[00:00] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:05] - Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy, X, cztery w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:12] - Zagadkowe obiekty.
[00:13] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:23] - Tajemnicze istoty.
[00:24] - To była czarna postać, cała cienista. Ja byłam tak przerażona, jak to zobaczyłam. Ja się normalnie trzęsłam ze strachu.
[00:31] - Niezwykłe wizje.
[00:33] - Przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem.
[00:40] - Klątwy.
[00:40] - Jakby na pentagramie taka bestia była. Po tej całej akcji, no strasznie się w życiu mi zaczęło źle się dziać.
[00:47] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:51] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę i widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[01:04] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia najbliższej godziny z kawałkiem z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dzisiejszy odcinek w całości wypełnią relacje o kontaktach z zaświatami. Przy czym w większości przypadków będą to kontakty prawdopodobnie zainicjowane przez osoby przebywające już bądź wybierające się na drugą stronę. Jak to kiedyś ujęła Ada Edelman z bloga i kanału na YouTube Biuro Duchów: "W zaświaty dzwonić raczej się nie powinno, ale jeśli to zaświaty dzwonią do nas, to wtedy trzeba odebrać." Co więcej, zdarza się, że taki zaświatowy telefon dzwoni też do zwierząt. Usłyszymy dziś historie o monacjach, przekazach telepatycznych, wizjach, a nawet o ostrzeżeniach. Dziś mogą przydać się słuchawki, ponieważ jeden z moich rozmówców prosił o zmianę barwy głosu. Dzisiejszy odcinek pragnę zadedykować pamięci mojej przedwcześnie zmarłej przyjaciółki Emilii, której kolejna rocznica odejścia z naszej sfery rzeczywistości niedawno minęła. Prezentację przygotowanych na dziś relacji rozpoczniemy od krótkiego zajrzenia do naszej radiowej skrzynki mailowej.
Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w lutym dwa tysiące dwudziestego piątego roku. "Moja relacja może wydawać się snem i rzeczywiście do pewnego momentu trudno ją odróżnić od zwykłego snu. Otóż po śmierci mojej mamy około sześć lat temu kilkukrotnie śnił mi się bardzo podobny sen, niemal identyczny w przebiegu. Niezależnie od tego, co się działo wcześniej, zawsze powtarzała się ta sama sekwencja zdarzeń. Najpierw słyszałem dzwoniący telefon i patrzyłem na swój telefon komórkowy. Już samo to jest nietypowe, bo poza tymi snami praktycznie nie pamiętam snów związanych z telefonami czy technologią. Na ekranie wyświetlał się jakiś numer, a pod spodem widniał napis "Mama". Odbierałem, mówiłem "halo" i następne co pamiętam to moment rozłączenia. Mam wrażenie, że słyszałem głos mamy mówiący moje imię. Cała rozmowa znika mi z pamięci, ale wiem, że coś mi przekazywała.
Pozostaje tylko uczucie spokoju i zadowolenia, jakby mama chciała mi powiedzieć, żebym się nie martwił. To o tyle dziwne, że zazwyczaj bardzo dobrze pamiętam swoje sny, zwłaszcza te, które mają dla mnie jakieś znaczenie. Ta historia ma ciąg dalszy. Ponad dwa lata temu zmarł mój tata i od tamtej pory znowu zaczęły się telefony. Ten sam przebieg. Dzwoni telefon, na ekranie napis "Tata", mówię "halo" i znów kompletna pustka. Jedyne co pozostaje to uczucie błogości, spokoju i radości. Dodam jeszcze, że ja, podobnie jak niektórzy członkowie mojej rodziny, mam pewien rodzaj zdolności związanej ze snami. U mnie to jest jakby trochę bardziej rozwinięte, choć nie zawsze działa. Kiedy śnią nam się zmarli, którzy zapraszają nas na spacer, wyjazd lub coś w tym rodzaju i bardzo nalegają, oznacza to, że w krótkim czasie ktoś z rodziny lub bliskich umrze.
Mnie udało się też odczytać znaczenie niektórych symboli, na przykład woda, mięso, ekskrementy i ich powiązanie z wydarzeniami w moim życiu. Dla wielu ludzi może to brzmieć niedorzecznie, ale ja nauczyłem się ufać swoim snom. Sama psychologia mówi zresztą, że sny są ważne i mogą odzwierciedlać to, co kryje nasza podświadomość. Ja naprawdę wierzę, że odebrałem telefony z zaświatów. Zwłaszcza, że zdarzyło się to tylko po śmierci moich rodziców. A niestety w ostatnich latach częściej bywałem na pogrzebach niż na weselach." Tak, dziś tylko jeden elektroniczny list, ale za to przyznacie państwo jakże ciekawy. A w części z rozmowami usłyszymy słuchaczy, którzy mieli już sposobność gościć we wcześniejszych odcinkach tej audycji. Niektóre motywy przez nich opowiadane będą przypominać to, o czym niedawno mogli posłuchać bywalcy kanału na YouTube czasopisma Nieznany Świat. Chodzi o stukania i inne dźwięki obwieszczające czyjąś śmierć. Jedną z takich historii zaprezentuję państwu już za chwilę.
[05:40] - Zacznę od monicji takiej oczywistej. No bo niedawno to było, w zeszłym roku zmarł teść mojego brata. Sytuacja była taka, że myśmy razem ostatni czas jego życia pracowali w sensie takim, że u mojego brata w domu często się zrywałem. Był to pan w wieku emerytalnym, aczkolwiek niezbyt stary, no ale nagle zapadł na chorobę
[06:05] - Przydarzało się zapalenie płuc, później udar. Najpierw zapalenie płuc, szpital. Wrócił do domu, później udar i wtedy już wtedy zmarł. Ale cały ten czas, kiedy myśmy pracowali razem z nim, tam przychodził doglądać, patrzeć. No to myśmy się tak dość dobrze znali. Żartowaliśmy sobie. Nigdy się ze mną nie żegnał, jak poszedł sobie do domu spać. Mówił, że idzie popatrzeć na chwilę i po prostu wychodził. Szedszy do ostatniego dnia, w którym ja go widziałem, stał przy mnie. Było coś czuć w atmosferze, po czym popatrzył na mnie.
Był taki przeraźliwie smutny. Podał mi rękę i powiedział: to cześć. Uścisnął mi dłoń i poszedł. I to był ostatni raz, w którym ja go widziałem. Następnego dnia pojechał do szpitala właśnie z powodu udaru. W szpitalu umarł co kilka dni, bo właśnie w tym czasie, kiedy umierał, w tym domu mieszkała jego żona. Właśnie mój brat z żoną i córka brata. I to była jego ukochana wnuczka. I właśnie w godzinie, w której on umierał, córka brata ma pokój właśnie nad, nad warsztatem. Jest to, tam są na dwóch ścianach są okna, jedno od podwórza, drugie od ogrodu i te okno od ogrodu jest na wysokości pierwszego piętra, także nie ma tam możliwości, żeby spojrzeć, wejść na, na podwórze i spojrzeć do okna.
I ona się przebudziła. Przybiegła do rodziców, bo ktoś stał w oknie i patrzył. Po czym bratowa poszła z nią, miał uspokoić. Poszła się położyć i w tym samym czasie brat usłyszał trzy stukania w ścianę. Były takie głuche, jakby w stropie w ocieplenie. I jeżeli za każdym razem słyszy coś w nocy, pies szczeka, wychodzi zobaczyć, bo tam mamy zgromadzonego trochę sprzętu, czy coś się nie dzieje, to powiedział, że tym razem był bardzo spokojny i w ogóle się z łóżka nie ruszył. No, a rano dowiedzieli się, że o właśnie o tej godzinie ten jego teść zmarł. Drugie zdarzenie to nie jest w zasadzie moncja, to jest sen. To sięga czasów mojego dzieciństwa. Był taki pan, który był kuzynem mojego ojca i on tam kiedyś byłem dzieckiem, to poszedł skrzywdził mnie.
Nie chciałbym poruszać co, jak, kiedy, ale po prostu skrzywdził i tyle. Później sobie żył. Mieszkaliśmy po sąsiedzku. No i pewnego dnia zmarł. A że to był okres, w którym ja się przygotowałem, przygotowywałem do mieli ślubu, to całkiem o tym nie myślałem. Nie myślałem. Po prostu nie wiedziałem. Ten fakt zupełnie mi umknął. Byłem bardzo zaskoczony. Nie było na pogrzebie.
Po prostu nie mogłem już tego nijak wszystkiego poukładać. Drugiego czy trzeciego dnia po pogrzebie miałem właśnie taki sen, że on przychodzi do mnie. Lecz inaczej. Zresztą było tak, że ja stoję u mnie na podwórzu była brama od niego na podwórze. Za tą bramą stało mnóstwo ludzi. W pierwszym rzędzie widziałem jego rodziców, moich dziadków, innych ludzi znajomych i cały tłum za nimi. I on przeszedł przez tą pustkę. Ja mówię: no przepraszam cię, że się nie pożegnałem, ale tak wyszło i no nie mogłem być. A on powiedział: nie szkodzi. Ja przyszedłem tylko cię przeprosić, żebyś mnie zobaczył.
Ja mówię: nic się nie stało, niczym się nie przejmuj. On podziękował, odwrócił się i poszedł. I widziałem, jak przeszedł przez tą bramę. To już przeszedł w ogóle do innego świata. I to jeżeli chodzi o te moncje, to by było tyle.
[09:22] - To właściwie wyglądało jak taka senna jakby prośba o przebaczenie, próba oczyszczenia relacji z panem przed przejściem za tą bramę. Tak?
[09:30] - Tak, tak, tak. Z tym że nasze, nasze właśnie nasze relacje potem były takie poprawne. No jak to w rodzinie. Ja potem dojrz-dojrzałem, byłem już dorosły, to poza tymi właśnie takimi numerami to był bardzo w porządku człowiek i ja o tym nie pamiętałem już po prostu. A wtedy to tak było ewidentnie po to i to, i to, to było takie już czyste. On przyszedł, poprosił o to. Ja powiedziałem i odszedł.
[09:55] - Prosił o takie czyste, szczere jakby przebaczenie. Tak? Takie-
[09:59] - Tak, tak, tak dokładnie.
[10:01] - Coś, co by pozwoliło zrzucić pewne, pewne tak-
[10:04] - Dokładnie tak, by to go trzymało jeszcze właśnie tutaj.
[10:08] - Teraz usłyszymy fragment innej rozmowy, w której jeden z naszych słuchaczy opisał pokrótce zdarzenie przypominające monkcję.
[10:18] - Ostatnio to miałem takie duchowe rzeczy. To w pracy drzwi skrzypiały, to akurat był kumpel i jeszcze taka znajoma, bo my chodzimy bardzo wcześnie do pracy i drzwi po prostu zaczęły się zamykać tak bardzo powoli i skrzypiąc takim głosem no jak to drzwi takie jak na horrorach się powolutku zamykały z dwadzieścia centymetrów z przerwą chwilową i dalej się domykały. Kumpel to widział, ale to był taki huk tych drzwi, taki jakby podgłośniony specjalnie. Później jeszcze było przez dwa dni mi hałasowało jakieś pudła. Ja nieraz sam przychodzę pierwszy do pracy, ale później się okazało, że taki kolega, z którym robiliśmy kilkadziesiąt lat wcześniej w innym zakładzie, a w tej samej, że tak powiem, wykonywaniu tych samych robót, zmarł. I przypuszczam, że to on przyszedł. Nie wiem. Na razie jest spokój, ale przez trzy dni były różne dziwne dźwięki, hałasy. Ale te drzwi to naprawdę kolega to widział jak się domykały. Później sprawdzałem te drzwi, nie było żadnych okien otwartych nic.
Nawet nie skrzypiały tak jak je tak wolno, wolno domykałem. A to był taki specyficzny, głośny dźwięk. Nieraz słyszę, bo siedzę w takim garażu, nieraz słyszę głos. Znaczy te jakby ktoś chodzi. No wychodzę, nikogo nie ma i to wielokrotnie mam takie. Ale ja się nie boję.
[11:53] - No chyba najważniejsze to się nie bać, a podchodzić z otwartym umysłem, bez jakichś prawda od razu panicznych reakcji.
[12:01] - Kumpel opowiadał jak babcia świętej pamięci nam opowiadała, jak jej mąż odchodził. Widziała. Widziała, jak była przy tym, jak odchodził i widziała
[12:11] - W formie takiej tasiemki białej. Tak jakby on odchodził. To pamiętam, jak nam opowiadała. Nie wiem, czy to... No dosyć ciekawe, prawda? Yy, taka obserwacja.
[12:22] - No takie wizje na łożu śmierci czasem się zdarzają. Tutaj chyba, yy, z tego, co pamiętam, to Leszek Szuman w swojej książce „Życie po śmierci” opisywał też parę takich przypadków. Co najmniej jeden kojarzę.
[12:35] - Tu jest drugi.
[12:36] - Tak.
[12:36] - Także babcia wyobraża w formie tasiemki takiej białej, delikatnej widziała, jak, jak, jak odchodzi.
[12:44] - Posiadacze zwierząt opowiadają czasami o sytuacjach, w których na przykład pies lub kot zaczynają się zachowywać tak, jak gdyby w pomieszczeniu pojawił się jeszcze jakiś niewidzialny ktoś. Opis takiej sytuacji przytoczył kolejny z moich rozmówców.
[13:01] - Sytuacja, można powiedzieć, trochę lżejsza i dosyć świeża, bo jak mnie pamięć nie myli, to było tydzień przed końcem października, chyba dwudziestego drugiego albo dwudziestego trzeciego. W każdym razie umarł, no już ze starości, nie w żaden sposób tragicznie, chrzestny mojej matki. On tutaj właśnie też na wsi mieszkał. Już był taki... Nie pamiętam, ile dokładnie miał lat, ale po osiemdziesiątce to już taki nie do końca skoczny i żywotny, że tak powiem. Ale od czasu do czasu do nas przyjeżdżał tam w niedzielę kawę wypić, pogadać i zawsze siadał na takim charakterystycznym krześle. No w tak niewygodnym, niewygodnym miejscu, że tak powiem, stało, że nikt na nim nie siadał, tylko on jak przychodził. Jakoś miał takie ulubione. I jak umarł, powiem szczerze, że ja za nim nie przepadałem, dlatego poszedłem na sam pogrzeb. Tam reszta rodziny pojechała na stypę, a ja wróciłem do domu.
I mniej więcej od maja czy czerwca mamy małego pieska w domu. Jeszcze taki szczeniaczek, który no bawił się z kotami i przez to chyba do końca nie potrafił szczekać. No i w pewnym momencie, jak oni właśnie byli na tej stypie, ja wróciłem z pogrzebu, on zaczął tak przeraźliwie szczekać na to krzesło, gdzie ten wujek, ten chrzestny właśnie siadał zawsze. Najbardziej mnie zmroziło, można powiedzieć to, że ten pies nigdy wcześniej nie szczekał, bo po prostu był raz, że za mały, a dwa to nawet nie miał żadnych takich wzorców, bo dosyć szybko został odebrany od matki, a potem siedział z kotami, bo całą gromadkę mamy. No tak do tego stopnia musiał się czegoś wystraszyć, że po prostu zaczął szczekać. Aż na początku myślałem, że jakiś obcy pies po prostu wpadł do domu. To akurat udało mi się nawet uchwycić na nagraniu, bo wyciągnąłem telefon i tak na bieżąco nagrałem. No chociaż to można powiedzieć, że nic takiego ciekawego, bo to pies szczekający na puste krzesło. Ale biorąc pod uwagę całą tą otoczkę, że to właśnie było w dniu pogrzebu, można powiedzieć jakieś piętnaście minut po zakończeniu pogrzebu, no to nie powiem, gęsią skórkę dostałem.
[15:16] - No mówi się, że psy, koty i inne zwierzęta mają tam jakąś zdolność dostrzegania istot, których my nie widujemy. One w ogóle... Podobno to jest jakoś powiązane. To jest taka teoria tylko, ale to jest podobno powiązane z innym spektrum, z innym jakby zakresem barw, które widzą zwierzęta. Być może jest coś takiego, że, że zmarli jakby odwiedzając nasze, nasze domy i inne miejsca, no da się ich zauważyć. Dałoby się ich zauważyć, gdybyśmy troszeczkę mieli inne to spektrum, prawda?
[15:53] - No jak to mówił Ferdek Kiepski: „Są rzeczy, ty się fizjologom nie śniłeś”.
[15:57] - Dokładnie.
[15:58] - I w sumie teraz mi jeszcze przyszło do głowy, że jak przyszedłem do tego psa, zacząłem nagrywać, to poczułem chłód. Ale z jednej strony nie wiem, czy to było wywołane przez, przez taki strach, że mnie potocznie mówiąc zmroziło, czy po prostu był jakiś spadek temperatury, bo z tego co czytałem i co słyszałem, to przy takich różnych manifestacjach, że tak powiem, to potrafią się zdarzyć spadki temperatury. No ale mówię, to mogło być, to mogła być jakaś reakcja obronna organizmu. Nie wiem, adrenalina mi skoczyła.
[16:34] - No zdarzają się relacje, czasami tutaj rejestruję o takich incydentach, gdzie nagle pojawia się w domu takie jakby zlokalizowane miejsce, gdzie, gdzie na przykład spada temperatura albo jakieś zapachy czuć i tak dalej. Ale jak się człowiek odsunie od tego miejsca tak z dziesięć, dwadzieścia centymetrów, to nie czuje nic.
[16:56] - No właśnie. To na pewno są jakieś pola, jakieś miejsce. Może nawet nie tyle w innej rzeczywistości, tylko w naszej, a my po prostu tego nie postrzegamy.
[17:06] - No tak, mamy dosyć, mamy dosyć ograniczone jakby możliwości percepcyjne, tak?
[17:12] - Może w przyszłości jakoś się da jakoś znaleźć sposób, żeby postrzegać więcej.
[17:19] - Kolejny z naszych słuchaczy przekazał kilka historii o znakach z zaświatów i na jawie i w snach.
[17:27] - Yy, jeszcze à propos znaków od zmarłych panu powiem, że na przykład zmarł mi wujek. On mieszkał w miejscowości oddalonej piętnaście kilometrów od Torunia. Bardzo fajny człowiek, też życie przebył swoje, że tak powiem, godnie. Niejedno też widział, doświadczył, dużo miał ciekawych opowieści, nie paranormalnych, mówię ogólnie. On też przeżył i wojnę i po wojnie w tej miejscowości osiadła armia radziecka jeszcze wtedy. Wujek wtedy był no dzieckiem jeszcze, no młodym chłopakiem. Opowiadał o tych żołnierzach. Jakie to były głąby. No to, to co się teraz, to co oni robią na Ukrainie, to ja naprawdę w to wierzę, że kładą czajniki elektryczne na kuchenki gazowe, gotują wodę. No boPo tym, co mi wujek opowiadał, to...
No ale to się tak wujek też mówił, że się nie ma co dziwić. To byli ludzie często z prerii, tam ze Związku Radzieckiego, którzy mieszkali jak, jak pierwotni, tak? W szałasach jeszcze.
[18:31] - Dosyć prymitywna ludność.
[18:33] - Prymitywna nacja, tak pan mi wierzy, że tak. Weszli gdzieś, okradli mieszkanie. Wujek opowiadał. I wzięli budzik i idą zadowoleni tam, nie? Napchali tam torby i ten budzik zaczął dzwonić, bo była godzina na pobudkę, a oni to wywalili wszystko w pole i padli na ziemię i krzyczeli, że mina, mina, mina, nie? Że bomba. Jeszcze mi wujek opowiadał, jak... Tu mi dał tym znak właśnie, bo on wiedział, że to mnie najbardziej tak, że tak powiem, zaciekawiło, zdziwiło, rozbawiło. Część tam nie znała światła elektrycznego. No i jeszcze to byli ludzie, którzy siedzieli przy świeczkach, że tak powiem.
