[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!

medycyna-wschodnia.pl/wzmocnienie-odpornosci


Serwer radiowy zapewnia






Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

Spokane Flyer: jak pociąg-widmo zapowiedział katastrofę


Dodano: 2014-04-03 20:58:16 | Wyświetleń: 4917 | Przeczytam później
Spokane Flyer, 1908
Miejsce katastrofy pociągu Spokane Flyer krótko po wypadku


Pośród tysięcy relacji o spotkaniach ze zjawami istnieje pewna ilość doniesień opisujących obserwacje fantomowych wytworów ludzkiej myśli technicznej. Spośród nich, najwięcej dotyczy zetknięć z widmami samochodów i innych pojazdów kołowych (zdarzają się nawet historie o fantomowych trolejbusach!), samolotów oraz budynków mieszkalnych. Prawdziwą rzadkością są jednak historie opisujące spotkania z pociągami-widmo. Tego typu relacje można właściwie policzyć na palcach jednej ręki, w tym artykule zaś jedną z tych najbardziej znanych.

Katastrofa pociągu Spokane Flyer

Historia, którą za chwilę przytoczymy, jest dość dobrze udokumentowana i dziś stanowi ważną część historii miasta Medicine Hat w kanadyjskiej prowincji Alberta. Często wspominają o niej również kanadyjscy i amerykańscy badacze folkloru i historii kolejnictwa, między innymi Ted Ferguson i Barbara Smith. To właśnie stamtąd wyjeżdżał pociąg Spokane Flyer, należący do spółki Canadian Pacific Railway, który przecinał granicę między Kanadą a USA, kończąc bieg w Spokane w stanie Waszyngton.

8 lipca 1908 roku wydarzyła się na tej linii tragiczna w skutkach katastrofa kolejowa. O godzinie 8:30 pociąg Spokane Flyer zbliżał się do stacji w Swift Current, aby zabrać czekające tam wagony pasażerskie i zawieźć je do Moose Jaw. Kierujący pociągiem maszynista Jim Nicholson musiał wykonać serię skrętów pośród skarp i nasypów, aby w końcu wyjechać na znajdującą się za nimi równinę. Pracujący w tej okolicy rolnik dostrzegł jednak coś, czego maszynista nie był w stanie w porę zauważyć - z przeciwnej strony, po tym samym torze, nadjeżdżał pociąg pasażerski. Nicholson zapomniał sprawdzić, czy pociąg z Lethbridge wyjechał na czas. Okazało się, że nie, i ten właśnie pociąg w tym momencie jechał prosto na niego. Rolnik próbował dawać sygnały i machał ręką, próbując ostrzec załogę pociągu, jednak Nicholson i palacz tylko odmachiwali radośnie. W wyniku wypadku, który nastąpił chwilę później, lokomotywa z Lethbridge wykoleiła się, a wagon bagażowy został rozbity na kawałki. W katastrofie zginęło siedem osób, w tym maszynista Nicholson i maszynista pociągu z Lethbright, Bob Twohey.

W późniejszym czasie palacz, który często współpracował z Twoheyem, połączył ten wypadek z pewnym tajemniczym zdarzeniem, które miało miejsce zaledwie dwa miesiące wcześniej. Gus Day, bo tak nazywał się ów człowiek, opowiedział o podróży, którą odbył z Twoheyem tą samą trasą w maju, około godziny 23:00. Prowadzony przez nich pociąg miał odebrać kilka wagonów pasażerskich na stacji węzłowej w Dunmore, celem przekazania ich linii jadącej w kierunku Spokane. Nagle przed nimi pojawiło się wielkie, oślepiające światło. Twohey kazał swojemu palaczowi wyskoczyć, niektóre źródła podają również, że zaczął hamować, ale było już za późno - od zderzenia oba pociągi dzieliłi zaledwie sekundy. Wtedy nagle zbliżający się do nich skład przemieścił się na prawą stronę i minął ich pociąg, gwiżdżąc głośno na alarm. W tym miejscu znajdował się jednak tylko jeden tor. Day i Twohey widzieli wyraźnie mijający ich pociąg. "W oknach tego pociągu świeciło się światło, a członkowie załogi stali i machali pozdrawiająco w miejscach, w których normalnie się to robi, pozdrawiając przejeżdżający obok pociąg", wspominał później Day.

Tym razem katastrofa nie nastąpiła. Zbliżający się pociąg ostatecznie nie przejechał po tym samym torze, ale tuż obok... po nieistniejących szynach! Obaj mężczyźni byli wstrząśnięci. Nikomu nie opowiadali o swoim dziwnym doświadczeniu, a pierwszą dyskusję na ten temat między sobą odbyli dopiero po dwóch tygodniach. Żaden z nich nie był pod wpływem alkoholu ani środków odurzających. Później Twohey zwierzył się Dayowi, że wróżka przepowiedziała mu śmierć w ciągu jednego miesiąca, mimo iż był okazem zdrowia. Na wszelki wypadek, Twohey postanowił wziąć urlop i przez pewien czas trzymać się z daleka od pociągów.

Twohey wymigał się od kolejnej podróży do węzła w Dunmore, symulując chorobę. Zamiast niego wysłano więc Nicholsona, palaczem zaś ponownie został Day. W prawie tym samym miejscu mężczyźni ponownie natknęli się na pociąg-widmo. I znów pojawiło się oślepiające światło, pociąg skierował się na drugi, nieistniejący tor, głośno gwiżdżąc, a pasażerowie wyglądali zza widmowych okien.

Gus Day stawił się później na zmianie 8 lipca. Funkcję palacza na trasie do Dunmore objął człowiek nazwiskiem Thompson. Maszynistą został J. Nicholson. Mieli odebrać skład Spokane Flyer w Dunmore i zabrać go w dalszą podróż na wschód, do Swift Current w prowincji Saskatchewan. Po drodze znów dostrzeżono nadjeżdżający z drugiej strony inny pociąg, tym razem jednak był on prawdziwy - pociąg pasażerski nr 514, jadący z Lethbridge. Chwilę później doszło do katastrofy. Palacz Thompson zdążył wyskoczyć ze składu zaledwie chwilę przed zderzeniem i był on jedynym członkiem załogi swojego pociągu, który z katastrofy uszedł z życiem.

Choć kilku kolejarzy doskonale wiedziało o pojawianiu się pociągu-widma, nie wspominano o tym podczas śledztwa po katastrofie. Dopiero wiele lat później, w latach trzydziestych, Day opowiedział swoją historię reporterowi z Vancouver, a podany przez niego przebieg zdarzeń potwierdzili inni pracownicy kolei. Wśród nich był Thompson, który wraz z Nicholsonem dostrzegł gorączkowo wymachującego na alarm rolnika.

Most Bostoński, 1891
Most Bostoński. Ilustracja z artykułu prasowego z 28 sierpnia 1891 roku


Inne relacje o pociągach-widmo

Jak wspomniano na początku, historia pociągu Spokane Flyer jest jedną z najbardziej znanych relacji o spotkaniach z pociągami-widmo. Inne interesujące doniesienie pochodzi z 27 sierpnia 1941 roku, kiedy to kobieta stojąca na Moście Bostońskim niedaleko Statesville w amerykańskim stanie Północna Karolina zaobserwowała widmo pociągu, który brał udział w katastrofie w tym miejscu dokładnie pół wieku wcześniej. 27 sierpnia 1891 roku około godziny trzeciej w nocy pociąg jadący do Asheville wykoleił się i spadł z mostu, powodując śmierć dwudziestu dwóch osób i raniąc dwadzieścia sześć kolejnych. W trakcie wypadku część pasażerów spała. Do dziś jest to największa katastrofa kolejowa, jaka wydarzyła się w tym stanie.

Kobieta, która zaobserwowała widmo pociągu, twierdziła później, że słyszała dokładnie odgłosy wydawane przez maszynę oraz krzyki przerażonych pasażerów. Kobieta po chwili pospieszyła z pomocą, wraz z nią na miejsce katastrofy pobiegł jej mąż oraz ekspedient miejscowego sklepu (który wcześniej pomagał wymienić przebitą oponę w ich samochodzie). W miejscu, w którym powinien znajdować się rozbity skład, nie znaleźli jednak niczego. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że widmowy pociąg pojawia się w tym miejscu każdego roku, w rocznicę katastrofy.

Innym wartym odnotowania pociągiem-widmo jest zjawa pociągu pogrzebowego, który kursować ma regularnie między Waszyngtonem a Springfield w stanie Illinois. Pociąg jeździ dokładnie tą samą trasą, którą transportowano ciało zabitego w zamachu prezydenta Lincolna (pociąg zatrzymywał się po drodze w wielu miastach, aby mieszkańcy mogli oddać cześć zmarłej głowie państwa). Ludzie, którzy obserwowali ten pociąg, donosili o zatrzymywaniu się zegarków w okolicy toru, którym jechał.

Warto również wspomnieć o "Silverpilen", czyli sztokholmskim metrze-widmo, które sporadycznie pojawia się w szwedzkich legendach miejskich.

Opracowanie: Ivellios

Bibliografia:
Margaret Read MacDonald, "Ghost Stories from the Pacific Northwest"
Ted Ferguson, "Sentimental Journey: An Oral History of Train Travel in Canada"
Barbara Smith, "Ghost Stories of Alberta"
AmericanFolklore.net

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • Wiedźma (2014-04-03 21:54:37) #7935 | PW | RAPORT
    Bardzo interesujący artykuł, tylko jedną malutką uwagę mam. "Train engineer" to nie żaden inżynier, tylko najzwyczajniejszy w świecie maszynista :)

    Odpowiedz
  • Ivellios (2014-04-04 09:53:36) #7936 | PW | RAPORT
    Dzięki, błąd poprawiony ;-)

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
Copyright © 2004-2017 by Radio Paranormalium :: Powered by Marek Sęk "Ivellios"