[00:07] - Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne omawia Zbyszek Mrugała. Halo halo słuchacze. Zapraszam was na kolejne spotkanie. Dzisiaj rozmawiamy o OOBE. Naszym gościem jest Jason. Witam cię Jason.
[00:26] - Witam wszystkich serdecznie.
[00:28] - Tak na początku od razu proszę ciebie, żebyś coś opowiedział o tej swojej nowej książce, bo dotarło do mnie, że coś napisałeś.
[00:36] - Przedstawiłem w tej książce pewne sytuacje, które są dość rzadko opisywane w innych materiałach. Można znaleźć to w internecie czy to w książkach. Są to sytuacje, które wymagają od nas dość zdecydowanych działań. Chodzi mi o obronę przed różnymi bytami czy negatywnymi aspektami samych siebie, prawda? Po prostu w tej książce ostrzegam i jakby uczę bronić się przed tego typu istotami. Daję rady, jak najlepiej uchronić się od pewnych takich różnych niebezpie-niebezpiecznych skutków OOBE.
[01:20] - Myślisz, że to będzie działało też w świecie fizycznym, czy tylko poza ciałem te rady będą dotyczyły?
[01:25] - W świecie fizycznym, ponieważ w książce opisuję jak, no nie nazwijmy tego larwy astralne wpływały na mnie nie tylko poza ciałem, ale również jak to się objawiało w świecie fizycznym. Coraz to jakby większym dołem psychicznym i tego typu sprawami. Oczywiście te larwy nie miały, nie wchodziły we mnie tylko poprzez wychodzenie z ciała. To był jeden z czynników. Chodziło również o inne rzeczy, o których piszę i piszę o tym, jak to wszystko zwalczałem, prawda i zwalczam dalej. Całą historię opisuję również przypadki innych osób. W jakiś tam sposób prawda były jakby gnębione przez jakieś siły niefizyczne. Oczywiście też podaję różne sposoby, techniki takie jak ja to, jak ja wychodzę z ciała. Pokazuję też to, jak już poza ciałem prawda funkcjonować, co tam robić, gdzie wchodzić w jakich miejscach, bo opisuję te miejsca. Opisuję przygody ze zlotu.
Opisuję to wszystko, jak cała ta nasza akcja, prawda OBmani funkcjonowała przez te lata. Funkcjonuje nadal. Opisuję, jak to się tam wszystko rozwijało. Opisuję część ludzi, którzy w tym wszystkim funkcjonowali, jak się zmienili, jacy byli kiedyś, jacy są teraz. Z jednego zlotu TOPO opisuję sytuacje, jak wywoływaliśmy duchy. Opisuję o tarocie swoje przygody tam też są. Piszę również... No to są naprawdę dwie rzeczy.
[03:08] - Też się kiedyś szykowałem na opisywanie tych naszych wspólnych zlotów, tych przygód, bo to bardzo ciekawe jest. Dużo rzeczy tam się działo. Dla osób, które się interesują tym paranormalnym na pewno tam znajdzie dużo gratek. W końcu są ludzie, którym się te OOBE przytrafiają, wychodzą z ciała czy spontanicznie im się robią, a więc zaglądają co rusz za tą kurtynę. Jakby dał radę jeszcze opowiedzieć jakąś ciekawą przygodę. Co ci się ciekawego tam w tej książce przytrafiło? Gdzie latałeś? Gdzie walczyłeś z tymi larwami? Musiałbyś po prostu powiedzieć zawartość książki. Leć.
[03:42] - No wiesz, wszystko w ogóle się na przykład u mnie zaczęło od dwa tysiące siódmego roku, kiedy znalazłem stronę Darka. Tą żółtą. Dość przypadkowo, bo co jakiś czas kiedyś wychodziłem z ciała. Miałem świadome sny tak rzadko w dzieciństwie, gdy się dotknęło, żeby wpisać w OOBE sobie. I to było jakoś akurat coś koło dwa tysiące siódmego roku. I wtedy znalazłem tą żółtą stronę, która miała taki, była bardzo charakterystyczna, była bardzo ładna szata graficzna, były te pigułki do wyboru. Tam niebieską, jeżeli chcesz wejść, czerwoną, jeżeli nie chcesz wejść, żółtą jak się wahasz. To przykuło wszystko moją uwagę, bo tam mnóstwo wiesz tych artykułów. Pamiętam forum, bo wszystko bardzo wiesz, klimatyczne. Był ten klimat, była duża nadzieja na to wszystko, że się uda to wszystko rozpromować.
Była super w ogóle atmosfera. Ludzi było bardzo dużo osób. Zaczęły się zloty. Na zloty bardzo dużo osób też przyjeżdżało. Było dużo eksperymentów. Pamiętam to zawsze jak siedziałem praktycznie bardzo parę nadgodzin dziennie na tych forach różnych związanych z Darkiem. Pamiętam to wszystko, te wszystkie jego filmiki. Pamiętam wszystkie strony, które tam były podawane. To było coś dla mnie rewelacyjnego. Ten początek był dla mnie taki.
Pamiętam jeszcze do dzisiaj, jak chciałem odkrywać te, wiesz, te wszystkie miejsca, te wszystkie pokusy. Jak zaczynałem je tam po kolei odkrywać, jak się pytaliśmy siebie nawzajem o radę. Potem poznaliśmy się na-na zlocie. My też osobiście. Zresztą na jednym ze zlotów to wszystko jest tam przeze mnie opisywane, jak to wszystko funkcjonowało, jak, jak wspólnie imprezowaliśmy, jak wspólnie były przeprowadzane jakieś eksperymenty.
[05:36] - A coś o eksperymentach pamiętasz jakiś najciekawszy?
[05:38] - W którym brałeś udział. Jak robiłeś te ustawienia, tę rodzinę. Pamiętasz? Ustawienie robiłeś na którymś ze zlotów.
[05:45] - A co tam wyszło?
[05:46] - Ja to tylko to obserwowałem. Pamiętam, że wziąłeś tą właścicielkę. Nie pamiętam dokładnie tylko co ty tam robiłeś. Znaczy w tym eksperymencie, co nie? Na czym to polegało. Tylko się hipnotyzowałeś może i tak chodzi o dziedzinie wtedy.
[06:01] - Ja nie pamiętam tego zdarzenia. Gdzie to było?
[06:03] - Powiem. To był ten trzeci zlot. Pierwszy, co Darka nie było. To był tak, co Conchita była i tak chodziłeś po tym pałacyku i coś tam brałeś chyba trzy czy dwie osoby i one tak chodziły dziwnie po tym.
[06:17] - Jak śmy.
[06:18] - Tak, tak. Coś im mówiłeś. I tą właścicielkę tak jakoś tak mocno porobiło wtedy. Nie pamiętasz, co to było?
[06:27] - Nie pamiętam. Wiem tylko, że raz szukaliśmy cyfry, a to też było ciekawe. Wyobraź sobie, że byliśmy chyba też w Muchowie na łące i jedna z osób postanowiła przyjąć jakąś cyfrę i wymyślono, że to ma być zero. Nie znaczy się żadna, a jakaś. Puścili mnie w kółko, miałem szukać się, kręcić i ustawić się na prostej osoby, która miała tą cyfrę reprezentować. No i kręci, mnie kręci, kręci i nic. Ustawiło mnie na słonko. Kręcę jej drugi raz kółko. Znowuż nic. Więc za którymś razem taki trochę rozirytowany mówię, że co za głupi symbol to kółko.
Na słońce mnie ustawia, a żadnej cyfry nie podaje. A najzabawniejsze było, że to było właśnie zero. Dobrze robiło, kręcąc mnie akurat w tą stronę. Dziwny zbieg okoliczności.
[07:14] - No.
