Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum
Komentarz o ID 38352 do audycji:
Odc. 273 Ten drugi w nas. Od objawień aniołów do malarstwa duchów
(wróć do audycji)
  • Antares (2018-05-21 10:35:01) | RAPORT
    Uwielbiam twórczość Dicka, ale odróżniam twórczość od autora. Ostatnie 10 lat życia Dicka to była szarpanina, walka (niestety zazwyczaj przegrywana) z chorobami psychicznymi i uzależnieniami (nie wiadomo co było skutkiem a co przyczyną, to znaczy co indukowało co). Przyznawał to sam Dick choćby w przedmowie do amerykańskiego wydania "A Scanner Darkly" (nie wiem czy przedmowa jest też umieszczona w polskiej). W pewnym sensie w przypadku twórczości lat siedemdziesiątych występował też u niego problem występujący w twórczości art brut (tylko tam chodzi o bardziej o wykształcenie niż stan zdrowia) to znaczy że choroby i uzależnienia niszczyły go jednocześnie będąc katalizatorem twórczości. Bez tego funkcjonował społecznie ale już nie artystycznie.

    Na marginesie, jedną z bardziej zaskakujących książek była dla mnie "In Milton Lumky Territory", napisana pod koniec lat pięćdziesiątych. Nie jest to książka SF, jest to na poły autobiograficzna powieść, jak Dick planował swoją przyszłość jako drobny biznesmen. Ot, trochę tak jak ze "Szpitalem przemienienia" Lema (Lem napisał książkę o zdecydowanie cięższą), książką nie mającą nic wspólnego z SF a kanwą której - jak wspominał Lem - były między innymi autentyczne wydarzenia w szpitalu w Owińskach pod Poznaniem w 1939 roku. Obaj zazwyczaj kojarzeni jako twórcy SF, ale te książki nie mają nic wspólnego z SF.

    • Antares (2018-05-22 6:01:03) | RAPORT
      Poszedłem wczoraj do biblioteki aby sprawdzić polskie wydanie "Poprzez ciemne zwierciadło" i w wydaniu polskim wydanym przez Rebis w 1998 nota odautorska się znajduje, aczkolwiek na końcu książki a nie na początku jak to ma miejsce w wydaniu anglojęzycznym które posiadam. Cytuję parę fragmentów:

      "To powieść o ludziach, którzy zostali ukarani o wiele za surowo. Chcieli tylko mile spędzać czas, byli jak dzieci bawiące się na ulicy, które patrzą, jak po kolei zabiera je śmierć, jak giną jedno po drugim, masakrowane przez przejeżdżające samochody, a mimo to nie przerywają zabawy. Przez pewien czas byliśmy naprawdę szczęśliwi."
      (...)
      Zażywanie narkotyków nie jest chorobą, lecz decyzją, podobnie jak decyzją jest wyjście na jezdnię prosto pod nadjeżdżający samochód. Nazwijmy to może nie tyle chorobą, ile błędem w ocenie sytuacji. Kiedy w ten sposób zaczyna się zachowywać duża grupa ludzi, to możemy mówić o błędzie w skali społeczeństwa; o pewnym stylu życia. Jego motto brzmi: „Bądź szczęśliwy dzisiaj, bo jutro umrzesz, z tym że umieranie zaczyna się prawie natychmiast, a szczęście jest tylko wspomnieniem".
      (...)
      Ja sam nie jestem postacią występującą w powieści. Jestem samą powieścią."

      Tak więc nie sądzę aby Dick miał łączność z światem metafizycznym, raczej był to świat urojeń. Kiedyś miałem okazję przeczytać zbiór listów Dicka i wspomnienia jego żony (nie pamiętam już niestety której). Znajdował się w nim opis jak Dick rozmawiał z meblami i był stanie słuchać wyłączonego radia. Generalnie wstrząsająca lektura.

      Trzeba wspomnieć, że Dick zdawał sobie sprawę ze swojej zwichrowanej psyche oraz uzależnienia. Obie rzeczy były motorem napędowym jego twórczości, o ile nie doprowadzało go to do stanu obłędu czy otępienia, co z upływem czasu zdarzało się niestety coraz częściej, w ostatnich latach wręcz permanentne. Dick sam kilkukrotnie wspominał że dzięki amfetaminie był w stanie pisać kilkadziesiąt stron dziennie niemal dzień w dzień i to przez dłuższy czas, a problemem nie był brak pomysłów i weny a raczej niemożność przelania tego co miał w głowie na papier. W życiu codziennym było podobnie, a takich pomysłów jak z przepukliną syna Dick miał dosłownie setki, pisarz sam to przyznaje, podobnie jak to, że lekarze raczej go unikali, bo często wykorzystywał ich przyjaźń podkradając im środki psychotropowe.

      Reasumując - nie sądzę aby przywoływanie Dicka na osobę która miała łączność ze światem metafizycznym było najszczęśliwszym pomysłem.




    DODAJ ODPOWIEDŹ DO TEGO KOMENTARZA

  • SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    NAJNOWSZE ARTYKUŁY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium