoś rodzaju manipulacje genetyczne. Ale też prawda taka, że nic oprócz humanoidalności Szaraków nie mówi nam albo nie wzmacnia nam tej hipotezy, że mogą to być goście z przyszłości. Chris, trzy zdania na ten temat, bo nie wiem, czy jest coś jeszcze do dodania.
[01:43:23] - Ja bym się bardzo raczej mocno sprzeciwił, że są to goście z przyszłości. Bo jeśli byliby to goście z przyszłości i mieli parę spraw do załatwienia, typu właśnie te hybrydy i jakieś różne inne historie, to co mnie troszeczkę w tym wkurza, to to, że akurat wybrali sobie taki moment. Gdyby to zrobili 300 lat wcześniej, przesunęli się, prawdopodobnie dla nich to drobiazg.
[01:43:43] - Nikt by nawet prawdopodobnie na nich uwagi nie zwrócił czy nazwałby ich karłem, czy gnomem i żyliby sobie w folklorze i nie byłoby takiej świadomości ich działania, funkcjonowania, istnienia, tylu książek i filmów i tej całej historii. Dlatego mam wrażenie, że to nie są goście z przyszłości, że to są twory gości z naszej teraźniejszości, którzy być może usiłują coś za tym ukryć. Bo tak już wcześniej wspominałeś, że w naszej historii to wszystko się powtarza. Wszystko już gdzieś było i pokazuje się przed naszymi oczami po tysiącach lat to samo, tylko w innych dekoracjach i w innej odsłonie. Na przykład ta cała historia z szarakami i tymi hybrydami, które usiłują opanować Ziemię czy przeprowadzić się na naszą planetę, jest to identyczna historia, jaka jest zapisana w Nag Hammadi, w Biblii gnostyków, którzy przestrzegali przed archontami. To były kosmiczne stwory, które bardzo chciały zamieszkać na Ziemi, bo nie miały już gdzie mieszkać. I ziemskie bakterie im strasznie przeszkadzały i teraz ich cały cel polegał na tym, jak znaleźć dostęp do człowieka i w jaki sposób przez człowieka przedostać się na Ziemię i wcielając się w niego opanować tę Ziemię, zamieszkać na niej i ją opanować. Jest to dokładnie ten sam schemat, jaki robią szaraki w tej chwili w naszej świadomości, w naszej współczesności. Także właściwie historia jest bardzo podobna. A tutaj jeszcze przypomina mi się inna historia.
Z kolei historia, która dotyczy w jakiś sposób przyszłości. To jest to, o czym kiedyś wspominałem, o tej przepowiedni von Brauna, który mówił, że celem elity tego świata jest to, żeby stworzyć go jednym i globalnym i będzie to się wszystko działo na pewnych etapach, które będą realizowane po kolei. I tym ostatnim etapem miało być zagrożenie ze strony przybyszów z obcej planety. Myślę, że od lat 60. czy może nawet troszkę wcześniej jest to dobry moment, żeby powoli wzmacniać to ludzkie pojęcie na temat tego, że coś jeszcze w kosmosie istnieje, ktoś istnieje i niekoniecznie jest dla nas przyjazny. I jak teraz widzimy, to zazwyczaj niemalże w każdej historii o UFO albo mamy coś, co jest niepokojące, albo coś, co jest wręcz groźne. I w taki sposób przyzwyczajamy się do myśli, że to zagrożenie w którymś momencie może nastąpić. I te szaraki doskonale się w to wszystko wpisują. Też one stają się coraz bardziej groźne, coraz mniej w nich jest uczuć, coraz więcej okrucieństwa i coraz gorszy, coraz bardziej podstępny plan, który ma na celu kompletne nas zniszczenie. Budując takie przekonanie poprzez pokolenia, poprzez literaturę i filmy i całą kulturę, stworzymy za ileś tam lat społeczeństwo, które gdy usłyszy, że zbliża się jakaś cywilizacja pozaziemska, zgodzi się na wszystko, żeby się przed nią bronić.
Co zresztą robi się nawet na siłę, bo opowiadałem również wcześniej o historii właśnie z Wellsa, o „Wojnie światów”, którą czytał Orson Welles i że rzekomo ludzie w New Jersey, w którym mieszkam, z widłami i strzelbami biegali za tym UFO, żeby powalczyć z nim trochę, bo naród tutaj krewki. A część kobiety i dzieci, i starcy chowali się po schronach, żeby jakąś inwazję przetrwać. Przypadek ten rozważany jest jako przypadek wręcz socjologiczny. W jaki sposób media mają wpływ na ludzi? W jaki sposób ludzie mają poczucie zagrożenia właśnie od kogoś, kto jest z innego świata, z innej przestrzeni, z innej planety? Dziś już wiadomo, że takiej historii nigdy nie było, że została ona od początku do końca wymyślona. Że nawet jeśli Orson Welles coś czytał w radiu, nikt ze strzelbą nie ganiał po lasach i nie szukał latających spodków. Po prostu ludzie wiedzieli, że jest to przekaz radiowy. Natomiast wszystko to zostało stworzone po to, żeby zbudować legendę, która doskonale wpisuje się w zagrożenie ze strony istot pozaziemskich, które w nas się powoli buduje i przygotowuje nas do ostatecznej rozprawy z UFO. Czyli że musimy ponieść jakieś konsekwencje, zrezygnować z czegoś po to, żeby stworzyć jeden wielki, wspaniały świat.
Aldous Huxley, dzień dobry. I zbudować Star Trek, czyli pojazd, który będzie tworem całej Federacji Ziemskiej, bo już w tej federacji nie ma państw, które buduje Star Trek. Jest to jedna wielka federacja, jeden wielki globalny organizm. I wówczas będziemy mogli w jakiś sposób podbijać kosmos czy zmieniać naszą rzeczywistość z przyziemnej do kosmicznej, o której, Piotrze, wspominałeś. Z tego powodu myślę, że raczej jest to wytwór kulturowy. Raczej jest to pewien symbol zagrożenia z kosmosu, który jest pojmowany z łatwością przez wszystkich, przez swoją obcość, a jednocześnie ludzkość w tym samym czasie i że jest to wytwór czysto ziemski. Myślę, że tak to działa, że gdyby to miał być ktoś z przyszłości, wybrałby sobie z pewnością dużo swobodniejsze czasy, by móc realizować swój własny mroczny cel czy jakikolwiek cel. Ale wybrał właśnie ten akurat moment, kiedy my się akurat zorientowaliśmy, że szaraki gdzieś już grasują po lasach i po różnych miejscach. Także to dziwny moment, kiedy wszyscy są świadomi i nawet dzieci wiedzą już, jak szaraki wyglądają. I za chwilę będziemy mieli Halloween i dzieciaki się będą przebierać za
[01:49:34] - Te ufolongi z wielkimi oczami i w szarych maskach. Także jest to już część naszej kultury.
[01:49:42] - Ja właśnie przygotowuję do publikacji kolejny artykuł o dziecięcych abdukcjach i tam znalazłem taką ciekawą wzmiankę, że Budd Hopkins szukał kiedyś w sklepach z zabawkami i różnymi innymi rzeczami typowo dziecięcymi jakiegoś kostiumu szaraka i niczego nie znalazł. Tak więc dzieci chyba nie są takie obznajomione z tą tematyką. Zanim przejdziemy do pytania numer pięć, wpleciemy małą reklamę do debaty ufologicznej. W sprzedaży jest już dostępny 11. numer „Nieznanego Świata”, numer listopadowy. Patrzę na spis treści i widzę już dwa artykuły, które na pewno zainteresują słuchaczy naszych debat ufologicznych. To są „Obce satelity: casus Czarnego Księcia i inne”, a także dokończenie trzyczęściowej publikacji „Zagadkowe okaleczenia bydła”. Wiem, że jest również dużo innych ciekawych artykułów, ale o tym niech opowie Piotr Cielebiaś. Piotrze?
[01:50:51] - Tak, ja tak pokrótce. Ten numer jest mocno poświęcony jednak zagadce życia po życiu. Znaleźć tam można bardzo ciekawe wywiady z ludźmi, którzy zajmują się jakąś formą albo próbą zweryfikowania tego, czy możliwa jest jednak komunikacja z zaświatami. I nie chodzi tu tylko o media spirytystyczne. Sporo jest też ciekawych opowieści w „Dotknięciu Nieznanego”, także gorąco polecam. I ten mój artykuł, trzecia część takiego długiego artykułu poświęcona właśnie w tym przypadku zagadce okaleczeń bydła i temu, czy kosmici mają z tym jakiś związek, czy znowu czai się za tym jakaś zupełnie inna tajemnicza siła. Zapraszam też wszystkich do odwiedzenia grupy Czytelnicy „Nieznanego Świata”. Tam staram się rzucać codziennie jakieś ciekawe informacje z tego poletka, którym się zajmuję i z tej tematyki, którą tutaj poruszamy, nie tylko w debatach.
[01:51:57] - A kolejne pytanie brzmi następująco: czego szaraki szukają u ludzi podczas abdukcji? Bo to oni stanowią większość porywaczy. Jak motywują swoje postępowanie? A może to, co pamiętają uprowadzeni, to tylko nakładka na wspomnienia? Piotrze, jak sądzisz?
[01:52:17] - Temat ten poruszaliśmy już kiedyś w debacie poświęconej abdukcjom. Problem jest bardzo złożony, bo nagle się okazuje, jak już mówiłem wcześniej, że te istoty z jednej strony dopuszczają się czegoś strasznego, ingerują w prywatność, rujnują życie psychiczne osób. I co ciekawe, dzieje się to zazwyczaj w swego rodzaju ciągu. To znaczy osoby uprowadzane, ofiary abdukcji zwykle doświadczają tego samego co ich przodkowie, czyli tak jakby za nimi ciągnęło się pewne fatum. Wiele osób twierdzi, że te osoby są w jakiś sposób wybrane lub predystynowane do czegoś takiego przez tamtą stronę, natomiast nie wiemy, jak jest naprawdę. Te szaraki, te istoty mają taką tendencję do wplatania swojej tożsamości, splatania jej bardzo bliskiego z takimi pierwotnymi elementami drzemiącymi w człowieku. To znaczy ich najważniejszy element, wielkie oczy w kształcie migdałów działają na ludzi hipnotyzująco. Mają w sobie jakiś zwierzęcy element. Jest to coś, czego ludzie boją się, co kojarzy im się z pierwotnym lękiem, pierwotnym strachem. Dlatego też wiele osób, nawet jeżeli nie mają świadomych wspomnień związanych z abdukcjami, twierdzą, że pamiętają spotkanie z dzikim zwierzęciem.
Ta siła się jakoś doskonale kamufluje, prawda? Skoro ludzie pamiętają na przykład spotkanie z jeleniem, z sową, pamiętają te przeraźliwe oczy, natomiast nie pamiętają szaraka. Dziwna sprawa. Natomiast większość uprowadzonych ma świadome wspomnienia. Wiedzą, że coś się w ich życiu dzieje. Najciekawsze jest to, co pisał doktor Mack, bo to był specjalista. On od razu wiedział, jak wyeliminować tych, którzy po prostu chcą zwrócić na siebie uwagę. I on doszedł do takiego wniosku, że tak naprawdę to zjawisko jest nie do pojęcia. Ja mu wierzę z tego powodu, że zwróćmy uwagę na pewien absurd w zachowaniu tych istot. One nigdy nie mówią prawdy.
Owszem, cała procedura wygląda jak operacja, wygląda jak uprowadzenie, wygląda jak wzięcie człowieka wbrew jego własnej woli. Natomiast ten sam element znajdziemy też wcześniej. Znajdziemy w opowieściach ludowych, w mitach, legendach. Za chwilę będziemy mówić. Tam nie działo się to w takim otoczeniu, w tych surowych, białych, sterylnych pomieszczeniach. Tam działo się to w zupełnie innym środowisku. Stąd wniosek, między innymi Jacqua Vallee, że porwania są tak naprawdę przeżyciami duchowymi i odnajdujemy dowód na to w reakcjach ludzi. To się zawsze dzieje na przecięciu światów. Niektórzy twierdzą, że implanty są dowodem na to, że abdukcje są jednak czysto fizyczne. Natomiast z implantami jest ogromny problem i kiedyś o tym powiemy.
Co więcej? Paradoks. Zupełny absurd.Te istoty, szaraki, tak zwani domniemani abduktorzy uprowadzający. Oni porywają człowieka, potem sprawiają, żeby ich zapomniał, żeby nic nie pamiętał. Czasami temu człowiekowi przypomina się jakieś traumatyczne wydarzenie, natomiast on zapomina tą dobrą część. Do tej dobrej części, kiedy ten szarak stoi, klepie go po plecach, mówi: „Słuchaj chłopie, porwaliśmy cię, bo nam się planeta wali” albo „Nam się planeta pali”, albo „Nam już się zawaliła, albo dopiero się zawali”. Tego nigdy człowiek nie pamięta. Dlaczego? Dziwne, prawda? Trzeba sięgać do hipnozy, żeby dojść do prawdy.
Ludzie by przecież to zaakceptowali. „No dobra, porywacie nas, słuchajcie, pomożemy”. Natomiast kryje się w tym jakiś element paskudnej manipulacji ze strony tego zjawiska, które nie wiadomo tak naprawdę, co chce zrobić, które ma naturę paranormalną, którego bardziej chyba interesują emocje, które są wyzwalane podczas abdukcji niż ta rzekoma hybrydyzacja. Gdyby ta hybrydyzacja rzeczywiście była w toku. Na przykład David Jacobs, o którym żeśmy mówili, o którym Chris wspomniał. On twierdzi, że szaracy są tu już od 10 000 lat chyba na Ziemi. Przez te 10 000 lat coś powinno być widać z ich działalności, co nie? Natomiast zawsze mamy tylko jakieś zapewnienia, przekazy, które nigdy się nie spełniają. Tkwi w tym pewien element ciekawy, dlatego że te istoty zwykle przestrzegają ludzi. Tak samo, jak w objawieniach maryjnych pada takie ostrzeżenie, że powinniśmy bardziej szanować Ziemię, powinniśmy bardziej szanować siebie.
To jest wartościowe. Może właśnie o to chodzi, że tak to ta siła przekazuje. W każdym razie abdukcje również nie są tym, na co z wierzchu wyglądają. Oczywiście są przypadki, które są ciekawsze niż inne, natomiast zawsze przypomina to jakąś dziwaczną grę, zabawę w gonienie szarego zająca, królika, który jest może nie tyle bezczelny, co po prostu sobie pogrywa z człowiekiem w nie do końca jasny sposób, bo wygląda na to, że tkwi w tym ogromny kolejny paradoks. Te istoty z jednej strony twierdzą, że znają człowieka na wylot, są z nami od zawsze. Natomiast z drugiej strony one się zachowują tak, jakby w ogóle ludzi nie znali, w ogóle nie znały specyfiki naszego gatunku. One tak naprawdę z jednej strony dokonują prania mózgu ludziom, a potem jeszcze ich bezczelnie uspokajają. Potem się okazuje, że tak naprawdę, kiedy się pozbiera to wszystko, to każdy z nich mówi co innego i wychodzi na to, że oni wszyscy kolektywnie kłamią. Stąd wnioskuję, że za tymi szarakami tak naprawdę stoi coś innego. Bo może ta siła, która za tym stoi, a na pewno możliwe, że jest sprytniejsza od nas.
Ona się zorientowała, że ktoś kiedyś będzie próbował obejść jej metody, choćby przy pomocy hipnozy. Dlatego zastosowała pułapkę na tej drodze. I to, co pojawia się w czasie hipnozy, może być kolejnym elementem manipulacji. Jeżeli ktoś notorycznie kłamie, nie mamy podstaw, żeby mu wierzyć. I tego się trzymajmy. Tak mi się wydaje. Arku, co o tym sądzisz?
[01:59:35] - Tak jak powiedziałeś, w każdym przypadku mamy do czynienia z kłamstwem. Pierwsze kłamstwa to są bardzo często rzeczy dotyczące wyglądu. Później właśnie takie wklepywanie do głowy sensu tych badań, które oni przeprowadzają, że ten, który jest badany, pobieranie od niego jakichkolwiek narządów czy czegokolwiek innego ma jakiś wyższy sens. To znaczy pozwoli odbudować rasę obcych czy cokolwiek innego. Oprócz tego jest jeszcze ten kamuflaż taki, że część rzeczy przypominają sobie osoby, które były wzięte w bardzo prozaicznych czynnościach domowych, czy w sklepie, w domu, wykonując jakieś czynności i później już dochodzą do tego, że muszą się kontaktować z psychiatrą, który część z tych rzeczy potrafi odblokować i to się w jakiś sposób przypomina, a część dalej zostaje ukryta i nie wiadomo, co się z tym działo. Nie wiemy, w którym momencie jest prawda, do którego momentu możemy dojść tej prawdzie, a co jest ułudą i co jest ułudą naszą, że my po prostu chcemy, będąc poddani takim przedmiotowym badaniom, będąc przedmiotem badań, jak każde zwierzę, które my usiłujemy zbadać, nowo poznane. Próbujemy sobie coś wmówić, że to ma sens. Czy ci, którzy nas badają, próbują nam wtłoczyć do głowy, że to ma sens? Tutaj jest taka z jednej strony dysfunkcja. Inną rzeczą jest to, że nie pamiętamCzy w Europie mieliśmy do czynienia kiedykolwiek z szarakami takimi jak w Stanach Zjednoczonych?
U nas, tak jak wcześniej wspominaliście, te postacie kosmitów pokazują jakiś głębszy przekaz. Są jakimiś Nordykami, coś takiego. Nawet te gnomy brodate wyglądają całkiem inaczej, tak jakby się ta społeczność spodziewała, że może wyglądać ktoś inny, ktoś obcy. Tutaj jest tego bardzo dużo i bardzo ciężko jest to wszystko połączyć w jakiekolwiek jedno równanie z jedną odpowiedzią. Tych odpowiedzi może być naprawdę bardzo dużo, a my próbujemy to sprowadzić w sumie do jednej. Być może to jest naszym błędem, wszystkich tych, którzy to badają. Dziękuję.
[02:02:51] - Chris, jak się zapatrujesz na ten problem? Chociaż w zasadzie to jest coś, o czym mówiliśmy już dawno. Także jeżeli ktoś chce posłuchać nas roztrząsających ten problem, to może się odnieść do tej audycji o abdukcjach z poprzedniego sezonu. Słuchaj, czy myślisz, że za tym wszystkim, za planem abdukcji kryje się tak naprawdę jeszcze drugie dno?
[02:03:18] - Tak właśnie myślę i chyba to jest pierwsza nasza debata, kiedy jestem tak przyziemny w tych wszystkich moich teoriach, które wygłaszam, czy raczej sądach i uważam ten temat raczej za mocno przyziemny niż kosmiczny. Staram się jakoś zapędzić tego szaraka do nory, bo na przykład takie rzeczy mnie niepokoją jak szarak, który jest strasznie zainteresowany genetyką, zmianami genetycznymi. I to kiedy? W czasach, kiedy genetyka jest na ustach wszystkich, kiedy dokonuje się masowych zmian w roślinach, zwierzętach, dokonuje się różnych doświadczeń. Już nikt nad tym tak naprawdę nie panuje. Nikt dokładnie nie wie, co dzieje się w laboratoriach, na przykład prywatnych korporacji, do czego to wszystko zmierza i idzie. I nagle ten szarak, złośliwy szarak, który porywa ludzi, na nich też dokonuje różnych operacji, pobiera jakieś historie z tych ludzi, wpisuje się w to doskonale i jednocześnie jest taką tarczą, zasłoną dymną, że jeżeli coś się wydarzyło, to albo ktoś ma nie po kolei w głowie, a jak ma coś po kolei w głowie, to może się jednego da przekonać do tego, że to jakieś szaraki z kosmosu tutaj grasują i coś pobierają. Bo właśnie dziwna jest ta zbieżność tego, co się dzieje w naszej nauce, w jaki sposób ona się rozwija, jak bardzo niebezpieczna staje się ona dla nas samych, jednocześnie nie mogąc wielu doświadczeń przeprowadzić w sposób oficjalny, bo są one nieludzkie. Po prostu wykorzystuje różne elementy, które mogą służyć za przykrywkę do tego wszystkiego. Tak jak na przykład obozy koncentracyjne, ludzie w nich zamknięci służą jako bezwolny materiał do najdzikszych eksperymentów medycznych, po których włosy się jeżą, kiedy o tym słuchamy.