Tam w Rosji to podobno do dzisiaj nie wszędzie prąd jest pociągnięty, ale oni nie znali w ogóle żarówki. To ciężko jest uwierzyć. No to było tam siedemdziesiąt lat temu, ale oni nie znali żarówki. I jak żarówka była, oni się przyglądali: „A co to jest? A szto je to?", nie? Że bez ognia świeci, że światło daje. A jak mieli gasić, to dmuchali na żarówkę. Taka ciekawostka. Nie wiedzieli jak to, jak to zgasić w ogóle. No i było zeszłe, zeszłoroczne święto zmarłych było, dwa tysiące dwudziestego drugiego roku i samochód mam pod blokiem.
No i tak mówię. Byłem na cmentarzach i to już tak było też po południu, późno, pod wieczór, może jeszcze nie wieczór, ale pod wieczór mówię: „Zrobię jeszcze raz objazd na groby". Zapaliłem światło w przedpokoju, bo mam ciemny przedpokój. To już też taka żarówa była. Zapaliłem światło w przedpokoju, mówię, zakładam buty, mówię tutaj: „Tu podjadę na cmentarz, tu może do wujka". Zdążyłem sobie pomyśleć o tym wujku. Trzask! Poszła żarówa, aż się żyrandol huśtał, nie? Co prawda on jest taki a la chiński, powiedzmy taki lampion, powiedzmy. On jest papierowy, papierowy, taki metalowy stelaż papierowy jest bardzo lekki, ale nie raz, nie dwa.
Wie pan, poszła żarówka i żyrandol się nie buja. Ja wiem, że to jest leciutki żyrandol, praktycznie nie, nie ma wagi, ale aż strzeliła żarówka. Ten żyrandol aż się huśtał. Ja od razu pomyślałem: „Ojeej, wujek", nie? Nawiązał do tej żarówki, żeby tą żarówką dał mi znać, że to on, bo wie, że tą żarówkę pamiętam. Bo przez tego najbardziej-
[20:58] - To mógł być tą żarówkę.
[20:59] - Możliwe, możliwe. Nie wiem co ten, ale od razu o nim pomyślałem. Zlękłem się jak diabli. Od razu otworzyłem drzwi, buty już na klatce ubrałem. Kluczyk miałem przy sobie. Mówię: „Dobra, jadę". No się aż... Przyznam szczerze, ja jestem po wojsku. Jeszcze byłem, się załapałem na ostatni pobór. Mówię, ja, tam mnie łatwo przestraszyć nie jest.
Tam żywych się nie boję w ogóle, wręcz przeciwnie. Ale duchów się boję panicznie i to jest jedyne, czego się na świecie boję. Powiem szczerze, że stary chłop. To było rok temu. Musiałem z mamą tutaj przyjechać do mieszkania. Mama mieszka osobno na swoim mieszkaniu. Z mamą mu powiedziałem. No opowiedziałem to mamie. No się śmiała. No i mówi, że no wujek dał znać.
Ale mówię: „Ja tam sam nie wracam", mówię: „To musisz iść ze mną. Zmienię żarówkę, zobaczymy, co będzie". Taka, taka była sytuacja, nie? Z takich właśnie jeszcze zjawisk. I sen co miałem jeszcze taki dziwny. Nigdy mi się nie śnił wujek, brat mojego ojca. On był bardzo fajny człowiek. Dobry kontakt mieliśmy, ale mi się nigdy, nigdy mi się nie śnił. Nigdy, nigdy. A mówi się, że czasami ktoś zmarły daje znać, że po kogoś przyszedł, tak?
Że ktoś umrze też z rodziny, bo po kogoś ta osoba przyszła. Ja miałem taki sen, że jestem na takim już nieistniejącym basenie. Tu w Toruniu już nie ma tego basenu przy takim hotelu. Bardzo fajny, duży, otwarty basen kiedyś tu mieliśmy. Ja idę przez ten basen sobie przy takim stoliku białym, plastikowym. Przy krzesłach siedzi moja rodzina tam od strony ojca, a tego wujka córka. Ten wujek już był świętej pamięci i jego córka w Niemczech mieszkająca. Ona zachorowała na białaczkę. Długo tam walczyła, miała też przeszczepy. No niestety zmarła.
Ona była osiemdziesiąty pierwszy rok, też już nie żyje kupę lat, może z dziesięć blisko. I w każdym razie to była córka tego wujka zmarłego. I mówię trzy dni potem zmarła, a ten wujek mi się nigdy wcześniej nie śnił. Ja idę przez ten basen, siedzi tam rodzina od strony mojego ojca. Ja przechodzę i przy osobnym stoliku obok jest mały biały stolik, krzesełko i siedzi ten wujek zmarły, ojciec tej mojej kuzynki. I pamiętam, że ja w tym śnie na niego spojrzałem. On patrzył na mnie, siedział i patrzył na mnie. Ja spojrzałem na niego i nie mówiłem do niego tego, tylko tak sobie w myślach powiedziałem w tym śnie. Mówię: „Adam", mówię: „Co ty tu robisz? Przecież ty już dawno nie żyjesz".
A on w tej chwili tak się półpodniósł na tym krześle, podsunął te krzesło ze sobą razem do stolika. Tak się poprawił i dalej na mnie patrzy. Poszedłem dalej. Jeszcze mówię do mamy, mówię: „Wujek Adam mi się śnił", mówię: „Widziałem ten sen", mówię: „Dziwne, nigdy mi się nie śnił". No ale... No i za trzy dni mówię, tam dzwoni babcia, mówi: „No nie żyje", nie? Ja mówię: „Jak?", mówię. „No tam przegrała tą walkę z chorobą, nie? W Niemczech". O, no i mówię: „Adam mi się śnił".
No mówi: „Widzisz, nie? To jeszcze było ze snów".
[24:10] - Czyli sen proroczy.
[24:12] - Tak, tak, tak. On przyszedł i dał znać po prostu, że przyszedł po nią. On bardzo był z córką związany. Zresztą takBardzo, bardzo nudzę.
[24:21] - No chyba nie bez powodu osoby będące na łożu śmierci często widują swoich bliskich.
[24:28] - Tak, tak to słyszałem też. No nie, nie, nie doświadczyłem tego w swoim otoczeniu. Ale, ale tak, słyszałem, że przychodzą po, po te osoby umierające właśnie bliscy, tak żeby je przeprowadzić tam, zaprowadzić i wszystko pomóc. Tak, tak, tak. Ogólnie bardzo źle mi się śnił mojej dziewczyny tata, ale to mówię to on jeszcze żył wtedy. On był umierający, ale żył. Ale to raczej było po prostu przeżywanie, że po prostu odchodzi, bo to kwestia niecałego miesiąca od diagnozy do, do, do, do śmierci niestety. No ból miał, prawie zemdlał, coś go bolało, po prostu do szpitala pojechał. No już tam wszystko rakiem zaatakowane niestety. Od raka jelita się zaczęło i już po prostu tylko czekanie, bo już dużo, dużo za późno.
Nigdy się nie badał, żadnych badań nie robił też dlatego. Ale mówię on jeszcze żył. A ja miałem taki sen, że, że jesteśmy tam chyba w pięć osób przy jego łóżku. On taki słaby, ale on siada na tym łóżku, tak się rozgląda po nas i mówi: „Taka chwila kończenia” my na niego patrzymy, on na nas i mówi do swojej żony: „Ty umrzesz dwa lata po mnie” patrzy na kolejną osobę. „Ty umrzesz tam na to” patrzy na takiego jednego tam wujka od niej z rodziny. „Ty zginiesz w wypadku samochodowym” ja mówię: „Cholera, spojrzy na mnie jeszcze mi coś przykrego” ale się obudziłem przerażony. Jezu, co za sen! No ale to raczej było, wie pan, emocje po prostu, nie? A jeszcze jak zmarł ten mój dziadek właśnie. To ja tutaj mieszkał na tym mieszkaniu właśnie.
To ja miałem taki sen jeszcze po jego śmierci. Ja z dziadkiem miałem takie relacje. No to był, to był dobry człowiek, prawy człowiek, bardzo pracowity, niezmiernie wierzący w ogóle. Same wartości tam super. Zero alkoholu, zero zabawy, bo życie nie na tym polega. Ja mówię ile, ile pracujesz, tyle jesteś warty. Takie zasady miał przedwojenne, mówię. On wojnę też przeszedł. Taki był, no człowiek dość powiedzmy może zimny, nieokazujący uczuć, że tak powiem. I był taki człowiek, że tak powiem.
Ja z nim takiego nie miałem bliskiego, że tak powiem, kontaktu. Chociaż tu mieszkaliśmy, ale nie mieliśmy jakiegoś takiego tam, nie wiem, zażyłości powiedzmy. Dziadek, wnuk. Poza tym też miałem zawsze żal, bo on wolał akurat moją kuzynkę. Zawsze to było takie no jak jest ileś dzieci, to trzeba dzieci traktować różnie. Się, się tak samo, jednakowo. Wiem, że dużym błędem jest traktowanie dzieci, schodkowanie ich, tak? No to się... Ja tego też doświadczyłem. Czułem trochę.
[27:29] - Przychodzi mi na myśl przykład krążący po Facebooku z tym tak zwanym gorszym wnuczkiem w Messengerze.
[27:36] - A nie wiem.
[27:38] - No wydaje mi, że babcia sobie ustawiła, zmieniła sobie nazwę w Messengerze. Ustawiła jednego z członków rodziny jako gorszy wnuczek. Ten wnuczek to zobaczył. Babcia-
[27:54] - Dzieciak takie coś pamięta.
[27:56] - No tak. Wnuczku, to ty to widzisz?
[28:01] - Tak, tak to jest bardzo odczuwalne. Niestety to się bardzo odbija później. No mówię, ja z dziadkiem nie miałem zażyłości. Na pewno zawsze wolał kuzynkę. Tam pasowała mu kis z tym tam później, to później, bo to na początku to, to nie było nic fajnego. No tak, z tym dziadkiem takie relacje miałem, że tak powiem. No tyle co muszę. Tam rozmawiałem z nim obojętne, że tak powiem. Aczkolwiek bardzo miał ciekawe opowieści o wojnie, to trzeba przyznać. Też tam dużo przeszedł, dużo, dużo przeżył.