[07:15] - Znaczy nie zbieg, bo to właśnie tak to działa. Na tych wszystkich zlotach staraliśmy się jakieś tam robić eksperymenty, tak w miarę proste, żeby nikt w specjalny trans nie wpadał i nie powstały jakieś szkody, nad którymi byśmy nie mieli kontroli. A więc takie proste jakieś tam wskazy mentalne, dotykanie się niefizyczne, bo każdy był ucięty i chciał zobaczyć, czy w ogóle te części niefizyczne istnieją. Pamiętam, w jakimś tam stopniu niektórym osobom się udawało. Były pośród nas osoby, które były tak aktywne wewnątrz siebie, tymi częściami niefizycznymi, że z łatwością się dotykały. A były osoby tak stabilne, której umysł był tak zintegrowany, tak połączony w tej świadomości dziennej, że nic im się nie ruszało. No to były super czasy, bo dużo osób zdobyło potwierdzenie, że jednak składają się z wielu części. Nie są tylko tym jednym sklejonym ciałem fizycznym. No piękny czas. Skończyło się.
Ciekawy jestem w takim razie, jakie są Twoje kolejne wnioski. Co jeszcze?
[08:17] - Ostatnio mam taką sytuację, że bardzo często mnie wywala z ciała i często mnie atakują te larwy. Aczkolwiek teraz chciałbym tak się zastanowić nad innym aspektem, bo tak się zastanawiam, kurczę, czy nie mogę jeszcze do końca stwierdzić zawsze wiesz, po tym wywaleniu, czy jestem w astralnym czy w eterycznym, bo zawsze mam coś takiego, że na początku myślę, że to jest ogólnie fizyczne, co nie? Że dopiero po jakichś czterech sekundach się orientuję, że jestem poza ciałem. I dopiero w sumie od niedawna nauczyłem się robić coś takiego, że czasami orientuję się, że wiesz, że od razu. Tak jakby ten, rozpoznaję ten taki, nie wiem, jak by ci powiedzieć, klimat, co nie? Rozpoznaję to już teraz nie po obrazie, nie po klimacie miejsca, tylko po tym, jak moje ciało funkcjonuje po oddechu i tak dalej. I tylko zauważyłem, że właśnie nie wiem, czy to mnie, czy mnie wywala, wiesz. Jak ty to odróżniasz?
[09:10] - Wiesz co, ja też mam z tym problemy. Jak przy takich spontanicznych wyjściach to mam też zawsze problem, bo raz tracąc ciało fizyczne, ja gdyby tracę też zmysły, które informują mnie o tym, że jestem w ciele fizycznym. Ja mam po prostu inną percepcję, inne postrzeganie, ale ja się dostosowuję natychmiast do niej, jak gdyby zapominając, że mogło być inaczej. No to wszyscy mają ten problem, ponieważ tracąc ciało fizyczne spontanicznie nie jesteśmy w stanie, nie jesteśmy przygotowani na to. Ja zaraz wyjdę i będę porównywał. Ja oczekuję to i wtedy się łapiesz natychmiast. A jeżeli jeszcze zajęty jesteś jakąś akcją, coś się dzieje, gdzieś się przemieszczasz, robisz czy myślisz i cię wywali, ty kontynuujesz tą czynność i zanim się połapiesz, to najczęściej wraca się z powrotem. Dopiero uderzenie z powrotem w ciało fizyczne jak gdyby tak otrząsa z tego innego stanu świadomości. Wtedy ja się orientuję, jak wracam.
[10:00] - Bo to jest najgorsze, że ty możesz mieć z fizycznego przerzut w inne ciało przy otwartych oczach nawet, co nie? Tak jest też.
[10:07] - Tak w zasadzie ja mam, jak jestem w ruchu, jak jakąś dynamiczną akcję mam, to wtedy mnie wywala albo natychmiast zapadam w jakiś taki rodzaj ciężkiego snu w ciągu paru sekund i na przykład pojawiam się na zewnątrz, ale wtedy też nie mam szansy, żeby rozpoznać, że jestem poza. Po prostu kontynuuję akcję albo obserwuję ludzi jak gdyby z innej perspektywy. Teraz wyobraź sobie byłem z kolegą, byliśmy w knajpie, on jadł obiad, ja sobie wypiłem tylko kawę. No i tak chciałem pieniędzy oszczędzić, więc powiedziałem, że nie jem. No ale pachniało rozpaczliwie, więc dziwnym trafem wpadłem znowuż w ten sen i rozszerzyłem się. I wyobraź sobie. Nie wiem, co się stało, ale czułem to jego jedzenie. Czułem ten zapach i smak jednocześnie tego jego jedzenia. Nie wiem. Albo wlazłem w niego.
[10:52] - O kurde.
[10:53] - Albo się jakąś częścią tą czującą na tyle rozszerzyłem, że wniknąłem w jego pole i te jego, jego doznania stały się jak gdyby też również moje. No i tak się śmiałem później. Mówię: ja nic nie kupowałem, nie płaciłem, a pojadłem sobie. Dobre to było. Musiałbym powiedzieć, czy coś postrzegł, bo wiem, że jak się ocknąłem, to on już był z talerzem w śmieciarni i chciał odnieść go. A więc jakiś tam czas jeszcze tkwiłem w tym transie. Ale może być ciekawe spostrzeżenie, co on powie na ten temat.
[11:20] - Larwy atakują inaczej niż zmarli. Coś takiego. Czy coś na ten temat wiesz, czy ty potrafisz odróżnić poza ciałem?
[11:28] - Tak się przyznam, że za bardzo jakoś te larwy się mnie nie czepiają. Czasami mam tak, że na przykład jak, jeżeli na przykład ja mam jeszcze o tyle dobrze, że jak na przykład ktoś we mnie wnika czy pojawia się przy mnie, to go rejestruję. Jest to najczęściej jakaś mglista taka postać mojej wielkości. Jeżeli ktoś chce we mnie wleźć, to nawiązuje ze mną kontakt. Ja go słyszę po prostu. To jest takie jak gdyby w darcie zmienionej mojej mentalności. Ktoś mi po prostu wnikając we mnie, zmienia moją percepcję i zmienia moją wrażliwość. Jeżeli ktoś we mnie wlezie w ogóle, to ja na przykład widzę, jak on mi się rusza.On... Mogę się do niego dostroić, jak gdyby wczuwając się w niego i wtedy zmienia mi się moja percepcja, sposób reagowania i mój charakter. I wtedy myślę sobie: ale spontan jestem.
Co za wariat ze mnie, bo to najczęściej jakieś lumpy wnikają. Jeżeli ktoś piękny wnika, no to natychmiast ja zmieniam stan świadomości i staję się sam bardziej taki świetlisty i taki wiesz, mentalnie uspokojony i myślący. Ale tych lumpów to rozpoznaję poprzez wniknięcie i zmianę charakteru jak gdyby. No to, co się rozpozna, to jest taki delikatny wewnętrzny ruch, a jak jesteś czujny na tym, trzymasz swój umysł w równowadze i tam ci nic nie skacze, to każde tarcie się po prostu postrzeżesz. A mam też takie coś, że na przykład jak coś mnie nagle łupnie w plery albo gdzieś mnie trzepnie, to znaczy to jest coś takiego, jak jakbyś kijem po prostu po plerach dostał. No to wtedy wiem, że jakiś twór myślowy się do mnie doczepia albo po prostu gdzieś przenika we mnie czy się doczepia. I najczęściej reaguje mi kręgosłup na to i mnie zaczyna tam łupać, boleć, bo mam uszkodzony kręgosłup w którymś kręgu i on natychmiast mnie reaguje i się budzi i lekko odczuwam takie trzepnięcie w tej części.
[13:07] - Ale to normalnie jak chodzisz sobie fizycznie, nie przy zasypianiu.
[13:10] - To jest obojętne. Wiesz, to nie ma znaczenia. W zasadzie to rejestruję, głównie się interesuję tymi w dziennej świadomości, bo te drugie to ja się tam od razu bronię, czy tam napinam się, czy robię sobie jakieś tam ochrony, to daję sobie radę. Ale w ciele fizycznym to może ci wniknąć coś i nie jesteś przygotowany, bo percepcję masz fizyczną. Rejestrujesz, co się dzieje. Patrzysz, jak się ktoś zachowuje czy jaka jest akcja i nie ma takiej czujności.
