[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!









Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Zapraszamy na Warsztat Podróży Niefizycznych wg metody Bruce Moena. Dla Słuchaczy Radia Paranormalium specjalna zniżka!
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

UFO nad Koreą Północną. Również do "socjalistycznego raju" zaglądają obcy


Dodano: 2015-10-28 22:40:40 | Wyświetleń: 3545 | Przeczytam później


Na światowej mapie obserwacji UFO widnieje kilka białych plam, z których jakiekolwiek relacje dochodzą bardzo rzadko, a niekiedy nawet wcale. Jednym z takich miejsc jest najbardziej zamknięte i odizolowane państwo świata, czyli Korea Północna. Do napisania niniejszego artykułu zabieram się już od ponad roku i choć zdążyłem przetłumaczyć wszystkie relacje, jakie pojawią się w dalszej jego części, to jednak złożenie tego w całość ciągle przekładałem z takich czy innych powodów. A to brakuje czasu, a to napotykam przypadkiem na jakąś nową relację czy wzmiankę, która aż się prosi by włączyć ją do treści. Tym razem jednak - za sprawą pytania o Koreę Północną, jakie podczas ostatniej Debaty Ufologicznej Online przysłał jeden ze słuchaczy - postanowiłem się zmobilizować, dokończyć tekst i go opublikować. Zanim jednak przejdę do kwestii stricte ufologicznych, pozwoli Czytelnik na kilka słów wstępu o samym "socjalistycznym raju".

Z jakiegoś powodu kraj ten interesuje mnie już od dłuższego czasu. Co jakiś czas przeszukuję Internet w poszukiwaniu wiadomości dotyczących tego dziwnego i chorego totalitarnego państwa. Co mnie kusi żeby szukać takich informacji - nie wiem, po prostu wpisuję do wyszukiwarki "North Korea" i czytam, co nasunie mi się pod kursor. Jest w tym osobliwym państwie coś takiego, co przyciąga moją uwagę i wzbudza ciekawość. Zaglądam zarówno do źródeł ze "zgniłego Zachodu", jak i tych publikowanych przez oficjalną rządową agencję informacyjną "socjalistycznego raju". Te pierwsze zwykle informują o jakichś prowokacjach Północy względem południowego sąsiada, drugie najczęściej ograniczają się do informowania, gdzie to nie pojechało i jakie to decyzje podjęło nieprawdopodobnie wręcz mądre i kochające swój naród Najjaśniejsze Słońce Świata, Umiłowany Przywódca i w ogóle Generał nad Generały Kim Dżong Un. Zwykle takim newsom towarzyszy zdjęcie aktualnie panującego "Słońca" w otoczeniu wojskowych, którzy skrzętnie zapisują w swoich małych czerwonych kajecikach każde słowo przywódcy, każdą nawet najbardziej banalną "mądrość".

Bo słowo przywódcy to w Korei Północnej świętość. I to nawet, jeśli przywódcy zdarzy się zakląć perfidnie i soczyście. Założyciel Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, Kim Il Sung, znany był z wyjątkowo paskudnego, rynsztokowego wręcz słownictwa, i to właśnie on w głównej mierze odpowiada za upadek kulturowy i intelektualny północnej części Półwyspu Koreańskiego. To przez niego w mediach z północy w warstwie tekstowej wiadomości regularnie pojawiają się różne "brzydkie panie na literę K", a w gazetach można przeczytać (wybaczcie, ale tu już powstrzymam się od cenzury - to dosłowny cytat z jednego z nagłówków prasowych) o "jebanych skurwielach z imperialistycznej Ameryki". To właśnie Kim Il Sung i cała reszta jego klanu przyczynili się do tego, że każdy aspekt życia każdego obywatela KRLD jest zwulgaryzowany przez wyjątkowo obelżywą propagandę, a także ściśle kontrolowany i podporządkowany polityce władz i ideologii Dżucze.

Newsów o tematyce ufologicznej czy paranormalnej nie ma prawie wcale, a jeśli już się pojawiają, to zwykle odnoszą się do aktualnie panującego przywódcy. Tak, w Korei Północnej tylko przywódcy i jego rodzinie przysługuje prawo do czynienia cudów i generowania manifestacji zjawisk paranormalnych. Przykładowo, tuż po śmierci Kim Dżong Ila gazeta "Rodong Sinmun" (Gazeta Robotnicza) podała, że w momencie śmierci "Słońca Narodów" nad pomnikiem Kim Il Sunga zebrało się ptactwo, które zaczęło wrzeszczeć pełnym żalu głosem, obwieszczając odejście Ukochanego Przywódcy. I choć newsów o takim charakterze jest jak na lekarstwo, to jednak oficjalna mitologia jest już dość mocno usiana różnymi "cudami", które to miały się wydarzyć w ważnych dla kraju chwilach. I tak na przykład wspomniany już Kim Dżong Il już w momencie narodzin magicznie przemienił zimę w wiosnę i przyozdobił niebo wielką gwiazdą oraz podwójną tęczą, w szkole poprawiał nauczycieli przekazujących "spaczoną wersję historii", w ciągu dwóch lat napisał sześć oper "przewyższających wszystko, co do tej pory skomponowano", samodzielnie zaprojektował monumentalną Wieżę Dżucze która po dziś dzień szpeci centrum Pjongjangu, w czasie studiów na Uniwersytecie im. Kim Il Sunga napisał 1500 książek, zaskoczył samego Władimira Putina zdolnością do zmiany pogody mocą własnych myśli... i tak można by wymieniać i wymieniać w nieskończoność. Gdyby opierać się wyłącznie na informacjach podawanych przez Koreańską Centralną Agencję Informacyjną (KCNA), wówczas nietrudno odnieść wrażenie, że nawet sam Chrystus przywódcom Północy mógłby co najwyżej czyścić lakierki.