Być może podobnie jest teraz. Spójrzmy na rozwój właśnie medycyny, a zwłaszcza genetyki. Co się dzieje, jak bardzo to wszystko poszło do przodu i być może jesteśmy lada chwila przed tą cienką barierą, że to już będzie po prostu nie do powstrzymania, że nie da się już zawrócić z powrotem, że coś wymknie się spod kontroli i to zmieni kompletnie świat i zmieni przy okazji nas. Akurat szaraki idealnie do tego pasują. Dlatego uważam je za zjawiska jak najbardziej przyziemne, ziemskie, wymyślone właśnie dlatego, żeby w najprostszy sposób, najbardziej popularny sposób i najłatwiej odczytywalny sposób móc stanowić jedną z wielu przykrywek do czegoś, co dzieje się gdzieś na zapleczu. Jest bardzo niebezpieczne. Jest bardzo trudne do wytłumaczenia, gdyby na przykład takiego zjawiska nie było. Bo jak wyjaśnić, że lata mikrofalówka na przykład i strzela do południowoamerykańskich Indian i gotuje im skórę falami mikrofalowymi? Trudno to wytłumaczyć. Rozsądny człowiek by powiedział: „Znaleźźmy to laboratorium, które coś takiego robi”.
Ale jeżeli mamy zjawisko, to możemy powiedzieć: „Aha, to mogło być zjawisko, a ci ludzie byli przestraszeni. Nie są zbyt dobrze wykształceni, mają dużo różnych innych problemów, więc oni tak to sobie opisali w sposób trochę prymitywny”. Ponieważ dzieje się gdzieś to zawsze na peryferiach. Zauważmy, tak jak Piotr zauważył chyba w ostatniej debacie, że to UFO całe, ci kosmici zawsze pojawiają się tam, gdzie nie jest za dużo ludzi, nie wylądują na Times Square, pod Białym Domem czy Pałacem Kultury, tylko zawsze wyszukują jakąś małą mieścinę, dziurę zabitą dachami i tam się pokazują i coś tam robią i coś swojego kombinują. Podobnie jest z ludźmi, z tymi abdukcjami dokonywanymi przez szaraki. Zawsze znajdują ludzi, którzy albo nie mają uregulowanego życia rodzinnego, albo są samotnikami, albo mają jakieś problemy w swojej własnej głowie, że za każdym razem są to właśnie ludzie z pewnego skraju, doskonale wybrani, doskonale pasujący do tego modelu, że w momencie, kiedy przeprowadzona jest na nich hipnoza, oni opowiadają o szarakach. My nie wiemy, co się wydarzyło wcześniej, co w czasie tej abdukcji jeszcze dokonano.Że zaimplantowano w umysł takich ludzi postać takiego szaraka. Także ja patrzę na to jako na coś dużo bardziej mrocznego i dużo bardziej niebezpiecznego, a jednocześnie mającego swoje źródła tutaj u nas na Ziemi. Myślę, że szaraki są tylko takim transparentem, taką tarczą, która ma to przykryć i schować przed świadomością publiczną, a jednocześnie zepchnąć w taki kąt ufologii, że to może jednak, a może jednak. Jest dużo przypuszczeń, gdybania i dlatego powstaje przy tych szarakach olbrzymia szara strefa, szary ocean, w którym się pływa i tak naprawdę donikąd dopłynąć się nie da, bo dziś zdaliśmy sobie sprawę, że rozmawiamy o nich, już jakiś czas rozmawiamy o nich, a tak naprawdę nie mamy ani jednego konkretu na ich temat.
Więc właściwie jaki jest przedmiot naszej dyskusji? I to są właśnie te rzeczy, te elementy, na które ja zwracam uwagę i dlatego uważam, że ich źródło jest jak najbardziej ziemskie.
[02:08:47] - Wiemy, że Piotr Cielebiaś ma jakiś problem techniczny tutaj ze Skype'em. Piotr, czy się słyszymy?
[02:08:52] - Słyszymy się, ale wybitnie... Słyszycie mnie dobrze?
[02:08:55] - Teraz coś u ciebie trzeszczy.
[02:08:58] - Nie mam pojęcia.
[02:08:59] - Sprawdź sobie może głośność.
[02:09:01] - Wszystko przez szaraki.
[02:09:03] - To oni światem rządzą.
[02:09:08] - Bezkonna sprawa.
[02:09:10] - Nie drażnij szaraka, Piotrze.
[02:09:13] - Uda się jakoś to doprowadzić do końca?
[02:09:16] - Uda się, uda. Nie wiem, jak ty nas, ale ja ciebie słyszę teraz coraz lepiej.
[02:09:22] - Ja was po prostu w pewnym momencie straciłem zupełnie kontakt z wami. Nie wiem czemu.
[02:09:28] - Taka mała abdukcja na szybko.
[02:09:29] - Mnie tak się zdarzyło przy poprzedniej debacie, że wywaliło mnie, a dalej was słyszałem, ale wy nie słyszeliście, co ja mówię. Coś chyba zależy na zablokowaniu tych audycji.
[02:09:45] - Dobrze ci już zegarek na ręku wskazuje godzinę właściwą. U mnie wskazuje dobrze, jest 18:55. Panowie, na czym sprawa stanęła?
[02:09:58] - Jesteśmy w impasie w tej chwili. Mamy problem z szarakami.
[02:10:03] - To w zasadzie od wpół do siódmej.