No ale, ale, ale walczył na drugiej wojnie, że tak powiem. No to był taki powiedzmy mentalnie wojskowy, powiedzmy był do końca życia, ale taki dosyć oschły, szorstki, taki. Ale wracając do tematu miałem też sen. Pamiętam. Pamiętam, że ja się bałem jako dzieciak. To mówię jak on zmarł te dwanaście lat. Ja się bałem, że on mnie będzie straszył, nie? On nawet mówił coś tam kiedyś gadaliśmy. „Jak umrę” mówi „to zobaczysz. Ja tu przyjdę” mówi.
„Ja ci tutaj dam” mówi. A ja mówię: „Nie, nie tam dziadek, nie tego, nie” no i mówię: „Dziadek zmarł”. No mówię: „Cholera, będzie mnie straszył” nawet. Nawet drugi dziadek pół roku to było uciążliwe dla tego drugiego dziadka, bo pół roku po śmierci tego dziadka wiadomo, mama pracowała, ja szkoła, bym musiał sam siedzieć. Ja się bałem tutaj do domu, sam siedzieć w tym domu, w mieszkaniu. Dziadek mnie musiał odwiedzać. Siedział ze mną, aż mama wróci jeszcze do wieczora. Pilnował tam, żebym lekcje zrobił. Tam sobie się bawiliśmy. No to na pewno nie było wygodne.
To było trochę uciążliwe dla dziadka, no ale to był akurat dziadek, który mnie wychował. Bardzo się poświęcił dla mnie. To był właśnie mój ulubiony dziadek z kolei. No ale, ale miałem taki sen, że jesteśmy tam na cmentarzu. Trumna jest nad jamą, rodzina cała zebrana, tak jak było na cmentarzu koła. I nagle ta trumna się otwiera i on tak tak się podnosi tak same plecy, nie? Tak, taki półprzysiad i głowę od razu na mnie przekręca tak szybko. Jezu, ja ten sen do dziś pamiętam. No taki tam sen miałem chyba tylko we śnie.
[30:19] - Spełnił swoją groźbę
[30:21] - No mnie napłoszył wtedy. Oj tak. No i to chyba ze snów by było, by było chyba na tyle.
[30:32] - Kolejną historię można interpretować na wiele sposobów. Być może to sam zmarły się objawił we własnej osobie. Chociaż równie dobrze możliwe jest też, że to, co fizyk Tom Campbell nazywa większym systemem świadomości, postanowiło przybrać wygląd znanej mojemu rozmówcy osoby, żeby go ostrzec przed czyhającym nań niebezpieczeństwem.
[30:56] - Powiem panu jeszcze taką historię, która spotkała mnie parę miesięcy temu. Zmarł taki bardzo dobry znajomy kolega, można powiedzieć, nie? Niespodziewanie. On tu nieraz do mnie przychodził i jest dużo starszy ode mnie, prawie dwadzieścia lat. Ale bardzo się lubiliśmy. I w listopadzie zmarł. No i jakieś może dwa tygodnie, trzy tygodnie po jego pogrzebie śpię sobie w nocy i nagle nie wiem, czy to był sen, czy to była jawa. Nie wiem, jak to po prostu powiedzieć, określić. Schyla on się nade mną w garniturze, tak był do trumny, nie? I mówi do mnie.
Schyla się nad łóżkiem i mówi do mnie: "Idziesz?" I w tym momencie ja się obudziłem. Obudziłem się. Mówi do mnie: "Idziesz?" Ja po prostu w szoku, nie? Ale co najdziwniejsze, się w ogóle nie przestraszyłem, bo to był bardzo dobry mój znajomy, także nie czułem żadnego strachu, nie? No i w tym dniu wstałem rano, poszedłem do pracy i proszę pana, w tym dniu prąd by mnie zabił z wysokiego napięcia. Po prostu robiłem i do, do budynku szedł przewód, a ja tam robiłem przy ścianie i jakoś nie przyuważyłem. Dotknąłem po prostu. Tam nie było zabezpieczone, nie były zabezpieczone przewody i po prostu było potężne uderzenie. Tylko dzięki Bogu no nie złapało mnie, nie? I tylko dostałem takiego strzała, tej energii takiej, bo to jest taki energia, odrzut taki, nie?
Bo to jednak wiadomo, jakieś pole powstaje przy takim wybuchu, bo to aż iskry poleciały, bo to wiadomo, ze słupa szło zasilanie na budynek. No to jest to, to wie pan, jakie to jest tam napięcie, nie? I teraz zastanawiam się po prostu, czy ten sen nie był jakiś związany z tym. Bo tutaj jednak on, ten sen, że on się nade mną schylił i mówi do mnie: "Idziesz?" A kilka godzin później ja mam takie zdarzenie.
[32:24] - No tutaj można jakby potraktować ubiór kolegi jako taki symbol.
[32:30] - No właśnie.
[32:30] - W połączeniu z tym pytaniem oczywiście.
[32:33] - No właśnie. I zastanawiam się, czy właśnie to zdarzenie nie, nie, nie miało... Nie wiem. Tak niektórzy mówią: "No może chciał cię pociągnąć ze sobą czy coś, wziąć cię ze sobą czy coś". No bo kurde, no bo tak. No to by... No nie wiem. No bo jak to wie pan, no to, to, to. I to było, mówię, to było w nocy, a rano poszedłem do pracy i się to zdarzyło, nie?
[32:50] - No to jest taki, taki, takie zdarzenie, gdzie są jakby elementy ze znaków ze światów oraz elementy prekognicyjne przepowiadające to, co mogło się później wydarzyć.
[33:01] - No właśnie. I tak się zastanawiam, czy... No tak to na to wychodzi. No bo to kurde, nie wiem, jak. Tylko że no kurde, no myślę, że chyba nie chciałby mnie zabrać, bo chyba za bardzo mnie lubiał, żeby... Ale no nie wiem. Tutaj schylił się. Mówi: "Idziesz?" A ja tak parę godzin później takie zdarzenie miałem, że mówię praktycznie prąd by mnie zabił. To, że wyszłem to po prostu z tego, no to chyba jakieś cuda musiały być od Boga, nie? Bo to mówię-
[33:22] - No mogło być coś takiego. Taka mi się interpretacja nasunęła, że może jakaś siła wyższa chciała pana przestrzec przed nadchodzącym zagrożeniem, a żeby pan jakby potraktował to poważnie, żeby pan to w ogóle jakby zapisał w swojej pamięci, to użyło postaci kolegi zmarłego.
[33:41] - No tak, no ale, ale to nie, nie, jeżeli tam coś, powiedzmy, chciało na mnie wpłynąć w jakiś sposób, to mogło być na przykład powiedzieć "Uważaj!" czy tam coś takiego, nie? To wtedy w ogóle już by to był, wiadomo, nie? To już kurde, wtedy. A to on schylił się nade mną, powiedział: "Idziesz?" Takim, z takim zapytaniem. Idziesz tak, jakbym, jak on by chciał, żebym ja z nim gdzieś szedł, nie? No tak, ja szedł tam, tam, gdzie on jest. No tak na to wychodzi, nie? To było takie dziwne, nie? Tak jakby on chciał mnie tam ze sobą zabrać. I to, i nagle to, i nagle parę godzin później to zdarzenie, nie?
[34:08] - No te wizje przyszłości nadchodzącej z reguły są takie, takie mocno symboliczne. Rzadko zdarzają się wizje jakby jeden do jednego pokazujące sytuację, która się wydarzy.
[34:20] - No właśnie. Ale ja w takie troszeczkę wierzę, bo ja w takie zawsze ktoś, ja mam takie sny od dziecka właśnie jak ktoś umrze, mi się często śni. Nawet mój kolega, który zginął w wypadku samochodowym już dwadzieścia lat temu ponad, to właśnie dzień przed pogrzebem przyśnił mi się w nocy i właśnie stałem u niego na piętrze i coś żeśmy rozmawiali. On tak ubrany jak na czarno w garniturze. Jego, jego dziewczyna stoi też ubrana na czarno. Tylko, tylko się uśmiecha. Nigdy w ogóle się nic nie odzywa. I on nagle mówi do mnie: "Dobra, ja już muszę iść", nie? A ja mówię do niego: "Ale gdzie ty musisz iść?" A on do mnie mówi: "Nie mogę ci powiedzieć". No i schodzi z tego piętra i idzie w dół.
A ja mówię do niego: "Słuchaj" mówię: "No to kiedy się zobaczymy?", nie? A on tylko się obrócił w moją stronę, zaśmiał się i mówi do mnie: "Nie martw się, jeszcze się zobaczymy". I się obudziłem. I to było dzień przed pogrzebem. Też taki sen, można powiedzieć troszeczkę, nie? Ciekawy, bo to było dzień przed pogrzebem. Też właśnie do dzisiaj to ludziom opowiadam tak jako taką historię. Jak nieraz będziemy na takie tematy, to właśnie opowiadam taką jedną, taką właśnie naprawdę ciekawą historię, nie? To właśnie, że on mi powiedział: "Nie martw się, jeszcze się zobaczymy". To mi tak bardzo właśnie to na mnie tak wpłynęło i tak mi utkiło, nie?
W głowie, że tak jakby on po prostu powiedział, że nie martw się, to jeszcze nie jest koniec, nie?
[35:32] - No to można też na różne sposoby interpretować, bo to mógł być znak z zaświatów, a mogło to być po prostu spowodowane tym, że pan myślał intensywnie o tym, o tym koledze przed. No wiedział pan, co się z kolegą stało. No i jakby te myśli były dosyć mocno w dużym stopniu zdominowane przez, przez myślenie o nim.
[35:52] - No wie pan, no wie pan, nie mówię, że nie, no bo wiadomo, ludzki umysł jest niezbadany, prawda? I to, to też wiadomo, jakiś tam wpływ może mieć, ale, ale ja tylko mówię, jaki miałem ten sen, prawda?
[36:02] - No też jest coś takiego, że jak ta żałoba jest taka jeszcze świeża po czyjejś śmierci, dowiadujemy się, że ktoś nam umarł z bliskich czy znajomych, to, to wtedy ta żałoba jest jeszcze taka dosyć żywa w nas i to stwarza jakby potencjał do ułatwienia tych kontaktów zaświatowych, tak?
[36:19] - Mi się też tak wydaje, że może być to wtedy tak bardziej takie otwarte to wszystko, prawda?
[36:25] - Ja tak właśnie mam, że jak ktoś umrze, to ja wiem, że on mi się zaraz przyśni. Ja tak mam od dziecka. Ja jak jakiś sąsiad umarł czy coś, to właśnie miałem takie czasami po śmierci parę dni, czasami parę tygodni, parę miesięcy, że to z samą osobą rozmawiam i ta osoba do mnie na przykład mówi: „Nie martw się, ja żyję, ja żyję”. Takie o, nie? Różne takie. No to tak mam takie coś właśnie już kupę lat. Takie mam właśnie też dziwne sny.
[36:50] - Ostatni z naszych dzisiejszych rozmówców prosił o zmianę barwy głosu. Jest on autorem największej liczby relacji, jakie trafiły do dzisiejszego odcinka. Usłyszymy historię o odwiedzinach z zaświatów, którym niekiedy towarzyszyły prośby od zmarłych.
[37:09] - Ale tak właśnie chciałem opisać, bo teraz mamy dwa tysiące dwudziesty pią-- w dwa tysiące dwudziestym trzecim w czerwcu zmarł mi tata. To była taka nagła śmierć. No nikt się nie spodziewał, tak? Że, że, że umrze. A chciałem opowiedzieć o odwiedzinach z zmarłych bliskich mi osób właśnie w takich odmiennych stanach świadomości. Osób i nie tylko, bo, bo... Ale do tego, do tego za też za moment jakby przejdę. To był, to było w dwa tysiące dwudziestym drugim jak umarła mi babcia. No była wiekową seniorką jak dla mnie przynajmniej tak osiemdziesiąt kilka lat. Do końca, no trzymała się dość dobrze i w pewnym momencie przyszło jakieś załamanie.
Nie wiem, czy to była demencja, czy nie, ale, ale zanim przyjechało pogotowie i ją zabrało, to różne, różne rzeczy mówiła tak, jakby coś wiedziała już, tak? Po drugiej stronie. Dwa dni później zmarła po tym, jak ją zabrali do szpitala. I powiem panu tak: no było mi smutno z powodu babci, ale że no ja wiem, tak? Po prostu wiem. To, to, to, to, to, to jest wiedza, tak? Którą, którą zdobyłem i na przestrzeni swoich doświadczeń i, i poprzez literaturę, między innymi książek Michaela Newtona, że jesteśmy czymś więcej właśnie niż, niż, niż tym ciałem, tak? Że energia nie umiera, tylko zmienia formę. Jak w momencie śmierci babci, to, to dziesięć lat wcześniej zmarł dziadek. Wtedy, wtedy moje poglądy, no jeszcze nie były tak ukształtowane jak teraz na tego typu sprawy.
Więc owszem, no było mi smutno, tak? Że, że babcia odeszła. Jednocześnie cieszyłem się, tak? Bo, bo miała długie, fajne życie i przede wszystkim nie cierpi. Ale, ale chodzi bardziej o to, że wiedziałem, że nie umarła naprawdę, tak? Że jeszcze się kiedyś tam zobaczymy, że no jakby czekałem na odwiedziny i nie pamiętam dokładnie, w który dzień umarła, ale pogrzeb był chyba w piątek, jeśli sobie dobrze przypominam. I dzień przed pogrzebem, w czwartek to też ja opuszczając ciało często nawet, nawet nieświadomie wstając czy do ubikacji, czy napić się wody. Tą metodę cztery plus jeden czy tam sześć plus dwa, coś na tej zasadzie. Na pewno pan kojarzy metody tam czy wywoływania świadomych snów, czy, czy opuszczania ciała. Pamiętam, wstałem chyba zszedłem do ubikacji i położyłem się z powrotem, w ogóle nie planując żadnych jakby nie wiem, no tych, tych odmiennych stanów świadomości, prawda?
To często mam tak, że po prostu słyszę pyknięcie w głowie i już w tym stanie jestem. I to było na tej samej zasadzie. Wie pan, leżę sobie. Zacząłem przysypiać. To nie były takie klasyczne wibracje jak przy OOBE, tylko takie właśnie jakby pyknięcie w głowie i jak ten obraz mi zapalował. Ja w tym momencie otworzyłem oczy, moje już nie fizyczne oczy, tak? Leżałem cały czas na łóżku i usłyszałem pukanie do drzwi. Te drzwi się otworzyły. Ja patrzyłem na te drzwi i tak jakby przez tą szparę w drzwiach do mojego pokoju wsuwa głowę moja zmarła babcia. Młodsza niż jak była, jak umarła.
No tak, tak jak ją pamiętam sprzed kilku lat wstecz. Młodsza, w innych okularach, tak? Bo też przed śmiercią nosiła inne okulary. Takie, takie specyficzne o grubych szkłach. To bardzo dokładnie pamiętam. Zagląda mi do tego pokoju, patrzy na mnie i się szeroko uśmiecha. I wie pan co? No ja zdawałem sobie sprawę, że jakby śpię, ale jednocześnie to, co widzę, dzieje się no tak jakby naprawdę, tak? Że, że to nie jest, że to nie jest zwykły, zwykły sen, tylko że to są te odwiedziny, na które czekałem. Wstałem z tego łóżka, podchodzę do tej babci, uśmiecham się, mówię: „Cześć babciu, cześć babciu”.
I my tam witamy się, tak? Schodzimy na dół z mojego pokoju, z piętra. Wchodzimy do kuchni i siadamy przy stole i mówię: „Siadaj babciu, siadaj babciu, naleję sobie herbaty”, tak? Coś tam krzątałem się przy tych szapkach. To miało elementy jakby tak, jakby, jakby snu, ale jednocześnie no tak jak mówię, nie wiem, czy to był świadomy sen, czy jakiś rodzaj jakby wyjścia, wyjścia z ciała, czy jeszcze jakiś inny stan świadomości. Ciężko mi stwierdzić, ale były zachowane wszelkie szczegóły, jakby umeblowania na przykład, tak? Aktualnego w moim domu czy tak jak na przykład nie wiem, czajnik elektryczny i szklanki i herbata, tak? Ja zacząłem robić tą herbatę u mojej babci i sobie. Usiedliśmy przy tym stole, babcia siedzi i się do mnie uśmiecha. Mówię: „No babciu, pogadaj jak ci tam, jak ci tam jest, jak ci tam jest, jak się czujesz?” — mówię.
Ona tak patrzy na mnie. „A” — mówi — „Nogi mnie jeszcze trochę bolą. Muszę, muszę odpocząć”. Tak dodam tutaj nadmienię, że babcia przed śmiercią bardzo mało chodziła, bo miała bardzo spuchnięte nogi i ją po prostu bolały, tak? Już, już ostatnie dni w domu przed szpitalem przeleżała w łóżku. No to tutaj tak skojarzyłem ten fakt właśnie już po przebudzeniu, już jak się obudziłem normalnie w swoim łóżku, mówi, że te nogi ją jeszcze, jeszcze trochę bolą, że ona musi odpocząć, tak? No to tutaj też sobie skojarzyłem jakby Michael Newton w książkach opisuje, że jakby, jakby dusza po, po długim życiu czy po ciężkim, jakby po ciężkim wcieleniu jeszcze przed przejściem dalej jakby ma odpoczynek. Czy, czy, czy nie wiem, czy też pan widział na przykład film „Nasz dom”. Tam jest to tak, tak fajnie zobrazowane.
[42:36] - Tak, widziałem.
[42:37] - Tak, że, że dusze leżą jakby w szpitalu i tam się jakby jeszcze kurują i tak już nie pamiętam, o czym dokładnie tam z tą babcią w tym stanie rozmawiałem, ale w pewnym momencie ona wstała od tego stołu, mówi: „No jestem zmęczona, idę się położyć”. No to ja ją odprowadziłem do tego pokoju, w którym spała za życia. Położyłem ją do łóżka, przykryłem kołdrą, tak? Przytuliłem jeszcze, jeszcze dała mi buziaka. Mówię: „Do zobaczenia babciu”. Uśmiechnęła się do mnie, mówi: „Do zobaczenia. Do zobaczenia ”.I tak na koniec. Chwilę później się obudziłem, tak? Ale chciałem jakby odruchowo nie wiem, czy, czy to już nie-nieświadomość wkraczała w ten sen, czy cokolwiek to było. Tak jakby odruchowo chciałem zgasić światło w tym pokoju, to mi babcia jeszcze mówi.
Mówi: „Nie gaś mi światła, bo chcę mieć jasno”. No i chwilę później, chwilę później się obudziłem i po prostu no z uśmiechem na ustach, wie pan, bo to było dla mnie wzruszające i jednocześnie tak niesamowite, bo pierwszy raz doświadczyłem czegoś takiego. No takich bezpośrednich odwiedzin, tak? Były różne sytuacje, jak ktoś dzwonił u mnie czy jakieś coś spadło, coś stuknęło czy coś, coś dotknęło, tak jak na przykład mój wujek też, też dwa lata temu zmarł. Myśląc o nim, poczułem, poczułem rękę na ramieniu tak, jakby mnie dotknął. Tak oczywiście odwróciłem się. Nikogo ze mną nie było. Mówię, mówię: „Cześć, wujek”. Ale no pamiętam, że byłem bardzo, bardzo podekscytowany tym, co mi się przytrafiło i wiedziałem, że babcia, babcia już nie cierpi, babci jest dobrze. No i że za chwilę przejdzie, przejdzie dalej, tak?
I nic już jej jakby nie boli. To przede wszystkim, bo-
[44:13] - No to była taka, taka sytuacja, gdzie dużo się takich różnych elementów sprzyjających takiemu spotkaniu ze zmarłą osobą na-nałożyło, bo ta żałoba była jeszcze dosyć taka świeża, tak? To było dzień przed pogrzebem. Taki okres, w którym nasze myśli są bardzo mocno skoncentrowane wokół tej zmarłej osoby. A do-do-dodajmy do tego tą spontanicznie, że tak ujmę, wykorzystaną metodę cztery plus jeden w pana wykonaniu. To bardzo myślę ułatwiło nawiązanie tego kontaktu. Celowo bądź niecelowo, ale jednak ułatwiło, tak?