I gdy tak przeglądałem sobie doniesienia prasowe z tej części świata, w pewnym momencie w mojej głowie odezwało się drugie z moich zainteresowań, jedno z tych dzięki którym powstało Paranormalium - a mianowicie ufologia. Zacząłem sobie zadawać pytanie, czy w takim państwie jak Korea Północna jest w ogóle miejsce na ufologię? Jeśli tak, to czy działa tam jakaś grupa badawcza, może nawet jednostka rządowa badająca ten temat? Jak wygląda stan badań ufologicznych na tamtym terenie? Czy w lokalnym północnokoreańskim intranecie (nie mylić z Internetem!) może funkcjonować jakaś strona poświęcona ufologii?

Jakiś rok temu rozpocząłem więc zbieranie wszelkich dostępnych informacji na temat północnokoreańskiej ufologii. Każdy strzępek relacji był dla mnie na wagę złota. W niniejszym artykule postaram się zebrać do kupy wszystkie doniesienia (część relacji zaprezentowałem już w ramach audycji "Z kart historii"), jak też przedstawić swoje wnioski, do jakich doszedłem w czasie tych długich i mozolnych poszukiwań.

Gdy jakiś czas temu, za pośrednictwem facebookowego profilu radia, ogłosiłem rozpoczęcie prac nad niniejszym artykułem, jeden ze słuchaczy w komentarzu zadał pytanie: ale po co zajmować się jakąś Koreą Północną? Przecież z tego kraju nie docierają żadne relacje o spektakularnych obserwacjach UFO, nie ma żadnych abdukcji, katastrof NOL-i, itd. Zajmowanie się tym krajem to marnowanie czasu i energii...

Otóż nie. Uważam, że jak najbardziej warto poświęcić temu państwu chociaż pięć minut. Bo choć relacji stamtąd faktycznie jest niewiele (o przyczynach takiego stanu rzeczy opowiem później), to jednak są one dość interesujące.

Fotografia NOL wykonana przez niezidentyfikowanego żołnierza amerykańskiego nad Morzem Wschodniochińskim w trakcie Wojny Koreańskiej (1951-1953)


Obserwacje, o których wiemy

Oto kilka relacji, do których udało mi się dotrzeć, a które pochodzą z archiwów NICAP. Zostały one przekazane przez amerykańskich weteranów Wojny Koreańskiej. Wszystkie relacje zawarte zostały w publikacji Richard F. Hainesa zatytułowanej "Advanced Aerial Devices Reported During The Korean War" (Zaawansowane urządzenia powietrzne zgłoszone w czasie Wojny Koreańskiej - cała publikacja jest dostępna za darmo tutaj). Publikacja stanowi zbiór informacji o wszelkich nietypowych obiektach i zjawiskach zaobserwowanych przez żołnierzy z USA oraz Korei Południowej. Wybrane najciekawsze doniesienia zostały udostępnione w Internecie przez serwis UFO Roundup.

Ogromne UFO dostrzeżone na radarze nad Koreą Północną

Zatwierdzone przez następujących członków zarządu NICAP: Wielebny Albert Bailer, Dr. Earl Douglass, Mr. Frank Edwards, pułkownik R. B. Emerson, profesor Charles A. Maney, oraz kontradmirał H. B. Knowles.

"To była noc w roku 1951. Pod nisko wiszącymi chmurami nad wodami w pobliżu Korei przelatywała grupa uderzeniowa składająca się z czternastu amerykańskich samolotów wojskowych. W Centrum Informacji Bojowej jednostki klasy CVE oficerowie przechwytujący oraz obsługa radaru prowadzili rutynową obserwację.

Nagle na ekranach radarów CIC pojawił się dziwny punkt. Migotało jakieś nieznane urządzenie, większe od samolotu transportowego.

W ciągu kilku minut oficerowie zaczęli spoglądać w chmury ukrywające intruza. Początkowo ludzie z CIC sądzili, że radar wykrył jakiś nowy samolot Czerwonych. Minęła jednak godzina bez żadnego ataku ani też bez przesłanek sugerujących bombowce nieprzyjaciela. Już wcześniej, mając na względzie prędkość i manewry wykonywane przez obiekt, ci ludzie z CIC wiedzieli, że to musiało być UFO.

Godziny mijały, a pierwszą grupę zastąpili świeży piloci. Cały czas, lecąc w ciemności z pomocą instrumentów, ryzykowali kolizję, wypatrując nieznanego pojazdu. UFO pozostawało jednak ukryte głęboko pośród chmur.

Na dole w CIC zakłopotani oficerowie przechwytujący obserwowali tajemniczy "cel". Co mogło wyjaśniać całe godziny krążenia wśród chmur? Może "oni" potrafili widzieć przez te gęste chmury przy pomocy jakiegoś nieznanego urządzenia, bądź jakiegoś innego rodzaju wizjera? Co stało za tym długo trwającym obserwowaniem - ciekawość, czy może coś bardziej złowieszczego?

Pod koniec siódmej godziny wysłano drugi szwadron. Niespodziewanie, UFO przestało krążyć. Gdy ludzie z CIC w napięciu obserwowali sytuację, obiekt zawisł nad najbliższym samolotem Marynarki.

"Cel zbliżył się do skrzydłowego!", zgłosił pilot kierujący.

"Zbliż się do celu tak aby go widzieć!", poleciło CIC, obawiając się ataku na skrzydłowego.

Pomimo zakrywających wszystko chmur, pilot kierujący odwrócił się. UFO szybko zwiększyło prędkość, zostawiając za sobą samolot. W ciągu mniej niż dziesięciu minut na ekranach radarów, obiekt oddalił się na setki mil.

Raport, podpisany przez członków Zarządu NICAP, został przekazany przez jednego z biorących udział w akcji pilotów, obecnie porucznika pełniącego obowiązki dowódcy w tym kraju. Nieznane urządzenie, w oficjalnych zapiskach określone mianem UFO, było śledzone przez operatorów radarów na wszystkich czternastu statkach. Długie śledzenie grupy zadaniowej przez obiekt pozostało zagadką.


1952: Samoloty amerykańskich Sił Powietrznych ścigają spodki nad Koreą Północną

15 maja 1952 roku samoloty Sił Powietrznych USA ścigały nad Koreą Północną obiekty UFO. Incydenty przypuszczalnie miały miejsce nad jeziorami w dystryktach Changsong-ni oraz w północnej części Góry Nangnim. Oto rzeczywiste raporty z pościgów dla obu przypadków:

"Raport Wywiadu Powietrznego nr 52-79 datowany na 28 maja 1952 opisuje krótkie lecz interesujące spotkanie z UFO dwóch "bardzo wiarygodnych" pilotów 51 Dywizjonu Myśliwców Przechwytujących, 25 Szwadronu Myśliwców Przechwytujących. Oba samoloty wykonywały misję C/51-02 lecąc w formacji klonu. Pierwszym z pilotów, którzy zauważyli dziwny obiekt, był porucznik McCarthy. Wypełnił 27 misji powietrznych. Drugi pilot, niewymieniony z nazwiska, był oficerem Operacyjnej Grupy Przechwytującej i miał za sobą wypełnione 56 misji powietrznych. Oto podsumowanie kluczowych wydarzeń:

Srebrzysty owalny obiekt o rozmiarach większych od MIG-a został zauważony na pozycji godziny dziewiątej poniżej dwóch odrzutowców F-86, na wysokości szacowanej na 8000 do 10 000 stóp, w odległości około dwudziestu mil (32 km). Jednostanowiskowe samoloty leciały po kursie 280 stopni, obiekt leciał po linii prostej i zniknął na pozycji około godziny trzeciej. Lecąc na wysokości 30 000 stóp z prędkością 500 węzłów, obaj naoczni świadkowie widzieli obiekt przez zaledwie 3 do 5 sekund i zauważyli, że przedmiot przemieszczał się z prędkością szacowaną na 1200 do 1500 mil na godzinę "tocząc się jak beczka". Jeśli chodzi o pogodę, o 8 rano 15 maja 1952 roku panowało częściowe zamglenie, a widoczność wynosiła 10 do 12 mil".

Drugi raport pochodzi z 15 maja 1952 roku z godziny 6:35 po południu. "Raport Wywiadu Powietrznego nr 52-81 opisuje spotkanie pilota bombowca F-51 (Mustang - ten sam model co samolot Mantella) ze srebrnym obiektem o średnicy około 50 stóp. Pojazd powietrzny został przypisany do 18-tej Grupy Bombowców Bojowych. Pilot w czasie II wojny światowej wylatał 76 misji powietrznych. Leciał kursem 180 stopni na wysokości 9000 stóp, a po raz pierwszy spostrzegł obiekt na pozycji godziny pierwszej. "Początkowo nazwałem ten obiekt straszydłem, przemieszczał sie po godzinie trzeciej i zaczął stopniowo się unosić, co jak sądziłem stanowiło początek pętli, jednak w pozycji wertykalnej obiekt przemieścił się do przodu po swoim pierwotnym kursie (360 stopni) i momentami falował, a następnie zniżył się i zniknął w mgle, która sięgała do wysokości około 7000 do 8000 stóp". Podczas gdy F-51 przemieszczał się z prędkością zaledwie 240 mil na godzinę, UFO według szacunków poruszało się z prędkością 1000 mil na godzinę, początkowo w kierunku wschodnim, skręcając następnie na północ. W trakcie trwającej ok. 25-30 sekund obserwacji, obiekt znajdował się mniej więcej na tej samej wysokości co samolot".


Nota od wydawcy UFO Roundup: MIG-15 posiada rozpiętość skrzydeł wynoszącą 10 metrów czyli 33 stopy, zaś UFO McCarthy`ego miało średnicę 12 metrów, czyli 40 stóp.

1951: Załoga B-29 obserwuje UFO nad Koreą Północną

10 marca 1951 roku bombowiec B-29 o numerze 5369 o napędzie śmigłowym przelatywał na wysokości 17 000 stóp około 40 mil (64 kilometry) na południowy wschód od Chinnampo w Korei Północnej, gdy jeden z członków załogi zobaczył "błysk jaskrawego światła na pozycji godziny dziewiątej".

Według raportu Sił Powietrznych USA, umieszczonego później w Projekcie Błękitna Księga, "Zjawisko wyglądało jak czerwonawo-żółta łuna, która zniżyła się lekko do tej samej wysokości co samolot, a następnie rozbłysła jaskrawym błękitnawo-białym światłem. Jej rozmiary oceniono na wymiary piłki do koszykówki, nie obrała też kursu prosto na samolot ani nie zbaczała w lewo lub prawo. Jaskrawe światło zwróciło uwagę strzelca ogonowego, który zobaczył błysk nad swoim lewym ramieniem dochodzący z prawego skrzydła. Nie zauważył żadnego ruchu ani koloru innego niż srebrzyście biały błysk. Bombardier w swoim bocznym wizjerze zauważył błękitnawo-zielony błysk. Nim zdążył odwrócic głowę, błysk zniknął. Pilot zauważył obiekt kątem oka na trzeciej godzinie, jako błysk lub błękitno-biały lub błękito-zielony przedmiot. Nikt nie był w stanie opisać czerwono-pomarańczowego ogona. Nikt nie dostrzegł kształtu, cieni ani czegokolwiek co wyglądałoby na spaliny, ślady po amunicji smugowej ani inny samolot. Poza czystym zgadywaniem, nikt nie był w stanie oszacować odległości obiektu".
(źródło oryginalne: Far Eastern Air Force, USAF, Staff Message Division Report No. A-5394 INT-IR, for March 26, 1951)

1952: Walka z UFO w powietrzu nad Koreą Północną

26 maja 1952 roku należący do amerykańskich Sił Powietrznych bojowy odrzutowiec F-94C Starfire natknął się nad Koreą Północną na UFO i rozpoczął pościg. Zdarzenie zostało opisane zarówno przez pilota jak i obserwatora na radarze (R/O) w Raporcie Informacyjnym Wywiadu Powietrznego Nr 52085, a następnie pojawiło się w Projekcie Błękitna Księga.