[13:38] - Wiesz co, bo u mnie jest taka dziwna sytuacja, że ja mam tak, że mnie wyrzuca poza ciało. Znaczy się budzę poza ciałem w łóżku, mam ten przeskok albo zaraz po zaśnięciu, albo w ogóle przy otwartych oczach. Tak się orientuję po jakimś czasie, że jestem poza ciałem i czuję, wiesz, jak coś się na mnie patrzy. Jestem w stanie, nie widzę tego zazwyczaj, tylko jestem w stanie zlokalizować miejsce tego. Ja wyczuwam to po jakby tym, że ta osoba się na mnie skupia. Te coś. Wyczuwam to także po tym, że ona jakby emanuje jakimś rodzajem energii. Wyczuwam to także tym, że ze mnie jakby coś uchodzi, co nie? We mnie czuję, jak to co ze mnie uchodzi. Nawet nie tak, że się jakoś gorzej czuję, tylko, tylko to też jest tak spowodowane tym, że ja bym rzeczy po prostu przepływ takiego, nie wiem, jakby kanału, co nie, z mojej strony w stronę tej innej istoty.
Oraz ta istota robi w dziwny sposób, że ona często jakby nie wiem, wchodzi gdzieś na te łóżko, wchodzi obok i ona potrafi krążyć jakoś, co nie, chodzić obok. Dziwne to jest. Przemieszcza się, co nie? To...
[14:47] - Ja sprawdzałem tą, ten przepływ energii, bo też tak się miałem wielokrotnie. Tak, że na przykład idę sobie, idę, nagle słabnę. Wyobraź sobie taką sytuację jadę autem i nagle ktoś we mnie właźni. Rejestruję zaburzenie koncentracji uwagi. Ona jest jak gdyby zamrożona, a jednocześnie widzę, że wykonuję ruchy i kręcę, zakręcam samochodem. Ten ktoś, kto we mnie wlazł, nie umiał jeździć samochodem, a więc wiesz, wpadłem w panikę. I teraz się tam w środku, wewnątrz mnie, uciekałem. Co ty wyprawiasz? Chcę, żebyśmy się roztrzaskali. I w tym momencie ja słyszę jego: „A, to ty mnie postrzegłeś”.
I wyobraź sobie, że oddał mi w ciągu trzech sekund tą energię, którą utraciłem, bo jednocześnie zacząłem słabnąć. Zwrócił mi ją. Mnie przeprosił i sobie poszedł. I teraz jest takie coś, że ja nie jestem tak pewien, żeby oni tą energię tak w stu procentach zawsze świadomie kradli. To jest coś takiego, że energia się ciągnie za uwagą. Ja na przykład jak sobie sprawdzałem, to ją możesz skumulować po prostu w każdej formie i ją wypchnąć z siebie w każdą stronę. I teraz koncentracja na kimś powoduje automatycznie przelanie też energii w tą osobę albo wyciągnięcie. I teraz, jeżeli na przykład obserwujesz kogoś i podziwiasz go automatycznie, ty wzmacniasz jego tą energią, którą w siebie w tym momencie wypompowujesz w jego stronę. Ona leci. Ta osoba druga podziwiana jak gdyby się cieszy i normalnie w świecie fizycznym my tak doładowujemy się tą energią.
Ty kogoś kochamy, podziwiamy, dodajemy mu jak gdyby z siebie, ale nie dajemy mu za dużo. I teraz co jest ciekawe, że ja podejrzewam, że z jakiegoś tam powodu na przykład osoba ewentualnie zmarła, ona lubi ten rodzaj podziwu. Jej nie obserwujemy, jej nie dajemy, ale ona w jakiś sposób obserwując nas, jest w stanie skoncentrować tą energię, która w nas jest zawarta w postaci takiego kłębu, łuku i on leci do niej. Ja teraz tylko nie jestem pewien, czy oni w ogóle zdają sobie sprawę, że to energia. Dla nich to jest jakiś rodzaj satysfakcji przez towarzyszenie żywym. Tak sobie myślę bardziej. Bo to mało kto ma świadomość, że ta energia płynie. Oni też jej nie widzą. To będzie im po prostu dawało samopoczucie, jak gdyby zadowolenie bardziej. Oni to czują w ten sposób.
Dlatego tyle zmarłych lata przy swoich dzieciach, nie wiedząc o tym, że oni swoją obecnością automatycznie powodują przelew tej energii. Bo tak sobie myślę, tak jestem nawet tego pewien, że ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. Przez to też jest to takie męczące, że osoby, które nam towarzyszą, nie fizycznie, które na przykład są jeszcze aktywne, te ego ich tam pompuje, czyli chcą działać, chcą coś zrobić, jakieś sprawy nierozwiązane są, to za ich uwagą będzie właśnie ściągała energia i oni mogą nas pompować. Na pewno są mistrzowie, co świadomie nas tam szarpią, ale w większości wypadków to są takie po prostu wewnętrzne doznania psychiczne, takie na zasadzie, że ktoś się ucieszy widząc kogoś żywego, że udało mu się do niego dolecieć. Obserwuje go, daje mu rady jakieś. W ten sposób oni nam zabierają energię, a energia między nimi jednocześnie płynie.
[17:47] - To, ale to oni nam zabierają wtedy, kiedy oni...
[17:50] - Ona się zabiera w czasie obecności. Wiesz co? Ja miałem taką akcję. Na przykład idę sobie, idę i nagle zaczynam słabnąć. Myślę: cholera, ktoś mnie skubie. No, ale to jest dosyć nieprzyjemne wrażenie, bo słabnie się jak gdyby w tym momencie. Nie na tyle, żeby zaraz paść, ale czujesz, że jak zaczynasz dygotać, to znaczy się twojeCzakry zaczynają wibrować i doładowują ten ubytek tej energii. Gdzieś ją strwoniłeś, gdzieś nastąpiła eksplozja duża, gdzieś coś uciekło. No i w którymś momencie ja się obroniłem i myślę sobie: „Hola, hola, dawaj z powrotem”. Odebrałem to coś, niby tą energię, kierunkując moją uwagę na tej osobie.
Mówię: „Odciągaj ją”. Nie wiem kto, nie zwracałem uwagi na identa, ale sobie wyszarpałem to swoje. No i się okazało, że w tym samym czasie moja żona padła. Też była strasznie osłabiona i co się okazało? Córka miała poważne problemy w tym czasie i ona się z nami połączyła i jak gdyby zażądała od nas tej energii. Ona ją nam odebrała tym swoim nieszczęściem. I wtedy zdałem sobie sprawę: „Okej, to więc trzeba uważać na coś takiego”. My wszyscy wymieniamy się energią, dajemy ją sobie, ale trzeba wiedzieć, komu ją dajemy, żeby znowuż nie szarpać się za mocno, bo może właśnie ktoś tam potrzebuje. I teraz jestem po prostu ostrożny. Jeżeli mam osłabienie, to próbuję powstrzymać, jak gdyby ta gwałtowność nie była zbyt duża, ale spróbuję, spróbuję się dowiedzieć, kto ją bierze i w jakim celu.
Bo ktoś ci nie zabierze jej wszystkie, bo ona jest niezabieralna. To jest tylko po prostu jakaś tam nadwyżka, taka mgiełka, którą można ściągnąć z kogoś, ale ona może być potrzebna naszym znajomym, którzy w tym momencie na przykład są w dołku czy tam się męczą, czy, czy mają jakąś tragedię. Bo ludzie w tragedii eksplodują jak gdyby tą energią, oni ją trwonią. Ten niedobór energii umożliwia w ogóle przeżywanie tej rozpaczy. To jest taki dziwny mechanizm, więc tak się z tymi kradzieżami energii nie ma co stresować. Dobrze się tylko dowiedzieć, kto nam ją skubie i w jakim celu. A jeżeli to jest jakiś nikczemnik na zewnątrz, no to po prostu zażądać zwrotu tej energii, przedstawić konkretnie wnioski albo wyjaśnić, że właśnie ją tracimy w tym momencie, w momencie tego kontaktu bezpośredniego. To powinno działać. Mi zawsze oddawali, tak jakby się nie orientowali, że w tym czasie, w tym momencie ja słabnę.