[44:50] - Tak. No mam dokładnie to samo wrażenie. No tak, tak się sprzyjająco okoliczności ułożyły, że no miałem, miałem okazję, miałem okazję doświadczyć tych odwiedzin. Powiem panu właśnie tutaj chciałem przejść do mojego taty, tak? Który, który zmarł w tym roku będzie dwa lata temu. Miałem odwiedziny na podobnej zasadzie, tylko żałobę po tacie ja przeżyłem bardzo dotkliwie. Tak, no dużo, dużo było rzeczy takich... No dużo żalu przede wszystkim takich, takich emocji, jakby nie powiem negatywnych, nieprzyjemnych, tak? Smutek, żal, złość i tego typu. Myślę, że to mi bardzo utrudniało kontakt z...
Czy pożegnanie się właściwie, tak? Z moim tatą. Też Michael Newton to bardzo fajnie opisuje, tak? Że to-
[45:35] - To chyba to, jeżeli dobrze pamiętam, to dosyć nagła śmierć, której nic nie zapowiadało, tak?
[45:40] - Tak. No dzień wcześniej, że tak powiem, no chodził, śmiał się, żartował tak jak zawsze. A ja rano, jeszcze przed budzikiem do pracy słyszę wołanie mojej mamy na schodach i mówię, mówię: „O co jej chodzi?” Tak schodzę, mówię. Mówię: „Co jest mamo?” „Chodź szybko, bo on chyba nie żyje”. No i tak podchodzę tam. „Tato? Tato?” Nic nie rusza się, tak? Badam puls. Mówię: „No nie żyje”, tak? No szok.
Przede wszystkim jakieś, jak to się mówi szok i niedowierzanie, tak? No ale to, to po prostu no coś, coś... No nie przeżyłem nigdy takich, takich emocji, takiego szoku, takiego roztrzęsienia, tak? Zwłaszcza jak trzeba było poinformować rodzinę, siostry. Ich żal trudno było mi po prostu też jakby znieść, tak? Mój żal się rozpoczął i ciągnął się kilka miesięcy. Myślę, że, że byłem przyblokowany na kontakt ze strony mojego taty i gdzieś tak też mi ciężko czasowo określić, ale wydaje mi się, że albo pod koniec dwa tysiące dwudziestego trzeciego, albo na początku zeszłego roku mniej więcej. No już ta, ta żałoba jakby trochę opadła, tak? Te emocje, które myślę mnie blokowały do-- przy kontakcie z moim tatą też, też opadły. No i to się zadziała ta sama zasada jak z moją babcią, tak?
Też. Tylko to nie jestem w stanie sobie teraz przypomnieć, czy ja wszedłem w ten stan bezpośrednio ze snu, czy też to było przy zasypianiu. Ciężko mi stwierdzić, ale wiem, że zdawałem sobie sprawę tak jak, tak jak w przypadku spotkania z moją babcią, że to jest jakby dzieje się naprawdę, a jednocześnie się nie dzieje, bo wiedziałem, że, że tata nie żyje, tak? A nie, przepraszam. Teraz sobie przypomniałem. Też ocknąłem się w tym stanie śpiąc po prostu, tak? Otworzyłem oczy, te nie fizyczne i tutaj też, też ciekawie było, bo pamiętam, mój tata specyficznie kasłał i ja tak mówię, mam pokój na piętrze. No było słychać, tak? Było słychać przez sufit, przez podłogę, jak on kaszle. I ja właśnie, właśnie będąc w tym stanie usłyszałem to kasłanie.
No już wiedziałem. Wiedziałem, co się dzieje, co za chwilę zobaczę, co się stanie. No i bardzo się przede wszystkim ucieszyłem. Powiem panu. Wbiegłem czy splunąłem. Też mi ciężko powiedzieć. No, no dosłownie w chwilę byłem tam na dole. Patrzę no i, no i stoi mój tata. Uśmiechnięty, młodszy, też w jakiejś w ubraniu takim no nowym, jakby nie wiem, podróżnym. Był, miał walizki ze sobą.
Uśmiechał się na mój widok. I tutaj też, też to takie nie wiem. To zrozumienie przyszło po przebudzeniu. Już rano jak wstałem, się obudziłem, bo ja w półśnie podbiegłem do niego i go przytuliłem. Mówię: „Tato, nareszcie przyszedłeś, nareszcie jesteś” mówię. I on się uśmiechał do mnie i mówię: „Tęskniłem za tobą”. I tak to trwało krócej. O wiele, zdecydowanie krócej niż, niż spotkanie z moją babcią wtedy. Ale było ono bardzo, bardzo też intensywne w odbiorze. I właśnie przytuliłem go.
I pamiętam, jak, jak umarł, tak? Ja jak leżał, leżał w tym łóżku, czekaliśmy na lekarza i na siostry. Siostry miały przyjechać. Tam szwagier. Ja pamiętam, bo z tatą nie byłem w zbyt dobrych relacjach za, za życia. No bardzo byliśmy zdążani, jak, jak byłem mały i później, później te relacje się bardzo no nie były, nie były kolorowe, że tak powiem, tak?
[49:00] - No dużo się pojawiło takich, że to tak jak to się mówi złej krwi, tak?
[49:04] - Tak, tak. No, no mocno momentami mocno, mocno do-do się kłóciliśmy, często się nie odzywaliśmy i no ja nie byłem fair wobec mojego taty. Tata nie był, wydaje mi się fair wobec mnie i takie nieporozumienia między nami często, często następowały. Ale pamiętam, że jak leżał, leżał już po śmierci, leżał w tym łóżku, tak?Leżał i nie żył. Ja go przytuliłem i pamiętam, pamiętam takie myśl, taka emocja się we mnie wtedy pojawiła, jak, jak go przytuliłem, jak już leżał i nie żył, że no tak naprawdę przez ostatnie kilka lat ja nie miałem, nie miałem okazji się do niego przytulić. I, i później sobie skojarzyłem. Dla mnie takie symboliczne się stało to, że wtedy, jak on do mnie przyszedł w tym, w tym śnie, w tym stanie, tak? Że się przytuliliśmy, że ja nie miałem okazji go przytulić, jak żył, jeszcze chodził tutaj, w naszym świecie, tak? A dopiero uczyniłem to, jak się spotkaliśmy, jak już odszedł właściwie, jakby się... Nie wiem, czy był tutaj.
Że miał te walizki. Nie wiem, nie chcę tego interpretować, ale to dla mnie, dla mnie takie symboliczne to spotkanie było.
[50:14] - No te walizki tutaj są takim bardzo myślę też ważnym elementem. Tak jakby wszystkie sprawy wymagające załatwienia, wyczyszczenia zostały już załatwione, oczyszczone i mogło spokojnie ojciec ruszyć dalej.
[50:30] - Też, też pod tym kątem na to patrzyłem. Aczkolwiek no tak jak mówię, nie, nie starałem się tego za bardzo interpretować. Po prostu poczułem, poczułem ulgę, że w końcu po takim czasie, po kilku miesiącach... No miałem w głowie też, bo czekałem na kontakt w tej czy innej formie. Czekałem i miałem, miałem w głowie to, że no babcia tak przyszła nie tak szybko. Mogłem się z nią pożegnać, a tutaj tyle czekam i nic, żadnego snu nawet. Tak, a teraz powiem panu tak po tamtej sytuacji mój tata śni mi się no, przynajmniej raz na, na dwa, nie wiem, trzy, cztery, na kilka tygodni. W ogóle często, często mi się śni zmarli. Czy zaraz po śmierci, czy po pogrzebie. Tak jak wspomniałem o wujku, który, który, o którym myślałem, kiedy poczułem dłoń na ramieniu, to też kilka dni po pogrzebie mojego wujka przyśnił mi się.
Pamiętam, to był sen wtedy, tak? Chociaż no może nie, nie też nie taki zwyczajny, bo kiedy, kiedy jak zmarły, tak? Pojawia się we śnie, to, to nie jest do końca taki zwykły sen. Tak na to patrzę. No i w tym śnie tak mi, że siedzimy całą rodziną od strony wujka, tak? Jego rodzina, jego dzieci, moja rodzina tutaj, rodzice. Tata wtedy jeszcze żył. I siedzimy przy stole i jakaś uroczystość, obiad, tak? I nagle przychodzi ten wujek. Nie, mówię: "Cześć wujek, cześć.
Nie, siadaj tutaj z nami". Mówi... On tak mówi: "Cześć, cześć. Nie, nie, nie, nie, bo mam dużo roboty. Mam dużo roboty, nie?" To, to też tak mi się wydaje, że po prostu dał znać, że, że wszystko jest okej, ale, ale, ale, ale idzie dalej, bo tam ma co robić tak naprawdę. Tak, tak na to patrzę też. No to mówię, no jedno, jednak tak trzy z kilku historii, którymi no właściwie mogłem się tutaj podzielić z panem.
[52:17] - No w tych historiach jest dużo takich elementów, które można porównać z innymi historiami opisującymi spotkania ze zmarłymi we śnie. Takie elementy sugerujące, że, że zmarłemu jest, jest już dobrze, że już może iść dalej do jakichś tam swoich, że tak ujmę obowiązków zaświatowych także. No takie klasyczne, można powiedzieć pożegnanie. Taki sygnał, że jest już wolny.
[52:46] - Tak. No też należę do kilku grup na Facebooku, które są w tematyce życia po życiu między innymi czy, czy OOBE. I no na zasadzie obserwatora, bo raczej się nie, nie wypowiadam tam bardzo rzadko, jak już, ale dużo, dużo czytałem właśnie podobnych historii na takiej zasadzie też przez znajomych. Koleżanka mi opowiadała, jak jej tata umarł, też bardzo to przeżyła. Bardzo to przeżyła, bo też była bardzo złączona z tatą. No też, też mieli swoje przejścia, jakby nie patrzeć. Dużo, dużo płakała, tak? Po nim, tak? I to, co mi powiedziała, to też pokrywa się z historiami, które gdzieś słyszałem czy w rodzinie, czy czytałem w internecie, bo przyśnił jej się ten ojciec. Niósł dwa wiadra.