Oto raport z pierwszej ręki od porucznika Martina [nazwisko ocenzurowane przez USAF], pilota Starfire:

"Podczas patrolu w trakcie lotu bojowego z K-13, Bromide poinformował nas o nieznanym celu znajdującym się w lokalizacji o współrzędnych CT 4856 i polecił nam go zbadać".

O 3:20 rano, "zniżywszy się na wysokość 2500 stóp, w świetle reflektorów poszukiwawczych zauważyliśmy pod nami mały samolot, z uwagi na ukształtowanie terenu nie mogliśmy jednak zniżyć się by określić jego typ".

"Bromide polecił nam zostawić go w spokoju i skierować się na południe. Gdy zmieniliśmy kierunek, zobaczyliśmy z przodu nad nami jaskrawy obiekt i zapytaliśmy Bromide, czy możemy go zbadać. Po otrzymaniu zezwolenia, najpierw przelecieliśmy z północy na południe 600 stóp, następnie według podań punktów głównych kompasu zbliżyliśmy się w końcu na 50 stóp, z uwagi jednak na jaskrawość światła nie mogliśmy dostrzec kształtu".

"Podczas naszego ostatniego przelotu mój obserwator na radarze spojrzał do tyłu i powiedział, że chyba widział jakiś obiekt na naszym ogonie. Następnie poprosiłem Bromide aby przekazano mi wektory w celu przechwycenia tego nowego nieznanego obiektu. W tym czasie obiekt wciąż znajdował się w polu widzenia".

"Gdy otrzymałem pierwszy wektor, znajdowałem się na południe od jaskrawego obiektu i rozpocząłem zmianę kursu w prawo, aby znaleźć się na jednej linii z nowym niezidentyfikowanym celem. Na pozycji północno-wschodniej mój obserwator na radarze podał mi współrzędne obiektu - prędkość większa od naszej o 50 węzłów, w odległości 7000 jardów, prawie tuż przed nami i lekko powyżej".

"Gdy zbliżyłem się na 6000 jardów, obiekt zaczął się oddalać, a ja włączyłem dopalacze (prędkość w powietrzu wynosiła wówczas 250 węzłów). Gdy wznosiłem się stopniowo i wciąż miałem obiekt na środku peryskopu, odległość w ciągu 12 do 15 sekund stopniowo zwiększała się z 6000 jardów do 26 000 jardów. W tym momencie zaprzestaliśmy pościgu. Nie zaobserwowano żadnych działań wymijających ani też żadnych śladów w powietrzu, wbrew temu co można by oczekiwać".


Nota od UFO Roundup: Przebycie 20 000 jardów w ciągu 15 sekund oznacza, że obiekt przemieszczał się z prędkością 1920 mil na godzinę. Według Hainesa, Siły Powietrzne USA "sklasyfikowały obiekt jako prawdopodobny balon".

1952: Amerykańskie oddziały wykryły obiekty UFO nad Koreą

W 1952 roku amerykańskie oddziały walczące z Koreańczykami z Północy oraz Chińczykami w górach nieopodal Panmujom zauważyły dwa zdumiewające obiekty przelatujące nad ich okopami. Dla członków 3 Plutonu, Kompanii Moździerzowej, 18 Regimentu Piechoty, Ósmej Armii, był to widok którego nigdy nie zapomnieli.

"30 kwietnia [1952 roku] o szóstej wieczorem, dwa białe srebrzyste obiekty przeleciały jeden za drugim nad doliną nad obszarem linii frontu, kierując się na południowy wschód w kierunku Korei Południowej", czytamy w artykule autorstwa sierżanta Billa McCorkle, zamieszczonym w numerze "Stars and Stripes" z kwietnia 1952. Według niego, obiekty widziało sześciu członków 3 Plutonu, Kompanii Moździerzowej, 180 Regimentu. Starszy szeregowy H. B. Webb, kierowca jeepa, twierdził że prędkość obiektów prawdopodobnie wynosiła od 900 do 1000 mil na godzinę (1440 do 1600 kilometrów na godzinę). "Za obiektami widoczny był ślad, odmienny od tego zostawianego przez odrzutowce", stwierdza McCorkle.

Inny świadek, szeregowy Roland Jones, zeznał: "Odrzutowce przeleciały tuż przed tymi obiektami, były to jednak F-86 udające się na północ. Poruszały się dużo wolniej od widzianych przez nas obiektów, które leciały na południe".

Dowódca Plutonu Moździerzowego, podporucznik Bill Smith, powiedział: "One nie posiadały skrzydeł, jednak wydawały dźwięk podobny do odrzutowców. Wiem jednak, że nie były to odrzutowce. Poruszały się zdecydowanie zbyt szybko i zaczęły spadać na ziemię, po czym zniknęły z pola widzenia. Ich trajektoria lotu przed spadkiem była płaska, a to dowodzi, że nie były to pociski moździerzowe lub naboje. Nie były to również odstrzelone zbiorniki z paliwem, jak proponowali niektórzy, ponieważ ich trajektoria również wyklucza taką możliwość".


24 luty 1952 - obserwacja latającego cylindra nad Sinuiju w dystrykcie Pyonganbukto

Ten raport pochodzi z Projektu Grudge:

Nocą 24 lutego 1952 roku o godzinie 23:15 czasu koreańskiego nawigator B-29 zauważył niezidentyfikowany obiekt powietrzny. B-29 został wykryty przez reflektory i około 45 sekund później nawigator dostrzegł obiekt zbliżający się z godziny siódmej. Stwierdzono, że wówczas obiekt znajdował się nad Antung. Obiekt wyglądał na cylindryczny i posiadał szybko pulsującą smugę kondensacyjną typu gazowego. Smuga kondensacyjna była około trzy razy dłuższa od samego obiektu, przy czym zarówno smuga jak i obiekt były koloru błękitnawego.