[20:00] - Dziwne, ale na przykład dlaczego nie wiesz na przykład dlaczego może być taka sytuacja, że mnie wywala nie tylko jakby pojawiam się w domu, ale także się pojawiam w ogóle w innym domu, który jest tam trzydzieści parę kilometrów od miejsca, w którym śpię. To jest możliwe?
[20:18] - Wiesz co, ja tam patrzyłem tak, ja zauważyłem, że osoby, które wywala tak szybko, potrafią się pojawiać w momencie, gdy są wołani przez innych. Ja miałem taką sytuację, że no aż nogi mi się kiedyś przygięły, bo nagle ląduję w domu w czasie pracy. Nie wiedząc czemu zdarzył się wypadek. Okazało się, że żona po prostu tam była wewnątrz. Nawet nie myślała o mnie, ale wydała sygnał. Ja ją usłyszałem, będąc oddzielonym od niej, ja nie wiem, z pięćset kilometrów. W tym ułamku wpadłem w trans. Przyleciałem. A więc jakiś rodzaj bliskości decyduje o tym, kto w momencie ma problemy, woła drugiej osoby. Teraz byłem na spotkaniu z taką jakąś panią z Indii, która opowiadała, że w momencie medytacji podleciał do niej chyba Salibaba.
No mówi, że jak był jak prawdziwy. Dostarczył jej energii, jak gdyby wzmocnił ją. Ona się jak gdyby ucieszyła, odczuła taką wewnętrzną radość. To, to się odczuwa właśnie ten nabór energii, taką, wzrost, wzrost witalności. No i Salibaba zwiał. To znaczy się, że myśląc o kimś możemy przywoływać ludzi do siebie. Tak robiliśmy przecież eksperymenty, że jeden do drugiego leciał, gdy ten drugi o nim sobie pomyślał, jak gdyby został wyrwany ze swojej rzeczywistości fizycznej.
[21:31] - Tak, tak.
[21:33] - Nie i po prostu latamy między sobą, komunikujemy się.
[21:36] - Mi się tak zdarzało, bo właśnie często mam tak, że właśnie wyrywany byłem tam na wieś do siebie do innego domu i wiesz, i spotykałem jakby ducha dziadka, co nie?
[21:46] - No się wołał. Przywołałem cię.
[21:48] - I to jest właśnie taka cała sytuacja z nim, że on jakby do końca nie wiem, nie wie, że umarł, co nie? On mi jakby się stara wytłumaczyć, że on był zachorował, ale jakby nie wiem, gdzieś przeżył, co nie? To jest taka sytuacja dziwna, że on tam jakby normalnie rezyduje i mówi mi, że wiesz, że może ten, że-
[22:06] - On może chciał, żebyś mu po bułki poszedł. Zobacz.
[22:09] - W typo sytuacji wiesz, bo mógł się nie spo-- nie spostrzec, że kiedy umarł, co nie? Bo to mógł być.
[22:16] - Ale wiesz co jest ciekawe? Że normalnie jak my się wołamy wszyscy to wylatują z nas no najczęściej albo ciała astralne albo mentalne dolatuje do tej osoby. Tylko ona zabiera ze sobą również energię. Ona może ją zostawić albo wplikować się w akcję. To znaczy się realizować życzenia tego dziadka, bo przynieś mu bułki. A więc poleciałeś po bułki, ale teraz ty jaśnie będąc w ciele fizycznym albo lekko słabniesz, a jak masz tą zdolność, że cię wywala spontanicznie, to świadomością pojawisz się w tym miejscu, w którym twoje ciało astralne odgrywa rolę. I to jest niesamowite. To jest właśnie cały ten, cały ten punkt, ten plan niefizycznego połączenia między nami. My się potrafimy wołać. Jakaś ta część wewnątrz nas słyszy nas, wypuszcza myślokształt w tą stronę albo ciało astralne, albo mentalne, albo jakiś w ogóle taki pokręcony myślokształt, który jak gdyby uczestniczy w śnie tej osoby za życia czy po śmierci i albo wraca, albo rozpuszcza się albo coś.
I to też trzeba się liczyć, że też kosztuje energię, bo nie możesz tak sobie puścić myślokształt w jakąś, jakieś miejsce. Skradniesz kogoś i wiesz i świadomością będziesz tu i też słabniesz w tym czasie, bo on ci zabiera energię psychiczną.
[23:24] - A od kiedy jest? Ale od czego to zależy, że na przykład w nocy puszczę samo astralne? A od czego zależy, że jeszcze doleci jaźń od razu z astralnym albo dopiero w jakimś czasie?
[23:36] - No to wiesz, to jest od twoich zdolności. Ja zauważyłem, że astral-- normalnie jak ludzie robią te podróże mentalne Bruce'a, to ludzie siedzą na krześle i wpadają w taki moment, w którym akcja zaczyna się jak gdyby sama kreować. To jest ten moment, kiedy już jedno z ciał bierze udział na zewnątrz. I teraz tak jak w ciele mentalnym podróżują ludzie, to ta podróż jest bardziej myślowa. Te formy są nierozpoznawalne i osoby, które spotykasz też są jak gdyby myślowe i rozpoznajesz identa. Jeżeli na przykład ci astralne zwieje, dostarcza ci bardziej z-zmysłowych wrażeń, ono potrafi ci dostarczyć obrazyBędziesz widział tak jak żywcem, ale będzie ciężko z rozpoznawaniem tych osób, które mentalnie ci biorą, biorą udział również w tej podróży czy w tej przygodzie. Możesz nie rozpoznawać, z kim w ogóle rozmawiasz i-
[24:29] - Aha, aha, rozumiem.
[24:30] - Od tego, jaki stan świadomości zachowujesz w ciele fizycznym, to to decyduje, ile częściej jest w stanie ci się wyrwać z ciała fizycznego. Bo jeżeli na przykład sterujesz to bardzo często te ciało mentalne zostaje w tobie, żeby ci umożliwić w ogóle sterowanie tego, tej podróży ciałem astralnym. Najłatwiej zwiewa w ogóle astralne, bo to ciało mentalne potrzebujemy, żebyśmy sobie wyobrażali to, co chcemy zrobić.
[24:55] - Mhm.
[24:56] - Bo inaczej z kolei gdyby ciało astralne i mentalne zwiało, wtedy one jak gdyby już niezależnie wykonują tą podróż. Nie masz tyle szansy w kreowaniu tej sytuacji, tego zdarzenia-
[25:06] - No tak.
[25:06] - Tylko jesteś jak gdyby obserwatorem, co one już same jaką decyzję podjęły.
[25:11] - Ale wiesz, jak mentalne zostanie fizyczne i pójdzie samo astralne, to jak mentalne pomoże astralnemu tą podróż zrobić, rozumiesz?
[25:18] - Nie. Ty po prostu sobie planujesz, a ono wykonuje te same ruchy co to, co ty sobie wyobrażasz w ciele fizycznym.
[25:23] - Aha, aha.
[25:24] - A jednocześnie wiesz, gdzie ono się rusza, bo ono ci dostarcza wrażeń. Ono ci dostarcza obrazów czy jakichś odczuć i ci... Poznajesz, gdzie jesteś. Czy to jest drzewo, czy to jest dom. Gdzieś tam wiesz. Ale teraz takie jest dziwne, że im więcej ci zwieje, tym mniej jesteś w stanie sam dysponować, znaczy kreować czy sobie wyobrażać, bo te części, które ci to wyobrażanie umożliwiły, same dały dyla i one jak gdyby się uniezależniły. To jest cała zabawa, bo sporo osób uważa, że ciała mają swoją świadomość. Tak jakby rzeczywiście prawdą było to, że ta świadomość kosmiczna jak gdyby rozpoczęła ekspansję na zewnątrz siebie, tworząc tę dimensję i te wszystkie plany były częścią świadomości, tej świadomości kosmicznej. A więc każde z ciał powinno zawierać w sobie jakiś rodzaj świadomego reagowania. Trudno powiedzieć, czy jaźń centralna kontroluje to, czy ona jak gdyby zarządza nimi, a te ciała są, zachowują się troszeczkę jak automaty, ale korzystają ze świadomości na zewnątrz.
Czy same w sobie już są świadome. Ja tego nie rozwiązałem, bo to jest takie kwestia chyba tego... Ale ciekawe jest to, kiedy jaźń ucieka. Bo ja też sam nie rozwiązałem tej kwestii, u kogo ta jaźń jest tak, tak niestabilna i potrafi się przemieszczać przez te plany. I to wygląda, że to jest jakiś proces wieloletni, który następuje i szaleństwo to umożliwia. Rodzaj schizofrenii czy, czy to fazowanie się w te wszystkie plany z taką łatwością dla mnie jest troszeczkę takie niezrozumiałe i wiem, jak to leci, wiem, jak to dzie-- co się dzieje, ale przyczyny tego za bardzo nie rozumiem. Ja po prostu jestem tylko świadkiem tego, że już to zaistniało. Z jakiegoś powodu jaźń potrafi się przemieszczać. Te czakry prawdopodobnie ładują energię do tych ciał i za każdym razem, gdzie jest jak gdyby nadwyżka tej energii, świadomość ląduje w tym planie, w którym ta energia się zebrała. To będzie chyba to.
Czakry są jakoś-
[27:18] - Też tak kiedyś mi się wydawało, że to właśnie świadomość przeskakuje od, jakby w zależności od poziomu energii. Chyba też tak mi się... Też tak sądzę.
[27:27] - I co ciekawe, jest, że teraz w zależności jak ludzie się zachow... Bo patrz. W zależności od tego, jaki kto ma charakter, znaczy te czakry ładują mu te ciała i one jak gdyby są wzmocnione, one intensywniej działają, to w te plany właśnie kogoś porywa. Teraz są osoby, które w mentalne wychodzą, a są osoby co w astralnym, a są w eterycznym. Mnie z kolei wywalało najczęściej tak albo eteryczny, albo mentalny. Z astralnym miałem problemy. W ogóle go nie znałem przez ileś tam lat. Dopiero później, tam chyba po rozmowach na tych forach zacząłem się zastanawiać, co się dzieje i wykryłem pewną różnicę, że eteryczny wywalało mnie wtedy, kiedy miałem dynamikę przeżyć i gromadziłem w sobie niezwykłą energię. Miałem wręcz jak gdyby nadwyżkę i wywalało mnie tam. A z kolei w mentalnym, kiedy osiągałem pewien poziom i równowagę wewnętrzną, to mnie wywalało z kolei w mentalny.
Dopiero w astralny musiałem się starać. Tak jakbym po prostu w którymś momencie zażądał obrazów i samym pragnieniem widzenia tego obrazu coś we mnie jak gdyby śmykało w ten poziom, w tą szczelinę, której nie mogę osiągnąć. Pakowywałem się wtedy w astralny, ale trochę trwało, zanim wykryłem go. Tak jakby ta iluzja dla mnie nie istniała. Skowała mi się. Nie umiałem kreować będąc poza ciałem, bo albo wpychało mnie w mentalne, albo w eteryczne i unikało. To znaczy się astralny plan sobie nie doładowywałem. No ale wiesz co? Jak będziemy tak mówić, to może będzie, no będą opowieści i protesty, że opowiadam o tych ciałkach, a...
[28:56] - A no dobra, w ogóle wiesz co? Ja miałem wczoraj sytuację. Miałem nowy jakby rodzaj doświadczenia. Znaczy w sumie to już drugi raz, bo byłem w przychodni i zemdlałem. Ale pierwszy raz miałem tak, że bardzo szybko odzyskałem świadomość. W ogóle myślałem, że umieram, bo miałem taką sytuację, że się budzę w jakimś ciemności, takiej ciemnozielonej, co nie, czarno-ciemnozielonej i słyszę jakieś takie głosy, ale w ogóle zupełnie nie wiedziałem, gdzie jestem na początku. Potem pomyślałem, że może się coś pewnie ze mną złego dzieje. I tak się też zacząłem już jakichś drgawek dostawać, co nie? To zacząłem się wyrywać tam. Potem poza ciałem poczułem, że coś mnie zabiera gdzieś.
Nie wiem, jakby jakiś diabeł czy coś. I się bałem, że mnie chce gdzieś zabrać do, nie wiem, gdzieś do piekła. Czy chce mnie gdzieś zabić. I to się objawiało, że ja przed tymi pielęgniarkami drgawek dostawałem, co nie? A poza fizycznie ja się jakoś tak po prostu wyrywałem i nakręcałem tak, nie wiem, tą energią, co nie? I wiesz, i słyszę jeszcze, słyszałem te głosy. Ja nie wiedziałem, co to jest i to się okazało, że to te pielęgniarki. Potem ja się, odzyskałem ten wzrok i patrzę i tak jeszcze nie wiedziałem dobrze, gdzie jestem. I tak zrozumiałem, że się uspokoiłem. Wiesz, że ten głos, że ten głos jakby ten, że to był głos tych babek, aczkolwiek czułem, że coś, coś mnie jakby zabiera, co nie?
Nie wiem, czy miałeś coś taką sytuację.
[30:20] - Tak.Są dziwne takie momenty, kiedy z jakiegoś powodu następuje to rozdzielanie się tej świadomości. Ja nie wiem, co jest tego przyczyną. Ewentualnie jakieś osoby. Może być choroba, może być zmiana-
[30:33] - Wiesz, na początku-
[30:34] - Jakieś zmiany w ciele fizycznym.
[30:36] - Na początku nic nie czułem. Potem takie coś, co jest w ogóle dzieje. Coś się dzieje, coś dziwnego, co nie?
[30:44] - To, to ci to zagrywała. Jaść cię brała.
[30:47] - Coś dziwnego.
[30:48] - Tak jakby ci jaść urywało, ale nie miałbyś jak się tam utrzymać. I to powodowało, że, że to może wtedy boleć. Kiedyś wiesz co? Ja miałem takiego dziwnego. Sam nie wiem, jak to się działo, bo wtedy te spontany mnie trochę męczyły i w którymś momencie zaczynam słabnąć. Budzę się gdzieś w nocy i myślę sobie: ojej, przejadłem się albo coś źle zjadłem. Wyglądało mi na początku na mdłości spowodowane jedzeniem. No więc idę do toalety na wszelki wypadek, myśląc, że może będę wymiotował. I zaczęły się cyrki. Usiadłem sobie na tronie i zaczynam tracić energię, ale w takim tempie, że nie wiedziałem, czy się utrzymam.
To troszeczkę przypomina mdlenie, ale rozpoznawalne jest, że to nie jest mdlenie, tylko wewnętrzna utrata energii. Ona po prostu mi zwiewała, jakby się wściekła wręcz, jakby ktoś mi ją wyciągał albo z jakiegoś powodu eksplodowałem. Traciłem natychmiast. I wyobraź sobie, szybko parłem się o ścianę i w momencie jak już tak ją dużo straciłem, przefazowało mnie na zewnątrz, ale byłem pozbawiony ruchu w tym ciele, w którym ja byłem. Nie mogłem się ruszyć, więc tylko obserwowałem ziemię. Ale co było ciekawe, włączył się jakiś mechanizm obronny i ruszyły mi się te czakry. Te drgania wewnętrzne. Nie były to takie nieprzyjemne, dosyć przyjemne rodzaj wibrowania. Wszystko mi pulsowało. To tak, jakbym nagle naciągał łuk ze strzałą, naprężał, a później jak gdyby puścił ją.
Nie, to niedobry przykład. Coś takiego, że w ciągu pięciu sekund uzupełniłem brakującą energię i widziałem, jak ona wzrasta. Ale w tym ciele, w którym ja się wtedy znajdowałem i całe to ciało, w którym ja byłem, zaczęło mi pulsować wręcz. Ono jak gdyby wrzało, gotowało się. Wyobraź sobie, że takie prawie pęcherzyki powstawały. Niesamowicie dynamiczny ruch. No i odzyskałem tą utraconą energię w jakiś sposób niezwykły wręcz, ze zdwojoną siłą. No i byłem wtedy poza ciałem. Długo to nie trwało, bo bałem się o ciało fizyczne. Czy ono tam gdzieś nie leży.
Cofnąłem się, ale byłem jak gdyby odżywiony dwukrotnie mocniej niż przed tym całym zdarzeniem.
[32:51] - A tak, tak, tak, tak, tak.
[32:53] - Tak jakby to uzupełnianie energii nie zatrzymało się w momencie, gdy już była ta równowaga, tylko dalej mnie pompowało. To byłaby super metoda, gdybym miał takie coś zrobić. Tylko ja próbowałem to kiedyś stracić tą energię. Nie dało się jej po prostu wywalić aż na tyle, żeby ten mechanizm obronny włączyć. Te doładowywanie. Tak wyglądało, jakbym prawie wtedy umierał. Sam nie wiedziałem, co się dzieje, ale możliwe, że gdzieś coś tam no coś się działo. O tej medytacji, o tej pustce coś słyszałeś o tym? Trafiłeś na jakieś ślady boskości w sobie? Dotarłeś do Atmana?
[33:29] - Wiesz co? Miałem taką sytuację kiedyś, że to zresztą też opisuję właśnie w książce. Postanowiłem się sobie pomedytować przy dźwiękach, prawda? Przy komputerze. Nie skupiałem się akurat na dźwięku. Dźwięk jakby leciał na słuchawkach, ale skupiałem się, wiesz, myślałem o niczym. No i po pewnym czasie zapadłem w coś takiego, taki stan, że byłem taką jakby białą plamką czy tam kulą i latałem do takich nie wiem, jak to ci powiedzieć. Takich, w takiej ciemności takich chmurek czy coś tego typu i co doleciałem do jakiejś chmurki to miałem przedstawioną jakąś ideę ze swojego życia, co nie? Jakieś myśli. Aczkolwiek ja w ogóle tego nie analizowałem.
Nie analizowałem tego, że lecę i nie analizowałem tych myśli. One po prostu mnie jakby przelatywały przed moją, nie wiem, świadomością. I tak od tej, i tak leciałem w tej ciemności, potem jakąś nową kulkę spotykałem i wszystko się działo jakby tak automatycznie. Potem jak zorientowałem się, że ja jestem, że ja tam tą kulką i latam do tych chmurek, to wtedy mnie po krótkim czasie już wiesz, cofnęło do ciała. Nie wiem, miałeś coś takiego?
[34:42] - Ja przyznaję w żadnych chmurkach tam nie latałem. Kiedyś wiem, że pędziłem. To mnie w jakąś mgłę łapało. Miałem takie momenty, gdzie wnikałem w jakieś dziwne takie poziomy świadomości, gdzie na przykład dostawałem się do jakiegoś takiego jaśniejącego miejsca i zamierał we mnie ruch.
[35:00] - Mhm.
[35:01] - Ale tam w zasadzie to mi się nic nie działo. To był jedyny moment, kiedy tkwiłem w czymś, w jakimś dziwnym bezruchu, bez możliwości rejestrowania. Aczkolwiek ja walczyłem o to, żeby w tych mgiełkach umieć utrzymać swój ruch, tą swoją niezależność i podejmować decyzje, obserwować. Też się przyznam, że coś jak gdyby nie puszczało, nie pozwalało mi.
[35:21] - Ale też leciałeś przez taką ciemność i-
[35:24] - To było trudno powiedzieć, bo gdzieś na przykład pędziłem. Na przykład gdzieś zaczynało się, że jakaś dekoracja jest, gdzieś tam sobie lecę w jakimś krajobrazie i nagle myślę sobie: „ta hej, do góry”. No ale tego ruchu w górę nie trzeba sobie specjalnie wyobrażać, bo to jest taki rodzaj, jak gdyby ciągnięcia przez głowę i pędzisz nagle gdzieś w górę. No i gdzieś się zmienia, zmienia, zmienia. Ta prędkość traci szybkość i nagle robi się jasno i jak gdybym wpadał w coś jasnego i to wyhamowywało moją prędkość i zatrzymywało mnie jak gdyby wręcz w niczym. I tam zasypiałem. I nie wiem, co to jest. Myślę, że to gdzieś takie górne warstwy świadomości. Szkoda, że ruchu nie miałem. Nie mogłem się przy sobie zatrzymać.
Nie mogłem analizować, wnioskować i decydować w tej mgle, bo bym ją trochę popenetrował.
[36:12] - Wiesz co? Jeżeli o czymś marzę, też mam taką sytuację, którą opisuję w książce. No taka sytuacja była, że było tak ciepło, prawda? Miałem krajobraz, że nade mną była jakby taka biała mgła.Było bardzo ciepło w tym miejscu i tam była watyka nie typowa, bo ona była jakby dość nisko zawieszona nad ziemią i jak zacząłem lecieć w stronę tego nieba jakby, to było mi coraz cieplej i w pewnym momencie leciałem do tej mgły i zaczynałem właśnie też tracić ruch i zacząłem tracić od razu z ruchem, zacząłem tracić pamięć i się tego wtedy pamiętam przestraszyłem, bo tak jakbym zaczął wręcz płonąć, co nie? Nie wiedziałem, czy ja się coś rozmyję w jakąś tam nagość, czy ten, czy po prostu wiesz, coś się mi stanie, spłonę czy coś takiego i się potem z tego wybudziłem. Nie wiem, czy to ty akurat miałeś.
[37:06] - Wygląda mi na to, że leciałeś w stronę tej kosmicznej jaźni. Tam są pewne pierścienie, o których ludzie opowiadają, że są przez energię, pierścienie gorące, jakieś tam hałaszy różnych takich, ale one są tak dziwnie skonstruowane, że te dolne partie, jak gdyby tych dolnych ciał odpadają. I w którymś momencie musisz stracić swoje ego, ponieważ plan mentalny się kończy i w przestrzeni tej, jak się znajdziesz, nie będziesz miał możliwości zachowania swojej pamięci indywidualnej. Jak ktoś się pietra tego boi, no to, to się powstrzyma, będzie protestował. Jak się pędzi dalej, to następuje później kolejna zmiana świadomości i wcierasz się w plan ten przyczynowy, nie mając już odczucia swojej identyczności, tej bezpośrednio związanej z tym planem mentalnym. No bo nie wiesz, że jesteś Jason czy Zbyszek, ale jesteś ciągle gościem, który utrzymuje swoją uwagę, który może jak gdyby myśleć może lewo w prawo wykonać ruch, ale ten ruch już jest ruchem woli. Tam już nie ma tej części, takiej konkretnie wyczuwalnej jak w tym astralnym ciele czy mentalnym. Tam jesteś po prostu uwagą. Mkniesz. Jak jeszcze dalej gdzieś pchasz, to dociera się jeszcze.
To właśnie to są te momenty, kiedy się sama świadomość znajduje, gdzie nie ma już, oddziela się jednocześnie ta energia ciała przyczynowego i tkwisz po prostu w bezruchu. I teraz co zrobić, żeby sobie poradzić z tym? Bo to jest dopiero przedsionek, jak gdyby tego głównego działania. To się zaczyna w momencie, gdy... Ja wiesz, co wykryłem? Ja się borykałem z tą pustką bardzo długo. To mi chyba kilkanaście lat czasu zajęło. No i nie wiedziałem, co zrobić, żeby się przetrwać przez to, bo nie wiedziałem. Nie wierzyłem, że to jest już koniec. To było gdzieś coś dla mnie takiego, że musiało coś być, ale gdzieś jakiegoś byka robiłem i trafiłem przypadkowo na jakieś fragmenty, że problemy wewnętrzne jak gdyby blokują.
No wiadomo, że blokują, blokują. To jeszcze żadne nie jest wyjaśnienie. I w którymś momencie udało mi się jeszcze przed tym wyjściem z ciała wzbudzić w sobie takie silne zaufanie, rodzaj taki jak gdyby wiary w Boga czy taki, radość czegoś, jakiegoś takiego świętego w sobie. Coś, co mnie oczekuje. I okazało się, że w tym momencie, zanim jeszcze mnie wyciągnęło całe moje górne ciało, jak gdyby się wydłużyło, cała korona się wyciągnęła w górę. I wyobraź sobie, że wtedy puściła. Ta pustka mnie nie trzymała więcej. Udało mi się ją przebrnąć i mknąłem jak gdyby dalej. I to miałem, miałem już różne dziwne rzeczy i okazało się, że właśnie to zaufanie, to oczekiwanie tej niezwykłej jazdy, to można by powiedzieć, że jest autosugestia, ale to jest właśnie ten klucz. To jest właśnie to, jak gdyby przygotowanie się do przejścia przez ten obszar pustki i dociera właśnie gdzieś te obszary boskie, tam, gdzie ta jaźń już jest, jak gdyby połączona z tymi wyższymi elementami siebie, gdzie wspólna wola jest gdzieś niesamowita energia, radość i euforia i szczęście.
No i to tam właśnie się powinno lecieć. Teraz rozmawiałem z takim-
[39:59] - Myślałem, że pustka jest jakby.
[40:01] - Nie, pustka to jest jak gdyby przedsionek. To jest wycieraczka, gdzie buty należy wytrzeć. Ludzie medytują szukając pustki, właśnie chcą się przed nią przedrzeć. To jest ich pragnienie. Ale tylko wdzierając się w pustkę jesteś w stanie przez nią jak gdyby przedrzeć się lub nie. A najczęściej się zatrzymują. W medytacji zatrzymuje ludzi pustka. To jest moment docierania do stanu atomicznego, do poziomu, w którym są jeszcze ciągle oddzieleni. Tracą wszystkie swoje elementy, wszystkie swoje części, które jak gdyby ożywiają tą ich jaźń. Oni tracą te elementy siebie, aspekty tej duszy, która by ich ożywiła.
No i pędzą i grzęzną w bezruchu, bo nie potrafią korzystać, nie potrafią się jak gdyby odwrócić w stronę tej świadomości kosmicznej, a to ona dopiero ożywia, jak gdyby i dostarcza zastępczej energii, tą, którą się utraciło w tych, z której się zrezygnowało, z tych ciał nie fizycznych. Ale to nie jest takie hop hop. Ja przyznam się, że nie miałem tak dużo doświadczeń. Sam tego pragnę ponad wszystko, bo to jest już, to już jest hi-tech duchowy. To są najwyższe te poziomy, najwyższe loty. Z kolei, żeby tam umieć docierać za każdym razem i tam trwać, to byłoby już super. Dla mnie sukcesem byłoby tu sobie żyć w ciągu nocy, wdzierać się w ten plan tego światła, trwać do momentu przebudzenia i następnego dnia, gdy dzień przychodzi, wracasz z powrotem i spełniasz swoje tam zadania, rolę czy funkcje, jakie się podjąłeś, bo to jest to już jest absolutny sukces, moim zdaniem ten duchowy.
[41:30] - Zauważyłeś na przykład, że jak ci opowiadałem o tym, że latałem w tej ciemności i natrafiam na takie chmurki, to sądzisz, że mogły być te przyczynowe?
[41:41] - Trudno powiedzieć. Ja tam nie wiem, jakie ty chmurki widzisz. Ja tylko sobie tam nie jestem w stanie-
[41:45] - Na tym też latasz jakimś punktem, tak?
[41:47] - Ja też jestem. Ty jesteś tam punktem. Jesteś w zasadzie jesteś, cały czas czujesz to samo, co w sobie. Twoje odczucie jaźni jest wzmocnione. Jesteś po prostu wyłącznie jaźnią. Jak gdyby ci odpadają takie drobiazgi, a raczej tak, jakbyś nie pamiętał o nich pomyśleć. Ale ich nie masz przy sobie. Nie możesz nimi dysponować. To znaczy się nie możesz sobie przypomnieć Jasona, który na przykład nie wiem, skarpetek nie zmienił.
[42:13] - No, no, no. Ale latasz pomiędzy-
[42:15] - Latasz, podejmujesz decyzje jednocześnie tak samo jak i wszędzie. Bo ten element tej świadomości przy tobie jest tej aktywnej. Ty ją zachowujesz dzięki ciału mental, przyczynowemu. To on ci daje ten ruch. On jest jak gdyby tą duszą sprawiającym jaźni ruch.Dopiero jak dostajesz się w pustkę tracisz to. Tylko to jest ciekawe, bo konstrukcja świata jest taka interesująca i ludzie mogą to robić wzdłuż lub jak gdyby do środka siebie. To, to się mówi tak zwaną fazą do środka. To jest bardzo dziwny konstrukt, taki, który jak gdyby wymaga dwóch rysunków nałożonych na siebie, żeby zrozumieć, jak to leci. Bo można, ale to gdzieś tam miałem jakiś rysunek, taki troszeczkę przybliżający tą ideę przynajmniej, którą ja postrzegłem. Ale pustka to jest tylko wycieraczka.
Należy tam buty zostawić, by pchać się dalej. To chyba o to, do tego ludzie dążą w tych wszystkich medytacjach. Trafić gdzieś, umieć się połączyć z tą jaźnią kosmiczną, z Bogiem czy stać się jak gdyby świadomą cząstką jego. No ale to nie są, to nie są żarty. Nie jest tak hop hop. Ja osobiście tego nie umiem i mi się zdarzyło tylko parę razy, ale-
[43:26] - I jak wyszedłeś z tej pustki, to co widziałeś jakby?
[43:30] - A no różnie. Albo zasypiałem w niej, albo cofałem jak gdyby z powrotem do ciał i pojawiałem się przy ciele fizycznym, ale już trochę inny byłem. Inaczej dysponowałem swoimi ciałami. To jest ciekawe, bo to jednak tam jest jakaś forma energii, która się utrzymuje dłuższy czas w ciele, przy tym podmiocie i ona jak gdyby ma inne parametry.
[43:52] - Ale widziałeś te kosmiczne energie po tym przekroczeniu pustki te różne.
[43:56] - No wiesz co, ja absolutnie nie postrzegałem wtedy wzrokiem. Znaczy wzrok troszeczkę miałem, ale to już był jakiś jeszcze inny, dziwniejszy sposób postrzegania niż te mentalne, gdzie rejestrujesz bardziej myślowo. Ale to było, to było typowo takie rejestracje świadomościowe, tak jakbyś no nie, nawet nie da się porównać, bo w ciele fizycznym to jest bardzo ograniczone i to odczucie siebie jest po prostu bardzo przytępione. I tutaj obserwując siebie, nie jesteś nawet w stanie stwierdzić, że to jesteś ty i to jest ten podmiot. To jest ten problem w fizyku, że ludzie mogą patrzeć na siebie i to, że są i że postrzegają siebie. Dla nich to nie jest żadnym dowodem. Tym bardziej że jeszcze ta świadomość potrafi ciągłość siebie zgubić. Tam zasypiają, budzą się czy patelnią po głowie dostaną i ich nie ma. A im wyżej, tym nie ma możliwości już stracenia tej ciągłości siebie. Tam po prostu rozpoznajesz, że to jesteś ty i to jest właśnie ta rzecz, która jest twoją podstawą, że to jesteś ty i ci nikt tego nie odbierze, nie zgubisz tego.
Jesteś po prostu jedynie tą świadomością kosmiczną.
[44:58] - Jak latłeś sobie, jak latałem tym punktem, to miałem coś takiego, że mi się jakby przedstawiały historie z życia, ale ja w ogóle tego nie utożsamiałem z sobą, co nie? To było takie, nie wiem, jak to ci powiedzieć. Nie miałem takiego emocjonalnego związku z tym.
[45:13] - To nie miałeś ciała astralnego przy sobie. To ci uniemożliwiło odczuwanie tego, tego emocjonalnego związku z tymi częściami. Mogłeś się obserwować, analizować, ale nie było tej części jak gdyby czującej. Tej-
[45:25] - Tak, ale jeszcze mentalnego też nie miałem, wiesz? Bo jednocześnie nie analizowałem tego, że analiz, że widzę te sytuacje. Tylko to było takie, jakbym nie wiem, automatyczny ten ruch był. Nie wiem, jak to ci powiedzieć.
[45:37] - Jakoś tam się robi. A teraz sobie wyobraź panikę ludzi, którzy uważają, że ich ta świadomość dzienna jest najważniejsza, a tu nagle zaczyna im coś się gubić. Teraz większość ludzi uważa, że to jest straszne nieszczęście, że to jest jakaś tragedia i masakra, bo im zabierają jak gdyby ich podmiot, a to dopiero jest w zasadzie zabawka. To nie ma co się tam pękać, nie ma co się bać, bo to ciekawe dopiero się zaczyna w momencie, kiedy jaźń się intensywniej zaczyna odczuwać. Tam jest dopiero ten sens, jak gdyby siebie. To jest dopiero wartościowe.
[46:10] - No tak, ale, ale jak ty latasz tym punktem, to ty sobie, nie wiem, wybierasz miejsce. U mnie to było tak automatycznie, ale to było takie coś, że nie wiem. Ja jakbym wiedział, gdzie lecieć, ale ja w ogóle nie analizowałem tej trasy. No nie wiem, jak to ci określić.
[46:22] - No już cię tam z góry ciągnęło jakoś. Podejrzewam, że to są poziomy świadomości w nas. Możesz sobie być prawdopodobnie w ciele albo przy ciele, ale jesteś już dostrojony całkowicie do tych wyższych poziomów. To chyba nie ma znaczenia, czy jesteś kilometr w lewo czy w prawo. W którymś momencie ta mierzalność kilometrowa powinna się, powinna zniknąć. Ja nie wiem, czy to jest jeden punkt. W każdym razie odczucie przestrzeni, czasu gdzieś tam znika. Nie istnieje, nie jest ważne w ogóle. Poza tym my nie mamy świadomości już tej przestrzeni i tego czasu, bo te części, które umożliwiają nam odczuwanie tego, znikają. No wiesz, najciekawsze to jest chyba borowanie tego stanu, tej jaźni kosmicznej, tą obecność Boga i tam, i tam by wnioskować.
Ale to ja sam nie mam doświadczeń. Dopiero tak zamierzam chyba przycisnąć to i zobaczyć czy, czy, co tam można zrobić, co się dzieje, jakie są relacje w ogóle między nami. To jest jedna wielka tajemnica tylko dla niektórych osiągalna. Ja rozmawiałem teraz z ludźmi. No i tak opowiadają. Nie chcieli nic powiedzieć ci, co medytują bardzo dużo. Tak jakby wymuszali w ten sposób na mnie samodzielne poszukiwania. No ale ja chciałbym porównywać, chciałbym zobaczyć.
[47:33] - Ale zauważyłeś, że Budda to mówi tylko tak jakby, żeby dojść do tego atmana, do tej pustki. Tak jakby dalej o niczym nie mówił w ogóle.
[47:35] - Właśnie oni wszyscy nie mówią. Oni mówią, że jak już dojdziesz i przejdziesz się przez nią, to poznasz prawdę. Nie chcą mówić. Osobiście nie wiem, jakoś jestem przeciwko temu. Wydaje mi się, że świadomość pustki to jest dopiero wycieraczka i dobrze opisać byłoby kolejne pomieszczenia, ale oni nie chcą tego robić. Teraz się pogadam nawet z kimś.
[47:35] - Ale zauważyłeś, że Budda to mówi tylko tak jakby, żeby dojść do tego atmana, do tej pustki. Tak jakby dalej o niczym nie mówił w ogóle.
[47:35] - Właśnie oni wszyscy nie mówią. Oni mówią, że jak już dojdziesz i przejdziesz się przez nią, to poznasz prawdę. Nie chcą mówić. Osobiście nie wiem, jakoś jestem przeciwko temu. Wydaje mi się, że świadomość pustki to jest dopiero wycieraczka i dobrze opisać byłoby kolejne pomieszczenia, ale oni nie chcą tego robić. Teraz się pogadam nawet z kimś.
[47:36] - Ale zauważyłeś, że Budda to mówi tylko tak jakby, żeby dojść do tego atmana, do tej pustki. Tak jakby dalej o niczym nie mówił w ogóle.
[47:41] - Właśnie oni wszyscy nie mówią. Oni mówią, że jak już dojdziesz i przejdziesz się przez nią, to poznasz prawdę. Nie chcą mówić. Osobiście nie wiem, jakoś jestem przeciwko temu. Wydaje mi się, że świadomość pustki to jest dopiero wycieraczka i dobrze opisać byłoby kolejne pomieszczenia, ale oni nie chcą tego robić. Teraz się pogadam nawet z kimś.
[47:57] - Ale zauważyłeś, że Budda to mówi tylko tak jakby, żeby dojść do tego atmana, do tej pustki. Tak jakby dalej o niczym nie mówił w ogóle.
[47:57] - Właśnie oni wszyscy nie mówią. Oni mówią, że jak już dojdziesz i przejdziesz się przez nią, to poznasz prawdę. Nie chcą mówić. Osobiście nie wiem, jakoś jestem przeciwko temu. Wydaje mi się, że świadomość pustki to jest dopiero wycieraczka i dobrze opisać byłoby kolejne pomieszczenia, ale oni nie chcą tego robić. Teraz się pogadam nawet z kimś.
[48:07] - Ale zauważyłeś, że Budda to mówi tylko tak jakby, żeby dojść do tego atmana, do tej pustki. Tak jakby dalej o niczym nie mówił w ogóle.
[48:34] - Do tej pory nie potrafię tego włączyć, ale oczekuję. Mam nadzieję, że się pojawi, że przyjdzie albo umożliwi mi częstsze przeżywanie czegoś takiego. Tak jak jakoś inaczej widziałeś ten fizyk, czy nie? No sporo się zmienia. Świadomość taka fizyczna zmienia się, wszystko jest słoneczne, materia nabiera świetlistości. No i umysł całkiem inaczej się zachowuje. On jest taki rześki, radosny i no sam luksus duchowy. To jest trochę przypomina momenty, kiedy po prostu absolutnie ci się coś udało albo szczęście przeżyłeś, jakąś satysfakcję, radość. Tak jakby w momentach radości byśmy sięgali właśnie ręką w ten poziom świadomości, gdzie, gdzie to wieczne szczęście się odbywa. No kurde.
Ale to nie jest takie hop hop. Ludzie mówią, że po to jest równowaga, żeby tylko w momentach nagrody osiągać ten poziom. I to jest jakiś rodzaj wskazówki, w którą stronę mamy się kierować. Ale na pewno są ludzie, którzy w fizyku też mają ten poziom. Sobie tak mają i cały czas to odczuwają. To się o tym dużo, sporo mówi, ale żre krótkie nogi, że tak powiem. Trzeba się uczyć albo jakoś, nie wiem, aniwalować, wnioskować, szukać ten poziom, jak tam dostać się. No fajnie Jason. Na tym musimy znowuż skończyć, bo czasu nam nabiło. W takim razie, jeżeli ta twoja książka już będzie gotowa, proszę prześlij mi, to rozpiszę ją przy forach.
Może się przyda ludziom. Będzie ciekawie. Myślę, że, myślę, że tak. No to fajnie. Dzięki ci jeszcze raz za- Dzięki, dzięki tobie Zbyszek. Dziękuję również słuchaczom. A więc drodzy słuchacze, kończymy na tym i do usłyszenia. Do zobaczenia za tydzień. Cześć wszystkim. Produkcja i realizacja Portal Infra www.infra.org.pl.
Archiwalne odcinki audycji "Rozmowy poza ciałem" znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium na stronie www.radioparanormalium.pl, a także na forum Portalu Infra pod adresem www.paranormalne.eu.