[02:10:07] - Tak. Ja może bym tutaj dodał jeszcze jedną historię. Rozmawialiśmy o tym, że ten problem ewoluuje, w różną stronę przebiega i najnowsza forma objawiania się szaraków to jest następna bardzo ciekawa historia. Jest to historia od masażystek i masażystów. Nieoczekiwanie pewna pani masażystka z Boulder, z Kolorado, masowała jakiegoś pana. Masowała go, masowała i nagle zauważyła, jak z tego pana wydobywa się półprzezroczysty szarak. Jak ona zobaczyła tego szaraka, od razu ją kompletnie sparaliżowało. Nie mogła wydobyć z siebie dźwięku, nie mogła ruszyć ręką, nogą, a nawet powieką i patrzyła, jak ten szarak półprzezroczysty cały czas unosi się powoli w stronę sufitu. Natomiast pan, którego masowała, był ciągle wniebowzięty i niczego nie dostrzegał ani nie zauważał. Trwało to tak długo, aż ten szarak wreszcie uleciał w stronę sufitu, przebił się w ten sufit, odleciał, zniknął gdzieś.
I wówczas te wszystkie zmysły do tej pani masażystki wróciły. Mogła znowu masować. Pan nic nie wiedział. Skończyła masaż, ale to wydarzenie strasznie nią wstrząsnęło, więc w jakiś sposób coś się tam musiało wydarzyć i może by to sobie wszystko zmyśliła, ale to nie jest jedyna taka historia. Tutaj jest jeszcze jedna historia, gdzie jest pan masażysta, tym razem z Memphis, Tennessee. I on miał niemalże identyczną historię. On też masował jakiegoś pana i z tego pana też zaczął ulatywać nagle szarak. I było dokładnie tak samo, jak z tą pierwszą panią masażystką w Kolorado, że sparaliżowało go, a ten półprzezroczysty szarak zaczął sobie odlatywać. Taką ostatnią historią, jaka się wydarzyła, znowu z panią masażystką, tym razem z Chicago. Do niej przyszła klientka, która wyglądała na panią właśnie ze Złotego Wybrzeża, czyli miała niezłą kasę ze sobą.
W związku z tym tacy klienci są bardzo pożądani w tym fachu masażystów. Jak pani wyznała, taki masaż to jest lekko stówka za godzinę plus napiwek. Także warto pomasować czasami kogoś. I masowała tą panią, masowała i nagle zobaczyła, że kiedy masowała jej kark ni stąd, ni zowąd zamiast jej twarzy zobaczyła twarz szaraka. Zastygła ze strachu i nagle, kiedy spojrzała na ciało tej pani, okazało się, że to ciało zaczyna jakby zanikać. Że to jest coś takiego jak hologram. Ludzkie ciało zaczyna zanikać i nagle pokazuje się ciało szaraka. Pani, mimo że była przerażona, od razu zauważyła, że to ciało szaraka nie wykazywało żadnych cech płciowych, więc mimo że wcześniej przyszła do niej pani, kiedy stała się nagle szarakiem, była bezpłciowa zupełnie. I sobie leżała. A zanim jeszcze do tego doszło, ta pani masażystka poprosiła swoją klientkę o to, żeby wyłączyła swój telefon komórkowy.
Bo przy takim masażu, kiedy człowiek się relaksuje, niedobrze jest, kiedy ktoś dzwoni, zawraca głowę i psuje ten relaks, za który się ciężko płaci. I ta pani na jej oczach, tej masażystki, wyłączyła ten telefon i schowała do torebki. I w tym momencie, kiedy ten, jak to później nazwano, hologram zaczął nagle się rozpadać, ten telefon zaczął dzwonić. Zaczął wydobywać z siebie jakieś dziwaczne dźwięki, jakby z trąby. Trwały one kilka sekund i po tym czasie hologram jak gdyby nigdy nic wrócił.I znowu ten szarak na tym stole masażystki stał się piękną panią o dużych walorach materialnych prawdopodobnie i innych może też. Nie wiem, w tej historii o tym nie było. Natomiast było, że zamieniała się w szaraka. Także trzy historie pod rząd. Kompletnie nowe objawienie się szaraków. W jaki sposób one działają?
Niektórzy próbują to interpretować, że ewolucja szaraków przeszła do tego stopnia daleko, że w tej chwili one już nie muszą się ukrywać, nie muszą się pokazywać jako te właśnie szaraki i straszyć ludzi gdzieś tam swoją szarą posturą i tymi wielkimi, wyłupiastymi oczami, tylko po prostu zarzucają na siebie holograficzny kombinezon i są jednym z nas. Są kim chcą po prostu i nigdy ich nie rozpoznamy, bo oni już się doskonale wtopili. Troszeczkę ta technologia ma jeszcze, jak się okazuje, niedociągnięcia tu i ówdzie, ale mają jak widać systemy zabezpieczeń, bo coś dzwoni, hologram wraca, szarak jest znowu w swojej holograficznej zbroi. I tak to w tej chwili działa. Także to jest najnowsze objawienie, jakie ja tutaj znalazłem, przynajmniej do tej dyskusji na temat tego, w jaki sposób szaraki ewoluują, szybko się zmieniają. No i są ciągle atrakcyjnym tematem, bo kto wie, jak tak dalej pójdzie, czym jeszcze się staną.
[02:15:11] - I już chyba ostatnie pytanie, jakie zdążymy dzisiaj omówić. Wielu badaczy doszukuje się podobieństwa między szarakami a istotami mitycznymi: gnomami, elfami, a w folklorze słowiańskim z podrzutkami czy płanetnikami. Czy tkwi w tym jakieś prawdopodobieństwo? Piotrze, jak sądzisz?
[02:15:32] - Oczywiście. Kiedy popatrzymy sobie na różne elementy folkloru, to zobaczymy, że zwykle istoty szeroko rozumiane. Będę może już odnosił się do elementów naszego folkloru. Chociażby chochliki, jakieś duchy przyrody, chociażby owi płanetnicy, którzy wyglądali w „Wypisz wymaluj” w niektórych opowieściach jak szaracy czy podrzutkowie. Są to istoty opisywane w zasadzie tak samo. Zmory chude, mizerne, w zasadzie nieposiadające siły fizycznej, ale posiadające siłę jakąś duchową. Historia z podrzutkami jest szczególnie ciekawa, bo mówi o tym, że ktoś, najczęściej dziecko, jest zabierany gdzieś do magicznego świata i z tego magicznego świata wraca już jako odmieniec, czyli osoba dysponująca jakimiś rozwiniętymi bardziej zmysłami czy szóstym zmysłem, jak się to nazywa. Bardzo jasne analogie do przypadków abdukcji. Abdukcje też zwykle u ludzi wiążą się z pewną zmianą duchową i mentalną. Człowiek porwany, zetknąwszy się z tą siłą, nigdy nie wraca taki sam.
Zachodzi u niego pewna wielka odmiana. Jak pisał doktor Mack, czasami ci ludzie po prostu się zakochują w tych obcych. Ogarnia ich jakieś szaleństwo, jakiś syndrom sztokholmski, jakieś przywiązanie do tych istot, które de facto zawsze ich oszukują. Jest to przedziwne. Wiele odniesień znajdziemy też w folklorze germańskim. Tam są one może nawet troszeczkę bardziej widoczne. Te wszystkie próby przenikania do świata wróżek czy do innego świata, kiedy nagle ktoś przechodził na przykład przez tunel i znajdował się. To jest taki motyw pojawiający się często w opowieściach średniowiecznych. Ktoś przechodził przez tunel i nagle trafiał do magicznego świata, gdzie wszystko było na odwrót na przykład, gdzie panowały zupełnie inne zasady i kiedy wracał tutaj, nie mógł sobie już z tym poradzić. W książce Jacques'a Vallée i Chrisa Aubecka, Aubecka chyba, Aubeck to chyba byłoby po niemiecku, jest wiele takich przypadków opisanych.
Przypomina mi się na przykład taka historia pewnej Angielki, która spotkała się z małymi ludźmi i potem, kiedy wróciła z podróży, w jaką oni ją zabrali, to stała się uzdrowicielką na przykład. To wszystko dzieje się też w czasie abdukcji. Te osoby, jak zauważył między innymi Mack, doznają jakiegoś poszerzenia pola percepcji. Także kiedy sumował on wszelkie możliwe elementy czy skutki abdukcji, wychodziło zawsze na to, że tym najważniejszym jest zmiana świadomości. I w końcu on doszedł do wniosku, zresztą on, jak i Striber doszli do wniosku, że w tym wszystkim tak naprawdę to nie chodzi o żadne porwania, żadne gonitwy czy jakieś tam werterowskie rozważania, czy oni mnie kochają, czy nie, czy oni w ogóle nas kochają. Chodzi przede wszystkim o to, żeby ludziom zamącić w głowie, a przez to zamącenie w głowie czegoś ich nauczyć. Ta siła, która za tym stoi, może być tą jungowską, zbiorową nieświadomością, jakkolwiek to nazwiemy. I ona może po prostu czynić to w taki sposób, że my niekoniecznie odnajdujemy się w jej emanacjach. Że ona to robi w sposób taki, że to, jak nam się objawia, jest w swojej naturze podobne do symboli sennych, do symboliki, do snu, do tej sfery takiej nierzeczywistej. I właśnie szaracy tacy są.
Ale pamiętajmy też, że także w późniejszym okresie, między innymi w późniejszych wiekach pojawiały się odniesienia. Zresztą wtedy, kiedy już okultyzm zaczął się kształtować, kiedy zaczęła się kształtować zachodnia myśl okultystyczna, filozofia. Pojawiały się też różnego rodzaju opowieści o dziwnych stworzeniach, już wyjętych raczej z krainy magicznej aniżeli folkloru, które również przypominały szaraków.Znacznie później. Pamiętamy na przykład opowieści o różnego rodzaju spotkaniach z dziwnymi istotami podczas seansów lub objawień, jakich doznawał Crowley. On spotykał się z dziwną istotą, która miała na imię Lam, i ten Lam wyglądał jak szarak. Wtedy jeszcze o kosmitach nie wiedziano nic. Także jeżeli kiedyś powrócimy do tematu folkloru i kiedy zagości u nas na przykład Arek Miazga czy Przczemek i będziemy mieli okazję pogadać o wielu dziwnych rzeczach, wtedy na pewno ten temat rozwiniemy. Panowie, ja wam dziękuję za dzisiaj. Ja się będę żegnał powoli. Do usłyszenia wszystkim za tydzień i mam nadzieję, że troszkę poruszyliśmy dziwne myśli i tym i owym zakołysaliśmy i zawirowaliśmy.
Dziękuję wszystkim i do usłyszenia. Cześć.
[02:21:13] - Dziękujemy również Piotrze i do usłyszenia na kolejnej debacie. Prawdopodobnie usłyszymy się z debatującymi już za tydzień. Nie wiemy jeszcze jaki będzie temat, ale tego dowiecie się w swoim czasie, odpowiednio wcześniej na naszej stronie www.paranormalium.pl. Natomiast jeżeli panowie nie macie nic przeciwko, to jeszcze chciałbym was prosić o parę słów podsumowania dzisiejszej debaty. Może na początek Arek Kocik. Arku?
[02:21:41] - Tutaj zajęliśmy się w sumie tylko jednym aspektem, który dotyczy UFO, to znaczy szarakami, czyli domniemanymi istotami Zeta Reticuli, które robią badania nad ludźmi i to, w jaki sposób my ich odbieramy. Tutaj jest mniej więcej tak, mam takie zdanie, jak powiedział Chris, że w Ameryce, gdzie jest cały konglomerat ludzki, sami imigranci, którzy coś tam sobą wnoszą i to jest jedno wspólne. To znaczy coś, na czym można budować jakieś wierzenia. To są właśnie ci szaracy i to dotyczy wszystkich nacji w Stanach Zjednoczonych. To tak mniej więcej wygląda, dlatego że tu w Europie mamy tych domniemanych obcych bardzo wiele. Wiele rodzajów, wiele kształtów, wiele różnych wyglądów. Natomiast tam to się wszystko spleło w jednego szaraka, chudego z szarą skórą, przez długie lata nazywanego małym zielonym ludzikiem, nie wiem dlaczego. Myślę, że w ramach, tak jak tutaj Piotr powiedział, debat o bardziej europejskich przypadkach spotkań z UFO o wysokiej dziwności, może ten temat na pewno do nas wróci i troszeczkę się rozwinie w trochę inną stronę. Nikt tutaj niczego nie może być pewny, jeżeli o to chodzi. Każdy może snuć swoje domniemania, które nie zawsze muszą daleko odbiegać od prawdy.
Pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Dobranoc. Miłego wieczoru.
[02:24:00] - Dziękujemy również Arku. Miłego wieczoru również Tobie i jeszcze Chris McKinnon.
[02:24:05] - Ja konsekwentnie będę tu podtrzymywał moje zdanie, że uważam szaraki jednak za wytwór folkloru, za postać bardziej z komiksu niż rzeczywistości, a jednocześnie przykrywkę dla czegoś, co jest o wiele bardziej mroczne i ponure i być może dla nas niebezpieczne. Dlatego że zbyt dobrze wpisuje się w wszystkie takie wydarzenia, które dzieją się wokół nas. Plus do tego dochodzi postęp techniczny, na którym szaraki doskonale nawążają i za każdym razem wykorzystują to w swoich własnych celach i nie robią tego wcześniej, dopóki my tego nie poznamy. Bo zauważcie, że oni zaczęli na przykład robić zmianę genetyczną dopiero wtedy, kiedy my ludzie zaczęliśmy robić zmiany genetyczne i zajmować się genetyką na większą skalę. Wcześniej to tak nie wyglądało. Wcześniej porywano ludzi, nikt nie wiedział właściwie dlaczego i nikt nie miał pojęcia jeszcze o tym, że szaraki będą usiłowały stworzyć dla siebie jakiś azyl, jakieś bezpieczne miejsce, w którym któregoś dnia wylądują i zamieszkają na stałe i wyeliminują nas. To wszystko ewoluuje w jakąś stronę. Mieści się to w różne rozmaite ramy, które tutaj nakreślaliśmy, ale jednocześnie przez to, że jest w żaden sposób niedotykalne, nie ma żadnej ani jednej konkretnej przesłanki, że mamy do czynienia ze zjawiskiem realnym, bardzo trudno je traktować w 100% poważnie. Także raczej można to traktować jako folklor, a jednocześnie jako przykrywkę dla czegoś innego, że za każdym razem, jeśli coś takiego się pojawia, pojawia się coś jeszcze. I myślę, że nasza rola powinna polegać na tym, aby to coś jeszcze móc dostrzec i powiązać to wszystko jedno z drugim i zobaczyć, co tak naprawdę za tym wszystkim się kryje.
Także myślę, że temat szaraków w ufologii jest tematem klasycznym, bo UFO bez szaraków byłoby smutne. Także niech żyją szaraki i niechNiech tam sobie jeszcze polatają trochę w tych swoich latających spodkach dookoła nas i zobaczymy, co dalej się z nimi wydarzy. Dziękuję jeszcze raz wszystkim za uwagę. Pozdrawiam serdecznie. Dobranoc.
[02:26:23] - Pozostało jeszcze sporo pytań od słuchaczy, którzy przysyłali je na naszym czacie na Gadu-Gadu, drogą SMS-ową. Niestety, tak jak to bywa na naszych debatach, nie zdążyliśmy poruszyć wszystkich wątków, ale spokojnie, wszystko zdążymy omówić. Poruszymy na pewno te wasze pytania. Na kolejnych debatach będzie na pewno jedna albo dwie co najmniej debaty z pytaniami niezadanymi. Tak więc nie martwcie się, wasze pytania doczekają się na pewno odpowiedzi. A na razie dziękujemy za uwagę. Mówił do państwa Marek Sęk „Ivellios”. W dzisiejszej debacie wzięli udział Piotr Cielebiaś z portalu Infra i czasopisma „Niestaly Świat”, Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej oraz obecny tutaj cały czas na Skypie Chris Miakina. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.