Mówi: "Córeczko, zobacz, to są twoje łzy, tak? Ty płaczesz, ja to muszę dźwigać", tak? Na tej zasadzie. I właśnie słyszałem, że w ten sposób też często, jak jest duży żal po stracie, tak? Czy brak akceptacji, ten proces żałoby, to w ten sposób też w snach się pojawiają bliscy zmarli, którzy, którzy informują tak, że, że jednak są, gdzieś tam żyją i ten żal, cierpienie, ból po stracie, no też jakby doskwiera. Odczuwają to tam po drugiej stronie. Nie wiem, ile jest w tym prawdy, tak? Ale no chyba coś w tym jest, skoro, skoro takie, takie tego typu sny się powtarzają.
[54:07] - Mogę się tutaj podzielić. Zresztą chyba kiedyś już dzieliłem nawet takim swoim też doświadczeniem osobistym po tym, jak krótko po tym, jak odprowadziłem do światła w trakcie medytacji przedwcześnie zmarłą przyjaciółkę, też dosyć mocno opłakiwałem jej odejście. Jak się tego dowiedziałem, to dowiedziałem się pół roku po fakcie i miałem też wtedy przez jakiś czas kontakt z taką jej, z takim, z takimi naszymi wspólnymi znajomymi i też dosyć mocno jeszcze w tamtym czasie jedna z tych osób przeżywała w dalszym ciągu to odejście. I pamiętam, że kiedyś, jakoś kilka dni później zebrało mi się na płacz w trakcie takiej właśnie medytacji i usłyszałem głos w głowie: "Marek, przestań płakać, przestańcie wszyscy płakać. Wasze łzy mnie bolą". I w tym momencie po prostu jak na zawołanie już postanowiłem uciąć przeżywanie tej żałoby.
[55:05] - No właśnie, no to bardzo, bardzo to ciekawe. Bardzo ciekawe, tak? No to, to chyba jednak, jednak też coś musi w tym być. Także, że to nie wiem, czy może blokuje przejście na drugą stronę, czy, czy trzyma tutaj właśnie przy tym wymiarze, tym naszym jakby fizycznym te, te dusze, tak?
[55:26] - Wie pan, może, może jest odwrotnie? To bardziej nam te przeżywanie żałoby przeszkadza, bo jakby nie patrzeć, to wpływa bardzo negatywnie na naszą jakość życia, tak? A zmarłym chodzi przecież o to, żebyśmy jakby byli jak najbardziej tacy jaśni tutaj, jak najbardziej czerpali radość z tego życia, a nie przeżywali żałobę, bo ktoś odszedł.
[55:51] - No właściwie też, też. No też ma pan rację.Tu jeszcze, jeszcze mi się bym nawiązał, bo mój przyjaciel też. Nie znaliśmy się długo, może nieco ponad rok, ale, ale no trochę, trochę razem jakby przeszliśmy przez, no wspólne, wspólne doświadczenie, takie życiowe. I on... Jestem mu bardzo wdzięczny, bo dzięki niemu mam teraz yyy, no pomógł mi z pracą. Tak? Byłem w ciężkiej sytuacji i z jego żoną się poznałem i jego żona załatwiła mi u siebie pracę, prawda? I no trzy dni pracowałem. Jak on umarł. Też nagle, bez zapowiedzi po prostu.
I tutaj taka, taka bardziej może nawet w zasadzie ciekawostki, bo ta właśnie żona tego przyjaciela, moja dobra koleżanka aktualnie. Jeździliśmy razem do pracy, bo też obecnie nie mam samochodu. A tutaj mieszkała w okolicy, więc mnie po prostu zgarniała po drodze. No ja zwykle nie mówię ludziom, nie opowiadam o rzeczach, które mi się przytrafiają czy które, które wywołuję, tak? Na co dzień nie mówię o tym ludziom. No, no głównie z obawy przed wyśmianiem, tak? Ale są, są chwile, są momenty, w których po prostu czuję, że mogę komuś coś powiedzieć. I tak zacząłem, no delikatnie tak mówić na tematy związane z życiem po życiu. Tak jak jechaliśmy do pracy i wspomniałem właśnie książce, o książce "Wędrówka dusz". Teraz dla mnie to ma sens.
Wtedy nie miało sensu. Po prostu tak zwyczajnie, zwyczajnie powiedziałem, że jest taka książka i jeśli będzie kiedyś chciała, to jej pożyczę, bo wyraziła zainteresowanie i tam chwilę na te tematy pogadaliśmy, ale no też nie chciałem, jakby, jakby za dużo, za dużo się zewnętrzniać w tych, w tych kwestiach. No i właśnie tam pamiętam, jak zacząłem pracę, podpisałem umowę i trzy dni później on umarł. Ten kolega, przyjaciel mój. Ja się dowiedziałem o tym na drugi dzień, ale tak... To się stało wieczorem około, około godziny dwudziestej pierwszej, zanim mi napisała SMS-a, że nie będzie jej jutro w pracy, że nie przyjedzie po mnie. Przyszło mi do głowy, bo tą książkę "Wędrówka dusz" po śmierci mojego taty pożyczyłem siostrze i no nie oddawała mi jej tak. Gdzieś tak przyszło mi do głowy. Po prostu ot tak, znikąd przyszło mi do głowy, żeby napisać do tej siostry, żeby mi oddała tą książkę, jak, jak tylko będzie tutaj u nas w okolicy, bo będzie mi potrzebna, tak? A parę minut później otrzymałem SMS-a od tej koleżanki, że nie będzie jej w pracy.
A rano mi napisała też jeszcze chwilę, chwilę po tym, jak przypomniałem się mojej siostrze o tej książce. Tak? Jeszcze, jeszcze coś. I wie pan co? No po prostu to też dla mnie duży szok i w ogóle ta śmierć tego przyjaciela, ale tak skojarzyłem sobie dopiero jak szok opadł, tak? Pod wieczór tak sobie skojarzyłem, że przecież kurczę, no ja napisałem do siostry o tą książkę, no mniej więcej w tych godzinach, w których kolega no był reanimowany wtedy przez, przez żonę i syna, więc wydaje mi się, że tutaj też nie było przypadków w tym, w tej kwestii.
[58:56] - No jak to ujmuje Anna Ostrzycka-Rymuszko z "Niesanego świata": nieprzypadkowy przypadek.
[59:02] - O właśnie. Dobre, dobre określenie, tak? Bo no mówię zupełnie, zupełnie znikąd przyszło mi do głowy, żeby, żeby do siostry napisać, tak, że książka mi będzie potrzebna, żeby mi ją przywiozła, jak tylko będzie mogła. I to akurat no w czasie, kiedy, kiedy, kiedy przyjaciel no umierał bądź już, już nie żył. Także no pożyczyłem jej tą książkę oczywiście i poczułem, że, że tak trzeba.
[59:25] - No rozumiem, że pan tak nagle sobie o tej książce przypomniał, tak?
[59:29] - Tak, tak, tak. No nie wiem, może, może parę dni wcześniej na ten temat rozmawialiśmy i nagle tak. No nie wiem, tam chyba, chyba jadłem kolację czy przygotowywałem sobie kolację, coś na tej zasadzie. I nagle mi tak wpadło do głowy książka dla , tak ta koleżanka ma na imię i tak, taka myśl po prostu książka dla wziąć, odebrać, pożyczyć. No jakieś takie na tej zasadzie, tak? No i od razu chwyciłem za telefon i napisałem do siostry, tak? Tak samo, tak samo jeszcze rano się przypomniałem. No mówię, chwilę przed tym, jak mi koleżanka napisała, że wczoraj wieczorem właśnie jej mąż odszedł.
[01:00:05] - No, tutaj można się zastanowić, w jaki sposób właściwie należy taką, taki przekaz, taką, taką myśl interpretować. Bo książka jakby nie było związana z taką tematyką życia po życiu, reinkarnacji i tak dalej. Można się zastanowić, czy to rzeczywiście była pana myśl, czy to była jakaś forma przekazu od, od przyjaciela, który w tamtym momencie zawijał się z tego świata. A może po prostu jakiś taki sygnał od przyjaciela przyszedł, który pana umysł w taki sposób skojarzył?
[01:00:38] - No, skłaniałem się ku tej jakby drugiej wersji, w sensie takim, że w tym sensie, że po prostu on mi podsunął jakby to. Myśl, to była myśl z zewnątrz, że od niego w tym sensie, że książka będzie potrzebna nie mi, tak? Żebym ja ją czytał, tylko że bym ją pożyczył właśnie tej koleżance. Gdzieś tak to odbieram. Odebrałem to w ten sposób już później, jak emocje opadły tak, że po prostu on... Nie wiem, czy to była... Tak, wydaje mi się, że to właśnie taka forma przekazu, tak, że, że, że książka będzie potrzebna tej mojej koleżance, bo będzie w żałobie, tak? Będzie w żałobie, będzie, będzie czuła ból, smutek i tak dalej. I mi się wydawało mi się bardzo właściwe, tak w tym momencie także ja piszę do tej siostry i że napisałem, tak już w czasie przeszłym, że napisałem do tej siostry, tak? Nie przez przypadek, bo faktycznie, faktycznie ta książka jej się przydała.
[01:01:38] - No można to właściwie uznać za taką formę monacji, ale bez jakby expressis verbis wskazania, kogo ta moncja dotyczyła, tak? Konkretnie tego, tego przyjaciela.
[01:01:49] - Tak, bo w ogóle nie przyszło, nie przyszło mi na myśl. Nie pomyślałem o nim, tak? Tylko właśnie o tej koleżance, o tej jego żonie, która no mówię, prawdopodobnie w tym momencie, w tym czasie był przez nich reanimowany. Także tutaj tak też z pacierza tematu chciałem, bo mi się akurat przypomniało. To jest taka no ciekawa w moim odczuciu rzecz. Na pewno wydaje mi się nieprzypadkowa.Tak jak jeszcze odnośnie tych odwiedzin w snach. Yy, dwa tygodnie temu uśpiliśmy kotka, naszą Kicię. Była z nami czternaście czy piętnaście lat i parę dni później kotką się... Mm, no mogę powiedzieć, że to było OBE, tak? Takie, takie bardziej przycielesne.