Gdy jednak po raz pierwszy zauważono, że obiekt wznosił się pod kątem 45 stopni, wyrównał on lot jakieś 4000 stóp od B-29 i zwrócił się w stronę B-29 tak, jak gdyby miał zamiar go przechwycić. Obiekt kontynuował zbliżanie się do B-29 z dużą szybkością przez około 15 sekund, po czym stracił wysokość i zniżył się, przelatując pod łagodnym kątem poniżej B-29. Gdy obiekt zaczął się zniżać, płomień uległ zmniejszeniu i stal się jaśniejszy. Nawigator oszacował, że obiekt zbliżył się do samolotu na 3000 stóp, a rozmiarami przypominał samochód (tzn. miał wymiary samochodu widzianego z odległości 3000 stóp).

B-29 przelatywał na wysokości 22 000 stóp z prędkością 200 węzłów.

Reflektory śledziły samolot przez około cztery minuty i w czasie całego incydentu dostrzeżono słabo widoczny niecelny ogień przeciwlotniczy.

Przez krótki czas operator elektronicznych urządzeń pomiarowych wykrywał słabe sygnały elektroniczne.

Stan dochodzenia

Poproszono FEAF o przekazanie większej ilości szczegółów dotyczących obserwacji. Ponieważ obiekt przypomina sterowaną rakietę ziemia-powietrze, incydent zaklasyfikowano do grupy sterowanych rakiet ATIC.
(za: Sparks Database of Bluebook Unknowns)

29 stycznia 1952 roku, Wonsan w dystrykcie Kangwon

Ta relacja pochodzi z Projektu Grudge:

W nocy 29 stycznia 1952 roku, 30 mil WSW (tj. zachód-południowy zachód) od Wonson w Korei, trzej członkowie załogi B-29 - strzelcy ogonowy, lewy i czołowy - przez pięć minut obserwowali jasną pomarańczową kulę. Obiekt przemieszczał się po kursie równoległym do B-29 na godzinie ósmej. Kolor obiektu opisano dalej jako barwę słońca z pojawiającym się sporadycznie błękitnawym odcieniem. Zewnętrzna krawędź obiektu wydawała się rozmazana, wnętrze zaś wyglądało jak gdyby występował w nim ruch przypominający płomienie lub palne gazy. Obiekt zbliżył się na nieokreśloną odległość do B-29, a następnie, będąc daleko, zniknął.

Samolot leciał kursem 274 stopni na wysokości 22 500 stóp z prędkością 145 węzłów. Obserwacja miała miejsce o 23:00 lokalnego czasu koreańskiego. Niebo było czyste, widoczność nieograniczona.

O 23:24 czasu miejscowego członkowie załogi innego B-29 zauważyli identyczny obiekt nieopodal Sunchon. Obserwacja obiektu trwała jedną minutę. Obserwacji dokonali strzelcy lewy i ogonowy. W tym wypadku B-29 leciał na wysokości 22 250 stóp.

Wszystkie źródła tych doniesień to weterani II wojny światowej oraz weterani wcześniejszych misji samolotowych w Korei. Załogi pochodziły z różnych szwadronów i wszyscy zostali przesłuchani z osobna.

Omówienie incydentu

Czasy, w których obiekt lub obiekty śledziły B-29 wskazują, że obiekty były w jakiś sposób napędzane, co wyklucza ewentualność jakoby były to niesterowane rakiety ziemia-powietrze, pociski opadające, itd. Kolor i kształt płomienia zostały zbadane przez członków Grupy ds. Napędów ATIC, celem określenia, czy płomień mógł stanowić smugę kondensacyjną konwencjonalnego napędu odrzutowego z lub bez dopalacza, pulsacyjnego napędu odrzutowego, silnika odrzutowego strumieniowego, czy tez silnika rakietowego. Nie udało się potwierdzić żadnej z tych możliwości. To doniesienie przypomina nieco relacje o "fireball-fighters" [zwanych też foo-fighters], czyli rodzaju zjawiska obserwowanego w Europie w czasie II wojny światowej. Nigdy nie ustalono dokładnie natury tego zjawiska, załogi bombowców zgłaszały jednak obserwacje dużych ognistych kul podobnych do słońca, przecinających lub przelatujących tuż obok ich formacji. Brak udokumentowanych dowodów bądź danych na temat tych zjawisk, zaś wszystkie informacje zostały przekazane ustnie od członków załóg bombowców z II wojny światowej, skutkiem czego dostępna jest skąpa ilość rzeczywistych faktów.

Wnioski

Nie udało się dojść do wniosków jeśli idzie o tożsamość lub pochodzenie tych niezidentyfikowanych obiektów powietrznych. Według jednej z możliwości, mogła to być jakiegoś rodzaju flara wystrzelona przez samolot, aby oznaczyć B-29 dla załóg ostrzeliwujących. Nie wspomniano jednak o jakiejkolwiek smudze.
(za: Sparks Database of Bluebook Unknowns)

Szkic NOL wykonany przez szeregowego Francisa P. Walla


I jeszcze jedna relacja, tym razem pochodząca od szeregowca Francisa P. Walla (relacja jest wyjątkowo długa, dlatego tym razem ograniczę się już tylko do jej streszczenia). Swoją relację przekazał dopiero jesienią 1987 roku w rozmowie z Johnem Timmermanem, w trakcie przygotowań do wystawy fotografii zebranych przez Centrum Badań Ufologicznych im J. Allena Hyneka (J. Allen Hynek Center for UFO Studies). W 1989 roku, dla potrzeb publikacji Haynesa, sporządził szkic obiektu, który wówczas widział.