Poruszałem się po domu z zamiarem wyjścia na zewnątrz i będąc w ganku przed, przed schodami na, na podwórko te drzwi były otwarte. Ja przywołałem tego kotka mojego i powiem panu przyszła. Ona była, zanim ją uśpiliśmy była taka wymi-wymizerowana, no miała rozległego raka, tak? Bardzo chuda i no taka, taka bidulka, prawda? Yy, ona przyszła, jakby, jak ją zawołałem, takim ciałem zawołałem. Przyszła, no z ogonkiem podniesionym do góry, mruczała. Podeszła do mnie, ja ją pogłaskałem i wydaje mi się, że to też były swego rodzaju odwiedziny. Tylko że tym razem nie, nie bliskiej osoby, tylko zwierzątka.
[01:03:11] - No to ja mam taki motyw ze swojego doświadczenia. Też tą historię kiedyś chyba prezentowałem krótko w którymś odcinku „Mówią świadkowie” z kotką, którą prawie rok temu przyszło nam uśpić. Niestety była już w takim... Nagle, nagle doszło do takiego dosyć mocnego pogorszenia stanu jej zdrowia. Wychudła po prostu. Już prawdopodobnie coś się z nerkami stało, nerki wysiadły. No i niestety przyszło nam ją uśpić, żeby już po prostu się nie męczyła dłużej. I jakąś godzinę, nie dalej jak godzinę po tym, jak wróciliśmy od weterynarki, już po całym tym zabiegu, już po tym pożegnaniu, nagle usłyszeliśmy w domu takie dosyć charakterystyczne dla tej kotki drapanie w kuwetę. Bo mieliśmy dwie kotki. Teraz mamy jeszcze tylko jedną i każda miała swój, że tak powiem, swój osobliwy sposób korzystania z kuwety.
Oprócz tej kotki jest jeszcze, jest jeszcze jej matka, która jest niestety niepełnosprawna, ma duże problemy z poruszaniem się i jej korzystanie z kuwety bardzo głośno słychać tam jakimiś tam dupnięciami. A ta kotka, ta sprawniejsza, ta jej córka bardzo głośno drapała w kuwetę zawsze jak korzystała i gdzieś tak nie dalej jak godzinę po tym jej uśpieniu nagle usłyszeliśmy tak, jakby korzystała właśnie z toalety kociej. A ja z kolei kilka razy mi się zdarzyło, że, że słyszałem, jak ona mnie wołała, żebym jej drzwi otworzył od piwnicy, żeby ją tu wpuścić. Bo zawsze jak przychodziła z dworu, to, to takim było słychać takie krótkie, krótkie miauknięcie, takie „miał” i czekała. Czekała, aż ktoś przyjdzie. No tak wyszło, że najczęściej to ja przychodziłem. I jeszcze kilka dni po tym, po uśpieniu zdarzyło się coś takiego, że, że miałem sen po prostu. Kotka spała u mnie w łóżku za życia i w tym śnie przyszła w dużo lepszym stanie zdrowia. Trochę taka młodsza się zdawa-zdawała. Dużo, dużo, dużo czystsza, bo będąc na, na podwórku uwielbiała się tarzać.
Jeżeli dało się gdzieś wytarzać, to trzeba się było wytarzać i nie ma zmiłuj. A w tym śnie była taka czyściutka, radosna, taka totalnie, taka totalnie żywa, tak w taki sposób. I też takich, też takich snów mi się już kilka zdarzyło. Zawsze jest, zawsze radości co niemiara. Po prostu piękne sny.
[01:05:41] - Dokładnie. No tutaj, jak pan mówił o kuwetce, to ja chyba właśnie słuchałem którejś, którejś audycji. Pan opowiadał o tym, to słyszałem, ale bardzo to wszystko-
[01:05:51] - Tak, tak. Chyba w tej samej audycji, w której pojawił się wątek z kotem, który odlatywał w rakiecie, tak? Z tego, co kojarzę.
[01:05:58] - No szczerze nie, nie przypomnę sobie teraz, ale wiem, że-
[01:06:01] - Był taki, był taki motyw, taki motyw z kotem, który też już za-zawijał się powoli z tego świata. I właściciele mieli taki sen, że kot siedział w rakiecie i mówił ludzkim głosem: „Jak się tym steruje? Bo ja stąd odlatuję”.
[01:06:17] - No, no właśnie. No to, to moim zdaniem to, to wszystko dowodzi, tak, że, że, że no nie tylko my, ale tak też, też no zwierzątka mają, mają ten pierwiastek duchowy. Schodzimy, no część doświadczenia wydaje mi się tak w tej czy innej formie życia tutaj schodzimy, żeby, żeby doświadczać. Więc takie no zdarzenie, tak mówię z tym kotkiem to było, też było dla mnie, dla mnie piękne. No bo ja jak akurat jak to przyjechała siostra ze szwagrem i z moją małą, ja byłem w pracy akurat. Ja nie zdążyłem się z kotkiem tak naprawdę pożegnać. No dzień wcześniej siedziała mi na kolanach, ją tuliłem. Właściwie sama do mnie przyszła. Wziąłem na kolana, głaskałem, tuliłem, żegnałem, a rano spieszyłem się do pracy, to zdążyłem tylko jeszcze miseczki wody nalać i tyle. Więc bardzo miło mi się zrobiło, że chociaż w ten sposób mogłem się z nią pożegnać.
[01:07:14] - Zwierzęta są z nami bardzo, jakby nie patrzeć, związane, chociaż one im, im podobno łatwiej jest przejść na tamtą stronę, bo nie są tak przywiązane z kolei jak my do rzeczy materialnych, tak?
[01:07:26] - No tak. No kot może być przywiązany do, do miseczki swojej jedynie tutaj. Czy, czy nawet nie. Czy pieski, tak. No tutaj w tym przypadku chociaż powiem panu no ta sytuacja to mama opowiadała z tym psem, który pojawił się przed, przed bramą. Do naszej suczki przyszedł. To, to mi ciężko tak... Nie, nie jestem w stanie sobie tego jakby wyjaśnić. W sensie powodu, dla którego miałby się pojawić, tak? Przyjść.
Czy to, nie wiem, tak szybko się stało, że, że nie wiem, czy zwierzęta też mogą być nieświadome tego, że umarły na przykład.
[01:08:03] - No skoro nam się takie coś zdarza, to, to czemu nie zwierzętom, prawda?
[01:08:08] - Właściwie, właściwie tak.
[01:08:11] - I to już wszystkie historie o kontaktach z zaświatami przygotowane do dzisiejszego odcinka.
[01:08:17] - Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś relacjach. A jeśli sami przeżyliście coś nietypowego i chcielibyście o tym opowiedzieć, zapraszam do kontaktu. Wszystkie kontakty do Radia Paranormalium znajdziecie w opisie pod tą audycją oraz na stronie www.paranormalium.pl. Tak jak wspominałem, dzisiejszy odcinek dedykuję pamięci mojej przedwcześnie zmarłej przyjaciółki Emilii. To właśnie do niej odnosi się wiele z historii, o których czasami wspominam w rozmowach ze słuchaczami, gdy schodzimy na tematy zaświatowe. Teraz pojawi się pewien, nazwijmy to, numerologiczny wątek. Wielu z Państwa zapewne pamięta odcinek dwudziesty trzeci, który również dedykowałem jej pamięci. Dwudziesty trzeci odcinek cyklu "Mówią świadkowie" miał premierę dwudziestego trzeciego sierpnia dwa tysiące dwudziestego roku. Wówczas Emilka miałaby dwadzieścia trzy lata, a dedykacja zabrzmiała już po godzinie dwudziestej trzeciej. Teraz również godzina dwudziesta trzecia już minęła, a numer dzisiejszego odcinka, dziewięćdziesiąty drugi, jest wielokrotnością dwudziestki trójki.
Co więcej, dziewięć i dwa dają razem jedenaście, co w numerologii jest liczbą mistrzowską. I zanim Państwo mistrzowsko pójdziecie spać, przypomnę jeszcze, że w punktach prasowych w całej Polsce oraz na platformie nexto.pl czeka na Państwa nowy numer miesięcznika "Nieznany Świat". Ten numer szczególnie polecam Państwa uwadze ze względu na kapitalny reportaż autorstwa Marka Żelkowskiego poświęcony sprawie, która była prezentowana w podcaście "Mówią świadkowie" w jednym z odcinków o błędach w Matrixie. Chodzi mianowicie o zdarzenie, w którym dziwny, bezkształtny blob wchłonął samochód z kierowcą w środku i na to wygląda w jakiś sposób przeniósł go na trasie spory kawał drogi wstecz. Marek wykonał kawał świetnej roboty, przeprowadzając wywiad ze świadkiem oraz przedstawicielami świata nauki, próbując znaleźć jakieś wytłumaczenie dla tego intrygującego zdarzenia. Naturalnie przypominam również o kanale Nieznanego Świata na YouTube, gdzie obok relacji z rubryki Dotknięcie Nieznanego ukazują się między innymi dźwiękowe wersje wybranych artykułów z archiwum czasopisma. Warto też śledzić kanały Ady Edelman Biuro Duchów, Marka Żelkowskiego Wehikuł Wyobraźni oraz Piotra Cielebiasia UFO Historie, których autorzy omawiają cały szereg ciekawych tematów, w tym również te znane z anteny Radia Paranormalium. A radio, przypominam, posiada swoją stronę internetową www.paranormalium.pl, na której można nie tylko czytać artykuły i dyskutować z innymi słuchaczami, ale również pobrać wszystkie dostępne audycje w formie plików MP3. Tam również znajdziecie zapowiedzi kolejnych audycji. Na YouTube link znajdziecie w opisach pod audycjami oraz na stronie głównej naszego kanału.
Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów. Stacjonarny: trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy.
Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl. Radio@paranormalium.pl. Można również skorzystać z zakładki Kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl. www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość.
Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl. Sięgnij już dziś po Nieznany Świat. Najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki. Artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko. Nieznany Świat. Miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie nexto.pl.