Francis P. Wall był członkiem Kompanii "Easy" z 25. Dywizji 27 Regimentu 2. Batalionu. Na początku wiosny 1951 roku jego oddział przebywał na terenie Chorwon w prowincji Kangwon w Korei Północnej. Pewnej nocy, podczas bombardowania Chorwon, Wall i jego koledzy zauważyli przelatujący nad pobliskimi górami świetlisty obiekt "przypominający halloweenową dynię". Po jakimś czasie obiekt począł zniżać się w kierunku bombardowanej miejscowości. Początkowo wszyscy go zignorowali, później jednak zauważyli, że mimo iż obiekt przeleciał przez sam środek bombardowania, to jednak wyglądało na to, że pociski artyleryjskie nie wyrządziły mu żadnej szkody. Według Walla, całe zdarzenie trwało około 45-60 minut.

Po pewnym czasie obiekt zbliżył się do Walla i jego kolegów, zmieniając przy tym kolor z pomarańczowego na jaskrawy błękitnawo-zielony. Jego wymiary okazały się niemożliwe do oszacowania - mężczyźni nie widzieli żadnego punktu odniesienia. Bijące od obiektu światło regularnie pulsowało. Wall poprosił dowódcę, porucznika Evansa, o zgodę na oddanie serii strzałów w kierunku obiektu, a uzyskawszy ją, zaczął ostrzeliwać przedmiot z działa typu M-1. Jak twierdzi, udało mu się go trafić, ponieważ gdy pocisk odbił się od obiektu, dał się słyszeć metaliczny odgłos.

Jak twierdził Wall, obiekt poruszał się bardzo nieregularnie i sprawiał wrażenie, jak gdyby za chwilę miał rozbić się o ziemię. Przez cały czas wydawał odgłos przypominający silnik lokomotywy. Po chwili cały oddział Walla został zaatakowany jakiegoś rodzaju promieniem - wszyscy bez względu na pozycję mieli wrażenie, jak gdyby promień świecił im prosto w oczy. Niedługo potem u wszystkich pojawiło się uczucie pieczenia na całym ciele, tak jakby żołnierzy nagle otoczyły płomienie. To właśnie wtedy porucznik Evans wydał rozkaz, żeby wszyscy schowali się do bunkrów.

Znalazłszy się w bunkrze z innym żołnierzem, Wall i jego kolega od czasu do czasu wyglądali na zewnątrz. Obiekt wisiał nad nimi jeszcze przez jakiś czas, rozświetlając pod sobą całą okolicę, po czym wystrzelił w górę pod kątem 45 stopni i zniknął w mgnieniu oka.

Trzy dni później cała kompania Walla została ewakuowana - wszyscy byli wyczerpani i nie nadawali się do walki. Badanie medyczne wykazało u wszystkich mężczyzn niebezpiecznie wysoką ilość białych krwinek we krwi. Pomimo obowiązku składania raportu z każdego dnia walki, tym razem cała kompania postanowiła zrobić wyjątek i nie informować nikogo o incydencie, obawiając się podejrzeń o zbiorowe szaleństwo. Nie wiadomo jak czuli się koledzy Walla po powrocie z wojny, jednak on sam przez następne lata doświadczał częstych zaników pamięci i problemów z orientacją. Bardzo również schudł i w późniejszym okresie miał ogromne problemy z utrzymaniem prawidłowej wagi ciała.

Tyle jeśli idzie o relacje sprzed lat. Po tym okresie następuje jedna wielka czarna dziura - do chwili, gdy Korea Północna zaczęła bardziej otwierać się na świat (w szczególności zaś na turystów i ich pieniądze), do badaczy nie docierały praktycznie żadne relacje o obserwacjach UFO na terytorium tego państwa.

Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w ciągu ostatnich kilkunastu lat, kiedy to coraz liczniej przybywający do DPRK turyści z zagranicy zaczęli zgłaszać swoje obserwacje, głównie grupom badawczym działającym w Chinach oraz w Korei Południowej. Oto garść doniesień, jakie udało mi się znaleźć:

Turyści zgłaszają obserwacje UFO nad górą Baekdu

W dniu wczorajszym kilkoro turystów z Korei Południowej zgłosiło obserwacje w ostatnich miesiącach niezidentyfikowanego obiektu latającego nad górą Baekdu, wcześniej zaś pojawiła się relacja od Chińczyka który twierdził, że zaobserwował w tym miejscu zagadkowe światło.

W czwartek agencja Yonhap doniosła, że pewien Chińczyk 8 lipca wykonał zdjęcie okrągłego obiektu unoszącego na niebie nad wodospadem na najwyższej górze Półwyspu Koreańskiego.

Góra, znajdująca się na granicy między Koreą Północną a Chinami, stanowi planowane miejsce rozmów wojskowych między obiema Koreami w późniejszym okresie tego roku.

W dniu wczorajszym kilku turystów z Korei Południowej zgłosiło agencji informacyjnej swoje doświadczenia z UFO, umieścili również w Internecie swoje zdjęcia.

Lee Man-wook, uczestnik Koreańskiej Wyprawy Fotograficznej do Malowniczych Miejsc, zamieścił w internetowej galerii dla wyspecjalizowanych fotografów (ephotoart.co.kr) wykonane przez siebie zdjęcie, na którym widać UFO przelatujące nad szczytem góry. Lee wykonał to zdjęcie 19 lipca.

Yoon Tae-woong, pracownik Shinhan Bank, przekazał agencji informacyjnej że odnalazł UFO na zdjęciu swojej żony, wykonanym w czerwcu.

"Ludzie stwierdzili że to mogła być jaskółka, wydaje mi się jednak że to nie jest ptak", miał stwierdzić Yoon.

Student Choi Jong-yeon również wykonał cztery podobne zdjęcia, podróżując po tej okolicy w dniach 16 i 17 lipca.

"Trudno stwierdzić czy ten obiekt to rzeczywiście UFO, dziwny jest jednak fakt że został on zauważony na tym samym obszarze przez kilkoro ludzi. To coś więcej niż tylko przypadek", stwierdził pragnący zachować anonimowość 42-letni urzędnik.


Powyższa notatka prasowa z 2005 roku pochodzi z serwisu The Korea Herald i została przetłumaczona oraz przesłana do redakcji UFO Evidence przez pana Kim Geo z Korei Południowej. Kim Geo to administrator jednej z południowokoreańskich stron internetowych poświęconych ufologii (http://cafe.daum.net/ufoseti).

Do badacza Michaela Hesemanna wpłynęła swego czasu relacja od anonimowego świadka - mieszkańca Armenii, podpisującego się jako "T." (nie jest jasne, czy w korespondencji z badaczem posługiwał się pełnym nazwiskiem i dopiero później zażądał, by nie podawano go w publikacjach). Człowiek ten twierdził, że jest wnukiem wysoko postawionego funkcjonariusza wywiadu Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, który potajemnie zbierał od swoich kolegów relacje, nagrania i fotografie.

Wśród nadesłanych przez T. materiałów, opublikowanych później na łamach UFO Evidence, znajduje się film, z którego kadry prezentujemy poniżej:

Kadry z filmu wykonanego w 1952 roku nad KRLD


Sam film, według opisu, został wykonany w 1952 roku. Opis, napisany łamaną angielszczyzną, brzmi: "UFO przelatujące nad MIG-iem w Korei. Samolot dostosowuje swoją pozycję, aby mieć lepszy widok na UFO. Film został wykonany z pokładu innego MIG-a".

Niestety, trudno w tym momencie ocenić wiarygodność tego materiału. Świadek pragnął zachować anonimowość - jest to całkowicie zrozumiałe, ponieważ gdyby jego dane wyszły na jaw, mogłoby to sprowadzić niemałe kłopoty na niego lub członków jego rodziny (która w dalszym ciągu może mieć powiązania z wojskiem). Niewątpliwie, jeśli dziadek T. rzeczywiście był członkiem radzieckiego wywiadu lub nomenklatury, możemy przyjąć że poprosił swoich byłych towarzyszy o zbiór nagrań wideo z niektórymi najlepszymi ujęciami UFO z ich archiwów, ponieważ osobiście interesował się tym tematem. W trakcie przemian w Związku Radzieckim, po którym nastąpiło ogłoszenie niepodległości między innymi przez Armenię (jak również wraz z zakończeniem kontroli przez Moskwę), jest to całkiem możliwe. W tamtych czasach osobiste przyjaźnie oraz koneksje były ważniejsze niż stare ordery i podziały.

Stąd jest całkiem możliwe, że historia opowiedziana przez T. jest prawdziwa taka jak ją opisał. Badając tę sprawę, musimy mieć na uwadze, że materiał został prawdopodobnie uwieczniony na filmie 16- lub 35-milimetrowym, a później - w latach 90-tych - przekopiowany na wideo. W większości z siedmiu filmów, jakie dotarły do UFO Evidence (oprócz nagrania z Korei Północnej, są wśród nich również materiały filmowe z Finlandii, Polski, Litwy i innych państw), obraz jest stabilny, obiektyw wygląda na statyczny, co wskazuje na kamerę poszukiwawczą lub strzelniczą. Z drugiej strony, podejrzanym elementem w braku ruchów kamery jest to, że mogłoby to uczynić łatwiejszym wkopiowanie "sztucznych" (wygenerowanych komputerowo) NOL-i na wykonane wcześniej nagranie. Pozostaje jednak pytanie, w jaki sposób fałszerz mógł zdobyć surowe nagranie lecącego i lądującego MIG-a w radzieckich bazach Sił Powietrznych, co przy braku obiektów UFO nie ma w ogóle sensu.

Wróćmy jednak do relacji bardziej współczesnych. Taki oto materiał wideo pojawił się dwa lata temu w serwisie YouTube:



Według opisu, film został wykonany w Wonsan w Korei Północnej 21 marca 2013 roku. Przedstawia on niezidentyfikowany cylindryczny obiekt latający, z jakiegoś rodzaju "bąblem" pośrodku.

Pomijając kwestię autentyczności samego nagrania, sceptycy poddali w wątpliwość faktyczne miejsce dokonania obserwacji, z uwagi na fakt że w tle pobrzmiewa jeden z utworów PSY, znanego z przeboju "Gangnam Style". Sceptycy słusznie zauważają, że tego typu muzyka jest w Korei Północnej całkowicie zakazana i nawet za prywatne jej słuchanie można trafić do obozu koncentracyjnego.

Zanim jednak całkowicie - kalkując z angielskiego - "zdebunkujemy" ten materiał, należy zwrócić uwagę na pewne fakty. Otóż Wonsan to jedno z kilku miast w KRLD, które zostały otwarte dla turystów z zagranicy. Ci, mimo iż przy wojażach po mieście przez cały czas towarzyszy im przewodnik pilnujący żeby nie popełnili "przestępstwa", mimo wszystko cieszą się nieco większą swobodą i przywilejami niż obywatele KRLD. Mogą więc słuchać swojej muzyki, oczywiście pod warunkiem że robią to w hotelu, nie "skażając" nią uszu okolicznych mieszkańców. Jest więc całkiem prawdopodobne, że film rzeczywiście został nakręcony na terenie Korei Północnej przez turystę z zagranicy (najprawdopodobniej z Korei Południowej), który dostrzegł dziwny obiekt przez okno, przebywając w hotelu.

Pasjonaci ufologii dopatrzyli się również NOL-a na innym nagraniu, tym razem z kamery przemysłowej, która zarejestrowała bombardowanie przez siły Północy południowokoreańskiej wyspy Yeongpyeong 23 listopada 2010 roku:



I jeszcze jedno nagranie - taki oto niezidentyfikowany obiekt latający pojawił się w 2012 roku nad północnokoreańską Strefą Zdemilitaryzowaną. Również i to nagranie zostało wykonane przez turystę z Południa:



Badają, czy nie badają?

Z uwagi na całkowitą blokadę przepływu informacji, nic nie wiadomo o tym czy na terenie Korei Północnej działa jakaś grupa zajmująca się badaniem fenomenu UFO. Mało prawdopodobne jest również, aby w lokalnym intranecie Kwangmyong istniała witryna poświęcona ufologii (pamiętajmy, że przeciętny Koreańczyk z północy nie ma dostępu do Internetu - ten jest zarezerwowany tylko dla ściśle określonej grupy przedstawicieli władz, wybranych naukowców, a także turystów i biznesmenów robiących w tym kraju interesy). Wynika to z kilku czynników. Przede wszystkim, mało kto może w KRLD pozwolić sobie na zakup komputera, sam zaś zakup wymaga dodatkowo zgody ze strony władz. Co więcej, każdy strzępek informacji trafiający do sieci Kwangmyong podlega ścisłej kontroli i cenzurze. Wreszcie, mimo iż dostęp do sieci Kwangmyong jest darmowy i można z niej korzystać w bibliotekach, na uczelniach i w innych obiektach użyteczności publicznej, w praktyce zagląda do niej stosunkowo niewiele osób.

W Korei Południowej działa Koreańskie Towarzystwo Badań UFO (Korean UFO Research Association, KUFORA), które zajmuje się zbieraniem, katalogowaniem oraz badaniem obserwacji UFO zarówno z Korei Południowej jak i Korei Północnej. Jest to mała grupa pasjonatów, która do swoich badań wykorzystuje najnowsze techniki komputerowe. Przewodniczy jej informatyk Seo Jong-han, który pełni również funkcję rzecznika prasowego. Co ciekawe, zdaniem Seo do niektórych prowokacji militarnych ze strony KRLD - jak choćby wspomniane zbombardowanie wyspy Yeonpyeong w 2010 roku - mogły się przyczynić obserwacje UFO na tych terenach, dokonane przez staje obserwujące je północnokoreańskie wojsko.

Niestety, jeśli idzie o zbieranie relacji z Północy również KUFORA ma bardzo utrudnione zadanie. Wspomniana blokada przepływu informacji powoduje, że organizacja praktycznie w ogóle nie otrzymuje doniesień od obywateli na stałe zamieszkujących w KRLD. Co więcej, nawet gdyby sami wybrali się za północną granicę i zaczęli wypytywać mieszkańców o obserwacje niezidentyfikowanych obiektów na niebie, groziłoby to poważnymi konsekwencjami. Każdego przybysza z zagranicy obowiązuje bowiem bardzo restrykcyjny regulamin, który - obok innych rygorystycznych ograniczeń - zabrania bezpośredniego i nieautoryzowanego nawiązywania kontaktów z mieszkańcami tego państwa. Każda próba kontaktu musi być poprzedzona zgodą wyznaczonego przez władze przewodnika, który towarzyszy przybyszowi na każdym kroku. W praktyce niemal każda czynność wymaga uprzedniej zgody przewodnika, który wyraźnie wskazuje, co przybysz może zrobić, a czego nie.

Z tego też powodu, wśród relacji zebranych z Północy przez KUFORA zdecydowaną większość stanowią te nadesłane przez turystów.

Oczywiście, poza KUFORA istnieje jeszcze kilka innych południowokoreańskich grup i serwisów internetowych poświęconych ufologii. W ostatnich latach, wraz z coraz lepszą sytuacją gospodarczą w Korei Południowej, można zaobserwować coraz większą aktywność osób pasjonujących się ufologią, a co za tym idzie, zwiększa się również ilość relacji docierających do badaczy. W latach osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych w skali całego Półwyspu Koreańskiego do badaczy docierała zaledwie jedna, może dwie relacje na rok. W roku 1982 pojawiły się aż trzy relacje, i już to wystarczyło by tę datę ogłosić "Koreańskim Rokiem UFO".

Dziś sytuacja w tym względzie wygląda już dużo lepiej - każdego roku pojawiają się dziesiątki relacji. Niestety, wzrosła również ilość nadsyłanych fałszywek - jak mówił Seo w wywiadzie dla rense.com, każdego roku otrzymuje on 20 fotografii UFO, z czego 99% to falsyfikaty. Nawet jednak po wyeliminowaniu ewidentnych fałszerstw, archiwum KUFORA coraz bardziej się rozrasta. I choć relacje z Północy z wiadomych względów stanowią zaledwie niewielki odsetek wszystkich doniesień, to jednak coraz bardziej postępujący proces otwierania się Korei Północnej na świat daje pewną nadzieję, że być może w ciągu najbliższych kilku-kilkunastu lat coraz częściej będziemy słyszeć o obserwacjach NOL-i w Kraju Kima.

Publikacja niniejszego artykułu nie oznacza, oczywiście, końca moich poszukiwań informacji na ten temat. Jeśli tylko znajdę coś nowego, czytelnicy strony Radia Paranormalium przeczytają o tym pierwsi.

Na podstawie:
http://ufoevidence.org
http://ufocasebook.com
http://rense.com
http://koreatimes.co.kr
http://koreaherald.co.kr
http://kufora.kr
http://cafe.daum.net/ufoseti
Wikipedia
http://ufoinfo.com/roundup/articles/north_korea.html
http://travel.state.gov/content/passports/en/alertswarnings/north-korea-travel-warning.html
http://edition.cnn.com/2013/11/21/travel/north-korea-travel/
http://worldufophotos.org
http://www.ufodb.com
http://worldufophotosandnews.org

Opracowanie: Ivellios

Nota: W tekście zastosowano transkrypcję nazw nieco odmienną od powszechnie stosowanej, bardziej zbliżoną do pierwowzorów.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
    Copyright © 2004-2018 by Radio Paranormalium